Afery

Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

spoleczenstwo

Wklejam nagranie video sprzed prawie siedmiu lat o patologiach społecznych. Jest to część filmu Zeitgeist – Moving Forward. Choć nagrywano to lata temu, w innych warunkach geopolitycznych, to przesłanie tego filmu zaczyna procentować jak i docierać do szerszych mas dopiero teraz.

Rozejrzyj się. Społeczeństwo jest chore. Składa się z chorych psychicznie ludzi, śpiących na jawie. Śniących swój własny, matrixowy koszmar. Słabi, chorzy, zlęknieni, zakompleksieni rodzice, przekazują to wszystko dzieciom. A to wszystko nazwano procesem wychowywania, socjalizacji. Tymczasem jest to raczej proces ograniczania potencjału dzieci tak, by równały do szarej, ignoranckiej masy.

To, co mamy obecnie w społeczeństwie – wszystkie problemy ludzkiej natury – są bezpośrednim odwzorowaniem systemu głównego. Różni ludzie nazywają go różnymi nazwami: matrix, hologram oszustwa, iluzja, system, demiurg, jahwe, a także.. matka natura. Wszystkie globalne problemy biorą się z takiego a nie innego zaprogramowania systemu głównego – czyli natury. Ekonomia, polityka, kapitalizm, hierarchizm, religie, ideologie, patriarchat, i szereg innych rządzących ludzkością podsystemów, jest odwzorowaniem praw ziemskiej natury.

Natury, która nastawiona jest na zwierzęcość, na przetrwanie i rozmnażanie za wszelką cenę, choćby po trupach. Na rywalizację zamiast współpracy, na mentalność niedoboru i lęk przetrwania. Z mentalności niedoboru, która jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym„, bierze się lęk przetrwania. Skoro zasoby środowiska (pokarm, woda, legowiska, miejsce do życia, partnerzy) są ograniczone, to znaczy że nie starczy dla wszystkich.

Skoro nie starczy dla wszystkich – więc trzeba robić wszystko, by mieć, bo można w takim świecie przecież zginąć. Więc można wyrządzać innym istotom zło, zabierać im zasoby, by samemu mieć więcej, by samemu przetrwać. Taka jest mentalność ziemskiej natury. Z niej bierze się np patriarchat – w którym wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta (prawie 100% kobiet i 99% mężczyzn) to ofiary tego podsystemu. Tak samo kapitalizm, gdzie 1% ludzkości ma 99,9% zasobów.

Tak samo wszystkie inne podsystemy rządzące ludźmi. Mają one identyczne cechy wspólne. Zawsze uczulam Was na to – łączcie, szukajcie cech wspólnych, patrzcie całościowo, i szukajcie tego, co stanowi rdzeń. Czyli ostateczną (pra)przyczynę. Wg mnie ostateczną praprzyczyną obecnej sytuacji na Ziemi, jest takie a nie inne zaprogramowanie matrixa (czyli ziemskiej natury).

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Nie gardźcie społeczeństwem. Ani nie próbujcie z nim walczyć, nawracać na swoją drogę, mówić że ludzie działają niewłaściwie. Nie popadajcie też w rozpacz, że społeczeństwo, rodzice, jacyś inni ludzie, Was skrzywdzili. Po pierwsze, oni mają swój własny, koszmarny sen. Poprzez swój zupełny brak świadomości i decyzyjności, są „w pewnym sensie niewinni„. Rządzi nimi ten pierwotny, zwierzęcy program matrixa (natury) i tyle. Jesteś człowiekiem na tyle, na ile pokonasz ten pierwotny, naturalny program.

Nauka, technologia, duchowość, kultura, sztuka, cywilizacja – są metodami radzenia sobie człowieka z okrutną naturą, metodami jej obchodzenia. To dzięki nauce i technice słabsza istotka ma szansę życia i szczęścia (empatia..), bo matka natura słabsze geny eliminuje i ich nie potrzebuje. Po drugie, kim byłbym np ja, gdyby nie moja trauma i upadek na samo dno? Albo Ty?

Bez tego bodźca, nie byłoby rozwoju. Może byłbym po prostu lemingiem, mającym coraz bardziej szare i coraz bardziej nudne życie, mającym wszystko na kredyt? Prawo życia wyraża się tak, że skoro coś było i działo się tak i tak, to musiało tak być. Patrz na tych wszystkich agresorów raczej jak na skrzywdzone przez życie i śpiące owiece, które zlęknione, zagonione do kąta, kąsają i krzywdzą wszystkich wokół.

Cytuję: „Kiedyś zostaliśmy zawiedzeni, zostawieni, zranieni… Oczekiwaliśmy Nieba, a dostaliśmy życie na niebezpiecznej ziemi, gdzie nic nie jest doskonałe. Postanowiliśmy ubrać kamizelki kuloodporne, wybudować wielkie i grube mury, aby zaznać choć odrobinę bezpieczeństwa i już nigdy więcej nie być zawiedzionym, zostawionym, zranionym… Im bardziej się broniliśmy, tym mniej w nas było siły i schronienia. Staliśmy się twardzi, obojętni, gniewni… więc postanowiliśmy wyjść i polał się potok łez, fale niewypowiedzianych słów, a potem tylko ulga. Okazało się, że ukojenia nie znajdzie się w zimnych grubych murach, ale w ciepłym sercu człowieka, który nie chce się chować!”
Autor: Światło na Drodze

Obecnie to się zmienia. Aktualizowana jest matryca operacyjna planety (jej świadomość zbiorowa – czyli matrix, matka natura). Co jakiś czas ma to miejsce i jest to związane z cyklem precesyjnym. Wielu z nas udało się „zgrać” z nowo wgrywana matrycą. Stad ogromny postęp i lepsze samopoczucie, których od niedawna doświadczamy. Też to odczuwasz, i też to widzisz u bliskich sobie osób, będących „w temacie„? Ja tak. Nawet jeśli Ty nie – to spokojnie, czekaj w pokorze na swoją kolej, bo wszystko ma swój czas. Zmiany te będą przyspieszały i nasilały się, obejmując coraz to nowych ludzi. Ich rezultat końcowy nie jest mi znany, ale wszystko wskazuje na to, że będzie on zachwycający i przełomowy.

Nasze chore społeczeństwo jest rezultatem trzymania ludzi w lęku, ograniczeniach, ignorancji, fałszywych doktrynach, podziałach. Utrzymywane jest od pokoleń w stanie hipnozy, w „stanie niskoobjawowej psychozy„, uczone że nabywanie i posiadanie oznacza sukces. Niestety, ze względu na deficytowość systemu („wygrywa silniejszy i bezwzględniejszy, więc zasobów nie wystarczy dla wszystkich, więc trzeba o nie zawzięcie walczyć„), pragnienia te w większości nie mogą zostać zrealizowane.

To rodzi niespełnienie, ogromne cierpienia i cywilizacyjne problemy. Gdy pozwolimy odczuwać ludziom naturalny dobrobyt.. Gdy zapewnienie minimum przetrwania, o które teraz ludzie z takim mozołem walczą, nie będzie kwestią: być czy mieć.. Wtedy ludzie uwolnią swoje potencjały, zablokowane przez znój i lęk przetrwania, a społeczeństwo odmieni swój los o 180 stopni, odrodzi się na nowo.

Nie narzucaj nikomu swojej woli – mówiąc innym co mają robić, jak żyć. Zamiast tego tylko uświadamiaj – pokazując korzyści lub niekorzyści sytuacji czy problemu, a osoba sama wybierze to co uzna za stosowne, zgodnie ze swoją wolną wolą – szanuj ją!”

Chore społeczeństwo nie toleruje zdrowych jednostek. Osoby, które nie podążają za tłumem, są piętnowane i eliminowane. Potwierdza to historia Sokratesa, którego otruto ponieważ przerastał ówczesne greckie społeczeństwo. W każdych warunkach zachował godną i uczciwą postawę. Społeczeństwo nie toleruje osób ukazujących mu jego wady, mówiących prawdę.Łatwiej usuwać ludzi takich jak Sokrates i maskować własną hipokryzję. Usuwa się ludzi oświeconych, a następnie stawia się pytanie w jaki sposób osiągnąć oświecenie.”
~Osho – Księga Ego. Wolność od iluzji

W poniższych felietonach próbowałem dokonać syntezy obecnej sytuacji na Ziemi i dociec jej praprzyczyny, genezy. Zdaję sobie sprawę że to tylko wierzchołek góry lodowej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

Zapraszam do obejrzenia poniższego filmu. Mówi on o nowotworowej naturze ekonomii, kapitalizmu, czy doktryny niewidzialnej ręki wolnego rynku. Nigdy nie ufajcie tym, którzy mówią o wyższości kapitalizmu, o wolnym rynku (Petru, Korwin, Schetyna, Tusk, Balcerowicz i wielu, naprawdę wielu innych – oni służą temu samemu podsystemowi). Oni chcą władzy nad Wami i tego, byście bez protestów zgodzili się na pracę za miskę ryżu.

Ayn Rand i inni mentorzy wolnego rynku nie mówią swoim czytelnikom podstawowych praw wolnego rynku. Czyli tego, że w nim 1% ludzi ma wszystkie zasoby. 10% elity (w Polsce – lemingi itp) ma trochę. Zaś 90% nie ma praktycznie nic i żyje na kredyt. Z drugiej strony, kapitalizm i wolny rynek są podsystemem które odwzorowuje zwierzęcy program matki natury, o którym wspominałem wyżej. Tylko czy my jesteśmy zwierzętami podległymi ślepym programom natury, czy… dążącymi do boskości ludźmi?

Autor: Jarek Kefir, także z inspiracji bliskich osób

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

16 odpowiedzi »

      • faken myslalem,ze jest odwrotnie. wybaczyć to usunąć się z linii ciosu (jak w aikido) a przebczyc to już forewer. musze sprawdzić znaczenie tych slow i ich tlo emocjonalne. klania się wieza babel….

        Polubienie

        • a do którego Ojca się zwracasz? tak z ciekawości? ojca ojców… szeryfa szeryfów czy jakiegoś konkretnego ojca/szeryfa/”pana”?

          Polubienie

        • to nie ja. to cytat z Jezusa. ja nie wiem jak jest. chodzilo mi, ze Kefirek fajnie napisał, ze większość spi no wiec nie mozna mieć pretensji do kogos kto nie jst swiadomy swych cynow. tak jakby mieć pretensje do krowy, ze poszla w szkode .-)

          Polubienie

    • ,, Rozejrzyj się. Społeczeństwo jest chore. Składa się z chorych psychicznie ludzi, śpiących na jawie. Śniących swój własny, matrixowy koszmar. Słabi, chorzy, zlęknieni, zakompleksieni rodzice, przekazują to wszystko dzieciom. A to wszystko nazwano procesem wychowywania, socjalizacji. Tymczasem jest to raczej proces ograniczania potencjału dzieci tak, by równały do szarej, ignoranckiej masy.”

      Pozwolę sobie, kochany Jarku, nieco z tobą popolemizować, zastanowić się czy aby my wszyscy, bez wyjątku, nie pomnażamy patologii społecznych.
      A dokładniej, odnieść się do zdania, które zamieszczasz – i nie ma tu znaczenia, czy są one twoje, czy skopiowane. Tak na prawdę to 99,999% informacji nie jest wytworem naszego umysłu.
      Od dnia, w którym pojawia się w nas funkcja myślenia, pobieramy z zewnątrz impulsy dla podtrzymania i rozwoju tej funkcji.
      Dostajemy materiał, tniemy na kawałki, dopasowujemy do swoich ,,wymiarów”, zszywamy i z glorią ogłaszamy światu, że to ubranie to nasza robota, ba! materiał też uznajemy za swój wytwór, co jest nieprawdą.

      Wszystko jest już gotowe i to w niezliczonej ilości wariantów informacji, wierzeń, przestrzeni, sytuacji, zdarzeń, z jakich wykorzystujemy tylko te, które ,,pasują” do ,,naszych rozmiarów pojmowania”, do jakości stanu umysłu.
      I by najmniej nie jest to zjawisko jednorazowe, a raczej ciągły proces, w którym wyrastając ze zużytych koncepcji, poglądów, zachowań ,,szyjemy” sobie nowe – bardziej przystające do zmieniającej się w nas formy.

      Krótko mówiąc zmieniliśmy poglądy, które zmieniły nasze nastawienie, zachowanie, działania.

      I tu pojawia się arcyciekawe – według mnie – spostrzeżenie.

      Sięgając myślą w swoją przeszłość, w to jak żyliśmy, jakie poglądy wyznawaliśmy, co światu przekazywaliśmy – i okazało się to dopiero dziś niewłaściwe, szkodliwe – nigdy nie nazwiemy siebie skończonym idiotą, chorym psychicznie, psychopatycznym fanatykiem jedynej prawdy, destrukcyjną zakałą społeczną, która wypaczała ludziom właściwą drogę, rozsiewając wokół negatywne, niskie energie złości, wrogości, walki z czymś, co tak na prawdę już na wstępie stawiało ludzi na przegranej pozycji, wysysało z nich siły życiowe.

      Porozmawiajmy o tym.

      Czy tak siebie oceniamy?
      Czy stać nas na takie okrucieństwo wobec siebie?
      Czy wobec siebie zastosujemy taką samą miarę krzywdy, jaką wyrządzaliśmy innym?
      Czy ukorzymy się na głos przed światem niczym skopany, bezpański pies, by pokazać ludziom chociaż przez chwilę, że wiemy jak to jest być skrzywdzonym?

      NIE – takie głośne, albo cichutkie ,,nie”.

      Uznamy co najwyżej nasze karygodne zachowania za błędy, nieroztropność, niedojrzałość, zwykłą ludzką przywarę, przypiszemy swą niechlubną przeszłość jakiemuś etapowi życia, który w końcu ,,ma prawo się mylić”.
      Użyjemy słowa ,,przepraszam” i sprawę uznajemy za zamkniętą.
      Ale tylko na zewnątrz.

      Bo wewnątrz nas sprawa wcale nie jest ani zamknięta, ani rozwiązana.
      Słowo ,,przepraszam” jest chwilową satysfakcją i ciszą.

      Teraz tą wrogość, złość, a nawet wściekłość, którymi karmiliśmy innych, żywimy do siebie. I nie ważne czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. Najczęściej tego nie widzimy, jak nie widzimy obecnie popełnianych błędów.
      Ale nie możemy i nie chcemy siebie karać, bo bylibyśmy tym razem wobec siebie samych skończonymi idiotami.

      Siły życiowe zrobią wszystko, by nie zapędzić nas w róg szachownicy z szachem i matem.
      Gdzieś ta złość z nie do końca przepracowanego poczucia zasłużonej winy musi ujść, wybrzmieć, wypalić się.
      Robimy to w przynajmniej dwojaki sposób: z jednej strony czynimy wiele dobra, a z drugiej równolegle, w bardzo cwany, ,,oczyszczający” nas sposób ZRZUCAMY ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NASZE BŁĘDY NA TYCH, KTÓRZY OBRONIĆ SIĘ NIE MOGĄ; NA RODZICÓW, NA SPOŁECZEŃSTWO, KTÓRYM Z ŁATWOŚCIĄ PRZYKLEJAMY PATOLOGIĘ I IDIOTYZM.

      Uznajemy to za bezpieczne wentyle. Dawno oderwaliśmy się od rodziców, jesteśmy już przez lata kształtowani zupełnie innym, dalekim od nich światem, w którym my sami robimy czasem wiele złego, ale nie nazwiemy siebie skończonymi idiotami.
      Wolimy nasz idiotyzm, krzywdzenie innych (świadomie czy bez wiedzy) zwalić na garb wychowania przez tzw. chorych rodziców i chore społeczeństwo.

      Nie w nich powinniśmy doszukiwać się choroby, ale w sobie braku miłości.

      A komu przypisujemy zasługi i właściwe działanie, za które ludzie są nam wdzięczni? Sobie? Tylko sobie?
      Ach tak… rozumiem…, no jasne

      I może nie chodzi tu tylko o brak miłości, ale o strach przed odpowiedzią na bardzo proste pytanie: ,, Mając tak ogromną wiedzę na temat tego jacy są źli i chorzy rodzice, to jakim rodzicem powinienem(am) być, aby za dwadzieścia lat moje dziecko nie nazwało mnie chorym idiotą? Mało tego, aby tej etykiety nie przyklejało mi przez całe swoje dorosłe życie.”
      I absolutnie nie chodzi tu o posiadanie dziecka. Chodzi o zwykłą odpowiedź na proste pytanie. Tylko tyle.
      Wiedzieć co jest złe i jak je unikać to żadna sztuka. Sztuką jest znać dobro i w nim żyć.

      Podejrzewam, że większość z nas usprawiedliwiająca ,,chorymi rodzicami” własną głupotę – ładniej brzmi ,,brak wiedzy” i związane z nim wyrządzane krzywdy – pominie milczeniem wyżej zadane pytanie.
      I to z bardzo banalnej przyczyny – wielu z nas po prostu nie umie na to pytanie odpowiedzieć. Potrafimy wytykać błędy rodziców, błędy swoje im przypisywać, ale nie mamy mądrości, recepty na bycie dobrym, kochającym i przede wszystkim kochanym rodzicem.

      Z wielką łatwością używa się dziś zwrotu ,,chore społeczeństwo”.
      Dla mnie największy guru, który używa takiego zwrotu – bodaj Osho – jest w tym momencie zwykłym prostakiem.
      Ludzie mogą być zaszczuci, zmanipulowani, z brakiem dostępu do wiedzy, ale nie chorzy. Człowiek, nazywając tak innych, chce wśród nich poczuć się lepiej.

      Jako że powiało nieco butnością i z lekka pesymizmem, zamknę moje przemyślenia iście mistrzowskimi słowami Jarka:

      ,, Nie gardźcie społeczeństwem. Ani nie próbujcie z nim walczyć, nawracać na swoją drogę, mówić że ludzie działają niewłaściwie. Nie popadajcie też w rozpacz, że społeczeństwo, rodzice, jacyś inni ludzie, Was skrzywdzili. Po pierwsze, oni mają swój własny, koszmarny sen. Poprzez swój zupełny brak świadomości i decyzyjności, są „w pewnym sensie niewinni„. ”

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

      • Krysiu Kochana – teraz ja trochę z Tobą popolemizuję

        Napisalaś dosyć wyraźnie, że [białkujemy] się za poczynione błedy.
        Od ręki uwaga – czy aby na pewno? Ilu znasz chorych na depresję którzy w każdym swoim kroku widza zło lub porażkę? Tacy też są – ale to taka dygresja
        Nastepnie. Jakos tak dziwnie napisałaś jakby to było tak, ze zawsze mamy wiadomy poziom wiedzy. Przecież tak nie jest i cały czas się rozwijamy. Bez przerwy i nieustannie zbieramy doswiadczenia. One wpływaja na nasze decyzje – które z reguły sa najlepsze przy posiadanym stanie wiedzy w danym momencie. Nastepna informacja może zmienic całkowicie decyzję, ale na ta chwilę jest taka, a nie inna
        Przy postepowaniu naturalnym gdzie nie następuje celowość działania, każdy postepuje dobrze i nie czyni krzywdy innym. Nawet przestepca działa dla dobra, które moze opacznie pojmować, odmiennie od reszty
        Jeśli Zrobilaś coś źle w sposób automatyczny – to oczywiste że sobie wybaczasz. Najprawdopodobniej zadziałała podświadomość [wyuczona automatyzmu], a ona ma mentalność dwuletniego dziecka. Takiego bobasa nie można łajać za każdym razem o byle glupotę. Trzeba wybaczać i uczyć z miłością
        To o czym napisałem wcale nie są ,,wentylami” – to normalne zachowania i nie ma w tym poszukiwania wymówek. Sądzę ze zbyt ostro oceniłaś artykuł, ale jesteśmy tu po to by wymieniać poglady, wiec przedstawiam swój

        Pozdrawiam Cię

        Polubienie

  1. „Gnoza Lucyferiańska” Rudolph Steiner

    Lucyfer stoi na progu Nocy i Poranka. Ten, Który Niesie Światło, symbol Thelemickiej siły i boskiej Wiedzy, ukazuje się. Lucyferiańska Era jest nadejściem tego, co Bławatska nazwała „Phosphorus”, kosmicznej siły Iluminacji. Lucyfer jest żywiołem powietrza, podczas gdy Szatan, dwulicowa i skażona forma Światłonośnego, jest żywym ogniem. Ta dwoistość jest stale zmienną istotą postępu i ewolucji. Imię Lucyfer ukazuje nam się, jako rzymskie „Ten, Który Niesie Światło”. Lucem Fero… Dzierżący Pochodnię. Bóg Gnostyków.

    ……

    Dla wszystkich tych, którzy szukają światła umysłu i duszy, Lucyfer będzie posłańcem, ambasadorem. Nie rozprawia on, bowiem o wierze, która w swej naturze sprzeczna z poznaniem zdawać by się mogła. Nie będzie On kadzić sercom, by strażników Wiedzy uniknąć, albowiem szanuje ich. Nie będzie prawić bogobojnych kazań, przepowiadać niebiańskich rozkoszy, lecz ukaże drogę ku Wiedzy, którą można przekuć w boskie doznanie, we wiarę w oświecony umysł. Lucyfer wie, iż Promieniejące Słońce wzrosnąć może jedynie w sercu wybranych, lecz wie takowo, że tylko ścieżki poznania wiodą na szczyty, gdzie słońce ukazuje swe boskie promienie. Lucyfer nie jest diabłem, prowadzącym zbłąkanego Fausta do czeluści piekieł, jest on tym, który przebudził tych, którzy pokładają wiarę w Wiedzy i tych, którzy pragną ją przetopić na złoto boskiej mądrości.”

    Polubienie

    • http://www.theforbiddenreligion.com/lucifer-the-liberator.htm

      „Gnostic myths relate that Lucifer is the Messenger of the Unknowable God. We had said that this God, the greatest one, unreachable and unknowable, is unable to penetrate this limited universe of impure and satanic matter. But according to these myths, he can send someone, Lucifer. Only with a supreme sacrifice can an incredibly Spiritual and pure being of antimatter fire break through into the infernal world of this universe. According to Gnostic legends and myths, the great Unknowable God sent Lucifer, angel of indescribable fire and light, to show man the light and to help him wake up and see his true origin, the origin of his Spirit, which has been perversely imprisoned in this impure matter called body-soul. He is an uncreated being, who came to the created world to bring Light: Liberating Gnosis. The saving knowledge which can wake man up and help him free his imprisoned Spirit. The knowledge which allows him to know who he truly is, why he is here in this world and what he has to do to liberate himself and fulfil his Spirit, which belongs to another uncreated and unknowable plane.

      We have said that Lucifer came to the world to wake man up, to help him remember his divine origin, the divine origin of his Spirit, and to help him free himself from the body-soul in which he is trapped, and from created time and matter. „

      Polubienie

  2. policji galaktycznej pomagają takie słowa:

    dziś był absolutnie najgorszy dzień
    i nie próbuj przekonać mnie, że
    w każdym dniu jest coś dobrego
    bo jeśli przyjrzysz się bliżej
    świat jest złym miejscem
    nawet jeśli
    dobro przebija się czasami
    radość i szczęście nie trwają długo
    i nie jest prawdą, że
    wszystko jest w umyśle i sercu
    gdyż
    prawdziwe szczęście można osiągnąć
    tylko jeśli otoczenie jest dobre
    nieprawdą jest, że dobro istnieje
    na pewno się zgodzisz, że
    rzeczywistość
    stwarza
    moje nastawienie
    to wszystko jest poza moją kontrolą
    i nigdy, nawet za tysiąc lat, nie usłyszysz jak mówię, że
    dzień był dobry

    a teraz przeczytaj od dołu do góry

    Polubienie

  3. https://ciemnanoc.pl/2016/09/25/nie-uciekaj-przed-samym-soba-wszystko-czego-doswiadczasz-jest-wiedza/

    „Kryzys jest motorem rozwoju. Ujawnia wiedzę. Zmusza do zmian i do rozbicia iluzji w jakiej dusza się dusi. Dla człowieka to źródło stresu i niezadowolenia. Musi wyjść z aktualnej sfery komfortu, poszerzyć siebie i swoje rozumienie. Niestety nie ma dojrzewania do dorosłości bez napięć i sytuacji stresujących – inicjacyjnych. Duchowość uczy je rozumieć i opanować, a nie całkowicie usuwać z życia, bo to niemożliwe.

    W szukaniu przyczyn kryzysu najogólniej można wyróżnić cztery typy myślenia. Pierwszy typ szuka przyczyn w okolicznościach zewnętrznych – innych ludziach, obwiniając ich o swoją porażkę. Drugi typ szuka powodu w sobie, obwiniając siebie o niepowodzenie. Trzeci typ łączy powyższe podejścia, szukając przyczyny zarówno w sobie, jak i w otoczeniu. Rozpoznaje blokady w przepływie relacji między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Niepowodzenie traktuje jako szansę na przemianę, dalsze hartowanie ducha w materii i samodzielność. Czwarty typ myślenia nie szuka już przyczyn, ponieważ zaakceptował kryzys jako nieodłączny przejaw jestestwa. Rozpoznał siebie, więc wyszedł poza perspektywę „szukania”. Zachowuje spokój, wychodząc z koła przyczynowo – skutkowego w sobie, będąc gotowym na doświadczenie pełnego życia.

    Ludzie emocjonalnie niedojrzali, mają skłonność do zrzucania winy za swoje własne nieszczęścia, decyzje i skutki wyborów na innych. Na tym etapie nie umieją być samodzielnymi, tzn. wziąć odpowiedzialność za swoje życie, emocje i wzorce, którymi się kierują. Są podatni na przesądy. Pomimo dorosłego wieku mogą bać się, że ktoś ich zaatakuje energetycznie, rzuci klątwę itp. Boją się nie tylko ludzi i ich „złych uroków,” ale i „duchów”, których traktują jak wrogów człowieka. Pomimo, że żyjemy w XXI wieku, a psychologia już dawno rozprawiła się z przesądami religijno-ezoterycznymi formułując zasady np. archetypu cienia. Dla mnie osobiście te „wrogie byty” nie są niczym odrębnym od człowieka, ale mają też wymiar szerszy niż psychika. To wyparte aspekty boskości, których nie rozumiemy w naturze ducha i materii, dlatego odbieramy je demonicznie, czyli w zniekształceniu. Jak zaczynamy z nimi pracować, wtedy odbiór się oczyszcza.

    Niektórzy ludzie nie tylko zakotwiczają przyczyny problemów w otoczeniu, ale i szukają tam rozwiązania. Oczekują, że tzw. „mentor” oczyści ich z problemów i złych duchów, uzdrowi, zmieni, usunie lęki, wypełni stanem szczęścia, przebudzi i oświeci. To niemożliwe do spełnienia oczekiwania. Przypominają postawę małego dziecka przyzwyczajonego do zależności od świata zewnętrznego. Jak popełni błąd, to ma skłonność do zwalania winy na misia, lalkę albo koleżankę. Jak pojawia się problem, to jest przekonane, że ktoś inny (np. rodzic) go rozwiąże.

    Niestety w dorosłym życiu nikt za drugiego człowieka nie rozwiąże do końca problemów, nie odrobi lekcji, nie zbawi jego demonów, ani nie zintegruje tego, co wyparte z umysłu. Całą robotę musi wykonać człowiek, który ma dorosnąć. Mentor, przewodnik, terapeuta itd., może pomóc nazwać pewne stany, emocje, zainspirować do zmian, wskazać przyczyny i skutki wzorca. Ale ostateczne wybory podejmuje dorosły człowiek, bo to on ma być kowalem swojego życia. To w człowieku istnieje mistrz – boski, któremu warto zaufać i oddać się prowadzeniu w nauce życia. Wtedy można się przekonać, że nie ma przypadków ani zbiegów okoliczności, za to są znaki i synchroniczności, tworzące rzeczywistość duchową i materialną i wskazujące drogę do dojrzałości.

    W duchowym rozumieniu, nic czego doświadcza człowiek w swojej przestrzeni wewnętrznej i zewnętrznej, nie jest odrębne od niego. Dlatego nie warto uciekać przed samym sobą – jasnymi i ciemnymi przejawami swojego jestestwa. Nie warto być ich katem ani ofiarą. Za to można nauczyć się je przemieniać, dzięki wydobytej o sobie wiedzy.

    Nie istnieją obce byty ani ludzie, którzy mogą ukraść duszę, zniszczyć klątwami, zablokować czakry itd. Wiara w taką iluzję wynika z lęku i poczucia braku wpływu na własną rzeczywistość. Tą rzeczywistość tworzy bowiem nieświadomość, czyli nieznany rejon umysłu, który generować może chaos i cierpienie. Jest manifestacją ucieczki od odpowiedzialności za życie, efektem niewiedzy o sobie, a także słabego zakorzenienia w duchu jak i w materii. Wtedy człowiek uzależnia się swoje powodzenie oraz jego brak od czynników zewnętrznych, zamiast wciąć sprawy w swoje ręce.

    Warto przyjąć, że doświadczenie jest ucieleśnieniem przekonań zarówno naszej świadomości, jak i nieświadomości. Człowiek albo byt duchowy może być jedynie katalizatorem i obrazem przyczyny, która i tak jest w naszym umyśle. Ta przyczyna to potencjał duszy, domagająca się uwagi i przejawienia w życiu. Ta moc, gdy jest nieuświadomiona, jest naszą powracającą słabością, wielką emocją. Dlaczego?

    Praktyka w pracy z podświadomością pokazuje, że to czego o sobie nie wiemy, a co jest istotne dla naszego rozwoju, zobaczymy w lustrze otoczenia na zasadzie odwrotności. Dlatego przyciągamy sytuacje kryzysowe oraz agresorów, którzy naszą siłę reprezentują w negatywie. Wszystko po to, żebyśmy odwrócili sytuację i nauczyli się z nią radzić. Żebyśmy nie byli ofiarami katów, tak jak to miało miejsce np. w dzieciństwie, i tak jak powtarzamy w późniejszym życiu. Tylko nauczyli korzystać ze swoich potencjałów, by ochronić siebie, nauczyć się stawiać granice, uwolnić pewność siebie, zdrową asertywność, a także spokój i zaufanie. Prowadzi to do partnerskiej, a nie tylko uległej relacji z przestrzenią. Naszą rolą na tym poziomie rozwoju jest rozpoznać i świadomie używać potencjałów zarówno w życiu wewnętrznym, jak i zewnętrznym, przemieniać swoją rzeczywistość na lepsze, a potem inspirować innych do tego samego.

    Następnie, gdy już osiągnęliśmy samodzielność i wzięliśmy pełną odpowiedzialność za swoje życie i przestrzeń, wychodzimy ze schematu przyczyna – skutek. Akceptujemy naturę zmienności i nie dotyka już nas. A skoro nie dotyka, nie ma potrzeby analizowania swojego świata wewnętrznego.”

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s