Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

konserwatyzm-i-purytanizmDziś dokonam syntezy poglądów na temat tego, co można nazwać konserwatyzmem obyczajowym lub purytanizmem. Wiem że wielu ludzi drze szaty, że stare wartości i poglądy odchodzą. Znam ich lęki i argumenty. W tym felietonie postaram się to wyjaśnić dość łopatologicznie. Prościej się chyba nie da.

Otóż, wiadomo że seks jest przyjemny i ludzie zawsze go lubią. Nie chodzi tu tylko o samą przyjemność ale także o fakt, że seks, miłość i związana z nimi energia, są generatorami, kreatorami życia. Każda nawet najdrobniejsza i pozornie nie związana z seksem radość, na planie energetycznym ma swoje praźródło w energii seksualnej.

Jednak seks ma jedną „wadę” – otóż z seksu powstają dzieci. Wiem że to słowo może wzbudzać ogromne kontrowersje, ale tak jest. Ale gdyby się dokopać do samego rdzenia ludzkiej podświadomości, to sprawa jest bardzo prosta. Każdy chce przyjemności (seks) ale nikt nie chce obowiązków, trudów i znoju (wychowywanie dzieci). Ludzki instynkt macierzyński jest wtórny co do seksu, i jest „nakładką systemową” na niego nałożoną.

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że coraz więcej kobiet tego instynktu nie posiada, zaś mężczyźni są go zupełnie pozbawieni. To stąd biorą się gorzkie i chamskie żarty rozgoryczonych małżeńsko-kredytowym kieratem panów w stylu:
-tatusiu a Ty chciałeś chłopczyka czy dziewczynkę?
-zasadniczo chciałem tylko Twoją matkę, ale cóż..

Na głębokim poziomie wszyscy jesteśmy liberałami. Chcemy tylko dionizyjskiej zabawy, połączonej z morzem alkoholu, tonami koksu, chcemy beztroski, radości, swobody. No i chcemy oczywiście seksu. To stanowi najgłębszy rdzeń ludzkiej istoty, i nie warto zaprzeczać w imię ideologii, że jest inaczej. Wszystko inne, w tym właśnie ideologie, jest wtórne, na kolejnych miejscach. Dobrze, ale co z doktryną konserwatyzmu / purytanizmu i jaki był cel jej powstania?

Jak pisałem powyżej – z seksu biorą się dzieci. Jest to sprytny zabieg matki natury. Gdyby nie przyjemność seksualna i związana z seksem nakładka systemowa – instynkt macierzyński, to zgadnijcie co by się działo. Otóż nikt by nie chciał mieć dzieci. Natura musiała więc wykorzystać strategię konia trojańskiego by niejako przymusić krnąbrny ludzki ród do rozmnażania i zaludniania Ziemi, tej Ziemi, by system był coraz większy i potężniejszy.

Dzieci należy nakarmi,c, wychowywać, odziać, dać dach nad głową. A to wszystko wiąże się z obowiązkami, trudami, znojami, i nie bójmy się tego słowa – z cierpieniami. I to niejednymi. Dodatkowo rzeczywistość planety Ziemi jest taka, że jest to planeta niedoboru i niedostatku. Każda istota żywa w pocie czoła poszukuje kurczących się zasobów środowiska, np pokarmu, i konkuruje o te zasoby z innymi. Ta działalność zajmuje istotom żywym lwią część czasu i energii.

Patrzyłem kiedyś na stado gołębi, które rozszarpywało między sobą jakieś ochłapy, tj starą piętkę chleba. Naszła mnie myśl, że na identycznej zasadzie działamy my, ludzie, i cała natura. Komu zależało na tym, by stworzyć taki a nie inny system, w którym istoty bez przerwy się męczą zdobywając minimum minimum? Ale szybko przerwałem te bezproduktywne rozmyślania.

Dalej: najważniejsze jest to, że przez całe poprzednie tysiąclecia nie znano skutecznej antykoncepcji. Jeszcze wcale nie tak dawno każde rozpoczęcie współżycia było niemal pewną gwarancją ciąży i potomka. No i kobiety przez cały okres krótkiego, trudnego i pełnego cierpień życia, chodziły w ciąży. Co rok to prorok. I tu tkwi geneza powstania konserwatyzmu obyczajowego, purytanizmu.

Otóż w tak trudnych, spartańskich warunkach nie mogło być swobody seksualnej i obyczajowej. Gdyż to skutkowałoby nieobliczalnymi konsekwencjami. Dzieci muszą się rodzić i chować w rodzinach, nie mogło być wolnej amerykanki i bezhołowia. Gdyż wtedy ani ludzkość, ani dawne państwa, księstwa, plemiona, by nie przetrwały. Seksualność musiała więc zostać wzięta w ryzy, w sztywne schematyczne wzorce zwane konserwatyzmem.

Konserwatyzm i purytanizm jest więc naturalnym odruchem obronnym systemu, jego stabilizatorem. Tak samo wszystkie ideologie i religie są stabilizatorami systemu. Jak mawiał Napoleon, sprawiają one, że biedota nie morduje bogatych w biały dzień. Dobrze że jest prawo, policja, armia, straż graniczna, więziennictwo. Narzekamy na nie, ale gdyby nie one, to w kilka dni mielibyśmy realia Afganistanu, Syrii albo Somalii. Prawilne chłopaki w dresach szybko by o to zadbały.

Taką samą rolę, choć w nieco innych obszarach, pełnią te systemowe stabilizatory – ideologie i religie. Cały system i wszystkie jego podsystemy są konstrukcją stworzoną do opanowania tej planety małp. Ludzkie instynkty, popędy i żądze należy odpowiednio powstrzymywać i trzymać w ryzach. Mamy jedną tylko alternatywę: anarchia na skalę niewyobrażalną, rzeź na ulicach itp. Zanim powiesz, że chcesz obalić system – bardzo poważnie się zastanów.

Wiem że to wzbudzi zrozumiałe protesty, ale.. system chroni także Ciebie. Żyjesz i doświadczasz dzięki niemu. Gdyby nie system i jego stabilizatory, to zamiast medytować i chodzić do Starbucks na sojowe latte czy inne gówno, musiałbyś z karabinem w ręku walczyć z ogolonymi na łyso chłopakami w dresach o każdy kęs żarcia i każdy łyk wody.

Ale wróćmy do tematu głównego. Konserwatyzm i purytanizm nie są więc reprezentacją jakichś odwiecznych, tradycyjnych praw i wartości, które teraz giną, bo ludzie tacy niewdzięczni i nie chcą słuchać konserw i staruchów. Są one reprezentantami prawa więziennego – prawa planety, która jest czyśćcem, więzieniem, kosmicznym poprawczakiem. Stworzono to właśnie po to, by trzymać ludzkość za mordę. Tylko tyle i aż tyle.

Naprawdę nie ma co dorabiać do przestarzałych i niekompatybilnych z naszymi czasami konserwatywnych wartości jakiejś legendy, i narzekać że cywilizacja upada, że o tempora, o mores. Teraz mamy dostęp do technologii, do wiedzy całej planety w zasięgu kliknięcia myszką (internet), i co najważniejsze – do antykoncepcji. Antykoncepcja, aborcja i sterylizacja są podstawowymi prawami człowieka umożliwiającymi wyrwanie się z ponurej, jaskiniowej rzeczywistości konserwatyzmu. I to dlatego wiele sił na Ziemi chce ich zakazania, na czele z kościołami.

Rzeczywistość jak i nasza mentalność się zmienia, cywilizuje. Zmieniają się także wzorce zachowań i relacji, co budzi ogromny lęk tych, którzy wciąż wyznają stare wartości. Ja ten lęk rozumiem – oni nie znają innego systemu, bo na dobrą sprawę jeszcze on nie powstał. Jest dopiero w powijakach. To co stare musi upaść i ulec wyzerowaniu, a taka zmiana zawsze ma swoje koszty i budzi lęk.

Szczególnie jeśli zmiana ma zasięg większy niż pojedyncza jednostka ludzka. Nie protestuj przeciwko tym kosztom które są niezbędne, i nie trzymaj się kurczowo świata który odchodzi. Protestuj przeciwko temu co już jest, a co jest niewydolne, zdezaktualizowane, skorumpowane etycznie i moralnie, przynoszące ludziom cierpienie. A mimo to, ogromne rzesze ludzi wciąż to, co stare popierają.

Zmiana, czyli ucieczka z kręgu nieustannych powtórek, to wyprawa w nieznane. Wybitny psychoanalityk Wilfred Bion mówił, że każda zmiana jest katastrofą. Nawet nie dlatego, że może zakończyć się niepowodzeniem, ale dlatego, że najpierw trzeba zniszczyć to, co jest.”
~Danuta Golec

Lekcje pozbawione bólu są bez znaczenia. To dlatego, ze nie można otrzymać czegoś, nie poświęcając niczego w zamian. Jeśli jednak przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski, będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego

Zanim mnie skrytykujesz.. Proszę Cię, byś przyznał coś uczciwie, ale tak do bólu uczciwie. Nie, nie pisz tego ani tu ani nigdzie, ani nie mów tego nikomu – absolutnie nikomu, bo nie o to chodzi. Wiem przecież że musisz dbać o reputację i pozycję społeczną. Niemniej proszę Cię o chwilę uczciwości – nie przede mną, ale przed samym sobą.

Otóż, czy te stare wartości przyniosły światu dobrobyt i szczęście? Czy stare wartości, które ja nazywam: „MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) funkcjonują bez zarzutu? Czy może są konstruktem coraz bardziej zdezaktualizowanym, nieprzystającym do naszych czasów, skorumpowanym moralnie, i zwyczajnie nie działającym? Widać coraz bardziej dobitnie, że nie tylko nie spełniły one swojej roli, bo nie przyniosły ludzkości szczęścia. Ale przyniosły coś odwrotnego – bezmiar cierpienia, zawodu, niespełnienia, nieszczęścia.

Humor, dowcip, ironia i sarkazm zawsze miały w sobie coś boskiego.. Bo niby śmiechem żartem, ale demaskują prawdę. Popatrz na te miliardy miliardów dowcipów, obrazków, komiksów, memów, sucharów itp na temat relacji międzyludzkich. Wiele z nich to dowcipy gorzkie i chamskie, pokazujące ludzką rozpacz i bezsilność, spowodowaną przez te tradycyjne postrzeganie świata. Jak ten który wkleiłem powyżej.

Wy to, o czym piszę, mniej lub bardziej nieświadomie wiecie. Wyrażacie to w niezliczonej liczbie tych dowcipów i obrazków. A gdy przyjdzie co do czego? „No Jarek, Ty oszołomie jeden, na żartach się nie znasz?! Dałem Ci tylko coś z chamsko.pl do pośmiania się a Ty..

Wg mnie pewne jest to, że potrzebujemy nowego rozdania w świecie relacji międzyludzkich.

Cytuję: „Grzesznik czuje się winny, więc traci radość. Jak masz cieszyć się życiem, gdy stale czujesz się winny, stale chodzisz do kościoła, by spowiadać się ze swych złych uczynków? Źle zrobiłem, źle, źle… całe życie wydaje ci się składać z grzechów. Jak masz żyć w radości? Cieszenie się życiem staje się niemożliwe. Stajesz się ciężki, przytłoczony. Na twej piersi zasiada wina, miażdży cię jak skała, nie pozwala ci tańczyć. Jak masz tańczyć? Jak może tańczyć Poczucie winy? Jak może śpiewać? Kochać? Żyć? Kto więc myśli, że grzeszy, że jest winny, umarły za życia, ten już jest w grobie.”
~Osho

Cytuję: „Wojna jest rezultatem Ludzkości która wypadła z wewnętrznej równowagi. Mężczyźni którzy wypierają się swoich żeńskich Części Duszy i kobiety wypierające się swoich męskich Części Duszy przyczyniają się do tego że nigdy nie kończą się wewnętrzne napięcia, wewnętrzny „stan wojny”. I te napięcia przenoszą się na ludzkie Społeczeństwo i kształtują wspólne życie na tej Planecie. Wewnątrz jak i na Zewnątrz. Wybalansowane Energie Seksualne odgrywają przy tym kluczową rolę, albowiem taki stopień indywidualnego urzeczywistnienia w jednym momencie stworzyłby Pokój na całym Świecie i wywołał Harmonię.

Dziś, w Punkcie Zwrotnym Czasu, teraz, gdy wkraczamy na nowy Poziom Świadomości, dla każdego Człowieka który kontynuuje swoją Transformację chodzi przede wszystkim o to by pogodzić męskie Części z żeńskimi i żeńskie z męskimi. Życie ma otrzymać nowe piękno i Człowiek nowe Zaufanie do samego siebie.

Ten kto ze swoją seksualnością jest w Pokoju, ten wkroczył do Królestwa Pokoju. Bez tego wewnętrznego Pokoju, daremna jest każda gadanina i wszystkie starania w celu osiągnięcia światowego Pokoju. Religie i fanatyzm ugruntowują swoją władzę na gruncie nierozwiązanych Energii Seksualnych ludzi.

Dlatego też ten Temat jest przez Religie przemilczany lub wynaturzany. W miejsce Harmonii podstawą ludzkiego wspólnego Życie na Ziemi jest konflikt. Dlatego też poszczególni Ludzie są systematycznie utrzymywani w tym Stanie aby byli wewnętrznie rozdarci i aby pozostawali z dala od Jedności – jako Istota męska i żeńska.

Kobieta jest stworzona jako Kobieta i jest istotne aby mogła się doświadczać i wyrażać jako Kobieta. W tym celu ludzkie Społeczeństwo musi stworzyć odpowiedni klimat. Niemniej jednak dla każdego Mężczyzny ma ogromne znaczenie to by mógł on doświadczać się jako Mężczyzna.

Zewnętrzne cechy płciowe pokazują to w jakiej Energii mają być wypełniane Zlecenia na tej Ziemi i to które Energie działają w sposób priorytetowy by te indywidualne Zlecenia mogły się spełnić. Pomimo tego należy jednak wewnętrznie pozostawać w Pokoju i Harmonii z obydwoma częściami – zarówno męską jak i żeńską.

Jedynie Mężczyzna który pogodził się i całkowicie przyjął swoje żeńskie Części jest całkowity jako Stworzenie męskie i również jako Mężczyzna. Rozwój możliwy jest tylko wtedy gdy niczemu nie jest zaprzeczane, gdy nic nie jest tłumione lub niczego się nie wypiera. To samo obowiązuje każdą żeńską Istotę która rezygnuje z Energii Męskich. Również i ona nie będzie mogła doprowadzić do całkowitego Rozwoju swojej Żeńskiej Siły ponieważ do tego brakuje jej męskiego dopełnienia.

Gdy w pojedynczym Człowieku Yin i Yang znajdują się w współbrzmieniu bez zaprzeczania zewnętrznych cech płciowych lub ich degenerowania, wtedy powstaje podstawa do światowego Pokoju.”
~Paramahansa Yogananda

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

12 myśli nt. „Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!


  1. „Ludzie są słabi. Wolą rzucić forsę do fontanny, niż kupić sobie obiad.”

    … Rust, cyniczni egzystencjalista filozof, miażdży iluzje zorganizowanej religii, polecam 1 sezon „True Detective”, bo postać Rusta Cohle’a to wyższym poziom zbuntowanej świadomości …

    Lubię

  2. „Miłość jest światłem.Małżeństwo rachunkiem za światło” .Oscar Wilde🙂 Każdy płaci,nie tylko mężczyźni.Z mojego kobiecego punktu widzenia i doświadczenia widzę i plusy i minusy.Czasem sobie myślę,ze fajnie byłoby być samej ale z kolei ponad połowa moich koleżanek i znajomych jest rozwiedziona i widzę,że wiele czasu spędzają poszukując „fajnego faceta i do życia i do seksu” więc chyba w tej samotności tak dobrze im nie jest.
    Znajomi rozwiedzeni mężczyźni szukają raczej przygód,nie chcą się wiązać i dobrze im tak,jak jest.(przynajmniej z zewnątrz tak to wygląda).Uważam,że życie z drugim człowiekiem to nauka życia,trudne doświadczenie .Tylko mistrzowie kompromisu mają szansę🙂
    Zadziwia mnie jedna sprawa:jakim cudem dziewczyny w XXI wieku zachodzą w niechcianą ciążę mając tyle środków antykoncepcyjnych do wyboru?Część może zrobiła to specjalnie ale na pewno nie wszystkie.Może tak do końca natura nie da się przechytrzyć?🙂
    I jeszcze jedno:cieszę się,że żyję tu,gdzie żyję i w tym czasie.Cieszę się,że mogę sobie sama pójść na basen,wyjść z kumpelkami na herbatkę,do kina,czasem nawet do klubu,że mogę chodzić w krótszych sukienkach po ulicy,że mi wypada wiele rzeczy których np.nie mogła robić choćby moja mama i cieszyć się swobodą🙂

    Lubię

  3. …fajny art – Jarek – w pełni popieram i zgadzam się z taką interpretacją…Jolu – jeszcze lepszy komentarz…rozwinę pierwszą myśl – rozwiąż małżeństwo – przestaniesz płacić rachunki (a gdzie alimenty i „inne zaszłości”?)…niemniej cenię sobie samotność, niezależność i tzw. „święty spokój” i tu też zgadzam się z dalszą interpretacją Joli – brawo; faktem jest również to, iż ciężko jest znalezć drugą połówkę o zbieżnych z naszymi poglądach; ale to już temat na osobny artykuł…Pozdrawiam Wszystkich obecnych i nieobecnych…

    Lubię

    • Zniszczmy konserwatyzm, purytanizm, które utrzymują system przy życiu. Pozbądźmy się ograniczeń, kontroli, nacisku wyrosłych na minionych epokach, a staniemy się wolni.
      Można i tak, tyle, że słowo ,,wolność” w tym wypadku wcale nie oznacza wolności, a jedynie uwolnieniem się od czegoś, a zatem wstępem, początkiem tworzenia wolności.

      Możesz wyzbyć się ograniczających cię, z dupy wziętych zasad, konserwatywnych, skostniałych poglądów. Możesz robić to przez całe życie, ale też nie jesteś w stanie nazwać tego życia WOLNOŚCIĄ, lecz co najwyżej DĄŻENIEM DO NIEJ.

      Ludziom wystarcza uwolnienie się od przestarzałych poglądów i zakazów, by taki stan nazwać już wolnością. Nie ma większego nieporozumienia ponad to.
      Czy wolność może istnieć bez zasad?

      Czy więzień opuszczający mury pierdla może już do końca swego życia nazwać siebie wolnym człowiekiem?
      Jeśli nie będzie codziennie stosował zasady umiaru, uczciwości, poszanowania siebie i innych, nie minie miesiąc, a strażnik więzienny, z rozchechłaną gębą powita go ponownie.

      Czy aby żyć w zdrowiu, wystarczy, że pozbędziesz się choroby? Choroba każe ci się zastanowić nad niewłaściwym życiem, którym do niej doprowadziłeś.
      Jeżeli nie zmienisz trybu życia, nie wdrożysz w nie ,,zdrowych “ zasad, tylko patrzeć jak niebawem znów leżał będziesz w wyrze i spoconym od gorączki mózgiem biadolił będziesz na cały świat.

      Odnoszę wrażenie, że obecny człowiek (przynajmniej Europejczyk) znalazł się właśnie w punkcie, w którym wyzbywa się starych ideologii, przekonań i życie bez tych zasad nazywa wolnością.
      Na zasadzie ,,wolno mi wszystko”
      Pytanie Jarka, na które wcale nie muszę odpowiadać stojąc przed lustrem.

      ,, Otóż, czy te stare wartości przyniosły światu dobrobyt i szczęście? Czy stare wartości, które ja nazywam: „MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) funkcjonują bez zarzutu? …”

      Monogamia czy poligamia. Nie kojarzę tych pojęć jedynie z przepływem Energii Seksualnej, a raczej z całokształtem odpowiedzialności za drugiego człowieka, z którym jest się w relacji. Monogamia czy poligamia to nie kwestia jedynie bzykania, ale sposobu na życie. W jednej kulturze przyjęte jest życie z jedną partnerką, w innej z wieloma, ale nie przygodnymi, tylko tworzącymi wspólny dom, wspólnotę – z wszystkimi konsekwencjami, jakie niesie to życie.

      Jeśli, załóżmy, że monogamia jest zła, to nie można powiedzieć, że poligamia jest dobra, ponieważ nie dotyczy w równej mierze kobiet i mężczyzn. Nie słyszałam o haremach składających się z jednej kobiety i wielu jej partnerów, żyjących pod jednym dachem.

      Skoro chcemy mówić o jakiejś cywilizowanej równości mężczyzny i kobiety, to powinny istnieć w innych kulturach męskie haremy obok żeńskich. A tak nie jest i nie oszukujmy się, póki co stosowany jest popieprzony patriarchat, w którym kobieta nie jest traktowana na równi z facetem.
      Naoglądaliśmy się filmów, w których sułtanek ozłaca każdą z kobiet w swoim haremie.

      Jeśli dzisiejszy np. Europejczyk uważa, że nie odpowiada mu monogamia(życie z jedną partnerką), to kto mu broni wyjechać do krajów, w których może sobie żyć pod jednym dachem z dziesięcioma kobietami i tworzyć wspólne stadło?
      Jeśli europejska kobieta uważa, że nie spełnia się z jednym facetem, może postąpić podobnie – kto jej zabroni?
      Ale chyba nie o to chodzi Europejczykowi, który chce być wyzwolonym i wolnym bez ponoszenia konsekwencji życiowych.

      Takie narzekanie w tym felietonie na fakt posiadania dzieci( stara bajka)!

      A gdyby nie te cholerne dzieci, kto napisałby ten felieton i kto by go przeczytał?
      Gdyby nie te cholerne dzieci, unaoczniane z cierpieniem, znojem i gnojem, kto dyskutowałby na tym blogu i tysiącach innych?
      Komu, człowieku, przekazałbyś swoje spostrzeżenia, rozterki, radości, odczucia, gdyby nie te cholerne dzieci?

      A ponad to, NAJWAŻNIEJSZE: W CO MAJĄ SIĘ WCIELAĆ DUSZE (PONOĆ CHCĄ), JEŚLI NIE W TE CHOLERNE, ZEWSZĄD OBRZYDZANE DZIECI?

      CZŁOWIEK PRÓBUJĄCY ZARZĄDZAĆ DECYZJAMI DUSZY, NIE MAJĄC ZIELONEGO POJĘCIA O JEJ ZAMIARACH, PAKUJE SIEBIE W NIEZŁE ZAWIROWANIA.

      Konserw są setki. Przebrzmiałe epoki, niepasujące do czasu wartości, a nawet rodzice wobec potomstwa.

      Bunt młodego pokolenia jest paliwem rozwoju.

      Lecz bunt dla samego zniszczenia maszyny dziejów prędzej czy później zmusi historię do wymazania tego pokolenia z jej kart.

      Właśnie dlatego niech młode pokolenia nie nazywają siebie straconymi, bo same siebie rzucają w niebyt historii.
      A przecież tyle w nich potencjału! W każdej ludzkiej istocie!

      Jeśli dawne epoki, w swym końcowym przejawie, przesadzały z umiarem i z tego powodu wydały na siebie wyrok śmierci, to bunt przejawiający się nadmiarem jeszcze prędzej unicestwi jego zwolenników.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  4. Znowu teoria spiskowa okazuje się prawdą (to już druga w tym miesiącu po teorii o stanie zdrowia Kilarii Clinton)? Elon Musk przyznaje, że jego rakieta mogła eksplodować na skutek ingerencji niezidentyfikowanego obiektu latającego:
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/elon-musk-nie-wyklucza-ze-jakis-tajemniczy-obiekt-mogl-uderzyc-w-rakiete-spacex
    Czy wkrótce dojdzie do pierwszego (w naszych nowożytnych czasach) kontaktu? Czy już nie długo skończy się era bożka pieniądza i innych bożków siejących wojny i zło w ludzkim świecie? Czy religijni faryzeusze utracą władzę nad ludzką duchowością?
    Widząc takie obrazki jest wielce prawdopodobne, że nawet, gdy zostaną wystrzelone rakiety, to strażnicy tej planety sprawią, że nie dolecą one do celu. Dobrze byłoby mieć moc, dzięki której cała broń na świecie zamieniłaby się w jednej chwili w zabawki na wodę🙂

    Lubię

  5. Nie religie. Nie ideologie. Nie filozofie. One nie są aż tak wielkimi stabilizatorami tego obecnego systemu, jak należałoby dziś od nich oczekiwać. Może były nimi w przeszłości?
    Ależ skąd? Nigdy tak naprawdę nimi faktycznie nie były. Ludzie po jakimś czasie zaczynają mieć dość każdej religii, każdej ideologii, każdego sytemu.

    Co zatem spaja nasze społeczeństwo choćby dziś? Wszystko to spaja przemoc, wyzysk i ucisk ze strony aparatu państwowego. I nieco mniejszy ucisk aparatu religijnego.

    Gdy ludzie bywali nieposłuszni wobec KRK powstała Święta Inkwizycja, ogłaszano liczne krucjaty. Niekoniecznie były one skierowane do niewiernych. I tak ogłoszono krucjatę przeciwko francuskim Albigensom, chociaż w sąsiedniej Hiszpanii byli muzułmańscy Maurowie.
    Podobnie Zakon Krzyżacki wojował z Polakami i świeżo ochrzczonymi Litwinami, a przecież w Hiszpanii nadal byli Maurowie.

    Dopiero po Reformacji zaczęto poważnie wojować z chrześcijańskimi heretykami. Heretykiem dla KRK są ci wszyscy, którzy interpretują Biblię inaczej niż to czyni KRK. I tak mieliśmy wojny religijne, gdzie wyrżnęło się 80% mieszkańców Europy Zachodniej.

    Tak zatem stabilizowano owe systemy społeczne. Były okresy gdy każdy książę sam narzucał religię swoim poddanym. Quius regio eius religio.

    Dziś wielu ludzi uwalnia się spod władzy KRK. Ale jest jeszcze władza świecka spod której również należy się uwolnić. A zwłaszcza koniecznie trzeba oswobodzić się ze wszystkich narzucanych nam ideologii. Tych z prawicy. Tych z Lewicy. I tych ze środka. Dosłownie ze wszystkich. Musisz płacić podatki, ale nie musisz latać na wiece, mityngi i manifestacje, podpisywać jakieś listy poparcia, czy chodzić na zebrania, wybory, ani na referenda.

    Twój Umysł musisz oswobodzić ze wszystkich śmieci. Musisz nadpisać na wszystkich już wgranych ci niestety programach. Jak to uczynić?

    Po prostu zwyczajnie. Odrzuć to wszystko co dotąd wtłaczają ci do głowy. Że masz jakieś obowiązki wobec tego kraju. Wobec tej Unii. Wobec tego szalonego świata.

    Nic im nie jesteś winien. Nikomu z nich niczego tak naprawdę nie zawdzięczasz. A zatem zwyczajnie olej to wszystko, czego cię dotąd uczono.

    I już jako osoba wolna zacznij tylko i wyłącznie myśleć nowymi kategoriami myślenia. Stań się inny niż dotychczas. Jesteś wolny duchem i nigdy nie pozwól, aby cokolwiek, na nowo owładnęło twoimi myślami.

    Skasuj w domu radio, telewizję, gazety i książki. Ostaw alkohol, tytoń i inne szkodliwe używki. I skup się tylko na sobie. Na tym jak najszybciej znaleźć spokój wewnętrzny. I niech ten spokój pozostanie z tobą już na zawsze. Żyj w spokoju.

    Lubię

    • Piękny komentarz Eriko.
      ,,Schodząc” na Ziemski Plan, wpadając w tygiel życia, człowiek umiejscawia w niepamięci poprzednich wcieleń również fakt, że BYŁ I JEST WOLNYM DUCHEM.

      O ile w początkowym etapie swojego ziemskiego życia człowiek podświadomie ulega zakazom nakazom krępującym jego rozwój, o tyle w dorosłym istnieniu, w którym poznał te ograniczenia, nadal usiłuje w nich tkwić.

      Przykład? Chociażby proste słowo ,,MUSZĘ”.
      Przytoczę słowa Jarka:

      ,, Emocji zero, nie dopuszczałem tego i milionów innych wydarzeń / rzeczy do warstwy mojego świata. No nie ma sensu, po co. Chcesz się denerwować, szarpać z życiem, walczyć itp? Zawsze znajdzie się z milion powodów i wciąż będą dochodzić nowe. W ferworze tej „walki” która tak naprawdę nic nie zmienia (a wręcz szkodzi), nie zauważasz że można inaczej i że życie przelatuje między palcami. To życie realne🙂 ”

      Rano otwierasz oczy, spoglądasz w okno, powoli budzisz świadomość – i tu już zaczyna się problem(zadanie), czy aby to ŚWIADOMOŚĆ.
      Umysł wyjmuje ze swej pamięci końcowe wydarzenia i nastroje z serialu, z ostatniego odcinka, jakim był wczorajszy dzień. Po to byś zatrybił, by odcinki były logicznym ciągiem.

      A! Już wiesz! No i się zaczyna we łbie kotłowanina!

      Muszę to, muszę tamto, muszę tam pojechać, no, gdzie położyłem te cholerne dokumenty?, muszę zadzwonić do tego faceta i w końcu dograć sprawę, muszę zrobić te przelewy – o kuźwa! dziś mija termin! A! jeszcze umówiłem się z tymi! Muszę czasowo to jakoś zgrać…
      MUSZĘ, MUSZĘ, MUSZĘ…
      Ty człowieku niczego nie musisz. I wcale nie chodzi o to, abyś powiedział ,,pierdolę!, nie idę do pracy!”
      Stan MUSZĘ wmawia ci, że cokolwiek uczynisz, to będziesz robił to wbrew swojej woli. Każde przymuszanie wyzwala niechęć.

      Wyobraź sobie, że jakiegoś człowieka zmuszasz do czegoś. Jak on się czuje? Jest zadowolony?
      Czy raczej buntuje się wewnętrznie i szuka momentu, aby wymigać się z twoich nakazów, z twojej władzy nad nim, z twojego gwałcenia jego wolnej woli, z twojego zniewalania go.
      I choćby nakaz, mus dotyczył korzystnych dla tego człowieka posunięć, będzie on sprzeciwiał się dla samego faktu, że to nie jego decyzja, tylko czyjaś, narzucona.

      Tym człowiekiem w tobie, którego ciągle maltretujesz nakazami jesteś TY!

      I podkreślam, wcale nie chodzi o to, byś zaległ w wyrze i gnił w nim do czternastej, wcale nie chodzi o to, byś nie odbierał telefonów itp. – mówiąc krótko – nie chodzi o to, abyś miał na wszystko i wszystkich wyjebane (słowo dopuszczone do użytku przez samego Jarka🙂🙂 )

      Zrób małą przestawkę. Zamień słowo ,,MUSZĘ” na słowa ,,MOGĘ” i ,,CHCĘ”.

      Nagle okaże się, że TY i ten CZŁOWIEK w tobie, któremu ciagle coś kazałeś, zmuszałeś go, kłóciłeś się z nim wewnętrznie, staje się z tobą jednym.

      Ten CZŁOWIEK wewnątrz ciebie to twój DUCH, WOLNY DUCH. On niczego nie musi, on jest panem dla samego siebie, on co najwyżej MOŻE coś CHCIEĆ.

      Tylko zauważ co się będzie z tobą działo, gdy zamiast ,, muszę wstać, jechać do tej pieprzonej roboty i znów muszę oglądać te pokrzywione gęby”, powiesz, budząc się rano:
      ,, mogę i chcę wstać, mogę i chcę znaleźć się w pracy”.

      Odczuwasz różnicę? Czujesz ten spokój?, tę dziwną wewnętrzną ZGODNOŚĆ?

      Mówiąc mogę i chcę, przyzwalasz sobie na akt wolnego wyboru. Twoja podświadomość nie buntuje się, nie stawia ci przed oczyma pokrzywionych gęb. Twój WOLNY DUCH nie jest zniewolony przymusem, gwałtem.

      Jakąkolwiek czynność wykonasz w pracy, zauważ wcześniej, że ty tego nie musisz robić, ty to możesz i chcesz.
      Daję ci słowo, że te pokrzywione gęby istniały tylko w twojej wyobraźni, by dopełnić bunt wobec stanu ,,muszę”.

      Każdy człowiek spotkany przez ciebie jest twoim lustrem. Odbije, wyśle w twoją stronę dokładnie to, co chcesz widzieć w tym człowieku.

      Mówiąc, że masz wyjebane na ludzi, automatycznie ustawiasz ich po drugiej stronie okopu.
      Dziwi cię, że podczas spotkania przyjmują waleczną pozycję?
      A kto wcześniej umiejscowił to spotkanie w klimatach wojennych?
      Ja? … 🙂🙂

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  6. Witam was po dłuższej przerwie….
    Nie, nie będę już pisać na blogu, to jest mój ostatni wpis (co, jak mniemam, nie ma większego znaczenia dla większości z was, a jeśli się mylę, to miło🙂.). Może dwa słowa i jedna rzecz na do widzenia. Chociaż moje poglądy i wiara nigdy nie znalazły tu pełnego zrozumienia, tym niemniej uważam, że pisałam na WŁAŚCIWYM blogu. Z wieloma osobami tutaj czuję psychiczną i emocjonalną więź chociaż znamy się tylko poprzez nasze myśli i słowa. W końcu przecież nawiązaliśmy w tej knajpce🙂 jakieś relacje, były spory, gniew, błoto i odrzucenie, ale były też chwile porozumienia, wzajemnego poszanowania i wspierania się w naszych poglądach. W sumie cieszę się, że Was poznałam…

    Tak na zakończenie chciałabym zaprosić was do obejrzenia filmu „Ostatnia reformacja. – Początek (2016)” na youtube. Chcę, żebyście obejrzeli ten film bez zbędnych emocji, bez niepotrzebnych animozji. Nie chcę was do niczego przekonywać, raczej chcę PODZIELIĆ SIĘ tym, co sama uważam za słuszne i prawdziwe. Nie chcę też udowadniać „mojszejszej” racji, jak mówi Krystyna. Sprawa jest zbyt poważna.

    Zastanawiałam się często nad waszą niechęcią do imienia i Osoby Jezusa. Być może winę za to ponoszą nasi kościelni przywódcy, którzy sami są w większości ofiarami religijnej i teologicznej indoktrynacji, być może zawiniła sama „religia jako system”, która, zgadzam się, jest formą zniewolenia ludzi, być może zadziałały jakieś inne czynniki (z całą pewnością), Kościół (jako SYSTEM z jego piramidalną strukturą), jaki znamy, jest tylko parawanem dla ukrywającej się w nim agendy działającej na rzecz władcy tego świata. Do tego dochodzą czary (tak, tak), zniewolenia demoniczne i tym podobne przeszkody
    Powiem wam, że w moim odczuciu, to wasze WSPÓLNE niechętne czy wrogie nastawienie do Osoby Chrystusa jest czymś w rodzaju „niepisanego prawa” i spoiwem wiążącym, klamrą tego bloga. Myślę, że tylko ta jedna „cecha” osób tu piszących, czyni ten blog w jakimś sensie unikalnym (czy to dobrze?) i odróżniającym go od innych tego typu blogów promujących tzw. teorie spiskowe, czyli ukrytą prawdę o tym świecie.. Inna rzecz, że piszecie bardzo szczerze i fajnie się czyta niektóre Wasze komentarze. I to jest to „złoto” tego blogu

    Tym niemniej uważam, że część osób tutaj MOŻE zmienić swoje nastawienie i swoją niechęć do Chrystusa obrócić w jej przeciwieństwo; może w zachwyt?, może w prawdziwą wiarę, a może tylko w zadziwienie. Proponuję, aby tego wyboru, co do Chrystusa, dokonać RAZ JESZCZE INDYWIDUALNIE a nie grupowo, po głębokim przemyśleniu.

    Wspomniany film pokazuje czym jest prawdziwe chrześcijaństwo, odarte z tradycji kościelnej i religijnej, bez tej otoczki, która często czyni całe nauczanie Chrystusa „martwą wiarą” wśród chrześcijan. Jest to powrót do początków chrześcijaństwa z I wieku.
    Zwykły facet zamieszkały w Danii, Torben Sondergaard. działa jak prawdziwy apostoł, uzdrawia innych z chorób fizycznych i psychicznych, wypędza z nich demony, chrzci i udziela Ducha Świętego, co sprawia, ze ci z kolei, niemal od razu, zaczynają uzdrawiać kolejne osoby stając się prawdziwymi uczniami, naśladującymi Chrystusa w działaniu z pełną mocą Ducha. I tak to się rozprzestrzenia. Zupełnie jak kiedyś, kiedy to sukcesja Ducha poprzez nakładanie rąk i moc Chrystusowa czyniły z pierwszych chrześcijan prawdziwych mocarzy wiary i pozwalały ich/naszej wierze rozprzestrzeniać się w PRAWDZIE. Jest to niesamowite i nawet dla mnie zadziwiające. W każdym razie tego brakuje w kościele katolickim (czy w każdym innym), który często „ma imię, że żyje, a jest martwy”.
    Ten ruch odnowy i prawdziwej reformacji chrześcijaństwa działa już na całym świecie i na dużą skalę społeczną. Pokazuje, że wiara w JEZUSA jest czymś bardzo realnym (namacalnym, sprawdzalnym w praktyce) i jest „zaproszeniem” DLA WSZYSTKICH, a nie tylko dla tych „wybranych” (oświecenie dla wybranych jest zawsze podejrzane), ze daje prawdziwą moc, aby ZNÓW stać się w pełni CZŁOWIEKIEM.

    Pozdrawiam Was WSZYSTKICH bardzo serdecznie

    Lubię

    • Kochana Beatko a mnie brakowało Twoich mądrych wpisów, nie wiem dlaczego chcesz nas opuścić nie komentując już na Jarka blogu, bo to jest Twoja osobista decyzja , ale mnie będzie tu Ciebie brakowało.
      Pozdrawiam serdecznie

      Lubię

      • Podzielam w zupełności słowa Ani dotyczące ciebie, Beato.
        Po za jednym wyjątkiem. Nie żegnam się z tobą, jakbyś wyjeżdżała na inną planetę bez biletu powrotnego.
        Ludzie w swym rozwoju zamykają czasem za sobą drzwi, ale tylko za pomieszczeniem, w którym uznają, że to co mieli do powiedzenia, to na stan tej chwili powiedzieli. Towarzystwo, z którym przebywali nie może im dać już więcej, więcej czegoś, co ich zainspiruje do dalszej drogi. Czasem potrzebni są przyjaciele, aby zwyczajniej było raźniej.
        Ludzie zmieniają się, na tym blogu również. Zaglądam do tej knajpy od kilku lat i widzę to. Sama też przechodziłam i pewnie nadal przechodzę transformację na różnych płaszczyznach.
        Temat wiary w Boga to temat bardzo burzliwy, ponieważ każdy człowiek na Ziemi chce w tej kwestii( jak w żadnej innej podejrzewam) określić swoje stanowisko.
        Każdy z nas jest na różnym etapie pojmowania, a przede wszystkim odczuwania.

        Przepraszam, ale nie mogę zgodzić się z uogólnieniem, że wszystkich stałych bywalców łączy niechęć do osoby Jezusa. Mam na myśli Jezusa poza kościelnego i poza biblią, która z trzydziestu pięciu ewangelii – zapisów życia i nauk Jezusa – przytacza tylko cztery i to bardzo w swych tłumaczeniach dostosowane do pomniejszania wartości człowieka na rzecz uległości i zniewolenia.

        Wielu ludzi na tym blogu zachowuje swoje wierzenia i odczucia związane z Bogiem, po prostu dla siebie. Niektórzy go poszukują, inni już znaleźli, ale zawsze będzie to ich własne wyobrażenie, interpretacja, odczucie. Są też ludzie, którzy utożsamiają Boga z religią, kościołem, a widząc jego(instytucji kościelnej) nieprawości odrzucają istnienie Wyższej Inteligencji, jakoby Ona była nierozerwalna z kościołem.
        Są wśród nas i tacy, których wiara w nieistnienie Boga byłaby ich wyłączną sprawą, gdyby swojej postawy nie podkreślali wrogością, a wręcz fanatyzmem dla swoich przekonań.
        Jest też wielu ludzi, dla których kwestie Boga i przekonań religijnych są po prostu poza zasięgiem ich zainteresowania.
        Każdy z nas znalazł się w swoim życiu na takiej ścieżce, po której idąc jest gotowy coś pojąć i zrozumieć.
        Wszyscy w pewnym stopniu jesteśmy uczniami i nauczycielami, ale ani my, ani inni nie mogą nikogo na siłę usadowiać w swoich przekonaniach, które wydają się ostateczne. A jeśli nawet takimi by były, to nie wszyscy są na nie gotowi.

        Serdecznie pozdrawiam i zapewniam, że drzwi tej knajpy nigdy nie są zamykane na klucz. Nie ma takiej potrzeby, bo zawsze ktoś tu siedzi🙂🙂 Nawet nocą, kiedy Jarek już od dawna przewraca się z boku na bok w swoim łóżku🙂🙂

        Lubię

    • @Beata namawiałbym jednak do zostania, choć oczywiście zrobisz dokładnie to co zechcesz wg Prawa Mocy i Woli🙂
      Wiesz że nie zmienisz moich poglądów, chyba że sam zechce. A z drugiej strony ja nie zamierzam nawet o milimetr zmieniać Twoich poglądów. I to jest ok. Każdy wybiera sobie poglądy jak w supermarkecie. Jest ich wiele, tak jak wiele jest torów od Lizbony, po Syberię aż po Pekin i Wietnam. I po większości tych torów niewzruszenie mkną pociągi, dzień w dzień.
      Nie wartościuj nas ani nie nazywaj nas złymi bądź zwiedzonymi. No nie trzeba tak robić. I my mamy swoją powinność i swoje zadania na świecie. Szukaj lepiej światłości dla siebie, i rozwijaj się dalej.

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s