Banki i tajna władza

CZY JESTEŚ NIEWOLNIKIEM SPOŁECZEŃSTWA?! ŻYJEMY W PSYCHIATRYKU O NAZWIE „ZIEMIA”


Na pewno chcesz, by określano Ciebie mianem: „normalnego człowieka„. Lęk przed uznaniem za „nienormalnego”, lęk przed ostracyzmem społecznym i wykluczeniem, jest najsilniejszym lękiem znanym człowiekowi. Silniejszy jest chyba tylko lęk przed śmiercią. Słowo „normalność” jest używane przez najróżniejsze organizacje i przez wielu ludzi. Mówi o nim psychologia, odmieniając je chyba przez wszystkie przypadki. Dziś bycie „tym nienormalnym” po prostu się nie opłaca.

A co, jeśli wcale nie jesteś taki „normalny” jak Ci się wydaje?! W tym artykule chciałbym Ci uświadomić, jak bardzo płynne, grząskie i zakłamane jest pojęcie „normalności„. Ma ono drugie, trzecie, a gdy przyjrzysz się uważniej – to i dziesiąte dno. Zapraszam Cię na szokującą podróż po meandrach tego, co psychoanalitycy sprzed lat nazywali „zbiorową neurozą społeczeństwa”.

Normalność wg prawicy i wg lewicy

Otóż w społeczeństwie funkcjonuje ogrom definicji tego, co jest normalne i pożądane. Jest tego tyle, że dużo łatwiej jest ustalić, co jest nienormalne. Ale i w kwestii nienormalności też coraz trudniej. Przecież kreatywni, europejscy liberałowie coraz bardziej poszerzają granicę normalności o coraz to większe dziwadła. Konserwatywna prawica też ma swoje definicje. I przy okazji, swoje ideologiczne wariactwa.

I tutaj dochodzimy do znajomości pewnego faktu. Otóż funkcjonuje bardzo dużo „wersji normalności„. Kiedyś ktoś wrzucił na popularny fan page demotywator o poniższej treści. Jest to bardzo ważna treść, ale ludzkość wciąż nie wie o co w tym chodzi:

Czy jakakolwiek partia w Polsce jest normalna? NIE!

Zwolennik prawicy napisał w komentarzu, że samodzielne myślenie to myślenie prawicowe i wolnorynkowe. Zwolennik lewicy napisał zaś, że samodzielne myślenie to myślenie lewicowo-liberalne, bo cały mainstream tak myśli. Bo wszelkie nauki psychologiczne i społeczne popierają lewo-liberalizm. Bo ONZ, UE i cały półświatek naukowy, ekspercki i dziennikarski popiera lewo-liberalizm. I tak to jest. De facto każdy człowiek ma swoją, nieco inną niż większość definicję normalności. I bądź tu mądrym.

Popatrz także na debatę publiczną w Polsce. Czy jakakolwiek partia polityczna zapewnia nam normalność? Podkreślam: JAKAKOLWIEK? Przypatrzmy się temu bliżej. Opiszę, jak to postrzega większość zmęczonych życiem ludzi, najczęściej spośród tych 50% – 60% nie chodzących na wybory:

PO, Nowoczesna, PSL, SD? Jedno wielkie złodziejstwo, kręcenie lodów, niskie pensje, uległość i wobec UE i wobec kościoła, bo taka władza z nikim nie zadrze. To także te wszystkie ośmiorniczki, tajne układy na cmentarzach, w luksusowych restauracjach, z Kulczykiem czy prezesem Orlenu. Społeczeństwo ich po prostu NIENAWIDZI, i to zwierzęcą, pierwotną nienawiścią.

PiS, a także w małej części Kukiz ’15? Smoleńsk i miesięcznice smoleńskie, dawanie milionów złotych Rydzykowi, odebranie kobietom pigułki „dzień po”.. Ja pierdolę, przecież to jakiś psychiatryk, o co tu chodzi?!

Razem, Antifa, Federacja Anarchistyczna? Jakieś feministyczne babochłopy, baba z brodą niczym z XX-wiecznego cyrku, geje adoptujący dzieci.. No i oni chcą tu sprowadzić jurnych i testosteronowych samców alfa z krajów muzułmańskich. Ja pierdolę, toż to tysiąckrotnie większy psychiatryk niż PiSuar „Jara Kaczyńskiego zawsze dziewicy”. O co w tym chodzi? I w dodatku bardzo freudowskie fantazje liberałów o „książętach orientu” są groźne dla nas wszystkich. Nikt normalny nie chce bać się na ulicach band chodzących po dziesięciu z nożami.

„Baba z brodą” kontra miesięcznice smoleńskie

Tak postrzega scenę polityczną większość trzeźwo patrzących ludzi. No nie ma na kogo głosować. Ale złodzieje z PO tak ludziom podpadli, że wielu z nich z obrzydzeniem głosuje na PiS. Poparcie dla tej partii ciągle rośnie, co widać w kolejnych sondażach. Sytuacja zmierza ku temu, co ja nazwałem „zasadą 2 / 20 procent”. Co ona oznacza?

Otóż wszelkie baby z brodą czy chęć sprowadzania tu muzułmanów jest postrzegane przez zwykłych ludzi jako psychiatryk, jako cyrk, i jest skazane na pajacowanie z dwoma procentami poparcia. Baba z brodą to jest co najwyżej w kabarecie, a islamistów i terrorystów normalny człowiek, bez „liberalnego” syndromu sztokcholmskiego, po prostu się boi. Z kolei wszystko co kojarzy się z Tuskiem, Schetyną, Petru, Kopacz, PO, Nowoczesną, PSL – powoli przestaje mieć jakąkolwiek rację bytu, i jest skazane na najwyżej 20% poparcia.

Pomijam fakt, że część postulatów – np godne traktowanie kobiet, tolerancja dla bliźnich, możliwość życia tak, jak się chce, są ważne. Ale zwracam uwagę na fakt, że większości umęczonego niskimi pensjami społeczeństwa kojarzy się to albo z „jakimiś pedałami” i babami z brodą, albo z cynicznymi ludźmi z UE, z bankierami czy korporacjami. Bo liberalna lewica weszła z nimi w sojusz, zdradzając społeczeństwo. Powstaje tutaj próżnia polityczna. Którą mogą wkrótce zagospodarować partie bardzo radykalne, jeśli sytuacja gospodarcza się nie polepszy. I to takie partie, które z UE czy z sędziami będą „rozmawiać” co najwyżej za pomocą Kałasznikowa.

Więc jak tu być normalnym?

Więc jak żyć, pani premier? W społeczeństwie są różne definicje „normalności„, jak już wspomniałem. Ja dzielę to wszystko na „normalność empatyczną” jak i normalność typu IKEA”. Normalność rodem z Ikei to taki cwaniaczek, który słabszymi od siebie pomiata, a silniejszych od siebie się boi i wchodzi im w dupę. Który stara się być „poważanym i szanowanym obywatelem„, ale gdy nikt nie widzi, to np zdradza i leje żonę.

Który owszem, zarabia trochę więcej niż większość, ale zna swoje miejsce w szeregu. Który nie podpada ani tym „tęczowym”, ani kościołowi. Który da i na WOŚP liberała Owsiaka, i na tacę w kościele. Który nie podskoczy politykowi głoszącemu feministyczne hasła, ale jednocześnie nie szanuje kobiet. Który wstawi na fejsa obrazek o miłości, przyjaźni i fałszywych ludziach, którzy są wszędzie, ale sam ma wiele takich „trupów w szafie.”

Normalność to iluzja, to tylko pozory?

Gdyby się bliżej przyjrzeć, to taka „normalność z Ikei” to czyste pozory. To mieszkanie na kredyt i lęk przed spłatą. To dojeżdżanie do pracy przez 40 minut samochodem, choć tramwajem ominęłoby się korki i zajęłoby to 15 minut. Bo trzeba dbać o status. To kupowanie rzeczy po to, by się pokazać, choć nie zawsze są one użyteczne i potrzebne.

Trzeba więc „dbać o status” i sprawiać pozory. Kogo bowiem obchodzi, czy wewnątrz jesteś emocjonalnym wrakiem, że gdy nikt nie patrzy to nie radzisz sobie z emocjami? Albo że fatalnie wychowuje dzieci, nie szanuje partnera, a stres zalewa alkoholem czy czymś mocniejszym?

Szczerze.. Czy to naprawdę jest normalne?

Wg mnie nie jest. Wg społeczeństwa jeśli masz mieszkanie, samochód, duży telewizor i nie otwierasz zbyt często buzi na tematy polityczne, to jesteś normalny. To, co nazwałem „normalność empatyczna” jest czymś innym i to trzeba wypracować sobie samemu. To po prostu życzliwość dla innych, spokój, równowaga, brak wygórowanych pragnień i cywilizowane relacje. A do tego długa droga, bo ludzkość tę sferę życia zaniedbała, na rzecz postępu technicznego i bycia wołem roboczym dla korporacji.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

10 odpowiedzi »

  1. Moim skromnym zdaniem, całkiem normalny jeszcze świat, normalnych ludzi, można dziś znaleźć jedynie w psychuszce – powiedział mi pewien starszy pan, który przebywał w tym obiekcie jeszcze w PRL – u.

    Poza tym miejscem wszyscy inni zachowują się dziwnie. Postanowiłem zatem bacznie obserwować całe moje otoczenie.

    Te moje obserwacje otoczenia zacząłem jeszcze w klasie przedmaturalnej.
    Obserwowałem zatem koleżanki i kolegów. Ze stoickim spokojem słuchałem moich profesorów. Nie tylko co, ale i jak to wszyscy mówili.

    Jedni byli naturalni. Inni sztuczni. Grali wobec nas kiepsko. Inni wchodzili w swoje role tak doskonale, że stosowali podświadomie ,, czystą formę ,, czyli bez jakiegokolwiek udawania.

    Z profesorów przerzuciłem się na aktorów. Będąc już za granicą zacząłem grać jako statysta. A wszystko to jedynie po to, aby obserwować aktorów.

    Potem wystarczyło mi już tylko oglądać fragmenty filmów i seriali.

    Obserwowałem moje otoczenie podczas pracy. Potem rozpocząłem studia. Tam na uczelni poznałem uroczą studentkę psychologii. Poznałem zupełnie przypadkowo.

    Po kilku spotkaniach przywiozłem Ją do Polski / RP /.

    I tu zobaczyła nasze, polskie piekiełko.

    Moi rodzice, moi rodzeni bracia, cała dalsza rodzina zaczęła mi wciskać.

    Ona nie dla Ciebie.
    Ona Ciebie nie zechce.
    Jej rodzina wam na to nie pozwoli.
    I temu podobne bzdety.

    W tej całej rodzinnej nagonce na mnie, na nas, na naszą miłość nie wzięły udziału tylko trzy moje rodzone siostry. Stanęły od samego początku po mojej stronie.

    Wbrew tym przepowiedniom pobraliśmy się i przez pięć lat żyliśmy szczęśliwie. I wobec siebie nigdy nie graliśmy żadnych ról.

    A ja dodatkowo ,, skończyłem,, psychologię. Potem zabrałem się za parapsychologię.

    I do tej pory wciąż obserwuję, jak ludzie całego mojego otoczenia nadal grają wobec innych i w końcu wobec samych siebie różne bezsensowne role.

    Polubienie

    • Jarku Kefir, czy wiesz kiedy ludzie staną się normalni naprawdę? Kiedy się na nowo narodzą z Ducha Bożego. A tak są w świeckim stanie jako zgubieni grzesznicy w religijnym obłędzie. 2 Tes. 2, 6 – 12.

      Polubienie

        • Jarku, Duch Boży a Duch Święty to jest ta sama Osoba, i ON Był cała pełnia boskości w Jezusie Chrystusie. Jezus Chrystus jest objawionym Bogiem w ciele. Trójca natomiast jest wymysłem katolicyzmu. Trójca nie istnieje. Zaznaczam że nie jestem świadkiem J. I nigdy do nich nie nale – żałem. Coś ci tu wkleję: Analiza tekstu z Ewangelii Mateusza 28:19
          Wprowadzenie
          Wszelka mowa Boża jest czysta…(Przyp.30.5)
          Ps.119.104 Z Twoich przykazań czerpię roztropność, dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki
          nieprawej.
          Wielu ma trudności w zrozumieniu frazeologii Mat.28.19, w tym celu pisali do redaktorów różnych
          czasopism szukając odpowiedzi. Jednakże większość odpowiadających przeszła do porządku
          dziennego ponad tą trudnością poprzez żarty, cytaty i ideologie. Oczywiście wszystko to może mieć miejsce, ale nie kosztem prawdy.
          Trudność, pozostawiona w większości bez odpowiedzi, towarzyszy słowom chrzcząc ich w imię
          Ojca, Syna i Ducha Świętego. To wyrażenie było kwestionowane nie z powodu konkretnej
          doktryny, do której prowadzi, ale raczej z powodu wczesnych świadectw, które poświadczają inną
          treść, a także z powodu gramatyki i składni samych słów.
          Czy to imienne wyrażenie w Mat.28.19 jest prawdziwe, oryginalne? Czy też, jak „trzech
          świadków” w 1Jana 5.7, jest nieprawdziwym dodatkiem, wprowadzonym do wczesnych
          manuskryptów dla podparcia tworzonej doktryny? By zrozumieć znaczenie tego pytania rozważmy słowa znanego badacza biblijnego F.C. Conybeare (XIX wiek) „Aż do połowy dziewiętnastego wieku tekst o trzech świadkach z 1Jana 5.7, dzielił wraz z Mat.28.19, uciążliwe zadanie zapewnienia biblijnego dowodu dla Trójcy (nieprawdziwe słowa dodane w 1Jana 5.7) są obecnie odrzucone przez wszystkie autorytety, za wyjątkiem Papieża w Rzymie. W następstwie czego, cały ciężar dowodzenia Trójcy spadł na Mateusza 28.19”.
          Być może powodem, dlaczego poważny, naukowy wysiłek nie został podjęty dla odkrycia (lub
          ogłoszenia) prawdy, wiąże się z tym, że to by podminowało same fundamenty tradycyjnej,
          ponicejskiej teologii. Mimo wszystko, jeśli faktycznie tytuły „Ojca, Syna i Ducha Świętego” były
          dodane i nie były słowami naszego Pana, wtedy jaki autorytet biblijny mamy, by chrzcić w
          jakiekolwiek imię inne niż Jezus? Odpowiedź – żadny.
          Jednakże, ważne są nie tyle możliwe wnioski tego studium, ale raczej poznanie prawdy. Celem tego studium jest odkrycie, jakie słowa rzeczywiście napisał Mateusz.
          Poprzez zastosowanie metod krytyki tekstu, przekonasz się, jakie słowa były użyte przez Mateusza,
          a jakie były dodane do tego świętego pisma przez innych. Dobrze zrobimy, jeśli zaczniemy od
          przypomnienia sobie surowych ostrzeżeń zawartych w Pismach:
          5Mojż.4.2 Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie,
          zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam.
          Ogólnie o krytyce tekstu.
          Krytyka tekstu odnosi się do metodologicznego i celowego studiowania różnych dokumentów w
          celu odzyskania oryginalnej formy tekstu lub przynajmniej formy najbliższej oryginałowi.SWETE, “Aids to the student” – Variorum Bible:
          „Tekst Nowego Testamentu spoczywa na połączonym świadectwie serii udokumentowanych
          dowodów: zachowanych manuskryptów oryginalnej greki, wczesnych przekładów i cytatów z
          patrystyki (fragmentów zacytowanych przez następców starożytnych chrześcijańskich pisarzy
          znanych jako „Ojcowie”).”
          Odnośnie Świadectwa Manuskryptów.
          „Autografy (oryginały) Nowego Testamentu zaginęły prawdopodobnie w przeciągu kilku lat po tym
          jak były zapisane. Żaden wczesny pisarz chrześcijański nie określa ich, jako wciąż istniejących […] nie mogli przewidzieć ich znaczenia dla potomnych.”
          O Wczesnych Przekładach.
          „Jako dalsze w kolejności po manuskryptach – kanałach przekazywania tekstu greckiego
          Testamentu, muszą być umiejscowione starożytne przekłady, które powstały z greckich
          manuskryptów. W większości przypadków starsze niż te, które obecnie posiadamy. Stare, Łacińskie i Syryjskie tłumaczenia, należą do drugiego wieku i prowadzą do czasu bezpośrednich następców Apostołów.”
          O Patrystycznych Pismach.
          „Cytaty Nowego Testamentu w pismach chrześcijańskich pisarzy greckich i łacińskich z pierwszych pięciu wieków, są tak obszerne, że byłoby możliwe w przypadku zaginięcia wszystkich
          manuskryptów Kanonu, odtworzenie prawie całego jego tekstu z tego tylko źródła. Pozostaje dużo przykładów, w których patrystyczny autorytet może przechylić wagę za, lub przeciw,
          dyskutowanemu zapisowi.”
          Używając powyższych źródeł krytyki tekstu, jak również tego co jest nazwane dowodem
          wewnętrznym, możemy z dużą wiarygodnością odtworzyć prawdziwy zapis naszego tekstu. W
          odniesieniu do Mateusza 28.19 Encyklopedia Religii i Etyki (ERE) mówi: (Tom 2, str.380). „To jest
          centralny dowód tradycyjnego spojrzenia […] jeśli byłby niepodważalny, to oczywiście byłby
          decydujący, ale jego wiarygodność kwestionowana jest na gruncie krytyki tekstu, literackiej i
          historycznej.”
          Zastosujmy zatem te metody, aby odkryć prawdziwy zapis Mateusza 28.19…
          Świadectwo Manuskryptów.
          Jeśli greckie manuskrypty ewangelii Mateusza byłyby naszym jedynym źródłem dla stwierdzenia
          zapisu tego tekstu, wtedy nie byłoby potrzeby dalszego studiowania, gdyż wszystkie zachowane
          manuskrypty zawierają wyrażenie „chrzcząc ich w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.” Znowu z
          Encyklopedii (ERE): „We wszystkich zachowanych manuskryptach […] tekst ten jest zachowany w
          tradycyjnej formie.”
          Jednakże musimy pamiętać, że nie mamy żadnego (istniejącego) manuskryptu, który by był
          zapisany w pierwszym, drugim, a nawet trzecim wieku. Jest luka trzech wieków, pomiędzy
          rzeczywistym zapisem Mateusza, a naszymi najwcześniejszymi kopiami manuskryptów. Musimy
          również pamiętać, że żaden zachowany manuskrypt nie jest wolny od błędów w tekście. Niektóre
          mają błędy charakterystyczne tylko dla siebie, inne, całe rodziny manuskryptów mają te same błędy.
          2Krytyk tekstu zmierza do odtworzenia poprzez sprawdzenie wszystkich świadectw, jaki był
          prawdopodobny oryginalny zapis.
          Fakty świadczą, że możliwe jest, iż wszystkie istniejące manuskrypty mają jeden lub więcej
          wspólnych błędów tekstowych. Ten fakt należy przyjąć choćby niechętnie. Innym faktem, który
          mamy przed sobą, jest to, że w tym przedziale czasowym trzech pierwszych wieków pojawiły się
          fałszywe nauki, które rozwinęły się w Wielkie Odstępstwo.
          Według znanego krytyka tekstu Dr. C.R. Gregory:
          „Greckie manuskrypty Nowego Testamentu były często zmieniane przez skrybów, którzy włączali
          do nich zapisy, które były im znane, i które uważali za prawidłowe.”
          W jaki sposób zmiany te uczyniono, będziemy omawiali w następnym rozdziale.
          Inny autor mówi następująco o „znaczeniu”, jakie dano świadectwu manuskryptów:
          „Duży postęp osiągamy, gdy zaproponujemy manuskryptom znaczenie, nie według ich wieku, ale
          według wieku tekstu, który one zawierają. Tregellesowi należy przypisać honor wprowadzenia tej
          procedury, którą nazwał „Krytyką Porównawczą”. Jest to metoda naukowa i prowadzi nas po raz
          pierwszy do bezpiecznych rezultatów.[…] Są powody by wierzyć, że największe błędy, które
          kiedykolwiek zniekształciły tekst, pojawiły się już w drugim wieku.[…] To, co potrzebujemy, to
          nie jest starożytny tekst, ale tekst prawdziwy.”
          Oczywiście kiedy pisarz mówi o „największych błędach”, nie mówi on o błędach w nauczaniu, ale
          jako krytyk tekstu, o błędach w samym tekście. Niektóre z tych błędów, pojawiły się równocześnie
          z fałszywymi naukami w pierwotnym kościele.
          Gdzie są najwcześniejsze manuskrypty?
          Fakt, że nie posiadamy kopii datowanych wcześniej niż czwarty wiek, naturalnie prowadzi, do
          pytania: „Co stało się z najwcześniejszymi manuskryptami?” Następujący cytat służy w dużym
          stopniu jako odpowiedź: „Dioklecjan w 303 A.D, rozkazał spalić wszystkie święte księgi, jednak ocalało dość, aby przekazać tekst.” Swete in Variorum „Aids to the Student.”
          Powodem tego, że nie znaleziono najwcześniejszych manuskryptów jest to, że były one niszczone przez prześladowców pierwotnego Kościoła zanim chrześcijaństwo stało się „państwową” religią w czasie Konstantyna. Euzebiusz, który opiekował się wielką biblioteką w Cezarei napisał:
          „Widziałem, na własne oczy, burzone domy modlitwy i palone na rynku święte Pisma.”
          Nasze wnioski z pierwszej metody dochodzenia są następujące:
          1. Wszystkie znane manuskrypty wspierają trzyimienną frazę w Mat.28.19.
          2. Wcześni kopiści wprowadzili zmiany do tekstu, niektóre z powodu błędu, inne celowo, tym
          niemniej – zmiany. Krytyka tekstu ujawnia te zmiany dość czytelnie.
          3. Jest możliwe, że wczesne zniekształcenia tekstu są zachowane we wszystkich zachowanych
          3manuskryptach
          4. Celem krytyki tekstu jest nie tyle znaleźć najstarszy, co właściwy tekst.
          5. Manuskrypty sprzed IV wieku nie istnieją, w większości z powodu prześladowań wczesnego
          kościoła.
          Z powodu powyższych faktów, same manuskrypty nie wystarczą by objawić prawdziwy tekst.
          Musimy więc zwrócić się do drugiej części naszych dowodów – wczesnych przekładów.
          Świadectwo Przekładów.
          F. C. Conybeare zauważa:
          „W jedynych kodeksach, które mogłyby zawierać starszy zapis, czyli w Sinaitic Syriac i
          najstarszym Latin Manuscript, nie ma tych stron, które odnoszą się do końcówki Mateusza.” Zatem, mimo, że wszystkie wczesne tłumaczenia zawierają tradycyjną trzyimienną frazę Mateusza 28.19, to najwcześniejsze nie zawierają tych tekstów wcale. Co dziwne nie z powodu ominięcia, lecz usunięcia!”
          Załóżmy, że nie wiemy dlaczego te strony były zniszczone. Zmuszeni jesteśmy skonsultować nasz następny autorytet – pisma patrystyczne.
          Świadectwo wczesnych pism.
          „W trakcie mojego studiowania uświadomiłem sobie wątpliwości, co do autentyczności tekstu
          Mateusza 28.19. Patrystyczne świadectwa przeciwko temu tekstowi są wyraźne […].” F.C
          Conybeare w Hibbert Journal
          W jakim stopniu to zdanie jest prawdziwe? Jakie są fakty? Podczas gdy żaden manuskrypt z
          pierwszych trzech wieków nie istnieje, to mamy pisma przynajmniej dwóch osób, które posiadały
          lub miały dostęp do manuskryptów znacznie wcześniejszych niż nasze najwcześniejsze. Są również inni, którzy cytują Mateusza 28.19, których pisma posiadamy, które datują znacznie wcześniej, niż nasze najlepsze kopie manuskryptów. Kim byli ci mężczyźni? Kiedy żyli? Czy byli godni zaufania?
          Jak oni cytowali Mateusza 28.19? To są wszystko pytania, które muszą znaleźć teraz odpowiedź.
          Rozważymy świadectwa następujących ludzi, bądź przez cytowanie ich pism, bądź pośrednio przez cytowanie pism im współczesnych: Euzebiusz z Cezarei; Nieznany autor De Rebaptismate;
          Orygenes; Klemens z Aleksandrii; Justyn Męczennik; Macedoniusz; Eunomiusz; Afrates.
          Zanim przejdziemy do świadectw tych wczesnych pisarzy, musimy dobitnie stwierdzić, że jeśli
          miałyby decydować w kwestiach teologicznych, to świadectwa tych „ojców” byłyby bez wartości.
          Nasza doktryna musi wynikać z czystego Słowa Bożego, a nie z żadnego innego źródła. Ci, tak
          zwani „ojcowie” żyli w wieku teologicznej ciemności i herezji! Ich świadectwo jest wartościowe
          jedynie dlatego, ponieważ dostarcza potwierdzenia dla manuskryptów znacznie starszych niż nasze obecnie posiadane. Dlatego nasze poszukiwania w ich pismach nie służą utworzeniu doktryny, czy teologii, ale znalezieniu wczesnych świadectw kwestionowanych wersetów.
          Euzebiusz z Cezarei.
          Naszym pierwszym świadkiem będzie Euzebiusz z Cezareii. Urodził się około 270 A.D, a zmarł
          4około 340 A.D. Żył w czasach duchowej ciemności. Był Trynitarzem i w późnym okresie swego
          życia asystował w tworzeniu Nicejskiego credo. Mosheim napisał o nim w przypisie redaktorskim:
          „Euzebiusz Pamfili, biskup Cezarei w Palestynie, osoba wykształcona, zdobył sławę przez swoje
          pisma teologiczne. Do około 40 roku życia był w bliskich kontaktach z męczennikiem Pamfilusem,
          uczonym, fundatorem biblioteki w Cezarei, skąd Euzebiusz uzyskał większość swoich nauk.”
          F.C. Conybeare napisał: „Spośród patrystycznych świadków, żaden nie jest tak ważny jak
          Euzebiusz z Cezarei, gdyż żył on w najwspanialszej bibliotece tego wieku, którą zgromadził
          Orgenes i Pamfilus…”
          Świadectwo Euzebiusza.
          Według Conebeare: „Euzebiusz cytował ten tekst (Mat.28.19) wielokrotnie w swoich pismach
          pomiędzy 300, a 336 rokiem, np. w swoich komentarzach do Psalmów, Izajasza, w Demonstratio
          Ewangelica, Teofania… W swojej słynnej historii kościoła i w dziele o Konstantynie. Znalazłem w
          nich 18 cytatów Mateusza 28.19 i zawsze w następującej formie:
          „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody w moim imieniu, ucząc ich przestrzegać to, co
          wam rozkazałem.”
          Euzebiusz nie tylko cytuje te wersety w tej formie, ale więcej niż dwukrotnie komentuje je w
          sposób podkreślający słowa „w moim imieniu”. W swojej Demonstriatio Evangelica pisze (kol.
          240, strona 136): „Bo nie tylko nakazał im czynić uczniów z wszystkich narodów, ale z istotnym dodatkiem „w jego imieniu”. Gdyż tak wielka wartość była tego apelu, że Apostoł mówił: „Bóg nadał mu imię ponad wszystkie, tak że na imię Jezus każde kolano się ugnie w niebie i na ziemi i pod ziemią.” Dlatego słuszne było, żeby położył nacisk na zaletę mocy będącej w jego imieniu, ale zakrytej dla wielu i dlatego powiedział do swoich apostołów: Idźcie, i czyńcie uczniami wszystkie narody w imię moje”.
          Conybeare kontynuuje w Hibbert Journal 1902:
          „Jest oczywiste, że taki tekst został znaleziony przez Euzebiusza w starożytnych manuskryptach,
          zgromadzonych od 50, do 150 lat przed jego narodzinami przez jego poprzedników. O innych
          formach nie słyszał, aż do momentu, gdy odwiedził Konstantyna i wziął udział w Soborze w Nicei.
          Potem, w swoich późnych latach, w dwóch swoich kontrowersyjnych pismach „Przeciwko
          Marcellusowi” i w „O teologii Kościoła”, użył powszechnego zapisu. Inne, podobne jego pismo, to
          list po Soborze w Nicei napisany do swoich podopiecznych w Cezarei”
          Dowód wewnętrzny.
          1Tes.5.21 „Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie”.
          W tym wersecie, greckim słowem dla „sprawdzaj” jest dokimazo i oznacza testuj, badaj,
          udowadniaj (by zobaczyć, czy rzecz jest prawdziwa, czy nie), by rozpoznać jako prawdziwe
          po sprawdzeniu, uznać wartość”.
          W naszych wysiłkach by upewnić się, który zapis Mateusza 28.19 jest oryginalny, poddamy oba
          5zapisy 10 testom. W ten sposób będziemy mogli zidentyfikować prawdziwy i fałszywy.
          1. Test kontekstu.
          Badając kontekst stwierdzamy, że tradycyjnej trzyimiennej frazie brakuje składniowej jakości tzn.
          prawdziwy sens wersetu jest zakłócony przez błąd w lingwistycznym wzorze. Jednakże jeśli
          czytamy jak poniżej, to cały kontekst pasuje do siebie i tenor instrukcji jest kompletny:
          „Wszelka moc jest dana mi… idźcie więc …czyńcie uczniów w moim imieniu nauczając ich
          cokolwiek wam poleciłem… Ja jestem z wami…”
          2. Test częstotliwości.
          Czy fraza „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” jest użyta gdziekolwiek indziej w Biblii?
          Nigdzie.
          Czy Jezus używał frazy „w moim imieniu” przy innych okazjach?
          Tak 17 razy, przykłady znaleźć można w Mat 18.20; Marka 9.37,39,41; w Janie 14.14 i 26, 16.23.
          3. Test argumentu.
          Czy jest jakiś argument w Biblii oparty na frazie trzyimiennej, lub chrzczeniu w potrójne imię? Nie
          ma żadnego.
          Czy jest jakiś argument w Biblii oparty na fakcie chrzczenia w imieniu Jezusa?
          Tak! Ten argument jest użyty w 1Kor.1.13 „Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was
          został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?”
          Z tego argumentu, gdy jest starannie przeanalizowany, wynika, że uczniowie powinni być chrzczeni w imię Tego, który był dla nich ukrzyżowany. Ojciec w swojej cudownej miłości, dał dla nas swego umiłowanego Syna, który przez Ducha został wskrzeszony. To Pan Jezus był ukrzyżowany i dlatego w Jego imieniu uczniowie mają być chrzczeni w wodzie.
          Według Dr. Thomasa w „Wyjawionej tajemnicy” artykuł XLIV.
          „Jest jedna droga dla wierzącego w „rzeczy dotyczące Królestwa Bożego i imię Jezusa Chrystusa” by przyoblec się w Niego, przyjąć Jego imię, a to jest przez zanurzenie w Jego imieniu. Chrzest jest dla tego specyficznego celu”.
          „Odnośnie znaczenia, chrzest jest nierozdzielnie połączony ze śmiercią Chrystusa. Jest środkiem
          identyfikacji wierzącego ze śmiercią Pańską” (Boża droga, str.190).
          Ojciec nie umarł, ani Duch. Jak mówi pismo, „pogrzebani z Nim (Jezusem) w chrzcie”, nie z
          Ojcem, Synem i Świętym Duchem. (Rzym.6.3-5).
          R Roberts użył tego argumentu (Natura chrztu str. 13):
          „Według trynitarnego zanurzenia, nie wystarcza by być zanurzonym w Syna. W ten sposób
          Chrystus jest odsunięty od swojej pozycji, jako łącznika, drzwi, „nowej żywej drogi”. A więc są trzy
          6imiona pod niebem, przez które musimy być zbawieni, w przeciwieństwie do deklaracji
          apostolskiej, że „nie ma żadnego innego imienia pod niebem (niż Jezusa Chrystusa z Nazaretu),
          danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni”. Dz.Ap. 4.12
          To oczywiście jest to imię w argumencie Pawła. Byliście ochrzczeni w imię Pawła, czy w imię
          Ojca i Syna i Ducha Świętego – innym imieniu, które usuwa Chrystusa z pozycji łącznika i jedynego imienia dla zbawienia?
          Bazując już tylko na tym argumencie możemy potwierdzić oryginalny tekst Mateusza 28.19, jako
          zawierający frazę „w moim imieniu”.
          4. Test analogii.
          Czy jest cokolwiek w Biblii analogicznego do chrztu w potrójne imię? Nie ma.
          Czy jest coś analogicznego do chrztu w imię Jezusa?
          Tak. Ojciec chrzcił uczniów darem Ducha Świętego, obietnicy, która przyszła według Jezusa „w
          Jego imieniu” (Jan 14.26). To dlatego że Jezus jest „łącznikiem” zarówno w chrzcie wodnym, jak i
          chrzcie duchem. Co jest wykazane w poniższych cytatach: Jan 16:7 Mówię wam prawdę, że konieczne jest dla was bym odszedł, bo jeśli nie odejdę, pocieszyciel nie przyjdzie do was. Ale jeśli odejdę, przyślę go wam.
          Jan 14:26 Pocieszyciel, którym jest Duch Święty, którego Ojciec pośle wam w moim
          imieniu, on nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko cokolwiek wam
          powiedziałem.”
          Dz.Ap. 8:12 Gdy oni uwierzyli Filipowi głoszącemu rzeczy o Królestwie Bożym i imieniu
          Jezusa Chrystusa, zostali ochrzczeni zarówno mężczyźni jak i kobiety.
          Zauważ, że zostali ochrzczeni w wyniku głoszenia imienia Jezusa Chrystusa, a nie „Ojca i Syna i
          Ducha Świętego”. Przez analogię my powinniśmy być chrzczeni w imieniu Jezusa, gdyż to
          przygotowuje nas do chrztu Duchem, który podobnie jest dany w Jego imieniu (Dz.Ap. 2.38-39;
          19.1-5; Jana 3.3-5).
          5. Test konsekwencji.
          Będąc chrzczeni ‚nakładamy’ na siebie imię Ojca i Syna i Ducha Świętego? Nie.
          Czy ‚nakładamy’ imię Jezusa? Tak, gdy jesteśmy chrzczeni w imię Jezusa Chrystusa, według
          chrzczenia dokonywanego przez wczesny kościół, co zapisane jest w Pismach, gdzie dosłownie byli zanurzani w imię Jezusa Chrystusa.
          Gal.3:27 Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w
          Chrystusa
          Nie ma żadnych wzmianek w Piśmie o rezultatach chrzczenia odnoszących się do tytułów Ojca i
          Syna i Ducha Świętego. Każda wzmianka wykazuje jasne połączenie z Chrystusem i Jego ofiarą na krzyżu.
          76. Test praktyki.
          Czy kiedykolwiek uczniowie po otrzymaniu ewangelii chrzcili w potrójne imię? Nigdy.
          Czy chrzcili w imię Jezusa? Zawsze. (Dz.Ap. 2.38,8:16, 10.48 (wnioskowane), 19.5 itd.)
          Często w obronie trójjedynego zanurzenia używa się argumentu, że „Raczej bym stosował się do
          polecenia słów Pana Jezusa, niż wzorował na Dziejach Apostolskich”. Jednakże ten sposób logiki
          sytuuje apostołów w pozycji nieposłuszeństwa i czyni wszystkie chrzty apostołów nieważnymi,
          pustymi.
          Jeśli całe słowo Boże jest natchnione, a jest, wtedy „abyśmy nie dawali większego znaczenia
          jednemu wersetowi ponad inny”, ale raczej uwzględniali całość Słowa Bożego w jego kontekście i
          właściwie zastosowali je w naszym życiu. Po prostu, słowa Jezusa nie są ani więcej, ani mniej
          ważne niż reszta.
          Jest łatwiej uwierzyć, że uczniowie przestrzegali instrukcji Pana, niż sugerować, że natychmiast
          byli nieposłuszni Jego poleceniom.
          7. Test znaczenia.
          Jakie znaczenie jest przypisywane w Piśmie chrzczeniu wierzących w imię Ojca Syna i Ducha
          Świętego? Żadne.
          Jakie znaczenie jest przypisywane chrztowi w imię Jezusa?
          Po pierwsze, Pisma uczą, że chrzest w imię Jezusa jest aktem nawrócenia dla przebaczenia
          grzechów (Dz.Ap.2.38)
          Po drugie, chrzest w Jego imieniu jest połączony z obietnicą chrztu Duchem Świętym, (Dz.Ap.2.38)
          Po trzecie, chrzest w imię Jezusa jest połączony z naszą identyfikacją i personifikacją śmierci i
          pogrzebania Chrystusa (Rzym.6.1-4 i Kol.2.12).
          Po czwarte, ochrzczenie w imię Jezusa oznacza, że przyoblekamy Chrystusa (Gal.3.27).
          Po piąte, chrzest w Jego imieniu jest nazywany obrzezką Chrystusa i odzwierciedla zdjęcie starego człowieka grzechu. W ten sposób stajemy się nowym stworzeniem w Chrystusie (Kol.2.11-12; 2Kor.5.17).
          Chrzest w potrójne imię może tylko odzwierciedlać wiarę w trynitarną doktrynę i ludzkie credo
          stworzone dla wsparcia tej wiary.
          8. Test równoległych świadectw.
          Dzięki Bożej opiece tekst Mateusza 28.19 nie jest jedynym zapisem w ewangeliach naszego Pana.
          Łukasz również zapisał to zdarzenie z dużą dokładnością. W Łukasza 24.46-47 jest napisane o
          Jezusie mówiącym w trzeciej osobie: Łuk. 24:47 „I że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów”
          Sam już ten zapis odnawia właściwy tekst Mateusza 28.19, gdzie Jezus mówi w pierwszej osobie: „w moim imieniu”. Ponadto ewangelia Marka podobnie zapisuje to przesłanie z użyciem podobnych wzorców mowy: „Idźcie… na cały świat… głoście ewangelię… każdemu… ochrzczony… w moim imieniu…”
          (Mar.16.15-18).
          9. Test uzupełniających się cytatów.
          Podczas gdy nie istnieje tekst, który proponuje pochwalny cytat z użyciem frazy trójimiennej, to
          istnieje uderzające podobieństwo pomiędzy Mat.28.19 po skorygowaniu, a Rzym.1.4-5. Zauważ
          następujące podobieństwa: Mat.28.19-20 – Rzym.1.4-5. „wszelka moc jest mi dana” – „został ustanowiony Synem Bożym” „idźcie” – „otrzymaliśmy…apostolstwo” „nauczając ich przestrzegać” – „abyśmy… przywiedli do posłuszeństwa wiary” „wszystkie narody” – „wszystkie narody”.
          „w moim imieniu” – „dla imienia Jego”
          10. Test zasady.
          Napisane jest: Kol.3.17 I wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko
          czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez niego Bogu Ojcu.
          Przesłanie sformułowane przez Pawła jest jasne. Słowo „cokolwiek” zawiera wszystko i z
          pewnością zawiera również chrzczenie, jako, że zawiera ono zarówno słowo i czyn.
          To tradycyjne słownictwo w Mat. 28.19z użyciem potrójnego imienia nie jest zgodne z tą zasadą.
          Natomiast krótsza fraza jest. To udowadnia, która z fraz jest sfałszowana. Słowo Boże nie przeczy
          sobie, lecz raczej się uzupełnia.
          Paweł nie tylko głosił tą zasadę, ale również stosował w kontekście chrztu. W Dz.Ap.19.1-5
          znajdujemy uczniów Jana, którzy byli ochrzczeni w czasie jego służby. Tak jak chrzest w imię
          Jezusa, chrzest Jana był dla pokuty (Mar.l.4; Dz.Ap.2.38). Jan głosił w swoim chrzczeniu, że
          przyjdzie po nim Ten, który zabierze grzechy świata i będzie chrzcił Duchem Świętym. Paweł
          zastosował tę zasadę i przechrzcił ich w imię Pana Jezusa. I w ten sposób używając testu praktyki
          znajdujemy silne potwierdzenie dla frazy w „moim imieniu”.
          Inne źródła.
          Wystarczająca ilość dowodów została przedstawiona, by uświadomić czytelnikowi czy tradycyjna
          forma trójimienna z Mateusza 28.19 jest prawdziwa. Poniższe cytaty komentują tradycyjną formułę.
          Encyklopedia Religii i Etyki Hastinga:
          9„Skumulowane dowody krytyki (tekstu, literackiej i historycznej) są wyraźnie przeciwko
          poglądowi, że tradycyjna forma Mat.28.19 stanowi słowa Jezusa.”
          Dr. Peake – Komentarze biblijne strona 723: „Polecenie chrzczenia w potrójne imię jest późną ingerencją doktrynalną. Zamiast chrzczenia w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, powinniśmy raczej używać „w moim imieniu”.
          Williams R.R. – Teologiczny podręcznik Biblii – strona 29:
          „Polecenie chrzczenia w Mat. 28.19 wydaje się pokazywać wpływ rozwiniętej doktryny trynitarnej.
          Wczesne chrzczenie było w imię Chrystusa. Połączenie koncepcji trynitarnej z aktem chrztu
          świadczy o tym, że chrzest uważano za doświadczenie trynitarne.”
          Chrystiadelfian Monatshefte: „Uderzający kontrast i nielogiczność, wewnętrzna niespójność tego zapisu… prowadzi do podejrzenia o umyślne zmodyfikowanie w interesie koncepcji Trójcy. Często wnioskuje się, że w starożytnym chrześcijaństwie występowały działania różnych grup mające na celu zmodyfikowanie tekstu Nowego Testamentu. To zwiększa nasze wątpliwości do stopnia przeświadczenia, co do prawdziwości tej formuły.”
          Dr. Robert Young
          W jego „Literalnym tłumaczeniu Biblii”, Young umieszcza tradycyjną formułę Mat.28.19 w
          nawiasach dla podkreślenia wątpliwości co do jej autentyczności.
          Słownik Biblijny Blacka: „Trynitarna formuła w Mat. 28.19 była późnym dodatkiem wprowadzonym przez jakiś wybitny umysł chrześcijański.”
          Profesor Harnack – „Historia dogmatów”
          Profesor Hamack dyskfalifikuje ten tekst z potępieniem, jako nie będący „żadnym słowem Pana”.
          F. Whiteley „Świadectwa”:
          „Klerykalne sumienie było bardzo zakłopotane tym, że apostołowie i uczniowie nigdy nie
          zastosowali trójjedynego imienia z Mat.28.19. Nawet Trynitarianie wiedząc, że idea ta była
          odrzucana przez Kościół w czwartym wieku, przyznają (np. Peake) „polecenie chrzczenia w
          potrójne imię jest późnym wtrąceniem doktrynalnym.”
          Kol.3:17 I wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, Chrystusa dziękując przez niego Bogu Ojcu.
          Czy to jest ważne?…
          10

          Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s