INFORMACJA O CZĘŚCIOWYM ZAWIESZENIU MOJEJ STRONY JAREK-KEFIR.ORG

Z przyczyn niezależnych ode mnie ograniczam ilość publikacji na mojej stronie.

Te przyczyny to oczywiście radykalne zmniejszenie wejść z facebooka. Zasięgi spadają dalej i obecnie straty wynoszą 3/4 wejść ze stycznia 2018 roku. Dotyczy to wszystkich mediów, stron, portali, blogów, firm, korporacji, autorów, hobbystów itp itd na świecie. Facebook przestał być przyjaznym miejscem dla wymiany informacji dla kogokolwiek. Staje się serwisem plotkarskim, bo wyświetlają się prawie wyłącznie wpisy znajomych. Czyli w głównej mierze głupoty.

Jednak nie jest to jedyny element układanki. W dniach 7 do 10 marca 2018 roku ilość wejść z wyszukiwarki google zmniejszyła się o 50% i stan ten trwa do dziś.

Talent pisarski, który posiadam, można wykorzystać w najróżniejszy sposób. Teraz chciałbym się zająć bardziej sobą i swoim życiem. Jednak będę pilnował, by moja przyszła działalność pisarska była zgodna z moją własną, wewnętrzną etyką. Nigdy nie będę pisał na przykład o tym, że należy bombardować Syrię lub przyjąć uchodźców. Możliwe, że jeszcze nie raz spotkasz artykuł mojego autorstwa gdzieś tam w dalekich przestrzeniach internetu. Możliwe, że nawet poznasz mój styl, bo on jest niczym odcisk palca.

Nie oznacza to całkowitego zamknięcia mojej strony ani zaprzestania na niej publikacji. Wpisy na mojej stronie jarek-kefir.org będą nadal się pojawiać, jednak będzie ich mniej, a ich ilość będzie zależna od zaangażowania i darowizm finansowych Czytelników. Na mojej stronie nie ma przymusowych prenumerat i abonamentów, bo wiedza powinna być dostępna także dla tych, których nie stać na prenumeratę. Jednak sami wiecie, jak to jest.

Wiedzę tę można przekazywać dalej, w nieco innej formie, bo dotychczasowe zdają się wyczerpywać. Będę myślał co z tym fantem począć, bo dzielenie się z Wami nowymi informacjami, ciekawostkami i olśnieniami jest moją największą pasją. W końcu to wcale nie miliardy dolarów gnijące bezczynnie na kontach, ale idee zmieniają świat – i to one są nieśmiertelne. 😉

Zapraszam do listy najciekawszych artykułów:

Poznasz wszystko to, co ciekawe, niesamowite, niewyjaśnione, zagadkowe i… zakazane. Tematy tabu. To, co ukrywają elity, politycy, eksperci, społeczeństwo.. To, czego nie ma na większości stron alternatywnych. Jestem wolny od wpływów ideologii, partii politycznych, religii. Nie mam nad sobą „redaktora naczelnego„. Nie stosuję się do zasad poprawności politycznej z lewa czy z prawa. Prowadzenie strony jest moją pasją. Informację zdobywam sam jak i z pomocą przyjaciół i czytelników. Publikuję niezależne materiały od sierpnia 2009 roku, zaś na tej stronie od kwietnia 2011 roku.

Duchowość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii:

Świat nie zawsze jest taki, jaki wygląda na pierwszy rzut oka. Lubię łamać tematy tabu. Moim celem w przekazywaniu wiedzy duchowej jest metafizyka bez tej całej new age’owej otoczki. Wiele teorii new age’owych czy ezoterycznych nadaje się do kosza. Powielają one te same błędy, co tradycyjne religie.

Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Kłamstwo religii które ma wpływ także na Twoje życie. „Czy na pewno Bóg rzekł?”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale.. NIE wraca!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Czy UFO istnieje? Wiele wskazuje na to, że to niezwykle szeroka iluzja umysłu
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Alan Watts i niezwykła przypowieść o skarbie, który tracisz dzień w dzień
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę

● Link do kategorii „Świadomość i duchowość” – kliknij tutaj

Zdrowie i choroby, medycyna naturalna i akademicka, farmacja i jej afery:

Próba odkłamania tego, co stara się zaciemnić oficjalna medycyna, która w chorobach i w pacjencie widzi często wyłącznie źródło zysku. Korporacje produkują lekarstwa, które nie leczą przyczyn choroby, ale na krótki czas uciszają objawy. Wiele z proponowanych terapii medycznych zamiast pomagać, powoduje skutki uboczne, a czasami pogarsza stan chorego. Artykuły o alternatywnych terapiach, witamin, minerałach, ziołach.

Alkohol to narkotyk który Cię powoli zabija, a rządy ukrywają jego szkodliwość!
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Ogłupiają Cię za pomocą fluoru i innych trucizn, bo zależy im na bezwolnych obywatelach!
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

● Link do kategorii „Medycyna akademicka” – kliknij tutaj
● Link do kategorii „Medycyna naturalna i alternatywna” – kliknij tutaj
● Link do kategorii „Odżywianie i żywność” – kliknij tutaj
● Artykuły o chorobach, profilaktyce, sposobach leczenia, kontrowersjach wokół nich – kliknij tutaj

Relacje, związki i związane z nimi problemy:

To, co stare i „zwierzęce”, powoli przestaje sprawdzać się w naszych relacjach. Zaś to, co nowe i bardziej cywilizowane czy empatyczne, jeszcze nie jest tak rozpowszechnione i silne. Dopiero wychodzimy ze świadomości typowo zwierzęcej lub pół-zwierzęcej, ku pełni człowieczeństwa. Żyjemy więc w czasach tragicznego rozszczepienia, gdzie umysł chce tego, co nowe, ale nasza prymitywna część wciąż pragnie tego, co stare.

Dlaczego wciąż trafiasz na dupków i drani? Gdzie są Ci normalni faceci?!
Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Małżeństwo: zwieńczenie miłości czy pułapka systemu? Prawda jest bardzo niewygodna!
Przebudzenie i emancypacja mężczyzn są potrzebne bo ich dyskryminacja to fakt!
Wojujący feminizm kontra męski szowinizm. Wygrały elity, a straciliśmy my wszyscy
Ja też & Me too. Byłem ofiarą przemocy. Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy!
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?
Stale przyciągasz zimnych drani, tudzież wredne suki? Niesatysfakcjonujące związki?

Szok przyszłości, upadek starych systemów postrzegania i związane z tym wyzwania i zagrożenia:

Świat dynamicznie się zmienia. Tzw. „szok przyszłości” towarzyszy ludzkości cały czas. Proces ten miał kilka przyspieszeń. Pierwsze to upadek średniowiecza i paradygmatu głoszącego że wszystkim rządzi Bóg. Drugi to rewolucja przemysłowa w 19 wieku. Kolejny skok świadomości nastąpił po hekatombie wojennej po 1945 roku. Poluzowano sztywną strukturę społeczną, a „Sprzysiężenie Wodnika” ujawniło ludzkości przez wieki ukrywaną wiedzę, tworząc New Age. Teraz ten proces przyspiesza jeszcze bardziej za pomocą internetu i robotyzacji, która niedługo pozbawi większość ludzi pracy.

Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Ekstremalne tabu: czy alkoholicy i psychopaci powinni mieć zakaz posiadania dzieci?!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Znaleziono szokujący sposób na reanimację systemu ekonomicznego planety
Poziom ludzkiej ignorancji jest krytycznie wysoki
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

Ideologie, religie i doktryny to iluzje umysłu widzącego wąski wycinek prawdy

Od pokoleń ludzkość zadaje dwa najważniejsze pytania, na które do dziś nie ma odpowiedzi. Pierwsze z nich to: czy istnieje Bóg, i co jest po śmierci. Drugie z nich to: jaka jest natura świata. Na pierwsze odpowiadają religie i ezoteryka. Na drugie odpowiadają ideologie, inne doktryny i nauka. Kłopot w tym, że każda ideologia opisuje wąski wycinek rzeczywistości, i ma swoje błędy i przekłamania. Co do tego czy istnieje Bóg i co jest po śmierci – nie wie tego nikt, jest to największe tabu świata. I kwestia opóźnienia względem ciągle zmieniającego się świata.. Nauka ma opóźnienie jednego pokolenia. Ideologie polityczne kilkuset lat. Nieaktualny już podział lewica vs prawica to mentalny 19 wiek. Religia mają natomiast milenijne i większe opóźnienie względem teraźniejszości.

Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Kontrowersyjny sposób na poszerzenie świadomości. Odważysz się?
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

● Link do kategorii „Ekonomia i gospodarka” – kliknij tutaj
● Link do kategorii „Polityka i społeczeństwo” – kliknij tutaj

Illuminaci i Ty. Czy Illuminaci istnieją?

Tajne stowarzyszenie Illuminati rozpala wyobraźnię od wieków, przynajmniej od końcówki lat 1790-tych. A więc ponad dwa stulecia. Czy Illuminaci to tajne, złowrogie stowarzyszenie rządzące światem, działające z polecenia samego Lucyfera? A może to opiekunowie planety ingerujący w system w ostateczności, jak i spadkobiercy prehistorycznej wiedzy którą chronili, pomimo wieków mordów i prześladowań? A może Illuminati to po prostu stan umysłu, świadomości i mocy, a nie żadna organizacja? Nikt nie zna ostatecznej „konspiracji założycielskiej” Illuminatów, i nie dowiesz się tego ode mnie. Jedyne co mogę Ci zaoferować, to dużo szersze spojrzenie na tę tajemniczą sprawę, niż dostępne na typowych, spiskowych stronach.

Czy tajemniczy „agenci ewolucji” zakulisowo wpływają na losy Ziemi?
Kim naprawdę są Illuminaci? Jaka rzeczywista konspiracja kryje się za tą tajną organizacją?!
Illuminata ujawnia szokujące fakty o tajnym stowarzyszeniu rządzącym światem!
Czego nie wiesz o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

Kapitalizm neoliberalny, wolny rynek i ich oszustwa:

Niszczy ludzkość jak i naszą planetę. Nie ma absolutnie żadnego pokrycia w życiu realnym. Pokolenie „ciepłej wody w kranie” wymiera. Ciepła woda w kranie i głaskanie po główce przez niemiecką gazetę już nam nie wystarcza. Nie kupujemy już bredni liberałów, że to wolny rynek, że to prawa ekonomii i nic nie można zrobić. Że wydajność pracy jest niska, że to przez braki kwalifikacji. Nie z nami te numery. Liberałowie na całym świecie powielają odwieczny błąd elit – pogardę i cynizm względem zwykłego człowieka. Bardzo ważne jest byśmy przepracowali lekcję związaną z bogactwem i pieniędzmi.

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

CZY CORAZ POTĘŻNIEJSZY „RUCH NA RZECZ WYZWOLENIA I EMANCYPACJI MĘŻCZYZN” MA SENS?!

Czy ruch na rzecz wyzwolenia i emancypacji mężczyzn ma sens?!

Tematyka relacji damsko-męskich budzi niegasnące zaciekawienie, ale też oburzenie. Temat ten od wieków był domeną z jednej strony – matki natury, a z drugiej strony – ziemskich religii. Musiały one trzymać w ryzach ludzką seksualność, by był możliwy byt cywilizacji. To wszystko musiało być patriarchalne i konserwatywne. System zawsze jest dostosowany do bieżącego stanu mentalności ludzkości. Kłopoty zaczęły się około sto, dwieście lat temu. Zapragnęliśmy być czymś więcej i wiedzieć więcej niż reszta natury. Zwierzę ma jasne cele i steruje tym instynkt. Ma za zadanie narodzić się, rywalizować o partnerów i zasoby, nie dać się pożreć, rozmnożyć się i umrzeć.

My, ludzie, chcemy być czymś więcej. Jesteśmy tragicznie rozdwojeni. Z jednej strony nasze jądra i jajniki zdają się ściągać nas w dół. Z drugiej strony rozwinęliśmy cywilizację, kulturę, sztukę, naukę. Eksplorujemy kosmos. Zadajemy pytania o sens życia, o to, co jest po śmierci. I oczywiście, od tysiącleci tych odpowiedzi nie dostajemy. Co najwyżej każde pokolenie dodaje jakieś cegiełki do ogromnego „muru wiedzy”. Co najwyżej jakiś charyzmatyczny prorok, mistyk, naukowiec bądź lider tworzy kolejną ideologię bądź religię. Jedną z wielu na przestrzeni milleniów, która stara się uspokoić zlęknione umysły maluczkich. I co oczywiste – jedną z wielu, które zawiodły. Ale dość tego „filozowania” 😉

O filozofowaniu i o tym, że żadna ziemska doktryna, od pogaństwa, po monoteizmy i dzisiejszy ateizm, nie da Ci odpowiedzi, możesz przeczytać tu:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych

Seks u mężczyzny niczym nałóg heroinisty

Wróćmy do konkretów. Co do tego powyższego „ciągnięcia w dół”: na seks jest olbrzymie i ciągle niezaspokojone zapotrzebowanie ze strony mężczyzn. To żart natury lub też inaczej, wytrych natury by skłonić nas do rozmnażania. Myśląc zdroworozsądkowo, gdyby nie ten „bonus” w postaci seksu, to po pierwsze nikt nie chciałby się rozmnażać, a po drugie, chłopy by nie wytrzymały z babami, a baby z chłopami, mówiąc kolokwialnie. Obie płcie, inaczej funkcjonujące i myślące, nie zniosłyby się bez tej „nakładki systemowej” w postaci pozytywnych emocji, seksu, a następnie instynktu rodzicielskiego i szeregu innych tego typu.

Ten, kto zna podstawy ekonomii wie, co to jest „rynek pracodawcy”. Jest to rynek, gdzie jest olbrzymie zapotrzebowanie (popyt) na pracę ze względu na bezrobocie, i względnie niska podaż tej pracy, bo pracodawcy mogą przebierać w pracownikach. Co czeka więc tego nieszczęsnego pracownika na rynku, który jest dla niego tak wrogi? Za możliwość pracy będzie musiał on znosić wiele niewygód. Niskie pensje, mobbing, bezpłatne nadgodziny, przepracowanie – to tylko niektóre z nich. Metaforycznie można porównać „rynek pracodawcy” do „olbrzymiego i wiecznie niezaspokojonego zapotrzebowania na seks ze strony mężczyzn.”

Mężczyźni mają olbrzymią „czarną dziurę” jeśli chodzi o seks. Śmiało można to porównać do nałogu heroinisty. Z jedną różnicą – heroinista, po przejściu terapii i ogromnej traumy w ośrodku detoksykacyjnym, w końcu odzyskuje trzeźwość i wraca do żywych. Mężczyzna, a przynajmniej większość mężczyzn, ma tę traumę non stop. Gdy heroinista non stop wraca do nałogu, to ciągłe detoksy powodują u niego zespół stresu pourazowego i szereg innych wypaczeń psychicznych. To samo dzieje się w przypadku większości mężczyzn. Dodatkowo „cena” seksu zawsze była mocno zawyżona, ale w ostatnich dziesięcioleciach wzrosła ona wielokrotnie.

Hipergamia u kobiet i samce beta

Doszło do sytuacji, w której rozwinęła się tak zwana „hipergamia” u kobiet. Hipergamia to inaczej fakt, że większość kobiet interesuje się mniejszością mężczyzn. Ci mężczyźni mają seks niemal za darmo i są nazywani „samcami alfa”. Wyróżniają się męską budową ciała, ładnym wyglądem, siłą fizyczną i psychiczną i często agresją. Jest to inaczej typowy, testosteronowy „bawidamek”. Samce alfa, a więc skupiający uwagę większości kobiet, to 20% mężczyzn. Tak naprawdę to taki „typowy” wygląd latynoskiego macho ma może kilka procent facetów w Polsce. Cała reszta musi kombinować. I musi za seks płacić więcej.

Reszta to inaczej tak zwani „samce beta„, czyli Ci nie będący w typie macho. Kobiety zaczynają się nimi interesować po tym przysłowiowym „wyszaleniu się”, gdy szukają żywiciela rodziny. Wtedy samiec beta za seks (rzadki i z brakiem tej adrenaliny) musi „odpłacać się” utrzymywaniem rodziny i innymi wartościami. Musi się też zgadzać na fochy, na szarpanie nerwów, na czepianie się o byle co, bo przecież „misiu, czterech za bramą czeka na Twoje miejsce”. Nie można tu ukryć, że ten podział mężczyzn bardzo przypomina kastowy podział społeczeństwa w Indiach.

Nie dodam tutaj nic nowego, bo wszystko opisałem już w moich poprzednich artykułach o tych zagadnieniach, do których Cię zapraszam:
Jaki powinien być prawdziwy mężczyzna? Zaskoczę Cię, ale.. Sama zobacz!
Feministka wyszła nago na ulicę by udowodnić seksizm białych rodaków, a dopadli ją imigranci!
Czemu feministki kochają islam a nienawidzą białych mężczyzn?!
-„Jak wyjść z friendzone?! Ten sekret relacji damsko-męskich nie jest powszechnie znany!”

Mężczyźni-Incele czyli wielkie i bagatelizowane zagrożenie społeczne

Jeszcze inny rodzaj mężczyzn to Incele. Incele to odpowiednik indyjskich „niedotykalnych”, czyli kasty która w tamtym kraju nie ma żadnych praw. Incel to angielski skrót dwóch słów: „involuntarily celibate”, co można tłumaczyć jako: „celibat wbrew woli”. Są to mężczyźni pozbawieni jakichkolwiek walorów fizycznych lub znerwicowani. Ich pozycja na rynku matrymonialnym jest praktycznie bliska zeru, stąd mają oni nikłe szanse nie tylko na znalezienie partnerki, ale nawet na pojedynczy kontakt seksualny.

Powoduje to w tych mężczyznach ogromną frustrację. Jeszcze w latach ’90 i ’00 Incelami było bardzo niewielu mężczyzn. Jakoś udało się ich upychać po szpitalach psychiatrycznych, w więzieniach, lub w mogiłach (samobójstwo) i udawać, że problemu nie było. Społeczeństwu udawało się więc zamykać te trupy w szafie (mówiąc metaforycznie) i udawać że nic się nie dzieje, że problemu nie ma. Teraz to się diametralnie i dramatycznie zmienia.

Tutaj jako przerywnik filmowy chciałbym polecić Ci prelekcję prof. Janice Fiamengo – „Luka Empatii”. Traktuje on o ogromnej luce w empatii wobec małych chłopców, nastolatków i mężczyzn. Jest to niebezpieczne społecznie zjawisko, dyktowane przez ewolucję. Jest więc to zjawisko „odwieczne”. Bowiem przeżyć mają tylko najsilniejsi mężczyźni (alfa i silni beta). Dawniej reszta „słabszych” miała być wygnana czy zabita przez wioskowych hulaków. Lub też z powodu infekcji i braku antybiotyków, ich słabsze geny były z marszu odsiewane. Dziś te słabe geny, zwane Incelami, upycha się jak tylko się da po szpitalach psychiatrycznych i tym podobnych placówkach.

Poniższy film pochodzi z kanału Men’s Rights Polska [LINK]. Z kolei ich blog jest dostępny TUTAJ [LINK].

Dr Jordan Peterson i jego walka z feminizmem i absurdami politycznej poprawności

Incele to wg słów legendarnego dr Jordana Petersona „tykające bomby z opóźnionym zapłonem”. W USA jest to dosłowne, a nie w przenośni, bo tam co drugi obywatel jest uzbrojony po zęby, włączając w to ich maszynowe i ciężkie „armaty”. Za oceanem Incele przeprowadzają ataki terrorystyczne, choć media i rządy ukrywają ich prawdziwe przyczyny. Mówi się, że to po prostu kolejna strzelanina, w której chory psychicznie nastolatek na antydepresantach zabił kilka osób. Nie ujawnia się jego motywu. Nie mówi się, że to był tak naprawdę zamach terrorystyczny, motywowany typowo terrorystyczną chęcią odwetu na szkolnych koleżankach i kolegach którym się powiodło.

Problem Inceli jest niemal całkowicie bagatelizowany w społeczeństwie, choć sam Peterson przyznał, że to tykająca bomba. Wg mnie jest to bomba, ale nie tykająca, tylko atomowa. Podobny mechanizm ma miejsce w.. islamie, choć jest on tam inaczej motywowany. W islamie nastolatkowie a potem młodzi mężczyźni są trzymani w ścisłej izolacji od kobiet. To powoduje, że u nich testosteron i agresja aż buzują. Zarówno islamiści jak i Incele to gotowe na wszystko „armie zabójców”. Choć zdaję sobie sprawę, że jest to porównanie bardzo nieprecyzyjne i nawet bardzo nie na miejscu. Chodzi mi tu wyłącznie o uwidocznienie tego mechanizmu psychologicznego – że odcięcie młodych mężczyzn od kobiecej delikatności i czułości tworzy „cywilizacyjnego potwora”.

W 2017 roku jeden z kanadyjskich Inceli przeprowadził zamach terrorystyczny na meczet w tym kraju. Alek Minassian w swoim ostatnim, pożegnalnym wpisie na portalu społecznościowym namawiał do „Rebelii Inceli”, jak i oddawania czci innemu Incelowi – Eliotowi Rodger’owi, który w 2014 roku w USA z tych samych powodów zabił kilka osób. Sam dr Jordan Peterson jest trojanem wewnątrz systemu. Jest też jego wentylem bezpieczeństwa. Działa całkowicie „legalnie” jako syndyk masy upadłościowej demo-liberalnego feminizmu. Mówiąc metaforycznie i nie do końca poprawnie – gdy do gry nie wkroczy sąd, komornik i syndyk masy upadłościowej, to ta masa może w końcu niejednego przygnieść. Dr Jordan Peterson demaskuje więc zakłamanie tego wszystkiego, bo to staje się już niebezpieczne.

O twróczości dr Jordana Petersona i jego globalnej, antylewicowej rewolucji przeczytasz poniżej:
Zbliża się globalna rewolucja a system upadnie! (30.04.2018)
Dr Jordan Peterson i jego 12 niezwykłych porad które zmienią Twoje życie! (01.05.2018)

Wojujący feminizm i ład społeczny, czyli kruchość systemów tworzonych przez ludzi

W „ekosystemach” tworzonych przez ludzkie społeczności jedne idee są zaszczepiane, a inne są usuwane. Odwieczny i ponadczasowy cykl narodzin, dojrzałości, schyłku i śmierci dotyczy nie tylko organizmów, ale także tworów ludzkich. Takich jak państwo, imperium, cywilizacja, religia, idea. Ileż ich powstało, ileż ich zdobywało cały świat i ileż ich przepadło na zawsze, w bezkresach pradziejów! Och, człowiecze, wzniosły idealisto i jednocześnie puchu jakże marny! Nowa idea, często przy ogromnym oporze „starego porządku”, szturmem wkracza do ludzkiego „ekosystemu”. Następuje jej dynamiczny rozwój.

Wtedy badany jest też jej wpływ na homeostazę całego systemu. Idea dokonuje postępu, zmienia parametry systemu, przyspiesza jego „ewolucję”. Po czym często zachodzi zjawisko inercji (rozpadu), gdy idea staje się wręcz zaprzeczeniem samej siebie i zaczyna zagrażać systemowi jako całości. Wtedy jest wycofywana. W serii filmów „Matrix” archetypem takiej „nowotworowo” rozrastającej się, choć przestarzałej części systemu, jest agent Smith. Jego agresywna postawa zaczyna zagrażać tamtemu systemowi jako całości, w wyniku czemu Morfeusz, Neo, Architekt i Wyrocznia zawierają tajne przymierze, by powstrzymać szaleństwo Smitha.

Właśnie wtedy, zgodnie z zasadą „wahadła dziejów”, dodawana jest do ludzkiego (eko)systemu kolejna „nowa idea”, będąca ten szczebel wyżej w ewolucji, ale przeciwnie skierowana – o przeciwnym wektorze. Więc po lewicowym liberalizmie, będzie coś nowego, prawicowego. Po dekadach feminizmu, będzie zwrot ku męskości. Czasami zdarzają się niewypały, czyli idee dodane kilka, a nawet kilkanaście wieków za wcześnie – np ideały rewolucji francuskiej, która wiadomo do czego doprowadziła. Tak naprawdę nawet te „kumate” jednostki, jakimkolwiek złym lub dobrym słowem byś ich nie określił, wiedzą „o tym, jak to działa” bardzo mało. Przeciętny Kowalski nie wie praktycznie nic. Jako cywilizacja liczymy około 200.000 lat – jest to eon antropocenu wg antropologów i geologów. I tak naprawdę dopiero co zeszliśmy z drzew (kilkadziesiąt, kilkaset lat, w zależności od obranego punktu widzenia). Nie wiemy jak dana „aktualizacja” wpłynie na system i jego wielomiliardową sieć niezwykle delikatnych zależności. Wiemy więcej na temat tego, jak zakłócić delikatną równowagę systemu i go „zepsuć”, niż jak go naprawiać.

Wiadome jest na przykład to, że ludzie muszą „chcieć” nowej idei lub nowego rozwiązania, muszą wyrazić na nie zapotrzebowanie. Wbrew powszechnie utartym, błędnym przekonaniom, zmiana najczęściej idzie od dołu. Jeśli ludzie chcą zmiany, argumentując, że „dalej tak już nie można”, to automatycznie zacznie to się dziać w świecie realnym. Pojawią się liderzy tej zmiany. Będzie ona na początku ostro atakowana, ale powoli zacznie wchodzić do debaty publicznej.. I tak dalej, scenariusz znamy. Inna kwestia to fakt, czy dana społeczność jest na taką zmianę gotowa, bo samo „chciejstwo” nie tylko nie wystarczy. Ale samo chciejstwo bez przemiany wewnętrznej wśród ludzi i bez gotowości na zmianę, powoduje, że gdy ta zmiana nadchodzi, to daje skutek odwrotny do zamierzonego.

Cytat: „Stopniowo pojąłem, że linia oddzielająca dobro od zła, przebiega nie między państwami, nie między klasami, nie między partiami – tylko przecina każde ludzkie serce, nie omijając żadnego. Jest to linia ruchoma i z upływem lat jej bieg zmienia się w nas samych. Nawet w sercu omotanym przez zło, linia ta odgradza maleńki przyczółek dobra. Nawet w najlepszym sercu – nie wykorzenione zło zachowuje swój kącik. Od tego czasu stała się jasna dla mnie zasadność wszystkich religii świata: walczą one z pierwiastkiem zła w człowieku (w każdym człowieku). Nie sposób oczyścić świata z wszelkiego zła, ale można w każdym człowieku zmniejszyć obszar jego władania. Od tego czasu stał się także dla mnie jasny fałsz wszystkich rewolucji w dziejach: niszczą one tylko współczesnych im nosicieli zła (a w ogólnym zamieszaniu – również nosicieli dobra) – samo zaś zło, jeszcze bujniej rozrosłe, biorą sobie w spadku.”
~Aleksander Sołżenicyn, „Archipelag Gułag”

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, „Studium globalnego upadku systemowego”

Hipoteza gnostycka – natura chce odnowić geny alfa utracone w wyniku fali feminizmu i dwóch wojen światowych

System zarządzający naszą Ziemią. Nazywany jest bardzo różnymi nazwami. Matka Natura, Matrix, System, Bóg, Jahve, Demiurg, Nieświadomość Zbiorowa, Globalna Świadomość i tak dalej. Często jest określany jako niesprawiedliwy a wręcz okrutny. Ma on promować tych „złych”, którzy mają siłę przetrwania i prą do celu po trupach, i marginalizować tych dobrych. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia.

Ta strategia funkcjonuje zarówno w stadach wilków, a po po erze emancypacji u kobiet (bo u mężczyzn emancypacja się dopiero zaczyna) funkcjonuje także w społecznościach Europy i Ameryki. Samce alfa mają seks i uwielbienie kobiet, zaś gdy kobieta zaczyna się starzeć (wiek 25, 27, 30, czasami 35 lat) to szuka samca beta do stabilnego i nudnego jak flaki z olejem związku. I często do wychowywania dzieci, które wcześniej spłodziła z samcem alfa. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach: u ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej.

W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi. Trwa coś w rodzaju „sita genetycznego”. Skażenie przyrody, toksyczne środowisko miejskie, szkodliwe żarcie i farmaceutyki i różne inne czynniki sprawiają że ma miejsce hekatomba chorób cywilizacyjnych. Przetrwają silne geny, wykształci się nowa, postindustrialna grupa krwi – grupa C. Nowe pokolenia będą mogły jeść kilogram aspartamu i dwa kilogramy glutaminianu sodu dziennie i nic im się nie stanie.

Temat „sita genetycznego” poruszałem w poniższym artykule:
Życie w mieście szkodzi! Niszczy ono Twoje zdrowie i psychikę!

Co ciekawe, a co też związane z teorią „sita genetycznego”, to wydaje się, że Natura chce odbudować geny samców alfa. Zostały one utracone w Europie, Ameryce i w Australii w wyniku dwóch wojen światowych i w wyniku fali „kastrującego mentalnie” feminizmu. To stąd kobiety w wieku 16 – 30 lat nagminnie ignorują „samców beta” (czyli większość mężczyzn), wybierając do seksu i związków samców alfa. A „samce beta” zaczynają się wkurzać, organizować w grupach typu MGTOW i The Red Pill, wycofywać z „rynku matrymonialnego”, zajmować sobą i zadowalać incydentalnym seksem. A natura przyklaskuje i mówi: „w to mi graj!” bo samce alfa ruchają i przekazują swoje silne geny dalej.

To stąd tyle samotnych matek z dziećmi spłodzonymi przez silnych genetycznie, ale często psychopatycznych mężczyzn. Te samotne matki szukają potem wrażliwego samca beta, by pracował i wychowywał silne geny. Dla natury to potrójna korzyść. Bo blokuje to rozmnażanie u samca beta, a więc przekazywanie słabszych genów. Umożliwia to przekazanie genów przez silnego faceta (drania, bad boy’a, macho itp) od którego potem taka samotna matka ucieka. No zajmowanie się silnymi genami przez samca beta umożliwia tym silnym genom przeżycie.

To, co opisałem często jest sprzeczne z interesem, z dobrem a nawet z przeżyciem pojedynczych jednostek. Ale są to jednocześnie mechanizmy regulacyjne, konieczne by zachować nie tylko równowagę systemu, ale by zachować w ogóle jakąkolwiek ewolucję, choćby tę bardzo powolną. Ma to odbicie także w odwiecznym konflikcie społeczeństwo kontra jednostka. Jednostka chce dla siebie wolności, radości, rozwijania się. Jednostka chce wziąć śpiwór, namiot, hamak i gitarę, i jechać w Bieszczady na ognisko. Ale tu wchodzi do głosu społeczeństwo i jego system operacyjny. System nie może sobie pozwolić, by istniało zbyt wiele żyjących swobodnie jednostek. System potrzebuje choćby nowych obywateli (dzieci) a ich posiadanie, przynajmniej przez jakiś czas, wyklucza się z bieszczadzkimi wojażami. Interesy jednostki często są sprzeczne z interesami systemu.

Jednostka chce wolnej amerykanki i swobody. Niektóre jednostki czasami chcą poznać ukrywaną wiedzę. System zaś chce karnej i zdyscyplinowanej „armii”, ogłupionej i podatnej na propagandę. Jednak ten system jest potrzebny także nam, wyzwolonym. Może to wydać się okrutne i egoistyczne wobec tych złapanych w jego sidła.. Ale my też potrzebujemy produktów i usług systemu, by rozwijać się, by żyć, i by być.. wolnymi. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu.” Trudno bowiem być wyzwolonym i radosnym, będąc w pełni odciętym od systemu i żyjąc w buszu lub innym totalnym odludziu. Wiem, że teraz „eko” jak i „bio” jest na topie.. Ale jednak laptopa to byś chciał mieć, co? No i jak trafiłby Ci się wyrostek, to jednak wolałbyś, by Cię znieczulono i by usunął go chirurg, niż zgodnie z naturą umierać w męczarniach przez kilka dni?

Czy system jest potrzebny, a może jednak nie? Rozważałem tę kwestię w poniższym artykule:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo! (18.05.2018)
Film „Szczurzy król” ujawnia co się stanie, gdy system upadnie! (04.03.2018)
System wkrótce upadnie bo wyczerpał się zupełnie (02.01.2018)
Mamy w sobie potężną siłę i możemy jej użyć przeciwko elitom i systemowi! (01.01.2018)
Czemu głupsi są szczęśliwsi? Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia (16.12.2017)
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów (20.07.2017)
Chcesz przekazać dziecku bezcenną wiedzę o systemie? Tę naukę zapamięta na całe życie! (13.05.2017)

Tyran Stalin mawiał, że „śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów to już tylko statystyka.” Jakże pasuje, prawda? Choć nie do końca. Wniosek ostateczny może być bliski przekonaniu, że Natura, czyli system operacyjny Ziemi, musi się troszczyć w pierwszej kolejności o całość systemu. O nasze przetrwanie, szczęście i radość musimy troszczyć się sami. Dlaczego? Wydaje się być poprawnym wniosek, że Natura nie ma wystarczającej „mocy” czy też „siły obliczeniowej” by troszczyć się o każdego z osobna. Musi narzucić jakiś ogólny „schemat” (prawa natury u zwierząt i ludzi, i system społeczny u ludzi) i strzec jego przestrzegania.

Poniżej film o ruchu na rzecz wyzwolenia mężczyzn:

The Red Pill (2016) [LINK TUTAJ]

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

CZY TWOJA WIEDZA CZYNI CIĘ MĄDRYM ALE POZBAWIA CZEGOŚ BARDZO CENNEGO?

Wiedza, także ta duchowa, daje wolność i unieszczęśliwia?

Chęć poznania prawdy i poszukiwanie odpowiedzi na odwieczne pytania, jest jak zdzieranie warstw cebuli. Myślałeś, że jedną warstwę już całkowicie zdarłeś i jesteś już blisko wnętrza, a tam jest następna. To odziera ze złudzeń, także tych pięknych i koniecznych. Koniecznych, bo z nich składa się nasza ludzka esencja.. Czasami myślę: „nie wiem czy było warto” lub myślę: „wolałbym cofnąć czas i pewnych rzeczy nie wiedzieć.” Teraz już nie muszę szukać odpowiedzi i prawy, bo żadna ziemska doktryna (polityczna, religijna czy duchowa) nie da pełnej odpowiedzi.

Marzymy o kosmosach, innych, ponoć lepszych planetach. Marzymy o jakimś przebudzeniu czy oświeceniu, które tak naprawdę nie istnieją, a są kolejną pułapką ego. Marzymy o jakichś super mocach, uwolnieniu od wszelkich problemów, bo chcemy by było nam dobrze jak pączki w maśle. By było fajnie, lekko i przyjemnie dla ego. Ja sam wiele razy wpadałem w ten błąd, teraz czasami też mi się to zdarza.. A więc „odlatujemy w kosmos”, ale czy umiemy żyć tu na Ziemi? Czy szanujemy nasze środowisko naturalne, czy działamy na rzecz pozytywnych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych?

Wejście w duchowość to inaczej wejście do wilsonowskiej „Niebezpiecznej Kapliczki”. Szybciej można zwariować, niż uduchowić się. Nawet nie chodzi mi o polskich „internetowych guru duchowych”, którzy na filmikach, publicznie, zakładają folię aluminiową lub inne gówno na głowę, by chronić się przed rzekomymi „atakami reptilian”. Chodzi o to, że to taki „duchowy test inteligencji”, a ta wiedza i kolejne ciemne zakamarki i ślepe uliczki mogą doprowadzić człowieka choćby do depresji. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka wniosków i koncepcji, które są bardzo niepopularne w środowiskach rozwoju osobistego czy duchowego. Być może dlatego, że.. Albo lepiej nie. Czy odważysz się z nimi zapoznać? Artykuł który czytasz jest luźną kontynuacją wniosków z poniższych, ciekawych artykułów – zapraszam:

Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Czy życie po śmierci istnieje? A jeśli tak, to jakie?

Każda religia wyobraża sobie jakoś życie pozagrobowe, czyli stara się odpowiedzieć na odwieczne pytanie bez odpowiedzi, które brzmi: czy życie po śmierci istnieje. Monoteizmy mówią o karze za grzechy (piekło) lub nagrodzie za dobre uczynki (raj). Hinduizm, buddyzm i new age mówią o reinkarnacji i karmie. Masoni z organizacji Różokrzyżowców mówią o złowrogich archontach i opuszczeniu ziemskiego matrixa. Każda religia coś tam proponuje, coś chce wyjaśniać. Wiara w „świętą materię” (racjonalizm, ateizm, materializm) też opiera się o wiarę i o brak dowodu (bo z tej drugiej strony nikt nie wrócił). Różni ludzie o różnych doświadczeniach życiowych, różnych zdolnościach i różnym IQ wybierają sobie „wersję prawdy” która im odpowiada. Lub częściej – taką, którą im narzucono (rodzina, szkoła) lub taką która jest powszechna w danym społeczeństwie.

Ale wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz w którymś momencie swojego życia. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie na nowo. Bo po śmierci Twoje dotychczasowe osiągnięcia i błędy są oceniane. I w następnym życiu trochę się zmienia. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Jeśli urodziłeś się dla przykładu w 1985 roku jak ja, to w przyszłym życiu może nie być Twojej ciotki, a w miejscu szkoły, w której w poprzednim życiu czułeś się bardzo źle, może być np kino. Może się zmienić jeszcze więcej, i okazać, że w Polsce w 1981 roku nie było stanu wojennego.

Nie było tego koszmaru, tej zbiorowej traumy. Nie było morderstw politycznych, aresztowań, exodusu miliona ludzi i zapaści gospodarczej kraju. A wręcz przeciwnie – Blok Wschodni, zamiast upadać z hukiem, zaczął stopniowo „ewoluować”, usprawniać swoje gospodarki i respektować prawa człowieka. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Choć jest to życie w bardzo podobnej scenerii, gdzie zmienia się niewiele (1% – 10%) to wciąż masz teoretycznie nieskończoną ilość możliwości. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu. Możesz wejść na drogę duchowego rozwoju, przejść zwycięsko liczne pułapki na tej drodze i możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”.

Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? Możesz zmienić to nowe-stare życie o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Jeśli wybierzesz drogę wyjątkowo złą, to wtedy też zmieniasz życie, ale np o minus 40%. Od tego, na ile na lepsze zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, lub czy znowu, kolejny już raz, powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, jeszcze bardziej zmodyfikowanym wariancie. Wtedy ziemski matrix nie jest już teseraktem (hipersześcianem), znanym z filmu The Cube, ale czymś miliardy razy bardziej skomplikowanym. Czymś wprost nie do wyobrażenia. Prawda, że szokująca ta teoria?

Czy UFO (życie pozaziemskie na innych planetach) istnieje?

W XX wieku naukowcy, a wraz z nimi reszta ludzkości, zaczęła sobie zadawać pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Czy istnieje gdzieś indziej inteligentne życie? Czy Ziemia to jedyna rozumna cywilizacja? A jeśli istnieją, to jak się z nimi skontaktować? I najważniejsze: jakie mają wobec nas zamiary?! Masowa histeria na temat UFO zaczęła się krótko po II Wojnie Światowej. Bardzo ciekawym zjawiskiem, z pogranicza jungowskiej psychologii głębi jest to, że histeria nt. UFO rozpoczęła się dokładnie w momencie, gdy wielkie objawienia maryjne się zakończyły. Jeszcze ciekawsze jest to, że obserwacje UFO i objawienia maryjne mają bardzo wiele wizualnych i „sensorycznych” cech wspólnych.

Temat UFO przeniknął do świata nauki. Oficjalnie nauka ośmiesza new age’ową fascynację UFO (reptilianie, galaktyczna federacja światła i inne bzdury), ale naukowcy są wbrew pozorom bardzo otwarci na ewentualność istnienia pozaziemskich cywilizacji. Z kolei zachodni ezoteryczny fast-food, zwany new age, ma wręcz psychotyczną fiksację na punkcie UFO. Jedne rasy z kosmosu (reptilianie, szaraki) mają nas zniewalać, niszczyć, eksperymentować na nas. Inne rasy (Kasjopejanie, Plejadianie) mają nam pomagać. Postało mnóstwo filmów SF czy paradokumentów o UFO, paleoastronautyce (rzekomych starożytnych astronautach) i tym podobnych.

Ale wyobraź sobie coś takiego.. Niezmierzona głębia kosmosu. 92 biliony lat świetlnych kosmosu, które znaliśmy już w 2012 roku. Czy są tam inne, żyjące istoty oprócz tych na Ziemi? Nie, ani jednej. Zimna, niezamieszkała, martwa, olbrzymia otchłań wszechświata. Planety nawet tysiąc razy większe od Ziemi. Pokryte miliardami kilometrów kwadratowych zaśnieżonych skał. Bez nawet jednej roślinki. Lub planety z falami morskimi wielkości pięciu kilometrów. Tudzież planety na której istnieje kilkadziesiąt tysięcy aktywnych wulkanów. Na istnienie obcych cywilizacji do dziś nie ma realnych i niepodważalnych dowodów. Nie wylądowali przed gmachem ONZ i nie przedstawili się całej ludzkości. Wielka, ogromna pustka. jesteśmy tylko my, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo w jakim celu.

O fenomenie cywilizacji pozaziemskich (UFO) i braku dowodów na ich istnienie, pisałem w poniższych artykułach – zapraszam!
Czy UFO istnieje? A może padliśmy ofiarą zbiorowej psychozy?! (27.12.2018)
Czy UFO to złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?! (16.12.2017)

Czy karma wraca? Jak wypalić negatywną karmę?

Karma to inaczej bilans dobra i zła, jakie popełniliśmy w życiu. Dobro ma być nagradzane, a zło karane. Interpretacja doktryny karmy, która jest mi bliska, jest inna niż te podawane w hinduizmie, buddyzmie i new age. Karma wg nowszego i przede wszystkim bardziej racjonalnego podejścia, to stan naszych emocji i psychiki. A te często są determinowane przez to, co dostaliśmy w spadku rodzinnym (tzw. „karma rodowa” lub też „klątwa rodowa”).

Wypalenie negatywnej karmy nie polega na wiecznym pokutowaniu i wiecznym cierpieniu za grzechy z poprzednich żyć. Co do których to żyć nie ma nawet pewności, czy były. Bo nikt nie ma takiej pewności, nawet jeśli ogłosi się „guru duchowym” i owinie cały swój durny łeb folią aluminiową. Wypalenie negatywnej karmy nie polega również na czekaniu, bierności czy na tkwieniu w toksycznej relacji. Bo przecież niby „karma się musi wypalić”. Nie, to daje skutek odwrotny do zamierzonego – jeszcze bardziej grzęźniemy w negatywnej karmie.

Negatywna karma domaga się uświadomienia sobie podświadomego wzorca za nią stojącego i jego przepracowania (np na psychoterapii). Wypalanie negatywnej karmy to czyny, a nie czekanie, aż wypali się sama. Aby tej negatywnej karmy było mniej, warto uświadomić sobie swoje silne i słabe strony. Warto pokonać mentalność biedoty („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba). Warto pokonać mentalność niewolnika („pokorne cielę dwie matki ssie”, „bądź posłuszny, myśl jak wszyscy, nie kwestionuj i nie wychylaj się”). Wypalenie negatywnej karmy to też wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, lub prośba o wybaczenie i zadośćuczynienie tym, których skrzywdziliśmy. Poczucie winy podświadomie przyciąga karę.

Opisywałem to w poniższym felietonie:
Duchowość i prawo karmy: kiedy ono naprawdę działa i jak się uwolnić?

Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy?

Coraz większą popularnością cieszą się diety takie jak wegetarianizm i weganizm. O ile w latach 90-tych nieliczni wegetarianie i „ekstremalnie nieliczni” weganie argumentowali głównie „zdrowotnie”, o tyle dziś dominują inne argumenty. Głównym argumentem wegan jest fatalne traktowanie zwierząt w miejscach hodowli i w rzeźniach. Te miejsca są to istne „obozy koncentracyjne”, w których istoty słabsze od nas bardzo cierpią. Nie twierdzę, że tak nie jest. Tematyka ta mi jest znana, bo lata temu wojowałem z fanatycznymi weganami w internecie, irytując ich i rozpalając do czerwoności.

Ale gdy człowiek przestaje jeść mięso, to wtedy zaczyna się cała kaskada problemów. Nie chodzi wcale o legendarne żelazo i legendarną witaminę B12, bo je można bardzo łatwo uzupełnić. Trzeba znać tylko najlepiej przyswajalne ich formy. Żelazo – ferrytyna, Witamina B12 – hydroxy-kobalamina w dawce 1000 mcg dziennie. Ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Czyli spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Bez mięsa jest zaburzone środowisko w śluzówce żołądka, które powinno być bardzo kwaśne, a robi się zasadowe. W wyniku tego zaburzeniu ulega najważniejszy proces – trawienie.

No i sam mistrz przecież o tym pisał:

Cytat: „Kiedy zjadam hamburgera lub inny kawałek nieżywego zwierzęcia, to czuję się jakoś tak mistycznie i podniośle. Prawie że medytacyjnie. Oto bowiem odwieczne koło życia, cud Samsary, ujawniło mi się w pełni swej istoty. Zjadasz lub jesteś zjadany. Przyroda w swej niewysłowionej mądrości raczej nie pozostawia Ci zbytniego wyboru. Pojedynek matki natury stary jak świat, z którego ja wyszedłem zwycięsko, bo zjadając. Ostatecznie wszyscy jesteśmy połączeni, w wielkim kręgu życia.”
~
Paul Mc Osho, „Myśli Niepublikowane”

Ten powyższy cytat to oczywiście żart. Jednak patrząc od strony gnostycznej, od strony praw rządzących światem, to weganizm i wegetarianizm to „diety ofiar”. W przyrodzie jest symboliczny, wręcz archetypowy podział na dwa „obozy”: drapieżniki (mięsożercy) i ofiary (wegetarianie). Drapieżnicy jedzą mięso, są zwinne, piękne, inteligentniejsze od roślinożerców. Żyją same lub w małych watahach (indywidualiści). Ofiary jedzą rośliny, są mało zwinne, grube, brzydkie, mają mniejszą inteligencję niż drapieżnicy. Żyją w wielkich społeczeństwach, ups, przepraszam, w wielkich stadach. W symbolice mięsożerstwo kojarzone jest także z: męskością (feminizm chce, by jej nie było w ogóle), z prawicą (jest zakazana przez lewicową, orwellowską policję myśli), z siłą i z agresją. Czyli z cechami, które pozwalają człowiekowi symbolicznie „przeżyć w dżungli”, jaką jest ten świat.

Wegetarianizm i weganizm i jego (nie)duchowe oblicze opisywałem tutaj:
Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy? To nie jest takie proste..

Natura dba o całość życia na Ziemi, zaś o pojedyncze jednostki już mniej

System zarządzający naszą Ziemią. Nazywany jest bardzo różnymi nazwami. Matka Natura, Matrix, System, Bóg, Jahve, Demiurg, Nieświadomość Zbiorowa, Globalna Świadomość i tak dalej. Często jest określany jako niesprawiedliwy a wręcz okrutny. Ma on promować tych „złych”, którzy mają siłę przetrwania i prą do celu po trupach, i marginalizować tych dobrych. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia.

Ta strategia funkcjonuje zarówno w stadach wilków, a po po erze emancypacji u kobiet (bo u mężczyzn emancypacja się dopiero zaczyna) funkcjonuje także w społecznościach Europy i Ameryki. Samce alfa mają seks i uwielbienie kobiet, zaś gdy kobieta zaczyna się starzeć (wiek 25, 27, 30, czasami 35 lat) to szuka samca beta do stabilnego i nudnego jak flaki z olejem związku. I często do wychowywania dzieci, które wcześniej spłodziła z samcem alfa. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach: u ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej.

W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi. Trwa coś w rodzaju „sita genetycznego”. Skażenie przyrody, toksyczne środowisko miejskie, szkodliwe żarcie i farmaceutyki i różne inne czynniki sprawiają że ma miejsce hekatomba chorób cywilizacyjnych. Przetrwają silne geny, wykształci się nowa, postindustrialna grupa krwi – grupa C. Nowe pokolenia będą mogły jeść kilogram aspartamu i dwa kilogramy glutaminianu sodu dziennie i nic im się nie stanie.

Temat „sita genetycznego” poruszałem w poniższym artykule:
Życie w mieście szkodzi! Niszczy ono Twoje zdrowie i psychikę!

Co ciekawe, a co też związane z teorią „sita genetycznego”, to wydaje się, że Natura chce odbudować geny samców alfa. Zostały one utracone w Europie, Ameryce i w Australii w wyniku dwóch wojen światowych i w wyniku fali „kastrującego mentalnie” feminizmu. To stąd kobiety w wieku 16 – 30 lat nagminnie ignorują „samców beta” (czyli większość mężczyzn), wybierając do seksu i związków samców alfa. A „samce beta” zaczynają się wkurzać, organizować w grupach typu MGTOW i The Red Pill, wycofywać z „rynku matrymonialnego”, zajmować sobą i zadowalać incydentalnym seksem. A natura przyklaskuje i mówi: „w to mi graj!” bo samce alfa ruchają i przekazują swoje silne geny dalej.

To stąd tyle samotnych matek z dziećmi spłodzonymi przez silnych genetycznie, ale często psychopatycznych mężczyzn. Te samotne matki szukają potem wrażliwego samca beta, by pracował i wychowywał silne geny. Dla natury to potrójna korzyść. Bo blokuje to rozmnażanie u samca beta, a więc przekazywanie słabszych genów. Umożliwia to przekazanie genów przez silnego faceta (drania, bad boy’a, macho itp) od którego potem taka samotna matka ucieka. No zajmowanie się silnymi genami przez samca beta umożliwia tym silnym genom przeżycie.

To, co opisałem często jest sprzeczne z interesem, z dobrem a nawet z przeżyciem pojedynczych jednostek. Ale są to jednocześnie mechanizmy regulacyjne, konieczne by zachować nie tylko równowagę systemu, ale by zachować w ogóle jakąkolwiek ewolucję, choćby tę bardzo powolną. Ma to odbicie także w odwiecznym konflikcie społeczeństwo kontra jednostka. Jednostka chce dla siebie wolności, radości, rozwijania się. Jednostka chce wziąć śpiwór, namiot, hamak i gitarę, i jechać w Bieszczady na ognisko. Ale tu wchodzi do głosu społeczeństwo i jego system operacyjny. System nie może sobie pozwolić, by istniało zbyt wiele żyjących swobodnie jednostek. System potrzebuje choćby nowych obywateli (dzieci) a ich posiadanie, przynajmniej przez jakiś czas, wyklucza się z bieszczadzkimi wojażami. Interesy jednostki często są sprzeczne z interesami systemu.

Jednostka chce wolnej amerykanki i swobody. Niektóre jednostki czasami chcą poznać ukrywaną wiedzę. System zaś chce karnej i zdyscyplinowanej „armii”, ogłupionej i podatnej na propagandę. Jednak ten system jest potrzebny także nam, wyzwolonym. Może to wydać się okrutne i egoistyczne wobec tych złapanych w jego sidła.. Ale my też potrzebujemy produktów i usług systemu, by rozwijać się, by żyć, i by być.. wolnymi. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu.” Trudno bowiem być wyzwolonym i radosnym, będąc w pełni odciętym od systemu i żyjąc w buszu lub innym totalnym odludziu. Wiem, że teraz „eko” jak i „bio” jest na topie.. Ale jednak laptopa to byś chciał mieć, co? No i jak trafiłby Ci się wyrostek, to jednak wolałbyś, by Cię znieczulono i by usunął go chirurg, niż zgodnie z naturą umierać w męczarniach przez kilka dni?

Czy system jest potrzebny, a może jednak nie? Rozważałem tę kwestię w poniższym artykule:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo!

Tyran Stalin mawiał, że „śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów to już tylko statystyka.” Jakże pasuje, prawda? Choć nie do końca. Wniosek ostateczny może być bliski przekonaniu, że Natura, czyli system operacyjny Ziemi, musi się troszczyć w pierwszej kolejności o całość systemu. O nasze przetrwanie, szczęście i radość musimy troszczyć się sami. Dlaczego? Wydaje się być poprawnym wniosek, że Natura nie ma wystarczającej „mocy” czy też „siły obliczeniowej” by troszczyć się o każdego z osobna. Musi narzucić jakiś ogólny „schemat” (prawa natury u zwierząt i ludzi, i system społeczny u ludzi) i strzec jego przestrzegania.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 
Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

DUCHOWOŚĆ I PRAWO KARMY: KIEDY ONO DZIAŁA I JAK NAPRAWDĘ SIĘ UWOLNIĆ?

Czy karma istnieje? Czy prawo karmy działa?!

Stali Czytelnicy mojej strony, być może nawet Ty sam, dobrze wiedzą, że nie za bardzo lubię słowo „karma„. Wiesz dlaczego? Ponieważ kojarzy mi się z doktrynami niewolników. Karma kojarzyła mi się też z wymysłami ludzi oderwanych od świata realnego. Przykłady? W Indiach, gdzie istnieją nadal podziały kastowe, nadal uważa się, że nędza i przemoc wobec kast niższych wynika z tego, że mają oni negatywną karmę z poprzedniego życia. Osoby z tych niższych kast nie tylko umierają na ulicy, pośród bólu i gnicia ciała. Ale nie urządza im się nawet pogrzebów, co najwyżej zanosi ciało nad rzekę lub gdzieś w krzaki. Na naszym europejskim, new age’owym podwórku mamy podobnie. Człowiek zafascynowany „doktryną wysokich wibracji” przez lata może tkwić w toksycznej, wyniszczającej relacji, bo uważa, że to jest karma, że to jego wina. I że ta karma musi się „sama” wypalić, wyzerować, więc dopiero wtedy Ci nieszczęśnicy będą mogli odejść z tej toksycznej relacji.

W tym artykule postaram się podejść do zagadnienia prawa karmy i jej wypalania nieco inaczej, bo przecież i ja, i Ty, i każdy z nas ma prawo analizować różne zjawiska, w tym karmę, w najróżniejszy sposób. Do napisania tego artykułu zainspirowały mnie książki dwóch mistrzów i jeden cudowny, choć nieco przerażający film video. Pierwsza z nich to książka Roberta Antona Wilsona, a druga to książka Siergieja Łazariewa. Z kolei ten film to thriller SF, „Linia Życia” (ang. „Flatliners”). W tym filmie grupa studentów za pomocą rozumu starała się zbliżyć do ostatecznej, „boskiej” tajemnicy – tajemnicy życia i śmierci. Jednak zaczęli wariować, zaczęła ich prześladować własna zła przeszłość, która widzieli jako zupełnie „oddzielne”, niezwiązane z nimi samymi wydarzeniami. Dopiero po prośbach o przebaczenie, które popłynęły z ich serc, odzyskali spokój ducha. Jakże znajome, prawda? O karmie pisałem w dwóch poniższych, ciekawych artykułach:
Prawo przyciągania: dlaczego marzenia się nie spełniają, a duchowość nas zawodzi?! (14.05.2018)
Największa tajemnica duchowości: nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe! (12.11.2017) (Nie ze wszystkim z tego artykułu już się zgadzam)

Przy czym patrząc na prawo karmy i jego istnienie lub nie, możemy dostrzec bardzo ciekawe zjawisko. Otóż osoby pozbawione kompasu moralnego i etycznego, nazywane w zależności od sytuacji: psychopatami, dupkami, zimnymi draniami, biznesmenami-wyzyskiwaczami, kłamliwymi politykami, tyranami, despotami, zdają się być odporni na wszelkie prawa karmy. Ich nie tylko nic nie rusza, ale często towarzyszy im władza i sukces. Mają oni lepsze zdrowie, więcej sił i charyzmy, więcej witalności. Nie cierpią, nie filozofują, tylko prą do przodu i sięgają po to, co w ich mniemaniu im się należy. Ludzie od pokoleń zadają sobie pytanie, dlaczego ci „źli” non stop osiągają sukcesy, a Ci dobrzy i pobożni ciągle mają jakieś przeszkody w życiu. Pisał o tym słynny autor, Vadim Zeland, w serii swoich książek: „Transerfing Rzeczywistości”.

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Religie wyjaśniały to na swój sposób, mówiąc, że Bóg nagrodzi dobrych i biednych po śmierci. Niektóre nurty ezoteryki mówią, że tacy źli do szpiku kości ludzie to demony wcielone w ludzkie ciała. Nie wiem na ile temu wierzyć, lub raczej nie wierzyć. Ale występują tutaj dwa fakty. Fakt pierwszy to fakt, że ludzie Ci często giną bardzo brutalną śmiercią – np tyrani, gangsterzy, politycy, skorumpowani biznesmeni czy choćby te osiedlowe zabijaki. Gdy pewna „czara goryczy” przepełni się nie o sto, ale o tysiąc lub więcej procent (metafora taka), to następuje w ich życiu „apokalipsa”. Niekoniecznie musi to być od razu śmierć.

Drugi fakt to fakt, że karma to zły stan emocji lub energii, który zgodnie z wzorcem z podświadomości i zgodnie z prawem przyciągania, materializuje się w świecie rzeczywistym. To nasza podświadomość, która „z dołu” ma połączenie z ciałem i ze światem materialnym, a „z góry” ma połączenie z duszą, te sytuacje przyciąga. To, co zaraz napiszę, budzi czasami nawet mój bunt. Ale w tej całej karmie nie chodzi o to, by jakaś podświadomość czy dusza nas gnębiły i rzucały kłody pod nogi, i to non stop związane z podobnymi osobami lub sytuacjami. Nie chodzi o to, że wszystko determinuje przeznaczenie, wola boże, grzech pierworodny, karma, prawo przyciągania czy plan duszy na życie.

Chodzi o to, byśmy poprzez nieustanne zapętlanie się we wzorcach ofiary i w przyciąganiu tych złych osób i wydarzeń, w końcu odzyskali swoją siłę, ale także przebaczyli i przepracowali negatywny, podświadomy wzorzec. Usunięcie negatywnego wzorca z własnej podświadomości, i szerzej, z własnej linii rodowej, to inaczej to słynne „wypalanie karmy„, które zbliża nas do oswobodzenia się z rzekomego (?) koła reinkarnacji. Zatrzymajmy się na chwilę: skąd się bierze ten negatywny ładunek emocji i uczuć w nas, zwany karmą, która przyciąga złe osoby i wydarzenia? Jest to nasz „spadek” po tym, co traumatycznego działo się u naszych rodziców i przodków.

Stąd też mówi się albo o „karmie rodowej„, albo o „klątwie pokoleniowej, która ciągnie się przez siedem następnych pokoleń.” Zrozum mnie dobrze. Karma nie ma „sama się wypalić”, bo nagrzeszyłeś w poprzednich życiach i teraz jakiś Bóg czy jakiś Karman stale rzuca Ci kłody pod nogi. No i karma nie ma oznaczać, że jesteś „lojalny” wobec cierpienia, które było w Twojej rodzinie, Rodzie i u przodków, i powielasz biernie ich błędy. Karma wypala się przez Twoje działania realne. Takie jak: przebaczenie, odzyskanie własnej siły, obronę siebie, bliskich i słabszych, usunięcie podświadomych cieni, lęków, kompleksów, psychoterapię, realizowanie ulubionego hobby, obdarowanie drugiego człowieka prawdziwą miłością, wychowywanie dzieci na silne i empatyczne osoby, i tak dalej.

Cytat: „Przypadki (zbiegi okoliczności) są konsekwencją świadomego lub podświadomego odkształcania się świadomości jednostki w obszarze nieświadomości zbiorowej. Dzięki uzyskaniu takiego subtelnego wglądu człowiek staje się świadomy swojej wewnętrznej mocy, a raczej pierwotnego połączenia ze wszystkimi strukturami rzeczywistości. Zachodzi proces indywiduacji, który ma charakter inicjacyjny. Indywiduacja to umiejętność kształtowania rzeczywistości wokół siebie, tworzenie tuneli synchronicznych. Nieświadomość zbiorowa wykorzystuje tunele do synchronizacji zdarzeń, by przyniosły pożądany skutek na drodze życia danej jednostki.

Inne osoby biorą często nieświadomy udział w całym procesie np. pojawiając się w najodpowiedniejszym momencie dla osoby indywiduowanej. Zazwyczaj jednak okazuje się, że siły kosmiczne doskonale wiedzą, kto powinien zostać wybrany do urzeczywistnienia czyjejś wizji. Często takie osoby również odnoszą korzyść z „przypadkowego” spotkania i ma ono, także wpływ na ich personalny rozwój. Jest to wielka zagadka przyrody, a raczej dowód na to, iż całą przestrzeń kosmiczną wypełnia subtelna, uniwersalna superświadomość, która w sposób elastyczny perfekcyjnie tworzy rytm, puls Kreacji.”
(~Autor nieznany)

Jedną z proponowanych metod na rzeczywiste wypalenie karmy jest przebaczenie osobie lub grupie osób, które nam zawiniły. Poczucie pokrzywdzenia i krzywdy ze strony innej osoby, ze strony grupy osób lub ze strony całego świata jest najbardziej niszczącym czynnikiem. Niszczy ciało, psychikę i duszę. No i przede wszystkim, brak przebaczenia oznacza brak przepracowania negatywnego, podświadomego wzorca. A wiesz co to oznacza wg prawa przyciągania, które jednak trochę działa? Oznacza to dalsze przyciąganie osób lub wydarzeń związanych z tym negatywnym, nieprzepracowanym wzorcem.

Będzie to się powtarzać tak długo, aż tego nie przepracujemy, lub aż umrzemy, non stop ten wzorzec przyciągając, bez jego przepracowania. Inna metoda jak i koncepcja związana z prawem karmy, dotyczy tego, że karma może mieć także związek z naszym poczuciem winy. Czujemy się winni, że nie potrafiłyśmy dać miłości temu chłopakowi sprzed lat, lub że nie potrafiliśmy pokochać tej fajnej dziewczyny. To toczy się cały czas za nami jako jeden z przejawów prawa karmy. Gdy czujemy się winni, to automatycznie przyciągamy karę. O tym także pisał Vadim Zeland.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Bezproduktywne poczucie winy nie tylko nie ma żadnego sensu, ale może zatruć i zniszczyć nam życie. Ważna jest prośba, płynąca od serca, by osoba wobec której zawiniliśmy, przebaczyła nam nasze winy. Ma to ogromny potencjał oczyszczający. Nie trzeba tu wcale wierzyć w koncepcję karmy ani życia po śmierci. Prośba o to, by dana osoba wybaczyła nam nasze krzywdy, powinna iść z próbą zadośćuczynienia wyrządzonego przez nas zła. Wiem jednak jakie to trudne i że często jest to niemożliwe, widzę to choćby po sobie. Ma to odwzorowanie w nauczaniu nawet tych tradycyjnych, monoteistycznych religii.

Spowiedź, szczery żal za grzechy, pokuta, modlitwa i zadośćuczynienie ofierze. To nie są żadne tajniki tajemnej wiedzy, ale nasze rodzime chrześcijaństwo, które tutaj zaadaptowało uniwersalne, ogólnoludzkie prawo Natury. Jeśli zadośćuczynienie z naszej strony jest już niemożliwe, to za prośbą o wybaczenie powinny iść długofalowe i krótkofalowe działania z naszej strony, by chociaż wyrządzoną krzywdę zminimalizować. Lub chociaż to, by przerwać wszelkie niekorzystne działania tu i teraz, by nie następowała dalsza lawina krzywd wyrządzanych przez nas tej osobie.

Oczywiście, to co przedstawiłem w tym artykule to tylko teoria, jedna z wielu, jedna z tysięcy, jakie wymyśliła ludzkość przez millenia swojego rozwoju. Zawsze zachęcam Cię tylko do jednego – sprawdź to w praktyce czy to działa, lub raczej czy działa tylko częściowo. A może w ogóle nie działa. Nigdy nie wiemy, co zadziała, co pomoże tylko w pewnym stopniu, lub co spłata nam głupiego figla i nie zadziała w ogóle.

O swoich dotychczasowych dylematach i wnioskach związanych z duchowością, pisałem w tych artykułach – zapraszam Cię do ciekawej lektury:

System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo! (18.05.2018)
Tajemnicze poziomy świadomości. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

SYSTEM NISZCZY TWOJĄ INDYWIDUALNOŚĆ I OGŁUPIA SPOŁECZEŃSTWO!

System i antysystemowcy: odwieczny konflikt interesów

Postawa antysystemowa staje się coraz bardziej popularna. Coraz więcej z nas dostrzega, że proponowane dotychczas rozwiązania nie tylko nas zawodzą, ale często w ogóle nie działają. Żyjemy w czasach spektakularnego upadku dotychczasowych uregulowań prawnych, społecznych, politycznych, ekonomicznych i każdych innych. Możliwe że często czujesz się zagubiony, być może czasami i przerażony. Wielu z nas, być może Ty także, doświadcza dotkliwego poczucia braku sensu istnienia siebie i świata. Wszystko się zmienia i nic nie jest wiadome. Dlatego wielu z nas zaciska wrogo pięści i krzyczy: „Jebać system! My im pokażemy!” I najczęściej nie pokazujemy „im”, bo zamiast pokazywać „im”, to tak naprawdę atakujemy takich samych biedaków jak my sami, tylko wierzących w inną ideologiczną czy religijną bajkę.

Jak żyć, panie premierze? Jak więc z tą antysystemowością jest? Jak uwolnić się od systemu? Czy jest w ogóle sens? A jeśli jest, to od których jego składowych warto się uwolnić, a od których nie? W tym artykule proponuję Ci spojrzenie na te zagadnienia z innej strony. Przedstawiam Ci pięć poziomów świadomości. Różnią się one odbiorem zarówno systemu, jak i odbiorem samego siebie.

O systemie, postawie antysystemowej, czy też jebaniu systemu pisałem trochę w poprzednich artykułach:
System wkrótce upadnie bo wyczerpał się zupełnie (02.01.2018)
Mamy w sobie potężną siłę i możemy jej użyć przeciwko elitom i systemowi! (01.01.2018)
Czemu głupsi są szczęśliwsi? Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia (16.12.2017)
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów (20.07.2017)
Chcesz przekazać dziecku bezcenną wiedzę o systemie? Tę naukę zapamięta na całe życie! (13.05.2017)

1. Sługa społeczeństwa, niewolnik systemu

Do tego poziomu jesteśmy przygotowywani (rodzina, szkoła, kościół) i z niego wszyscy się wywodzimy. Jest to inaczej „poziom dziecięcy” wg Hellingera. Służysz społeczeństwu jako niewolnik systemu. Wybierasz sobie niszę (ideologię, religię, rolę społeczną) i za dobrą monetę bierzesz to, co w danej epoce historycznej uchodzi za prawdę. Dzieje się to wg słynnej maksymy: możesz myśleć to co chcesz, pod warunkiem, że zgadza się to z tym, co myśli większość.

Albo jesteś użyteczny społecznie, albo wypadasz z gry. Ci, którzy przez millenia wypadali z gry (Od Jezusa, przez stosy z czarownicami, po „dzieci z dworca ZOO”) są skutecznym straszakiem. Więc jakikolwiek bunt nie wchodzi w grę. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest służyć systemowi i być przez niego powoli pochłoniętym (przetrawionym). Czyli oddać mu całą swoją indywidualność, tożsamość, osobowość, a potem także: czas, pieniądze i inne zasoby.

Kobieta szykuje szynkę do pieczenia, posypuje przyprawami po czym obkraja brzegi szynki formując prostokąt i wkłada do brytfanny.
Zdziwiony mąż pyta: po co tak robisz?
-Tak się robi. Moja matka tak robiła.
Mąż dzwoni do teściowej
Mamo jak pieczesz szynkę?
-Normalnie, przyprawiam odkrajam boki, formuję prostokąt, wkładam do brytfanny i piekę.
-Ale dlaczego obkrajasz boki.
-Tak się robi. Moja mama tak robiła.
Mąż dzwoni więc do babci i opowiada o tej szynce pytając…
Babcia starowinka rzecze: wnusiu ja żem obkrajała, bo miałam tylko jedną wąską foremkę..

2. Buntownik z wyboru, antysystemowiec

Sprawa wiadoma. Nie służysz społeczeństwu i żyjesz poza nim. Chcesz zbawiać świat, przebudzać ludzkość, nawracać na wiarę, i tak dalej. Walczysz z systemem, światem, społeczeństwem, ignorancją, głupotą i tak dalej. A tak naprawdę to walczysz sam ze sobą i z „widmami” kreowanymi przez swój własny umysł. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest być przez system pokonanym, pożartym a następnie wyplutym, by służyć za straszak osobom z poziomu 1.

Jednak ta postawa jest paradoksalnie bardzo ważna w zachodzących na świecie zmianach. To wszelcy „buntownicy z wyboru” ciągnęli świat do przodu, wnosili innowacje i usprawnienia do systemu. I najczęściej to oni płacili za to wysoką cenę. Zaś po ich marnym końcu, cała reszta ludzi z poziomu 1 po prostu wzruszała ramionami, korzystając z tych usprawnień i wynalazków. To trochę tak, jak dzieła wielkiego malarza osiągają dziś zawrotne ceny, podczas gdy on sam żył i umarł w biedzie.

Cytat: „Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.”

3. Luzak. System mu aż tak nie wadzi

Możliwe że masz już sporą wiedzę. Możliwe że dawno masz za sobą poziom numer 2. Żyjesz sobie spokojnie w społeczeństwie, ale jednocześnie nie służysz mu jako niewolnik. Przestrzegasz prawa, zasad ruchu drogowego, płacisz podatki. Przestrzegasz mądrze norm społecznych. Mądrze na tyle, by nie zniszczyły one Twojej unikalnej indywidualności, i na tyle, by nie wchodzić w niepotrzebne kolizje i konflikty z „normikami” z poziomu 1. To taka bezkolizyjność, ale tylko z pozoru.

Bo jest to balansowanie na linie, gdyż albo normiki, albo buntownicy będą chcieli przeciągnąć Cię w kierunku swojego ekstremum. Osobom z poziomu 1 może wydać się to egoistyczne, bo: „Taki mundry to każdy by chciał być, dlaczego tylko my się mamy zaharowywać”. Buntownikom z poziomu 2 taka postawa może wydawać się obłudna, a czasami wręcz zdradziecka lub szatańska. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest balansowanie na tej społecznej linie, pilnowanie, by metaforycznie „nie rzucać pereł między wieprze”. Chcesz dawać wiedzę tylko wybranym i gotowym.

Cytat: „Nie było takiej rzeczy, z której nie potrafiłaby się śmiać, nie było dla niej nic świętego. I to właśnie przejęliśmy od zwariowanej Chris Habib: Śmiejcie się, dzieciaki. W końcu wszystko jest jednym wielkim żartem.”
~Ken Wibler

4. Wiedzący. Wie czym system jest, a czym nie jest

Wiesz wszystko to, co Luzak z poziomu 3. Ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że normy społeczne, prawne i każde inne, choć pełne są sprzeczności, dulszczyzny i niesprawiedliwości, to są unikalne i potrzebne, by chronić ład cywilizacyjny. Co by było, gdyby nie one? Dodatkowo dobrze wtedy wiesz, że ład cywilizacyjny, na którego straży stoją te całe „dulskie” normy, jest bardzo delikatny i kruchy. Historia (III Rzesza, ZSRR, polski Stan Wojenny) i współczesność (Somalia, Afganistan itp) zna wiele tego przykładów.

Przecież to ten ład cywilizacyjny, to te normy społeczne, jakie by one „złe i niedobre” nie były, zapewniają nam jako taki rozwój i jako taką ochronę przez totalną anarchią i rzeziami na ulicach. Wiesz, że to, co jest dobre dla jednostki, nie zawsze jest dobre dla całości, czyli dla systemu, i odwrotnie. Mądry człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że wolność jednostki i stabilność systemu, choć czasami sprzeczne i wykluczające się, to powinny być zachowywane obok siebie. Na każde z nich powinno być miejsce.

Ostatecznie to, co najcenniejsze – Twoją unikalną tożsamość, poznałeś także dzięki systemowi. To system, dzięki któremu nie żyjesz w buszu lub w jaskini umożliwił Ci edukację, poznanie różnych nurtów filozofii, duchowości, czy choćby różnych książek, filmów i muzyki. Lubię czasami opowiadać anegdotę o tym, że prawdziwy antysystemowiec z poziomu 2 żyje pod namiotem w środku syberyjskiej tajgi. I zgodnie z doktryną ekologizmu i antysystemowości, umiera sepsę po wielodniowych męczarniach, rozwijającą się po banalnej infekcji. Bo prawdziwy antysystemowiec i radykalny zwolennik życia w stylu „bio” antybiotyków nie tyka. Twoje przeznaczenie na poziomie 4 to dalsze wyluzowanie, dalsze poznanie wiedzy i w związku z tym, wyzbycie się wiary.

Cytat: „Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę stabilizującą. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

5. Widzący to, co nieskończone – najtrudniejszy poziom

Chcąc odnaleźć sens życia, chcąc poznać odpowiedzi na odwieczne pytania nurtujące ludzkość, zagłębiając się w tajniki filozofii, odrzucając to, co oficjalnie i społecznie narzucane, dochodzisz do wniosków, których praktycznie nie ma nigdzie. Nawet na stronach mieniących się filozoficznymi, alternatywnymi, niezależnymi. Dochodzisz też do wniosku, że żadna ziemska doktryna alternatywna i systemowa, nie da Ci dostatecznej pewności i nie da Ci prawdy. Wyzbywasz się tego, co nazywa się wiarą, a więc także tego, co wiąże się z.. Nadzieją i z Miłością. Podobno esencją człowieczeństwa, jego składową, obok oczywiście rozumu i wiedzy.. Jak wiele złudzeń, często pięknych jesteś w stanie się pobyć? Jak wiele skrupułów chcesz się wyzbyć, by osiągnąć..

No właśnie, co osiągnąć? Czyż nie goniłeś cały czas za widmem? Czyż nie poznałeś tych wszystkich filozofii, doktryn, map rzeczywistości, by ostatecznie stwierdzić, że tak naprawdę nie wiesz nic? Że jako ludzkość wiemy tak mało? Że nasz system, nasza nauka, medycyna, filozofia, polityka, życie społeczne, są tak niedoskonałe? Czy jesteś gotów pójść dalej? Czy jesteś gotów poświęcić dosłownie wszystko, co wiesz, i dosłownie wszystko, co dotąd uznałeś za prawdę?

Ten poziom to ostateczne granice ludzkiego poznania, ostateczne zaprzestanie poszukiwań, i ostateczne pogodzenie i przyjęcie wielkiej tajemnicy życia. Nazwałem to „uderzeniem w ścianę” i opisywałem w wielu poprzednich artykułach. W końcu nic nie jest takie, jakie się być wydaje. Być może życie i śmierć w tym wymiarze są na niby, ale przeżyć warto je tak, jak by były naprawdę. A jeśli nie będą nas uskrzydlać wiara, nadzieja i miłość, często tak wyklinane, to co? Umysł tego nie zrobi, bo nie jest w stanie, bo „operuje” on na zupełnie innej płaszczyźnie.

-Czujecie się zagubieni, odcięci, samotni. Ale tak nie jest. Nasze poszukiwania doprowadziły nas do wniosku, że tylko kontakt z innymi sprawia, że samotność jest do zniesienia. 
-A co teraz?
-Teraz wrócisz do domu.
-Ale ja mam tak wiele pytań.. Czy kiedyś tu jeszcze wrócimy?
-To dopiero pierwszy krok. W swoim czasie wykonacie następne. 
-Inni też powinni zobaczyć to, co ja!
-Tak się dzieje od miliardów lat. Cierpliwości.”
~Film SF „Kontakt” z 1997

O swoich dotychczasowych dylematach i wnioskach związanych z systemem, indywidualnością i „uderzeniem w ścianę” pisałem w tych artykułach – zapraszam Cię do ciekawej lektury:

Tajemnicze poziomy świadomości. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

JAKI POWINIEN BYĆ PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA? ZASKOCZĘ CIĘ, ALE.. SAMA ZOBACZ!

Jaki powinien być prawdziwy mężczyzna? Czy prawdziwi mężczyźni istnieją?

Prawdziwy mężczyzna jest…” lub: „Bo prawdziwy facet powinien”. Od tych dwóch zwrotów zaczyna się miliony kawałów, dowcipów, anegdot, memów, pogadanek, „uczonych” artykułów psychologicznych a nawet koszmarnych snów. Cały świat debatuje nad tym, jaki powinien być prawdziwy mężczyzna, i co ten prawdziwy mężczyzna powinien robić, a co nie. Wszyscy od tego mężczyzny czegoś chcą. Zewsząd jest on zasypywany oczekiwaniami i żądaniami. Do tych starych dochodzą coraz to nowe. Mało tego! Z jednej strony wymaga się, by prawdziwy mężczyzna był testosteronowym aż do granic wytrzymałości macho, wręcz brutalem, a z drugiej wmawia się mu o wrażliwości, empatii i szacunku do kobiet. No i ten chłopina zaczyna już głupieć. Bo nie dość, że wymaga się od niego coraz więcej i więcej, to te wymagania robią się coraz bardziej sprzeczne i coraz bardziej niemożliwe do pogodzenia. Natomiast inni mężczyźni zaczynają się przeciwko temu wkurzać i buntować. Mówią otwarcie i wprost, że są przeciwko feminizmowi, przeciwko SJW (tzw. socjal justice warriors) i politycznej poprawności.

Chciałbym także zaprosić Cię do poznania grup i organizacji mężczyzn, którzy uważają, że są obecnie uciskani przez feminizm, szczególnie jego trzecią falę. Są to ruchy i grupy świadomych mężczyzn zgrupowane wokół MGTOW (Men Going Their Own Way – czyli Mężczyźni idący własną drogą). Popularny jest także ruch The Red Pill (TRP), czyli demaskowanie prawdy o feminizmie i kobiecych strategiach walki z mężczyznami. Autorzy tych stron mówią o nadchodzącym „przebudzeniu mężczyzn”, o tym, że zrzucą oni kajdany. O tym, że będą się sprzeciwiać ciągle rosnącym wymaganiom. Także będą przeciwko temu, że od kobiet nie oczekuje się już tego, co związane było z patriarchatem, ale od mężczyzn oczekuje się tego z całą surowością. Bo facet to ma być facet, a nie jakiś cipeusz!

Czy feminizm się skończył? Mit „prawdziwego mężczyzny” zjada swój własny ogon

MGTOW i TRP to męskie doktryny bardzo potrzebne, bo na Zachodzie feministki w oficjalnej debacie publicznej już podnoszą głos o konieczności eksterminacji (ludobójstwa, genocydu) mężczyzn.

Cytat: „Jako że życie w obecnym społeczeństwie jest w najlepszym wypadku straszliwym nudziarstwem i w najmniejszym stopniu nie służy kobietom, wszystkim uświadomionym, odpowiedzialnym i wynudzonym osobom płci żeńskiej pozostaje dziś tylko jedno: obalić rząd, wyeliminować obieg pieniądza, wprowadzić powszechną automatyzację produkcji i fizycznie zlikwidować wszystkich mężczyzn.”
Autor: Valerie Solanas, przedstawicielka trzeciej fali feminizmu, założycielka „Society for Cutting Up Men” (pol. „Stowarzyszenie dla ludobójstwa mężczyzn”)

O ile trzecia fala feminizmu zamierza całkowicie „mentalnie wykastrować” mężczyzn, o tyle przyszła czwarta fala feminizmu może nas wprost zapędzić do obozów koncentracyjnych. Lub do odizolowanych od wszelkiej cywilizacji olbrzymich mega-miast, niczym czarnobylska „Zona”, bez elektryczności, wody, żywności, opieki medycznej, paliwa, internetu itp itd. Jednak MGTOW i TRP jest jak narkotyk. Wyczerpuje i wyniszcza emocjonalnie, doprowadzając na skraj nerwicy a potem psychozy, jeśli w odpowiednim momencie się tego nie przerwie.

MGTOW a psychologia mężczyzn

Mężczyźnie przerażonemu tymi teoriami niezwykle trudno znaleźć satysfakcjonującą relację. Tutaj psychologiczno-ezoteryczne „prawo przyciągania” będzie wręcz działało na jego niekorzyść. Sam znam faceta, który miał dużą szansę na całkiem udaną relację. Ale był tak wystraszony tymi teoriami, że ta znajomość zjebała psychiki im obu, co skończyło się rozstaniem z hukiem. Tak samo jest z poszukiwaniem sensu życia, poszukiwaniem prawdy, poszukiwaniem odpowiedzi na egzystencjalne pytanie, z poszukiwaniem, która doktryna najbardziej jest bliska rzeczywistości.. Od tego można po prostu zwariować i w pewnym momencie trzeba powiedzieć: „dość”. Połowa lub więcej mężczyzn interesujących się MGTOW i TRP powinna w try miga iść na dobrą psychoterapię, a wielu z nich wręcz po środki na depresję do psychiatry. Nie, absolutnie nie jest to obrażanie, ale stwierdzam tu fakt, że my, mężczyźni, jesteśmy bardziej podatni na te choroby.

O tym „uderzeniu o filozoficzną ścianę” pisałem w poniższych artykułach. Dotyczy to także MGTOW i TRP. Kiedyś tam, gdy dojdziesz już do siebie, gdy wybaczysz i zaleczysz rany, przyciągniesz do siebie kobietę, która będzie chciała Cię takiego, jakim jesteś, i która będzie byś po prostu dzielił z nią cud codziennego życia. A poniżej zapowiadane wcześniej artykuły:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych

Z patriarchatem źle, ale bez patriarchatu jeszcze gorzej, czyli jak to z naszymi feministkami jest 😉

Patriarchat, patriarchat.. Wiele mówi się teraz o krzywdach zadawanych kobietom przez patriarchat. Kobiety teraz mówią: „odbijemy sobie z nawiązką! Za nasze matki, babki, prababki! Samiec Twój wróg!”. W kręgach związanych z ezoteryzmem mówi się o „gniewie Lilith”, zaś terapeuci pracujący metodą Hellingera mówią o „gniewie na to, co męskie” jak i o „mentalnym kastrowaniu męskości”. Uch, robi się groźnie, strasznie. Powstrzymanie feminizmu i ogólnie lewicowego liberalizmu wydaje się teraz dziejową koniecznością. Bo jak nie, to za 10, 20 czy 40 lat, rzeczywiście wyfruniemy do góry, kominami obozowych krematoriów.

Zauważam, że teraz role się odwróciły i mężczyźni poznali cały ból patriarchatu wobec kobiet. Jest jedno ALE. Otóż cierpią nie ci, co powinni, czyli zimne dranie, psychopaci, bad boy’e. Tylko Ci, co nie powinni – czyli mężczyźni cywilizowani, wrażliwi, szanujący kobiety, a nie dostający w zamian za to nic, bo kobiety dalej kochają bad bay’ów. Mężczyźni odczuli więc ból patriarchatu na sobie. Kłopot w tym że nie Ci, co powinni. Tzw. „gniew lilith” dotknął niewinnych, za to zbyt słabych, by przed rozszalałą z nienawiści, i przy okazji dziecinną kobietą się obronić. Obawiam się, że teraz nastąpi wychylenie wahadła historii zbyt mocno w prawą, męską stronę.

Na profilu „Seksualność Kobiet” (link tu) pojawił się taki oto wpis, wraz z obrazkiem zniewolonych łańcuchami mężczyzn. Bardzo symboliczny ten obrazek, prawda? Wyzwolone kobiety właśnie to nam szykują? Na obrazku sami przystojniacy skuci w łańcuchy. A cała reszta przeciętnych mężczyzn już w obozach, czy jeszcze nie? 😉

Większość mężczyzn jest beznadziejna, czy większość kobiet ma drastycznie zawyżone oczekiwania?

Tam w komentarzach jedna z pań zwróciła uwagę na to, że 80% mężczyzn na portalach randkowych nie nadaje się do niczego. Jest to zgodne z teoriami MGTOW / TRP, w myśl których kobiety prawdziwie pożądają tylko 20% najsilniejszych mężczyzn, tzw „samców alfa” (czyli bad boy’ów, zimnych drani, mięśniaków, modeli, artystów itp), a odrzuca pozostałe 80%. Owszem, kobieta może związać się z którymś z tych 80%, ale nie będzie takiego mężczyzny prawdziwie, aż do szaleństwa pożądać. Seks nie będzie ekstazą rozkoszy, której kobieta pragnie 20 razy dziennie, tylko ledwie zauważalną dla niej rutyną, odprawianą raz na tydzień lub rzadziej. Te 80% mężczyzn, zwanych także „samcami beta” ma służyć kobietom w wieku powyżej 27, 30, 35 lat, do zarabiania na nie i na ich dzieci. Przed 30 rokiem życia, gdy kobieta ma najlepsze lata i jest najbardziej atrakcyjna, to wybiera głównie „samców alfa” do „korzystania z życia”. A potem dochodzi do niej, że jej uroda słabnie z każdym rokiem, więc szuka jelenia wśród „samców beta”, którym da seks w pozycji na kłodę raz w tygodniu, by się „ustatkować”.

Jeszcze odnośnie tekstu z Seksualność Kobiet. Rozbuchana kobieca seksualność już jest. Kobiety mają to prawo, tylko jak z niego korzystają? Tak do 27, do 30 roku życia wybierają głównie panów w typie „samca alfa” którzy ryją im psychikę. Zwykły, wrażliwy mężczyzna, których oficjalnie chciałyby, jest jednak dla nich niewidzialny, jeśli nie ma urody i muskulatury Luisa Fonci z Despacito. A potem przychodzi wiek tych 27 czy 30 lat, rodzina i społeczeństwo wymaga „ustatkowania się”. A mięśniacy i zimne dranie których te kobiety dotychczas ubóstwiały, gardząc przy okazji większością mężczyzn, nie za bardzo nadają się do tej roli. One to wiedzą, i wybierają sobie jakąś poczciwinę. Ale mężczyźni mądrzeją. Idzie nasze przebudzenie. Zwrot ku męskości widać w każdej sferze życia. Kobietom będzie coraz trudniej znaleźć naiwnego do friendzone czy do związku (a de facto do kredytu hipotecznego) po ukończeniu tych magicznych 30 lat. Nas przy Was nie będzie. Zadowoli nas seks raz na kilka tygodni, miesięcy, np z przyjaciółką lub zupełnie bez zobowiązań. Dobra książka, ciekawy film, kolejne studia, jakaś wizyta koleżanki czy przyjaciółki, niekoniecznie od razu z seksem. Bez fochów, oczekiwań z księżyca i czepiania się o wszystko. A Wy będziecie mieli swoje 20% samców alfa.

Feministki kochają „prawdziwych mężczyzn”, czyli tak naprawdę.. patriarchalnych macho? 😉

Jest coś niewiarygodnie okrutnego, wręcz bestialskiego w kobietach, wobec mężczyzn o przeciętnej urodzie, którzy nie mają kwadratowej szczęki latynoskiego macho i nie mają muskulatury. Mężczyźni tacy tak jakby nie mieli prawa do seksualności, do potrzeb seksualnych i manifestowania ich. Od razu są wyzywani od „płytkich”, „myślących tylko o jednym”, „zwierząt” i tak dalej. Ale mało tego. Co sądzisz o takich słowach: „Ona znajdzie sobie lepszego, nie myśl że ona z takim kimś jak Ty będzie, a Ty żałuj że mnie okłamałeś i szybko pocieszyłeś się następną dupą po mnie„. Te słowa autentycznie usłyszałem od radykalnej feministki-lewaczki, nienawidzącej mężczyzn. Ale takie słowa słyszą tylko Ci słabsi mężczyźni beta.

Lewicowe feministki, pomimo że mówią dokładnie na odwrót, to tak naprawdę uwielbiają postawę brutalnego macho. Nie chodzi tylko o „naszych” rodzimych bad boy’ów z dyskotek, obleganych przez studentki, które w przerwach między wykładami nawet nie spojrzą na większość przeciętnych kolegów z roku. Ale także o wręcz psychiatrycznym, a na pewno „freudowskim” romansie feminizmu z islamem. Wg MGTOW i TRP tzw „samcy beta” mają nie być postrzegani przez większość kobiet jako ludzie. Samcy beta nie mają praw do marzeń, samorealizacji, filozofii, przemyśleń, uczuć. A już na pewno nie mają prawa do seksu! Ich jedynym przeznaczeniem jest tzw „tampon emocjonalny” w relacji typu friendzone, gdzie samiec beta musi wysłuchiwać ale nie ma seksu, a samiec alfa krzywdzi, gardzi, ale ma seks. Drugie przeznaczenie bety to oczywiście bycie zapchajdziurą gdy dziecko u boku, a alfa-żywiciel rodziny uciekł dalej skakać z kwiatka na kwiatek.

O podświadomym masochizmie i fredyzmach w uwielbieniu feministek wobec patriarchalnego islamu pisałem w poniższych artykułach:
Feministka wyszła nago na ulicę by udowodnić seksizm białych rodaków, a dopadli ją imigranci!
Czemu feministki kochają islam a nienawidzą białych mężczyzn?!

Jaki powinien być „prawdziwy mężczyzna”?

Ruch MGTOW popiera postulat, że mężczyzna nie urodził się po to, by zaspokajać życzenia i żądania społeczeństwa i kobiet, tylko swoje własne. Żądania społeczne i kobiece wobec mężczyzn są zawsze wygórowane i zawsze przynoszą mężczyźnie straty, przy wymiernie niewielkich zyskach lub ich braku. Aby to wyegzekwować, stworzono stereotyp „prawdziwego mężczyzny”. Jednak z nim są same problemy, problemy i jeszcze raz problemy. Po pierwsze, aby być „prawdziwą kobietą”, nie trzeba nic robić. Wystarczy się urodzić. Zaś aby być „prawdziwym mężczyzną”, trzeba wykonać tytaniczną pracę ponad ludzkie siły, a jak się okazuje, to i tak za mało. Stanowczo za mało, bo prawdziwy mężczyzna ma mieć:

1. Cechy agresywno-patriarchalne, związane ze światem zwierzęcym z którego się wywodzimy: dominacja, siła (psychiczna i fizyczna), pewność siebie, rozrywkowość, ekstrawertyzm, wygadanie, branie inicjatywy, męskie rysy twarzy, kwadratową szczękę, muskulaturę (mięśnie), zaradność, wysokie zarobki, lider, obycie w towarzystwie;
2. Cechy opiekuńczo-empatyczne, związane ze światem ludzkim, do którego ledwie co zaczęliśmy się zbliżać: tolerancja, wrażliwość, empatia, opiekuńczość, dyskrecja, bycie dobrym powiernikiem i rozmówcą, nie ocenianie i nie osądzanie, łagodność i tak dalej.

Jak to się ma procentowo do realiów świata? Nie jestem GUSem, który nomen omen też ma swoje sztuczki i kruczki, np by ukryć prawdziwy, a katastrofalny wymiar inflacji, bezrobocia czy niskich pensji. Ale o ile zdecydowana większość kobiet jest kobieca (ładna, bardzo ładna lub zjawiskowo ładna), o tyle większość mężczyzn NIE jest męska, ale w najlepszym wypadku jest przeciętna. Mężczyzn z charakterystyczną, „latynoską” urodą i muskulaturą, jest kilka procent wśród męskiej populacji. Biznesów czy dobrze płatnych stanowisk w korporacjach, urzędach lub „platformiano-nowoczesnych” partiach też często nawet oni nie mają. Więc mężczyzn mających męski wygląd i męskie, wysokie zarobki, jest naprawdę znikomy procent. I to budzi ogromną frustrację kobiet. O to cały ten feministyczny „ból dupy”. O to cały „gniew Lilith” i dlatego jest „kastrowanie tego co męskie” (wg Hellingera).

Czy prawdziwy mężczyzna istnieje? Nie, nie istnieje!

Jeszcze śmieszniej robi się, gdy porówna się to, ilu jest mężczyzn mających cały komplet cech numer 1 (patriarchalnych – męski wygląd, męskie zarobki, męska śmiałość) jak i cały komplet cech numer 2 (empatycznych). Jak myślicie, ilu takich jest? Praktycznie nie występują oni w naturze w ogóle. Dlaczego? Bo te cechy są wzajemnie sprzeczne, wykluczają się. Męski wygląd i męska siła to często także agresja, porywczość, impulsywność. Inaczej taki stereotypowy „buzujący testosteron”. Ta testosteronowa siła jest uwielbiana i podnieca panie aż do granic, ale na dłuższą metę (do związku, wychowywania dzieci) jest nie do zniesienia. Z kolei biznesmeni, prezesi, CEO, wysocy szczeblem urzędnicy itp, bardzo często są psychopatami bądź socjopatami, co ułatwia im sukces.

Prawdziwy mężczyzna” nie istnieje w świecie realnym, bo zawiera tyle sprzecznych i niemożliwych do pogodzenia cech, że jego istnienie wyklucza sama biologia. Najczęściej wygląda to tak, że ten, kto ma taką pierwotną, męską, patriarchalną siłę, ten budzi pożądanie i dostaje seks. Ale taki mężczyzna nie wykształca w sobie cech tolerancyjnych, opiekuńczych i empatycznych, bo nie musi. Bo ma seks prawie że za darmo, więc po co ma dodatkowo się trudzić, i po siłowni wykształcać cechy opiekuńcze? „Prawdziwy mężczyzna” istnieje za to jako „pałka słowna” na niepokornych, i jako straszak innego rodzaju. Np takiego rodzaju, by mężczyzna bez szemrania spełniał żądania i społeczeństwa, i kobiet. Ten prawdziwy mężczyzna ma być w obecnych czasach użytecznym społecznie zombie, żywym trupem bez swojego życia. Samce beta zarabiają, nierzadko na dwa ciężkie etaty, wychowują dzieci, opiekują się nimi. Inne samce beta służą za tampony emocjonalne „friendzone”. Z kolei samce alfa, choć na pierwszy rzut oka są aspołecznymi draniami, to także są pożyteczni społecznie. A mianowicie, dostarczają dobre jakościowo geny, które wychowują potem samce beta.

Cel i strategie ruchu MGTOW w obliczu „tyranii prawdziwego mężczyzny”

Więc tutaj wchodzi na scenę ruch MGTOW – mężczyzn idących własną drogą. Co oni proponują? Jawną wojnę z feminizmem? Nie bardzo, bo wiedzą, że tutaj szanse są nikłe, trzeba więc zadziałać podstępem. Czyli wprowadzić do systemu konia trojańskiego, który ominie jego potężne mechanizmy zabezpieczające i zainfekuje bezpośrednio jego rdzeń, doprowadzając go do upadku. Feminizm musi odejść, i to czym prędzej, nie oszukujmy się. MGTOW wie, szczególnie na terroryzowanym przez poprawność polityczną Zachodzie, że korporacje i miliarderzy sponsorują lewicowo-liberalne partie polityczne, które w ich imieniu czuwają, by ludzie godzili się na ekonomiczne niewolnictwo (neoliberalizm) i by byli pozbawionymi tożsamości i jaj niewolnikami. Ale nie tylko – korporacje i miliarderzy sponsorują organizacje takie jak antifa, sponsorują też cały feminizm jak i nielegalną, islamsko-afrykańską imigrację.

Więc działania MGTOW nie skupiają się na otwartym wyważaniu potężnych feministycznych drzwi, pilnowanych przez najsilniejszych samców alfa – czyli przez państwo z ich monopolem na przemoc i przez korporacje. MGTOW idzie, o ironio, dokładnie tym samym torem co feminizm. Skoro kobiety mogły wyzwolić się od oczekiwań i żądań ze strony społeczeństwa i kultury, to mężczyźni też to zaczynają robić. Mężczyzna więc nie będzie się żenił i zakładał rodziny, bo to same obowiązki, duże ryzyko (rozwód, utrata majątku, alimenty) i żadnych zysków (tycie i odmawianie seksu po ślubie). O ile dla feministek dobrze jest promować niezależne, 25-letnie singielki zaliczające w klubach samców alfa, o tyle źle się zaczyna dziać w przypadku kobiet 30-letnich, często będących samotnymi matkami po porzuceniu przez takiego alfę.

Nie ma już takiej ilości naiwnych, by je i ich dzieci utrzymywać, bo mężczyźni sobie zmądrzeli, zajęli się sobą i mają wywalone. Co za wstrętne, szowinistyczne świnie, prawda? 😉 Część mężczyzn z nurtu MGTOW odrzuca także nieformalne związki, zadowalając się incydentalnym seksem, lub relacjami typu „przyjaźń plus seks”. Wobec MGTOW feminizm jest zupełnie bezradny. Oczywiście na razie. Bo są podejmowane próby wymyślenia „pałki słownej” na MGTOW, np takiej, że seksistowskie, lub że MGTOW jest przeciwko równym szansom wobec kobiet. Cóż, 80% mężczyzn w wieku 16 – 30 lat też chciałoby mieć równe szanse na tym matrymonialnym polu. A takich szans nie ma, bo ich rówieśnice wtedy „szaleją” i „korzystają z życia”, wybierając macho, którzy ranią ich i ryją im psychikę na resztę życia. Jeśli feminizm będzie próbował coś działać przeciwko MGTOW, to w zasadzie nie ma rozwiązania, które nie byłoby jawnie totalitarne, i które nie przekroczyłoby nawet tysiąckrotnie koszmaru Orwella. Jeśli feminizm i lewica podejmą sankcje prawne wobec MGTOW, to z marszu budzimy się w państwie totalitarnym, a kwestia obozów i komór gazowych dla mężczyzn jest tylko kwestią czasu.

Prawdziwy mężczyzna i friendzone

Mężczyzna nie mający klaty i wyglądu latynoskiego macho też jest człowiekiem, ma uczucia, aspiracje, marzenia. I ma prawo nie zgadzać się na „przyjaźnie” w stylu: „jeden słucha, drugi rucha.” Ja to widzę tak.. 😉 Skoro wg feministek mężczyzna nie ma prawa nic oczekiwać od kobiety, a ona może sypiać z kim chce (z tym się zgadzam, to prawo każdego człowieka do seksu z kim chce), to kobieta nie ma prawa oczekiwać ode mnie tajników wiedzy i wtajemniczenia, nie ma prawa oczekiwać ode mnie darmowych usług informatycznych, copywritingu itp. I przede wszystkim, moja głowa to nie jest kibel do którego można wysrywać swoje problemy, nie dając nic w zamian, a wręcz oddając swoje ciało, czyli rozkosz, jakimś umięśnionym macho. Mój umysł i moja wiedza to bezcenny skarb, i nie będę go oddawał kobiecie za darmo. Każda relacja międzyludzka opiera się na wzajemnej wymianie. Każda.

Wysokie wibracje i czysta, bezwarunkowa miłość? Wyrzuć ten new-age’owy szajs do kosza, póki jeszcze nie uczynił Cię do reszty oderwanym od świata realnego nieszczęśnikiem. Tak jak pisałem wcześniej, teraz role się odwróciły i to kobiety wymagają i oczekują, aż pod niebo. A tak się nie da. Korzystasz z moich dóbr, to dajesz coś od siebie. To uniwersalne prawo świata. Wiele kobiet ma teraz problem z tym, że potrafią tylko brać. Nie chodzi o to, że nie przyjaźnię się z kobietami bez podtekstów seksualnych, bo mam takie „siostrzane” przyjaźnie i niezwykle je cenię. „Siostrzane” przyjaźnie z wyjątkowymi kobietami mogą być cenniejsze, niż nawet najlepszy seks. A przynajmniej ja tak uważam.

Jednak przepędziłem ze swojego życia już cztery „księżniczki”, które od macho brały seks, a ode mnie chciały brać wiedzę, otwartość, wysłuchanie, dyskrecję, dobre serduszko itp itd. Po prostu nie dopuszczam do siebie wampirów. Niech taka kobieta rozmawia sobie o kosmosach i innych cudach niewidach z tym, któremu daje rozkosz cielesną. Acha, nie da się, bo choć taki przystojny kochanek podnieca i ma mięśnie, to jest prostakiem z jednocyfrowym IQ? A to już nie mój problem, droga pani, ale Twój.

Z kolei o zjawisku friendzone pisałem poniżej:
-„Jak wyjść z friendzone?! Ten sekret relacji damsko-męskich nie jest powszechnie znany!”

Kobiety niedojrzałe i niedojrzali „prawdziwi mężczyźni, czyli cywilizacjo ludzka, pora w końcu wyjść z jaskiń i zejść z drzew 😉

Nasza emocjonalność jest nadal w epoce neolitu. Mentalnie wciąż siedzimy na tych drzewach i rzucamy kamieniami w sąsiednią małpiatkę, która zajęła naszą gałąź. Kłopot jest w tym, że nie rzucamy już kamieniami, ale mamy broń nuklearną i inne narzędzia mogące doprowadzić do zagłady życie na Ziemi. No i nie siedzimy już na drzewach. Nawet tych drzewek, gołąbków, ptaszków, kotków nie lubimy, za to zasraliśmy całą planetę czy to blaszanymi pudełkami zwanymi „męskimi samochodami„, jak i również plastikowymi opakowaniami. Co też może spowodować zagładę biosfery. Na odwrócenie niektórych zmian (np klimatycznych, skażeń środowiska) jest już za późno i będą z nami przez dziesiątki tysięcy lat, a niektóre nawet przez miliony lat. ja podzielam stanowisko hybrydowe w kwestii wojny płci. To wojna w której każda strona przegrywa. Zarówno nienawidzące mężczyzn feministki, jak i nienawidzący kobiet „samczy guru” są siebie warci. Demaskują się, blokują, zwalczają, a tak naprawdę operują na jednym i tym samym.

Niedojrzałość i bycie mentalnym dzieckiem w dorosłym ciele przejawia się podobnie u dwóch płci, z tym że z różnym natężeniem u kobiet, z różnym u mężczyzn. Ja staram się pokazywać Wam światełko w tunelu. Piszę od zawsze, że feminizm, choć był potrzebny, to wypełnił już swoje ewolucyjne zadanie i powinien zaniknąć, póki jeszcze nie doszło do ludobójstwa mężczyzn. Jednak kładę nacisk też na to, by nie popadać w biegun nienawiści. Jest psychologicznie i naukowo udowodnione, że z poczucia niespełnienia, pokrzywdzenia i rozpaczy biorą się najpierw depresje i nerwice, potem choroby autoimmunologiczne, a nawet nowotwory.

Kobiecie niedojrzałej, która jest dzieckiem zamkniętym w dorosłym ciele, zawsze będzie coś nie tak. A to woda za zimna, a to za ciepła. A to pociąg nie taki, bo zamiast jazdy 10 godzin i 10 minut, jedzie przez 10 godzin i 20 minut. A to papier toaletowy jest w słoniki, a nie w kwiatki, misiu, no misiu no, ty draniu jeden! I wtedy taki przeciętny facet rzeczywiście może mieć tego wszystkiego dość. I może rzeczywiście sobie myśleć, że „po co mi to wszystko”. Skoro to samo może mieć z dobrą i rozumiejącą przyjaciółką („seks przyjaciele” i tym podobne relacje), w klubie, z tindera lub z prostytutka. I to bez tych całych fochów, szamotaniny, pretensji, robienia afer o byle gówno. No, drodzy panowie i drogie panie, wchodzimy na wyższy level. Jednak wypadałoby zejść z drzew. 😉

No więc czy ten „prawdziwy mężczyzna” istnieje?

A co do prawdziwego mężczyzny: istnieje czy nie? Tu Cię bardzo, ale to bardzo zaskoczę. Prawdziwy mężczyzna istnieje, i tym prawdziwym mężczyzną jestem.. ja sam. 😀 Co może powiedzieć Wam ten prawdziwy mężczyzna, czyli ja? Odpierdolcie się ode mnie. To ja decyduję, co oznacza być prawdziwym mężczyzną a co nie, oczywiście DLA MNIE, w moim jednostkowym zakresie. Ani społeczeństwo, ani kobiety, ani nawet inni mężczyźni nie mają najmniejszego prawa mówić mi, jakim to „prawdziwym mężczyzną” powinienem być lub nie być. I jeszcze jedno: jeśli czytasz ten artykuł i jesteś mężczyzną, to Ty także jesteś prawdziwym mężczyzną. Tak samo prawdziwym jak ja, i tak samo prawdziwym, jak 100% mężczyzn na Ziemi. Nikt nie ma prawa ani mi, ani Tobie dyktować definicji „męskości jedynie słusznej”.

Nie mam muskulatury, mięśni, bo w dzisiejszych warunkach nie jest ona potrzebna. Poza tym mam wąziutką klatkę piersiową. Nie każdy może być Schwarzeneggerem. Nie jestem szpetny, daleko mi do wizerunku „typowego informatyka z memów”, ale mam bardzo delikatne, niemal chłopięce rysy twarzy. W maju 2018, mając te 32 lata, wyglądam na 18 lat. Ale jestem człowiekiem, jestem mężczyzną, ba! Jestem prawdziwym, najprawdziwszym mężczyzną. Mam marzenia, pragnienia, aspiracje, zachwyty, uczucia. Mam też wady, lęki, traumy. Mam też popęd seksualny, mam prawo do bliskości, czułości, miłości, seksu czułego, ale też czasami do ostrego rżnięcia.

Może nasze pokolenie mężczyzn (27 – 40 lat) jest już zbyt poranione przez wymagające gwiazdki z nieba niedojrzałe księżniczki, by dużo zmienić na świecie. Ale Wy, młodsi, nie macie w podświadomości programów przekazywanych przez rodziców, które od biedy pasują do lat ’60-tych XX wieku. Macie nowsze. Możecie zmienić świat. Szanować siebie i zawiązywać relacje z tymi kobietami, które będą szanować i siebie, i Was. Pamiętajcie, że tylko my, mężczyźni, mamy prawo ustalać, co dla każdego z nas osobna jest terminem „prawdziwy mężczyzna”. Jeśli robi to kto inny, czyli społeczeństwo, kobiety, inni mężczyźni – to robią to, by wywołać w Tobie poczucie winy i mieć władzę nad Wami. A kto ma nad Wami władzę, bo czujecie się winni wszystkiemu, od grzechów ojców, po kolonializm, patriarchat, krucjaty, chrystianizację – ten łatwo może dyktować Wam, byście służyli kobietom, społeczeństwu, rządom. Byle tylko nie sobie.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

JAK KORPORACJE I ELITY PRZEJMUJĄ ŚWIAT, PAŃSTWA, LUDZI I CIEBIE?!

Korporacje, finansjera i liberalne elity przejmują świat, czyniąc z ludzi niewolników!

Transformacja ustrojowa zastosowana w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie w Polsce, była największą grabieżą XX i XXI wieku. Bo grabież naszych krajów przez zachodnie korporacje i zachodnią finansjerę trwa dalej. Warto więc wrócić do klasyki. Mam dla Ciebie dwa wspaniałe i szokujące filmy dokumentalne: „Spowiedź agenta” wyemitowany przez TVP w 2009 roku i „Mafijny system finansjery”.

Opowiadają one o tym, jak korporacje przejmują kontrolę nad całymi państwami. Zarówno trzeciego świata, jak i drugiego świata. Weźmy na przykład flagę Unii Europejskiej. Jest na niej 12 gwiazdek, bo tyle państw jest realnie suwerennych (niepodległych). Reszta państw to kolonie, półkolonie lub kondominia.

Może przykład z flagą jest trochę naciągany i infantylny, ale odpowiada przecież prawdzie. Tak samo jest z pozostałymi krajami planety, pomijając oczywiście mocarstwa takie jak Indie, Chiny, Rosję i Japonię. Nawet quasi-mocarstwa takie jak Wietnam, Turcja, Indonezja, Iran, Arabia Saudyjska, są tak naprawdę wasalami Rosji, Chin lub USA.

Aby zrozumieć transformacje w Polsce po roku 1989, należy dowiedzieć się więcej o sposobie działania instytucji międzynarodowych. W latach ’90 przedstawiciele karteli finansowych pomagali wprowadzać do Polski kapitalizm. De facto doprowadziły do upadku gospodarczego tych państw i sprowadzenia ich do roli magazynowni i dziadowskich montowni, a ich mieszkańców do niewolniczej siły roboczej.

Wmówiono Polakom mentalność niewolniczą. Że jest kryzys, że takie są prawa ekonomii, że tak działa niewidzialna ręka wolnego rynku. Powoli jednak przestajemy w kłamstwa neoliberałów wierzyć. Te same kartele, które doprowadziły do uzależnienia Polski od kredytów, zniszczyły wcześniej kraje Afryki i Ameryki Południowej. Przedstawiam metodę działania karteli finansowych.

Film dokumentalny: „Spowiedź agenta”

Film dokumentalny: „Mafijny system finansjery”

Dlaczego więc zarabiamy cztery razy mniej niż na Zachodzie, często przy identycznych lub wyższych cenach?

Czy takie są prawa ekonomii? Czy tak działa wolny rynek? Czy to prawda, że tak po prostu ma być i nic nie da się z tym zrobić? Nie, nie i jeszcze raz nie! Z punktu widzenia ekonomii opisywałem to w poniższym artykułach:
Czemu zarabiamy 4x mniej niż na Zachodzie przy takich samych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Dlaczego trwa wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat
Liberalne elity realizowały program ekonomicznego ludobójstwa w Polsce!

Zapraszam Cię do przeczytania innych moich artykułów w temacie zniewolenia przez system i elity:
Czy naprawdę jesteś wolny? Elity dały Ci jedynie iluzję wolności
Mamy w sobie potężną siłę której możemy użyć przeciwko systemowi i elitom!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem

Autor: Jarek Kefir

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

PRAWO PRZYCIĄGANIA: CZEMU MARZENIA SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ A DUCHOWOŚĆ NAS ZAWODZI?

Prawo przyciągania i inne prawa duchowe: kiedy działają a kiedy nie?!

„Miej wyjebane a będzie Ci dane” – tak głosi słynne ludowe porzekadło. W tym artykule chciałbym Ci przedstawić, jak bliskie jest ono prawdzie, i jak potężną ma siłę działania. Wbrew pozorom nie dotyczy ono tylko relacji damsko-męskich, w których mężczyzna jest tym „starającym się”, zaś kobieta tą „wybierającą”. Słusznie zauważono, że im większe parcie na związek czy na seks, tym trudniej je osiągnąć. Czy chodzi tutaj tylko o „pewność siebie”, a może o coś jeszcze?

Na głębokim ezoterycznym poziomie, im bardziej człowiek panicznie stara się i gorączkowo zabiega, im bardziej chce czegoś za wszelką cenę, tym rzadziej to otrzymuje. Spowodowane jest to m.in. tym, że takie prośby i oczekiwania względem świata naznaczone są brakiem. A jeden brak (w Twojej głowie) przyciąga drugi brak (na planie materialnym i różnym innym). Z drugiej strony, jeśli czegoś zapalczywie nienawidzisz, to nie tylko będzie to pozbawiać sił, bo od razu jest we krwi więcej adrenaliny, kortyzolu i innych hormonów stresu. Ale także będzie tego coraz więcej w Twoim życiu, bo to, czego nienawidzisz i za wszelką cenę chcesz uniknąć, jakby magicznie „natyka się” na Ciebie.

Bezcennych lekcji na ten temat udzielił Vadim Zeland w swoich książkach „Transerfing Rzeczywistości:

Świat to sieć. Im bardziej człowiek się ze światem szarpie, tym bardziej w tę sieć wpada. I tym bardziej krępuje ona jego ruchy. Aby być w miarę spokojnym i aby lepiej osiągać życiowe cele, naucz się trudnej sztuki „ignorowania rzeczywistości”. Nie chodzi mi o ignorancję, głupotę i obojętność na zło. Ale o to, by nie reagować emocjonalnie na religijne i ideowe walki, by „nie kląć na czym świat stoi” bo on jest jaki jest, i dodatkowo odbija (czyli materializuje) Twój stosunek do niego. Z drugiej strony, należy uważać na to, by nie wpaść w „paranoję” przesadnej dbałości o te myśli i by nie wpaść w iluzję, że każda „niska” myśl jest z automatu zła i nie powinna istnieć. Trudna to sztuka.

Ignoruj walki polityków, doktryn, idei, religii. Sam ten błąd popełniałem, bo z pewnych powodów odrzuciłem całkowicie teozofię Vadima Zelanda. Nie był to za dobry pomysł, ponieważ uwikłało mnie to w sieci walki różnych frakcji, doktryn i idei. A to drenuje człowieka z energii, pozbawia go sił życiowych. To nie przynosi rzeczywistej naprawy świata, a tylko wkurza. Znacznie lepiej sprawdza się pozycja obserwatora, niż uczestnika ideowych czy społecznych walk.

Rzeczywistość jest mnoga. Jest tam miejsce na wszystko i dla każdego. Różni ludzie sporządzili różne interpretacje (mapy) tej rzeczywistości, podług swojej wiedzy, uwarunkowań kulturowych, lęków i podług wielu innych czynników. Przyszłych wariantów losu każdego człowieka jest teoretycznie nieskończenie wiele. Każdy zobaczy w tej ogromnej mnogości to, co chce i jednocześnie to, co może. Z jakiego powodu miałbyś uznać wizję kogoś innego, np polityka? Różne modele rzeczywistości, do których zaliczają się np doktryny polityczne, mogą istnieć obok siebie, jako twory, które opisują jakiś element tej rzeczywistości. Ba, one mogą się nawzajem zazębiać i przenikać, bo nic nie jest czarno-białe.

Rzeczywistość ma ogromną ilość możliwych wariantów

Ta ogromna mnogość różnych wariantów rzeczywistości, dodatkowo jest połączona jeszcze większą siecią zależności, zazębień, tuneli. W dodatku ta rzeczywistość ulega ciągłym przemianom. Więc jeśli ktoś wymyśli jakąś doktrynę lub inny opis, to już za kilka miesięcy, za rok, za dwa lata, będzie stopniowo się dezaktualizować. Zawsze istnieje opóźnienie między mapami i opisami rzeczywistości, a prawdziwą rzeczywistością, która ciągle „pędzi” do przodu. Niektóre nasze doktryny mają po 200 lat opóźnienia. Inne mają nawet milenijne opóźnienie względem rzeczywistości. W dodatku mapa rzeczywistości nie jest rzeczywistością. Cechą mapy, choćby tej znanej z geografii, zawsze jest uproszczenie.

Nie myśl o porażce, nie rozmyślaj o niej, bo to odbiera Ci siły i jeszcze bardziej oddala od celu. Ale.. pogódź się z porażką. Tak, nie zwariowałem, dobrze czytasz. Jeśli masz coś ważnego załatwić, jeśli stoisz przed perspektywą jakiegoś osiągnięcia, przed jakimś wyborem.. To zawczasu pogódź się z ewentualną porażką. Siądź sobie i odczuj ewentualną porażkę całym sobą. A zaraz potem opracuj przynajmniej dwa plany awaryjne na wypadek, gdyby ta porażka rzeczywiście miała miejsce. Zrób to jednorazowo, uzbrojony w plany awaryjne zyskasz spokój, i przestań o tym rozmyślać. To paradoksalnie przyciągnie Cię do sukcesu, chociażby częściowego.

Nie panikuj na myśl o problemach. To oddala Cię od rozwiązania problemu, które byłoby korzystne dla Ciebie. Im większa panika, tym bardziej rozwiązanie się oddala. Element stresu i gorączkowej próby odnalezienia rozwiązania jeszcze bardziej komplikuje sprawę.

Poniżej kilka cytatów Vadima Zelanda:

Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie. (…)
Im gorsze człowiek ma zdanie o otaczającym go świecie, tym gorszy świat ten dla niego się staje. Im bardziej martwi się niepowodzeniami, tym chętniej nadchodzą kolejne. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)
Przypuśćmy, że nie podoba Ci się dom, w którym mieszkasz. Mówisz sobie: „Mam dość tego domu. Wszystko mnie tu drażni. Jak się przeprowadzę, to będę się cieszyć, a póki co, nic nie poradzę-mam tego dość!”. Zważ, że z takimi myślami nie otrzymasz tego, czego oczekujesz. Nawet jeśli już zapadła decyzja o przeprowadzce, w nowym domu czeka Cię masa rozczarowań.”

Cytat: „Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.”

Cytat: „Wszystko będzie jak na złość. W ogóle fakt istnienia „prawa podłości” jest sam przez się dość dziwny, nieprawdaż? Dlaczego, z jakiego powodu świat zachowuje się w taki wściekły sposób? A może to tylko domysły, przesądy? Nie, istnieje taka tendencja i nic na to nie poradzimy. Na szczęście model Transerfingu nie tylko ujawnia przyczynę takiej prawidłowości, lecz również wyjaśnia, jak można jej uniknąć. Zasada Transerfingu działa niezawodnie, uwalniając tego, kto ją stosuje, od masy problemów niejasnego pochodzenia. Wystarczy zwolnić uchwyt i przestać „trzymać świat za gardło”, a ten z miejsca staje się życzliwy i posłuszny. Ten zaś, kto „nie zwalnia uchwytu”, będzie chodzić jak magnes, przyciągając do siebie wszystko, co przeciwne. Ale prawo pecha – to jeszcze nie wszystko. Gdy tylko przeciwności się spotykają, ich konfrontacja zmierza do dalszego zaognienia sytuacji. Znane prawo jedności i walki przeciwieństw, którego sedno polega na samej nazwie, stało się już wiedzą „szkolną”. Wołga wpada do morza Kaspijskiego, a Missisipi do Zatoki Meksykańskiej. Lecz to nie takie proste. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego właściwie mamy do czynienia z tym prawem?

Przyczynę wszechobecnej jedności przeciwieństw już wyjaśniliśmy: zderzając je, siły równoważące przywracają równowagę. No a dlaczego strony będące przeciwnościami znajdują się w stanie niekończącej się walki? Wydawałoby się, że powinno być odwrotnie: powinny zderzyć się, zniwelować nawzajem i uspokoić się. Tymczasem przeciwstawieństwa „będą drażnić” siebie nawzajem, dopóki nie „pobiją się”. I jeżeli zabijaków się nie rozdzieli, to będzie to trwało bez końca. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Sam możesz potwierdzić, że świat niezwykle często działa Ci na nerwy. Oczywiście na każdego ma to wpływ w różnym stopniu i na swój sposób. Lecz w sumie sens jest taki: jeżeli w danej chwili coś jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, to z jakiegoś powodu, jak na złość, zdarza się to. Oto, co ma miejsce. Jeżeli jesteś czymś zaniepokojony, zatroskany, przygnębiony, wówczas przynajmniej częściowo masz napięte nerwy. I oto, jakby w związku z tym, pojawia się jakiś pajac, zaczyna skakać i ujadać tak, by jeszcze bardziej naciągnąć struny Twoich nerwów. Denerwujesz się, a pajac skacze coraz zacieklej. Istnieje wiele sposobów, by zwiększyć rozdrażnienie. Przypuśćmy, że dokądś bardzo się spieszysz i boisz się spóźnić. Pajac z miejsca klasnął w dłonie i zacierając je, wykrzyknął: „Zaczynamy!”.

Odtąd wszystko działa wbrew Tobie. Ludzie zagradzają drogę i statecznie sobie kroczą, a Ty w żaden sposób nie możesz ich ominąć. Chcesz szybciej przejść przez drzwi, a tam dosłownie ustawia się kolejka ślamazar ledwie powłóczących nogami. To samo ma miejsce podczas jazdy samochodem. Jakby wszyscy zmówili się przeciwko Tobie. Oczywiście, można co nieco zrzucić na karb postrzegania: kiedy spieszysz się, zdaje się, że cały świat dookoła zwalnia. Lecz są również jawne oznaki: winda lub samochód psuje się, autobus się spóźnia, na drodze powstaje korek – tu już pewna złośliwa obiektywność. Można przywołać jeszcze inne przykłady. Jeżeli jesteś czymś zmartwiony i spięty, ludzie wokół będą robić właśnie to, co Cię drażni, przy czym właśnie teraz, kiedy chcesz, by dali Ci spokój. Dzieci zaczynają wchodzić na głowę, chociaż przedtem zachowywały się spokojne. Ktoś obok zaczyna mlaskać i głośno przełykać. Różni jegomoście plączą się pod nogami i przyczepiają się ze swoimi problemami. Zewsząd pokotem kładą się jakieś przeszkody. Jeżeli czekasz na kogoś z niecierpliwością ten długo nie przychodzi. Jeżeli nie chcesz nikogo widzieć z pewnością ktoś się zjawi. I tak dalej.

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

O „ignorowaniu rzeczywistości” mówił także YouTuber „Przeciętny Człowiek”. Link do jego kanału jest TUTAJ. Zachęcam do subskrybowania jego kanału, plusowania jego filmów i wspierania go finansowo w tych trudnych dla niezależnych autorów czasach.

Odmienną, racjonalistyczną koncepcję w duchowości przedstawia Farida ze strony CiemnaNoc.pl. Według niej wszelkie demony, byty, energie, klątwy, ataki astralne i tym podobne, to nieuświadomione programy ludzkiej psychiki. One nigdy nie istnieją bez „punktów zaczepienia” w naszej podświadomości. Demony i różne inne są w przenośni „kluczami”. Zaś nasze lęki, kompleksy, traumy, nieuświadomione treści – są „zamkami” do których te „klucze” pasują, otwierając puszkę pandory. Teorie lansowane przez Faridę to inaczej tak zwana „perspektywa wewnętrzna”. Nie jest to jednak jedyna perspektywa i nie jest to ostateczna prawda. Ale jeden z wielu tuneli rzeczywistości.

Poniżej spojrzenie Faridy na duchowość:

Cytat: „Wiele jest w dyskursie duchowym dosłownie pojmowanych stwierdzeń typu „wyrzeknij się ego” , „walcz z ciemnością”, „zniszcz demony”, „wznieś swoje wibracje”, „myśl tylko pozytywnie”, a najlepiej „nie myśl, nie bądź i stań się pustką” :). Wtedy wszystko co odbiega od danego schematu „oświecenia”, staje się „demoniczne”. No i tak pogłębiają się konflikty wewnętrzne… efektem mogą być paranoje, egzorcyzmy, modły, jakieś wypędzania bytów, niekończące „wypalania karmy” i „usuwanie programów” podświadomości, budowanie ochrony przed samym sobą, odcinanie „podczepień” i inne rzeczy, które tak naprawdę dzieją się w naszym umyśle. Warto zrozumieć, że wszystko czego doświadczamy w sferze niefizycznej jest częścią nas samych.

Niestety, poczucie oddzielenia umysłu od tego, co niezrozumiałe, czy „ciemne” w nas rodzi iluzję i zagrożenie. Gdy przywiązujemy się bowiem za bardzo do danego schematu pozytywnego „stanu” jaki powinien osiągnąć umysł, doświadczyć możemy jego przeciwieństwa, ponieważ umysł lubi „grę”.

Najlepiej moim zdaniem zrelaksować się, zaakceptować swoje jasne i ciemne myśli, nie popadać w paranoję z powodu tych drugich. Nie trzeba walczyć z myślami ani energiami, bo wtedy mogą stać się natrętne. Nie ma sensu również „wyzbywać się” emocji negatywnych, bo to po prostu niemożliwe w dłuższym okresie czasu. Warto za to je zaakceptować i zrozumieć w sobie, zapanować i oswoić „smoka” zyskując wybór – czy przejawić go na zewnątrz czy nie.”
Link do jej strony: https://ciemnanoc.pl

O perspektywie wewnętrznej pisałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Perspektywa wewnętrzna w duchowości uzupełnia doktrynę prawa przyciągania

Vadim Zeland nie brał pod uwagę perspektywy wewnętrznej i faktu, że owe wahadła to nie tylko „zewnętrzne egregory”, ale także nieuświadomione programy w podświadomości, czyli cienie. A przynajmniej często mają z nimi związek, bo jedno bez drugiego nie istnieje. Z kolei żadne zelandowskie wahadła, żadne demony, żadne złe byty z astralu nie zabierają nam energii, ale robimy tę krzywdę sobie sami. Powinniśmy na pierwszym polu uzdrowić siebie, a nie martwić się, że jakieś wahadła, demony, egregory, archonci czy Demiurg odbierają nam energię. Nie oznacza to jednak, że Vadim Zeland nie ma racji, albo ją ma w stu procentach. Do jego modelu powinniśmy podchodzić włączając model trochę przeciwstawny – integrację jungowskich cieni. Oba modele wykluczają się tylko pozornie, a są tak naprawdę swoim uzupełnieniem. Jeśli ktoś ma jakieś braki w psychice, to bez psychoterapii i ewentualnego leczenia farmakologicznego, zmiany diety czy suplementacji, nie pomoże mu ani integracja cienia, ani Transerfing Vadima Zelanda.

Generalna zasada brzmi: im bardziej czegoś chcesz, tym większe prawdopodobieństwo że to się nie spełni. I odwrotnie: im bardziej czegoś nie chcesz, tym większe prawdopodobieństwo, że to się spełni. Dlaczego tak się dzieje? Ponownie zwracam tutaj uwagę nie na jakieś tajemnicze sił rządzące światem, które robią nam na złość i odbierają energię. Ale zwracam uwagę na to, co jest w nas samych – na lęki, kompleksy, traumy. Na mentalność niewolnika. Na mentalność opartą o relacji kat-ofiara. Na wiele destrukcyjnych programów w podświadomości.

„Świetlista paranoja” oświeconych od dupy strony

Niebezpieczeństwem perspektywy wewnętrznej związanej z pracą z cieniem jest nieustanne skoncentrowanie się na walce z niesprawiedliwościami i złem, co może odbierać siły. Bo tutaj to Vadim Zeland ma rację. Niebezpieczeństwem jest także negacja świata duchowego w kierunku „uduchowionego ateizmu”. Z kolei niebezpieczeństwem Transerfingu jest „odlecenie w kosmos”, bierność przyzwolenie zło, a także tzw. „świetlista paranoja”. Polega ona na tym, że na siłę chcemy myśleć tylko pozytywnie, jak i na tym, że tłumimy na siłę nawet najdrobniejszą negatywną myśl, bo boimy się zelandowskich sił czy też prawa przyciągania. A tak powstaje tzw. cień. Jeśli na siłę chcemy usunąć negatywne myśli, jeśli nie lubimy ich i boimy się ich, nie dajemy sobie czasami do nich prawa, to po jakimś czasie zaczną się one wręcz nasilać.

I tutaj zarówno Vadim Zeland, jak i osoby pracujące z integracją cienia są co do tego zgodne. Możemy łatwo wpaść w pułapkę fobii przed negatywnymi myślami, które to myśli ma przecież każdy człowiek bez wyjątku. A taka fobia przyciągnie tych myśli jeszcze więcej i będą one miały jeszcze większą siłę. To samo dotyczy wielu innych kwestii. Na przykład napięcia mięśniowego. Nie jest ono zdrowe, napięte mięśnie to większa produkcja hormonów stresu. Z kolei wg joginów jak i samego Zelanda, napięte mięśnie ograniczają przepływ energii kundalinii i ogólną żywotność człowieka. Jednak usilne kontrolowanie tego napięcia mięśni przez umysł da jeszcze gorszy rezultat.

O tzw. „świetlistej paranoi” pisałem w poniższym artykule:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Nie musisz wszystkiego wiedzieć o polityce, społeczeństwie czy o duchowości. Świadomość tego uzdrawia

Podobnie jest z jeszcze inną cechą umysłu, który za wszelką cenę chce sobie usystematyzować świat i poznać o nim prawdę. Jednak z racji swojej małej mocy obliczeniowej i ograniczonej natury, nigdy nie będzie w stanie tego zrobić. Powoduje to lęki (np przed tym co po śmierci), dylematy i niepokoje egzystencjalne (po co i dlaczego żyjemy, jaki jest sens życia, jaka jest natura rzeczywistości). Większości ludzi wystarczą te wytłumaczenia, które są powszechnie przyjęte. Takie jak ideologie polityczne, religie lub doktryny naukowe. Mają one trzymać ludzi w ryzach i zapewniać byt cywilizacji, więc są one potrzebne. Są jednak ludzie, którzy widzą niedoskonałość i kłamliwość tych powszechnie obowiązujących wytłumaczeń rzeczywistości. Chcą więc poszukać innych. Chcą wiedzieć więcej. Kłopot polega na tym, że wśród alternatywnych wytłumaczeń także odpowiedzi nie ma.

Człowiek w pewnym momencie uderza w „ścianę” i zaczyna to rozumieć. Nie trzeba już szukać odpowiedzi, ze nie trzeba chcieć poznać tej całej prawdy, czymkolwiek ona jest. Nie trzeba rozmyślać nad sensem życia, czy nad tym, co po śmierci. Nie trzeba szukać odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. Tak naprawdę zakończenie poszukiwań sensu życia i prawdy, jak i zaakceptowanie tajemnicy życia, oznacza początek.. prawdziwego życia. Ale życia pełniejszego, życia na nowo. To, oprócz integracji cienia i zrozumienia perspektywy wewnętrznej, dopełnia teozofia Transerfingu autorstwa Vadima Zelanda. Im bardziej napierasz swoim umysłem na świat, tym bardziej ten świat się Tobie sprzeciwia, oddalając się od Ciebie i odwracając plecami. To samo dotyczy chęci szukania odpowiedzi na ważne pytania i szukania prawdy poprzez umysł. Im bardziej się chce to odszukać, tym bardziej odpowiedzi i prawda się oddalają, i tym bardziej umysł jest przerażony i pożąda coraz to nowych doktryn, nowych idei, nowych metod duchowych i nowych guru.

O owym „uderzeniu w ścianę” i stopniowym uwolnieniu umysłu od ciągłych poszukiwań rozwiązań, poszukiwań odpowiedzi i prawdy, pisałem w poniższych artykułach. Uważam, że dopiero po przejściu tego wszystkiego warto zacząć (ponownie) czytać Transerfing Rzeczywistości Vadima Zelanda, oczywiście z braniem poprawki na wiele kwestii:
Tajemnicze poziomy świadomości w rozwoju duchowym. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

ŻYCIE W MIEŚCIE SZKODZI! NISZCZY ONO TWOJE ZDROWIE I PSYCHIKĘ!

Czy życie w mieście szkodzi zdrowiu? Jakie są problemy związane z miejskim stylem życia?!

Urbanizacja jest wielkim „osiągnięciem” ery przemysłowej. Ludzkość z plemiennych społeczności czy z niewielkich, feudalnych wiosek, zaczęła się przenosić do coraz większych metropolii. Ówczesne elity wywodzące się z 19-wiecznej arystokracji, w erze industrializacji potrzebowały stłoczenia wielkich ilości ludzi na niewielkich przestrzeniach. Cel tego to zasobnik taniej siły roboczej dla ich zakładów przemysłowych tuż obok nich. Dawny feudalizm zmienił się w kapitalizm, ale zmieniło się niezbyt wiele, poza stopniowym, trwającym latami łagodzeniem opresyjności rządów. Nawiasem mówiąc, system niewolniczy zmienił się w feudalizm, a ten w kapitalizm. Poza zmianą nazwy, lekki złagodzeniem reżimu systemowego jak i zmianą organizacji, tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. Nadal elita zgarnia 90% zasobów planety, a my pracujemy na ich biliony za grosze, i jeszcze uznajemy to za normalność, bo wmówiono nam doktryny niewolnicze.

Wraz z rozwojem miast, pojawiły się zupełnie nowe problemy, nieznane wcześniej. W miastach jest wiele czynników, które przez setki tysięcy lat ewolucji homo sapiens w ogóle nie występowały. Stąd w miastach nasza psychika po prostu „wariuje”, a ciało choruje. Nie ukrywam, że nasza emocjonalność, nasza podświadomość i nasz mózg wciąż znajduje się w epoce kamienia łupanego, co rodzi ogromne problemy i ogromne rozdarcie. Jednak teraz żyjemy w epoce dziejowych przemian. Zmienia się dosłownie wszystko. Pojawiają się najróżniejsze nowinki, do których ewolucyjnie nie jesteśmy w ogóle przystosowani. Oczywistością jest też fakt, że wychodzimy powoli ze świadomości barbarzyńskiej, pół-zwierzęcej, ku świadomości człowieka światłego i rozumnego. Mamy teraz jedno wielkie rozdarcie pomiędzy dwoma światami: tym zwierzęcym i tym powoli wyłaniającym się ludzkim przez duże L.

Chciałbym Cię też uczulić na to, że nie ma już odwrotu od cywilizacji, w tym od urbanizacji. Nie ma odwrotu od pieniądza i powrotu do „jaskiniowej” wymiany barterowej. Nie ma odwrotu od nowoczesnego budownictwa ku mieszkaniu w chatkach z patyków. Od nauki i medycyny, choć są one skorumpowane i bardzo „kulawe”, także. Wiesz, wolałbym by wyrostek z reakcją zapalną zoperował mi lekarz dzięki tej jakże nienaturalnej technologii. A przecież wielodniowe konanie w męczarniach, pośród gnicia ciała, byłoby w takiej sytuacji tak bardzo „bio” i „eko”. Nic nie jest czarno-białe. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. A era technologii jest koniecznym etapem w ciągłym rozwoju i ewolucji ludzkości.

Smog elektromagnetyczny, WIFI, telefonia komórkowa

Wszelkie urządzenia typu lodówka, pralka, telewizor, elektroniczny zegar, lampka i tym podobne, wydzielają tak zwany smog elektromagnetyczny. Otacza on nas ze wszystkich stron. Tak samo urządzenia WIFI czy fale emitowane przez stacje bazowe telefonii komórkowej GSM. Przez tysiąclecia naszego żywota na Ziemi tego po prostu nie było. Jedyne fale elektromagnetyczne jakie nas otaczały to te z codziennych emisji lub wybuchów słonecznych, czy te z wyładowań atmosferycznych. Uważam jednak, że alarmistyczne dane na ten temat są nieco przesadzone.

Jeśli chcesz zgłębić tę tematykę, to zapraszam Cię na poniższe artykuły:
Czy telefony komórkowe są szkodliwe? „To smaży Twój mózg”
Kuchenki mikrofalowe to śmierć na raty! Ich szkodliwość dla zdrowia została potwierdzona!
Chcesz zgłupieć i szybciej umrzeć?! Oglądaj często telewizję!

Smog akustyczny i zanieczyszczenie hałasem szkodzi naszemu zdrowiu

Posłużę się tutaj dowcipem mojego autorstwa:

-Wiesz co, denerwują mnie koty, gołębie i inne ptaki. Nic tylko miałczą, gruchają i ćwierkają. Sam hałas.
-A mnie denerwuje co innego. Co tylko pójdę do parku lub na miasto, to jedyne co słyszę to: WSSSSZZZZZZ, WRUUUM, BRAPAPA i tak w kółko, do zajebania. Bo teraz każdy gryzipiórek musi mieć blaszane pudełko zwane przez was samochodem.
-Jesteś jakimś popaprańcem! Weź odstaw to zioło i zacznij myśleć normalnie, jak ludzie!

Autentycznie są osoby, którym przeszkadza gruchanie gołąbków na dachu, zaś tej potwornej dysharmonii i wrzasku rozsiewanego przez samochody w ogóle nie krytykują. Bo przecież auto to męskość, to status społeczny, przedłużenie penisa, a motocykl ryczący z potworną siłą 110 decybeli to już w ogóle frajda. Ta rzeźnia dochodząca ze wszystkich ulic, uliczek i dróg jest dla ludzi czymś normalnym, a gruchanie gołąbka czy miałczenie kotka już nie. Większość jest tak uzależniona od hałasu, że nawet gdy jedzie na łono natury, to zaraz włącza radio z wrzaskami zwanymi muzyką. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiego natężenia hałasu. Wpływa on niszcząco nie tylko na układ słuchu, ale także na mózg. U wielu ludzi powoduje on rozkojarzenie, zmęczenie, pogorszenie koncentracji.

Przez wieki mieszkaliśmy w sielskich, spokojnych osadach czy też wioskach. Wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury. One są bardzo kojące. Polecam mieszczuchom ściągnąć aplikację Open FM i tam znaleźć stację z odgłosami natury. Słuchamy ich na dobrej jakości słuchawkach. Małe słuchaweczki od smartfonów się nie nadają. Nawiasem mówiąc, one są gwałtem na jakiejkolwiek muzyce i nie nadają się do niczego, poza wyrzuceniem do śmieci. Słuchamy tych dźwięków w zamkniętym pokoju, by nikt nie wszedł, leżąc na plecach, z zamkniętymi oczami i rozluźnionymi mięśniami. To najlepsza forma medytacji, oprócz oczywiście wypoczynku w lesie czy nad cichym jeziorkiem.

Nadmierne oświetlenie zaburza cykl dobowy

Ewolucyjnie w ogóle nie jesteśmy przystosowani do oświetlenia elektrycznego. Oświetlenie typu świeczka lub ognisko ma skrajnie niewielką jasność. Ale zapalenie już dwóch świateł w pokoju oznacza dla organizmu to samo, co nastanie dnia i świecenie słońca. I to nawet wtedy, gdy w nocy idziesz do ubikacji. Zapalasz światło, i Twój mózg dostaje sygnał: „o, zaczął się dzień!” Zostaje wtedy zaburzona produkcja melatoniny i kortyzolu, a także wielu innych hormonów. Staje na głowie cykl snu i czuwania. Melatonina wydziela się po zachodzie słońca gdy nadchodzi ciemność, i przez długie tysiąclecia ludzie kładli się wtedy spać. Z kolei kortyzol wydziela się rano, m.in. w wyniku działania światła słonecznego.

Gdy zapalane jest światło w nocy, to melatoniny jest mniej, bo dla mózgu zaczął się dzień. W dodatku jeśli człowiek nie zaśnie do godziny 23:00, to organizm przełącza się na „tryb nocnego czuwania” i do samego rana nadnercza będą produkowały niewielkie ilości hormonu stresu kortyzolu i i zaburzały głębokość snu. Było to potrzebne gdy żyliśmy w jaskiniach, gdy jeden człowiek plemienia czuwał przez całą noc, pełniąc wartę, by nie wdarł się jakiś dziki zwierz. Lub gdy czuwało kilka osób, bo była np bardzo silna burza. Dziś, gdy kładziemy się często o 24:00 lub później, ten relikt ewolucji jest po prostu destrukcyjny.

Dziś oświetlenia jest stanowczo za dużo. Nawet jeśli zasypiasz przed 23:00 a w nocy nie wstajesz do kibla, to atakują Cię światła z ulicy, z przejeżdżających samochodów czy migające światła przelatujących na niebie samolotów. Do tego w laptopach montowane są światełka, które w nocy, podczas wyciszenia, świecą się na niebiesko, co także jest komunikatem dla oka i mózgu że rozpoczął się dzień. Koniec końców, rozchwianie cyklu dobowego w jego skrajnej postaci, np pracy na 4-brygadówce, kończy się załamaniem gospodarki hormonalnej organizmy, wyczerpaniem, chorobami emocji i psychiki, a nawet nowotworami.

Wielkie miasta źle działają na psychikę

Podświadomość ma zakodowane mieszkanie w małych plemionach, a później wioskach. Aż do XX wieku, czyli jeszcze 100 lat temu, zdecydowana większość Polaków mieszkała w małych wioskach. W psychologii funkcjonuje zasada głosząca, że psychicznie jesteśmy w stanie „udźwignąć” utrzymywanie kontaktów z maksimum 150 osób. Antropolodzy i archeolodzy potwierdzają tę teorię mówiąc, że dawne plemiona, wioski, osady liczyły właśnie około 150 osób. Do dziś w wielu obszarach regionów takich jak Amazonia, Afryka czy Borneo, istnieją ta zasada ma żywe zastosowanie.

Jednak wcale nie trzeba jechać na jakieś zagraniczne zadupie, gdzie może Cię spotkać zaszlachtowanie maczetą. Wystarczy nawet nasze rodzinne podwórko. Ludzie, którzy przeprowadzili się z miasta na wieś stają się spokojniejsi i szczęśliwsi No, o ile oczywiście nie muszą dojeżdżać do pracy po 2 godziny w jedną stronę, jak i nie muszą obcować z innymi ekstremami tego typu. Bardzo ważny jest też argument, że ludzie mieszkający w małych wioskach nawzajem się znają, co sprzyja wytworzeniu więzi. A co za tym idzie, sprzyja to większemu poczuciu bezpieczeństwa, jak i poczuciu, że możemy sobie nawzajem polegać.

Ma to także złe strony jak wszystko na świecie, a mianowicie purytańska dulszczyzna czy „społeczna omerta”, gdzie rządzi ksiądz, lokalny działacz z PO czy PSL, lokalny biznesmen i lokalny mafiozo. Razem tworzą oni rzeczywistość tzw. „wilkowyjskich gmin”, zmorę Polski lokalnej. O kryzysie tożsamości i zaniku wzajemnych relacji, jakim towarzyszy przeprowadzka do miast, będzie w dalszej części artykułu,

Miasto ogranicza nasz kontakt z naturą

Przed przeprowadzką do miast byliśmy cały czas otoczeni bodźcami związanymi z naturą. Lasy, łąki, pola, jeziora, góry, zwierzęta gospodarskie, zwierzęta dzikie, i tak dalej. Natura jest najlepszym antydepresantem. Człowiek obcując z naturą czuje się po prostu lepiej, niż w gęstych przestrzeniach miejskich. Dodatkowo człowiek dobrze się czuje przy otwartych przestrzeniach, a nie w betonowej dżungli gdzie od jednej strony ulicy do drugiej jest klaustrofobiczne sto metrów. Nawet w miejskich, otwartych przestrzeniach takich jak wrocławskie rozlewiska Odry (okolice Katedry) czy szczecińskie Wały Chrobrego z widokiem na port, człowiek czuje się już lepiej. Patrzenie w dal koi ludzi umysł, a tego w mieście dramatycznie brakuje.

Siedzący tryb życia i ograniczenie sprawności fizycznej przyczyną problemów zdrowotnych

Przez wieki ludzkość całe dnie się ruszała, praktycznie non stop. Człowiek jest ewolucyjnie stworzony do ciągłego ruchu. Mówiąc kolokwialnie, człowiek cały czas zapierdalał. Chłopi od świtu do późnego popołudnia organizowali prace polowe. Kobiety trudniły się zbieractwem (łażenie po lasach), drobnymi pracami pomocniczymi przy męskich pracach polowych, jak i np wyrabianiem tkanin. Człowiek był non stop wysportowany i bicepsy, czyli muskulatura, była czymś naturalnym. Ruch jest bardzo ważny. Bez niego organizm niszczeje. Teraz w miastach dzieci, licealiści i studenci siedzą po 8 godzin przy biurkach, a dorośli nawet po 12 godzin, nazywając tego typu katorgę „karierą i samorealizacją”.

Bez ruchu nie ma odpowiedniego spalania dostarczanych do organizmu kalorii, ale nie tylko. Bez odpowiedniej ilości ruchu zwalnia metabolizm, co tylko potęguje brak spalania kalorii i odkładanie tłuszczy na potem. Warto tu dodać, że ludzki organizm jest nastawiony na magazynowanie jak największej ilości kalorii za wszelką cenę. Jest to relikt ewolucji, gdy nieurodzaj, susza czy wręcz głód zdarzały się niezwykle często. Liczyła się więc dosłownie każda kaloria, którą trzeba było chronić za wszelką cenę. Organizm nie zna obfitości jedzenia jaka ma miejsce teraz i konieczności odchudzania. Przytyć niezwykle łatwo a schudnąć trudno. M.in. dlatego, że mamy aż 3 hormony odpowiedzialne za podwyższenie ilości glukozy (cukru) we krwi, i tylko jeden (insulina) odpowiedzialny za jej obniżenie.

Toksyny w jedzeniu i inne metody jego produkcji niszczą zdrowie w ekspresowym tempie

Toksycznego żarcie, jak i nowych metod jego produkcji (mleko które nie jest mlekiem, ale pasteryzowanym lub homogenizowanym pół-syntetykiem) nigdy w historii ludzkości nie było. Aż do teraz. Nie było też takiej powszechności gotowania i pieczenia, połączonej z tak niskim spożyciem surowego pokarmu. W związku z tym mamy epidemię najróżniejszych chorób cywilizacyjnych. Pomimo statystyk prowadzonych przez państwa (w Polsce przez GUS), to prawdziwa długość życia nie rośnie, ale coraz bardziej spada. Wszystko jest bowiem kwestią metodologii, jak ta średnia długość życia jest liczona i do czego jest porównywana. W związku z wieloma czynnikami (toksyczne żarcie, chemiczne farmaceutyki, zanieczyszczenie środowiska itp) trwa właśnie wielkie „sito genetyczne”.

Przez tysiąclecia słabsi umierali, a silniejsi przeżywali. Dawniej kobieta miała po 10 dzieci, a wieku 18 lat dożywało tylko 5 najsilniejszych lub nawet mniej. I to oni przekazywali swoje silne geny dalej. Jednak dziś na skutek działalności medycyny ratuje się ludzi słabych genetycznie, które przekazują swoje słabe geny dalej. W związku z tym, każde kolejne pokolenia są słabsze. Obecne „sito genetyczne” przeżyją Ci ludzie, którzy nabiorą genetycznej odporności na przetworzone, pełne chemii żarcie, na zanieczyszczenie środowiska, na wszechobecne farmaceutyki. Wykształci się nowa grupa krwi „C”. Dziś czynnikiem ewolucji genetycznej nie są choroby zakaźne i inne bolączki sprzed ery medycznej, ale właśnie to złe jedzenie i zanieczyszczenia w środowisku. To brutalne co napisałem, ale jestem już przyzwyczajony do dzielenia się z Wami niewygodną prawdą.

Anonimowy miejski tłum sprzyja lękom, przestępstwom i dekadencji

W ogromnych metropoliach liczących po 2 miliony ludzi, czy wręcz w megalopolis liczących nawet 88 milionów ludzi (Delta Jangcy) następuje atomizacja społeczeństwa. Tradycyjne więzi polegające na małych, lokalnych grupkach, zanikają. Pojawia się anonimowa, bezmózga masa masa. Następuje nie tylko zanik więzi sąsiedzkiej, ale także zanik tożsamości. Tożsamości różnie rozumianej – patriotycznej, rasowej, narodowej, płciowej, cywilizacyjnej. Ma miejsce wtedy rozkwit liberalizmu i lewactwa, które stawiają na całkowite pozbawienie tożsamości, nawet tej płciowej. Jak i na uczynienie z jednostki bezmózgiej masy, pozbawionej i więzi, i tożsamości. Co by nie mówić o tej całej purytańskiej, małomiasteczkowej dulszczyźnie, to ma ona swoje plusy i pewną przewagę nad lewackim bezmózgowiem. Poczucie więzi (sąsiedzi, miasto, państwo) jak i tożsamości (kobieta, mężczyzna, naród, rasa) pełni rolę spajającą społeczność i chroniącą ją.

W związku z zamieszkaniem w miastach jak i z upadkiem poczucia więzi i tożsamości, wzrosła „społeczna neuroza”, wzrosły też poczucie braku bezpieczeństwa jak i poczucie alienacji. Dodatkowo, człowiek pozbawiony poczucia więzi i tożsamości traci swoją siłę (czyli kolokwialnie mówiąc, traci jaja – większość brodatych hipsterów to mieszkańcy miast). Staje się jednostką podatną na manipulacje, zagubioną. Tak, gdzie rośnie w siłę liberalne lewactwo, tam pojawia się związana z nim „nowa świecka tradycja”, czy też nowe religia. Jest nią ateistyczny i bezrefleksyjny konsumpcjonizm. Wiara w jakąkolwiek sferę metafizyczną jest obciachem, filozofowanie i kwestionowanie jest nie na miejscu. Liczą się tylko nowe ciuchy, nowe gadżety, nowy wystrój wnętrza, nowy samochód i tak dalej. Ale nie tylko. Tak, gdzie rosną wpływy lewicy, tam rośnie także demoralizacja, zwiększa się przestępczość i więcej jest wszelkich zboczeń i dziwactw. To zawsze idzie w parze.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

CZY TY TEŻ JAKO DZIECKO ZADAWAŁEŚ DOROSŁYM NIEWYGODNE PYTANIA?!

Niezwykłe przebłyski geniuszu u dzieci?

Czy to prawda, że każdy z nas rodzi się geniuszem, ale potem w wyniku wychowania i prania mózgu w szkole staje się po prostu trybikiem systemu? Czy to prawda, że każdy z nas rodzi się ze zdrową psychiką, tylko później dostajemy różne złe „wdruki” do podświadomości, co czyni nas mniej lub bardziej uszkodzonymi psychicznie? Czy jesteśmy gigantami, wychowywanymi przez mentalnych pigmejów?

Te i inne pytania są bardzo ciekawe. O dziecięcej kreatywności i trudnych pytaniach zadawanych przez dzieci mówi się bardzo dużo. Mniej natomiast mówi się o dziecięcych „przebłyskach”, polegających na takim przedstawieniu przez nie sprawy, że dorośli nie wiedzą, co odpowiedzieć. Najczęściej jest to dostrzeżenie prawdy, która dla dorosłych jest niewygodna, bo obnaża ich niemoc, hipokryzję lub tabu.

Ten artykuł będzie trochę osobistym wyznaniem, ale możesz się przyłączyć do zabawy polegającej na opisaniu swoich dziecięcych przebłysków. A więc zaczynamy:

-Gdzieś na początku lat 90-tych, już po zniszczeniu naszej gospodarki przez Balcerowicza, który realizował plan bankiera Sachsa dla Polski, rodzice narzekali na sytuację w kraju. Mówili, że rząd nie dba o ludzi, że jest źle. Wtedy ja zapytałem, dlaczego ludzie się nie zjednoczą i nie pójdą na drugi dzień do pracy. Wtedy cały kraj by stanął i rząd musiałby ulec i dbać o ludzi. Dostałem odpowiedź: „Oj Jaruś..

-Gdzieś w połowie lat 90-tych, tata powiedział, że w naszej rodzinie będzie tradycyjnie, czyli mama będzie się zajmowała domem. I to wywołało we mnie bunt, poczucie niesprawiedliwości, że czemu kobieta ma być tak ograniczana. Ale nic nie wiedziałem o emancypacji, o sile kobiet, bo byłem dzieciarem. I powiedziałem tacie z poczuciem wewnętrznego buntu: To tak, ja u baptystów z tego filmu dokumentalnego!

-Doświadczyłem zmiany związanej z dojrzewaniem płciowym. Niewielu dorosłych już ludzi ten moment pamięta. Pamiętam, że jako dziecko miałem niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię. Moje postrzeganie świata było magiczne. Uwielbiałem hodować rośliny (pielęgnowałem ogródek), lubiłem rysować, chodzić na grzyby, puszczać fajerwerki. Całe życie miało dla mnie osnowę ciekawej tajemniczości i niezgłębionej magii. Zmieniło się to nagle, w wieku tych 12 lat. Nagle wyobraźnia została znacznie ograniczona. Pustka w głowie, dużo mniej myśli. Siedzę z ołówkiem nad szkicownikiem i nie mam zielonego pojęcia, co rysować. I w ogóle po co mam rysować. Cała magia życia gdzieś prysła. Szczegółowo opisywałem to w poniższym artykule:
-„Tajemnice świata: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Też go pamiętasz?!

-W 3 klasie liceum (17 lat) zaobserwowałem darwinizm ludzkich zachowań na wycieczce szkolnej w zoo w 3 klasie LO. Obserwując małpy i ich agresywne jak i stadne zachowania, mówiłem, że podobnie zachowują się ludzie, że powielają te same, ewolucyjne zachowania, np prawo silniejszego. To był rok 2002, wtedy nastolatki nie miały zielonego pojęcia o polityce i ideologiach, o psychologii już nawet nie wspominając. Dziś oczywiście już jest inaczej, bo nawet dzieci w podstawówce nienawidzą Platformy Obywatelskiej i lewactwa. 😉

-Miałem taki przebłysk w 2006 roku, w wieku 21 lat, gdy moja świadomość polityczna i duchowa była zupełnie nie rozwinięta. Jednak już wtedy była nastawiona przeciwko społecznej dulszczyźnie. Myślałem sobie, że za 10 lat będę zwykłym szarym obywatelem z żoną, dziećmi i ciągłą pracą. Bez tej fantazji, bez pierwiastka anarchistycznego. Życie bez refleksji, bez filozofii, bez głębi. Towarzyszyło mi wtedy trudne do nazwania uczucie braku, niespełnienia i utracenia życiowej szansy.

A Wy? Mieliście takie przebłyski, gdy byliście dziećmi? Lub gdy byliście jeszcze młodymi dorosłymi, ale Wasza świadomość polityczna, społeczna i duchowa były jeszcze zupełnie nierozwinięte? Jeśli chcesz, to podziel się nimi w komentarzach. 😉

P.S.

-Moja świadomość polityczna zaczęła rosnąć na początku 2007 roku, podczas kampanii socjotechnicznej rozpętanej w mediach przez PO. Buntowałem się, że estabiliszment i społeczna dulszczyzna atakuje rząd PiS-Samoobrona-LPR. Wcześniej nie miałem pojęcia co znaczą rozmaite idee i doktryny. Katolikiem nie byłem, do kościoła nie chodziłem. O duchowości nie wiedziałem nic.

-Świadomość „alternatywna”, ale tylko w kontekście teorii spiskowych (często tych durnych), polityki, wojen, zagrożeń (np zmiany klimatyczne), zaczęła formować się pod koniec sierpnia 2009 roku. Wtedy była globalna kampania histerii mająca skłonić ludzi, by zaszczepili się przeciwko świńskiej grypie. Do zmian zainspirował mnie słynny blog „Grypa666”, który w reliktowej i skrajnie antysemickiej formie istnieje do dziś. Był on prowadzony przez Marka Podleckiego i Piotra Beina, którzy stety lub niestety, byli „ojcami założycielami” polskiej sceny mediów alternatywnych, i na długo zdeterminowali jej kształt. Był to okres spiskowego i chrześcijańskiego „szaleństwa” w moim życiu.

-Zainteresowanie duchowością rozpoczęło się u mnie w sierpniu 2013 roku. Od około marca 2016 i przez cały 2017 rok bardzo frapowała mnie chęć poznania „ostatecznej prawdy”, i co zrozumiałe, wpędzało mnie to w dość nieciekawe, melancholijne stany.

-Dopiero w 2018 roku po wylądowaniu na kilka dni w szpitalu i pójściu „pod nóż” zrozumiałem, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, że życie jest i ma być odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. Nie muszę i nawet nie chcę już szukać sensu życia i odpowiedzi na odwieczne, egzystencjalne pytania. Nie muszę już wiedzieć, jak to naprawdę jest po śmierci, jak to jest w astralu czy podczas medytacji. To bardzo uwalniająca perspektywa. 🙂

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

TAJEMNICZE POZIOMY ŚWIADOMOŚCI W ROZWOJU DUCHOWYM. NA KTÓRYM TY JESTEŚ?

Jakie są poziomy świadomości rozwoju duchowego i osobistego u człowieka?

Jeśli interesujesz się duchowością i wszelkimi alternatywnymi zagadnieniami, to na pewno zauważyłeś, że różni ludzie są na różnych etapach rozwoju. Jedni nie wiedzą prawie że nic, inni szamoczą się w nieustannych poszukiwaniach, a jeszcze inni są już wyluzowani, pomagając tym drugim.

W duchowości, czy też w rozwoju duchowym także istnieją różne etapy i poziomy świadomości. Na tej trudnej drodze czekają na Ciebie liczne pułapki i zagrożenia. Chciałbym powiedzieć Ci jakie. Niewielu ludzi wie, co jest ostatecznym celem tej wielkiej wędrówki. Zapraszam Cię do zapoznania się z siedmioma poziomami świadomości człowieka. Nie chodzi tylko o sam rozwój duchowy, ale o całość ludzkiej egzystencji. Każdy poziom ma unikalne postrzeganie świata, na każdym poziomie można utknąć na lata lub na całe życie, i każdy poziom „wie swoje”.

1. – Animal, poziom pół-zwierzęcia – „wełna nie wełna, byle kicha pełna”, „micha ryżu i telenowela wystarczy”, „choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś spokojna”.

Czasami człowiek stwierdza, że ujrzał dno studni ludzkiej głupoty. Ale wtedy się pojawia ktoś, kto utwierdza go w przekonaniu, że ta studnia jednak nie ma dna.”

Jedyna rzecz która odróżnia nas od zwierząt, to miłość. To ona czyni nas wyjątkowymi. Ale to nie wszystko. Od zwierząt odróżnia nas także niepohamowane draństwo. Zwierzę czyni tyle zła, ile musi, np przy polowaniu lub przy obronie, i nie zna pojęć „dobra” jak i „zła”. Człowiek poznał, czym jest dobro i zło, i niestety, najczęściej wybiera zło.”

Na każdym kolejnym poziomie ewolucyjnym, świadomość się zwiększa. Pierwsze organizmy zwierzęce miały większą świadomość, niż rośliny. Płazy, które wyszły częściowo na ląd, miały większą świadomość niż ich przodkowie, ryby. Płazy jednak miały mniejszą świadomość niż ich następcy, gady. Najwyższą świadomość mają ssaki, ale tu też jest ta ewolucyjna drabina. Największą świadomość wśród ssaków mają ssaki naczelne, do których zalicza się też człowiek. Człowiek jest jednak „koroną stworzenia”, od człowieka wymaga się więcej. Człowiek ma powinność wzbić się ponad programy natury, czyli: prawo silniejszego, słabszy ginie, drapieżnik (kat) zjada weganina-roślinożercę (ofiara). Te programy natury dalej funkcjonują wśród ludzi, ale pojawia się też druga strefa. Czyli sfera wrażliwości, empatii, humanitaryzmu, tolerancji, miłości. Do tej drugiej sfery zalicza się też wiedza, nauka, rozum logiczny, ale także mistyka, wiedza tajemna i duchowość.

Co oczywiste, te dwie sfery (programy natury i sfera empatii) są w permanentnym konflikcie. I częściej wygrywa ta pierwsza, naturalna, barbarzyńska sfera. Naszą ludzką powinnością jest dążyć ku empatii i humanitaryzmowi, a nie bez przerwy nurzać się w programach natury. Obecnie ten konflikt między programami natury a sferą empatii szczególnie przybrał na sile. Funkcjonują dwa systemy które się „gryzą”, a ludzie są straszliwie rozdarci. Widać to szczególnie w relacjach damsko-męskich. wiele kobiet wciąż podnieca testosteronowy mięśniak-brutal, samiec alfa, czyli bad boy. Jednak taki człowiek nie nadaje się do związku i ma kobiety w głębokim poważaniu.

A same kobiety tęsknią gdzieś za tymi spokojnymi, wrażliwymi mężczyznami. Ale taki mężczyzna często nie ma tej pierwotnej, męskiej siły. Więc nie podnieca. Więc zostaje „tylko przyjacielem”. No i kobiety wyją z rozpaczy, bo nie rozumieją samych siebie, i wkurzają się na mężczyzn. Że albo same „zimne dranie”, albo same wykastrowane „cipeusze” bez jaj. U mężczyzn z jednej strony jest to chęć posiadania kobiety-dziewicy, której jedynym miejscem zainteresowań jest kuchnia, która słucha się swojego „pana i władcy”. A z drugiej strony, mężczyzna marzy o kobiecie „pozytywnie szalonej”, mającej swoje pasje, silnej i potężnej, będącej diablicą w łóżku.

Poziom pierwszy to świadomość, która ledwo co wyszła ze świata zwierząt. Jest to świadomość małego dziecka, gdzieś do sześciu lat. Później powinna, teoretycznie, wykształcić się świadomość poziomu drugiego, ale są ludzie, którzy na tym pierwszym etapie są całe życie. Człowiekiem rządzą tutaj najniższe popędy i instynkty, a świadomość jest bardzo niska. Reaguje impulsywnie, kompletnie nie zna motywów i przyczyn zachowań swoich i innych. Ktoś się krzywo spojrzy, to da w mordę. Zobaczy kobietę w krótkiej spódniczce, to powie niewybredny żart, klepnie w tyłek, obrazi. Człowiek na tym etapie jest ignorantem niemal we wszystkich dziedzinach życia. Bardzo częste są zmiany pracy co kilka miesięcy, awanturnictwo w miejscach pracy i nie tylko, albo okresy całkowitych braków dochodów czy wręcz bezdomności.

Nie obchodzi go, że nie zapłacone rachunki narastają i narastają, wraz z odsetkami. Przecież wystarczy tylko wyrzucić korespondencję, nie wpuścić listonosza czy windykatora. Przecież zamiast leczyć gorączkę, lepiej zbić termometr, nieprawdaż? Ignorancja na tym poziomie jest krytycznie wysoka. Jedyne zainteresowania światem, o ile w ogóle je można tak nazwać, to butelka piwa i telenowela lub mecz wieczorem, narzekanie na swoje miejsce pracy, i ewentualnie własna rodzina, o ile taki człowiek ją posiada. Rozmaici intelektualiści od lat biją na alarm, że poziom czytelnictwa w Polsce jest krytycznie niski. ponoć około 70% Polaków w ogóle, od lat nie czyta książek. Miliony naszych rodaków ostatnią książkę czytało przed wieloma laty i była to lektura szkolna typu „Pan Tadeusz„. Czyli książka o wartości śmieciowej.

Miliony ludzi nie wie, że kilkanaście lekarstw przeciwbólowych reklamowanych w telewizji, może zawierać tę samą substancję czynną, np paracetamol. Nie są w ogóle tego świadomi że istnieje coś takiego jak substancja czynna i że jest to coś innego niż nazwa handlowa leku. Kupują kilka na raz – Apap, Tylenol, Panadol i inne, przedawkowują substancję czynną i się trują. Bywa, że umierają od tego. Milionom ludzi możesz pokazać mapę naścienną Polski – od biedy rozpoznają kształt. Ale nie będą potrafili wskazać na mapie, gdzie leży ich miasto, choćby mieszkali w mieście wojewódzkim. Już nie mówiąc o takiej abstrakcji jak wiedza o tym, gdzie leży Warszawa.

Tak więc ignorancja dotyczy rzeczy najbardziej podstawowych, np daty wybuchu II wojny światowej lub tego, że smartfona nie wolno wkładać do włączonej mikrofalówki, bo eksploduje. To właśnie ludzie z tej grupy są najczęstszymi laureatami Darwin Awards, czyli Nagród Darwina. Są one przyznawane tym, którzy umarli ze swojej winy, w najgłupsze możliwe sposoby. Dalej: na poziomie pierwszym ideologie się nie liczą. Reprezentant tego poziomu może mieć mgliste wyobrażenie, że politycy to złodzieje a dzieje się źle. Ale brak mu wiedzy choćby o tym, jakie są różnice między PiS a PO. Raz może zagłosować na PiS, bo obiecał 500+, a innym razem może przekonać go pan z PO, bo ma ładny garnitur, bo jest taki przystojny i tak ładnie mówi.

Świadomość poziomu pierwszego jest bardzo rozpowszechniona w cywilizacji islamu. Tamtejsze wychowywanie, a potem separacja od kobiet, w tym od kobiecej delikatności, tworzy turbo-patriarchalną „cywilizację żołnierzy”. W islamie oficjalnie zakazane jest samodzielne myślenie, jest ono karane w brutalny sposób. W katolicyzmie samodzielne myślenie nazywa się „herezją”. Poziom pierwszy to także cywilizacja afrykanów (murzynów), którzy są dużo agresywniejsi niż biali. Częściej także porzucają swoje kobiety jak zajdą w ciążę. W Europie afrykanie czy muzułmanie zajmują się handlem narkotykami, siedzeniem na zasiłkach, dorywczymi pracami który często porzucają i zmieniają. Popełniają większą ilość przestępstw, stanowią ponad 70% populacji więzień. Także Chińczycy, Bengalowie czy Hindusi mają taką świadomość. W Polsce reprezentantami poziomu pierwszego są: cyganie, większość kryminalistów, nałogowi, hardkorowi alkoholicy, kibole, dresiarze, pospolita „patologia”, staruszkowie ze wsi i rzadziej z miast wierzący we wszystko co jest w TV.

Zachęcam Cię do zapoznania się z informacjami na temat tego poziomu świadomości:
-„Chcesz uświadamiać ludzi? Poziom ignorancji jest krytycznie wysoki!

2. Polak, ateista, obywatel. Poczciwina. Poziom ubezwłasnowolnienia społecznego – „pokorne ciele dwie matki ssie”, „trzeba się podporządkować, nie wychylać, nie filozofować i nie zadawać głupich pytań”, „życie spełnione to 8 godzin pracy na etat, mieszkanie na kredyt, dzieci, a w niedzielę po kościele obiad u teściów.”

Kobieta szykuje szynkę do pieczenia, posypuje przyprawami po czym obkraja brzegi szynki formując prostokąt i wkłada do brytfanny.
Zdziwiony mąż pyta: po co tak robisz?
-Tak się robi. Moja matka tak robiła.
Mąż dzwoni do teściowej
Mamo jak pieczesz szynkę?
-Normalnie, przyprawiam odkrajam boki, formuję prostokąt, wkładam do brytfanny i piekę.
-Ale dlaczego obkrajasz boki.
-Tak się robi. Moja mama tak robiła.
Mąż dzwoni więc do babci i opowiada o tej szynce pytając…
Babcia starowinka rzecze: wnusiu ja żem obkrajała, bo miałam tylko jedną wąską foremkę..

„Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce.”
~Lew Tołstoj

Ubezwłasnowolnienie społeczne jest potrzebne ludziom na tym etapie. Bezpiecznej wizji życia dostarczają społecznie akceptowalne doktryny, np ideologie polityczne i religie. Myślenie samodzielne jest nie tylko bolesne i budzące lęki, ale też zakazane, niemile widziane, heretyckie i tak dalej. Każdy sprzeciw wobec społecznych recept na życie i społecznych oczekiwań (czyli: konformizm, nie kwestionowanie i nie wychylanie się, a także ślub, dzieci, kredyt, telenowele, mecze itp), jest odbierany jako zagrożenie i jako przejaw niedostosowania. Lub przejaw wręcz szaleńca. Tłumaczysz coś oczywistego takiemu człowiekowi, np z zakresu psychologii akademickiej, to usłyszysz: „Wiesz co, nie wiedziałem że z Ciebie takie ziółko. Jesteś zwykłym popaprańcem.” Ich mózgi i świadomości nie są przystosowane do przyswojenia czegokolwiek, na co nie ma społecznego, kościelnego czy rządowego zezwolenia.

Recepta życiowa takiego człowieka to: „chodzić do szkoły, znaleźć pracę, wziąć ślub, założyć rodzinę, iść na emeryturę, umrzeć.” W zasadzie niczego więcej od życia nie wymagają ani nie chcą. Przecież bogactwo jest dla bogatych, a naszą dolą jest po prostu siedzieć cicho i pracować. Przecież jest kryzys, Ci rządzący się znają lepiej i wiedzą, że na nic nie ma pieniędzy. Po wyjściu z pracy po prostu jedzą obiad i siadają z piwem przed TV, oglądając telenowelę, taniec z gwiazdami lub mecz. Czytanie? A po co czytać, przecież liceum już zdałem, Pana Tadeusza przeczytałem, to na cholerę mam sobie zaprzątać głowę niepotrzebnymi głupotami? To samo z dokształcaniem się i zdobywaniem wiedzy. Przecież mam już „studyja” i pracuje „we firmie”, więc po co i na co mi to?

Hobby i pasja to dla nich bzdura, bo przecież trzeba wydorośleć, czyli stać się kolejnym smutnym poważniakiem, szarą masą. Hobby dobre jest dla dzieci, człowiek dorosły ma pracować, i broń Cię panie boże nie „filozować”, bo to też głupota. Trzeba zajmować się rzeczami konkretnymi, a myślenie zostawić jajogłowym i intelektualistom. Zmienia się kilka rzeczy w stosunku do poziomu pierwszego. Tutaj świadomość jest większa, ale jej źródła są wyłącznie z tego, co społecznie poprawne. Człowiek taki może być ideologicznym „wojownikiem o prawdę”. Każdy, kto ma choć trochę inne poglądy, jak i każdy, kto wyznaje zupełnie inną ideologię lub religię, automatycznie się myli i od razu staje się wrogiem.

3. Expansion, dominanta ego. Biznesmen lub zwyczajny luzak – „mam wszystko gdzieś, liczy się tylko szmal / dobra zabawa, żyje się tylko raz!”

Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem.”
George Orwell

Jest to dominacja ego. Na tym poziomie liczy się albo biznes i coraz większy hajs, albo po prostu luzactwo, imprezowanie, piwo i zioło. U ludzi taki poziom zaczyna się w wieku nastoletnim, podczas dojrzewania płciowego. Także na tym poziomie można utknąć na całe życie. Teraz liczy się tylko dobra zabawa, seks, alkohol, narkotyki. Receptory mózgowe są na tym poziomie rozgrzewane do czerwoności. Zwraca się uwagę prawie wyłącznie na wygląd zewnętrzny, tzw „status”, zarobki jak i maski zakładane w towarzystwie. Dobrym przykładem „masek” zakładanych na tym poziomie jest idea korporacyjnych „small-talków”, przejęta przez tzw klasę średnią.

Inną specyficzną postawą prezentowaną przez tych ludzi, jest postać psychopatycznego biznesmena. Który ma innych ludzi za nic, który kobiety traktuje jak swoją własność. Liczy się dla niego tylko kasa, szpan i status. Na poziomie trzecim ideologie i religie tracą na znaczeniu. Są ważne jedynie wtedy, gdy przynoszą wymierne korzyści dla ego. Np kręcenie lodów przez biznesmena z Platformą Obywatelską. Zagłosowanie dla towarzyskiego szpanu na Nowoczesną. Pójście do kościoła by utrzymać swój „status” lokalnego, wiejskiego piekarza-biznesmena, szanowanego i poważanego obywatela. Ale tak naprawdę „trójki” trochę pogardzają tymi doktrynami.

Późną mutacją dominanty ego jest niewolnik systemu, który wycofał się z nieustannego pobudzania receptorów mózgowych, często poprzez podejrzane substancje, i „ustatkował się”. Wpada wtedy w najbardziej perfekcyjną sieć niewolnictwa na świecie, szczególnie w Polsce. W sieć zależności kredytowych, rodzinnych i małżeńskich. Z kredytem hipotecznym i samochodowym, z 12-godzinnym dniem pracy, z węzłem małżeńskim, dziećmi, sąsiadami i teściami już się z systemu nie wyrwiesz. Jest to de facto regres do poziomu drugiego. Niewola taka jest wymyślona w sposób perfekcyjny. Tkwiąc w takiej sytuacji, nie masz praktycznie żadnych możliwości ruchu. Musisz grać tak, jak Ci każą.

4. Przerażony aktywista – „dlaczego oni wszyscy śpią?! Chcę ich przebudzić!”

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”
~Albert Einstein

Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.”
~Heraklit z Efezu

Człowiek nagle dostaje olśnienia, że to, co oficjalne, jest bardzo zakłamane. Oszukiwano go całe życie, ukrywając przed nim prawdę. Tylko czym ta prawda jest? Zaczyna zdawać sobie sprawę z ogromnego cierpienia i zła, jakiego doświadczają ludzie. Zaczyna filozofować, szukać odpowiedzi, wątpić, kwestionować, zadawać niewygodne pytania. Jest to wejście do tzw. „Niebezpiecznej Kapliczki” wg Roberta Antona Wilsona. A po ludzku: jest to wejście na drogę, z której nie ma już możliwości odwrotu. Człowiek nigdy już nie będzie taki sam. Nawet jeśli się zupełnie wycofa, to ten „ślad antysystemowości” na zawsze w nim pozostanie.

Jest to też dobrowolne przystąpienie do największej łamigłówki, i zarazem największego żartu świata. Czyli do „globalnego testu IQ”, czy jak wolą inni, do „kosmicznego testu IQ”. Ideologie na tym poziomie są ponownie ważne, ale teraz wybiera się ideologię lub religię po to, by zbawić świat lub przebudzić ludzkość. Wybiera się je z altruizmu (a przynajmniej tak się wtedy uważa), z potrzeby poszukiwania prawdy, a nie z potrzeby posłuszeństwa i społecznego podporządkowania, jak na poziomach wcześniejszych. Przecież wystarczy, że wszyscy ludzie zaczną wyznawać to samo, co ja. Wystarczy że wszyscy ludzie się nawrócą, uwierzą w Boga, czy też zaczną nieustannie medytować i podnosić swoje wibracje. A oni jak na złość nie chcą, toż to cholery jedne!

Cechą tego poziomu jest naiwność i bezkrytyczna wiara, z tym, że teraz przedmiot wierzeń się zmienia. Przedmiotem wierzeń nie są już społecznie sankcjonowane doktryny, trzymające system w ryzach. Ale są nimi: doktryny antysystemowe, doktryny rewolucyjne, doktryny mające zmienić świat, ścieżki duchowo-ezoteryczne, teorie spiskowe, wszelkie alternatywne wersje prawdy. Nawet wyznawana doktryna lewicowa lub prawicowa ma na tym poziomie rewolucyjny charakter. Wiara jest tu jednak tak samo bezkrytyczna. Na tym poziomie człowiek wierzy w coraz bardziej „szalone”, „kosmiczne”, „odjechane” teorie. Jest coraz bardziej przerażająco, coraz bardziej alternatywnie, a dla postronnych obserwatorów – coraz bardziej śmiesznie.

Aż strach się bać.. Przecież „wyznawcy pewnej religii”, Illuminaci, reptilianie, archonci, demony itp itd są wszędzie! Człowiek często wpada w pętlę tak zwanej „ezoteryki psychiatrycznej”, natrętnie poszukuje oświecenia. Chce nieustannie medytować, podnosić wibracje. Częsty jest etap unikania „złych energii” czy też „niskich wibracji” za wszelką cenę, co tylko jeszcze bardziej je przyciąga, zgodnie z zasadą wyparcia swojego cienia. Duża grupa ludzi podąża za różnymi rodzajami guru. Wędrują od jednego guru do drugiego, od jednej ścieżki duchowej do drugiej. Słowianie, turbo-lechici, wysokie wibracje, new age, lucyferianie, buddyści, i tak dalej. Część z nich uznaje się wręcz za oświeconych, za guru. Wtedy są bezkrytyczni w tym, co robią i głoszą, każdy sprzeciw i każda wątpliwość co do ich wierzeń jest atakowana i określana jako „nieduchowa”, „demoniczna”, „niskowibracyjna”.

Człowiek na tym etapie nie dostrzega, że w większości przypadków bije się ze swoim własnym umysłem i jego tworami, zaczerpniętymi z innych, choć podobnych umysłów. Taka konfrontacja z coraz większym „kosmosem” jest potrzebna po to, by wyluzować choć trochę i przejść do etapu następnego. Częsta jest tutaj walka z demonami, archontami, dezinformatorami, heretykami, opętanymi, zwodzicielami, „niskowibracyjnymi” i z innymi ludźmi, najczęściej niewinnymi. Tak dokonywana jest projekcja własnego, nieuświadomionego cienia na jakąś osobę, grupę lub ideę. Emocje aż kipią, a walka jest rycerska, heroiczna i niemal „werteryczna” (od młodego Wertera).

Świat jawi się po prostu strasznie, jako miejsce przerażające, niszczące, w opłakanym stanie, u progu całkowitej apokalipsy. Przecież światem rządzą reprezentanci „wiadomego wyznania” razem z lewakami! Ale chwila chwila, przecież nad nimi są groźni Illuminaci! To wszystko wina Masonerii i Illuminatów! A kto jest nad nimi? Może ktoś jeszcze gorszy? Lucyfer, według katolików i chrześcijan biblijnych? A może demiurg, według niektórych gnostyków? A może reptilianie, kosmici, archonci, jak głoszą przedstawiciele nurtu „ezoteryki psychiatrycznej”? Koniec końców, lęk jest ogromny. Ciągle może nastąpić przecież apokalipsa, koniec świata, przebiegunowanie, nastanie NWO, skok kwantowy, reset systemu, upadek ekonomii, dzień sądu, nadejście antychrysta, i tak dalej, aż bez końca.

Osoba taka często bardziej potrzebuje dobrej psychoterapii, niż studiowania jakiejś wydumanej wiedzy. Ja sam, obserwując wielu „internetowych guru” i widząc, co z nimi się stało na przestrzeni lat, śmiało mogę stwierdzić, że im już ta psychoterapia nie pomoże. Oni potrzebują pomocy psychiatry i odpowiedniego leczenia farmakologicznego. Ktoś kiedyś mi powiedział, bym pojechał do Czech i spożył psychodeliczny napój zwany Ayashuasca, zawierający DMT. Zastrzegł jednak, że jedni stają się po tym jasnowidzącymi na całe dalsze życie, a inni kretynami na całe życie.

Tak samo jest też z przejściem przez Niebezpieczną Kapliczkę. Albo zdajesz ten globalny test IQ, albo stajesz się debilem. Tudzież po prostu się wycofujesz, by wieść zwykłe życie, jednak z tym „alternatywnym” piętnem i poczuciem niezaspokojenia w duszy. Niektórzy natomiast latami lub nawet całe życie stoją tuż za drzwiami tej Niebezpiecznej Kapliczki, nie chcąc jednak iść dalej. Ostrzegają oni, że dalej znajdują się „smoki”, czyli wszelkie wytwory ludzkiego lęku, projektowane na świat zewnętrzny.

Często ujawnia się tutaj tak zwany „cień”. Cień jest częścią nas samych. Jest naszą cechą, potencjałem, którą my wyparliśmy, zanegowaliśmy, uznaliśmy za złą czy „demoniczną”. I wtedy ten potencjał domaga się zaakceptowania i ujawnienia. Zaczyna się on przejawiać w negatywie, bo przecież sami nadaliśmy mu negatywne cechy. Dopiero gdy ten potencjał przepracujemy, to zacznie się ujawniać w pozytywie. Dla przykładu: silny lęk przed psychopatami i jednoczesne przyciąganie ich w relacjach miłosnych przez kobiety, to zanegowany potencjał obrony i asertywności. Szczególnym przypadkiem jest tak zwana „świetlista paranoja”, gdy dany człowiek wręcz nurza się w miłości i w wysokich wibracjach, ale jego zanegowana, agresywna strona, czyli cień, domaga się ujścia. Więc szuka on innych ludzi, których mógłby oskarżyć o „demoniczność” lub „niskie uduchowienie„, a potem bezproblemowo się nad nimi pastwić.

O tej „świetlistej paranoi”, częstej u wyznawców new age, pisałem poniżej:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Dylematy tego poziomu opisałem w tym artykule:
-„Czy da się przebudzić innych z ich snu, w którym tkwią?

5. Agnostyk / Gnostyk – „nie pytaj o wszystko, tylko kwestionuj wszystko”

Rzeczywistość to przebieranka. Nie zrozumieją tego Ci, którzy tego nie doświadczyli.”
~Paul Krassner

Rzeczywistość ze swej natury jest mnoga i podlega nieustannym przemianom. To olbrzymia obfitość i mnogość każdych możliwych form. Żadna ludzka doktryna polityczna, religijna ani żadna inna, nie odda jej całości, a jedynie maleńki wycinek.”

Jest to poziom uzależnienia od szukania odpowiedzi, lub też uzależnienia od poszukiwania prawdy. Na tym etapie ta tendencja sięga apogeum. Człowiek na poziomie podświadomym już wie, że żadna doktryna ani szkoła duchowa nie da mu odpowiedzi. Ale jego umysł racjonalny za tym jeszcze nie nadąża. Jest to rozdarcie, które może trwać miesiące, a nawet lata. Jednak tutaj następuje odejście nie tylko od ideologii politycznych i „tradycyjnych” religii. Człowiek na tym etapie zaczyna też odchodzić od ścieżek duchowych, od guru i duchowych nauczycieli.

Pojawia się większa racjonalność, mniej jest spinania dupy, a więcej luzu. Człowiek waha się pomiędzy gnostycyzmem (wiedza tajemna) a agnostycyzmem (nie dawanie wiary niczemu, ale też nie negowanie niczego). Jest to wewnętrznie sprzeczne, ale tylko pozornie. Źródła wiedzy stają się bardziej rzetelne, pojawia się zdrowa tendencja do kwestionowania i nie dawania wiary na słowo, bez dowodów. Dlaczego mam wierzyć w coś bez dowodów? Jakie są realne dowody na to, co przedstawiasz? Skąd wiesz, że po śmierci / w astralu / podczas świadomych snów, jest tak, jak Ty głosisz? Jednak umysł dalej chce tej odpowiedzi, choć jeszcze nie wie, że jej tak naprawdę nie ma.

Człowiek skonfrontowany z tyloma teoriami, doktrynami, szkołami duchowymi, wyobrażeniami czy metodami, wyrabia sobie zdrowy dystans. Zaczyna zauważać iluzoryczność tego, co nazywa się oświeceniem. Słusznie obserwuje on, że o tym „oświeceniu” czy „byciu w tu i teraz” często mówią osoby mające po prostu łatwe i bezproblemowe życie. Co mam konkretnie robić, by być w tym tu i teraz, jak daje znać o sobie depresja i co chwile wywala coś z tarczycą? Co mam konkretnie zrobić, by tym niby oświeconym się stać? Łatwo jest mówić o takich rzeczach, gdy wiedzie się łatwe i przyjemne życiu. Gorzej, gdy pojawiają się pewne trudności. Na tym poziomie do człowieka dociera, że żadnego oświecenia nie ma, że to iluzja, to zaborcze pragnienie ego, by mu było przyjemnie.

Dylematy tego poziomu dotyczące polityki, jak i ułomności ziemskich ideologii, które nie dają odpowiedzi, przedstawiłem w poniższych artykułach:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

6. Oblivion – Spotkanie z otchłanią, kres poszukiwań. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego”

-Czujecie się zagubieni, odcięci, samotni. Ale tak nie jest. Nasze poszukiwania doprowadziły nas do wniosku, że tylko kontakt z innymi sprawia, że samotność jest do zniesienia. 
-A co teraz?
-Teraz wrócisz do domu.
-Ale ja mam tak wiele pytań.. Czy kiedyś tu jeszcze wrócimy?
-To dopiero pierwszy krok. W swoim czasie wykonacie następne. 
-Inni też powinni zobaczyć to, co ja!
-Tak się dzieje od miliardów lat. Cierpliwości.”
~Film SF „Kontakt” z 1997

Och, jakże dobrze jest wiedzieć, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, i że mogę mieć gdzieś „sensy życia” i inne dyrdymały. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego” – to najbardziej wyzwalające słowa na świecie. Jest to uderzenie w ścianę, tudzież spotkanie z Otchłanią. Wewnętrzne monologi powoli wygasają. Paniczne poszukiwanie prawdy stopniowo zanika. Nie ma już potrzeby znania tej prawdy i znania odpowiedzi. Umysł, przez lata próbujący wyjaśnić to, czego wyjaśnić nigdy nie może, dochodzi do kresu swoich możliwości. W końcu do człowieka dociera, że żadna filozofia, żadna doktryna, żadna szkoła duchowa nie udzielą mu odpowiedzi. I niech tak będzie.

Żaden z tych modeli myślenia nie odpowie na odwieczne człowiecze dylematy Przecież filozofowie, mistycy, naukowcy i wszelcy inni badacze poszukują tych odpowiedzi od zarania dziejów. I ani pre-totemiczni szamani żyjący w jaskiniach, ani ateistyczne mocarstwa zrzucające w imię kapitalizmu bomby na szkoły i szpitale, tej odpowiedzi nie znalazły. Zrób takie ćwiczenie.. Poczytaj filozofie Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Owidiusza i innych starożytnych myślicieli. Jak wiele się zmieniło od tamtego czasu, a jak wiele się nie zmieniło ani trochę? Na pewno dostrzeżesz uderzające podobieństwo ich starożytnych dociekań do naszych dylematów człowieka XXI wieku.

Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. A umysł nie ogarnie wszystkiego i nawet nie powinien tego robić. Teraz codzienny kubek kawy rano, czy szklanka piwa wieczorem ze znajomymi cieszą bardziej. Choćby odrobinę bardziej niż dawniej. Jest to spotkanie z największą tajemnicą, która tajemnicą ma pozostać. I to jest w porządku, nie trzeba wszystkiego wiedzieć. Pardon, bardziej niż te wszystkie tajemnice świata liczy się to piwo ze znajomymi lub butelka wina wypita z ukochanym człowiekiem.. Wiedza, którą masz, jest dalej w Tobie, przecież nie wyrzekasz się niej. Wiesz już co i jak, ale jest to wszystko jakby „w tle”.

Zmienia się nastawienie co do świata. Świat jest po naszej stronie i pomimo zdarzających się w historii „tąpnięć”, ewolucja rodzaju ludzkiego jest na dobrej drodze, choć trwa ona wolniej, niż byśmy sobie życzyli. Dobrze opisał to Robert Anton Wilson, pisząc o stopniowej ewolucji ludzkości, o „sieci koincydencji i synchroniczności” jak i o osobach tajemniczych „agentów ewolucji”. Których to zadaniem jest popychanie krnąbrnej i wygodnickiej ludzkości naprzód.

Wiesz już, że te wszystkie struktury – ideologie, religie, prawo, normy społeczne, armia, policja, więziennictwo, państwo, są ograniczające i krępujące, ale z drugiej strony, są niezbędne dla zachowania homeostazy (równowagi) systemu. Co by było bez nich? Przecież wiesz. Przykłady krajów takich jak Somalia czy Afganistan, gdzie struktury systemowe się załamały lub nigdy ich nie było, mówią Ci o tym aż nadto. Bardzo dobrze to zagadnienie przedstawia seria starych filmów Robocop, z hordami nastolatków pustoszących całe dzielnice. W tym filmie nastąpił całkowity kolaps moralności i etyki, jak i zapaść struktur policyjnych i wojskowych. Dwa główne filary podtrzymujące system, trzymające planetę małp w ryzach załamały się, więc małpy wylazły na ulicę i zaczęły rozwalać całe miasto jak leci.

Następuje powrót do myślenia racjonalnego, zejście na Ziemię, tę Ziemię. Jest to bardzo potrzebne i uzdrawiające, pomimo tego, że tutaj także popełnia się pewne błędy. I na tym etapie także można utknąć, uważając, że wie się wszystko. Niebezpieczeństwem tego etapu jest popadnięcie w drugi biegun, czyli w racjonalizm. Złe jest całkowite porzucenie duchowości i uznanie, że jest ona tylko wytworem podświadomości danego człowieka, jak i nieświadomości zbiorowej gatunku ludzkiego. Tutaj łatwo wpaść w pułapkę, że zwykłe, szare życie, ale już z wyciszonym umysłem, jest ostateczną esencją ziemskiego żywota.

Poszukiwanie sensu życia i odpowiedzi na pytania egzystencjalne jest elementem tego „największego żartu świata”. To nie jest tak, że straciłeś ten czas w pogoni za fatamorganą na pustyni, jaką metaforycznie jest ta planeta. Musiałeś przez to przejść, stracić dużo czasu, i pewnie dużo nerwów, by dowiedzieć się, że goniłeś za widmem, że tych odpowiedzi nie ma. Spójrz na poniższy obrazek. Koleś bezskutecznie rozkminia dylematy, ma kwaśną minę, jest przygnębiony. A obok niego jest tańcząca dziewczyna – żywa esencja żywota, samo życie, przed którym ten koleś się broni, nie chcąc dopuścić do siebie:

O dylematach i wnioskach tego poziomu pisałem w tych artykułach:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

7. Infinite Justice – Nieskończoność. „Nic nie jest takie, na jakie wygląda”

Być może życie i śmierć w tym wymiarze są na niby, ale przeżyć warto je tak, jak by były naprawdę.
~Mirek Piotr Czarko Wasiutycz

Czy jesteś gotów poświęcić dosłownie wszystko co wiesz i wszystko, co uważasz za prawdę, by poznać to, co nieskończone?

Ziemia to jedyne miejsce, gdzie możesz doświadczyć miłości.

Piekło to przeżyć dokładnie to samo życie jeszcze raz, wiedząc, że nie możesz  nic w nim zmienić.”

To, co nieświadome, nie może zostać poznane, sklasyfikowane, pomierzone i zbadane przez to, co świadome. To, co niematerialne nie może zostać opisane teoriami dotyczącymi świata materialnego. To co nielogiczne nie może zostać ogarnięte przez logikę. To, co nieracjonalne, instynktowne, a nawet zabobonne, nie może zostać wyplenione przez to, co racjonalne. To, co chaotyczne i nieuchwytne, nie podda analizie, się ani nie da się opisać przez uporządkowane ludzkie prawidła. To, co dotyczy serca, zawsze pozostanie zagadką nie do ogarnięcia dla umysłu.

Nie za bardzo wiem, jak pisać o czymś, czego nie do końca ogarniam. Przecież tak robią tylko (?) ignoranci i głupcy, nieprawdaż? A więc zdałeś ten „globalny test IQ” czy też „kosmiczny test IQ”, jakim jest pobyt tutaj, w Samsarze, na Ziemi. Brawo. Mało nas, prawda? Dostaniesz wybór. Poznać to, co nieskończone, czy wieść spokojne życie z tym, co wiesz, z jego blaskami i cieniami, ale już inaczej. No, na pewno inaczej, niż na poziomach 1 do 6. 😉

P.S. na koniec wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz na którymś z tych poziomów świadomości, od 1 do 6. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu.

Możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”. Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? 😉 W momencie śmierci to nowe-stare życie może być zmienione o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Od tego, na ile zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, czy znowu powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, nieco zmodyfikowanym wariancie.

Zadziwiające, prawda?

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

%d blogerów lubi to: