Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata”

Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata”

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,621,596 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Kofeina to narkotyk który zabija na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata”

kawa jest niezdrowaWklejam artykuł Henry Makowa o szkodliwości kofeiny. Jest to substancja o wiele bardziej szkodliwa, niż się mówi o tym powszechnie. Można śmiało zaryzykować tezę, że ta substancja zabija nas na raty, niemal niezauważalnie, i całe rzesze ludzi doprowadziła do kalectwa i przedwczesnej śmierci.

Kofeina jest de facto toksyną produkowaną przez rośliny w celu obrony przed owadami. Szybko paraliżuje ona ich układ nerwowy. U ludzi działa ona nieco inaczej. Już jedna filiżanka kawy zwiększa stężenie adrenaliny (hormonu stresu) o 200%, jak i zwiększa poziom kortyzolu (jeszcze gorszego hormonu stresu) o 30%.

Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych trapiących ludzkość. Wyniszcza nie tylko ciało, ale także psychikę i umysł. Kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu – DHEA. A więc oznacza to, że wzrost kortyzolu powoduje automatyczny spadek hormonu młodości, jakim jest DHEA.

Pobudzenie, jakie odczuwamy po kawie, to nic innego, jak wprowadzenie organizmu w stres. Nie jest to pobudzenie takie jak np po amfetaminie czy kokainie. Nie jest ono oparte o neuroprzekaźniki pobudzające (dopamina i serotonina). Ale jest oparte o hormony stresu i strachu.

Dodatkowo już kilka razy spotkałem się z opinią, że kofeina ogranicza.. doznawanie sfery metafizycznej, duchowej. Nietrudno się temu dziwić, bo to, co na dole (ciało, neuroprzekaźniki) jest też w środku (umysł, psychika) i na górze (metafizyka). Gdy mamy full hormonów stresu w sobie, nie doświadczymy pełni transcendencji.

Będziemy mieli kłopoty w medytacji, jodze. Ba, podczas medytacji możemy ściągnąć „coś” złego do naszego umysłu – bo hormony stresu buzują. Ale nie tylko. Bowiem kofeina powoduje uzależnienie i w konsekwencji, znaczne spadki energii. Powoduje wyczerpanie organizmu. Wypłukuje witaminy i minerały z niego. Przyczynia się do depresji, a także, niestety, schizofrenii.

Bowiem wzrasta ilość metabolitu adrenaliny – adrenochromu. Adrenochrom działa jeszcze bardziej destrukcyjnie niż adrenalina. Bowiem atakuje mózg, działa halucynogennie. Czy możliwe jest, że mamy do czynienia z kolejnym, wielkim medyczno-spożywczym oszustwem? I to takim jak: szczepionki, aspartam, syrop glukozowo-fruktozowy, cholesterol, gluten? Wszystko wskazuje na to, że tak. Ja kawę odstawiam i zachęcam do tego także Was.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Kofeina nie daje energii, powoduje stres i zakłóca sen

kofeina jest szkodliwaCytuję: „Ok, wiem, że ten artykuł nie będzie popularny. Większość z nas jest tak uzależniona od kofeiny, że nie chce o tym wiedzieć. Piszę o tym, bo kiedy światło dzienne ujrzała książka pt. Caffeine Blues, po prostu wiedziałem, że muszę ją przeczytać.

Kilka lat temu uświadomiłem sobie, że kawa jest o wiele gorsza od tego, co nam powiedziano, gdyż zauważyłem, iż mam ból artretyczne w nadgarstku w przeciągu 10-20 minut po wypiciu cappuccino!

Książka nie mówi o tym, jak zła jest kawa, ale mówi, jak dobrze bym się czuł, gdybym nie dostarczał organizmowi kofeiny przez dwa miesiące. Na przykład nie miałbym uczucia zmęczenia, które miałem w poranki.

Napisana przez Stephena Cherniske – dietetyka klinicznego – „Coffeine Blues” – jest bardzo łatwa do przeczytania i przekonująca. Uświadomiłem sobie, że kofeina nie daje energii, w rzeczywistości – jest główną przyczyną braku energii.

Cherniske przebrnął przez tony informacji na temat kofeiny i zaczął dostrzegać, że świadomie lub nieświadomie, prawie każdy badacz wychodzi z założenia, że kofeina jest w porządku. Czemu? Prawdopodobnie dlatego, że oni sami są zależni od kofeiny.

Kofeina jest w kawie, czarnej herbacie, zielonej herbacie, herbacie wu-yi, „zdekofeinizowanych” kawach i herbatach, czekoladzie, coli, wielu napojach gazowanych, niektórych lekach, guaranie, „energy” drinkach i chuppa-chupsach.

3/4 filiżanki:
– kawy z ekspresu ma ok. 120 mg kofeiny,
– czarnej herbaty ma ok. 70 mg kofeiny,
– zielonej herbaty ma ok. 35 mg kofeiny,
– najpopularniejszej coli ma ok. 45 mg kofeiny,
– Mountain Dew ma ok. 54 mg kofeiny.

Kofeina jest produkowana przez więcej niż 80 gatunków roślin. Powodem może być przeżycie. Jak się okazuje, kofeina jest używana przez rośliny jako pestycyd. Kofeina jest uważana za nieszkodliwą, gdyż jest w szerokim użyciu. Dr William Dement w swojej książce pt. „The Promise of Sleep” powiedział, że jeśli kofeina byłaby przedstawiona dziś, to nie byłaby wprowadzona do użycia.

LOBBY KOFEINOWE

Broszura o nazwie: „Co należy wiedzieć o kofeinie” opublikowana przez International Food Information Council (IFIC) z Waszyngtonu CD, była dostępna w szpitalach i innych terenach związanych z medycyną. Po wielu telefonach, Cherniske ostatecznie dostał listę „kibiców” IFIC. Zaliczali się do nich Pepsi, Coca-Cola, M&M, Nutrasweet, Nestle i Hershey – wszyscy mają kofeinę w swoich napojach i pokarmach.

„Partnerzy” IFIC to także takie grupy, jak National Association of Pediatric Nurses oraz Children’s Advertising Review Unit of the Council of Better Business Bureau Inc. Broszura mówi, że „kofeina jest normalnie wydalana w przeciągu kilku godzin po spożyciu”. W rzeczywistości, tylko 1% jest wydalane. Pozostałe 99% ma ulec detoksykacji przez wątrobę. Detoksykacja jednej filiżanki kawy może trwać 12 godzin.

Wiele badań dotyczących kawy i nadciśnienia było błędne, bo badani zaniechali picia kawy tylko przez jeden lub dwa tygodnie. Powrót do normalnego poziomu hormonów stresu zajmuje o wiele więcej tygodni.

Okres „połowicznego zaniku” narkotyku to czas, który jest potrzebny, by usunąć z organizmu połowę dawki. Kofeina to narkotyk. Okres połowicznego zaniku pojedynczej dawki kofeiny wynosi od 3-12 godzin.

KOFEINA = STRES, NIE ENERGIA

Kofeina powoduje stres. Pojedyncza dawka 250 miligramów kofeiny pokazała wzrost hormonu stresu – adrenaliny – o ponad 200%.

Kofeina powoduje klasyczną reakcję walki lub ucieczki, która jest przeznaczona do wydarzeń, które zdarzają się tylko czasami (np. gdy lew cię goni). Teraz, my stawiamy się w takiej sytuacji codziennie, przy użyciu kofeiny. W rezultacie nieużyty cukier i tłuszcz dostają się do krwiobiegu. Cukier powoduje więcej stresu. Tłuszcz zatyka tętnice. System trawienny zostaje spowolniony lub się zamyka.

Nie tylko kofeina jest uzależniająca, zachęca ona również do innych substancji uzależniających, jak nikotyna.

Kofeina nie daje ci energii. Stymuluje tylko układ nerwowy i nadnercza. To nie energia, to stres. „Energia”, którą myślisz, że masz od kofeiny, to po prostu pożyczka z nadnerczy i wątroby, a odsetki, które musisz spłacić, są bardzo wysokie.

Stres jest ważnym czynnikiem w takich zaburzeniach, jak lęk, bezsenność, depresja, wrzody, reumatoidalne zapalenie stawów, ból głowy, hipoglikemia, astma, opryszczka, nadciśnienie i choroby serca. A szpitale dają swoim chorym kawę lub herbatę, które dostarczają ciału stresu.

Spożycie kofeiny prowadzi do deficytu DHEA. DHEA to nasz hormon witalności. Zmniejszony poziom DHEA jest przyczyną starzenia. Kofeina to narkotyk prowadzący do starzenia się.

EFEKTY UBOCZNE

Kofeina ma związek z wrzodami i zespołem nadwrażliwości jelita grubego. GABA jest wytwarzane w przewodzie jelitowym, w którym to uspokaja lęk i stres. Kofeina zaburza prawidłowy metabolizm GABA.

Kofeina zaburza sen. Głęboki sen jest kluczem do dobrego zdrowia. Jeśli kofeina znajduje się w twoim krwiobiegu, jest mało prawdopodobne, że kiedykolwiek doświadczysz głębokiego snu.

Kofeina o każdej porze dnia może powodować problemy ze snem, zwłaszcza jeśli jesteś pod wpływem stresu.

Niedożywienie jest jednym z najbardziej oczywistych skutków spożywania kofeiny.

Jedna filiżanka kawy może zmniejszyć wchłanianie żelaza z posiłku nawet o 75%.

Ludzie nie rozwijają tolerancji na efekty lękowe spowodowane kofeiną. Przeciwnie, ludzie po prostu przyzwyczajają się do uczucia stresu, drażliwość i agresywności.

Kofeina przyczynia się do depresji w ściśle określony sposób. Jest to szczególnie z powodu efektu cofnięcia, który może powodować bóle głowy, przygnębienie i zmęczenia.

Cherniske poinformował, że 90% ludzi, którzy przyszli do niego, gdyż cierpieli na depresję i odstawili kofeinę zupełnie na 2 miesiące, zgłosili potem, że depresja odeszła.

Studenci z całego świata nie tylko stosowali kofeinę do walki z sennością, ale również wierzyli, że to pomoże poprawić ich wyniki na egzaminach. Solidne badania jednak pokazują, że tak mało kofeiny, jak 100 miligramów (jedna filiżanka kawy, dwa kubki cola), może spowodować znaczny spadek zapamiętywania i rozumowania.

Umiarkowani kawiarze z wysokim poziomem cholesterolu miały siedem razy większe ryzyko zawału serca, a ci, którzy piją najwięcej kawy, mieli osiemnaście razy większe ryzyko zawału serca, aniżeli osoby w ogóle nie pijący kawy.

Kofeina wyczerpuje twoje zapasy tiaminy i innych witamin z grupy B, wapnia, magnezu, potasu, żelaza i cynku. Kofeina zwiększa utratę wapnia i ryzyko wystąpienia osteoporozy.

Podejmij wyzwanie! Większość ludzi nie ma pomysłu, jak będzie wyglądać ich życie bez kofeiny i hormonów stresu, które krążą w ich żyłach.”

Tłumaczenie: Girion
Źródło oryginalne: HenryMakow.com
Źródło polskie: UderzwFalsz.wordpress.com


110 komentarzy

  1. gmo zabija pisze:

    ten koles z poczty zdrowia pisal ze kawa ok ale z mojego doswiadczenia moge powiedziec ze wykancza nadnercza i jego hormony tj kortyzol progresteon iitd problemem jest za duzo kortyzolu a jeszcze wiekszym jego wyczerpanie po latach nadprodukcji

    Lubię

    • Kacha pisze:

      Słuchaj z ust mi to wyjąłeś. Właśnie czytam poczte zdrowia i już nie wiem co mam myśleć na ten temat.

      Lubię

    • Oski pisze:

      Dzielenie włosa na czworo a fakty wyglądaja następująco 2 filiżanki kawy dzień po ćwiczeniach zmniejszają obolałość mięsniową aż o 48 % i pomagają dojsć do siebie ruszyć się ,mało?NA dobrą sprawe niedługo wody nie będzie mozna pic dlatego że butelki plastikowe zawierają bisfenol a który szkodzi,a znajdż jakąś szklaną powyżej 0,33 to nie lada sztuka..Trochę luzu co dzisiaj nie szkodzi..Poza tym herbata odwrotnie obniżźa poziom kortyzolu też zalecają pić ją po treningu który powoduje jego spory wyrzut..Co tez nie zawsze jest złem koniecznym,bo odprowadza szkodliwe produkty przemiany materii..

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Hej, a chodzi o czarną herbatę czy zieloną? Już kiedyś słyszałem, że czarna herbata pomaga obniżyć poziom kortyzolu.

        Lubię

        • Oski pisze:

          Obydwie zarówno zielona jak i czarna uspokajają a kawa podnosi kortyzol to prawda ale odmawiać sobie wszystkiego też ciężko.Choć fakt przesadzisz to łęb Ci rozsadzi do 2 dziennie,3 to już nie.Zależy jesli ktoś ma problem ze stresem to powinien pic wiecej herbaty a nie kawy

          Lubię

        • Oski pisze:

          Mam tez mieszane odczucia odnośnie kawy jednym razem mnie zamula jak za dużo,a z drugiej strony w duchu powtarzamy sobie słynny rym kawy nie wypije to nie żyje,nie wiem już co myśleć a ile ludzi tyle opiniii kłócić sie jednak nie będe.Chroni przed cukrzycą też

          Lubię

        • M.E. pisze:

          Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, czym jest i jak powinna smakować kawa, nie wspominając już o zawiłościach związanych z tym zależności chemicznych. Większość ludzi pije kawę taką, jaką znajdą na sklepowej półce, a to już świadczy o braku jakiegokolwiek rozeznania i świadomości. Kawa jakości SPECIALITY kosztuje ok. $10 – $12 za kilogram w stanie zielonym, natomiast wypalona i zapakowana paczka kawy komercyjnej w markecie kosztuje ok. 10 zł. Jak myślicie, czy kawa wysokiej jakości, kosztująca 35, 40, 45 zł za 250g ziarna, które po otwarciu powinna być spożyta w 2 tygodnie będzie taka sama, jak ta wcześniej przemielona i stojąca w magazynie a później na półce przez rok? Dodatkowo nie spożywacie wyłącznie kawy (jeżeli kupujecie ją z segmentu komercyjnego): przy tak niskich kosztach produkcji dużym firmom nie zależy na tym, żeby w workach znalazły się ziarna dobrej jakości. Często są to ziarna połamane, zgniecione, niedojrzałe, przejrzałe, zczerniałe, zgniłe, pozbierane spod butów zbieraczy jeszcze w stadium owocu, przeżarte przez robaki, pakowane z drobinkami ziemii, kamyków, listków czy łodyg, itd. (na jednej paczce znalazłem nawet znany nam wszystkim opis: „może zawierać śladowe ilości..”) Kawa wysokiej jakości to ta, pozbawiona szeregu defektów wymienionych powyżej, wyselekcjonowana z wyłącznie jednakowo dojrzałych owoców, starannie obrobiona, wysuszona i przebrana pod względem wielkości. Co jest ciekawe, kawy z tego segmentu nie są wyjątkowo drogie: paczka 250g zaczyna się już w granicach 25 zł. W Polsce funkcjonuje wiele palarni, które wyjątkowo dbają o jakość: Kofi Brand (Warszawa), Karma (Kraków), Coffee Proficiency (Kraków) czy Audun Coffee (Bydgoszcz). A gdyby komuś było mało, to na stronach takich, jak CoffeeDesk można się zaopatrzyć w ziarna od Niemieckich, Czeskich, Szwedzkich czy Norweskich palarni. Kawa w tym segmencie ma wiele smaków (ok. 800 wyczuwalnych aromatów) i nie jest to wyłącznie stereotypowa „Brazylia”.
          Podczas palenia kawy dochodzi do szeregu zmian chemiczno-fizycznych, od reakcji Maillarda do zmiany objętości. Kawa sklepowa, ciemno palona (taka piękna, błyszcząca) jest nie tylko „ciężka” i paskudna w smaku (dlatego wlewasz tam mleko i cukier, żeby zabić ten posmak), ale również może powodować problemy zdrowotne przez rozkład wielu substancji chemicznych i zbytnią karmelizację. Równie dobrze możesz sobie to porównać do spalonego mięsa. Nie spożywasz spieczonego na czarno kotleta, bo wiesz, że to niezdrowe, a popatrz, kawę już tak. I później wylewasz dziecko z kąpielą, krzycząc na lewo i prawo, że mięso jest niezdrowe, chociaż dobrze wiemy, że to nie mięso jest niezdrowe, a jego spalenie.

          Lubię

        • Truth hearts pisze:

          Jak martwe, zabite zwierzę czyli jego zwłoki mogą być dobre i zdrowe? Każdy próbuje sobie usprawiedliwić w każdy możliwy sposób spożywanie mięsa…

          Lubię

        • bleble pisze:

          Oczywiście, że smaczne. Dobrze przyprawione i przygotowane mniam, palce lizać.
          A, że zdrowe to już dawno udowodniono. Tylko czytasz złe artykuły 😛

          Lubię

        • januszs pisze:

          Prawda. Produkty palone są rakotwórcze tylko nie u każdego wywołują od razu raka. Tak jak nikotyna. Statystycznie to wygląda tak, że zatwardziałych kawoszy tak jak i miłośników dymka po 70 jest już bardzo mało…he, he…
          A te wyjątki co jeszcze po 70-ce chodzą po świecie potwierdzają tylko regułę:
          Pijesz kawuśkę i dymka se palisz to nic innego jak wcześniej się zwalisz..he, he…

          Lubię

        • bolaczek pisze:

          nie wiem jak to się ma do innych ludzi, ale ja na myśl o herbacie dostaję rozstroju żoładka. jest mi po niej zwyczajnie słabo, niedobrze robię się biała jak kreda i koniec. nie ważne który rodzaj herbaty – nie mogę tego pić.
          Kawa – co innego. I nie widzę u siebie stresu w związku z kawą, raczej zalezy czy jestem w zapędzonym mieście zwanym Warszawa, gdzie chwila odpoczynku traktowana jest jak przestępstwo, a stres łykamy z powietrzem od samego rana, czy na wsi wśród pól, gdzie każdy oddech przynosi spokój. W obu miejscach pijam kawę…. stres odczuwam tylko w mieście

          Lubię

        • Ewa pisze:

          Zielona uspokaja? Ciekawostka przyrodnicza. Kawę moge wypić wieczorem i spię jak dziecko, po zielonrj mam kłopoty ze snem…

          Liked by 1 osoba

        • MM pisze:

          Herbata ma większą zawartość kofeiny niż kawa. Zawsze tak pozostanie, że to dawka czyni lek oraz truciznę. pozdrawiam.

          Lubię

      • Aneta pisze:

        Herbaty zawierają trujący na dłuższą metę fluor.

        Lubię

      • Julek pisze:

        Tak to prawda zmniejszają obolałość ale nie przyśpieszą regeneracji mięśnia więc i tak nie powinno się ich pić a na obolałość po treningu po prostu rozciągaj się rano i wieczorem

        Lubię

    • bettsie pisze:

      Zgadzam sie zupelnie – u mnie problem z hormonami nadnerczy, czulam ze po wypiciu jednej kawy zaczynam czuc sie zle ale endokrynolog wmawial mi ze jedna filizanka jeszcze nikomu nie zaszkodzila … a ja jestem pijoszem kawy juz od 20 lat ..
      Moje nadnercza powiedzialy STOP . aldosteron podnad norme przez co spadl mi potas i wyladowalam w szpitalu prawie z objawami zawalu !! ( tak wykazaly badania krwi natomiast na EKg bylo ok )
      Obecnie nie pije juz 1 miesiac kawy … i po przeczytaniu artykulu czuje sie szczesliwa bo wiem co jest triumf i odzyskalam nadzieje ze po 2 miesiacach moze byc znakomicie ..
      Uwielbiam kawe, uwielbiam jej smak i zapach ale postanowilam jej powiedziec god bye

      Lubię

    • Kryszczynska teresa pisze:

      Zabija nas nie kofeina ,ale nienawiść innych.

      Lubię

  2. Dbam_o_zdrowie pisze:

    Poczta zdrowia tez ma „swoje interesy”

    Lubię

    • Elżbieta Bilska pisze:

      Poczta Zdrowia kłamie? Na czym jej interesy polegają? Piszę dlatego, że z wielu stron są doniesienia o zdrowotnej właściwości kawy, a tu taki artykuł – poczułam się zagubiona…, mimo że nie jestem nałogową „pijaczką” kawy.

      Lubię

      • Wiktor pisze:

        Elu, prawdopodbnie wszystko ma jakieś zdrowotne skutki. Kwestia to wybranie ich spośród wielu. A aka jest prawda? Prawda to saldo, czyli jak się wychodzi na całości.

        Lubię

  3. Paweł pisze:

    To ma sens. Chyba tez odstawię, ale jak nie kawa i nawet herbata to co? Sama woda? Poleć proszę jakieś alternatywy które można w normalnej pracy biurowej wykorzystać.

    Lubię

    • Zen pisze:

      Yerba! 🙂

      Lubię

    • Jurek pisze:

      woda z cytryną energetyzuje nie gorzej niż niezdrowa kawa 🙂 polecam

      Lubię

      • N, pisze:

        Tak, ponad to cytryna sama w sobie ma też wiele bardzo korzystnych dla naszego ciała i zdrowia związków, między innymi rewelacyjnie oczyszcza wątrobę! Warto pić nawet samą cytrynę, choć wiem, że dla niektórych osób może to być nie przyjemne… Ale warto, warto! Polecam!

        Lubię

        • Rafał Mróz pisze:

          Taa.. szczególnie „zdrowa” jest taka woda z plasterkami cytryny. I spora dawką imazalilu (sprawdź w Google)

          Lubię

        • Roman pisze:

          Nierozcieńczony sok z cytryny niszczy szkliwo na zębach, należy go pić tylko rozcieńczony z wodą (maksymalnie pół cytryny na szklankę wody).

          Lubię

        • endomordon pisze:

          No nie wiem, czy niszczy. Podobno sok z cytryny zawiera też związki chroniące zęby, dzięki czemu, mimo że jest kwaśny, nie szkodzi.

          Lubię

    • A pisze:

      Herbaty ziołowe – można kupić w torebkach. Skóra, włosy i paznokcie ci za to podziękują 🙂

      Lubię

    • halszka pisze:

      Herbaty ziołowe np. z wierzbownicy kiprzówki (rosyjski czaj wyparty przez producentów herbaty), owocowe, woda z cytryną, woda z solą (wg Zięby)

      Lubię

    • jolka pisze:

      Najlepsza jest nasza krolowa ziol -macierzanka ! polecam

      Lubię

    • Elżbieta Nowicka pisze:

      Zamiast kawy yerba mate lub czerwona herbata bez dodatków…

      Lubię

    • Maki pisze:

      Woda utleniona. Piję już od kilku mięsięcy I jestem zachwycona.

      Lubię

      • Krystyna pisze:

        Maki, możesz podać trochę więcej informacji na temat wody utlenionej, którą pijesz?
        Gdzie kupujesz, jaką ma procentowość? W jakich dawkach ją pijesz i o ile robisz przerwy w tej kuracji, to jak długie?
        Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

        Lubię

    • demoni pisze:

      moze czystek? powaznie sie zastanawiam nad odstawieniem kawy…

      Lubię

    • loretta pisze:

      to proste! Rumianek, mieta, szalwia, melisa, lipa (!).

      Lubię

    • Adam pisze:

      Czystek

      Lubię

    • Łukasz pisze:

      Alternatywa: jest pełno herbat ziołowych, np. mięta plus cytryna, jeśli nie lubisz smaku samej mięty, ja piję herbatę o nazwie ‚rumianek z miodem’, ma dobry smak, taki konkretny. Ale ogólnie proponuję mięte, która ma dość neutralny smak i do tego kawałki prawdziwych owoców, np. cytryna,pomarańcz, itp. Zupełnie inny smak na np. imbir czyli ‚ginger tea’, tak, że jest trochę możliwości :). Albo prawdziwa mięta: wrzucasz listki, zalewasz, naprawdę fajny aromat. Też nie lubię wody. Różnicę zaczynasz czuć po 2 tyg. Zaczynasz np. rewelacyjnie zasypiać. JEst jeszcze herbata z jaśminu, chyba ma trochę kofeiny, ale pewnie mniej niż normalna, świetny smak, to jest to co serwują w chińskich restauracjach jako ‚chińska herbatka’ 🙂
      Powodzenia!

      Lubię

    • Joanna pisze:

      Jest tysiące ziół, niektóre bardzo smaczne, inne niekoniecznie, a wszystkie o dodatkowym dobroczynnym działaniu. Można pić bratek, skrzyp, pokrzywę, czystka, wrzos itd itd

      Lubię

  4. Krystyna pisze:

    Kawa stała się tak powszechną używką, że mówiąc ,,wpadnij do mnie” , ,,spotkajmy się”, ,,byliśmy u znajomych” , ,,umówmy się” , ,,zaprosiliśmy gości” odnosimy wrażenie, że wypowiadamy jakiś skrót, część zdania, które bez słowa ,,kawa” czy ,,herbata” brzmi co najmniej dziwnie. Wszędzie, już nawet odruchowo, dodajemy ,,na kawę”, ,,przy kawce”. Słyszy się, że ,,kawka u sąsiadów była – i tu uwaga – bardzo przyjemna”, albo ,,ta kawa z Wojtkiem niczego nie rozwiązała”.
    Słowo spotkanie, na którym najmniej chodzi o wypicie kawy, zastępowane jest nazwą tego napoju. Kawa stała się memem, słyszanym przez dzieci a potem powtarzanym.
    Czy komuś zależy aby słowo ,,kawa” nie schodziło z naszych ust? Czy może to my jesteśmy wygodni, leniwi i nie potrafimy określić faktycznego powodu spotkania?

    A jak jest z tą kawą jako używką? Czy mogłabym prosić Gaję o komentarz w tej kwestii? Twoje, Gaju, uwagi dotyczące zdrowia są bardzo cenne i przydatne.
    Mam przy okazji pytanie. Moja kuzynka, gdy dowiedziała się o szkodliwości picia herbaty z cytryną, pije kawę z cytryną. (spróbowałam – obrzydlistwo) Czy kawa z cytryną jest tak samo szkodliwa jak herbata z cytryną? Mogę się tylko domyślać, ale nie mam dowodów. Jeśli tak jest, ciekawa jestem na jaką ,,miksturę” przerzuci się moja kuzynka …

    Serdecznie pozdrawiam.

    Lubię

    • rosemount1 pisze:

      Temat szkodliwości kawy docierał do mnie od lat, systematycznie, ale lekceważyłam sprawę, na to trzeba czasu. Pierwsze, kawa wypłukuje magnez z organizmu, sprawdziłam, gdy nie piłam kawy nie miałam skurczów łydek. Drugie, po kawie odczuwałam dziwne pobudzenie (takie nie naturalne) i specyficzny posmak w ustach (piłam niesłodzoną). W maju tego roku po przeczytaniu dwóch artykułów o szkodliwości kawy postanowiłam nigdy więcej. Ale na wakacjach poznałam wariatów pijących ten napój, kawa wg 5 przemian, czyli gotowana i dosmakowana na koniec miodem (już w filiżance). Broniłam się, ale nie dało się i sama sobie taką przygotowuję. Od razu ostrzegam, jej zrobienie trwa 10 minut. Ale.. mój świat się odmienił. Co do innych napojów. Znajoma lekarka podpowiedziała, żeby nie pić zielonej herbaty, bo ta wypłukuje nam Europejczykom cenne minerały, dla Azjatów jest lekarstwem. Odrzuciwszy zieloną herbatę też odczułam lepsze samopoczucie, może to tylko sugestia. Wtedy dotarło do mnie, że ja przecież jestem Słowianką, u nas herbata i kawa nie rośnie, wcale nie muszę wspierać Chińczyków i Brazylijczyków, mogę natomiast sięgnąć po to co mam pod ręką. Piję zioła, nasze, nie chińskie, nie himalajskie, nasze, zwykłe. Są przesmaczne. Zaopatrzyłam dom w czajniczek do parzenia (huta Wołomin robi świetne szklane). Książek o ziołach jest moc, każdy może znaleźć dla siebie zioło, które go uszczęśliwi. Uwielbiam bylicę boże drzewko, przywrotnik, skrzyp z przetacznikiem, ostrożeń warzywny (bardzo smaczny) i dużo dużo. Ne polecam picia fixów, chyba że ktoś ma braki akrylanów. Można pić kompoty ale nie przesładzać. Zmiana zwyczajów żywieniowych jest bardzo trudna i w naszych wygodnych czasach wymaga prawdziwego hartu ducha, czego innym i sobie życzę.

      Lubię

      • halszka pisze:

        Piję herbatkę z kwiatów nagietka. Jest wysmienita! Jesień/zima dziurawiec (pyszna!), mieszanka z poziomek, liści porzeczki, malin do tego choćby suszone jabłko, róża dzika-samo zdrowie! W tym roku suszę różne zioła, pewnie zrobię jakąś mieszankę 😉

        Lubię

      • M.E. pisze:

        Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, czym jest i jak powinna smakować kawa, nie wspominając już o zawiłościach związanych z tym zależności chemicznych. Większość ludzi pije kawę taką, jaką znajdą na sklepowej półce, a to już świadczy o braku jakiegokolwiek rozeznania i świadomości. Kawa jakości SPECIALITY kosztuje ok. $10 – $12 za kilogram w stanie zielonym, natomiast wypalona i zapakowana paczka kawy komercyjnej w markecie kosztuje ok. 10 zł. Jak myślicie, czy kawa wysokiej jakości, kosztująca 35, 40, 45 zł za 250g ziarna, które po otwarciu powinna być spożyta w 2 tygodnie będzie taka sama, jak ta wcześniej przemielona i stojąca w magazynie a później na półce przez rok? Dodatkowo nie spożywacie wyłącznie kawy (jeżeli kupujecie ją z segmentu komercyjnego): przy tak niskich kosztach produkcji dużym firmom nie zależy na tym, żeby w workach znalazły się ziarna dobrej jakości. Często są to ziarna połamane, zgniecione, niedojrzałe, przejrzałe, zczerniałe, zgniłe, pozbierane spod butów zbieraczy jeszcze w stadium owocu, przeżarte przez robaki, pakowane z drobinkami ziemii, kamyków, listków czy łodyg, itd. (na jednej paczce znalazłem nawet znany nam wszystkim opis: „może zawierać śladowe ilości..”) Kawa wysokiej jakości to ta, pozbawiona szeregu defektów wymienionych powyżej, wyselekcjonowana z wyłącznie jednakowo dojrzałych owoców, starannie obrobiona, wysuszona i przebrana pod względem wielkości. Co jest ciekawe, kawy z tego segmentu nie są wyjątkowo drogie: paczka 250g zaczyna się już w granicach 25 zł. W Polsce funkcjonuje wiele palarni, które wyjątkowo dbają o jakość: Kofi Brand (Warszawa), Karma (Kraków), Coffee Proficiency (Kraków) czy Audun Coffee (Bydgoszcz). A gdyby komuś było mało, to na stronach takich, jak CoffeeDesk można się zaopatrzyć w ziarna od Niemieckich, Czeskich, Szwedzkich czy Norweskich palarni. Kawa w tym segmencie ma wiele smaków (ok. 800 wyczuwalnych aromatów) i nie jest to wyłącznie stereotypowa „Brazylia”.
        Podczas palenia kawy dochodzi do szeregu zmian chemiczno-fizycznych, od reakcji Maillarda do zmiany objętości. Kawa sklepowa, ciemno palona (taka piękna, błyszcząca) jest nie tylko „ciężka” i paskudna w smaku (dlatego wlewasz tam mleko i cukier, żeby zabić ten posmak), ale również może powodować problemy zdrowotne przez rozkład wielu substancji chemicznych i zbytnią karmelizację. Równie dobrze możesz sobie to porównać do spalonego mięsa. Nie spożywasz spieczonego na czarno kotleta, bo wiesz, że to niezdrowe, a popatrz, kawę już tak. I później wylewasz dziecko z kąpielą, krzycząc na lewo i prawo, że mięso jest niezdrowe, chociaż dobrze wiemy, że to nie mięso jest niezdrowe, a jego spalenie.
        Może zasugerujmy, żeby nasi gospodarczy partnerzy za granicą również odpuścili sobie sprowadzanie naszych jabłek, serów, ziemniaków, mięsa, piwa czy wódki? Po co nas wspierać? Dla wielu ludzi jedna, określona rzecz jest źródłem całego dochodu, więc zastanówmy się, czy jest tu miejsce na idiotyczny cynizm. Nie musisz wspierać Nestle, ale możesz takich panów, jak Joaquín Ordoñez Buitron i Jego syna José z Brucelas, którzy, np. zapewniają pracownikom wyższe stawki, aby ich kawa była starannie zebrana. I jeszcze w ramach ciekawostki (a propos tej Brazylii), kawę produkuję się m.in. w Etiopii, Kenii, Ruandzie, Burundi, Kongo, Tanzanii, Brazylii, Kostaryce, Kolumbii, Meksyku, Ekwadorze, Hondurasie, Nikaragui, Boliwii, Peru, Panamie, Gwatemali, Salwadorze, Indiach, Indonezji.

        Lubię

      • True Savic pisze:

        i to jest dobry przykład 🙂
        Pozdrawiam i namawiam resztę szanownych czytelników do brania przykładu

        Lubię

    • infin pisze:

      Herbata z cytryna nie jest szkodliwa o ile sok z cytryny nie dostanie sie do lisci herbaty. Jesli wyjmie sie worek z herbata, to wtedy mozna swobodnie dodawac cytryne i nie wytworzy sie szkodliwy cytryninian glinu.

      Liked by 1 osoba

  5. Korrado pisze:

    A Yerba Mate zawiera kofeinę?

    Lubię

    • czerstwy pisze:

      Wbrew powszechnemu przekonaniu napar yerba mate zawiera kofeinę, jednak jej negatywne działanie jest neutralizowane przez pozostałe składniki „herbaty”. Ponadto liście yerba mate zawierają teobrominę (środek pobudzający znajdujący się w czekoladzie) oraz teofilinę (środek pobudzający znajdujący się w zielonej herbacie), jak również witaminy, aminokwasy, minerały i antyoksydanty w znacznie większych ilościach niż niektóre zielone herbaty.

      Liked by 1 osoba

      • Pan Piotr pisze:

        Ja dodam od siebie jeszcze na temat Yerba Mate, że jest świetna w pieszych (bo takie prowadzę, choć pewnie nie tylko takich) podróżach. Dodaje energii zewnętrznej (w odróżnieniu od kawy, co można wyczuć), ma sporo magnezu w sobie i go nie wypłukuje i daje niezłego kopa. Czasami na samej yerbie można przejść cały dzień. Bardzo dobrze nawadnia, a w upały gdy jest zalana na zimno świetnie chłodzi ( terere). Nie powinna być pita na czczo (to moje prywatne spostrzeżenia), bo obiciąża układ pokarmowy, a w szczególności żołądek. . Bardzo dobrze sprawdza się po lekkim posiłku złożonym z węglowodanów (kasze,owoce itp)

        Lubię

        • tupajda pisze:

          Kawy nie piję od zawsze. Raz skusiłem się na Yerba Mate… skończyło się na podwyższonym ciśnieniu, arytmi serca i kołataniu. Po paru godzinach przeszło. Ogólnie mam świetne zdrowie. Powiedziałem nigdy więcej!

          Lubię

  6. nieustraszona pisze:

    Też byłam uzależniona od kawy z efektami wymienionymi powyżej .

    Teraz jak mam smak na kawkę, no to zaparzam sobie nadzwyczajnie najzwyczajniejszą kawę zbożową !

    Zadnego telepania psychofizycznego po niej, co pozostawiam raczej jako skutek bojkotu producentów z przemysłu kawowego z jego coraz to bardziej wymyślnymi maszynkami do kawy, przeróżnymi dodatkami i niezliczonych ton śmieci z opakowań.

    Bojkotując kawowe szaleństwo nie tylko „zaoszczędzi” się na zdrowiu, ale również na kasie i co najważniejsze zredukuje się śmieci obciążające Naturę !

    Liked by 1 osoba

    • Gaja pisze:

      Kawa zbożowa posiada multum szczawianów.
      Zatem uwaga, bo bardzo szybko zamienia sie one w kamienie w ukladzie moczowym
      ponadto zawiera bardzo duzo puryn, a co za tym idzie podnosi produkcje kwasu moczowego bedacego trucizna dla organizmu 🙂

      Liked by 1 osoba

      • nieustraszona pisze:

        E tam takie chemiczno -” medyczne” straszenie dla ignorantów w kuchni, chemii i w „medycynie” !

        Taki stary kawał chodzi mi po głowie, że po tym jak lekarz stwierdził u pacjenta piasek w nerkach, kamienie w pęcherzyku żółciowym i złogi wapienne w stawach, to pacjent się ucieszył i postanowił z tych materiałów budowlanych wybudować dom !!!

        Lubię

    • Ooooo totoooo chodzi jakbym swoją żonę słyszał, która i bez tych maszyn była jej przeciwniczką i teraz chyba, ku jej radości, się do niej przyłączę… , tylko komu ona będzie teraz podpijać? (:

      Lubię

  7. And pisze:

    A co w takim razie z Yerba Mate? Może ktoś ma jakieś ciekawe informacje boo co w ogóle można pić jak na woda też trzeba uważać jaką się pije…

    Lubię

  8. mykuruksetra pisze:

    Z autopsji mogę potwierdzić, że kawa wprowadza w stres i pobudza do działania mechanicznego, zachowawczego, chaotycznego a przedawkowanie może spowodować głupawkę (nerwowy śmiech, podśpiewywanie i wygadywanie głupot) lub niemoc (paraliż psychiczny, strach). Totalnie nie sprzyja myśleniu strategicznemu, które wymaga spokoju i koncentracji.

    Polecam japońskie herbaty KUKICHA BIO (fragmenty gałązek do gotowania) lub HOJICHA BIO (liście do zaparzania). W przeciwieństwie do większości zakwaszających nas herbat i kawy, mają one odczyn zasadowy i nie zawierają kofeiny, mogą być spożywane zarówno przez dorosłych, osoby starsze i dzieci. Zamiast kawy natomiast polecam kawy zbożowe: orkiszową, z topinamburu, z żołędzi i ziołowo-zbożowe.

    Lubię

  9. Gaja pisze:

    @Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych trapiących ludzkość.

    No niezle 🙂
    A czy wiadomym jest, że bez kortyzolu nie da się zyc, podobnie jak bez cholesterolu?
    Ludzie nie dzajcie sie zwariowac. To, że ktos rano obudził sie i zapragnal zabłysnąć i na tą okoloczność wział na tapete kawę, bo własnie ja sobie zaprzył nie oznacza, ze jego „rewelacje” sa prawda niepodważalna!

    Juz ojciec medycyny nowozytnej powiedział, że „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.”

    Zatem tak samo jest z kawą i tak samo jest ze wszystkimi innymi rzeczami z jakimi mamy do czynienia na co dzień.
    Jedzenie moze nas leczyc, ale moze i zabić.
    Woda pozwala żyć, ale nadmiar jej potrafi zabić.

    Nie demonizujmy kawy, bo nie ma takiego powodu.
    Pisząc o kawie mam na mysli kwę ziarnistą, a nie jakąs chemiczna rozpuszczalną.
    Kawa aby nie szkodzic powinna byc gotowana na maleńkim ogniu w zimnej wodzie w tygielku.
    Po zagotowaniu palnik wyłaczamy i odczekujemy 5 minut, aby nieprzychylne zdrowiu garbniki opadły na dno. W tym celu do gotowania kawy dodajemy krysztalek soli himalajskiej.
    I gotowe. Taka kawa nie zaszkodzi i nie odwodni, a nawet wesprze prace organów wewnetrznych. Mitem jest także, że kawa podnosi cisnienie, szczególnie u osob pijących kawe na co dzień w zdrowych ilosciach, czyli max kubek 300 ml. . Podnosi jedynie puls i nie na długo.
    Nie przekłada sie także na produkcje kwasu moczowego bo nie zawiera puryn, a to kolejne kłamstwo. Zreszta tych kłamstw jest duzo wiecej, a Jarek jak widac zabral sie za ich powielanie 🙂

    Liked by 1 osoba

    • Krystyna pisze:

      Dzięki za komentarz i informacje, a w szczególności te dotyczące właściwego parzenia kawy z dodatkiem soli himalajskiej. Co do tej ostatniej osobiście przekonałam się, że jest pomocna przy zachowaniu zdrowia. Swego czasu przez kilka miesięcy bolała mnie głowa. Picie dużych ilości wody – w tym na czczo – prowadzenie aktywnego, względnie zdrowego trybu życia nie zmniejszało bólu mojej łepetyny od momentu przebudzenia. Skończyło się wizytą u lekarza, który zalecił mi serię zastrzyków w tyłek. Tramal przeciwbólowy! Ale mi leczenie! Ból głowy zmalał na rzecz jakichś zrostów i zgrubień na tyłku w miejscu iniekcji.

      W parę dni po ostatnim zastrzyku wszystko wróciło do ,,normy” – łeb nadal jak bolał tak bolał.

      I wówczas przeczytałam o soli himalajskiej (w ,,Jarkowym” artykule o micie szkodliwości soli). O tym, że zawarte w niej mikroelementy są ,,kluczykiem” do każdej komórki, która może pobrać niezbędne dla siebie ilości wody a także pozbyć się ubocznych produktów przemiany materii – toksyn.
      Do każdej wody używanej do picia, do napojów i do posiłków wsypywałam kilka ziarenek soli himalajskiej.
      Już po dwóch dniach ze zdziwieniem zauważyłam, że moja głowa nie jest najważniejszą i jedyną częścią ciała, na której koncentrowałam się od kilku miesięcy z powodu bólu.
      Nie ma. Po prostu zniknął!

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

    • ricardo pisze:

      Racja. Dzisiejszy świat oparty jest głównie na kłamstwie i o tym trzeba zawsze pamiętać. A dlaczego? Bo kłamstwo brzmi zawsze bardziej wiarygodnie niż prawda. Prawda jest tylko jedna, a kłamstw jest wiele i zawsze można jakieś dopasować, zależnie od sytuacji.
      Każdy człowiek jest inny. Jednemu kawa może szkodzić, dla innego może mieć działanie zupełnie przeciwne. Na pewno powoduje wypłukiwanie z organizmu pewnych witamin i minerałów, ale to samo czyni nadmiar wody, a do picia dużych ilości wody jesteśmy nagminnie zachęcani, czy jest to potrzebne, czy nie. I jaka jest ta woda? Prawie w każdej butelkowanej jest spora dawka szkodliwego fluoru (skąd on się tam bierze?). I jeszcze jest napisane: „producent” wody – jak oni ją produkują? Bo woda nie bierze się z Natury, musi zostać wyprodukowana. Dlatego też jest byle jaka i kosztuje tak drogo.
      Kawa (ale nie rozpuszczalna, bo to nie jest kawa) pita w miarę, na pewno nie szkodzi, a podobno ma również działanie przeciwnowotworowe. Ja piję kawę od lat bo mi po prostu smakuje i nie odczuwam żadnych negatywnych skutków.
      A adrenalina też jest potrzebna, podobnie jak kortyzol, czy cholesterol. Poziomu cholesterolu nie powinno się sztucznie regulować, bo cholesterol stabilizuje wiele procesów życiowych. Obniżanie jego poziomu powoduje szkodliwe zmiany w całej fizjologii człowieka. Ludzie mają różne poziomy cholesterolu i jest to zupełnie normalne. Człowiek to nie maszyna, normalne jest to co posiada, a nie jakieś „wymyślone normy”. Chyba, że jest chory, wtedy trzeba określić przyczyny i je leczyć .

      I tak można się przyczepić do każdego dzisiejszego produktu, z których większość posiada wiele bardzo szkodliwych substancji. Gaja ma rację. Nie dajmy się zwariować. Kawa to nie problem.

      Lubię

    • endomordon pisze:

      Kofeina jest puryną. Pozdrawiam.

      Lubię

  10. Dziękuję za powyższą lekturę. Właśnie wypiłam swoją codzienną kawę /duży kubek/. Swoich dolegliwości nie kojarzyłam z kawą. Mój coraz krótszy sen, do którego ostatnio dołączyło ogólne osłabienie /podstawowe wyniki w normie/ „jak ulał” pasuje do opisywanych tu skutków spożywania kawusi. Od jutra wdrażam akcję „pożegnanie z kawą”. PS – Od trzech dni z rana wypijam łyżkę BIO oleju z konopii, dzisiaj spałam 7 godzin i ustąpiło bolesne osłabienie. Pozdrawiam wszystkich.

    Lubię

  11. Staszek pisze:

    Polecam książkę doktora Jana Pokrywki i Filipa Żurakowskiego „Na zdrowie.Jak osiągnąć harmonię ciała. ducha i umysłu”. Tam jest nie tylko o kawie 🙂

    Lubię

  12. ola pisze:

    Kilka razy w ciagu roku odstawialam kawe i duzo lepiej mi sie malowalo czy pracowalo. I spokoj, ten piekny spokoj, budzenie sie, a nie z martwychwstawanie…. Teraz mam niemoc tworcza, ciezko jest mi sie zmusic do czegos co wymaga wiecej niz fizycznego wysilku i pije chyba 3-4 kawy dziennie, juz nie mowie o oznakach depresji. Wszystko jasne, zegnaj kawo.

    Lubię

  13. ivy pisze:

    Kofeine w herbacie pili juz starozytni w celach orzezwiających i robili to przez stulecia, mysle ze nadmiar kofeiny moze szkodzic ale nie jedna herbata czy kawa dziennie

    Lubię

  14. rosemount1 pisze:

    Pozwólcie, że dorzucę kilka słów o soli. Czy nie dziwi Was taka nachalna reklama soli himalajskiej? Co to my nie mamy własnej soli? Polska onegdaj solą stała. Polecam naszą wielicką sól (choć nie sprawdziłam jeszcze kłodawskiej), to przecież skarb narodowy, moc minerałów. Odnoszę wrażenie, że jakaś siła wpiera nam, że coś co polskie to gorsze. Gdyby tak było „Eskimosi” nie niszczyli by nas i naszego kraju od wieków.
    Nie wydobywa się już soli w Bochni, bo się nie opłaca, przewodniczka w tamtejszej kopalni soli powiedziała, że taniej wychodzi sprowadzić sól z Chin.
    Na wycieczkę do Wieliczki wybieramy się z rodziną średnio co dwa lata i kupujemy tam przy kopalni 5-7 kg soli. Wiemy co kupujemy, to coś nie jest transportowane tysiące kilometrów w nieznanych warunkach, co to nie wiadomo jak jest przechowywane i konserwowane. Sól wielicka ma jeszcze jedną zaletę, jest nasza, a to co nasze jest dla nas najlepsze.

    Lubię

    • Krystyna pisze:

      Pod względem zawartości minerałów, o ile wierzyć źródłom, stawia się sól himalajską w pierwszej kolejności, następnie sól morska i nasza rodzima kamienna.( taka do kiszenia ogórków, bo ta biała proszkowana to badziewie). No ale jeśli wziąć pod uwagę fakt, że my Polacy żarliśmy przez kilka lat niezdatną do spożycia sól kamienną, którą posypuje się zimą drogi, to tak jakoś nie ma się przekonania.
      Pamiętacie tę aferę, a tak nawiasem nie słyszałam aby komuś za to dosolili. Jak z resztą w większości afer.

      Ponadto jak na razie moja rodzina odczuwa różnicę między spożywaniem soli himalajskiej a naszej kamiennej, która w czystej postaci z pewnością jest zdrowa i lecznicza. Bardzo łatwo tę różnicę sprawdzić. Nastawić dwa słoiki ogórków małosolnych; jeden z solą kamienną kupioną w sklepie, a drugi z solą himalajską różową. W tym ostatnim przypadku ogórki nie robią się octowo kwaśne, nie miękną, woda jest przejrzysta, nie tworzy się śluz i smak ogórków zyskuje na wartości.
      Wspominasz, że kupujesz sól naszą u źródeł, a nie na końcu nitki handlowej, gdzie kryształy soli mogą być odmineralizowane.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • areckir pisze:

        Krystyna, ja nigdy nie dawałem do naszych Polskich ogórków soli z himalajów! Koper, czosnek, i woda na nie. I ta niby sól z „wieliczki”. Tak dwa tygodnie. No może trzy. Ach Krysiu… Dziękuję.

        Lubię

        • Krystyna pisze:

          Zgadzam się z Tobą, Areckir, że najlepiej powinno nam służyć to co spożywamy z naszej szerokości geograficznej. Powinno, ale jeśli serwuje się nam przetworzone, jałowe badziewie, to co z tym zrobić?

          Pozdrowionka.

          Lubię

        • nieustraszona pisze:

          Nie ma to jak triumfalny powrót do Natury tak rozrzutnie i bez kasjera oferującej nam swe niezmierzone skarby dla smaku, zdrowia i urody na pohybel handlarzom kolonialnym :

          http://www.herbiness.com/rosyjska-herbata-najsmaczniejsza-na-swiecie/

          Po co nam „egzotyczne” i za słone ceny sprzedawane towary, skoro pod nosem rosną nam zdrowe wspaniałości bez liku !

          Lubię

      • devingo pisze:

        Tylko radzilbym wlasnie zakupic sol kamienna z Polski ale wlasnie w malej brylce i samemu rozdrabniac. Cokolwiek kupujemy w sklepie opisane jako towar np jak sol do solniczki juz moze byc niesprawdzalne pod wzgledem jakosci i czy wogole ,ow produkt tam sie znajduje a nie jakies gowno za przeproszeniem i to jeszcze toksyczne.Ze napisane iz to sol to nie ma gwarancji ,ze sol ,chyba ze w brylce wtedy to mozna ocenic jakos .Technologia oszustwa niezna granic.Sol kupuje wlasnei himalajska ,bo sprzedawana najczesciej kolo mnie w malych kamykach ,wiec widze co to jest.Z tego co slyszalem to, ze w Polsce jest zakaz sprzedazy soli kamiennej w brylach,nie wiem czy to prawda ?,bo rzadko bywam ostatnio w PL.

        Lubię

    • ada pisze:

      (..racjonalistyczne trollowanie usunięte, Admin)

      Lubię

  15. areckir pisze:

    Jarku, dobrze, że publikujesz Giriona. Tak to ma być -:) Ale Dym.

    Lubię

  16. wyrobyhutnicze pisze:

    Cześć, kawy nie pijam od 2 lat, zastąpiłem ją yerba mate. Czy aby na pewno yerba ( w kontekście artykułu) jest taka bezpieczna? Na paczkach yerby w składzie jest kofeina, w guaranie też jest kofeina, czyli należałoby odrzucić wszytkie te wspomagacze?

    Lubię

  17. chilicobra pisze:

    Bardzo lubię herbatkę z hibiskusa, co o nim sądzicie?

    Lubię

  18. no jestem pod wrażeniem , nic takiego wcześniej nie słyszałem

    Lubię

  19. mavs pisze:

    Kawy nie pijam, ale pracując w dużej firmie skusiłem się na spróbowanie tego co inni tak cenią. Po wypiciu napoju z korporacyjnego ekspresu poczułem osłabienie a następnie siedząc przy biurku doznałem tak odmiennych stanów świadomości, że nie mogę tego porównać z czymkolwiek innym co się wydarzyło w moim życiu. Zamknąłem oczy i natychmiast zacząłem widzieć barwne i żywe obrazy z najgorszych koszmarów. Fizycznie czułem się źle, ale to było nic w porównaniu z tym, co działo się w głowie. Od tamtej pory kawę jedynie wącham, gdyż jej zapach jest cudowny.

    Lubię

  20. areckir pisze:

    Dodam od serca, nie pijcie kawy!!! To jest naprawdę syf dla naszych mózgów.

    Lubię

  21. Makumba pisze:

    a co jeśli chodzi o kakao, tylko takie prawdziwe kakao gorzkie na wodzie? to przecież ma też kofeinę, a po za tym cenne dla nas związki. Ktoś może się na ten temat wypowiedzieć?

    Lubię

  22. Mirek pisze:

    Rzeczywiście szczepionki to „oszustwo” (.. edytowano by Admin)

    Lubię

  23. Cosa pisze:

    Sporo tu jest (..edytowano, Admin)

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Drodzy wrogowie, wielbiciele guru Dawkinsa, racjonaliści i sceptycy, fascynaci nauki! Możecie pisać u mnie komentarze, ale pamiętajcie, że nie macie u mnie żadnych praw. To jest blog autorski, a nie grupa dyskusyjna. Na blogu autorskim prawa są tylko dla fanów. Ta strona powstała po to, by Wam szkodzić, a nie po to, by Wam dawać pole do ekspresji. Podobnie jak na Waszych ulubionych „racjonalista.pl” czy „blog de bart”, na mojej stronie demokracja ma charakter sterowany.
      Czasem będę uprzejmy, a czasem nie. Z waszymi komentarzami będę dyskutować, albo nie, będę je wycinać, albo nie, albo będę wycinać tylko te, gdzie zdarzyłoby się Wam mieć rację a zostawiać tylko te, w których się pogrążacie. To będzie zależało od mojego widzimisię i od tego, czy smakowało mi śniadanie. Nie liczcie na nic, nie domagajcie się niczego. Wzoruję się na Waszych mistrzach.

      Liked by 1 osoba

  24. ada pisze:

    artykuł pisanyn a zlecenie producentów Herbat (..dalszy bełkot usunąłem, nie jestem producentem herbat ale walczę z prorządową i prokorporacyjną propagandą którą ty prezentujesz, zapewne na zlecenie. Racjonalistyczne trollowanie usunięte, Admin)

    Lubię

  25. Trzciński pisze:

    Zastanawiałem się czy jest coś takiego jak alergia. Według mnie to nie mamy alergików, tylko rodzą się osoby wrażliwe na ten szajs co wdychamy i jemy. Są tacy którzy to żrą i nic im nie jest, a ci wrażliwi nie mogą. Ale wrażliwość nie jest złą cechą, ktoś kto jest wrażliwy na trucizny, jest też bardziej wrażliwy na świat, ma więcej empatii. Czy te alergie nie są związane z dziećmi indygo?
    To wrażliwe dzieci i nie podatne na manipulacje, ale i na śmieci. Bo prawda dotyczy całego życia, nie tylko jedzenia.

    Lubię

  26. słusznie pisze:

    Jakie$ narkotyki muszą być legalne

    Lubię

  27. Tomek pisze:

    Też mi trucizna,hahaha ja wypijam 10 piw dziennie o mocy 7,2 akoholu a tu takie dyskusje.Chciałoby się powiedzieć bezproblemowe,krasnoludkowe.

    Lubię

  28. 102 pisze:

    Akurat trafiłem coś takiego i przypomniał mi się artykuł więc wstawiam :

    Co jeść, by dłużej żyć” – pod takim tytułem rosyjski dziennik „Izwiestija” przytacza spis produktów, które spożywane systematycznie i – jak podkreśla gazeta – w rozsądnej ilości mogą pomóc przedłużyć życie i zachować zdrowie.
    Spis tych pożytecznych artykułów spożywczych opublikował profesor katedry żywności leczniczej (nutraceutyków) uniwersytetu w Leeds Gary Williamson.

    Pożyteczność tych produktów, jak pisze dziennik, jest w tym przypadku rozumiana jako zdolność do zapobiegania chorobom lub ich likwidowania i przedłużania życia do granicy ustanowionej dla każdego na poziomie genetycznym.

    Nie można powiedzieć, by spis ten był bardzo oryginalny, bo i wcześniej widzieliśmy, że owoce i warzywa są zdrowsze niż słonina i frytki, lecz niektóre z pozycji w spisie zaskakują.

    Oto spis tych produktów (podano je w kolejności alfabetycznej w języku angielskim): jabłka, jeżyny, czarna herbata, czernice, brokuły, chleb z otrębami, wiśnie, pomidory cherry, kawa, brusznice, gorzka czekolada, zielona herbata, pomarańcze, brzoskwinie, śliwki, maliny, czerwone winogrona, czerwona cebula, szpinak, truskawki.

    Tak naprawdę to składająca się z 20 pozycji lista profesora Williamsona jest ni mniej ni więcej listą antyoksydantów – pisze dziennik, podkreślając, że żywić się jedynie tymi produktami nie tylko nie sposób, lecz i nie wolno.

    Lubię

  29. tacjanna pisze:

    Uwielbiam ta strone 🙂

    Lubię

  30. […] Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata” […]

    Lubię

  31. madlein pisze:

    Przez 5 lat męczyłam się z bólem głowy w weekendy, po odstawieniu kawy w pracy, od miesiąca nie boli mnie w końcu głowa w weekend. Weekendowy ból głowy był efektem odstawienia, to jest jakiś dowód.

    Lubię

  32. Marta pisze:

    Ja pije kawę dopiero od jakichś dwóch lat. Wczesniej nie mi nie smakowała, ale wcale nie pamietam żebym sie tak wspaniałe czuła jak jej nie piłam. Teraz tez jedna filiżanka dziennie nie powoduje u mnie stresu ani opisywanych (tych, które można zauważyć) skutków ubocznych, halucynacji, itp.

    Lubię

  33. Mzonia pisze:

    Czytam w lozku co prawfa wypilam juz poranna kawę ale nie wiem czy wstac moze lepiej lezec tiudziez spac coby nie miec dylemati „zycie to stradzna chorpba proeafzaca nieuchronnie do dmierci”Poxdrawiam zyjacych

    .

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Ja również pozdrawiam 😀 W swoim życiu zmieniłem tyle po tym artykule, że wypijam mniej kawy. Całkowite odstawienie nie było możliwe. Próbowałem kilka razy ale się nie udało.

      Lubię

  34. super Mario pisze:

    Jarek, wypróbuj yerbę! Fakt, że to trochę ucieczka z jednego nałogu w drugi (przynajmniej w moim przypadku), ale działa trochę inaczej, pobudza bez tak przykrych efektów ubocznych.

    Lubię

  35. Witam.
    Kiedyś piłem kawę dość systematycznie. Często czułem się po niej źle. Zrzucałem to samopoczucie raczej na zmiany pogody niż bezpośrednio na spożycie kawy. Kiedyś przypadkowo w rozmowie ze znajomym dowiedziałem się, że on jej nie pije i w ogóle nie reaguje na wahania ciśnień atm., pogody itp. Przestałem ją pić. Nie piłem ponad rok i czułem się świetnie. Pewnego razu trafiłem do bardzo kumatego(super gość) lekarza-zielarza, który zalecił mi jednak picie jednej kawy dziennie(pasaż jelita itp). Wróciłem do niej i złe samopoczucia również wróciły.
    Od 2 miesięcy ponownie nie piję kawy i jestem z tego powodu szczęśliwy.
    Ów lekarz zalecał aby pić najzdrowszą formę kawy czyli z ekspresu ciśnieniowego(dobrej jakości) lub by po zaparzeniu natychmiast oddzielić ją od fusów!(dzbanek z tłoczkiem)
    Nie kupiłem ekspresu ani nawet dzbanka z tłoczkiem, bo stwierdziłem, że skórka nie warta za wyprawkę. Czuję się bardzo dobrze bez „małej czarnej” i być może coś tracę, ale nie wiele mnie to jakoś obchodzi 😉
    Dla tych co poszukują dobrego napoju na każdą porę roku sugeruję sporządzić następującą miksturę:
    litrowy słoik
    0,7 litra miodu wielokwiatowego
    2-3 cytryny(bio lub zwykłą ale oczywiście bez skórki, obrane w rękawiczkach 😉
    1-2 łyżeczki cynamonu
    łyżeczka imbiru
    kilka „ziarenek” goździka (lub bez)
    warstwy miodu przekładać plasterkami cytryn i w/w przyprawami.
    Po napełnieniu słoik szczelnie zamknąć i odstawić na 30 dni do chłodnej ciemnicy.
    Rewelacja! Niebo w gębię jako dodatek do wody. Podobno systematycznie stosowany – lek na długowieczność.
    W miarę ubytku w słoiku(np. co tydzień) należy przygotowywać kolejne nowe nastawy w słoikach, aby zachować ciągłość spożycia.
    Pozdrawiam 🙂

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Hej, witam 🙂 Ja z kolei nie mogłem w pełni odstawić kawy, mam problemy z hashimoto a więc z tarczycą i także z nadnerczami (za mały poziom kortyzolu).

      Piję jej teraz wydatnie mniej tej używki i to się sprawdza. Można pić też herbatę roiboos, yerba mate, ewentualnie zieloną herbatę. I jeszcze jedno – kawa bardzo silnie podwyższa kortyzol. Guarana i kofeina bezwodna już mniej. Natomiast zielona herbata i przede wszystkim czarna herbata wręcz obniża kortyzol, dlatego po czarnej herbacie czuję się fatalnie.

      Lubię

  36. oko pisze:

    …wypijam średnio dziennie 3-4 kaw i czuję się świetnie po nich…do śniadania gorzką zieloną herbatę (zaparzam liście) i co drugi dzień – Yerbę ; i tu popieram nieustraszoną – nie dajmy się zwariować! Wiem za to, że gdybym nie wypił kawy do południa, to zasypiam na stojąco i brak mi energii i zapału do wszelkiej pracy…co człowiek, to inna „maszyna” i tym optymistycznym akcentem kończę moją krótką wypowiedz…Pozdrawiam – szczególnie zapalonych kawoszy…

    Lubię

    • Jola pisze:

      Nigdy nie piłam i nie pijam kawy a często źle się czuję;)Kiedyś myślałam,że to pzrez alkohol ale alkohol odstawiłam 8 lat temu i nadal źle się czuję;)Rzuciłam palenie i też wcale nie poczułam się lepiej;)To jest chyba tak,że każdy organizm ma inne braki ,np.braki wit.D,magnezu,potasu czy innych elementów a stosowanie używek pogłębia dolegliwości.Natomiast samo odstawienie używek nie uzupełni niedoborów.Tak mi się wydaje ale może się mylę.Pozdrawiam:)

      Lubię

  37. januszs pisze:

    Po co debatować. Przecież zawsze było wiadomo, że produkty palone to znaczy produkty niezdrowe. I po co kit wciskać..? Spalony kotlet, ziemniaki, chleb są niezdrowe tak samo kawa palona jest niezdrowa a, że coś zdrowego w tym spalonym ziarnie jest to tak jak w kotlecie spalonym też są w nim jakieś tam zdrowe substancje…..he, he..Proste jak drut a ludzie debatują i debatują.

    Lubię

  38. evis pisze:

    Czytając ten tekst postanowiłem odstawić codzienne picie kawy .

    Lubię

  39. greg pisze:

    hmm parę lat temu odstawiłem kawę na dobre i przyznaję że po pierwszm tygodniu który był fatalny zacząłem się dużo lepiej czuć. przede wszystkim brak spadków energii. w związku z czym nie zamierzam di kawy wracać ani torochę 🙂

    Lubię

  40. yoann pisze:

    Wszystko jest dla ludzi ale z umiarem. Osobiście już ze 2-3 lata kawę / herbatę piję sporadycznie, zamiast tego rooibos kilka razy dziennie – rooibos jest delikatniejszy i nie wysusza jak kawa/herbata. A kawa/herbata tylko „od święta”, oczywiście bez mleka i cukru – tylko wtedy można poczuć prawdziwy smak 🙂 i wystarczy jej b. niewiele żeby odczuć pobudzające działanie – raz na jakiś czas jest to dla mnie duża przyjemność 🙂 i chyba tak to powinno być z używkami, co nie?

    Lubię

  41. anonim pisze:

    po pierwsze, herbata nie zawiera kofeinę tylko teinę, to tak dla nie douczonych, dwa, pająk j jest stawonogiem a człowiek to ssak, rozumiem że dla autora tego tekstu tej różnicy nie ma, natomiast żeby to wyjaśnić posłużę się przykładem właściciele psów wiedzą, że gdyby psu poddać czekoladę to zdechnie, natomiast człowiek … chyba sami wiecie. To tyle.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: