Felietony i artykuły autorskie

„NIE MASZ PRAWA KRYTYKOWAĆ NASZEGO SYSTEMU!” CZY ABY NA PEWNO?

 

elity polityczne

Jebać system.. Ale niby jak?

Mówi się, że ludzie, którzy krytykują obecny system, nie przedstawiają żadnej działającej alternatywy. Że skoro takiej alternatywy nie mają, to nie mają też prawa krytykować obecnego systemu. Czy takie stwierdzenie jest prawdą? Przyjrzyjmy się temu bliżej..

Ten artykuł jest luźno powiązany z dwoma innymi moimi artykułami, które też polecam:
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów
Małżeństwo: dopełnienie miłości czy pułapka systemu?! Prawda jest bardzo niewygodna!

Gdyby „poważani i szanowani obywatele” mieli rację w swoim pojmowaniu świata, to mielibyśmy raj na Ziemi. No, nie za bardzo to, co mamy na świecie, przypomina raj. Co mamy w zamian? Wojny, ludobójstwa, biedę, wyzysk. W Polsce niby jest pokój, ale czy na pewno? Spójrz na statystyki przestępstw – kilka milionów rocznie. Na Zachodzie jest ich proporcjonalnie więcej. To są de facto realia wojny.

No ale oni nie mają racji. Racji nie mieli rodzice, dziadkowie, nauczyciele, politycy, księża, artyści, lekarze, naukowcy.. Nikt jej nie miał, ale każdy chronił swoich interesów. Dano nam wiedzę, która nie jest prawdziwa. Która nie działa, i która zamiast chronić, wpędza w kłopoty. Uczono nas świata, który nie istnieje od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Ale wymagać wymagają od nas wszystkiego, czego tylko można wymagać w 2017 roku. Dlatego warto wyluzować. System nie jest wart tego, byś złożył na ołtarzu jego interesów swoje młode życie.

Oni nie mieli racji

Dlaczego ośmielamy się krytykować system? To proste: bo nie działa i czyni ludzi nieszczęśliwymi. Zauważ, że każdy bez wyjątku „coś” tam ma do tego systemu. Jeden woła: „jebać policję, jebać psy, HWDP”. Innemu nie podoba się, że nie sprowadzamy tu miliona imigrantów. I przy okazji mówi coś o jakimś tam trybunale konstytucyjnym, podczas gdy większość Polaków ma na to wyjebane i puka się w czoło. Inny z kolei wkurza się, że te nieroby nie chcą pracować za 1000 zł i musi im płacić 1500, i jeszcze biorą 500+.

Podczas gdy on przez to wszystko nie kupił w tym roku Mercedesa, a kupuje nowego regularnie co dwa lata. Inni z kolei kontestują system w sposób filozoficzny, tak jak ja. I dobrze, że to się dzieje. Niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy, z systemu, jest fundamentalnym motorem rozwoju. To, że ludzie dyskutują i plotkują między sobą, i że w milionach komentarzy, artykułów, wpisów, notek narzekają – przyczynia się do pokazania, co jest ze światem nie tak.

A jeśli już wiemy co jest nie tak, to można to powoli zacząć zmieniać. W przeciwnym wypadku dalej siedzielibyśmy w jaskiniach. Przecież to takie „bio”, „eko” i zgodne z tradycyjnymi wartościami, z naturą, prawda? Jaskiniowiec to uosobienie bytu i konserwatystów, i bezrefleksyjnych zwolenników poddania się naturze.

Równowaga między jebaniem systemu a korzystaniem z niego

Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy dostosowaniem się do cywilizacji i korzystaniem z niej, do czego mamy prawo, a olewaniem jej. Warto wyrobić sobie olewający dystans. Nikt Ci nic nie wmówi. Nikt Ci nie narzuci żadnych zobowiązań, obowiązków.. Chyba że sam chcesz. Nikt Ci nie powie, co masz robić, a czego nie. Nikt nie storpeduje Cię poczuciem winy, że jesteś coś winien rodzinie, społeczeństwu, państwu, narodowi. Bo nie jesteś im nic winien. Więc bierzesz od cywilizacji, od systemu to, na co masz ochotę, i co jednocześnie udźwigniesz czy finansowo, czy emocjonalnie. Jesteś wolny i zasługujesz na wszystko to, co najlepsze.

Czy jesteś komukolwiek coś winien? Dużo ludzi będzie Ci tak mówić. Najczęściej nie będą oni mieli racji. „Winien” jesteś cokolwiek tym ludziom, którzy Ci pomagali i Cię nie dołowali. To bardzo proste. Czy jesteś coś winien rodzinie, narodowi, państwu? Odpowiedz sobie na poniższe pytania:

-Czy przekazano Ci rzetelną wiedzę z dziedziny Twojego zawodu, medycyny, innych gałęzi nauki?

-Czy przekazano Ci wiedzę o relacjach, emocjach, psychologii, seksualności, rodzicielstwie?

-Czy umożliwiono Ci bycie szczęśliwym, spokojnym i spełnionym człowiekiem?

-Czy pokazano i nauczono Cię myśleć samodzielnie i krytycznie?

-Czy zarabiasz godnie, nie lękając się o przyszłość? Czy masz oszczędności, własnościowe mieszkanie, samochód? Gdzie jedziesz w tym roku na wakacje?

-Czy nauczono Cię zaradności, ogarnięcia życiowego, przedsiębiorczości, żyłki biznesowej?

-Czy w dzieciństwie (wiek do 4, 5, 6 lat) zaprogramowano Ci w psychice pozytywne wzorce, umożliwiające wspaniały start w dorosłe życie?

-Czy żyjesz w normalnym kraju?

Nie jesteś nikomu nic winien

Jeśli na jedno lub więcej pytań odpowiedź brzmi: NIE, to znaczy, że nie jesteś nikomu nic winien. Poza osobami, które pomogły Ci wstać z kolan, które Cię wspierały, które przekazywały Ci wiedzę. To bardzo prosta, życiowa prawda. Wręcz łopatologiczna. Tymczasem całe życie wmawiają nam, że jesteśmy wszystkim wszystko winni. I że powinniśmy przestać zupełnie myśleć o sobie, a realizować żądania i oczekiwania innych. A tymczasem kto rządzi, kto zarabia miliardy, kto odnosi sukces? W wielu przypadkach właśnie Ci, którzy robią odwrotnie, popadając w drugą skrajność. Czyli psychopatycznie myślą o sobie i swoim interesie.

Nie zalecam jednak popadania w nienawiść wobec struktury, którą nazywamy „systemem”. System jest potrzebny, chroni nas, zapewnia rozwój, tę minimalną stabilizację. Hamuje on dzikie i barbarzyńskie instynkty motłochu. Dzięki niemu żyjemy, doświadczamy, uczymy się. To dzięki systemowi możemy dumnie napisać, że.. jebiemy system. Choć to nie jest prawda. Jebie system ten, kto wyprowadzi się na środek pustyni, a i wtedy też nie do końca. System to konstrukcja, która ma jakoś tę planetę małp ogarnąć, która ma jakiś tam minimalny rozwój zapewnić.

System to armia stosująca brutalna i bestialską przemoc, która ochroni Cię od brutalnej przemocy Rosjanina czy islamisty. Choć sam możesz teraz na te moje słowa tupać gniewnie nóżką, i zaklinać się na wszystkie świętości czy też demoniczności, jakim to anarchistą, pacyfistą i empatą jesteś. Byś Ty mógł medytować czy leżeć na łące patrząc w niebo, ktoś inny musi torturować, okaleczać i mordować ludzi złych. Też mam w sercu ideały lepszego świata – pacyfizmu, anarchizmu itp. Ale sorry, świat realny tak nie działa. Dlatego póki co mówię: „Deus Vult!”

System jest więc potrzebny

System to policja, sądy i więzienia, które pomimo ich olbrzymich wad, uniemożliwiają chłopcom w dresach zrobienie z naszego kraju drugiej Somalii. Czy też drugiej Kolumbii z tamtejszymi rządami gangów. Od tego mamy przecież obecny rząd PiS (także pełen oszołomstwa i niezliczonych wad), by system sądowniczy zreformował – taki był ich program wyborczy. System to technologia, książki i internet, dzięki którym poznajesz wiedzę.

System to centrale logistyczne i transportowe i ich pracownicy, których pewnie nazwałbyś „nieświadomymi”. A którzy dostarczają Ci Twoje książki o duchowości czy eko-zakupy. System to medycyna farmaceutyczna i medycyna naturalna, która dzięki dostępowi do informacji (technologia, internet) wraca do łask. Więc nie musisz już umierać na byle wyrostek jak to było jeszcze 200 lat temu, i nie musisz być skazany wyłącznie na farmaceutyczne tabletki, jak to było jeszcze w latach 90-tych XX wieku.

System to nasz świat, i my też jesteśmy jego częścią. Na nas i na nasze poglądy także jest miejsce. Dodatkowo, system działa na rzecz tych, którzy znają zasady jego działania i wiedzą, jak nagiąć ten z pozoru nieugięty monolit do własnych korzyści. A tej wiedzy, choć jest dostępna, nauczyć się jest bardzo trudno. Ci, którzy zaczęli, uczą się de facto całe życie.

Warto też wiedzieć, że celem i natury, i ludzkości, i systemu, jest postęp i udoskonalanie wszystkich istniejących form. Za 50 lat następne pokolenia będą z odrazą patrzeć na to, co jest elementem naszej codzienności. Na umowy śmieciowe, bezpłatne nadgodziny, niskie pensje i na szereg innych rzeczy, które uważamy za absolutnie normalne, ludzie przyszłości będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy np na Holocaust. Normy społeczne, wydawałoby się tak stałe, tak potężne, tak naburmuszone i dumne, tak „tysiącletnie”, też się zmieniają.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. „When you’re lost into the night
    Let your inner sun, your inner sun … glow!”

    ******
    … bo najważniejsze jest WEWNĘTRZNE SŁOŃCE niosące światło dla 3 oka ;)

    Polubienie

  2. Jebać system. Jebać naszą ludzką cywilizację. Czemu nie?

    Możesz ją olać, ale tu muszą być spełnione pewne warunki.

    Warunki te dziś spełniać coraz trudniej. Dawniej taki, powiedzmy, pustelnik poszedł sobie w las i w pustelni wegetował klepiąc paciorki. Do picia miał jakąś wodę leśną. Żywił się tym, co las mu dał.

    Były to rozmaite produkty roślinne. Grzyby, jagody, orzechy, korzonki roślin. Być może dawni ludzie potrafili żyć w lasach. Bo my, cywilizowani mieszkańcy miast i wsi, tego już, niestety, nie potrafimy.

    Człowiek taki już po kilku latach nie miał się w co ubrać. Szkoda, że nikt jakoś o tym nie pomyśli. Musiał być chudy jak szczapa. Jednym słowem człowiek taki przedstawiał z naszego punktu widzenia obraz nędzy i rozpaczy.

    A Ty młody Przyjacielu/ciółko czy wyżyłbyś dziś z produktów leśnych? Nawet mieszkając w domu w mieście?

    Bo ja nie.

    A zatem nigdy tak naprawdę nie uniezależnimy się od systemu, od całej naszej ludzkiej cywilizacji. Bez względu na to, czy ten system jest zły, czy dobry.

    Zauważyłem Jarek, że pokazujesz nam obie strony systemu. Tę złą i tę dobrą.

    Z jednej strony system nas gnębi, prześladuje i wyzyskuje. Z drugiej strony zapewnia nam jakie takie bezpieczeństwo, jaką taką opiekę medyczną, jaki taki standard życia.

    Ale nawet dziś, choćby w tym momencie możesz zacząć stopniowo uniezależniać się od tego systemu.

    Jak?

    Ano tak.

    Zacznij od porzucenia nałogów. Odrzuć alkohol i palenie tytoniu. Przestań pić kawę i herbatę. I różnego rodzaju napoje.

    Zacznij nieco mniej jeść. Jedz tylko dotąd dopóki masz apetyt. Pij około dwóch litrów wody dziennie. Jedz dużo warzyw i owoców.

    Porzuć czytanie gazet i czasopism. Podobnie z książkami. Dotyczy to kryminałów i innych pulp fiction, czyli tak zwanej beletrystyki.

    Podobnie z radiem, kinem i telewizją z telewizornią włącznie.

    Ostrożnie z internetem. Jak powiada Wzór Leszek Henryk: telewizja a internet to jeden diabeł.

    Potem medytuj, poszukaj odpowiedniej literatury, a na sam koniec znajdź sobie Twojego Nauczyciela Duchowego.

    Nie martw się. Powiadają, że gdy uczeń już jest gotowy, to nauczyciel zawsze się znajdzie.

    Wiem to z mojego własnego doświadczenia życiowego.

    Polubienie

  3. „Jebanie” systemu nic nie da. Żeby był cywilizowany a bunt nie cofnął nas wstecz, trzeba go zmienić od środka. Poprzez otwieranie ludziom oczu (to co ty Jarek robisz) a potem budowanie ruchu który postara sie wpłynąć na elity i polityków. Trafiasz do ludzi, głównie młodych. Może czas na organizację i jakieś działania?? Ty już jesteś jak krzyżówka Kijowskiego, Kukiza i Kaczyńskiego razem wziętych :) Różni cię to że nadajesz na wyższym poziomie świadomości. Na PIS głosowało 5 mln ludzi. Ty mógłbyś przy odpowiednim zaangażowaniu zgarnąć na początek jakiś milion ;)

    Polubienie

    • Drogi Marek K.

      Wszystko co piszesz, to szczera prawda. Pytanie tylko, czy Jarek zechce być przywódcą politycznym?

      Obawiam się, że nie.

      Dlaczego?

      Jarek jest już na tak wysokim szczeblu rozwoju, że dobrze rozumie, że sława ma gorzki smak.

      Jarek dobrze wie, że władza ma gorzki smak.

      Jarek na pewno wie, że choćby tysiąc tysięcy ludzi zgromadził koło siebie, to tylko pokonawszy siebie samego osiągnie swój cel.

      Załóżmy jednak, że Jarek zakłada partię liczącą 1 000 000 ludzi, że wraz ich znajomymi zdobywa te dwa miliony głosów.

      Przy frekwencji powiedzmy 40% dostaje odpowiednik 5 000 000 głosów i ileś tam miejsc w sejmie i senacie.

      I co dalej?

      Ma za mało głosów, aby samodzielnie przejąć władzę. Jeśli wejdzie w koalicję to odpowie przed narodem i wyborcami za wszystkie błędy głównego koalicjanta.

      Z kim zatem miałby się układać?

      Z PO, czy z PIS?

      Dalszą analizę pozostawiam Tobie Marek i Czytelnikom.

      Polubienie

  4. Dlaczego namawiacie Jarka aby poszedł do polityki,to zupełnie to samo jakbyście namawiali człowieka aby zanurzył się w odchodach ponieważ jest czysty,Sauron rozdaje pierścienie i jeden z nich chce dać Tobie,nie daj się oszukać,wszystkie pierścienie służą Sauronowi,politycy wykonują tylko polecenia,jest tylko jeden kraj na świecie,który oparł się sile Mordoru,to Szwajcaria i jedyna na świecie prawdziwa demokracja,demokracja bezpośrednia,o wszystkim w referendum decyduje lud,tacy jak Ty muszą.być głosicielami prawdy,Jezus też nie poszedł ani do polityki ani do partyzantki,gdyby dał się skusić nie byłby już tak autentyczny,polityk nie może mówić prawdy,Ty możesz,prawda niewielu się podoba,pozatym partie polityczne to armie,poseł ma głosować tak jak kaźą,każdy głosiciel prawdy ma tylko jedną misję,mówić wszystkim to co myśli,polityk musi oszukiwać lud,prawić mu komplementy nawet wtedy,kiedy należałoby go zganić,musi zginać kark przed kapłanami Watykanu,ostrzegam niech nikt z Was nie wchodzi do armi Mordoru.

    Polubienie

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s