Felietony i artykuły autorskie

Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

duchowosc

Problemy ludzkiej natury – pisałem o nich wiele razy. Są one nierozwiązywalne, przynajmniej tymi metodami które proponuje się oficjalnie. Polityka, ekonomia, to tylko wierzchnie warstwy tego, co nazywamy systemem, matrixem. Ma on głębsze warstwy, i ma on swój rdzeń. Który wg mnie jest takim a nie innym zaprogramowaniem natury. Na drapieżność, na mentalność niedoboru, na przetrwanie za wszelką cenę. Wszystkie ludzkie systemy władzy (kapitalizm, patriarchat, polityka, hierarchizm itp itd) są odwzorowaniem tych praw natury.

Ale najważniejsze jest to, że tego reprezentanta praw natury ma każdy z nas w sobie. Jest to konstrukcja ego i umysłu. Są to strażnicy interesów społeczeństwa, a tak naprawdę matki natury w Twoim „ja„. Tego nie rób, tamto rób – bo tak trzeba. Nie rozwijaj się, jedz to co wszyscy, oglądaj to, co wszyscy, słuchaj tego co wszyscy – bo tak trzeba. Znaj swoje miejsce w szeregu, bo tak trzeba. Nie dąż przesadnie do szczęścia, radości, zabawy, tylko służ społeczeństwu, rodzinie, narodowi – bo tak trzeba. To jest właśnie ten głos – metaforyczny głos Saurona w Tobie.

Dawniej zagrożeń było bardzo dużo, przez wszystkie trudne i ciemne wieki. Adrenalina dosłownie wylewała się uszami. Dziś już tylu zagrożeń nie ma, ale konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała bez zmian. Powoduje to ogromne cywilizacyjne problemy. Ludzie więc sami wyszukują sobie zagrożenia i problemy choćby były z dupy wzięte. Tenn cały znój i trud dnia codziennego jest ludziom.. potrzebny. Bez tego homeostaza systemu zostaje zachwiana. Czyli z polskiego na nasze – ludzie wtedy wariują.

Cytat: „Sukinsyny z was.
– A co my wam takiego zrobiliśmy? spytał Aleksiej Felikowicz. – Przeciwnie – minimum ingerencji! Przecież jesteśmy po prostu obserwatorami. Do tego niewidzialnymi. Tylko jeśli system ulega wypaczeniu, trzeba robić poprawki.
– System?! Ludzie z głodu żrą własne dzieci!
– I co?! – Biessołow zerknął na niego ze złością – To nie my lubimy jeść wasze dzieci. To wy lubicie jeść wasze dzieci. I nie podoba nam się, że żrecie własne dzieci. My lubimy po prostu wami rządzić. Ale jeśli chcemy wami rządzić, to jesteśmy zmuszeni pozwolić wam żreć wasze dzieci! (…)
– A to dlatego, że z naszym człowiekiem inaczej się nie uporasz. – odpowiedział surowo Biessołow – Jest taki z natury. Tylko odkręcasz śrubę i od razu bunt! (…) Trzeba cały czas odciągać jego uwagę. Poskramiać. Kanalizować, że to tak ujmę. Podsuwać mu jakąś ideę. Religię albo ideologię. Cały czas wymyślać mu wrogów. Źle mu się żyje bez wrogów! Bez wrogów traci głowę! Nie może się sam określić.”
~Dmitrij Glukhovsky, Metro 2035

Wspaniała wiadomość jest taka, że Ty sam możesz się od tego uwolnić. Możesz swoje ego przepracować, przemienić. To jest właśnie realny wkład w zmianę świata – dopiero po takim czynie będziesz inspirować innych. Natura i taką opcję przewidziała. Wtedy jej wymagania są już inne, trudniejsze.

Życie owiec jest łatwiejsze, niż życie orła. Owce otrzymują pożywienie i wodę swobodnie, od swojego pasterza. Są chronione przed drapieżnikami, doglądane, by potem służyły temu pasterzowi. Jednak te udogodnienia są jednocześnie kajdanami dla owiec. Zapamiętajmy jedną z naczelnych zasad – to, co daje Ci bezpieczeństwo, jest jednocześnie tym, co Cię ogranicza. Tych czynników jest cały ogrom i wiele, ale to wiele z nich jest korzystne i konieczne.

Policja Cię ogranicza, wściekasz się że np dostałeś mandat za picie piwa w parku. A gdyby nie ona, to chłopcy w dresach szybko zamienili by nasz kraj w drugi Afganistan. Na armię też narzekamy, bo przecież to głupota iść do woja bić się za ropę, i w ogóle pacyfizm brzmi tak pięknie. Ludzkość powinna być jedną wielką rodziną żyjącą w tolerancji i pokoju, prawda? Tylko że to niemożliwe – zupełnie niemożliwe.

Nawet w Polsce są ludzie którzy za takie słowa chcą ściąć głowę, np kibolską maczetą. Już nie mówiąc o kulturach w ogóle nie uczonych tych wartości, za to od maleńkości uczonych nienawiści i agresji. W tej erze wojny armia jest konieczna, by nas ochronić np przed inwazją islamu. To kolejna wielka tajemnica świata – to, na co narzekamy, jest jednocześnie tym, co nas chroni.

Ta cała hipokryzja norm społecznych, toporny konserwatyzm, wierność ideologiom, religiom – są potrzebne by trzymać owce w ryzach. By nie było na świecie anarchii. Narzekamy na mentalność Polaków, na purytanizm i zaściankowość.. Ale jest to jednocześnie tym, co chroni nas przed islamem i innymi zagrożeniami. My możemy się z tego wyzwolić i hołdować wartościom liberalnym, żyć sobie spokojnie, cieszyć się małymi radościami, spełniać swoje zachcianki. Ale społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, stąd te systemowe, „owcze” ograniczenia.

Owce są więc tak hodowane przez pasterzy, by mieli słabe umysły, słabe ciała i słabą świadomość. Wymagają one ochrony pasterza. Będą wolne od widocznych łańcuchów fizycznych. Jednak ich umysły będą pełne systemowych kajdan i blokad – bo bez nich nie poradziłyby sobie, nie przeżyłyby. Orły nie mają pasterzy, i nie chodzą (nie myślą) stadnie. Pożywienie owiec jest zróżnicowane. Taka ideologia, taka religia, taka partia polityczna.. Ale i tak jest ono bardzo ograniczone, i jest to najczęściej strawa kiepskiej jakości. Tak jak ludziom daje się różne mniej lub bardziej błędne idee, tak owcom daje się do jedzenia co najwyżej surowe zboża i trawy. Orzeł musi znaleźć swoje pożywienie sam, w znoju i trudzie wykuć swoją świadomość.

Niektórzy ludzie samodzielnie wybrali los owcy. Wewnętrznie pragną wolności, owszem. Śpiewają o niej, marzą, śnią. Szukają wolności w partii politycznej i jej liderze. Czy w subkulturze młodzieżowej. Nie zauważają, że jedyne co przyjmują, to ograniczenia jakie niesie za sobą wierność tym zbiorowościom. Krzyczą i protestują, że nie są tak wolne, jak orły. Jednak koniec końców, i tak przyjmują pokarm pasterza (ideologie, religie, partie, subkultury, życiowe „prawdy„, itp itd). Choć są buntownikami za dnia, posłusznie wracają do swoich klatek gdy zapada noc.

Ludzie nie rodzą się jako owce, wilki czy orły. Owszem, mają pewien potencjał na starcie – wiek duszy, jej zaawansowanie. Część młodych dusz ma tak silne blokady, że nie przyjmie żadnej wartościowszej wiedzy ponad to, co istnieje w ramach społecznej halucynacji. Możesz jednak zawsze wybrać – siedzieć w ramach bezpiecznego, ale ograniczającego ogrodzenia, lub latać jak orzeł, po mniej bezpiecznych przestworzach życia.

Po zachodzie słońca owce są karmione (19:00 TVN, 19:30 TVP) i prowadzone do swoich zagród na sen. Orzeł takich ograniczeń nie ma. Pokarm musi zdobywać sam, jest to bardzo niepewne. Bo może upolować coś niestrawnego lub długo nie mieć nic, bo jest wybredny. Ale nie płaci za niego wolnością. Tam, gdzie są owce – głupie, ignoranckie, stadnie zaślepione – tam zawsze pojawiają się wilki, które te owce wykorzystują i podgryzają. To kolejne prawo świata. To, czy chcesz być owcą, czy odlecieć od stada jako orzeł – jest Twoim wolnym wyborem.

Im więcej będzie nas, orłów, tym lepiej będzie dla świata. Nie polityka, nie ekonomia – ale transformacja natury owcy w orła jest wyjściem. Działanie w ramach polityki to wymiana jednych wilków na drugich. Nie zmieni to Ciebie. Nie zainspirujesz tak swoich bliskich czy czytelników do autentycznej przemiany. Ja to wszystko już przerabiałem, więc zdaję sobie z tego sprawę. Często jest wręcz tak, że nadmierne politykowanie, filozofowanie i rozmyślanie, prowadzi człowieka na dno – w otchłań autentycznego piekła. To też przechodziłem, i nie polecam. Choć owszem, na pewnym etapie jest to wręcz konieczne by wybudzić szczątkową wtedy świadomość.

Ale co za dużo to i świnia nie zje. W pewnym momencie politykowanie, filozofowanie i te wszystkie szokujące teorie, stają się trucizną. Czego nowego dowiesz się po przeczytaniu tysięcznego artykułu o toksyczności jakiegoś lekarstwa bądź żarcia? Jak się rozwiniesz na takiej strawie? Staniesz się lepszym, bardziej wyrozumiałym, bardziej spokojnym człowiekiem? Czy raczej.. owcą zaszczutą w kąt, widzącą wszędzie zagrożenia, wojny, spiski? Na pewnym etapie nie widzisz już świata, który się rozpada w chaosie. Ale świat i ludzkość, która ma swoje trudne lekcje, i która powoli się zmienia.

Cytat: „Mądry wojownik walczy do pewnego momentu, potem poddaje się uświadamiając sobie, że czeka go śmierć. Komu się poddaje? Poddaje się śmierci. Umiera z godnością z poczuciem spełnienia. Głupi wojownik niczym Don Kichot nie umie się poddać. Walczy z wiatrakami owładnięty obłędem. Nie mogąc się już nic zrobić – w niezgodzie na śmierć. Umiera zawstydzony w poczuciu porażki. Który z nich może zmartwychwstać uświęcony? Odrodzony w śmierci do życia?”
~Łukasz M. Łukaszewicz

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

21 odpowiedzi »

  1. http://innemedium.pl/wiadomosc/najwieksze-klamstwo-swiata-0

    „… Co zatem jest największym kłamstwem świata? Kłamstwem ostatecznym? Kłamstwem zdolnym zwieść… miliardy?

    Moim skromnym zdaniem, biblia.

    Największym kłamstwem świata jest oczywiście stara, dobra biblia. Aleluja. Parafrazując świętego Mikołaja, jest to ho, ho, ho, największy bestseller wszechświata. Nawet Harry Potter przetłumaczony na tysiące plejadańskich komiksów nigdy nie pobił jej rekordu. Biblię bowiem wydano przez galaktyczną federację nie tylko dla Ziemniaków i Plejadanów, nie tylko w formie płynnej do przyjmowania w formie domózgowych zastrzyków na planetach wodnych, ale również w brajlu na Ciemnej Stronie Księżyca gdzie żyją jak wiadomo niewidome nazistowskie Elfy zmutowane ze zbiegów z III Rzeszy, aby oni również mogli poczytać sobie słowo boże wilgotnymi ze wzruszenia mackami. I w związku z tym szanowni chrześcijanie, radzę życzliwie nie czytajcie dalej tego tekstu. Biblię macie bowiem pod ręką i ta właśnie ukochana biblia do końca żywota waszego amen, w zupełności wam wystarczy. Ona ubogaca i doskonale opisuje każdy aspekt ubogiej duchowo egzystencji i nie potrzeba ubogaconym już niczego więcej na polu wegetacji. A jak nie daj boże, zgubicie swój drogocenny egzemplarz to chrześcijański szarak natychmiast z prędkością światła wam nową za darmo dowiezie… albowiem biblii jest co najmniej tyle w kosmosie co atomów wodoru w galaktyce. Więcej niż bitów w Internecie. Tak obliczyli poważni amerykańscy naukowcy bo jako że gdyby tylko na jednej na milion planecie w kosmosie istniało życie, i tylko na jednej z miliona zamieszkałych planet był tylko jeden chrześcijanin, i tylko jeden na milion z nich miałby tylko jedną biblię, to w całym wszechświecie muszą być tryliony biblii do potęgi pierdylionowej. Dostępnych oczywiście na wyciągnięcie ręki. Afroamerykańska matematyka nie pozostawia złudzeń i wszechświat muszą po prostu wypełniać biblie. Bóg nie gra w kości i nie leci w kulki, a więc skoro stworzył wszechświat to z pewnością zasypał go również bibliami. Ba, jako że biblia to jest przecież słowo boże a napisane w słowie bożym jest że „na początku było słowo” to może być również dowód koronny na to, że najpierw bóg stworzył pierdyliony biblii a dopiero potem obrzucił tę pustkę materialnymi galaktykami. I dlatego jest raczej pewne, że te wszystkie widoczne nocą gołym okiem tak zwane spadające gwiazdy są po prostu przelatującymi blisko Ziemi bibliami. Kto ma oczy ten wie. I dlatego drodzy chrześcijanie dalej nie czytajcie. To co jest poniżej to czyste herezje – nie marnujcie więc czasu na to co jest tylko w jednym nieautoryzowanym przez pana bozia egzemplarzu i skupcie się na swojej wszechświatowej biblii, gdzie są tylko i wyłącznie boskie myśli.

    Jednak czytacie dalej. No cóż, ostrzegałem. Pamiętajcie jednak, że robicie to na własną odpowiedzialność. To tekst przeznaczony dla ateistów oraz wahających się, więc żeby potem nie było to tamto…

    Ech… do czego to doszło, żeby człowiek z tego co napisał musiał się tłumaczyć…

    No ale dobra, do rzeczy… aczkolwiek posiadam nieprzebrane zasoby litościwej ironii dla rozmaitych przesądów to gołe i niepodważalne fakty z poniższego tekstu mogą raz na zawsze zredukować żałosne resztki szarych komórek, jakie jeszcze łatwowierni posiadają do wegetacyjnej egzystencji. Ludzie zarażeni religią są bowiem niemal zawsze pacjentami z rodzaju nieuleczalnych i poza paru kuriozalnymi wyjątkami nieznane są przypadki, to dobre określenie… cudownego ozdrowienia. Istnieją, owszem nawet nawróceni na ateizm księża, tak to prawda, ale kompleksowo nie stanowią tego typu osobliwe przypadki nawet ułamka promila, a więc generalnie zabawa w doktora w przypadku chrześcijan jest niewarta świeczki. Świeczki dużo lepiej wepchnąć katolikom w tyłek a diabłu ogarek. Chrześcijanie są straceni, gdyż zaprzedali duszę… demonom. Wymyślonym ponadto. Taka jest goła prawda. Nie warto zatem ich ratować myślę, bo byłoby to jak zawracanie rzeki kijem – poza paru kropelkami wody nie dokona się nic więcej.

    Warto natomiast i to bardzo mocno aby nie chrześcijanie ten tekst przeczytali, najlepiej na spokojnie i ze zrozumieniem, a być może uda się powiększyć wiedzę i uniknąć paru kolejnym jednostkom smętnego losu milionów zatraconych chrześcijan, którzy nigdy nie wiedzą o co chodzi i zawsze gonią w piętkę. Innymi słowy dla starych, beznadziejnie spierniczałych mocherów i tak szkoda zachodu ale dla młodzieży nigdy dość mądrego słowa, które im otworzy oczy na najbardziej podstępne pułapki, w jakie wpadli chrześcijanie.

    Chrześcijaństwo bowiem jest to tylko nadęta do niewyobrażalnych rozmiarów mega pułapka chwytająca morderczo za gardło całe narody i trzymająca je wiekami w żelaznym uścisku. Pozostałe „bliskowschodnie” (czytaj: afrykańskie) zabobony – islam i judaizm – wyszły spod tego samego pióra. Te wszystkie bliźniaczopodobne pseudo religie to nie jest bowiem słowo boże. Zaprojektowano te zabobony rękami ludzi. Złych ludzi.

    Pierwsze próby kontroli mas poprzez narzucone siłą religijne obłąkanie przeprowadzono w Babilonie. To tam wylansowano po raz pierwszy niejakiego Nimroda – tak zwanego zbawiciela ludzkości – w którego ślepa wiara i podążanie za jego naukami miało rzekomo pomóc znaleźć drogę do boga. I chociaż żaden z wyznawców nigdy go nie znalazł to rzeczywiście setki tysięcy… trafiły do nieba. Powyrzynali się po prostu. Tam też bowiem w Babilonie, po raz pierwszy straszono tych, którzy odrzucali te megalomańskie brednie ogniami piekielnymi, przez które wyznawcy zdrowego rozsądku mieli być męczeni przez całą wieczność. Od czasu babilońskiego Nimroda miliardy heh… baranków bożych nabrały się na tę właśnie durną do niemożliwości lipę.” …

    Polubienie

  2. „Panie twierdzą, że są dojrzalsze emocjonalne, bo nie mają żadnych hobby, bo się niczym nie interesują. To nie jest dojrzałość emocjonalna. Dla mnie to są nudne istoty, których celem życia jest macica i robienie dramatów życiowych.”

    ******
    … mnie niestety urodziła prymitywna istota, która nie powinna nigdy mieć potomstwa, i wykończyła mojego ojca, że umarł na raka … dlatego z autopsji i obserwacji społecznych uważam, że większość kobiet nie nadaje się na matki, i powinno się robić badania psychiatryczne w kontekście ewentualnej zdolności macierzyńskiej …

    Polubienie

    • Ech ,łatwiej nienawidzieć niż wybaczać prawda ? łatwiej nie czuć niż czuć …..

      Co do flimiku poważnie a zarazem tak żartobliwie ujme feminizm męski ? Nie będę się nawet nad nim rozwodzić … jedni ujmują drugim , ile” durnych” kobiet tylu” mężczyzn” , ile mądrych kobiet tylu mężczyn , jeśli zrozumiesz …. jestem przeciwna tzw wychowaniu Bez Stresu 😉 ale dlatego, że mam świadomość co ono oznacza przede wszystkim brak zażyłości z rodzicami , szacunku i granic które wyznaczają własnie rodzicę . Klaps ? a na co komu on ? o dalszej formie filmiku zamilkne ….. oj oj oj

      na marginesie napisze tylko tak aczkolwiek to moje subiektywne zdanie i masz prawo sie z nim nie zgadzać , nikt na nikogo nie powinien ręki podnosić czy to rodzić , wujek , ciocia , brat , siostra , kolega , koleżnaka , mężczyzna , kobieta …..

      Polubienie

      • No i mnie wywaliło wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr dokończę jednak myśl , każdy ale to każdy kto musi wyznaczać granice fizycznie jest ubogi jak ja ta mówię myśleniowo , granice można wyznaczać na wiele sposobów , fizyczność niczego nie wyznacza

        Polubienie

      • @Myśląca Inaczej – to są filmiki Mareczka.. Od dawna nie czytam ani nie słucham jego audycji. On zauważa pewne patologie systemowe ale lekarstwo jakie proponuje, wg mnie nie zadziała. Głupota, ignorancja, egoizm i brak serca to wady uniwersalne, dotyczące obu płci.

        Polubienie

        • „Głupota, ignorancja, egoizm i brak serca to wady uniwersalne, dotyczące obu płci”. Zgadzam się z Tobą w 100% Jarku

          Polubienie

      • Myśląca Inaczej,super to nazwałaś :feminizm męski,dobre! ;D Jak pierwszy raz posłuchałam audycji pana Marka to prawie spadłam z krzesła.A teraz od czasu do czasu posłucham,jak Sanctus coś wrzuci I powiem Ci,że z biegiem czasu polubiłam nawet pana Mareczka,czasem bywa bardzo zabawny.I wyczuwam w nim dobrego człowieka ,tylko za bardzo poszedł w stronę męskiego feminizmu 😉 Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

        • Prawie spadłaś z krzesła???? ja własnie robiłam sobie balsam do mycia twarzy! mało brakowało a gorące oleje wylałabym sobie na stopy !!!! Ołłł nołłł :)Nie znam Pana „Mareczka” Nie oceniam go w kategorii dobry – zły , odkąd zdałam sobie sprawę ,że to co widzę , słysze itp jest wyciągnięte z kontekstu życia danej osoby ocenianie samo odeszło 🙂 jestem osobą małomówną bo ludzie ogólnie według mnie za dużo mówią , jednakże jesli chodzi o filmik palce mnie zaswędziały , zdaje sobie sprawę z tego kto je ogląda lat 9-15 jakby mało im te mózgi zfastykowano:) Ale cieszę się że załapałaś żart 🙂 Pozdrawiam Ciepluchno 🙂

          Polubienie

    • Cóż dla niektórych zabrzmi to może idiotycznie, ale wszystkie religie są absurdem tak jak i ateizm jest absurdem. Religie bowiem to ideologie w których należy wierzyć w Boga, ale tylko w ścisłe narzucony sposób. Jeśli ktoś próbuje robić inaczej to jest heretykiem i straszy się go piekłem. Jest o niewątpliwie sposób kontroli mas tu pełna zgoda. Co do ateizmu to dla mnie jest to jakby to ująć antyboska religia. Tu z kolei rolę kapłanów odgrywają naukowcy, a rolę świętej księgi pełni nauka (ta oficjalna). I też podobnie jak w religiach narzuca się ludziom w co mają wierzyć i jak mają wierzyć. Mają nie wierzyć w Boga, nie wierzyć w istnienie istot pozaziemskich, w świat pozamaterialny itd. I mają tyrać na te tzw. elity, które im mówią jak mają żyć. A jak nie wierzysz im i nie chcesz żyć tak jak oni chcą to też jesteś heretykiem tylko nazywanym inaczej – faszystą, idiotą, wariatem itp. Dla mnie religia to ideologia i ateizm to ideologia. Jedno i drugie ma ludzkość ogłupić i sprawić, żebyśmy byli jak najdalej od prawdy i nie poszukiwali jej. A prawda jest taka, że świat pozamaterialny istnieje i że życie po śmierci i życie przed życiem istnieje. Tego pierwszego doświadczyło wiele osób będących w stanie śmierci klinicznej, które widziały rzeczy nazwijmy je niesamowite, a potem wróciły do ciała bo ich czas odejścia jeszcze nie nadszedł. To drugie to reinkarnacja. Robiono wiele badań na ten temat i to jest pewne, że ona istnieje. Badano np. 4-letnie dzieci, które pamiętały swoje poprzednie wcielenia. Opowiadały o miejscach, w których nigdy nie były i używały słów których nie mogły w tym wieku znać. Był np. przypadek, że małe dziecko opowiadało, że w poprzednim wcieleniu było swoim dziadkiem i opowiadało np. jak dziadek poznał babcię czy w którym roku jakim samochodem jeździł. Wszystko co mówił zgadzało się. Jego rodzice byli w szoku, bo nie dało się tego wyjaśnić. Badano też np. ateistów i agnostyków, których poddawano hipnozie regresywnej i także mówili wtedy o swoich poprzednich wcieleniach. Inni mówili językami, z którymi nigdy nie mieli styczności np. staroegipskim czy francuskim z XVII w. To wszystko są fakty i tego nie umie wyjaśnić ani religia (chrześcijaństwo zwłaszcza) ani tym bardziej ateizm. Dlatego do prawdy trzeba dochodzić samemu i nie wierzyć ani w religie ani w ateizm. A Bóg nie musi być wcale istotą i spór czy Bóg istnieje czy nie istnieje jest prawdopodobnie bezcelowy. Obie strony bowiem mogą mieć w pewnym sensie rację. Bóg jako istota prawdopodobnie nie istnieje i tu ateiści mają wg mnie rację. Bóg jako taki zaś istnieje i tu mają rację chrześcijanie. Czym więc jest Bóg skoro nie jest istotą? Jest energią i centralną kosmiczną świadomością wszystkich istot wszechświata, a być może i innych wszechświatów (bo są teorie że wszechświatów jest kilkanaście). Wszystko jest energią. Masa jest równoważna energii co stwierdził Einstein w słynnym wzorze. Energia zaś jest budulcem wszystkiego w tym i nas. Energia jest niezniszczalna, jedynie zmienia formę. I jest pewnie tak, że energia istniała zawsze i z niej powstało wszystko. I czas to nasz ziemski wymysł i naprawdę nie istnieje. Ni umiem tego póki co wyjaśnić, ale pewnie za 50-100 lat będzie to możliwe.

      Polubienie

  3. „Wielu buntowników, rewolucjonistów, działaczy, artystów, marzycieli, poetów, pisarzy, muzyków, przejawia cechy lucyferyczne, łącznie z egotyzmem. Świat zawdzięcza im piękno i wzrost globalnej świadomości.”

    Magu nie psiocz na Lucyfera, bo dzięki niemu powstał metal i rock 🙂
    Gdyby nie jego wpływ na świadomości buntu, to byś słuchał religijnych pieśni ku czci Demiurga 😉

    Polubienie

    • Alter Ego Leszka ? 😀

      Jak Bóg, diabeł w człowieku,
      Jestem przeciwieństwem,
      to jest mój głos wewnątrz twojej głowy,
      piekielny Belzebub pod twoim łóżkiem,
      Jestem jedynym bez religii,
      Piekło, nieznane,
      Jestem jedynym którego nazywają Antychrystem,
      pogański poganin nocy

      Witam Ciebie Lordzie Lucyferze,
      Śpiewam pochwały do Ciebie,
      I nie cierpię już dłużej,
      Witam Ciebie Bogu podziemi,
      Śpiewam pochwały do Ciebie,
      I nie cierpię już więcej,

      Nie cierpię nigdy więcej.

      Polubienie

      • Jest tym Istota wymyślona przez cwanych klerów na potrzeby strzyżenia naiwnych wyznawców.
        Nie ma czegoś tak jak Jahwe czy Szatan. Jest tylko….mądrość i głupota.

        Polubienie

      • To się też podzielę. Ja wyczytałem takie (jakieś siedem miesięcy temu) coś o Lucyferze (i to było zdaje się było o lucyferianiźmie albo pisał o tym jako odrębne źródło): Lucyfer jest istotą anielską powiedzmy „bardzo wysoko postawioną” i jakiś czas temu (zdaje się miliony lat temu, w każdym bądź razie to były stare dzieje) został wplątany, czy też wrobiony w jakieś spore gówno i przez jakiś czas sądzono, że przeszedł na stronę „negatywnych”. Został potem oczyszczony z zarzutów i dalej sprawuje swoje obowiązki, jednak jego związek z tamtą sprawą jest często wykorzystywany przez istoty negatywne.

        Co do naszego Yahwe wyczytałem mniej więcej coś takiego. Postać Yahwe w biblii to mieszanka trzech bogów Sumeru: Enlila, Enkiego oraz Marduka, przy czym Enki oraz Marduk byli równocześnie Lucyferem i Szatanem.Wychodzi na to, że wszystkie „dobre” uczynki (oraz niektóre gniewne wybuchy) tych trzech bogów zostały przypisane jednej istocie – Yahwe. Głowną rolę boga Yahwe na początku „grał” przeważnie Enlil, a według źródeł Wes Penre obecnie jest, a raczej był, nim Marduk.

        Polubienie

        • Jahve czy też Yahwe było imieniem używanym często w starym testamęcie , zostało stamtąd usunięte , problem z biblią polega na tym, że część czyta bez zrozumienia to raz , dwa że wiele relig zrobiło z niej coś więcej niż jest w rzeczywistości do masowej manipulacji, 3 nie jest kompletna. Biblia jest kroniką , dlatego tak bardzo Stary testament Różni się od Nowego . Choć kościół i nie tylko nauczają że Bóg jest jeden podpierając się ową książą, każdy ale to każdy kto umie czytać ze zrozumieniem- zrozumie ,że jest tam opis wielu Bogów .

          Nowy testament to już inny temat ponieważ są zawarte w nich również proroctwa .

          I nie ,nie, nie przynależe do żadnej religi czy też jego odłamów aczkolwiek wierząca jestem .

          Polubienie

  4. a ja za to z pytaniem, bo w sumie czuję się pogubiona i zagubiona. Dopiero od niedawna zaczynać być bardziej świadoma, o ile mogę tak to nazwać, te moje podstawy podstaw. Czytam od deski do deski to co piszesz, i co gorsza, niestety ale widzę tam siebie w Twoich opisach – siebie jako owieczki, którą trzeba się zająć. W innym tekście jako kogoś, kto potrzebuje silnych wrażeń i wiecznie sprzecznych i skrajnych emocji, ciągle szukając zaczepki i ataków na własne ja. Jestem niesamowicie niespokojną duszą, taką mam trochę gorącą głowę. I szczerze mówiac, nie wiem jak mam się za to zabrać, aby z tej owieczki, tej duszy „niepełnej” (może jeszcze swoich lekcji życiowych nie odrobiłam.. ? ) nie wiem, jak mam wskoczyć tam wyżej. Na ten wyższy poziom. Ja wiem, że praca nad sobą.. ale co mam zrobić? Samo czytanie przecież nie da. A ja chce, bo czuję że wewnętrznie dusza moja się męczy i płacze. Nie wiem, jak to opisać, wiem, że jest coś na rzeczy. Byłabym niesamowicie wdzięczna za jakieś teksty (przyznaje – nie czytuałam tu jeszcze wszystkiego), wskazówki, które pomogłyby mi żyć i emanować spokojem. Bo bardzo chce tego, ale codziennie jest roller coaster.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s