Felietony i artykuły autorskie

Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

duchowosc

Problemy ludzkiej natury – pisałem o nich wiele razy. Są one nierozwiązywalne, przynajmniej tymi metodami które proponuje się oficjalnie. Polityka, ekonomia, to tylko wierzchnie warstwy tego, co nazywamy systemem, matrixem. Ma on głębsze warstwy, i ma on swój rdzeń. Który wg mnie jest takim a nie innym zaprogramowaniem natury. Na drapieżność, na mentalność niedoboru, na przetrwanie za wszelką cenę. Wszystkie ludzkie systemy władzy (kapitalizm, patriarchat, polityka, hierarchizm itp itd) są odwzorowaniem tych praw natury.

Ale najważniejsze jest to, że tego reprezentanta praw natury ma każdy z nas w sobie. Jest to konstrukcja ego i umysłu. Są to strażnicy interesów społeczeństwa, a tak naprawdę matki natury w Twoim „ja„. Tego nie rób, tamto rób – bo tak trzeba. Nie rozwijaj się, jedz to co wszyscy, oglądaj to, co wszyscy, słuchaj tego co wszyscy – bo tak trzeba. Znaj swoje miejsce w szeregu, bo tak trzeba. Nie dąż przesadnie do szczęścia, radości, zabawy, tylko służ społeczeństwu, rodzinie, narodowi – bo tak trzeba. To jest właśnie ten głos – metaforyczny głos Saurona w Tobie.

Dawniej zagrożeń było bardzo dużo, przez wszystkie trudne i ciemne wieki. Adrenalina dosłownie wylewała się uszami. Dziś już tylu zagrożeń nie ma, ale konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała bez zmian. Powoduje to ogromne cywilizacyjne problemy. Ludzie więc sami wyszukują sobie zagrożenia i problemy choćby były z dupy wzięte. Tenn cały znój i trud dnia codziennego jest ludziom.. potrzebny. Bez tego homeostaza systemu zostaje zachwiana. Czyli z polskiego na nasze – ludzie wtedy wariują.

Cytat: „Sukinsyny z was.
– A co my wam takiego zrobiliśmy? spytał Aleksiej Felikowicz. – Przeciwnie – minimum ingerencji! Przecież jesteśmy po prostu obserwatorami. Do tego niewidzialnymi. Tylko jeśli system ulega wypaczeniu, trzeba robić poprawki.
– System?! Ludzie z głodu żrą własne dzieci!
– I co?! – Biessołow zerknął na niego ze złością – To nie my lubimy jeść wasze dzieci. To wy lubicie jeść wasze dzieci. I nie podoba nam się, że żrecie własne dzieci. My lubimy po prostu wami rządzić. Ale jeśli chcemy wami rządzić, to jesteśmy zmuszeni pozwolić wam żreć wasze dzieci! (…)
– A to dlatego, że z naszym człowiekiem inaczej się nie uporasz. – odpowiedział surowo Biessołow – Jest taki z natury. Tylko odkręcasz śrubę i od razu bunt! (…) Trzeba cały czas odciągać jego uwagę. Poskramiać. Kanalizować, że to tak ujmę. Podsuwać mu jakąś ideę. Religię albo ideologię. Cały czas wymyślać mu wrogów. Źle mu się żyje bez wrogów! Bez wrogów traci głowę! Nie może się sam określić.”
~Dmitrij Glukhovsky, Metro 2035

Wspaniała wiadomość jest taka, że Ty sam możesz się od tego uwolnić. Możesz swoje ego przepracować, przemienić. To jest właśnie realny wkład w zmianę świata – dopiero po takim czynie będziesz inspirować innych. Natura i taką opcję przewidziała. Wtedy jej wymagania są już inne, trudniejsze.

Życie owiec jest łatwiejsze, niż życie orła. Owce otrzymują pożywienie i wodę swobodnie, od swojego pasterza. Są chronione przed drapieżnikami, doglądane, by potem służyły temu pasterzowi. Jednak te udogodnienia są jednocześnie kajdanami dla owiec. Zapamiętajmy jedną z naczelnych zasad – to, co daje Ci bezpieczeństwo, jest jednocześnie tym, co Cię ogranicza. Tych czynników jest cały ogrom i wiele, ale to wiele z nich jest korzystne i konieczne.

Policja Cię ogranicza, wściekasz się że np dostałeś mandat za picie piwa w parku. A gdyby nie ona, to chłopcy w dresach szybko zamienili by nasz kraj w drugi Afganistan. Na armię też narzekamy, bo przecież to głupota iść do woja bić się za ropę, i w ogóle pacyfizm brzmi tak pięknie. Ludzkość powinna być jedną wielką rodziną żyjącą w tolerancji i pokoju, prawda? Tylko że to niemożliwe – zupełnie niemożliwe.

Nawet w Polsce są ludzie którzy za takie słowa chcą ściąć głowę, np kibolską maczetą. Już nie mówiąc o kulturach w ogóle nie uczonych tych wartości, za to od maleńkości uczonych nienawiści i agresji. W tej erze wojny armia jest konieczna, by nas ochronić np przed inwazją islamu. To kolejna wielka tajemnica świata – to, na co narzekamy, jest jednocześnie tym, co nas chroni.

Ta cała hipokryzja norm społecznych, toporny konserwatyzm, wierność ideologiom, religiom – są potrzebne by trzymać owce w ryzach. By nie było na świecie anarchii. Narzekamy na mentalność Polaków, na purytanizm i zaściankowość.. Ale jest to jednocześnie tym, co chroni nas przed islamem i innymi zagrożeniami. My możemy się z tego wyzwolić i hołdować wartościom liberalnym, żyć sobie spokojnie, cieszyć się małymi radościami, spełniać swoje zachcianki. Ale społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, stąd te systemowe, „owcze” ograniczenia.

Owce są więc tak hodowane przez pasterzy, by mieli słabe umysły, słabe ciała i słabą świadomość. Wymagają one ochrony pasterza. Będą wolne od widocznych łańcuchów fizycznych. Jednak ich umysły będą pełne systemowych kajdan i blokad – bo bez nich nie poradziłyby sobie, nie przeżyłyby. Orły nie mają pasterzy, i nie chodzą (nie myślą) stadnie. Pożywienie owiec jest zróżnicowane. Taka ideologia, taka religia, taka partia polityczna.. Ale i tak jest ono bardzo ograniczone, i jest to najczęściej strawa kiepskiej jakości. Tak jak ludziom daje się różne mniej lub bardziej błędne idee, tak owcom daje się do jedzenia co najwyżej surowe zboża i trawy. Orzeł musi znaleźć swoje pożywienie sam, w znoju i trudzie wykuć swoją świadomość.

Niektórzy ludzie samodzielnie wybrali los owcy. Wewnętrznie pragną wolności, owszem. Śpiewają o niej, marzą, śnią. Szukają wolności w partii politycznej i jej liderze. Czy w subkulturze młodzieżowej. Nie zauważają, że jedyne co przyjmują, to ograniczenia jakie niesie za sobą wierność tym zbiorowościom. Krzyczą i protestują, że nie są tak wolne, jak orły. Jednak koniec końców, i tak przyjmują pokarm pasterza (ideologie, religie, partie, subkultury, życiowe „prawdy„, itp itd). Choć są buntownikami za dnia, posłusznie wracają do swoich klatek gdy zapada noc.

Ludzie nie rodzą się jako owce, wilki czy orły. Owszem, mają pewien potencjał na starcie – wiek duszy, jej zaawansowanie. Część młodych dusz ma tak silne blokady, że nie przyjmie żadnej wartościowszej wiedzy ponad to, co istnieje w ramach społecznej halucynacji. Możesz jednak zawsze wybrać – siedzieć w ramach bezpiecznego, ale ograniczającego ogrodzenia, lub latać jak orzeł, po mniej bezpiecznych przestworzach życia.

Po zachodzie słońca owce są karmione (19:00 TVN, 19:30 TVP) i prowadzone do swoich zagród na sen. Orzeł takich ograniczeń nie ma. Pokarm musi zdobywać sam, jest to bardzo niepewne. Bo może upolować coś niestrawnego lub długo nie mieć nic, bo jest wybredny. Ale nie płaci za niego wolnością. Tam, gdzie są owce – głupie, ignoranckie, stadnie zaślepione – tam zawsze pojawiają się wilki, które te owce wykorzystują i podgryzają. To kolejne prawo świata. To, czy chcesz być owcą, czy odlecieć od stada jako orzeł – jest Twoim wolnym wyborem.

Im więcej będzie nas, orłów, tym lepiej będzie dla świata. Nie polityka, nie ekonomia – ale transformacja natury owcy w orła jest wyjściem. Działanie w ramach polityki to wymiana jednych wilków na drugich. Nie zmieni to Ciebie. Nie zainspirujesz tak swoich bliskich czy czytelników do autentycznej przemiany. Ja to wszystko już przerabiałem, więc zdaję sobie z tego sprawę. Często jest wręcz tak, że nadmierne politykowanie, filozofowanie i rozmyślanie, prowadzi człowieka na dno – w otchłań autentycznego piekła. To też przechodziłem, i nie polecam. Choć owszem, na pewnym etapie jest to wręcz konieczne by wybudzić szczątkową wtedy świadomość.

Ale co za dużo to i świnia nie zje. W pewnym momencie politykowanie, filozofowanie i te wszystkie szokujące teorie, stają się trucizną. Czego nowego dowiesz się po przeczytaniu tysięcznego artykułu o toksyczności jakiegoś lekarstwa bądź żarcia? Jak się rozwiniesz na takiej strawie? Staniesz się lepszym, bardziej wyrozumiałym, bardziej spokojnym człowiekiem? Czy raczej.. owcą zaszczutą w kąt, widzącą wszędzie zagrożenia, wojny, spiski? Na pewnym etapie nie widzisz już świata, który się rozpada w chaosie. Ale świat i ludzkość, która ma swoje trudne lekcje, i która powoli się zmienia.

Cytat: „Mądry wojownik walczy do pewnego momentu, potem poddaje się uświadamiając sobie, że czeka go śmierć. Komu się poddaje? Poddaje się śmierci. Umiera z godnością z poczuciem spełnienia. Głupi wojownik niczym Don Kichot nie umie się poddać. Walczy z wiatrakami owładnięty obłędem. Nie mogąc się już nic zrobić – w niezgodzie na śmierć. Umiera zawstydzony w poczuciu porażki. Który z nich może zmartwychwstać uświęcony? Odrodzony w śmierci do życia?”
~Łukasz M. Łukaszewicz

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

13 odpowiedzi »

  1. „Wielu buntowników, rewolucjonistów, działaczy, artystów, marzycieli, poetów, pisarzy, muzyków, przejawia cechy lucyferyczne, łącznie z egotyzmem. Świat zawdzięcza im piękno i wzrost globalnej świadomości.”

    Magu nie psiocz na Lucyfera, bo dzięki niemu powstał metal i rock 🙂
    Gdyby nie jego wpływ na świadomości buntu, to byś słuchał religijnych pieśni ku czci Demiurga 😉

  2. a ja za to z pytaniem, bo w sumie czuję się pogubiona i zagubiona. Dopiero od niedawna zaczynać być bardziej świadoma, o ile mogę tak to nazwać, te moje podstawy podstaw. Czytam od deski do deski to co piszesz, i co gorsza, niestety ale widzę tam siebie w Twoich opisach – siebie jako owieczki, którą trzeba się zająć. W innym tekście jako kogoś, kto potrzebuje silnych wrażeń i wiecznie sprzecznych i skrajnych emocji, ciągle szukając zaczepki i ataków na własne ja. Jestem niesamowicie niespokojną duszą, taką mam trochę gorącą głowę. I szczerze mówiac, nie wiem jak mam się za to zabrać, aby z tej owieczki, tej duszy „niepełnej” (może jeszcze swoich lekcji życiowych nie odrobiłam.. ? ) nie wiem, jak mam wskoczyć tam wyżej. Na ten wyższy poziom. Ja wiem, że praca nad sobą.. ale co mam zrobić? Samo czytanie przecież nie da. A ja chce, bo czuję że wewnętrznie dusza moja się męczy i płacze. Nie wiem, jak to opisać, wiem, że jest coś na rzeczy. Byłabym niesamowicie wdzięczna za jakieś teksty (przyznaje – nie czytuałam tu jeszcze wszystkiego), wskazówki, które pomogłyby mi żyć i emanować spokojem. Bo bardzo chce tego, ale codziennie jest roller coaster.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.