Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Ciekawe » Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,675,500 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze

bratnie duszeDziś poruszę tematykę związków i bratnich dusz. Pisałem iż bratnie dusze czy też dusze które się bardzo lubią, podróżują przez kosmos w grupach. Mogą one mieć najróżniejszą liczebność. Postulowałem, aby odszukać swoje bratnie dusze, pomóc im w miarę możliwości, a resztę ludzkości zostawić w spokoju. Zmienianie świata czy człowieka na siłę nie ma żadnego sensu. Gdyż wtedy świat czy człowiek zaczyna się odruchowo bronić i uderza w Ciebie.

Szczególną rolę bratnie dusze odgrywają w miłości, w relacjach damsko-męskich. Związki w naszym systemie są bardzo trudne – nie ukrywajmy tego. Na zawsze zapamiętam zdanie wypowiedziane przed laty przez mojego kolegę. Mówił on: „wiesz, realia związków na tym świecie są tak popieprzone, że chyba niemożliwe jest odnalezienie tu stabilności i szczęścia„. Dziś ten człowiek ma żonę, dzieci, kredyty, miliony obowiązków itp. Dobrze rozumował i rokował, ale co z tego, skoro teraz jest baterią systemu – jak większość.

Dziś wiem że nie chodzi tylko o związki – bo niewydolny jest cały ziemski system, każda jego część. Planeta jako świadomość zbiorowa a wraz z nią całe żywe stworzenie, przed eonami czasu zapadła na coś w rodzaju zbiorowego autyzmu czy zbiorowej schizofrenii. Ale do rzeczy. Otóż związki są najbardziej obarczone tym całym syfem, jaki tkwi w świadomości zbiorowej ludzkości. Związki, miłość, seks, rozmnażanie – to są te sfery, w które najbardziej ingeruje system.

Czy tego chcemy czy nie, ale tak jest. Czytałem dziś mądry i wzniosły cytat, by nie maskować się, by nie odgrywać żadnych ról typu narzeczony, żona. By nie wiązać się, ale tworzyć po prostu dobrą relację. Wszystko to prawda, tylko jak oddzielić taką pozytywną relację od wszędobylskiego systemu? Od wiedzących wszystko i wtrącających się „życzliwych” – rodziców obu stron, ciotek-klotek, rodziny? Od ślubów, dzieci, kredytów hipotecznych i innych, od trudnych warunków ekonomicznych nie pozwalających wielu ludziom na samorealizację?

U kobiet występują trzy destrukcyjne programy:

-nierównowaga między energią żeńską a męską. Większość kobiet to archetypowe „Ewy„, czyli kobiety pozbawione wewnętrznej siły. Rozpaczliwie szukają one tej siły u mężczyzn, wybierając tych nieczułych, zimnych, brutalnych. Mylą one patriarchalną agresywną samczość z siłą. I bardzo często padają jej ofiarą;
-żal i nienawiść wobec mężczyzn za doznane krzywdy z patriarchalnej przeszłości. Teraz patriarchat powoli obumiera, pojawi się jakiś nowy system. Każdy chce teraz zachować przywileje dawne (patriarchalne) jednocześnie korzystając z przywilejów nowych. A tak się nie da;
-energie reprodukcyjne (instynkt macierzyński). U mężczyzn ten instynkt jest w formie szczątkowej. Mężczyzna chce związku i seksu, cele kobiety idą dalej – rozmnażanie, założenie rodziny, status społeczny. Ale to się zmienia. A tam gdzie w grę wchodzą śluby, dzieci, kredyty i obowiązki – tam powoli acz nieubłaganie zanika miłość. Nie jest to samo w sobie złem, zła jest społeczna otoczka jaka narosła wokół tej sfery życia;

U mężczyzn też są destrukcyjne programy:

-konserwatyzm i purytanizm – jest to jeden z podstawowych męskich „diabłów” tkwiących w czeluściach samczej psychiki. Bierze się on z chęci kontroli i okiełzania kobiecości, w tym własnego pierwiastka żeńskiego, do którego istnienia społeczeństwo nie daje mężczyznom prawa. Istotny jest tu także podświadomy lęk przed kobiecą seksualnością, który ma genezę w ewolucyjnych mrokach naszych pradziejów, gdy nie znano antykoncepcji. Stereotypowy przykład to narwany, oceniający i osądzający samczyk żądający 100% dziewicy ale dobrej w łóżku, podczas gdy on sam pieprzy wszystko co nie ucieka na drzewo. I nie widzi w tym sprzeczności;
-desperacja emocjonalna i seksualna. Wiedzą o tym kobiety – mężczyzna za wszelką cenę pragnie kontaktu z nimi. Robi się coraz bardziej zdesperowany. Popełnia te wszystkie żałosne błędy, na które kobiety narzekają. Tymczasem zamiast zdesperowanych i żenujących zachowań, do tematu trzeba podejść z dystansem i na luzie. Na głębszym poziomie nie pragnienie osiągnięcia celu wręcz przybliża do tego celu. A paniczne pragnienie – oddala.

Jest ich oczywiście więcej. Zazdrość, zaborczość, chęć posiadania drugiej osoby na własność i kontrolowania jej – są to kolejne destrukcyjne programy „przyklejone” przez system do sfery miłosnej. Podstawa to przepracowanie swoich wewnętrznych diabłów i nauka życia samemu. Bez tego, jak i bez zaakceptowania i pokochania siebie, nie dasz miłości drugiemu człowiekowi. Czyli nie dasz mu swojej energii, a będziesz jedynie brał. Tak robi zdecydowana większość – nie daje od siebie, ale łapczywie bierze. To jest ta większość, której związki trwają te dwa do pięciu lat.

Cały wszechświat dzieli się na dwa pierwiastki: męski (ducha) i żeński (materii). Pierwiastki te są obecne we wszystkim co istnieje, w materialnym i w pozamaterialnym. Który z nich jest silniejszy? Silniejszym i bliższym nam, ludziom żyjącym w ciałach materialnych, jest pierwiastek żeński. A teraz popatrzmy na to przez pryzmat porzekadła, że wszystkie wartości na świecie są odwrócone o 180 stopni. Który pierwiastek obecnie rządzi na Ziemi? Tak, zgadliście – rządzi pierwiastek męski, czyli słabszy! Tak nie powinno być, i generuje to ogromne problemy w skali globalnej. Pierwiastek męski nie powinien mieć prymatu bo wtedy wszystko stoi na głowie.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów.

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Cytuję: „Religia pozbawiła naturę kobiecości czyniąc świat nieczystym, niższym niż nadprzyrodzony świat gdzieś tam, w przestworzach. W konsekwencji ciało stało się grzeszne, a seks zepsuty … Z kolei nauka, choć starała się oddzielić od religii i się jej sprzeciwiać, nie była w stanie uwolnić się od sztywnych postaw wobec przyrody uważanej za niebezpieczną, bezsensowną i od nas oddzieloną, czyli skazaną na wykorzystanie. W konsekwencji ciało stało się obiektem eksperymentòw, a nauka postawiła się na miejscu Boga, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązań – także w kwestii śmierci. Tak więc i religia, i nauka są uważane za wyższe od natury, co sprawia, że Stworzenie czuje się niższe wobec natury, podczas gdy to, co znajduje się pośrodku – prawda – zostało utracone.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Zapraszam teraz do przeczytania artykułu Katarzyny Kruk – Nowak o bratnich duszach i związkach. Wklejam go poniżej.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Bliźniacze dusze – co robić kiedy gonisz, a kiedy uciekasz

Cytuję: „Bliźniacze dusze, bliźniacze płomienie, płomyki lub po angielsku twin flames. Odwieczna miłość, której nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć. Dwie połówki tego samego jabłka, niepojęta ludzka tęsknota za tym kimś jednym, jedynym, wyjątkowym. Porozumienie bez słów. Miłość, o której piszą poeci, kręcone są filmy, malowane są obrazy, do której wszyscy podświadomie tęsknimy – lecz jak to wygląda w rzeczywistości?

Wyrzuć do kosza wszystkie twoje wyobrażenia o romantycznej miłości, wieczorach przy gwiazdach i spijaniu sobie miłości z dzióbków. To zdecydowanie nie to i to tak nie wygląda, przynajmniej na początku. Potem jest trochę lepiej. Żeby doszło do tego, o czym marzysz, to musicie sobie na to zapracować. Co gorsza oboje. To nie jest żaden spacerek, tylko mozolna, ciężka harówka, często bez widoków na poprawę sytuacji. Najcięższa praca nad sobą, jaka kiedykolwiek cię czeka. Choć warta każdej sekundy cierpienia i walki. To, co się człowiek namęczy ze sobą i z drugą osobą, to jego. Oczywiście, jedna osoba ma trochę lżej, druga trochę ciężej, ale o tym za chwilę.

Na początek trochę teorii

Kiedy Dusza oddziela się ze Źródła, dzieli się na dwie części, umownie nazywane męską i żeńską, ponieważ w takiej konfiguracji schodzą razem na ziemię (być może mogą być tej samej płci, ale dotąd nie słyszano o takim przypadku). Są to więc te dwie przysłowiowe połówki tej samej duszy, które razem tworzą pełnię. Nie znaczy to bynajmniej, że bez tej drugiej osoby jesteś niepełnowartościowy. Wszyscy jesteśmy pełni sami ze sobą, ale z tą drugą osobą jest… jeszcze pełniej. Każdy z nas posiada bliźniaczą duszę, jednak nie każdy spotka ją w tym wcieleniu. Bliźniaki po raz pierwszy zawsze inkarnują razem i przeważnie tworzą wtedy jakąś formę związku miłosnego. Kolejne inkarnacje to już loteria. Mogą schodzić razem albo oddzielnie. Gdy inkarnuje się jedno z nich, druga osoba zawsze zostaje na górze i stamtąd wspiera swoją połówkę w jej zmaganiach i naukach na ziemi. W ten sposób ona też się uczy, ponieważ połączenie między nimi jest tak mocne, że odbierają swoje uczucia bez żadnego problemu. Z kolei, gdy już zdecydują się zejść razem na ziemię, nie ma takiej siły, która by powstrzymała zaplanowane spotkanie. Bliźniacze dusze są ze sobą połączone na stałe i prędzej czy później zawsze się odnajdą.

Obecnie coraz więcej dusz inkarnuje się razem na ziemi. Oznacza to, że mają do wykonania tutaj jakąś misję, poza ogólną czyli podnoszeniem wibracji planety. Ich celem jest zjednoczenie się, ale niekoniecznie pokrywa się to z ziemskim rozumieniem tego słowa. Nie muszą być ani w związku ani w małżeństwie, też nie każdy tandem zaplanował sobie taki scenariusz na to wcielenie. Warto pamiętać, że małżeństwo lub inne „ludzkie” przysięgi są dla duszy uwiązaniem. Ona wie, że jest wolna i nie może posiadać kogoś na własność. To tylko nasze ego potrzebuje zapewnień w postaci umów, przysiąg itp.

Co ciekawe, połączenie między bliźniakami jest tak silne, że gdy jedna osoba umiera i opuszcza ciało fizyczne, druga od razu lub w bardzo szybkim czasie robi to samo. Po prostu nie może żyć bez tej drugiej. Wracają cieszyć się brakiem cielesnych ograniczeń, a potem planować kolejne inkarnacje. W momencie, kiedy osiągną stan najwyższego oświecenia, wracają razem do Źródła.

Praktyka

Gdy dwie osoby spotkają się po raz pierwszy na planie ziemskim, można to porównać do uderzenia piorunem. Świat przestaje istnieć, człowiek traci kontakt z rzeczywistością, nagle czuć nieopisaną radość w ciele, dusza się wyrywa, serce zaczyna szybciej bić. Człowiek przestaje panować nad tym co mówi, robi i czuje. Najczęściej powtarzanym zdaniem przez ludzi jest „kompletnie nad sobą nie panuję, nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, chyba wariuję”. Prawda zaś jest taka, że to ogólne poruszenie spowodowane spotkaniem się dwóch takich samych energii, porusza w człowieku odwieczną prawdę i miłość. Jest to na tyle silne doznanie, że czuje je za równo jedna, jak i druga strona, choć intensywność doznań może być zupełnie inna. Od tej chwili nic już nigdy nie będzie takie samo, a twój bliźniak na stałe będzie już gościł w twoim sercu i twojej głowie. Dodatkowo, w tym momencie, kiedy jeszcze nie wiesz, że masz przekichane, przez najbliższe kilkanaście albo kilkadziesiąt miesięcy, albo nawet całe życie – zaczyna się prawdziwa zabawa. Polega ona na tym, że w stosunkach między bliźniaczymi duszami, jedna osoba zawsze jest bardziej ciepła, empatyczna, kochająca, ale ma problem z puszczeniem – nazywamy ją goniącym lub z ang. Chaserem. Druga zaś jest stabilna, logiczna, może nawet wydawać się chłodna – ta z kolei jest uciekającym, czyli Runnerem. Ich celem jest zjednoczyć się z brakującym elementem i odnaleźć w sobie równowagę, zarówno w dawaniu, jak i okazywaniu miłości.

W wyniku tego mamy paradoks. Jedna osoba tak bardzo chce kochać, że druga przed nią ucieka. Uciekająca z kolei też pragnie kochać, ale jest tak przerażona ciepłem, które dostaje od chasera, że ucieka jak najdalej to możliwe, bo nie wierzy, że nie ma za tym żadnego „haka”. Pierwszą osobą, która dochodzi co jej „dolega” jest właśnie goniący. Biedni, skręcają się z bólu i tęsknoty, gotowi rzucić wszystko i wszystkich, byleby tylko być z Runnerem. Nie wiedzą kompletnie, że nie tędy droga. Im bardziej będą naciskać, tym uciekający będzie dalej. Ich zadaniem jest „puszczenie”, zajęcie się sobą , swoim życiem, całkowicie niezależnie od tej drugiej osoby. Pomyślisz sobie pewnie – co za problem?

Tutaj wpada się w kolejną pułapkę. W towarzystwie Runnera goniący czują się jakby byli porządnie naćpani, uzależnieni jak narkoman, który musi brać wciąż więcej i więcej żeby przeżyć. W dodatku włącza się kolejna rzecz. Bliźniak jest twoim lustrem! Najdoskonalszym, jakie możesz dostać. Pokaże ci wszystko, co cię boli, do ostatka, do ostatniej kropli krwi. Nagle zobaczysz wszystko tak dokładnie, poczujesz tak mocno, że będziesz wyć z bólu, który docelowo ma cię zaprowadzić do prawdziwego ciebie. Ale zanim to nastąpi, zostaniesz zmuszony do przepracowania wszystkich, absolutnie wszystkich swoich problemów, włącznie z tymi, których nawet nie jesteś świadom! Możesz zaprzeczać, uciekać, wypierać albo próbować się znieczulić. Z góry uprzedzam, że to nic nie da. Tylko oddali problem i ból będzie rósł w miarę upływu czasu. Nie dość, że człowiek czuje swój ból i widzi własne problemy, to jeszcze czuje drugą osobę, jej uczucia i rozterki – jakby dostawał na barki podwójne kombo, a jego zadaniem jest sobie z tym poradzić: przepracować własne i odciąć nieswoje. Gdy dojdziemy do tzw. „ściany” i kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej, nastaje tzw. czarna noc duszy.

Czarna noc duszy

Osobiście ani ja, ani żadna inna osoba mająca bliźniaka, nie życzyłabym tego nawet najgorszemu wrogowi. Ten czas nastaje, gdy uciekający – przerażony tym, co czuje i co robi goniący (a często podchodzi to wręcz pod nękanie drugiej osoby swoją obecnością) – ucieka jak najdalej się da i następuje rozłąka, która dla goniącego jest stanem prawdziwie agonalnym. Połączenie nie zostaje zerwane, ponieważ jest to niemożliwe, ale jest to dokładnie tak odbierane. W tym samym czasie budzi się także energia kundalini, powoli odblokowują się czakry. Rozłąka jest nieznośna, powoduje fizyczny ból, zaś cierpienie duszy jest nie do zniesienia. Gdy goniący zrozumie, że musi się zająć sobą i swoim życiem, objawy powoli ustępują. Przestaje gonić Runnera, co z kolei powoduje, że ten jest zdziwiony i nie do końca wie, co się dzieje. Nagle już nie czuje takiej adoracji, wsparcia, miłości i… zaczyna tęsknić oraz sam zabiegać o kontakt. Mimo że dalej się boi swoich uczuć i połączenia, tęsknota stopniowo wygrywa i uciekający zaczyna się powoli zbliżać, co z kolei dziwi goniącego. Jak to, ja odpuściłem, a on akurat teraz coś ode mnie chce? To jakiś żart? Paradoksalnie, Runnerzy to osoby przeważnie po wielkim zranieniu i z wielkim strachem przed uczuciem, a jednocześnie potrzebujące tego ciepła bardzo mocno. Cały proces bliźniaczych płomieni stawia ich przed uczuciem, którego nie ominą swoimi standardowymi sztuczkami. I, o ile goniący bardziej przeżywa przebudzenie duchowe, o tyle uciekający wchodzi na ścieżkę poznania siebie i powrotu do serca i swojej uczuciowości. Niestety dla Runnerów, przeżywają oni czarną noc duszy o wiele dłużej niż goniący, z tego względu, że nie mają tak bliskiego kontaktu ze swoimi uczuciami jak goniący, plus ich wewnętrzne blokady nie pozwalają im się otworzyć i zaakceptować uczucia, które się pojawiło. W ignorowaniu odzewu duszy i serca bywają mistrzami, ale dzięki temu są lepiej przystosowani do życia, nie są tak emocjonalni, jak Chaserzy. W momencie, gdy goniący uzdrowi swoje rany, sytuacja się odwraca i to on zaczyna uciekać przed dotychczasowym uciekającym. I tak w kółko, dopóki Runner nie uzdrowi swoich ran, na zmianę przyciągają się i odpychają.

Cały proces tzw. jednoczenia dwóch płomieni może trwać kilka miesięcy, a równie dobrze kilka lat, w zależności od tego czy i jak obydwoje będą nad sobą pracować. Zwróć uwagę, że jesteście zależni od drugiej osoby – czy wam się to podoba, czy nie. Poza rewolucją w sercu i duszy, trzeba przecież prowadzić zwykłe, ludzkie życie, chociażby pracować – zdecydowanie nie jest to łatwe zadanie, kiedy budzi się energia i zaczynają się pojawiać objawy w ciele. Możesz chodzić po lekarzach, a oni nic nie znajdą, ponieważ nie mają pojęcia, że przyczyną są zachodzące zmiany energetyczne. Spróbuj wytrzymać i nie panikować, a z czasem samo zacznie przechodzić.

Jeżeli podejrzewasz, że właśnie na twojej ścieżce życia pojawił się bliźniaczy płomień, poniżej lista „symptomów”, które mogą Ci pomóc w weryfikacji:

1.Wzajemne przyciąganie

Ewidentnie was do Siebie ciągnie. Często jest to bardzo nieświadome. Piszecie do siebie albo dzwonicie (dodajmy w tym samym momencie), bezwiednie siadacie zawsze obok siebie albo naprzeciwko, żeby mieć kontakt wzrokowy. Podświadomie szukacie pretekstu, żeby nawiązać kontakt albo się odezwać. I oczywiście nie możecie się pozbyć tej drugiej osoby z głowy.

2. Mowa ciała

To jest prawdziwy hit, ponieważ goniący widzi każdy najmniejszy gest uciekającego, który nie jest kompletnie świadom tego, co robi. Mało tego. Ludzie, którzy patrzą na was z boku, także widzą, że coś jest na rzeczy i że przyciągacie się jak magnesy, macie podobne ruchy albo mimikę twarzy, które świadczą o głębokim uczuciu, zaś wy kompletnie nie możecie nad tym zapanować. Wchodzą w to ruchy rąk, ciepły wzrok, pochylanie się w swoją stronę, bezwiednie zbliżanie się albo stawanie gdzieś w pobliżu na tzw. „wyciągnięcie ręki”. Gapienie się jak sroka w gnat albo słuchanie samego głosu – niekoniecznie istotne jest, co druga osoba mówi, ważne żeby mówiła. Postronne osoby bardzo często widzą i czują, jak energia między wami skacze, pulsuje, wzrasta. Zdarza się, że mają z tego niezły ubaw obserwując, jak usilnie próbujecie nad sobą zapanować, a zupełnie wam to nie wychodzi albo kompletnie nie jesteście świadomi, jakie sygnały wysyłacie (gorzej, jeżeli jesteście w związku z kimś innym – wtedy zazdrość rośnie do poziomu high). Bardzo często, szczególnie w fazie przebudzenia robi się tak gorąco, że nie można tego wytrzymać np. ja z moim bliźniakiem pewnego listopadowego wieczora siedzieliśmy w krótkich rękawkach, przy dwóch otwartych oknach, wiatraku i włączonym na 12 stopni klimatyzatorze. Z perspektywy czasu, dziwię się, że nic w pokoju nie zaczęło nam latać.

Z czasem gesty i mimika stają się bardziej świadome i łatwiej jest nad tym panować, ale oczy zawsze zostają – ciepłe, błyszczące jak słońce w środku lata – czy chcesz czy nie, tego nie zmienisz. Ciekawa jest też reakcja po dłuższej rozłące. Energia ponownie idzie w górę, zaś od ciała idzie miłość i blask nieopisanej radości, którego nie można niczym zatuszować. Tak, można się od tego uzależnić.

3. Aktywna telepatia i synchroniczność

Jest to coś cudownego i z początku nie do uwierzenia. Trochę przypomina czytanie w myślach, jednak tamto ma miejsce, gdy jesteście blisko siebie, telepatia zaś działa na odległość. I nie ma kompletnie żadnego znaczenia czy dzieli was 20 czy 20 tysięcy kilometrów. W dodatku jest aktywna, więc nie można za bardzo jej wyłączyć. Można to testować na różne sposoby np. wysyłając myśl pt. ”ubierz się dzisiaj w to i tamto” a potem obserwować ze zdumieniem, że druga osoba to odebrała. Mało tego – ubrała się dokładnie tak, jak mówiliście! Możecie również spotykać się w snach. To opcja dla zaawansowanych, którzy mają opanowane świadome śnienie.

Synchroniczność również jest na zaawansowanym poziomie. Piszecie do siebie w tym samym momencie, myślicie. Wyciągasz coś, czego akurat druga osoba potrzebuje, choć nie wiesz zupełnie skąd to masz np. w torbie. Plus znaki – piosenki, które mają ci przypominać (jakby w ogóle dało się zapomnieć…), słowa, reklamy, imiona. Cały świat do ciebie krzyczy, nie ma gdzie uciec i się schować. Z czasem zaczyna być to nawet zabawne, ale na początku jesteś święcie przekonany, że zwariowałeś. W dodatku ludzie nie są żadną pomocą – uważają dokładnie to samo. Ktoś, kto tego nie doświadczył na własnej skórze, nie jest w stanie tego zrozumieć, więc zupełnie nie przejmuj się opinią otoczenia.

4. Współodczuwanie

Osobiście obserwuję i badam to zjawisko dosyć dogłębnie. Bliźniacze dusze bezbłędnie wyczuwają swoje nastroje. Nawet na odległość. Ponadto, zwykle reagują. Mogą mieć ochotę napisać tej osobie, żeby np. mniej pracowała albo już przestała pić, bo zdecydowanie wystarczy, mimo że są daleko od siebie. Goniący odczuwa na początku o wiele mocniej, dlatego tak bardzo chce pomóc uciekającemu w ukojeniu jego bólu. Jakby tego było mało, odczuwają również swoje fizyczne dolegliwości. Nie wiem, ile razy miałam problem, żeby odróżnić co jest moje, a co jego. Ale zgadzało się wszystko, bóle w tym samym miejscu i czasie. Taki mały minus bycia połączonym, który motywuje i jedno, i drugie do dbania o siebie, bo w innym przypadku nie będzie zbyt wesoło. Dodajmy jeszcze do tego maksymalne poczucie bliskości czyjejś osoby. Może się zdarzyć, że będziesz namacalnie czuć jak cię przytula albo dotyka, jakby był tuż obok. Identyczny mechanizm działa, gdy jedna osoba łączy się seksualnie w energii. Druga też może nagle zacząć mieć podobne odczucia, a czasem nawet czuć wyraźny dotyk na ciele. Dotyk partnera twojego bliźniaka dodajmy, co już jest opcją najgorszą z możliwych. Wkraczać do czyjegoś łóżka i nie móc się odłączyć. Z drugiej strony, jako że połączenie między wami jest tak silne – możliwe jest seksualne łączenie się w energii na odległość. Nie musicie się łączyć ciałami, żeby odczuwać przyjemność, czy nawet wielokrotne orgazmy.

5. Czytanie w myślach

W skrócie, polega to na tym, że patrzysz na tę osobę i wiesz. Po prostu. Co myśli, co zaraz powie, jakiego słowa jej brakuje. Bardzo często mówicie to samo w tym samym momencie i nie są to tylko pojedyncze słowa ale całe zdania, a nawet wypowiedzi. Podajesz kubek zanim poprosi. Otwierasz drzwi kiedy akurat się do nich zbliża. Wchodzisz w słowo mówiąc dokładnie to samo itp itd.

6. Wizje

Będąc obok tej osoby albo patrząc jej w oczy, bezwiednie zaczynasz mieć wizje z przeszłych żyć – jak się spotkaliście po raz pierwszy, odłączyliście od źródła albo na co się umówiliście, schodząc tutaj obecnie. Odczuwalne jest to w ciele, jakbyś „wtapiał” się w człowieka, który jest obok i widział wszystko jego oczami lub oglądał film z waszej wspólnej przeszłości na przestrzeni całego istnienia. Bardzo mocne doznanie, szczególnie dla osób, które do tej pory nie miały w ogóle do czynienia z jakąkolwiek duchowością.

7. Uzupełnienie i dopasowanie

Jako, że reprezentujecie dwie przeciwstawne energie, które się uzupełniają, cechy które są u ciebie bardzo mocne, u drugiej osoby będą słabe i na odwrót. Jest tak po to, żebyście mogli się od siebie nawzajem uczyć, wspierać. Wspólna praca nad czymś, zawsze jest bardzo owocna i bywa, że ludzie zmieniają się w tempie ekspresowym. Zaś potem, patrząc z perspektywy czasu np. roku, ze zdziwieniem odkrywasz, że jesteś zupełnie innym człowiekiem, jakby ktoś cię podmienił.

8. Przyciąganie i odpychanie

Klasyczny schemat, który został opisany powyżej. Jedna osoba goni, druga ucieka i tak w kółko, dopóki oboje nie przepracują swoich traum. Ku własnemu zdziwieniu, w pewnym momencie goniący zaczyna uciekać przed Runnerem, ponieważ nie wytrzymuje albo zwyczajnie nie chce czuć jego emocji i problemów, tym bardziej kiedy ma już przepracowane swoje. Przyciąga was uczucie, a odpycha lęk i ból, który przeważnie nieświadomie zadajecie sobie nawzajem. A potem i tak wracacie i karuzela się kręci.

9. Wybaczanie, rany cięte i szarpane

Cokolwiek ta osoba by ci nie zrobiła, zawsze jej wybaczysz, prędzej czy później. Tyle razy, ile cię zrani, tyle samo zostanie jej wybaczone, bo inaczej się nie da, po prostu. Tak samo, tyle razy ile cię zepchnie w otchłań bólu i rozpaczy, tyle samo razy cię stamtąd wyciągnie. Żeby było śmieszniej, z perspektywy czasu jeszcze będziesz jej za to wdzięczny. Dlaczego? Każda rana zadana przez bliźniaka służy rozwojowi – twojemu albo jego albo obopólnemu. Nie wchodzi tu w grę ani przemoc, ani tym bardziej agresja. Bliźniak nigdy celowo i z premedytacją cię nie skrzywdzi ani fizycznie ani psychiczne. Przyczyną tego jest rozwinięte współodczuwanie. Krzywdząc ciebie, krzywdzi też siebie. Jeżeli rani cię świadomie, to wiedz, że ma za tym jakiś cel. Przeważnie twoje dobro i rozwój, choć z twojej perspektywy może to wyglądać zupełnie inaczej. Jest to koronkowa robota, bowiem trzeba umieć wyczuć granice wytrzymałości obydwu stron, w innym wypadku oboje będziecie się zwijać z ogromnego bólu.

10. Samotność

Bardzo często zdarza się, że przed spotkaniem oboje byliście samotni, oddzieleni od swoich dusz i swojego serca, zaś celem jest powrót do waszego prawdziwego ja.

11. Tęsknota i dom

Gdy się spotkacie, zaczynacie odczuwać tęsknotę wielorakiego rodzaju. Z jednej strony za tą osobą, ale już w pełni świadomie. Z drugiej za domem, z którego pochodzicie i gdzie razem przebywacie połączeni. Z trzeciej coś się zmienia – nie tęsknicie już za wyimaginowaną osobą, żyjącą tylko w waszej głowie. Gdy zaczynacie się do siebie zbliżać, tęsknota za nią mija, następuje wypełnienie tej pustki, o której wszyscy tak często i gęsto piszą, za tą drugą połówką jabłka.

12. Identyczność

Na najgłębszej warstwie jesteście tacy sami. Przeważnie macie taki sam albo podobny zawód, tak samo odbieracie świat, wyznajecie podobne wartości i ideały. Dotyczy to również pasji i hobby, a także wyboru partnerów życiowych, urządzenia mieszkania itp. Jeżeli jedna osoba jest uzdolniona w jakieś dziedzinie, to druga również, ponieważ jesteście tacy sami, więc niemożliwa jest sytuacja, że jedno jest gorsze od drugiego. To samo dotyczy sfery duchowej. Jeżeli ty jesteś jasnowidzący, to druga osoba również będzie posiadać taką cechę.

13. Wiedza o sobie nawzajem

Jest to coś, co ma swoje plusy i minusy. Plusem jest, że jest to jedyna osoba na świecie, która zna każdy twój kąt i zakamarek, dzięki czemu może ci pomóc coś uzdrowić, przerobić albo uświadomić. Powszechnym zjawiskiem jest, że słuchacie bardzo uważnie, co wasz bliźniak do was mówi i wiecie, kiedy uderza w sedno. Mimo, że może was to wkurzać albo boleć, jednak nie ma opcji, że się wyłączacie, jeżeli mówi coś ważnego. Może wam dać wskazówki, gdzie iść, co zrobić, na czym się skupić. Minusem jest – no właśnie, dokładnie to samo, czyli wiedza. Na początku ciężko jest się pogodzić z tym, że ktoś widzi i wie wszystko, że nie idzie niczego ukryć. Przyczyna jest prosta. Każdy ma swój cień – coś czego się wstydzi, co ukrywa przed innymi. Tutaj takiej opcji nie ma, więc daje to potężnego kopa do zmiany.

Więcej info znajdziesz tutaj:

http://twin-flames.crazylife.pl/2014/02/20/aspekty-duchowego-polaczenia-u-blizniaczych-plomieni/

Jeżeli na podstawie powyższej listy stwierdzasz, że tak, hurra, spotkałem moją bliźniaczą duszę, to poniżej rady, jak sobie poradzić, będąc w procesie zmian:

Rady dla goniącego:

Najprościej byłoby napisać: „człowieku, odpuść sobie i zajmij się swoim życiem”, ale zdecydowanie tak to nie działa, więc cierp na zdrowie. Paradoksalnie, choć ciężko w to uwierzyć, znajdujesz się w lepszym położeniu, ponieważ jako pierwszy zaczynasz się zmieniać i pracować nad sobą. Po drugie, również jako pierwszy dochodzisz, co i jak oraz co was łączy. Twoim największym problemem jest nieopanowana chęć, a wręcz przymus zagłaskania drugiej osoby na śmierć z miłości. Jak już wiesz, zupełnie nie tędy droga. Poza przepracowaniem własnych traum i programów, twoje zadanie w tej relacji jest bardziej rozbudowane niż Runnera. Przede wszystkim masz nauczyć się równowagi, zająć swoim życiem, niezależnie od tego, czy ta druga osoba w nim będzie, czy nie. Wiem, trudne zadanie, sama przez to przeszłam. Niestety, to nie wszystko. Kolejnym krokiem jest nauczenie się stawiania własnych granic. To trochę jak z dzieckiem. Odpychasz je, wiedząc, że to dobre zarówno dla niego, jak i dla ciebie, oraz że więcej się wtedy nauczy. Spróbuj też spojrzeć, jak to wygląda z jego perspektywy – on kompletnie nie wie, o co ci chodzi. Mało tego, czuje się przyparty do muru, a nawet dręczony psychicznie. Wyobraź sobie, że ktoś do ciebie non stop pisze albo dzwoni – nawet bardzo cierpliwemu człowiekowi prędzej czy później ta cierpliwość się skończy. Jeżeli normalny człowiek potrzebuje wolności i samotności, to uciekający potrzebuje jej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy więcej. Miej też w pamięci, że kontakt z tobą jest dla niego bardziej bolesny niż przyjemny, czyli kompletnie na odwrót niż dla ciebie. I choćby nie wiem, jak cię kusiło, to odłóż telefon, wyłącz facebooka, zajmij myśli czymś innym. Idź się przewietrzyć, dobrze ci to zrobi. Bliźniakowi zresztą też. Jeżeli już tak bardzo potrzebujesz coś zrobić, to po prostu ciepło o nim myśl i wysyłaj swoją energię, ale nic więcej. Weź również pod uwagę, że to co cię kręci w tym połączeniu i daje kopa do zmian i pracy nad sobą, w przypadku Runnera działa dokładnie na odwrót, za to dokładnie z taką samą intensywnością.

Nie bój się też tupnąć nogą albo pokazać, że tak, kochasz, ale też wymagasz pewnych rzeczy. Pewnie, że maślane oczy i energia, która idzie od drugiej osoby powala na kolana i się złamiesz, nie raz i nie dwa, i nawet nie trzy. Jednak celem jest osiągnięcie momentu, w którym nie będzie to robiło takiego wrażenia i wolisz kogoś skrzywdzić niż dać skrzywdzić siebie. Pozwól mu uciec jak najdalej da radę i obserwuj, co się będzie działo. A będzie, to masz jak w banku. Wtedy u drugiej osoby uruchamia się proces pracy nad sobą. Działa to trochę jak mały szantaż: „nie dam ci tego czego chcesz, bo nie chcę cię takiego nieprzepracowanego i nieświadomego”, więc druga osoba podświadomie zaczyna reagować na takie komunikaty. Dlaczego? Ponieważ jakby na to nie patrząc, też cię kocha najbardziej na świecie, więc tracąc nazwijmy to ”adorację” zaczyna się zastanawiać, co się stało, że jest inaczej. A nawet, jeśli nie myśli i nie analizuje, to czuje, że coś się zmieniło i zaczyna jej tego brakować. I tutaj zaczyna się twoja nowa rola. Możesz w jego procesie pomóc, przyspieszyć go (poprzez stawianie wymagań i granic oraz odsuwanie się) albo go zwolnić (polecieć w jego ramiona z radością i łudzić się, że mu to pomoże). Wybór należy do ciebie, spoczywa na tobie duża odpowiedzialność. Nie zapominaj, że przed zejściem tu na ziemię, wasze dusze się tak umówiły i że ta druga zaufała ci bezgranicznie, powierzając ci swoje losy całkowicie, ufając, że jej pomożesz w tym życiu. To jest przyczyna, dla której to ty jesteś goniącym. Masz w sobie tyle miłości, że wystarczy, żeby to wszystko pociągnąć, choć będzie boleć i nie raz zwątpisz w sens tego wszystkiego. Ale spokojnie, nagroda za tę ciężką pracę jest tego warta. Spróbuj także, o ile to możliwe – wyczuć moment, kiedy druga osoba będzie gotowa, żeby się dowiedzieć, co się z nią dzieje. Szansa, że nie będzie miała ochoty wsiąść w rakietę i nie wrócić, jest co prawda bardzo mała, ale przynajmniej dostanie coś innego – samoświadomość, co się z nią dzieje i jakie są tego przyczyny. I powtarzaj sobie wciąż: „cierpliwość, tylko cierpliwość może mnie uratować.”

Rady dla uciekającego:

Kochany Runnerze, jesteś trochę jak dziecko błądzące we mgle, które wie i czuje, że coś się dzieje, ale nie wie, po co i dlaczego. Nawet zbytnio się nad tym nie zastanawiasz, gdyż nie masz kontaktu z własnym sercem albo wypierasz to, co czujesz z obawy przed masą różnych rzeczy. Wiem, że jest ci trudno dotrzeć do własnych emocji, jeszcze gorzej przyznać się samemu przed sobą, a już przed kimś to w ogóle, że się panicznie boisz pokazać, jacy naprawdę jesteściw. Patrzysz na goniącego jak na wariata, którzy coś od ciebie chce, zupełnie nie wiadomo, dlaczego i tak w ogóle, to po co zawraca ci głowę. Plus mówisz, że nic nie czujesz, nie widzisz, zaprzeczasz, albo, co gorsza, wmawiasz, że goniący coś sobie ubzdurał. Zanim to zrobisz, spróbuj przeanalizować w sobie, co ta osoba do ciebie mówi, albo chociaż dopytaj, o co chodzi i jak ona to widzi. Gdy osoba, którą kochasz najbardziej na świecie uważa, że kłamiesz albo zwariowałeś – rani to bardzo mocno. Jest to dla Chasera oczywiste, że jest to dla ciebie niewyobrażalnie trudne, żeby się przełamać w czymkolwiek albo wyjść ze swojego igloo, które było budowane latami, jak nie wiekami. Nie mówiąc już o wyjściu z jakąkolwiek inicjatywą, wolisz już pracować 24/7 niż się odważyć, ba!, nawet pomyśleć o czymkolwiek, jakimkolwiek kroku w kierunku Chasera. Spróbuj jednak okazać choć trochę uczucia. Wysłać głupią wiadomość, np. „myślę o Tobie” albo przytulić, jak człowiek człowieka. Chaser czeka jak spragniony beduin na pustyni na jakikolwiek gest, nawet na coś tak głupiego, jak informacja, że czyjeś zachowanie cię zabolało albo się cieszysz bo to znaczy, że jednak coś czujesz, wbrew temu co pokazujesz na zewnątrz. Jeżeli zaś to też cię przerasta, ale jesteś świadomy, co się z tobą dzieje, to możesz spróbować zrobić to mentalnie. Myśląc o tej osobie, wysyłając jej myśli typu „przepraszam, ale nie jestem gotów”. Jest to metoda, która nie wymaga bezpośredniego kontaktu, na tyle bezpieczna, że nie obciąża cię psychicznie, a może przynieść obydwojgu ulgę. Spokojnie możecie się komunikować na poziomie energetycznym i mentalnym. Nie ma możliwości, żeby uciekający nie odebrał komunikatu. Za bardzo na niego czeka.

Najważniejszą jednak radą jest, abyś spróbował przeżywać swoją ucieczkę bardziej świadomie. Zastanowić się, czemu postępujesz tak, a nie inaczej, co tobą kieruje, przed czym tak naprawdę uciekasz. Biegnąc, a czasem nawet lecąc, spróbuj rozejrzeć się wokół, co mijasz i co się dzieje. W ten sposób możesz pogodzić ze sobą dwie rzeczy. Dalej uciekasz, więc się nie boisz, ale też zaczynasz powoli coś rozumieć. A wtedy być może odczujesz potrzebę zwolnienia albo nawet zatrzymania. Pamiętaj też, że goniący jest tak naprawdę tylko twoim lustrem, które pokazuje to, z czym masz problem. Na takiej samej zasadzie jak ty jemu. Jeżeli ogarnia cię czyste przerażenie na samą myśl, to przynajmniej spróbuj dojść, o co tak naprawdę chodzi i co to lustro ci pokazuje, co za lekcję do odrobienia. Postaraj się nie traktować tego personalnie, miej gdzieś w pamięci, że to, co widzisz w bliźniaku i co powoduje twój wewnętrzny ból i lęk, tak naprawdę jest w tobie i jest twoje. To nie bliźniak daje ci swoje problemy. Wyciąga ci na wierzch twoje własne, żebyś ujrzał, co masz do przepracowania. Pamiętaj też, że choć się boisz, to oto masz przed sobą osobę, która zawsze będzie przy tobie i stanie za tobą murem, cokolwiek by się nie działo, czegokolwiek byś nie zrobił – ona zawsze będzie. Bo kocha bezgranicznie, a jeśli rani, to tylko i wyłącznie dla twojego dobra i przeżywa dokładnie ten sam ból, co ty. Oczywiście ma momenty, kiedy najchętniej by cię walnęła porządną cegłą w łeb, żeby cokolwiek dotarło, ale nie robi tego tylko dlatego, że wie, że ją to zaboli równie mocno. Wiadomo, że nie wiesz, czemu ta osoba jest tak uparta i się zaparła akurat na ciebie, ale uwierz mi, że ona bardzo dobrze wie. Jeżeli tylko otworzysz się choć trochę na to połączenie, przeżyjesz coś, czego żadne słowa nie są w stanie opisać. A może nawet zapragniesz więcej?

I jednym i drugim życzę powodzenia, a już najbardziej wytrwałości i cierpliwości.

Dlaczego ludzie tak się zachwycają tym połączeniem? Sama nie wiem. A tak szczerze, to mimo wszystko, jest to fantastyczne doświadczenie. Mimo bólu, cierpienia, walki z samym sobą, przekraczania własnych granic. Proces poznawania siebie samego, odkrywania, że ktoś wreszcie ma tak samo jak ty, jakkolwiek dziwne i głupie by to nie było, jest bezcenne. Uczucie, kiedy bierzesz telefon do ręki i widzisz, że ta osoba właśnie do ciebie pisze. Albo zwijasz się z bólu, modląc się o cud i właśnie dostajesz idealną wiadomość, która sprawia, że od razu ci lżej. Takie samo pokręcone poczucie humoru. Po ciężkiej pracy zyskujesz osobę, która zna cię od zawsze, każdy twój kąt i zakamarek, a mimo to akceptuje cię takiego, jakim jesteś; na którą możesz liczyć niezależnie od tego, co by się nie działo. Której nie musisz tłumaczyć, bo wszystko jest jasne. Która cię kochała i kocha forever and ever, która nigdy nie zniknie, ponieważ jesteście na stale połączeni. Momentami żyjesz na takim haju, zarówno pozytywnym i negatywnym, że żadne używki ci czegoś takiego nie dostarczą w tak czystej postaci. Plus masa żartów i zabawy, wzajemnych psikusów i docinania, wypominania sobie rzeczy z poprzednich żyć i kupa śmiechu. Dokładnie tego, czego zawsze ci tak bardzo brakowało.”

Autor: Katarzyna Kruk – Nowak
W razie pytań piszcie na: wiedzmakruk@gmail.com
Źródła:
http://www.wrozenieonline.pl/rozwoj-duchowy/blizniacze-dusze-moc-wiecznej-milosci
vismaya-maitreya.pl/
http://twin-flames.crazylife.pl/
http://twinflame.blog.onet.pl/


24 komentarze

  1. Leszek pisze:

    W uzupełnieniu, pragnę stwierdzić, że pragnienie drugiej połowy o przeciwnej płci, jakby bieguna, pochodzi z aktu stworzenia a dokładnie – upadku rodzaju ludzkiego. Stwórca (Jednia) unifikuje w sobie, w sposób doskonały, pierwiastek męski i żeński. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy. Odstępstwo (upadek) człowieka – z uwagi na zogniskowanie sataniczności, różnego rodzaju patologii oraz obojętności a nawet wrogości do Stwórcy (Jedni) i związana z tym bezwartościowość – doprowadziła do dezintegracji ducha ludzkiego, czego skutkiem był i jest podział na dwie, odmienne, przeciwstawne sobie płcie, chcące doświadczać autonomiczności. Stan ten, jako nienaturalny, stał się dla ludzkości wielkim, ponad siły, ciężarem. Wyobrażeniowa, demoniczna pokusa przeżycia rozkoszy seksualnej, uzależnia osobę ludzką od natrętnych myśli, które aktywizują pożądliwość a wraz z nią, chęci uwodzenia. Dochodzi do tego pasja, wściekłość i agresja, jako fale wzburzenia, często ogarniające, rozczarowanych sobą, partnerów. Emocje te powodują odrzucanie przez mężczyzn, swoich pierwszych kobiet, kiedy te łatwo obnażają się i pozwalają zakosztować swojej anatomii tak fizycznej jak i psychicznej. Emocje bywają też przyczyną wstrętu jaki do kobiety odczuwać potrafią niektórzy mężczyźni, zaraz po odbyciu aktu płciowego. Przezwyciężanie tego mechanizmu nie jest łatwe, a częstokroć stanowi przyczynę męskiej samotności, bądź nienawiści do kobiety w ogóle. Niezdolność do partnerstwa, do bycia z kobietą w związku, bądź niezdolność dotykania kobiety w ogóle, to problemy wielu mężczyzn. W sferze psychicznej, związek odrzucenia ujawnia się także u mężczyzn w czasie, gdy kobieta obnaży swoją przeszłość czyli odsłoni się psychicznie ze swoimi emocjami i problemami. Kobiety natomiast odczuwają obawy i związany z tym lęk przed oddaniem się seksualnym mężczyźnie, co powoduje konieczność zdobywania kobiet podstępem. Zarówno kobiety jak i mężczyźni w związkach, czują się często niedowartościowani , co można poznać po natrętnych fobiach, nierzadkich urojeniach oraz nieustającej walce o dominację lub równouprawnienie płci. Dochodzi do tego inspiracja absolutnej swobody seksualnej, z jednej strony, natomiast zazdrość emocjonalna partnera, z drugiej. Z głębi duszy kobiety jak i mężczyzny, płynie jednak, o ile nie została wcześniej stłumiona, tęsknota za bliźniaczą duszą. Zazdrość partnerska, będąca przyczyną większości nieporozumień w związkach, może być przejawem głębokiego uczucia duszy, tęskniącej w istocie za spotkaniem duszy stworzonej bliźniaczo, na Boskim planie, jedynej pasującej do drugiej połowy. Może się tak zdarzyć, że druga połowa – bliźniacza dusza o przeciwnej płci nie jest wcielona w ziemskie ciało, wówczas bardzo ciągnie ziemską duszę do samotnego życia i raczej z nikim nie zechce się związać w parę. Wiążąc się na przekór sobie, ryzykuje rozpadem związku partnerskiego. Jeśli druga połowa jest już istotą oświeconą (Boską), to naturalnie dochodzi do wyzwolenia i ucieleśnieniem dobroci, samotnej duszy ziemskiej. Jeśli druga połówka upada i jest duszą uwięzioną w świecie satanistycznym, wtedy dusza na ziemi, w sposób niejako samoistny, staje się biegunem zła i rozpusty, o niespotykanej zwyczajnie sile. Poprzez miłosne, duchowe związki ze Stwórcą, zarówno kobieta, jak i mężczyzna, na powrót, mogą odtworzyć w sobie brakujące, drugie połowy. Wówczas człowiek staje się ponownie Doskonałym.

    Lubię

    • Sanctus Diavol pisze:

      … ciężki przypadek nerwicy religijnej, o podłożu mizoginicznym, myślę że prof Lech Starowicz mógłby panu pomóc, jeśli by pan miał w ogóle wolę leczenia tych zaburzeń psychicznych o silnej aberracji sexualnej …

      Lubię

  2. bacowy pisze:

    Wow. Jarkowy blog wzbudza różne emocje, dziś naprawdę zacząłem się bać. Dość dokładnie opisane kilka lat mojego życia. Dobrze, że już przestałem gonić…

    Lubię

  3. Pewien Bydgoszczanin pisze:

    Kolejny świetny artykuł na wysokim poziomie. 🙂 Chętnie przeczytałbym jakiś nowy artykuł poświęcony naszym przodkom pisany twoją reką.

    Lubię

  4. oko pisze:

    …byłem w takim związku dobre 15 lat…gdybym wiedział, to, co dzisiaj przeczytałem – pewnie inaczej by się to potoczyło…klasyczna „musztarda po obiedzie!…ale nie żałuję, gdyż wzlotów i upadków było co niemiara…i z perspektywy patrząc chętnie bym powtórzył tę przygodę z wiedzą rzecz jasna właśnie nabytą…

    Lubię

    • mimi pisze:

      Oczko ,Twoje komentarz po raz kolejny wywołał uśmiech na mojej twarzy, piszesz krótko, ale treściwie , a wszystko zabarwione odpowiednią dawką humoru.
      Fajnie się to czyta.

      Lubię

      • oko pisze:

        Bardzo mnie to cieszy szacowna mimi – co prawda celem moim nie było wywołanie go; nie mniej jednak postaram się nie odbiegać od przyjętej ” lini ” , by uśmiech Twój i mniemam również innych forumowiczów wywołać… Pozdrawiam serdecznie

        Lubię

  5. Wiewióra pisze:

    Bujda na resorach, Jarek. Ale zarazem Twoja ulubiona bajka, a szczęśliwemu dziecku nie zabiera się zabawki 😉

    Lubię

    • Leszek pisze:

      Credo „Wiewióra”: ignoramus et ignorabimus, czyli ” Bujda na resorach”.
      P.s.
      Rozumny dzieli się swoją wiedzą – ignorant – ignorancją.

      Lubię

      • Wiewióra pisze:

        Tylko głupiec nie ma nigdy wątpliwości 😉

        Liked by 1 osoba

        • Leszek pisze:

          Bóg nie ma głupcom za złe, że się nie uczą, lecz ma za złe rozumnym, że nie uczą głupców.
          P.s.
          Każdy, kto mas wątpliwości – powinien mówić prawdę.

          Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          @Leszek – ale w pewnym momencie przychodzi refleksja że nie warto na siłę uczyć kogokolwiek. Możesz podzielić się swoimi opiniami i wiedzą. Ale nic ponad to. Jeśli głupiec szczerze chce i pragnie wiedzy – to w kilka lat może Cię przewyższyć. Jeśli zaś nie chce i reaguje agresją – nie zrobisz nic.

          Lubię

        • Leszek pisze:

          @Jarek Kefir – rzecz w tym, że głupiec myśli, że zawsze ma rację i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.
          P.s.
          Głupi rzekł w sercu swoim, nie ma Boga (Ps 14 i Ps 53): żyje i postępuje więc jak uważa.

          Lubię

  6. Sanctus Diavol pisze:

    Lubię

  7. Sanctus Diavol pisze:

    Lubię

  8. radek pisze:

    technologia spowodowala, ze samce i samice HSS sa sobie defakto zbędne. przegrali w sumie wszyscy. kobiety niby wygraly ale to pyrussowe zwycięstwo. większość facetow została zgelbiona. zapierdala na podkaszarkach, w kanalach i smieciarkach (w sumie to nawet fajne fitnessowo-outdoorowe zawody – browar schowany w krzakach bo SM sciga). powstala tez mniejszosc lisow w kurniku z wysokim DHV. ci tez nie ukladaja sobie zycia bo tyle mężatek i gowniar jest do opendzlowania. faceci wala konia przy pornosach HD+ SlowMo gdzie widać kazda kropeleke na fiucie a panie kupuja zsekwencjonowana sperme rosłego szweda w banku. panie chcą przywilejow bo efemerydy bez odbytu. przykład: jak smiesz tak zwracać się do kobiety? ja smiem a jestem do bolu bezczelny w stosunku do tzw. plci pieknej. za pysk! jak to ladnie mowil Dyzma. w sadzie panie bezwzgednie konfiskują mienie i potomstwo. w kanalach nie chcą pracować bo paznokietki zelowe się porysuja no i jebie jak psu z dupy wiec z obowiązkami slabo. niedorzniete feministki nienawidzące innych kobiet udezaja rykoszetem w fajnych facetow. bełkot o parytetach konczy się w kokpitach samolotow, np. pasażerskich. meterologia, nawigacja, parwo lotnicze, budowa płatowca, aerodynamika, myslenie sekwencyjne, procedury awaryjne i wlascicielka brzoskwinki wymięka (ja to wiem z autopsji .-) nowoczesne wibratory laczace się ze smartfonem i posiadające funkcje elektrowstrzasow musza dawac niebianska rozkosz jakiej nawet wlasciciel fajnego węgorza nie da bo ja np. węgorza elektrycznego nie mam w majtach. każdy probuje wyjadac rodzynki z bita smietana z tortu. sexowne panie do 30+ zyja za robienie loda nadzianym frendom, driknki same jezdza po ladzie a walizki do schowwka w samolocie. a potem się „stabilizują” i zakladaja rodzine. na ten moment czeka bankier na jachcie, który na pstrykniecie pachnących czosnkiem palcow generuje FIAT manej (nazwa pochodzi z księgi rodzaju) i beta-leszcz jest ujebany bo podpisal w USC umowę smieciowa. ciekawe, ze ta z bankierem juz smieciowa nie jest. w malzonke ejekuluje jednak nadal alfa jebak bo przeca wszystko dozwolone. kara smierci szybko by to zmienila ale samo takie myslenie juz jest zbrodnia. plac potem na nie swoje geny glupcze. faceci się reorganizują i tworza MGTOW w roznych krajach. maja wyjebane i chodza z rekami w kiszeniach po parku z browarem MocnyVolt. inni wstepuja do sekty Kotonskiego i tez maja wyjebane. studentki we Wrocku można posuwac już od 50 PLN. cytuje kolege: ale to jest zajebiste! jedna ma takie cycki a druga takie .-))
    w sumie fajnie ale jest pewien faktor. rozsadek i macice kobiet islamu. uuuups

    Lubię

  9. Bridge pisze:

    Ciekawy artykuł, Jarku 😉 zwracam tylko uwagę, że bliźniaczy płomień a bratnia dusza to nie te same pojęcia. Mam wrażenie – może błędne, że czasem pojęcia te używane są tu zamiennie. A to nie to samo, zupełnie różne relacje 🙂

    Lubię

  10. Misio pisze:

    A mi się właśnie ciężko dogadać w kwestiach miłosnych z bliźniaczym płomieniem i bratnimi duszami :/ Zakochałam się w bliźniaczym płomieniu…. rozpisywać mi się nie chce, ale jak trochę poczytacie o tym to zobaczycie jakie te relacje mogą być trudne… A bratnie dusze zakochują się we mnie, a ja ich kocham właśnie jak bratnie dusze… jak siostry i braci, bez podtekstów seksualnych

    ” By nie wiązać się, ale tworzyć po prostu dobrą relację. ” – cały czas to tłumaczę bratniemu a on naciska na związek i seks.

    Lubię

  11. Misio pisze:

    I według mnie pierwiastek żeński to duch, a pierwiastek męski to materia,

    Lubię

  12. Misio pisze:

    Aj, teraz patrzę, że o bliźniaczych płomieniach też piszesz 😉 Komentuję od razu jak coś przeczytam, a dopiero potem kończę czytać.
    Mój bliźniaczy płomień jest tej samej płci co ja 😉 I jest trochę takich przypadków – są dwie kobietki Twin Flame połączone, co się nagrywają na youtube, jedna ma na imię Akasha 😉
    Kiedyś byłyśmy hetero, ale po prostu w trakcie wcieleń dusze zmieniają płcie i stąd się bierze homoseksualizm. Teraz mamy tak, ze jesteśmy kobietkami, które mają w sobie pierwiastek męski i ona ma go więcej niż ja.

    Lubię

  13. wwww pisze:

    Co byście zrobili na miejscu osoby która przypuszczalnie spotkała swoją bratnią duszę która gdzieś się ulotniła,uciekła a kontakt urwał się z dnia na dzień?

    Lubię

  14. wwww pisze:

    Niekoniecznie na zewnątrz, może w środku
    Niedorzeczność braku spostrzeżeń wokół
    Nabrałeś się jak uśmiechałem się jak
    Klown na arenie, pośród świateł lamp
    Moja arena, moje więzienie, mój świat
    Moja gęba, moje zęby w prześwicie warg
    Mój nędzny show, mój główny znak
    Mój złudny dar, no rozpoznaj mnie
    No zobacz jakie wszystko jest szare
    Biel zębów świeci oślepiając skrajnie
    Nie mam już siły być czyimś filarem
    Chcę zrozumienia, współczucie zabierz
    Chcę bratnią duszę przy porannej kawie
    Chcę czuć wyczucie, chęci prawdziwe
    Bo się uduszę, udając zawsze
    Wyłap mnie w tłumie, na ciebie liczę

    Zabierz już swoją manipulację
    I weź z nią swoje „cześć” z uśmiechem
    Nie wiem czego ty chcesz ode mnie?
    Więc odsuwam się w cień i gasnę
    Dlaczego w twoim mniemaniu tak jest
    Że ktoś jest pod tobą, albo nad
    Na wieść o partnerstwie śmiejesz się
    A ja nie rozumiem twych zasad
    Myślisz, że dlaczego nie rozmawiamy często?
    Nie mam ochoty walczyć co dnia
    Boli cię ego? Chcesz mieć większość?
    Bierz wszystko i się udław. Masz
    Chcę być dobry, ja chcę być zły
    Yin i Yang, utrzymać balans
    Jestem wolny, lecz nieszczęśliwy
    Czasem ten świat mnie przerasta

    Już dość mam IQ, dość mam spadków
    Dość pieniędzy i dość wojen
    Dość gnojenia innych za coś co
    Mają zakodowane głęboko w sobie
    Dość ocen, dość pogardy
    Dość wiary. Mam dość wiary
    Dość piewców, proroków i dość prawych
    Dość lewych, dość wyroków
    Dość znanych i lubianych z opiniami, co nami
    Sterowaliby bez mrugnięcia oczami
    Dość zastanych, niespełnionych, bezsilnych, niezgranych
    Chcących władać masami
    Wszyscy są doskonali.. Są tacy sami
    Wszyscy, bez wyjątku, bez…
    I jest punkt zapalny, tacy sami
    Jesteś bystry? Mam dość samozagłady

    Lubię

  15. wwww pisze:

    Pamiętam jak wpadała do mnie z samego rana pijana
    To najbardziej lubiłem w naszych rozstaniach
    Nie nosiła szpilek, a jej uśmiech na chwilę
    Zatrzymywał czas, by był tylko dla nas
    Mieliśmy dużo w planach, dziś mogę się tylko łudzić
    Że za parę miesięcy lub lat uda się nam do siebie wrócić
    To, co się teraz dzieje, zostanie złym wspomnieniem
    Choć wiem, co mówią o tych, którzy mają nadzieję
    Obserwuję gwiazdy na niebie
    Nie czekam na to, co los da
    I idę przed siebie, choć nie wiem, dokąd prowadzi ta droga
    To nie rozkładam rąk w geście zapytania Boga
    Mój sufit to podłoga i wszystko jest do góry nogami
    Choć na „Hipnoterapii” mówiłem, że mam ułożone w bani
    Czasem myślę, że były plany jak Pezet i chyba sam w to nie wierzę
    Znów szukam siebie między blokami gdzieś…

    Nie jestem Światowidem, mam jedną twarz
    Nie jestem Świętowitem, mam jedną twarz
    Mam jedną twarz, jedną twarz [x4]

    Straciłem chemię z duszą bratnią, w tunelu zgasło światło
    Błądząc po omacku, szukałem sensu na darmo
    Wiele gorzkich słów padło, ból zniknąć miał dawno
    A dopiero teraz jak na murach tagi – uczucia blakną
    To mnie wciągnęło, twarde narkotyki
    Zrobiłem testy, mam wyniki – rak psychiki
    Brak logiki zaczął wkurwiać za bardzo
    Czułem się nikim, ale odzyskałem wiarę w swoją wartość
    Pardon, w moich źrenicach pada śnieg
    Aż nadto prześladował pech mnie
    De facto dałem zwieść się jemu
    Nic nie mów, tylko słuchaj
    Gdy diabeł na prawym ramieniu szepcze Ci do ucha
    Mając apartament w L.A nie myślisz o nędzy w Gruzji
    A fałszywi przyjaciele chcą kieszenie Ci opróżnić
    Zastanów się dwa razy, ludzie mają wiele twarzy, a ja…

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 127 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: