Tag: związki

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!

Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?

Stale przyciągasz zimnych drani, tudzież wredne suki? Niesatysfakcjonujące związki?

Dziś chciałbym Cię zaprosić na szokujące w swej wymowie nagranie Benjamine Smythe’ego o przyciąganiu złych ludzi. Na pewno zadajesz lub zadawałeś sobie pytanie, dlaczego przyciągasz takie osoby. Czy to zołzy które dają Ci kosza, czy sekutnice które zmieniają relację w piekło. Czy to zimny drań i dupek, który nie szanuje, pije, bije, czy to wieczny Piotruś Pan.

Podstawowym błędem jaki popełniają i kobiety, i mężczyźni, jest poszukiwanie.. ideału. Tak, słyszałeś to chyba pierdyliard razy. Że ideały nie istnieją, że ideały są nudne.. I pewnie rzygasz tęczą, oglądając obrazki, memy czy czytają anegdoty na ten temat. Jednak prawdą jest, że mamy w sobie moduł poszukiwania ideału. Choćby podświadomie. I bardzo przez to cierpimy.

Dodatkowo, doświadczamy obecnie upadku systemów społecznych, które obowiązywały poprzednie tysiąclecia ciemnoty i niewoli. Upadł system patriarchalny, ale nowego jak nie było, tak nie ma. Wyłania się on nieśmiało, w delikatnym zarysie. Jesteśmy więc rozszczepieni. Kobiety już nie chcą być służącymi, i to w dodatku głupiutkimi służącymi, pozbawionymi samodzielności, niezależności i siły. Mężczyźni też nie chcą golić się siekierą (metafora taka) i nie chcą być skrzyżowaniem westernowego macho i miliardera.

Zimny drań nie będzie szanować a wredna suka nie będzie oparciem

Ale obie płcie chciałyby w swoim partnerze pozytywnych cech z obu systemów. I w tym tkwi tragizm naszych czasów. Bo tak się po prostu nie da. I nie da się też brać nic nie dając. Nie da się brać przywilejów wynikających z nowego systemu, jednocześnie nie biorąc na siebie nowych obowiązków. I tak, mężczyźni chcieliby kobiety niezależnej, otwartej seksualnie.. Ale żeby prała, gotowała, nie wychylała się przed szereg, była konserwatywną cnotką, i nie kwestionowała zdania jaśnie pana, który przecież zawsze ma swoją cebulową rację. Z kolei kobiety chciałyby mężczyzny wyrozumiałego, nie osądzającego, czułego, wrażliwego, rozumiejącego je.. Ale żeby był macho, i to on ma płacić rachunki.

Choć ta sama kobieta krzyczy, że chce być od tego mężczyzny niezależna. A takie połączenia w naturze nie istnieją. No zgoda, istnieją – połączenie wewnętrznej siły (ale tej pozytywnej, nie samczej i nie siły zimnej suki) z wrażliwością itp. Ale to proces transmutacji, alchemicznej przemiany, który trwa latami. I wymaga ogromnej determinacji, jak i chęci by coś zmienić. A życie trwa tu i teraz, a nie w przyszłości. Wszyscy jesteśmy poranieni, wszyscy mamy braki, i wszyscy nie spełniamy tych wyśrubowanych do granic psychozy oczekiwań.

I kolejna ważna zasada – jeśli masz jakiś brak, to nie zapewni go druga osoba, czyli partner. A nawet jeśli, to będzie to przypominało zasypywanie studni, która nie ma dna. Widać to bardzo dobrze w relacjach. Jeśli mężczyzna ma lęk przed samotnością, połączony z innymi lękami i kompleksami.. To trafi na podobną kobietę, a relacja nie będzie satysfakcjonująca. Jeśli kobieta ma paniczny brak poczucia bezpieczeństwa, i jakimś cudem trafi na mężczyznę, który jej to zapewni.. To jej niedojrzała podświadomość nie będzie na to gotowa.

To legendarne poczucie bezpieczeństwa..

Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z portfelem, ani z siłą partnera, ani z jakimkolwiek czynnikiem „zewnętrznym”. Ale jest stanem umysłu. Brak poczucia bezpieczeństwa będzie w podświadomości nadal, i objawi się inaczej. Nawet jeśli partner będzie okazem męskości i twardości, i będzie przynosił 20.000 zł do domu co miesiąc. Jak da o sobie znać? Podświadomość naznaczona ciągłym brakiem poczucia bezpieczeństwa, uzna, że „coś jest nie tak”. Więc popchnie taką kobietę do czynu, który zniszczy relacje. Zdrada, wyskok po pijaku, krzywdzenie partnera – możliwości jest mnóstwo, samo życie.

Z tego wynika także kolejna ciekawa zależność. Podświadomość, która jest niedojrzała, lubi ekstremalne, mocne emocje. I dobre, i złe. A że na Ziemi jest 10% dobra i 90% zła.. Cóż. Umysł szaleje, wariuje, płacze, drze szaty.. A podświadomość uważa, że zrealizowała swój program. Zaś nadświadomość (dusza), która jest połączona z podświadomością, dzięki tym doświadczeniom się uczy. Choć BARDZO przestrzegam Cię przed takim myśleniem, by nie było ono pretekstem do opierdalania się, nic nie robienia czy usprawiedliwiania zła.

Twoim zobowiązaniem jest przepracowanie tych podświadomych traum i doskonalenie się. A nie patrzenie na jakieś plany wyższej jaźni, na jakąś karmę (która nie istnieje) i inne pseudo-duchowe brednie, które czynią ludzi biernymi. Jeśli nic nie zrobisz, bo np uznasz, że dusza przed wcieleniem sobie takie doświadczenia wybrała, że karma musi się wypalić.. To wzorzec będzie się powtarzał całe Twoje życie. A wystarczy iść choćby do psychologa-ateisty, który ma gdzieś takie brednie i pomaga ten podświadomy wzorzec uzdrowić. I paradoksalnie, taki psycholog ateista i jego pacjent w prawdziwy i szczery sposób realizują prawdziwy zamysł Ducha. Czyli zobowiązanie do ciągłych zmian, ulepszania, unowocześniania. I siebie, i swojego kraju, i świata.

Dlaczego zimne dranie i wredne suki pociągają?

Często obserwujemy pewien ciekawy wzorzec. Mężczyzna jest z kobietą, która jest sekutnicą, poprzez zazdrość, fochy i awantury czyni z relacji piekło. Albo inaczej: chce być z jakąś kobietą, ale ona traktuje go tylko jako przyjaciela. I wykorzystuje, np materialnie. Lub np zabierając jego zaangażowanie, chęć pomagania, radzenia, a więc zabierając mu energię. Ale on nie rezygnuje z takich toksycznych relacji. W wersji damskiej, kobieta jest z facetem który zdradza, pije, bije, nie szanuje. Ale żaden logiczny argument nie przekona jej, by od niego odeszła.

Na Ziemi większość dusz ludzkich to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte (noworodków, niemowlęce, dziecięce). Dusze takich osób potrzebują więc takich doświadczeń z nieczułymi brutalami by wyrobić sobie „bazę danych„, bazę doświadczeń. To dlatego tak trudno przemówić im do rozsądku, bo to dusza (podświadomość / nadświadomość) pilnuje planu ewolucyjnego. To dlatego do rozsądku nie przemówisz. Taka kobieta czy taki mężczyzna muszą się sparzyć, nieraz i nie dwa. Muszą stwierdzić że wszyscy faceci to dranie, czy wszystkie kobiety to suki. To ich lekcja, a nie Twoja. To oni muszą wyciągnąć wnioski i przepracować swój podświadomy wzorzec.

Całość naszych rozważań sprowadza się do ciekawego wniosku. Jako dzieci jesteśmy radośni i szczęśliwi z byle powodu. Jest to radość bezwarunkowa, jest to stan Buddy, takie naturalne, choć naiwne „oświecenie”. W procesie dojrzewania tę dziecięcą radość tracimy. Wchodzi walka, rywalizacja, rozmnażanie, praca, śluby, kredyty, konwenanse, stale rosnące i sprzeczne oczekiwania rodziny czy społeczeństwa. O tym ciekawym i szokującym zjawisku utraty dziecięcego „raju” pisałem w tym felietonie (LINK). Jednak z drugiej strony my nie dorastamy. Nie dojrzewamy. Jest to stan dorosłej niedojrzałości, czy też niedojrzałej dorosłości.

Szarpiemy się całe życie i cierpimy. Nic nie wiemy o relacjach, emocjach, psychologii. Naznaczeni jesteśmy biernością i mentalnością ofiary przez kościół, spuściznę po PRL i traumy rodziców. W relacjach przejawia się to fochami, zazdrością, zaborczością, chęcią kontrolowania, pretensje o przeszłość, odbieraniem partnerowi pasji, zakazywanie widywania się ze znajomymi, robienie z partnera (mężczyzny) pantoflaża. Także: oczekiwanie, że to partner wypełni nasze braki. To nie jest kobieca natura, ani to nie jest męska natura. To po prostu zachowania zlęknionego, przerażonego dziecka, które nie dojrzało, przenoszone na dorosłe relacje.

Wojna płci która wyczerpuje obie strony

Ważnym aspektem upadku starego systemu jest wojna płci. Istnieje głęboki program gniewu kobiet na mężczyzn za doznawane przez tysiąclecia krzywdy. Każda akcja wywołuje reakcję. Więc mężczyźni też się gniewają. Też nie chcą być kojarzeni z wartościami systemu który minął. Nie chcą być skrzyżowaniem siłacza, bankomatu i wibratora. Bo na głębszym poziomie każdy choć minimalnie czuje, że jest kimś więcej. No i skoro kobiety chcą być niezależne i samodzielne, to dlaczego tylko mężczyzna ma zapewniać „poczucie bezpieczeństwa”, czyli zarabiać na rodzinę? Niezależność i samodzielność przejawia się także w finansach. Pieniądz to niezależność, to pasje, szczęście, rozrywki, to życie.

Skoro chcesz kobiety ze starego systemu (uległej, konserwatywnej, głupiej, nie wychylającej się przed szereg, nie kwestionującej Twojego zdania), to licz się z tym, że będziesz musiał też wykazywać cechy starego systemu – czyli być macho i bankomatem. Jeśli chcesz mężczyzny ze starego systemu (wyszczekany, osiłek, zarabia i zapewnia bezpieczeństwo) to też musisz wykazywać cechy kobiety ze starego systemu. No i odwrotnie, jeśli chcesz kobiety czy mężczyzny z nową mentalnością, to sam czy sama musisz te cechy wykazywać. Jest to bardzo proste, a niewielu to rozumie.

Więc co zamiast wojny płci?

Ważniejsza niż wojna płci i gniew na samców, jest nauka nowych wartości. Czyli uczenie dziewczynek i kobiet asertywności, zaradności, samodzielności. Rozwijanie ich siły, która była blokowana. W przypadku chłopców i mężczyzn – rozwijanie ich siły tak, by przejawiała się w pozytywie, a nie w samczym negatywie. Czyli rozwijanie ich wrażliwości. To jest realna praca którą warto wykonać. A nie „samiec Twój wróg”. Wojna płci nie tylko nic nie zmieni. Ale wręcz zaogni pozostałe po upadku patriarchatu pretensje i nienawiść.

Patrząc szerzej – ludzkość budzi się z odwiecznego programu ofiary. Widać to np w polityce czy ekonomii. Mit niewidzialnej ręki wolnego rynku, wmawianie ludziom że to ich wina, i że 1% ludzi ma prawo zagarniać 99% zasobów za siedzenie na dupie.. To już przestaje działać. Pokolenia „straszenia octem na półkach i zadowolenia z ciepłej wody w kranie” czy gimnazjalistów wyznających korwinizm, nie słucha już nikt rozsądny. Ten proces jest burzliwy i lepiej, by jak najszybciej się zakończył.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Jeśli interesują Cię przedstawione w tym artykule tematy, to zapraszam Cię po więcej wiedzy:
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Szanuj i chroń siebie. Bez tego Twoja duchowość nie ma sensu!
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

A teraz zapraszam do obejrzenia zapowiadanego na początku nagrania video. Pochodzi ono z kanału „Non Dual Life (LINK).

Autor tekstu: Jarek Kefir
Autor nagrania video: Benjamin Smythe / Non Dual Life

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety

Na pewno zastanawiasz się, jak osiągnąć szczęście i porozumienie w relacjach. Jak przepracować swoje lęki czy kompleksy. Czy w końcu, jak żyć w czasach, gdy dawne wartości i systemy społeczne upadły, a nowych jak było, tak nie ma. To nastręcza ogromnych trudności, bo nie wiemy, jak się zachowywać i podług jakich kryteriów myśleć.

W tym artykule chciałbym przedstawić jedną z bolączek, z jaką zmagają się ludzie, szczególnie kobiety, w erze post-patriarchalnej. Upadek patriarchatu zderza się u nas z wciąż nieprzepracowanymi traumami wojennymi, z mentalnością katolicyzmu i PRLu, z wyścigiem szczurów i innymi czynnikami. A jest ich jeszcze więcej. I jak tu żyć, jak się cieszyć, gdy tak wiele jest przeciw nam?

Role i archetypy płciowe budzą obecnie największe oburzenie, kłótnie, pretensje. Powód jest zasadniczy – stary system patriarchalny powodował uprzedmiotowienie każdego bez wyjątku. Beneficjentami patriarchatu jest zawsze mniej niż 1% mężczyzn – szefów korporacji, polityków, królów, dyktatorów, biznesmenów, bankierów itp. Cała reszta jest trybikami w systemie, w którym 1% ludzi zgarnia więcej niż 99% zasobów. Mamy emancypację kobiet – i słusznie. Mamy też emancypację mężczyzn, która często przybiera karykaturalne postaci „samczości”, skupionej wokół różnych samczych guru. To temat na osobny artykuł i nie będzie tu poruszany.

Psychologia stara się odpowiadać na te ważne pytania, jednak nie zawsze robi to w dobry sposób. Wiele błędów widać już na pierwszy rzut oka, jeśli umiesz patrzeć szerzej i głębiej. Inne błędy są typowe tylko dla naszego kraju – i o jednym z nich będzie ten artykuł.

Po upadku starego systemu (patriarchalnego, czyli zwierzęcego) została próżnia, studnia bez dna. Z jednej strony obie płcie chciałyby mieć to co było dobre, a raczej wygodne ze starego systemu. Z drugiej strony, mówi się o nowym, chciałoby się przecież żyć lepiej, inaczej, kolorowiej niż „Polak, katolik, obywatel”. Mężczyzna chce kobiety z cechami z obu systemów. Otwartej seksualnie, ale konserwatywnej. Pracującej i nowoczesnej, ale robiącej w domu „to co trzeba”. Z kolei kobieta chce być niezależna i silna, ale.. Ale te brzydkie i niewdzięczne rachunki ma płacić mężczyzna. Bo to on musi zapewniać poczucie bezpieczeństwa. A tak się nie da. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, a ideały nie istnieją, choć mamy je silnie zakodowane w głowie, co jeszcze bardziej nasila naszą cywilizacyjną neurozę.

Cytat: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie). Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Poczucie bezpieczeństwa to słowo-wytrych i jednocześnie wielki błąd psychologii. Psychologia w Polsce pompowała ten byt-widmo i urósł on do niewyobrażalnego rozmiaru. Do dziś jak mantrę powtarza się, że poczucie bezpieczeństwa powinien zapewnić mężczyzna. Za obłędnymi psychologami powtarzają to różni „gentelmeńscy” autorzy, tacy jak „okiem mężczyzny” czy „kobus”. Na hasło „poczucie bezpieczeństwa” wpisane w google, pojawia się prawie dwa miliony wyników. W pierwszych wynikach – poradnia psychologiczna, portal katolicki, potem strona z teoriami new age. Dalej jakieś „samcze” blogi, czyli jeszcze gorzej. Jeden ze znanych rosyjskich psychologów, gdy przyjechał pracować do Polski, dziwił się bardzo na ten slogan. Kojarzyło mu się to ze.. służbami specjalnymi, KGB, niezbyt przyjemnymi panami w kapeluszach. Dopiero potem dowiedział się, że jest to taka nasza lokalna polska, narodowa neuroza, która urosła do rangi dogmatu w psychologii.

Prawda jest jak zwykle odwrócona o 180 stopni. Po pierwsze – i kobieta i mężczyzna powinni dążyć do tego, by być spójną całością. To bardzo trudne zadanie i przede wszystkim, nikt o tym nie mówi. Druga osoba nie wypełni Twoich braków, a nawet jeśli, to chwilowo. Więc mężczyzna nie zapewni Ci poczucia bezpieczeństwa, bo sam nie jest ideałem, tak jak Ty. Bo sam jest potwornie zraniony, tak jak i Ty. Bo sam mało zarabia, tak jak i Ty. W Polsce tylko 2% mężczyzn ma zarobki, które pozwalają zapewnić opiewane przez „drewnianych” psychologów poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli nie zapewnisz sobie poczucia bezpieczeństwa, które jest tak naprawdę stanem emocji, stanem świadomości – to będzie Ci stale mało i mało. Choć facet będzie zarabiał i 10.000 na miesiąc, będzie tytanem siły i ekstrawertyzmu, to Ty wciąż poczucia bezpieczeństwa nie będziesz mieć. A nawet jeśli.. To wiesz jak się przejawia wewnętrzny, głęboko podświadomy brak poczucia bezpieczeństwa, gdy robi się stabilnie, wręcz.. nudno? Podświadomość takiej osoby ciągnie do emocji – i dobrych i złych. Więc podświadomość, pozbawiona własnego poczucia bezpieczeństwa, popchnie Cię do takiego czynu, by tę stabilność zburzyć.

Zdrada, wyskok po pijaku i jakakolwiek inna czynność. Skoro nie ma poczucia bezpieczeństwa pomimo tego, że zrobiło się stabilnie, bogato i nudno.. To niech będą chociaż emocje. Dobre czy złe, ważne by były – taką logikę ma niedojrzała podświadomość. Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z zarobkami (o paradoksie!) ani z twardością, opanowaniem i ekstrawertyzmem mężczyzny. Ale jest związane z Tobą i stanem Twoich emocji. Ja też popełniałem ten błąd. Narzekałem na niskie polskie pensje. Teraz coraz częściej mam przeczucie, że wszystko idzie w dobrą stronę, a to ja jestem kreatorem swojej rzeczywistości. Wiem.. Czytasz tutaj słowa, od których włos jeży się na głowie. Ale takie jest moje zadanie.

Poczucie bezpieczeństwa trzeba więc zapewnić sobie samemu. I trzeba robić to w realiach cen z Zachodu, a płac ze Wschodu. Obietnic Balcerowicza, że będzie amerykańsko, a realiami które są bliższe Rosji. Dlatego jest to tak skrajnie trudne. Gdy masz już prawdziwe, wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa – to nic nie jest w stanie go zburzyć. Nawet gdy tracisz dotychczasową pracę, i idziesz do nędznej roboty za te 1500 złotych. Jesz ten chleb i wodę, ale nie załamujesz się. Prędzej czy później sama podświadomość tak Cię pokieruje, by np zdobyć lepszą pracę. Poczucie bezpieczeństwa związane jest też z jego przeciwieństwem, czyli lękiem przetrwania. Patrząc jeszcze szerzej – brak poczucia bezpieczeństwa związany jest z ludzkim umysłem, który stale się boi i wyszukuje przeszkody i problemy. Jak i z ego, które ciągle chce więcej.

Nie jesteśmy ideałami, choć obie płcie chciałyby ich szukać w partnerze. Ba, nie jesteśmy ani ludźmi z okładki, ani ludźmi opiewanymi przez lifestyle’owe i coachingowe (fuj) strony. Mamy więc dwa sprzeczne bieguny: z jednej strony jakąś normę, jakiegoś turbo-ektrawertyka czy turbo-kobietę, która znajduje na wszystko czas, a takich ludzi nie ma. Mamy tez ideał, skupiający jeszcze więcej pozytywnych, i wykluczających się cech, a takich ludzi tym bardziej nie ma. Z drugiej strony, mamy też ludzi zwykłych, szarych, którzy nie robią ze swoim życiem nic.

Którzy nie tylko nie mają tych pieniędzy (bo prawie każdy nie ma), czy innych pożądanych cech. Ale także mają zwyczajnie brzydkie myślenie i okropne traktowanie drugiego człowieka. Sztandarowy przykład to korwinista narzekający na kobiety, ale gardzący nimi, z brzydkimi poglądami z XIX wieku. Które nie są nawet konserwatywne.. Ale one są zwyczajnie antyspołeczne, psychopatyczne, tak jak ich guru. W końcu to czysty darwinizm społeczny – dziki kapitalizm sprzed dwustu lat. I takie poglądy przejawiają się potem w traktowaniu drugiego człowieka. Więc co, mamy się zadowalać tym, co nie jest nawet minimum minimum, w imię tego, że ideały nie istnieją? No też nie bardzo. Kluczowy jest jak zawsze balans pomiędzy tymi dwiema skrajnościami.

Cytat: „Kiedy przyjechałem do Polski w 1996 roku i zacząłem przyjmować ludzi, nie mówiłem wtedy jeszcze po polsku, miałem tłumaczkę. Przychodzi kobieta i w pewnym momencie mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Pytam tłumaczkę: „Co to jest?”. Skojarzyło mi się to ze służbami specjalnymi, z KGB. A ona odpowiada, że nie, że tu chodzi o to, żeby się nie bać. „Czego?”, pytam. A ona na to: „Życia”. Czegoś tutaj nie rozumiem. Przychodzi następna kobieta i mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Następna tak samo i następna. Wszystkie piękne, nic im nie brakuje, ja już jestem zakochany, a one mówią „poczucie bezpieczeństwa”. Myślę sobie: „W zacofanej Rosji żyję i nie wiem, o co chodzi”. Wreszcie podczas tych rozmów, dotarło do mnie, że poczucie bezpieczeństwa to w Polsce takie hasło kobiet. A chodzi w nim o to, żeby rachunki były płacone, a z drugiej ta sama kobieta krzyczy, że chce być niezależna. „Od kogo?”, pytam. „Od mężczyzny”, słyszę. Czyli ona chce być niezależna od mężczyzny, ale to on ma jej zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Jakieś dziwne. Z jednej strony ona musi sobie radzić, a z drugiej ona sobie nie radzi.

(…)

„Tak. To jest program. Poczucie bezpieczeństwa związane jest z koniecznością utrzymania rodziny. Nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca na kobiecość. Przychodzi do mnie kobieta, główna menadżerka wielkiej firmy, samochodem takim jeździ, że ja takiego nigdy nie będę miał. Ma męża, ale go nie kocha. Kocha Ormianina i on też ją kocha, ale ma żonę, a Ormianie się nie rozwodzą. Mówię do niej: „Dawaj mi swoją mamusię”. Przychodzi mamusia. Uh, to taka kobieta, która sobie poradziła w życiu. „Ma pani męża?”, pytam. „Jakiegoś tam mam”. „A jest pani szczęśliwa?”. A ona próbuje być inteligentna: „Ja to słowo wykreśliłam ze swojego leksykonu. Dopytuję dalej: „Jak to? Pani nie jest szczęśliwa?”. Odpowiada: „Bo rodzina to jest odpowiedzialność, to jest walka”. „A miłość?”, nie ustępuję. „Miłość i rodzina to są różne rzeczy. Miłość to w kinie, a rodzina to twarde zasady”, mówi. To ja na to: „Córka panią posłuchała. Kocha tego pana, ale to nie jest rodzina. Rodzinę ma, ale nie ma miłości, ona jest grzeczna. Dokładnie wypełniła program, który pani mi tu teraz sprzedała”. Była zszokowana, nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać, bić mnie czy uciekać. Powiedziałem jej, że ma zmienić swoje przekonania. A ona krzyczy: „Ma pan wyprostować moją córkę, ona ma być normalna!”. „Pani ma być normalna, ma pani jej powiedzieć – w rodzinie ma być miłość.”, mówię jej i słyszę: „Nie, to nieprawda!”. Dziewczyna mi jednak powiedziała, że już rozumie, dlaczego tkwi w tej sytuacji bez wyjścia i nie może zrobić kroku ani w prawo, ani w lewo. To niedojrzałość emocjonalna, którą przejęła od matki. Można być niedojrzałą, niezależna od tego, ile ma się pieniędzy na koncie.”
Źródło: Wywiad Aleksandry Nowakowskiej z Piotrem Pałaginem, (LINK TUTAJ)

Psychologia więc zrobiła swoją niechlubną robotę, by nasilić i walkę płci, i naszą społeczną neurozę, która w Polsce jest wyjątkowo silna. O błędach psychologii pisałem w poniższych artykułach:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zaskakujące sekrety społeczeństwa i systemu na przykładzie banalnego teledysku [+18]

Dulszczyzna i TABU, czyli to co ukrywa przed Tobą społeczeństwo..

Mówi się, że głupiec sprofanuje nawet arcydzieło, a człowiek ogarnięty poszuka przekazu nawet w „Świecie według Kiepskich„. Czy zgadzasz się z tym zdaniem? 😉 Dziś chciałbym Ci pokazać, jak wiele o społeczeństwie, jego grzechach i tabu może powiedzieć banalny, momentami toporny teledysk, kręcony prawdopodobnie dla „beki„.

Chodzi o film video, który nagrała polska YouTubera o ksywce „SexMasterka„. Nie będę wnikał w przekaz merytoryczny jako ona prezentuje. Teledysku pod względem muzycznym też nie będę komentował. Słowa to po prostu autoreklama. Co do muzyki – wolę ciężkie, apokaliptyczne techno, lub muzykę spokojną, elektroniczną, relaksacyjną. Ale i tak wolę jej teledysk niż wiele piosenek hip-hopu czy metal. Teledysk SexMasterki jest bardziej żartem, niż czymś co zrobiła na serio.

Teledysk SexMasterki możecie zobaczyć w linku poniżej:
SexMasterka – Poka Sowe (Officjal Video)

Ja jak zawsze chciałbym podejść do sprawy pod kątem filozoficznym. Teledysk SexMasterki wywołał ogromne zamieszanie w internecie. Bóli dupy, hejtu i nienawiści nie ma końca. Portale z memami (np demotywatory.pl) pękają w szwach od krytyki. Czy jest to tylko troska pryszczatych słuchaczy metalowca Kelthuza o jakość współczesnej muzyki? NIE. Ten hejt i fala bólu dupy po teledysku SexMasterki ujawnia ukrywane oblicze jak i tabu społeczeństwa. Społeczeństwo będące tworem nieszczęśliwym i chorym, ukrywa to, jak tylko może.

Społeczeństwo nienawidzi tych którzy żyją po swojemu

Społeczeństwo jest gotowe znienawidzić, potraktować z ostracyzmem a nawet zabić za ujawnianie tych tabu. Osoby takie jak SexMasterka mniej lub bardziej świadomie (raczej mniej..) uderzają w najczulsze punkty społeczeństwa. Ujawniają jego największe i najbardziej ukrywane tabu. Stąd się więc bierze nienawiść i hejt. Wymienię więc to, co tak bardzo uderza Janusze, Seby i Grażynki.

Ludzie tacy jak SexMasterka po prostu żyją swoim życiem. Nie przejmują się opinią innych. Nie realizują tego, co żąda od nich społeczeństwo. Nie chcą sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna / córki. Mają swoją wolność – na tyle, na ile pozwalają im różne czynniki. Po prostu cieszą się życiem. Nie mają dzieci które zabierają im czas, energię, większość pieniędzy i tak naprawdę ich unieszczęśliwiają. Co jest najpotężniejszym tabu społeczeństwa, bo przecież tupot małych stópek i cud życia ma sprawiać że „żyli długo i szczęśliwie„. Tak jednak nie jest.

A ludzie nienawidzą takiego stylu życia organicznie. Nienawidzą tej wolności i radości taką pierwotną, zawziętą nienawiścią. Oni przecież wpakowali się w to całe społeczne bagno. Kredyty, których mogą nie spłacić. Śluby, po których partner pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Dzieci, które wypompowują z nich resztki energii, pozbawiają ich czasu, wolności, pieniędzy. Praca, w której muszą siedzieć i gnić po 12 godzin dziennie a czasem więcej. Stereotyp to styrany ojciec rodziny, który wstaje o 5 rano, wychodzi z domu o 6, a wraca po 19 lub jeszcze później. Wszystko po to, by spłacić kredyty, by było na chleb, by utrzymać status społeczny.

Każdy by tak chciał, Ty niemoralny draniu!

By tak naprawdę żyć tak jak każe społeczeństwo i mu służyć. A służba społeczeństwu odbiera to, co najcenniejsze. Czyli czas wolny, hobby, pasje.. I w końcu naszą duszę. A tu przychodzi taka SexMastera, która kręci tyłkiem, która mówi że jest szczęśliwa, która ma gdzieś co ludzie powiedzą. Która nie chce żyć tak jak wszyscy. Która lubi seks, ale nie chce zagrzebywać się w pieluchy. Tylko te przysłowiowe rodzynki by wyjadała! A my musimy się męczyć z kredytami, oziębłymi i wrednymi żonami, z wkurwiającymi dziećmi, które budzą nas o 5 rano! Tosz to każdy by tak chciał, a robić ni ma komu!

Ja czasami doświadczam takich ataków. Choć bardzo rzadko się to zdarza. Kefir, no jak śmiesz tak mówić?! Przecież dostałeś dar życia od swojego RODu (naRODu, RODziny), więc musisz powołać nowe życie na świat i musisz służyć temu wyRODnemu RODowi! Masz penisa więc masz obowiązek być ojcem! I inaczej: masz cipkę więc masz obowiązek być matką! No jak śmiesz to kwestionować!

Z tym właśnie się zmagamy. Nie chodzi o żadne rodzinne i konserwatywne wartości. Nie chodzi o to, że demoralizujemy innych. Bo nas jest garsteczka (wg badań GUS – 6% związków). Chodzi o to, że mamy czelność żyć po swojemu, na tyle ile różne czynniki nam pozwalają. Że tacy ludzie są szczęśliwi i to bez realizacji społecznych wymagań i żądań. Że mogą kochać się, być w związkach, bez tego całego kredytowego, ślubnego i dzieciowego bagienka. Które wchłonęło wielu, i wielu czuje się przez to nieszczęśliwie, choć każdy z nich ukrywa to jak może.

Każdy by tak chciał po kawalersku, a kto by dzieci państwu dostarczał?!
„Żyjesz tak jak chcesz, bo my żyjemy jak żyjemy, użerając się z dzieciarami
Ziomuś, gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do żeniaczki, to cywilizacja by upadła

Wydoroślej w końcu, spoważniej, załóż spodnie i służ społeczeństwu!

I oni mają rację. Ten styl życia jest dobry dla nielicznych jednostek, które cenią sobie wolność, ale byłby bardzo szkodliwy dla społeczeństwa jako całości. Wyzwolić może się jednostka. Cała reszta społeczeństwa musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. O tym pisałem kilka razy. Seks i związek dla społeczeństwa wydaje się być jakimś pieprzonym kredytem. Okej, było miło, było kino, kolacje w fajnych knajpkach, leżenie na łące..

Ale wydoroślejcie w końcu! Ty chłopcze załóż spodnie i zapierdalajcie na rzecz nas, społeczeństwa! I zrezygnujcie z tego szczęścia, no ile można, to trwa max kilka lat, potem zapierdol jak u każdego, i to kuje nas w oczy! Tak samo jest przecież z kredytem. Bierzesz go i kupujesz jakąś fajną rzecz. Cieszysz się nią kilka tygodni. Potem radość mija (nawet po kupnie nowiutkiego auta) i wkrada się rutyna. I trzeba spłacać te cholerne raty.

No i teledysk o tym wszystkim nagrała kobieta. A kobiecie nie wolno, nie wypada. Ona ma być matką i jednocześnie robić karierę. Ma dać RODowi nowego podatnika, obywatela, wiernego, żołnierza. Ma budować pomyślność RODu poprzez pracę i konsumpcję. Żyć po swojemu? Toż to niewybaczalne! Wiąże się to z konserwatyzmem, który wyznaje społeczeństwo. Jest to „oprogramowanie„, które trzyma to społeczeństwo w ryzach. Jednak z tym jest pewien istotny problem..

Dwie natury człowieka i społeczeństwa. W tym jedna ukrywana i znienawidzona

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – patriarchat, monogamia, rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). TO powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Czy żałujesz skosztowania zakazanego owocu?

Konserwatyzm jest zaprzeczeniem natury naszej duszy, jest takim „kagańcem” nakładanym na społeczeństwo. Jednak w ludziach nadal jest to bardzo głęboko zakorzenione pragnienie wolności i swobody. To dlatego żonaci faceci spotykają się w barach wspominając „stare dobre czasy„. Tak.. Kiedyś to były czasy.. Ale nie, nie żałuję, wiadomo, jest trudno, ale.. Ale.. No właśnie, czy na pewno nie żałujesz?

Pojawia się też chęć spróbowania zakazanego owocu, i to pomimo tego miliona więzów i pęt, z obrączką na czele. Przecież żyć trzeba. Radości i rozrywki też są potrzebne. W Polsce zarobki są jakie są, rozrywek i możliwości jest mało, stąd na ulicy każdy ma taką minę, jakby zaraz miał Ci co najmniej wpierdolić. Wysiłki zakleszczonej w więzach społecznych jednostki są rozpaczliwe. Jeśli przyzna się, że zrobiła to, co lubi – to straci opinię i narazi się na ostracyzm. A nawet jeśli nikt się nie dowie – to przecież to dulszczyzna i hipokryzja. No i ten wewnętrzny moralny strażnik daje potem o sobie znać.

Ciekawym przejawem ludzkiej tęsknoty za wolnością podczas pobytu w społecznych kajdanach, jest uwielbienie wszelkich skandalistów. Skandaliści, prowokatorzy, oburzający artyści są uwielbiani i kochani. Są też nienawidzeni, co jest po prostu.. drugim biegunem uwielbienia. Nikt by nie oglądał filmu o nudnym jak flaki z olejem życiu Janusza i Grażyny z Białej Podlaskiej. Nikt by nie obserwował ich profili na fejsie, nikt by nie oglądał ich filmików na YouTube o zakupach w tesco i wynoszeniu śmieci. Nawet w tak durnych produkcjach jak M jak Miłość jest dramatyzm, są zwroty akcji i liczne wątki gangsterskie. Są EMOCJE. Do emocji za chwilę wrócimy.

Mamy więc uwielbienie dla skandalistów typu SexMasterka. Ogromna większość artystów, muzyków, aktorów – to skandaliści, wolne ptaki. Biorą śluby by po dwóch latach się rozejść, a po trzech latach znowu ślub z ta samą osobą. Zdanie innych mają gdzieś. A to powoduje ogromne emocje u fanów i przyciąga. Durne seriale takie jak „Dlaczego ja” czy „Pamiętniki z wakacji” to jeden wielki zbiór skandali życiowych. Muzyka by nie istniała bez kontrowersji, bez skandali. Wiele utworów muzycznych, także tych popularnych, to miażdżąca i momentami obrazoburcza krytyka społeczeństwa, kapitalizmu, systemu.

Duchowość ezoteryczna jest coraz bardziej popularna, bo jej idee także są wywrotowe. Są sztyletem wymierzonym w sztywną społeczną bryłę. Tradycyjne religie umacniają system, a ta nowa duchowość go demontuje. A przynajmniej mówi, że można żyć z tym systemem w pokoju, obok niego. Żyć ze społeczeństwem, wyjadać te przysłowiowe rodzynki z ciasta które nam nie smakuje, ale nie służyć temu społeczeństwu. Nie spełniać jego żądań, nie być jego zakładnikiem, nie dawać wodzić się za nos.

Społeczeństwo kocha skrajne emocje i skandale

Ludzie więc kochają EMOCJE. I te pozytywne, i te negatywne. Poszukują ich, i to nie tylko świadomie. Ich podświadomość ciągnie tych ludzi do osób, które te silne emocje zapewnią. Te dobre (na ogół 10%) i złe (na ogół 90%) emocje są im potrzebne, by zagłuszyć rozpaczliwą wewnętrzną pustkę. Taki poraniony i uśpiony człowiek zrobi wszystko, by nie było ciszy wokół niego, by nie było nudy, by nie było braku emocji. Bo pozostanie sam na sam w ciszy pokaże mu prawdziwy stan jego wnętrza.

Więc włączy głośną i agresywną muzykę jak jest nad cichym jeziorem, nachla się, pójdzie zlać kogoś po mordzie. Lub samemu, choćby podświadomie przyciągnie skucie swojej mordy. Uzależni się od coco, a raczej od polskiej wersji coco – amfetaminy. Wpadnie w długi, pochłonie ją hazard, wpadnie w kłopoty prawne. Czy wejdzie w związek z toksyczną osobą (np borderline, wredna suka, zimny drań) która zapewni mu eksplozję nuklearną emocji. Oczywiście, w powyższej proporcji – 10% pozytywów do 90% negatywów.

I teraz w związku z powyższym, chciałbym przedstawić kolejną ciekawą zależność. Zauważ, że praktycznie WSZYSTKO co jest związane z seksem i miłością, jest najeżone nie tylko ogromem konwenansów, nakazów, zakazów, norm społecznych. Ale seks wciąż uważany jest za niewłaściwy, brudny, grzeszny. Seks tak – ale tylko po ceremonii w kościele a potem po ceremonii w banku (kredyt), po spłodzeniu nowego Polaka, rodaka, słowianina. I po spełnieniu tych milionów nakazów i zakazów.

Z drugiej strony, przy wódce w towarzystwie kumpli czy na zaufanym babskim wieczorku, mówi się zgoła co innego. Że chłop to musi być chłop. Ma ruchać, zaliczać, zdobywać. Tak samo kobiecie się należy coś od życia. A że mąż nie wypełnia swojej roli to cóż, nie musi wszystkiego wiedzieć. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, prawda? No i z tym zderza się ten cały społeczny konserwatyzm. Bo od tego powyższego chłopa wymaga się także, by był katolikiem, patriotą, odpowiedzialnym ojcem rodziny.

Seks jest grzeszny i jednocześnie uwielbiany przez ludzi

Seks jest więc w oczach społeczeństwa brudny, grzeszny. I tu dochodzimy do bardzo ciekawej i szokującej konkluzji. Podczas sceny nagości przełączamy kanał na inny, gdy siedzą obok nas dzieci. Ale jednocześnie zezwalamy tym dzieciom oglądać filmy i seriale zawierające brutalną przemoc. Zobaczcie – to SexMasterka jest nazywana dziwką, szmatą i jest powszechnie hejtowana w internecie. Odzew, sprzeciw i ból dupy jest olbrzymi. Dlaczego więc ludzie nie protestują przeciwko.. przemocy?

Zaćpany dres z koszulką Polski walczącej czy żołnierzy wyklętych, katujący staruszkę i kradnący jej ostatnie grosze, nie budzi takiego społecznego oburzenia. Przemoc nie budzi tak wielkiego oburzenia jak seks. Choć jest tak samo jak seks uwielbiana. Z nauk gnostyckich wiemy, że jesteśmy na planecie o matrycy zwierzęcej. To planeta zwierząt, a właściwie pół-zwierząt, jakimi jest większość ludzi. Jakie filmy są najbardziej popularne? Gangsterskie, sensacyjne, kryminały, horrory, thrillery. Wszelkie filmy zawierające przemoc.

Dominuje ona w portalach z newsami i w programach informacyjnych. Filmiki z egzekucjami są oglądane setki milionów razy. Brutalna muzyka (rap, heavy metal itp) jest na topie. Gangsterskie wartości typu bóg, honor, ojczyzna, są gloryfikowane i uwielbiane. Trzeba być twardym, a nie miętkim – powtarza wielu z nas. Z czego to się bierze? Z tym, że miłość i seks kojarzone są podświadomie ze słabością. Zaś przemoc – z siłą.

A najbardziej niebezpieczna dla społeczeństwa jest wolność w seksie i miłości i życie po swojemu. Nie tylko wybija wolną jednostkę ze służbie społeczeństwu. Ale dodatkowo tak bardzo kuje w oczy. Tak bardzo uświadamia, że z tym wszystkim jest coś nie tak..

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Cały świat gra iluzję.. Także w relacjach

Stare łacińskie przysłowie głosi: „Totus mundus agit histrionem.” Czyli w tłumaczeniu na polski: Cały świat gra komedie / tudzież: cały świat gra odgórnie ustawione role. Te role to role społeczne, zawodowe, związane z religią, reprodukcyjne. Służą one podtrzymaniu systemu i jego wiecznie zaburzonej homeostazy. Ta komedia, te odgórnie zaplanowane role, to inaczej iluzja życia. Nazywa się je albo karmą, albo kołem samsary. Przed wcieleniem w ciało dusza ma wybierać rodzinę, która zniszczy jej psychikę, traumy jakie będzie przechodzić, jak przerabiane lekcje.

Zniesmaczony? Dobra, dość tych bzdur. To nie karma powinna rządzić Twoim życiem, ale Ty sam, dokonując świadomych wyborów. Dopóki będziesz nieświadomie zezwalał na to, to będą rządzić Tobą okoliczności. Nazwiesz je cierpieniem za grzechy, przerabianiem życiowych lekcji, spłacaniem długów z poprzednich żyć, karmą.. Nie ważne. To nadal będą „jakieś tam okoliczności” a nie Twoje świadome decyzje. Cały ten świat jest po prostu iluzją. Koło samsary (czyli koło życia), karma, zasady i cele społeczeństwa – to wszystko jest iluzją.

To wszystko jest jednak potrzebne i konieczne, aby ludzie o niskiej mentalności mogli doświadczać i rozwijać się – choćby minimalnie, jak teraz. I Ty i ja dostaliśmy właśnie od tego „niedobrego” systemu niepowtarzalną szansę, by ogarnąć jak on działa, by obudzić siebie i pomagać innym. Ślepy bunt przeciwko temu wszystkiemu jest destrukcyjny. To błąd który czasami popełniam.

Ludzie i ich chory materializm

Ludzie postrzegają innych przez pryzmat przydatności dla systemu. Czyli: jakie ma wykształcenie, ile zarabia, czy ma żonę / męża, czy ma lub planuje dzieci. Jest to bardzo płytkie, materialne postrzeganie człowieka. Rodzi ono ogrom pretensji, żali, frustracji, zła. Gdy zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka głębiej, niż przez pryzmat materialistyczny – to z większością ludzi nie będziesz chciał nawet wypić kawy. To nieprawda że wtedy włącza się new age’owa miłość do każdego człowieka. To nie tak. Zaczynasz wtedy dostrzegać tę iluzję. I to, jak groźni są ludzie, gdy mówisz że nie chcesz wspierać systemu, a idziesz swoją ścieżką. Po prostu asertywnie chronisz siebie. Te dwa światy nie pokrywają się już. Oni mają swój świat i swoje doświadczenia, i mają do niego prawo. A ty masz prawo do swojego świata.

Bierze się z tego kilka niekorzystnych programów czy też uwarunkowań, podług których ludzie działają. Pierwszy wzorzec to program kat-ofiara. Ofiara silniejszego od siebie, jest tak często katem wobec słabszego od siebie. Stąd tak wielu ludzi to takie małe, przebiegłe, głupio-mądre skurwysynki. Jak widzą silniejszego – to się boją i szanują. Ale gdy tylko zobaczą słabość, to wbiją szpilę albo się pastwią. Drugi wzorzec to podświadoma obrona systemu. Gdy nie chcesz służyć systemowi tak, jak to robią oni (np potomstwem, czyli całkowitym oddaniem swojej wolności), to spotykasz się z agresją. System ten, w tym koło samsary – reinkarnacji – jest im bardzo potrzebny. Nie są gotowi na jego opuszczenie.

Stereotypy płci wiecznie (?) żywe?

Istnieją pewne różnice w postrzeganiu płci i ich ról przez ludzi. Podstawą jest oczywiście osłabienie mocy pierwiastka żeńskiego. Miało to miejsce nie wiadomo jak dawno temu, i przyczyniło się do powstania patriarchatu. Od kobiet wymaga się więc urody, uległości, nie kwestionowania racji samca, niewielkiego doświadczenia seksualnego. Budzi to bunt w kobietach – a co, jeśli nie miałabym urody? A co jeśli się zestarzeję? I dlaczego mam być uległa i siedzieć cicho, nawet gdy facet mówi totalne bzdury? Dlaczego nie mogę mieć racji? I dlaczego mężczyzna nie może uczyć się ode mnie, tak jak ja od niego? No i dlaczego nie mam prawa realizować się w seksualności tak jak mężczyzna, tylko muszę to ukrywać?

Od mężczyzn wymaga się zarobków, mieszkania, samochodu, ekstrawertyzmu, sylwetki, siły. Tak więc obie płcie „sprzedają się” tej drugiej. Powstaje tutaj pewien konflikt w psychice. Powstaje niechęć i obrzydzenie do samego siebie, jak i pogarda wobec płci przeciwnej. „No jak to? Dlaczego mam spełniać te wszystkie wyśrubowane do maksimum i sprzeczne wymagania? Dopóki te zalety mam, to mogę się realizować. A co, jeśli je stracę?” W głębi duszy nikt nie chce być tylko kopulatorem, reproduktorem czy bankomatem. W głębi duszy pojawiają się pytania: „Czy jestem czymś więcej niż status finansowy, siła czy uroda”?

Bo gdy brakuje zaplecza intelektualnego i wyższych wartości..

Z drugiej strony, często brakuje właśnie tej „innej wartości„. Oczywiście, każdy z nas jest niepowtarzalną duchową istotą.. Ale często ta wartość nie jest rozwinięta i wyartykułowana. Brakuje zaplecza intelektualnego i duchowego by płeć przeciwną oczarować. Taki typowy facet, pełen lęków i kompleksów, najczęściej nieuświadomionych.. Będzie zazdrościł, oceniał, kontrolował, reagował agresją, bał się seksualności kobiet. Wobec kobiet silnych będzie szczególnie nienawistny.

Tak samo kobieta, taka typowa serialowa Karynka. Będzie strzelała fochy, robiła sceny, zamykała partnera w niekoniecznie złotej klatce, będzie zazdrościła, groziła odejściem. Wobec wrażliwszych mężczyzn taka kobieta będzie szczególnie zapalczywa i niemiła. Po czym będzie wpadać w ramiona tych „silnych„, ale silnych w sposób samczy, agresywny. I będzie płakać i rozpaczać, jaki świat zły, jak nie ma na nim dobrych mężczyzn.

Są to zachowania mentalnych dzieci, które nie dorosły, pomimo tego, że ich ciała są już dojrzałe. Tacy ludzie nie nadają się ani do związku, ani tym bardziej do posiadania dzieci. To co przedstawiłem powyżej, to takie papierki lakmusowe. Sam widzisz, jak bardzo jest to proste. Całe życie szukałeś bezskutecznie odpowiedzi na pytanie, jak się ochronić przed zimnymi draniami (jeśli jesteś kobietą), lub jak się chronić przed wrednymi sukami (jeśli jesteś mężczyzną).

To o czym boi się mówić nawet psychologia

Nikt Ci o tym nie powiedział. Pal licho rodziców, nauczycieli i kapłanów – oni nie wiedzą o życiu absolutnie nic. Ale nawet psychologia ukrywa te proste fakty. A tu masz – odpowiedź jest tak prosta i logiczna, że można tylko usiąść i.. pół godziny się śmiać. Chryzyp z Soloi to grecki filozof, który umarł ze śmiechu od własnego żartu. Z kolei jeden ze wschodnich Buddów, gdy poznał prawdziwe oblicze świata, to.. usiadł i nie mógł przestać się śmiać. Śmiał się dosłownie godzinami. Bo przecież cały świat gra komedię, iluzje, ułudę.

A teraz zdradzę Ci jeszcze jedną przesłankę – taki papierek lakmusowy. O tym, jak rozpoznawać mentalność innych ludzi. Zadaj mężczyźnie pytanie – co sądzi o silnych kobietach. Zaznacz że wcale nie chodzi o islamo-lubne feministki. Ale o te kobiety które są naprawdę potężne, asertywne, wolne, mają własne zdanie, zainteresowania, wykształcenie. Jeśli będzie gardził takimi kobietami – wtedy masz do czynienia z osobą niedojrzałą. Z którą o pewnych tematach lepiej nie rozmawiać i się nie zwierzać. I lepiej z taką osobą się nie wiązać, jeśli jesteś kobietą.

Taki mężczyzna oprócz wykazywania tych negatywnych cech, nie zniesie tego że możesz mieć rację, że możesz być mądrzejsza, i nie zniesie Twoich sukcesów. Taki mężczyzna podświadomie wie, że tak naprawdę jest.. słaby. Więc maskuje tę słabość samczością i agresją, i podświadomie boi się kobiecej siły. Jest ona zagrożeniem dla jego kruchej i często.. małej męskości. Nie, nie tylko dosłownie małej – choć też nierzadko o to chodzi 😉

Cytat: „Tu jest problem. Pewnie dlatego sfrustrowani ojcowie tak często wyżywają się na synach i partnerkach. Stąd tak wiele męskiej przemocy w rodzinach i na świecie. Bo jak tu udowodnić innym i sobie, że jest się mężczyzną? Jak zbudować wewnętrzne poczucie męskości i godności? To obecnie zadanie trudniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Kiedyś pomagały w tym wojny, z których można było wrócić jako żywy lub martwy, ale bohater. A tu od trzech pokoleń w Europie nie było wojny. Całe szczęście.

Całe szczęście. Ale jeśli nie znajdziemy innego sposobu na zaspokojenie męskiej potrzeby rytuału przejścia to będziemy mieli coraz więcej przemocy domowej, represjonowania i upokarzania wszelkiego rodzaju mniejszości, wojen kibiców i zwolenników różnych klubów, różnych wierzeń, przekonań i bogów – a także pompowania wielkościowej iluzji narodowej. Szczególnie to ostatnie jest groźne, bo – jak uczy historia – doprowadza do wojen. Bo jest dla sfrustrowanej męskości najbardziej pociągające, wręcz biologiczne – mieć czystą, narodową krew i spermę na sztandarach.”
~Wojciech Eichelberger

..Bo silne kobiety i wrażliwi mężczyźni budzą kontrowersje

To ma zastosowanie także w drugą stronę. Zadaj kobiecie pytanie, co sądzi o wrażliwych, emocjonalnych mężczyznach. Zaznacz od razu, że wcale nie chodzi o stereoptypowych korwinistów grających do rana w gry, którzy nigdy nie byli z kobietą. Ale chodzi o mężczyzn uczuciowych, nie wstydzących się okazywać emocji (np płaczu), którzy potrzebują więcej czasu by zaufać i ośmielić się wobec kobiety. Mężczyzn którzy często są introwertykami i nie chcą zgadzać się z wzorcem Schwarzeneggera, twardziela.

Jeśli usłyszysz pogardę, drwiny, podśmiechujki (np cipeusz, kastrat, itp) to wiedz, że masz do czynienia z typową, niestabilną kobietą. Nie warto takiej osobie się zwierzać, ani wiązać z nią. Taka kobieta może Cię podziwiać, ale stale będzie Cię „testować„, choćby strzelając fochy. Gdy tylko noga Ci się powinie, gdy tylko przyjdzie moment załamania, słabość – wykorzysta to. Np zdradzi sekrety innym lub odejdzie. Taka kobieta podświadomie wie, jak bardzo brakuje jej wewnętrznej siły. Nie stać ją więc na wrażliwość i dobro wobec słabszych.

Jaka jest więc recepta, oprócz rozprawy ze swoimi kompleksami, lękami, traumami? Jeśli jesteś mężczyzną – nie bój się swoich uczuć, wrażliwości. Bądź otwarty. Nie oceniaj i nie osądzaj kobiet, szczególnie podług starych, samczych wzorców. Bo wtedy one się zamykają. Jeśli wykazujesz te brzydkie, samcze cechy – to przyciągasz właśnie albo typowe, serialowe kobietki, albo zimne, wyrachowane suki. Jeśli jesteś kobietą – odnajdź swoją wewnętrzną siłę. Jesteś takim samym człowiekiem, członkiem społeczeństwa. Też masz prawo mieć rację, być asertywna, mądra i silna. Twoja słabość przyciąga albo typowych, zdesperowanych facetów, albo zimnych drani. Bo jeśli nie masz siły w sobie, to szukasz substytutu tej siły w facetach. A najczęściej jest to substytut gównianej jakości.

Prawdą jest także to, że skoro człowiek nie reprezentuje sobą tej wartości wyższej, wznioślejszej, to wymaga się od niego, by w relacji dał tę „zwierzęca” podstawę. Czyli u kobiet uroda i uległość, a u mężczyzn finanse, samochód i prosta siła. No coś przecież trzeba dać temu drugiemu człowiekowi, prawda? Tak samo jest jeśli chodzi o służbę ogółowi. życie polega na braniu jak i dawaniu, czyli służbie. Jeśli nie dajesz nic „niestandardowego” (np kultura, sztuka, filozofia, nauka, duchowość, nowe idee, pasja) to powinieneś dać społeczeństwu tę podstawę. Czyli właśnie rodzinę, dzieci.

Zapraszam też do przeczytania dwóch ciekawych felietonów w temacie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

relacje-damsko-meskie

Związki.. Ileż o nich można rozmawiać. Miliony książek – od romansów, po psychologiczne, ogrom dyskusji, żartów, dowcipów. To główny temat na terapii, czy to tej odbywającej się przy szklaneczce whisky, czy tej w gabinecie psychologa.

Pierwsza i najważniejsza prawda – nikt lub prawie nikt nam nie przekazuje rzetelnej wiedzy na temat związków. Nikt nie przekazuje też wiedzy o emocjach, relacjach, uczuciach. Nie mieli jej nasi rodzice, dziadkowie i wszystkie pokolenia żyjące od zarania dziejów. W większości spali oni snem kamiennym. Byli całkowicie we władaniu swoich emocji, zależni od nich. Nie potrafili ich kontrolować, to one kontrolowały ich. Nie rozumieli ich, w związku z czym często korzystali z nich destrukcyjnie.

To dostaliśmy w spadku my, dzieci lat 70, 80, 90, 00 – od których świat zaczyna powoli wymagać radzenia sobie z emocjami. Gdyż taki jest zamysł ewolucyjny naszej planety. Ta nowa świadomość swoich emocji wykuwa się w bólach, gdyż każdy rozwój (dziecka, dorosłego, ludzkości jako zbiorowości) odbywa się poprzez łzy i cierpienia.

Społeczeństwo, życie, świat – to gra, iluzja, rodzaj eksperymentu laboratoryjnego. Kto pozna prawdziwe reguły, nieskażone ideologiami, religiami, społecznymi stereotypami, ten wygrywa. Lub chociaż nie przegrywa tak jak zdecydowana większość, która bierze symulację o nazwie „życie” na poważnie. Nie ma powodu by brać to wszystko na poważnie, martwić się że czegoś nie masz, że ktoś ma więcej, panicznie pragnąć i gonić za nie wiadomo już czym. Zatrzymaj się. Wysiądź z pociągu który jedzie w samą przepaść. A wtedy świat sam się zatrzyma i da Ci wspaniały prezent.

Kolejna ciekawa prawda, którą chciałbym Wam przekazać, to fakt, że to nie do końca prawda, że przeciwieństwa się przyciągają. Przyciągają, na pewnym etapie, u ludzi mniej świadomych siebie i świata. Ale związek przeciwieństw najczęściej nie jest udany. A często bywa.. wybuchowy, jak w chemii, pozostawiając po sobie pożar lub powybuchowe zgliszcza.

Szczęśliwe relacje są tam, gdzie spotykają się dwie osoby świadome siebie i świata, o odpowiednio wysokiej mentalności. Cały sekret tkwi w tym, by tworzyć relacje z osobami zbliżonymi mentalnością do nas. I tu, na tym etapie, przyciągają się już podobieństwa. Jak ktoś jest nieszczęśliwy, zagubiony w świecie i emocjach, to szuka.. tych emocji. Silnych emocji – pozytywnych, ale i negatywnych. Być może szuka ich podświadomie, by mieć „materiał laboratoryjny” do przeprowadzenia doświadczeń na sobie, i nauczenia się sztuki zwanej życiem.

Nauczenia poprzez ból i cierpienie, poprzez doświadczanie. A silne emocje mogą dać niestabilni emocjonalnie i często psychicznie ludzi. Archetypy zimnego, ale drania czy wrednej suki (modliszki) są już silnie zakorzenione w społeczeństwie. Z kolei gdy ktoś ma już dużo życiowych lekcji przepracowanych, jest stabilny, emocje nie kierują nim za bardzo, to raczej jest w spokojnych związkach. Pokaż mi w jakim związku jesteś, a powiem Ci, jaka jest Twoja mentalność i świadomość.

Zaskoczę i być może zszokuję Cię czymś. Jeśli interesujesz się psychologią i jej przedłużeniem – ezoteryką, gnozą, to na pewno zahaczałeś te tematy, i to nie raz. Czytałeś więc to, jak powinna wyglądać dobra relacja. Czy jak powinno się dobrze wychowywać dzieci. Ale kłopot w tym, że zdecydowana większość ludzi nie dorosła do relacji związkowej, miłosnej. Jeszcze większa część społeczeństwa nie dorosła do tego, by być rodzicami. Ale w naszym świecie do tego wystarczy sam penis i pochwa. Więc mentalne dzieci w ciałach dorosłych, nic nie wiedzące o świecie i emocjach, szamoczące się z życiem, płodzą dzieci i przekazują im to w spadku.

Swoje lęki, kompleksy, traumy, i szereg innych złych wzorców. To jest właśnie piekło nieświadomości. Jeśli chcesz żyć lepiej, mieć lepsze, spokojniejsze relacje, które nie są roller-coasterem, to powinieneś zawsze dążyć w górę. By rozwinąć się więcej niż społeczeństwo, by być od niego lepszym. I nie ma w tym pogardy ani narcyzmu. Społeczeństwo jako masa zawsze równa w dół. Ten mechanizm musi zaistnieć, by w miarę mało ludzi było z tego społeczeństwa wykluczonych. By rozmnażało się, pracowało, brało kredyty, napędzało systemowi konsumpcję i PKB.

Jeśli chcesz być przeciętniakiem, to czekają Cię przeciętne związki, z naczelną zasadą roller-coastera. Czyli od wyżyn euforii, aż po dno upodlenia i rozpaczy. Od focha czy czegoś znacznie gorszego, po omdlewanie z rozkoszy. Co oczywiste – bodźców negatywnych będzie zdecydowana przewaga. I czekają Cię przeciętne cele w życiu – ślub, dzieci, kredyty, szarość dnia powszedniego. Taki człowiek skończy też przeciętnie. A jak kończą przeciętne rodziny, małżeństwa? Jest to kolejna zakazana prawda, tabu społeczne, ukrywane przed rozgorączkowanymi młodymi głowami. Kończą przeciętnie. Czyli źle. Nienawidząc się z każdym rokiem coraz bardziej. Podświadomie zrzucając winę za brak kolorów życia na dzieci.

Dzięki rozwoju cywilizacji i technologii, nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. Dużo mniej realnych rzeczy i wydarzeń nam zagraża. Dawniej śmierć czaiła się na każdym kroku, a adrenalina wylewała się uszami, i to kilogramami. A konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała taka sama jak w ciemnych czasach.

Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Człowiek domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Jakichkolwiek emocji, byle tylko były. Byle tylko coś się działo, byle tylko uciec od tej przerażającej ciszy. Podczas której ukazuje się głębia naszego jestestwa – opłakana głębia. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne, z dupy wzięte.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Osoba która jest nieświadoma, ma niską mentalność, która szarpie się z życiem i emocjami, nie rozumiejąc ich – wykazuje bardzo specyficzne zachowania w związkach i relacjach. Oto kilka z nich: zazdrość, zaborczość i chęć kontrolowania, obrażanie się o znajomości realne bądź internetowe, brak zaufania, urządzanie fochów (najczęściej o nic lub o absurdalne rzeczy), obrażanie się, grożenie odejściem, krzyki, awantury. Będzie miała obraz idealnej relacji i będzie wkurzać się o wszystko, o każdą bzdurę.

Bo przecież życie ma być dla niej niczym blog na instagramie. Gdzie nawet sracz ma błyszczeć. Będzie Cię próbowała zmieniać na siłę, byś tym ideałem z obrazka, a raczej z ekranu TV się stał. Taka osoba jest mentalnym dzieckiem – przerażonym i zagubionym – niezależnie od tego, w jakim wieku jest jej ciało. Jest także najczęściej duchowym dzieckiem (młoda dusza), ale to inny, grubszy temat. Nie, to nie jest normalność. To jest choroba, to społeczno-mentalne niewolnictwo, to patologia, której hołduje większość społeczeństwa.

Z tak postępującą osobą prawdziwej i szczerej relacji nie będzie. Będzie roller-coaster w którym nawzajem będziecie się ranić. Potem może ślub, kredyty itp, i niszcząca duszę szarość dnia. Tacy ludzie mają swój świat i swoje doświadczenia. Jeśli jesteś ponad – najlepiej nie wchodź w ich świat. Wchodząc w ich świat sam będziesz cierpiał, a im nie pomożesz. Nie zmienisz też ich, bo im takie trudne życiowe lekcje są potrzebne. Walcząc z nimi i gardząc, także narażasz się na cierpienie. Jedyna recepta, to mądrze i spokojnie się zdystansować. I nie jest to unikanie relacji. Tu klasyczna psychologia nie ma racji, bo przed takimi ludźmi trzeba się bronić.

Na koniec felietonu: wielu mężczyzn zastanawia się, jak wyjść z friendzone. Są zakochani w kobiecie, która zaproponowała im tylko przyjaźń. Za to ta kobieta woli niegrzecznego chłopca, drania, który zdradza, pije i bije. Ale jest on taki pociągający. Kobieta zwierza się przyjacielowi z tego, jaki to drań jest draniem, jak nie szanuje, jak źle traktuje. Ale nie słucha rad przyjaciela, i nie odejdzie od drania, stale do niego wraca.

Moja rada: jak wyjść z takiego friendzone? Nie chciej wyjść z takiego friendzone ku związkowi z kobietą o takiej mentalności. Ona właśnie tych złych doświadczeń z dupkiem potrzebuje do rozwoju. Zastanów się też, co jest w Tobie nie tak, skoro takie kobiety przyciągasz. Płeć przeciwna i relacje z nią są lustrem nas samych, wiele o nas mówią. To co napisałem w tych dwóch akapitach, odnosi się także w drugą stronę – relacja zimna suka i ciepły mężczyzna. Mężczyzna w friendzone powinien nabrać swojej wewnętrznej, męskiej mocy, w wariancie pozytywnym, a więc innym niż agresywno-patriarchalny. Powinien też przepracować swoje traumy i kompleksy.

Autor: Jarek Kefir, z wiedzy i inspiracji bliskich osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: