Tag: związki

EKSTREMALNE TABU: CZY ALKOHOLICY I PSYCHOPACI POWINNI MIEĆ ZAKAZ POSIADANIA DZIECI?!


Będąc autorem Jarek-Kefir.org wziąłem na siebie momentami niewdzięczną rolę. Motto mojej twórczości brzmi: „Przeczytasz tu słowa od których włos jeży się na głowie”. Burzę rozmaite iluzje społeczne, wykrzyczam ludziom ich dulszczyznę, hipokryzję, zakłamanie, ukrywanie rozmaitych grzechów i zbrodni. Po czym pokazuję temu purytańskiemu społeczeństwu gołą dupę i mówię, że tam mam Waszą demokrację, Wasze państwo prawa i normy społeczne.

Ale nie tylko. Bardzo interesuje mnie burzenie tych tabu, w które wierzy gros środowiska wolnomyślicielskiego i alternatywnego. Dlatego za ten artykuł wielu ludzi gotowych byłoby mnie spalić na stosie, by potem pójść do swoich sielskich, purytańskich domostw, przyłożyć żonie i dzieciakom, otworzyć piwo i spokojnie oglądać M jak Miłość. W tym wpisie zacznę trochę inaczej, od małej „przepowiedni”.

Na początku wyobraź sobie następującą sytuację. Rok 2077. Po socjal justice wariors, Unii Europejskiej i innych szaleństwach naszych czasów nie został nawet ślad. Normy społeczne naszych potomków są zupełnie inne, i odpowiadają wyzwaniom ich czasów. Są już dawno po przejściu „szoku przyszłości”, który lada moment czeka nas samych, tu w świecie realnym. Czyli po czwartej rewolucji przemysłowej. Ona trwa już teraz, w naszych obecnych czasach, choć aktualnie postępuje stosunkowo powoli. Związana jest z automatyzacją i robotyzacją produkcji i innych dziedzin, jak i z informatyką, w szczególności rozwojem sztucznej inteligencji.

Ale przenieśmy się w naszych rozważaniach do czasów naszych potomków, do tego roku 2077. Robotyzacja sprawiła, że życie stało się proste, ale ogromna większość ludzi straciła pracę. Rządy zreformowały więc ekonomię, wyzerowały wynoszący dziś biliony dolarów dług światowy. Wprowadzono mechanizmy przeciwdziałające „nowotworowemu” przyrostowi pieniądza, jaki mamy dziś, i wprowadzono tzw bezwarunkowy dochód podstawowy. Każdy obywatel dostawał co miesiąc całkiem sporą sumkę, która miała zapewnić nie tylko podstawowe potrzeby, ale także umożliwić choćby pójście do kina czy wyjazd nad morze.

Miało to rozmaite skutki społeczne, które stały się kanwą epokowych dzieł literackich i filmowych, opisujących „szok przyszłości” w wykonaniu naszych wnuków. Pozytywnym skutkiem było radykalne zmniejszenie ilości wszelkich przestępstw. Ludzie stali się zwyczajnie bardziej łagodni i cywilizowani, bo nie było tego odwiecznego lęku o przetrwanie, który to lęk jest najbardziej niszczącym na Ziemi. Tajemnicą poliszynela ukrywaną przez każdego polityka jest to, że lekarstwem na przemoc, przestępczość, choroby psychiczne i wiele innych uciążliwych problemów, są po prostu większe zarobki. Ale jest to blokowane, ponieważ grupa miliarderów, bankierów, biznesmenów, finansistów (0,1% społeczeństwa) odbiera społeczeństwu 99% lub więcej zasobów i owoców ich pracy.

Po wprowadzeniu dochodu bezwarunkowego wielu ludzi zaczęło inwestować w swoje hobby, pasje, talenty. Wielu poszło na upragnione uczelnie, i zostało np ekspertami czy choćby fachowcami od sztucznej inteligencji, informatyki czy robotyki. Jeśli ktoś miał dodatkowe źródło dochodu poza bezwarunkowym dochodem podstawowym, to cieszył się prestiżem. Dla mnóstwa ludzi praca nie była już „znienawidzoną harówą”, ale czymś, co bardzo chcieli mieć i o co dbali. Oznaczała nie tylko dodatkowy, potężny zastrzyk gotówki, ale i społeczny prestiż. Zaspokajała także ich głęboką potrzebę „społecznej przydatności”, czynienia czegoś dla dobra ogółu.

O tych zagadnieniach „szoku przyszłości„, rozwoju technologii i bezwarunkowego dochodu podstawowego, pisałem też w poniższych artykułach – zapraszam:
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Znaleziono szokujący sposób na reanimację systemu ekonomicznego planety

Jednak bezwarunkowy dochód podstawowy miał też swoją bardzo mroczną stronę. Otóż nieco ponad połowa społeczeństwa nie chciała się edukować, rozwijać czy uprawiać ciekawych hobby za otrzymywane pieniądze. Im wystarczyła pełna micha i zaleganie przed telewizorem. Ba! żeby tylko. Wypełniali cały czas wolny ogromnymi ilościami alkoholu i innych narkotyków. Mieli oni ciągły głód emocji, więc popełniali przestępstwa, szczególnie w domowych zaciszach, tłukąc żony i dzieci.

Stało się to dramatycznym problemem społecznym, i to jeszcze bardziej dramatycznym, niż dziś, niż teraz, w świecie realnym. Jak to możliwe, w świecie robotów i sztucznej inteligencji, zapytasz? Odpowiem Ci. Dziś ta niekumata, prosta i agresywna większość społeczeństwa ma ZAJĘCIE w postaci ciężkiej pracy na magazynie, w kopalni, przy maszynie. Praca ta zajmuje minimum 8 godzin, a często 10 i więcej godzin na dobę. Plus godzinę do dwóch godzin dojazdów tramwajami i autobusami w obie strony. Więc przy dobrych wiatrach taka osoba spędza minimum 9 godzin poza domem, w miejscach które odbierają siły fizyczne i energię psychiczną na czynienie różnych złych, przemocowych i głupich rzeczy.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Wyobraź sobie teraz, co się stanie, jak robotyzacja pozbawi tych nieokrzesanych ludzi pracy. Zyskają oni nie tylko ogrom czasu wolnego, ale także dużo sił i zapału do „robienia czegoś”. Dotychczas musieli „coś robić” w pracy, która w dodatku dostarczała im niezbędnych emocji. Kij z tym, że 90% tych emocji było negatywnych. Ale podświadomość takich prostych i agresywnych, czyli niedojrzałych ludzi, potrzebuje i wręcz celowo poszukuje negatywnych emocji. W tym tych emocji najbrutalniejszych i najbardziej traumatycznych. Dalej: oprócz mnóstwa czasu i sił, dostają oni także dość dużo kasy.

Te trzy czynniki sprawiają, że tym ludziom zaczyna szajba odpierdalać. Mając kasę za darmo, wypełniają większość czasu wolnego na oglądaniu TV i piciu olbrzymiej ilości alkoholu. Wielu z nich zaczyna także próbować innych niż alkohol narkotyków. Ale to nie zaspokajało ich potrzeby silnych emocji, jak i nie zapełniało całej, ogromnej luki w czasie. Więc grupowali się oni w luźne, zanarchizowane grupy, i popełniali różnego rodzaju przestępstwa. Z tym jednak szybko się uporano. Robotyzacja sił policyjnych, uzbrojone, małe drony patrolujące i inne technologie, o jakich możemy tylko pomarzyć były codziennością.

Mając na myśli hasło: „robotyzacja sił policyjnych” od razu włącza nam się wyobrażenie z.. wczesnych lat 80-tych XX wieku, czyli sprzed 30 lat. To wyobrażenie to oczywiście filmowy RoboCop, mało mobilny kolos ważący 2 tony czy Bóg jeden wie ile. Tymczasem to nie będzie tak wyglądać. Wyobraźcie sobie maleńkie, latające drony uzbrojone w kamery, łączność internetową z bazą, pistolet na tradycyjne kule, ogłuszające działo dźwiękowe LRAD i paralizator elektryczny. Ale to nie wszystko. Wyobraźcie sobie śledztwo trwające kilka godzin, dni, lub najwyżej kilka tygodni. Wyobraźcie sobie wyrok wydany przez sztuczną inteligencję, a później wsparty i zweryfikowany przez kumatych, oddanych społeczeństwu sędziów, i to wszystko w ciągu np 40 minut.

Obecnie, w naszych czasach system prawno-sądowy jest tak skonstruowany, by chronić oprawców i maksymalnie utrudniać dostęp do sprawiedliwości dla ofiar. Przykład znany wielu, to spór korporacja kontra zwykły człowiek. Korporacja ma miliony na prawników, a zwykły człowiek nie. Lub spór pracodawca który nie wypłacił pensji, kontra pracownik. Janusz biznesu jakich wiele „we firmach”, ma pieniądze i czas by latami się sądzić o głupie 1500 zł dla kilkunastu pracowników. Pracownik po pierwsze nie ma pieniędzy na prawnika, a po drugie nie ma ani sił, ani czasu ani ochoty sądzić się o dwie czy trzy wypłaty. Bo już pracuje gdzie indziej, u innego Janusza biznesu, który nie tylko szarpie nerwy, ale np nie puści w czasie pracy na rozprawę.

Jednak są inne argumenty przemawiające za tym, że system prawno-sądowy został od początku do końca tak zaprojektowany, by chronić oprawców i utrudniać życie ofiarom. Otóż przez rozwlekłość postępowań i inne czynniki, 90% lub więcej przypadków przemocy nie jest nawet zgłaszana. Nie chodzi tylko o postępowania trwające latami, o niskie wyroki i pobłażliwość sądów, czy np o wspólne pomieszkiwanie kata z ofiarami pomimo dawno zasądzonego wyroku. Na wiele przestępstw, szczególnie związanych z przemocą psychiczną, w ogóle nie jest zgłaszane.

Mobbing w pracy, przemoc domowa, i szczególnie niszczenie psychiki dzieciom, które jest szczególnie chronione nazywane „wychowaniem”. To są setki tysięcy lub więcej przestępstw w ciągu zaledwie doby. Nie ma ani świadomości społecznej, że tak nie powinno być, ani odpowiednich regulacji prawnych. Zgłaszane są szczególnie ciężkie przypadki przemocy psychicznej, ale często nawet pomimo ewidentnych dowodów sprawca jest puszczany bez wyroku lub z wyrokiem w zawiasach. I oczywiście dalej uczy dziecko, które krzywdził, lub dalej jest szefem w firmie, lub dalej mieszka z rodziną, wobec której stosował przemoc.

Ale znowu wróćmy teraz do naszego utopijnego świata przyszłości, do roku 2077. Sprawą ogromnej społecznej wagi stała się przemoc domowa, która osiągnęła rozmiar prawdziwej hekatomby. Ze strony oburzonej, normalnej części społeczeństwa miał miejsce coraz większy nacisk na rządzących by coś z tym zrobić, i coraz większa nagonka na pijaków i innych przemocowców. W tym świecie przyszłości przecież istną furorę robiła psychologia, filozofia i wszelkie inne nauki służące samodoskonaleniu. Tak nie może przecież być!

Stopniowo ludzie wykazujący postawę „obudzić się, nachlać się, nażreć i iść spać” stali się coraz bardziej prześladowani i spychani na margines. Stworzono nową ideologię „Abstynentyzmu”, która stała się nową normą społeczną. Przetoczyła się mini-rewolucja, której rządzący celowo ulegli. Alkoholicy i narkomani stali się oficjalnymi wyrzutkami, a ich prześladowania zostały usankcjonowano prawnie. Nie były to byle jakie prześladowania. Ideolodzy abstynentyzmu zaproponowali karanie alkoholików śmiercią poprzez ukrzyżowanie. Argumentowali, że taki los spotkał tego, kto w starożytności zamieniał wodę w wino, rozpijając ówczesne narody, rozbijając ich ład społeczny i spiskując przeciwko legalnej władzy.

Abstynentyzm w jego najbardziej radykalnej formie stał się normą społeczną i prawną. Każdy akceptował praktyki publicznego krzyżowania alkoholików notorycznie stosujących przemoc. Towarzyszył temu specyficzny okultystyczny rytuał, podczas którego sędzia dokonujący krzyżowania wypowiadał słowa: „Krew z krwi, kość z kości, wracasz niegodny pijaku do ziemi poprzez krzyż, poprzez panteon bólu, poprzez chrzest łez i cierpienia. Twoja dusza rozpada się a jej dobre aspekty zasilą świadomość zbiorową naszej społeczności. Amen.” A wszystko było nagrywane z super wypasionych smartfonów i dronów wyposażonych w sztuczną inteligencję.

Myślisz, że to głupie i absolutnie niemożliwe do zaistnienia? „-Kefir, Ty spiskowy oszołomie, nasze normy są trwałe i jedynie słuszne, a wielka rzesza, ups, przepraszam, Unia Europejska, będzie trwać 1000 lat! I jeden dzień dłużej!” No ale niestety, tak nie jest, drodzy Czytelnicy. Otóż normy społeczne są skrajnie plastyczne i skrajnie relatywne. One same w sobie, nawet bez nagłych przemian i rewolucji, podlegają nieustannej, ale stopniowej ewolucji, z dekady na dekadę. Choć oczywiście purytańscy wyznawcy aktualnych norm społecznych uważają, że będą one trwały po wsze czasy, bez żadnych zmian. Że będą trwały niczym 1000-letnia III rzesza, która też miała swoje świętości, swoje tabu, swoje normy społeczne i prawne.

Normy społeczne można modyfikować w absolutnie dowolny, nawet najbardziej ekstremalny i najbardziej krańcowy sposób. To, co dziś trudno sobie nawet wyobrazić, jutro może być całkowicie nienaruszalną świętością, za którą mogą grozić nawet tortury. Można tam włożyć największą i najbardziej zbrodniczą bzdurę. A potem można zrobić z tego otoczkę ideologiczno-polityczną, użyć imperatywu siły (aparat prawny, państwowy) i z marszu zyska się miliony fanatycznych wyznawców. Historia wiele razy dawała nam srogie lekcje, że tak może się stać, z punktem kulminacyjnym w latach 1914 – 1946. Jednak celem natury i ludzkich zbiorowości jest ewolucja, udoskonalanie. Wierzę, że choć obecnie zbliżamy się do końca liberalnej demokracji, to idee i rządy które będziemy tworzyć po upadku idei pokolenia ’68, będą stopniowo coraz lepsze. Bądź co bądź, powrotu do średniowiecza nie będzie.

Cytat: „Przygotowanie danego delikwenta do tunelu rzeczywistości metodystów należy bowiem do jak najbardziej naturalnych funkcji umysłu, narzucającą strukturę ideologiczną metodystów na miliardy napotkanych informacji w toku życia. To samo można powiedzieć o chińskim maoiście, irańskim muzułmaninie, nowojorskiej feministce czy hedoniście z Marin County – wszyscy oni posiadają prawdziwe, równie dowolne i równie skomplikowane tunele rzeczywistości. Ale także równie absurdalne, jeśli przygląda się im osoba z zewnątrz.

Większość problemów współczesnego świata bierze się z tego, że wspomniane tu tunele rzeczywistości przestały funkcjonować w izolacji. Jeszcze przed stoma laty, a w niektórych rejonach nawet dwadzieścia lat temu, ludzie mogli wieść spokojne życie w kokonie swojego lokalnego tunelu rzeczywistości. Jednak obecnie stale zderzamy się z osobami zamieszkującymi odmienne tunele rzeczywistości. wywołuje to wrogość u mało inteligentnych osobników, liczne spekulacje metafizyczne i dylematy etyczne u osób wykształconych, a także powszechną dezorientację – nazywaną potocznie kryzysem wartości„.
~Robert Anton Wilson

Te ważne kwestie oszustwa ideologii, religii, doktryn, dogmatów, poruszałem w poniższych artykułach. Zdemaskowałem tam wiedzę tajemną elit o tych tworach. Jak i to, co naprawdę myślą o nich politycy i liderzy. Pamiętaj, że wyborów dokonujesz Ty sam. Nie musisz być owcą, czyli wyznawcą jak i ofiarą. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musi myśleć za Ciebie doktryna. Wolność myślenia to jedna z ostatnich wolności, jaka została nam na Ziemi. Poniżej linki do tych artykułów:
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Jako cywilizacja nie uciekniemy przed dylematem, czy dalej pozwolić byle debilowi płodzić dzieci, a potem się nad nimi znęcać i na całe życie niszczyć psychikę. Nie ma możliwości ucieczki od tego ekstremalnie kontrowersyjnego tematu. Prędzej czy później na naszej drodze ewolucyjnej pojawi się publiczna dyskusja o tym zagadnieniu. Obecnie wychowujemy dzieci najgorzej, jak tylko się da. Wychodzą z tego całe legiony nieszczęśliwych, poranionych ludzi z depresja. Albo odwrotnie: wychodzą z tego całe armie nieszczęśliwych, agresywnych ludzi raniących innych i stosujących przemoc.

Dlatego moja ocena wszystkich ziemskich rodziców i osób chcących mieć dzieci jest bardzo, ale to bardzo surowa. Nawet bardziej surowa, niż moja ocena hitlerowców, banderowców czy czerwonych khmerów. Bo to było dawno i ofiarom tych dawnych zbrodni już nie pomożemy. Ale współcześni rodzice poprzez wszczepiane złych wzorców produkują nowych hitlerowców, nowych banderowców, nowych czerwonych khmerów. A najczęściej po prostu produkują przyszłych pacjentów szpitali psychiatrycznych lub przyszłych kryminalistów i zwyrodnialców.

Wyobraź sobie taką oto sytuację. Masz kupiony bilet na samolot. Podstawiają nowiutkiego Boeinga – ogromną maszynę z najbardziej wypasioną elektroniką. Ale okazuje się, że dwóch pilotów mających dowieźć Cię na miejsce zachorowało. Zaś obsługa lotniska podaje w komunikacie, że za sterami zasiądzie lotniskowy… ogrodnik, który nie tylko nigdy nie prowadził samolotu, ale nie ma nawet prawa jazdy na samochód. Kolejny durny przykład autorstwa Kefira? Spójrz na to inaczej..

By prowadzić samochód, trzeba przejść kurs i zdać dwa skomplikowane egzaminy. By pilotować samolot typu Boeing, trzeba przejść rygorystyczne testy sprawnościowe i psychologiczne, trzeba ukończyć wyższą szkołę pilotów i zdać egzaminy. Co jest jednak ważniejszym zadaniem, niż prowadzenie auta czy pilotowanie samolotu? Rodzicielstwo to najważniejsze wyzwanie naszego człowieczego bytu. Jednak nie ma żadnego „prawa jazdy” na posiadanie dzieci. Wystarczy do tego penis, pochwa i najczęściej trochę alkoholu. Mało tego.

W szkole jesteśmy uczeni o rozmnażaniu pantofelka, ale nie o rozmnażaniu człowieka. Nikt nie uczy nas o emocjach i radzeniu sobie z nimi. Nie uczy się nas budowania pozytywnych relacji. Nie przekazuje się ideałów empatii i wzajemnej tolerancji. Nie przygotowuje się nas do roli rodzica. To jest tak kuriozalne że aż szokujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nikt tego absurdu nie zauważa. To powinno być naszym pierwszym cywilizacyjnym krokiem naprzód w tematach, które poruszam w tym artykule.

A co zrobić z tymi wszystkimi psychopatami, alkoholikami, przemocowcami? Po pierwsze, chronić ofiary, a nie przestępców. Typowy obraz to ofiara, która jest nachodzona lub wręcz zmuszona mieszkać z oprawcą, pomimo wyroku lub wręcz kilku wyroków. Nie są to „dziury w systemie”, bo politycy go tworzący to mądrzy, choć psychopatyczni ludzie. Jest to celowa konfiguracja całego systemu od jego podstaw tak, aby cierpienia było jak najwięcej. Do 2015 roku po prostu brakowało woli politycznej, by to zmieniać. Nawet dziś banda oszołomów podnosi hasło „wolne sądy”, podczas gdy zwykli Polacy chcą, by były one nie wolne, ale szybkie i sprawiedliwe.

Jak to wszystko ze sobą pogodzić? Co zrobić z ludźmi, którzy pomimo stosowania przemocy i alkoholizmu, i tak będą chcieli się rozmnażać? Wysterylizować? Ale wg jakich kryteriów to robić, by nie krzywdzić tych, którym jeden lub dwa razy noga się powinęła, ale ogólnie są w porządku? Albo ich ukrzyżować, jak w powyższym, futurologicznym opisie? Albo zmusić do stosowania antykoncepcji? Ale jakiej, jak obecne metody są skrajnie zawodne? I jak ich zmusić? Jakie mechanizmy ku temu wprowadzić?

To są dylematy, które są obecnie nie do rozwiązania. Ewentualne ich rozwiązywanie spowoduje powstanie nieprawidłowości i wypaczeń, których dziś nie sposób sobie nawet wyobrazić. Na Boga, to jest przecież eugenika! Znając ludzką naturę, może to doprowadzić do takiego totalitaryzmu i zła, które odciśnie się na wiele pokoleń. Warto też dodać, że większość, o ile nie ogromna większość dzisiejszych rodzin wypełnia definicję rodziny patologicznej. Patologia bowiem to nie tylko lejący się alkohol, bieda i mordobicia.

Rodzina patologiczna wypuszcza w świat poranionego dorosłego, który pierwsze kroki kieruje do gabinetu psychiatry. Rodzina patologiczna wypuszcza w świat kryminalistę, złoczyńcę czy zwyczajnego łajdaka, jakich pełno np w korporacjach czy urzędach. Rodzina patologiczna zaszczepia wzorce cierpiętnictwa, nie bycia godnym wszelkiego dobra, obrzydza bogactwo i seks. Rodzina patologiczna, zamiast rozwijać pasję dziecka, by w przyszłości zarabiało na niej naprawdę gruby hajs, mówi, że praca na etat przez 10 godzin dziennie jest najwyższą wartością.

Biorąc pod uwagę te argumenty, ile rodzin jest rodzinami patologicznymi? Może.. wszystkie? Gdyby ograniczyć ludziom i rodzinom patologicznym rozmnażanie, to ile procent dzieci by się nie narodziło? Połowę? 75%? 90%? A może.. 100%? Koniec końców, wszyscy tworzymy „małpie” społeczeństwo, które jest głęboko chore psychicznie. Pomimo postępu technologii, rozwój naszej emocjonalności ma ogromne opóźnienie wielkości jednego eonu – czyli te 200.000 lat antropocenu. Bowiem nasze emocje i relacje dalej powtarzają stricte zwierzęcy, jaskiniowy wzorzec oparty o kulcie siły.

Dopiero nasze pokolenie zauważa, że jest coś takiego jak emocje, jak psychika, podświadomość, jak psychologia. To my zmagamy się z nerwicami, depresjami. Mówimy o przemocy psychicznej i fizycznej w związkach i w rodzinach. Zastanawiamy się jak wychowywać te dzieci lepiej, mówimy, że obecne niewolnicze warunki pracy i płacy nie są dobre. Podczas gdy typowy argument pokolenia naszych rodziców to: „Dawniej to w każdym pokoju było po jednej rodzinie, na kupie, co rok był prorok, a rano się piło szklanę bimbru i szło do pracy, i jakoś to wszystko się kręciło.”

O bardzo ważnych zagadnieniach odnośnie trwającego właśnie przebudzenia ludzkości poczytasz też w poniższych wpisach – serdecznie zapraszam:
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Kontrowersyjny sposób na poszerzenie świadomości. Odważysz się?
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Alan Watts i niezwykła przypowieść o skarbie, który tracisz dzień w dzień
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

NADZIEJA NA LEPSZY ŚWIAT: EMPATIA CZY KULT SIŁY? KTÓRĄ DROGĄ PÓJDZIE LUDZKOŚĆ?


Ciekawą koncepcję poruszyła Ian Kerner w swojej książce: „Jej orgazm najpierw. Jak zadowolić kobietę.” W jednym z fragmentów pisała o tym, jak by to było, gdyby o wyborze partnera przez kobiety nie decydował czynnik siły, ale empatii. Stary wzorzec ewolucyjny polega na tym, że kobiety wybierają tych mężczyzn, którzy są silni, twardzi, nieustępliwi, którzy potrafią agresywnie walczyć o byt na tej „planecie zwierząt”. Więc wg tego wzorca, o wyborze mężczyzny przez kobietę decyduje siła.

Pierwszy kłopot polega na tym, że często ten, kto ma siłę, nie ma empatii, zaś ten, kto ma empatię, często nie ma siły. Natura bardzo rzadko daje cały pakiet fajnych i pożądanych cech. Najczęściej daje pewną ich część. Poza tym jeśli ktoś odnosi sukcesy w życiu i z kobietami będąc silnym brutalem, to nie będzie chciał wykształcać w sobie pierwiastka empatii. Bo i po co mu to, skoro cały świat jest u jego stóp, a empatia jest dla „tych leszczy” nie umiejących rozpychać się łokciami.

Wyobraź sobie świat, w którym orgazm kobiety, tak samo jak orgazm mężczyzny, stanowi konieczny i decydujący element aktu rozmnażania. Świat, w którym przetrwanie ludzkości jest zależne od doznawania orgazmu przez oboje partnerów tuż przed momentem zapłodnienia. W tym dziwacznym świecie o wyborze partnera nie decyduje jego zdolność do walki o terytorium czy piękny wygląd, ale umiejętność zapewnienia ekstazy partnerce. Jedynie Ci, którzy są w stanie doświadczać własnej przyjemności jako części przyjemności kobiety, znajdą akceptację w grupie. Pozostałych czeka wykluczenie, zepchnięcie na margines, wygnanie. Brzmi to dziwnie, jak żywcem wyjęte z powieści Margaret Atwood albo obscenicznego epizodu z serialu Strefa Mroku.”
~
Ian Kerner

Nowe i stare wzorce

Ale jednak nowe wzorce przebijają się do świadomości ludzi. Na tym polega rozwój. Kobiety zauważają, że agresywny osiłek, choć może podniecać, nie jest wymarzonym partnerem. Że choć łobuz kocha mocniej, to także bije i wrzeszczy mocniej, no i pije, włóczy się po klubach, zdradza, ma kobietę za nic. Więc teraz powszechnie mówi się o „pozytywnej męskiej sile” która ma być połączona z empatią, szacunkiem do kobiet i innymi „wyższymi” wartościami. Nauki gnostyckie nazywają to „archetypem Samaela”. Mówią o tym także ludzie zajmujący się tantrą i ustawieniami Hellingera.

Jednak to wciąż jest kult siły, tylko inaczej opakowany, opisany pięknymi słowami. No i po dekadach feminizmu i globalnego gniewu kobiet na mężczyzn, miliardy mężczyzn zostało „mentalnie wykastrowanych”. Wkurzone na mężczyzn, niosące pokoleniowe i wojenne traumy matki zajmujące się synami, ze względu na nieobecnych i / lub oddalonych emocjonalnie ojców. I mamy to, co mamy. Całe zastępy „miłych facetów”, nie umiejących poderwać kobiety, a w związku nie umiejących się jej sprzeciwić. No i stąd to kobiece: „Gdzie te chłopyyy, gdzieee?” Przejawia się to np w tym, że narzekania kobiet na mężczyzn są dwojakie: „Wszyscy faceci to dranie którzy krzywdzą kobiety„. No i narzekanie przeciwne: „Teraz nie ma w czym wybierać, bo co drugi to cipeusz i w ogóle jakieś troki w kalesonach„. I tak źle, i tak niedobrze, och, cóż za okrutny ten świat.

Globalna przemiana czyli przeskok między starym a nowym

Drugi kłopot polega na tym, że mamy globalną przemianę. Wzorzec zwierzęcy, czyli kult siły, wciąż mocno oddziałuje. Jednak coraz silniejsze oddziaływanie ma wzorzec człowieczy (empatyczny), czyli związany z wyższymi wartościami. Obecnie mamy czasy, w których wychodzimy z realiów świata zwierzęcego, czyli z realiów bezkompromisowej i brutalnej walki o byt. Zagrożeń jest coraz mniej. Coraz więcej rzeczy robią za nasz maszyny, roboty, komputery. Kobiety są coraz bardziej silne i samodzielne. Teraz najczęściej same zarabiają na siebie, chyba że mężczyzna pozwoli sobie wejść na głowę i być bankomatem. Mięśnie, choć ładnie wyglądają, powoli przestają się liczyć.

Jednak uczulam Was na to, że realia są jakie są i by nie być zbytnim pięknoduchem. Potrzebujemy silnej armii. Potrzebujemy też naszej polskiej wspólnoty narodowej, a więc patriotyzmu. Bo mamy tylko jeden kraj, i jak nie będziemy go bronić, to lista chętnych na nasze ziemie jest długa. Już teraz jesteśmy wyciskani jak cytryna przez zachodnie banki i korporacje, czemu obecny rząd zaczyna przeciwdziałać. No i ten wstrętny patriarchat jakoś trwa i trwa. A jak kobieta zajdzie z Tobą w ciążę, by urodzić Wam wymarzone dziecko, to właśnie Ty, mężczyzno, będziesz musiał te 5 kafli do domu przynieść. Będziesz musiał być tym patriarchalnym jaskiniowcem zarabiającym w eleganckim garniturze na byt, przynajmniej przez pierwsze 2 lata życia dziecka. Bo tego póki co nie da się przeskoczyć.

To co żeńskie i to co męskie

Robert Anton Wilson mówił o dwóch porządkach cywilizacyjnych: matrystycznym i patrystycznym. Oto ich cechy:

-Porządek matrystyczny: permisywny wobec seksu, wolność dla kobiet, kobiety posiadają wyższy status, cnotliwość nie posiada znaczenia, egalitarny, postępowy, nie bojący się eksperymentów, spontaniczny, minimalizujący różnice płciowe, bojący się kazirodztwa, hedonistyczny, bogini matka.
-Porządek patrystyczny: restrykcyjny wobec seksu, nakłada ograniczenia na kobiety, kobiety posiadają niższy status, cnotliwość posiada znaczenie, autorytarny, konserwatywny, obawiający się eksperymentów, restrykcyjny, maksymalizujący różnice płciowe, bojący się homoseksualizmu, bóg ojciec.

Ma to trochę związek z polaryzacją archetypów płci:

-Kobiecość: słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, liberalizm, lewica, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.
-Męskość: siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, konserwatyzm, prawica, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.

Nadchodzi wiek empatii i rozumu

Wilson opisał osiem obwodów działania ludzkiego umysłu. Pierwsze cztery to obwody typowo społeczne, a kolejne cztery to obwody typowo mistyczne. Porządek matrystyczny związany jest z pierwszym obwodem przetrwania biologicznego. Wiąże się z osobą matki i poczuciem bezpieczeństwa. Porządek patrystyczny związany jest z obwodem drugim, czyli obwodem emocjonalno-terytorialnym. Wiąże się on z osobą ojca i odpowiada za hierarchię stadną, władzą, gierkami emocjonalnymi i manipulowaniem, dominacją i posłuszeństwem.

Porządek patrystyczny jest obecnie w fazie apogeum rozwoju, czyli w fazie schyłkowej. Następny w kolei jest trzeci obwód – obwód wiązania czasu. Jest on związany z ludzkim umysłem jak i z wymyślaniem, kalkulowaniem, liczeniem, wiedzą i jej przekazywaniem z pokolenia na pokolenie. To także obwód racjonalizmu i logicznego myślenia. I ku temu zmierza ludzka ewolucja. Erę typowo zwierzęcych żądz i popędliwości związaną z dwoma pierwszymi obwodami, mamy powoli za sobą. Teraz nadchodzi wiek empatii i wiek rozumu. Swoją drogą, na słynnym monumencie „Georgia Guidestones”, ufundowanym przez do dziś nie znane osoby, jest inskrypcja: „Niech będą to wskazania prowadzące ku Wiekowi Rozumu.”

Jest tam „10 przykazań nowej ery„, które odwołują się do ochrony przyrody i narodów, i często są one nazywane „przykazaniami Illuminatów”. Nowy wiek, wiek empatii i rozumu, będzie próbował pogodzić pozytywy z porządku matrystycznego i patrystycznego. Będzie to wyższy poziom, niż to, czego doświadczaliśmy dotychczas, a więc niepohamowanych żądz i silnych popędów. Kiedyś żartowałem, że Jeśli wszyscy by pojęli te duchowe prawdy, to kto by kochał i kto nienawidził? Kto by ratował narody i kto by mordował miliony?

Emocje i żądze kontra empatia i rozum

I tak w istocie jest – emocje mają dwa bieguny: budujący i niszczący. Zaś empatia i rozum pomagają zaprzestać wiecznego wyniszczania się, bo jakiś król pokochał jakąś księżniczkę.  Ostatecznie, te dwa porządki, czy też te dwa pierwiastki płci są w każdy z nas. A to, jacy będą mężczyźni i kobiety, i jakie cechy będą przejawiać, zależy od nas. Mówiąc brzydko, głosujemy naszymi waginami, penisami, pocałunkami i przytuleniami na to, jakie cechy mężczyzn i kobiet będą dominować w przyszłości.

Pytania pomocnicze, na koniec artykułu. Jak zmieniłby się świat i nasze relacje, gdyby o sukcesie matrymonialnym i rozrodczym nie decydowała siła i walka o byt, ale empatia? Jak zmieniłby się świat, gdyby przetrwanie i zarabianie nie było tak wielką nerwicą jak teraz? Gdybyśmy nie byli zmuszeni do pracowania za grosze i walki o byt, ale czulibyśmy naturalne bezpieczeństwo? Robotyzacja jak i bezpieczeństwo socjalne sprawiłyby, że mielibyśmy czas na odpoczynek i hobby, bylibyśmy bardziej życzliwi, i pojawiłyby się zupełnie nowe branże i sektory gospodarki, a więc upragniony skok cywilizacyjny. Gdyby o sukcesie matrymonialnym decydowała umiejętność dania bliskości i radości drugiej osobie, to ogromnie zmieniłyby się nasze relacje i cechy, jakie ludzie przejawiają.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!


Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

Szczególnie dramatycznie widać to w relacjach damsko-męskich. Z jednej strony zwierzęca biologia domaga się cech związanych z przetrwaniem i brutalną dominacją, a z drugiej strony pojawia się nowy wzorzec. Dlaczego tylu mężczyzn jest zimnych, niezaangażowanych, stosujących przemoc? I odwrotnie: dlaczego tyle kobiet jest sfrustrowanych, czepialskich, wiecznie niezadowolonych? Odpowiedź brzmi: bo na takie cechy jest albo zapotrzebowanie, albo przyzwolenie.

przebudzenie ludzkości

Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

Jednak najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie walka o prawa kobiet, nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Ludzkość powoli się przebudza

Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

Pisałem o tym w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO WCIĄŻ TRAFIASZ NA DUPKÓW I DRANI? GDZIE SĄ CI NORMALNI FACECI?!


Dlaczego ciągle trafiasz na dupków? Czy na pewno wszyscy faceci to dranie?

Pytanie tytułowe: „Dlaczego wciąż trafiam na dupków i drani? Gdzie są normalni faceci?!” zadaje sobie dziś wiele kobiet. Co facet, to okazuje się chamem, draniem prostakiem. Po chwilach uniesień i miłych słówkach, które potem okazały się wyćwiczoną grą, okazuje się, że łobuz nie tylko kocha mocniej. Ale także klnie, chleje i bije mocniej. Po drugiej stronie barykady są wrażliwi i empatyczni mężczyźni, którzy narzekają na to, że co najwyżej zostają „przyjaciółmi” kobiet. Bo choć one gadają z nimi o kosmosach i innych takich, zwierzają się, to skarb bliskości cielesnej wolą dać temu, kto kocha i bije mocniej.

Rozmawiałem z wieloma kobietami. Wiadomo, nie osądzam, nie potępiam, umiem słuchać, i dzięki temu poznałem wiele ukrywanych sekretów społeczeństwa i sekretów kobiet. To jedna z najcenniejszych mądrości, jaką człowiek może dostać. No i tak mnie zastanawia: gdzie Wy cholera znajdujecie facetów, na których tak narzekacie? Teleportujecie się w czasie do epoki kamienia łupanego, wybieracie najagresywniej wymachujących maczugą i ich tu sprowadzacie, by być z nimi w związku? Ach, wiem, oni są przecież wszędzie, bo WSZYSCY faceci to świnie i dranie. A może inaczej? Może innych facetów zwyczajnie nie przepuszczacie przez filtr podświadomości? Może inni nie są nawet dla Was widoczni?

Wszystko jest programem podświadomości i stanem umysłu

Jeden z illuminatów, Robert Anton Wilson mawiał, że wszystko jest kwestią wewnętrznego meta-programisty. Piszę te słowa jako empatyczny facet (och, aż łzy wzruszenia zalewają mi oczy 😉 ). Otóż my żyjemy obok was, w tym samym kraju, w miastach, miasteczkach i wioskach, na tych samych ulicach. Nas jest naprawdę dużo, całe miliony. Razem, ale jednak osobno, jakby w rzeczywistości równoległej. A wystarczy tylko otworzyć oczy i skierować je tam, gdzie trzeba.

To tak jak chcesz kupić auto. Wybierasz sobie model i ulubiony kolor. Nastrajasz się na to emocjonalnie. I nagle dostrzegasz, że te samochody są często spotykane na ulicach, choć wcześniej nie zwracałeś na nie uwagi. Nasz metaprogramista widzi jedynie wycinek rzeczywistości, bo widzenie całości jest bardzo trudne. O ile nie niemożliwe. To właśnie na tej właściwości wewnętrznego metaprogramisty bazują ideologie, religie, doktryny. Prezentują one część rzeczywistości. I człowiek nastraja się na ten konkretny wycinek, i zdobywa coraz więcej dowodów na to, że dana idea jest jedyną słuszną. Nie zauważa on, że widzi tylko wąski wycinek.

O tym jak działa nasz wewnętrzny metaprogramista i jakie szokujące sztuczki może nam sprawiać, pisałem w poniższym artykule:
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!

Przyczyna to podświadomy wzorzec z dzieciństwa

Geneza tego stanu rzeczy tkwi jak zwykle w okresie dzieciństwa. Jakie wzorce przekazują dziewczynce a potem młodej kobiecie „typowi” ziemscy rodzice? Ojciec – często alkoholik, awanturnik, mentalnie nieobecny i zimny. Programuje w ten sposób w psychice wzorzec, że tylko „zły” mężczyzna może dać miłość. To dlatego w tym „złym” dorosła kobieta z tym wzorcem się zakochuje. A tego „dobrego”? Albo zupełnie nie zauważy („wszechświaty równoległe”, heh) albo odrzuci, albo nie będzie czuła tego czegoś. To podświadomy wzorzec przyciąga „złego”, a odrzuca „dobrego”. Zaś wzorzec kobiecości dany przez matkę? Często jest to równie toksyczny program bierności, uległości wobec alkoholika i domowego tyrana, i niezaradności życiowej.

Jak to przejawia się w dorosłym życiu? Właśnie w problemach z odejściem od chama i drania. Właśnie w braniu tych „złych chłopców” w obronę. „A, bo przecież to kibol, a oni muszą się wyszaleć„. Lub inaczej: „A, bo przecież Abdullah przeżył ogromny stres w Afganistanie, więc to go popchnęło do tych złych czynów„. Z kolei niezaradność życiowa przekazana przez matkę Polkę przechodzi na córkę. Która wymaga potem od mężczyzny, by płacił za nią rachunki i ją utrzymywał. Mamy więc wiele toksycznych wzorców, które się nawarstwiają i tworzą potem obraz „typowej kobiety”, na który narzeka tak wielu mężczyzn.

Wiele kwestii damsko-męskich poruszałem w tym felietonie:
Ja też & Me too. Byłem ofiarą przemocy! Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy

Rozpad dotychczasowych systemów wartości

Trwa przemodelowanie naszych systemów relacji. Systemy które był spoiwem dla społeczeństw przez poprzednie, ciemne i trudne tysiąclecia, są już zdezaktualizowane i upadają. Co by nie mówić, to nikt nie lubi jak się go bije, gnoi, nikt nie chce być obywatelem drugiej kategorii, którego miejsce jest tylko w kuchni. I bardzo dobrze, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat ta reforma się dokonała. Pojawiły się jednak dwa problemy. Pierwszy to globalny, zbiorowy gniew kobiet na mężczyzn, za bycie przez tysiąclecia obywatelami drugiej kategorii. Jest on głęboko podświadomy, i zahacza też o sferę jungowskiej (nie)świadomości zbiorowej, czyli wspólnego, kolektywnego umysłu całej planety.

Kobieta, pogniewana i oszalała z bólu, podświadomie chce się zemścić na mężczyźnie, „wykastrować” go, pozbawić męskości. Przybiera to bardzo różne formy. Na przykład matka, babka, przedszkolanka czy nauczycielka, która „mentalnie kastruje” małego chłopca. Zaszczepia mu wzorzec bezradności i ciamajdowatości. Inna forma to fochy, żądania by partner się domyślał, awantury o bzdury i inne skrajnie aspołeczne zachowania w związku. Mężczyzna, wykastrowany mentalnie, nie wie nawet, że to jest przemoc i deptanie jego godności, i nie reaguje, tłumacząc to „kobiecą naturą”. No i wpędzanie partnera pod pantofel też jest tego przejawem.

Cechy nie do pogodzenia

Mamy więc tabuny mentalnie wykastrowanych mężczyzn z jednej strony. Często cechują się oni empatią, umieją wysłuchać, no ale.. Właśnie. Facet „bezjajeczny”, czyli pozbawiony męskiej mocy, nie pociąga kobiety. Więc z drugiej strony mamy nieliczną grupę agresywnych, testosteronowych macho. Mają oni dobrze wyrażoną męską moc, ale w jej negatywnym wariancie. A moc jest tym, co przyciąga. I to zgadza się z podświadomym wzorcem z dzieciństwa który otrzymało wiele kobiet. Więc zagadka rozwiązana.

Ten wzorzec macho związany jest także z pierwotną naturą człowieka. Przez eony czasu, przez tysiąclecia ciemne i mroczne, silny i agresywny mężczyzna zapewniał przeżycie. Więc „biologia” takiego silnego samca pragnie. Jednak teraz czasy i modele relacji się zmieniły. Pojawiły się nowe wzorce. Empatia, wrażliwość, humanitaryzm, partnerstwo, równouprawnienie.. A samce z zasady takich wartości nie wykazują, i partnersko kobiety nie chcą traktować. No i tu powstaje zgrzyt. Chcielibyśmy partnerów z pozytywnymi cechami obu systemów. Tego starego, „biologicznego”, jak i tego nowego, „partnerskiego”.

A takich ludzi nie ma, bo to są zbiory cech nie do pogodzenia. Pamiętajmy, że świat to wielomiliardowa, ogromna obfitość. Kobiety są bardzo różne, tak jak i mężczyźni. Są i takie które przepracowały swoje ciemne strony, lub zwyczajnie miały normalnych rodziców. Ale takich rodzin jest mniej niż 10%, ogromna większość wychowuje poranione i zrozpaczone istoty. Ani feministki, ani męscy szowiniści fascynujący się szkołami podrywu nie mają pełni racji.

XXI wiek – czas męskiej emancypacji

Teraz jest czas na renesans męskiej mocy. Na odrodzenie i emancypację mężczyzn. I to już się dzieje. Wiedza o psychologii relacji staje się coraz bardziej popularna. Ci empatyczni, ale „bezjajeczni” szukają przyczyn, starają się wykrzesać z siebie siłę, którą przed laty zgasiła matka, babka czy katechetka. Do mężczyzn nagle dotarło, że skoro jest równouprawnienie, to każdy musi rachunki płacić sam za siebie i samemu kupować sobie chlebek. Dotarło do nich także, że foch czy ciche dni to nie jest niewinna zagrywka, ale przemoc i objaw niedojrzałości emocjonalnej.

Jak grzyby po deszczu powstają szkoły uwodzenia i podrywu. Mężczyźni już nie chcą wiecznie zginać karku przed feministkami. Zaczyna do nich docierać, że choć system zrobił z kobiety kucharki i sprzątaczki, to z mężczyzn zrobił woły robocze i bankomaty. A i kobiety i mężczyźni chcą być po prostu ludźmi. No brawo, panowie. Kilkadziesiąt lat później, niż panie, ale wreszcie zaczynamy się przebudzać. 🙂 Bardzo ważne jest to, by nie powielać starych błędów, by nie tracić w tym procesie empatii i wrażliwości. żadna skrajność nie jest dobra.

Mężczyźni chcący odzyskać odebraną męskość powinni wiedzieć, że ogrom kobiet pragnie właśnie ich, czyli mężczyznę, który jest po prostu normalny. Który nie dostaje pierdolca po dragach, nie znika na 3 dni szlajając się po klubach, nie bije. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, czy przyciągniesz taką kobietę, czy niedojrzałą dziewczynkę tudzież zimną sukę.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SEKRETY PSYCHOLOGII: CZY WIESZ JAK OMIJAĆ ZIMNYCH DRANI I WREDNE SUKI?!


Stale przyciągasz zimnych drani, tudzież wredne suki? Niesatysfakcjonujące związki?

Dziś chciałbym Cię zaprosić na szokujące w swej wymowie nagranie Benjamine Smythe’ego o przyciąganiu złych ludzi. Na pewno zadajesz lub zadawałeś sobie pytanie, dlaczego przyciągasz takie osoby. Czy to zołzy które dają Ci kosza, czy sekutnice które zmieniają relację w piekło. Czy to zimny drań i dupek, który nie szanuje, pije, bije, czy to wieczny Piotruś Pan.

Podstawowym błędem jaki popełniają i kobiety, i mężczyźni, jest poszukiwanie.. ideału. Tak, słyszałeś to chyba pierdyliard razy. Że ideały nie istnieją, że ideały są nudne.. I pewnie rzygasz tęczą, oglądając obrazki, memy czy czytają anegdoty na ten temat. Jednak prawdą jest, że mamy w sobie moduł poszukiwania ideału. Choćby podświadomie. I bardzo przez to cierpimy.

Dodatkowo, doświadczamy obecnie upadku systemów społecznych, które obowiązywały poprzednie tysiąclecia ciemnoty i niewoli. Upadł system patriarchalny, ale nowego jak nie było, tak nie ma. Wyłania się on nieśmiało, w delikatnym zarysie. Jesteśmy więc rozszczepieni. Kobiety już nie chcą być służącymi, i to w dodatku głupiutkimi służącymi, pozbawionymi samodzielności, niezależności i siły. Mężczyźni też nie chcą golić się siekierą (metafora taka) i nie chcą być skrzyżowaniem westernowego macho i miliardera.

Zimny drań nie będzie szanować a wredna suka nie będzie oparciem

Ale obie płcie chciałyby w swoim partnerze pozytywnych cech z obu systemów. I w tym tkwi tragizm naszych czasów. Bo tak się po prostu nie da. I nie da się też brać nic nie dając. Nie da się brać przywilejów wynikających z nowego systemu, jednocześnie nie biorąc na siebie nowych obowiązków. I tak, mężczyźni chcieliby kobiety niezależnej, otwartej seksualnie.. Ale żeby prała, gotowała, nie wychylała się przed szereg, była konserwatywną cnotką, i nie kwestionowała zdania jaśnie pana, który przecież zawsze ma swoją cebulową rację. Z kolei kobiety chciałyby mężczyzny wyrozumiałego, nie osądzającego, czułego, wrażliwego, rozumiejącego je.. Ale żeby był macho, i to on ma płacić rachunki.

Choć ta sama kobieta krzyczy, że chce być od tego mężczyzny niezależna. A takie połączenia w naturze nie istnieją. No zgoda, istnieją – połączenie wewnętrznej siły (ale tej pozytywnej, nie samczej i nie siły zimnej suki) z wrażliwością itp. Ale to proces transmutacji, alchemicznej przemiany, który trwa latami. I wymaga ogromnej determinacji, jak i chęci by coś zmienić. A życie trwa tu i teraz, a nie w przyszłości. Wszyscy jesteśmy poranieni, wszyscy mamy braki, i wszyscy nie spełniamy tych wyśrubowanych do granic psychozy oczekiwań.

I kolejna ważna zasada – jeśli masz jakiś brak, to nie zapewni go druga osoba, czyli partner. A nawet jeśli, to będzie to przypominało zasypywanie studni, która nie ma dna. Widać to bardzo dobrze w relacjach. Jeśli mężczyzna ma lęk przed samotnością, połączony z innymi lękami i kompleksami.. To trafi na podobną kobietę, a relacja nie będzie satysfakcjonująca. Jeśli kobieta ma paniczny brak poczucia bezpieczeństwa, i jakimś cudem trafi na mężczyznę, który jej to zapewni.. To jej niedojrzała podświadomość nie będzie na to gotowa.

To legendarne poczucie bezpieczeństwa..

Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z portfelem, ani z siłą partnera, ani z jakimkolwiek czynnikiem „zewnętrznym”. Ale jest stanem umysłu. Brak poczucia bezpieczeństwa będzie w podświadomości nadal, i objawi się inaczej. Nawet jeśli partner będzie okazem męskości i twardości, i będzie przynosił 20.000 zł do domu co miesiąc. Jak da o sobie znać? Podświadomość naznaczona ciągłym brakiem poczucia bezpieczeństwa, uzna, że „coś jest nie tak”. Więc popchnie taką kobietę do czynu, który zniszczy relacje. Zdrada, wyskok po pijaku, krzywdzenie partnera – możliwości jest mnóstwo, samo życie.

Z tego wynika także kolejna ciekawa zależność. Podświadomość, która jest niedojrzała, lubi ekstremalne, mocne emocje. I dobre, i złe. A że na Ziemi jest 10% dobra i 90% zła.. Cóż. Umysł szaleje, wariuje, płacze, drze szaty.. A podświadomość uważa, że zrealizowała swój program. Zaś nadświadomość (dusza), która jest połączona z podświadomością, dzięki tym doświadczeniom się uczy. Choć BARDZO przestrzegam Cię przed takim myśleniem, by nie było ono pretekstem do opierdalania się, nic nie robienia czy usprawiedliwiania zła.

Twoim zobowiązaniem jest przepracowanie tych podświadomych traum i doskonalenie się. A nie patrzenie na jakieś plany wyższej jaźni, na jakąś karmę (która nie istnieje) i inne pseudo-duchowe brednie, które czynią ludzi biernymi. Jeśli nic nie zrobisz, bo np uznasz, że dusza przed wcieleniem sobie takie doświadczenia wybrała, że karma musi się wypalić.. To wzorzec będzie się powtarzał całe Twoje życie. A wystarczy iść choćby do psychologa-ateisty, który ma gdzieś takie brednie i pomaga ten podświadomy wzorzec uzdrowić. I paradoksalnie, taki psycholog ateista i jego pacjent w prawdziwy i szczery sposób realizują prawdziwy zamysł Ducha. Czyli zobowiązanie do ciągłych zmian, ulepszania, unowocześniania. I siebie, i swojego kraju, i świata.

Dlaczego zimne dranie i wredne suki pociągają?

Często obserwujemy pewien ciekawy wzorzec. Mężczyzna jest z kobietą, która jest sekutnicą, poprzez zazdrość, fochy i awantury czyni z relacji piekło. Albo inaczej: chce być z jakąś kobietą, ale ona traktuje go tylko jako przyjaciela. I wykorzystuje, np materialnie. Lub np zabierając jego zaangażowanie, chęć pomagania, radzenia, a więc zabierając mu energię. Ale on nie rezygnuje z takich toksycznych relacji. W wersji damskiej, kobieta jest z facetem który zdradza, pije, bije, nie szanuje. Ale żaden logiczny argument nie przekona jej, by od niego odeszła.

Na Ziemi większość dusz ludzkich to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte (noworodków, niemowlęce, dziecięce). Dusze takich osób potrzebują więc takich doświadczeń z nieczułymi brutalami by wyrobić sobie „bazę danych„, bazę doświadczeń. To dlatego tak trudno przemówić im do rozsądku, bo to dusza (podświadomość / nadświadomość) pilnuje planu ewolucyjnego. To dlatego do rozsądku nie przemówisz. Taka kobieta czy taki mężczyzna muszą się sparzyć, nieraz i nie dwa. Muszą stwierdzić że wszyscy faceci to dranie, czy wszystkie kobiety to suki. To ich lekcja, a nie Twoja. To oni muszą wyciągnąć wnioski i przepracować swój podświadomy wzorzec.

Całość naszych rozważań sprowadza się do ciekawego wniosku. Jako dzieci jesteśmy radośni i szczęśliwi z byle powodu. Jest to radość bezwarunkowa, jest to stan Buddy, takie naturalne, choć naiwne „oświecenie”. W procesie dojrzewania tę dziecięcą radość tracimy. Wchodzi walka, rywalizacja, rozmnażanie, praca, śluby, kredyty, konwenanse, stale rosnące i sprzeczne oczekiwania rodziny czy społeczeństwa. O tym ciekawym i szokującym zjawisku utraty dziecięcego „raju” pisałem w tym felietonie (LINK). Jednak z drugiej strony my nie dorastamy. Nie dojrzewamy. Jest to stan dorosłej niedojrzałości, czy też niedojrzałej dorosłości.

Szarpiemy się całe życie i cierpimy. Nic nie wiemy o relacjach, emocjach, psychologii. Naznaczeni jesteśmy biernością i mentalnością ofiary przez kościół, spuściznę po PRL i traumy rodziców. W relacjach przejawia się to fochami, zazdrością, zaborczością, chęcią kontrolowania, pretensje o przeszłość, odbieraniem partnerowi pasji, zakazywanie widywania się ze znajomymi, robienie z partnera (mężczyzny) pantoflaża. Także: oczekiwanie, że to partner wypełni nasze braki. To nie jest kobieca natura, ani to nie jest męska natura. To po prostu zachowania zlęknionego, przerażonego dziecka, które nie dojrzało, przenoszone na dorosłe relacje.

Wojna płci która wyczerpuje obie strony

Ważnym aspektem upadku starego systemu jest wojna płci. Istnieje głęboki program gniewu kobiet na mężczyzn za doznawane przez tysiąclecia krzywdy. Każda akcja wywołuje reakcję. Więc mężczyźni też się gniewają. Też nie chcą być kojarzeni z wartościami systemu który minął. Nie chcą być skrzyżowaniem siłacza, bankomatu i wibratora. Bo na głębszym poziomie każdy choć minimalnie czuje, że jest kimś więcej. No i skoro kobiety chcą być niezależne i samodzielne, to dlaczego tylko mężczyzna ma zapewniać „poczucie bezpieczeństwa”, czyli zarabiać na rodzinę? Niezależność i samodzielność przejawia się także w finansach. Pieniądz to niezależność, to pasje, szczęście, rozrywki, to życie.

Skoro chcesz kobiety ze starego systemu (uległej, konserwatywnej, głupiej, nie wychylającej się przed szereg, nie kwestionującej Twojego zdania), to licz się z tym, że będziesz musiał też wykazywać cechy starego systemu – czyli być macho i bankomatem. Jeśli chcesz mężczyzny ze starego systemu (wyszczekany, osiłek, zarabia i zapewnia bezpieczeństwo) to też musisz wykazywać cechy kobiety ze starego systemu. No i odwrotnie, jeśli chcesz kobiety czy mężczyzny z nową mentalnością, to sam czy sama musisz te cechy wykazywać. Jest to bardzo proste, a niewielu to rozumie.

Więc co zamiast wojny płci?

Ważniejsza niż wojna płci i gniew na samców, jest nauka nowych wartości. Czyli uczenie dziewczynek i kobiet asertywności, zaradności, samodzielności. Rozwijanie ich siły, która była blokowana. W przypadku chłopców i mężczyzn – rozwijanie ich siły tak, by przejawiała się w pozytywie, a nie w samczym negatywie. Czyli rozwijanie ich wrażliwości. To jest realna praca którą warto wykonać. A nie „samiec Twój wróg”. Wojna płci nie tylko nic nie zmieni. Ale wręcz zaogni pozostałe po upadku patriarchatu pretensje i nienawiść.

Patrząc szerzej – ludzkość budzi się z odwiecznego programu ofiary. Widać to np w polityce czy ekonomii. Mit niewidzialnej ręki wolnego rynku, wmawianie ludziom że to ich wina, i że 1% ludzi ma prawo zagarniać 99% zasobów za siedzenie na dupie.. To już przestaje działać. Pokolenia „straszenia octem na półkach i zadowolenia z ciepłej wody w kranie” czy gimnazjalistów wyznających korwinizm, nie słucha już nikt rozsądny. Ten proces jest burzliwy i lepiej, by jak najszybciej się zakończył.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

A teraz zapraszam do obejrzenia zapowiadanego na początku nagrania video. Pochodzi ono z kanału „Non Dual Life (LINK).

Autor tekstu: Jarek Kefir
Autor nagrania video: Benjamin Smythe / Non Dual Life

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

 

O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety


Na pewno zastanawiasz się, jak osiągnąć szczęście i porozumienie w relacjach. Jak przepracować swoje lęki czy kompleksy. Czy w końcu, jak żyć w czasach, gdy dawne wartości i systemy społeczne upadły, a nowych jak było, tak nie ma. To nastręcza ogromnych trudności, bo nie wiemy, jak się zachowywać i podług jakich kryteriów myśleć.

W tym artykule chciałbym przedstawić jedną z bolączek, z jaką zmagają się ludzie, szczególnie kobiety, w erze post-patriarchalnej. Upadek patriarchatu zderza się u nas z wciąż nieprzepracowanymi traumami wojennymi, z mentalnością katolicyzmu i PRLu, z wyścigiem szczurów i innymi czynnikami. A jest ich jeszcze więcej. I jak tu żyć, jak się cieszyć, gdy tak wiele jest przeciw nam?

Role i archetypy płciowe budzą obecnie największe oburzenie, kłótnie, pretensje. Powód jest zasadniczy – stary system patriarchalny powodował uprzedmiotowienie każdego bez wyjątku. Beneficjentami patriarchatu jest zawsze mniej niż 1% mężczyzn – szefów korporacji, polityków, królów, dyktatorów, biznesmenów, bankierów itp. Cała reszta jest trybikami w systemie, w którym 1% ludzi zgarnia więcej niż 99% zasobów. Mamy emancypację kobiet – i słusznie. Mamy też emancypację mężczyzn, która często przybiera karykaturalne postaci „samczości”, skupionej wokół różnych samczych guru. To temat na osobny artykuł i nie będzie tu poruszany.

Psychologia stara się odpowiadać na te ważne pytania, jednak nie zawsze robi to w dobry sposób. Wiele błędów widać już na pierwszy rzut oka, jeśli umiesz patrzeć szerzej i głębiej. Inne błędy są typowe tylko dla naszego kraju – i o jednym z nich będzie ten artykuł.

Po upadku starego systemu (patriarchalnego, czyli zwierzęcego) została próżnia, studnia bez dna. Z jednej strony obie płcie chciałyby mieć to co było dobre, a raczej wygodne ze starego systemu. Z drugiej strony, mówi się o nowym, chciałoby się przecież żyć lepiej, inaczej, kolorowiej niż „Polak, katolik, obywatel”. Mężczyzna chce kobiety z cechami z obu systemów. Otwartej seksualnie, ale konserwatywnej. Pracującej i nowoczesnej, ale robiącej w domu „to co trzeba”. Z kolei kobieta chce być niezależna i silna, ale.. Ale te brzydkie i niewdzięczne rachunki ma płacić mężczyzna. Bo to on musi zapewniać poczucie bezpieczeństwa. A tak się nie da. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, a ideały nie istnieją, choć mamy je silnie zakodowane w głowie, co jeszcze bardziej nasila naszą cywilizacyjną neurozę.

Cytat: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie). Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Poczucie bezpieczeństwa to słowo-wytrych i jednocześnie wielki błąd psychologii. Psychologia w Polsce pompowała ten byt-widmo i urósł on do niewyobrażalnego rozmiaru. Do dziś jak mantrę powtarza się, że poczucie bezpieczeństwa powinien zapewnić mężczyzna. Za obłędnymi psychologami powtarzają to różni „gentelmeńscy” autorzy, tacy jak „okiem mężczyzny” czy „kobus”. Na hasło „poczucie bezpieczeństwa” wpisane w google, pojawia się prawie dwa miliony wyników. W pierwszych wynikach – poradnia psychologiczna, portal katolicki, potem strona z teoriami new age. Dalej jakieś „samcze” blogi, czyli jeszcze gorzej. Jeden ze znanych rosyjskich psychologów, gdy przyjechał pracować do Polski, dziwił się bardzo na ten slogan. Kojarzyło mu się to ze.. służbami specjalnymi, KGB, niezbyt przyjemnymi panami w kapeluszach. Dopiero potem dowiedział się, że jest to taka nasza lokalna polska, narodowa neuroza, która urosła do rangi dogmatu w psychologii.

Prawda jest jak zwykle odwrócona o 180 stopni. Po pierwsze – i kobieta i mężczyzna powinni dążyć do tego, by być spójną całością. To bardzo trudne zadanie i przede wszystkim, nikt o tym nie mówi. Druga osoba nie wypełni Twoich braków, a nawet jeśli, to chwilowo. Więc mężczyzna nie zapewni Ci poczucia bezpieczeństwa, bo sam nie jest ideałem, tak jak Ty. Bo sam jest potwornie zraniony, tak jak i Ty. Bo sam mało zarabia, tak jak i Ty. W Polsce tylko 2% mężczyzn ma zarobki, które pozwalają zapewnić opiewane przez „drewnianych” psychologów poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli nie zapewnisz sobie poczucia bezpieczeństwa, które jest tak naprawdę stanem emocji, stanem świadomości – to będzie Ci stale mało i mało. Choć facet będzie zarabiał i 10.000 na miesiąc, będzie tytanem siły i ekstrawertyzmu, to Ty wciąż poczucia bezpieczeństwa nie będziesz mieć. A nawet jeśli.. To wiesz jak się przejawia wewnętrzny, głęboko podświadomy brak poczucia bezpieczeństwa, gdy robi się stabilnie, wręcz.. nudno? Podświadomość takiej osoby ciągnie do emocji – i dobrych i złych. Więc podświadomość, pozbawiona własnego poczucia bezpieczeństwa, popchnie Cię do takiego czynu, by tę stabilność zburzyć.

Zdrada, wyskok po pijaku i jakakolwiek inna czynność. Skoro nie ma poczucia bezpieczeństwa pomimo tego, że zrobiło się stabilnie, bogato i nudno.. To niech będą chociaż emocje. Dobre czy złe, ważne by były – taką logikę ma niedojrzała podświadomość. Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z zarobkami (o paradoksie!) ani z twardością, opanowaniem i ekstrawertyzmem mężczyzny. Ale jest związane z Tobą i stanem Twoich emocji. Ja też popełniałem ten błąd. Narzekałem na niskie polskie pensje. Teraz coraz częściej mam przeczucie, że wszystko idzie w dobrą stronę, a to ja jestem kreatorem swojej rzeczywistości. Wiem.. Czytasz tutaj słowa, od których włos jeży się na głowie. Ale takie jest moje zadanie.

Poczucie bezpieczeństwa trzeba więc zapewnić sobie samemu. I trzeba robić to w realiach cen z Zachodu, a płac ze Wschodu. Obietnic Balcerowicza, że będzie amerykańsko, a realiami które są bliższe Rosji. Dlatego jest to tak skrajnie trudne. Gdy masz już prawdziwe, wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa – to nic nie jest w stanie go zburzyć. Nawet gdy tracisz dotychczasową pracę, i idziesz do nędznej roboty za te 1500 złotych. Jesz ten chleb i wodę, ale nie załamujesz się. Prędzej czy później sama podświadomość tak Cię pokieruje, by np zdobyć lepszą pracę. Poczucie bezpieczeństwa związane jest też z jego przeciwieństwem, czyli lękiem przetrwania. Patrząc jeszcze szerzej – brak poczucia bezpieczeństwa związany jest z ludzkim umysłem, który stale się boi i wyszukuje przeszkody i problemy. Jak i z ego, które ciągle chce więcej.

Nie jesteśmy ideałami, choć obie płcie chciałyby ich szukać w partnerze. Ba, nie jesteśmy ani ludźmi z okładki, ani ludźmi opiewanymi przez lifestyle’owe i coachingowe (fuj) strony. Mamy więc dwa sprzeczne bieguny: z jednej strony jakąś normę, jakiegoś turbo-ektrawertyka czy turbo-kobietę, która znajduje na wszystko czas, a takich ludzi nie ma. Mamy tez ideał, skupiający jeszcze więcej pozytywnych, i wykluczających się cech, a takich ludzi tym bardziej nie ma. Z drugiej strony, mamy też ludzi zwykłych, szarych, którzy nie robią ze swoim życiem nic.

Którzy nie tylko nie mają tych pieniędzy (bo prawie każdy nie ma), czy innych pożądanych cech. Ale także mają zwyczajnie brzydkie myślenie i okropne traktowanie drugiego człowieka. Sztandarowy przykład to korwinista narzekający na kobiety, ale gardzący nimi, z brzydkimi poglądami z XIX wieku. Które nie są nawet konserwatywne.. Ale one są zwyczajnie antyspołeczne, psychopatyczne, tak jak ich guru. W końcu to czysty darwinizm społeczny – dziki kapitalizm sprzed dwustu lat. I takie poglądy przejawiają się potem w traktowaniu drugiego człowieka. Więc co, mamy się zadowalać tym, co nie jest nawet minimum minimum, w imię tego, że ideały nie istnieją? No też nie bardzo. Kluczowy jest jak zawsze balans pomiędzy tymi dwiema skrajnościami.

Cytat: „Kiedy przyjechałem do Polski w 1996 roku i zacząłem przyjmować ludzi, nie mówiłem wtedy jeszcze po polsku, miałem tłumaczkę. Przychodzi kobieta i w pewnym momencie mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Pytam tłumaczkę: „Co to jest?”. Skojarzyło mi się to ze służbami specjalnymi, z KGB. A ona odpowiada, że nie, że tu chodzi o to, żeby się nie bać. „Czego?”, pytam. A ona na to: „Życia”. Czegoś tutaj nie rozumiem. Przychodzi następna kobieta i mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Następna tak samo i następna. Wszystkie piękne, nic im nie brakuje, ja już jestem zakochany, a one mówią „poczucie bezpieczeństwa”. Myślę sobie: „W zacofanej Rosji żyję i nie wiem, o co chodzi”. Wreszcie podczas tych rozmów, dotarło do mnie, że poczucie bezpieczeństwa to w Polsce takie hasło kobiet. A chodzi w nim o to, żeby rachunki były płacone, a z drugiej ta sama kobieta krzyczy, że chce być niezależna. „Od kogo?”, pytam. „Od mężczyzny”, słyszę. Czyli ona chce być niezależna od mężczyzny, ale to on ma jej zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Jakieś dziwne. Z jednej strony ona musi sobie radzić, a z drugiej ona sobie nie radzi.

(…)

„Tak. To jest program. Poczucie bezpieczeństwa związane jest z koniecznością utrzymania rodziny. Nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca na kobiecość. Przychodzi do mnie kobieta, główna menadżerka wielkiej firmy, samochodem takim jeździ, że ja takiego nigdy nie będę miał. Ma męża, ale go nie kocha. Kocha Ormianina i on też ją kocha, ale ma żonę, a Ormianie się nie rozwodzą. Mówię do niej: „Dawaj mi swoją mamusię”. Przychodzi mamusia. Uh, to taka kobieta, która sobie poradziła w życiu. „Ma pani męża?”, pytam. „Jakiegoś tam mam”. „A jest pani szczęśliwa?”. A ona próbuje być inteligentna: „Ja to słowo wykreśliłam ze swojego leksykonu. Dopytuję dalej: „Jak to? Pani nie jest szczęśliwa?”. Odpowiada: „Bo rodzina to jest odpowiedzialność, to jest walka”. „A miłość?”, nie ustępuję. „Miłość i rodzina to są różne rzeczy. Miłość to w kinie, a rodzina to twarde zasady”, mówi. To ja na to: „Córka panią posłuchała. Kocha tego pana, ale to nie jest rodzina. Rodzinę ma, ale nie ma miłości, ona jest grzeczna. Dokładnie wypełniła program, który pani mi tu teraz sprzedała”. Była zszokowana, nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać, bić mnie czy uciekać. Powiedziałem jej, że ma zmienić swoje przekonania. A ona krzyczy: „Ma pan wyprostować moją córkę, ona ma być normalna!”. „Pani ma być normalna, ma pani jej powiedzieć – w rodzinie ma być miłość.”, mówię jej i słyszę: „Nie, to nieprawda!”. Dziewczyna mi jednak powiedziała, że już rozumie, dlaczego tkwi w tej sytuacji bez wyjścia i nie może zrobić kroku ani w prawo, ani w lewo. To niedojrzałość emocjonalna, którą przejęła od matki. Można być niedojrzałą, niezależna od tego, ile ma się pieniędzy na koncie.”
Źródło: Wywiad Aleksandry Nowakowskiej z Piotrem Pałaginem, (LINK TUTAJ)

Psychologia więc zrobiła swoją niechlubną robotę, by nasilić i walkę płci, i naszą społeczną neurozę, która w Polsce jest wyjątkowo silna. O błędach psychologii pisałem w poniższych artykułach:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: