Reklamy

Tag: zmiana życia

DR JORDAN PETERSON: POTRZEBUJEMY PRAWDZIWEGO ODRODZENIA MĘSKOŚCI!

Globalny bunt Jordana Petersona i odrodzenie męskości

Osoba charyzmatycznego, kanadyjskiego profesora psychologii klinicznej, Jordana Petersona, budzi ogromne kontrowersje. Wyrasta on na lidera walki z poprawnością polityczną. Celnie punktuje wiele lewicowo-liberalnych absurdów. Jego wykłady i filmy były oglądane przez 100 milionów ludzi na całej Ziemi. Obok osób takich jak Peter Joseph z Zeitgeist Movement, jest to człowiek, który ma wpływ na świadomość całej planety.

Obecny model polityczny, oparty na lewicowym liberalizmie obyczajowym i na drapieżnym kapitalizmie neoliberalnym chwieje się w posadach i upada. Ludzie się buntują. Z jednej strony nie chcą już wierzyć w neoliberalne bajki i pracować za niskie stawki. Z drugiej strony, teraz wahadło historii wychyla się w prawo. Ludzie zaczynają na nowo szukać swojej tożsamości, związanej z płcią, narodowością, cywilizacją, rasą. Powstają nowe doktryny, takie jak symetryzm, identytaryzm czy neorealizm.

Warto wspomnieć, że miliarderzy, korporacje i finansiści sponsorują partie lewicowe i liberalne, bo zależy im na społeczeństwie zombie. Na społeczeństwie konsumentów-niewolników. Bez tożsamości, bez mózgu, bez jaj. Ale z aktywnym przewodem pokarmowym (usta i odbyt – The Human Centipede 😉 ) służącym bezrefleksyjnej konsumpcji. O Jordanie Petersonie wspominają już polskie media w alarmistycznym tonie:

Zbliża się globalny bunt, a przewodzi mu przez internet 56-letni profesor (Focus.pl)
Internet właśnie wypromował faceta, który mężczyzn nieudaczników zamienia w morderców kobiet (SpidersWeb.pl)
Feministki go nienawidzą, a socjaliści przed nim ostrzegają (Nczas.pl) Czytaj dalej „DR JORDAN PETERSON: POTRZEBUJEMY PRAWDZIWEGO ODRODZENIA MĘSKOŚCI!”

Reklamy

TAJEMNICZE POZIOMY ŚWIADOMOŚCI W ROZWOJU DUCHOWYM. NA KTÓRYM TY JESTEŚ?

Jakie są poziomy świadomości rozwoju duchowego i osobistego u człowieka?

Jeśli interesujesz się duchowością i wszelkimi alternatywnymi zagadnieniami, to na pewno zauważyłeś, że różni ludzie są na różnych etapach rozwoju. Jedni nie wiedzą prawie że nic, inni szamoczą się w nieustannych poszukiwaniach, a jeszcze inni są już wyluzowani, pomagając tym drugim.

W duchowości, czy też w rozwoju duchowym także istnieją różne etapy i poziomy świadomości. Na tej trudnej drodze czekają na Ciebie liczne pułapki i zagrożenia. Chciałbym powiedzieć Ci jakie. Niewielu ludzi wie, co jest ostatecznym celem tej wielkiej wędrówki. Zapraszam Cię do zapoznania się z siedmioma poziomami świadomości człowieka. Nie chodzi tylko o sam rozwój duchowy, ale o całość ludzkiej egzystencji. Każdy poziom ma unikalne postrzeganie świata, na każdym poziomie można utknąć na lata lub na całe życie, i każdy poziom „wie swoje”.

1. – Animal, poziom pół-zwierzęcia – „wełna nie wełna, byle kicha pełna”, „micha ryżu i telenowela wystarczy”, „choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś spokojna”.

Czasami człowiek stwierdza, że ujrzał dno studni ludzkiej głupoty. Ale wtedy się pojawia ktoś, kto utwierdza go w przekonaniu, że ta studnia jednak nie ma dna.”

Jedyna rzecz która odróżnia nas od zwierząt, to miłość. To ona czyni nas wyjątkowymi. Ale to nie wszystko. Od zwierząt odróżnia nas także niepohamowane draństwo. Zwierzę czyni tyle zła, ile musi, np przy polowaniu lub przy obronie, i nie zna pojęć „dobra” jak i „zła”. Człowiek poznał, czym jest dobro i zło, i niestety, najczęściej wybiera zło.”

Na każdym kolejnym poziomie ewolucyjnym, świadomość się zwiększa. Pierwsze organizmy zwierzęce miały większą świadomość, niż rośliny. Płazy, które wyszły częściowo na ląd, miały większą świadomość niż ich przodkowie, ryby. Płazy jednak miały mniejszą świadomość niż ich następcy, gady. Najwyższą świadomość mają ssaki, ale tu też jest ta ewolucyjna drabina. Największą świadomość wśród ssaków mają ssaki naczelne, do których zalicza się też człowiek. Człowiek jest jednak „koroną stworzenia”, od człowieka wymaga się więcej. Człowiek ma powinność wzbić się ponad programy natury, czyli: prawo silniejszego, słabszy ginie, drapieżnik (kat) zjada weganina-roślinożercę (ofiara). Te programy natury dalej funkcjonują wśród ludzi, ale pojawia się też druga strefa. Czyli sfera wrażliwości, empatii, humanitaryzmu, tolerancji, miłości. Do tej drugiej sfery zalicza się też wiedza, nauka, rozum logiczny, ale także mistyka, wiedza tajemna i duchowość.

Co oczywiste, te dwie sfery (programy natury i sfera empatii) są w permanentnym konflikcie. I częściej wygrywa ta pierwsza, naturalna, barbarzyńska sfera. Naszą ludzką powinnością jest dążyć ku empatii i humanitaryzmowi, a nie bez przerwy nurzać się w programach natury. Obecnie ten konflikt między programami natury a sferą empatii szczególnie przybrał na sile. Funkcjonują dwa systemy które się „gryzą”, a ludzie są straszliwie rozdarci. Widać to szczególnie w relacjach damsko-męskich. wiele kobiet wciąż podnieca testosteronowy mięśniak-brutal, samiec alfa, czyli bad boy. Jednak taki człowiek nie nadaje się do związku i ma kobiety w głębokim poważaniu.

A same kobiety tęsknią gdzieś za tymi spokojnymi, wrażliwymi mężczyznami. Ale taki mężczyzna często nie ma tej pierwotnej, męskiej siły. Więc nie podnieca. Więc zostaje „tylko przyjacielem”. No i kobiety wyją z rozpaczy, bo nie rozumieją samych siebie, i wkurzają się na mężczyzn. Że albo same „zimne dranie”, albo same wykastrowane „cipeusze” bez jaj. U mężczyzn z jednej strony jest to chęć posiadania kobiety-dziewicy, której jedynym miejscem zainteresowań jest kuchnia, która słucha się swojego „pana i władcy”. A z drugiej strony, mężczyzna marzy o kobiecie „pozytywnie szalonej”, mającej swoje pasje, silnej i potężnej, będącej diablicą w łóżku.

Poziom pierwszy to świadomość, która ledwo co wyszła ze świata zwierząt. Jest to świadomość małego dziecka, gdzieś do sześciu lat. Później powinna, teoretycznie, wykształcić się świadomość poziomu drugiego, ale są ludzie, którzy na tym pierwszym etapie są całe życie. Człowiekiem rządzą tutaj najniższe popędy i instynkty, a świadomość jest bardzo niska. Reaguje impulsywnie, kompletnie nie zna motywów i przyczyn zachowań swoich i innych. Ktoś się krzywo spojrzy, to da w mordę. Zobaczy kobietę w krótkiej spódniczce, to powie niewybredny żart, klepnie w tyłek, obrazi. Człowiek na tym etapie jest ignorantem niemal we wszystkich dziedzinach życia. Bardzo częste są zmiany pracy co kilka miesięcy, awanturnictwo w miejscach pracy i nie tylko, albo okresy całkowitych braków dochodów czy wręcz bezdomności.

Nie obchodzi go, że nie zapłacone rachunki narastają i narastają, wraz z odsetkami. Przecież wystarczy tylko wyrzucić korespondencję, nie wpuścić listonosza czy windykatora. Przecież zamiast leczyć gorączkę, lepiej zbić termometr, nieprawdaż? Ignorancja na tym poziomie jest krytycznie wysoka. Jedyne zainteresowania światem, o ile w ogóle je można tak nazwać, to butelka piwa i telenowela lub mecz wieczorem, narzekanie na swoje miejsce pracy, i ewentualnie własna rodzina, o ile taki człowiek ją posiada. Rozmaici intelektualiści od lat biją na alarm, że poziom czytelnictwa w Polsce jest krytycznie niski. ponoć około 70% Polaków w ogóle, od lat nie czyta książek. Miliony naszych rodaków ostatnią książkę czytało przed wieloma laty i była to lektura szkolna typu „Pan Tadeusz„. Czyli książka o wartości śmieciowej.

Miliony ludzi nie wie, że kilkanaście lekarstw przeciwbólowych reklamowanych w telewizji, może zawierać tę samą substancję czynną, np paracetamol. Nie są w ogóle tego świadomi że istnieje coś takiego jak substancja czynna i że jest to coś innego niż nazwa handlowa leku. Kupują kilka na raz – Apap, Tylenol, Panadol i inne, przedawkowują substancję czynną i się trują. Bywa, że umierają od tego. Milionom ludzi możesz pokazać mapę naścienną Polski – od biedy rozpoznają kształt. Ale nie będą potrafili wskazać na mapie, gdzie leży ich miasto, choćby mieszkali w mieście wojewódzkim. Już nie mówiąc o takiej abstrakcji jak wiedza o tym, gdzie leży Warszawa.

Tak więc ignorancja dotyczy rzeczy najbardziej podstawowych, np daty wybuchu II wojny światowej lub tego, że smartfona nie wolno wkładać do włączonej mikrofalówki, bo eksploduje. To właśnie ludzie z tej grupy są najczęstszymi laureatami Darwin Awards, czyli Nagród Darwina. Są one przyznawane tym, którzy umarli ze swojej winy, w najgłupsze możliwe sposoby. Dalej: na poziomie pierwszym ideologie się nie liczą. Reprezentant tego poziomu może mieć mgliste wyobrażenie, że politycy to złodzieje a dzieje się źle. Ale brak mu wiedzy choćby o tym, jakie są różnice między PiS a PO. Raz może zagłosować na PiS, bo obiecał 500+, a innym razem może przekonać go pan z PO, bo ma ładny garnitur, bo jest taki przystojny i tak ładnie mówi.

Świadomość poziomu pierwszego jest bardzo rozpowszechniona w cywilizacji islamu. Tamtejsze wychowywanie, a potem separacja od kobiet, w tym od kobiecej delikatności, tworzy turbo-patriarchalną „cywilizację żołnierzy”. W islamie oficjalnie zakazane jest samodzielne myślenie, jest ono karane w brutalny sposób. W katolicyzmie samodzielne myślenie nazywa się „herezją”. Poziom pierwszy to także cywilizacja afrykanów (murzynów), którzy są dużo agresywniejsi niż biali. Częściej także porzucają swoje kobiety jak zajdą w ciążę. W Europie afrykanie czy muzułmanie zajmują się handlem narkotykami, siedzeniem na zasiłkach, dorywczymi pracami który często porzucają i zmieniają. Popełniają większą ilość przestępstw, stanowią ponad 70% populacji więzień. Także Chińczycy, Bengalowie czy Hindusi mają taką świadomość. W Polsce reprezentantami poziomu pierwszego są: cyganie, większość kryminalistów, nałogowi, hardkorowi alkoholicy, kibole, dresiarze, pospolita „patologia”, staruszkowie ze wsi i rzadziej z miast wierzący we wszystko co jest w TV.

Zachęcam Cię do zapoznania się z informacjami na temat tego poziomu świadomości:
-„Chcesz uświadamiać ludzi? Poziom ignorancji jest krytycznie wysoki!

2. Polak, ateista, obywatel. Poczciwina. Poziom ubezwłasnowolnienia społecznego – „pokorne ciele dwie matki ssie”, „trzeba się podporządkować, nie wychylać, nie filozofować i nie zadawać głupich pytań”, „życie spełnione to 8 godzin pracy na etat, mieszkanie na kredyt, dzieci, a w niedzielę po kościele obiad u teściów.”

Kobieta szykuje szynkę do pieczenia, posypuje przyprawami po czym obkraja brzegi szynki formując prostokąt i wkłada do brytfanny.
Zdziwiony mąż pyta: po co tak robisz?
-Tak się robi. Moja matka tak robiła.
Mąż dzwoni do teściowej
Mamo jak pieczesz szynkę?
-Normalnie, przyprawiam odkrajam boki, formuję prostokąt, wkładam do brytfanny i piekę.
-Ale dlaczego obkrajasz boki.
-Tak się robi. Moja mama tak robiła.
Mąż dzwoni więc do babci i opowiada o tej szynce pytając…
Babcia starowinka rzecze: wnusiu ja żem obkrajała, bo miałam tylko jedną wąską foremkę..

„Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce.”
~Lew Tołstoj

Ubezwłasnowolnienie społeczne jest potrzebne ludziom na tym etapie. Bezpiecznej wizji życia dostarczają społecznie akceptowalne doktryny, np ideologie polityczne i religie. Myślenie samodzielne jest nie tylko bolesne i budzące lęki, ale też zakazane, niemile widziane, heretyckie i tak dalej. Każdy sprzeciw wobec społecznych recept na życie i społecznych oczekiwań (czyli: konformizm, nie kwestionowanie i nie wychylanie się, a także ślub, dzieci, kredyt, telenowele, mecze itp), jest odbierany jako zagrożenie i jako przejaw niedostosowania. Lub przejaw wręcz szaleńca. Tłumaczysz coś oczywistego takiemu człowiekowi, np z zakresu psychologii akademickiej, to usłyszysz: „Wiesz co, nie wiedziałem że z Ciebie takie ziółko. Jesteś zwykłym popaprańcem.” Ich mózgi i świadomości nie są przystosowane do przyswojenia czegokolwiek, na co nie ma społecznego, kościelnego czy rządowego zezwolenia.

Recepta życiowa takiego człowieka to: „chodzić do szkoły, znaleźć pracę, wziąć ślub, założyć rodzinę, iść na emeryturę, umrzeć.” W zasadzie niczego więcej od życia nie wymagają ani nie chcą. Przecież bogactwo jest dla bogatych, a naszą dolą jest po prostu siedzieć cicho i pracować. Przecież jest kryzys, Ci rządzący się znają lepiej i wiedzą, że na nic nie ma pieniędzy. Po wyjściu z pracy po prostu jedzą obiad i siadają z piwem przed TV, oglądając telenowelę, taniec z gwiazdami lub mecz. Czytanie? A po co czytać, przecież liceum już zdałem, Pana Tadeusza przeczytałem, to na cholerę mam sobie zaprzątać głowę niepotrzebnymi głupotami? To samo z dokształcaniem się i zdobywaniem wiedzy. Przecież mam już „studyja” i pracuje „we firmie”, więc po co i na co mi to?

Hobby i pasja to dla nich bzdura, bo przecież trzeba wydorośleć, czyli stać się kolejnym smutnym poważniakiem, szarą masą. Hobby dobre jest dla dzieci, człowiek dorosły ma pracować, i broń Cię panie boże nie „filozować”, bo to też głupota. Trzeba zajmować się rzeczami konkretnymi, a myślenie zostawić jajogłowym i intelektualistom. Zmienia się kilka rzeczy w stosunku do poziomu pierwszego. Tutaj świadomość jest większa, ale jej źródła są wyłącznie z tego, co społecznie poprawne. Człowiek taki może być ideologicznym „wojownikiem o prawdę”. Każdy, kto ma choć trochę inne poglądy, jak i każdy, kto wyznaje zupełnie inną ideologię lub religię, automatycznie się myli i od razu staje się wrogiem.

3. Expansion, dominanta ego. Biznesmen lub zwyczajny luzak – „mam wszystko gdzieś, liczy się tylko szmal / dobra zabawa, żyje się tylko raz!”

Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem.”
George Orwell

Jest to dominacja ego. Na tym poziomie liczy się albo biznes i coraz większy hajs, albo po prostu luzactwo, imprezowanie, piwo i zioło. U ludzi taki poziom zaczyna się w wieku nastoletnim, podczas dojrzewania płciowego. Także na tym poziomie można utknąć na całe życie. Teraz liczy się tylko dobra zabawa, seks, alkohol, narkotyki. Receptory mózgowe są na tym poziomie rozgrzewane do czerwoności. Zwraca się uwagę prawie wyłącznie na wygląd zewnętrzny, tzw „status”, zarobki jak i maski zakładane w towarzystwie. Dobrym przykładem „masek” zakładanych na tym poziomie jest idea korporacyjnych „small-talków”, przejęta przez tzw klasę średnią.

Inną specyficzną postawą prezentowaną przez tych ludzi, jest postać psychopatycznego biznesmena. Który ma innych ludzi za nic, który kobiety traktuje jak swoją własność. Liczy się dla niego tylko kasa, szpan i status. Na poziomie trzecim ideologie i religie tracą na znaczeniu. Są ważne jedynie wtedy, gdy przynoszą wymierne korzyści dla ego. Np kręcenie lodów przez biznesmena z Platformą Obywatelską. Zagłosowanie dla towarzyskiego szpanu na Nowoczesną. Pójście do kościoła by utrzymać swój „status” lokalnego, wiejskiego piekarza-biznesmena, szanowanego i poważanego obywatela. Ale tak naprawdę „trójki” trochę pogardzają tymi doktrynami.

Późną mutacją dominanty ego jest niewolnik systemu, który wycofał się z nieustannego pobudzania receptorów mózgowych, często poprzez podejrzane substancje, i „ustatkował się”. Wpada wtedy w najbardziej perfekcyjną sieć niewolnictwa na świecie, szczególnie w Polsce. W sieć zależności kredytowych, rodzinnych i małżeńskich. Z kredytem hipotecznym i samochodowym, z 12-godzinnym dniem pracy, z węzłem małżeńskim, dziećmi, sąsiadami i teściami już się z systemu nie wyrwiesz. Jest to de facto regres do poziomu drugiego. Niewola taka jest wymyślona w sposób perfekcyjny. Tkwiąc w takiej sytuacji, nie masz praktycznie żadnych możliwości ruchu. Musisz grać tak, jak Ci każą.

4. Przerażony aktywista – „dlaczego oni wszyscy śpią?! Chcę ich przebudzić!”

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”
~Albert Einstein

Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.”
~Heraklit z Efezu

Człowiek nagle dostaje olśnienia, że to, co oficjalne, jest bardzo zakłamane. Oszukiwano go całe życie, ukrywając przed nim prawdę. Tylko czym ta prawda jest? Zaczyna zdawać sobie sprawę z ogromnego cierpienia i zła, jakiego doświadczają ludzie. Zaczyna filozofować, szukać odpowiedzi, wątpić, kwestionować, zadawać niewygodne pytania. Jest to wejście do tzw. „Niebezpiecznej Kapliczki” wg Roberta Antona Wilsona. A po ludzku: jest to wejście na drogę, z której nie ma już możliwości odwrotu. Człowiek nigdy już nie będzie taki sam. Nawet jeśli się zupełnie wycofa, to ten „ślad antysystemowości” na zawsze w nim pozostanie.

Jest to też dobrowolne przystąpienie do największej łamigłówki, i zarazem największego żartu świata. Czyli do „globalnego testu IQ”, czy jak wolą inni, do „kosmicznego testu IQ”. Ideologie na tym poziomie są ponownie ważne, ale teraz wybiera się ideologię lub religię po to, by zbawić świat lub przebudzić ludzkość. Wybiera się je z altruizmu (a przynajmniej tak się wtedy uważa), z potrzeby poszukiwania prawdy, a nie z potrzeby posłuszeństwa i społecznego podporządkowania, jak na poziomach wcześniejszych. Przecież wystarczy, że wszyscy ludzie zaczną wyznawać to samo, co ja. Wystarczy że wszyscy ludzie się nawrócą, uwierzą w Boga, czy też zaczną nieustannie medytować i podnosić swoje wibracje. A oni jak na złość nie chcą, toż to cholery jedne!

Cechą tego poziomu jest naiwność i bezkrytyczna wiara, z tym, że teraz przedmiot wierzeń się zmienia. Przedmiotem wierzeń nie są już społecznie sankcjonowane doktryny, trzymające system w ryzach. Ale są nimi: doktryny antysystemowe, doktryny rewolucyjne, doktryny mające zmienić świat, ścieżki duchowo-ezoteryczne, teorie spiskowe, wszelkie alternatywne wersje prawdy. Nawet wyznawana doktryna lewicowa lub prawicowa ma na tym poziomie rewolucyjny charakter. Wiara jest tu jednak tak samo bezkrytyczna. Na tym poziomie człowiek wierzy w coraz bardziej „szalone”, „kosmiczne”, „odjechane” teorie. Jest coraz bardziej przerażająco, coraz bardziej alternatywnie, a dla postronnych obserwatorów – coraz bardziej śmiesznie.

Aż strach się bać.. Przecież „wyznawcy pewnej religii”, Illuminaci, reptilianie, archonci, demony itp itd są wszędzie! Człowiek często wpada w pętlę tak zwanej „ezoteryki psychiatrycznej”, natrętnie poszukuje oświecenia. Chce nieustannie medytować, podnosić wibracje. Częsty jest etap unikania „złych energii” czy też „niskich wibracji” za wszelką cenę, co tylko jeszcze bardziej je przyciąga, zgodnie z zasadą wyparcia swojego cienia. Duża grupa ludzi podąża za różnymi rodzajami guru. Wędrują od jednego guru do drugiego, od jednej ścieżki duchowej do drugiej. Słowianie, turbo-lechici, wysokie wibracje, new age, lucyferianie, buddyści, i tak dalej. Część z nich uznaje się wręcz za oświeconych, za guru. Wtedy są bezkrytyczni w tym, co robią i głoszą, każdy sprzeciw i każda wątpliwość co do ich wierzeń jest atakowana i określana jako „nieduchowa”, „demoniczna”, „niskowibracyjna”.

Człowiek na tym etapie nie dostrzega, że w większości przypadków bije się ze swoim własnym umysłem i jego tworami, zaczerpniętymi z innych, choć podobnych umysłów. Taka konfrontacja z coraz większym „kosmosem” jest potrzebna po to, by wyluzować choć trochę i przejść do etapu następnego. Częsta jest tutaj walka z demonami, archontami, dezinformatorami, heretykami, opętanymi, zwodzicielami, „niskowibracyjnymi” i z innymi ludźmi, najczęściej niewinnymi. Tak dokonywana jest projekcja własnego, nieuświadomionego cienia na jakąś osobę, grupę lub ideę. Emocje aż kipią, a walka jest rycerska, heroiczna i niemal „werteryczna” (od młodego Wertera).

Świat jawi się po prostu strasznie, jako miejsce przerażające, niszczące, w opłakanym stanie, u progu całkowitej apokalipsy. Przecież światem rządzą reprezentanci „wiadomego wyznania” razem z lewakami! Ale chwila chwila, przecież nad nimi są groźni Illuminaci! To wszystko wina Masonerii i Illuminatów! A kto jest nad nimi? Może ktoś jeszcze gorszy? Lucyfer, według katolików i chrześcijan biblijnych? A może demiurg, według niektórych gnostyków? A może reptilianie, kosmici, archonci, jak głoszą przedstawiciele nurtu „ezoteryki psychiatrycznej”? Koniec końców, lęk jest ogromny. Ciągle może nastąpić przecież apokalipsa, koniec świata, przebiegunowanie, nastanie NWO, skok kwantowy, reset systemu, upadek ekonomii, dzień sądu, nadejście antychrysta, i tak dalej, aż bez końca.

Osoba taka często bardziej potrzebuje dobrej psychoterapii, niż studiowania jakiejś wydumanej wiedzy. Ja sam, obserwując wielu „internetowych guru” i widząc, co z nimi się stało na przestrzeni lat, śmiało mogę stwierdzić, że im już ta psychoterapia nie pomoże. Oni potrzebują pomocy psychiatry i odpowiedniego leczenia farmakologicznego. Ktoś kiedyś mi powiedział, bym pojechał do Czech i spożył psychodeliczny napój zwany Ayashuasca, zawierający DMT. Zastrzegł jednak, że jedni stają się po tym jasnowidzącymi na całe dalsze życie, a inni kretynami na całe życie.

Tak samo jest też z przejściem przez Niebezpieczną Kapliczkę. Albo zdajesz ten globalny test IQ, albo stajesz się debilem. Tudzież po prostu się wycofujesz, by wieść zwykłe życie, jednak z tym „alternatywnym” piętnem i poczuciem niezaspokojenia w duszy. Niektórzy natomiast latami lub nawet całe życie stoją tuż za drzwiami tej Niebezpiecznej Kapliczki, nie chcąc jednak iść dalej. Ostrzegają oni, że dalej znajdują się „smoki”, czyli wszelkie wytwory ludzkiego lęku, projektowane na świat zewnętrzny.

Często ujawnia się tutaj tak zwany „cień”. Cień jest częścią nas samych. Jest naszą cechą, potencjałem, którą my wyparliśmy, zanegowaliśmy, uznaliśmy za złą czy „demoniczną”. I wtedy ten potencjał domaga się zaakceptowania i ujawnienia. Zaczyna się on przejawiać w negatywie, bo przecież sami nadaliśmy mu negatywne cechy. Dopiero gdy ten potencjał przepracujemy, to zacznie się ujawniać w pozytywie. Dla przykładu: silny lęk przed psychopatami i jednoczesne przyciąganie ich w relacjach miłosnych przez kobiety, to zanegowany potencjał obrony i asertywności. Szczególnym przypadkiem jest tak zwana „świetlista paranoja”, gdy dany człowiek wręcz nurza się w miłości i w wysokich wibracjach, ale jego zanegowana, agresywna strona, czyli cień, domaga się ujścia. Więc szuka on innych ludzi, których mógłby oskarżyć o „demoniczność” lub „niskie uduchowienie„, a potem bezproblemowo się nad nimi pastwić.

O tej „świetlistej paranoi”, częstej u wyznawców new age, pisałem poniżej:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Dylematy tego poziomu opisałem w tym artykule:
-„Czy da się przebudzić innych z ich snu, w którym tkwią?

5. Agnostyk / Gnostyk – „nie pytaj o wszystko, tylko kwestionuj wszystko”

Rzeczywistość to przebieranka. Nie zrozumieją tego Ci, którzy tego nie doświadczyli.”
~Paul Krassner

Rzeczywistość ze swej natury jest mnoga i podlega nieustannym przemianom. To olbrzymia obfitość i mnogość każdych możliwych form. Żadna ludzka doktryna polityczna, religijna ani żadna inna, nie odda jej całości, a jedynie maleńki wycinek.”

Jest to poziom uzależnienia od szukania odpowiedzi, lub też uzależnienia od poszukiwania prawdy. Na tym etapie ta tendencja sięga apogeum. Człowiek na poziomie podświadomym już wie, że żadna doktryna ani szkoła duchowa nie da mu odpowiedzi. Ale jego umysł racjonalny za tym jeszcze nie nadąża. Jest to rozdarcie, które może trwać miesiące, a nawet lata. Jednak tutaj następuje odejście nie tylko od ideologii politycznych i „tradycyjnych” religii. Człowiek na tym etapie zaczyna też odchodzić od ścieżek duchowych, od guru i duchowych nauczycieli.

Pojawia się większa racjonalność, mniej jest spinania dupy, a więcej luzu. Człowiek waha się pomiędzy gnostycyzmem (wiedza tajemna) a agnostycyzmem (nie dawanie wiary niczemu, ale też nie negowanie niczego). Jest to wewnętrznie sprzeczne, ale tylko pozornie. Źródła wiedzy stają się bardziej rzetelne, pojawia się zdrowa tendencja do kwestionowania i nie dawania wiary na słowo, bez dowodów. Dlaczego mam wierzyć w coś bez dowodów? Jakie są realne dowody na to, co przedstawiasz? Skąd wiesz, że po śmierci / w astralu / podczas świadomych snów, jest tak, jak Ty głosisz? Jednak umysł dalej chce tej odpowiedzi, choć jeszcze nie wie, że jej tak naprawdę nie ma.

Człowiek skonfrontowany z tyloma teoriami, doktrynami, szkołami duchowymi, wyobrażeniami czy metodami, wyrabia sobie zdrowy dystans. Zaczyna zauważać iluzoryczność tego, co nazywa się oświeceniem. Słusznie obserwuje on, że o tym „oświeceniu” czy „byciu w tu i teraz” często mówią osoby mające po prostu łatwe i bezproblemowe życie. Co mam konkretnie robić, by być w tym tu i teraz, jak daje znać o sobie depresja i co chwile wywala coś z tarczycą? Co mam konkretnie zrobić, by tym niby oświeconym się stać? Łatwo jest mówić o takich rzeczach, gdy wiedzie się łatwe i przyjemne życiu. Gorzej, gdy pojawiają się pewne trudności. Na tym poziomie do człowieka dociera, że żadnego oświecenia nie ma, że to iluzja, to zaborcze pragnienie ego, by mu było przyjemnie.

Dylematy tego poziomu dotyczące polityki, jak i ułomności ziemskich ideologii, które nie dają odpowiedzi, przedstawiłem w poniższych artykułach:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

6. Oblivion – Spotkanie z otchłanią, kres poszukiwań. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego”

-Czujecie się zagubieni, odcięci, samotni. Ale tak nie jest. Nasze poszukiwania doprowadziły nas do wniosku, że tylko kontakt z innymi sprawia, że samotność jest do zniesienia. 
-A co teraz?
-Teraz wrócisz do domu.
-Ale ja mam tak wiele pytań.. Czy kiedyś tu jeszcze wrócimy?
-To dopiero pierwszy krok. W swoim czasie wykonacie następne. 
-Inni też powinni zobaczyć to, co ja!
-Tak się dzieje od miliardów lat. Cierpliwości.”
~Film SF „Kontakt” z 1997

Och, jakże dobrze jest wiedzieć, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, i że mogę mieć gdzieś „sensy życia” i inne dyrdymały. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego” – to najbardziej wyzwalające słowa na świecie. Jest to uderzenie w ścianę, tudzież spotkanie z Otchłanią. Wewnętrzne monologi powoli wygasają. Paniczne poszukiwanie prawdy stopniowo zanika. Nie ma już potrzeby znania tej prawdy i znania odpowiedzi. Umysł, przez lata próbujący wyjaśnić to, czego wyjaśnić nigdy nie może, dochodzi do kresu swoich możliwości. W końcu do człowieka dociera, że żadna filozofia, żadna doktryna, żadna szkoła duchowa nie udzielą mu odpowiedzi. I niech tak będzie.

Żaden z tych modeli myślenia nie odpowie na odwieczne człowiecze dylematy Przecież filozofowie, mistycy, naukowcy i wszelcy inni badacze poszukują tych odpowiedzi od zarania dziejów. I ani pre-totemiczni szamani żyjący w jaskiniach, ani ateistyczne mocarstwa zrzucające w imię kapitalizmu bomby na szkoły i szpitale, tej odpowiedzi nie znalazły. Zrób takie ćwiczenie.. Poczytaj filozofie Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Owidiusza i innych starożytnych myślicieli. Jak wiele się zmieniło od tamtego czasu, a jak wiele się nie zmieniło ani trochę? Na pewno dostrzeżesz uderzające podobieństwo ich starożytnych dociekań do naszych dylematów człowieka XXI wieku.

Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. A umysł nie ogarnie wszystkiego i nawet nie powinien tego robić. Teraz codzienny kubek kawy rano, czy szklanka piwa wieczorem ze znajomymi cieszą bardziej. Choćby odrobinę bardziej niż dawniej. Jest to spotkanie z największą tajemnicą, która tajemnicą ma pozostać. I to jest w porządku, nie trzeba wszystkiego wiedzieć. Pardon, bardziej niż te wszystkie tajemnice świata liczy się to piwo ze znajomymi lub butelka wina wypita z ukochanym człowiekiem.. Wiedza, którą masz, jest dalej w Tobie, przecież nie wyrzekasz się niej. Wiesz już co i jak, ale jest to wszystko jakby „w tle”.

Zmienia się nastawienie co do świata. Świat jest po naszej stronie i pomimo zdarzających się w historii „tąpnięć”, ewolucja rodzaju ludzkiego jest na dobrej drodze, choć trwa ona wolniej, niż byśmy sobie życzyli. Dobrze opisał to Robert Anton Wilson, pisząc o stopniowej ewolucji ludzkości, o „sieci koincydencji i synchroniczności” jak i o osobach tajemniczych „agentów ewolucji”. Których to zadaniem jest popychanie krnąbrnej i wygodnickiej ludzkości naprzód.

Wiesz już, że te wszystkie struktury – ideologie, religie, prawo, normy społeczne, armia, policja, więziennictwo, państwo, są ograniczające i krępujące, ale z drugiej strony, są niezbędne dla zachowania homeostazy (równowagi) systemu. Co by było bez nich? Przecież wiesz. Przykłady krajów takich jak Somalia czy Afganistan, gdzie struktury systemowe się załamały lub nigdy ich nie było, mówią Ci o tym aż nadto. Bardzo dobrze to zagadnienie przedstawia seria starych filmów Robocop, z hordami nastolatków pustoszących całe dzielnice. W tym filmie nastąpił całkowity kolaps moralności i etyki, jak i zapaść struktur policyjnych i wojskowych. Dwa główne filary podtrzymujące system, trzymające planetę małp w ryzach załamały się, więc małpy wylazły na ulicę i zaczęły rozwalać całe miasto jak leci.

Następuje powrót do myślenia racjonalnego, zejście na Ziemię, tę Ziemię. Jest to bardzo potrzebne i uzdrawiające, pomimo tego, że tutaj także popełnia się pewne błędy. I na tym etapie także można utknąć, uważając, że wie się wszystko. Niebezpieczeństwem tego etapu jest popadnięcie w drugi biegun, czyli w racjonalizm. Złe jest całkowite porzucenie duchowości i uznanie, że jest ona tylko wytworem podświadomości danego człowieka, jak i nieświadomości zbiorowej gatunku ludzkiego. Tutaj łatwo wpaść w pułapkę, że zwykłe, szare życie, ale już z wyciszonym umysłem, jest ostateczną esencją ziemskiego żywota.

Poszukiwanie sensu życia i odpowiedzi na pytania egzystencjalne jest elementem tego „największego żartu świata”. To nie jest tak, że straciłeś ten czas w pogoni za fatamorganą na pustyni, jaką metaforycznie jest ta planeta. Musiałeś przez to przejść, stracić dużo czasu, i pewnie dużo nerwów, by dowiedzieć się, że goniłeś za widmem, że tych odpowiedzi nie ma. Spójrz na poniższy obrazek. Koleś bezskutecznie rozkminia dylematy, ma kwaśną minę, jest przygnębiony. A obok niego jest tańcząca dziewczyna – żywa esencja żywota, samo życie, przed którym ten koleś się broni, nie chcąc dopuścić do siebie:

O dylematach i wnioskach tego poziomu pisałem w tych artykułach:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

7. Infinite Justice – Nieskończoność. „Nic nie jest takie, na jakie wygląda”

Być może życie i śmierć w tym wymiarze są na niby, ale przeżyć warto je tak, jak by były naprawdę.
~Mirek Piotr Czarko Wasiutycz

Czy jesteś gotów poświęcić dosłownie wszystko co wiesz i wszystko, co uważasz za prawdę, by poznać to, co nieskończone?

Ziemia to jedyne miejsce, gdzie możesz doświadczyć miłości.

Piekło to przeżyć dokładnie to samo życie jeszcze raz, wiedząc, że nie możesz  nic w nim zmienić.”

To, co nieświadome, nie może zostać poznane, sklasyfikowane, pomierzone i zbadane przez to, co świadome. To, co niematerialne nie może zostać opisane teoriami dotyczącymi świata materialnego. To co nielogiczne nie może zostać ogarnięte przez logikę. To, co nieracjonalne, instynktowne, a nawet zabobonne, nie może zostać wyplenione przez to, co racjonalne. To, co chaotyczne i nieuchwytne, nie podda analizie, się ani nie da się opisać przez uporządkowane ludzkie prawidła. To, co dotyczy serca, zawsze pozostanie zagadką nie do ogarnięcia dla umysłu.

Nie za bardzo wiem, jak pisać o czymś, czego nie do końca ogarniam. Przecież tak robią tylko (?) ignoranci i głupcy, nieprawdaż? A więc zdałeś ten „globalny test IQ” czy też „kosmiczny test IQ”, jakim jest pobyt tutaj, w Samsarze, na Ziemi. Brawo. Mało nas, prawda? Dostaniesz wybór. Poznać to, co nieskończone, czy wieść spokojne życie z tym, co wiesz, z jego blaskami i cieniami, ale już inaczej. No, na pewno inaczej, niż na poziomach 1 do 6. 😉

P.S. na koniec wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz na którymś z tych poziomów świadomości, od 1 do 6. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu.

Możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”. Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? 😉 W momencie śmierci to nowe-stare życie może być zmienione o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Od tego, na ile zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, czy znowu powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, nieco zmodyfikowanym wariancie.

Zadziwiające, prawda?

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. Jeśli zależy Ci na zwiększaniu czytelnictwa moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

DR JORDAN PETERSON I JEGO 12 ZASKAKUJĄCYCH PORAD KTÓRE ZMIENIĄ TWOJE ŻYCIE!

Czy jest Ci znana postać kontrowersyjnego profesora psychologii, dr Jordana Petersona?

Jeśli nie, to warto, byś go poznał. Na pewno nie pożałujesz! Dr Jordan Peterson jest skandalizującym i charyzmatycznym profesorem psychologii z Kanady. Jest autorem książek i publikacji naukowych. Robi on wielką karierę w internetowych środkach przekazu. Głosi on kontrowersyjne i alternatywne poglądy w psychologii. Jednocześnie jego argumenty oparte są o twardą, naukową i logiczną analizę. Dlatego jest kością w gardle dzisiejszych elit politycznych i jego wrogów ze środowiska psychologicznego i medycznego.

Jego ideą jest walka z absurdami poprawności politycznej. Zwraca on uwagę na coraz bardziej totalitarny charakter poprawności politycznej. Lewicowo-liberalne elity i ich intelektualiści mieli strzec wolności słowa i bronić nas przed faszyzmem. Jednak powoli to oni stają się faszystami. Sprawdza się tu znane porzekadło: „Uważaj, byś walcząc ze smokiem, sam nie stał się smokiem.” Tworzony jest lewicowy system autorytarny, w którym jakakolwiek krytyka lewicowego liberalizmu jest albo niemile widziana, albo wręcz karana.

Biali mężczyźni, feministki i islam

W tym systemie biały, heteroseksualny mężczyzna, choć buduje i utrzymuje w ryzach cywilizację (inżynierowie, informatycy, naukowcy, budowlańcy itp itd), jest śmieciem pozbawionym wszelkich praw. Częste są nawoływania zachodnich feministek do ludobójstwa białych mężczyzn lub do zamknięcia ich w obozach lub „odizolowanych strefach”. W Polsce tego nie widać, ale właśnie taki model chcą wprowadzić partie takie jak PO, Nowoczesna, Razem czy PSL. Sam miałem znajomość z feministką, która wiedziała, że nie przegada moich logicznych argumentów o tym, dlaczego feministki nienawidzą cywilizowanych i wrażliwych europejskich mężczyzn, a uwielbiają patriarchalnych i brutalnych islamskich macho.

Była lewaczką, nienawidziła ona Polskich mężczyzn, gardziła nimi, ale mówiła, że gardzi wszystkimi patriarchalnymi mężczyznami, w tym także Rumunami, Bułgarami czy arabami. Jednak wystarczyło dobrze przejrzeć jej profil. Miała w polubionych strony takie jak: „Polacy witają uchodźców” czy „Stop rasizmowi”. Nie uwidaczniała tej miłości do „księciów orientu” (autentyczne słowa feministki Kingi Dunin), w naszych rozmowach, bo wiedziała, że moje logiczne argumenty byłyby kontrą nie do odparcia.

Silne i potężne kobiety kontra histeryczne feministki

Przeciwieństwem rozhisteryzowanych i agresywnych wobec mężczyzn feministek w typie jungowskiego archetypu Lilith, są silne i niezależne kobiety z potężną wiedzą. Mogę się z nimi wymieniać chamskimi czy rasistowskimi dowcipami. Mogę pogadać o wszystkim, także o „ścisłych” jak i „alternatywnych” tematach. Podziwiam takie kobiety i bardzo je szanuję. Znam ich trochę. Jesteśmy dla siebie nawzajem inspiracją. Nie są to relacje w stylu, że kobieta czerpie z mojego umysłu, nic nie dając w zamian, i jeszcze chwali się, że idzie na seks ze swoim kochankiem-troglodytą, który, cytuję: „Teksty ma tak żałosne, że rzygać się chce, ale jest przystojny i chce się z nim przespać.”

Ale są to relacje, w których obie strony dają coś od siebie – wiedzę, inspirację, porady, wsparcie emocjonalne i tak dalej. Jest to siła kobieca, która wspiera, w przeciwieństwie do rozhisteryzowanej i niestabilnej emocjonalnie feministki-lewaczki, która najchętniej mężczyzn by wykastrowała, a potem zamknęła w obozach. Warto też dodać, że to od stanu emocji i mentalności mężczyzny zależy, który typ kobiet przyciągnie do siebie. świat to ogromna obfitość, jest w nim wszystko. 7 miliardów ludzi, każdy typ, każda osobowość, każdy charakter, każdy poziom empatii. Jak spotykasz te złe lub tych złych, to zadaj sobie pytanie, co w Twojej emocjonalności i mentalności jest nie tak?

O Jordanie Petersonie wspomina portal Forsal.pl w poniższym artykule:
-„Zbliża się globalny bunt, a przewodzi mu przez internet 56-letni profesor

Film z prelekcją profesora Petersona tłumaczący, dlaczego feministki nienawidzą cywilizowanych i wrażliwych białych mężczyzn, a kochają patriarchalny i brutalny islam, możesz znaleźć w moim poniższym artykule:
-„Czemu feministki kochają islam a nienawidzą białych mężczyzn?!

Porada dr Petersona: czy możesz zmienić życie kogoś innego na siłę?

Jordan Peterson udzielił w tym wywiadzie takiej lekcji: „Jeśli ktoś tonie i ciągnie przy okazji w dół Ciebie i całe swoje otoczenie, to lepiej odejść od takiej relacji.”

Nie jesteś odpowiedzialny szczęście, sukces ani nawet za przeżycie innych osób. Jedyne osoby, za których przeżycie jesteś odpowiedzialny, to Twoje dzieci do momentu usamodzielnienia się. Takie są zasady tego świata. Jeśli ktoś chce popełnić samobójstwo, to je popełni. A Ty, choćbyś stawał na głowie, prosił, błagał, proponował różne środki zaradcze, to to i tak nic nie da, jeśli ta osoba nie chce przyjąć pomocy. Powiem z mojego doświadczenia. Dałem się kilka razy wciągnąć w relację, w której byłem „ratownikiem” jak i „amatorskim psychoterapeutą” dla kobiety. Jest to typ relacji, która bardzo wyniszcza mężczyznę. Jeśli nie jesteś wykwalifikowanym psychoterapeutą po wielu latach studiów jak i po wielu latach dalszej nauki i praktyki, to nie dysponujesz narzędziami ani wiedzą, by takiej osobie pomóc. A wręcz przeciwnie: możesz zaszkodzić i jej i sobie, bo taka osoba złapie Cię za rękaw i ściągnie Was obu w dół. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy taka osoba szczerze chce się zmienić i robi wszystko ku temu, i akceptuje Twoją pomoc.

Ale zazwyczaj sprawa ma się tak.. Proponujesz suplementy? Ona mówi, że nie. Dieta prozdrowotna? -„A co się będę męczyć”! Proponujesz psychoterapię? Ona mówi, że się zastanowi, czyli przekłada to na „święte nigdy”. Proponujesz zbadanie tarczycy i wykonanie innych badań, by wykluczyć chorobę fizyczną? -„Nie, bo nie i koniec”. Proponujesz leki psychotropowe? -„Nie, a co się będę chemią truć”. Lub gdy ona już bierze jakieś leki, więc proponujesz zmianę? -„Nie chcę zmieniać, bo nie”. Za to taka kobieta może Cię często raczyć opisami swoich myśli samobójczych. Lub np powiedzieć, że napisze na dark necie ogłoszenie, że chce żeby zabił ją jakiś morderca. Lub powie Ci, że właśnie szuka nielegalnych dojść do morfiny, by ją przedawkować. Śmierć bliskiej osoby jest najstraszniejszym znanym człowiekowi przeżyciem, dlatego człowiek po takiej relacji może wyjść z pokiereszowaną psychiką, i może wtedy sam wymagać długoletniej pomocy psychoterapeuty lub wręcz psychiatry. Powyższy opis nie dotyczy tylko kobiet, bo wielu mężczyzn zachowuje się tak samo.

Zapraszam Cię teraz na film video: 12 zasad życia, z poradami dr Jordana Petersona:

Film ten pochodzi z kanału Przeciętny Człowiek [LINK]. Zachęcam Cię do subskrybowania tego kanału, do plusowania jego filmów jak i do wsparcia finansowego tego twórcy, w tych trudnych dla niezależnych autorów czasach.

Śmierć lewicowego liberalizmu i odejście od drapieżnego kapitalizmu neoliberalnego jest dziejową, historyczną, geopolityczną, a nawet mistyczną koniecznością. Coś się kończy, i coś innego się zaczyna. Le Roi est mort, Vive le Roi – umarł król, niech żyje król. Te procesy opisywałem w poniższych artykułach:
-„Trwają ogromne zmiany na Ziemi, nadchodzi zmierzch liberalnej demokracji
-„Upadkowi liberalnej demokracji towarzyszy ogromny szok przyszłości”
Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!
Przeraża Cię Kaczyński, Orban i Trump?! Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Te poniższe artykuły to chyba najważniejsze wpisy, jakie kiedykolwiek opublikowałem:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa, aż do jej całkowitego zamknięcia. Publikacja długich artykułów autorskich została wstrzymana. Będę czasami publikował ciekawostki, szokujące materiały, dowcipy, memy, muzykę w formie luźnych artykułów zbiorczych. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Dalsza działalność mojej strony, jak i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem, dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa korzystne dla elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca”

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji”

    

NAUKA I DUCHOWOŚĆ OPARTE SĄ O TEORIE I HIPOTEZY, MAŁO W NICH RZECZY PEWNYCH!

Czy masz pewność wobec wiedzy, którą zgromadziłeś w przeciągu swojego życia? Czy masz pewność co do tego, że Twoje przekonania polityczne, duchowe i każde inna, są czymś prawdziwym i obiektywnym? Czy uważasz więc, że wszyscy, którzy mają przekonania inne niż Ty się mylą? A więc zdecydowana większość ludzkości? Ale przecież oni też tak uważają. Jak mawiał dawny mędrzec: „Wiem, że nic nie wiem”, i w tym powiedzonku jest dużo prawdy.

A może zajrzałeś już głęboko wgłąb gnostyckiej „króliczej nory”, i poznałeś zasady i mechanizmy rządzące społeczeństwem, polityką, doktrynami, ludzką psychiką, światem? Ale to wciąż nie wystarcza? Dlaczego? Moja podpowiedź: ponieważ poznałeś kolejne teorie i hipotezy. Mogą one być bliższe prawdzie i mieć lepsze odwzorowanie w rzeczywistości, niż doktryny proponowane szerszym masom. Jest jednak pewna przesłanka, która pomoże Ci się zorientować w tym labiryncie domysłów.

Ten artykuł jest luźną kontynuacją myśli, które zawarłem w poprzednich felietonach:
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

wolność

Jak powstał (wszech)świat i życie na Ziemi?
-Powstały z zupełnego przypadku i bez powodu w Wielkim Wybuchu. Życie powstało w wyniku ewolucji i doboru naturalnego, które nie mają sensu i wyższego celu (hipoteza lewicowo-ateistyczna, obowiązująca dziś oficjalnie)
-Powstały przez Wielki Wybuch, ewolucję i dobór naturalny, mają swój cel i wyższy sens, nauka nie wyklucza duchowości (teoria inteligentnego projektu)
-Powstały w wyniku kreacji Boga osobowego tak jak opisuje to święta księga (religie monoteistyczne)
-Życie na Ziemi zostało stworzone przez obce cywilizacje (paleoastronautyka, new age)
-Żyjemy wewnątrz hologramu, numerycznej symulacji (niektórzy fizycy kwantowi)
-Życie „zasiało się samo”, jego celem jest doświadczać siebie i udoskonalać się, m.in. dzięki impulsom z Syriusza (teozofia Illuminatów)

Każdą powyższą hipotezę możesz udowodnić, jeśli mocno skupisz się na pewnych poszlakach. Ale to ma jedną wadę – inne poszlaki i dowody musisz odrzucić. W nauce też tak jest, bo zręcznie dobierając metodologię i przy okazji spory „grant” od sponsora badań, można udowodnić wszystko. Np że dana substancja nie jest aż tak szkodliwa i jest zasadność masowego i obligatoryjnego jej używania na przypadłość, którą dotąd uznawano za błahą. Nauka „nie radząc” sobie z chaotycznością i niepewnością metafizyki, prewencyjnie zanegowała tę sferę życia.

Ludzie mają brzydką tendencję, że jeśli coś burzy ich spokojne postrzeganie świata, to uznają, że to coś nie istnieje, jest fałszywe, faszystowskie, komunistyczne itp. Są pewne pytania, które trapią ludzkość od zarania dziejów. Jak powstał świat, jaki jest sens życia, czy Bóg istnieje, co się dzieje po śmierci. Te pytania powodują ogromny „ból istnienia”, bo musimy żyć na trudnym świecie gdzie jest dużo zła, gdzie wciąż wszystkiego brakuje. Różni szamani, kapłani, ideolodzy, politycy, eksperci od zawsze starali się tworzyć „memy pojęciowe” (ideologie, religie, dziedziny nauki) tłumaczące zlęknionym ludziom te kwestie, by ich uspokoić.

Jak zweryfikować teorie, hipotezy i proponowane rozwiązania?

Podstawowa weryfikacja następuje w materii, w tym świecie do bólu realnym, fizycznym. Przecież: „Skuteczność jest miarą prawdy”. Wiele teorii uważa, że tłumaczy daje ostateczną odpowiedź. Wiele doktryn, szczególnie politycznych czy religijnych, obiecuje ludziom raj na Ziemi. Ale pod warunkami, które nigdy nie zostaną spełnione, czyli wtedy, gdy 100% ludzkości ochoczo będzie je wyznawać. Chrześcijańska ewangelizacja, islamski „ansar al islam”. Lewacka fantazja o wykorzenieniu narodowości, płciowości i tożsamości. Prawicowa fantazja o eliminacji lewicy. Konserwatywna doktryna o zepsuciu obyczajów, któremu przeciwdziałać ma renesans dawno przestarzałych wartości i przyjęcie ich przez całą ludzkość. I tak dalej. Weryfikacja polega na odrzuceniu tych gruszek na wierzbie i innych obietnic, i na obserwacji tego, jak funkcjonuje dana doktryna czy rozwiązanie tam, gdzie zostało przyjęte.

Czy dana teoria czy hipoteza jest skuteczna? Czy dana technologia umożliwia sprawny przewóz ludzi i towarów? Ratowanie ludzkiego życia i zdrowia? Ochronę przyrody? Czy idea tłumaczy naturę rzeczywistości? Czy doktryna polityczna umożliwia rozwiązywanie problemów, czy raczej przynosi niezmierzone morze cierpień, dzieląc społeczeństwo? Czy dane rozwiązanie działa w praktyce, czy było oparte na utopii, czyli myśleniu życzeniowym? Najczęściej te rozwiązania, hipotezy i pomysły dają jedynie częściową odpowiedź, nie rozwiązują wszystkich problemów, ale za to generują nowe problemy. To tak jak z lekarstwem od korporacji: leczy daną grupę objawów, ale nie leczy przyczyny, czyli nie działa całkowicie. No i generuje nowe problemy – skutki uboczne. To dobry symbol tego, co dotąd tutaj napisałem.

Ezoteryka i sens życia

Jeśli chodzi o sam sens życia, to coraz więcej ludzi zaczyna go szukać w teoriach i doktrynach ezoterycznych. W poprzednich artykułach z tej serii, które zalinkowałem powyżej, pisałem o nurcie „ezoteryki psychiatrycznej”. Każdy guru z tego nurtu uważa, że jego wersja „prawdy” jest najlepsza, że rację ma tylko on. Oczywiście, każdy „guru” uważa inaczej. Siedem czakr? A może dziewięć? Albo trzynaście? A może zupełnie inaczej – żadnych czakr, tylko jeden duży torus? Wzmacniać czakry, czy raczej je usuwać, gdyż mają być „blokadami”? A jeśli wzmacniać, to które? I jaką metodą? Bo tych metod jest też zatrzęsienie. Ta cała „ezoteryczna psychoza” podszyta jest nie tylko pożądliwościami ego i naiwnością „dziecięcego umysłu”. Ale przede wszystkim, ezoteryka i duchowość są najbardziej podatne na niepewności i domniemania.

Cytat: „Jestem autorem książki o potędze intencji „Moc Przyciągania” i wystąpiłem w filmie „The Secret” poświęconym temu zagadnieniu, a tymczasem dowiaduję się, że realizacja zamiarów nie jest kwestią mojego świadomego wyboru. Moja deklaracja zamiaru była zwykłą werbalizacją impulsu, który już wcześniej powstał w moim mózgu.”
~Joe Vitale

Gdzie jest więc obiektywna, rzetelna wiedza? Czemu, komu można wierzyć? Gdzie pokładać nadzieję, gdy wszystkie bariery iluzji opadły? I jak tu wrócić do społeczeństwa, do życia, wiedząc TO WSZYTKO i obserwując szarpanie się z życiem i kardynalne błędy tych, którzy tego nie wiedzą? Niektórzy pożądają pewności jaką daje wiedza, bo nudzi i męczy ich już ciągłe nurzanie się w hipotezach, teoriach i domysłach. Uważają, że gdzieś tam jest jakaś „ukryta, tajemna doktryna”, która wyjaśni wszystkie ich bolączki i da im ostateczną odpowiedź. Powiem tu bardzo przewrotnie, że taka doktryna istnieje i jest dużo prostsza niż myślisz. I nie jest to wcale „doktryna tajemna„. Ba! Poznasz ją pod koniec czytania tego artykułu.

Świat to labirynt teorii i domysłów, ale pewność nie da Ci tego, czego od niej oczekujesz

Muszę Ci jednak powiedzieć, że pewność nigdy nie da Ci tego, co od niej oczekujesz. Ani tym bardziej nie rozwiąże Twoich problemów. A może je wręcz nasilić. „Nie chcę być mądrym, od tego dostaje się depresji” – tak mawiał Andy Warhol. Ja czasami wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć lub nawet użyć komendy „delete”. 😉 Problemów nie rozwiążą teorie duchowe, ani coaching, który jest chyba największym „niewypałem dekady”. Tu bardziej pomoże zadbanie o swoje zdrowia (dieta, odstawienie używek, wykonanie badań – w pierwszej kolejności tarczycy). Kolejne drogi ku rozwiązywaniu problemów psychologicznych czy zdrowotnych to psychoterapia, proces integracji cienia, a także, jeśli nie ma wyjścia – środki antydepresyjne. Trochę przykro te słowa pisać, bo mogą odbierać nadzieję, ale jak byś nie spojrzał, to dupa zawsze z tyłu.

Pewność i wiedza, których pożądają masy, będąca przeciwieństwem mórz hipotez, domysłów i teorii, nie rozwiąże więc Twoich problemów, bo nie mają takiej mocy. Ty masz taką moc, działając w świecie realnym. Nie będzie „boskiej interwencji”, niezwykłego oświecenia, manny z nieba czy innych gruszek na wierzbie. Bo nie o to w tym chodzi. Obserwowałem kiedyś taką rodzinę z mojej dawnej pracy. On zarabia te 2500, ona też. Mają kredyt hipoteczny, bo każdy go bierze, mają dzieci i ślub, bo tak wypada. Po pracy cztery piwka w domu, mają Passata więc w niedziele sobie pojadą do galerii handlowej. Owszem, ponarzekają że złodziejstwo, że zarobki nie takie, i to wszystko. Żyją sobie z dnia na dzień, nic nie kumając i niczego specjalnego od życia nie oczekując. Na emeryturze będą mogli powiedzieć, że dobrze przeżyli swoje życie. I oni są paradoksalnie szczęśliwsi, niż wielu „poszukujących sensu”.

Co jest więc ostateczną odpowiedzią?

Życie jest krótkie. Masz 30 lat, zdobyłeś trochę wiedzy, ale to nie wszystko.. Dalej nie wiesz. W wieku tych 70 lat jesteś już wyluzowany i nieco mądrzejszy. Acha, więc to wszystko? Ale masz już te 70 lat, ciało chorowite i bardzo słabe. Czas będzie odejść, robiąc miejsca kolejnym młodym, narwanym, nic nie wiedzącym.. Ale życie jest też bardzo kruche. Bardzo niewielu ludzi, nawet tych uduchowionych, ma tego świadomość. Wiedzieć o tym, a mieć realną świadomość tego, to dwie różne sprawy.

Trzeba na ogół ogromnego wstrząsu, by wybić człowieka z tej codziennej szamotaniny, skłonić do refleksji i zastanowienia się nad sobą. Taki wstrząs to np śmierć bliskiej osoby, bycie świadkiem wypadku, katastrofy lub kataklizmu, lub jakiś problem zdrowotny. Dziś żyjesz jak we śnie i oburzasz się o głupoty, a jutro zabierają Cię nieprzytomnego, wsadzają rurę w buzię i kroją na stole operacyjnym. I potem nie ma żadnych medytacji czy uduchawiania się, bo to, czy nie stracisz przytomności z bólu, lub czy nie oszalejesz z niego, zależy od tempa, w jakim zadziała kroplówka z morfiną. I czy w ogóle zostanie Ci podana, gdy ta poprzednia okazała się być za słaba.

Więc jakie jest podsumowanie tego artykułu, i jaka jest ta „tajemna, ukrywana doktryna”? 😉 Czy cieszy Cię zwykły, poranny kubek herbaty czy kawy? Czy cieszą Cię codzienne, zwykłe radości? Przecież to tak naprawdę z nich składa się życie. Czy raczej wyżej nad nimi stawiasz coś innego, często będącego iluzją? Np pęd do szukania odpowiedzi na pytania egzystencjalne, czy pęd do poznawania wiedzy? Nie twierdzę, że to się w ogóle nie przydaje, i nie twierdzę że trzeba być bezmózgim lemingiem.

Ale w pewnym momencie ten pęd się zatrzymuje, trafiając na ostateczną i nigdy nie zgłębioną niewiadomą – TAJEMNICĘ ŻYCIA, ŚWIATA, ŚMIERCI, BOGA. Które były tajemnicą, są tajemnicą i mają pozostać tajemnicą, dopóki żyjemy. Jest jedna metoda, by poznać 100% prawdziwe odpowiedzi, ale jej nie polecam przyspieszać. Jest nią śmierć, która jest odpowiedzią na wszystkie zagadki świata. Po niej, jako dusza, czy jako „energia inspirująca” wg innych, będziesz mieć pewność.

-Nie jesteś zbyt potężna… Nie masz nawet łapek… nawet nie możesz podróżować…
-Mogę cię unieść dalej niż okręt – rzekła żmija i owinęła się wokół kostki Małego Księcia na podobieństwo złotej bransolety. – Tego, kogo dotknę, odsyłam tam, skąd przybył – dodała. Lecz ty jesteś niewinny i przybywasz z gwiazdy…
Mały Książę nie odpowiedział.
-Wzbudzasz we mnie litość, taki słaby na granitowej Ziemi… Mogę ci w przyszłości pomóc, gdy bardzo zatęsknisz za twą planetą. Mogę…
-Och, bardzo dobrze zrozumiałem – odpowiedział Mały Książę – ale dlaczego mówisz ciągle zagadkami?
-Rozwiązuję zagadki – rzekła żmija.

Zapraszam Cię także do przeczytania innych moich wpisów o duchowości:

Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

DLACZEGO W POLSCE TRWA BIEDA I WIECZNE „NIE DA SIĘ”? BEZCENNA I SMUTNA LEKCJA O ŻYCIU

Dlaczego w Polsce wciąż bieda? Proponuję całkiem inne wytłumaczenie, niż to które serwuje Ci propaganda medialna.

Oglądam czasem na lifestyle’owej telewizji TLC program o tytule: „Historie wyższej wagi”. Opowiada on o przypadkach 300- a nawet 400- kilogramowych otyłych ludzi, którzy decydują się na terapię ostatniej szansy. Prowadzi ją dr Nowzardan z miasta Houston na samym południu USA, w Teksasie. To, co mnie uderzyło to fakt, że niepracująca gruba osoba, której na ogół towarzyszy jeden pracujący domownik, np partner, ma pieniądze na zamawianie po 5 pizz dziennie. Ale to nie wszystko.

Często dr Nowzardan każe otyłemu choremu wraz z rodziną przeprowadzić się np z Nowego Jorku do Houston. To kilka tysięcy kilometrów. I taka rodzina po prostu wynajmuje sobie mieszkanie, pokój lub jakiś motel typu „mol i karaluch”. Partner grubej osoby od razu znajduje gdzieś pracę. I mają na to wszystko pieniądze. A u nas w Polsce? Przeprowadzisz się z dnia na dzień do innego miasta? Nie. Mieszkania mają nieliczni, za cenę 30 lat kredytu, 12-godzinnego dnia pracy i ogromnego lęku z tym związanego. Byle lodówka za 1200 złotych czy jakiś nieoczekiwany wydatek, i trzeba brać kredyt.

W Polsce jest jedno wielkie „nie ma” i: „nie da się”. A w innych krajach jakoś: „jest” i: „da się”. Biorę teraz pod uwagę rejony takie jak Europa, Ameryka Północna, Australia i Nowa Zelandia. Taki sam, korzystny klimat umiarkowany lub śródziemnomorski. Taka sama ziemia, która wszędzie tak samo rodzi, dając narodowi wyżywienie. Często podobne zasoby naturalne. Tacy sami ludzie, Homo Sapiens Sapiens, z tej samej rasy. No wszystko jest „z tej samej gliny”. Ale tam da się, a u nas i nie da się i wiecznie nie ma. Wielka czarna dziura, która zasysa wszystko. Pieniądz zdobyć tak trudno.

Przyczyny polskiej sytuacji ekonomicznej i biedy?

Jakie są tego przyczyny? Ekonomia? Nie bardzo. Głodne kawałki neoliberałów o wolnym rynku, transformacji, wydajności pracy przekonują już tylko albo gimnazjalistów od Korwina, albo cynicznych lemingów na urzędowych posadkach załatwionych przez rodziców. Kolonializm? A Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Szwajcaria, Austria, Irlandia? Tych bzdur przekazywanych w mediach jest więcej. Jest to gigantyczny mechanizm prania mózgu, i nie dotyczy tylko naszego kraju. To podstawa, rdzeń globalnego oprogramowania niewolnika systemu. Niewolnik ma myśleć, że nie da się, że nie jest godny, że nie zasługuje na wszelkie bogactwo i radość. Ma przepraszać i czuć się winnym. Bo bogactwo, obfitość i wolność chce zachować elita, tylko dla siebie.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem Polaków, które otwarcie dopomina się, by w Polsce wreszcie „było” i wreszcie „dało się”. Teraz w Polsce mamy starcie obu systemów, w którym jeden mówi: „nie da się, bo, bo, bo.. bo przeszłość..” a drugi mówi: „spróbujmy, a coś się da, potem spróbujemy coś jeszcze.. dla przyszłości„. Analizowałem to wiele razy od strony ekonomicznej, politycznej, geopolitycznej. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci nieco inne, bo mistyczne wyjaśnienie. Jednak nie zaprzecza ono żadnym innym próbom wyjaśnienia tego zjawiska. Wręcz przeciwnie – wszystkie one się uzupełniają, tylko od różnej strony.

Moje analizy dotyczące sytuacji ekonomicznej Polski możecie przeczytać w poniższych artykułach:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia, które mogą spowodować zagładę ludzkości
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Trwa „operacja ostateczna rozgrywka”, wojna z ludzkości z elitami, np George Sorosem
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

To lud musi dojrzeć do zmian

Jedną z najcenniejszych i jednocześnie najsmutniejszych lekcji, jaką uzyskałem, było poznanie faktu, że jaki dół, taka góra. Patrząc na opłakany stan naszej planety, na wojny, na wyzysk, biedę, przemoc, zagładę biosfery, na wszystkich płaczących i cierpiących ludzi.. Poprawnym wydaje się być wniosek, że inicjatywa zmian zawsze musi wyjść od „dołu” piramidy, czyli od zwykłych ludzi. Nikt za ten „dół” tej czarnej roboty nie odwali. Jest to prawem tego świata.

Stąd rewolucje, przewroty, obalanie dyktatorów, wojny domowe, kampanie wyborcze, ciągle nowi politycy obiecujący reformy.. Bo choć jesteśmy jak małe, zagubione dzieci we mgle, to próbujemy. Jaki naród, tacy jego liderzy; jaka ludzkość, taka elita nią rządząca. Elita zawsze jest lustrem, odwzorowaniem mentalności narodu. Gdy mentalność się zmienia, dojrzewa, to zmieniają się także elity – na trochę lepsze. Nasze narzekanie na głupotę i ignorancję nic nie da. Oni muszą sami dojrzeć, sami zmądrzeć, sami popełnić po drodze tryliony błędów, i wtedy zmiany się dokonają.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

„Panie, JA JESTEM GODZIEN, abyś przyszedł do mnie”

Jak elita ma nie okradać zasobów państwa i narodu, skoro naród tkwi w mentalności folwarcznej, pańszczyźnianej? W wiecznym poczuciu ze „nie należy mi się”, ze „nie zasługuję”? W takim razie zasoby zawsze, ale to zawsze bierze ten, który uważa, że zasługuje i że ma prawo do rożnego rodzaju bogactwa i że należy mu się. Skoro większość ludzi uważa, że nie ma prawa, że im się nie należy, to zgodnie z prawem wszechświata, nie dostaną tego. Ale sprzątnie to im sprzed nosa ktoś, kto uważa, że mu się należy. Czyli ktoś, kto ma głęboko wewnętrzne, podświadome przekonanie, że zasługuje na wszystko co najlepsze.

Na przykład bankier, szef korporacji, polityk, biznesmen, lobbysta, manipulator finansowy. Bo te zasoby są i gdzieś muszą zostać przez wszechświat „upchnięte”. A dziwnym faktem, prawem rządzącym naszą planetą jest to, że często ci „źli” mają większe predyspozycje do sukcesów, do zdobywania pieniędzy, do bycia silnym i zdrowym. Mają dużo „siły życiowej”, tej pierwotnej, drapieżnej siły umożliwiającej przetrwanie. Systemowo, globalnie, ludzie dobrzy często mają mniejszą ilość tej drapieżnej siły przetrwania, i często padają ofiarami tych złych. Także w polityce, ekonomii, miejscu pracy, wielkości zarobków itp.

Poczucie winy podświadomie przyciąga karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Odwieczne rządy drapieżników nad owcami

Jako ludzkość tkwimy w wielowiekowym programie kat-ofiara. Powtarza się szczególnie w związkach uczuciowych. Inna zależność, podobna do tej poprzedniej, to relacja drapieżnika (czyli tyrana, skorumpowanego polityka, krwiopijczego biznesmena itp) i owcy (ludu). Poczucie że: „nie zasługuję” i lęk: „nie dam rady” jest potęgowane przez wielowiekowe traumy, jakie jaką Polacy. W Polsce jest to doprowadzone aż do ekstremum. Traumę związaną z przetrwaniem i zarabianiem na siebie dziedziczyliśmy od rozbiorów, a potem po dwóch wojnach światowych. Pamiętacie ten dialog z pewnego legendarnego filmu?

-Halyna, wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

To drugie zdanie z tego filmowego cytatu powiedziała zlękniona wszystkim babuleńka. Pomimo tego, że wojna dawno minęła, że wojny w Europie nie było od ponad 70 lat.. To ta urodzona w dalekim 1881 roku, bezzębna i zlękniona dosłownie wszystkim babuleńka nadal przemawia, teraz, w 2017 roku. Przemawia w postaci córki, wnuczki jak i prawnuczki, czyli być może Twojej partnerki bądź żony. A konkretniej, przemawia w postaci podświadomego wzorca, jaki dostały kolejne pokolenia. Te wzorce silnego lęku, częściowo umożliwiające przeżycie w realiach ludobójstwa i wojny, kompletnie nie nadają się do rozwoju narodu w XXI wieku. Dlatego po kolei wyzyskują nas Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy i Amerykanie i ich korporacje.

Kolejny destrukcyjna sprawa związana z wojnami światowymi, to upadek pozytywnego wzorca męskiego i osłabienie siły mężczyzn. Podczas wojen mężczyzna szedł wojować i zostawił żonę i dzieci na pastwę losu. Kobieta pozostawiona sama sobie, musiała sama „wojować” tu, na wsi czy w mieście, by przeżyć. Spowodowało to ogromny, podświadomy gniew kobiet na mężczyzn. No i oczywiście dochodzi kolejna dziejowa zależność, która wystąpiła w tym samym czasie. Czyli zbiorowy, globalny gniew kobiet za tysiąclecia patriarchatu i prześladowań. Więc mamy: „samiec Twój wróg” do potęgi drugiej.

Podświadomy wzorzec przekazywany z pokolenia na pokolenie

Stąd powstał feminizm, który obecnie przekształcił się w szowinizm. Stąd mamy też postępującą od końca II wojny światowej utratę mocy mężczyzn. Co tylko wzmocniło dążenia feministyczne. Ten gniew na to, że mężczyzna zostawił samą na wojnie, potęgowany przez gniew na patriarchat, jest w Twojej koleżance, przyjaciółce, partnerce, żonie. Jest on w tej dziewczynie mającej 15, 25, 35 czy 45 lat, która jest obok Ciebie w dowolnej relacji. Skutkiem ubocznym jest też tzw. „mentalne kastrowanie mężczyzn”. Najpierw dokonywane przez babki, matki, przedszkolanki, nauczycielki, a potem przez partnerki, żony, teściowe. Oczywiście, to też odbywa się na głęboko podświadomym poziomie w postaci przekazywania wzorca.

Mały chłopiec słyszy, że jest pierdołą, że nie da sobie rady, że nie wolno mu oddać bijącej go dziewczynce, że jak będzie niegrzeczny, to mama go przestanie kochać i odda. Więc mamy obecnie pokolenie mężczyzn-ciamajd, noszących te hipsterskie, a de facto islamistyczne brody, chodzących w rurkach, okaleczających sobie uszy („nie chcę słuchać”) i wkładający w nie jakieś plastikowe kółka. Mężczyzn mających problemy z kobietami, nie umiejących „podrywać”. A w związku obrywających fochami i histeriami, z którymi nie potrafią sobie radzić. Opowiada o tym, oczywiście w języku symboli i archetypów, jeden z nielicznych „głębszych” polskich filmów – Seksmisja. Ale teraz jest ten globalny czas, gdy „eksperyment seksmisja” dobiega końca.

Ten czas to „globalny skręt na prawo”, ku męskiemu, o którym pisałem poniżej:
Ja Też & Me Too. Byłem ofiarą przemocy. Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy
Wojujący feminizm kontra męski szowinizm. Wygrały elity a straciliśmy my wszyscy

Wiele doktryn i idei popiera biedę

Te wszystkie „zaszłości” związane z dwiema wojnami światowymi dobrze opisuje Bert Hellinger. Polecam poszukać osób zajmujących się hellingerowskimi „Ustawieniami systemowymi” i naukami tantrycznymi. Bo hellingeryzm i tantra nawzajem się przenikają i często idą w parze. Więc wracając do meritum: skoro lud ma zablokowaną drożność przepływu bogactwa i obfitości, to bogactwo przypadnie pierwszym z brzegu, którzy tego nie zablokowanego nie mają. A więc często tym krwiopijcom, bo oni mają ten kanał drożny. Spójrzmy tylko jakie wzorce są nam przekazywane. Katolickie owieczki boziowe, i pokorne cielę, które w realnym świecie nie ssie nawet jednej matki, a jest kopane i podgryzane przez inne cielaki. Bo pokorne cielę tylko w „ludowej mundrości” ssie dwie matki.

Dalej: lewicowy kult ciężkiej pracy, tego młota w ręku robola. Czy wzięte z prawicy ekonomiczne brednie o prawach wolnego rynku, o kryzysie gospodarczym, o tym że taki i owaki jest neoliberalny kapitalizm. A new age? Przekonanie ogromnej rzeszy ezoteryków i innych „uduchowionych”, że pieniądz to niska wibracja. I że seks powinien być „czysty”, bo jakaś telegonia, a reszta to „niska wibracja seksualna”. To przecież to samo co katolicyzm tylko w innym opakowaniu. Ten sam wzorzec występuje w hinduizmie (kasty, „niedotykalni”, olbrzymia przemoc w Indiach) i w buddyzmie (w niepodległym Tybecie 95% ludzi było niewolnikami i wielu umierało z głodu na ulicach).

Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu i ołtarza w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat lub też drapieżnik z tego, co pisałem wyżej) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie (czy to katolicyzm, czy to telegonia) i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Jak traktujesz pieniądze i seks?

Popatrz jak traktujesz seks, seksualność. Czy wszędzie widzisz brud, nieczystość, złe energie, upadek obyczajów, Sodomę i oborę? Strefa seksu zawsze jest powiązana nicią połączeń ze strefą pieniędzy. I nie chodzi o prostytucję, kobiety w typie „daj mi to” („musisz płacić za mnie rachunek w restauracji i musisz dobrze zarabiać”) czy o prostytucję małżeńską. Chodzi o to, że seksualność i finanse to rdzeń naszej realizacji w świecie materii.

Od zarania dziejów miliardy ludzi postrzega całą sferę materii jako „gorszą”. Od eonów czasu ludzie wiecznie się uduchawiają, modlą, poszczą, medytują, podwyższają wibrację, pogardzając materią. I jaki mamy tego rezultat na świecie? Jeśli będziesz postrzegać świat materii jako zły, nieczysty czy gorszy, to będziesz miał zablokowaną w nim obfitość. Pieniędzy będzie mało, a partnerki / partnerzy, o ile w ogóle jacyś będą, będą wredni, agresywni, oziębli, histeryczni itp itd.

Jesteś godzien i zasługujesz!

Cytuję: „Zdecydowanie, by mieć, najlepiej zilustrować na przykładzie świeżo upieczonych rosyjskich miliarderów, których jest teraz więcej, niż w rozwiniętych krajach Zachodu. W okresie „pierestrojki” w Rosji,w końcu lat osiemdziesiątych XX wieku, przygłupi politycy stwierdzili, że gospodarka socjalistyczna od zaraz zmieni się w rynkową, jeżeli tylko wszystko się sprywatyzuje. Ten, kto wówczas znajdował się przy „korycie i zrozumiał powagę chwili, od razu dorobił się bez jakichkolwiek nakładów pracy. Wszystko, co w epoce socjalizmu należało do państwa, czyli ropa naftowa, gaz, złoto, diamenty i wszystkie inne naturalne, przemysłowe i intelektualne dobra, zaczęło należeć do garstki oligarchów. Było wspólne – stało się jego. W tym celu nie trzeba było zajmować się biznesem, tak jak to robią prawdziwi miliarderzy, którzy musieli zarabiać swoje miliony.

Wystarczyło, że ten, kto był najbliżej „koryta”, położył łapę i zaryczał: „Moje!” – a potem załatwił formalności tak, by nosiło to znamiona czynności zgodnej z prawem. Z jakiej racji to, co było wspólne, stało się jego? Ten okres w Rosji był oczywiście unikalny.Lecz przecież blisko bogactwa znajdowało się mnóstwo mądrych i utalentowanych ludzi, niemniej większość z nich została z niczym.Zgarnąć je był w stanie ten, kto pozwolił sobie mieć. Noworysze nie mieli poczucia winy, wyrzutów sumienia, wątpliwości, poczucia niepełnowartościowości. Nie uważali się za niegodnych, nie przychodziło im do głowy, by czuć się winnymi w drogich sklepach. Byli zdecydowani mieć, dlatego beznamiętny zewnętrzny zamiar dał im to. Ot tak. A Ty mówisz – nieprawdopodobne!”
Autor: Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości tom II. Jego książki możesz kupić w taniej księgarni Tania-Książka.pl [LINK TUTAJ]

Odwróć powszechnie obowiązujące „prawdy” o 180 stopni

Proponuję więc zamienić społecznie wyznawane prawdy dokładnie o 180 stopni:
-Zasługuję na wszelką obfitość.
-Jestem godzien wszystkiego, co dobre.
-Jestem niewinny, chyba że sam postąpiłem źle i co do tego nie ma żadnej wątpliwości.
-Nie będę przepraszał (za kolonializm, za patriarchat, za Syrię, za Holocaust, za Jedwabne, za to że urodziłem się mężczyzną lub kobietą, i w końcu za to, że żyję). Przeproszę tylko wtedy, jeśli sam zrobiłem coś nie tak.
-Nie jestem poddanym żadnej idei (politycznej, ekonomicznej, religijnej, ezoterycznej, psychologicznej, naukowej, medycznej i jakiejkolwiek innej). Sam analizuję fakty i sam wyciągam wnioski.

O czym trzeba jeszcze pamiętać? By nie przegiąć w drugą stronę. By z ofiary nie stać się katem, co często się zdarza. To wcale nie wyzwala, a paradoksalnie zapętla w jeszcze gorszą pętlę życiowych zależności, która kiedyś eksploduje. Może nie dziś i nie za rok, ale ten „wybuch” będzie miał ogromną siłę. By zachować etykę i dobre serce. Ważne jest to, by przejść przez piekło i nie stać się diabłem.

Trzeba mieć też świadomość tego, że ten cały ograniczający i niewolący ludzi system ma też drugą, pozytywną stronę. To dzięki systemowi ten minimalny poziom rozwoju jest zapewniony. Dzięki niemu nie umierasz w bólach na wyrostek, a na ulicach nie mordują ludzi grupy paramilitarne. System to obszar świata, w którym doświadczamy i żyjemy. To od nas zależy, jaki ten system jest / będzie.

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

STREFA TABU: KTÓRY SPOSÓB MYŚLENIA WYBIERASZ? PODDAŃCZY CZY SAMODZIELNY?!

6358988640375492661837689526_shotsofawe--0056--the-imaginary-foundation--large.thumb

Obraz Boga bardzo często jest podświadomą projekcją obrazu rodziców. I bardzo często jest to projekcja bardzo niedojrzała, nacechowana lękiem i służalczością. Stąd te surowe, monoteistyczne „bozie”. I stąd taka mnogość ezoterycznych teorii, które kontynuują dokładnie te same wzorce, co stare, poczciwe monoteizmy (niedojrzałość, służalczość, lęk, mentalność ofiary). W tym artykule przedstawię Ci dwa diametralnie różne modele myślenia i postrzegania Boga, duchowości i swojej psychiki.

Być może już wiesz, że choć sam rdzeń duchowości jest jeden, to jest on bardzo różnie postrzegany i interpretowany. Przykładowo różne nazwy tego samego zjawiska, archetypu, w różnych religiach pogańskich: Lucyfer, Prometeusz, Światowid. Psychologia zaś postrzega Lucyfera jako archetyp idealistycznego, ale mocno niedojrzałego buntownika, chcącego zmienić świat. Istota najwyższa też ma różne nazwy: pan Bóg, jahve, allah, demiurg, architekt.

Perspektywa zewnętrzna i wewnętrzna

No i często te same zjawiska są postrzegane bardzo różnie, w zależności od stopnia rozwoju człowieka, danej religii lub cywilizacji. Dla chrześcijan Lucyfer jest budzącym grozę antagonistą, adwersarzem. Dla wielu ezoteryków jest on czy to sojusznikiem, czy to jakimś tam „pomocnikiem ludzkości”. Dla ludzi interesujących się psychologią głębi i jej modyfikacjami, Lucyfer to po prostu archetyp. Czyli część świadomości człowieka, jak i część (nie)świadomości zbiorowej całej planety. Bo różne zjawiska duchowe znajdują odwzorowanie i w pojedynczym człowieku (w ego, podświadomości, ID, świadomości itp) i w zbiorowości (globalna świadomość i przeważająca globalna nieświadomość).

Są dwie perspektywy duchowe: zewnętrzna (dziecięca, niedojrzała) i wewnętrzna (dorosła, dojrzała). Kłopot ludzkości polega na tym, że większość z nas dorasta tylko fizycznie, zaś mentalnie już nie. Jesteśmy dziećmi w dorosłych ciałach. Widać to w naszych relacjach i emocjach. Fochy, nieumiejętność porozumienia się, testowanie granic drugiej osoby, mobbing, agresja, przemoc – są tego przejawem. Szczególny wymiar osiągnęło to w związkach. Cały internet śmieje się z różnego rodzaju męskich czy żeńskich „przywar” wychodzących wtedy na wierzch. Tak samo postrzegamy też duchowość i Boga. Z perspektywy zlęknionego i ubezwłasnowolnionego dziecka.

Perspektywa zewnętrzną, najczęściej występującą, cechuje:

-Muszę wybrać sobie ideologię, religię lub inną doktrynę, i jej podlegać. Muszę więc myśleć tak, jak rozkazuje mi jej lider.

-Moim życiem steruje: wola boża, dopust boży, Bóg testujący moją wiarę, grzech pierworodny, plan wyższej jaźni na życie, prawo karmy, zaszłości z poprzednich żyć, numerologia, astrologia, kalendarz majów, telegonia, przewodnicy duchowi i szereg innych tego typu praw;

-Jestem narażony na: nękania demoniczne, na podszepty szatana, na poddawanie mojej wiary próbie przez Boga, na klątwy, wampirowanie, ataki energetyczne, złe oko, złe byty, negatywne energie i wibracje, działanie egregorów i samego demiurga;

-Muszę „zasłużyć” sobie na miłość Boga. Muszę więc: modlić się, pościć, chodzić do świątyni, do spowiedzi itp. Lub: muszę stale medytować, oczyszczać swój astral lub aurę, chodzić na warsztaty, podwyższać wibracje, nie jeść mięsa, nie pić alkoholu, nie używać wulgaryzmów itp. Muszę też myśleć wyłącznie pozytywnie, nie mogę czytać portali informacyjnych bo tam same złe newsy i wibracje;

-Ziemią rządzi: szatan który zbuntował się przeciwko Bogu, czy też złowrogi demiurg / matrix we współpracy z Illuminatami, kosmitami i innymi wszechpotężnymi istotami.

Chemik-laborant kontra narkoman-degenerat

Uff 😉 Chyba nic nie przeoczyłem. Och, biedny ten człowieczyna, nic nie może, na nic nie ma wpływu, i wszystko jest przeciwko niemu. No i ten człowieczyna wszystko musi: musi myśleć i zachowywać się jak każe społeczeństwo, rodzina czy wszechwładne prawa duchowe. Pozostało tylko owinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Na szczęście nie jest aż tak źle. Ba, często jest zupełnie inaczej.

Nie musisz wybierać sobie doktryny, która będzie Ci nakazywać, jak masz myśleć. Możesz „wybierać” sobie poszczególne poglądy z różnych doktryn i jak chemik-laborant łączyć je ze sobą. Porównanie do chemika jest tu trafne. Chemik może mieć kilka tysięcy różnych substancji w laboratorium i nie musi ograniczać się do jednej. Po prostu sobie wybiera. Przeciwnością jest postawa narkomana-degenerata, który jest ślepo zapatrzony w jedną substancję i uzależniony od niej. Wolność poglądów i myślenia to jedna z ostatnich wolności, jakie zostały na Ziemi. Komu zatem oddajesz ten jeden z ostatnich bastionów?

Te ważne kwestie poruszałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!

Ty sterujesz swoim życiem

Twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Jeszcze raz powtarzam: dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

O prawie karmy i innych tego typu pułapkach szerzej pisałem w poniższych felietonach – polecam:
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Na tej zasadzie działają też demony, klątwy, złe energie, złe oko, złe byty, i różne inne nazwy programów psychiki. Dzieci w dorosłych ciałach lubią zwalać winę na coś „zewnętrznego”, np na jakieś demony, złe energie itp. Jest to cecha perspektywy zewnętrznej – że życiem zarządza coś zewnętrznego i to coś zewnętrznego jest wszystkiemu „winne”. I człowiek, który bardzo w te teorie wierzy, który boi się wampiryzmu energetycznego, klątw itp – jak na złość przyciąga coraz więcej wampirów, złych magów, złych energii. Właśnie w ten sposób coś wewnętrznego domaga się zauważenia i przepracowania.

Ale duchowe „dziecko” zwala winę na demony, byty, kosmitów, i coraz to nowe rzeczy. Oczywiście, byłbym głupcem, gdybym mówił, że czegoś takiego jak klątwa zupełnie nie ma. To działa, bo sam widziałem tego skutki. Ale działa tylko u ludzi mających perspektywę zewnętrzną. Klątwa czy też demon potrzebuje „punktu zaczepienia”, backdoora w psychice. Zaś pakt z jakimś demonem zawierany przez satanistów, to po prostu pakt z jakąś częścią ich własnej psychiki. Wtedy rośnie ona w siłę, co ma skutki pozytywne (na początku) a potem destrukcyjne, gdy ta część psychiki rozrasta się ponad miarę.

Czy zasługujesz na miłość Boga?

Dalej: czy musisz zasłużyć na miłość Boga? Architekta? Wszechświata? Czy musisz modlić się, chodzić do kościoła, do spowiedzi, i przestrzegać tych wszystkich surowych nakazów i zakazów? Które nie tylko są nie do spełnienia, ale także znacząco ograniczają zwykłą, codzienną radość życia? Albo inaczej: czy musisz stale medytować, uduchawiać się, podwyższać wibrację? Nie, nie musisz. To może, ale wcale nie musi być narzędzie do tego, byś się zmienił na lepsze. Jednak dużo więcej zależy tu od Ciebie, a nie od tego narzędzia.

No i to narzędzie może być używane w odwrotnym celu. Bywa i tak, że najwięcej lęków, nienawiści, oskarżeń o bycie po złej stronie, doświadczysz od tych, którzy uważają, że „ostatecznie się przebudzili„. Do tego dochodzą różne wojny i wojenki pomiędzy nimi, demaskacje, podpierdalanie jednych przez drugich, podkładanie świń itp. Zresztą, granica między czymś takim a.. psychozą jest cieńsza niż myślisz. To też jedna z cech perspektywy zewnętrznej – dychotomia, rozszczepienie, psychoza.

Wielu z takich ludzi ubzdurało się, że są jakimiś ważnymi personami, „avatarami Boga”, że naprawiają swoją mocą ziemski astral, itp itd. Najczęściej takie osoby są nietolerancyjne, nienawistne, bardzo surowo oceniają i osądzają innych. Są przeczulone na punkcie swoich poglądów i ego. I wcale nie tak rzadko takie coś kończy się czymś bardzo złym. Np w szpitalu psychiatrycznym z objawami schizofrenii paranoidalnej, czy w więzieniu.

Duchowość i lęki dziecka w dorosłym życiu

Przekonanie, że trzeba sobie zasłużyć na miłość Boga czy przychylność wszechświata, jest kontynuacją lęków dziecka. Dziecko np w wieku 5 lat musiało sobie zasłużyć na miłość rodziców. Musiało udowadniać różne rzeczy, i przeszło przez jedną z podstawowych traum ludzkości. Czyli przez traumę: „nie jestem wystarczająco dobry, by dostać miłość”. I potem ta mentalność jest przenoszona w dorosłe życie. Nie tylko na relacje, ale także na postrzeganie duchowości.

Bardzo, ale to BARDZO destrukcyjny jest pogląd: „tylko dobre myśli i tylko dobre wibracje„. Naprawdę trudno mi teraz wymienić bardziej toksyczny światopogląd. Towarzyszy mu cała masa lęków, np że myślą zaszkodzisz komuś, kogo kochasz. Że ściągniesz na siebie jakieś straszne wydarzenie. Lub że jedną myślą wywołasz np powódź w Brazylii. Fakty są takie, że życie realne to cała gama barw, także tych emocjonalnych.  I jak na złość, tych złych myśli pojawia się coraz więcej i więcej. No i taki pogląd: „tylko dobre myśli, wibracje i newsy” ogranicza rozwój ludzkości. Bo gdzie, jak nie w mediach, usłyszeć można skargi i płacz ofiar różnych złych praktyk?

O tym pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego media Cię okłamują? Bo realizują żądania właścicieli i sponsorów!

Przyciągasz to, czego się boisz?

Im bardziej tych myśli nie chcesz i im bardziej je wypierasz, tym więcej ich jest. I co charakterystyczne, zaczynają dotyczyć one tych rzeczy, których lękasz się najbardziej. Na tym polega mechanizm cienia, który się tworzy. W ten sposób coś wewnętrznego w Tobie domaga się zauważenia i przepracowania. Być może także pokochania. Być może takie „cukierkowe new age” pozbawia Cię zdrowej siły i mocy. Która jako cień przejawia się negatywnie – w formie tych złych myśli.

Bardziej chodzi o to, by nie dawać się „przechwytywać” przez negatywne emocje czy myśli. By przeżywać je świadomie, jako coś ma prawo być. A nie jako coś, co rządzi, i pod wpływem czego robisz różne złe i głupie rzeczy. No i nie musisz się starać o przychylność wszechświata czy miłość Boga. Każdy Twój czyn jest przejawem życia i za żaden nie będzie ani kary ani nagrody po śmierci. Ale będą konsekwencje, za życia – np konsekwencje towarzyskie, w pracy, w rodzinie, w postaci obitej mordy czy konsekwencje karne i prawne.

No i nie musisz się uduchawiać w nieskończoność. Twoja dusza już jest pełna, kompletna i na maxa uduchowiona. Wcieliła się w ciało materialne, by doświadczać ziemskich lekcji, a nie w nieskończoność bujać w obłokach. Jesteś tu po to by wyrażać się w materii – kochać, cieszyć, pracować, jeść, uczyć się, zmieniać świat. To ostatnie (zmiana i reformowanie świata) jest szczególnie ważne. Ale ani mnich żyjący na odludziu, ani oderwany od życia realnego adept duchowości świata nie zmieni.

Czy światem rządzą kosmici, Illuminaci i złowrogi Demiurg?

I ostatnia kwestia.. Na wielu starych artykułach na mojej stronie możecie przeczytać o złowrogim demiurgu rządzącym światem, czy o toksycznych egregorach (świadomościach zbiorowych ideologii, religii itp itd). Otóż to nie jest tak. To wszystko jest po to, by utrzymywać homeostazę (równowagę) systemu i jego części składowych. Jak i po to, by.. pomagać nam w rozwoju. Te wszystkie twory (egregory, astral, demiurg, czyli świadomość i nieświadomość globalna) są lustrzanym odbiciem nas, ludzkości. To od nas zależy jakie one są, i od tego, czy będą one aktualizowane, reformowane.

Tak, od nas, a nie od czegoś zewnętrznego. 😉 Na istnienie kosmitów nie ma żadnego, powtarzam, ŻADNEGO ostatecznego dowodu. Nie wylądowali oni wypasioną bryką pod budynkiem ONZ i nie nawiązali z nami stosunków dyplomatycznych. A obserwacje latających spodków nie wiadomo czym są. Lęk przed złowrogimi reptilianami, czyli gadami z kosmosu rzekomo rządzącymi Ziemią, też jest cechą perspektywy zewnętrznej. Reptilianin, a więc gad to symbol ludzkiego mózgu gadziego. Odpowiada on za prymitywne, ale potrzebne mechanizmy przetrwania. Lęk przed reptilianami jest więc lękiem przed tym prymitywnym, barbarzyńskim instynktem, który nie znosi słowa sprzeciwu i często dąży do celu po przysłowiowych trupach.

Słowem końca: jesteś kreatorem, a nie poddanym. Chyba, że bardzo nie chcesz być kreatorem. Wtedy będą miały zastosowanie słowa Carla Gustava Junga: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono rządziło Twoim życiem”. Przejście z perspektywy zewnętrznej, czyli niedojrzałej, do wewnętrznej – dojrzałej, jest punktem krytycznym i jest bardzo trudne. Bo wszystko zdaje się krzyczeć, że to „oni” są winni i odpowiedzialni. Powstał cały „przemysł ezoteryczny” promujący perspektywę zewnętrzną. Póki co świadomość tego, co poruszam w tym artykule, jest niemal zerowa.

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

KONTROWERSJE DUCHOWOŚCI: MASZ W SOBIE POTĘŻNĄ SIŁĘ KTÓRA MOŻE ZMIENIĆ ŚWIAT!

Przypowieść o Bogu, który (nie) kochał ludzi

Wyobraź sobie wielką tamę, którą postawiono na rzece. Umożliwiło to ustabilizowanie biegu rzeki, zapobiegło licznym powodziom, zapewniło zapasy wody na suchsze dni. Mieszkańcom doliny leżącej pod tamą umożliwiło to rozwój. Miasta, wioski i osiedla powstały dzięki tamie, życie kwitło.

Tama była zarządzana przez zautomatyzowany program sterujący przepływem i magazynowaniem wody, doglądanym przez pracowników. Jednak pewnego dnia zdarzyło się coś, czego nie przewidział absolutnie nikt. Ktoś gdzieś zaspał, miał problemy w rodzinie, lub zastanawiał się nad kupnem nowego samochodu. Ktoś nie dopatrzył szkolnego błędu innego pracownika.

Informatycy nadzorujący ten program śmialiby się z tego w kułak, gdyby nie pewien smutny fakt. Otóż program nadzorujący tamę nie potrafił właściwie zareagować na ten nowy czynnik ludzki. Po prostu nikt tak trywialnego, wręcz humorystycznego błędu nie przewidział przy tworzeniu tego programu. Koniec końców, w dół tamy została zrzucona zbyt duża ilość wody. Ogromna jej ilość. Dziesiątki tysięcy domów zostało zniszczone, setki ludzi zginęło.

Wywołało to ogromne poruszenie w państwie, w którym była położona ta żyzna i ludna dolina. Był wywiady w TV, łzawe wystąpienia, charytatywne koncerty, i inne pokazy niewyobrażalnej hipokryzji. Ponieważ państwo poprzez sączenie łez w szklanym ekranie telewizora, chciało zatuszować sprawę, by potem nic nie robić. Tama była nie rewitalizowana od lat, jej załoga – źle opłacana, a program obsługujący tamę miał pełno dziur i nie był aktualizowany od dawna.

Rozwój ludzkości poprzez stawianie czoła bólowi i problemom

Wtedy ludzie się skrzyknęli. Zaczęli wkurzać po tym, jak do alternatywnych mediów wyciekło kilka pikantnych nagrań z luksusowej restauracji „Kura i przyjaciele”. Na ulicach doszło do zamieszek i protestów. Ci głupsi zaczęli demolować sklepy, budynki sądów, urzędów, administracji, podpalać samochody. Ci mądrzejsi zaczęli stawiać niewygodne pytania i żądania wobec władz. Nie udało się zakrzyczeć ich głosu, że sieją spiskową teorię dziejów. Lud nie posłuchał też kapłanów, którzy sprzeciwili się gwałtownym zamieszkom, i nakazywali modlić się i medytować, zamiast siać nienawiść i złe energie.

Sytuacja w państwie była coraz bardziej napięta. Rząd postanowił ugiąć się pod żądaniami narodu i wprowadzić zmiany. Powołano komisję śledczą, zapowiedziano ukaranie winnych, a na remont tamy i aktualizację oprogramowania sterującego wyłuskano kilka miliardów dolarów. Okazało się, że program ten wcale nie był „ultranowoczesnym cudem sztucznej inteligencji”, ale był dziurawy jak ser szwajcarski. Wbrew rządowi negującemu sens zmian i wbrew sprzyjającym rządowi kapłanom mówiącym o wybaczaniu, pokorze, złych energiach, zmiany się dokonały. I teraz zadajmy sobie poniższe pytania..

Czy program jest złym programem, ponieważ nie przewidział tego ludzkiego błędu i spowodował śmierć ludzi w dolinie?
Czy program działał celowo źle przeciwko ludziom, czy raczej tak został napisany przez programistę?
Czy program jest głupi, czy raczej nie przewidział jednej z tryliardów zmiennych o nazwie „czynnik ludzki”?
Czy program jest pozbawiony miłosierdzia i empatii, czy raczej jest zupełnie nieświadomy i automatyczny, jak na program przystało?
Czy program ma świadomie wyjebane na nasze ludzkie rozterki, lęki, żale, obawy, czy raczej działa zupełnie automatycznie, pilnując tylko swoich dyrektyw?

Siła, która zmieni świat to my, ludzie

Ta powyższa opowieść o programie obsługującym tamę, który nie dał rady nowym wyzwaniom, jest metaforą naszego świata. Tama i dolina to inaczej nasza Ziemia. Program to inaczej Bóg, matrix, system, matka natura, prawa natury i inne nazwy tego samego. Jest on po prostu tworem nieświadomym. A nieświadomość często cechuje lęk, agresja, przemoc, walka. Natura, czyli program zarządzający naszą planetą, jest nieświadomością.

To my, ludzie, jesteśmy elementem wprowadzającym świadomość. Jesteśmy więc rękoma, nogami i oczami Boga (czyli natury). To my mamy rozjaśniać to, co ciemne, i nadawać świadomość tym obszarom, które przez lata były nieświadome. Oprócz nieświadomości globalnej (czyli natury) istnieje też to, co jest globalnie świadome, rozjaśnione. I to, co świadome, ciągle się poszerza.

Przemiana nieświadomego w świadome dokonywana przez ludzi widoczna jest nie w postaci medytujących godzinami zwolenników new age, i nie w postaci mnichów zamykających się na świat w klasztorach. Widoczne jest to w polepszaniu i ucywilizowaniu naszych emocji, relacji, życia społecznego, systemów politycznych, prawnych, ekonomicznych. Często w zwykłym mordobiciu ulicznym spowodowanym wyzyskiem i złodziejstwami rządu, jest więcej autentycznego ducha, niż w sfrustrowanym adepcie duchowości, który godzinami medytuje czy modli się.

Czynić nieświadome świadomym

To my, ludzie, mamy zmieniać, ulepszać i ucywilizować wszystko, co istnieje. Żaden Bóg nie zmieni za nas świata. Żadne powtórne przyjście Chrystusa w chwale tego za nas nie dokona. Żadna energia z kosmosu, żadne obce cywilizacje tego nie zrobią. Bóg pomaga tym, którzy są aktywni i którzy sami chcą coś zmieniać. Czy to zmieniać siebie, czy świat. Biernością nic nie zmienimy. Medytacjami, modlitwami, bujaniem w obłokach, narzekaniem na ignorancję ludzką czy podwyższaniem wibracji też nic nie zmienimy.

Choć w starych artykułach z mojej strony możesz przeczytać inaczej.. To prawdą jest, że nieświadomość zbiorowa, matka natura, matrix, system, Bóg, Jahve, Demiurg (i inne nazwy tego samego), jest po naszej stronie. Jest jednak na poziomie „głupiego, nieświadomego dziecka”, dokładnie tak samo jak my, ludzie. I dlatego póki co dominuje zło, ciemnota, wyzysk, cierpienie. Owa nieświadomość zbiorowa pragnie ewolucji, i dzięki nam, ludziom, staje się coraz bardziej świadomością globalną. I w konsekwencji, zła jest coraz mniej, a dobra coraz więcej.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/