Etykieta: zmiana życia

TA NIEZWYKŁA TECHNIKA POMOŻE CI POKONAĆ PROBLEMY I UWOLNIĆ TWÓJ POTENCJAŁ!

Wyższe poznanie w duchowości to zrozumienie, że..

Że anioły, demony, antychrysty, szatany, diabły, złe energie, dobre energie to części nas samych. Klątwy i ataki energetyczne które przypisujemy innym, też opierają się na nas samych. Na „punktach zaczepienia” w postaci nieprzepracowanej strefy cienia, w postaci różnych kompleksów, lęków, nieuświadomionych części nas samych. To wciąż niezbadane przez psychologię części psychiki ludzkiej, a nie żadne oddzielne byty.

Wymyśliliśmy na nie dużo nazw i ciągle wymyślamy nowe. Zwalamy też winę na reptilian, na kosmitów, na złowrogiego Demiurga (czyli Jahve), na Illuminatów, Masonów.. Ludzkiemu ego tak trudno przyznać, że za zło odpowiada.. po prostu człowiek. Polityk, bankier, szef korporacji, skorumpowany naukowiec, przekupiony dziennikarz – to wszystko są ludzie znani z imienia i nazwiska. To my głosujemy na tych polityków, którzy potem zezwalają bankierom, szefom korporacji, skorumpowanym naukowcom itp itd na czynienie zła.

Demokracja to wszechpotężny mechanizm, z którego praktycznie w ogóle nie korzystamy. Wystarczyłoby, by ludzkość wykorzystała te mechanizmy, które już istnieją, w sposób mądry i świadomy. Chcecie zmienić świat? To zjednoczcie się, poznajcie wiedzę i wykorzystajcie mechanizmy demokratyczne. Naprawdę nie jesteśmy jakąś Koreą Północną, byśmy bez końca musieli wybierać między złodziejami i zdrajcami z PO / Nowoczesna, a oszołomami z PiS. Ludzie lubią więc widzieć to wszystko jako coś odrębnego, bo nie umiemy, nie możemy lub nie chcemy przyznać się, że to części nas samych.

Lustrzane odbicie nas samych? Na pewno?

Jeszcze trudniej jest zrozumieć fakt, że inni ludzie jakich spotykamy i ich zachowanie względem nas jest lustrzanym odbiciem tego, co w sobie mamy. Jeśli jesteśmy pełni nienawiści, to spotykamy ludzi którzy będą chcieli z nami walczyć. Jeśli jest w nas niezgoda na to, by ludzie byli jacy chcą być, to Ci „zwykli i normalni” wyczują to i będą Cię atakować. Złe zachowania innych ludzi są ponoć projekcją tych naszych cech, które wypieramy, które negujemy, nie chcąc się do nich przyznać.

Jeśli negujemy jakąś część siebie, to wtedy schodzi ona do głębin podświadomości do „strefy cienia” i wtedy wyraża się w negatywie. Np w postaci przyciągania takich a nie innych ludzi. Każda cecha ma swój awers i rewers, swój pozytyw i negatyw. Np asertywność i wola do życia to pozytyw, zaś agresja i przemoc to negatyw. Dwie strony tego samego medalu. Jeśli wypierasz fakt, że jak każdy człowiek na Ziemi masz w sobie agresywną część, to zaczyna Ci brakować asertywności, energii, witalności, siły. Cecha ta zaczyna się przejawiać w negatywie – przyciągasz złych ludzi i ich agresywne zachowania.

Pierdolenie duchowego guru a 1500 zł pensji?

Brzmi trochę jak pierdolenie jakiegoś nawiedzonego guru, co nigdy nie skalał swoich rączek pracą za 1500 zł u typowego prywaciarza? 😉 Oczywiście, że tak! Już kiedyś pisałem, że aby teorie ludzi takich jak Osho działały, to musisz być taki jak Osho i.. mieć to, co Osho. A Osho miał około 100 luksusowych Rolls Royce’ów i setki milionów na koncie. Ile masz więc baksów i ile fur w garażu? Bez wyrażania się w materii duchowości nie ma. Prawdziwa duchowość to niby skuteczność w świecie materialnym, zmienianie świata.

Łatwo takie teorie głosić. Ale 100 razy trudniej je pojąć całą swoją głębią, a 1000 razy trudniej wcielić je w życie. Dlatego chciałbym Ci przedstawić prostą technikę Johna Bradshaw’a, która pozwoli Ci namacalnie poczuć to, o czym mówię. Choć na chwilę i choćby częściowo się do tego przybliżyć. Nic Ci nie da czytanie po raz dziesiąty jakichś nawiedzonych, oderwanych od realiów tekstów duchowych z serii New Age. Potrzebujesz czegoś, co działa, i co każdy może wykonać w domu. Każdy – i robotnik, i dyrektor, i posiadacz 100 Rolls Royce’ów.

A więc zaczynamy. Zapraszam do zapoznania się z tą techniką psychologiczną:

1. Przypomnij sobie ludzi, których nie lubisz. Uporządkuj ich według intensywności niechęci, jaką do nich odczuwasz. Na pierwszym miejscu wymień tę osobę, która wydaje ci się najbardziej odrażająca, najbardziej godna pogardy. Pod każdym nazwiskiem opisz w paru zdaniach, co ci się w tej osobie nie podoba: jakie skazy charakterologiczne i moralne.

2. Przeczytaj teraz po kolei każde nazwisko. Zatrzymaj się przy każdej osobie, zastanów się, co ciebie w tej osobie odpycha. Spróbuj sobie przy okazji uświadomić, co sam czujesz. Która cecha wzbudza w tobie najsilniej poczucie własnej dobroci i wyższości moralnej?

3. Zdefiniuj każdą osobę na liście za pomocą jednej, najbardziej odrażającej cechy

Moja lista wyglądałaby tak:
a. Józio – pompatyczny megaloman.
b. Hermenegilda – agresywna, ma niewyparzony język.
c. Maksymilian – hipokryta (udaje że ludziom pomaga, robi to tylko dla pieniędzy).
d. Eustachy – fałszywy, udaje dobrego chrześcijanina.
e. Atanazy – ciepłe kluchy, nie umie myśleć samodzielnie.

4. Każda z tych cech osobowości jest cechą, którą wyparłeś, wzorcem energetycznym, którego za żadne pozory nie chciałbyś uznać za swój. Cechę, którą z sobie wyparłeś, przypisałeś komuś innemu.

5. Dla każdej wypartej cechy istnieje siła przeciwstawna. Twój Ochroniarz/ Kontroler się z nią utożsamia. Podtrzymywanie wyparcia nieakceptowanych cech pochłania wiele energii. Dlatego uczucia, które żywimy wobec wrogów są tak intensywne. Hal Stone porównuje tę siłę uczuć z tamą. Za tą tamą gromadzi się brudna woda, a w niej mnóstwo śmieci. Tę energię należy zreintegrować i wykorzystać bardziej konstruktywnie. Zatrzymaj się po kolei przy każdej osobie, którą umieściłeś na swojej liście i zapytaj sam siebie, czego mógłbyś się od niej nauczyć, czego mógłbyś się od niej dowiedzieć, gdybyś jej posłuchał uważnie? Osoba, której tak nie lubisz pomoże ci lepiej sobie uświadomić, z którymi fragmentami siebie nadmiernie się utożsamiasz.

Jeżeli o mnie chodzi, to od Józia mógłbym się dowiedzieć, że za bardzo mi zależy na tym, by być człowiekiem skromnym i pokornym, a mówiąc ściślej, by za takiego uchodzić. Dzięki Hermenegildzie dostrzegam, że zbytnio mi zależy na dogadzaniu innym oraz na tym, by się innym przypodobać. Maksymilian pomaga mi dostrzec w sobie nadmierną identyfikację z ideałem człowieka, który pomaga innym absolutnie bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian. Jest to ideał nieludzki. U jego podstaw tkwi toksyczny wstyd, który zmusza mnie do nadludzkiego wysiłku. Eustachy pomaga mi zrozumieć, że tak bardzo mi zależy na byciu idealnym chrześcijaninem, że czasami w ogóle nim nie jestem. Dzięki Atanazemu wreszcie, lepiej dostrzegam, że nadmiernie utożsamiam się z ideałem człowieka „silnego” i samodzielnego. Chcę być „silny, a więc nadludzki, nie akceptuję u siebie zwykłych ludzkich słabości, odrzucam zdrowy wstyd.

6. Zatrzymaj się jeszcze raz przy każdym nazwisku na liście. Porozmawiaj bezpośrednio z tą częścią siebie, którą odrzucasz. Zapytaj ją o zdanie. Zapytaj, co by się w twoim życiu zmieniło, gdybyś tę część zaakceptował. Pozwól, by do ciebie przemówiła. Posłuchaj, co ci ma do powiedzenia. Spróbuj spojrzeć na świat jej oczyma. Czy odczuwasz napływ świeżej energii? Na pewno podsunie ci wiele nowych pomysłów. A może zaproponuje nowe sposoby rozwiązania dotychczasowych problemów? „Przecież jej punkt widzenia był ci wcześniej niedostępny” – pisze Sidra Winkelman.

Być może stwierdzisz ze zdziwieniem, że po wykonaniu tego ćwiczenia odczuwasz napływ świeżej energii. Wyciągasz z ukrycia część siebie, która wcześniej była głęboko schowana. To co było cieniem, staje się teraz światłem. Nie utożsamiaj się z tą częścią siebie, którą wcześniej wypierałeś. Gdybyś to Zrobił, popełniłbyś ten sam błąd, co wcześniej – utożsamiłbyś się z jedną częścią kosztem innej. Celem tego ćwiczenia jest nawiązanie kontaktu z tą częścią ciebie, która wcześniej była odrzucona, okryta hańbą. Gdy zaczniesz z tą częścią rozmawiać i słuchać, co ci ma do powiedzenia, wyzwolisz energię, która Wcześniej uwięziła w pętach wstydu.
Autor: John Bradshaw, „Toksyczny wstyd”

I jak? Wykonałeś ćwiczenie? Dało jakieś rezultaty? Choćby minimalnie szersze spojrzenie? Ja wykonałem i zachęcam Ciebie do tego, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. 🙂

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

„NIE MASZ PRAWA KRYTYKOWAĆ NASZEGO SYSTEMU!” CZY ABY NA PEWNO?

Jebać system.. Ale niby jak?

Mówi się, że ludzie, którzy krytykują obecny system, nie przedstawiają żadnej działającej alternatywy. Że skoro takiej alternatywy nie mają, to nie mają też prawa krytykować obecnego systemu. Czy takie stwierdzenie jest prawdą? Przyjrzyjmy się temu bliżej..

Ten artykuł jest luźno powiązany z dwoma innymi moimi artykułami, które też polecam:
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów
Małżeństwo: dopełnienie miłości czy pułapka systemu?! Prawda jest bardzo niewygodna!

Gdyby „poważani i szanowani obywatele” mieli rację w swoim pojmowaniu świata, to mielibyśmy raj na Ziemi. No, nie za bardzo to, co mamy na świecie, przypomina raj. Co mamy w zamian? Wojny, ludobójstwa, biedę, wyzysk. W Polsce niby jest pokój, ale czy na pewno? Spójrz na statystyki przestępstw – kilka milionów rocznie. Na Zachodzie jest ich proporcjonalnie więcej. To są de facto realia wojny.

No ale oni nie mają racji. Racji nie mieli rodzice, dziadkowie, nauczyciele, politycy, księża, artyści, lekarze, naukowcy.. Nikt jej nie miał, ale każdy chronił swoich interesów. Dano nam wiedzę, która nie jest prawdziwa. Która nie działa, i która zamiast chronić, wpędza w kłopoty. Uczono nas świata, który nie istnieje od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Ale wymagać wymagają od nas wszystkiego, czego tylko można wymagać w 2017 roku. Dlatego warto wyluzować. System nie jest wart tego, byś złożył na ołtarzu jego interesów swoje młode życie.

Oni nie mieli racji

Dlaczego ośmielamy się krytykować system? To proste: bo nie działa i czyni ludzi nieszczęśliwymi. Zauważ, że każdy bez wyjątku „coś” tam ma do tego systemu. Jeden woła: „jebać policję, jebać psy, HWDP”. Innemu nie podoba się, że nie sprowadzamy tu miliona imigrantów. I przy okazji mówi coś o jakimś tam trybunale konstytucyjnym, podczas gdy większość Polaków ma na to wyjebane i puka się w czoło. Inny z kolei wkurza się, że te nieroby nie chcą pracować za 1000 zł i musi im płacić 1500, i jeszcze biorą 500+.

Podczas gdy on przez to wszystko nie kupił w tym roku Mercedesa, a kupuje nowego regularnie co dwa lata. Inni z kolei kontestują system w sposób filozoficzny, tak jak ja. I dobrze, że to się dzieje. Niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy, z systemu, jest fundamentalnym motorem rozwoju. To, że ludzie dyskutują i plotkują między sobą, i że w milionach komentarzy, artykułów, wpisów, notek narzekają – przyczynia się do pokazania, co jest ze światem nie tak.

A jeśli już wiemy co jest nie tak, to można to powoli zacząć zmieniać. W przeciwnym wypadku dalej siedzielibyśmy w jaskiniach. Przecież to takie „bio”, „eko” i zgodne z tradycyjnymi wartościami, z naturą, prawda? Jaskiniowiec to uosobienie bytu i konserwatystów, i bezrefleksyjnych zwolenników poddania się naturze.

Równowaga między jebaniem systemu a korzystaniem z niego

Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy dostosowaniem się do cywilizacji i korzystaniem z niej, do czego mamy prawo, a olewaniem jej. Warto wyrobić sobie olewający dystans. Nikt Ci nic nie wmówi. Nikt Ci nie narzuci żadnych zobowiązań, obowiązków.. Chyba że sam chcesz. Nikt Ci nie powie, co masz robić, a czego nie. Nikt nie storpeduje Cię poczuciem winy, że jesteś coś winien rodzinie, społeczeństwu, państwu, narodowi. Bo nie jesteś im nic winien. Więc bierzesz od cywilizacji, od systemu to, na co masz ochotę, i co jednocześnie udźwigniesz czy finansowo, czy emocjonalnie. Jesteś wolny i zasługujesz na wszystko to, co najlepsze.

Czy jesteś komukolwiek coś winien? Dużo ludzi będzie Ci tak mówić. Najczęściej nie będą oni mieli racji. „Winien” jesteś cokolwiek tym ludziom, którzy Ci pomagali i Cię nie dołowali. To bardzo proste. Czy jesteś coś winien rodzinie, narodowi, państwu? Odpowiedz sobie na poniższe pytania:

-Czy przekazano Ci rzetelną wiedzę z dziedziny Twojego zawodu, medycyny, innych gałęzi nauki?

-Czy przekazano Ci wiedzę o relacjach, emocjach, psychologii, seksualności, rodzicielstwie?

-Czy umożliwiono Ci bycie szczęśliwym, spokojnym i spełnionym człowiekiem?

-Czy pokazano i nauczono Cię myśleć samodzielnie i krytycznie?

-Czy zarabiasz godnie, nie lękając się o przyszłość? Czy masz oszczędności, własnościowe mieszkanie, samochód? Gdzie jedziesz w tym roku na wakacje?

-Czy nauczono Cię zaradności, ogarnięcia życiowego, przedsiębiorczości, żyłki biznesowej?

-Czy w dzieciństwie (wiek do 4, 5, 6 lat) zaprogramowano Ci w psychice pozytywne wzorce, umożliwiające wspaniały start w dorosłe życie?

-Czy żyjesz w normalnym kraju?

Nie jesteś nikomu nic winien

Jeśli na jedno lub więcej pytań odpowiedź brzmi: NIE, to znaczy, że nie jesteś nikomu nic winien. Poza osobami, które pomogły Ci wstać z kolan, które Cię wspierały, które przekazywały Ci wiedzę. To bardzo prosta, życiowa prawda. Wręcz łopatologiczna. Tymczasem całe życie wmawiają nam, że jesteśmy wszystkim wszystko winni. I że powinniśmy przestać zupełnie myśleć o sobie, a realizować żądania i oczekiwania innych. A tymczasem kto rządzi, kto zarabia miliardy, kto odnosi sukces? W wielu przypadkach właśnie Ci, którzy robią odwrotnie, popadając w drugą skrajność. Czyli psychopatycznie myślą o sobie i swoim interesie.

Nie zalecam jednak popadania w nienawiść wobec struktury, którą nazywamy „systemem”. System jest potrzebny, chroni nas, zapewnia rozwój, tę minimalną stabilizację. Hamuje on dzikie i barbarzyńskie instynkty motłochu. Dzięki niemu żyjemy, doświadczamy, uczymy się. To dzięki systemowi możemy dumnie napisać, że.. jebiemy system. Choć to nie jest prawda. Jebie system ten, kto wyprowadzi się na środek pustyni, a i wtedy też nie do końca. System to konstrukcja, która ma jakoś tę planetę małp ogarnąć, która ma jakiś tam minimalny rozwój zapewnić.

System to armia stosująca brutalna i bestialską przemoc, która ochroni Cię od brutalnej przemocy Rosjanina czy islamisty. Choć sam możesz teraz na te moje słowa tupać gniewnie nóżką, i zaklinać się na wszystkie świętości czy też demoniczności, jakim to anarchistą, pacyfistą i empatą jesteś. Byś Ty mógł medytować czy leżeć na łące patrząc w niebo, ktoś inny musi torturować, okaleczać i mordować ludzi złych. Też mam w sercu ideały lepszego świata – pacyfizmu, anarchizmu itp. Ale sorry, świat realny tak nie działa. Dlatego póki co mówię: „Deus Vult!”

System jest więc potrzebny

System to policja, sądy i więzienia, które pomimo ich olbrzymich wad, uniemożliwiają chłopcom w dresach zrobienie z naszego kraju drugiej Somalii. Czy też drugiej Kolumbii z tamtejszymi rządami gangów. Od tego mamy przecież obecny rząd PiS (także pełen oszołomstwa i niezliczonych wad), by system sądowniczy zreformował – taki był ich program wyborczy. System to technologia, książki i internet, dzięki którym poznajesz wiedzę.

System to centrale logistyczne i transportowe i ich pracownicy, których pewnie nazwałbyś „nieświadomymi”. A którzy dostarczają Ci Twoje książki o duchowości czy eko-zakupy. System to medycyna farmaceutyczna i medycyna naturalna, która dzięki dostępowi do informacji (technologia, internet) wraca do łask. Więc nie musisz już umierać na byle wyrostek jak to było jeszcze 200 lat temu, i nie musisz być skazany wyłącznie na farmaceutyczne tabletki, jak to było jeszcze w latach 90-tych XX wieku.

System to nasz świat, i my też jesteśmy jego częścią. Na nas i na nasze poglądy także jest miejsce. Dodatkowo, system działa na rzecz tych, którzy znają zasady jego działania i wiedzą, jak nagiąć ten z pozoru nieugięty monolit do własnych korzyści. A tej wiedzy, choć jest dostępna, nauczyć się jest bardzo trudno. Ci, którzy zaczęli, uczą się de facto całe życie.

Warto też wiedzieć, że celem i natury, i ludzkości, i systemu, jest postęp i udoskonalanie wszystkich istniejących form. Za 50 lat następne pokolenia będą z odrazą patrzeć na to, co jest elementem naszej codzienności. Na umowy śmieciowe, bezpłatne nadgodziny, niskie pensje i na szereg innych rzeczy, które uważamy za absolutnie normalne, ludzie przyszłości będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy np na Holocaust. Normy społeczne, wydawałoby się tak stałe, tak potężne, tak naburmuszone i dumne, tak „tysiącletnie”, też się zmieniają.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TABU: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem

Sojusz tronu z ołtarzem przeciwko społeczeństwu

Chciałbym napisać kilka słów o tym, że duchowość także może szkodzić. I wcale nie chodzi tylko o „klasyczną” duchowość typową dla monoteizmów. Np dla chrześcijaństwa. Większość czytelników mojej strony wie, że monoteizmy to po prostu zaawansowane systemy kontroli społeczeństwa. Zostały one ułożone tak, by z jednej strony wymusić na ludziach pracę dla elity, dla systemu. Z drugiej strony, trzeba jakoś wytłumaczyć owieczkom ten wyzysk, niewolę, biedę.

Więc mówi się im, że bogactwo jest grzeszne, i że bieda tych nieszczęśników podoba się Bogu. Czyli temu konserwatywnemu staruszkowi z brodą, co wg biblii zabił 11 milionów ludzi (ktoś to policzył) i patrzy co robisz w sypialni. Konserwatyzm to stelaż większości religii. Natura człowieka jest liberalna i łaknąca szczęścia, zabawy. Ale trzeba jakoś zmusić tych ludzi do służby systemowi. Stąd konserwatyzm.

Jednak w tym wszystkim zostawiono pewne furtki – backdoory. Stąd to, co nazywamy hipokryzją, dulszczyzną. Życie stałoby się nie do zniesienia gdyby przestrzegać tych wszystkich surowych, konserwatywnych reguł. Ludzie by po prostu wariowali. Stąd daje się „czasowe dyspensy„, np związane ze spożywaniem alkoholu. Albo z wiekiem człowieka. Człowiekowi w wieku 15 do 25, no, do tych 30 lat, pozwala się szaleć i imprezować. A potem? Coraz większe naciski, by służył społeczeństwu.

Gdy religia zabrania Ci być wolnym i szczęśliwym

Nieodzowny moduł tych religii to obrzydzanie wszystkiego, co przynosi szczęście i rozwój. A więc seksu, miłości, niezależności, wolności, prawdziwej duchowości, bogacenia się i dobrobytu. Bo przecież to jest zarezerwowane tylko dla elity, w ich rozumieniu. Oni nie chcą ludzi myślących i szczęśliwych, ale chcą robotników. Którzy będą pracować 8 godzin i bezmyślnie konsumować, by nakręcać PKB. Skoro elita się tak bogaci i żyją sobie jak pączki w maśle, to trzeba tym wyzyskiwanym szaraczkom wyjaśnić, że ich ziemska kaźń ma jakiś wyższy sens. Że podoba się jakiemuś bóstwu.

I że taki Kowalski, który nie ma z życia nic – ani pieniędzy, ani czasu, ani sił, ani zdrowia, ani hobby – dostanie za ten trud nagrodę. Oczywiście, nie na Ziemi, na której przy obficie zastawionym stole zasiadają Ci agresywniejsi, bezwzględniejsi i bez skrupułów. Ale w niebie. To o religiach już wiemy. Pisałem o tym wiele razy. Wszystko w co wierzy społeczeństwo (ideologie, religie, doktryny takie jak patriarchat czy monogamia) jest złe, nieprawdziwe, i stworzone w celu kontroli tego społeczeństwa. Jak i w celu umniejszania jego potencjału, więc mówi się ludziom że bogactwo jest złe, że życie po swojemu jest złe, a duchowość tylko w kościele.

Ale czy w duchowości, którą my wraz z milionami ludzi praktykujemy po swojemu (ezoteryka, gnoza) też są takie wirusy mentalne, mające czynić ludzi nieszczęśliwymi i ich kontrolować? Jest ich całe mnóstwo i są często jeszcze bardziej destrukcyjne niż te katolickie. Te wszystkie doktryny rodzimowiercze, słowiańskie, to jest powielenie tego, co było w chrześcijaństwie. Te doktryny są czasami jeszcze bardziej patriarchalne i konserwatywne. Wielu katolików po prostu sobie żyje w spokoju, i bywa, że naprawdę cieszy się życiem. Za to Ci od słowiaństwa naprawdę, fanatycznie wierzą w swoją odmianę konserwatyzmu.

A co jeśli karma nie wraca?

Przykład to doktryna zwana telegonią. To jest tak chore, że wielu polskim katolikom szczęka by opadła do kolan. Tej doktrynie jest bliżej do państwa islamskiego niż do chrześcijaństwa, o zdrowej duchowości nawet nie wspominając. Największym przykładem błędnej, nowotworowej doktryny duchowej, jest koncepcja karmy. Karma ma bowiem wracać, a przynajmniej tak piszą na facebooku 20-letnie dziewczyny. Które na zdjęciu profilowym trzymają dziecko w jednej ręce, a piwo w drugiej.

Karma związana jest z ludzkim pragnieniem sprawiedliwości. Tak by się przecież chciało, by zło było karane. Tak by się chciało, by sprawiedliwość triumfowała. W ogóle, koncepcja karania za zło i nagradzania za dobro, jest bardzo silnie zakorzeniona w każdej religii. No ale bądźmy szczerzy, tak do bólu szczerzy. Wiem że czytając moją stronę, możesz czuć się.. zawiedziony. Duchowość to miała być kolejna przygoda. Tu joga, tam medytacja, czy jakaś tantra, ot, niczym kupowanie kolejnych gadżetów. Albo kupowanie wycieczki.

A tu się okazuje, że poznając prawdę o społeczeństwie i świecie, poznajesz trupa. Stajesz przed strasznym obliczem swojego wypalonego przez świat jestestwa. Dowiadujesz się, że jedynym celem matki natury jest nas zniewolić, zmusić do służenia (np rozmnażania) i uśpić. Że świat ma naturę drapieżną, premiuje i nagradza zło.. Bo właśnie tak jest. Czyli dokładnie na odwrót niż głoszą to doktryny religijne, np prawo karmy. Bo ta karma to jakaś bardzo dziwna jest.

Nagroda za.. grzechy

Nie wraca ona do różnych złoczyńców, kapitalistów, psychopatów. Oni prą do przodu jak burza, towarzyszy im nie tylko bezkarność, ale i sukces. Za to karma jakoś zawsze wraca w przypadku ludzi dobrych i empatycznych. I to nawet jeśli nic złego oni nie robią. Wtedy takim nieszczęśnikom wmawia się, że to karma z poprzednich żyć. I tu już nóż w kieszeni mi się otwiera i mam ochotę uderzyć w twarz tego, tak mówi.

Zacznijmy od podstaw. Zamiast lać w mordę kogoś kto tak mówi, wolę mu powiedzieć: „Do książek!” Czym bowiem naprawdę jest karma? Jeśli już koniecznie chcesz wierzyć w to pojęcie, bo nie jesteś jeszcze na siłach by przyswoić sobie lepszą wiedzę.. To wróćmy do korzeni, do wiedzy źródłowej. W hinduizmie i innych religiach wschodu, karma NIE JEST związana z uczynkami. Nie jest związana z dobrymi ani złymi czynami. Karma, ta prawdziwa, jest związana ze stanem myśli, emocji, energii.

Jeśli Twoje myśli i emocje są dobre – to przyciągasz dobrą karmę. I manifestuje się to w Twoim życiu w postaci bogactwa – pieniądz zaczyna się robić sam z siebie, dosłownie z niczego. Także we wszelkich innych postaciach – szczęśliwego związku, dostrzegania piękna i w słońcu i w deszczu (heh 😉 ), życzliwych przyjaciół itp itd. I odwrotnie. Jeśli masz złe emocje i myśli (nienawiść, depresja, poczucie niespełnienia, przegranego życia), to automatycznie generujesz złą karmę. Manifestuje się ona na planie fizycznym w postaci biedy, złego partnera i wszelkich innych życiowych wredot.

Kiedy i dlaczego marzenia się nie spełniają?

A ich arsenał jest tutaj potężny. Różne dziwne złe wypadki, upadki, przypadki, ogrom zbiegów okoliczności. Odpowiadają za nie twory zwane wahadłami. Są to energo-informacyjne struktury, które poprzez wpływ na świat fizyczny, rozniecają energię konfliktów. Ich cel to rozdrażnienie Ciebie i przechwycenie Twojej energii. Inna ciekawa zależność to fakt, że gorączkowe pragnienia nacechowane panicznym lękiem, że się nie spełnią – naprawdę się nie spełniają. Im bardziej gorączkowe i lękowe pragnienie posiadania czegoś, tym to coś jest jeszcze bardziej nieosiągalne. I odwrotnie – jeśli człowiek się czegoś boi, lub pała do czegoś zapalczywą nienawiścią, to jak na złość przytrafia mu się to w nadmiarze.

Jeśli ktoś jest biedny, to będzie panicznie pragnął się wzbogacić. Dodatkowo, pieniądze będą mu się kojarzyły z czymś złym, z traumą. Jaki więc będzie efekt? Rezultat nietrudno przewidzieć. Biedny nie tylko się nie wzbogaci. Ale będzie coraz biedniejszy. Zwolnią go i dostanie o te 200 zł mniej płatną pracę. Rata kredytu nagle wzrośnie. Pojawi się jakiś nagły wydatek, np choroba dziecka. Żona zajdzie w kolejną ciążę pomimo antykoncepcji. Coś nagle zepsuje się w domu, potem jeszcze coś innego, i trzeba będzie wziąć kolejny kredyt.

Jaką ma więc karmę psychopatyczny, demoniczny miliarder? Jego emocje pełne są ekscytacji i dobrych energii. Przyciąga więc dobra karmę i bogaci się jeszcze bardziej. Lub przynajmniej żyje sobie spokojnie i na luzie. A jaką karmę ma człowiek dobry i empatyczny, ale muszący pracować u typowego polskiego prywaciarza za grosze? A więc człowiek zlękniony, pełen stresów, bez czasu na hobby, które jest baterią zasilającą życie? Ma zła karmę i przyciąga złe wydarzenia.

Macocha natura czyli największa tajemnica świata

I w tym tkwi ta olbrzymia tajemnica świata. Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, autystyczne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom. Pytanie za 100 punktów – dlaczego ludzki gatunek wydaje się być zupełnie niekompatybilny z biosferą planety i prawami natury? Bo fakt nieprzystosowania człowieka do tej planety widać w duchowości, psychice jak i na planie fizycznym.

Natura po prostu nie nadąża za nami, karząc i nagradzając nas na ślepo. Efekt – to rządy największych drani i dewastacja planety. To jest bardzo ważne – zrozumieć, że choć natura sama z siebie nie jest zła, to nie jest ona po naszej stronie. Ma ona swoje cele (przetrwanie za wszelką cenę, jak największe rozmnażanie, zwycięstwo silnych i zjadanie słabszych) i ich pilnuje. A my, ludzie? No chcielibyśmy czegoś więcej niż bycie jebiącymi się i rozmnażającymi zwierzaczkami. Tęsknimy do tych gwiazd przecież. Mamy naukę, kulturę, sztukę, duchowość, humanizm itp.

Upadek mitu natury, wraz z mitem boga czy siły nagradzającej za dobro a karzącej za zło, jest dość sporą traumą dla człowieka poszukującego prawdy. Wróćmy jeszcze do tej nieszczęsnej karmy. Koncepcja karania człowieka za winy z poprzednich żyć, których na dodatek nie pamięta, jest po prostu.. bezdennie głupia. Skoro człowiek ma obcięte (przez kogo i dlaczego?!) wspomnienia z poprzednich żyć, to nie wyciągnie wniosków z takiej pokrętnej nauki. Taka nauka jest możliwa tylko wtedy, gdy znasz przyczynę. Np dziecko wkłada rączkę do ogniska i się parzy. I już wie, żeby na przyszłość tego nie robić. Bo ogień jest bardzo gorący i to on był przyczyną poparzenia.

Nie tłumacz swojej bierności religią

Wielu ludzi jednak żyje i cierpi tłumacząc swój los karmą, lub dowolną tego typu religijną bzdurą. Są oni nauczeni bierności i bezradności. Często ktoś taki trafia np do psychologa. Jeśli ma szczęście, to przepracowuje na terapii swoje lęki i traumy, najczęściej z ateistycznym psychologiem. Który ma wyjebane na tego pseudo-duchowe brednie jak karma. I po prostu działa, korzysta z wolnej woli, i leczy swojego pacjenta. I po takiej terapii zła karma znika jak ręką odjął. Pacjent np zmienia pracę na lepszą, odchodzi od wyrodnego partnera i znajduje sobie kogoś dobrego. No i gdzie jest ta Twoja karma?

Jakie są więc wyjścia z sytuacji? Przede wszystkim polecam przeczytanie serii książek „Transerfing Rzeczywistości” autorstwa Vadima Zelanda. drobiazgowo opisywał on te i inne prawa rządzące naturą, światem. Opisywał też sposoby, jak wykorzystać je na własną korzyść. Bo to jest możliwe. I w morzu pełnym rekinów można nauczyć się pływać. Jego książki można kupić np tutaj: www.TaniaKsiążka.pl

Oto kilka porad, które można wcielić w życie:
świat zawsze stara się Ciebie zahaczyć, zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Nie musisz reagować automatycznie, czyli złością na takie sprawy jak uciekający autobus. Bo zaraz potem pojawiają się inne tego typu przykrości, o ile na pierwszą zaczepkę zareagujesz negatywnie.
zrezygnuj z panicznych pragnień, z poczucia że czegoś jest za mało, że coś jest trudno osiągalne. Nie tylko wyczerpuje to siły. Ale sprawia, że cel wręcz się oddala. Ba – to, co już masz, zaczyna topnieć jeszcze szybciej;
zrezygnuj też z agresywnej nienawiści czy bania się czegoś. Gdyż wtedy przydarza się to w nadmiarze;
pozwól sobie być sobą, ale jednocześnie pozwól innym ludziom by też byli sobą. Czyli by popełniali te wszystkie głupie błędy. By byli ignorantami, głupkami, nieświadomymi, czy jak ich tam nazywasz. By oglądali telenowele, mecze. Nie próbuj ludzi uszczęśliwiać ani uświadamiać na siłę.
ideologie i religie są najpotężniejszymi maszynami wampirującymi. Jak i skłócającymi ludzi ze sobą. Wszelkie inne konflikty (np partie, drużyny sportowe, zwolennicy takiej a nie innej marki samochodu) tak jak ideologie i religie, opierają się na wahadłach. Wahadła te mają za zadanie zebrać jak najwięcej zwolenników, skłócić ich z przeciwnikami, i w konsekwencji obu grupom odebrać energię życiową. Gdzie ona dalej jest transferowana przez te wahadła? Tego nie wie absolutnie nikt, nawet Ci najpotężniejsi, jak Zeland. Jeden bóg, a raczej diabeł raczy to wiedzieć;
nie przekonuj na siłę innych, ale przedstawiaj swój pogląd jako swoje własne zdanie. Nie jako „prawdę najprawdziwszą objawioną„, bo wtedy uruchamiasz w ludziach moduł obrony i agresji;
najważniejszy punkt – pasja, hobby. Robienie tego, co się autentycznie lubi, jest paliwem napędzającym życie. Dostarcza ogromnej ilości energii życiowej. Wiele jest przesłanek za tym, że ten codzienny kierat i brak czasu dla siebie, jest przyczyną ludzkich tragedii, w tym chorób i przedwczesnych smierci;
wyluzuj trochę. życie to jeden wielki żart. Symulacja, iluzja, matrix, hologram.. Czy chuj tam wie co. Nie musisz mieć tego wszystkiego co wypada mieć „w Twoim wieku„. I nie musisz spełniać zachcianek społeczeństwa.

Tak mało wolności na Ziemi

Powiem więcej. Wolnej woli i możliwości decydowania o sobie jest rozpaczliwie mało. Choćby dlatego, że nie możesz się wypisać z instytucji państwa. Są kraje gdzie żyje się bardzo źle (większość), źle (np Polska) i neutralnie. W każdym z tych krajów jest multum chorych praw, biurokracji, absurdów. Tzw „przeszkadzaczy”. To osobna sprawa, dlaczego państwa takie „przeszkadzacze” utrzymują – celowo i z premedytacją. Są bezsensowne i kosztują biliony dolarów rocznie w skali świata. Wie to nawet absolwent podstawówki, który przed monopolowym z jabolem marki Bełt Wiśniowy się z nich śmieje. Myślisz więc, że nie wie o nich polityk – często osoba bogata w tajemną wiedzę i potężna?

Od państwa nie uciekniesz więc. Wolności i autentycznego decydowania o sobie jest bardzo mało. Czy na pewno chcesz więc służyć społeczeństwu i jego gierkom? Czy na pewno chcesz oddawać im tę resztkę wolności, czasu, pieniędzy, energii? W zamian za dom (na ogromny kredyt i 14 h dzień pracy), drzewo (w doniczce) i syna /córkę (które nabawią się dożywotnich traum)? Na tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Nie tylko o zasoby. Ale także o miłość, świadomość, szacunek, wolną wolę. Trzeba o nie walczyć z siłami natury i z reprezentantem sił natury – czyli społeczeństwem.

Nawet bycie w pełni człowiekiem nie jest obligatoryjne. Jeśli wiedzie się żywot pozbawiony wiedzy, targany przez wichry i burze rodziny, otoczenia, społeczeństwa.. I z niską świadomością, przejawiającą się tym, że uważa się, że ma się dziać jak się dzieje, że wszyscy powinni żyć tak samo.. To taka egzystencja bardzo przypomina żywot zwierzęcia. One też nie maja wiedzy, nad niczym się nie zastanawiają i niczego nie kwestionują. Tylko żyją według praw natury i swoich stad. To wszystko trzeba sobie wypracować. Wtedy te karzące siły natury powoli zostawiają nas w spokoju.

Czy życie to przepracowywanie kolejnych lekcji?

I jeszcze jedna doktryna, która jest uważana za pewnik wśród ludzi uduchowionych. Otóż przed wcieleniem się duszy w ciało, mamy sobie wybierać planetę, naród, rodzinę. Mamy dzięki temu uczyć się, przerabiać życiowe lekcje. Przez kolejne i kolejne reinkarnacje zdobywamy coraz więcej „punktów„. No dobrze, ale.. Co, jeśli to nie jest do końca prawdą? A co, jeśli przybyliśmy tutaj, by po prostu żyć, i doświadczać przyjemności i pokus tego świata? A co, jeśli tego właśnie pragnie dusza – radości, rozrywki, zabawy, takiej trochę wolnej amerykanki? Ale ten świat tak bardzo to uniemożliwia?

I wróćmy do tego, co pisałem na początku artykułu. Zobaczcie, że ten świat robi dosłownie wszystko, by te radosne swawole i pragnienia duszy ograniczyć. Świat każe nam po prostu pracować, spoważnieć, płodzić dzieci, nie zajmować się „głupotami” takimi jak hobby, słuchać się innych, żyć jak wszyscy. Czyli każe nam żyć dokładnie na odwrót, niż chciałaby dusza. Dziwne i zastanawiające, prawda? I znowu zadam to pytanie.. Dlaczego ludzka dusza jest niekompatybilna z tym, co nakazuje ten świat? Dlaczego wymusza się na nas taki gwałt na duszy?

Koncepcja z lekcjami życiowymi odrabianymi na trudnej planecie, też bywa wykorzystywana do usprawiedliwiania bierności jak i złej sytuacji w której żyją ludzie. Zauważcie, że to jest ten sam schemat co w przypadku nagrody w raju czy prawa karmy. Dostaniesz za to nagrodę – ALE KIEDYŚ, nie teraz. Owszem, w koncepcji lekcji życiowych jest dużo prawdy i są przesłanki, że tak jest naprawdę. Z tym że nie jest to całość prawdy. Bo istnieje jeszcze druga strona medalu. Czyli Twoja wolna wola, Twoja aktywność, Twoje radosne doświadczanie życia.

Nie dajcie sobie wmówić filozofii ofiary. Nigdy nie dajcie sobie też wmówić, że z jakichś powodów Wasze cierpienia i niepotrzebne lub bezskuteczne wyrzeczenia, są potrzebne. Warto obudzić się z mentalności ofiary, w której tkwiliśmy ten cały eon ciemności i wojny. Długie tysiąclecia. Jeśli nie będziesz chciał rozprawiać się ze swoimi brakami, lękami, traumami.. Jeśli nie będziesz chciał działać i zmieniać się, to Twoje życie będzie niczym statek na zmiennych wichrach morza. Czyli na wichrach społeczeństwa. A Ty to nazwiesz boskim planem, doświadczaniem przez Boga, testem wiary, karmą, odrabianiem życiowych lekcji.. Lub jakąkolwiek inną, bzdurną nazwą. I rzeczywiście: wtedy prawa natury faktycznie będą jawnie przeciwko Tobie, nie zważając na Twoje dobro, życzliwość czy empatię.

Jednak nie jest aż tak źle. Głowa do góry 🙂

Mimo tego wszystkiego co opisałem, warto spojrzeć na świat trochę pozytywniej. Choć w polskich warunkach o to trudno. Szczególnie jak towarzyszą temu nasze polskie wzorce, niska pensja, depresja czy jakaś choroba. Sam wiem po sobie. Ale nie jest aż tak źle. Dużo jest też codziennych, małych radości, których często w ogóle nie zauważamy. A szkoda. Żeglować na tym pełnym wichrów i rekinów morzu życia, można się nauczyć.

I kolejny ważny argument. Ludzkie pod-systemy też ulegają pozytywnej przemianie, ewolucji. Popatrz jak trudne były warunki życia w XIX (19) wieku. To całkiem niedawno, ledwie kilka pokoleń. Prawie że „wczoraj„. Gdy restrykcje i terror społeczny był po stokroć gorsze niż teraz. Gdy nie było medycyny, więc większość ludzi umierała przed 18 rokiem życia. Gdy kobiety jak i wiele grup ludzi nie miało praw, np wyborczych. I często żadnych praw – bo byli np skazywani na tułaczkę, wygnanie z wioski. Gdy nie było internetu, a więc wiedzy. Posiadały ją tylko tajne organizacje, ewentualnie uniwersytecka śmietanka. Czyli garstka. Teraz jest ona udostępniona na kliknięcie myszką komputera.

Ponoć to wszystko ma się zmieniać coraz szybciej, ponoć ta natura ma się zreformować czy naprawić.. Tak głoszą przekazy ludów starożytnych, jak i przekazy ezoteryków i gnostyków. Jestem jednak sceptyczny w tej materii. Pożyjemy, zobaczymy 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

Największa życiowa tajemnica..

Temat wiele razy był wałkowany u mnie, ale o tym nigdy nie dość. Modna jest teraz tematyka antysystemowa. Z systemem czy też matrixem należy więc walczyć, zmieniać go, lub próbować uciec z niego. Tak, to jest w pewnym sensie ważna prawda, tylko nie oddaje to pełni sprawy. Bo zawsze jest jakieś „ale„, choćby małe 😉

Społeczeństwo twierdzi wprost, że człowiek dorosły nie ma prawa mieć żadnych zainteresowań, a już w żadnym wypadku hobby, bo to dziecinne. I nie może „filozofować” czyli kwestionować status quo. Broń Boże nie może mówić o grzechach i hipokryzji społeczeństwa. Bo to się ukrywa jak tylko się da, choćby dwa metry pod ziemią.. Jednym słowem – ma zająć się „czymś konkretnym„, np zarabianiem czy płodzeniem dzieci.

A najgorszym grzechem jest po prostu życie swoim życiem, w ramach tego co się ma, nawet jeśli jest to życie skromne. Tego, czyli braku bezgranicznej służby społeczeństwu i zaprzedania mu swojej wolności i całego czasu – ludzie nie wybaczą. Człowiek dorosły ma być skrzyżowaniem przewodu pokarmowego, niańki, bankomatu i maszyny do zarabiania.

Czy walka z systemem się opłaca?

Walka z systemem, szczególnie ta nacechowana złymi emocjami, daje raczej niewiele poza frustracją i poczuciem niemocy. Spójrz na te wszystkie strony antysystemowe, anty NWO. To są kopalnie strachu, bólu dupy, frustracji i.. zwykłego szaleństwa. Bo tak to trzeba nazwać. Sam przez taki etap przechodziłem, więc nie jestem tylko teoretykiem. Nie trzeba być też stale poza matrixem, bo to jest.. niemożliwe. To tak jak z pływanie w morzu, które z natury jest bardziej niebezpieczne, niż choćby jezioro. Nie trzeba się wkurzać i bać, ale warto się nauczyć pływać.

System jest także nasz. Warto nauczyć się w nim żyć choć to jest trudne. Wtedy wsiąkasz w ten system na swoich własnych zasadach. Bierzesz z niego to, na co masz ochotę i na co masz np pieniądze. Nie ulegasz presji i nie bierzesz tego, co Ci każą inni. A owi inni bardzo lubią to robić – bo jak już pisałem, ludzie mają wbudowaną podświadomą obronę systemu.W dużym uproszczeniu, system to fizyczna projekcja wielu połączonych umysłów. Jacy ludzie, taki system, jaki naród, tacy politycy nim władający i takie realia ekonomiczne.

System ogranicza człowieka do roli pracownika, konsumenta, rodzica. Zabiera jego pasję, wolną wolę, czas, 90% wypracowanego dochodu (bo kapitalizm tak ma), wolność. Tak, to prawda, jest to program podstawowy, który musi istnieć, by trzymać ludzkość w ryzach – bo inaczej nie za bardzo się da. Istnieje jednak alternatywa do tego programu podstawowego wewnątrz systemu. Bo ten system to mnogość, jest w nim miejsce praktycznie na wszystko. Możesz przecież się wyzwolić, wybierać i robić to, na co masz ochotę, w ramach swoich możliwości i ograniczeń.

To naprawdę takie proste

Tak.. To naprawdę takie proste. Tak proste, że aż niemożliwe do uwierzenia, i w związku z tym przez lata nie mogliśmy do tego dojść. Często latami chcieliśmy się realizować w tym programie podstawowym i tym samym, słuchać nakazów i zakazów innych. Zaprzedając swoją istotę ogółowi. I często byliśmy przerażeni i sfrustrowani. Z jednej strony, baliśmy się pochłonięcia, przeżarcia i wysrania przez tę otchłań, zwaną matrixem, systemem, naturą. Baliśmy się że nie zrealizujemy np swoich pasji.

Z drugiej strony, system wymaga od nas coraz więcej i więcej. Już nie tylko drzewo, dom, syn. Ale jeszcze: studia, kariera, samochód, wysportowana sylwetka, wysokie zarobki, znajomości, życie towarzyskie itp itd. Jest tylko jeden kłopot.. System jest skrajnie deficytowy. Ziemia to planeta braków i niedoborów – tak jest skonfigurowany program nią zarządzający. Na realizację oczekiwań i żądań społeczeństwa / systemu, brakuje zwyczajnie pieniędzy, czasu i sił.

W Polsce takie minimum, ale to naprawdę minimum jeśli chodzi o godną egzystencję, to zarobki rzędu 5000 zł netto na miesiąc. Wg danych GUS, takie i większe zarobki ma 7% Polaków. A nawet przy tych dochodach ludzie mający dzieci i mieszkanie na kredyt muszą liczyć czy starczy do pierwszego. I potwornie się boją, i muszą pracować po 12 godzin w korpo. Typowy obraz to ojciec wychodzący z domu o 5 czy 6 rano, i wracający o 19 lub 20. Co to jest za życie? Dla mnie to byłoby piekłe. Choć tak żyje miliony ludzi w Polsce. Taka jest właśnie cena zaprzedania siebie i realizowania tego, co nakazują inni.

To także nasz system

Dalej: 90% generowanego przez Ciebie dochodu idzie do góry piramidy ekonomicznej – bo taka jest natura kapitalizmu. I nie ważne czy jesteś sprzątaczką i zarabiasz 1500 zł, czy jesteś inżynierem i zarabiasz 10 razy tyle. I tak dostajesz od systemu ochłapy. Z kolei kapitalizm i inne podsystemy (np patriarchalny i wszelkie inne społeczne) to proste pochodne systemu głównego – czyli natury, matrixa. Jest kryzys, trzeba ciąć koszta, podatki są wysokie, mogłeś się uczyć i zdobywać kompetencje, prawo pracy jest za mało elastyczne.. Tak mówią z jednej strony dzieci na garnuszku rodziców popierający Korwina. A z drugiej strony – cwani pracodawcy, którym to wszystko nie przeszkadza zmieniać samochodu co dwa lata i kilka razy w roku jeździć na zagraniczne wakacje.

Podsumowując – to jest także nasz system, co może wydawać się sprzeczne z tym co pisałem wiele razy. Ale wg mnie jest to do pogodzenia, a jedno drugiemu nie zaprzecza. Warto wiedzieć jak to wszystko działa. Że społeczeństwo nie posiada praktycznie żadnej przydatnej ani prawdziwej wiedzy. Nie może jej posiadać, bo wtedy nie chciałoby służyć systemowi, który tak wiele odbiera, nie dając w zamian zbyt wiele. Gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do kredytów, żeniaczki, dzieci.. To jedno pokolenie i cywilizacja upada, następuje jakaś straszna anarchia, rzeź.

Więc my robimy swoje, a inni robią swoje. O to też chodzi. Jak pozwalasz innym by byli sobą, by popełniali w nieskończoność te wszystkie głupie błędy, by byli ignorantami – to oni to podświadomie wyczuwają. Wszystko w systemie ma swoje konieczne miejsce, także te dwie postawy. Wyluzujmy więc i róbmy swoje.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Duchowe zasady działania świata w pigułce. Gdyby każdy to wiedział to życie byłoby prostsze

Gdy naprawdę zaczynasz poznawać czym jest system

Na początku nic nie wiesz o systemie i chcesz się w nim po prostu realizować. Kariera, kupowanie, drzewo, dom, syn / córka. Jeśli nie masz szczęścia być w gronie 7% Polaków zarabiających minimum godności lub więcej (dane GUS), to się po prostu bezustannie frustrujesz. Wpadasz w depresje, znerwicowanie. Potem zaczynasz zdawać sobie sprawę że coś z tym światem jest nie tak. Zakłamanie i szokujący rozmiar hipokryzji, odporność na wiedzę, manipulacje i wyzysk przez tych co są na górze społecznej piramidy.

I nie mniej szokująca skłonność gatunku ludzkiego do agresji i autodestrukcji. To wszystko szokuje i skłania do walki z.. wiatrakami. Dopiero po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że ten system to w sumie jedyna możliwość, by utrzymać tę agresywną planetę małp w jako takiej homeostazie. Ludzie są agresywni i autodestrukcyjni, w nieskończoność grają swoje egzaltacje i dramaty, nie chcą się uczyć i zmieniać. Ten system trzyma gatunek Homo Sapiens w ryzach i wymusza na tych nieszczęśnikach choćby minimalny rozwój. Jest po prostu potrzebny, choć mógłby przejść lifting / reformę (co ma miejsce, ale trochę za wolno 😉 ).

Walka, rywalizacja, ignorancja i mentalność ofiary przekleństwem świata

Ludzie są także zaprogramowani na walkę i rywalizację. Walczą ze sobą ideologie, religie i inne wierności. Walczą ze sobą osoby w pracy, w szkole. Także w internecie trwa swoisty wyścig, walka o to, kto ma lepszy status społeczny. Tragedie które są udziałem każdej rodziny, i to nierzadko tragedie krwawe – ukrywa się. Prezentuje się tylko portret rodzinnej sielanki i przystosowania społecznego.

Świat został zaprojektowany jako dystopia (przeciwieństwo raju), a „bóg„, czy też „świadomość zbiorowa” czy „natura” wydaje się mieć te same wady co ludzie, ale podniesione do naprawdę wysokiej potęgi. Czyli nieświadomość, okrucieństwo, brak serca, ślepota i głuchota na prawdę, i szereg innych ludzkich przywar. To dlatego mówi się, że bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

I to dlatego Carl Gustav Jung powiedział, że Hiob, zwykły człowiek, odnosi moralny i etyczny triumf nad samym bogiem. Bo Człowiek rozróżnia dobro i zło, i może wybrać. Zaś bóg naszej planety czy też natura, czy też jej świadomość zbiorowa – nie tylko nie może wybrać, ale wręcz nie zna tych pojęć. Więc w naszym ludzkim rozumieniu, wybiera na ogół zło.

Cytuję: „Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”
~
SemperParatus

Pogódź się z tym i nie walcz, ale.. czynnie zmieniaj

Nie oznacza to jednak akceptacji dla przemocy, rażącej niesprawiedliwości, braku serca, wyzysku, hipokryzji, ignorancji, odporności na wiedzę. System jest po to by trzymać w ryzach słabo rozwiniętych ludzi. Którym pod względem mentalności bliżej jest do świata zwierząt niż do świata ludzi.. System jest też po to by Ci ludzie nie zrobili jakiejś niewyobrażalnej anarchii. Więc chroni i opiekuje się też nami. I my jesteśmy dziećmi Ziemi, i my żyjemy, doświadczamy, uczymy i radujemy się dzięki systemowi. Owszem, trzeba się z tym pogodzić że tak jest, ale nie można tego akceptować. Miłość, życzliwość, radość to dobra, które mnożą się wielokrotnie, jeśli dajesz je innym – co jest paradoksem. To samo dotyczy wiedzy. Zdobywasz wiedzę po to, by dzielić się nią z innymi. Wywołujesz wtedy reakcję łańcuchową, rezonans.

Nie oznacza to oczywiście ślepej walki z systemem i sprzeciwiania się mu. Zgodnie z tym, co opisał Vadim Zeland w książkach „Transerfing Rzeczywistości„, taki ból dupy i toksyczny bunt obróci się przeciwko Tobie. Gdyż skieruje mechanizmy korygujące świata jak i wahadła. Sam o tym dużo wiem, bo doświadczyłem tego. Zmian dokonuje się spokojnie, nigdy nie uszczęśliwia ani nie przekazuje się wiedzy na siłę. Nie walczy się nienawistnie z religiami czy doktrynami, albo durnymi działaniami ludzi takimi jak kibicowanie.

Ewangelizowanie i przekonywanie innych daje skutek odwrotny do zamierzonego

Wyzbywa się chęci przekonywania i ewangelizowania innych, bo to zupełnie niemożliwe, a i rodzi bunt osoby wobec której stosujesz taki rodzaj.. przemocy. Co najwyżej przedstawiasz spokojnie, na luzie swoje przemyślenia, obserwacje i doświadczenia. Jako taką ciekawostkę, bez chęci przekonania czy pokonania drugiego człowieka w dyskusji. Bo ludzie wyczuwają to wszystko na głębokim podświadomym poziomie, i potem mogą być niemili lub całkowicie zamknąć się na Twoją wiedzę. To taki bunt bez buntu, to taka zmiana bez chęci zmieniania – i to jest konstruktywne.

Zawsze gdy próbujesz robić coś na siłę, to rzadko kiedy to wychodzi. Powoduje to konflikty, niesnaski, i zaraz rzucają się pod nogi różne „kłody„. Tak samo czegoś gorączkowo pragniesz, lękając się, że tego nie dostaniesz. Jak na złość to coś coraz bardziej się oddala. Siłowy i nacechowany złymi emocjami nacisk na świat nigdy nie prowadzi do osiągnięcia celu. Często prowadzi do skutku odwrotnego od zamierzonego.

Poniżej kilka założeń wziętych z jednej z grup na facebooku (link tutaj). Z którymi najbardziej się utożsamiasz? Ich wprowadzenie w życie to istna łamigłówka, i odbywa się stopniowo, u mnie przez lata.
-Pozwalam sobie być sobą a innym – innym;
-Jeśli się coś nie udało, to możliwe, że uchroniło mnie to przed gorszymi kłopotami;
-Z nikim się nie porównuję, do niczego się nie przywiązuję, łatwo przyjmuję i łatwo wypuszczam;
-W każdej negatywnej sytuacji dostrzegam pozytywną;
-Jeśli się uda to dobrze, a jeśli nie to jeszcze lepiej;
-Będzie tak jak zechcę, gdyż to ja kieruję swoją rzeczywistością;
-Słowo wierzę zastępuję słowem wiem;
-Jestem obserwatorem.

A teraz zapraszam do przeczytania trzech zbiorów praw duchowych rządzących światem:

1. Nakazy kreacji:

1. Istota fizyczna, aby zachować zdrowie fizyczne i psychiczne, powinna przyjmować pokarm pochodzenia mineralnego, roślinnego i zwierzęcego w odpowiednich dla gatunku ilościach.
2. Każdy sam kieruje swoim życiem i sam decyduje o swoim losie.
3. Każdy sam decyduje w jakim tempie chce się rozwijać.
4. Każdy ma prawo do wolności fizycznej i psychicznej.
5. Należy respektować wolną wolę każdej istoty, nawet gdy zdąża w niewłaściwym kierunku.
6. Z zasobów Pamięci Wszechświata mogą korzystać tylko osoby, które posiadły umiejętność absolutnie logicznego myślenia.
7. Istota żywa nie powinna otrzymywać wiedzy niezgodnej z jej stopniem rozwoju.
8. Im więcej istota żywa chce się nauczyć, tym większy musi wykonać wysiłek fizyczny.
9. Każda istota, która pragnie szybciej się rozwijać, powinna przestrzegać praw i nakazów Kreacji.
10. Każdy sam decyduje, czy chce postępować zgodnie z prawami i nakazami Kreacji.

2. Prawa kreacji:

1. Wszystko jest wibracją.
2. Sensem życia jest ewolucja duchowa.
3. Wszystko podlega procesowi nieustannej przemiany.
4. Każdy czyn wywołuje skutek, a każdy skutek ma przyczynę.
5. Wszystko co hamuje rozwój i zniewala umysł ulega eliminacji, a zmiany prowadzące do zwyrodnienia ulegają zniszczeniu.
6. Każda męska forma życia jest zdolna zapłodnić wiele form żeńskich.
7. Każda istota fizyczna posiada świadomość materialną i duchową.
8. Emocje istnieją tak długo, jak długo istnieje ciało fizyczne.
9. Kreacja zapewnia każdemu niezbędne warunki do kroczenia obraną przez niego drogą, ale drogi tej nie kontroluje.
10. Każda istota na etapie rozwoju materialnego podlega ustawicznemu cyklowi narodzin, życia i śmierci w świecie fizycznym oraz pobytu niematerialnego w świecie duchowym, gdzie jej życie jest przetwarzane przed ponownymi narodzinami.
11. Prawda jest stała i nie wymaga aktualizacji.
12. Każdy, kto dąży do prawdy, prędzej czy później osiągnie cel.
13. Nie ma istot nieomylnych i doskonałych, gdyż konfrontacja i dążenie do doskonałości stymulują rozwój.
14. W celu wspomożenia rozwoju na każdej zamieszkałej planecie w jednym okresie czasu żyje jedna nadzwyczaj wysoko rozwinięta duchowo istota wspomagana przez wyższe inteligencje, a w okresach przełomowych więcej.
15. Wraz z rozwojem duchowym istoty zmieniają się jej cechy charakteru.
16. Wszelkie formy życia osiągają wiek odpowiedni do stopnia rozwoju umysłowego.
17. Krzywa popełniania błędów wraz z wiekiem spada.
18. Im wyżej rozwinięta istota, tym bardziej jest precyzyjna.
19. Kto postępuje wbrew prawom i nakazom Kreacji, ten wywołuje katastrofę.
20. Wszystkie informacje wszechświata gromadzone są w Pamięci Wszechświata.

3. Klucze kreacji:

Klucz nr 1: Boska Matryca jest zbiornikiem, który utrzymuje wszechświat, pomostem pomiędzy wszystkimi rzeczami i zwierciadłem, które nam pokazuje to, co stworzyliśmy.
Klucz nr 2: Wszystko w naszym świecie jest wzajemnie połączone.
Klucz nr 3: Aby wykorzystać siłę samego wszechświata, musimy widzieć siebie raczej jako jego część, aniżeli jako odseparowanych od niego.
Klucz nr 4: Co raz było złączone, jest na zawsze połączone, niezależnie od tego, czy jest fizycznie związane, czy też nie.
Klucz nr 5: Akt skupienia naszej świadomości jest aktem tworzenia. Świadomość stwarza!
Klucz nr 6: Mamy wszelką moc, jakiej potrzebujemy, aby stworzyć zmiany, które wybierzemy!
Klucz nr 7: Obiekt uwagi naszej świadomości staje się rzeczywistością w naszym świecie.
Klucz nr 8: Nie wystarczy po prostu powiedzieć, że wybieramy nową rzeczywistość!
Klucz nr 9: Uczucie jest językiem, który „przemawia” do Boskiej Matrycy. Czuj, jakby twój cel był już osiągnięty, a twoja modlitwa już wysłuchana.
Klucz nr 10: Nie każde uczucie zadziała. To, które ma moc tworzenia, musi być pozbawione ego oraz osądzania.
Klucz nr 11: Musimy stać się w naszym życiu tym, czego pragniemy doświadczyć w naszym świecie.
Klucz nr 12: Nie jesteśmy ograniczeni tymi prawami fizyki, jakie znamy dzisiaj.
Klucz nr 13: W holograficznym „czymś”, każda jego część odzwierciedla całość tego czegoś.
Klucz nr 14: Uniwersalnie połączony hologram świadomości obiecuje, iż z chwilą gdy tworzymy nasze dobre życzenia i modlitwy, są one już odebrane w miejscu przeznaczenia.
Klucz 15: Poprzez hologram świadomości mała zmiana w naszym życiu zostaje odzwierciedlona wszędzie w naszym świecie.
Klucz nr 16: Minimalna liczba osób potrzebnych do wywołania zmiany w świadomości wynosi pierwiastek z 1% całej populacji.
Klucz nr 17: Boska Matryca służy jako zwierciadło naszych związków, które tworzymy według swoich przekonań.
Klucz nr 18: Sedno naszych „negatywnych” doświadczeń można zredukować do jednego z trzech uniwersalnych lęków (lub ich kombinacji): lęku przed porzuceniem, niskim poczuciem własnej wartości albo braku ufności [rozumianej jako poczucie bezpieczeństwa – przyp. tłumacza] .
Klucz nr 19: Nasze prawdziwe przekonania są odzwierciedlane w naszych najintymniejszych związkach.
Klucz nr 20: Musimy stać się w naszym życiu dokładnie tym, czego chcemy doświadczyć w naszym świecie.

Źródło tych trzech zbiorów praw:
https://www.facebook.com/groups/klubswiadomych11/

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Cały świat gra iluzję.. Także w relacjach

Stare łacińskie przysłowie głosi: „Totus mundus agit histrionem.” Czyli w tłumaczeniu na polski: Cały świat gra komedie / tudzież: cały świat gra odgórnie ustawione role. Te role to role społeczne, zawodowe, związane z religią, reprodukcyjne. Służą one podtrzymaniu systemu i jego wiecznie zaburzonej homeostazy. Ta komedia, te odgórnie zaplanowane role, to inaczej iluzja życia. Nazywa się je albo karmą, albo kołem samsary. Przed wcieleniem w ciało dusza ma wybierać rodzinę, która zniszczy jej psychikę, traumy jakie będzie przechodzić, jak przerabiane lekcje.

Zniesmaczony? Dobra, dość tych bzdur. To nie karma powinna rządzić Twoim życiem, ale Ty sam, dokonując świadomych wyborów. Dopóki będziesz nieświadomie zezwalał na to, to będą rządzić Tobą okoliczności. Nazwiesz je cierpieniem za grzechy, przerabianiem życiowych lekcji, spłacaniem długów z poprzednich żyć, karmą.. Nie ważne. To nadal będą „jakieś tam okoliczności” a nie Twoje świadome decyzje. Cały ten świat jest po prostu iluzją. Koło samsary (czyli koło życia), karma, zasady i cele społeczeństwa – to wszystko jest iluzją.

To wszystko jest jednak potrzebne i konieczne, aby ludzie o niskiej mentalności mogli doświadczać i rozwijać się – choćby minimalnie, jak teraz. I Ty i ja dostaliśmy właśnie od tego „niedobrego” systemu niepowtarzalną szansę, by ogarnąć jak on działa, by obudzić siebie i pomagać innym. Ślepy bunt przeciwko temu wszystkiemu jest destrukcyjny. To błąd który czasami popełniam.

Ludzie i ich chory materializm

Ludzie postrzegają innych przez pryzmat przydatności dla systemu. Czyli: jakie ma wykształcenie, ile zarabia, czy ma żonę / męża, czy ma lub planuje dzieci. Jest to bardzo płytkie, materialne postrzeganie człowieka. Rodzi ono ogrom pretensji, żali, frustracji, zła. Gdy zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka głębiej, niż przez pryzmat materialistyczny – to z większością ludzi nie będziesz chciał nawet wypić kawy. To nieprawda że wtedy włącza się new age’owa miłość do każdego człowieka. To nie tak. Zaczynasz wtedy dostrzegać tę iluzję. I to, jak groźni są ludzie, gdy mówisz że nie chcesz wspierać systemu, a idziesz swoją ścieżką. Po prostu asertywnie chronisz siebie. Te dwa światy nie pokrywają się już. Oni mają swój świat i swoje doświadczenia, i mają do niego prawo. A ty masz prawo do swojego świata.

Bierze się z tego kilka niekorzystnych programów czy też uwarunkowań, podług których ludzie działają. Pierwszy wzorzec to program kat-ofiara. Ofiara silniejszego od siebie, jest tak często katem wobec słabszego od siebie. Stąd tak wielu ludzi to takie małe, przebiegłe, głupio-mądre skurwysynki. Jak widzą silniejszego – to się boją i szanują. Ale gdy tylko zobaczą słabość, to wbiją szpilę albo się pastwią. Drugi wzorzec to podświadoma obrona systemu. Gdy nie chcesz służyć systemowi tak, jak to robią oni (np potomstwem, czyli całkowitym oddaniem swojej wolności), to spotykasz się z agresją. System ten, w tym koło samsary – reinkarnacji – jest im bardzo potrzebny. Nie są gotowi na jego opuszczenie.

Stereotypy płci wiecznie (?) żywe?

Istnieją pewne różnice w postrzeganiu płci i ich ról przez ludzi. Podstawą jest oczywiście osłabienie mocy pierwiastka żeńskiego. Miało to miejsce nie wiadomo jak dawno temu, i przyczyniło się do powstania patriarchatu. Od kobiet wymaga się więc urody, uległości, nie kwestionowania racji samca, niewielkiego doświadczenia seksualnego. Budzi to bunt w kobietach – a co, jeśli nie miałabym urody? A co jeśli się zestarzeję? I dlaczego mam być uległa i siedzieć cicho, nawet gdy facet mówi totalne bzdury? Dlaczego nie mogę mieć racji? I dlaczego mężczyzna nie może uczyć się ode mnie, tak jak ja od niego? No i dlaczego nie mam prawa realizować się w seksualności tak jak mężczyzna, tylko muszę to ukrywać?

Od mężczyzn wymaga się zarobków, mieszkania, samochodu, ekstrawertyzmu, sylwetki, siły. Tak więc obie płcie „sprzedają się” tej drugiej. Powstaje tutaj pewien konflikt w psychice. Powstaje niechęć i obrzydzenie do samego siebie, jak i pogarda wobec płci przeciwnej. „No jak to? Dlaczego mam spełniać te wszystkie wyśrubowane do maksimum i sprzeczne wymagania? Dopóki te zalety mam, to mogę się realizować. A co, jeśli je stracę?” W głębi duszy nikt nie chce być tylko kopulatorem, reproduktorem czy bankomatem. W głębi duszy pojawiają się pytania: „Czy jestem czymś więcej niż status finansowy, siła czy uroda”?

Bo gdy brakuje zaplecza intelektualnego i wyższych wartości..

Z drugiej strony, często brakuje właśnie tej „innej wartości„. Oczywiście, każdy z nas jest niepowtarzalną duchową istotą.. Ale często ta wartość nie jest rozwinięta i wyartykułowana. Brakuje zaplecza intelektualnego i duchowego by płeć przeciwną oczarować. Taki typowy facet, pełen lęków i kompleksów, najczęściej nieuświadomionych.. Będzie zazdrościł, oceniał, kontrolował, reagował agresją, bał się seksualności kobiet. Wobec kobiet silnych będzie szczególnie nienawistny.

Tak samo kobieta, taka typowa serialowa Karynka. Będzie strzelała fochy, robiła sceny, zamykała partnera w niekoniecznie złotej klatce, będzie zazdrościła, groziła odejściem. Wobec wrażliwszych mężczyzn taka kobieta będzie szczególnie zapalczywa i niemiła. Po czym będzie wpadać w ramiona tych „silnych„, ale silnych w sposób samczy, agresywny. I będzie płakać i rozpaczać, jaki świat zły, jak nie ma na nim dobrych mężczyzn.

Są to zachowania mentalnych dzieci, które nie dorosły, pomimo tego, że ich ciała są już dojrzałe. Tacy ludzie nie nadają się ani do związku, ani tym bardziej do posiadania dzieci. To co przedstawiłem powyżej, to takie papierki lakmusowe. Sam widzisz, jak bardzo jest to proste. Całe życie szukałeś bezskutecznie odpowiedzi na pytanie, jak się ochronić przed zimnymi draniami (jeśli jesteś kobietą), lub jak się chronić przed wrednymi sukami (jeśli jesteś mężczyzną).

To o czym boi się mówić nawet psychologia

Nikt Ci o tym nie powiedział. Pal licho rodziców, nauczycieli i kapłanów – oni nie wiedzą o życiu absolutnie nic. Ale nawet psychologia ukrywa te proste fakty. A tu masz – odpowiedź jest tak prosta i logiczna, że można tylko usiąść i.. pół godziny się śmiać. Chryzyp z Soloi to grecki filozof, który umarł ze śmiechu od własnego żartu. Z kolei jeden ze wschodnich Buddów, gdy poznał prawdziwe oblicze świata, to.. usiadł i nie mógł przestać się śmiać. Śmiał się dosłownie godzinami. Bo przecież cały świat gra komedię, iluzje, ułudę.

A teraz zdradzę Ci jeszcze jedną przesłankę – taki papierek lakmusowy. O tym, jak rozpoznawać mentalność innych ludzi. Zadaj mężczyźnie pytanie – co sądzi o silnych kobietach. Zaznacz że wcale nie chodzi o islamo-lubne feministki. Ale o te kobiety które są naprawdę potężne, asertywne, wolne, mają własne zdanie, zainteresowania, wykształcenie. Jeśli będzie gardził takimi kobietami – wtedy masz do czynienia z osobą niedojrzałą. Z którą o pewnych tematach lepiej nie rozmawiać i się nie zwierzać. I lepiej z taką osobą się nie wiązać, jeśli jesteś kobietą.

Taki mężczyzna oprócz wykazywania tych negatywnych cech, nie zniesie tego że możesz mieć rację, że możesz być mądrzejsza, i nie zniesie Twoich sukcesów. Taki mężczyzna podświadomie wie, że tak naprawdę jest.. słaby. Więc maskuje tę słabość samczością i agresją, i podświadomie boi się kobiecej siły. Jest ona zagrożeniem dla jego kruchej i często.. małej męskości. Nie, nie tylko dosłownie małej – choć też nierzadko o to chodzi 😉

Cytat: „Tu jest problem. Pewnie dlatego sfrustrowani ojcowie tak często wyżywają się na synach i partnerkach. Stąd tak wiele męskiej przemocy w rodzinach i na świecie. Bo jak tu udowodnić innym i sobie, że jest się mężczyzną? Jak zbudować wewnętrzne poczucie męskości i godności? To obecnie zadanie trudniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Kiedyś pomagały w tym wojny, z których można było wrócić jako żywy lub martwy, ale bohater. A tu od trzech pokoleń w Europie nie było wojny. Całe szczęście.

Całe szczęście. Ale jeśli nie znajdziemy innego sposobu na zaspokojenie męskiej potrzeby rytuału przejścia to będziemy mieli coraz więcej przemocy domowej, represjonowania i upokarzania wszelkiego rodzaju mniejszości, wojen kibiców i zwolenników różnych klubów, różnych wierzeń, przekonań i bogów – a także pompowania wielkościowej iluzji narodowej. Szczególnie to ostatnie jest groźne, bo – jak uczy historia – doprowadza do wojen. Bo jest dla sfrustrowanej męskości najbardziej pociągające, wręcz biologiczne – mieć czystą, narodową krew i spermę na sztandarach.”
~Wojciech Eichelberger

..Bo silne kobiety i wrażliwi mężczyźni budzą kontrowersje

To ma zastosowanie także w drugą stronę. Zadaj kobiecie pytanie, co sądzi o wrażliwych, emocjonalnych mężczyznach. Zaznacz od razu, że wcale nie chodzi o stereoptypowych korwinistów grających do rana w gry, którzy nigdy nie byli z kobietą. Ale chodzi o mężczyzn uczuciowych, nie wstydzących się okazywać emocji (np płaczu), którzy potrzebują więcej czasu by zaufać i ośmielić się wobec kobiety. Mężczyzn którzy często są introwertykami i nie chcą zgadzać się z wzorcem Schwarzeneggera, twardziela.

Jeśli usłyszysz pogardę, drwiny, podśmiechujki (np cipeusz, kastrat, itp) to wiedz, że masz do czynienia z typową, niestabilną kobietą. Nie warto takiej osobie się zwierzać, ani wiązać z nią. Taka kobieta może Cię podziwiać, ale stale będzie Cię „testować„, choćby strzelając fochy. Gdy tylko noga Ci się powinie, gdy tylko przyjdzie moment załamania, słabość – wykorzysta to. Np zdradzi sekrety innym lub odejdzie. Taka kobieta podświadomie wie, jak bardzo brakuje jej wewnętrznej siły. Nie stać ją więc na wrażliwość i dobro wobec słabszych.

Jaka jest więc recepta, oprócz rozprawy ze swoimi kompleksami, lękami, traumami? Jeśli jesteś mężczyzną – nie bój się swoich uczuć, wrażliwości. Bądź otwarty. Nie oceniaj i nie osądzaj kobiet, szczególnie podług starych, samczych wzorców. Bo wtedy one się zamykają. Jeśli wykazujesz te brzydkie, samcze cechy – to przyciągasz właśnie albo typowe, serialowe kobietki, albo zimne, wyrachowane suki. Jeśli jesteś kobietą – odnajdź swoją wewnętrzną siłę. Jesteś takim samym człowiekiem, członkiem społeczeństwa. Też masz prawo mieć rację, być asertywna, mądra i silna. Twoja słabość przyciąga albo typowych, zdesperowanych facetów, albo zimnych drani. Bo jeśli nie masz siły w sobie, to szukasz substytutu tej siły w facetach. A najczęściej jest to substytut gównianej jakości.

Prawdą jest także to, że skoro człowiek nie reprezentuje sobą tej wartości wyższej, wznioślejszej, to wymaga się od niego, by w relacji dał tę „zwierzęca” podstawę. Czyli u kobiet uroda i uległość, a u mężczyzn finanse, samochód i prosta siła. No coś przecież trzeba dać temu drugiemu człowiekowi, prawda? Tak samo jest jeśli chodzi o służbę ogółowi. życie polega na braniu jak i dawaniu, czyli służbie. Jeśli nie dajesz nic „niestandardowego” (np kultura, sztuka, filozofia, nauka, duchowość, nowe idee, pasja) to powinieneś dać społeczeństwu tę podstawę. Czyli właśnie rodzinę, dzieci.

Zapraszam też do przeczytania dwóch ciekawych felietonów w temacie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

„Dziwne” przesłania książek, filmów i teledysków demaskują ukrywaną prawdę o świecie

Ludzie filozofii i sztuki i ich wiedza..

Od wieków, a właściwie od tysiącleci Ci, którzy mają wiedzę, starają się ja przekazywać innym. Jest to uniwersalne prawo wszechświata, że wiedzą i informacjami należy się dzielić – wtedy one procentują. Filozofowie, muzycy, pisarze, artyści, filmowcy starają się często przekazać choć część wiedzy jaką mają, w swoich dziełach.

Przy czym często muszą się oni posługiwać językiem metafor, archetypów, symboli. W końcu Sokratesa otruto, bo mówił ówczesnej konserwatywnej dulszczyźnie prawdę. Jezusa za to samo ukrzyżowano (podobno, ale to już inna sprawa). Przez całe tysiąclecia największą zbrodnią były dwie rzeczy. Mianowicie: samodzielne myślenie jak i życie na własnych zasadach. To od zawsze jest największym zagrożeniem dla elity.

A nie rewolucje, które ta elita najczęściej sponsoruje i steruje. I za te dwa grzechy kary był radykalne – spalenie na stosie, ukrzyżowanie, czy wygnanie z wioski na śmierć głodową. I do dziś pozostał po tym ogromny lęk w podświadomości poszczególnych ludzi jak i w nieświadomości / świadomości globalnej. To dlatego mamy taką trudność z wyjściem poza nawias społeczeństwa.

Szukaj głebszego przesłania, patrz szerzej niż większość

Język archetypów jest językiem prastarym i uniwersalnym. Wywodzi się on jeszcze z mitologii, a kto wie, może z czasów jeszcze wcześniejszych. Mitologie Rzymu, Greki, Słowian czy Judei (Biblia, Kabała) korzystają z tego języka. Współcześnie Carl Gustaw Jung przyporządkował mitologiczne archetypy do elementów ludzkiej podświadomości. Niestety, oficjalna psychologia nie poszła jego torem w dalszym rozwoju.

Koncepcja psychologii głębi czy archetypy zostały przez nią porzucone na rzecz tego, co mamy teraz. Czyli: masz być uspołeczniony (modne słowo), normalny, i taki jak wszyscy. Masz konsumować, pracować, rozmnażać się, i nie zadawać zbędnych pytań. Ale wróćmy do meritum.

W wielu świętych księgach, mitologiach, książkach, wierszach, filmach, serialach, teledyskach, a nawet grach komputerowych możemy odnaleźć ślady tego przesłania. Już starożytni filozofowie, sławni i znani choćby ze szkoły średniej, pisali o tym, o czym pisali dzisiejsi mistrzowie. Tacy jak Osho, Tolle, Zeland, Wereszczagin czy de Mello. Życie na naszej planecie to misterium kłamstwa, podstępu i odwrócenia wszystkich wartości do góry nogami.

Społeczeństwo jest nieszczęśliwe i się myli – oto zagadka tajemnej wiedzy

Wartości społeczeństwa, które jest konserwatywne i zachowawcze z natury, są wartościami zbankrutowanymi. No niestety, ale nie przyniosły one światu nic dobrego. Ludzkość jest po prostu nieszczęśliwa. Tonie w rozpaczy, w pragnieniach, namiętnościach i żądzach nie do spełnienia. Bo nawet gdyby wszystkie je spełnić za pomocą jakiejś czarodziejskiej różdżki.. To zaraz ludzie wymyśliliby sobie kolejne pragnienia, pożądliwości, i kolejne problemy i kolejnych wrogów. I znowu byliby nieszczęśliwi.

Bo taka jest konstrukcja ludzkiej psychiki. Przypomina ona pętlę Mobiusa, gdzie jeden problem generuje kilka kolejnych. I gdzie właściwie nie ma rozwiązań jej problemów. Jednostka musi sama wykonać pewną pracę by się wyzwolić. Ten, kto autentycznie i szczerze chce się uwolnić, zostanie uwolniony. Dzisiejszych „Sokratesów” nikt nie skazuje na śmierć, przynajmniej na Zachodzie. Kłopot jest taki, że większość ludzi nie jest w stanie tej pracy wykonać.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na krótkie nagranie z głębszym przekazem..

Proponuję dziś teledyski gwiazdy pop-kultury That Poppy. Teledyski te zawierają cenne przesłania. Poniżej wkleję jeden z nich:

A teraz interpretacja tego teledysku That Poppy. Uwaga, spojlery 😉

Na początku – piramida i biali ludzie bez twarzy, bez ubrań, i taki sam, biały, bezosobowy świat – czyli matrix, system, społeczeństwo;
Potem stare dziady w gustownych garniturach i na wózkach inwalidzkich trzymają w ręku scenariusze – czyli to, co system proponuje ludziom;
Potem jest sam diabeł (Architekt Matrixa, władca planety 😉 ) a wokół That Poppy, istoty świadomej, bezwolnie tańczą marionetki systemu – białe, bez twarzy;
Stół, na którym są kości i czaszka pozbawiona górnej części. W domyśle – czaszka pozbawiona mózgu, bo wyjęto go przez tę górną część. Kości, czyli ochłapy np od kapitalistów?
Potem gwiazda wychodzi ze studia nagraniowego (matrixa) wbrew usilnym protestom diabła;
Wychodzi na zewnątrz budynku (pokonuje barierę iluzji). Tam ludzie trzymają kartki, na których są czarno-białe twarze, podobne do tych białych wewnątrz. Wg mnie symbolizują one gotowe role, które narzuca nam społeczeństwo. Gwiazda bierze pędzel z farbą i je przekreśla – neguje, sprzeciwia się im;
Pod koniec wyrywa starym dziadom w garniakach scenariusze, bierze ich za wózki inwalidzkie i szura po studio.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: