Tag: zdrowie

CZY KAWA JEST ZDROWA? BADANIA: TO SZKODLIWA I ZABÓJCZA TRUCIZNA!

Czy kawa jest zdrowa?! Niestety, nie wiesz wszystkiego o jej szkodliwości!

Kawa jest bardzo popularną używką. Towarzyszy nam w domu, w pracy, w szkole czy podczas spotkań ze znajomymi. Kofeina, czyli jedna z substancji czynnych kawy, napojów typu cola i energy-drinków, jest jednym z trzech narkotyków dopuszczonych przez państwo i jego aparat opresji. Przeprowadzono mnóstwo badań odnośnie prozdrowotnych jak i szkodliwych właściwości kofeiny i kawy. Ładnie brzmiące tytuły artykułów z rzekomo „naukowymi” badaniami wręcz krzyczą, że kofeina i kawa są zdrowe, zdrowe i tylko zdrowe.

Wg panów naukowców najlepiej, gdybyś traktował obcą organizmowi kofeinę tak, jak jedzenie, wodę czy tlen! No cholera no, macie Wy rozum i godność człowieka, drodzy panowie jajogłowi? Jaka jest więc prawda odnośnie kofeiny i kawy? Czy naprawdę jest ona zdrowa? A może coś jest przed nami ukrywane?! Czy możliwe jest, że zabójcze wręcz właściwości kofeiny z kawy ujawniają się dopiero po wielu latach regularnego jej picia, wcześniej pozostając zupełnie niezauważone?! Niestety, ale wiele wskazuje na to, że tak jest.. W tym artykule przedstawię Ci istotę tego kawowego problemu, jak i to, jakie naprawdę kontrowersje wiążą się ze szkodliwością kofeiny.

Kawa, papierosy i alkohol: nieświęta trójca legalnych narkotyków

Oprócz kofeiny legalnymi narkotykami są też nikotyna i alkohol etylowy. Nikotyna ma służyć szybkiemu uzależnianiu ludzi i dojeniu ich z kasy – horrendalne ceny papierosów to wina podatków. W Wielkiej Brytanii paczka papierosów kosztuje 10 funtów, u nas nawet 17 złotych. Alkohol ma być takim „buforem bezpieczeństwa” dla systemu. To dlatego wódka i piwo to jedyne produkty w Polsce spośród milionów produktów, które nie drożeją. No, bądźmy uczciwi. 😉 Bo oprócz alkoholi, tanieją także środki psychotropowe. Drożeje praktycznie wszystko inne.

Tutaj opisałem, jak szkodliwy jest alkohol i dlaczego jako jedyny w Polsce produkt (obok leków psychiatrycznych..) nie drożeje:
Alkohol to narkotyk który powoli Cię zabija a rządy ukrywają jego szkodliwość!
Ekstremalne tabu [+18] Czy alkoholicy i psychopaci powinni mieć zakaz posiadania dzieci?

Pracownik styrany pracą, załamany niskimi zarobkami, podczas gdy jego szef kupuje już drugiego Lexusa, znajduje pocieszenie w butelce taniego wina lub w kilku tanich piwach. Dzięki temu z jednej strony nie załamie się i nie popełni samobójstwa (jest to jego jedyna rozrywka, ale jest), więc będzie produktywny dla systemu, a z drugiej strony będzie otępiały, spowolniony, więc nie zjednoczy się z sobie podobnymi i nie weszcznie buntu.

Kawa ma sprawić byś był produktywny dla systemu!

Jaka jest z kolei rola kofeiny? Kofeina z kawy ma Cię pobudzić na tyle, byś był robotnikiem lub korpo-ludkiem posłusznie wykonującym polecenia. Kofeina wzmacnia w mózgu ilość fal beta, czyli tych związanych z codzienną, rutynową aktywnością – w domu, w biurze, na magazynie itp. Przewaga fal beta to inaczej stan umysłu sekretarki bądź robotnika, nie wymagający zbytniej kreatywności ani twórczego myślenia.

A jeśli już o narkotykach i o aparacie przemocy państwowej mowa, to poniżej zapraszam Cię do zapoznania się z materiałem opisującym dlaczego walka z narkotykami i mafiami jest tak skrajnie nieskuteczna. Jest celowo nieskuteczna, a mafie mają protekcję spec-służb i tzw. rządu cieni („deep state”). W tym artykule przedstawiam niezwykle tani i prosty sposób na uszczuplenie zysków mafii, a następnie na ich całkowitą likwidację. Z Przyczyn zrozumiałych, nie zostanie on wprowadzony w życie:
Dlaczego walka z narkotykami i mafią jest tak bardzo nieskuteczna?!

Wymienię listę szkodliwych dla zdrowia działań (skutków ubocznych) kofeiny i kawy:

1. Nie wiadomo ile jest substancji w kawie. Dotychczas zidentyfikowano ich około 900, przy czym poznano działanie tylko nielicznych z nich. Kofeina nie jest tutaj największym problemem. Problemem jest wspólne oddziaływanie kofeiny i tych substancji, które jest wielokrotnie większe niż samej kofeiny. Kawa działa po prostu mocniej pobudzająco, niż kofeina z tabletek czy napojów typu Cola.

2. Czym tak naprawdę jest kofeina? Czy kofeina jest nam aż tak przyjazna, jak głoszą to wszem i wobec panowie naukowcy? Śmiechem żartem, ale niedługo będą postulowali podawanie wysokich dawek kofeiny nawet niemowlętom! Ale wróć. Przecież kofeina przenika przez łożysko do krwi płodu, więc.. Ale wróćmy do meritum. Otóż kofeina jest naturalnym pestycydem, produkowanym przez rośliny w celu obrony przed owadami. Kofeina ma paraliżować układ oddechowy owadów chcących żerować na liściach tych roślin. Takie same zadanie ma nikotyna, która również jest naturalnym roślinnym pestycydem. Na bazie cząsteczki nikotyny powstała baza półsyntetycznych środków ochrony roślin stosowanych w rolnictwie, czyli neonikotynidów. Słyną one z wyjątkowej toksyczności i szkodliwości dla środowiska naturalnego. Są jednym z czynników, które mogą powodować masowe wymieranie pszczół. Więc podsumowując: kofeina nie jest dla ludzkiego organizmu czymś naturalnym i nie jest jakimś cudownym „lekiem na wszystko”.

3. Jakie jest działanie kofeiny i kawy? Przyspiesza oddech, mogąc doprowadzić do astmy. Zwiększa ciśnienie tętnicze i przyspiesza akcje serca. Kawosze mają teoretycznie o kilkanaście procent większe ryzyko wystąpienia zawału serca lub udaru mózgu. To nie jest jednak najgorsze. Tak naprawdę pobudzenie dawane przez kofeinę z kawy to „kredyt” dawany przez mózg i nadnercza. A jak to z kredytami bywa, kiedyś trzeba będzie zacząć je spłacać i to z nawiązką. Szczególnie jeśli chodzi o zdrowie. Kofeina i kawa zwiększają poziom hormonów stresu w organizmie. Już zaledwie jedna filiżanka kawowego napoju zwiększa poziom adrenaliny aż o 200% jak i poziom o wiele bardziej problematycznego kortyzolu aż o 30%. Kortyzolu mamy i tak stanowczo za dużo, co jest związane ze współczesnym modelem życia, a raczej anty-życia. Kofeina stymuluje więc nadnercza, zmuszając je do wyrzucania tych hormonów stresu. Nadnercza, ciągle przestymulowane, powoli ulegają wyczerpaniu. A zasada w organizmie jest prosta. Jeśli jakiś organ lub układ ciała wykazuje nadczynność lub jest sztucznie stymulowany, to z biegiem lat albo zanika, albo zwalnia swoja pracę, albo wręcz przechodzi w fazę wyczerpania, a potem w pełnoobjawową niedoczynność.

4. Kofeina i kawa to także szybsza starość. Większa ilość kortyzolu oznacza mniejszą ilość DHEA, czyli tak zwanego hormonu młodości. Mamy cywilizacyjny problem z niedoborem DHEA już u 40- czy nawet 30-latków. Kofeina działa także moczopędnie. Usuwa z organizmu drogocenną wodę. Większość z nas jest chronicznie odwodniona. Nie tylko pijemy stanowczo za mało wody, ale także usuwamy ją z organizmu dodatkowo, pijąc zbyt duże ilości napojów z kofeiną, w tym kawy. Mniejsza ilość wody oznacza szybsze starzenie się skóry, i w konsekwencji starszy wygląd. Powinniśmy pić minimum dwa litry wody zimą, i trzy do cztery litrów wody latem.

5. Kawa i zawarta w niej kofeina działają negatywnie na żołądek i jelita. Kawa zaburza równowagę kwasową w żołądku, powodując zwiększenie jego PH. Żołądek by poprawnie trawić pokarm, powinien mieć wysoką kwasowość, czyli niskie PH. Jeśli to jest zaburzone, na przykład przez kawę, leki z grupy IPP (inhibitory pompy protonowej) lub choćby przez picie napojów podczas jedzenia, to zaczyna się kaskada problemów. Niestrawione treści pokarmowe wędrują do jelit, powodując rozregulowanie ich pracy. Jest to określane jako „nieszczelne” lub „przeciekające” jelito. Nieszczelność jelit dodatkowo jest potęgowana przez substancje z kawy, jak i przez substancje pochodzące z innych błędów dietetycznych. Od tego zaczynają się choroby autoimmunologiczne i różne inne. Przykłady? Celiakia, Leśniowskiego-Cronha, Hashimoto, Gravesa-Basedowa, toczeń, stwardnienie rozsiane i wiele innych. Te zagadnienia są naprawdę ważne, choć medycyna często je ignoruje. Dlatego nie pij kawy na pusty żołądek rano. Kawę i inne płyny pij godzinę przed lub dopiero dwie godziny po posiłku. Jedzenie musi się dobrze strawić, a ani kawa, ani jakiekolwiek płyny (choćby woda) w tym nie pomagają.

6. Kawa zmniejsza poziom testosteronu, hormonu męskiego, i jednocześnie zwiększa poziom estrogenu, czyli hormonu żeńskiego. Ma to szczególne znaczenie dla młodych mężczyzn, którzy z racji swej natury potrzebują wysokiego poziomu testosteronu. Nierównowaga hormonalna powodowana przez kawę nie przyda się także kobietom, które mają więcej estrogenu a mniej testosteronu niż mężczyźni. Nadmiar estrogenu powoduje drażliwość, skłonność do histerii, niestabilność emocjonalną. Ciekawe jest to, że estrogen pełni funkcję hormonu piękności, ale to tak na marginesie. Swoją rolę odgrywa tu też progesteron, którego większą ilość posiadają kobiety. Progesteron to hormon kobiecej stabilności i siły. Ta równowaga hormonalna jest z racji swej natury delikatna. Dodam również to, że do zwiększonego poziomu estrogenów przyczynia się także piwo jak i napar lub tabletki zawierające chmiel. Chmiel zawiera fitoestrogeny, czyli substancje roślinne bardzo podobne do ludzkich estrogenów. W mniejszym stopniu zawartość estrogenów we krwi mogą zwiększać napoje z plastikowych butelek PET, które zawierają ksenoestrogeny, czyli substancje syntetyczne naśladujące działanie estrogenów. Dużo złego robią także tabletki antykoncepcyjne, gdyż zawarte w nich estrogeny wchłaniają się niemal całkowicie, natomiast progesteron z tych tabletek wchłania się tylko w niewielkim stopniu. Powstaje więc nierównowaga;

7. I na koniec korporacyjno-spiskowy smaczek. Wiele potężnych koncernów tworzy tzw lobby kofeinowe. Istnieje broszura o nazwie: „Co należy wiedzieć o kofeinie” opublikowana przez International Food Information Council (IFIC) z USA, a jakże. Była dostępna w szpitalach i innych placówkach medycznych. Ciekawa jest lista „kibiców” i sponsorów IFIC. Są to Pepsi, Coca-Cola, M&M, Nutrasweet, Nestle, Hershey. Ich napoje i inne produkty często bazują na kofeinie. Z kolei „partnerzy” IFIC to także takie grupy, jak National Association of Pediatric Nurses oraz Children’s Advertising Review Unit of the Council of Better Business Bureau Inc. Wiadomo, że w interesie koncernów służy jak największa sprzedaż ich produktów. Więc promuje się picie kawy i innych źródeł kofeiny, bo to najpierw napędzi zysków branży spożywczej, a potem – farmaceutycznej. Prawda, że proste?

Jak pomóc uzależnionym od kofeiny / kawy w jej odstawieniu?

Co można więc poradzić osobie uzależnionej od kofeiny? Rozważ jej odstawienie. Przede wszystkim zmniejszaj jej ilości stopniowo, bardzo powoli, po jedną filiżankę na dwa tygodnie lub nawet dłużej. Jeśli pijesz mniej niż trzy filiżanki kawy dziennie, rozważ branie kofeiny w tabletkach. Zastąp szkodliwą kawę nieco mniej szkodliwymi tabletkami z kofeiną, a następnie redukuj dawkę – to moja luźna propozycja. Jednak nie łącz tych tabletek z kawą. Albo tabletki z kofeiną, albo kawa. Ważne jest to, byś nie pomylił dawek i nie przedawkował! Popularne na polskim rynku tabletki z kofeiną zawierają 100 mg lub 200 mg tej substancji. Musisz więc zwrócić uwagę na to, jakie tabletki kupujesz.

Bezpieczna maksymalna dzienna dawka dla dorosłego, zdrowego mężczyzny o wadze powyżej 70 kg to dwie tabletki po 200 mg lub cztery tabletki po 100 mg, czyli razem 400 mg kofeiny na dobę. Te maksymalne dzienne dawki są niższe np dla kobiet, dla mężczyzn o niskiej masie ciała, nastolatków, i szczególnie dla chorych na różne choroby. Ja proponuję Ci jedną tabletkę po 200 mg lub trzy tabletki po 100 mg na dobę. Dla przypomnienia, jedna filiżanka kawy zawiera, w zależności od wielu czynników, od 60 mg do 250 mg kofeiny. Napój energetyczny (energy drink) zawiera od 80 mg do 140 mg kofeiny. Półlitrowa butelka napoju typu Cola zawiera 50 mg kofeiny. Kofeina zawarta jest także w guaranie, herbacie, yerba mate, kakao i czekoladzie.

Mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie cenną refleksją. Życzę Ci dużo zdrowia jak i udanego powrotu do bez-kawowej trzeźwości, jeśli na taki powrót się zdecydujesz! 🙂

Poprzednie, obszerniejsze artykuły na temat kawy, kofeiny i jej szkodliwości znajdują się tutaj. Zapraszam! Jest tam dużo więcej cennych i szokujących informacji:
Czy kawa jest zdrowa? Niestety, kofeina jest szkodliwa a szokujące fakty są ukrywane!
Kawa zabija nas na raty, a my byliśmy okłamywani!
Energy drinki zabijają nastolatków! Ostrzeż znajomych!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. Jeśli zależy Ci na zwiększaniu zasięgu i Czytelnictwa moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

LEKARZE PRZEŁAMUJĄ ZMOWĘ MILCZENIA: SZCZEPIENIA SZKODZĄ ZDROWIU!

Czy szczepienia naprawdę szkodzą zdrowiu? Coraz więcej lekarzy przełamuje zmowę milczenia i zaczyna „sypać”!

Spór zwolenników szczepień z przeciwnikami szczepień wciąż przybiera na sile. Obie strony przerzucają się faktami, badaniami, danymi. Zwolennicy szczepień powołują się na swoje badania, na racjonalność i na powszechny w nauce konsensus. Przeciwnicy szczepień powołują się na swoje badania, jak i na argumentację, że szczepionki to tylko produkt, na którym się zarabia. Dzieci, rodzice i publiczna służba zdrowia mają być po prostu dojnymi krowami. Same szczepionki i tak nie ochronią przed zachorowaniem, kto ma zachorować ten zachoruje. W dodatku szczepionki mają być produkowane tak, by było jak najtaniej, co sprawia, że jest w nich dużo organicznych, genetycznych i chemicznych pozostałości. A jaki wpływ na zdrowie mają te pozostałości, to nikt nie wie.

Dodatkowo podnoszony jest też argument o tym, że koncerny farmaceutyczne mogą przymykać oko na obecność tych zanieczyszczeń w szczepionkach. Przecież jeśli dziecku się coś stanie, to w przyszłości będzie to nowy klient farmacji. Dodatkowo człowiek ewolucyjnie nie jest przystosowany do takiej ingerencji w układ autoimmunologiczny, czyli odpornościowy. Po tak potężnej baterii szczepień układ odpornościowy u wielu ludzi zaczyna „wariować” i atakować zdrowe komórki. To stąd ma brać się istna epidemia chorób autoimmunologicznych, takich jak Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna, celiakia, stwardnienie rozsiane i inne.

Zwolennicy szczepień kontra przeciwnicy szczepień

Zwolennicy szczepień i ogólnie wszystkich „wersji oficjalnych” w medycynie, nauce i polityce, punktują przeciwników szczepień, nazywając ich oszołomami. Oszołomy mają więc wierzyć w pseudonaukowe brednie, węszyć wszędzie spisek. Oszołomy mają także leczyć przeziębienie błotem, sikać na zranienie w kierunku odwrotnym niż północ i zakładać folię aluminiową na głowę, by zmniejszyć ryzyko zgwałcenia przez złą kosmiczną rasę – reptilian. Patrząc na to, co się dzieje na zdrowotnych czy ezoterycznych grupkach, jak i patrząc na to, co robią „internetowi duchowi guru”, nietrudno nie przyznać racji. Na internetowych grupkach o zdrowiu nie odzyskasz zdrowia, ale co najwyżej nabawisz się kurwicy od komentowania i ewentualnie uszkodzenia wątroby od zalecanych tam „porad”. Na internetowych grupkach ezoterycznych nie zdobędziesz rzetelnej wiedzy, co najwyżej nabawisz się kurwicy od użerania się czyja prawda o czakrze serca jest „mojsza”. Continue reading „LEKARZE PRZEŁAMUJĄ ZMOWĘ MILCZENIA: SZCZEPIENIA SZKODZĄ ZDROWIU!”

W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!

Pszczoły giną na ogromną skalę także w Polsce. Czy wiedziałeś o tym?!

Pszczoły giną na ogromną skalę od lat. Masowy pomór pszczół nasilił się po 2006 roku. Nazywany jest on także „apokalipsą pszczół”, a przez naukowców „Colony Collapse Disorder” (CCD), czyli „Zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej.” Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która potem ginie. Zupełnie jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda, co jest niejako „odwrotnością” CCD.

Każdy rok przynosi alarmujące dane na temat zjawiska ginięcia pszczół. Od kilku lat w wielu regionach Chin, Francji i USA w ogóle nie ma pszczół. W wielu krajach Europy Zachodniej czy Azji jest ich bardzo mało i taka ilość już nie wystarcza do skutecznego zapylania roślin uprawnych. Mniej jest także trzmieli i innych przyjaznych ludziom owadów, np przy zapylaniu roślin. Więcej jest natomiast „pasożytów” (w cudzysłowiu) takich jak osy i szerszenie.

Pomór pszczół dotarł także do Polski. Polscy pszczelarze alarmują o z roku na rok kurczącej się populacji pszczół w naszym kraju. Lokalne gazety jak i lokalne portale internetowe co rusz donoszą o sytuacji, gdy pszczelarze tracili pszczoły z dziesiątek lub nawet setek uli. Niedawno temat był poruszany nawet w jednej z ogólnopolskich telewizji – TVP 1. Głupota ludzka jest nie do wyobrażenia. Ci ludzie zorientują się co robili dopiero wtedy, gdy głód zajrzy im w oczy. Jeden z takich przykładów został przedstawiony na poniższym obrazku:

Możesz przeciwdziałać zjawisku masowego ginięcia pszczół!

Continue reading „W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!”

CZY TWOJA WIEDZA CZYNI CIĘ MĄDRYM ALE POZBAWIA CZEGOŚ BARDZO CENNEGO?

Wiedza, także ta duchowa, daje wolność i unieszczęśliwia?

Chęć poznania prawdy i poszukiwanie odpowiedzi na odwieczne pytania, jest jak zdzieranie warstw cebuli. Myślałeś, że jedną warstwę już całkowicie zdarłeś i jesteś już blisko wnętrza, a tam jest następna. To odziera ze złudzeń, także tych pięknych i koniecznych. Koniecznych, bo z nich składa się nasza ludzka esencja.. Czasami myślę: „nie wiem czy było warto” lub myślę: „wolałbym cofnąć czas i pewnych rzeczy nie wiedzieć.” Teraz już nie muszę szukać odpowiedzi i prawy, bo żadna ziemska doktryna (polityczna, religijna czy duchowa) nie da pełnej odpowiedzi.

Marzymy o kosmosach, innych, ponoć lepszych planetach. Marzymy o jakimś przebudzeniu czy oświeceniu, które tak naprawdę nie istnieją, a są kolejną pułapką ego. Marzymy o jakichś super mocach, uwolnieniu od wszelkich problemów, bo chcemy by było nam dobrze jak pączki w maśle. By było fajnie, lekko i przyjemnie dla ego. Ja sam wiele razy wpadałem w ten błąd, teraz czasami też mi się to zdarza.. A więc „odlatujemy w kosmos”, ale czy umiemy żyć tu na Ziemi? Czy szanujemy nasze środowisko naturalne, czy działamy na rzecz pozytywnych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych?

Wejście w duchowość to inaczej wejście do wilsonowskiej „Niebezpiecznej Kapliczki”. Szybciej można zwariować, niż uduchowić się. Nawet nie chodzi mi o polskich „internetowych guru duchowych”, którzy na filmikach, publicznie, zakładają folię aluminiową lub inne gówno na głowę, by chronić się przed rzekomymi „atakami reptilian”. Chodzi o to, że to taki „duchowy test inteligencji”, a ta wiedza i kolejne ciemne zakamarki i ślepe uliczki mogą doprowadzić człowieka choćby do depresji. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka wniosków i koncepcji, które są bardzo niepopularne w środowiskach rozwoju osobistego czy duchowego. Być może dlatego, że.. Albo lepiej nie. Czy odważysz się z nimi zapoznać? Artykuł który czytasz jest luźną kontynuacją wniosków z poniższych, ciekawych artykułów – zapraszam:

Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Czy życie po śmierci istnieje? A jeśli tak, to jakie?

Każda religia wyobraża sobie jakoś życie pozagrobowe, czyli stara się odpowiedzieć na odwieczne pytanie bez odpowiedzi, które brzmi: czy życie po śmierci istnieje. Monoteizmy mówią o karze za grzechy (piekło) lub nagrodzie za dobre uczynki (raj). Hinduizm, buddyzm i new age mówią o reinkarnacji i karmie. Masoni z organizacji Różokrzyżowców mówią o złowrogich archontach i opuszczeniu ziemskiego matrixa. Każda religia coś tam proponuje, coś chce wyjaśniać. Wiara w „świętą materię” (racjonalizm, ateizm, materializm) też opiera się o wiarę i o brak dowodu (bo z tej drugiej strony nikt nie wrócił). Różni ludzie o różnych doświadczeniach życiowych, różnych zdolnościach i różnym IQ wybierają sobie „wersję prawdy” która im odpowiada. Lub częściej – taką, którą im narzucono (rodzina, szkoła) lub taką która jest powszechna w danym społeczeństwie.

Ale wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz w którymś momencie swojego życia. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie na nowo. Bo po śmierci Twoje dotychczasowe osiągnięcia i błędy są oceniane. I w następnym życiu trochę się zmienia. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Jeśli urodziłeś się dla przykładu w 1985 roku jak ja, to w przyszłym życiu może nie być Twojej ciotki, a w miejscu szkoły, w której w poprzednim życiu czułeś się bardzo źle, może być np kino. Może się zmienić jeszcze więcej, i okazać, że w Polsce w 1981 roku nie było stanu wojennego.

Nie było tego koszmaru, tej zbiorowej traumy. Nie było morderstw politycznych, aresztowań, exodusu miliona ludzi i zapaści gospodarczej kraju. A wręcz przeciwnie – Blok Wschodni, zamiast upadać z hukiem, zaczął stopniowo „ewoluować”, usprawniać swoje gospodarki i respektować prawa człowieka. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Choć jest to życie w bardzo podobnej scenerii, gdzie zmienia się niewiele (1% – 10%) to wciąż masz teoretycznie nieskończoną ilość możliwości. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu. Możesz wejść na drogę duchowego rozwoju, przejść zwycięsko liczne pułapki na tej drodze i możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”.

Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? Możesz zmienić to nowe-stare życie o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Jeśli wybierzesz drogę wyjątkowo złą, to wtedy też zmieniasz życie, ale np o minus 40%. Od tego, na ile na lepsze zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, lub czy znowu, kolejny już raz, powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, jeszcze bardziej zmodyfikowanym wariancie. Wtedy ziemski matrix nie jest już teseraktem (hipersześcianem), znanym z filmu The Cube, ale czymś miliardy razy bardziej skomplikowanym. Czymś wprost nie do wyobrażenia. Prawda, że szokująca ta teoria?

Czy UFO (życie pozaziemskie na innych planetach) istnieje?

W XX wieku naukowcy, a wraz z nimi reszta ludzkości, zaczęła sobie zadawać pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Czy istnieje gdzieś indziej inteligentne życie? Czy Ziemia to jedyna rozumna cywilizacja? A jeśli istnieją, to jak się z nimi skontaktować? I najważniejsze: jakie mają wobec nas zamiary?! Masowa histeria na temat UFO zaczęła się krótko po II Wojnie Światowej. Bardzo ciekawym zjawiskiem, z pogranicza jungowskiej psychologii głębi jest to, że histeria nt. UFO rozpoczęła się dokładnie w momencie, gdy wielkie objawienia maryjne się zakończyły. Jeszcze ciekawsze jest to, że obserwacje UFO i objawienia maryjne mają bardzo wiele wizualnych i „sensorycznych” cech wspólnych.

Temat UFO przeniknął do świata nauki. Oficjalnie nauka ośmiesza new age’ową fascynację UFO (reptilianie, galaktyczna federacja światła i inne bzdury), ale naukowcy są wbrew pozorom bardzo otwarci na ewentualność istnienia pozaziemskich cywilizacji. Z kolei zachodni ezoteryczny fast-food, zwany new age, ma wręcz psychotyczną fiksację na punkcie UFO. Jedne rasy z kosmosu (reptilianie, szaraki) mają nas zniewalać, niszczyć, eksperymentować na nas. Inne rasy (Kasjopejanie, Plejadianie) mają nam pomagać. Postało mnóstwo filmów SF czy paradokumentów o UFO, paleoastronautyce (rzekomych starożytnych astronautach) i tym podobnych.

Ale wyobraź sobie coś takiego.. Niezmierzona głębia kosmosu. 92 biliony lat świetlnych kosmosu, które znaliśmy już w 2012 roku. Czy są tam inne, żyjące istoty oprócz tych na Ziemi? Nie, ani jednej. Zimna, niezamieszkała, martwa, olbrzymia otchłań wszechświata. Planety nawet tysiąc razy większe od Ziemi. Pokryte miliardami kilometrów kwadratowych zaśnieżonych skał. Bez nawet jednej roślinki. Lub planety z falami morskimi wielkości pięciu kilometrów. Tudzież planety na której istnieje kilkadziesiąt tysięcy aktywnych wulkanów. Na istnienie obcych cywilizacji do dziś nie ma realnych i niepodważalnych dowodów. Nie wylądowali przed gmachem ONZ i nie przedstawili się całej ludzkości. Wielka, ogromna pustka. jesteśmy tylko my, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo w jakim celu.

O fenomenie cywilizacji pozaziemskich (UFO) i braku dowodów na ich istnienie, pisałem w poniższych artykułach – zapraszam!
Czy UFO istnieje? A może padliśmy ofiarą zbiorowej psychozy?! (27.12.2018)
Czy UFO to złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?! (16.12.2017)

Czy karma wraca? Jak wypalić negatywną karmę?

Karma to inaczej bilans dobra i zła, jakie popełniliśmy w życiu. Dobro ma być nagradzane, a zło karane. Interpretacja doktryny karmy, która jest mi bliska, jest inna niż te podawane w hinduizmie, buddyzmie i new age. Karma wg nowszego i przede wszystkim bardziej racjonalnego podejścia, to stan naszych emocji i psychiki. A te często są determinowane przez to, co dostaliśmy w spadku rodzinnym (tzw. „karma rodowa” lub też „klątwa rodowa”).

Wypalenie negatywnej karmy nie polega na wiecznym pokutowaniu i wiecznym cierpieniu za grzechy z poprzednich żyć. Co do których to żyć nie ma nawet pewności, czy były. Bo nikt nie ma takiej pewności, nawet jeśli ogłosi się „guru duchowym” i owinie cały swój durny łeb folią aluminiową. Wypalenie negatywnej karmy nie polega również na czekaniu, bierności czy na tkwieniu w toksycznej relacji. Bo przecież niby „karma się musi wypalić”. Nie, to daje skutek odwrotny do zamierzonego – jeszcze bardziej grzęźniemy w negatywnej karmie.

Negatywna karma domaga się uświadomienia sobie podświadomego wzorca za nią stojącego i jego przepracowania (np na psychoterapii). Wypalanie negatywnej karmy to czyny, a nie czekanie, aż wypali się sama. Aby tej negatywnej karmy było mniej, warto uświadomić sobie swoje silne i słabe strony. Warto pokonać mentalność biedoty („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba). Warto pokonać mentalność niewolnika („pokorne cielę dwie matki ssie”, „bądź posłuszny, myśl jak wszyscy, nie kwestionuj i nie wychylaj się”). Wypalenie negatywnej karmy to też wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, lub prośba o wybaczenie i zadośćuczynienie tym, których skrzywdziliśmy. Poczucie winy podświadomie przyciąga karę.

Opisywałem to w poniższym felietonie:
Duchowość i prawo karmy: kiedy ono naprawdę działa i jak się uwolnić?

Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy?

Coraz większą popularnością cieszą się diety takie jak wegetarianizm i weganizm. O ile w latach 90-tych nieliczni wegetarianie i „ekstremalnie nieliczni” weganie argumentowali głównie „zdrowotnie”, o tyle dziś dominują inne argumenty. Głównym argumentem wegan jest fatalne traktowanie zwierząt w miejscach hodowli i w rzeźniach. Te miejsca są to istne „obozy koncentracyjne”, w których istoty słabsze od nas bardzo cierpią. Nie twierdzę, że tak nie jest. Tematyka ta mi jest znana, bo lata temu wojowałem z fanatycznymi weganami w internecie, irytując ich i rozpalając do czerwoności.

Ale gdy człowiek przestaje jeść mięso, to wtedy zaczyna się cała kaskada problemów. Nie chodzi wcale o legendarne żelazo i legendarną witaminę B12, bo je można bardzo łatwo uzupełnić. Trzeba znać tylko najlepiej przyswajalne ich formy. Żelazo – ferrytyna, Witamina B12 – hydroxy-kobalamina w dawce 1000 mcg dziennie. Ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Czyli spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Bez mięsa jest zaburzone środowisko w śluzówce żołądka, które powinno być bardzo kwaśne, a robi się zasadowe. W wyniku tego zaburzeniu ulega najważniejszy proces – trawienie.

No i sam mistrz przecież o tym pisał:

Cytat: „Kiedy zjadam hamburgera lub inny kawałek nieżywego zwierzęcia, to czuję się jakoś tak mistycznie i podniośle. Prawie że medytacyjnie. Oto bowiem odwieczne koło życia, cud Samsary, ujawniło mi się w pełni swej istoty. Zjadasz lub jesteś zjadany. Przyroda w swej niewysłowionej mądrości raczej nie pozostawia Ci zbytniego wyboru. Pojedynek matki natury stary jak świat, z którego ja wyszedłem zwycięsko, bo zjadając. Ostatecznie wszyscy jesteśmy połączeni, w wielkim kręgu życia.”
~
Paul Mc Osho, „Myśli Niepublikowane”

Ten powyższy cytat to oczywiście żart. Jednak patrząc od strony gnostycznej, od strony praw rządzących światem, to weganizm i wegetarianizm to „diety ofiar”. W przyrodzie jest symboliczny, wręcz archetypowy podział na dwa „obozy”: drapieżniki (mięsożercy) i ofiary (wegetarianie). Drapieżnicy jedzą mięso, są zwinne, piękne, inteligentniejsze od roślinożerców. Żyją same lub w małych watahach (indywidualiści). Ofiary jedzą rośliny, są mało zwinne, grube, brzydkie, mają mniejszą inteligencję niż drapieżnicy. Żyją w wielkich społeczeństwach, ups, przepraszam, w wielkich stadach. W symbolice mięsożerstwo kojarzone jest także z: męskością (feminizm chce, by jej nie było w ogóle), z prawicą (jest zakazana przez lewicową, orwellowską policję myśli), z siłą i z agresją. Czyli z cechami, które pozwalają człowiekowi symbolicznie „przeżyć w dżungli”, jaką jest ten świat.

Wegetarianizm i weganizm i jego (nie)duchowe oblicze opisywałem tutaj:
Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy? To nie jest takie proste..

Natura dba o całość życia na Ziemi, zaś o pojedyncze jednostki już mniej

System zarządzający naszą Ziemią. Nazywany jest bardzo różnymi nazwami. Matka Natura, Matrix, System, Bóg, Jahve, Demiurg, Nieświadomość Zbiorowa, Globalna Świadomość i tak dalej. Często jest określany jako niesprawiedliwy a wręcz okrutny. Ma on promować tych „złych”, którzy mają siłę przetrwania i prą do celu po trupach, i marginalizować tych dobrych. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia.

Ta strategia funkcjonuje zarówno w stadach wilków, a po po erze emancypacji u kobiet (bo u mężczyzn emancypacja się dopiero zaczyna) funkcjonuje także w społecznościach Europy i Ameryki. Samce alfa mają seks i uwielbienie kobiet, zaś gdy kobieta zaczyna się starzeć (wiek 25, 27, 30, czasami 35 lat) to szuka samca beta do stabilnego i nudnego jak flaki z olejem związku. I często do wychowywania dzieci, które wcześniej spłodziła z samcem alfa. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach: u ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej.

W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi. Trwa coś w rodzaju „sita genetycznego”. Skażenie przyrody, toksyczne środowisko miejskie, szkodliwe żarcie i farmaceutyki i różne inne czynniki sprawiają że ma miejsce hekatomba chorób cywilizacyjnych. Przetrwają silne geny, wykształci się nowa, postindustrialna grupa krwi – grupa C. Nowe pokolenia będą mogły jeść kilogram aspartamu i dwa kilogramy glutaminianu sodu dziennie i nic im się nie stanie.

Temat „sita genetycznego” poruszałem w poniższym artykule:
Życie w mieście szkodzi! Niszczy ono Twoje zdrowie i psychikę!

Co ciekawe, a co też związane z teorią „sita genetycznego”, to wydaje się, że Natura chce odbudować geny samców alfa. Zostały one utracone w Europie, Ameryce i w Australii w wyniku dwóch wojen światowych i w wyniku fali „kastrującego mentalnie” feminizmu. To stąd kobiety w wieku 16 – 30 lat nagminnie ignorują „samców beta” (czyli większość mężczyzn), wybierając do seksu i związków samców alfa. A „samce beta” zaczynają się wkurzać, organizować w grupach typu MGTOW i The Red Pill, wycofywać z „rynku matrymonialnego”, zajmować sobą i zadowalać incydentalnym seksem. A natura przyklaskuje i mówi: „w to mi graj!” bo samce alfa ruchają i przekazują swoje silne geny dalej.

To stąd tyle samotnych matek z dziećmi spłodzonymi przez silnych genetycznie, ale często psychopatycznych mężczyzn. Te samotne matki szukają potem wrażliwego samca beta, by pracował i wychowywał silne geny. Dla natury to potrójna korzyść. Bo blokuje to rozmnażanie u samca beta, a więc przekazywanie słabszych genów. Umożliwia to przekazanie genów przez silnego faceta (drania, bad boy’a, macho itp) od którego potem taka samotna matka ucieka. No zajmowanie się silnymi genami przez samca beta umożliwia tym silnym genom przeżycie.

To, co opisałem często jest sprzeczne z interesem, z dobrem a nawet z przeżyciem pojedynczych jednostek. Ale są to jednocześnie mechanizmy regulacyjne, konieczne by zachować nie tylko równowagę systemu, ale by zachować w ogóle jakąkolwiek ewolucję, choćby tę bardzo powolną. Ma to odbicie także w odwiecznym konflikcie społeczeństwo kontra jednostka. Jednostka chce dla siebie wolności, radości, rozwijania się. Jednostka chce wziąć śpiwór, namiot, hamak i gitarę, i jechać w Bieszczady na ognisko. Ale tu wchodzi do głosu społeczeństwo i jego system operacyjny. System nie może sobie pozwolić, by istniało zbyt wiele żyjących swobodnie jednostek. System potrzebuje choćby nowych obywateli (dzieci) a ich posiadanie, przynajmniej przez jakiś czas, wyklucza się z bieszczadzkimi wojażami. Interesy jednostki często są sprzeczne z interesami systemu.

Jednostka chce wolnej amerykanki i swobody. Niektóre jednostki czasami chcą poznać ukrywaną wiedzę. System zaś chce karnej i zdyscyplinowanej „armii”, ogłupionej i podatnej na propagandę. Jednak ten system jest potrzebny także nam, wyzwolonym. Może to wydać się okrutne i egoistyczne wobec tych złapanych w jego sidła.. Ale my też potrzebujemy produktów i usług systemu, by rozwijać się, by żyć, i by być.. wolnymi. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu.” Trudno bowiem być wyzwolonym i radosnym, będąc w pełni odciętym od systemu i żyjąc w buszu lub innym totalnym odludziu. Wiem, że teraz „eko” jak i „bio” jest na topie.. Ale jednak laptopa to byś chciał mieć, co? No i jak trafiłby Ci się wyrostek, to jednak wolałbyś, by Cię znieczulono i by usunął go chirurg, niż zgodnie z naturą umierać w męczarniach przez kilka dni?

Czy system jest potrzebny, a może jednak nie? Rozważałem tę kwestię w poniższym artykule:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo!

Tyran Stalin mawiał, że „śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów to już tylko statystyka.” Jakże pasuje, prawda? Choć nie do końca. Wniosek ostateczny może być bliski przekonaniu, że Natura, czyli system operacyjny Ziemi, musi się troszczyć w pierwszej kolejności o całość systemu. O nasze przetrwanie, szczęście i radość musimy troszczyć się sami. Dlaczego? Wydaje się być poprawnym wniosek, że Natura nie ma wystarczającej „mocy” czy też „siły obliczeniowej” by troszczyć się o każdego z osobna. Musi narzucić jakiś ogólny „schemat” (prawa natury u zwierząt i ludzi, i system społeczny u ludzi) i strzec jego przestrzegania.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 
Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

ŻYCIE W MIEŚCIE SZKODZI! NISZCZY ONO TWOJE ZDROWIE I PSYCHIKĘ!

Czy życie w mieście szkodzi zdrowiu? Jakie są problemy związane z miejskim stylem życia?!

Urbanizacja jest wielkim „osiągnięciem” ery przemysłowej. Ludzkość z plemiennych społeczności czy z niewielkich, feudalnych wiosek, zaczęła się przenosić do coraz większych metropolii. Ówczesne elity wywodzące się z 19-wiecznej arystokracji, w erze industrializacji potrzebowały stłoczenia wielkich ilości ludzi na niewielkich przestrzeniach. Cel tego to zasobnik taniej siły roboczej dla ich zakładów przemysłowych tuż obok nich. Dawny feudalizm zmienił się w kapitalizm, ale zmieniło się niezbyt wiele, poza stopniowym, trwającym latami łagodzeniem opresyjności rządów. Nawiasem mówiąc, system niewolniczy zmienił się w feudalizm, a ten w kapitalizm. Poza zmianą nazwy, lekki złagodzeniem reżimu systemowego jak i zmianą organizacji, tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. Nadal elita zgarnia 90% zasobów planety, a my pracujemy na ich biliony za grosze, i jeszcze uznajemy to za normalność, bo wmówiono nam doktryny niewolnicze.

Wraz z rozwojem miast, pojawiły się zupełnie nowe problemy, nieznane wcześniej. W miastach jest wiele czynników, które przez setki tysięcy lat ewolucji homo sapiens w ogóle nie występowały. Stąd w miastach nasza psychika po prostu „wariuje”, a ciało choruje. Nie ukrywam, że nasza emocjonalność, nasza podświadomość i nasz mózg wciąż znajduje się w epoce kamienia łupanego, co rodzi ogromne problemy i ogromne rozdarcie. Jednak teraz żyjemy w epoce dziejowych przemian. Zmienia się dosłownie wszystko. Pojawiają się najróżniejsze nowinki, do których ewolucyjnie nie jesteśmy w ogóle przystosowani. Oczywistością jest też fakt, że wychodzimy powoli ze świadomości barbarzyńskiej, pół-zwierzęcej, ku świadomości człowieka światłego i rozumnego. Mamy teraz jedno wielkie rozdarcie pomiędzy dwoma światami: tym zwierzęcym i tym powoli wyłaniającym się ludzkim przez duże L.

Chciałbym Cię też uczulić na to, że nie ma już odwrotu od cywilizacji, w tym od urbanizacji. Nie ma odwrotu od pieniądza i powrotu do „jaskiniowej” wymiany barterowej. Nie ma odwrotu od nowoczesnego budownictwa ku mieszkaniu w chatkach z patyków. Od nauki i medycyny, choć są one skorumpowane i bardzo „kulawe”, także. Wiesz, wolałbym by wyrostek z reakcją zapalną zoperował mi lekarz dzięki tej jakże nienaturalnej technologii. A przecież wielodniowe konanie w męczarniach, pośród gnicia ciała, byłoby w takiej sytuacji tak bardzo „bio” i „eko”. Nic nie jest czarno-białe. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. A era technologii jest koniecznym etapem w ciągłym rozwoju i ewolucji ludzkości.

Smog elektromagnetyczny, WIFI, telefonia komórkowa

Wszelkie urządzenia typu lodówka, pralka, telewizor, elektroniczny zegar, lampka i tym podobne, wydzielają tak zwany smog elektromagnetyczny. Otacza on nas ze wszystkich stron. Tak samo urządzenia WIFI czy fale emitowane przez stacje bazowe telefonii komórkowej GSM. Przez tysiąclecia naszego żywota na Ziemi tego po prostu nie było. Jedyne fale elektromagnetyczne jakie nas otaczały to te z codziennych emisji lub wybuchów słonecznych, czy te z wyładowań atmosferycznych. Uważam jednak, że alarmistyczne dane na ten temat są nieco przesadzone.

Jeśli chcesz zgłębić tę tematykę, to zapraszam Cię na poniższe artykuły:
Czy telefony komórkowe są szkodliwe? „To smaży Twój mózg”
Kuchenki mikrofalowe to śmierć na raty! Ich szkodliwość dla zdrowia została potwierdzona!
Chcesz zgłupieć i szybciej umrzeć?! Oglądaj często telewizję!

Smog akustyczny i zanieczyszczenie hałasem szkodzi naszemu zdrowiu

Posłużę się tutaj dowcipem mojego autorstwa:

-Wiesz co, denerwują mnie koty, gołębie i inne ptaki. Nic tylko miałczą, gruchają i ćwierkają. Sam hałas.
-A mnie denerwuje co innego. Co tylko pójdę do parku lub na miasto, to jedyne co słyszę to: WSSSSZZZZZZ, WRUUUM, BRAPAPA i tak w kółko, do zajebania. Bo teraz każdy gryzipiórek musi mieć blaszane pudełko zwane przez was samochodem.
-Jesteś jakimś popaprańcem! Weź odstaw to zioło i zacznij myśleć normalnie, jak ludzie!

Autentycznie są osoby, którym przeszkadza gruchanie gołąbków na dachu, zaś tej potwornej dysharmonii i wrzasku rozsiewanego przez samochody w ogóle nie krytykują. Bo przecież auto to męskość, to status społeczny, przedłużenie penisa, a motocykl ryczący z potworną siłą 110 decybeli to już w ogóle frajda. Ta rzeźnia dochodząca ze wszystkich ulic, uliczek i dróg jest dla ludzi czymś normalnym, a gruchanie gołąbka czy miałczenie kotka już nie. Większość jest tak uzależniona od hałasu, że nawet gdy jedzie na łono natury, to zaraz włącza radio z wrzaskami zwanymi muzyką. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiego natężenia hałasu. Wpływa on niszcząco nie tylko na układ słuchu, ale także na mózg. U wielu ludzi powoduje on rozkojarzenie, zmęczenie, pogorszenie koncentracji.

Przez wieki mieszkaliśmy w sielskich, spokojnych osadach czy też wioskach. Wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury. One są bardzo kojące. Polecam mieszczuchom ściągnąć aplikację Open FM i tam znaleźć stację z odgłosami natury. Słuchamy ich na dobrej jakości słuchawkach. Małe słuchaweczki od smartfonów się nie nadają. Nawiasem mówiąc, one są gwałtem na jakiejkolwiek muzyce i nie nadają się do niczego, poza wyrzuceniem do śmieci. Słuchamy tych dźwięków w zamkniętym pokoju, by nikt nie wszedł, leżąc na plecach, z zamkniętymi oczami i rozluźnionymi mięśniami. To najlepsza forma medytacji, oprócz oczywiście wypoczynku w lesie czy nad cichym jeziorkiem.

Nadmierne oświetlenie zaburza cykl dobowy

Ewolucyjnie w ogóle nie jesteśmy przystosowani do oświetlenia elektrycznego. Oświetlenie typu świeczka lub ognisko ma skrajnie niewielką jasność. Ale zapalenie już dwóch świateł w pokoju oznacza dla organizmu to samo, co nastanie dnia i świecenie słońca. I to nawet wtedy, gdy w nocy idziesz do ubikacji. Zapalasz światło, i Twój mózg dostaje sygnał: „o, zaczął się dzień!” Zostaje wtedy zaburzona produkcja melatoniny i kortyzolu, a także wielu innych hormonów. Staje na głowie cykl snu i czuwania. Melatonina wydziela się po zachodzie słońca gdy nadchodzi ciemność, i przez długie tysiąclecia ludzie kładli się wtedy spać. Z kolei kortyzol wydziela się rano, m.in. w wyniku działania światła słonecznego.

Gdy zapalane jest światło w nocy, to melatoniny jest mniej, bo dla mózgu zaczął się dzień. W dodatku jeśli człowiek nie zaśnie do godziny 23:00, to organizm przełącza się na „tryb nocnego czuwania” i do samego rana nadnercza będą produkowały niewielkie ilości hormonu stresu kortyzolu i i zaburzały głębokość snu. Było to potrzebne gdy żyliśmy w jaskiniach, gdy jeden człowiek plemienia czuwał przez całą noc, pełniąc wartę, by nie wdarł się jakiś dziki zwierz. Lub gdy czuwało kilka osób, bo była np bardzo silna burza. Dziś, gdy kładziemy się często o 24:00 lub później, ten relikt ewolucji jest po prostu destrukcyjny.

Dziś oświetlenia jest stanowczo za dużo. Nawet jeśli zasypiasz przed 23:00 a w nocy nie wstajesz do kibla, to atakują Cię światła z ulicy, z przejeżdżających samochodów czy migające światła przelatujących na niebie samolotów. Do tego w laptopach montowane są światełka, które w nocy, podczas wyciszenia, świecą się na niebiesko, co także jest komunikatem dla oka i mózgu że rozpoczął się dzień. Koniec końców, rozchwianie cyklu dobowego w jego skrajnej postaci, np pracy na 4-brygadówce, kończy się załamaniem gospodarki hormonalnej organizmy, wyczerpaniem, chorobami emocji i psychiki, a nawet nowotworami.

Wielkie miasta źle działają na psychikę

Podświadomość ma zakodowane mieszkanie w małych plemionach, a później wioskach. Aż do XX wieku, czyli jeszcze 100 lat temu, zdecydowana większość Polaków mieszkała w małych wioskach. W psychologii funkcjonuje zasada głosząca, że psychicznie jesteśmy w stanie „udźwignąć” utrzymywanie kontaktów z maksimum 150 osób. Antropolodzy i archeolodzy potwierdzają tę teorię mówiąc, że dawne plemiona, wioski, osady liczyły właśnie około 150 osób. Do dziś w wielu obszarach regionów takich jak Amazonia, Afryka czy Borneo, istnieją ta zasada ma żywe zastosowanie.

Jednak wcale nie trzeba jechać na jakieś zagraniczne zadupie, gdzie może Cię spotkać zaszlachtowanie maczetą. Wystarczy nawet nasze rodzinne podwórko. Ludzie, którzy przeprowadzili się z miasta na wieś stają się spokojniejsi i szczęśliwsi No, o ile oczywiście nie muszą dojeżdżać do pracy po 2 godziny w jedną stronę, jak i nie muszą obcować z innymi ekstremami tego typu. Bardzo ważny jest też argument, że ludzie mieszkający w małych wioskach nawzajem się znają, co sprzyja wytworzeniu więzi. A co za tym idzie, sprzyja to większemu poczuciu bezpieczeństwa, jak i poczuciu, że możemy sobie nawzajem polegać.

Ma to także złe strony jak wszystko na świecie, a mianowicie purytańska dulszczyzna czy „społeczna omerta”, gdzie rządzi ksiądz, lokalny działacz z PO czy PSL, lokalny biznesmen i lokalny mafiozo. Razem tworzą oni rzeczywistość tzw. „wilkowyjskich gmin”, zmorę Polski lokalnej. O kryzysie tożsamości i zaniku wzajemnych relacji, jakim towarzyszy przeprowadzka do miast, będzie w dalszej części artykułu,

Miasto ogranicza nasz kontakt z naturą

Przed przeprowadzką do miast byliśmy cały czas otoczeni bodźcami związanymi z naturą. Lasy, łąki, pola, jeziora, góry, zwierzęta gospodarskie, zwierzęta dzikie, i tak dalej. Natura jest najlepszym antydepresantem. Człowiek obcując z naturą czuje się po prostu lepiej, niż w gęstych przestrzeniach miejskich. Dodatkowo człowiek dobrze się czuje przy otwartych przestrzeniach, a nie w betonowej dżungli gdzie od jednej strony ulicy do drugiej jest klaustrofobiczne sto metrów. Nawet w miejskich, otwartych przestrzeniach takich jak wrocławskie rozlewiska Odry (okolice Katedry) czy szczecińskie Wały Chrobrego z widokiem na port, człowiek czuje się już lepiej. Patrzenie w dal koi ludzi umysł, a tego w mieście dramatycznie brakuje.

Siedzący tryb życia i ograniczenie sprawności fizycznej przyczyną problemów zdrowotnych

Przez wieki ludzkość całe dnie się ruszała, praktycznie non stop. Człowiek jest ewolucyjnie stworzony do ciągłego ruchu. Mówiąc kolokwialnie, człowiek cały czas zapierdalał. Chłopi od świtu do późnego popołudnia organizowali prace polowe. Kobiety trudniły się zbieractwem (łażenie po lasach), drobnymi pracami pomocniczymi przy męskich pracach polowych, jak i np wyrabianiem tkanin. Człowiek był non stop wysportowany i bicepsy, czyli muskulatura, była czymś naturalnym. Ruch jest bardzo ważny. Bez niego organizm niszczeje. Teraz w miastach dzieci, licealiści i studenci siedzą po 8 godzin przy biurkach, a dorośli nawet po 12 godzin, nazywając tego typu katorgę „karierą i samorealizacją”.

Bez ruchu nie ma odpowiedniego spalania dostarczanych do organizmu kalorii, ale nie tylko. Bez odpowiedniej ilości ruchu zwalnia metabolizm, co tylko potęguje brak spalania kalorii i odkładanie tłuszczy na potem. Warto tu dodać, że ludzki organizm jest nastawiony na magazynowanie jak największej ilości kalorii za wszelką cenę. Jest to relikt ewolucji, gdy nieurodzaj, susza czy wręcz głód zdarzały się niezwykle często. Liczyła się więc dosłownie każda kaloria, którą trzeba było chronić za wszelką cenę. Organizm nie zna obfitości jedzenia jaka ma miejsce teraz i konieczności odchudzania. Przytyć niezwykle łatwo a schudnąć trudno. M.in. dlatego, że mamy aż 3 hormony odpowiedzialne za podwyższenie ilości glukozy (cukru) we krwi, i tylko jeden (insulina) odpowiedzialny za jej obniżenie.

Toksyny w jedzeniu i inne metody jego produkcji niszczą zdrowie w ekspresowym tempie

Toksycznego żarcie, jak i nowych metod jego produkcji (mleko które nie jest mlekiem, ale pasteryzowanym lub homogenizowanym pół-syntetykiem) nigdy w historii ludzkości nie było. Aż do teraz. Nie było też takiej powszechności gotowania i pieczenia, połączonej z tak niskim spożyciem surowego pokarmu. W związku z tym mamy epidemię najróżniejszych chorób cywilizacyjnych. Pomimo statystyk prowadzonych przez państwa (w Polsce przez GUS), to prawdziwa długość życia nie rośnie, ale coraz bardziej spada. Wszystko jest bowiem kwestią metodologii, jak ta średnia długość życia jest liczona i do czego jest porównywana. W związku z wieloma czynnikami (toksyczne żarcie, chemiczne farmaceutyki, zanieczyszczenie środowiska itp) trwa właśnie wielkie „sito genetyczne”.

Przez tysiąclecia słabsi umierali, a silniejsi przeżywali. Dawniej kobieta miała po 10 dzieci, a wieku 18 lat dożywało tylko 5 najsilniejszych lub nawet mniej. I to oni przekazywali swoje silne geny dalej. Jednak dziś na skutek działalności medycyny ratuje się ludzi słabych genetycznie, które przekazują swoje słabe geny dalej. W związku z tym, każde kolejne pokolenia są słabsze. Obecne „sito genetyczne” przeżyją Ci ludzie, którzy nabiorą genetycznej odporności na przetworzone, pełne chemii żarcie, na zanieczyszczenie środowiska, na wszechobecne farmaceutyki. Wykształci się nowa grupa krwi „C”. Dziś czynnikiem ewolucji genetycznej nie są choroby zakaźne i inne bolączki sprzed ery medycznej, ale właśnie to złe jedzenie i zanieczyszczenia w środowisku. To brutalne co napisałem, ale jestem już przyzwyczajony do dzielenia się z Wami niewygodną prawdą.

Anonimowy miejski tłum sprzyja lękom, przestępstwom i dekadencji

W ogromnych metropoliach liczących po 2 miliony ludzi, czy wręcz w megalopolis liczących nawet 88 milionów ludzi (Delta Jangcy) następuje atomizacja społeczeństwa. Tradycyjne więzi polegające na małych, lokalnych grupkach, zanikają. Pojawia się anonimowa, bezmózga masa masa. Następuje nie tylko zanik więzi sąsiedzkiej, ale także zanik tożsamości. Tożsamości różnie rozumianej – patriotycznej, rasowej, narodowej, płciowej, cywilizacyjnej. Ma miejsce wtedy rozkwit liberalizmu i lewactwa, które stawiają na całkowite pozbawienie tożsamości, nawet tej płciowej. Jak i na uczynienie z jednostki bezmózgiej masy, pozbawionej i więzi, i tożsamości. Co by nie mówić o tej całej purytańskiej, małomiasteczkowej dulszczyźnie, to ma ona swoje plusy i pewną przewagę nad lewackim bezmózgowiem. Poczucie więzi (sąsiedzi, miasto, państwo) jak i tożsamości (kobieta, mężczyzna, naród, rasa) pełni rolę spajającą społeczność i chroniącą ją.

W związku z zamieszkaniem w miastach jak i z upadkiem poczucia więzi i tożsamości, wzrosła „społeczna neuroza”, wzrosły też poczucie braku bezpieczeństwa jak i poczucie alienacji. Dodatkowo, człowiek pozbawiony poczucia więzi i tożsamości traci swoją siłę (czyli kolokwialnie mówiąc, traci jaja – większość brodatych hipsterów to mieszkańcy miast). Staje się jednostką podatną na manipulacje, zagubioną. Tak, gdzie rośnie w siłę liberalne lewactwo, tam pojawia się związana z nim „nowa świecka tradycja”, czy też nowe religia. Jest nią ateistyczny i bezrefleksyjny konsumpcjonizm. Wiara w jakąkolwiek sferę metafizyczną jest obciachem, filozofowanie i kwestionowanie jest nie na miejscu. Liczą się tylko nowe ciuchy, nowe gadżety, nowy wystrój wnętrza, nowy samochód i tak dalej. Ale nie tylko. Tak, gdzie rosną wpływy lewicy, tam rośnie także demoralizacja, zwiększa się przestępczość i więcej jest wszelkich zboczeń i dziwactw. To zawsze idzie w parze.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”