Epidemia ostrej i zaraźliwej grypy szaleje w Europie. Jak chronić siebie i bliskich?

grypaOd około połowy grudnia 2016 roku mamy do czynienia z ogromną epidemią grypy. Choroba jest niezwykle zaraźliwa, a jej przebieg jest ostrzejszy niż przy sezonowej grypie. Media dopiero od około tygodnia nieśmiało o tym piszą. Dopiero wczoraj (18 stycznia 2017) przyznano, że wzrost zachorowań jest ogromny, i że dotyczy to także Polski. We Francji już od początku roku sytuacja była dramatyczna. Szpitale były przepełnione, odwoływano planowane operacje i zabiegi.

Pojawiły się spekulacje, iż nowa odmiana grypy to jakaś mutacja grypy ptasiej i szczepów ludzkich. Dzięki pomieszaniu genów różnych wirusów, jest on niezwykle łagodny jak na ptasią grypę. Jednak mimo to, epidemia szerzy się bardzo szybko, szczep ten jest ekstremalnie zaraźliwy, zaś przebieg choroby jest trochę cięższy niż w przypadku zwykłej grypy.

W listopadzie i grudniu media informowały o kilku ogniskach ptasiej grypy w Polsce, Francji, Bułgarii i innych krajach Europy. W tych krajach wybito tysiące ptaków. Także wczoraj odkryto kolejne ognisko ptasiej grypy w Krakowie. Miasto ogłoszono strefą zapowietrzoną, pojawiły się tablice informacyjne, zakazano handlu drobiem i jajami. Pisał o tym m.in. portal Krakow.pl (link tutaj). W całej Polsce odwoływane są zajęcia w szkołach. Znajoma poinformowała mnie dziś, że w jej mieście zamknięto szkołę z powodu wielkiej liczby zachorowań. Wiem że podobne kroki podjęły także inne szkoły, z innych rejonów Polski.

Jak podają media, od 8 stycznia do 15 stycznia 2017 roku, było 160.000 zachorowań i „podejrzeń zachorowań„. Około 100 osób dziennie potrzebuje hospitalizacji z powodu grypy. Powoli zaczyna brakować u nas miejsc w szpitalach, tak jak od jakiegoś czasu ma to miejsce we Francji. O niezwykle trudnej sytuacji w tym kraju informuje portal Rokor.pl (link tutaj).

Powyższy portal (Rokor.pl) informuje, iż za te ostre zachorowania odpowiada nowy szczep, A / H3N2. Jednak to nie jest wcale szczep ptasi, ale… świński, który dotychczas w ogóle nie był zaraźliwy dla ludzi. Jednak miał on zmutować (możliwe że z wirusami ludzkimi, ptasimi i innymi świńskimi) i ma odpowiadać za te ostre i masowe zachorowania. Medycyna nie wie czym to leczyć i czego się spodziewać, bo jest to wirus zupełnie nowy u ludzi. O tym wirusie możecie przeczytać na stronach Państwowego Instytutu Weterynaryjnego (link tutaj). Nie wiemy póki co, jaka mutacja jakich szczepów odpowiada za ten epidemiczny wzrost zachorowań.

Media solidarnie milczały przez kilka tygodni wzrostu zachorowań. Tymczasem wirus ten jest znacznie bardziej zaraźliwy, niż świński szczep A / H1N1 z roku 2009. Jest też znacznie groźniejszy niż stosunkowo łagodny wirus sprzed ośmiu lat. Jednak to w 2009 roku WHO, koncerny farmaceutyczne i media podjęły globalną histerię. A teraz? Może nie tyle jakieś celowe i makiaweliczne milczenie mediów, bo artykułów kilka czytałem. Ale.. zupełne olanie tematu. Można się domyślać czemu.

Imprezkę pod nazwą „świńska grypa” rozpoczęto na samym początku 2009 roku. W maju, czerwcu i latem histeria medialna sięgnęła apogeum, ponieważ od sierpnia zaczyna się inny sezon. Sezon będący żniwami dla korporacji farmaceutycznych. A mianowicie, sezon szczepionkowy. A teraz? W styczniu nikt się na grypę nie szczepi, bo to trzeba zrobić latem lub najpóźniej do września, października, listopada.

Przestrzegam jednak przed szczepionkami na grypę. Nie tylko zawierają one skrajnie toksyczne dodatki. Bo to jest materiał biologiczny, wysoce reaktywny, i czymś to konserwować trzeba. Czymś bardzo silnym. Więc daje się nie tylko standardowe konserwanty (benzoesan sodu itp), ale także neurotoksyczne związki glinu (aluminium) i rtęci. Do tego dochodzi cały szereg odpadów poprodukcyjnych w postaci resztek białek i wirusów, jak i całych wirusów odzwierzęcych. Bo to produkuje się np na żółtkach jaj.

Niby nie są one zaraźliwe, ale tak naprawdę nie wiadomo jak one zachowują się po wniknięciu do krwiobiegu człowieka. Właśnie w taki sposób z odzwierzęcego wirusa SIV ze szczepionek, który był odpadem poprodukcyjnym, powstał ludzki wirus HIV. Skutki uboczne szczepionek bywają przez to nie tylko dotkliwe, ale często wręcz tragiczne i zabójcze. Jednak przypadki kalectwa i zgonów po szczepieniach są tuszowane, i tylko uczciwi lekarze informują o tym opinię publiczną. Dodatkowo, wg wielu analiz wpływowej organizacji naukowej Cochrane Collaboration, szczepionka na grypę ma skuteczność wręcz mniejszą niż placebo.

W wielu przypadkach osoby zaszczepione na grypę odnotowały ogromny spadek odporności i chorowały całą zimę. Na pewno masz w rodzinie takie przypadki – ja mam. Bliska mi osoba dała się lata temu namówić na szczepienie na grypę, które osłabiło jej odporność. Przez całą jesień, zimę i wiosnę chorowała na nawracające anginy i zapalenia oskrzeli. Po co koncerny farmaceutyczne to robią? To proste – im więcej chorych (na anginy, zapalenia płuc i oskrzeli, a także na poważniejsze powikłania szczepień), tym większe zyski.

Wiadomo, że każda szczepionka wywołuje nieraz bardzo poważne skutki uboczne. Szczepionki na świńską grypę z roku 2009, była pod tym względem wyjątkowo toksyczna. Spowodowała epidemię narkolepsji i innych poważnych chorób u zaszczepionych. Powodowała zastraszającą liczbę poronień u zaszczepionych ciężarnych. Cóż, biznes to biznes. Szczepienia powodują także mnóstwo „łagodniejszych” powikłań, takich jak astma, alergie, chroniczne spadki odporności, choroby autoimmunologiczne itp itd. A na ich leczeniu, najczęściej dożywotnim, zarabia kto? Ano właśnie farmacja, która te szczepionki produkuje. Nie jest to teoria spiskowa, ale logika obecnego kapitalizmu, gdzie zysk jest ważniejszy niż ludzkie zdrowie i życie.

Powikłania po grypie zdarzają się bardzo rzadko, u chorych już wyniszczonych, lub np z jakąś utajoną i nie leczoną ciężką chorobą. U chorych którzy stosują i stosowali dużo antybiotyków, które są jednymi z najbardziej niszczących organizm leków, choć się o tym nie mówi. Także u chorych, którzy mając 39 stopni gorączki, biorą jakieś reklamowane w TV świństwo z apteki i na upartego chodzą do pracy. Poza tym, jeśli jakaś osoba zmarła na zawał serca, np po nadmiarze stresu, nikotyny i kofeiny, i miała w tym czasie objawy grypowe – robi się jej rutynowe badania na świńską grypę. Jeśli badania wykryją wirusa A/H1N1, info natychmiast idzie do mediów. Pojawia się przerażający i krzyczący żółty nagłówek: „Kolejna osoba zarażona świńską grypą zmarła„. Czy już rozumiecie kuriozalność takiej medialnej manipulacji?

Dobrze, i w drugiej części artykułu chciałbym powiedzieć Wam, byście nie zamartwiali się na zapas. Epidemia w końcu minie. Najgorsza opcja to bać się i starać się gorączkowo temu zapobiegać. Stres, złe emocje, lęki – w potężny sposób obniżają odporność. Co możesz więc zrobić? Poniżej podaję kilka możliwości:

-Witamina D3 – jest potężnym aktywatorem odporności, substancją antyrakową i poprawiającą nastrój. Kłopot jest w tym, że żyjąc tu w Polsce, mamy za małą jej podaż. W zimie ponad 90% Polaków ma głębokie niedobory tej witaminy. Wielu z nas ma niedobory także latem. Jesteśmy, niestety, skazani na suplementację witaminy D3. Najpierw zbadaj poziom witaminy D3 we krwi. Prawidłowy poziom powinien wynosić minimum 40. Optymalny – 60. W przypadku nowotworów, depresji, chorób autoimmunologicznych i innych przewlekłych, powinien wynosić 80. Bierz od 50 mcg (=2000 I.U, bo są dwie jednostki) do nawet 150 mcg (=6000 I.U.). Bierz w dwóch dawkach, rano i po południu, maksymalnie do godziny 18.00. Z witaminą D3 należy też brać witaminę K2 MK7 w dawce 100 mcg do 400 mcg. Na każde 25 mcg witaminy D3 powinno przypadać 100 mcg witaminy K2 MK7, jednak maksymalnie 400 mcg K2 MK7 na dobę. Ważne – jest to terapia na cały rok, i nie działa ona od razu. Latem (czerwiec – sierpień) możemy zmniejszyć dawkę witaminy D3 do 25 mcg lub 50 mcg.

-Witamina C – człowiek jako jedyny ssak ma zablokowany enzym produkujący tę witaminę. Na marginesie – ciekawe dlaczego? Z tym związana jest pewna ciekawa teoria – bo ponoć tysiące lat temu żyliśmy 1000 lat w zdrowiu. Ale pominę tę teorię. Brak syntezy witaminy C sprawia ogromne problemy – starzenie się organizmu, zapadalność na nowotwory i infekcje, i szereg innych chorób cywilizacyjnych. Witamina D3, witamina C, magnez i jod – to są cztery ogromne cywilizacyjne niedobory, które pustoszą ludzi. Natura nie zapewnia nam dostatecznej ilości tych składników. Witamina D3 – bo nawet latem mamy mało słońca. Jod – bo Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia jego dostatecznej ilości. Magnez – bo spożywamy stanowczo za dużo produktów z wapniem i kawy – które go wypłukują. Witamina C – bo mamy zablokowaną biosyntezę. Bierzmy więc 1000 mg do nawet 4000 mg (podzielone na 2, 3 dawki) dziennie. Dawka zalecana przez WHO (60 mg na dobę) to dawka odpowiednia dla małej myszki polnej, a nie dla człowieka. Rzeczywiste zapotrzebowanie na nią jest dużo większe niż owo 60 mg. Proponuję kupić witaminę C w proszku. Odmierzać odpowiednią ilość na małej wadze elektronicznej. Po czym dodawać ją do kubka wody, w którym jest także wyciśnięty sok z cytryn i pomarańczy. Np dwie, trzy, cztery cytryny, jedna lub dwie pomarańcze, trochę wody i dodana witamina C. To ważne, gdyż uzupełnia i wzmacnia działanie witaminy C.

-można posiłkować się metioniną (aktywatorem odporności i substancją antydepresyjną). Nie mylić z melatoniną – hormonem snu! Jest ona składnikiem glutationu, nasila jego syntezę, a on także wzmacnia odporność. Glutation jest obecnie bardzo popularny, poświęca mu się coraz więcej uwagi i badań. Polecam oczywiście kupić metioninę w proszku (10 razy taniej niż w kapsułkach) i odmierzać na wadze odpowiednią jej ilość. Czyli od 1000 mg do 2000 mg.

-inne ważne wzmacniacze odporności to np sok noni. Pić go trzeba na pusty żołądek, zachować koniecznie odstęp dwóch godzin przed spożyciem kofeiny (kawa itp), lekarstw, innych suplementów i ziół, pokarmu. Dobrze spisuje się także żeń szeń, chociaż nie dla każdego on jest. Do diety codziennej polecam wprowadzić czosnek i cebulę. To znane od stuleci, skuteczne sposoby zaradcze na infekcje.

-nie brać agresywnie reklamowanych w TV specyfików „na grypę„. Są to środki które uśmierzają wyłącznie objawy, i to nie zawsze, i nie zawsze w pełni. Poza tym, są toksyczne i szkodliwe. Zawierają chemiczne NLZP typu aspiryna czy paracetamol, pseudoefedrynę mogącą spowodować problemy z sercem i ciśnieniem, jak i dekstrometomorfan – również szkodliwy środek na kaszel. Można je brać tylko w ostateczności, w przypadku gorączki przekraczającej 38, 39 stopni. Co ważne – środki te nie leczą przeziębienia i grypy. Medycyna do dziś nie zna skutecznego leku. Zachorowałeś, więc musisz odchorować swoje.

-nie bierzcie antybiotyków! Nie mają one absolutnie żadnej skuteczności w walce z wirusami. Bo działają tylko na bakterie. Mimo to, lekarze w latach 90-tych (niektórzy nawet do dziś) masowo zapisywali antybiotyki przy byle kichnięciu, „na zaś„. Spowodowało to, razem ze szczepionkami, pogorszenie zdrowia milionów Polaków. Antybiotyki należą do bardzo szkodliwych leków. Niszczą pożyteczną florę bakteryjną, a to od niej zależy zdrowie praktycznie całego organizmu. Zła flora bakteryjna to: candida (kandydoza), choroba hashimoto i inne autoimmunologiczne, złe samopoczucie i choroby psychiki, niedobory ważnych składników (bo złe wchłanianie) i wiele, wiele innych.

-zmień styl życia, ale nie dlatego bo jakaś grypa szaleje, ale na stałe, dla siebie. Więcej owoców i warzyw w diecie, najlepiej surowych. Szczególną rolę spełniają tu kiszonki – ogórki, kapusta. Mniej mięsa, choć są osoby dla których jest ono potrzebne – to zależy od mentalności. Polecam odstawienie źródeł glutenu (zboża). Nie jedz żywności zawierającej konserwanty, wzmacniacze smaku, słodziki. Zmień swoje nastawienie do świata. Im więcej negatywnych emocji, nienawiści, zamartwiania się, depresji – tym słabszy układ odpornościowy.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Jak przemysł farmaceutyczny tworzy nowe choroby i zarabia miliardy?

szczepienia-9Główną dewizą przemysłu farmaceutycznego jest: „pacjent wyleczony to klient stracony„. Wiadomo, że od lat tworzy się nowe jednostki chorobowe (wysoki cholesterol, ADHD itp), wpisuje do kanonów chorób, i leczy.

Potem WHO, politycy, wynajęci „eksperci„, dziennikarze, naukowcy, lekarze i w końcu opłacani blogerzy – zrobią swoje. Rozreklamują produkt (farmaceutyk) i zapewnią jego podaż grupie docelowej. Ponoć medycyna poczyniła taki postęp, że obecnie nie sposób znaleźć zdrowego człowieka. I powoli do tej wizji się zbliżamy.

Ciekawa metafora świata była w filmie Elysium (Elizjum) z 2013 roku. Także jeśli chodzi o medycynę. Był tak pokazywany w trochę przerysowany sposób dzisiejszy neoliberalny kapitalizm. Także współczesna medycyna została tam pokazana jako ta niewydolna i ta, która nie jest w stanie wyleczyć. Pacjent został wypisany ze szpitala, a lekarz mu powiedział wprost: „To wszystko co mogliśmy zrobić. To nie Elizjum, nie wyleczymy pana

Tak samo jest w życiu realnym. Medycyna operacyjno-tabletkowa nie leczy przyczyn chorób, ale chwilowo ucisza objawy. Dodatkowo, wiele lekarstw przynosi wręcz odwrotne skutki do zamierzonych. Nie tylko nie leczy danej choroby, ale wręcz ją… wywołuje i / lub pogłębia. Przykład to szczepienia, leki na cholesterol. Są to generatory nowych klientów.

Wszak już od lat 90-tych XX wieku głównym mottem korporacji jest, by nie wpasowywać się w istniejący rynek. Tylko tworzyć nowe rynki, nowe grupy konsumentów. Tak stworzono w tamtych czasach walkmana – wcześniej nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że można podczas biegania lub jazdy na rowerze słuchać muzyki.

Zależna od przemysłu farmaceutycznego obecnie panująca medycyna akademicka, zapewnia sobie ciągle nowych pacjentów kreując i propagując nowe chroby w oparciu o naturalne reakcje organizmu. Film zawiera fragment wywiadu z niemieckim reporterem, który opowiada o tym w jaki sposób dochodzi do systemowego urabiania fałszywej opinii publicznej za pomocą madiów tworząc tym sposobem nowy rynek zapotrzebowania na leki.”

Produkowanie coraz większej liczby konsumentów jest wielowątkowe. W zasadzie rozpoczyna się już w życiu płodowym przyszłego konsumenta. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że z punktu medycznego, szczepienie w pierwszej dobie życia jest zabiegiem całkowicie bezzasadnym. Autyzm, choroby autoimmunologiczne, rak i wszelakie inne choroby przewlekłe mają swoje korzenie właśnie tutaj [szczepionki]. Niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu niegroźne choroby wieku dziecięcego, zostały zastąpione lukratywnymi chorobami przewlekłymi.”

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

W medycynie nie liczy się zdrowie i człowiek, ale zysk

zdrowie-i-chorobyZapraszam do przeczytania krótkiej anegdotki o medycynie akademickiej, czyli tej oficjalnej, opartej na opatentowanych substancjach i operacjach. Alfred Konar, polski poeta, mawiał: „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi„. Czy jest to prawdą?

Polecam zresztą przeczytać pozostałe cytaty tego pana. Ciekawe, czy wiedział co w trawie piszczy.. Wyglądał na osobę znającą drugie a nawet trzecie dno życia społecznego:
https://pl.wikiquote.org/wiki/Alfred_Aleksander_Konar

Wyobraź sobie, że z rury wydechowej Twojego samochodu zaczyna wydobywać się ciemniejszy i śmierdzący dym, słyszysz też różne dziwne trzaski, stuki i inne tego typu dźwięki. Gdyby lekarze medycyny oficjalnej (akademickiej) naprawiali samochody, to wyglądałoby to tak:

-Lekarz: Proszę uchylić szybę i nałożyć na uszy słuchawki z muzyką, by nie było aż tak słychać tych dźwięków. Proszę też trzy razy dziennie stosować odświeżacz powietrza wewnątrz samochodu, by nie było czuć tego duszącego dymu. Jak to nie poskutkuje, lub jak pojawią się jakieś dodatkowe komplikacje w samochodzie, albo skutki uboczne – to wdrożymy kolejne kroki. Np damy panu maskę przeciwgazową.

-Pacjent: I to wszystko? Nic więcej nie da się zrobić?!

-Lekarz: To wszystko co nowoczesna nauka może zrobić, proszę się zgłosić za miesiąc.

-Pacjent: A co ze skutkami ubocznymi? No ale ja chciałbym by dotarł pan do przyczyny tego, dlaczego coś jest nie tak z moim samochodem, i tę przyczynę usunął, naprawił go…

-Lekarz: Że co?! Czego pan ode mnie chce! Chyba nie czytał pan tych oszołomskich teorii spiskowych? Ta metoda jest poparta rzetelnymi badaniami naukowymi i honorowana przez WHO i uniwersytety! A odświeżacz do powietrza który panu zaleciłem został wszechstronnie przebadany i to nieprawda że może spowodować zatrucie! Do widzenia!

Uważałbym jednak z całkowitą negacją medycyny oficjalnej, i to bardzo. Nikt chyba nie neguje pracy Ratownictwa Medycznego, szpitalnych oddziałów ratunkowych, stomatologii, chirurgii, antybiotyków (choć są bardzo kontrowersyjne) i szeregu innych.

W medycynie dominuje chora żądza zysku. Patentowane są tylko te substancje, które uzależniają chorego od wieloletniego ich przyjmowania. Bo to przynosi zyski. Dodatkowo, szereg terapii jest niebezpiecznych i prowadzi wręcz do odwrotnych skutków (np szczepienia, leki na cholesterol, i inne).

Z drugiej strony, gdyby nie ta nieszczęsna medycyna, to ludzie umieraliby jak muchy na banalne przypadłości. I to często w męczarniach. Wyrostek, chory ząb, zapalenie płuc – to tylko niektóre z nich. Tak było przez tysiąclecia gdy rządziła nasza „matka Waśniewska„, czyli matka natura. Zdecydowana większość dzieci nie dożywała osiemnastych urodzin. Podobnie jest np z naszym konserwatyzmem i tą całą toporną naturą – to nas uchroniło przed inwazją islamu. Życie lubi takie paradoksy.

To, na co narzekamy i co nas ogranicza, jest często tym, co umożliwia jako taką homeostazę systemu, i co trzyma w ryzach tę planetę małp. To samo jest z prawem i policją, z ideologiami, religiami, schematami na życie. Są to stabilizatory systemowe, konieczne do tego, by te minimum minimum zachowane było.

Jednak nikt Ci nie każe szczepić się czy brać lekarstw na cholesterol. Ani nikt nie każe Ci wyznawać jakiejś religii lub doktryny. Możesz sobie wybrać.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zabójcza szczepionka HPV: szokujące i ukrywane skutki uboczne wychodzą na jaw!

szczepienia-9Zapraszam do zapoznania się z dwoma materiałami na temat nieskuteczności jak i szkodliwości szczepionki na HPV. Pierwszy z nich to materiał dr Sin Hang Lee, który odkrył i zdemaskował jej skutki uboczne, i pisze skargę do WHO. Drugi materiał to film dokumentalny wyemitowany w irlandzkiej telewizji TV3. Zapraszam.

Wiecie, jaki jest problem ze szczepionkami? Taki, że są one przymusowe. Inne rzeczy – narkotyki, hazard, chodzenie do kościołów, wierzenie propagandzie ideologicznej z lewa czy prawa – są dozwolone, są to rzeczy owszem, szkodliwe. Ale one nie są przymusowe! Nikt nie kara człowieka nawet jeśli się spije do nieprzytomności i sobie mocno zaszkodzi. Ale nikt też go nie zmusza do picia.

Zawsze zwracam uwagę na jeden fakt. W krajach cywilizowanego Zachodu szczepienia nie są obowiązkowe. Są marginalne wyjątki, takie jak jedna obowiązkowa szczepionka we Włoszech – reszta dobrowolna. Wyszczepialność jest niższa niż w Polsce, bo ludzie są bardziej świadomi zagrożeń, ale też nikt ich nie zmusza. I tam nikt nie robi tragedii z tego, że część ludzi się nie szczepi. Tylko w Polsce podnosi się argument o „odporności stada” i konieczności szczepienia 100% populacji. Jak zwykle te kilkadziesiąt lat jesteśmy opóźnieni.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

„Przewiduję, że Gardasil będzie największym skandalem medycznym wszystkich czasów, bo w pewnym momencie, uda się udowodnić, że ta szczepionka, jako techniczne i naukowe osiągnięcie, nie ma absolutnie żadnego wpływu na raka szyjki macicy i że wszystkie bardzo liczne działania niepożądane, które niszczą życie, a nawet zabijają, służyć ma innemu celowi, generowaniu zysków dla producentów.”

To oświadczenie zostało złożone w kwietniu 2014 roku przez francuskiego lekarza medycyny Bernarda Dalbergue, byłego pracownika przemysłu farmaceutycznego Merck, producenta szczepionki przeciw HPV Gardasil (w Polsce Silgard).

W ubiegłym tygodniu, dr Sin Hang Lee, MD, FRCP (C), FCAP, kierownik Pracowni Diagnostyki Molekularnej w Milford w stanie Connecticut, udowodnił, że przewidywania dr Dalbergue są poprawne, gdy opublikował list wysłany do CDC w Stanach Zjednoczonych, Światowej Organizacji Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia w Japonii, i innych, dokumentując „nierzetelność naukową” wśród największych światowych organizacji zdrowotnych, których zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa szczepionek, celowo wprowadzających w błąd japońskie władze sanitarne, zapewniając o bezpieczeństwie szczepionki przeciwko wirusowi HPV.

Japońskie władze zdrowotne wstrzymały rekomendację szczepionek przeciw HPV w 2013 roku ze względów bezpieczeństwa. Japońscy urzędnicy w tym czasie rozpoczęli pełne dochodzenie w sprawie szczepionek przeciw HPV. Dr Sin Hang Lee twierdzi, że odkrył, iż podczas wysłuchania publicznego w sprawie bezpieczeństwa szczepionki HPV, które odbyło się w Tokio w dniu 26 lutego 2014 roku, członkowie Komitetu Doradczego ds. Globalnego Bezpieczeństwa Szczepień (GACVS), Światowej Organizacji Zdrowia, CDC i inni specjaliści naukowi: „celowo wprowadzili w błąd władze japońskie w kwestii bezpieczeństwa szczepionki przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV) Gardasil® i Cervarix®, które były promowane w tym czasie.”
Dr Lee odkrył domniemane oszustwo, uzyskując serię e-maili dzięki żądaniu dostępu do informacji publicznych przedstawionych w Nowej Zelandii.

Według dr Lee, te e-maile ujawniły: „że dr Robert Pless, przewodniczący Światowego Komitetu Doradczego Bezpieczeństwa Szczepień (GACVS), dr Nabae Koji z Ministerstwa Zdrowia Japonii, dr Melinda Wharton z CDC, Dr Helen Petousis-Harris z Auckland University, Nowa Zelandia i inni (w tym urzędnicy WHO), mogli aktywnie uczestniczyć w celowym wprowadzaniu w błąd w trakcie wysłuchania publicznego dotyczącego programu szczepień przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego bezpieczeństwa (HPV) przed japońską, od 26 lutego 2014 r w czasie dochodzenia w Tokio.

Dr Lee wydał bardzo surowe oświadczenie na zakończenie swego listu: „To jest moja opinia, że dr Pless, oraz osoby, których nazwiska pojawiły się w wiadomości e-mail dołączonej do tej skargi, a wszyscy, którzy ślepo odrzucili potencjalną toksyczność nowo utworzonego genu DNA HPV L1 / związku AAHS, aby kontynuować promowanie szczepień przeciw HPV, powinni ponieść odpowiedzialność za swoje działania. Nie ma usprawiedliwienia dla celowego ignorowania dowodów naukowych. Nie ma usprawiedliwienia dla powodowania dezorientacji globalnych decydentów szczepień kosztem interesu publicznego. Twierdzę, że ci ludzie nie tylko naruszyli zakres uprawnień Komitetu WHO GACVS, oni złamali zaufanie publiczne. Natychmiastowe, niezależne i wnikliwe dochodzenie dotyczące ich działań i właściwe postępowanie dyscyplinarne jest jedyną możliwością, która może pomóc przywrócić zaufanie publiczne do służby zdrowia na całym świecie.”
Źródło: Stop NOP

__________________________________________________________

„Irlandzki dokument o uszkodzeniach, jakie wyrządziła irlandzkim dziewczętom szczepionka przeciwko HPV, jest kontynuacją dziennikarskiego śledztwa i odwołaniem się do dokumentu, który nakręciła Dania o powikłaniach u ponad 1.000 duńskich dziewczyn. Jednak ten irlandzki dokument mocno przedstawia zderzenie ze sobą dwóch różnych światów. Świata dziewczyn, które szczepiły się z entuzjazmem, że unikną w przyszłości raka szyjki macicy, ale w konsekwencji zapadły na ciężkie choroby i zostały przykute do swoich łóżek. Dziewczyny te jak i ich rodziny bez cienia wątpliwości wierzą, że to szczepionka spowodowała te ciężkie choroby. A rodzice mają teraz wyrzuty sumienia, że jednym swoim podpisem zniszczyli zdrowie i życie swoich dzieci.

Tu jednak nie tylko wiara decyduje o ich przekonaniu, ale tysiące relacji dziewczyn z całego świata, które opisują swoje historie bądź pokazują w internecie swoje upadłe zdrowie, jako przestrogę dla innych dziewczyn. Natomiast drugim światem, jest świat medycyny akademickiej, który pilnie stoi na straży obrony produktu, który sami wykreowali jako antidotum na raka szyjki macicy i po mimo rosnącego dookoła spustoszenia zdrowia zdrowych nastolatek, nie są w stanie się ugiąć, tylko dalej brną w tym kłamstwie stwierdzając, że to wszystko to koincydencja. Największym szkodnikiem w tym dokumencie jest chyba dr Kevin Connolly z Narodowego Komitetu Doradczego w sprawie Szczepień, który ze stoickim spokojem i kamienną twarzą wyznaje, że choroby tych dziewczyn nie mają nic wspólnego ze szczepieniem, że wszystko to koincydenycja, a dziewczyny i tak by zachorowały. Dodatkowo dodaje, że te schorzenia diagnozowano dużo wcześniej zanim szczepionka została wprowadzona i oczekiwali w związku z tym 600 takich diagnoz rocznie!

Jednak jak w każdej bajce jest na końcu morał, tak i tutaj w tym dokumencie, który bajką nie jest, to jednak zakończenie niesie ze sobą poważnie brzmiące przesłanie, które powinno widza przekonać, który z tych światów jest prawdziwy. Posłańcem tego przesłania w tym dokumencie stała się jedna z poszkodowanych dziewczyn, Laura, która prostymi słowami wyraziła swoją opinię na temat szczepionki, która zniszczyła jej życie: „Każdego roku, kiedy słyszę o kolejnych dziewczętach, które dostają tę szczepionkę w mojej szkole, to prawie wymiotuję, przyprawia mnie to o takie mdłości i jestem w takim stanie, że zalewam się łzami. Nie chcę, żeby ktoś inny musiał mieć takie życie, jak ja.”

Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

psychologiaChciałbym napisać trochę na temat psychologii, w szczególności jej błędów. Pisałem kiedyś, że wiele porad na świecie jest tak konstruowana, by mogły z nich skorzystać osoby, które mają jakieś tam małe problemy, ale ogólnie, jest z nimi wszystko ok. New age i jej idea przebudzenia i oświecenia, to jakiś ponury żart w polskiej rzeczywistości pokolenia 1850 zł brutto. Lęk związany z życiem w tym kraju jest tak silny (choćby ten podświadomy) i dotyczy niemal 100% społeczeństwa, że wiele z tych postulatów jest niemożliwych do wprowadzenia.

Znam mnóstwo ludzi z rozmaitych środowisk. New age’owców, ezoteryków, okultystów, satanistów. Ilu z nich jest przebudzonych? Może dwóch, trzech, żyjących sobie spokojnie, gdzieś na wioskach, po ludzku życzliwych, miłujących, pogodzonych ze światem. Ilu ludziom ta cała idea przebudzenia i oświecenia zaszkodziła? Jest ich tak wielu że nie mam pojęcia ilu. A opisywanie tego, co te osoby wyprawiają, przekracza nawet moje możliwości literackie. Podobnie jak new age – coaching. Są to raczej zabawy dla sytych i znudzonych społeczeństw Zachodu, którym w przysłowiowych dupach się poprzewracało. My potrzebujemy czegoś zupełnie innego.

A jakie błędy popełnia sama psychologia? Ta akademicka, uważająca siebie za naukę? Jest kilka takich błędów, które do złudzenia przypominają błąd new age i coachingu. Jest to oferta zoptymalizowana tak, by pomagać ludziom stać się super-uspołecznionymi ekstrawertykami. A przynajmniej taki jest jej model optymalny. Bo wiadomo, ze skutecznością psychologii jest bardzo, bardzo różnie. Terapia ma ponoć trwać przynajmniej 10 lat, a słyszałem, że i do końca życia.

Jest takie mądre, życiowe powiedzonko, stworzone przez jakąś mądrą osobę, na długo zanim ktokolwiek słyszał o Freudzie: „Skuteczność jest miarą prawdy„. Czyli skuteczne jest to, co jest prawdziwe, to, co pomaga, to, co rozwija. Natomiast jeśli jakaś metoda jest określona jako „naukowa„, „sprawdzona„, „potwierdzona badaniami„, ale nie jest skuteczna – to znaczy to, że nie ma w niej prawdy.

Najpierw wkleję ważny, i metaforyczny cytat dotyczący m.in. omawianego tematu, ale także wielu innych sfer życia:

Cytuję: „Wyobraź sobie, że znajdujesz się na wyspie, na której spotykasz dzikie plemię. Teraz Twoje życie zależy od tego, jak się zachowasz.
1. Pierwszy wariant: jesteś ofiarą. Przepraszasz, przynosisz dary, usprawiedliwiasz się, przypochlebiasz. W tym wypadku twoim przeznaczeniem jest bycie zjedzonym.
2. Drugi wariant: jesteś zdobywcą. Przejawiasz agresję, atakujesz, próbujesz ich sobie podporządkowywać. Twój los – to zwyciężyć albo zginąć. [Najczęściej jednak zginąć]
3. Trzeci wariant: podajesz się za pana i władcę. Wystarczy, że skiniesz palcem jako moc mający i podporządkowują Ci się. Jeśli sam nie masz wątpliwości co do własnej potęgi, inni także będą myśleć, że nie ma innego wyjścia. Emisja Twoich myśli nastrojona jest na linie życia, na których jesteś władcą.”
~Vadim Zeland, Transfering Rzeczywistości, tom 2

Wędrowiec, który trafił na wyspę – to my, widzący i wiedzący więcej. Wyspa – to metafora Ziemi. Dzikie plemię – to słabo rozwinięte, ziemskie dusze. A więc kapitaliści, psychopaci, dresiarze, hipokryci, cyniczne korporacyjne lemingi, islamiści, konserwatywni bigoci, i cały przekrój społeczeństwa. Dobrze, ale co to ma do samej psychologii?

Psychologia ogromny nacisk kładzie na ASERTYWNOŚĆ czyli punkt drugi powyższej opowiastki. Obecnie asertywność jest powszechnie chwalona, polecana. Każdy chce się tej asertywności uczyć, i prawie każdy ma z nią problem. Wiecie, dlaczego tak jest? Asertywność to wariant agresywny, ofensywny, to wariant ekstrawertyka, który świat ma u stóp. Asertywny ekstrawertyk „musi pokazać gdzie raki zimują” pracownikowi w swoim korpo, potem mężowi czy żonie, potem gderającej matce.. Adrenalina i kortyzol dosłownie wylewają mu się uszami i wszystkimi innymi otworami, całymi wiadrami. Ale ekstrawertyk to lubi, to go napędza, czuje się jak ryba w wodzie.

Asertywność to biegun „minus” medalu o nazwie „wolność i samostanowienie„. To wyważanie czołgiem otwartych drzwi, razem z futryną i połową ściany. I dlatego tak wielu ludzi ma z tym problem – bo na siłę chcą się tego nauczyć. Czyli chcą być kimś, kim nie są i się nie staną, czyli ekstrawertykami. To tak, jakby chcieć nauczyć rybę wspinać się na drzewa. Dobrze, ale jak wiemy, każdy medal ma dwie strony. Jaki jest biegun „plus” tego medalu? Czyli biegun nieagresywny i nieofensywny? Taki, którego może nauczyć się także introwertyk?

To, co ja proponuję, to wyluzowanie, pogodzenie się z ludźmi i światem, nauczenie się praw nim rządzących. Wymienię poniżej w punktach te zasady, które są często pomijane przez psychologię:

Pozwól sobie być sobą, i pozwól by inni też mogli być sobą. Pozwól więc im także na: głupotę, tkwienie w błędzie, tkwienie w toksycznych związkach itp itd. Jeśli chcesz jednak pomóc – pomagaj, tłumacz, argumentuj, ale bez nalegania, bez nakazywania, bez narzucania. Jeśli ktoś jest gotowy na zmianę – posłucha Cię i zmieni się, choćby te zmiany były dla niego bardzo bolesne. Jeśli nie jest – idź w swoją stronę i pozwól mu być np w toksycznym związku. Być może on właśnie takich tragicznych doświadczeń potrzebuje do rozwoju.

Nie chciej na siłę zmieniać człowieka, grupy ludzi, świata, systemu. Siłowy nacisk na świat to najgorsze co można zrobić, bo budzi gniew „sił natury„. Ludzie podświadomie wyczują taką postawę i zareagują wobec Ciebie tym samym – agresją, bardzo różnie pojmowaną. I znowu: możesz próbować zmienić, wpłynąć na kogoś, zasugerować mu coś, spróbować wytłumaczyć. Ale znaj poziom mentalności danej osoby i nie próbuj tłumaczyć mu rzeczy, których nie jest w stanie zrozumieć. Gdy widzisz opór, mechanizmy zabezpieczające w psychice – ewakuuj się. No i miej raczej postawę życzliwości, pomocy i zrozumienia, niż chęć zmienienia kogoś na siłę, za wszelką cenę.

Raz na zawsze zrezygnuj z posiadania racji. Chęć posiadania racji, chęć wygrania dyskusji, sporu – jest chyba najgorszym możliwym programem, wirusem ludzkiego umysłu. Naprawdę trudno mi znaleźć drugą ludzką cechę, która byłaby tak samo destrukcyjna. Chyba że chodzi o lęk przetrwania, związany z mentalnością niedoboru – „nie starczy dla wszystkich, więc mogę iść po trupach do celu, jak 90% ludzi„. Przecież nawet nauka zna mniej niż 1% (wszech)świata. Duchowość tak samo – jest tak wieloznaczna, niejasna i niezbadana, tak dużo jest w niej przekłamań, tak samo jak i w nauce. Ideologie, religie, doktryny, poglądy? To już w ogóle jest absurd, bo każda z nich to trochę prawdy, plus masa kłamstw i gównoprawd. No i każda z nich przedstawia bardzo zawężone, jednostronne widzenie świata, a przecież wiele zjawisk ma drugie, trzecie, a czasami nawet dziesiąte dno. Świat jest niezmiernie skomplikowany, to wielomiliardowa obfitość, jest w nim absolutnie wszystko. Ideologie i religie mają dawać jakąś tam bezpieczną, i przede wszystkim bardzo zawężoną iluzję postrzegania. Bo pełnią one role tabletek uspokajających w świecie, który jest nieznany, trudny, często wręcz wrogi.

Dalej: zrezygnuj z nadawania nadmiernej ważności (nadmiernego priorytetu) osobom, relacjom, przedmiotom. Przyznam że to prawo świata, choć jest nieśmiało i z rezerwą obserwowane przez psychologię – wykracza daleko poza nią. Prawo to polega na tym, że jak czegoś gorączkowo i panicznie pragniesz, to tym bardziej tego nie dostaniesz. Natomiast jak wyluzujesz i całkowicie zrezygnujesz z gorączkowej chęci zdobycia, to Twoje szanse na zdobycie tego wręcz rosną. Prawo Murphy’ego? Miej wyjebane a będzie Ci dane? Szczególnie widać to w relacjach damsko-męskich, ale nie tylko.

Obniż ilość emocji związaną z konfliktami, sprzeczkami, ideologiami, religiami, i wszelkimi innymi wiernościami (np konflikt techno-metal, drużyny sportowe). Poprzez negatywne emocje z nimi związane, nakręcasz się. Czujesz się gorzej, wkurzasz lub stajesz zgorzkniały. Ezoterycy i okultyści mówią, że tracisz w ten sposób energię życiową, która jest przechwytywana przez… świadomość zbiorową, której tak bardzo nienawidzisz. Nienawidząc kościelnych oszołomów z PiSu, czy złodziei i zdrajców z PO, „dokarmiasz” swoją energią ich świadomości zbiorowe (nazywane też egregorami). Siłą rzeczy, nie starczy Ci energii na inne życiowe aktywności. Bo musisz np walczyć z tymi cholernymi PiSuarami czy POwcami.

Nie próbuj ukrywać swoich wad. Każda negatywna cecha ma swój pozytywne biegun. Zawsze chodzi o to, że trzeba „ciemność” zaakceptować i przetransformować w jasność. Mówił o tym już Carl Gustav Jung, ale psychologia najwyraźniej o tym zapomniała, i poszła śladem ateisty Freuda. Ekstrawertycy mówią najczęściej o sobie. „Ja, ja, ja i jeszcze raz ja„. Introwertycy mogą tę skądinąd niezbyt ładną cechę wykorzystać, ponieważ mają oni odwrotną umiejętność. Czyli umiejętność słuchania.

I jeszcze jedno. Nie oceniaj. Nie potępiaj, Nie odsądzaj od czci i wiary. Czy jak ktoś popełnił błąd, to koniecznie musi zostać ocenę od tego prawego i sprawiedliwego, czyli od Ciebie? A ile Ty popełniłeś błędów? Każdy je popełnia. Jeśli oceniasz, osądzasz, potępiasz, obrażasz, plotkujesz – nigdy nie zobaczysz więcej niż to, co ludzie kłamią oficjalnie. Czy to w pracy, czy na facebooku, czy na rodzinnych spotkaniach. Ludzie będą to podświadomie wyczuwali i będą się zwyczajnie bać mówić Ci prawdę. Prawda o tym że miało się traumę, że zbłądziło się, że chorowało się, że przyszło niespełnienie i rozgoryczenie – nie jest pożądana i jest przez ludzi skrzętnie ukrywana. Jeśli masz kobietę i jeśli jeszcze nie pozbyłeś się tych brzydkich cech, to ona się będzie Ciebie zwyczajnie bała. Naprawdę, nie przyszedłeś na ten świat po to, by być srogim sędzią.

Ja te punkty w pewnej części zrealizowałem od marca, kwietnia tego (2016) roku. Rezultat wręcz mnie zszokował. Dawne wampirki np z rodziny czy miejsca pracy, nie tylko przestały mi okazjonalnie dokuczać. Ale wręcz stałem się dla nich zupełnie przezroczysty, niewidzialny. Poniżej wkleję jeszcze ciekawy fragment z poradami Vadima Zelanda, idealnych dla introwertyków. Nie musisz jak ekstrawertyk Rambo wsiadać do czołgu, by wyważyć otwarte drzwi, z futryną i połową ściany. Wprowadź backdoora (konia trojańskiego) do systemu, wyjdź z tego czołgu, który bezskutecznie próbujesz uruchomić, i… Wejdź spokojnie i życzliwie przez drzwi. Bo one są otwarte – cały czas, tak samo jak okna.

Cytuję: „Wyobraź sobie, że żyjesz nie osądzając innych. Możesz z łatwością im wybaczyć i rozstać się z wszelkimi posiadanymi sądami. Nie masz potrzeby posiadania racji i nie potrzebujesz nikomu udowadniać błędu. Szanujesz siebie i wszystkich innych, a oni szanują Ciebie. Wyobraź sobie, że żyjesz bez strachu kochania i bycia kochanym. Już nie boisz się odrzucenia i nie masz potrzeby bycia zaakceptowanym. Możesz powiedzieć: „kocham Cię” bez wstydu czy uzasadniania. Możesz kroczyć przez świat z szeroko otwartym sercem i nie obawiać się zranienia.”
~Don Miguel Ruiz

Cytuję: „Znaczna część problemów w stosunkach międzyludzkich jest konsekwencją walki umysłu z nurtem wariantów. Krytyka to jeden z przejawów tej walki. Krytyka jest bezpośrednim tworem wewnętrznego zamiaru. Zachęta i stawianie na pozytywne cechy człowieka należą do zewnętrznego zamiaru.Krytykować człowieka – to to samo, co walczyć z otaczającym światem.Żadnych korzyści to nie przyniesie, jeżeli za korzyść nie uznamy usiłowania wylania swojej żółci i sprawienie przykrości przeciwnikowi. Zachęta zaś, przeciwnie, stanowi dla ludzi siłę napędową.Oskarżając i krytykując człowieka, próbujesz oddziaływać na niego swoim wewnętrznym zamiarem.Podkreślając jego zalety (mimo wszystko), niczego nie tracisz, lecz pozwalasz rozwinąć się sytuacji na własną korzyść.

Nie oskarżaj o nic innych. Wielu ludzi ma skłonność do czynienia sobie wyrzutów i noszenia w sobie poczucia winy. Lecz nikt nie jest skłonny tolerować wymówek pod swoim adresem ze strony innych.Człowiek, potępiając siebie, może dojść nawet do masochizmu. Jednak oskarżenia ze strony innych zawsze są bolesne. Człowiek będzie odczuwać urazę zawsze, nawet jeżeli postępuje niesłusznie i oskarżenie jest zasadne. No i jaki pożytek Ci to przyniesie? Wylejesz swoją żółć? Ale przecież tym samym stwarzasz nadmierny potencjał i sam na tym ucierpisz. Jeżeli celem nadrzędnym jest przekonanie człowieka, że się myli, to i tak Ci się to nie uda.Mało prawdopodobne jest, by wysłuchując Twojego oskarżenia, całkowicie uznał swój błąd, nawet jeżeli powie, że się z Tobą zgadza. Próbując oskarżeniem pod – budować swoje ego czyimś kosztem lub utwierdzić swą władzę,możesz osiągnąć cel. Lecz staniesz się wtedy manipulantem.

Jeżeli nie stawiasz przed sobą żadnego z tych celów, zrezygnuj z krytyki i oskarżeń. Potępiając i krytykując ludzi, młócisz rękoma po wodzie i usiłujesz płynąć pod prąd. Machnij ręką na cudze wady i myśl tylko o zaletach. Jest to poruszanie się z nurtem, które przyniesie nieocenioną korzyść. Jeżeli Twój Nadzorca nie śpi, zawsze pomoże znaleźć usprawiedliwienie dla postępków człowieka, którego chcesz osądzić. Nadzorca, będąc Twym wewnętrznym obserwatorem, nie pozwoli Ci pogrążyć się w grę i wszcząć spór lub kłótnię. Popatrz na grę z boku, jak widz, przypomnij sobie, że krytyka nie przyniesie niczego prócz szkody i poruszaj się z nurtem. Oskarżenia i krytyka nie mogą odgrywać pozytywnej roli, ponieważ wybijają człowieka z kolein, z nurtu, z którym się poruszał. Nurt prowadził go do określonego celu. Przecież wszyscy ludzie kierują się swoimi pobudkami i dążeniami. Popierając człowieka (mimo wszystko), kierujecie go w korzystne dla siebie łożysko, nie wybijając z nurtu i nie przeciwstawiając się jego dążeniom.W ten sposób Twoje i jego pragnienia stają się równoległe. Niczyje prawa nie zostają ograniczane, niczyja ambicja nie cierpi, a interesy stają się wspólnymi.

A czy Tobie podoba się krytyka pod Twoim adresem? Nie jesteś w stanie jej znieść albo próbujesz przekonać siebie, że jest uzasadniona. W każdym razie nie przyjmujesz krytyki, jeżeli oczywiście nie rozwinąłeś w sobie kompleksu poczucia winy. Krytyka może ponaglić, zmusić do działania „jak należy”. Ale zmusić można tylko umysł. Duszy nie da się zmusić. Ona zawsze robi to, co chce, albo przeszkadza umysłowi robić to, co należy. Krytyka czyni duszę wrogiem umysłu, a zachęta – sojusznikiem. W ten sposób zachęta stanowi siłę budującą, a krytyka burzącą, destrukcyjną. Właśnie dlatego kadra kierownicza w przedsiębiorstwach jest tak dobierana, by przyszli kierownicy nie nastawiali się na krytykę złej pracy, co umie zrobić każdy fajtłapa, a umieli stworzyć atmosferę entuzjazmu, przy której ludzie sami chcą pracować dobrze. A kiedy tak się dzieje? Kiedy ludzie, wykonując wspólną pracę, czują swoją osobistą ważność. Jeżeli chcesz narobić sobie wrogów, spieraj się i udowadniaj swoją rację za wszelką cenę. W rozdziale „Nurt wariantów” (pierwszy tom) już omawialiśmy, jak bezsensowne i szkodliwe jest dążenie do udowodnienia swojej racji za wszelką cenę. Jeżeli spór ma dla Ciebie zasadnicze znaczenie, kiedy twoje interesy rzeczywiście nie pozwalają ustąpić – spieraj się. W pozostałych wypadkach zostaw prawo do młócenia rękoma po wodzie innym.

Wygrana w polemice nie przyniesie Ci żadnych korzyści. A przy okazji możesz zyskać sobie wroga. Jeżeli człowiek z przekonaniem opowiada brednie i dajesz mu to do zrozumienia, nigdy się z Tobą nie zgodzi. Albo raczej zgodzi się wtedy, gdy rozwinął w sobie wybujałe poczucie winy i skłonność do samobiczowania. Tylko czy potrzebne jest Ci zwycięstwo nad takim człowiekiem? Jeżeli Twoje interesy w żaden sposób nie ucierpią, pozwól innym twierdzić to, z czym się nie zgadzasz. W ten sposób nie stwarzasz nadmiernych potencjałów i nie walczysz z nurtem. Spierający się ludzie zazwyczaj bez reszty pochłonięci są przez grę. Śpią kamiennym snem. By nie dać się wciągnąć w grę, trzeba obudzić się i uaktywnić wewnętrznego Nadzorcę, jeżeli w polemice bierze udział kilka osób, zejdź ze sceny na widownię i poobserwuj grę stamtąd. Weź na siebie rolę rozsądnego widza, a uzyskasz ogromną przewagę. Podczas gdy każdy uczestnik próbuje urzeczywistnić swój wewnętrzny zamiar, dowodząc słuszności swojego punktu widzenia, Ty odlatujesz od okna i rozglądasz się. Przyjdzie Ci do głowy rozwiązanie, którego nie widzi nikt z interlokutorów. Tylko nie należy tego rozwiązania wszystkim narzucać. Najważniejsze to zaproponować, a kopie niech kruszą inni.

Jeżeli zwyciężyłeś w sporze, możesz uznać, że poniosłeś porażkę. Nawet jeżeli oponenci formalnie uznali Twą rację, bądź pewien, że w myślach znajdą masę nieformalnych argumentów na swoją korzyść. Przegrany w sporze zawsze otrzymuje cios w swoją ważność. A kto uderza? Ten, kto potrafił postawić na swoim. Przecież nie chciałbyś uderzyć tego człowieka w twarz, prawda? Dokładnie tak samo nie powinieneś chcieć zadawać ciosu w czyjeś poczucie własnej ważności. Ludzie bardzo często obrażają się nawzajem w ten sposób. Obraza taka nosi zawsze skryty charakter, ponieważ znoszona jest w milczeniu. Ludzie nie lubią otwarcie demonstrować swojego dążenia do umocnienia swojej ważności. Dają do zrozumienia, że i tak są ważni, i dlatego nikt nie pragnie pokazywać, że walczy o swoją ważność, chociaż wszyscy robią to na każdym kroku.

Jeżeli człowiek otrzymał cios w swoją ważność i przemilczał to, nie myśl, że nie poczuł się tym dotknięty lub pogodził się z ciosem. Uraza będzie żyć – jeśli nie w sposób świadomy to w podświadomości. Zwyciężyłeś w sporze i wydaje Ci się, że tym samym zwiększyłeś swoją ważność. Lecz zrobiłeś to kosztem zniżenia ważności oponenta. Sam rozumiesz, że skryta uraza, która zawsze przy tym powstaje, nie przyniesie nic dobrego. Ponadto pokonany oponent za nic nie uzna tej Twojej ważności. Jest jeden świetny sposób, by nastawić człowieka przeciw sobie – dać mu do zrozumienia, że jesteś lepszy od niego. Nie stwarzaj sobie bożków i nie stwarzaj sobie wrogów – oto najważniejsze hasło kontaktów zgodnych z biegiem nurtu. Unikaj jak dżumy prób dotknięcia poczucia ważności ludzi. Niech stanie się to szczególnym tabu. Unikniesz w ten sposób masy problemów i przykrości, których przyczyny byłyby niejasne ze względu na utajoną naturę ciosu w cudzą ważność. Co robi spierający się z Tobą człowiek? Broni własnej ważności w tej lub innej formie. Wyjdź mu naprzeciw. Zgódź się z tym, co mówi. A zgadzając się, dasz mu to, o co mu chodziło. Teraz będziesz mógł spokojnie porozmawiać o Twoim punkcie widzenia. Nie narzucać, nie udowadniać, tylko porozmawiać. W tym wypadku nie tylko poruszasz się z nurtem, lecz również wykorzystujesz zewnętrzny zamiar. W sumie uzyskasz niedościgniony efekt. Takiego efektu nie uzyskasz żadnymi innymi intelektualnymi sposobami. Na samym początku rozmowy z człowiekiem trzeba nastawić się tak, by patrzeć w tę samą stronę, co on. Jeżeli pierwszym, co odpowie człowiek na Twoje zdanie będzie słowo „nie”, uznaj, że nie ma sensu namawiać go dalej. Zwrócił się w drugą stronę i nie będzie się poruszać z nurtem wraz z partnerem. Ważne, by na początku sprawić, że rozmówca powie „tak”. Nigdy nie zaczynaj rozmowy od spraw spornych. Zacznij od czego chcesz, byle tylko rozmówca zgodził się z Tobą. Potem można płynnie przejść do kwestii spornych. Teraz pojawiło się znacznie więcej szans, ponieważ siłą rozpędu poruszacie się z nurtem w tym samym kierunku i emisja Twoich myśli nie wpada w dysonans z emisją myśli partnera.

Jeżeli dopuściłeś się uchybienia i oczekujesz zasadnego oskarżenia, nie przygotowuj się do obrony. Po prostu uznaj swój błąd zawczasu. Ten, kto zamierza wywrzeć na Tobie sprawiedliwy gniew, najprawdopodobniej od razu przybierze wspaniałomyślną i wyrozumiałą postawę. W takim wypadku nie można powiedzieć, że najlepszą obroną jest atak. Okazuje się, że zawczasu zgodziłeś się z linią oponenta i tym samym zapaliłeś zielone światło dla jego wewnętrznego zamiaru. Swoim uprzedzającym posłuszeństwem urzeczywistniasz jego wewnętrzny zamiar zrobienia z Tobą porządku i przy okazji zwiększenia swojej ważności. Lecz ponieważ robisz to bez przymusu, z własnej woli, Twoja ważność przez to nic nie traci. W ten sposób pieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu: zwiększasz ważność oponenta, za co będzie Ci wdzięczny, i nie zniżasz swojej. Broniąc swoich błędów, wiosłujesz pod prąd i oddajesz energię wahadłom. Chęć usprawiedliwienia się za wszelką cenę wywołana jest przez zawyżony poziom wewnętrznej ważności. Zrzuć z siebie ten ciężar ponad siły, podaruj sobie prawo do błędów i pozwól sobie je popełniać. Nie broń swoich błędów, a świadomie je uznawaj.Od razu zacznie Ci się lżej żyć. W rozdziale „Nurt wariantów” już mówiłem, że uwagi ludzi, którzy Cię drażnią, mogą być bardzo pożyteczne. Propozycje, które na pierwszy rzut oka Cię denerwują, w sumie okazują się nie być pozbawionymi sensu. Dotykają Cię uwagi i propozycje otoczenia, jeżeli sam w czymś zawyżyłeś poziom wewnętrznej ważności. Odrzuć ważność, przestań przeciwstawiać się nurtowi i uznaj cudzą rację lub przynajmniej przyjmij ją do wiadomości.

Powiedz temu człowiekowi, że rzeczywiście miał rację, coś twierdząc. Zobaczysz rezultat. Można byłoby mu nic nie mówić, jednak zrób to. Przecież niczego nie tracisz. Każdy się myli – i głupiec, i mędrzec. Lecz w odróżnieniu od pierwszego, mądry uznaje swoje błędy. Głośno oznajmiwszy, że człowiek miał rację, od razu uzyskujesz jego przychylność. Ludzie żyją w agresywnym świecie wahadeł, w którym trzeba co chwila walczyć o swoją pozycję i bronić się. A tutaj sam proponujesz człowiekowi, że zrobisz to za niego. W ten sposób unikasz pojawienia się z jego strony postawy obronnej. Od razu odczuwa on ulgę. Jest Ci wdzięczny za to, że pomogłeś mu w starciu. Nie jesteś już jego potencjalnym przeciwnikiem, lecz sojusznikiem. Cała ta sytuacja zostaje błyskawicznie odtworzona w głowie Twojego partnera na poziomie podświadomości. Dokładnie tak samo myślisz, śpiąc na jawie. Lecz jeżeli stosujesz w praktyce świadomość, podjęcie się roli świadka cudzej racji nie przysporzy Ci trudu, a nawet będzie czymś interesującym. Kiedy ktoś ma rację i inni to przemilczą,Ty głośno uznaj rację owego człowieka. Jeżeli dla niego dana kwestia ma zasadnicze znaczenie, będzie Twoim dłużnikiem. W każdym razie będzie wdzięczny, przy czym raczej nieświadomie.

Wyobraź sobie, jakiej dżungli żyją ludzie. Wciąż muszą być w pogotowiu, w każdym widzieć potencjalnego przeciwnika, nawet jeżeli na pozór kontakty są przyjacielskie. Każdy troszczy się o siebie i jest stale gotów do obrony. To wcale nie przesada, po prostu dawno już przyzwyczailiśmy się do takiego stanu rzeczy. W takim środowisku będziesz wprost skarbem, prawdziwym odkryciem dla ludzi zmęczonych walką. Wyobraź sobie, ilu sojuszników można by pozyskać?! A potrzeba w tym celu tylko zmniejszyć swoją ważność i nie omieszkać uznać cudzej racji. Działasz świadomie i na tym polega Twoja przewaga.Tymczasem ludzie śpią i nie powiedzą Ci „Dziękuję”. Lecz gdyby mogli się obudzić i świadomie wyrazić swój stosunek do Ciebie, to usłyszałbyś: „Ten człowiek jest niegłupi. Lubię go. Jestem mu życzliwy. To fajny gość”. Nikt Ci tego głośno nie powie, po cichu również. Ale gdyby wyrazić podświadome odczucia, to brzmiałyby właśnie tak. Wyobrażasz sobie, jaki skarb poniewiera się pod nogami? Ludzie zajęci i obciążeni swoją ważnością zazwyczaj brną naprzód i nie zauważają, że pod ich nogami leżą prawdziwe klejnoty. Masz ogromną przewagę: świadomość, brak ważności i zainteresowanie ludźmi. Wykorzystaj tę przewagę, a zobaczysz klejnoty tam, gdzie inni dostrzegają same kamienie.”
~Vadim Zeland

Książki tych powyższych, jak i wielu innych autorów możesz kupić w poniższej księgarni internetowej:
TaniaKsiążka.pl

Omówię kolejny błąd psychologii. Czyli uspołecznianie swoich pacjentów na siłę. Dla psychologa wiele postaw, które dla nas są oczywiste i dają szczęście, będą oznaką jakichś zaburzeń. Lub chociaż społecznego niedostosowania. Psychologia często zamiast dążyć by pacjent był szczęśliwy, dąży do tego, by był uspołeczniony, „normalny„, produktywny. Masz być normalny, płodzić dzieci, budować PKB kraju, brać kredyty, i żyć tak by system stawał się większy i potężniejszy, a ludziom, ups, przepraszam – elitom – żyło się lepiej. Owo uspołecznienie i normalność dla wielu psychologów to oczko w głowie, mają na ich punkcie swoistego pierdolca.

Przy czym psychologia tak często nie bierze pod uwagę, że niezwykle często bycie normalnym, poważanym członkiem społeczeństwa, wręcz unieszczęśliwia, zabija pasje, radości, duszę. Nie każdy przecież chce, by jego życie wyglądało jak żywot bohaterów telenoweli Klan – „Rysiu, ale umyłeś rączki? Sałatka czeka„. Społeczeństwo to przede wszystkim bezlitosna maszyna, karna i zdyscyplinowana armia, która nakazuje, zakazuje i nie znosi słowa sprzeciwu. I jakże często jest tak, że to nie w miarę spokojna telenowela „Klan” staje się udziałem życia takiego „wzorowego obywatela„. Ale raczej „Trudne Sprawy„, i wcale nie tak rzadko „Zdrady„, bądź „Kryminalni„.

Swego czasu, jeszcze w epoce dinozaurów, zanim upadła Atlantyda… Czytałem namiętnie fora typu PHP BB by przemo. Jedno z nich było forum psychologicznym. Oprócz ludzi z problemami, była tam grupa tych „ekstrawertycznym i zajebistych„, którzy studiowali psychologię, wymieniali się opiniami, brylowali w towarzychu forumowym. Chcieli być jeszcze bardziej ekstrawertyczni i zajebiści. O czym oni mówili? Właśnie o byciu normalnym, o normach społecznych, o dostosowywaniu się lub niedostosowaniu. Ile ja się tego naczytałem. Jak rozmawiali np o związkach, to ich wnioski absolutnie nie wykraczały poza sztywne ramy społecznego rozumowania.

Miłość była dla nich mieszanką egoistycznego posiadania danej osoby na własność (zazdrość, zaborczość i te sprawy) z transakcją handlową. Po lekturze ich wpisów można było dostać jakiejś niewyobrażalnej traumy. I pomyśleć, że aby dostać miłość od kobiety, to trzeba mieć górę forsy jak Rockefeller, no i śmiałość i bezczelność Hannibala Lectera. O czymś takim jak miłość bezwarunkowa, lub chociaż „niskowarunkowa„, nawet nie słyszeli. Z miłości zrobili jej… odwrotność, czyli służbę systemowi.

Ogólnie, byli to ludzie tak zajebiści, och, ach, tak znający życie, tacy uspołecznieni i normalni. Ta dulska normalność aż wylewała im się uszami i innymi otworami ciała. O związkach i kobietach wiedzieli wszystko – jak mówili. Wiem tyle, że obecnie, pomimo tej wiedzy, dali się zapędzić od pantofel. Statusieli i skapcieli. Nie wiem czy są szczęśliwi czy nie, kolejny życiowy przełom – wiek 35 lat – pokaże.

Psychologia raczej nie zostawia miejsca na niestandardowość, twórcze szaleństwo, taki trochę „hardcore„. Masz włożyć kapcie, umyć rączki i być grzecznym Ryśkiem. Polecano mi, bym tej swojej niestandardowości się wyzbył, bo nie pasuje do społeczeństwa. A wystarczyło to… zaakceptować, i przetransformować ciemną stronę twórczego szaleństwa w jasną. Tu mi się chyba udało.

Głównie chodzi o to, że powszechne w społeczeństwie poglądy, doktryny, sposoby na życie, nie tylko nie przynoszą szczęścia. Ale wręcz przeciwnie – przynoszą cierpienie i poczucie straconej szansy życiowej. Nigdy i nigdzie wartości wyznawane przez tzw „tłum” nie były dobre. O tym mówi niezliczona ilość legend, baśni, podań, nawet świętych ksiąg (biblia – tak, tak, tylko trzeba umieć interpretować…), jak i książek, seriali, filmów. Wartości wyznawane przez społeczeństwo już ostatecznie zbankrutowały, umarły. Otwórz pierwszy lepszy portal z obrazkami – np demotywatory.pl, chamsko.pl, jeb z dzidy i inne. Jest tam ogromna ilość żartów z tego, co ceni społeczeństwo. No ale to tylko żarty, to tylko memy internetowe, Kefir no, czego chcesz, Ty niedostosowany społecznie oszołomie?

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Ocenzurowany i zakazany program o toksyczności szczepień [VIDEO] Zobacz zanim usuną!

szczepionki-skutki-uboczneBardzo dużo mówi się ostatnio o toksyczności szczepień, o tym że nie działają jak i o tym, jak w politykę państw ingerują firmy farmaceutyczne. Szereg programów na ten temat wyemitowała Telewizja Polska (TVP).

Nie obyło się jednak bez cenzury lub jej prób. W sobotę dnia 19 listopada 2016 roku wyemitowano program „Studio Polska” w którym starli się zwolennicy szczepionek i ich przeciwnicy. Po tym programie prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Maciej Hamankiewicz, napisał pismo do prezesa TVP, Jacka Kurskiego.

Żądał w nim cenzury tego typu treści tak, by nie podejmować ich w przyszłości. Żądał też usunięcia zapisu archiwalnego tego programu z internetowych baz danych Telewizji Polskiej. Doszło też do ocenzurowania przez redakcję TVP 2 programu „Szeptem„, odcinku nr 5 o tytule: „szczepić czy nie?”.

Wiecie jaki jest główny problem ze szczepionkami? Wcale nie to, że szkodzą. Choć lista ich skutków ubocznych jest długa. Główny problem to fakt, że są one wciskane tym, którzy ich nie chcą. Jeśli ktoś się boi chorób zakaźnych i chce takiej iluzorycznej ochrony – to niech się szczepi, nie można tego zakazać.

Jednak przymus tej procedury medycznej obowiązuje wszystkich. Podobnie było jeszcze nie tak dawno z przymusem chodzenia do kościoła – w przeciwnym wypadku wyrzucali odstępce ze wsi i skazywali na śmierć głodową, lub palili na stosie. Łudząco podobnie jest teraz ze szczepionkami, które są symbolicznym „złotym cielcem” czy też „bożkiem” religii naukowej – racjonalizmu.

Zwróćcie uwagę na jedną, niezwykle ważną rzecz. Nie dotyczy ona tylko szczepień czy chodzenia do kościoła, ale każdej istniejącej dziedziny życia. Dotyczy ona wszystkiego, co istnieje. Otóż jest to problem polegający na tym, że jedna istota zmusza drugą istotę by zrobiła ona coś, czego nie chce.

-idź do kościoła, do Ci każę;
-idź do meczetu, bo Ci każę;
-zaszczep się, bo Ci każę;
-weź ze mną ślub i spłódź dzieci, bo Ci każę;
-nie koleguj się z tym / z tamtą, bo Ci każę;
-nie idź tam / idź tam bo Ci każę;
-nie rób tego i owego, bo Ci każę;
-zrób to i owo, bo Ci każę.

Jest to jeden z podstawowych, o ile nie najważniejszych problemów naszego świata. Jest to problem ludzkiej natury. A jak wiemy, problemy ludzkiej natury są z zasady nierozwiązywalne i generują cywilizacyjne, globalne zawirowania. Przez te problemy ludzkiej natury i fakt, że ta natura jest taka a nie inna, mamy to, na co narzekamy, a co nazywamy systemem, matrixem. Z drugiej strony, tylko ten drapieżny system jako tako pozwala okiełzać złą, krnąbrną i głupią ludzką naturę.

Ale wróćmy do meritum. Rozwiązanie w kwestii szczepień już jest, i stosują je kraje cywilizowane. Do których Polska nie należy i nie będzie należeć jeszcze długie dekady, o ile nie stulecia. W krajach Europy Zachodniej szczepienia nie są obowiązkowe. Są dobrowolne. I jakoś nikt tam nie podnosi lamentu, że przez nie szczepiących się powrócą epidemie.

Ten argument, i inne tego typu są stosowane tylko w Polsce, przez lobbystów farmacji (ekspertów, urzędników, lekarzy czy racjonalistów na ich stronach www poświęconych nauce). W krajach cywilizowanych te argumenty, w Polsce przedstawiane jako rozsądne i naukowe – zostałyby wyśmiane.

Poniżej wklejam video z programami „Szeptem odc. 5 – szczepić czy nie” jak i „Studio Polska” w których poruszano te problemy.
Zobacz szokujący i zakazany film dokumentalny o szkodliwości szczepień! [VIDEO]
Uczciwy lekarz demaskuje szokujące i ukrywane działania niepożądane szczepień [VIDEO]

Szeptem odc. 5 – szczepić czy nie?

Burzliwa dyskusja o szczepionkach w programie „Studio Polska”:

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Uczciwy lekarz demaskuje szokujące i ukrywane działania niepożądane szczepień [VIDEO]

szczepieniaZapraszam na nagranie video z programu Pytanie na śniadanie, w którym uczciwy lekarz w szokujący sposób obnaża propagandę koncernów farmaceutycznych. W programie tym wystąpił dr Leszek Marek Krześniak. Szczerze polecam ten wywiad.

Ostatnio bardzo dużo się mówi o szczepieniach i ich ciemnej stronie. Na przykład o tym, że szczepienia powodują liczne, bywa że tragiczne skutki uboczne. Jak i o tym, że szczepienia wcale nie są takie skuteczne. Ich skuteczność jest tak naprawdę marginalna, a choroby zakaźne zostały eradykowane dzięki higienie i większej świadomości zdrowotnej.

Choć wciąż tych chorób jest dużo. Wciąż mnóstwo zachorowań na ospę wietrzną, świnkę różyczkę i szereg innych. Gdy po szczepieniu MMR (odra, świnka, różyczka) rodzic przychodzi z dzieckiem z wysypką, to lekarz mówi, że to „nabieranie odporności„, i że nie jest to choroba. Choć jeszcze 20, 30 lat temu zostałoby to sklasyfikowane jako infekcja. Dziś już nie – by nie psuć hurraoptymistycznych statystyk.

Od kilku lat (bodaj od 2007, 2008) mamy prawdziwą epidemię gruźlicy i krztuśca (kokluszu). Pomimo tego, że praktycznie wszyscy byliśmy na te choroby zaszczepieni. Szczególnie dramatyczne jest to w przypadku gruźlicy. Sytuacja jest niemal tak samo zła, jak na podupadłych obszarach postradzieckich. Nie jest możliwe by odpowiadały za to ruchy antyszczepionkowe, zwykła matematyka temu zaprzecza.

Co do skutków ubocznych szczepionek.. Tam są obecne cząsteczki wirusów, bakterii. Proces produkcyjny przebiega np na zepsutych zarodkach kurzych (jajach), i innych tego typu. Więc oprócz pożądanych cząsteczek wirusów i bakterii (np grypy) jest tam cały ogrom wirusów odzwierzęcych. To wszystko musi być jakoś konserwowane, by się nie zepsuło.

Jako konserwantów używa się szeregu toksycznych substancji – benzoesan sodu, glutaminiany, organiczne związki rtęci, aluminium (glin), polisorbat 80 i cały szereg innych. No inaczej się nie da. Konserwanty zawsze są toksyczne i szkodliwe. To, co zabija bakterie i wirusy lub uniemożliwia ich niepożądany rozwój w szczepionkach, zabija także inne formy życia. Np ludzi. Tak samo działają konserwanty dodawane do żywności, np benzoesan sodu, sorbinian potasu i inne.

Po dostaniu się do jelit człowieka, działają bardzo toksycznie na florę bakteryjną, niczym silne antybiotyki. A to prosta droga do szeregu problemów – hashimoto, celiakia, alergie, AZS, i cały ogrom innych chorób, w tym większość autoimmunologicznych. Jelita to nasz nie drugi, ale… pierwszy mózg. To tam zachodzi synteza neuroprzekaźnika GABA. To tam jest 90% zapasów serotoniny. To tam jest jeszcze więcej neuronów (komórek mózgowych) niż w mózgu (sic!).

Co ciekawe, jelita to wciąż słabo zbadany przez naukę rejon naszego organizmu. Są tysiące gatunków bakterii – dobroczynnych, neutralnych i złych. Opisanych i poznanych przez naukę jest mniejszość. W probiotykach dostępnych na rynku jest jeden, kilka, maksimum 16 ich gatunków (szczepów).

Wszystkim rodzicom polecam uczciwe zapoznanie się z tematyką szczepień. Korporacjom farmaceutycznym zależy przede wszystkim na tym, by…. ludzie chorowali. I by można było ich leczyć, leczyć i jeszcze raz leczyć. Latami, najlepiej całe życie, zbijając na nich kokosy. Leki na depresję, nadciśnienie, cholesterol, serce, parkinsona, alzcheimera, uspokojenie itp itd – mają jedną cechę wspólną. Nie leczą one przyczyny choroby. Ale uciszają na chwilę objawy. Chory musi je brać bardzo długo, najczęściej dożywotnio. Bo jak lek zostanie odstawiony, to objawy wrócą z jeszcze większą siłą.

Optymalny lek to taki, który bierzesz raz, dwa razy, dziesięć razy, no, góra pół roku. Leczyłby on przyczynę, naprawiając trwale organizm, i po tym okresie czasu byłby niepotrzebny. Niestety, takie leki praktycznie nie istnieją. Co do szczepień – jedna z teorii mówi, że firmy farmaceutyczne celowo dodają różnych szkodliwych substancji do szczepionek, by w ten sposób „hodować” sobie przyszłych pacjentów. W końcu „pacjent trwale wyleczony to klient jak i zysk stracony„.

A teraz zapraszam na pełnometrażowy film dokumentalny Vaxxed – Wyszczepieni – kliknij link poniżej:
http://www.cda.pl/video/988056e0

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/