Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'zdrowie'

Archiwa tagu: zdrowie

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,953,439 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 132 obserwujących.

Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości

Marzy Ci się zdrowie, witalność i wieczna młodość? Nieśmiertelność? Zastanawiasz się jak podtrzymać żar w miłości, w związku?

By nie gasł on pod nawałem kredytów, obowiązków i codzienności? By miłość trwała dłużej niż znane w psychologii dwa lata? Uważasz może, że to tylko odwieczne, oniryczne marzenia ludzkości nie mające pokrycia w realiach? Że to tajemne knowania alchemikiów, okultystów, Illuminatów, suszących jakieś podejrzane zioła, chcących wyprodukować Ormus czy znaleźć św. Graala? A może uważasz, że to po prostu wielkie wyzwanie dla nauki, medycyny, techniki, genetyki?

A może wszystkie odpowiedzi są poprawne w jakiejś tam części? Zadam jednak inne pytanie.. Co jest prawdziwym powołaniem człowieka? Co jest sensem życia? Po co dusza zamierzała wcielić się w ludzkie ciało?

To pytanie nastręcza wielu trudności i kłopotów. Ogromna większość ludzi bez względu na wyznawaną wiarę, przyjęła światopogląd materialistyczny (ateistyczny). Że życie sensu nie ma, że istnienie świata nie ma celu, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać ani niczego kwestionować. Najczęściej mówią oni, że sensem życia jest małżeństwo, rodzina, kariera. Zauważcie, że oni najczęściej wymieniają te trzy rzeczy. Bardzo się boją powiedzieć, że sensem życia jest.. przyjemność, radość. Same słowa: „sens życia” budzą często uśmieszek politowania.

Sekret wiecznej młodości i zdrowia to odnalezienie sensu życia?

Dusza przyszła na świat po to, by doświadczać szczęścia, radości, przyjemności, miłości, seksu, grzeszków, pokus.. Dusza jest zawsze hedonistyczna. Czyli zupełnie inaczej niż głoszą religie i duża część nauk ezoterycznych. Poza tym, nasze dusze pochodzą z Universum, z wszechświata, pochodzą od Boga. A cechą wszechświata jest kwadryliardowa obfitość, nieskończone możliwości (bo wersji przyszłości i możliwości kreacji jest nieskończenie wiele) jak i całkowita wiedza. I z tym jest pewien problem.

Bo wartości duszy zderzają się z realiami Ziemi i przyczyniają się do jej traumy. Kwadryliardy, pentyliardy obfitości wszechświata, które pamięta dusza, zderzają się z ziemskimi ograniczeniami. Czyli z realiami zarobków 2200 zł i koniecznością pracowania na to po 10 godzin dziennie. Wiedza samego Boga, którą pamięta dusza, zderza się z kalekim ludzkim umysłem, zamkniętym w dualizm, w ideologie, religie. Dręczonym przez lęk przetrwania (bo zarobki takie małe, bo wszystkiego mało), dręczonym przez inne lęki, kompleksy, traumy.

Każda dusza, każdy człowiek ma coś w czym jest dobry. Jakąś pasję, zainteresowanie. Czasami przeznaczenie. Jest to olbrzymia siła napędowa, bez której człowiek marnieje w oczach. No i pasja, którą chce realizować dusza, zderza się z tym, że trzeba pracować po 10 godzin za nędzne grosze. Że na pasję często nie ma nie tylko pieniędzy – pal je licho. Ale nie ma na nią także czasu, energii i sił. No i dochodzi jeszcze cywilizacyjna paranoja zwana życiem społecznym. Te wszystkie nakazy, zakazy. Niczego nie wolno, a wszystko trzeba. Seksu nie wolno, tyle wokół niego nakazów, zakazów, tabu.. Ale dzieci masz narobić. Bo elita chce podatników, konsumentów, żołnierzy, a rodzice wnuków. Wiem, przykład marny i naciągany.. Ale trochę prawdy w nim jest.

Pasje i zainteresowania to paliwo dla duszy i zdrowie dla ciała

I tu przechodzimy do najważniejszej części artykułu. Jak już wspominałem powyżej, pasje i zainteresowania są bardzo ważne dla naszej duszy. To coś, co daje nie tylko radość, rozrywkę, odstresowanie się. Ale to daje też niewyobrażalny zastrzyk energii. Tymczasem system jest tak skonstruowany, by człowieka tego pozbawić. Ale nie tylko tego. Mamy przecież cywilizacyjną „dyspensę” na różne grzeszki i pokusy życia, do 25, maksymalnie do 30 roku życia. Wolno nam wtedy bawić się, kosztować życia, być szczęśliwymi. No ale potem przychodzi to słynne POTEM..

Potem masz spoważnieć, założyć spodnie, tudzież długą sukienkę, do kostek. Masz wziąć ślub, założyć rodzinę. Wziąć kredyt. A na to trzeba pracować. Długo i ciężko pracować. Typowy schemat to ojciec rodziny wychodzący z domu przed godziną szóstą rano, i wracający krótko po 20 wieczorem. Nawet nie wiesz ilu takich historii się nasłuchałem. Na marginesie – jeśli masz dar słuchania, wyrozumiałość i nie osądzasz ludzi jak ci wszyscy konserwatywni bigoci, to dowiesz się bardzo wiele o tego typu trupach w szafie. Które społeczeństwo ukrywa za wszelką cenę, szczególnie przed młodymi, by ich nie zrazić. O tym pisałem TUTAJ (LINK).

Powiedzcie mi szczerze.. Co to za życie? To jest piekło, a nie życie, choć tak żyje miliony Polaków i jeszcze uważa to za normalność. Rzeczywistość, w której człowiek musi pracować 12 godzin dziennie, nawet za te 5000 złotych, co też jest kwotą śmiesznie małą, jest rzeczywistością chorą. Ta sama zasada dotyczy brania kredytu hipotecznego na 30 lat, by zamieszkać w klitce w bloku na końcu miasta. Komu normalnemu podoba się to, że musi iść pracować z debilami po 12 godzin dziennie za ochłapy? Podczas gdy prywaciarz co dwa lata kupuje auto z salonu i cztery razy w roku jeździ za granicę na urlop? Podczas gdy elity zgarniają biliony dolarów nie tylko za siedzenie na dupie.. Ale za wywoływanie wojen, sponsorowanie terroryzmu i niszczenie planety?

Ideologie i religie czyli pasza dla motłochu stworzona przez elity

To znak tego, że żyjemy na chorym świecie. Różne ideologie i religie (pasze dla motłochu) musiały poradzić sobie z tym. Jakoś to motłochowi wytłumaczyć. Chrześcijaństwo mówi więc o uchu igielnym i o tym, że biedni zostaną nagrodzeni przez Boga, że Bóg ich tak doświadcza, sprawdza ich wiarę. Islam mówi o 72 dziewicach w raju jako nagrodzie za życie w ziemskim piekle. Neoliberałowie, libertarianie, korwiniści i część lewicy (tej tęczowej – PO, Nowoczesna) mówią o niewidzialnej ręce wolnego rynku. Że tak działa ekonomia, że jest kryzys, że to wina ludzi, ich braku wykształcenia, zaradności, niskiej wydajności.

Mówią też, że to trudności okresu transformacji 1989 roku. Lewica też ma etos ciężkiej pracy w myśl słów które słyszałem na własne uszy: „Prawdziwy człowiek lewicy to człowiek pracy, powtarzam, to człowiek ciężkiej pracy.” Wszystkie te doktryny mają za zadanie usprawiedliwiać wyzysk i biedę. Mają tłumaczyć motłochowi, dlaczego elita ma prawo opływać w luksusy, a motłoch ma na elitę pracować. Ma on im też płodzić dzieci czy wykrwawiać się na wojnach o ropę. Ups, przepraszam – o demokrację.

Każda doktryna, ideologia, religia, i często też psychologia, ma za zadanie wytłumaczyć ludowi, dlaczego ma być biedny, dlaczego ma ciężko pracować, nie zadawać pytań, nie kwestionować, nie buntować się. Tak, psychologia też popełnia ten błąd. Gdy psycholog mówi lub pisze w uczonym felietonie o pracy, karierze, o tym że ma to wysoką wartość.. To aż świerzbi mnie, by go zapytać: „Człowieku, o czym Ty kurwa mówisz? Czy Ty kurwa jesteś normalny?! Co jest dobrego albo chociażby normalnego w pracy przez większość dnia?” O tych ciekawych, acz szokujących kwestiach pisałem TUTAJ (LINK) jak i TUTAJ (LINK). Bardziej w kontekście religii pisałem TUTAJ (LINK) i ten obszerny artykuł polecam szczególnie.

Hedonizm i radość kolejnymi kluczami do młodości i zdrowia?

Tymczasem dusza bez realizacji pasji, bez szczypty radości, szaleństwa, zabawy, hedonizmu, marnieje. Człowiek robi się zgorzkniały, rozgoryczony. Traci energię, siły. Zaczyna być nerwowy, smutny. Potem przychodzi depresja, nerwica, czasami cięższa choroba psychiczna. Często nałogiem staje się alkohol czy sama praca. Bo mimo wszystko daje ona schronienie przed równie rozgoryczonym partnerem i dziećmi, które zaczynają Cię nienawidzić. Na bardzo głębokim, podświadomym poziomie człowiek wie, że został oszukany. Że został wyjebany w dupę bez wazeliny. Dlatego tak wielu rodziców podświadomie nienawidzi swoich dzieci. U ojców przejawia się to wycofaniem lub brutalnym wychowaniem. U matek – wmawianiem dziecku że sobie nie poradzi, obniżaniem jego poczucia wartości, wpędzaniem w kompleksy.

Co potem? Potem pojawiają się choroby fizyczne. Zawał serca – choroba biznesmenów, pracoholików, korpo-pracowników, dyrektorów. Ile razy słyszy się o młodym człowieku, w wieku tych 35 lat, który zarzynając się w pracy dla swojej rodziny, dostaje zawału serca. I to ciężkiego zawału, w wyniku którego zgon następuje bardzo szybko. A to jest tylko 10% przypadków zawałów. Albo kobieta która musiała rzucić ukochaną pasję, np rzeźbiarstwo, dla pracy w korporacji. Ma 26 lat, i nagle dowiaduje się o tym, że ma ostatnie stadium raka. Umiera w ciągu pół roku. A większość po prostu „umiera” latami, zalegając na kanapie przed TV. Gdzie jedyną „radością”, ukojeniem tego ogromnego bólu życia, jest sześć tanich, mocnych piw. Które przynoszą choćby te kilka godzin zatrucia, paraliżu i odrętwienia (bo tak to wygląda z punktu widzenia neurobiologii), które mylnie nazywane jest szczęściem.

Zagadka nieśmiertelności, czyli co?

To jest właśnie zagadka może nie nieśmiertelności.. Ale długiego i szczęśliwego życia. Nawet nauka zauważyła, że osoby które po emeryturze zachowały pasję, aktywność umysłową, radość życia – mogą żyć nawet 120 lat. I to bez żadnego Alzheimera. Przykład to fizycy, naukowcy, lekarze, wynalazcy, leśnicy, ogrodnicy, artyści itp itd, których zawód był źródłem pasji i szczęścia. Dodam jeszcze jedną ciekawą obserwację.

Otóż dzisiejsi 30-latkowie wyglądają znacznie ładniej i młodziej, niż 30-latkowie sprzed dekad. Dlaczego tak się dzieje? Czy aby nie przez to, że dzisiejsi 30-latkowie mogą kosztować życia i radować się właśnie do tego wieku? A wcześniejsze pokolenia zakładały rodziny już w wieku tych 18 lat, a potem co rok prorok? Przecież europejczycy spożywają więcej toksyn, lekarstw, szczepionek, alkoholu. A żyją dłużej i wyglądają młodziej, niż eko i organic Afrykańczycy. Może właśnie dlatego?

Jako ostatnią kwestię podejmę tematykę miesiąca miodowego, miłości w związku. Otóż nauka mówi, że stan zakochania trwa dwa lata, czasami pięć lat. Z kolei w społeczeństwach przyjęła się tradycja miesiąca miodowego po ślubie. Tak.. Szczęście po ślubie ma trwać tylko ten symboliczny, miodowy miesiąc. Para jedzie na jakąś wycieczkę, szaleje, raduje się.. A potem ma pracować dla systemu, dać mu potomków. Idea miodowego miesiąca trochę przypomina ideę dyspensy dawanej młodym w wieku 15 – 30 lat. A ja zadaję pytanie: dlaczego miesiąc miodowy ma nie trwać cały okres związku czy małżeństwa? Ba, zadam pytanie jeszcze bardziej szokujące. Czy zakochanie musi się kończyć po tych kilku latach? Dlaczego nie może trwać.. wiecznie?

Przedstawię taką dość śmiałą hipotezę. W związkach często bywa tak, że wraz z czasem jego trwania, obaj partnerzy mają do siebie coraz więcej pretensji. Przychodzi coraz więcej żalów. Coraz więcej trudnych sytuacji, które zostają gdzieś na dnie pamięci. Coraz więcej kompromisów, na które wcale nie chcieliśmy iść. I o nie podświadomie też mamy pretensję. Więc kwasów jest coraz więcej i więcej. I to eradykuje, czyli usuwa z nas uczucie miłości, zakochania.

Prawdziwa miłość to wieczna młodość?

No i jest coś jeszcze. Wiadomo, miłość, zakochanie, radość. Któż tego nie pragnie? Chodzenie do restauracji tudzież wspólne gotowanie pyszności. Kluby, puby, spotkania ze znajomymi, klimatyczne knajpki. Kupowanie płyt i ich odsłuchiwanie, chodzenie na koncerty, czytanie książek i inne wspólne zainteresowania. No i związane z nimi rozmowy. Kino ze znajomymi, czy stary film oglądany we dwójkę na DVD. A potem zarwane noce, pełne miłości, aż po blady świt..

I to jest życie, które uszczęśliwia większość par. Ale potem wiadomo, przychodzi to słynne POTEM o którym pisałem wcześniej. Dochodzi ślub, spłodzenie dzieci, bo tego się od nas żąda. Trzeba wziąć ten cholerny kredyt hipoteczny, a to oznacza potworny lęk, czy starczy na ratę, czy nie wyrzucą z mieszkania na bruk. Ważne – czy nie wyrzucą Was i Waszych maleńkich dzieci – bezradnych, niewinnych dzieci. Sam widzisz, jak wielki to lęk. Dochodzi też konieczność pracy na to wszystko, ciężkiej pracy. Wychowywanie i pilnowanie dzieci to ogrom obowiązków, nerwów, czasu.

Dochodzi więc „ta cała ikea”, jak ja to nazywam. Nie jesteście już radosnymi kochankami smakującymi rozkosze życia. Ale jesteście rodzicami, pracownikami, obywatelami, konsumentami. Jesteście odpowiedzialnymi, poważnymi i śmiertelnie zapracowanymi ludźmi. Na pasję już nie ma czasu. Pub, knajpka, weekendowy wypad, filmowy wieczór? Zapomnij. Wakacje z dziećmi? To przecież koszmar, bo trzeba je wiecznie pilnować i użerać się. Teraz nie interesują Cię nowe książki Kinga, Sapkowskiego czy Lovecrafta. Na książki zwyczajnie nie ma pieniędzy. A nawet gdyby były, to nie ma czasu ani tym bardziej sił ich czytać.

Bo musisz być poważny, nudny i wybrać polisę..

Ale to, czy starczy do pierwszego i jaką polisę wybrać. Bo przecież musisz mieć ubezpieczenie, przecież jesteś dorosły. Na marginesie, polisy i ubezpieczenia to dla mnie znak rozpoznawczy leminga. Przecież nawet nie chodzi o to, że nie da się ubezpieczyć całego życia, że to jakiś absurd, bo życie to ciągła zmiana i niewiadoma. Ale to zwyczajnie nie działa, bo w razie czego nie dostaniesz nic, albo dostaniesz grosze. Ale leming musi polisę kupić. Do kościoła już chodzić nie wypada, ale podświadomość dalej chce mieć iluzję bezpieczeństwa. Więc zamiast iść do kościoła by zbierać punkty u bozi, idzie założyć polisę.

Rozchodzi się o to, że świat od początku do końca został źle pomyślany. Dusza wcielając się w ciało tu na Ziemi, doznaje ciągłych traum, ciągłych zawodów. Trapi nas opisywany przez psychologię głębi „krzyk ducha uwięzionego w słabym ciele i w niedoskonałej materii.” Nasze dusze wydają się nie chcieć tu być. Może pobyt ludzkości na Ziemi jest wynikiem jakiegoś bardzo dawnego.. Błędu? Nie wiadomo, teorii na ten temat jest bardzo dużo. Co możesz więc zrobić?

Po pierwsze, nie wchodzić w system, żyć po swojemu. A jeśli w niego wszedłeś, to wygospodaruj jakąś przestrzeń dla siebie. Dla swoich pasji. Otoczenie będzie protestować. Że znowu kupujesz książki czy płyty, że znowu idziesz na ryby, że znowu fotografujesz. Że znowu grzebiesz w ogrodzie w tej ziemi, że wyciągnąłeś tego starego rzęcha z garażu czy piwnicy.. Ale zrób to. Młodość, nawet jeśli nie będzie trwać wiecznie, jest tego warta.

Życie człowieka wydaje się być za krótkie. Nie tylko by dojrzeć i być szczęśliwym, ale nawet by mieć te dzieci – bo ktoś musi je płodzić. Ale popatrzcie na to – ledwo człowiek skosztował tego życia, ledwo ma te 30 lat, a tu już mu każą brać kredyty i robić dzieci. Ledwo te dzieci odchowa, ledwo ma te 50 lat – a organizm już wrak. Na nic nie ma czasu. Ponoć kiedyś, wg przekazów wielu ludów i kultur (np mitologii hebrajskiej – Biblii) żyliśmy 1000 lat. Ale nam to ograniczono. I na ten temat jest wiele teorii. A ostateczna prawda niknie gdzieś w mrokach pradziejów. O których także praktycznie nic nie wiemy. O tym, co by było, gdybyśmy żyli 1000 lat jak kiedyś, pisałem TUTAJ (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Szokujące tajemnice medycyny. MMS: ten „niewinny” suplement może Cię nawet zabić!

MMS i jego skutki uboczne, które mogą zabić..

Jeśli interesujesz się medycyną naturalną, to całkiem możliwe, że trafiłeś na informacje dotyczące MMS – tzw „Miracle Mineral Supplement”. Jest on reklamowany jako cudowny środek na niemal wszystkie choroby świata. Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe? Więc jakie są fakty? Czy MMS to rzeczywiście cudowny środek na wszystko, środek, który zmieniłby oblicze medycyny naturalnej? Czy może coś się przed nami ukrywa?

Przyjrzyjmy się tej dość dziwnej sprawie bliżej..

Na samym początku przestrzegam przed pomyleniem dwóch suplementów – szkodliwego MMS z pożytecznym MSM:
MMS jest mineralnym związkiem chloru. O nim jest ten artykuł. Jest to związek toksyczny, żrący, utleniający;
MSM jest organicznym związkiem siarki. Jest pożyteczny, zdrowy, choć nie mogą go brać osoby z zaburzeniami metylacji;

MMS to szkodliwy związek chloru o wielu skutkach ubocznych!

Składnikiem MMS – Miracle Mineral Supplement – jest chloryn sodu. Jest to związek zbudowany z jednego atomu chloru, dwóch atomów tlenu i jednego atomu sodu, o wzorze NaClO2. Jednak MMS należy aktywować kwasem, i najczęściej stosuje się kwas cytrynowy. W wyniki reakcji chemicznej, z MMS powstaje wtedy właściwa substancja czynna, czyli dwutlenek chloru o wzorze ClO2. Dwutlenek chloru ma jeden niesparowany elektron, co czyni go silnym wolnym rodnikiem. Jest on utleniaczem, czyli działa na organizm inaczej niż pożyteczne przeciwutleniacze.

Warto dodać, że ludzki organizm zaprzestaje syntezy własnych przeciwutleniaczy koło 25 roku życia. Jako jedyny gatunek ssaków, obok świnki morskiej, mamy wyłączoną biosyntezę witaminy C – która także jest ważnym przeciwutleniaczem. Dwutlenek chloru jest biocydem, toksyną metaboliczną. Zaburza naturalne procesy metaboliczne mające miejsce w organizmie. Jako biocyd dwutlenek chloru, aktywna frakcja MMS, jest substancją używaną w przemyśle do dezynfekcji, czyli zabijania bakterii. W organizmie ludzkim MMS zabija więc wszelkie bakterie, jakie napotka. I w tym tkwi jego niewiarygodna wręcz toksyczność.

MMS zabija bakterie chorobotwórcze tak samo silnie, jak bakterie pożyteczne. Niemal połowa masy ciała człowieka (sic!) to różnego rodzaju bakterie. Jest ich w nas niewyobrażalnie wielka ilość. I są one konieczne do życia. Pomagają w trawieniu i wchłanianiu składników odżywczych, rozkładają toksyny, itp. Bez tych dobroczynnych bakterii nie przeżylibyśmy nawet doby. Tymczasem MMS, tak samo jak antybiotyki, konserwanty i inne toksyny, powoduje bardzo niekorzystne zmiany w tej florze bakteryjnej organizmu. A to prosta droga do ruiny całego organizmu. Przecież to od tego zaczynają się choroby autoimmunologiczne (Hashimoto, toczeń itp), czy celiakia, zespół drażliwego jelita i wiele innych.

MMS: pozostałe skutki uboczne i działania niepożądane

Poza wyjaławianiem organizmu z dobroczynnych bakterii, MMS ma inne ciekawe, acz szokujące skutki uboczne. Wchodzi on w reakcje z aminokwasami takimi jak cysteina, tyrozyna czy tryptofan. Z tyrozyny i tryptofanu powstają dobroczynne neuroprzekaźniki (serotonina, dopamina, noradrenalina, adrenalina). Odpowiadają one za dobry nastrój, jak i zdrowie psychiczne i umysłowe. MMS reaguje także z niektórymi cząsteczkami RNA, czyli kwasu rybonukleoinowego.

MMS powoduje więc powstawanie wolnych rodników. Powstaje proces zapalny, stres oksydacyjny, który jest niszczący dla organizmu. Powoduje to zmiany w naszym DNA. Są to mutacje i zmiany nowotworowe. MMS jest więc substancją rakotwórczą! Z kolei oksydacja, stres oksydacyjny, jest najbardziej toksyczną siłą, która atakuje wszystkie elementy organizmu człowieka. To wróg młodości, sprzymierzeniec różnych chorób. To główny mechanizm przedwczesnego starzenia się i różnych uszkodzeń.

Klasyczne objawy po spożyciu MMS to: senność, biegunka, mdłości, wymioty. Fanatycy MMS mówią, że tak oczyszcza się organizm. Tymczasem to gówno prawda! Przecież to standardowe objawy zatrucia – praktycznie przy każdym zatruciu występują te objawy! Senność – bo zaburzona jest praca organizmu. Mdłości, wymioty i biegunka – bo organizm chce wydalić jak najszybciej truciznę. Jeśli występuje biegunka, to znak, że czegoś w organizmie jest nadmiar i musi on tak to wydalić. Jeśli wymiotowałeś, to być może Twój organizm, wyposażony w mądrość natury, uratował Ci życie, wydalając nadmiar trującego MMS z żołądka.

MMS: skutek uboczny – śmierć?!!

Dawka śmiertelna MMS (konkretnie: chlorynu sodu) to 10 do 15 gramów. Dawka 1 grama może wywołać nudności, wymioty i szereg komplikacji, jeśli organizm jest już osłabiony. Tymczasem dawki zalecane przez zwolenników MMS są trzykrotnie większe. 3 gramy czegoś, co przypomina domowy wybielacz, co jest toksycznym, żrącym i utleniającym związkiem chloru, wprowadzasz do swojego organizmu. Zauważ, że te zalecane 3 gramy MMS to aż 33% dawki śmiertelnej.

MMS powoduje też hemolizę – czyli obumieranie, rozrywanie czerwonych krwinek. To tłumaczy fakt, dlaczego MMS czasami bywa skuteczny jako wspomaganie klasycznego leczenia malarii. Prawda jest taka, że u stosujących MMS może rozwinąć się anemia. Preparatowi MMS bliżej jest do grupy antybiotyków czy chemioterapeutyków, niż do suplementów medycyny naturalnej. MMS powoduje także: podrażnienie przełyku, jamy ustnej, żołądka i jego błony śluzowej. To proste – w końcu jest to żrący środek chloru. Podobny toksyczny efekt da wypicie rozcieńczonego domestosa czy wybielacza. Przy długotrwałym używaniu (co jest zalecane przez oszołomów) powoduje przewlekłe zapalenie oskrzeli i uszkodzenie płuc.

Skutki uboczne MMS2, czyli innej wersji szkodliwego MMS

Jest także inna wersja trującego MMS, znana jako „MMS2”. Jest to podchloryn wapnia, o wzorze chemicznym Ca(ClO)2. Składa się z jednego atomu wapnia, dwóch atomów chloru i dwóch atomów tlenu. Obok chlorku wapnia, jest składnikiem tzw „wapna chlorowanego”. Jest silnym utleniaczem i substancją silnie higroskopijną, co oznacza, że agresywnie „podbiera” cząsteczki wody. O tym co to oznacza, przeczytacie w książce od chemii. Po spożyciu MMS2 w  organizmie powstaje związek czynny, czyli kwas podchlorawy o wzorze HClO. Jest również stosowany do dezynfekcji i w przemyśle jako wybielacz.

Jest doskonałym przykładem niebezpiecznej reaktywnej formy tlenu (ROS). Prowadzi on do niebezpiecznych procesów utleniania. Kwas podchlorawy jest wytwarzany w niewielkich ilościach przez nasz organizm, a konkretnie przez białe krwinki atakujące szkodliwe bakterie. I już taka niewilka, produkowana naturalnie ilość MMS2 jest toksyczna. Prowadzone są badania nad przeciwutleniaczami, które mają chronić organizm przed tym procesem. Tymczasem fanatycy MMS2 zalecają przyjmowanie ogromnych ilości tego związku.

Oprócz tego, MMS2 może zapoczątkować kaskadę mutacji genetycznych rozpoczynającą proces nowotworowy. Chodzi o czynnik transkrypcyjny NF-Kappa B. Kwas podchlorawy (MMS2) powoduje chlorowanie fragmentów DNA oraz rozrywani spirali DNA. Oba te środki promuje się razem z MSM. MSM, choć jest pożytecznym związkiem, wzmacnia zdolność przenikania toksycznych MMS i MMS2 przez barierę krew-mózg. W efekcie, wzmacnia się toksyczny wpływ MMS także na układ nerwowy i mózg.

MMS jest szkodliwy i nie powinien być spożywany przez ludzi w żadnej formie!

Podsumowując: ani MMS, ani MMS2 nie powinny być spożywane przez ludzi w jakiejkolwiek formie i pod jakąkolwiek postacią. Niewłaściwe przeprowadzenie reakcji aktywacji MMS kwasem cytrynowym, może spowodować niewydolność oddechową i zgon. Z cięższych skutków ubocznych trzeba wyliczyć ostrą niewydolność nerek, methemoglobinemię (powstawanie nieprawidłowej hemoglobiny), hemolizę (rozpad krwinek), i inne.

Nikt nie kwestionuje skuteczności suplementów magnezu, wapnia, witaminy D3, K2 i wielu innych. Pomagają nam one wtedy, gdy tradycyjna, lekarska medycyna jest bezsilna, i gdy zostawia chorych (np na Hashimoto) samych sobie. Toksyczność MMS bywa używana przez farmaceutycznych propagandzistów do ośmieszania i obrzydzania ludziom medycyny naturalnej i wszystkich suplementów. Czasami zastanawiam się, po co promuje się toksyczny MMS? Ta substancja ma niemal religijny marketing i nie mniej fanatycznych wyznawców. Którzy opanowali cały internet i bombardują hejtem krytyczne wobec MMS artykuły.

Może wypromował to ktoś o wyjątkowo złej woli? A może dla beki? A może był to makiaweliczny plan ośmieszenia medycyny naturalnej? Obrazek „typowego Janusza”, pacjenta Oddziału Intensywnej Terapii, który przeczytał w internecie jakieś brednie, i nażarł się jakiegoś gówna które wyżarło mu bebechy, nieźle działa na wyobraźnię. Kto wie, kto wie.. 😉 Miej oczy szeroko otwarte, weryfikuj, analizuj, poddawaj w wątpliwość.. Nie bądź baranem prowadzonym na rzeź, który przeczytał coś w internetach, i idzie teraz wykupić pół apteki za gruby hajs.

Źródła:
-„Cudowny suplement, którym można się zatruć” (PoradnikZdrowie.pl) (LINK TUTAJ)
Dwutlenek chloru (Wikipedia)
Kwas podchlorawy (Wikipedia)
Co to jest ustabilizowany dwutlenek chloru? (LennTech.pl)
What is hypochlorus acid? (WiseGeek.org)
-Pennathur S., Maitra D., Byun J., Sliskovic I., Abdulhamid I., Saed G. M., Diamond M.P. and Abu-Soud H. M. Potent antioxidative activity of lycopene: A potential role in scavenging hypochlorous acid, Free Radical Biology and Medicine, Volume 49, Issue 2, 2010
-Prütz, W. A. Hypochlorous acid interactions with thiols, nucleotides, DNA and other biological substrates. Archives of Biochemistry and Biophysics, Volume 332, No. 1, 1996

Zapraszam Cię też do przeczytania innych ciekawych artykułów o zdrowiu, medycynie, profilaktyce, suplementach, chorobach:
Jak brać suplementy z witaminą C, by działały z korzyścią dla zdrowia? Medycyna wciąż o tym nie wie..
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Jak schudnąć jedząc to na co masz ochotę? Tajemnica ukrywana przez medycynę ostatecznie ujawniona!
Medycyna: zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ suplementów litu na zdrowie
Dlaczego leki na depresję lub suplementy nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale medycyna naprawdę tego nie wie!
Medyczna tajemnica. Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
8 oznak nietolerancji glutenu. „To zwiększa ryzyko zgonu o 600%, a medycyna to ignoruje”
Czy cukier naprawdę szkodzi? Wszystko o tajemnicach dietetyki i medycyny

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Jak schudnąć jedząc to na co masz ochotę? Tajemnica ukrywana przez naukę ostatecznie ujawniona!

Jak schudnąć jedząc „normalnie”? Czyli największa tajemnica diet, odchudzania i zdrowego odżywiania..

Czy tajemnica odchudzania, tudzież zdrowego odżywiania od zawsze spędza Ci sen z powiek? Z jednej strony najróżniejsze diety, tak jak ideologie i doktryny, walczą o Twoją uwagę. I każda z nich, tak samo jak ideologie i doktryny, uważa siebie za prawdziwą, a resztę za fałszywe. Z drugiej strony, tak wiele problemów nastręcza odchudzanie. Schudnąć jest tak trudno, a utrzymać wagę jeszcze trudniej.

No i pewnie Ty też chciałbyś wyglądać jak model czy jak modelka, mieć full energii, doskonałe zdrowie, wpierdalając przy tym śmieci? Smaczne, obrzydliwie smaczne śmieci. Takie, od których ślinka cieknie. I to jak świnia, bez umiaru. Bez obaw, ja też bym chciał. Chciałbym mieć też Ferrari, dom z basenem, żeby ludziom żyło się dobrze, żeby nie było wojen, dziury ozonowej.. 😉

Świat tak jednak nie działa. Aby coś wziąć, trzeba coś dać albo z czegoś zrezygnować. Wartość za wartość, dar za dar. Więc nie da się schudnąć jednocześnie jedząc to, na co się ma ochotę. Aby schudnąć, trzeba zrezygnować ze śmieci i dać organizmowi dobre jedzenie. Ludzie jednak wolą narzekać na nadwagę, nie uprawiając sportu, jedząc nie tylko typowe śmieci (pizza, hot-dogi itp), ale także słodycze. A słodycze są gorsze niż wszystkie śmieciowe żarcie razem wzięte, bo nie dostarczają organizmowi praktycznie żadnej wartości, poza ogromną ilością cukru. Który powoduje potężny szok dla organizmu, bo ewolucyjnie nie jesteśmy do takiej ilości cukrów przystosowani.

Odstawienie słodyczy to krytyczny i bezwzględnie konieczny warunek, jeśli chcesz być zdrowy, mieć energię, siłę i schudnąć. Bez tego nie ma żadnej mowy o zdrowiu, witalności, rześkości umysłu i sylwetce. Odstawiając słodycze, robisz znacznie więcej, niż setki milionów ludzi narzekających na nadwagę, apatię, osłabienie, choroby cywilizacyjne, i nie robiących nic. Odstawienie słodyczy i innych źródeł cukru jest niczym edukacja przedszkolna, baza – bez niej nie pójdziesz wyżej. Nie tylko na studia, ale nawet do podstawówki. Tak, z dwojga złego, w chwili kryzysu, gdy dopiero zaczynasz interesować się odżywianiem i nie wiesz co i jak, lepiej wpierdolić pół pizzy niż pudło lodów.

Czy cukry odpowiadają za otyłość? Tak, ale..

Nasz organizm w ogóle nie jest przystosowany do tak dużej ich ilości. Przez długie tysiąclecia żywności było po prostu bardzo mało. Była trudna do zdobycia. Bardzo często ludzie nie dojadali. I wcale nie tak rzadko bywały okresy głodu. Ewolucja więc przystosowała nas do tych permanentnych niedoborów. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiej ilości cukru, organizm dostaje pierdolca.

Mamy aż cztery potężne hormony podnoszące poziom cukru we krwi, m.in. kortyzol, hormon stresu. I tylko jeden hormon który ten poziom obniża. Obecnie żarcia jest dużo, jest ono łatwe do zdobycia. Nie ma już tych niedoborów. Organizm więc dostaje pierdolca, wariuje. Homeostaza zostaje zachwiana. Zaczynamy chorować, tyjemy, przedwcześnie umieramy. Po zjedzeniu batonika wydziela się potężna ilość insuliny, która w takiej ilości jest.. trucizną. Te węglowodany muszą zostać „zagospodarowane” a ich działanie musi zostać bardzo szybko zniwelowane. Zostają więc one przemienione na tłuszcz, a Ty tyjesz.

O tym jak bardzo szkodliwy jest cukier i jak ważne jest jego odstawienie, pisałem w poniższym artykule – zapraszam:
Tajemnica odchudzania i jedzenia. Czy cukier naprawdę szkodzi? Wszystko o czym milczy dietetyka i medycyna

Przed wiekami ludzie byli naturalnie chudzi i zdrowi?

Czy to wszystko? Czy to cała tajemnica zdrowego stylu życia i odchudzania? Stety lub niestety, ale nie. 😉 Zabawa dopiero się zaczyna. Proponuję Ci sposób, który pozwala i schudnąć, i poprawić stan zdrowia, i zwiększyć witalność. Z wielu powodów informacje te nie zostały należycie rozpowszechnione. Domyśl się, jakie to powody. Myślę, że stali czytelnicy mojej strony nie będą mieli trudności z dojściem do tego. Od zawsze człowiek zdrowy, szczęśliwy, mający dużo energii i jeszcze myślący samodzielnie (o zgrozo!) nie budził sympatii władz.

Spójrzmy jak odżywiali się ludzie bardzo, bardzo dawno temu, przed epoką lodowcową i nastaniem ery rolnictwa. Czyli przez setki tysięcy, jeśli nie miliony lat. Nie było zlodowacenia, więc ludzie nie wpadli na pomysł by jeść mięso zwierząt. Roślinnego jedzenia było wtedy w bród. Dopiero w czasie epoki lodowcowej ludzkość popełniła ten błąd. Nie było wtedy też rolnictwa, więc ludzie nie jedli zbóż zawierających gluten. Nie udomowiono bydła, więc ludzie nie pili mleka, które jest przeznaczone tylko dla młodych osobników, i w dodatku jest niekompatybilne z naszym gatunkiem. I najważniejsze z najważniejszych: nie gotowano i nie smażono jedzenia. Ten błąd należy do najpoważniejszych. Zdziwiony? zszokowany? Co w takim razie jeść?

Ludzie jedli owoce, warzywa, orzechy, kiełki różnych roślin. Obróbka cieplna żywności to ledwie ułamek historii ewolucyjnej człowieka. Powoduje ona zniszczenie niemal wszystkich wartości odżywczych. Zmienia strukturę białek, powoduje powstanie toksycznych substancji (akryloamidy i inne). Niszczy niemal wszystkie enzymy trawienne znajdujące się w żywności. A to jest bardzo ważne. Organizm ludzki ma swoją pulę własnych enzymów trawiennych, i ta pula jest ograniczona. Przy dzisiejszej niezmiernie szkodliwej diecie, zaczynają się one wyczerpywać koło 30 roku życia. Z tym, że nie zawsze tak jest. U osób znerwicowanych, po wielu traumach, dzieje się to dużo wcześniej. U ekstrawertyków podbijających świat i nie przejmujących się – nawet kilkadziesiąt lat później. O roli psychiki i podświadomości w tych procesach jeszcze pomówimy.

Dieta surowa na odchudzanie i zdrowie, czyli prezent od natury

Rośliny świeże, surowe, zawierają to, co najcenniejsze – enzymy trawienne. Jest to prezent dawany nam od natury. Ich spożywanie nie wyczerpuje naszej własnej puli enzymów. Wartości odżywcze wchłaniają się znakomicie. Warto dodać, że w przyrodzie żadna żywa istota, oprócz człowieka, nie gotuje i nie smaży jedzenia. Jeśli ktoś mówi, że człowiek jest mięsożernym drapieżnikiem i to jest zgodne z naturą, to nie wie, o czym mówi. Byłby nim, gdyby jadł mięso, skórę i ścięgna na surowo, swoimi kłami. Ale nie ma takich kłów, jak np lew. Gołymi rękoma ani tym bardziej zębami nie zabije zwierzęcia. No i na smak surowego mięsa człowiek ma silny odruch wymiotny. Musi je ekstremalnie przerobić. Dodać soli, masę przypraw, ugotować lub usmażyć. Czyli de facto zabić jego pierwotny, naturalny smak, inaczej by je wyrzygał.

Proponuję więc, byś zmienił kuchnię martwą na kuchnię żywą. By garnki, paleniska, patelnie, mikrofalówki, piekarniki, i inne urządzenia służące do uśmiercania jedzenia, wyrzucić. Zrezygnować powinno się także z produktów mącznych. Wszystko co cenne w ziarnach, znajduje się w łupinie i w kiełkach. Biała mąka, czy też razowa lub każda inna – to martwy produkt, dostarczający dużej ilości skrobi i glutenu, ale bez enzymów do jego trawienia. W tym właśnie tkwi sekret diety bezglutenowej. Jeśli chcesz jeść pszenicę – to tylko kiełki, które zawierają dużą ilość enzymów trawiennych.

Co więc jeść by być zdrowym, zachować witalność i schudnąć?

-świeże, mrożone i suszone warzywa i owoce;
-algi typu spirulina i chlorella;
-orzechy: włoskie, nerkowce, migdały itp;
-trochę, podkreślam – trochę miodu;
-można także ryby wędzone lub kiszone (w niektórych krajach tak się je przyrządza), owoce morza;
-kiełki pszenicy, kukurydzy, fasoli, ciecierzycy, fasoli mung.

Pamiętaj jednak, by nie przestawiać się na tę dietę, czyli witarianizm, nagle. Nie rezygnuj też nagle ze swoich ulubionych potraw, no chyba, że chodzi o słodycze, które warto odstawić natychmiast. Bo wtedy podświadomość się zbuntuje i nic z tego nie wyjdzie. Poszukaj w internecie informacji o witarianizmie. Mikroflora jelitowa musi się przestawić na nowe odżywianie, a to trwa około roku czasu. A od flory bakteryjnej jelit wszystko się zaczyna – depresje, nerwice, przewlekłe zmęczenie, Hashimoto, zespół jelita drażliwego, szereg chorób autoimmunologicznych, nadwaga, trudności ze schudnięciem. W czasie pierwszych ośmiu miesięcy może wydarzyć się kilka kryzysów, polegających na chwilowym pogorszeniu samopoczucia. Nie przejmuj się nimi, ale pamiętaj by na dietę tę przestawiać się stopniowo.

Plusy witarianizmu to nie tylko skuteczne odchudzanie:

-większa witalność, więcej energii życiowej i sił, spokój umysłu i ducha;
-znika wiele problemów zdrowotnych;
-wartości odżywcze wchłaniają się zadziwiająco skutecznie, więc jesz dużo mniej i taniej;
-organizm zostaje oczyszczony z odpadów, które zalegają w wyniku spożywania martwej żywności;
-zwiększa się odporność – bakterie i wirusy żywią się toksynami z martwej żywności, a teraz są organizmowi niepotrzebne, więc nie musi on czasowo wyłączać odporności;
-i w końcu: chudniesz, nieraz znacznie, bo organizm zaczyna wydalać tłuszcz i inne odpady tworzone przez toksyczne i / lub martwe żarcie.

Ludzie zaczynają doceniać sferę materii po wielu „ciemnych wiekach” pokutowania, poszczenia, celibatu, konserwatyzmu, kultu biedy, mentalnoiści ofiary, poddaństwa i ignorancji. Ludzkość budzi się, i nie chodzi tylko o jakieś wydumane i często oderwane od realiów teorie duchowe. Ale to dzieje się na każdym polu, również jeśli chodzi o „tę brzydką” materię, ekonomię, politykę, sprawy dyskryminacji, społeczne, itp itd. Ludzkość docenia seks, wygląd zewnętrzny, bogactwo i inne walory świata fizycznego.

Kolejną lekcją, którą powinniśmy przepracować, jest dbanie o nasze zdrowie. I to się teraz dzieje. Coraz częściej interesujemy się dietami, czytamy skład kupowanych produktów. Nie chcemy przyjmować toksycznych szczepionek i niektórych farmaceutyków, jeśli maja one złą sławę i przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego. Interesujemy się suplementami, ziołami, witaminami. I to jest pozytywne. To jest teraz jeden z ważniejszych tematów „na tapecie”, obok pokonania odwiecznego programu ofiary.

Odchudzanie a psychika i podświadomość

Omówimy jeszcze rolę podświadomości w procesie odchudzania. Pytanie: dlaczego diety odchudzające nie działają, jest takim samym na pierwszy rzut oka nierozwiązywalnym dylematem ludzkości, jak pytanie, czemu jest tyle zła na świecie. A tymczasem odpowiedź na te pytanie jest, i jest prostsza niż myślisz.

Gdy przechodzisz na dietę z przymusu, gdy odmawiasz sobie ukochanych przyjemności, gdy zmuszasz się do jedzenia obrzydliwych „zdrowych” rzeczy, to uruchamiasz bardzo destrukcyjny program w podświadomości. Nosi on nazwę: „przetrwanie i oszczędzanie energii i kalorii za wszelką cenę„. Nie ma tych smacznych rzeczy, nie ma przyjemności z jedzenia, są za to jakieś wegańskie smoothies.. Które, no nie oszukujmy się – smakują jak smakują. Podświadomość zaczyna myśleć, że właśnie zaczął się niedobór żywności, a więc głód – dlatego musisz jeść obrzydlistwa.

A ewolucyjnie głód i niedobór pożywienia jest największą możliwą traumą jaką zna ludzka podświadomość. Przez długie eony czasu non stop brakowało pożywienia, a głód zbierał miliony milionów ofiar. Podświadomość więc, po przejściu na niedobro-obrzydliwą dietę, myśli, że zaczął się głód. Bo przecież ukochanych, smacznych potraw już nie ma. Więc włącza program oszczędzania energii. Na takiej diecie nie tylko nie schudniesz, ale możesz wręcz przytyć. Jest to bowiem robienie czegoś.. wbrew sobie. Tak naprawdę Ty NIE CHCESZ przechodzić na tę dietę, nie chcesz katować się ograniczeniami i potrawami, które wywołują odruch wymiotny. Robienie czegokolwiek wbrew sobie prowadzi zawsze do tego samego. Daje skutek odwrotny od zamierzonego i przynosi życiową katastrofę.

Jest to uniwersalne prawo – właśnie jedno z praw rządzących światem. Dotyczy ono absolutnie każdej człowieczej działalności. Jeśli cokolwiek robisz wybitnie wbrew sobie, to przyniesie Ci to tylko zgubę. Co można więc zrobić? Nie przechodź na żadną dietę, ale.. zmień styl życia, na trwałe. Nie miej za celu odchudzania, ale miej na celu.. zdrowie. Miej za cel także ogromną witalność, sprawność myślenia, spokój, energię – bo tego dostarcza witarianizm, który powoli wdrażam i ja. W nowym stylu życia poszukaj takich posiłków, przekąsek, pokarmów itp, które są autentycznie smaczne.

Witarianizm to też ogrom nieodkrytych potraw, to nieodkryty i niezbadany świat. Jeśli zaakceptujesz tę dietę pełnią swojej istoty, to włączysz dodatkowy efekt – efekt placebo, czyli potężną, podświadomą siłę leczącą. I jeszcze jedno. W przypadku nadwagi, ale także przewlekłego zmęczenia, depresji i innych chorób psychicznych, pierwsze co powinno się zrobić, to gruntowne przebadanie tarczycy. Od tego powinna zaczynać się diagnostyka. Nie chodzi tylko o TSH, FT3, FT4, ale także o zbadanie anty-TPO, anty-TG, TRAB, i USG tarczycy. Jest to jednak tak szeroki temat, że przekracza tematykę nie tylko tego artykułu o odchudzaniu i diecie, ale także całej mojej strony. Zapoznaj się z tym tematem. Poszukuj wiedzy, weryfikuj, poznawaj świat.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!

Dlaczego leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) nie działają aż na 45% chorych? Rzadko który lekarz się do tego przyzna

Dane na temat zachorowań na choroby psychiczne są alarmujące. Czy wiesz, że 25% Polaków leczy się psychiatrycznie na choroby takie jak nerwica lub depresja? Około 1% zaś ma cięższe zaburzenia psychiczne typu schizofrenii. Choroby i różne zaburzenia psychiczne są obecnie pandemią.

W tym artykule chciałbym Tobie wyjaśnić, dlaczego leki antydepresyjne często zawodzą. Lub dlaczego ich skuteczność jest niska. Być może sam chorujesz i leczysz się tymi lekarstwami. Lub zastanawiasz się nad podjęciem tego leczenia. W tym artykule chciałbym poruszyć te kwestie, które są pomijane, o których prawdopodobnie nie słyszałeś. Chciałbym też uniknąć demonizowania tej gałęzi farmakologii.

Artykuł jest długi, a „przeciętny czytelnik” nie lubi długich artykułów. Chciałem jednak w wyczerpujący sposób odpowiedzieć na wiele pytań i dylematów związanych z medycyną farmaceutyczna i naturalną, oczywiście w kontekście depresji. Byś miał wszystko podane niejako na tacy. No i mam cichą nadzieję, że jesteś kimś więcej, niż przeciętnym czytelnikiem. 😉

Leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) według oficjalnych danych pomagają 55% pacjentów. U 45% chorych ta metoda leczenia zawodzi. Prawda jest jednak bardziej smutna, i niewielu lekarzy Ci to przyzna. Nawet wśród tych 55% leczenie nie zawsze jest zadowalające. Antydepresant często zapewnia to minimum minimum. By chory nie popełnił samobójstwa lub nie oszalał.

Czy w związku z tym antydepresanty to zło wcielone, jak głoszą niektóre strony zachwalające medycynę naturalną? Absolutnie nie. Te leki ratują życie. Gdyby nie one, to dziesiątki lub nawet setki milionów istnień ludzkich skazane by było na samobójstwo, szaleństwo lub popełnienie przestępstwa. Tudzież stanie się jego ofiarą. Można jako dowód przeciwko antydepresantom dostarczać choćby tysiąc artykułów o medycynie naturalnej. I kolejny tysiąc tych, które demaskują ich szkodliwość, zawodność, czy fakt oszustw w badaniach naukowych. Co zdarza się nagminnie – bo dziś prawdę w nauce i medycynie dyktuje pieniądz.

Gdy dopada depresja: „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”

Ale wystarczy po prostu zachorować, by te teorie po prostu wzięły w łeb. Gdy chorujesz na pełnoobjawową nerwicę, depresję, lęki czy inną chorobę  psychiczną, to rzadko kiedy same metody naturalne pomogą. No wyżej dupy nie podskoczysz i tyle. Łatwo mówić i oceniać osoby chore, gdy jest się dobrze zarabiającym ekstrawertykiem. Można wtedy mówić, że antydepresanty to zło, że to przecież big pharma. Że chorzy powinni „ogarnąć się„, czy: „wyjść do ludzi„, jak i: „radzić sobie sami„. Chorujesz, i nic nie działa, żadne dobre rady, żadne medytacje, nawet magnez i melisa nie działa. I walisz głową w mur.

Główna hipoteza powstawania chorób psychicznych opiera się na neuroprzekaźnikach. Głównie: serotoninie, dopaminie, noradrenalinie. Ale lekarstwa psychiatryczne działają też na receptory związane z: histaminą, acetylocholiną (receptory muskarynowe), melatoniną, adrenaliną (receptory alfa i beta), opioidami (receptory sigma i inne). Hipoteza związana z neuroprzekaźnikami pochodzi z lat 50-tych XX wieku i jest po prostu.. słaba. Coraz więcej naukowców przyznaje, że depresja i pozostałe choroby psychiczne to szereg najróżniejszych mechanizmów i przyczyn. Jest ich ogrom, i ciągle pojawiają się nowe.

Depresja (i inne choroby psychiczne) to kompleksowe uszkodzenie całego organizmu. To czynniki związane z: mózgiem, jelitami (jelita i flora bakteryjna są bardzo ważne i wciąż mało zbadane), z poprawnym trawieniem, z tarczycą i nadnerczami (ważne i bagatelizowane), z odpornością i procesami zapalnymi. A także z wieloma niedoborami czy nadmiarami. Z nieodpowiednią dietą. Potężnym i bagatelizowanym czynnikiem powstawania chorób psychicznych jest bardzo trudna sytuacja ekonomiczna Polaków. Dochodzą do tego traumy związane z dwiema wojnami światowymi, i toksyczne wzorce programowane przez rodziców.

Leczenie depresji, czyli kwadratura koła. Wymienię kilka sposobów:

1. Działanie litu i jego wpływ na depresję i zdrowie psychiczne:

Jest to terapia litem w niskich dawkach. Są dwie możliwości terapii litem. Pierwsza i najbardziej znana to terapia litem w wysokich dawkach. Preparaty litu wypisuje lekarz na receptę i ściśle nadzoruje przebieg leczenia. Należy regularnie badać poziom litu we krwi. Stosowane dawki to 250 mg do 2000 mg węglanu litu (co odpowiada ~47 mg do ~376 mg czystego litu). Ta terapia litem ma liczne działania niepożądane i nie będzie przeze mnie omawiana. Druga możliwość terapii litem to lit w niskich dawkach. Na allegro dostępne są preparaty orotanu litu w formie suplementu, bez recepty.

Każda taka tabletka zawiera 5 mg litu. Dostępne są także mineralne wody lecznicze – Żuber, Szczawa. One zawierają lit mineralny. Dla przykładu – woda Żuber zawiera około 22 mg litu na półlitrową butelkę. Dawki litu w tej terapii wahają się od 5 mg na dobę do 20 mg na dobę. Orotan litu to forma wysoko przyswajalna i przez to bardzo aktywna. Zazwyczaj nie ma potrzeby stosowania większej dawki niż 10 mg litu w formie orotanu. Z kolei lecznicze wody mineralne zawierają mniej aktywną formę litu, więc można pić te 20 mg na dobę.

Lit działa uspokajająco, tonizująco, stabilizująco. Przy czym nie powoduje on senności i „zamulenia” typowego dla lekarstw psychiatrycznych. Często szybko działa na depresje, stany lękowe i nerwicowe. Właśnie w tych zaburzeniach jest on szczególnie polecany;
W Japonii dodaje się lit do wody z wodociągów. Działanie to przyniosło szokująco skuteczne rezultaty. Kraj ten boryka się z epidemią depresji i ogromną liczbą samobójstw. Dodanie litu do wody pomogło znacznie je ograniczyć.
W rejonach gdzie jest więcej litu w wodzie pitnej, ludzie są spokojniejsi, jest mniej incydentów kryminalnych, wypadków drogowych, narkomanii i chorób psychicznych;
W przypadku niedoborów litu, tracimy go w ostatniej kolejności z: tarczycy, nadnerczy, przysadki mózgowej i z jajników. Jest więc on tam szczególnie potrzebny. Wysoce prawdopodobny jest związek niedoboru litu z chorobami tarczycy i nadnerczy (Hashimoto, niedoczynność, nadczynność, Choroba Cushinga i Addisona);
Podawanie litu powoduje.. zwiększenie ilości komórek mózgowych. Pojawiają się nowe neurony, więcej jest też komórek macierzystych. Może mieć to znaczenie w terapii choroby Alzcheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego (SM);
Lit pomaga także w miażdżycy, profilaktyce nowotworów, dodaje energii;
Zwiększa działanie magnezu, powinien być brany razem z magnezem (200 mg do 500 mg magnezu na dobę) i z witaminą B6 (50 mg do 100 mg wit. B6 na dobę);
Lit umożliwia też transport witaminy B12 do mózgu.

Wpływ litu na depresję i ogólnie, zdrowie psychiczne, opisałem w tym felietonie – LINK.

2. Kwas acetylosalicylowy (aspiryna) lekiem na depresję i inne choroby psychiki?!

Łódzcy naukowcy pod wodzą dr hab. Piotra Gałeckiego przeprowadzili prestiżowe badanie, które stało się sławne na całym świecie. Zostało ono docenione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jak i instytucje w Europie. Okazało się, że w mózgach ludzi chorych na depresję występuje wysoki poziom tlenku azotu, co oznacza, że w ich organizmach trwa stan zapalny. Tlenek azotu i wolne rodniki działają niekorzystnie na komórki nerwowe. Przyczyniają się do choroby Alzheimera, depresji i innych chorób psychicznych.

U osób z tą chorobą jest wysoki poziom cytokin prozapalnych i białek uczestniczących w procesach zapalnych. Przypuszcza się, że stan zapalny towarzyszy wielu chorym na te zaburzenia. Leki przeciwzapalne takie jak aspiryna (ale także np ibuprofen i inne) hamują stan zapalny, bo takie jest ich główne działanie. Zaobserwowano już dawno temu, że silnemu stanowi zapalnemu związanemu np z przeziębieniem czy grypą, szczególnie żołądkową, towarzysza objawy spadku energii, wyczerpania, depresji.

Pacjenci uczestniczący w badaniu byli leczeni niskimi dawkami leków przeciwzapalnych. Niskie dawki dla kwasu acetylosalicylowego to 75 mg i 150 mg. Wielu naukowców mówi, że nie ma sensu brać wyższych dawek niż 81 mg aspiryny. Dawki wysokie, nie nadające się do przewlekłej terapii to 300 mg, 500 mg i więcej. Obecnie trwają prace nad zastosowaniem tej grupy leków we wspomaganiu klasycznego leczenia (antydepresantami, lekami uspokajającymi, neuroleptykami). Przestrzegam Cię jednak przed bezmyślnym aplikowaniem sobie aspiryny, szczególnie w tych wysokich dawkach. Zwłaszcza w chorobach żołądka, takich jak wrzody, nadkwasota, zgaga itp. Każda bezmyślność jest zła, szczególnie ta w dziedzinie zdrowia. Każda bezmyślność i niewiedza jest karana przez prawa rządzące światem.

3. Niedoczynność tarczycy i / lub Hashimoto to jedna z ważniejszych przyczyn zaburzeń zdrowia psychicznego

Obecnie choroby tarczycy, w tym Hashimoto, to plaga. Choruje na nie bardzo dużo ludzi, w tym ja. Można śmiało mówić o epidemii chorób tarczycy. Każda tego typu choroba odbija się na zdrowiu psychicznym. Może spowodować albo depresję, spadki energii i siły (niedoczynność), albo nerwowość, impulsywność i drażliwość (nadczynność). Tarczycę powinna przebadać absolutnie każda osoba chora na nerwicę, lęki, depresję i inne choroby psychiczne. Jest to bezwzględnie konieczne. Właściwie od tego powinno się zaczynać diagnostykę, ale w Polsce w ogóle nie robi się tych badań, jeśli chory zgłasza się do psychiatry.

Badania które trzeba przeprowadzić to: TSH, FT3, FT4 – czyli te na ogół badane, np przez lekarzy rodzinnych. To jednak nie wystarczy. Kolejne badania krwi pod kątem tarczycy to: przeciwciała anty-TPO, anty-TG, TRAB. Diagnostykę należy uzupełnić o rFT3 i rFT4 – nieaktywne formy hormonów tarczycy. Ważne jest też zrobienie USG tarczycy, bo często wyniki badań krwi są niejednoznaczne. Bywa tak, że dopiero na USG widać, że chory ma maleńka tarczycę, bo została praktycznie cała zjedzona przez proces autoimmunologiczny występujący przy Hashimoto.

Ważna jest kwestia interpretacji wyników. Bardzo często w normach medycznych uwzględnia się i niemowlęta, i 90-letnich staruszków. Norma TSH jest od 0,35 do 4,5. Jednak te 4,5 jest dobre u osoby, która ma 90 lat. Prawidłowy przedział TSH u dorosłej, zdrowej osoby to 0,6 – 1,5. Przy czym warto zaznaczyć, że jeśli ciężarna kobieta ma TSH większe niż 1,0, to ma wyższe ryzyko poronienia. Dlatego niektórzy naukowcu górną granicę TSH u zdrowej osoby w sile wieku wyznaczają właśnie na 1,0. Jednak tu dopiero zaczyna się kwadratura koła..

Bowiem TSH mówi nam albo nic, albo naprawdę niewiele. Ważniejszy jest poziom właściwych hormonów tarczycy, czyli FT3 i FT4. Przy czym najważniejszy jest poziom FT3 – czyli formy aktywnej biologicznie. I znowu: Norma medyczna FT3 to 1,71 – 3,71. Jednak to 1,71 to stanowczo za mało dla 30-, 40-, a nawet 50-cio latka. Prawidłowy poziom FT3 powinien być w granicach 3,00 – 3,50. Poziom niższy to tzw subkliniczna niedoczynność tarczycy. Organizm nie pracuje wtedy dobrze, występuje spadek energii, zamulenie, depresja. To jednak nie wszystko, bowiem jeśli masz Hashimoto, to sprawa nie dotyczy tylko tarczycy..

Ocenia się, że za 90% przypadków niedoczynności tarczycy odpowiada Hashimoto. Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która dotyczy wielu tkanek i układów ciała, nie tylko samej tarczycy. W dalszej kolejności atakowane są nadnercza. Odpowiadają one za produkcję życiodajnych hormonów pobudzających, m.in. kortyzolu i DHEA. Ale nie tylko, bo nadnercza produkują około 50 ważnych dla organizmu hormonów. Niedoczynność lub zmęczenie nadnerczy w wyniku choroby Hashimoto jest częstym zjawiskiem. Też powoduje zmęczenie, wyczerpanie, depresję. W przebiegu Hashimoto atakowana jest też trzustka. Pojawia się insulinoodporność, może pojawić się cukrzyca.

Zaburzone jest trawienie – chorzy mają niedokwasotę. Zbyt duże i niedostatecznie strawione cząstki pokarmowe przedostają się do jelit. Powodują ich uszkodzenie (tzw. „cieknące jelito„). Wnikają do krwiobiegu, osadzają się w tkankach (właśnie tarczycy) i powodują tam dalsze procesy zapalne / autoimmunologiczne. Chorzy na Hashimoto mogą mieć różne inne powikłania, słabo poznane przez medycynę. Np zaburzenia metylacji. Tudzież spadek poziomu mocznika, kwasu moczowego i amoniaku. I inne.

Czy wiesz jaki jest podstawowy kłopot z chorobą Hashimoto? Medycyna oficjalna, a więc ta farmaceutyczna, nie potrafi jej leczyć. Cóż, jak mawiał kiedyś Alfred Konar – W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi. Często leczenie farmaceutyczne daje gorszy rezultat, niż sama choroba. Endokrynolog po obejrzeniu kompletu wyników da Ci po prostu hormony tarczycy. Większość chorych czuje się wtedy lepiej przez te 2, 3 miesiące, po czym doświadcza nagłego i znacznego pogorszenia nastroju. Gdyż, paradoksalnie, leczenie samej tarczycy zaburza oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza.

Osłabia ono wtedy nadnercza, już i tak nadwyrężone przez chorobę. Więc endokrynolog, jeśli jest kumaty, poradzi Ci zbadanie DHEA we krwi jak i zrobienie dobowej zbiórki moczu kortyzolu. I wtedy da Ci syntetyczny kortyzol – hydrokortyzon. Co też nie załatwia sprawy i też nie wyleczy przyczyny choroby, jak i innych powikłań. Powiem więcej – podawanie syntetycznych hormonów powoduje rozleniwienie i stopniowe dalsze osłabienie tarczycy i nadnerczy. Bo skoro hormony są dostarczane z zewnątrz, to po co organizm ma się wysilać i je produkować? Prowadzi to po latach do całkowitej niewydolności tych narządów, które jest stanem bezpośrednio zagrażającym życiu, a cały organizm – do trwałej niepełnosprawności.

Choroba Hashimoto to jedna wielka zagadka, kwadratura koła. Chorzy zostawieni są sami sobie. Jedyne produkty które koncerny farmaceutyczne mogą sprzedać, to hormony tarczycy i hydrokortyzon. Ewentualnie insulina w przypadku cukrzycy. I to się przepisuje na 15- minutowej, prywatnej wizycie, za którą płacisz gruby geld (150 zł i więcej). Znam więc rozpacz chorych ze swojego przykładu. Polecam poczytać profil Tarczyca Hashimoto” (LINK) na FB, jest prowadzony przez farmaceutkę.

Polecam także usługi pani Sylwii, która pomogła wielu „beznadziejnym” i „nie rokującym” przypadkom. Oprócz badania które przeprowadza, ma ona ogromną wiedzę. Osoba ta jest obecnie silnie atakowana przez estabiliszment medycyny farmaceutycznej, tak samo jak dr Jerzy Jaśkowski czy Zięba. Jej gabinet jest w Szczecinie, ale doceniają ją i przyjeżdżają na wizyty osoby z innych województw. Wie ona jak pomagać w depresji, Hashimoto i w innych choróbach. Link do jest strony tutaj (LINK).

4. Niedobory cywilizacyjne mogące przyczyniać się do depresji i chorób psychiki: magnez, witamina D3, witamina C, jod

Są właśnie cztery cywilizacyjne niedobory, które wymieniłem powyżej. To jednak nie wszystko, bowiem różne inne niedobory / nadmiary mogą albo pogarszać już istniejące choroby psychiczne, albo wręcz je wywoływać. Dla przykładu – anemia jest kompleksowym niedoborem żelaza, ferrytyny, witaminy B12, kwasu foliowego. Medycyna bada tylko żelazo, które jest wynikiem skrajnie niemiarodajnym. Poziom ferrytyny bardziej oddaje niedobór żelaza, ponieważ jest to czynna biologicznie frakcja tego pierwiastka.

Magnez ma działanie uspokajające i przeciwdepresyjne. Działa ochronnie na serce i układ krążenia. Współczesny tryb życia (stres, zapieprz u polskiego kapitalisty, kawa, alkohol, złe żarcie) sprzyja wypłukiwaniu magnezu z organizmu. Szczególną rolę nie odgrywa tu jednak kawa, która ma swoje za uszami. Ale fakt, że Europejczycy i Amerykanie spożywają stanowczo za dużo wapnia. Wapń jest antagonistą magnezu (czyli ma działanie przeciwne do magnezu) i powoduje zmniejszenie jego poziomu w organizmie. Dawki magnezu to minimum 200 mg do 500 mg na dobę. W przypadkach większych niedoborów dawki te mogą być jeszcze wyższe. Kupujemy preparaty magnezu w formie mleczanu, cytrynianu lub chelatu (glicynian). Wiele suplementów dostępnych na rynku zawiera kompletnie nieprzyswajalne formy magnezu, takie jak węglan i tlenek.

Jod – kluczowy w zdrowiu tarczycy i psychiki. Dawki w leczeniu tarczycy powinny być dużo większe, niż ustalone przez WHO. Bierzemy od 1 mg do nawet 12 mg jodu na dobę. W niedoczynności tarczycy jod należy brać razem z aminokwasem tyrozyną. To z nich powstają hormony tarczycy. W Polsce większość ludzi ma niedobór jodu. Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia jego wystarczającej podaży nawet mieszkańcom nadmorskich kurortów.

Witamina D3 i witamina C to kolejne niedobory cywilizacyjne. Według badania które przeprowadzono kilka lat temu, w okresie zimowym nawet 90% Polaków ma znaczne niedobory witaminy D3. Jest to bardzo ważne, bowiem związek ten odpowiada za poprawną pracę niemal całego organizmu. Niedobory witaminy D3 mogą odpowiadać za choroby psychiczne, lub znacznie pogłębiać już istniejące choroby, szczególnie depresję. Witaminę D3 należy brać zawsze, w małych dawkach nawet w lecie. Ponieważ w naszym kraju słońce nie zapewnia odpowiedniej jego podaży. Krytyczne niedobory witaminy D3, które ma dużo Polaków, mogą powodować osteoporozę, choroby serca i układu krążenia, nowotwory.

5. A może melatonina na depresję i inne choroby psychiczne?

Wśród koncepcji powstawania depresji i zaburzeń psychiki na poważnie brana jest pod uwagę koncepcja związana z melatoniną. Niedobory melatoniny mogą powodować szereg komplikacji zdrowotnych. Hormon ten produkowany jest przez szyszynkę w czasie, gdy nie ma światła słonecznego. Problemem naszej cywilizacji jest.. oświetlenie elektryczne. Powoduje to spadek produkcji melatoniny i zaburzenie zegara biologicznego. Rozregulowuje to homeostazę (równowagę) całego organizmu.

Niedobór melatoniny ma odpowiadać za: bezsenność i problemy ze snem, depresję, nerwicę, lęki. Sprzyja on napadom padaczki i omamom. Okazało się niedawno, że niedobór melatoniny dotyka także inne narządy, sprzyjając cukrzycy, próchnicy zębów, nowotworom. Jej poziom drastycznie spada u osoby zakochanej. Z tym wiąże się pewna bardzo ciekawa teoria, i osoby czytające między wierszami będą wiedziały, o co chodzi..

Otóż melatonina jest chemiczną pochodną serotoniny. To z serotoniny powstaje melatonina. I melatonina i serotonina określane są jako „hormony szczęścia„. Serotonina ma działanie przeciwne do dopaminy, hormonu aktywności, drapieżności i seksualności. Melatonina ma działanie anty-gonadowe, czyli przeciwne do spraw związanych z rozmnażaniem. Stężenie serotoniny i melatoniny jest największe podczas błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Dziecko ma taki naturalny, błogi stan szczęścia – stan buddy. Ale niestety, przychodzi okres dojrzewania. Natura wtedy stawia swoje wymagania, upomina się o swoje. Masz pracować, konsumować, masz walczyć z innymi istotami (wojny), i przede wszystkim – masz się rozmnażać.

Natura więc odbiera Ci to błogie szczęście z dzieciństwa. Stężenie melatoniny i serotoniny spada. Na scenę wkraczają „wrogowie” tych hormonów szczęścia, czyli dopamina i hormony płciowe. Od tej pory ledwie namiastkę dziecięcego szczęścia zyskujesz podczas aktywności związanej z dopaminą. Czyli seks, agresja, walka, konsumpcja, ekspansja. Masz się przecież rozmnażać i realizować cele natury. Więc nawet nie myśl o szczęściu, człowiecze. Z tym wiążą się dalsze rozważania, że natura chce mieć swoich żołnierzy-półgłówków przy sobie, dlatego odbiera nam dziecięcą, buddyjską radość i obniża naszą świadomość.

Cele natury to: rozmnażanie, przetrwanie za wszelką cenę, dobór naturalny i konkurencyjność, walka, rywalizacja, przemoc, rządy silniejszych i bezwzględniejszych, gnębienie słabszych. Jednostka szczęśliwa jest mało ekspansywna i dla natury nieprzydatna. To człowiek nieszczęśliwy panicznie szuka szczęścia, np w jebaniu wszystkiego co nie ucieka na drzewo, w rozmnażaniu się, w walce i agresji. A więc to człowiek nieszczęśliwy najlepiej realizuje cele natury. Szerzej opisywałem to w tym felietonie (LINK).

Agomelatyna, lek przeciwdepresyjny, jest substancją bardzo podobną do melatoniny. Jest to zmodyfikowana cząsteczka melatoniny. Działa ona tak, jak melatonina – na receptory melatoninowe (MT). Jej działanie przeciwdepresyjne oficjalnie przypisuje się antagonizmowi wobec repceptorów serotoninowych podtypu 2C (5HT-2C). Ma to powodować uwalnianie dużych ilości dopaminy i noradrenaliny. Jednak agomelatyna jest wyjątkowo słabym antagonistą receptora serotoninowego 2C. Przez wielu uważana jest za „bezwartościowe placebo”, jednak jej działanie jest wyjątkowo skuteczne. Może to tłumaczyć właśnie wpływ na receptory melatoninowe.

6. Dieta w leczeniu chorób psychicznych

Leczenie chorób psychicznych, w tym depresji, dietą, budzi szereg kontrowersji. Według lekarzy to nie działa, bo przecież działać może tylko to, na czym zarabiają lekarze i koncerny farmaceutyczne. Jasna sprawa, bitwa z medycyną naturalną i dietetyką o zysk, by hajs się zgadzał. Fakty są jednak takie, że odpowiednia dieta może znacznie wspomóc leczenie farmakologiczne jak i leczenie naturalne. Medycyna naturalna w dużej części opiera się na odpowiedniej diecie.

Diety są jak ideologie i religie. Walczą o Twoje zaangażowanie. Każda z nich uważa się za jedynie słuszną (jedynie zdrową). I każda z nich uważa, że pozostałe diety są fałszywe. Ten ciekawy i dość smieszny paradoks, ważny jeśli chorujesz na depresje i leczysz się, opisałem w tym felietonie (LINK). W przypadku choroby Hashimoto, częstej przyczyny depresji, są dwa różne stanowiska. Pomagać ma i dieta ketogeniczna (eliminująca węglowodany, nastawiona na białka i tłuszcze), i dieta zbliżona do witariańskiej (nastawiona na warzywa, owoce, szczególnie te surowe).

Fakty są takie, że obie te diety pomagają różnym grupom chorych. Zewsząd atakują nas rozmaite informacje o tym, że to jest szkodliwe, że to i to jest szkodliwe. Normalnie strach się bać – bo wszystko nam szkodzi! Nawet ten cholerny tlen wdychany z powietrzem jest bardzo szkodliwy dla organizmu, bo powoduje procesy utleniania. A te z kolei produkują ogrom szkodliwych wolnych rodników. Ale spokojnie, bez nerwów. Jest kilka przesłanek które są uniwersalne dla większości diet. Wymienię te produkty, których najlepiej unikać.

-Glutaminiam sodu – bo zaburza pracę jelit i działa na mózg niczym narkotyk. Do innych produktów tego typu zaliczają się słodziki: aspartam i acesylfam-K, jak i sukraloza;
-Wszelkie konserwanty – benzoesan sodu, sorbinian potasu i inne. Niszczą one florę bakteryjną jelit tak samo, jak groźne antybiotyki. A to powoduje kaskadę problemów zdrowotnych. Zdrowe jelita to zdrowy organizm;
-Żywność wysoko przetworzona, żywność typu fast food, żywność z mikrofali. Tego chyba nie muszę Ci tłumaczyć, prawda?
-kawa, papierosy, alkohol, narkotyki – no commenst.. O szkodliwości kawy, jej wpływie na depresję, Hashimoto i szereg innych chorób, pisałem w tym artykule (LINK). To bardzo zdradliwa używka, zabijająca podstępnie, przez lata

Gluten jest obecnie oskarżany o całe zło tego świata. Z drugiej strony, wyśmiewanie bezglutenowców jest teraz w modzie. Najczęściej śmieją się Ci, którym nie szkodzi nic, bo są zdrowi. Znowu przytoczę Ci zdanie, które napisałem wcześniej. „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”. Te wszystkie blogi wyśmiewające się z medycyny naturalnej i „demaskujące” ją, są prowadzone przez zdrowych, ekstrawertycznych i wyszczekanych 30- i 40-latków. Którzy za pisanie tych blogów dostają sowite granty od farmacji. Wystarczy jednak zachorować na chorobę, której medycyna oficjalna nie umie leczyć. I od razu cyniczny uśmieszek znika z ust, a beka z bezglutenowców jest jakby mniejsza.

Ludzie nie są przystosowani do spożywania glutenu. Gluten to białko roślin, np zbóż, które działa na zwierzęta i na ludzi usypiająco i ogłupiająco. Rośliny te w taki sposób bronią się przed drapieżnikami. Ludzkość dopiero kilka tysięcy lat temu popełniła ten fatalny ewolucyjny błąd, i nauczyła się jeść zboża. Nie będę pisał nic więcej na temat glutenu ponad to, co zostało już powiedziane. Ale chciałbym Ci powiedzieć o czymś znacznie szkodliwszym niż gluten. Ten składnik pożywienia, który jest dosłownie wszędzie, po prostu rujnuje Twoje zdrowie. I co najważniejsze, nie ma wokół niego takiej histerii, jak z glutenem. Ten składnik to poczciwy cukier. Kwestię szkodliwości glutenu, szczególnie w kontekście zdrowia psychicznego czy depresji, poruszałem w tym artykule (LINK).

7. Cukier przyczyną chorób psychicznych?!

Składnik o którym mówi się wciąż za mało dyskutując o zdrowiu psychicznym, to cukier. Nie tylko powoduje on cukrzycę, po wieloletnim stosowaniu. Ale nasze organizmy w ogóle nie są przystosowane do takiego bombardowania węglowodanami. Przez setki tysięcy lat węglowodany były pożywieniem sezonowym i najczęściej ratunkowym. Miały dostarczyć chwilowego zastrzyku energii. I nie były to batoniki czy lody które są bombami atomowymi cukru, ale były to owoce. Zawierają one mniej cukrów i wchłaniają się one dużo wolniej. Ewolucja wykształciła aż cztery hormony podnoszące poziom cukru we krwi, i tylko jeden który go obniża – insulinę. Było to związane z trwającymi setki tysięcy lat niedoborami pożywienia. Teraz pożywienia, szczególnie cukru, jest aż za dużo, i.. chorujemy.

To cukier i szerzej węglowodany odpowiadają za epidemię otyłości. Nie tłuszcze. Okłamano cały świat mówiąc, że należy zredukować tłuszcze i większość kalorii dostarczać z pełnoziarnistej śmierci, czyli z pieczywa.  Skutki tego widzimy obecnie. Nie tylko nie zredukowało to epidemii otyłości, ale wzmogło ją. Nie tylko nie zredukowano liczby zgonów z powodów incydentów kardiologicznych i mózgowych, ale zwiększono ich liczbę. Liczba zgonów (ogólnych) jak i szczególnie zgonów na zawały i udary, od około 30 lat rok za rokiem wzrasta. Spróbuj znaleźć statystyki rządowe na ten temat, np w GUS. NIE MA TAKICH, a raczej nie są one upubliczniane.

Zjadając batonika, loda lub ciastko, dostarczasz organizmowi bombę atomową cukru i często innych szkodliwych składników (gluten). Organizm doznaje gwałtownego szoku. Poziom insuliny drastycznie wzrasta, i po zredukowaniu poziomu cukru we krwi, tak duży poziom insuliny jest wręcz toksyczny. Z czasem komórki przestają być wrażliwe na insulinę, zaś krytycznie przeciążona trzustka stopniowo ogranicza jej produkcje. Pojawia się niedoczynność komórek produkujących insulinę, i cukrzyca.

To jednak nie wszystko. Cukier pustoszy także mózg i układ nerwowy. Działa tam tak samo, jak narkotyki twarde, silnie aktywując ośrodek nagrody związany z wymienianą wyżej dopaminą. Cukier działa zamulająco, usypiająco i ogłupiająco. Pogarsza pamięć, zdolność uczenia się, koncentrację. Jest chyba najważniejszą przyczyną chorób psychicznych. W przyszłości rządy będą musiały zmierzyć się z tym problemem. Cukier powoduje rozwój patogennych organizmów – grzybów Candida Albicans. Z czasem niszczą jelita, upośledzają wchłanianie substancji odżywczych.

Rozrastają się one w jelitach, po czym przechodzą do krwiobiegu i stamtąd osadzają się w innych narządach. Nie powinno ich tam w ogóle być. Mówimy wtedy o ogólnoustrojowej kandydozie, która dodatkowo pogarsza zdrowie psychiczne. Toksyny produkowane przez grzyby Candida mają działanie neurotoksyczne i ogłupiające. Cukier jest tym składnikiem diety, który z całą pewnością należy odstawić. I to natychmiast. Co do mięsa, glutenu, mleka – są uzasadnione wątpliwości. Ale cukier nie służy absolutnie nikomu. Jest trucizną, toksyną która zabija podstępnie, przez lata.

Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Tobie, byś odstawił cukier. Sam widzę po sobie, jak silne jest to uzależnienie. Udało mi się odstawić cukier w lutym tego roku (2017). Widzę różnicę w wadze, formie jak i w nastroju. Zresztą, warto odstawić najpierw gluten a potem cukier. Zboża także powodują gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi. Odstawiając je, po jakimś czasie sama przejdzie ochota na słodycze. I waga zacznie spadać. Odstawienie tych dwóch składników diety to w zasadzie najprostsza z możliwych diet i na depresję, i na.. odchudzanie.

Jeśli chcesz poznać więcej informacji o szkodliwości cukru, jego wpływie na powstawanie depresji i szeregu innych chorób, to polecam ten artykuł (LINK).

8. Przyczyny społeczne i ekonomiczne depresji

Niebagatelną rolę w powstawaniu depresji i innych chorób psychicznych odgrywają czynniki inne niż biologiczne. A więc: ekonomiczne, społeczne, ideologiczne. Jest to temat skrzętnie pomijany przez lekarzy, którzy wolą po prostu przepisać antydepresant i / lub lek uspokajający tudzież neuroleptyczny, i mieć spokój. Czasami tylko coś wspomną o terapii, za którą musisz zapłacić z własnej kieszeni.

Przyczyny ekonomiczne depresji: pensje w Polsce są bardzo niskie. A życie wymaga od nas płacenia takich kwot, jak w krajach cywilizowanych, a nawet większych. W dodatku mamy cały świat otwarty. W telewizji kuszą nas reklamy takich i takich produktów czy usług, na które ludzi nie stać. Chcemy posadzić to drzewo, zbudować ten dom, spłodzić tego syna, bo tak każe wzorzec, który bezmyślnie skopiowaliśmy. A tu się okazuje, że ledwo stać nas na wynajęcie pokoju w klitce w bloku, z sublokatorami.

Ten kraj jest otchłanią, która niszczy marzenia, plany, nadzieje. Jest czarną dziurą, nieurodzajną pustynią. Gdzie na każde pytanie odpowiedź brzmi: nie da się, nie ma, niemożliwe. Wmawiają kolejnemu już pokoleniu pracowników te same bzdury. Że tak działa wolny rynek, że trzeba ciąć koszta, że koszta pracy i podatki są za wysokie. Na te ideologie będące papką dla owiec dało się nabrać wielu Polaków. Wystarczy spojrzeć na miliony zwolenników Petru, Korwina czy Schetyny.

Namawiam Cię więc do przewartościowania celów życiowych. Większość ludzi po ślubie i spłodzeniu dzieci jest nieszczęśliwa, wiecznie nerwowa i zlękniona. Widzę to po zachowaniu ludzi z mojego pokolenia, które właśnie przekroczyło trzydziestkę. Nawet jak ten chłopina zarobi te 5000 zł netto (tyle i więcej zarabia gdzieś 7% Polaków wg GUS) to przecież żona nie może pracować i to długie lata, bo dzieci. I też jest ten paniczny lęk, czy wystarczy na spłatę rat kredytów. Lek przetrwania jest najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem.

Wg teorii gnostyków, to lek przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym”. Bo skoro wszystkiego jest tak mało i o wszystko trzeba walczyć, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto. By siłą odbierać innym dobra. Lęk przetrwania jest więc główną, o ile nie jedyną przyczyną zła. O tym wszystkim, także w kontekście depresji i chorób psychicznych, pisałem tutaj (LINK).

Depresja, czyli zranione i niespełnione marzenia?

Polecam więc wyluzować, włączyć choćby częściowy, ale zdrowy minimalizm. A w dalszej kolejności – zapisać się na terapię. Zrobić jakiś kurs zawodowy, nawet jeśli skończyłeś te dumne studia i narzekasz że zarabiasz po nich 1500 na rękę. I oczywiście, wyjechać stąd, najlepiej na zawsze. Wiem co mówię, bo ta ziemia zabrała mi chyba wszystko, co tylko się dało człowiekowi zabrać. Postawiono na mnie krzyżyk i symbolicznie złożono moje istnienie do grobu. Zacząłem tak naprawdę żyć dopiero w marcu 2016 roku.

Dar życia zawdzięczam nie RODowi, ale ludziom którzy mi podali pomocną dłoń, i sobie. Z miesiąca na miesiąc czuję się lepiej. Wiem że stąd wyjadę i będę do końca życia ze zgrozą wspominał, co się działo na tej ziemi – na tej nieurodzajnej pustyni. Wyjadę, bo nic tej ziemi nie zawdzięczam i nic nie jestem jej winien. Ty także, czytelniku, nie jesteś winien nic nikomu. Co najwyżej tym kilku, kilkunastu osobom które były koło Ciebie w trudnych chwilach. To te osoby są Twoją prawdziwą rodziną, choć mogą być rozsiane po całym świecie. A już na pewno nie jesteś nic winien narodowi, rodzinie, tradycji, ojczyźnie. Oni powołując się na powinność – chcą władzy nad Tobą. Byś oddał swoje młode, często zranione życie im – społeczeństwu, strukturze – i to całkowicie.

Nasze życie jest bezcennym darem, pomimo wszystko. Gdy trzeba, nie bój się sięgnąć po pomoc w postaci antydepresantów. I nie ufaj propagandzie zarobkowej farmacji, otwórz się na medycynę alternatywną i leczenie dietą. Polecam po prostu żyć swoim życiem, nie oglądając się na innych. Miej swoje poglądy i marzenia, realizuj je. A apostołów ideologii, religii, czy tych nakazujących Ci żyć, postępować i myśleć tak, jak reszta, odsyłaj tam, skąd przyszli – czyli do diabła. Wolność myślenia jest jedną z nielicznych wolności, jakie mamy na Ziemi. Wybierasz sam, czy chcesz myśleć samodzielnie, czy dasz sobie w tym względzie rozkazywać. Czy to Korwinowi, czy to Marxowi, czy to Petru, czy to Kaczyńskiemu.

Kolejna wielka tajemnica świata, dostrzeżona już przez starożytnych filozofów, mistyków, liderów – to fakt, że społeczeństwo jest tworem permanentnie chorym. I przez to nieszczęśliwym. Społeczeństwo ludzkie tkwi w stanie zbiorowej neurozy, którą ja nazwałem: „stanem niskoobjawowej psychozy”. Toksyczne wzorce biedy, cierpiętnictwa, walki, dążenia po trupach do celu, ignorancji, dulszczyzny – są powielane z pokolenia na pokolenie. Zastanów się więc, czy na pewno chcesz być „normalny” jak i „taki jak reszta”.

Zastanów się też, czy chcesz spełniać oczekiwania tego społeczeństwa. Rozkazują Ci być patriotą, cenić tradycyjne wartości, być konserwatystą. Nakazują Ci brać śluby i płodzić dzieci – nowych obywateli dla systemu. I nie znoszą słowa sprzeciwu. Dobrze, w takim razie – gdzie Ty i Twoje marzenia, pragnienia, cele, pasje? Może całkiem odłożyłeś je na bok, zahukany przez wujków z wąsami jedzących śledzia, bo oni zawsze wiedzą lepiej, i znają życie? Czy już na nic od tego życia nie zasługujesz, tylko na to, by spełniać żądania i rozkazy innych?

W kontekście psychologii relacji i kontaktów, polecam ten felieton. Rady tam zawarte przydadzą się szczególnie introwertykom, ludziom z depresją itp (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dla introwertyków i nieśmiałych: tego psycholog Ci nie powie. Ucz się na błędach innych!

Tajemnice psychologii, czyli jak z tą ekstrawersją i introwersją jest

Niedawno rozmawiałem ze swoją koleżanką o bolączkach naszego pokolenia (25 – 35 rok życia). Tematyka zahaczyła o sprawy takie jak rodzicielstwo. Mówiłem, że jest to ciężkie zadanie, które dla wielu jest po prostu ponad siły. Ona powiedziała, że jak to, że przecież są ludzie którzy dają radę! Jako przykład przedstawiła mi kolesia który jest ekstrawertykiem. I to ekstrawertykiem nie byle jakim.

Jest on wzorem ekstrawertyzmu i męskości w stylu „zimnego drania„, niczym wzorzec metra w Sevre. Ma dobrze płatną pracę, samochód, mieszkanie. Z milion pasji i hobby. Kiedyś dla beki wymyśliłem teorię, że ekstrawertycy posiedli tajemną, magiczną sztukę wydłużania czasu. Że ich doba trwa 72 godziny, a nasza 12 godzin lub mniej. Tak czy owak był to człowiek z gatunku tych, którzy przetrwają nawet wybuch nuklearny. Po czym otrzepią się z opadu radioaktywnego, i zwyczajnie udadzą na aerobik, by głosić wszem i wobec, jakie to życie jest piękne.

Zgroza, nie? I co mamy zrobić my, biedne znerwicowane żuczki, żyjące w „tymkraju” za nędzną pensję, w malutkiej kawalerce na wynajmie? Wbrew pozorom to pytanie jest pytaniem krytycznie ważnym. Chciałbym Ci teraz przekazać niezwykle ważną wiedzę. Jeśli jesteś introwertykiem, osobą nieśmiałą, cierpisz na depresję, nerwicę, dręczy Cię stres.. Na pewno szukałeś w internecie porad i możliwości poprawy swojej sytuacji. Kłopot jest taki, że one zwyczajnie.. Nie działają.

Jedna metoda, druga. Kolejne rady, w tym wiele takich, które są zupełnie z dupy wzięte. Czytasz jedną, drugą, dziesiątą, i też masz ochotę w pewnym momencie walić głową w ścianę? Mamy żyć w tu i teraz? Uwolnić się od nadmiernych pragnień? Przeczytać książkę z myślami Dalajlamy lub żywot Buddy? Dobre… Ten kto bez namysłu powtarza te frazesy, najczęściej kompletnie ich nie rozumiejąc, zwyczajnie nie zna życia. Powiedz to osobie w wieku 20 – 35 lat (tzw. stracone pokolenie), która zarabia 1500 zł na rękę i nie stać jej nawet na wynajem tej budy w bloku.

Gdy new age, coaching i psychologia nie dają odpowiedzi

Podstawowa zasada brzmi tak, że gdy nie są zaspokojone podstawowe potrzeby (związane z przeżyciem, przetrwaniem, żywnością, odzieniem, schronieniem) to człowiek nie będzie interesował się tymi wyższymi – kultura, sztuką, duchowością. Zwyczajnie nie będzie mógł żyć w tym jebanym tu i teraz, bo nie będzie miał co do gara włożyć. I będzie zlękniony, zestresowany, i agresywny. Zwolenniku new age – czy już rozumiesz? Bo prościej już Ci nie umiem wytłumaczyć. Pod tym względem sytuacja w Polsce jest doprowadzona do ekstremum. Ten kraj jest perfekcyjną maszyną do zabijania – marzeń, pasji, planów.

Kolejną ważną prawdą jest, że wszelkie porady – coachingi, różne odmiany duchowości, ezoteryki nie ezoteryki, część psychologii – jest tworzona dla.. ekstrawertyków i milionerów. A przynajmniej dla ludzi którzy nie są na takim dnie, jak 90% Polaków. Jest to skopiowanie wzorca american dream w systemie, w którym to zwyczajnie nie zadziała. To tak, jak by silnik Ferrari wstawić do Fiata 126P. Lub jak by bujną, zieloną roślinę posadzić na środku pustyni. Gdzie jest niedobór wszystkiego, na czele z wodą (to dobra metafora).

Widać to szczególnie w przypadku coachingu. Bekę ma z tego cały internet. To nie tylko nie działa w polskiej „nieurodzajnej” rzeczywistości, ale jest i żałosne, i szkodliwe. Ten sam błąd powielają niekiedy psychologowie. Mówią, że Polacy nie wyprowadzają się od swoich najczęściej toksycznych i wampirujących rodziców. Jako przykład przedstawiają.. Włochy, gdzie ludzie zarabiają po 2000 euro. że tam też jest podobnie. Podobny błąd popełnia ogrom autorów związanych z ezoteryką, new age, duchowością. Mówią o życiu w tu i teraz, o tym, że nadmierne pragnienia niszczą człowieka. Ale na Boga.. Czy posiadanie własnego mieszkania i zarabianie więcej niż grosze to są wygórowane pragnienia, które wynikają z braku uduchowienia, z jakiegoś nadmiernego ego? No ludzie, no..

Wiele z tych porad to także próba uczynienia z nas ekstrawertyków. Bo są dla takich osób skonstruowane. A ludzie w Polsce są najczęściej potwornie poranieni. 25% Polaków regularnie bierze lekarstwa na nerwicę i depresję. Drugie tyle pilnie ich potrzebuje, ale się nie leczy. A tu oni wyskakują z jakimiś „tu i teraz”, z radością bezwarunkową i innymi tego typu podobnymi rzeczami.

Nie próbuj stać się ekstrawertykiem.. Czyli o czym psycholog Ci nie powie

Tak samo jest w przypadku tematyki związanej z relacjami. Cała medialno-kapitalistyczna propaganda mówi jedno i to samo: musisz być ekstrawertykiem! Z tym związana jest cała „cywilizacja ekstrawertyzmu”. Preferowane są small-talki, czyli rozmowy o niczym. Pracownik natomiast musi być natomiast niemal magikiem w dziedzinie psychomanipulacji, by sprzedał jak najwięcej produktów. Dawniej nazywano te cechy słowem: „krasomówstwo”. Dziś stały się one cnotą.

Ja proponuję Ci coś innego. Nie próbuj stać się ekstrawertykiem, bo to niemożliwe. Co najwyżej osiągniesz frustrację, że nie umiesz nawijać o niczym. Masz bowiem dwie drogi – albo nawijać o niczym, albo nawijać o.. czymś. Czymś bardzo konkretnym. Inaczej: zamiast umiejętności mówienia (dużo i bez sensu, jak to ekstrawertycy), proponuję byś wykształcił u siebie.. umiejętność słuchania. To potężna i całkowicie pomijana przez psychologię siła introwertyków. Nie każdy może nawijać jak katarynka, niczym gość z Tele Zakupów. Nie stawaj się kimś innym, tylko wykorzystaj swój potencjał.

Każda cecha negatywna ma swój wariant pozytywny – niczym medal posiadający dwie strony. U introwertyków jest to umiejętność słuchania. Musi być ona połączona z innymi cechami. Z tolerancją – bo każdy ma trochę inne poglądy. Z brakiem osądzania – bo pewni siebie ekstrawertycy robią to nagminnie, wystarczy tylko trochę odstawać, by dostać burę. Z brakiem osądzania swojej płci w typowy, patriarchalny sposób. Jak i z przepracowaniem nienawiści do płci przeciwnej. „Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni” – znacie ten cytat?

Te dwa ostatnie są krytycznie ważne w wykształceniu umiejętności słuchania. Jeśli jesteś mężczyzną, to inni mężczyźni nie otworzą się przed Tobą, jeśli będziesz ich klasyfikował w typowy, samczy sposób. Będą się bali że ujawnią swoją słabość, będą grali i zakładali społeczne maski, jak przy ekstrawertykach. Z kolei kobiety także będą się bały przy Tobie otworzyć. Będą się bały, że nie są wystarczająco „porządne”, że nie są idealnymi kobietami, że zwyzywasz je i ocenisz. To samo działa w drugą stronę, jeśli jesteś kobietą.

Po prostu przestań być konserwatywnym dupkiem

Więc aby to zrobić, powinieneś sam przestać być dupkiem, na jakiego wychowało Cię społeczeństwo. Czy też powinnaś przestać być zlęknioną i osądzającą damulką, na jaką wychowało Cię społeczeństwo. Społeczeństwo jest tworem chorym. Zauważali to już starożytni filozofowie. Nie posiada ono żadnej ważnej ani prawdziwej wiedzy. Zasady podług których działa społeczeństwo nigdy się nie sprawdzały i nigdy nie przynosiły ludzkości szczęścia. Ale teraz są one zdezaktualizowane jak nigdy dotąd.

Nasze pokolenia (ludzie urodzeni w latach ’80 – ’00) zaczynają już myśleć inaczej. Mamy świat otwarty. Cała wiedza planety w zasięgu ręki, a raczej w zasięgu myszki komputera. Nawet w TV jest tyle kontrowersyjnych, szokujących, a czasami mądrych i dających do myślenia programów. Tysiące systemów religijnych, filozoficznych i politycznych bije się o naszą uwagę i.. energię, chcąc nas po prostu wpierdalać. Zadajemy bardzo niewygodne pytania, za których zadawanie kiedyś groziła nawet kara śmierci:

„Co ja będę miał z tego życia dla siebie?”
„Dlaczego nie mogę być po prostu szczęśliwy i żyć po swojemu, tylko muszę robić te rzeczy co wszyscy?”
„Mam się poświęcać, tyrać jak wół, iść na wojnę i robić inne rzeczy które każe elita – ale co ze mną, z moimi planami i marzeniami?”

Upadek przestarzałych wartości, upadek systemu

W związku z tym trwa erozja starego systemu wartości, implozja systemu. Wartości zaliczane do tradycyjnych, konserwatywnych, wcale nie są dobre, choć nasi rodzice i dziadkowie zaprogramowali je w naszej podświadomości. Używając i kar, i pięknych emocji. A wręcz przeciwnie – przyniosły światu niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Ludzie to wyczuwają, choćby podświadomie. Chcą w tak trudnych warunkach trochę pożyć. Trochę wyszarpać od tego życia dla siebie. Ludzie widzą – także najczęściej podświadomie, że stare wartości i stare zasady rządzące społeczeństwem nie działają.

Powstało o tym dosłownie miliardy miliardów dowcipów, kawałów, komiksów, memów. „Ale spoko, przecież to tylko żart, o co Ci chodzi, oszołomie? Jestem taki, jak wszyscy i myślę jak wszyscy!” I właśnie o to chodzi. Uzyskując zdolność słuchania, masz dostęp do tej wiedzy, którą konserwatywne społeczeństwo ukrywa, wypiera, nie akceptuje. A to jest krytycznie ważne także dla Ciebie. Poznasz wszystko to, co wiedzieli Twoi rodzice, dziadkowie, nauczyciele, ale nie powiedzieli Ci tego. Ukrywali to przed Tobą, bo podświadomie bronili tego systemu. Nie chcieli byś się zniechęcił.

Jeśli jesteś mężczyzną, to usłyszysz od kobiet rzeczy, których nie mówiły nawet swoim chłopakom czy mężom. Dowiesz się np ile partnerów miały, co lubią a muszą ukrywać przed partnerem. Dowiesz się o lękach, zawiedzionych nadziejach. Albo o tym, że decydując się na małżeństwo i urodzenie dzieci, żałują. Po prostu tego żałują, że obecnie nie mają na nic czasu. Że wybrały niewłaściwego partnera. Że nie mogą się realizować. Gdyby powiedziały to komuś innemu, zostałyby wyśmiane, zwyzywane, znienawidzone.

Ale powiedziały te i inne rzeczy Tobie. Część takich kobiet otworzy się na Ciebie także inaczej – czy to ciałem, czy to sercem i ciałem. Jednak nie chodzi o to. Ale o to, że oprócz pomagania takim zagubionym ludziom, uzyskujesz bezcenne doświadczenie. Którego nie uzyskasz w żaden inny sposób. Poznajesz prawdziwą, niezafałszowaną wiedzę o społeczeństwie. O przewlekłe chorobie – zbiorowej neurozie, psychozie – która dręczy ten łez padół od zarania dziejów. Poznasz to, co ludzie ukrywają za wszelką cenę, a ukrywają oni rzeczy najważniejsze, eksponując jedynie.. banały typowe dla ekstrawertyków.

Gdy otwierają Ci się oczy, nic ich nie zamknie

Otwierają Ci się wtedy oczy. A taki proces jest trwały i nieodwracalny. Raz otwarte oczy nigdy się już nie zamkną. Ten proces to NAUKA NA BŁĘDACH INNYCH i jest to kolejna umiejętność, którą mogą wykształcić introwertycy. Najłatwiej uczyć się na błędach innych, umiejąc ich słuchać. Jest to proces bolesny, bo powoli upadają wszystkie iluzje, w które wierzyłeś. Wszystkie opowieści taty czy mamy, okraszane czy to pasem, czy wzruszającymi słowami o tym, jak wygląda życia.. Okazują się funta kłaków warte.

Zwykle ten proces wygląda tak.. Masz 70 lat, i nagle doznajesz olśnienia: „O kurwa mać, a więc to tak, a więc to takie proste!”. I możesz tylko po buddyjsku milczeć, bo wiesz, że narwana młodość Cię nie posłucha. Bo musi się nachlać, naćpać, naruchać, narobić dzieci, nalać po mordach.. Młodość musi spać, inaczej nie chciałaby służyć systemowi. Czasami jednak przychodzi to w wieku tych 25, 30 lat..  Tak jak u nas.

I wtedy jest to proces skrajnie burzliwy, bo dochodzi do kolizji obu systemów wartości. Czasami myślę sobie, jak by to było, gdybym pewnych rzeczy nie wiedział. Może byłoby lepiej? Czasami trochę zazdroszczę ludziom, którzy wierzą w tego siwego, konserwatywnego dziadka w chmurkach, który ma ich chronić. Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.

Zapraszam także do przeczytania artykułu, w którym również poruszam te ważne kwestie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czułeś się ostatnio gorzej? Potężne wybuchy na Słońcu wpływają także na Twoje zdrowie

Czy czujesz się gorzej lub inaczej od kilku dni?

Mam na myśli okres od soboty, 27 maja 2017 roku. To właśnie wtedy mnóstwo ludzi miało do czynienia z różnymi problemami. Ja sam obecnie znoszę to znacznie lepiej. Spada samopoczucie, wzrasta drażliwość. Więcej jest incydentów nerwicowych, depresyjnych, kardiologicznych. Czujemy się gorzej i nie wiemy dlaczego. I nic nie pomaga. Ani kawa, ani leki uspokajające, ani zioła.

A potem jak gdyby nigdy nic, sytuacja wraca do normy. Tak się składa, że od tej soboty (27.05.2017) trwa silna burza magnetyczna. Burze magnetyczne na Ziemi są powodowane przez wybuchy na słońcu (CME) lub emisje z dziur koronalnych. Słońce dostarcza nam nie tylko światła, ale wysyła ono cała masę fal i cząstek. Fale gamma, radiowe, rentgenowskie, mikrofalowe, protony, neutrony, elektrony..

Wpływają one na destabilizację pola magnetycznego Ziemi. A to z kolei wpływa na wszystkie organizmy żywe, w tym ludzi. Jesteśmy dosłownie „smażeni” różnymi cząstkami i falami, niczym w gigantycznej mikrofalówce. Pogoda kosmiczna ma wręcz większy wpływ na ludzi, niż zmiany pogody ziemskiej (klimat).

Doczekaliśmy się pojęcia meteopatii, jednak wciąż lekceważymy zagadnienia związane z burzami magnetycznymi i pogodą kosmiczną. A to bardzo źle. Ludzie chorują i cierpią, a my nie wiemy dlaczego. Znajomość zagadnień z tym związanych mogłaby pomóc uniknąć wielu złych i stresujących sytuacji.

Emisje ze Słońca mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie:

Stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

Na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

Ludzie szczególnie narażeni na burze magnetyczne to osoby o większej wrażliwości. Ludzie Ci często chorują na nerwice, depresje, lub są po prostu osobami wrażliwymi. Lub wręcz nadwrażliwymi. Szczególnie narażone układy i organy, to serce i układ krążenia. Możliwy jest więc szybki puls (tachykardia), zawroty głowy, osłabienie, znużenie, lęk. Szczególną uwagę należy zwracać na nagłe, skrajne zmiany nastroju u siebie i innych;

Inne ważne objawy podczas burz magnetycznych: jesteśmy agresywniejsi pod względem psychicznym. Działamy bez zastanowienia, czasami fanatycznie. Mamy nagłe zmiany emocji. Skłonni jesteśmy do fatalizmu i dramatyzowania. W tym okresie mogą wyjść na jaw długo skrywane urazy, jak i to, co długo ukrywaliśmy przed światem. Drażliwość i zmiany w stylu myślenia wybitnie temu sprzyjają. Często dochodzi wtedy do kłótni, awantur, bijatyk, wypadków drogowych. Mamy mniejsze opory przed gwałtowną manifestacją swoich odczuć;

-Obniża się nasze libido, co jest raczej oczywiste w związku z tym co napisałem powyżej. Nasilają się trudności w koncentracji uwagi, jak i nasila się roztargnienie. Może to przejawiać szokujące rozmiary. Nasila się nadwrażliwość na bodźce – jasne światło, głośne lub piszczące dźwięki, dotyk i inne. Może towarzyszyć nam ogromne poczucie buntu, wkurwienia, niezgody z rzeczywistością. Możliwa jest depersonalizacja, derealizacja, wrażenie, że wszystko jest dziwne, obce, jakby „za mgłą„. Dotkliwe jest osłabienie, zmęczenie, i  połączone są one z wewnętrznym napięciem. I psychicznym, i mięśniowym. Jest to jakby „uczucie podłączenia do prądu„.

Co ważne – uczucie dotkliwego zmęczenia nie ustępuje ani po kofeinie, ani po innych pobudzaczach. Zaś uczucie napięcia i drażliwości nie ustępuje nawet po lekach uspokajających typu relanium. Trzeba to przetrwać i koniec;

Burze magnetyczne mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowej, łączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

Wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski. Od początku roku 2016 słońce weszło w stan „hybrydowego minimum”. Nie jest to zwykły stan, i nie jest to zgodna z dotychczas obserwowanymi zasadami cyklów słonecznych. Nasza macierzysta gwiazda, słońce, zachowuje się teraz bardzo dziwnie.

Słońce, burze magnetyczne i przyczyna złego samopoczucia

Część komentatorów uważa także, że emisje ze Słońca i ogólnie, docierające z innych obiektów kosmicznych (np z centrum galaktyki) wpływają na ludzką świadomość, zmieniając ją. Polecam filmy video o tym zjawisku. Niektóre teorie głoszą, że to, co przeżywamy od jakiegoś czasu, ma szczególne znaczenie dla transformacji i wzrostu naszej świadomości. Planeta Ziemia, a wraz z nią my, mamy się więc oczyszczać. A proces oczyszczania bywa bolesny. Oczywiście, to tylko teoria, i wiecie, jaki  mam wobec nich dystans 😉

Kolejnym aspektem wysokiej aktywności słonecznej, jest bardzo duża wrażliwość ziemskich urządzeń elektrycznych, w tym linii przesyłowych na te wysokoenergetyczne cząstki z naszej macierzystej gwiazdy. Już raz, w XIX wieku, miała miejsce silna emisja ze słońca, którą nazwano “rozbłyskiem Carringtona”. Wtedy zorza polarna była widoczna nawet na Jamajce, a łączność radiowa była praktycznie niemożliwa.

Jeśli rozbłysk o tej skali powtórzył by się dziś, to wszelkie linie wysokiego napięcia, jak i sprzęt elektryczny – zostałyby “spalone”. Byłyby potem niezdatne do użytku. Wrócilibyśmy bardzo szybko do realiów 19 wieku! Odbudowanie cywilizacji technicznej zajęłoby, przy optymistycznych przesłankach – co najmniej 10 lat. Nie wliczając w to możliwych wojen, rewolucji, wędrówki ludów, ekstremizmów religijnych – starych i nowo powstałych..

Jakby tego było mało, to okazuje się, że ziemska magnetosfera, czyli nasz “płaszcz ochronny” przed zbyt dużą ilością cząstek ze słońca, i promieniowaniem kosmicznym – powoli zanika! Naukowcy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. W 2008 roku zaobserwowali potężną wyrwę w ziemskiej magnetosferze, i wtedy wysłano misję satelitarną “Themis” wyłącznie do śledzenia zmian w polu magnetycznym Ziemi. Koszt misji to ponad 3 miliardy dolarów.

Później wysłano rój satelitów „Swarm” tylko w celu obserwacji pola magnetycznego planety. Jeśli pole magnetyczne Ziemi będzie nadal osłabione, wtedy cząstki ze słońca i promieniowanie kosmiczne będą docierać do powierzchni Ziemi w dużo większej ilości. Wtedy zwiększy się prawdopodobieństwo zniszczenia infrastruktury elektrycznej – sieci przesyłowych.

Pole magnetyczne Ziemi słabnie, możliwe przebiegunowanie

Pole magnetyczne naszej planety jest „ładowane” przez aktywność słoneczną. Im bardziej aktywne i poteżniejsze Słońce, tym silniejsze pole magnetyczne na Ziemi. Jednak Słońce z niewiadomych powodów słabnie coraz bardziej. Ostatnie maksimum słoneczne zakończone definitywnie kilka miesiecy temu było najsłabszym z obserwowanych maksimów. Obecnie Słońce śpi snem niemal zupełnym.

Obecny, 24 cykl słoneczny, jest jednym z najsłabszych obserwowanych cyklów. Już poprzedni, 23 cykl był słabszy niż poprzednie. Obecny cykl niczym nie przypomina bardzo wysokiego cyklu z lat 90′ czy 60′. Mniejsza aktywność słoneczna powoduje osłabienie i dezintegrację ziemskiego pola magnetycznego. I teraz byle rozbłysk na Słońcu, i jest zagrożenie dla całej ziemskiej elektroniki.

Strumień rentgenowski naszej gwiazdy od dawna oscyluje miedzy poziomami „B” i „A”. Wcześniej podczas wiekszej aktywności gwiazdy poziom „C” był poziomem normalnym. Zaś wybuchy dochodzące do poziomu „M” nie były żadną rewelacją i zdarzały sie czasami kilka, kilkanaście razy dziennie. Nie wiem jakie mogą być konsekwencje tego skrajnego minimum słonecznego. Nasza macierzysta gwiazda ma swoje cykle trwające po 11 lat, około 500 lat i te znacznie dłuższe. My obserwujemy te trwające 11 lat, po których Słońce rutynowo się przebiegunowuje.

Według niektórych doniesień Słońce nie przebiegunowało sie do końca. Ma mieć teraz cztery bieguny magnetyczne. Od dawna nie przebiegunowała sie też nasza planeta, choć zrobiły to praktycznie wszystkie planety Układu Słonecznego. Kolaps magnetosfery oznaczać może że wielkimi krokami zbliża sie przebiegunowanie. Ziemia nie przebiegunowała się, choć powinna to zrobić kilkaset tysiecy lat temu. Według niektórych niepotwierdzonych teorii, przebiegunowanie i wzrost czestotliwości Schumanna ma spowodować rewolucyjne zmiany w świadomości i postrzeganiu świata przez ludzi.

Mamy także inny przykład zmian na Ziemi. Od 20, 30 lat częstotliwość Schumanna nieoczekiwanie wzrasta, osiągając w 2009 roku bodaj 12 Hz. Obecnie częstotliwość ta jest zmienna i waha się od 8 Hz do nawet 24 Hz, zależnie od pory dnia i innych czynników. Wiadomo, że wzrost tej częstotliwości powoduje rozstrojenie organizmów części ludzi, większą ilość zawałów serca itp. Mówi się, że wzrost częstotliwości do obecnego poziomu – a więc do poziomu odpowiadającego stanu czuwania, jest przyczyną budzenia się ludzkości z letargu. Bowiem częstotliwości od 12 Hz do 20 Hz odpowiadają stanowi czuwania, normalnej pracy mózgu. Planeta zaczyna nas wybudzać?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie

Lit, jego niedobory i zdrowie, nie tylko psychiczne..

Czy odczuwasz lęk, niepokój, depresję lub inne zaburzenia nastroju? Czy zastanawiasz się nad wyborem ich terapii? Medycyna naturalna lub lekarstwa proponowane przez lekarza rodzinnego czy psychiatrę? A może od dawna leczysz te zaburzenia, najczęściej jednak z co najmniej niezadowalającym skutkiem? W tym artykule chciałbym Ci uświadomić, jaką funkcje dla zdrowia pełni lit i jak może objawiać się jego niedobór.

Często bywa tak, że przed sięgnięciem po leki wystarczy spróbować brać tryptofan, witaminę D3 i właśnie lit w formie suplementu w niskiej dawce. Zaś dodanie suplementów z niskimi dawkami litu może znacząco wspomóc leczenie farmaceutyczne. Rola tego pierwiastka jest niemal zupełnie pomijana i niedoceniana w leczeniu zaburzeń psychicznych. Możliwe że wielu pacjentów nie trafiłoby do zamkniętych szpitali czy nie popełniło samobójstwa, gdyby rozpoczęto suplementację litem.

Lit jest trzecim z kolei pierwiastkiem w układzie okresowym, jest najlżejszym metalem. Jego wpływ na zdrowie wciąż budzi wiele kontrowersji. Ten mikroelement jest po prostu słabo poznany. Nie ma oficjalnych norm zapotrzebowania dobowego na lit. Ale niektórzy dietetycy postulują ustanowienie dobowego zapotrzebowania na 1 mg. W USA proponuje się „widełki” spożywania litu od 0,1 mg do 1 mg na dobę. Tymczasem wielu ludzi nie dostarcza nawet tych 0,1 mg. Dla przykładu w Belgii jest to zaledwie 0,009 mg na dobę. W Polsce też nie lepiej, bo około 0,3 mg w ciągu dnia.

Gdzie możemy znaleźć lit? Źródła litu to przede wszystkim woda, szczególnie wody mineralne takie jak Żuber. Niewielkie ilości litu znajdują się w warzywach, zbożach i drożdżach. Trochę więcej jest go w roślinach różowatych, stąd niektórzy wytwarzają miksturę z płatków róży. Ogólnie w Polsce mamy bardzo mało litu w pożywieniu. Wielu z nas może cierpieć na jego niedobór.

Są dwie możliwości terapii litem:

terapia medyczna litem w wysokich dawkach. Dawki te to 250 mg do 2000 mg, na ogół stosuje się 500 mg do 1500 mg węglanu litu. Są to preparaty dostępne na receptę i są stosowane raczej w cięższych chorobach psychicznych. Musi być stosowana pod ścisłą kontrolą lekarza, konieczne jest stałe monitorowanie poziomu litu we krwi. Na ogół jest to terapia bezpieczna. Ale ma swoje liczne działania niepożądane i może wystąpić ciężkie zatrucie litem. Ta forma terapii nas nie interesuje, chyba że zlecił Ci ją lekarz który się na tym zna. Absolutnie odradzam zdobywanie na własną rękę preparatów litu w tych wysokich dawkach, bo konsekwencje mogą być opłakane;

-terapia / suplementacja litem w niskich dawkach. Te dawki to 5 mg do 20 mg. Na ogół 5 mg do 10 mg. Jest to preparat orotanu litu, dostępny w suplementach bez recepty. Można go kupić np na allegro wpisując w wyszukiwarkę frazę „orotan litu„. Cena to na ogół 40 złotych za 60 kapsułek po 5 mg. Ten rodzaj terapii litem nas interesuje i jest omawiany w tym artykule. Jest to bezpieczna forma suplementacji litu i nie występują po niej skutki uboczne. Pamiętaj by nie pomylić tych dwóch form terapii;

Mechanizm działania litu:

-Hamuje przemiany trifosforanu inozytolu – IP3 do inozytolu;
-Wpływa na syntezę, uwalnianie, przechowywanie i wychwyt zwrotny neuroprzekaźników (serotoniny, noradrenaliny, dopaminy);
-Jego działanie stabilizujące nastrój wynika m.in. z hamowania wychwytu zwrotnego noradrenaliny;
-Uwrażliwia on receptory serotoninowe na serotoninę. Może mieć to szczególne znaczenie przy wieloletnim braniu antydepresantów, które powodują osłabienie wrażliwości tych receptorów;

Działanie litu i jego wpływ na zdrowie:

Lit działa uspokajająco, tonizująco, stabilizująco. Przy czym nie powoduje on senności i „zamulenia” typowego dla lekarstw psychiatrycznych. Często szybko działa na depresje, stany lękowe i nerwicowe. Właśnie w tych zaburzeniach jest on szczególnie polecany;
W Japonii dodaje się lit do wody z wodociągów. Działanie to przyniosło szokująco skuteczne rezultaty. Kraj ten boryka się z epidemią depresji i ogromną liczbą samobójstw. Dodanie litu do wody pomogło znacznie je ograniczyć.
W rejonach gdzie jest więcej litu w wodzie pitnej, ludzie są spokojniejsi, jest mniej incydentów kryminalnych, wypadków drogowych, narkomanii i chorób psychicznych;
W przypadku niedoborów litu, tracimy go w ostatniej kolejności z: tarczycy, nadnerczy, przysadki mózgowej i z jajników. Jest więc on tam szczególnie potrzebny. Wysoce prawdopodobny jest związek niedoboru litu z chorobami tarczycy i nadnerczy (Hashimoto, niedoczynność, nadczynność, Choroba Cushinga i Addisona);
Podawanie litu powoduje.. zwiększenie ilości komórek mózgowych. Pojawiają się nowe neurony, więcej jest też komórek macierzystych. Może mieć to znaczenie w terapii choroby Alzcheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego (SM);
Lit pomaga także w miażdżycy, profilaktyce nowotworów, dodaje energii;
Zwiększa działanie magnezu, powinien być brany razem z magnezem (200 mg do 500 mg magnezu na dobę) i z witaminą B6 (50 mg do 100 mg wit. B6 na dobę);
Lit umożliwia też transport witaminy B12 do mózgu.

Kiedy warto zastanowić się nad suplementacją litem w niskich dawkach?

-Bezwzględnie przy wszelkich chorobach psychicznych, w nerwicach, depresjach, zaburzeniach nastroju, zaburzeniach osobowości. Także wtedy, gdy zauważasz u siebie nerwowość, skłonność do chandry, PMSów, osłabienie itp;
Przy wszelkich uzależnieniach, nałogach – od papierosów, alkoholu, narkotyków. Przy agresywności i niestabilności emocjonalnej;
Szczególnie pomocny jest przy leczeniu ADHD, choroby afektywnej dwubiegunowej (CHAD), zespołu stresu pourazowego, i innego przewlekłego, ciężkiego stresu;
Można także w leczeniu nowotworów, stwardnienia rozsianego, miażdżycy;

Jak zażywać suplementy z litem?

Kup lit w postaci orotanu litu np na Allegro. Jest tam dostępny preparat znanego producenta w dawce 5 mg, w ilości 60 kapsułek, w cenie około 40 złotych. Absolutnie nie polecam nielegalnego załatwiania litu w wysokiej dawce, tego na receptę. Jak i nie polecam kupowania wodorotlenku litu i robienia z niego roztworu. Ponieważ bardzo łatwo o tragiczną pomyłkę w dawkowaniu, a wodorotlenek litu jest ekstremalnie niebezpieczny (bardzo żrący, pryska naokoło).

Jak masz już suplement orotanu litu, to zacznij od dawki 5 mg na dobę, przed snem. Po dwóch tygodniach możesz zwiększyć do dawki 10 mg. Najczęściej w ogóle nie ma potrzeby stosowania większych dawek. Dawka maksymalna to 20 mg na dobę. Można też pić wodę leczniczą, taką jak Żuber. Jest dostępna w marketach. Jedna butelka półlitrowa zawiera 22 mg litu. Pije się 100 ml lub 200 ml na dobę. Ważne jest to, że jest to woda lecznicza. Nie można jej więc przedawkowywać. Jest to lekarstwo, a nie woda której pijesz 2 czy 3 litry w ciągu dnia.

Przeciwwskazania i kontrowersje związane z leczeniem i suplementacją litem

Przede wszystkim większość skutków ubocznych, przeciwwskazań i kontrowersji związanych z litem, dotyczy terapii medycznej. Czyli tej w bardzo dużych dawkach, w postaci preparatów dostępnych na receptę. Warto jednak zachować ostrożność i umiar także w przypadku terapii litem w niskich dawkach. Przede wszystkim, mówiąc kolokwialnie, nie bądź debilem, który przeczytał coś w internecie i idzie teraz wykupić pół apteki.

Główne przeciwwskazania do terapii litem to: ciężka niewydolność nerek, świeżo przebyty zawał serca, organiczne / mechaniczne uszkodzenia mózgu, białaczka. Ostrożnie w przypadku niewyrównanej niedoczynności tarczycy, chorobach serca, chorobie Addisona (zdarza się w zaawansowanej formie Hashimoto), padaczce, cukrzycy, schizofrenii, wrodzonej nużliwości mięśni, chorobie parkinsona.

Nie wolno stosować litu z neuroleptykami takimi jak haloperidol i pochodne fenotiazyny, gdyż grozi to poważnym uszkodzeniem mózgu (zespół encefalopatyczny i inne). Stosowanie z inhibitorami monoaminooksydazy (MAOi typu A i B – silne antydepresanty / leki na parkinsona) także wiąże się ze szczególnym ryzykiem powikłań (zespół serotoninowy). Ostrożnie z trójpierścieniowymi lekami przeciwdepresyjnymi (TLPD) bo może to spowodować zmiany nastroju. Jest to wiele leków o różnych nazwach handlowych. Dlatego zawsze sprawdzaj i poznawaj to, co zażywasz – bądź świadomym pacjentem.

Z pozostałymi lekami antydepresyjnymi i neuroleptycznymi lit można stosować, ale ostrożnie. Należy zmniejszyć ilość zażywanych lekarstw i stosować niską dawkę litu (max. 5 mg). W niektórych krajach ludzie wypijają z wodą kilkanaście a nawet więcej mg litu na dobę, i normalnie biorą leki psychiatryczne. No i wielu pacjentów bierze bardzo wysokie dawki litu (czyli te na receptę, które nas nie interesują) razem z antydepresantami i innymi lekarstwami, i jakoś żyje.

Generalnie jeśli leczysz się takimi lekarstwami, to decyzję o tym czy możesz brać lit w niskiej dawce, zawsze powinien podejmować lekarz. Na NFZ nie idź, bo zostaniesz co najwyżej opierdolony że wiesz więcej od lekarza, i że masz czelność leczyć się naturalnie. Znajdź kumatego lekarza psychiatrę przyjmującego prywatnie, poczytaj opinie w internecie i idź do niego, by tę kwestię omówić.

Podczas stosowania różnych form litu należy dbać o właściwe nawodnienie i właściwą podaż sodu (soli). Tryb życia Europejczyków sprzyja piciu niedostatecznej ilości wody. Zaś kawa, alkohol, tytoń, stres, pogłębiają odwodnienie. Należy pić około trzech litrów wody na dobę, ale sama woda nie wystarczy. Dwa lub trzy razy dziennie do dużego kubka z wodą (0,5 litra – jeśli nie masz, to kup) wsyp małą, płaską łyżeczkę soli himalajskiej. Lub tej szarej, brudnej soli kamiennej. Zwykła biała sól się nie nadaje. Zmieszaj, poczekaj aż się rozpuści, i wypij. Pomoże to praktycznie każdemu, a w przypadku terapii litem jest to niezbędne.

A co jeśli wszyscy nie jesteśmy zdrowi psychicznie?

No i taka mała dygresja odnośnie nerwic, depresji, chorób psychicznych 😉 25% Polaków bierze lekarstwa na nerwicę, depresję i tego typu zaburzenia psychicznie. Jeden procent (to aż 400.000 osób – miasto wielkości Lublina) choruje na schizofrenię. Czyli chorobę naprawdę ciężką. Drugie tyle też choruje na depresje czy nerwice, ale się nie leczy. Do tego dochodzą ludzie z pozoru energiczni, ekstrawertyczni, często podziwiani.. Ale stosujący przemoc, nie liczący się z innymi, idący po trupach do celu. Czyż oni nie są chorzy psychicznie?

Jak to świadczy o nas, o społeczeństwie, o cywilizacji? Większość ludzi jest poraniona emocjonalnie, psychicznie czy duchowo. Stąd ich skłonność do chorób psychicznych, ale też przemocy, nałogów, autodestrukcji. Dzieci nabywają traum od rodziców, od otoczenia, czy w końcu – traum narodowych czy globalnych. I bywa że całe życie się z nimi męczą. Tworzymy społeczeństwo, które jest nieszczęśliwe i chore. Choć wypracowało ogrom mechanizmów służących ukrywaniu tego. Więc ze swoją depresją, nerwicą czy innymi zaburzeniami nie jesteś sam. Ma je 99% ludzi tak naprawdę. 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Jak brać witaminę C by działała z korzyścią dla zdrowia? Nie wszyscy to wiedzą

Jak to jest z tą witaminą C? Czyli medycyna nie tylko naturalna

Mamy cztery cywilizacyjne niedobory, które dotyczą większości ludzi mieszkających w Polsce, wpływając niekorzystnie na ich zdrowie. Czyli: witamina C, witamina D, magnez i jod. Z tymi substancjami są największe i najczęstsze problemy. Czy wiedziałeś o tym? A może sam podejrzewasz lub stwierdziłeś u siebie niedobór którejś z nich?

O ile da się zmierzyć poziom witaminy D3 (25OH D) jak i magnezu we krwi, o tyle z witaminą C i z jodem jest problem. Tego po prostu nikt nie bada. No i samo zbadanie jodu we krwi nie byłoby zbyt wiarygodne, bo zapasy jodu jak i jego działanie są w tarczycy. Niedobory tych dwóch substancji można zdiagnozować po objawach.

W tym artykule chciałbym pomóc Ci w zrozumieniu czym jest witamina C, i jakie mity zdrowotne są z nią związane. Poznasz też dwa ciekawe sposoby zażywania tej witaminy tak, by jak najlepiej służyła Twojemu zdrowiu. Bowiem nie wystarczy ani wzięcie tabletki z apteki, która na ogół ma śmiesznie małą dawkę. Nie wystarczy też rozpuszczenie w szklance wody 1000 czy 2000 mg witaminy C. Czyli tej dawki większej. Bo wtedy też wchłonie się niewiele

Cztery cywilizacyjne niedobory wpływające na zdrowie Polaków:

-Witamina C – bo ludzie jako jedyny ssak, nie licząc świnki morskiej, nie produkują swojej witaminy C. Muszą dostarczać ją z pożywienia, a z tym są problemy. Jesteśmy narażeni na permanentne braki tej witaminy. Według jednej z teorii, właśnie jej niedobory odpowiadają za szybsze starzenie się organizmu. Jak i są jednym z czynników rozwoju raka.

-Witamina D3 – bo nasza strefa klimatyczna zwyczajnie nie zapewnia odpowiedniej podaży tej witaminy. 90% Polaków ma w zimie jej niedobory, i około 50% latem. Aby dostarczyć jej odpowiednią ilość, trzeba by od początku czerwca do połowy września wylegiwać się kilka godzin na plaży. Bez filtra i wtedy kiedy smaży najbardziej (godziny 11.00 – 14.00). Skazani jesteśmy więc na suplementację;

-Jod – bo Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia takiej podaży tego pierwiastka jak np Morze Śródziemne. Z tym związana jest bardzo ciekawa zagadka. Otóż im dalej od morza, tym większy niedobór jodu ma człowiek. Już nasi górale chorują często na tzw wole wrodzone z powodu braku jodu. A to nie jest tak daleko. Dlaczego tak się dzieje? Przecież jesteśmy gatunkiem lądowym i możemy żyć nawet w środku Azji, gdzie od morza są tysiące kilometrów;

-Magnez – bo spożywamy za dużo wapnia w diecie, a wapń jest antagonistą magnezu, powoduje zmniejszenie jego ilości we krwi. Europejska dieta zawiera stanowczo za dużo wapnia. Ktoś to kiedyś podliczył, i wyszło, że np dieta Indian z Ameryki południowej dostarcza go cztery razy mniej. Wypłukiwaniu magnezu sprzyja też uzależnienie od kawy (o jej toksycznym wpływie na zdrowie pisałem TUTAJ), alkohol, stres, niedosypianie.
O magnezie i nadmiarze wapnia pisałem w poniższym felietonie:
Nadmiar wapnia, jest niebezpieczny dla zdrowia! Koncerny trują nas od lat!

Ile powinniśmy brać witaminy C dziennie?

Z witaminą C związanych jest wiele przekłamań nie tylko medycyny akademickiej, ale też medycyny naturalnej. Podstawowym kłamstwem jest ustalenie dziennego zapotrzebowania na witaminę C na bardzo niskim poziomie. Czyli 60 mg na dobę. Tę normę z kosmosu ustanowiła WHO, podczas gdy organizm potrzebuje znacznie więcej. Dawkowanie witaminy C powinno się zaczynać od 1000 mg (1 grama) do 4000 mg (4 gramów). Aby odważyć odpowiednią jej ilość, polecam kupić precyzyjną elektroniczną wagę, np przez internet. Jej koszt to około 30 złotych.

W sumie nie wiadomo, dlaczego WHO tak bardzo zaniżyło dobową dawkę witaminy C dla człowieka. Przecież Pauling proponował znacznie większe dawki. Inni dawni badacze i odkrywcy także. W sumie, WHO robi tak z normami większości witamin. Proponuje śmiesznie niskie dawki witaminy D3 (10 mcg = 400 I.U) i równie niskie dawki witamin z grupy B. Jeśli do tego dodać powiązania WHO z koncernami farmaceutycznymi, z politykami i róznymi grupami biznesu, to obraz wydaje się być bardziej klarowny. Przecież ludzie mają leczyć się drogimi i mało skutecznymi farmaceutykami, a nie tanimi suplementami z witaminami, czy ziołami. Cóż, każdy dba o swoje interesy i biznesy jak umie. A że ludzie to gatunek agresywny, to mamy tego typu „kwiatki„.

Szerszy opis właściwości witaminy C i jej wpływu na zdrowie możesz przeczytać w poniższym felietonie – zapraszam:
Niesamowita rola witaminy C w zdrowieniu!

Naturalna i lewoskrętna witamina C, czyli co dokładnie?

Lewoskrętność witaminy C budzi wiele kontrowersji. Kilka lat temu na stronach poświęconych medycynie naturalnej gruchnęła histeria, że w sprzedaży aptecznej jest na ogół prawoksrętna, a więc nieprzyswajalna forma witaminy C. No niestety, nie jest to prawdą. Nawet w tych aptecznych suplementach jak i lekach z witaminą C, jest jej lewoskrętna forma. Potem doszła nie mniej dziwna teoria, że witamina C naturalna jest lepsza od syntetycznej. Przez wiele lat próbowałem znaleźć różnicę między naturalnym kwasem L-askorbinowym a syntetycznym kwasem L-askorbinowym.

Chemię zdawałem na maturze i po prostu jestem dociekliwy. Zadawałem też to pytanie, czym różni się witamina C z owoców od witaminy C w proszku CZDA. Odpowiedzi nie uzyskałem. Prawdą jest natomiast że witamina C z owoców lepiej się wchłania, bo owoce zawierają szereg substancji wzmacniających jej działanie i polepszających jej wchłanianie. Np rutyna i hesperydyna, bioflawonoidy i inne. Do tej kwestii jeszcze wrócimy.

Niemniej jednak warto zauważyć, że na „oryginalnej lewoskrętnej” witaminie C jak i na „naturalnej” witaminie C wyrósł całkiem intratny biznes. Nawet dziś podczas szukania czegoś na Allegro, znalazłem jeden preparat witaminy C tego samego producenta, w tej samej dawce i o tej samej ilości tabletek, w trzech cenach. Mianowicie: 29 zł, 140 zł i.. 555 zł. A wystarczy kupić zwykłą witaminę C w proszku, (kwas L-askorbinowy farmaceutyczny lub CZDA) płacąc około 30 zł za półkilogramowy worek.

Oszustwo i szkodliwość „zasadowej witaminy C

Nie dajcie się też nabrać na zasadową witaminę C – czyli askorbinian sodu. Ta forma witaminy C jest dobra tylko i wyłącznie w formie dożylnej. Trzeba mieć odpowiedni preparat tej witaminy (ampułki, na receptę). Podać to musi pielęgniarka, która się na tym zna. Tę formę witaminy podaje się w długim wlewie kroplówkowym. Samemu robić tego nie radzę, chyba że życie Ci niemiłe.

Ale na Boga.. Nie pchajmy tej silnej zasady do żołądka, którego soki trawienne muszą być silnie kwaśne! Wszelkie tego typu silne zasady (askorbinian sodu, soda oczyszczona, popularne leki na zgagę) totalnie zaburzają kwasowość żołądka i niszczą go. Przyczyniają się m.in. do wrzodów i innych problemów. Ponieważ zaburzone jest trawienie, wchłanianie substancji odżywczych, i ich niestrawione cząstki idą dalej do jelit, powodują reakcje zapalne i autoimmunologiczne. Podobny wpływ na żołądek i zdrowie organizmu mają leki typu IPP – inhibitory pompy protonowej, o których pisałem TUTAJ.

Zażywanie czy to askorbinianu sodu czy to sody oczyszczonej wiąże się z mitem medycyny naturalnej o zakwaszeniu i konieczności odkwaszania. Dodam – mitem bardzo szkodliwym. To krew ma mieć odczyn zasadowy, a nie żołądek! Poza tym organizm ma dużo mechanizmów zabezpieczających przed zakwaszeniem krwi. Rzeczywiste zakwaszenie krwi zdarza się niezmiernie rzadko, na skutek konkretnej sytuacji / choroby, i jest bardzo groźne dla zdrowia i życia. I nie leczy się tego sodą oczyszczoną, ale w szpitalu. Ale biznes na tym już powstał. Większość osób zajmujących się medycyną naturalną do dziś nie wie o tym, że żołądek jest ostatnią rzeczą, którą trzeba sobie odkwasić. Z tej niewiedzy biorą się tak niebezpieczne pomysły na „terapie„, jak soda czy zasadowa witamina C. 

Jak więc zażywać witaminę C, by służyła naszemu zdrowiu?

Odmierzasz na wadze odpowiednią ilość witaminy C – 1000 mg do 4000 mg. Dodajesz ją do dużego kubka z wodą mineralną, takiego o pojemności 0,5 litra. Jeśli nie masz – kup, przyda Ci się, np do ziół. Rozpyszczasz witaminę C w tym kubku. Ważne byś dodał do niego sok ze świeżo wyciśniętych cytryn i / lub pomarańczy. Polecam minimum dwie cytryny. Możesz zrobić np tak – 3 cytryny, jeden pomarańcz, odmierzona ilość witaminy C, i dodaj do tego wody by był pełny kubek.

Do tego wszystkiego warto dodawać 1000 mg aminokwasu lizyny – możesz ją kupić w formie proszku. Także wpływa na odporność, i bardzo „lubi” witaminę C, działając z nią synergistycznie. Fajnie by było gdybyś zażywał wtedy także tabletki z rutyną (500 mg) i brał je razem z tak przygotowaną witaminą C. Inny ciekawy patent to sok ze świeżo wyciśniętych buraków, do tego trochę wody mineralnej, sok z jednej cytryny i 1000 mg witaminy C. Umożliwia to zwiększenie przyswajania cennego żelaza z buraków.

Kiedy powinieneś brać witaminę C? W stanach zmniejszonej odporności (koniecznie razem z zestawem witamin D3 i K2-MK7 – pisałem o tym TUTAJ), możesz dołączyć do tego jod i suplementy glutationu. Gdy palisz papierosy – to najpoważniejszy czynnik niszczący te nasze resztki witaminy C, które w organizmach mamy. Zapasy witaminy C kurczą się także przy spożywaniu kawy, alkoholu i przy stresie.

Polecam mój poprzedni wpis o suplementach, witaminach i mitach zdrowotnych związanych z ich zażywaniem:
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: