Reklamy

Tag: zdrowie i choroby

Tajemnica korporacji Nestle. Kto chce kontrolować ziemską wodę pitną?

Tajemnica korporacji Nestle. Kto chce kontrolować ziemską wodę pitną?

wielkie korporacje nestleCiekawy wpis odnośnie praktyk korporacji Nestle. Obecnie koncern ten jest światowym gigantem w produkcji żywności przetworzonej. Czytelnicy mojego bloga powinni mieć na uwadze m.in. mleka, kaszki i zupki dla małych dzieci. Nie tylko chodzi o to, że mleka krowiego człowiek nie powinien jeść w ogóle, bo nie jest dla niego przeznaczone. Ale także o inne ciekawe dodatki.

Ogólnie zasady są trzy: wszystko co przetworzone, jest mniej zdrowe od tego, co jest surowe. Im bardziej dany produkt przetworzony, tym bardziej szkodliwy – co rozumie się samo przez się 😉

Zasada druga – wszystko co jest oczyszczone z naturalnych, organicznych substancji, jest szkodliwsze niż produkt nie oczyszczony. Dla przykładu: cukier rafinowany to prawdziwa katastrofa, sprawca milionów przypadków kalectwa i przedwczesnych zgonów. Miód (ale ten naturalny) takiego działania nie ma, choć przecież jeśli dokona się analizy chemicznej, to wyjdzie, że jest on w około 70% – 80% tzw. syropem glukozowo-fruktozowym, czyli odmianą cukru.

Substancje organiczne są bowiem mediatorami w wydzielaniu i wchłanianiu substancji właściwych. Oddziałują one razem z substancjami czynnymi bądź tymi spożywczymi. Tak jest w przypadku wielu ziół, gdzie nie da się jednoznacznie określić, która substancja najbardziej odpowiada za ich działanie. Jest to raczej grupa substancji.

Zasada trzecia – jeśli coś jest produkowane masowo i jest to żywność wysoko przetworzona, to nie jest to zdrowe. Przykład: mleko, które nie jest mlekiem. Olej, który bardziej przypomina frakcje diesla niż pokarm dla człowieka. Cukier rafinowany. Soki owocowe, które tak naprawdę nie są sokami owocowymi.

Ku przemyśleniu.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Korporacji Nestle już podziękujemy!

Cytuj: „Z cyklu „Kto nas żywi i pielęgnuje”: obejrzałam sobie urywek dokumentalnego filmu „We feed the world” Erwina Wagenhofera. Prezes Zarządu (CEO) firmy Nestle Peter Brabeck w swej nieskończonej mądrości uświadamia nas widzów, jak to przetworzona żywność na czele z organizmami modyfikowanymi genetycznie (GMO) zrobi całemu światu dobrze oraz co on myśli na temat prawa ludzkości do… wody. Tak, tej H2O. Jakie jest zdanie pana CEO?

Na początku pan CEO autorytatywnie stwierdza: „Dzisiaj wszyscy wierzą w to, że wszystko co pochodzi od Matki Natury jest dobre. To stanowi dużą zmianę, bo wcześniej myśleliśmy, że natura potrafi być bezlitosna. Człowiek ma teraz taką pozycję, że jest w stanie dać naturze nieco równowagi. Mimo to mamy do czynienia z shibboleth (hebrajskie słowo na określenie ludzi mówiących innym językiem) mówiącymi, że wszystko co pochodzi od Matki Natury jest dobre. Weźmy na przykład ruch propagujący uprawy organiczne (w oryg. organic movement). Organiczne jest teraz najlepsze. Ale organiczne nie jest najlepsze. Po 15 latach spożywania w Usa produktów zawierających GMO nie mieliśmy do czynienia z ani jednym przypadkiem choroby z powodu ich spożywania jak do dziś. „.

Ja w przeciwieństwie do pana prezesa jestem zdania, że Matka Natura jest tak zaprojektowana, że znakomicie w swej doskonałości potrafi zadbać sama zarówno o siebie jak i o człowieka, nie potrzebuje ona człowieka „dającego jej równowagę”. Wystarczy jej nie przeszkadzać. I faktem jest, że potrafi być bezlitosna, ale jedynie dla tego, kto łamie jej odwieczne prawa. Na przykład wkładając do swojego ciała roślinki-mutanty.

Ponieważ po wysłuchaniu materiału nie wiem już teraz co pan tam wsadza do tych swoich produktów – od dzisiaj wyrzucam do śmietnika ostatni jaki walał mi się po domu (słoik z resztką Nescafe), zostawiając sobie jedynie szklany słoik. Raczej nie dam już Panu zarobić, panie prezesie. Nie ufam Panu.

Bardzo sprytnie sobie też pan CEO umyślił, że woda powinna mieć swoją cenę. Tylko wtedy docenimy jej wartość. Stwierdza, że:

  1. organizacje pozarządowe są co prawda zdania, że woda jest niezbywalnym prawem ludzkości i w związku z tym jest dobrem bezcennym, jest darem natury. Pan CEO twierdzi jednak, iż jest to jego zdaniem „pogląd ekstremalny”!
  2. Woda ma według pana prezesa niekwestionowaną wartość rynkową ponieważ jest produktem żywnościowym i tak powinna być traktowana. Pan CEO sugeruje, że on i jego firma będą dążyć do tego, aby całej ludzkości to uświadomić, bo są przecież kraje gdzie tej wody nie ma albo się ją marnuje. Nie ukrywa, iż jako CEO jest odpowiedzialny za to, by jego firma spełniała zadanie jakie każda firma spełniać musi. Tym zadaniem jest przynoszenie zysków rzecz jasna.

  3. Tylko firma przynosząca zyski jest w stanie aktywnie uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów tego świata. Na przykład tworzyć miejsca pracy, dzięki którym ludzie mogą sobie kupić różne fajne rzeczy. Woda jest jedną z nich.

Wychodzi na to, że nieodzownym jest wodę traktować jak towar. No taki produkt żywnościowy po prostu. Cieszmy się, że mamy pracę i dostajemy pensję, za którą możemy zakupić sobie na przykład taki produkt żywnościowy jak woda, przy okazji docenimy jaką ma ona wartość. Chcesz się napić – przelicz ile minut musisz pracować na szklankę wody, bo za darmo to tylko dzisiaj w twarz można dostać.

Woda zdaniem pana CEO nie jest żadnym tam darmowym darem natury i to nie jest tak, że ludzkość ma do wody jakieś tam prawo. To znaczy jak zapłaci to ma. Aby zapłacić musi pracować. A pan CEO daje pracę milionom ludzi: 1, 2 miliona pracowników a każdy z nich załóżmy ma małżonka i 2 dzieci to daje razem 4,5 miliona ludzi, którzy jak mówi pan prezes „są całkowicie od nas zależni”. A jak chcesz tworzyć miejsca pracy to musisz sam pracować (na przykład produkując będącą towarem płatną wodę i tysiące innych w większości bezużytecznych dla zdrowia rzeczy, które należy wciskać ludziom drogą reklamy w TV, bo inaczej mało kto by to kupił – ale to jak się wydaje jest dla pana CEO szczegół).

Pan prezes nie bardzo poza tym wie na jakim świecie żyje, bowiem stwierdza: „Nie widzę powodu dla którego nie mielibyśmy myśleć pozytywnie o przyszłości. Nigdy nie było nam tak dobrze. Nigdy nie mieliśmy tyle pieniędzy. Nigdy nie byliśmy tak zdrowi. Nigdy nie żyliśmy tak długo jak dzisiaj. Mamy wszystko co chcemy. A mimo to chodzimy i cały czas lamentujemy”.

No właśnie – czemu lamentujemy toć przecież jest tak fajnie: mamy kupę kasy, tak dużo kupujemy, nie nękają nas żadne choroby i żyjemy aż całe nieprawdopodobne -dziesiąt lat! Wstyd, prawda?

A może tak naprawdę będzie nam się żyć dużo lepiej, zdrowiej, dłużej i szczęśliwiej bez produktów pana CEO? Jestem na to żywym chodzącym przykładem. Kto nie wierzy niech sprawdzi sam. Oto towary, które pan prezes produkuje lub czerpie z nich zyski w taki lub inny sposób i których serdecznie doradzam nie wkładać do koszyka – jedyne bowiem co można zrobić to zagłosować portfelem na takie dictum.

  1. Herbata i kawa: Nescafe, Dolce Gusto, Nestea, Caro, Rocore, Nesquik, Nescafe 3w1
  • Woda: Nałęczowianka, Dar Natury, Aquarell, Aqua Panna, San Pellegrino, Mazowszanka, Vittel, Perrier

  • Lody: Cortina, Mövenpick Ice Cream, La Cremeria, Manhattan, Kit Kat, Nesquik, Kaktus, Extreme, Häagen-Dazs, Maxibon, Gibek

  • Płatki śniadaniowe: Nesquik, Cheerios, Chocapic, Gold Flakes, Fitness, Corn Flakes, Kangus, Cookie Crips, Frutina, Cini Minis, Nesvita płatki instant w kubku

  • Kulinaria: Maggi, Winiary

  • Dla dzieci: Gerber, Bobo Frut, Nestle (kaszki, kleiki, Miśkopty, Misiowy Jogurcik) Sinlac, Nan

  • Dla zwierząt: Purina, Friskies, Dog Chow, Cat Chow, Pro Plan, Darling, Gourmet

  • Słodycze: Princessa, Kit Kat, Lion, Smarties, After Eight, Aero, Nestle Crunch, Nestle Musli, Jojo, Noir

  • Nabiał: Nesquik, Smarties, Chocapic, Nestle Fitness, Nestle Junior, sery President, Locatelli i Galbani, Jogurty Jovi i inne produkty Lactalis (produkowane w joint venture z Nestle)

  • Kosmetyki i farmaceutyki: Biotherm, Colgate Palmolive (Nestle ma joint venture 50/50), nutraceutyki Inneov, produkty farmaceutyczne Galderma

  • Źródła:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Nestl%C3%A9

    http://www.nestle.pl/pl/aboutus/marki

    Za:

    http://www.akademiawitalnosci.pl/nestle-juz-podziekujemy/#more-1188

    Reklamy

    Cukier uzależnia 8 razy silniej niż kokaina

    Cukier uzależnia 8 razy silniej niż kokaina

    cukier i zdrowieOkazuje się, że cukier cukrowi nierówny. Była kiedyś u mnie dyskusja, w której podnoszono argumenty o tym, iż przecież miód to w większości syrop glukozowo-fruktozowy, który ma szkodliwe działanie.

    Jednak ta sama substancja zawarta w miodzie, już nie daje tak dużego skoku poziomu cukru we krwi i tak szkodliwego działania. Jak to wytłumaczyć? Substancjami towarzyszącymi? Z pewnością. Cukier zawarty w słodyczach jest czystą formą energii, która od razu jest podawana do krwiobiegu. Ta sama substancja zawarta w miodzie, owocach i warzywach, ma dużo słabsze działanie.

    W poniższym artykule obecne jest omówienie szokujących badań z użyciem neuroobrazowania mózgu, dotyczącym spożywania rafinowanego cukru. Cukier oprócz dawania krótkotrwałego uczucia zadowolenia i energii, jest blokerem procesów umysłowych. Im więcej cukru, tym mniejsza wena twórcza i większe spadki energii. Jest to związane z tym, że nasze organizmy nie są przystosowane ewolucyjnie do tak dużej podaży czystej, pustej energii.

    Wstęp: Jarek Kefir

    Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


    Cukier uzależnia.. jak silnie?

    Cytuję: „Zbadano reakcje zachodzące w mózgu (szczególnie w rejonie nucleus accumbens czyli jądra półleżącego, odpowiedzialnego za nagrodę, przyjemność i uzależnienie) osób po spożyciu pokarmu zawierającego cukier i porównano z reakcjami tych, którzy używają kokainę.  Nie mam dla Was dobrych wieści, drodzy cukrożercy: cukier okazał się być substancją bardzo wredną – obliczono, iż uzależnia on aż osiem razy silniej niż kokaina.

    Jak donosi dr Mark Hyman na łamach The Huffington Post  eksperyment wyglądał następująco: podano dwa koktajle, jeden o niskim indeksie glikemicznym (ok. 37) oraz drugi (po kilku dniach przerwy) identyczny w smaku i wyglądzie, posiadający taką samą ilość kalorii, białka, tłuszczu i węglowodanów, ale słodzony cukrem i w związku z tym posiadający indeks glikemiczny ok. 87. Tylko ten drugi wywołał wyraźną biologiczną reakcję w mózgu każdego z uczestników. Choć oba smakowały i wyglądały dokładnie tak samo. Uczestnicy eksperymentu nie wyczuli absolutnie żadnej różnicy pomiędzy jednym koktajlem a drugim. Jednak ich mózgi doskonale tę różnicę wyczuły!

    Przypuszczalnie tak samo uzależniająco działają na nasz mózg również inne przetworzone pokarmy o wysokim indeksie glikemicznym: białe chrupiące bułeczki, krakersy, drożdżówki, pączki, chipsy czy frytki. Jak się człowiek do nich dorwie to trudno przestać, prawda?

    Z drugiej strony równie wysoki indeks glikemiczny mają suszone daktyle(IG=103), banany są niewiele lepsze (IG=72). Niewinna fasolka szparagowa ma IG=71, a pasternak (często dodawany do kupnej włoszczyzny zamiast korzenia pietruszki) aż 95. Miód ma IG=87. Czy znasz jednak kogoś uzależnionego od daktyli, miodu lub bananów ? Śliniącego się na widok fasolki szparagowej? Przeszukującego w podnieceniu lodówkę w środku nocy w poszukiwaniu choćby marnego zasuszonego kawałka pasternaku?

    Jak widać cukier cukrowi nie jest równy. Uzależniające działanie ma głównie cukier dodany. Ten wytworzony ludzką ręką. Dary natury jakkolwiek słodkie by nie były i ilekolwiek naturalnie występujących cukrów by nie zawierały – nie mają na nas działania uzależniającego. O niebo zdrowiej i bezpieczniej jest wykorzystywać do słodzenia swoich deserów daktyle  (np. zmielone na pastę) czy (tam gdzie się nie da użyć daktyli) należący do występujących w naturze polioli,erytrytol  (który ma zerowy indeks glikemiczny, nie uzależnia, nie karmi candidy, nie psuje zębów itd.).

    Jeśli zaś tkwisz w szponach cukrowego nałogu zaplanuj definitywne pożegnanie z cukrem czyli cukrowy detoks. Zrób to od ręki, od razu: zdrowie i witalność czekają!

    Autor: Marlena

    Źródło: akademiawitalności.pl

    Przygotowała: nika_blue

    E-papierosy: na pewno bezpieczne? Tego nie mówi się ludziom..

    E-papierosy: na pewno bezpieczne? Tego nie mówi się ludziom..

    e papierosy szkodliweJak przy okazji każdej mody, wychodzi na jaw wiele rzeczy które w oficjalnym dyskursie są pomijane. Od dawna podnoszę alarm jeśli chodzi o e-papierosy pomimo niepochlebnych komentarzy i ewidentnych pogróżek jakie dostaje od tzw. hasbary – czyli opłacanych przez korporacje internautów.

    Zauważyłem jedną ciekawą rzecz. Gdy wchodziły na rynek i upowszechniały się papierosy, te kilka dekad temu, korporacje stosowały te same słownictwo jeśli chodzi o produkty. „Nowoczesny”, „na czasie”, „w porządku”, itp itd.

    W internetowych sporach e papierosów zaczęli bronić tak zwani racjonaliści naukowi, często z zacięciem i wbrew oczywistym faktom. To również nie uszło mojej uwadze. Argumentują oni wręcz, że wszyscy którzy przestrzegają przed zgubnymi skutkami e-papierosów, lobbują na rzecz koncernów tytoniowych.

    Nie biorą oni, w 100% świadomie, pod uwagę tego, że jest to dalsze podtrzymywanie nałogu – uzależnienia od nikotyny. Doświadczenie uczy mnie, że wielu ludzi palących e-papierosy i ta i tak sięga po tradycyjne, dymne papierosy. Wielu z nich ma w domu zresztą oba rodzaje papierosów.

    Życie niesie różne sytuacje – a to papierosem poczęstuje kolega w pracy, a to dwie paczki pójdą na sobotniej imprezie, gdzie kopci się jak smok, a to jakieś nieoczekiwane wyjście czy wyjazd, gdzie zabranie ze sobą e-papierosa było niemożliwe, bądź osoba paląca go zapomniała.

    Zróbcie taki eksperyment: wpiszcie w google grafika frazę: „e papierosy szkodliwość”. Co się Wam wyświetli? Kilka grafik o szkodliwości.. tradycyjnych papierosów, dwie czy trzy grafiki o nieszkodliwości e papierosów i dziesiątki reklamówek z roznegliżowanymi kobietami, zachęcające właśnie do kupna e-papierosów. Można o tym mówić, ale w jedynie słusznym tonie? Jak na razie tematyka szkodliwości e-papierosów wciąż nie przebija się do oficjalnego dyskursu debaty publicznej, a szkoda.

    Wstęp: Jarek Kefir

    Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


    Bezpieczne e – papierosy? Czyli o czym się nie mówi

    Cytuję: „Lanserski, bezpieczny, nie uzależnia, nie szkodzi innym. Z debaty naukowo-społecznej wyłania się jednak inny obraz, a aktualny pozostaje tylko przymiotnik lanserski. Choć e-papierosy opatentowano już w latach 60. ub. wieku, moda na nie trwa od kilku lat. Sięgnęło już po nie ponad 300 tys. Polaków i co miesiąc liczba ta wzrasta o kilkanaście tysięcy.

    Gdy na początku tego roku polscy naukowcy po raz pierwszy przedstawiali szerokiej opinii publicznej dane naukowe na temat wpływu e-palenia na ludzkie zdrowie, wydawało się, że nareszcie mamy dobrą alternatywę dla tradycyjnych papierosów. Profesor Andrzej Sobczak z Zakładu Chemii Ogólnej i Nieorganicznej Wydziału Farmaceutycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu przekonywał na konferencji prasowej, że e-papieros jest zdrowszy, ponieważ nie zawiera substancji rakotwórczych jak benzen, toluen czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne.

    Znikać ma też problem biernego palenia, gdyż jak wykazali współpracownicy badacza — ilość nikotyny w powietrzu w bezpośrednim sąsiedztwie e-palacza jest 10 razy mniejsza niż w towarzystwie tradycyjnych palaczy. Badania sfinansował… właściciel dużej międzynarodowej sieci handlowej zajmującej się sprzedażą e-papierosów. Warto wiedzieć, że na świecie toczy się dyskusja dotycząca legalizacji e-palenia oraz jego wpływu na zdrowie. W niektórych krajach sprzedaż e-papierosów jest zabroniona, w innych są traktowane wręcz jako wyrób farmaceutyczny. Czy zatem e-papieros to rozwiązanie dla problemu palenia, czy może raczej jego spiętrzenie?

    Narkotyk w czystej postaci

    Inne wyniki badań niż polscy badacze uzyskali francuscy naukowcy, którzy pod lupę wzięli 10 różnych rodzajów e-papierosów. Co najmniej trzy z nich okazały się tak samo rakotwórcze jak tradycyjne wyroby tytoniowe. Znaleziono w nich m.in. silnie trujący formaldehyd. Według francuskich badaczy bierni e-palacze wcale nie są mniej narażeni na toksyny niż w przypadku klasycznego dymka. Także badania naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, którzy badali pięć marek e-papierosów, wywołały wątpliwości co do ich jakości i kwestii wpływu na zdrowie.

    Wątpliwości co do szkodliwości e-palenia nie ma dr Rafał Babiak, lekarz prowadzący program punktu antynikotynowego i informacji o uzależnieniach finansowany przez gminę Wrocław: „E-papierosy są groźniejsze, bo w wydychanym dymie są o wiele mniejsze cząsteczki niż w dymie z tradycyjnego papierosa. Jest tam nikotyna, która przenika głęboko do organizmu i trwale uzależnia. Dym z e-papierosa jest mniej widoczny, ale właśnie za sprawą wielkości drobin. A substancji szkodliwych zawartych w nim, np. smakowych, które przy podgrzaniu są szkodliwe, jest podobnie dużo jak w tradycyjnych wyrobach tytoniowych”.

    Dodaje, że w e-papierosach groźne jest przede wszystkim wysokie stężenie nikotyny i to, że można zaciągać się nią bez ograniczeń. Taki papieros właściwie nigdy się nie kończy, a nałogowy palacz może wciągnąć naraz ilość nikotyny odpowiadającą 10 paczkom papierosów – wyjaśnia. Najsilniejszy kartridż zawiera ilość nikotyny na 300 zaciągnięć, papieros – na 15 wdechów. „Znam opracowanie z Grecji, które dowodzi, że e-papierosy są o wiele bardziej szkodliwe dla zdrowia niż zwykłe przez zawartą w nich dużą ilość nikotyny, która głęboko wnika w organizm” – dodaje dr Babiak.

    Nikotyna to silnie uzależniający alkaloid, bardziej szkodliwy nawet od niektórych narkotyków. Pobudza, rozszerza źrenice, zwiększa poziom adrenaliny. Może zablokować układ nerwowy. Lista dolegliwości jest długa: od zawrotów głowy i bólów mięsni, przez arytmię serca i nadciśnienie, po trwałe uszkodzenia mózgu i atak serca.

    „Nie wiadomo, jakie dawki nikotyny są z e-papierosów emitowane do płuc. Niewiadomo, czy ta zawartość nikotyny rozkłada się równomiernie. Wyniki dotychczasowych badań prowadzonych w innych krajach nie są jednoznaczne – przyznaje prof. Sobczak. Dodaje, że podczas podgrzewania zawartości kartridża e-papierosa, tak aby powstał aerozol, z substancji tych mogą uwalniać się związki rakotwórcze.

    Wątpliwości co do szkodliwości e-papierosów nie mają hiszpańscy naukowcy i lekarze. Z badań Hiszpańskiego Towarzystwa Pneumonologów i Chirurgów Klatki Piersiowej (SEPAR) wynika, że osłabiają one siłę przesyłu powietrza przez drogi oddechowe i mogą wywoływać zmiany w płucach. „Elektroniczne papierosy w krótkim czasie mogą być szkodliwe dla stosujących je osób, przyczyniając się w podobnym stopniu jak zwykłe papierosy do zmian wewnątrz płuc i choroby nowotworowej” – oświadczyła Sonia Joaniquet z SEPAR. Badanie przeprowadzone na zdrowych palaczach oraz osobach niepalących wykazało, że 10-minutowe palenie papierosa elektronicznego osłabia siłę transportowania powietrza przez drogi oddechowe.

    Pułapka dla młodych

    Niewątpliwą zaletą e-papierosa jest to, że pomija etap spalania tytoniu, podczas którego powstaje m.in. silnie rakotwórcza nitrozoamina. Ale i tu może pojawić się problem, bo niektórzy producenci dodają do wkładów podobną substancję, która potem wydychana jest przez palacza w postaci pary wodnej. W elektronicznych papierosach nie ma natomiast kilku tysięcy różnego rodzaju substancji chemicznych, jakie powstają przy paleniu tradycyjnych „fajek”, a z których kilkadziesiąt stanowią związki silnie toksyczne dla organizmu jak tlenek węgla, smoła, fenol i substancje kancerogenne. Zwolennicy e-palenia dodają, że nie zagraża pożarem, nie wytwarza popiołu, nie śmierdzi ciało, ubranie czy pomieszczenie, a zęby nie żółkną. Ma też pomagać w walce z nałogiem – i tu zaczynają się schody, bo okazuje się, że do nałogu często prowadzą..

    Z opublikowanych przez pismo „American Journal of Preventive Medicine” badań sondażowych w Australii, USA i Wielkiej Brytanii wynika, że 80 proc. młodych palaczy stosowało w przeszłości e-papierosy. Nastolatki sięgają po nie, traktując jako element młodzieżowego lansu. Z badań prof. Sobczaka wynika, że pali lub paliło je 20 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych i studentów w miastach wojewódzkich. Choć nieletni nie może legalnie kupić papierosów, te elektroniczne – mimo że zawierają nikotynę – jak najbardziej.

    Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwem używania tytoniu i wyrobów tytoniowych nie odnosi się do e-papierosów, bo nie funkcjonują one w katalogu wyrobów tytoniowych. Ich przyjemny smak (liqiudy mogą mieć np. smak owocowy, orzechowy, waniliowy, miętowy, tiramisu, czekoladowy, karmelowy, truflowy, whisky, brandy) i brak gryzienia w gardle nie odrzuca od palenia – jak często bywa w przypadku spróbowania przez młodych ludzi tradycyjnych papierosów. A wdychanie czystej nikotyny – jednej z najbardziej uzależniających substancji psychoaktywnych – szybko prowadzi do nałogu.

    Wielu palaczy tłumaczy, że e-palenie to środek zastępczy, który ma ułatwić rzucenie palenia. Zdaniem terapeutów wcale tak nie musi być, bowiem elektroniczne papierosy mogą zawierać dwukrotnie większą dawkę nikotyny niż np. popularny w terapii antynikotynowej inhalator. Nawet w tych reklamowanych jako beznikotynowe znajdują się spore dawki nikotyny. Według dr. Babiaka choć niektórzy rzucają palenie tytoniu po e-papierosach, to dzieje się to tak samo rzadko, jak w przypadku tradycyjnych palaczy. Światowa Organizacja Zdrowia stoi na stanowisku, że wobec braku kompleksowych badań, włącznie z klinicznymi, producenci e-papierosów nie powinni ich reklamować jako skutecznych środków nikotynowej terapii zastępczej.

    Autor: Katarzyna Lewkowicz-Siejka

    Źródło: eioba.pl

    Przygotowała: nika_blue

    Nowe modyfikowane genetycznie szczepionki to biologiczna katastrofa

    Nowe modyfikowane genetycznie szczepionki to biologiczna katastrofa

    szczepienia zapobieganie chorobomFragment wywiadu pani Anite Petek – czy nowe, eksperymentalne szczepionki GMO są większym zagrożeniem niż te stare?

    Obecnie w Polsce mamy w sprzedaży kilka szczepionek produkowanych metodą modyfikacji genetycznych. Do jednej z nich należy okryta złą sławą szczepionka na HPV. Jej tematyka była wiele razy podnoszona na mojej stronie.

    Obecnie powoli wprowadza się zalecenia, by na HPV szczepić wszystkich jak leci, do 35 roku życia, także chłopców i mężczyzn. I to pomimo tego, że szczepionka ta ma udokumentowane działanie powodujące bezpłodność i zaburzenia neurologiczne.

    Potem wprowadzi się zalecenia, by szczepić wszystkich, bez względu na wiek. Miałem kiedyś ciekawy komentarz na swojej stronie. Był on napisany przez kobietę, która miała udokumentowaną infekcję wirusem HPV, choć jeszcze nie raka. Lekarz zalecał oczywiście jak najszybsze szczepienie na HPV.

    Pytanie tylko, po co szczepienie, gdy wirus jest już obecny w organizmie? Przecież to pod względem logiki nie ma żadnego sensu, bo szczepionka nie jest lekiem, ale czymś, co ma, oczywiście tylko w teorii, zapobiegać. Bo z tym zapobieganiem to jest naprawdę różnie.

    Faktem jest, że im więcej szczepionek HPV sprzeda dany lekarz, tym większy „grant” dostanie od firm farmaceutycznych. Korupcja jak i zakopywanie swoich pomyłek dwa metry pod ziemią od dawna są wpisane w zawód lekarza. Mówi się, że: „lekarz mało zarabia, ale dużo wydaje”. W świecie, gdzie korupcja w medycynie jest całkowicie legalna, to stare, polskie przysłowie nabiera zupełnie nowego sensu.

    Lekarz proponuje Ci dodatkowe szczepienie, badanie, jakiś drogi lek? Wiedz, że jak się zgodzisz, prawdopodobnie zafundujesz mu wakacje pod palmami na Malediwach – ulubionym miejscu wypoczynkowym polskich lekarzy. Taki lekarz może wspomni o Tobie raz czy dwa razy, między piciem kolejnego drinka z palemką a seksem z panią o czekoladowej skórze. Zawsze z politowaniem..

    Wstęp: Jarek Kefir

    Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

    szczepienia medycyna nauka szczepienia-dzieci____________________________________________________________

    Nowe szczepionki GMO to biologiczna katastrofa!

    Cytuję: „W zasadzie można zacząć od założenia, że każda szczepionka, która jest nowo opracowana, od teraz i w przyszłości, zawsze będzie genetycznie zmodyfikowana – również nowa szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy (HPV) jest genetycznie zmodyfikowana. Tak więc, od teraz i w przyszłości szczepienia nie będą wytwarzane w żaden inny sposób..

    Nasz przemysł farmaceutyczny jest zdania, że ta ​​technologia pozwala lepiej manipulować i kontrolować metody produkcji, co w rezultacie daje rzekomo “czystsze” szczepionki. Problem tej całej technologii jest taki, że nasz przemysł farmaceutyczny nie wie, co robi – nie wiemy, co dzieje się w nas i co gorsza – przemysł farmaceutyczny, a także naukowcy nie wiedzą, do czego to doprowadzi.

    Szkody, które są powodowane nie będą widoczne u dzieci lub u tych z was, którzy się zaszczepili teraz, tylko jest to przekazywane do następnego pokolenia i przyszłych pokoleń. A dopiero kiedy te szkody będą dopiero tak ogromne i tak oczywiste dla nas, powrót już nie będzie możliwy, a cała ta sprawa będzie wtedy już znana jako biologiczna katastrofa.

    Ten film to fragment wykładu “Szczepienia – Sens czy Nonsens” prowadzonym przez szwajcarską przeciwniczkę szczepień, szefową organizacji AEGIS – Anite Petek, która niestety zmarła dnia 06.09.2010 roku:

    Źródło: http://nonx.pl/nowe-szczepionki-gmo-to-biologiczna-katastrofa/

    Aspartam: niebezpieczna trucizna w Twoim menu!

    Aspartam: niebezpieczna trucizna w Twoim menu!

    aspartam szkodzi czy nieCzy Wy też zauważyliście akcje rozdawania napojów słodzonych aspartamem na ulicach polskich miast? Ponoć takie akcje mają być teraz bardzo częste. O ile ja rzadko bywam na głównych arteriach centrum by to potwierdzić, o tyle taka strategia wydaje się być uzasadniona.

    Aspartam po wniknięciu do naszego organizmu jest metabolizowany do kilku toksycznych substancji: kwasu asparaginowego (40%), fenyloalaniny (40%) i… metanolu, czyli śmiertelnie niebezpiecznego alkoholu metylowego (10%).

    Nad powyższymi danymi nie powinno być żadnej dyskusji, bowiem ich szkodliwość jest znana powszechnie, np w kontekście metanolu, którego każda ilość jest bezwzględnie szkodliwa.

    Z fenyloalaniną sprawa wygląda tak, że jest to składnik codziennej diety, którego spożywamy w rażącym nadmiarze. Fenyloalanina, gdy jest przedawkowywana (a większość ludzi przedawkowuje ją permanentnie, codziennie) powoduje znaczne spadki poziomu serotoniny. A tutaj już prosta droga do depresji, lęków, fobii, zaburzeń psychiki, uszkodzenia mózgu.

    Fenyloalanina jest powszechna między innymi w produktach mlecznych takich jak sery. Dodatkowo, potężnym źródłem fenyloalaniny są produkty zbożowe. Ocenia się, że już zjedzenie 3/4 bochenka chleba może znacząco pogorszyć nastrój na całą dobę. Dzieje się tak nie tylko na zawartość fenyloalaniny, ale także ze względu na obecność prolamin (gluten), które są neurotoksynami, jak i amylopektyny-A – która powoduje jeszcze większe wahania poziomu glukozy i insuliny, niż cukier biały.

    Oczywiście, pewna niewielka ilość fenyloalaniny jest konieczna do życia. Ale gdy spożywamy na śniadanie i kolację pieczywo z serami, na obiad – makaron, kluchy bądź mięcho w panierce, a w międzyczasie napoje i gumy z aspartamem – to bardzo szybko poziom fenyloalaniny sięga poziomu krytycznego. Możemy mieć wyraźne objawy przedawkowania fenyloalaniny, pomimo tego, że nie cierpimy na genetyczną chorobę – fenyloketonurię.

    Podobnie sprawa ma się ze słodzikiem, który jest następcą aspartamu, czyli sukralozą. Tak zwani „racjonaliści naukowi” czy też „sceptycy teorii spiskowych” przedstawiali sukralozę jako dogłębnie przebadaną, „pozbawioną kontrowersji” alternatywę do aspartamu. Co się okazało po latach? Sukraloza jest metabolizowana przez organizm do dwóch toksycznych metabolitów – chloroglukozy i chlorofruktozy. Możecie to przeczytać nawet na „oficjalnej” Wikipedii:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sukraloza

    Cytuję: „sukraloza nie jest szkodliwa, ale rozkłada się na związki, które są szkodliwe dla organizmu ludzkiego: chloroglukozę i chlorofruktozę.”

    Uczulam Was, Czytelnicy, jak zawsze na wszelkie opinie o tym, że coś jest „spiskową teorią dziejów”, czy też „pseudonauką” / „paranauką”. Kto takie opinie rozprzestrzenia, starając się zdyskredytować dochodzenie do prawdy o zdrowiu? Robią to ludzie określający się jako „racjonaliści naukowi” czy też „sceptycy”. Tacy ludzie będą wygłaszać całe tyrady, że owszem, metanol zawarty w alkoholu przemysłowym jest szkodliwy, ale metanol powstający po rozpadzie aspartamu – już nie. Że rtęć ze zbitego termometru jest szkodliwa, ale ze szczepionek już nie. Przeinaczają oni fakty, posługują się badaniami sfałszowanymi przez korporacje i grupy lobbystyczne, kłamią, zatajają ważne dane.

    Nie wierzcie w żadną opinię takich ludzi. Sam słyszałem na żywo od takiej osoby, iż aspartam jest najlepiej przebadaną substancją odżywczą na świecie. Pytanie: kto finansował badania? Ten, kto ma pieniądz, dyktuje prawdę w nauce. Dziś nauka nie przypomina ścisłej matematyki, ale bardzo rozmytą i niejednoznaczną filozofię. W dodatku – filozofię najeżoną konserwatyzmem poznawczym i jeszcze większą ilością dogmatów, niż wszystkie trzy jahwistyczne religie razem wzięte.

    Racjonaliści naukowi i sceptycy są skupieni wokół dwóch dużych portali – „racjonalista.pl” i „pogromcy mitów medycznych”. Mają oni poza tym wiele mniejszych portali i inicjatyw, np „tak dla szczepień”. Na platformach wordpressowych mają oni wiele tzw blogasków – blog de bart (który założył parodiujący moje nazwisko profil – Jarek Kefir Śmietana), sphorotrix i inne. W każdym razie, potyczki z nimi są procesem fascynującym, pełnym kreacji i wiele uczącym. Czy oni takie coś z tego wynoszą? Szczerze wątpię..

    Jarek Kefir

    Zapraszam na mój FP na facebooku:

     


    Aspartam – Śmiertelna Trucizna

    Cytuję: „Opracowano na podstawie artykułu zaczerpniętego z biuletynu Dr Mercola z Townsend Letter for Doctors and Patients (Tłum. M. Trojanowskiego)

    Ze wszystkich dostępnych na rynku, ASPARTAM (znany też jako dodatek E 951)  jest najbardziej niebezpieczną substancją dodawaną do żywności!!!

    Aspartam jest nazwą techniczną nazw handlowych: NutraSweet, Equal, Spoonful i Equal-Measure.
    Aspartam odpowiada za ponad 75% doniesień o niekorzystnych reakcjach na dodatki do żywności przekazywanych do FDA. Wiele z tych reakcji jest bardzo poważnych włącznie z atakami padaczki i zgonami. Kilka z 90 różnych udokumentowanych symptomów powodowanych przez aspartam to: bóle i zawroty głowy, migreny, napady epilepsji, nudności, drętwienia, skurcze mięśni, przybieranie na wadze, wysypki, depresje, zmęczenie, drażliwość, częstoskurcz serca, bezsenność, problemy z widzeniem, utrata słuchu, palpitacje serca, trudności z oddychaniem, ataki niepokoju, niewyraźna wymowa, utrata smaku, szum w uszach, utrata pamięci i bóle stawów.

    Badacze i lekarze studiujący niekorzystne działanie aspartamu stwierdzili, że jego spożywanie może się przyczynić do wywołania lub pogorszenia stanu w następujących chorobach chronicznych: guzy mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, chroniczny syndrom zmęczenia, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, opóźnienie umysłowe, chłoniak, wady wrodzone, fibromyalgia, i cukrzyca(!). Aspartam jest kombinacją trzech substancji chemicznych: Kwasu asparaginowego (40%), Fenyloalaniny (40%) i Metanolu (10%).

    KWAS ASPARAGINOWY (40% Aspartamu)

    Nadmiar wolnych aminokwasów pobudzających takich, jak kwas asparaginowy i glutaminowy w naszej diecie, powoduje poważne chroniczne choroby neurologiczne i mnóstwo innych ostrych symptomów. Asparaginian i glutaminian działają jako neurotransmitery w mózgu ułatwiając przesyłanie informacji od neuronu do neuronu. Nadmiar asparaginianu lub glutaminianu w mózgu zabija pewne neurony powodując wpłyniecie do komórek za dużej ilości wapnia. Wpłyniecie za dużej ilości wapnia wyzwala nadmierną ilość wolnych rodników, które zabijają komórki. Kwas asparaginowy jest aminokwasem. W swojej wolnej formie (niezwiązany z białkami) podnosi znacząco poziom asparaginianu i glutaminianu we krwi.

    Nadmiar asparaginianu i glutaminianu niebawem po spożyciu aspartamu lub produktu zawierającego wolny kwas glutaminowy (prekursor glutaminianu) prowadzi do wysokiego poziomu tych neurotransmiterów w pewnych obszarach mózgu. Nadmierna ilość glutaminianu i asparaginianu powoli zaczyna niszczyć neurony. Większość (ponad 75%) komórek nerwowych w pewnym szczególnym obszarze mózgu zostaje zabitych zanim zauważalne staną się jakiekolwiek kliniczne symptomy choroby chronicznej. Niektóre z pośród wielu chorób chronicznych, w przypadku których zostało wykazane, że długotrwałe eksponowanie na działanie pobudzających aminokwasów przyczynia się do powstania obserwowanych uszkodzeń, to: stwardnienie rozsiane, utrata pamięci, problemy hormonalne, utrata słuchu, epilepsja, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, niedobór glukozy we krwi (hypoglycemia), demencja towarzysząca AIDS, uszkodzenia mózgu, i rozstroje neuroendokrynowe. Z raportów przesyłanych do FDA wynika, że do reakcji zaliczają się też: bóle głowy / migreny, nudności, bóle brzucha, zmęczenie (blokowanie dostępu do mózgu wystarczającej ilości glukozy), problemy ze snem, problemy z widzeniem, napady niepokoju, depresja, i astma, ucisk w piersi. Wspólną skargą osób cierpiących na skutki wywołane przez aspartam jest utrata pamięci.

    FENYLOALANINA (40% ASPARTAMU)

    Fenyloalanina jest aminokwasem normalnie znajdowanym w mózgu. Osoby z wadą genetyczną, fenyloketonurią (PKN) nie mogą metabolizować fenyloalaniny. Prowadzi to do niebezpiecznie wysokich poziomów fenyloalaniny w mózgu (czasami śmiertelnych). Zostało wykazane, że spożywanie aspartamu, szczególnie razem z węglowodanami może prowadzić do nadmiernego poziomu fenyloalaniny w mózgu nawet u osób, które nie mają fenyloketonurii.

    Nie jest to tylko teoria, gdyż badania prowadzone u wielu ludzi niemających fenyloketonurii, którzy zjadali duże ilości aspartamu przez długi okres czasu, wykazały nadmierne poziomy fenyloalaniny we krwi. Nadmierne poziomy fenyloalaniny w mózgu mogą powodować obniżenie poziomu serotoniny w mózgu, prowadząc do zaburzeń emocjonalnych takich jak depresja. W testach prowadzonych na ludziach zostało wykazane, że u osób, które nieustannie używały aspartamu, poziom fenyloalaniny we krwi był znacznie podwyższony.

    Nawet pojedyncze spożycie aspartamu podnosiło poziom fenyloalaniny we krwi. W przypadku podwyższonego poziomu we krwi, fenyloalanina może być kumulowana w częściach mózgu i jest specjalnie niebezpieczna dla noworodków i płodów. Nadmierne gromadzenie się fenyloalaniny w mózgu może powodować schizofrenię lub podatność na napady padaczkowe. Dlatego, długotrwałe, nadmierne używanie aspartamu może spowodować wzrost sprzedaży inhibitorów resorpcji serotoniny takich, jak Prozac i leków kontrolujących schizofrenię i napady padaczki.

    METANOL (ALKOHOL DRZEWNY – TRUCIZNA,
    10% ASPARTAMU)

    Metanol (spirytus drzewny) jest śmiertelną trucizną. Niektórzy ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła ubogich alkoholików. Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza, gdy spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z aspartamu, kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C. Może to mieć miejsce, gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane (np. jako część produktu spożywczego takiego jak dietetyczny deser żelujący).

    Do symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie, dreszcze, zaniki pamięci, drętwienie i kłujące bóle w kończynach, zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu, postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia siatkówki i ślepota. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady wrodzone.

    Oddziały Operacji Pustynna Burza były “pojone” wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających 30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem. Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania mogą być inne produkty metabolizmu aspartamu takie jak omówiona poniżej DKP.

    DWUKETOPIPERAZYNA (DKP)

    Czwartą trucizną, którą daje nam „najlepszy słodzik świata” jest DKP. Nie jest to składnik Aspartamu, ale uboczny produkt jego metabolizmu. DKP powstaje w płynach zawierających aspartam w czasie przedłużonego magazynowania. Podczas nitrozowania w jelicie, DKP daje związek, który jest podobny do N-nitrozomocznika, związku chemicznego o silnym działaniu, powodującego guzy mózgu. N-Nitrozomocznik i wszystkie n-nitrozoaminy to niezwykłe trucizny, które są tak samo pewne jak cyjanek potasu czy currara, lecz działają mniej gwałtownie i spektakularnie. Przy odpowiedniej dawce, nieuchronnie i w dość krótkim czasie, prowadzą do powstania raka i śmierci ofiary. Nitrozoaminy dają dodatkową “korzyść”: Po wywołaniu nowotworu mogą zostać wydalone z organizmu zanim ofiara umrze i zbrodnia może być doskonała!

    DOLEGLIWOŚCI POWODOWANE PRZEZ ASPARTAM

    Substancje wchodzące w skład aspartamu mogą prowadzić do szerokiej gamy dolegliwości. Niektóre z tych problemów narastają stopniowo, inne występują nagle i powodują ostre reakcje. Istnieje olbrzymia liczba ludzi, u których występują przynoszące cierpienie symptomy, do których wystąpienia przyczynia się aspartam a którzy nie mają zielonego pojęcia, dlaczego zioła lub leki nie przynoszą ulgi w ich problemach. Istnieją również inni użytkownicy aspartamu, którzy wydają się nie odczuwać gwałtownych reakcji na aspartam. Ale nawet te osoby są podatne na szkody spowodowane długotrwałym działaniem pobudzających aminokwasów, fenyloalaniny, metanolu i DKP. Szczególny niepokój wywołują zaburzenia takie jak:

    Wady wrodzone.

    Aspartam jest podejrzewany o powodowanie uszkodzeń mózgu u osób podatnych. Z powodu tych efektów płód może być wystawiony na niebezpieczeństwo. Niektórzy badacze sugerują, że wysokim dawkom aspartamu mogą być przypisywane problemy począwszy od zawrotów głowy i subtelnych zmian w mózgu do niedorozwoju umysłowego.

    Rak (Rak mózgu).

    W trwających dwa lata badaniach przeprowadzonych przez producenta aspartamu u dwunastu spośród 320 szczurów karmionych normalną dietą i aspartamem rozwinął się nowotwór mózgu, podczas gdy w grupie kontrolnej nowotwór nie rozwinął się u ani jednego szczura. Pięć z pośród tych dwunastu nowotworów rozwinęło się u szczurów karmionych niską dawką aspartamu.

    Nie należy więc pocieszać się jego niską dawką! Interesujące jest, że liczba nowotworów mózgu u osób powyżej 65 roku życia wzrosła o 67% między rokiem 1973 a 1990 (więc od momentu, gdy dopuszczono do użytku Aspartam). Nowotwory mózgu u wszystkich grup wiekowych „podskoczyły” o 10%. Największy wzrost nastąpił w latach 1985 – 1987. W swojej książce „Aspartam (Nutra Sweet). Czy to jest bezpieczne?” Roberts prezentuje dowody na to, że aspartam może powodować szczególnie niebezpieczną formę raka – pierwotnego chłoniaka mózgu.

    Cukrzyca.

    Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) zaleca tę chemiczną truciznę osobom chorym na cukrzycę, ze względu na brak zawartości cukru jako słodzik. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez H.J. Roberts’a, specjalisty diabetologa, członka ADA i autorytetu w dziedzinie środków słodzących, aspartam 1. Prowadzi do wywołania cukrzycy klinicznej, 2. Osłabia kontrolę cukrzycową u chorych na insulinie lub lekach doustnych, 3. Prowadzi do pogorszenia pogorszenia powikłań cukrzycowych takich, jak retinopatia, katarakta, neuropatia i gastropareza, 4. Powoduje drgawki.

    W stwierdzeniu dotyczącym spożywania produktów zawierających aspartam przez chorych na cukrzycę lub hipoglikemię, Roberts mówi: „Niestety u wielu pacjentów w mojej praktyce i innych, których widziałem podczas konsultacji, rozwinęły się poważne metaboliczne, neurologiczne i inne komplikacje, które mogły być przypisane specyficznie produktom zawierającym aspartam.

    Zostało to udowodnione przez „Utratę kontroli cukrzycowej, intensyfikację hipoglikemii, występowanie przypuszczalnych „reakcji insulinowych” (włącznie z drgawkami), które okazały się być reakcją na aspartam i wystąpienie pogorszenia, czy powikłań (szczególnie osłabienia widzenia i neuropatii) w czasie używania tych produktów. „Dramatyczna poprawa takich cech po odstawieniu aspartamu i szybki, przewidywalny ich nawrót po tym, jak pacjent ponownie spożywał produkty zawierające aspartam, świadomie lub przypadkowo.”

    Roberts idzie dalej mówiąc: Żałuję, że inni lekarze oraz Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) nie przekazuje pacjentom i konsumentom właściwych ostrzeżeń opartych o te powtarzające się odkrycia, które zostały opisane w moich, niezależnych od żadnej korporacji, badaniach i publikacjach.” Blaylock stwierdził, że excitotoxins takie jak wchodzące w skład aspartamu (asparaginian) mogą wywoływać cukrzycę u osób genetycznie podatnych na tą chorobę.

    Zaburzenia emocjonalne.

    Dr Ralph G. Walton po przeprowadzeniu badań i prób wpływu aspartamu na osoby z zaburzeniami nastroju konkludował: „osoby z zaburzeniami nastroju są szczególnie wrażliwe na ten sztuczny słodzik, używanie go przez tą grupę powinno być odradzane.”, „Wiem, że aspartam wywołuje napady padaczki. Jestem również przekonany, że definitywnie powoduje on zmiany behawioralne. Jestem oburzony, że ta substancja funkcjonuje na rynku. Osobiście kwestionuję rzetelność i prawdziwość jakichkolwiek badań finansowanych przez NutraSweet Company”. Istnieją liczne doniesienia o przypadkach obniżonego poziomu serotoniny w mózgu, depresji i innych zaburzeniach emocjonalnych łączonych z aspartamem i ustępujących po odstawieniu aspartamu.

    Epilepsja/Ataki padaczki.

    Przykro jest patrzeć, jak wraz ze wzrostem ilości ataków padaczki spowodowanych przez aspartam, Fundacja Epilepsji promuje „bezpieczeństwo” aspartamu. W Massachusetts Institute of Technology poddano oględzinom 80 osób, które dostały ataku padaczki po spożyciu aspartamu. Community Nutrition Institute (Społeczny Instytut Żywienia) konkludował to badanie następująco: „Te 80 przypadków spełnia własną definicję FDA nieuchronnego zagrożenia zdrowia publicznego, która wymaga od FDA przyspieszonego usunięcia produktu z rynku.”

    Liczne artykuły prasowe podkreślają, że spożywanie aspartamu może spowodować (zwłaszcza u pilotów) podatność na napady padaczki i zawroty głowy. Jedną z oryginalnych prób badawczych przeprowadził w 1960 niezależny naukowiec, Dr Harry Wiesman. Badał on wpływ aspartamu na „niemowlęta” naczelnych. Z pośród siedmiu „niemowląt” małp jedno zmarło po 300 dniach a pięć miało grand mai (ciężkie) ataki padaczki. Oczywiście te negatywne wyniki nie zostały przedstawione FDA w czasie procesu dopuszczeniowego przez NutraSweet Co.

    Źródło: http://www.macierz.org.pl/artykuly/ekologia/aspartam_smiertelna_trucizna.html

    Dieta wysokobiałkowa doprowadzi Twoje zdrowie do ruiny!

    Dieta wysokobiałkowa doprowadzi Twoje zdrowie do ruiny!

    skuteczna dieta odchudzajacaPora rozprawić się z kolejnym mitem na temat zdrowego odżywiania. W poprzednim artykule – Laboratorium Ziemia (5) Czy życie ma jakikolwiek sens? (link) – pisałem, iż życie to właściwie ciągłe balansowanie na linie, pomiędzy różnego rodzaju skrajnościami. Tak w emocjach, jak i w duchowości i zdrowiu – nie da się osiągnąć stabilizacji na dłuższą metę.

    Możliwe jest tylko wyeliminowanie tego, co szkodzi, i jednoczesna nadzieja, że nic się w organizmie nie zepsuje np przez jakąś zupełnie egzotyczną bakterię, która zaraża raz na 10 milionów przypadków. Równowaga zdrowotna jest rzeczą niezwykle delikatną i kruchą. Więcej lub mniej jednego z 20.000 składników diety – i cały organizm się sypie.

    Białko, białko – któż z nas nie słyszał o jego zdrowotnych właściwościach? My, Polacy, zostaliśmy właściwie wychowani na micie białka. Białko, szczególnie to zwierzęce (bo Polacy źródeł roślinnego białka nie znają), ma dawać siłę, krzepę, witalność.

    Znalazło to odzwierciedlenie w typowo polskiej diecie – głównym elementem obiadu – kawał mięcha obleczony w panierkę, dodatkowo mięcho na śniadanie, drugie śniadanie i kolację na kanapkach. Któż z nas nie zna z dzieciństwa zwrotu: „jak nie chce Ci się jeść, to zjedz chociaż mięso”.

    Fakty są takie, że człowiek wcale nie potrzebuje tak dużej ilości białka. Ba. Fakty są takie, że człowiek wcale nie potrzebuje tak dużej ilości kalorii jak podaje się w tabelach oficjalnych. Szczególnie widać to przy diecie bezglutenowej, gdy apetyt spada, a ciało chudnie. Stąd polecam tę dietę wszystkim mającym problemy z wagą. A dieta Dukana – cóż, zostawmy ją dla tych którym życie niemiłe, i którzy ją wybierają, bo można się na niej bezkarnie obżerać kurczakami.

    Jarek Kefir


    Dieta wysokobiałkowa w średnim wieku podwaja ryzyko wczesnej śmierci, a czterokrotnie ryzyko raka

    Cytuję: „Zespół naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii opublikował wyniki bardzo poważnych badań w czasopiśmie Cell Metabolism, które wyjaśniają, w jaki sposób dieta wysokobiałkowa stosowana w średnim wieku sprawia, że ludzie prawie dwa razy częściej umierają na cokolwiek i cztery razy bardziej narażeni są na śmierć z powodu raka.

    Natenczas każdego dnia docierają do nas porady, i to w ilościach hurtowych, od ekspertów dietetycznych, w tym nawet lekarzy, którzy dostarczają nam wskazówek co do najlepszego żywienia, które mogłoby zapobiec przewlekłej chorobie, odchudzić, albo oddalić przedwczesne odłożenie widelca.

    Niestety większość z tych informacji opiera się na przestarzałych danych, nie mających podstaw naukowych, albo oparte są na potrzebie promowania wątpliwych komunikatów z egoistycznych przyczyn.

    Tymczasem w ciągu ostatnich kilku dekad, badacze naukowi szczegółowo wytyczyli bardzo jasną drogę. Jest to optymalna ścieżka do tętniącego życiem zdrowia, zapobiegania chorobom i promowania długowieczności.

    Diety, które uwzględniają głównie jeden z makroskładników, rzeczywiście w krótkim czasie mogą się okazać przydatne, jako impuls, jednakże stosowane regularnie prowadzą te dukty na polany z przewlekłymi chorobami, a w niektórych przypadkach do zbyt wczesnej śmierci.

    Zespół naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii opublikował wyniki bardzo poważnych badań w czasopiśmie Cell Metabolism, które wyjaśniają, w jaki sposób dieta wysokobiałkowa stosowana w średnim wieku sprawia, że ludzie prawie dwa razy częściej umierają na cokolwiek i cztery razy bardziej narażeni są na śmierć z powodu raka.

    Takie oświadczenie wywołało wściekłość i zawzięte dyskusje ile w takim razie jest nam potrzebnego białka, węglowodanów i tłuszczy, aby były to optymalne proporcje. Nowe badania pokazują jednoznacznie, że ilość białka, a nawet jeszcze dokładniej jego źródła, może być kluczem do rozwoju i progresji choroby w trakcie naszego życia w środkowej jego części, ale też starszej.

    Jeżeli naszym paliwem ma być spożycie białka zwierzęcego, to musimy się liczyć z produkcją zapalnych hormonów, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka. To są fakty.

    Dr. Valter Longo, prawdziwy lider w dziale odżywianie zauważył, że istnieje pewne bardzo błędne przekonanie. Ponieważ wszyscy coś każdego dnia jedzą, w związku z tym zrozumienie odżywiania jest proste. Ale nie chodzi o to, czy dana dieta pozwala dobrze prosperować komuś przez trzy dni, ale by mogła pomóc komuś przetrwać 100 lat.

    Przez większą część ostatnich dwóch dekad, naukowcy wykazali, że osoby będące na diecie bogatej w białko zwierzęce (mleko, mięso i ser) są bardziej narażone na śmierć z jakiejkolwiek przyczyny niż ludzie na dietach o niskiej zawartości białka.

    Cokolwiek w tym momencie powiedzą zwolennicy diet wysoko mięsnych i nabiałowych, to jednak autorzy badania stwierdzili jednoznacznie, że nadmiar białka w diecie, szczególnie pochodzenia zwierzęcego, powoduje wzrost o 74 % śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny.

    Nie ma wątpliwości, że wyeliminowanie wysoko przetworzonych węglowodanów, cukrów i cukrów rafinowanych w diecie znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia wielu przewlekłych schorzeń, w tym cukrzycy, chorób serca i demencji. Jednak zastępowanie te kalorie ze źródeł białka zwierzęcego może mieć i ma wpływ równie szkodliwy.

    Ostatnie badania dostarczają również wieści o ciekawym związku między wiekiem i poziomem spożycia białka. Badacze stwierdzili, że aż do 65 roku życia, z nadmiarem białka w diecie wiąże się podwyższony poziom hormonu wzrostu IGF-1, znanego czynnika proliferacji nowotworów.

    Jednak w starszym wieku wskazane jest zwiększenie podaży białka ze względu na zmniejszenie masy mięśniowej, co również osłabia kości.

    Podsumowując, dieta o niskiej zawartości białka w średnim wieku jest bardzo przydatna w zapobieganiu raka i ogólnej śmiertelności. A cały ten proces obejmuje regulację IGF-I i ewentualnie dotyczy poziomu insuliny. Jednak, kiedy jesteś w starszym wieku wprowadź więcej białka do swojej diety w celu umożliwienia utrzymania prawidłowej masy mięśniowej i ochrony przed kruchością kości.

    IGF-1, pisałam już o nim powieść, a wiele tego hormonu wzrostu siedzi w mleku, dlatego nie pijmy za dużo mleka w naszej dorosłości, bo jak widać, nie chodzi tutaj tylko o zły stosunek wapnia do fosforu, ale właśnie o ten znany czynnik proliferacji nowotworów.

    Pod wieczór można się ewentualnie zastanowić.

    Źródła 1 , 2 , 3 , 4

    Wszystko brzmi stosunkowo prosto, unikaj tego, rób to i każdego dnia miotamy się na którą to ścieżkę wdepnąć, żeby nią jak najdłużej pędzić przed siebie.

    A to kusi nas/no nie koniecznie nas, uśmieszek, Atkins. z jego dobrymi wynikami. W didaskaliach, mam ochotę napisać coś znacznie bardziej przychylnego o jego metodach, bo weganie i wegetarianie wylali dziecko z kąpielą, a Atkins powiedział wiele mądrych rzeczy i otworzył ludziom oczy na wiele spraw związanych z naturalnym żywieniem.

    Nie można Atkinsa wsadzać do jednego worka z Dukanem, lepiej ich wsadzić do dwóch. Ale śmieszne. A więc kusi nas to i owo i zaczynamy się miotać. Jest jedna rzecz, której nauczyłam się prowadząc tego bloga. Do wspólnego celu może prowadzić wiele dróg, nawet w tak oczywistym fragmencie naszego lajfa jakim jest odżywianie.”

    Autor: Pepsi Eliot

    Źródło: pepsieliot.wordpress.com

    Przygotowała: nika_blue

    Cukier uzależnia jak kokaina. To perfidna broń chemiczna XXI wieku

    Cukier, czyli perfidna broń chemiczna XXI wieku

    cukier szkodzi i uzalezniaCukier, mięso, zboża i mleko – to główne źródła problemów zdrowotnych w XXI wieku. Nietrudno się domyśleć, że należałoby odstawić je wszystkie. Jednak w kraju wódki, kiełbasy, cebuli i schabowego, trudno o taki krok, choćby ze względu na świadomość społeczną i wzorce.

    Byliśmy uczeni, iż obiad to jakieś mięso obleczone w mączną panierkę, pyry i śladowa ilość warzywnej surówki. Do tego czasami jakiś rosół i nazajutrz pomidorowa. Nie oznacza to jednak, że takie wzorce żywieniowe są dobre. Kondycja zdrowotna polskiego społeczeństwa jest nie do pozazdroszczenia i ciągle się pogarsza.

    Można jednak jeść inaczej.

    Istnieje w niektórych środowiskach przekonanie, iż jedzenie mięsa jest „męskie”. Jest to wzorzec złudny, powstały na przekonaniu wypracowanym jeszcze przez pokolenia hippisów – że szkodzenie swojemu organizmowi, w jakiejkolwiek formie, jest cool i w porządku.

    Obojętnie co by to nie było – alkohol, papierosy, narkotyki, kawał mięcha – to dziś się kojarzy z męskością, z dorosłością, z czymś społecznie poprawnym i akceptowalnym. Większość z nas wychowywała się w takim środowisku, gdzie trwał swoisty wyścig – „kto bardziej zaszkodzi swojemu organizmowi, kto bardziej się sponiewiera” – ten będzie w grupie nastolatków uważany za spoko gościa.

    Czy szkodzenie swojemu organizmowi jest w porządku? Czy szkodzenie sobie jest oznaką dorosłości? Czy szkodzenie sobie jest oznaką bycia wporzo gościem? Szczerze mówiąc, to przestało mnie to interesować, co jest trendy, a co nie jest. Mam swoje lata i kieruję się już innymi priorytetami, niż chwalenie się, kto się bardziej sponiewierał na firmowej imprezie i kto dalej rzygał.

    Spójrzmy na fakty. Czy cukrzyca jest cool, w porządku, trendy? Czy choroba Hashimoto jest cool? Czy rozwalona tarczyca jest trendy? Czy otyłość jest trendy? Na pewno nie jest. Ba, gdy zachorujesz na którąś z tych chorób powstałych w wyniku spożywania toksycznego żarcia, masz gwarancję, że imprezowe życie zniknie, a tak zwani „przyjaciele” i wszelcy kumple od kielicha, znikną szybciej niż się w Twoim życiu pojawili.

    Wstęp: Jarek Kefir

    Zapraszam do przeczytania artykułu o szkodliwości cukrów:

    Zabójcza broń: ukryte cukry w diecie

    Cytuję: „Od małego słyszysz, że za dużo cukru to źle. Ale czy wiesz, że cukier jest nie tylko w cukierkach i cukierniczce, bo wszystkie węglowodany to w gruncie rzeczy cukry? Zobacz, których możesz jeść więcej, a których warto unikać, aby nie tylko nie przytyć, ale nawet schudnąć.

    cukier szkodliwosc odzywianieMyślałeś, że skoro jakiś czas temu przestałeś słodzić herbatę, a ze słodyczy spożywasz już tylko napój ze słodu, to znaczy, że wyeliminowałeś cukier z diety? Niezupełnie. Niestety, cukry znajdziesz też w płatkach kukurydzianych, w bułkach, w chlebie, w sokach i napojach (w piwie również!), w makaronach, ziemniakach i nawet w tacos, choć na pierwszy rzut kubków smakowych te produkty nie mają nic wspólnego ze słodyczą.

    Cukry, zwane bardziej naukowo węglowodanami, ukrywają się naprawdę niemal wszędzie. Większość oficjalnych zaleceń zachodnich dietetyków mówi, że człowiek powinien uzupełniać zapasy energii w następujących proporcjach: 55-65% z węglowodanów, 20-30% z tłuszczów i tylko 10-15% z białek. Ta koncepcja ma jednak pewną wadę. Jest wytworem społeczeństw, które borykają się z potężnym problemem otyłości. Nic więc dziwnego, że ludzie próbują szukać innych rozwiązań niż te proponowane przez tzw. mainstream.

    Jednym z tropów są odwołania do historii. Ludzie zwrócili uwagę, że problem otyłości praktycznie nie występował w społeczeństwach pierwotnych. Jednak dane na temat diety mieszkańców jaskiń są trudno dostępne, dlatego uczeni postanowili zbadać sposób odżywiania nielicznych już ludów koczowniczo-zbierackich, których sposób odżywiania prawdopodobnie najbardziej przypomina menu człowieka pierwotnego. Jak ustalili uczeni z Colorado State University i Leibniz University w Hanowerze, kalorie z węglowodanów stanowiły jedynie 15-40% całości dziennej energii koczowników.

    Między innymi to przemawiające do wyobraźni spostrzeżenie doprowadziło do popularyzacji szeregu diet niskowęglowodanowych. Czy rzeczywiście jednak to węglowodany, czyli cukry, są głównym oskarżonym w procesie o utuczenie ludzkości? A jeśli nawet, to które z nich są najbardziej tuczące?

    Po co nam te cukry?

    Jak mówi dr Marek Szołtysik, nasz redakcyjny ekspert od żywienia: “W stanie pełnego spoczynku mięśnie korzystają prawie wyłącznie z energii uzyskiwanej z kwasów tłuszczowych, natomiast podczas wysiłku – z metabolizmu węglowodanów”.

    Zasada do zapamiętania brzmi mniej więcej tak: im więcej się ruszasz, tym więcej węglowodanów możesz, a wręcz powinieneś zjadać. Dlaczego powinieneś? Bo węglowodany to nośnik energii, którą organizmowi jest najłatwiej szybko spożytkować. Niektóre organy, np. mózg, zasilane są właściwie wyłącznie energią pozyskiwaną z węglowodanów.

    Wniosek z tego taki, że jeślibyś całkowicie wyeliminował węglowodany z diety, mógłbyś mieć kłopoty ze zrozumieniem tego tekstu. Dlatego w czasie sesji lub wyjątkowo napiętego okresu w pracy, gdy potrzebujesz dodatkowej mocy od mózgu, nie powstrzymuj się za wszelką cenę przed zjedzeniem czegoś słodkiego.

    Podobnie rzecz ma się z wyczynowymi sportowcami. Pochodząca z węglowodanów glukoza jest przekształcana w glikogen, który magazynuje się w wątrobie i w mięśniach. Jeśli nauczysz mięśnie magazynować większe ilości glikogenu (można to osiągnąć, odpowiednio dawkując węglowodany w reżimie treningowym, to jednak jest już zadanie dla dietetyka), możesz zdecydowanie poprawić wyniki, ponieważ mięśnie będą miały zapas energii na dłużej.

    Jednak nawet ci, którzy takiej dodatkowej energii potrzebują, nie powinni sięgać po pierwsze z brzegu “węgle”. Bo węglowodan węglowodanowi nierówny!

    Wolniej, wolniej!

    “Najlepiej unikać produktów bogatych w cukry proste, czyli z białej mąki (pieczywo pszenne, bułki słodkie, makarony), słodyczy, napojów gazowanych – wyjaśnia Katarzyna Kossakowska, dietetyk w firmie easydiet.pl. – Są to najszybciej przyswajane węglowodany. Dają wprawdzie natychmiastowy niemal zastrzyk energii, ale jest to energia, która starcza tylko na krótko”.

    Takie szybkie zastrzyki energii są świetnym awaryjnym rozwiązaniem dla cukrzyków, którzy czują, że gwałtownie spada im poziom cukru, i dla ludzi zdrowych podczas intensywnego wysiłku fizycznego – stąd wynika popularność batonów i żelów energetycznych. Na co dzień jednak, zwłaszcza gdy tempo Twojego życia zwolniło, lepiej unikać tych energetycznych bomb.

    Węglowodany na indeksie

    Tempo, w jakim konkretny produkt podnosi poziom glukozy we krwi, określa się mianem indeksu glikemicznego (IG). Im jego wartość jest wyższa, tym więcej glukozy pojawi się w Twoich tętnicach już w kilkanaście minut po jedzeniu. Zasada jest taka, że im bardziej przetworzony jest produkt, tym wyższy IG. Czyli np. kukurydza z puszki ma niemal o połowę niższy IG niż płatki kukurydziane.

    Jaki konkretnie IG ma dany produkt, możesz sprawdzić w internecie – wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło “tabela indeks glikemiczny”. Których unikać? Staraj się jeść jak najmniej produktów o wysokim IG.

    “Bardzo szybko podnoszą one poziom glukozy we krwi – tłumaczy Katarzyna Kossakowska – co powoduje gwałtowny wyrzut insuliny, w wyniku czego poziom cukru równie szybko opada, więc znowu odczuwamy głód i po raz kolejny sięgamy po jedzenie, chociaż chwilę wcześniej jedliśmy. Produkty o wysokim IG wpędzają nas w błędne koło jedzenia, a to prosta droga do otyłości”.

    Innym niekorzystnym skutkiem jedzenia węglowodanów wysoko przetworzonych i nieustannych wahań poziomu insuliny jest niebezpieczeństwo zmniejszenia wrażliwości komórek na insulinę, co może prowadzić do rozwoju cukrzycy.

    Napoje gazowane zasypane cukrem

    Informacje o tym, jak bardzo słodzone są napoje gazowane, od czasu do czasu przetaczają się przez media. Również i my pisaliśmy, że np. półlitrowa butelka coli zawiera około 10 łyżeczek cukru. Ale pamiętaj, że nie tylko cola jest tak intensywnie dosładzana. Niemal identyczną zawartość cukru mają napoje energetyczne, soki owocowe, a tzw. napoje i nektary owocowe mają w sobie jeszcze więcej cukrów.

    Zdarza się, że w reklamach tych napojów podkreśla się, że zawierają jedynie cukry występujące w owocach, sugerując, że nie są one dosładzane, natomiast dyskretnie przemilcza się fakt, że i owszem, są – syropem glukozowo-fruktozowym (zwykle kukurydzianym), który coraz częściej jest wymieniany jako główny sprawca epidemii otyłości.

    Uczeni z Princetown University wykazali, że myszy, które dostawały syrop, tyły szybciej niż te, które dostawały biały cukier, chociaż wartość kaloryczna słodkich dodatków była identyczna. Dlatego właśnie, jeśli musisz pilnować kalorii, uważnie czytaj etykiety nie tylko na tym, co zamierzasz zjeść, ale również na tym, co planujesz wypić.

    Cukier ukryty w jogurtach smakowych

    Tzw. galanteria mleczna, czyli wszelkiego rodzaju jogurty smakowe, pitne, desery mleczne, serki etc. – to wszystko, co w kolorowych opakowaniach kusi z półek sklepów spożywczych – to kolejna węglowodanowa pułapka. Produkty mleczne kojarzą nam się ze zdrowiem, chętnie kupujemy je więc dzieciom. A one chętnie je jedzą. I nic dziwnego, bo często są to rzeczy bardzo mocno słodzone.

    Zanim kupisz taki deserek, popatrz więc, ile zawiera cukru. Zdarza się, że w opakowaniu 300 ml jest aż 6 łyżeczek cukru. Zdecydowanie lepiej więc kupić jogurt naturalny i zmiksować go z owocami, a nie z “wkładem owocowym”. Będzie na pewno i zdrowiej, i smaczniej.

    Ściąga

    Węglowodany, cukry proste, złożone, indeksy… Dużo pojęć, a Ty nadal nie wiesz, co jeść. Oto zasady, które możesz sobie zapisać w telefonie.

    • Unikaj białego cukru, białego pieczywa, płatków kukurydzianych i słodzonych napojów.

    • Śmiało jedz warzywa (surowe albo gotowane), ciemne pieczywo i razowe makarony.

    • Płatki kukurydziane, które mają bardzo wysoki IG, zastąp owsianymi.

    • Słodycze zostaw dzieciom, chociaż jeśli masz swoje, też lepiej ich nie przyzwyczajaj do słodkiego smaku.

    • Zdrowsze, czyli wolno przyswajalne węglowodany jedz raczej do południa. “Węglowodany zjedzone z rana zostaną przekształcone w energię w ciągu dnia i nie “odłożą” się w postaci tkanki tłuszczowej, co może mieć miejsce, gdy zostaną zjedzone na kolację. W nocy nasz metabolizm zwalnia i nie radzi sobie z ich spalaniem – mówi Katarzyna Kossakowska. – Poza tym węglowodany proste zjedzone wieczorem fermentują w jelitach pod wpływem bakterii i rano powodują wzdęcia”. Ale nie popadaj też w paranoję. Jeśli nagle dopadnie Cię głód i zjesz snickersa, nic strasznego się nie stanie.

    Ile węglowodanów codziennie?

    Zgodnie z zaleceniami dietetyków, mniej więcej połowę dziennej dawki energii powinieneś dostarczać sobie w postaci węglowodanów. Jak to policzyć?

    To proste. Zobacz, jakie jest Twoje zapotrzebowanie energetyczne, następnie podziel otrzymaną sumę na dwa. W ten sposób ustalisz, ile kcal powinieneś dostarczyć sobie z pieczywem, makaronami czy ryżem. Otrzymany wynik podziel przez 4, ponieważ 1 g węglowodanów dostarcza właśnie 4 kcal. Wynik tego dzielenia to szacunkowa liczba gramów węglowodanów, jakie możesz spokojnie zjeść.

    Poniżej znajdziesz przykładowe wyliczenia dla 30-letniego faceta ważącego 80 kg, o różnym stopniu aktywności fizycznej.

    1. Całe dnie spędzasz za biurkiem. Twoje zapotrzebowanie na energię to 2136 kcal. Połowa z tego to 1068. Tyle kalorii dostarczy Ci 267 gramów węglowodanów.
    2. Ćwiczysz 3 razy w tygodniu. Twoje zapotrzebowanie na energię to 2448 kcal. Połowa z tego to 1224. Tyle kalorii dostarczy Ci 306 gramów węglowodanów.

    3. Ćwiczysz 5 razy w tygodniu. Twoje zapotrzebowanie na energię to 2760 kcal. Połowa z tego to 1430. Tyle kalorii dostarczy Ci 357 gramów węglowodanów.

    4. Ćwiczysz codziennie i pracujesz fizycznie. Twoje zapotrzebowanie na energię to 3380 kcal. Połowa z tego to 1690. Tyle kalorii dostarczy Ci 442 gramy węglowodanów.”

    Autor: Piotr Pflegel

    Źródło: menshealth.pl

    Przygotowała: nika_blue