Tag: zdrada

Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia

relacje damsko męskieDziś ciekawy wpis ze strony strajk.eu o dylematach moralnych i etycznych dotyczących strefy ars amandi. Sam taki dylemat mam, a raczej miałem.

Otóż znam sposób by przerwać reakcje biochemiczną zwaną zakochaniem. Jest to działanie na poziomie biochemii mózgu. Inaczej: jest to skrzetnie ukrywana tajemnica big-pharmy i medycyny. Lekarze i farmacja nie mówią o tym sposobie, by nie robić czarnego PRu tostowanym przez nich farmaceutykom.

Ta metoda została ochrzczona przeze mnie wdzieczną nazwą: „farmakologiczna lobotomia„. Jest bezpieczna i odwracalna dla mózgu (pod rygorystycznymi warunkami) ale nieodwracalna dla stanu (uczucia) zakochania. Gdyby była ona powszechnie znana, to można by uratować miliony ludzi od traumy, depresji, obłedu, nałogów, samobójstwa. Można by.. Z drugiej strony zdecydowałem że bede na ten temat milczał.

Miłość, w tym stan zakochania, są najważniejszą cześcią ziemskiego doświadczenia. Nic nie może sie z nią równać. Ja, pisząc o tej metodzie, wpłynąłbym na linie czasowe i na karme różnych ludzi. Stosowanie tej metody w wielu przypadkach odebrałoby ludziom bezcenne doświadczenia i życiowe lekcje. Czy mam do tego prawo? Uważam że nie mam do tego prawa.

Kolejny dylemat to to, czy miłość to tylko stan hormonalnego zakochania? Ono trwa dwa do trzech lat, i potem stopniowo wygasa. Jeśli sie nie przerodzi w relacje intymności i przywiązania, związek sie rozpada. To dylemat dużo głebszy, bo dotyka istoty bycia człowiekiem. Czy człowiek jest tylko sumą reakcji fizyko- i biochemicznych, jak sądzą racjonaliści (ateiści)? Czy czymś / kimś wiecej?

Niektórzy potrafią przerwać odczucie zauroczenia / zakochania by nie rozbiło sie zbyt intensywne, by powoli wygasało. Jest to wpływ na neurony poprzez siłe woli. Można zamieniać siłe rodzącego sie uczucia na siłe gniewu na to, jak jest skonstruowany ten świat. To działa. Jednak w takiej „wolności” od stanu zakochania, tkwi wg mnie paradoksalność zniewolenia.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

O wyborze i zniewoleniu, konsekwencjach i ograniczeniach – w miłości, literaturze, sztuce i życiu

Cytuje: „Pewien pan przez długie lata trwał w zatwardziałym starokawalerstwie. Odrzucał wszelkie oferty i okazje, podsuwane mu przez przyjaciół i znajomych. Kiedy dziwili się temu – wyjaśniał, że szuka idealnej kobiety. Aż gdzieś koło pięćdziesiątki, gdy wrócił z wakacji, oznajmił, że taką kobietę wreszcie znalazł. “Pewnie ją teraz poślubisz” – pytali z nadzieją przyjaciele i znajomi. “Nie” – odpowiedział. – “Ona szuka idealnego mężczyzny”.

GRANICE WYBORÓW

Płyną z tej anegdoty przynajmniej dwa morały. Pierwszy, że realizując swą wolność, dokonujemy wyboru własnych ograniczeń. Drugi zaś, że wybierając w sposób wolny te ograniczenia, zakładamy, iż dadzą nam one dostęp i pozwolą obcować z tym, co wymarzone i idealne, co jednak nie jest już takie pewne.

Oto ów pan sam siebie przez lata ograniczył i zamknął w bezżenności z własnej, nieprzymuszonej woli. Tym właśnie przejawił swą wolność w dokonywanym wyborze. Odrzucił podsuwane mu kobiety. Zlekceważył ich atrakcyjność i gotowość do zamęścia. Ale kiedy wreszcie poznał tę idealną, jego wybór, skierowany na nią, był faktycznie wyborem innego ograniczenia. Tkwiło zaś ono w tym, że ona szukała idealnego mężczyzny, którym dla niej on nie był. W związku z tym wymarzona przezeń idealność męsko-damskich pieleszy, spełnienie szczęścia miłości, powróciły tam, skąd przyszły: do nicości.

Te dwa morały mają wymiar szerszy. I nie dotyczą tylko stosunków męsko-damskich. Mówią one, że ludzie, realizujący swą wolność, spodziewają się, że dokonane przez nich wybory dadzą im to, o czym marzą i czego pragną. Wielu z nich często powtarza jak zaklęcie: “Gdybym był wolny, to…”. Kiedy wszakże wolność przychodzi – prędzej lub później doznają rozczarowania. Okazuje się bowiem, że jedne ograniczenia zamienili na inne.

PARADOKSALNOŚĆ ZNIEWOLENIA

I dzięki temu świat toczy się, jak się toczył do tej pory. Bo wprawdzie każdy z nas zdaje się sobie niepowtarzalną jednostką, lecz wciąż powtarzalne ograniczenia oferuje nam otaczająca rzeczywistość. Paradoksalnie więc w sposób wolny wybieramy formy zniewolenia. Na każdym kroku. W życiu osobistym, politycznym, zawodowym czy intelektualnym. Nawet Bóg, przedstawiając na Początku Czasu wolnemu Adamowi możliwość wyboru towarzystwa, przedstawił mu tylko Ewę, sklonowaną z jego żebra, i rzekł: “wybieraj…”

Paradoksalność tej sytuacji egzystencjalnej odnotowana została też przez Franza Kafkę. Pisał on bowiem w jednym z aforyzmów: “On jest wolnym i bezpiecznym obywatelem ziemi, gdyż jest przykuty do łańcucha, który jest dostatecznie długi, by mu dać dostęp do wszystkich miejsc na ziemi. Ale jednocześnie jest także wolnym i bezpiecznym obywatelem nieba, gdyż jest przykuty również do podobnie odmierzonego łańcucha niebios. Kiedy dąży do ziemi, dławi go obroża nieba, kiedy zaś zdąża do nieba, dusi go obroża ziemi. A przecież ma wszystkie możliwości i czuje to; nawet wzbrania się przed tym, by wszystko położyć na karb błędu popełnionego przy pierwszym założeniu kajdan”. Czyli – można by rzec – dokonanego na początku wyboru.

Chciałoby się więc powiedzieć: nic dodać nic ująć. Raz dokonany wolny wybór ogranicza, determinując wszystkie kolejne wybory, płynące z pierwszego wyboru. Nie płyną stąd jednak wnioski optymistyczne. Pomyłką byłby wszakże pesymizm. Jedyną konkluzją może tu być mądrość ludowa, która dawno zamknęła istotę rzeczy w powiedzonku: “wyżej pępka nie podskoczysz”, bo dokonywane przez nas wybory wyznaczają horyzonty, w jakich, ich skutkiem, obracamy się. Zarówno w całokształcie naszych odniesień do świata, jak i w relacjach miłosnych.

Gdyby jednak opisać dzieje związków, sprzeczności i wykluczania się wolności z miłością, powstałaby opowieść fascynująca, choć budząca mieszane uczucia. Byłaby to bowiem historia salonowych szczytów kultury i jej rynsztoka; prawda o zmieniających się w popiół marzeniach i kradzionych światu rozkoszach.

Rzecz charakterystyczna: dzieje światowej literatury miłosnej pokazują, że wolność dla jej bohaterów-kochanków istnieje przede wszystkim w postaci negatywnej. Literatura ta nie zna (lub prawie nie zna) innej miłości jak przedmałżeńska czy w formie małżeńskiej zdrady. Udany mariaż zaś małżeństwa z miłością zakrywa piołun milczenia. I dotyczy to nawet bajek i baśni, które się zwykły kończyć zapewnieniem, że bohaterowie zostali sobie poślubieni, a potem “żyli długo i szczęśliwie”.

Dlatego miłość chce na ogół tylko jednej wolności: od zewnętrznych ograniczeń, nakazów i zakazów, przeszkód i zagrożeń. Objawia się bowiem ona przez intrygi, zdrady, ucieczki, rozpacze, lęki, by tylko w nielicznych momentach funkcjonować jako uniesienie czy drżenie ziemi; jako pogłos zespolenia kochanków. A kiedy któremuś z nich zdarza się zostać samemu – czuje się stłamszony i zdaje się go dławić nawet obecność własnego ciała. Stąd strugi łez i tęsknot, które kończy śmierć; kolejne intrygi albo wolność do zawarcia upragnionego małżeństwa. A ono jest już końcem. Nieodwołalnie.

Tylko w złej, ale poczciwej, literaturze jest odmiennie. Ale też literatura ta w ogóle nie inaczej stawia problem wolności, jak jako kwestię, czy Ona zdolna jest i chętna do zamęścia; On wolny, by ją poślubić. Resztę rozstrzyga ciocia Klocia, katechizm i wszystkowiedzący sąsiedzi. Liczne, zdrowe i (na ogół) głupawe dzieci dopełniają reszty.

PIĘKNA JEDNOLITOŚĆ

Ciekawe jednak jest to, że zarówno w dobrej jak i złej literaturze rzadko pojawia się kwestia wolności kochających się wobec siebie wzajem. Ich emocjonalny wybór zdaje się przesądzać raz na zawsze o wszystkim. Cała literatura zwykła wszakże upraszczać sprawę. Uczucia, nawet najżarliwsze, nigdy nie są tak samo intensywne. Posiadają swój rytm, który biegnie od stanu wysokiego do punktu zerowego, by następnie znowu wznosić się i opadać. Ten rytm psuje literackie obrazy miłości, i każe mieć na uwadze i to, że nawet najwięksi kochankowie mogą mieć (i miewają) siebie serdecznie dosyć.

Ktoś napisał kiedyś, że państwo to codzienny plebiscyt obywateli. Miało to znaczyć, że jeśli rządzący, spoglądając rano przez okno, nie widzą rządzonych wznoszących barykady, ale spokojnie zmierzających do roboty, mogą zasiadać do śniadania, pić kawę i rozkoszować się dymem cygar. Potem – rządzić. Znaczy, że plebiscyt wypadł dla nich pozytywnie. Kiedy zaś budują owe barykady, układają w stosy kamienie, rozbrajają policjantów i żołnierzy, powinni się ukryć lub pakować manatki. Boć dla nich oznaczać to może ewentualny kres rządzenia. Krwawe z nimi porachunki.

Podobnie jest z kochającymi się: gdy jeden (czy jedno) z nich nie każe drugiemu zabierać swych zabawek, i wynosić się – znaczy to, że wzajem siebie wybrali. Jeśli jest inaczej – zaczyna się kolejny etap życia. I tu tedy mamy do czynienia z plebiscytem, który unieważnia wszystkie zaklęcia, przysięgi i dowody miłości. Ale – niestety – w codziennej praktyce każdy taki plebiscyt istnieje raczej jako możliwość niż realność.

Niemniej pewne jest, że każdy wybór ogranicza. A dzień wczorajszy decyduje o dzisiejszym. I rzadko się zdarza, aby udawało się nam ograniczenia zrzucić. Żyjemy więc w swych własnych, przez siebie samych dokonywanych ograniczeniach, jak w więziennych celach. W polityce, w stosunkach pracy, w rodzinie, poza którymi – zwłaszcza wiosną – zdają się istnieć kochankowie. Oni jednak o tym milczą. Milczy też literatura, przechodząca nad tymi celami do porządku.

Dzięki temu jej bohaterowie zachowują piękną jednolitość i są wzorami dla naszej wewnętrznej niejednolitości. Powiedziało się A, mówi się B, bo lęk przed utratą i niewiadomą po dokonaniu innego, niż oczekiwany, wybór na nic innego nie pozwala. Marzy się jednak coś innego. Kiedy ptaszki wyśpiewują zakochanym trele-morele. Ale nie samą miłością człowiek żyje. Choć czasem pragnienie miłości zamienia się w mdłości.

I jedynie w sztuce bywa inaczej.”

Autor: Jan Kurowicki
Źródło: Strajk.eu

Kobiety kochają drani? I tak, i nie! Nowa teoria szokuje

Czy kobiety kochają drani? I tak, i nie! Nowa teoria już szokuje

Dziś postaram się wyjaśnić pewne kwestie dotyczące genesis tej planety – pojęć dobra i zła. Jak zawsze w takich felietonach, staram się uczulić Was, drodzy czytelnicy, że powszechnie kategorie często nie są kompatybilne z życiem realnym i istnieją jedynie w teorii. Wiadomo, papier ma to do siebie, że wszystko przyjmie..

Byt tej cywilizacji jest o tyle tragikomiczny, że najpierw dano nam owe „genesis” – przekonanie o nienaruszalności pojęć dobra i zła. Zaś potem wszelkie próby weryfikacji genesis, zostały ochrzczone terminami: „new age”, „masoneria”, „satanizm”, „lucyferianizm”, i w ogóle siarka, diabeł, piekło, i ogniste kotły pełne smoły.

Sam uważam, że to taka konspiracja w konspiracji – te wszystkie tajne i ezoteryczne stowarzyszenia produkują paszkwile na samych siebie, z pełną premedytacją, by ciemny lud nie chciał studiować wiedzy tajemnej.

Taki los jak powyżej spotkał ideę wzniesienia się ponad dobro i zło. Katolicy i wszelkiej maści odłamy chrześcijańskie grzmią, iż jest to typowa zła idea. A ja zadaję pytanie: dlaczego? Czy rozumienie dobra i zła jest rzeczywiście takie niezmienne i uniwersalne?

W tym artykule skupimy się na relacjach damsko-męskich, i nie będzie tutaj przechyłu ani w jedną, ani w drugą stronę. Chciałbym, byśmy mieli świadomość pewnych oczywistych mechanizmów.

Co jest dobrem, a co złem w relacjach damsko-męskich?
Co jest dobrem, a co złem w kobiecie?
Co jest dobrem, a co złem w mężczyźnie?

psychologia zwiazkow

Zdecydowana większość ludzi patrzy na to przez bardzo złudny pryzmat ludzkich emocji.
Emocje złe – nie szanowanie drugiej osoby, cierpienie, zazdrość, kłótnie, itp itd – mają być złem.
Emocje dobre – empatia, wrażliwość, uczynność, szarmanckość – mają być dobrem.

A może to tak nie działa? Może budząc TYLKO dobre emocje, nie da się osiągnąć satysfakcji w relacjach damsko-męskich?

Moja ezoteryczna nieco hipoteza, dotyczy ośrodka energetycznego w ciele człowieka, który zlokalizowany jest na wysokości serca. Odpowiada on za emocje, odczuwanie.

I teraz – najciekawsze! 😉

Jeśli ten ośrodek energetyczny jest zablokowany – pojawiają się lęki, nieśmiałość, kompleksy, i co za tym idzie, u mężczyzn, ale kobiet także – znacznie pogorszone relacje z płcią przeciwną. Po prostu poprzez zablokowanie ośrodka energetycznego przy sercu, nie ma poprawnego transferu energii.

Medal ma jednak dwie strony.

Jeśli ten ośrodek energetyczny jest odblokowany i tym samym działa poprawnie – pojawia się śmiałość, pewność siebie, otwartość, komunikatywność. I, co za tym idzie – niezwykle łatwe nawiązywanie relacji z płcią przeciwną.

Powyższy schemat jest uniwersalny dla obu płci, ale silniej dotyczy mężczyzn.

Taki ośrodek energetyczny nazywa się „czarką”. Celowo unikałem na początku używania słowa „czakra” bo zostało ono zawłaszczone przez różnego rodzaju kulty new age.

Dochodzimy tutaj do kolejnych wniosków:
-Czy można być człowiekiem dobrym i zaangażowanym uczuciowo, z prawidłowo działającą czakrą serca, a więc człowiekiem śmiałym i towarzyskim? Można!
-Czy można być człowiekiem do szpiku kości złym i niezaangażowanym uczuciowo, ale z prawidłowo działającą czakrą serca, a więc człowiekiem śmiałym i towarzyskim? Można!

Kobiety, jak wiemy, garną do mężczyzn śmiałych i wykazujących cechy pokrewne – a więc z prawidłowo działającą czakrą serca, z prawidłowym przepływem energii.

Mogą to być mężczyźni, w znaczeniu ludzkim, „dobrzy”. A więc – uczynni, zaangażowani uczuciowo, dbający o kobietę, emocjonalni.

Ale mogą to być też mężczyźni w znaczeniu ludzkim „źli” – oschli, niezaangażowani uczuciowo, bez wrażliwości i empatii.

Czy już łapiecie, że widzenie świata przez nasze typowo ludzkie, emocjonalne kategorie, nie zawsze odpowiada temu, jaki ten świat jest naprawdę?

Emocje są językiem podświadomości. Mają one albo wektor dodatni (są pozytywne) lub ujemny (negatywne). Tymczasem Uniwersum, świat w którym żyjemy, jest znacznie bardziej skomplikowany – jest wielowymiarowy.

Na tym polega wzniesienie się ponad dobro i zło. Wszyscy, począwszy od potężnych państw, religii, korporacji, systemów ideologicznych, a kończąc na Twoich znajomych, rodzicach, bliskich – korzystają z tego języka podświadomości, jakim są emocje. Złe lub dobre. I za jego pomocą, chcą wywierać na Ciebie presję.

Tak więc nie do końca chodzi tutaj o nasze typowo ludzkie, emocjonalne postrzeganie dobra i zła. Dlatego mam prośbę do Was, szanowni Czytelnicy: nie wińcie kobiet za to, że dokonują takich a nie innych wyborów. Tu nie chodzi do końca o ich uwielbienie złych i egoistycznych dupków, ale o zwykłą drożność czakry serca. Gdy jest ona zablokowana, cała energetyka i sfera uczuciowa człowieka jest w ruinie.

Autor: Jarek Kefir

Jak zauważyliście, drodzy Czytelnicy, pojawia się u mnie mnóstwo artykułów autorskich.

Staram się tak redagować bloga, by zawierał jak najwięcej takich artykułów, gdyż wyszukiwarki je promują. Zasada jest jedna: im więcej artykułów autorskich na stronie, tym wyższa pozycja strony w wyszukiwarkach. I, co za tym idzie – więcej czytelników.

W nowy, 2014 rok wystartowałem z pełnią werwy i energii, jednak wyszukiwanie i redagowanie materiałów zajmuje pewien czas, którego mi zawsze brakuje. Taki to czas dzisiejszy.

Jeśli chcesz, możesz wspomóc finansowo to, co robię, przyczyniając się do zwiększenia efektywności mojego, ale też Twojego bloga, Kefir 2010 – bo Ty przecież jesteś moim Czytelnikiem ;)
Tutaj opisałem, jak to zrobić – link
A jeśli chcesz wesprzeć konkretny projekt zmian technicznych u mnie na blogu, które są niestety, płatne, możesz o tym przeczytać tutaj

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni – wyniki najnowszych badań

Kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni – wyniki najnowszych badań

Najnowsze badania dowodzą, że – wbrew powszechnie panującej opinii – to kobiety częściej pozwalają sobie na zdrady i romanse, pisze „Daily Telegraph”.

Według informacji brytyjskiego dziennika, 2 na 5 kobiet i jedynie 3 na 10 mężczyzn ankietowanych w ramach badań przyznaje się do zdrady. Czterdzieści procent spośród niewiernych kobiet przyznaje się do pocałunku z poznanym w klubie mężczyzną, a niemal jedna czwarta zdradzała partnera ze znajomym z pracy. Ponad połowa kobiet przyznaje, że uwielbia otrzymywać oznaki zainteresowania ze strony płci przeciwnej, zaś jedna trzecia pozwala sobie na flirtowanie. Według badań, to właśnie „flirtowanie, które wyrwało się spod kontroli” jest przyczyną przypadkowej, nieplanowanej zdrady ze strony jednej trzeciej ankietowanych kobiet. Jedna czwarta spośród 3000 badanych przyznała również, że ciężko jest im się oprzeć mężczyznom w mundurach, a 20 procent chętnie zdradziłoby partnera z mężczyzną reprezentującym autorytet. Kobiety najczęściej zdradzają wówczas, gdy nudzą się w stałym związku lub – jak przyznaje jedna na pięć zapytanych kobiet – gdy nieco zbyt wiele wypiły. Ponad 10 procent otwarcie stwierdza, że nigdy nie zamierza być całkowitymi monogamistkami, ponieważ „życie jest zbyt krótkie”.

Źródło: http://www.wprost.pl/

Niewierność, cudzołóstwo, zdrada – te słowa kojarzą się z grzechem i słabością. Uczciwe i godne pochwały jest pozostawanie w trwałym związku przez całe życie. Ale tak naprawdę jesteśmy zaprogramowani do rozwiązłości

Monogamiczni, wierni, stabilni, moralni – lubimy o sobie myśleć w ten sposób. Lubimy tak bardzo, że aby utrzymać taki obraz nas samych naginamy fakty, ba! nawet badania naukowe. Przykład? Bardzo proszę. W tym tygodniu w dwóch ważnych pismach naukowych: „Science” i „PNAS”, ukazały się niemal jednocześnie dwie prace tłumaczące monogamiczne strategie reprodukcyjne. Żadna z prac nie dotyczyła ludzi.

„PNAS” referował badania dotyczące ssaków naczelnych (zaliczamy do nich m.in. małpy człekokształtne, w tym nasz własny gatunek – Homo sapiens), „Science” – nieco szerzej – ssaków w ogóle. Tymczasem media zaszumiały. „Naukowcy wyjaśniają podstawy monogamii u ludzi!” – rozkrzyczały się nagłówki wcale szanowanych periodyków, żeby wspomnieć choć „The Independent” czy „Guardian”. I to prawda, oczywiście jesteśmy ssakami; jesteśmy też przedstawicielami naczelnych. Jednak trzeba to sobie powiedzieć wprost: nie o nas to była piosenka. Bo człowiek, jakkolwiek nie lubi o sobie tak myśleć, wielkim fanem monogamii nie jest. A jeśli już żyje w tejże, to bardziej ze względów ekologicznych czy religijno-społecznych niż z własnego, głębokiego przekonania (o predyspozycjach biologicznych nie wspominając). I do tego często w tej swojej społecznie narzuconej monogamii oszukuje.

(…)

Monogamia leży w ludzkiej naturze? Nic bardziej mylnego

Biologicznie zaprojektowani do rozwiązłości

Społeczeństw, które narzucają monogamię z przyczyn religijnych czy prawnych, jest na ziemi zaledwie ok. 20 proc. Czy ludzie trzymają się tych zakazów?

Ostrożne statystyki pokazują, że co dziesiąte dziecko wychowywane jest nie przez swego biologicznego ojca.

Znany amerykański antropolog Jared Diamond w książce „Trzeci szympans” wspomina o badaniach genetycznych, które w latach 40. XX wieku prowadzono w USA. Chciano poznać zasady rządzące dziedziczeniem grup krwi. I tak na oddziale położniczym szacownego amerykańskiego szpitala pobrano próbki krwi od tysiąca noworodków i ich rodziców. Prowadzący badanie nie mógł uwierzyć, kiedy okazało się, że w 10 proc. przypadków grupa krwi dziecka jako żywo nie mogła pochodzić ze skrzyżowania genów matki i ojca.

A to 10 proc., według dzisiejszej wiedzy, było mocno niedoszacowane. Podobne badania, choć bardziej zaawansowanymi metodami, powtarzano jeszcze kilkakrotnie, zawsze uzyskując wyniki między 5 a 30 proc.

Specjalistów (choć nie moralistów) to w ogóle nie dziwi. – Patrząc z biologicznego punktu widzenia, fizjologia człowieka nie sugeruje, byśmy mieli być istotami monogamicznymi – komentuje prof. Bogusław Pawłowski, kierownik Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Więcej: http://wyborcza.pl/