Etykieta: wiedza

Uwolnienie z iluzji matrixa jest trwałe i nieodwracalne. Wierzę że damy radę!

duchowosc-5

Przebudzenie się z iluzji matrixa jest trwałe i niesie nieodwracalne następstwa. Pisałem w poprzednim artykule, że dużo ludzi odczuwa obecnie polepszenie formy, nastroju, zrozumienia świata. Otwierają się nowe możliwości duchowe, zwiększa się ich moc. Kiedyś obudzisz się rano z poczuciem ogromnego spokoju, miłości w sercu, poczujesz wtedy, że tak wiele zrozumiałeś. I tak już zostanie.

Proces ten nie polega na tym co „łatwe, fajne i przyjemne„, a przynajmniej nie tylko na tym. Przebudzenie świadomości ma swoją mroczną stronę. Często jest tak, że uważając się za oświeconego, tak naprawdę schodzisz do piekła. By spotkać tam takich samych diabłów jak Ty – którzy tak samo uważają się za oświeconych i gardzą innymi, np „owcami” – czyli ludźmi niekumatymi. I te diabły, często podając się za tych którzy chcą Ci pomóc w uduchowieniu, pokażą Ci, bardzo brutalnie, to, co jest w Tobie nieuświadomione, zignorowane, nie przepracowane.

Cytat: „Przyzwyczajcie się do tego, ze im bardziej będziecie sobą, ze swoimi wadami i zaletami, tym większe emocje będziecie wzbudzać u tych, którzy są uwikłani w fałszywej tożsamości i udawaniu „świętych”. Jeśli ktoś ma na waszym punkcie obsesję, pragnie was oczerniać i niszczyć, to oznacza, że nie wy macie problem, tylko ta osoba. Reprezentujecie to, co w niej jest nieuświadomione i niezintegrowane. Nie przejmujcie się tym, tylko dalej róbcie swoje. Zawsze będą osoby przyjazne i wrogie. Grunt, żeby nie pozwolić tym ostatnim siebie zgasić. Naszym obowiązkiem jest chronić światło swojej duszy, bo ma prawo płonąć i określać siebie. Tej odwagi do chronienia i przejawiania własnej indywidualności uczymy się przez całe życie.”
Autor: Ciemnanoc.pl

Cytat: „Kiedy czujesz reakcję emocjonalną na czyjś rzekomy atak na Ciebie, to tak naprawdę sprawiasz, że Twoja wersja ich odzwierciedla Tobie to, że pewna część Ciebie czuje się tak względem siebie. W przeciwnym wypadku nie zareagowałbyś. Zaobserwowałbyś to. „O, interesujące”. I kontynuowała dzień. Ale jeśli reagujesz na to, to pokazuje Ci to „Hej, jakaś część Ciebie się na to nabiera, uważa to za prawdziwe, więc co chcesz z tym zrobić?”. Więc odpowiadasz: „Dziękuję, dziękuję, że ukazujesz mi, że nie kochałam siebie całej”. I kiedy naprawdę zaczniesz to robić to możesz zacząć dostrzegać, że nastawienie kogoś innego względem Ciebie może się zmienić, ponieważ to co zrobiłaś, to zmieniałaś swoją wersję ich w swojej rzeczywistości, aby była odzwierciedleniem tego, że kochasz siebie bardziej. […]

Czy uwierzysz w prawdę, którą jesteś, czy uwierzysz w prawdę kogoś innego, która nie ma z Tobą nic wspólnego? […] Za każdym razem, kiedy poczujesz się przestraszona tym co ktoś inny mówi o Tobie, czy reagując na czyjąś komunikację do Ciebie, zrozum, że jest to kolejna sposobność, aby poczuć wartość samej siebie i uwierzyć w siebie, i zrozumieć, że wiele razy, kiedy ktoś przychodzi do Ciebie i mówią coś, co zdaje się być jak atak na Ciebie, to tak naprawdę mówią Ci, że mają ten sam lęk i przenoszą go na Ciebie, aby dać Ci sposobność do zdecydowania czy jest to prawdziwe dla Ciebie. I to co Ty możesz potem zrobić to być na tyle dużą, aby utrzymać przestrzeń, aby pozwolić im, aby przekonali się, czy to musi być prawdziwym dla nich, kochając ich z powrotem za to, że pokazali Ci sposobność, aby kochać siebie bardziej.”
Autor: Bashar

Nabierając mocy możesz przyciągnąć tych, którzy będą chcieli to wykorzystać, wampirować na Tobie, gasić Twoje rozbłyskające światło. Postaraj się zawczasu ten moment uchwycić. Takie doświadczenie też jest cenne, bo pokazuje Ci to, że nie szanowałeś siebie, nie wierzyłeś w swoją samodzielność i moc. Z pewnością wyjdziesz z niego wzmocniony. Pamiętajmy zasadę, że kat szuka ofiary, ale z drugiej strony, ofiara podświadomie szuka kata.

To zaczyna się zmieniać wtedy, gdy przestajesz kierować się „owczym” lękiem przed wilkami. Gdy zaczynasz widzieć w dawnych agresorach przerażone, zlęknione i szarpiące się z życiem owce. W pewnym sensie, poprzez swój lęk i skrajnie niską świadomość, Ci ludzie są niewinni. To też są biedne ofiary systemu, które zaszczute w kąt, szamoczą się bezładnie i gryzą wszystkich wokół.

Nie oznacza to jednak, że nie możesz się bronić. Pisałem już – empatię, dobro i szacunek zostaw dla tych, którzy zasługują. Bo w drogę może wejść Ci osoba, która świadomie i z premedytacją wybrała zło i niszczenie innych. Lub wróg, który chce Cię zniszczyć. Jeśli nie odpowiesz tym samym – czyli złem, przemocą, okrucieństwem – możesz stać się kaleką, stracić majątek, stracić bliskich, doznać ogromnej traumy, zginąć.

Ten świat ma naturę męską (ale w jej patriarchalnym negatywie), agresywną, ignorancką. Jeśli ktoś nie akceptuje tej natury, to wtedy ten świat wali go po mordzie. Często dosłownie, np na ulicy. Sztandarowym przykładem takiej postawy to „słodko-pierdzący” wyznawca new age, lewicowy aktywista promujący naiwną i wypaczoną tolerancję, który zostaje pobity i okradziony przez islamskiego imigranta. Słowem: jest to osoba, która po otrzymaniu ciosa w jeden policzek, nadstawia drugi, zamiast się bronić i np zabić agresora.

Jak mawiała bliska mi osoba, nie jesteśmy jednak zwierzętami, gdzie słabszy automatycznie skazany jest na śmierć. Jesteśmy ludźmi, którzy poprzez ataki, poniżenia, agresję ze strony innych, używając mocy swojej świadomości, mogą wznieść się wyżej niż agresorzy. Wyżej, niż kiedykolwiek agresor czy wilk może się wznieść. Wilk wyzyskuje, nęka, straszy i czasami zagryza owce. Ale wilk nie może latać w przestworzach jak orzeł, nie może sięgać gwiazd. Jest w pewnym sensie uzależniony od tych owiec. Orzeł z kolei nie może za bardzo bronić się przed ciężką i toporną owcą, jeśli zamiast latać – człapie na Ziemi razem z tymi owcami.

Dzięki rozumieniu, dzięki zdobywaniu wiedzy, dzięki przepracowywaniu traum i cieni, dzięki tak naprawdę tym trudnościom – mamy możliwość transformacji, czyli przemienienia cienia w światłość, i co najważniejsze – przemienienia słabości w siłę. Dzięki temu że, jesteśmy niezależnymi istotami, nikt inny jak my nie może zdecydować o naszym własnym życiu, nikt nie decyduje o wyborach, nikt nie decyduje o tym jaką wiedzę ta osoba poznaje, tylko my. Często Ci, którzy byli „słabi„, „przegrani„. Więc jak byśmy nie byli poniżeni w życiu, możemy wszystko.

Akceptacja złej natury tego świata nie oznacza faktu, że zaczynasz grać tak jak ta natura każe. Owszem, możesz wybrać drogę służbie naturze – czyli drogę zła, przemocy, rywalizacji, psychopatii, drogę bycia prymitywnym samcem alfa lub zimną suką. Bo takie wartości natura premiuje. Z tym, że jest to negatywny wariant wewnętrznej siły, nazywanej czasami „patriarchalną„. Jest to siła pozorna, wywodząca się z lęków, kompleksów, traum, które zostały zepchnięte głęboko do podświadomości. I teraz są one maskowane prawilnością, agresją, samczym poczuciem siły, mafijnym honorem. Jest to tak naprawdę… słabość chłopca, tylko że silnie wyparta i silnie maskowana.

Psychologia opisała tę dresiarsko-stadionową mentalność, której hołduje większość mężczyzn, wzdłuż i wszerz. Ktoś wymyślił żart, że zawsze gdy jakiś facet próbuje zgrywać silnego samca alfa, to gdzieś tam jego była patrzy na to (np na facebooku) i pęka ze śmiechu. Siła, moc i męskość mają też wariant pozytywny. Paradoksalnie, rodzi się ona ze słabości, która zostaje pokonana i przetransformowana. Trzeba ogromnej odwagi i siły ze strony mężczyzny, by tę dresiarsko-stadionową mentalność zanegować i odrzucić. Bo tak naprawdę nie odrzucasz wtedy pozytywnej męskiej siły, ale odrzucasz siłę negatywną. Czyli lęki i kompleksy małego chłopca, wewnętrznego dziecka, maskowane agresją.

Pozytywna męska siła to pomaganie innym, inspirowanie innych, przekazywanie im wiedzy. O ile inni wyrażają na to zgodę i autentycznie tego chcą – jest to bardzo ważne zastrzeżenie. W przypadku relacji damsko-męskich, jest to stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich położenia i tego, jak ich siła została ograniczona przez system, przed tysiącami lat. Mężczyzna którego cechuje siła negatywna – będzie chciał kobietę kontrolować, ograniczać. Będzie niechętny jej rozwojowi, wzroście, sile. Będzie się źle czuł przy kobiecie inteligentnej, pełnej mocy, potężnej. Będzie chciał ciągle dominować, mieć rację, wtrącać się, być tym lepszym.

Mężczyzna który przetransformował negatyw w pozytyw, a słabość w siłę, będzie się starał i chciał, by jego kobieta też była silna i potężna. Nie będzie mu przeszkadzało to, że w pewnych sferach jest silniejsza. Jeśli jest silniejsza – to będzie chciał się od niej tego czegoś uczyć, by też stawać się silniejszym i lepszym człowiekiem. Chętnie przyzna jej rację, jeśli rzeczywiście ją ma, i jeśli umie ją w fajny sposób uzasadnić. Bo po co ta cała męska duma? Przecież to tylko komplikuje życie i uniemożliwia uczenie się.

Światem rządzi prawo woli, siły i mocy. Jak i miłości podług woli. Dopiero gdy masz ową pozytywną siłę, możesz nadać nowej jakości wartościom takim jak miłość, empatia, szacunek, miłosierdzie. Z jednej strony, nie będą one nacechowane tym samczym, stadionowo-dresiarskim prymitywizmem. Z drugiej strony, nie będą one naiwne, „bezzębne„, nie będą takie „telewizyjne” czy też „unio-europejskie„. Będą one wyrazem Twojej siły i mocy.

To co opisałem, jest jedną z najtrudniejszych ścieżek rozwoju. Godzi ona dwa bieguny, z pozoru trudne do pogodzenia. Czyli siłę, potęgę, moc, dumę, z wrażliwością, empatią, miłosierdziem, miłością i innymi wyższymi wartościami. Wyższe wartości – przypominam.. – nie biorą się z natury, ale biorą się one z boskiej iskry wewnątrz nas. Z oświeconego umysłu, serca i duszy, które pragną czegoś więcej, niż znanych z natury niskich wartości. Takich jak zwierzęca walka o przetrwanie, takich jak zjadanie i zagryzanie słabszego, takich jak mentalność niedoboru, rywalizacja i przemoc.

Bo są jakby dwie ścieżki. Możesz z jednej strony, rozwijać siłę i moc bez wartości wyższych (empatia, miłość) i być np bankierem, kapitalistą, złoczyńcą, psychopatą, czarnym satanistą, czarnym magiem itp. Z drugiej strony, możesz rozwijać wartości wyższe pomijając siłę i moc – czyli stajesz się wtedy takim naiwnym, bezzębnym pseudo-empatą. I będziesz za to obrywał od tych wyżej wymienionych złoczyńców, bo wszechświat będzie chciał Cię czegoś nauczyć, będzie chciał, byś jednak zdobył ową siłę i moc, poprzez trudne doświadczenia.

Obie postawy rodzą pewne ograniczenia i obie przynoszą zło. Postawa pierwsza – siła i moc bez miłości i empatii, to inaczej postawa elit. Przyniosła ona światu niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi na przestrzeni eonów czasu. Postawa druga – naiwna i głupiutka empatia – jest wykorzystywana właśnie przez te elity, jak i przez zwyczajnych, powszednich agresorów i chamów. Wystawia ona Ciebie na ataki, wampiryzm, na przysłowiowe jebanie w dupę. Dopiero gdy pogodzisz i połączysz ze sobą te dwie postawy, te dwa przeciwne bieguny – zyskasz pozytywną siłę, jak i miłość, która nie będzie słabością, ale potęgą.

Cytat: „Szczęście może pochodzić wyłącznie z twego wnętrza i jest wynikiem twojej miłości. Kiedy uświadomisz sobie, że nikt inny nie może sprawić, że będziesz szczęśliwy i szczęście jest owocem twojej miłości, staniesz się mistrzem w największe sztuce – sztuce miłości. Tylko kochając i akceptując siebie takiego, jakim się jest, można zaistnieć naprawdę i wyrazić swoją osobowość. Nie powinien udawać kogoś innego. Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, zawsze poniesiesz porażkę.”
Autor: Don Ruiz Miguel

Cytat: „Nie jesteśmy jako ludzie, społeczeństwo, uczeni nigdy przenigdy… Obrony. Agresorów jest mnóstwo – od poszczególnych ludzi, poprzez ideologie, poprzez korporacje, aż po religie itp itd. Ale nikt (prawie nikt) nie uczy swojego dziecka obrony. Czy poczucia wewnętrznej siły i umiejętności słuchania swojego wnętrza (myśli i jak ktoś ma dostęp to też serca). Nie uczy się nas bycia niezależnym emocjonalnie, finansowo. Nikt tego nie uczy, podstaw tego, że to daje w życiu komfort i spokój. Właśnie to, umiejętność obrony. Zauważ – szkoły obrony fizycznej, tzn. jakieś szkoły gdzie się trenuje obronę przed napastnikiem, złodziejem, mordercą – są. Ale jeśli chodzi o obronę emocjonalną – nie ma nic, wszyscy milczą, nie usłyszysz nigdzie ani piśnięcia o tym. To tak samo jak ostatnio sobie myślałam – wiele osób by powiedziało że jak są wampiry emocjonalne i Cię chcą zwampirować, zabrać Ci energię, to trzeba im dać tą energię, bo oni są biedni i jej nie mają i dlatego muszą brać ją od innych.

Ok – ale dlaczego w takim razie nikt nie mówi, że jak okrada cię choćby na ulicy kieszonkowiec, to Ty musisz mu dać choć trochę swoich pieniędzy, bo przecież on taki biedny, to Ty mu daj z własnej woli. I co? Skoro nie mamy obowiązku dawać złodziejowi z chęcią swoich pieniędzy, to dlaczego mamy dawać swoją energię wampirowi albo służyć państwu, systemowi, kapitalistom np poprzez płodzenie dzieci i zwiększanie potęgi tego państwa poprzez to? Dlaczego mamy swoje pieniądze i swoją energię dawać komuś? To jest właśnie manipulacja – manipulacja która mówi, że masz u kogoś dług. Nie masz. Będą Ci wmawiać że masz dług, że musisz cierpieć dla innych. Bo po prostu wtedy skurwiele którzy nie cierpią za innych, sobie tą energię od Ciebie – bezpośrednio czy pośrednio – wezmą i będą się dobrze bawić w życiu

Jesteśmy bowiem jak flaga na wietrze, kierowani myśleniem innych, ich światopoglądem ich agresją, ich autorytetem, ich poniżaniem nas, itp itd. A jak nie mamy obrony, to jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, żeby wielu z nich nie wysysało z nas energii (wysysają bo nie mamy obrony, nie umiemy się bronic), to słuchać ich mniej lub bardziej. I tak oto człowiek staje się mniejszym czy większym niewolnikiem na poziomie mikro. Jego życie nie należy do niego, jego siła jest zdławiona. I wskazywane jest jednocześnie że siła jest za zewnątrz poza nim – los, bóg, przeznaczenie, konserwatyzm, że: „tak czeba”.

No i zobowiązania – każdy jest subtelnie ale i regularnie „zapewniany” że żyje dla innych – rodziny, dzieci, małżonka, państwa, narodu, tradycji, ekonomii, systemu. Taki człowiek bez umiejętności obrony, bez świadomości „Ja rządzę moją rzeczywistością, sobą, moim życiem – w 100% i nigdy mniej”, boi się wampirów energetycznych. Którzy czyhają na takich „słabych buntowników”. Stąd się wzięło określenie często humorystycznie przytaczane – „chcę ale się boję”.

Człowiekowi zabrano jakiekolwiek poczucie sił, niezależności, jedności z Bogiem, itp itd, powiedziano mu że nie ma siły. A to kłamstwo. Bo ma ogromną siłę. No ale wiadomo – żeby system trwał to wszystkich trzeba osłabić poprzez edukację i w ogóle „konserwatyzm”, bo nie wiadomo co za Hitlerek wyrośnie z niektórych. Albo zwykły debil jakich pełno. I jak on by się dowiedział że ma taką moc, a to by było po ludzkości. To jest patrzenie w skali makro – elity, illuminatów. Ale ze skali mikro – jednostki powinny dochodzić do tej wiedzy i się uwalniać, wzmacniać. Zresztą i tak będą się dowiadywać, tak jak my. Większość nie chce się dowiadywać i chwała im, bo idioci nie mogą mieć takiej wiedzy!.”
~Autor: Agata

Autor: Jarek Kefir, także z inspiracji i wsparcia bliskich osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Uwolnienie się z systemu (matrixa) jest możliwe!

czym-jest-przebudzenie

Co oznacza słowo „przebudzenie„? Zostało ono mocno przerysowane przez różnego rodzaju wyznawców new age i ezoteryków. Postaram się trochę to sprostować.

Jazda na rowerze jest jedną z umiejętności jakie możesz zdobyć, ale nie rodzisz się z tą umiejętnością. Możesz, ale nie musisz się jej nauczyć. Wielu ludzi przecież nie umie i nie chce jeździć na rowerze. Aby się nauczyć, musisz puścić uchwyt kontroli, bo jadąc rowerem, samochodem czy innym pojazdem, steruje Twoja podświadomość (dusza). Musisz też pokonać lęk, np przed upadkiem, przed tym, że nie dasz rady.

Zastanówmy się chwilę nad kilkoma hipotetycznymi i tylko z pozoru śmiesznymi pytaniami. Czy jakaś religia uzurpuje sobie prawo do monopolu na naukę jazdy na rowerze? Czy jakaś religia uważa, że nauka jazdy na rowerze jest zła, demoniczna, że nie podoba się Bogu? Przecież tyle jest upadków, złamań, wypadków na rowerze! Toż ten rower to dzieło szatana! Czy nauka jazdy na rowerze jest ukrywana przed ludźmi?

Analogicznie jest z naukami duchowymi (Occult) i przebudzeniem. Jest to stworzona przez naturę / boga „opcja” organizmu / duszy ludzkiej. Możesz z niej korzystać, ale wcale nie musisz. Z tym, że jeśli nie chcesz z niej korzystać, jeśli nie chcesz zdobywać wiedzy, przepracowywać traum, stawać się lepszym człowiekiem, poszerzać świadomości – to Twoim życiem rządzi program bazowy. Dość lichy. Można nazwać go „karmanem”, podświadomością, programami natury, przeznaczeniem – to w sumie jedno i to samo.

Cytat: „Piszesz Jarek że te niedobory są powodowane przez jakąś Świadomość, która stworzyła, albo zarządza tym całym Światem. Masz rację. Ja to nazywam powiedzmy czynnikiem X. Ów czynnik X sam to wszystko stworzył i nadal sam tym wszystkim zarządza. Sam to wszystko nadal tworzy i kontroluje.

Tym całym światem rządzą trzy darwinowskie zasady: rozrodczość, zmienność i walka o byt. O byt walczą nie tylko istoty żywe, ale i programy, ideologie, religie i inne egregory. Przy rozmnażaniu jest aż nadmiar komórek rozrodczych. Braki zaczynają się dopiero wtedy, gdy wszystkie organizmy zaczynają się masowo rozmnażać i równie masowo się odżywiają. W całej tej Przyrodzie panuje zawsze równowaga biologiczna. Dotyczy to roślin, zwierząt i nas ludzi. Gdy jakiś gatunek rozwinie się nadmiernie, to zaczyna zaraz brakować mu żywności i rozwój osobników powoli spada dotąd, aż cała ta piramida żywieniowa ponownie się ustabilizuje.

My jako ludzie wielokrotnie naruszyliśmy owe prawa natury. I dlatego ponosimy teraz tego skutki. Wyobraźmy sobie jakiś kraj. Tam ludzie mnożą się bez umiaru. Zaczynają tam głodować. Do tego dochodzi nieurodzaj. Ludzie masowo wymierają tam z głodu. W dzisiejszym świecie my od razu posyłamy tam jedzenie. Albo ci głodujący w krajach biednych masowo migrują do krajów bogatych. I dany naród znowu się rozmnaża. Musimy karmić głodnych. Musimy pomagać głodującym. Ale dokąd nas to zaprowadzi?

Tu już pojawiają się liczne dylematy. Są one głównie natury moralnej. Czynnik X takich dylematów nie ma. Jego nie interesuje śmierć jednostek. Nawet wówczas gdy umrą z głodu miliony. X realizuje jedynie swój program. Kodem głównym programu realizowanego przez X jest stabilizacja systemu, którym X zarządza. To i tylko to on cały czas realizuje. A to, że ta realizacja programu przez X nas unieszczęśliwia to nasz problem.”
Autor: Erika Necker

Program ten to wychowywanie słabo rozwiniętej poprzez ból i cierpienie, z niewielką domieszką przyjemności. Niewielką – bo trzeba dać choć trochę radości takiej duszy, by np nie popełniła samobójstwa. Choćby to była tylko butelka piwa. No i program ten oznacza także wyrównywanie energii – kary są przydzielane przez mechanizmy korygujące natury, za zachwianie równowagi energetycznej. A tu na Ziemi odbywa się to często gwałtownie. Program ten musi istnieć – jest konieczny dla dusz które śpią głębokim snem. Coś je musi prowadzić przez ziemskie lekcje.

Gdy zaczynasz się przebudzać, to rośnie Twoja świadomość, uważność. Nawet gdy jedziesz tramwajem czy wykonujesz inne rzeczy, możesz to odczuwać. Dostrzegasz więcej szczegółów. Nie jesteś w stanie tego półsnu, nacechowanego bezwiednymi i automatycznymi, najczęściej przykrymi myślami. Złe emocje coraz rzadziej i coraz słabiej biorą Cię w swoje bezwzględne posiadanie. Powoli to Ty stajesz się panem emocji, a nie ich poddanym. To właśnie wtedy przeznaczenie, czy karman coraz mniej rządzi Twoim życiem. Coraz więcej masz wolnej woli. Otrzymujesz coraz większe prawo ingerencji w Rdzeń – czyli w hologram zwany Ziemią.

Od razu trzeba zaznaczyć, że wielu, o ile nie większość ludzi, ma wbudowaną systemową blokadę przed wiedzą, przed poszerzeniem świadomości, przed przebudzeniem. To właśnie te osoby, które na wszelkie sugestie z Twojej strony reagują gwałtownie. Modele takich reakcji są trzy – ośmieszanie („oszołom nie zna życia„), lęk („to diabelstwo, szatańska wiedza, coś społecznie szkodliwego i wywrotowego„), czy agresja („jak on śmiał podnieść rękę na tradycyjne wartości„). Co robić w takich sytuacjach?

Obowiązuje tu jedna, jedyna zasada – nie dopuszczać do nich. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Wybadaj jakie dana osoba ma poglądy. Jakimi wartościami się kieruje. Czy jest przywiązana do tradycyjnych, odchodzących wartości? Religia, konserwatyzm, lub druga strona tego samego przecież medalu – fanatyczny, lewacki ateizm? Jest materialistą, czy może interesują ją głębsze wartości? Spotykaj się z nimi, żartuj, tańcz, pij wódkę, słuchaj muzyki, spędzaj czas wolny.. Ale stosuj zasadę nieingerencji. Lub chociaż minimum ingerencji, bo z drugiej strony, obowiązuje też zasada z poniższego obrazka.

duchowosc

Możesz zasiać ziarno wiedzy, i wcale nie chodzi tylko o jakąś skomplikowaną, ezoteryczną wiedzę. Ale tu musisz delikatnie wyczuć poziom na jaki znajduje się rozmówca, czyli wyczuć na ile masz prawo ingerować. W końcu rozwój następuje etap po etapie. Jak wchodzisz po schodach, to wchodzisz na raz po jednym, dwóch, rzadko po trzech stopniach. Ale wtedy dostajesz zadyszki. Nie wchodzisz za jednym razem po 10 schodach, bo człowiek nie ma takich możliwości. To oczywiście metafora odnosząca się do rozwoju świadomości. Z grubsza wygląda to tak, że pozwól sobie być sobą. Pozwól też, by inni byli sobą.

By mieli swoje poglądy, przekonania, nawet błędne. By robili to, co chcą, nawet jeśli to głupie, destrukcyjne. By doświadczali swoich lekcji życiowych, nawet jeśli Tobie wydają się idiotyczne i niepotrzebne. Pomóc możesz tylko temu, kto chce pomocy i kto jest gotów ponieść trud zmiany. Wie to nawet tradycyjna, akademicka psychologia. To jest rozwiązanie tej zagadki, która dręczy wielu ludzi. Np dlaczego dobry i uczuciowy mężczyzna jest ze złą i wredną kobietą?

Albo dlaczego wrażliwa kobieta jest z umięśnionym i wytatuowanym draniem, który zdradza, pije i bije? I dlaczego taki człowiek nie odejdzie od takiego toksycznego partnera? Odpowiedź brzmi: bo takie doświadczenia wybrała jego dusza, i tu na Ziemi pilnuje ich karman / podświadomość / przeznaczenie. Możesz się wzbijać na wyżyny argumentacji i logiki, ale to nic nie da. Umysł takiego człowieka cierpi katusze, ale jego młodziutka i niedoświadczona dusza cieszy się i śpiewa, bo zdobywa cenne informacje i lekcje.

Świat naprawdę da sobie radę bez próby ratowania i pomagania ludzi, których uratować i pomóc się nie da, a nawet nie trzeba. Da sobie też radę bez Twojego lęku, zamartwiania się spiskami politycznymi, wojnami, tym jak działa matka natura (czyli matrix, system) i innymi sprawami na które nie masz wpływu. Od świata trzeba się trochę, mówiąc brzydko – odpierdolić. Dopiero wtedy człowiek zaczyna się zmieniać i dopiero wtedy może… zmieniać świat. Jest to paradoksalne, ale logiczne. Bo nacisk siłowy, czy chęć by ludzie lub świat zmieniali się na siłę, nigdy nie przynoszą dobrych rezultatów.

Cytat: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

Czy zauważyłeś, że wiele ludzi interesujących się naszymi tematami, poszerzających świadomość, staje się coraz bardziej spokojna? Wiedzą i rozumieją coraz więcej, są bardziej optymistyczni, pogodzeni ze sobą, z ludźmi, światem. Zauważyłem to u siebie, u bliskich mi osób i u wielu czytelników. Kiedyś obudzisz się rano czując ogromny spokój, ulgę, bezgraniczną miłość w sercu. I tak już zostanie. Będziesz wiedział i czuł, że właśnie się dokonało. Że zrozumiałeś.

Po dawnych traumach i lękach nie pozostanie ślad. I to będzie nasze przebudzenie. Tylko tyle, chciałoby się powiedzieć. Ale jednocześnie aż tyle. Życiorysy wielu z nas zmierzają ku temu coraz szybciej i szybciej. Obecnie ja i wielu z nas odczuwa jakby przebłyski tego stanu – nie zawsze i nie tak intensywne. A reszta? Będzie miała po prostu swoje życie, swoje lekcje, swoje troski. Dołączą do nas później, w tym, lub w przyszłych wcieleniach, za 10, 20 lat, lub po wielu eonach czasu.

Co możesz zrobić dla siebie i innych podczas tego procesu? Staraj się nie zasilać emocji negatywnych. Wszechświat nie opiera się na rozumowej wiedzy, ale na czuciu. Jeśli masz dobry nastrój, dobrą energię – podziel się nią z innymi. Wtedy się pomnoży. Szczególnie widać to wtedy, gdy jesteś autorem i czyta Cię pewna grupa ludzi. Wpisy z negatywami, spiskami, o wojnach, katastrofach, przepowiedniach, islamie – są wampiryczną, energetyczną czarną dziurą. Zasysają energię z Ciebie, od czytelników, i transferują ją.. No właśnie, gdzie? Jeśli interesujesz się ezoteryką to możliwe że znasz odpowiedź.

I tu nie ma znaczenia czy ta czarna energia pochodzi od TVN 24, od Gazety Wyborczej, od wSieci, czy od medium alternatywnego z teoriami spiskowymi. Ten gigantyczny „odkurzacz” który zasysa energię zła i cierpienia z całej planety, jest bardzo oportunistyczny i niewybredny. Cóż. Jesteśmy dosłownie „wpierdalani” przez „coś” (nikt nie wie dokładnie przez co), jeśli na to pozwalamy swoimi złymi emocjami i energiami. Ale cała natura, polityka, działania elit, ekonomia – są od początku do końca zaplanowane tak, by to coś miało swój pokarm w postaci energii zła i cierpienia. Wielu ludzi publikujących demaskatorskie treści nieświadomie uczestniczy w tym procederze – i wspiera to, co nazywają oni NWO lub systemem. „Boże, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Bo prawda jest też taka, że jeśli dojdziesz do porządku ze swoimi emocjami, generowanymi energiami, jeśli przestaniesz siłowo napierać na świat, na ludzi, jeśli przestaniesz wyrażać niezadowolenie, niezgodę, wkurzenie, obrażenie na świat – to nic Cię nie ruszy. I nic nie będzie wpierdalać Twojej energii. Sam poczujesz to, co ja, lub poczujesz jeszcze więcej. Energii i spokoju będzie bardzo dużo. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc. Gdyby owce zrozumiały pewne rzeczy i zmieniły się, to wilki (te ludzkie i te energetyczne, astralne) musiałyby przejść na wegetarianizm i poluzować system. Póki co, poprzez przebudzenie możemy dokonać tego w naszym własnym, indywidualnym zakresie.

Cytat: „Teraz globalnie jest czas, gdy ludzkość zaczyna budzić się z poziomu ofiary. Wchodzi w bunt, opór, walkę. Oczy chodzą dookoła i mówi człowiek – ten winny, ksiądz, polityk, jaszczur, kosmita, muzułmanin, religie, władza, urzędy, Niemcy, Ukraińcy, Ruscy, mąż, kochanka męża, ojciec, syn.. itp itd. Osoby, które znajdują wroga, przeciwnika wyładowują tylko całą skumulowaną energię ofiary. Nie jest ważne kim będzie przeciwnik, zawsze jakiegoś się znajdzie.Umysł szaleje, będziemy bronić swoich praw, my im pokażemy, nie damy się, ten winny, tamten winny, och i ach i dualność trwa. Ludzie ci nie wiedzą, że to tylko etap i dobrze byłoby, aby skończył się jak najszybciej, gdyż żadna walka, ani żadne zwycięstwo nie da im spokoju wewnętrznego. Nie wiedzą, że są jak dzieci w piaskownicy, które do tej pory odgrywały rolę ofiar, gdyż nie miały zbyt dużej samoświadomości i decyzyjności, teraz jednak wstały i rozpoczęły walkę z dziećmi, które sypały im piasek na głowę.

Czy to jest wolność?”
~Elen Elijah / epokaserca.pl

Zapraszam do obejrzenia poniższego nagrania video:
10 oznak duchowego przebudzenia

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!

empatiaWszyscy znamy hasła wzywające do szanowania każdego człowieka. Do dawania miłości i dobra każdemu człowiekowi. Wszyscy znamy też hasła o tym, że powinniśmy porzucić podziały religijne, narodowościowe, rasowe. Że nadchodzi globalna świadomość, a ludzkość jest jedną wielką rodziną. I że ten, kto nie popiera tych haseł, zamieszczanych razem z łzawymi i kolorowymi grafikami, jest mało uduchowiony i ma zamknięte serce.

Owszem, te hasła są piękne, można się wzruszyć czytając ich założenia. Są jednak dwa „ale„, które są nie tyle języczkiem, co jęzorem u wargi. Po pierwsze – hasła te są wykorzystywane przez cynicznych ludzi z kręgu elit, którzy wykorzystują je do swoich celów. Po drugie – trzeba mierzyć siły na zamiary. Źle wykorzystana empatia, bez znajomości twardych realiów świata, często czyni jeszcze więcej zła, niż zupełna bierność. „Empatia bez znajomości realiów” – to bym dopisał do słynnych „siedmiu zagrożeń ludzkiej natury„, sformułowanych przez Gandhiego.

Empatia, dobro, prawda, wiedza, szacunek, człowieczeństwo – powszechnie uważa się, że należą się one każdemu bez wyjątku, niejako a priori. Jest to jeden z największych i najbardziej niewybaczalnych błędów ludzkości. Przede wszystkim, na te wartości należy sobie zapracować, swoją postawą, czynami, wyborami, wiedzą, szczerą chęcią do zmiany siebie na lepsze. Jeśli dajesz je niewłaściwym osobom, które na nie nie zasługują – depczesz te wartości, kurwisz nimi. Popełniasz wtedy zbrodnię, bo zasilasz zło energią, wiedzą itp itd. Przyczyniasz się też do kryzysu wartości tak samo, jak osoby zupełnie bierne.

Jeśli dajesz je człowiekowi, który świadomie i z premedytacją wybrał służbę złu – jesteś współodpowiedzialny za to zło. Tzw „owce” są przerażone, gnane lękiem i zupełną niewiedzą, i nie są świadomie złe, choć bardzo często popełniają złe czyny. Prawdziwym problemem są ludzie którzy wybrali zło świadomie. Dalej: jeśli dasz te pozytywne wartości swojemu zadeklarowanemu wrogowi, mając nadzieję, że on się zmieni – to zasilasz go pozytywną energią. Dzięki temu ma jeszcze więcej sił, by szkodzić Tobie.

Jeszcze odnośnie człowieczeństwa – ono też nie należy się a priori. Do bycia w pełni człowiekiem nie wystarcza urodzenie się jako Homo Sapiens. Zasada jest prosta – im bardziej przezwyciężasz swoją zwierzęcość, niewiedzę, ignorancję, nieświadomość – tym bardziej zasługujesz na miano Człowieka. Natura, czyli program zwierzęcy – to inaczej zło (w dużym uproszczeniu). Ona chce nas trzymać krótko przy sobie, w nieświadomości i niewiedzy. Zależy jej tylko na przedłużaniu gatunku i ekspansji. Człowiek ma zaś powinność wzniesienia się ponad zwierzęcą naturę.

Wspólnym marzeniem duchowości i nauki jest właśnie bycie czymś więcej niż zwierzaczkiem. Wspólnym ich marzeniem jest także lepsze i piękniejsze życie, niż zaprojektowała nam zwierzęca natura. Przejawia się to np poprzez ochronę słabszych, którzy w czasach bliższych naturze (np jeszcze w 19 wieku) nie przeżyliby. Matce naturze wystarczyłoby, gdybyśmy dalej żyli na drzewach. Nam, ludziom, mającym w sercu iskrę Boga, to już nie wystarczy. Samo zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia i koła było wielkim wzniesieniem się ponad naturę. Zostało to przekazane w symboliczny sposób w mitach – np o Prometeuszu dającym ludzkości ogień, czy o Lucyferze niosącym światłość.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Czy widząc w telewizji płaczące syryjskie dziecko, pomógłbym mu? Nie, nie pomógłbym. Ponieważ znam realia tego świata i taka głupiutka „telewizyjna empatia” przyniosłaby więcej szkód niż pożytku. Pomógłbym temu dziecku, dał azyl, a ono za 10 lat biłoby moje dzieci w szkole jako członek muzułmańskiego gangu, bo tak zostało wychowane przez islam. Poza tym bardziej zależy mi na tym by nakarmić polskie głodne dzieci a ich rodzicom dać godne zarobki i tańsze mieszkania. No i uważam, że nasze liberalne, tolerancyjne i oświecone wartości powinny być chronione przed ludźmi, którzy ich nie znają i są im bardzo nieprzychylni.

Cytat: „Wszyscy wiemy, że jajko otwiera się samo, od środka. Otworzyć je od zewnątrz oznaczałoby zabicie znajdującego się w nim życia, dokonanie gwałtu na naturalnym procesie powolnych, dojrzałych narodzin. To samo dzieje się z nieświadomością: jej wizje są jasne o ile są postrzegane od wewnątrz, jeżeli dana osoba przyswaja sobie prawdy jako własne. Dochodzi wòwczas do przebudzenia, do samouświadomienia.
Ale jeśli powiemy jakiejkolwiek osobie prawdę prosto w oczy, rozebraną z wewnętrznej miłości, poczuje się ona zgwałcona (jak bardzo nie mielibyśmy racji, osoba zamknie się w sobie na tę oczywistą prawdę). Bardzo niebezpiecznie jest pokazywać innym ich ciemną stronę z zewnątrz, bez miłości i wewnętrznego zrozumienia. Wpadają w rozpaczy i mogą nawet stać się gwałtowne dla samoobrony.Tracą życie jak zawartość rozbitego jajka. Nie budzą się lecz szczelnie zamykają we własnych złudzeniach. „Jajko nieświadomości” może wykluć się jedynie na drodze medytacji, introspekcji i porównań. Wtedy nieświadomość otwiera się w sposób naturalny, bez brutalnego przymusu.”
Źródło: Yin-Yang (duchowosc uniwersalna)

Powyższe cytaty mówią też o tym, co poruszałem na początku wpisu. Ja ten błąd wiele razy popełniłem. Starałem się wpłynąć na osobę która nie chce mojej ingerencji, i dać wiedzę temu, kto nie jest na nią gotowy. Co oczywiste, ponosiłem tych błędów konsekwencje. I wcale nie chodzi tutaj tylko o tak oczywisty, niechciany napór na drugiego człowieka. Ale także o całość naszej postawy.

Jeśli nie akceptujesz ludzi, świata, systemu takimi jakie one są – to zostanie to przez nich zauważone. Jeśli jest w Tobie postawa wroga, pełna chęci zmieniania innych na siłę, to ludzie to podświadomie wyczują i także będą reagować agresją, mniejszą lub większą, różnie się objawiającą. Trzeba pozwolić ludziom, by byli sobą. By mieli swoje wierzenia, doktryny, przekonania. By popełniali swoje błędy, nawet jeśli Tobie wydają się one idiotyczne. To są przecież ich lekcje. Wtedy ludzie to wyczują i pozwolą Ci być.. sobą.

U mnie takie wydarzenie miało miejsce na wiosnę zeszłego, 2016 roku. Dawne wampirki nagle przestały mnie nękać, nawet jeśli dalej musiałem z nimi przebywać, np pracować. To było jedno z najbardziej szokujących, pozytywnie, potwierdzeń, że te prawa i zasady naprawdę działają. Zobaczyłem i odczułem to na swojej skórze. Jest to taka zasada nie ingerencji w system. Zauważ – inni ludzie mają swój system. I niech go mają, on jest im, a także Tobie potrzebny jak tlen – by nie było jakiejś niewyobrażalnej anarchii i rozlewu krwi.

Jeśli chcesz, to niejako możesz stworzyć swój własny system. Będziesz dalej ze społeczeństwem, ale nie będziesz podlegał jego negatywnym wpływom. Inni, powołując się a tradycję, religię, zwyczaje, naród – nie będą w stanie narzucić Ci tego, czego nie chcesz. Będziesz mniej obecny w strukturze społecznej, nie będziesz bezgranicznie służył temu systemowi. Weźmiesz to, na co masz ochotę, to, co Cię rozwinie, nauczy, odpręży, uszczęśliwi, o ile to udźwigniesz (np finansowo). Będziesz miał więcej sił i energii, by zmieniać i ulepszać swój własny mini-system, z ludźmi którzy podzielają Twoje wartości. I właśnie tak zmienisz świat.

Nie da się niemowlęciu dać leku na całe zło tego świata. Skoro ludzie są jacy są, to trzeba dawać im takie recepty i środki zaradcze, na które są gotowi. Główna zasada działania ludzkich podsystemów jest taka: To, co daje Ci bezpieczeństwo, jednocześnie odbiera Ci coś na innym polu – najczęściej wolność, możliwość rozwoju i pieniądze. Jednak tak często to, co nam wydaje się czymś ograniczającym, innym ludziom przynosi ukojenie i uspokojenie. Tak, zgoda, jest to iluzoryczne, ale często jest to jedyne, co można wdrożyć.

No i czy ukojenie można uznać za iluzoryczne? Ono jest prawdziwe niezależnie od tego, co je spowodowało. Tak samo choć trochę większa dobroć i empatia u tych ludzi. Są one prawdziwe i realne, bo np religia choć trochę hamuje ich zwierzęce żądze i popędy. Ja kiedyś trochę zazdrościłem tym ludziom, którzy wierzyli że w niebie żyje ten siwy dziadek z brodą, i ich chroni. Oni czuli się autentycznie lepiej np po modlitwie.

Rodzic nie może dziecku od razu powiedzieć całej prawdy o świecie, bo to by je zdemoralizowało. Tak samo nikt nie bierze pod uwagę, że dziecko może zdobyć władzę nad dorosłymi. Lub że zwierzęta przejmą władzę w ZOO. Lub że pacjenci szpitala psychiatrycznego zbuntują się i zaczną nim zarządzać. Nastolatkowie często powtarzają: „jebać policję„. Ale czy bez niej wyszliby choćby po gazetę do kiosku, nie musząc zabierać karabinu maszynowego i nie narażając się na śmierć?

Postaraj się zaakceptować fakt, że nie każdego można „uratować„, nie każdemu można pomóc. A wielu ludzi wcale nie potrzebuje wiedzy i pomocy, ale potrzebuje przykrych i bolesnych lekcji. Które nam mogą wydać się bezsensowne, ale dla nich będą podwaliną do rozwoju. Woda w Wiśle musi stale płynąć i upłynie jej jeszcze dużo. Koło zamachowe życia toczy się bardzo powoli, acz nieubłaganie. Odnajdź spokój w odwiecznym pytaniu: „Dlaczego mam się tym przejmować skoro nie mam na to wpływu?

To pytanie wydaje się być mottem głupców i ignorantów, ale tylko z pozoru. Bo jest w nim duża mądrość. Świat naprawdę da sobie radę bez naszego strachu i zamartwiania się. Da sobie też radę bez siania zamętu, nienawiści i podziałów. Ba! Wprowadzając to do świata, dajemy mu truciznę, a jak wiemy, świat jest nią przepełniony aż po brzegi. Po co dorzucać jeszcze więcej? Ja to robiłem długi czas – sączyłem czytelnikom truciznę w negatywnych artykułach. Chciałbym za to przeprosić. Nie tędy wiedzie droga ku zmianie sytuacji na świecie.

Cytat: „Nie masz prawa niczego na tym świecie potępiać czy zmieniać. Należy postrzegać wszystko jak obrazy na wystawie, niezależnie od tego, czy podobają się czy nie. Na wystawie może być eksponowanych wiele obrazów, które wydadzą się nieciekawymi. Jednak nie przychodzi Ci do głowy, by zażądać usunięcia ich z wystawy. Po tym, jak uznałeś prawo wahadła do istnienia, możesz od niego po prostu odejść, nie ulegać jego wpływowi. Najważniejsze, by nie walczyć z nim, nie wściekać się, nie potępiać, nie wychodzić z siebie, ponieważ oznaczałoby to uczestnictwo w jego grze. Przeciwnie, trzeba spokojnie potraktować je jak zło konieczne, a następnie odejść.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Cytat: „Jak sądzisz, dlaczego obudzeni nie budzą innych z błędnego snu? Być może dlatego, że małych dzieci, których całe szczęście zawiera się w mocnym śnie – nie należy budzić. Dzieci rosną w czasie snu. Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie. Dzieciństwo wymaga większej ilości snu i dzieci powinny spać.

Taka sama jest natura niedojrzałych dusz. Są one dziećmi, niezależnie od tego, w jakim wieku są ich ciała. Ich radość, zachwyt, potrzeby koncentrują się wokół spraw powierzchownych, podobnie jak życie dzieci koncentruje się wokół słodyczy i zabawek. Dlatego obudzeni idą powoli i cicho, by odgłos ich kroków nie przeszkadzał tym, którzy głęboko śpią. Po drodze budzą oni jedynie tych, którzy wiercą się w swoich łóżeczkach. To właśnie im owi podróżni na ścieżce rozwoju cicho podają rękę.

Dlatego droga rozwoju duchowego nazywana jest mistyczną. Nie ma nic złego w tym, że budzeni są nieliczni, a wielu pozostawia się, by spali. Z drugiej strony pomyślcie, jaką wielką dobrocią jest pozwolić wyspać się tym, którzy potrzebują snu.”

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Niezwykłe książki i opracowania pomagające zrozumieć trud naszej ziemskiej drogi

duchowość (9)Wszystkim od kilku miesięcy polecam dwa rewolucyjne systemy pracy ze świadomością, mentalnością i własną energetyką. Są to „Transerfing Rzeczywistości” Vadima Zelanda jak i „Deir” Dymitra Wereszczagina. Moim przesłaniem dla Was jest to, że w popularnych książkach mistrzów duchowych new age nie znajdziesz pełni prawdy. Nie ma tam klucza ani systemu porad, które pomogłyby powstać z kolan umęczonemu ziemskiemu podróżnikowi. A takich porad i ćwiczeń dostarcza i Transerfing Rzeczywistości i Deir.

Z innych systemów polecam na pewno nauki Franza Bardona, Joe Vitalae i Jonathana Blacka z książki Sekretna historia świata. Owszem, fajnie jest czytać i dowartościowywać ego cytatami popularnych mistrzów new age.. Ale u mnie nie ma ślepej gloryfikacji popularnych mistrzów, choć doceniam ich dorobek i wkład w skarbnicę wiedzy.

Moja przygoda z Transerfingiem i w małym stopniu z DEIR zaczęła się w marcu tego roku. Doprowadziła ona do ogromnej rewolucji w moim życiu i myśleniu. Przestałem postrzegać świat jako planetę piekła. Wątpliwości mam tylko co do nadzorcy naszej ukochanej planety (Demiurga vel Jahwe vel Szatana itp itd). Czy jest on władcą pełnoprawnym i sprawiedliwym czy innym. Ale to nie ma żadnego znaczenia i już rzadko nad tym rozmyślam.

W ogóle wszelkie rozmyślania nad wiedzą i nad tym jaki jest świat, zaczynają w pewnym momencie ograniczać, przeszkadzać i zatruwać. Owszem, miej tę wiedzę, ale niech ona będzie w „stanie stacjonarnym„. Nie karm tej wiedzy negatywnymi emocjami rozmyślając w kółko o niej, nie załamuj się nią. Ciesz się że masz wiedzę której nie posiada i nie rozumie 99% ludzkości. Powiedz mi, dlaczego, cholera, fakt posiadania tak cennej i elitarnej wiedzy ma zatruwać Twoje życie?

Nauczyłem się że trzeba dać prawo ludziom i światu być takimi, jacy chcą. Jeśli człowiek chce zmienić ludzi i świat na siłę, na swoją modłę, to ludzie i świat to wyczują i będą mu dopierdalać na różne sposoby. Bo chęć by wszyscy mieli taką samą wiedzę jak my i myśleli jak my, by zmienić świat – wynika z prymitywnych dążeń ego, a nie z potrzeby serca. Nigdy tak nie będzie że zainspirowani zostaną wszyscy, że wszyscy się przebudzą. Nie ma nic złego że nasza wiedza nazywana jest, często niesłusznie, wiedzą tajemną. I nie ma nic złego w tym, że wtajemniczani i przebudzani są tylko nieliczni.

Archetyp niosącego światłość dla ludzkości wbrew woli „bogów” jest popularny. Czy postępowali oni wbrew zasadom, jakie zawarł w swoich dziełach Vadim Zeland? Należeli do nich Hermes, Lucyfer i Prometeusz (wykradł ogień, symbol siły i wiedzy, i dał ludzkości). Także Jezus dając podwaliny pod nową epokę i ewolucję mentalności, był nazywany jutrzenką i światłem ludzkości. Niósł on nową wiedzę wbrew woli duchowieństwa (faryzeuszy) i wbrew władzy świeckiej (Rzymian).

Symbol podbierania światła czy ognia (wiedzy, siły) i przekazywania jej ludzkości jest jednym z najbardziej wzruszających. W dawnych wiekach poprzez panujące mroki i brak technologii, dostęp do wiedzy mieli naprawdę nieliczni, co wymuszało konspirację i tajemnicę. Dziś światłość jest przekazywana na skalę globalną, poprzez miliony autorów, na świadectwo wszystkim narodom. Jest to niepowtarzalna szansa bo od wiedzy całej planety dzieli Cię tylko kilka kliknięć myszką na ekranie komputera. Ale i tak skorzysta ten kto chce i ten kto jest gotów. Nikt nie przyspieszy prawa biegu rzeczy, także my tego nie możemy robić.

Można delikatnie próbować zmienić człowieka czy świat, system, zainspirować, podsunąć jakiś materiał – ale nic na siłę. Trzeba znać stan świadomości człowieka czy grupy osób, którą chcesz zainspirować, ograniczenia, tempo jego (ich) rozwoju. Teraz to wyczuwam dobrze. Nawet z koleżkami z pracy prowadziłem ciekawą rozmowę o fałszerstwach historii i biblii, o ziołach itp, i nikt nie uważał mnie za oszołoma, wręcz każdy dorzucał coś od siebie. Tak samo rozmawiam o tym ze swoją rodziną. Nie ma absolutnie żadnego narzucania i nawet podświadomej chęci zmiany innych na siłę. Ludzie to wyczuwają i zamiast uruchamiać mechanizmy obronne, słuchają. No i trzeba znać proporcje. Należy wyczuć, kiedy możesz zasiać tylko maleńkie ziarno wiedzy, a kiedy możesz przypierdolić z grubej rury.

Nauczyłem się że walka ze świadomościami zbiorowymi, czyli egregorami / wahadłami jest dużo gorsza niż ich popieranie, bo one się bronią i atakują. Najbardziej agresywne egregory to m.in. islam, katastrofy, media – a w tych tematach kiedyś siedziałem non stop. Ich ataki polegają na wysysaniu z człowieka siły życiowej, ale nie tylko. Bo mają one moc przenoszenia go na negatywne linie czasowe poprzez działanie w astralu (wymiar 4D – astral nazywam „maszyną do generowania horroru„).

Tak samo krytykowanie płci przeciwnej tak naprawdę uderza i niszczy nas samych, bo wszyscy mamy w sobie oba pierwiastki. Występowanie przeciwko kobietom to występowanie przeciwko matrycy witalności i życia. Występowanie przeciwko mężczyznom to występowanie przeciwko matrycy siły, stabilności i energii, w tym emocjonalnej i psychicznej.

Płeć przeciwna jest naszym idealnym LUSTREM. To co masz w sobie – to dostaniesz od ukochanej, w takiej czy innej formie. Jeśli masz nieprzepracowane złe, samcze wzorce i inne destrukcyjne „backdoory” w psychice, to takie kobiety przyciągniesz. Czyli kobiety mające takie same, samicze i destrukcyjne wzorce w sobie. Wiedza o psychice kobiet bije rekordy popularności i jest to wiedza „podziemna„, bo akademicka psychologia milczy na ten temat, by nie zaburzać równowagi systemu. Ta wiedza jest potrzebna, ale powinna ona być w „stanie stacjonarnym” w psychice. Jeśli rozpaczasz, załamujesz się, drzesz szaty że te kobiety są takie i owakie, to właśnie takie przyciągasz.

Stanisław Jerzy Lec, nasz człowiek, mówił, że prawda jest jak ogień – można się przy niej ogrzać, ale można się też nią poparzyć. Ta wiedza, jeśli nie jest odpowiednio przepracowana i nie ma wobec niej dystansu, może zatruć życie i doszczętnie zniszczyć relacje z ludźmi. Znam wiele takich smutnych przykładów. Ta wiedza nic nie da jeśli mężczyzna nie przepracuje swoich samczych, patriarchalnych „diabłów„, a jest ich naprawdę sporo. Pamiętajmy że wszyscy w takim samym stopniu jesteśmy ofiarami nierównowagi, jaką wygenerowały ziemskie systemy. I obie płcie są tak samo ofiarami nierównowagi wygenerowanymi przez męski eon (system MPP – monogamia, purytanizm, patriarchat). Nie ma tu za bardzo wygranych. Kieruj raczej empatię niż osądzanie i potępianie. Te nieświadome duszyczki postępują jak postępują, bo same są ofiarami. I Ty byłeś taki jak one a nawet niżej, bo takie są prawa ewolucji istot żywych przez wcielenia.

Polecam rozebrać (sic!) ten system MPP na części pierwsze. Gdy poznasz genezę cywilizacyjnych traum, lęków, kompleksów i tabu, to nie dasz się zwieść apologetom purytanizmu (konserwatyzmu obyczajowego) i jego paranoicznych podsystemów. Genezą tego wszystkiego jest to, że drzewiej elita po prostu musiała trzymać w ryzach ludzką seksualność, bo nie znano antykoncepcji. Dzieci muszą się rodzić w rodzinach, musi być przyrost naturalny, nie może być wolnej amerykanki i bezhołowia.

Wiem że jest to skrajna sprzeczność, ale to jest wbrew pozorom do pogodzenia. To co jest dobre dla trwania systemu (MPP, tabu itp) niekoniecznie musi być dobre dla jednostki, czyli dla mnie, dla Ciebie. Bądź wdzięczny za to, że ten system trwa, że jest jako taka, choć krucha równowaga, że idąc do kiosku po gazetę nie musisz zabierać kałasza i bazooki w celu samoobrony przed bezhołowiem. Ale miej świadomość tego, że Ty sam możesz dla siebie wybrać inną drogę i jednocześnie wcale nie musisz zakłócać równowagi tego systemu i walczyć z nim.

Popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy jakie wymienia Vadim Zeland. Doprowadziło mnie to do upadku na dno dna (choroba hashimoto, depresja, niemal całkowite wyczerpanie). Apogeum dna życiowego nastąpiło od listopada 2015 do marca 2016 roku, gdy moje życie nagle się odmieniło. Wszak noc jest najciemniejsza tuż przed świtem. Co się zmieniło? Niemal z tygodnia na tydzień dawne wampirki z pracy czy z rodziny przestały mnie nie tylko nękać, jak to się działo od czasu do czasu. Ale przestały mnie wręcz zauważać, jakbym był w innym, równoległym i nie pokrywającym się wszechświecie. To było tak znamienne i namacalne, że do dziś jestem w lekkim szoku, że to działa. Pojawiło się więcej energii i mocy. Gdy jestem w dobrej formie, mogę wygenerować dzięki technikom Deir i Transerfingu ogromną ilość energii i wtedy oddaję część innym, bliskim, z radością.

Polecam Wam wszystkim te systemy wiedzy, które tu wymieniłem. Ważne w nich jest to, że podają konkretne recepty jak zacząć właściwie od zera. Coachingi, new age i jego mistrzowie działają wtedy, jeśli już jakąś pozycję masz wyrobioną. Ale u introwertyków, nieśmiałych, osób o niskiej energii taka autosugestia (tak, nie bójmy się tego słowa) nie zadziała. Tu trzeba konkretnych metod i ćwiczeń by energetykę wzmocnić.

Lista nowych wpisów z kategorii:Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem:
https://jarek-kefir.org/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Wiele książek które polecam możesz kupić w poniższej księgarni, jeśli cenisz czytanie książki w formie papierowej:

Baner

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Jak mądrze uświadamiać ludzi by nie wyjść na idiotę?

Jak mądrze uświadamiać ludzi by nie wyjść na idiotę?

jak uświadamiać ludziPytania takie jak kiedy i jak pomagać ludziom, jak i kiedy i jak dzielić się naszą wiedzą pojawiają się u mnie od jakiegoś już czasu. Dziś dorzucę jeszcze kilka cegiełek do naszych rozważań.

Pisałem już, że pomóc albo podzielić się wiedzą możesz tylko i wyłącznie wtedy, jeśli jest przyzwolenie na to z drugiej strony. Ze strony Twojego rozmówcy. Jeśli tego przyzwolenia nie masz, to nie tylko nic nie zdziałasz. Ale osiągniesz skutek odwrotny do zamierzonego, narazisz się na ostracyzm, szykany, utratę pracy czy mordobicie.

Jeśli nie masz przyzwolenia, a mimo to starasz się pomóc, np korzystając z wybujałej argumentacji lub socjotechnicznych czy magicznych sztuczek – to igrasz z ogniem. Słabo rozwinięte dusze mają swoje lekcje, mają swój plan ewolucyjny. Często są to lekcje traumatyczne i brutalne. Standardowym przykładem jest mężczyzna próbujący przemówić do rozsądku kobiecie, która jest w toksycznym związku z agresywnym i nieczułym facetem. Lub kobieta próbująca przemówić do rozsądku facetowi, który jest w związku z toksyczną kobietą.

Mężczyzna próbuje przekonać argumentami logicznymi kobietę, że jej partner pije, bije, zdradza i jej nie szanuje. By od niego odeszła. Kobieta pod względem logicznym przyznaje pełną rację, ale jakaś potężna siła sprawia, że nie odchodzi od zimnego, nieczułego drania który ma ją za nic. To jest odwieczna zagadka zjawiska „friendzone„. Kobieta kocha i pożąda nieczułego dupka, zaś wrażliwego przyjaciela chcącego ją uratować – nie kocha i nie pożąda. O tym nie mówi praktycznie żaden coach ani trener podrywu. Wytłumaczę Ci to ja.

Otóż ta potężna siła to podświadomość, często utożsamiana z duszą. Dusza jest jak małe, głupiutkie dziecko, które pełne chęci doświadczania życia wkłada metalowy przedmiot do gniazdka z prądem. Otóż dusza chce doświadczać, także złych i brutalnych rzeczy. Dusza słabo rozwinięta zbiera w ten sposób niezbędne doświadczenia i pilnuje planu ewolucyjnego takiej kobiety. Taka kobieta logicznie wie wszystko i rozpacza będąc w takim związku. Zaś jej dusza się raduje, gdyż zdobywa w ten sposób niezbędne doświadczenia. I pilnując planu ewolucyjnego, nie pozwala jej odejść od chama i drania.

Szerzej opisałem tę kwestię w felietonie poniżej:
Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Pomagając komuś kto nie jest gotowy na pomoc, w bardzo poważny sposób ingerujesz w jego plan ewolucyjny i narażasz się na potężny kopniak w dupsko ze strony sił korygujących wszechświata. Nie możesz wiecznie stać, ślęczeć nad taką młodziutką i głupiutką duszą i wyciągać ją z coraz to nowych tarapatów. Bo jeśli ona ma tarapaty w planie swojego rozwoju na to życie, to gwarantuję Ci, że w te tarapaty wpadnie. Ba! Podświadomość (dusza) sama do tych tarapatów umyślnie doprowadzi, by zdobyć doświadczenia.

Umysł logiczny takiej osoby będzie przeżywał traumy i katusze, ale jej dusza będzie miała prawdziwe święto – oto bowiem zdobyła doświadczenie, powiększyła swoją bazę danych. Choćbyś stanął na rzęsach, to nie przeszkodzisz takiej duszy wpaść w tarapaty. Co możesz więc zrobić? Możesz zasiewać ziarno. Nie zmieniać ani nie pomagać na siłę, na chama, ale zasiewać ziarno. Podać jakiś wniosek, argument, lekturę – na którą ta osoba będzie w danym momencie gotowa. Choćby to było coś niewielkiego, mało znaczącego.. To mało znaczy dla Ciebie, ale jeśli dusza takiej osoby jest gotowa na tę drobnostkę – to dla niej znaczy to bardzo dużo.

Musisz to oczywiście wyczuć, a to przychodzi z czasem. Gdy napotykasz na mur mechanizmów obronnych w psychice – najlepiej zrezygnuj. To nie są wcale szkodliwe mechanizmy obronne „głupiej podświadomości„, jak to wielu z nas określa. Te mechanizmy mają m.in. za zadanie pilnować właśnie planu ewolucyjnego duszy. Dla Ciebie może być niepojęte, jak można popełniać tak głupie i groźne błędy, ale z punktu widzenia takiej młodziutkiej duszy wygląda to zupełnie inaczej.

Możesz się załamywać i zadawać sobie rozliczne pytania: „no ale kurwa jak?! I po co?!„, ale postaraj się spojrzeć na to inaczej. Zrozumieć. Że są tu dusze (jest ich większość), które potrzebują doświadczeń złych, traumatycznych, brutalnych. Bez zbudowania tej podstawowej bazy danych te dusze nie tylko nie będą mogły ewoluować, ale mogą cofnąć się w rozwoju na wiele żyć. Na pewno tego byś chciał? Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi. Ty masz swoje lekcje, inni mają inne lekcje. Często trudno zrozumieć nam lekcje które są udziałem dusz mniej rozwiniętych.

Ale chociaż się postaraj. Nie powielaj błędów milionów rodziców, którzy przerażeni trudami życia chowają swoje dzieci pod kloszem, w oddaleniu od ziemskich problemów. Wiesz jaki rezultat daje takie wychowanie? Sprawia ono że dzieci wyrastają na dorosłych nie umiejących sobie radzić w życiu. Tak samo jest w takiej relacji. Wielu z nas w ciągu swojego życia spotyka takie młode dusze i ma za zadanie im pomóc. To trzeba robić z wyczuciem, a nie na siłę.

A co z dzieleniem się naszą wiedzą? Pierwsza i najważniejsza zasada – gdy człowiek jest gotowy, to sam do Ciebie przyjdzie. Ba, często sam do Ciebie zagada i to w temacie. I bywa, że spotkasz takiego człowieka tam gdzie się tego nie spodziewałeś – w pracy, szkole itp. Pomóż wtedy, i to też z wyczuciem tematu. Musisz poznać na ile procent jest on purytański, ile jest w nim konserwatyzmu obyczajowego, jakie i gdzie mechanizmy obronne ma. Wiadomo że każdy wierzy w jakąś religię, ideologię czy inną bzdurę. Po prostu zapytaj go o to.

Często czułe punkty i tabu tkwią właśnie w tej sferze (wierzeń, schematów, ideologii, religii). Nie neguj ich i nie dotykaj ich. Nie próbuj bezpośrednio zmieniać ani przekonywać. Nigdy, ale to nigdy nie obieraj sobie za punkt honoru zwycięstwa w dyskusji. Zwyciężysz i co z tego? Przegrałeś. Choć na logikę on przyznał Ci rację, to podświadomie go zraniłeś, i to kiedyś wyjdzie. Ludzie zawsze zadają sobie bardzo głębokie, podświadome rany chęcią zabłyśnięcia, posiadania racji, zwycięstwa w dyskusji czy pokazania że są lepsi od innych.

Dalej: nie forsuj jego błędnych przekonań (wg Ciebie), nawet jeśli mówi on totalne brednie. Puść je pomimo uszu. Wybierz jeden, dwa lub trzy szczegóły z tych bredni, z którymi możesz się częściowo lub w pełni zgodzić, i powiedz mu to. I potem jakby mimochodem przedstaw mu swój punkt widzenia. Nie jako walkę na argumenty, ale jako ciekawostkę, jako coś nowego co warto poznać. Jeśli widzisz w swobodnej rozmowie pokrewieństwo tematów i potencjał – drąż łagodnie i spróbuj zasiać ziarno. Ktoś mówi coś na tematy, które poruszamy? Ale nie wie wielu rzeczy? Nic nie szkodzi, spróbuj powiedzieć coś nowego dla tej osoby w poruszanym właśnie temacie.

Ale nie uderzaj z grubej rury, nie mów wszystkiego. Nie czyń rewolucji. Nie zasypuj go toną nowych i nowych informacji. Dbaj o jego mechanizmy zabezpieczające które mogą uderzyć w Ciebie z ogromną siłą pod naporem zbyt dużej ilości nowości. Dbaj też o siebie, by nie narazić się na śmieszność i ostracyzm. Chyba, że od słowa do słowa poznasz, że to „swój ziom„, tak samo wtajemniczony i obeznany jak Ty. Ale to zdarza się bardzo rzadko. Jesteśmy rozsiani po bezkresach całej Ziemi, w oddaleniu. Spotykamy się najczęściej w internecie. Gdy chcę się spotkać ze swoją bratnią duszą, to muszę kombinować. Ja – północ kraju, ona – drugi koniec kraju.

Natomiast dusze słabo rozwinięte mam tu, w mieście, na co dzień. W pracy, w domu, na dzielnicy, w autobusie, sklepie, itp. Wy pewnie też doświadczacie tego samego. W pracy czy w domu musimy krakać tak jak wrony. A w internecie możemy z jednej strony poszaleć, zmasakrować kilka tabu, a z drugiej strony – wymienić się cennymi informacjami. Zauważcie jak cenną rzeczą jest internet. Nie musimy już udawać się do buddyjskich klasztorów narzucających sztywny reżim, ani dołączać do tajnych stowarzyszeń które w zamian za wiedzę zabierają bardzo dużo. Dziś wystarczy internet który zawiera w sobie całą wiedzę świata, wszystkie ideologie, religie, wierzenia, społeczności.

Uważam natomiast za kurewsko ciężkie przegięcie uświadamianie czy nawet rozmowę na nasze tematy z tymi, którzy w ogóle ich nie czują. Czy to z chłopakami ogolonymi na łyso słuchającymi Gangu Albanii, czy to z biurowymi lemingami. Nie rzucaj pereł między wieprze (Jezus Chrystus) i nie próbuj uczyć świni śpiewu (Anthony de Mello). Są to brutalne stwierdzenia, ale najlepiej działają na wyobraźnię. Wystarczy po prostu zrozumienie dla planu ewolucyjnego słabiej rozwiniętych dusz i faktu, że wszystko ma swój czas, że wielu rzeczy nie da się przyspieszyć.

Co można jeszcze zrobić będąc na Ziemi? Dusze bratnie podróżują przez Universum w grupach. Mają one najróżniejszą liczebność. Kilkanaście, kilkaset a nawet kilkadziesiąt tysięcy. Większość lub wszyscy ludzie z którymi mamy większy kontakt, pochodzą z naszych dawnych żyć. Wiele dusz towarzyszy nam od setek tysięcy lub milionów lat. Odnajdź swoje bratnie dusze, bez względu na to, czy to są dusze młode i nierozwinięte, czy dojrzałe i kumate. Pomóż im na tyle, na ile można. Bądź tak blisko nich, jak pozwalają na to warunki i okoliczności. Dbaj o ich rozwój.

A reszta społeczeństwa? Nie, nie będę Was karmił frazesami o globalnej świadomości, o potrzebie miłowania wszystkich bez wyjątku, o dobrych energiach. Wiecie że od dawna takich bredni nie ma na moim blogu. Nawet jeśli zamieszczam cytaty i grafiki z takimi zawołaniami, to nie mam na myśli całej ludzkości. Jestem empatyczny wobec empatycznych i jestem dobry wobec dobrych. Wiedzą się dzielę z tymi którzy są gotowi a nie z lemingami. Wobec islamistów dokonujących ludobójstwa Europy nie wykażę nawet minimum empatii – ale proponuję to, co proponują oni wobec nas. Czyli przemoc i okrucieństwo.

Tak samo wobec dresiarzy napadających na ludzi. Popieram i cieszę się, że są instytucje które stosują bardzo często brutalną przemoc, takie jak wojsko, policja, straż graniczna, więzienia. To dzięki nim możemy w miarę spokojnie wyjść na ulicę bez posiadania karabinu maszynowego. To dzięki nim możemy spokojnie medytować w domu i rozwijać się duchowo. O paradoks. Inaczej: staram się traktować ludzi tak, jak oni traktują mnie. Jeśli ktoś nie zasługuje na empatię to nie daję mu jej, nawet odrobinki, wbrew temu co mówi lewactwo, Gazeta Wyborcza czy Krytyka Polityczna. Czy wbrew temu co mówią nie znający realnego życia zwolennicy new age. Jeśli ktoś nie zasługuje na wiedzę, to nie daję mu jej.

Nie miejcie złudzeń, że pracuję dla jakiejś światowej dobrej zmiany. Bo nie pracuję. Wielu te słowa mogą wydać się szokujące i odbierające nadzieję.. Ale nie będę owijał w bawełnę ani kreował się na kogoś, kim nie jestem. Co mogę zaproponować? Znajdźmy swoje bratnie dusze i pomóżmy im. Przekażmy właśnie im wiedzę i wsparcie. Stwórzmy swój własny, równoległy wszechświat. Niech będzie on życzliwy dla ziemskich podróżnych, z tym że aby się w nim znaleźć – muszą znać zasady, trasę i mieć bilet, niczym w tramwaju. Jeśli doprowadzisz siebie do porządku i poznasz prawa rządzące światem – to do Twojego tramwaju, czy też wszechświata równoległego wsiądą tylko takie osoby. Znające zasady, trasę i posiadające bilet. Inni będą obok Ciebie, ale jakby w zupełnie innym świecie.

Nie zależy mi na dobru tego świata. Bo wiem że nie mamy prawa zmieniać tego świata. Zarówno świat jak i ludzkość mają swoje lekcje i swoje tempo ewolucji – bardzo powolne. Jedyne co możemy zrobić to pomóc tym, którym można pomóc. Być może system upadnie, być może podzielimy los dawnej Atlantydy. Ale to według mnie nie ma już żadnego znaczenia. Liczy się dla mnie rozwój mój, i w dalszej kolejności – rozwój moich sióstr i braci, czyli bratnich dusz. Cała reszta? Mam wyjebane. Może żyjemy w jakimś światowym przełomie, w czasach reformy globalnego systemu. Nie wykluczam tej możliwości i nie jestem na nią zablokowany. Ale póki co nie wiadomo na ile jest ona prawdopodobna. Wiemy ponad wszelką wątpliwość tylko i wyłącznie to, że wszystkie systemy są niewydolne i rozpadają się, a Ziemia i jej biosfera umiera.

Powiem więcej.. Wszyscy znamy komiksy czy filmy z amerykańskimi superbohaterami. W każdym z nich walczył z tzw czarnymi charakterami. Oczywiście dobro, a więc amerykański superbohater – zawsze zwyciężało. Ale chwila chwila.. Czy aby na pewno reprezentowali oni dobro? Otóż czarne charaktery takie jak Joker miały swoją wizję. Dążyli oni do upadku systemu. Co natomiast robiły postaci rzekomo pozytywne takie jak Batman? Nie robili nic poza powstrzymywaniem postaci takich jak Joker. Nie mieli planu, nie mieli wizji, pomysłu.

Jedyne na czym im zależało, to ochrona systemu za wszelką cenę. I najważniejsze – ochrona systemu bez żadnej propozycji jego reformy. Czyli ochrona tego całego ziemskiego bagna i gówna, które niszczy ludzi na co dzień w niemal niezauważalny sposób. Kapitalizmu, niewoli, braku serca, władzy, opresji, społeczeństwa, prawa. I dlatego wysnuję rewolucyjną tezę, że superbohaterowie byli wręcz gorszymi draniami niż taki Joker. Nasze społeczeństwa są pełne takich widmowych superbohaterów, którzy szkodzą zamiast pomagać. Ludzi którzy za wszelką cenę bronią tego, co od dawna jest już martwe.

Lewacy, prawacy, ateiści, katolicy, liberałowie, konserwatyści. Wszyscy oni walczą o jakąś tam wolność i jakieś tam lepsze jutro. Oczywiście, jest to wolność i lepsze jutro rozumiane przez nich. Oczywiście, w swoje przekonania mają wbudowany moduł, że każdy musi tę wolność i lepsze jutro zaakceptować. Bo jak nie, to zmusi się tych nieprawomyślnych ostracyzmem i przemocą, np administracyjną. Teraz wszyscy narzekamy na lewactwo i poprawność polityczną która jest hitleryzmem naszych czasów. I słusznie. Ale przyjdzie nowa elita i będzie robić dokładnie to samo. Będzie to samo narzucanie swojej racji innym. Będzie ten sam mechanizm tematów tabu i poprawności politycznej, tylko nie lewackiej, ale jakiejś innej.

Zgodnej z widzimisię nowej elity. Bo rewolucje pożerają własne dzieci. Dalej: są ludzie, których nie można przekonać, zwerbować, przekupić, zastraszyć. Jedyne czego oni chcą, to zobaczyć, jak system płonie, trzymając pop corn w jednej dłoni, i butelkę piwa w drugiej. To jest dobre wyjście. Nie otwarta walka z systemem, ale umiejętne infekowanie tego systemu. Ci kumaci którzy wiedzą co i jak, zdają sobie sprawę, że budować można często tylko na gruzach starego. To, co niewydolne, zdezaktualizowane i przestarzałe, musi upaść, czasami z wielkim hukiem.

Jako ostatnią rzecz napiszę to o czym wspominałem dawno temu. Otóż poruszajcie najróżniejsze tematy, łamcie tabu, ale nigdy nie bądźcie śmieszni. Nie bądźcie new age’owymi zjebami, których teorie budzą jedynie szyderczy rechot. Lepiej wiedzieć swoje i być przy okazji „swojskim chłopem„, z którym można wypić piwo, zrobić ognisko, opowiedzieć chamski dowcip, zwierzyć się. Lepiej nie być wykłócającym się, narzucającym swoje racje, ani sztywniakiem, uważającym że wszystko jest złe.

Nie patrz na to, że inni ludzie to lemingi i nieświadomi. Ja byłem taki sam przez większość życia, Ty też. Pomimo wszystko nie zrażaj się do nich i nie potępiaj ich za to, z tego powodu, że możesz zniechęcić do poszerzania wiedzy lub nie zauważyć człowieka takiego jak Ty. Który ma potencjał. No i jeszcze jedna ważna sprawa – znaj tematy które są całkowicie skompromitowane społecznie. Takich tematów nie warto nawet poruszać. Na mojej stronie nie przeczytasz o reptilianach i innych tego typu rzeczach. Bo po pierwsze to tylko jedna z teorii, nie do udowodnienia, a po drugie, z tego jest nieustająca „beka” w internecie.

Poczytaj profile typu „beka z new age„, „new age i teorie spiskowe – niedorozwój świadomości” czy też „zdelegalizować coaching i rozwój osobisty„. Tam masz kopalnie przykładów, jak nie należy uświadamiać ludzi. Przekazuj swoje teorie i wiedzę w luzackiej, pop-kulturowej formie. Co robią grupy naszych przeciwników skupionych wokół akademickiej nauki i korporacji? Ano przekazują swoją wizję świata w atrakcyjnej, rozrywkowej formie. Nie jest to syntetyczna propaganda rodem z jajogłowych portali, ale coś co aż chce się poznać.

Tego rozpaczliwie brakuje – uświadamiania w wersji pop, w wersji lifestyle. Ludzie mają dość sztywniaków wyznających new age, uważających się za nie wiadomo co, wykłócających się i strzelających dziwnymi teoriami jak z karabinu. Popatrz na te grupy ezoteryczne na facebooku – pełno w nich wojenek i ataków, przekonywania się która wersja jest prawdziwsza, blokowania i donoszenia na siebie, jakichś dziwnych teorii. Czyli są tam te same brzydkie ludzkie wady i przywary, co na grupach kibolskich, hip hopowych czy przeznaczonych dla wkurzających się o wszystko mamusiek.

Wiej od takich miejsc jak najdalej. Zauważyłem też że na grupach poświęconych Transerfingowi Rzeczywistości takich zachowań praktycznie nie ma. Są tam spokojni i życzliwi ludzie. Nikt nie próbuje nikogo przekonywać ani wmawiać że to jego teoria jest najlepsza. Więc to naprawdę działa. Pamiętaj że nie każdy musi wierzyć w to co Ty i nie każdy musi mieć wiedzę taką jak Ty. Jest wręcz niemożliwe by tak się stało. Te dwa krótkie zdania, jeśli je sobie przyswoisz – tłumaczą i wyjaśniają tak wiele.

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Jak mądrze uświadamiać ludzi by nie wyjść na idiotę?”

„Zakazana edukacja” – film który przywraca nadzieję

„Zakazana edukacja” – film który przywraca nadzieję

system edukacyjny kłamstwaZapraszam na pełnometrażowy film dokumentalny (2 godziny 25 minut) o tytule „Zakazana edukacja„. Jest to jeden z tych filmów, które powinien obejrzeć każdy. Inne filmy tego typu to seria „Zeitgeist„, jak i dwa filmy tych samych twórców – „Esoteric Agenda” i „Kymatica„.

Film „Kymatica” który postawił teze, że ludzkość przed wiekami zapadła na zbiorową chorobe psychiczną, która objawia sie niemożnością sterowania losem swoim i cywilizacji, był u mnie przedstawiany. To dlatego światem od zawsze rządzą psychopaci.

Są oni politykami, biznesmenami, CEO korporacji, bankierami, finansistami, prawnikami, lekarzami, dziennikarzami, celebrytami.. Słowem, są elitą planety. Ta odwieczna konspiracja i spisek psychopatów nad ofiarami, jest zadziwiająco czesto zbywana milczeniem na portalach rzekomo szukających prawdy. W Polskim internecie mamy tysiące opisów rzekomych illuminatów i ich działań, podczas gdy do końca nie wiadomo czy coś takiego jak organizacja illuminatów w ogóle istnieje.

Natomiast sprawa psychopatów rządzących światem doczekała sie nawet badań naukowych. Udowodniono w nich, że wśród nowojorskiej finansjery jest bardzo dużo klinicznych psychopatów. To oni ściągają planet na skraj cywilizacyjnej, ekonomicznej, społecznej i biologicznej zagłady. A robią to dlatego, bo ludzi nie interesuje ich los i dają im na to przyzwolenie.

Film Kymatica opisywałem w linku poniżej:
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..

Wstep: Jarek Kefir

Film „Zakazana edukacja” PL:

Continue reading „„Zakazana edukacja” – film który przywraca nadzieję”

%d blogerów lubi to: