Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

dobro-i-zloWojny, głód, przestępstwa, erozja i dezaktualizacja systemów wartości, upadek ekonomii i zagłada biosfery planety.. A w życiu jednostek – kłótnie, zdrady, intrygi, niepowodzenia, choroby, wypadki, lęki, kompleksy, traumy. Świat jest pełen zła i cierpienia od zarania dziejów. I od zarania dziejów spływa on krwią i łzami, w dosłownie każdej sekundzie jego istnienia. Na każde ziarenko piasku jakie tylko jest na Ziemi, kiedyś tam spłynęła kropla krwi i łza.

Większość ludzi, o ile nie wszyscy, zadaje sobie pytanie: „Dlaczego tak się dzieje? Co jest z tym światem nie tak?”. Jednak nie znajdują oni odpowiedzi. Odpowiedzi nie dostarcza żadna powszechnie promowana ideologia ani religia. Także nauka (np psychologia) milczy jak zaklęta na ten temat. Odpowiedź jest ukryta, bo wartościowa wiedza jest ukrywana.

Dziecko i nastolatek obierają często drogę buntu przeciwko zdemoralizowanemu i upadłemu światowi dorosłych. Z wiekiem jednak przestajemy sobie zadawać te pytania. Zła i traum wciąż przybywa, a radości coraz mniej i mniej. A obowiązków, szarości dnia i kredytów coraz więcej i więcej. Stajemy się poważanymi, szanowanymi członkami społeczeństwa – a w rzeczywistości młodymi staruszkami, doszczętnie przerażonymi trudem istnienia, umarłymi za życia.

Szaleństwa, radości i ideały młodości dawno umarły. Została szarość i burość dnia, zły i okrutny świat dorosłych, poważnych i odpowiedzialnych ludzi. Umarliśmy za życia, a stwierdzenie zgonu za kilkadziesiąt lat będzie już tylko formalnością.

Cytuję: „Rozejrzyjcie się wokół – popatrzcie, jakież pospolite i nudne życie wiedzie większość ludzi. Świat zapełniają nudni i zasuszeni „młodzi” staruszkowie (tylko ich wygląd świadczy o młodości). Tak, starość duchowa dopada ludzi szybciej niż starość fizyczna. Człowiek jeszcze żyje, ale program jego życia już się wyczerpał – a to oznacza wewnętrzną martwotę. Dlatego ludzie żyją tak krótko. Po duchowej starości bardzo szybko przychodzą starość i śmierć fizyczna. Do przedłużenia życia i młodości potrzebny jest sens.”
~Dymitr Wereszczagin

Tymczasem odpowiedź na to pytanie jest bardzo, bardzo prosta. Jednak każdy tę odpowiedź przed Tobą ukrywał. Blisko odpowiedzi jest psychologia, ezoteryka i przede wszystkim.. biologia z jej ewolucjonizmem i prawami doboru naturalnego. Dopiero synteza kilku dziedzin wiedzy w spójną całość da logiczną odpowiedź na to odwieczne człowiecze pytanie. Odpowiedź jest więc jednocześnie bardzo trudna.

Kiedyś przypatrywałem się na mieście stadku gołębi. Żyjątka te w pocie czoła konkurowały o kawałek starego, zasuszonego chleba. Był całkowicie zaaprobowane tą czynnością. Chleba było mało, więc gołębie robiły sobie różne świństwa, by wyszarpać dla siebie jak najwięcej. Straszyły się, przepędzały się, dziobały, pogruchiwały groźnie na siebie. Nazwałem wtedy w myślach gołębie: „ścierwojadami„. Ale doszedłem do wniosku, że przecież my, ludzie, robimy to samo. Dokładnie to samo, jota w jotę.

Tylko jedna różnica: robimy sobie różne świństwa o inne rzeczy niż chleb. Niszczymy, oszukujemy, kłamiemy, zabijamy konkurując o kawałki plastiku, tkanin, drewna, metali, betonu. Najczęściej takie, którym jakaś korporacja sztucznie nadała wartość, zawyżając cenę horrendalnie w stosunku do rzeczywistej wartości, nawet 50 razy. Wszak logo i marka kosztują. Pod tym względem jesteśmy więc znacznie niżej niż te gołąbki, które nazwałem ścierwojadami. Jako ludzkość upadliśmy niżej niż one.

Otóż jak wiemy, zasoby naturalne planety są ograniczone, zaś nowych istot przybywa coraz więcej i więcej. Powołane do życia istoty – od wirusów po bakterie, rośliny, zwierzęta i ludzi, muszą zabiegać i konkurować o ograniczone zasoby planety. Te zasoby to oczywiście: żywność, woda, partnerzy, miejsce do życia. A u ludzi dochodzą jeszcze inne, często będące zachciankami.

Fakt, że zasoby naturalne są ograniczone, od razu rodzi lawinę komplikacji. Czy starczy dla wszystkich? „Może nie starczyć” – opowiada umysł. Rodzi się więc pokusa, by robić innym różne nieprzyjemne rzeczy w celu odebrania im zasobów – a więc rodzi się to, co nazywamy ZŁEM. Dalej: Czy dam sobie radę w tak trudnym i nieprzyjaznym świecie? Czy dam radę utrzymać siebie i rodzinę, czy dam radę zdobyć pożywienie, wodę, dach nad głową, odzienie i szereg innych rzeczy? „Mogę nie dać rady” – odpowiada umysł. Rodzi się więc to, co nazywamy LĘKIEM. Jest to najsilniejszy lęk jaki zna ludzkość i natura – LĘK PRZETRWANIA.

Wyobraź teraz to sobie. Całe zło tego świata rodzi się właśnie z lęku przetrwania. Każda nieprzyjemności, każde świństwo i każde zło zadawane na Ziemi człowiekowi przez człowieka, ma źródło właśnie tam. Czy czujesz już to? Właśnie poznałeś odpowiedź na pytanie, na które cała ludzkość zadaje sobie od zarania dziejów, przez wszystkie eony czasu. Wszystkie religie, ideologie, filozofie, doktryny, wszyscy myśliciele, wizjonerzy i filozofowie poszukiwali na nie odpowiedzi.

I nawet jeśli tę odpowiedź znaleźli, to jej nie udzielali szerszemu gremium. Teraz i Ty znasz odpowiedź i widzisz, że jest ona tak prosta i jednocześnie tak trudna, jak samo życie. Cały czas była na wyciągnięcie ręki, tuż obok Ciebie. Wystarczyło dokonać syntezy wiedzy z biologii (ewolucja, dobór naturalny), ezoteryki (gnozy) i psychologii. I na tym w zasadzie mógłbym zakończyć ten felieton i zakończyć w ogóle moje pisanie. Bo to wyjaśnia wszystko – całą opłakaną sytuację na Ziemi, od początku do końca.

Ale.. Pójdźmy w naszych rozważaniach dalej. Jak wiemy, ludzie stworzyli cywilizację techniczną, a wraz z nią to, co nazywamy SYSTEMEM lub matrixem. System został stworzony po to, by jakoś ogarnąć i trzymać w ryzach trudną, krnąbrną i przede wszystkim okrutną i drapieżną ludzką naturę. System (matrix) został wygenerowany przez Źródło, a więc tę hipotetyczną, wszechświatową siłę, by ogarnąć sytuację na tej planecie małp.

A więc system to natura, natura to system. Takie jest prawo naturalne. Ziemia jest planetą niedoborów, braków, a to rodzi wszystko co złe. A więc konkurencję, rywalizację, przemoc, konspiracje, lęki, kompleksy, traumy. Rodzaj ludzki jota w jotę odwzorowuje prawa natury – te same, którym podlegają zwierzęta, rośliny i inne istoty. Naprawdę trudno nie zauważyć, że nie są to bezwładne i przypadkowe prawa powstałe z wielkiego wybuchu, ewolucji czy innej przypadkowej siły.

Widać to wysoce zorganizowany porządek. Niemal niemożliwe jest by tak idealna i wbrew pozorom harmonijna dystopia powstała samorzutnie. Tak jest zaprogramowana siła, która rządzi planetą. Religie nazywają ją Bogiem, naukowcy – naturą. Gnostycy używają nazwy demiurg i utożsamiają ją z wrogim ludzkości bytem, i mówią że byt ten pojawia się w wielu religiach pod innymi nazwami (jahwe, „pan bóg„, allah itp). Ja używam nazwy „Rdzeń” lub „Procesor Centralny” i uważam, że bliżej mu do programu komputerowego.

W ostatnich dekadach jednak pojawiły się nowe modele myślenia i nowe wartości. Ludzkość zauważyła, że system w jego starej, skostniałej formie niemal zupełnie się zdezaktualizował i skompromitował. Jego istnienie bez jego zreformowania prowadzi do horrendalnej, nienotowanej nigdy w historii eskalacji zła i cierpienia, na skalę całej planety. Obecnie przechodzimy apogeum niesprawiedliwości, opresji, wyzysku. Jest to ciemna noc ludzkości. Dalsze trwanie systemu w jego obecnym kształcie może doprowadzić już tylko do jednego. Do ostatecznej zagłady biosfery i wyginięcia życia na Ziemi.

Pojawiła się też pokusa albo zreformowania, albo też obalenia systemu. Postawa „antysystemowa” jest dziś bardzo popularna, zwłaszcza wśród młodszych generacji. Powołuje się na nią i prawica (np Korwin) i lewica. Z jednej strony, jest to tendencja bardzo słuszna i pożądana, bo odmienia ludzkie serca i umysły. Z tym, że jest jedno małe „Ale„.. Jest ono już nie języczkiem, ale jęzorem u wargi.

Gandhi wymieniał siedem głównych zagrożeń ludzkiej natury. Czyli: dobrobyt bez pracy, przyjemność bez świadomości, wiedza bez charakteru, biznes bez etyki, nauka bez humanizmu, religia bez gotowości do poświęceń, polityka bez zasad. Ja uważam, że trzeba to zaktualizować o dwie pozycje. A mianowicie: BUNT BEZ REALNEJ WIZJI jak i EMPATIA BEZ TWARDOŚCI. Już wyjaśniam o co chodzi.

Empatia bez twardości polega na tym, że wielu ludzi to naiwni, głupiutcy empaci. Coś tam przeczytali, w swej naiwnej dobrotliwości chcą dobrze, ale nie znają twardych realiów i praw życia. I poprzez swoje decyzje i chęć niesienia pomocy, mogą wygenerować jeszcze więcej zła i cierpienia niż gdyby nie zrobili nic. Przykład? Telewizja pokazała cierpiące dziecko w Syrii, więc na hurra pomagamy uchodźcom z Syrii, prawda?

I na hurra, niesieni odruchem naiwnego serca, przyjmujemy milion islamistów, z czego 80% to mężczyźni w wieku poborowym 12 – 45 lat (wg oficjalnych statystyk agendy ONZ). I z czego wielu z nich to żołnierze państwa islamskiego. Jaki efekt? W krótkim czasie mamy realia trzeciego świata na ulicach – zamachy, terror, przestępstwa, lęk. Tego typu naiwna empatia nie pochodzi wbrew pozorom z serca, ale z ego. Podobnie jak 2 złote dane WOŚP bądź Caritasowi na zbiórce – ma stawiać nas w dobrym świetle.

A drugie, czyli bunt bez realnej wizji? Ja przyjąłem na siebie dość niewdzięczne zadanie. Jestem wyrzutem sumienia, wrzodem na dupie, adwersarzem i oskarżycielem tych wszystkich gorących, ale naiwnych młodzieńczych serc walczących ze złym systemem. Jestem też Advocatus Diaboli tego systemu. Choć od razu zaznaczam, że ani nie walczę z tym systemem, ani tym bardziej go nie popieram.

Ty mówisz: obalmy system, NWO, Illuminatów? Ja się zgadzam z Tobą i mówię: dobrze, zróbmy to razem, tu i teraz! Ale zaraz zadaję Ci pytania, na które do dziś nie otrzymałem ŻADNEJ konstruktywnej odpowiedzi. Żadnej. Co dalej? Jaką masz realną wizję przyszłości kraju i świata? Jak poradzisz sobie z odwiecznymi i z zasady nierozwiązywalnymi problemami ludzkiej natury?

Cytuję: „Teorie spiskowe fajnie się czyta i fajnie się nimi emocjonuje. Ale prawda jest taka, że człowiek to istota zaborcza i od zarania dziejów walczy o władzę, materialne dobra i zaspokajanie potrzeb. Czy sam nie jesteś taki? Czy jak masz szansę zapłacić 50 zł to wyjmujesz stówkę i dajesz? Dlaczego więc krytykujesz przedsiębiorców, że płacą najmniejsze stawki? Nikt nie zapłaci więcej niż musi. Tak mamy w genach, w mózgu i jajach.

Każdy kombinuje na poziomie na jakim jest. Pracownik targuje się o pensję, a na bazarze zbija dwa złote z ceny za którą baba sprzedaje mu ziemniaki. Biznesmen się nie targuje, on negocjuje, a ten co jest u władzy wydaje rozkazy. Dlaczego? Bo może. Nie ma innego powodu. Zastanów się: gdybyś nagle mógł mieć wpływ na amerykańską giełdę i ruszyć nią tak, żeby wygenerować kilka miliardów to nie zrobiłbyś tego? No powiedz, że nie, bo jesteś porządny, uczciwy, moralny, że wolisz uczciwie i moralnie targować się na bazarze o 2 złote.

A ci, co wysyłają bomby, rozprzestrzeniają trucizny na niebie i ziemi, modyfikują rośliny zwierzęta i ludzi, dlaczego to robią? Bo mogą. Pamiętaj: człowiek dopuści się rzeczy zarówno najlepszych jak i najgorszych dlatego tylko że może. A krytykowanie tego niczego nie zmieni. Co więc możesz z tym zrobić? Nic i za razem bardzo dużo. Możesz to zmienić. Jak? Zmontuj grupę, zwal stary rząd i stwórz nowy. Przecież każdy rząd to tylko kilku starych pryków pierdzących w stołki. Oczywiście mają na usługach policję i wojsko, ale ich też można przejąć, przekupić zmusić do przejścia na drugą stronę. Takich przykładów było wiele. Nie będę opisywał Ci technik, ale jak bardzo będziesz chciał to sam znajdziesz.

Ale czy to coś zmieni? Otóż powiem Ci, że nic. Bo niedługo sam zaczniesz robić to samo co teraz robią ci, których krytykujesz. A jeśli nawet nie Ty (bo jesteś święty) to ci, co będą po tobie.”
~Will

Jaką masz realną wizję przyszłości po obaleniu starego systemu? Obalisz jedno tajne stowarzyszenie, to zaraz pojawi się kolejne. Jedną partię zastąpisz inną? Każda z nich ma swoje wady. Frakcja postkomunistyczna zadała Polakom ogrom zła i cierpień, zniszczyła kraj i wypędziła miliony ludzi za granicę na poniewierkę. A co w zamian? PiS zaczął reformować kraj, ale jest to partie pełna szaleństw – kościół, konserwatyzm, Smoleńsk – aż strach o tym pisać. Kukiz? Mielibyśmy JOWy a po 4 latach PO miałaby 80% w sejmie. Razem Zandberga? Ściągnęliby tu milion islamistów.

Wymienia się kilka rozwiązań do wdrożenia po upadku systemu. Jednak nie są to żadne rozwiązania, a iluzje które doprowadziłyby do niewyobrażalnej anarchii i utopienia świata w morzu krwi. Wymienię kilka z nich.

Pierwsza to niewidzialna ręka wolnego rynku, wolność gospodarcza niczym nie skrępowana. Jest to utopia nie istniejąca i niemożliwa do wprowadzenia nigdy i nigdzie. Banki, korporacje i inne wilki w ludzkich skórach, szybko wykorzystaliby taki naiwny system w celu zamordyzmu i ucisku fiskalnego. Pracowałbyś dosłownie za miskę ryżu. A realia chińskiej fabryki gdzie ludzie masowo popełniają samobójstwa z przepracowania, jawiłyby Ci się jako raj na Ziemi.

Dalej: wielu postuluje powrót do natury, i to całkowity. Rolnictwo, wymiana barterowa, permakultury, kolektywy spożywcze, domu budowane ekologicznie, z jakichś patyków i gówna. No i weganizm, w ogóle matka natura, harmonia, kosmos, energie, czakry, new age. No sorry, ale to nie zadziała. Po pierwsze byłby to świat w którym 90% dzieci umierałoby na banalne przypadłości – tak było przez całe poprzednie, ciemne eony czasu. Po drugie, byle przypadłość (ząb, wyrostek) dziś łatwa do wyleczenia, kończyłaby się śmiercią w niewyobrażalnych męczarniach. Tak też było przez tysiące lat.

Po trzecie i najważniejsze – problemy ludzkiej natury. Otóż sąsiad zacząłby spiskować i konspirować przeciwko innemu sąsiadowi by mieć więcej eko marchewek. Potem spiskowałyby rodziny, wioski, miasta.. A na koniec znowu miałbyś to, co teraz. Czyli technologię której tak nienawidzisz, a dzięki której przetrwałeś i zawdzięczasz jej tak wiele – życie. I jakichś nowych Illuminatów, których też nienawidzisz.

Kolejna propozycja to powrót do państw narodowych, do nacjonalizmów. No to wyobraź sobie co by było, gdyby w każdym kraju był nacjonalizm lub wręcz faszyzm. I gdyby każdy kraj był rządzony przez małego Hitlerka o wielkim ego Kim Dzong Una. Przykładowo: Niemcy chcą zabrać Polsce Pomorze i Śląsk. Polska chce zabrać Niemcom Łużyce, powołując się na zaszłości sprzed 1000 lat i naród Serbołużyczan. I dalej: Polska chce odebrać Ukrainie Kresy.

Zaś Ukraina też powołując się na jakieś z dupy wzięte zaszłości, chce odebrać Polsce Rzeszów, Lublin, Kraków i Białystok. Bo ukraińscy nacjonaliści tak kreślą dziś swoje mapy. I teraz wyobraź sobie najważniejsze. I Polska, i Niemcy i Ukraina mają broń atomową, miliony zmobilizowanych żołnierzy i ogromne budżety na armię. Ziemia w takich warunkach szybko stałaby się nuklearnym pustkowiem – zimnym, niezamieszkałym i martwym aż po kres dziejów.

Jeszcze raz powtarzam, że ani nie popieram istniejącego systemu ani z nim nie walczę. Prawdziwa wolność nie polega na negowaniu i walce z systemem. Ale na stanięciu zupełnie z boku i stworzeniu swojego własnego, alternatywnego mini-systemu. Rewolucjonista jest tak samo uzależniony od systemu jak bankier, polityk czy szef korporacji. Największe kajdany jakie nosisz nie są zakładane przez system. Ale zakładasz je sam, i istnieją one w Twojej głowie.

Cytuję: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

To Ty jesteś odpowiedzialny za swój własny świat, za swój własny mini-system. Nie owi mityczni „oni„. Pora w końcu, by ludzkość to zrozumiała. Tę ogromną potęgę tego, że każdy jest twórcą i kreatorem. To nie „oni„, ale ja, my, Ty Wy. Zresztą kim są oni? Politycy, bankierzy, kapłani, Illuminaci, kosmici, Niemcy, Ruscy, Amerykanie, masoni, cykliści, kosmici, demony? Ile znasz różnego rodzaju teorii przedstawiających najróżniejszych możliwych „onych„? Na których bardzo wygodnie zwalić jest winę i odpowiedzialność? To bardzo wygodny mechanizm psychologiczny.

 Cytuję: „W rozwoju świadomości istnieją etapy:

-Sen / człowiek jak lunatyk- brak identyfikacji ze sobą,
-poddawanie się zewnętrzności jako ofiara,
-skumulowanie bólu, poniżenia, cierpienia związane z tym programem,
-bunt, powstanie, opór i walka
-próby dominacji nad innymi
-uświadomienie bezsensu walki, która nadal tworzy dualne – zwycięzca i pokonany i nie daje rozwiązania
-szukanie innych rozwiązań, próba zrozumienia życia
-komunikacja z duszą, z sobą
-jasna komunikacja z innymi, wyrażanie siebie
-ustanawianie swoich prawd, nie ma już potrzeby dominacji, czy podległości, wyjście poza dualność
-stawanie się i kreacja

Warto zastanowić się, słuchając siebie, na którym jesteśmy etapie poznania Siebie.

Teraz globalnie jest czas, gdy ludzkość zaczyna budzić się z poziomu ofiary. Wchodzi w bunt, opór, walkę. Oczy chodzą dookoła i mówi człowiek – ten winny, ksiądz, polityk, jaszczur, kosmita, muzułmanin, religie, władza, urzędy, Niemcy, Ukraińcy, Ruscy, mąż, kochanka męża, ojciec, syn.. itp itd

Osoby, które znajdują wroga, przeciwnika wyładowują tylko całą skumulowaną energię ofiary. Nie jest ważne kim będzie przeciwnik, zawsze jakiegoś się znajdzie.Umysł szaleje, będziemy bronić swoich praw, my im pokażemy, nie damy się, ten winny, tamten winny, och i ach i dualność trwa. Ludzie ci nie wiedzą, że to tylko etap i dobrze byłoby, aby skończył się jak najszybciej, gdyż żadna walka, ani żadne zwycięstwo nie da im spokoju wewnętrznego. Nie wiedzą, że są jak dzieci w piaskownicy, które do tej pory odgrywały rolę ofiar, gdyż nie miały zbyt dużej samoświadomości i decyzyjności, teraz jednak wstały i rozpoczęły walkę z dziećmi, które sypały im piasek na głowę.

Czy to jest wolność?”
~Elen Elijah / epokaserca.pl

Możesz się rozczarować czytając moją stronę, gdyż jestem w stanie dać Ci tylko pewną ilość prawdy, i nic ponad to. Dla wielu z Was to za mało.. Jeśli pragniesz kojących umysł złudzeń, to wybierz jakąś ideologię lub religię. Jakąkolwiek, to nie ma znaczenia jaką. Gdyż na głębszym poziomie wszystkie one są jednakowe, są tym samym. Czyli pełnym uproszczeń i przekłamań, iluzorycznym stabilizatorem dla przerażonego trudami życia umysłu. Ważne jest pojednanie i pogodzenie się z ludźmi i ze światem.

Walcząc ze światem, umacniasz to, co w nim negatywne. Pomagając sobie i akceptując ten świat – ratujesz i siebie i ten świat. Ja cenię Wasze gorące i pełne ideałów serca, chcące zmienić świat na lepsze. Zwracam tylko uwagę, że rzeczywistość nie jest taka, jaka jawi się na pierwszy czy nawet na drugi rzut oka. Przemiany światowe jakie się obecnie dokonują, przyniosą pomyślność i szczęście rodzajowi ludzkiemu, wbrew tym wszystkim politykom, bankierom czy korporacjom. Ja to wiem.

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zapomniany apel: Jeśli zrujnujemy Ziemię nie będzie dokąd uciekać

wielkie-wymieranieWklejam video zawierające apel Carla Sagana, zmarłego w 1996 naukowca. Szkoda że nie dożył dzisiejszych czasów. Jestem ciekaw jak wyglądałaby jego twórczość teraz, gdy załamanie się ekonomii i upadek biosfery są niemal pewne.

„Jeśli zrujnujemy Ziemię, nie będzie dokąd się udać.”

„Wymieranie jest regułą. Przetrwanie jest wyjątkiem.”

Carl Sagan [ur. 9 listopada 1934, zm. 20 grudnia 1996] – astronom, kosmolog, astrofizyk, astrobiolog, pisarz i popularyzator nauki.

System kapitalistyczny doszedł do końca swej drogi, jego implozja jest kwestią czasu

upadek-kapitalizmuZamieszczam ciekawy wpis z niezależnego portalu giełdowo-finansowego „Independent Trader„. Traktuje on o upadku globalnego systemu finansowego, jak i ciekawym sposobie na jego reanimowanie.

Praktycznie wszyscy czytający moją stronę wiedzą, że system ekonomiczny planety jest w totalnej rozsypce. I wszyscy zastanawiamy się, kiedy ten system runie. Bo praktycznie wszystkie mechanizmy regulacji kryzysu, w tym te najbardziej kreatywne, już w zeszłym roku zostały praktycznie wyczerpane.

Ale jak się okazuje, nie wszystkie. Banki centralne już się porozumiały jak rozruszać gospodarkę. Nowe wyjście ma wiele wspólnego z programami takimi jak polski 500 plus. Zresztą jego pozytywną cechą jest to, że porządkuje niewolniczy rynek pracy w naszym kraju. Wymusza na prywaciarzach podwyższanie głodowych pensji.

Co chcę Wam przekazać w artykułach, w których opisuję realia ekonomiczne? Dwa przesłania..

  1. Nigdy nie wierzcie ludziom powołującym się na kapitalizm, neoliberalizm, prawa ekonomii, niewidzialną rękę wolnego rynku. Dlaczego? Bo kłamią od początku do końca. Ponieważ albo nie znają twardych realiów życia i zostali zindokrynowani (nastolatek..), albo służą systemowi świadomie (polityk, ekspert, dziennikarz). Prawa ekonomii i wolnego rynku są wciąż zmieniane i manipulowane. Nigdy nie wierzcie w narzekania i kwękanie prywaciarzy na koszta pracy, płacę minimalną, podatki i inne. Wilki zawsze będą bronić swojego prawa do pożerania owiec. Zwolennicy wolnorynkowych teorii zapominają o tym że to co jest dobre dla pająka, niekoniecznie jest dobre dla muchy. A to co jest dobre dla wilka, niekoniecznie jest dobre dla owcy którą ów wilk pożera. Próżne są także nadzieje, że po ukończeniu uczelni technicznej nastolatek dostanie obiecane miejsce w kapitalistycznej elicie. Tam miejsca są już od dawna zajęte.

    .

  2. Wszystko jest ze sobą powiązane, dlatego realia kapitalizmu (i każdego istniejącego systemu) bezpośrednio łączą się z naukami duchowymi, gnostyckimi. Wszystkie istniejące systemy, w tym kapitalizm, są bezpośrednią pochodną tego jak zaprogramowany jest Rdzeń czy też Procesor Centralny planety. Religie utożsamiają Rdzeń z Bogiem, ja póki co wstrzymuję się z tym. Otóż działa on podług wartości, które nam wydają się wartościami niskimi, złymi. Ziemia jest planetą niedoboru, braków. Każda istota w pocie czoła walczy o kurczące się wciąż zasoby, i ta paniczna walka zabiera jej większość czasu i energii. To ta walka i fakt że zasoby są ograniczone (co jest iluzją, ale nie o tym tu..) generuje całe cierpienie i zło świata. Miłość, przyjaźń i inne wartości zostały wypaczone przez tę walkę. Porównaj mentalność ludzi gdy byli zakochanymi w sobie poetami życia, ze stanem gdy wzięli ślub, założyli rodzinę, mają po kilka kredytów i miliony upiornych obowiązków, odbierających do reszty radość życia. Różnicę widać od razu. Kwestią sporną jest to, czy to ma się teraz zmienić, czy nie. Znakiem szczególnym jest to, że rządy dostają teraz prawo do generowania pieniądza. Wcześniej to prawo miały tylko banki centralne (będące w prywatnych rękach) razem z bankami komercyjnymi.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Kolejny szalony pomysł Bena Bernanke. Były prezes FED Ben Bernanke, w swoich publikacjach naukowych, udowadniał, że dobrym pomysłem na rozkręcenie gospodarki jest rozdawanie ludziom pieniędzy. Wszystko po to, aby podnieść poziom konsumpcji i popyt wewnętrzny. Pomysł ten nie został nigdy w pełni zrealizowany. Zamiast tego banki centralne zaczęły przyznawać nisko oprocentowane kredyty bankom komercyjnym. Tani pieniądz miał zachęcić konsumentów do dalszego zadłużania się, a to miał być skuteczny sposób na zwiększenie inflacji.

Po co komu inflacja? Zadłużenie na każdym poziomie – od gospodarstw domowych po rządy państw – jest tak duże, że skutecznie dławi rozwój gospodarczy. Podjęto zatem decyzję o zwiększeniu podaży walut (przede wszystkim w krajach rozwiniętych), po to by doprowadzić do ich dewaluacji i obniżyć tym samym realną wartość długów. Problem jednak w tym, że ani konsumenci, ani korporacje nie zaciągają dostatecznej liczby kredytów, która doprowadziłaby do dewaluacji waluty. Świeżo dodrukowany pieniądz, zamiast trafiać do gospodarki windując ceny produktów codziennego użytku, ucieka na rynki finansowe, gdzie pompuje kolejne bańki spekulacyjne.

Pomimo usilnych prób bankierów – w USA, Japonii, czy w Europie – nie udało się im wywołać takiego wzrostu inflacji, który doprowadziłby do kilkukrotnej podwyżki cen w krótkim czasie. Bernanke wpadł na pomysł, jak wyjść z tej sytuacji i wymyślił obligacje perpetualne z zerowym oprocentowaniem.

1. Czym są obligacje perpetualne?

Obligacje perpetualne nie są niczym nowym i działają podobnie, jak renta wieczysta. Aby dokładnie wyjaśnić o co chodzi, zacznę od standardowych obligacji wypłacających odsetki. Gdy wykupimy np. 10-letnią obligację, to w każdym roku jej trwania otrzymamy odsetki (i będziemy je otrzymywać przez 10 kolejnych lat). Po upływie 10 lat następuje wykup długu i zostanie oddana nam kwota, na którą aktywo opiewa.

W przypadku obligacji perpetualnej sytuacja jest inna, inwestor dostaje jedynie odsetki, ale za to bez końca – bez momentu wykupu, tak jak ma to miejsce przy zwykłych obligacjach (w rzeczywistości jest to czas trwający do bankructwa dłużnika). Przypuśćmy, że inwestor kupuje obligacje za 50 USD, dzięki której otrzymuje 4 USD odsetek rocznie. Inflacja jest stała (na poziomie np. 8%), więc każdego roku, mimo iż dalej dostajemy 4 USD, siła nabywcza pieniądza spada. Za rok, realna wartość tych samych odsetek wynosi już jedynie 3,7 USD. W kolejnym roku będzie to już tylko 3,43 USD i tak dalej. Skumulowana wartość bieżąca odsetek pokrywa więc cenę zakupu. Bankierzy jednak zmienili obligację perpetualną w coś zupełnie nowego. Stworzono produkt, który „inwestor” być może kupi, ale nie otrzyma za niego żadnych odsetek, ani nawet nigdy nie zostanie od niego wykupiony. Oznacza to, że „inwestor” już nigdy nie zobaczy swoich pieniędzy.

Działać ma to na zasadzie darowizny, czyli kupuje się papier, który gwarantuje, że już nigdy nie zobaczy się ani swoich pieniędzy, ani żadnych odsetek. Drogi czytelniku, jeśli masz wrażenie, że wyżej opisane działanie jest bez sensu, to dobrze, bo tak właśnie jest (przynajmniej na pierwszy rzut oka).

2. Po co komu „aktywo”, które jest gwarantem straty?

Obecny system, w którym drukuje się walutę opartą na długu, doszedł do końca swojej drogi. Bez konkretnych zmian nie da się go dłużej utrzymać. Przyrost waluty i jeszcze szybszy wzrost zadłużenia spowodowały, że suma zobowiązań Amerykanów jest około 5 razy większa, niż ilość dolarów w obiegu. Tak duża dysproporcja powoduje, że nawet jeśli FED dodrukuje duże ilości pieniędzy, to i tak dług będzie większy niż ilość waluty. Wynika to bezpośrednio z rezerwy cząstkowej, ponieważ każdy kolejny dolar tworzony jest wraz z należnością w stosunku do systemu bankowego. To właśnie z powodu tego mechanizmu bankierzy centralni zawodzą w rozkręceniu wysokiej inflacji, a waluta zamiast szybko się dewaluować, utrzymuje względną siłę nabywczą.

Rozwiązaniem tego problemu, zgodnie z pierwszym pomysłem Bernanke, jest rozdanie ludziom dużej ilości pieniędzy. Aby móc wdrożyć taki plan w życie, trzeba by przeprowadzić daleko idące zmiany prawne. Przede wszystkim rząd musiałby odzyskać władzę nad pieniądzem w taki sposób, aby móc go drukować bez długu, przy eliminacji pośredników (czyli banków komercyjnych – tzw. primary dealers – oraz banku centralnego, u którego rząd zaciąga zobowiązanie pod wykreowaną walutę).

Oddanie kreacji pieniądza rządowi, stanowi ogromne zagrożenie dla bankierów. Spowoduje to sytuację, w której banki centralne stracą swoją podstawową funkcję, a więc i rację bytu. Kto bowiem zagwarantuje, że rząd po „wykonaniu zadania” odda nabyte prawa? W tym momencie wkraczają na scenę nowe obligacje perpetualne (z zerowym oprocentowaniem). Dzięki nim możliwa jest kreacja pieniądza bez długu, ponieważ rząd emitując ww. obligacje, nie ponosi żadnych kosztów, a w zamian dostaje walutę. Otrzymane środki politycy przeznaczą na programy socjalne (food stamps, zasiłki dla bezrobotnych, 500+ itd.), czy na bezwarunkowy dochód podstawowy, nakręcając tym samym inflację.

3. Kto będzie odbiorcą nowych obligacji?

Odpowiedź brzmi: bank centralny czy nawet fundusze emerytalne, które są pod kontrolą rządu. Duża ilość nowej waluty spowoduje w końcu jej dewaluację, a gdy ta osiągnie pożądany poziom (np. 70%), program się zakończy, i powróci do normalnych papierów dłużnych. Problem nadmiaru długu w systemie zostanie rozwiązany. Jego ilość nie spadnie, ale zmniejszy się za to wartość waluty (w której jest denominowany), to spowoduje to jego realne zmniejszenie (mierzy się je siłą nabywczą).

Obowiązujące obecnie prawo eliminuje również problem, który pojawia się wraz z nowymi obligacjami perpetualnymi, a mianowicie ich cenę. W końcu, jak można płacić za coś, co z założenia nie ma wartości? Tutaj z pomocą przychodzi możliwość, jaką dysponują banki centralne. Kupując aktywa, czy publikując stan ich posiadania, nie muszą podawać realnych cen rynkowych danego instrumentu (tzw. mark to market), a jedynie wartości arbitralnie przez siebie ustalone. Właśnie tego mechanizmu użyto, gdy skupowano bezwartościowe derywaty (MBS, CDO i inne) od banków komercyjnych (wywołały one krach w 2008 roku na światowych rynkach).

4. Konsekwencje dla systemu monetarnego

Rząd, gdy dysponuje nieograniczoną podażą waluty, może nakręcić inflację i skutecznie dewaluować długi. Aby przeprowadzić całą akcję, nie są konieczne żadne zmiany prawne czy zgoda społeczeństwa. Wystarczy rozkręcić rządowe rozdawnictwo, czy to z pomocą głębokich inwestycji infrastrukturalnych, czy powszechnych programów socjalnych.

Słabo wyedukowane ekonomicznie społeczeństwo, co najwyżej przyklaśnie politykom i stanie się świadkiem rządowego rozdawnictwa. Zanim ukażą się wszystkie konsekwencje, program zostanie zakończony, a założona dewaluacja waluty zostanie osiągnięta. Na programie nie ucierpi zaufanie do sektora bankowego, ponieważ ten nie będzie uczestniczył w tym procederze. Obejdzie się również bez kaskady bankructw banków, a więc i bail-inów  czy bail-outów. Dewaluacji zostanie poddana każda forma pieniądza, tak elektronicznego, jak i papierowego, dzięki czemu dalej będzie można wykonywać kolejne posunięcia, w celu zupełnego wyeliminowania gotówki z obiegu.

Najważniejszym problemem omawianego rozwiązania jest uzależnienie przedsiębiorstw od nowego dopływu pieniędzy, który w momencie zakończenia programu zmiecie wiele przeinwestowanych podmiotów. Trudno powiedzieć również co stanie się z zaufaniem do waluty, gdy nastąpi moment jej szybkiej dewaluacji. Istnieje zagrożenie, że pomimo zakończenia procesu dodruku pieniądza, nie da się opanować inflacji. A to z kolei może zniszczyć zaufanie społeczeństwa do rządowego środka płatniczego. Jest to jednak mało prawdopodobne (dla przykładu: hiperinflacja w Polsce pomiędzy 1989 a 1990 rokiem wyniosła aż 600%, a mimo to polski złoty przetrwał).

Podsumowanie

Trzeba przyznać, że nowy pomysł Bena Bernanke jest wyjątkowo przebiegły. „Zawiesza” on stary system podaży waluty przez banki i rezerwę cząstkową. Przywraca politykom, na pewien czas, kontrolę nad dodrukiem waluty bez długu, eliminując najważniejsze bolączki obecnego systemu monetarnego. Wszystko to bez konieczności zmian prawa, uciekania się do zwiększania podatków czy ograniczania wypłat emerytalnych, a jedynie przy rozkręceniu rządowego rozdawnictwa i spełnienia tym samym oczekiwań elektoratu.

Po osiągnięciu wyznaczonych celów, bankierzy centralni zrzucą winę za wysoką inflację na nieodpowiedzialne działania polityków i umocnią tym samym swoją pozycję, jako stabilizatora systemu monetarnego. Długi zostaną zdewaluowane i uda się uniknąć spektakularnych bankructw dużych korporacji czy banków inwestycyjnych (ich bankructwo mogłoby zagrozić stabilności finansowej całego świata). Najważniejsze trendy w dzisiejszej bankowości (z rozrośniętym sektorem finansowym) czy dążeniem do eliminacji gotówki, zostaną utrzymane. Winą za trudną sytuację zostanie obarczona aktualnie rządząca ekipa, która zostanie sprawnie podmieniona na kolejną. Ben Bernanke lobbuje obecnie w Japonii za dokładnie takim rozwiązaniem. To właśnie Japonia ma stać się polem doświadczalnym, na którym mogłoby zostać wdrożone nowe rozwiązanie monetarne, zanim zostanie ono wprowadzone na całym świecie.”

Autor: Zespół Independent Trader
Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy
Link: http://independenttrader.pl/kolejne-szalenstwa-bena-bernanke.html

Zbliża się nieuchronny upadek wielkich religii

Zbliża się nieuchronny upadek wielkich globalnych religii

upadek religiiWklejam ciekawy wpis o upadających światowych religiach. Na uwagę zasługuje fakt, że chrześcijaństwo pomimo wszystko jest religią najbardziej cywilizowaną. O ile hierarchowie i sama doktryna chrześcijańska wciąż tkwią w doktrynach rodem z XIX wieku, o tyle świadomość zbiorowa, a więc wierni – ewoluuje.

Pomimo wszystko widać jakiś tam postęp, którego w islamie, judaizmie czy nawet hinduizmie nie widać. W hinduizmie ta podziwiana przez Europejczyków wiedza jest dostępna i wykorzystywana tylko przez elitę i duchowieństwo. A ciemny hinduski chłop tak samo jak setki lat temu, zanosi całe oszczędności życia tamtejszemu kapłanowi, by ten mu coś tam wymodlił.

Nie gloryfikuję chrześcijaństwa, bo ta doktryna też nieuchronnie upada. Pamiętajmy jednak, że życie nie znosi próżni. Podczas gdy chrześcijaństwo upada i nie wiadomo jaka doktryna będzie w przyszłości fundamentem europejskiej cywilizacji, o tyle islam się rozwija i przeprowadza militarną i demograficzną inwazję na nasz kontynent. Macice kobiet-niewolnic islamu mają jeszcze większą siłę rażenia, niż bomby, ciężarówki, maczety czy ekspansja państwa islamskiego w Syrii.

Może niech ludzie w Europie środkowej i wschodniej wyznają sobie to chrześcijaństwo, a my po prostu róbmy swoje? Jest taka teoria, że nasza część Europy nie doświadcza inwazji islamu, bo tutaj rządzi jeszcze duchowa siła egregora (świadomości zbiorowej) chrześcijaństwa. Według tej teorii, chcąc nie chcąc, jesteśmy od tego cholernego chrześcijaństwa jakoś zależni. Ono jest tamą która powstrzymuje ekspansję egregora islamu.

Pamiętajmy, że to, co dobre da pająka, wcale nie jest dobre dla muchy. Pająk to matrix, system („procesor centralny” planety) i podsystemy które tworzy. A więc: chrześcijaństwo, kapitalizm, patriarchat i wiele innych, będących doktrynami fundamentu. One są potrzebne by zachować homeostazę systemu głównego. Jednak muchami w tej metaforze jesteśmy my. Wiele razy zarzucano mi, że nie podaję alternatyw.

Wiem dobrze że alternatyw w zasadzie nie ma jeśli chodzi o te podsystemy. One muszą istnieć by to wszystko jako tako trwało. Społeczeństwa i inne wielkie grupy ludzi (np cywilizacje) rządzą się swoimi prawami. Ty możesz się zmienić i wyjść poza system. A społeczeństwo i cywilizacja – już nie bardzo, bo one ewoluują bardzo powoli – przez setki lat lub tysiąclecia. Miejmy to na uwadze i róbmy swoje, nie oglądając się na świat – którego nie da się zmienić.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej

Jak mądrze uświadamiać ludzi by nie wyjść na idiotę?

Jak mądrze uświadamiać ludzi by nie wyjść na idiotę?

jak uświadamiać ludziPytania takie jak kiedy i jak pomagać ludziom, jak i kiedy i jak dzielić się naszą wiedzą pojawiają się u mnie od jakiegoś już czasu. Dziś dorzucę jeszcze kilka cegiełek do naszych rozważań.

Pisałem już, że pomóc albo podzielić się wiedzą możesz tylko i wyłącznie wtedy, jeśli jest przyzwolenie na to z drugiej strony. Ze strony Twojego rozmówcy. Jeśli tego przyzwolenia nie masz, to nie tylko nic nie zdziałasz. Ale osiągniesz skutek odwrotny do zamierzonego, narazisz się na ostracyzm, szykany, utratę pracy czy mordobicie.

Jeśli nie masz przyzwolenia, a mimo to starasz się pomóc, np korzystając z wybujałej argumentacji lub socjotechnicznych czy magicznych sztuczek – to igrasz z ogniem. Słabo rozwinięte dusze mają swoje lekcje, mają swój plan ewolucyjny. Często są to lekcje traumatyczne i brutalne. Standardowym przykładem jest mężczyzna próbujący przemówić do rozsądku kobiecie, która jest w toksycznym związku z agresywnym i nieczułym facetem. Lub kobieta próbująca przemówić do rozsądku facetowi, który jest w związku z toksyczną kobietą.

Mężczyzna próbuje przekonać argumentami logicznymi kobietę, że jej partner pije, bije, zdradza i jej nie szanuje. By od niego odeszła. Kobieta pod względem logicznym przyznaje pełną rację, ale jakaś potężna siła sprawia, że nie odchodzi od zimnego, nieczułego drania który ma ją za nic. To jest odwieczna zagadka zjawiska „friendzone„. Kobieta kocha i pożąda nieczułego dupka, zaś wrażliwego przyjaciela chcącego ją uratować – nie kocha i nie pożąda. O tym nie mówi praktycznie żaden coach ani trener podrywu. Wytłumaczę Ci to ja.

Otóż ta potężna siła to podświadomość, często utożsamiana z duszą. Dusza jest jak małe, głupiutkie dziecko, które pełne chęci doświadczania życia wkłada metalowy przedmiot do gniazdka z prądem. Otóż dusza chce doświadczać, także złych i brutalnych rzeczy. Dusza słabo rozwinięta zbiera w ten sposób niezbędne doświadczenia i pilnuje planu ewolucyjnego takiej kobiety. Taka kobieta logicznie wie wszystko i rozpacza będąc w takim związku. Zaś jej dusza się raduje, gdyż zdobywa w ten sposób niezbędne doświadczenia. I pilnując planu ewolucyjnego, nie pozwala jej odejść od chama i drania.

Szerzej opisałem tę kwestię w felietonie poniżej:
Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Pomagając komuś kto nie jest gotowy na pomoc, w bardzo poważny sposób ingerujesz w jego plan ewolucyjny i narażasz się na potężny kopniak w dupsko ze strony sił korygujących wszechświata. Nie możesz wiecznie stać, ślęczeć nad taką młodziutką i głupiutką duszą i wyciągać ją z coraz to nowych tarapatów. Bo jeśli ona ma tarapaty w planie swojego rozwoju na to życie, to gwarantuję Ci, że w te tarapaty wpadnie. Ba! Podświadomość (dusza) sama do tych tarapatów umyślnie doprowadzi, by zdobyć doświadczenia.

Umysł logiczny takiej osoby będzie przeżywał traumy i katusze, ale jej dusza będzie miała prawdziwe święto – oto bowiem zdobyła doświadczenie, powiększyła swoją bazę danych. Choćbyś stanął na rzęsach, to nie przeszkodzisz takiej duszy wpaść w tarapaty. Co możesz więc zrobić? Możesz zasiewać ziarno. Nie zmieniać ani nie pomagać na siłę, na chama, ale zasiewać ziarno. Podać jakiś wniosek, argument, lekturę – na którą ta osoba będzie w danym momencie gotowa. Choćby to było coś niewielkiego, mało znaczącego.. To mało znaczy dla Ciebie, ale jeśli dusza takiej osoby jest gotowa na tę drobnostkę – to dla niej znaczy to bardzo dużo.

Musisz to oczywiście wyczuć, a to przychodzi z czasem. Gdy napotykasz na mur mechanizmów obronnych w psychice – najlepiej zrezygnuj. To nie są wcale szkodliwe mechanizmy obronne „głupiej podświadomości„, jak to wielu z nas określa. Te mechanizmy mają m.in. za zadanie pilnować właśnie planu ewolucyjnego duszy. Dla Ciebie może być niepojęte, jak można popełniać tak głupie i groźne błędy, ale z punktu widzenia takiej młodziutkiej duszy wygląda to zupełnie inaczej.

Możesz się załamywać i zadawać sobie rozliczne pytania: „no ale kurwa jak?! I po co?!„, ale postaraj się spojrzeć na to inaczej. Zrozumieć. Że są tu dusze (jest ich większość), które potrzebują doświadczeń złych, traumatycznych, brutalnych. Bez zbudowania tej podstawowej bazy danych te dusze nie tylko nie będą mogły ewoluować, ale mogą cofnąć się w rozwoju na wiele żyć. Na pewno tego byś chciał? Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi. Ty masz swoje lekcje, inni mają inne lekcje. Często trudno zrozumieć nam lekcje które są udziałem dusz mniej rozwiniętych.

Ale chociaż się postaraj. Nie powielaj błędów milionów rodziców, którzy przerażeni trudami życia chowają swoje dzieci pod kloszem, w oddaleniu od ziemskich problemów. Wiesz jaki rezultat daje takie wychowanie? Sprawia ono że dzieci wyrastają na dorosłych nie umiejących sobie radzić w życiu. Tak samo jest w takiej relacji. Wielu z nas w ciągu swojego życia spotyka takie młode dusze i ma za zadanie im pomóc. To trzeba robić z wyczuciem, a nie na siłę.

A co z dzieleniem się naszą wiedzą? Pierwsza i najważniejsza zasada – gdy człowiek jest gotowy, to sam do Ciebie przyjdzie. Ba, często sam do Ciebie zagada i to w temacie. I bywa, że spotkasz takiego człowieka tam gdzie się tego nie spodziewałeś – w pracy, szkole itp. Pomóż wtedy, i to też z wyczuciem tematu. Musisz poznać na ile procent jest on purytański, ile jest w nim konserwatyzmu obyczajowego, jakie i gdzie mechanizmy obronne ma. Wiadomo że każdy wierzy w jakąś religię, ideologię czy inną bzdurę. Po prostu zapytaj go o to.

Często czułe punkty i tabu tkwią właśnie w tej sferze (wierzeń, schematów, ideologii, religii). Nie neguj ich i nie dotykaj ich. Nie próbuj bezpośrednio zmieniać ani przekonywać. Nigdy, ale to nigdy nie obieraj sobie za punkt honoru zwycięstwa w dyskusji. Zwyciężysz i co z tego? Przegrałeś. Choć na logikę on przyznał Ci rację, to podświadomie go zraniłeś, i to kiedyś wyjdzie. Ludzie zawsze zadają sobie bardzo głębokie, podświadome rany chęcią zabłyśnięcia, posiadania racji, zwycięstwa w dyskusji czy pokazania że są lepsi od innych.

Dalej: nie forsuj jego błędnych przekonań (wg Ciebie), nawet jeśli mówi on totalne brednie. Puść je pomimo uszu. Wybierz jeden, dwa lub trzy szczegóły z tych bredni, z którymi możesz się częściowo lub w pełni zgodzić, i powiedz mu to. I potem jakby mimochodem przedstaw mu swój punkt widzenia. Nie jako walkę na argumenty, ale jako ciekawostkę, jako coś nowego co warto poznać. Jeśli widzisz w swobodnej rozmowie pokrewieństwo tematów i potencjał – drąż łagodnie i spróbuj zasiać ziarno. Ktoś mówi coś na tematy, które poruszamy? Ale nie wie wielu rzeczy? Nic nie szkodzi, spróbuj powiedzieć coś nowego dla tej osoby w poruszanym właśnie temacie.

Ale nie uderzaj z grubej rury, nie mów wszystkiego. Nie czyń rewolucji. Nie zasypuj go toną nowych i nowych informacji. Dbaj o jego mechanizmy zabezpieczające które mogą uderzyć w Ciebie z ogromną siłą pod naporem zbyt dużej ilości nowości. Dbaj też o siebie, by nie narazić się na śmieszność i ostracyzm. Chyba, że od słowa do słowa poznasz, że to „swój ziom„, tak samo wtajemniczony i obeznany jak Ty. Ale to zdarza się bardzo rzadko. Jesteśmy rozsiani po bezkresach całej Ziemi, w oddaleniu. Spotykamy się najczęściej w internecie. Gdy chcę się spotkać ze swoją bratnią duszą, to muszę kombinować. Ja – północ kraju, ona – drugi koniec kraju.

Natomiast dusze słabo rozwinięte mam tu, w mieście, na co dzień. W pracy, w domu, na dzielnicy, w autobusie, sklepie, itp. Wy pewnie też doświadczacie tego samego. W pracy czy w domu musimy krakać tak jak wrony. A w internecie możemy z jednej strony poszaleć, zmasakrować kilka tabu, a z drugiej strony – wymienić się cennymi informacjami. Zauważcie jak cenną rzeczą jest internet. Nie musimy już udawać się do buddyjskich klasztorów narzucających sztywny reżim, ani dołączać do tajnych stowarzyszeń które w zamian za wiedzę zabierają bardzo dużo. Dziś wystarczy internet który zawiera w sobie całą wiedzę świata, wszystkie ideologie, religie, wierzenia, społeczności.

Uważam natomiast za kurewsko ciężkie przegięcie uświadamianie czy nawet rozmowę na nasze tematy z tymi, którzy w ogóle ich nie czują. Czy to z chłopakami ogolonymi na łyso słuchającymi Gangu Albanii, czy to z biurowymi lemingami. Nie rzucaj pereł między wieprze (Jezus Chrystus) i nie próbuj uczyć świni śpiewu (Anthony de Mello). Są to brutalne stwierdzenia, ale najlepiej działają na wyobraźnię. Wystarczy po prostu zrozumienie dla planu ewolucyjnego słabiej rozwiniętych dusz i faktu, że wszystko ma swój czas, że wielu rzeczy nie da się przyspieszyć.

Co można jeszcze zrobić będąc na Ziemi? Dusze bratnie podróżują przez Universum w grupach. Mają one najróżniejszą liczebność. Kilkanaście, kilkaset a nawet kilkadziesiąt tysięcy. Większość lub wszyscy ludzie z którymi mamy większy kontakt, pochodzą z naszych dawnych żyć. Wiele dusz towarzyszy nam od setek tysięcy lub milionów lat. Odnajdź swoje bratnie dusze, bez względu na to, czy to są dusze młode i nierozwinięte, czy dojrzałe i kumate. Pomóż im na tyle, na ile można. Bądź tak blisko nich, jak pozwalają na to warunki i okoliczności. Dbaj o ich rozwój.

A reszta społeczeństwa? Nie, nie będę Was karmił frazesami o globalnej świadomości, o potrzebie miłowania wszystkich bez wyjątku, o dobrych energiach. Wiecie że od dawna takich bredni nie ma na moim blogu. Nawet jeśli zamieszczam cytaty i grafiki z takimi zawołaniami, to nie mam na myśli całej ludzkości. Jestem empatyczny wobec empatycznych i jestem dobry wobec dobrych. Wiedzą się dzielę z tymi którzy są gotowi a nie z lemingami. Wobec islamistów dokonujących ludobójstwa Europy nie wykażę nawet minimum empatii – ale proponuję to, co proponują oni wobec nas. Czyli przemoc i okrucieństwo.

Tak samo wobec dresiarzy napadających na ludzi. Popieram i cieszę się, że są instytucje które stosują bardzo często brutalną przemoc, takie jak wojsko, policja, straż graniczna, więzienia. To dzięki nim możemy w miarę spokojnie wyjść na ulicę bez posiadania karabinu maszynowego. To dzięki nim możemy spokojnie medytować w domu i rozwijać się duchowo. O paradoks. Inaczej: staram się traktować ludzi tak, jak oni traktują mnie. Jeśli ktoś nie zasługuje na empatię to nie daję mu jej, nawet odrobinki, wbrew temu co mówi lewactwo, Gazeta Wyborcza czy Krytyka Polityczna. Czy wbrew temu co mówią nie znający realnego życia zwolennicy new age. Jeśli ktoś nie zasługuje na wiedzę, to nie daję mu jej.

Nie miejcie złudzeń, że pracuję dla jakiejś światowej dobrej zmiany. Bo nie pracuję. Wielu te słowa mogą wydać się szokujące i odbierające nadzieję.. Ale nie będę owijał w bawełnę ani kreował się na kogoś, kim nie jestem. Co mogę zaproponować? Znajdźmy swoje bratnie dusze i pomóżmy im. Przekażmy właśnie im wiedzę i wsparcie. Stwórzmy swój własny, równoległy wszechświat. Niech będzie on życzliwy dla ziemskich podróżnych, z tym że aby się w nim znaleźć – muszą znać zasady, trasę i mieć bilet, niczym w tramwaju. Jeśli doprowadzisz siebie do porządku i poznasz prawa rządzące światem – to do Twojego tramwaju, czy też wszechświata równoległego wsiądą tylko takie osoby. Znające zasady, trasę i posiadające bilet. Inni będą obok Ciebie, ale jakby w zupełnie innym świecie.

Nie zależy mi na dobru tego świata. Bo wiem że nie mamy prawa zmieniać tego świata. Zarówno świat jak i ludzkość mają swoje lekcje i swoje tempo ewolucji – bardzo powolne. Jedyne co możemy zrobić to pomóc tym, którym można pomóc. Być może system upadnie, być może podzielimy los dawnej Atlantydy. Ale to według mnie nie ma już żadnego znaczenia. Liczy się dla mnie rozwój mój, i w dalszej kolejności – rozwój moich sióstr i braci, czyli bratnich dusz. Cała reszta? Mam wyjebane. Może żyjemy w jakimś światowym przełomie, w czasach reformy globalnego systemu. Nie wykluczam tej możliwości i nie jestem na nią zablokowany. Ale póki co nie wiadomo na ile jest ona prawdopodobna. Wiemy ponad wszelką wątpliwość tylko i wyłącznie to, że wszystkie systemy są niewydolne i rozpadają się, a Ziemia i jej biosfera umiera.

Powiem więcej.. Wszyscy znamy komiksy czy filmy z amerykańskimi superbohaterami. W każdym z nich walczył z tzw czarnymi charakterami. Oczywiście dobro, a więc amerykański superbohater – zawsze zwyciężało. Ale chwila chwila.. Czy aby na pewno reprezentowali oni dobro? Otóż czarne charaktery takie jak Joker miały swoją wizję. Dążyli oni do upadku systemu. Co natomiast robiły postaci rzekomo pozytywne takie jak Batman? Nie robili nic poza powstrzymywaniem postaci takich jak Joker. Nie mieli planu, nie mieli wizji, pomysłu.

Jedyne na czym im zależało, to ochrona systemu za wszelką cenę. I najważniejsze – ochrona systemu bez żadnej propozycji jego reformy. Czyli ochrona tego całego ziemskiego bagna i gówna, które niszczy ludzi na co dzień w niemal niezauważalny sposób. Kapitalizmu, niewoli, braku serca, władzy, opresji, społeczeństwa, prawa. I dlatego wysnuję rewolucyjną tezę, że superbohaterowie byli wręcz gorszymi draniami niż taki Joker. Nasze społeczeństwa są pełne takich widmowych superbohaterów, którzy szkodzą zamiast pomagać. Ludzi którzy za wszelką cenę bronią tego, co od dawna jest już martwe.

Lewacy, prawacy, ateiści, katolicy, liberałowie, konserwatyści. Wszyscy oni walczą o jakąś tam wolność i jakieś tam lepsze jutro. Oczywiście, jest to wolność i lepsze jutro rozumiane przez nich. Oczywiście, w swoje przekonania mają wbudowany moduł, że każdy musi tę wolność i lepsze jutro zaakceptować. Bo jak nie, to zmusi się tych nieprawomyślnych ostracyzmem i przemocą, np administracyjną. Teraz wszyscy narzekamy na lewactwo i poprawność polityczną która jest hitleryzmem naszych czasów. I słusznie. Ale przyjdzie nowa elita i będzie robić dokładnie to samo. Będzie to samo narzucanie swojej racji innym. Będzie ten sam mechanizm tematów tabu i poprawności politycznej, tylko nie lewackiej, ale jakiejś innej.

Zgodnej z widzimisię nowej elity. Bo rewolucje pożerają własne dzieci. Dalej: są ludzie, których nie można przekonać, zwerbować, przekupić, zastraszyć. Jedyne czego oni chcą, to zobaczyć, jak system płonie, trzymając pop corn w jednej dłoni, i butelkę piwa w drugiej. To jest dobre wyjście. Nie otwarta walka z systemem, ale umiejętne infekowanie tego systemu. Ci kumaci którzy wiedzą co i jak, zdają sobie sprawę, że budować można często tylko na gruzach starego. To, co niewydolne, zdezaktualizowane i przestarzałe, musi upaść, czasami z wielkim hukiem.

Jako ostatnią rzecz napiszę to o czym wspominałem dawno temu. Otóż poruszajcie najróżniejsze tematy, łamcie tabu, ale nigdy nie bądźcie śmieszni. Nie bądźcie new age’owymi zjebami, których teorie budzą jedynie szyderczy rechot. Lepiej wiedzieć swoje i być przy okazji „swojskim chłopem„, z którym można wypić piwo, zrobić ognisko, opowiedzieć chamski dowcip, zwierzyć się. Lepiej nie być wykłócającym się, narzucającym swoje racje, ani sztywniakiem, uważającym że wszystko jest złe.

Nie patrz na to, że inni ludzie to lemingi i nieświadomi. Ja byłem taki sam przez większość życia, Ty też. Pomimo wszystko nie zrażaj się do nich i nie potępiaj ich za to, z tego powodu, że możesz zniechęcić do poszerzania wiedzy lub nie zauważyć człowieka takiego jak Ty. Który ma potencjał. No i jeszcze jedna ważna sprawa – znaj tematy które są całkowicie skompromitowane społecznie. Takich tematów nie warto nawet poruszać. Na mojej stronie nie przeczytasz o reptilianach i innych tego typu rzeczach. Bo po pierwsze to tylko jedna z teorii, nie do udowodnienia, a po drugie, z tego jest nieustająca „beka” w internecie.

Poczytaj profile typu „beka z new age„, „new age i teorie spiskowe – niedorozwój świadomości” czy też „zdelegalizować coaching i rozwój osobisty„. Tam masz kopalnie przykładów, jak nie należy uświadamiać ludzi. Przekazuj swoje teorie i wiedzę w luzackiej, pop-kulturowej formie. Co robią grupy naszych przeciwników skupionych wokół akademickiej nauki i korporacji? Ano przekazują swoją wizję świata w atrakcyjnej, rozrywkowej formie. Nie jest to syntetyczna propaganda rodem z jajogłowych portali, ale coś co aż chce się poznać.

Tego rozpaczliwie brakuje – uświadamiania w wersji pop, w wersji lifestyle. Ludzie mają dość sztywniaków wyznających new age, uważających się za nie wiadomo co, wykłócających się i strzelających dziwnymi teoriami jak z karabinu. Popatrz na te grupy ezoteryczne na facebooku – pełno w nich wojenek i ataków, przekonywania się która wersja jest prawdziwsza, blokowania i donoszenia na siebie, jakichś dziwnych teorii. Czyli są tam te same brzydkie ludzkie wady i przywary, co na grupach kibolskich, hip hopowych czy przeznaczonych dla wkurzających się o wszystko mamusiek.

Wiej od takich miejsc jak najdalej. Zauważyłem też że na grupach poświęconych Transerfingowi Rzeczywistości takich zachowań praktycznie nie ma. Są tam spokojni i życzliwi ludzie. Nikt nie próbuje nikogo przekonywać ani wmawiać że to jego teoria jest najlepsza. Więc to naprawdę działa. Pamiętaj że nie każdy musi wierzyć w to co Ty i nie każdy musi mieć wiedzę taką jak Ty. Jest wręcz niemożliwe by tak się stało. Te dwa krótkie zdania, jeśli je sobie przyswoisz – tłumaczą i wyjaśniają tak wiele.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Wariant szaleństwa na świecie: hybrydowa III wojna światowa zawitała do Europy

Wariant szaleństwa na świecie: hybrydowa III wojna światowa zawitała do Europy

zamach terrorystycznyDziś felieton o wydarzeniach jakie mają ostatnio miejsce w Europie i na świecie. Gdy ludzie mi mówili jeszcze niedawno, że wkrótce wydarzenia na świecie nabiorą rozpędu, nie wierzyłem. Zawsze wobec teorii ze stajni new age jestem sceptyczny a czasami wręcz cyniczny, niczym niewierny Tomasz.

Teraz bardziej skłonny jestem by w tę teorię uwierzyć. Wszystko wskazuje na to, że wariant szaleństwa na świecie zyskał realne urzeczywistnienie. III wojna światowa, konflikt o charakterze asymetrycznym (hybrydowym) toczy się już od wielu lat. To żadna nowość. Umowną datą wybuchu jest 11 września 2001 roku, czyli data ataków na WTC.

Nowością jest to, że nowym frontem staje się Europa. W zeszłym roku elity Unii Europejskiej zaprosiły na nasz kontynent miliony islamistów. Czyli ludzi nie integrujących się, nie znających nawet najbardziej podstawowych pojęć (humanizm, laickość, empatia, wrażliwość, tolerancja, cywilizacja itp). Wśród potoku ludzi ponad 75% to mężczyźni w wieku poborowym.

Donald Trump, przyszły prezydent USA powiedział słowa, że amerykański sen stał się gównem. Wypadałoby powiedzieć również słowa, że europejski sen o wielokulturowości też się nim okazał. I wciąż nieznana jest motywacja elit politycznych ściągających to wielkie zagrożenie. Może oni właśnie tego chcieli? O tym aż strach myśleć, ale jak się okazuje, nie trzeba, a nawet nie można się bać. Lęk, obawa, martwienie się i strach zawsze dają skutek odwrotny do zamierzonego – czyli katastrofę życiową.

Faktem jest to, że najpierw zamachy terrorystyczne były co kilka miesięcy (Charlie Chebdo, Paryż). Potem co kilka tygodni. Następnie odległość pomiędzy zamachami skróciła się do dni / doby. Teraz wynosi ona kilka godzin. Dziś doszło do dwóch takich ataków, nie licząc oczywiście zamachu w Japonii w nocy, który był trzeci tej doby.

Wymieńmy je:
-zamach w Nicei we Francji;
-nieudany zamach stanu w Turcji, który umocnił totalitarną władzę psychopaty i islamisty Erdogana;
-zamachy w Afganistanie i Iraku;
-pięć zamachów / ataków w Niemczech w ostatnim tygodniu, do dnia 25 lipca 2016 (poniedziałek);
-atak we Francji w kościele, w Berlinie w szpitalu, w Japonii dzisiejszego dnia (26 lipca 2016);

Nie będę tu wymieniał kłamstw władz Niemiec i innych krajów, które mówią, że atakowali szaleńcy leczący się psychiatrycznie. Tak się składa, że ci „szaleńcy” załatwili sobie żółte papiery tylko po to by nie zostali deportowani i by mogli popełnić zamachy. Te tricki manipulacyjne są zapewne Wam znane.

Jedna z ezoterycznych teorii głosi, że światem może zawładnąć szaleństwo, coś na kształt zbiorowej psychozy. Wobec tej teorii także jestem sceptyczny. Wiadome jest czytelnikom mojego bloga, że stan permanentnej schizofrenii towarzyszy ludzkości od niepamiętnych czasów. Całe społeczeństwa żyją w jednej wielkiej paranoi, tak wielkiej, że dziwie się, że to tyle tysięcy lat jako tako wytrzymało. A teraz upadają dodatkowo wszystkie systemy, także te moralne, etyczne, religijne, społeczne.

Wszelkie spoiwa łączące społeczeństwa przez poprzednie wieki, trzymające je w ryzach – zostały zerwane. Ludzie widzą lub choćby podświadomie czują ich wewnętrzne skorumpowanie i straszliwą niewydolność. Widzą lub podświadomie czują, do czego doprowadziły te systemy – zamiast do obiecanego raju, do piekła, na skraj cywilizacyjnej katastrofy. W którą staczamy się niechybnie z każdym tygodniem.

Chciałbym powiedzieć Wam coś nowego, czego wielu z Was jeszcze nie czytało. Jak reagować na takie newsy? Jak reagować na świadomość tego, że światowy system się rozpada? Reakcja powinna być zupełnie inna, niż ta która jest obecna powszechnie. Nie niepokój się, patrz na to z dystansem. Im bardziej się niepokoisz, tym gorzej dla Ciebie i Twojej przyszłości. Złe myśli i emocje, lęk, mają siłę przenoszenia Cię na negatywne linie życia.

I nie jest ważne czy robi to Twoja podświadomość jako mechanizm psychologiczny, czy robią to jakieś enigmatyczne siły rządzące światem. Nie musisz wierzyć w rzeczy tego typu, zresztą nigdy nie bierz czegoś na wiarę. Ważne jest to, że ta zasada działa realnie – możesz to sprawdzić. Każda negatywna emocja, np lęk, nienawiść – ma siłę niszczącą. Co do tego są zgodne i akademicka psychologia, i nauki duchowe. Powtórzę poniżej moją niedawną przypowieść..

Dobrze, a co z upadającą ziemską ekonomią, wymierającą biosferą, inwazją islamu popieraną przez elity, destabilizacją klimatu nie notowaną nigdy w historii, i szeregiem innych nieprzewidywalnych i wielkich światowych tragedii? To tak jak z trzęsieniem ziemi. Otóż trzęsienie ziemi o potężnej sile 8,0 w skali Richtera nawiedza miasto liczące sobie 10 milionów mieszkańców. I teraz ważne pytanie: czy podczas tego trzęsienia ziemi umierają WSZYSCY, a więc 10 milionów, i nie pozostaje NIKT przy życiu?

Owszem, zniszczenia są apokaliptyczne. Ale umiera 100, 200 tysięcy ludzi (a najczęściej dużo, dużo mniej – np 5 tysięcy..), milion lub dwa miliony jest rannych (najczęściej jednak dużo mniej..). A pozostałe 8 milionów? Przeżywa. No jakoś przeżywa. Ty, zawierając pokój ze światem i przestrzegając jego praw, zwiększasz wykładniczo nie tylko szansę przeżycia, ale wręcz szansę wyjścia z takiego kataklizmu bez najmniejszego szwanku. Oto bowiem podświadomość przed trzęsieniem ziemi pokieruje Cię w zupełnie bezpieczne miejsce, a Twój dom i samochód – przetrwają niemal bez szwanku. Dobrze, a nawet jeśli utracimy tę planetę, nawet jeśli powielimy scenariusz Atlantydy – to co się stanie?

Nic się nie stanie. Poniżej komentarz czytelnika mojej strony. Lekko pokolorowany i zmieniony przeze mnie, ale sens został zachowany:

Cytuję: „Kiedyś przechodziłem przez szkolne boisko, na którym dzieci kopały piłkę. Tak były emocjonalnie wciągnięte w tę grę, że na nas dorosłych przechodniów nie zwracały żadnej uwagi. W realnym życiu musimy iść przez takie „boiska” życia codziennego, ale nie wkraczać i nie przeszkadzać „ziemskim dzieciom” w ich zabawie, w ich grze. W ich grze w ideologie, religie czy w co tam oni grają, a jest tego dużo. Bo inaczej przerwą tę swoją zabawę i nas, dorosłych przechodniów, zaatakują całą grupą. Musimy być jedynie przechodniami i co najwyżej dyskretnymi, biernymi obserwatorami dodającymi ciche korekty do systemu. Nic dodać, nić ująć.”

Przeczytaj koniecznie moje dwa felietony o tym, jak należy czytać newsy medialne m.in. o zamachach, by nie zaśmiecać sobie psychiki. System światowy się rozpada, trwa wielka hybrydowa wojna światowa. Ale dla Ciebie, czytelniku z Polski, o wiele gorsza jest walka wewnętrzna lub walka którą toczysz ze światem i z ludźmi. Taka walka zawsze jest walką przegraną.

Kraj podniesie się z kolan nawet po wojnie światowej czy upadku ekonomii. Człowiek w wyniku oszalałej walki wewnętrznej może stracić wszystko, także życie. Wszystko wskazuje na to, że Polska i kraje Europy Środkowej i Wschodniej są i będą bezpieczne. Tym razem jesteśmy zupełnie na uboczu tej wielkiej, globalnej zawieruchy. Być może swoje już wycierpieliśmy i „odpracowaliśmy” jako świadomość narodowa.

Oto te dwa felietony – obecnie są to jedne z najważniejszych wpisów na mojej stronie:
Człowiek odcięty od systemu jest niemożliwy do eksploatowania i manipulowania!
Uwolnij się od destrukcyjnych mediów i newsów!

Zrozum, że tu gra toczy się nie o planetę, bo ją być może utracimy. Jest taka możliwość. Gra się toczy o Ciebie i o unikalną szansę, jaką jest to Twoje obecne życie. Odpuść interesowanie się i zamartwianie się tym, na co nie masz wpływu. Odpuść w ogóle zamartwianie się o cokolwiek. Gdyż martwienie się jest dla psychiki i dla ducha tak samo destrukcyjne, jak lęk i nienawiść. I nic nie da survival, zakup broni, zapasów, budowa bunkrów, szkolenia.

Jeśli chcesz troszczyć się o świat zamiast o siebie i swoją szansę – to się troszcz, Twoja wola. Ale troszcz się nie martwiąc, interesuj się nie emocjonując się, zabiegaj nie pragnąc panicznie, chciej nie naciskając. To jedna z najważniejszych życiowych zasad. Rób to co do tej pory, ale bez pompowania w ten proces negatywnych emocji i myśli. I z umiarem. By więcej przyjmować pozytywnych niż negatywnych rzeczy ze świata.

Przeczytaj jeden raz, maksymalnie dwa razy. Ale już ślęczenie z wywalonym jęzorem przed telewizorem i liczenie ofiar jakiegoś zamachu.. Jest dla mnie kurewsko ciężką patologią. A byłem kiedyś właśnie taki, jednak zrezygnowałem w porę z tak skrajnie destrukcyjnego podejścia. Właściwie w ostatniej możliwej chwili. Wszystko co trzeba opisałem w felietonach powyżej.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Co się stanie jeśli upadek ekosystemów planety przyspieszy?

Co się stanie jeśli upadek ekosystemów planety przyspieszy?

zagłada życia na ZiemiZapraszam do przeczytania artykułu z blogu Ex-ignorant jak i do zapoznania się z filmem „Akta Imperium„. Materiały te w zaskakujący i szokujący sposób demaskują nowotworowe mechanizmy dzisiejszego kapitalizmu. Te materiały są tak niepoprawne politycznie, że w ogóle nie są poruszane w oficjalnym nurcie debaty publicznej. Po prostu istnieje specjalne embargo informacyjne na tego typu informacje.

W telewizji codziennie na kilkunastu kanałach mówią o tym, jak naprawić system. Prawica, lewica, liberałowie, populiści. PiS, PO, Nowoczesna, SLD i inni. Jednak nikt z nich nigdy i nigdzie nie powie, że tego systemu nie da się zreformować ani naprawić w żaden sposób. Ponieważ ten system jest od początku do końca chory.

Ma on typowo nowotworową strukturę. Kapitalizm neoliberalny wysysa zasoby naturalne z całej planety, i zmienia w zysk. Efektem jest wyczerpanie zasobów, dewastacja i zapaść ekosystemów, skażenie i choroby cywilizacyjne. Na tej samej zasadzie kapitalizm jest tak skonstruowany, by bogactwo nieustannie płynęło ku górze piramidy. Od biednych ku coraz bogatszym. Biedni biednieją, a bogaci się bogacą – od zawsze. Obecnie dysproporcja pomiędzy biedną a bogatą warstwą społeczeństwa osiągnęła poziom krytyczny, nie notowany nigdy w historii planety.

Dobrze, a jeśli nie kapitalizm, to co? Wyzerowanie systemu? Rewolucje pożerają własne dzieci, a nowa elita robi po jakimś czasie te same lub jeszcze gorsze rzeczy co obaleni poprzednicy. Tajemnicą rozumianą tylko przez gnostyków i ezoteryków jest to, że.. systemu nie da się zreformować. Te zniewalające i niszczące struktury – kapitalizm, konserwatyzm, religie, patriarchat i wiele innych – są bezpośrednią pochodną najbardziej twardych praw naturalnych ustanowionych bardzo dawno temu.

Dodatkowo, gdyby nie istnienie tych systemów które niszczą i zniewalają – to wyobraź sobie, jak wielka panowałaby anarchia. Ktoś musi powstrzymywać tłum przed wzajemnym wyrzynaniem się na ulicach. I robią to ideologie, religie i szereg innych rzeczy. A dlaczego natura (bóg?) jest skonfigurowana w tak drapieżny sposób? Czy prawdą jest to, że przed eonami ludzie, a potem cała planeta jako świadomość zbiorowa, zapadła na coś na kształt zbiorowej choroby psychicznej? Autyzmu lub psychozy?

Możesz zmienić siebie, ale nie zmienisz prawa naturalnego. Możesz zawrzeć ze światem coś na kształt pokoju. Wtedy te siły równoważące i inne prawa natury nie będą Cię tak prześladować, jak robią to z resztą szamoczących się z życiem Kowalskich. Wątpliwa i dyskusyjna jest teoria o tym, że żyjemy w czasach jakiegoś wielkiego światowego przełomu. Ta teoria jest fundamentem doktryny new age. Na moje oko, widać że spełniają się tylko niektóre jej założenia.

Systemu nie da się zreformować, być może już nie ma ratunku. Cieszmy się więc tymi latami względnego spokoju, które pozostały. Ile cywilizacji upadło przed nami? Na pewno znasz Atlantydę, czyli cywilizację skupioną wokół dwóch brzegów oceanu Atlantyckiego. A cywilizacja Lemurii, będące przed nią? Też upadła. Dzisiejsza cywilizacja zdaje się powielać ten scenariusz. Zawsze po takim kolapsie przeżywa nieliczna garstka. Nastają ponownie ciemne i barbarzyńskie wieki jaskiniowe.. I tak w kółko. Cała reszta historii niknie w mrokach naszych pradziejów. I to właśnie tam należy szukać praprzyczyny dzisiejszej opłakanej sytuacji na świecie. Tylko kto to nam zrobił i po co?

Cytuję: „Teorie spiskowe fajnie się czyta i fajnie się nimi emocjonuje. Ale prawda jest taka, że człowiek to istota zaborcza i od zarania dziejów walczy o władzę, materialne dobra i zaspokajanie potrzeb. Czy sam nie jesteś taki? Czy jak masz szansę zapłacić 50 zł to wyjmujesz stówkę i dajesz? Dlaczego więc krytykujesz przedsiębiorców, że płacą najmniejsze stawki? Nikt nie zapłaci więcej niż musi. Tak mamy w genach, w mózgu i jajach.

Każdy kombinuje na poziomie na jakim jest. Pracownik targuje się o pensję, a na bazarze zbija dwa złote z ceny za którą baba sprzedaje mu ziemniaki. Biznesmen się nie targuje, on negocjuje, a ten co jest u władzy wydaje rozkazy. Dlaczego? Bo może. Nie ma innego powodu. Zastanów się: gdybyś nagle mógł mieć wpływ na amerykańską giełdę i ruszyć nią tak, żeby wygenerować kilka miliardów to nie zrobiłbyś tego? No powiedz, że nie, bo jesteś porządny, uczciwy, moralny, że wolisz uczciwie i moralnie targować się na bazarze o 2 złote.

A ci, co wysyłają bomby, rozprzestrzeniają trucizny na niebie i ziemi, modyfikują rośliny zwierzęta i ludzi, dlaczego to robią? Bo mogą. Pamiętaj: człowiek dopuści się rzeczy zarówno najlepszych jak i najgorszych dlatego tylko że może. A krytykowanie tego niczego nie zmieni. Co więc możesz z tym zrobić? Nic i za razem bardzo dużo. Możesz to zmienić. Jak? Zmontuj grupę, zwal stary rząd i stwórz nowy. Przecież każdy rząd to tylko kilku starych pryków pierdzących w stołki. Oczywiście mają na usługach policję i wojsko, ale ich też można przejąć, przekupić zmusić do przejścia na drugą stronę. Takich przykładów było wiele. Nie będę opisywał Ci technik, ale jak bardzo będziesz chciał to sam znajdziesz.

Ale czy to coś zmieni? Otóż powiem Ci, że nic. Bo niedługo sam zaczniesz robić to samo co teraz robią ci, których krytykujesz. A jeśli nawet nie Ty (bo jesteś święty) to ci, co będą po tobie.”
~Will

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Manipulowanie opinią publiczną sięga czasów ojca współczesnej propagandy Edwarda Bernaysa. Odkrył on, że wywieranie wpływu na podświadomość jest najlepszym sposobem, by sprzedawać ludziom produkty, których nie potrzebują i wojny, których nie chcą. Na temat funkcji propagandy w dzisiejszym społeczeństwie Abby Martin, autorka cyklu „Akta imperium”, rozmawia z dr. Markiem Crispinem Millerem, badaczem mediów i wykładowcą Uniwersytetu Nowojorskiego.

Fragment eseju Chrisa Hedgesa.

Zasięg i skuteczność propagandy korporacyjnej przyćmiewa nawet osiągnięcia Adolfa Hitlera i Stalina. Poszczególne warstwy fałszu są wyrafinowane i skuteczne. Serwisy informacyjne są państwową propagandą. Wymyślne widowiska i formy rozrywki, które ignorują rzeczywistość lub udają, że fikcja wolności i postępu jest prawdziwa, przykuwają uwagę mas. Edukacja jest indoktrynacją. Pseudointelektualiści wraz z technokratami i specjalistami, którzy są posłuszni neoliberalnej i imperialnej doktrynie państwa, wykorzystują swoje akademickie kwalifikacje i erudycję, by oszukiwać społeczeństwo. Obietnice złożone przez państwo korporacyjne i jego politycznych liderów – zapewnimy ci byt, ochronimy twoją prywatność i wolności obywatelskie, zadbamy o środowisko naturalne, nie dopuścimy, byś został wykorzystany przez banki i drapieżne korporacje, zapewnimy ci bezpieczeństwo i godną przyszłość twoim dzieciom – są zaprzeczeniem faktów.

Korporacyjne państwo nie przejawia woli wprowadzenia zmian, uwzględnienia praw i długoterminowych potrzeb obywateli. Tak samo nie przejawiano jej wobec Żydów w okupowanej Polsce. Realia do ostatniej chwili pozostaną ukryte za pustą retoryką demokracji i reform. Stosowane przez nazistów, dopracowane w najmniejszych szczegółach wybiegi – które zapewniały bierność Żydów i innych przeznaczonych do eksterminacji ofiar, aż znalazły się one u drzwi komór gazowych, zazwyczaj ozdobionych dużą gwiazdą Dawida – były legendarne. Ofiarom zabieranym do obozów zagłady mówiono, że jadą do pracy. Rampom rozładunkowym w Treblince nadano wygląd stacji kolejowej z rozkładami jazdy pociągów na ścianach, zegarem i kasą biletową. Rozbrzmiewał akompaniament obozowych muzyków. Osoby starsze i niedołężne eskortowano z wagonów do budynku zwanego ambulatorium, oznaczonego symbolem czerwonego krzyża, gdzie strzelano im w tył głowy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, które za godzinę miały umrzeć w komorach gazowych, dostawały kwity na ubrania i kosztowności. Represyjne reżimy stopniowo wprowadzają surowsze i ostrzejsze formy kontroli, wypierając się przy tym swoich intencji. Zanim zniewolona populacja pojmie, co się dzieje, jest już za późno.

Nasi korporacyjni panowie wiedzą, co nadchodzi. Wiedzą, że kiedy przyspieszy upadek ekosystemu planety, kiedy rozsypie się finansowy domek z kart, kiedy zasoby naturalne zostaną zatrute lub wyczerpane, wówczas rozpacz ustąpi miejsca panice i wściekłości. Wiedzą, że przybrzeżne miasta znajdą się pod wodą, plony ulegną gwałtownej redukcji, wysokie temperatury uczynią ogromne obszary świata nienadającymi się do zamieszkania, oceany staną się strefami martwych wód, setki milionów zdesperowanych uchodźców będą ratować się ucieczką, a złożone struktury zarządzania i organizacji załamią się. Wiedzą, że prawowitość władzy korporacyjnej i neoliberalizmu – ideologii równie sugestywnej i utopijnej jak faszyzm czy komunizm – skruszeje. Chodzi o to, by nas zwodzić i demobilizować tak długo, jak to możliwe. […]

Tłumaczenie: exignorant
Źródło: https://exignorant.wordpress.com/2016/07/20/propaganda-i-fabrykowanie-spolecznego-przyzwolenia/

AKTA IMPERIUM: Propaganda i fabrykowanie społecznego przyzwolenia (napisy PL)