Tag: ukrywana prawda

MAMY W SOBIE POTĘŻNĄ SIŁĘ I MOŻEMY JEJ UŻYĆ PRZECIWKO ELITOM I SYSTEMOWI!


Koncepcje są potężniejsze niż karabiny. Nie pozwolilibyśmy mieć naszym wrogom karabinów. Dlaczego zatem mamy pozwalać im mieć koncepcje?” Kto zgadnie, skąd ten cytat?

Idee są nie tylko potężniejsze niż karabiny, a nawet potężniejsze niż głowice nuklearne. Infekują system, zarażają go, doprowadzają do stadium choroby i niewydolności. Niektóre złe idee mają działać niczym wirusy, pobudzając układ immunologiczny społeczeństw do obrony, np do obrony.. fizycznych granic państw. Inne idee działają w sposób pozytywny, pomagając ludziom żyć na luzie, być spokojniejszymi, bardziej pogodzonymi ze światem. Pozwalają im być wolnomyślicielami i nonkonformistami, żyć po swojemu. Jednak jakkolwiek słodko nie wyglądałaby taka idea, jest ona niczym kanister benzyny, podpalająca system. Bo elementy systemu które są stare, niewydolne i przynoszące niesprawiedliwość zawsze się silnie bronią przed upadkiem. A ludzie jak i siły wszechświata i tak je obalą. Ale taki proces jest bardzo chaotyczny, często wręcz dramatyczny.

Elity popełniły dwa błędy. Pierwszy błąd polegał na tym, że „niedozwolone”, a więc obarczone sankcjami prawnymi są tylko poglądy skrajnie prawicowe. Drugi błąd, który de facto nie jest błędem, a ewolucyjnym przeskokiem ludzkości, to powszechny, nie występujący nigdy wcześniej dostęp do informacji. Jak wyglądał dostęp do informacji np 200 lat temu? Dotyczył tylko wąskiej elity. To dla tej wąskiej grupki była filozofia, poezja, muzyka i inna twórczość. Więc oni mieli monopol na informację i ta informacja była adresowana tylko do nich. Dziś setki tysięcy książek zalegają na półkach, a miliony są w księgarniach. Wiedza całej ludzkości, w tym ta ukrywana przez tysiące lat, jest dostępna.

To samo z wszelką twórczością. Dawniej garsteczka mentalnych tetryków zachwycała się w swoich dżentelmeńskich klubach, że tworzą sobie nową epokę, np Pozytywizm. Jako cynik dodam, że bardzo przypominają oni dzisiejszych polskich inteligencików z fajką czytających Mrożka, zszokowanych że ich bezpieczny świat „Solidarności” runął w 2015 roku. Dziś każdy ma dostęp do świata poezji, literatury, filmu, idei. Co drugi pisze wiersze, choćby te na murach, hehe. Zespołów muzycznych w samej Polsce są tysiące.

Twórczość bardzo różnie rozumiana nie jest już domeną garstki tworzącej dla jeszcze mniejszej garstki, czyli dla elit. Ale jest domeną milionów. Ma to jeszcze jeden aspekt. Coraz więcej ludzi dostrzega, że na świecie jest 3000 religii a nie jedna jedynie słuszna (obecnie ateizm, a na drugim miejscu trzy monoteizmy). Zauważają też, że jest setki jeśli nie tysiące ideologii, a nie tylko jedynie słuszna (obecnie jedynie słuszny jest lewicowy liberalizm, który rości sobie nawet absurdalne prawo bycia naukowym, a na drugim miejscu wykastrowana chadecja).

System „kontrolowanej kloaki” i szok przyszłości

Sam doświadczyłem takiego mini „szoku przyszłości”. Gdy chodziłem do czteroletniego wówczas liceum (2000 – 2004 rok), to praktycznie nikt nie interesował się polityką. Świadomość polityki i idei była niemal zerowa nawet u osiemnastolatków w garniturach, przemycających spirytus rektyfikowany na studniówkę. Potem przyszedł rok 2007, słynna kampania socjotechniczna Platformy Obywatelskiej, przygotowana we wzorowy sposób przez psychotechników i inżynierów ludzkich emocji. Nagle każdy stał się albo POwcem, albo PiSowcem. Ideologie i polityczne wojenki zawitały nawet do gimnazjów. Dziś ma miejsce kolejny, bardziej pozytywny skok ewolucyjny w tym zakresie. Nagle ponad 60% wyborców deklaruje, że na pewno weźmie udział w wyborach. Nagle zaczęliśmy dostrzegać, że na in vitro i prawach gejów nie da się robić dalej polityki, że nasz kraj stał się dziadowską montownią dla Niemiec i krajów zachodu.

Ludzkość bez względu na epokę zna dwie formy organizacji porządku cywilizacyjnego. Pierwszy z nich to niewyobrażalna anarchia, w tym wojna, obozy, mordy, rzezie i wszystko co się z tym kojarzy. Drugi z nich to minimum minimum w postaci „kontrolowanej i spokojnej kloaki”. Dawniej było to niewolnictwo feudalne (agrarne), potem niewolnictwo przemysłowe (słynne XIX-wieczne fabryki z pracą po 16 godzin na dobę). Dalszą ewolucją tego modelu „kontrolowanej i spokojnej kloaki” jest dzisiejszy neoliberalny kapitalizm, z dodatkowym kneblem w postaci lewicowego szaleństwa.

W systemie tym jest ta sama zasada, że elita (dziś miliarderzy, korporacje, banki) ma ogromną większość zasobów. A dół społecznej piramidy albo bieduje, albo w pocie czoła zaharowuje się i zagryza o ochłapy w stylu: „Mam na imię Janusz Cebulak, mam 35 lat, pracuję <we firmie>, zarabiam 4500, mam mieszkanie i auto na kredyt, głosuję na Nowoczesną i jestem kimś, a nie to co te PiSowskie cebulaki.” Więc prawdą jest pewne porzekadło, że: „Będzie tak samo, tylko że więcej.” Są dalej te same zasady, ale jest więcej dóbr, więcej informacji i mimo tego, co napisałem powyżej – dól społecznej piramidy ma trochę więcej wolności i trochę więcej bogactw.

Bogactwo i silne ego są podstawą duchowości

Dlatego ja stawiam przede wszystkim na pieniądze i na siłę. Mówię, że wyrażanie się w materii, dbałość o nią, a więc także o pieniądz, świat, to podstawa dojrzałej duchowości. Choć przecież rozhisteryzowane ezo-dzieci uważają dokładnie inaczej. Pieniądze i szerzej, wyrażanie się w materii to podstawa duchowości. Tak samo podstawą duchowości jest silne i przepracowane ego. Bez pieniędzy mamy to, co w Polsce – czyli wegetację i szarpanie się z życiem. Bez silnego ego człowiek jest słabeuszem, który czasami odlatuje od ziemi w medytację czy jogę i czyni z tego credo życia. Ja też lubię medytację. Ale to „bujanie w obłokach” jest jednym z miliardów przejawów życia, a nie jego celem, jak mówią rzekomo „uduchowieni”. Zadaniem ego jest stawianie granic. Organizm, który nie stawia granic, ginie, lub wiedzie złe życie. Naród, który nie stawia granic, też ginie, zostając podbity przez inny.

Pieniądze, ego i stawianie granic archetypowo i symbolicznie oznaczają „to co męskie”, pierwiastek męski. W ostatnich dekadach siła pierwiastka męskiego osłabła. Przejawia się to w licznych szkołach duchowych stawiających transe, medytacje i wieczne „uduchowanie się i bujanie w obłokach” za jedyny cel. Przejawia się to także w nienawiści do patriotyzmu. Przejawia się to też bardziej fizycznie, w postaci otwartych granic dla silnych narodowości z silnym ego, które podbijają słabe narody. Podstawowym zadaniem duchowości dojrzałej jest powrót do pieniądza, powrót do ukochanej materii i powrót do ego, które jest naszą niepowtarzalną odrębnością i bez którego nie przeżyłbyś tu nawet sekundy. Nienawiść do ego, chęć jego pokonywania, wyrzekania się go, to bardzo zakamuflowana nienawiść do samego siebie, połączona z brakiem sił i brakiem umiejętności stawiania granic.

Duchowość dojrzała a ezo-duchowość niewolnika

Wielu magów, satanistów czy wtajemniczonych śmieje się w kułak z doktryn niewolników, jakie są obecne w nurcie new age. Ego może być silne i słabe. Może być przepracowane (pozytywne) i nieprzepracowane (negatywne). Ludzie z silnym i negatywnym ego mają dużo pieniędzy i władzy, lub chociaż uwielbienie w grupie znajomych i u płci przeciwnej, jak i inne ułatwienia w życiu. Dominuje oczywiście ego słabe i nieprzepracowane. To samo dotyczy pieniądza. Pieniądz jest narzędziem i nie należy obwiniać go o całe zło świata. Ponieważ przypomina to zachowanie dziecka, które po uderzeniu się w kant drzwi, kopie je „za karę”, nie zauważając tego, że samo było nieuważne i tych drzwi nie zauważyło.

Bez wzrostu zamożności społeczeństw i bez zredukowania przerażającego lęku o byt, nie będzie wzrostu uduchowienia i nie będzie globalnej świadomości. Bo człowiek na pierwszym miejscu zajmuje się potrzebami niższymi, takimi jak przeżycie. Bez silnego ego człowiek będzie ciągłą ofiarą w różnych miejscach i relacjach. Natomiast bez przepracowanego ego człowiek będzie albo katem (kapitalista, psychopata, „słodki drań”), albo tzw. „ofiarą która staje się katem” (przemoc psychiczna w związkach, „oddawanie” nienawiści wynikającej z dawnego skrzywdzenia nowemu partnerowi).

Szokując wnioski, do jakich doszedłem po upadku mojego dotychczasowego postrzegania duchowości, opisałem w poniższych artykułach. Świadomość tej wiedzy jest w Polsce niemal zerowa, bo wciąż w ezoteryce obowiązuje magiczno-dziecięcy model postrzegania:
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Kłamstwo religii które ma wpływ także na Twoje życie. „Czy na pewno Bóg rzekł?”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale.. NIE wraca!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!

Doktryna jest mapą rzeczywistości a nie całą rzeczywistością

Mówię też ludziom, że każda ideologia, religia czy doktryna ekonomiczna nie odpowiada prawdzie, a małemu wycinkowi prawdy. Każda doktryna, religia itp. ma bardzo interesujący, acz szokujący moduł – otóż usprawiedliwia bogactwo elity i biedę ludu. Jest to tak charakterystyczne dla praktycznie każdej religii i ideologii istniejącej od początku świata, że odkrycie tego było dla mnie niemałym szokiem. Dopóki będziemy uważać, że nie zasługujemy na wszelkie dobro, że: „to moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina„, dopóty będziemy wyzyskiwani, manipulowani, i będziemy dostawać ochłapy. XIX wieczni robotnicy w pewnym momencie przebudzili się ze snu. Wtedy miały miejsce całe serie krwawych buntów przeciwko nieludzkim warunkom pracy.

Więc doszło do konsensusu w postaci dzisiejszego 8-godzinnego dnia pracy. Przed nami kolejne przebudzenie w tym aspekcie. To Ci XIX wieczni robotnicy byli ludźmi przebudzonymi i uduchowionymi, bo realizowali ewolucyjny zamysł ludzkości i planety na tamte czasy. Oni byli prawdziwie uduchowieni, bo walczyli o zmianę świata, redukcję zła i obniżenie poziomu niesprawiedliwości. Jeden ówczesny robotnik brutalnie mordujący ówczesnego właściciela fabryki, robił więcej dla świata i tym samym był bardziej uduchowiony, niż cały „wagon pierdolonych medytujących tybetańskich mnichów” z tego słynnego, internetowego porzekadła.

Naszym kłopotem jest spolegliwość wobec władzy i uległość wobec autorytetu, ujawniona i opisana np przez Stanleya Milgrama czy Philipa Zimbardo. Oczywiście ich eksperymenty psychologiczne zostały od razu odrzucone i mocno skrytykowane przez zwolenników „rządowych i korporacyjnych wersji oficjalnych”, zwących się „zwolennikami nauki”, „racjonalistami” czy też „sceptykami”. Popatrz tylko na to – zaledwie 100 strażników uzbrojonych w słabe karabiny Mauser trzymało za mordę 200.000 ludzi w niemieckim obozie Auschwitz. To samo, ale w innej formie jest dziś: brygadzista-psychopata gnębi i mobbinguje 200-osobową załogę fabryki. Dlaczego tych 200 ludzi, z czego przynajmniej setka to przysłowiowy „kawał chłopa”, nie potrafi się postawić? Mamy ogromne trudności z podniesieniem buntu przeciwko władzy. A jeśli już to robimy, to w ostateczności, czyli w sytuacji takiej jak teraz. Gdy wąska elita gromadzi biliony dolarów, a dół zaczyna wręcz przymierać głodem.

Naszym wrogiem nie są ludzie o odmiennych poglądach ale elity mające biliony dolarów

Cytat: „Elity ekonomiczne nie przepadają za przesadnie niezależnymi młodymi ludźmi. Uświadomiły to sobie już w latach 60. Lepiej jest mieć młodych ludzi pod kontrolą. A czy może być lepszy sposób kontroli niż kredyt, który trzeba spłacać?
~ Noam Chomsky

Naszym wrogiem są elity zabierające 99% i nie uczestniczące w kosztach funkcjonowania państwa. Jednym z elementów tzw. planu Balcerowicza było wprowadzenie stałego kursu dolara w stosunku do złotego, w relacji 1 dolar to 9500 starych złotych. Stały kurs utrzymywano przez prawie półtora roku również na mocy porozumienia z MFW. Potem zmieniono to na sztywny kurs w wysokości 1 euro = około 4 złote, i trwa to do dziś. Jest to tak skrajne tabu, że nikt o tym nie mówi, łącznie z obecnym rządem, który jest jaki jest, ale po 27 latach wziął się za naprawianie kraju. To jest przyczyna tego, że ceny mamy takie jak na zachodzie, zaś ze względu na wartość złotówki płace mamy jak na wschodzie. Pisałem o tym szerzej w poniższym artykule:
Czemu zarabiamy 4x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest szokująca bo to manipulacja elit!

Następne pokolenia będą miały zupełnie inny system przekonań. I będą robiły rzeczy, o których już mojemu pokoleniu 30-latków, które powoli tetryczeje, nawet się nie śniło. Nikt nie będzie im mówił, że to ich „wielka, wielka wina”. Nie będą wychowywać się w powszechnym lęku czy demonizowaniu seksu i innych przyjemności. Nie będą hołdować filozofii „pokornego cielęcia”. Nie będą uważać, że bieda i „nie wychylanie się” są dobre. Już dzisiejsze pokolenie 15-30 zadaje pytania, które były ścisłym tabu i które przyprawiają elitę o zawrót głowy. Na tym polega ewolucja ludzkości, która mimo wszystko postępuje. Nasz kłopot polega na użyciu tej siły. Na zaprzestaniu zginania karku. Na zmianie myślenia na takie, w którym zasługujemy od tego pięknego świata na wszystko, co najlepsze.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY UFO ISTNIEJE?! A MOŻE PADLIŚMY OFIARĄ ZBIOROWEJ PSYCHOZY?!


Od pokoleń ludzkość zadaje dwa najważniejsze pytania, na które do dziś nie ma odpowiedzi. Pierwsze z nich to: czy istnieje Bóg, i co jest po śmierci. Drugie z tych pytań to: jaka jest natura świata. Na pierwsze odpowiadają religie i ezoteryka. Na drugie odpowiadają ideologie, inne doktryny i nauka. Wszystkie one mają uspokoić umysł przerażony nieustanną zmiennością i surowością świata. Mają mu wytłumaczyć niewytłumaczalne. Olbrzymia, wielomiliardowa nieskończoność i złożoność świata też przeraża, więc religia, ideologia czy nauka ma dać jakąś bezpieczną mapę rzeczywistości.

Przecież mam mapę, więc nie zabłądzę w tej wielkiej dżungli, jaką jest świat. Ale kłopot w tym, że mapa nie jest rzeczywistością. Mapa geologiczna nie pokaże tego, jakie narodowości zamieszkują dany obszar. Zaś mapa narodowościowa nie pokaże, gdzie są góry, wyżyny, doliny. No i rzeczywistość jest tak niewyobrażalnie ogromna, że można zsyntetyzować praktycznie nieskończoną ilość map. Np mapę rodzajów flory jelitowej u ludności zamieszkującej różne kontynenty. Albo mapę określającą, czy dane społeczeństwo jest konserwatywne czy liberalne. I każda z tych map będzie w pewnym sensie prawdziwa, bo pokazuje jakiś tam subiektywny wycinek rzeczywistości.

Wróćmy do dwóch najważniejszych pytań na Ziemi. Do dziś nie ma na nie odpowiedzi, choć niewyobrażalna ilość ludzkich wysiłków zmierza do tego, by jakąś tam odpowiedź dać. Jaka jest natura świata? Od kilku stuleci na scenę wkroczyła nauka, która też chce to wyjaśnić. Odkrywa coraz więcej, w LHC / CERN odkrywane są coraz mniejsze i mniejsze cząstki elementarne. Ale cząstki Boga, wbrew buńczucznym zapowiedziom, nie znaleziono. To tylko kolejna maleńka molekuła. Dodatkowo liberalny know-how który jest konsensusem w nauce, zaciemnił obraz i wręcz zahamował rozwój w niektórych dziedzinach.

-Jak myślisz, czy Bóg i życie po śmierci istnieją? -Póki co wierzę w życie PRZED śmiercią!

Czy istnieje Bóg i co jest po śmierci? Na to do dziś nie ma odpowiedzi. Podstawowe pytanie, najbardziej heretyckie, najbardziej zakazane brzmi: „Czy na pewno Bóg rzekł?”. Nie ma żadnego dowodu na ingerencję jakiegokolwiek bóstwa w jakiejkolwiek epoce historycznej. Biblia? Koran? Talmud? Kabała? To są dzieła ludzkich rąk, to są słowa ludzi. Równie dobrze mogły one powstać zaledwie.. 500 lat temu, a nie 1600 lat temu, jak głosi oficjalna wersja. Nikt nie umarł, nie przeszedł na tą drugą stronę, po czym nie wrócił i nie opowiedział nam jak tam jest. Słowa tych którzy przeżyli śmierć kliniczną nie są dowodem twardym i ostatecznym, ponieważ oni nie przekroczyli tej magicznej granicy, tylko lekko się do niej zbliżyli. Przeżycia religijne, medytacyjne, duchowe, mistyczne, transowe, magiczne, astralne też nie są dowodem, bo widzący widzi swój własny umysł w zwierciadle.

Te dwa fundamentalne człowiecze dylematy zostały zasłonięte zasłoną nie do zdjęcia. Największym i najpotężniejszym tabu, jakie kiedykolwiek istniało, to to, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Budzi ono ogrom lęków, egzystencjalnych nerwic. Jest zaczątkiem epokowych dzieł kultury i sztuki. Od eonów czasu inspiruje przemyślenia, z których powstają coraz to nowe ideologie, religie, doktryny, dziedziny nauki, jak psychologia. I zawsze reformowały one system. Dziś możemy postrzegać chrześcijaństwo jako coś ekstremalnie archaicznego, nie mówiąc już o islamie. Ale dawniej, w tym 3, 4 czy 5 wieku naszej ery, było ono niezbędne, by ludzkość poszła krok do przodu. Dawniej było ono epokową reformą systemu, która zakazywała np walk gladiatorów czy krwawych ofiar z ludzi.

UFO: istnieje czy nie?

W te odwieczne człowiecze dylematy wpisuje się to, co omówimy w tym artykule. Zjawisko UFO rozpala wyobraźnię od końca II Wojny Światowej. Liczne obserwacje tego zjawiska, dokonywane nawet przez policjantów czy pilotów wojskowych, rozgrzało debatę publiczną na świecie. Powstał ruch ufologiczny tropiący coraz to nowe przejawy UFO. Bo zjawisko to ewoluowało. Nie chodzi tylko o rzekome statki obcych, których kształt się cały czas zmieniał. Ale doszły zjawiska takie jak: kręgi w zbożu, porwania i okaleczenia zwierząt. Także rzekome „wzięcia”, czyli porwania ludzi, które zostały zapamiętane jako sny lub wychodziły podczas hipnoz. Oczywiście były też chupacabry, czyli demoniczne zmutowane istoty, jak i „faceci w czerni”, którzy dzięki koneksjom rządowym mieli nękać tych którzy widzieli UFO.

Potem na tej podstawie wyrósł ogromny ruch ezoteryczno-ufologiczny. Ziemia ma być pod okupacją złowrogich, kosmicznych gadów – reptilian, drakonian, szaraków. Zaś pomagać nam mają przyjazne rasy, takie jak plejadianie, arkturianie czy kasjopejanie. Rasy przyjazne mają przekazywać wiedzę i cenne informacje za pomocą channelingów. Channelingi to przekazy od istot z kosmosu, przyjmowane przez ludzi w trakcie medytacji, podróży psychodelicznych lub różnych innych form transu. No i tutaj też chciałbym zadać to odwieczne, zakazane pytanie: „Czy na pewno Bóg rzekł”, ale już w innej formie.

Przeczytaj koniecznie mój poprzedni artykuł o zjawisku UFO. Pisałem w nim, że tak naprawdę na istnienie UFO do dziś nie ma żadnych jednoznacznych dowodów. To dlatego ta cała „ścisłacka nauka” do dziś odmawia uznania tych objawień i przekazów jako niepodważalnych dowodów. Cokolwiek sądzić o skorumpowaniu i zaślepieniu nauki, to tutaj ma rację. Poniżej link do tego artykułu:
Czy UFO istnieje? Złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?!

Czy UFO istnieje? Wymienię argumenty w skrócie:

-„Coś tam coś tam” lata po niebie, i to jest fakt niepodważalny i niezaprzeczalny, bo miliony ludzi to widziało. Ale nie przechwycono tego, nie zbadano, nie poddano analizom chemicznym, fizycznym, aerodynamicznym i wszelkim innym. Nie ma dowodu na fizyczność tych obiektów. Nie ma dowodu na to, że są to fizyczne statki kosmiczne. Nie ma dowodu na to, że pilotowane są one przez istoty myślące. Nie ma dowodu na to, że pochodzą one spoza Ziemi, bo były obserwowane wyłącznie na Ziemi.

-Z channelingami jest tak, jak z Biblią czy innymi rzekomo boskimi przekazami. Ja, racjonalnie myślący człowiek, widzę, słyszę i czytam channeling pisany ludzką ręką lub mówiony ludzkimi ustami. Widzę dzieło człowieka na YouTube, na stronie internetowej, w książce czy podczas przemówienia na żywo. Nie widzę tam ani Boga, ani kosmitów. Widzę człowieka i jego dzieło.

-Nie ma wiążących dowodów na porwania, uprowadzenia, wzięcia. Tak naprawdę nie wiadomo co wychodzi podczas tych hipnoz. A sny bywają niezwykle realistyczne.

-Kto robi kręgi w zbożu? I dlaczego są one tak zdezorganizowane? Po co te wzory geometryczne? W ogóle to wszystko wygląda na jedną wielką ciuciubabkę. Jakieś akrobacje na oczach milionów, jakieś niesamowite prędkości, sny, przekazy.. Jedno wielkie tajniaczenie się, niczym zabawa dzieci w przedszkolu. Tylko po co to wszystko?

-Nie ma dowodu najważniejszego z najważniejszych. A byłoby nim lądowanie statku kosmicznego obcych przed siedzibą ONZ. Potem przemówienie kosmity do ludzkości, transmitowane przez wszystkie telewizje naszej planety. A jeszcze później normalne stosunki dyplomatyczne, wymiana handlowa, pomoc technologiczna i ekologiczna, zahamowanie wymierania biosfery, wzajemna turystyka. Zamiast tego mamy coś, co przypomina zabawy dzieci w przedszkolu, straszące się „ciemnym ludem”.

O UFO pisałem także w tych poniższych felietonach:
Elity szykują ludzkość na spotkanie z UFO?! NASA: wyślemy wiadomość lada chwila!
Kłamstwo religii które ma wpływ także na Twoje życie. „Czy na pewno Bóg rzekł?”

Poniżej fragment wywiadu z Jacquesem Vallee rozważający dylemat (nie)istnienia UFO:

Cytuję: „-Czy skłaniasz się w swoich rozważaniach do wielowymiarowej interpretacji, odrzucając tym samym hipotezę odwiedzin jakiegoś typu humanoidalnych istot przybywających z innych planet na Ziemie pod fizyczną postacią ? Niektórzy skłaniają się w swych dywagacjach do traktowania tego zjawiska też jako rodzaj uczucia religijnego, które rodzi się z ducha ludzkiego. Inny mówią też o potencjalnie szkodliwej sile?

Z pewnością. Myślę, że jest to świetny moment na pogłębienie swojej wiedzy o Wszechświecie, gdyż UFO jako zjawisko lub technologia potrafi nie tylko manipulować czasem i przestrzenią, w sposób który nie rozumiemy, ale także potrafi zmieniać ,,środowisko psychiczne” świadka. Kiedyś próbowałem szerzej zilustrować ten wątek w swojej książce Invisible College. W tamtym punkcie historii środowisko ufologiczne nie było jeszcze gotowe na takie odważne hipotezy. New Age i grupy parapsychologiczne podchwyciły moją konkluzję spychając UFO na tory teorii o ,,devach” z wyśnionego świata, czyli pomijając całkowicie aspekt fizyczny zjawiska, a skupiając się tylko na wątku parapsychologicznym.

W istocie skłaniam się ku hipotezie, że mamy tu do czynienia z nakładaniem się tych dwóch aspektów – technologicznych i psychicznych, które są w stanie wpływać również na wielowymiarową rzeczywistość. To nie są bynajmniej czcze słowa, ale wnioski jakie płyną bezpośrednią z wywiadów ze świadkami. Wystarczy bezkrytycznie posłuchać co mają do powiedzenia. A co mówią ? Żaden z nich nie mówi o latających statkach, które nadleciały z nieba i zaraz startowały z powrotem w górę. Częściej spotykamy się z relacjami, że ,,coś” pojawiło się dosłownie znikąd, posiada fizyczny kształt, czasami go zmienia, a później po prostu znika, tak szybko, że ludzkie oko nie jest w stanie tego procesu uchwycić. Innym razem ten proces znikania przyjmuję formę stopniowego zanikania po przez rozmywanie się lub stawanie się przezroczystym do pojedynczego punktu. Przykładem może być wyłączenie odbiornika telewizyjnego i zanikanie obrazu do pojedynczego punktu.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego UFO wydaje się pojawiać w formie, która wykorzystuję obrazy z naszej świadomości. Zrobiłbym z siebie durnia, gdybym powiedział, że znam odpowiedź na to pytanie. Mamy przypadki, gdzie zjawisko pojawia się na początku w formie amorficznej, a następnie zaczyna dopasowywać się do oczekiwań świadka. Są dwa sposoby, aby zmierzyć się z tym od strony intelektualnej: pierwszy obstaje przy sferze mózgu, który jest bardzo dobry w odczytywaniu rozpoznawalnych obrazów amorficznych w chmurach czy kropli atramentu. Tak więc świadek przywykł do zjawiska i zaczyna odczytywać je po przez obrazy znane mu z pola świadomości. Ale to nie jedyne wytłumaczenie. Być może samo zjawisko używa naszych reakcji w celu przekształcania się w formy, które oczekujemy bądź rozumiemy. Możemy nosić w sobie pewną matrycę obrazów, która w danym momencie może być wykorzystana. Świetnym przykładem jest Fatima. Dzieci w swoich objawieniach najpierw obserwowali kule światła. Później zaczęli ją nazywać aniołem, z którym się komunikowali i modlili. Wątek rozwinął się w etapach, a zakończył w 1917, ale nawet w tedy dziewica Maryja nie była postrzegana przez każdego, kto był obecny.

W współczesnych przypadkach ufologicznych są obserwacje, gdzie UFO jest spostrzegane przez część tłumu, ale nie wszystkich. Podczas mojego wywiadu w radiu w tamtym roku zgłosił się świadek z Sacramentno, który obserwował z rodziną start obiektu nad jeziorem. Część osób widziała NOLa, ale też duża część patrzyła w to miejsce i nic nie widziała. Reasumując, UFO to zjawisko, które nosi w sobie aspekty fizyczne i psychiczne.”
~Źródło: www.thejinn.net.com
~Tłumaczenie: Damian Trela, Czas Tajemnic (Polecam ten blog)

Komentarz Czytelnika mojej strony „Mulder” o UFO:

Cytuję: „Obecnie wielu ufologów jest zgodnych, że zjawisko jest „w odwrocie”. Jak już wspomniałem szczyt aktywności przypadł na czasy początków eksploracji kosmosu. Czytając polską fantastykę naukową lat 60. 70. i 80. zauważyć można bardzo duża fascynację ówczesnych ludzi kosmosem. Podsycana była przez fakt, iż było to coś nowego i niesamowitego. Dołożył się do tego toczący się wówczas wyścig kosmiczny. Perspektywa lotów na odległe gwiazdy i kontaktu z obcymi inteligencjami wydawała się czymś co nadejdzie w bardzo niedalekiej przyszłości. I właśnie na te czasy przypadł szczyt aktywności UFO w formie jaką znamy. Czy to przypadek? Nie sadzę. Być może ludzie właśnie mieli zintepretować zjawisko jako przejaw aktywności pozaziemskiej inteligencji.

Jak widać, tematyka ta przeszła do globalnej świadomości przez co wydaje się, że siła sprawcza zjawiska UFO osiągnęła swój cel. Filmy, książki i gry komputerowe coraz częściej traktują o tej tematyce. Świadomość ludzka została poszerzona i podejrzewam, że w dzisiejszych czasach zdecydowanie więcej ludzi przyjmuje możliwość istnienia życia (nawet inteligentnego) w kosmosie. Oczywiście jednocześnie nie należy bagatelizować wpływu rozwoju astronomii i fizyki czy powszechnego dostępu do Internetu. Sądze jednak, że te dwie kwestie się uzupełniają.”
~Mulder

Zaś poniżej cytat z książki „Powstający Prometeusz” Roberta A. Wilsona, który też rozważa (nie)istnienie UFO:

Cytuję: „Według wiarygodnych źródeł, 100 milionów amerykańskich obywateli wierzy w UFO, a przynajmniej 15 milionów widziało je na własne oczy. Być może jest więc tak, jak wyjaśnił dr Jacques Vallee w przemówieniu podczas posiedzenia specjalnej komisji ONZ ds. rozwiązania fenomenu UFO, że cały system idei, plotek, mitów i nadziei narosłych wokół fenomenu UFO może być najpotężniejszą siłą socjologiczną, przyczyniającą się do zmian w społeczeństwie. Cała dyskusja na temat UFO toczy się pomiędzy dwiema kategoriami, mającymi znaczenie w naszej argumentacji – kategorią „świata wewnętrznego” oraz „świata zewnętrznego”.

Z grubsza ujmując, osoby sceptyczne wobec UFO zakładają, że całe to zjawisko rozgrywa się w świecie wewnętrznym doświadczających go osób i przyjmuje postać halucynacji lub pomyłek poznawczych. Tymczasem osoby wierzące w UFO twierdzą, że znajduje się ono w świecie zewnętrznym, czyli czymś z gruntu obiektywnym. (…)

Stosując per analogiam einsteinowskie spostrzeżenia, możemy zauważyć, że nigdy nie słyszymy o kontaktach z UFO, które przebiegałyby bez udziału jakiegoś obserwatora. W istocie, dotyczy to nawet niezidentyfikowanych obiektów latających, które są rejestrowane przez radary, ponieważ muszą one podlegać procesom oceny zachodzącym w układach nerwowych  osób operujących radarami. Warto więc wziąć przykład z Einsteina i przestać odróżniać obiekty UFO od ich obserwatorów.

Oto jakie istoty pojawiają się w związki z tym fenomenem:
-Czarne ludziki, niebieskie ludziki, zielone ludziki, ludziki o czarnych i zielonych ciałach;
-Istoty człekokształtne, choć pokryte rybią łuską, włochate karły, łyse skrzaty o olbrzymich głowach, bezręcy humanoidzi;
-Skrzaty trójpalczaste, ośmiopalczaste, ludzie z pazurami, ludzie jednoocy;
-Ludzie o słonich uszach, długowłose istoty bez oznak cech płciowych, małpoludy, ludzie-ptaki;
-Roboty, istoty o kształcie puszki piwa człapiące na płetwach, istoty bezgłowe, karły w nazistowskich mundurach.

Istoty te lubią posługiwać się pojazdami kosmicznymi, które przybierają postać:
-Wielkich kropel świateł, drobnych kropel świateł, pęków świateł;
-Statków z twardego metalu, płaskich dysków, stożkowych dysków, dysków o kształcie monety, kopulastych dysków;
-Owali, sfer, form sferycznych, pojazdów w kształcie cygara;
-Sześcianów, czworościanów, półksiężyców, jaj, pojazdów w kształcie łez i bumerangów. (…)

Mimo tej całej różnorodności zjawisk towarzyszących kontaktom z UFO, można odnaleźć w nich jedną spójną cechę. Jest nią mianowicie nagła zmiana osobowości osób mających do czynienia z tym fenomenem. W niektórych przypadkach przyjmuje ona postać nagłego ataku paranoi, (…) wymagających hospitalizacji. W innych obfituje w „illuminacje” przypominające objawienia Buddy, Jezusa, Mahometa czy św. Pawła. Jednak najczęstszym pokłosiem jest najzwyczajniejszy w świecie fanatyzm mesjanistyczny, typowy dla wyznawców wielu religii.

Pozostałe cechy znamionujące to doświadczenie można odnaleźć w literaturze przedmiotu. Należą do nich słynne „oślepiające światła”, o których donosił św. Paweł, jak i tysiące osób, które doświadczyły „cudu” w Fatimie. Równie popularne są „dziwne dźwięki”, zdarzając się w Fatimie, w szamanizmie, a nawet w tak wysoce rozwiniętym systemie przemiany umysłu, jakim jest buddyzm tybetański. (…)

Istnieje trzeci aspekt fenomenu UFO, który wymaga naszej uwagi. Jest nim system przekonań społecznych generowany przez oczekiwania przybyszów kosmicznych. Te przekonania przyczyniają się do tworzenia nowych religijnych, kulturowych i politycznych koncepcji, nieprzeniknionych dla współczesnych nauk społecznych. (…)

Carl Gustav Jung porównał kiedyś bliskie spotkania z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi do „znaków i cudów” towarzyszących załamaniu się pogańskiemu systemowi wierzeń w Rzymie i narodzinom chrześcijaństwa. O ironio, ówcześni racjonaliści – stoicy, epikurejczycy i inni spadkobiercy greckiej tradycji filozoficzno-sceptycznej, traktowali chrześcijaństwo z taką samą pogardą, jaką współcześni racjonaliści obdarzają UFO. Zwyczajnie nie chcieli dopuścić do siebie myśli, że ich świat przechodzi gwałtowne przemiany. Aż w końcu obudzili się w społeczeństwie, które wkroczyło do nowego tunelu rzeczywistości.”
~Robert Anton Wilson, link do księgarni gdzie można kupić tę książkęhttp://sklep.okultura.pl/robert-anton-wilson-powstajacy-prometeusz.html

Słowem zakończenia. Czym jest więc UFO?

Wiele wskazuje na to, że nielogicznie, wręcz paranoicznie zachowujące się UFO, nie są obiektami czysto fizycznymi. Pomimo tego, że widać je gołymi oczami, że można je nagrać na kamerze i sfotografować, mimo że czasami widzą je piloci i radary – to nie są metaliczne, fizyczne statki kosmiczne obcych cywilizacji. Ale są to pół-fizyczne hologramy, widma. Znamienne jest to, że zjawisko UFO zaczęło się właśnie wtedy, gdy do świadomości zbiorowej ludzkości dotarło, że istnieje miliardy gwiazd i planet, na których może istnieć życie. I właśnie wtedy zakończyło się inne, bardzo podobne zjawisko – objawienia maryjne. Dwa ostatnie objawienia maryjne to Fatima w 1917 i hologram matki boskiej podczas inwazji bolszewickiej w Warszawie w 1920. Potem rolę „podniebnej ciuciubabki” przejęło UFO, pojawiające się zresztą podobnie, jak kiedyś Maryja – gra świateł, kule, huki, grzmoty itp itd. Ciekawe co będzie następne?

UFO jest wyrazem naszej wspólnej, kolektywnej świadomości zbiorowej jak i nieświadomości zbiorowej. Na Ziemi wciąż dominuje element nieświadomości, w tym nieświadomości zbiorowej. Ale element świadomości ciągle się poszerza, ostatnio coraz bardziej i bardziej, w tempie geometrycznym (logarytmicznym). Na nieświadomość, w tym nieświadomość zbiorową składają się kojarzone ze światem zwierząt instynkty, popędy, żądze i zachowania, mające umożliwić przetrwanie i rozmnażanie w trudnych, ziemskich warunkach. To z nieświadomości bierze się walka, rywalizacja, mentalność niedoboru, która każe czynić zło i odbierać zasoby innym, egoizm.

Tak działają przecież zwierzęta – stale lękają się o to czy będą miały jedzenie, więc walczą jeden z drugim, zjadają się. Samice dopuszczają tylko dobrych jakościowo, i przede wszystkim silnych i agresywnych samców. Czyż tego samego nie ma u ludzi? Nasze relacje wciąż oparte są nie o empatię, tolerancję i zrozumienie, ale o kult siły. Tylko my to bardzo maskujemy, ale nie wychodzi to nam, i jest przyczyną ciągłego, uporczywego rozszczepienia, takiej „niskoobjawowej psychozy”. Ciągle jesteśmy na bardzo niestabilnym pomoście, łączącym świat zwierząt ze świadomością globalną.

Świadomość ludzkości ciągle się poszerza i zjawisko UFO ma wspomóc ten proces

Na sferę świadomości zbiorowej, która stale się poszerza, składają się: tolerancja, empatia, wsparcie, wyrozumiałość, pomaganie sobie, dzielenie się, współpraca zamiast rywalizacji, zaufanie, pacyfizm, pokój. Tak twierdzi ruch New Age i jest to prawda. Ale to nie wszystko! Sfera świadomości to także: nauka, medycyna (naturalna jak i farmaceutyczna), technika, polityka, ekonomia, podejście do pieniądza i obfitości. Jak i wszelkie rozwiązywanie najróżniejszych społecznych, ekonomicznych, politycznych i ekologicznych problemów trapiących ludzkość. Robotyka, transhumanizm i inżynieria genetyczna pomimo olbrzymich zagrożeń z nimi związanych, są przyszłością, ponieważ natura tworząca ludzkie ciało jest bardzo niedoskonała.

Dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani na „łatanie ciągle powstających dziur” suplementami, ziołami, tabletkami farmaceutycznymi czy operacjami chirurgicznymi. W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi. Gdy człowiek jest zdrowy to może się obruszyć i kategorycznie stwierdzić, że medycyna farmaceutyczna lub medycyna naturalna ma remedium na każdą chorobę. Tak jednak nie jest, i wie to każdy chory na przewlekłą, cywilizacyjną chorobę, np Hashimoto. Są to choroby nieuleczalne, ale można „łatać dziury” suplementami, ziołami, hormonami czy tabletkami.

Ale do rzeczy. Zjawisko UFO jest projekcją naszego zbiorowego, globalnego umysłu całej ludzkości, na który składają się elementy świadomości i nieświadomości. UFO jako projekcja głównie nieświadomości zbiorowej ma nam coś ważnego przekazać. Ma wpłynąć na nasze losy, przyspieszyć ewolucję ludzkości. Ma dodać do systemu nowe wartości, nowe idee. I w końcu, pomimo braku dowodu na istnienie Boga czy życia po śmierci, ma zasiać w nas ziarno wątpliwości. Czyli ma zmusić nas do rozważań typu: „A może istnieje coś niesamowitego, coś, czego nie potrafimy ogarnąć zmysłami, coś duchowego!

Choć iluzoryczne, to czyż nie jest to dobre?

W taki właśnie sposób świadomość i nieświadomość zbiorowa wpływa na nasz rozwój. Właśnie poprzez taką z pozoru nielogiczną zabawę w ciuciubabkę. Jednak wymierne rezultaty tej podniebnej ciuciubabki już są. Miliony ludzi zainteresowało się zagadkami i tajemnicami świata, tym co ukrywane. Milionom dało to nadzieję i chęć do coraz dalszych poszukiwań. Czyż nie jest to dobre samo w sobie?

O UFO, demonach, astralu, karmie i iluzjach duchowości ezoterycznej napisałem wiele artykułów. Popularyzuję wiedzę, której znajomość jest niemal zerowa, nawet wśród „uduchowionych”. Okazuje się, że klucz jest w zwykłej prostocie, w codziennych radościach, w byciu człowiekiem, a nie bydlakiem. A nie w skomplikowanych systemach i prawidłach. Pora przestać wierzyć w różne dogmaty ezoteryczne, pora zacząć je analizować bardziej racjonalnie. Zawsze gdy masz do czynienia z jakąś nową ezoteryczną teorią, lub nową, kolejną już wersją tej teorii, zadaj sobie pytanie:

„Czy na pewno Bóg rzekł?”

Po czym sprawdź, czy są realne, namacalne dowody na tę teorię. Czy sprawdza się ona w życiu realnym. Czy ma odniesienia do psychologii, polityki i innych przejawów codziennego, realnego życia. Jakie daje owoce. Często albo stajemy się zatwardziałymi, jajogłowymi racjonalistami, albo przesadnie rezygnujemy z pierwiastka rozumu, wierząc w coraz bardziej odjechane teorie.

Rozum bez serca (racjonalizm) nie zna cudu metafizyki ani litości. Serce bez rozumu („cukierkowe” new age) jest ślepe, głupie, prowadzi na manowce i ma skłonności do psychoz, co widać po wielu ezoterycznych guru. Klucz jest jak zawsze w alchemicznym połączeniu przeciwieństw. To mityczny św Graal, poszukiwany przez wielu. Możesz o tym wszystkim poczytać w poniższych artykułach:

Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ALKOHOL TO NARKOTYK KTÓRY CIĘ POWOLI ZABIJA A RZĄDY UKRYWAJĄ JEGO SZKODLIWOŚĆ!


W świadomości społecznej alkohol istnieje jako całkowicie bezpieczny środek. Pity jest niemal przy każdej uroczystości. Ba, miliony Polaków po przyjściu z pracy siada przed telewizorem i do nocy pije te sześć piw. A potem idzie spać i nazajutrz jak nigdy nic idzie do roboty. Jest nawet taka anegdota: „Jak Amerykanin wypije 6 piw, to znaczy że jest alkoholikiem. Jak Polak wypije 6 piw, to znaczy że jutro musi iść do roboty, więc musi się hamować z ilością.

Alkohol towarzyszy nam wszędzie: radosnym chwilom ze znajomymi, spotkaniom na lunch na mieście, romantycznym chwilom we dwoje, spotkaniom przy rodzinnym stole, czy po prostu oglądaniu telenoweli lub meczu po pracy. i wielu innym. Jest to używka nie tylko akceptowalna społecznie, ale wręcz promowana, traktowana niemal jak oddychanie tlenem czy picie wody. To osoba niepijąca jest uważana niemal za odszczepieńca czy wręcz nienormalnego.

Dlaczego nie umiemy bawić się bez alkoholu?

Ja widzę to jednak inaczej. Tylko na to popatrzcie. Mamy tabuny ekstrawertyków, radosnych ludzi na parkiecie klubowym, odurzonych alkoholem i innymi wspomagaczami. Mamy tam odważnie tańczące dziewczyny i podrywających je facetów. Wśród takich ludzi funkcjonuje wręcz anegdota: „Tak, można się bawić bez alkoholu. Ale równie dobrze można podróżować bez samochodu, autobusu czy pociągu, jednak to zajebiście pomaga.” Ale czy to samo mogliby robić na trzeźwo? Większość z nich nie, lub nie byliby tacy śmiali.

Dlaczego nie umiemy radośnie pląsać w tańcu, radować się, bawić, szaleć, podrywać dziewczyn na trzeźwo? Dlaczego potrzebujemy środka, który de facto ogłupia mózg, by to robić? Dlaczego trzeźwość wydaje się stanem nie do zniesienia na dłuższą metę? Czy to nie jest samo w sobie kalectwem? Ludzkość od zarania dziejów szuka jakichś „uspokajaczy”, „zamulaczy”, „znieczulaczy” i wszelkich innych form zabicie nieznośnej trzeźwości, która jest bolesna, jak przewlekły ból.

O tym ważnym zagadnieniu „zabijania czasu”, które jest tak naprawdę „zabijaniem” nieznośnej trzeźwości, pisałem w poniższym artykule:
Czemu głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”

Normy społeczne i wymówka: „bo pijany byłem”

Istnieje jeszcze jedna, niezwykle ważna kwestia. Otóż normy społeczne są skrajnie konserwatywne. Są tak zaprojektowane, by zagłuszać i kontrolować ludzka seksualność. Jest to pozostałość z czasów, gdy nie znano antykoncepcji i aborcji, i seks zawsze oznaczał zajście w ciążę. Więc te normy takie musiały być, i ich liczne pozostałości (relikty, artefakty) wciąż dobrze się trzymają. Jednak te normy są po prostu nieludzkie. Gdyby rygorystycznie przestrzegać ich wszystkich, to ludzie zostaliby doprowadzeni do czegoś na kształt psychozy. Popatrzcie na tych, którzy na serio, ekstremalnie wierzą w doktrynę katolicką.

No i złośliwcy i cynicy tacy jak ja mówią, że gdyby ludzie byli tacy porządni, świętoszkowaci i konserwatywni, jak się przechwalają publicznie, to 90% dzieci by się nie narodziło. Więc potrzebna jest taka wymówka, taka „dziura w systemie”, o której wszyscy nieoficjalnie wiedzą, ale tak naprawdę nikt nie chce jej załatać. Więc wszelkie wyskoki po pijaku są traktowane łagodniej. Nie tylko te seksualne. Ale wiadomo, przecież to są dobrzy, młodzi ludzie, ta młodzież to kwiat przyszłości naszego kraju, ale popili sobie troszkę i im palma odbiła. Przecież to się zdarza, a kto bez grzechu, ten niech pierwszy rzuci.. butelką. I to wszystko udowadnia, w jak wielkie społecznej paranoi żyjemy.

O tym, dlaczego potrzebujemy uzależniaczy, dlaczego państwo jest największym dilerem, i dlaczego walka z narkotykami i mafią jest celowo nieskuteczna, pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego walka z narkotykami i mafią jest nieskuteczna? Bo tak chcą elity i rządy!

Wymienię kilka skrajnie niepopularnych faktów o alkoholu, uzależnieniu i jego szkodliwości:

Alkohol negatywnie oddziałuje na każdy organ i układ ciała. Szczególnie silnie uszkadza on: mózg, wątrobę, serce. Ale to oczywiście nie wszystko, bo alkohol (etanol) ma właściwości denaturujące, czyli niszczące, rozrywające białka. A białka są budulcem każdej komórki w ciele. Alkohol zwiększa podatność na wiele forma raka, nie tylko raka wątroby, ale na przykład raka piersi. Zaburza on delikatną równowagę hormonalną, szczególnie dotyczy to hormonów płciowych. Piwo, które dodatkowo zawiera roślinne fito-estrogeny, czyli hormony kobiece, jeszcze bardziej nasila ten proces. Alkohol zmniejsza stężenie kreatyny, która chroni komórki mózgowe, jak i redukuje zawartość choliny, czyli składnika błon komórek nerwowych. Zmiany te są odwracalne po kilku dniach od upicia się, jednak do czasu. W miarę kontynuowania nałogu zdolność mózgu do regeneracji zanika. Badacze zauważyli też kurczenie się mózgu, czyli zmniejszanie jego objętości, nawet przy małym lub umiarkowanym spożywaniu alkoholu. Alkohol wypłukuje szereg witamin, w szczególności witamin C, B1 i innych z grupy B. Osłabia on układ odpornościowy.

-Alkohol niszczy także psychikę i to w niewyobrażalny sposób. A za destrukcją psychiki idzie destrukcja życia rodzinnego. Picie alkoholu przez jedną osobę może zniszczyć psychikę i życia kilku osób z jego rodziny. Większość mojego pokolenia jest DDA (dorosłe dzieci alkoholików) lub DDD i ma pokiereszowaną psychikę. Jest to dużo szerszy problem, bowiem jako ludzkość wychowujemy dzieci najgorzej jak tylko się da. Psychika dziecka jest plastyczna w wieku do 6 lat. To, co zaprogramuje rodzic zdeterminuje to, czy dziecko pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę by zarabiać gruby hajs (lub alternatywnie zarabiać gruby hajs na hobby), czy skieruje je do psychiatry a potem do obozu koncentracyjnego zwanego „przedsiębiorstwem”, by pracować na etat za 1200 zł. To niezwykle ważne zagadnienie opisywałem w poniższym felietonie:
Ekstremalne tabu: czy alkoholicy i psychopaci powinni mieć zakaz posiadania dzieci?

Bezpieczna dla zdrowia dawka alkoholu nie istnieje

-Nie istnieje coś takiego jak „bezpieczna dawka alkoholu„. Słowianie i inne ludy północy nie mają specjalnego enzymu, który mają narodu południowe. Ten enzym to dehydrogenaza alkoholowa i rozkłada on alkohol. Bezpieczna dawka alkoholu dla Słowian wynosi: zero. To dlatego mądrzy i przede wszystkim dbający o swoje narody włodarze państw skandynawskich wprowadzili drastyczne restrykcje i bardzo wysokie ceny alkoholu.

-Nie istnieje coś takiego jak „kulturalne picie alkoholu„. Lampka wina, spotkanie w zacnym gronie, muzyka klasyczna? Nie, nie i jeszcze raz nie. To jedna wielka, społeczna bzdura. Po pierwsze, najczęściej to kulturalne picie kończy się na czwartej butelce wódki. Różni się od picia „niekulturalnego” tym, że odurzeni do nieprzytomności biesiadnicy idą spać, i nie ma mordobicia, wandalizmu, kradzieży, wypadku samochodowego czy zabójstwa. Po drugie, alkohol pije się nie „do towarzystwa”, nie dla „smaku piwa”, ani innej społecznie popularnej, ale kłamliwej wymówki. Alkohol jest narkotykiem (tak, tak) i pije się go tylko i wyłącznie po to by: zmienić swój nastrój, odurzyć się, uspokoić itp. Równie dobrze można by podać sobie dożylnie heroinę pomieszaną z kokainą (speedball) i wmawiać gościom zgromadzonym przy stole, że to „do towarzystwa”. Po trzecie, do towarzystwa i z kulturką to się pije herbatę, soczek, wodę, kefir, ziółka.

Alkohol to narkotyk twardy

Alkohol to narkotyk, i to nie byle jaki. Alkohol spełnia każdy, absolutnie każdy punkt encyklopedycznej, a więc naukowej definicji narkotyku twardego. Typowi „Janusze” i ich żony, typowe „Grażyny”, są przerażeni, gdy w pokoju nastolatka znajdą nieszkodliwą fizycznie marihuanę. Ale sami często codziennie zażywają środek, któremu bliżej do heroiny, kokainy czy amfetaminy, niż do poczciwej marihuany. A teraz fakty naukowe. Narkotyk twardy uzależnia fizycznie i psychicznie (alkohol także). Narkotyk twardy trudno jest rzucić, chory często wraca pomimo detoksów (alkohol także). Narkotyk twardy powoduje wielonarządowe uszkodzenia, dewastuje psychikę, a jego dłuższe zażywanie powoduje potworną degenerację i przedwczesną śmierć (alkohol także).

-Ludzi pijanych traktuje się ulgowo. Pijany był więc zdradził, to się nie powtórzy. Otóż powtórzy na pewno. Pijany był, to babę uderzył, ale chłopak się ogarnie, przemówimy mu do rozsądku i to się nie powtórzy. Otóż powtórzy się na pewno, jak zawsze kilka razy w miesiącu. Pijani wandale lub winni rozbojów dostają mniejsze wyroki. Pobity pijak, odurzony alkoholem, ma pierwszeństwo na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy), podczas gdy inni pacjenci, często obolali i przerażeni, muszą czekać na pomoc. Sam byłem naocznym świadkiem takiej sytuacji i cynicznie zażartowałem wtedy, że byle pijak ma więcej przywilejów, niż prezydent RP.

-Większość alkoholików to dobrze funkcjonujący w społeczeństwie alkoholicy weekendowi. Powinniśmy mieć tę świadomość, że nie można utożsamiać terminu „alkoholizm” tylko i wyłącznie z krańcowym stadium tej choroby. Ona zaczyna się dużo, dużo wcześniej, już wtedy, gdy kilkuletnie dziecko obserwuje w domu wypaczone schematy, w tym schematy picia alkoholu, samo jeszcze nie pijąc! Wszak od kogo ja słyszałem to słynne zdanie w latach 90-tych: „do obiadu, lampka wina, lub jedno piwko, z pełną kulturką„? Ano właśnie od tych, którzy sami teraz mają bardzo poważne problemy z alkoholem.

Alkohol: tajny, rządowy program kontroli umysłów?

Czy ten szokujący, powyższy nagłówek to tylko przesada? A może to kolejna głupia teoria spiskowa? Sam nie wiem, ale chciałbym Wam przedstawić kilka faktów. Otóż nie jest prawdą, że dawniej chłopi, robotnicy czy rzemieślnicy chodzili non stop pijani, bez względu na porę roku, a z dekady na dekadę ilość spożywanego alkoholu spada. Jeszcze przed II wojną światową Polacy, Rosjanie i wiele innych narodów piło 10 lub nawet 20 razy mniej alkoholu, niż obecnie! Film, który wkleiłem – „Co powinieneś wiedzieć o alkoholu i papierosach” demaskuje to. To inżynierowie społeczni ze stajni Stalina a potem innych przywódców ZSRR obniżali ceny alkoholu i promowali jego częstsze i częstsze picie. Spożycie tego narkotyku wzrosło aż do niewyobrażalnych przed wojną rozmiarów. Celem tego było z jednej strony ogłupienie i uspokojenie zapału społeczeństwa, a z drugiej – danie ludowi jakiejś rozrywki. A tych rozrywek bardzo brakowało w szarych demoludach.

A czy dziś jest inaczej? Typowy obrazek dotyczący chyba większości Polaków, to chłop pracujący osiem godzin, plus dwie czy trzy nadgodziny, oczywiście darmowe. W domu jest przed godziną 19. Potem odgrzewany obiad, dziennik w TV, jakiś film, serial lub mecz i spać. A po drodze oczywiście sześć piw. Dlaczego? Po pierwsze, bo innych rozrywek przy polskich zarobkach brak. Po drugie, bo przy pracy na pełen etat, plus 2 godziny nadgodzin, plus 2 godziny dojazdu łącznie w obie strony, czasu nie ma. Po trzecie, gdyby nawet czas był, to w głowie nie ma zbyt wiele na inne rozrywki. Czytanie? Panie, czytałem Pana Tadeusza w szkole, i wiem jaka to mordęga! Po czwarte po wykańczającej pracy w obozie koncentracyjnym, ups, przepraszam, w przedsiębiorstwie zarządzanym przez właściciela niewolników, ups, przepraszam, przez Janusza biznesu, sił na inne rozrywki nie ma.

Podczas gdy elity mają nie tyle miliardy, co wręcz biliony dolarów, Tobie ich służący, czyli Balcerowicz, powiedział że praca za 1200 zł jest czymś normalnym. Podczas gdy oni na lunch lecą prywatnym odrzutowcem do Paryża, Ty siedzisz w pracy 10 godzin. Podczas gdy oni żyją normalnie i cieszą się życiem, Ty żyjesz w realiach „kapitalistycznego Auschwitz”. Powoli nasz kraj przestaje być takim kapitalistycznym obozem koncentracyjnym. Także na świecie widać bunt i tendencje do zauważania tego, o czym teraz piszę. O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Alkohol: czy ma miejsce makiaweliczny spisek?! Przeczytaj to!

To jeszcze bardziej szokujący śródtytuł, ale sam przyjrzyj się tej teorii. Pół litra wódki kosztuje około 20 złotych. Tanie, ale markowe piwo kosztuje 1,99 zł za butelkę. Piwo marki „Tesco” kosztuje około złotówki za butelkę. Ile kosztowała półlitrowa butelka wódki dwie dekady temu i nawet wcześniej? Tu Cię bardzo zaskoczę. Też kosztowała około 20 złotych! Ba! W osiedlowym spożywczaku ktoś przede mną kupował flaszkę najgorszej wódki, bodaj Stargardzkiej, w cenie.. 17 zł za pół litra. To nie jest pomyłka, bo koleś długie minuty odliczał drobniaki, komentował i zastanawiał się, czy te 17 zł na pewno ma.

Ceny alkoholu są identyczne jak 20 lat temu, pomimo dość dużej inflacji i pomimo wzrostu wielu innych kosztów, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej w 2004 roku. Przecież każdy producent, wraz z inflacją, podwyższa ceny swoje produktu, bo inaczej nie tylko by na nim nie zarobił, ale by zbankrutował. Ceny różnych produktów w ciągu 20 lat wzrosły dwu-, trzy-, czterokrotnie a nawet więcej. Masło kosztowało dawno temu 1,5 zł, a obecnie, po inflacji i przekrętach producentów i hurtowników, kosztuje nawet 13 złotych za zwykłą, dużą osełkę. Za to alkohol etylowy od wielu dekad kosztuje tyle samo. Przecież na logikę półlitrowa butelka wódki powinna dziś kosztować 50 zł, 60 zł a nawet 100 zł. Dlaczego tak się dzieje?

Co powiesz więc na tę teorię? Czy ma tu miejsce jakiś makiaweliczny wręcz spisek rządów i producentów? Ludzie pijący nie tylko mają jakieś zajęcie. Nie tylko ogranicza to ich ból istnienia, więc nie pójdą na sejm i na barykady. Ale ludzie pijący, nawet okazjonalnie, są bardziej podatni na manipulację i zwyczajnie bardziej ociężali, spolegliwi wobec władzy. Ważne jest też to, że alkohol etylowy jest niewyobrażalnie tani w Polsce. Porcja narkotyku (alkoholu) wywołująca głębokie odurzenie, czyli dwa jabole typu dzban leśny, to koszt poniżej 15 złotych.

Zapraszam teraz na ciekawe filmu o alkoholizmie, alkoholu i jego szkodliwości:

Poniższy film o alkoholu powstał przy finansowym wsparciu Federalnej Agencji ds. Prasy i Mass-mediów. Kto ma interes w tym, by zakazać wyświetlania tego filmu w telewizji? Przez pierwsze 3 miesiące 2009 roku w oddziałach położniczych Rosji przyszło na świat 394.300 dzieci. Ponad 3.000 z nich umarło. Wady serca ujawniły się u jednego na 200 noworodków. U jednego na 1000 lekarze stwierdzają wyraźnie widoczne zmiany mutacyjne:

Poniższy film video opowiada o tym, jak rozpito Rosję od 1964 roku. Jeszcze do 1964 roku Rosjanie wcale nie byli takimi pijakami, jakimi są dziś. Pijaństwo w Rosji wprowadzono po to, by kontrolować ludzi, bo człowiekiem pijącym, nawet raz na miesiąc, dużo łatwiej manipulować. Organizm nawet po wypiciu jednego „niewinnego” piwa dochodzi do siebie około 40 dni. Po tylu dniach wraca pełnia kreatywności, twórczości, siły myślenia, inteligencji.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Skandalizujący film demaskuje ukrywana prawdę o koncernach farmaceutycznych i służbie zdrowia! [+18]

koncerny farmaceutyczne

koncerny farmaceutyczne

Szokujący film wreszcie demaskuje ukrywaną prawdę o koncernach farmaceutycznych i służbie zdrowia!

Film Patryka Vegi „Botoks” jest thrillerem medycznym opartym na faktach. Ten skandalizujący film opowiada o szokujących praktykach w służbie zdrowia. Będzie miał premierę kinową dnia 29 września 2017 roku. Film ten już teraz szokuje lekarzy, farmaceutów jak i różne wpływowe gremia, którym zależy na utrzymaniu tego wszystkiego w tajemnicy.

Występują tam cztery główne bohaterki, które zmagają się z realiami polskiej służby zdrowia. Są one grane przez: Olgę Bołądź, Katarzynę Warnke, Marietę Żukowską i Agnieszkę Dygant. Sam Patryk Vega zasłynął m.in. reżyserią filmu „Pitbull”.

W filmie jest mowa o korupcji na styku lekarzy i koncernów farmaceutycznych. Jedna z lekarek ma zapisywać pacjentom leki, które zawierają zwykły cukier, bez żadnej substancji czynnej. Jednak prawdziwa lista grzechów farmacji i medycyny jest dużo dłuższa. Jednym z tych grzechów jest manipulowanie normami zdrowotnymi przez WHO.

Szczególnie chodzi tutaj o cukier, cholesterol czy ciśnienie tętnicze. Te normy są systematycznie obniżane przez WHO, która jest agendą interesów korporacji farmaceutycznych. Dlaczego jest to przeprowadzane? Ponieważ im niższa górna norma np cholesterolu, tym więcej ludzi ma „za wysoki cholesterol”. I wtedy więcej ludzi musi brać leki na obniżenie cholesterolu. Które niekoniecznie są im potrzebne.

Koncern, rząd, lekarz ani ksiądz nie zadba o Twoje dobro!

Kolejnym grzechem farmacji i medycyny jest przymus. Na szczęście nikt mi nie każe już chodzić do kościoła czy być ateistą. Mogę sobie wybrać sam. Co do polityki – zależy kto rządzi. I lewica, i prawica ma swoją „poprawność polityczną”, czyli zbiór prawd, dogmatów, których nie można krytykować ani podawać w wątpliwość. Przymus istnieje w medycynie – musisz szczepić swoje dzieci i basta. Warto dodać, że w cywilizowanych krajach Zachodu takiego przymusu nie ma. Jest to relikt poprzedniej epoki.

W jednym z wywiadów Patryk Vega przyznaje wprost, że będzie to jeden z najmocniejszych filmów, jakie nakręcił. Można powiedzieć, że już tak jest. Podniósł się ogromny jazgot wśród lekarzy, farmaceutów, a także wśród blogerów i youtuberów finansowanych przez farmację. Blogerzy i youtuberzy Ci lansują się jako głos nauki, głos rozsądku, racjonalnego myślenia. W rzeczywistości jest to głos pieniądza. Dużego pieniądza – są to biliony dolarów zysków. A tam, gdzie jest duży pieniądz, tam dzieją się rzeczy złe i straszne. Czyli przekręty, zatajanie informacji o wadach produktów, uciszanie niewygodnych głosów, korumpowanie polityków, itp itd.

Nie ma w tym ani zbyt dużej filozofii, ani jakichś makiawelicznych spisków. Wynika to po prostu z trzeźwego spojrzenia na świat i zwykłej logiki. Pora zrozumieć, że problemy ludzkiej natury są te same od eonów czasu. Ta sama chciwość, ta sama żądza pieniądza i władzy. To samo okrucieństwo i zło. Więc wpływowi ludzie łączą się w grupy i bronią swoich interesów. Takie grupy były i w XIX wieku, i w średniowieczu i w starożytnym Rzymie. Były i w czasach jaskiniowych. Gdy wódz plemienia razem z lokalnym osiłkiem z maczugą i z szamanem, trzymali za mordę motłoch.

Już dzieci w przedszkolach formują się w grupki, trzymają razem sztamę i nie mówią wszystkiego rodzicom, pani przedszkolance czy innym dzieciom. Złe strony sprzedawanego produktu ukrywa każdy sprzedawca. Począwszy od baby z bazaru handlującej niezbyt świeżą cebulą, po mechanika samochodowego, korporację sprzedającą szybko psujące się smartfony, czy koncern farmaceutyczny.

Demokracja nie chroni nas przed złem

To, że obecnie mamy demokrację, Unię Europejską, Mc Donalds, kilkaset rodzajów dostępnych wibratorów czy Evidence Based Medicine, nie likwiduje odwiecznych problemów ludzkiej natury. To raczej uśpiło naszą czujność. Bo wierzymy, że dobry wujek Sam (czyli bezosobowa machina państwa) się o nas zatroszczy. Że korporacja sprzedaje produkty najlepszej jakości, a tymczasem celowo ja postarza byś co 2 czy co 5 lat kupował nowy.

Z jednej strony, wiara w kapłana, w polityka, w naukowca, eksperta, lekarza i wszelką inną „gadającą głowę” to po prostu objaw niskiej świadomości. Jej uśpienia. Z drugiej strony, czym jest wymyślanie coraz bardziej odjechanych i śmiesznych teorii spiskowych, i widzenie wszędzie gdzie się da jakichś niestworzonych historii? Jest objawem budzenia się ludzkości z mentalności ofiary, więc trzeba zaraz kogoś obwinić. Komplikuje to sprawy przejrzyste, jak i prawdę, która zawsze jest najprostsza, jak to tylko możliwe.

Wystarczy przecież zrobić coś bardzo prostego – przeczytać ulotkę lekarstwa czy szczepionki, zapytać o to i owo zaufanego lekarza, czy wnikliwie studiować rządowe statystyki chorób i powikłań poszczepiennych. Tam to wszystko jest, choć ani w propagandowych programach w TV ani podczas przeprowadzania szczepień się o tym nie mówi. To tak poznasz prawdę, a nie czytając kolejną śmiechową teorię na portalu, gdzie są artykuły o gwałtach kosmitów.

Zwiastun filmu „Botoks” Patryka Vegi o oszustwach farmacji i służby zdrowia:

Patryk Vega: Film Botoks o koncernach farmaceutycznych i medycynie jest moim najmocniejszym filmem

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Elity wykorzystują technologie Tesli w celu manipulacji ludzkością


aqWOeL

Przedstawiam krótkie (18 minut) nagranie Marka Passio o tym, jak zostały wykorzystane technologie i wynalazki Nikoli Tesli, w celu zdobycia przewagi nad ludzkością.

Mark Passio był wysoko wtajemniczonym satanistą, jednak przeszedł potem na jasną stronę. Obecnie zajmuje się ujawnianiem tej wiedzy, która jest ukrywana. Jednym z jego ważniejszych nagrań jest prelekcja o nazwie Cosmic Abandonment (Kosmiczne Porzucenie). Porusza on w niej m.in. zagadnienia psychopatii.

Poniżej wklejam linki do moich wpisów, gdzie umieszczałem nagrania Marka Passio. Są to raczej starsze prelekcje:
Kosmiczne porzucenie: o tym, że psychopatię mamy w genach
Mark Passio i jego niesamowita wiedza: Prawdziwe Prawo Przyciągania
A Ty? Z jaką postacią z Matrixa się utożsamiasz?
Niewolnicy systemu niszczycielami świętej kobiecości!

Trzeba jednak uważać na niektóre jego nowe nagrania, m.in. o tytule „nieświęta kobiecość„, gdzie krytykuje nurt feministyczny jak i wyraża swoje poparcie dla tzw samców alfa. Wiadomo że w niejednej beczce miodu znajduje się łyżka dziegciu.

W tym nagraniu które wklejam poniżej, Mark Passio przytacza przykład użycia technologii Tesli (Oscylator) – wyburzenie wież światowego centrum handlu – World Trade Center (WTC). Te zamachy to jedna z tych teorii spiskowych, które okazały się być prawdziwe. No nie jest to fizycznie możliwe, by do tego doszło tak, jak przedstawia to wersja oficjalna.

Nie jest możliwe by samoloty weszły w stalowo-betonowe wieże jak nóż w ciepłe masło. No i nie jest możliwe, by po zawaleniu się wież zostało tak mało gruzu. To łamie wszelkie prawa fizyki. Zresztą, Passio prezentuje fragment nagrań, gdy jedna z iglic opadła na ziemie, po czym po kilku sekundach dosłownie wyparowuje, ulega dezintegracji.

Nikola Tesla to fenomenalny wynalazca pochodzenia serbskiego. Jest autorem wielu patentów. Większość z nich została utajona przez rządy różnych krajów. Według jednej z teorii, jego patenty dałyby ludziom niezwykle tanie, ekologiczne i nieograniczone źródło energii. Z tym, że wobec teorii spiskowej o wolnej energii (free energy) jestem bardzo sceptyczny.

Mnóstwo oszołomów albo chce się popisać, wklejając tworząc fejkowe filmy z jakimś nie działającym żelastwem, albo zwęszyło niezły geszet, i zarabia na naiwnych gruby geld. Oszczędzę sobie tutaj podawania nazwisk, ale chyba każdy interesujący się spiskowym contentem wie o kogo chodzi…

Wolna energia? W porządku, przyjedź do mnie, zainwestuję choćby 2000 złotych, i nawet więcej.. Ale podłącz mi wszystkie urządzenia w domu do tego żelastwa, jeśli działa. Tak bym raz na zawsze uwolnił się od płacenia elektrowni. Wtedy podłączę do tego sąsiadów, oczywiście za drobną opłatą, bo to nie są tanie rzeczy. I hajs się będzie zgadzał.

No sorry. Ale często, paradoksalnie, postawa racjonalisty-sceptyka (w teoriach spiskowych) albo niewiernego Tomasza (w metafizyce, ezoteryce) sprawdza się bardzo dobrze. Nie uwierzę, póki nie zobaczę. A tymczasem zapraszam do obejrzenia poniższego nagrania:

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”


Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

komitet obrony demokracjiSzokujące fakty o Komitecie Obrony Demokracji wypływają do mediów. Tym razem pracę tej organizacji stworzonej do obrony elit odsuniętych od władzy, demaskuje jedna z ważniejszych osób stamtąd. Chodzi o koordynatorkę KOD, Anna Grzybowską.

Okazuje się, że mamy do czynienia z próba medialnego wylansowania kilkunastu osób na polityków. Na tajnej grupie KOD jeden z członków zarządu miał napisać szokujące słowa: „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won”. Ale to lepiej dla nas, jeśli powstanie partia polityczne Komitet Obrony demokracji.

Dlaczego? Bowiem elektorat lemingowy jak i „grażynowo-januszowy” (tzw. „telenowelowy„) jest ograniczony, i kruczy się coraz bardziej. Jeśli będą trzy partie typowo lemingowe (PO, Nowoczesna, KOD) to ilość głosów się rozmyje i wprowadzą one mniej posłów do sejmu.

Anna Grzybowska jest koordynatorką KOD w województwie Warmińsko-Mazurskim. Zamieściła też inny wpis, ale szybko go usunęła. Oto ten wpis:

Cytuję: „Chciałabym poprosić o jeszcze jedną, drobna sprawę – Mateusz, czy możesz rozliczyć finanse KOD i pokazać faktury? Chciałabym wiedzieć, na co poszły między innymi moje pieniądze. Uzbierała się spora suma – byłoby miło, gdybyś zechciał zrobić zestawienie na co i dlaczego te pieniądze zostały wydane.”

Te dwa wpisy ujawniają prawdziwe i szokujące oblicze Komitetu Obrony Demokracji, czyli de facto komitetu obrony koryta. Polecam też inne wpisy o KOD na mojej stronie:
„Komitet Obrony Demokracji” zdemaskowany! Zobacz kto się za nim kryje!
Komitet Obrony Demokracji zdemaskowany! Kim oni są?!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Zacznijmy od sprawy najważniejszej – w żaden sposób nie podważam idei KOD-u i sensu jego istnienia. Moim zdaniem to jeden z najwspanialszych ruchów społecznych, jakie kiedykolwiek w Polsce powstały, jednoczący dzisiątki tysięcy Polaków pod wspólnym szyldem. Jestem dumna z tego, że byłam w wąskim gronie, które ten ruch tworzyło i tego nic nie zmieni. Pozostaje jedno – KOD od środka przypomina skrzyżowanie bagna z PZPN-em, na dodatek zarzadzanego z drugiego fotela.

Przez ostatnie kilka tygodni byłam koordynatorem KOD na wojewodztwo warmińsko-mazurskie. W listopadzie dostałam dwie rzeczy – namaszczenie i grupę na FB założoną przez zastępcę Mateusza Kijowskiego, Jarka Marciniaka. Marciniak to bardzo ważna postać w KOD i o nim będzie jeszcze mowa. To ten człowiek, nie Mateusz, posiada „klucze” do FB wszystkich grup KOD w Polsce. Gdyby odskoczył Maciniak, regionalne struktury KOD pozostałyby przy nim. To on je zakładał i tylko on może je zlikwidować. Tak działa FB.

Nikt z nas nigdy przedtem czegoś takiego nie robił. Dostaliśmy puste grupy i poza tym nic. Nie znaliśmy ludzi i działaliśmy na bardzo niepewnym gruncie. Nie mieliśmy żadnych umocowań prawnych, na dodatek byliśmy wystawieni na wszelkie możliwe ataki – od narodowców, poprzez liczne partie, które w KOD-zie zobaczyły znakomite pole do złapania elektoratu, wariatów, chamów wszelkiej maści. Dysponowaliśmy kilkusettysięczna rzeszą głów do wyjęcia. Robiliśmy wszystko – od organizowania struktur, poprzez załatwianie słonych paluszków na spotkania i administrowania FB, po odpieranie nieustajacych ataków partii politycznych. Część z nas – w tym ja – uznała, ze idea KOD jest najważniejsza – rzuciliśmy absolutnie wszystko, żeby stworzyć z niczego ruch, który pociągnął miliony Polaków. Pracowaliśmy w koszmarnym stresie 24 godziny na dobę, ale wierzyliśmy w to, co robimy. Większość z nas ma dom, rodziny, dzieci – wszysystko poszło w odstawkę. Najważniejszy był KOD. Tworzyliśmy struktury, poznawaliśmy ludzi, braliśmy na siebie wszelkie możliwe ataki. Koordynatorzy byli odsądzani od czci i wiary, i traktowani jak chłopcy do bicia. Jeśli coś się działo w regionie, to była zawsze nasza wina. Nikt nie słuchał wyjaśnień. Mieliśmy robić, robić, robić. I robiliśmy.

Datą barierową było wyrzucenie z KOD Mazowsze jego koordynatora Andrzeja Miszka. To chyba w tym momencie KOD zaczał się sypać. Nie lubię Miszka i byłam za tym, żeby zniknął, ale sposób załatwienia sprawy był kompletnie idiotyczny. Miszka wyrzucił Mateusz i jak to zwykle w KOD-zie bywa nie poinformował o swojej decyzji pozostałych koordynatorów. Miał rację, ale tego w taki sposób się nie robi, zwłaszcza, że Andrzej prowadzil największą grupe regionalna w KODzie. Jeszcze dwa czy trzy dni wcześniej Miszk był jedna z wiodących postaci w KOD – prowadził demonstrację w Alei Szucha 12 grudnia. Kilka dni później stał się dla KOD-u persona non grata. Klepnęliśmy to, zwłaszcza, że Miszk nie jest osoba jakoś specjalnie sympatyczną i lubianą. Poza tym to była decyzja Mateusza, a w KOD z jego decyzjami się nie dyskutuje. Bijemy na lidera i robimy wszystko, żeby był bez skazy. On zawsze ma rację nawet gdyby tej racji nie miał. A przeważnie jej nie miał.

W tym czasie KOD stał się grupą wzajemnej adoracji – oprócz struktur wojewódzkich, które zarzad miał zazwyczaj w głebokim poważaniu, powstały niezliczone grupy i grupki zajmujące się nie wiadomo czym. Do legendy KOD przeszła grupa KOD_MEDIA, zwana „komedią”. W założeniu ta grupa miała zajmować się mediami i być takim naszym „biurem prasowym”. W rezultacie ta grupa nie zajmowała się niczym i napchało się do niej multum ludzi, którzy przepychali się między soba łokciami. Opowiem taka dykteryjkę: na samym początku istnienia KOD zwołałam duże spotkanie w Olsztynie, w którym uczestniczyli Mateusz Kojowski i Krzysztof Łoziński z małżonka – szara eminencją KOD. To był chyba 5 grudnia, czyli prapoczątki. Spotkanie nie miało najmniejszego sensu, podobnie jak wszystkie spotkania KOD – nie mamy nadal osobowości prawnej i w zasadzie chodziło o to, zeby poznać się w realu. No, ale skoro mamy mieć spotkanie, to musimy mieć jakiś gadżety. Cudem udalo mi się skontaktować z tajemniczą grupą KOD_MEDIA (przypominam, że byłam wówczas teoretycznie jedną z najbardziej prominentnych osób w KOD) w celu wycyganienia logotypu (BTW – bierzcie i czerpcie z tego wszyscy – logotyp do dzisiaj nie jest zastrzeżony). Wymyśliłam sobie, ze zrobię znaczki. Okazalo się, ze znaczki muszę zaopiniować – projekt zrobiła nasza grupowa graficzka ale jakoś się nie spodobał. Opiniowałam projekt przez grupę KOD_MEDIA. Co pół godziny miałam inną wersję, bo inna panienka dochodziła do głosu. W końcu po dwóch dniach uznałam, ze nie ma o czym mówić i znaczek kazałam wydać, bo gonił mnie czas. KOD_MEDIA nadal go opiniował, znaczek już dawno istniał, a po tygodniu od spotkania na którym go rozdałam dowiedziałam się, że jednak moge go wydać. Takich kretynizmow było sporo.

Zostawmy komedię, wroćmy do koordynatorów. W Polsce było nas chyba 18 osób. Jak mniemam – zaufanych, skoro prowadziliśmy regiony. Kilkanaście dni temu na tajnej grupie KOOII pojawił się taki wpis jednego z członków zarządu KOD – „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won” . Wpis zniknął po kilkunastu minutach, ale mnie zatkało. Bez sensu, bo doskonale wiedziałam, jak się nas traktuje. (mam screeny)

Kolejną datą barierową było ogłoszenie zbierania podpisów pod nikomu niepotrzebnym projektem obywatelskim. To był chyba jeden z największych skandali w KOD, który koordynatorzy przykryli. Zaczęło się od zarządu KOD, który miał miejsce dzień przed slawną konferencja pod sejmem. Z moich informacji wynika, że projekt miał być stworzony przez grupę naszych konstytucjonalistów, potem opiniowany przez prawników i wreszcie pokazany światu. Stało się nieco inaczej – następnego dnia Mateusz zwołał konferencję pod sejmem, pokazując niedopracowany prawnie bubel, napisany w nocy na kolanie. O co tu chodziło? O Marciniaka, który postanowił zaistnieć, a który już w tym czasie praktycznie zamieszkał u Mateusza i miał na niego absolutny wpływ. Absolwent prawa bez aplikacji postanowił, ze stworzy jeden z najważniejszych dokumentów KOD. (Zanim mnie podasz do sądu, Jarek, pamiętaj, że mam privy i maile od zarządu w tej sprawie, plus całkiem niezłych adwokatów. Tu akurat nie radzę.) Koordynatorzy nie mieli o tym zielonego pojęcia – dowiadywali się od osób trzecich, ze coś takiego w ogóle ma miejsce. Ja dowiedziałam się o tym od ekspedientki w sklepie rybnym, która zapytała mnie, jak ma zbierać podpisy. Nie miałam pojęcia o co chodzi i kompletnie osłupiałam. W tym czasie na mojej grupie się zagotowało, od głównego rozłamowca dowiedziałam się, że cos zamiatam pod dywan i nie chcę tego ujawnić. Do tego zaczęli dzwonić do mnie prawnicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, którzy zgłaszali rozliczne poprawki (a część w ogóle się od tego odcięłą) motywując to kompletnym bezsensem prawnym. Kiedy zapytałam zarząd co z tym fantem robić, dowiedziałam się, ze opieram się na opiniach ludzi z jakiegoś prowincjonalnego uniwerku, oni mają za sobą tuzy konstytucjonalizmu, mam to jakoś przykryć i nie drzeć mordy. Zapytałam o nawiska, jedno z nich było mi znane, więc zadzwoniłam do człowieka bez złych intencji z prośba o radę i wyjaśnienia. Okazało się, ze kompletnie o niczym nie wie, a o sprawie dowiedział się ode mnie. Przykryłam to – taka była moja rola. Podpisy pod sławnym projektem do dzisiaj chyba nie są złożone do marszałka sejmu (potrzeba było 1000, co dla KOD nie jest żadnym problemem). Tu chylę czapkę z glowy przed Piotrem Cykowskim, członkiem ścisłego kierownictwa KOD, który juz na samym początku odciął się od tej inicjatywy.

Jak zwykle koordynatorzy dowiadywali się o wszystkim ostatni. Tak było z „misja KOD’. O „misji”, dokumecie stworzonym przez jakiegoś gimnazjalistę, dowiedzialam się z kolejnego tekstu Mateusza. Ktoś to wlepił na moją grupę. Z tekstu dowiedziałam się, ze ja o nim doskonale wiem i mam go dać do konsultacji. Tyle tylko, że ja nie miałam o nim pojęcia. W pocie czoła, w środku nocy udało mi się ten tekst zdobyć. W tym czasie od członków grupy po raz kolejny dowiedziałam się, że coś przykrywam. Boże, gdybym miała taką moc, chętnie bym to zrobiła, bo po przeczytaniu tego czegoś i po przejrzeniu „projektu obywatelskiego” chętnie zrobiłabym wszystko, zeby nikt tego nie zobaczył.

Jak to wygląda od srodka? Dramatycznie. Szefowa grupy POLONIA Ania Krok dostała zawalu – w jej grupie rozpisano wybory na nowego koordynatora. Kiedy okazało się, ze Ania wygrala je w przedbiegach, wybory unieważniono i prowadzono tam nowego koordynatora. Grupa się rozpadła. Dramatem Ani nikt sie nie przejął, zrobiono z niej wariatkę i rozłamowca, podkładając pod to fałszywe papiery dotyczace jakiegoś listu do PE w sprawie wstąpienia Polski z Unii. Wiedzialam o tym, ale nic z tym nie zrobiłam – KOD był najważniejszy. Kolejna koordynatorka od kilkunastu dni siedzi na psychotropach. Nie wytrzymala. Dziś posypała się grupa poznańska, wcześniej Łodź. Na monity, że dzieje się cos złego, zarząd nie reaguje.

Ja odeszłam sama. Uznalam, ze to jedyne rozwiazanie. Mogłam przetrzymać, kurczowo trzymając się mitycznego stołka, ale istnieje coś takiego jak przyzwoitość i dobro wspólne. Będę z KODem zawsze i zawsze będe Wam kibicować, ale soba tego ruchu już nie mogę firmowac. Za to co zrobilam dla KOD-u nnie uslyszłam od zarządu nawet zwykłego „dziękuję”. Dziekowali mi moi ludzie, szarzy i zwykli. Jestem z tego bardzo dumna i bardzo Wam dziękuję. Dla Was to robiłam.

To, dlaczego odeszłam, wyjaśniłam. Nie chce mi się powtarzać tych samych argumentów, więc wkleję mój tekst – po raz kolejny powtarzam, kulawy i koślawy, pisany ze łzami w oczach i w kosznarnym stresie. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Beze mnie. Nie pasuję do dworku i już niczego nie chcę przykrywać, łącznie z alimentami i finansami Mateusza, które osobiście uznaję za skandal. Nie chce być dłużej kopana i traktowana jak niewolnik. Nie mam zamiaru patrzeć przez palce na ruch, który sama tworzyłam, a który rozpada się w rekach. Nie chcę robić eventów takich jak dzisiejszy tylko to, zeby pokazać, ze ten ruch jeszcze istnieje i mamy MOC. Nie mamy żadnej mocy. Ta MOC opiera się na grupach założonych przez Marciniaka i jest to pistolet przyłożony do głowy.

Dziękuję za te kilka tygodni. Uwierzylam w coś, co jest jedynie trampoliną dla kilkunastu osób. Przepraszam za to. Wszystkich „moich ludzi” zrobiłam w bambuko. Taka była moja rola, ale wykonywaniem rozkazów nie da się niczego wyjaśnić.

Anka

Mateusz, moze w koncu powiesz, jak jest z rejestracją KOD-u i dlaczego tak długo to się ciągnie, mimo sympatii sędziów? Powiedz w końcu prawde.
„Kochani, sytuacja jest taka:
wczoraj wyrzuciłam Czachorowskiego. Sprawę znacie, bo dyskutowałam ja tu od wielu tygodni, dopytywałam o radę i razem z Wami zastanawiałam się co z tym zrobić. Wczoraj defetyzm faceta przekroczył masę krytyczną. Wyrzuciłam go, tworząc w ten sposób nowego Miszka.

Sprawę uciszaliśmy, awantura była niesamowita, ale częściowo udało się to jakoś uspokoic. Podejrzewam, że jeszcze dwa dni i zapanowałby spokój, zwłaszcza, ze jesteśmy w trakcie organizowania dużych imprez i ludzie mają co robić.

Kiedy już wszystk zaczęło się wyciszać, wczoraj późnym wieczorem zupełnie nie wiadomo skąd wmieszala się w to wszystko Agnieszka Łozińska, żona Krzysztofa. Zrobiła się awantura na forum między nią, a moimi współpracownikami – Łozińska na spotkanie w Olsztynie, zaplanowane na wtorek dla grupy Warmia, a przygotowywane od 10 dni przez moich sztabowców na forum publicznym zaprosiła całość grupy warmińsko-mazurskiej. Sale mam na 50 osób, może przyjść 300-400. Co ciekawsze – zaprosiła na nie również… organizatorów, którzy dostali szału. Niezgodnie z agenda Łozińska ma tam dyskutowac z osobami usuniętymi z grupy (czyli Czachorowskim i jego kolegami), ktorzy nie są już czonkami KOD, więc ich obecność tam jest co najmniej wątpliwa. Na dodatek twierdziła, ze uzgodniła to „z drugą stroną” czyli jak mniemam ze mną – problem w tym, że nikt niczego ze mną nie uzgadniał, a o sprawie dowiedzialm się dzisiaj rano z panicznych telefonów moich współpracowników. Moją ostatnią rolą w KOD będzie odwołanie tego spotkania – ze względów bezpieczeństwa nie mogę do niego dopuścić.

Dalej jest tylko śmieszniej. Na 19 stycznia Łozinska za moimi plecami zwołała własne zebranie, w jakiejś knajpie w Olsztynie dla całej grupy warmińsko-mazurskiej. Nie wiem, jak ona sobie to wyobraża organizacyjnie, ja się pod tym nie podpiszę. Na to spotkanie mnie wezwała. Po prostu kazala mi przyjść. Powiesiła ten post na stronie głównej grupy wraz z dramatycznym apelem, ze to, co robimy rozbija KOD od środka, etc. Tym samy pozbawiła mnie jakichkolwiek argumentów, podważyła mój autorytet i wytrąciła mi broń z ręki.

W tym samym czasie screeny forum wypłynęły na zewnątrz i zaczęła dzwonić prasa, z pytaniami co się dzieje w KOD, skoro aż sam Ojciec Założyciel musi się w to wmieszać. Odbijam ich, ale sprawa stała się publiczna.

Dlaczego o tym piszę. Po namyśle uznałam, że nie mam już żadnej możliwości prowadzenia grupy. Uzałam, że dla dobra KOD, powinnam zrezygnować i poprosić Radka o wprowadzenie zarządu komisarycznego. Gdyby chodziło o kogoś innego, nie o Łozińskich, załatwiłabym to inaczej, ale nie mogę podważać autorytetu założyciela KOD-u, bo to może zaszkodzić nam wszystkim. To, co się stało jest dla mnie niezrozumiałe i absolutnie nie czuję się temu winna. Mimo to, zdając sobie sprawę z tego, czy ta cała przedziwna historia może się skończyć, biorę winę na siebie, zeby zdjąć odium z jednej z najważniejszych osób w KOD-zie, bo to rzutuje na cały ruch, a do tego nie mogę dopuścić. Nie chcę dochodzić, dlaczego tak się stało, bo bardzo lubię prywatnie oboje Łozińskich, a do Krzysztofa mam ogromny szacunek. Poprosiłam moich sztabowców o niewypowiadanie się w prasie na ten temat.

Dziękuję moim znakomitym sztabowcom i współpracownikom – bez Was nie dałabym rady.

Było mi bardzo miło Was wszystkich poznać. To były świetne tygodnie. Gdyby ktoś z Was był kiedyś na Mazurach, dajcie proszę znac, macie mój telefon. Spotkamy się nad Nidzkim. Będę Wam kibicować.”

Źródło: https://www.facebook.com/mazury/posts/1081968748500537

%d blogerów lubi to: