Tag: transformacja

GEORGE SOROS DAŁ 18 MILIARDÓW NA ZNISZCZENIE EUROPY! PRZEBUDŹMY SIĘ ALBO STRACIMY WSZYSTKO!

George Soros stawia wszystko na jedną kartę i detonuje finansową „bombę atomową”

Ostatnie dni przyniosły wprost szokujące informacje. W Austrii prawie 57% głosów zdobyły dwie partie prawicowe. Tym samym Austria dołączyła do krajów sprzeciwiających się upadającemu, lewicowo-liberalnemu porządkowi świata. Czyli do: Polski, USA, Węgier, Czech, Słowacji, Rosji. Rządy lewicowych liberałów są już w odwrocie. Ludzkość zaczyna przebudzać się i dostrzegać, że nie doprowadzili oni do niczego dobrego. A stali się tak naprawdę oprawcami ludzkości.

Złośliwi mówią, że ideały lewicy kończą się tam, gdzie zaczynają się interesy banków, korporacji i wielkiego biznesu. I tak jest w istocie. Pod rządami lewicowych liberałów bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Klasa średnia też się kurczy. Jedyne co oni robią to dają nowe przywileje różnym „chronionym” grupom społecznym. Np imigrantom, homoseksualistom, itp. Lewica to także poprawność polityczna, a więc daleko posunięta cenzura i zamykanie ludzi za poglądy.

-MIAŁO BYĆ: Miłość, przyjaźń, pokój, muzyka, tolerancja, empatia, różnorodność, postęp, dobrobyt.
-JEST: rządy banków i korporacji, wyzysk i bieda, wojny i terroryzm, prześladowania za poglądy, niszczenie tożsamości i europejskiego dorobku cywilizacyjnego.

Obywatele krajów Zachodu boją się krytykować ich rządy, bo mogą stracić pracę lub trafić do więzienia. Rządy liberałów to także terroryzm i wojny. Obecnie trwa globalny „zwrot na prawo”. Ludzkość kieruje się ku poszukiwaniu utraconych i obrzydzonych korzeni, ku wartościom narodowym. Zaczynamy na nowo szanować nasze dziedzictwo, naszą wspaniałą cywilizację. Przestajemy żyć na kolanach i przepraszać za krucjaty, kolonializm, patriarchat, za to że mamy biały kolor skóry, że żyjemy itp itd. Kierujemy się ku partiom prawicowym i konserwatywnym, bo to one upominają się o losy biednych i wprowadzają reformy.

Raz lewica, raz prawica

Co kilkadziesiąt lat ma miejsce taka zmiana historyczna. Jest to tzw. „wahadło dziejów”. Wychyla się ono raz w męską (prawicową), i raz w żeńską (lewicową) stronę. Poprzednia „męska era” to lata 1933 – 1968, czas II wojny światowej i nacjonalizmów. Era żeńska (lewicowa) zaczęła się symbolicznie w 1968 roku, roku rewolucji seksualno-obyczajowej. Obecnie, od roku 2016 trwa znowu era męska.

Wygięcie wahadła dziejów w jedną stronę powoduje z jednej strony zreformowanie systemu, zasilenie go nowymi wartościami i ewolucję ludzkości. Z drugiej strony, powoduje to ogromne wypaczenia, błędy, prześladowania. Więc za jakiś czas owo wahadło dziejów znowu wychyla się w przeciwną stronę. Nie oznacza to jednak, że wracamy do dawnego barbarzyństwa.

Krytycznie ważną rzeczą jest, by zachować balans. By nie prześladować „tej drugiej strony”. Świat potrzebuje i silnych kobiet, i silnych mężczyzn. O silnym pierwiastku męskim w ostatnich dekadach zapomniano. Ograniczano jego siłę poprzez liberalne eksperymenty obyczajowe, terror politycznej poprawności i kobiecy szowinizm – czyli feminizm. Nie musimy jednak z ofiar stawać się katami, choć jest to częsty, wręcz globalny schemat. Warto o balans między tym, co dobre w lewicy, a tym, co dobre w prawicy. Nie trzeba odrzucać automatycznie wszystkiego, w tym tego, co dobre. I nie trzeba automatycznie przyjmować wszystkiego, w tym tego, co złe.

Te ważne kwestie ideologiczno-politycznej „schizofrenii” poruszałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!

Lewicowy czy prawicowy rząd?

Kiedyś, w przyszłości, na dzisiejszą walkę ideologii, religii i wszystkich ze wszystkimi, nasze wnuki będą patrzyć ze zgrozą. Prywatnie doszedłem do bardzo niepopularnego wniosku, za który zwyzywać mogą mnie i prawicowcy, i lewicowcy. Ale cóż, ich problem. Otóż jednostka z wiedzą, empatią i wewnętrznym luzem, może być sobie buntownikiem, wolnomyślicielem, nonkonformistą.

Jednak społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną „armią”, zarządzaną przez kumaty, ale silny i prawicowy rząd. W przeciwnym wypadku system się rozleci, jak ma to miejsce w krajach Zachodu. Doceniam więc wysiłek partii prawicowych by zmienić świat na lepsze i osądzić lewicowych liberałów. Szanuję tradycję, wartości narodowe. Przeszedł mi gniew na chrześcijaństwo i uważam, że powinno być wręcz chronione jako spoiwo naszej wspaniałej cywilizacji. Jednak w wielu kwestiach i obszarach życia wolę myśleć po swojemu.

Jesteśmy już innymi ludźmi, inną cywilizacją. Każdy zwrot wahadła dziejów w lewo i w prawo odbywa się na coraz wyższym poziomie rozumienia i ucywilizowania. Jako ludzkość tak dojrzewamy. Kiedyś to wahadło się ustabilizuje i będziemy ogólnoziemską, świadomą cywilizacją. Teraz jednak zgodnie z archetypem „męskiej ery”, mamy za zadanie zdobyć siłę, utraconą wcześniej. Mamy też za zadanie przebudzić się, pokonać mentalność ofiary. A więc odrzucić wszelkie ograniczające i przynoszące biedę doktryny.

O cudzie przebudzenia, który widać od kilku lat, pisałem w artykułach poniżej:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Nuklearna opcja George Sorosa

W czwartek, 19 października 2017, podano naprawdę szokującą wiadomość. George Soros przeznaczył aż 80% swojego majątku, czyli 18 miliardów dolarów, na działalność swojej wpływowej organizacji, Open Society Foundations. Organizacja ta to także sieć połączeń z tysiącami różnych fundacji i organizacji pozarządowych (tzw. NGO’sy). Mają one za zadanie promowanie multikulturowego społeczeństwa pozbawionego tożsamości, ogłupionego, sterroryzowanego przez poprawność polityczną, zamachy czy imigranckie przestępstwa. O których nie wolno nawet wspominać, bo to rasizm.

W Polsce delegaturą agentury George Sorosa są partie takie jak Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Razem, PSL i SLD. To także organizacje pozarządowe takie jak Fundacja Batorego. Czy Ośrodek monitorowania zachowań rasistowskich i ksenofobicznych. Ośrodek zatrudnił setki ludzi w celu wyszukiwania niepoprawnych politycznie opinii w internecie i terroryzowania ich autorów pozwami sądowymi. Otrzymał on wysoką dotację od Fundacji Batorego. Jego założyciel został skazany wyrokiem sądowym za oszustwa finansowe. Więc przyniósł do sądu prawdopodobnie fałszywe zaświadczenie lekarskie, że jest.. psychicznie chory. To wręcz symbolicznie powinno nam uzmysłowić, kim są idole lewicy i jaki reprezentują poziom.

Lewicowo-liberalny „rząd cieni” wypowiada wojnę ludzkości

To także media takie jak Agora (Gazeta Wyborcza itp itd), której udziały wykupił właśnie sam Soros. Mają swoje silne pozycje w sądach, urzędach, samorządach, administracji, mediach, NGOsach, w nauce, medycynie, psychologii, socjologii. I w wielu innych obszarach życia na całej Ziemi. Jest to tzw. „rząd cieni”, który zrobi wszystko, każdą niegodziwość, by zatrzymać trwającą globalną przemianę i utrzymać swoją władzę. Ich paramilitarnym ramieniem zbrojnym są lewackie organizacje terrorystyczne takie jak anarchiści czy antifa. Współpracują one z policją, służbami specjalnymi i rządami, w tym owym „rządem cieni”.

Zrozumiał to wszystko nowy, prawicowy rząd Austrii. W piątek, 20 października 2017, Sebastian Kurz, nowy kanclerz tego kraju, kazał się wynosić organizacjom George Sorosa. Dał im miesiąc na ostateczne zakończenie działalności w Austrii. Powiedział on te słowa:

Ponieważ jest 2017 rok, właśnie dlatego podjąłem takie działania. Widmo Sorosa, to największe wyzwanie, przed którym stoi ludzkość na świecie w 2017 roku. Jest wielką ośmiornicą wampirów, bezlitośnie wysysającą krew ze wszystkiego, co pachnie pieniędzmi. Potem wykorzystując te pieniądze na skorumpowanych polityków, dziennikarzy i organizacje pozarządowe, próbując stworzyć świat na swój wizerunek. Austriacy odrzucili Nowy Porządek Świata, a moim obowiązkiem i przywilejem jest przestrzeganie ich woli.”

Zaś w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP1 w dniu 20 października 2017 padły takie oto słowa:

George Soros popiera plan Nowego Porządku Świata i przeznaczył 80% majątku na jego stworzenie„. Tak, słowa o nowym porządku świata w kontekście Sorosa padły w TVP w godzinie największej oglądalności. W 2009 roku, gdy niezależne media w Polsce dopiero startowały, takie coś było praktycznie niewyobrażalne.

To ostatni dzwonek by się przebudzić, wojna już trwa!

Jakie wrogie działania są teraz możliwe? 18 miliardów to niewyobrażalny kapitał. Fakt, że tyle pieniędzy zostało na to przeznaczone znaczy, że tracą grunt pod nogami i w panice postawili wszystko na jedną kartę:

-próba destabilizacji rządów poprzez tzw. „crisis actors”, czyli aktorów szkolonych do zadań specjalnych. W Polsce miało to miejsce 16 i 17 grudnia 2016, gdy podczas protestów „aktor do wynajęcia” położył się na ulicy i symulował ofiarę brutalności policji. Opisałem tu, wraz z filmikiem, TUTAJ [LINK]
-zamachy terrorystyczne, eskalacja przemocy, a także zamachy typu „false flag”, po których zrzuca się winę na nielubianą przez lewicę grupę społeczną. Możliwe jest to, że zamachy mogą być przeprowadzane przez anarchistów czy antifę.
-fake newsy. Ponoć wpływowa grupa kapitałowa wyznaczyła nagrodę za „medialną głowę” Zbigniewa Ziobry za ściganie mafii VATowskiej. Mogą to być zmasowane, „nuklearne” ataki mediów na kluczowych polityków.
-liczne protesty, demonstracje, rozróby, chaos. Dzieje się to w Polsce od 2015 roku. Wolne media, trybunał konstytucyjny, czarny marsz, puszcza białowieska, sąd najwyższy, reforma sądów, a teraz protest lekarzy rezydentów. Z moich informacji wynika, że szykowane są kolejne „spontaniczne protesty”, najpierw protest pielęgniarek.
-ataki kapitału spekulacyjnego na kraje – tzw finansowa bomba atomowa. Są jednak mało prawdopodobne. Gdyż niemal wszystkie mechanizmy regulacji kryzysu po 2008 roku zostały wyczerpane. Taka opcja mogłaby spowodować nieodwracalną zapaść systemu ekonomicznego świata.

Powinniśmy zrozumieć, że ma miejsce ostateczna już wojna z ludzkością. W tym próba ludobójstwa rdzennych Europejczyków. To nie są już żarty, to jest 18 miliardów dolarów. Wszystko zostało postawione na jedna kartę – wóz albo przewóz. Oni naprawdę wypowiedzieli nam wojnę. Przebudźmy się czym prędzej. Odsuńmy od władzy lewicowo-liberalnych katów ludzkości. Osądźmy ich zbrodnie i oszustwa tak, jak osądziliśmy nazistów w Norymberdze.

To już naprawdę ostatni dzwonek. Zegar wskazuje już nie „za pięć dwunasta”, ale godzinę 23:59:59 i nie zamierza się zatrzymać. Ma miejsce epokowa, dziejowa przemiana, w którą jeszcze kilka lat temu nikt nie wierzył. Jednak to naprawdę się dzieje. Musimy być silni i stanowczy, bo oni teraz wytoczą najcięższe działa i będą czynić najpodlejsze zagrania. Jednak jestem spokojny i już teraz wiem, że wygramy, bo świat jest po naszej stronie.

Autor: Jarek Kefir

Dzięki darowiznom mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY TWOJE ŻYCIE NA PEWNO NALEŻY DO CIEBIE?! ZNIEWOLENIE JEST NAJWIĘKSZE W HISTORII ZIEMI!

„Wolność, kocham i rozumiem, wolność, oddać nie umiem” – głosi stara piosenka. Piosenka z epoki, która dawno minęła, i o której ideałach już nikt nie pamięta. Obecnie wielu z nas mówi o wolności czy zniewoleniu. Wszyscy mówimy o dyktatorach, ograniczających wolność politykach, wojnach, kłamliwych mediach, korupcjogennych koncernach. Zauważamy, jak wielkim zniewoleniem są toksyczne relacje czy nieprzepracowane emocje. Jednak czy dziś można w ogóle mówić o jakiejkolwiek wolności?

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci dotychczas przemilczane zagadnienia. Niedawno zmodyfikowałem internetowego mema, i wymyśliłem taką oto historyjkę:

-Witajcie, drogie dzikusy z dżungli. Tu macie coś, co pomoże połączyć się Wam z cywilizacją. To komputer. Od jutra wstajecie o 6 rano i idziecie do pracy na 10 godzin, zamiast łowić ryby i uprawiać pole. Dostaniecie w zamian jedną rybę i miskę ryżu dziennie. To się nazywa nowoczesny kapitalizm. Zamiast mieszkać w szałasach, wybudujemy Wam domy z cegły i przez 30 lat będziemy zabierać połowę ryby i 1/3 ryżu. To się nazywa postęp techniczny. Antydepresanty, silne środki uspokajające i zestaw kilkudziesięciu narkotyków przywieziemy za miesiąc. Naprawdę chcieliśmy wcześniej, ale myślę, że jakoś ten miesiąc wytrzymacie.

Wolność? Zadam Ci podstawowe pytanie: CO Z TWOIM CZASEM? W ilu procentach należy on do Ciebie? Ile masz czasu na czytanie książek? Na oglądanie mądrych filmów czy nawet tych durnych seriali? Na patrzenie w niebo, myślenie o niebieskich migdałach? Nie, to nie jest aż tak ważne, bo wielu ludzi zamiast siedzieć na ławce i gapić się na chmury, woli aktywnie spędzać czas. Ważniejsze jest pytanie: ile czasu masz na robienie tego, co kochasz?

Na Twoje hobby, pasję? To jest najważniejsze życiowe pytanie, bo jeśli człowiek nie robi tego, co lubi, co kocha, to.. umiera. Oczywiście przez lata. Gorzknieje, popada w depresję, nałogi. Bo jedyną rozrywką jest te sześć piw na noc i pół litra wódki w piątek i sobotę. Potem przychodzą przedwcześnie różne niszczące, cywilizacyjne choroby. I kornik napisze Twój uładzony życiorys, wzorowy obywatelu i porządny członku społeczeństwa.

Czas większości z nas wygląda tak, że idziemy spać o 22:00 (to akurat jest bardzo zdrowe dla nadnerczy, syntezy melatoniny i układu hormonalnego). No ale potem.. Wstajemy o tej 06:00 rano (to też akurat jest dość zdrowe). Mamy godzinę by się przyszykować i iść tam, gdzie nie chcemy być, z ludźmi których często nienawidzimy, i to przez osiem godzin. Pół biedy jeśli to tylko 8 godzin, ale często są nadgodziny. Często niepłatne. I to za tak małą pensję.

A nawet jak ten chłop idzie do mordoru w korporacji i zarobi te 5000 czy 10.000 zł, to często spotykany obrazek jest inny. Niepracująca żona, dwoje dzieci, kredyt hipoteczny. Chłop wychodzi o 6 rano z domu – ciemno, zimno, pada, dzieci i żona śpią. Wraca często po 20:00 – ciemno, zimno, pada, dzieci śpią, zmęczona i oziębła żona podaje odgrzany obiad. Kilka piw by się znieczulić i by pokonać coraz bardziej dokuczliwą bezsenność, i spać. Kilka lat i będą potrzebne coraz silniejsze środki uspokajające i przeciwdepresyjne.

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy zarabiasz na swojej ukochanej pasji, i zarabiasz dużo. Masz mnóstwo czasu wolnego dla siebie i bliskich. Masz mieszkanie, na własność, nie na kredyt. Odkładasz pieniądze na różne inne fajne rzeczy czy wycieczki. Potem inwestujesz. Raz tracisz, raz zyskujesz, ale zarabiasz jeszcze większy hajs. Lub inaczej.. Czyż np leśniczy, absolutnie oddany swojej pracy, kochający przyrodę, ale zarabiający te marne 2000 zł, też nie jest spełnionym człowiekiem? Jest.

Sama idea, że idziesz rano pracować ze sfrustrowanymi debilami, słuchając się szefa sadysty, i jeszcze płacą Ci za to grosze, jest bardzo „creepy”, jest po prostu niewyobrażalnie straszna. Czy to wszystko jest normalne? Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestuje? Widziałem wiele demonstracji w tym roku. Np w obronie sędziów mających rezydencje warte 7 milionów złotych. Czy w obronie.. kornika, niszczącego drzewostan w jednej z puszcz. Mówili jeszcze o jakiejś demokracji, konstytucji, czy tym podobnych bzdurach, sam już nie pamiętam 😉 Ale nie widziałem ani jednej demonstracji przeciwko barbarzyństwu w miejscach pracy i przeciwko niskim pensjom.

Czy to jest niewolnictwo? Nie, to nie jest niewolnictwo – to ludobójstwo ekonomiczne. Planowane wyniszczanie ludzi i ograniczanie ich potencjału. Bo jednostka szczęśliwa, bogata i mająca czas wolny jest zagrożeniem dla każdej elity. Aby uzmysłowić Wam istotę problemu, opiszę, jak to bywało drzewiej.

Dawniej było sobie dwóch rolników, którzy mieli pola obok siebie. Jeden z nich, po pijaku albo umyślnie, zagarnął miedzę i kilka metrów pola dla siebie. Wtedy dorwał go sąsiad, przyjebał mu z pięści w ryj. Wywiązała się bójka, panowie się poszarpali. Poszli do sołtysa by rozsądził spór. Ten kazał przywrócić poprzedni stan graniczny, ale krewcy panowie nie chcieli się słuchać i znowu zaczęli się szarpać. Wtedy sołtys wezwał na pomoc wioskowego proboszcza. Musiał on przerwać bzykanie gosposi i postraszyć mękami piekielnymi dwóch rozrabiających wieśniaków. Ksiądz postraszył obu panów, że wyklnie ich z ambony przy całej wsi, i nie udzieli matce krewkiego rolnika pogrzebu.

Panowie się pogodzili i wieczorem, obaj obandażowani, chlali w najlepsze piwo przy jednym stoliku. Na drugi dzień winowajca skorygował granicę pola, lękając się słów proboszcza, gniewu bozi w niebie i mąk piekielnych. Albo jeszcze inaczej. Trzech rzemieślników prowadziło warsztat usługowy w grodzie należącym do szlachty. Ale jeden z nich nażłopał się bimbru, coś mu odbiło i zaczął czepiać się kolegi. Dostał w zęby, więc wziął siekierę i zaczął gonić bogu ducha winnego rzemieślnika po całym miasteczku.

Zobaczył to szlachcic przechadzający się po uliczkach. Pijany pan z siekierą został złapany. Szlachcic i jego świta pogrozili mu sztucerem. Wiedział, że gród potrzebuje tych rzemieślników i kazał mu uspokoić się i załagodzić spór. Wizja nafaszerowania głowy ołowiem spowodowała, że krewki pan z siekierą niemal natychmiast wytrzeźwiał. Nazajutrz w trójkę pracowali w swoim zakładzie, jak co dzień. Ale temu, co latał z siekierą, przez miesiąc żaden karczmarz nie sprzedał nawet kieliszka bimbru czy kufla piwa.

Co mamy dziś? Często szef sadysta, psychopata. Choć co dwa lata kupuje nowego merca z salonu, to pracownikom nie zapłaci więcej, niż najniższa krajowa. Ciągłe straszenie, że za bramą czeka kolejka chętnych. Że jeszcze jeden dzień chorobowego, to wylecisz. A nawet jak szef pozwoli, to: „wracaj do roboty, bo nie będziemy za trzech jebać”. Często jest to wielomiesięczny, wieloletni stres, mobbing, nękania, docinki. Typowa atmosfera w biurze czy korporacji to zawistne do granic osoby, spiskujące, plotkujące, siejące intrygi, podkładające świnie.

Tak samo nie możesz zerwać owoców z drzewa czy z krzaka. Bo po pierwsze nie masz swojej działki, lasu. Po drugie, każdy las, krzak, drzewo, sad – jest czyjąś własnością. Musisz iść do sklepu i kupić owoc czy warzywo po… horrendalnie zawyżonej cenie. Cena na skupie u rolnika to 70 groszy za kilogram. Ty płacisz w sklepie 9,99 zł za siateczkę o wadze 0,4 kilograma. Całość idzie.. Właśnie, gdzie? Marżę narzucają tylko w niewielkiej ilości sklepy i transport. Całą marżę pożerają hurtownicy, punkty skupu. spróbujcie dotrzeć do kogo one należą – to się bardzo zdziwicie. Tylko nie piszcie o tym w internecie… Dla własnego bezpieczeństwa. To m.in. oni pompują wysokie ceny masła czy warzyw.

W Wielkiej Brytanii, po przeliczeniu na złotówki, polskie masło jest TAŃSZE niż w Polsce. A trzeba doliczyć jeszcze koszt transportu tirem z chłodnią i marżę dla brytyjskiego sklepu.

To samo jest z mieszkaniem. Dawniej brałeś skrzynę bimbru, kilku chłopa (rodzina, sąsiedzi, kumple), kawałek ziemi na obrzeżach wioski za zgodą sołtysa, i w ciągu kilkunastu dni stawialiście dom z drewna i ówczesnych cegieł. Dziś tak nie możesz zrobić – złamiesz kilkadziesiąt przepisów i trafisz do więzienia. Dziś musisz wziąć 500.000 zł kredytu hipotecznego na całe życie, i kupić maleńką klitkę u dewelopera-mafioza. Bo tajne porozumienie neoliberalnych polityków, banków i mafii deweloperów (gangsterzy, byli SBcy i rezydenci KGB) wykluczyło budownictwo socjalne na prawie 3 dekady. Rzekomo wolnej Polski.

No i powiedzcie mi, czy to jest wolność? To jest ta zachwalana przez zadzierających głowy dorosłych odpowiedzialność? Praca na dwa etaty za marne grosze, i jedyna przyjemność to kilka mocnych piw wieczorem. Czy uważacie że takie życie to wolność, dorosłość, odpowiedzialność? Czy to są ludzie, którzy przestali zajmować się głupotami (znaczki, książki, ryby), i wylogowali się z neta do „życia realnego w społeczeństwie”? Według mnie – NIE. Jest to bycie umarłym za życia. Rozwój duchowy, emocjonalny, kulturalny, artystyczny, naukowy?

No właśnie. Kwestie pracownicze i płacowe są obecnie krytycznie ważne, w tym etapie rozwoju ludzkości. O ile nie najważniejsze. Bez podstawy, którą jest bezpieczeństwo materialne, nie ma mowy o tym, co wyżej. A więc nie ma mowy o empatii, rozwoju kulturalnym, duchowym. Bo wszystko niweczy lęk przetrwania, który paraliżuje każdą pozytywną iskierkę w człowieku. Stąd pojawia się zawiść, zazdrość, podkładanie świń, i większość przemocy. Stąd pojawiają się też choroby. Bo w ciele permanentnie niszczonym stresem rozwijają się depresje, choroby autoimmunologiczne, nowotwory.

Przebudzenie ludzkości w kwestii materii (pensje, zarobki, warunki pracy, demaskowanie korupcji i afer, odżywianie, szacunek do seksualności, dbałość o ciało, ekologia itp itd) jest najważniejsze. To tak się odbywa prawdziwy postęp. Nie poprzez grupowe medytacje, nie przez wieczne uduchawianie się, nie przez czytanie książek mistrzów czy pogardę wobec życia i jego uciech. Nie przez chowanie tchórzliwej głowy w piasek, nazywając to jeszcze obłudnie „rozwojem duchowym”. Ale poprzez działanie, zapobieganie złu, karanie zła już istniejącego i ochronę jego ofiar.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś jeszcze. Otóż w tytule artykułu napisałem, że: „zniewolenie jest najwyższe w historii Ziemi”. Czy to jest w 100% prawda? Otóż nie. Pomimo tych ogromnych trudności, żyjemy we w miarę spokojnych i stabilnych czasach. Nie umrzesz już w boleściach na wyrostek, bo ten „zły”, biorący kopertówki lekarz zoperuje Ci go. Nie umrzesz na nagły atak nadciśnienia, bo łykniesz pigułkę produkowaną przez koncern, a potem pomyślisz jak to ustabilizować metodami naturalnymi. Dostęp do wiedzy, także tej alternatywnej i „ukrywanej”, jest najłatwiejszy w historii. Mamy technologię, która także Ciebie miliony razy ratowała od bolesnej śmierci.

Np piorunochron, którego na co dzień nawet nie zauważasz, a który być może kilkanaście razy uratował Ci chatę przed spaleniem. I tak można wymieniać w nieskończoność. Cywilizacja, kapitalizm, postęp generują ogromne problemy, ale wiele traumatycznych, wręcz zabójczych problemów rozwiązały. Mentalność ludzi też ewoluuje, zmienia się na lepsze. A wraz z nią następują pozytywne, choć powolne zmiany w polityce, ekonomii, prawie, medycynie, relacjach, i w każdej istniejącej przestrzeni życia. Po to tu jesteśmy, by dodać choćby maleńką cegiełkę do budowy nowego świata.

Z pewnością następne generacje na wiele dzisiejszych normalnych i pożądanych rzeczy, będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy na niewolnictwo. Wiele dzisiejszych norm społecznych i prawnych, będzie przez dzieci jutra postrzegane tak, jak my dziś widzimy Holocaust. Na tym też polega postęp. By następne generacje nie powielały naszych błędów. To, że my coś uważamy za cywilizowane, normalne, poprawne, dojrzałe, wcale nie oznacza, że dla naszych dzieci i wnuków nie będzie to symbolem niewolnictwa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI: TO POCZĄTEK TRUDNEJ DROGI OD KTÓREJ ZALEŻY NASZE PRZETRWANIE!

Niemal od maleńkości towarzyszy nam przekonanie, że Bóg lub jakaś enigmatyczna siła („karma wraca”) nagradza za dobre uczynki, a karze za złe. Ba, to przekonanie towarzyszy ludzkości od jej samego początku. Jest to przekonanie wbudowane tak głęboko, że praktycznie nikt go nie neguje. A co jeśli nie jest ono prawdziwe? Pisałem wiele razy, że jako ludzkość mamy jeden problem.

Otóż dorastamy fizycznie, budujemy cywilizację, Mc Donaldsy, szerzymy demokrację za pomocą samolotów F-16, mamy bomby atomowe.. Ale mentalnie i szczególnie emocjonalnie wciąż jesteśmy na poziomie dziecka. Większość ludzi to inaczej mentalne dzieci w dorosłych ciałach. Przyczyniają się do tego przekonania, lęki i traumy rodziców, które są przenoszone w procesie wychowawczym na nas i nie pozwalają nam dorosnąć.

Naturalne jest też to, że ową dziecięcą, a więc lękowo-służalczą perspektywę, przenosimy na postrzeganie duchowości i Boga. Uważamy, że wszystko zależy od jakichś praw (karma, numerologia, grzech pierworodny), i że różne złe byty nas atakują (kuszący do złego szatan, złe demony, negatywne energie). Nie możemy, a raczej nie chcemy zobaczyć naszego udziału, a więc naszej odpowiedzialności za to wszystko. Więc zwalamy winę i odpowiedzialność na „rodzica” (Bóg mnie takim stworzył, szatan mnie kusi, to karma i plan wyższej jaźni na życie).

Te niezwykle ważne zagadnienia, a więc perspektywę zewnętrzną (niedojrzałą) i wewnętrzną (dojrzałą) poruszałem w poniższym artykule. Zapraszam:
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Nagroda w niebie czy kara w piekle? A co jeśli..

Każdy dobry czy zły czyn jest przejawem kreacji – przejawem wolnej woli człowieka. Żaden, absolutnie żaden dobry ani zły czyn nie jest ani karany ani nagradzany po śmierci. Bóg, kimkolwiek jest, dał nam daleko idącą wolną wole. To my jesteśmy oczami i uszami Boga. I to my, na Ziemi, mamy karać, sądzić, a także torturować i zabijać oprawców i katów. Nikt za nas tego nie zrobi. Przeświadczenie, że po śmierci jest kara lub nagroda za cokolwiek, jest naiwnym myśleniem „dziecka w dorosłym ciele”. Ponieważ dziecko za dobre sprawowanie dostawało lizaka, a za złe – klapsa.

A tu wchodzisz w dorosłe życie i okazuje się, że świat tak nie działa. Że dobrzy i empatyczni mają często ciężkie życie, a niegodziwcom, skorumpowanym politykom, psychopatycznym biznesmenom, bankierom towarzyszy pasmo sukcesów. Wypadałoby dorosnąć i zaprzestać podświadomej projekcji cech mamy i taty na Boga. Bóg, a więc wszechświat zajmuje się „kreacja przestrzeni”. I dla niego mało ważne jest, czy tą kreacją będzie wynalezienie leku na raka, ratującego miliony, czy będzie nią ludobójstwo 6 miliardów ludzi. To od nas i tylko od nas zależy, jaka ta kreacja będzie, i czy wytworzymy mechanizmy zapobiegające złu i karzące oprawców.

Póki co te mechanizmy są na naprawdę minimalnym poziomie wykształcenia. To nawet nie jest minimum minimum, ciągle tkwimy w wielowiekowej mentalności ofiary. Popatrz tylko na nasze relacje, na mobbing w pracy, na podkładanie świń, na wszechobecną przemoc.. Kara za zło lub nagroda za dobro jest tylko i wyłącznie na Ziemi. Zauważcie – każda religia (i monoteizmy, i new age) powiela ten sam schemat. Każe nam cierpieć i biedować na Ziemi, za życia, mówiąc, że to podoba się Bogu. I że ci źli, opływający w dostatki bogacze, przedstawiciele elit, zostaną ukarani po śmierci. A te dobre, pokorne owieczki boziowe klepiące biedę, zostaną nagrodzone. Bo ich bieda i cierpienie rzekomo podoba się bogu..

Bóg nie potrzebuje Twoich wyrzeczeń, Twojego posłuszeństwa i cierpienia

Co to za „Bóg”, który każe swoim dzieciom cierpieć i czerpie z tego sadystyczną przyjemność? Może to sam.. Diabeł? 😉 Naprawdę trudno o bardziej zdehumanizowaną i nieludzką doktrynę, niż taka mentalność ofiary i cierpiętnictwa. A mimo to miliardy ludzi codziennie się w tym utwierdzają. Miliardy chrześcijan, żydów, muzułmanów, buddystów, hinduistów, ezoteryków, new age’owców.. Nie, nie ma żadnego dobrotliwego „ojczulka” w niebiosach, który zaopiekuje się swoimi dziećmi. Bóg wymaga od nas, byśmy byli jego partnerami, a więc kreatorami, a nie dziećmi. I wymaga od nas, byśmy sami rozwiązali swoje problemy. Bo mamy je na własne życzenie – właśnie przez naszą mentalność ofiary, a patrząc szerzej, przez nieświadomość. Mamy zmieniać ten świat, mamy się bronić i czynić nieświadome świadomym.

To trochę straszne, szczególnie dla dziecka w dorosłym ciele. Nie ma tego dobrego dziadka z brodą w niebie, który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu i zapisuje to w swoim niebiańskim notesiku. Nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności za wszelkie zło. Nie ma gdzie iść po karę, ale też nie ma gdzie iść po nagrodę. Wszystko zależy od nas – i w wymiarze pojedynczej jednostki, i w wymiarze narodu, i w wymiarze całej ludzkości. No nikt dzidzi nie przytuli i nie powie, że ten łobuz z piaskownicy, sypiący na głowę piasek, dostanie lanie. Zgroza!

Sojusz tronu i ołtarza w praktyce

Wiele sprowadza się do destrukcyjnego mechanizmu religii (w tym ezoteryki, new age). Polega on na czekaniu, aż sprawiedliwość, a więc konsekwencje czyichś złych czynów, wymierzy np Bóg czy karma. Rzesze ludzi, przez eony czasu pokornie znosiło swoją biedę i niedolę, i służyło elicie. W zamian za pokorne bycie ofiarą elity, która bogaciła się dzięki nim, dostawali od kapłana swojej religii obietnicę. Że dobra bozia ukarze tych sytych pasibrzuchów, a swoim udręczonym owieczkom da miejsce w niebie. Oczywiście, dopiero po śmierci.

Dzisiejszym wariantem tego mitu są słowa politycznych ideologów: „Tak działa wolny rynek, taka jest ekonomia, jest kryzys, to koszta transformacji roku 1989”. Inny wariant to popularne w doktrynie new age obrzydzanie pieniądza jako „niskiej wibracji”. Wszak to Napoleon Bonaparte powiedział, że religia jest tym, co powstrzymuje motłoch od wymierzania sprawiedliwości bogatym.

Użyję tutaj pewnego porównania.. Kiedyś, dawno temu, na jednej z ulic w moim mieście często dochodziło do wypadków. I to nie byle jakich – takich budzących grozę. W których pieszy po potrąceniu przez samochód przelatywał aż kilka metrów i umierał na miejscu. Bo droga, prosta i szeroka, umożliwiała rozwinięcie bardzo wysokiej prędkości. Po którymś tam wypadku, gdy zginęła matka dwójki dzieci, ludzie się oburzyli. Zaczęli wysyłać listy i w inny sposób nękać władze. Były też organizowane niewielkie demonstracje uliczne. Władze postanowiły zbudować rondo, co znacznie ukróciło szaleńcze zapędy kierowców i zmniejszyło liczbę tragicznych wypadków.

Ludzkość budzi się z poziomu ofiary

Dlaczego na tej drodze kierowcy rozwijali prędkość nawet 160 km/h, a ludzie ginęli? Ponieważ mogli. Bo droga była prosta i szeroka, bo nie była aż tak uczęszczana, bo w ogóle nie było na niej świateł ani rond zwalniających prędkość. Ale tragiczne wydarzenia spowodowały, że mieszkańcy dzielnicy się „przebudzili” i wymusili na władzach zmiany. Można to symbolicznie odnieść do całości życia. Człowiek dopuści się najlepszych i najgorszych czynów, tylko dlatego, że może. Nie istnieje inny powód. Dopuści się zła, jeśli nie będzie tych metaforycznych „rond” czy „świateł”.

Czyli takich norm społecznych, prawnych, karnych i innych, które mają za zadanie powstrzymywać zło, karać oprawców i chronić ofiary. My takie normy zaczynamy dopiero wypracowywać. Jesteśmy na samym początku tej drogi wychodzenia z tysiącleci barbarzyństwa. Nasze mechanizmy obrony przed mobbingiem, stalkingiem, przemocą, znęcaniem psychicznym, psychomanipulacją, dopiero raczkują. 99% lub więcej przypadków mobbingu czy przemocy psychicznej nie jest ani zgłaszana ani karana.

Ludzkość obecnie budzi się z poziomu ofiary. To wielkie przebudzenie wcale nie dotyczy tylko jakichś wydumanych, duchowych teorii z serii new age. Przejawia się ono w codziennym życiu. W polityce, gdzie coraz mniejszą ilość głosów zdobywają „partie bogatych”, czyli liberałowie. W ekonomii, gdzie nie kupujemy już głodnych kawałków o kryzysie, o tym że taka jest ekonomia i że nic nie da się zrobić. W relacjach i emocjach, gdzie triumfy świeci psychologia i zaczynamy mówić o przemocy, nękaniu, toksycznych związkach itp. W medycynie, gdzie ludzie zauważają wszechobecną korupcję, farmaceutyczne układy i fakt, że wielu chorób medycyna klasyczna nie umie i często celowo nie chce wyleczyć.

O tych niezwykłych wyzwaniach dnia codziennego pisałem w tym poniższym artykule – szczerze polecam:
Czeka nas szok przyszłości?! Te wyzwania i zagrożenia mogą spowodować zagładę ludzkości!

Mamy takich polityków, jakich wybierzemy. Takie elity, jaka jest nasza mentalność. Taką gospodarkę i taki rynek pracy, jakie jest nasze postrzeganie materii (a więc pieniądza i seksu). Mamy takie relacje, jaka jest nasza świadomość. Ludzie traktują nas tak, jak na to zezwalamy. Tak, to trochę straszne dla wielu ludzi.. 😉 Gdyby rządził tym ten siwy dziadek z nieba lub zawsze wracająca karma, to byłoby przynajmniej na kogo zrzucić winę. A tu nie ma – wszystko zależy od nas.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

STREFA TABU: KTÓRY SPOSÓB MYŚLENIA WYBIERASZ? PODDAŃCZY CZY SAMODZIELNY?!

 

6358988640375492661837689526_shotsofawe--0056--the-imaginary-foundation--large.thumb

Obraz Boga bardzo często jest podświadomą projekcją obrazu rodziców. I bardzo często jest to projekcja bardzo niedojrzała, nacechowana lękiem i służalczością. Stąd te surowe, monoteistyczne „bozie”. I stąd taka mnogość ezoterycznych teorii, które kontynuują dokładnie te same wzorce, co stare, poczciwe monoteizmy (niedojrzałość, służalczość, lęk, mentalność ofiary). W tym artykule przedstawię Ci dwa diametralnie różne modele myślenia i postrzegania Boga, duchowości i swojej psychiki.

Być może już wiesz, że choć sam rdzeń duchowości jest jeden, to jest on bardzo różnie postrzegany i interpretowany. Przykładowo różne nazwy tego samego zjawiska, archetypu, w różnych religiach pogańskich: Lucyfer, Prometeusz, Światowid. Psychologia zaś postrzega Lucyfera jako archetyp idealistycznego, ale mocno niedojrzałego buntownika, chcącego zmienić świat. Istota najwyższa też ma różne nazwy: pan Bóg, jahve, allah, demiurg, architekt.

Perspektywa zewnętrzna i wewnętrzna

No i często te same zjawiska są postrzegane bardzo różnie, w zależności od stopnia rozwoju człowieka, danej religii lub cywilizacji. Dla chrześcijan Lucyfer jest budzącym grozę antagonistą, adwersarzem. Dla wielu ezoteryków jest on czy to sojusznikiem, czy to jakimś tam „pomocnikiem ludzkości”. Dla ludzi interesujących się psychologią głębi i jej modyfikacjami, Lucyfer to po prostu archetyp. Czyli część świadomości człowieka, jak i część (nie)świadomości zbiorowej całej planety. Bo różne zjawiska duchowe znajdują odwzorowanie i w pojedynczym człowieku (w ego, podświadomości, ID, świadomości itp) i w zbiorowości (globalna świadomość i przeważająca globalna nieświadomość).

Są dwie perspektywy duchowe: zewnętrzna (dziecięca, niedojrzała) i wewnętrzna (dorosła, dojrzała). Kłopot ludzkości polega na tym, że większość z nas dorasta tylko fizycznie, zaś mentalnie już nie. Jesteśmy dziećmi w dorosłych ciałach. Widać to w naszych relacjach i emocjach. Fochy, nieumiejętność porozumienia się, testowanie granic drugiej osoby, mobbing, agresja, przemoc – są tego przejawem. Szczególny wymiar osiągnęło to w związkach. Cały internet śmieje się z różnego rodzaju męskich czy żeńskich „przywar” wychodzących wtedy na wierzch. Tak samo postrzegamy też duchowość i Boga. Z perspektywy zlęknionego i ubezwłasnowolnionego dziecka.

Perspektywa zewnętrzną, najczęściej występującą, cechuje:

-Muszę wybrać sobie ideologię, religię lub inną doktrynę, i jej podlegać. Muszę więc myśleć tak, jak rozkazuje mi jej lider.

-Moim życiem steruje: wola boża, dopust boży, Bóg testujący moją wiarę, grzech pierworodny, plan wyższej jaźni na życie, prawo karmy, zaszłości z poprzednich żyć, numerologia, astrologia, kalendarz majów, telegonia, przewodnicy duchowi i szereg innych tego typu praw;

-Jestem narażony na: nękania demoniczne, na podszepty szatana, na poddawanie mojej wiary próbie przez Boga, na klątwy, wampirowanie, ataki energetyczne, złe oko, złe byty, negatywne energie i wibracje, działanie egregorów i samego demiurga;

-Muszę „zasłużyć” sobie na miłość Boga. Muszę więc: modlić się, pościć, chodzić do świątyni, do spowiedzi itp. Lub: muszę stale medytować, oczyszczać swój astral lub aurę, chodzić na warsztaty, podwyższać wibracje, nie jeść mięsa, nie pić alkoholu, nie używać wulgaryzmów itp. Muszę też myśleć wyłącznie pozytywnie, nie mogę czytać portali informacyjnych bo tam same złe newsy i wibracje;

-Ziemią rządzi: szatan który zbuntował się przeciwko Bogu, czy też złowrogi demiurg / matrix we współpracy z Illuminatami, kosmitami i innymi wszechpotężnymi istotami.

Chemik-laborant kontra narkoman-degenerat

Uff 😉 Chyba nic nie przeoczyłem. Och, biedny ten człowieczyna, nic nie może, na nic nie ma wpływu, i wszystko jest przeciwko niemu. No i ten człowieczyna wszystko musi: musi myśleć i zachowywać się jak każe społeczeństwo, rodzina czy wszechwładne prawa duchowe. Pozostało tylko owinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Na szczęście nie jest aż tak źle. Ba, często jest zupełnie inaczej.

Nie musisz wybierać sobie doktryny, która będzie Ci nakazywać, jak masz myśleć. Możesz „wybierać” sobie poszczególne poglądy z różnych doktryn i jak chemik-laborant łączyć je ze sobą. Porównanie do chemika jest tu trafne. Chemik może mieć kilka tysięcy różnych substancji w laboratorium i nie musi ograniczać się do jednej. Po prostu sobie wybiera. Przeciwnością jest postawa narkomana-degenerata, który jest ślepo zapatrzony w jedną substancję i uzależniony od niej. Wolność poglądów i myślenia to jedna z ostatnich wolności, jakie zostały na Ziemi. Komu zatem oddajesz ten jeden z ostatnich bastionów?

Te ważne kwestie poruszałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!

Ty sterujesz swoim życiem

Twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Jeszcze raz powtarzam: dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

O prawie karmy i innych tego typu pułapkach szerzej pisałem w poniższych felietonach – polecam:
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Na tej zasadzie działają też demony, klątwy, złe energie, złe oko, złe byty, i różne inne nazwy programów psychiki. Dzieci w dorosłych ciałach lubią zwalać winę na coś „zewnętrznego”, np na jakieś demony, złe energie itp. Jest to cecha perspektywy zewnętrznej – że życiem zarządza coś zewnętrznego i to coś zewnętrznego jest wszystkiemu „winne”. I człowiek, który bardzo w te teorie wierzy, który boi się wampiryzmu energetycznego, klątw itp – jak na złość przyciąga coraz więcej wampirów, złych magów, złych energii. Właśnie w ten sposób coś wewnętrznego domaga się zauważenia i przepracowania.

Ale duchowe „dziecko” zwala winę na demony, byty, kosmitów, i coraz to nowe rzeczy. Oczywiście, byłbym głupcem, gdybym mówił, że czegoś takiego jak klątwa zupełnie nie ma. To działa, bo sam widziałem tego skutki. Ale działa tylko u ludzi mających perspektywę zewnętrzną. Klątwa czy też demon potrzebuje „punktu zaczepienia”, backdoora w psychice. Zaś pakt z jakimś demonem zawierany przez satanistów, to po prostu pakt z jakąś częścią ich własnej psychiki. Wtedy rośnie ona w siłę, co ma skutki pozytywne (na początku) a potem destrukcyjne, gdy ta część psychiki rozrasta się ponad miarę.

Czy zasługujesz na miłość Boga?

Dalej: czy musisz zasłużyć na miłość Boga? Architekta? Wszechświata? Czy musisz modlić się, chodzić do kościoła, do spowiedzi, i przestrzegać tych wszystkich surowych nakazów i zakazów? Które nie tylko są nie do spełnienia, ale także znacząco ograniczają zwykłą, codzienną radość życia? Albo inaczej: czy musisz stale medytować, uduchawiać się, podwyższać wibrację? Nie, nie musisz. To może, ale wcale nie musi być narzędzie do tego, byś się zmienił na lepsze. Jednak dużo więcej zależy tu od Ciebie, a nie od tego narzędzia.

No i to narzędzie może być używane w odwrotnym celu. Bywa i tak, że najwięcej lęków, nienawiści, oskarżeń o bycie po złej stronie, doświadczysz od tych, którzy uważają, że „ostatecznie się przebudzili„. Do tego dochodzą różne wojny i wojenki pomiędzy nimi, demaskacje, podpierdalanie jednych przez drugich, podkładanie świń itp. Zresztą, granica między czymś takim a.. psychozą jest cieńsza niż myślisz. To też jedna z cech perspektywy zewnętrznej – dychotomia, rozszczepienie, psychoza.

Wielu z takich ludzi ubzdurało się, że są jakimiś ważnymi personami, „avatarami Boga”, że naprawiają swoją mocą ziemski astral, itp itd. Najczęściej takie osoby są nietolerancyjne, nienawistne, bardzo surowo oceniają i osądzają innych. Są przeczulone na punkcie swoich poglądów i ego. I wcale nie tak rzadko takie coś kończy się czymś bardzo złym. Np w szpitalu psychiatrycznym z objawami schizofrenii paranoidalnej, czy w więzieniu.

Duchowość i lęki dziecka w dorosłym życiu

Przekonanie, że trzeba sobie zasłużyć na miłość Boga czy przychylność wszechświata, jest kontynuacją lęków dziecka. Dziecko np w wieku 5 lat musiało sobie zasłużyć na miłość rodziców. Musiało udowadniać różne rzeczy, i przeszło przez jedną z podstawowych traum ludzkości. Czyli przez traumę: „nie jestem wystarczająco dobry, by dostać miłość”. I potem ta mentalność jest przenoszona w dorosłe życie. Nie tylko na relacje, ale także na postrzeganie duchowości.

Bardzo, ale to BARDZO destrukcyjny jest pogląd: „tylko dobre myśli i tylko dobre wibracje„. Naprawdę trudno mi teraz wymienić bardziej toksyczny światopogląd. Towarzyszy mu cała masa lęków, np że myślą zaszkodzisz komuś, kogo kochasz. Że ściągniesz na siebie jakieś straszne wydarzenie. Lub że jedną myślą wywołasz np powódź w Brazylii. Fakty są takie, że życie realne to cała gama barw, także tych emocjonalnych.  I jak na złość, tych złych myśli pojawia się coraz więcej i więcej. No i taki pogląd: „tylko dobre myśli, wibracje i newsy” ogranicza rozwój ludzkości. Bo gdzie, jak nie w mediach, usłyszeć można skargi i płacz ofiar różnych złych praktyk?

O tym pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego media Cię okłamują? Bo realizują żądania właścicieli i sponsorów!

Przyciągasz to, czego się boisz?

Im bardziej tych myśli nie chcesz i im bardziej je wypierasz, tym więcej ich jest. I co charakterystyczne, zaczynają dotyczyć one tych rzeczy, których lękasz się najbardziej. Na tym polega mechanizm cienia, który się tworzy. W ten sposób coś wewnętrznego w Tobie domaga się zauważenia i przepracowania. Być może także pokochania. Być może takie „cukierkowe new age” pozbawia Cię zdrowej siły i mocy. Która jako cień przejawia się negatywnie – w formie tych złych myśli.

Bardziej chodzi o to, by nie dawać się „przechwytywać” przez negatywne emocje czy myśli. By przeżywać je świadomie, jako coś ma prawo być. A nie jako coś, co rządzi, i pod wpływem czego robisz różne złe i głupie rzeczy. No i nie musisz się starać o przychylność wszechświata czy miłość Boga. Każdy Twój czyn jest przejawem życia i za żaden nie będzie ani kary ani nagrody po śmierci. Ale będą konsekwencje, za życia – np konsekwencje towarzyskie, w pracy, w rodzinie, w postaci obitej mordy czy konsekwencje karne i prawne.

No i nie musisz się uduchawiać w nieskończoność. Twoja dusza już jest pełna, kompletna i na maxa uduchowiona. Wcieliła się w ciało materialne, by doświadczać ziemskich lekcji, a nie w nieskończoność bujać w obłokach. Jesteś tu po to by wyrażać się w materii – kochać, cieszyć, pracować, jeść, uczyć się, zmieniać świat. To ostatnie (zmiana i reformowanie świata) jest szczególnie ważne. Ale ani mnich żyjący na odludziu, ani oderwany od życia realnego adept duchowości świata nie zmieni.

Czy światem rządzą kosmici, Illuminaci i złowrogi Demiurg?

I ostatnia kwestia.. Na wielu starych artykułach na mojej stronie możecie przeczytać o złowrogim demiurgu rządzącym światem, czy o toksycznych egregorach (świadomościach zbiorowych ideologii, religii itp itd). Otóż to nie jest tak. To wszystko jest po to, by utrzymywać homeostazę (równowagę) systemu i jego części składowych. Jak i po to, by.. pomagać nam w rozwoju. Te wszystkie twory (egregory, astral, demiurg, czyli świadomość i nieświadomość globalna) są lustrzanym odbiciem nas, ludzkości. To od nas zależy jakie one są, i od tego, czy będą one aktualizowane, reformowane.

Tak, od nas, a nie od czegoś zewnętrznego. 😉 Na istnienie kosmitów nie ma żadnego, powtarzam, ŻADNEGO ostatecznego dowodu. Nie wylądowali oni wypasioną bryką pod budynkiem ONZ i nie nawiązali z nami stosunków dyplomatycznych. A obserwacje latających spodków nie wiadomo czym są. Lęk przed złowrogimi reptilianami, czyli gadami z kosmosu rzekomo rządzącymi Ziemią, też jest cechą perspektywy zewnętrznej. Reptilianin, a więc gad to symbol ludzkiego mózgu gadziego. Odpowiada on za prymitywne, ale potrzebne mechanizmy przetrwania. Lęk przed reptilianami jest więc lękiem przed tym prymitywnym, barbarzyńskim instynktem, który nie znosi słowa sprzeciwu i często dąży do celu po przysłowiowych trupach.

Słowem końca: jesteś kreatorem, a nie poddanym. Chyba, że bardzo nie chcesz być kreatorem. Wtedy będą miały zastosowanie słowa Carla Gustava Junga: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono rządziło Twoim życiem”. Przejście z perspektywy zewnętrznej, czyli niedojrzałej, do wewnętrznej – dojrzałej, jest punktem krytycznym i jest bardzo trudne. Bo wszystko zdaje się krzyczeć, że to „oni” są winni i odpowiedzialni. Powstał cały „przemysł ezoteryczny” promujący perspektywę zewnętrzną. Póki co świadomość tego, co poruszam w tym artykule, jest niemal zerowa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI TRWA! NIE CHCEMY BYĆ OGŁUPIANI PRZEZ MAINSTREAM!

Niesamowita fala świadomości zaczyna powoli przepływać przez nasz świat. Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać, że z oficjalnymi wersjami „najprawdziwszej prawdy” jest coś nie tak. Że często nie odpowiadają one rzeczywistości, czyli są kłamliwe. Że narracja zależy od punktu widzenia danej osoby i tego, kto taką osobę sponsoruje. Czy to, że co dla jednej osoby będzie normalne, dla drugiej będzie oznaką całkowitego upadku obyczajów.

Dlaczego ludzie przestają wierzyć różnorakim „wersjom oficjalnym”? Przyczyn jest kilka. Ale najważniejsza nich to fakt, że owe „wersje oficjalne” często nie odpowiadają rzeczywistości. Nie zaspokajają interesów zwykłego człowieka. I często stoi za nimi ktoś, kto ma pieniądze i władzę, i chce mieć dzięki nim jeszcze więcej pieniędzy i władzy.

Oczywiście, kosztem zwykłych ludzi – wyznawców tych „wersji oficjalnych”. Mamy więc rozkwit medycyny naturalnej i alternatywnych mediów. No i lewicowi liberałowie, kojarzeni z wielkim biznesem, bankami i korporacjami, biadolą, że lud już nie taki głupi i że nie chce na nich głosować. Pokolenie telewizji (ludzie w wieku powyżej 35, 40 lat) powoli ustępuje miejsca pokoleniu internetu. W telewizji źródeł informacji jest kilka. A w zasadzie jedno – oficjalne. W internecie jest ich bardzo dużo.

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”
~Zbigniew Brzeziński

Rozkwit medycyny naturalnej

Zacznijmy więc od początku. W ostatnich latach ma miejsce niesamowity rozkwit alternatywnych form leczenia, z jednoczesnym buntem wobec tradycyjnych, a więc farmaceutycznych form medycyny. Nie obywa się to bez wypaczeń. Jest mnóstwo szarlatanów i oszołomów chcących na tym zabłysnąć lub zarobić kasę. Ale tak jest przy każdej wielkiej zmianie. No i wypaczenia są zawsze – i przy okresach stagancji starego systemu, i w okresie jego przemian, reform.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ jest to wciąż niezbadany teren, niczym ocean, który mamy przepłynąć, nie znając jego przeciwległego brzegu. Medycyna akademicka nie ułatwia sprawy, okopując się na swoich pozycjach. Metody naturalne nie są tak często badane, więc muszą się tym zajmować osoby spoza medycyny oficjalnej. No i racją pozostaje to, że mało wiemy o funkcjach organizmu i o tym, jak go leczyć.

Wyciekło wiele materiałów o szkodliwości leków, szczepionek czy oficjalnych modeli żywienia. Nie przyniosły one światu polepszenia sytuacji zdrowotnej ludzi. Ale przyniosły ogromną ilość chorych i przedwczesnych zgonów. A oficjalne modele żywienia przyniosły światu epidemię otyłości i chorób cywilizacyjnych. Wyciekło także dużo informacji o przekrętach na styku firm farmaceutycznych, nauki, mediów i polityki. I ludzie to po prostu widzą.

Ataki lobbystów medycyny konwencjonalnej

Widzą to, że leki przepisywane przez lekarzy nie tylko nie leczą, ale powodują skutki uboczne. Widzą też to, że aby naprawdę schudnąć czy poczuć się lepiej, trzeba przejść na wyśmiewaną i nielubianą przez jajogłowych doktorków dietę. Obecnie przedstawiciele medycyny oficjalnej (lekarze, naukowcy, eksperci, politycy, dziennikarze, blogerzy, youtuberzy, i wielu innych, bo to cały think-tank) rozpoczęli zmasowany atak na medycynę naturalną.

Wie to każdy, kto np prowadzi gabinet medycyny naturalnej i rzeczywiście pomaga ludziom. Atakowane są także takie osoby, jak Jerzy Zięba. W internecie powstało mnóstwo facebookowych fan page’ów, kanałów na You Tube czy stron rzekomo demaskujących „teorie spiskowe” i promujących naukę. Zajmują się agresywnym atakowaniem wszystkiego, co może osłabić zarobki ich mocodawców, a więc lewicowo-liberalnych elit.

Promują więc: szczepienia, farmaceutyki, GMO, energetykę nuklearną, teorię globalnego ocieplenia, lewicowy liberalizm, multi-kulti, gender, poprawność polityczną, i wszelkie inne „wersje oficjalne”. Co ciekawe, promują oni także agresywną, wolnorynkową formę kapitalizmu, ponieważ interesem elity jest trzymanie ludzi w biedzie. Krytykują: medycynę naturalną, diety, zioła, terapię witaminami, żywność organiczną. Sprzeciwiają się poglądom prawicowym, ale krytykują też pro-socjalne rozwiązania takie jak 500+. W całej swojej działalności popierają więc wolę elit, strzegąc ich zarobków.

Bastiony lewicowo-liberalnego rządu cieni

Warto tutaj dodać, że odchodzący powoli lewicowo-liberalny rząd cieni, okopany jest w bardzo wielu miejscach. Przede wszystkim kojarzony jest w bankami, korporacjami, biznesem, organizacjami takimi jak Unia Europejska. Odpowiada za cały obecny kształt kapitalizmu, za wyzysk, biedę itp itd. Okopany jest też w: sądach, systemie prawnym, w polityce (EU, a w Ameryce Obama i Clinton), w urzędach, administracji, mediach.

Bardzo silnym bastionem tego rządu cieni są organizacje pozarządowe (tzw. NGOsy), często sponsorowane milionami od ludzi takich jak Soros. Silnie uformowany jest też w nauce. Cała psychologia, socjologia i inne nauki społeczne są podporządkowane lewicowo-liberalnemu rządowi cieni. Możliwa jest w nich „jedynie słuszna” narracja. Także w medycynie mają oni swój bastion, kontrolując je. W końcu liczą się zarobki firm farmaceutycznych, a nie to, by jakaś pani Jadzia z Niegdziszewa wyzdrowiała.

Ja śledzę to i publikuję od sierpnia 2009 roku. Byłem przy tym, jak ten ruch alternatywny dopiero powstawał. Jak ignorancja ludzi była na ogromnym poziomie. Jak prawie nic „alternatywnego” nie mogło się przedostawać się do debaty publicznej. Jak to wszystko było „zabetonowane”, zapędzone do narożnika. Dziś, pod koniec 2017 roku, powiem jedno.. Zmieniło się praktycznie wszystko. Powoli i z mozołem odbieramy tym „oficjalnym” nasz przecież świat. Cegiełka po cegiełce. Tego procesu nie widać, szczególnie teraz, gdy wzmogła się agresja z ich strony. Ale ogromną zmianę świadomości widać z perspektywy tych ośmiu i więcej lat. Jest to zmiana niewyobrażalna, o której lata temu nawet nie śniliśmy. A jednak udało się i uda jeszcze więcej. Ci i owi wspomną moje słowa.

Zgroza! Oni nie chcą głosować na tych, których przekupiliśmy!

Dalej: ludzie nie chcą już głosować na lewicowych liberałów. Na całym świecie mamy obecnie „zwrot na prawo”. Normalni ludzie zaczynają mieć dość tego wszystkiego. Kim jest w tym systemie biały, heteroseksualny mężczyzna? Jest śmieciem, jest winnym wszelkiego zła. I musi przepraszać: feministki, lewicę, imigrantów, muzułmanów, murzynów, gejów, lesbijki i coraz to nowe grupy. Ludzie widzą, że cała lewicowa idea zmieniła się w z jednej strony cyrk (jakieś baby z brodą, 50 płci, transparenty w stylu: „każdy biały mężczyzna jest terrorystą), a z drugiej – w totalitarną cenzurę (poprawność polityczna).

Jak widać czasy się zmieniły, ale zmieniło się z ich strony już mniej. Dawni zamordyści mordowali swoich przeciwników w komorach gazowych. Dzisiejsi wtrącają ich do więzień, ośmieszają lub zwalniają z pracy. Prawdą jest więc przysłowie: „Pamiętaj byś walcząc z potworami, sam nie stał się potworem”. Warto dodać też to, że dziś „lewicowość” ogranicza się do.. strefy majtek. A więc geje, lesbijki, aborcja, in vitro, itp itd. Zaś niemodnym i niechcianym jest upominanie się o los tych „biednych i biedniejszych”. A ich jest coraz więcej przez działania lewicowych liberałów i ich romans z wpływowymi i bogatymi.

Korzysta na tym prawica, która zaczęła się upominać o interesy pokrzywdzonych. Widać to nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jest to bardzo ogólna, globalna tendencja, polegająca na tym, że ludzkość budzi się z poziomu ofiary, wstaje z kolan. Pisałem o tym w wielu poprzednich felietonach. Mamy więc ludzi takich jak Trump, Kaczyński czy Orban. I mamy ogromne tarcia między odchodzącymi ze sceny liberałami, a tzw nową prawicą. I także tutaj mamy rozpaczliwe próby utrzymania starego systemu.

Lewicowi liberałowie i ich banki i korporacje

Kiedy lewicowi liberałowie walczą o gejów, o gender, czy w Polsce o Trybunał, Sądy, imigrantów, korniki.. To prawica upomina się o losy biednych, wyzyskiwanych, głodujących. To działania prawicy poprawiają byt zwykłych ludzi, i Ci zwykli ludzie to widzą. I też zaczynają dostrzegać, że coś tu jest nie tak. Popatrz na marsze KOD – są to marsze sytych, starszych ludzi, w drogich ubraniach. Widzą też, że dotychczasowe rządy nie przyniosły dobrobytu i prosperity, a wręcz przeciwnie.

Nie twierdzę, że cały dorobek ery liberalnej (1968 – 2015) należy odrzucić. Tolerancja i empatia są bardzo ważne. To, że każdy może żyć po swojemu, nie niepokojony – też. Z tym że doszło tu do swoistego kuriozum. W którym zmusza się nas do tolerancji za wszelką cenę i do empatii z tymi, którzy chcą nas zniszczyć (np z islamistami). Sam mam poglądy hybrydowe, prawicowo-lewicowe i uważam, że powinniśmy czerpać z pozytywów obu stron. To zupełnie inny temat – temat symetryzmu, i szerzej, temat nie ulegania politykom, ideologom czy kapłanom, który opisywałem poniżej:

Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!

Media urabiają opinię publiczną

Ludzie widzą także, że media bardzo często nie informują opinii publicznej, ale ją urabiają. Narracja zależy od opcji ideologicznej i politycznej danego medium. To, co w jednej telewizji jest uznawane za normalne, w drugiej jest uznawane za coś gorszącego lub w ogóle nie jest pokazywane. Na jaw wychodzi wiele sztuczek psychomanipulacji stosowanych przez dziennikarzy czy polityków. Tradycyjne religie także tracą na tym procesie. Bo nie przystają już do dzisiejszych czasów. Bo promują przestarzały, konserwatywny model rodem ze średniowiecza. No i ludzie chcą już szerszej duchowości, niż cotygodniowe wizyty w kościele, synagodze lub meczecie.

Wiara w wersje oficjalne pochodzi z mentalnego dzieciństwa naszego gatunku i jest jak wiara w świętego mikołaja. Wiadomo że każdy kto ma władzę i pieniądze, chce mieć ich więcej i chce je zachować. To dużo szersza tematyka. Elity nie chcą obywatela zamożnego, zdrowego i szczęśliwego. Tylko biednego, chorowitego, nieszczęśliwego i produktywnego. Stąd wziął się kult ciężkiej i oczywiście mało płatnej pracy. Elitom zależy na utrzymywaniu ludzi w stanie niskiej świadomości, bo to im się opłaca.

Ale staje się to coraz trudniejsze dla nich. Trwa upadek wielu dotychczasowych struktur. Wiele systemów ekonomicznych, politycznych, ideologicznych, społecznych, moralnych i innych, jest już zdezaktualizowanych i nie odpowiada wyzwaniom współczesności. Zawsze uczulam Was, że warto złapać balans pomiędzy skrajnościami. Pomiędzy liberalizmem a konserwatyzmem, czy pomiędzy samodzielnym badaniem świata, a wiarą we wszelkie dziwne i chore teorie spiskowe.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

KONTROWERSJE DUCHOWOŚCI: MASZ W SOBIE POTĘŻNĄ SIŁĘ KTÓRA MOŻE ZMIENIĆ ŚWIAT!

Przypowieść o Bogu, który (nie) kochał ludzi

Wyobraź sobie wielką tamę, którą postawiono na rzece. Umożliwiło to ustabilizowanie biegu rzeki, zapobiegło licznym powodziom, zapewniło zapasy wody na suchsze dni. Mieszkańcom doliny leżącej pod tamą umożliwiło to rozwój. Miasta, wioski i osiedla powstały dzięki tamie, życie kwitło.

Tama była zarządzana przez zautomatyzowany program sterujący przepływem i magazynowaniem wody, doglądanym przez pracowników. Jednak pewnego dnia zdarzyło się coś, czego nie przewidział absolutnie nikt. Ktoś gdzieś zaspał, miał problemy w rodzinie, lub zastanawiał się nad kupnem nowego samochodu. Ktoś nie dopatrzył szkolnego błędu innego pracownika.

Informatycy nadzorujący ten program śmialiby się z tego w kułak, gdyby nie pewien smutny fakt. Otóż program nadzorujący tamę nie potrafił właściwie zareagować na ten nowy czynnik ludzki. Po prostu nikt tak trywialnego, wręcz humorystycznego błędu nie przewidział przy tworzeniu tego programu. Koniec końców, w dół tamy została zrzucona zbyt duża ilość wody. Ogromna jej ilość. Dziesiątki tysięcy domów zostało zniszczone, setki ludzi zginęło.

Wywołało to ogromne poruszenie w państwie, w którym była położona ta żyzna i ludna dolina. Był wywiady w TV, łzawe wystąpienia, charytatywne koncerty, i inne pokazy niewyobrażalnej hipokryzji. Ponieważ państwo poprzez sączenie łez w szklanym ekranie telewizora, chciało zatuszować sprawę, by potem nic nie robić. Tama była nie rewitalizowana od lat, jej załoga – źle opłacana, a program obsługujący tamę miał pełno dziur i nie był aktualizowany od dawna.

Rozwój ludzkości poprzez stawianie czoła bólowi i problemom

Wtedy ludzie się skrzyknęli. Zaczęli wkurzać po tym, jak do alternatywnych mediów wyciekło kilka pikantnych nagrań z luksusowej restauracji „Kura i przyjaciele”. Na ulicach doszło do zamieszek i protestów. Ci głupsi zaczęli demolować sklepy, budynki sądów, urzędów, administracji, podpalać samochody. Ci mądrzejsi zaczęli stawiać niewygodne pytania i żądania wobec władz. Nie udało się zakrzyczeć ich głosu, że sieją spiskową teorię dziejów. Lud nie posłuchał też kapłanów, którzy sprzeciwili się gwałtownym zamieszkom, i nakazywali modlić się i medytować, zamiast siać nienawiść i złe energie.

Sytuacja w państwie była coraz bardziej napięta. Rząd postanowił ugiąć się pod żądaniami narodu i wprowadzić zmiany. Powołano komisję śledczą, zapowiedziano ukaranie winnych, a na remont tamy i aktualizację oprogramowania sterującego wyłuskano kilka miliardów dolarów. Okazało się, że program ten wcale nie był „ultranowoczesnym cudem sztucznej inteligencji”, ale był dziurawy jak ser szwajcarski. Wbrew rządowi negującemu sens zmian i wbrew sprzyjającym rządowi kapłanom mówiącym o wybaczaniu, pokorze, złych energiach, zmiany się dokonały. I teraz zadajmy sobie poniższe pytania..

Czy program jest złym programem, ponieważ nie przewidział tego ludzkiego błędu i spowodował śmierć ludzi w dolinie?
Czy program działał celowo źle przeciwko ludziom, czy raczej tak został napisany przez programistę?
Czy program jest głupi, czy raczej nie przewidział jednej z tryliardów zmiennych o nazwie „czynnik ludzki”?
Czy program jest pozbawiony miłosierdzia i empatii, czy raczej jest zupełnie nieświadomy i automatyczny, jak na program przystało?
Czy program ma świadomie wyjebane na nasze ludzkie rozterki, lęki, żale, obawy, czy raczej działa zupełnie automatycznie, pilnując tylko swoich dyrektyw?

Siła, która zmieni świat to my, ludzie

Ta powyższa opowieść o programie obsługującym tamę, który nie dał rady nowym wyzwaniom, jest metaforą naszego świata. Tama i dolina to inaczej nasza Ziemia. Program to inaczej Bóg, matrix, system, matka natura, prawa natury i inne nazwy tego samego. Jest on po prostu tworem nieświadomym. A nieświadomość często cechuje lęk, agresja, przemoc, walka. Natura, czyli program zarządzający naszą planetą, jest nieświadomością.

To my, ludzie, jesteśmy elementem wprowadzającym świadomość. Jesteśmy więc rękoma, nogami i oczami Boga (czyli natury). To my mamy rozjaśniać to, co ciemne, i nadawać świadomość tym obszarom, które przez lata były nieświadome. Oprócz nieświadomości globalnej (czyli natury) istnieje też to, co jest globalnie świadome, rozjaśnione. I to, co świadome, ciągle się poszerza.

Przemiana nieświadomego w świadome dokonywana przez ludzi widoczna jest nie w postaci medytujących godzinami zwolenników new age, i nie w postaci mnichów zamykających się na świat w klasztorach. Widoczne jest to w polepszaniu i ucywilizowaniu naszych emocji, relacji, życia społecznego, systemów politycznych, prawnych, ekonomicznych. Często w zwykłym mordobiciu ulicznym spowodowanym wyzyskiem i złodziejstwami rządu, jest więcej autentycznego ducha, niż w sfrustrowanym adepcie duchowości, który godzinami medytuje czy modli się.

Czynić nieświadome świadomym

To my, ludzie, mamy zmieniać, ulepszać i ucywilizować wszystko, co istnieje. Żaden Bóg nie zmieni za nas świata. Żadne powtórne przyjście Chrystusa w chwale tego za nas nie dokona. Żadna energia z kosmosu, żadne obce cywilizacje tego nie zrobią. Bóg pomaga tym, którzy są aktywni i którzy sami chcą coś zmieniać. Czy to zmieniać siebie, czy świat. Biernością nic nie zmienimy. Medytacjami, modlitwami, bujaniem w obłokach, narzekaniem na ignorancję ludzką czy podwyższaniem wibracji też nic nie zmienimy.

Choć w starych artykułach z mojej strony możesz przeczytać inaczej.. To prawdą jest, że nieświadomość zbiorowa, matka natura, matrix, system, Bóg, Jahve, Demiurg (i inne nazwy tego samego), jest po naszej stronie. Jest jednak na poziomie „głupiego, nieświadomego dziecka”, dokładnie tak samo jak my, ludzie. I dlatego póki co dominuje zło, ciemnota, wyzysk, cierpienie. Owa nieświadomość zbiorowa pragnie ewolucji, i dzięki nam, ludziom, staje się coraz bardziej świadomością globalną. I w konsekwencji, zła jest coraz mniej, a dobra coraz więcej.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: