Tag: transformacja

CZEMU GŁUPI SĄ SZCZĘŚLIWSI? „WIEDZA DAJE WOLNOŚĆ ALE UNIESZCZĘŚLIWIA”


Czy to prawda, że głupcom żyje się lepiej? Czy nie trapią ich odwieczne, egzystencjalne dylematy? Czyż nie spotykają ich uporczywe przeciwności życia? Często spotykam się z takimi twierdzeniami, ale czy są one prawdą? Ponoć im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.. W pewnym sensie tak, jeśli człowiekowi brakuje pierwiastka transcendencji. Bowiem to ona nadaje życiu sens i tłumaczy, że ewolucja i postęp mają konkretny cel. Przyjrzyjmy się bliżej tym ciekawym zagadnieniom.

Umysł, ego.. Ileż o nich napisano, głównie w negatywnym kontekście. Ego jest konstrukcją, która wymusza na jednostce rozwój, choćby ten minimalny. Składa się ono z pragnień. Jeśli spełnisz jedno pragnienie, to po chwilowej ekscytacji, haju pochodzącym z ego, automatycznie pojawi się kolejne pragnienie i kolejne. Z tego powodu ego nie może być szczęśliwe i prawie nigdy nie jest. Jako że ciągle nowe pragnienia są trudne do spełnienia, to ego składa się w większości z cierpienia. Ego jest jak dwuletnie dziecko, które ma cały pokój zawalony zabawkami, ale ryczy i rzuca się o podłogę, bo rodzic nie chce kupić kolejnej.

Zdaję sobie jednak sprawę, że te nauki o ego często są wykorzystywane do tego, by demonizować pieniądze i radości świata materialnego. Czy po to, by usprawiedliwiać mentalność niewolnika. Ja to nazywam „duchowymi filozofiami dla biedoty” i te destrukcyjne mechanizmy obecne w każdej religii (monoteizmy, ezoteryka, new age) i w każdej ideologii (ekonomia, lewica, prawica) wielokrotnie opisywałem. I mówię, że ani tędy, ani tędy droga. Dodaję także z przekąsem: to ego i pieniądze są najważniejsze, wszelkie duchowe kwiatki i fikołki na macie do jogi są na drugim miejscu. Szokujące, prawda? Przecież wielcy mistrzowie mówili inaczej! No jak śmiesz, Kefir, Ty spiskowy oszołomie!

Ale zaraz dodam: chodzi o przepracowane ego jak i o mądre korzystanie z pieniędzy w celu twórczego zmieniania świata. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Ty, to Twoja niepowtarzalna tożsamość, to Twoja indywidualność. Silne ego jest podstawą nie tylko każdej zaawansowanej ścieżki okultystycznej, w tym szczególnie dla ścieżek „czarnych”. Ale jest po prostu dużym ułatwieniem w życiu i powinno być bazą dla każdej duchowości. W końcu bez mechanizmu ego do dziś nie wyszlibyśmy z jaskiń, nie stworzylibyśmy zaawansowanej cywilizacji, a nasz zasób słownictwa ograniczałby się do słów takich jak „uczacza” czy „dupa”.

Mechanizm ego i umysłu zapewnia też ten minimalny rozwój po dziś dzień. Wyobraź sobie tych wszystkich Kowalskich bez ego, czyli bez żadnej motywacji do działania. Wyobraź sobie, że masz ostry atak wyrostka robaczkowego, a przyjmuje Cię lekarz bez ego, który nie chce zarabiać, nie chce się dokształcać, nie chce przeprowadzić operacji, ba, nie chce się nawet ruszyć z kanapy w swoim domu. No i mówi się też nam, że pieniądz to niska wibracja, że powinniśmy wrócić do wymiany barterowej. Tymczasem elity śmieją się z takich filozofii biedoty i mają swoje miliardy.

O tych bardzo ważnych zagadnieniach „globalnej wojny o pieniądz” pisałem poniżej – serdecznie zapraszam. To nie walka o większe uduchowienie czy wrażliwość jest na pierwszym miejscu. Na I miejscu jest walka z elitą o pieniądz. Tam, gdzie jest dostatek i technologia, tam automatycznie pojawia się większa empatia, tolerancja i większe uduchowienie. Tam, gdzie jest bieda, jest więcej nietolerancji i przemocy i nie ma mowy o duchowości.
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?

Umysł z kolei jest nastawiony na ciągłe wyszukiwanie problemów i gorączkowe próby ich rozwiązania. Po pierwsze dostrzega on zagrożenia, komplikacje, złe wiadomości. Wiem to doskonale. Pisząc artykuł od serca, o ważnych zagadnieniach światowych, ale bez „szokującego” obrazka i chwytliwego tytułu, mam może kilkaset wejść. Z kolei artykuły z szokującym obrazkiem, tzw „wstępniakiem”, z tytułem sugerującym szkodliwość czegoś lub jakąś inną „apokalipsę”, przyciągają dziesiątki tysięcy lub nawet setki tysięcy ludzkich oczu. Umysł ma jeszcze inną ciekawą funkcję.

Otóż stara się on za wszelką cenę wytłumaczyć nieszczęsnej, styranej codziennym kieratem jednostce, naturę świata. Tak, pytanie o naturę tego świata, o mechanizmy nim zarządzające jest pytaniem krytycznym, podstawowym dla każdego człowieka na Ziemi. Nie trzeba wcale jakichś alternatywnych informacji ani studiowania wiedzy Illuminatów, bo to pytanie zadaje sobie każdy człowiek. Tylko różni ludzie przyjmują różne odpowiedzi. Opisywał to Robert Anton Wilson, Illuminat i autor książek w niesamowity sposób tłumaczących tajniki ludzkiego umysłu i świata:

Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę stabilizującą. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

Umysł więc toczy swój natrętny monolog, który dla wielu ludzi jest niepokojący i nie do zniesienia na dłuższą metę. Są dwa problemy: po pierwsze, nauka wie bardzo, bardzo mało o naturze świata. Nie wiemy np co jest po śmierci. Po drugie, ludzki umysł ma bardzo małą moc obliczeniową, jest pełen swoich paranoi, obłędów, wierzeń, leków i traum. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Umysł przerażonej zmiennością i nieznajomością świata jednostki, pilnie poszukuje.. „pastylek uspokajających”. Pilnie potrzebuje spowolnienia tej umysłowej aktywności jak i wytłumaczenia natury świata. Przyjrzyj się temu wszystkiemu uważnie, a możesz doznać szoku. Gros ludzkiej aktywności zmierza do wyciszenia umysłu, która jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. Metody są bardzo różne. Poniżej wymienię te podstawowe:

1. Medytacja, modlitwa, joga i inne praktyki duchowe. Tutaj sprawa jest oczywista. Medytacja w niemal całkowity sposób wyzerowuje aktywność umysłu, choć oczywiście chwilowo. I to sprawia, że człowiek w miarę postępu medytacji ma coraz więcej i więcej energii witalnej i spokoju. Podobną rolę pełni joga, czyli ćwiczenia likwidujące napięcia w ciele, stabilizujące energetykę kundalini, a więc także wyciszające umysł. Ba, nawet chrześcijańskie modlitwy, oprócz wprowadzania negatywnych kodów do podświadomości („moja wielka wina” czy „panie, nie jestem godzien”) pełnią tę rolę. Wiele z katolickich modlitw to po prostu hipnotyczne mantry, które także poprzez swoją powtarzalność wyciszają gadaninę umysłu.

2. Seks, także seks tantryczny. Co tu dużo mówić, o seksie się nie myśli, seks się czyni. I im więcej używa się umysłu podczas seksu, tym trudniej o satysfakcję czy orgazm. Wielu ludzi zna tę zależność. Seks pomaga się odprężyć, oprócz dostarczania ogromnej ilości energii obu stronom, wycisza umysł. Wszyscy znają to uczucie po orgazmie. Dodatkowo techniki tantryczne kładą szczególny nacisk na rozluźnienie ciała i inne niuanse, a to umożliwia jeszcze większą przyjemność i jeszcze bardziej wycisza umysł. Seks jest wtedy mistycznym, niezapomnianym przeżyciem.

3. Alkohol, narkotyki, leki. Ludzkość od zarania dziejów ma poważne problemy z wszelkimi uzależniaczami. Ludzie nie potrafią bawić się, podrywać płci przeciwnej, tańczyć na trzeźwo. Muszą się czymś znieczulić. Czy to samo w sobie nie jest kalectwem? Trzeźwość generalnie jest stanem nie do zniesienia dla większości. Dlatego uzależniacze robią furorę, i dlatego kosztują ogromne pieniądze. Bo najwiekszy biznes robi się na tym, z czego ludzie nie mogą zrezygnować. Jeden znieczula się alkoholem, pijąc dzień w dzień po sześć piw, i uważa się za normalnego członka społeczeństwa. Drugi bierze środki przeciwdepresyjne lub legalne apteczne narkotyki takie jak Relanium czy Xanax i jest uważany przez tego pierwszego za psychola i lekomana. Trzeci znieczula się trawką i uważany jest za tego pierwszego i drugiego za narkomana. Nie wspomnę o wielu innych uzależniaczach, takich jak twarde narkotyki czy hazard.

4. Ideologie i religie. Są one bezpiecznymi „mapami rzeczywistości”, które osłabiają monolog umysłu i próbują udzielić odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. One także pełnią rolę „tabletek uspokajających”. Człowiek przyjmuje jakąś bezpieczną mapę rzeczywistości przedstawioną przez swojego lidera i ta olbrzymia, nieznana i ciągle zmieniająca się rzeczywistość już nie jest taka straszna. Umysł bardzo pragnie stałości w tak niestabilnym i słabo poznanym świecie. Umysł kupi więc każdą mapę rzeczywistości zapewniającą stabilność, szczególnie od jednostki która jest święcie przekonana o tym. Więc sukces demagogów w stylu Mahometa, Hitlera czy Mao jest rozwiązany.

5. Rodzicielstwo. Powszechnie mówi się: „zrób sobie dziecko, to Ci się poukłada w głowie„. Inne ciekawe spostrzeżenie to fakt, że rodzicielstwo odbiera rozum. Internauci śmieją się z „internetowych madek”, które terroryzują swoimi głupotami cały internet. Jest to też mądrość i mechanizm natury. Z jednej strony, aby wytrzymać dziecięcą paplaninę, brak czasu dla siebie, na hobby, na seks, natura musi świeżo upieczonym i zszokowanym rodzicom ograniczyć aktywność umysłową. Z drugiej strony, człowiek podświadomie wie, że każda społeczność nakłada sankcje na „filozofowanie” i „wolnomyślicielstwo”.

Nowe idee burzą porządek społeczny i od zawsze za ich głoszenie były przewidziane represje. Więc priorytetem żonatego i dzieciatego nie jest „walka z systemem” czy „wymyślanie jakichś filozoficznych głupot”, ale konformizm i dostosowanie się do ogółu. To nie żonaty i dzieciaty wymyślił ogień, koło, reaktor atomowy czy filozofię humanizmu, i nie on pójdzie na barykady walczyć z bogaczami. Aktywność umysłu po spłodzeniu lub urodzeniu dziecka spada dzięki mądrości natury, mającej zapewnić nowemu życiu przetrwanie w świecie, który jest „dżunglą”. A wraz ze spadkiem aktywności umysłu przychodzi większy spokój.

6. Poczucie przynależności, które dają „grupowe spędy”. A więc: msza, koncert, mecz sportowy, wiec partyjny, demonstracja i wiele innych. Mawiają, że tłum jest potworem o wielu głowach. Ktoś mądry powiedział też, że w tłumie IQ człowieka automatycznie się obniża. Że im większy kraj, tym gorszych ma polityków, bo są oni wybierani przez większy tłum ludzi. W takich grupowych, czasowych spędach jest ogromna, niemalże mistyczna siła. Wspólną ich cechą jest nie tylko odmóżdżenie, ale fakt, że ich członkowie dostają potężny zastrzyk energii i.. wewnętrznego spokoju. To zrozumiałe: aktywność umysłowa spada, więc pojawia się też większy spokój.

7. Muzyka. Pierwszą muzyką świata było.. Techno. Tak, techno, a przynajmniej jej pierwotne, nieelektryczne formy. Już kilkadziesiąt tysięcy lat temu pierwsi szamani wystukiwali hipnotyczne rytmy na bębnach. Lata ’80 i ’90 XX wieku zelektryfikowały tę najstarszą człowieczą muzykę i nadały jej nazwy takie jak Techno, Trance czy Hardstyle. Muzyka taka, poprzez swoją powtarzalność i cykliczność, ma uspokoić aktywność umysłową u osób, które narzekają na jej nadmiar. Przeciwieństwem muzyki elektronicznej jest rock czy metal, które przeciwnie – mają nasilić wewnętrzny dialog i wzmóc aktywność umysłową. W metalu melodia zmienia się co kilka czy kilkanaście sekund, jest tam totalny dynamizm i zupełny brak tego, co w muzyce elektronicznej, czyli brak cykliczności i powtarzalności. Wiadomo, technomaniacy i metale nie przepadają za sobą, bo są innymi typami ludzi. Ja przyporządkowuję te dwa „muzyczne porządki świata” i neurobiologii, i archetypom psychologicznym. Polecam takie spojrzenie.

Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny – dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy.”
Olga Tokarczuk

Mówią, że paranoja to znajomość wszystkich faktów, a pesymiści są po prostu lepiej poinformowani. W psychologii istnieje pewien niepopularny pogląd, że to pesymiści i osoby z depresją egzystencjalną lepiej postrzegają świat. Że to optymiści mają na oczach „różowe okulary”, które zafałszowują obraz świata, ale umożliwiają im „wyjście” do tego świata jak czołg, jak taki taran. Nie widzą oni całości, nie znają wszystkich zagrożeń, więc paradoksalnie wiedzie im się lepiej.

Czy także w tym jest jakaś mistyczna mądrość natury? Czy w świecie, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, który ciągle się zmienia, trzeba ludziom jakoś ograniczać aktywność umysłu? On ciągle panicznie domaga się odpowiedzi. A odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania nie było 30.000 lat temu i nie ma ich teraz. Co jest bowiem po śmierci? Do dziś tego nie wiemy, a teorie naukowe tylko gmatwają tę sprawę. Bo np nie wiemy, co jest centrum ludzkiej samoświadomości, jaką ona ma naturę i dlaczego w ogóle coś takiego działa. Przecież ateistyczna teoria człowieka jako „góry kości i mięsa” w ogóle tego nie tłumaczy.

Czy głupcom żyje się więc lepiej? I tak i nie. Pamiętajmy też, że to dzięki temu uporczywemu dialogowi umysłu i dopominania się zeń odpowiedzi, mamy naukę, technikę, i coraz to nowe teorie.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

KŁAMSTWO RELIGII KTÓRE WPŁYWA TAKŻE NA TWOJE ŻYCIE! „CZY NA PEWNO BÓG RZEKŁ?”


Przez internet jak i przez niezliczone miejsca spotkań przewija się często temat religii. Mędrcy mówią, by ten temat omijać z daleka, gdyż krytykując wierzenia głupców, naraża się na ich nienawiść i ataki. Głupcy z kolei są po prostu przeświadczeni o swojej racji, a cała reszta to: heretycy, ateiści, lewacy, faszyści, nju ejdżowcy i tym podobni.

Jedni przerzucają się cytatami z Pisma Świętego starego i nowego testamentu, z kolei przeciwna strona epatuje myślami Dawkinsa czy innego racjonalistycznego myśliciela. Nieliczni wtrącają czasami jakieś inne argumenty, z pogranicza new age lub innych form duchowości. Wielu umyka w tym wszystkim kilka istotnych faktów.

Najważniejsze, najbardziej bluźniercze, najbardziej zakazane pytanie świata, jak było bez odpowiedzi, tak jest bez niej dalej.

„CZY NA PEWNO BÓG RZEKŁ?”

Nie ma póki co dowodów na to. Nie ma dowodów na to, że jakakolwiek święta księga była podyktowana przez jakiegokolwiek boga. Nie ma ani jednego wiążącego dowodu na jakąkolwiek interwencję jakiegokolwiek boga. Wszystko z czym mamy do czynienia, jest dziełem ludzkich rąk, ust i umysłów.

RYCERZ: Chcę wiedzieć – nie wierzyć, nie chcę gubić się w przypuszczeniach, chcę wiedzieć. Chcę, by Bóg wyciągnął ku mnie ramiona, by objawił mi się osobiście, by do mnie przemówił.
ŚMIERĆ: A on milczy.
RYCERZ: Wołam do niego w ciemności, ale tam chyba nie ma nikogo.
ŚMIERĆ: Być może, że tam rzeczywiście nikogo nie ma.”
~Ingmar Bergman

Czy są dowody na istnienie Boga? Żądam ich!

1. Jaki jest dowód na to, że Biblia powstała w roku 00, a nie np w roku… 1200? To przecież zaledwie 800 lat temu! Trochę przerażające, prawda? Papier ze słowem pisanym wytrzymuje najwyżej 300, 400 lat, może 500. A i tak jest wtedy skrajnie zniszczony i mało czytelny;
2. Jaki jest dowód na to, że jakiś Bóg powiedział te czy inne słowa? Przecież żaden „grom z jasnego nieba” nie zszedł, nie objawił się i nie podyktował tych słów. Problem z religiami i wszelkimi boskimi przekazami jest jeden, i jest bardzo zasadniczy. Otóż wszystkie one pochodzą od.. ludzi;

3. Jaki jest dowód na to, że bóg umiłował sobie tę, a nie inną religię? A może ani chrześcijanie, ani żydzi, ani muzułmanie nie mają racji? Może rację ma maleńkie plemię z jednej z polinezyjskich wysp, które czci wielkiego i potężnego Boga Lono? O wielki Lono, władco Polinezji, Australii, Nowej Zelandii, stworzycielu całej Ziemi, co z naszymi nieszczęsnymi duszami? Każda religia uważa, że jest prawdziwa, i że wszystkie inne religie są fałszywe;
4. Jaki jest dowód na to, że święte pisma należy interpretować dosłownie, a nie tak jak to robią gnostycy, ezoterycy czy choćby spadkobiercy nauk Carla Junga? Oni przyporządkowują biblijne i mitologiczne historie i postaci archetypom w ludzkiej psychice. Archetypy, oprócz „punktu zaczepienia” w ludzkiej psychice, mają także odniesienia do kodów kulturowych, do praw biologii, i wielu innych.

Salomon i Hiob najlepiej znali i najlepiej wyrazili nędzę człowieka: jeden najszczęśliwszy, drugi najnieszczęśliwszy z ludzi; jeden znający z doświadczenia czczość rozkoszy, drugi rzeczywistość cierpień.”
~Blaise Pascal

Ostatnie „boskie” objawienie niby było w 1917 w Fatimie. Niby widziało to na żywo setki tysięcy ludzi. Jest jeden ważny problem.. Otóż nie ma żadnej relacji audio i video. Nie możemy usiąść i wyświetlić tego na DVD. Nie wspomną o tym „Wiadomości” w swoim głównym wydaniu. Dziś gdy nawet mieszkaniec biednej Afryki ma wyjebaną kamerę video w smartfonie, to ten Bóg jak na złość nie chce się objawić i dać nagrać. I milczy, po prostu milczy. No masz Ci los!

Objawienia UFO i zbiorowa psychoza

Podobnie jest z objawieniami UFO. Robert Anton Wilson, autor niesamowitych książek, słusznie zauważył, że fenomen publicznych objawień maryjnych zakończył się właśnie wtedy, gdy rozpoczął się inny fenomen. Czyli fenomen UFO. Na UFO także nie ma żadnych dowodów. Nie wylądowali swoim statkiem przed siedzibą ONZ w świetle kamer. Nie wyszli i nie udzielili wywiadu CNN. Nie nawiązali z nami współpracy gospodarczej czy dyplomatycznej.

Jedyne co mamy, to relacje milionów naocznych świadków, że „coś tam coś tam” zapierdala po niebie. Trochę nagrań video, które nie są sfałszowane. I to wszystko. Ma tu miejsce nie tylko dziwna koincydencja czasowa rozpoczęcia obserwacji UFO, gdy skończyły się publiczne objawienia maryjne. Ale jest ten sam, irytujący pierwiastek ślepej wiary połączonej z całkowitą niewiedzą. Miliony wyznawców UFO, często zapatrzonych także w doktryny new age, każe nam wierzyć na słowo, że jakieś cywilizacje pozaziemskie i jakieś pojazdy kosmiczne istnieją.

Tymczasem nie ma na to żadnych dowodów. No pokaż mi kosmitę, daj mi prawem blogera zrobić z nim wywiad. Na pewno zapytałbym ziomka z Andromedy, czy lubi Hard Techno, a jak nie, to jaką tam mają muzykę. No ale masz Ci los, nie ma dowodu, ale każą mi wierzyć. Dlatego Wilson i inni wielcy wtajemniczeni słusznie zauważają, że tak naprawdę nie wiadomo, co tam w tych bezkresnych rubieżach kosmosu się kryje. Tak naprawdę najdalszy ludzki obiekt to sonda Voyager 1, która jest na rubieżach układu słonecznego. Patrząc na odległości kosmiczne, to jest to wciąż nasze podwórko. Nie drgnęliśmy nawet o milimetr.

Wilson twierdzi, że i obserwacje UFO, i dawne objawienia maryjne to tak naprawdę projekcje (iluzje) naszej globalnej nieświadomości zbiorowej. Są one fizycznie widoczne, np na niebie, ale nie są obiektami stricte fizycznymi. Jednak miliony ludzi upatruje w tych projekcjach bogów. Podczas gdy to tak naprawdę my, jako globalny umysł zbiorowy, tworzymy te obrazy. Bo to my (niby) jesteśmy bogami. Oba te przypadki, czyli objawienia maryjne i obserwacje UFO, mają także inny wspólny mianownik. Czyli: coś tam jest, coś tam istnieje, ale nie wiadomo tak naprawdę co.

Błędy chrześcijaństwa i błędy new age są bardzo podobne

Więc new age i chrześcijaństwo są sobie bardzo bliskie. Nie chodzi tutaj tylko o to, że i chrześcijaństwo i new age powtarzają stare, odwieczne błędy ludzkości. Np mentalność niewolnika, mentalność ofiary. O tym można pisać nie tylko książki. Ale jest to ciekawy materiał badawczy także dla odważnych i nie bojących się łamać schematów naukowców – psychiatrów, socjologów, psychologów i wielu innych. Bo mechanizmy psychologiczne są dokładnie takie same. Gdy rozum śpi, to budzą się upiory. I chrześcijanie, i wyznawcy new age mają swoje „upiory”.

Ateiści, racjonaliści i naukowcy także je mają. Ostatecznie, największym „upiorem” jest ludzki umysł, o ile jest on pełen lęków, nieuświadomionych i wypieranych treści. Ludzki umysł łaknie odpowiedzi w świecie, który non stop się zmienia, w którym trudno o jakąkolwiek stabilność. W świecie, w którym „szok przyszłości” towarzyszy ludzkości nieustannie, w którym trudno o.. jakiekolwiek odpowiedzi. Bo wiemy tak mało. Więc przerażony umysł zaakceptuje każdą odpowiedź, o ile pochodzi od charyzmatycznej i pewnej siebie jednostki. Takiej jak: Hitler, Mao, Korwin, Balcerowicz, Tusk czy Juncker.

Uczulam Was na to, że fanatyzm jest jeden i ten sam, bez względu na doktrynę. Mechanizmy rządzące ludzkimi zbiorowościami, np narodami, też są takie same. Zmieniają się tylko dekoracje, a więc doktryny. Raz wrogiem są Żydzi i socjaliści, innym razem wrogami są prawicowcy i mężczyźni. Choć z jednym się zgodzę – jakiś tam postęp następuje. Nie ma już pańszczyzny czy niewolnictwa. Nie ma obozów koncentracyjnych, nie ma gestapo czy NKWD, nie ma spadających bomb. jednak mechanizmy niewolnicze przetrwały w postaci kapitalizmu, głodowych pensji, czy dyktatu banków i korporacji.

Czy inteligentne życie musi opuścić Ziemię?

Wg Wilsona, autora poniższego cytatu, prędzej czy później inteligentne formy życia będą musiały opuścić Ziemię, gdyż nie jest to planeta dostosowana do nich. Mówił też, że w nauce występuje opóźnienie jednego pokolenia, natomiast w religii, ekonomii i polityce opóźnienia mają nawet milenijny rozmiar. A w sferze ludzkich emocji? Tutaj opóźnienie ma horrendalną wielkość jednego eonu, a więc te 200.000 lat. Wciąż nasze emocje i relacje odtwarzają stary, „jaskiniowy” schemat, oparty na kulcie siły. Ten jeden eon opóźnienia to tkwienie we wzorcach zwierzęcych czy też pół-zwierzęcych, z których powoli wychodzimy ku wzorcom empatii i współpracy. No i jeszcze jedno. O ile jednostki rozwinięte zdają sobie sprawę z ułudy wielu konserwatywnych regulacji, o tyle dla systemu, dla społeczeństwa ta cała dulszczyzna jest spoiwem zapewniającym jako taką, kruchą równowagę.

Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę reakcyjną. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

Niezależna jednostka kontra bezhołowie społeczeństwa

Zauważam dwie sprzeczne tendencje. Z jednej strony, nie chcę żyć w świecie, którym rządzą konserwatywni bigoci rodem z lat 50-tych XX wieku. Taki świat byłby koszmarem, i był koszmarem, bo istniał naprawdę. Znamy to z wielu filmów dokumentalnych czy dramatów obyczajowych, z opowieści rodziców czy dziadków. Ta cała dulszczyzna i purytanizm zabraniający wszystkiego, niszczący indywidualizm.

Z drugiej strony, zauważam też, że konserwatyzm jest spoiwem dla społeczeństwa. Zauważam też, że po dekadach liberalno-lewicowej rewolucji, teraz globalnie zmierzamy ku przeciwnej stronie. Czyli ku „wygaszaniu” demokracji liberalnej, ku rządom silnej ręki, ku prawicy. I istotnie taka przemiana ma miejsce. Wielu ludzi zarzuca mi, że choć myślę „po swojemu”, to wolę, by państwem i społeczeństwem rządził silny, prawicowy rząd. Cóż na to odpowiedzieć? Warto dostrzegać dwie strony medalu. Że pewne rozwiązania, choć brzmią cudownie, to wprowadzone w życie przynoszą rezultat odwrotny do oczekiwanego. Że na pewne rzeczy ludzkość nie jest gotowa.

Chciałbym, by nadchodzące rządy prawicy na świecie dały przestrzeń także na indywidualność i wolnomyślicielstwo. By nie prześladowały tych ateistów, new age’owców czy homoseksualistów, by nie zakazywały tej aborcji. Tylko by sprawnie zarządzały państwem i trzymały to bezhołowie za mordę. Jak myślisz, czy jako ludzkość dorośliśmy do tego, by mieć elity mądrzejsze niż dawniej?

Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny – dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy.”
Olga Tokarczuk

Może to optymiści i „zdrowi psychicznie” są tak naprawdę chorzy psychicznie? Może to oni nie dostrzegają całości prawdy? Może to oni mają masę mechanizmów zabezpieczających i usypiających ich czujność, dzięki którym są nieświadomi i mogą „iść i zdobywać świat?” Ale to już temat na zupełnie inny felieton.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SKRAJNIE KONTROWERSYJNY SPOSÓB NA POSZERZENIE ŚWIADOMOŚCI NIE TYLKO POLITYCZNEJ. ODWAŻYSZ SIĘ?!


Ty jesteś wstrętnym lewakiem! A Ty jesteś prawicowym oszołomem i w ogóle faszystą! Masz wybrać sobie ideologię do wyznawania i masz się słuchać tego co mówią jej liderzy! Bo myśleć samodzielnie Ci nie wolno! Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam! Zamiast merytorycznie dyskutować z oponentem w celu ciekawej wymiany opinii, masz bronić swoich racji jak niepodległości i za wszelką cenę nawracać oponenta! Przecież on się myli, i tylko nasi znają prawdę ostateczną!

Prawda, że głupie? W tym wpisie dowiesz się, czym jest „schizofrenia ideologiczna”, dlaczego tak uparcie i agresywnie trapi rodzaj ludzki. Dowiesz się też, jak przeprogramować swojego własnego ideologicznego meta-programistę i poszerzyć horyzont, i to nie tylko polityczny. Ale w każdej innej dziedzinie. Przecież wszechświat jest wielobilionową obfitością. Niewyobrażalnej obfitości i ciągłej zmienności życia nie da się zamknąć w jednej ideologii.

Ideologie, doktryny, religie są iluzją. Jest to kwestia Twojego wewnętrznego meta-programisty. Programuje on Twój świat w taki sposób, że masz coraz więcej argumentów i przeżywanych wydarzeń, które przemawiają za słusznością Twojej ideologii. Na tym polega niemal mistyczna siła podświadomości. Z kolei to, co nie pasuje do wzorca który nosisz w głowie, jest przez podświadomość najczęściej pomijane i w ogóle tego nie zauważasz.

Sztuka merytorycznego prowadzenia sporów

Człowiek jest zły z natury. Gdyby tak nie było, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, tobyśmy się w każdym sporze starali tylko o to, aby dojść do prawdy, nie bacząc na to, czy zgadza się ona z naszym pierwotnie wygłoszonym zdaniem, czy też ze zdaniem przeciwnika; byłoby rzeczą obojętną albo przynajmniej całkiem drugorzędną. Ale tak jak się rzeczy mają, jest to sprawa główna, wrodzona zaś próżność, tak szczególnie drażliwa na punkcie zdolności umysłowych, nie chce dopuścić do tego, aby nasze pierwotne twierdzenie okazało się fałszywe, a twierdzenie przeciwnika słuszne. Wydawałoby się wobec tego, że każdy powinien by po prostu starać się nie wysuwać innych twierdzeń jak tylko słuszne i w tym celu najpierw myśleć, a potem dopiero mówić.

U większości ludzi jednak do wrodzonej próżności dołącza się jeszcze gadatliwość i wrodzona nieuczciwość. Ludzie gadają, zanim pomyślą; jeżeli zaś potem widzą, że twierdzenie ich było błędne i że nie mają racji, to pragną jednak, aby się chociaż wydawało, jak gdyby było na odwrót. Dążenie do prawdy, które bywa chyba na ogół jedynym bodźcem podczas wysuwania pozornie słusznego twierdzenia, zostaje teraz całkowicie usunięte przez próżność; co słuszne, ma się wydawać niesłusznym i odwrotnie (…) Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej (to stąd pochodzą takie frazesy jak „Honor cenniejszy niż życie.”
~Arthur Schopenhauer

Przebudzenie i polityka

Psychoza ideologiczna jest elementem wzrostu świadomości rodzaju ludzkiego i faktu, ze ludzkość wg słów „potwora” Brzezińskiego jest po raz pierwszy w historii świadoma politycznie. Bowiem globalne przebudzenie to nie tylko medytacje, jogi, tantry i wieczne uduchawianie się, które najczęściej do niczego nie prowadzi. Globalne przebudzenie to przede wszystkim rozwój nauki, kultury, sztuki, to technologia, loty w kosmos, informatyka, robotyka. To inne postrzeganie gospodarki i ekonomii, szczególnie pod kątem nierówności społecznych i braku godnego wynagradzania za pracę. To większa świadomość polityczna i wybieranie takich elit, które wreszcie zadbają o całe społeczeństwo, a nie tylko o biznes, korporacje i klasę średnią.

Etap psychozy ideologicznej, który teraz przechodzimy, jest przykry, natarczywy, wkurwiający, ale konieczny. Bez tego przecież „niemowlęcego” etapu (bo jako zbiorowość jesteśmy „dziećmi w dorosłych ciałach”), nie byłoby rozwoju. Bo nie udałoby się zainteresować całych rzesz ludzi ważnymi problemami społecznymi i gospodarczymi. Nie udałoby się ich uwrażliwić na krzywdę innego człowieka. Jednak coraz więcej ludzi zauważa, że na dłuższą metę ten etap to droga donikąd. Dlatego pojawiają się całkiem nowe doktryny takie jak symetryzm. Łączą one pozytywne aspekty i lewicy, i prawicy. Ich przesłania są dwa: samodzielnie myślenie i sprawne zarządzanie państwem zamiast ideologicznych wojen.

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”
~Zbigniew Brzeziński

Ideologia to mapa rzeczywistości, a nie prawdziwa rzeczywistość

Ideologia to wycinek rzeczywistości, jej skrajnie uproszczona mapa. Ludzkie ego lubi tego typu oproszczone mapy, pomijające wiele szczegółów, a inne szczegóły wykoślawiające. Ponieważ taka mapa przedstawia jakąś bezpieczną wizję świata i przede wszystkim, daje OPIS tego świata. A ego panicznie boi się tego, co nieznane, co nie nazwane, nie opisane tego, co się zmienia. Ale zaraz zaraz.. Przecież żywa esencja życia zamyka się dokładnie w tych słowach: „nieznane, nie nazwane, nie opisane i podlegające ciągłym zmianom.” Rzeczywistość zmienia się non stop, w każdej sekundzie.

Tylko nasze mapy są przestarzałe, nieraz bardzo. Wszystkie istniejące mapy rzeczywistości są przestarzałe w stosunku do teraźniejszości. W związku z tym tzw. „szok przyszłości” towarzyszy ludzkości w każdej epoce. Polityka – przecież podział lewica kontra prawica to jest dziewiętnasty wiek i dziś już w ogóle się nie sprawdza. Ekonomia – dziś tkwimy we wzorcu neoliberalnym sprzed kilkudziesięciu lat, który powoduje olbrzymie nierówności, akumulację kapitału w rękach nielicznych, co dziś doprowadza do „zduszenia” gospodarki. Religia – szkoda nawet o tym mówić.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

30-latkowie i polityczno-ekonomiczny szok przyszłości

Brutalnie doświadczyło tego pokolenie dzisiejszych 20 – 40 latków. Byliśmy wychowani przez rodziców urodzonych tuz po wojnie, którzy odebrali wojenne traumy i lęki naszych dziadków. Zostaliśmy wychowani podług wzorca „poczciwiny” która nie wychyla się przed szereg i nie robi nic co „nie wypada”. Jest to wzorzec typu: „pokorne ciele dwie matki ssie”. Tymczasem ustrój się zmienił, a w kapitalizmie pokorne ciele nie tylko nie ssie nawet jednej matki, ale jest też kopane i podgryzane przez inne cielaki. Więc kariery i biznesy porobili Ci najbardziej zdemoralizowani, czego doświadczamy do dziś. Przykład? Typowe zarządzanie w polskich firmach to „januszowanie”, gdzie przedsiębiorca Janusz Cebulak nie chce zainwestować w wyższe pensje i w automatykę czy choćby w koparkę. „Bo tak jest kurwa lepiej a jak nie to mam już Ukraińców na pana miejsce„.

Skoro więc nauka, najbardziej podatna na korekty spośród wszystkich funkcji umysłu, posiada to jednogeneracyjne opóźnienie, cóż można powiedzieć o polityce, religii, ekonomii? W tych dziedzinach ludzkiego poznania mamy do czynienia ze stuletnimi a nawet milenijnymi poślizgami czasowymi. Oczywiście, nie muszę dodawać, że odnosi się to wyłącznie do polityki, religii i ekonomii uprawianych przez innych ludzi. Opinie moich Czytelników są przecież jedynie słuszne i niepodważalne, nie wspominając już o moich własnych przekonaniach.”
~Robert Anton Wilson

Ćwiczenie: jak przeprogramować „wewnętrznego politruka”?

Dalej: mechanizmy psychologiczne i metafizyczne związane z każdą ideologią są takie same. Lewicowiec czuje w stosunku do swojej ideologii dokładnie to, co prawicowiec do swojej. Prawicowiec czuje do swoich wrogów to, co lewicowiec czuje do swoich wrogów. Swoim wrogom oba obozy zarzucają to samo. Dlatego teraz proponuję Ci zapowiadane wcześniej ćwiczenie, które pozwoli Ci poszerzyć swoją mapę rzeczywistości, a kto wie, może nawet sprawić, by stała się trójwymiarowa.

-Jeśli jesteś lewicowcem, czytaj portal przeciwników politycznych. Proponuję xPortal.pl
-Jeśli jesteś prawicowcem, czytaj portal lewicowy nie będący na pasku elit – strajk.eu
-Jeśli jesteś PiSowcem, czytaj portal naTemat.pl
-Jeśli jesteś POwcem, czytaj wPolityce.pl
-Jeśli jesteś racjonalistą, przeczytaj dwie książki Roberta Antona Wilsona, które tak na marginesie polecam każdemu. Najpierw „Kosmiczny spust, czyli tajemnica Illuminatów”, a potem „Powstający Prometeusz”
-Jeśli jesteś katolikiem, to zainteresuj się naukami chrześcijaństwa gnostyckiego, np Różokrzyżowców (portal rozokrzyz.pl)
-Jeśli jesteś ezoterykiem, to przeczytaj „Bóg urojony” i „Samolubny Gen” Richarda Dawkinsa i czytaj dział „religia” na portalu racjonalista.pl

Postaraj się porzucić swoje ideologiczne lęki, antypatie. Nie czytaj tego dla beki, czyli dla humoru. Przecież w każdej doktrynie jest ziarno prawdy. Każda z nich widzi i opisuje trochę inny wycinek tego olbrzymiego świata. Każda z nich widzi ten świat trochę inaczej i zwraca uwagę na nieco inne szczegóły. Postaraj się wynieść z tych lektur jakąś naukę, znaleźć tam coś cennego. Choćby to minimum minimum. I najważniejsze: zawsze staraj się wczuć w argumenty tej przeciwnej strony.

Poczuj czego lęka się taki sam przecież człowiek jak Ty, ale z innymi poglądami. Jakie ma lęki, nadzieje, marzenia. W czym został zawiedziony, zraniony. Czego nie wie, a co wie, czego Ty nie wiedziałeś. Wczuj się w jego położenie, sytuację. Np osoby bogate lub w miarę bogate, zadowolone z obecnego status quo, głosujące na Nowoczesną. Albo osoby styrane ciężka pracą i biedą, spotykające się z wieczną pogardą, głosujące na PiS. Dwa życiorysy, dwie perspektywy i dwa odmienne spojrzenia na świat.

O nowych mapach rzeczywistości pisałem co nieco w poniższych felietonach:
Czy czeka nas szok przyszłości? Te wyzwania i zagrożenia mogą spowodować zagładę ludzkości!
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej

Cynizm polityczny i ideologie

Problem demokracji to możliwość sporu, a spór to jej napęd. I chyba dlatego działa to jak działa. Zawsze coś nawala. Zawsze, ale to zawsze trzeba coś naprawiać. Zawsze trzeba przeprowadzać jakieś „epokowe reformy”. Trzeba dać ludziom zajęcie, i to najlepiej takie by napieprzali się miedzy sobą. Nie dostrzegą wtedy spraw ważnych i nie zjednoczą się. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Jak to szło? Divide et impera? Teraz doszło jeszcze nieśmiertelne: „in vitro i aborcja”. Wg elit trzeba dawać tyle, by nie umarli z głodu, ale nie tyle by zbyt wyrośli i zrobili elitom konkurencji.

Bardzo ważny jest dystans. To co jest dobre dla państwa, niekoniecznie jest dobre dla jednostki i vice versa. No i dystans do szumu w debacie publicznej. Bo tak wiele oczywistych tematów i argumentów w ogóle się nie przebija do debaty publicznej. Każdy z uczoną miną, jakby zaraz miał się zesrać, dyskutuje: „ojejciu, a co to się stało się„, a tymczasem odpowiedzi są tak oczywiste. Przyczyna biedy na świecie i zadłużenia? Otóż 1% najbogatszych nie tylko ma ogromną większość zasobów. Ale w ogóle nie płaci podatków i nie uczestniczy w kosztach funkcjonowania państwa. To dół nie dość, że zarabia grosze, to płaci podatki, utrzymuje cały system i pada ofiarą cięć i zadłużenia. Prosta prawda, a w ogóle do debaty publicznej się nie przebija.

Dalej: ideologie mogą niszczyć społeczeństwo, tak jak skrajna forma dzisiejszego liberalizmu lewicowego pomieszana ze skrajną formą kapitalizmu. Mogą je też spajać, tak jak silna, ale spokojna i pozbawiona ideologicznej psychozy „demokracja orbanowska”. Tak samo religie są stabilizatorami systemu i bądź co bądź są spoiwem cywilizacji. Jak nie chrześcijaństwo, które często słusznie krytykujemy, to co? Islam? Tak, islam ma wyjątkową ochotę przejąć nasze ziemie. Zbiorowość ze względu na swoje prawa (np głupotę, ignorancję) musi mieć nad sobą ideologie, religie i elitę. Ważne tylko, by te idee i elity nie niszczyły tego społeczeństwa. Dość rządów wilków, teraz pora na rządy silnych, ale też mądrych i empatycznych pasterzy.

Te ważne kwestie oszustwa ideologii, religii, doktryn, dogmatów, poruszałem w poniższych artykułach. Zdemaskowałem tam wiedzę tajemną elit o tych tworach. Jak i to, co naprawdę myślą o nich politycy i liderzy. Pamiętaj, że wyborów dokonujesz Ty sam. Nie musisz być owcą, czyli wyznawcą jak i ofiarą. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musi myśleć za Ciebie doktryna. Wolność myślenia to jedna z ostatnich wolności, jaka została nam na Ziemi. Poniżej linki do tych artykułów:
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ALAN WATTS I NIEZWYKŁA PRZYPOWIEŚĆ O SKARBIE KTÓRY TRACISZ DZIEŃ W DZIEŃ


Alan Watts był znanym myślicielem i autorem, jednym z „Oświeconych”, ale prawdziwie. Pozostawił po sobie obfity dorobek dzieł, często w szokujący sposób opisujących naszą cywilizację. Miał on wyjątkowy talent do poruszania tego, co nas naprawdę boli, a z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Wiele dylematów egzystencjalnych, choć zmagamy się z nimi na co dzień, pozostaje zupełnie nierozwiązana. Gdyż albo ich nie zauważamy, zajęci pościgiem nie wiadomo już za czym, albo są one ścisłymi tematami tabu.

W nagraniu video, które zamieszczam niżej, porusza on temat tzw. przebudzenia. Temat modny i bardzo oklepany. Mówi on, że nie da się tego zrobić w żaden „techniczny” sposób. Nie ma żadnej metody, teorii ani systemu ćwiczeń ku temu prowadzącego. Po prostu albo się przebudzasz, albo nie. No i różne gry ego w stylu: „chce być tak bardzo przebudzony” mają nas wręcz oddalać od tego celu.

Ja to widzę trochę inaczej. Po pierwsze, co to właściwie jest przebudzenie? Zaprzestanie życia na tym „podświadomym autopilocie”? To można samemu osiągnąć. Czy jest to zrozumienie tajemnic świata? A może całkowity spokój i bezwarunkowa miłość do wszystkiego, określana przez ezoteryków i masonów słowem „Equilibrium”? Albo posiadanie jakichś wydumanych potężnych mocy? Heh..

Człowiek wrzuca na luz koło 30 roku życia

Koło 30 roku życia wielu ludzi zaczyna dostrzegać, że nie warto tak gonić. Że nie trzeba wkurzać się o bzdury, że życie nie musi być idealne, jak na wyretuszowanym zdjęciu w lifestyle’owym magazynie. Warto zwolnić, i dostrzec to, co nam umykało. Cisza, spokój i stabilizacja są ogromną wartością i wspaniale jest gdy nasz partner nam to umożliwia. 18- czy 20-kilko latek jeszcze tego nie rozumie, i jego partner także, więc cechą tego wieku jest emocjonalny i życiowy roller coaster. A koło 30-stki perspektywa się zmienia. Doznajemy olśnienia. I chcemy rzucić wszystko i wyjechać w te Bieszczady, no ale jakoś nie można, bo kredyty, bo praca itp.

A dalsze etapy rozwoju? Wkleję także fragment książki Carlosa Castanedy o tytule „Nauki Don Juana”. Mówi on o czterech największych wrogach człowieka wiedzy. Pierwszym z nich jest strach. Pokonanie go często oznacza dramatyczne życiowe wydarzenia, które mają nas zmusić do stanięcia z nim twarzą w twarz. Choroba, śmierć kliniczna, różnie rozumiana trauma i związana z nią reakcja stresowa, towarzyszenie umierającej bliskiej osobie.. Stajesz w ten sposób twarzą w twarz ze swoim największym lękiem, i nie ma odwrotu.

Przebudzenie i ironia człowieczego losu

Koniec końców, masz w pewnym momencie 70 lat, widzisz tę cała życiową szarpaninę z ogromnego dystansu.. I nagle następuje wielkie „BOOM” i stajesz się jaśnie oświecony. A, więc to tak? Więc to wszystko takie proste? To aż niemożliwe! No, ale jesteś jaśnie oświeconym, widzisz to wszystko jak na dłoni. To wszystko było całe życie tuż przed Tobą, ale tego nie widziałeś. A teraz dostrzegasz. Jest jednak jeden problem, drogi jaśnie oświecony panie..

Masz już 70 lat, stare i zniszczone ciało. Czas niedługo ze sceny zejść, na 100% niepokonanym. Szkoda tylko, że w wieku 30 lat tego skarbu nie odkryłeś. Gdybyś to zrobił, to mógłbyś wszystko, łącznie z rzeczami absolutnie niewyobrażalnymi. A to Ci peszek.. I masz tu nieszczęsny człowieczy losie. 😉

Cytuję: „Przystępując do nauki, człowiek nigdy nie ma pewności co do swych celów. Jego dążenia naznaczone są skazą, jego zamiary są mgliste. Spodziewa się nagrody, której nigdy nie otrzyma, bo nie ma najmniejszego pojęcia o udrękach nauki. Powoli zaczyna się uczyć, najpierw po kawałeczku, później wielkimi porcjami. Wkrótce też dochodzi do kolizji myśli. To, czego się uczy, nie odpowiada nigdy temu, co sobie wyobrażał lub wymarzył, toteż zaczyna się bać. Uczenie się nie jest nigdy tym, czego się spodziewamy. Każdy etap nauki jest nowym zadaniem, a lęk, jaki człowiek odczuwa, zaczyna narastać bezlitośnie i nieustępliwie. Przedmiot naszych dążeń zamienia się w pole bitwy. Tym sposobem napotykamy naszego pierwszego naturalnego wroga – strach! „Straszny to wróg: zdradziecki i trudny do pokonania. Czai się za każdym zakrętem drogi, czekając w ukryciu. A jeśli człowiek ulęknie się jego obecności i ucieknie, ów wróg położy kres jego poszukiwaniom.
– Co się dzieje z człowiekiem, który ze strachu ucieknie?

– Nic, z tym tylko, że niczego się już nie nauczy. Nie zostanie nigdy człowiekiem wiedzy. Możliwe, że będzie tchórzem znęcającym się nad słabszymi albo nieszkodliwym strachliwcem, ale w każdym razie będzie pokonany. Pierwszy z wrogów położy kres jego gorącym pragnieniom.

– Jakie ma możliwości pokonania strachu?

– Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie wolno mu uciec. Musi rzucić wyzwanie lękowi i wbrew niemu zrobić następny krok w nauce, a potem jeszcze i jeszcze jeden. Nie wolno mu uronić niczego ze strachu, a mimo to nie może się zatrzymać w miejscu. Taka jest zasada! Nadejdzie chwila, kiedy pierwszy wróg się cofnie. Człowiek zaczyna wówczas nabierać pewności siebie. Jego zamiary zyskują na sile. Nauka przestaje być zadaniem wywołującym przerażenie. Kiedy nadchodzi ta radosna chwila, człowiek może stwierdzić bez wahania, że pokonał swego pierwszego naturalnego wroga.

– Czy to się dzieje od razu, don Juanie, czy stopniowo?

– Stopniowo, ale zwycięstwo nad strachem dokonuje się nagle i błyskawicznie.

– Ale czy taki człowiek nie przelęknie się znowu, jeśli przydarzy mu się coś nowego?

– Nie. Skoro człowiek raz pokona strach, wyzwala się od niego na całe życie, bo miejsce strachu zajmuje w nim jasność umysłu, która unicestwia lęk. Odtąd człowiek zna swoje pragnienia, wie, jak je zaspokoić. Potrafi przewidzieć kolejne etapy nauki i widzi wszystko z przenikliwą jasnością. Doznaje uczucia, że nic nie jest przed nim zakryte. Tym sposobem napotyka drugiego wroga – jasność! Owa jasność umysłu, którą tak trudno osiągnąć, usuwa lęk, lecz także zaślepia. Zmusza człowieka, żeby nigdy w siebie nie wątpił. Obdarza go pewnością, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, gdyż potrafi wszystko przeniknąć. Jest odważny, bo jest przenikliwy. Nic go też nie powstrzyma, bo widzi jasno. Ale to błąd. Jeśli człowiek podda się tej iluzorycznej potędze, ulegnie swemu drugiemu wrogowi i zamiast gnać, będzie się ociągał. Będzie się cackał z nauką, aż w końcu straci zdolność do nauczenia się czegoś więcej.

– Co się dzieje z człowiekiem w ten sposób pokonanym, don Juanie? Umiera?

– Nie, nie umiera. Jego drugi wróg odebrał mu wszelką chęć, żeby starał się zostać człowiekiem wiedzy. Taki człowiek zamienia się w nadętego wojownika lub błazna. Ale jasność umysłu, za którą tak słono zapłacił, nie przekształci się nigdy w ciemność i strach. Do końca życia zachowa swoją przenikliwość, ale niczego się już nie nauczy ani niczego nie będzie żarliwie pragnął. ; – Co powinien uczynić, żeby uniknąć porażki?

– Musi zrobić to samo, co zrobił z lękiem: powinien rzucić wyzwanie swej przenikliwości, korzystając z niej tylko w patrzeniu na świat, czekać cierpliwie i odmierzać starannie każdy kolejny krok. Przede wszystkim zaś powinien uważać, że jego przenikliwość niewiele różni się od obłędu. Nadejdzie chwila, kiedy zrozumie, że owa przenikliwość to tylko punkcik w polu jego wzroku. W ten sposób pokona swego drugiego wroga i znajdzie się w położeniu, w którym nic mu już nie będzie zagrażać. Nie będzie to błędem. To nie będzie jedynie punkcik w polu widzenia. Będzie to prawdziwą mocą.

Doszedłszy do tego punktu, przekona się, że znalazł się w końcu w posiadaniu mocy, do której dążył od tak dawna. Może z nią począć, co tylko zechce. Ma sprzymierzeńca do dyspozycji. Jego wola jest prawem. Widzi wszystko, co go otacza. Ale napotkał również trzeciego wroga moc! Moc to najpotężniejszy z wrogów człowieka. Oczywiście, najłatwiej się jest poddać, bo przecież człowieka tak naprawdę nie można pokonać. Wydaje rozkazy; zaczyna od podejmowania rozsądnego ryzyka, a kończy na ustanawianiu praw, gdyż to on jest panem i władca. Człowiek na tym etapie właściwie nie dostrzega, że znalazł się w okrążeniu wroga. Raptem, nic o tym nie wiedząc, przegra całą bitwę, a wróg uczyni z niego kapryśnego okrutnika.

– Czy utraci swą moc?

– Nie, nie utraci nigdy ani przenikliwości, ani swej mocy.

– Czym zatem będzie się różnił od człowieka wiedzy?

– Człowiek pokonany przez moc umiera, nie dowiedziawszy się właściwie, jak się z nią obchodzić. Moc jest jedynie brzemieniem ciążącym na jego losie. Taki człowiek nie jest panem samego siebie i nie wie, kiedy i jak użyć swej mocy.

– Czy klęska zadana przez któregoś z tych wrogów jest ostateczna?

– Oczywiście. Skoro któryś z nich zatriumfuje nad człowiekiem, nic nie da się już zrobić.

– A czy możliwe jest, na przykład, żeby człowiek pokonany przez moc spostrzegł swój błąd i go naprawił?

– Nie. Jeśli człowiek raz się podda, jest skończony.

– A jeśli moc tylko przejściowo go oślepi, a później człowiek ją odrzuci?

– Będzie to znaczyło, że walka trwa i że człowiek próbuje jeszcze zostać człowiekiem wiedzy. Prawdziwa klęska nadchodzi dopiero wówczas, gdy człowiek przestaje próbować i poddaje się.

– Ale jest przecież możliwe, don Juanie, że człowiek poddaje się najpierw na długie lata strachowi, a mimo to ostatecznie go przezwycięża.

– Nie, to nieprawda. Jeśli raz podda się strachowi, nigdy go już nie przezwycięży; nauka będzie napawała go lękiem i zaniecha wszelkich prób. Jeśli jednak będzie starał się uczyć wbrew lękowi, odniesie ostateczne zwycięstwo, bo w rzeczywistości nie pozwoli mu nigdy nad sobą zapanować.

– W jaki sposób można pokonać trzeciego wroga, don Juanie?

– Trzeba mu się z rozmysłem przeciwstawić. Trzeba sobie uświadomić, że moc, nad którą człowiek rzekomo zapanował, w rzeczywistości nigdy nie stanowi jego własności. Cały czas człowiek musi się bardzo pilnować, wykorzystując z wielką ostrożnością i starannością wszystko, czego się nauczył. Jeśli zrozumie, że jasność umysłu i moc, którym nie towarzyszy panowanie nad sobą, są gorsze od błędu, dojdzie do punktu, w którym nic nie wymknie się spod kontroli. Tym sposobem zada klęskę swemu trzeciemu wrogowi. Wówczas to znajdzie się on u kresu swej wyprawy po wiedzę, jednocześnie zaś, właściwie bez ostrzeżenia, napotka ostatniego ze swych wrogów – starość! Jest to wróg najbardziej okrutny, którego nigdy nie da się pokonać całkowicie, można tylko odpierać jego ataki.

Człowiek nie odczuwa już więcej lęku, nie trapią go żadne obawy ani niecierpliwa jasność umysłu – sprawuje pełną kontrolę nad swą mocą, równocześnie jednak zaczyna odczuwać przemożne pragnienie odpoczynku. Jeśli podda się pragnieniu, by położyć się i zapomnieć o wszystkim, jeśli pofolguje swemu zmęczeniu, przegra ostatnią rundę, a ciosy wroga uczynią zeń słabiutkiego starowinę. Pragnienie wycofania się weźmie górę nad całą jego przenikliwością, mocą i wiedzą. Jeśli jednak ów człowiek otrząśnie się ze zmęczenia i mężnie zniesie swój los do samego końca, będzie zasługiwał na miano człowieka wiedzy, choćby przez krótką chwilę zwycięstwa w odpieraniu ataków swego ostatniego niezwyciężonego wroga. I ta chwila jasności umysłu, mocy i wiedzy – wystarczy.”
Autor: Carlos Castaneda

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!


Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

Szczególnie dramatycznie widać to w relacjach damsko-męskich. Z jednej strony zwierzęca biologia domaga się cech związanych z przetrwaniem i brutalną dominacją, a z drugiej strony pojawia się nowy wzorzec. Dlaczego tylu mężczyzn jest zimnych, niezaangażowanych, stosujących przemoc? I odwrotnie: dlaczego tyle kobiet jest sfrustrowanych, czepialskich, wiecznie niezadowolonych? Odpowiedź brzmi: bo na takie cechy jest albo zapotrzebowanie, albo przyzwolenie.

przebudzenie ludzkości

Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

Jednak najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie walka o prawa kobiet, nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Ludzkość powoli się przebudza

Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

Pisałem o tym w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY TAJEMNICZY „AGENCI EWOLUCJI” ZAKULISOWO WPŁYWAJĄ NA LOSY ZIEMI?!


Timothy Leary, amerykański kontrkulturowy psycholog, zawzięty badacz psychodelików, pisał w swojej książce „Agenci Ewolucji” o niezwykłych ludziach, którzy zmieniają bieg dziejów. Są oni dosłownie „ludźmi z przyszłości”, którzy wprowadzają do świata nowe wartości, nowe modele postrzegania świata. Mają oni być lokomotywami ciągnącymi krnąbrną ludzkość naprzód. Ich cechy to:

-Nie uleganie społecznym modom i trendom. Nie „kupują” oni powszechnych recept na życie, często są nonkonformistami. W starożytności nie chcieli oni ulegać rzymskiemu barbarzyństwu. W latach 60-tych protestowali przeciwko purytańskiej kulturze, zaś dziś – przeciwko konsumpcjonizmowi czy wyzyskowi;

-Są oni „schodek wyżej” na drabinie ewolucji i wprowadzają do świata wartości i pojęcia, które są o ten schodek wyżej. Np w starożytności było to pojęcie monoteizmu, które wtedy, w dawnych wiekach były konieczne do rozwoju ludzkości. Dziś wprowadzają oni do systemu inne wartości, np te związane z ucywilizowaniem relacji, związków i rodzicielstwa, z ideami slow-life, z doktryną symteryzmu, z samodzielnym myśleniem, zrzuceniem jarzma ideologii politycznych i religii, i wiele innych;

-Zawsze cechują się wyższym poziomem empatii, niż obowiązujący w danej epoce historycznej. Dla przykładu pierwsi chrześcijanie protestowali przeciwko zabijaniu ludzi w różnego rodzaju pogańskich rytuałach. Sprzeciwiali się też obowiązującemu w tamtych czasach przyzwoleniu, by rodzice mogli zabijać część urodzonych dzieci, jeśli nie odpowiadała im np płeć. Dziś mamy już inne wyzwania. Protestujemy przeciwko niszczeniu przyrody, konsumpcyjnemu stylowi życia. Także przeciwko działaniom rządów (orwellowski zamordyzm, wojny o ropę, wyzysk, uleganie korporacjom). Bardzo ważne jest też wyjście z poziomu bycia ofiarą – czy to w związku, czy to w innej relacji lub zależności, np w miejscu pracy.

Bardzo ważne jest zastrzeżenie, że wcale nie trzeba być jakimś wieloletnim adeptem ukrywanej wiedzy czy fascynatem dziwnych teorii, by spełniać te powyższe warunki. Często zwykły, poczciwy człowiek, który roztacza wokół siebie atmosferę dobra i radości, i po prostu żyje po swojemu, jest bardziej „oświecony” niż niejeden fascynat ezoteryki.

Cytaty Tima Leary’ego o rozwoju i przebudzeniu ludzkości:

Cytuję: „Jednostki wybrane z danej puli genetycznej tworzą przyszłość dzięki przedwczesnej aktywacji swoich obwodów nerwowych. Bardzo często dzieje się to bez udziału ich świadomości. Mimowiednie żyją w przyszłości, wyobcowani ze swego kontekstu społecznego. Nieświadomi swego programu genetycznego, mają wrażenie braku przynależności do tego świata. Niektórym z nich towarzyszy nawet poczucie osaczenia, które sprawia, że czują się tak, jakby utknęli w klatce skonstruowanej dla nich przez społeczeństwo. […]

Takim Agentom Ewolucji zwykle przypina się łatkę wyrzutków, ponieważ miotają się, kierując swe kroki do przodu i wyrywają się z przeszłości, wystając ponad rzeczywistość, w której pogrążone jest ich społeczne stado. Wraz z przyspieszeniem procesów ewolucyjnych dochodzi do gwałtownego ich namnożenia w świecie. Dobry tego przykład stanowić mogą lata sześćdziesiąte XX wieku, kiedy nagle pojawiło się wielu Agentów Przyszłości. Nawet w obecnych czasach dopiero zaczynamy rozpoznawać ich znaczenie, zaczynamy odkrywać, jak istotną rolę odgrywają outsiderzy dla rozwoju danego gatunku.”
~Timothy Leary

Cytuję: „Zadaniem wyznawcy monoteizmu jest niszczenie zagrażających mu herezji. Stąd biorą się wymyślane przez stado dla zapewnienia posłuszeństwa jego Centrali pojęcia, takie jak diabeł, piekło, grzech, wieczne potępienie, wina, zło. Wszystkie te doktryny mają na celu prześladowanie i tępienie indywidualizmu. Jeśli więc jednostka stara się dogłębnie poznać arkana swego jestestwa, niechybnie naraża się na ogień krzyżowy oburzenia moralnego. Większość bad tripów, doświadczeń piekielnych i kiepskich odlotów wiąże się z monoteistyczną moralnością. Jednak należy tu podkreślić, że monoteizm to niezbędna faza w rozwoju ludzkości. Jest to technika, narzędzie, dzięki któremu było możliwie skupienie rozproszonych hord barbarzyńców w zbiorowość pracującą nad wytworzeniem post stadnych, post ziemskich technologii.”
~Timothy Leary

Światło wiedzy przenoszone przez tysiąclecia

Robert Anton Wilson, bliski przyjaciel Tima Leary’ego, nazywał agentów ewolucji Illuminatami. Illuminaci to popularny wśród zwolenników teorii spiskowych mit, polegający na przeświadczeniu, że jest to tajna organizacja rządząca Ziemią. Illuminatów w takim kształcie, jak przedstawiają to teoretycy spisku, póki co nikt nie widział i nie słyszał. Zaś Ci którzy wyzyskują, wszczynają wojny, dewastują planetę – są znani z imienia i nazwiska i widujemy ich codziennie w TV. Ba, często sami na nich głosujemy w wyborach. Wilson mówił, że bycie Illuminatą to po prostu stan umysłu.

Przez całe tysiąclecia były jednostki które się wybijały ze społecznego nurtu. Illuminaci, a więc Oświeceni, mieli przez całe millenia czuwać nad rozwojem ludzkości i nad przekazywaniem dalej światła wiedzy, pomimo szykan i prześladowań. Pierwsi chrześcijanie byli przecież mordowani, tak jak Jezus. Templariuszy zniszczono, gnostycy musieli zejść do podziemi, rzekome wiedźmy były palone na stosach. XX wiek to także nękanie tych którzy chcieli dla ludzi dobrze. Jednak było to nękanie bardziej „miękkie”, np w postaci „schizofrenii bezobjawowej”. Dziś jest to po prostu społeczny ostracyzm, szafowanie określeniami „new age”, „oszołom”, „pseudonauka”.

Zapraszam teraz na mój cykl artykułów: „Illuminaci i Ty„. Moje poprzednie wpisy o Illuminatach rzucające nieco inne światło na tę tajną organizację, są w linkach poniżej. Zapraszam do ich przeczytania, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś:
Kim naprawdę są Illuminaci? Jaka rzeczywista konspiracja kryje się za tą tajną organizacją?!
Illuminata ujawnia szokujące fakty o tajnym stowarzyszeniu rządzącym światem!
Czego nie wiesz o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

My też jesteśmy częścią społeczeństwa i systemu

Prawdą jest to, że za kogokolwiek byś się nie uważał, to zależysz też od „tych małych”. Bo to oni tworzą system, który umożliwia nam w miarę spokojne życie, w ciepłych mieszkankach. Nie musimy już w stylu „eko” i „bio” uganiać się za mamutami, trzymając w ręku dzidę. System to armia, która jednak Cię chroni, pomimo tych wszystkich fajnych myśli o pacyfizmie. To magazynier czy kurier, którzy umożliwiają Ci czytanie fajnych książek i rozwój, choć oni sami po fajrancie co najwyżej kupują cztery piwa. Narzekamy na system i opluwamy go ze wszystkich możliwych stron, i to jest potrzebne, bo umożliwia jego reformę, bo uwrażliwia społeczeństwo na ludzką krzywdę.

Istnieje druga strona tego medalu. Społeczeństwo i system to także my, bo my nie tylko mamy w nim swoją alternatywną, undergroundową niszę. Ale sami go współtworzymy, jesteśmy jego częścią, i.. jesteśmy od niego zależni, tak jak zależni jesteśmy od wody, pokarmu czy tlenu. Często tego nie zauważamy, krzycząc „jebać system”, czy wściekając się podczas czytania artykułu o niecnych zagrywkach jakiejś korporacji. Społeczeństwo, system czy w końcu elity, to wspólna „kreacja” nas samych, bo jaki dół piramidy, taka góra. Jeśli dół piramidy (społeczeństwo) jako dzieci zagubione we mgle, będzie zezwalać na zło, to rządząca elita będzie zła.

Liberalizm dla dojrzałych jednostek, konserwatyzm dla trzymania systemu w ryzach

Istnieją dwa pierwiastki obecne zarówno w wymiarze zbiorowości, jak i w wymiarze pojedynczej jednostki:

Liberalny, dobry dla nielicznych jednostek. Przy czym absolutnie nie mam tu na myśli upadającego i skompromitowanego euro-liberalizmu, kojarzonego z Merkel, Sorosem, Clinton, czy z bankierami i korporacjami. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Dla pojedynczego człowieka jest dobry, bo pozwala mu być wolnym. Taki człowiek może myśleć samodzielnie, żyć po swojemu, być trochę takim „bujającym w obłokach” nonkonformistą. Nie da on sobie wejść na głowę ani wciskać powszechnie obowiązujących, choć często błędnych schematów.

Konserwatywny, dobry dla społeczeństwa jako całości. Pomaga zachować homeostazę, czyli równowagę systemu. To trzymanie ludzkich słabości i popędliwości w ryzach. To także okiełzanie dzikich żądz tłumu. To prawo, sądy, policja, armia, które sprawiają, że idąc do kiosku nie musisz drżeć o życie. Patrząc inaczej, bo metaforycznie i symbolicznie, to jest to „porządek zaprowadzany przez ojca”. A dlaczego? Gdyż większość ludzi to dzieci zagubione we mgle. A „dorosłymi dziećmi” musi dyrygować jakiś „ojciec”, przy czym rolę owego „ojca” pełnią ideologie, religie, partie polityczne i tym podobne. A patrząc jeszcze szerzej – to rolę „ojca” pełni społeczeństwo, z jego nakazami i zakazami. Które są uciążliwe, śmieszne czy zakłamane dla nas, ale dla społeczeństwa jako całości są niezbędne.

Dwa pierwiastki obecne w każdym z nas

Ta cała dulszczyzna, pogoń za karierą, ślubami, kredytami, jednym autem, drugim autem, takimi i innymi gadżetami, jest mimo wszystko potrzebna. Tworzy to jako taką przestrzeń, w której możemy żyć i rozwijać się. Zapewnia to minimum minimum. Dwa pierwiastki, które opisałem powyżej, są w nas samych. Można na to zagadnienie spojrzeć jeszcze inaczej. Otóż liberalizm to pierwiastek żeński, zaś konserwatyzm to pierwiastek męski. A one są w każdym człowieku na Ziemi obojga płci. Przykłady? Półkula lewa (analityczna, męska) i prawa (artystyczna, kobieca). Umysł (męski) i podświadomość (żeńska). Archetyp Boga (Animusa) i Bogini (Animy). Ego (męskie) i dusza (żeńska). I tak dalej.

Chciałbym by te dwa pierwiastki były w harmonii. Do tego też dążymy. Społeczeństwa powoli zaczynają rozumieć, że dzisiejsza „ideologiczna schizofrenia” jest ślepą uliczką. Ludzie w związkach i innych relacjach, czy w wymiarze indywidualnym, też to dostrzegają. I kobiety i mężczyźni powinni być silni, więc ani patriarchalizm, ani feministyczna wojna ze wszelkimi przejawami męskości nie są dobre. Negowanie naszych korzeni jako cywilizacji judeochrześcijańskiej też dobre nie jest.

Drzewo bez korzeni nie sięgnie listkami nieba

Wolę by następne pokolenia żyły w Europie, a nie w „drugiej Afryce”. Jednak w Afryce żyje się gorzej – co chwila wojny, zamachy stanu, czy pogromy rzekomych wampirów lub czarownic (jak teraz w Malawi). Znowu użyję metafory.. Otóż drzewo sięga liśćmi wysoko w górę, kierując się ku niebu. Ale drzewo ma też ogromne korzenie, które są w ziemi. Bez uznania swoich korzeni, bez uszanowania swojego kraju, podeptanego, wyzyskiwanego, nie będziesz tym dumnym obywatelem świata. Drzewo bez korzeni powoli usycha albo zostało dopiero co ścięte przez drwali.

Nie ma trzeciego wyjścia. Żyjemy tu i teraz, w świecie który ma ograniczenia i na którym istnieją istotne zagrożenia. Czym jest Twoja empatia i dobre serce, jeśli nie obroni Cię dobrze wyszkolona armia? Ponoć „karabin ma zawsze rację”, i doświadczyli tego całkiem niedawno mieszkańcy Bośni, Ukrainy, Syrii, Iraku, Afganistanu. Dobrze by było, gdyby ten karabin był trzymany przez życzliwego Tobie rodaka, z którym po godzinach służby możesz pójść na wódkę, niż przez okupanta.

Zapraszam Cię do przeczytania innych ciekawych artykułów, w których opisuję to, co
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: