Reklamy

Tag: szpiegowanie

ABSURDY UE: do czego może doprowadzić RODO?!

O co naprawdę chodzi w ustawie Unii Europejskiej „RODO”?

RODO, a po angielsku GDPR to unijna dyrektywa mająca w założeniu chronić prywatność. W rzeczywistości dyrektywa RODO ma uderzyć w niezależne kanały informacji. Cele RODO i ogólnie, cele liberalnych elit, jeśli chodzi o internet, to rzeczywistość która przewyższa przepowiednie Orwella. Wymienię je w poniższych podpunktach:

  1. Zablokowanie przepływu niezależnych i alternatywnych informacji;
  2. Pozostawienie na medialnym rynku liberalnych gigantów medialnych takich jak CNN i TVN;
    .
  3. Facebook jako jedyna droga publikacji dla „ludu”. W przyszłości facebook zamiast dowodu osobistego, paszportu itp, zintegrowanie go z urzędowymi i państwowymi bazami danych. Facebook po podłączeniu do systemów kamer policyjnych i podsłuchów ma spełniać rolę Systemu Zaufania Społecznego, czyli systemu kontroli totalnej, który funkcjonuje już w Chinach.
    .
  4. Zerowy zasięg w Facebooku i w wyszukiwarce Google. Tylko strony, których administratorzy wykupili drogi zasięg płatny, będą wyświetlani. Już teraz straty zasięgu na Facebooku opiewają na 2/3. Dziś masz nawet 5 milionów wyników wyszukiwań w Google. W przyszłości tych wyników może być 500, 20 lub zero.

Do czego może więc doprowadzić RODO? Przede wszystkim należy wspomnieć, że zdecydowana większość zapisów RODO jest na razie martwa. Czyli nie jest egzekwowana. Brud może zrobić się dopiero wtedy, jeśli te założenia zaczną być egzekwowane. Jednak byłoby to logistycznie praktycznie niewykonywalne. Dlaczego? Powiem tak:

-Kto choć raz nie złamał zapisów RODO, niech pierwszy rzuci ciasteczkiem!

Wszyscy lub praktycznie wszyscy podpadamy pod zapisy RODO. To jest właśnie cecha „schizofrenicznego prawa”. Które jest celowo tworzone tak, by jego interpretacja była dowolna lub nieścisła. Wtedy los danej osoby zależy od widzimisię urzędnika, czyli od tego, jak zinterpretuje on owo niejednoznaczne prawo. Czytaj dalej „ABSURDY UE: do czego może doprowadzić RODO?!”

Reklamy

WINDOWS 10 TO POTĘŻNA MASZYNA SZPIEGOWSKA! „INGERENCJA JEST STANOWCZO ZA DUŻA”

Windows 10 to potężna maszyna szpiegowska. „Ingerencja w prywatność jest stanowczo za duża”

windows 10 szpiegujeOstatnio furorę robi Windows 10, czyli nowy system operacyjny kartelu Microsoft. Pierwsze co zwróciło moją uwagę – to fakt, że system ten jest rozdawany za.. darmo. Posiadacze Windowsów 7, 8 i wersji 9 mogą otrzymać za darmo aktualizację do nowej, dziesiątej edycji systemu. Windows 10 jest dawany za darmo nawet dla tych, którzy posiadają pirackie wersje poprzednich systemów.

Warto przypomnieć czym zajmuje się Bill Gates z Microsoftu. Ma on udziały w wielu firmach farmaceutycznych produkujących szczepionki. Jest jednym z głównych propagandzistów i organizatorów globalnych akcji szczepionkowych. Jest szefem fundacji Billa i Melindy Gatesów. Poprzez fundację przekazuje darowizny dla firm farmaceutycznych w których ma udziały, i wykupuje w nich szczepionki. Taki manewr powoduje, że akcje tych firm rosną. To bardzo sprytne posunięcie – daje 50 milionów dolarów na szczepionki, zaś potem zarabia dziesięć razy tyle.

Ale przejdźmy do meritum. Już podczas premiery poprzedniego systemu, Windows 8, przez sieć przetoczyła się lawina dyskusji i oburzenia. Windows 8 miał szpiegować na potęgę. W obecnej edycji systemu – Windows 10 – ten trend jest kontynuowany. Windows 10 szpieguje użytkowników na potęgę. Dodatkowo, system ten otrzymał wiele niekorzystnych funkcji i uprawnień.

prywatność w internecie

System ten został wydany 29 lipca 2015 roku. Testowany w trybie Windows Insider jest od października zeszłego roku. Windows 10 zbiera najróżniejsze informacje, także te które w ogóle nie są potrzebne do ulepszania systemu. Jest to szpieg prawie że doskonały.

Wymienię w punktach informacje, które zbiera o nas Windows 10:

  •  nasze imię i nazwisko
  • adresy e-mail
  • historia przeglądanych stron www
  • zachowanie użytkownika w internecie, jego zwyczaje
  • informacje o rozmowach telefonicznych, smsach i mmsach
  • używane aplikacje, urządzenia, ustawieniach systemu
  • śledzi i rejestruje nasze rozmowy telefoniczne, skype itp
  • ma wbudowany moduł keyloggera, czyli programu, który śledzi, zapisuje a potem wysyła do Microsoftu wszystko to, co wpisujemy na klawiaturze

Dodatkowo, Windows 10 otrzymał duże uprawnienia na ingerencję w nasz komputer. Mało komu może się to podobać. Również wymienię je w punktach:

  • aktualizuje on automatycznie wersje systemu, programów, sterowników. Nawet gdy sobie tego nie życzymy, bo np takie aktualizacje byłyby niekorzystne dla użytkownika
  • funkcja blokowania pirackiego oprogramowania, gier, muzyki
  • funkcja blokowania nieautoryzowanego sprzętu, przy czym Microsoft nie objaśnił o co w tym chodzi

1523524131_vlrsqj_600

Powyższe uprawnienia i funkcje nowego systemu Windows 10 pozwalają korporacji Microsoft na nieograniczony i pełny dostęp do naszych danych. Nowy system Microsoftu oznacza praktycznie koniec prywatności użytkownika. System bowiem będzie rejestrował wszystko to, co powinno pozostać prywatne. Czyli treść naszych maili, hasła do rozmaitych serwisów internetowych, w tym tych bankowych, czy choćby pisane na komputerze CV.

Szczerze odradzam używanie tego systemu, podobnie jak Windowsów wyższych niż siódemka. Optymalnym rozwiązaniem będzie instalacja Linuxa. I tutaj myślę, że jest duża luka rynkowa, którą może zapełnić system Linux. Z tym, że system ten należałoby bardziej „ucywilizować„, by stał się łatwiejszy w obsłudze dla przeciętnego użytkownika.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Facebook: narzędzie globalnej tyranii?

Facebook: narzędzie globalnej tyranii?

facebook szpiegujeW tym artykule pozwolę sobie puścić nieco wodze fantazji. Świat za 10 lat, i hipotetyczna, orwellowska rola portalu facebook w nim.

Służby specjalne USA w pewnym momencie doszły do wniosku, że robienie teczki każdemu obywatelowi jest zbyt czaso- i zasobochłonne. Obywatel powinien dostać takie narzędzie, i być tak zachęcony, by sam na siebie tworzył „teczkę”, którą potem przechwycą służby i ich superkomputery. Tak powstały portale społecznościowe. Ale jaka może być rola facebooka za te 10 lat?

Wyobraź sobie taką oto sytuację. Po zmianie prawa, posiadanie konta na facebooku jest co prawda nieobowiązkowe, ale konieczne, jeśli będziesz chciał skorzystać z usług jakiegokolwiek operatora internetowego. Bez tego nie wejdziesz do internetu – nie zalogujesz się na nim, nie wykonasz tam żadnego kroku.

Ale to nie wszystko. Facebook będzie zintegrowany z Twoim dowodem osobistym, ubezpieczeniem, kontem w banku. Każde forum dyskusyjne typu PHP BB, każdy system blogowy, każdy portal będzie musiał mieć integrację z facebookiem. Każdy portal z demotywatorami, „memami”, każdy czat, każda nawet najbardziej zapyziała platforma internetowa, na której jest możliwość komentowania, interakcji, będzie musiała mieć integrację z facebookiem. Nie zalogujesz się już na portalu o zdrowiu jako „Anonimowy_Mściciel” i nie napiszesz prawdy np o szczepionkach, medycynie. Nie nawciskasz już Korwinowi Mikke, bo zaraz dopadną Cię ci z Twojej rodziny, którzy go popierają, będą Cię upominać, grozić, a nawet nachodzić w miejscu zamieszkania, pracy.

Konto to będzie zawierało komplet danych z dowodów osobistych: imię, nazwisko, adres zamieszkania, stan cywilny, PESEL, NIP. Będzie musiało mieć zawarte powiązania rodzinne – rodzice, rodzeństwo, małżonkowie, dzieci. Będą tam zawarte takie szczegóły, jak miejsce pracy, szkoły, poglądy, głosowanie w wyborach. Będzie dołączony wymóg aktualizowania zdjęcia profilowego co miesiąc, by zawsze było aktualne. Zdjęcie to będzie musiało być robione przez fotografa, według standardów, jakie obecnie panują przy zdjęciach do dowodów osobistych. Moderatorzy facebooka będą odrzucać zdjęcia nie spełniające standardów.

Ale to nie wszystko! Bowiem integracja facebooka z życiem realnym pójdzie dalej. Specjalne promocje, upusty, wyprzedaże, będą tylko dla tych, którzy dodali odpowiednią ilość zdjęć, wydarzeń ze swojego życia, informacji o sobie. Tak, by teczka była większa i potężniejsza, by służby miały „haki”. Owszem, nie będziesz musiał dodawać zdjęć z każdej imprezy, z każdego miejsca które odwiedziłeś. Nie będziesz musiał dokumentować każdego poglądu, każdego przemyślenia, itp.

Ale staniesz przed wyborem: albo dodawać mnóstwo informacji o sobie i mieć upusty, promocje, darmowe karty klubowe / rabatowe do sklepów ze wszystkim, albo płacić 7 zł za chleb, 10 zł za jogurt, 1000 złotych za spodnie.

Oczywiście, zbyt rzadkie aktualizowanie facebooka będzie niemile widziane przez:
-bankowców jeśli zechcesz wziąć kredyt, założyć konto, lokatę;
-operatorów TV, internetowych, telefonicznych jeśli będziesz chciał u nich abonament;
-ubezpieczycieli zdrowotnych, samochodowych, itp;
-szefów firm i korporacji, jeśli będziesz szukał zatrudnienia (już teraz brak facebooka często jest powodem dyskwalifikacji pracownika);
-służbę zdrowia, jeśli będziesz starał się o: sanatorium, operację, psychoterapię, itp;
-przez państwo, które zacznie nasyłać na Ciebie urzędników, np tych od spraw dzieci, by sprawdzić, czy nie jesteś aspołecznym typem, który zaniedbuje dzieci. W skrajnych wypadkach, państwo będzie robić to, co robi od lat w celu szantażu niepokornych – odbierać prawa rodzicielskie;

Czy powyższa wizja jest całkowicie nierealna? Patrząc na obecne ograniczenia prywatności, nie można tego wykluczać..

Autor: Jarek Kefir
Największa ironia – poniżej umieszczam link do swojego facebooka.

Chcesz wspomóc to co robię i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj.

 

Dane o DNA polskich niemowląt przechowywane w tajnej bazie danych. Koszmar rodem z Orwella jest już faktem?

Dane o DNA polskich niemowląt przechowywane w tajnej bazie danych. Koszmar rodem z Orwella jest już faktem?

Oko wielkiego brata ma na nas coraz bardziej czujne spojrzenie. Już nikogo z nas nie dziwi mnóstwo szpiegowskich funkcji w smartfonach. Ba, sami te elektroniczne smycze najpierw kupujemy za Bóg wie jaki majątek, a potem – nosimy przy sobie.

Ja sam zawsze zastanawiałem się, czemu ludzie mają nieustającą bekę z jakiejś autokorekty. Okazało się, że jest to funkcja w smartfonach, która automatycznie, autonomicznie (poza świadomą wolą właściciela) potrafi zmienić wpisywany tekst w SMSie. Powstaje przy tym mnóstwo zabawnych sytuacji, którymi ludzie dzielą się w internecie.

Wpisujesz na przykład na takim smartfonie: „co powiesz na romantyczny spacer na łące? ” a funkcja autokorekty zamienia Ci tekst SMSa na: „co powiesz na <cenzura> ” xD – Ty nie zdążysz tego zauważyć, i wysyłasz.

Mówił o tym film bodaj „Terminator: bunt maszyn” w którym ludzie oddali sztucznej inteligencji ważne funkcje, i potem gorzko tego pożałowali. O ironio, to już się dzieje, ale zamiast uciekać przed maszynami w ruinach miast zniszczonych przez bombę atomową, śmiejemy się z tego na ryj-książce (facebooku). Do czasu jednak.

Spróbujmy sobie wyobrazić następującą sytuację. Internet staje się darmowy, i bez stałego noszenia smartfona non stop podłączonego do darmowego internetu, nic nie kupisz, nic nie załatwisz. Dodatkowo, władze będą miały dostęp do Twojego kodu DNA – jak może wynikać z poniższego tekstu. W powietrzu, nad każdym miastem, setki tysięcy bezzałogowych samolotów, i całkiem maleńkich samolocików szpiegowskich i patrolujących (dronów).

Wbrew pozorom nie jest to odległa, futurystyczna wizja. Mam informacje, iż w związku z protestami 11 listopada 2013, organizacja nie związana ani z władzami i policją, ani z narodowcami, użyła bezzałogowych robotów latających (dronów) w celu nagrania i zebrania „haków” na walczące ze sobą strony.

Wbrew pozorom należy być dobrej myśli. Nowoczesne technologie, w tym robotyka wyrównuje od zawsze nierówne szanse w walce między władzami a społeczeństwem. Bezzałogowy, hobbystyczny model helikopterka, można kupić już od 49 złotych w Lidlu. Lepsze modele to koszt do 500 zł, a za kilka tysięcy złotych kupisz w pełni profesjonalny, cywilny dron z kamerą video. Takim dronem można np zabrać sześciokilogramowy ładunek… ulotek 😉 wmanerwować nim do sejmu i w ramach debaty publicznej demokratycznego państwa prawa, jakim jest III RP, rozrzucić tam te ulotki z jakże wrogimi ideami, po czym wylecieć w siną dal.. 😉

Hasło „kto mieczem wojuje, od miecza ginie” – nigdy nie było tak bliskie wypełnienia. Żądni władzy oprawcy, zaczną ginąć od swojej własnej broni. Obojętnie, czy bronią będzie generowana przez nich nienawiść, która i tak do nich wróci z siłą x 10, czy dron bojowy zrzucający bombę gdzieś na drugim krańcu Ziemi. W końcu znajdzie się taki kozak, który wykorzysta drona znacznie tańszego – choćby za te kilka tysiaków – i… 😉 xD

-przyp. Jarek Kefir

Krew polskich noworodków. „Czy jak dorosną, będą musieli żyć we władzy Wielkiego Brata?”

Cytuję: „Kilka tygodni temu w audycji „Superwizjer” nadawanej przez TVN przypomniana została sprawa nieujawnionej do dziś tożsamości dwuletniego chłopca znalezionego na wiosnę w stawie koło Cieszyna. Reporterzy poinformowali o nowej, dotąd niewykorzystanej możliwości identyfikacji. Mogłaby ona zostać wykorzystana, gdyby znalazły się odpowiednie pieniądze, jest bowiem dość kosztowna (szacuje się, że w grę wchodziłoby kilka milionów złotych).

Okazuje się bowiem, co nie jest powszechnie znaną informacją, że jest miejsce w Polsce, gdzie przechowywane są próbki krwi, tzw. bibułkowe niemal wszystkich urodzonych w Polsce dzieci. Krew ta pobierana jest zaraz po urodzeniu (dokładnie w trzecim dniu) z pięty dziecka w celu wykonania badań przesiewowych pomagających wykryć określone choroby.  Próbka zawiera PESEL matki dziecka (dziecko nie ma jeszcze wtedy swego numeru identyfikacyjnego). Wszystkie dzieci sprawdzane są w ten sposób, czy nie cierpią na chorobę o nazwie fenyloketonuria. To wrodzone schorzenie zdarza się przeciętnie na jedno z 8000 urodzeń w naszym kraju i charakteryzuje się gromadzeniem w organizmie szkodliwego aminokwasu prowadzącym do uszkodzenia mózgu. Po wykryciu choroby można zastosować leczenie, które zapobiegnie niebezpiecznym skutkom wady genetycznej. Badania  prowadzi Instytut Matki i Dziecka (oraz siedem podległych ośrodków terenowych w różnych miastach), są dokonywane od dawna  (jedna z moich znajomych mająca dorosłe córki pamięta, że i im pobrano w tym celu krew), zaczęto je w 1964 roku.  Zakres badań sukcesywnie poszerza się. Oprócz wspomnianej choroby, wykrywane są przypadki wrodzonej niedoczynności tarczycy, a ostatnio także dla części obszaru naszego kraju – mukowiscydozy.

Cel szlachetny. Co tu dużo mówić. Nikt nie powinien kwestionować potrzeby badania i leczenia chorych dzieci.  A jednak, kiedy usłyszałam tę informację, zaraz zapaliła mi się czerwona lampka, Tak, drogi Czytelniku. Logicznie myślącemu człowiekowi coś się tutaj nie zgadza. Skoro krew pobierana jest w celu przesiewowego wykrycia pewnej choroby, to po stwierdzeniu, że dziecko jest zdrowe lub chore, próbka powinna być zniszczona. Po co jest przechowywana? Komu potrzebne jest i po co ogromne archiwum próbek DNA, swoista kartoteka genetycznych odcisków palców wszystkich niewinnych Polaków? Niestety, trudno znaleźć podstawę prawną dla zasad gromadzenia i udostępniania tych strategicznych danych. Pytane przeze mnie młode matki nawet nie wiedziały, że wśród licznych zgód na różne rzeczy podpisywanych przed porodem udzielają pozwolenia także na tę procedurę.

Za mało, ciągle za mało mówi się w naszym kraju o ochronie danych osobowych. Próbki DNA należą do  szczególnie niebezpiecznych zbiorów, gdyż nie tylko pozwalają na identyfikację każdego wolnego człowieka, ale mogą prowadzić do nowych form dyskryminacji. Ten, kto zna nasze dane genetyczne może w przyszłości skutecznie pozbawić nas należnych praw, selekcjonując ludzi do pracy, ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych w związku z genetyczną podatnością na określone choroby. Niewątpliwie, wszelkie dane o charakterze biometrycznym czy próbki tkanek powinny być gromadzone i przechowywane tylko w ściśle ograniczonym zakresie, pod szczególną kontrolą społeczną i demokratycznym  nadzorem państwa. Jakiś czas temu ujawniona została w  zdjętej z anteny TVP „Misji specjalnej” dziwna procedura wyprowadzania poza Polskę danych o dawcach szpiku kostnego. Tego typu przypadki powinny nam dawać do myślenia. I skłaniać przynajmniej do zadawania pytań.

W dokumencie Ministerstwa Zdrowia opisującym PROGRAM BADAŃ PRZESIEWOWYCH NOWORODKÓW W POLSCE NA LATA 2009-2014 Z ROKU 2009 znajduje się wiele szczegółów dotyczących procedur pobierania próbek krwi, sposobu ich opisywania, a nawet wzory listów zawiadamiających rodziców dzieci, u których wykryto chorobę. Czytamy tam, że „badanie przesiewowe wykonuje się z wysuszonej kropli krwi. Próbkę pobiera się na specjalną bibułę z polskim nadrukiem zgodnie z instrukcją przekazaną do wszystkich oddziałów noworodkowych w Polsce”. Niestety nie ma tam mowy o przechowywaniu próbek już przebadanych.  Procedury te powinny być przywołane choćby poprzez odniesienie się do odpowiedniej ustawy oraz rozporządzenia. W ustawie o ochronie danych osobowych (art. 27) napisano wyraźnie, że zabrania się przetwarzania danych o stanie zdrowia i kodzie genetycznym. Wyjątki od tej zasady są wyliczone.

W programie „Superwizjer” wypowiadał się dr Mariusz Ołtarzewski reprezentujący zgodnie z podpisem na ekranie „pracownię badań przesiewowych”. Jedyną barierą wobec udostępnienia policji i prokuraturze próbek DNA jest, zdaniem autorów i występujących ekspertów, bariera finansowa.

Wszyscy mamy prawo zadać pytanie o los bibułkowych metryczek krwi nowo narodzonych Polek i  Polaków (oby rodziło ich się, zdrowych, jak najwięcej). Czy jak dorosną, będą musieli żyć we władzy Wielkiego Brata, który będzie miał ich wszystkich w swej wielkiej  genetycznej KARTOTECE?

Autor: Barbara Bubula (Filolog, absolwentka UJ, mieszkanka Krakowa, 2005-2007 poseł na Sejm, 2007-2010 członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji)

Data publikacji: 3 sierpnia 2011

Źródło: http://wpolityce.pl/