Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata

system

Wklejam ciekawy artykuł ze strony Truthism.com sprzed lat. Jego przesłanie jest niesamowitą diagnozą społeczeństwa i systemu. Na pewno, jak każdy z nas, masz problem ze zrozumieniem ludzkiej natury i jej problemów.. Ten wpis trochę rozjaśnia sprawę. To przesłanie jest aktualne aż po dziś dzień. I będzie aktualne jeszcze długie lata. Czyta się je jak przesłanie wręcz nie z tego świata, choć jego słowa są banalnie proste. Piękno i prawda zawsze tkwią w prostocie. To kłamstwo wymaga skomplikowanych słów, badań, analiz polityków i ekspertów, nachalnej reklamy.

Jak wygląda tzw „sukces po polsku„? Można wpaść w rozpacz gdy się to podsumuje. Ślub, rodzina, dzieci. Auto na kredyt. Mieszkanie też na kredyt. Praca po 12, 14 godzin na dobę by to utrzymać. Nierzadko na dwa etaty. Przychodzisz z pracy i padasz wykończony. A tu obowiązki domowe, po których pijesz te pięć piw, bo inaczej nie zaśniesz. Jakiś dziennik w TV, film i spać. Hobby, pasja, zabawa, szczypta szaleństwa, seks? Zapomnij. Nie ma na to ani czasu, ani siły, ani pieniędzy.

Ignorancja i kierat dnia codziennego powodują zależność od systemu

Robiono nawet badania, w których stwierdzono, że zwykłe, proste chłopaki pracujące fizycznie, np na budowach lub magazynach, są zdrowsi i szczęśliwsi niż biurowo-korporacyjne lemingi. Choć zarabiają mało i trochę dziadują, czują się lepiej niż pełen stresu pracownik korporacji. W Polsce niewolnictwo wobec systemu opisane w poniższym artykule, jest szczególnie spotęgowane. Dzięki z premedytacją urządzonemu systemowi ekonomicznemu (nie, to wcale nie są prawa wolnego rynku, ale manipulacja polityczna), lęk przetrwania jest w naszym kraju szczególnie wysoki.

Ignorancja ludzi jest bardzo duża. Ludzie stale dają się nabierać na ten prosty patent co w obrazku wklejonym poniżej – tylko na niego spójrzcie. A przecież nic nie jest za darmo, ani bon za 1000 zł do sklepu z ciuchami, ani nawet wpierdol, bo do niego też musi być jakiś tam powód. A przecież organizacje zajmujące się cyber-bezpieczeństwem alarmują o tym od czterech lat. Poziom ignorancji w społeczeństwie jest właśnie taki jak ten obrazek. To jej symbol.

matrix

A tymi „zasobami ludzkimi” czy raczej „zasobami owczymi” też trzeba jakoś zarządzać. Jakoś zajmować im czas, odwracać uwagę, podawać jakieś telewizyjne wersje prawdy. By nie doprowadzili oni do jakiejś ogromnej anarchii. Przykładowo: po rewolucji, o której wielu z Was marzy.. Jak poradzilibyście sobie z tymi ludźmi? Jak utrzymalibyście homeostazę systemu przed całkowitą zapaścią?

Czy jest alternatywa wobec tego wydawałoby się potężnego systemu? Odpowiedź Cię zaskoczy..

Każdy system musi mieć swoją.. alternatywę. Więc z tym jednym stwierdzeniem z poniższego artykułu się zgadzam. Alternatywa wobec systemu istnieje i nazywa się samodoskonaleniem. Składa się na to poznawanie wiedzy o społeczeństwie i uwolnienie się od niego. Przepracowywanie własnych lęków i traum. Nabywanie dystansu wobec świata i spokoju. Kierowanie się ku wewnątrz, bo tam są odpowiedzi. Dodać do tego należy wiedzę o duchowości, metafizyce.

Ważne jest wykorzystywanie tej wiedzy w praktyce. Przychodzi wtedy spokój, wybaczenie, zrozumienie. Nie szarpiesz się już z życiem, nie chcesz zmieniać partnera w telewizyjny ideał, nie gonisz już za tym przysłowiowym króliczkiem. Niech to wszystko robią inni. Niech milion razy wznoszą się na wyżyny sztucznej, chemicznej euforii. I niech milion razy upadają na samo dno upodlenia, bo to jest nierozłącznie ze sobą związane. Ekstaza i upodlenie – to dwie strony tego samego medalu, zwanego życiem.

Całość wiedzy o systemie i wszystkich jego podsystemach (np polityka, ekonomia, patriarchat, kapitalizm, hierarchia itp itd) zamyka się w przysłowiu Winstona Churchilla o demokracji. Brzmi ono: „Demokracja to najgorszy z ustrojów, ale nie wymyślono niczego lepszego.” To samo możesz powiedzieć o każdym innym podsystemie zarządzającym poszczególnymi sferami życia – jest to najgorszy z podsystemów, ale niczego lepszego nie wymyślono. A dlaczego nie wymyślono? Bo nie da się, bo taka jest ludzka natura i jej problemy.

Wolne media i ujawnianie wiedzy, czyli.. globalny eksperyment

Warto to po prostu przyjąć do wiadomości. Nie próbować zmienić na siłę. Ani się nie lękać, nie straszyć wojnami, spiskami. Pomagać i zmieniać możesz to i tych ludzi, gdzie nie ma oporu, sprzeciwu i aktywności mechanizmów obronnych. Jak pisałem powyżej – system ma alternatywę. Musi ją mieć. Wolne media i ujawnienie wiedzy, jest czymś w rodzaju eksperymentu laboratoryjnego. Badane są wpływy nowych informacji i nowych idei na społeczeństwo i na homeostazę systemu.

Głupie i straszne teorie spiskowe, czy teorie spiskowe które stały się, lub powoli stają się faktami opinii publicznej. Wiedza o psychologii, emocjach, NLP, relacjach damsko-męskich. „Cukierkowe” i naiwne formy nowej duchowości – new age. Czy w końcu wartościowa wiedza ezoteryczna i gnostycka. Znalazłeś i dostałeś od systemu to, czego w głębi duszy poszukiwałeś, i na co byłeś gotowy. Warto czasami jednak zrobić mały krok naprzód. Lub najlepiej – nieco większy krok.

Co nowego da Ci czytanie tysięcznego artykułu o tym, że jakieś żarcie jest szkodliwe? O czytaniu milionowego z kolei tekstu o niechybnej wojnie i zagładzie nawet nie śmiem mówić. Bo to nie tylko nie rozwija. Ale degeneruje strachem, kreuje poczucie wszechpotęgi zła – a taki jest ukryty, niewidzialny na pierwszy rzut oka cel takich teorii. To zwyczajnie cofa w rozwoju. Nie stajesz się człowiekiem szczęśliwszym i potężniejszym, ale zahukanym i wystraszonym cieniem człowieka. Czy tak ma to całe dążenie do prawdy wyglądać?

Może zabrzmi to cynicznie, ale prawda jest dla nielicznych, którzy są na nią gotowi

Nie ma też sensu rozmawianie o tym, co nazywamy prawdą w szerszym gremium. Ani nie ma potrzeby rozmowy o tym z ludźmi, którzy śpią snem kamiennym, zniewoleni przez społeczeństwo i jego struktury. Co najwyżej spowoduje to włączenie się mechanizmów obronnych u tych ludzi. Zostaniesz wyśmiany, zwyzywany, uraczony ostracyzmem, nazwany np satanistą, czy pobity. Te mechanizmy obronne nie są czymś złowrogim, ale koniecznym. Pilnują one młodych i słabo rozwiniętych dusz, pilnują ich drogi ewolucyjnej. Dzieci nie są gotowe na przebudzenie, dzieci potrzebują dużej ilości snu.

Tu nie chodzi do końca o jakieś przebudzenie świata, ani tym bardziej o jakieś pójście na barykady i krzyczenie „stop NWO„. Nie, tego nie będzie, co najwyżej zgromadzisz dwudziestoosobową grupkę entuzjastów ze swojego miasta. I ochraniani przez cztery razy większą ilość służb porządkowych, pomaszerujecie sobie. Na legalnej demonstracji którą będziecie musieli zgłosić kilkanaście dni przed w urzędzie miasta, którego prezydent jest z PO. Przy czym późniejsze pójście na piwo i na blanta będzie chyba jedyną sensowną i… przynoszącą jakiś rozwój częścią takiego wydarzenia. Bo odstresujecie się, nabierzecie pozytywnej energii itp.

Chodzi tutaj o Twoją wewnętrzną przemianę. Stanie się lepszym człowiekiem. Taki, który ma owszem, potężną wiedzę, który ma gdzieś społeczeństwo, nie podporządkowuje się mu i jest wolny. Ale jednocześnie takim, z którym można się napić wódki, zajarać zioło, wyjść na miasto, opowiedzieć chamski kawał, potańczyć, zwierzyć się, poradzić się, czy wypłakać się. O to chodzi. By paradoksalnie być w systemie i z ludźmi, i czerpać pełnymi garściami to, co chcesz i lubisz, ale nie być od nich zależnym. Żywot spiskowego oszołoma czy lewitującego z dupą w chmurkach guru jest chyba tak samo cofający w rozwoju, jak żywot biurowego leminga.

Nie rewolucja, nie polityka, ale wiedza i wewnętrzna przemiana uwolnią Cię z systemu

Skoro życie, system społeczeństwo… Ale też wolne media i ujawnianie wiedzy, to tylko eksperyment laboratoryjny, forma gry, w zasadzie.. żart, to co w końcu jest realne i prawdziwe? Odpowiadałem kiedyś na to pytanie. Ty i Twoje przeżycia, emocje, relacje, doświadczenia są prawdziwe. Twoja przemiana i odrodzenie jest prawdziwe. Zdobywanie wiedzy jest prawdziwe. Ważne tylko by mieć świadomość, że my wszyscy, na czele z wolnymi mediami i projektami ujawniającymi wiedzę, jesteśmy elementem wielkiego eksperymentu, żartu.

Skoro już to wiesz, nie jesteś myszą, a raczej lemingiem laboratoryjnym. Jesteś świadomym i wyluzowanym obserwatorem eksperymentu o nazwie Laboratorium Ziemia. Nie musisz już sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna, jak w tym przysłowiu polskim. Nie musisz też spełniać wielu innych tego typu wymagań ze strony społeczeństwa czy reprezentanta tego społeczeństwa wewnątrz Ciebie, czyli ego.

Zobaczysz sam, jak wiele trosk i pragnień nie do spełnienia zniknie. Jak wiele wymagań i żądań wszystkich którzy „wiedzą lepiej” a naprawdę gówno wiedzą, zacznie Cię co najwyżej bawić. A ich autorom będziesz co najwyżej współczuł. To jest olśnienie świadomości – pierwszy etap przed przebudzeniem a drugi przed oświeceniem. To jest prawdziwa wolność i prawdziwe odłączenie od systemu.

Poniżej przesłanie o systemie / matrixie sprzed lat, które będzie aktualne jeszcze długo:

Cytuję: „Aby zaakceptować prawdę, musisz użyć swojej wolnej woli i wolności myślenia. Nie pozwól aby Twój umysł został schwytany w pułapki religijnych i naukowych paradygmatów. Religia i nauka są prostymi formami kontroli, stworzonymi przez elity na długo przed Twoimi narodzinami. Poprzez fakt, iż przyszedłeś na świat na tej planecie, twoje wychowanie opierało się o przynajmniej jedną z tych form kontroli. Naturalnie z tego powodu, przez całe Twoje życie okłamywano Cię w sprawie rzeczywistości, w której przyszło Ci żyć.

Ludzie są tak upartymi istotami żywymi, dla których własne ego ważniejsze jest od czegokolwiek innego. Dotarcie do prawdy jest z tego powodu bardzo trudne. Zamiast poznawać i odkrywać rzeczy, które nie pasują do naszego światopoglądu, wolimy eksponować nasze ego dając innym do zrozumienia, że w swoich poszukiwaniach zeszli zbyt daleko od utartej ścieżki wiedzy.

Ludzie tkwią w zbiorowej hipnozie, która „zabezpiecza” ich przed poznaniem prawdy

Ludzie na Ziemi lubią naśmiewać się z prawdy. Często bez głębszego osądu traktują ją jak nonsens. Prawda bywa nazywana “zabawną” lub “komiczną”. Często, starają się także zdyskredytować posłańca prawdy przez szufladkowanie go jako wariata lub szaleńca. To rzeczywiście bardzo praktyczna i prosta droga do szybkiego pozbywania się niewygodnych informacji z naszego życia.

Dodatkowo, w rzeczywistości ludzie są wystarczająco napuszeni aby sądzić, że ich punkt widzenia oraz ograniczone umysłowo rozumowanie, jest w rzeczywistości bardziej racjonalne niż prawda – bez względu na to jaka by nie była. Kiedy otrzymujemy informacje podobne do tych, jakie zostaną przedstawione w tej serii artykułów, zaczynamy błędnie sądzić, że nasz intelekt przewyższa tego typu treści i na wstępie odrzucamy je jako niewiarygodne. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich własny punkt widzenia wydaje się racjonalny tylko dlatego, że opiera się o nadmiar kłamstw i zniekształceń. Z tego powodu, w tej największej ze wszystkich ironii, ludzie myślą, że kłamstwa, którymi są karmieni w rzeczywistości są prawdą, a prawdę z kolei traktują często jak coś nierzeczywistego, szalonego i dziwacznego.

Ten świat to dużo więcej niż tylko nauczanie naszych szkół, świat ukazywany w mediach lub ten proklamowany przez kościoły i rząd. Większość ludzi żyje w hipnotycznym transie, biorąc za rzeczywistość to, co jest tak naprawdę tylko jej symulacją, snem, którego wartości zostały odwrócone. Kłamstwa są brane za prawdę, a tyrania jest akceptowana jako bezpieczeństwo.

Ze względu na ludzką naturę, prawdę trzymaj dla siebie i dla tych którzy są gotowi ją poznać

Jedynym powodem, dla którego akceptujemy wszelkie ziemskie autorytety jest społeczna powszechność takiego postępowania lub obawa przed możliwością użycia wobec nas siły lub przemocy, w razie braku podporządkowania. Bez tych przyczyn, wszelkie sylwetki autorytetów byłyby pozbawione swojej siły. Oczywistym staje się zatem fakt, że nie powinniśmy szanować innych z natury, lub dlatego, że “tak wypada”.

Niestety, z uwagi na psychologię człowieka i to jak zbudowana jest ta planeta, prawdę najlepiej trzymać wyłącznie dla siebie na swoim własnym prywatnym poziomie. Jest praktycznie niemożliwym, aby czysta prawda, która jest często niewygodna lub nie do ogarnięcia dla innych, stanowiła temat do dyskusji w szerokim gronie. W takim przypadku, prawie zawsze zetkniemy się z osobami, które usilnie będą starały się zdyskredytować informacje, które odbiegają od schematów światopoglądowych. Wygodniej i lepiej dla każdego z nas jest żyć swoimi przekonaniami i nie dzielić się nimi z innymi.

Oczywiście byłoby wspaniale dzielić się, ale szanse na to, że zostaniemy zrozumiani przez wszystkich, są minimalne. Nie warto także stawiać sobie za cel, próby przekonania innych do naszych poglądów. W rzeczywistości, to inni mogą łatwiej przekonać nas, że nie mamy racji. Tak działa ten system. Celem jest własne przebudzenie. To TY stanowisz cel tej gry. Żaden człowiek nie ma dostatecznych możliwości i sił aby “ratować z letargu” innych ludzi. Musimy martwić się o własne przeznaczenie.

Ludzkość wykonuje masę nonsensownych i rozpaczliwych w swej istocie działań. Często też destrukcyjnych

Ludzkość została tak “zaprogramowana” aby nie szukać prawdy i nie zawracać sobie nią specjalnie głowy. Próby poszukiwania odpowiedzi lub głębszy rozwój duchowy są zagłuszane przez takie aspekty życia jak polityka, sport, seks, telewizja i rozrywka. Dodatkowo istnieją jeszcze inne bariery, będące swoistymi pochłaniaczami energii i czasu. Wszystkie one trzymają nas w klatce matrixa. Zaliczamy do nich: pracę, szkołę i wszystkie metody zdobywania środków finansowych. Jak na ironię, ludzie, którzy nazywają sami siebie “sceptykami” nie są nimi do końca. Możemy ich nazwać sceptykami selektywnymi. To dlatego, że sceptyczni stają się tylko wobec “skrajnych idei”, lecz nigdy w przypadku idei popularnych stanowiących tzw. główny nurt naszego życia.

Sposób działania ludzkości jest bardzo prosty: “wykonywać wiele niczego”. Świat pochłonięty jest całą masą czynności i aktywności prowadzonej przez ludzi. Ludzkość spędza mnóstwo czasu poświęcając się nonsensownym czynnościom.

W świecie liczącym kilka miliardów ludzi, tylko garstka należy do prawdziwych poszukiwaczy. W Internecie istnieją biliony stron, a tylko mała ich część przedstawia prawdę. Klienci wydają miliardy dolarów każdego roku, podczas gdy nie wydaje się złamanego grosza na poszukiwanie prawdy. Na Ziemi napisano miliardy piosenek, a tylko część z nich dotyczy prawdy. Na Ziemi wydano miliardy książek, a tylko garstka porusza tematy naprawdę ważne.

W serwisie YouTube.com znaleźć można tysiące filmów, a tylko mała ich część ukazuje autentyczny świat. W telewizji oglądać możemy miliony programów i audycji podczas gdy prawie żadna z nich nie dotyka prawdy. Na Ziemi istnieje tysiące tytułów zawodowych i karier, ale żadna z nich nie nazywa się “poszukiwacz prawdy”. Dzień trwa 1440 minut, a prawie nikt z nas nie ma czasu aby choć przez minutę w ciągu dnia zadać sobie pytanie “czym jest życie”. Ludzie żyją średnio 70 lat i podczas tego czasu, tylko nieliczni otarli się o prawdę.

Bierz od systemu to, co chcesz, co Cię rozwinie i uszczęśliwi

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że popularność często nie jest niczym dobrym. Jeśli coś lub ktoś jest popularny, nie oznacza to, że jest autentyczny lub prawdziwy. Jak na ironię, znaczy to raczej, że to coś jest złe lub jest kłamstwem. Jest tak dlatego, że zanim cokolwiek stanie się na Ziemi popularne, elity (zarządzający Ziemią) muszą to wypromować lub wydać przyzwolenie.

Niektórych z popularnych rzeczy, takich jak samochody nie można odrzucić, co wydaje się oczywiste – stanowią one uproszczenie naszego życia, w końcu musimy czymś dojeżdżać do pracy. Jednak są rzeczy, które możemy świadomie odrzucić pozbywając się choćby kontroli mentalnej. Wiara w jedną z fałszywych religii ziemskich to wiara w fałszywą wersję historii ziemi. Branie za prawdę wszystkiego co przekazują media to oddawanie się świadomemu zniewoleniu i akceptacja kłamstwa.

Fizycznie jesteśmy podporządkowani, ale mentalnie możemy uwolnić się w każdej chwili

Warto zdać sobie sprawę, że zdecydowanie łatwiej kontrolować umysł niż fizyczne środowisko i choć ciągle jesteśmy fizycznymi niewolnikami, możemy wyzwolić się z kontroli mentalnej. Nikt nie trzyma przy naszej skroni broni i nie zmusza nas do określonego myślenia.

Podczas gdy Ziemia jest zniewoloną kolonią, ludzie uwielbiają marnować swój czas, pieniądze i środki na coś, co jest w swej ostateczności – nonsensem. Bogaci ludzie marnują swoje pieniądze na używki i uciechy, zamiast przeznaczyć je na rozwój wiedzy. Ludzie inteligentni kochają marnować swój czas w celu zdobywania kolejnych tytułów naukowych, zamiast studiować zagadnienia związane z szeroko pojętą duchowością i dochodzeniem do prawdy. Każdy z nas, uwielbia marnować czas i pieniądze na oglądanie sportu, filmów czy telewizji, zamiast poszukiwać prawdy.

Jako istoty marnotrawiące i niszczące naszą planetę, ludzkość stanowi opozycję do istot rozwiniętych w sposób duchowy. Dla przykładu, wszystkie terabajty dysków serwerowych, zapełnionych erotyką, mogłyby być zapełnione publikacjami lub artykułami poświęconymi wiedzy. Erotyka stanowi kolejny przykład nic nie wartego nonsensu stanowiącego nasze zniewolenie umysłowe.

Wymagania i oczekiwania wobec mnie nie będą realizowane. Nikt ich ze mną nie konsultował!

Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).

Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.

Poprzez wyeliminowanie innych opcji, Ci, którzy stworzyli system mają pewność, że uda się utrzymać pełną kontrolę nad ludzkością i nikt nie będzie zadawał niepotrzebnych pytań. System jest na tyle sprawny, że w dzisiejszych czasach całe nacje oddają się bezustannej pracy, która wysysa z nich energię. Nikt nie ma czasu na doskonalenie swojej sfery duchowej. Czy lubisz taki stan rzeczy czy nie, nie masz wyjścia. Musisz płacić rachunki i zbierać materialne dobra.

Presja otoczenia.. Po co?

Nie mamy dostępu do innych opcji takich jak wymiana barterowa, możliwość uprawy i produkcji własnego pożywienia i dóbr, lub pracy tylko dla siebie w uwolnieniu od podatków. Niczym chorągwie na wietrze, bez żadnych oporów poddajemy się trendom i kroczymy ścieżkami utartymi na długo przed naszymi narodzinami. Już czas uświadomić sobie, że świat nie jest naszą kreacją i nie został stworzony dla naszego interesu.

Któż z nas nigdy nie potrzebował społecznego przyzwolenia, chociażby ze strony rodziny czy znajomych, aby móc zmienić coś w swoim życiu? Któż z nas nie odczuwał presji otoczenia, która ciągnęła nas w ten sam wir, w którym tkwią wszyscy wokół nas. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych kultur i lokalnych społeczeństw. Nie boimy się prawdy, lecz raczej jesteśmy przez nią przygniatani. Jej ciężar jest dla nas zbyt duży, bo lubimy spać spokojnym snem. Jak możemy poznać sens naszego istnienia, kiedy jesteśmy więźniami na Ziemi?”

„Twoim zadaniem nie jest ciągnięcie wrzeszczącego i kopiącego świata w stronę nowej świadomości.
Twoim zadaniem jest dobrze wykonywać swoja pracę, tu i teraz. Wtedy Ci, których oczy widzą a uszy słyszą odpowiedzą”
Źródło: Tłumaczenie tekstu (fragmenty) ze strony Truthism.com

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

duchowosc

Problemy ludzkiej natury – pisałem o nich wiele razy. Są one nierozwiązywalne, przynajmniej tymi metodami które proponuje się oficjalnie. Polityka, ekonomia, to tylko wierzchnie warstwy tego, co nazywamy systemem, matrixem. Ma on głębsze warstwy, i ma on swój rdzeń. Który wg mnie jest takim a nie innym zaprogramowaniem natury. Na drapieżność, na mentalność niedoboru, na przetrwanie za wszelką cenę. Wszystkie ludzkie systemy władzy (kapitalizm, patriarchat, polityka, hierarchizm itp itd) są odwzorowaniem tych praw natury.

Ale najważniejsze jest to, że tego reprezentanta praw natury ma każdy z nas w sobie. Jest to konstrukcja ego i umysłu. Są to strażnicy interesów społeczeństwa, a tak naprawdę matki natury w Twoim „ja„. Tego nie rób, tamto rób – bo tak trzeba. Nie rozwijaj się, jedz to co wszyscy, oglądaj to, co wszyscy, słuchaj tego co wszyscy – bo tak trzeba. Znaj swoje miejsce w szeregu, bo tak trzeba. Nie dąż przesadnie do szczęścia, radości, zabawy, tylko służ społeczeństwu, rodzinie, narodowi – bo tak trzeba. To jest właśnie ten głos – metaforyczny głos Saurona w Tobie.

Dawniej zagrożeń było bardzo dużo, przez wszystkie trudne i ciemne wieki. Adrenalina dosłownie wylewała się uszami. Dziś już tylu zagrożeń nie ma, ale konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała bez zmian. Powoduje to ogromne cywilizacyjne problemy. Ludzie więc sami wyszukują sobie zagrożenia i problemy choćby były z dupy wzięte. Tenn cały znój i trud dnia codziennego jest ludziom.. potrzebny. Bez tego homeostaza systemu zostaje zachwiana. Czyli z polskiego na nasze – ludzie wtedy wariują.

Cytat: „Sukinsyny z was.
– A co my wam takiego zrobiliśmy? spytał Aleksiej Felikowicz. – Przeciwnie – minimum ingerencji! Przecież jesteśmy po prostu obserwatorami. Do tego niewidzialnymi. Tylko jeśli system ulega wypaczeniu, trzeba robić poprawki.
– System?! Ludzie z głodu żrą własne dzieci!
– I co?! – Biessołow zerknął na niego ze złością – To nie my lubimy jeść wasze dzieci. To wy lubicie jeść wasze dzieci. I nie podoba nam się, że żrecie własne dzieci. My lubimy po prostu wami rządzić. Ale jeśli chcemy wami rządzić, to jesteśmy zmuszeni pozwolić wam żreć wasze dzieci! (…)
– A to dlatego, że z naszym człowiekiem inaczej się nie uporasz. – odpowiedział surowo Biessołow – Jest taki z natury. Tylko odkręcasz śrubę i od razu bunt! (…) Trzeba cały czas odciągać jego uwagę. Poskramiać. Kanalizować, że to tak ujmę. Podsuwać mu jakąś ideę. Religię albo ideologię. Cały czas wymyślać mu wrogów. Źle mu się żyje bez wrogów! Bez wrogów traci głowę! Nie może się sam określić.”
~Dmitrij Glukhovsky, Metro 2035

Wspaniała wiadomość jest taka, że Ty sam możesz się od tego uwolnić. Możesz swoje ego przepracować, przemienić. To jest właśnie realny wkład w zmianę świata – dopiero po takim czynie będziesz inspirować innych. Natura i taką opcję przewidziała. Wtedy jej wymagania są już inne, trudniejsze.

Życie owiec jest łatwiejsze, niż życie orła. Owce otrzymują pożywienie i wodę swobodnie, od swojego pasterza. Są chronione przed drapieżnikami, doglądane, by potem służyły temu pasterzowi. Jednak te udogodnienia są jednocześnie kajdanami dla owiec. Zapamiętajmy jedną z naczelnych zasad – to, co daje Ci bezpieczeństwo, jest jednocześnie tym, co Cię ogranicza. Tych czynników jest cały ogrom i wiele, ale to wiele z nich jest korzystne i konieczne.

Policja Cię ogranicza, wściekasz się że np dostałeś mandat za picie piwa w parku. A gdyby nie ona, to chłopcy w dresach szybko zamienili by nasz kraj w drugi Afganistan. Na armię też narzekamy, bo przecież to głupota iść do woja bić się za ropę, i w ogóle pacyfizm brzmi tak pięknie. Ludzkość powinna być jedną wielką rodziną żyjącą w tolerancji i pokoju, prawda? Tylko że to niemożliwe – zupełnie niemożliwe.

Nawet w Polsce są ludzie którzy za takie słowa chcą ściąć głowę, np kibolską maczetą. Już nie mówiąc o kulturach w ogóle nie uczonych tych wartości, za to od maleńkości uczonych nienawiści i agresji. W tej erze wojny armia jest konieczna, by nas ochronić np przed inwazją islamu. To kolejna wielka tajemnica świata – to, na co narzekamy, jest jednocześnie tym, co nas chroni.

Ta cała hipokryzja norm społecznych, toporny konserwatyzm, wierność ideologiom, religiom – są potrzebne by trzymać owce w ryzach. By nie było na świecie anarchii. Narzekamy na mentalność Polaków, na purytanizm i zaściankowość.. Ale jest to jednocześnie tym, co chroni nas przed islamem i innymi zagrożeniami. My możemy się z tego wyzwolić i hołdować wartościom liberalnym, żyć sobie spokojnie, cieszyć się małymi radościami, spełniać swoje zachcianki. Ale społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, stąd te systemowe, „owcze” ograniczenia.

Owce są więc tak hodowane przez pasterzy, by mieli słabe umysły, słabe ciała i słabą świadomość. Wymagają one ochrony pasterza. Będą wolne od widocznych łańcuchów fizycznych. Jednak ich umysły będą pełne systemowych kajdan i blokad – bo bez nich nie poradziłyby sobie, nie przeżyłyby. Orły nie mają pasterzy, i nie chodzą (nie myślą) stadnie. Pożywienie owiec jest zróżnicowane. Taka ideologia, taka religia, taka partia polityczna.. Ale i tak jest ono bardzo ograniczone, i jest to najczęściej strawa kiepskiej jakości. Tak jak ludziom daje się różne mniej lub bardziej błędne idee, tak owcom daje się do jedzenia co najwyżej surowe zboża i trawy. Orzeł musi znaleźć swoje pożywienie sam, w znoju i trudzie wykuć swoją świadomość.

Niektórzy ludzie samodzielnie wybrali los owcy. Wewnętrznie pragną wolności, owszem. Śpiewają o niej, marzą, śnią. Szukają wolności w partii politycznej i jej liderze. Czy w subkulturze młodzieżowej. Nie zauważają, że jedyne co przyjmują, to ograniczenia jakie niesie za sobą wierność tym zbiorowościom. Krzyczą i protestują, że nie są tak wolne, jak orły. Jednak koniec końców, i tak przyjmują pokarm pasterza (ideologie, religie, partie, subkultury, życiowe „prawdy„, itp itd). Choć są buntownikami za dnia, posłusznie wracają do swoich klatek gdy zapada noc.

Ludzie nie rodzą się jako owce, wilki czy orły. Owszem, mają pewien potencjał na starcie – wiek duszy, jej zaawansowanie. Część młodych dusz ma tak silne blokady, że nie przyjmie żadnej wartościowszej wiedzy ponad to, co istnieje w ramach społecznej halucynacji. Możesz jednak zawsze wybrać – siedzieć w ramach bezpiecznego, ale ograniczającego ogrodzenia, lub latać jak orzeł, po mniej bezpiecznych przestworzach życia.

Po zachodzie słońca owce są karmione (19:00 TVN, 19:30 TVP) i prowadzone do swoich zagród na sen. Orzeł takich ograniczeń nie ma. Pokarm musi zdobywać sam, jest to bardzo niepewne. Bo może upolować coś niestrawnego lub długo nie mieć nic, bo jest wybredny. Ale nie płaci za niego wolnością. Tam, gdzie są owce – głupie, ignoranckie, stadnie zaślepione – tam zawsze pojawiają się wilki, które te owce wykorzystują i podgryzają. To kolejne prawo świata. To, czy chcesz być owcą, czy odlecieć od stada jako orzeł – jest Twoim wolnym wyborem.

Im więcej będzie nas, orłów, tym lepiej będzie dla świata. Nie polityka, nie ekonomia – ale transformacja natury owcy w orła jest wyjściem. Działanie w ramach polityki to wymiana jednych wilków na drugich. Nie zmieni to Ciebie. Nie zainspirujesz tak swoich bliskich czy czytelników do autentycznej przemiany. Ja to wszystko już przerabiałem, więc zdaję sobie z tego sprawę. Często jest wręcz tak, że nadmierne politykowanie, filozofowanie i rozmyślanie, prowadzi człowieka na dno – w otchłań autentycznego piekła. To też przechodziłem, i nie polecam. Choć owszem, na pewnym etapie jest to wręcz konieczne by wybudzić szczątkową wtedy świadomość.

Ale co za dużo to i świnia nie zje. W pewnym momencie politykowanie, filozofowanie i te wszystkie szokujące teorie, stają się trucizną. Czego nowego dowiesz się po przeczytaniu tysięcznego artykułu o toksyczności jakiegoś lekarstwa bądź żarcia? Jak się rozwiniesz na takiej strawie? Staniesz się lepszym, bardziej wyrozumiałym, bardziej spokojnym człowiekiem? Czy raczej.. owcą zaszczutą w kąt, widzącą wszędzie zagrożenia, wojny, spiski? Na pewnym etapie nie widzisz już świata, który się rozpada w chaosie. Ale świat i ludzkość, która ma swoje trudne lekcje, i która powoli się zmienia.

Cytat: „Mądry wojownik walczy do pewnego momentu, potem poddaje się uświadamiając sobie, że czeka go śmierć. Komu się poddaje? Poddaje się śmierci. Umiera z godnością z poczuciem spełnienia. Głupi wojownik niczym Don Kichot nie umie się poddać. Walczy z wiatrakami owładnięty obłędem. Nie mogąc się już nic zrobić – w niezgodzie na śmierć. Umiera zawstydzony w poczuciu porażki. Który z nich może zmartwychwstać uświęcony? Odrodzony w śmierci do życia?”
~Łukasz M. Łukaszewicz

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa tabu: dwie zupełnie nieznane i zakazane przez polityczną poprawność teorie spiskowe

teorie-spiskowe

Wszyscy znamy rozmaite teorie spiskowe. Część z nich, i to dekady temu, stała się faktami opinii publicznej. Np teoria spiskowa o mafii z lat 60-tych XX wieku. Dziś wiemy że największą mafią jest.. instytucja państwa, której spec-służby kontrolują bądź tolerują istnienie mniejszych mafii. Zaś o szkodliwości śmieciarskiego żarcia czy farmacji mówi się dziś wszędzie.

Część tych teorii jest zwyczajną bzdurą. Jest mieszanką ludzkiej głupoty, choroby psychicznej jej autorów, celowej dezinformacji (rosyjskie GRU), działania dla beki (żartu, ośmieszenia nas) czy instytucji miejskiej legendy. Dawniej nikt nie podejrzewał np że te i owe pokarmy lub farmaceutyki mogą być szkodliwe. Przecież państwo o nas dba, prawda? Za to wielu bało się legend o czarnych Wołgach. Należą do nich bez wątpienia chyba najgłupsze z tych teorii – czyli chemtrails, mikrochipy i płaska Ziemia.

Ludzka natura to także działania zakulisowe i ukryte w celu zmylenia przeciwnika (spisek, konspiracja). Cała historia to opowieść o tajnych, zakulisowych i sekretnych działaniach, o zmylaniu przeciwnika, wprowadzaniu w błąd. To, że mamy demokrację (poprawna nazwa tego ustroju to oligarchia), to, że mamy Unię Europejską, Mc Donalds, poprawność polityczną i setki rodzajów wibratorów nie znaczy, że obecnie spisków nie ma. Są też takie teorie, które teoriami spiskowymi nie są, ale nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje. I są one zupełnie nieznane nawet tropicielom tego typu sensacji.

Pierwsza z tych teorii, a właściwie faktów, to różnica cen w sklepach produktów dla kobiet i dla mężczyzn. Kiedyś wklejałem obrazek: „Jogurt zwykły – 0,99 zł, jogurt „for men” – 2,19 zł, jogurt „for woman” – 3,79 zł„. składniki jogurtu z grubsza takie same. Kiedyś, przed laty, moja znajoma mówiła, pół żartem pół serio, że ubranka dla dziewczynek są dużo droższe niż dla chłopców. Ona nic z tego nie zrozumiała ani nie dochodziła przyczyny.

Mnie to natomiast zastanowiło. Niby dlaczego tak jest? Ogromna liczba produktów dla kobiet jest nieraz znacznie droższa, niż w wersji dla mężczyzn. Ubrania i fryzjer – to sztandarowe przykłady gdzie różnica cen jest ogromna, i czasami uzasadniona. Choć też rzadko. Ale nie tylko o to chodzi. Nawet głupi szampon, jogurt czy maszynka do golenia tych samych producentów, jest droższa w wersji dla kobiet. Czy ktoś wie, dlaczego tak się dzieje? Nie ma praktycznie żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego niebieska jednorazówka kosztuje 1 zł, a ta w kolorze różowym z napisem „dla kobiet” – już 1,99 zł.

Niech ktoś spróbuje chociaż dać cień wyjaśnienia tego fenomenu. Inaczej uznam, że to jest spisek (tak! Spisek jaszczurów, haha!), i że rząd coś przed nami ukrywa! Bo naprawdę, kumałem i rozmyślałem nad tym z trzy godziny. Wypiłem wtedy nawet sześć piw Perła, po których nomen omen najlepiej mi się medytuje i lewituje tak z 10 cm nad Ziemią.. No i nic, kurwa nic. Tylko jedno wytłumaczenie przyszło mi na myśl, i to dość bzdurne, przyznam szczerze.

Otóż może się to brać z patriarchalnego myślenia: „Skoro chcesz mieć kobietę, chłopcze, to musi Cię na nią stać, musisz mieć pieniądze by kupować te droższe produkty.” Przy czym wyobraziłem sobie prezesa korpo produkującego jednorazówki droższe w wersji dla kobiet. Kupuje już trzeci z kolei jacht za kilka milionów dolców, ale pracownikowi płaci najniższą krajową. Bo przecież kryzys jest i trzeba ciąć koszta. Poza tym tak działa wolny rynek, roszczeniowy oszołomie nie chcący pracować za miskę ryżu! I taki prezio siedzi sobie w fotelu, pije whisky, zapala cygaro, i z taką przedwojenną manierą tłumaczy niewolnikom kapitalizmu, że mężczyzna musi mieć klasę, styl i pieniądze.

Ups, podobieństwo do sytuacji z polskiego You Tube nie było zamierzone.. Żeby nie było. Co ciekawe, tematyka ta rzadko jest podnoszona przez feministki. Tam, gdzie są wpływy i pieniądze korporacji, tam feministki milczą? Nieliczne poruszają ten temat, z którym mamy do czynienia codziennie, i który sprawia że w skali roku znika z naszych portfeli dodatkowe kilka miliardów złotych. Za nic.

Widziałem gdzieś w grudniu 2016 roku artykuł bodaj w Dużym Formacie na ten temat. Ale to zagadnienie jest całkowitą białą plamą w dyskursie lewicowym. Tak samo zbrodnie islamistów, które ukrywa nawet policja. Cóż, żyjemy w świecie w którym niektórym wolno więcej. I to też jest tzw problem ludzkiej natury. Romans mainstreamowej lewicy z korporacjami, grupami lobbingowymi, rządami itp, jest faktem. Wygodnie jest bronić praw np gejów, za to postawienie się wielkiej globalnej korporacji to nie lada wyzwanie. Żeby było jasne – nie jestem bogoojczyźnianym zwolennikiem prawicy i zdecydowanie się od tej ideologii odżegnuję.

Druga teoria spiskowa która jest faktem, a o której nie słyszałeś, to fakt, że po twarzy można rozpoznać przestępcę, człowieka złego. Jest przysłowie ludowe: „źle mu z oczu patrzy„. Osoby kierujące się intuicją, np ja, i zapewne większość z Was, mają dar który pozwala dostrzec to zło w ułamku sekundy po wyrazie twarzy i oczu. A teraz potrafi to komputer, z dokładnością 90%. Po dodatkowym przeprogramowaniu, ta sztuczną inteligencja będzie mogła rozpoznać przestępcę, psychopatę, złoczyńcę z 99,9% dokładnością. Technologię tę udoskonalają naukowcy z Uniwersytetu Jiao Tong w Szanghaju. I po cichu, służby specjalne wielu krajów.

Już w latach 90-tych XX wieku czytałem, że taka technologia będzie w przyszłości osiągalna. I już wtedy było to ogromne tabu, już wtedy w artykule to opisującym widziałem gorączkowe i „bóldupne” protesty, że tak nie można. Dziś tak samo – jest to tak ścisły temat tabu, że budzi on ogromne protesty. Ten sam wręcz skrajnie histeryczny ton, że tego trzeba zakazać.

No bo jak to tak? Dziś taka technologia wymaga ogromnego superkomputera. Za 10 lat może być dostępna w kieszonkowym smartfonie. Nagle ludzkość dostanie potężne narzędzie do obrony przed złymi ludźmi?! Tak nie może być! Ludzkość ma cierpieć i przez to być poddana, konsumować, rozmnażać się, pracować za miskę ryżu, napędzać PKB! Ku chwale ojczyzny, ups, przepraszam – ku chwale korporacji!

Przecież wymiar sprawiedliwości, sądy, prokuratura, cały system prawny – są od początku do końca tak stworzone, by chronić.. sprawców, a ograniczać możliwości ofiar. Szczególnie gdy sprawcami są korporacje, rządy lub mafie – ta słynna wielka trójca współpracująca ściśle ze sobą. Zresztą, cały świat jest tak urządzony. Jak wspominałem na początku, służby specjalne kontrolują w różny sposób grupy przestępcze. Np CIA organizująca globalny obrót narkotykami (kokaina z Ameryki Południowej, heroina z Afganistanu, amfetamina z Polski). Gang pruszkowski był chłopcami na posyłki WSI a potem UOP – organu państwowego, co stwierdził sam „Masa„.

Mafia powstaje wszędzie tam, gdzie jakaś usługa ważna dla ludności zostaje zdelegalizowana przez państwowych purytan. Prostytucja, narkotyki, hazard. To powinno być legalne i w całości kontrolowane przez rząd. Cała ludzkość to zbiorowisko narkomanów. Przecież alkohol wg encyklopedycznej definicji jest… narkotykiem, i to narkotykiem twardym. Tak samo lekarstwa o działaniu narkotycznym, uspokajająco-euforycznym, czyli benzodiazepiny. Uzależnionych od nich jest kilkanaście milionów Polaków, w tym dużo starszych ludzi.

Jesteśmy cywilizacją ćpunów, bo.. trzeźwość jest nie do zniesienia. Od eonów czasu ludzkość wykazywała ogromną kreatywność i determinację by się odurzać. Nie potrafimy się bawić, radować, tańczyć, śmiać, bez wyłączenia tej przykrej do znoszenia trzeźwości. Tak, jest to w pewnym sensie kalectwo. Choć osobiście nie mam nic przeciwko np kofeinie, marihuanie, alkoholowi. Jak i niektórym lekarstwom psychotropowym – bo ratują życie, gdy nic innego nie działa. Gdyby jakiś ogłupiały konserwatysta dorwał się do władzy i zakazał np leków antydepresyjnych, to zaraz mafia by to wykorzystała, i sprzedawała chorym np opakowanie prozacu za 150 zł.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

relacje-damsko-meskie

Związki.. Ileż o nich można rozmawiać. Miliony książek – od romansów, po psychologiczne, ogrom dyskusji, żartów, dowcipów. To główny temat na terapii, czy to tej odbywającej się przy szklaneczce whisky, czy tej w gabinecie psychologa.

Pierwsza i najważniejsza prawda – nikt lub prawie nikt nam nie przekazuje rzetelnej wiedzy na temat związków. Nikt nie przekazuje też wiedzy o emocjach, relacjach, uczuciach. Nie mieli jej nasi rodzice, dziadkowie i wszystkie pokolenia żyjące od zarania dziejów. W większości spali oni snem kamiennym. Byli całkowicie we władaniu swoich emocji, zależni od nich. Nie potrafili ich kontrolować, to one kontrolowały ich. Nie rozumieli ich, w związku z czym często korzystali z nich destrukcyjnie.

To dostaliśmy w spadku my, dzieci lat 70, 80, 90, 00 – od których świat zaczyna powoli wymagać radzenia sobie z emocjami. Gdyż taki jest zamysł ewolucyjny naszej planety. Ta nowa świadomość swoich emocji wykuwa się w bólach, gdyż każdy rozwój (dziecka, dorosłego, ludzkości jako zbiorowości) odbywa się poprzez łzy i cierpienia.

Społeczeństwo, życie, świat – to gra, iluzja, rodzaj eksperymentu laboratoryjnego. Kto pozna prawdziwe reguły, nieskażone ideologiami, religiami, społecznymi stereotypami, ten wygrywa. Lub chociaż nie przegrywa tak jak zdecydowana większość, która bierze symulację o nazwie „życie” na poważnie. Nie ma powodu by brać to wszystko na poważnie, martwić się że czegoś nie masz, że ktoś ma więcej, panicznie pragnąć i gonić za nie wiadomo już czym. Zatrzymaj się. Wysiądź z pociągu który jedzie w samą przepaść. A wtedy świat sam się zatrzyma i da Ci wspaniały prezent.

Kolejna ciekawa prawda, którą chciałbym Wam przekazać, to fakt, że to nie do końca prawda, że przeciwieństwa się przyciągają. Przyciągają, na pewnym etapie, u ludzi mniej świadomych siebie i świata. Ale związek przeciwieństw najczęściej nie jest udany. A często bywa.. wybuchowy, jak w chemii, pozostawiając po sobie pożar lub powybuchowe zgliszcza.

Szczęśliwe relacje są tam, gdzie spotykają się dwie osoby świadome siebie i świata, o odpowiednio wysokiej mentalności. Cały sekret tkwi w tym, by tworzyć relacje z osobami zbliżonymi mentalnością do nas. I tu, na tym etapie, przyciągają się już podobieństwa. Jak ktoś jest nieszczęśliwy, zagubiony w świecie i emocjach, to szuka.. tych emocji. Silnych emocji – pozytywnych, ale i negatywnych. Być może szuka ich podświadomie, by mieć „materiał laboratoryjny” do przeprowadzenia doświadczeń na sobie, i nauczenia się sztuki zwanej życiem.

Nauczenia poprzez ból i cierpienie, poprzez doświadczanie. A silne emocje mogą dać niestabilni emocjonalnie i często psychicznie ludzi. Archetypy zimnego, ale drania czy wrednej suki (modliszki) są już silnie zakorzenione w społeczeństwie. Z kolei gdy ktoś ma już dużo życiowych lekcji przepracowanych, jest stabilny, emocje nie kierują nim za bardzo, to raczej jest w spokojnych związkach. Pokaż mi w jakim związku jesteś, a powiem Ci, jaka jest Twoja mentalność i świadomość.

Zaskoczę i być może zszokuję Cię czymś. Jeśli interesujesz się psychologią i jej przedłużeniem – ezoteryką, gnozą, to na pewno zahaczałeś te tematy, i to nie raz. Czytałeś więc to, jak powinna wyglądać dobra relacja. Czy jak powinno się dobrze wychowywać dzieci. Ale kłopot w tym, że zdecydowana większość ludzi nie dorosła do relacji związkowej, miłosnej. Jeszcze większa część społeczeństwa nie dorosła do tego, by być rodzicami. Ale w naszym świecie do tego wystarczy sam penis i pochwa. Więc mentalne dzieci w ciałach dorosłych, nic nie wiedzące o świecie i emocjach, szamoczące się z życiem, płodzą dzieci i przekazują im to w spadku.

Swoje lęki, kompleksy, traumy, i szereg innych złych wzorców. To jest właśnie piekło nieświadomości. Jeśli chcesz żyć lepiej, mieć lepsze, spokojniejsze relacje, które nie są roller-coasterem, to powinieneś zawsze dążyć w górę. By rozwinąć się więcej niż społeczeństwo, by być od niego lepszym. I nie ma w tym pogardy ani narcyzmu. Społeczeństwo jako masa zawsze równa w dół. Ten mechanizm musi zaistnieć, by w miarę mało ludzi było z tego społeczeństwa wykluczonych. By rozmnażało się, pracowało, brało kredyty, napędzało systemowi konsumpcję i PKB.

Jeśli chcesz być przeciętniakiem, to czekają Cię przeciętne związki, z naczelną zasadą roller-coastera. Czyli od wyżyn euforii, aż po dno upodlenia i rozpaczy. Od focha czy czegoś znacznie gorszego, po omdlewanie z rozkoszy. Co oczywiste – bodźców negatywnych będzie zdecydowana przewaga. I czekają Cię przeciętne cele w życiu – ślub, dzieci, kredyty, szarość dnia powszedniego. Taki człowiek skończy też przeciętnie. A jak kończą przeciętne rodziny, małżeństwa? Jest to kolejna zakazana prawda, tabu społeczne, ukrywane przed rozgorączkowanymi młodymi głowami. Kończą przeciętnie. Czyli źle. Nienawidząc się z każdym rokiem coraz bardziej. Podświadomie zrzucając winę za brak kolorów życia na dzieci.

Dzięki rozwoju cywilizacji i technologii, nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. Dużo mniej realnych rzeczy i wydarzeń nam zagraża. Dawniej śmierć czaiła się na każdym kroku, a adrenalina wylewała się uszami, i to kilogramami. A konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała taka sama jak w ciemnych czasach.

Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Człowiek domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Jakichkolwiek emocji, byle tylko były. Byle tylko coś się działo, byle tylko uciec od tej przerażającej ciszy. Podczas której ukazuje się głębia naszego jestestwa – opłakana głębia. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne, z dupy wzięte.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Osoba która jest nieświadoma, ma niską mentalność, która szarpie się z życiem i emocjami, nie rozumiejąc ich – wykazuje bardzo specyficzne zachowania w związkach i relacjach. Oto kilka z nich: zazdrość, zaborczość i chęć kontrolowania, obrażanie się o znajomości realne bądź internetowe, brak zaufania, urządzanie fochów (najczęściej o nic lub o absurdalne rzeczy), obrażanie się, grożenie odejściem, krzyki, awantury. Będzie miała obraz idealnej relacji i będzie wkurzać się o wszystko, o każdą bzdurę.

Bo przecież życie ma być dla niej niczym blog na instagramie. Gdzie nawet sracz ma błyszczeć. Będzie Cię próbowała zmieniać na siłę, byś tym ideałem z obrazka, a raczej z ekranu TV się stał. Taka osoba jest mentalnym dzieckiem – przerażonym i zagubionym – niezależnie od tego, w jakim wieku jest jej ciało. Jest także najczęściej duchowym dzieckiem (młoda dusza), ale to inny, grubszy temat. Nie, to nie jest normalność. To jest choroba, to społeczno-mentalne niewolnictwo, to patologia, której hołduje większość społeczeństwa.

Z tak postępującą osobą prawdziwej i szczerej relacji nie będzie. Będzie roller-coaster w którym nawzajem będziecie się ranić. Potem może ślub, kredyty itp, i niszcząca duszę szarość dnia. Tacy ludzie mają swój świat i swoje doświadczenia. Jeśli jesteś ponad – najlepiej nie wchodź w ich świat. Wchodząc w ich świat sam będziesz cierpiał, a im nie pomożesz. Nie zmienisz też ich, bo im takie trudne życiowe lekcje są potrzebne. Walcząc z nimi i gardząc, także narażasz się na cierpienie. Jedyna recepta, to mądrze i spokojnie się zdystansować. I nie jest to unikanie relacji. Tu klasyczna psychologia nie ma racji, bo przed takimi ludźmi trzeba się bronić.

Na koniec felietonu: wielu mężczyzn zastanawia się, jak wyjść z friendzone. Są zakochani w kobiecie, która zaproponowała im tylko przyjaźń. Za to ta kobieta woli niegrzecznego chłopca, drania, który zdradza, pije i bije. Ale jest on taki pociągający. Kobieta zwierza się przyjacielowi z tego, jaki to drań jest draniem, jak nie szanuje, jak źle traktuje. Ale nie słucha rad przyjaciela, i nie odejdzie od drania, stale do niego wraca.

Moja rada: jak wyjść z takiego friendzone? Nie chciej wyjść z takiego friendzone ku związkowi z kobietą o takiej mentalności. Ona właśnie tych złych doświadczeń z dupkiem potrzebuje do rozwoju. Zastanów się też, co jest w Tobie nie tak, skoro takie kobiety przyciągasz. Płeć przeciwna i relacje z nią są lustrem nas samych, wiele o nas mówią. To co napisałem w tych dwóch akapitach, odnosi się także w drugą stronę – relacja zimna suka i ciepły mężczyzna. Mężczyzna w friendzone powinien nabrać swojej wewnętrznej, męskiej mocy, w wariancie pozytywnym, a więc innym niż agresywno-patriarchalny. Powinien też przepracować swoje traumy i kompleksy.

Autor: Jarek Kefir, z wiedzy i inspiracji bliskich osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ego odpowiada za naszą zależność od systemu. Jak się uwolnić?

ego

Zapraszam do przeczytania artykułu z magazynu Resurgence, z roku 1987. Został on przeprowadzony z Davidem Bohmem, fizykiem, filozofem i gnostykiem. Opowiada on o ego i o tym, jaką pułapką ono jest.

Ego i umysł są w prostej linii reprezentantem interesów społeczeństwa, systemu, matrixa. A więc interesów… matki natury, bo natura to system, natura to matrix. Zdaje się ono być więzieniem, jednak konstrukcja umysł-ego została wprowadzona w pewnym momencie jako „nakładka systemowa„. Po sielance Edenu, gdzie żyliśmy szczęśliwie, ale mieliśmy jeszcze niższą świadomość niż teraz – praktycznie zwierzęcą – był minimalny skok świadomości. W postaci powstania ludzkiego ego i umysłu.

Poznaliśmy wtedy czym jest dobro i zło, bo wcześniej niczym zwierzęta nie znaliśmy tych pojęć. Grzechem pierworodnym z tym związanym, było powstanie lęku przetrwania – najgorszego ludzkiego lęku. To on jest praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro w świecie trudno przetrwać, to trzeba robić wszystko, by przeżyć. Choćby po trupach, choćby ceną tego było zło zadawane drugiej istocie.

Zostaliśmy wygnani z raju. Od teraz skazani jesteśmy na piekło ciągle narastających pragnień, konfrontowane z surowością świata jak i z tym, że nie starcza dla wszystkich. Pracujemy w znoju i trudzie, od tysiącleci za przysłowiową miskę ryżu. Dziś za najniższą krajową. Dzieci rodzą się w bólu a potem doświadczają bólu w życiu, wchodząc w dorosłość zranieni.

Ego i umysł nastawione są na dwa programy bazowe:

Pierwszy z nich, to ciągłe i ciągłe pragnienia. Gdy zaspokoisz jedno z tych pragnień, pojawia się kilka chwil ekscytacji, a potem.. wręcz coś w stylu rozczarowania. I ego wtedy podsuwa kolejne i kolejne pragnienia. Przypomnij sobie jak kupowałeś samochód. Auto – blaszana, spalinowa puszka na kołach do przemieszczania się z miejsca w miejsce, jest owiana u nas aurą niesamowitej magii, wręcz legendy. Nie trudno zgadnąć dlaczego – w kulturze patriarchalnej przedłuża chłopcom penisy. Czekałeś na kupno samochodu długo, z wypiekami na twarzy. Miałeś być wtedy szczęśliwy. Sąsiedzi mieli zazdrościć. Tymczasem kilka tygodni powoziłeś się z dumą w nowej furze, a potem.. zupełnie Ci spowszedniała. Ale właśnie wtedy zacząłeś pragnąć o czymś innym, kolejnym.

Jaki jest tego cel? Jeden z wybitnych ekonomistów mawiał, że ostatecznym celem ludzkiego ego jest władza nad cała Ziemią, nad światem podległych mu niewolników. Ale nawet wtedy ego nie zostanie zaspokojone. U szczytu kariery, możliwości, różnie pojmowanych, pojawia się.. ogromne, życiowe rozczarowanie, często z czymś takim jak zawał czy udar w pakiecie. Z jednej strony, jest to niezbędne, by cywilizacja trwała i rozwijała się. Bez tego nie byłby możliwy nawet ten minimalny rozwój. Z drugiej strony, czyni nas to wiecznie niespełnionymi, spragnionymi i nieszczęśliwymi. Bo tyle jest opcji i możliwości, a polski biznesmen płaci tak mało, bo przecież musi z czegoś kupić ten trzeci z kolei jacht.

Drugi program ego i umysłu to ciągłe wyszukiwanie zagrożeń. Było to potrzebne i wciąż jest potrzebne. Umysł wyszukuje zagrożeń i dostrzega w wielu aspektach rzeczywistości zło, po to, by nas chronić przed złem świata. Tak samo umysł ma za zadanie komplikować, czynić proste rzeczy trudnymi, by wymuszać rozwój. Związane jest to z wieloma kłopotami. Czyni nas nieszczęśliwymi. No i kiedyś było tyle zagrożeń, niebezpieczeństw. Adrenalina dosłownie wylewała się kilogramami uszami i wszystkimi innymi otworami. A teraz? Tych negatywnych bodźców jest dużo mniej.

Bo mamy medycynę która ochroni przed śmiercią w męczarniach. Mamy policję, która ochroni kraj przed jebiącymi policje chłopcami, i tym samym, stanięcia się drugą Somalią. Mamy też armię która ochroni kraj przed inwazją islamu. No nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. A konstrukcja umysł-ego pozostała taka sama. Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Konstrukcja ta domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd ego-umysł wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Ale jest wyjście. Kluczowa jest obserwacja tego i stopniowe oddzielanie się od władzy ego i umysłu. Jednak tylko niewielka liczba ludzi jest zdolna do tego wielkiego dzieła przemiany. Cała reszta duszyczek słabo rozwiniętych (tzw „owiec„), śpi na jawie tak głęboko, że musi być przez coś kontrolowana. Przez siłę, która czuwa nad tym, by przerabiali oni często trudne i bolesne życiowe lekcje. To jest ta tajemnica, dlaczego Ty, będąc przyjacielem kobiety, która jest niszczona przez swojego chłopaka-drania, nie jesteś w stanie jej pomóc.

Ona i tak do niego wróci, nie posłucha Twoich argumentów. A gdy poraniona się z takim rozstanie, za jakiś czas znów weźmie sobie drania na partnera. Dlaczego? Ponieważ jej dusza takich doświadczeń potrzebuje, takie doświadczenia wybrała przed narodzinami. I ta konstrukcja czuwa nad ich przebiegiem i chroni ją przed Twoimi logicznymi argumentami. Stąd bierze się inna potrzeba – selekcjonowania ludzi. Twórzmy nasz własny mini-system z ludźmi o podobnej do nas mentalności i świadomości.

Z osobą, która jest zazdrosna że dodałeś kogoś na facebooku, która strzela fochy, która chce Cię kontrolować, nie ufa, która śpi snem kamiennym i jest niewolnikiem emocji, nie rozumie ich – nie będzie żadnej relacji, nie będzie związku. Będzie co najwyżej to, co jest u miliardów ludzi – transakcja handlowa wymienna. Możliwe że zakończona ślubem, a po latach coraz większym nienawidzeniem się nawzajem i wychowaniem poranionych, skrzywdzonych dzieci.

A poniżej wklejam wywiad z Davidem Bohmem:

Cytat: „Rozwiązanie jest bardzo proste, kiedy widzimy, że ta idea jest fałszywa to ona odchodzi, kiedy widzimy, że coś jest niekorzystne, nie robimy tego. Mówimy: „Nie muszę tego robić”. Ale kłopot z ego jest taki, że obejmuje ono defensywną reakcję przeciwko zobaczeniu tego. Umysł ochrania sam siebie. Ego zakłada, że to jest fundamentalnie ważne a zatem automatycznie broni się przed wszystkim co mogłoby zakwestionować ego. To jak wirus AIDS gdy atakuje system obronny. Ego jest wirusem, który zaatakował naturalny system obronny. Od razu gdy koncept jest zakładany jako mający absolutną konieczność, cały system, ciało, umysł przyjmuje postawę nieustępliwości. Jest solidny i sztywny. Jest podwójnie nieustępliwy. Po pierwsze mamy koncept i po drugie jest tu założenie, „nie mogę zmienić konceptu”. Jest w tym nie tylko konieczność ale też konieczność konieczności. Ale jest coś głębszego w ludzkiej istocie, ponad zwykłym świadomym umysłem, co może się przebudzić i zobaczyć fałsz ego – a zatem jest to tym co musi się przebudzić.

Sathish Kumar: Mówisz o wizji ego które jest ograniczone do funkcjonowania. Jak to zainicjować?

David Bohm: Nie możesz sobie nic narzucić ponieważ to tylko stworzy konflikt – ponieważ to nieświadome roszczenie ego by operować. Jeżeli postawisz u góry tego żądanie, że nie powinno operować skutkiem będzie konflikt i pomieszanie. Nie ma celu próbować się kontrolować ponieważ impuls kontrolowania pochodzi od samej myśli, jako rzecz która musi być kontrolowana.

To co potrzebne to percepcja przebudzenia głębszych poziomów w umyśle, które mogą postrzec jak operuje umysł. Potrzebujemy rodzaju samo-percepcji, przez którą koncept czy myśl byłaby świadoma swej własnej aktywności. Głębszy umysł po zobaczeniu, że to tylko myśl, mógłby wtedy rozpoznać ją jako będącą bez znaczenia i to miało by efekt.

Teraz pytanie jak to jest możliwe? Myślę, że jedynym sposobem jest obserwowane tego co się w tobie dzieje. To oznacza nie represjonowanie i nie uleganie. Jeżeli podążasz za impulsem, możesz zaakceptować założenia za nim się kryjące. Jeżeli go represjonujesz, nic nie zobaczysz. Jest stan pomiędzy, gdzie jest to zawieszone. Przypuśćmy, że jesteś zagniewany. Nikogo nie uderzyłeś, werbalnie czy fizycznie ale widzisz co gniew ci robi. Jeżeli zostaniesz z gniewem, obserwując go, wtedy zaczniesz uzyskiwać wgląd w to jak on pracuje. To początek tego jak można zainicjować zmianę.

Sathish Kumar: Mówimy o samej filozofii. Czy widzisz naukę i filozofię jako wzajemnie splecione?

David Bohm: W Anglii i Szkocji Nauka zwykła być nazywaną Filozofią Naturalną. Ale to się stopniowo zmieniło. Teraz mamy twardogłowych naukowców, którzy mogą myśleć tylko o faktach i logice. Naukowe ego ma wizerunek siebie samego jako bardzo twardego, trzymającego się faktów i niesentymentalnych działań, ono się samoidealizacje. Formułuje ono również wizerunek przeciwnej strony, „miękkiej” części ludzi, którzy są filozoficzni i o pomieszanych umysłach. Ludzie lubią tworzyć własne wizerunki (jak grupy popowe czy inne) i czerpią z tych wizerunków przyjemność.

Nie ma naturalnego podziału pomiędzy Nauką a Filozofią. To wszystko jest częścią jednej ludzkiej aktywności. Ta specjalizacja jest po prostu wynikiem zestawu założeń, które stworzyły nasze upadające społeczeństwo. Ogólny obłęd społeczności pomógł doprowadzić do tego podziału, tej fragmentaryzacji: Wszystko musi być odseparowane od wszystkiego i wszystko musi być twarde i ostre i dawać wrażenie siły. To się zmieni gdy zmienią się ludzie. Ludzie muszą się zmienić. Czy może to pójdzie razem, ale nie możesz zmienić Nauki bez zmieniania ludzi.

Satish Kumar: Czy to fenomen Zachodniej cywilizacji bazującej na pragnieniu pożądania coraz więcej i więcej materialnych rzeczy?

David Bohm: Wschód podąża za przykładem Zachodu. Chcą tego samego. Rozmawiałem z kimś kto odwiedził pewne bardziej prymitywne plemiona w Afryce i Ameryce Południowej. Ludzie tam wydają się być szczęśliwsi niż my. Wiele się śmieją i uśmiechają, podczas gdy na Zachodzie rzadko widzimy uśmiechniętych ludzi. Ale życie w Afryce jest bardzo trudne i ludzie nie chcą żyć w ten sposób, są zafascynowani technologią. Wydają sobie nie zdawać sprawy w jaką pułapkę się pakują. Gdy widzisz owoce technologi, wygląda to strasznie atrakcyjnie, ludzie nie mogą się oprzeć. To budzi pragnienie. Technologia daje nadzieję bogactwa i również te wszystkie błyskotki, tak ładnie wyglądające gadżety. Tak uwodzące i zwodzące, że ludzie zaczynają ich pragnąć.

Wcześniej także zwykłam dzielić tę nadzieję, że technologia przyniesie postęp i uczyni rzeczy lepszymi. Ta nadzieja rzeczywiście była u mnie aż do czasu Drugiej Wojny Światowej. Po wojnie zaczęła ona stopniowo zanikać. W latach sześćdziesiątych mieliśmy okres dobrobytu, ale ludzie znaleźli to bardzo pustym. Przez wyścig zbrojeń kontynuowaliśmy dryfowanie ku wojnie. Zdałem sobie sprawę, że im większą moc posiadają ludzie, tym bardziej to niebezpieczne. I stało się jasne, że technologia niszczy ekologiczną równowagę planety i że nie może rozwiązać problemów ekonomicznych i nie może pomóc nam sprawić by warto było żyć. Było w tym rosnące niezadowolenie. Ludzie brali narkotyki i stawali się sfrustrowani. Pojawiło się poczucie skazania i lęk, że nasza cywilizacja może nie przetrwać.

I tak zacząłem się zastanawiać czy to rzeczywiście właściwa droga? Wydawało mi się, że mechanistyczna filozofia jest bardzo destrukcyjna. Gdyby podążyć za jej logiczną konkluzją spowodowałoby to podważenie sensu życia i uczyniłoby naszą ludzką egzystencję całkowicie bezcelową. Mechanistyczna filozofia oznacza, że świat jest tylko mnóstwem rzeczy przemieszczających się wokół zadowalających równań.

Satish Kumar: Czy był jakiś szczególny punkt zwrotny w twoim wypadku?

David Bohm: To było raczej stopniowe. Mogłem zobaczyć, że mapa polityczna była całkiem beznadziejna i mogłem również zobaczyć, że naukowcy byli dokładnie tacy sami, jak inni ludzie, pochwyceni przez zazdrość i uprzedzeni na korzyść swych idei. Chcieli zysku ze swych pozycji, zdobycia dobrej pracy czy stania się sławnymi i wpływowymi. Chcieli zaspokojenia ego. Naukowcy byli jak biznesmeni traktujący naukę za swój interes. W tym punkcie spotkałem Krishnamurtiego i rozmawiając z nim zdałem sobie jasno sprawę, że było coś ponad nauką co trzeba wziąć pod uwagę.

Satish Kumar: Co w twoim spotkaniu z Krishnamurtim było głównym ważnym dla ciebie tematem?

David Bohm: Cóż, były to dwie rzeczy. Pierwsza, pokazał mi, że coś poszło źle z ludzką myślą jako całością i że pomieszanie myśli stoi za całym tym problemem. Myśl którą uważaliśmy za najwyższe osiągnięcie, w rzeczywistości nas niszczyła. To nie tak, że myśl sama w sobie jest zła, ale, że coś poszło z nią źle. Drugim punktem było, czy jest jakaś rzeczywistość ponad myślą od strony której musimy ruszyć – nawet nasze myśli muszą ruszyć stamtąd.

Satish Kumar: Jak doszło do tego, że napisałeś książkę „Ukryty Porządek”? Co sprawiło, że zobaczyłeś cały system wszechświata jako ukryty porządek?

David Bohm: Moja książka była próbą zrozumienia teorii kwantowej. By ją zrozumieć nie można pozostać w obrębie starego kartezjańskiego mechanicznego poglądu, że rzeczy są odseparowane od siebie i bez wzajemnej relacji. W fizyce kwantowej jest tam proces rozwijania. Ten proces występuje nie tylko w fizyce ale również w życiu, w umyśle i w świadomości. W tym porządku wszystko jest w wewnętrznej relacji. Separacja jest relatywna i nie absolutna.

Sathish Kumar: Jako naukowiec czy zobaczyłeś to matematycznie?

David Bohm: Wpierw zobaczyłem to intuicyjnie, ale była w tym również matematyka. Matematyka ma rodzaj intuicyjnego znaczenia jak rozwinięcie. Ukryty porządek sugeruje że umysł obejmuje cały wszechświat i wszechświat obejmuje umysł. Zgodnie z tym co znaczą dla ciebie rzeczy tak to oddziałuje na całe ciało. Jeżeli zobaczysz cień ciemną nocą, jeżeli to oznacza napad, całe ciało się aktywizuje, chemia, adrenalina, mięśnie, serce. Jeżeli to tylko cień, jest inaczej. Zgodnie z tym co rzeczy dla nas znaczą, tworzymy budynki i fabryki i drogi i związki z ludźmi. Wszystko co widzimy to rezultat myśli. Zatem widzę myśl rozwijającą się w fizyczny świat i vice versa. Nie ma różnicy pomiędzy umysłem i materią. Jedno przechodzi w drugie. Nie ma ruchu myśli bez czegoś co wydarzyło się w materii mózgu i vice versa. Ale materialista mówi, że umysł jest tylko formą materii i ruch molekuł jest rzeczywistością. Cóż, nie uważam, że to rzeczywiście oddaje sprawiedliwość temu co się wydarza. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, że to co robi nie ma znaczenia i jest przypadkowym ruchem molekuł. Na przykład nawet materialista lubi powiedzieć, że to co widzi to prawda. Czy powiedziałby: „moje molekuły spowodowały, że faworyzuję pogląd materialistyczny i poza tym nie ma to znaczenia?” Nie, powie on: „To ma znaczenie. Mój punkt widzenia jest słuszny i inni się mylą”. Nikt nie wydaje się żyć zgodnie z mechanistycznym punktem widzenia. Opozycyjny pogląd jest idealistyczny mówiący, że materia jest formą umysłu. To jest to co proponował Hegel. Materia jest myślą uniwersalnego umysłu. Nie można powiedzieć, że to po prostu ludzki umysł. Na pewnym etapie dokonujesz skoku ku uniwersalnemu umysłowi. Ale ja proponuję punkt widzenia, że umysł i materia są dwoma aspektami jednego procesu. W każdym punkcie jest kierunek północny i południowy. Ale nie są one nigdy odseparowane. Nigdy nie możesz powiedzieć, że północ istnieje w jednym miejscu a południe w innym. Dlatego materia i znaczenie są dwoma aspektami, czy dwoma sposobami jednego ruchu. Pogląd który sugeruję nie jest redukcjonistyczny i nie jest mechanistyczny, ponieważ materia jest zdolna do nieograniczonej subtelności i umysł zawsze ma jakiś materialistyczny aspekt. To jak forma i zawartość. Każda forma jest zawartością i każda zawartość jest formą.

Sathish Kumar: Czy widzisz jakąś nadzieję dla zachodniego mechanistycznego społeczeństwa?

David Bohm: Po drugiej wojnie światowej była spora nadzieja, że Zachód może rozwiązać swe podstawowe problemy i stworzyć rozumne społeczeństwo. Większość ludzi powiedziała: mieliśmy trudny czas w naszym życiu ale jesteśmy przekonani, że nasze dzieci będą się miały lepsze życie. Kiedy dorastałem, wszyscy tak mówili. Teraz prawie wszyscy mówią, że nasze dzieci będą się miały gorzej. To znak, że Zachodnie społeczeństwo upada, nie tylko duchowo ale również materialnie. Podwyższenie standardu technologicznego nie jest połączone z równą dystrybucją materialnego dobrobytu. Faktycznie materialny dobrobyt nie jest taki jaki był dwadzieścia lat temu. Większość miast się dezintegruje. Są brzydkie i się rozpadają. Na przykład transport publiczny pomału zanika. Zamiast tego masz te wielkie masy samochodów tkwiących na drogach i ludzi spędzających godziny by dotrzeć i wrócić z pracy. Myślę, że mamy trudniejszy czas niż przedtem.
Gdy byłem dzieckiem, mogłeś zostawić swoje drzwi otwarte w nocy i czułeś się wolny by iść dokądkolwiek. Nikt nie atakował dzieci. Teraz ludzie boją się chodzić ulicami. Miejskie gangi biją starszych ludzi. Trzydzieści czy czterdzieści lat temu nie słyszało się by kryminaliści bili starszych ludzi tylko dla samej zabawy. Widzę oznaki demoralizacji. Duchowe cechy społeczeństwa pomału słabną. Ludzie coraz bardziej są skoncentrowani na materialnych korzyściach i presja utrzymania pracy jest coraz większa. Ludzie już dłużej nie czują się bezpieczni lecąc samolotem z uwagi na terroryzm. Ci szaleni ludzie przyjdą i zabiją 10, 20, 50 wybranych na chybił trafił osób. To szaleńcy, czyż nie? Coś musiało spowodować ich szaleństwo. To musi być nasze społeczeństwo.

Satish Kumar: Zatem, tak jak to opisujesz, do czego to prowadzi?

David Bohm: Cóż, widzę że prowadzi to do upadku naszej cywilizacji, ale to niebezpieczeństwo nie musi być powolnym upadkiem. Jest zagrożenie nuklearne. Jeżeli pomyślisz o następnych 50, 100, 200 latach trudno zobaczyć dobrą przyszłość. Politycy są przeciętni i nie wiedzą co robią. Trudno sobie wyobrazić żeby to się kontynuowało przez 200 lat bez jakiejś wielkiej eksplozji. Jest też upadek ekologiczny, jak i ekonomiczny. Trzeci świat nie jest w stanie spłacać swoich długów i jest w znacznie gorszej sytuacji niż dwadzieścia lat temu. Także widzę kryzys jeden za drugim. W tej sytuacji jest pocieszające, że ludzie zaczynają rozumieć iż kłopot jest znacznie głębszy niż po prostu standard życia. Ludzkie istoty nie rozumieją co się dzieje gdy myślą. Ludziom wydaje się, że myśl jest neutralna i po prostu się kontynuuje, bez dalszych konsekwencji; gdy skończona, jest skończona. Ale nie. Pozostawia ona ślad w ludziach. Myślenie może stworzyć olbrzymie zakłócenia w ciele. Myśl przechodzi pomiędzy ludźmi. Na przykład, jeżeli jesteś zagniewany, mówisz: „on mnie źle potraktował, potrącił mnie, to co mi zrobił jest zniewagą”. Wszystko to, cała ta zachodząca nienawiść i gniew będzie się powiększać. Powiększać między jednostkami czy grupami czy pomiędzy narodami. Ale co jest za tym to założenie, że ego lub to z czym się ego identyfikuje, jak kraj czy religia jest najlepszą rzeczą. Niemcy zwykli śpiewać „Deutschland, Deutschland Uber alles” (Niemcy ponad wszystko). To bardzo prosty koncept, ale oznacza on, że możesz zniszczyć wszystko gdy Niemcy czy Francja czy Ameryka mają pierwszeństwo. Kraj jest konceptem ego. Gdyby nie koncept „Niemcy” nie było by Niemiec ponieważ to on utrzymuje całą rzecz razem. Byłby tylko ląd i skały i drzewa i budynki. To jak General Motors. Bez konceptu „General Motors” nie ma General Motors.

Kiedy jesteśmy niewolnikami konceptu wtedy ten koncept ma na nas olbrzymi wpływ. Coś w nas pobudza. Ale założenie jest, że ta rzecz nie ma nic wspólnego z konceptem, to „ja” jest zaangażowane nie koncept. Dalej staje się konieczne stworzenie iluzji, że koncept to ja a zatem nadanie mu olbrzymiego znaczenia. Wszystko to tworzy myśli. Osoba myśli coś, dalej skłania się do działania bez myślenia. Jeżeli myślisz, że piętro jest parterem, twoje ciało skłania się by w to wierzyć, aż znajdziesz przeciwko temu dowód. Jeżeli myślisz „on jest moim wrogiem” jesteś skłonny spotkać go jako wroga. Ta myślowa konfuzja czyni problemy nierozwiązywalnymi, ponieważ powstaje proces bronienia iluzji, czy to będziesz ty sam, czy twój kraj, czy twoja religia, czy cokolwiek. By bronić iluzji musisz niszczyć rzeczywistość. Broniąc iluzji ludzie niszczą rzeczywisty świat z nami samymi. Czym więcej proponują rozwiązań tym gorsza staje się choroba – ponieważ większość z tego to ten sam proces. Ludzie jakby rozwinęli zdolność myślenia bez wiedzy co te myślenie jest w stanie sprawić. Pomału wpadają w tą pułapkę. Teraz stało się to bardzo niebezpieczne. W Erze Kamiennej nie było to tak niebezpieczne ponieważ broń nie była bardzo niebezpieczna. Ale pytanie jest czy możemy zrealizować nasz potencjał do wzniesienia się na wyższy poziom. Czy możemy zrealizować ten potencjał zanim ten proces nas zniszczy?

Sathish Kumar: Zatem musimy się nauczyć bycia wolnymi od konceptu?

David Bohm: Ale to nie takie łatwe, ponieważ koncepcje jawią się być nie-koncepcjami. Dziecko które podlegało konceptowi narodowości czy religii, nie doświadcza tego jako koncept ale jako przemożną rzeczywistość. Nie możemy pozbyć się konceptów ale musimy uwolnić się od iluzji, że „koncepty są rzeczywistymi rzeczami”. Musimy być wolni od błędnego myślenia przez które przypisujemy konceptowi znaczenie rzeczywistości. Na przykład weźmy pieniądze. Ludzie doświadczają pieniędzy jako czegoś rzeczywistego. Ale czym są pieniądze? To koncept; ma on pewne znaczenie. Przede wszystkim pieniądze to było złoto. Dalej papier. Teraz to nawet nie papier a komputerowa wirtualność. I tak coś niesubstancjalnego ma znaczenie przypisywane pieniądzu. Ale ludzie traktują pieniądze jak obiektywną rzeczywistość, mówiąc o wartości pieniądza, koszcie efektywności etc. Pieniądze stały się dominantem, idą pierwsze; ludzie mówią że pieniądze są esencjonalną wartością. Wszystko jest oceniane w pieniądzach. Ale pieniądze są niczym. To tylko koncept. Może gdy ludzie się zatrzymają i pomyślą, wtedy będą mogli poznać, że pieniądze to tylko sprawa konwenansu. Lecz gdy przychodzi czas lokowania pieniędzy nie myślą oni o nich jako o konwenansie. Myślą o nich jako o bogactwie, rzeczywistości. Jeżeli potrafilibyśmy pieniądze traktować jako konwenans, wiele kłopotów na świecie byłoby łatwiejszych.

Sathish Kumar: Podobnie powinniśmy używać koncept kraju czy religii czy rodziny jako wygodne koncepcje. Musimy tworzyć pewne wygodne ustalenia. Ale jeżeli powiesz „to jest ponad wszystko” wtedy żyjemy w iluzji. urodziłem się z mojej matki, bardzo kocham moją matkę. Ale to nie znaczy, że moja matka jest w jakiś sposób lepsza od twojej.

David Bohm: Słusznie. Jesteśmy wzajemnie powiązani i jeżeli twój kraj pójdzie na dno, mój ostatecznie skończy tak samo. Gdyby nie to pomieszanie u ludzkich istot nie byłoby problemu. To jak choroba. Ja nazywam to chorobą świadomości. Mógłbym porównać to do zaraźliwego raka. Każdy może rozwinąć tą chorobę i roznosi się ona bardzo szybko. Jeżeli złapałeś to od kogoś, przejąłeś parę cząstek ale ty sam już je rozmnażasz. Także nie ma sensu mówienie „złapałem to od ciebie” jak mówią o azjatyckiej grypie.
David Bohm „Wirus Ego”
Źródło: Artykuł z Magazynu Resurgence 1987

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

spoleczenstwo

Wklejam nagranie video sprzed prawie siedmiu lat o patologiach społecznych. Jest to część filmu Zeitgeist – Moving Forward. Choć nagrywano to lata temu, w innych warunkach geopolitycznych, to przesłanie tego filmu zaczyna procentować jak i docierać do szerszych mas dopiero teraz.

Rozejrzyj się. Społeczeństwo jest chore. Składa się z chorych psychicznie ludzi, śpiących na jawie. Śniących swój własny, matrixowy koszmar. Słabi, chorzy, zlęknieni, zakompleksieni rodzice, przekazują to wszystko dzieciom. A to wszystko nazwano procesem wychowywania, socjalizacji. Tymczasem jest to raczej proces ograniczania potencjału dzieci tak, by równały do szarej, ignoranckiej masy.

To, co mamy obecnie w społeczeństwie – wszystkie problemy ludzkiej natury – są bezpośrednim odwzorowaniem systemu głównego. Różni ludzie nazywają go różnymi nazwami: matrix, hologram oszustwa, iluzja, system, demiurg, jahwe, a także.. matka natura. Wszystkie globalne problemy biorą się z takiego a nie innego zaprogramowania systemu głównego – czyli natury. Ekonomia, polityka, kapitalizm, hierarchizm, religie, ideologie, patriarchat, i szereg innych rządzących ludzkością podsystemów, jest odwzorowaniem praw ziemskiej natury.

Natury, która nastawiona jest na zwierzęcość, na przetrwanie i rozmnażanie za wszelką cenę, choćby po trupach. Na rywalizację zamiast współpracy, na mentalność niedoboru i lęk przetrwania. Z mentalności niedoboru, która jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym„, bierze się lęk przetrwania. Skoro zasoby środowiska (pokarm, woda, legowiska, miejsce do życia, partnerzy) są ograniczone, to znaczy że nie starczy dla wszystkich.

Skoro nie starczy dla wszystkich – więc trzeba robić wszystko, by mieć, bo można w takim świecie przecież zginąć. Więc można wyrządzać innym istotom zło, zabierać im zasoby, by samemu mieć więcej, by samemu przetrwać. Taka jest mentalność ziemskiej natury. Z niej bierze się np patriarchat – w którym wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta (prawie 100% kobiet i 99% mężczyzn) to ofiary tego podsystemu. Tak samo kapitalizm, gdzie 1% ludzkości ma 99,9% zasobów.

Tak samo wszystkie inne podsystemy rządzące ludźmi. Mają one identyczne cechy wspólne. Zawsze uczulam Was na to – łączcie, szukajcie cech wspólnych, patrzcie całościowo, i szukajcie tego, co stanowi rdzeń. Czyli ostateczną (pra)przyczynę. Wg mnie ostateczną praprzyczyną obecnej sytuacji na Ziemi, jest takie a nie inne zaprogramowanie matrixa (czyli ziemskiej natury).

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Nie gardźcie społeczeństwem. Ani nie próbujcie z nim walczyć, nawracać na swoją drogę, mówić że ludzie działają niewłaściwie. Nie popadajcie też w rozpacz, że społeczeństwo, rodzice, jacyś inni ludzie, Was skrzywdzili. Po pierwsze, oni mają swój własny, koszmarny sen. Poprzez swój zupełny brak świadomości i decyzyjności, są „w pewnym sensie niewinni„. Rządzi nimi ten pierwotny, zwierzęcy program matrixa (natury) i tyle. Jesteś człowiekiem na tyle, na ile pokonasz ten pierwotny, naturalny program.

Nauka, technologia, duchowość, kultura, sztuka, cywilizacja – są metodami radzenia sobie człowieka z okrutną naturą, metodami jej obchodzenia. To dzięki nauce i technice słabsza istotka ma szansę życia i szczęścia (empatia..), bo matka natura słabsze geny eliminuje i ich nie potrzebuje. Po drugie, kim byłbym np ja, gdyby nie moja trauma i upadek na samo dno? Albo Ty?

Bez tego bodźca, nie byłoby rozwoju. Może byłbym po prostu lemingiem, mającym coraz bardziej szare i coraz bardziej nudne życie, mającym wszystko na kredyt? Prawo życia wyraża się tak, że skoro coś było i działo się tak i tak, to musiało tak być. Patrz na tych wszystkich agresorów raczej jak na skrzywdzone przez życie i śpiące owiece, które zlęknione, zagonione do kąta, kąsają i krzywdzą wszystkich wokół.

Cytuję: „Kiedyś zostaliśmy zawiedzeni, zostawieni, zranieni… Oczekiwaliśmy Nieba, a dostaliśmy życie na niebezpiecznej ziemi, gdzie nic nie jest doskonałe. Postanowiliśmy ubrać kamizelki kuloodporne, wybudować wielkie i grube mury, aby zaznać choć odrobinę bezpieczeństwa i już nigdy więcej nie być zawiedzionym, zostawionym, zranionym… Im bardziej się broniliśmy, tym mniej w nas było siły i schronienia. Staliśmy się twardzi, obojętni, gniewni… więc postanowiliśmy wyjść i polał się potok łez, fale niewypowiedzianych słów, a potem tylko ulga. Okazało się, że ukojenia nie znajdzie się w zimnych grubych murach, ale w ciepłym sercu człowieka, który nie chce się chować!”
Autor: Światło na Drodze

Obecnie to się zmienia. Aktualizowana jest matryca operacyjna planety (jej świadomość zbiorowa – czyli matrix, matka natura). Co jakiś czas ma to miejsce i jest to związane z cyklem precesyjnym. Wielu z nas udało się „zgrać” z nowo wgrywana matrycą. Stad ogromny postęp i lepsze samopoczucie, których od niedawna doświadczamy. Też to odczuwasz, i też to widzisz u bliskich sobie osób, będących „w temacie„? Ja tak. Nawet jeśli Ty nie – to spokojnie, czekaj w pokorze na swoją kolej, bo wszystko ma swój czas. Zmiany te będą przyspieszały i nasilały się, obejmując coraz to nowych ludzi. Ich rezultat końcowy nie jest mi znany, ale wszystko wskazuje na to, że będzie on zachwycający i przełomowy.

Nasze chore społeczeństwo jest rezultatem trzymania ludzi w lęku, ograniczeniach, ignorancji, fałszywych doktrynach, podziałach. Utrzymywane jest od pokoleń w stanie hipnozy, w „stanie niskoobjawowej psychozy„, uczone że nabywanie i posiadanie oznacza sukces. Niestety, ze względu na deficytowość systemu („wygrywa silniejszy i bezwzględniejszy, więc zasobów nie wystarczy dla wszystkich, więc trzeba o nie zawzięcie walczyć„), pragnienia te w większości nie mogą zostać zrealizowane.

To rodzi niespełnienie, ogromne cierpienia i cywilizacyjne problemy. Gdy pozwolimy odczuwać ludziom naturalny dobrobyt.. Gdy zapewnienie minimum przetrwania, o które teraz ludzie z takim mozołem walczą, nie będzie kwestią: być czy mieć.. Wtedy ludzie uwolnią swoje potencjały, zablokowane przez znój i lęk przetrwania, a społeczeństwo odmieni swój los o 180 stopni, odrodzi się na nowo.

Nie narzucaj nikomu swojej woli – mówiąc innym co mają robić, jak żyć. Zamiast tego tylko uświadamiaj – pokazując korzyści lub niekorzyści sytuacji czy problemu, a osoba sama wybierze to co uzna za stosowne, zgodnie ze swoją wolną wolą – szanuj ją!”

Chore społeczeństwo nie toleruje zdrowych jednostek. Osoby, które nie podążają za tłumem, są piętnowane i eliminowane. Potwierdza to historia Sokratesa, którego otruto ponieważ przerastał ówczesne greckie społeczeństwo. W każdych warunkach zachował godną i uczciwą postawę. Społeczeństwo nie toleruje osób ukazujących mu jego wady, mówiących prawdę.Łatwiej usuwać ludzi takich jak Sokrates i maskować własną hipokryzję. Usuwa się ludzi oświeconych, a następnie stawia się pytanie w jaki sposób osiągnąć oświecenie.”
~Osho – Księga Ego. Wolność od iluzji

W poniższych felietonach próbowałem dokonać syntezy obecnej sytuacji na Ziemi i dociec jej praprzyczyny, genezy. Zdaję sobie sprawę że to tylko wierzchołek góry lodowej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

Zapraszam do obejrzenia poniższego filmu. Mówi on o nowotworowej naturze ekonomii, kapitalizmu, czy doktryny niewidzialnej ręki wolnego rynku. Nigdy nie ufajcie tym, którzy mówią o wyższości kapitalizmu, o wolnym rynku (Petru, Korwin, Schetyna, Tusk, Balcerowicz i wielu, naprawdę wielu innych – oni służą temu samemu podsystemowi). Oni chcą władzy nad Wami i tego, byście bez protestów zgodzili się na pracę za miskę ryżu.

Ayn Rand i inni mentorzy wolnego rynku nie mówią swoim czytelnikom podstawowych praw wolnego rynku. Czyli tego, że w nim 1% ludzi ma wszystkie zasoby. 10% elity (w Polsce – lemingi itp) ma trochę. Zaś 90% nie ma praktycznie nic i żyje na kredyt. Z drugiej strony, kapitalizm i wolny rynek są podsystemem które odwzorowuje zwierzęcy program matki natury, o którym wspominałem wyżej. Tylko czy my jesteśmy zwierzętami podległymi ślepym programom natury, czy… dążącymi do boskości ludźmi?

Autor: Jarek Kefir, także z inspiracji bliskich osób

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ludzie są wykończeni informacjami. Świat polityki, ideologii i nadmiernej filozofii prowadzi do upadku

duchowosc

Pisałem kilka razy, że tradycyjna psychologia, ta, która dumnie uważa się za naukę i odcina od „oszołomstwa„, ogranicza nas i redukuje postrzeganie ludzkiego bytu. W sumie opera się ona, jak i cała nauka, o nurt zwany racjonalizmem czy też redukcjonizmem. Jest to filozofia materialistyczna, która sprowadza świat tylko do widzialnej materii i zależności wewnątrz niej. Jest to podejście wprowadzone przed wieloma laty przez Kartezjusza i Newtona, potrzebne na pewnym etapie, by nauka i ludzkość się rozwijały.

Dodam do tego kilka nowych spostrzeżeń. Psychologia uważa, że trzeba pracować nad swoim ego. Z kolei ja uważam, że trzeba nie tyle pracować, nie tyle.. walczyć z nim, co poznawać je i jego gry, i dystansować się od niego. Odnośnie związków psychologia uważa, że trzeba pracować nad zazdrością, nad zaborczością i chęcią dominacji, nad tym by utrzymać obraz siebie jako idealnego monogamisty. Ogólnie, problemów związkowych jest całe multum,  Ja zadaję pytanie – po co nad tym pracować, skoro lepiej tego nie wpuszczać do swojego życia?

A jeśli to już jest, a u każdego to jest lub kiedyś było – programowanie społeczno-rodzicielskie robi swoje, to lepiej z tego po prostu zrezygnować. Jeśli czegoś świadomie nie wpuszczasz do swojego umysłu, do swojego życia, to tam tego zwyczajnie nie ma. Proste, prawda? Nie musisz więc nad tym pracować, walczyć z tym, fochać się, zazdrościć, kontrolować i dominować partnera. Czy żądać by był, była ideałem z Playboya czy Greya.

Wielu z nas, o ile nie wszyscy, mamy w głowie jakiś obraz ideału. Idealna partnerka, idealny partner. Idealny rodzic. Idealny katolik, idealny lewicowiec, idealny biznesmen, idealny członek społeczeństwa, idealny „normalny człowiek„.. Kłopot jest taki, że ideały.. Nie istnieją. Nawet mężczyzna czy kobieta po jakiejś ezoterycznej, alchemicznej transmutacji, po zjednoczeniu elementów podświadomości, umysłu i nadświadomości, zintegrowaniu wewnętrznej kobiecości i męskości – nie będzie ideałem. Bo cóż, do obrazu Greya jednak będzie mu daleko. A idealnym katolikiem czy idealnym, społecznym przeciętniakiem, nie za bardzo będzie chciał być.

Z drugiej strony, nasz ziemski świat jest daleki od ideału. Część ezoteryków i gnostyków uważa, że ten świat jest planetą więzienną, inaczej – planetą piekła. Obecnie daleki jestem od tego stwierdzenia, ale kiedyś popełniałem ten błąd i tak myślałem. Ten świat jest raczej maszyną szkoleniową. Od „owiec” wymaga i daje co innego, od „wilków” (bankierów, polityków, biznesmenów, psychopatów itp itd) wymaga i daje co innego. Zaś jeśli chcesz być orłem – być wolny, jeśli chcesz zaznać prawdziwego olśnienia świadomości – to świat ma jeszcze inne wymagania. Często są to wymagania wysokie, trudne do zniesienia i spełnienia. I jeśli odrobisz swoje często ciężkie, życiowe lekcje – daje Ci coś jeszcze innego. Ale pięknego.

I wróćmy do meritum: jeśli wymagasz od siebie lub od kogoś by spełniał warunki idealnego kogoś tam.. To na 100% przyniesie to Tobie i tej Bogu ducha winnej osobie cierpienie. A często chcący podbijać świat 20, 25, 30-latkowie, mają taki obraz ideału, i wymagają tego ideału od siebie i innych. Chcą by życie było wyśrubowane na maxa. By było jak z fotoszopowego zdjęcia Kardiashan lub ze Stocka. By było dopięte na ostatni guzik i „błyszczące„, niczym instagram blogerki kulinarnej lub modowej. Nawet ten pierdolony sracz, gdzie się sika, robi kupę i rzyga – ma błyszczeć niczym diament.

Ale życie takie nie jest. Często koło 30-stki przychodzi moment uspokojenia i stabilizacji – choć dotyczy to tej bardziej kumatej mniejszości. Dodam – bardzo małej mniejszości. Bo reszta dalej hołduje tezie: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.” Zaczynasz wtedy dostrzegać, że zamiast agresywnej i emocjonalnej, życiowej pogoni za Bóg wie czym… Ważniejszy jest po prostu spokój, mniejsza lub większa stabilizacja. Czy partner u boku, który po prostu Cię rozumie, podziela Twoje wartości, wspiera w rozwoju i… nie wdeptuje w ziemię. Jak to mają w zwyczaju „idealne” przecież księżniczki czy „idealni” niegrzeczni chłopcy.

Ideał, dążenie do niego i wymaganie go od innych, naprawdę powoduje dużo kwasów, rozczarowań, poczucia niespełnienia, złych emocji. Nie wierz ani psychologom, ani coachom kasującym kilka stówek za udział w prelekcji. Po prostu świadomie zrezygnuj z ideału / ideałów. Ani nie dąż do niego, ani nie wymagaj tego od innych, ani nie zwalczaj tego jako błędnego. Niech wszystko to, co przynosi złe rzeczy, będzie poza Twoją percepcją, i nie będzie zasilane ani pozytywną, ani negatywną energią.\

Ideały to twór systemu tworzony po to, byś był niespełniony i nieszczęśliwy. Cel istnienia ideałów to niespełnienie, które powoduje, że dążymy do osiągnięcia ideału. Z jednej strony, napędza to konsumpcję, PKB, sprawia że system i cywilizacja trwają. Z drugiej strony – nie demonizujcie tego i nie wkurzajcie się, że świat jest tak skonstruowany. Bo taka postawa prowadzi do psychicznego wyniszczenia. Ideały są potrzebne, by wymusić ten choć minimalny rozwój u „owiec„. Bez tego, i bez szeregu innych, przykrych i bolesnych bodźców, nie byłoby rozwoju, postępu naukowego i społecznego, cywilizacja nie mogłaby trwać. Byłaby za to anarchia – trudna nawet do wyobrażenia. Na pewno nie chciałbyś żyć w takim świecie.

Ceną za rozwój rodzaju ludzkiego i zachowanie homeostazy systemu, jest nasze (nie)szczęście. Służba systemowi, bez realizacji naszego własnego „ja„, przyczynia się do nieszczęścia, a w dalszej perspektywie – do wypalenia, depresji, a potem chorób, także takich jak zawał, udar, rak. Kluczem jest z jednej strony wyjście poza system i nie służenie mu.. A z drugiej strony, zawarcie z nim „zgody„, nie walczenie z nim. Walka zawsze prowadzi do wyczerpania. Zwycięzca jest jeden, a cała reszta to przegrani. Nie chodzi o walkę i histeryczne szamotanie się, ale nie chodzi też o bierną, „owczą” akceptację.. Jest to trudne do wytłumaczenia, ale mam nadzieję, że łapiecie. 🙂

Cytat: „Ludzie dali się złapać w sidła kapitalizmu.. To dlatego tylu z nas tęskni za PRL-em. Systemem gdzie odwalałeś byle jak i byle gdzie swoje 8 godzin, a później, ani na ulicach, ani w TV, ani w gazetach nie kusiły Cię reklamy, które nakazują nam dzisiaj jak żyć i jak „być szczęśliwym”. Coś zjadłeś, z kimś się spotkałeś, ludzie niczego sobie nie zazdrościli bo nikt niczego nie miał. Ale w tym samym czasie i w tym samym systemie byli też nieszczęśliwi! Bo różnimy się. Byli tacy, którzy chcieli więcej. Nowe auto. Nowy telewizor. Marzyli by wyjechać na Zachód. Zarobić i żyć „jak na filmach”.

Nie ma sytuacji w jakiej wszyscy mogliby być zadowoleni. Jest w nas instynkt ciągłej rywalizacji. To coś powoduje, że ludzkość się rozwija, ale efektem ubocznym jest to, że w jakimś momencie w życiu stajemy się nieszczęśliwi. Być może gdyby szkoła od małego pomagała nam w zrozumieniu tych mechanizmów, ludzie wybieraliby jedną z dróg, ale nikt nas tego nie uczy, a na doświadczenie życiowe należy zaczekać. Często tracimy pół życia na to by zrozumieć proste sprawy. Bo to wszystko jest bardzo proste i bardzo skomplikowane.”
~Art Go

Zobaczcie na te poniższe słowa:

Ja tego nie rozumiem. Z życia nie trzeba robić jakiejś nie wiadomo jakiej kabały, nie trzeba tu jakiejś tajemnej wiedzy czy czego tam. To niepotrzebne by żyć. Wiesz, lubię takie zwykłe proste życie. Praca, normalna praca. Dom i fajne autko. Nie że jakieś drogie, ale zawsze własne. Żona i uśmiech dziecka po długim i męczącym dniu pracy. Po prostu normalność, codzienna normalność, którą tak negujesz.”

Życie polega po prostu na normalności, na wyluzowaniu. Na zaniechaniu walki, rywalizacji, ale także, na zaniechaniu bezproduktywnych rozmyślań. Które są potrzebne na pewnym etapie, ale po czasie zaczynają zwyczajnie ciążyć i ściągać w dół. Jeśli człowiek jest w młodości w miarę zdrowy, to wybiera tę społeczną „normalność„, która tak naprawdę pełna jest sprzeczności, wypaczeń i patologii. No bo jeśli taki człowiek czuje się dobrze, ma w miarę lekkie i bezproblemowe życie, to nie ma powodów by podejrzewać, że życie dorosłych to jakiś złowrogi „system„, „iluzja” czy też „matrix„.

Nie, to przecież „normalność”, tak robią wszyscy, a skoro to robią i na fejsie widać, że są uśmiechnięci – to jest to dobre. I nie ma co się dziwić, że przeciętny człowiek, „owca„, który za młodości nie doświadcza jakiejś traumy, załamania, wierzy w to, co jest proponowane powszechnie. Często myślę sobie, co by było, gdybym nie doświadczył w swoim życiu upadku na samo dno. Byłbym silniejszy, potężniejszy? A może byłbym zwykłym lemingiem, miałbym te wszystkie rzeczy, oczywiście na kredyt, i z roku na rok stawałbym się coraz bardziej głupi, nienawistny, zgorzkniały i nieszczęśliwy?

Bo przecież nie byłoby tej traumy, więc nie byłoby impulsu do mojego rozwoju. Kim byłbym bez tych wydarzeń? może byłbym zwykłym, coraz bardziej zdegenerowanym przeciętniakiem, jakich miliardy na świecie? To jest ta tajemnica – temu służą traumy, by nas na siłę przebudzać. Na Ziemi nauka, przynajmniej na początku, musi być wymuszana siłą, na chama.

Dalej: szczęśliwe życie, i to duchowe (świadome, przebudzone) i to lemignowe – to codzienność. Proste, codzienne czynności i radości. Radość z tego, że choć się spóźniłeś, to zdążyłeś na autobus. Że są pierwsze oznaki wiosny, że świeci słońce. Choć jest tak wielu ludzi, którzy potrafią narzekać nawet na słoneczną pogodę, czy cokolwiek innego. Że jest przy Tobie on / ona. To życie w jakimś swoim, małym świecie.

Nadmierne filozofowanie, świat idei, ekonomii i polityki, prowadzi do lęku. Stąd pochodzi popularność medytacji, relaksacji, świadomego oddechu. Ludzie są wykończeni nadmiarem informacji, tą informacyjną i ideologiczną powodzią, która płynie zewsząd, np z mediów. Szczęśliwe życie to własna, autorska przestrzeń, to swoje własne, małe „coś„. Społeczeństwo proponuje młodym takie „coś„. Czyli: ślub, dzieci, rodzina, praca, kredyt hipoteczny, i inne, typowe życiowe cele. I jednocześnie, wiele młodym zabiera – bo służba systemowi odbiera nam samych siebie. Służysz od teraz systemowi, rodzinie, dzieciom, i nie ma już „Ciebie„, i Twoich radości, pasji, hobby.

Psychika współczesnego człowieka, ekstremalnie przeładowana różnymi, skrajnie sprzecznymi informacjami, potrzebuje uziemienia, potrzebuje życia „tu i teraz„. I społeczeństwo ze swoimi ograniczeniami, ignorancją, powszedniością, proponuje takie „tu i teraz„. Czyli to, co napisałem poniżej – te przeciętne, dzieciowo-ślubno-kredytowe cele w życiu. Ludzie nie chcą myśleć o nie wiadomo czym. Nie chcą rozbieganego, przerażonego umysłu.

A tu – ślub, dzieci, praca, kredyt – to jest zajęcie, to jest ucieczka od tego wiecznego rozgadanego umysłu. Jest to w pewnym sensie jakiś spokój, jakaś namiastka duchowego „tu i teraz„. Jest to życie w swoim małym świecie. Odcięcie od tych rozgorączkowanych panien i kawalerów. Skoro taka propozycja w świecie jest, to ludzie to biorą. A prawda jest taka, że aby być szczęśliwym, nie potrzeba zakładać rodziny.

Uważam, że najwyższą formą uduchowienia, rozwoju, ale także.. empatii, jest zrezygnowanie z posiadania dzieci, rodziny. I nie ma co dyskutować o tym z tymi którzy mają lub planują mieć dzieci. Z nimi nie ma dyskusji – oni mają swój świat i swoje doświadczenia. Czy z uczniem pierwszej klasy podstawówki dyskutowałbyś o matematyce wyższej, np o całkach?

Zrezygnowanie z posiadania dzieci to najwyższy możliwy wymiar empatii – empatia wręcz nie z tego świata, bliska tej empatii Boga. Bo rezygnujesz ze swoich bardzo silnych instynktów, i z bardzo silnej presji społecznej. Przeciwstawiasz się jej. No i rezygnujesz z powoływania na świat nowej istoty, która będzie cierpieć miliony razy. Dalej: ma to wymiar duchowy. Niektórzy gnostycy uważają, że rozmnażanie jest naszym grzechem pierworodnym. To rodzina najbardziej zasila matrix, system. Ona go tworzy.

Bez rozmnażania nie przedłużasz tego koła życia – a tak naprawdę koła iluzji, koła łez i cierpienia. Dlatego moja ocena rodziców i osób chcących mieć dzieci, jest surowa. I to nawet bardzo surowa. Widzę rozpaczliwy brak sensu w tym wszystkim. A więc także w rozmnażaniu. Niechęć do rozmnażania jest podobno typowa dla dusz bardzo starych, które są u kresu ziemskiej nauki, które mają za sobą setki, lub nawet tysiące wcieleń. Podobno bez rozmnażania się, czeka nas inny los po śmierci. Coś nowego, innego, niż ponowne wcielenie się w tym kole iluzji życia, np jako nasz pra-wnuk lub inny, dalszy przodek.

Mamy tyle możliwości. Miliardy miliardów. Dawniej jeśli miałeś penisa, dwie ręce i dwie nogi, to musiałeś być wcielony do armii. I walczyć, mordować, gwałcić i ginąć w imię interesów ojczyzny, ups, przepraszam – elity. Czy teraz, jeśli masz penisa – chcesz ginąć w imię ropy naftowej, w imię interesów UE i NATO, w imię pracodawcy płacącego najniższą krajową i zarabiającego miliardy rocznie? Zapewne nie. I ja też nie – to zwyczajnie głupie. No i teraz – skoro masz penisa lub macicę, to czy jest jakiś obowiązek rozmnażania, jak kiedyś ze służbą w armii?

To też jest wg mnie głupie. Ale system musi trwać, ludzie muszą odrabiać swoje lekcje, doświadczać, nawet wtedy, gdy nam te doświadczenia wydają się bezsensowne, niepotrzebne, okrutne. Wolność polega nie na służbie systemowi, i nie na walce z nim, ale na świadomym zrezygnowaniu z niektórych jego propozycji. Inne propozycje, które naprawdę chcesz, które Cię rozwiną, dadzą szczęście – przyjmiesz. Przecież też jesteś dzieckiem Ziemi i też masz na niej pełnoprawne miejsce, jak wszystkie istoty. I też żyjesz, doświadczasz i jesteś… zależny od systemu. Prawda?

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji i wiedzy bliskich mi osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/