Tag: świadomość

CZY ŻYJESZ W ŚWIECIE MRZONEK? ŻYCIE WERYFIKUJE KAŻDĄ POLITYCZNĄ I DUCHOWĄ ILUZJĘ!


„Budujcie mosty a nie mury” czyli ideologiczne, polityczne i duchowe iluzje

Mamy budować mury, czy mosty? To pytanie przejawiało się w niedawnych dyskusjach, w których uczestniczyłem. Przed stuleciami Isaac Newton powiedział, że ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. I faktycznie, wtedy to powiedzenie miało sens. Jednak przez dekady a nawet stulecia sukcesywnie burzono kolejne i kolejne mury, wznosząc za dużo mostów.

Mur czy most to oczywiście metafora, symbol. Mury jak i mosty będę rozpatrywał i w wymiarze jednostkowym, i w wymiarze zbiorowości – narodu polskiego i cywilizacji europejskiej. Wciąż nawołuje się nas do tego, byśmy budowali mosty a nie mury. Byśmy byli tolerancyjni, empatyczni i ogólnie zgadzali się na wszystko. Istnieje silna tendencja do tego, by w wymiarze jednostki także budować same mosty, czyli zezwalać na wszystko.

Doktryny duchowe, w które wierzymy często usprawiedliwiają oprawców i nikczemne działania elit. Nakazują nam ciężko pracować (kult pracy) i w pocie czoła klepać biedę. By wódz plemienia, król, prezydent czy prezes korporacji mieli góry złota. Tkwimy w toksycznych relacjach, ale nie jest to największym problemem, bo z takiej relacji zawsze można wyjść. Problem to właśnie masochistyczny, cierpiętniczy wzorzec w podświadomości. Dzięki któremu przyciągamy tych „złych”, a na tych „dobrych” nawet nie zwracamy uwagi. Lub ich odrzucamy.

Mur i most a symbolika duchowa

Mur w znaczeniu zbiorowości to np prawo, sądy, policja, armia, czy nawet ten fizyczny mur na granicy węgierskiej. Bo jednak wolałbym, by następne pokolenia żyły w Europie, a nie w drugim Afganistanie. By jedyne eksplozje to były fajerwerki na sylwestra, a nie zamachy bombowe.

Mur w wymiarze pojedynczej jednostki to choćby te drzwi i zamek, które masz („ufaj Bogu, ale samochód zamykaj”). Mur w znaczeniu indywidualnym to też asertywność, umiejętność samoobrony, postawienia na swoim. Mur to także zdrowy egoizm i czasami agresja, gdy nie ma wyjścia. Jako jednostki potrzebujemy wielu takich murów, albo by zaznaczyć swoją indywidualność i wyrażać się, albo po to by się bronić i przetrwać w realiach planety małp.

Most to umiejętność połączenia przeciwieństw, też różnie rozumianych. Połączenia i dogadania się kobiety z mężczyzną. Albo pójście na wódkę grupy przyjaciół, z których jeden głosuje na PiS, drugi jest narodowcem, trzeci anarchistą, a czwarty popiera PO. Ale wszyscy znają się od przedszkola, mają teraz po 30 lat i wciąż się spotykają. Teraz w towarzystwie swoich rodzin czy partnerek, i wspominają stare czasy. Most to mądre współżycie narodów w Europie. Strefa Schengen i kilka innych rozwiązań tego typu jednak ułatwiają nam życie.

Most to też umiejętność zarządzania państwem przez rząd. Mądrzy liderzy nie dają się porwać ideologicznym szaleństwom, które mogłyby znacząco obniżyć jakość życia ludzi lub doprowadzić do zapaści systemu. Przykład to nie ruszanie ustawy aborcyjnej przez PiS. I wstrzymanie się z rozliczaniem banków za kredyty frankowe, po groźbach finansjery, że użyje wobec Polski „finansowej bomby atomowej”.

Potrzebujemy i murów i mostów

Mur kojarzony jest z pierwiastkiem męskim – to różnie rozumiana „granica”, a więc także jej obrona. Np granica Twojej asertywności i wytrzymałości, czy granica państwa. Pierwiastek męski ma większą tendencję do „ja”, do egoizmu, do zaznaczania i obrony granic. W wymiarze negatywnym ten męski mur to wojny, agresja, przemoc, nienawiść.

Most kojarzony jest z pierwiastkiem żeńskim. Który jako łagodniejszy, ma większą skłonność do dyplomacji, do ugodowości. Woli on raczej omówić temat, pójść na kompromis, czyli ustąpić, i dogadać się. W wymiarze negatywnym ten żeński most to masochistyczna uległość wobec oprawcy, zgadzanie się na wszystko, brak umiejętności obrony swoich granic. Także: brak umiejętności walki o swoje, bierność i nieumiejętność przetrwania.

Powoli jednak dojrzewamy do tego, że nie da się budować samych mostów. I że przez te lata zburzono zbyt wiele murów. Nie tylko tych groźnych, złych murów z tymi drutami kolczastymi, których przecież nie chcemy. Ale także tych murów, które nas chroniły i zapewniały bezpieczeństwo. Dojrzała świadomość polityczna i społeczna (w wymiarze zbiorowości) jak i dojrzała świadomość duchowa (w wymiarze zbiorowości i jednostki) to wiedza o tym, że mosty budować trzeba tam, gdzie można, a mury tam, gdzie trzeba.

Potrzebujemy i murów, i mostów. Tak samo pierwiastek żeński i pierwiastek męski jest w psychice obojga płci, ale w różnych proporcjach. My myślimy jednak skrajnościami. Albo feministka-babochłop, albo uległa i bezwolna matka Polka. Albo „wegańska ciota w  rurkach”, albo dresiarz, który po alkoholu bije wszystkich naokoło. W wymiarze zbiorowości także myślimy skrajnościami. Czyli albo twardy faszyzm, gdzie każda inność jest niszczona. Albo „bezjajeczne” lewactwo, gdzie zezwala się na różne patologie, osłabia policje, armie, pozwala dewastować kraj islamistom itp.

O sprawach ideologii, polityki, doktryn i istnej schizofrenii z nimi związanej, możesz przeczytać w poniższych artykułach. Zapraszam:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

Polskość to normalność, to duma, potęga i siła!

Nadmierna empatia i tolerancja przekształca się z zezwierzęcenie i zbydlęcenie, czyli swoje przeciwieństwo. Co widać w Europie zachodniej. Z kolei nadmierny kult siły zmienia się w totalitaryzm i ludobójstwo (w wymiarze zbiorowości), albo objawia się agresją, fanatyzmem, nienawiścią i zamknięciem serca (w wymiarze jednostki).

Ciekawa jest też inna rzecz. Otóż wiemy o mentalności ofiary, o tym odwiecznym programie kat-ofiara. Ja się zastanawiam, czy lewicowe obrzydzanie narodowości, patriotyzmu, polskości, męskości, i nakazywanie by wiecznie kajać się za to, nie są kolejnym odwzorowaniem tej mentalności ofiary? Czy ta pedagogika wstydu, poczucie, że polskość jest gorsza, że byle gruby i wąsaty szwab jest bogiem, że byle opinia w zagranicznym brukowcu jest jak Biblia, nie jest właśnie tą patologiczną formą masochistycznej uległości?

Więź z narodem i cywilizacją też jest ważna. To są nasze korzenie, nasze pochodzenie. To z rodu (rodzina, naród) jest energia, siła i chęć zmieniania świata, jego naprawy. Więź z narodem, rasą, kolorem skóry i cywilizacją jest powszechnie obrzydzana w środowiskach duchowych i ezoterycznych. Ja uważam jednak, że więź ta wcale nie wyklucza bycia obywatelem Ziemi i nie wyklucza pracowania na rzecz globalnej świadomości. Z globalną świadomością czy jedną ludzką rodziną jest kilka problemów i przekłamań.

Otóż ziemska świadomość zbiorowa dzieli się na: „globalną nieświadomość” jak i „globalną świadomość”. Sfera nieświadomości globalnej wciąż dominuje, stąd tak wiele zła, wyzysku, przemocy, niesprawiedliwości. Celem ludzkości jak i samej natury planety jest poszerzanie sfery globalnej świadomości. Czyli reforma systemu i świata, a nie jego negowanie i niszczenie. Czyli także dbałość o zdrowie, o finanse, ochrona ofiar, walka z oprawcami i karanie ich, naprawa systemu prawnego.

Ponadto globalna świadomość jak i nieświadomość składają się z części mniejszych, tak jak ruska matrioszka. Czyli z (nie)świadomości pojedynczych ludzi, rodzin, większych rodów, wiosek i miast, regionów, narodów, cywilizacji. A także z (nie)świadomości, czyli egregorów religii, ideologii, partii politycznych, doktryn i wielu, wielu innych. Dlaczego mamy kultywować globalną świadomość, a opluwać w imię lewackiej ideologii część tej globalnej świadomości, czyli naród, rasę, cywilizację? To tak, jakby dbać o serce, cholesterol, nerki, wątrobę, odpowiedni poziom energii, ale ujebać sobie piłą prawą nogę w imię jakiejś idei.

Jednej ludzkiej rodziny nie ma i długo nie będzie

Jednej ludzkiej rodziny póki co nie ma i długo nie będzie. Mury między narodami kojarzą się często z tym, co złe. Z podziałami, nienawiścią, mordobiciami, wojnami, ludobójstwami. I temu też nie przeczę, przecież to i nasza historia, i nasza codzienność, gdy jakiś prostak i cham krzyczy na ulicy na Niemca za to, że używa swojego języka. Ale te mury zapewniają także bezpieczeństwo. Nawet jeśli jako naród oświecilibyśmy się, i to tak całkowicie, to co z pozostałymi narodami?

Co z innymi „grupkami barbarzyńców”? Którzy nie tylko nie rozumieją co to tolerancja, ale nie umieją nawet pisać i czytać, a za odsłonięty brzuch u kobiety są gotowi zgwałcić i zamordować? Potrzebujemy więc armii, narodów, zdrowego nacjonalizmu – a więc granic, murów. Tak samo jak potrzebujemy tych głośnych i wkurzających pociągów, czy długiego stania na światłach, by nie zabiła nas drogowa wolna amerykanka. Bo 20-tonowy TIR zawsze ma większą „zdolność przetrwania” na nieuregulowanej przepisami drodze, niż 70-kilogramowy pieszy.

Warto byśmy zrozumieli, że żyjemy w tu i teraz, a nie w świecie mrzonek. Idee mogą być piękne i wspaniałe. Ale po pierwsze, nie funkcjonują w świecie realnym, a po drugie – próby ich wprowadzenia mogą doprowadzić do katastrofalnej anarchii. Działamy w świecie, który jest, a nie w tym który powinien być w naszych marzeniach. Reformy też przeprowadzamy biorąc pod uwagę to, co jest tu i teraz. Czyli biorąc pod uwagę wszelkie ograniczenia, zagrożenia, całą nieświadomość. Więc siłą rzeczy, takie reformy będą przeprowadzane stopniowo, kroczek po kroczku, by nie doprowadzić systemu do zapaści.

Rezygnacja z ego czy silne i świadome ego?

Z pojęciem mostów i murów związane jest też ego. Różne nauki duchowe mówią, że należy pozbyć się ego, że ego powinno zniknąć. Tymczasem ego jest potrzebne jak tlen, woda, mózg czy serce. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Twoja wyjątkowa i niepowtarzalna indywidualność. To wyrażanie się w świecie, to umiejętność życia z ludźmi, zarabiania, walki o swoje. Od ego pochodzi energia, witalność i siła.

Negacja ego, nie tylko ta w duchowości ezoterycznej, ale także pochodzące np z mentalności ofiary, odcina od energii, siły i zdolności przeżycia. Pojawia się wyczerpanie, pieniędzy jest coraz mniej. Z biegiem lat pojawiają się także choroby. Ego kojarzone jest z ekstrawertykami, kapitalistami, biznesmenami czy facetami w typie „zimnego drania”. Ziemski system to taka kobyła rozpłodowa, ciężka i głupia jak but. Daje się ona doić tym odważnym, zaś traktuje z kopa tych, którzy podchodzą do niej ze strachem. Silne ego umiejętność wyrwania, wyszarpania od systemu tego, co pragniesz.

I to robią właśnie ci kapitaliści, wyzyskujący pracowników biznesmeni, politycy czy zimne dranie. Biorą to, co chcą i nikogo nie pytają o zdanie. Często mają oni negatywne, nieprzepracowane ego, które kojarzone jest z tą cała żądzą pieniądza i władzy. Inny przejaw nieprzepracowanego ego to ciągłe pragnienie nowych i nowych rzeczy. Nowych samochodów, gadżetów, wycieczek. Jedna kupiona rzecz daje chwile ekscytacji, ale osoba o nieprzepracowanym ego po jakimś czasie chce kolejnej. A potem jeszcze kolejnej, choć ta stara jest całkiem sprawna.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ZAKAZANA WIEDZA: CZY ZDAJESZ SOBIE SPRAWĘ Z SZOKUJĄCEGO ZAKŁAMANIA W NAUCE?!


Czy wiesz o tym, jak wielka jest skala zakłamania w nauce?! Czy wiesz, jak wielu rzeczy nie wiemy, jak wielki jest lobbing różnych „grup wpływu”, jak wiele rzeczy jest przekłamanych?! Duża część z nas wie, że leki nie leczą, a jedynie uciszają na chwilę uciążliwe objawy. Że w medycynie, szczególnie w farmacji, nie liczy się wyleczenie człowieka, a wręcz przeciwnie.

Bo to by przyniosło straty korporacji farmaceutycznej. W farmacji i medycynie liczy się to, co przynosi zysk. Dlatego produkowane są leki, które nie leczą po jednej trzech czy np dziesięciu dawkach, ale trzeba je brać do końca życia. Dlatego w szczepionkach wciąż stosuje się tanie i bardzo toksyczne konserwanty. W końcu im więcej chorych, tym większy zysk. Więc czemu nie „produkować” pacjentów od dziecka?

Produkować, tak jak lata temu łódzkie pogotowie „produkowało” zmarłych pavulonem w celu zysków od firm pogrzebowych? Działanie łódzkiego pogotowia jest takim symbolem, wręcz „archetypem kulturowym” tego, jak zachowuje się współczesna farmaceutyczna medycyna. I bardzo ważne jest też to, że wiele badań naukowych jest fałszowana. Nagminnie zawyżane jest bezpieczeństwo leków czy szczepionek. Zaś tuszowane są skutki uboczne, nawet gdy mają cywilizacyjny wymiar, np choroby po szczepieniach.

Fałszerstwa naukowe chlebem powszednim w medycynie i farmacji

Sfałszowano badania leku Vioxx, który w samych tylko USA zabił około 50.000 ludzi a miliony uczynił kalekami. Nagminnie fałszuje się kolejne badania dotyczące bezpieczeństwa szczepień i kolejne badania mające udowodnić brak ich związku z różnymi powikłaniami i chorobami. Bardzo głośne są sprawy fałszerstw badań udowadniających, że papierosy są zdrowe, a napoje gazowane z ogromną ilością cukru nie szkodzą zdrowiu. Piramida żywienia WHO zaleca bardzo częste spożywanie toksycznych pokarmów (zboża z glutenem). Dla kogoś kto nie tylko zna temat, ale zna też ludzi, (lekarze w rodzinie, wśród przyjaciół, czy naturapeuci) argumenty o Evidence Based Medicine (medycyna oparta na faktach) czy o walce z pseudonauką, są tylko ponurym żartem.

Normy dotyczące cholesterolu, cukru, ciśnienia tętniczego były wielokrotnie zaniżane. Z prostej przyczyny – im więcej osób ma wg zmanipulowanej normy „za wysoki cholesterol”, tym więcej sprzeda się leków na cholesterol. Teraz mamy prawdziwą pandemię chorób z którymi medycyna sobie nie radzi. Hashimoto, borelioza, Gravesa-Basedowa, toczeń, stwardnienie rozsiane, Leśniowskiego-Crohna, autyzm i wiele innych. Chorzy widzą, że dalszy kołowrotek od lekarza do lekarza nic nie da, więc interesują się metodami alternatywnymi. To złote żniwa dla oszołomów i oszustów, i okres wkurwu i represji ze strony medycyny farmaceutycznej i jej aparatu władzy.

Ale tak powoli i w wielkich bólach wykuwa się systemowa zmiana, reforma medycyny. Jest coraz większa liczba specjalistów medycyny naturalnej, którzy traktują swoją pracę poważnie. Zapisują się na liczne kursy (w tym te zagraniczne i oficjalnie uznawane), współpracują z kumatymi lekarzami, itp itd. Jednym z lepszych polskich naturapeutów jest Pani Sylwia ze Szczecina. Jej wiedzę doceniło wielu ludzi, w tym ja. Link do jest strony TUTAJ. No i fakty są takie, że bez zmiany świadomości lekarzy i wsparcia od tych lekarzy, którzy zdają sobie z tego wszystkiego sprawę, nic nie ruszy do przodu. Znam mentalność większości studentów medycyny. To „mentalni biznesmeni”, dodatkowo często wykazujący mizoandrię i pogardę wobec ludzkości.

Zapraszam Cię na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a zakazana wiedza o tej używce jest ukrywana przez zakłamaną naukę!

Psychologia, socjologia i inne nauki społeczne w rękach liberałów

Rządzące lewicowo-liberalne know-how (tzw. pokolenie rewolucji ’68) ma wpływ na każdą dziedzinę nauki, szczególnie na te społeczne. Promuje się tzw inżynierię społeczną, czyli zbudowanie zupełnie „nowego człowieka”. Ale nie silnego, bogatego i szczęśliwego, bo to największy koszmar każdej elity od początku świata. Ale słabego, zastraszonego, pozbawionego tożsamości, biednego (czyli pracującego po 10 h na dobę na byt) i nieszczęśliwego. Cała maszyneria propagandowa nad tym pracuje.

Mówią Ci, że aby zdobyć miłość, być szczęśliwym, musisz być ideałem. A potem pokazują Ci w TV czy w kolorowych gazetach „ideał”, którego osiągnięcie jest niemożliwe. Patrząc na okładki czasopism takich jak CKM czy Shape.. Przecież tak wygląda tylko 0,5% ludzi lub nawet mniej. Jak nazwać to inaczej, jak nie czystym szaleństwem, psychozą cywilizacyjną? Więc człowiek po takim praniu mózgu jest po prostu nieszczęśliwy. Ale nie o to tylko chodzi. To głównie sprawka mediów i inżynierów społecznych.

Cała psychologia, socjologia, politologia itp są tak zmodyfikowane, by na siłę forsować poglądy i racje lewicy. Tworzone są nowe systemy pojęciowe takie jak gender studies. Feminizm który kiedyś był dziejową koniecznością i ewolucją ludzkiej mentalności, teraz został doprowadzony do kuriozum. To, co robią feministki, a także na głęboko podświadomym poziomie miliony kobiet w związkach, przekracza już granice ludzkiej przyzwoitości i wytrzymałości.

Psychologia, jej przekłamania i ciekawostki z nią związane.. O tym przeczytasz w tych artykułach:
Dla introwertyków i nieśmiałych: najpotężniejszy sekret relacji międzyludzkich
Tego psycholog Ci nie powie. Ucz się na błędach innych!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety

-Co zostało z ideałów liberałów? -Zgliszcza

Globalnie z ideałów lewicy nie zostało nic. Wszak ideały lewicowych liberałów kończą się tam, gdzie zaczynają się interesy banków, korporacji i innych wpływowych grup. To i cyniczni biznesmeni wyzyskujący całą ludzkość, i ludobójcy wywołujący wojny i niszczący europejską tożsamość. Od innych cynicznych wyzyskiwaczy i ludobójców różni ich to, że mówią o tolerancji, empatii, wartościach, humanitaryzmie, pomocy, ochronie przyrody. Weźmy jednak ochronę przyrody, sztandarowe hasło lewicowych liberałów.

Coraz szybsze wymieranie biosfery jest faktem, a zmian klimatycznych nie sposób już nie zauważać gołym okiem. Co jednak mamy z łzawych konferencji Ala Gore czy Hilary Clinton z murzyniątkami w tle? Mamy fałszywą i nie popartą faktami doktrynę globalnego ocieplenia powodowanego przez dwutlenek węgla. To jednak nie jest w tym najgorsze, doktryna jak doktryna. Mamy bowiem także cyniczny biznes handlu limitami CO2 liczony w setkach miliardów dolarów, destrukcję gospodarek „niepoprawnych” państw i całkowite milczenie jak środowisko zatruwają korporacje.

Czym jest bowiem „spisek żarówkowy„? Nie jest to kolejna idiotyczna teoria spiskowa. Ale fakt, że bardziej się opłaca produkować kiepskiej jakości smartfony, które psują się po roku, dwóch, bo jest większa sprzedaż. Przy dzisiejszej technologii można by produkować telefony, które wytrzymałyby 10 i więcej lat. To samo dotyczy olbrzymiej ilości produkowanych rzeczy, w tym praktycznie całej elektroniki typu RTV-AGD. Cały przemysł motoryzacyjny opiera się na tym, by auto po 5  latach nagminnie się psuło, i by wymieniać je co 5, 7 czy 10 lat. Co robi z tym liberalna lewica? Nic, bo tu przyrodę niszczą ich sponsorzy – czyli korporacje.

Wcale nie chodzi mi o to, by do reszty deptać lewicę i starać się być jakimś prawicowym radykałem. Chodzi o balans pomiędzy dwiema skrajnościami. Patrząc pod kątem duchowym lewica to pierwiastek żeński, zaś prawica to pierwiastek męski. Ciągle brak nam zdrowej równowagi, często rządzą nami zwykłe szumowiny. O sprawach ideologii, polityki, doktryn i istnej schizofrenii z nimi związanej, możesz przeczytać w poniższych artykułach. Zapraszam:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

Ekonomia to nie nauka, ale sztuka przekonania motłochu by dalej biedował

Ekonomiści wmawiają nam, że jest kryzys, że takie i owakie są zasady działania wolnego rynku i gospodarki kapitalistycznej. I w związku z tym dobrze się dzieje, że mniej niż 0,1% ludzkości ma wszystko, a reszta albo dziaduje za 1500 zł, albo głoduje jak w Afryce. Jest to mit numer jeden. Drugi mit to ukrywanie faktu, że system ekonomiczny jest skonstruowany jak odkurzacz i jednocześnie jak piramida. Gdzie „góra” piramidy zasysa ogromną większość zasobów dzięki niewolniczej pracy „dołu”. Napoleon Bonaparte mawiał, że religie są po to, by biedni nie mordowali bogatych. Tylko w pokorze na nich pracowali i godzili się na biedę i wyzysk. Taką samą rolę pełnią ideologie i ekonomia.

Przykłady manipulacji w ekonomii? Inflacja. Liczona jest wg kompletnie zmanipulowanych metod i podawana w TV jest bardzo zaniżona. Bowiem z „koszyka produktów i usług” wg którego liczy się oficjalną inflację, wyrzucono wiele rzeczy, w tym te najważniesjze dla zwykłych ludzi. Bliższy prawdzie jest tzw wskaźnik CPI (Consumer Price Index), czyli wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych. Ale i on nie oddaje w całości rzeczywistego poziomu inflacji, który jest zwyczajowo nieco wyższy niż CPI.

Podobnie jest z tzw. średnią krajową i faktem, że: „Kurwa, nikt znajomy tyle nie zarabia, czemu?!” Otóż średnia krajowa w Polsce jest liczona podług zarobków wyłącznie średnich i dużych firm. Małe firmy, w tym te jednoosobowe, są wykluczone z tego rankingu, więc średnia krajowa jest bardzo zawyżona. No i podsumowując: czyż to, co zaprezentowałem, nie jest klasyczną pseudonauką?

Przeczytaj też na ten temat w moich poniższych artykułach:
Dlaczego w Polsce jest bieda i wieczne „nie da się”?! Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia, które mogą spowodować zagładę ludzkości

Zapraszam video z Niezależnej Telewizji z Andrzejem Sulimą o zakłamaniu w nauce. Przedstawia on ten problem z nieco innej perspektywy niż ja:

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

HALLOWEEN, DZIADY CZY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH? CZY NA PEWNO TAKI DIABEŁ STRASZNY?


Halloween, Wszystkich Świętych i Słowiańskie Dziady. Poznaj prawdziwą genezę tych świąt! 🙂

Tradycyjnie jak co roku dnia 31 października obchodzimy anglosaskie, a raczej celtyckie święto Halloween. Później, dnia 1 listopada mamy Wszystkich Świętych, czyli dzień w którym chrześcijanie wspominają swoich świętych – osoby kanonizowane. Dopiero 2 listopada jest Dzień Zaduszny, czyli wspomnienie zmarłych bliskich. Jednak w polskiej tradycji przyjęło się, że groby zmarłych bliskich tłumnie odwiedzamy dzień wcześniej.

Bardzo ważne jest wspomnienie o tym, że nasi słowiańscy przodkowie w nocy z dnia 31 października na 1 listopada obchodzili tzw Dziady. Inne nazwy tego słowiańskiego święta to: Noc Zaduszkowa, Zaduszki, Zaduszki Jesienne. Były one ceremonią przygotowawczą do tzw. Święta Zmarłych, które było obchodzone przez Słowian dnia 2 listopada. Słowianie wierzyli, że w te dni, poprzedzające zimę, dusze zmarłych bliskich i przodków przybywają na Ziemię. Należało je godnie ugościć, zabiegać o ich przychylność i pomóc im w spokoju odejść do zaświatów.

Początki świąt odbywających się na przełomie października i listopada są stare jak świat. Te początki to głęboka starożytność. Każda tradycja szamańska, plemienna, pogańska je uznaje. Także współcześni wyznawcy doktryn new age czy ezoterycznych je uznają. To święto jest obecne również w wielu odłamach chrześcijaństwa. Zaadaptowała je nawet anglosaska pop-kultura pod nazwą Halloween. I w każdej religii czy doktrynie ten czas ma związek ze śmiercią, ze zmarłymi, z duchami przodków, z duszami przybywającymi do nas z zaświatów.

Różne „Święta Zmarłych” występują w wielu kulturach, religiach i epokach historycznych od zarania dziejów

To niesamowite, że tyle religii, tradycji, kultur i epok historycznych mówi w zasadzie o tym samym. Jest jeden Bóg, Architekt Wszechrzeczy, jedna strefa duchowa. Bóg nie nobilituje ani też nie neguje swoich dzieci, bo wyznają lub nie wyznają taką a nie inną religię. To typowo ludzka wada, polegająca na przekonaniu, że tylko jedna religia jest dobra, a wszystkie inne są fałszywe. Na świecie jest aż 3000 religii. Każda uważa że jest prawdziwa, a wszystkie inne są fałszywe. „Bluźnierstwem” jest przypisywać ten typowo ludzki błąd Stwórcy Wszechrzeczy.

Te dni są ważne dla tak wielu kultur, religii i powtarzają się przez wszystkie epoki historyczne z pewnego konkretnego powodu. Otóż wg starożytnej gnostyckiej wiedzy, w okolicach tych dni jest najcieńsza „bariera” rozgraniczająca dwa pozornie rozdzielone światy. Czyli świat fizyczny i duchowy. Obserwujmy więc swoje przeczucia, jak i swoje sny. W snach podświadomość podpowiada nam tak wiele, tylko trzeba umieć odczytać ten przekaz. Także w snach pojawiają się duchy opiekuńcze, choć te sny są rzadkie.

Obserwujmy też różnego rodzaju „znaki” w przestrzeni materialnej, będące tzw. „synchronicznościami jungowskimi”. Są one unikalne dla każdego człowieka z osobna, ale istnieją pewne elementy stałe. Pojawiające się zwierzęta czy inne znaki, mają nam pokazać, że jesteśmy na dobrej drodze. Lub wspomóc nas w trudnych chwilach i pokazać, że przestrzeń (Bóg, Architekt, Przodkowie, Dusze Zmarłych) o nas się troszczą. U mnie te znaki to: lisy, dzikie gęsi, bociany, czy znajdowanie na ulicy zgubionych przez ludzi monet.

Jesień czyli czas kontaktu ze światem duchowym

Czas jesienno-zimowy to czas lepszego odczuwania ducha i większego kontaktu ze strefą metafizyczną. Czyli inaczej niż wiosną i latem, gdy na głównym planie jest żywioł materii, ciała i aktywności. Takie „wejście w sferę ducha” ma i dobre, i złe strony. Jesień, to oprócz wejścia w stan ducha, przygotowanie do czasu zimowego, a więc do snu („sen zimowy”), śmierci, rozpadu. To jesienią i zimą zanika wegetacja roślin, temperatury stają się bardziej srogie, a noc jest coraz dłuższa. Pamiętajmy jednak, że każdy rozpad, upadek, każda „wewnętrzna śmierć” przyniesie kiedyś odrodzenie. Po każdej nocy wstaje dzień, po każdej zimie następuje wiosna, po każdej wichurze i burzy się rozpogadza. To są odwieczne rytmy natury, czyli inaczej Boga.

Uważam za bezcelowe kłótnie katolików ze słowianami, celtami, ezoterykami czy zwolennikami beztroskich zabaw na temat tego, jak te dni chcą oni spędzać. Czy nie pójdziesz z przyjacielem na cmentarz, by zapalił świeczkę na grobie dopiero co zmarłego bliskiego? Bo przecież nie jesteś katolikiem, a na cmentarzach siedzi „samo zło”? Jakim człowiekiem musiałbyś być, by nie dać mu wtedy wsparcia? Czy odmówisz spotkania w gronie przyjaciół w dniu 31 października tylko dlatego, że jesteś katolikiem, a dwóch z nich ma „trupi” makijaż, a na stole stoi dynia z Biedry?

Kłótnie o to, czyja interpretacja jest lepsza nie ma sensu, ponieważ każdy jest inny, każdy widzi świat inaczej. Każdy ma inne wierzenia, sposoby postrzegania, ograniczenia. Duch, Bóg, Źródło jest jedno, tylko różne są drogi do niego. Każdy ma prawo podążać własną ścieżką, o ile nie czyni zła innym istotom – to warunek bezwzględny. Ważną lekcją jest to, że nie ma sensu atakować innych za to, że mają swoje wierzenia. Ja cały czas się tego uczę, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Czy Halloween to święto satanistów? Kult szatana?

Chrześcijanie, szczególnie katolicy, co roku rozpoczynają akcję demonizowania święta Halloween. Podnoszone są argumenty, że to święto satanistyczne, że oddala od Boga, że naraża na ryzyko opętań i tym podobne. Wielu mówi też, że to święto satanistów, że w tych dniach szaleją demony. Zaś tajemniczy Illuminaci (tak tajni, że każdy o nich słyszał, ale nikt ich nie widział) mają odprawiać w katakumbach Paryża, Nowego Jorku i Watykanu mroczne rytuały.

Ja widzę to inaczej. Przecież demony, złe energie, ataki energetyczne, złe byty itp itd, to po prostu nieuświadomione programy psychiki. To wyparte, nieuświadomione, zanegowane części naszej własnej podświadomości, które w taki destrukcyjny i „szokujący” sposób dopominają się o uwagę i przepracowanie. Illuminaci, reptilianie i wszyscy inni „o których każdy wie, ale nikt ich nie widział” to zbiorowe, globalne lęki ludzkości będącej na poziomie mentalnego i duchowego dziecka. Ludzie jako duchowe dzieci dokonują podświadomej projekcji. Nie mogą się pogodzić z tym, że to oni odpowiadają za różne złe rzeczy. Odpowiadają i indywidualnie, i jako ludzkość, a więc zbiorowo. Więc widzą sprawców zła „na zewnątrz”. Czy to w postaci demonów i złych energii, czy w postaci jakichś dziwnych „onych” w mrocznych fartuszkach.

Powinniśmy zrozumieć, że za złem zawsze stoi człowiek. Konkretne imię i nazwisko. To jedna z najcenniejszych ziemskich lekcji i w wymiarze politycznym, i w wymiarze duchowym. Kłopot jest w tym, że mamy obecnie bardzo słabo funkcjonujące mechanizmy karania oprawców. System prawny który mamy teraz, policja, sądy itp – to dopiero powijaki. 99% sprawców przemocy, np psychicznej czy w pracy, nie jest  karana. Procedury są długie i kosztowne. Prawo przypomina raczej siec rybacką, złożoną praktycznie z samych dziur. Napiszę poniżej to przesłanie dla każdej z doktryn z osobna.

Za każdym złym lub dobrym czynem zawsze stoi człowiek

Dla katolików: to nie są konsekwencje grzechu pierworodnego. To nie jest kuszenie przez szatana. To nie Bóg wystawia człowieka na próbę. Zły lub dobry jest zawsze człowiek. Złe lub dobre czyny zawsze są dziełem konkretnego człowieka.

Dla ezoteryków i new age’owców: to nie są złe moce, złe energie, demony, egregory. To nie zły demiurg ani zły matrix. Demony, zły byty, złe energie to twory naszego umysłu. Zaś demiurg, system, matrix, to lustrzane odbicie nas samych. To, jaki jest matrix czy system, zależy od nas, od miliardów ludzi. Zły lub dobry jest zawsze człowiek, a nie coś „zewnętrznego”.

Dla fascynatów teorii spiskowych: to nie są Illuminaci, reptilianie, kosmici. Z nimi jest pewien kłopot, o którym być może nie wiecie. Pisałem o nim powyżej. Otóż każdy o nich słyszał. Piszą o nich regularnie nawet zachodnioeuropejskie brukowce. Polski „Fakt” czy „Super Express” póki co nie. Ale nikt ich nie widział na oczy. Więc można wygodnie zwalić na nich winę, ale nie można ich rozliczyć i nie można przejść do realnego działania. Bo jak rozliczyć coś, co fizycznie nie istnieje, a co jest jedynie wytworem globalnego lęku? Zapominamy, że „tych złych ludzi” często sami wybieramy. Mądrze się organizując i korzystając z mechanizmów demokracji, możemy zmienić świat, możemy wszystko. Za każde zło lub dobro odpowiada człowiek. Za każdą złą lub dobrą decyzją polityczną, ekonomiczną czy społeczną, stoi konkretny człowiek z imieniem i nazwiskiem.

Szerzej o historii Halloween opowiada Wiedźma Paranormalia z kanału o tym samym tytule [LINK TUTAJ]. Ja jednak nie do końca popieram taką „magiczną” perspektywę, o czym pisałem w tym artykule:

Na najbliższe dni (Halloween, Wszystkich Świętych, Dziady) polecam nagranie do medytacji wygenerowane komputerowo (na syntezatorze). Jest melodyjne i harmonijne:

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO W POLSCE TRWA BIEDA I WIECZNE „NIE DA SIĘ”? BEZCENNA I SMUTNA LEKCJA O ŻYCIU


Dlaczego w Polsce wciąż bieda? Proponuję całkiem inne wytłumaczenie, niż to które serwuje Ci propaganda medialna.

Oglądam czasem na lifestyle’owej telewizji TLC program o tytule: „Historie wyższej wagi”. Opowiada on o przypadkach 300- a nawet 400- kilogramowych otyłych ludzi, którzy decydują się na terapię ostatniej szansy. Prowadzi ją dr Nowzardan z miasta Houston na samym południu USA, w Teksasie. To, co mnie uderzyło to fakt, że niepracująca gruba osoba, której na ogół towarzyszy jeden pracujący domownik, np partner, ma pieniądze na zamawianie po 5 pizz dziennie. Ale to nie wszystko.

Często dr Nowzardan każe otyłemu choremu wraz z rodziną przeprowadzić się np z Nowego Jorku do Houston. To kilka tysięcy kilometrów. I taka rodzina po prostu wynajmuje sobie mieszkanie, pokój lub jakiś motel typu „mol i karaluch”. Partner grubej osoby od razu znajduje gdzieś pracę. I mają na to wszystko pieniądze. A u nas w Polsce? Przeprowadzisz się z dnia na dzień do innego miasta? Nie. Mieszkania mają nieliczni, za cenę 30 lat kredytu, 12-godzinnego dnia pracy i ogromnego lęku z tym związanego. Byle lodówka za 1200 złotych czy jakiś nieoczekiwany wydatek, i trzeba brać kredyt.

W Polsce jest jedno wielkie „nie ma” i: „nie da się”. A w innych krajach jakoś: „jest” i: „da się”. Biorę teraz pod uwagę rejony takie jak Europa, Ameryka Północna, Australia i Nowa Zelandia. Taki sam, korzystny klimat umiarkowany lub śródziemnomorski. Taka sama ziemia, która wszędzie tak samo rodzi, dając narodowi wyżywienie. Często podobne zasoby naturalne. Tacy sami ludzie, Homo Sapiens Sapiens, z tej samej rasy. No wszystko jest „z tej samej gliny”. Ale tam da się, a u nas i nie da się i wiecznie nie ma. Wielka czarna dziura, która zasysa wszystko. Pieniądz zdobyć tak trudno.

Przyczyny polskiej sytuacji ekonomicznej i biedy?

Jakie są tego przyczyny? Ekonomia? Nie bardzo. Głodne kawałki neoliberałów o wolnym rynku, transformacji, wydajności pracy przekonują już tylko albo gimnazjalistów od Korwina, albo cynicznych lemingów na urzędowych posadkach załatwionych przez rodziców. Kolonializm? A Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Szwajcaria, Austria, Irlandia? Tych bzdur przekazywanych w mediach jest więcej. Jest to gigantyczny mechanizm prania mózgu, i nie dotyczy tylko naszego kraju. To podstawa, rdzeń globalnego oprogramowania niewolnika systemu. Niewolnik ma myśleć, że nie da się, że nie jest godny, że nie zasługuje na wszelkie bogactwo i radość. Ma przepraszać i czuć się winnym. Bo bogactwo, obfitość i wolność chce zachować elita, tylko dla siebie.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem Polaków, które otwarcie dopomina się, by w Polsce wreszcie „było” i wreszcie „dało się”. Teraz w Polsce mamy starcie obu systemów, w którym jeden mówi: „nie da się, bo, bo, bo.. bo przeszłość..” a drugi mówi: „spróbujmy, a coś się da, potem spróbujemy coś jeszcze.. dla przyszłości„. Analizowałem to wiele razy od strony ekonomicznej, politycznej, geopolitycznej. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci nieco inne, bo mistyczne wyjaśnienie. Jednak nie zaprzecza ono żadnym innym próbom wyjaśnienia tego zjawiska. Wręcz przeciwnie – wszystkie one się uzupełniają, tylko od różnej strony.

Moje analizy dotyczące sytuacji ekonomicznej Polski możecie przeczytać w poniższych artykułach:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia, które mogą spowodować zagładę ludzkości
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Trwa „operacja ostateczna rozgrywka”, wojna z ludzkości z elitami, np George Sorosem
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

To lud musi dojrzeć do zmian

Jedną z najcenniejszych i jednocześnie najsmutniejszych lekcji, jaką uzyskałem, było poznanie faktu, że jaki dół, taka góra. Patrząc na opłakany stan naszej planety, na wojny, na wyzysk, biedę, przemoc, zagładę biosfery, na wszystkich płaczących i cierpiących ludzi.. Poprawnym wydaje się być wniosek, że inicjatywa zmian zawsze musi wyjść od „dołu” piramidy, czyli od zwykłych ludzi. Nikt za ten „dół” tej czarnej roboty nie odwali. Jest to prawem tego świata.

Stąd rewolucje, przewroty, obalanie dyktatorów, wojny domowe, kampanie wyborcze, ciągle nowi politycy obiecujący reformy.. Bo choć jesteśmy jak małe, zagubione dzieci we mgle, to próbujemy. Jaki naród, tacy jego liderzy; jaka ludzkość, taka elita nią rządząca. Elita zawsze jest lustrem, odwzorowaniem mentalności narodu. Gdy mentalność się zmienia, dojrzewa, to zmieniają się także elity – na trochę lepsze. Nasze narzekanie na głupotę i ignorancję nic nie da. Oni muszą sami dojrzeć, sami zmądrzeć, sami popełnić po drodze tryliony błędów, i wtedy zmiany się dokonają.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

„Panie, JA JESTEM GODZIEN, abyś przyszedł do mnie”

Jak elita ma nie okradać zasobów państwa i narodu, skoro naród tkwi w mentalności folwarcznej, pańszczyźnianej? W wiecznym poczuciu ze „nie należy mi się”, ze „nie zasługuję”? W takim razie zasoby zawsze, ale to zawsze bierze ten, który uważa, że zasługuje i że ma prawo do rożnego rodzaju bogactwa i że należy mu się. Skoro większość ludzi uważa, że nie ma prawa, że im się nie należy, to zgodnie z prawem wszechświata, nie dostaną tego. Ale sprzątnie to im sprzed nosa ktoś, kto uważa, że mu się należy. Czyli ktoś, kto ma głęboko wewnętrzne, podświadome przekonanie, że zasługuje na wszystko co najlepsze.

Na przykład bankier, szef korporacji, polityk, biznesmen, lobbysta, manipulator finansowy. Bo te zasoby są i gdzieś muszą zostać przez wszechświat „upchnięte”. A dziwnym faktem, prawem rządzącym naszą planetą jest to, że często ci „źli” mają większe predyspozycje do sukcesów, do zdobywania pieniędzy, do bycia silnym i zdrowym. Mają dużo „siły życiowej”, tej pierwotnej, drapieżnej siły umożliwiającej przetrwanie. Systemowo, globalnie, ludzie dobrzy często mają mniejszą ilość tej drapieżnej siły przetrwania, i często padają ofiarami tych złych. Także w polityce, ekonomii, miejscu pracy, wielkości zarobków itp.

Poczucie winy podświadomie przyciąga karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Odwieczne rządy drapieżników nad owcami

Jako ludzkość tkwimy w wielowiekowym programie kat-ofiara. Powtarza się szczególnie w związkach uczuciowych. Inna zależność, podobna do tej poprzedniej, to relacja drapieżnika (czyli tyrana, skorumpowanego polityka, krwiopijczego biznesmena itp) i owcy (ludu). Poczucie że: „nie zasługuję” i lęk: „nie dam rady” jest potęgowane przez wielowiekowe traumy, jakie jaką Polacy. W Polsce jest to doprowadzone aż do ekstremum. Traumę związaną z przetrwaniem i zarabianiem na siebie dziedziczyliśmy od rozbiorów, a potem po dwóch wojnach światowych. Pamiętacie ten dialog z pewnego legendarnego filmu?

-Halyna, wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

To drugie zdanie z tego filmowego cytatu powiedziała zlękniona wszystkim babuleńka. Pomimo tego, że wojna dawno minęła, że wojny w Europie nie było od ponad 70 lat.. To ta urodzona w dalekim 1881 roku, bezzębna i zlękniona dosłownie wszystkim babuleńka nadal przemawia, teraz, w 2017 roku. Przemawia w postaci córki, wnuczki jak i prawnuczki, czyli być może Twojej partnerki bądź żony. A konkretniej, przemawia w postaci podświadomego wzorca, jaki dostały kolejne pokolenia. Te wzorce silnego lęku, częściowo umożliwiające przeżycie w realiach ludobójstwa i wojny, kompletnie nie nadają się do rozwoju narodu w XXI wieku. Dlatego po kolei wyzyskują nas Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy i Amerykanie i ich korporacje.

Kolejny destrukcyjna sprawa związana z wojnami światowymi, to upadek pozytywnego wzorca męskiego i osłabienie siły mężczyzn. Podczas wojen mężczyzna szedł wojować i zostawił żonę i dzieci na pastwę losu. Kobieta pozostawiona sama sobie, musiała sama „wojować” tu, na wsi czy w mieście, by przeżyć. Spowodowało to ogromny, podświadomy gniew kobiet na mężczyzn. No i oczywiście dochodzi kolejna dziejowa zależność, która wystąpiła w tym samym czasie. Czyli zbiorowy, globalny gniew kobiet za tysiąclecia patriarchatu i prześladowań. Więc mamy: „samiec Twój wróg” do potęgi drugiej.

Podświadomy wzorzec przekazywany z pokolenia na pokolenie

Stąd powstał feminizm, który obecnie przekształcił się w szowinizm. Stąd mamy też postępującą od końca II wojny światowej utratę mocy mężczyzn. Co tylko wzmocniło dążenia feministyczne. Ten gniew na to, że mężczyzna zostawił samą na wojnie, potęgowany przez gniew na patriarchat, jest w Twojej koleżance, przyjaciółce, partnerce, żonie. Jest on w tej dziewczynie mającej 15, 25, 35 czy 45 lat, która jest obok Ciebie w dowolnej relacji. Skutkiem ubocznym jest też tzw. „mentalne kastrowanie mężczyzn”. Najpierw dokonywane przez babki, matki, przedszkolanki, nauczycielki, a potem przez partnerki, żony, teściowe. Oczywiście, to też odbywa się na głęboko podświadomym poziomie w postaci przekazywania wzorca.

Mały chłopiec słyszy, że jest pierdołą, że nie da sobie rady, że nie wolno mu oddać bijącej go dziewczynce, że jak będzie niegrzeczny, to mama go przestanie kochać i odda. Więc mamy obecnie pokolenie mężczyzn-ciamajd, noszących te hipsterskie, a de facto islamistyczne brody, chodzących w rurkach, okaleczających sobie uszy („nie chcę słuchać”) i wkładający w nie jakieś plastikowe kółka. Mężczyzn mających problemy z kobietami, nie umiejących „podrywać”. A w związku obrywających fochami i histeriami, z którymi nie potrafią sobie radzić. Opowiada o tym, oczywiście w języku symboli i archetypów, jeden z nielicznych „głębszych” polskich filmów – Seksmisja. Ale teraz jest ten globalny czas, gdy „eksperyment seksmisja” dobiega końca.

Ten czas to „globalny skręt na prawo”, ku męskiemu, o którym pisałem poniżej:
Ja Też & Me Too. Byłem ofiarą przemocy. Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy
Wojujący feminizm kontra męski szowinizm. Wygrały elity a straciliśmy my wszyscy

Wiele doktryn i idei popiera biedę

Te wszystkie „zaszłości” związane z dwiema wojnami światowymi dobrze opisuje Bert Hellinger. Polecam poszukać osób zajmujących się hellingerowskimi „Ustawieniami systemowymi” i naukami tantrycznymi. Bo hellingeryzm i tantra nawzajem się przenikają i często idą w parze. Więc wracając do meritum: skoro lud ma zablokowaną drożność przepływu bogactwa i obfitości, to bogactwo przypadnie pierwszym z brzegu, którzy tego nie zablokowanego nie mają. A więc często tym krwiopijcom, bo oni mają ten kanał drożny. Spójrzmy tylko jakie wzorce są nam przekazywane. Katolickie owieczki boziowe, i pokorne cielę, które w realnym świecie nie ssie nawet jednej matki, a jest kopane i podgryzane przez inne cielaki. Bo pokorne cielę tylko w „ludowej mundrości” ssie dwie matki.

Dalej: lewicowy kult ciężkiej pracy, tego młota w ręku robola. Czy wzięte z prawicy ekonomiczne brednie o prawach wolnego rynku, o kryzysie gospodarczym, o tym że taki i owaki jest neoliberalny kapitalizm. A new age? Przekonanie ogromnej rzeszy ezoteryków i innych „uduchowionych”, że pieniądz to niska wibracja. I że seks powinien być „czysty”, bo jakaś telegonia, a reszta to „niska wibracja seksualna”. To przecież to samo co katolicyzm tylko w innym opakowaniu. Ten sam wzorzec występuje w hinduizmie (kasty, „niedotykalni”, olbrzymia przemoc w Indiach) i w buddyzmie (w niepodległym Tybecie 95% ludzi było niewolnikami i wielu umierało z głodu na ulicach).

Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu i ołtarza w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat lub też drapieżnik z tego, co pisałem wyżej) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie (czy to katolicyzm, czy to telegonia) i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Jak traktujesz pieniądze i seks?

Popatrz jak traktujesz seks, seksualność. Czy wszędzie widzisz brud, nieczystość, złe energie, upadek obyczajów, Sodomę i oborę? Strefa seksu zawsze jest powiązana nicią połączeń ze strefą pieniędzy. I nie chodzi o prostytucję, kobiety w typie „daj mi to” („musisz płacić za mnie rachunek w restauracji i musisz dobrze zarabiać”) czy o prostytucję małżeńską. Chodzi o to, że seksualność i finanse to rdzeń naszej realizacji w świecie materii.

Od zarania dziejów miliardy ludzi postrzega całą sferę materii jako „gorszą”. Od eonów czasu ludzie wiecznie się uduchawiają, modlą, poszczą, medytują, podwyższają wibrację, pogardzając materią. I jaki mamy tego rezultat na świecie? Jeśli będziesz postrzegać świat materii jako zły, nieczysty czy gorszy, to będziesz miał zablokowaną w nim obfitość. Pieniędzy będzie mało, a partnerki / partnerzy, o ile w ogóle jacyś będą, będą wredni, agresywni, oziębli, histeryczni itp itd.

Jesteś godzien i zasługujesz!

Cytuję: „Zdecydowanie, by mieć, najlepiej zilustrować na przykładzie świeżo upieczonych rosyjskich miliarderów, których jest teraz więcej, niż w rozwiniętych krajach Zachodu. W okresie „pierestrojki” w Rosji,w końcu lat osiemdziesiątych XX wieku, przygłupi politycy stwierdzili, że gospodarka socjalistyczna od zaraz zmieni się w rynkową, jeżeli tylko wszystko się sprywatyzuje. Ten, kto wówczas znajdował się przy „korycie i zrozumiał powagę chwili, od razu dorobił się bez jakichkolwiek nakładów pracy. Wszystko, co w epoce socjalizmu należało do państwa, czyli ropa naftowa, gaz, złoto, diamenty i wszystkie inne naturalne, przemysłowe i intelektualne dobra, zaczęło należeć do garstki oligarchów. Było wspólne – stało się jego. W tym celu nie trzeba było zajmować się biznesem, tak jak to robią prawdziwi miliarderzy, którzy musieli zarabiać swoje miliony.

Wystarczyło, że ten, kto był najbliżej „koryta”, położył łapę i zaryczał: „Moje!” – a potem załatwił formalności tak, by nosiło to znamiona czynności zgodnej z prawem. Z jakiej racji to, co było wspólne, stało się jego? Ten okres w Rosji był oczywiście unikalny.Lecz przecież blisko bogactwa znajdowało się mnóstwo mądrych i utalentowanych ludzi, niemniej większość z nich została z niczym.Zgarnąć je był w stanie ten, kto pozwolił sobie mieć. Noworysze nie mieli poczucia winy, wyrzutów sumienia, wątpliwości, poczucia niepełnowartościowości. Nie uważali się za niegodnych, nie przychodziło im do głowy, by czuć się winnymi w drogich sklepach. Byli zdecydowani mieć, dlatego beznamiętny zewnętrzny zamiar dał im to. Ot tak. A Ty mówisz – nieprawdopodobne!”
Autor: Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości tom II. Jego książki możesz kupić w taniej księgarni Tania-Książka.pl [LINK TUTAJ]

Odwróć powszechnie obowiązujące „prawdy” o 180 stopni

Proponuję więc zamienić społecznie wyznawane prawdy dokładnie o 180 stopni:
-Zasługuję na wszelką obfitość.
-Jestem godzien wszystkiego, co dobre.
-Jestem niewinny, chyba że sam postąpiłem źle i co do tego nie ma żadnej wątpliwości.
-Nie będę przepraszał (za kolonializm, za patriarchat, za Syrię, za Holocaust, za Jedwabne, za to że urodziłem się mężczyzną lub kobietą, i w końcu za to, że żyję). Przeproszę tylko wtedy, jeśli sam zrobiłem coś nie tak.
-Nie jestem poddanym żadnej idei (politycznej, ekonomicznej, religijnej, ezoterycznej, psychologicznej, naukowej, medycznej i jakiejkolwiek innej). Sam analizuję fakty i sam wyciągam wnioski.

O czym trzeba jeszcze pamiętać? By nie przegiąć w drugą stronę. By z ofiary nie stać się katem, co często się zdarza. To wcale nie wyzwala, a paradoksalnie zapętla w jeszcze gorszą pętlę życiowych zależności, która kiedyś eksploduje. Może nie dziś i nie za rok, ale ten „wybuch” będzie miał ogromną siłę. By zachować etykę i dobre serce. Ważne jest to, by przejść przez piekło i nie stać się diabłem.

Trzeba mieć też świadomość tego, że ten cały ograniczający i niewolący ludzi system ma też drugą, pozytywną stronę. To dzięki systemowi ten minimalny poziom rozwoju jest zapewniony. Dzięki niemu nie umierasz w bólach na wyrostek, a na ulicach nie mordują ludzi grupy paramilitarne. System to obszar świata, w którym doświadczamy i żyjemy. To od nas zależy, jaki ten system jest / będzie.

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

INWAZJA ISLAMU I MILIARDY SOROSA NIE ZATRZYMAJĄ WIELKIEGO PRZEBUDZENIA LUDZKOŚCI!


Przebudzenie ludzkości to fakt. Upadające elity polityczne kojarzone z NWO wytoczyły najcięższe działa!

Wiele mówi się teraz o tym, że odchodząca w niebyt lewicowo-liberalna elita polityczna, kojarzona z pokoleniem rewolucji roku 1968, postawiła wszystko na jedną kartę. Wypowiedzieli nam wojnę i chcą powstrzymać proces przebudzenia ludzkości. Chcą „by było tak, jak było”. Byśmy dalej byli niewolnikami i ekonomicznymi (doktryna neoliberalna w gospodarce) i mentalnymi (poprawność polityczna, pranie mózgu). George Soros w zeszłym tygodniu przeznaczył aż 80% swojego majątku na wojnę z ludzkością, głównie białymi Europejczykami. Czyli przeznaczył aż 18 miliardów dolarów.

O tym szokującym wydarzeniu – wojnie wypowiedzianej ludzkości przez upadające elity – pisałem w poniższych artykułach:
George Soros przeznaczył 18 miliardów USD na zniszczenie Europy! Przebudźmy się albo stracimy wszystko!
Wielkie przebudzenie ludzkości zatrzyma tajne plany elit. Miliardy Sorosa też!

Mnóstwo ludzi zastanawia się także nad niemal samobójczą polityką Unii Europejskiej. Wpuszczanie milionów imigrantów, w większości agresywnych, i często niepiśmiennych mężczyzn w wieku poborowym jest polityką samobójczą. Czy te całe elity nie mają rozumu? Czy nie wiedzą, że to spowoduje demograficzną, społeczną i ekonomiczną zapaść? Ja zadam Ci inne pytanie.. Czy naprawdę myślisz, że ludzie decydujący o bilionach euro i dysponujący potężną, tajemną i socjotechniczną wiedzą, są „głupi i zaczadzeni lewacką ideologią”? Nie, nie są, a ich działania są przemyślane i czynione z pełną premedytacją. Ideologie i doktryny to pożywka dla „motłochu”. Sam Napoleon Bonaparte stwierdził, że religia (ideologia też) to użyteczne narzędzie, które powstrzymuje biedotę przed mordowaniem bogatych.

Inne spojrzenie na uchodźców i inwazję islamu

Ja spojrzę na tę inwazję islamu i szaleństwo lewactwa z nieco innej perspektywy. Otóż od 1968 roku (rewolucja obyczajowa, druga fala feminizmu) do 2016 roku (wybór Trumpa na prezydenta USA) trwała epoka lewicowa. Przedtem, od 1933 roku aż do 1967 roku, była epoka prawicowa. Prawica to pierwiastek męski, siła. Lewica to pierwiastek żeński, empatia. „Wahadło dziejów” o którym wiele razy pisałem, wychyla się raz w prawicową, raz w lewicową stronę. To umożliwia wszechstronny rozwój ludzkości i przepracowywanie przez naszą (nie)świadomość globalną kolejnych i kolejnych lekcji.

W epoce lewicowej był triumf silnych kobiet, które upominały się o swoje prawa. I to było konieczne, po tysiącleciach pomiatania kobietami i ich niszczenia. Świat potrzebuje i silnych mężczyzn, i silnych kobiet. Jednak doszło do przegięcia w drugą stronę. Otóż niszczono moc i siłę mężczyzn. Ludzie zajmujący się psychologią hellingerowską mówią, że po traumie wojen światowych mieliśmy zjawisko „matek mentalnie kastrujących synów”. Kobiety bały się męskiej mocy i chciały ją podświadomie zniszczyć. Dzieła nuklearnej zagłady mężczyzn dokonywały także panie przedszkolanki, panie nauczycielki i panie katechetki.

Niektóre kwestie dotyczące feminizmu poruszałem w poniższym artykule o prowokacyjnym tytule:
Ja też & Me too. Byłem ofiarą przemocy. Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy!

Mężczyźni pozbawieni męskiej mocy zmierzą się z islamem

Mamy więc mężczyzn pozbawionych męskiej mocy i siły. Ze schowanymi jajami. Bo feministki, rozgniewane na patriarchat kobiety, lewica, poprawność polityczna, mamy i nauczycielki tak kazały. A teraz nadchodzi wielka wojna z islamem. Wojna asymetryczna, czyli hybrydowa, tocząca się na ulicach miast, miasteczek i wsi. I na tej wojnie europejscy zniewieściali mężczyźni odzyskają swoje jaja. Swoją męską siłę i moc. Trzeba będzie powiedzieć „dość!” feministkom rozgniewanym za patriarchat i mszczącym się, i ratować cywilizację.

Odcięto nas od naszych korzeni. Obrzydzono nam wartości patriotyczne, dumę z tego, że jesteśmy Polakami, Europejczykami, ludźmi o białym kolorze skóry. Oskarżano nas o wszelkie możliwe zbrodnie i kazano za nie wiecznie się biczować i przepraszać. Za krucjaty, kolonializm, patriarchat, Holocaust, Syrię i wiele innych. Promowano za to agresywne ruchy takie jak feminizm, czy neonazistowskie Black Lives Matter.

Nazywano nas „białymi suprematystami”, rasistami, ksenofobami. A teraz powoli zaczynamy doceniać swoje korzenie. Naszą wspaniałą, łacińską cywilizację. Nasze Ojczyzny, których mamy prawo bronić. Nie będziemy już przepraszać, samobiczować się, zginać karku, żyć na kolanach. Zaciskamy w gniewie męską pięść, mówiąc: „Deus Vult!” 😉

Ludzkość uczy się poprzez bolesne, historyczne lekcje

Ludzkość uczy się głównie poprzez ból i cierpienie. To wtedy ludzie się solidaryzują, wspierają, planują wspólnie, bronią nawzajem. To wtedy rośnie empatia, a z drugiej strony, mężczyźni stają się bardziej mężni. Więc rośnie też siła. Gdyby lewacka, wibratorowa sielanka dalej trwała, to ten proces odrodzenia męskości w Europie nie byłby możliwy. A tak islamiści wymuszą na europejskich mężczyznach odzyskanie siły. To był wyższy projekt, którym zarządzała sama świadomość globalna planety (Rdzeń, Bóg, Jahve, Wielki Architekt itp itd).

Ta także jest prawo wszechświata, podług którego odbywa się rozwój ludzkości. Do władzy dochodzi jakiś tyran, despota, lub „kręcąca lody” partia polityczna. Wyzysk, upodlenie, bieda i prześladowania dochodzą aż do ekstremum. I wtedy w ludziach coś pęka. Uzyskują dzięki temu wyższą świadomość. Zaczynają protestować przeciwko złym praktykom rządu, domagają się poszanowania swoich praw, reform kraju, zmiany rządu.

Cud gospodarczy i gruszki na wierzbie obiecane przez elity

Przykład? W 2007 przeprowadzono wzorową, socjotechniczną kampanię wyborczą. Wygrała Platforma Obywatelska, obiecując przysłowiowe gruszki na wierzbie. Cud gospodarczy, Polacy wracający do kraju, mniejsze podatki, wyższe pensje, dobrze opłacane pielęgniarki i lekarze. Był to okres wielkiej, takiej dziecięcej naiwności Polaków. Rząd PO-PSL przez osiem lat doprowadził do katastrofy gospodarczej kraju. Zaniechano wszelkich reform. Podwyższano podatki, a pensje ani drgnęły. Były zaś relatywnie obniżane przez inflację. Około 500 afer kryminalnych PO, w tym wyrzucenie na bruk 40.000 Warszawiaków. To exodus porównywalny do tych, które odbywają się w ogarniętych wojnami krajach afrykańskich.

Ośmiorniczki, „państwo teoretyczne”, „chuj, dupa i kamieni kupa”, „murzyńskość” i oddawanie kamienic 140-letnim „słupom”. Cierpienie Polaków osiągnęło apogeum. Młodzi ludzie zauważyli, że w tzw. „TymKraju” nie ma przyszłości. Że jesteśmy montownią śrubek, podzespołów i innych gówien dla Zachodu, opartą o niemal niewolniczą siłę roboczą. Więc świadomość Polaków wzrosła. Ludzie tłumnie zagłosowali na konserwatywny rząd PiS, który obecnie robi pewne reformy. Okazało się nagle, że dziesiątki miliardów kradzione przez mafie VATowskie wcale nie muszą być kradzione.

Po prostu wystarczy nie kraść

Że spółka LOT notuje ogromne zyski sukcesy, tak jak inne spółki skarbu państwa. Choć wcześniej te spółki był dramatycznie zadłużone i przynosiły ogromne straty zamiast zysków. Że dano 500+ dla dzieci i szybciej podwyższa się minimalną krajową. Wystarczy po prostu nie kraść. I to obchodzi zabiedzonych Polaków. A nie jakieś Trybunały, nie sędziowie mający domy za 7 milionów zł, i nie jakieś krzaki w jakiejś puszczy. Oczywiście, nie mówię tutaj o wadach i „odpałach” tego rządu, a są one liczne i sam się z nich śmieję. Chodzi o to, że poprzez ogromny wyzysk, gnojenie, ból, świadomość Polaków się zmieniła, więc zmieniła się też elita rządząca. I pojawiły się też pierwsze reformy.

Pamiętajmy jednak, że reformowanie i odbudowa kraju po 8 latach zaniedbań to jak wyprowadzanie 5-tonowego słonia ze składu porcelany. Nie da się zrobić tego nagle, bo słoń się wkurwi, da kopa w dupsko wyprowadzającemu, a porcelana się potłucze. Tak samo gospodarka państwa polskiego jest jak człowiek zagłodzony niemal na śmierć. Nie można dać mu od razu kilograma żarcia, bo nie wytrzyma on procesu trawiennego i umrze na skutek krwotoków wewnętrznych. Więźniowie obozów koncentracyjnych po ich wyzwoleniu rzucali się na żarcie, jedli i umierali. Trzeba dawkować pokarm, witaminy i inne substancje odżywcze stopniowo. Ta sama zasada obowiązjue w gospodarce. 500+ czyli wpompowanie miliardów złotych w żywy rdzeń gospodarki, spowodowało lekkie jej „przegrzanie”. Widać już inflację, ale jest to zjawisko chwilowe.

Konieczna reforma medycyny i lecznictwa

Podobnie jest w medycynie. Jest skorumpowana przez koncerny farmaceutyczne. Terapie naturalne są ośmieszane i blokowane. Leki nie leczą przyczyny, ale na chwilę wyciszają objawy, i powodują nieraz ciężkie objawy niepożądane. Badania naukowe nad bezpieczeństwem szczepionek i niektórych leków są nagminnie fałszowane. Obecnie trwa istna pandemia chorób cywilizacyjnych, których medycyna nie potrafi leczyć. Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna, sarkoidoza, stwardnienie rozsiane, borelioza, fibromialgia, i wiele innych. Chorzy cierpią, doprowadzeni do rozpaczy próbują metod naturalnych.

A to jest istna ruletka. Bowiem przy tych chorobach występują często zaburzenia genetyczne i metaboliczne. Badania genetyczne są oferowane przez wyspecjalizowane firmy z Wielkiej Brytanii czy USA. Cokolwiek mówić i pomstować, to inżynieria genetyczna jest przyszłością. Dopóki nie nauczymy się leczyć na poziomie genów, dopóty będziemy skazani na kiepskie i szkodliwe tabletki farmaceutyczne. Lub na „gaszenie coraz to nowych pożarów” metodami naturalnymi. Kto ma Hashimoto lub inną tego typu chorobę ten wie, że w potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi.

Stan zdrowia populacji pogarsza się coraz bardziej. Skażenie środowiska i wymieranie biosfery, toksyczne szczepionki i leki, żywność przetworzona przemysłowo, nie mająca tak wielu wartości odżywczych jak kiedyś. Do tego dodatki chemiczne do tejże żywności, ogromne błędy żywieniowe (cukier itp), maszty telefonii komórkowej, i wiele innych. Chorują już miliony, jest to ogromna hekatomba, choć o dziwo niewielu o tym mówi. I będą chorować dalsze miliony. Gospodarka będzie zwalniać coraz bardziej. Ludzie doprowadzeni do rozpaczy mogą grupować się i popełniać akty terroru czy przemocy.

I to wymusi kolejne zmiany – w medycynie. Te zmiany już trwają. Ogromne rzesze ludzi słyszy od lekarzy słowa: „nie wiemy co panu jest”, lub: „dostał pan hormony i powinien się pan dobrze czuć, nic więcej zrobić nie mogę”. Cierpią coraz bardziej, nie wiedzą, co im jest. Zaczynają szukać i trafiają na metody naturalne. Próbują jednej, drugiej, trzeciej, uzupełniają wiedzę. I często czują się lepiej. Bo medycyna klasyczna nie zapewni tego, co ta naturalna. I dlatego ta medycyna klasyczna wymaga reformy.

Wyciągnąć wnioski z ciężkich lekcji i przebudzić się

Często najwięksi niszczyciele narodów czy ludzkości, byli jednocześnie największymi motorami postępu. Liderzy i elity są odwzorowaniem stanu świadomości narodu czy planety. I pojawiają się niejako „na zamówienie”, by naród lub ludzkość przerobili pewne lekcje i zreformowali świat. Gdyby nie było negatywnych bodźców i pretekstów do reform, to krnąbrny gatunek ludzki nic by nie robił. Mówił o tym co nieco owiany złą sławą eksperyment Calhouna. Bez negatywnych bodźców nie ma rozwoju, postępu, nie ma nawet życia.

O eksperymencie Calhouna możecie poczytać w linku poniżej:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Ludzkość dopiero co zaczęła się wybudzać z milleniów barbarzyństwa, z poziomu pół-zwierzęcia. Te ważne kwestie poruszałem w poniższych, ciekawych artykułach. Zapraszam:

Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Autor: Jarek Kefir

Dzięki darowiznom mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TE PSEUDO-DUCHOWE TEORIE MOGĄ DOPROWADZIĆ DO ŻYCIOWEJ TRAGEDII. NIE ZATRAĆ TEGO CO WAŻNE!


Duchowość i pseudo duchowość. Ezoteryka i new age budzą ogromne kontrowersje! Dowiedz się, dlaczego tak jest

Religie monoteistyczne, a więc te klasyczne, takie jak chrześcijaństwo, judaizm czy islam, przestają odpowiadać na wyzwania współczesności. Ludzie coraz częściej widzą ich niedoskonałości i fakt, że doktryny te są dostosowane do czasów, w których powstawały. A było to dawno temu. Dziś mamy XXI wiek. Era kryzysu gospodarczego i postępującej zagłady biosfery, a z drugiej strony era niesamowitego postępu, automatyki, robotyki i większej empatii.

To „stadium globalnego upadku systemowego” dotyczy praktycznie wszystkich systemów pojęciowych i wszystkich dziedzin życia. Stare systemy i doktryny spajające społeczeństwa przez wieki, są obecnie straszliwie niewydolne. I ludzkość powoli to dostrzega. Dotyczy to np przeterminowanego przynajmniej o 100 lat konfliktu lewica kontra prawica. Dziś zupełnie nie oddaje on realiów życia społecznego. Pojawiają się więc symetryści, którzy żądają po prostu sprawnego zarządzania państwem i korzystania z pozytywów i lewicy, i prawicy. Nie chcą oni ideologicznych wojen, choć czasowo mogą głosować na „mniejsze zło”, takie jak PiS.

To samo dotyczy ekonomii, która jest tak zafałszowana, że o tym można napisać nawet doktorat czy profesurę. Dotychczas uważano ekonomię za żelazną naukę ścisłą. I Ci biedni ludzie wierzyli, że jest kryzys, że to koszta transformacji, że takie są prawa ekonomii, więc muszą pracować za grosze. Ale teraz ludzkość zaczyna dostrzegać, że ekonomia to kłamliwa dziedzina. Która ma za zadanie usprawiedliwić w oczach ludzi bogacenie się nielicznych i wyzyskiwanie większości. Elity polityczne najbardziej obawiają się tego, co jest na poniższym obrazku. Uważam, że powinniśmy przestać kłócić się z innymi grupami biedaków o lewicę, prawicę czy o bozię, i wspólnie pójść na prawdziwych winowajców.

New age i ezoteryka wyszły „do ludu”

Po II wojnie światowej Illuminaci udostępnili wiedzę gnostycką szerokim masom ludzi. Helena Blavatski i Alice Bailey stworzyły wtedy trzon nowej doktryny – New Age. New Age to rdzeń nauk gnostyckich zmodyfikowany w taki sposób, by był „strawny dla ludu”. Celem tego wszystkiego była aktualizacja „systemu”, dodanie do niego nowych wartości. Przeznaczeniem ludzkości jest nieustanna przemiana, ewolucja. Ewoluują także nasze systemy pojęciowe, ideologie, normy społeczne, które wydają się takie groźne, surowe, konserwatywne i ponadczasowe. Bo biada tym, którzy je łamią! A jednak są one domkiem zbudowanym na piasku, mirażem, który po kilku dekadach weryfikuje rzeczywistość.

Wiadomym prawem wszechświata jest to, że jeśli coś zyskuje popularność, to automatycznie traci na jakości. W świecie rzeczywistym obserwowałem tę zasadę na podstawie portalu demotywatory.pl. W 2008 roku był to średnio niszowy, inteligencki portal z mądrymi, szokującymi, chwytającymi za serce treściami. W 2009 i 2010 roku zyskał on masową, ogromną popularność. Automatycznie stał się wtedy „portalem ze śmiesznymi obrazkami”. Choć nie do końca tak jest, bo do dziś na tym portalu można znaleźć wartościowe treści. Widzę to też po swojej stronie. Wartościowy artykuł o duchowości, który pisałem od serca, miał 2000 wyświetleń na Facebooku i może 150 kliknięć. Zaś typowy click-bait o końcu świata, w którym wyśmiewałem ciągle nowe daty kresu dziejów, miał chyba 40.000 wyświetleń.

Jeden ezoteryk powie tak, a drugi ezoteryk powie inaczej

Tak samo stało się z wiedzą gnostycką, która w formie new age czy ezoteryki doczekała się niezliczonych modyfikacji i mutacji. Pojawiały się nowe teorie, nowe interpretacje wiedzy. To jak w tym starym dowcipie: „jeden rabin powie tak, a drugi powie inaczej”. New Age zaadaptowało też teorie spiskowe. Wszyscy wiemy o korupcji w polityce, o koncernach farmaceutycznych czy innych knowaniach tych, którzy mają pieniądze i władzę. I chcą mieć jeszcze więcej. Kłopot jest taki, że często dajemy się wciągnąć w paranoiczną interpretację rzeczywistości. Mamy trudności z rozróżnieniem tego co jest rzeczywistym knowaniem ludzi z kasą i władzą, a co głupią teorią stworzoną przez kogoś jebniętego na mózg.

Pojawiają się więc coraz bardziej straszne i jednocześnie śmieszne teorie spiskowe. Jedna grupa ezoteryczna sądzi tak, a druga inaczej. I oczywiście są walki między tymi frakcjami. Cechą tego etapu na którym znajduje się taki człowiek, to lęk, poczucie całkowitej bezradności i spiskowa paranoja. Ta paranoja sama w sobie nie jest groźna, jednak warto przepracować ten etap, ugruntować się w rzeczywistości i pójść wyżej. Rzadko taka spiskowa paranoja przeradza się w prawdziwy stan chorobowy – np schizofrenię paranoidalną. I to już jest tragedia dla takiego człowieka. Poniżej wymienię główne pułapki new age i ezoteryki.

1. Wszędzie czyhają demony, złe byty, złe energie i wibracje..

Och, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie.. Aż strach się bać, prawda? Na szczęście nie jest tak źle. Poczucie, że za jakieś zjawisko odpowiada demon, klątwa, zły byt, wampir energetyczny, zła energia, zła wibracja, to tzw. „perspektywa zewnętrzna”. A więc perspektywa „dziecka w dorosłym ciele”. Czyli osoby, która mentalnie, emocjonalnie i duchowo nie dojrzała. Te wszystkie demony i inne takie to nasze własne programy psychiki. Różne nie przerobione traumy, ukryte lęki, zatajone kompleksy, a także wyparte lub nieuświadomione potencjały.

Tworzą one w podświadomości tzw. „strefę cienia”. Jeśli coś w sobie negujemy lub czegoś o sobie nie jesteśmy świadomi, to wtedy postrzegamy tę cechę, ten potencjał, w negatywie. Przykład? Boisz się panicznie psychopatów, morderców itp? To może oznaczać, że jest w Tobie nieodkryty potencjał potężnej siły. Bo psychopata to człowiek mający potężną siłę, ale używający jej w negatywny sposób. Jest to potencjał nieuświadomiony, więc boisz się go, i projektujesz go „na zewnątrz” w postaci lęku przed psychopatami. To jest właśnie cecha perspektywy zewnętrznej, że podświadomie projektujemy swoje własne „demony” na zewnątrz. Może Twoim przeznaczeniem jest korzystanie z tego potencjału siły i obrona tych „słabszych”? Np pracując w jakiejś fundacji, organizacji?

Dokładnie tak samo jest z tymi wszelkimi demonami, klątwami, złymi bytami, atakami energetycznymi. To są nasze własne, wewnętrzne „demony”, nieuświadomione programy psychiki. Ale my, jako „duchowe dzieci”, nie chcemy przyjąć do wiadomości, że to jest „nasze”. Więc dokonujemy podświadomej projekcji. I widzimy to jako coś „zewnętrznego”. Jako demony, jako ataki złych bytów, czy jako ataki energetyczne innych ludzi. I znowu – jest to właśnie ta dziecięca „perspektywa zewnętrzna”.

I właśnie wtedy zaczynamy jak na złość przyciągać różne wampiry energetyczne, padamy ofiarą rzekomych ataków energetycznych, tu i ówdzie pojawia się mag, który rzuca na nas klątwę. I rzeczywiście odczuwamy te symptomy, przeżywamy piekło. Więc na siłę oczyszczamy aurę i wykonujemy szereg innych zabiegów ezoterycznych. Ale tych ataków energetycznych i klątw pojawia się jak na złość coraz więcej i więcej, aż do granic wytrzymałości. A przecież tak bardzo dbamy o dobre wibracje, tak dużo się uduchawiamy, medytujemy.. Nosz kurde no, cały świat przeciwko nam! A to tylko nasze wewnętrzne programy, nasz cień, który podświadomie projektujemy na zewnątrz.

Wszystko jest stanem umysłu, a siła jak i słabość jest tam, gdzie głowa. Oficjalna, akademicka psychologia na razie nie rozumie tych programów psychiki które przejawiają się jako demony czy ataki energetyczne. Nie jest w stanie pomóc chorym. Ponieważ nie poszła metafizyczną ścieżką Junga, tylko wybrała ateistyczny „rdzeń” Freudowski. Odrzuciła psychologię głębi, archetypy, koncepcję cienia jak i odrzuciła w całości element metafizyczny. A on jest obecny. Psychologia wymaga też aktualizacji o te pojęcia. Za kilka dekad tym, którzy będą narzekać na klątwy, będzie pomagał psycholog. Dziś coraz częstsze są próby łączenia nauk ezoterycznych i new age’owych z psychologią. One ciągle się nawzajem przenikają, łączą.

2. Ziemią rządzi złowrogi Demiurg, twórca matrixa i sieci egregorów

Takie przekonanie też jest cechą „perspektywy zewnętrznej”. To obwinianie czynnika zewnętrznego (Boga, Demiurga, Jahve, egregorów, matrixa) za coś, co jest nieprzepracowane i cierpiące w nas samych. Takie artykuły możecie znaleźć także na mojej stronie, bo ja również wpadłem kiedyś w tę pułapkę. Ale nie tędy droga.

Prawdą jest, że jeśli chcesz zmienić świat, to zacznij od siebie. Łatwo jest napominać innych, narzekać na nieświadomość, na głupotę ludzką. Zaś „rozgrzebanie” podświadomości i jej programów to ciężka i bardzo bolesna praca. Bo wtedy wszystko co było ukryte,w cieniu, nagle wyłazi na wierzch i manifestuje się często w szokujący sposób. Wiem to po sobie.

Świat jest po naszej stronie. Pomaga nam, daje znaki, np w snach, albo na jawie w postaci tzw „synchroniczności jungowskich„. Byt zarządzający planetą (Demiurg, Jahve itp itd), czyli inaczej świadomość globalna i nieświadomość globalna, jest projekcją nas samych. Jaka ludzkość, taki Bóg. On uczy się razem z nami. Obecnie wciąż dominuje sfera nieświadomości globalnej. Wciąż tak wiele jest cierpienia, tak wiele rzeczy musimy sobie uświadomić i przepracować. Ale powoli zmierzamy w stronę dominacji świadomości globalnej.

Matrix to inaczej świat materii, w którym żyjemy. Postrzegamy go jako zły, ponieważ materia jest dla duszy ograniczeniem. Więc niedojrzały umysł widzi to jako wszelkie możliwe zło. Przykłady? Że pieniądz to zło i niska wibracja. Że seks jest grzeszny. Ten wyjątkowo toksyczny pogląd podzielają zarówno tradycyjne, patriarchalne religie, jak i new age z równie głupią i szkodliwą doktryną telegonii. Dalej: że liczy się tylko uduchowienie, medytacje, czytanie książek duchowych, zdobywanie wiedzy, odosobnienie, postawa oderwanego od życia mnicha.

Egregory natomiast nie są żadnymi wampirującymi tworami, przekazującymi energię zła i cierpienia do Demiurga. One są takimi samymi tworami, jak betonowe szkielety budynków, w których mieszkamy. Czy obwiniasz budynek z betonu i stali za to, że w jednym z mieszkań dochodzi do przemocy domowej? Nie, to byłoby kuriozalne. Egregory są świadomościami zbiorowymi rodzin, narodów, cywilizacji, partii, ideologii, religii. Egregory mają także zwierzęta, rośliny, bakterie, wirusy i minerały.

Są one tak samo potrzebne, jak beton i stal tworząca Twoje mieszkanie. Są one po prostu „duchową infrastrukturą” i tyle. Ale to nie ten beton i stal jest winny temu, że w domu dzieje się źle. To np Ty jesteś temu winny i Ty powinieneś razem z domownikami to naprawiać. Tak samo egregory są lustrzanym odbiciem nas samych. Jaka zbiorowość, takie egregory. Jaka ludzkość, takie egregory. No i stale powtarzam jak mantrę – jaki naród, taka elita nim zarządzająca. To, jakich mamy liderów, zależy od nas samych. Ale to tak na marginesie.

Naprawdę tak wiele zależy od nas samych, a nie od jakichś zewnętrznych czynników. I naprawdę świat jest po naszej stronie. Za złem zawsze stoi człowiek. Skorumpowany polityk, tyran, obłędny ideolog wprowadzający poprawność polityczną, szef korporacji. To są konkretne imiona i nazwiska. I często to my ich wybieramy w wyborach. Demokracja jest niewyobrażalnie potężnym, ale zupełnie nieużywanym narzędziem. Lub używanym dokładnie odwrotnie – na zgubę. Bo Petru taki przystojny i taki ładny garnitur ma, a Schetyna tak ładnie przemawia. Gdybyśmy mądrze się zorganizowali i mądrze wykorzystali mechanizmy demokracji parlamentarnej, moglibyśmy zmienić świat na lepsze.

3. „Patrz, UFO leci! Schowaj tego wypasionego smartfona i weź zdezelowany aparat dziadka z piwnicy, musimy to pokazać światu!”

Od II wojny światowej powszechne są obserwacje UFO – niezidentyfikowanych obiektów latających, mających rzekomo należeć do kosmitów. Lub mają to być tajne samoloty wojskowe światowych mocarstw. Warto dodać, że pierwsze obserwacje UFO były pod postacią zwykłych samolotów skrzydłowych i śmigłowych. Z tym, że owe „UFO” było bezgłośne, jakby bez silnika, i poruszały się znacznie szybciej niż ówczesne Meserszmity. Potem piloci obserwowali białe, różowe i czerwone świetliste kule, przypominające te od fajerwerków. Nazwano je „Foo Fighters”.

Potem pojawiły się latające spodki, trójkąty i inne. Tak więc koncepcja i obserwacje UFO ewoluowały. Smaczku dodaje też inny fakt, który jest już nie języczkiem, ale jęzorem u wargi. Otóż obserwacje UFO pojawiły się tuż po tym, jak ówcześni naukowcy, pisarze, felietoniści, dziennikarze itp, zaczęli rozważać istnienie pozaziemskiego życia. Jak na zamówienie, prawda? Czy wcześniej obserwowano UFO? Nie. Ale wcześniej miały miejsce inne „niebiańskie” obserwacje. Przecież rok 1917 to objawienia maryjne na niebie w Fatimie. Rok 1920, cud nad Wisłą. Na niebie miał pojawić się ogromny obraz Maryi Panny, który przeraził radzieckich żołnierzy szturmujących Warszawę. Uciekali oni w popłochu.

Ja jako taki „duchowy racjonalista” nie biorę tych relacji za pewnik, ale też nie wykluczam, że miały miejsce. Przecież są setki tysięcy świadków i Fatimy, i objawienia maryjnego w cudzie nad Wisłą. Równie wielka ilość ludzi obserwowała fenomen UFO, w tym piloci wojskowi, operatorzy radarów itp. Wcześniej, w średniowieczu czy antyku, też miały miejsce różne „pozaziemskie spotkania”. Np opowieści wieśniaków mówiących o spotkaniu różnych „dziwów” na leśnych odludziach. Czy płonący krzak lub Jahve przemawiający z nieba z Biblii.

Czy już wiecie, do czego zmierzam? Ja, jako racjonalista-sceptyk przedstawię Ci kilka faktów. Otóż nie ma żadnego dowodu na to, że UFO istnieje. Wiążący dowód to np lądowanie pozaziemskiego statku na lotnisku w Nowym Jorku. Potem wizyta w siedzibie ONZ, oświadczenie wydane do całej ludzkości, nawiązanie stosunków dyplomatycznych i wymiany handlowej, itp itd. Albo inaczej: UFOL idzie do studia telewizyjnego i dziennikarz robi z nim wywiad. No i dlaczego teraz, w dobie miliardów smartfonów, aparatów, kamer, które są na każdym zadupiu, nie ma już objawień maryjnych? Choć przecież przez setki lat, aż do 1920 roku były? Niezły troll i śmieszek z tego Boga, co nie?

Każda epoka ma swoje „niebiańskie objawienia”, które są odwzorowaniem aktualnej świadomości jak i nieświadomości globalnej. Wszelkie objawienia Jahve, objawienia maryjne czy obserwacje UFO są zbiorową, globalną projekcją grup ludzi. Nie mamy ani jednego jednoznacznego dowodu, że te obiekty fizycznie istnieją. Pomijam oczywiście teorie spiskowe i fejkowe, zmontowane filmy. Nie ma też ani jednej fotografii objawień maryjnych w Fatimie czy podczas cudu nad Wisłą. Ale miliony ludzi te obiekty widziały. Powodowały one też zakłócenia w radarach i innych urządzeniach wojskowych. Nie ma jednak ani jednego racjonalnego dowodu na ich fizyczność, materialność.

Robert Anton Wilson pisał, że objawienia maryjne, objawienia Jahve, widzenie różnych duchów, skrzatów, wróżek leśnych, gnomów, UFO itp itd, jest po prostu projekcją ludzkiego umysłu. Albo też grupy ludzkich umysłów – zbiorowości. Jednak w ezoteryce i new age powstał swoisty „kult UFO”. Ziemią mają rządzić złowrodzy reptilianie, czyli rasa gadzia. Pomagać ma nam inna rasa – Plejadianie.

Ja widzę to inaczej. Reptilianie, czyli złowrogie gady, których boją się ezoterycy, to odpowiednik ludzkiego „mózgu gadziego”. A więc psychologiczny archetyp siły życia, przetrwania za wszelką cenę. Bo za to odpowiada mózg gadzi. To potężna i często niszcząca siła, czysto zwierzęcy instynkt. I właśnie „duchowe dzieci”, bojąc się tej siły, negując ją, spychają ją do strefy cienia i podświadomie projektują jako reptilian.

4. Twoim życiem steruje karma, numerologia, horoskopy, plan wyższej jaźni.. Tylko nie Ty sam!

Wymyślono ogromną ilość systemów, które rzekomo mają sterować naszym życiem i determinować je. Prawo karmy, numerologia, astrologia, kalendarz Majów, i szereg innych. Och, jaki ten człowieczyna ubezwłasnowolniony. Urodził się pod złym numerkiem i dupa blada! Tylko zawinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Bo przecież nic nie zależy od nas, bo przecież wszystko jest zdeterminowane. Bo tak każe bezlitosne prawo karmy, i tak sobie ubzdurała wyższa jaźń, czyli dusza. A my nie mamy nic do gadania.

Prawda jednak jest taka, że twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

Nowe podejście do ezoteryki

A teraz epilog: to zupełnie nowe podejście do ezoteryki. Jest to podejście racjonalisty-sceptyka, ale z dołączonym pierwiastkiem metafizycznym. Jest to powrót do życia realnego. Nie trzeba wiecznie uduchawiać się, godzinami medytować, ciągle zdobywać wiedzy. Cudem jest zwykłe, ale jednak świadome życie. Codzienne małe radości.

Prawdziwe przebudzenie to troska o świat materialny (seks, relacje, emocje, ekonomia, polityka, sprawy społeczne, aktywność obywatelska i charytatywna) i ich naprawianie. To zapobieganie złu, pokonanie mentalności ofiary, karanie oprawców i ochrona ofiar. Świadomość tego, o czym od kilku miesięcy piszę, jest w świecie ezoteryczno – new age’owym praktycznie zerowa. Ale damy radę przejść i przez tę górę.

To wszystko opisywałem w poniższych artykułach. Są one bardzo ważne, ale niechętnie czytane, ponieważ ludzie wolą różne „szokujące” treści. Które również u mnie są. Sam zobacz, jak wiele w tej ezoteryce jest poprzekręcane. I jak wiele odwiecznych błędów ludzkości powiela ezoteryka, tylko mówi o nich innym językiem, niż klasyczne monoteizmy. Jednak to dalej jest to samo, tylko w innym, ezoterycznym opakowaniu. Linku do tych artykułów poniżej:

Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Czy Twoje życie należy na pewno do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Autor: Jarek Kefir

Dzięki darowiznom mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: