Tag: środowisko

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zapomniany apel: Jeśli zrujnujemy Ziemię nie będzie dokąd uciekać

wielkie-wymieranieWklejam video zawierające apel Carla Sagana, zmarłego w 1996 naukowca. Szkoda że nie dożył dzisiejszych czasów. Jestem ciekaw jak wyglądałaby jego twórczość teraz, gdy załamanie się ekonomii i upadek biosfery są niemal pewne.

„Jeśli zrujnujemy Ziemię, nie będzie dokąd się udać.”

„Wymieranie jest regułą. Przetrwanie jest wyjątkiem.”

Carl Sagan [ur. 9 listopada 1934, zm. 20 grudnia 1996] – astronom, kosmolog, astrofizyk, astrobiolog, pisarz i popularyzator nauki.

Gdzie się podziała wolność?! „Cała Ziemia jest własnością korporacji”

Gdzie się podziała wolność?! „Cała Ziemia jest własnością korporacji”

new world orderWklejam nieco smutne i z początku pesymistyczne video o tym, czym jest system i jak destrukcyjnie na nas wszystkich wpływa.

Chcesz zerwać żywność z krzaka, z pola, łąki? W Polsce jeszcze CZASAMI uda sie to zrobić, ale gdybyś to zrobił na Zachodzie – zostałbyś aresztowany.
Chcesz pierdolnąć to wszystko i wyjechać w te przysłowiowe Bieszczady? Gdzie bedziesz mieszkał, skąd bedziesz czerpał wode? Każda pieść Ziemi jest podzielona, przyporządkowana jakiejś zwierzchności i kontrolowana. Nawet gdy pierdolniesz te prace w znienawidzonej korpo, wybudujesz szałas w Bieszczadach – predzej czy później znajdzie Cie leśnik, wezwie straż leśną czy graniczną, szałas zburzą a Ciebie postawią przed sądem.

Nie ma dokąd pójść, nie ma dokąd uciec. Ale zaraz, przecież nie trzeba tego robić. Zasoby Universum są tak naprawde za darmo i są nieograniczone. Ilość przyszłych linii czasowych jest niewyobrażalnie wielka. Są linie czasowe w których pracujesz z trudem i znojem. Są linie w których wytrwale walczysz ze światem. Z jego systemem, matrixem, z jego poteżnymi i niewzruszonymi ideologiami, religiami, doktrynami.

Są to linie, gdy walki, trudu i znoju masz coraz wiecej i wiecej. Illuminaci, archonci, astrale, okultyści, politycy – wróg zawsze sie znajdzie jeśli go tak bardzo chcesz znaleźć. Tak wybrałeś, to zamówiłeś, wiec zamówienie, niczym zamówiona przez telefon pizza, przyszło pod precyzyjnie wskazany adres.

Są też linie czasowe, w których akceptujesz świat takim jaki jest. W których próbujesz zmienić to, co zmienić można a nawet trzeba, a nie szamoczesz sie z życiem bezproduktywnie. W których nie walczysz z ziemskim matrixem, ale znasz jego prawa, wykorzystujesz je i naginasz dla dobra własnego i swoich bliskich.

Jednym z najwiekszych kłamstwa świata jest poniższe zdanie:

Jeśli czegoś naprawde pragniesz, to cały wszechświat Ci sprzyja„.

Tymczasem jest dokładnie na odwrót. Wszystko na Ziemi jest odwrócone o 180 stopni, to także. Otóż im bardziej sie starasz, spinasz, emocjonujesz, niepokoisz, tupiesz nóżką, im bardziej Ci na czymś zależy – tym wieksze jest prawdopodobieństwo, że tego czegoś nie dostaniesz. I odwrotnie: jeśli sie czegoś boisz, jeśli czegoś przesadnie nie lubisz, to to otrzymujesz.

Widziałem to po sobie, gdy pisząc artykuły o relacjach damsko-meskich i wkładając w nie negatywne emocje, właśnie z takimi kobietami miałem do czynienia. Ta wiedza dotyczy bardzo ogólnego stereotypu, dotyczy podstawy. Błedem meżczyzn jest to, że obcując z tą wiedzą, zapedzają sie w strach, niecheć i nienawiść. I tym samym, albo przyciągają kobiety o których jest mowa w takich artykułach, albo wzmacniają w już znanych kobietach te negatywne cechy „archetypy typowej Ewy„. Warto też dodać, że to działa też w drugą strone – tak wielu meżczyzn ma przewage negatywnego archetypu „pierwotnego Adama„.

Wstep: Jarek Kefir

Ale wróćmy do meritum. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu o bardzo dobitnym przekazie. „Kłamstwo w którym żyjemy” PL: Continue reading „Gdzie się podziała wolność?! „Cała Ziemia jest własnością korporacji””

Czy będzie koniec świata? Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem

Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem: „Czy będzie koniec świata”?

zmiany klimatuOn się odbywa każdego dnia, trwa od bardzo długiego okresu czasu. My tego nie zauważamy, przynajmniej większość z nas. Przyzwyczajamy się do coraz gorszych warunków życia, do wojen, anomalnych zmian klimatycznych, zapaści ekonomii, do newsów o globalnym wielkim wymieraniu.

Pożary w Indonezji zostały określone jako „największa katastrofa ekologiczna w historii planety„. Przypomnijmy, że dzisiejsze pustkowia Sahary i Australii przed tysiącami lat były porośnięte bujną roślinnością. Tylko człowiek poprzez wypalanie roślinności doprowadził do pustynienia. To samo dzieje się teraz w Indonezji. Pożary te rozciągają się na przestrzeni aż 5000 kilometrów i obejmują praktycznie cały archipelag Indonezji.Wymiera lokalna, unikatowa flora i fauna. Już teraz mówi się, że wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem.

Za pożary odpowiadają tamtejsze elity polityczne i ich żądza zysku – o tym piszą obywatele Indonezji jak i Polacy tam mieszkający:

pożary w IndonezjiSytuacja jest katastrofalna. Setki tysięcy ludzi trafiło do szpitali. Tysiące lub więcej zmarło. Wymierają gatunki, kraj pustynieje. Pożarów które od zawsze były wzniecane przez rolników, nie ma co i nie ma kto gasić. Bo od dwóch lat trwa susza a straż pożarna już nie jest w stanie sobie poradzić z pożarami, które wymknęły się spod kontroli.

Warto też dodać, że podobne, choć inne procesy dzieją się w Polsce. Od wielu dekad mamy największe w Europie braki wody. Susza w Polsce z małymi przerwami trwa od 2012 roku. W tym roku była wyjątkowo dotkliwa. Rolnicy stracili ponad 1/3 plonów – popatrzcie na ceny różnych owoców i warzyw na targowiskach i w sklepach. Te które są w sprzedaży, są małe i wysuszone. Energetycy mówią, że zimą grożą nam kolejne przerwy w dostawach energii, bo rzeki nadal notują rekordowo niskie stany.

Nic nie wskazuje na to, że zmiany klimatyczne ustaną po tym, jak w przyszłym roku rekordowo silny prąd El Nino osłabnie. Rządy i kapitaliści dostrzegli intratną niszę na rynku. Wymyślili pełną luk i błędów teorię o globalnym ociepleniu. Wprowadzili podatki, ograniczenia, i zarabiają na tym miliardy dolarów. Są to sumy niewyobrażalne dla nas, przeciętnych zjadaczy chleba. Obrzydzili wielu ludziom tematy takie jak ochrona przyrody czy zmiany klimatyczne, których nie sposób już ignorować.

Chciwość korporacji i korupcja doprowadziły do największej katastrofy ekologicznej w dziejach (video):

Podsumował: Jarek Kefir Continue reading „Czy będzie koniec świata? Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem”

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

susza w PolsceZmiany klimatu coraz bardziej dają się nam we znaki. Wcale nie chodzi tylko o falę nieznośnych upałów, która trwa w niektórych rejonach kraju od miesiąca. Chodzi m.in. o anomalię El Nino, która w tym roku będzie najpotężniejsza w historii pomiarów. W wyniku El Nino zaburzony jest klimat na całej Ziemi. Na północny-zachód od Wysp Brytyjskich uformował się już jakiś czas temu potężny niż. Jednak nie chłodzi on Europy.

Niż ten stoi cały czas w miejscu, kręci się ruchem obrotowym co powoduje zasysanie gorących i bardzo suchych mas powietrza. Atlantyk przestał „wysyłać” w stronę Europy życiodajne, przynoszące ochłodę niże. Nie chodzi przecież o to, że jest upał, bo upał jest praktycznie każdego lata. Chodzi o to, że Atlantyk przestał już chłodzić Europę swoimi niżami.

Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Polsce grozi całkowity paraliż sieci energetycznej! Rząd nas okłamuje!

W konsekwencji, mamy najgorszą od lat suszę. Takie wydarzenie nie miało precedensu we współczesnej historii Polski. Susza trwa tak naprawdę, z pewnymi przerwami, od 2012 roku. Zaś intensywniej zaczęła nam doskwierać już w zeszłym, 2014 roku. Więc nie jest to zjawisko całkowicie nowe, ale trwające już jakiś czas. Mieliśmy ciepłą i suchą zimę, jak i kapryśną, i również suchą wiosnę. Teraz mamy anomalne upały i katastrofalną suszę.

Na domiar złego, rzeki wysychają, nie ma czym chłodzić bloków energetycznych w elektrowniach. Obecnie bloki mają zmniejszoną wydajność ze względu na upały, pracują na granicy bezpieczeństwa. Z tego też powodu, uruchamiane są przestarzałe, zdezelowane bloki energetyczne, które trzymane były w pogotowiu, w uśpieniu. Od początków sierpnia najważniejsze zakłady produkcyjne i fabryki mają zredukowaną moc prądu. Kolejne tysiące korporacji i większych firm same z siebie nakładają reżim energetyczny, polecając pracownikom by oszczędzali prąd.

Susza trwa w rolnictwie i nic nie wskazuje na to, że odpuści. Straty, szczególnie na wschodzie i południu Polski, są ogromne. Wiele roślin wyschło na wiór, co widać nawet w miastach po kolorze i kondycji drzew i trawy. Nawet na zachodzi i północy kraju trwa susza, a plony są gorszej jakości. Żywności może zabraknąć i będziemy musieli ją importować.

O anomalnym zjawisku El Nino poczytać możecie w linku poniżej:
NASA ostrzega przed „Godzillą”. Czeka nas anomalna zima

Autor wstępu: Jarek Kefir Continue reading „Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna”

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

upadek systemuPoniższy artykuł Dave Pollarda, w tłumaczeniu blogera ex-ignorant’a, to niemal doskonałe studium globalnej niewydolności i powolnego upadku cywilizacji stworzonej przez człowieka. W celny sposób opisuje on wiele manipulacji i oszustw współczesnego świata. M.in. jedno z największych kłamstw – że wzrost gospodarczy jest dobry i można go utrzymać stale. Kolejne wielkie kłamstwo to oszustwo lewicy i prawicy, przynajmniej tych „akceptowanych” przez system, z telewizora.

Popatrz na Demokratów (lewicę) i Republikanów (prawicę) z USA. Przecież te partie NICZYM SZCZEGÓLNYM się nie różnią, poza nieistotnymi, ale wywołującymi ogromne emocje tematami zastępczymi. Obie te partie (i wszystkie inne z telewizora) wspierają system. A więc: hierarchizm, korporacjonizm, konsumpcjonizm, oligarchię (zwaną dla nie poznanki „demokracją„), etatyzm, biurokrację, neoliberalizm, kapitalizm, racjonalizm, patriarchat. Tych elementów składowych systemu zwanego czasami matrixem, jest na pewno więcej. Były one wielokrotnie opisywane na mojej stronie.

Dobrze, ale co więc jest najważniejszą i najgłębszą częścią owego systemu? Czym ów system jest? Kilka razy próbowałem odpowiedzieć na to pytanie. I tutaj trzeba wykroczyć daleko poza konwencjonalne myślenie, w grząski rejon nauk tajemnych. Według mnie (i nie tylko) żyjemy na planecie, która jest:
-albo planetą upadłą;
-albo planetą o niskiej mentalności, dopiero rozwijającą swój potencjał;
-albo kosmiczną kolonią karną, takim obozem koncentracyjnym bez drutów;
-albo planetą czyśćca / piekła.

To świat, w którym żyjesz, jest chory” – te słowa z filmu Truman Show, skierował architekt systemu, Christof, do buntowniczki, która chciała uwolnić głównego bohatera filmu. Uważam, że najgłębszą warstwą systemu jest to, co ja nazywam „rdzeniem„. Czyli połączone siły „matki natury” i jej zasad, programów, a także to, co Carl Gustav Jung nazwał „(nie)świadomością zbiorową„.

Opisałem to po części w artykule poniżej:
Największe tabu: przeludnienie doprowadzi do cywilizacyjnej zagłady?

Dobrze.. Taki opis jak powyżej, może sprawić, że odechce nam się żyć w tym dziwnym, zagubionym miejscu zwanym Ziemią. Czy to jest cel mojego pisania? Absolutnie nie! Przede wszystkim, wcieliliśmy się tutaj z własnej woli, by jakieś lekcje życiowe przepracować lub odpracować. Po drugie, system który opisuję, zawiera wręcz niezliczoną ilość wyjątków, odstępstw od jego sztywnych reguł, wyrw, dziur, „bugów systemowych„, błędów, furtek..

Powinieneś je poznać i z nich korzystać, po to, by nie poddawać się temu matrixowi, systemowi, ale aktywnie budować lepszy świat dla siebie, i pośrednio, także dla innych. Po trzecie i najważniejsze.. I to wydaje się być bardzo słabo rozumiane, nawet przez ludzi którzy już coś niecoś wiedzą. Otóż ten system, pomimo tego, że wydaje się wszechpotężny i wszechwładny, wręcz zakłada, że najpierw pewna część ludzi, a potem cała ludzkość, obejdzie go, złamie, zreformuje, ucywilizuje. A więc róbmy to! 🙂

Opisałem to szerzej w poniższym felietonie:
Bądźmy jak główny bohater filmu „Truman show” – uwolnijmy i obudźmy się! Continue reading „Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?”

Jezioro Aralskie to największy kataklizm w dziejach planety. Czy tak będzie wyglądał koniec świata?

Jezioro Aralskie to największy kataklizm w dziejach planety. Czy tak będzie wyglądał koniec świata?

jezioro aralskieZamieszczam relację podróżnika, który zadał sobie trud by pojechać w rejon największej katastrofy ekologicznej w historii Ziemi. Czyli w rejon byłego już Morza (Jeziora) Aralskiego.

Jezioro to było kiedyś czwartym co do wielkości jeziorem na świecie, było obfite w ryby i florę. Jednak z powodu zmiany biegu rzek, jezioro Aralskie przestało być napełniane wodą. Władze barbarzyńskiej Rosji (wtedy ZSRR) zrobiły to z premedytacją, dobrze wiedziały, do czego taki projekt może doprowadzić. Pod tym względem kapitaliści radzieccy (komuniści) byli jeszcze gorsi niż kapitaliści zachodni (neoliberałowie).

Cały tekst jest bardzo smutnym świadectwem tego, jak bujne ekosystemy na powierzchni wiele większej niż powierzchnia Polski, wymarły w tempie kilku dekad niemal zupełnie. Wraz z załamaniem się życia biologicznego, cierpi także gospodarka i sami ludzie. Chorują na straszne choroby, szybko umierają, dzieci rodzą się ze straszliwymi deformacjami genetycznymi. Trwa exodus ludności z tych terenów, kto mógł, to już wyjechał albo planuje to zrobić w najbliższym czasie.

Na dnie byłego jeziora Aralskiego zalegają ogromne ilości soli, ale to nie wszystko. Bowiem znajdują się tam też inne, przemysłowe i rolnicze zanieczyszczenia. Wiatr je rozwiewa i przenosi setki kilometrów dalej. Dzięki temu rejon zapaści ekosystemów stale się rozszerza i obejmuje dużo większy obszar niż same dawne brzegi jeziora aralskiego. Negatywne zmiany, w tym klimatyczne odczuwalne są tysiące kilometrów dalej – w Kazachstanie, Uzbekistanie, Turkmenistanie, Kirgistanie, Tadżykistanie, a nawet w Rosji i Chinach. Continue reading „Jezioro Aralskie to największy kataklizm w dziejach planety. Czy tak będzie wyglądał koniec świata?”

Pszczoły giną w zastraszającym tempie, ostatni rok był rekordowy

Pszczoły giną w zastraszającym tempie, ostatni rok był rekordowy

pszczoly ginaWklejam poniżej artykuł o tzw apokalipsie pszczół – czyli zjawisku masowego wymierania rodzin pszczelich. Nie dotyczy to tylko pszczół, ale także np trzmieli. Zjawisko to zostało nazwane „Colony collapse disorder” – CCD. Od 10 lat co roku w prawie każdym kraju umiera miliony pszczół, i wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie się nasilał.

W niektórych rejonach Chin i Francji wyginęło już 100% pszczół. W Chinach rośliny muszą być zapylane przez ludzi, co jest strasznie niewydolne, powolne i kosztowne. Co jest przyczyną ginięcia pszczół? Jako przyczyny podaje się pestycydy, najczęściej stosowane w rolnictwie GMO, stacje bazowe telefonii komórkowej (fale GSM), zanieczyszczenia powietrza. Ale także systematyczny wzrost częstotliwości Schumanna, czyli ziemskiego „zegara” dostrajającego życie na powierzchni Ziemi.

Wzrost częstotliwości Schumanna ma odpowiadać za wymieranie nie tylko pszczół. Bowiem od kilku lat notuje się ogromne, masowe pomory innych zwierząt na całej Ziemi. Giną często miliardy zwierząt – ptaków, homarów, krabów, ryb, waleni, i innych. Wiele organizmów ma nie wytrzymywać zwiększającego się od końca lat 80-tych XX wieku „pulsu Ziemi”, czyli częstotliwości Schumanna.

Przeczytaj także o „apokalipsie pszczół” i nie tylko:
Upadek globalnych ekosystemów trwa. Liczba masowych pomorów zwierząt rośnie – giną miliardy i rodzą pytania
Miliardy martwych zwierząt w 2013 roku. „Masowy pomór się nasila, obecny rok to absolutny rekord”
Raport: na północy Europy ginie najwięcej pszczół

Cytuję: „W tym systemie za uczciwość nic nie ma, w tym systemie z uczciwości i prawdy się szydzi i śmieje, traktuje się ja jako niedojrzałość. Ale to nie wszystko, w tym systemie należy też, będąc psychopatą udawać, że wszystko jest świetnie. Ten świat jest już od dawna skończony, ale brakuje kropki nad „i” w postaci globalnej katastrofy.Continue reading „Pszczoły giną w zastraszającym tempie, ostatni rok był rekordowy”

Mitologia kapitalizmu, oszustwo ideologii „wolnego rynku”

Mitologia kapitalizmu, oszustwo ideologii „wolnego rynku”

upadek cywilizacjiKapitalizm, „wolny rynek” – jeden z najbardziej dehumanizujących i psychopatycznych systemów, został opisany w poniższym artykule, przetłumaczonym przez blogera Ex ignorant’a. Po lekturze tego artykułu powstaje fundamentalne pytanie. To z ludzkiej „złej” natury powstał kapitalizm, czy na odwrót – to zły kapitalizm zniszczył dawną ludzką naturę? Ja dotąd uważałem, że „rdzeń” tkwi nie w kapitalizmie, nie w polityce, nie w szemranych dilach załatwianych w tajemnicy, ale w naturze ziemskiego stworzenia – która jest naturą złą do szpiku kości. Matka natura, ludzie, zwierzęta, i co za tym idzie, tworzone przez nich systemy – mają złą naturę. Oczywiście złą w znaczeniu moralności człowieka XXI wieku, moralności, która ledwie funkcjonuje, i najczęściej jest tylko na pokaz.

Matka natura nie patrzy przez pryzmat moralności, zasad, wrażliwości, empatii, szczęścia – bo takich pojęć nie zna, nie wykształciła ich. Wykształciły je w raczkującej formie, nasze umysły, i od razu te pojęcia zniekształciły. I tak – moralność kojarzy się nam ze społecznie celebrowanym systemem nakazów i zakazów wokół przysłowiowej „dupy Maryni”. Szczęście kojarzy się nam ze stanem hormonalnego odurzenia – alkoholem, narkotykiem, seksem, zakochaniem, sportem itp. To co przedstawia ten artykuł, to jeden z dylematów (oczywiście nierozwiązywalnych, jak większość tutaj) typu: co było pierwsze – jajko czy kura.

Poza tym – artykuł do którego linkuję poniżej, porusza problem którego praktycznie nikt nie zauważa – BRAK ALTERNATYW. Możesz sobie wybrać – lewica, prawica, liberalizm itp. Podobnie możesz dokonać wyboru w kwestii religii – katolicyzm, judaizm, islam, ateizm. Tak samo możesz sobie wybrać model samochodu, telefonu, możesz wybrać jaki alkohol będziesz pić. Ale te wybory są mocno ograniczone. Możesz wybrać sobie w którą odmóżdżającą ideologię / religię będziesz wierzyć, jednocześnie wyklinając na przeciwników. Możesz sobie wybrać jakiego rodzaju błyskotki made in China sobie kupisz. Dobrze, ale co dalej?

Gdzie alternatywa dla systemów: ekonomicznego (mamy dostępny tylko kapitalizm, gdzie liczy się tylko coraz większy i większy zysk), medycznego (brak zgody na podawanie sobie lub dziecku produktów koncernów farmaceutycznych skutkuje sankcjami prawnymi). Gdzie alternatywa dla systemu matrymonialnego (obecnie mamy dostępny wyłącznie monogamiczny patriarchat naznaczony ideologią romantyzmu). Gdzie alternatywa dla całego szeregu systemów społecznych – obecnie jedyna akceptowalna forma realizacji w społeczeństwie to studia i wyszalenie się – kariera – małżeństwo – rodzina.

Co jeszcze warto zwrócić uwagę na poniższym artykule? Kapitalizm implikuje istnienie szeregu innych, destrukcyjnych programów, systemów. Takich jak dehumanizujący istotę człowieczeństwa materializm (zwany np: ateizmem, racjonalizmem, sceptycyzmem, „wiarą w naukę”, atomizmem itp). Takich jak dążenie do coraz większego posiadania i coraz większego władania. Ciekawym jest swoisty paradoks naszej cywilizacji. Otóż powszechnie (np w rozmowach, opowiadanych dowcipach, na FB, portalach z memami, YT) żartujemy z absurdów, irracjonalności i permanentnej schizofrenii, która jak rak toczy naszą cywilizację.

Jednak obowiązujące powszechnie tabu surowo zabrania zagłębiać się bardziej, zabrania dociekać przyczyn tak koszmarnej społecznej paranoi. Z którą spotykamy się na każdym kroku. Działa to na zasadzie, że gdy występujący w TV czy na arenie w Sopocie kabareciarz wykrzyczy, że polityka, ekonomia, cywilizacja to kupa gówna, to wszyscy będą mu bić brawo i w głębi ducha przyznają rację. Ale takie same słowa będą niedopuszczalne w ustach polityka, naukowca, eksperta, lekarza, czy dowolnego innego człowieka.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

„Traktuj Ziemię dobrze. Nie odziedziczyliśmy jej po naszych przodkach. Pożyczyliśmy ją od naszych dzieci.”

„Ludzkość nie utkała sieci życia. Jesteśmy zaledwie jej pojedynczą nicią. Cokolwiek wyrządzamy tej sieci, wyrządzamy to sobie. Wszystko jest ze sobą splecione. Wszystko ze sobą się łączy.”

Cytuję: „Marks twierdził, że „witalność społeczeństw pierwotnych była nieporównywalnie większa od tej, która cechuje nowoczesne społeczeństwa kapitalistyczne.” Argument ten został od tamtej pory potwierdzony przez liczne badania. Zestawiono je starannie w haśle z prestiżowej Encyklopedii łowców i zbieraczy (wydanej przez) Cambridge. Czytamy w nim: „Łowiectwo połączone ze zbieractwem było pierwszą i najbardziej udaną adaptacją ludzkości zajmującą co najmniej 90 procent ludzkiej historii. Jeszcze 12.000 lat temu wszyscy ludzie żyli w ten sposób.”

Ironią nowoczesnego życia jest to, że mimo spektakularnego przyrostu materialnej obfitości i wieków technologicznego postępu, łowcy-zbieracze, ludzie żyjący praktycznie bez dóbr materialnych, prowadzili egzystencję pod wieloma względami równie satysfakcjonującą jak życie na przemysłowej Północy. Wiele społeczeństw łowiecko-zbierackich cieszyło się dostatkiem mierzonym posiadaniem wszystkiego, co było niezbędne. Na przykład etnograficzne opisy Ju/’hoansi z Afryki Południowej pokazują, że członkowie tego społeczeństwa mieli zapewnioną odpowiednią dietę, dostęp do środków utrzymania i mnóstwo wolnego czasu (Lee 1993). Swój wolny czas spędzali jedząc, pijąc, bawiąc się i pielęgnując relacje towarzyskie – słowem robiąc to, co kojarzone jest z dobrobytem. Wiele społeczeństw łowiecko-zbierackich cieszyło się znaczną wolnością osobistą. W społecznościach !Kung i Hadza z Tanzanii przywódcy nie istnieli w ogóle lub pojawiali się tymczasowo, a ich zwierzchnictwo było bardzo mocno ograniczone. Wspólnoty te nie posiadały klas społecznych i dyskryminacji ze względu na płeć. Ich sposoby życia i zbiorowego podejmowania decyzji pozwoliły im przetrwać i rozwijać się w równowadze ze środowiskiem przez dziesiątki tysięcy lat, bez niszczenia zasobów, które stanowiły fundament ich gospodarek.

Im więcej dowiadujemy się o łowcach-zbieraczach, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że kulturowe przekonania otaczające nowoczesny kapitalizm rynkowy nie odzwierciedlają uniwersalnej „natury ludzkiej.” Założenia dotyczące ludzkich zachowań, które członkowie społeczeństw rynkowych uznają za powszechne – człowiek z natury jest konkurencyjny i zachłanny, a rozwarstwienie społeczne jest czymś naturalnym – nie znajdują swojego odbicia w licznych wspólnotach łowiecko-zbierackich. Dominująca w industrialnym świecie szkoła neoklasycznej teorii ekonomicznej poczytuje te cechy za niezbędne dla gospodarczego postępu i zamożności. Prawdą jest, że społeczności łowiecko-zbierackie demonstrują szeroką gamę wzorów kulturowych; niektóre są mniej egalitarne, a inne mniej „zamożne” zgodnie z definicją Sahlinsa (1972). Jednakże samo istnienie społeczeństw żyjących zadowalająco – a nawet szczęśliwie – bez przemysłu, bez rolnictwa, zaledwie z kilkoma dobrami materialnymi rzuca wyzwanie koncepcji ludzkiej natury, której kurczowo trzyma się gros ekonomistów.

Mitologia rynku

W większości podręczników ekonomia definiowana jest jako „studium alokacji ograniczonych zasobów między alternatywne zastosowania.” Utrzymuje się, iż ludzie mają nieograniczone potrzeby i ograniczone środki, aby je zaspokoić, zatem nieuniknionym rezultatem są niedobory. Nie możemy mieć wszystkiego, czego chcemy, a więc musimy wybrać to, co będziemy posiadać. Każdy akt konsumpcji jest równoczesnym aktem odmowy. Im więcej konsumujemy, tym więcej nam się odbiera. W tym ponurym stanie rzeczy naszym zadaniem – jako istot ekonomicznych – jest spożytkowanie ograniczonych dochodów osobistych w taki sposób, aby uzyskać największe zadowolenie z nielicznych rzeczy, które jesteśmy w stanie zakupić.

Te kulturowe przekonania podtrzymujące przemysłowy kapitalizm służą uzasadnianiu osobliwej relacji, która rozwinęła się niedawno wśród ludzi, jak również między ludźmi i resztą świata. Najważniejszym pojęciem tego systemu wierzeń jest „człowiek ekonomiczny” – z natury zachłanny, konkurencyjny, racjonalny, wyrachowany i nieustannie szukający sposobów na poprawę materialnego dobrobytu. Dzisiaj ludzie z przemysłowej Północy nie identyfikują idei „człowieka ekonomicznego” jako wierzenia, przeciwnie – widzą w nim uniwersalny fakt, ponieważ trafnie opisuje niemal każdego z nas. Od najmłodszych lat racjonujemy nasz czas, aby poddać się szkoleniu, które jest niezbędne do uzyskania dochodu; starannie alokujemy ten dochód pośród przyprawiającej o zawrót głowy różnorodności towarów i usług dostępnych na rynku. Możemy żartować na temat irracjonalności naszego gatunku, ale w głębi wszyscy wierzymy, iż w decyzjach osobistych jesteśmy względnie racjonalni i konsekwentni. Wierzymy, że pożądanie coraz większej ilości rzeczy jest naturalnym atrybutem człowieka. Jednostkę cenimy wyżej niż społeczeństwo. Konkurencja i ekspansja, a nie współpraca i stabilność, opisują zasady, według których funkcjonuje nasz gospodarczy świat. Wszyscy jesteśmy obecnie „osobami ekonomicznymi.” Mamy ograniczone zasoby (dochody) oraz bardzo długą listę produktów, które chcielibyśmy nabyć.

Neoklasyczna teoria ekonomiczna to więcej niż zbiór wierzeń na temat ludzkiej natury. Jest to także ideologia uzasadniająca istniejącą organizację gospodarczą, eksploatację zasobów i dystrybucję bogactwa (Gowdy i O’Hara 1995). System ten postrzega podziały klasowe jako nieuniknione, a przyrodę jako kolekcję „zasobów naturalnych” wykorzystywanych do napędzania motoru wzrostu gospodarczego i postępu technologicznego. Nierówność podziału towarów w gospodarce kapitalistycznej uzasadniana jest zgodnie z „teorią produkcyjności krańcowej.” Pracownicy wynagradzani są w zależności od ich wkładu w całkowitą produkcję gospodarczą. Na przykład jeśli firma zatrudnia jednego pracownika i wartość jej produkcji wzrasta o 100 dolarów dziennie (z uwzględnieniem zysku ekonomicznego), wynagrodzenie dzienne tego pracownika powinno wynieść 100 dolarów. Ci, którzy dodają więcej do całkowitego produktu gospodarczego społeczeństwa powinni uzyskać większy udział niż ci, którzy dodają mniej. Ekonomiści twierdzą ponadto, iż konkurencja gwarantuje rezultat, w którym płace odpowiadają wartości krańcowego produktu pracy. Ideologiczne implikacje teorii produkcyjności krańcowej są takie, że w gospodarce konkurencyjnej wszyscy pracownicy otrzymują zapłatę, na jaką zasłużyli.

W neoklasycznej, ekonomicznej teorii wymiany rynkowej nie brane są pod uwagę okoliczności historyczne i społeczne, które umożliwiają jednej osobie produkować więcej niż innej osobie. Przykładowo, odziedziczony majątek zapewnia komuś dostęp do większej ilości kapitału, zatem jej/jego produkt krańcowy będzie zazwyczaj wyższy niż osoby urodzonej w mniej uprzywilejowanych warunkach. Ogólnie rzecz biorąc, osoba z wykształceniem – zawdzięczająca je zazwyczaj sytuacji rodzinnej – będzie miała wyższy produkt krańcowy i tym samym wyższe dochody niż osoba mniej wykształcona. Teoria neoklasyczna postrzega ludzi jako oddzielnych konsumentów i oddzielnych producentów towarów rynkowych, konkurujących ze sobą o ograniczone zasoby. Wartość jednostki jest w dużej mierze funkcją sukcesu gospodarczego – gromadzenia (i konsumowania) większej ilości bogactwa niż sąsiad.

Obraz ludzkiej natury wbudowany w neoklasyczną teorię ekonomii jest anomalią wśród kultur człowieczych. W rzeczywistości podstawowa zasada organizacyjna naszej gospodarki rynkowej – mówiąca, że ludzi motywuje chciwość i obietnica, że więcej jest zawsze lepsze niż mniej – stanowi tylko jeden ze sposobów podejścia do ekonomicznego problemu utrzymania. Wiele kultur wykształciło bardzo różne sposoby organizowania produkcji i dystrybucji. Na przykład Hadza mają wyrafinowane zasady, które gwarantują równy podział mięsa. Gromadzenie, a nawet uzyskanie większej porcji jest społecznie nieakceptowane. Poza posiadaniem przedmiotów osobistych, takich jak narzędzia, broń, czy fajki, każdy przejaw gromadzenia dóbr spotyka się z sankcjami. Ponadto przy ciągłej mobilności łowców-zbieraczy dobytek osobisty jest uciążliwy. Według Woodburna (1982) wśród przedstawicieli !Kung i Hadza nie do pomyślenia byłoby gromadzenie żywności, gdyby ktoś inny doświadczał w tym samym czasie głodu. Łowca-zbieracz reprezentuje „człowieka nieekonomicznego” (Sahlins 1972:13).

Łowcy-zbieracze dają nam szansę wejrzenia w ludzką naturę w zupełnie innej postaci, zanim zdążyły nią pokierować relacje rynkowe i współczesne idee indywidualizmu. W obecnej architekturze gospodarki przemysłowej występują skonstruowane społecznie granice współpracy, redukcji konsumpcji i egzystowania w sposób zrównoważony; lecz wiedza o tym, że granice te nie istniały na przestrzeni niemalże całej historii ludzkości nie pozwala stwierdzić, iż są one czymś „naturalnym.” Historia społeczeństw zbieracko-łowieckich – a zwłaszcza ich sukces – dowodzi, że jest wiele bardzo udanych sposobów organizowania produkcji i dystrybucji, które nie wymagają pośrednictwa rynków konkurencyjnych.

Łowcy-zbieracze jako wyzwanie dla ekonomicznej ortodoksji

Oto najważniejsze wyzwania dla ekonomicznej ortodoksji, które pochodzą z opisów życia społeczeństw łowiecko-zbierackich: (1) ekonomiczne pojęcie niedoborów jest konstruktem społecznym, a nie inherentną własnością ludzkiej egzystencji, (2) rozdzielność pracy i życia społecznego niekoniecznie stanowi cechę produkcji gospodarczej, (3) łączenie indywidualnego dobrobytu z indywidualną produkcją niekoniecznie stanowi cechę organizacji gospodarczej, (4) egoizm i zachłanność są aspektami ludzkiej natury, ale niekoniecznie dominują, (5) nierówność oparta na podziale klas i płci niekoniecznie jest cechą ludzkiego społeczeństwa.

Niedobory

Pojęcie niedostatku jest w dużej mierze konstruktem społecznym, nie zaś konieczną cechą ludzkiej egzystencji i ludzkiej natury. Łowcy-zbieracze mogą być uznawani za zamożnych, ponieważ osiągają równowagę między środkami i celami, ponieważ posiadają wszystko, czego potrzebują i nie zabiegają o więcej. Zapytany, dlaczego nie posadził roślin, mężczyzna z ludu !Kung odpowiedział: „Po co mamy je sadzić, gdy na świecie jest tak wiele orzechów mongongo?” (Lee 1968:33). Według pieśni Ju/’hoansi „inni pracują, aby przeżyć – to ich problem!” (Lee 1993: 39). Łowcy-zbieracze mają niewiele dóbr materialnych, ale dużo wolnego czasu i zapewne bogatsze życie towarzyskie niż „majętna,” uprzemysłowiona Północ. W przeciwieństwie do wielu gospodarek łowców-zbieraczy nowoczesny system przemysłowy generuje niedobory poprzez tworzenie nieograniczonych pragnień. Konsumenci są uzależnieni od ciągłego przepływu dóbr konsumpcyjnych i stale towarzyszy im uczucie niedostatku, bowiem ich uzależnienie nie może zostać zaspokojone. W słowach Sahlinów (1972:4) „konsumpcja jest podwójną tragedią: to, co zaczyna się niedowartościowaniem zakończy się niedostatkiem.” Nowoczesne, ogólnoświatowe uzależnienie od bogactwa materialnego zagraża naszemu zdrowiu psychicznemu, a także biologicznym i geofizycznym fundamentom naszego systemu gospodarczego.

Działalność produktywna

Drugi fakt z życia łowców-zbieraczy ujawnia, iż ich praca ma charakter społeczny i opiera się na współdziałaniu. Dysponujący najprostszą technologią łowcy-zbieracze „natychmiastowej wzajemności” (Barnard i Woodburn 1988, Testart 1982, Woodburn 1982), tacy jak Hadza i !Kung, zazwyczaj poświęcają tylko trzy lub cztery godziny dziennie na to, co nazwalibyśmy zajęciami ekonomicznymi. Czynności te obejmują polowanie na liczne gatunki zwierząt oraz zbieranie szerokiej gamy materiału roślinnego. Udana produkcja zależy od szczegółowej wiedzy o właściwościach, a także historii życia gatunków roślin i zwierząt warunkujących przetrwanie, a nie od wyposażenia kapitałowego/środków trwałych. Polowanie i zbieractwo zintegrowane są z rytuałami, socjalizacją i ekspresją artystyczną. Idea, iż zarabianie na życie to harówka, której jedynym celem jest umożliwienie nam prowadzenia „prawdziwego” życia nie występuje w kulturach łowiecko-zbierackich.

Dystrybucja

Trzeci fakt dotyczący gospodarek łowiecko-zbierackich również pozostaje w opozycji do pojęcia „człowieka ekonomicznego” – kluczowego dla nowoczesnej teorii ekonomicznej: nie istnieje żaden konieczny związek między indywidualną produkcją i indywidualną dystrybucją. Ekonomiści twierdzą, że akt dzielenia się ma ekonomicznie racjonalną podstawę (Frank 1994). Osoba, z którą dzielisz się dzisiaj zdobytym przez siebie posiłkiem może nakarmić cię jutro, kiedy nie dopisze ci szczęście lub zawiodą twoje umiejętności. Z tego punktu widzenia dzielenie się jest pewnego rodzaju polisą ubezpieczeniową, która racjonalnie rozkłada ryzyko braku pożywienia. Dzielenie się w kulturach łowiecko-zbierackich ma jednak nieporównanie głębsze znaczenie. W wielu z nich nie ma powiązania między tym, kto produkuje i kto otrzymuje gospodarczy produkt. Na przykład według Woodburna (1982) niektórzy członkowie ludu Hadza nie wykonują żadnej pracy praktycznie przez całe swoje życie. Wielu mężczyzn prowadzi grę przy użyciu grotów włóczni i niechętnie poluje z obawy przed uszkodzeniem tych „żetonów,” mimo to ludzie ci otrzymują pełny przydział upolowanej zwierzyny. Chociaż „pasożytowanie” zawsze stanowi potencjalny problem we wszystkich kulturach, pogarda dla osób, które nie są zaangażowane w produktywne działania jest uczuciem ewidentnie podyktowanym specyfiką danej kultury.

Dystrybucja mięsa wśród współplemieńców Ju/’hoansi jest poważnym wydarzeniem społecznym. Musi być zapewniona wielka dbałość, aby przeprowadzono ją bardzo dokładnie. Lee (1993:50) pisze: „Dystrybucja odbywa się z niesłychaną starannością, zgodnie ze zbiorem zasad; porcje szykuje się układając i przekładając je nawet przez godzinę, ażeby każdy odbiorca otrzymał właściwą ilość. Udane dystrybucje wspominane są mile przez kilka tygodni, natomiast dystrybucje nieudane mogą być przyczyną zaciekłych sporów między bliskimi krewnymi.” Z kolei system rynkowy opierając dystrybucję na oddzielnej produktywności każdej osoby, wzbrania społecznego charakteru produkcji i jednocześnie powoduje fragmentację więzi społecznych, które pomagają w spajaniu innych społeczeństw.

Własność i kapitał

Relacje pierwszych europejskich odkrywców i antropologów wskazują, że praktyka dzielenia się oraz ignorowanie własności dóbr osobistych są cechami wspólnymi łowców-zbieraczy. W szeregach Hadza brak prywatnej własności odnosi się zarówno do rzeczy, jak i zasobów (Woodburn 1968). Próby scharakteryzowania stosunku niektórych łowców-zbieraczy do ziemi jako „własności” są raczej przykładem narzucania zachodniej koncepcji wspólnotom, które mają bardzo odmienne poglądy na temat relacji między ludźmi, a także między ludźmi a przyrodą. Riches (1995) argumentuje, że termin „własność” powinien być stosowany jedynie w przypadkach, w których zaobserwowano, iż ludzie odmawiają innym prawa do korzystania z określonych zasobów. Samo zapytanie o pozwolenie może być jedynie społeczną konwencją wyrażającą przyjazny zamiar i nie musi wskazywać na „prawną” kontrolę nad zasobem.

Swoje codzienne wyżywienie wielu łowców-zbieraczy „natychmiastowej wzajemności” pozyskuje polegając wyłącznie na swoich ciałach i inteligencji. Mobilność jest najważniejsza, a kapitał fizyczny z konieczności rudymentarny. Kapitał w świecie łowcy-zbieracza nie jest przedmiotem fizycznym poddającym się manipulacji i kontroli, lecz wiedzą, która jest wspólna i dostępna dla wszystkich (dyskusja Veblena 1907). Dzięki tej wiedzy łowcy-zbieracze są w stanie szybko skonstruować swoją materialną kulturę. Turnbull (1965:19) pisze o Pigmejach z Afryki Środkowej: „Materiały do wykonania schronienia, ubrań i wszystkich innych niezbędnych przedmiotów kultury materialnej są zawsze w zasięgu ręki.” W przeciwieństwie do wyprodukowanego kapitału społeczeństwa przemysłowego zapasem kapitałowym łowców-zbieraczy jest przekazywana dobrowolnie wiedza, której na można kontrolować dla indywidualnej korzyści. Ponadto brak zainteresowania zabieganiem o dobra materialne daje łowcom-zbieraczom swobodę cieszenia się życiem. Większości swojej egzystencji nie spędzają w miejscu pracy, z dala od rodziny i przyjaciół, ale upływa im ona na rozmowach, odpoczynku, dzieleniu się i świętowaniu; w skrócie – na byciu człowiekiem. Jest to ideał nowoczesnego społeczeństwa zachodniego, wyrażany przez główne religie i kulturę popularną, ale w dużej mierze niezrealizowany.

Nierówność

Nierówność nie jest naturalną cechą ludzkich społeczeństw. Społeczeństwa łowiecko-zbierackie „natychmiastowej wzajemności” były „agresywnie egalitarne” (Woodburn 1982). Wspólnoty te funkcjonowały efektywnie dzięki – a nie wbrew – temu, że władza trzymana była w ryzach. Nierówność będąca wynikiem ludzkiej natury jest drugą stroną kulturowego mitu człowieka ekonomicznego. Logika ekonomicznej racjonalności usprawiedliwia różnice w dochodach w oparciu o klasę, rasę czy płeć uznając je za nieuniknione. Usprawiedliwienie to czasem bywa jawne, ale zazwyczaj (i bardziej podstępnie) działa poprzez odwołania do ekonomicznej wydajności. Kompromis między wzrostem gospodarczym a sprawiedliwością omawiany jest w większości podręczników wprowadzających. Gdyby nasze społeczeństwo przesadnie dążyło do sprawiedliwości (jak głosi opowiastka), utracona zostałaby zachęta do pracy, spadłaby produkcja i nawet tymczasowym beneficjentom większej równości dochodów powodziłoby się gorzej niż dotychczas.

Literatura o łowcach-zbieraczach demonstruje, iż „ekonomiczna racjonalność” jest cechą kapitalizmu i stanowi wbudowany zestaw przekonań kulturowych, a nie obiektywne, powszechne prawo natury. Istnieje wiele innych, równie racjonalnych sposobów zachowania, które nie są zgodne z prawami wymiany rynkowej. Mit człowieka ekonomicznego wyjaśnia zasadę organizującą współczesnego kapitalizmu, to wszystko (Heilbroner 1993). Nie jest on bardziej racjonalny, niż mity, które kierują społeczeństwami Hadza, Aborygenów czy !Kung. Jednak w społeczeństwach przemysłowych mit człowieka ekonomicznego uzasadnia zawłaszczenie ludzkiej, wyewoluowanej na przestrzeni tysiącleci kultury materialnej przez nieliczną grupę osób, a także zawłaszczenie i zniszczenie fizycznych oraz biologicznych zasobów świata (Gowdy 1997).

Łowcy-zbieracze i świat nowoczesny

Łowcy-zbieracze ulegali tym samym słabościom, co wszyscy ludzie: agresji, zazdrości i chciwości. Wiele grup łowców-zbieraczy podobnie wywarło znaczny wpływ na środowisko naturalne, co czyni zresztą każdy duży gatunek (Flannery 1994, Gamble 1993). Niemniej jednak społeczeństwa te osiągnęły ekologiczną i społeczną harmonię w stopniu będącym poza zasięgiem społeczeństw przemysłowych. Fakt ten sam w sobie jest pouczający, gdyż ludzie egzystowali jako łowcy-zbieracze prawie przez cały czas swego istnienia na tej planecie. Pouczający jest również związek między egalitaryzmem społecznym i równowagą środowiskową. Te same cechy, które sprzyjały egalitarnej strukturze społecznej – dzielenie się, zbiorowe podejmowanie decyzji i gospodarka oparta na wiedzy – sprzyjały też środowiskowej harmonii. Łowcy-zbieracze nie pielęgnowali rozmyślnie wyższej świadomości etycznej; ich wzorce zachowań osadzone były w materialnych właściwościach ich gospodarek.

Równość płci

Mimo iż rozróżnienie kobieta-zbieracz / mężczyzna-myśliwy najwyraźniej nie jest już tak oczywiste, jak twierdzono (K. L. Endicott), kobiety w wielu społeczeństwach łowców-zbieraczy, poza klimatem tropikalnym i umiarkowanym, dostarczały żywność przede wszystkim poprzez zbieranie, choć pojawiały się wyjątki od tej reguły, zwłaszcza w kulturach przystosowanych do bytowania w wyższych szerokościach geograficznych, gdzie pokarmy roślinne występują względnie rzadko. Zależność od zbieractwa z pewnością przysłużyła się równości płci obecnej w większości wspólnot łowiecko-zbierackich. W wielu przypadkach status kobiet uległ w ostatnim czasie gwałtownej degradacji. Występująca w dużej liczbie krajów niska pozycja społeczna kobiet cytowana jest często jako główny czynnik eksplozji demograficznej (Jacobson 1987). Nawet w społeczeństwach rolniczych kobiety odgrywały dominującą rolę w pielęgnowaniu różnorodności i równowagi systemów ekologicznych. Niektórym z najważniejszych ruchów eko-politycznych, jak chociażby Chipko w Himalajach Garhwalu, przewodzą kobiety (Norberg-Hodge 1991; Shiva 1993).

Wspólne podejmowanie decyzji

Opisy społeczeństw zbieracko-łowieckich unaoczniają znaczenie konsensusu i zbiorowego podejmowania decyzji będącego w opozycji do indywidualizmu społeczeństwa rynkowego (Lee 1979, Marshall 1976, Turnbull 1965, Woodburn 1982). Społeczności te dysponowały mechanizmami pozwalającymi dokonać najlepszego wyboru z punktu widzenia długoterminowego dobra grupy.

Z kolei strategia publiczna w społeczeństwach przemysłowych w coraz większym stopniu bazuje na podejściu rynkowym lub pseudo-rynkowym, takim jak chociażby analiza kosztów i korzyści. Rynkowe rezultaty opierają się na decyzjach podejmowanych przez osoby odizolowane od reszty społeczeństwa. To, co jest korzystne dla osoby odizolowanej, funkcjonującej w bezosobowym rynku może nie być korzystne dla społeczeństwa jako całości. Z perspektywy ogółu społeczeństwa niewielki sens ma lekceważenie społecznej lub biologicznej wagi ekosystemów, jakie przejawia działająca w pojedynkę osoba twierdząc, że w przyszłości ich wartość będzie niższa. Z punktu widzenia społeczeństwa bezsensownym jest założenie, iż wartość nadającego się do oddychania powietrza, wody pitnej lub stabilnego klimatu będzie dramatycznie spadać. Decyzje rynkowe odzwierciedlają interesy pojedynczych osób, niekoniecznie społeczności, a z pewnością nie mają na względzie dobrobytu reszty świata przyrody. Jako jednostki dokonujemy innych wyborów niż jako członkowie rodzin, społeczności i narodów, a nawet jako obywatele świata.

Zdolność trwania w równowadze ze środowiskiem

Jako że łowcy-zbieracze „natychmiastowej wzajemności” w przeważającej części wykorzystywali bezpośredni przepływ dóbr z natury, zakłócenie biegu tych usług stawało się od razu widoczne. Zdolność zachowania egzystencji była równoznaczna z podtrzymaniem zdolności przyrody do zapewnienia niezbędnych środków do życia. Łowcy-zbieracze wykazywali się umiejętnością zastąpienia pewnych zasobów naturalnych wieloma innymi, ale dbano o utrzymanie przepływu obfitości natury (Woodburn 1980:101).

Substytucja jest również jedną z podstawowych sił napędowych gospodarki rynkowej, ale przyjmuje skrajnie odmienną, i wirulentną, postać. Substytut danego zasobu pojawia się na rynkach gospodarczych, o ile jego cena jest odpowiednia. Jednak kiedy ostateczna miara wartości rynkowej jest monetarna, wszystkie rzeczy sprowadzone są do pojedynczego wspólnego mianownika – pieniędzy. Zamiana opiera się na wartościach pieniężnych, które mogą ignorować podstawowe cechy nie związane z bezpośrednimi funkcjami rynkowymi. Zgodnie z kryteriami ekonomicznymi gospodarka jest zrównoważona wówczas, gdy zachowana zostaje jej zdolność do generowania dochodów, tzn. jeśli wartość pieniężna jej środków produkcji nie maleje (Pearce i Atkinson 1993). Według tego kryterium za „zrównoważone” uznaje się przykładowo wycięcie lasu deszczowego (ekonomiści uznają go za formę „kapitału naturalnego”), jeśli zyski pieniężne netto z wycinki inwestowane są z myślą o przyszłych pokoleniach. Rodzaj tych inwestycji nie ma znaczenia. Może to być kolejny las, fabryka samochodów, a nawet inwestycja finansowa. Kapitał naturalny i kapitał wyprodukowany są substytutami, a zatem wszystko można wymienić, wszystko można zastąpić czymś innym. Ten sposób patrzenia na świat maskuje fakt, iż w imię efemerycznych ekonomicznych zysków poświęcamy wydolność zasobów, od których zależy nasza gatunkowa egzystencja.

Kulturowe i ekologiczne zróżnicowanie oparte na bioregionalizmie

Łowcy i zbieracze zamieszkiwali cały obszar Ziemi zajmowany aktualnie przez ludzi współczesnych i w większości przypadków czynili to posiłkując się zrównoważonymi technologiami. Innuici z wysuniętych najdalej na północ terenów Ameryki Północnej oraz Aborygeni z australijskich pustyń potrafili żyć w sposób zrównoważony w warunkach klimatycznych, w których przedstawiciele społeczeństw przemysłowych nie przetrwaliby bez stałego napływu zasobów z zewnątrz. Model życia łowców-zbieraczy reprezentował zdumiewającą i urozmaiconą reakcję na odmienne warunki środowiskowe. Na przestrzeni ponad 2 milionów lat ludzkiej egzystencji, w ekosystemach tak różnych, jak pustynie, tundra i las tropikalny powstał szeroki wachlarz stylów życia i ekonomicznych podstaw. Taka różnorodność jest niezmiernie istotna dla ochrony systemów przyrody. Vandana Shiva (1993:65) pisze:

Różnorodność jest cechą charakterystyczną przyrody i fundamentem stabilności ekologicznej. Różnorodne ekosystemy dają początek różnorodnym formom życia i różnorodnym kulturom. Ko-ewolucja kultur, form życia i siedlisk zachowała biologiczną różnorodność na tej planecie. Różnorodność kulturowa i różnorodność biologiczna idą ręka w rękę.

Różnorodność stylów życia daje gatunkowi ludzkiemu większą szansę na przetrzymanie wszelkich wstrząsów. Dasgupta (1995), Hern (1990), Homer-Dixon (1993) i wielu innych ostrzega, że nowoczesna, homogeniczna gospodarka światowa jest szczególnie podatna na zaburzenia środowiskowe i społeczne.

Epokę współczesną w coraz większym stopniu charakteryzuje rozpacz. Współczesne społeczeństwo zdaje się być na krawędzi licznych, nieodwracalnych katastrof. Splecione ze sobą problemy zmiany klimatu, utraty różnorodności biologicznej, przeludnienia i niepokojów społecznych zagrażają istnieniu cywilizacji, którą większość ludzi z uprzemysłowionej Północy uważa za lepszą od kultur wyposażonych w prostsze technologie.

Opierając się atakowi globalnej kultury, łowcy-zbieracze i pozostali rdzenni mieszkańcy wciąż istnieją i oferują alternatywę dla zaborczego indywidualizmu światowego kapitalizmu (Lee 1993, Sahlins 1993). W wielu częściach świata są oni na pierwszej linii walki o godność człowieka i ocalenie środowiska Ziemi (Nash 1994).

Trwa planetarne wymieranie. To my jesteśmy niszczycielską asteroidą. Gdyby ktoś mógł nas zobaczyć z przestrzeni kosmicznej, byłby oszołomiony. Istnieją ludzie, którzy usiłują powstrzymać globalną katastrofę. Inni próbują ją przyspieszyć. Przyjrzyjmy się, kim są. Tych, którzy chcą jej zapobiec nazywamy zacofanymi populacjami tubylczymi – Rdzenne Ludy Kanady, Aborygeni w Australii, plemiona w Indiach i Ameryce Południowej. A kto ją przyspiesza? Najbardziej uprzywilejowane, zaawansowane i wyedukowane populacje świata.” Noam Chomsky

Przypisy

Źródło: Fragmenty eseju Johna Gowdy’ego z 2 listopada 2011 roku.
Tłumaczenie:
exignorant
Link: https://exignorant.wordpress.com/2015/03/07/lowcy-zbieracze-i-mitologia-rynku/