Reklamy

Tag: spisek

„NWO UPADNIE, LUDZKOŚĆ WAS POKONA”

NWO (nowy porządek świata) zostanie sfinalizowany lada moment, a potem runie?

Zapraszam Cię na szokujące wnioski, do jakich doszedł jeden z Czytelników mojej strony.

Wnioski te są tak uderzające, że aż postanowiłem zrobić z nich artykuł, wklejając poniżej. Główne pytania jakie Czytelnik zadał, to dlaczego w polityce wszystko robi się NA ODWRÓT? Zamiast dbać o społeczeństwo i obywateli, jesteśmy niszczeni na wszelkie sposoby.

Ba, nie tylko na wszelkie sposoby, ale praktycznie w każdej dziedzinie życia jest na odwrót. Czyli zamiast ratowania systemu, dążenie do jego zniszczenia.

.

Powinniśmy poważnie zastanowić się nad pytaniem, czy aby to, co było przed laty zapowiadane jako „NWO” – „nowy porządek świata” – nie jest właśnie realizowane? I to realizowane z morderczą precyzją? Warto połączyć to w jedną całość. Bo potwierdza się to, że elity dążą do maksymalnego osłabienia i zniszczenia ludzi. Pod względem moralnym, zdrowotnym, i tak dalej. Każda dziedzina życia jest obecnie poddawana tego typu atakowi.

Nawet ludzie interesującymi się różnymi ukrywanymi tematami mają problem, by się w tym połapać. Elity obecnie robią wszystko, by niszczyć relacje międzyludzkie, rodziny, morale, zdrowie, wolność, bogactwo u zwykłych ludzi. Ekonomiczny „wielki ucisk” jest już faktem. Od 2008 roku mamy kryzys gospodarczy. Od 2011 mamy permanentną recesję. Zaś od 2016 roku gdy zaczęła się galopująca, choć jeszcze ukrywana w Europie i w USA inflacja, mamy już rozkład globalnej gospodarki.

Być może to, przed czym ostrzegali ludzie tacy jak Alex Jones (film: Endgame) jest już faktem, tylko wykończeni biedą, tempem życia i chorobami, nawet tego nie zauważamy?!

Jak myślisz?

.

Czy istnieje możliwość, że część światowych polityków zbuntowała się przeciwko temu globalnemu planowi psychopatów u steru władzy, stąd niektóre konflikty? Czy istnieje możliwość, że illuminaci, służący antychrystowi czy jak go tam zwać, dążą do zagłady vałej ludzkości? A potem do zagłady całego życia biologicznego na Ziemi, chcąc zniszczyć dzieło prawdziwego Boga, czyli naszą planetę?

Uważam, że wszystko idzie w stronę wizji globalnej elity. Jest to program kompletnej dehumanizacji, upadku indywidualizmu, co widać choćby w modzie, lub choćby w braku potrzeby buntu u coraz większej ilości umęczonych ludzi. Jednak im doskonalszy szatański plan (illuminaci służą demiurgowi, czyli szatanowi), tym więcej wobec niego opozycji i tym usilniej się wali. Widać to po sytuacji na świecie, która jest MIMO WSZYSTKO, jak na ironię, coraz dalsza od planów architektów NWO.

Przejdziemy przez fazę globalnego załamania (stadium globalnego upadku systemowego), by potem przejść przez fazę ujawnienia i oczyszczenia. Czytaj dalej „„NWO UPADNIE, LUDZKOŚĆ WAS POKONA””

Reklamy

KONCERNY FARMACEUTYCZNE OSIĄGAJĄ ZYSK KOSZTEM ZDROWIA I ŻYCIA?! PRZEDSTAWIAM DOWODY!

Medycyna i kontrowersje. Zysk ponad ludzkie zdrowie i życie, czyli polityka koncernów farmaceutycznych

Medycyna akademicka, czyli oficjalna, oparta na metodach chirurgicznych i produktach koncernów farmaceutycznych, jest poddawana obecnie miażdżącej krytyce. W internecie i coraz częściej w debacie publicznej trwa wojna między zwolennikami medycyny naturalnej, nazywanymi „alt-medowcami” i obrońcami medycyny oficjalnej, zwanymi „racjonalistami”, „sceptykami” czy też „zwolennikami i propagatorami nauki.”

Ja chciałbym zwrócić Twoją uwagę na pewien bardzo ważny aspekt. Jest on przemilczany nawet przez niezależne czy alternatywne media. Jednak jest to bardzo ważne. Bo tego argumentu big pharma i jej propagandyści („racjonaliści” i „sceptycy”) nie będą już w stanie obalić w żaden sposób. Jest to ostateczny i już niepodważalny dowód na to, że celem koncernów farmaceutycznych nie jest skuteczne leczenie ludzi chorych. Ale ich celem jest zaleczanie ich objawów tak, by chory musiał brać ich leki bardzo długo, najczęściej dożywotnio. Ich celem jest zysk za wszelką cenę, nawet po trupach.

Jednak muszę tutaj dodać pewne ważne zastrzeżenie. Czy całkowicie neguję medycynę akademicką, czy wierzę, że witamina C leczy raka, czy nakładam sobie aluminiową folię na głowę?! Absolutnie że nie! W swoich felietonach krytykujących medycynę akademicką staram się jednocześnie dostrzegać, że ona także jest potrzebna. Często ratuje ludziom zdrowie i życie. Pomyśl, ile razy Ty zawdzięczasz jej życie? Może nawet nie wiesz, że gdyby nie ta oficjalna medycyna, to nie byłoby Cię wśród żywych? Pomyślmy.. Antybiotyk podany na ciężką infekcję w dzieciństwie? Ginekolog który uratował Ciebie i mamę podczas trudnego porodu? Operacja wyrostka robaczkowego, ratująca Cię przed konaniem w męczarniach? Pogotowie, które przyjechało na miejsce wypadku samochodowego, do zawału, do ataku kamienia nerkowego, do złamania nogi, do zasłabnięcia, i tak dalej? Nie ma co całkowicie negować i demonizować oficjalnej medycyny. Często konieczne jest zarówno leczenie farmaceutyczne, jak i to naturalne.

Medycyna akademicka i medycyna naturalna są tak samo potrzebne

Szczególnie w tych „trudnych” chorobach. Na przykład chorzy na Hashimoto często biorą hormony w niskiej dawce, leki antydepresyjne i stosują metody naturalne. Można demonizować leki na nadciśnienie, że nie leczą przyczyny, ale co zrobić, gdy chory ma ciśnienie 210 / 110 i lada moment może umrzeć? Leki antydepresyjne i uspokajające są poddawane miażdżącej krytyce, czasami słusznej. Ale to te leki uratowały miliony ludzi przed popadnięciem w obłęd, przed samobójstwem, nałogiem, popełnieniem przestępstwa. Bo w tych chorobach już tak jest, że samymi witaminami się ich nie wyleczy, a psychoterapia trwa bardzo długo. Są przypadki tak lekoopornych i trudnych chorób, że pacjent bierze trzy silne leki razem, narażając się na bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania (zespół serotoninowy). Bo nic innego nie działa, a chory cierpi tak bardzo, że ma kilkadziesiąt prób samobójczych na koncie. Tak więc nie jest to takie czarno-białe i proste. Często jest tak, że jakiś nagły przypadek, przyjazd  pogotowia lub wizyta na SOR przywracają zdrowy osąd.

Medycyna jest jaka jest. Choć nauka uważa, że wie już wszystko, to tak naprawdę dopiero stawiamy pierwsze kroki. Wciąż nie mamy leczenia, które byłoby leczeniem przyczyny. Leki farmaceutyczne nie leczą przyczyny choroby. One czasowo uciszają objawy, pozostawiając przyczynę nie wyleczoną, i przy okazji powodują różne skutki uboczne. Medycyna akademicka i jej apologeci mają „pieniężną fobię” na punkcie medycyny naturalnej. Wiadomo, że żaden biznes konkurencji nie lubi, szczególnie ten zarabiający miliardy dolarów. Wg lekarzy działać może tylko to, co przynosi dochód koncernom. Z kolei medyczni propagandyści, owi „sceptycy” czy też „zwolennicy nauki”, uważają, że wszystko co oficjalne jest prawdziwe. Uważają też, że tylko to, co przynosi wpływy i dochody rządom, bankom i korporacjom jest prawdziwe, słuszne i naukowe. Cała reszta to wg nich „teoria spiskowa” lub „pseudonauka”.

Terapie genowe i inżynieria genetyczna są prawdziwym leczeniem przyczyn chorób

Obecnie zdani jesteśmy na gówniane specyfiki farmaceutyczne, lub na metody medycyny naturalnej i dietetyki. Jednak leczenie metodami naturalnymi często nie gwarantuje, że np choroba Hashimoto nie zajmie kolejnego organu. Dużo jest obecnie mutacje i błędów w genomie ludzkim. Wielu ludzi nie toleruje żywności z siarką (jajka) lub jej suplementów (MSM). Powszechne są zaburzenia cyklu przemiany katecholamin (biopteryna i inne).

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan ciężki, który wymaga podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o łagodnie zmniejszoną ilość BH4 na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając zły nastrój, np w chorobach autoimmunologicznych.

O biopterynie i metodzie na podkręcenie jej aktywności pisałem w poniższym artykule:
Niesamowity naturalny sposób na depresję!

Co jest leczeniem przyczyny? Leczenie przyczyny chorób to leczenie na poziomie genów, czyli inżynieria genetyczna. Już sama nazwa brzmi złowrogo, bo kojarzy nam się z GMO, czyli z manipulacjami genetycznymi włączającymi geny szczura do pomidora. Ludzkość dopiero stawia pierwsze kroki w genetyce. Dodawanie genu zwierzęcia np do pomidora czy kukurydzy nie może skończyć się dobrze. Owszem, nie zmutujesz, ale organizm inaczej reaguje na takie pożywienie. Jednak to w terapiach genowych jest przyszłość medycyny. To one leczą przyczynę choroby.

O kontrowersjach wokół GMO pisałem w poniższym artykule:
GMO: zagrożenie jest realne! „Życie wymyka się spod kontroli”

Epigenetyka kontra absurdy zdarzające się czasami w medycynie naturalnej

Wstępem do inżynierii genetycznej i do uzdrawiania na poziomie genów jest epigenetyka. Jest to stosunkowo nowa dziedzina nauki. Możesz za równowartość 1500 zł zbadać sobie genom w zagranicznym instytucie. Dostajesz wynik i to pomaga dobrać suplementy, dietę, a czasami także lekarstwa na podstawie rzetelnych przesłanek. W wyniku takiego precyzyjnego leczenia można uśpić złe geny, jak i rozbudzić te, które działają zbyt słabo. Jest to skuteczniejsze niż leczenie i suplementowanie na ślepo. Reklamy suplementów kuszą, przedstawiają same plusy i pomijają skutki uboczne. To samo zresztą dotyczy „reklam” farmaceutyków dokonywanych w gabinetach lekarskich. Ludzie chorzy, zawiedzeni przez akademicką, czyli oficjalną medycynę, często leczą się w ten sposób – na ślepo. Szukają pomocy na facebookowych grupach, które są tak naprawdę jednymi wielkimi śmietniskami. Otrzymują pod swoimi odpowiedziami dziesiątki, a czasami nawet setki odpowiedzi. Każdy mówi co innego. Na przykład: witamina C tylko lewoskrętna. Albo nie! Witamina C tylko w formie askorbinianu sodu.

Wtedy ktoś inny powie, że żaden askorbinian, że jeśli witamina C, to tylko liposomalna. A może nie witamina C, tylko coś jeszcze innego?! A co z niedoborami witaminy D3? I tak dalej. Można prędzej zgłupieć niż znaleźć pomocy. Ten suplement, potem inny, potem jeszcze inny.. I często ludzie czują się dalej źle. I szukają dalej nowych suplementów, nowych pomysłów na dietę, robią kolejne i kolejne badania krwi, moczu, kału, USG, tomografie i tak dalej. Wiedzą, że na przykład na Hashimoto oficjalna medycyna nie może im praktycznie nic dać. Jeśli już, to tylko hormony, które powodują dalsze osłabienie tarczycy, które rozregulowują oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza. Dlatego po trzech czy czterech miesiącach brania tych hormonów i początkowej poprawie, zaczynasz czuć się bardzo źle. Często gorzej, niż przed rozpoczęciem ich zażywania. Więc medycyna recepty nie ma.

Medycyna akademicka nie umie leczyć chorób autoimmunologicznych, więc wmawia chorym, że nie są chorzy

Dodatkowo „medyczni racjonaliści” często publikujący na swoich blogach, stronach czy innych propagandowych kanałach zachwalających oficjalną medycynę, zaczynają negować te objawy. Mówią, że żadne Hashimoto nie istnieje, bo wystarczy tylko brać hormony. Że wyczerpanie nadnerczy to nie jest choroba. Że utajona borelioza nie istnieje. A tak naprawdę Ci wszyscy chorzy powinni być leczeni psychiatrycznie. To zupełnie nowy trend w oficjalnej, medycznej propagandzie. Polega on na negowaniu dolegliwości które dziś przybierają rozmiar epidemii, a na które medycyna oficjalna nie ma lekarstwa. Bo skoro na czymś nie można zarobić, to lepiej uznać, że to coś nie istnieje, prawda?

A cierpiącym ludziom, którym nie pomagają hormony, antydepresanty i różne metody naturalne wmówić, że są po prostu chorzy psychicznie. Jeśli te „pandemiczne” trudne choroby są porażką medycyny, i dodatkowo nie można na ich leczeniu zarobić, to się to ukrywa, demonizuje, mówi że Ci ludzie są chorzy psychicznie. Zaś naturapeutów, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę, zastrasza się i nęka w różny sposób. Medycyna oficjalna nie lubi konkurencji, a big pharma i jej agentura w naszym kraju jest wyjątkowo silna.

Istnieje ogromna siatka blogerów, autorów, you-tuberów, którzy „zawodowo” oczerniają medycynę naturalną, propagują rządowo-korporacyjne „wersje oficjalne”. Zmawiają się oni na swoich tajnych grupach, by działać przeciwko naturapeutom, dietetykom i innym osobom zaangażowanym w pomaganie chorym, dla których medycyna akademicka nie ma żadnej oferty. Robi się wszystko, by ludzie zawiedzeni medycyną oficjalną nie mieli alternatyw w postaci naturapeutów. W Polsce przypomina to czasami sceny z filmów sensacyjnych klasy C.

Koncerny farmaceutyczne są przeciwne terapiom genetycznym, ponieważ trwałe wyleczenie pacjenta ogranicza im zyski!

Przyszłość jest w terapiach genowych, które już teraz stają się powoli popularne. Jednak ze strony środowiska farmaceutycznego padły szokujące wyznania na temat tych metod leczenia. Są one ostateczną demaskacją ich prawdziwego oblicza i tego, do czego naprawdę dążą. Interesuje ich tylko zysk, utrzymywanie pacjentów przy życiu, by cały czas brali leki, a nie ich realne wyleczenie. Żadni propagandyści farmacji na blogach typu „Tylko nauka” lub: „Pogromcy absurdów medycznych” nie będą mogli tego argumentu obalić.

10 kwietnia 2018 roku opublikowano raport „The Genome  Revolution”. Analitycy banku Goldman Sachs, tego który odpowiada za plan Balcerowicza i zniszczenie polskiej gospodarki, analizowali przyszłość pod kątem rozwoju inżynierii genetycznej i terapii genowych. Doszli oni do wniosku, że ten model biznesowy, jak to oni określili, jest niezbyt interesujący. W raporcie powiedzieli oni wprost: „-Skuteczne wyleczenie pacjentów w dłuższym okresie redukuje bazę klientów i prowadzi firmy farmaceutyczne do bankructwa.” Terapie genowe już zdążyły rozbudzić nadzieję, choć są one w powijakach. Dalej stwierdzili: „-Tworzenie lekarstw na choroby zakaźne jest nieopłacalne, gdyż ograniczanie puli nosicieli zagrozi przyszłym zyskom”. Jako przykład podali tutaj firmę Gilead Sciences, która opracowała w 90% skuteczny lek na WZW typu C, i zaczęła odnotowywać straty. Zaproponowano, by dalej szukać nieskutecznych, ale koniecznych do ciągłego podawania leków na depresję, nowotwory, cukrzycę.

Niestety, ale nie jest to „fake news” lub kolejna „oszołomska teoria spiskowa”. Nikt ze środowiska medycyny naturalnej tego sobie nie wymyślił. Raport w języku angielskim, w wykonaniu analityka Salveena Richtera, możesz przeczytać na portalu amerykańskiej telewizji CNBC News w linki poniżej. Tego argumentu „farmaceutyczni” blogerzy nie będą w stanie odeprzeć:
Goldman Sachs asks in biotech research report: ‚Is curing patients a sustainable business model?’

Koncerny farmaceutyczne widzą w terapiach genowych niebezpieczeństwo, choćby dlatego, że oznaczają one podanie jednej lub kilku dawek. A to uniemożliwia zarabianie na danym pacjencie przez długie lata. Sprawdza się tu powiedzenie, że pacjent wyleczony to klient stracony. I nie jest to „bzdurne powiedzonko pro-epidemików, płasko-ziemców i innych oszołomów„, jak głoszą to medyczni propagandyści. Okazało się to być prawdą. Czy jest możliwe, by wpływowe i potężne koncerny farmaceutyczne doprowadziły wręcz do nowego „polowania na czarownice”, z inżynierią genetyczną w roli „czarownicy”? Czy możliwe, by bogaci i wpływowi zahamowali rozwój potężnej i obiecującej dziedziny nauki, jaką jest genetyka?

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Specyficznie ustawione zasady w sportach drużynowych wpływają na podświadomość kibiców

Komentarz Jarek Kefir: NIE JESTEM fanem futbolu i innych rywalizacji sportowych pokazywanych nagminnie w TV, gdyż uważam je za celowe działania władz – zajęcie mas ludzkich bezproduktywnym działaniem, np kibicowaniem czy napieprzaniem się na ustawkach.

Poza tym uważam, że kibicowanie to inaczej podsycanie animozji między państwami, miastami, dzielnicami. W średniowiecznym Konstantynopolu pojedynki kibiców dwóch zwaśnionych drużyn rozwinęły się tak bardzo, że kilkutygodniowe walki doprowadziły do zagłady miasta – taka ciekawostka.

Wklejam poniższy tekst po to, by pokazać Wam, jak łatwo jest manipulować ludzkim umysłem i jak wielka jest skala manipulacji i konspiracji w dzisiejszym świecie.

„Spisek rządzi światem” – chciałoby się powiedzieć. Kto by pomyślał, że zasady futbolowe mogą mieć wpływ na ludzką podświadomość? I mają, a futbol to taka nowa świecka religia – religia ponad miliarda ludzi!

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Cyt. ”
Ok, a teraz spisek, który może wydawać się niektórym mniej ważny od tych tutaj dyskutowanych, ale według mnie o jednakowej ważności.

Jest to mianowicie wprowadzenie zasady „spalonego” do najlepszego sportu zespołowego (i najbardziej popularnego) na świecie, czyli piłki nożnej. Podobno „offside” został wprowadzony do zasad gry w piłkę dopiero w 1848 (źródło: Wikipedia). Zatem piłka w pierwotnej postaci nie była skażona tym haniebnym posunięciem.

„Spalony” niszczy piękno gry! Przez niego wpada mniej bramek, nie licząc niezliczonych, które zostały anulowane przez sędziego liniowego! Usunięcie „spalonego” zwolniłoby z przykrego obowiązku sędziów liniowych, którzy biegają w te i we wte po linii prostej jak jakieś szczury w klatce. Sprawiłoby, że gra byłaby bardziej widowiskowa. Ile bramek mogło by paść po genialnych, długich podaniach z obrony prosto do ataku, tak jak w koszykówce?! Piłkarze musieliby więcej biegać, zmieniłaby się taktyka – jednym słowem oglądalibyśmy futbol TOTALNY, a nie te dzisiejsze zachowawcze gierki.

Futbol jest najpopularniejszym i najbardziej lubianym sportem zespołowym na świecie. Ilość fanów tego sportu idzie prawdopodobnie w miliardy osób. Jest to gigantyczne pole do manipulacji dla manipulatorów (hehe :-) ). Jaki jest wpływ takiej asekuracyjnej gry i sztucznie narzuconych zasad? Co to przekazuje podprogowo podświadomości ludzkiej? Odpowiedź: Zasady są nadrzędne, ważniejsze od piękna i naturalności gry. Nie dyskutuj zasad – takie są i masz je przyjmować. Jaki jest wpływ brzydoty gry na pierwotną potrzebę estetycznego piękna, którego człowiek pragnie doświadczać. I w końcu last but no least (jak mawiał Lem) – jaki jest wpływ na ludzi niesprawiedliwe usuwanie gola przez sędziowską pomyłkę „spalonego”?! Ludzie zamiast zająć się rozpracowywaniem hierarchii elity i zapytywaniem kto rządzi światem, dyskutują o niesprawiedliwym odpadnięciu ich ulubionej drużyny, bądź jeszcze gorzej narodowej reprezentacji…

Są to wszystko sprawy nie do przecenienia. Piszę to pół żartem, pół serio, ale z naciskiem na serio. Gdyż piłka nożna to coś, więcej niż „gra”. To jest życie. To jest filozofia życia. Piękno piłki (joga bonito) przenosi się do oglądu świata i jeśli gra jest podstępnie niszczona, to ludzie także są atakowani, w ten nikczemny i wyrafinowany sposób – niczym jak ze strojeniem muzycznym w 440 Hz.

Na koniec polecam manifest „Joga Bonito” (po hiszpańsku): http://farm2.staticflickr.com/1178/1372206404_c5a7d8275e.jpg

Nie pozwalajmy się robić w konia w taki sposób! Żądajmy USUNIĘCIA SPALONEGO! ”
Koniec cytatu
(Źródło nieznane)