Tag: spisek żarówkowy

Globalne marnotrastwo żywności przez korporacje. Szokujący dokument!

Globalne marnotrastwo żywności – szokujący film dokumentalny

Wg danych sprzed kilku lat, około miliard ludzi na świecie głoduje. Milionom z nich, szczególnie w Syrii, Jemenie Sahelu, grozi humanitarna hekatomba i bezpośrednia śmierć. Do tego trzeba dodać wyzysk i biedę w krajach, gdzie oficjalnie głodu nie ma, ale jest za to 16-godzinny dzień pracy: Bangladesz, Wietnam, Chiny, Indie, Indonezja i tak dalej.

W krajach I i II świata jest powszechne zjawisko „biednych pracujących”, czyli ludzi ciężko pracujących, których pomimo tego nie stać na opłacenie rachunków.

Wszystko to przedstawiam dziś w kontekście polityki korporacji i paradoksalnego globalnego marnowania milionów ton żywności rocznie. O tym opowiada szokujący film dokumentalny, na który Ciebie zapraszam. Czytaj dalej „Globalne marnotrastwo żywności przez korporacje. Szokujący dokument!”

TAJNA ZMOWA RZĄDÓW I KORPORACJI DRENUJE TWÓJ PORTFEL I NISZCZY PRZYRODĘ!

Rządy o nas dbają, nauka jest wolna od korupcji, a korporacje produkują dobrej jakości produkty, które są weryfikowane na wolnym rynku w ramach demokratycznego państwa prawa. Też rzygać Ci się chciało po przeczytaniu tego zdania? No obrzydliwszego chyba nie sposób wymyślić. Wszyscy pamiętamy przecież trwałość dawnych odkurzaczy, pralek, telewizorów czy ciągników. Mnóstwo z nich działa do dziś. Jednak ciągle namawia się nas do kupowania nowych, tłumacząc to energooszczędnością, o nachalnych reklamach nawet nie wspominając. Czy to możliwe, by korporacje przed laty zmówiły się, by produkować złej jakości rzeczy, które psują się przed czasem, by sprzedawać ich więcej i więcej zarabiać?

Retoryka apokaliptyczna jest bardzo popularna, szczególnie teraz, w dobie systemowego, globalnego przełomu. Co rusz słychać straszące przepowiednie o nadejściu III wojny światowej. Nieszczęsną Ziemię mają też doprowadzić do zagłady kataklizmy naturalne, klimatyczne czy kosmiczne. Bez wątpienia kończy się pewna epoka i nic już nie będzie takie samo. Ten specyficzny fin de siecle widać także we wszystkich systemach stworzonych przez ludzkość.

Doktryny, które spajały społeczeństwa przez wieki, zapewniając ład i porządek, dziś są zdezaktualizowane. Ludzie widzą ich zakłamanie, bo wszystkie oparte są na mechanizmie hipokryzji (tzw. „omerta społeczna”), jak i widzą, że to zwyczajnie już nie działa. Te doktryny, które legły o podstaw cywilizacji greckiej i rzymskiej, której jesteśmy kontynuatorami, obecnie są wyśmiewane czy wręcz znienawidzone. Ludzie coraz częściej zdają sobie sprawę, że ekonomia nie tylko jest niewydolna i lada moment możemy mieć powtórkę z 2008 roku razy sto. Ale widzą, że muszą pracować coraz ciężej za coraz niższe stawki, podczas gdy garstka bogaczy zagarnia 90% zasobów planety naszym kosztem, nie robiąc praktycznie nic.

spisek żarówkowy

W poniższym artykule poruszałem kwestie zmian klimatycznych i skażenia środowiska. Chciałbym Ci odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ma to miejsce.
Dramatyczne zmiany klimatu w Arktyce! Lód stopnieje zupełnie!

Wyjaśniając to zjawisko, należy wrócić do podstaw. Otóż motorem napędowym człowieka jest ego. Ego jest „programem ekspansji” zainstalowanym przez naturę w naszych umysłach. Człowiek, jak każde zwierze, ma dążyć do poszerzania stref wpływów. Czyli do jak najszerszego rozmnażania, do zdobywania jak największej ilości zasobów (woda, pożywienie, partnerzy) i do zajęcia jak największych terytoriów. Jest to instynkt, który posiada każdy ziemski gatunek, w tym człowiek. Oczywiście, zasoby środowiska są ciągle ograniczone, więc pojawia się rywalizacja i walka między osobnikami, a w jej wyniku – hierarchia i władza.

Osobniki silniejsze, przebieglejsze i okrutniejsze mają więcej zasobów, większą szansę na rozmnażanie i przekazanie swoich genów. Jednak aby utrzymać swoją dominującą pozycję, muszą stworzyć hierarchię. Przecież osobników najsilniejszych jest w stadzie dwa, a np u wilków tylko jeden. Aby osobniki omega mogły służyć za „worki do bicia”, i aby cała reszta miała mniej zasobów, musi istnieć element przyzwolenia, tzw milczącej zgody większości. W stadach szympansów jeśli dany osobnik alfa zbyt nachalnie i agresywnie obnosi się ze swoim „bogactwem”, to reszta się jednoczy, spuszcza mu wpierdol i odbiera zasoby. Stado pozbawione osobnika alfa idzie potem w totalną rozsypkę. Uśmiechnę się tutaj ironicznie i powiem, że podobne zachowania są obecne u ludzi. I nazywają się „kapitalizmem” jak i „rewolucją”.

Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym genetycznie. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom.

Dlaczego? Mamy tu kilka problemów. Człowiek ma przewagę nad innymi gatunkami w postaci umysłu, rozumu. Umożliwia on tworzenie technologii, a więc ekspansję dużo szerszą niż pozostałe gatunki. Technologia sprawia też, że człowiek jest już ponad mechanizmami regulującymi natury. Te mechanizmy regulujące jeszcze kilkaset lat temu sprawiały, że większość dzieci umierała nie dożywając 18 roku życia, a ludzie nie żyli zbyt długo.

Ego pragnie coraz to nowych przedmiotów, które są tak naprawdę niepotrzebne do życia. Sztandarowy przykład to coroczna wymiana iPhone, czy kupowanie w Polsce Martini tylko dlatego, że jest drogie, podczas gdy w bogatej Francji jest tańsze. Takich przykładów można mnożyć, od Martini po szereg dóbr luksusowych. Ten trend został podchwycony przez sprytnych szefów korporacji. Produkty z Chin sprzedawane są jako „markowe” czasami z tysiąckrotnym przebiciem.

Jednak to nie jest najgorsze, choć niewolnicza praca i blokowanie nowych technologii to spory problem. Pamiętacie stare sprzęty wyprodukowane jeszcze w czasach PRLu, używane przez rodziców i dziadków? Wiele z nich działa do dziś. Ciągniki z powyższego obrazka to około połowa używanych obecnie w Polsce, a to oczywiście wierzchołek góry lodowej. Dzisiejsze lodówki, pralki, auta i inny sprzęt psuje się już po kilku latach. Dlaczego? Odpowiedzią na to pytanie jest tzw. „spisek żarówkowy”, czyli zmowa korporacji z całego świata, by celowo postarzać produkty.

Używa się celowo materiałów fatalnej jakości, choć dziś produkujemy cuda takie jak grafen. Często stosuje się chipy, który po upływie danego okresu (najczęściej po gwarancji) znacznie ogranicza użyteczność lub wręcz unieruchamia urządzenie. Psują się oczywiście takie rzeczy, których późniejsza wymiana kosztuje 500 zł, podczas gdy nowe urządzenie jest za 800 zł. W telefonach komórkowych (smartfonach) zostało to doprowadzone do kuriozum. Operatorzy komórkowi zawierają z klientami umowy na dwa lata. Udzielają klientowi kredytu, nazywanego dla nie poznanki „abonamentem”, którego spłata trwa te dwa lata.

Operatorzy porozumieli się z producentami smartfonów tak, by ich urządzenia psuły się właśnie po około półtorej roku. Szybki pękają od upadku z 20 centymetrów, choć wytwarzamy już bardzo odporne i tanie szkła. Przyciski ulegają manualnemu uszkodzeniu, ładowarka raz ładuje, raz nie. Ekran często nie reaguje na dotyk. Najbardziej legendarne anegdoty powstają jednak o bateriach smartfonów, które wytrzymują kilka godzin pracy. Dzięki lobbingowi korporacji do dziś używane są przestarzałe baterie litowe, nieekonomiczne i niestabilne, bo czasami wybuchają. Baterie litowe to technologia sprzed kilku dekad, podczas gdy już koło 2000 roku są dostępne nowe modele, zdolne pracować dużo dłużej. A nawet jak smartfon się fizycznie nie zepsuje, to producent instaluje wraz z aktualizacjami „konie trojańskie” które sprawiają, że urządzenie spowalnia pracę i „wariuje”.

O tym opowiada klasyk gatunku – film „Spisek Żarówkowy”:

Smartfony nie zachwycają nowościami tak jak kiedyś, co zrobić by ich sprzedaż nie spadła? Czy celowe postarzanie produktów to tylko mit?

W ten sposób zarabiają nie tylko producenci różnego rodzaju elektro-złomu. Drugi skutek tego typu praktyk to nakręcanie wzrostu PKB, ponieważ jest większa konsumpcja, więcej rzeczy się sprzedaje. Jednak jest to „nowotworowy” wzrost PKB, a nie ten zdrowy. Bo po pierwsze, sprzedawane są rzeczy, które nie są potrzebne, a po drugie odbywa się to kosztem przyrody. Aby wyprodukować jedno urządzenie, trzeba użyć różnych chemikaliów i innych materiałów. A to generuje zanieczyszczenia. Potem taki sprzęt staje się elektro-śmieciem i też jest z nim problem. Wyprodukować dużo niczego, a potem sprzedać to sto razy drożej – oto motto dzisiejszego kapitalizmu. I przy okazji, my zarabiamy po 1500 zł, odwalając za nich całą robotę, a oni mają biliony. Jeśli tego nie powstrzymamy, to czeka nas równia pochyła w dół.

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

Studium globalnego upadku systemowego: sukces cywilizacji jest naszą porażką

Studium globalnego upadku systemowego: sukces cywilizacji jest naszą porażką

upadek cywilizacjiWklejam krótkie video autorstwa Alana Wattsa o problemach naszej cywilizacji i kultury. O tym, że sukces naszej cywilizacji jest tak naprawdę wielką porażką. Cena jaką płacimy za wzrost jest bardzo wysoka. Ludzie chorują na depresje, nerwice, choroby autoimmunologiczne, zawały, udary, nałogi i inne choroby cywilizacyjne.

Planeta i jej biosfera są w trakcie kolejnego wielkiego wymierania. Jeśli w najbliższych czasach nie będzie jakichś rewolucyjnych zmian, to czeka nas chyba los Atlantydy. To my sami się załatwimy, nie bunt robotów ani asteroida. To my jesteśmy niszczącą asteroidą.

Ja proponuję jednak się tym, paradoksalnie, nie przejmować. Nieumiejętne obchodzenie się z tą wiedzą może skutecznie zatruć psychikę i umysł. W ogóle wiedza ma to do siebie, że jeśli nie masz do niej dystansu – to możesz po prostu zwariować. Polecam Wam wiedzieć i mieć świadomość, być może też działać, ale jednocześnie.. trochę olać tę wiedzę i po prostu żyć.

Korzystajmy być może z ostatnich lat / dekad globalnej pogody, jakie nam zostały. Dystans to życia, w tym dystans do nawet najbardziej prawdziwej wiedzy, to podstawa, to coś bezcennego. Wiadomym jest fakt, że na świecie jako pierwsze zauważa się to, co jest negatywne. Negatywizmy dominują dosłownie wszędzie, choćby w poniższym video które wklejam.

Ja proponuję jednak coś innego. Zaznajomić się z wiedzą – owszem. Ale starać się dostrzegać we wszystkim iskierkę dobra. Starać się choć raz wyolbrzymić to, co dobre i pozytywne zamiast tego co negatywne. A jak już raz Ci się uda – to rób to ponownie i ponownie.. Wtedy Twoje życie, Twój własny świat się zmieni. Dystans wobec negatywizmów, jak i docenienie, wdzięczność i nawet wyolbrzymianie pozytywności i radości – to uniwersalny klucz do szczęścia.

Najmądrzejsze zdanie z poniższego video to: „Jesteśmy zaangażowani w globalną wojnę o budulec naszego wszechświata: czas i przestrzeń„. Uważaj więc czym wypełniasz czas – by nie zachwiać równowagi pomiędzy pozytywizmami a negatywizmami. Ta równowaga u ogromnej większości ludzi jest patologicznie zachwiana na korzyść negatywizmów, więc cierpią oni bardzo.

Logiczne prawo wszechświata – to na czym skupiasz uwagę, manifestuje się w życiu realnym w takiej a nie innej formie. Uważaj też na to, czym wypełniasz swoją przestrzeń. Na żywność i substancje które przyjmujesz, na gadżety (czy wszystkie są potrzebne?), i na ludzi którzy w niej przebywają. Czas i przestrzeń to dwie wartości bezcenne, których nigdy nie odzyskasz.

Wstęp: Jarek Kefir

 

Alan Watts – Co jest nie tak z naszą kulturą:

Czytaj dalej „Studium globalnego upadku systemowego: sukces cywilizacji jest naszą porażką”

Wiek głupoty: czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości?

Wiek głupoty: czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości?

ekologia i ochrona przyrodyPrzewidywanie przyszłości Ziemi zawsze jest wróżeniem z fusów. Choćby z tego powodu, że nie potrafimy sobie wyobrazić wszystkich zmiennych jakie mogą nastąpić, ani nie potrafimy wziąć pod uwagę wszystkich ich możliwych kombinacji.

Jednak można spróbować przekazać ludziom co się stanie, gdy się nie opamiętają. Takie coś stara się przedstawić film „Wiek głupoty” dostępny z polskim lektorem.

W prognozowaniu przyszłości Ziemi trend optymistyczny, znany z lat 50-tych i 60-tych XX wieku, ustąpił miejsca trendowi katastroficznemu czy wręcz apokaliptycznemu. Przyczyny dla których z grozą spoglądamy w przyszłość, są złożone.

Składają się na nie wielkie kartele i monopole korporacji, kapitalistyczny wyzysk mas pracujących z jednej strony i tak zwany „spisek żarówkowy” (poszukaj w google) z drugiej strony, który jest przyczyną niewyobrażalnej eksploatacji zasobów naszej planety.

Można się śmiać z tego, że facebookowe lajki nie zamienią się cudownie w wodę czy zdrową żywność, z tego, że przeliczamy każde urządzenie elektroniczne na zasoby zużyte do jego produkcji i skażenie, jakie wywołała jego produkcja.. Ale ekolodzy w jednym mają bezsprzeczną rację: nie mamy planety B.

O ile na religii globalnego ocieplenia można zarobić miliardy dolarów, o tyle żaden polityk, żadne państwo, żadna partia polityczna nie weźmie się za w/w „spisek żarówkowy”, czyli celowe produkowanie bubli tak, by po dwóch, trzech, pięciu latach trzeba było kupić nowy egzemplarz.

Drapieżna konsumpcja, na którą składa się wręcz stereotypowa, coroczna wymiana iPhone’a czy tabletu na nowy (na kredyt dla nie poznanki nazywany abonamentem..) doprowadzi do zagłady życia na Ziemi, o ile się nie opamiętamy. Taka polityka może na krótki czas reanimować tego ekonomicznego, gospodarczego i etycznego trupa, jakim jest bez wątpienia dzisiejsza „cywilizacja”. Jednak konsekwencje takich „zastrzyków z adrenaliny” planeta będzie odczuwać jeszcze długie wieki / tysiąclecia..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

______________________________________________________________

Cytuję „Jak będzie wyglądać Ziemia za 50 lat? W jakim miejscu znajdzie się człowiek? Czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości: wody z roztopionych lodowców zaleją świat, oszalałe słońce wypali żyzne grunty, zapanuje wielki głód, a gatunki zaczną po kolei wymierać?

Wiek głupoty to ambitnie zrealizowana próba przepowiedzenia naszej nieodległej przyszłości. Po kataklizmie ostatni z ludzi budują schron, w którym jak w biblijnej Arce przechowywane są ostatnie okazy zwierząt, owadów i roślinności. Postać kustosza tego przedziwnego miejsca tworzy brytyjski aktor Pete Postlethwaite (znany polskiej widowni z Orkiestry i W imię ojca).

Jest rok 2055, mężczyzna przegląda archiwalne materiały z przeszłości i stawia pytanie, dlaczego nie powstrzymaliśmy zmian klimatycznych na Ziemi, kiedy jeszcze było to możliwe. Odpowiedzi szuka w całym stylu życia współczesnego człowieka, szczególnie zaś – nastawionego na konsumpcję człowieka Zachodu.

W filmie znajdziemy wiele pomysłowo i niekiedy dowcipnie zrealizowanych animacji, które pokazują ewolucję gatunku ludzkiego, historię wojen o surowce, proporcje zużycia energii przez mieszkańców USA, Europy i krajów Trzeciego Świata.

Przygnębiającą wymowę swego filmu autorzy przełamują kilkoma portretami współczesnych Don Kichotów: Guya Piersa walczącego o budowę wiatraków (sic!) na terenie jednego ze szkockich hrabstw czy Fernanda Pareau, wieloletniego przewodnika górskiego z Chamonix, który sprzeciwia się rozbudowie tuneli pod Alpami.

Film Franny Armstrong to kino powstałe ze szlachetnych pobudek, zaangażowane w dzieło odbudowy naszej zbiorowej świadomości. Nie unika demagogii, ale wydaje się ona w pełni usprawiedliwiona aktualnością stawianego problemu.”

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Przewidywanie przyszłości Ziemi zawsze przypomina wróżenie z fusów. Nie jesteśmy w stanie wziąć wszystkich czynników pod uwagę. Jedno z przysłów mówi:

Jak będzie? Będzie tak samo, tylko że więcej„.

To zdanie mówi aż za wiele. Będzie tak samo – ponuro, głupio, bezsensownie.. Tylko będzie więcej. Więcej czego?

Ludzkość wpadła w zasadzkę prymatu ilości nad jakością. Dotyczy to szczególnie myśli neoliberalnej. Neoliberalizm jest takim samym niewolnictwem dla narodów, jakim kiedyś był faszyzm.

Mylnie uważamy, że wzrost gospodarczy oznacza wytwarzanie / generowanie coraz większej i większej ilości dóbr, usług, zer na koncie. Nie widzimy w tym jakości. Doskonale ten fakt oddaje zjawisko tzw. „spisku żarówkowego”.

Polega ono na celowym produkowaniu szmelcu, tak, by szybko się psuł, wymuszając na ludziach ciągłe kupowanie nowych modeli. Urządzenia wyprodukowane w czasie PRLu działają często po dziś dzień, za to wystarczy spojrzeć na dzisiejsze smartfony. Wiele z nich ma popękaną, zbitą szybkę, bo producent stosuje kiepskie materiały, i byle upadek z pół metra wysokości psuje te urządzenia. Bo gdy będzie się stosować zbyt dobre materiały, nie zarobi się.

Jesteśmy zajęci produkowaniem / generowaniem coraz większych i większych ilości, zapominając, że realna, zdrowa gospodarka musi mieć też zdrowe podstawy. I dlatego mamy kryzys. 30 bilionów dolarów zadłużenia w skali globu (3 biliony dolarów zadłużenia ma sama Polska), kwadryliony pustych dolarów bez pokrycia, wygenerowanych w celu finansowych spekulacji.

Cytuję: „Fałszywy rozwój, druk fałszywych pieniędzy, fałszywy wzrost PKB, wytwarzanie podrobionych towarów i usług.. Zmusza nas do spożywania fałszywej żywności, ponieważ nie możemy sobie pozwolić (nie stać nas) na prawdziwy pokarm, ponieważ nie mamy realnego wzrostu, nie mamy realnej gospodarki, nie mamy prawdziwego przemysłu, mamy tylko podróbki

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

Cywilizacja przemysłowa: nasz wspólny gruchot

Cytuję: „Mój przyjaciel i ja żartujemy z techno-optymistów. Zmarnowaliśmy dość czasu oddając się internetowej lekturze przepowiedni samozwańczych technokratów, transhumanistów, a nawet optymistycznych liberałów, którzy z nimi przestają, promując obraz przyszłości, którego nieskazitelna sterylność i postępy bliskie są utopii. Optymizm ten powszechnie podziela młodsze pokolenie, które nie zadaje sobie trudu, aby ogarnąć całokształt zniszczenia dokonanego na naszej planecie i jej ekosystemach na przestrzeni ostatnich kilkuset lat.

Rozwój technologii komunikacyjnej każe ludziom wierzyć, że wszystko jest możliwe i w zależności od politycznego wyznania argumentują, że korporacje, rząd, kapitaliści lub pewna ich konfiguracja to jedyna bariera stojąca między nami i wolną od pracy przyszłością globalnej równości i obfitości. Wycieczka do sklepu Apple i egzemplarz Mechaniki popularnej kształtuje najwyraźniej nie tylko rozumienie tego, co ludzie mogą zrobić, lecz co powinni zrobić.

W techno-utopistach frustrujące jest to, że w ich mniemaniu samo powołanie się na daną technologię ma nas niby przekonać, że wspomniana technologia dysponuje już kompletnym wachlarzem systemów niezbędnych do globalnego wdrożenia i można ją bez wysiłku proporcjonalnie rozbudować, aby zastąpiła technologie obecne. Ponadto wywód techno-optymisty brzmi tak, jakby technologie istniały w ekologicznej próżni, gdzie mogą być projektowane, produkowane, implementowane, wykorzystywane, modernizowane i ostatecznie demontowane – kiedy nowe rozwiązania nieuchronnie czynią je zbędnymi – bez szkód wyrządzonych ekosystemom i żyjącym społecznościom.

Argumentując za społeczeństwem świetlanej przyszłości zafundowanej nam przez te właśnie technologie, zwolennicy zazwyczaj dyskwalifikują ich potencjalne wady przywołując inny, kolejny, a potem następny hipotetyczny wynalazek lub metodę, tworząc fraktalny wszechświat innowacji, które dzisiaj zasadniczo nie istnieją, ale mamy wierzyć, że ocalą nas przed serią kryzysów, których zgubne konsekwencje chłoszczą nas już teraz.

Techno-optymiści mówią o Prawie Moore’a i podwajaniu mocy obliczeniowej, które doprowadzi do powstania komputerów mądrzejszych od ludzi już za kilka dziesięcioleci. Nie jestem pewien, co takiego miałyby nam zapewnić te niesłychanie bystre maszyny. Bit-monety? Porno 3-D? 42?

Oto obrzeże nory króliczej. Produkcja komputerów wiąże się z wielkim kosztem środowiskowym i materialnym. Wytwarzane są przy użyciu metali ziem rzadkich, plastiku, miedzi, słodkiej wody, niewolniczej pracy w kopalniach, bliskiej niewolnictwu pracy w fabrykach, urządzeń górniczych napędzanych paliwami kopalnymi, paliw kopalnych przekształconych w materiały, linii montażowych zasilanych paliwami kopalnymi, globalnego transportu i dystrybucji, aby ostatecznie wyjść z mody i trafić w okolice trzeciego świata do “recyklingu” – biedni autochtoni spalają je, aby wydobyć jakiekolwiek wartościowe elementy. Oczywiście techno-optymista najpewniej zamieszkuje zamożne państwo i widzi głównie korzyści technologii, a nie jej wady. Prawdopodobnie nigdy nie montował iPada i nie spędził trzech dni pod ziemią wydobywając ręcznie koltan pod czujnym okiem strażnika uzbrojonego w AK-47.

Na naszych oczach rozgrywają się bardzo realne kryzysy. Rozwiązania tych kryzysów należało wdrożyć dekady temu. Zmiany klimatu, peak oil, wylesianie, wymieranie gatunków, utrata górnej warstwy gleby – należało zająć się nimi wiele dziesięcioleci temu. Dyskutowanie nie naprawi niczego. Skandowanie w kółko sloganów “panele słoneczne, turbiny wiatrowe, olej konopny” nie rozwiązuje spadku energii netto, zwłaszcza, kiedy w obrazie ogólnym kapitalizm przemysłowy wyraźnie zdecydował, że rusza pełną parą ze szczelinowaniem hydraulicznym zamkniętej ropy i gazu [łupki] oraz wydobyciem odkrywkowym piasków bitumicznych i złóż węgla niskiej jakości. Trudno włączyć się w jakikolwiek optymizm, który nie chce się rozejrzeć i dostrzec, że technologia – dzisiaj, w tym momencie – nie ratuje sytuacji. Technologia wykorzystywana jest, aby utrzymać status quo, kiedy pociąg cywilizacji przemysłowej pędzi w stronę wąwozu.

***

Technologia kosztuje. Istnieją koszty ekologiczne obszarów zniszczonych w celu wydobycia surowców. Istnieją koszty ekologiczne pozyskiwania energii niezbędnej do zasilania silników i elektroniki. Istnieją koszty ekologiczne wyrzucania popsutych i przestarzałych maszyn i produktów. Istnieją koszty ludzkich społeczności – przesiedlonych, trapionych chorobami i zabijanych przez aktywność wydobywczą i wdrażanie technologii. Istnieją koszty ludzkie zubożenia siły roboczej, która czołga się w kopalniach miedzi, pracuje na liniach montażowych, marnieje w biuro-celach i haruje w polu zbierając warzywa, aby utrzymać przy życiu całą resztę.

Istnieją koszty energetyczne, ponieważ każda technologia karmi się energią. Samochód elektryczny potrzebuje prądu przepływającego przez sieć elektroenergetyczną – aktualnie ta elektryczna energia wytwarzana jest głównie przez spalanie węglowodorów. Energia jądrowa nie wymaga dyskusji o związanych z nią zagrożeniach, a wszystkie gruszki na wierzbie określane mianem “odnawialnych źródeł energii” zależą od procesów przemysłowych i nie są wieczne.

James Kunstler napisał książkę na temat optymizmu techno-fetyszystów, którzy najwyraźniej nie wykonują prostych obliczeń kosztów społeczeństwa technologicznego. W Zbyt dużo magii Kunstler opowiada anegdotę o wizycie na kampusie Google, gdzie wygłosił referat. Po opisaniu biur “przyozdobionych” batonikami i grami wideo, relacjonuje przebieg sesji pytań i odpowiedzi, która nastąpiła po odczycie, i którą podsumowało zbiorowe oświadczenie pracowników: “Facet, mamy technologię“. Kuntsler pisze:

“Zakomunikowało mi to rzecz dość przerażającą: kierownictwo i programiści Google nie rozumieją różnicy między technologią i energią. Zakładają, że są one wymienne, że jeśli zabraknie jednego, wystarczy podłączyć drugie, co jest niezgodne z rzeczywistością.

Widząc zdziecinnienie w wystroju i rozmieszczeniu biur, strojach i zachowaniu pracowników Kunstler uświadamia sobie, że kręgosłupem biznesowego modelu Google jest radosna twórczość:

“Infantylne myślenie w Google było logicznym przedłużeniem kultury korporacyjnej: wiara w magię, w tym przypadku magię zaawansowanej technologii. Wielu pracowników wysokiego szczebla, z którymi rozmawiałem tego dnia na sali, stało się milionerami jeszcze przed trzydziestką (za sprawą akcji Google), głównie dzięki przesuwaniu myszką pikseli po ekranie, czyli dzięki komputerowym czarom. Magicznie uzyskali fortunę magię czyniąc. W naturalny zatem sposób są oni prawdziwymi wyznawcami technologicznej magii, a co za tym idzie prawdziwie wierzą, iż każdy problem, w obliczu którego stoi ludzkość można rozwiązać poprzez zastosowanie technologicznej magii.”

Postawa, którą opisuje Kunstler jest powszechna pośród mas Zachodu. Za rozsądne należy uznać założenie, iż częściową winę ponosi za to rozwój technologii dostępnej ogółowi społeczeństw krajów bogatszych. Dwadzieścia pięć lat temu było Nintendo, a teraz jest Playstation 4. Zanim pojawiło się którekolwiek z nich, dzieci bawiły się na podwórku. Dwadzieścia pięć lat temu telefon bezprzewodowy był cudem, teraz praktycznie z dowolnej lokalizacji możesz “wyćwierkiwać” swoje złote myśli na dotykowym ekranie smartfona.

Tak, postęp technologii komputerowej przebiega wartko, podobnie jak jej dystrybucja wśród majętnych konsumentów. W tym samym czasie Hollywood zaprzęga technologię do opowiadania, tworząc wizualne spektakle, które mogą sprawić, że wyimaginowana rzeczywistość zdaje się być bardzo realna. Problem w tym, że historie z ekranu, które same opisują nieskrępowany rozwój technologii, ożywają w umysłach widzów, a oni zaczynają wierzyć, że nie oglądają fikcji, tylko reklamę świata jutra. Wreszcie życie nowoczesnej klasy średniej Zachodu jest na wiele sposobów odseparowane od fundamentów tego postępu.

Ludzie, którzy nabywają bez trudu ulepszane rokrocznie smartfony nigdy nie widzą terenów dewastowanych wylesianiem i odkrywkowym górnictwem w celu uzyskania dostępu do minerałów. Nie zamieszkują stref śmierci, gdzie rafinuje się paliwa kopalne, aby rakieta mogła wynieść satelitę w kosmos. Nie są wtajemniczeni w realia podłej pracy, która pozwala zaistnieć każdej z tych technologii. To właśnie sprawia, że tak zachwycająco magiczna jest technologia – pojawia się znikąd. Pewnego dnia po prostu materializuje się w sklepie i jest twoja! Nikt nie ogląda i nie kosztuje wiedźmowego wywaru z martwych ptaków wędrownych, martwych goryli, martwych lasów, martwych rzek i martwych ludzi, który magicznie technologię wyczarowuje.

Ta magiczna postawa jest produktem ubocznym życia w narodzie, który eksportuje walutę i zmusza świat do jej przyjęcia przystawiając do skroni pistolet. W kraju, w którym nie odbywa się “robienie”, sama hipoteza wystarczy za w pełni zaadaptowany i funkcjonujący proces. Produktywna rozmowa o niezliczonych kosztach każdej technologii, o łącznych kosztach wszystkich technologii nie wspominając, nie jest możliwa z kimś, kto myśli według schematu podłącz-i-graj. Wspomnij o globalnym spadku energii netto, a rozmówca skwituje: “glony”, “konopie” lub “słoneczna”, jakby problem nie był skomplikowany i pełen niuansów, tylko sprowadzał się do braku propozycji rzeczy, które możemy spalić.

Wspomnij o szczuplejących zasobach surowców lub eko-czystce związanej z ich pozyskiwaniem, w odpowiedzi usłyszysz “kopalnie na asteroidach” lub “drukarki 3-D”, jakby samo obmyślenie koncepcyjne stanowiło pierwszy i ostatni krok ku urzeczywistnieniu. Raz po raz starałem się opisać głębię nowoczesnego rolnictwa i jego mankamenty – zależność od paliw kopalnych, zanikanie górnej warstwy gleby, ścieki chemiczne, wyniszczanie bioregionów, uśmiercanie zapylaczy itp. – niemal jednomyślna odpowiedź jest mglistą kombinacją wyrazów “permakultura” i “klonowanie”. Oczywiście formułują ją ludzie, którzy nigdy własnoręcznie nie wydobyli z gruntu nawet jednego ziemniaka.

***

W zeszłym tygodniu w Karolinie Północnej do rzeki Dan trafiło trzydzieści tysięcy ton popiołu węglowego, kiedy pod zbiornikiem osłonowym pękła rura. W ubiegłym miesiącu doszło do dwóch ogromnych wycieków toksycznych chemikaliów do rzek w Wirginii Zachodniej – jeden z nich zatruł źródło wody ponad trzystu tysięcy ludzi. Kilka dni temu odkryto, że tama Wanapum w stanie Waszyngton ma dwudziestometrowe pęknięcie. Wystarczy dorzucić serię „incydentów”, w których eksplodowały gazociągi i ropociągi, aby samoczynnie nasunęła się myśl o kosztach konserwacyjnych.

Kiedy ludzie mówią o przyszłości i wszystkich rzeczach, które będą mogli stworzyć, sporadycznie uwzględniają wszystkie rzeczy już przez ludzi stworzone, które wymagają stałego utrzymania i serwisowania, aby uniknąć krytycznej awarii. W swoim krótkim filmie o szczelinowaniu hydraulicznym Josh Fox szczegółowo wyjaśnia, dlaczego betonowe osłony szybów gazowych muszą być wiecznotrwałe, aby zapobiec wyciekom gazu do wód gruntowych. Fox dokumentuje, że wytrzymałość tej betonowej obudowy gwarantowana jest na średnio dwadzieścia lat.

Wielu z nas posiadało samochód i wie, że z czasem cholerstwo zaczyna się sypać. Metal rdzewieje, płyny przeciekają, części psują się, i ogólnie entropia sieje spustoszenie aż uświadomimy sobie, że większy sens ma zezłomowanie pojazdu, niż próba jego naprawy. Cywilizacja przemysłowa jest naszym wspólnym gruchotem.

Skoro o autach mowa, USA Today donosi, że:

“Przeprowadzona przez Associated Press analiza 607.380 mostów z ostatniego Państwowego spisu mostów wykazała, że 65.605 obiektów sklasyfikowano jako ‘upośledzone strukturalnie’, a 20.808 jako ‘krytycznie uszkodzone’. Wśród nich 7.795 miało oba problemy – kombinację ‘czerwonych flag’, która zdaniem ekspertów ‘świadczy o znacznym rozkładzie i podobnym ryzyku zawalenia’. Mowa tylko o mostach. Transport wszystkich naszych techno-gadżetów, artykuły żywnościowe przemilczę, będzie wymagał dróg. Drogi wymagają stałych napraw. Naprawa dróg wymaga pojazdów na ropę i dobrze odżywionych ekip remontowych. Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Cywilnych w swojej cenzurce z roku 2013 przyznało drogom krajowym ocenę “2″.

Stowarzyszenie zrecenzowało również wodociągi. Najwyraźniej są w podobnie beznadziejnej kondycji jak drogi, ponieważ uzyskały identyczną notę “2″. Każdego roku dochodzi do 240.000 awarii wodociągów, co daje około 650 wypadków dziennie. Sieć energetyczna, która najwyraźniej posłuży za opokę całej fantastycznej technologii “Świata jutra” otrzymała “2+”.

Oczywiście moglibyśmy wieść pozbawione wygód życie bez autostrad, sieci wodociągowej i elektryczności, ale niepokój budzi załamanie istniejącej infrastruktury, które może okazać się zabójcze. Jak trzymają się amerykańskie elektrownie jądrowe? Dochodzenie Associated Press w sprawie postępującego procesu starzenia amerykańskich reaktorów jądrowych ustaliło, że:

“Federalne organy regulacyjne współpracują ściśle z przemysłem energetyki jądrowej w USA, aby zgodnie z normami bezpieczeństwa przedłużyć funkcjonowanie starzejących się reaktorów kraju poprzez notoryczne zaniżanie standardów lub zwyczajny brak ich egzekwowania. Według uzyskanej dokumentacji i wywiadów urzędnicy z amerykańskiej Komisji Nadzoru Nuklearnego (Nuclear Regulatory Commission – NRC) co rusz decydują, że wcześniejsze przepisy były zbyt surowe, argumentując, iż margines bezpieczeństwa może zostać przesunięty bez jakiegokolwiek ryzyka.

Przykładów jest zatrzęsienie. Gdy zawory zaczęły przeciekać, zezwolono na większe wycieki – 20-krotnie przekraczające pierwotny limit. Kiedy niepowstrzymana seria pęknięć spowodowała radioaktywne emisje z rur generatora pary, opracowano łatwiejsze testy rur, aby elektrownie mogły spełnić normy. Uszkodzone okablowanie, rozerwane uszczelki, połamane dysze, zatkane siatki, popękany beton, wgniecione zbiorniki, skorodowane metale i zardzewiałe rury podziemne – wykryto wszystkie wymienione i tysiące innych problemów związanych ze starzeniem. Każdy z nich może odpowiadać za eskalację zagrożenia w razie wypadku. Jednak mimo tak licznych problemów związanych ze starzeniem, żaden oficjalny organ rządu lub przemysłu nie zbadał w ostatnich latach całkowitej częstotliwości i potencjalnego wpływu podobnych awarii na bezpieczeństwo, nawet po tym, jak NRC przedłużyła licencje kilkudziesięciu [wiekowym] reaktorom.”

Kiedy dodamy do tego magazyny broni chemicznej i biologicznej, tysiące zakładów chemicznych, wytwórni nawozów sztucznych, szybów naftowych, rafinerii, instytutów badań jądrowych, okrętów atomowych i składowisk odpadów nuklearnych, nietrudno pojąć, że przekroczymy punkt, w którym większa część ludzkiego wysiłku podporządkowana będzie jedynie utrzymaniu tego, co zbudowała cywilizacja i mitygowaniu konsekwencji katastrof wywołanych przez starzejącą się i zrujnowaną infrastrukturę. Wszystko to ma przebiegać równolegle ze staraniami rozbudowy cywilizacji i jej możliwości technologicznych w chwili, kiedy “zasoby” rybne zanikają w coraz bardziej zakwaszonych oceanach, a górną warstwę gleby ze spieczonych suszą i niewłaściwie doglądanych pól rozwiewa wiatr.

***

Wiara w techno-utopijną przyszłość oznacza ignorowanie pojęcia malejących przychodów [zwrotów]. Fizyk Geoffery West wygłosił wykład Ted, w którym zademonstrował, że żywy organizm funkcjonuje według subliniowego, ograniczonego wzorca wzrostu. Oznacza to, że we wszystkich królestwach życia im większa jest masa istoty, tym mniej potrzeba energii per capita, aby rzeczony organizm utrzymać przy życiu. Naturalnie każda żywa istota ma optymalną wielkość i żadna nie rośnie wiecznie. West następnie wskazał, że ludzkie miasta działają na podobnej zasadzie, ale z tym wyjątkiem, że ich wzrost jest superliniowy i wraz z przyrostem populacji zwiększa się zużycie energii per capita niezbędnej do utrzymania tych systemów.

Sprawia to, że miast bez innowacji utrzymać niepodobna, z zastrzeżeniem, że innowacje, które zapobiegają ich upadkowi muszą same być przedmiotem innowacji implementowanych w coraz szybszym tempie. West pyta, czy zdołamy nadążyć. [Pytanie retoryczne: „Miasta muszą osiągnąć punkt, w którym będą zmuszone poruszać się nieskończenie szybko, aby utrzymać swoją homeostatyczną równowagę: osobliwość (ang. a singularity)” *]

W swojej prezentacji Geoffery West zwraca również uwagę, że rosnące miasto nie tylko wymaga wykładniczo większych wkładów energetycznych, ale z konieczności doświadczy gwałtownego wzrostu poziomu przestępczości, chorób i niezadowolenia. Czy nie jest zatem rzeczą oczywistą, że zapewniające podstawę wzrostu ludzkie innowacje nieumyślnie prowadzą do samozniszczenia? Każda nowa technologia-bandaż, która przedłuża agonię cywilizacji przemysłowej, sama jest chaotycznie fruwającym motylem.

Szczelinowanie hydrauliczne tymczasowo zrównoważyło spadki produkcji ropy, jednocześnie powodując trzęsienia ziemi, zatruwając wody gruntowe, dokładając się do zmian klimatu. Modyfikowanie genetyczne roślin uprawnych, zapewniające im odporność na herbicydy, doprowadziło do zwiększenia użycia tychże herbicydów, które z kolei zwiększyło toksyczność ekosystemów i spowodowało, że chwasty przystosowały się do substancji chemicznych. Wczorajsze rozwiązanie staje się dzisiejszym problemem. W końcu dzisiejsze rozwiązanie będzie jutrzejszym kataklizmem.

Kiedy West zwraca się do hordy technofilów za pośrednictwem zestawu słuchawkowego, przyziemna rzeczywistość jego wniosków w oczywisty sposób ginie. Innowacyjność nie jest magią. Zasoby naturalne i środki, które czynią innowacje możliwymi nie są nieograniczone. W tej chwili globalna energia netto gwałtownie spada. Nowe źródła energii – począwszy od “zamkniętej nafty”, a skończywszy na panelach słonecznych – nie dodają dość energii, aby uzupełnić straty, gdy konwencjonalne pola roponośne osiągają i przekraczają swój produkcyjny szczyt.

Wynalazki ludzkości nie są ponadczasowe. Innowacje mogą przynieść okresowe korzyści, ale jak w przypadku elektrowni jądrowej czy gazowego szybu wymagają coraz więcej ulepszeń i napraw. Tego wariackiego wyścigu pod górę, po coraz bardziej stromym zboczu, człowiek industrialny wygrać nie może. W międzyczasie określona klasa ludzi uczestniczy w tym wyścigu wrzucając całą resztę do pieca rozwoju i postępu. Kiedy w końcu osiągniemy punkt załamania, cywilizacja nie tylko utraci zdolność do innowacji i wzrostu, lecz także do powstrzymania swoich drzemiących zabójców.

Tłumaczenie: exignorant

Więcej na temat ustaleń prof. Geoffery’a Westa w III rozdziale eseju: „Pochwała anarchii (braku hierarchii)”.

Źródło: http://exignorant.wordpress.com/2014/03/16/cywilizacja-przemyslowa-nasz-wspolny-gruchot/

Cała prawda o iPhone: wyższy stopień manipulacji. Gadżety nową religią? [VIDEO]

Cała prawda o iPhone: wyższy stopień manipulacji. Gadżety nową religią?

„Nie da się stworzyć państwa bez religii” – głosi słynna, starożytna maksyma. Człowiek prosty, zlękniony, z niską samooceną to człowiek idealny do wyznawania czegoś.

Mechanizmy psychologiczne jakie zachodzą u osoby wyznającej jakikolwiek kult, są w zasadzie uniwersalne bez względu na przedmiot kultu, narodowość, język i szerokość geograficzną.

W 2009 roku opisywałem ciekawy przykład kultu, jaki wyłonił się, gdy w ZOO w Berlinie urodził się niedźwiadek. Szybko stał się on przedmiotem niemal że boskiej czci. Zaś gdy tylko podrósł i stał się uciążliwy dla władz ZOO, został uśpiony.

W istocie, każdy kult przechodzi taką metamorfozę. Od początku czyli objawienia, po intensywny zachwyt, by potem kończyć się na fali marazmu który poprzedza upadek – uśpienie kultu. Obecne kulty, np kult uczestników reality show’ów zapoczątkowany w Polsce po 2001 roku, są niezwykle dynamiczne, niezwykle ekspresyjne, i niezwykle krótkie.

iPhone

To tak samo, jak z nowym modelem iPhone. Co roku wydawany jest nowy model. Kupujesz go, wydajesz na niego mnóstwo kasy, by po 2 tygodniach się nim znudzić, a już po połowie roku pożądać nowy model, którego wyjście nastąpi za 6 miesięcy.

Na tym działa to oszustwo – na tym, byś wiecznie czegoś pragnął i całe życie podporządkowywał tym pragnieniom – pragnieniom zaprogramowanym przez kogoś, z góry.

Ty, człowieku, masz pożądać, czegokolwiek – rozkoszy seksualnej, 10 dziewic w niebie, przedtem obwiązując się bombami i wysadzając, czy też pożądać nowego iPhone‚ a. Masz pożądać i broń Cię panie Boże nie reflektować się, nie zadawać pytań, że coś tu nie tak, że coś tu nie gra z tym wiecznym gonieniem króliczka, z wiecznym pożądaniem osób, idei, rzeczy.

Religia przyszłości ma opierać się na oddawaniu czci zaawansowanej technologii. Coraz to bardziej wyrafinowane gadżety stają się wręcz obiektami kultu milionów ludzi na całym świecie. Zalicza się do nich również iPhone. Czy słusznie?

Zapraszam do obejrzenia filmu video:

.

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Jarek Kefir pisze do korporacji. Ku rozwadze..

„Spisek żarówkowy” i rabunkowa polityka korporacji

Sytuacja przedstawia się następująco: komputery, na których pracuje, stają się coraz bardziej powolne. Jeszcze kilka lat temu 2 GB pamięci RAM, wystarczało na wszystko – przeglądanie portalu społecznościowego, filmu na you tube i kilku stron. Teraz gdy przeglądam FB i włączę jeden film na YT – zaraz pojawia się, że skrypty nie odpowiadają, że wtyczki nie odpowiadają, czasami zawiesza się system.

Przyczyną tego jest to, że oprogramowanie na portalach – onet, you tube, facebook, i wielu innych – jest coraz bardziej rozbudowywane, zwiększa się poziom abstrakcji w programowaniu. Czy jest to z korzyścią dla nas, użytkowników? Wątpię.. Zaryzykuję tezę, że ten „zwiększony poziom abstrakcji” jest tworzony pod: tracking cookies, czyli śledzące „ciasteczka” dla kampanii reklamowych, pod lepsze gromadzenie danych dla ich późniejszego sprzedawania (tzw. „Big Data”) i oczywiście – dla skryptów typowo szpiegowskich.

spisek zarowkowy

Dziś kolejny raz zawiesiła mi się wtyczka adoba flash player, po czym postanowiłem napisać kilka słów prawdy w tzw „zgłoszeniu awarii”. W treści listu zawarłem następujące przemyślenia, w punktach:

-korporacje nie potrafią stworzyć software, które by działało poprawnie;

-zmusza to ludzi do kupowania coraz wydajniejszych komputerów, gdyż komputer kupiony dziś, nie udźwignie oprogramowania, które będzie na portalach za kilka lat;

-niszczy to naszą przyrodę i gospodarkę. Producenci tak konstruują swój sprzęt, aby psuł się przedwcześnie, i aby wymusić na ludziach kupowanie coraz to nowych: lodówek, komputerów, telewizorów, telefonów.. Produkuje sie złom, bo to nakręca piramidalny system konsumpcyjno-kredytowy (kapitalizm niewolniczy);

-wyprodukować „dużo niczego” to motto współczesnego systemu kapitalistyczno-niewolniczego. Kreuje się fikcyjne potrzeby, fikcyjny pieniądz (kredyty) i fikcyjna gospodarkę;

-tyle sie mówi o ekologii, ochronie przyrody, ale głównie w kontekście CO2, bo na tym da się zarobić. A miliony ton zużytego szmelcu elektronicznego już nikogo nie obchodzi;

-przy współczesnym stanie technologii, możnaby wyprodukowac żarówki które świeciłyby sto lat. A jak wiadomo, wojsko i rządy mają technologie o kilka setek lat lepszą niż oficjlny stan wiedzy.

-to samo dotyczy skryptów i aplikacji. Zamiast stawać się coraz bardziej pamięciożerne, powinno być odwrotnie. Czytam na telefonie opinie po aktualizacjach aplikacji – każda aktualizacja powoduje coraz wieksze pożeranie zasobów systemowych i coraz więcej „bugów” (błędów). Mamy XXI wiek, ludzkość chce kolonizować nie tylko księzyć, ale nawet marsa i inne planety, a na Ziemi burdel totalny – nie potrafią zrobic programu / softu, który by działał przyzwoicie.

Szokujący dokument o rabunkowej polityce korporacji

Do zobaczenia: „spisek żarówkowy”, czyli video na temat zaplanowanych awarii w sprzęcie, aby wymusić na ludziach częstsze kupowanie:

Proszę o opinie osoby, które znaja się m.in. na programowaniu – czy faktycznie w/w „poziom abstrakcji” w programowaniu się zwiększa, i czy taki kierunek jest na pewno konieczny?

Autor: JarQ

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal