Tag: śmierć

CZY TWOJA WIEDZA CZYNI CIĘ MĄDRYM ALE POZBAWIA CZEGOŚ BARDZO CENNEGO?

Wiedza, także ta duchowa, daje wolność i unieszczęśliwia?

Chęć poznania prawdy i poszukiwanie odpowiedzi na odwieczne pytania, jest jak zdzieranie warstw cebuli. Myślałeś, że jedną warstwę już całkowicie zdarłeś i jesteś już blisko wnętrza, a tam jest następna. To odziera ze złudzeń, także tych pięknych i koniecznych. Koniecznych, bo z nich składa się nasza ludzka esencja.. Czasami myślę: „nie wiem czy było warto” lub myślę: „wolałbym cofnąć czas i pewnych rzeczy nie wiedzieć.” Teraz już nie muszę szukać odpowiedzi i prawy, bo żadna ziemska doktryna (polityczna, religijna czy duchowa) nie da pełnej odpowiedzi.

Marzymy o kosmosach, innych, ponoć lepszych planetach. Marzymy o jakimś przebudzeniu czy oświeceniu, które tak naprawdę nie istnieją, a są kolejną pułapką ego. Marzymy o jakichś super mocach, uwolnieniu od wszelkich problemów, bo chcemy by było nam dobrze jak pączki w maśle. By było fajnie, lekko i przyjemnie dla ego. Ja sam wiele razy wpadałem w ten błąd, teraz czasami też mi się to zdarza.. A więc „odlatujemy w kosmos”, ale czy umiemy żyć tu na Ziemi? Czy szanujemy nasze środowisko naturalne, czy działamy na rzecz pozytywnych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych?

Wejście w duchowość to inaczej wejście do wilsonowskiej „Niebezpiecznej Kapliczki”. Szybciej można zwariować, niż uduchowić się. Nawet nie chodzi mi o polskich „internetowych guru duchowych”, którzy na filmikach, publicznie, zakładają folię aluminiową lub inne gówno na głowę, by chronić się przed rzekomymi „atakami reptilian”. Chodzi o to, że to taki „duchowy test inteligencji”, a ta wiedza i kolejne ciemne zakamarki i ślepe uliczki mogą doprowadzić człowieka choćby do depresji. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka wniosków i koncepcji, które są bardzo niepopularne w środowiskach rozwoju osobistego czy duchowego. Być może dlatego, że.. Albo lepiej nie. Czy odważysz się z nimi zapoznać? Artykuł który czytasz jest luźną kontynuacją wniosków z poniższych, ciekawych artykułów – zapraszam:

Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Czy życie po śmierci istnieje? A jeśli tak, to jakie?

Każda religia wyobraża sobie jakoś życie pozagrobowe, czyli stara się odpowiedzieć na odwieczne pytanie bez odpowiedzi, które brzmi: czy życie po śmierci istnieje. Monoteizmy mówią o karze za grzechy (piekło) lub nagrodzie za dobre uczynki (raj). Hinduizm, buddyzm i new age mówią o reinkarnacji i karmie. Masoni z organizacji Różokrzyżowców mówią o złowrogich archontach i opuszczeniu ziemskiego matrixa. Każda religia coś tam proponuje, coś chce wyjaśniać. Wiara w „świętą materię” (racjonalizm, ateizm, materializm) też opiera się o wiarę i o brak dowodu (bo z tej drugiej strony nikt nie wrócił). Różni ludzie o różnych doświadczeniach życiowych, różnych zdolnościach i różnym IQ wybierają sobie „wersję prawdy” która im odpowiada. Lub częściej – taką, którą im narzucono (rodzina, szkoła) lub taką która jest powszechna w danym społeczeństwie.

Ale wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz w którymś momencie swojego życia. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie na nowo. Bo po śmierci Twoje dotychczasowe osiągnięcia i błędy są oceniane. I w następnym życiu trochę się zmienia. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Jeśli urodziłeś się dla przykładu w 1985 roku jak ja, to w przyszłym życiu może nie być Twojej ciotki, a w miejscu szkoły, w której w poprzednim życiu czułeś się bardzo źle, może być np kino. Może się zmienić jeszcze więcej, i okazać, że w Polsce w 1981 roku nie było stanu wojennego.

Nie było tego koszmaru, tej zbiorowej traumy. Nie było morderstw politycznych, aresztowań, exodusu miliona ludzi i zapaści gospodarczej kraju. A wręcz przeciwnie – Blok Wschodni, zamiast upadać z hukiem, zaczął stopniowo „ewoluować”, usprawniać swoje gospodarki i respektować prawa człowieka. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Choć jest to życie w bardzo podobnej scenerii, gdzie zmienia się niewiele (1% – 10%) to wciąż masz teoretycznie nieskończoną ilość możliwości. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu. Możesz wejść na drogę duchowego rozwoju, przejść zwycięsko liczne pułapki na tej drodze i możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”.

Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? Możesz zmienić to nowe-stare życie o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Jeśli wybierzesz drogę wyjątkowo złą, to wtedy też zmieniasz życie, ale np o minus 40%. Od tego, na ile na lepsze zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, lub czy znowu, kolejny już raz, powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, jeszcze bardziej zmodyfikowanym wariancie. Wtedy ziemski matrix nie jest już teseraktem (hipersześcianem), znanym z filmu The Cube, ale czymś miliardy razy bardziej skomplikowanym. Czymś wprost nie do wyobrażenia. Prawda, że szokująca ta teoria?

Czy UFO (życie pozaziemskie na innych planetach) istnieje?

W XX wieku naukowcy, a wraz z nimi reszta ludzkości, zaczęła sobie zadawać pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Czy istnieje gdzieś indziej inteligentne życie? Czy Ziemia to jedyna rozumna cywilizacja? A jeśli istnieją, to jak się z nimi skontaktować? I najważniejsze: jakie mają wobec nas zamiary?! Masowa histeria na temat UFO zaczęła się krótko po II Wojnie Światowej. Bardzo ciekawym zjawiskiem, z pogranicza jungowskiej psychologii głębi jest to, że histeria nt. UFO rozpoczęła się dokładnie w momencie, gdy wielkie objawienia maryjne się zakończyły. Jeszcze ciekawsze jest to, że obserwacje UFO i objawienia maryjne mają bardzo wiele wizualnych i „sensorycznych” cech wspólnych.

Temat UFO przeniknął do świata nauki. Oficjalnie nauka ośmiesza new age’ową fascynację UFO (reptilianie, galaktyczna federacja światła i inne bzdury), ale naukowcy są wbrew pozorom bardzo otwarci na ewentualność istnienia pozaziemskich cywilizacji. Z kolei zachodni ezoteryczny fast-food, zwany new age, ma wręcz psychotyczną fiksację na punkcie UFO. Jedne rasy z kosmosu (reptilianie, szaraki) mają nas zniewalać, niszczyć, eksperymentować na nas. Inne rasy (Kasjopejanie, Plejadianie) mają nam pomagać. Postało mnóstwo filmów SF czy paradokumentów o UFO, paleoastronautyce (rzekomych starożytnych astronautach) i tym podobnych.

Ale wyobraź sobie coś takiego.. Niezmierzona głębia kosmosu. 92 biliony lat świetlnych kosmosu, które znaliśmy już w 2012 roku. Czy są tam inne, żyjące istoty oprócz tych na Ziemi? Nie, ani jednej. Zimna, niezamieszkała, martwa, olbrzymia otchłań wszechświata. Planety nawet tysiąc razy większe od Ziemi. Pokryte miliardami kilometrów kwadratowych zaśnieżonych skał. Bez nawet jednej roślinki. Lub planety z falami morskimi wielkości pięciu kilometrów. Tudzież planety na której istnieje kilkadziesiąt tysięcy aktywnych wulkanów. Na istnienie obcych cywilizacji do dziś nie ma realnych i niepodważalnych dowodów. Nie wylądowali przed gmachem ONZ i nie przedstawili się całej ludzkości. Wielka, ogromna pustka. jesteśmy tylko my, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo w jakim celu.

O fenomenie cywilizacji pozaziemskich (UFO) i braku dowodów na ich istnienie, pisałem w poniższych artykułach – zapraszam!
Czy UFO istnieje? A może padliśmy ofiarą zbiorowej psychozy?! (27.12.2018)
Czy UFO to złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?! (16.12.2017)

Czy karma wraca? Jak wypalić negatywną karmę?

Karma to inaczej bilans dobra i zła, jakie popełniliśmy w życiu. Dobro ma być nagradzane, a zło karane. Interpretacja doktryny karmy, która jest mi bliska, jest inna niż te podawane w hinduizmie, buddyzmie i new age. Karma wg nowszego i przede wszystkim bardziej racjonalnego podejścia, to stan naszych emocji i psychiki. A te często są determinowane przez to, co dostaliśmy w spadku rodzinnym (tzw. „karma rodowa” lub też „klątwa rodowa”).

Wypalenie negatywnej karmy nie polega na wiecznym pokutowaniu i wiecznym cierpieniu za grzechy z poprzednich żyć. Co do których to żyć nie ma nawet pewności, czy były. Bo nikt nie ma takiej pewności, nawet jeśli ogłosi się „guru duchowym” i owinie cały swój durny łeb folią aluminiową. Wypalenie negatywnej karmy nie polega również na czekaniu, bierności czy na tkwieniu w toksycznej relacji. Bo przecież niby „karma się musi wypalić”. Nie, to daje skutek odwrotny do zamierzonego – jeszcze bardziej grzęźniemy w negatywnej karmie.

Negatywna karma domaga się uświadomienia sobie podświadomego wzorca za nią stojącego i jego przepracowania (np na psychoterapii). Wypalanie negatywnej karmy to czyny, a nie czekanie, aż wypali się sama. Aby tej negatywnej karmy było mniej, warto uświadomić sobie swoje silne i słabe strony. Warto pokonać mentalność biedoty („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba). Warto pokonać mentalność niewolnika („pokorne cielę dwie matki ssie”, „bądź posłuszny, myśl jak wszyscy, nie kwestionuj i nie wychylaj się”). Wypalenie negatywnej karmy to też wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, lub prośba o wybaczenie i zadośćuczynienie tym, których skrzywdziliśmy. Poczucie winy podświadomie przyciąga karę.

Opisywałem to w poniższym felietonie:
Duchowość i prawo karmy: kiedy ono naprawdę działa i jak się uwolnić?

Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy?

Coraz większą popularnością cieszą się diety takie jak wegetarianizm i weganizm. O ile w latach 90-tych nieliczni wegetarianie i „ekstremalnie nieliczni” weganie argumentowali głównie „zdrowotnie”, o tyle dziś dominują inne argumenty. Głównym argumentem wegan jest fatalne traktowanie zwierząt w miejscach hodowli i w rzeźniach. Te miejsca są to istne „obozy koncentracyjne”, w których istoty słabsze od nas bardzo cierpią. Nie twierdzę, że tak nie jest. Tematyka ta mi jest znana, bo lata temu wojowałem z fanatycznymi weganami w internecie, irytując ich i rozpalając do czerwoności.

Ale gdy człowiek przestaje jeść mięso, to wtedy zaczyna się cała kaskada problemów. Nie chodzi wcale o legendarne żelazo i legendarną witaminę B12, bo je można bardzo łatwo uzupełnić. Trzeba znać tylko najlepiej przyswajalne ich formy. Żelazo – ferrytyna, Witamina B12 – hydroxy-kobalamina w dawce 1000 mcg dziennie. Ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Czyli spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Bez mięsa jest zaburzone środowisko w śluzówce żołądka, które powinno być bardzo kwaśne, a robi się zasadowe. W wyniku tego zaburzeniu ulega najważniejszy proces – trawienie.

No i sam mistrz przecież o tym pisał:

Cytat: „Kiedy zjadam hamburgera lub inny kawałek nieżywego zwierzęcia, to czuję się jakoś tak mistycznie i podniośle. Prawie że medytacyjnie. Oto bowiem odwieczne koło życia, cud Samsary, ujawniło mi się w pełni swej istoty. Zjadasz lub jesteś zjadany. Przyroda w swej niewysłowionej mądrości raczej nie pozostawia Ci zbytniego wyboru. Pojedynek matki natury stary jak świat, z którego ja wyszedłem zwycięsko, bo zjadając. Ostatecznie wszyscy jesteśmy połączeni, w wielkim kręgu życia.”
~
Paul Mc Osho, „Myśli Niepublikowane”

Ten powyższy cytat to oczywiście żart. Jednak patrząc od strony gnostycznej, od strony praw rządzących światem, to weganizm i wegetarianizm to „diety ofiar”. W przyrodzie jest symboliczny, wręcz archetypowy podział na dwa „obozy”: drapieżniki (mięsożercy) i ofiary (wegetarianie). Drapieżnicy jedzą mięso, są zwinne, piękne, inteligentniejsze od roślinożerców. Żyją same lub w małych watahach (indywidualiści). Ofiary jedzą rośliny, są mało zwinne, grube, brzydkie, mają mniejszą inteligencję niż drapieżnicy. Żyją w wielkich społeczeństwach, ups, przepraszam, w wielkich stadach. W symbolice mięsożerstwo kojarzone jest także z: męskością (feminizm chce, by jej nie było w ogóle), z prawicą (jest zakazana przez lewicową, orwellowską policję myśli), z siłą i z agresją. Czyli z cechami, które pozwalają człowiekowi symbolicznie „przeżyć w dżungli”, jaką jest ten świat.

Wegetarianizm i weganizm i jego (nie)duchowe oblicze opisywałem tutaj:
Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy? To nie jest takie proste..

Natura dba o całość życia na Ziemi, zaś o pojedyncze jednostki już mniej

System zarządzający naszą Ziemią. Nazywany jest bardzo różnymi nazwami. Matka Natura, Matrix, System, Bóg, Jahve, Demiurg, Nieświadomość Zbiorowa, Globalna Świadomość i tak dalej. Często jest określany jako niesprawiedliwy a wręcz okrutny. Ma on promować tych „złych”, którzy mają siłę przetrwania i prą do celu po trupach, i marginalizować tych dobrych. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia.

Ta strategia funkcjonuje zarówno w stadach wilków, a po po erze emancypacji u kobiet (bo u mężczyzn emancypacja się dopiero zaczyna) funkcjonuje także w społecznościach Europy i Ameryki. Samce alfa mają seks i uwielbienie kobiet, zaś gdy kobieta zaczyna się starzeć (wiek 25, 27, 30, czasami 35 lat) to szuka samca beta do stabilnego i nudnego jak flaki z olejem związku. I często do wychowywania dzieci, które wcześniej spłodziła z samcem alfa. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach: u ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej.

W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi. Trwa coś w rodzaju „sita genetycznego”. Skażenie przyrody, toksyczne środowisko miejskie, szkodliwe żarcie i farmaceutyki i różne inne czynniki sprawiają że ma miejsce hekatomba chorób cywilizacyjnych. Przetrwają silne geny, wykształci się nowa, postindustrialna grupa krwi – grupa C. Nowe pokolenia będą mogły jeść kilogram aspartamu i dwa kilogramy glutaminianu sodu dziennie i nic im się nie stanie.

Temat „sita genetycznego” poruszałem w poniższym artykule:
Życie w mieście szkodzi! Niszczy ono Twoje zdrowie i psychikę!

Co ciekawe, a co też związane z teorią „sita genetycznego”, to wydaje się, że Natura chce odbudować geny samców alfa. Zostały one utracone w Europie, Ameryce i w Australii w wyniku dwóch wojen światowych i w wyniku fali „kastrującego mentalnie” feminizmu. To stąd kobiety w wieku 16 – 30 lat nagminnie ignorują „samców beta” (czyli większość mężczyzn), wybierając do seksu i związków samców alfa. A „samce beta” zaczynają się wkurzać, organizować w grupach typu MGTOW i The Red Pill, wycofywać z „rynku matrymonialnego”, zajmować sobą i zadowalać incydentalnym seksem. A natura przyklaskuje i mówi: „w to mi graj!” bo samce alfa ruchają i przekazują swoje silne geny dalej.

To stąd tyle samotnych matek z dziećmi spłodzonymi przez silnych genetycznie, ale często psychopatycznych mężczyzn. Te samotne matki szukają potem wrażliwego samca beta, by pracował i wychowywał silne geny. Dla natury to potrójna korzyść. Bo blokuje to rozmnażanie u samca beta, a więc przekazywanie słabszych genów. Umożliwia to przekazanie genów przez silnego faceta (drania, bad boy’a, macho itp) od którego potem taka samotna matka ucieka. No zajmowanie się silnymi genami przez samca beta umożliwia tym silnym genom przeżycie.

To, co opisałem często jest sprzeczne z interesem, z dobrem a nawet z przeżyciem pojedynczych jednostek. Ale są to jednocześnie mechanizmy regulacyjne, konieczne by zachować nie tylko równowagę systemu, ale by zachować w ogóle jakąkolwiek ewolucję, choćby tę bardzo powolną. Ma to odbicie także w odwiecznym konflikcie społeczeństwo kontra jednostka. Jednostka chce dla siebie wolności, radości, rozwijania się. Jednostka chce wziąć śpiwór, namiot, hamak i gitarę, i jechać w Bieszczady na ognisko. Ale tu wchodzi do głosu społeczeństwo i jego system operacyjny. System nie może sobie pozwolić, by istniało zbyt wiele żyjących swobodnie jednostek. System potrzebuje choćby nowych obywateli (dzieci) a ich posiadanie, przynajmniej przez jakiś czas, wyklucza się z bieszczadzkimi wojażami. Interesy jednostki często są sprzeczne z interesami systemu.

Jednostka chce wolnej amerykanki i swobody. Niektóre jednostki czasami chcą poznać ukrywaną wiedzę. System zaś chce karnej i zdyscyplinowanej „armii”, ogłupionej i podatnej na propagandę. Jednak ten system jest potrzebny także nam, wyzwolonym. Może to wydać się okrutne i egoistyczne wobec tych złapanych w jego sidła.. Ale my też potrzebujemy produktów i usług systemu, by rozwijać się, by żyć, i by być.. wolnymi. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu.” Trudno bowiem być wyzwolonym i radosnym, będąc w pełni odciętym od systemu i żyjąc w buszu lub innym totalnym odludziu. Wiem, że teraz „eko” jak i „bio” jest na topie.. Ale jednak laptopa to byś chciał mieć, co? No i jak trafiłby Ci się wyrostek, to jednak wolałbyś, by Cię znieczulono i by usunął go chirurg, niż zgodnie z naturą umierać w męczarniach przez kilka dni?

Czy system jest potrzebny, a może jednak nie? Rozważałem tę kwestię w poniższym artykule:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo!

Tyran Stalin mawiał, że „śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów to już tylko statystyka.” Jakże pasuje, prawda? Choć nie do końca. Wniosek ostateczny może być bliski przekonaniu, że Natura, czyli system operacyjny Ziemi, musi się troszczyć w pierwszej kolejności o całość systemu. O nasze przetrwanie, szczęście i radość musimy troszczyć się sami. Dlaczego? Wydaje się być poprawnym wniosek, że Natura nie ma wystarczającej „mocy” czy też „siły obliczeniowej” by troszczyć się o każdego z osobna. Musi narzucić jakiś ogólny „schemat” (prawa natury u zwierząt i ludzi, i system społeczny u ludzi) i strzec jego przestrzegania.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 
Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

DUCHOWOŚĆ I PRAWO KARMY: KIEDY ONO DZIAŁA I JAK NAPRAWDĘ SIĘ UWOLNIĆ?

Czy karma istnieje? Czy prawo karmy działa?!

Stali Czytelnicy mojej strony, być może nawet Ty sam, dobrze wiedzą, że nie za bardzo lubię słowo „karma„. Wiesz dlaczego? Ponieważ kojarzy mi się z doktrynami niewolników. Karma kojarzyła mi się też z wymysłami ludzi oderwanych od świata realnego. Przykłady? W Indiach, gdzie istnieją nadal podziały kastowe, nadal uważa się, że nędza i przemoc wobec kast niższych wynika z tego, że mają oni negatywną karmę z poprzedniego życia. Osoby z tych niższych kast nie tylko umierają na ulicy, pośród bólu i gnicia ciała. Ale nie urządza im się nawet pogrzebów, co najwyżej zanosi ciało nad rzekę lub gdzieś w krzaki. Na naszym europejskim, new age’owym podwórku mamy podobnie. Człowiek zafascynowany „doktryną wysokich wibracji” przez lata może tkwić w toksycznej, wyniszczającej relacji, bo uważa, że to jest karma, że to jego wina. I że ta karma musi się „sama” wypalić, wyzerować, więc dopiero wtedy Ci nieszczęśnicy będą mogli odejść z tej toksycznej relacji.

W tym artykule postaram się podejść do zagadnienia prawa karmy i jej wypalania nieco inaczej, bo przecież i ja, i Ty, i każdy z nas ma prawo analizować różne zjawiska, w tym karmę, w najróżniejszy sposób. Do napisania tego artykułu zainspirowały mnie książki dwóch mistrzów i jeden cudowny, choć nieco przerażający film video. Pierwsza z nich to książka Roberta Antona Wilsona, a druga to książka Siergieja Łazariewa. Z kolei ten film to thriller SF, „Linia Życia” (ang. „Flatliners”). W tym filmie grupa studentów za pomocą rozumu starała się zbliżyć do ostatecznej, „boskiej” tajemnicy – tajemnicy życia i śmierci. Jednak zaczęli wariować, zaczęła ich prześladować własna zła przeszłość, która widzieli jako zupełnie „oddzielne”, niezwiązane z nimi samymi wydarzeniami. Dopiero po prośbach o przebaczenie, które popłynęły z ich serc, odzyskali spokój ducha. Jakże znajome, prawda? O karmie pisałem w dwóch poniższych, ciekawych artykułach:
Prawo przyciągania: dlaczego marzenia się nie spełniają, a duchowość nas zawodzi?! (14.05.2018)
Największa tajemnica duchowości: nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe! (12.11.2017) (Nie ze wszystkim z tego artykułu już się zgadzam)

Przy czym patrząc na prawo karmy i jego istnienie lub nie, możemy dostrzec bardzo ciekawe zjawisko. Otóż osoby pozbawione kompasu moralnego i etycznego, nazywane w zależności od sytuacji: psychopatami, dupkami, zimnymi draniami, biznesmenami-wyzyskiwaczami, kłamliwymi politykami, tyranami, despotami, zdają się być odporni na wszelkie prawa karmy. Ich nie tylko nic nie rusza, ale często towarzyszy im władza i sukces. Mają oni lepsze zdrowie, więcej sił i charyzmy, więcej witalności. Nie cierpią, nie filozofują, tylko prą do przodu i sięgają po to, co w ich mniemaniu im się należy. Ludzie od pokoleń zadają sobie pytanie, dlaczego ci „źli” non stop osiągają sukcesy, a Ci dobrzy i pobożni ciągle mają jakieś przeszkody w życiu. Pisał o tym słynny autor, Vadim Zeland, w serii swoich książek: „Transerfing Rzeczywistości”.

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Religie wyjaśniały to na swój sposób, mówiąc, że Bóg nagrodzi dobrych i biednych po śmierci. Niektóre nurty ezoteryki mówią, że tacy źli do szpiku kości ludzie to demony wcielone w ludzkie ciała. Nie wiem na ile temu wierzyć, lub raczej nie wierzyć. Ale występują tutaj dwa fakty. Fakt pierwszy to fakt, że ludzie Ci często giną bardzo brutalną śmiercią – np tyrani, gangsterzy, politycy, skorumpowani biznesmeni czy choćby te osiedlowe zabijaki. Gdy pewna „czara goryczy” przepełni się nie o sto, ale o tysiąc lub więcej procent (metafora taka), to następuje w ich życiu „apokalipsa”. Niekoniecznie musi to być od razu śmierć.

Drugi fakt to fakt, że karma to zły stan emocji lub energii, który zgodnie z wzorcem z podświadomości i zgodnie z prawem przyciągania, materializuje się w świecie rzeczywistym. To nasza podświadomość, która „z dołu” ma połączenie z ciałem i ze światem materialnym, a „z góry” ma połączenie z duszą, te sytuacje przyciąga. To, co zaraz napiszę, budzi czasami nawet mój bunt. Ale w tej całej karmie nie chodzi o to, by jakaś podświadomość czy dusza nas gnębiły i rzucały kłody pod nogi, i to non stop związane z podobnymi osobami lub sytuacjami. Nie chodzi o to, że wszystko determinuje przeznaczenie, wola boże, grzech pierworodny, karma, prawo przyciągania czy plan duszy na życie.

Chodzi o to, byśmy poprzez nieustanne zapętlanie się we wzorcach ofiary i w przyciąganiu tych złych osób i wydarzeń, w końcu odzyskali swoją siłę, ale także przebaczyli i przepracowali negatywny, podświadomy wzorzec. Usunięcie negatywnego wzorca z własnej podświadomości, i szerzej, z własnej linii rodowej, to inaczej to słynne „wypalanie karmy„, które zbliża nas do oswobodzenia się z rzekomego (?) koła reinkarnacji. Zatrzymajmy się na chwilę: skąd się bierze ten negatywny ładunek emocji i uczuć w nas, zwany karmą, która przyciąga złe osoby i wydarzenia? Jest to nasz „spadek” po tym, co traumatycznego działo się u naszych rodziców i przodków.

Stąd też mówi się albo o „karmie rodowej„, albo o „klątwie pokoleniowej, która ciągnie się przez siedem następnych pokoleń.” Zrozum mnie dobrze. Karma nie ma „sama się wypalić”, bo nagrzeszyłeś w poprzednich życiach i teraz jakiś Bóg czy jakiś Karman stale rzuca Ci kłody pod nogi. No i karma nie ma oznaczać, że jesteś „lojalny” wobec cierpienia, które było w Twojej rodzinie, Rodzie i u przodków, i powielasz biernie ich błędy. Karma wypala się przez Twoje działania realne. Takie jak: przebaczenie, odzyskanie własnej siły, obronę siebie, bliskich i słabszych, usunięcie podświadomych cieni, lęków, kompleksów, psychoterapię, realizowanie ulubionego hobby, obdarowanie drugiego człowieka prawdziwą miłością, wychowywanie dzieci na silne i empatyczne osoby, i tak dalej.

Cytat: „Przypadki (zbiegi okoliczności) są konsekwencją świadomego lub podświadomego odkształcania się świadomości jednostki w obszarze nieświadomości zbiorowej. Dzięki uzyskaniu takiego subtelnego wglądu człowiek staje się świadomy swojej wewnętrznej mocy, a raczej pierwotnego połączenia ze wszystkimi strukturami rzeczywistości. Zachodzi proces indywiduacji, który ma charakter inicjacyjny. Indywiduacja to umiejętność kształtowania rzeczywistości wokół siebie, tworzenie tuneli synchronicznych. Nieświadomość zbiorowa wykorzystuje tunele do synchronizacji zdarzeń, by przyniosły pożądany skutek na drodze życia danej jednostki.

Inne osoby biorą często nieświadomy udział w całym procesie np. pojawiając się w najodpowiedniejszym momencie dla osoby indywiduowanej. Zazwyczaj jednak okazuje się, że siły kosmiczne doskonale wiedzą, kto powinien zostać wybrany do urzeczywistnienia czyjejś wizji. Często takie osoby również odnoszą korzyść z „przypadkowego” spotkania i ma ono, także wpływ na ich personalny rozwój. Jest to wielka zagadka przyrody, a raczej dowód na to, iż całą przestrzeń kosmiczną wypełnia subtelna, uniwersalna superświadomość, która w sposób elastyczny perfekcyjnie tworzy rytm, puls Kreacji.”
(~Autor nieznany)

Jedną z proponowanych metod na rzeczywiste wypalenie karmy jest przebaczenie osobie lub grupie osób, które nam zawiniły. Poczucie pokrzywdzenia i krzywdy ze strony innej osoby, ze strony grupy osób lub ze strony całego świata jest najbardziej niszczącym czynnikiem. Niszczy ciało, psychikę i duszę. No i przede wszystkim, brak przebaczenia oznacza brak przepracowania negatywnego, podświadomego wzorca. A wiesz co to oznacza wg prawa przyciągania, które jednak trochę działa? Oznacza to dalsze przyciąganie osób lub wydarzeń związanych z tym negatywnym, nieprzepracowanym wzorcem.

Będzie to się powtarzać tak długo, aż tego nie przepracujemy, lub aż umrzemy, non stop ten wzorzec przyciągając, bez jego przepracowania. Inna metoda jak i koncepcja związana z prawem karmy, dotyczy tego, że karma może mieć także związek z naszym poczuciem winy. Czujemy się winni, że nie potrafiłyśmy dać miłości temu chłopakowi sprzed lat, lub że nie potrafiliśmy pokochać tej fajnej dziewczyny. To toczy się cały czas za nami jako jeden z przejawów prawa karmy. Gdy czujemy się winni, to automatycznie przyciągamy karę. O tym także pisał Vadim Zeland.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Bezproduktywne poczucie winy nie tylko nie ma żadnego sensu, ale może zatruć i zniszczyć nam życie. Ważna jest prośba, płynąca od serca, by osoba wobec której zawiniliśmy, przebaczyła nam nasze winy. Ma to ogromny potencjał oczyszczający. Nie trzeba tu wcale wierzyć w koncepcję karmy ani życia po śmierci. Prośba o to, by dana osoba wybaczyła nam nasze krzywdy, powinna iść z próbą zadośćuczynienia wyrządzonego przez nas zła. Wiem jednak jakie to trudne i że często jest to niemożliwe, widzę to choćby po sobie. Ma to odwzorowanie w nauczaniu nawet tych tradycyjnych, monoteistycznych religii.

Spowiedź, szczery żal za grzechy, pokuta, modlitwa i zadośćuczynienie ofierze. To nie są żadne tajniki tajemnej wiedzy, ale nasze rodzime chrześcijaństwo, które tutaj zaadaptowało uniwersalne, ogólnoludzkie prawo Natury. Jeśli zadośćuczynienie z naszej strony jest już niemożliwe, to za prośbą o wybaczenie powinny iść długofalowe i krótkofalowe działania z naszej strony, by chociaż wyrządzoną krzywdę zminimalizować. Lub chociaż to, by przerwać wszelkie niekorzystne działania tu i teraz, by nie następowała dalsza lawina krzywd wyrządzanych przez nas tej osobie.

Oczywiście, to co przedstawiłem w tym artykule to tylko teoria, jedna z wielu, jedna z tysięcy, jakie wymyśliła ludzkość przez millenia swojego rozwoju. Zawsze zachęcam Cię tylko do jednego – sprawdź to w praktyce czy to działa, lub raczej czy działa tylko częściowo. A może w ogóle nie działa. Nigdy nie wiemy, co zadziała, co pomoże tylko w pewnym stopniu, lub co spłata nam głupiego figla i nie zadziała w ogóle.

O swoich dotychczasowych dylematach i wnioskach związanych z duchowością, pisałem w tych artykułach – zapraszam Cię do ciekawej lektury:

System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo! (18.05.2018)
Tajemnicze poziomy świadomości. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

ALFIE EVANS ZAMORDOWANY?! SZOKUJĄCY „PRZEMYSŁ ŚMIERCI” W BRYTYJSKICH SZPITALACH!

Czy Alfie Evans został zamordowany / zabity?! Poznaj szokujące wypaczenia w brytyjskiej służbie zdrowia, jak i inne wstrząsające medyczne zagadnienia!

Współczesna medycyna ma wiele ciemnych stron. Z jednej strony korumpowanie naukowców, ekspertów i lekarzy przez koncerny farmaceutyczne. Z drugiej strony, szarlataneria w medycynie naturalnej, czyli stosowanie metod, które na pewno nie działają. Gdzieś tam są lekarze i naturapeuci, którzy rzetelnie i sumiennie wykonują swój zawód, i ratują ludziom życia. Często za grosze. Jedną z ciemnych kart w historii medycyny jest eutanazja dokonywana poprzez wyrok sądu, a więc kryptanazja. Jak inaczej nazwać przymusowe uśmiercenie człowieka, gdy ten nie jest ciężko chory i tego nie chce?

Jest to ciężki dylemat bioetyczny w miejscu, gdzie z jednej strony można ulżyć w bezsensownym cierpieniu, a z drugiej strony, gdzie może dojść do niewyobrażalnych i potwornych nadużyć. Takich jakie miały miejsce w Wielkiej Brytanii w przypadku Alfiego Evansa, który został zamordowany. Wiele wskazuje na to, że w tym kraju ma miejsce wręcz „przemysł śmierci”, polegający na systemowym i przymusowym pozbawianiu życia pewnych osób.

Na przykład po to, by pobrać od nich organy. Lub dlatego, bo testowano na nim potajemnie jakieś nowe, eksperymentalne leki i firma farmaceutyczna wymaga sekcji zwłok i wyników. Najgorszy w tym wszystkim jest przymus eutanazji. Sąd orzeka, że należy chorego odłączyć od aparatury. Gdy ten podejmuje oddychanie, zaprzestaje się podawania mu żywności, kroplówek, wody i niezbędnych lekarstw. Tak uśmierca się nie tylko staruszków z nowotworami czy osoby ze śmiercią pnia mózgu. Ale brytyjska służba zdrowia zna wiele przypadków przymusowego uśmiercania w miarę zdrowych ludzi w sile wieku, którym np zdarzył się wypadek i kilka złamań.

Czy słuszne jest demonizowanie całej medycyny akademickiej, i popadanie w jakiś skrajny eko-fanatyzm? Żadna skrajność nie jest dobra. Pisałem o tym w poniższym artykule:
-„Koncerny farmaceutyczne osiągają zysk kosztem zdrowia i życia! Przedstawiam dowody!

Alfie Evans, eutanazja i dylematy etyczne

Wróćmy do naszego bioetycznego dylematu związanego z eutanazją. Z jednej strony mamy szokujące i przerażające nadużycia związane z eutanazją. Mają one miejsce w przesiąkniętych lewicowo-liberalną zgnilizną państwach. Przykład Holandii stał się znany prawie każdemu. Tam zgodę na eutanazję wydaje się nawet w przypadku depresji, i także dla nastolatków i dzieci. Ale to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii budzi prawdziwą grozę. Mowa jest nawet o „przemyśle śmierci”, czyli celowemu uśmiercaniu pacjentów, by pobrać ich organy lub do eksperymentów medycznych. Szczególną grozę budzi fakt, że jest to przymus sądowy i nie można mu się sprzeciwić. Czy to już państwo Orwella?

Z drugiej strony, mamy całkowity zakaz eutanazji w krajach takich jak Polska. Chorzy np na raka trzustki, który jest niezwykle bolesny, wrzeszczą, sikają i srają w majtki, jak i mdleją z bólu. Tego typu chorych trzeba zamykać w izolatkach onkologicznych, by tam umarli w niewyobrażalnych męczarniach. Nie zobaczysz ich na zwykłym oddziale onkologicznym, gdzie w normalnych pokojach leżą pacjenci. Czy widziałeś bliską osobę, która umiera w taki sposób? Czy sam doświadczyłeś bólu który jest nie do zniesienia, choć przez chwilę? Ja doświadczyłem dzień po operacji. Ból nie był bardzo silny, ale niewyobrażalne było moje przerażenie, gdy przez godzinę musiałem się dopraszać dodatkowej dawki środka przeciwbólowego. Pielęgniarka mówiła, że w grafiku ma wpisane tak i tak, i że środek dostanę dopiero o 18:00. Żądałem od niej wezwania pielęgniarza, który był u mnie wcześniej i powiadomienia lekarza oddziałowego.

I teraz: czy te dwie skrajności są dobre? W każdej dziedzinie życia mamy wypaczenia. Każda nowinka, każda rewolucja, każda zmiana powoduje wypaczenia. Musimy z tymi różnymi wypaczeniami walczyć. W Polsce dużo humanitarniej traktuje się nasze pieski i kotki, usypiając je by nie cierpiały, niż pacjentów mdlejących z bólu i walących z tego powodu głową w ścianę. Z kolei na Zachodzie potworne lewackie wypaczenia i uśmiercanie wyrokiem sądu, z przymusem, jak w przypadku Alfiego Evansa. Ale to nie wszystko. Przyszłość przyniesie nam dylematy (bio)etyczne, o jakich się nam nawet nie śniło. Zawsze pamiętajmy o tym, że politycy, korporacje, medycyna itp, robią to, na co pozwala społeczeństwo. Jeśli ludzie są głupi, pełni ignorancji i „tumiwisizmu”, to zawsze będą wykorzystywani, wyzyskiwani i w różny inny sposób jebani w dupę. Nasza mądrość, wiedza i mentalność jest kluczem do zmiany świata na lepsze.

Sprawa śmierci czy też zamordowania Alfiego Evansa zelektryzowała światową opinię publiczną. Poniżej wymienię kilka kontrowersji z nią związanych:

-sędzia który skazał Alfiego Evansa na karę śmierci, jest znany z lewicowo-liberalnych poglądów i z promowania organizacji LGBT;
-szpital, w którym zamordowano Alfiego Evansa cieszy się wyjątkowo złą sławą. To tam często miały miejsce tajemnicze zgony, nielegalne testowanie farmaceutyków jak i afera z pobieraniem organów do przeszczepów.
-mówiono także o powikłaniach poszczepiennych mających wystąpić u Alfiego Evansa.
-w brytyjskiej służbie zdrowia dzieje się źle. Mówią o tym przebywający w tym kraju Polacy. Lekarze rodzinni wszystko leczą paracetamolem. Nie chcą kierować do specjalistów, zabraniają zmiany przychodni na inną. Na oddziałach ginekologicznych panują rzeźnickie warunki, ponoć jest gorzej niż w Polsce, gdzie odmawia się znieczulenia czy cesarki gdy są wskazania.

Dostaliście szansę, by się zbuntować lub chociaż wyciągnąć wnioski. To był test na Wasz humanitaryzm. Jeśli nie powiecie stanowczego „nie” systemowi, to wkrótce dowolny sędzia, urzędnik czy lekarz będzie mógł zdecydować o śmierci kogokolwiek. Jeśli nie postawicie się propagandzie neoliberałów, to obudzicie się w społeczeństwie, w którym za 12-godzin pracy 7 dni w tygodniu będziecie dostawać 400 (słownie: czterysta) złotych wypłaty miesięcznie.

Ważne jest też obserwowanie, co dalej z ciałem Alfiego Evansa. Czy narządy zostaną oddane do transplantacji? Czy wyniki sekcji zwłok zostaną upublicznione? Czy Alfie będzie mógł być pochowany w tradycyjnym grobie, czy raczej jego ciało nie zostanie oddane rodzicom, tylko spalone, skremowane?

Tu cztery komentarze Czytelników w związku z tajemniczą śmiercią Alfiego Evansa i brytyjską służbą zdrowia:

Cytat: „UK jest krajem o największej liczbie powikłań po paracetamolu. Teraz zaczęli sprzedawać w mniejszych opakowaniach i w jednym sklepie nie sprzedadzą więcej niż jedno opakowanie na raz. Nie ma brytyjskich lekarzy, głównie Hindusi, a brytyjskie społeczeństwo tyje i jest coraz głupsze i coraz bardziej leniwe. Przypadek czy celowe działanie?”

Cytat: „Mieszkam w UK 12 lat. Od jakiegoś czasu bywam w szpitalu i przyznaję, że źle się dzieje. Byłam przerażona, gdy podejrzewali zapalenie wyrostka i musiałabym się poddać zabiegowi. Niekompetencja i zaniedbanie panuje we wszystkich instytucjach tego kraju. W radio słyszałam, że 50% śmierci w angielskich szpitalach mogły być uniknięte i były wynikiem zwykłego zaniedbania. Czy jest to proces depopulacji, tego się możemy tylko domyślać, ale fakt, że to społeczeństwo stacza się w zastraszającym tempie.”

Cytat: „Mieszkałam w UK, dopadło mnie jakieś dziwne schorzenie, którego moja przydzielona lekarka w żaden sposób nie potrafiła zdiagnozować. Po wielu tygodniach dawania leków na oślep spytałam, czy mogę poradzić się innego lekarza. Odmówiła. Nie chciała również skierować do jakiegokolwiek specjalisty. W rejestracji też nie chcieli zapisać do innego lekarza. Próbowałam więc zmienić przychodnię. Okazało się, że na to potrzebna jest pisemna zgoda mojej przydzielonej lekarki. Taką mają sztywną biurokrację w tym NHS. Prawdopodobnie przeniesienie do innego szpitala też nie było możliwe. Prawdopodobnie szpital zainkasował i już.”

Cytat: „Też mieszkam w UK. Wydaje mi się, że głównym problemem tutaj w szpitalach i w całej służbie zdrowia jest brak odpowiedniej liczby lekarzy. Jest po prostu za dużo pacjentów, a za mało lekarzy, pielęgniarek, odpowiednich specjalistów. Wskutek tego pacjentów traktuje się jak numerki, trzeba je szybko przerobić, z pośpiechem, bez wchodzenia w szczegóły, bez tłumaczenia itd itp. Zarobki nie są dobre w państwowej służbie zdrowia. Przyciągają one głównie przyjezdnych, często z nie najlepszym angielskim. Lekarze angielscy wolą pracować prywatnie. Chodzę do lekarzy tylko w ostateczności. Jest to bardzo irytujące gdy czujesz jak bardzo nie mają dla Ciebie czasu jako pacjenta. Oczywiście trudno wtedy im zaufać, że zechce im się nawet zainteresować problemem pacjenta i coś z nimi zrobić, skoro nie mają przecież czasu.. Porażka.”

Poniżej zamieszczam doniesienia medialne i linki do materiałów odnośnie sprawy zamordowania Alfiego Evansa i skandali w brytyjskiej służbie zdrowia:

Na wikipedii w języku angielskim przeczytasz o skandalu związanym z nielegalnym pobieraniem organów od dzieci w szpitalu, gdzie medycyna na zlecenie lewicowych sędziów dokonała morderstwa Alfiego:

Cytat: „The Alder Hey organs scandal involved the unauthorised removal, retention, and disposal of human tissue, including children’s organs, during the period 1988 to 1995. During this period organs were retained in more than 2,000 pots containing body parts from around 850 infants. These were later uncovered at Alder Hey Children’s Hospital, Liverpool, during a public inquiry into the organ retention scandal. The scandal led to the Human Tissue Act 2004, which overhauled legislation regarding the handling of human tissues in the UK and created the Human Tissue Authority.”
CZYTAJ DALEJ: „Alder Hey organs scandal

Niepokojąca jest sprawa 5-letniego chłopca, którego lekarze w Wielkiej Brytanii skazali na śmierć. Mówili rodzicom, że on umrze. Zabraniali przenosin do innego szpitala. Rodzice musieli porwać swoje dziecko, uciec policjantom by potem wyleczyć je skutecznie w… Czechach. Wyłania się tutaj pewien tajemniczy i mroczny proceder uśmiercania pacjentów w brytyjskich szpitalach. Co roku, wg oficjalnych danych, 130.000 ludzi jest w ten sposób uśmiercanych w Wielkiej Brytanii. Przeczytać możecie o tym w linku poniżej:
-„5-latek umarłby w brytyjskim szpitalu. Rodzice „porwali go” z UK, uciekli policji – i wyleczyli z raka w Czechach

Na portalu Śledczy24.PL możesz przeczytać, że Alfie Evans dwa miesiące po urodzeniu dostał osiem szczepionek: Infanrix IPV Hib, Prevenar, Bexsero, Rotavirus. Z kolei cztery miesiące po urodzeniu otrzymał siedem szczepionek, w tym Infanrix IPV Hib, Rotarix i eksperymentalną szczepionkę przeciwko meningokokom. Jednak to nie wszystko, bo tych potężnych serii szczepionek było jeszcze więcej, pomimo poważnych wątpliwości co do stanu zdrowia Alfiego Evansa. Więcej informacji przeczytasz w poniższym artykule ze strony Śledczy24.pl:
-„Wiadomo już, kiedy i jakie szczepionki mogły mieć toksyczny wpływ na mózg Alfiego Evansa!

Poniżej jedna z informacji o śmierci / zamordowaniu Alfiego Evansa:

Cytat: „Tu chodzi o coś poważniejszego niestety. Napiszę to tutaj bo od 2 dni wszystkie strony są kontrolowane w Anglii dotyczące Alfiego. Śledzę już od jakiegoś czasu proceder uśmiercania dzieci w Anglii. Jest coś, co je łączy.

1. zawsze są one podłączone do respiratora i teraz już wiem że jest to stosowane przez szpital, nawet jeśli dziecko wcale tego nie potrzebuje! Co później ułatwia im uzyskanie wyroku od sądu na odłączenie – czyli na śmierć. Ale dziecko wcale nie umiera przez wyłączenie respiratora, ale przez wcześniejsze podanie śmiertelnej dawki 2 leków Midazolam (zakazany w Ameryce w egzekucjach na skazańcach uboczny skutek problemy z oddychaniem) i Fentanyl (bardzo silny narkotyk).

[Przyp. Jarek Kefir: Oba leki, szczególnie podane razem, powodują ciężką niewydolność oddechową – działają depresyjne na ośrodek oddechowy w mózgu. Fentanyl – najsilniejszy syntetyczny opioid, już w zalecanych przez lekarzy dawkach może powodować depresję oddychania, jest to środek niebezpieczny nawet w standardowych dawkach. Midazolam – pochodna benzodiazepiny – również ma takie właściwości. Te dwie substancje podane razem wielokrotnie potęgują swój wpływ na ośrodek oddechowy. Midazolam jest w Polsce stosowany przy narkozie, jako tzw. „głupi jaś”, powodując bardzo silne uspokojenie, i ogłupienie (odurzenie) chorego. Jednak nawet w Polsce anestezjolodzy powoli odchodzą od tej procedury. Ja byłem  niedawno operowany bez głupiego jasia, dzięki czemu już 1,5 godziny po operacji w miarę logicznie kontaktowałem]

2. proces podawania do sądu o odłączenie od respiratora = uśmiercenie zawsze zaczyna się kiedy rodzice chcą przenieść dziecko do innego szpitala, kraju.

Dlaczego? I tu jest parę możliwości:

1. koncerny farmaceutyczne zamawiają przeprowadzane badań na dziecku. W okresie szczepień lub też w pierwszym dniu zamiast standardowej dawki witaminy K, jest im podawana inna substancja. Kiedy zaczynają się pierwsze symptomy rodzice trafiają do szpitala gdzie zawsze ich stan się nagle bardzo pogarsza gdyż eksperyment właśnie rusza całą parą. Dziecko jest wprowadzane farmakologicznie w stan półwegetatywny, intubowane i przetrzymywane w tym stanie aż badania zostaną ukończone (około 8 miesięcy). Badania muszą być zakończone uśmierceniem dziecka. Czasami dziecko umiera samo w procesie degeneracyjnym. Dziecko musi umrzeć w tym szpitalu, dla tego nigdy nie przeprowadza się zabiegu tracheotomii , co uniemożliwia na zabranie dziecka. Po śmierci jest dokonywana sekcja i badania są ukończone. Za takie badania firmy farmaceutyczne płacą miliony.

2. organy dziecka są pobierane i wykorzystywane do różnych celów.”

Poprzednia informacja o potencjalnym morderstwie Alfiego Evansa:

Cytat: „Znalazłam w necie: Informacje potwierdzone przez osobę mającą kontakt z rodziną Alfiego:

1. Maluch nie dostaje pożywienia od czasu odłączenia – poniedziałek 22.17 polskiego czasu (wczoraj rodzice ubłagali o odrobinę wody i glukozy)!
2. Oboje rodzice nie mają prawa nawet dotknąć dziecka!
3. Drzwi do sali, w której przebywa dziecko są stale otwarte i zachowania rodziców kontrolowane.
4. Lekarze zaglądają jedynie, żeby sprawdzić czy maluch już zmarł, nikt go nie bada.

5. Rodzice są na skraju wyczerpania psychicznego, ale cały czas wierzą, że inny zespół lekarski (z Włoch) mógłby pomóc dziecku, nieprawdą jest, że się poddali!
6. Rodzice są ogromnie wdzięczni zwłaszcza Polakom za wyrazy wsparcia – widzą polskie flagi z okien (nie mogą zniknąć!) – dla nich ludzie przed budynkiem są jednym z niewielu dowodów na to, że nie są sami.
7. Dziecko jest warte dla szpitala miliony – niech każdy domyśli się dlaczego – przypomnienie o informacjach o ranach nieznanego pochodzenia na jego ciele, wkłóciach i siniakach. Tak, to z tego powodu!
8. Szpital jest wściekły na Polaków, że robią taką akcję nagłaśniającą – nie spodziewali się tego poziomu zainteresowania. To powinno być jeszcz intensywniejsze!

9. Już raz była podejmowana próba wstrzyknięcia chłopczykowi tego  ostatniego zastrzyku – dzięki interwencji matki do tego nie doszło.
10. Rodzice cały czas są przy maluchu i nie pozwolą zrobić mu nic złego!
11. Szpital nigdy chłopczyka nie wypuści do domu! Taka opcja nie istnieje! – matka w chwili załamania o to błagała i usłyszała od śmiejących się jej w twarz lekarzy, że przecież on nie jest jej, on jest własnością Wielkiej Brytanii!
12. Szpital doprowadzi do śmierci dziecka przez odwodnienie i zagłodzenie! – denerwują się, że to tak długo trwa.

13. Temu dziecku nikt i nic nie pomoże: żadne petycje, prośby o interwencje (zwłaszcza polityków brytyjskich), marsze, protesty, malowanie kredą po asfalcie…. to jest proceder uprawiany od lat za cichym przyzwoleniem i na ogromną skalę.
14. Dziecko jest żywym (jeszcze) dowodem na bestialstwo, które jest na mim dokonywane od ponad roku i jest tak cenne, że szpital jest od wewnątrz obstawiony policjantami, którzy sukcesywnie się zmieniają i agentami ze słuchaweczkami w uszach, którzy monitorują przychodzących i mają łączność z zespołem obserwującym system kamer.
15. Na wejściu do budynku są osoby specjalnie zatrudnione przez szpital, które odbierają prezenty dla Alfiego (maskotki, laurki…) i rozmawiają z darczyńcami o tym, jak ogromną troską i pielęgnacją otaczają Alfiego!
16. Rodzice są zastraszani i szantażowani!

Zapraszam Cię na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Podsumował: Jarek Kefir

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa, aż do jej całkowitego zamknięcia. Publikacja długich artykułów autorskich została wstrzymana. Będę czasami publikował ciekawostki, szokujące materiały, dowcipy, memy, muzykę w formie luźnych artykułów zbiorczych. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Dalsza działalność mojej strony, jak i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem, dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa korzystne dla elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca”

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji”

    

SEKRETY DUCHOWOŚCI: CZY RELIGIE I NAUKA UKRYWAJĄ PRAWDĘ O TYM CO JEST PO ŚMIERCI?!

Śmierć.. Ostateczna granica, i jak się okazuje, ostateczne ziemskie tabu. Co sądzisz o niej?! Jako jedyny gatunek na Ziemi mamy poczucie czasu, a wraz z nim, mamy także świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. Jako jedyny gatunek wiemy, że kiedyś ciało, do którego jesteśmy przywiązani umrze. Jednak nie wiemy co jest potem. 3000 religii z których każda uważa się za jedyną i prawdziwą. Tysiące bóstw i bogów. Setki systemów filozoficznych, miliony książek, artykułów, piosenek, wierszy.. Biliony a nawet więcej modłów słanych do rzekomych niebios od zarania dziejów. Tyleż samo próśb słanych do różnych bóstw, od mitycznego Edenu aż po dzień dzisiejszy. Tak bardzo chciałoby się, by Bóg przemówił, by pokazał, że coś metafizycznego istnieje. By dał znak, odpowiedź. A on milczy. Po prostu dyplomatycznie milczy, od początku świata aż do teraz. I ani myśli odpowiedzieć na modły i prośby. Ani myśli rozwiać odwiecznego lęku przed nieuchronnym i tak nieznanym.

Strach przed śmiercią jest najważniejszym lękiem ludzkiej egzystencji. Zaś instynkt przetrwania jest najsilniejszym ludzkim instynktem. To on z jednej strony uruchamia niewyobrażalne pokłady nadziei, gdy jest źle, i z drugiej strony, mobilizuje ogromne siły organizmu w przypadku zagrożenia. Ludzie są zdolni do nieludzkich wysiłków, by ratować siebie lub swoich bliskich. Był kiedyś przypadek, gdy kobieta sama podniosła samochód, który przygniótł jej dziecko. Na marginesie – „nadzieja jest kochanką strachu”. Pojawia się tam, gdzie jest lęk, gdy dzieje się źle. Jest okrutna w swej istocie, bo jest mechanizmem zabezpieczającym, trzymającym nas w ryzach. Jednak jest ona potrzebna.

Nadzieja to iluzja, która pomaga nam przetrwać nawał ogromnych trudności, ale często bywa toksyczna. Jest źle, np w pracy lub w związku, ale jest nadzieja, nęcąca że będzie lepiej. Że jakoś się ułoży. Przecież „zawsze jakoś jest”, jak mówi głupio-mądre ludowe przysłowie, nie? A bez zdecydowanego działania często nic się nie poprawia. Jest tylko nadzieja że jakoś tam będzie, a człowiek zaczyna się do swojego życiowego gówna przyzwyczajać. Bo człowiek ma już taką naturę, że przyzwyczai się do wszystkiego. Taka nadzieja często odwleka to zdecydowane działanie. W takich przypadkach nadzieja jest okrutna. Dlatego niektórzy mówią, że choć jest to paradoksem, to nie ma okrutniejszej rzeczy niż nadzieja.

Tematykę ilozuryczności różnych doktryn tłumaczących sens życia i to, co jest po śmierci, opisywałem w poniższych artykułach. Są one jednymi z najważniejszych opublikowanych przeze mnie. Ten wpis jest ich swobodną kontynuacją:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Na drugim miejscu ludzkich lęków jest lęk przetrwania, czyli czy wystarczy do pierwszego. Nietrudno się domyśleć, że lęk przetrwania jest zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio związany z lękiem przed śmiercią. Zasobów na świecie jest mało, od zawsze odczuwamy różnego rodzaju braki. Z jednej strony zmusza to nas do kreatywności i wynalazczości. A z drugiej strony, powoduje ogromny lęk i przyczynia się do zła. Bo skoro może zabraknąć i człowiek może nie przetrwać, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto i siłą odbierać zasoby. U ludzi służy ku temu hierarchia, na szczycie której są bankierzy, korporacje i finansiści. Hierarchia zarówno u ludzi jak i u zwierząt jest mechanizmem, który umożliwia jednostkom najsilniejszym i najbardziej bezwzględnym na zagarnięcie większości zasobów. U zwierząt jest to bezpośrednie, bo osobnik alfa podgryza i zaszczuwa resztę stada. U ludzi jest inaczej. My nasze barbarzyństwo przebraliśmy w strój ideologii, religii, norm społecznych, i zabijania milionów ludzi w imię demokracji i praw człowieka.

Mam dla Ciebie kilka cytatów o śmierci. Czy zgadzasz się z nimi? Lęk przed śmiercią i ogromnym bólem towarzyszył mi około tygodnia czasu w związku z pewną realną sytuacją. I tak to jest, że dziś człowiek sobie żyje, a jutro zgarniają go z ogromny bólem, i potem albo przeżyje (99%) albo nie (1%). Jeden procent, potem dwa metry pod ziemią, a kornik napisze Twój uładzony życiorys.. Jeden procent to dużo, czy mało? Jak dużo, czy jak mało? I jak to w ogóle ocenić? Czasami te procenty są różne w zależności od sytuacji.. Stracić możesz wszystko w każdej chwili. Ja wiem, że odpowiedzi na egzystencjalne, odwieczne pytania nie ma, póki żyjemy.

A te pytania powodują ogrom lęków i cywilizacyjnych neuroz. Odpowiedź jest, ale jest ona nieosiągalna. Śmierć jest ostateczną odpowiedzią, bo wtedy na serio poznasz, co jest po drugiej stronie. Ale stamtąd nie ma już powrotu, i nie podzielisz się zdobytą wiedzą z żyjącymi ludźmi. Nikt nie wrócił i nikt się nie podzielił, a tylko taki dowód można uznać za merytoryczny i pewny. Dlatego śmierć, źródło najpotężniejszych podświadomych i cywilizacyjnych lęków, jest jednocześnie największym tabu na Ziemi. Wszystko, co o niej wiemy, i szerzej – wszystko co wiemy o metafizyce, to wyłącznie domysły, hipotezy, spekulacje. Wygodnie jest wierzyć w piekło, niebo, czy to, że tylko materia istnieje, a po śmierci nic nie ma. Ale to są kolejne hipotezy i spekulacje.

Cytat: „To strach przed śmiercią stworzył nieśmiertelnych bogów; śmierć jest łonem, z którego rodzą się religie, ich fundamentem są katakumby, groby, a pradawne obrzędy obracają się wokół nieżywych. Jeśli nie poznamy tajemnicy śmierci, nie będziemy nawet wiedzieć, dlaczego żyjemy i jaki kierunek nadać naszemu życiu. Kto nie wie dlaczego umiera, nie wie dlaczego żyje. Kto nie wie czym jest śmierć, nie wie czym jest życie. Kto boi się śmierci, boi się odkryć lęk przed życiem. Życie nabiera sensu dopiero wówczas, gdy zostanie nadany sens śmierci. To śmierć trzyma przy życiu każde nasze zwątpienie, nadzieję, oczekiwanie, marzenia o wieczności. Świat jest tylko ludzkim cmentarzem, gdzie zawsze będzie panować śmierć.”

Cytat: „Nie mam oblicza cierpienia, ja, Śmierć. Ja tylko uwalniam ludzi od ich ziemskiego bólu.. Tymczasem moja siostra, Życie, to ona jest Wam ciężarem, mamiąc Was, zatrzymując w miejscach cierpienia, karmiąc głodem życia za wszelką cenę, zmuszając do ukrywania lęków i nawoływań przemijającego nieubłaganie czasu. To ona, Życie, nie zna Litości, nie daje chwili wytchnienia, dopóki żyjecie. Ja ofiaruję Wam w jednej tylko chwili spokój na wieki.”

Cytat: „Życie i śmierć to też rytm, podobnie jak wdech i wydech, czuwanie i spanie – jedynie rozmiar rytmu utrudnia człowiekowi jego dostrzeżenie. Doświadczenie potwierdza, że także i tutaj obowiązuje prawidło rządzące dwoma biegunami: życie wymusza śmierć. Jedyną pewną rzeczą w momencie narodzin istoty żywej jest fakt, że kiedyś będzie musiała umrzeć. Śmierć następuje po życiu z taką samą pewnością, z jaką po wydechu następuje wdech.

Zgodnie z tą samą zasadą śmierć wymusza z pewnością życie. Widzimy więc, że zmiany życie-smierć-życie oddają ten sam rytm, co zmiany czuwanie-sen-czuwanie i tak dalej. Życie i śmierć to biegunowość, które na skutek nieprzerwanych zmian rytmicznie wplatają się w egzystencję wszelkich form bytu. Wszystkie formy istnienia posłuszne są prawu oscylacji: pływy morza, pory roku, elektryczność, okresy wojen i pokoju, pory dnia – wszędzie obserwacje dostarczają nam dowodów na istnienie rytmicznej gry polegającej na biegunowych zmianach. Dlaczego więc właśnie biegunowość życie-śmierć miałaby stanowić wyjątek, dlaczego prawidłowość dowiedziona we wszystkim miałaby sie zatrzymać przed fenomenem życia?

Tę rytmiczną wędrówkę duszy przez życie i śmierć nazywamy od zawsze wędrówką dusz lub reinkarnacją ( ponownym wcieleniem). Wiedział o niej zarówno Platon, jak i Goethe. Specjalnie użyłem tu słowa „wiedział”, a nie „wierzył”, ponieważ reinkarnacja nie jest sprawą wiary, ale stanowi problem filozoficznej zdolności poznania. Każdy może wierzyć we wszystko poza reinkarnacją, powinien jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie hipotezy pozbawione aspektu reinkarnacji noszą znamiona absurdu, gdyż tylko reinkarnacja współbrzmi ze wszystkimi prawidłami tego uniwersum. W tej sytuacji dziwi więc fakt, że ciągle słyszy się głosy domagające się dowodów na istnienie reinkarnacji. Rzeczywistość sama udowadnia swoje istnienie, nie potrzebuje na to żadnych zewnętrznych dowodów.

Tylko kto poprzez miłość
dotarł do wiedzy, zostanie uwolniony
od krzyża przyczyny i skutku,
do którego przybiła go niewiedza.
Tylko miłość kończy korowód reinkarnacji.”
~Hans Stender, „Śpiew wieczności.”

Ludzie mówią, że to śmierć jest straszna, tymczasem dużo straszniejsze jest życie w nędzy, w chorobie, pozbawione wiedzy, sensu, celu. Paradoksem jest też, to, że najbardziej śmierci boją się Ci, którzy za życia tak naprawdę nie żyli. Wydaje mi się, że to nie boją się oni śmierci, tylko boją się życia, w którym nie ma dostatecznie dużej ilości „bodźców”, „treści” czy też „sensu” – cokolwiek te pojęcia oznaczają. Śmierć jest czasami wyzwoleniem od takiego życia. Część ezoteryków mówi, że dusza ma podejmować decyzję o przedwczesnym odejściu z tego świata, gdy jest zmęczona codziennym kieratem i nie widzi możliwości dalszego rozwoju.

Stały Czytelnik mojej strony napisał, że i nauka i religie ukrywają realne, merytoryczne dowody na istnienie duszy, a więc na to, że coś tam po śmierci istnieje. Miały być przeprowadzone rzetelne eksperymenty w tym zakresie, ale nauce i religiom ma zależeć na tym, by ludzie nie mieli tej pewności. Uważam, że gdybyśmy mieli tę pewność, że nie umieramy po śmierci ciała, to nasze życie i nasz świat diametralnie by się odmieniły. Dlatego elitom może zależeć na tym, by taką wiedzę ukryć. O ile w ogóle taka wiedza istnieje, bo tego też nie wiadomo. Zastanówmy się, co by było, gdybyśmy wiedzieli, że „nie wszystek umrzemy”? Co by było, gdybyśmy mieli pewność, że dusza nie umiera, ale wciela się w kolejne ciało?

Po pierwsze, natychmiast upadłyby wszystkie religie. Są one systemami władzy, bardzo użytecznymi, bo wg słów samego Napoleona, powstrzymują biedotę przed mordowaniem bogatych. Drugim namacalnym rezultatem byłaby spektakularna fala samobójstw przetaczająca się przez cały glob ziemski. Człowiek nie ma pewności, co jest potem. Większość ludzi przy życiu nie trzyma miłość do swojego żywota, ale lęk przed śmiercią, nadzieja i instynkt przetrwania. Bo nie ukrywajmy, ten żywot jest marny, pełen traum, biedy, niesprawiedliwości. Perspektyw na poprawę bytu brak. Umowa zlecenie u polskiego prywaciarza, partner równie sfrustrowany, który jest ledwie cieniem człowieka którego kiedyś kochaliśmy, i dzieci które zaczynają nas nienawidzić. Żywot marny, ale taki człowiek podświadomie wie, że ma tylko to.

A teraz człowiek zyskałby pewność, że po śmierci wędrówka duszy odbywa się dalej, do innego ciała. Więc po co kontynuować taki żywot? A nuż w przyszłym wcieleniu będzie lepiej? Trzecim rezultatem zdobycia przez ludzkość pewności byłoby radykalne ograniczenie wyścigu szczurów i większe wyluzowanie. Bo skoro życie po śmierci i wędrówka dusz jest, to po co się szarpać i napalać na spełnianie żądań i oczekiwań społecznych? Teraz czasy są jakie są, człowiek sobie wyjedzie w Bieszczady, albo wyluzuje w inny sposób. Człowiek zwolni się z tej korporacji, przestanie ścigać i napędzać gospodarkę, zadowoli się minimum, i tak sobie doczeka śmierci, i kto wie, może w następnym życiu będzie lepiej. Może w następnym życiu kupi sobie mieszkanie, samochód, założy rodzinę. W tym życiu za minimalną krajową nie będzie tego robić, bo i po co?

Pewność tego, co jest po śmierci, wywróciłaby porządek świata do góry nogami i prawdopodobnie doprowadziłaby do zapaści systemu, choćby systemu ekonomicznego. Elita nie może sobie na to pozwolić. Musi utrzymać ludzi w przeświadczeniu, że oprócz tego życia nic potem nie ma. Więc taki człowiek zrobi wszystko, byle tylko w tym życiu mieć jak najwięcej. I będzie się zgadzał na wszystko. Przecież buntować się i podskakiwać nie warto. Poza tym skoro człowieczyna ma tylko to życie, to lepiej robić coś konkretnego, np pracować po 12 godzin na dobę. Bo inaczej nic się nie osiągnie. Bo tylko grając tak, jak nakazał system, można coś osiągnąć. A jeśli nie, to zmarnuje się tę jedyną szansę. Więc człowiek godzi się na to parszywe życie, na ten wyścig szczurów, pętlę kredytów, spełnianie społecznych żądań. Bo przecież drugiego życia już nie ma, więc niech będzie choć to jedno, parszywe, w którym posadzi się to drzewo, zbuduje ten dom (na kredyt) i spłodzi syna. Przynajmniej tyle z tego życia będzie miał.

To tylko teoria, hipoteza, na którą nie ma ostatecznych dowodów i która też nie da Ci stuprocentowej pewności. Nie bój się śmierci, bój się życia pozbawionego życia, czyli bój się śmierci za życia.. Och, jak łatwo to powiedzieć, prawda? A Ty co sądzisz na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Zmarł David Rockefeller czyli ten który utopił świat w biedzie i krwi

Dziś, pierwszego dnia Wiosny, 20 marca 2017 roku, w wieku 101 zmarł David Rockefeller, globalista, najbardziej wpływowy człowiek na Ziemi, twórca finansowego imperium. O zmarłych niby nie powinno się mówić źle, ale dobrze. Więc: nie żyje, i dobrze!

Zmarł z powodu niewydolności serca. Jeden z komentatorów zadał retoryczne pytanie: „LOL, to on miał serce?„. W ciągu swojego życia przeszedł aż siedem transplantacji serca jak i dwa przeszczepy nerek. Ciekawe, dlaczego musiał mieć tyle przeszczepów serca. Mówił on tak:

Cytat: „Za każdym razem, gdy dostaję nowe serce, jest to jak oddech życia, który przechodzi przez moje ciało. Czuję się żywy i ponownie zasilony energią.
(David Rockefeller)

Jego serce umarło i w wymiarze fizycznym, przed pierwszym przeszczepem, i w wymiarze duchowym? Serce to centrum miłości, boskości. Czy musiał on być zasilany w ten makabryczny sposób czyjąś miłością, by wieść swój żywot? Ciekawą kwestią jest to, skąd on te narządy brał. Zwłaszcza biorąc pod uwagę amerykańskie procedury medyczne i prawne w tej kwestii. W USA 22 osoby dziennie umierają z powodu braku dawców organów.

Wydawał on miliardy dolarów na ratowanie swojego kulejącego zdrowia. Myślał, że poprzez transplantacje, podawanie świeżej krwi i pewnie wiele innych, trzymanych w tajemnicy zabiegów, przechytrzy śmierć. Niestety dla niego, elity nie mają aż tak zaawansowanej technologii jak się wydaje. Nikt nie potrafi póki co zatrzymać starzenia się choćby mózgu, jak i odrzuceń kolejnych przeszczepów.

Nawet najlepsze technologie nie zapobiegną nieuniknionemu

Nawet najlepsze technologie nie przedłużą młodości. Aby przedłużyć młodość – nie tylko mentalną, ale nawet fizyczną, trzeba kilku czynników. Czyli braku traumatycznych obowiązków ponad siły i lęku przetrwania, wrażliwości, empatii, czystego serca, jak i realizowania swojego przeznaczenia. Przeznaczenie to hobby, pasja, spełnianie marzeń, zachcianek. Tacy ludzie często jeszcze w wieku 30 lat wyglądają na dekadę młodziej. Z kolei osoba styrana kieratem dnia codziennego, już po przekroczeniu 30-stki się po prostu starzeje. Szczególnie widać to po rysach twarzy.

To jest ta „zagadka nieśmiertelności„, a raczej zagadka sensu życia, który przedłuża młodość, a starość czyni radosną, pozbawioną konserwatyzmu i zgorzknienia. Popatrzcie na Danutę Szaflarską. Żyła sobie spokojnie. Nie musiała martwić się czy starczy do pierwszego, nie miała tyle stresów. Zmarła w spokoju ducha, doznając oświecenia, pisała bardzo życiowe rzeczy. Aby przedłużyć młodość jak i całe życie, trzeba pogodzić się ze światem i ludźmi, wybaczyć, i nadać temu życiu sens. Kolejne transplantacje i kariera po trupach tego nie zapewnią.

Nic nie zatrzyma pozytywnych przemian na Ziemi 🙂

Wielu ludzi cieszy się z tego wydarzenia. Ta radość jest dla mnie zrozumiała. Bo odszedł człowiek, który wraz z innymi starymi miliarderami utopił świat w biedzie i krwi. Na świecie trwają wielkie przemiany i nic dziwnego, że tak się dzieje. Ci ludzie muszą odejść bo ciągną ten świat w dół, ku przepaści. Frakcja Rockefellera jest odpowiedzialna także za hamowanie tych pozytywnych przemian na świecie. Przecież po to ściąga się do Europy islamistów, by na powrót cofnąć nas do realiów konserwatywnego średniowiecza. Jak i do pańszczyźniano-niewolniczych zależności.

Nie powinno być tak, że miliarder jest bezkarny. Że 0,01% ludzi zagarnia ogromną większość bogactw i zasobów. Które nie pracują w realnej gospodarce, ale „gniją” odłogiem na ich kontach. Pieniądz to energia – powinien krążyć, pracować, zasilać system. Jednak na Ziemi przepływ wielu energii, w tym pieniądza, jest bardzo przyblokowany. To ma się wkrótce zmienić. Świat cierpienia i łez który znamy chyli się może nie ku upadkowi, bo nie wierzę w tysięczny koniec świata od 2000 roku. Ale ku reformie.

Umierający kapitalizm jest symbolem zmieniającego się świata

Jednym z (pod)systemów władzy, które są skorumpowane moralnie i upadają, jest dzisiejszy neoliberalny kapitalizm. Jest on systemem o typowo nowotworowej strukturze. Z prostej przyczyny – nie da się w nieskończoność zadłużać, w nieskończoność generować konsumpcji, produkcji, wzrostu PKB i inflacji. Od 2008 roku mamy do czynienia z implozją, z gniciem od środka tego systemu. Dzięki transferowaniu i wygenerowaniu bilionów pustych dolarów, euro i innych walut, nie doszło do nagłej zapaści systemu.

Ale kryzys zamrożono, w konsekwencji czego ten system gnije od środka. W sumie nie wiadomo, co jest gorsze. Może gdyby w 2008 roku zezwolono na krach i restart systemu, dziś mielibyśmy już początki lepszej gospodarki? A może było na to za wcześnie? Chciałbym powiedzieć Wam coś ważnego. Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że trzeba pracować za miskę ryżu, bo tak działa ekonomia i wolny rynek. Politycy z lewa i prawa starają się wmówić Wam tę filozofię owcy, czyli ofiary. Nie dajmy się temu praniu mózgu, podnieśmy się z kolan!

Zapraszam do przeczytania innych moich ciekawych artykułów w temacie:
Czy wiesz o upadającej ekonomii? Rozwiązanie jest tam gdzie nikt go się nie spodziewa
Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/