Etykieta: śmierć

Zmarł David Rockefeller czyli ten który utopił świat w biedzie i krwi

Dziś, pierwszego dnia Wiosny, 20 marca 2017 roku, w wieku 101 zmarł David Rockefeller, globalista, najbardziej wpływowy człowiek na Ziemi, twórca finansowego imperium. O zmarłych niby nie powinno się mówić źle, ale dobrze. Więc: nie żyje, i dobrze!

Zmarł z powodu niewydolności serca. Jeden z komentatorów zadał retoryczne pytanie: „LOL, to on miał serce?„. W ciągu swojego życia przeszedł aż siedem transplantacji serca jak i dwa przeszczepy nerek. Ciekawe, dlaczego musiał mieć tyle przeszczepów serca. Mówił on tak:

Cytat: „Za każdym razem, gdy dostaję nowe serce, jest to jak oddech życia, który przechodzi przez moje ciało. Czuję się żywy i ponownie zasilony energią.
(David Rockefeller)

Jego serce umarło i w wymiarze fizycznym, przed pierwszym przeszczepem, i w wymiarze duchowym? Serce to centrum miłości, boskości. Czy musiał on być zasilany w ten makabryczny sposób czyjąś miłością, by wieść swój żywot? Ciekawą kwestią jest to, skąd on te narządy brał. Zwłaszcza biorąc pod uwagę amerykańskie procedury medyczne i prawne w tej kwestii. W USA 22 osoby dziennie umierają z powodu braku dawców organów.

Wydawał on miliardy dolarów na ratowanie swojego kulejącego zdrowia. Myślał, że poprzez transplantacje, podawanie świeżej krwi i pewnie wiele innych, trzymanych w tajemnicy zabiegów, przechytrzy śmierć. Niestety dla niego, elity nie mają aż tak zaawansowanej technologii jak się wydaje. Nikt nie potrafi póki co zatrzymać starzenia się choćby mózgu, jak i odrzuceń kolejnych przeszczepów.

Nawet najlepsze technologie nie zapobiegną nieuniknionemu

Nawet najlepsze technologie nie przedłużą młodości. Aby przedłużyć młodość – nie tylko mentalną, ale nawet fizyczną, trzeba kilku czynników. Czyli braku traumatycznych obowiązków ponad siły i lęku przetrwania, wrażliwości, empatii, czystego serca, jak i realizowania swojego przeznaczenia. Przeznaczenie to hobby, pasja, spełnianie marzeń, zachcianek. Tacy ludzie często jeszcze w wieku 30 lat wyglądają na dekadę młodziej. Z kolei osoba styrana kieratem dnia codziennego, już po przekroczeniu 30-stki się po prostu starzeje. Szczególnie widać to po rysach twarzy.

To jest ta „zagadka nieśmiertelności„, a raczej zagadka sensu życia, który przedłuża młodość, a starość czyni radosną, pozbawioną konserwatyzmu i zgorzknienia. Popatrzcie na Danutę Szaflarską. Żyła sobie spokojnie. Nie musiała martwić się czy starczy do pierwszego, nie miała tyle stresów. Zmarła w spokoju ducha, doznając oświecenia, pisała bardzo życiowe rzeczy. Aby przedłużyć młodość jak i całe życie, trzeba pogodzić się ze światem i ludźmi, wybaczyć, i nadać temu życiu sens. Kolejne transplantacje i kariera po trupach tego nie zapewnią.

Nic nie zatrzyma pozytywnych przemian na Ziemi 🙂

Wielu ludzi cieszy się z tego wydarzenia. Ta radość jest dla mnie zrozumiała. Bo odszedł człowiek, który wraz z innymi starymi miliarderami utopił świat w biedzie i krwi. Na świecie trwają wielkie przemiany i nic dziwnego, że tak się dzieje. Ci ludzie muszą odejść bo ciągną ten świat w dół, ku przepaści. Frakcja Rockefellera jest odpowiedzialna także za hamowanie tych pozytywnych przemian na świecie. Przecież po to ściąga się do Europy islamistów, by na powrót cofnąć nas do realiów konserwatywnego średniowiecza. Jak i do pańszczyźniano-niewolniczych zależności.

Nie powinno być tak, że miliarder jest bezkarny. Że 0,01% ludzi zagarnia ogromną większość bogactw i zasobów. Które nie pracują w realnej gospodarce, ale „gniją” odłogiem na ich kontach. Pieniądz to energia – powinien krążyć, pracować, zasilać system. Jednak na Ziemi przepływ wielu energii, w tym pieniądza, jest bardzo przyblokowany. To ma się wkrótce zmienić. Świat cierpienia i łez który znamy chyli się może nie ku upadkowi, bo nie wierzę w tysięczny koniec świata od 2000 roku. Ale ku reformie.

Umierający kapitalizm jest symbolem zmieniającego się świata

Jednym z (pod)systemów władzy, które są skorumpowane moralnie i upadają, jest dzisiejszy neoliberalny kapitalizm. Jest on systemem o typowo nowotworowej strukturze. Z prostej przyczyny – nie da się w nieskończoność zadłużać, w nieskończoność generować konsumpcji, produkcji, wzrostu PKB i inflacji. Od 2008 roku mamy do czynienia z implozją, z gniciem od środka tego systemu. Dzięki transferowaniu i wygenerowaniu bilionów pustych dolarów, euro i innych walut, nie doszło do nagłej zapaści systemu.

Ale kryzys zamrożono, w konsekwencji czego ten system gnije od środka. W sumie nie wiadomo, co jest gorsze. Może gdyby w 2008 roku zezwolono na krach i restart systemu, dziś mielibyśmy już początki lepszej gospodarki? A może było na to za wcześnie? Chciałbym powiedzieć Wam coś ważnego. Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że trzeba pracować za miskę ryżu, bo tak działa ekonomia i wolny rynek. Politycy z lewa i prawa starają się wmówić Wam tę filozofię owcy, czyli ofiary. Nie dajmy się temu praniu mózgu, podnieśmy się z kolan!

Zapraszam do przeczytania innych moich ciekawych artykułów w temacie:
Czy wiesz o upadającej ekonomii? Rozwiązanie jest tam gdzie nikt go się nie spodziewa
Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?

Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?

ludzie żyli 1000 latTak jak na obrazku powyżej – cztery cywilizacyjne niedobory. Witamina D3 – dotyczy co najmniej 90% Polaków w okresie wrzesień-maj. Witamina C – wszyscy, bo mamy zablokowaną biosyntezę. Magnez – większość ma za niski poziom, bo spożywamy o wiele za dużo wapnia (antagonisty magnezu). Jod – Bałtyk jest morzem zimnym i dostarcza śladowe ilości tego pierwiastka.

Przykładów niedociągnieć natury przy projektowaniu ludzkiego organizmu jest dziesiątki jeśli nie wiecej. Nie chodzi tylko o ewidentne „buble” biologiczne które znają chyba wszyscy. Podstawowy problem ludzkiej natury który generuje wrecz cywilizacyjne problemy, to rozszczepienie (de facto: schizofrenia) jednostki decyzyjnej człowieka na trzy obszary:
-podświadomość (mózg gadzi, reaguje w czasie ułamków sekund lub mniejszym, ma poteżną moc obliczeniową niczym superkomputer, podejmuje wiekszość decyzji poza naszą kontrolą);
-świadomość (umysł logiczny, racjonalny, ma skrajnie niewielką moc obliczeniową niczym MS DOS, pełen pułapek, neuroz, traum, z jego obłednymi ideologiami, doktrynami, religiami itp itd);
-nadświadomość (dusza, przemawia najciszej, ma jeszcze wiekszą moc obliczeniową niż podświadomość, ludzie wypierają sie kontaktu z nią. Jest połączona z podświadomością i czesto działa i wpływa poprzez podświadomość by ominąć pułapki i psychozy umysłu logicznego);

Uwielbiany przez teoretyków konspiracji symbol piramidy NWO z wszystkowidzącym okiem, jest tak naprawde symbolem tego rozszczepienia na trzy osobne ośrodki decyzyjne. Piramidę można interpretować jako symbol całości naszego jestestwa. Można ją także interpretować w sensie społecznym. Symbolika piramidy jest uniwersalna. Wartości które są najniższe, są na samym dole piramidy i ilościowo jest ich najwięcej. Wartości „średnie” to oczywiście środek piramidy i jest ich już wydatnie mniej.

Góra piramidy (wszystkowidzące oko) symoblizuje nadświadomość, dusze. Jest jej ilościowo najmniej i jest oderwana od reszty piramidy – co jest symbolem raju utraconego, braku kontaktu z Bogiem. Środek piramidy symbolizuje świadomość (rozum logiczny) i jest go już wiecej. Natomiast podstawa piramidy której jest najwiecej, to podświadomość z jej poteżną armią – neurobiologią, neuroprzekaźnikami, emocjami, żądzami, instynktami, pragnieniami.

ludzie żyli 1000 latTak się zastanawiam, po co ktoś / coś tworzył ludzki organizm tak, by nie mógł pobrać podstawowych składników ze środowiska? A może prawdą jest teoria spiskowa, że przed tysiącami lat (po upadku Atlantydy?) ktoś nam majstrował w genach? I skrócił nam przy okazji życie z 1000 lat do max 130 lat? Gdyby ludzie żyli tysiąc lat, to byliby znacznie spokojniejsi, bardziej pokojowi, mniej agresywni.

Bo na wszystko byłby czas. Teraz praktycznie całe życiowe doświadczenie trzeba „załatwić„, a przynajmniej zacząć przed 30-stką – „wyszumienie się„, pozycję zawodową, wykształcenie, rodzinę jak ktoś chce. Bo w wieku 30 lat człowiek zaczyna się powoli starzeć zdrowie i witalność już nie ta, a 40 czy 50 letni organizm to praktycznie wrak.

Ludzie to podświadomie wiedzą i stąd nasila to ich agresje, niepokój, postaw roszczeniową wzgledem innych i egoizm. Człowiek dobrze wie, że wiek 15 do 30 lat to jego najlepsze lata, i czesto praktycznie jedyne lata tej ziemskiej radości. Stąd tak łapczywie ją chłonie. Robi wszystko by łapać te upływające coraz szybciej chwile. Wiec nie zważa na innych, łapczywie chwyta dzień, idzie po trupach do celu.

Czesto schemat jest taki – że człowiek może wybawić sie, wyszumieć do 25 roku życia. Na to jest społeczne przyzwolenie. Potem kończy studia i bezlitosna maszyneria społeczna pochłania go bez reszty. Praca w korpo, ślub (bo rodzina dogaduje „kiedy wreszcie sie ustatkujesz„), wyścig szczurów. Budowanie swojego statusu społecznego (coraz to nowe i nowe zachcianki i wydatki, kredyty, hipoteczniaki). Potem przychodzi 30-stka, wiec żądaniem społeczeństwa jest byś założył rodzine.

A to oznacza de facto koniec beztroski młodości. W naszej drapieżnej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej oznacza to czesto pogrzeb jakiegokolwiek życia towarzyskiego, seksualnego, oznacza to koniec codziennych radości. Jest odpowiedzialność, obowiązki, kredyty, troski, szarość i burość dnia. To wtedy zaczynają sie pierwsze nerwice, depresje, zdrady, pracoholizm, nałogi.. Potem dochodzą cukrzyce, zawały, nadciśnienie, choroba hashimoto i szereg innych, bedących teraz plagą.

Gdy masz te 50 lat, dzieci odchowane – stoisz już de facto nad grobem. Organizm – czesto jest to wrak fizyczny i psychiczny, nie oszukujmy sie. Zaczyna sie starość – szara, brzydka, traumatyczna. Może ona trwać 10 lat, może trwać i 70 lat, do 120 roku życia, ale co to zmienia? W pewnym momencie światło Twojego życia gaśnie. Twoje ciało wraca tam skąd przyszło – do Ziemi, tej Ziemi, która w taki spokojny i niewzruszony sposób traktuje swoje dzieci wszystkich gatunków i płci.

I kornik napisze Twój uładzony życiorys. Ale nie na długo – bo już Twoje wnuki prawie nie bedą Cie pamietać, nie mówiąc już o prawnukach. A Ty, pamietasz swoich pradziadków? Ich młodość, troski, radości i problemy dnia codziennego? Odwieczne koło zamachowe życia, koło Samsary, koło iluzji – właśnie zatoczyło kolejny pełny okrąg.

Chodzi mi o destrukcyjny wpływ głeboko chorego społeczeństwa na jednostke. O społeczne żądania i oczekiwania, wzajemnie sprzeczne i wzajemnie wykluczające sie. Są one nie do pogodzenia i tym samym nie do spełnienia. Masz 20, 30 lat? Spoko, myślisz że to jakoś pogodzisz, ogarniesz te społeczną schizofrenie.. Ale tryby tej maszyny kiedyś sie zatną. Prosze, nie zazdrośćcie tym szarym do bólu „normalnym” Kowalskim, nawet gdy mówią Wam, że przegraliście swoje życie. Naprawde nie ma czego. Zostawmy umarłe ideologie i doktryny tym umarłym – umarłym za życia.

ludzie żyli kiedyś 1000 latAle zaraz zaraz.. Gdybyśmy żyli tysiąc lat, na wszystko mielibyśmy czas i miejsce. Na całe piekno ziemskiego doświadczenia z jego ogromną różnorodnością i pełną paletą barw. Wybawić sie, wyszaleć, wyszumieć, i przy tym zdobyć wykształcenie i ogromne umiejetności zawodowe? A prosze bardzo, masz na to 100, 200 a nawet 300 pierwszych lat życia! Czyż to nie wspaniałe? Potem gdy Ci sie znudzi i zapragniesz głebi w swoim życiu – w wieku tych 200 czy 300 lat zakładasz rodzine z te naprawde bliską osobą, bratnią duszą, którą poznałeś w wieku lat 100, bedąc już pełen autentycznej życiowej mądrości, ale wciąż w sile wieku.

Odchowujecie dzieci, mija zaledwie 30 lat Waszego życia, a Wy dalej jesteście w pełni sił witalnych! Możecie teraz zająć sie dalszym rozwojem zawodowym. Możecie dalej bawić sie, szaleć, poznawać smaki ziemskiego życia. Potem przychodzi wiek tych 400, 500 lat.. Zauważacie że życie to coś wiecej, pragniecie rozwoju duchowego, poznawania odwiecznej wiedzy? A prosze bardzo, macie na to kolejne 500 lat Waszego życia! Przez te 500 lat możecie oczywiście dalej rozwijać sie zawodowo, naukowo, możecie mieć kolejne i kolejne dzieci.

Zmierzam do tego, że przed wiekami ktoś (coś?!) zrobił/o nam ogromną krzywde, manipulując nam w genach i skracając długość życia z tysiąca lat do 120 lat. Był to zabieg tak perfekcyjnie zły, że aż diaboliczny. O tym, że ludzie kiedyś żyli tysiąc i wiecej lat, mówi nie tylko biblia. Ale szereg starożytnych pism z całego świata, z różnych szerokości geograficznych, z różnych, odległych od siebie kultur. Dlaczego tak sie stało? Odpowiedzi jednoznacznej nie ma, są tylko domysły niknące gdzieś hen w mrokach naszych pradziejów.

Czy kiedykolwiek sie nad tym zastanawialiście? Ileż mniej byłoby agresji, nienawiści, podziałów, deptania innych, gdyby ludzie na wszystko mieli czas! Ile wiecej byśmy zgromadzili wiedzy (naukowej i duchowej) gdybyśmy żyli tysiąc lat. Pomyślmy co by było, gdyby Einstein czy Tesla żyli tysiąc lat, gdyby właśnie dziś obmyślali nowe wynalazki. Co by było, gdyby tysiąc lat żyli Osho czy Anthony de Mello, i do dziś przekazywali wiedze?

Są to myśliciele którzy dali podwaliny pod budowe nowego rdzenia cywilizacji (new age), bo dwa stare (chrześcijaństwo i kartezjańsko-newtonowki racjonalizm) są już niewydolne i rozpadają sie. Oni żyli w czasach, gdy ujawnienie całości wiedzy nie było możliwe. Zostawili nam tylko i wyłącznie oderwaną od życia teorie. Ich doświadczenie i przekazana wiedza jest niekompletna, bo brakuje w niej najważniejszego – praktyki i kreacji. O tym pisałem już kilka razy i ten temat bede poruszał jeszcze przez wiele felietonów.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?”

Mówili mu: bez ambicji i pieniędzy jesteś nikim. Dziś umiera i żałuje każdej straconej chwili

Mówili mu: bez ambicji i pieniędzy jesteś nikim. Dziś umiera i żałuje każdej straconej chwili

przemijanie i umieranieWklejam 1/3 artykułu z portalu MamaDu o tym, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu. Najważniejsze są doświadczenia i życiowe lekcje – są one bezcenne i nie są przeliczalne na żadne możliwe pieniądze. W artykule który wklejam jest opisana szokująca i zarazem niezwykła historia człowieka, który przez całe życie szedł do celu (zysku) po trupach.

Był tak zawładnięty żądzą zarabiania, posiadania i władzy, że nie miał kiedy żyć, kiedy doświadczać i kiedy wydawać zarobionych pieniędzy. Odsunęli się od niego znajomi, dwie narzeczone (które sam spławił), rodzina bliższa i dalsza. Teraz ten człowiek umiera na raka, który nie daje praktycznie żadnej nadziei na wyleczenie.

Niezwykłe i zarazem szokujące są wnioski, do jakich dochodzi ten człowiek. Są one bliskie wnioskom, do jakich dochodzi człowiek oświecony. Często na naszej planecie jest tak, że dopiero bliska perspektywa śmierci powoduje, że ludzie odrzucają morderczy wir pracy i gonienia nie wiadomo już za czym, i dochodzą do bardzo cennych wniosków. Ich życie najpierw popada w ruinę, potem się zmienia. A potem oni umierają.

Kilka wniosków jest wspólnych dla ludzi, którzy stoją już nad grobem – czy to z powodu starości, czy to z powodu ciężkiej choroby:
-„Żałuję że nie żyłem naprawdę, pełnią życia, że się bałem
-„Żałuję że byłem tak spięty, niepewny siebie i mało spontaniczny
-„Żałuję że nie powiedziałem jej że ją kocham / lubię, że nie miałem odwagi mówić wprost tego co uważam i czuję
-„Żałuję każdej chwili straconej na iluzję życia

Można się tylko domyśleć, czy tego typu już ostateczną lekcję mieli oni w życiowym planie, i jakie będzie ich następne życie. Czy oznacza to wstąpienie na wyższy poziom świadomości duszy? Jest siedem poziomów świadomości. Najbardziej problematyczne dla naszej planety są pierwsze trzy. Poziom pierwszy to świadomość ludzka tylko lekko wyżej niż ta zwierzęca.

Poziom drugi to ludzie będący „solą Ziemi„, tej Ziemi. Będący beneficjentami, ale jednocześnie bezwolnymi bateriami (ofiarami) systemu. Poziom drugi to ekscytacje emocjonalne i społeczne ubezwłasnowolnienie. Najcięższym poziomem jest poziom trzeci – poziom egoizmu, poziom kapitalistów, bankierów, polityków, psychopatów. Wyjściu z tego poziomu świadomości na wyższy towarzyszą najbardziej dramatyczne wydarzenia.

Takie jak to opisane w artykule. Wyżej jest poziom illuminacji serca. Polska jako świadomość zbiorowa jest w fazie przejścia z poziomu trzeciego na poziom czwarty. Widać było to choćby po tym, jacy ludzie rządzili w latach 2007 – 2015 (poziom 3) a jacy rządzą teraz (poziom 4). Ale do upragnionego poziomu 7 (korona stworzenia) wciąż daleko.

Według starożytnych nauk, zarówno dusze ludzkie, jak i całe państwa, cywilizacje, narody, mają do przepracowania, przerobienia siedem poziomów świadomości, mentalności. Dla przypomnienia, wklejam listę tych poziomów świadomości:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty;
2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji (na tym poziomie była Polska po 1989 roku do około 2000, 2005 roku. Wtedy było właśnie zachwycenie się zachodem, konsumpcjonizmem, narkotykami, klubami, subkulturami);
3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (czyli to co mamy teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu. Na końcu tego poziomu jest Polska, ten system się wali. Idealnymi reprezentantami poziomu Netzah jest Platforma Obywatelska, Nowoczesna i jej wyborcy – korporacyjne lemingi);
4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. (do tego poziomu zmierza teraz nasz naród – jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp.);
5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni..
6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;
7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

W linku poniżej macie rozwinięcie tych zagadnień. Poziomy świadomości dotyczą zarówno pojedynczych osób, jak i zbiorowości:
http://wiedzaduchowa24.sennik-mistyczny.pl/poziomy_swiadomosci,93.html

A teraz zapowiadany fragment artykułu z MamaDu. To tylko dozwolona prawem kopia (1/3 artykułu). Aby przeczytać całość musisz samodzielnie kliknąć w link umieszczony pod tym fragmentem:

Cytuję: „Moja babcia powiedziała kiedyś, że zawsze dostajemy to, czego najbardziej się boimy. I zawsze wróci do nas to, co dajemy. I nawet, jeśli to tylko przesądy staruszki, nawet jeśli to tylko nasz, polski, lęk – w jego przypadku sprawdziło się w 100 procentach.

P. od kilkunastu miesięcy choruje na raka. Ma 39 lat, ponad dwadzieścia kilogramów mniej, łysą głowę. I pierwszy raz w swoim dorosłym życiu czuje się bezradny, choć ma dostęp do najlepszych lekarzy. I do najnowocześniejszych metod leczenia. Tyle, że jego rak nie rokuje.

Co mówi P.?
– Nie potrafię poradzić sobie w szpitalu, bo tutaj zależę od innych. Nie znam tego uczucia.
– Żałuję, że odrzuciłem M. (jego dawna narzeczona), że nie przeprosiłem K. (jego dawna narzeczona). Mam setki osób na sumieniu, wiele spraw zaniedbałem, bywałem bezwzględny.
– Że byłem zajęty robieniem kariery i myśleniu o tym, ile osiągam zamiast doświadczaniem życia.

Tak, dawni przyjaciele P. ze studiów odwiedzają go. Widzą jego umieranie, współczują. Przynoszą książki, których nie ma siły czytać, opowiadają historie, jak go podziwiali, chociaż to już nie sprawia, że jest dumny. Mówią mu: będzie dobrze, po czym wracają do swojego życia. Do partnerów, partnerek, żon, dzieci, do swoich mniejszych ambicji, mniej bogatego życia, ale przytulnych domów.”

Autor:Matka żona i kłopoty” blog
DALEJ: http://matkazonaiklopoty.mamadu.pl/121113,inni-sa-gorsi-kasa-i-pozycja-najwazniejsza-i-ja-to-mowilem-o-mezczyznie-umierajacym-na-raka

I jeszcze jeden cytat na koniec – o upadku systemu pośpiechu i kariery za wszelką cenę z trzeciego poziomu świadomości:

Cytat: „Kultura pośpiechu powoli pęka. Tak się nie da na dłuższą metę. Trudno jest nam dziś powiedzieć, że jesteśmy dorośli, bo nie wiemy, co to znaczy. Możemy mieć dzieci, kiedy chcemy i jeśli chcemy, brać ślub, kiedy chcemy i jeśli chcemy, możemy grać na playstation i kupować koszulki z Hello Kitty, mimo że mamy 40 lat. Nasi rodzice żyli inaczej i przekazali nam rady: żeby nie ryzykować, żeby szukać stałości, żeby się ustatkować.

Chcemy żyć inaczej niż oni, ale nie umiemy się uwolnić od ich wpływu. I zazdrościmy 20-latkom, że robią to, na co my nie mamy czelności. Żyjemy pomiędzy rodzicami, którzy 25 lat pracowali w jednym miejscu, a młodymi freelancerami bez lęków. Jestem tak samo zdenerwowana i przygnębiona jak wcześniej. Nie jestem selfcoachingującym się buddą na chmurce, który mówi sobie: osiągnij wewnętrzny spokój. Raczej powtarzam sobie: odpierdol się od siebie, starasz się najlepiej, jak potrafisz.”
Autor:
Małgorzata Halber

sens życiaPodsumował: Jarek Kefir

Continue reading „Mówili mu: bez ambicji i pieniędzy jesteś nikim. Dziś umiera i żałuje każdej straconej chwili”

Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)

Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)

duchowośćAby zrozumieć to, co chcę Wam przekazać poniżej w tym felietonie, polecam przeczytać cytat Dymitra Wereszczagina, rosyjskiego okultysty i speca od wojny psychotronicznej:

Cytat: „Ciało człowieka to niewyobrażalnie skomplikowana konstrukcja, której części są wzajemnie powiązane. Nie wolno postrzegać człowieka jako plik niezwiązanych ze sobą komponentów, ponieważ wtedy problemy będą się nawarstwiać. Organ niby wyleczony, ale choroba przerzuciła się na kolejny. Wymyślono antybiotyki pomocne w zwalczaniu bakterii – na to organizm odpowiedział zmniejszeniem odporności. Po co organizm ma sam walczyć z chorobą, skoro z zewnątrz przychodzą substancje tłumiące chorobę? W toku ewolucji odporność po prostu zanika, czując się niepotrzebna – wskutek zwycięskiej parady antybiotyków i innych lekarstw [szczepień].”

Z drugiej strony, te mechanizmy generowane przez naturę / ewolucję są po prostu okrutne. W przypadku infekcji , w tym ciężkiej, masz do wyboru bowiem dwa wyjścia, jakie daje Ci natura:
1. przejść chorobę, nawet tą bardzo ciężką, i wyzdrowieć, zyskując potężną odporność i siłę;
2. zdechnąć jak pies w boleściach, bo macocha natura nie zna czegoś takiego jak antybiotyk.

I teraz: masz jakąś kurewsko ciężką infekcję typu posocznica piorunująca (sepsa) i wybieraj.. Gdy nie zastosujesz antybiotyku, to grasz w rosyjską ruletkę z dość sporym prawdopodobieństwem zgonu w męczarniach. A gdy wybierzesz trzecie wyjście którego powyżej nie napisałem bo natura w swojej ułomności go nie przewidziała (czyli antybiotyk), to będą konsekwencje.

Przede wszystkim, wybierając antybiotyk przerywasz bakteriom proces LECZENIA ORGANIZMU (tak, tak, poczytaj o Germańskiej Nowej Medycynie – GNM). I w związku z tym, po wybiciu bakterii przez antybiotyk, choroba przechodzi na inne organy i układy ciała. Poza tym, jeśli układ odpornościowy nie dostaje odpowiedniej stymulacji w postaci choćby takiej gwałtownej sepsy, grypy, zapalenia płuc, świnki, różyczki, odry, itp itd (można wymieniać te zarazy w nieskończoność) – to zaczyna ZANIKAĆ. Lub, co gorsza, „z nudów” zaczyna atakować własny organizm i pojawia się choroba autoimmunologiczna.

Jaki mamy kłopot z tym związany? Otóż takie „leczenie” organizmu przez bakterie (którym zarządza podświadomość) może się skończyć, i w wielu, wielu przypadkach kończy się zgonem. Opisuje to sama germańska nowa medycyna. Nie chodzi tylko o proces leczenia wykonywany przez bakterie. Bowiem wiele chorób i objawów jest próbą leczenia organizmu przez podświadomość. Jeśli podświadoma trauma (konflikt, np konflikt terytorialny) jest zbyt silna, to proces „leczenia” zapoczątkowany przez podświadomość, może zakończyć się zawałem, udarem, innymi powikłaniami, zgonem.

To samo dotyczy bakterii. Przecież dawniej ludzie padali jak muchy od byle infekcji, bo nie było antybiotyków. Przeżywali tylko najsilniejsi (genetycznie i psychicznie), cała reszta umierała podczas takich procesów „leczenia„. Wieku 18 lat nie dożywało większość dzieci. Tak, te złe antybiotyki niejednemu z nas uratowały dupsko. Z drugiej strony, taka „farmakologiczna lobotomia” podświadomego procesu leczenia (czyli infekcji bakteryjnej) niesie ze sobą bardzo poważne skutki uboczne, o których pisałem powyżej. Do tego dochodzi jeszcze dewastacja mikroflory bakteryjnej w jelitach. A jeśli do niej dojdzie, to rozpoczyna się zjazd po równi pochyłej.

Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, by pokazać Wam, jak niedoskonała, toporna i w sumie okrutna jest natura. Z jednej strony, od zarania dziejów program natury zakłada, że tylko nieliczni dożyją wieku dojrzałego. Z drugiej strony, natura nie przewidziała i nie akceptuje współczesnych metod radzenia sobie z tym eugenicznym programem, takich jak choćby ten antybiotyk. Nawet jeśli 90% osobników danego gatunku umrze, bo nie jest przystosowana do twardych warunków życia, to dla natury będzie to korzystne. Bo przeżyje 10% najsilniejszych i przekaże swoje geny dalej.

Pytanie brzmi, czy taki okrutny program stworzony przed milionami lat przez naturę, jest korzystny dla nas, niby oświeconych ludzi XXI wieku? Od razu odpowiadam: jest on dla nas skrajnie niekorzystny. Jak większość programów stworzonych przez okrutną macochę naturę – które w rzeczywistości XXI wieku są już tylko kulą u nogi, czy wręcz kajdanami. Przykład? Prastare, archaiczne programy podświadomości. W realiach dżungli czy wspólnoty jaskiniowej, miały one sens, miały nas bronić, zapewniać przeżycie, a naturze miały zapewniać rozród wyłącznie najsilniejszych osobników i marginalizowanie słabych.

A teraz? Teraz większość z nich nie tylko nas nie broni, ale wręcz wywołuje poważne, cywilizacyjne problemy. Takie jak plaga fobii np przed pająkami. Dawniej w realiach klimatu ciepłego taka fobia miała sens, dziś już nie ma. Kolejne pytanie dotyczy tego, po co natura tworzy ogromną rzeszę osobników nieprzystosowanych do jej realiów. Przecież tak nie powinno być. Skoro są jakieś ustalone realia i standardy pobytu na Ziemi, tej Ziemi, to po co tworzy ona osobniki różnych gatunków, które są skreślone już na starcie?

Te zagadnienia są zagadnieniami fundamentalnymi. Ezoterycy i okultyści mawiają: „natura jest bogiem. Spójrz głębiej w naturę, a zrozumiesz wszystko„. I wcale nie chodzi tutaj o łzawe sentencje z portali, głoszące rzekome piękno i wspaniałość równowagi w naturze, okraszone na dodatek pięknymi obrazkami malutkich, słodkich zwierzątek. Tu chodzi wręcz o tego przeciwieństwo. Natura, utożsamiana z bogiem tej planety (demiurg / jahwe), jest bogiem bezwzględnym i okrutnym, wrogim szczęściu, wolności i spełnieniu jednostek zamieszkujących ten łez padół. W tym oczywiście ludzi.

Bo Ty nie masz, wręcz nie możesz realizować swoich celów, masz realizować cele natury (trzy podstawowe cele natury u każdego gatunku to: rozmnażanie, zdobywanie zasobów, ekspansja terytorialna). Nie chcesz się rozmnażać, kwestionujesz istniejący model społeczny, buntujesz się? A proszę bardzo, ale licz się z tym, że natura (demiurg) wygeneruje w Twoim organizmie chorobę, która skróci Ci życie np o 10, 20 lat, lub więcej.

Hashimoto, choroba Gravesa-Basedowa, toczeń, stwardnienie rozsiane, IBS, RZS i inne – to są choroby, które ja nazywam „chorobami buntowników„. Są obecnie plagą, szczególnie w młodym pokoleniu, które już trochę przejrzało na oczy, i np nie chce zagrzebywać się w pieluchy w wieku 20 lat, jak to drzewiej bywało. I tym samym, nie chce realizować celów i programów wymaganych przez naturę. Więc natura uważa ich za „osobniki nieprzystosowane” i „nagradza” ich takimi chorobami.

Na dodatek mechanizmy, które sprawdzają się w świecie zwierząt, w świecie ludzkim przestały się sprawdzać niemal zupełnie. U zwierząt umożliwiają one przetrwanie i rozród osobnikom najsilniejszym. Zaś u ludzi te same mechanizmy natury, pozwalają przetrwać i prosperować największym skurwysynom. Które to skurwysyny, prowadzą naszą planetę ku niemal apokaliptycznemu, globalnemu kryzysowi, w którym możliwa jest całkowita zagłada biosfery i życia.

Natura jest bogiem, który premiuje i nagradza zło. Popatrz na tych, którzy wzorowo, z pełnią poświęcenia realizują cele natury. Na tych kapitalistów, psychopatów, ludzi złych, i innych takich. Oni na biedę nie cierpią, i tryskają energią, witalnością, chęcią życia. Podczas gdy Ciebie nie postawi na nogi żadna kawa, żadne zioło, hormon, lekarstwo itp itd.

Taki zły drań, kapitalista, psychopata, łajdak, zabijaka – może jeść śmieci z kubła i odpady z reaktora atomowego, i przy okazji z 100 innych trucizn dziennie (alkohol, amfetamina, glutaminian, aspartam). A i tak będzie miał energii, witalności, kreatywności i siły aż do zerzygania. Ty natomiast dbasz o zdrowie, nie jesz śmieci, zażywasz zioła, suplementy.. A i tak to nic nie daje.

Bo pomimo trzeciej już kawy, o 14:00 padasz na pysk a o 22:00 chce Ci się wyć ze zmęczenia i braku energii. Znasz ten mechanizm? To jest temat na zupełnie inne dociekania. Bowiem tu dochodzą kwestie takie jak zaprogramowanie podświadomości, takie jak ekstrawertyzm i introwertyzm. I w końcu takie, jak wzajemne podkradanie sobie energii życiowej, np w miejscu pracy.

Pisałem o tym nieco szerzej w artykule poniżej:
Ezoteryka i drapieżniki wśród ludzi. Dzieją się rzeczy, o których ludzie nie mają pojęcia..

Natura, czy też bóg tej planety (jak zwał tak zwał) to mechanizm okrutny, który wręcz zdaje żywić się nieszczęściem i cierpieniem powołanych do życia istot. Zrozumienie tych mechanizmów jest kluczowe, dlatego tak często o tym wspominam. Bowiem wszystkie ludzkie systemy (wszystkie co do joty!) opierają się na rdzeniu natury i na jej okrutnych, barbarzyńskich programach. Kapitalizm, polityka, patriarchat, ekonomia, relacje międzyludzkie – wszystkie te systemy mają w sobie ową barbarzyńską naleciałość natury. Wszystkie generują nieskończone cierpienie ludzi na Ziemi.

Niestety, prawda jest taka, że tkwimy w samym środku jakiejś porąbanej, kosmicznej dystopii. Tkwimy na planecie więziennej, planecie piekła. Czy też planecie czyśćca, jak wolą mówić niektórzy ludzie znający tę tematykę. Wszystkie wartości na tym łez padole są odwrócone w sposób lustrzany – o 180 stopni. Wszystko co tu istnieje, na czele z programami matki natury, na czele ze złą i bardzo drapieżną ludzką naturą, zostało celowo spartaczone.

Patrząc na tą globalną dystopię, trudno nie doszukiwać się wręcz geniuszu, geniuszu zła, w tak dokumentnym spartaczeniu tego wszystkiego. A co, jeśli to nie jest spartaczenie, a celowa, świadoma kreacja? Wszak takie trudne piekielne planety – planety drugiej szansy, czy też „kuźnie dusz” dla słabo rozwiniętych dusz niemowlęcych i dziecięcych, też mają swoje miejsce we wszechświecie. Świadomość tego o czym piszę, nie jest łatwa do zaakceptowania.

Wracając do tytułu felietonu: Tak, życie jest sztuką pożegnań i umierania. Czyli tego, co nie chcemy, czego się wystrzegamy. Ludzie świadomi, tacy jak wielu Czytelników stron takich jak moja, rodzą się albo po to, by coś zmienić w świecie, choćby na bardzo niewielką, minimalną skalę. Lub rodzą się po to, by zrozumieć, zaakceptować, pogodzić się ze światem i umrzeć. I więcej nie wcielać się na Ziemi. Choć co do tej drugiej opcji, zdania znawców tej tematyki są podzielone. Co, jeśli my jesteśmy do tej planety przypisani na stałe? I musimy się tu rozwijać i ewoluować razem z tymi lemingami, kapitalistami, islamistami?

Przeczytaj też inne wpisy z mojej strony o tej tematyce:
Życie jest sztuką umierania i pożegnań..
Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)”

Życie jest sztuką umierania i pożegnań..

Życie jest sztuką umierania i pożegnań..

sens zyciaŻycie jest sztuką UMIERANIA jak i POŻEGNANIA. Przez całe życie stawiamy na rozwój (a więc element życia), jak i zapoznawanie. Tymczasem śmierć jest nieodłącznym elementem życia, tak jak noc jest elementem dnia (doby). Pożegnania trwają całe nasze życie. Żegnamy ludzi, partnerów, rzeczy, ale też przekonania, ideologie, religie itp. Mamy te 20, 25, 30 lat. Wtłoczono nam mylne przekonanie, że prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie. A miłość? Ileż to miłości i związków miało przetrwać do końca życia! A po latach ludzie w małżeństwach się nienawidzą, a ich dzieci są kalekami ze spaczoną psychiką – np DDA, znaczna część Polaków to ma.

W życiu pożegnania towarzyszą nam ciągle – rozstajemy się z przyjaciółmi, nawet tymi najprawdziwszymi z najprawdziwszych, po podstawówce, gimnazjum, liceum, studiach, po zakończeniu danej pracy. W świecie ars amandi rozstania są jeszcze częstsze. Bo „Rdzeń” Ziemi czyli matka natura i inne składowe, zrezygnowały z programu monogamicznego patriarchatu. Ten program „wygasł„, uległ implozji (tak jak wygasł kiedyś program feudalizmu). Ale dalej są obecne jego liczne artefakty (relikty przeszłości). Feudalizm, czyli legalne niewolnictwo, zmienił się w kapitalizm. Czyli system niewolnictwa ukrytego, system odrobinę lepszy niż feudalizm. Monogamiczny patriarchat po wygaśnięciu, zmienił się w dziwną hybrydę, którą proponuje dzisiejszy feminizm.

Feminizm jest programem o cechach nowotworowych, pasożytniczych. Z jednej strony chce on niezbędnych i koniecznych praw dla kobiet, które są oczywiste i bezdyskusyjne. Z drugiej strony, ma dwa kardynalne wypaczenia. Bo wciąż chce zachowania przywilejów wynikłych z patriarchatu. A patriarchat nie istnieje, wygasł, umarł. Patriarchat po osiągnięciu szczytu i maksimum wydolności w XIX wieku, został wygaszony przez „Rdzeń” w wieku XX. No i we wszechświecie ZAWSZE więcej praw oznacza większą odpowiedzialność i więcej obowiązków. Jest to zasada nawet nie ziemska, ale ogólno-kosmiczna. A Feminizm chce brać prawa i przywileje, zaś obowiązków i odpowiedzialności męskiej – już nie.

Poza tym, życie to sztuka umierania. Czyha na nas w każdej sekundzie 10.000 znanych medycynie chorób. Możesz być teraz zdrowy jak koń. Ale możesz mieć niedobór lub nadmiar jakiegoś składnika, jednego z wielu tysięcy. Będzie on narastał, narastał. Może on Cię zabić za 40 lat, za rok, tydzień lub za sekundę, jeśli nic z tym nie będziesz robił. Możliwości i kombinacji wypadków i nieszczęść są miliardy miliardów. Wystarczy wspomnieć słynne Nagrody Darwina, choć to ekstremum.

Dziesiątki milionów ludzi odeszło w ciszy, np podczas mało widowiskowego, najzwyklejszego w świecie wypadku drogowego. Jednak gdy jesteśmy młodzi, to mamy program w podświadomości znany „iluzją nieśmiertelności„. Taki młody człowiek może pić hektolitry alkoholu i zjadać kilogramy kokainy, przez lata może mu nic nie być. Jednak wystarczy, że „komuś” (np podświadomości) coś się odwidzi.

Wystarczy, że gołąb lub jakiś wędrowny ptak w parku zarazi go bakterią o egzotycznej nazwie, której nawet nie można wymówić. I taki człowiek w 3 dni w boleściach umiera na ekstremalnie rzadką chorobę zakaźną, o której mało wiedzą nawet na oddziale zakaźnym, gdzie trafił. Wyobraźcie to sobie. Człowiek młody, zdolny, robi karierę jak burza, zdrowy jak koń. Wypicie wanny wódki to dla niego nic specjalnego, u lekarza był ostatni raz przed komisją wojskową. A tu nagle „ktoś” lub raczej „coś” podjęło odpowiednią decyzję, by skreślić ten organizm z listy żywych. Zaledwie 3 dni, 72 godziny, i chłop jak dąb, leży w trumnie.

Wszystko co miał – umięśnione i przystojne ciało, samochód, mieszkanie, oszczędności – wróci z powrotem do Ziemi, tej Ziemi, która tak niesprawiedliwie i okrutnie traktuje wszelkie swoje stworzenie. Czyli wróci tam, skąd przybyło – odwieczne koło życia i śmierci. Ciało zostanie rozłożone przez paskudne robactwo i mikroby. Samochód po 10 – 20 latach pokryje korozja i rdza na złomowisku na totalnym zadupiu tętniącego życiem 25 godzin na dobę miasta. Dom po 150 latach się zawali.

Lub wcześniej, np od fali uderzeniowej bomby atomowej (co wbrew pozorom, jest bardzo możliwe..). Pieniądze przepadną, zostaną roztrwonione przez rodzinę, spadkobierców. Dzieci? wnuki? A co Cię obchodzi Twoje DNA? DNA to nie Ty. Już wnuki będą Cię pamiętać ledwie jak przez mgłę. Prawnuki co najwyżej usłyszą jedną zabawną i zniekształconą przez ząb czasu anegdotkę o Twoim życiu, a to też nie zawsze. I tak właśnie wygląda „trwałość„, „stabilizacja życiowa” i „bezpieczeństwo” na Ziemi. Jest iluzją, która może się skończyć za 3 dekady, za rok, za 5 dni lub nawet za sekundę..

Jest totalną iluzją, choć owa „stabilizacja życiowa” i „poczucie bezpieczeństwa” są niezwykle pożądane, a na panie działają jak odurzający afrodyzjak. To iluzja, bo nawet w śnie może wybuchnąć gaz, możesz spaść z łóżka i się zabić, możesz mieć niezdiagnozowany bezdech senny i umrzeć. To iluzja, bo natura ziemskiego „Rdzenia” (matka natura i inne składowe) i natura ludzkiej psychiki, są niezwykle drapieżne i agresywne.

Liczy się tam tylko przetrwanie, za wszelką cenę, co pisałem w artykułach poniżej:
Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

To iluzja, bo trwa tu niezwykły chaos, zmienność, entropia, rozpierducha. Ziemskie systemy (np polityka, władza), zmieniają się, upadają, stają się jeszcze gorsze. Globalna destabilizacja obejmuje coraz to nowe kraje. Wcześniej – Egipt, Afganistan, Syria, Libia, Jemen, Irak. Wczoraj – już Ukraina. A dziś? Niemcy, i cały Zachód Europy w związku z inwazją militarną państwa islamskiego..

Wszystkie systemy stworzone przez ludzką cywilizację są skrajnie niewydolne i w bólach zbliżają się do zapaści. I rzecz najważniejsza, choć wciąż niedostrzegana.. Otóż planeta umiera i nie wiadomo czy można to zatrzymać i temu przeciwdziałać. Ekosystemy są w katastrofalnym stanie, trwa wielkie wymieranie, zostało ono już oficjalnie potwierdzone. Anomalne zmiany klimatu które powoli zaczynają nabierać rozmiarów katastrof, są widoczne na całym globie ziemskim. Także w Polsce, gdzie od 2012 roku, z przerwami, trwa katastrofalna susza. Według modeli numerycznych (prognozy długoterminowe) w tym, 2016 roku, będzie ona jeszcze bardziej dotkliwa.

Wszystko co masz, w co wierzysz, co cenisz – może Ci być dosłownie w każdej chwili odebrane. Co jest więc wartością wieczystą, która nie przemija nawet po naszym bardzo krótkim i pełnym cierpienia człowieczym żywocie na tym łez padole, na tej więziennej planecie piekła? Co jest sensem, w świecie, którego istnienie, którego zasady i konfiguracja, absolutnie sensu nie mają? Co jest szczęściem w świecie, gdzie większość tego, co ma nam niby dać szczęście, jest tylko bardzo drogą namiastką szczęścia?

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Życie jest sztuką umierania i pożegnań..”

Kto zabił Kulczyka?! [2] Nowe fakty są szokujące!

Kto zabił Jana Kulczyka?! Nowe fakty są szokujące! Czy dopadł go „seryjny samobójca„? Czy został on zamordowany?

kulczyk nie żyjeNowa porcja wiadomości o zmarłym w tajemniczych okolicznościach Janie Kulczyku. Nie zaskoczyła mnie narracja prorządowych mediów. Otóż umiera jakaś wyjątkowa ….., wybitny szkodnik, np Mazowiecki. W mediach alternatywnych podnosi się wrzawa. I narracja mediów prorządowych jest zawsze taka sama: „Przestańcie jebane prawackie oszołomy znęcać się nad trupem, uszanujcie śmierć bądź co bądź wielkiego Polaka!„. Otóż nie. Do ideologii prawicowej jest mi naprawdę daleko. Podzielam też opinię, że zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje mówić o Janie Kulczyku albo w ogóle, albo źle.

Tych, którzy nie czytali moich poprzednich artykułów o tajemniczej śmierci Jana Kulczyka – zapraszam do przeczytania:
Kto zabił Kulczyka?! „On rządził Polską, miał kwity na wszystkich”. Czy został on zamordowany przez seryjnego samobójcę?
Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Wszystkie argumenty o tajemniczej śmierci (zabójstwie?) Jana Kulczyka, wymienię w podpunktach:

1. Po co tak naprawdę Jan Kulczyk pojechał do Wiednia?

Pierwsza informacja jaka gruchnęła wczoraj na temat śmierci Kulczyka to taka, że zmarł on w wyniku powikłań po drobnej operacji kardiologicznej. Miał on jeszcze tego samego dnia zostać wypisany ze szpitala. Oficjalna przyczyna zgonu Kulczyka to zator płucno-żylny. Kulczyk nie leczył się w luksusowej klinice, jak na oligarchę przystało. Leczył się w publicznym szpitalu w Wiedniu – Allgemeinen Krankenhaus (AKH). Jednak nie to jest najważniejsze w tej sprawie.

Otóż zagraniczne media i zagraniczne agencje informacyjne często podają dużo więcej wiadomości niż te polskie, prorządowe. Po co ludek nad Wisłą pod zarządem brukselskim, a de facto berlińskim, ma się stresować? Otóż rozmówca zagranicznej agencji informacyjnej AFP, przyjaciel Kulczyka, zdradza:

Jan Kulczyk pojechał do wiedeńskiego szpitala, by poddać się innowacyjnym badaniom przesiewowym w kierunku raka. Rok temu w Nowym Jorku przeszedł operację prostaty.

Więc po co pojechał Kulczyk do Wiednia? po to, by wykonano na nim drobną operację kariologiczną, czy może w celu badań przesiewowych na raka? To jest fundamentalna rozbieżność i gdyby takie coś zdarzyło się w cywilizowanym kraju, to media miałyby używanie przez kilka miesięcy. Możecie o tym poczytać tutaj (link). Dziennikarz śledczy TVN24, Robert Zieliński zasugerował, że oficjalna wersja tego co się stało, jest bzdurą. Gdy usłyszał słowa, że w Wiedniu Jan Kulczyk miał „niewielką operację kardiologiczną” Zieliński odpowiedział krótko:
Nie.

2. Jan Kulczyk i afera taśmowa

Pamiętajmy, że najwięcej taśm w aferze taśmowej było zgromadzonych nie na polityków z Platformy. Oni są tylko marionetkami, nędznymi wykonawcami, to chłoptasie na posyłki. Najwięcej taśm w aferze taśmowej było zgromadzonych na Jana Kulczyka. I nie było ich kilkanaście, jak podają media, a kilkadziesiąt. I dalej: od kilku tygodni na tak zwanym „mieście” chodzą słuchy, że jesień będzie naprawdę gorącym okresem w polskiej polityce.

To właśnie wtedy grupa osób, którą ja nazywam „tajemniczą organizacją„, ma ujawnić kompromitujące i szokujące taśmy. Przecież najważniejsze taśmy wciąż nie ujrzały światła dziennego. To, co zaprezentowano nam w zeszłym roku, to zaledwie przysłowiowe popłuczyny. Również Zbigniew Stonoga był tak przerażony tym, co znalazł w kupionych „na mieście” taśmach, że nie opublikował niczego istotnego. Po prostu postraszył ich, że te taśmy ma, i teraz jest nietykalny.

Mówiło się, że podczas jesiennego wyciekania taśm, głównym chłopcem do bicia miał być Jan Kulczyk. Jednak teraz Kulczyk nie żyje, albo.. Sami się domyślcie. Na jednym z tegorocznych wystąpień biznesowych Kulczyk wystąpił z płomiennym apelem do polskich oligarchów, by ratować upadającą i zdegenerowaną Platformę Obywatelską. Reszta oligarchów natomiast powiedziała, że Platforma już de facto nie istnieje, i że trzeba będzie zabiegać o przychylność nowej władzy. Możecie przeczytać o tym tutaj (link).

3. Śmierć Jana Kulczyka, korporacja chemiczna Ciech S.A. i zbrodnicze macki Moskwy

Korporacja chemiczna Ciech S.A. należy do jednej z największych tego typu firm. Logiczne jest to, że taka firma potrzebuje ogromnych ilości surowców i energii. Ciech S.A. importował olbrzymie ilości gazu od rosyjskiego Gazpromu. Jednak Ciech S.A. zaczął rozważać zakup gazu ziemnego z innych źródeł, np z Emiratów Arabskich czy Iranu przez terminal gazowy w Świnoujściu. Nota bene, firma budująca terminal mająca kontakty z Rosjanami, wciąż opóźnia oddanie go do użytku i żąda od Polski kolejnych sum pieniędzy.

Kulczyk posiadał pakiet kontrolny korporacji Ciech S.A. w ilości 51,14%. O tę korporację i udziały w niej, od lat walczyli Rosjanie. Również utrata tak ważnego importera gazu ziemnego oznaczałaby bankructwo Gazpromu i kto wie, może nawet zapaść rosyjskiej gospodarki. W końcu Gazprom jest w tragicznej sytuacji finansowej, ropa i gaz tanieją, lada moment swój rynek otworzy Iran, co wzmocni spadek cen. Dodatkowo Gazpromowi nie wyszedł mający dać dodatkowy zastrzyk gotówki kontrakt z Chinami. Chiny wolą bowiem kupować gaz od Emiratów Arabskich i niedługo od Iranu.

Tak więc mamy tutaj do czynienia z międzynarodową układanką, w której Rosja, zwana też „rosyjskim więzieniem narodów” gra o swoje przetrwanie. Śmierć Jana Kulczyka jest tutaj jednym z wielu elementów globalnej układanki. Myślał, że jest już nietykalny poprzez swój majątek, powiązania i wpływy. Tymczasem sprzątnął go ktoś znacznie potężniejszy. To tak jak na podwórku. Na osiedlowego osiłka zawsze znajdzie się większy osiłek który go załatwi. A tego większego osiłka może załatwić prawdziwa mafia. A tę prawdziwą mafię może z kolei załatwić jeszcze większa mafia, np rząd czy takie WSI. O Ciech S.A., tajemniczej śmierci Jana Kulczyka i powiązaniach z Rosją, możecie poczytać tutaj (link).

4. Tajemnicza śmierć Jana Kulczyka i teorie spiskowe

Nie traktujcie tego podpunktu w pełni serio 😉 Pierwsza przesłanka to co najmniej zastanawiające miasto Wiedeń. W mieście tym działo się mnóstwo dziwnych i niewyjaśnionych rzeczy. Również tych związanych z dawnym życiem Jana Kulczyka. To tu mają się krzyżować szlaki wielu służb specjalnych z całego świata. To w Wiedniu zginął Jeremiasz Barański – mafiozo o pseudonimie „Baranina„. To również w Wiedniu „popełnił samobójstwo” zięć rosyjskiego watażki z Czeczeni, Nazarbajewa. No i tam zginął Jan Kulczyk.

O Wiedniu i tajemniczych rzeczach dziejących się w tym mieście, głośno było jeszcze przed drugą wojną światową:

Cytuję: „Lekarz Pierwszego Marszałka Polski i Wodza Polski też był z Wiednia przez co można było sfałszować sekcję zwłok i o czym wiedziała Lwowska Polska Elita prawdziwa elita, że Józef Piłsudski został otruty – świadka pierwszego otrucia zamordowano doktor Eugenię Lewicką też przez otrucie. Wmawiano opinii publicznej, że Eugenia Lewicka otruła się z niespełnionej miłości – tak jakby była jedyna w życiu Ziuka. A zmarłemu 29.07.2015 bogaczowi spodobało się przywłaszczenie pseudonimu „Tajfun” historii z nie swoich korzeni, a we Wiedniu nikt tego nie sprawdza. Nie była to jedyna przywłaszczona przez niego rzecz.”
(Źródło nieznane, nie jestem w stanie ustalić źródła za pomocą wyszukiwarki)

Inna teoria spiskowa czy też hipoteza głosi, że Jan Kulczyk wcale nie zginął w Wiedniu. Kulczyk miał przejść operację plastyczną, zmianę tożsamości, w strachu przed odpowiedzialnością karną. Sfingował więc on własną śmierć, i teraz pod innym nazwiskiem i wyglądem, wypoczywa gdzieś na Karaibach, i steruje zakulisowo biznesem za pomocą swojego syna, Sebastiana Kulczyka. Wszak Kulczyk sam o sobie w jednym z prasowych wywiadów, mówił:

Jaki dar dostał pan od Boga?
Wiem, kiedy wstać i wyjść. Tak było nie tylko z Wartą i Orlenem.

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę strony Jarka Kefira? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona dobroczyńców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji! 🙂 Link z informacją, jak to zrobić, poniżej:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Kulczyk nie żyjeDziś, dnia 29 lipca 2015, zmarł Jan Kulczyk, jeden z najbogatszych Polaków. Znany był z licznych afer i kontrowersji. Od 1981 współpracował najpierw z PRL, a potem z rządami postkomunistycznej / neoliberalnej III RP. W ostatnim wydaniu magazyny „Forbes” nie uwzględniono go na liście najbogatszych ludzi, ponieważ jego interesy były „za bardzo nietransparentne„, czyli mało przejrzyste. Jan Kulczyk był również głównym aktorem afery taśmowej. To na niego jest najwięcej nagrań z restauracji Sowa i przyjaciele, bo aż kilkadziesiąt.

O tajemniczej śmierci Jana Kulczyka pisałem w artykule poniżej:
Kto zabił Kulczyka?! „On rządził Polską, miał kwity na wszystkich”. Czy został on zamordowany przez seryjnego samobójcę?

Zapraszam do obejrzenia dwóch nagrań video o interesach i powiązaniach Jana Kulczyka:

Kulczyk nie żyje

%d blogerów lubi to: