Tag: śmierć

SEKRETY DUCHOWOŚCI: CZY RELIGIE I NAUKA UKRYWAJĄ PRAWDĘ O TYM CO JEST PO ŚMIERCI?!

Śmierć.. Ostateczna granica, i jak się okazuje, ostateczne ziemskie tabu. Co sądzisz o niej?! Jako jedyny gatunek na Ziemi mamy poczucie czasu, a wraz z nim, mamy także świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. Jako jedyny gatunek wiemy, że kiedyś ciało, do którego jesteśmy przywiązani umrze. Jednak nie wiemy co jest potem. 3000 religii z których każda uważa się za jedyną i prawdziwą. Tysiące bóstw i bogów. Setki systemów filozoficznych, miliony książek, artykułów, piosenek, wierszy.. Biliony a nawet więcej modłów słanych do rzekomych niebios od zarania dziejów. Tyleż samo próśb słanych do różnych bóstw, od mitycznego Edenu aż po dzień dzisiejszy. Tak bardzo chciałoby się, by Bóg przemówił, by pokazał, że coś metafizycznego istnieje. By dał znak, odpowiedź. A on milczy. Po prostu dyplomatycznie milczy, od początku świata aż do teraz. I ani myśli odpowiedzieć na modły i prośby. Ani myśli rozwiać odwiecznego lęku przed nieuchronnym i tak nieznanym.

Strach przed śmiercią jest najważniejszym lękiem ludzkiej egzystencji. Zaś instynkt przetrwania jest najsilniejszym ludzkim instynktem. To on z jednej strony uruchamia niewyobrażalne pokłady nadziei, gdy jest źle, i z drugiej strony, mobilizuje ogromne siły organizmu w przypadku zagrożenia. Ludzie są zdolni do nieludzkich wysiłków, by ratować siebie lub swoich bliskich. Był kiedyś przypadek, gdy kobieta sama podniosła samochód, który przygniótł jej dziecko. Na marginesie – „nadzieja jest kochanką strachu”. Pojawia się tam, gdzie jest lęk, gdy dzieje się źle. Jest okrutna w swej istocie, bo jest mechanizmem zabezpieczającym, trzymającym nas w ryzach. Jednak jest ona potrzebna.

Nadzieja to iluzja, która pomaga nam przetrwać nawał ogromnych trudności, ale często bywa toksyczna. Jest źle, np w pracy lub w związku, ale jest nadzieja, nęcąca że będzie lepiej. Że jakoś się ułoży. Przecież „zawsze jakoś jest”, jak mówi głupio-mądre ludowe przysłowie, nie? A bez zdecydowanego działania często nic się nie poprawia. Jest tylko nadzieja że jakoś tam będzie, a człowiek zaczyna się do swojego życiowego gówna przyzwyczajać. Bo człowiek ma już taką naturę, że przyzwyczai się do wszystkiego. Taka nadzieja często odwleka to zdecydowane działanie. W takich przypadkach nadzieja jest okrutna. Dlatego niektórzy mówią, że choć jest to paradoksem, to nie ma okrutniejszej rzeczy niż nadzieja.

Tematykę ilozuryczności różnych doktryn tłumaczących sens życia i to, co jest po śmierci, opisywałem w poniższych artykułach. Są one jednymi z najważniejszych opublikowanych przeze mnie. Ten wpis jest ich swobodną kontynuacją:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Na drugim miejscu ludzkich lęków jest lęk przetrwania, czyli czy wystarczy do pierwszego. Nietrudno się domyśleć, że lęk przetrwania jest zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio związany z lękiem przed śmiercią. Zasobów na świecie jest mało, od zawsze odczuwamy różnego rodzaju braki. Z jednej strony zmusza to nas do kreatywności i wynalazczości. A z drugiej strony, powoduje ogromny lęk i przyczynia się do zła. Bo skoro może zabraknąć i człowiek może nie przetrwać, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto i siłą odbierać zasoby. U ludzi służy ku temu hierarchia, na szczycie której są bankierzy, korporacje i finansiści. Hierarchia zarówno u ludzi jak i u zwierząt jest mechanizmem, który umożliwia jednostkom najsilniejszym i najbardziej bezwzględnym na zagarnięcie większości zasobów. U zwierząt jest to bezpośrednie, bo osobnik alfa podgryza i zaszczuwa resztę stada. U ludzi jest inaczej. My nasze barbarzyństwo przebraliśmy w strój ideologii, religii, norm społecznych, i zabijania milionów ludzi w imię demokracji i praw człowieka.

Mam dla Ciebie kilka cytatów o śmierci. Czy zgadzasz się z nimi? Lęk przed śmiercią i ogromnym bólem towarzyszył mi około tygodnia czasu w związku z pewną realną sytuacją. I tak to jest, że dziś człowiek sobie żyje, a jutro zgarniają go z ogromny bólem, i potem albo przeżyje (99%) albo nie (1%). Jeden procent, potem dwa metry pod ziemią, a kornik napisze Twój uładzony życiorys.. Jeden procent to dużo, czy mało? Jak dużo, czy jak mało? I jak to w ogóle ocenić? Czasami te procenty są różne w zależności od sytuacji.. Stracić możesz wszystko w każdej chwili. Ja wiem, że odpowiedzi na egzystencjalne, odwieczne pytania nie ma, póki żyjemy.

A te pytania powodują ogrom lęków i cywilizacyjnych neuroz. Odpowiedź jest, ale jest ona nieosiągalna. Śmierć jest ostateczną odpowiedzią, bo wtedy na serio poznasz, co jest po drugiej stronie. Ale stamtąd nie ma już powrotu, i nie podzielisz się zdobytą wiedzą z żyjącymi ludźmi. Nikt nie wrócił i nikt się nie podzielił, a tylko taki dowód można uznać za merytoryczny i pewny. Dlatego śmierć, źródło najpotężniejszych podświadomych i cywilizacyjnych lęków, jest jednocześnie największym tabu na Ziemi. Wszystko, co o niej wiemy, i szerzej – wszystko co wiemy o metafizyce, to wyłącznie domysły, hipotezy, spekulacje. Wygodnie jest wierzyć w piekło, niebo, czy to, że tylko materia istnieje, a po śmierci nic nie ma. Ale to są kolejne hipotezy i spekulacje.

Cytat: „To strach przed śmiercią stworzył nieśmiertelnych bogów; śmierć jest łonem, z którego rodzą się religie, ich fundamentem są katakumby, groby, a pradawne obrzędy obracają się wokół nieżywych. Jeśli nie poznamy tajemnicy śmierci, nie będziemy nawet wiedzieć, dlaczego żyjemy i jaki kierunek nadać naszemu życiu. Kto nie wie dlaczego umiera, nie wie dlaczego żyje. Kto nie wie czym jest śmierć, nie wie czym jest życie. Kto boi się śmierci, boi się odkryć lęk przed życiem. Życie nabiera sensu dopiero wówczas, gdy zostanie nadany sens śmierci. To śmierć trzyma przy życiu każde nasze zwątpienie, nadzieję, oczekiwanie, marzenia o wieczności. Świat jest tylko ludzkim cmentarzem, gdzie zawsze będzie panować śmierć.”

Cytat: „Nie mam oblicza cierpienia, ja, Śmierć. Ja tylko uwalniam ludzi od ich ziemskiego bólu.. Tymczasem moja siostra, Życie, to ona jest Wam ciężarem, mamiąc Was, zatrzymując w miejscach cierpienia, karmiąc głodem życia za wszelką cenę, zmuszając do ukrywania lęków i nawoływań przemijającego nieubłaganie czasu. To ona, Życie, nie zna Litości, nie daje chwili wytchnienia, dopóki żyjecie. Ja ofiaruję Wam w jednej tylko chwili spokój na wieki.”

Cytat: „Życie i śmierć to też rytm, podobnie jak wdech i wydech, czuwanie i spanie – jedynie rozmiar rytmu utrudnia człowiekowi jego dostrzeżenie. Doświadczenie potwierdza, że także i tutaj obowiązuje prawidło rządzące dwoma biegunami: życie wymusza śmierć. Jedyną pewną rzeczą w momencie narodzin istoty żywej jest fakt, że kiedyś będzie musiała umrzeć. Śmierć następuje po życiu z taką samą pewnością, z jaką po wydechu następuje wdech.

Zgodnie z tą samą zasadą śmierć wymusza z pewnością życie. Widzimy więc, że zmiany życie-smierć-życie oddają ten sam rytm, co zmiany czuwanie-sen-czuwanie i tak dalej. Życie i śmierć to biegunowość, które na skutek nieprzerwanych zmian rytmicznie wplatają się w egzystencję wszelkich form bytu. Wszystkie formy istnienia posłuszne są prawu oscylacji: pływy morza, pory roku, elektryczność, okresy wojen i pokoju, pory dnia – wszędzie obserwacje dostarczają nam dowodów na istnienie rytmicznej gry polegającej na biegunowych zmianach. Dlaczego więc właśnie biegunowość życie-śmierć miałaby stanowić wyjątek, dlaczego prawidłowość dowiedziona we wszystkim miałaby sie zatrzymać przed fenomenem życia?

Tę rytmiczną wędrówkę duszy przez życie i śmierć nazywamy od zawsze wędrówką dusz lub reinkarnacją ( ponownym wcieleniem). Wiedział o niej zarówno Platon, jak i Goethe. Specjalnie użyłem tu słowa „wiedział”, a nie „wierzył”, ponieważ reinkarnacja nie jest sprawą wiary, ale stanowi problem filozoficznej zdolności poznania. Każdy może wierzyć we wszystko poza reinkarnacją, powinien jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie hipotezy pozbawione aspektu reinkarnacji noszą znamiona absurdu, gdyż tylko reinkarnacja współbrzmi ze wszystkimi prawidłami tego uniwersum. W tej sytuacji dziwi więc fakt, że ciągle słyszy się głosy domagające się dowodów na istnienie reinkarnacji. Rzeczywistość sama udowadnia swoje istnienie, nie potrzebuje na to żadnych zewnętrznych dowodów.

Tylko kto poprzez miłość
dotarł do wiedzy, zostanie uwolniony
od krzyża przyczyny i skutku,
do którego przybiła go niewiedza.
Tylko miłość kończy korowód reinkarnacji.”
~Hans Stender, „Śpiew wieczności.”

Ludzie mówią, że to śmierć jest straszna, tymczasem dużo straszniejsze jest życie w nędzy, w chorobie, pozbawione wiedzy, sensu, celu. Paradoksem jest też, to, że najbardziej śmierci boją się Ci, którzy za życia tak naprawdę nie żyli. Wydaje mi się, że to nie boją się oni śmierci, tylko boją się życia, w którym nie ma dostatecznie dużej ilości „bodźców”, „treści” czy też „sensu” – cokolwiek te pojęcia oznaczają. Śmierć jest czasami wyzwoleniem od takiego życia. Część ezoteryków mówi, że dusza ma podejmować decyzję o przedwczesnym odejściu z tego świata, gdy jest zmęczona codziennym kieratem i nie widzi możliwości dalszego rozwoju.

Stały Czytelnik mojej strony napisał, że i nauka i religie ukrywają realne, merytoryczne dowody na istnienie duszy, a więc na to, że coś tam po śmierci istnieje. Miały być przeprowadzone rzetelne eksperymenty w tym zakresie, ale nauce i religiom ma zależeć na tym, by ludzie nie mieli tej pewności. Uważam, że gdybyśmy mieli tę pewność, że nie umieramy po śmierci ciała, to nasze życie i nasz świat diametralnie by się odmieniły. Dlatego elitom może zależeć na tym, by taką wiedzę ukryć. O ile w ogóle taka wiedza istnieje, bo tego też nie wiadomo. Zastanówmy się, co by było, gdybyśmy wiedzieli, że „nie wszystek umrzemy”? Co by było, gdybyśmy mieli pewność, że dusza nie umiera, ale wciela się w kolejne ciało?

Po pierwsze, natychmiast upadłyby wszystkie religie. Są one systemami władzy, bardzo użytecznymi, bo wg słów samego Napoleona, powstrzymują biedotę przed mordowaniem bogatych. Drugim namacalnym rezultatem byłaby spektakularna fala samobójstw przetaczająca się przez cały glob ziemski. Człowiek nie ma pewności, co jest potem. Większość ludzi przy życiu nie trzyma miłość do swojego żywota, ale lęk przed śmiercią, nadzieja i instynkt przetrwania. Bo nie ukrywajmy, ten żywot jest marny, pełen traum, biedy, niesprawiedliwości. Perspektyw na poprawę bytu brak. Umowa zlecenie u polskiego prywaciarza, partner równie sfrustrowany, który jest ledwie cieniem człowieka którego kiedyś kochaliśmy, i dzieci które zaczynają nas nienawidzić. Żywot marny, ale taki człowiek podświadomie wie, że ma tylko to.

A teraz człowiek zyskałby pewność, że po śmierci wędrówka duszy odbywa się dalej, do innego ciała. Więc po co kontynuować taki żywot? A nuż w przyszłym wcieleniu będzie lepiej? Trzecim rezultatem zdobycia przez ludzkość pewności byłoby radykalne ograniczenie wyścigu szczurów i większe wyluzowanie. Bo skoro życie po śmierci i wędrówka dusz jest, to po co się szarpać i napalać na spełnianie żądań i oczekiwań społecznych? Teraz czasy są jakie są, człowiek sobie wyjedzie w Bieszczady, albo wyluzuje w inny sposób. Człowiek zwolni się z tej korporacji, przestanie ścigać i napędzać gospodarkę, zadowoli się minimum, i tak sobie doczeka śmierci, i kto wie, może w następnym życiu będzie lepiej. Może w następnym życiu kupi sobie mieszkanie, samochód, założy rodzinę. W tym życiu za minimalną krajową nie będzie tego robić, bo i po co?

Pewność tego, co jest po śmierci, wywróciłaby porządek świata do góry nogami i prawdopodobnie doprowadziłaby do zapaści systemu, choćby systemu ekonomicznego. Elita nie może sobie na to pozwolić. Musi utrzymać ludzi w przeświadczeniu, że oprócz tego życia nic potem nie ma. Więc taki człowiek zrobi wszystko, byle tylko w tym życiu mieć jak najwięcej. I będzie się zgadzał na wszystko. Przecież buntować się i podskakiwać nie warto. Poza tym skoro człowieczyna ma tylko to życie, to lepiej robić coś konkretnego, np pracować po 12 godzin na dobę. Bo inaczej nic się nie osiągnie. Bo tylko grając tak, jak nakazał system, można coś osiągnąć. A jeśli nie, to zmarnuje się tę jedyną szansę. Więc człowiek godzi się na to parszywe życie, na ten wyścig szczurów, pętlę kredytów, spełnianie społecznych żądań. Bo przecież drugiego życia już nie ma, więc niech będzie choć to jedno, parszywe, w którym posadzi się to drzewo, zbuduje ten dom (na kredyt) i spłodzi syna. Przynajmniej tyle z tego życia będzie miał.

To tylko teoria, hipoteza, na którą nie ma ostatecznych dowodów i która też nie da Ci stuprocentowej pewności. Nie bój się śmierci, bój się życia pozbawionego życia, czyli bój się śmierci za życia.. Och, jak łatwo to powiedzieć, prawda? A Ty co sądzisz na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Zmarł David Rockefeller czyli ten który utopił świat w biedzie i krwi

Dziś, pierwszego dnia Wiosny, 20 marca 2017 roku, w wieku 101 zmarł David Rockefeller, globalista, najbardziej wpływowy człowiek na Ziemi, twórca finansowego imperium. O zmarłych niby nie powinno się mówić źle, ale dobrze. Więc: nie żyje, i dobrze!

Zmarł z powodu niewydolności serca. Jeden z komentatorów zadał retoryczne pytanie: „LOL, to on miał serce?„. W ciągu swojego życia przeszedł aż siedem transplantacji serca jak i dwa przeszczepy nerek. Ciekawe, dlaczego musiał mieć tyle przeszczepów serca. Mówił on tak:

Cytat: „Za każdym razem, gdy dostaję nowe serce, jest to jak oddech życia, który przechodzi przez moje ciało. Czuję się żywy i ponownie zasilony energią.
(David Rockefeller)

Jego serce umarło i w wymiarze fizycznym, przed pierwszym przeszczepem, i w wymiarze duchowym? Serce to centrum miłości, boskości. Czy musiał on być zasilany w ten makabryczny sposób czyjąś miłością, by wieść swój żywot? Ciekawą kwestią jest to, skąd on te narządy brał. Zwłaszcza biorąc pod uwagę amerykańskie procedury medyczne i prawne w tej kwestii. W USA 22 osoby dziennie umierają z powodu braku dawców organów.

Wydawał on miliardy dolarów na ratowanie swojego kulejącego zdrowia. Myślał, że poprzez transplantacje, podawanie świeżej krwi i pewnie wiele innych, trzymanych w tajemnicy zabiegów, przechytrzy śmierć. Niestety dla niego, elity nie mają aż tak zaawansowanej technologii jak się wydaje. Nikt nie potrafi póki co zatrzymać starzenia się choćby mózgu, jak i odrzuceń kolejnych przeszczepów.

Nawet najlepsze technologie nie zapobiegną nieuniknionemu

Nawet najlepsze technologie nie przedłużą młodości. Aby przedłużyć młodość – nie tylko mentalną, ale nawet fizyczną, trzeba kilku czynników. Czyli braku traumatycznych obowiązków ponad siły i lęku przetrwania, wrażliwości, empatii, czystego serca, jak i realizowania swojego przeznaczenia. Przeznaczenie to hobby, pasja, spełnianie marzeń, zachcianek. Tacy ludzie często jeszcze w wieku 30 lat wyglądają na dekadę młodziej. Z kolei osoba styrana kieratem dnia codziennego, już po przekroczeniu 30-stki się po prostu starzeje. Szczególnie widać to po rysach twarzy.

To jest ta „zagadka nieśmiertelności„, a raczej zagadka sensu życia, który przedłuża młodość, a starość czyni radosną, pozbawioną konserwatyzmu i zgorzknienia. Popatrzcie na Danutę Szaflarską. Żyła sobie spokojnie. Nie musiała martwić się czy starczy do pierwszego, nie miała tyle stresów. Zmarła w spokoju ducha, doznając oświecenia, pisała bardzo życiowe rzeczy. Aby przedłużyć młodość jak i całe życie, trzeba pogodzić się ze światem i ludźmi, wybaczyć, i nadać temu życiu sens. Kolejne transplantacje i kariera po trupach tego nie zapewnią.

Nic nie zatrzyma pozytywnych przemian na Ziemi 🙂

Wielu ludzi cieszy się z tego wydarzenia. Ta radość jest dla mnie zrozumiała. Bo odszedł człowiek, który wraz z innymi starymi miliarderami utopił świat w biedzie i krwi. Na świecie trwają wielkie przemiany i nic dziwnego, że tak się dzieje. Ci ludzie muszą odejść bo ciągną ten świat w dół, ku przepaści. Frakcja Rockefellera jest odpowiedzialna także za hamowanie tych pozytywnych przemian na świecie. Przecież po to ściąga się do Europy islamistów, by na powrót cofnąć nas do realiów konserwatywnego średniowiecza. Jak i do pańszczyźniano-niewolniczych zależności.

Nie powinno być tak, że miliarder jest bezkarny. Że 0,01% ludzi zagarnia ogromną większość bogactw i zasobów. Które nie pracują w realnej gospodarce, ale „gniją” odłogiem na ich kontach. Pieniądz to energia – powinien krążyć, pracować, zasilać system. Jednak na Ziemi przepływ wielu energii, w tym pieniądza, jest bardzo przyblokowany. To ma się wkrótce zmienić. Świat cierpienia i łez który znamy chyli się może nie ku upadkowi, bo nie wierzę w tysięczny koniec świata od 2000 roku. Ale ku reformie.

Umierający kapitalizm jest symbolem zmieniającego się świata

Jednym z (pod)systemów władzy, które są skorumpowane moralnie i upadają, jest dzisiejszy neoliberalny kapitalizm. Jest on systemem o typowo nowotworowej strukturze. Z prostej przyczyny – nie da się w nieskończoność zadłużać, w nieskończoność generować konsumpcji, produkcji, wzrostu PKB i inflacji. Od 2008 roku mamy do czynienia z implozją, z gniciem od środka tego systemu. Dzięki transferowaniu i wygenerowaniu bilionów pustych dolarów, euro i innych walut, nie doszło do nagłej zapaści systemu.

Ale kryzys zamrożono, w konsekwencji czego ten system gnije od środka. W sumie nie wiadomo, co jest gorsze. Może gdyby w 2008 roku zezwolono na krach i restart systemu, dziś mielibyśmy już początki lepszej gospodarki? A może było na to za wcześnie? Chciałbym powiedzieć Wam coś ważnego. Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że trzeba pracować za miskę ryżu, bo tak działa ekonomia i wolny rynek. Politycy z lewa i prawa starają się wmówić Wam tę filozofię owcy, czyli ofiary. Nie dajmy się temu praniu mózgu, podnieśmy się z kolan!

Zapraszam do przeczytania innych moich ciekawych artykułów w temacie:
Czy wiesz o upadającej ekonomii? Rozwiązanie jest tam gdzie nikt go się nie spodziewa
Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

CO BY BYŁO GDYBY LUDZIE ŻYLI 1000 LAT JAK PRZED WIEKAMI?

Przekazy wielu starożytnych ludów i kultur mówią, że przed wieloma tysiącami lat ludzie żyli po 1000 i więcej lat. Mówi o tym nie tylko Biblia, ale różne inne pisma, księgi i podania. Zastanówmy się chwilę nad tym pytaniem: co by było gdybyśmy żyli 1000 lat, a nie po 70 jak obecnie? Okazuje się, że zadziwiająco wiele problemów społecznych i różnych innych byłoby rozwiązanych..

ludzie żyli 1000 lat

Tak jak na obrazku powyżej – cztery cywilizacyjne niedobory. Witamina D3 – dotyczy co najmniej 90% Polaków w okresie wrzesień-maj. Witamina C – wszyscy, bo mamy zablokowaną biosyntezę. Magnez – większość ma za niski poziom, bo spożywamy o wiele za dużo wapnia (antagonisty magnezu). Jod – Bałtyk jest morzem zimnym i dostarcza śladowe ilości tego pierwiastka.

Przykładów niedociągnieć natury przy projektowaniu ludzkiego organizmu jest dziesiątki jeśli nie wiecej. Nie chodzi tylko o ewidentne „buble” biologiczne które znają chyba wszyscy. Podstawowy problem ludzkiej natury który generuje wrecz cywilizacyjne problemy, to rozszczepienie (de facto: schizofrenia) jednostki decyzyjnej człowieka na trzy obszary:

-podświadomość (mózg gadzi, reaguje w czasie ułamków sekund lub mniejszym, ma poteżną moc obliczeniową niczym superkomputer, podejmuje wiekszość decyzji poza naszą kontrolą);
-świadomość (umysł logiczny, racjonalny, ma skrajnie niewielką moc obliczeniową niczym MS DOS, pełen pułapek, neuroz, traum, z jego obłednymi ideologiami, doktrynami, religiami itp itd);
-nadświadomość (dusza, przemawia najciszej, ma jeszcze wiekszą moc obliczeniową niż podświadomość, ludzie wypierają sie kontaktu z nią. Jest połączona z podświadomością i czesto działa i wpływa poprzez podświadomość by ominąć pułapki i psychozy umysłu logicznego);

Uwielbiany przez teoretyków konspiracji symbol piramidy NWO z wszystkowidzącym okiem, jest tak naprawde symbolem tego rozszczepienia na trzy osobne ośrodki decyzyjne. Piramidę można interpretować jako symbol całości naszego jestestwa. Można ją także interpretować w sensie społecznym. Symbolika piramidy jest uniwersalna. Wartości które są najniższe, są na samym dole piramidy i ilościowo jest ich najwięcej. Wartości „średnie” to oczywiście środek piramidy i jest ich już wydatnie mniej.

Góra piramidy (wszystkowidzące oko) symoblizuje nadświadomość, duszę człowieka. Jest jej ilościowo najmniej i jest oderwana od reszty piramidy – co jest symbolem raju utraconego, braku kontaktu z Bogiem. Środek piramidy symbolizuje świadomość (rozum logiczny) i jest go już wiecej. Natomiast podstawa piramidy której jest najwiecej, to podświadomość z jej poteżną armią – neurobiologią, neuroprzekaźnikami, emocjami, żądzami, instynktami, pragnieniami.

ludzie żyli 1000 latTak się zastanawiam, po co ktoś / coś tworzył ludzki organizm tak, by nie mógł pobrać podstawowych składników ze środowiska? A może prawdą jest teoria spiskowa, że przed tysiącami lat (po upadku Atlantydy?) ktoś nam majstrował w genach? I skrócił nam przy okazji życie z 1000 lat do max 130 lat? Gdyby ludzie żyli tysiąc lat, to byliby znacznie spokojniejsi, bardziej pokojowi, mniej agresywni.

Bo na wszystko byłby czas. Teraz praktycznie całe życiowe doświadczenie trzeba „załatwić„, a przynajmniej zacząć przed 30-stką – „wyszumienie się„, pozycję zawodową, wykształcenie, rodzinę jak ktoś chce. Bo w wieku 30 lat człowiek zaczyna się powoli starzeć zdrowie i witalność już nie ta, a 40 czy 50 letni organizm to praktycznie wrak.

Ludzie to podświadomie wiedzą i stąd nasila to ich agresje, niepokój, postawę roszczeniową wzgledem innych i egoizm. Człowiek dobrze wie, że wiek 15 do 30 lat to jego najlepsze lata, i czesto praktycznie jedyne lata tej ziemskiej radości. Stąd tak łapczywie ją chłonie. Robi wszystko by łapać te upływające coraz szybciej chwile. Wiec nie zważa na innych, łapczywie chwyta dzień, idzie po trupach do celu.

Czesto schemat jest taki – że człowiek może wybawić sie, wyszumieć do 25 czy 30 roku życia. Na to jest społeczne przyzwolenie. Potem kończy studia i bezlitosna maszyneria społeczna pochłania go bez reszty. Praca w korpo, ślub (bo rodzina dogaduje „kiedy wreszcie sie ustatkujesz„), wyścig szczurów. Budowanie swojego statusu społecznego (coraz to nowe i nowe zachcianki i wydatki, kredyty, hipoteczniaki). Potem przychodzi 30-stka, wiec żądaniem społeczeństwa jest byś założył rodzine.

malzenstwo

A to oznacza de facto koniec beztroski młodości. W naszej drapieżnej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej oznacza to czesto pogrzeb jakiegokolwiek życia towarzyskiego, seksualnego, oznacza to koniec codziennych radości. Jest odpowiedzialność, obowiązki, kredyty, troski, szarość i burość dnia. To wtedy zaczynają sie pierwsze nerwice, depresje, zdrady, pracoholizm, nałogi.. Potem dochodzą cukrzyce, zawały, nadciśnienie, choroba hashimoto i szereg innych, bedących teraz plagą.

Gdy masz te 50 lat, dzieci odchowane – stoisz już de facto nad grobem. Organizm – czesto jest to wrak fizyczny i psychiczny, nie oszukujmy sie. Zaczyna sie starość – szara, brzydka, traumatyczna. Może ona trwać 10 lat, może trwać i 70 lat, do 120 roku życia, ale co to zmienia? W pewnym momencie światło Twojego życia gaśnie. Twoje ciało wraca tam skąd przyszło – do Ziemi, tej Ziemi, która w taki spokojny i niewzruszony sposób traktuje swoje dzieci wszystkich gatunków i płci.

Społeczne żądania i oczekiwania są wzajemnie sprzeczne i wzajemnie wykluczające sie. Są one nie do pogodzenia i tym samym nie do spełnienia. Masz 20, 30 lat? Spoko, myślisz że to jakoś pogodzisz, ogarniesz te społeczną schizofrenie.. Ale tryby tej maszyny kiedyś sie zatną. Prosze, nie zazdrośćcie tym szarym do bólu „normalnym” Kowalskim.

ludzie żyli kiedyś 1000 latAle zaraz zaraz.. Gdybyśmy żyli tysiąc lat, na wszystko mielibyśmy czas i miejsce. Na całe piekno ziemskiego doświadczenia z jego ogromną różnorodnością i pełną paletą barw. Wybawić sie, wyszaleć, wyszumieć, i przy tym zdobyć wykształcenie i ogromne umiejetności zawodowe? A prosze bardzo, masz na to 100, 200 a nawet 300 pierwszych lat życia! Czyż to nie wspaniałe? Potem gdy Ci sie znudzi i zapragniesz głebi w swoim życiu – w wieku tych 200 czy 300 lat zakładasz rodzine z te naprawde bliską osobą, bratnią duszą, którą poznałeś w wieku lat 100, bedąc już pełen autentycznej życiowej mądrości, ale wciąż w sile wieku.

Odchowujecie dzieci, mija zaledwie 30 lat Waszego życia, a Wy dalej jesteście w pełni sił witalnych! Możecie teraz zająć sie dalszym rozwojem zawodowym. Możecie dalej bawić sie, szaleć, poznawać smaki ziemskiego życia. Potem przychodzi wiek tych 400, 500 lat.. Zauważacie że życie to coś wiecej, pragniecie rozwoju duchowego, poznawania odwiecznej wiedzy? A prosze bardzo, macie na to kolejne 500 lat Waszego życia! Przez te 500 lat możecie oczywiście dalej rozwijać sie zawodowo, naukowo, możecie mieć kolejne i kolejne dzieci.

Zmierzam do tego, że przed wiekami ktoś (coś?!) zrobił/o nam ogromną krzywde, manipulując nam w genach i skracając długość życia z tysiąca lat do 120 lat. Był to zabieg tak perfekcyjnie zły, że aż diaboliczny. O tym, że ludzie kiedyś żyli tysiąc i wiecej lat, mówi nie tylko biblia. Ale szereg starożytnych pism z całego świata, z różnych szerokości geograficznych, z różnych, odległych od siebie kultur. Dlaczego tak sie stało? Odpowiedzi jednoznacznej nie ma, są tylko domysły niknące gdzieś hen w mrokach naszych pradziejów.

Czy kiedykolwiek sie nad tym zastanawialiście? Ileż mniej byłoby agresji, nienawiści, podziałów, deptania innych, gdyby ludzie na wszystko mieli czas! Ile wiecej byśmy zgromadzili wiedzy (naukowej i duchowej) gdybyśmy żyli tysiąc lat. Pomyślmy co by było, gdyby Einstein czy Tesla żyli tysiąc lat, gdyby właśnie dziś obmyślali nowe wynalazki. Co by było, gdyby tysiąc lat żyli Osho czy Anthony de Mello, i do dziś przekazywali wiedze?

Są to myśliciele którzy dali podwaliny pod budowe nowego rdzenia cywilizacji (new age), bo dwa stare (chrześcijaństwo i kartezjańsko-newtonowki racjonalizm) są już niewydolne i rozpadają sie. Oni żyli w czasach, gdy ujawnienie całości wiedzy nie było możliwe. Zostawili nam tylko i wyłącznie oderwaną od życia teorie. Ich doświadczenie i przekazana wiedza jest niekompletna, bo brakuje w niej najważniejszego – praktyki i kreacji. O tym pisałem już kilka razy i ten temat bede poruszał jeszcze przez wiele felietonów.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MÓWILI: „BEZ AMBICJI I PIENIĘDZY JESTEŚ NIKIM”. TERAZ UMIERA I ŻAŁUJE STRACONYCH CHWIL

Mówili mu: bez ambicji i pieniędzy jesteś nikim. Dziś umiera i żałuje każdej straconej chwili

Wklejam 1/3 artykułu z portalu MamaDu o tym, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu. Najważniejsze są doświadczenia i życiowe lekcje – są one bezcenne i nie są przeliczalne na żadne możliwe pieniądze. W artykule który wklejam jest opisana szokująca i zarazem niezwykła historia człowieka, który przez całe życie szedł do celu (zysku) po trupach.

Był tak zawładnięty żądzą zarabiania, posiadania i władzy, że nie miał kiedy żyć, kiedy doświadczać i kiedy wydawać zarobionych pieniędzy. Odsunęli się od niego znajomi, dwie narzeczone (które sam spławił), rodzina bliższa i dalsza. Teraz ten człowiek umiera na raka, który nie daje praktycznie żadnej nadziei na wyleczenie.

Niezwykłe i zarazem szokujące są wnioski, do jakich dochodzi ten człowiek. Są one bliskie wnioskom, do jakich dochodzi człowiek oświecony. Często na naszej planecie jest tak, że dopiero bliska perspektywa śmierci powoduje, że ludzie odrzucają morderczy wir pracy i gonienia nie wiadomo już za czym, i dochodzą do bardzo cennych wniosków. Ich życie najpierw popada w ruinę, potem się zmienia. A potem oni umierają.

przemijanie i umieranie

Kilka wniosków jest wspólnych dla ludzi, którzy stoją już nad grobem – czy to z powodu starości, czy to z powodu ciężkiej choroby:
-„Żałuję że nie żyłem naprawdę, pełnią życia, że się bałem
-„Żałuję że byłem tak spięty, niepewny siebie i mało spontaniczny
-„Żałuję że nie powiedziałem jej że ją kocham / lubię, że nie miałem odwagi mówić wprost tego co uważam i czuję
-„Żałuję każdej chwili straconej na iluzję życia

Można się tylko domyśleć, czy tego typu już ostateczną lekcję mieli oni w życiowym planie, i jakie będzie ich następne życie. Czy oznacza to wstąpienie na wyższy poziom świadomości duszy? Jest siedem poziomów świadomości. Najbardziej problematyczne dla naszej planety są pierwsze trzy. Poziom pierwszy to świadomość ludzka tylko lekko wyżej niż ta zwierzęca.

Poziom drugi to ludzie będący „solą Ziemi„, tej Ziemi. Będący beneficjentami, ale jednocześnie bezwolnymi bateriami (ofiarami) systemu. Poziom drugi to ekscytacje emocjonalne i społeczne ubezwłasnowolnienie. Najcięższym poziomem jest poziom trzeci – poziom egoizmu, poziom kapitalistów, bankierów, polityków, psychopatów. Wyjściu z tego poziomu świadomości na wyższy towarzyszą najbardziej dramatyczne wydarzenia.

pieniadze

Takie jak to opisane w artykule. Wyżej jest poziom illuminacji serca. Polska jako świadomość zbiorowa jest w fazie przejścia z poziomu trzeciego na poziom czwarty. Widać było to choćby po tym, jacy ludzie rządzili w latach 2007 – 2015 (poziom 3) a jacy rządzą teraz (poziom 4). Ale do upragnionego poziomu 7 (korona stworzenia) wciąż daleko.

Według starożytnych nauk, zarówno dusze ludzkie, jak i całe państwa, cywilizacje, narody, mają do przepracowania, przerobienia siedem poziomów świadomości, mentalności. Dla przypomnienia, wklejam listę tych poziomów świadomości:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty;

2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji (na tym poziomie była Polska po 1989 roku do około 2000, 2005 roku. Wtedy było właśnie zachwycenie się zachodem, konsumpcjonizmem, narkotykami, klubami, subkulturami);

3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (czyli to co mamy teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu. Na końcu tego poziomu jest Polska, ten system się wali. Idealnymi reprezentantami poziomu Netzah jest Platforma Obywatelska, Nowoczesna i jej wyborcy – korporacyjne lemingi);

4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. (do tego poziomu zmierza teraz nasz naród – jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp.);

5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni..

6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;

7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

1473007020_jsykok_600

W linku poniżej macie rozwinięcie tych zagadnień. Poziomy świadomości dotyczą zarówno pojedynczych osób, jak i zbiorowości:
http://wiedzaduchowa24.sennik-mistyczny.pl/poziomy_swiadomosci,93.html

A teraz zapowiadany fragment artykułu z MamaDu. To tylko dozwolona prawem kopia (1/3 artykułu). Aby przeczytać całość musisz samodzielnie kliknąć w link umieszczony pod tym fragmentem:

Cytuję: „Moja babcia powiedziała kiedyś, że zawsze dostajemy to, czego najbardziej się boimy. I zawsze wróci do nas to, co dajemy. I nawet, jeśli to tylko przesądy staruszki, nawet jeśli to tylko nasz, polski, lęk – w jego przypadku sprawdziło się w 100 procentach.

P. od kilkunastu miesięcy choruje na raka. Ma 39 lat, ponad dwadzieścia kilogramów mniej, łysą głowę. I pierwszy raz w swoim dorosłym życiu czuje się bezradny, choć ma dostęp do najlepszych lekarzy. I do najnowocześniejszych metod leczenia. Tyle, że jego rak nie rokuje.

Co mówi P.?
– Nie potrafię poradzić sobie w szpitalu, bo tutaj zależę od innych. Nie znam tego uczucia.
– Żałuję, że odrzuciłem M. (jego dawna narzeczona), że nie przeprosiłem K. (jego dawna narzeczona). Mam setki osób na sumieniu, wiele spraw zaniedbałem, bywałem bezwzględny.
– Że byłem zajęty robieniem kariery i myśleniu o tym, ile osiągam zamiast doświadczaniem życia.

Tak, dawni przyjaciele P. ze studiów odwiedzają go. Widzą jego umieranie, współczują. Przynoszą książki, których nie ma siły czytać, opowiadają historie, jak go podziwiali, chociaż to już nie sprawia, że jest dumny. Mówią mu: będzie dobrze, po czym wracają do swojego życia. Do partnerów, partnerek, żon, dzieci, do swoich mniejszych ambicji, mniej bogatego życia, ale przytulnych domów.”

Autor:Matka żona i kłopoty” blog
DALEJ: http://matkazonaiklopoty.mamadu.pl/121113,inni-sa-gorsi-kasa-i-pozycja-najwazniejsza-i-ja-to-mowilem-o-mezczyznie-umierajacym-na-raka

system

I jeszcze jeden cytat na koniec – o upadku systemu pośpiechu i kariery za wszelką cenę z trzeciego poziomu świadomości:

Cytat: „Kultura pośpiechu powoli pęka. Tak się nie da na dłuższą metę. Trudno jest nam dziś powiedzieć, że jesteśmy dorośli, bo nie wiemy, co to znaczy. Możemy mieć dzieci, kiedy chcemy i jeśli chcemy, brać ślub, kiedy chcemy i jeśli chcemy, możemy grać na playstation i kupować koszulki z Hello Kitty, mimo że mamy 40 lat. Nasi rodzice żyli inaczej i przekazali nam rady: żeby nie ryzykować, żeby szukać stałości, żeby się ustatkować.

Chcemy żyć inaczej niż oni, ale nie umiemy się uwolnić od ich wpływu. I zazdrościmy 20-latkom, że robią to, na co my nie mamy czelności. Żyjemy pomiędzy rodzicami, którzy 25 lat pracowali w jednym miejscu, a młodymi freelancerami bez lęków. Jestem tak samo zdenerwowana i przygnębiona jak wcześniej. Nie jestem selfcoachingującym się buddą na chmurce, który mówi sobie: osiągnij wewnętrzny spokój. Raczej powtarzam sobie: odpierdol się od siebie, starasz się najlepiej, jak potrafisz.”
Autor:
Małgorzata Halber

sens życiaJarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)

Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)

duchowośćAby zrozumieć to, co chcę Wam przekazać poniżej w tym felietonie, polecam przeczytać cytat Dymitra Wereszczagina, rosyjskiego okultysty i speca od wojny psychotronicznej:

Cytat: „Ciało człowieka to niewyobrażalnie skomplikowana konstrukcja, której części są wzajemnie powiązane. Nie wolno postrzegać człowieka jako plik niezwiązanych ze sobą komponentów, ponieważ wtedy problemy będą się nawarstwiać. Organ niby wyleczony, ale choroba przerzuciła się na kolejny. Wymyślono antybiotyki pomocne w zwalczaniu bakterii – na to organizm odpowiedział zmniejszeniem odporności. Po co organizm ma sam walczyć z chorobą, skoro z zewnątrz przychodzą substancje tłumiące chorobę? W toku ewolucji odporność po prostu zanika, czując się niepotrzebna – wskutek zwycięskiej parady antybiotyków i innych lekarstw [szczepień].”

Z drugiej strony, te mechanizmy generowane przez naturę / ewolucję są po prostu okrutne. W przypadku infekcji , w tym ciężkiej, masz do wyboru bowiem dwa wyjścia, jakie daje Ci natura:
1. przejść chorobę, nawet tą bardzo ciężką, i wyzdrowieć, zyskując potężną odporność i siłę;
2. zdechnąć jak pies w boleściach, bo macocha natura nie zna czegoś takiego jak antybiotyk.

I teraz: masz jakąś kurewsko ciężką infekcję typu posocznica piorunująca (sepsa) i wybieraj.. Gdy nie zastosujesz antybiotyku, to grasz w rosyjską ruletkę z dość sporym prawdopodobieństwem zgonu w męczarniach. A gdy wybierzesz trzecie wyjście którego powyżej nie napisałem bo natura w swojej ułomności go nie przewidziała (czyli antybiotyk), to będą konsekwencje.

Przede wszystkim, wybierając antybiotyk przerywasz bakteriom proces LECZENIA ORGANIZMU (tak, tak, poczytaj o Germańskiej Nowej Medycynie – GNM). I w związku z tym, po wybiciu bakterii przez antybiotyk, choroba przechodzi na inne organy i układy ciała. Poza tym, jeśli układ odpornościowy nie dostaje odpowiedniej stymulacji w postaci choćby takiej gwałtownej sepsy, grypy, zapalenia płuc, świnki, różyczki, odry, itp itd (można wymieniać te zarazy w nieskończoność) – to zaczyna ZANIKAĆ. Lub, co gorsza, „z nudów” zaczyna atakować własny organizm i pojawia się choroba autoimmunologiczna.

Jaki mamy kłopot z tym związany? Otóż takie „leczenie” organizmu przez bakterie (którym zarządza podświadomość) może się skończyć, i w wielu, wielu przypadkach kończy się zgonem. Opisuje to sama germańska nowa medycyna. Nie chodzi tylko o proces leczenia wykonywany przez bakterie. Bowiem wiele chorób i objawów jest próbą leczenia organizmu przez podświadomość. Jeśli podświadoma trauma (konflikt, np konflikt terytorialny) jest zbyt silna, to proces „leczenia” zapoczątkowany przez podświadomość, może zakończyć się zawałem, udarem, innymi powikłaniami, zgonem.

To samo dotyczy bakterii. Przecież dawniej ludzie padali jak muchy od byle infekcji, bo nie było antybiotyków. Przeżywali tylko najsilniejsi (genetycznie i psychicznie), cała reszta umierała podczas takich procesów „leczenia„. Wieku 18 lat nie dożywało większość dzieci. Tak, te złe antybiotyki niejednemu z nas uratowały dupsko. Z drugiej strony, taka „farmakologiczna lobotomia” podświadomego procesu leczenia (czyli infekcji bakteryjnej) niesie ze sobą bardzo poważne skutki uboczne, o których pisałem powyżej. Do tego dochodzi jeszcze dewastacja mikroflory bakteryjnej w jelitach. A jeśli do niej dojdzie, to rozpoczyna się zjazd po równi pochyłej.

Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, by pokazać Wam, jak niedoskonała, toporna i w sumie okrutna jest natura. Z jednej strony, od zarania dziejów program natury zakłada, że tylko nieliczni dożyją wieku dojrzałego. Z drugiej strony, natura nie przewidziała i nie akceptuje współczesnych metod radzenia sobie z tym eugenicznym programem, takich jak choćby ten antybiotyk. Nawet jeśli 90% osobników danego gatunku umrze, bo nie jest przystosowana do twardych warunków życia, to dla natury będzie to korzystne. Bo przeżyje 10% najsilniejszych i przekaże swoje geny dalej.

Pytanie brzmi, czy taki okrutny program stworzony przed milionami lat przez naturę, jest korzystny dla nas, niby oświeconych ludzi XXI wieku? Od razu odpowiadam: jest on dla nas skrajnie niekorzystny. Jak większość programów stworzonych przez okrutną macochę naturę – które w rzeczywistości XXI wieku są już tylko kulą u nogi, czy wręcz kajdanami. Przykład? Prastare, archaiczne programy podświadomości. W realiach dżungli czy wspólnoty jaskiniowej, miały one sens, miały nas bronić, zapewniać przeżycie, a naturze miały zapewniać rozród wyłącznie najsilniejszych osobników i marginalizowanie słabych.

A teraz? Teraz większość z nich nie tylko nas nie broni, ale wręcz wywołuje poważne, cywilizacyjne problemy. Takie jak plaga fobii np przed pająkami. Dawniej w realiach klimatu ciepłego taka fobia miała sens, dziś już nie ma. Kolejne pytanie dotyczy tego, po co natura tworzy ogromną rzeszę osobników nieprzystosowanych do jej realiów. Przecież tak nie powinno być. Skoro są jakieś ustalone realia i standardy pobytu na Ziemi, tej Ziemi, to po co tworzy ona osobniki różnych gatunków, które są skreślone już na starcie?

Te zagadnienia są zagadnieniami fundamentalnymi. Ezoterycy i okultyści mawiają: „natura jest bogiem. Spójrz głębiej w naturę, a zrozumiesz wszystko„. I wcale nie chodzi tutaj o łzawe sentencje z portali, głoszące rzekome piękno i wspaniałość równowagi w naturze, okraszone na dodatek pięknymi obrazkami malutkich, słodkich zwierzątek. Tu chodzi wręcz o tego przeciwieństwo. Natura, utożsamiana z bogiem tej planety (demiurg / jahwe), jest bogiem bezwzględnym i okrutnym, wrogim szczęściu, wolności i spełnieniu jednostek zamieszkujących ten łez padół. W tym oczywiście ludzi.

Bo Ty nie masz, wręcz nie możesz realizować swoich celów, masz realizować cele natury (trzy podstawowe cele natury u każdego gatunku to: rozmnażanie, zdobywanie zasobów, ekspansja terytorialna). Nie chcesz się rozmnażać, kwestionujesz istniejący model społeczny, buntujesz się? A proszę bardzo, ale licz się z tym, że natura (demiurg) wygeneruje w Twoim organizmie chorobę, która skróci Ci życie np o 10, 20 lat, lub więcej.

Hashimoto, choroba Gravesa-Basedowa, toczeń, stwardnienie rozsiane, IBS, RZS i inne – to są choroby, które ja nazywam „chorobami buntowników„. Są obecnie plagą, szczególnie w młodym pokoleniu, które już trochę przejrzało na oczy, i np nie chce zagrzebywać się w pieluchy w wieku 20 lat, jak to drzewiej bywało. I tym samym, nie chce realizować celów i programów wymaganych przez naturę. Więc natura uważa ich za „osobniki nieprzystosowane” i „nagradza” ich takimi chorobami.

Na dodatek mechanizmy, które sprawdzają się w świecie zwierząt, w świecie ludzkim przestały się sprawdzać niemal zupełnie. U zwierząt umożliwiają one przetrwanie i rozród osobnikom najsilniejszym. Zaś u ludzi te same mechanizmy natury, pozwalają przetrwać i prosperować największym skurwysynom. Które to skurwysyny, prowadzą naszą planetę ku niemal apokaliptycznemu, globalnemu kryzysowi, w którym możliwa jest całkowita zagłada biosfery i życia.

Natura jest bogiem, który premiuje i nagradza zło. Popatrz na tych, którzy wzorowo, z pełnią poświęcenia realizują cele natury. Na tych kapitalistów, psychopatów, ludzi złych, i innych takich. Oni na biedę nie cierpią, i tryskają energią, witalnością, chęcią życia. Podczas gdy Ciebie nie postawi na nogi żadna kawa, żadne zioło, hormon, lekarstwo itp itd.

Taki zły drań, kapitalista, psychopata, łajdak, zabijaka – może jeść śmieci z kubła i odpady z reaktora atomowego, i przy okazji z 100 innych trucizn dziennie (alkohol, amfetamina, glutaminian, aspartam). A i tak będzie miał energii, witalności, kreatywności i siły aż do zerzygania. Ty natomiast dbasz o zdrowie, nie jesz śmieci, zażywasz zioła, suplementy.. A i tak to nic nie daje.

Bo pomimo trzeciej już kawy, o 14:00 padasz na pysk a o 22:00 chce Ci się wyć ze zmęczenia i braku energii. Znasz ten mechanizm? To jest temat na zupełnie inne dociekania. Bowiem tu dochodzą kwestie takie jak zaprogramowanie podświadomości, takie jak ekstrawertyzm i introwertyzm. I w końcu takie, jak wzajemne podkradanie sobie energii życiowej, np w miejscu pracy.

Pisałem o tym nieco szerzej w artykule poniżej:
Ezoteryka i drapieżniki wśród ludzi. Dzieją się rzeczy, o których ludzie nie mają pojęcia..

Natura, czy też bóg tej planety (jak zwał tak zwał) to mechanizm okrutny, który wręcz zdaje żywić się nieszczęściem i cierpieniem powołanych do życia istot. Zrozumienie tych mechanizmów jest kluczowe, dlatego tak często o tym wspominam. Bowiem wszystkie ludzkie systemy (wszystkie co do joty!) opierają się na rdzeniu natury i na jej okrutnych, barbarzyńskich programach. Kapitalizm, polityka, patriarchat, ekonomia, relacje międzyludzkie – wszystkie te systemy mają w sobie ową barbarzyńską naleciałość natury. Wszystkie generują nieskończone cierpienie ludzi na Ziemi.

Niestety, prawda jest taka, że tkwimy w samym środku jakiejś porąbanej, kosmicznej dystopii. Tkwimy na planecie więziennej, planecie piekła. Czy też planecie czyśćca, jak wolą mówić niektórzy ludzie znający tę tematykę. Wszystkie wartości na tym łez padole są odwrócone w sposób lustrzany – o 180 stopni. Wszystko co tu istnieje, na czele z programami matki natury, na czele ze złą i bardzo drapieżną ludzką naturą, zostało celowo spartaczone.

Patrząc na tą globalną dystopię, trudno nie doszukiwać się wręcz geniuszu, geniuszu zła, w tak dokumentnym spartaczeniu tego wszystkiego. A co, jeśli to nie jest spartaczenie, a celowa, świadoma kreacja? Wszak takie trudne piekielne planety – planety drugiej szansy, czy też „kuźnie dusz” dla słabo rozwiniętych dusz niemowlęcych i dziecięcych, też mają swoje miejsce we wszechświecie. Świadomość tego o czym piszę, nie jest łatwa do zaakceptowania.

Wracając do tytułu felietonu: Tak, życie jest sztuką pożegnań i umierania. Czyli tego, co nie chcemy, czego się wystrzegamy. Ludzie świadomi, tacy jak wielu Czytelników stron takich jak moja, rodzą się albo po to, by coś zmienić w świecie, choćby na bardzo niewielką, minimalną skalę. Lub rodzą się po to, by zrozumieć, zaakceptować, pogodzić się ze światem i umrzeć. I więcej nie wcielać się na Ziemi. Choć co do tej drugiej opcji, zdania znawców tej tematyki są podzielone. Co, jeśli my jesteśmy do tej planety przypisani na stałe? I musimy się tu rozwijać i ewoluować razem z tymi lemingami, kapitalistami, islamistami?

Przeczytaj też inne wpisy z mojej strony o tej tematyce:
Życie jest sztuką umierania i pożegnań..
Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Życie jest sztuką pożegnań i umierania.. (2)”

Kto zabił Kulczyka?! [2] Nowe fakty są szokujące!

Kto zabił Jana Kulczyka?! Nowe fakty są szokujące! Czy dopadł go „seryjny samobójca„? Czy został on zamordowany?

kulczyk nie żyjeNowa porcja wiadomości o zmarłym w tajemniczych okolicznościach Janie Kulczyku. Nie zaskoczyła mnie narracja prorządowych mediów. Otóż umiera jakaś wyjątkowa ….., wybitny szkodnik, np Mazowiecki. W mediach alternatywnych podnosi się wrzawa. I narracja mediów prorządowych jest zawsze taka sama: „Przestańcie jebane prawackie oszołomy znęcać się nad trupem, uszanujcie śmierć bądź co bądź wielkiego Polaka!„. Otóż nie. Do ideologii prawicowej jest mi naprawdę daleko. Podzielam też opinię, że zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje mówić o Janie Kulczyku albo w ogóle, albo źle.

Tych, którzy nie czytali moich poprzednich artykułów o tajemniczej śmierci Jana Kulczyka – zapraszam do przeczytania:
Kto zabił Kulczyka?! „On rządził Polską, miał kwity na wszystkich”. Czy został on zamordowany przez seryjnego samobójcę?
Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Wszystkie argumenty o tajemniczej śmierci (zabójstwie?) Jana Kulczyka, wymienię w podpunktach:

1. Po co tak naprawdę Jan Kulczyk pojechał do Wiednia?

Pierwsza informacja jaka gruchnęła wczoraj na temat śmierci Kulczyka to taka, że zmarł on w wyniku powikłań po drobnej operacji kardiologicznej. Miał on jeszcze tego samego dnia zostać wypisany ze szpitala. Oficjalna przyczyna zgonu Kulczyka to zator płucno-żylny. Kulczyk nie leczył się w luksusowej klinice, jak na oligarchę przystało. Leczył się w publicznym szpitalu w Wiedniu – Allgemeinen Krankenhaus (AKH). Jednak nie to jest najważniejsze w tej sprawie.

Otóż zagraniczne media i zagraniczne agencje informacyjne często podają dużo więcej wiadomości niż te polskie, prorządowe. Po co ludek nad Wisłą pod zarządem brukselskim, a de facto berlińskim, ma się stresować? Otóż rozmówca zagranicznej agencji informacyjnej AFP, przyjaciel Kulczyka, zdradza:

Jan Kulczyk pojechał do wiedeńskiego szpitala, by poddać się innowacyjnym badaniom przesiewowym w kierunku raka. Rok temu w Nowym Jorku przeszedł operację prostaty.

Więc po co pojechał Kulczyk do Wiednia? po to, by wykonano na nim drobną operację kariologiczną, czy może w celu badań przesiewowych na raka? To jest fundamentalna rozbieżność i gdyby takie coś zdarzyło się w cywilizowanym kraju, to media miałyby używanie przez kilka miesięcy. Możecie o tym poczytać tutaj (link). Dziennikarz śledczy TVN24, Robert Zieliński zasugerował, że oficjalna wersja tego co się stało, jest bzdurą. Gdy usłyszał słowa, że w Wiedniu Jan Kulczyk miał „niewielką operację kardiologiczną” Zieliński odpowiedział krótko:
Nie.

2. Jan Kulczyk i afera taśmowa

Pamiętajmy, że najwięcej taśm w aferze taśmowej było zgromadzonych nie na polityków z Platformy. Oni są tylko marionetkami, nędznymi wykonawcami, to chłoptasie na posyłki. Najwięcej taśm w aferze taśmowej było zgromadzonych na Jana Kulczyka. I nie było ich kilkanaście, jak podają media, a kilkadziesiąt. I dalej: od kilku tygodni na tak zwanym „mieście” chodzą słuchy, że jesień będzie naprawdę gorącym okresem w polskiej polityce.

To właśnie wtedy grupa osób, którą ja nazywam „tajemniczą organizacją„, ma ujawnić kompromitujące i szokujące taśmy. Przecież najważniejsze taśmy wciąż nie ujrzały światła dziennego. To, co zaprezentowano nam w zeszłym roku, to zaledwie przysłowiowe popłuczyny. Również Zbigniew Stonoga był tak przerażony tym, co znalazł w kupionych „na mieście” taśmach, że nie opublikował niczego istotnego. Po prostu postraszył ich, że te taśmy ma, i teraz jest nietykalny.

Mówiło się, że podczas jesiennego wyciekania taśm, głównym chłopcem do bicia miał być Jan Kulczyk. Jednak teraz Kulczyk nie żyje, albo.. Sami się domyślcie. Na jednym z tegorocznych wystąpień biznesowych Kulczyk wystąpił z płomiennym apelem do polskich oligarchów, by ratować upadającą i zdegenerowaną Platformę Obywatelską. Reszta oligarchów natomiast powiedziała, że Platforma już de facto nie istnieje, i że trzeba będzie zabiegać o przychylność nowej władzy. Możecie przeczytać o tym tutaj (link).

3. Śmierć Jana Kulczyka, korporacja chemiczna Ciech S.A. i zbrodnicze macki Moskwy

Korporacja chemiczna Ciech S.A. należy do jednej z największych tego typu firm. Logiczne jest to, że taka firma potrzebuje ogromnych ilości surowców i energii. Ciech S.A. importował olbrzymie ilości gazu od rosyjskiego Gazpromu. Jednak Ciech S.A. zaczął rozważać zakup gazu ziemnego z innych źródeł, np z Emiratów Arabskich czy Iranu przez terminal gazowy w Świnoujściu. Nota bene, firma budująca terminal mająca kontakty z Rosjanami, wciąż opóźnia oddanie go do użytku i żąda od Polski kolejnych sum pieniędzy.

Kulczyk posiadał pakiet kontrolny korporacji Ciech S.A. w ilości 51,14%. O tę korporację i udziały w niej, od lat walczyli Rosjanie. Również utrata tak ważnego importera gazu ziemnego oznaczałaby bankructwo Gazpromu i kto wie, może nawet zapaść rosyjskiej gospodarki. W końcu Gazprom jest w tragicznej sytuacji finansowej, ropa i gaz tanieją, lada moment swój rynek otworzy Iran, co wzmocni spadek cen. Dodatkowo Gazpromowi nie wyszedł mający dać dodatkowy zastrzyk gotówki kontrakt z Chinami. Chiny wolą bowiem kupować gaz od Emiratów Arabskich i niedługo od Iranu.

Tak więc mamy tutaj do czynienia z międzynarodową układanką, w której Rosja, zwana też „rosyjskim więzieniem narodów” gra o swoje przetrwanie. Śmierć Jana Kulczyka jest tutaj jednym z wielu elementów globalnej układanki. Myślał, że jest już nietykalny poprzez swój majątek, powiązania i wpływy. Tymczasem sprzątnął go ktoś znacznie potężniejszy. To tak jak na podwórku. Na osiedlowego osiłka zawsze znajdzie się większy osiłek który go załatwi. A tego większego osiłka może załatwić prawdziwa mafia. A tę prawdziwą mafię może z kolei załatwić jeszcze większa mafia, np rząd czy takie WSI. O Ciech S.A., tajemniczej śmierci Jana Kulczyka i powiązaniach z Rosją, możecie poczytać tutaj (link).

4. Tajemnicza śmierć Jana Kulczyka i teorie spiskowe

Nie traktujcie tego podpunktu w pełni serio 😉 Pierwsza przesłanka to co najmniej zastanawiające miasto Wiedeń. W mieście tym działo się mnóstwo dziwnych i niewyjaśnionych rzeczy. Również tych związanych z dawnym życiem Jana Kulczyka. To tu mają się krzyżować szlaki wielu służb specjalnych z całego świata. To w Wiedniu zginął Jeremiasz Barański – mafiozo o pseudonimie „Baranina„. To również w Wiedniu „popełnił samobójstwo” zięć rosyjskiego watażki z Czeczeni, Nazarbajewa. No i tam zginął Jan Kulczyk.

O Wiedniu i tajemniczych rzeczach dziejących się w tym mieście, głośno było jeszcze przed drugą wojną światową:

Cytuję: „Lekarz Pierwszego Marszałka Polski i Wodza Polski też był z Wiednia przez co można było sfałszować sekcję zwłok i o czym wiedziała Lwowska Polska Elita prawdziwa elita, że Józef Piłsudski został otruty – świadka pierwszego otrucia zamordowano doktor Eugenię Lewicką też przez otrucie. Wmawiano opinii publicznej, że Eugenia Lewicka otruła się z niespełnionej miłości – tak jakby była jedyna w życiu Ziuka. A zmarłemu 29.07.2015 bogaczowi spodobało się przywłaszczenie pseudonimu „Tajfun” historii z nie swoich korzeni, a we Wiedniu nikt tego nie sprawdza. Nie była to jedyna przywłaszczona przez niego rzecz.”
(Źródło nieznane, nie jestem w stanie ustalić źródła za pomocą wyszukiwarki)

Inna teoria spiskowa czy też hipoteza głosi, że Jan Kulczyk wcale nie zginął w Wiedniu. Kulczyk miał przejść operację plastyczną, zmianę tożsamości, w strachu przed odpowiedzialnością karną. Sfingował więc on własną śmierć, i teraz pod innym nazwiskiem i wyglądem, wypoczywa gdzieś na Karaibach, i steruje zakulisowo biznesem za pomocą swojego syna, Sebastiana Kulczyka. Wszak Kulczyk sam o sobie w jednym z prasowych wywiadów, mówił:

Jaki dar dostał pan od Boga?
Wiem, kiedy wstać i wyjść. Tak było nie tylko z Wartą i Orlenem.

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę strony Jarka Kefira? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona dobroczyńców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji! 🙂 Link z informacją, jak to zrobić, poniżej:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Tajemnicze interesy i tajemnicza śmierć Jana Kulczyka

Kulczyk nie żyjeDziś, dnia 29 lipca 2015, zmarł Jan Kulczyk, jeden z najbogatszych Polaków. Znany był z licznych afer i kontrowersji. Od 1981 współpracował najpierw z PRL, a potem z rządami postkomunistycznej / neoliberalnej III RP. W ostatnim wydaniu magazyny „Forbes” nie uwzględniono go na liście najbogatszych ludzi, ponieważ jego interesy były „za bardzo nietransparentne„, czyli mało przejrzyste. Jan Kulczyk był również głównym aktorem afery taśmowej. To na niego jest najwięcej nagrań z restauracji Sowa i przyjaciele, bo aż kilkadziesiąt.

O tajemniczej śmierci Jana Kulczyka pisałem w artykule poniżej:
Kto zabił Kulczyka?! „On rządził Polską, miał kwity na wszystkich”. Czy został on zamordowany przez seryjnego samobójcę?

Zapraszam do obejrzenia dwóch nagrań video o interesach i powiązaniach Jana Kulczyka:

Kulczyk nie żyje

Brak akceptacji śmierci sprawia, że życie traci swoją odwieczną głębię

Brak akceptacji śmierci sprawia, że życie traci swoją odwieczną głębię

zycie i smiercWklejam poniżej nagranie video przedstawiające poglądy Eckharta Tolle na temat życia, śmierci i ogólnie, ich odwiecznej cykliczności. Obecnie nie mamy świadomości tej cykliczności. Z jednej strony ograniczyły ją trzy monoteizmy, negując reinkarnację. Co było mentalnym i duchowym cofnięciem się cywilizacji o co najmniej kilka tysiącleci. Z drugiej strony, tę tendencję pogłębił obowiązujący dziś oficjalnie dogmat materialistyczny.

Polecam szczególnie treści, które przekazuje ten człowiek. Gdyż są one pisane specyficznym językiem, dostosowanym do bazy pojęć m.in. w podświadomości. Czytanie i słuchanie ich jest niczym medytacja. Wielu ludzi pisze, że aby w pełni zrozumieć głębię tego przekazu, muszą przeczytać dwa lub trzy razy jego książki. Ludzie piszą też, że celowo po kilka razy wracali do jego książek, albo czytali je na raty, po kilka kartek dziennie.

Link do filmu video:

Continue reading „Brak akceptacji śmierci sprawia, że życie traci swoją odwieczną głębię”

Potężna siła Twojego umysłu [VIDEO] Naukowe poszukiwanie Boga

Potężna siła Twojego umysłu [VIDEO] Naukowe poszukiwanie Boga

racjonalizm i naukaTrzy filmy video to pełnometrażowy film dokumentalny wyemitowany na telewizji Planete. Opowiada on w skrócie o naukowym poszukiwaniu Boga, Wyższej Inteligencji, Wyższego Projektu, itp.

Twórcy filmu starają się odpowiedzieć na zagadki ludzkiego umysłu i zbadać, korzystając z naukowych metod, tzw zjawiska paranormalne.

Polecam obejrzenie tego nagrania w trzech częściach. Dokument jest kontrowersyjny, ale uważam że powinien się on znaleźć na mojej stronie. Czy mamy szósty zmysł, intuicję, duszę? Według mnie, są to (na razie) nie mierzalne przez materialistyczno-racjonalistyczną naukę „parametry” – jednak parametry istniejące i działające.

Gdyby badacze sprzed wieków byli tak dogmatyczni i ściśnięci mentalnie jak dzisiejsi korporacyjni „naukowcy”, to do dziś nie wiedzielibyśmy, że promieniowanie rentgenowskie, gamma, radiowe istnieje, podług wklejanego przeze mnie wiele razy schematu:

Źródło grafiki: wikipedia, przerobiona przez: Jarek Kefir

Źródło grafiki: wikipedia, przerobiona przez: Jarek Kefir

To trzeba po prostu czuć. Dużo złego zrobiły przewrotne idee Newtona i Kartezjusza, które zaprowadziły jeszcze większą schizofrenię (a więc jeszcze większe podziały) w nierozerwalną całość – mózg (fizyczność) -> umysł (psychika) -> dusza (duchowość).

W ostatecznym rozrachunku, wszystko jest jednością i pomimo pozornej i wszechwładnej entropii, wszystko dąży do jedności. Rozdzielając się na cywilizacje, religie, państwa, województwa, miasta, dzielnice, ulice, domu, i w końcu – rozdzielając nawet swoją psychikę na drobne kawałeczki – krzywdzimy samych siebie.

Nie ma bowiem fizyczności bez duchowości i nie ma duchowości bez fizyczności. Wszystko ma potrójną naturę: fizyczną, mentalną i duchową. To, co obserwujemy w mózgu na płaszczyźnie fizycznej (neuroprzekaźniki, czy skany wykonywane przez funkcyjny rezonans magnetyczny – fMRI) ma też odwzorowanie w polu mentalnym (psychika, emocje) jak i duchowym. Jednak patrząc tylko pod kątem neuroprzekaźników czy skanów fMRI nie wytłumaczymy ani stanów mentalnych, psychicznych, emocjonalnych, ani tym bardziej duchowych. Będziemy widzieć na monitorze aparatury jedno z trzech obliczy jednego zjawiska – fizyczność. W drugą stronę ta zasada też ma zastosowanie.

Oddzielenie nauki od sfery duchowej to jedna z bardziej szkodliwych iluzji jaką wprowadzono za naszych czasów. XXI wiek to czas gdy na powrót trzeba będzie znaleźć to połączenie. Nie w szamańskiej, totemicznej ani astrologicznej formie, ale w formie zupełnie nowej, nie podobnej do niczego, co było wcześniej.

Siła umysłu vol. 1 – Psychika a zdrowie:

Siła umysłu vol. 2 – Czy mamy szósty zmysł:

Siła umysłu vol. 3 – Tajemnica śmierci:

Autor wstępu: Jarek Kefir
Autor filmów:
TV Planete (kanał You Tube RipSonar News)
Proszę o podanie dalej, udostępnienie, rozpowszechnienie!

Chcesz wspomóc to co robię i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj.

 

Pomiędzy światami: niezwykłe doświadczenia z pogranicza życia i śmierci

Duchowość pomiędzy światami: niezwykłe doświadczenia z pogranicza życia i śmierci

duchowosc zycie swiadomosc

Nazwą: „Życie między życiami”, co w języku angielskim pisze się Life between lives – LBL określa się nasze niematerialne istnienie między naszymi wcieleniami tu, na Ziemi. Osoby, które doświadczyły przeżyć z pogranicza życia i śmierci (near death experience) mówią o wyprawach do innego wymiaru bytowania. O pięknym, kolorowym świetle i otaczającej ze wszystkich stron miłości i spokoju. Bywają także relacje o tym, że całe życie przeleciało im przed oczyma, jak i o widzeniu się z ukochanymi bliskimi i duchowymi przewodnikami.

Inne osoby zaś dzięki terapii regresywnej przypominają sobie stan życia między życiami (LBL). W taki sposób mogą przypomnieć sobie planowanie następnego wcielenia, które może być ich obecnym wcieleniem, kreowanie celów i zamiarów na obecne wcielenie. Wielu ludzi może uzyskać dostęp do tych danych wtedy, gdy wciąż są w swoich ziemskich ciałach.

Zapraszam do obejrzenia poniższego nagrania video: