Reklamy

Tag: służba zdrowia

Tajemnicze zgony po pigułce antykoncepcyjnej: materiał z TVP

Tajemnicze zgony po pigułce antykoncepcyjnej: materiał z TVP

Poniżej materiał prosto z Telewizji Polskiej. Jeden z zaproszonych lekarzy powiedział wprost, że środki hormonalne w formie tabletek powodują częste powikłania, w tym zgony. Twierdzi, że lekarze o tym dobrze wiedzą, tylko nie mówią tego pacjentom. Telewizyjna prezenterka była autentycznie zszokowana tą wiadomością. Obecnie środki te stosuje się jak cukierki. Ich pierwotne zastosowaniem było zapobieganie ciąży, jednak podczas ich stosowania zauważono, że zmniejszają lub czasowo zaleczają one trądzik, więc przemysł farmaceutyczny to wykorzystał.

Zostały one zarejestrowane także i do tej przypadłości, jak i znacznie obniżono dopuszczalny wiek gdzie mogą być stosowane, choć najczęściej na ulotkach pisze się, że „brak danych co do stosowania w grupie wiekowej poniżej 18 lat” lub też: „ograniczone doświadczenie w stosowaniu w tej grupie wiekowej, konieczne zachowanie ostrożności”. To tak samo jak w przypadku środków przeciwdepresyjnych typu Prozac.

Producent zabezpiecza się, że jest ograniczone doświadczenie w stosowaniu Prozacu u nastolatków i żeby „zachować szczególną ostrożność”. Jednak powszechnie wiadomo, że środki typu Prozac zwiększają myśli i zachowania samobójcze u nastolatków i młodych dorosłych.

Dziś środki hormonalne stosuje się nawet u 12 – 13 letnich dziewczyn, na takie przypadłości jak trądzik, często bez konsultacji dermatologa, który ma większe kompetencje i doświadczenie w ocenieniu czy trzeba to leczyć hormonami czy nie. Najczęściej odbywa to się tak, że matka bierze córkę do swojego ginekologa aby przepisał hormony na trądzik.

Oczywiście, w świadomości społecznej pokutuje mit tego, że środki hormonalne można brać jak cukierki nawet przez kilkadziesiąt lat, bez konsekwencji zdrowotnych. Tymczasem biorąc te lekarstwa trzeba regularnie badać wątrobę, tj. wykonywać próby wątrobowe (aminotransferazy i inne enzymy), tak, jak przy lekach innego rodzaju. Przejdźcie się po klinikach leczenia niepłodności bądź po oddziałach szpitalnych dla trudnych przypadków ginekologicznych.

Zapytajcie się kobiet, czy długo stosowały hormony – w większości bądź u wszystkich będzie potwierdzenie – tak, długo, z 10 – 15 lat. Najlepiej oczywiście nie brać, środków hormonalnych, używać innej formy antykoncepcji, a w przypadku trądziku u nastolatek – zmienić dietę i nawyki (to ważne wbrew pozorom) i leczyć się u dermatologa, czyli tam gdzie powinno się leczyć takie przypadłości.

O tym, że powodują one powikłania, wiedziałem już przed rokiem 2000, gdy z USA były pierwsze raporty, w Polsce publikowane jedynie w niszowych gazetach. Oczywiście, zarówno FDA (Food & Drug Administration, instytucja rządowa z USA), jak i sami producenci hormonów zaprzeczali doniesieniom niezależnych naukowców, nazywając ich prace nierzetelnymi, bądź spiskowymi. Niektórym naukowcom w tych czasach się mocno oberwało, za „nierzetelność w badaniach” czy też za „szerzenie pseudo-naukowych teorii spiskowych”.

Jak jest dziś? Po procesach sądowych i miliardowych odszkodowaniach dla ofiar tych lekarstw i ich rodzin, oficjalnie przyznano rację tym naukowcom, a ostrzeżenia przed działaniami niepożądanymi widać nawet na ulotkach dołączanych do każdego opakowania hormonów. Wie też o tym każdy lekarz, jednak nieliczni dzielą się tą wiedzą z pacjentami, większość mówi, że owszem, każdy lek ma działania niepożądane, ale w tym wypadku „zdarzają się one bardzo rzadko”.

Czyli w domyśle, raz na milion lub rzadziej, a to nieprawda. Jest powszechne zalecenie, że kobiety powyżej 35 roku życia w ogóle nie powinny zażywać tych hormonów, gdyż według danych producenta, zwiększa się ryzyko zawału i udaru mózgu kilka-kilkanaście razy w stosunku do kobiet młodszych. Jednak który lekarz z prywatną praktyką przestrzega tego zalecenia? Jest to tylko zalecenie producenta a nie oficjalny rygor medyczny, czyli usankcjonowany przez prawo i praktykę lekarską.

Materiał filmowy z TVP:

http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/hormonalny-srodek-na-tradzik-zabil-4-osoby/9982427

Inne materiały:

Podsumowanie wiedzy o środkach hormonalnych:

http://jarek-kefir.org/2011/04/15/pigulka-antykoncepcyjna-powoduje-raka/

Artykuł z 2012 roku o odszkodowaniach za te praktyki:

http://jarek-kefir.org/2013/02/06/odszkodowania-za-pigulke-yasmin-srodki-hormonalne/

Reklamy

Prawda o kształceniu lekarzy

Prawda o kształceniu lekarzy

Cytuję: „Niestety dzisiaj mamy patologiczną sytuację. Lekarzy bardzo długo i dogłębnie uczy się na studiach, jak diagnozować choroby. Natomiast prawie w ogóle nie potrafią oni leczyć, bo nie posiadają po studiach praktycznie żadnej wiedzy z dziedziny farmacji. Jest to paradoksalne, że leczyć nie potrafi ktoś, kto zwie się lekarzem, ale taka jest nasza smutna rzeczywistość. Panowie w białych kitlach nie wiedzą, jak stosować leki i w jakich dawkach je przepisywać. Uzupełniają później te braki w wykształceniu całkiem chałupniczo, podczas praktyki lekarskiej, eksperymentując na swoich pacjentach.

To dlatego lekarze w opisie choroby posługują się łaciną, aby pacjent nie wiedział, na co jest chory i żeby nie musieć pacjentowi tłumaczyć, co się psuje w jego organizmie. Jest to sprytny wytrych ukrywający lekarską niewiedzę, czyli niekompetencję. Przeciętny lekarz nie ma pojęcia, jak działa chemia organizmu, ponieważ ostatnie zajęcia z chemii miał jeszcze w liceum.

Do skutecznego leczenia ludzi nie wystarczy poznać schematy postępowania. Niestety takie właśnie schematy rzemiosła lekarskiego (nazywanie ich zawodu sztuką jest nieporozumieniem) wtłaczają do swoich głów na specjalizacjach. Zgodnie z metodyką – taka choroba, taka kolejność postępowania i stosowania kolejnych specyfików. Nie ma w takim nauczaniu żadnej głębszej refleksji, zrozumienia stanu chorobowego, jego przyczyn i możliwych dróg rozwiązania.

Nadmierne wypisywanie leków przez lekarzy jest wynikiem ich niedouczenia z zakresu farmacji oraz skorumpowania przez nagrody, jakie dostają oni od koncernów farmaceutycznych. Każdy lekarz musi nieustannie podnosić swoje kwalifikacje. Za to wszystko płacą firmy farmaceutyczne, których nadrzędnym i jedynym celem jest sprzedawanie leków. Będą więc one za pośrednictwem lekarzy wciskali ludziom nie tylko te dawki substancji, które leczą, lecz przede wszystkim te dawki, które szkodzą. Co więcej, ciągłe nakłanianie do stosowania przeróżnych leków i spełnienia oczekiwań firm farmaceutycznych powoduje coraz częstsze pojawianie się u klientów służby zdrowia lekowych interakcji. Lekarze nie wiedzą prawie niczego o interakcjach, jest to bowiem wiedza chemiczna – farmakologiczna, której nikt nie wymagał od nich ani na studiach, ani w dalszej nauce na specjalizacjach.

Farmakologię, czyli naukę o lekach i o chemicznym leczeniu, przekazuje się przyszłemu lekarzowi zaledwie w ciągu dziesięciu miesięcy, z pięcioletniego okresu studiów. Co więcej, wiedzę tę wykłada się lekarzom w sposób okrojony i nieskuteczny. Polega on na suchym zapamiętywaniu formułek, ponieważ rozumowa i systemowa nauka o działaniu na człowieka leków wymagałaby wpierw zapoznania lekarza z wiedzą chemiczną. Lekarzom na studiach w ogóle nie wykłada się chemii, przez co nie potrafią oni zrozumieć większości pojęć związanych z interakcjami chemicznymi substancji aktywnych, czyli zrozumieć podstawowych pojęć związanych z leczeniem człowieka lekami i działaniami tychże na ludzki organizm.

Zmusza się studentów do bezrozumowego zapamiętania najczęstszych interakcji fizjologicznych, nie ucząc ich niczego o interakcjach chemicznych. Ta wiedza szybko opuszcza ich głowy, bo czego się nie rozumie, a zapomni – nie można potem w umyśle odtworzyć. Potem świeżo upieczonych lekarzy wysyła się na „rynek ochrony zdrowia”, czyli propagacji i podtrzymywania stanu chorobowego. Jest on bowiem pełen specjalistów od marketingu firm farmaceutycznych i to z dostarczonych przez nich tendencyjnych materiałów, młodzi lekarze dowiadują się, jak powinni leczyć ludzi.”
http://oczyszerokozamkniete.wordpress.com/2009/12/30/koncerny-farmaceutyczne/