Reklamy

Tag: słońce

Niedobór witaminy D przyczyną niszczących chorób. Ma go 90% Polaków, Ty też?!

Niedobór witaminy D przyczyną niszczących chorób. Ma go 90% Polaków, Ty też?!

witamina d niedoborDziś artykuł o roli witaminy D w chorobach typu autoimmunologicznego. Jak wiadomo, witamina D odpowiada za szereg funkcji w naszym organizmie a jej niedobory mogą pociągnąć za sobą katastrofalne skutki. Żeby było jeszcze śmieszniej, 70% do nawet 90% Polaków w okresie jesień – zima – wiosna, ma duże lub krytyczne niedobory witaminy D. W okresie letnim jest nieco, ale podkreślam – tylko „nieco” lepiej. Krytyczne niedobory tego składnika są notowane u każdej osoby chorej na nowotwór.

Według informacji jakie zdobyła Czytelniczka mojej strony, Gaja, witaminę D należy łączyć z preparatem witaminy K (dawki w handlu: 50 mcg do 100 mcg) lub brać ją ze źródeł w pożywieniu. Wtedy dużo lepiej się wchłania i nie prowadzi do kamieni nerkowych. Ja wolę to drugie rozwiązanie, choćby poprzez preparaty ze spiruliną, które dostarczają istotnej ilości witaminy K jak i innych cennych składników. W okresie jesienno-zimowym proponuję brać 50 mcg do nawet 150 mcg tej witaminy. Oczywiście, są to wartości dla osoby dorosłej i zdrowej, w przypadku jakichkolwiek chorób, przyjmowania leków, ciąży, wieku poniżej 18 lat, osłabienia itp itd, konieczna jest konsultacja lekarska.

Poniższy artykuł autorstwa Pepsi Eliot pomaga wyjaśnić, jaka jest rola witaminy D w profilaktyce i leczeniu chorób autoimmunologicznych. Jak wiadomo, są to choroby które tak jak rak, mają wiele czynników powstawania. Część badaczy łączy je ze szczepieniami, część z glutenem i toksycznymi dla człowieka składnikami mleka krowiego. Wszyscy oni mają rację, prawda jest bowiem wielowątkowa także w dziedzinie zdrowia.

Organizm jest wielką maszynerią, a niedobór lub nadmiar jednego z tysięcy składników, daje rezultat w wielu, wielu innych miejscach, obszarach organizmu. To konstrukcja bardzo krucha, ciągle wahająca się pomiędzy skrajnościami. Pomiędzy permanentnym nadmiarem a permanentnym niedoborem tych tysięcy, tysięcy składników. „Nasz kontrakt z życiem może zostać w każdej chwili unieważniony” – dopiero gdy sobie to częściowo uświadomiłem, przyszło pewne zrozumienie. Ale do rzeczy! Zapraszam do przeczytania artykułu.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Niedobór witaminy D i choroby autoimmunologiczne

Cytuję: „Zadajemy sobie pytanie, dlaczego nasze ciało atakuje siebie samego? Czy autoimmunologiczne choroby mogą mieć związek z permanentnymi brakami witaminy D? I skąd się nagle takie braki wzięły u Ziemian?

Hej Bladolicym i Kakaowym,

Choroby autoimmunologiczne powstają z powodu przepracowanego systemu immunologicznego. Gospodarz organów, krwi, lub układu nerwowego atakuje przez swój własny układ odpornościowy siebie, zamiast obcych najeźdźców.

Innymi słowy, białe komórki T zaczynają atakować komórki zdrowe tworząc kilka potencjalnych chorób autoimmunologicznych.

Większość ekspertów w dziedzinie zdrowia doszło do porozumienia, że stan zapalny, często spowodowany przez nieprawidłowe działanie układu odpornościowego, jest źródłem prawie wszystkich chorób autoimmunologicznych. Wczesne objawy chorób immunologicznych można znaleźć na tej angielskojęzycznej stronie.

Unikanie szczepień, odtruwanie się z metali ciężkich i unikanie innych toksyn chemicznych są największymi przyjaciółmi zdrowego układu odpornościowego. Wtedy taki układ robi to, co ma robić z definicji, zamiast atakować zdrowe komórki własnego organizmu.

Czy Socjeta ma jasność w temacie, że nie wszystkim zależy na prawdzie? Raczej tak.

Już żyjący w XIX wieku Claude Bernard, lekarz specjalizujący się w zakresie badań medycznych, fizjolog, jeden z większych francuskich naukowców, o wszystko obwiniał wielką farmację. Która według niego, aż się ślini, żeby choroby autoimmunologiczne panoszyły się, jako dodatkowe źródło zysku, jakby mało było zwykłych chorób. Od przybytku sagan nie boli.

Ale jest coś, co szczególnie działa na nerwy wielkiej farmacji. Mianowicie witamina D

Bowiem witamina D istotnie zwiększa wytrzymałość immunologiczną

Badania w 2013 roku na Uniwersytecie w Heidelbergu w Niemczech opublikowane w British Journal of Nutrition zostały wszczęte po kilku innych międzynarodowych badaniach, gdy dostrzeżono prawidłowość zwiększonej śmiertelności z powodu różnych chorób, powiązanej z niskim poziomem witaminy D we krwi. Standardowe testy na 25 (OH) D, podpowiedziały zespołom badawczym, że prawie 40% ludzi na świecie ma niski poziom witaminy D.

A może nawet znacznie więcej, gdybyśmy podnieśli dolny pułap uważany za normę.

Z powodu pewnej nieścisłości w obliczeniach doszło do tego, że linia, która został uznana przez niemieckich naukowców za graniczną i poniżej której witamina D jest na niskim poziomie, w rzeczywistości jest na żałośnie niskim. Nawet większość przedstawicieli głównego nurtu w Stanach uważa, że wartość 30 ng/ml jest na zbyt niskim poziomie.

Natomiast ci bardziej postępowi uważają, że najbardziej zalecany poziom witaminy D powinien zawierać się w widełkach od 50 do 80 ng/ ml stężenia w surowicy krwi, aby zapewnić optymalną ochronę zdrowia. Gdybyśmy więc ustosunkowali się widełkami 50/80 okazałoby się, że wielkość 40% dla populacji światowej z brakami witaminy D okazałaby się jeszcze wyższa.

Przykładowo na tej  stronie dr. Mercola twierdzi, że aż 80% ludzi może mieć braki witaminy D.

Mniej słońca wraz ze wzrostem narażenia na toksyny środowiskowe i zatrutą, wysoko przetworzoną żywnością, powinny motywować wiele osób do przyjmowania 5000, lub nawet więcej jednostek IU cholekalcyferolu, czyli suplementu z witaminą D3, na dobę.

Ale jak doszło do tej światowej epidemii?

Kiedyś większość z nas pracowała, albo po prostu przebywała na słońcu, i wchłaniała około 10.000 – 20.000 jm witaminy D w 15 minut. To wiele razy więcej niż obecne wymogi FDA , czyli – od 200 do 400 IU.

Ale w ciągu ostatnich dwudziestu, czy trzydziestu lat medycy zaczęli straszyć ludzi słońcem. Wszyscy nagminnie zaczęli brać dawki filtrów przeciwko promieniowaniu słonecznemu, w każdym byle jakim smarowidle.
Ludzie zaczęli unikać słońca obawiając się raka, zamiast korzystać inteligentnie z największego dobra Ziemian. Do tego zamknęliśmy się w klatkach i od września do połowy kwietnia nie wyściubiamy nosa. Nawet jakby, to w naszych północnych szerokościach geograficznych niebo może być często zasnute chmurami i trudno jest uzyskać wystarczającą ilość zdrowych promieni słonecznych, aby wytworzyć naturalną witaminę D.

Zwłaszcza jeśli masz nadwagę, jesteś w ciąży, jesteś osobą starszą lub ciemnoskórą. Ciało wyłącza produkcję witaminy D z promieni słonecznych, jeśli jej poziom we krwi robi się zbyt wysoki. Wraz z wiekiem, zdolność do konwersji światła słonecznego promieniowania UVB zmniejsza się i uzupełnianie staje się konieczne.

Potencjał toksyczności witaminy D, którą uzupełniamy zwykle określa się dopiero na poziomie około 100ng/ml surowicy w teście na 25(OH)D, który możesz wykonywać kontrolnie co pół roku, gdybyś był zaniepokojony, że za dużo suplementujesz witaminy D3.

Podobne info znajdziesz na wielu stronach, w tym na tych: 1234 , 5 , 6

Poniżej inne moje (Pepsi Eliot) artykuły w temacie witaminy D:
Czego jeszcze nie wiesz o plażowaniu kobieto?
Braki witaminy D tuczą
9 poważnych skutków niedoboru witaminy D
Wszystko o witaminie D, najbardziej niedocenianym składniku odżywczym
Witamina D ma wpływ na raka piersi

Źródło: http://www.pepsieliot.com/autoimmunologiczne-choroby-czyli-znowu-witamina-d-rzadzi/#more-9119

Reklamy

Witamina D zmniejsza ryzyko śmierci na raka o 30%

Witamina D zmniejsza ryzyko śmierci na raka o 30%

witamina D niedoborZapraszam do przeczytania artykułu z Poczty Zdrowia o witaminie D i dobroczynnej roli ekspozycji na światło słoneczne. Informacje na ten temat również są ewidentnie zafałszowane przez kartel farmaceutyczny i kontrolowaną przez niego „naukę”.

witamina DZ jednej strony, dobowe dawki witaminy D w Polsce wciąż są określane na poziomie 5 – 25 mikrogramów dla osoby dorosłej, a to stanowczo za mało. Obecne dawki zalecane w niektórych krajach UE to nawet 50 mikrogramów na dobę, do max 100 mikrogramów.

Z drugiej strony, straszy się nas Słońcem. Słońce jest generatorem życia na Ziemi. Ludzkość jest ewolucyjnie przystosowana do takiej ilości nasłonecznienia, jak w Afryce, kolebce życia. Choć wyemigrowaliśmy na inne kontynenty, nie przystosowaliśmy się genetycznie do tak niskiej ilości poboru witaminy D jak w naszym klimacie. Stąd w okresie zimowym, niedobory witaminy D notuje się u 70% – 90% Polaków.

Więcej witaminy D to oczywiście lepsze zdrowie, co jest nie na rękę kartelowi farmaceutycznemu. Generuje się więc strach przed opalaniem się, choć tak naprawdę to nie promieniowanie UV powoduje raka skóry. Zaleca się także produkowane przez kartel chemiczno-kosmetyczny kremy z filtrem, które zatrzymują syntezę witaminy D w skórze.

To bardzo sprytna zagrywka karteli farmaceutycznych – wszelkimi możliwymi sposobami produkować sobie klientów, bo po co czekać, aż człowiek się zestarzeje i będzie potrzebował lekarstw. Lepiej sprawić, by potrzebował ich od dzieciństwa i tym samym, zwiększyć sprzedaż i swój zarobek. Właśnie tak działa wolny rynek! Czysta, psychopatyczna ekonomia, nic więcej. Zawsze powtarzam, że w tym systemie na pierwszym miejscu jest zysk, a dopiero na kolejnych miejscach są Twoje zdrowie i życie.

Według niektórych nauk tajemnych, zwierzęta miały uzyskać duszę wtedy, gdy ewolucyjnie wyszły z wody i stanęły na lądzie. Właśnie przez wpływ światła słonecznego na syntezę różnych związków chemicznych w ich organizmach. Ryba, podług tych nauk, jest symbolem śmierci duchowej. Co ciekawe, ryba i krzyż (starożytne narzędzie tortur) są symbolami chrześcijaństwa. Przypadek?

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

Zachęcam także do przeczytania innych artykułów na temat ważnej roli witaminy D w organizmie. Tam znajdziecie odpowiedź – dlaczego witamina D jest tak istotna dla zdrowia, i dlaczego jesteśmy narażeni na jej ciągłe, mniejsze lub większe niedobory:
Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe
Niski poziom witaminy D może prowadzić do raka
Szokujące konsekwencje niedoborów witaminy D. Sprawdź, czy jesteś w grupie ryzyka!
Szokujące skutki niedoborów witaminy D. Czy jesteś w grupie ryzyka? (2)
Zaskakująco skuteczny sposób na przeziębienie i grypę: witamina D
90% Polaków ma krytyczne niedobory witaminy D. Jak ją dawkować?
Prawda o witaminie D3. Ukrywają tę wiedzę żebyś chorował!


Poznaj realne ryzyko śmierci z powodu raka skóry

Dużo mówi się o raku skóry, ponieważ jego liczba podwaja się co 10 lat od 1945 r.

To wydaje się ogromnie dużo, jednakże liczba zgonów z powodu czerniaka skóry wynosiła w Polsce w 2010 roku prawie 12001.

To o 1200 osób za dużo. Ale wystarczy porównać z liczbą 92 600 w 2010 r., które zmarły z powodu innych nowotworów złośliwych, a także z liczbą 174 000 osób zmarłych na choroby układu krążenia2.

Dlaczego takie porównanie jest ważne?

Bo ostatecznie na raka skóry umiera się rzadko, w porównaniu do umieralności z powodu zawału, chorób serca, niewydolności naczyń krwionośnych, raka płuc, piersi, szyjki macicy, jelita grubego, żołądka czy mózgu. A właśnie przebywanie na świeżym powietrzu i słońcu to podstawowy sposób, aby zmniejszyć ryzyko chorób krążenia oraz zapobiec innym rodzajom nowotworów.

Wiesz doskonale, że stres, siedzący tryb życia, nadwaga, alkohol i papierosy są głównymi przyczynami chorób układu krążenia i nowotworów. A więc jeśli:

  • stresujesz się z powodu raka skóry;
  • rezygnujesz z aktywności na powietrzu, aby uniknąć raka skóry;
  • zostajesz w domu, a przez to nabierasz ochoty na niezdrowe jedzenie, wypicie alkoholu lub zapalenie papierosa, czekając, aż będziesz już mógł bezpiecznie wyjść na słońce…,

to właśnie dokonujesz bardzo, bardzo złego wyboru!!!

Dużo ważniejsze dla Ciebie jest zmniejszenie ryzyka chorób krążenia oraz ryzyka nowotworów wszelkiego rodzaju niż koncentrowanie się na zapobieganiu wystąpienia raka skóry.

Większość nowotworów skóry nie jest groźna

Rak skóry, jak wszystkie inne nowotwory, należy traktować bardzo poważnie. Czyli trzeba udać się do lekarza, jeśli tylko zaobserwujesz plamkę lub dziwną grudkę na swojej skórze, a w szczególności niegojącą się ranę, strup lub utrzymującą się i zmieniającą wygląd krostę.

Warto też wiedzieć, że 85% raka skóry to przypadki raka nabłonkowego, a nie czerniaka.

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. Ponieważ rak nabłonkowy skóry jest uleczalny. Większość zachorowań w ogóle nie stanowi zagrożenia. Nazywa się go rakiem podstawnokomórkowym (łac. Carcinoma basocellulare).

Rak podstawnokomórkowy

W 80% rak podstawnokomórkowy nie może zabić.

Ten rodzaj nowotworu zwykle rozwija się na powierzchni skóry wystawionej na słońce, jak skrzydełka nosa, powieki czy szyja, najczęściej u osób starszych (powyżej 75 lat).

Pierwszym objawem jest często małe czerwone, różowe lub perłowe znamię, które pojawia się na zdrowej skórze. Rozwija się bardzo powoli i nigdy nie daje przerzutów. Nie zabija. Za to, jeśli jest nieleczone, będzie się rozwijać miejscowo i może spowodować uszkodzenia struktur sąsiadujących. Przykładowo rak podstawnokomórkowy na twarzy może się rozrastać i uszkodzić nos lub ucho.

Każda zmiana lub zgrubienie na skórze wymagają więc, aby obejrzał je lekarz.

Na stronie INCa (Krajowego Instytutu Onkologicznego we Francji) na temat raka podstawnokomórkowego, czyli ogromnej większości nowotworów skóry, widnieje taka informacja: „znamiona wystarczy usunąć chirurgicznie, aby zapewnić wyleczenie, ponieważ rozwijają się powoli i nie wywołują zmian w innych częściach ciała (przerzutów)3”.

Takie stwierdzenie jest przesadzone i być może nawet służy temu, by zrobić przyjemność chirurgom medycyny estetycznej. Jeśli bowiem rak jest źle umiejscowiony, istnieje ryzyko, że chirurg pozostawi paskudną bliznę. Według profesora Henriego Joyeuxa, którego poprosiłem o komentarz na ten temat, „aby wyleczyć takie znamię, idealna jest radioterapia kontaktowa z 1 – 3 seansami elektroterapii – usuwa się wtedy zmianę bez powstania blizny”.

Leczenie chirurgiczne jest możliwe dopiero po konsultacji z lekarzem. W większości przypadków będzie zastosowane znieczulenie miejscowe. Ból i dyskomfort zwykle są minimalne, a pacjent rzadko cierpi po zabiegu.

Mówię Ci o tym, ponieważ rak podstawnokomórkowy jest najczęściej występujący i łatwy do wyleczenia. Pozostałe 20% przypadków raka skóry to bardziej agresywny rodzaj – rak kolczystokomórkowy (łac. Carcinoma spinocellulare).

Rak kolczystokomórkowy (płaskonabłonkowy)

20% raków nabłonkowych skóry to rak kolczystokomórkowy (zwany również płaskonabłonkowym). Ten rodzaj raka rozwija się głównie na twarzy, najczęściej wokół uszu lub ust. Może jednak wystąpić w każdym innym miejscu na skórze.

Zwykle zaczyna się jako mały strup lub łuszcząca się zmiana o czerwonej lub różowej podstawie. Czasem przekształca się w guz podobny do brodawki. Rak kolczystokomórkowy może utworzyć ropiejącą ranę (owrzodzenie) lub okresowo krwawić. Należy go leczyć, w przeciwnym razie rozszerza się na znajdujące się głębiej tkanki, co może prowadzić do zniekształcenia skóry uszu, ust lub innych części ciała.

Nie panikuj jednak! Krajowy Instytut Onkologiczny we Francji informuje, że: „przypadki raka płaskonabłonkowego są rzadsze i mogą dawać przerzuty. Jednakże są łatwe do wyleczenia w większości przypadków, dzięki wczesnemu wykrywaniu, umożliwiającemu leczenie chirurgiczne4”.

Według prof. Henriego Joyeuxa „radioterapia nieagresywna, dobrze celowana, może wyleczyć, nie pozostawiając blizn, jedynie lekko odbarwiony obszar skóry”.

Dlatego warto udać się do lekarza, jeśli tylko zauważysz coś dziwnego na skórze.

Leczenie, tak jak w przypadku raka podstawnokomórkowego, wykonuje się w zwykłym znieczuleniu miejscowym, bez długotrwałego bólu.

Jeśli więc wykażesz minimum ostrożności i zdrowego rozsądku, nie umrzesz na raka nabłonkowego skóry.

Trzecia kategoria raka skóry jest najrzadsza i najgroźniejsza: czerniak złośliwy.

Czerniak złośliwy

Czerniak złośliwy jest groźnym rakiem skóry. To prawdziwa czarna owca w rodzinie nowotworów skóry.

Czerniaki są nowotworami komórek zwanych melanocytami, które wytwarzają barwniki powodujące brązowienie skóry. Melanocyt dosłownie oznacza komórkę produkującą czerń (z greckiego melanos – czarny i kytos – komórka).

Czerniak pojawia się najczęściej na zupełnie zdrowej powierzchni skóry i tworzy się stopniowo w formie małej pigmentowej plamki. W 15–20% przypadków rozwija się na bazie zwykłego pieprzyka.

Liczba zachorowań na czerniaka skóry wynosiła w 2010 roku prawie 1200 u mężczyzn i 1350 u kobiet5. Większość przypadków, wcześnie wykryta, jest wyleczalna dzięki leczeniu operacyjnemu, które umożliwia wycięcie zmiany pod znieczuleniem.

Mniejsza część przypadków czerniaka (około 15%) jest jednak wykrywana zbyt późno, gdy już dały przerzuty nowotworowe, których nawet chemioterapia nie może wyleczyć. W konsekwencji pacjent umiera.

Rzeczywisty wpływ słońca na powstawanie czerniaka

Jak w przypadku innych poważnych chorób, istnieje wiele czynników, które zakłócają pracę systemu odpornościowego i wywołują raka: żywność, substancje toksyczne, stres czy brak odpowiedniej ilości snu.

Istnieją również czynniki związane ze środowiskiem. Wśród nich oparzenia słoneczne są niewątpliwą przyczyną występowania czerniaka, zwłaszcza u dzieci przebywających na słońcu, których skóra nie miała czasu, aby się do tego przygotować.

Czasopismo medyczne „The Lancet” opublikowało w 2004 r. bardzo ważną informację, jednak potem nigdy niepowtórzoną w mediach ani przez państwowe instytucje zdrowia. Być może z obawy, aby nie burzyć aktualnego przekazu dla społeczeństwa na temat wpływu słońca na raka skóry.

Ta niezwykle ważna informacja jest następująca: w przeciwieństwie do raka nabłonkowego, czerniak wstępuje rzadziej u osób regularnie przebywających na słońcu!6

Pozwól, że powtórzę to jeszcze raz: regularne przebywanie na słońcu w umiarkowany sposób zmniejsza ryzyko wystąpienia czerniaka! Owszem, słońce powoduje wystąpienie czerniaka, ale tylko jeśli ekspozycja na słońce jest gwałtowna i jeśli nie jesteś do tego przyzwyczajony.

Dlatego też u osób pracujących w biurze, którzy raz na rok wyjadą na wakacje nad morze, stwierdza się więcej przypadków czerniaka niż u osób pracujących na zewnątrz7.

Warto zresztą zauważyć, że czerniak nie występuje koniecznie na obszarach skóry wystawianych na słońce.

„British Medical Journal” potwierdził tę informację, wyjaśniając, że czynnik słońca, bezdyskusyjny w przypadku raka nabłonkowego, nie został zaklasyfikowany jako główna przyczyna czerniaka8.

Słońce może zmniejszyć ryzyko śmierci o 50%

Ponad 200 badań epidemiologicznych potwierdziło związek między brakiem witaminy D a ryzykiem zachorowania na raka.

Według badania dr Williama Granta, międzynarodowego eksperta ds. witaminy D, 30% zgonów na raka można by uniknąć, dzięki zwiększeniu witaminy D w organizmie. To dałoby 2 miliony ludzkich istnień ocalonych każdego roku w skali całego świata9.

Według dr Cédric Garland ze Szkoły Medycyny Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (USA), specjalisty ds. witaminy D, której wpływ na organizm studiuje już od 30 lat, każdego roku w skali świata można by uniknąć 600 tysięcy przypadków raka piersi i raka jelita grubego tylko dzięki większej ilości witaminy D w organizmie!

Doprowadzenie do optymalnego poziomu witaminy D pozwoliłoby uniknąć 16 rodzajów raka, włącznie z najgroźniejszymi z nich, czyli nowotworów trzustki i płuc.

Badanie przeprowadzone na dużą skalę wykazało, iż witamina D wraz z wapniem może ograniczyć światowe ryzyko zachorowań na nowotwory do 60% u kobiet po menopauzie10.

Kobiety o jasnej karnacji, które systematycznie przebywają dużo na słońcu, wykazują mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi. Potwierdza to badanie „American Journal of Epdiemiology”11.

Jak wiesz, słońce to dla Ciebie najlepsze źródło witaminy D. Możesz zupełnie bezpiecznie wytworzyć 20 000 UI witaminy D dziennie, wystawiając się na słońce (dwie trzecie powierzchni Twojej skóry) na przykład 3 razy po 20 minut.

20 000 UI to ogromnie dużo. To sto razy więcej niż 200 UI ustalone jako dzienna dawka zalecana przez normy europejskie. Niczym nie ryzykujesz, jeśli zwiększysz dawkę z tego źródła, ponieważ Twój organizm w naturalny sposób reguluje produkcję witaminy D pod wpływem słońca, tak aby nigdy nie osiągnąć poziomu niebezpiecznego.

Dobre wiadomości dotyczące słońca na tym się nie kończą.

Badacze odkryli ostatnio jeszcze jedno dobrodziejstwo słoneczne. Jeśli przebywasz na słońcu, podnosi się poziom tlenku azotu we krwi. Powoduje to obniżenie ciśnienia tętniczego.

Według Richarda Wellera, naukowca specjalizującego się w dermatologii, który badał oddziaływanie słońca na zdrowie, słońce może więc być skutecznym sposobem walki z nadciśnieniem12.

Oczywiście wszystkie te pozytywne skutki oddziaływania słońca nie wystąpią, jeśli się nasmarujesz kremem z filtrem.

To, co potrzebne, to wystawić się na maksimum 20 minut, gdy słońce jest wysoko na niebie.

Aby przygotować swoją skórę, możesz zażywać jako suplement astaksantynę – ochronny antyoksydant o czerwonym kolorze, pozyskiwany z alg.

W razie oparzenia słonecznego nałóż na skórę krem z aloesu.

A przede wszystkim korzystaj z pięknych dni lata, aby optymalnie podnieść poziom witaminy D i tlenku azotu. Słońce ma też działanie przeciwbólowe13 i znacznie poprawia nastrój!

Wyjdź więc na dwór, gdy tylko świeci słońce. Uśmiechnij się, gdy nad Twoją głową rozciąga się wielkie niebieskie niebo. A jeśli zauważysz na skórze ranę lub znamię o niepokojącym i zmieniającym się wyglądzie, oczywiście zgłoś się do lekarza. Jednak przede wszystkim, nie popadaj w panikę.

Korzystaj ze słonecznych dni w umiarkowany sposób, bo dużo bardziej zmniejszasz ryzyko zachorowania na wiele chorób (rak, choroby układu krążenia, osteoporoza, stwardnienie rozsiane, depresja), niż zwiększasz ryzyko śmierci na raka skóry.

To wszystko jest prawdą, pod warunkiem że będziesz unikać słonecznych udarów i oparzeń.

PS: Ryzyko, że umrzesz na chorobę związaną z Twoim stylem życia, wynikającą ze sposobu odżywiania się, palenia tytoniu lub braku aktywności fizycznej, wynosi aż 3 do 5. Tak wynika z badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Ale masz aż 80% szans, aby uniknąć tych chorób, podejmując proste środki zaradcze, prawdopodobnie nieznane Twojemu lekarzowi. Teraz możesz je poznać, oglądając to wideo.

Włącz dźwięk na swoim komputerze, siądź wygodnie i wejdź na tę stronę. Gwarantuję, że dowiesz się o rzeczach naprawdę ważnych dla Twojego zdrowia.


Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail tutaj.

A jeśli masz konto na Facebooku, polub facebookową stronę Poczty Zdrowia. Znajdziesz tu codziennie ciekawe artykuły, zyskasz możliwość dzielenia się swoimi komentarzami i wymiany poglądów z innymi osobami, łatwo udostępnisz też ważne informacje swoim znajomym..


Przypisy:

  1. http://onkologia.org.pl/czerniak-skory-c43/
  2. http://www.pzh.gov.pl/page/fileadmin/user_upload/statystyka/Raport_stanu_zdrowia_2012.pdf
  3. Les cancers de la peau, http://www.e-cancer.fr/depistage/cancers-de-la-peau/espace-grand-public/les-cancers-de-la-peau
  4. Les cancers de la peau, http://www.e-cancer.fr/depistage/cancers-de-la-peau/espace-grand-public/les-cancers-de-la-peau
  5. http://onkologia.org.pl/czerniak-skory-c43/
  6. Lancet, luty 2004, Is there more than one road to melanoma?, http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(04)15649-3/fulltext
  7. Patrz artykuł cytowany wyżej.
  8. British Medical Journal, lipiec 2008, Is sun exposure a major cause of melanoma? No, http://www.bmj.com/content/337/bmj.a764
  9. Patrz wywiad, Daily Sunlight Can Keep Cancer Away, http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2008/08/07/daily-sunlight-can-keep-cancer-away.aspx
  10. Am J Clin Nutr. 2007 Jun;85(6):1586-91.
  11. Am. J. Epidemiol. (2007) 166 (12): 1409-1419.
  12. Zobacz: Medical News Today, Sun Exposure Benefits May Outweigh Risks Say Scientists, http://www.medicalnewstoday.com/articles/260247.php
  13. Pain Level vs Serum Level, http://www.grassrootshealth.net/media/images/pain-chart-wide.pdf

Zdrowia życzę!

Autor: Jean-Marc Dupuis

Źródło: http://www.pocztazdrowia.pl/slonce-nie-zabija/

Niski poziom witaminy D może prowadzić do raka

Niski poziom witaminy D może prowadzić do raka

witamina DTemat witaminy D jest zawsze na topie na mojej stronie. Zapraszam dziś do przeczytania artykułu o tym, iż niski poziom tej witaminy może przyczyniać się do raka prostaty u mężczyzn. Poprzedni artykuł na ten temat:

-Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe:
http://kefir2010.wordpress.com/2014/06/04/opalajmy-sie-bez-kremu-z-filtrem-uv-sa-one-niepotrzebne-wrecz-szkodliwe/

Cieszył się nie tylko dużym czytelnictwem (prawdopodobnie ktoś umieścił go na jakimś popularnym fan page), ale także przyciągnął mesjaszy „jedynie słusznego myślenia”. Czyli myślenia rodem z reklam TV, wytycznych korporacji, „ekspertów” i innych „czynników oficjalnych” od zarabiania i strzyżenia owieczek. Screen poniżej:
witamina dSkoro jest taka reakcja światku medycznego (nieetycznego i łasego na pieniądze schorowanych ludzi), to oznacza, że jesteśmy na dobrym tropie. Przede wszystkim pytajmy zawsze – „Cui Bono” – kto zarabia na tym, by trzymać w ukryciu wiedzę o zdrowiu, w tym o witaminie D. Kto zarabia na bronieniu kremów z filtrem, które uniemożliwiają syntezę witaminy D w organizmie i zawierają w składzie liczne, rakotwórcze toksyny.

Medycyna konwencjonalna jest znana z tego, że wyjątkową troską otacza swoje choroby – gdyż ten system żyje z istnienia tych chorób. Kapitalizm, prosty rachunek zysków i strat, jak to się mówi. Gdyby chorób nie było, by leczyłaby je jedna dawka pigułki, naturalny i tani jak barszcz suplement, jakieś zioło, bądź dieta, to nie byłoby zysków. A zyski w tej branży przekraczają zyski branż zbrojeniowej i narkotykowej razem wziętych. O swoje zdrowie musimy natomiast zatroszczyć się sami, w swoim zakresie, ono jest nam potrzebne do życia. Nie zrobi tego nikt za nas, a już na pewno nie polityk, ekspert, naukowiec, obracający na co dzień milionami dolarów.

Nie będę się powtarzał, ale zachęcam także do przeczytania innych artykułów na temat ważnej roli witaminy D w organizmie. Tam znajdziecie odpowiedź – dlaczego witamina D jest tak istotna dla zdrowia, i dlaczego jesteśmy narażeni na jej ciągłe, mniejsze lub większe niedobory:
Szokujące konsekwencje niedoborów witaminy D. Sprawdź, czy jesteś w grupie ryzyka!
Szokujące skutki niedoborów witaminy D. Czy jesteś w grupie ryzyka? (2)
Zaskakująco skuteczny sposób na przeziębienie i grypę: witamina D
90% Polaków ma krytyczne niedobory witaminy D. Jak ją dawkować?
Prawda o witaminie D3. Ukrywają tę wiedzę żebyś chorował!
Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Najnowsze badanie powiązało niedobór witaminy D u mężczyzn z podwyższonym ryzykiem raka prostaty

Cytuję: „Niedobór witaminy D został powiązany z wieloma problemami zdrowotnymi, począwszy od depresji po zwiększone ryzyko złamań kości u osób dorosłych, a nawet niektóre nowotwory.

Jedno z najnowszych badań potwierdza, jak ważne są odpowiednie poziomy witaminy D w organizmie, wykazując, że mężczyźni z niskim poziomem witaminy D są narażeni na zwiększone ryzyko zachorowania na raka prostaty.

Badanie, przeprowadzone przez naukowców z Northwestern University, oceniło 275 euro-amerykanów i 273 afro-amerykanów w wieku od 40 do 79 lat.

Ogólnie, afro-amerykanie byli o 4,89 razy bardziej narażeni na rozwój raka prostaty, podczas gdy euro-amerykanie z najniższym poziomem witaminy D byli narażeni o 3,66 razy bardziej. Gdy przeanalizowano mężczyzn z najniższym poziomem witaminy D, afro-amerykanie byli 4,22 razy bardziej narażeni na rozwój guza w późniejszym etapie rozwoju, zwanego guzem t2b, który rozwija się w prostacie. Dla porównania, euro-amerykanie z najniższym poziomem witaminy D byli tylko 2,42 razy bardziej narażeni na ten nowotwór.

To sugeruje, że kolor skóry i zdolność absorpcji światła słonecznego (główny sposób pozyskania witaminy D w sposób naturalny) odgrywa rolę. Naukowcy wyjaśniają, że może to być powód, dla którego afro-amerykanie mieli zwiększone ryzyko zachorowania na raka prostaty, jak sugerują przedstawione liczby.

Czołowy naukowiec zajmujący się witaminą D, William Grant, Ph.D., zgadza się. Stwierdza: „Ci, z ciemniejszą skórą, powinni spożywać większe ilości suplementów witaminy D”.

Najlepsze sposoby na zwiększenie poziomu witaminy D

Oprócz wystawienia ciała na działanie światła słonecznego do 30 minut dwa razy w tygodniu, można zastosować suplement witaminy D w celu zwiększenia jego stężenia w organizmie. Witaminę D można także znaleźć w niektórych środkach spożywczych, takich jak łosoś i mleko, ale na szczęście także w mleku migdałowym (jedna filiżanka zawiera około 100 IU witaminy D) oraz w grzybach.

Niektóre grzyby zostały szczególnie określone jako dobre źródło. Na przykład, grzyby portobello zawierają około 400 IU witaminy D na porcję ok. 85 gramów. Aby czerpać większe korzyści, niektórzy eksperci doradzają wystawienie zakupionych grzybów na słońce. Paweł Stamets, założyciel Fungi perfecti i doradca w Programie Medycyny Integracyjnej Uniwersytetu w Arizonie Medical School, w Tucson, wyjaśnia: „… do 12 godzin ekspozycji grzybów shiitake na słońcu „do góry nogami” (skrzela do góry) wytwarza 46 000 IU witaminy D … „.

Autor: Antonia

Źródła:
http://www.naturalnews.com/045328_vitamin_D_cancer_risks_prostate_health.html
http://www.naturalnews.com/040987_vitamin_D_deficiency_sunlight_therapy_Dr_Marc_Sorenson.html
http://www.foxnews.com/health/2014/05/01/vitamin-d-deficiency-may-indicate-prostate-cancer-study-says/
http://www.livestrong.com/article/246903-nutritional-benefits-of-almond-milk/
http://healthyeating.sfgate.com/vegan-sources-vitamin-d-3797.html

Źródło polskie: http://faktydlazdrowia.pl/najnowsze-badanie-powiazalo-niedobor-witaminy-d-u-mezczyzn-z-podwyzszonym-ryzykiem-raka-prostaty/

Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

opalanie i witamina DPrezentuję poniżej ciekawy felieton autorstwa dr Jerzego Jaśkowskiego o kwestii witaminy D i opalania. Przed nami pierwszy ciepły, czerwcowy weekend. Polecam Wam spędzić go na opalaniu się, ale bez kremów z filtrem UV. Dlaczego?

Kremy te, jak się okazuje, są kolejnym oszustwem wykreowanym przez WHO (dziura ozonowa, promieniowanie UV, rak skóry). Kremy te skutecznie blokują docieranie życiodajnego promieniowania UV do skóry, i tym samym, wytwarzanie witaminy D.

Jak się okazuje, nie ma obecnie dowodów naukowych na to, że promieniowanie UV powoduje raka skóry lub zwiększa prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Faktem jest natomiast to, że od momentu gdy w mediach i w instytucjach „ochrony zdrowia” zaczęto promować kremy z filtrami UV, skokowo wzrosła ilość zachorowań na czerniaka – raka skóry.

Obecnie produkuje się kremy z coraz większym filtrem UV, dochodzącym do wielkości 35, 40, nawet 50. Nigdy wcześniej takich kremów nie produkowano. To tak, jak ze szczepieniami – pojawia się coraz więcej „koniecznych” szczepień i czynią one coraz większe spustoszenie w organizmach ludzi. Poza tym, owe kremy z filtrami UV, do opalania, zawierają takie dodatki, które.. wywołują raka skóry.

Można zadać pytanie: teoria spiskowa? A która obowiązująca dziś prawda w nauce, nie była wcześniej teorią spiskową, zaciekle zwalczaną przez konserwatywne gremia naukowe? Nawet fakt, że Ziemia jest kulista, a nie płaska, był swego czasu teorią spiskową, zaciekle zwalczaną przez ówczesnego mecenasa i opiekuna nauki – kościół katolicki.

Postęp w nauce zawsze jest hamowany przez tych, którzy każą zwać się „autorytetami” i na tej nauce zarabiają. Oni zawsze bardzo opornie zgadzają się na zmiany, i nie ważne jaką doktrynę, polityczną czy religijną, tworzony przez nich system wyznaje. Doktryny i ideologie to twory bardzo plastyczne. Pojawiają się, cały czas się zmieniają, a potem zanikają.

Przez wieki mecenasem nauki był kościół katolicki, który ustalał swoje normy i zasady. Za ich złamanie groziły tortury i spłonięcie na stosie inkwizycyjnym. Jednak bardzo podobny model postępowania mają dzisiejsi ludzie którzy „rządzą” w nauce. Czyli korporacje i autorytety wyznające racjonalistyczną, materialistyczną wizję świata.

Panowie ci, przechadzając się po zaciszach urzędów, politycznych gabinetów i uniwersytetów, w schludnych garniturkach, pełnią rolę współczesnej inkwizycji. Wykonałeś pracę naukową lub badania, uderzające w panujące w nauce dogmaty? Nigdzie nie opublikujesz wyników swoich badań, nie dostaniesz środków na dalsze badania, mogą zrujnować Ci karierę. Mogą też oskarżyć Cię, cofnąć prawo wykonywania zawodu, czasami – zlecić Twoje „samobójstwo”.

W wolnej chwili możesz także poczytać inne ciekawe artykuły o zdrowiu, chorobach, farmacji, medycynie, a także zakłamaniach, przekrętach i aferach na ogromną skalę:
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Pomimo zaszczepienia 97% Polaków nadal masowo zapadamy na choroby zakaźne
Dr Andrew Wakefield udowodnił związek szczepień z autyzmem i farmacja zniszczyła mu karierę
Zwolennicy szczepień okłamują nas na każdym kroku. Poznaj kulisy manipulacji
Ogłupiają nas za pomocą fluoru i innych trucizn. Zależy im na bezwolnych obywatelach
Tajemnicze zgony lekarzy kwestionujących szczepienia. Mafia farmaceutyczna działa
Fałszowanie badań naukowych na zlecenie korporacji i rządów to codzienność
Leki na cholesterol powodują ślepotę, depresję i szkodzą na serce

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

  


Słoneczko, słoneczko! O zdrowym opalaniu

Cytuję: „Pierwszy czerwcowy pogodny weekend zwraca uwagę na słoneczko i jego wartości. Jak podają serwisy meteorologiczne, już w najbliższym czasie mają rozpocząć się upały, a więc i czas opalania. Poniżej podaję kilka uwag, które być może zmieniają niektórym osobom spojrzenie na ten „niecny i bezwstydny” proceder, jakim jest smażenie się na słońcu. Na pewno przedstawione fakty są sprzeczne z informacjami podawanymi w polskojęzycznej prasie dla tubylców, ale są szeroko znane w kręgach naukowych.

Przypomnę, że nasze kochane słoneczko, a właściwie jego promieniowanie, to zwykła fala elektromagnetyczna, która docierając do naszych komórek, wzbudza w drgania elektrony. Te elektrony, w zależności od częstotliwości wzbudzenia, wpadają w drgania i powstaje nowa fala elektromagnetyczna. Ta z kolei może ulec pochłonięciu albo wprowadza w drgania następne elektrony i w ten sposób energia przenosi się dalej. Ta energia, jeżeli jest odpowiedniej wielkości, to zwiększa ładunek powierzchniowy błon komórkowych i tym samym transport kationów do komórki. Jeżeli powstała energia jest dużo większa od wiązań wodorowych rozrywa wiązania biochemiczne. Jeżeli ilość zniszczeń jest dostatecznie duża, to możemy fakt ten zaobserwować na powierzchni skóry w postaci rumienia, lub pęcherzy.

Otóż wbrew twierdzeniom gazetowych ekspertów, część tego promieniowania docierającego do Ziemi, zwanego UVB, jest niezbędna do wytwarzania witaminy D. Jeżeli tej witaminy nie posiadamy, zaczynają się problemy zdrowotne, poczynając od zmian kostnych, a kończąc na sercowych, czy raku. Udowodniono, że osoby z niskim poziomem witaminy D w organizmie mają zawały serca znacznie częściej, aniżeli te o prawidłowym poziomie tej witaminy. Mało tego, w przypadku zawału u osoby z niskim poziomem witaminy D, śmiertelność jest o 100% większa. Podobnie u kobiet, rak piersi zdecydowanie częściej jest rozpoznawany w przypadku niskiego poziomu witaminy D. Szczególnie dotyczy to osób po 50. roku życia.

Witamina D jednoznacznie wpływa na odporność organizmu.

Dziwnym trafem kiedy to do 1971 roku podawano w szkołach dzieciom tran otrzymywany z UNRY nie mieliśmy żadnych epidemii. Potem okazało się, że gensek Edward Gierek, jak podaje IPN agent Kominternu, przekazywał ten tran, w ramach bratniej pomocy, do Korei Północnej. Wywiad amerykański to wykrył i dostawy zostały wstrzymane. W następnym roku mieliśmy największą w XX wieku i jedyną, jak do tej pory, prawdziwą epidemię grypy w Polsce. Pomimo, że od tego czasu upłynęło ponad 40 lat i choć podobno żyjemy w wolnym państwie, żadnemu ministrowi, konsultantowi z zakresu pediatrii, chorób zakaźnych, czy onkologii, nie przyszło do głowy badanie poziomu witaminy D u chorych, ani podawanie profilaktyczne, w razie niskiego poziomu we krwi, witaminy D.

Generalnie można stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że w okresie ostatniego pokolenia medycyna straciła swój charakter. Z medycyny pomagającej chorym, zmieniła się w przedsiębiorstwo do sprzedawania wymyślonych przez urzędników, czyli handlarzy, procedur. I stało się to przy całkowitej bierności organizacji i stowarzyszeń lekarskich, czy naukowych. Na pytanie dlaczego tak się stało, musisz sobie sam odpowiedzieć, Szanowny Czytelniku.

Z astrofizyki wiemy, że powyżej 38 równoleżnika promienie słoneczne UV–B, a to jest ta długość fali elektromagnetycznej, która dzięki boskiemu „wynalazkowi” tworzy w naszej skórze witaminę D, nie dociera do nas w odpowiedniej wielkości. Drugim problemem z tymi promieniami jest to, że odsłonięta powierzchnia skóry musi wynosić ok. 40%, a kąt padania promieni w naszym kraju jest odpowiedni tylko pomiędzy godzinami 10.00 a 14.00. Zmiany, jakie się dokonały w okresie ostatnich 3 pokoleń, całkowicie na głowie postawiły widzenie świata przez starszych i mądrzejszych. Przeciętny człowiek, zmieniony w robota od 6-8 godziny rano, do wieczora pracuje albo w fabryce albo w biurze i słońca nie ogląda w ogóle. Jest więc całkowicie pozbawiony możliwości własnego tworzenia witaminy D. Musi kupować substytuty, a te są, mówiąc delikatnie, nieznanej jakości. Dni rzekomo wolne od pracy tj. soboty i niedziele najczęściej są mało odpowiednie do opalania z powodu albo zimna, albo deszczu.

Od co najmniej dwóch pokoleń wiemy, że to co pierwotnie nazywano witaminą D, jest tak naprawdę hormonem, który uczynnia ok. 3000 genów (na 30 000 posiadanych przez człowieka). Niedobór witaminy D jest odpowiedzialny m.i za wyższe ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego, powstawanie nowotworów, wyższą śmiertelność całkowitą z różnych przyczyn. U kobiet witamina D powoduje zanikanie mięśniaków macicy. Witamina D zapobiega powstawaniu blaszek miażdżycowych. Wszystkie badania epidemiologiczne wskazują, że odpowiedni poziom witaminy D obniża ryzyka raka jelita grubego, raka piersi, raka prostaty.

Czyli im wyższy poziom witaminy D, tym mniejsze ryzyko raka. Nasze badania wykazały, że u cukrzyków poziom witaminy D jest znacznie poniżej 30 ng/l, u osób z chorobami serca znacznie poniżej 20 ng. Osoby z nowotworami mają najczęściej poziom witaminy D poniżej 10 ng. Zwraca uwagę fakt, że spożywany dawniej tran, to nie o samo, co obecnie widzimy na półkach aptek. Te wszelkiego rodzaju płyny niewiele mają wspólnego z dawniejszym tranem z dorsza. Większość ryb pochodzi z hodowli. W hodowli ryby są karmione tak jak u nas świnie, na przykład soją genetycznie modyfikowaną. A żeby pasza się nie psuła, dodaje się rtęć oraz antybiotyki, aby ryby nie chorowały. To wszystko potem znajduje się w tym płynie sprzedawanym pod nazwą tranu. Wszelkie dodatki smakowe są podawane w celu zatuszowania smaku spowodowanego tym toksycznym karmieniem.

Brak prac naukowych oceniających przyswajalność takich produktów. Nasze obserwacje wskazują, że po wypiciu 3-4 butelek takiego płynu, poziom witaminy D zamiast wzrastać, po 6 tygodniach maleje. Zwracam specjalnie uwagę na ten fakt, ponieważ dużo, szczególnie starszych ludzi, pamiętających dawny tran sądzi, że obecny, to to samo. Niestety, podobnie jak proszki do prania, kawa, czy herbata, lekarstwa sprzedawane na zachodzie są inaczej przygotowywane, aniżeli te dostępne w Polsce. Powoduje to ich mniejszą przyswajalność. W konsekwencji mniejszą skuteczność. Można wydać majątek na zakup tranu, a poziom witaminy D wcale się nie podniesie, ale obniży.

Absolutnie przeciwwskazane jest stosowanie jakichkolwiek kremów z tzw. filtrami. Badania składu chemicznego tych preparatów wykazały, że w 80% przebadanych, były związki rakotwórcze, takie jak: oksybenzon, avobenzon, octisalate, octocrylene, hemosalate, octinoxate. Oprócz tego dodaje się związki fizyczne, tzw. nanocząsteczki, na przykład tytanu, czy tlenku cynku. W niektórych sprejach znajdują się nanocząsteczki aluminium, odpowiedzialnego m.in za raka piersi u kobiet. Zauważcie, Dostojne Panie, że żadna Wasza organizacja kobieca o tym Was nie uprzedza. Robi to ten prymitywny samiec. Więc dalej popierajcie feminizację i organizacje kobiece, a będziecie…

Palmitynian retinolu zwiększa częstotliwość raka skóry u zwierząt. Na wszelki wypadek, u ludzi nie badano takiego związku. Po co ludziom dawać argumenty do ręki. Avobenzone jest związkiem mogącym naśladować ludzkie hormony. Zakłóca to więc własną produkcję człowieka. Podawanie tego związku dzieciom, zakłóca hormony reprodukcyjne. Może także opóźniać rozwój dziecka. Trzeba zawsze brać po uwagę czas stosowania takich preparatów. U dziecka (od urodzenia do pełnoletności reprodukcyjnej – zamążpójścia lub ożenku) nawet do 20-30 roku życia… Oksybenzon jest stosowany w ponad 80% badanych kremów.

Environmental Workin Group uważa, iż ten preparat uszkadza komórkę w takim stopniu, że może prowadzić to do powstania raka. Najciekawsza w tej sytuacji jest teza Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego, które nie wykonując żadnych badań twierdzi, że dzieci mogą go używać. Nie wspomnę o polskich towarzystwach, ponieważ są zajęte sianiem dezinformacji i przymuszaniem do szczepień. Takie stanowiska, głoszone publicznie, potwierdzają moją tezę, że wszelkie tzw. Towarzystwa Medyczne nie służą człowiekowi i zdrowiu, ale są sposobem dezinformacji społecznej, pod płaszczykiem zdrowia. Ludziska zawsze, przynajmniej na początku, ufają lekarzom. A potem jest już za późno.

Kolejnym problemem nabijania ludzi w butelkę jest sprawa tzw. numerów filtrów, np. SPF 15, czy SPF 50. Specjalnie wymyślono takie nazwy, aby to bardziej naukowo i poważnie brzmiało. Tymczasem prawda jest jak zwykle prosta. Wszystkie kremy osłabiają falę elektromagnetyczną o ok. 90%. Podobnie jak każdy tłuszcz. Krem SPF 30, jak wykazały pomiary, blokuje ok. 97%, a krem o symbolu SPF 50 blokuje 98%. Krem SPF 100 plus blok blokuje 99%. Rodzi się jednak pytanie, w jakim celu się ma blokować promieniowanie elektromagnetyczne zwane słonecznym? Przecież jak zablokuję sobie produkcję witaminy D, to będę musiał chorować na przykład na raka piersi i mi ją obetną. Są podobno masochistki, które to lubią, ale generalnie nie życzę żadnej pani wszczepiania silikonu i rozciągania się piersi z każdym rokiem. Pragnę przypomnieć, że oprócz tego, że smarowanie się takimi kremami jest bezsensowne, to dodatkowo mogę wyprodukować sobie raka.

Okulary przeciwsłoneczne. Są podobnie jak kremy wielką fikcją z zakresu ochrony. Generalnie w naszej szerokości geograficznej są zbędne. Oko jest doskonale przystosowane i daje sobie samo radę.Takie okulary powinno się stosować w wysokich górach, na lodowcach, na wodzie, gdzie promieniowanie ultrafioletowe jest najsilniejsze. Przypomnę,że przez szybę opalać się nie można, ponieważ szkło zatrzymuje promieniowanie UV. Jedynie szkło kwarcowe je przepuszcza. Tak więc dezinformacje o specjalnych filtrach itd. są naciąganiem. Wszelkiego rodzaju okulary plastikowe są po prostu gadżetami i mogą być szkodliwe. Jedynie kobiety biorące systematycznie pigułki antykoncepcyjne powinny ochraniać oczy ponieważ powodują one wzrost wrażliwości na fale elektromagnetyczne. Także niektóre inne leki powodują wzrost wrażliwości na światło słoneczne.

Co więc należy robić? Po zimie zacząć opalanie od 15-30 minut już w marcu na balkonie. Starać się przynajmniej w weekendy te 30 minut siedzieć rozebranym na słońcu. Jeżeli w ogóle musicie się smarować, to najlepiej olejem kokosowym, lub zwykłą oliwką jadalną. Nigdy nie leżeć pierwszego dnia wakacji na słońcu więcej aniżeli 30 minut. Koniecznie potem ubrać koszulę z długim rękawem. Pamiętać, że w naszej szerokości geograficznej tylko od marca do września słońce jest pod takim kątem, że promieniowanie UVB przechodzi przez atmosferę w godzinach 11.00 – 14.00. Przedtem i potem się odbija od atmosfery. Tak więc jego skuteczność w wytwarzaniu witaminy D gwałtownie spada. Od września trzeba niestety brać witaminę D – 3. Obliczmy dawkę mnożąc masę naszego ciała w kilogramach przez 30 dla osób szczupłych i 35 dla osób puszystych. Na każde 1000 jednostek witaminy D-3 należy brać 50 mcg witaminy K-2. W przeciwnym przypadku nastąpią zaburzenia we wchłanianiu i dawka przyswojona będzie znacznie mniejsza.

Najważniejsze: NIE MA ŻADNEGO ZWIĄZKU POMIĘDZY PROMIENIOWANIEM SŁONECZNYM A CZERNIAKIEM. Słońce może co najwyżej spowodować raka płaskonabłonkowego skóry. Leczenie to pryszcz. Czerniak, jak wykazały wszelkie badania, występuje głównie u osób tzw. wolnych zawodów, aktorów, adwokatów, ludzi mających nadmiar pieniędzy i nagminnie używających kosmetyków różnego rodzaju. Wiadomo, że kosmetyki, aby się nie psuły, zawierają np. formaldehyd, znamy preparat do konserwacji zwłok.

Wiadomo od 1875 roku, że wywołuje raka np. u kominiarzy (Sir P. Pot). Rybacy, brukarze, czy rolnicy, narażeni znacznie bardziej na słoneczne promieniowanie, chorują o wiele rzadziej. Straszenie czerniakiem wymyślili handlarze kosmetykami, aby zwiększyć sprzedaż preparatów z tzw. filtrami, o czym było wyżej. Jest to podobna taktyka, jak z dziurą ozonową i okularami. Proszę zauważyć, że to była akcja skoordynowana, kremy z filtrami pojawiły się w tym samym czasie, co gazetowe informacje o szkodliwości opalania i czerniaku. Naiwni i niedouczeni dają się nabierać i kasa płynie, płynie…

Na wszelki wypadek nie ma badań o toksyczności kosmetyków. Proszę pamiętaj Szanowny Czytelniku, że w internecie panuje dominacja firm farmaceutycznych i kosmetycznych. One mają pieniądze i najlepsze strony w wyszukiwarkach.”

Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla: „Wolnych Mediów”
Źródło: http://wolnemedia.net/zdrowie/sloneczko-sloneczko
Bibliografia:
1. http://www.youtube.com/watch?v=n30tAZeKoDQ
2. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11162&Itemid=53
3. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11185&Itemid=53
4. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11386&Itemid=53
5. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11797&Itemid=53
6. http://www.polishclub.org/2013/11/12/dr-jerzy-jaskowski-falszywe-flagi-zdrowie-publiczne-czesc-2/
7. http://www.polishclub.org/2013/04/10/dr-jerzy-jaskowski-dofinansowywani-przez-koncerny-szczepionkarskie-czesc-2/
8. http://www.polishclub.org/2012/05/31/dr-jerzy-jaskowskiwsplczesna-medycyna-cz
9. http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/mammografia_a_sprawa,p1579314126
10. http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/mammografia_a_sprawa,p1782011956
11. http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/wspolczesna_medycyna,p1905015809
12. http://wolnemedia.net/zdrowie/kardiologia-statyny-szamanizm/
13. http://wolnemedia.net/zdrowie/statyny-wiara-kardiologow-a-choroby-nerek/
14. http://wolnemedia.net/zdrowie/kolejna-kompromitacja-prawa-w-wydaniu-izb-lekarskich-1/
15. http://www.kosmetykaprofesjonalna.pl/warto-wiedziec/artykul/bezpieczenstwo-kosmetykow-fakty-i-mity-1429/
16. http://amigdalina.com.pl/?p=1374
17. http://pl.wikipedia.org/wiki/Witamina_A
18. http://www.loolek.org/index.php?sec=artykuly&act=pokazArt&id=6578&kat=1527
19. http://polscott24.com/medycyna-naturalna-cz-2/
20. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235057
21. http://www.naturalnews.com/041646_Chicken_McNuggets_forensic_food_analysis_strange_fibers.html
22. http://www.morgellons-research.org/morgellons/morgellons-morphology.htm
23. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/07/19/gmo-corn-resulting-livestock-deaths.aspx
24. http://voices.yahoo.com/can-high-vitamin-d-doses-help-psoriatic-arthritis-11975172.html
25. www.vitamindwiki.com/tiki-download_wiki_attachment.php?attId=3771


Niedobory witaminy D mogą być bardzo groźne

Niedobory witaminy D mogą być bardzo groźne

witamina dKolejny artykuł z cyklu „ważność witaminy D dla zdrowia”, ze strony „Zmiany Solarne”. Witamina ta przez lata była witaminą prawie że „zapomnianą”, minimalne jej dawki podawano co najwyżej małym dzieciom. W tabelach stosowanych często po dziś dzień w Polsce, widnieją stare wskazania, dawno zdezaktualizowane.

Nakazują one spożywanie maksymalnie 5 do 10 mikrogramów witaminy D na dobę. Tymczasem taka dawka nie zaspokaja nawet potrzeb dziecka, a co dopiero dorosłej osoby. Z drugiej strony – czy powinniśmy spożywać suplementy z witaminą D?

Fakty są takie, że w okresie zimowym około 90% Polaków ma znaczne niedobory witaminy D. Nasz klimat de facto nie jest klimatem przeznaczonym do życia. Ewolucyjnie nasz organizm jest nadal przystosowany do takiej ilości światła słonecznego, jaka jest w krajach tropikalnych.

Przed tysiącami lat wyemigrowaliśmy z naszej kolebki – Afryki – ale nasze organizmy jeszcze nie przystosowały się do tak niskiej ilości światła słonecznego. To powoduje ogromne problemy. Nowotwory (ich przyczyny zawsze są złożone, ale u większości rakowców są stwierdzane krańcowe niedobory witaminy D), cukrzyca, infekcje i wiele, wiele innych.

Pisałem już dawno, że jeden z organów UE oficjalnie podniósł normy spożywania witaminy D bodaj do 150 mikrogramów na dobę. Jeszcze inna instytucja zaleca do 250 mikrogramów. Zaś dr Jerzy Jaśkowski, który od dawna (1993 rok) walczy o uczciwe standardy w medycynie, mówi o jeszcze większych bezpiecznych dawkach.

Kolejna kontrowersja, to kremy z filtrami słonecznymi. WHO od dawna (lata 90-te), strasząc ludzi urojonym zagrożeniem dziurą ozonową, zaleca stosowanie tych kremów. Najlepiej z jak największym filtrem. Ciągle powstają kremy z coraz większymi i większymi filtrami, teraz bodaj nawet 35 czy 50. To prowadzi nie tylko do epidemii raka skóry, ale zaburzeń syntezy witaminy D w organizmie.

Nie chcę tutaj knuć żadnej teorii spiskowej.. A może, znając moją przewrotność – chcę? Ale faktem jest, że WHO jest światową organizacją lobbingową podporządkowaną przemysłowi farmaceutycznemu. Większość lub wszyscy czołowi eksperci mają posady, akcje lub inne powiązania z gigantami farmaceutycznymi. Czy WHO zależy na promowaniu takich standardów, by jak najwięcej ludzi chorowało, i by tym samym jak najwięcej ludzi było klientami farmacji?

Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam, choćby czytając inne materiały o zdrowiu z mojej strony:
http://kefir2010.wordpress.com/category/zdrowie-i-choroby-2/

Nie będę się powtarzał, ale zachęcam także do przeczytania innych artykułów na ten temat. Tam znajdziecie odpowiedź – dlaczego witamina D jest tak istotna dla zdrowia, i dlaczego jesteśmy narażeni na jej ciągłe, mniejsze lub większe niedobory:
Szokujące konsekwencje niedoborów witaminy D. Sprawdź, czy jesteś w grupie ryzyka!
Szokujące skutki niedoborów witaminy D. Czy jesteś w grupie ryzyka? (2)
Zaskakująco skuteczny sposób na przeziębienie i grypę: witamina D
90% Polaków ma krytyczne niedobory witaminy D. Jak ją dawkować?
Prawda o witaminie D3. Ukrywają tę wiedzę żebyś chorował!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Niedobory promieniowania słonecznego mogą być śmiertelnie niebezpieczne

Cytuję: „Słońce to życiodajna siła. Nie bez kozery starożytni czcili naszą dzienną gwiazdę jako niemal istotę boską. Grupa naukowców ze szwedzkiego Instytutu Karolinska przeprowadziła serię badań, w których stwierdzono, że brak Słońca może nawet zabić.

Uczeni przeprowadzili eksperyment do którego zgłosiło się 30 tysięcy kobiet. Zgodziły się one wypełnić kwestionariusze na temat zwyczajów i częstotliwości ich ekspozycji na Słońce. Potem w badaniach wzięto pod uwagę historię medyczną kobiet z grupy badawczej. W trakcie trwającego kilka lat badania zmarło 2545 kobiet, większość z nich na Słońcu spędzała bardzo mało czasu.

Wyniki badań wykazały, że śmiertelność jest bezpośrednio związana z brakiem światła słonecznego. Takie rezultaty były rejestrowane głównie w krajach o niskiej intensywności energii słonecznej. Naukowcy podkreślali, że obfitość światła słonecznego czasami wpływa niekorzystnie na organizm ludzki, powodując choroby nowotworowej, ale często Słońce ma działanie ochronne.

Najlepszym przykładem jest witamina D, która powstaje u ludzi podczas ekspozycji na promieniowanie słoneczne. Dowiedziono, że kobiety mieszkające w znacznie bardziej nasłonecznionych częściach globu znacznie rzadziej zapadają na przykład na raka piersi, który zabija wiele osób w mniej słonecznych krajach. Korelacje są oczywiste.

Poza tym warto wspomnieć o zdrowiu psychicznym i Słońcu. Tutaj również jest ewidentna zależność i ludzie mieszkający gdzieś gdzie często świeci Słońce znacznie rzadziej cierpią z powodu depresji czy alkoholizmu. To nie przypadek, że rozkład występowania pijaków jest powiązany z szerokością geograficzną. Pije Skandynawia, piją kraje bałtyckie, pije Polska, pije Rosja. Alkoholizm to jedna z podstawowych chorób wynikających z niedoświetlenia przez Słońce, co prowadzi do poszukiwania innych, zgubnych substytutów.”

90% Polaków ma krytyczne niedobory witaminy D. Jak ją dawkować?

Tematyce witaminy D poświęconych jest wiele artykułów na mojej stronie – Kefir 2010

Piszę o tym z tego powodu, ponieważ jest to tak samo ważna sprawa jak inne poruszane tutaj, priorytetowe tematy zdrowotne: toksyczność glutenu, szczepień itp.

Witamina D jest kluczowa do zachowania zdrowia, i kaprys historii naszej ludzkiej rasy zadecydował o tym, iż dostajemy tej witaminy zbyt małą ilość, żyjąc w klimacie gdzie słońce jest przez kilkadziesiąt dni w roku. Szczególnie dotyczy to miesięcy wrzesień – kwiecień. Wtedy też niedobory witaminy D są największe.

Jest faktem stwierdzonym naukowo, iż ludzie żyjący w klimacie o niskim nasłonecznieniu, częściej chorują na:
-depresję i inne choroby psychiki
-nowotwory
-przeziębienia i grypy (sezon wrzesień-kwiecień, czas o najmniejszym nasłonecznieniu)
-i wiele innych.

Pisałem w poprzednim felietonie (link tutaj), o tym, jak bardzo paranoiczne są oficjalne normy i zalecenia dawkowania witaminy D. Jeden z organów UE do niedawna zalecał przyjmowanie osobom dorosłym maksimum 100 mcg (= 4000 j.m.) witaminy D. Choć na suplementach i lekach z tą witaminą, nadal są oficjalne zalecenia: „maksymalna dawka dla osoby dorosłej to 5 mcg”. Tymczasem dawka 5 mcg nie pokrywa nawet ułamka dobowego zapotrzebowania osoby dorosłej! O czym przekonacie się z artykułu skopiowanego przeze mnie, poniżej.

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

A teraz zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Właściwe dawkowanie witaminy D

Cytuję: „Witamina D jest generalnie dobrze tolerowana w zalecanych dawkach. Instytut Medyczny (Institute of Medicine (IOM)) 30 listopada 2010 roku opublikował raport zalecający górne dawki przyjmowania witaminy D w wysokości 3.000 IU dla osób poniżej 9 lat, i 4.000 IU dla osób powyżej 9 lat. Wg tego instytutu zalecane górne dawki są:

  • 1.000 IU w wieku 0-6 miesięcy;

  • 1.500 IU w wieku 7-12 miesięcy;

  • 3.000 IU w wieku 4-8 lat;

  • 4.000 IU w wieku powyżej 9 lat;

W oparciu brak obserwowanych efektów ubocznych kliniczny raport sugeruje przyjmowanie 250 mikrogramów (10.000 IU) witaminy D3 dziennie jako górną granicę normy.

Nadmiar witaminy D może spowodować wzrost ryzyka of falls or fractures. Inne prawdopodobne działania uboczne przy nadmiarze to infekcje układu moczowego, zmniejszony apetyt, utrata wagi, hiperkalcemia, hiperkalcuria, hiperwitaminoza D, podwyższone poziomy kretyniny, problemy żołądkowo-jelitowe, zwiększone ryzyko raka.

Toksyczność witaminy D może objawiać się w regularnym za dużym jej przyjmowaniu może doprowadzić do hiperkalcemii i hiperkalcurii. Ostrożne muszą być osoby cierpiące na hiperparathyrodoizm (nadczynność przytarczycy), choroby nerek, sarkoidozę, gruźlicę, histoplazmozę (przykładowe choroby immunologiczne). Chroniczna hiperkalcemia może doprowadzić do poważnych grożących życiu komplikacji i powinna być leczona przez lekarza. Wczesne symptomy hiperkalcemii to nudności, wymioty, anoreksja (utrata wagi lub apetytu),poliuria, polidipsia (nadmierne pragnienie), słabość, zmęczenie, senność, ból głowy, suchość w ustach, metaliczny posmak, zawroty głowy, dzwonienie w uszach oraz ataksja (niestabilność). Niekiedy funkcje nerek mogą zostać zaburzone i może dojść do metastatycznego odkładania się wapnia w organizmie szczególnie w nerkach. Leczenie polega na przerwaniu podawania witaminy D lub wapnia i zmniejszeniu poziomów wapnia pod ścisłym nazdorem lekarskim, oraz częste monitorowanie poziomów wapnia. Może być konieczne zakwaszenie moczu i podanie kortykosteroidów.

Witamina D może obniżać poziom cukru we krwi. Uważać powinni pacjenci z cukrzycą lub hipoglikemią oraz biorący medykamenty, zioła lub suplementy wpływające na poziom cukru we krwi. Poziom glukozy we krwi powinien być monitorowany przez profesjonalny personel medyczny. W razie potrzeby należy stosować odpowiednie lekarstwa.

Witamina D może powodować niskie ciśnienie krwi.

Uważać powinni pacjenci z chorobą wątroby, ponieważ witamina D jest metabolizowana w wątrobie.

Witamina D może podnosić poziom wapnia, dlatego uważać powinni pacjenci z hiperparathyroidozą, chorobą nerek, arteriosklerozą, hiperkalcemią.

Ostrożność powinni zachować pacjenci z zaburzeniami ziarniniakowymi (rodzaj choroby immunologicznej).

Witaminy D powinny unikać osoby ze stwierdzoną alergią/nadwrażliwością na nią, jej analogi i pochodne.

Wiele kobiet w ciąży na całym świecie mają niedobór witaminy D. Zalecana dawka dla ciężarnych jest taka sama jak dla innych dorosłych. Większość prenatalnych witamin dostarcza 400 IU dziennie witaminy D w postaci cholekalcyferolu. Niektórzy specjaliści sugerują, że wymagania w czasie ciąży mogą być większe niż te dawki, w szczególności w rejonach mniej nasłonecznionych. Czynniki ryzyka niedoborów w czasie ciąży to ciemniejsza karnacja, używanie kremów z filtrem, ubranie, szerokość geograficzna, pora roku, otyłość, rasa, etniczność, małe przyjmowanie witaminy D w diecie (mleko). Niedobór witaminy D może prowadzić do zaburzeń u matki i u dziecka. U matek, które otrzymują witaminę D w suplementach i karmią piersią, może dojść do ryzyka infekcji układu moczowego, w szczególności w pierwszych 3 miesiącach.

Witamina D prawie nie występuje w mleku matki i aby uniknąć ryzyka niedoborów i krzywicy u dzieci karmionych piersią suplementacja jest niezbędna.

Poniższe dawki są oparte na publikacjach naukowych, badaniach i doświadczeniach lub opinii specjalistów. Wiele ziół i suplementów nie zostało jeszcze dokładnie przebadane i bezpieczeństwo i efektywność ich działania może nie być udowodniona. Suplementy mogą różnić się składem w zależności od producenta. Poniższych dawek nie należy stosować do wszystkich produktów. Należy zawsze czytać etykietę i porozmawiać z wykwalifikowanym specjalistą przed rozpoczęciem terapii.

Dorośli (18 lat i więcej)

Witamina D jest w składzie większości multiwitamin, zwykle w dawkach od 50 IU do 1000 IU, jako kapsułki, tabletki i w płynie. Od 2000 roku pojawiły się różnice odnośnie korzyści płynących z witaminy D i ile tej witaminy należy przyjmować. Badania bezpieczeństwa wskazują, że górna granica dziennej dawki witaminy D wynosi 250 mikrogramów (10.000 IU). Instytut Medyczny (Institute of Medicine (IOM)) opublikował i zmodyfikowała Dzienne Zalecane Dawki (Dietary Reference Intakes (DRIs). Nowe dzienne dawki RDA ustalone w 2010 bazują na wieku i wynoszą:

  • od 1 roku do 70 lat 600 IU dziennie;

  • od 71 lat 800 IU dziennie;

  • ciężarne i karmiące kobiety 600 IU dziennie.

IOM zaleca, że poziom 25(OH)D w serum powinien wynosić 20ng/mL (= 50 nmol/L), a poziom > 50ng/mL (= 125 nmol/L) może powodować potencjalne efekty uboczne. Poziom ten można uzyskać przez codzienną ekspozycję na światło słoneczne.

W przypadku niedoborów należy przyjmować dziennie przynajmniej 1.000 IU (25 mikrogramów) witaminy D (lub 8.400 IU witaminy D3 tygodniowo). Inne dawkowanie to 50.000 IU dziennie przez 6 tygodni, 300.000 IU doustnie 3 razy w roku, 800 IU dziennie razem z wapniem, 400 IU dziennie, i 300,000 IU co 3 miesiące. 300,000 IU witaminy D podaje się domięśniowo jako dawka uderzeniowa witaminy D2 lub D3 trzy razy w roku; 600.000 IU (15 mg) witaminy D jako pojedynczy zastrzyk.

  • osteomalacja wywołana lekami przeciwnapadowymi – 2.000 IU witaminy D2 dziennie doustnie plus 390 mg mleczanu wapnia dziennie przez 3 miesiące;

  • ochrona przed rakiem – 1.000 IU wit. D doustnie codziennie;

  • choroby krążenia – 1.000 IU wit. D dziennie przez miesiąc; inne dawki to 528 wit. D2 lub D3 dziennie

  • lepsza percepcja – 528 IU wit. D2 lub D3 doustnie dziennie;

  • cukrzyca typ 2 – 400 – 5.714 IU wit. D dziennie doustnie (z albo bez wapnia) przez 2 miesiące do 7 lat;

  • zapobieganie upadkom – ponad 200 – 1.200 IU wit. D dziennie doustnie;

  • zapobieganie złamaniom – 400 – 1.100 IU wit. D dziennie doustnie; 100.000 IU wit.D dziennie doustnie co 4 miesiące przez 36 miesięcy; 10 mg wit. D3 dziennie dosutnie przez 24 miesiące; 300.000 IU wit. D2 domięśniowo co 12 miesięcy przez 36 miesięcy;

  • nadciśnienie – 400-8.571 IU wit.D dziennie doustnie (z albo bez wapnia) przez różny czas

  • hipokalcemia – 0,25 mcg kalcitrolu dziennie doustnie, dawkowanie można zwiększyć o 0,25 mcg dziennie w odstępach 4-8 tygodniowych

  • hipoparathyroidoza – dihydrotachysterol przyjmowany doustnie w początkowej dawce 750 mcg (0,75 mg) do 2,5 mg dziennie przez kilka dni. Należy utrzymać dawkę 0,2-1 mg dziennie doustnie. Ergokalcyferol może być podawany doustnie pw dawce 50.000 – 200.000 IU dziennie wraz z 4 g mleczanu wapnia 6 razy dziennie.

  • Immunomodulacja – 40 IU wit. D3 dziennie przez 20 lat; 100.000 IU wit. D3 co 2 miesiące przez 12 miesięcy; 10.000 IU wit. D3 dziennie;

  • zaburzenia nastroju, depresja, sezonowe pogorszenie nastroju – 400-800 IU dziennie lub 100.000 IU tygodniowo doustnie przez miesiąc. Otyli pacjencie 20.000-40.000 IU wit. D tygodniowo przez rok;

  • stwardnienie rozsiane – 10.000 IU dziennie doustnie przez 12 tygodni. Inne doustne dawki wit. D to 5.000 IU dziennie (w formie tranu), cotygodniowe zwiększanie dawki wit. D3 (700 mcg tygodniowo, do 7.000 mcg tygodniowo) plus 1.200 mg wapnia;

  • słabość mięśni, ból mięśni – 100.000 IU kalciferolu dziennie doustnie przez 12 miesięcy u pacjentów z reumatoidalnym artretyzmem;

  • osteoporoza – do 5.714 IU wit. D3 lub 10.000 IU wit. D2 dziennie dosustnie; do 200.000 IU co 2 miesiące przez pół roku lub do 100.000 IU co tydzień;

  • infekcje pasożytnicze – 40 IU wit. D dziennie doustnie przez 5 dni;

  • dla zdrowia fizycznego w podeszłym – 400 IU wit. D plub 800 mg wapnia dziennie doustnie; 8.400 IU wit. D3 co tydzień doustnie przez 16 tygodni;

  • łuszczyca – analog wit. D kalcipotriene stosowany w miejscu problemu 2 razy dziennie;

  • infekcje dróg oddechowych – 2.000 IU na kg masy ciała doustnie przez 3 dni;

  • reumatoidalny artretyzm – 50. 000 IU wit. D co tydzień doustnie przez 12 tygodni;

  • starcze brodawki – analog witaminy D w postaci maści nakładany na skórę przez 12 miesięcy;

  • gruźlica – pojedyncza dawka 10.000 IU wit. D2 doustnie;

  • infekcje wirusowe – 800 IU wit. D dziennie doustnie przez 2 lata, następnie 2.000 IU wit. D przez 12 miesięcy;

  • bielactwo nabyte – maść z kalcipotrienem używana na skórę 2 razy dziennie.

Dzieci (poniżej 18 lat)

Od 2000 istnieje wiele rozbieżności dotyczących korzyści z suplementowania witaminą D i ilości przyjmowanych dawek. Instytut Medyczny (IOM) zrewidował i uaktualnił dietetyczny indeks (DRIs). W 2008 roku Amerykańska Akademia Pediatryczna (AAP) zwiększyła zalecaną dzienną dawkę witaminy D dla niemowląt, dzieci i dorosłych do 400 IU. Tylko niemowlęta karmione piersią, które zjadają mniej niż 1 l mleka sztucznego z dodatkiem witaminy D będą prawdopodobnie potrzebować suplementacji, by osiągnąć dawkę 400 IU dziennie. Jednak AAP zaleca, by dzieci nie znajdowały się bezpośrednio na słońce, co może spowodować ryzyko niedoboru witaminy D. IOM uważa, że istnieją silne dowody na to, że witamina D i wapń wspierają budowę kości, ale twierdzi, że brak ich na to, że witamina wspomaga inne stany zdrowia.

  • Krzywica może być leczona stopniowo przez kilka miesięcy, lub pojedynczą dawką. W oparciu o próby kliniczne pojedyncza dawka wynosi 600.000 IU witaminy D3 dustnie co jest porównywalne z 20.000 IU witaminy D3 dziennie przez 30 dni. Stopniowe dawkowanie może wynosić 125-250 mcg (5.000-10.000 IU) dziennie przez 2-3 miesiące, aż do wyzdrowienia oraz fosfataza alkaliczna jest w normie. Pojedyncze dawkowanie może wynieść 15.000 mcg (600.000 IU) witaminy D, doustnie podzielonej na 4 – 6 dawki . Zastrzyk domięśniowy jest również alternatywą dla pojedynczej dawki. Niektórzy apecjaliści sugerują dawki większe niż 12.000 do 500.000 IU dziennie przy uporczywej krzywicy.

  • Osteomalacja wywołana lekami preciwnapadowymi – 2.000 IU wit. D2 dziennie doustnie plus 500 mg wapnia przez 3 miesiące;

  • uzupełnienie niedoborów – 2,5 mg wit. D dziennie przez 3 miesiące;

  • gruźlica – 1.000 IU wit. D dziennie doustnie w połączeniu ze standardowym leczeniem;

  • cukrzyca typ 1 – 2.000 IU wit. D dziennie doustnie przez 1 rok zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typ 1;

  • infekcje wirusowe – 60.000 IU doustnie co tydzień przez 6 tygodni.

Witaminę D wyraża się w tabelach żywieniowych w mikrogramach [µg] lub Jednostkach Międzynarodowych [I.U.]

1 Jednostka Międzynarodowa [I.U.] = 0,025 [µg]

Witamina D lepiej się wchłania wraz z witaminą A, witaminą C, witaminą E, wapniem, fosforem, niezbędnymi nienasyconymi kwasami tłuszczowymi i światłem słonecznym. Alkohol, środki przeczyszczające, kortykosterydy wpływają na pogorszenie wchłaniania tej witaminy”
koniec cytatu.

Źródła:

Fundacja Powrót do Marzeń (PDM): http://pdm.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=65&Itemid=112

http://witaminy.eu.interia.pl/witamina_d.htm

http://www.mayoclinic.com/health/vitamin-d/NS_patient-vitamind/DSECTION=dosing

Poznaj nieznane zagrożenia z kosmosu!

Nieznane zagrożenia z kosmosu

slonce komety i kosmos

Asteroidy, rozbłyski gamma czy nadaktywne Słońce to problemy, o których w ostatnich latach mówi się coraz więcej. Ludzkość nie jest w stanie zapobiec im w jakikolwiek sposób. Lista zagrożeń z kosmosu liczy więcej pozycji, ale rzadko się o nich wspomina. Zabójcze chmury pyłu, destabilizacja Układu Słonecznego czy kolizja z Andromedą to tylko niektóre z nich…

Od 15 lutego 2013 r. niektórzy z większym niepokojem patrzą w niebo. Eksplozja meteoru nad Czelabińskiem, choć doprowadziła do względnie niedużych szkód, przypomniała o niszczycielskim potencjale bolidów i asteroid, których niezliczone chmary krążą w kosmicznym sąsiedztwie Ziemi. Po raz kolejny pojawiły się pytania, co będzie, jeśli przy następnym zderzeniu ludzkość nie będzie miała tyle szczęścia.

Jakby tego było mało, w ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się innemu problemowi, wobec którego również jesteśmy bezradni. Intensywna słoneczna burza może uszkodzić sieci komunikacyjne i odciąć prąd milionom osób, wywołując kryzys uzależnionej od elektroniki cywilizacji. W kosmosie czyhają też innego rodzaju niebezpieczeństwa. Choć wiemy o nich niewiele, niewykluczone, że kiedyś przyjdzie zmierzyć się z nimi oko w oko.

„Marsokalipsa”

Na początku roku uczeni ogłosili, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż w październiku 2014 r. w Marsa uderzy kometa „Siding Spring”. Skatalogowany pod nazwą C/2013 A1 obiekt został odkryty na początku stycznia 2013 r. przez astronoma-weterana, Roberta H. McNaughta. Rozmiary komety pozostają nieznane, choć dr Phil Plait – popularny naukowy bloger – sugerował, że przy kilkudziesięciu kilometrach średnicy i prędkości 55 km/s jej kolizja z Czerwoną Planetą wyzwoli energię 25 mln razy większą od wybuchu najpotężniejszej bomby atomowej.

Od razu zrodziły się pytania, czy marsjańska apokalipsa odbije się jakoś na naszym bezpieczeństwie. Internauci spekulowali, że Ziemia może zostać zasypana odłamkami skalnymi z Marsa, ale astronomowie studzili gorące nastroje. Znacznie mniej mówiono o innym zagrożeniu, czyli możliwej destabilizacji orbity Czerwonej Planety. Mogłaby ona zainicjować „reakcję łańcuchową” wprowadzającą chaos w mechanikę Układu Słonecznego.

C/2013 A1 jest chyba zbyt małym obiektem, by sprowokować tego typu zagrożenie. Uczeni uspokajają również, że według najnowszych szacunków do kolizji nie dojdzie, a „Siding Spring” prawdopodobnie „muśnie” powierzchnię Marsa, mijając go w odległości 120 tysięcy kilometrów. Nawet jeśli spełni się czarny scenariusz, Ziemię od Czerwonej Planety dzieli bezpieczna bariera dziesiątków milionów kilometrów. Mimo to prognozy na daleką przyszłość nie wyglądają ciekawie.

Jacques Laskar i Mickaël Gastineau z Obserwatorium Paryskiego przeprowadzili kilka tysięcy komputerowych symulacji, które dały niepokojący rezultat: „W przyszłości może dojść do grawitacyjnej destabilizacji Merkurego wskutek wpływu Jowisza. Może to przyczynić się też do zakłócenia orbity Marsa, który znacznie zbliży się do Ziemi, co z kolei pociągnie za sobą zaburzenia ruchu Wenus, która może się z nami zderzyć” – mówił Laskar.

Chmura – morderca

Zagrożeniem, o którym mówi się niewiele jest „wpadnięcie” Układu Słonecznego w gęstą chmurę kosmicznego pyłu. Tego typu twory czają się na obrzeżach galaktyki i niekiedy rozciągają na przestrzeni do 150 lat świetlnych. Dla Ziemi oznaczałoby to wyrok śmierci. Pył kosmiczny – mieszanina związków mineralnych, organicznych i gazów – po wejściu w reakcję z atmosferą, mógłby wydusić żywe organizmy.

Równie prawdopodobne byłoby „zamrożenie” życia. Po odcięciu przez pył dostępu do promieni słonecznych, Ziemia na tysiąclecia przemieniłaby się w ciemną i jałową „kulę lodu”. Ogólnoplanetarna zima, martwa przyroda, oceany skute lodem i brak pożywienia to tylko niektóre ze skutków takiego scenariusza. Alex Popow z University of Colorado uważa, że w zamierzchłej przeszłości nasza planeta przeszła już przez coś podobnego.

– Komputerowe modele pokazują, że w przypadku wejścia Układu Słonecznego w gęstą chmurę pyłową, osadzające się w ziemskiej atmosferze materiały mogą wywołać poważne zmiany klimatyczne. Dane sprzed 600 – 800 mln lat wskazują, że na naszej planecie zdarzały się już podobnego typu zlodowacenia – wyjaśniał.

Co ciekawe, zderzeniem z karłowatym obłokiem lodu i pyłu próbowano wyjaśnić słynną eksplozję tunguską, która 30 czerwca 1908 r. zniszczyła ogromny obszar tajgi w Środkowej Syberii. Sugerował to m.in. znany rosyjski uczony Władimir Wiernadski (1863 – 1945) – jeden z ojców sowieckiego programu jądrowego. Wydawało się to prawdopodobne, bowiem obecność pyłu mogła odpowiadać za serię „białych nocy” występujących na dużym obszarze Eurazji zarówno przed, jak i po eksplozji. Niestety, w samym epicentrum wybuchu nie znaleziono niczego, co potwierdzałoby te przypuszczenia.

Andromeda i puchnące Słońce

Do groźnych zjawisk kosmicznych zalicza się też trafienie Ziemi przez strumień promieniowania gamma uwolniony podczas wybuchu supernowej. O innych niebezpieczeństwach nadal wiadomo niewiele albo (jak w przypadku wpadnięcia w czarną dziurę) są one mało prawdopodobne. Istnieje jeszcze jedna kategoria – zagrożenia pewne, acz bardzo odległe czasowo. Zaliczają się do nich skutki kolizji Drogi Mlecznej z gwiazdozbiorem Andromedy oraz śmierć Słońca, które za kilka miliardów lat zacznie swą ewolucję ku stadium czerwonego olbrzyma. W świetle naukowego konsensusu oba te wydarzenia są nieuniknione i zabójcze dla Ziemi.

Cykl ewolucyjny Słońca sprawi, że w ciągu najbliższych 5 mld lat zaczną wyczerpywać się w nim zapasy wodoru i będzie ono stopniowo „puchnąć”. Ostatecznie rozrośnie się do tego stopnia, że wchłonie Merkurego, Wenus i Ziemię, którą przedtem wysuszy na wiór. Nikt nie jest w stanie określić, czy w tym czasie na naszej planecie istnieć będą jeszcze ludzie, ale jeśli tak, sytuacja zmusi ich do poszukiwania nowego domu.

Może to jednak okazać się trudne, bo według szacunków NASA, za ok. 4 mld lat dojdzie do „tytanicznej kolizji” między naszą galaktyką a Andromedą. Będzie to długotrwały proces o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. T J Cox z Harvard – Smithsonian Center for Astrophysics sugeruje taki oto rozwój sytuacji: „Obecnie żyjemy na ‘przedmieściach’ Drogi Mlecznej, jednak w wyniku kosmicznego zderzenia zostaniemy najprawdopodobniej odrzuceni jeszcze dalej”.

Na szczęście dla ludzkości kolizja z chmurą pyłu, zderzenie galaktyk i wygaśnięcie Słońca to scenariusze z odległej, a nawet bardzo odległej przyszłości. Bardziej aktualnym problemem pozostają „okruchy wszechświata” w postaci dużych asteroid czy komet. Statystyki wskazują, że zdarzenia w skali eksplozji tunguskiej mają miejsce średnio raz na tysiąc lat, ale to jedynie suche wyliczenia.

Przysłuchując się opiniom astronomów można odnieść mylne wrażenie, że Ziemia jest absolutnie bezpieczna. Incydent z Czelabińska pokazał jednak, że mimo starań uczeni nie są w stanie monitorować każdego zagrożenia. Jedno jest pewne: tak jak w zamierzchłej przeszłości, tak i w bliżej nieokreślonej przyszłości życie na Ziemi będzie musiało stawić czoła różnym niebezpieczeństwom.

Cieszmy się zatem Ziemią, póki możemy.

Cytaty pochodzą z:

R. R. Britt, Huge Space Cloud May Have Caused Mass Extinctions, Space.com, 03.03.2005.

J. Bryner, Long Shot: Planet Could Hit Earth in Distant Future, Space.com, 10.07.2009.

Autor:

Piotr Cielebiaś
Źródło: Onet