Reklamy

Tag: skuteczność

CZY SZCZEPIENIA SĄ SKUTECZNE I BEZPIECZNE? LEPIEJ BYŚ TO WIEDZIAŁ!

-Czy szczepionki są skuteczne i bezpieczne?

-Czy szczepionki były należycie przebadane, czyli zgodnie z metodologią, tak, jak farmaceutyki, z dochowaniem wszelkiej staraności?

-Czy wyniki badań naukowych i innych dokumentów dotyczących szczepionek są dostępne publicznie, i każdy może się z nimi zapoznać?

Na wszystkie powyższe pytania odpowiedź brzmi: NIE. Dlaczego?

Lata temu jako jeden z nielicznych autorów opisywałem praktykę fałszowania badań naukowych nad szczepionkami poprzez podawanie nieszczepionej grupie kontrolnej tak zwanego „reaktywnego placebo.” Czym jest to to tajemnicze „reaktywne placebo?” Jest to taki preparat, który nie jest obojętny dla organizmu. Reaktywne placebo może zawierać np związki glinu (popularna nazwa glinu to aluminium). Glin jest toksyczny. Więc gdy grupie kontrolnej podaje się owo „reaktywne placebo,” to można wykazać, że szczepionka nie jest bardziej szkodliwa, niż placebo.

To tyle jeśli chodzi o dawne, choć wciąż stosowane metody. Jakie są nowe ustalenia w sprawie badań naukowych nad szczepieniami i nad skutecznością i bezpieczeństwem szczepień? Rąbka tajemnicy uchyla śledztwo dziennikarskie przeprowadzona przez aktywistów i czytelników profilu „Szczepienie.info” [LINK DO ICH FACEBOOKA TUTAJ] plus: [LINK DO ICH STRONY WWW TUTAJ]

Okazuje się, że szczepionki nie były należycie badane. Nie było grupy kontrolnej której podawano placebo. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie porównywano zdrowia szczepionych dzieci z nieszczepionymi. Ale to nie wszystko. Przekonaj się sam! Czytaj dalej „CZY SZCZEPIENIA SĄ SKUTECZNE I BEZPIECZNE? LEPIEJ BYŚ TO WIEDZIAŁ!”

Reklamy

DR LEONARD COLDWELL: PRAWDA O SZCZEPIONCE HPV!

Czy powinieneś zaszczepić dziecko lub siebie na HPV?

Wielu ludzi, szczególnie rodziców mniejszych czy większych dzieci wie, że szczepienia niosą za sobą ryzyko powikłań i skutków ubocznych. Niektóre z tych powikłań są bardzo ciężkie i mogą prowadzić do zgonu.

Jednak lobbyści farmaceutyczni, obecni w rządach, mediach, urzędach i świecie nauki mówią, że powinniśmy się na to ryzyko godzić, gdyż szczepienia mają być skuteczne. Mają być one jedyną formą profilatkyki chorób zakaźnych o naukowo potwierdzonej skuteczności.

Czy jest to prawdą?

Wszyscy znamy rodzinne historie o tym, jak babcia zaszczepiła się na grypę, a potem miesiącami miała katastrofalny spadek odporności i łapała jedno zapalenie płuc za drugim. A w międzyczasie również anginy i inne choroby. Lub historie o tym, jak dziecko po szczepionce MMR (odra, świnka różyczka) zachorowało na ostrą postać odry z wysypką i gorączką. A lekarz rodzinny powiedział rodzicom, że to nie jest odra, tylko „niespecyficzne nabieranie odporności.”

Odsesłał więc rodziców do domu, wysypka i gorączka po kilku dniach przeszły (bo na tym właśnie polega odra, którą przechodzimy wszyscy). No i przypadek ewidentnej odry nie został zaraportowany do rządowych statystyk, bo przecież wg lekarza to były objawy „nabierania odporności,” a nie odry. Czytaj dalej „DR LEONARD COLDWELL: PRAWDA O SZCZEPIONCE HPV!”

RZĄD 17 LAT UKRYWAŁ NIEWYGODNE BADANIE O SZKODLIWOŚCI SZCZEPIEŃ!

Czy szczepienia są szkodliwe dla zdrowia i nieskuteczne?!

Nie gaśnie konflikt między tymi, którzy określają się jako „zwolennicy nauki”, a tymi, którzy wyrażają swoje wątpliwości co do bezpieczeństwa i skuteczności szczepień. Jedni i drudzy przedstawiają swoje racje. Wiadomo, że to ten, kto ma władzę, pieniądze i wpływy, ustala różne rzeczy. Ponieważ na świecie rządzi siła, czyli prawo silniejszego.

M.in. ustala co jest normą społeczną a co nie. Ustala co jest akceptowalne w debacie publicznej, a co jest już „faszyzmem” lub „antysystemowym fake newsem”. Także to, czyja ropa w ziemi jest „demokratyczna”, a czyja należy do rzekomego dyktatora. Ale nie tylko, bo ten kto ma siłę ustala też, które elementy historii uwypuklić, które przemilczeć, który wyolbrzymić, i w jakim miejscu dodać maleńkiej ilości kłamstwa. A więc ten, kto ma siłę, zmienia nie tylko teraźniejszość, ale także przeszłość.

Czy jest możliwe, by ta sama zasada działała w nauce? Na biologii uczono mnie, że są dwie płcie. XX – żeńska, XY – męska. Tymczasem teraz właśnie nauka (gender studies) postuluje istnienie 50 i więcej płci. Skrytykować tego nie możesz, bo automatycznie stajesz się faszystą i wg tego, kto posiada siłę, trzeba wyciągnąć wobec Ciebie sankcje. Np karne, lub w postaci nacisku na Twojego pracodawcę by Cię zwolnił. Jednak czy może to iść dalej?

Badania ws. bezpieczeństwa szczepień zmanipulowane?!

Radykalni przeciwnicy współczesnej medycyny i cywilizacji technicznej, których ja nazywam „eko-gajanami” mówią, że dziś pieniądz ustala prawdę w akademickiej nauce. Czy tak daleko idące stwierdzenie jest prawdą? Wiele medycynie zawdzięczamy, np antybiotyki ratujące życie, operacje chirurgiczne czy choćby to, że osoba z przełomem nadciśnieniowym nie musi tak często umierać. Bo dostanie pigułkę i otrzyma inną pomoc. Współczesna medycyna uratowała miliony żyć przed przedwczesną i często bardzo bolesną śmiercią (wyrostek, sepsa itp)

Jednak pole do manipulacji tu jest. Wiele można nagiąć tak, by zarobiły na tym koncerny farmaceutyczne. I nie trzeba brnąć w jakieś teorie spiskowe o mikrochipach w szczepionkach, wystarczy trzeźwa analiza faktów. Przykład? Wiele razy w ciągu ostatnich dekad obniżano normy cukru we krwi, cholesterolu we krwi i ciśnienia tętniczego. Ostatnio słyszałem o propozycji kolejnego obniżenia norm ciśnienia krwi. Po co się to robi? Im niższa norma, tym więcej ludzi ma czegoś „za dużo”. Więc więcej ludzi jest diagnozowanych jako chorych – na cukrzycę, na zbyt wysoki cholesterol lub na nadciśnienie. I tym samym, zwiększa się zysk firm farmaceutycznych.

To nie koniec przykładów manipulacji. Wiele badań naukowych można sfałszować, i nie trzeba na chama wyrzucać próbek i ręcznie wpisywać do komputera fałszywych danych. Teraz używa się np „reaktywnego placebo”. W przypadku szczepionek jest to placebo zawierające glin (aluminium), a więc placebo toksyczne. Po co się to robi? Po to by dowieść, że uszkodzenia i choroby zdarzają się równie często przy podaniu placebo. I tym samym, szczepienia uchodzą wtedy za preparaty bezpieczne.

Dobrze, a co z badaniami, które nie zostały ujawnione? Są w ogóle takie? Jak się okazuje, są. Poniżej wklejam o tym artykuł:

Cytat: „CDC w 2001 roku niechcący przeprowadziło wąskie badanie porównujące dzieci szczepione z nieszczepionymi. W badaniu tym porównano dzieci, które otrzymały szczepionkę przeciw WZW typu B w pierwszym miesiącu życia z dziećmi które jej nie otrzymały.

Wyniki tego badania nigdy nie zostały opublikowane przez CDC, a streszczenie tego badania zostało niedawno uzyskane tylko
dzięki Wnioskowi na podstawie ustawy o wolności informacji [FOIA].

Dzieci zaszczepione szczepionką przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B w pierwszym miesiącu życia, w porównaniu do
dzieci, które nie otrzymały tej szczepionki miały zwiększone ryzyko wystąpienia ADHD o 829%, autyzmu o 762%, ADD o 638%,
tików o 565%, zaburzeń snu o 498% oraz opóźnień mowy o 206%.

Abstrakt badania CDC omawia porównanie ekspozycji na tiomersal w ciągu pierwszego miesiąca życia. Ponieważ w USA jedyną szczepionką zalecaną w ciągu pierwszego miesiąca życia była szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, oraz tylko szczepionka z tiomersalem była dostępna w czasie tego badania, to w tym badaniu porównano przede wszystkim dzieci, które otrzymały szczepionkę przeciw WZW typu B z dziećmi nieszczepionymi w ogóle.”
Źródło: Nie dla szczepień na FB

Autor: Jarek Kefir ©

szczepienia badania

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

PYRALGINA: TRUCIZNA SZKODLIWA DLA ZDROWIA CZY OSTATNIA NADZIEJA DLA CIĘŻKO CHORYCH?!

Czy Pyralgina naprawdę jest szkodliwa i niebezpieczna dla zdrowia?! Skutki uboczne i nie tylko

Lek na ból i gorączkę zawierający metamizol znany jako Pyralgina staje się coraz bardziej popularny. Barwne i działające na psychikę reklamy przedstawiają ten środek jako mocarny i radzący sobie z każdym bólem. Co zrozumiałe, Pyralgina doczekała się lawiny krytyki, ponieważ jest to środek silny i często nadużywany. Wielu chce całkowitego wycofania Pyralginy z lecznictwa. Czy tak powinno się stać?

Ja zadam inne pytanie.. Czy należy wycofać np morfinę, bo ma liczne skutki uboczne i jest to big pharma? Wtedy chorzy na choroby które już nie rokują, byliby pozbawieni uśmierzania bólu, bardzo cierpiąc. Czym byś proponował leczyć oszalałych z bólu ludzi? Witaminą C? Żadna ze skrajności nie jest dobra. W tym artykule przedstawię Ci z grubsza na czym polega problem z Pyralginą.

Metamizol, składnik leczniczy Pyralginy, to tzw niesteroidowy lek przeciwzapalny (w skrócie: NLPZ). Wymienię najpopularniejsze NLPZ:

-kwas acetylosalicylowy (Aspiryna, Polopiryna, Etopiryna, Alka-Seltzer, Alka Prim i wiele innych)
-ibuprofen (Nurofen, Ibuprom, Ibum, MIG, Modafen, Metafen i wiele innych)
-paracetamol (Apap, Panadol, Coldrex, Fervex, Febrisan, Gripex, Theraflu, Tabcin, Flucontrol i wiele innych)
-metamizol (Pyralgina, Re-Algin)
-ketoprofen (Ketonal Active bez recepty i wiele innych na receptę)
-diklofenak (Voltaren Acti Forte bez recepty i inne na receptę)
-naproxen (bez recepty jest dawka 200 mg, na receptę są dawki większe, np 500 mg)

Działają one przeciwzapalnie. Obniżają temperaturę ciała, łagodzą ból i gorączkę. Nie leczą one przyczyny przeziębienia czy grypy. Nie leczą także przyczyny bólu, tylko go uśmierzają. Na całym świecie panuje opinia, że Pyralgina jest szkodliwa i należy ją wycofać z obrotu. W USA Pyralgina jest zakazana i czasami pokątnie sprowadzana z Meksyku. Stąd doczekała się czarnorynkowej, slangowej nazwy „meksykańska aspiryna”.

Główne zarzuty wobec Pyralginy to toksyczne działanie na szpik kostny, ryzyko wywołania nieraz śmiertelnej agranulocytozy. W przypadku metamizolu ma to być szczególnie częstym skutkiem ubocznym. Metamizol, główny składnik pyralginy, jest chemicznie podobny do aminofenazonu i propyfenazonu, owianych złą sprawą i wycofanych z obrotu leków. Jest jednak od nich słabsza. Metamizol z Pyralginy może wywołać także leukopenię, uszkodzenia nerek i wątroby. Prawie wszystkie NLPZ oprócz paracetamolu mogą wywołać chorobę wrzodową żołądka i zwiększać ryzyko udarów mózgu i zawałów serca.

Warto wziąć pod uwagę poniższe argumenty odnośnie skutków ubocznych i stosowania Pyralginy:

-Tego typu skutki uboczne ze strony szpiku kostnego, wątroby, czy szczególnie wobec nerek, żołądka i serca, może wywołać także poczciwa aspiryna czy ibuprofen. Te skutki uboczne są wspólne dla wielu NLPZ, w tym dla metamizolu z Pyralginy;

-Słowianie są wyjątkowo odporni na niepożądane działania metamizolu (Pyralginy). To ewenement na skalę światową. Większość alarmujących informacji o skutkach ubocznych metamizolu z Pyralginy pochodzi z krajów nie zamieszkanych przez Słowian;

-Jest to często stosowany lek w szpitalach, np na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, w przypadku bardzo silnych bólów i innych ciężkich chorób. Margines bezpieczeństwa w podaniu jednorazowym pod kontrolą lekarską jest bardzo szeroki u Słowian. I bywa, że pod ścisłą kontrolą lekarską podaje się do 5000 mg tej substancji we wlewie dożylnym (kroplówce). Zaś dawka w standardowej, dostępnej bez recepty tabletce to 500 mg. Lekarze muszą mieć także te silne leki w przypadku chorób, wobec których żadna inna forma terapii nie działa.

Polacy czyli naród lekomanów a Pyralgina

Polacy nie znają umiaru jeśli chodzi o stosowanie wszelkich lekarstw i suplementów. Jesteśmy nacją która bierze najwięcej leków przeciwbólowych w Europie. Polacy to naród lekomanów i intratny rynek zbytu dla korporacji farmaceutycznych. Szczepienia są u nas obowiązkowe, czyli przymusowe, pokutuje mit lekarza jako wszechwiedzącego Boga i mentalność typu: „muszę wykupić pół apteki by mieć suplement na wszystko, także na ból dupy„.

Polacy często biorą leki takie jak Pyralgina przez bardzo długi czas, przewlekle, w dużych dawkach. Częste jest wręcz branie kilku substancji z grupy NLZP na raz, co potęguje ryzyko skutków ubocznych. Często bierzemy je nawet na delikatne bóle, jak cukierki, co ja uważam za czysty idiotyzm, bo tu duże pole do popisu ma medycyna naturalna. A nie tak bardzo silna chemia jak Pyralgina / metamizol.

Pyralgina to bardzo silny lek. Konieczne obostrzenia?

Pomimo tego, że nasza populacja bardzo dobrze toleruje metamizol (Pyralginę), to warto wiedzieć, że jest to jednak naprawdę bardzo silny lek. Powinien być stosowany wyłącznie w ostateczności i nigdy przewlekle, chyba że lekarz wyraźnie zleci branie go przewlekle. No i to wcale nie znaczy, że działania niepożądane, w tym te ciężkie, nie pojawiają się. Nie jest to lek absolutnie przeznaczony dla dzieci i młodzieży, chyba, że w szpitalu.

Uważam, że warto wprowadzić pewne obostrzenia dla leków z metamizolem takich jak Pyralgina. Wg mnie powinny być sprzedawane bez recepty w opakowaniach zawierających maksymalnie trzy tabletki. Ich cena bez recepty powinna być wyższa, np 25 złotych. Apteki powinny mieć zastrzeżenie, że jednej osobie mogą wydać tylko jedno opakowanie leku. Dotychczas Polacy wiedzieli sami z siebie, że Pyralgina to bardzo silny lek.

Pamiętam jak w apteczce rodziców Pyralgina była przeznaczona „w razie ostateczności”, zaś na lżejsze stany mieli np ibuprofen. Jednak obecnie reklamy zachwalają leki z metamizolem takie jak Pyralgina niemal jako cudowne panaceum na wszystkie choroby świata. Stąd wielu ludzi zaczęło brać ten lek bardzo często, nadużywając go. Już lepiej, by zwykli ludzie łykali co chwila jakąś aspirynę, niż silną Pyralginę.

Suplementy na nieistniejące choroby

Koncerny farmaceutyczne mają własne, profesjonalne studia filmowe rodem z Hollywood, przeznaczone do produkcji reklam. Zrób sobie eksperyment (lub nie rób jeśli cenisz wolny czas i własny mózg..) i włącz TV chwilę przed najpopularniejszymi telenowelami na TVP 2. Praktycznie trzy czwarte z nich to reklamy środków, suplementów i leków na wszystkie choroby.

W tym także na choroby wymyślone przez kreatywne sztaby specjalistów PR z korporacji farmaceutycznych. Oprócz tego zaczyna się reklamować leki na przeziębienie dla niemowląt (sic!), suplementy z magnezem dla dzieci czy suplementy dla zwierząt. Po prostu poszukuje się nowych rynków zbytu w postaci naszych ciał.

Pół biedy gdyby to były suplementy dobrej jakości, z łatwo przyswajalnymi formami witamin, minerałów czy ziół, w wysokich dawkach. Jednak polskie i europejskie prawo jest tak dziurawe, że.. Taki reklamowany w TV suplement może nie zawierać nic, oprócz kredy. Szerzej opisałem ten szokujące proceder w linku poniżej:
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista oszustw i tajemnic korporacji farmaceutycznych

Pyralgina i farmaceutyczne konflikty interesów

Kolejny ciekawy fakt dotyczący metamizolu (Pyralginy) to to, że już w pierwszej dekadzie XXI wieku planowano jego wycofanie z obrotu. Z tego powodu, że ochrona patentowa na metamizol dawno przestała obowiązywać i lek jest tani jak barszcz. A koncerny farmaceutyczne produkujące nowe i drogie leki z tej grupy (NLZP) już sobie ostrzyły zębiska na intratną niszę rynkową która by powstała po wycofaniu Pyralginy. No i Pyralgina jest produkowana przez polską firmę (Polpharma). A jak wiadomo, to co polskie trzeba sprzedać, sprywatyzować (oczywiście za grosze), usunąć, zakazać, zniszczyć, obrzydzić. (Ironia).

Wiadomo też, że jednego z „ekspertów” który dawniej lobbował za wycofaniem Pyralginy, wręcz podejrzewano o konflikty interesów i „inne takie„ (nie napiszę o co chodzi ale wiem że się domyślicie). Jak zwykle chodzi tutaj o zarabianie na pacjentach, dojnych krowach. Zysk za wszelką cenę, zysk po trupach – to główne modus operandi, motto firm farmaceutycznych. To jest biznes, a tam gdzie biznes i wielkie pieniądze, tam skrupułów nie ma. 

Podsumowując: Pyralgina nie powinna być „środkiem na wszystko” jak ibuprofeny, paracetamole czy aspiryny, ale powinna być stosowana w ciężkich przypadkach. Apele o jej całkowite wycofanie są bzdurne i groźne dla niektórych, wąskich grup chorych. Nic nie jest czarno białe i nic nie jest tak proste jak by mogło się wydawać. Chorych, w tym tych ciężko chorych i nie rokujących, i także tych chorych na „egzotyczne” choroby, np genetyczne, trzeba czymś leczyć i trzeba mieć czym ulżyć w cierpieniu. W polskich szpitalach i tak popularna jest mentalność typu: „jak choruje to ma cierpieć”. Dawki morfiny stosowane w terminalnych stanach nowotworowych są nawet cztery razy niższe, niż te stosowane na Zachodzie.

Przeczytaj też w temacie tego artykułu:
Leki na przeziębienie (nie tylko Pyralgina!) mogą być groźne dla zdrowia a nawet życia!

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

.

Autor: JarQ vel Jarek Kefir

.

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Dr Alexandra Niedzwiecki demaskuje szokujące kłamstwa korporacji farmaceutycznych

Dr Alexandra Niedzwiecki demaskuje szokujące kłamstwa korporacji farmaceutycznych

leczenie rakaCelny i bardzo ciekawy wywiad z dr Alexandrą Niedzwiecki o chemioterapii, raku i oszustwach, które w świecie korporacji farmaceutycznych są na porządku dziennym.

Wiele razy pisałem o tym, jaka jest polityka tych farmaceutycznych gigantów. Warto dodać teraz kolejną cegiełkę wiedzy na ten temat. I nie trzeba być jakimś fanem spiskowej teorii dziejów, by te poszczególne, porozrzucane cegiełki wiedzy połączyć w jedną całość.

Wystarczy prosta do przyswojenia wiedza na temat pokrętnej logiki, którą kieruje się kapitalizm. Kapitalizm pozbawiony wartości (czyli dzisiejszy neoliberalizm) stawia na pierwszym miejscu zysk. Ludzkie zdrowie, a nawet życie są na kolejnych miejscach.

Stąd taki wysyp śmieciowego jedzenia, szkodliwych farmaceutyków, które nie leczą przyczyn choroby, a często pogarszają stan chorego. To stąd forsowanie w krajach biednych i zacofanych (Polska, Europa środkowowschodnia, III świat) obowiązkowych szczepień.

Jest racjonalnym i logicznym stwierdzenie, że w świecie bez wartości, w której władza i zysk są najbardziej pożądane, wszystko będzie dążyło do maksymalizacji posiadanej władzy i ciągłego generowania zysku.

Poniższy artykuł który dla Was przygotowałem, celnie demaskuje tzw. „biznes rakowy” i wieloletnie nakręcanie spirali strachu odnośnie tej choroby. Podstawowy zarzut to fakt, w jaki sposób manipuluje się statystykami skuteczności chemioterapii. Jeśli chemioterapia zwiększa przeżywalność z 4% (bez leczenia) do 6% (z leczeniem chemioterapią), to pacjentom mówi się, że: „chemioterapia zwiększa przeżywalność o 50%!„. Z jednej strony jest to prawdą, bo 2 to połowa (50%) z 4. Z drugiej strony, jest to obrzydliwa manipulacja językiem pisanym / mówionym, i statystyką. Bowiem nie mówi się: „jeśli podejmie pan leczenie, to pana szansa na przeżycie będzie wynosić 6%, zaś jeśli nie podejmie pan leczenia, to pana szansa na przeżycie będzie wynosić 4%„. Czyli w zasadzie, nie wiele więcej niż placebo. Tylko mówi się to samo, ale w manipulacyjny sposób: „leczenie zwiększa przeżywalność o 50%„. Czytaj dalej „Dr Alexandra Niedzwiecki demaskuje szokujące kłamstwa korporacji farmaceutycznych”

Szokujące manipulacje statystyką w medycynie. Czy Twój lekarz wie, co do Ciebie mówi?

Szokujące manipulacje statystyką w medycynie. Czy Twój lekarz wie, co do Ciebie mówi?

leczenie raka (3)Wklejam szokujący w swej wymowie artykuł autorstwa Gai, komentatorki wielu stron o tematyce antysystemowej, w szczególności medycznej. Dotyczy on statystyki medycznej, a dokładnie – metod manipulowania nią. Lekarze i korporacje manipulują statystykami na potęgę, by zmusić pacjentów do badań, do wykonywania testów, czy zażywania leków, i innych metod medycznych.

Najlepszy przypadek to przykład manipulowania statystykami rzekomego zapobiegania rakowi piersi przez mammografię. Mammografia to nic innego, jak naświetlanie promieniowaniem rentgenowskim. Każda jego dawka oznacza szkody dla organizmu. Otóż: lekarze kłamią mówiąc, że mammografia zmniejsza ryzyko zgonu o 25%. Kruczek tkwi w interpretacji owych statystyk. Otóż, na 1000 kobiet, cztery z nich zachorują na raka piersi. I mammografia zmniejsza ryzyko śmierci (rzekomo!) u jednej kobiety na te 4 z rakiem. 1 z 4 to właśnie te legendarne 25%. A więc ratuje ona jedną kobietę na tysiąc.

Podobnie sprawa ma się z interpretacją rzekomej skuteczności chemioterapii. Chemioterapia (w zależności od jej rodzaju) zwiększa przeżywalność na raka z 4% (bez chemioterapii) do 6% (z chemioterapią). Niewiele, prawda? To znacznie, znacznie mniej niż placebo, więc można wysnuć wniosek, że ta metoda nie tylko nie leczy, ale wręcz.. szkodzi! Jednak te 2% zwiększenia przeżywalności jest interpretowane jako 50% rzekomej skuteczności chemioterapii. Ponieważ 2% z 4% (bez chemioterapii) to 50%. Teraz widać, że medycyna wcale taką ścisłą nauką nie jest, a te procenty można interpretować w coraz bardziej „kreatywny” sposób. I z metody, która wręcz szkodzi i zabija, poprzez sprytną manipulację, robi się metodę „skuteczną w 50%”.

Reszta w poniższym artykule. Polecam przeczytać cały, wraz ze wszystkimi linkami. To może potrwać dość długo, ale warto.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o podanie dalej tego info!


Cytuję: „Na stronie „GW” ukazał się artykuł, który polecam do poczytania i wyciągnięcia stosownych wniosków.
Artykuł jest obszerny, gdyż liczy aż 8 stron komputerowych.

O czym on jest?
O statystyce, ale w odniesieniu do rozumienia owej statystyki przez świat medyczny, czyli lekarzy. Statystyka, jako przedmiot na studiach z reguły sprawia studentom wiele problemów. Nie jest bowiem łatwym przedmiotem –szczególnie gdy wykładowca nie ma polotu w jej tłumaczeniu. Statystyka jest pomocną nauką, ale dla większości zawodów mało „zabójczą”. Jednakże jak fatalne skutki dla pacjentów niesie niezrozumienie założeń statystyki przez ich lekarzy, najczęściej nie mamy nawet pojęcia.

Pacjent słysząc od swojego lekarza:

Czułość testu wynosi 87 proc. To nie oznacza z całą pewnością, że ma pani nowotwór, bo zawsze jest jeszcze szansa, że zalicza się pani do 13 proc. szczęśliwców. Radziłbym wykonać teraz dodatkowe badania, biopsję.

Wpada najczęściej w przerażenie i panikę, myśląc jakie jest prawdopodobieństwo, że zalicza się do owych 13% „szczęśliwców”?

I tutaj właśnie zaczynamy mieć do czynienia ze statystyką w jej medycznym wydaniu. To, że pacjent niewiele rozumie ze statystyki nie jest jego głównym grzechem, ale że lekarz jej nie pojmuje – jest już wołaniem o pomstę do nieba. Statystyka to jedno, a terminologia diagnostyczno-medyczna to drugie.

Iluż pacjentów ma pojecie, czym jest czułość testu diagnostycznego, jego swoistość, czym są badania przesiewowe, a czym poziom wiremii / wirusemii (pod warunkiem, że wirusy istnieją)?

Czułość testu diagnostycznego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czu%C5%82o%C5%9B%C4%87_testu_diagnostycznego

Swoistość testu diagnostycznego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Swoisto%C5%9B%C4%87_testu_diagnostycznego

Badania przesiewowe:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Badanie_przesiewowe

Tego jest zdecydowanie więcej, ale może warto poświęcić trochę czasu i zapoznać się z powyższymi linkami oraz przeczytać artykuł, nigdy bowiem nie jest wiadomym, kiedy zostaniemy skonfrontowani z sytuacja wymagającą jej znajomości dla naszego lub naszych bliskich dobra.

Poniżej fragment artykułu dotyczący badań mamograficznych. Ten fragment polecam ze szczególnym przesłaniem. Wiele razy pisałam, że ten rodzaj badania jest niezwykle inwazyjnym badaniem i niosącym więcej szkód niż pożytku. Tym goręcej polecam artykuł z Nexusa, który szczegółowo omawia ową tematykę, tym bardziej, że kobiety są atakowane coraz natarczywiej w temacie mammografii.

Podczas ostatniej wizyty u ginekologa byłam zmuszona podpisać oświadczenie w karcie pacjenta, że zostałam pouczona o zalecanym badaniu mammograficznym i odmawiam jego wykonania. W dzisiejszych bowiem czasach nie da się zbyć lekarza informacja, ze badanie zostało wykonane, gdyż ginekolodzy maja dostęp do bazy danych, gdzie widać wszystko, jak na dłoni. Atakują nas już nie tylko poprzez „zaproszenia” wysyłane pod naszym adresem, ale także wydzwaniają i przy rutynowej wizycie u ginekologa natarczywie sugerują „konieczność” wykonania badania.

Promienie rentgenowskie i ich związek z rakiem i chorobami serca:
http://www.kontestator.eu/artykuly_z_nexusa/nexus_015_promieniowanie_rentgenowskie.php

Rak piersi –wykrywanie, czy oszukiwanie?:
http://www.kontestator.eu/artykuly_z_nexusa/nexus_020_rak_piersi_wykrywanie_czy_oszukiwanie.php

Cytuję z GW: „Czym jest 25 procent?

„Regularne wykonywanie mammografii zmniejsza ryzyko zgonu na raka piersi o 25 proc.” – czytam w ulotce zachęcającej do badania. Co oznacza ten wynik? Innymi słowy – o jakie 25 proc. tu chodzi? To tak zwane ryzyko względne.

Bardzo niewielu pacjentów (jak również niezbyt wielu lekarzy) zdaje sobie sprawę, że imponujący wynik 25 proc. spadku śmiertelności oznacza – w liczbach bezwzględnych – jedną kobietę na 1000. Innymi słowy wśród 1000 kobiet, które nigdy się nie badały, na raka piersi umrze cztery; wśród tych, które regularnie poddają się mammografii – trzy.

Skąd się więc bierze 25 proc.? Ano ta jedna mniej kobieta (trzy zamiast czterech) to jest właśnie jedna czwarta, czyli 25 proc.

Statystycznie rzecz ujmując, badanie wydłuża więc kobiecie życie o jeden (!) dzień. To jest właśnie ten dzień, który spędza ona w przychodni – poddając się prześwietleniu – i potem, w oczekiwaniu na wynik – podsumował sarkastycznie Getzsche.

Wbrew tym marnym – przyznajmy – efektom pacjenci, jak wynika z przeprowadzanych ankiet, wierzą bardzo głęboko w skuteczność mammografii (nawet jeśli ta wiara nie prowadzi ich jeszcze do lekarza). 68 proc. pytanych uważa, że badanie piersi redukuje śmiertelność blisko o połowę, ponad trzy czwarte – że w ciągu dziesięciu lat ratuje życie dziesięciu kobietom na 1000, czyli niemal 20-krotnie przeceniają skuteczność tej metody.

Dlaczego? Bo ani lekarze, ani pacjenci nie rozumieją statystyki i używanych sformułowań. Między innymi określenia „ryzyko względne”. Pacjentki są przekonane, że 25 proc. odnosi się do wszystkich kobiet w ogóle, tymczasem liczba ta dotyczy tylko tych, które mają nowotwór sutka.

Jedna ocalona kobieta na 1000 – to jest jasna i klarowna informacja. Ale o ileż mniej imponująca niż rzeczone 25 proc. I – być może dlatego – o wiele rzadziej używana.”

To dozwolona prawem część artykułu z GW. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,137662,17000749,Nieznajomosc_matematyki_zabija.html

Autor treści spoza GW: Gaja