Tag: sens życia

4 OSTATECZNE SEKRETY SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA BEZ ZBĘDNEGO PIER*DOLENIA!

Sekret szczęśliwego życia? Lub inaczej: sens życia?!

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki jest sekret szczęśliwego życia. Lub, inaczej, jak osiągnąć szczęście. Temat ten stał się bardzo modny. Półki w księgarniach czy Empikach uginają się od poradników temu poświęconych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Psychologia, coaching, ezoteryka – każda dziedzina i każdy autor obiecuje „coś specjalnego”. Szczęście ma być tuż tuż za rogiem, tuż tuż gdy tylko złapiesz tego króliczka.. Ale przecież podobno nie chodzi o to by złapać króliczka. No właśnie.

Czy ktokolwiek osiągnął obiecane „złote góry” w książkach, poradnikach czy na prelekcjach coachów, za które płaci się drobne tysiąc złotych? No właśnie. Ja sekret szczęśliwego życia znam.. Nie, nie przytoczę tu żadnej gównianej „motywującej” sentencji, bo tego w książkach nie ma. Więc bez obaw. Tutaj opiszę to wszystko bez zbędnego pier*dolenia. Jest to bardzo proste, prostsze niż Ci się wydaje. Nie ma prostszej prawdy i tym samym, nie ma prostszej duchowości. I co zrozumiałe, jest to też bardzo niepopularne w kręgach rozwojowych..

Zaczynamy. Szczęśliwe życia to:
1. Silna psychika i silne, ale zrównoważone ego;
2. Pełne konto w banku (sześciocyfrowe);
3. Kochająca bliska osoba i dużo seksu z nią;
4. Wiedza o tym czego unikać, w co się nie pakować, bo społeczne recepty na życie i społeczne „guwnoprawdy” bywają bardzo zwodnicze. Wiedza daje też większy spokój i wyluzowanie.

1. Silna psychika to podstawa na planecie zwierząt

Bez silnej psychiki nie jest możliwe szczęśliwe życie. Osoba ze słabą psychiką będzie cierpieć (np na depresje, nerwice). Łączy się to często ze słabą asertywnością, co jest przyczyną tego, że ludzie taką osobę poniżają, oszukują itp. Ale nie tylko. Taki człowiek przyciąga właśnie takie osoby, które go jeszcze bardziej wbijają w glebę. Np do związków. Ofiara podświadomie przyciąga kata. Wiele z relacji międzyludzkich opartych jest o program kat-ofiara. To tak jak w przyrodzie: są ofiary (antylopy-weganie) i są drapieżniki (lwy-mięsożercy). W założeniu przyciąganie kata, np niszczącego partnera, ma wymusić na ofierze zdobycie asertywności.

Życie w ten sposób zmusza taką ofiarę do tego, by zebrała swoje siły i w końcu powiedziała: „dość”. Tyle teoria. W praktyce często taka ofiara wpada w tzw. „pętle przechwytu” czyli negatywny wzorzec stale powtarza się i powtarza. Prowadzi to do coraz większego wyczerpania nerwowego i psychicznego. Nerwica, depresja, zespół stresu pourazowego. Jakaś butelczyna tu i tam, jakaś kreska, tabletki.. Potem organizm zaczyna wysiadać fizycznie. Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna i inne autoimmunologiczne. Rak, zawał, udar czy choćby samobójstwo. Więc jednemu się udaje przejść przez to wielkie sito, przez ten „globalny test inteligencji”, a dziesięciorgu się to nie udaje.

Silna psychika jest szczególnie ważna u mężczyzny. Co by tu nie napisać, to mężczyzna słaby psychicznie ma przerąbane. No jak by tego tematu nie „ugryźć” i jakiego by tu „oświeconego” cytatu nie wstawić, to mężczyzna musi być silny i koniec. Jeden z blogerów lifestyle’owych napisał kiedyś: „Mężczyzna jest jak bank. Ma mieć pieniądze i koniec. Cała reszta to zwykłe pierdolenie.” W pierwszym odruchu łatwo takie słowa obalić, zganić za hołdowanie starym, patriarchalnym wzorcom. No ale żyjemy w świecie realnym, tu i teraz. Te stare, patriarchalne wzorce są, sorry panie i sorry panowie. Ja nie projektowałem tego świata, ja go tylko opisuje. Dlatego szczególnie ważna jest terapia. Jak nie psychoanalityczna, to np u Faridy, która posługuje się jungowską psychologią głębi połączoną z metodą integracji cienia. Link do jej strony TUTAJ [LINK].

Silne ego – od razu wypierdol wszystkie książki Osho, de Mello i Tolle do kubła na śmieci. Możesz tutaj się oburzyć i powiedzieć, że jak to tak, niby jakiś Jarek Kefir, czyli pijący piwo, whisky i klnący jak szewc ziomuś z Polski, wie lepiej niż sam mistrz?! Toż to świętokradztwo! A nie, czekaj, nie świętokradztwo, przecież Ty jesteś taki oświecony, i do kościoła nie chodzisz.. Dobra, do rzeczy. Ja powiem Ci jak to wygląda w życiu realnym. Ego to siła związana z pierwiastkiem męskim. To także energia do działania i zmieniania siebie i świata. Powiem więcej – ego jest jak mózg, wątroba, serce, czy choćby jak podświadomość. To jedna z wielu składowych naszego istnienia. Po co jakąkolwiek część nas samych usuwać?

Może zamiast pozbywać się ego, ujeb sobie nogę? Jak jakiś mistrz duchowy napisze w swojej nowej książce, że aby być oświeconym, to trzeba uciąć sobie prawą nogę, to zrobisz to? Cytaty rzekomych wielkich mistrzów o pozbywaniu się ego są jedną wielką bzdurą i nadają się tylko do kubła na śmieci. Możesz tutaj się zaklinać na wszystkie świętości.. ups, przecież jesteś oświecony i nie wierzysz w świętości. No ale możesz przedstawiać taki i inny argument, ale w życiu realnym, właśnie w tym „tu i teraz” to nie działa. Ego to Ty. Ego to Twoja unikalna, niepowtarzalna tożsamość. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, jakie Twoje ego będzie. Czy będzie świadome czy nieświadome, czy będzie Tobą na ślepo sterowało, kreując coraz to nowe pragnienia, czy też będzie Ci pomagać.

2. Pieniądze szczęścia nie dają? No proszę Cię..

Możemy się wspinać na wyżyny intelektu, możemy tutaj wstawiać cytaty i sentencje o wrażliwości, dobrym sercu i uduchowieniu.. I tak, będą one prawdziwe. Ale nie do końca. Bowiem prawdą jest to, że jak nie ma zaspokojonych potrzeb materialnych, jak jest ciągły lęk o byt, to życie zmienia się w piekło. I tego nie da się w żaden sposób ominąć ani przeskoczyć. Dach nad głową i by było co do gara włożyć – to podstawa. W przeszłości stabilizację zapewniały nam małe, plemienne lub wioskowe osady. Każdy miał swoje pole, każdy miał świnkę czy krówkę w zagrodzie.

Jeden czy dwa dni robili u szlachcica pańszczyznę, a resztę dla siebie. Jak jeden podupadł na zdrowiu czy miał jakiś wypadek, to po pierwsze miał rodzinę, a po drugie tu sąsiad Józek poratował workiem mąki, tu zięć Zdzichu dał beczkę bimbru.. I tak życie w miarę bezpiecznie się toczyło. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem ery nierówności finansowych. Od tej pory ludzie bezpieczeństwa upatrują nie w grupie, ale w pieniądzu. A tego pieniądza jest tak mało. Bo system jest tak sprytnie skonfigurowany, że 90% bogactwa płynie do garstki miliarderów.

Dlatego świadomość finansowa i ogólnie przebudzenie ekonomiczne jest niezwykle ważne w procesie przebudzenia czy też oświecenia. Nie da się być prawdziwie świadomą osobą, jednocześnie gardząc sferą materialną czy nawet tymi pieniędzmi. Pieniądze to krwiobieg gospodarki, to źródło życia. Pieniądze nie powinny być celem samym w sobie, jak u korpo szczurów. Ale z drugiej strony, bez pieniędzy życia nie ma. Mentalność osoby poznasz po tym, jak ocenia i jak szanuje pieniądze. Tak samo mentalność narodu ocenisz po tym, jakich ma liderów, jakie ma zarobki i jaki ma system ekonomiczny. I ostatnia rzecz – bez przebudzenia ekonomicznego, bez nabrania szacunku do pieniądza nie będzie żadnego przebudzenia, żadnej globalnej świadomości.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

3. Miłość i seks to źródło życia

Seks i miłość aktywuje energię życia, przez ezoteryków zwaną energią kundalini. Wg ezoteryków kobieta i mężczyzna wymieniają się wtedy swoimi energiami. Kobieta uzyskuje od mężczyzny energię, której jej brakuje. A mężczyzna uzyskuje od kobiety energię, której jemu brakuje. Nie będę oczywiście się tutaj rozpisywał o tym, bo nie zajmuję się ani niezbyt wierzę w sprawy energii. Wierzę tylko, że jest to pewna „energia witalna”, zgodna z programem natury. Matka natura „popycha” nas w ten sposób do rozmnażania, by zachować ciąg koła życia (koło Samsary). Ludzka interwencja, czyli antykoncepcja i aborcja, nieco skomplikowała i pokrzyżowała te plany, cywilizując ślepą replikację.

Stare, mądre i trochę wulgarne przysłowie ludowe głosi, że: „Baba bez bolca dostaje pierdolca, a facet bez dziury chodzi ponury.” No i w świecie realnym ma to miejsce. Seks i miłość to potężna siła życia. Co by nie mówić, i jak by do tego tematu nie podchodzić, to zakochani lub często kochający się ludzie są pełni życia i pełni wigoru. Zaś u osób które nie mają seksu, szczególnie u mężczyzn, dziwnym trafem rozwijają się choroby. Albo chociaż rozwija się zniechęcenie, chandra, depresja.

Czyżby natura eliminowała w ten sposób osobniki niezdolne do rozrodu, „indukując” czy też „zaszczepiając” w nich nerwicę, depresję czy choroby typu Hashimoto? Czyżby to był sprytny mechanizm natury, której zależy tylko na rozrodzie i na jakościowych genach? Przecież depresja i szczególnie Hashimoto, które jest obecnie epidemią, jak by na to nie patrzeć, odcina od wszystkich życiodajnych hormonów. Blokuje tyroksynę, kortyzol, DHEA, czyli hormony tarczycy i nadnerczy, z których płynie właśnie ta siła życiowa. Koniec końców, nawet oficjalna nauka dawno temu stwierdziła, że zakochanie, miłość i seks zapobiegają wielu chorobom i dodają siły.

Przeczytaj też:
Czy mężczyzna ma prawo do słabości?
Jak wyjść z friendzone? Sekrety relacji damsko-męskich

4. Wiedza ukrywana vel widza tajemna o społeczeństwie

Społeczeństwo lubi nęcić młodych ludzi obietnicami. Obietnicami tego, że jak zrealizuje się główne cele (szkoła, praca, ślub, dzieci) to zacznie się sielankowe życie. Nawet te głupie reklamy, tak bardzo programujące podświadomość, głoszą to przesłanie. Rób tak jak my, to osiągniesz szczęście. Ono jest tuż tuż, tuz za rogiem.. Tylko weź kolejny kredyt. Tylko weź jeszcze jedną godzinę nadgodzin. A potem weź jeszcze dwie godziny nadgodzin. I jeszcze kolejny kredyt i kolejny.. A potem masz 40 czy 50 lat, żonę która ma wieczne pretensje, dzieci które Cię nawet nie znają, bo przychodzisz do domu zjebany koło 20, pijesz sześć piw by zabić dojmujący ból istnienia i idziesz spać.

Warto żyć po swojemu. Warto wiedzieć swoje. Natura dała nam penisy i waginy, by doświadczać przyjemności, ale przy okazji się rozmnażać jak króliki. A że nie jesteśmy królikami, tylko dumnymi istotami Homo Sapiens, to wymyśliliśmy sobie antykoncepcję. No i wymyśliliśmy operację wyrostka robaczkowego, by chory nie zdychał kilka dni w męczarniach. I antybiotyki wymyśliliśmy. Zamiast tygodniowego konania w męczarniach wśród gnijących flaków na sepsę, które byłoby tak bardzo bio i eko, to człowiek wymyślił taką wankomycynę. Czyli bardzo silny antybiotyk, ratujący życie w skrajnych przypadkach.

No i wszystko nam się skomplikowało i pomieszało. Natura chce tak, ale człowiek chce inaczej. Społeczeństwo chce tak, ale człowiek se zdobył wiedzę i chce inaczej. Ot, mądruś jeden się znalazł, będzie wiedział i robił inaczej niż my. Ukrzyżować! Na stos! Zrobić mu lobotomię! Yyy, ups, to nie ta epoka. Teraz możemy wobec takiego wolnomyślicielskiego heretyka tylko jakiś mały ostracyzmik zrobić. Ewentualnie użyć argumentu o nie naukowości, teoriach spiskowych. Z kolei wobec innych niepokornych – można użyć argumentu o społecznym nie dostosowaniu się, nie przestrzeganiu norm społecznych, itp.

Fakty są takie, że społeczeństwo rządzi się swoimi prawami. Społeczeństwo jako masa, jako te „owce Panurego” muszą być rządzone twardymi zasadami i silną ręką. Dlatego ja od dawna mówię, że choć mogę mieć wolnomyślicielskie poglądy, to jednak wolę, by tymi „owcami Panurego” zarządzał silny, prawicowy rząd. Pytanie najważniejsze: czy to, co służy społeczeństwu, czy to, co utrzymuje ich w karności i dyscyplinie, będzie służyło jednocześnie Tobie, czyli osobie mającej wiedzę? Najczęściej nie będzie służyło. I właśnie temu służy wiedza. Kiedy wyluzować, czego przestać się czepiać, czego unikać, w co się nie pakować.. Najczęściej taka „illuminacja” przychodzi koło 30 roku życia.

Faktem jest to, że pytanie o sens życia jest jednym z najbardziej palących i bolących pytań. Większość ludzi tego pytania nie zadaje w ogóle. A wszelkie wątpliwości są u nich gaszone przez ideologie, religie czy społeczne doktryny. I bardzo dobrze, one są potrzebne by system i społeczeństwo trzymać w ryzach. Są potrzebne po to, by tłumaczyć rzeczywistość tym, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że te wszystkie doktryny są fałszywe i tak naprawdę służą tylko elicie.

Wtedy zaczyna się to całe poszukiwanie sensu pośród ogromnych mórz rozpaczy i bezsensu. Bo tym w istocie jest życie – jedną wielką niewiadomą, po co to wszystko istnieje. My nadajemy temu sens, my „nastrajamy się” na taką a nie inną rzeczywistość, a potem ona się materializuje. Kłopot w tym, że najczęściej nie nastrajamy się na rzeczywistość świadomie. Ale robi to za nas nasza podświadomość, która w 2018 roku działa podług programów pasujących do lat ’60 XX wieku. A od tamtego czasu zmieniło się wszystko i jeszcze więcej.

A kto w nas te programy zaszczepił? Nasi rodzice, którzy bali się dosłownie wszystkiego. No i koło się zamyka. Całe życie odkodowujesz te negatywne programy, nieustannie poszukujesz i poznajesz siebie.. I po co? Nagle masz te 70 lat. Organizm zniszczony chorobami, ciało stare.. I pewnego dnia doznajesz olśnienia. O kur*wa, jakie to proste! A więc to wszystko? A więc to całe oświecenie? No ale masz już 70 lat, i niedługo do Twych drzwi zapuka zegarmistrz światła purpurowy. Och, jaka to szkoda, że nie wiedziałeś tego wszystkiego w wieku lat 18… Prawda?

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY CIERPIENIE I ZŁO MAJĄ SENS? CZYLI TAJEMNICE I PRZEKŁAMANIA W DUCHOWOŚCI

Czy cierpienie ma sens? Czy zło ma sens? A co, jeśli..

Wiele idei i doktryn promuje mentalność ofiary, usprawiedliwiają przemoc, wyzysk, biedę. I ogólnie, usprawiedliwiają zło. Mechanizm usprawiedliwiania zła i oprawców jest obecny w wielu religiach, ideologiach, normach społecznych, doktrynach. Jest on obecny także w oficjalnej, akademickiej psychologii. Mechanizm ten powiela także ekonomia, która głosi, że tak działa wolny rynek. I że w porządku jest to, że garstka osób ma 99,9% zasobów planety, a miliardy ludzi biedują lub głodują.

Czy to wola boża, grzech pierworodny, a może chrześcijański, islamski czy jakiś inny Bóg testuje moją wiarę? Tak głoszą religie monoteistyczne. Albo inaczej: czy to karma, plan wyższej jaźni, plan duszy na życie? Czy muszę po prostu przerobić ciężkie życiowe lekcje i nic nie mogę z tym zrobić, bo dusza tak wybrała? Czy taka jest moja numerologia? A może to determinuje znak zodiaku czy zasady kalendarza Majów? Tak głoszą doktryny ezoteryczne i new age’owe.

Za wszystkim stoją Żydzi, Masoni, Illuminaci, reptilianie!

Inni z kolei to zawzięci tropiciele spisków i konspiracji wszelakich. Za wszystkim stoją Żydzi! Nie, chwila, masoni! Ale masoni to masoni, noszą swoje fartuszki, jednak tym wszystkim sterują Illuminaci! Których nikt nie widział nigdy na oczy, ale to na pewno oni! Są też liczne teorie o tym, że Ziemią rządzi złowrogi byt, Demiurg, o różnych innych nazwach. Takich nazwach jak: Bóg Ojciec, Jahve, allah, szatan, marduk itp itd. Tezy te, powstałe z błędnej interpretacji wiedzy gnostyckiej i ezoterycznej, możecie znaleźć także w dawnych artykułach na mojej stronie. Inni z kolei mówią o tym, że Ziemią rządzą złowrogie byty z kosmosu – reptilianie.

Czyli gadzia rasa bez uczuć wyższych i bez empatii, ze znakomitą technologią, która stworzyła na Ziemi piekło, by żywić się energią zła i cierpienia. Zwolennicy tej teorii zaczytują się w channelingach, czyli rzekomych przekazach od wrogich reptilianom, a przyjaznym nam rasom kosmicznym. Wielu ezoteryków mówi też, że zła jest maszyneria astralu (zwanego też sferą 4D), czyli ziemskiej sfery, w której „przebywają” ludzkie umysły. Astral to taka „niefizyczna nakładka systemowa” na ziemski świat materialny, czyli na sferę 3D. Ma tam przebywać ogromna ilość demonów, złych bytów, egregorów itp itd. Które podczepiają się do naszych umysłów, wysysają energię witalną, powodują cierpienie, skłaniają do różnych złych czynów.

Doktryny biedy i cierpienia stworzone dla motłochu

My tu zastanawiamy się tak nad naszą niedolą, cierpieniem, i oczywiście mniejszą lub większą biedą. My tu pitu pitu o metafizyce, prawach duchowych i innych. Próbujemy sobie wytłumaczyć nasze mniej lub bardziej ciężkie położenie. Chcemy je sobie zracjonalizować, nadać mu jakiś wyższy sens. A co, jeśli ono sensu nie ma? Tymczasem miliarderzy się bogacą, bogacą, bogacą.. Garstka ludzi ma w ręku biliony dolarów. A w Polsce zarabiamy te 1500 zł, zaś w Afryce dzieci umierają, bo są regiony gdzie nie ma nawet czystej wody.

Gdy dochodzi do tego wiedza o tym, co naprawdę robi Bank Federalny USA (FED), Europejski Bank Centralny czy Bank Rozrachunków Międzynarodowych, i czym naprawdę są ich imprezki o nazwie „kryzysy gospodarcze”.. No to perspektywa się zupełnie zmienia. Może powinniśmy przestać wałkować taką a nie inną teorię chrześcijańską lub new age’ową, i hajda z kosami i bagnetami ruszyć na tych, którzy naprawdę są winni? Może te wszystkie teorie duchowe, chrześcijańskie, ezoteryczne, to po prostu.. idee dla biedoty, mające jakoś usprawiedliwić ten cały wyzysk i bogacenie się elit?

Wielu zafiksowanych na teoriach ezoterycznych mówi: „nie osądzaj”. A przecież całe nasze życie polega na osądzaniu. Osądzasz choćby kolor liści na drzewie, sposób przejścia przez ulicę czy to, czy przebywanie obok pijanego żula w autobusie jest bezpieczne, czy nie. Boisz się potencjalnego  wpierdolu od pijaka, więc już go osądzasz. Ba, osądzasz i oceniasz tysiące razy dziennie. Inni mówią: „nie myśl, wycisz umysł”. Ale przecież dzięki dobrym myślom, twórczym ideom i sprawnemu umysłowi zmieniamy świat, zapobiegamy cierpieniu, tworzymy nowe metody leczenia chorób, chronimy siebie i bliskich.

Ego jest narzędziem, a nie sprawcą czegokolwiek

Mówią też: „pozbądź się ego„. Ale bez ego nie przeżyłbyś nawet jednej milionowej części sekundy na tym świecie. Ego to mechanizm który pozwala Tobie istnieć, stawiać granice, mieć odrębną, unikalną tożsamość. Jest tak samo niezbędne, jak mózg, serce, woda czy tlen. Ego może być jednak nieświadome i nieprzepracowane, czyli destrukcyjne. Ale może być też przepracowane i świadome, a więc konstruktywne. Ego jest narzędziem. To nie ego, nie pieniądz, nie broń są złe lub dobre, ale człowiek jest zły lub dobry. Przestańmy zrzucać winę na „narzędzia” (takie jak ego, pieniądz, broń) czy na demony, kuszenie przez szatana, złe byty.

Jak tak bardzo przeszkadza Ci osądzanie, myślenie i ego, to ujeb sobie łeb toporem. Lub poczytaj o lobotomii, pojedź gdzieś do szpitala w Urugwaju, przekup lekarzy i niech Ci pogrzebią skalpelem w mózgu. Przecież to „ta niedobra głowa” jest zła, i w ogóle cały świat jest zły, a nie fakt, że masz nieprzepracowane lęki, traumy i nieuświadomione destrukcyjne schematy. Często mam wrażenie, że ideał wielu ezoteryków to bezmózgi debil po lobotomii, bez myśli, bez własnych przekonań („nie osądzaj, akceptuj wszystko i zezwalaj na wszystko!”), i zawieszony gdzieś w chmurkach. W totalnym oderwaniu od świata i jego problemów.

A to tak nie działa. Jak wyłączysz film dokumentalny na TV bo „złe wibracje”, to świat się nie zmieni. Tylko chwilowo wyciszysz „krzyk” swojego pełnego lęków umysłu. Spójrz też w swój portfel, na swoje konto bankowe. A konkretnie na pustki tam ziejące. Spójrz też na ulicę, czy jest tam bezpiecznie, czy nie. Czy ludziom żyje się dostatnio i szczęśliwie. Wielogodzinne medytacje, wieloletnie uduchawianie się, unikanie złych wibracji nie zmienią tego. Bardzo ważne jest też to, że warto przestać usprawiedliwiać różnego rodzaju oprawców. Czy to w relacjach i związkach, czy to w pracy, czy to w polityce, religii, ekonomii. Mechanizm usprawiedliwiania oprawców i widzenia sensu w cierpieniu i złu, jest bardzo destrukcyjny.

Prawdziwa duchowość to zmienianie i naprawianie świata

Nie neguje duchowości. Ani chrześcijaństwa, ani ezoteryki i new age. Ta wiedza też się przydaje, choćby po to, by spojrzeć na świat z innej perspektywy. I po to, by zobaczyć, jak rozpaczliwe i bezsensowne jest życie w nieświadomości. Jednak prawdziwa duchowość przejawia się w materii, w świecie realnym. Prawdziwa duchowość zmienia i reformuje świat, zapobiega cierpieniu, pokonuje zło. Bardzo ważna jest więc etyka i moralność, ale ta zdrowa moralność, a nie kojarzona z dulszczyzną i „strefą okołomatjkową”. Doktryna amoralności, powszechna w duchowości, to po prostu usprawiedliwianie zła i skurwysyństwa.

Dualizmy istnieją i są potrzebne. Istnieją tu na Ziemi, tak, jak prawo grawitacji. Wielu mówi np, że materia jest iluzją. Że aż 99,999999999% atomu jest puste, bo neutrony, protony i elektrony są niezmiernie lekkie i małe. Skoro więc sądzisz, że materia jest iluzją – to skocz sobie z 10 piętra wieżowca. Ta metafora dotyczy właśnie negacji dualizmów i negacji moralności – błędnych doktryn popularnych na ścieżce ezoterycznej. Wracając do meritum: prawdziwa duchowość przejawia się w polityce, w ekonomii, w sprawach społecznych, aktywizmie obywatelskim, działalności charytatywnej, odkryciach naukowych, dbaniu o przyrodę. Prawdziwa duchowość to także armia broniąca kraju przed najeźdźcą czy człowiek rozwalający mordercy łeb i zapobiegający przestępstwu.

Za złem stoi konkretny człowiek, a nie jakiś abstrakcyjny byt

Niezwykle ważne jest też to, że za złem zawsze stoi KONKRETNY CZŁOWIEK. Skorumpowany polityk kręcący lody ma imię i nazwisko. Komisarz UE niszczący państwa narodowe ma imię i nazwisko. George Soros to też imię i nazwisko. Prezes korporacji czyniącej zło czy bankier to też konkretny człowiek i imieniem i nazwiskiem. Nie żadni Illuminaci, nie reptilianie, nie szatan ani demony, i nie złowrogi Demiurg. Ale my, ludzie. Jest to bardzo trudne, wręcz traumatyczne dla nieprzepracowanego ego. Ono nie chce przyjąć tego do wiadomości. Więc człowiek dokonuje projekcji i obwinia coś, czego nikt nigdy na oczy nie widział i czego nie można rozliczyć.

A dlaczego nie chce przyjąć tego do wiadomości? Ponieważ po części jesteśmy sami odpowiedzialni za opłakany stan świata, na równi z krwiopijczymi liderami. Elity są dokładnym odwzorowaniem stanu świadomości narodu czy ludzkości. Jaki naród, tacy liderzy. Obecnie stan świadomości ludzkości bardzo wzrasta. Więc widać to także w polityce. Dotychczasowa elita, kojarzona z pokoleniem rewolucji roku ’68 i jego ideą, odchodzi w niesławie.

Mamy historyczny „skręt w prawo”, i polityków, którzy wreszcie upominają się o tych „biednych i biedniejszych”. Bo poprzedników interesowało tylko gender, geje i wibratory. Więc wykorzystajmy to. Mechanizm już mamy i jest nim.. część systemu. Bo mądrze się organizując i korzystając z mechanizmu.. demokracji, możemy zmienić wszystko. Mechanizm jest, tylko najczęściej używamy go dokładnie odwrotnie – czyli na niekorzyść, wybierając właśnie tych krwiopijców.

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? :) Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SZOKUJĄCE TABU DUCHOWOŚCI. CZY TWOJE CIERPIENIE PODOBA SIĘ BOGU? CZY MA ONO SENS?!

 

Tabu duchowości: Twoje cierpienie nie podoba się Bogu. Nie po to Cię powołał do życia!

Zastanawiałeś się na sensem tego wszystkiego? Zauważyłeś może, że na świecie pełno jest zła, niesprawiedliwości, wyzysku, cierpienia? Szukałeś odpowiedzi, choć świat Ci tej odpowiedzi nie dał? Nie martw się, nie jesteś sam! Temat był wiele razy przeze mnie poruszany, i jeśli czytasz moje felietony regularnie, to możesz powiedzieć: Kefir, kurwa, ile można? ;)

Jednak jest to najważniejszy temat jaki obecnie przepracowuje ludzkość. Ten temat to odrzucenie mentalności ofiary. Czyli także odrzucenie purytanizmu, odrzucenie gloryfikowania biedy, celibatu (w tym tego małżeńskiego, hehe) i cierpienia. Ludzkość budzi się obecnie z programu ofiary i tak niewielu ludzi zajmujących się duchowością to dostrzega.

Ciągle przewijają się teorie mające usprawiedliwiać i gloryfikować cierpienie. Ziemia jest planetą o matrycy zwierzęcej, a więc ma naturę agresji, nieświadomości, przemocy, ignorancji. Więc trzeba tym nieszczęśnikom jakoś wytłumaczyć, że ich kaźń i jedno cierpienie za drugim podoba się jakiemuś bóstwu, lub jakiemuś mechanizmowi (karma).

Trzeba im powiedzieć, że bieda, brak rozrywek, szczęścia, czasu wolnego, dadzą nagrodę w raju. I w końcu, trzeba im ograniczyć wolność, możliwość samorealizacji i ekspresji (np w seksie, związkach i wielu innych sferach) i narzucić im konserwatyzm / purytanizm. Jest to potrzebne by system trwał. A przecież bogacić i być szczęśliwym może tylko elita. Która żadnych skrupułów nie ma.

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

przebudzenie ludzkości

Społeczeństwo i jego dulszczyzna niszczą duszę

Masz być przecież konsumentem, podatnikiem, obywatelem, wyznawcą, rodzicem, żołnierzem. Masz poświęcić cały swój czas, pieniądze i energię by dostarczyć elicie nowych obywateli (dzieci). A w razie gdyby elita miała chrapkę na zasoby innego kraju – masz wstąpić do wojska i zginąć za interesy elity. Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). To powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Z danych medycznych wynika, że ponad 1/4 Polaków leczy się na różnego rodzaju zaburzenia depresyjne czy nerwicowe. Drugie tyle cierpi na tego typu przypadłości ale nie leczy się. Kolejna ważna grupa to energiczni, ekstrawertyczni i często podziwiani ludzie, ale stosujący przemoc, idący po trupach do celu. Czyż oni też nie są chorzy psychicznie? Ogromna większość ludzi jest poraniona psychicznie, emocjonalnie czy duchowo. Tworzymy psychicznie chore społeczeństwo pół-zwierząt.

matrix

Sojusz tronu z ołtarzem, sojusz ezoteryków z.. korporacjami

No i w związku z tym, religie, w tym te nowe (new age, ezoteryka) mają swoją rolę w cementowaniu tego systemu. jest to stary jak świat sojusz tronu z ołtarzem. Kiedyś – sojusz szamana z wodzem plemienia. Potem – sojusz kościołów z królem czy politykiem. Dziś często jest to sojusz ezoteryków z.. korporacjami. Bo dziś rządzą korporacje, a duchowe treści coraz częściej dostarcza ezoteryka czy new age. Lęk przed śmiercią jest najsilniejszym ludzkim lękiem. Więc religia obiecuje człowiekowi zniwelowanie tego lęku istnieniem Boga. W zamian za to mówi, że masz być biedny, że nie możesz kochać się przed ślubem, że masz służyć społeczeństwu. No i masz cierpieć, bo bóstwo (a raczej elita..) tego chce.

Rozmaite religie różnie usprawiedliwiały cierpienia i rozgrzeszały oprawców. Katolicyzm – test wiary, Bóg Cię sprawdza, Bóg ma dla Ciebie plan, lub inaczej – to kara Boża. Religie wschodu – to karma z poprzednich żyć, więc cierp, by elity się bogaciły. Nawiasem mówiąc – nie istnieje gorsza i bardziej destrukcyjna teoria pseudo-duchowa, jak karma. Chyba tylko islam ustępuje tej doktrynie. Z kolei new age i ezoteryka mają kilka wyjaśnień. Wiadomo, karma. Do tego dochodzą jeszcze takie teorie jak: zasada lustra, odrabianie życiowych lekcji i zbieranie punktów na następne wcielenia, plan duszy czy też wyższej jaźni.

przebudzenie

Czytałem niedawno artykuł ocierający się o teorie tantryczne. Autor pisał w nich o akceptacji całego ziemskiego cierpienia jako planu duszy. Dusza przed wcieleniem się miała się na to wszystko zgodzić. Wszystko, absolutnie wszystko zaplanowała jakaś dusza, jakaś karma, a Ty szaraczku nie masz ani jednego procenta wolnej woli. Więc nic nie rób i akceptuj swój znój i kierat. Niech wampirki i zwykłe skurwysynki używają na Tobie – przecież dusza tego chce, nie? A Ty nie masz nic do gadania, bo to plan wyższej jaźni, prawda? I niech elity bogacą się i są szczęśliwe. A Ty nie.

Po przeczytaniu tego artykułu szczęka opadła mi do kolan. Były tam kwestie takie jak: „oprawco – jeśli chcesz mnie skrzywdzić a moja dusza tego potrzebuje do rozwoju, to zrób to„. Te teorie luźno powiązane z tantrą, zawiera m.in. całkowitą akceptację świata, jego brutalności i samczości. Jest to wg mnie krańcowe oddanie się i służba naturze jak i światu, co daje moc. Ja proponuję zgoła coś innego w myśl hasła „bądź zimny lub gorący, bo jak będziesz letni to Cię wypluję„. Proponuję krańcowy bunt przeciwko społeczeństwu, światu i naturze, których jesteśmy więźniami. Są to dwie drogi.

karma

Zabij człowieka, który chce Cię zniszczyć. I nie miej wyrzutów sumienia

Ja proponuję inne rozwiązanie, to, które napisałem w zdaniu powyżej. Bez oglądania się na jakieś testy wiary, na plany duszy, na karmę i inne tego typu teorie. Czy jesteś zszokowany tym, co napisałem? To wyobraź sobie następującą sytuację. Atakuje Cię człowiek z nożem. O Twojej obronie i życiu decydują ułamki sekund. Ty bierzesz nóż który leżał obok. Przebijasz nim jego brzuch a potem podrzynasz mu gardło. Taka perforacja jelit jest skrajnie bolesna, więc Twój niedoszły oprawca wije się z bólu i wrzeszczy tak głośno, że musisz zasłaniać uszy rękoma. Potem przyjeżdża policja, sąd przyznaje Ci prawo do obrony. Widzisz i słyszysz rozpacz żony nożownika.

Przecież to był dobry ziomuś, tylko wyszedł dopiero co z kryminału i lubił wypić! Mogłeś mu oddać tego smartfona i portfel! Co ja teraz z dziećmi zrobię!” Potem ta kobieta popełnia samobójstwo. Dzieci trafiają do domu dziecka. Starszy syn stacza się i trafia do kryminału na 25 lat, zaś młodszy syn wpada w narkotyki. Umiera w wieku 30 lat, organizm nie wytrzymał. To wszystko spowodowałeś właśnie Ty – bo gdyby nie to, to druga linia czasowa zakłada, że to Ty giniesz od ciosu nożem. Poczuj ich ból, poczuj ich rozpacz, cierpienie, łzy, przedwczesną śmierć. Wyobraź je sobie. Tak, to Twoja sprawka, ale nie wina – bo nie jesteś winny. I nie czujesz się winny, nie masz wyrzutów sumienia. Masz prawo do życia, do samoobrony.

Ba! Masz prawo do walki o swoje, do bycia szczęśliwym, do bycia bogatym – nawet BARDZO bogatym. Do bycia spełnionym w miłości i seksie. Tego typu teorie new age i ezoteryczne to nadstawianie drugiego policzka – nic innego. Każą nam nie tylko wybaczać, ale też akceptować to wszystko. A co gdybym powiedział Ci, że wybaczanie jest dla słabych, a zemsta jest rozkoszą królów i bogów? Wiesz, patrzyłem długie lata na cierpienie swoje i wielu innych istot. Doszedłem do wniosku, że cierpienie niczego nie uczy, nie jest potrzebne, nic z niego nie wynika.

karma wraca

Nie usprawiedliwiaj ignorancji i zła teoriami duchowymi

Maleńkie dziecko a potem nastolatek nie mający znikąd wsparcia i nic nie wiedzący o życiu, doznaje ogromnej traumy. Częsty schemat. Jaką niby karmą to wytłumaczysz? Jakim planem duszy? Jakimi życiowymi lekcjami? Każesz temu człowiekowi po prostu wybaczyć, zaakceptować, i czekać na kolejne i kolejne kopniaki od życia? Bo tego chce jego dusza? Jak złym człowiekiem musisz być, skoro mówisz takie rzeczy na serio?

Owszem, nie przeczę że te teorie duchowe są w jakimś tam stopniu prawdziwe. Ale żadna z nich pełni prawdy nie oddaje. Nie ma czegoś takiego jak karma, ale to już wiemy. Karma to odpowiednik katolickiego programowania biedy, wymyślona przez wschodnie elity w tym samym celu, co katolicyzm. Pewna doza cierpienia powoduje, że uczymy się empatii, zrozumienia słabszych, nabywamy swoją wewnętrzną siłę. Cierpienie i życiowe błędy pokazują nam, co jest nieprzepracowane i nieuświadomione. Tak, to jedna strona medalu – a ten medal ma znacznie więcej stron, niż dwie.

Prawdą jest też to, że oprócz życia w szczęściu, spełnieniu i bogactwie, zostaliśmy też powołani do innego celu. Zostaliśmy powołani by zmniejszać cierpienie swoje i innych, a nie je gloryfikować. Nie mamy się godzić na cierpienie i zło, jak każą czy to katolicyzm czy te ezoteryczne teorie. Ale mamy, poprzez przepracowywanie swoich traum, poprzez szerzenie wiedzy i pomaganie innym, przyczyniać się do zmniejszenia cierpienia i zła. Do wzrostu i rozwoju ludzkości.

14184292_10154516856859343_5357246454613273546_n

Celem ludzkości jest rozwój i zmniejszanie cierpienia

Posłużę się tutaj paroma przykładami. Przez tysiąclecia jedynym środkiem transportu był koń i powóz. Był to transport bardzo czasochłonny, niepewny i uciążliwy. I dla woźnicy, i dla podróżujących. W pewnym momencie jeden człowiek się przebudził i dał ludzkości kolej żelazną. Wiek później przebudził się ktoś inny, zmodyfikował istniejące projekty silników i tak powstał samochód. Tak samo było z warunkami pracy. Wcześniej ludzie, nawet dzieci, pracowali w fabrykach po 16 godzin. Aż grupa ofiar zaczęła się przebudzać. Były strajki, bunty, pogromy, rzezie szlachciców i kapitalistów. Aż w końcu liderzy państw doszli do konsensusu w sprawie 8-godzinnego dnia pracy.

Tak samo było z każdą inną niesprawiedliwością, prześladowaniem, złem. Czy te grupy ofiar i prześladowanych myślały o jakiejś karmie, o jakiejś nauce poprzez cierpienie, o jakimś planie duszy? Albo o innych tego typu bredniach? Nie, brały sprawy w swoje ręce. Często brały też miecz, który potem zatapiały w ciałach swoich opływających w dostatki oprawców. I dzięki temu mamy ten postęp – choćby minimalny, choćby tak kruchy i niedoskonały – ale mamy.

13051694_1127173050668927_2818127045424079239_n

Inny przykład: zrozpaczona kobieta przyciąga dupków, którzy ją rozkochują, a potem rzucają. A jak wchodzi z takim facetem w związek, to jest przez niego maltretowana. Na ulicy jest zaczepiana i wyzywana, w pracy mówią jej różne złośliwości. Nawet w autobusie zawsze musi trafić na żula, który jej ględzi 10 minut i sępi piątaka na jabola. Nosz to przecież plan duszy, przecież dusza chce doświadczyć tych wszystkich okropności, bo tak sobie ubzdurała przed wcieleniem, bo dzięki temu się uczy! Przecież nic nie dzieje się przypadkowo, nawet ten męczący żul w autobusie, tak chciała wyższa jaźń! Powie jej ezoteryk. A gówno prawda.

Kobieta ta idzie do psychologa, który jest zatwardziałym ateistą. Ma hipsterską brodę, vapuje elektroniczne papierosy, chodzi do Starbucks na sojowe latte, i co roku kupuje sobie nowy model iPhone. No ateusz i leming jakich mało! Ale zna się na swoim fachu jak mało kto. W żadne duchowe, a raczej pseudo-duchowe brednie nie wierzy. Ale przeprogramowuje tej kobiecie u progu samobójstwa podświadomość. Rok terapii i człowiek jak nowy, jak feniks z popiołów. Wreszcie trafia ona na uczuciowego i interesującego mężczyznę, z którym jest do końca swoich dni. W pracy stare wampirki jakby przestały ją zauważać, i to zupełnie. Nawet na ulicy i w autobusach nie ma tych „przypadkowych„, złych „zbiegów okoliczności„. I powiedz mi, wyznawco takich teorii.. Gdzie jest Twoja karma? Gdzie jest Twoja teoria o planie duszy? O lustrach? O odrabianiu życiowych lekcji przez cierpienie?

14068285_1294920013851727_9163454040204036779_n

Im większa duchowość tym mniej cierpienia

Ogólnie, celem ludzkości jest ewolucja (choć jest bardzo burzliwa i powolna), rozwój, postęp. A im większy postęp, tym mniej cierpienia. Obecnie nie doświadczamy tych cierpień, których doświadczali pańszczyźniani niewolnicy lub pracownicy XIX-wiecznych fabryk. Właśnie dlatego że grupy ofiar, doprowadzone do ostateczności, przestały się przejmować gloryfikacją cierpienia i wzięły sprawy w swoje ręce.

Usprawiedliwianie cierpienia, przemocy, wyzysku, zła, jest najbardziej destrukcyjnym programem podświadomości. Wynika on z tego, że przez całe tysiąclecia byliśmy na kolanach i cierpieliśmy przez tych, którzy opływali w luksusy. Dzisiejszy przykład tego programu, to kobieta rozgrzeszająca „złego chłopca” i myśląca, że uzdrowi go swoją miłością. I tutaj sprawa wygląda ciekawie. Karyna z bloku broni złego chłopca z kryminału. Zaś wykształcona Anna broni złego chłopca z meczetu, mówiąc że jego postawa wynika z odrzucenia i z nietolerancji innych. Ale to ten sam, nieprzepracowany wzorzec. Jeszcze inny przykład: facet patrzący z pobłażliwością na dziecinne fochy i inne złe zachowania kobiety, tudzież rozgrzeszający psychopatycznych polityków.

Czy to, co głosisz, nie jest aby kolejną emanacją starej, niewolniczej mentalności, opakowanej w nowy papierek? Nie ważne czy wierzysz w siwego dziadka jahve w chmurkach, czy w czakry, tantrę itp. Rozgrzeszanie oprawców i usprawiedliwianie zła to największy błąd każdej formy duchowości. Nawet wtedy, gdy Twoje usta pełne są haseł o globalnej świadomości i bezwarunkowej miłości. Zastanów się, czy nie bliżej Tobie do siepaczy z państwa islamskiego, niż do prawdziwej, realnej duchowości? Oni też usprawiedliwiają zło i rozgrzeszają oprawców. Oni też usprawiedliwiają złe czyny wolą i prawem boga, duchowością.

10313188_832338163444015_5985750711586896264_n

Bądź empatą, bądź tolerancyjny, pomagaj, kochaj bezwarunkowo, płacz na filmach i.. zabij swojego kata

Duchowość usprawiedliwiająca istnienie zła jest kalectwem i wypaczeniem. Nie krytykuję niczyjej drogi, ale to mogę powiedzieć z cała odpowiedzialnością i pewnością. Pewnie teraz widzisz mnie z maską kozła na głowie i z pentagramem zawieszonym na szyi.. Ale odpowiedz sobie na pewne pytanie. Co jest większym satanizmem? Służba naturze, która silnych i złych chroni, a wrażliwych i słabszych traktuje po macoszemu, jak i usprawiedliwianie istnienia zła? Czy to, co ja mówię – że ludzie mają prawo do szczęścia, bogactwa, radości, że nie muszą godzić się na złe traktowanie i cierpienie?

O błędach i wypaczeniach duchowości pisałem w poniższych, ciekawych artykułach:
Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział o duchowości i cierpieniu
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” ;) ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. ;) Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń ;) Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

ZAPOMNIANY I PROSTY SEKRET ŻYCIA, O KTÓRYM TAK NIEWIELU WIE..

 

Największa życiowa tajemnica

Temat wiele razy był wałkowany u mnie, ale o tym nigdy nie dość. Modna jest teraz tematyka antysystemowa. Z systemem czy też matrixem należy więc walczyć, zmieniać go, lub próbować uciec z niego. Tak, to jest w pewnym sensie ważna prawda, tylko nie oddaje to pełni sprawy. Bo zawsze jest jakieś „ale„, choćby małe ;)

Społeczeństwo twierdzi wprost, że człowiek dorosły nie ma prawa mieć żadnych zainteresowań, a już w żadnym wypadku hobby, bo to dziecinne. I nie może „filozofować” czyli kwestionować status quo. Broń Boże nie może mówić o grzechach i hipokryzji społeczeństwa. Bo to się ukrywa jak tylko się da, choćby dwa metry pod ziemią.. Jednym słowem – ma zająć się „czymś konkretnym„, np zarabianiem.

A najgorszym grzechem jest po prostu życie swoim życiem, w ramach tego co się ma, nawet jeśli jest to życie skromne. Tego, czyli braku bezgranicznej służby społeczeństwu i zaprzedania mu swojej wolności i całego czasu – ludzie nie wybaczą. Człowiek dorosły ma być skrzyżowaniem przewodu pokarmowego, niańki, bankomatu i maszyny do zarabiania.

19225533_306523933127954_2539201018952967466_n

Czy walka z systemem się opłaca?

Walka z systemem, szczególnie ta nacechowana złymi emocjami, daje raczej niewiele poza frustracją i poczuciem niemocy. Spójrz na te wszystkie strony antysystemowe, anty NWO. To są kopalnie strachu, bólu dupy, frustracji i.. zwykłego szaleństwa. Bo tak to trzeba nazwać. Sam przez taki etap przechodziłem, więc nie jestem tylko teoretykiem. Nie trzeba być też stale poza matrixem, bo to jest.. niemożliwe. To tak jak z pływanie w morzu, które z natury jest bardziej niebezpieczne, niż choćby jezioro. Nie trzeba się wkurzać i bać, ale warto się nauczyć pływać.

System jest także nasz. Warto nauczyć się w nim żyć choć to jest trudne. Wtedy wsiąkasz w ten system na swoich własnych zasadach. Bierzesz z niego to, na co masz ochotę i na co masz np pieniądze. Nie ulegasz presji i nie bierzesz tego, co Ci każą inni. A owi inni bardzo lubią to robić – bo jak już pisałem, ludzie mają wbudowaną podświadomą obronę systemu. W dużym uproszczeniu, system to fizyczna projekcja wielu połączonych umysłów. Jacy ludzie, taki system, jaki naród, tacy politycy nim władający i takie realia ekonomiczne.

System ogranicza człowieka do roli pracownika, konsumenta, rodzica. Zabiera jego pasję, wolną wolę, czas, 90% wypracowanego dochodu (bo kapitalizm tak ma), wolność. Tak, to prawda, jest to program podstawowy, który musi istnieć, by trzymać ludzkość w ryzach – bo inaczej nie za bardzo się da. Istnieje jednak alternatywa do tego programu podstawowego wewnątrz systemu. Bo ten system to mnogość, jest w nim miejsce praktycznie na wszystko. Możesz przecież się wyzwolić, wybierać i robić to, na co masz ochotę, w ramach swoich możliwości i ograniczeń.

matrix

Życie – to naprawdę takie proste

Tak.. To naprawdę takie proste. Tak proste, że aż niemożliwe do uwierzenia, i w związku z tym przez lata nie mogliśmy do tego dojść. Często latami chcieliśmy się realizować w tym programie podstawowym i tym samym, słuchać nakazów i zakazów innych. Zaprzedając swoją istotę ogółowi. I często byliśmy przerażeni i sfrustrowani. Z jednej strony, baliśmy się pochłonięcia, przeżarcia i wysrania przez tę otchłań, zwaną matrixem, systemem, naturą. Baliśmy się że nie zrealizujemy np swoich pasji.

Z drugiej strony, system wymaga od nas coraz więcej i więcej. Już nie tylko drzewo, dom, syn. Ale jeszcze: studia, kariera, samochód, wysportowana sylwetka, wysokie zarobki, znajomości, życie towarzyskie itp itd. Jest tylko jeden kłopot.. System jest skrajnie deficytowy. Ziemia to planeta braków i niedoborów – tak jest skonfigurowany program nią zarządzający. Na realizację oczekiwań i żądań społeczeństwa / systemu, brakuje zwyczajnie pieniędzy, czasu i sił.

W Polsce takie minimum, ale to naprawdę minimum jeśli chodzi o godną egzystencję, to zarobki rzędu 5000 zł netto na miesiąc. Wg danych GUS, takie i większe zarobki ma 7% Polaków. A nawet przy tych dochodach ludzie mający dzieci i mieszkanie na kredyt muszą liczyć czy starczy do pierwszego. I potwornie się boją, i muszą pracować po 12 godzin w korpo. Typowy obraz to ojciec wychodzący z domu o 5 czy 6 rano, i wracający o 19 lub 20. Co to jest za życie? Dla mnie to byłoby piekłe. Choć tak żyje miliony ludzi w Polsce. Taka jest właśnie cena zaprzedania siebie i realizowania tego, co nakazują inni.

1484518986_eqaf0a_600

To także nasz system, nasz Matrix

Dalej: 90% generowanego przez Ciebie dochodu idzie do góry piramidy ekonomicznej – bo taka jest natura kapitalizmu. I nie ważne czy jesteś sprzątaczką i zarabiasz 1500 zł, czy jesteś inżynierem i zarabiasz 10 razy tyle. I tak dostajesz od systemu ochłapy. Z kolei kapitalizm i inne podsystemy (np patriarchalny i wszelkie inne społeczne) to proste pochodne systemu głównego – czyli natury, matrixa. Jest kryzys, trzeba ciąć koszta, podatki są wysokie, mogłeś się uczyć i zdobywać kompetencje, prawo pracy jest za mało elastyczne.. Tak mówią z jednej strony dzieci na garnuszku rodziców popierający Korwina. A z drugiej strony – cwani pracodawcy, którym to wszystko nie przeszkadza zmieniać samochodu co dwa lata i kilka razy w roku jeździć na zagraniczne wakacje.

Podsumowując – to jest także nasz system, co może wydawać się sprzeczne z tym co pisałem wiele razy. Ale wg mnie jest to do pogodzenia, a jedno drugiemu nie zaprzecza. Warto wiedzieć jak to wszystko działa. Że społeczeństwo nie posiada praktycznie żadnej przydatnej ani prawdziwej wiedzy. Nie może jej posiadać, bo wtedy nie chciałoby służyć systemowi, który tak wiele odbiera, nie dając w zamian zbyt wiele. Gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do kredytów, żeniaczki, dzieci.. To jedno pokolenie i cywilizacja upada, następuje jakaś straszna anarchia, rzeź.

Więc my robimy swoje, a inni robią swoje. O to też chodzi. Jak pozwalasz innym by byli sobą, by popełniali w nieskończoność te wszystkie głupie błędy, by byli ignorantami – to oni to podświadomie wyczuwają. Wszystko w systemie ma swoje konieczne miejsce, także te dwie postawy. Wyluzujmy więc i róbmy swoje.

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/