Etykieta: seks

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!

Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Zaskakujące sekrety społeczeństwa i systemu na przykładzie banalnego teledysku [+18]

Dulszczyzna i TABU, czyli to co ukrywa przed Tobą społeczeństwo..

Mówi się, że głupiec sprofanuje nawet arcydzieło, a człowiek ogarnięty poszuka przekazu nawet w „Świecie według Kiepskich„. Czy zgadzasz się z tym zdaniem? 😉 Dziś chciałbym Ci pokazać, jak wiele o społeczeństwie, jego grzechach i tabu może powiedzieć banalny, momentami toporny teledysk, kręcony prawdopodobnie dla „beki„.

Chodzi o film video, który nagrała polska YouTubera o ksywce „SexMasterka„. Nie będę wnikał w przekaz merytoryczny jako ona prezentuje. Teledysku pod względem muzycznym też nie będę komentował. Słowa to po prostu autoreklama. Co do muzyki – wolę ciężkie, apokaliptyczne techno, lub muzykę spokojną, elektroniczną, relaksacyjną. Ale i tak wolę jej teledysk niż wiele piosenek hip-hopu czy metal. Teledysk SexMasterki jest bardziej żartem, niż czymś co zrobiła na serio.

Teledysk SexMasterki możecie zobaczyć w linku poniżej:
SexMasterka – Poka Sowe (Officjal Video)

Ja jak zawsze chciałbym podejść do sprawy pod kątem filozoficznym. Teledysk SexMasterki wywołał ogromne zamieszanie w internecie. Bóli dupy, hejtu i nienawiści nie ma końca. Portale z memami (np demotywatory.pl) pękają w szwach od krytyki. Czy jest to tylko troska pryszczatych słuchaczy metalowca Kelthuza o jakość współczesnej muzyki? NIE. Ten hejt i fala bólu dupy po teledysku SexMasterki ujawnia ukrywane oblicze jak i tabu społeczeństwa. Społeczeństwo będące tworem nieszczęśliwym i chorym, ukrywa to, jak tylko może.

Społeczeństwo nienawidzi tych którzy żyją po swojemu

Społeczeństwo jest gotowe znienawidzić, potraktować z ostracyzmem a nawet zabić za ujawnianie tych tabu. Osoby takie jak SexMasterka mniej lub bardziej świadomie (raczej mniej..) uderzają w najczulsze punkty społeczeństwa. Ujawniają jego największe i najbardziej ukrywane tabu. Stąd się więc bierze nienawiść i hejt. Wymienię więc to, co tak bardzo uderza Janusze, Seby i Grażynki.

Ludzie tacy jak SexMasterka po prostu żyją swoim życiem. Nie przejmują się opinią innych. Nie realizują tego, co żąda od nich społeczeństwo. Nie chcą sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna / córki. Mają swoją wolność – na tyle, na ile pozwalają im różne czynniki. Po prostu cieszą się życiem. Nie mają dzieci które zabierają im czas, energię, większość pieniędzy i tak naprawdę ich unieszczęśliwiają. Co jest najpotężniejszym tabu społeczeństwa, bo przecież tupot małych stópek i cud życia ma sprawiać że „żyli długo i szczęśliwie„. Tak jednak nie jest.

A ludzie nienawidzą takiego stylu życia organicznie. Nienawidzą tej wolności i radości taką pierwotną, zawziętą nienawiścią. Oni przecież wpakowali się w to całe społeczne bagno. Kredyty, których mogą nie spłacić. Śluby, po których partner pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Dzieci, które wypompowują z nich resztki energii, pozbawiają ich czasu, wolności, pieniędzy. Praca, w której muszą siedzieć i gnić po 12 godzin dziennie a czasem więcej. Stereotyp to styrany ojciec rodziny, który wstaje o 5 rano, wychodzi z domu o 6, a wraca po 19 lub jeszcze później. Wszystko po to, by spłacić kredyty, by było na chleb, by utrzymać status społeczny.

Każdy by tak chciał, Ty niemoralny draniu!

By tak naprawdę żyć tak jak każe społeczeństwo i mu służyć. A służba społeczeństwu odbiera to, co najcenniejsze. Czyli czas wolny, hobby, pasje.. I w końcu naszą duszę. A tu przychodzi taka SexMastera, która kręci tyłkiem, która mówi że jest szczęśliwa, która ma gdzieś co ludzie powiedzą. Która nie chce żyć tak jak wszyscy. Która lubi seks, ale nie chce zagrzebywać się w pieluchy. Tylko te przysłowiowe rodzynki by wyjadała! A my musimy się męczyć z kredytami, oziębłymi i wrednymi żonami, z wkurwiającymi dziećmi, które budzą nas o 5 rano! Tosz to każdy by tak chciał, a robić ni ma komu!

Ja czasami doświadczam takich ataków. Choć bardzo rzadko się to zdarza. Kefir, no jak śmiesz tak mówić?! Przecież dostałeś dar życia od swojego RODu (naRODu, RODziny), więc musisz powołać nowe życie na świat i musisz służyć temu wyRODnemu RODowi! Masz penisa więc masz obowiązek być ojcem! I inaczej: masz cipkę więc masz obowiązek być matką! No jak śmiesz to kwestionować!

Z tym właśnie się zmagamy. Nie chodzi o żadne rodzinne i konserwatywne wartości. Nie chodzi o to, że demoralizujemy innych. Bo nas jest garsteczka (wg badań GUS – 6% związków). Chodzi o to, że mamy czelność żyć po swojemu, na tyle ile różne czynniki nam pozwalają. Że tacy ludzie są szczęśliwi i to bez realizacji społecznych wymagań i żądań. Że mogą kochać się, być w związkach, bez tego całego kredytowego, ślubnego i dzieciowego bagienka. Które wchłonęło wielu, i wielu czuje się przez to nieszczęśliwie, choć każdy z nich ukrywa to jak może.

Każdy by tak chciał po kawalersku, a kto by dzieci państwu dostarczał?!
„Żyjesz tak jak chcesz, bo my żyjemy jak żyjemy, użerając się z dzieciarami
Ziomuś, gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do żeniaczki, to cywilizacja by upadła

Wydoroślej w końcu, spoważniej, załóż spodnie i służ społeczeństwu!

I oni mają rację. Ten styl życia jest dobry dla nielicznych jednostek, które cenią sobie wolność, ale byłby bardzo szkodliwy dla społeczeństwa jako całości. Wyzwolić może się jednostka. Cała reszta społeczeństwa musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. O tym pisałem kilka razy. Seks i związek dla społeczeństwa wydaje się być jakimś pieprzonym kredytem. Okej, było miło, było kino, kolacje w fajnych knajpkach, leżenie na łące..

Ale wydoroślejcie w końcu! Ty chłopcze załóż spodnie i zapierdalajcie na rzecz nas, społeczeństwa! I zrezygnujcie z tego szczęścia, no ile można, to trwa max kilka lat, potem zapierdol jak u każdego, i to kuje nas w oczy! Tak samo jest przecież z kredytem. Bierzesz go i kupujesz jakąś fajną rzecz. Cieszysz się nią kilka tygodni. Potem radość mija (nawet po kupnie nowiutkiego auta) i wkrada się rutyna. I trzeba spłacać te cholerne raty.

No i teledysk o tym wszystkim nagrała kobieta. A kobiecie nie wolno, nie wypada. Ona ma być matką i jednocześnie robić karierę. Ma dać RODowi nowego podatnika, obywatela, wiernego, żołnierza. Ma budować pomyślność RODu poprzez pracę i konsumpcję. Żyć po swojemu? Toż to niewybaczalne! Wiąże się to z konserwatyzmem, który wyznaje społeczeństwo. Jest to „oprogramowanie„, które trzyma to społeczeństwo w ryzach. Jednak z tym jest pewien istotny problem..

Dwie natury człowieka i społeczeństwa. W tym jedna ukrywana i znienawidzona

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – patriarchat, monogamia, rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). TO powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Czy żałujesz skosztowania zakazanego owocu?

Konserwatyzm jest zaprzeczeniem natury naszej duszy, jest takim „kagańcem” nakładanym na społeczeństwo. Jednak w ludziach nadal jest to bardzo głęboko zakorzenione pragnienie wolności i swobody. To dlatego żonaci faceci spotykają się w barach wspominając „stare dobre czasy„. Tak.. Kiedyś to były czasy.. Ale nie, nie żałuję, wiadomo, jest trudno, ale.. Ale.. No właśnie, czy na pewno nie żałujesz?

Pojawia się też chęć spróbowania zakazanego owocu, i to pomimo tego miliona więzów i pęt, z obrączką na czele. Przecież żyć trzeba. Radości i rozrywki też są potrzebne. W Polsce zarobki są jakie są, rozrywek i możliwości jest mało, stąd na ulicy każdy ma taką minę, jakby zaraz miał Ci co najmniej wpierdolić. Wysiłki zakleszczonej w więzach społecznych jednostki są rozpaczliwe. Jeśli przyzna się, że zrobiła to, co lubi – to straci opinię i narazi się na ostracyzm. A nawet jeśli nikt się nie dowie – to przecież to dulszczyzna i hipokryzja. No i ten wewnętrzny moralny strażnik daje potem o sobie znać.

Ciekawym przejawem ludzkiej tęsknoty za wolnością podczas pobytu w społecznych kajdanach, jest uwielbienie wszelkich skandalistów. Skandaliści, prowokatorzy, oburzający artyści są uwielbiani i kochani. Są też nienawidzeni, co jest po prostu.. drugim biegunem uwielbienia. Nikt by nie oglądał filmu o nudnym jak flaki z olejem życiu Janusza i Grażyny z Białej Podlaskiej. Nikt by nie obserwował ich profili na fejsie, nikt by nie oglądał ich filmików na YouTube o zakupach w tesco i wynoszeniu śmieci. Nawet w tak durnych produkcjach jak M jak Miłość jest dramatyzm, są zwroty akcji i liczne wątki gangsterskie. Są EMOCJE. Do emocji za chwilę wrócimy.

Mamy więc uwielbienie dla skandalistów typu SexMasterka. Ogromna większość artystów, muzyków, aktorów – to skandaliści, wolne ptaki. Biorą śluby by po dwóch latach się rozejść, a po trzech latach znowu ślub z ta samą osobą. Zdanie innych mają gdzieś. A to powoduje ogromne emocje u fanów i przyciąga. Durne seriale takie jak „Dlaczego ja” czy „Pamiętniki z wakacji” to jeden wielki zbiór skandali życiowych. Muzyka by nie istniała bez kontrowersji, bez skandali. Wiele utworów muzycznych, także tych popularnych, to miażdżąca i momentami obrazoburcza krytyka społeczeństwa, kapitalizmu, systemu.

Duchowość ezoteryczna jest coraz bardziej popularna, bo jej idee także są wywrotowe. Są sztyletem wymierzonym w sztywną społeczną bryłę. Tradycyjne religie umacniają system, a ta nowa duchowość go demontuje. A przynajmniej mówi, że można żyć z tym systemem w pokoju, obok niego. Żyć ze społeczeństwem, wyjadać te przysłowiowe rodzynki z ciasta które nam nie smakuje, ale nie służyć temu społeczeństwu. Nie spełniać jego żądań, nie być jego zakładnikiem, nie dawać wodzić się za nos.

Społeczeństwo kocha skrajne emocje i skandale

Ludzie więc kochają EMOCJE. I te pozytywne, i te negatywne. Poszukują ich, i to nie tylko świadomie. Ich podświadomość ciągnie tych ludzi do osób, które te silne emocje zapewnią. Te dobre (na ogół 10%) i złe (na ogół 90%) emocje są im potrzebne, by zagłuszyć rozpaczliwą wewnętrzną pustkę. Taki poraniony i uśpiony człowiek zrobi wszystko, by nie było ciszy wokół niego, by nie było nudy, by nie było braku emocji. Bo pozostanie sam na sam w ciszy pokaże mu prawdziwy stan jego wnętrza.

Więc włączy głośną i agresywną muzykę jak jest nad cichym jeziorem, nachla się, pójdzie zlać kogoś po mordzie. Lub samemu, choćby podświadomie przyciągnie skucie swojej mordy. Uzależni się od coco, a raczej od polskiej wersji coco – amfetaminy. Wpadnie w długi, pochłonie ją hazard, wpadnie w kłopoty prawne. Czy wejdzie w związek z toksyczną osobą (np borderline, wredna suka, zimny drań) która zapewni mu eksplozję nuklearną emocji. Oczywiście, w powyższej proporcji – 10% pozytywów do 90% negatywów.

I teraz w związku z powyższym, chciałbym przedstawić kolejną ciekawą zależność. Zauważ, że praktycznie WSZYSTKO co jest związane z seksem i miłością, jest najeżone nie tylko ogromem konwenansów, nakazów, zakazów, norm społecznych. Ale seks wciąż uważany jest za niewłaściwy, brudny, grzeszny. Seks tak – ale tylko po ceremonii w kościele a potem po ceremonii w banku (kredyt), po spłodzeniu nowego Polaka, rodaka, słowianina. I po spełnieniu tych milionów nakazów i zakazów.

Z drugiej strony, przy wódce w towarzystwie kumpli czy na zaufanym babskim wieczorku, mówi się zgoła co innego. Że chłop to musi być chłop. Ma ruchać, zaliczać, zdobywać. Tak samo kobiecie się należy coś od życia. A że mąż nie wypełnia swojej roli to cóż, nie musi wszystkiego wiedzieć. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, prawda? No i z tym zderza się ten cały społeczny konserwatyzm. Bo od tego powyższego chłopa wymaga się także, by był katolikiem, patriotą, odpowiedzialnym ojcem rodziny.

Seks jest grzeszny i jednocześnie uwielbiany przez ludzi

Seks jest więc w oczach społeczeństwa brudny, grzeszny. I tu dochodzimy do bardzo ciekawej i szokującej konkluzji. Podczas sceny nagości przełączamy kanał na inny, gdy siedzą obok nas dzieci. Ale jednocześnie zezwalamy tym dzieciom oglądać filmy i seriale zawierające brutalną przemoc. Zobaczcie – to SexMasterka jest nazywana dziwką, szmatą i jest powszechnie hejtowana w internecie. Odzew, sprzeciw i ból dupy jest olbrzymi. Dlaczego więc ludzie nie protestują przeciwko.. przemocy?

Zaćpany dres z koszulką Polski walczącej czy żołnierzy wyklętych, katujący staruszkę i kradnący jej ostatnie grosze, nie budzi takiego społecznego oburzenia. Przemoc nie budzi tak wielkiego oburzenia jak seks. Choć jest tak samo jak seks uwielbiana. Z nauk gnostyckich wiemy, że jesteśmy na planecie o matrycy zwierzęcej. To planeta zwierząt, a właściwie pół-zwierząt, jakimi jest większość ludzi. Jakie filmy są najbardziej popularne? Gangsterskie, sensacyjne, kryminały, horrory, thrillery. Wszelkie filmy zawierające przemoc.

Dominuje ona w portalach z newsami i w programach informacyjnych. Filmiki z egzekucjami są oglądane setki milionów razy. Brutalna muzyka (rap, heavy metal itp) jest na topie. Gangsterskie wartości typu bóg, honor, ojczyzna, są gloryfikowane i uwielbiane. Trzeba być twardym, a nie miętkim – powtarza wielu z nas. Z czego to się bierze? Z tym, że miłość i seks kojarzone są podświadomie ze słabością. Zaś przemoc – z siłą.

A najbardziej niebezpieczna dla społeczeństwa jest wolność w seksie i miłości i życie po swojemu. Nie tylko wybija wolną jednostkę ze służbie społeczeństwu. Ale dodatkowo tak bardzo kuje w oczy. Tak bardzo uświadamia, że z tym wszystkim jest coś nie tak..

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Bądźmy tak do bólu szczerzy..

Witam.. 😉 Załóżmy że ktoś Ci powie takie słowa:

Chcę żyć na pełnej petardzie, na maxa, z jak najmniejszą liczbą obowiązków, na tyle, na ile mogę i na ile mnie stać.”

Co sądzisz o takiej osobie? SZCZERZE. U mnie nie musisz zakładać społecznej maski. Pomyśl przez chwilę, jakie odczucia wywołuje w Tobie takie zdanie? Pozytywne? Też tak żyjesz lub zamierzasz? Neutralne, bo co Ciebie obchodzi jak żyją inni? Czy też negatywne? No jak on / ona śmie? Jak śmie być takim egoistą, nie dającym nic od siebie? My tu wzięliśmy śluby, kredyty, pracujemy po 14 godzin dziennie by dzieci miały chleb.. A on czy ona pracuje sobie po kilka godzin, i choć żyje skromnie, to ma na wiele rzeczy czas i siły?

Hedonizm a destrukcyjny egoizm

Zacznijmy od tego, że istnieje rozgraniczenie pomiędzy hedonizmem i egoizmem. Hedonizm to dbanie o własną przyjemność jak i unikanie nieprzyjemności i ograniczanie zobowiązań. Z kolei egoizm to to samo co powyżej, z tym że dopuszcza on nie liczenie się ze zdaniem innych, i dążenie do przyjemności po przysłowiowych trupach. No i egoizm to także unikanie zobowiązań za wszelką cenę. Hedonizm zaś dopuszcza te zobowiązania, które człowiek chce podjąć – dopuszcza więc empatię.

Hedonistą jest każda istota żywa od wirusów począwszy, aż do człowieka. Każdy unika nieprzyjemności i dąży do przyjemności. Nawet wirusy i bakterie unikają przykrych bodźców i dążą do pozytywnych (np do zdobycia pożywienia). Z tym, że człowiek jest kimś więcej niż zwierzęciem. Człowiek ma z zasady wyjść poza naturę. Naturę wrogą, która chce uśpienia jego świadomości i podporządkowania swoim celom. W wielkim skrócie, natura chce by człowiek był skrzyżowaniem żarłoka, kopulatora i żołnierza.

By pracował, rozmnażał się, rywalizował z innymi (dobór naturalny) i zasiedlał nowe ekosystemy. Proszę, nigdy nie ulegnijcie wizji, że natura jest po naszej stronie – bo nie jest. Owszem, jest to matka, matka natura. Z tym, że jest to taka matka-Waśniewska, matka-cyganka. Która 90% żarcia i kieszonkowego daje najsilniejszemu i najbardziej rozkrzyczanemu dziecku. A dziecko najsłabsze po cichu zabija, i każdy milczy i udaje że tak ma być. Wszystkie wysiłki ludzkości – technika, nauka, medycyna, budownictwo, kultura, sztuka, duchowość, etyka, empatia, wartości – są takimi „zapasami” z naturą. Taka próbą wyjścia poza jej zwierzęcy program podstawowy.

Zagadka natury: błogie dzieciństwo i trudna dorosłość

I teraz: jest to bardzo trudne do zrozumienia. Ale widać to na wielu płaszczyznach. Np tej fizycznej. Dziecko jest radosne, towarzyszy mu takie naturalne, wręcz metafizyczne szczęście. Takie bycie w „tu i teraz”. Widać to na planie fizycznym. U dziecka szyszynka pracuje bardzo wydajnie. Produkuje dużo hormonów – serotoniny i melatoniny. Dobrze ten stan pamiętam. Ale potem natura upomina się o swoje – o potomka. Szyszynka zostaje przyblokowana. Spada produkcja serotoniny i melatoniny.

Nawiasem mówiąc – melatonina ma działanie przeciwstawne do gonad – a więc do sfery związanej z rozmnażaniem. Na scenę wkracza dopamina i hormony płciowe. Tracisz ten stan bezwarunkowego, boskiego szczęścia. Ostatnie „artefakty” w postaci młodzieńczegoi buntu i idealizmu, zostają zabijane przez szkołę, społeczność a potem warunki rynku pracy. Masz być obywatelem, konsumentem, podatnikiem, wiernym, predatorem, żołnierzem, kopulatorem. Masz pracować na rzecz struktur natury (czyli.. społeczeństwa) i dać naturze potomków. Więc to szczęście bezwarunkowe musi zostać Tobie odebrane. Teraz dostajesz tylko namiastkę tego szczęścia, gdy masz orgazm lub gdy kupujesz kolejną rzecz.

To „wewnętrzne umieranie” związane z okresem dojrzewania, opisałem w szczegółach w felietonie poniżej. Ja to pamiętam i odczułem to szczególnie mocno. Jednak zdecydowana większość tych, których o to pytam, nie pamięta tego przełomu. Ciekawe dlaczego?
Moment gdy stajesz się niewolnikiem systemu.. Pamiętasz go?

Dzieciństwo czyli stan buddy

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem. Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.
Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Matka natura to  rządy silniejszego i zabijanie słabszego

Nie zgadzam się z jednym z powyższego cytatu Osho. To nie człowiek stworzył tę patologię. Stworzyła ją natura. Człowiek tak naprawdę nigdy na dobre nie odszedł do natury. Ale w większości wypełnia jej programy. Rozmnażanie i przetrwanie za wszelką cenę, choćby po trupach, rządy silniejszego, gnębienie słabszych, najsilniejszy zabiera 90% lub więcej zasobów. Rozejrzyjcie się – każdy ludzki system władzy, ze społeczeństwem na czele, ma w sobie te zasady. Jest to bardzo proste i logiczne. Ale zasłona hipnozy jest tu silna i trudno to dostrzec.

Bardzo trudno jest człowiekowi zajrzeć za tę zasłonę iluzji. Zresztą, system o to bardzo dba. By taki człowiek nie miał ani czasu, ani siły na to. Bywa najczęściej tak, że człowiek ma już te 70, 80 i więcej lat, i nagle przychodzi do niego olśnienie. Acha! A więc to tak! I taki człowiek najczęściej po buddyjsku milczy. Może tylko patrzeć na durną i narwaną młodość. Która, jak mawiał jeden czytelnik – „musi się nachlać, naruchać, naszarpać z życiem, narobić dzieci i nalać po mordach.” Czasami ta mądrość nielicznych starszych ludzi, daje wyraz w takich życiowych sytuacjach jak w poniższym kawale:

-Dziadku, wujek Zbyszek ma warzywa i modli się o deszcz, a wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. I co Bóg ma teraz zrobić?
-Wnusiu, spokojnie. Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić im obu..

System nęci Cię, byś zaczął mu służyć..

Program rozmnażania jest jednym z najbardziej zakorzenionych programów w ludzkim umyśle. Jest on niemal tak samo silny, jak np strach przed śmiercią (związany z lękiem przetrwania) i jak strach przed społecznym ostracyzmem. Te trzy programy są najsilniejsze. Rozmnażanie nacechowane jest bardzo silnymi emocjami. I wieloma nakazami, zakazami, przesądami i tabu. System zachęca, nęci, kusi, byś służył jego strukturze – społeczeństwu. Przedstawia Ci wtedy wizję Ziemi obiecanej. Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie, niż w obietnicach.

W kwestii rozmnażania mówi się o cudzie życia (a to jest bardzo dyskusyjne tak naprawdę..) o tupocie małych stópek, o macierzyństwie i ojcostwie. Nikt nie mówi jednak o negatywnej stronie. O tym, że tracisz wolność. Że większość możliwości samorealizacji zostaje zamknięta na głucho. Że jeśli jesteś kobietą to pracujesz jeden etat 8 godzin, a pote, kolejne dwa etaty w domu. Że jeśli jesteś mężczyzną, to wychodzisz z domu przed godziną 6, a wracasz często po 20, i potem kolejny etat w domu. A to wariant.. optymistyczny. Wariant pesymistyczny to oboje praca po 8 godzin za najniższą krajową.

Całość sprowadza się do służby strukturze kosztem siebie. A struktura potrzebuje ludzi niespełnionych, nieszczęśliwych. Bo taki człowiek ma ogromny wewnętrzny brak, ubytek. I rozpaczliwie dąży do jego wypełnienia. Związkiem, potem ślubem i dziećmi. Karierą i konsumpcją. A więc służbą owej strukturze. Gdyby ludzie byli szczęśliwi, to nie realizowaliby wielu celów natury. Pili by sobie piwko, jarali zioło, spotykali się, filozofowali.

Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Więc jest mało przydatny dla natury. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie w inny sposób walczył z innymi, by realizować program doboru naturalnego – przetrwania jak najsilniejszych genów. Często nie będzie chciał rozmnażać się, czy kupować coraz to nowych rzeczy. Natura więc ogranicza ludziom szczęście.

..A potem Cię zniewala i pozbawia osobowości

Cytat: „Od dzieciństwa wpajano nam, byśmy podporządkowywali się woli innych, wypełniali zobowiązania, służyli ojczyźnie, rodzinie, partii politycznej, firmie, państwu, idei.. Każdemu, komu się da, a o sobie myśleli w ostatniej kolejności. Każdy w jakimś stopniu posiada poczucie obowiązku, odpowiedzialności czy winy. Każdy człowiek „służy” jakiejś grupie czy organizacji: rodzinie, klubowi, placówce oświatowej, przedsiębiorstwu, partii politycznej, państwu itd. Wszystkie te struktury zawiązują się i rozwijają, kiedy grupa ludzi zaczyna myśleć i działać, mając na uwadze jeden cel. Następnie przyłączają się inni ludzie i struktura się rozrasta, rośnie w siłę, zmusza swych członków do przestrzegania ustanowionych zasad i w sumie może podporządkować sobie całe warstwy społeczne.”
~Vadim Zeland

Cytat: „Społeczeństwo lubi wywierać presję, bo samo się sobą nie zajmuje. Jeśli ktoś ulega tej presji, to się z tym źle czuje, a w efekcie nie podejmie zmiany. Zmianę człowiek musi zrobić sam sobie, nawet jeśli innym też ona pasuje, to on sam musi tego chcieć, to on sam musi ją wykonać. Powiedziałabym, że najlepiej byłoby się uczyć asertywności: „Moi drodzy, odczepcie się ode mnie”. Nie ma przepisu, że się traci cnotę w wieku 15, 20 czy 27 lat. Każdy traci wtedy, kiedy traci. Tak samo nie ma przepisu, jak długo trzeba być w związku. Jeden związek trwa dwa tygodnie od ślubu, a inny siedemdziesiąt lat. Więc nikt nie ma prawa, aby wypowiadać się na ten temat – to jest bezczelne. Nie warto się poddawać presji „krewnych i znajomych królika”, ale wiem, że ludzie to robią. Ktoś powie jedno zdanie, które utkwi nam w głowie i potem nosimy to w sobie. Bardzo namawiam ludzi do tego, żeby mówić sobie miłe i ciepłe rzeczy i odczepić się od tego, jaki kto ma być.”
~Katarzyna Miller

Chcesz kosztować życia, ale.. No właśnie

Wróćmy więc do pytania z początku artykułu i uzupełnijmy je nieco. Czy to złe, że teraz, w dobie rozwoju cywilizacji, a więc także wyższych wartości, bo to się łączy – ludzie chcą zaznać trochę życia? Posmakować go? Żyć więcej i intensywniej niż umęczeni 18-godzinną orką w polu przodkowie? Obecnie świat oferuje więcej. Możliwości są tryliony. Tyle rodzajów muzyki, tyle knajpek czy klubów, tyle możliwych hobby. Wiedza z każdej możliwej dziedziny, każdej kultury, każdej epoki historycznej, na wyciągnięcie ręki czy też na kliknięcie myszką.

Skok ze spadochronem, czy choćby zbieranie znaczków. Nauka śpiewu, czy choćby pójście na piwo. Aby tego wszystkiego zaznać, trzeba by żyć tysiące lat. Dlatego teraz daje się młodym taką społecznie akceptowalną cezurę czasową. Wiek 15 do 30 lat. Możesz więc się wyszaleć. Ba! Możesz nawet robić te wszystkie „grzeszne” rzeczy objęte tabu, i na to jest przynajmniej częściowa dyspensa. Ale przychodzi wiek tych 25, potem 27, i ostatecznie 30 lat. Wtedy społeczeństwo zaczyna się dopominać coraz silniej o swoje. O to, byś zaprzestał tej zabawy i zaczął służyć tej strukturze.

Taka zabawa czy choćby seks bez tego ślubno-pieluchowego dodatku, jest złamaniem jakiegoś społecznego tabu. Zupełnie tak, jakby seks był jakimś kredytem, którego muszę spłacić potem potomkiem. Seks? Morze, góry, piwko, upojne, bezsenne noce? Okej, parę lat tak możesz, ale potem masz spoważnieć, służyć i pracować dla nas! Takie same przekonanie związane jest z życiem. Skoro dostałem od kogoś życie, to muszę ten kredyt spłacić i muszę samemu dać życie. Skoro dostałem od natury życie, to muszę potem dla niej pracować.

Na tym polega iluzja życia – czyli co dokładnie?

To dlatego ludzie nienawidzą takiego stylu życia, tak podświadomie, taką pierwotną, dojmującą nienawiścią. Ona jest bardzo szczególna. W nich jest podświadoma tęsknota za takimi małymi, codziennymi radościami. Jak np wstawanie o wybranej przez siebie porze. Czy jak zamknięcie się z książką, i odizolowaniem się od tych wszystkich rozkrzyczanych ludzi i spraw. To tęsknota za życiem bez tak wielkiej ilości problemów i obowiązków. Mogą być oni bardzo szczerzy: „No tak to każdy by chciał..” czy np: „Żyjecie sobie na luzie bo my z tymi pieluchami żyjemy jak żyjemy.”

No i oni mają rację. Na tym to właśnie polega – iluzja życia. Im mniej służysz społeczeństwu tym bardziej szczęśliwy jesteś. A śluby, dzieci, kredyty to po prostu kajdany. Rozmnażanie najsilniej wiąże z systemem i najsilniej zniewala. Nie ma już Ciebie, są dzieci. I to nie wszystko. Bo są jeszcze np teściowie, szkoła i inne elementy instytucji państwa, a w niej choćby „chcący dobrze” katecheci. Rodzina i rozmnażanie to ukoronowanie matrixa, to szczyt służby i podporządkowania naturze, i jej kołu samsary – kołu iluzji i cierpienia.

Dlatego pamiętaj o dyskrecji i milczeniu. W ogóle jeśli ogarniasz tego typu tematy, to chyba już wiesz, że z większością ludzi nie można robić w zasadzie nic. Sobą być nie możesz. Zwierzać się też nie bardzo. Związek z typową kobietą albo z typowym facetem? Heh.. Jedna z zasad życia społecznego to to, że nikt nikogo niczego nie uczy. Społeczeństwo nie posiada absolutnie żadnej przydatnej i prawdziwej wiedzy. O psychologii czy emocjach nie wiedzą oni nic. Nie wiedzą jak budować relacje. Czy jak wychować dziecko by pierwszych kroków w dorosłości nie kierowało do psychiatry.

Jezus Chrystus mówił, że poznając świat, poznajesz trupa. Tak, jest to napisane w biblii, jak byk. Z którą kościoły i społeczeństwo zrobiły sami wiecie co. To dobry przykład ironii życia. Oczywiście, na pewno nie namawiam do takiego stylu życia wszystkich. Zresztą, to niemożliwe i nawet niewskazane. Kluczową sprawą jest uświadomienie ludzi, że każdy może żyć swoim życiem, jeśli nie krzywdzi innych. A w Polsce zwyczaj wpierdalania się w cudze życie jest ekstremalny.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony:
Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

 Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zakazana prawda o seksualności i duchowości o której większość boi się pisać

Chciałbym zaprosić Was do przeczytania dwóch ciekawych tekstów o ludzkiej seksualności i jej duchowych aspektach.

Patriarchat: system który przyniósł erę wojny i cierpienia

Obecnie dominuje system patriarchalny, który oznacza „rządy ojców„. W tym systemie „ojcami” jest mniej niż kilka procent mężczyzn. Ma on strukturę piramidy. Cała reszta to posłuszni lub zbuntowani synowie, jak i posłuszne lub zbuntowane córki. A więc ofiary tego systemu, lub co gorsza – baterie świadomie go zasilające.

Kiedyś zobrazowałem to w następujący sposób. W korporacji zajmującej się logistyką pracuje dajmy na to, 10.000 pracowników. Większość z nich to robotnicy, mężczyźni uważający się za twardych. Palący papierosy, umięśnieni, wytatuowani, z kwadratowymi szczękami niczym, Rambo. Czy oni są beneficjentami tego systemu? Nie, są jego ofiarami zarabiającymi nędzne grosze.

Prawdziwy „ojciec„, a więc beneficjent patriarchatu, to CEO tej korporacji. Który zarabia duże pieniądze, którego inni się słuchają, który ma pozwolenie na broń, który swoich wrogów w porozumieniu z kumplem policjantem czy kumplem politykiem posyła dwa metry pod ziemię. System patriarchalny to inaczej porządek ojca chrzestnego mafii, w którym prawie wszyscy są podporządkowanymi owieczkami. Nie ma w nim żadnych ponadczasowych wartości, ani nic co kojarzyłoby się pozytywnie.

Ten system był kaleki i niewydolny już wieki temu. Nie przyniósł on światu stabilizacji, ale przyniósł wiek wojny. Gdzie każdy naród walczy z każdym. Lub przynajmniej chce ze względu na roszczenia, np terytorialne. Męski eon to era upadku gatunku ludzkiego, to era rywalizacji, agresji, przemocy. Przede wszystkim nie odpowiada on prawdziwej ludzkiej naturze.

Kiedyś została ograniczona moc i siła kobiet..

Jest on taką „nakładką systemową” na pierwotną ludzką naturę, które jest liberalna, zabawowa, radosna itp. Jest to twór syntetyczny, wygenerowany po to, by społeczeństwa i narody funkcjonowały jak bezlitosne maszyny, jak armie, nastawione na budowanie potęgi elit. System ten stworzono po to, by trzymać ludzi w ryzach.

Wiadomo, dzieci muszą się rodzić w rodzinach, muszą być uczone patriotyzmu, ślepego posłuszeństwa, nie wychylania się. Tego oczekuje każda elita. Elita nie chce spokojnego i radosnego społeczeństwa rozwijających się, uduchowionych indywidualistów, trochę hedonistów. Elita chce karnego i zdyscyplinowanego społeczeństwa-armii, nieszczęśliwego, ubogiego i ślepo podporządkowanego. Temu służy ów system, instytucja rodziny, tradycyjne wartości. I temu służy m.in. kapitalizm neoliberalny.

Patriarchat wynikł z tego, że przed wiekami (tysiącleciami właściwie) została ograniczona z jednej strony moc i siła kobiet, a z drugiej strony, emocjonalność i wrażliwość mężczyzn. Znaczenie i przejawianie się płci zostały silnie spolaryzowane. A przecież, tak naprawdę, każdy ma w sobie dwie płcie – w psychice, czy w mózgu (półkule prawa i lewa). Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, bo każda z płci jest podzielona na dwa archetypy. Żeńska – uległa i słaba Ewa i silna Lilith. Męska – głupi i samczy Adam, i Samael. Ale to nie wszystko, bo każdy z tych archetypów ma biegun pozytywny jak i negatywny. Mało tego! Proporcje pomiędzy tymi archetypami w psychice powinny być wyrównane, w idealnej harmonii.

Co robi system patriarchalny jak i społeczeństwo? Każe zanegować część samego siebie. Czyli kobiecą część u mężczyzn i męską część u kobiet. Zaś rozwija te archetypy płci, które odpowiadają za uległość, bierność, ignorancję, nieświadomość. Czyli Ewy u kobiet i Adama u mężczyzn.

Tabu i normy społeczne, które tak chętnie łamiemy gdy nikt nie widzi.. Prawda?

Każda ideologia, religie, każdy system społeczny, tworzy swoje tabu. Najwięcej jest oczywiście tabu dotyczących seksu. Tak samo jak ideologia czy religia, musiały się pojawić patriarchat i monogamia. Choćby po to, by ludzie nie pieprzyli się jak króliki, tylko karnie i z pokorą robili to co każe elita. Konserwatyzm związany ściśle z patriarchatem, jest programem kontrolnym.

Ludzkość nie dorosła jako całość do liberalizmu. Poza tym, czy wyobrażacie sobie cywilizację bujających w obłokach indywidualistów, gdzie każdy by chciał cieszyć się życiem, tak po prostu, i hołdować zasadom bohemy artystycznej? A kto pracowałby np w fabryce, by to wszystko trwało? By rodziły się dzieci? To, co jest dobre dla jednostek świadomych, o wysokiej mentalności, bywa zgubne dla tych szaraczków.

Kiedyś już stwierdziłem, że społeczeństwem rządzi logika zbiorowej schizofrenii, paranoi. Normy społeczne, zasady, tradycyjne wartości – są naznaczone typowo mafijnym, prawilnym pojęciem honoru, wydają się takie bezwzględne, nienaruszalne, nieprzekraczalne, okrutne. W rzeczywistości tak jednak nie jest.

Jakże fajnie jest oficjalnie, w towarzystwie celebrować jakąś normę społeczną, jakieś zasady, wartości. Szczególnie te tradycyjne, tak uwielbiane przez ludzi. Ale gdyby się bliżej przyjrzeć.. To świat nie funkcjonuje w ten sposób. Ba! On nie mógłby tak funkcjonować. Gdybyśmy na serio tych mafijnych, prawilnych norm przestrzegali, to byśmy masowo wariowali.

Człowiek szczęśliwy i spełniony nie będzie realizował żądań społeczeństwa

Nie tylko przez to, że są one skrajnie sprzeczne, wykluczające się ze sobą, niemożliwe do pogodzenia. I nie tylko dlatego, że poprzeczka, np ta moralna, jest ustawiona tak absurdalnie wysoko, że nie ma szans na jej przeskoczenie. Że tylko udajemy przed innymi, że do niej skaczemy. Ale także dlatego, że te normy i zasady niemal całkowicie wyeliminowałyby radość, szczęście, spełnienie.

Wydaje się, że społeczeństwo i jego oficjalne normy i zasady, są z definicji przeciwko radości, szczęściu, spełnieniu jednostki. I ma to swoje uzasadnienie, o którym wiele razy pisałem. Jednostka szczęśliwa i spełniona nie będzie pracować dla społeczeństwa i systemu, bo będzie widziała pustotę, bezsensowność i rozpaczliwość takiej pracy. I tutaj chciałem zwrócić uwagę na tragiczny dualizm, jaki drąży rodzaj ludzki.

Otóż jak już wspominałem powyżej – postawienie na indywidualizm, na spełnienie, radość, hedonizm – ma swoje ciemne strony. Z jednej strony jest to dobre dla tych, którzy mają wiedzę, empatię, kręgosłup moralny, którzy chcą zmienić sytuacje na świecie, pomóc w reformie systemu. A więc dla jednostek, dla nas. Z drugiej strony – takie nastawienie degeneruje społeczeństwa i narody, co widać w zdemoralizowanych społeczeństwach Zachodu, i po części także w Polsce. Już pomijam fakt, że przez to nie rodzą się dzieci i grozi nam islamska inwazja demograficzna.

Tabu związane z seksem to m.in.:

-zakaz seksu przed ślubem. Państwo i korporacja religijna zabezpiecza w ten sposób przyszłość dziecka, a dawniej nie znano antykoncepcji. Dziecko musiało więc być wychowywane przez legalne małżeństwo. A nie przez nieformalny związek, który jak wiadomo, może się rozpaść.

-zakaz seksu bez zobowiązań, bez miłości. Został on wykreowany w tym samym celu, co powyższy zakaz seksu przed ślubem. Teraz można iść na imprezę, znaleźć partnera na nie zobowiązujący seks, i skorzystać ze skutecznej, nowoczesnej antykoncepcji. Miliardy ludzi tak robi i nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie potępiam w ogóle takiego zachowania, jest ono całkowicie normalne i w 100% zgodne z naturą obu płci. Dawniej jednak antykoncepcji nie znano, więc musiano tak konstruować normy społeczne i tabu związane z seksem, by tego zakazywać;

-zakaz seksu poza związkiem, poza małżeństwem. Został on utworzony w czasach, gdy nie znano antykoncepcji. Po to, by mężowie nie płodzili i nie utrzymywali dzieci innych kobiet, i by kobiety nie rodziły dzieci nie swoich mężów. Ten zakaz sprowadza więź między kobietą a mężczyzną do organów płciowych, do instynktów. Inaczej: do prawa posiadania drugiej osoby na własność, które jest dokładnym zaprzeczeniem definicji miłości. Model przyszłości to łączenie się w pary ze świadomością, że każdy z dwóch partnerów jest wolny seksualnie. Człowiek nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie istotą monogamiczną. Monogamia była konieczna na pewnym etapie rozwoju cywilizacji, owszem. Teraz jest jednak systemem, który jest niewydolny i nieprzystający do naszych czasów. I coraz więcej ludzi zaczyna to dostrzegać. Choć jeszcze nie mówi się o tym otwarcie.

Wszystko się zmienia i nie ma sensu hołdować temu co przemija

Podsumowując: to wszystko co opisałem powyżej powoli się zmienia, i dobrze. Można to wszystko choć trochę poluzować. By każdy żył swoim życiem i nie był do niczego zmuszany. Żyjemy w czasach wielkiego powrotu mocy i siły kobiet, jak i emocjonalności mężczyzn. Po wielu tysiącleciach trudów, gdzie każda pięść ziemi została skąpana we krwi i łzach, wreszcie mamy szansę na powolną zmianę tego. Ten okres przejściowy który mamy obecnie ma oczywiście liczne błędy i wypaczenia.

Jak i budzi zrozumiały sprzeciw tych, którzy tych zmian nie rozumieją i się ich boją. Co rusz w internecie można spotkać porady o tym, jaki powinien być „prawdziwy mężczyzna„. Czy nakazy i zakazy, czego kobietom nie wolno, a co im wolno. Najczęściej kreują je właśnie mężczyźni, którzy coraz słabiej odnajdują się w tym nadchodzącym nowym świecie. Samczość i związana z nią agresja, to tak naprawdę przejaw głęboko ukrywanych lęków i kompleksów. Lęków chłopca, który pomimo wzrostu ciała i mięśni, nie dorósł pod względem mentalnym.

Mężczyzna kumaty i świadomy nie musi udowadniać wszystkim wokół swojej „męskości – najczęściej prymitywną agresją. Nie musi też słuchać się „dobrych rad„, jaki to prawdziwy mężczyzna powinien być. Najczęściej te dobre rady biorą się od ludzi ze stadionów, którzy mówią o honorze, a potem w pięciu katują jednego. I nie musi też wpierdalać się w życie innych, że nie żyją tak, jak każe społeczeństwo, które jest chore i głęboko nieszczęśliwe.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na poniższe cytaty o kobiecości, męskości i seksualności:

Cytuję: „Wielokrotnie mogłem się przekonać, że kobiety są bardziej niż mężczyźni otwarte na doświadczenie mistyczne. Według mnie wynika to z tego, że kobiety są bardziej zintegrowane. Jeśli świadomie realizują w życiu swoją integralność, są bliższe przestrzeni transpersonalnej niż większość mężczyzn. Różnica ta zaznacza się zresztą już na płaszczyźnie fizycznej, bo kobiety częściej myślą obiema półkulami mózgu, natomiast mężczyźni na ogół używają lewej, intelektualnej.

Dlatego w formie życia i w stylu myślenia kobiety pozwalają dojść do głosu innym płaszczyznom psychicznym. Jeżeli tę integralność życia i myślenia pojmiemy jako specyficznie kobiecą, to stwierdzimy powszechny deficyt kobiecości w społeczeństwie zachodnim. Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy mężczyźni stali się bardziej kobiecy, lecz o przemianę w podstawowej orientacji życiowej. O odejście od jednostronnego zapatrzenia się w pieniądze, władzę, sukces, prestiż i efektywność ku integralnemu stylowi życia, w którym stosowne miejsce znajdą również emocjonalność i cielesność. (…)

Kobiecość wiąże się z intuicją, czuciem, otwartością, integralnością rozumienia, naocznością, wrażliwością, oddaniem i miłością. (…) Kreatywność, radość życia, radość z pięknych rzeczy mogłyby uczłowieczyć pustynny obraz biznesu, zarządzania i gospodarki. Nie liczę za bardzo na ruchy feministyczne. Chodzi raczej o zmianę od wewnątrz, którą w języku mistyki nazywamy przemianą, o integrację wartości wewnętrznych i zewnętrznych”.
~Willigis Jaeger „Fala jest Morzem”

Kobieta i mężczyzna; płeć i alchemia seksualna:

Cytuję: „Miłość w związku i Seksualność – jako przejaw oraz realizacja Duchowości. Krótkie Kompendium Wiedzy. Kobieta, mężczyzna – pleć i duchowość. Słowo seks oznacza „płeć”. Jaka jest relacja pomiędzy płciowością i duchowością? Czy dla duchowości seks zawsze musi być czymś złym? Okazuje się, że nie. A co należy sądzić o celibacie?

Wiele tekstów duchowych podkreśla, że w najgłębszym sensie istoty ludzkie nie są ani mężczyzną, ani kobietą. W zaawansowanych stanach medytacyjnych możesz doświadczać siebie jako niepodzielnej istoty. W tej niepodzielności, z jednej strony doświadczasz pierwotnej, czystej natury swojej najgłębszej istoty, która nie jest jeszcze zakłócona podziałem na to, co męskie i żeńskie; z drugiej zaś strony doświadczasz jednoczesności posiadania w sobie pierwiastków męskich i żeńskich. W tej ponad-logicznej jedności przeciwieństw możesz być wolny od poczucia konfliktu i braku, wynikających z ograniczenia bycia niepełnym. Starożytny chiński tekst „Tao Te King” mówi: Święty mędrzec jest niczym niemowlę, nie znające jeszcze, co to męskie, a co kobiece, a przecież jego członek często jest wzniesiony. Cudowna esencja życia osiąga w nim najwyższy poziom.

Doświadczanie siebie jako najgłębszej istoty naszej prawdziwej, pierwotnej natury, inaczej mówiąc doświadczanie prawdziwego siebie, swojej natury nieskażonej podziałami na przeciwieństwa, wolnej od dualizmu – wszystko to związane jest ze stabilizowaniem się naszej wewnętrznej życiowej energii w Kanale Centralnym (kanał ten biegnie wzdłuż osi ciała, w miejscu, gdzie fizjologicznie znajduje się główny pień nerwowy – rdzeń kręgowy, oraz mózg; zazwyczaj przyjmuje się, że ma on postać świetlistego słupa energii, niczym świetlista rurka, szerokości małego palca lub świecy). Wraz z naszym wewnętrznym rozwojem, w wyniku oczyszczania, medytacji, w wyniku rozwoju mądrości – udrażnia się nasz Centralny Kanał Energii – nazywany w jodze Sziusziumna (termin sanskrycki). Bycie rozproszonym, w znaczeniu bycia nie-urzeczywistnionym, nie posiadania pełni obecności, ma związek z nieobecnością naszej energii wewnętrznej w jej Głównym Kanale.

Z powodu zakłóceń emocjonalnych i mentalnych, z powodu nawyku bycia rozproszonym, Główny Kanał Energii jest niedrożny i życiowa energia znajduje się w nim w nieznacznym stopniu.
Udrażnianie się Kanału Centralnego koresponduje zapewne ze zmianami w przewodnictwie w głównym pniu nerwowym i w połączeniach neuronowych mózgu, jednak w szkołach medytacji zjawisko to bada się bardziej na poziomie energii subtelnej – medytujący skupia się zasadniczo na odczuciu obecności w Kanale Centralnym, pojmowanym bardziej jako słup świetlistej energii, będący manifestacją nieśmiertelnego aspektu naszej natury. Udrażnianie się pnia nerwowego i polepszenie jakości połączeń nerwowych, które temu towarzyszą traktuje się jako zjawisko wtórne.

W stanie doświadczania takiej pierwotnej nierozdzielności, niepodzielności i niedualności, kiedy to energia osadza się w Kanale Centralnym – nie doświadczamy płci. Doświadczamy raczej, że „jesteśmy” i doświadczenie takie ma charakter doświadczania wieczności, niezależności od wszelkich warunków, wolności. Jednocześnie jest to wolność od wszelkich naszych lęków – zaczynając od lęków związanych z codziennością, a kończąc na lęku przed śmiercią. Powiedzieć by można zatem, że na pewnym poziomie, który można by nazwać najgłębszą istotą naszej duszy – nie posiadamy płci. W doświadczeniu tym znika wszelkie cierpienie wynikające z posiadania płci, znika obawa o to czy jesteśmy atrakcyjni w ramach swojej płci, jak i też poczucie braku posiadania drugiej połowy, drugiej płci. W tym głębokim stanie jesteśmy kompletni.

Jednocześnie patrząc na ten poziom z nieco innej strony powiedzieć by można, że w tym stanie pierwotnej jedności, doświadczamy jednoczenia się w nas pierwiastka męskiego i żeńskiego. Ujmując rzecz energetycznie – energie Bocznych Kanałów Energii jednoczą się w Kanale Centralnym. Doświadczenie takie ma związek z nowym postrzeganiem tematu płci. Mianowicie – kiedy już odkrywamy najgłębszy poziom naszej wewnętrznej natury, stan który jest wolny od zakłóceń wynikających z podziału na płeć – wtedy możemy postrzegać płeć jako wewnętrzne bogactwo. Odtąd to nie płeć używa nas, ale my używamy jej, jako naszego narzędzia. Wcześniej nadmierne uzależnienie od zagadnień płci, zbyt dosłowne identyfikowanie się ze swoją płcią – wszystko to mogło rodzić wiele naszych frustracji, problemów i cierpień. Kiedy jednak rozpoznajemy swoją najgłębszą istotę, która nie ma płci, kiedy nasza wewnętrzna energia osadza się w, coraz bardziej drożnym, Głównym Kanale a nasz stan bycia obecnym coraz bardziej potęguje się – wtedy spraw płci nie postrzegamy już tak dosłownie. Bardziej przypominają one sen, który może być traktowany jako nasze wewnętrzne bogactwo, ozdobę naszego prawdziwego stanu. Wtedy energia płci nie ma kontroli nad nami, a raczej my mamy kontrolę nad nią. Możemy zatem, jeśli chcemy, użyć tego czym jest płeć w celach konstruktywnych, do naszego rozwoju i do rozwoju naszego partnera.

Powiedzieć można zatem, iż choć nasza najgłębsza natura nie ma żadnej płci, to jednak, poprzez urodzenie się jako człowiek, posiadamy płeć jako coś dodatkowego. To coś dodatkowego (płeć) może zostać użyte przez nas jako nasze bogactwo, jako narzędzie rozwoju. Oczywiście istnieje wiele narzędzi rozwoju, a płeć jest jednym z nich. Wiele ścieżek duchowych nie korzysta z tego narzędzia, a mimo to dochodzi do istotnych rezultatów.

Poczucie jednoczenia się w nas pierwiastka żeńskiego i męskiego powstaje wskutek udrażniania się i równoważenia energii w dwóch Bocznych Kanałach Energii. Obok Kanału Centralnego po stronie lewej i prawej, w odległości mniej więcej szerokości 2-3 palców od osi ciała, biegną prawy i lewy kanał energii. Ich ładunki są przeciwnie spolaryzowane u kobiety i mężczyzny. Prawy boczny kanał energii u mężczyzny jest kanałem dodatnim „yang” (aktywnym, męskim), zaś lewy jest kanałem ujemnym „yin” (pasywnym, żeńskim). Ujmując to nieco psychologicznie – kanał prawy u mężczyzny jest kanałem sympatii, przyciągania, pragnienia, zaś lewy – kanałem antypatii, odpychania, awersji. U kobiety zaś przebiega to odwrotnie – lewy kanał jest kanałem dodatnim „yang”, zaś prawy jest kanałem ujemnym „yin”. Fizjologicznym początkiem górnego odcinka bocznych kanałów energii są nozdrza, zaś jako miejsce dolnego jednoczenia się bocznych kanałów energii z Kanałem Centralnym najczęściej przyjmuje się punkt „morze energii” – 4 palce poniżej pępka, a w niektórych praktykach okolice narządów płciowych (zewnętrznych –inaczej podstawa kręgosłupa).

Patrząc w tej perspektywie na organizm człowieka potencjalność płciowa może być traktowana jako możliwość udrażniania i równoważenia bocznych kanałów energii w wyniku uważnej i pełnej czułości wymiany energii męskiej i żeńskiej podczas aktywności seksualnej, lub też poprzez zbliżone praktyki indywidualne, np. praktyki wizualizacyjne.

Podobnie jak w przypadku Kanału Centralnego, który jest odczuwany jako wzmożone poczucie naszej obecności, przytomności i nie-rozproszenia, a nie jako część ciała typowo fizjologiczna, tak też Kanały Boczne odczuwane są na poziomie energii subtelnej, a nie na poziomie fizycznym.
Jednak zauważyć można pewne analogie w ciele fizycznym człowieka odpowiadające polaryzacji bocznych kanałów energii na energię „yin” i „yang”, oraz odpowiadające symetryczności tych kanałów. Tak np. o ile takie gruczoły dokrewne jak szyszynka, przysadka mózgowa, tarczyca, grasica i trzustka są pojedyncze, to gonady (jajniki i jądra) oraz nadnercza (czyli gruczoły najbardziej bezpośrednio związane z naszą płciowością) są podwójne i symetryczne. Medycyna chińska dzieli energię nerek na nerkę „yang” i „yin”.

Podobnie, o ile główny pień nerwowy biegnie centralnie w ciele i jest pojedynczy, to nerwy obwodowe, jak i naczynia krwionośne i limfatyczne biegną w ciele, w przybliżeniu, symetrycznie. Jednak, jak już wspomniano, chodzi tu raczej o otwarcie się na subtelny wymiar naszej energii; światem, w którym obywa się spotkanie kobiety i mężczyzny podczas alchemii seksualnej jest świat ich psychiki i ducha, a nie głównie ciała. Spełnienie podczas takiego aktu wspierania swojego rozwoju wewnętrznego (w akcie alchemii seksualnej), poprzez proces miłości i obdarowywania się pewnymi swoimi wewnętrznymi jakościami, nie jest zależne np. od wielkości piersi kobiety, czy penisa u mężczyzny.

Płaszczyzna fizyczna, jakkolwiek odgrywa tu pewną rolę, jest jednak płaszczyzną drugoplanową. Pierwszoplanową płaszczyzną jest tutaj płaszczyzna energii wewnętrznych mężczyzny i kobiety, utworzona z energii psychicznych i duchowych. Ciała, w których spotykają się partnerzy podczas takiego aktu alchemii seksualnej, są przekształconymi alchemicznie ciałami energii, ciałami niezniszczalnymi i nie podlegającymi śmierci. Można powiedzieć, że partnerzy doświadczają, mniej lub bardziej intensywnie, jakby zniknięcia i wchłonięcia ich ciał fizycznych w wymiar energetyczny.

To właśnie w tych duchowych, nieśmiertelnych ciałach bardzo wyraźnie odczuwany i postrzegany jest główny kanał energii, jak i kanały boczne, a materia fizyczna postrzegana jest jako świetliste tęczowe esencje elementów. Czujemy wtedy, że jesteśmy raczej samą obecnością i wewnętrznymi jakościami, a ciało fizyczne jest w stosunku do tego podrzędne. Nawet jeśli potraktowalibyśmy je jako równoważne poziomowi ducha i psychiki, to postrzegamy je jako będące w istocie świetlistymi tęczowymi esencjami elementów, postrzegamy je jako szczególną postać energii.

Istnieje wiele metod pracujących z seksualnością jako z narzędziem wewnętrznego rozwoju. Niektóre z nich bardziej eksponują aspekty fizyczne (np. wydłużanie stosunku seksualnego bez dopuszczania do ejakulacji nasienia), inne energetyczne (np. skupienie na oddechu, wizualizacji, przepływie energii w bocznych kanałach), a jeszcze inne – poziom umysłu (nazywany inaczej mentalno-duchowym). Istotą technik tej trzeciej grupy jest rozpoznawanie nieporuszonego stanu umysłu, jaki znany jest z medytacji, cały czas podczas trwania aktu seksualnego. Powstające poruszenia np. pod wpływem podniecenia seksualnego, namiętności i innych emocji, nie są wtedy tłumione, ale rozpoznawane jako towarzyszące nieporuszonemu stanowi umysłu. Jeżeli utrzymujemy perspektywę nieba, to nawet jeśli pojawiają się na nim chmurki, czy większe chmury, czy też ogromne chmury burzowe – cały czas zachowujemy świadomość, że pojawiają się one na niebie, które cały czas jest obecne.

Chmury te nie stają się dla nas jedyną rzeczywistością, ale raczej okolicznością towarzyszącą cały czas obecnemu niebu. Podobnie najgłębszy, nieporuszony poziom umysłu cały czas jest w nas obecny podczas wszelkich poruszeń i emocji, ale zazwyczaj mamy skłonność do zapominania o jego istnieniu podczas mocnych poruszeń emocjonalnych, mentalnych i umysłowych. W tego typu praktyce przełamujemy tą skłonność; uczymy się zachowywać obecność niezależnie od poruszeń umysłu. Uczynienie tego w takich okolicznościach (związanych z aktem seksualnym) potęguje naszą zdolność zachowywania obecności w czasie wszelkich poruszeń umysłu, we wszystkich okolicznościach. Dzieje się tak, ponieważ siła seksualna tkwi w nas bardzo głęboko, a zatem jedna z bardzo podstawowych naszych sił może wtedy stać się naszym sprzymierzeńcem, a my uczymy się zachowywać obecność w sytuacji dla nas poprzednio trudnej, a więc tym bardziej będziemy potrafić zachowywać ją w sytuacjach łatwiejszych

Drugim biegunem poruszeń naszego umysłu w stosunku do różnego rodzaju „pożądania” jest „gniew”. Utrzymywanie obecności podczas takiego rodzaju poruszenia umysłu (gniewu) może odbywać się analogicznie jak podczas praktyki świadomego aktu seksualnego.

Zanim skupimy się na konkretnych technikach alchemii seksualnej, celem większej jasności, warto spojrzeć jeszcze na dwa korespondujące z tym obszarem zagadnienia. Pierwszą kwestią może być kwestia celibatu. Warto zauważyć, że celibat sam w sobie nie oznacza jednoznacznie ani opanowania, ani nie opanowania swojej energii seksualnej. Z jednej strony możliwy jest świadomy celibat, kiedy to energia seksualna jednostki przekształcana jest w wyższe formy energii psychicznej i duchowej, a z drugiej strony celibat może mieć formę tłumienia własnego wnętrza i wtedy nie dochodzi do transformacji energii seksualnej, a stłumiona energia i emocje bardzo często dają wtedy o sobie znać w postaci patologicznych stanów jednostki. Może dochodzić wtedy do paradoksu, że im bardziej dana jednostka stara się stłumić swoją energię seksualną, tym bardziej energia ta staje się dla niej rzeczywista i kłopotliwa. A zatem nieumiejętnie stosowany celibat może dawać efekt odwrotny. Wskazane byłoby więc świadome i umiejętne podejście do zagadnienia celibatu, jeżeli dana jednostka go stosuje.

Energia seksualna powinna być przekształcana w wyższe postacie energii psychicznej i duchowej, takie jak np. miłość braterska, miłość ogólnoludzka, miłość do całej otaczającej rzeczywistości, operatywność i dynamizm działania, poczucie własnej wartości, poczucie przydatności innym, poczucie więzi z całym kosmosem, całą rzeczywistością jako swoim domem itp. Samo stłumienie energii seksualnej, oprócz wspomnianego już ryzyka pojawienia się różnego rodzaju patologii, wywołuje ponadto odcięcie się od jednego ze źródeł swojej wewnętrznej siły, poprzez co poziom aspiracji i wewnętrznego dynamizmu jednostki może zmaleć. Zjawiska takie mogą oczywiście zachodzić także u osób nie żyjących w celibacie, ale podchodzących do swojej seksualności np. w sposób lękowy. Samo przecież odbycie aktu seksualnego nie jest równoznaczne ze zrozumieniem, w jaki sposób konstruktywnie kierować swoją seksualnością. Wartościowym wydaje się więc być spostrzeżenie, że umiejętne postępowanie z własną energią seksualną nie zależy od takich czynników zewnętrznych, jak np. faktu czy żyjemy w celibacie, czy nie, a raczej od czynników wewnętrznych, od umiejętnego, świadomego i pełnego zrozumienia podejścia do swojej seksualności. Niezależnie od tego czy uprawiamy seks, czy też np. żyjemy w celibacie – stoimy przed podobnymi problemami i potrzebami – zwłaszcza potrzebą zrozumienia samego siebie.

Podobnie osoby starsze, zazwyczaj nie uprawiające aktywności seksualnej mogą mieć postawy będące przejawem różnych stłumień czy frustracji, a mogą także podchodzić do tego zagadnienia z głębokim zrozumieniem. Nie jest najistotniejsze to czy dana osoba jest jeszcze w stanie biologicznie uprawiać aktywność seksualną, co raczej znacznie ważniejsza jest możliwość bycia w kontakcie z samym sobą, ze swoimi wewnętrznymi energiami. W późnym okresie starości czymś w pełni prawidłowym jest przestawienie się organizmu na stopniowe przygotowywanie się świadomości do opuszczenia ciała, a zatem czymś naturalnym byłby wtedy całkowity zanik zainteresowań seksualnych.

Niektóre ścieżki duchowe nie pracują w ogóle z energią seksualną, ponieważ skupione są na kultywacji energii górnej organizmu i przygotowywaniu jednostki do opuszczenia świata materii. Ścieżkami, które pracują świadomie z aktywnością seksualną są te ścieżki matriarchalne, które starają się rozwijać jednocześnie potencjał czakr górnych i dolnych człowieka. Życie na Ziemi traktują one wtedy zazwyczaj jako jeden z możliwych przejawów życia absolutnego. A zatem starają się one rozwinąć potencjał typowy dla pełnego przebudzenia czakr górnych, przy jednoczesnym pełnym i twórczym funkcjonowaniu na Ziemi. Tak np. może odpowiadać to stwierdzeniu, że Królestwo Niebieskie jest w nas i może być realizowane już tu na Ziemi, czy też naukom tych szkół Czystej Krainy, które starają się odkryć oświecony poziom istnienia już tu na Ziemi. Jest to możliwe, ponieważ dzięki mocy naszego umysłu uwarunkowania ziemskiego istnienia mogą być rozpoznawane jako sen. Alchemiczną nauką o równoległości poziomu duchowego i ziemskiego jest twierdzenie pism hermetycznych „jak w górze, tak i na dole”.

Drugą kwestią, którą warto poruszyć jest sprawa kultywowania energii mądrości podczas praktyk seksualnej alchemii. Możliwe jest zarówno wzmocnienie energii dolnej organizmu jak i ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym. Gdybyśmy jedynie rozwijali zwitalizowanie energii dolnej np. poprzez technikę kontroli wytrysku nasienia, wtedy niewątpliwie moglibyśmy poczuć się bardziej ożywieni i naenergetyzowani, jeżeli jednak równocześnie nie wprowadzilibyśmy części tej energii do naszego Kanału Centralnego, wtedy nie osiągnęlibyśmy efektu równoczesnego wyciszenia umysłu i stanu pełnego kontaktu z sobą i rzeczywistością. Optymalnym stanem rzeczy jest zwiększenie mocy czakr dolnych przy jednoczesnym wprowadzeniu energii do Kanału Centralnego. Wtedy efekt takiej alchemii seksualnej nie jest krótkotrwały i wyraża nasz pełny rozwój wewnętrzny, w którym w sposób rzeczywisty przekraczamy nasze dotychczasowe uwarunkowania i przyczyny frustracji.

Wprowadzaniu naszej energii do Kanału Centralnego towarzyszy uczucie „powracania do domu”. Jednostka staje się wtedy coraz bardziej otwarta na partnerski kontakt ze swoim otoczeniem. W przypadku praktyk seksualnej alchemii, dopiero wtedy, gdy oprócz wzmocnienia energii czakr dolnych, także wprowadzimy energię do Kanału Centralnego, jest miejsce na w pełni dojrzały kontakt partnerski między mężczyzną i kobietą; dopiero wtedy ma miejsce pełna satysfakcja i pożytek wewnętrzny. Wskaźnikiem, czy osiągamy taki kierunek naszych działań jest to, czy osiągamy zarówno poczucie mocy, jak i poczucie kontaktu, naturalności, wewnętrznej obecności i wolności.

A zatem mówiąc krótko po pierwsze istotne jest zrozumienie, że istotą sprawy nie jest to czy uprawiamy seks czy nie, ale to jak pracujemy z tym zagadnieniem – niezależnie czy ktoś żyje w celibacie, czy odbywa stosunki płciowe. Stwierdzenie, że już samo odbywanie aktu seksualnego w związku małżeńskim gwarantuje jego wysoką jakość duchową i czystość wydaje się być zbytnim uproszczeniem zagadnienia. Owszem, w takim przypadku partnerom często towarzyszyć może przeświadczenie o czystości ich postępowania, wynikające z poczucia społecznej i religijnej akceptacji, jednak nie gwarantuje to zrozumienia natury własnych emocji, pragnień, namiętności i poruszeń umysłu, które to zrozumienie jest faktyczną drogą do realizacji stanu wewnętrznej czystości. Po drugie, jak powiedziano powyżej, rozwojowi energii na drodze uprawiania alchemii seksualnej powinien towarzyszyć rozwój mądrości, co w sensie energetycznym oznacza, że oprócz wzmocnienia czakr dolnych partnerów i wymienienia się swoimi energiami żeńskimi i męskimi, powinno mieć miejsce także ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym, i wynikający z tego stan spotęgowania swojego poczucia obecności.”
(Źródło nieznane)

Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?

Największe tabu społeczeństwa..

Długo zastanawiałem się, czy napisać ten artykuł. Ale chęć podzielenia się wiedzą z Wami przeważyła 😉 Otóż chyba każdy człowiek wie, że każde państwo ma problem, mniejszy lub większy, z trzema dziedzinami życia. Z seksem (w tym prostytucją), z narkotykami (w tym alkoholem i tytoniem) i z hazardem.

Z jednej strony mamy szereg ograniczeń, dyktowanych przez konserwatywnych polityków. Z drugiej strony, na tym korzystają mafie, zarabiając miliardy dolarów rocznie. I oczywiście, państwo stara się zwalczać mafie i jej wpływy. Oczywiście w bardzo nieskuteczny sposób. Dlaczego tak się dzieje?

Powiem szczerze i bez cenzury – absolutnie każdy polityk którego znasz okłamuje Cię na ten temat. Aby powiedzieć Wam prawdę, złamię tu kilka rygorystycznie strzeżonych tabu. Kto wie, może te tabu są tymi najsilniejszymi.. Ale uwielbiam mówić i pisać o tym, o czym ludzie boją się nawet pomyśleć. Zapnijcie pasy, bo będzie gorąco.

Otóż ludzka natura, ta pierwotna, jest bardzo prosta. Jest liberalna. Człowiek, każdy bez wyjątku, pragnie zabawy, radości, rozrywki, przyjemności. Tego chce ludzka dusza – zabawy, miłości, seksu, muzyki, tańca, śpiewu, hulanek i swawoli. Jeśli nie wierzycie, to popatrzcie np na film Dirty Dancing czy na teledyski Abby, które oglądali rodzice dzisiejszych 30-latków. To były radości i marzenia tamtego i każdego pokolenia od zarania dziejów. Co z nich zostało? Jeśli masz około 30 lat jak ja – popatrz na swoich rodziców.

Konserwatyzm jest koniecznym programem hamującym ludzką naturę

Ale z drugiej strony, coś musi tę swawolną ludzką naturę hamować. Wyobrażacie sobie gdyby każdy chciał być takim wyzwolonym indywidualistą? Któremu bardziej marzy się życie podług zasad zamiast dzieci i żeniaczki? Czy artystyczna i / lub ezoteryczna bohema zamiast 12-godzinnej pracy w korpo i obiadków u teściowej? Cywilizacja by wtedy upadła, a my wszyscy utracilibyśmy tę niepowtarzalną od tysiącleci szansę rozwoju. I tu się pojawia coś takiego jak KONSERWATYZM. A wraz z nim – społeczna omerta, dulszczyzna, wymagania, oczekiwania, żądania. Konserwatyzm jest programem kontrolnym, taką „nakładką systemową„, moderatorem.

Proszę, zrozumcie to, i nie potępiajcie tego do końca. Ludzkość jako całość nie jest gotowa na liberalizm, na swobody. Popatrzcie na to, co dzieje się w sytych społeczeństwach Zachodu. Dzięki liberalnemu ogłupieniu i chęci zbawiania świata, sprowadzili sobie islamistów. Bo to co jest w UE i w USA nie jest mądrym i twórczym liberalizmem, ale jest przegięciem, głupotą. Dlatego teraz mamy lekką, konserwatywną korektę tych wypaczeń – Trump, Kaczyński, Orban, Le Pen i inni.

Zbyt duża doza liberalizmu degeneruje społeczeństwo. Na to gotowe są tylko jednostki. Poza tym, ktoś te drzewa musi sadzić, ktoś te domy musi budować, ktoś te dzieci musi płodzić. To utrzymuje społeczeństwo w ryzach, dzięki temu cywilizacja trwa i rozwija się, pomimo ogromnych trudności. Wielu z nas chciałoby zbyt szybko wyzwolić ludzkość z tych wielowiekowych kajdan. A tak się nie da.

Te i inne dylematy opisywałem w poniższych ciekawych felietonach:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Co pozostaje z marzeń młodości zderzających się z systemem? Niewiele..

I dalej: ta zabawowa natura człowieka zderza się z konserwatyzmem, którego zadaniem jest jej stabilizowanie. Trzeba jakoś zachęcić ludzi do ciężkiej pracy, do rozmnażania, do tego by zachowywali się normalnie. Kolejną kwestią jest to, że gdyby nie to, to Ci ludzie by się po prostu zdegenerowali. Więc daje się człowiekowi te kilkanaście lat na wyszumienie się, na snucie marzeń, na radość. Potem jest już wymagane, byś służył społeczeństwu. De facto każdy mu służy – np śpiewając, grając, pisząc, tworząc, zasiewając nowe idee. Od tych, którzy tego nie potrafią, wymaga się po prostu pracy 8 godzin dziennie i założenia rodziny. I to jest dobre i bardzo potrzebne, o ile nie narzuca się tego wszystkim.

Z marzeń młodego człowieka pozostaje najczęściej ciężka i / lub nudnapraca po 10, 12 i więcej godzin. W Polsce za niewielkie pieniądze, na umowie śmieciowej. Ale natura ludzka, ta liberalna i zabawowa, domaga się swojego. Domaga się pozytywnych bodźców, których z każdym szarym rokiem jest coraz mniej i mniej. Więc na scenę wkraczają narkotyki, w tym alkohol, i szereg innych uprzyjemniaczy, i przy okazji uzależniaczy. Część narkotyków jest legalna – w Polsce alkohol, tytoń, kawa. Inne są nielegalne. Prostytucja, hazard też się w to wliczają.

Uzależniacze są potrzebne, ponieważ ludzkość jest nieszczęśliwa. Sokrates mówił, że życie nieświadome nie jest warte przeżycia. I tak jest w istocie – życie większości ludzi to koszmar śniony na jawie. Elita ich wyzyskuje. Biorą rzeczywistość za taką, jaką przedstawili im nauczyciele, rodzice, media – którzy także nic o życiu nie wiedzieli. Wystawieni są na pastwę własnych emocji, których zupełnie nie rozumieją, i które nimi całkowicie rządzą. Szarpią i szamoczą się z życiem, do którego to życia nikt przecież nie dał instrukcji obsługi. A jeśli nawet dał – to w 90% przypadków nie działa lub jest fałszywa.

Ludzie potrzebują narkotyków ponieważ są BARDZO nieszczęśliwi

Skoro ludzkość jest nieszczęśliwa, to trzeźwość sama w sobie jest oczywiście koszmarem. Jeden ze znanych artystów made in Hollywood mawiał, że on i jego kumple wieczorem mogą wesoło pląsać w tańcu z kobietami. Podczas gdy o 11 rano co najwyżej mogą się wzajemnie pozabijać w walce na rewolwery i noże. I tak wygląda stan świadomości większości ludzi. Przyznam bez bicia – sam lubię wypić (wino lub piwo Perła, reszta za bardzo jebie szczynami) i zajarać. No tak zostaliśmy uszkodzeni, że wielu z nas nie potrafi bawić się, tańczyć, flirtować na trzeźwo, więc musi się odurzyć. Tylko najwięksi ekstrawertycy lub… oświeceni to umieją.

Tak więc ludzie łakną i pragną odurzenia, by choć na chwilę zapomnieć o traumatycznej i przykrej codzienności, o szarości i burości dnia. Dla wielu mężczyzn w moim wieku codzienne odurzenie się do nieprzytomności np 10 piwami marki Extra Strong jest jedyną rozrywką i radością dostępną w życiu. Jak bardzo przykre musi być takie życie. I to każdy rząd musi zrozumieć. Narkotyki muszą być legalne, przynajmniej ich część. Alkohol, tytoń, kawa, a w innych krajach marihuana. W wielu krajach legalne jest posiadanie np kilku gramów amfetaminy, heroiny lub koksu. Przykład: Czechy.

No i czy w Czechach to purytańskie społeczeństwo z tego powodu się zawaliło? Czy system uległ kolapsowi? Albo w Holandii, lub w wielu stanach USA? Nie. I teraz pora złamać tabu, które jest ściśle strzeżone i którego boją się praktycznie wszyscy politycy. Nie tylko prawicy, ale także lewicy. Otóż system na Ziemi jest tak zaprojektowany, by… spełniać życzenia i pragnienia (np podświadome…) mieszkających tu ludzi. I na to, by natychmiast wypełniać nisze, czyli miejsca gdzie powstaje jakaś „próżnia„.

Jeśli państwo nie zapewni ludowi narkotyków, to zrobi to mafia

Jeśli państwo nie zapewni ludności odpowiedniej ilości i podaży legalnych narkotyków, to zrobi to kto inny. Dawniej robili to zielarze, którzy uprawiali lub poszukiwali w lasach i na łąkach różne rośliny, których nie było w sprzedaży w karczmie lub szynku. Dziś zapewnia to… mafia. I tu musimy złamać kolejne już tabu. Jeśli państwo nie zapewni obywatelom narkotyków, to zawsze, ale zawsze zrobi to mafia. Od tego nie ma ucieczki nigdy i nigdzie. I żadne zwalczanie mafii, żadne prawo, żadne ustawy, żadne akcje edukacyjne i obywatelskie temu nie zaradzą. Absolutnie żadne – bo taka jest już ludzka natura. Młodzież, a nawet starsi będą mieli z tego potężną bekę, odpalając kolejnego blanta lub podając sobie kokainę dożylnie.

Zresztą instytucja państwa jest największą mafią jaka istnieje. Bo popełnia ona swoje zbrodnie w majestacie prawa. „Masa” z mafii pruszkowskiej zeznał, że oni byli mafią podwórkową, kontrolowaną przez największą mafię. Czyli ludzi WSI – wojskowych służb informacyjnych, dawnego SB. Tak samo to amerykańskie CIA kontroluje pomniejsze mafie, jak i kontroluje przerzut opium z Afganistanu i kokainy z Ameryki Południowej. Zapamiętajcie raz na zawsze jedną z najbardziej ukrywanych prawd tego świata. Gdyby państwa świata naprawdę chciały rozprawić się z mafiami, to zrobiłyby to w czasie krótszym niż trzy miesiące.

Walka z mafią celowo jest prowadzona tak, jakby policja i spec-służby były dziećmi bezradnie brodzącymi we mgle. A przynajmniej tak się to przedstawia „owieczkom” w telewizji. A prawda jest taka, że ta walka jest celowo nieskuteczna. Wielu ludzi sprzeciwiających się estabiliszmentowi podejrzewa, że politycy różnych opcji mają gdzieś na Kajmanach tajne konta, a na nich miliony dolarów. I że za kulisami krążą miliardy dolarów. Nie jest to prawdą – ponieważ za kulisami krążą TRYLIONY brudnych dolarów (nie, nie biliony, ale tryliony).

Gdyby naprawdę chciano się rozprawić z mafią, to…

Gdyby instytucja państwa chciała naprawdę rozprawić się z mafią (którą tak naprawdę sama kontroluje, tak jak cesarz Japonii kontroluje Jakuzę), to zrobiłaby coś bardzo prostego. A mianowicie, zalegalizowałaby narkotyki, prostytucję, hazard, i ustanowiła na nie wyłączny monopol państwowy. To jest kolejne tabu, z gatunku tych ekstremalnych, wręcz prawie niemożliwych do złamania.

Przy czym konieczne byłoby wprowadzenie pewnych blokad, by ludzie nie zaćpali i nie zaruchali się na śmierć. Bo nad tłumem trzeba panować. Proponuję więc:
-wyłączny monopol państwowy, za którego złamanie grozi max 25 lat więzienia;
-specjalne ustawy anty-mafijne, np zaostrzające kary za działalność typową dla mafii;
-dostępność większości narkotyków od 18, zaś alkoholu i marihuany od 16 roku życia – a za złamanie wysokie kary;
-dostępność narkotyków (oprócz marihuany i alkoholu) za okazaniem specjalnej, elektronicznej karty;
-ograniczenie częstości kupna narkotyków innych niż alkohol i marihuana. Np jeden, dwa lub trzy razy w tygodniu. Heroina i kokaina – jeden raz na dwa tygodnie;

Rozwiązanie globalnych problemów jest często tak proste. Tylko przez wyznawanie różnorakich doktryn staje się ono trudne do pojęcia i niemożliwe do wprowadzenia. Celem doktryn (ideologii, religii i innych) jest przecież zaciemnienie rzeczywistości, jest zafałszowanie prawdy. To, co Ci radzę – myśl samodzielnie, nie padaj na kolana przed ideologią lub religią. Myśl jak człowiek wolny, jak potencjalny lider, a nie jak „owca” poddana jakiejś doktrynie.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!

duchowosc-5

Porozmawiajmy o tym, co jest w danym społeczeństwie normalne, a co nie. W tych czasach zaburzeniem, szczególnie osobowości, jest wszystko oprócz ślepej służby systemowi (śluby, dzieci, rodzina, kariera 12 godzin na dobę, i bycie, mówienie i myślenie jak wszyscy). Jak masz pasje, hobby, myślisz samodzielnie to wg psychologii która uważa się za naukę, jesteś zaburzony. To mój najpoważniejszy zarzut wobec psychologii. Której bardziej zależy by człowiek był produktywny, uspołeczniony, konsumujący i nabijający PKB kapitalistom. No ale pobudka, nie każdy rodzi się owieczka i nie każdy chce beczeć w stadzie. Niektórzy chcą myśleć samodzielnie, mieć pasje, czas dla siebie i iść własną drogą.

Pamiętam słowa bliskiej mi osoby: „Jarek, wiesz, większość facetów po 30-stce, w Twoim wieku, ma totalnie przesrane życia„. Istotnie, żyjemy w świecie, w którym ślub, dzieci, kredyt hipoteczny plus kilka innych kredytów, praca 14 godzin na dobę by to utrzymać, jest uważana za społeczny sukces. No i zero czasu wolnego dla siebie. Praktycznie zero przyjemności, nie licząc upicia się w piątek i w sobotę. Czyż to nie jest schizofrenia? Rozejrzyjmy się wokół. Wszędzie nieszczęśliwe związki, nieszczęśliwe małżeństwa. Wszędzie szarpiący się z życiem rodzice, nic nie wiedzący o psychice, duchowości, i przez to niszczący swoje dzieci. Często w sposób nieodwracalny.

Ja zarabiam mało, choć mam kilka źródeł dochodu. Jeśli chodzi o darowizny czytelników – są to bardzo małe kwoty, bo ludzie uważają, że wiedza i informacje powinny być za darmo. I często Ci sami ludzie idą potem kupować prenumeratę Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, czy Gazety Polskiej. I chętnie wydają na kilka takich prenumerat kilka stówek. Ale nie mi oceniać taką postawę. Ja wiem jedno. Trzeba bardzo uważać, jakie zobowiązania bierze się na swoje barki. Nie wszystko da się unieść. Wiesz, mag i król Salomon miał niesamowite zdolności, np jasnowidzenia. Ale nawet Salomon z pustego nie naleje.

Najniższa krajowa zawsze będzie najniższą krajową, choćbyś się zesrał i naczytał tysięcy teorii o pięknie rodzicielstwa. Najlepiej brać jak najmniej zobowiązań. Chyba, że jest to konieczne, bo chcesz komuś pomóc. Czy jest coś złego w tym, że nie chcesz brać na siebie przykrych i często traumatycznych zobowiązań? Które odbierają Ci cały czas, całą chęć do życia, i sprawiają że ledwo starczy na najtańsze żarcie z Biedry? Ja pomimo swoich skromnych zarobków, mogę kupić sobie ulubione witaminy i zioła. Mogę kupić droższą kawę. Mogę raz na jakiś czas kupić ulubione piwo za 3 zł, bo te za 1,80 zł to szczyny po których rzygać się chce.

Wielu ludzi najpierw bierze na siebie masę zobowiązań a potem dziwi się, że na nic nie ma czasu, energii i pieniędzy, a życie im się wali. Taki człowiek jedzie codziennie do pracy samochodem którego utrzymanie kosztuje krocie, bo przecież podjechanie tych 9 przystanków tramwajem to dyshonor. Pali papierosy i kupuje drogie alkohole, bo przecież prawdziwy mężczyzna tak robi. Kolejne setki złotych miesięcznie. I ma dzieci, bo inni też mają a on nie chce odstawać od reszty. I potem lament: „gdzie mój szmal, czas, energia, radość życia„?

W Polsce jest bieda jak piszczy i faceci nie chcą zakładać rodzin, tylko chcą seksu. Dlatego trenerzy podrywu są tak popularni, bo faceci szukają sposobów.”

To powyższe zdanie powiedziała kobieta. Ale czy niechęć wobec płodzenia dzieci jest czymś złym? Czy każdy kto ma pochwę lub penisa musi być rodzicem? Czy każdy kto ma struny głosowe musi być dziennikarzem lub lektorem? Czy każdy kto ma dwie nogi, dwie ręce i penisa, musi być żołnierzem? Owszem, koło życia, inaczej koło Samsary, koło iluzji, musi trwać. Muszą się rodzić nowe pokolenia. Muszą być trybiki systemu, ludzie mu służący, i przy okazji – jego ofiary. Bo oddają mu cały swój czas, energię, zasoby. Ale czy Ty musisz nim być, ku chwale ojczyzny, religii, tradycji, czy kapitalisty płacącego najniższą krajową? Bo więcej nie może, bo musi kupić sobie trzeci dom i drugi jacht?

Jest kilka podstawowych i prostych błędów, jakie popełniają ludzie. Które czynią ich świat złym i skomplikowanym. Wymienię je w punktach:
-dawanie empatii i miłości tym, którzy nie wiedzą co to empatia i miłość, i gardzą tymi wartościami – np islamiści, uchodźcy. Jest to największe możliwe skurwienie dobrych wartości;
-dawanie dobra i wiedzy ludziom świadomie złym i / lub wrogom, z nadzieją że oni się zmienią;
-wchodzenie w interakcję i dawanie informacji (szczególnie intymnych, o sobie) ludziom którzy ich nie zrozumieją. Bo są na innym, niższym poziomie mentalności i potem używają tego co wiedzą przeciwko Tobie;
-naiwność wobec wilków w owczej skórze. Polityków, ekspertów, ekonomistów, zwolenników wolnego rynku i (neo)liberalizmu, „szantażystów humanitarnych” (lewaków nakazujących przyjmować żołnierzy ISIS), konserwatystów chrześcijańskich, religiantów, zwolenników ideologii, dziennikarzy, lobbystów medycznych i innych. Których celem jest praca dla elit i ogłupianie i biednienie mas.

Uwolnij się od ludzi, którzy świadomie i z premedytacją wybrali zło, choć często przywdziewają owczą skórę. Od ludzi, którzy wmawiają Ci poczucie winy – ponieważ chcą oni władzy nad Wami i dołowania Was. Od ludzi którzy zrzucają na Ciebie swoje toksyczne emocje. Od skorumpowanych moralnie autorytetów, których jedynym celem jest umniejszenie Ciebie. Od ludzi, którzy mówią Ci, że coś jest z Tobą nie tak, że jesteś niegodny, itp itd. Za takie słowa lej od razu z całej siły w mordę, jeśli trzeba i jeśli można. Nikt nie ma prawa Ci tak mówić. Jesteś dumnym człowiekiem mającym w sobie iskrę Boga, który ma różne lekcje i tematy do przepracowania.

Szczególnie zwracam uwagę tutaj na jeden z podstawowych błędów – czyli robienie sobie problemów na siłę, niejako wynajdywanie ich. „Ludzie sami tworzą sobie problemy, a potem tracą sił na ich rozwiązywanie„. To genialne zdanie wypowiedział jeden z najbardziej oświeconych umysłów naszej planety – Vadim Zeland. Napisał on cykl książek, przeznaczonych dla ludzi, którzy są na samym dnie życiowym i chcą się z niego wydostać. Duchowość Zelanda nie jest „duchowością milionerów” typu Osho, który pisał jedynie regułki i teorie. Zeland pisał swoje dzieło – cykl książek Transerfing Rzeczywistości – jako ostatnią deskę ratunku dla ludzi bardzo poranionych przez życie. Jest to coś, co działa.

Książki Vadima Zelanda, i dziesiątki tysięcy książek ezoterycznych, gnostyckich, filozoficznych, psychologicznych, i każdych innych, możesz kupić w poniższej księgarni internetowej. Każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie:
Tania Książka – Ogromny wybór książek ze wszystkich dziedzin, także książek polecanych na mojej stronie

Zasadę tworzenia problemów z powietrza, bez potrzeby, wyjątkowo silnie widać w związkach. Uczeni jesteśmy bowiem, że związek ma zapierać dech w piersiach. Że ma być idealny, niczym w produkcjach Disneya czy w komediach romantycznych. Że liczy się każda głupota, np taka, że partner źle odstawił mleko do lodówki. Tak, o takie rzeczy wybuchają karczemne awantury. Albo o to, że partner zaprosił kogoś do znajomych na FB. Albo o to, że zostawił w łazience skarpetki.

Kiedyś kobieta, z gatunku tych „uspołecznionych” i ekstrawertycznych na maxa, mówiła, że największym zabójcą małżeństw są porozrzucane skarpetki. Tak, serio, ludzie robią karczemne awantury o takie pierdoły. A życie jest takie kruche, delikatne, ulotne.. I jeszcze ta osoba interesowała się psychologią i obrastała w piórka, powtarzając takie typowe, matrixowe dyrdymały o związkach.

To dużo szerszy temat. Podstawowy program miłości, zakochania i seksu, ten społeczny, matrixowy, jest ekstremalnie destrukcyjny. Jego rdzeniem jest patriarchat – upadły, zdezaktualizowany system opresji i kontroli, którego ofiarą padają wszystkie kobiety i…. zdecydowana większość mężczyzn. Naprawdę nieliczni mężczyźni są beneficjentami patriarchatu. Reszta jest niewolnikami pracującymi za miskę ryżu i nie mającymi żadnych praw. Patriarchat jest porządkiem ojca chrzestnego mafii, czy też porządkiem dyktatora i jego elity, bezlitośnie kontrolujących całą resztę niewolników.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

Społeczny, destrukcyjne postrzeganie miłości to posiadanie partnera na własność. To zazdrość i próba kontrolowania go, zaborczość. To nastawienie na branie, a niekoniecznie dawanie. To podświadoma zazdrość o sukcesy i potęgę partnera i podświadoma chęć dołowania go gdy takie sukcesy odnosi. Szczególnie widać to u mężczyzn. Wielu z nich uważa, że to oni powinni mieć ostateczną rację, że to ich racje i recepty powinny być bezwarunkowo zaakceptowane przez kobietę. Uważają, że od kobiety nie muszą się od niczego uczyć, a ona nie może być lepsza od nich w jakiejkolwiek dziedzinie.

No i obie płcie zwracają uwagę na rzeczy mało istotne, na totalne pierdoły, i o to wszczynają awantury i fochy. Obie płcie mają w głowach obraz, że ta druga płeć, czyli partner, musi być taki i owaki. Ten idealistyczny obraz, co oczywiste, został wygenerowany przez system, i siłą rzeczy jest niemożliwy do zaistnienia. Bo taki iluzoryczny ideał łączy w sobie absolutnie przeciwstawne cechy, które są niemożliwe do pogodzenia ze względu na konstrukcję ludzkiej psychiki. Czy też doszliście do wniosku, że to społeczne postrzeganie miłości, jest… dokładnym zaprzeczeniem, odwróceniem pojęcia prawdziwej miłości?

Przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwi się, że ma w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. Doprowadził ludzkość i świat do upadku, na samo dno. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Owi guru podrywu, osoby demaskujące „prawdę” o kobietach, są niejako zamknięci w swoim świecie. Dochodzi tam do sprzężenia zwrotnego dodatniego, czyli tzw pętli przechwytu. Z jednej strony, przyciągają dokładnie takie kobiety, których się boją i na które narzekają. Z drugiej strony, dostają potwierdzenie od ich czytelników, mężczyzn, którzy mają podobne doświadczenia.

Cytat: „Patriarchat jest tak skonstruowany, że daje prawdziwe przywileje tylko garstce mężczyzn, którzy są prawdziwie bogaci, mają władzę, pozycję, itd. Natomiast większość to trybiki w machinie, którzy z powodu sytuacji w kraju takiej jaką mamy, zarabiają najniższą krajową, która ledwo starcza na podstawowe potrzeby. Kobiety z kolei w tym krótkim czasie, od kiedy zostały częściowo wyzwolone, poszły naprzód. Poszły na studia, zaczęły pracować, zarabiać, odkrywać swoje pasje w życiu. I zrozumiały, że chcą czegoś więcej w życiu niż rodzenia dzieci, ślubu, itp. A większość przeciętnych mężczyzn nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. W tym, że kobieta też chce radosnego seksu bez zobowiązań, że może sama sobie kupić ubrania, zrobić prawo jazdy, że ma pracę, zna języki. To już nie te czasy, gdy facet może jej zaimponować takimi rzeczami, że postawi jej obiad.

I teraz powiem ci, co będzie. Skoro facet nie może już zaimponować kobiecie tym, że postawi jej obiad, kupi biżuterię, perfumy, że ją zawiezie gdzieś autem, bo ona sama może sobie to wszystko kupić, to potrzeba czegoś innego. Powiem ci, z mojej perspektywy, jacy faceci teraz mogą zaimponować kobiecie. Tacy, którzy są otwarci, którzy rozumieją, że kobieta też ma potrzeby seksualne, że może sama decydować o swoim ciele, tacy którzy wiedzą czym jest partnerstwo, którzy wspierają to, aby kobiety wyzwoliły się z jarzma patriarchatu. Ci mężczyźni są tymi, którzy mogą zaimponować. Ale tylko silnym, otwartym, pewnym siebie kobietom. Otwarci mężczyźni i pewne swojej siły kobiety – to będzie nowy świat, nowy eon. Ten alternatywny. Samce ruchacze i równie głupiutkie laski zostaną w swoim bagnie i będą je jeszcze bardziej pogłębiać, będą stopniowo zombieć. Samce, ponieważ nie mogą zaimponować kobietom, będą szukać sposobów aby to zrobić, w postaci takich właśnie internetowych, samczych guru, nabijając im przy tym kabzę i tracąc kasę na to, a jakie będą efekty? Guru będą liczyć kasiorę i śmiać się w kułak, samce przekonane o swojej zajebistości, będą trafiać na typowe głupiutkie Ewki, co będzie dalej ich utwierdzało w przekonaniu, że jak piszą „baby to tylko worki na spermę”. Więc znów będą słuchać rad swoich guru i to będzie błędne koło i oni będą w tym tkwić na pewno przez całe obecne wcielenie.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Mężczyźni, których potrzebuje przyszłość, to mężczyźni otwarci i nie bojący się okazywać swojej wrażliwości. Bądźmy szczerzy – ta cała prawilność, samczość, dresiarstwo, nacechowane są ogromnym, zakamuflowanym strachem, przerażeniem. A także kompleksami – np małego penisa, np kryptogejostwa, np lękiem przed sprostaniem tej samczej roli. Jest to poziom zwierzęcia – zwierzęco przerażonego, reagującego agresją na wszystko. Czy to jest prawdziwa męskość? Nie, to jest klaunowata parodia męskości, zamaskowana zwierzęcą agresją i lękiem. Znowu mamy wypaczenie przez społeczeństwo wielkiej wartości – męskości, odwagi, honoru, „lwiego pazura„.

Stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich lęków i sytuacji, wymaga ogromnej odwagi której prawilni samce nie mają. Boją się siły kobiet, więc starają się ją umniejszać. Reagują agresją, dołują na wszelkie sposoby kobiety, na partnerki wybierają „typowe Ewki„, a następnie narzekają na nie. Naturalną reakcją na lęki przerażonego, zagubionego i nie rozumiejącego świata chłopca, zamkniętego w umięśnionym i wytatuowanym ciele, jest chęć dominacji nad kobietą.

Cytat: „To nie wyjdzie, gdy chcesz kogoś zaliczyć albo sobie ulżyć. To nie wyjdzie, gdy źle myślisz o sobie czy przypadkowym seksie. To nie wyjdzie, gdy będziesz mieć poczucie winy lub jeśli będziesz to robić, krzywdząc jakąś istotę. Ale może wyjść, gdy po prostu oddasz się miłości.

W takiej miłości na jedną noc jest i czułość, i szacunek, i spełnienie, i życzliwość, i radość, rozkosz, a może nawet i rozwiązłość – o ile jej chcesz. Mówi się czasem na seks, że to miłość fizyczna. A gdyby seks zawsze był fizyczną materializacją miłości? Gdyby nie było żadnego seksu bez miłości? I nie mam tu na myśli miłości romantycznej, ale tę miłość uniwersalną – która obejmuje Cię czule, pieści cierpliwie i po wszystkim mówi Ci „dziękuję Ci, moja Bogini, za to piękne miłosne doświadczenie” zamiast „no to nara, mała, a tak w ogóle to puszczalska jesteś?”
~seksualnosc-kobiet.pl

Rodzi się potem nienawiść do kobiet. Że są puszczalskie, bo był seks na pierwszej randce, lub seks przygodny. Nienawiść jest po prostu zła, a wielu typowych facetów ją ma, choćby podświadomą. Ich intencją jest „wyruchać a potem poniżyć w myślach„. Jest to zły czyn, agresja, nawet jeśli połączona jest z ciepłymi słowami wyuczonymi na lekcjach podrywu. Można kobietę głaskać i tulić, ale czuć wobec niej pogardę. Seks przecież dotyka głębi ludzkiej duszy, nawet ten bez miłości. Jest to piękne i wzniosłe doświadczenie. Dotyka potrzeby bycia kochanym, a przynajmniej akceptowanym, bycia godnym, a nie szmaconym. Seks to bliskość, zaufanie, to w pewnym sensie słabość – nagość, nie tylko ta fizyczna nagość. To oddanie się drugiej osobie, to intymne oddanie.

W czym seks „bez zobowiązań” jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks pary jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks nastawiony na przyjemność z użyciem antykoncepcji, jest gorszy od seksu w celu prokreacji? Oczywiście niczym. Jest to kwestia programowania patriarchalnego. Dawniej nie znano antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się zapłodnieniem, i to każdy. Dzieci muszą się chować w rodzinach, by system stawał się większy i potężniejszy, by trzymać to w ryzach. By żyło się lepiej, wszystkim. Ups, przepraszam, pomyłka – by żyło się lepiej, elitom.

Kapłan musi mieć nowych wiernych, generał musi mieć nowe mięso armatnie na wojny, państwo musi mieć nowych poddanych, ups, przepraszam – obywateli. A kapitalista musi mieć nowych niewolników za miskę ryżu, sam opływając w luksusy i karmiąc pracowników bzdurami o zasadach ekonomii i wolnym rynku. Musiano więc ujarzmić seksualność kobiet jak i całą kobiecość, by podporządkować je systemowi hierarchii, władzy i wyzysku.

Chciałbym Wam przypomnieć jedną ciekawą prawidłowość – prawo rządzące światem. Wszystkie ludzkie podsystemy są dokładnym odwzorowaniem systemu głównego. System główny nazywam określeniem „Rdzeń„. Inni używają innych nazw – Bóg, allah, jahve, demiurg, szatan, archont, matka natura, prawa natury. Nazwy nie mają większego znaczenia, bo określają jedno i to samo zjawisko. Cechy tego systemu głównego to zwierzęcość, to przetrwanie silniejszych (czyli agresywniejszych, brutalniejszych, bez skrupułów), to gnębienie słabszych.

To konkurencja, rywalizacja, zamiast współpracy i empatii. A przede wszystkim – deficytowość i mentalność niedoboru. Rodzi to potworny lęk przetrwania, że nie starczy dla wszystkich. Lęk przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym” rodzaju ludzkiego. Jest ostateczną praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro może nie wystarczyć zasobów dla wszystkich, to pojawia się pokusa by grać nieczysto, by iść po trupach do celu, by siłą zabierać innym zasoby.

Rdzeń jest zaprogramowany tak, by większość zasobów wędrowała ku nielicznym na samym szczycie piramidy (1% – u ludzi np bankierzy, korporacje, rządy itp). Pewna część zasobów skapuje tym nieco niżej (10% – u ludzi np korpo-lemingi). Cała reszta jest w tym systemie zdołowana. Wszystkie ludzkie podsystemy mają te same, identyczne cechy systemu głównego. Szczególnie widać to w patriarchacie i kapitalizmie.

Więc tak, jak już mówiłem – możliwe że to jest praprzyczyna sytuacji na Ziemi. Ludzie nie chcą łączyć poszczególnych elementów w całość. Obwiniają polityków, bankierów, religie, korporacje, jakichś illuminatów. Wszystkich, byle tylko nie dostrzegać swojej roli w tym wszystkim. Przecież gdyby tzw owce wykazały chęć uczenia się, chęć walki z ignorancją i obrony przed wilkami, to wiele by się zmieniło. Ludzkie wilki musiałyby przejść na wegetarianizm, i przestałyby być królami-tyranami leśnych kniei. Mówię tu oczywiście metaforycznie.

W latach 90-tych, w wieku poniżej 10 lat, gdy rodzice narzekali na ówczesny rząd i biedę, mówiłem: „Mamo, a co by było gdyby wszyscy ludzie się razem zbuntowali i nie poszli nazajutrz do pracy? Musiałoby się to zmienić
A mama i babcia tylko dobrotliwie się uśmiechnęły i powiedziały coś w stylu: „Oj Jaruś Jaruś„. No tak, mały Jaruś nie znał przecież życia, ale nieświadomie podał receptę która realnie zmieniłaby coś w systemie.

Musi wiele wody w Wiśle upłynąć. Jeszcze wiele ludzi będzie przechodzić przez bolesne, lub z Twojej perspektywy niepotrzebne i idiotyczne lekcje. Ale potrzebne im. Wielu umrze. Sprawdza się zasada „ciepłego dystansu” wobec świata, systemu, społeczeństwa. Zasada nie służenia im i nie bycia im poddanym – choć przecież, paradoksalnie, jestem z nimi powiązany. Oni żyją swoim życiem, popełniają swoje błędy, mają swoje lekcje, robią swoje idiotyczne rzeczy..

I niech to robią. Niech będą sobą, i niech ja będę też sobą. Koegzystencja w pokoju. Nie zmienianie świata i ludzi na siłę. Trochę trzeba się odpierdolić od tego świata. Choć z drugiej strony, dużym złem jest olanie wszystkiego. Można dokonywać zmian, inspirować, przekazywać wiedzę, ratować drugiego człowieka. Ale tylko wtedy, jeśli nie ma sprzeciwu i oporu, a jest możliwość ku temu i szczera chęć tej drugiej strony.

Cytat: „P. Witam. Chciałbym porozmawiać o patriarchacie i matriarchacie?

O. OK., pytaj.

P. Po pierwsze, jak to możliwe, żeby fizycznie słabsze istoty rządziły Ziemią w przeszłości?

O. Bo w przeszłości nie było wszystko postawione tak na fizyczności. Więcej było duchowości, a kobiety jako istoty i teraz bardziej emocjonalne by sobie w tym radziły lepiej.

P. Ponoć większa była wolność seksualna, co mi się wydaje mało prawdopodobne, bo przecież teraz kobiety ją hamują.

O. Kobiety jako bardziej uczuciowe są bardziej podatne na sugestie. A sugestia waszej religii a i całej moralności jest antyseksualna. A kiedy one stawiały swoje osobowości na pierwszy plan, to był seks najbardziej spektakularny tego gatunku. Przecież wiele kobiet potrafi mieć orgazmy bez liku. Co więcej, one tak się ładowały nawet do channelingu i innych kontaktów duchowych.

P. Chcesz powiedzieć, że gang bang to było narzędzie duchowe?

O. Czasami tak, ale głownie chodziło o ich przyjemność.

P. To czemu to upadło. Przecież środowisko, w którym jest pełno seksu nie mogło nikogo nie zadowalać.

O. Seksu było dużo, ale nie dla każdego. Podobnie jak dzisiaj kobiety dbały o posiadanie jak najbardziej atrakcyjnych partnerów. Może wtedy definicja atrakcyjności się różniła.

P. To co wtedy oznaczało bycie atrakcyjnym?

O. Głównie posiadanie sprawności i umiejętności do aktów seksualnych. Ten kto potrafił dogodzić kobiecie długo był atrakcyjny, nawet pomimo ubytków urody. Impotenci aseksualni byli nie atrakcyjni. Nawet nie dawano im szans miłości platonicznej za wiele. Ponadto intelekt i duchowość się liczyła. Poeci i liczni magowie mieli powodzenie. Tych wybierano na ojców.

P. Czyli ci impotenci wywołali bunt przeciwko matriarchatowi?

O. Nie tylko. Też ci, co zostali odtrąceni. Parę odtrąconych autorytetów, jak byście to dzisiaj nazwali, zaczęło głosić wątpliwości, pomimo, że w nie wierzyli na złość kobietom i to zachwiało systemem.

P. A jak wyglądała sprawa wojen, przecież zabawa w wojnę to sprawa męska.

O. Wojen takich jak znacie nie było. Były kłótnie i ostre wymiany zdań. Nawet rękoczyny bardzo rzadko, ale szybko to się kończyło. Wojny przyszły z patriarchatem.

P. Czy można postawić tezę, że brak polityki równego dostępu do seksu był powodem upadku matriarchatu?

O. Tak, ale to nie seks był czynnikiem decydującym, lecz frustracja. Często seksualna, ale sama frustracja z różnych powodów przyczyniła się do działania. Po prostu zbyt lekkomyślnie podchodzono do mężczyzn i to się zemściło. Nikt nie lubi być nazywany przez całe życie reproduktorem czy orgazmatorem. Zabrakło równowagi w realizowaniu i wyrażaniu siebie.

P. Czy argumentem dla matriarchatu był atawizm mężczyzn?

O. Tak, też. Zachowanie mężczyzn było uważane za prymitywne i mało subtelne. Podobnie jak dzisiaj przyjemność sprowadzała się do jedzenia i seksu dla nich. A dla kobiet bywały piękne inne rzeczy. Ci którzy łapali te subtelności i potrafili się z nimi cieszyć zapachem kwiatów przykładowo zyskiwali.

P. Ok.,. a jak dochodziło do seksu? Też była taka skomplikowana gra jak dzisiaj ?

O. Nie. Kiedy kobieta miała ochotę to mówiła to i robiła najczęściej z wieloma facetami. Często to służyło jako lek na złe samopoczucie. Seks był oddzielony od więzi emocjonalnych często. Oczywiście byli przyjaciele, z którymi się spało czyli odpowiedniki tzw. mężów, ale w seksie było wielu mężczyzn jednej kobiety i nikogo to nie dziwiło.

P. Czy grozi nam powrót matriarchatu?

O. Nie, choć rola kobiet i ich seksualność będzie się powiększać. Równowaga dla rozwoju jest konieczna.

Patriarchat – czyli całe zło tego Świata

Cofnijmy się do czasów, kiedy to wasze społeczeństwo gruntownie się przeobraziło. Wtedy właśnie mężczyźni stali się dominującą płcią i uznali, że okazywanie uczuć jest niewłaściwe – a nawet niewskazane jest w pewnych przypadkach ich doznawanie. We wcześniejszym okresie swoich dziejów tworzyliście społeczeństwo matriarchalne. Potem nastąpił przewrót i wyłonił się patriarchat. Kiedy dokonaliście tego przewrotu, odeszliście od wyrażania swych emocji. Nazwaliście to oznaką „słabości”.

Wtedy to mężczyźni wymyślili diabła oraz Boga rodzaju męskiego. Szatan to zasadniczo męskie dzieło. Ostatecznie przystało na to całe społeczeństwo, ale odwrót od uczuć i wynalezienie „Złego” było wyrazem buntu mężczyzn przeciwko porządkowi matriarchalnemu, w którym władzę sprawowały kobiety kierując się swoimi uczuciami. Przewodziły we wszystkich dziedzinach życia – polityce, religii, nauce, uzdrawianiu. Mężczyźni musieli usprawiedliwić jakoś swoje istnienie, gdyż ich rola sprowadzała się w gruncie rzeczy do zapładniania i przenoszenia ciężarów.

Przypominali mrówki – robotnice czy pszczoły w ulu. Zajmowali się pracą fizyczną i zapewniali potomstwo. Długo trwało, zanim znaleźli dla siebie ważniejsze miejsce w ówczesnym ustroju. Minęły wieki, nim dopuszczono ich do głosu w sprawach klanu. W opinii kobiet nie byli dostatecznie bystrzy, aby się na tym znać. Upłynęło sporo czasu, zanim przyszło im do głowy objęcie przez nich samych przywódczych stanowisk, na jakie mieli wreszcie możliwość głosować. Poza ich zasięgiem były też inne wpływowe pozycje.

Do przejęcia kontroli potrzebne było nie przekonanie kobiet o tym, że mężczyznom należy się więcej władzy nad swoim życiem, lecz przekonanie pozostałych mężczyzn. Przecież wszystko toczyło się gładko i były gorsze sposoby spędzania dni niż potwierdzanie swej przydatności pracą, a później uprawianie seksu. Trudno więc było poddanym mężczyznom namówić innych poddanych mężczyzn do objęcia panowania. Dopóki nie wpadli w lęk. Tego jednego kobiety nie brały pod uwagę. Ten lęk zrodził się z wątpliwości, jakie zasiali najbardziej niezadowoleni wśród mężczyzn.

Zazwyczaj byli oni zarazem najmniej „atrakcyjni” – cherlawi, niezbyt urodziwi, a więc nie cieszący się zainteresowaniem płci przeciwnej. Niezadowolenie mężczyźni zmuszeni byli uciec się do jedynego dostępnego im środka. Dopilnowali, aby ziarna wątpliwości obrodziły lękiem. A jeśli kobiety się mylą? Pytali. A jeśli ich sposób rządzenia światem nie jest najlepszy? A jeśli, w gruncie rzeczy, prowadzi on w prostej drodze całą społeczność – całą rasę – do niechybnej zagłady? Tego wielu mężczyzn nie potrafiło nawet sobie wytłumaczyć.

Jak to, czyż kobiety nie łączy bezpośrednia więź z Boginią? I czyż Bogini nie jest łaskawa? Nauki te były nieodparte, tak żywotne, że mężczyźni nie mieli innego wyjścia niż wynaleźć diabła, Szatana, jako przeciwwagę dla bezbrzeżnej dobroci Bogini, wielbionej w matriarchalnym społeczeństwie. Co do jednej rzeczy wszyscy wtedy byli zgodni – iż w niewytłumaczalny sposób trafiają się wśród potomstwa „robaczywe jabłka”. Nawet kobiety wiedziały z własnego doświadczenia, że choćby nie wiadomo jak się starały, niektóre dzieci po prostu okazywały się „wredne”. Szczególnie, o czym było wiadomo wszystkim, chłopcy, których nie dawało się ujarzmić.

I tak powstał mit. Pewnego dnia, mówił ów mit, Wielka Matka, Bogini, wydała na świat dziecko, które okazało się niedobre. Próbowała wszystkiego, lecz ono po prostu nie chciało być dobre. Chłopiec ten w końcu wystąpił przeciwko Jej panowaniu. Tego nie mogła znieść nawet Wielka Matka, miłująca i wybaczająca. Chłopiec został przepędzony raz na zawsze – lecz nadal dawał o sobie znać w sprytnych przebraniach i kostiumach, czasem nawet podając się za samą Boginię. Mit ten stał się podstawą do wystąpienia mężczyzn.

„Skąd wiadomo, że Bogini, której oddajemy cześć, to prawdziwa Bogini? To może być jej syn, który dorósł i próbuje nas zwieść”. Dzięki temu udało się mężczyznom w pozostałych wywołać niepokój, następnie złość na kobiety za to, że lekceważą ich niepokój, i wreszcie bunt. W ten sposób stworzono istotę, którą nazywacie Szatanem. Nietrudno było wymyślić mit o „złym dziecku”, przekonać nawet kobiety, o możliwości istnienia takiego tworu. Łatwo też było zaakceptować, że to wyrodne dziecko jest płci męskiej.

Czyż mężczyźnie nie stanowią podrzędnego gatunku? Umożliwiło to postawienie „mitologicznego problemu”. Skoro „niedobre dziecko” jest płci męskiej, skoro „zły” jest rodzaju męskiego, to kto mu się przeciwstawi? Z pewnością nie żeńska Bogini, albowiem, przebiegle dowodzili mężczyźni, kiedy w grę wchodzi mądrość i przenikliwość, miłosierdzie i jasność widzenia, myślenie i planowanie, kobiety przewyższają mężczyzn. Lecz w przypadku brutalnej siły, czyż nie potrzeba „chłopa”? Wcześniej, męskie postaci w mitologii spełniały rolę małżonków, towarzyszy, usługujących paniom i zaspokajających swą żądzę w hołdzie Jej Królewskiej Mości Bogini.

Teraz jednak konieczna była męska figura do innych zadań, zdolna obronić Boginię i pokonać wroga. Przeistoczenie to nie dokonało się z dnia na dzień, lecz na przestrzeni wielu lat. Stopniowo zaczęto dostrzegać w małżonku również obrońcę, gdyż teraz kiedy było przed kim chronić Boginię, taki obrońca wyraźnie był potrzebny. Stąd nieduży był już krok do równorzędnego partnera, stojącego obok Bogini. Tak doszło do powstania Boga rodzaju męskiego i przez dłuższy czas Bogowie i Boginie królowali w mitologiach pospołu. Stopniowo jednak Bogowie zaczęli odgrywać większą rolę.

Potrzeba ochrony, siły wypierała potrzebę mądrości i miłości. Nowy rodzaj miłości narodził się w mitologii. Miłość, która chroni przy pomocy brutalnej siły. Miłość zazdrosna o to, czego broni; walcząca i ginąca za Boginie. Powstały mity o Bogach o ogromnej sile, toczących boje w niebiosach o Boginie niewysłowionej urody. I tak pojawił się zazdrosny Bóg. Nie minęło wiele czasu, a zazdrość Bogów przestała dotyczyć tylko Bogiń, lecz rozszerzyła się na wszelkie stworzenia zamieszkujące wszystkie światy.

Lepiej Go kochać, grzmieli każdy z osobna ci zazdrośni Bogowie, Jego i żadnego innego – bo inaczej! Ponieważ mężczyźni górowali siłą nad wszystkimi, a owi Bogowie byli najpotężniejsi wśród rodzaju męskiego, mało kto ośmielił się kwestionować nową mitologię. Powstawały opowieści o tych, którzy wystąpili przeciwko Bogom i przegrali – tak narodził się gniew Boga. Wkrótce całkowicie wypaczono pojęcie Bóstwa. Zamiast być źródłem wszelkiej miłości, dawało początek bojaźni i trwodze. Model miłości w przeważającej mierze noszący cechy kobiece – nieskończenie wyrozumiała miłość matki do dziecka i nawet, owszem, kobiety do jej niezbyt rozgarniętego, ale w sumie pożytecznego mężczyzny, ustąpiła miejsca zazdrosnej, gniewnej miłości wymagającego Boga, który nie tolerował żadnego sprzeciwu, nie dopuszczał radosnej beztroski i nie puszczał płazem żadnego uchybienia.

Uśmiech pogodnej Bogini, z wdziękiem poddającej się prawom natury i doświadczającej bezbrzeżnej miłości, zastąpiło srogie oblicze niezbyt zadowolonego Boga ogłaszającego swą władzę nad prawami natury i na zawsze zawężającego miłość. Oto Bóg, którego dziś wielbicie, i oto, jak znaleźliście się w swym obecnym położeniu. Ważne jest, abyś wiedział, że to wy to wszystko wymyśliliście. „Prawo silniejszego”, „władza znaczy siła”, to koncepcje rodem z mitów stworzonych przez mężczyzn. Bóg gniewny, zazdrosny, to wasze wyobrażenie. Ale tyle czasu tak to sobie przedstawiliście, że stało się rzeczywistością.

Niektórzy z was nadal uznają ten wizerunek za prawdę. Lecz nie ma on nic wspólnego z ostateczną rzeczywistością czy z tym, co się tu naprawdę dzieje. Twoja dusza tęskni za najszczytniejszym doświadczeniem samej siebie, jakie może sobie wyobrazić. Po to przyszła na ten świat – aby się urzeczywistnić w doświadczeniu. Lecz niebawem odkryła przyjemności zmysłowe – nie tylko seks, ale wszystkie rozkosze ciała – i oddając się nim, zapomniała o przyjemnościach duchowych. To również są rozkosze – większe rozkosze, aniżeli może dać ciało.

Lecz dusza przestała o nich pamiętać. Celem, jaki stawia sobie twoja dusza – powodem, dla którego się wciela – jest być tym, Kim W Istocie Jesteś, i wyrazić to. Dusza za tym tęskni, za poznaniem siebie w doświadczeniu. Ta tęsknota za poznaniem siebie to nic innego jak Życie dążące do zaistnienia. To Bóg postanawiający wyrazić swoje Bóstwo. Bóg z waszych opowieści nie jest Bogiem prawdziwym. W tym właśnie rzecz. Ja wyrażam siebie i doświadczam za pośrednictwem twojej duszy i innych. Ty wybierasz poziom, na którym Mnie wyrażasz.”
~Neale Donald Walsch

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir. Wpis powstał także z inspiracji, wiedzy i wsparcia bliskich mi osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: