Reklamy

Tag: rozwój osobisty

DUCHOWOŚĆ I PRAWO KARMY: KIEDY ONO DZIAŁA I JAK NAPRAWDĘ SIĘ UWOLNIĆ?

Czy karma istnieje? Czy prawo karmy działa?!

Stali Czytelnicy mojej strony, być może nawet Ty sam, dobrze wiedzą, że nie za bardzo lubię słowo „karma„. Wiesz dlaczego? Ponieważ kojarzy mi się z doktrynami niewolników. Karma kojarzyła mi się też z wymysłami ludzi oderwanych od świata realnego. Przykłady? W Indiach, gdzie istnieją nadal podziały kastowe, nadal uważa się, że nędza i przemoc wobec kast niższych wynika z tego, że mają oni negatywną karmę z poprzedniego życia. Osoby z tych niższych kast nie tylko umierają na ulicy, pośród bólu i gnicia ciała. Ale nie urządza im się nawet pogrzebów, co najwyżej zanosi ciało nad rzekę lub gdzieś w krzaki. Na naszym europejskim, new age’owym podwórku mamy podobnie. Człowiek zafascynowany „doktryną wysokich wibracji” przez lata może tkwić w toksycznej, wyniszczającej relacji, bo uważa, że to jest karma, że to jego wina. I że ta karma musi się „sama” wypalić, wyzerować, więc dopiero wtedy Ci nieszczęśnicy będą mogli odejść z tej toksycznej relacji.

W tym artykule postaram się podejść do zagadnienia prawa karmy i jej wypalania nieco inaczej, bo przecież i ja, i Ty, i każdy z nas ma prawo analizować różne zjawiska, w tym karmę, w najróżniejszy sposób. Do napisania tego artykułu zainspirowały mnie książki dwóch mistrzów i jeden cudowny, choć nieco przerażający film video. Pierwsza z nich to książka Roberta Antona Wilsona, a druga to książka Siergieja Łazariewa. Z kolei ten film to thriller SF, „Linia Życia” (ang. „Flatliners”). W tym filmie grupa studentów za pomocą rozumu starała się zbliżyć do ostatecznej, „boskiej” tajemnicy – tajemnicy życia i śmierci. Jednak zaczęli wariować, zaczęła ich prześladować własna zła przeszłość, która widzieli jako zupełnie „oddzielne”, niezwiązane z nimi samymi wydarzeniami. Dopiero po prośbach o przebaczenie, które popłynęły z ich serc, odzyskali spokój ducha. Jakże znajome, prawda? O karmie pisałem w dwóch poniższych, ciekawych artykułach:
Prawo przyciągania: dlaczego marzenia się nie spełniają, a duchowość nas zawodzi?! (14.05.2018)
Największa tajemnica duchowości: nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe! (12.11.2017) (Nie ze wszystkim z tego artykułu już się zgadzam)

Przy czym patrząc na prawo karmy i jego istnienie lub nie, możemy dostrzec bardzo ciekawe zjawisko. Otóż osoby pozbawione kompasu moralnego i etycznego, nazywane w zależności od sytuacji: psychopatami, dupkami, zimnymi draniami, biznesmenami-wyzyskiwaczami, kłamliwymi politykami, tyranami, despotami, zdają się być odporni na wszelkie prawa karmy. Ich nie tylko nic nie rusza, ale często towarzyszy im władza i sukces. Mają oni lepsze zdrowie, więcej sił i charyzmy, więcej witalności. Nie cierpią, nie filozofują, tylko prą do przodu i sięgają po to, co w ich mniemaniu im się należy. Ludzie od pokoleń zadają sobie pytanie, dlaczego ci „źli” non stop osiągają sukcesy, a Ci dobrzy i pobożni ciągle mają jakieś przeszkody w życiu. Pisał o tym słynny autor, Vadim Zeland, w serii swoich książek: „Transerfing Rzeczywistości”.

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Religie wyjaśniały to na swój sposób, mówiąc, że Bóg nagrodzi dobrych i biednych po śmierci. Niektóre nurty ezoteryki mówią, że tacy źli do szpiku kości ludzie to demony wcielone w ludzkie ciała. Nie wiem na ile temu wierzyć, lub raczej nie wierzyć. Ale występują tutaj dwa fakty. Fakt pierwszy to fakt, że ludzie Ci często giną bardzo brutalną śmiercią – np tyrani, gangsterzy, politycy, skorumpowani biznesmeni czy choćby te osiedlowe zabijaki. Gdy pewna „czara goryczy” przepełni się nie o sto, ale o tysiąc lub więcej procent (metafora taka), to następuje w ich życiu „apokalipsa”. Niekoniecznie musi to być od razu śmierć.

Drugi fakt to fakt, że karma to zły stan emocji lub energii, który zgodnie z wzorcem z podświadomości i zgodnie z prawem przyciągania, materializuje się w świecie rzeczywistym. To nasza podświadomość, która „z dołu” ma połączenie z ciałem i ze światem materialnym, a „z góry” ma połączenie z duszą, te sytuacje przyciąga. To, co zaraz napiszę, budzi czasami nawet mój bunt. Ale w tej całej karmie nie chodzi o to, by jakaś podświadomość czy dusza nas gnębiły i rzucały kłody pod nogi, i to non stop związane z podobnymi osobami lub sytuacjami. Nie chodzi o to, że wszystko determinuje przeznaczenie, wola boże, grzech pierworodny, karma, prawo przyciągania czy plan duszy na życie.

Chodzi o to, byśmy poprzez nieustanne zapętlanie się we wzorcach ofiary i w przyciąganiu tych złych osób i wydarzeń, w końcu odzyskali swoją siłę, ale także przebaczyli i przepracowali negatywny, podświadomy wzorzec. Usunięcie negatywnego wzorca z własnej podświadomości, i szerzej, z własnej linii rodowej, to inaczej to słynne „wypalanie karmy„, które zbliża nas do oswobodzenia się z rzekomego (?) koła reinkarnacji. Zatrzymajmy się na chwilę: skąd się bierze ten negatywny ładunek emocji i uczuć w nas, zwany karmą, która przyciąga złe osoby i wydarzenia? Jest to nasz „spadek” po tym, co traumatycznego działo się u naszych rodziców i przodków.

Stąd też mówi się albo o „karmie rodowej„, albo o „klątwie pokoleniowej, która ciągnie się przez siedem następnych pokoleń.” Zrozum mnie dobrze. Karma nie ma „sama się wypalić”, bo nagrzeszyłeś w poprzednich życiach i teraz jakiś Bóg czy jakiś Karman stale rzuca Ci kłody pod nogi. No i karma nie ma oznaczać, że jesteś „lojalny” wobec cierpienia, które było w Twojej rodzinie, Rodzie i u przodków, i powielasz biernie ich błędy. Karma wypala się przez Twoje działania realne. Takie jak: przebaczenie, odzyskanie własnej siły, obronę siebie, bliskich i słabszych, usunięcie podświadomych cieni, lęków, kompleksów, psychoterapię, realizowanie ulubionego hobby, obdarowanie drugiego człowieka prawdziwą miłością, wychowywanie dzieci na silne i empatyczne osoby, i tak dalej.

Cytat: „Przypadki (zbiegi okoliczności) są konsekwencją świadomego lub podświadomego odkształcania się świadomości jednostki w obszarze nieświadomości zbiorowej. Dzięki uzyskaniu takiego subtelnego wglądu człowiek staje się świadomy swojej wewnętrznej mocy, a raczej pierwotnego połączenia ze wszystkimi strukturami rzeczywistości. Zachodzi proces indywiduacji, który ma charakter inicjacyjny. Indywiduacja to umiejętność kształtowania rzeczywistości wokół siebie, tworzenie tuneli synchronicznych. Nieświadomość zbiorowa wykorzystuje tunele do synchronizacji zdarzeń, by przyniosły pożądany skutek na drodze życia danej jednostki.

Inne osoby biorą często nieświadomy udział w całym procesie np. pojawiając się w najodpowiedniejszym momencie dla osoby indywiduowanej. Zazwyczaj jednak okazuje się, że siły kosmiczne doskonale wiedzą, kto powinien zostać wybrany do urzeczywistnienia czyjejś wizji. Często takie osoby również odnoszą korzyść z „przypadkowego” spotkania i ma ono, także wpływ na ich personalny rozwój. Jest to wielka zagadka przyrody, a raczej dowód na to, iż całą przestrzeń kosmiczną wypełnia subtelna, uniwersalna superświadomość, która w sposób elastyczny perfekcyjnie tworzy rytm, puls Kreacji.”
(~Autor nieznany)

Jedną z proponowanych metod na rzeczywiste wypalenie karmy jest przebaczenie osobie lub grupie osób, które nam zawiniły. Poczucie pokrzywdzenia i krzywdy ze strony innej osoby, ze strony grupy osób lub ze strony całego świata jest najbardziej niszczącym czynnikiem. Niszczy ciało, psychikę i duszę. No i przede wszystkim, brak przebaczenia oznacza brak przepracowania negatywnego, podświadomego wzorca. A wiesz co to oznacza wg prawa przyciągania, które jednak trochę działa? Oznacza to dalsze przyciąganie osób lub wydarzeń związanych z tym negatywnym, nieprzepracowanym wzorcem.

Będzie to się powtarzać tak długo, aż tego nie przepracujemy, lub aż umrzemy, non stop ten wzorzec przyciągając, bez jego przepracowania. Inna metoda jak i koncepcja związana z prawem karmy, dotyczy tego, że karma może mieć także związek z naszym poczuciem winy. Czujemy się winni, że nie potrafiłyśmy dać miłości temu chłopakowi sprzed lat, lub że nie potrafiliśmy pokochać tej fajnej dziewczyny. To toczy się cały czas za nami jako jeden z przejawów prawa karmy. Gdy czujemy się winni, to automatycznie przyciągamy karę. O tym także pisał Vadim Zeland.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

Bezproduktywne poczucie winy nie tylko nie ma żadnego sensu, ale może zatruć i zniszczyć nam życie. Ważna jest prośba, płynąca od serca, by osoba wobec której zawiniliśmy, przebaczyła nam nasze winy. Ma to ogromny potencjał oczyszczający. Nie trzeba tu wcale wierzyć w koncepcję karmy ani życia po śmierci. Prośba o to, by dana osoba wybaczyła nam nasze krzywdy, powinna iść z próbą zadośćuczynienia wyrządzonego przez nas zła. Wiem jednak jakie to trudne i że często jest to niemożliwe, widzę to choćby po sobie. Ma to odwzorowanie w nauczaniu nawet tych tradycyjnych, monoteistycznych religii.

Spowiedź, szczery żal za grzechy, pokuta, modlitwa i zadośćuczynienie ofierze. To nie są żadne tajniki tajemnej wiedzy, ale nasze rodzime chrześcijaństwo, które tutaj zaadaptowało uniwersalne, ogólnoludzkie prawo Natury. Jeśli zadośćuczynienie z naszej strony jest już niemożliwe, to za prośbą o wybaczenie powinny iść długofalowe i krótkofalowe działania z naszej strony, by chociaż wyrządzoną krzywdę zminimalizować. Lub chociaż to, by przerwać wszelkie niekorzystne działania tu i teraz, by nie następowała dalsza lawina krzywd wyrządzanych przez nas tej osobie.

Oczywiście, to co przedstawiłem w tym artykule to tylko teoria, jedna z wielu, jedna z tysięcy, jakie wymyśliła ludzkość przez millenia swojego rozwoju. Zawsze zachęcam Cię tylko do jednego – sprawdź to w praktyce czy to działa, lub raczej czy działa tylko częściowo. A może w ogóle nie działa. Nigdy nie wiemy, co zadziała, co pomoże tylko w pewnym stopniu, lub co spłata nam głupiego figla i nie zadziała w ogóle.

O swoich dotychczasowych dylematach i wnioskach związanych z duchowością, pisałem w tych artykułach – zapraszam Cię do ciekawej lektury:

System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo! (18.05.2018)
Tajemnicze poziomy świadomości. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

Reklamy

PRAWO PRZYCIĄGANIA: CZEMU MARZENIA SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ A DUCHOWOŚĆ NAS ZAWODZI?

Prawo przyciągania i inne prawa duchowe: kiedy działają a kiedy nie?!

„Miej wyjebane a będzie Ci dane” – tak głosi słynne ludowe porzekadło. W tym artykule chciałbym Ci przedstawić, jak bliskie jest ono prawdzie, i jak potężną ma siłę działania. Wbrew pozorom nie dotyczy ono tylko relacji damsko-męskich, w których mężczyzna jest tym „starającym się”, zaś kobieta tą „wybierającą”. Słusznie zauważono, że im większe parcie na związek czy na seks, tym trudniej je osiągnąć. Czy chodzi tutaj tylko o „pewność siebie”, a może o coś jeszcze?

Na głębokim ezoterycznym poziomie, im bardziej człowiek panicznie stara się i gorączkowo zabiega, im bardziej chce czegoś za wszelką cenę, tym rzadziej to otrzymuje. Spowodowane jest to m.in. tym, że takie prośby i oczekiwania względem świata naznaczone są brakiem. A jeden brak (w Twojej głowie) przyciąga drugi brak (na planie materialnym i różnym innym). Z drugiej strony, jeśli czegoś zapalczywie nienawidzisz, to nie tylko będzie to pozbawiać sił, bo od razu jest we krwi więcej adrenaliny, kortyzolu i innych hormonów stresu. Ale także będzie tego coraz więcej w Twoim życiu, bo to, czego nienawidzisz i za wszelką cenę chcesz uniknąć, jakby magicznie „natyka się” na Ciebie.

Bezcennych lekcji na ten temat udzielił Vadim Zeland w swoich książkach „Transerfing Rzeczywistości:

Świat to sieć. Im bardziej człowiek się ze światem szarpie, tym bardziej w tę sieć wpada. I tym bardziej krępuje ona jego ruchy. Aby być w miarę spokojnym i aby lepiej osiągać życiowe cele, naucz się trudnej sztuki „ignorowania rzeczywistości”. Nie chodzi mi o ignorancję, głupotę i obojętność na zło. Ale o to, by nie reagować emocjonalnie na religijne i ideowe walki, by „nie kląć na czym świat stoi” bo on jest jaki jest, i dodatkowo odbija (czyli materializuje) Twój stosunek do niego. Z drugiej strony, należy uważać na to, by nie wpaść w „paranoję” przesadnej dbałości o te myśli i by nie wpaść w iluzję, że każda „niska” myśl jest z automatu zła i nie powinna istnieć. Trudna to sztuka.

Ignoruj walki polityków, doktryn, idei, religii. Sam ten błąd popełniałem, bo z pewnych powodów odrzuciłem całkowicie teozofię Vadima Zelanda. Nie był to za dobry pomysł, ponieważ uwikłało mnie to w sieci walki różnych frakcji, doktryn i idei. A to drenuje człowieka z energii, pozbawia go sił życiowych. To nie przynosi rzeczywistej naprawy świata, a tylko wkurza. Znacznie lepiej sprawdza się pozycja obserwatora, niż uczestnika ideowych czy społecznych walk.

Rzeczywistość jest mnoga. Jest tam miejsce na wszystko i dla każdego. Różni ludzie sporządzili różne interpretacje (mapy) tej rzeczywistości, podług swojej wiedzy, uwarunkowań kulturowych, lęków i podług wielu innych czynników. Przyszłych wariantów losu każdego człowieka jest teoretycznie nieskończenie wiele. Każdy zobaczy w tej ogromnej mnogości to, co chce i jednocześnie to, co może. Z jakiego powodu miałbyś uznać wizję kogoś innego, np polityka? Różne modele rzeczywistości, do których zaliczają się np doktryny polityczne, mogą istnieć obok siebie, jako twory, które opisują jakiś element tej rzeczywistości. Ba, one mogą się nawzajem zazębiać i przenikać, bo nic nie jest czarno-białe.

Rzeczywistość ma ogromną ilość możliwych wariantów

Ta ogromna mnogość różnych wariantów rzeczywistości, dodatkowo jest połączona jeszcze większą siecią zależności, zazębień, tuneli. W dodatku ta rzeczywistość ulega ciągłym przemianom. Więc jeśli ktoś wymyśli jakąś doktrynę lub inny opis, to już za kilka miesięcy, za rok, za dwa lata, będzie stopniowo się dezaktualizować. Zawsze istnieje opóźnienie między mapami i opisami rzeczywistości, a prawdziwą rzeczywistością, która ciągle „pędzi” do przodu. Niektóre nasze doktryny mają po 200 lat opóźnienia. Inne mają nawet milenijne opóźnienie względem rzeczywistości. W dodatku mapa rzeczywistości nie jest rzeczywistością. Cechą mapy, choćby tej znanej z geografii, zawsze jest uproszczenie.

Nie myśl o porażce, nie rozmyślaj o niej, bo to odbiera Ci siły i jeszcze bardziej oddala od celu. Ale.. pogódź się z porażką. Tak, nie zwariowałem, dobrze czytasz. Jeśli masz coś ważnego załatwić, jeśli stoisz przed perspektywą jakiegoś osiągnięcia, przed jakimś wyborem.. To zawczasu pogódź się z ewentualną porażką. Siądź sobie i odczuj ewentualną porażkę całym sobą. A zaraz potem opracuj przynajmniej dwa plany awaryjne na wypadek, gdyby ta porażka rzeczywiście miała miejsce. Zrób to jednorazowo, uzbrojony w plany awaryjne zyskasz spokój, i przestań o tym rozmyślać. To paradoksalnie przyciągnie Cię do sukcesu, chociażby częściowego.

Nie panikuj na myśl o problemach. To oddala Cię od rozwiązania problemu, które byłoby korzystne dla Ciebie. Im większa panika, tym bardziej rozwiązanie się oddala. Element stresu i gorączkowej próby odnalezienia rozwiązania jeszcze bardziej komplikuje sprawę.

Poniżej kilka cytatów Vadima Zelanda:

Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie. (…)
Im gorsze człowiek ma zdanie o otaczającym go świecie, tym gorszy świat ten dla niego się staje. Im bardziej martwi się niepowodzeniami, tym chętniej nadchodzą kolejne. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)
Przypuśćmy, że nie podoba Ci się dom, w którym mieszkasz. Mówisz sobie: „Mam dość tego domu. Wszystko mnie tu drażni. Jak się przeprowadzę, to będę się cieszyć, a póki co, nic nie poradzę-mam tego dość!”. Zważ, że z takimi myślami nie otrzymasz tego, czego oczekujesz. Nawet jeśli już zapadła decyzja o przeprowadzce, w nowym domu czeka Cię masa rozczarowań.”

Cytat: „Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.”

Cytat: „Wszystko będzie jak na złość. W ogóle fakt istnienia „prawa podłości” jest sam przez się dość dziwny, nieprawdaż? Dlaczego, z jakiego powodu świat zachowuje się w taki wściekły sposób? A może to tylko domysły, przesądy? Nie, istnieje taka tendencja i nic na to nie poradzimy. Na szczęście model Transerfingu nie tylko ujawnia przyczynę takiej prawidłowości, lecz również wyjaśnia, jak można jej uniknąć. Zasada Transerfingu działa niezawodnie, uwalniając tego, kto ją stosuje, od masy problemów niejasnego pochodzenia. Wystarczy zwolnić uchwyt i przestać „trzymać świat za gardło”, a ten z miejsca staje się życzliwy i posłuszny. Ten zaś, kto „nie zwalnia uchwytu”, będzie chodzić jak magnes, przyciągając do siebie wszystko, co przeciwne. Ale prawo pecha – to jeszcze nie wszystko. Gdy tylko przeciwności się spotykają, ich konfrontacja zmierza do dalszego zaognienia sytuacji. Znane prawo jedności i walki przeciwieństw, którego sedno polega na samej nazwie, stało się już wiedzą „szkolną”. Wołga wpada do morza Kaspijskiego, a Missisipi do Zatoki Meksykańskiej. Lecz to nie takie proste. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego właściwie mamy do czynienia z tym prawem?

Przyczynę wszechobecnej jedności przeciwieństw już wyjaśniliśmy: zderzając je, siły równoważące przywracają równowagę. No a dlaczego strony będące przeciwnościami znajdują się w stanie niekończącej się walki? Wydawałoby się, że powinno być odwrotnie: powinny zderzyć się, zniwelować nawzajem i uspokoić się. Tymczasem przeciwstawieństwa „będą drażnić” siebie nawzajem, dopóki nie „pobiją się”. I jeżeli zabijaków się nie rozdzieli, to będzie to trwało bez końca. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Sam możesz potwierdzić, że świat niezwykle często działa Ci na nerwy. Oczywiście na każdego ma to wpływ w różnym stopniu i na swój sposób. Lecz w sumie sens jest taki: jeżeli w danej chwili coś jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, to z jakiegoś powodu, jak na złość, zdarza się to. Oto, co ma miejsce. Jeżeli jesteś czymś zaniepokojony, zatroskany, przygnębiony, wówczas przynajmniej częściowo masz napięte nerwy. I oto, jakby w związku z tym, pojawia się jakiś pajac, zaczyna skakać i ujadać tak, by jeszcze bardziej naciągnąć struny Twoich nerwów. Denerwujesz się, a pajac skacze coraz zacieklej. Istnieje wiele sposobów, by zwiększyć rozdrażnienie. Przypuśćmy, że dokądś bardzo się spieszysz i boisz się spóźnić. Pajac z miejsca klasnął w dłonie i zacierając je, wykrzyknął: „Zaczynamy!”.

Odtąd wszystko działa wbrew Tobie. Ludzie zagradzają drogę i statecznie sobie kroczą, a Ty w żaden sposób nie możesz ich ominąć. Chcesz szybciej przejść przez drzwi, a tam dosłownie ustawia się kolejka ślamazar ledwie powłóczących nogami. To samo ma miejsce podczas jazdy samochodem. Jakby wszyscy zmówili się przeciwko Tobie. Oczywiście, można co nieco zrzucić na karb postrzegania: kiedy spieszysz się, zdaje się, że cały świat dookoła zwalnia. Lecz są również jawne oznaki: winda lub samochód psuje się, autobus się spóźnia, na drodze powstaje korek – tu już pewna złośliwa obiektywność. Można przywołać jeszcze inne przykłady. Jeżeli jesteś czymś zmartwiony i spięty, ludzie wokół będą robić właśnie to, co Cię drażni, przy czym właśnie teraz, kiedy chcesz, by dali Ci spokój. Dzieci zaczynają wchodzić na głowę, chociaż przedtem zachowywały się spokojne. Ktoś obok zaczyna mlaskać i głośno przełykać. Różni jegomoście plączą się pod nogami i przyczepiają się ze swoimi problemami. Zewsząd pokotem kładą się jakieś przeszkody. Jeżeli czekasz na kogoś z niecierpliwością ten długo nie przychodzi. Jeżeli nie chcesz nikogo widzieć z pewnością ktoś się zjawi. I tak dalej.

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

O „ignorowaniu rzeczywistości” mówił także YouTuber „Przeciętny Człowiek”. Link do jego kanału jest TUTAJ. Zachęcam do subskrybowania jego kanału, plusowania jego filmów i wspierania go finansowo w tych trudnych dla niezależnych autorów czasach.

Odmienną, racjonalistyczną koncepcję w duchowości przedstawia Farida ze strony CiemnaNoc.pl. Według niej wszelkie demony, byty, energie, klątwy, ataki astralne i tym podobne, to nieuświadomione programy ludzkiej psychiki. One nigdy nie istnieją bez „punktów zaczepienia” w naszej podświadomości. Demony i różne inne są w przenośni „kluczami”. Zaś nasze lęki, kompleksy, traumy, nieuświadomione treści – są „zamkami” do których te „klucze” pasują, otwierając puszkę pandory. Teorie lansowane przez Faridę to inaczej tak zwana „perspektywa wewnętrzna”. Nie jest to jednak jedyna perspektywa i nie jest to ostateczna prawda. Ale jeden z wielu tuneli rzeczywistości.

Poniżej spojrzenie Faridy na duchowość:

Cytat: „Wiele jest w dyskursie duchowym dosłownie pojmowanych stwierdzeń typu „wyrzeknij się ego” , „walcz z ciemnością”, „zniszcz demony”, „wznieś swoje wibracje”, „myśl tylko pozytywnie”, a najlepiej „nie myśl, nie bądź i stań się pustką” :). Wtedy wszystko co odbiega od danego schematu „oświecenia”, staje się „demoniczne”. No i tak pogłębiają się konflikty wewnętrzne… efektem mogą być paranoje, egzorcyzmy, modły, jakieś wypędzania bytów, niekończące „wypalania karmy” i „usuwanie programów” podświadomości, budowanie ochrony przed samym sobą, odcinanie „podczepień” i inne rzeczy, które tak naprawdę dzieją się w naszym umyśle. Warto zrozumieć, że wszystko czego doświadczamy w sferze niefizycznej jest częścią nas samych.

Niestety, poczucie oddzielenia umysłu od tego, co niezrozumiałe, czy „ciemne” w nas rodzi iluzję i zagrożenie. Gdy przywiązujemy się bowiem za bardzo do danego schematu pozytywnego „stanu” jaki powinien osiągnąć umysł, doświadczyć możemy jego przeciwieństwa, ponieważ umysł lubi „grę”.

Najlepiej moim zdaniem zrelaksować się, zaakceptować swoje jasne i ciemne myśli, nie popadać w paranoję z powodu tych drugich. Nie trzeba walczyć z myślami ani energiami, bo wtedy mogą stać się natrętne. Nie ma sensu również „wyzbywać się” emocji negatywnych, bo to po prostu niemożliwe w dłuższym okresie czasu. Warto za to je zaakceptować i zrozumieć w sobie, zapanować i oswoić „smoka” zyskując wybór – czy przejawić go na zewnątrz czy nie.”
Link do jej strony: https://ciemnanoc.pl

O perspektywie wewnętrznej pisałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Perspektywa wewnętrzna w duchowości uzupełnia doktrynę prawa przyciągania

Vadim Zeland nie brał pod uwagę perspektywy wewnętrznej i faktu, że owe wahadła to nie tylko „zewnętrzne egregory”, ale także nieuświadomione programy w podświadomości, czyli cienie. A przynajmniej często mają z nimi związek, bo jedno bez drugiego nie istnieje. Z kolei żadne zelandowskie wahadła, żadne demony, żadne złe byty z astralu nie zabierają nam energii, ale robimy tę krzywdę sobie sami. Powinniśmy na pierwszym polu uzdrowić siebie, a nie martwić się, że jakieś wahadła, demony, egregory, archonci czy Demiurg odbierają nam energię. Nie oznacza to jednak, że Vadim Zeland nie ma racji, albo ją ma w stu procentach. Do jego modelu powinniśmy podchodzić włączając model trochę przeciwstawny – integrację jungowskich cieni. Oba modele wykluczają się tylko pozornie, a są tak naprawdę swoim uzupełnieniem. Jeśli ktoś ma jakieś braki w psychice, to bez psychoterapii i ewentualnego leczenia farmakologicznego, zmiany diety czy suplementacji, nie pomoże mu ani integracja cienia, ani Transerfing Vadima Zelanda.

Generalna zasada brzmi: im bardziej czegoś chcesz, tym większe prawdopodobieństwo że to się nie spełni. I odwrotnie: im bardziej czegoś nie chcesz, tym większe prawdopodobieństwo, że to się spełni. Dlaczego tak się dzieje? Ponownie zwracam tutaj uwagę nie na jakieś tajemnicze sił rządzące światem, które robią nam na złość i odbierają energię. Ale zwracam uwagę na to, co jest w nas samych – na lęki, kompleksy, traumy. Na mentalność niewolnika. Na mentalność opartą o relacji kat-ofiara. Na wiele destrukcyjnych programów w podświadomości.

„Świetlista paranoja” oświeconych od dupy strony

Niebezpieczeństwem perspektywy wewnętrznej związanej z pracą z cieniem jest nieustanne skoncentrowanie się na walce z niesprawiedliwościami i złem, co może odbierać siły. Bo tutaj to Vadim Zeland ma rację. Niebezpieczeństwem jest także negacja świata duchowego w kierunku „uduchowionego ateizmu”. Z kolei niebezpieczeństwem Transerfingu jest „odlecenie w kosmos”, bierność przyzwolenie zło, a także tzw. „świetlista paranoja”. Polega ona na tym, że na siłę chcemy myśleć tylko pozytywnie, jak i na tym, że tłumimy na siłę nawet najdrobniejszą negatywną myśl, bo boimy się zelandowskich sił czy też prawa przyciągania. A tak powstaje tzw. cień. Jeśli na siłę chcemy usunąć negatywne myśli, jeśli nie lubimy ich i boimy się ich, nie dajemy sobie czasami do nich prawa, to po jakimś czasie zaczną się one wręcz nasilać.

I tutaj zarówno Vadim Zeland, jak i osoby pracujące z integracją cienia są co do tego zgodne. Możemy łatwo wpaść w pułapkę fobii przed negatywnymi myślami, które to myśli ma przecież każdy człowiek bez wyjątku. A taka fobia przyciągnie tych myśli jeszcze więcej i będą one miały jeszcze większą siłę. To samo dotyczy wielu innych kwestii. Na przykład napięcia mięśniowego. Nie jest ono zdrowe, napięte mięśnie to większa produkcja hormonów stresu. Z kolei wg joginów jak i samego Zelanda, napięte mięśnie ograniczają przepływ energii kundalinii i ogólną żywotność człowieka. Jednak usilne kontrolowanie tego napięcia mięśni przez umysł da jeszcze gorszy rezultat.

O tzw. „świetlistej paranoi” pisałem w poniższym artykule:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Nie musisz wszystkiego wiedzieć o polityce, społeczeństwie czy o duchowości. Świadomość tego uzdrawia

Podobnie jest z jeszcze inną cechą umysłu, który za wszelką cenę chce sobie usystematyzować świat i poznać o nim prawdę. Jednak z racji swojej małej mocy obliczeniowej i ograniczonej natury, nigdy nie będzie w stanie tego zrobić. Powoduje to lęki (np przed tym co po śmierci), dylematy i niepokoje egzystencjalne (po co i dlaczego żyjemy, jaki jest sens życia, jaka jest natura rzeczywistości). Większości ludzi wystarczą te wytłumaczenia, które są powszechnie przyjęte. Takie jak ideologie polityczne, religie lub doktryny naukowe. Mają one trzymać ludzi w ryzach i zapewniać byt cywilizacji, więc są one potrzebne. Są jednak ludzie, którzy widzą niedoskonałość i kłamliwość tych powszechnie obowiązujących wytłumaczeń rzeczywistości. Chcą więc poszukać innych. Chcą wiedzieć więcej. Kłopot polega na tym, że wśród alternatywnych wytłumaczeń także odpowiedzi nie ma.

Człowiek w pewnym momencie uderza w „ścianę” i zaczyna to rozumieć. Nie trzeba już szukać odpowiedzi, ze nie trzeba chcieć poznać tej całej prawdy, czymkolwiek ona jest. Nie trzeba rozmyślać nad sensem życia, czy nad tym, co po śmierci. Nie trzeba szukać odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. Tak naprawdę zakończenie poszukiwań sensu życia i prawdy, jak i zaakceptowanie tajemnicy życia, oznacza początek.. prawdziwego życia. Ale życia pełniejszego, życia na nowo. To, oprócz integracji cienia i zrozumienia perspektywy wewnętrznej, dopełnia teozofia Transerfingu autorstwa Vadima Zelanda. Im bardziej napierasz swoim umysłem na świat, tym bardziej ten świat się Tobie sprzeciwia, oddalając się od Ciebie i odwracając plecami. To samo dotyczy chęci szukania odpowiedzi na ważne pytania i szukania prawdy poprzez umysł. Im bardziej się chce to odszukać, tym bardziej odpowiedzi i prawda się oddalają, i tym bardziej umysł jest przerażony i pożąda coraz to nowych doktryn, nowych idei, nowych metod duchowych i nowych guru.

O owym „uderzeniu w ścianę” i stopniowym uwolnieniu umysłu od ciągłych poszukiwań rozwiązań, poszukiwań odpowiedzi i prawdy, pisałem w poniższych artykułach. Uważam, że dopiero po przejściu tego wszystkiego warto zacząć (ponownie) czytać Transerfing Rzeczywistości Vadima Zelanda, oczywiście z braniem poprawki na wiele kwestii:
Tajemnicze poziomy świadomości w rozwoju duchowym. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

TAJEMNICZE POZIOMY ŚWIADOMOŚCI W ROZWOJU DUCHOWYM. NA KTÓRYM TY JESTEŚ?

Jakie są poziomy świadomości rozwoju duchowego i osobistego u człowieka?

Jeśli interesujesz się duchowością i wszelkimi alternatywnymi zagadnieniami, to na pewno zauważyłeś, że różni ludzie są na różnych etapach rozwoju. Jedni nie wiedzą prawie że nic, inni szamoczą się w nieustannych poszukiwaniach, a jeszcze inni są już wyluzowani, pomagając tym drugim.

W duchowości, czy też w rozwoju duchowym także istnieją różne etapy i poziomy świadomości. Na tej trudnej drodze czekają na Ciebie liczne pułapki i zagrożenia. Chciałbym powiedzieć Ci jakie. Niewielu ludzi wie, co jest ostatecznym celem tej wielkiej wędrówki. Zapraszam Cię do zapoznania się z siedmioma poziomami świadomości człowieka. Nie chodzi tylko o sam rozwój duchowy, ale o całość ludzkiej egzystencji. Każdy poziom ma unikalne postrzeganie świata, na każdym poziomie można utknąć na lata lub na całe życie, i każdy poziom „wie swoje”.

1. – Animal, poziom pół-zwierzęcia – „wełna nie wełna, byle kicha pełna”, „micha ryżu i telenowela wystarczy”, „choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś spokojna”.

Czasami człowiek stwierdza, że ujrzał dno studni ludzkiej głupoty. Ale wtedy się pojawia ktoś, kto utwierdza go w przekonaniu, że ta studnia jednak nie ma dna.”

Jedyna rzecz która odróżnia nas od zwierząt, to miłość. To ona czyni nas wyjątkowymi. Ale to nie wszystko. Od zwierząt odróżnia nas także niepohamowane draństwo. Zwierzę czyni tyle zła, ile musi, np przy polowaniu lub przy obronie, i nie zna pojęć „dobra” jak i „zła”. Człowiek poznał, czym jest dobro i zło, i niestety, najczęściej wybiera zło.”

Na każdym kolejnym poziomie ewolucyjnym, świadomość się zwiększa. Pierwsze organizmy zwierzęce miały większą świadomość, niż rośliny. Płazy, które wyszły częściowo na ląd, miały większą świadomość niż ich przodkowie, ryby. Płazy jednak miały mniejszą świadomość niż ich następcy, gady. Najwyższą świadomość mają ssaki, ale tu też jest ta ewolucyjna drabina. Największą świadomość wśród ssaków mają ssaki naczelne, do których zalicza się też człowiek. Człowiek jest jednak „koroną stworzenia”, od człowieka wymaga się więcej. Człowiek ma powinność wzbić się ponad programy natury, czyli: prawo silniejszego, słabszy ginie, drapieżnik (kat) zjada weganina-roślinożercę (ofiara). Te programy natury dalej funkcjonują wśród ludzi, ale pojawia się też druga strefa. Czyli sfera wrażliwości, empatii, humanitaryzmu, tolerancji, miłości. Do tej drugiej sfery zalicza się też wiedza, nauka, rozum logiczny, ale także mistyka, wiedza tajemna i duchowość.

Co oczywiste, te dwie sfery (programy natury i sfera empatii) są w permanentnym konflikcie. I częściej wygrywa ta pierwsza, naturalna, barbarzyńska sfera. Naszą ludzką powinnością jest dążyć ku empatii i humanitaryzmowi, a nie bez przerwy nurzać się w programach natury. Obecnie ten konflikt między programami natury a sferą empatii szczególnie przybrał na sile. Funkcjonują dwa systemy które się „gryzą”, a ludzie są straszliwie rozdarci. Widać to szczególnie w relacjach damsko-męskich. wiele kobiet wciąż podnieca testosteronowy mięśniak-brutal, samiec alfa, czyli bad boy. Jednak taki człowiek nie nadaje się do związku i ma kobiety w głębokim poważaniu.

A same kobiety tęsknią gdzieś za tymi spokojnymi, wrażliwymi mężczyznami. Ale taki mężczyzna często nie ma tej pierwotnej, męskiej siły. Więc nie podnieca. Więc zostaje „tylko przyjacielem”. No i kobiety wyją z rozpaczy, bo nie rozumieją samych siebie, i wkurzają się na mężczyzn. Że albo same „zimne dranie”, albo same wykastrowane „cipeusze” bez jaj. U mężczyzn z jednej strony jest to chęć posiadania kobiety-dziewicy, której jedynym miejscem zainteresowań jest kuchnia, która słucha się swojego „pana i władcy”. A z drugiej strony, mężczyzna marzy o kobiecie „pozytywnie szalonej”, mającej swoje pasje, silnej i potężnej, będącej diablicą w łóżku.

Poziom pierwszy to świadomość, która ledwo co wyszła ze świata zwierząt. Jest to świadomość małego dziecka, gdzieś do sześciu lat. Później powinna, teoretycznie, wykształcić się świadomość poziomu drugiego, ale są ludzie, którzy na tym pierwszym etapie są całe życie. Człowiekiem rządzą tutaj najniższe popędy i instynkty, a świadomość jest bardzo niska. Reaguje impulsywnie, kompletnie nie zna motywów i przyczyn zachowań swoich i innych. Ktoś się krzywo spojrzy, to da w mordę. Zobaczy kobietę w krótkiej spódniczce, to powie niewybredny żart, klepnie w tyłek, obrazi. Człowiek na tym etapie jest ignorantem niemal we wszystkich dziedzinach życia. Bardzo częste są zmiany pracy co kilka miesięcy, awanturnictwo w miejscach pracy i nie tylko, albo okresy całkowitych braków dochodów czy wręcz bezdomności.

Nie obchodzi go, że nie zapłacone rachunki narastają i narastają, wraz z odsetkami. Przecież wystarczy tylko wyrzucić korespondencję, nie wpuścić listonosza czy windykatora. Przecież zamiast leczyć gorączkę, lepiej zbić termometr, nieprawdaż? Ignorancja na tym poziomie jest krytycznie wysoka. Jedyne zainteresowania światem, o ile w ogóle je można tak nazwać, to butelka piwa i telenowela lub mecz wieczorem, narzekanie na swoje miejsce pracy, i ewentualnie własna rodzina, o ile taki człowiek ją posiada. Rozmaici intelektualiści od lat biją na alarm, że poziom czytelnictwa w Polsce jest krytycznie niski. ponoć około 70% Polaków w ogóle, od lat nie czyta książek. Miliony naszych rodaków ostatnią książkę czytało przed wieloma laty i była to lektura szkolna typu „Pan Tadeusz„. Czyli książka o wartości śmieciowej.

Miliony ludzi nie wie, że kilkanaście lekarstw przeciwbólowych reklamowanych w telewizji, może zawierać tę samą substancję czynną, np paracetamol. Nie są w ogóle tego świadomi że istnieje coś takiego jak substancja czynna i że jest to coś innego niż nazwa handlowa leku. Kupują kilka na raz – Apap, Tylenol, Panadol i inne, przedawkowują substancję czynną i się trują. Bywa, że umierają od tego. Milionom ludzi możesz pokazać mapę naścienną Polski – od biedy rozpoznają kształt. Ale nie będą potrafili wskazać na mapie, gdzie leży ich miasto, choćby mieszkali w mieście wojewódzkim. Już nie mówiąc o takiej abstrakcji jak wiedza o tym, gdzie leży Warszawa.

Tak więc ignorancja dotyczy rzeczy najbardziej podstawowych, np daty wybuchu II wojny światowej lub tego, że smartfona nie wolno wkładać do włączonej mikrofalówki, bo eksploduje. To właśnie ludzie z tej grupy są najczęstszymi laureatami Darwin Awards, czyli Nagród Darwina. Są one przyznawane tym, którzy umarli ze swojej winy, w najgłupsze możliwe sposoby. Dalej: na poziomie pierwszym ideologie się nie liczą. Reprezentant tego poziomu może mieć mgliste wyobrażenie, że politycy to złodzieje a dzieje się źle. Ale brak mu wiedzy choćby o tym, jakie są różnice między PiS a PO. Raz może zagłosować na PiS, bo obiecał 500+, a innym razem może przekonać go pan z PO, bo ma ładny garnitur, bo jest taki przystojny i tak ładnie mówi.

Świadomość poziomu pierwszego jest bardzo rozpowszechniona w cywilizacji islamu. Tamtejsze wychowywanie, a potem separacja od kobiet, w tym od kobiecej delikatności, tworzy turbo-patriarchalną „cywilizację żołnierzy”. W islamie oficjalnie zakazane jest samodzielne myślenie, jest ono karane w brutalny sposób. W katolicyzmie samodzielne myślenie nazywa się „herezją”. Poziom pierwszy to także cywilizacja afrykanów (murzynów), którzy są dużo agresywniejsi niż biali. Częściej także porzucają swoje kobiety jak zajdą w ciążę. W Europie afrykanie czy muzułmanie zajmują się handlem narkotykami, siedzeniem na zasiłkach, dorywczymi pracami który często porzucają i zmieniają. Popełniają większą ilość przestępstw, stanowią ponad 70% populacji więzień. Także Chińczycy, Bengalowie czy Hindusi mają taką świadomość. W Polsce reprezentantami poziomu pierwszego są: cyganie, większość kryminalistów, nałogowi, hardkorowi alkoholicy, kibole, dresiarze, pospolita „patologia”, staruszkowie ze wsi i rzadziej z miast wierzący we wszystko co jest w TV.

Zachęcam Cię do zapoznania się z informacjami na temat tego poziomu świadomości:
-„Chcesz uświadamiać ludzi? Poziom ignorancji jest krytycznie wysoki!

2. Polak, ateista, obywatel. Poczciwina. Poziom ubezwłasnowolnienia społecznego – „pokorne ciele dwie matki ssie”, „trzeba się podporządkować, nie wychylać, nie filozofować i nie zadawać głupich pytań”, „życie spełnione to 8 godzin pracy na etat, mieszkanie na kredyt, dzieci, a w niedzielę po kościele obiad u teściów.”

Kobieta szykuje szynkę do pieczenia, posypuje przyprawami po czym obkraja brzegi szynki formując prostokąt i wkłada do brytfanny.
Zdziwiony mąż pyta: po co tak robisz?
-Tak się robi. Moja matka tak robiła.
Mąż dzwoni do teściowej
Mamo jak pieczesz szynkę?
-Normalnie, przyprawiam odkrajam boki, formuję prostokąt, wkładam do brytfanny i piekę.
-Ale dlaczego obkrajasz boki.
-Tak się robi. Moja mama tak robiła.
Mąż dzwoni więc do babci i opowiada o tej szynce pytając…
Babcia starowinka rzecze: wnusiu ja żem obkrajała, bo miałam tylko jedną wąską foremkę..

„Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce.”
~Lew Tołstoj

Ubezwłasnowolnienie społeczne jest potrzebne ludziom na tym etapie. Bezpiecznej wizji życia dostarczają społecznie akceptowalne doktryny, np ideologie polityczne i religie. Myślenie samodzielne jest nie tylko bolesne i budzące lęki, ale też zakazane, niemile widziane, heretyckie i tak dalej. Każdy sprzeciw wobec społecznych recept na życie i społecznych oczekiwań (czyli: konformizm, nie kwestionowanie i nie wychylanie się, a także ślub, dzieci, kredyt, telenowele, mecze itp), jest odbierany jako zagrożenie i jako przejaw niedostosowania. Lub przejaw wręcz szaleńca. Tłumaczysz coś oczywistego takiemu człowiekowi, np z zakresu psychologii akademickiej, to usłyszysz: „Wiesz co, nie wiedziałem że z Ciebie takie ziółko. Jesteś zwykłym popaprańcem.” Ich mózgi i świadomości nie są przystosowane do przyswojenia czegokolwiek, na co nie ma społecznego, kościelnego czy rządowego zezwolenia.

Recepta życiowa takiego człowieka to: „chodzić do szkoły, znaleźć pracę, wziąć ślub, założyć rodzinę, iść na emeryturę, umrzeć.” W zasadzie niczego więcej od życia nie wymagają ani nie chcą. Przecież bogactwo jest dla bogatych, a naszą dolą jest po prostu siedzieć cicho i pracować. Przecież jest kryzys, Ci rządzący się znają lepiej i wiedzą, że na nic nie ma pieniędzy. Po wyjściu z pracy po prostu jedzą obiad i siadają z piwem przed TV, oglądając telenowelę, taniec z gwiazdami lub mecz. Czytanie? A po co czytać, przecież liceum już zdałem, Pana Tadeusza przeczytałem, to na cholerę mam sobie zaprzątać głowę niepotrzebnymi głupotami? To samo z dokształcaniem się i zdobywaniem wiedzy. Przecież mam już „studyja” i pracuje „we firmie”, więc po co i na co mi to?

Hobby i pasja to dla nich bzdura, bo przecież trzeba wydorośleć, czyli stać się kolejnym smutnym poważniakiem, szarą masą. Hobby dobre jest dla dzieci, człowiek dorosły ma pracować, i broń Cię panie boże nie „filozować”, bo to też głupota. Trzeba zajmować się rzeczami konkretnymi, a myślenie zostawić jajogłowym i intelektualistom. Zmienia się kilka rzeczy w stosunku do poziomu pierwszego. Tutaj świadomość jest większa, ale jej źródła są wyłącznie z tego, co społecznie poprawne. Człowiek taki może być ideologicznym „wojownikiem o prawdę”. Każdy, kto ma choć trochę inne poglądy, jak i każdy, kto wyznaje zupełnie inną ideologię lub religię, automatycznie się myli i od razu staje się wrogiem.

3. Expansion, dominanta ego. Biznesmen lub zwyczajny luzak – „mam wszystko gdzieś, liczy się tylko szmal / dobra zabawa, żyje się tylko raz!”

Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem.”
George Orwell

Jest to dominacja ego. Na tym poziomie liczy się albo biznes i coraz większy hajs, albo po prostu luzactwo, imprezowanie, piwo i zioło. U ludzi taki poziom zaczyna się w wieku nastoletnim, podczas dojrzewania płciowego. Także na tym poziomie można utknąć na całe życie. Teraz liczy się tylko dobra zabawa, seks, alkohol, narkotyki. Receptory mózgowe są na tym poziomie rozgrzewane do czerwoności. Zwraca się uwagę prawie wyłącznie na wygląd zewnętrzny, tzw „status”, zarobki jak i maski zakładane w towarzystwie. Dobrym przykładem „masek” zakładanych na tym poziomie jest idea korporacyjnych „small-talków”, przejęta przez tzw klasę średnią.

Inną specyficzną postawą prezentowaną przez tych ludzi, jest postać psychopatycznego biznesmena. Który ma innych ludzi za nic, który kobiety traktuje jak swoją własność. Liczy się dla niego tylko kasa, szpan i status. Na poziomie trzecim ideologie i religie tracą na znaczeniu. Są ważne jedynie wtedy, gdy przynoszą wymierne korzyści dla ego. Np kręcenie lodów przez biznesmena z Platformą Obywatelską. Zagłosowanie dla towarzyskiego szpanu na Nowoczesną. Pójście do kościoła by utrzymać swój „status” lokalnego, wiejskiego piekarza-biznesmena, szanowanego i poważanego obywatela. Ale tak naprawdę „trójki” trochę pogardzają tymi doktrynami.

Późną mutacją dominanty ego jest niewolnik systemu, który wycofał się z nieustannego pobudzania receptorów mózgowych, często poprzez podejrzane substancje, i „ustatkował się”. Wpada wtedy w najbardziej perfekcyjną sieć niewolnictwa na świecie, szczególnie w Polsce. W sieć zależności kredytowych, rodzinnych i małżeńskich. Z kredytem hipotecznym i samochodowym, z 12-godzinnym dniem pracy, z węzłem małżeńskim, dziećmi, sąsiadami i teściami już się z systemu nie wyrwiesz. Jest to de facto regres do poziomu drugiego. Niewola taka jest wymyślona w sposób perfekcyjny. Tkwiąc w takiej sytuacji, nie masz praktycznie żadnych możliwości ruchu. Musisz grać tak, jak Ci każą.

4. Przerażony aktywista – „dlaczego oni wszyscy śpią?! Chcę ich przebudzić!”

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.”
~Albert Einstein

Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.”
~Heraklit z Efezu

Człowiek nagle dostaje olśnienia, że to, co oficjalne, jest bardzo zakłamane. Oszukiwano go całe życie, ukrywając przed nim prawdę. Tylko czym ta prawda jest? Zaczyna zdawać sobie sprawę z ogromnego cierpienia i zła, jakiego doświadczają ludzie. Zaczyna filozofować, szukać odpowiedzi, wątpić, kwestionować, zadawać niewygodne pytania. Jest to wejście do tzw. „Niebezpiecznej Kapliczki” wg Roberta Antona Wilsona. A po ludzku: jest to wejście na drogę, z której nie ma już możliwości odwrotu. Człowiek nigdy już nie będzie taki sam. Nawet jeśli się zupełnie wycofa, to ten „ślad antysystemowości” na zawsze w nim pozostanie.

Jest to też dobrowolne przystąpienie do największej łamigłówki, i zarazem największego żartu świata. Czyli do „globalnego testu IQ”, czy jak wolą inni, do „kosmicznego testu IQ”. Ideologie na tym poziomie są ponownie ważne, ale teraz wybiera się ideologię lub religię po to, by zbawić świat lub przebudzić ludzkość. Wybiera się je z altruizmu (a przynajmniej tak się wtedy uważa), z potrzeby poszukiwania prawdy, a nie z potrzeby posłuszeństwa i społecznego podporządkowania, jak na poziomach wcześniejszych. Przecież wystarczy, że wszyscy ludzie zaczną wyznawać to samo, co ja. Wystarczy że wszyscy ludzie się nawrócą, uwierzą w Boga, czy też zaczną nieustannie medytować i podnosić swoje wibracje. A oni jak na złość nie chcą, toż to cholery jedne!

Cechą tego poziomu jest naiwność i bezkrytyczna wiara, z tym, że teraz przedmiot wierzeń się zmienia. Przedmiotem wierzeń nie są już społecznie sankcjonowane doktryny, trzymające system w ryzach. Ale są nimi: doktryny antysystemowe, doktryny rewolucyjne, doktryny mające zmienić świat, ścieżki duchowo-ezoteryczne, teorie spiskowe, wszelkie alternatywne wersje prawdy. Nawet wyznawana doktryna lewicowa lub prawicowa ma na tym poziomie rewolucyjny charakter. Wiara jest tu jednak tak samo bezkrytyczna. Na tym poziomie człowiek wierzy w coraz bardziej „szalone”, „kosmiczne”, „odjechane” teorie. Jest coraz bardziej przerażająco, coraz bardziej alternatywnie, a dla postronnych obserwatorów – coraz bardziej śmiesznie.

Aż strach się bać.. Przecież „wyznawcy pewnej religii”, Illuminaci, reptilianie, archonci, demony itp itd są wszędzie! Człowiek często wpada w pętlę tak zwanej „ezoteryki psychiatrycznej”, natrętnie poszukuje oświecenia. Chce nieustannie medytować, podnosić wibracje. Częsty jest etap unikania „złych energii” czy też „niskich wibracji” za wszelką cenę, co tylko jeszcze bardziej je przyciąga, zgodnie z zasadą wyparcia swojego cienia. Duża grupa ludzi podąża za różnymi rodzajami guru. Wędrują od jednego guru do drugiego, od jednej ścieżki duchowej do drugiej. Słowianie, turbo-lechici, wysokie wibracje, new age, lucyferianie, buddyści, i tak dalej. Część z nich uznaje się wręcz za oświeconych, za guru. Wtedy są bezkrytyczni w tym, co robią i głoszą, każdy sprzeciw i każda wątpliwość co do ich wierzeń jest atakowana i określana jako „nieduchowa”, „demoniczna”, „niskowibracyjna”.

Człowiek na tym etapie nie dostrzega, że w większości przypadków bije się ze swoim własnym umysłem i jego tworami, zaczerpniętymi z innych, choć podobnych umysłów. Taka konfrontacja z coraz większym „kosmosem” jest potrzebna po to, by wyluzować choć trochę i przejść do etapu następnego. Częsta jest tutaj walka z demonami, archontami, dezinformatorami, heretykami, opętanymi, zwodzicielami, „niskowibracyjnymi” i z innymi ludźmi, najczęściej niewinnymi. Tak dokonywana jest projekcja własnego, nieuświadomionego cienia na jakąś osobę, grupę lub ideę. Emocje aż kipią, a walka jest rycerska, heroiczna i niemal „werteryczna” (od młodego Wertera).

Świat jawi się po prostu strasznie, jako miejsce przerażające, niszczące, w opłakanym stanie, u progu całkowitej apokalipsy. Przecież światem rządzą reprezentanci „wiadomego wyznania” razem z lewakami! Ale chwila chwila, przecież nad nimi są groźni Illuminaci! To wszystko wina Masonerii i Illuminatów! A kto jest nad nimi? Może ktoś jeszcze gorszy? Lucyfer, według katolików i chrześcijan biblijnych? A może demiurg, według niektórych gnostyków? A może reptilianie, kosmici, archonci, jak głoszą przedstawiciele nurtu „ezoteryki psychiatrycznej”? Koniec końców, lęk jest ogromny. Ciągle może nastąpić przecież apokalipsa, koniec świata, przebiegunowanie, nastanie NWO, skok kwantowy, reset systemu, upadek ekonomii, dzień sądu, nadejście antychrysta, i tak dalej, aż bez końca.

Osoba taka często bardziej potrzebuje dobrej psychoterapii, niż studiowania jakiejś wydumanej wiedzy. Ja sam, obserwując wielu „internetowych guru” i widząc, co z nimi się stało na przestrzeni lat, śmiało mogę stwierdzić, że im już ta psychoterapia nie pomoże. Oni potrzebują pomocy psychiatry i odpowiedniego leczenia farmakologicznego. Ktoś kiedyś mi powiedział, bym pojechał do Czech i spożył psychodeliczny napój zwany Ayashuasca, zawierający DMT. Zastrzegł jednak, że jedni stają się po tym jasnowidzącymi na całe dalsze życie, a inni kretynami na całe życie.

Tak samo jest też z przejściem przez Niebezpieczną Kapliczkę. Albo zdajesz ten globalny test IQ, albo stajesz się debilem. Tudzież po prostu się wycofujesz, by wieść zwykłe życie, jednak z tym „alternatywnym” piętnem i poczuciem niezaspokojenia w duszy. Niektórzy natomiast latami lub nawet całe życie stoją tuż za drzwiami tej Niebezpiecznej Kapliczki, nie chcąc jednak iść dalej. Ostrzegają oni, że dalej znajdują się „smoki”, czyli wszelkie wytwory ludzkiego lęku, projektowane na świat zewnętrzny.

Często ujawnia się tutaj tak zwany „cień”. Cień jest częścią nas samych. Jest naszą cechą, potencjałem, którą my wyparliśmy, zanegowaliśmy, uznaliśmy za złą czy „demoniczną”. I wtedy ten potencjał domaga się zaakceptowania i ujawnienia. Zaczyna się on przejawiać w negatywie, bo przecież sami nadaliśmy mu negatywne cechy. Dopiero gdy ten potencjał przepracujemy, to zacznie się ujawniać w pozytywie. Dla przykładu: silny lęk przed psychopatami i jednoczesne przyciąganie ich w relacjach miłosnych przez kobiety, to zanegowany potencjał obrony i asertywności. Szczególnym przypadkiem jest tak zwana „świetlista paranoja”, gdy dany człowiek wręcz nurza się w miłości i w wysokich wibracjach, ale jego zanegowana, agresywna strona, czyli cień, domaga się ujścia. Więc szuka on innych ludzi, których mógłby oskarżyć o „demoniczność” lub „niskie uduchowienie„, a potem bezproblemowo się nad nimi pastwić.

O tej „świetlistej paranoi”, częstej u wyznawców new age, pisałem poniżej:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Dylematy tego poziomu opisałem w tym artykule:
-„Czy da się przebudzić innych z ich snu, w którym tkwią?

5. Agnostyk / Gnostyk – „nie pytaj o wszystko, tylko kwestionuj wszystko”

Rzeczywistość to przebieranka. Nie zrozumieją tego Ci, którzy tego nie doświadczyli.”
~Paul Krassner

Rzeczywistość ze swej natury jest mnoga i podlega nieustannym przemianom. To olbrzymia obfitość i mnogość każdych możliwych form. Żadna ludzka doktryna polityczna, religijna ani żadna inna, nie odda jej całości, a jedynie maleńki wycinek.”

Jest to poziom uzależnienia od szukania odpowiedzi, lub też uzależnienia od poszukiwania prawdy. Na tym etapie ta tendencja sięga apogeum. Człowiek na poziomie podświadomym już wie, że żadna doktryna ani szkoła duchowa nie da mu odpowiedzi. Ale jego umysł racjonalny za tym jeszcze nie nadąża. Jest to rozdarcie, które może trwać miesiące, a nawet lata. Jednak tutaj następuje odejście nie tylko od ideologii politycznych i „tradycyjnych” religii. Człowiek na tym etapie zaczyna też odchodzić od ścieżek duchowych, od guru i duchowych nauczycieli.

Pojawia się większa racjonalność, mniej jest spinania dupy, a więcej luzu. Człowiek waha się pomiędzy gnostycyzmem (wiedza tajemna) a agnostycyzmem (nie dawanie wiary niczemu, ale też nie negowanie niczego). Jest to wewnętrznie sprzeczne, ale tylko pozornie. Źródła wiedzy stają się bardziej rzetelne, pojawia się zdrowa tendencja do kwestionowania i nie dawania wiary na słowo, bez dowodów. Dlaczego mam wierzyć w coś bez dowodów? Jakie są realne dowody na to, co przedstawiasz? Skąd wiesz, że po śmierci / w astralu / podczas świadomych snów, jest tak, jak Ty głosisz? Jednak umysł dalej chce tej odpowiedzi, choć jeszcze nie wie, że jej tak naprawdę nie ma.

Człowiek skonfrontowany z tyloma teoriami, doktrynami, szkołami duchowymi, wyobrażeniami czy metodami, wyrabia sobie zdrowy dystans. Zaczyna zauważać iluzoryczność tego, co nazywa się oświeceniem. Słusznie obserwuje on, że o tym „oświeceniu” czy „byciu w tu i teraz” często mówią osoby mające po prostu łatwe i bezproblemowe życie. Co mam konkretnie robić, by być w tym tu i teraz, jak daje znać o sobie depresja i co chwile wywala coś z tarczycą? Co mam konkretnie zrobić, by tym niby oświeconym się stać? Łatwo jest mówić o takich rzeczach, gdy wiedzie się łatwe i przyjemne życiu. Gorzej, gdy pojawiają się pewne trudności. Na tym poziomie do człowieka dociera, że żadnego oświecenia nie ma, że to iluzja, to zaborcze pragnienie ego, by mu było przyjemnie.

Dylematy tego poziomu dotyczące polityki, jak i ułomności ziemskich ideologii, które nie dają odpowiedzi, przedstawiłem w poniższych artykułach:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

6. Oblivion – Spotkanie z otchłanią, kres poszukiwań. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego”

-Czujecie się zagubieni, odcięci, samotni. Ale tak nie jest. Nasze poszukiwania doprowadziły nas do wniosku, że tylko kontakt z innymi sprawia, że samotność jest do zniesienia. 
-A co teraz?
-Teraz wrócisz do domu.
-Ale ja mam tak wiele pytań.. Czy kiedyś tu jeszcze wrócimy?
-To dopiero pierwszy krok. W swoim czasie wykonacie następne. 
-Inni też powinni zobaczyć to, co ja!
-Tak się dzieje od miliardów lat. Cierpliwości.”
~Film SF „Kontakt” z 1997

Och, jakże dobrze jest wiedzieć, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, i że mogę mieć gdzieś „sensy życia” i inne dyrdymały. „Nie muszę wiedzieć wszystkiego” – to najbardziej wyzwalające słowa na świecie. Jest to uderzenie w ścianę, tudzież spotkanie z Otchłanią. Wewnętrzne monologi powoli wygasają. Paniczne poszukiwanie prawdy stopniowo zanika. Nie ma już potrzeby znania tej prawdy i znania odpowiedzi. Umysł, przez lata próbujący wyjaśnić to, czego wyjaśnić nigdy nie może, dochodzi do kresu swoich możliwości. W końcu do człowieka dociera, że żadna filozofia, żadna doktryna, żadna szkoła duchowa nie udzielą mu odpowiedzi. I niech tak będzie.

Żaden z tych modeli myślenia nie odpowie na odwieczne człowiecze dylematy Przecież filozofowie, mistycy, naukowcy i wszelcy inni badacze poszukują tych odpowiedzi od zarania dziejów. I ani pre-totemiczni szamani żyjący w jaskiniach, ani ateistyczne mocarstwa zrzucające w imię kapitalizmu bomby na szkoły i szpitale, tej odpowiedzi nie znalazły. Zrób takie ćwiczenie.. Poczytaj filozofie Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Owidiusza i innych starożytnych myślicieli. Jak wiele się zmieniło od tamtego czasu, a jak wiele się nie zmieniło ani trochę? Na pewno dostrzeżesz uderzające podobieństwo ich starożytnych dociekań do naszych dylematów człowieka XXI wieku.

Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. A umysł nie ogarnie wszystkiego i nawet nie powinien tego robić. Teraz codzienny kubek kawy rano, czy szklanka piwa wieczorem ze znajomymi cieszą bardziej. Choćby odrobinę bardziej niż dawniej. Jest to spotkanie z największą tajemnicą, która tajemnicą ma pozostać. I to jest w porządku, nie trzeba wszystkiego wiedzieć. Pardon, bardziej niż te wszystkie tajemnice świata liczy się to piwo ze znajomymi lub butelka wina wypita z ukochanym człowiekiem.. Wiedza, którą masz, jest dalej w Tobie, przecież nie wyrzekasz się niej. Wiesz już co i jak, ale jest to wszystko jakby „w tle”.

Zmienia się nastawienie co do świata. Świat jest po naszej stronie i pomimo zdarzających się w historii „tąpnięć”, ewolucja rodzaju ludzkiego jest na dobrej drodze, choć trwa ona wolniej, niż byśmy sobie życzyli. Dobrze opisał to Robert Anton Wilson, pisząc o stopniowej ewolucji ludzkości, o „sieci koincydencji i synchroniczności” jak i o osobach tajemniczych „agentów ewolucji”. Których to zadaniem jest popychanie krnąbrnej i wygodnickiej ludzkości naprzód.

Wiesz już, że te wszystkie struktury – ideologie, religie, prawo, normy społeczne, armia, policja, więziennictwo, państwo, są ograniczające i krępujące, ale z drugiej strony, są niezbędne dla zachowania homeostazy (równowagi) systemu. Co by było bez nich? Przecież wiesz. Przykłady krajów takich jak Somalia czy Afganistan, gdzie struktury systemowe się załamały lub nigdy ich nie było, mówią Ci o tym aż nadto. Bardzo dobrze to zagadnienie przedstawia seria starych filmów Robocop, z hordami nastolatków pustoszących całe dzielnice. W tym filmie nastąpił całkowity kolaps moralności i etyki, jak i zapaść struktur policyjnych i wojskowych. Dwa główne filary podtrzymujące system, trzymające planetę małp w ryzach załamały się, więc małpy wylazły na ulicę i zaczęły rozwalać całe miasto jak leci.

Następuje powrót do myślenia racjonalnego, zejście na Ziemię, tę Ziemię. Jest to bardzo potrzebne i uzdrawiające, pomimo tego, że tutaj także popełnia się pewne błędy. I na tym etapie także można utknąć, uważając, że wie się wszystko. Niebezpieczeństwem tego etapu jest popadnięcie w drugi biegun, czyli w racjonalizm. Złe jest całkowite porzucenie duchowości i uznanie, że jest ona tylko wytworem podświadomości danego człowieka, jak i nieświadomości zbiorowej gatunku ludzkiego. Tutaj łatwo wpaść w pułapkę, że zwykłe, szare życie, ale już z wyciszonym umysłem, jest ostateczną esencją ziemskiego żywota.

Poszukiwanie sensu życia i odpowiedzi na pytania egzystencjalne jest elementem tego „największego żartu świata”. To nie jest tak, że straciłeś ten czas w pogoni za fatamorganą na pustyni, jaką metaforycznie jest ta planeta. Musiałeś przez to przejść, stracić dużo czasu, i pewnie dużo nerwów, by dowiedzieć się, że goniłeś za widmem, że tych odpowiedzi nie ma. Spójrz na poniższy obrazek. Koleś bezskutecznie rozkminia dylematy, ma kwaśną minę, jest przygnębiony. A obok niego jest tańcząca dziewczyna – żywa esencja żywota, samo życie, przed którym ten koleś się broni, nie chcąc dopuścić do siebie:

O dylematach i wnioskach tego poziomu pisałem w tych artykułach:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

7. Infinite Justice – Nieskończoność. „Nic nie jest takie, na jakie wygląda”

Być może życie i śmierć w tym wymiarze są na niby, ale przeżyć warto je tak, jak by były naprawdę.
~Mirek Piotr Czarko Wasiutycz

Czy jesteś gotów poświęcić dosłownie wszystko co wiesz i wszystko, co uważasz za prawdę, by poznać to, co nieskończone?

Ziemia to jedyne miejsce, gdzie możesz doświadczyć miłości.

Piekło to przeżyć dokładnie to samo życie jeszcze raz, wiedząc, że nie możesz  nic w nim zmienić.”

To, co nieświadome, nie może zostać poznane, sklasyfikowane, pomierzone i zbadane przez to, co świadome. To, co niematerialne nie może zostać opisane teoriami dotyczącymi świata materialnego. To co nielogiczne nie może zostać ogarnięte przez logikę. To, co nieracjonalne, instynktowne, a nawet zabobonne, nie może zostać wyplenione przez to, co racjonalne. To, co chaotyczne i nieuchwytne, nie podda analizie, się ani nie da się opisać przez uporządkowane ludzkie prawidła. To, co dotyczy serca, zawsze pozostanie zagadką nie do ogarnięcia dla umysłu.

Nie za bardzo wiem, jak pisać o czymś, czego nie do końca ogarniam. Przecież tak robią tylko (?) ignoranci i głupcy, nieprawdaż? A więc zdałeś ten „globalny test IQ” czy też „kosmiczny test IQ”, jakim jest pobyt tutaj, w Samsarze, na Ziemi. Brawo. Mało nas, prawda? Dostaniesz wybór. Poznać to, co nieskończone, czy wieść spokojne życie z tym, co wiesz, z jego blaskami i cieniami, ale już inaczej. No, na pewno inaczej, niż na poziomach 1 do 6. 😉

P.S. na koniec wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz na którymś z tych poziomów świadomości, od 1 do 6. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu.

Możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”. Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? 😉 W momencie śmierci to nowe-stare życie może być zmienione o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Od tego, na ile zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, czy znowu powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, nieco zmodyfikowanym wariancie.

Zadziwiające, prawda?

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. Jeśli zależy Ci na zwiększaniu czytelnictwa moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

NAUKA I DUCHOWOŚĆ OPARTE SĄ O TEORIE I HIPOTEZY, MAŁO W NICH RZECZY PEWNYCH!

Czy masz pewność wobec wiedzy, którą zgromadziłeś w przeciągu swojego życia? Czy masz pewność co do tego, że Twoje przekonania polityczne, duchowe i każde inna, są czymś prawdziwym i obiektywnym? Czy uważasz więc, że wszyscy, którzy mają przekonania inne niż Ty się mylą? A więc zdecydowana większość ludzkości? Ale przecież oni też tak uważają. Jak mawiał dawny mędrzec: „Wiem, że nic nie wiem”, i w tym powiedzonku jest dużo prawdy.

A może zajrzałeś już głęboko wgłąb gnostyckiej „króliczej nory”, i poznałeś zasady i mechanizmy rządzące społeczeństwem, polityką, doktrynami, ludzką psychiką, światem? Ale to wciąż nie wystarcza? Dlaczego? Moja podpowiedź: ponieważ poznałeś kolejne teorie i hipotezy. Mogą one być bliższe prawdzie i mieć lepsze odwzorowanie w rzeczywistości, niż doktryny proponowane szerszym masom. Jest jednak pewna przesłanka, która pomoże Ci się zorientować w tym labiryncie domysłów.

Ten artykuł jest luźną kontynuacją myśli, które zawarłem w poprzednich felietonach:
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

wolność

Jak powstał (wszech)świat i życie na Ziemi?
-Powstały z zupełnego przypadku i bez powodu w Wielkim Wybuchu. Życie powstało w wyniku ewolucji i doboru naturalnego, które nie mają sensu i wyższego celu (hipoteza lewicowo-ateistyczna, obowiązująca dziś oficjalnie)
-Powstały przez Wielki Wybuch, ewolucję i dobór naturalny, mają swój cel i wyższy sens, nauka nie wyklucza duchowości (teoria inteligentnego projektu)
-Powstały w wyniku kreacji Boga osobowego tak jak opisuje to święta księga (religie monoteistyczne)
-Życie na Ziemi zostało stworzone przez obce cywilizacje (paleoastronautyka, new age)
-Żyjemy wewnątrz hologramu, numerycznej symulacji (niektórzy fizycy kwantowi)
-Życie „zasiało się samo”, jego celem jest doświadczać siebie i udoskonalać się, m.in. dzięki impulsom z Syriusza (teozofia Illuminatów)

Każdą powyższą hipotezę możesz udowodnić, jeśli mocno skupisz się na pewnych poszlakach. Ale to ma jedną wadę – inne poszlaki i dowody musisz odrzucić. W nauce też tak jest, bo zręcznie dobierając metodologię i przy okazji spory „grant” od sponsora badań, można udowodnić wszystko. Np że dana substancja nie jest aż tak szkodliwa i jest zasadność masowego i obligatoryjnego jej używania na przypadłość, którą dotąd uznawano za błahą. Nauka „nie radząc” sobie z chaotycznością i niepewnością metafizyki, prewencyjnie zanegowała tę sferę życia.

Ludzie mają brzydką tendencję, że jeśli coś burzy ich spokojne postrzeganie świata, to uznają, że to coś nie istnieje, jest fałszywe, faszystowskie, komunistyczne itp. Są pewne pytania, które trapią ludzkość od zarania dziejów. Jak powstał świat, jaki jest sens życia, czy Bóg istnieje, co się dzieje po śmierci. Te pytania powodują ogromny „ból istnienia”, bo musimy żyć na trudnym świecie gdzie jest dużo zła, gdzie wciąż wszystkiego brakuje. Różni szamani, kapłani, ideolodzy, politycy, eksperci od zawsze starali się tworzyć „memy pojęciowe” (ideologie, religie, dziedziny nauki) tłumaczące zlęknionym ludziom te kwestie, by ich uspokoić.

Jak zweryfikować teorie, hipotezy i proponowane rozwiązania?

Podstawowa weryfikacja następuje w materii, w tym świecie do bólu realnym, fizycznym. Przecież: „Skuteczność jest miarą prawdy”. Wiele teorii uważa, że tłumaczy daje ostateczną odpowiedź. Wiele doktryn, szczególnie politycznych czy religijnych, obiecuje ludziom raj na Ziemi. Ale pod warunkami, które nigdy nie zostaną spełnione, czyli wtedy, gdy 100% ludzkości ochoczo będzie je wyznawać. Chrześcijańska ewangelizacja, islamski „ansar al islam”. Lewacka fantazja o wykorzenieniu narodowości, płciowości i tożsamości. Prawicowa fantazja o eliminacji lewicy. Konserwatywna doktryna o zepsuciu obyczajów, któremu przeciwdziałać ma renesans dawno przestarzałych wartości i przyjęcie ich przez całą ludzkość. I tak dalej. Weryfikacja polega na odrzuceniu tych gruszek na wierzbie i innych obietnic, i na obserwacji tego, jak funkcjonuje dana doktryna czy rozwiązanie tam, gdzie zostało przyjęte.

Czy dana teoria czy hipoteza jest skuteczna? Czy dana technologia umożliwia sprawny przewóz ludzi i towarów? Ratowanie ludzkiego życia i zdrowia? Ochronę przyrody? Czy idea tłumaczy naturę rzeczywistości? Czy doktryna polityczna umożliwia rozwiązywanie problemów, czy raczej przynosi niezmierzone morze cierpień, dzieląc społeczeństwo? Czy dane rozwiązanie działa w praktyce, czy było oparte na utopii, czyli myśleniu życzeniowym? Najczęściej te rozwiązania, hipotezy i pomysły dają jedynie częściową odpowiedź, nie rozwiązują wszystkich problemów, ale za to generują nowe problemy. To tak jak z lekarstwem od korporacji: leczy daną grupę objawów, ale nie leczy przyczyny, czyli nie działa całkowicie. No i generuje nowe problemy – skutki uboczne. To dobry symbol tego, co dotąd tutaj napisałem.

Ezoteryka i sens życia

Jeśli chodzi o sam sens życia, to coraz więcej ludzi zaczyna go szukać w teoriach i doktrynach ezoterycznych. W poprzednich artykułach z tej serii, które zalinkowałem powyżej, pisałem o nurcie „ezoteryki psychiatrycznej”. Każdy guru z tego nurtu uważa, że jego wersja „prawdy” jest najlepsza, że rację ma tylko on. Oczywiście, każdy „guru” uważa inaczej. Siedem czakr? A może dziewięć? Albo trzynaście? A może zupełnie inaczej – żadnych czakr, tylko jeden duży torus? Wzmacniać czakry, czy raczej je usuwać, gdyż mają być „blokadami”? A jeśli wzmacniać, to które? I jaką metodą? Bo tych metod jest też zatrzęsienie. Ta cała „ezoteryczna psychoza” podszyta jest nie tylko pożądliwościami ego i naiwnością „dziecięcego umysłu”. Ale przede wszystkim, ezoteryka i duchowość są najbardziej podatne na niepewności i domniemania.

Cytat: „Jestem autorem książki o potędze intencji „Moc Przyciągania” i wystąpiłem w filmie „The Secret” poświęconym temu zagadnieniu, a tymczasem dowiaduję się, że realizacja zamiarów nie jest kwestią mojego świadomego wyboru. Moja deklaracja zamiaru była zwykłą werbalizacją impulsu, który już wcześniej powstał w moim mózgu.”
~Joe Vitale

Gdzie jest więc obiektywna, rzetelna wiedza? Czemu, komu można wierzyć? Gdzie pokładać nadzieję, gdy wszystkie bariery iluzji opadły? I jak tu wrócić do społeczeństwa, do życia, wiedząc TO WSZYTKO i obserwując szarpanie się z życiem i kardynalne błędy tych, którzy tego nie wiedzą? Niektórzy pożądają pewności jaką daje wiedza, bo nudzi i męczy ich już ciągłe nurzanie się w hipotezach, teoriach i domysłach. Uważają, że gdzieś tam jest jakaś „ukryta, tajemna doktryna”, która wyjaśni wszystkie ich bolączki i da im ostateczną odpowiedź. Powiem tu bardzo przewrotnie, że taka doktryna istnieje i jest dużo prostsza niż myślisz. I nie jest to wcale „doktryna tajemna„. Ba! Poznasz ją pod koniec czytania tego artykułu.

Świat to labirynt teorii i domysłów, ale pewność nie da Ci tego, czego od niej oczekujesz

Muszę Ci jednak powiedzieć, że pewność nigdy nie da Ci tego, co od niej oczekujesz. Ani tym bardziej nie rozwiąże Twoich problemów. A może je wręcz nasilić. „Nie chcę być mądrym, od tego dostaje się depresji” – tak mawiał Andy Warhol. Ja czasami wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć lub nawet użyć komendy „delete”. 😉 Problemów nie rozwiążą teorie duchowe, ani coaching, który jest chyba największym „niewypałem dekady”. Tu bardziej pomoże zadbanie o swoje zdrowia (dieta, odstawienie używek, wykonanie badań – w pierwszej kolejności tarczycy). Kolejne drogi ku rozwiązywaniu problemów psychologicznych czy zdrowotnych to psychoterapia, proces integracji cienia, a także, jeśli nie ma wyjścia – środki antydepresyjne. Trochę przykro te słowa pisać, bo mogą odbierać nadzieję, ale jak byś nie spojrzał, to dupa zawsze z tyłu.

Pewność i wiedza, których pożądają masy, będąca przeciwieństwem mórz hipotez, domysłów i teorii, nie rozwiąże więc Twoich problemów, bo nie mają takiej mocy. Ty masz taką moc, działając w świecie realnym. Nie będzie „boskiej interwencji”, niezwykłego oświecenia, manny z nieba czy innych gruszek na wierzbie. Bo nie o to w tym chodzi. Obserwowałem kiedyś taką rodzinę z mojej dawnej pracy. On zarabia te 2500, ona też. Mają kredyt hipoteczny, bo każdy go bierze, mają dzieci i ślub, bo tak wypada. Po pracy cztery piwka w domu, mają Passata więc w niedziele sobie pojadą do galerii handlowej. Owszem, ponarzekają że złodziejstwo, że zarobki nie takie, i to wszystko. Żyją sobie z dnia na dzień, nic nie kumając i niczego specjalnego od życia nie oczekując. Na emeryturze będą mogli powiedzieć, że dobrze przeżyli swoje życie. I oni są paradoksalnie szczęśliwsi, niż wielu „poszukujących sensu”.

Co jest więc ostateczną odpowiedzią?

Życie jest krótkie. Masz 30 lat, zdobyłeś trochę wiedzy, ale to nie wszystko.. Dalej nie wiesz. W wieku tych 70 lat jesteś już wyluzowany i nieco mądrzejszy. Acha, więc to wszystko? Ale masz już te 70 lat, ciało chorowite i bardzo słabe. Czas będzie odejść, robiąc miejsca kolejnym młodym, narwanym, nic nie wiedzącym.. Ale życie jest też bardzo kruche. Bardzo niewielu ludzi, nawet tych uduchowionych, ma tego świadomość. Wiedzieć o tym, a mieć realną świadomość tego, to dwie różne sprawy.

Trzeba na ogół ogromnego wstrząsu, by wybić człowieka z tej codziennej szamotaniny, skłonić do refleksji i zastanowienia się nad sobą. Taki wstrząs to np śmierć bliskiej osoby, bycie świadkiem wypadku, katastrofy lub kataklizmu, lub jakiś problem zdrowotny. Dziś żyjesz jak we śnie i oburzasz się o głupoty, a jutro zabierają Cię nieprzytomnego, wsadzają rurę w buzię i kroją na stole operacyjnym. I potem nie ma żadnych medytacji czy uduchawiania się, bo to, czy nie stracisz przytomności z bólu, lub czy nie oszalejesz z niego, zależy od tempa, w jakim zadziała kroplówka z morfiną. I czy w ogóle zostanie Ci podana, gdy ta poprzednia okazała się być za słaba.

Więc jakie jest podsumowanie tego artykułu, i jaka jest ta „tajemna, ukrywana doktryna”? 😉 Czy cieszy Cię zwykły, poranny kubek herbaty czy kawy? Czy cieszą Cię codzienne, zwykłe radości? Przecież to tak naprawdę z nich składa się życie. Czy raczej wyżej nad nimi stawiasz coś innego, często będącego iluzją? Np pęd do szukania odpowiedzi na pytania egzystencjalne, czy pęd do poznawania wiedzy? Nie twierdzę, że to się w ogóle nie przydaje, i nie twierdzę że trzeba być bezmózgim lemingiem.

Ale w pewnym momencie ten pęd się zatrzymuje, trafiając na ostateczną i nigdy nie zgłębioną niewiadomą – TAJEMNICĘ ŻYCIA, ŚWIATA, ŚMIERCI, BOGA. Które były tajemnicą, są tajemnicą i mają pozostać tajemnicą, dopóki żyjemy. Jest jedna metoda, by poznać 100% prawdziwe odpowiedzi, ale jej nie polecam przyspieszać. Jest nią śmierć, która jest odpowiedzią na wszystkie zagadki świata. Po niej, jako dusza, czy jako „energia inspirująca” wg innych, będziesz mieć pewność.

-Nie jesteś zbyt potężna… Nie masz nawet łapek… nawet nie możesz podróżować…
-Mogę cię unieść dalej niż okręt – rzekła żmija i owinęła się wokół kostki Małego Księcia na podobieństwo złotej bransolety. – Tego, kogo dotknę, odsyłam tam, skąd przybył – dodała. Lecz ty jesteś niewinny i przybywasz z gwiazdy…
Mały Książę nie odpowiedział.
-Wzbudzasz we mnie litość, taki słaby na granitowej Ziemi… Mogę ci w przyszłości pomóc, gdy bardzo zatęsknisz za twą planetą. Mogę…
-Och, bardzo dobrze zrozumiałem – odpowiedział Mały Książę – ale dlaczego mówisz ciągle zagadkami?
-Rozwiązuję zagadki – rzekła żmija.

Zapraszam Cię także do przeczytania innych moich wpisów o duchowości:

Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach

jak-uwolnic-sie-z-matrixa

Jesteś lewakiem czy prawakiem? Popierasz sektę smoleńską czyli oszołomów z PiS, czy może popierasz zdrajców i komuchów z PO i Nowoczesnej? Jesteś katolickim sekciarzem, czy może gimbo-ateistą? Takie pytania wiele razy mi zadawano. Wiele razy próbowano umieścić mnie w jednej z tych wierności. A Ciebie?

Ja zadam inne pytanie – którego nie zada i w zasadzie nie zrozumie większość zwolenników ideologii, religii, doktryn, i wszelkich innych istniejących wierności. Pytanie to brzmi: czy patrzysz na politykę i religię jak lider, jak osoba świadoma, myśląca samodzielnie i potężna? Czy może patrzysz na nie jak owca, jak ofiara-bateria systemu, i ślepo popierasz którąś z nich, jednocześnie nienawidząc wszystkich pozostałych?

Pytania pomocnicze: jesteś liderem czy raczej dajesz się prowadzić? Jesteś pasterzem, orłem, wilkiem, czy raczej bezwolną, brodzącą przy samej ziemi owcą? Jesteś socjotechnikiem i studiujesz wiedzę jaką ukrywa elita (celowo ukrywa nieskutecznie, ale to inna kwestia 😉 ) czy raczej dajesz wodzić się za nos socjotechnikom (reklama, polityka) i jesteś ofiarą elity? I najważniejsze: myślisz samodzielnie, czy raczej oddajesz swoją WOLNOŚĆ, w tym wolność myślenia, ideologiom, religiom i innym wiernościom?

Możesz być wolny – nie musisz wierzyć w żadną doktrynę

Dziesięć złotych przykazań logiki to manifest obalający każdą doktrynę. Co ciekawe, został on przejęty przez jedna z doktryn, która uważa się za „jedyną racjonalną.” Ale bytuje ona w globalnym tyglu doktryn dokładnie tak, jak pozostałe. Poniżej wklejam dziesięć przykazań logiki – jest to prawda uniwersalna, tzw. filozofia wieczysta. Bez względu na to, jakie masz poglądy, jakiej jesteś wiary lub niewiary – warto się do nich stosować. Żadna doktryna, bez względu na to, jak bardzo jest logiczna czy nie, nie ma prawa do zawłaszczania tych praw:

1. Ad Personam – Nie będziesz atakował osoby, a tezę [Samej tezy TEŻ nie trzeba atakować czy nienawidzić. A jedynie życzliwie, z humorem i dystansem przedstawiać swoje zdanie, w formie ciekawostki, a nie narzucania go innemu, bo to nie działa – przyp. Jarek Kefir]

2. Sofizmat rozszerzenia – Nie będziesz przeinaczał lub wyolbrzymiał tezy dyskutanta, aby ułatwić sobie dyskusje

3. Przyspieszona generalizacja – Nie będziesz wyciągał wniosków ze zbyt małej ilości danych

4. Petitio principii – Nie będziesz przyjmował za przesłankę tego, co ma być dopiero udowodnione

5. Post hoc – Nie będziesz twierdził, że skoro coś wydarzyło się w przeszłości, to musi być przyczyną

6. Dychotomia myślenia – Nie będziesz postrzegał zjawisk tylko w ich skrajnych przypadkach [Jest to jeden z największych błędów jakie popełnia ludzkość, który często uniemożliwia porozumienie. Lub uniemożliwia dostrzeżenie dobra w drugim człowieku, polityku, czy też… w ideologii i religii – tak, tak, ale o tym potem – przyp. Jarek Kefir]

7. Ad ignorantiam – Nie będziesz argumentował, wykorzystując fakt niewiedzy innych [Błąd często popełniany przez ekspertów, ekonomistów, ludzi nauki, polityków.. I niestety, często on działa – socjotechnika. Przyp. Jarek Kefir]

8. Onus probandi – Nie będziesz nakładał ciężaru dowodu na tego, który kwestionuje postawioną tezę

9. Non sequitur – Nie będziesz argumentował, że jedno zdanie wynika z drugiego, choć taki związek nie zachodzi

10. Ad populum – Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa [A to już w ogóle ekstremalny grzech pierworodny całego społeczeństwa, wszystkich ideologii, religii, nauki, polityki.. Zostało to żartobliwie podsumowane zdaniem: „Jedzcie gówno, miliony much nie mogą się mylić” – przyp. Jarek Kefir]

Czy swoich poglądów i idei trzeba bronić? A po co?

Stosowanie tych złotych reguł znacznie ułatwiłoby dyskusje i polepszyłoby relacji międzyludzkie. Obecnie wszelkie dyskusje, argumentacje i panele rozmów opierają się na czymś, na czym opierać się absolutnie nie powinny. A mianowicie na RYWALIZACJI. Dwie lub więcej dyskutujących stron biorą sobie za cel udowodnienie swojej racji za wszelką cenę, zmiażdżenie, zaoranie przeciwnika, jego pokonanie. Tak nie powinno być. Ogólnie, patrzenie na cokolwiek przez pryzmat rywalizacji jest po prostu.. złe. Rywalizacja i konkurencja są złem same w sobie i są też przyczyną zła.

Bo rywalizacja, choć jest prawem matki natury (czyli matrixa, systemu), zawsze przynosi przegraną. Ewentualnie wygrany jest jeden, a już drugie miejsce to pierwszy przegrany. Dyskusje i rozmowy powinny opierać się na wzajemnej wymianie cennych spostrzeżeń. Dzieleniu się doświadczeniami i własnymi obserwacjami, które u każdego człowieka są nieraz skrajnie różne. Na poznawaniu nowych punktów widzenia. A także na.. próbie weryfikacji własnych poglądów, jeśli dyskutant przedstawi solidne, nie zafałszowane przez doktrynę argumenty.

O tym, czy warto w ogóle bronić na siłę swoich racji, pisałem w poniższym felietonie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Jak wiemy, tak się jednak nie dzieje. Ludzie okopują się na swoich pozycjach. Każda sroka swój ogonek chwali, i większość ludzi zawzięcie broni swoich poglądów. Swoje uważa za jedynie słuszne, a poglądy innych, jeśli są choć minimalnie odmienne – za niesłuszne. Tylko jest tu jeden kłopot, a właściwie dwa. Otóż ten „ogonek” który sroka chwali, wcale nie należy do sroki – mówiąc metaforycznie. Ideologia nie jest Twoją, a powstała dziesiątki lub setki lat temu. Została wymyślona przez jakiegoś dawnego manipulatora, który często żył w chatce pokrytej słomianym dachem.

I została ona wymyślona na użytek ówczesnych, często bardzo, bardzo dawnych problemów czy dążeń ówczesnej elity. A potem została ona skopiowana przez zwolennika takiej doktryny, żyjącego przecież w 2017 roku. Czyli w wieku XXI, wieku automatyzacji, robotyzacji, lotów w kosmos, sztucznej inteligencji.. A tymczasem podział na lewicę i prawicę to jest 19 wiek. To prawie że 200 długich lat. Podczas których zmieniło się dosłownie wszystko. I to tak, że podział ten już zupełnie nie odpowiada realiom. I co najwyżej służy medialnym „gawnojedom” w celu manipulacji owcami.

ideologie

Posiadanie własnych poglądów to co innego, niż ślepa wierność doktrynie

Każdy człowiek na Ziemi ma jakieś tam poglądy. Przy czym nie ma nawet dwóch ludzi o identycznych poglądach we WSZYSTKIM. Zawsze będą różnice, choćby niewielkie. A życiowych spraw i wyzwań jest tak dużo, że te różnice często są duże, nawet porównując dwóch lewaków czy dwóch prawaków.

Świat to wielki supermarket. Bierzesz to co Ci odpowiada. Wchodząc do jednego marketu nie musisz korzystać z całej oferty i wyjeżdżać z pełnym koszykiem. Możesz pójść do kilku. W jednym kupujesz makarony i sosy, w drugim sery i produkty garmażeryjne. W trzecim kupujesz whisky, wodę mineralną i piwo. To oczywiście metafora, ale odnosi się też do kwestii poglądów. Patrz na walkę doktryn raczej jak na walkę grup dzieci w piaskownicy. Nie uczestnicz w niej – wtedy przestaniesz być owcą, baterią systemu.

Ludzie potrzebują tego bata nad sobą w postaci różnych doktryn – ideologii i religii. Potrzebują pasterza, lidera. Potrzebują tego, kto weźmie za nich ten niewątpliwy ciężar myślenia. Oni nie są zdolni do samodzielnego myślenia. Bowiem samodzielne myślenie oznacza.. odpowiedzialność, niebezpieczeństwo, ryzyko, nieznane. A tego słabo rozwinięci ludzie, a jest ich większość, boją się. Nie dorośli do tego. I teraz – co jest bardzo, bardzo ważne – nie demonizuj tego, że ludzie tych doktryn potrzebują.

Ludzkie zmysły są z zasady ograniczone. Odbierają one niewielką, a niektórzy mówią, że marginalną część świata. Ludzie są bardzo zagubieni, bo dodatkowo szkoła, rodzina, media – oprócz traum, kompleksów i strachu, w zasadzie nie przekazują nic szczególnego. Żadnej wartościowej wiedzy. Jednostka jest po prostu przerażona światem o którym nic nie wie, emocjami których nie rozumie i którym się całkowicie poddaje, i kieratem dnia codziennego. Do tego co rusz wydarzają się różne złe wydarzenia, wypadki, przypadki, upadki.

dzieci-i-rodzina

Ideologie, religie i doktryny są „tabletkami uspokajającymi” dla „dorosłych” którzy nie znają świata i samych siebie

Te doktryny zapewniają jakąś tam stabilność, jakieś tam bezpieczeństwo, a więc uspokojenie. W świecie o którym tak mało wiadomo, który wydaje się straszny, którym nie mogą sterować, bo on steruje nimi – doktryny zapewniają jakieś tam wytłumaczenie. Religia tłumaczy że ziemski kierat, bieda i służba elicie (ciężka praca, pójście na wojnę, płodzenie dzieci) podobają się Bogu i będzie za nie nagroda po śmierci. Cóż, skoro to życie jest przegrane, pełne trudu i biedy, bo elita zabiera 99,9% bogactw – to w młodości zaszczepia się w podświadomości dziecka wiarę w Boga, tego siwego dziadka z brodą.

Który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu. I który po śmierci wynagrodzi Ci te ziemskie niedostatki i trudy. Podkreślam – po śmierci. Bo o tym, że można użyć tak naprawdę prostej i przejrzystej wiedzy tajemnej by poprawić swoje życie przed śmiercią, nikt nie mówi. Bo wtedy niewolnik systemu przestaje być niewolnikiem, przestaje służyć elicie. Dalej: ideologia (lewicowa, centrowa, prawicowa) z kolei tłumaczy niezrozumiałe dla ogółu pojęcia związane z polityką, ekonomią, relacjami, emocjami, związkami. Są one więc potrzebne, niezbędne. Dziękujmy światu, że one istnieją, bo trzymają i tak kruchą równowagę systemu w ryzach.

I znowu metafora.. Czy zabrałbyś malutkiemu dziecku misia, do którego przytula się w nocy, by nie bać się potworów czających się pod łóżkiem? Jeśli byś tak zrobił, to byłbyś po prostu człowiekiem okrutnym, bez serca. Dziecko dorośnie, więc i tak odłoży misia na półkę, by w wieku dorosłym mieć go jako pamiątkę i trochę śmiać się z tej przeszłości. Tak samo ludzie to w większości umysłowe, emocjonalne i duchowe (to już grubszy temat..) dzieci, niezależnie od wieku w jakim są ich ciała. Które poprzez społeczne programowanie i różne traumy, np nabywane od rodziców, nie mogły doróść, dojrzeć. I potem te mentalne dzieci, mają swoje dzieci, którym przekazują to samo. Agresywny samiec alfa to po prostu przerażony chłopiec, który nigdy nie dorósł, więc swoje skrywane lęki i kompleksy maskuje agresją. Tak samo fochająca się o wszystko kobieta.

Hipokryzja i zakłamanie to cecha doktryn. Ale ten mechanizm jest wbrew pozorom.. potrzebny

Istnieje jeszcze kwestia hipokryzji i zakłamania w związku z ideologiami i religiami. Zdecydowana większość tych doktryn ma wspólną cechę – jest konserwatywna. Konserwatyzm, purytanizm, monogamia, patriarchat – są potrzebne, by trzymać w ryzach społeczeństwo. Jeszcze raz to napiszę. Otóż społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. Musi pracować by cywilizacja techniczna trwała. Muszą się rodzić dzieci i muszą być chowane w rodzinach.

W przeciwnym wypadku nie byłby możliwy rozwój cywilizacji, technologii, a także rozwój nasz – duchowy. Liberalizm, wiedza tajemna, swoboda seksualna i związkowa, nowe podejście do życia nie są dla wszystkich. Cywilizacja by upadła, gdyby każdy był takim wyluzowanym, liberalnym, nie chcącym zapierdalać indywidualistą. To jest dla jednostek, które mogą i chcą się wyzwolić, są na to gotowe. System potrzebuje i indywidualistów, i „owiec„. Indywidualiści często pracują na rzecz postępu, rozwoju systemu, jego większego uczłowieczenia. Owce dają systemowi to, co potrafią – dzieci i zwykła pracę.

A więc wracając do hipokryzji. Ideologie i religie mają za zadanie powstrzymanie tej liberalnej, radosnej i zabawowej natury człowieka. Ten nieszczęsny człek może się wybawić od 15 do 25, max do 30 roku życia. A potem ma pracować na rzecz systemu, oddać mu całego siebie. Robić karierę, brać kredyty, konsumować i kupować (nakręcać rządowi PKB), płodzić dzieci (bo system potrzebuje nowe owieczki), być takim jak wszyscy, nie odstawać.

Większość ludzi nie może ot tak bawić się, imprezować, zwiedzać świata, bo znowu – cywilizacja by upadła. I wtedy cierpielibyśmy również my. Lub zginęlibyśmy w tej anarchii. Pracowałeś kiedyś w magazynie na wózku? Ja tak. Wiesz jacy ludzie przepakowują a potem wysyłają Twoje eko-żarcie albo ezoteryczne książki? Ja wiem. I oni są też potrzebni.

Więc doktryny te ograniczają tę zabawową naturę człowieka. Nazywają ją grzeszną, płytką, egoistyczną, niemoralną, nienormalną. No bo jak to tak? Wszyscy trzydziestolatkowie żyją w kieracie i służą systemowi, a Ty chcesz się bawić, żyć na pełnej petardzie, na maxa, w ramach tego, co sobie zarabiasz? Kłopot tylko w tym, że te ograniczenia są ustawione na bardzo rygorystycznym poziomie. Temu nieszczęsnemu człekowi tak niewiele wolno.. Normy społeczne są tak konserwatywne i tak bardzo nie znoszą sprzeciwu. Więc powstał mechanizm hipokryzji, łamania tych norm, np gdy nikt nie patrzy, gdy nikt się nie dowie.

Szerzej opisałem to w poniższym, ciekawym felietonie który daje przynajmniej część odpowiedzi:
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania

I znowu – jest to mechanizm niezbędny, wręcz ratunkowy dla psychiki. Która momentami nie wytrzymuje tych drakońskich, konserwatywnych norm. Pijany byłem, więc się nie liczy„, „Nikt się nie dowie, więc się nie liczy„, „To daleko od domu i na delegacji, więc się nie liczy„. Któż tego nie zna? Któż z nas z tego sam nie skorzystał? Któż z nas nie zdobył dzięki temu wspaniałych doświadczeń, przeżyć, emocji, a nawet.. wiedzy? Dlatego nie potępiajmy hipokryzji i dulszczyzny jako jednoznacznie złych, a starajmy się dostrzec jej drugie dno. Jednak co innego jest wtedy, gdy dzięki mechanizmowi hipokryzji przeżywasz cudowne i rozwijające chwile, a co innego, gdy krzywdzisz w ten sposób innych. To też miejmy na uwadze.

Wewnętrzna sprzeczność jest kolejną cechą doktryn

Ideologie często łączą swobodnie poglądy zupełnie nieprzystające do siebie. Przykład to konserwatysta-kibol, taki prawilny ziomek, który w głębi duszy nienawidzi kobiet i potępia ich seksualność. Ale jeśli brać pod uwagę jego czyny – to jest on często liberałem, i to skrajnym. Ciągnie go do „zaliczania” kobiet, jak on to nazywa, ogólnie do „ruchania” wszystkiego, co nie ucieka na drzewo. No on wg samego siebie może, wiadomo, ale kobieta już nie. Amfetamina, alkohol, trawka, gangsterka czy mordobicia? Żaden problem. A tego wszystkiego zakazuje oficjalny nurt konserwatyzmu, który pozwala tylko z żoną, po ciemku, bez gumy i tylko w celu prokreacji.

Inny przykład to kobieta walcząca o prawa kobiet. Często powołuje się na destrukcyjny przykład „smalca„, czyli tzw samca alfa. Samiec alfa to wyraz męskiej siły, ale w jej negatywnym biegunie, bo wszystko ma dwie strony – dwa bieguny. Nie lubi kiboli, dresiarzy, prawilniaków – i bardzo słusznie. Ale często taka kobieta ma niezrozumiałą, trochę „freudowską” sympatię do innych brutalnych samców alfa – a mianowicie do islamistów. Choć są chlubne wyjątki.

Z kolei kobieta o poglądach nacjonalistycznych też broni samców alfa, ale w dresach, ze stadionów piłkarskich. Oba te przykłady obrony męskiej brutalności i samczości, są w zasadzie przejawem tego samego zjawiska. Te dwa przeciwieństwa są tym samym, co jest szokującym wnioskiem. Z jednej strony jest to przejaw zakamuflowanego masochizmu. Trochę freudowskich, ukrywanych głęboko pragnień. Z drugiej strony – jest to przejaw nieprzepracowanych lęków, kompleksów, traum.

Kobieta pozbawiona wewnętrznej potęgi i siły, asertywności, pewności siebie – będzie tego panicznie szukać u mężczyzn. Często u tych mężczyzn, które pokazują tę siłę w najbardziej jaskrawy sposób. A więc sposó negatywny – samczy, agresywny. Czy to u chłopaków ze stadionu, czy z meczetu. Różnica jest żadna. Dlatego wzrost kobiecej potęgi i siły jest tak samo ważny, jak wzrost wrażliwości, emocjonalności i delikatności u mężczyzn.

A tymczasem jeśli ktoś ma to wszystko przepracowane, jeśli jest mu dobrze ze sobą – to nie szuka ekstremalnych emocji (dobrych z przewagą złych) których mogą dać niestabilni i porywczy ludzie obojga płci. To kolejny sekret o którym niewielu mówi. Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Każda doktryna jest w części prawdziwa i w części fałszywa

Życie, społeczeństwo, system – to trochę gra, trochę eksperyment, a trochę żart. Myślę że trollem mającym największą bekę z tego wszystkiego jest sam Bóg – Wielki Architekt Wszechświata. Celem doktryn (ideologii, religii i innych) jest ukrycie realnych zasad tej globalnej gry. Te zasady są uniwersalne, i nie są one ani lewicowe, ani prawicowe, ani religijne, ani ateistyczne, ani żadne w tym stylu. Z kolei doktryny przedstawiają rzeczywistość jako prostą i toporną płaszczyznę.

Tymczasem rzeczywistość przypomina nie płaszczyznę, ale bryłę. I to nawet nie bryłę trójwymiarową, ale.. czterowymiarową, w której każdy punkt jest powiązany z każdym innym. Tam, gdzie jedna ideologia daje odpowiedź w 100%, tam druga daje ją już tylko częściowo, a trzecia nie daje w ogóle, przynosząc same kłamstwa i szkody. Dalej: gdy znasz zasady gry, to tworzysz swój świat, jesteś z tym wydawałoby się trudnym światem, jak równy z równym. Zaś gdy siadasz do pokera ze starym wygą kasynowym, jednocześnie nic nie wiedząc o tej grze.. To przegrywasz. Warto po prostu poznać zasady gry.

Zasada działania każdej doktryny i walki między tymi doktrynami, jest taka sama. To czysta psychologia, ludzka natura i jej problemy. Ezoteryka i gnoza trochę uzupełniają ten temat z nieco innej strony, choć generalnie wnioski są podobne. Fanatyzm to fanatyzm. Poddaństwo to poddaństwo. Niesamodzielne myślenie to niesamodzielne myślenie. Bez względu na to, w co wierzysz lub nie wierzysz. Każdy wyznawca doktryny, uważa swoją doktrynę za słuszną, prawdziwą, racjonalną, opierającą się na faktach. A inne uważa za odwrotność swojej.

Obecnie w mediach, w nauce, psychologii, inaczej – mainstreamowym dyskursie oficjalnym, za racjonalne i opierające się na faktach uważa się dwie doktryny. A mianowicie racjonalizm (ateizm) jak i mainstreamowy nurt lewacki. Bo już lewica podziemna walcząca o prawa socjalne, godną pracę i płacę, jest oszołomska, roszczeniowa, itp.

Prawica czasami ma rację, lewica czasami ma rację. I co dalej?

Prawica powołuje się na prawo naturalne – a więc na: konserwatyzm, patriarchat, samczość, rządy silniejszego, przemoc wobec słabszych, dyskryminacja. I ma CZĘŚĆ racji – bo takie są prawa matki natury (czyli matrixa, systemu – bo to to samo). Są to prawa które mają zapewnić przetrwanie i jak najszersze rozmnażanie za wszelką cenę, często po trupach słabszych.

Lewica z kolei powołuje się na postęp, nowoczesność, równouprawnienie, ochronę słabszych, nie dyskryminowanie. I też ma CZĘŚĆ racji. Bo człowiek jest czymś większym i szlachetniejszym niż natura. Czego wyrazem jest nauka, technologia, metafizyka, kultura, sztuka, moralność i etyka. Tylko niedobrze gdy ta lewicowa racja przejawia się w totalitarnej cenzurze (poprawność polityczna) czy miłosierdziu wobec zwyrodnialców i katów (liberalne traktowanie przestępców, popieranie islamistów).

Ogólnie, żywot ludzkości to odwieczny „zakład„, wahania pomiędzy siłami konserwatywnymi (tradycja, powstrzymywanie zmian) i lewicowymi (postęp, rozwój, nowoczesność). Z tym że każda skrajność jest zła. Zbyt radykalne wychylenie wahadła w jedną stronę (np II wojna światowa i dwa konserwatywne reżimy – nazizm i bolszewizm) powoduje wychylenie wahadła władzy w drugą stronę w przyszłości.

Czego efektem jest upadła już Unia Europejska. Z kolei wychylenie wahadła w stronę skrajnego i głupiego euro-liberalizmu, powoduje obecnie konserwatywną korektę. PiS, Trump, Orban, to politycy przewidywalni, którzy nie doprowadzą do zapaści systemu, więc przekazano im władzę. Gorzej jest z innym przejawem tej konserwatywnej korekty, czyli z inwazją islamu. Gorzej będzie też gdy homoseksualna orientacja kilku czołowych polityków PiS się wyda. I elektorat konserwatywny zwróci się w stronę partii których działania doprowadzą do zapaści systemu. Bo na kogoś oni głosować muszą.

Zachęcam wszystkich Was po prostu do samodzielnego myślenia. Nie sugerowania się zdaniem innych, w tym zdaniem zbiorowości skupionych wokół doktryn. Chciałbym byś był pewnym siebie i swojej mocy liderem, a nie owcą skazaną na poddanie wszelkim okolicznościom.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony, w których opisałem ukrywane przed społeczeństwem fakty. Myślę, że na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na choć niektóre ze swoich pytań i wątpliwości. Linki poniżej:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dlaczego coaching i new age nie działają? Powiedz NIE sprzedawcom złudzeń!

new-ageCoaching staje się coraz bardziej modny, na czele z lifestyle. Powstają coraz to nowe blogi, strony, portale, czasopisma. Coraz to nowi autorzy fotografują się na tle odjazdowych samochodów (nie swoich..) i chcą być dumnie nazywani coachami. Ten artykuł będzie próbą rozprawienia się z tym szkodliwym zabobonem i zaorania tego destrukcyjnego społecznie trendu.

Polecam dwa kawały-suchary o coachingu. Jeden jest mojego autorstwa:

-Witam państwa na szkoleniu coachingowym: „Jak szybko zarobić milion złotych„. Zadam pytanie pomocnicze. Ile kosztował bilet na tę prelekcję?
-1000 złotych – odpowiada głos z sali.
-Zadam więc drugie pytanie. Ile jest miejsc na sali?
-1000 miejsc – znowu odpowiada ktoś z sali.
-Dziękuję, koniec szkolenia. Proszę się rozejść.

To tak jak z tym żartem, że da się zarobić na automatach hazardowych czy na kasynie, o ile.. jesteś ich właścicielem. I analogicznie: coaching przynosi sukces życiowy, o ile.. sam jesteś coachem.

A teraz drugi, mojego autorstwa:

-Dlaczego coaching działa w słonecznej Kalifornii czy na nowojorskim Manhattanie, a w Polsce nie działa i budzi szyderczy rechot?
-Bo Polacy odwrotnie niż Amerykanie – nie muszą wychodzić poza strefę swojego komfortu, bo od zawsze są poza nią.

Śmieszne? Tragiczne? Jakże życiowe? Ale co z tego, skoro coaching wchodzi pod strzechy i staje się coraz bardziej popularnym biznesem. Niczym religie – mechanizm strzyżenia owieczek i uspokajania ich sumień banałami jest łudząco podobny. Każdy portal, każdy przekazior typu Onet, Gazeta itp, ma poświęcony temu dział.

Tymczasem coraz więcej ludzi w Polsce zauważa, że to po prostu nie działa. Profile ośmieszające coaching, takie jak „Regres osobisty” biją rekordy popularności. Coachowie zdają się żyć w jakimś innym świecie, w alternatywnej rzeczywistości. Ogromny pressing medialny, ogromny fejm, a tak naprawdę jest to usługa dla max 2% społeczeństwa. Czyli tych bogatych lemingonów z wielkich miast, którzy myślą, że po zapuszczeniu modnej brody staną się mężczyznami.

Na marginesie dodam, że to właśnie głos tych nielicznych jest słyszany najgłośniej. Jest to powód takiej popularności medianej coachingu. Oni są syci, pełni energii, wigoru, więc tym chętniej walczą o swoje prawa i przywileje, nadane przez system. O te Trybunały Konstytucyjne czy jakieś tam inne, i tego typu jakże palące społeczne sprawy. I oni, obok smoleńskich moherowych beretów (druga grupa) narzucają ton, betonują i zawłaszczają debatę publiczną. Zaś ogromna rzesza Polaków jest wykluczona z debaty publicznej. Ich głos jest niesłyszalny. A gdy obserwują dysputy na tematy zastępcze z jednej strony smoleńskich oszołomów, a z drugiej strony sytych beneficjentów systemu, to rzygać im się chce.

Podstawowy błąd coachów w Polsce polega na tym, że powielają schemat American Dream w kraju umów śmieciowych, kredytów hipotecznych i 1850 zł brutto. To nie działa i nie może działać w systemie, który dołuje i wyklucza większość społeczeństwa. To, co działa w słonecznej Kalifornii czy na nowojorskim Manhattanie, nie zadziała w upadającej cywilizacyjnie Mławie. W Radomiu czy Poznaniu też nie. Ba, nawet w samej Warszawie to nie zadziała, pomimo tego, że tam beneficjentów systemu jest trochę więcej.

My potrzebujemy innych porad, np:
-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Wcale nie chodzi o jakieś wydumane, typowe dla krajów Zachodu zachcianki, wzięte z kosmosu. Chodzi o minimum minimum, którego system nie zapewnia. Własne mieszkanko, choćby małe. Samochód – może mieć nawet te 7 lat, używany. Raz, dwa razy w roku wakacje. Może być polskie morze, wcale nie chodzi o kosztujące kilkanaście tysięcy zagraniczne wojaże. W weekend kino, wypad do baru ze znajomymi. Jakiś drobiazg, mała zachcianka kupiona razem z dziewczyną. No powiedzcie, czy to jest naprawdę tak dużo? Czy to są jakieś wybujały, wydumane, z dupy wzięte i niepotrzebne pragnienia, typowe dla chorego ego?

I tutaj wiele teorii new age i ezoterycznych też przestaje działać. Rozumiem że trzeba wyzbyć się nadmiernych pragnień, bo nie ma nic gorszego i degenerującego, niż rozpasane ponad miarę pragnienia. Owe nadmierne pragnienia to jedno z najważniejszych przekleństw ludzkości. To z nadmiernych pragnień pochodzi gros ludzkiego cierpienia. Tak, trzeba pracować nad sobą, rozjaśniać głupie i złe z natury ego. To jest prawda. No ale na Boga.. Czy też na Lucyfera, sam nie wiem. Chodzi o minimum minimum. O system ekonomiczny, który nie byłby piekłem, obozem koncentracyjnym bez drutów.

W Polsce nie ma czegoś takiego jak American Dream. W krajach Zachodu nawet czyścicielka toalet dostaje godne wynagrodzenie, oczywiście w granicach rozsądku. Ale może za nie pojechać na wakacje, kupić 5-letnie autko, wynająć mieszkanie, bo tam prawie nikt nie myśli o braniu hipoteczniaka na 30 lat. Tu pracujesz za 1000 złotych. Według danych oficjalnych, tylko 5% społeczeństwa zarabia 5000 złotych i powyżej. I owe lemingi zarabiające tyle co Turek w budzie z kebsami w Niemczech, uważają się za elitę i gardzą resztą rodaków, nazywając ich „cebulakami„.

Z tej przyczyny jestem przeciwnikiem i krytykiem teorii przebudzenia i oświecenia. Wiele razy pisałem, że nie ma nic bardziej degenerującego, niż bieda. Tam gdzie ludzie zarabiają godnie, jest większa empatia, tolerancja, akceptacja, życzliwość. Jest mniej przestępstw, agresji, nienawiści. Jest to uniwersalne prawo świata którego nie przeskoczymy. Główny propagator teorii oświecenia, Osho, miał miliardy na koncie i 100 samochodów Rolls Royce. Mieszkał sobie na odludziu, w pięknej okolicy. Nie musiał jeździć zatłoczonymi autobusami i użerać się z wampirkami energetycznymi w pracy na etacie.

Gdyby odebrać mu Roll Royce’y i zmusić do pracy na etacie za 1850 zł brutto, z marszu straciłby swoje oświecenie. Jeszcze raz powtarzam – oświecenie nas raczej nie dotyczy. Jedyne co można robić, to za pomocą różnych technik niwelować ból istnienia. Ratować to, czego system jeszcze nie zniszczył. I znowu znamienna rzecz – ani Osho ani inny oświecony tych technik nie ujawnił ani nie opisał. Co też jest bardzo znamienne. Opisali to ludzie mniej znani, tacy jak Vadim Zeland czy Dymitr Wereszczagin.

W Polsce są generalnie trzy problemy:

-sklepu i zaopatrzenie jak na Zachodzie, celebryci i gwiazdeczki niczym Beyonce. Choć tu można się szyderczo zaśmiać.. I jednocześnie – ceny wysokie jak na Zachodzie, przy niskich zarobkach typowych dla wschodu. Rodzi to ogromny dysonans jak i pragnienia, których nie można spełnić. A to generuje cierpienie i ból istnienia. Rozumiem gdyby zostało to, co było w latach 80-tych XX wieku, przy aktualnych cenach. Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

-toporny konserwatyzm, typowy dla naszego kraju. Brak tolerancji dla czegokolwiek i kogokolwiek, zawiść i nieżyczliwość. Po części wynika to z punktu pierwszego. I najważniejsze – koncertowe wpieprzanie się w cudze życia. Polacy robią to perfekcyjnie. Szczególnie w relacji rodzice, teściowie – dorosłe dzieci.

-brak pewnych praw podstawowych i ważnych – aborcja, refundacja antykoncepcji, sterylizacja. Człowiek, szczególnie kobiety, są na łasce mamuśki natury i katolickiej bozi. A to rodzi stres, bo młody człowiek pragnie zabawy i seksu, jest to naturalne.

Razem daje to system, w którym odechciewa się dosłownie wszystkiego – jak zauważył jedne z moich Czytelników. No jak mieć rodzinę przy takich zarobkach?

Co do samego coachingu.. Mam dla Was top sikret info na koniec 😉 Jeden z głównych coachów w Polsce, ten który pisze wspaniałe artykuły i kasuje gruby hajs za prelekcyjkę – jest nałogowym kokainistą. Takim level hard, level uber 9000. Za kilka lat może być wrakiem, jeśli się nie opamięta. Skąd to wiem? Mam swoje źródła i źródełka, co nie raz już Wam udowodniłem.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?

dobro-i-zloLęk przetrwania pojawia się w świecie w którym rozmaitych zasobów (żywności, wody, partnerów, miejsca do życia) nie starcza dla wszystkich powołanych do życia istot. Jest to sam Rdzeń oprogramowania natury i Genesis (praprzyczyna) obecnej sytuacji na świecie. Wszelkie zło wyrządzane jednej istocie przez drugą, ma praktycznie zawsze swoje praźródło w niedoborach zasobów i związanym z tym lękiem przetrwania.

Gdy przeanalizujesz każdą złą sytuację i czyn głębiej i dokładniej – zawsze gdzieś na końcu znajdziesz przyczynę w lęku przetrwania. Jest to bardzo ogólna odpowiedź na pytanie które zadaje sobie cala ludzkość od zarania dziejów: „czemu jest tyle zła na świecie?”  Ale odpowiedź rodzi kolejne fundamentalne pytania.. kto (lub „co”?!) tak zaprogramował(o) Rdzeń? Komu (czemu?!) potrzebny jest system w którym istoty muszą walczyć o ograniczone zasoby, przez to wyrządzać sobie zło i cierpieć?

Im dalej w las tym więcej drzew. Im bardziej się nad tym zastanawiasz tym więcej pojawia się pytań. I coraz trudniej znaleźć na nie jednoznaczną odpowiedź. Na wiele z tych pytań odpowiedzi nie ma. Lub odpowiedź jest albo hipotetyczna (czyli niemożliwa do obiektywnej weryfikacji), albo częściowa.

To, co nazywacie systemem czy matrixem nie wynika bezpośrednio z działań jakiejś złej i spiskującej elity, ani nie wynika z tego że ludzkość zbłądziła, zgrzeszyła. Bo to są tylko skutki, a nie przyczyna. Prawdziwa przyczyna to opisane powyżej zaprogramowanie jednostki centralnej zarządzającej naszą planetą (Rdzeń, matka natura, Bóg, Demiurg i inne nazwy).

NIE BĘDĘ SIĘ POWTARZAŁ ale wszystko drobiazgowo wyjaśniłem w poniższych felietonach. Jest to odpowiedź na odwieczne pytanie ludzkości które napisałem powyżej, a nad którym od zawsze (i najczęściej bezskutecznie) łamią sobie głowy filozofowie, mistycy, wizjonerzy, prorocy, psychologowie, naukowcy. Teraz tę odpowiedź znasz i widzisz, że jest ona tak prosta, że.. prostsza być już nie mogła. I w tym tkwi właśnie ogromna trudność w znalezieniu tej odpowiedzi. A oto te felietony:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Wszyscy ludzie mówią że chcą poznać prawdę, dopóki nie zdają sobie sprawy, że prawda zweryfikuje ich najgłębsze przekonania, idee, nadzieje i marzenia. Wolność oświecenia oznacza dużo więcej niż doświadczenie miłości i pokoju. Oznacza ono odkrycie prawdy, która która zmieni Twoje postrzeganie siebie i życia do góry nogami. Dla tego, kto jest już gotów, będzie to niewyobrażalnie wyzwalające. Ale dla kogoś kto wciąż się oczyszcza, będzie to dużym wyzwaniem.”
~Adyashanti

Domyślasz się więc zapewne, jak ogromną siłę ma lęk przetrwania. Z tego wynika kolejny wniosek. Jeśli elita, krajowa czy globalna, wykorzystuje parametry Rdzenia (natury itp) w celu wprowadzenia jeszcze większego zamordyzmu ekonomicznego, to jakie to daje owoce? Prowadzi to do ogromnej degeneracji społeczeństw i narodów. Lęk przetrwania przy jednoczesnym opresyjnym ucisku i wyzysku ekonomicznym jest piorunujący i niszczy każdą sferę człowieczego życia. Styrany i zlękniony człowiek nie ma szans na rozwój emocjonalny, naukowy, zawodowy, duchowy.

Jest zajęty tylko zwierzęcym przetrwaniem od pierwszego do pierwszego. Pomimo tego, że sprawdza stan pustego konta bankowego za pomocą najnowocześniejszej technologii – smartfona z internetem LTE – niewiele różni się od zwierzęcia. Widać to szczególnie w Polsce, gdzie morderczy i opresyjny kapitalizm Balcerowicza, Petru i Tuska, łączy się z kościelnym konserwatyzmem i ciemnotą. Ludzie biedni, „niedoruchani„, więc i agresywni, zawistni, niekulturalni, plotkujący, donoszący itp itd. Typowe „polskie wady” także mają przyczynę w lęku przetrwania.

Generowanie i nasilanie lęku przetrwania przez elitę jest kluczem do WŁADZY nad społeczeństwami i narodami. Jednostka zajęta lękiem, trudem i znojem dnia codziennego, nie rozwinie się, nie pozna wiedzy z wielu dziedzin życia – od matematyki, po informatykę, psychologię czy okultyzm. I tym samym, elicie nie wyrośnie silna i świadoma konkurencja od dołu, bo społeczeństwo będzie ciemne, niewykształcone i zajęte przeżyciem od pierwszego do pierwszego.

A im biedniejsze społeczeństwo, tym bardziej zafiksowane na punkcie patriarchatu, konserwatyzmu, religii i innego oszołomstwa – jest to kolejne prawo tego świata. Ustawą nawet najbardziej liberalnego rządu tego zmienić się nie da, bo to byt, a nie ustawa, określa świadomość.

Dlatego zwracaj szczególną uwagę na to, czy aby nie popierasz polityka, który ten opresyjny kapitalistyczny (neoliberalny) system promuje. I nie jest ważne jak ma na nazwisko ani jaką ideologię (a więc iluzję postrzegania) Ci proponuje. Korwin, Balcerowicz, Petru, Schetyna, Kołodko, Olechowski, Michnik, Lis – popierają w zasadzie jedno i to samo. Można popierać albo antysystemowość Korwina, albo chęć osłabienia wpływów kościoła i konserwatyzmu jaką wykazują inni politycy. No ale tym się nie najesz.

Poniżej wklejam cytat autorstwa Łukasza M. Łukaszewicza o metodzie uwalniania według Davida R. Hawkinsa. Ta metoda także uznaje fakt, że wszelkie zło ma swoją praprzyczynę, genezę w lęku przetrwania. Dotyczy ona ludzkich negatywnych myśli, emocji i odczuć. I mówi jak od tych emocji się uwalniać.

Cytuję: „Technika uwalniania wg Davida R. Hawkinsa (nie znam prostszego i efektywniejszego narzędzia)

Uwalnianie z jednoczesnym odpuszczeniem jest jak nagłe pozbycie się wewnętrznego napięcia, albo jak zrzucenie ciężaru. Towarzyszy temu natychmiastowa ulga i lekkość oraz poczucie wolności i szczęścia. Jest rzeczywistym mechanizmem umysłu.

Mechanizm poddania, to bycie wolnym w danym obszarze życia od negatywnych uczuć, dzięki czemu bez oporu czy wpływu wewnętrznych konfliktów manifestuje się nasza kreatywność i spontaniczność Zaniechanie wewnętrznej walki i porzucenie oczekiwań to największy prezent jaki możemy dać sobie i innym by wspierać wolność. Doświadczamy wtedy podstawowej natury wszechświata, którą jest jak sami odkryjemy – manifestowanie największego, możliwego dobra w danej sytuacji.

1. Uświadom sobie dane uczucie, pozwól by się ukazało i pozostań z nim w kontakcie.

2. Nic w nim nie zmieniaj, nic z nim nie rób – pozwól aby sobie płynęło. Oznacza to po prostu zgodę, że czujesz, i skupienie na ukrytej za tym energii. Czyli najpierw pozwól sobie na odczuwanie, bez opierania się temu co czujesz, bez rozładowywania tego uczucia, obawiania się go, potępiania czy moralizowania na jego temat. Oznacza to porzucenie osądów i zdanie sobie sprawy, że to tylko uczucie.

3. Jesteś z tym uczuciem i odpuszczasz wszelkie wysiłki, aby w jakikolwiek sposób je zmienić. Odpuść też chęć by mu stawić opór. To właśnie opór powoduje, że uczucie trwa. Gdy przestajesz stawiać opór lub próbować je zmienić, przejdzie ono w następne uczucie i będą mu towarzyszyć łagodniejsze doznania. Uczucie, któremu się nie opieramy, zniknie, gdy tylko wyczerpie się energia, która je napędza.

4. Podczas uwalniania ignoruj wszystkie myśli. Skup się na uczuciu samym w sobie, nie na myślach. Myśli nigdy się nie kończą, napędzają się same i płodzą jedynie więcej myśli. Myśli są zaledwie racjonalizacjami umysłu, który stara się wyjaśnić obecność uczuć. Prawdziwym powodem tego co czujesz jest nagromadzone napięcie ukryte za emocjami, które napiera, by uwolnić się w danym momencie. Myśli czy zdarzenia zewnętrzne są jedynie pretekstem wymyślonym przez umysł.

Gdy bardziej zaznajomisz się z Techniką Uwalniania zauważysz, że wszystkie negatywne uczucia są powiązane z fundamentalnym lękiem każdego z nas dotyczącym przetrwania, oraz, że wszystkie uczucia są jedynie „programami przetrwania” w których niezbędność wierzy umysł. Technika Uwalniania progresywnie kasuje te programy. Poprzez ów proces pierwotna przyczyna kryjąca się za uczuciami coraz bardziej się wyłania.”
Autor:
Łukasz M. Łukaszewicz

Podsumował: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/