Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'równouprawnienie'

Archiwa tagu: równouprawnienie

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,970,262 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 134 obserwujących.

System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!

duchowosc-5

Porozmawiajmy o tym, co jest w danym społeczeństwie normalne, a co nie. W tych czasach zaburzeniem, szczególnie osobowości, jest wszystko oprócz ślepej służby systemowi (śluby, dzieci, rodzina, kariera 12 godzin na dobę, i bycie, mówienie i myślenie jak wszyscy). Jak masz pasje, hobby, myślisz samodzielnie to wg psychologii która uważa się za naukę, jesteś zaburzony. To mój najpoważniejszy zarzut wobec psychologii. Której bardziej zależy by człowiek był produktywny, uspołeczniony, konsumujący i nabijający PKB kapitalistom. No ale pobudka, nie każdy rodzi się owieczka i nie każdy chce beczeć w stadzie. Niektórzy chcą myśleć samodzielnie, mieć pasje, czas dla siebie i iść własną drogą.

Pamiętam słowa bliskiej mi osoby: „Jarek, wiesz, większość facetów po 30-stce, w Twoim wieku, ma totalnie przesrane życia„. Istotnie, żyjemy w świecie, w którym ślub, dzieci, kredyt hipoteczny plus kilka innych kredytów, praca 14 godzin na dobę by to utrzymać, jest uważana za społeczny sukces. No i zero czasu wolnego dla siebie. Praktycznie zero przyjemności, nie licząc upicia się w piątek i w sobotę. Czyż to nie jest schizofrenia? Rozejrzyjmy się wokół. Wszędzie nieszczęśliwe związki, nieszczęśliwe małżeństwa. Wszędzie szarpiący się z życiem rodzice, nic nie wiedzący o psychice, duchowości, i przez to niszczący swoje dzieci. Często w sposób nieodwracalny.

Ja zarabiam mało, choć mam kilka źródeł dochodu. Jeśli chodzi o darowizny czytelników – są to bardzo małe kwoty, bo ludzie uważają, że wiedza i informacje powinny być za darmo. I często Ci sami ludzie idą potem kupować prenumeratę Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, czy Gazety Polskiej. I chętnie wydają na kilka takich prenumerat kilka stówek. Ale nie mi oceniać taką postawę. Ja wiem jedno. Trzeba bardzo uważać, jakie zobowiązania bierze się na swoje barki. Nie wszystko da się unieść. Wiesz, mag i król Salomon miał niesamowite zdolności, np jasnowidzenia. Ale nawet Salomon z pustego nie naleje.

Najniższa krajowa zawsze będzie najniższą krajową, choćbyś się zesrał i naczytał tysięcy teorii o pięknie rodzicielstwa. Najlepiej brać jak najmniej zobowiązań. Chyba, że jest to konieczne, bo chcesz komuś pomóc. Czy jest coś złego w tym, że nie chcesz brać na siebie przykrych i często traumatycznych zobowiązań? Które odbierają Ci cały czas, całą chęć do życia, i sprawiają że ledwo starczy na najtańsze żarcie z Biedry? Ja pomimo swoich skromnych zarobków, mogę kupić sobie ulubione witaminy i zioła. Mogę kupić droższą kawę. Mogę raz na jakiś czas kupić ulubione piwo za 3 zł, bo te za 1,80 zł to szczyny po których rzygać się chce.

Wielu ludzi najpierw bierze na siebie masę zobowiązań a potem dziwi się, że na nic nie ma czasu, energii i pieniędzy, a życie im się wali. Taki człowiek jedzie codziennie do pracy samochodem którego utrzymanie kosztuje krocie, bo przecież podjechanie tych 9 przystanków tramwajem to dyshonor. Pali papierosy i kupuje drogie alkohole, bo przecież prawdziwy mężczyzna tak robi. Kolejne setki złotych miesięcznie. I ma dzieci, bo inni też mają a on nie chce odstawać od reszty. I potem lament: „gdzie mój szmal, czas, energia, radość życia„?

W Polsce jest bieda jak piszczy i faceci nie chcą zakładać rodzin, tylko chcą seksu. Dlatego trenerzy podrywu są tak popularni, bo faceci szukają sposobów.”

To powyższe zdanie powiedziała kobieta. Ale czy niechęć wobec płodzenia dzieci jest czymś złym? Czy każdy kto ma pochwę lub penisa musi być rodzicem? Czy każdy kto ma struny głosowe musi być dziennikarzem lub lektorem? Czy każdy kto ma dwie nogi, dwie ręce i penisa, musi być żołnierzem? Owszem, koło życia, inaczej koło Samsary, koło iluzji, musi trwać. Muszą się rodzić nowe pokolenia. Muszą być trybiki systemu, ludzie mu służący, i przy okazji – jego ofiary. Bo oddają mu cały swój czas, energię, zasoby. Ale czy Ty musisz nim być, ku chwale ojczyzny, religii, tradycji, czy kapitalisty płacącego najniższą krajową? Bo więcej nie może, bo musi kupić sobie trzeci dom i drugi jacht?

Jest kilka podstawowych i prostych błędów, jakie popełniają ludzie. Które czynią ich świat złym i skomplikowanym. Wymienię je w punktach:
-dawanie empatii i miłości tym, którzy nie wiedzą co to empatia i miłość, i gardzą tymi wartościami – np islamiści, uchodźcy. Jest to największe możliwe skurwienie dobrych wartości;
-dawanie dobra i wiedzy ludziom świadomie złym i / lub wrogom, z nadzieją że oni się zmienią;
-wchodzenie w interakcję i dawanie informacji (szczególnie intymnych, o sobie) ludziom którzy ich nie zrozumieją. Bo są na innym, niższym poziomie mentalności i potem używają tego co wiedzą przeciwko Tobie;
-naiwność wobec wilków w owczej skórze. Polityków, ekspertów, ekonomistów, zwolenników wolnego rynku i (neo)liberalizmu, „szantażystów humanitarnych” (lewaków nakazujących przyjmować żołnierzy ISIS), konserwatystów chrześcijańskich, religiantów, zwolenników ideologii, dziennikarzy, lobbystów medycznych i innych. Których celem jest praca dla elit i ogłupianie i biednienie mas.

Uwolnij się od ludzi, którzy świadomie i z premedytacją wybrali zło, choć często przywdziewają owczą skórę. Od ludzi, którzy wmawiają Ci poczucie winy – ponieważ chcą oni władzy nad Wami i dołowania Was. Od ludzi którzy zrzucają na Ciebie swoje toksyczne emocje. Od skorumpowanych moralnie autorytetów, których jedynym celem jest umniejszenie Ciebie. Od ludzi, którzy mówią Ci, że coś jest z Tobą nie tak, że jesteś niegodny, itp itd. Za takie słowa lej od razu z całej siły w mordę, jeśli trzeba i jeśli można. Nikt nie ma prawa Ci tak mówić. Jesteś dumnym człowiekiem mającym w sobie iskrę Boga, który ma różne lekcje i tematy do przepracowania.

Szczególnie zwracam uwagę tutaj na jeden z podstawowych błędów – czyli robienie sobie problemów na siłę, niejako wynajdywanie ich. „Ludzie sami tworzą sobie problemy, a potem tracą sił na ich rozwiązywanie„. To genialne zdanie wypowiedział jeden z najbardziej oświeconych umysłów naszej planety – Vadim Zeland. Napisał on cykl książek, przeznaczonych dla ludzi, którzy są na samym dnie życiowym i chcą się z niego wydostać. Duchowość Zelanda nie jest „duchowością milionerów” typu Osho, który pisał jedynie regułki i teorie. Zeland pisał swoje dzieło – cykl książek Transerfing Rzeczywistości – jako ostatnią deskę ratunku dla ludzi bardzo poranionych przez życie. Jest to coś, co działa.

Książki Vadima Zelanda, i dziesiątki tysięcy książek ezoterycznych, gnostyckich, filozoficznych, psychologicznych, i każdych innych, możesz kupić w poniższej księgarni internetowej. Każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie:
Tania Książka – Ogromny wybór książek ze wszystkich dziedzin, także książek polecanych na mojej stronie

Zasadę tworzenia problemów z powietrza, bez potrzeby, wyjątkowo silnie widać w związkach. Uczeni jesteśmy bowiem, że związek ma zapierać dech w piersiach. Że ma być idealny, niczym w produkcjach Disneya czy w komediach romantycznych. Że liczy się każda głupota, np taka, że partner źle odstawił mleko do lodówki. Tak, o takie rzeczy wybuchają karczemne awantury. Albo o to, że partner zaprosił kogoś do znajomych na FB. Albo o to, że zostawił w łazience skarpetki.

Kiedyś kobieta, z gatunku tych „uspołecznionych” i ekstrawertycznych na maxa, mówiła, że największym zabójcą małżeństw są porozrzucane skarpetki. Tak, serio, ludzie robią karczemne awantury o takie pierdoły. A życie jest takie kruche, delikatne, ulotne.. I jeszcze ta osoba interesowała się psychologią i obrastała w piórka, powtarzając takie typowe, matrixowe dyrdymały o związkach.

To dużo szerszy temat. Podstawowy program miłości, zakochania i seksu, ten społeczny, matrixowy, jest ekstremalnie destrukcyjny. Jego rdzeniem jest patriarchat – upadły, zdezaktualizowany system opresji i kontroli, którego ofiarą padają wszystkie kobiety i…. zdecydowana większość mężczyzn. Naprawdę nieliczni mężczyźni są beneficjentami patriarchatu. Reszta jest niewolnikami pracującymi za miskę ryżu i nie mającymi żadnych praw. Patriarchat jest porządkiem ojca chrzestnego mafii, czy też porządkiem dyktatora i jego elity, bezlitośnie kontrolujących całą resztę niewolników.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

Społeczny, destrukcyjne postrzeganie miłości to posiadanie partnera na własność. To zazdrość i próba kontrolowania go, zaborczość. To nastawienie na branie, a niekoniecznie dawanie. To podświadoma zazdrość o sukcesy i potęgę partnera i podświadoma chęć dołowania go gdy takie sukcesy odnosi. Szczególnie widać to u mężczyzn. Wielu z nich uważa, że to oni powinni mieć ostateczną rację, że to ich racje i recepty powinny być bezwarunkowo zaakceptowane przez kobietę. Uważają, że od kobiety nie muszą się od niczego uczyć, a ona nie może być lepsza od nich w jakiejkolwiek dziedzinie.

No i obie płcie zwracają uwagę na rzeczy mało istotne, na totalne pierdoły, i o to wszczynają awantury i fochy. Obie płcie mają w głowach obraz, że ta druga płeć, czyli partner, musi być taki i owaki. Ten idealistyczny obraz, co oczywiste, został wygenerowany przez system, i siłą rzeczy jest niemożliwy do zaistnienia. Bo taki iluzoryczny ideał łączy w sobie absolutnie przeciwstawne cechy, które są niemożliwe do pogodzenia ze względu na konstrukcję ludzkiej psychiki. Czy też doszliście do wniosku, że to społeczne postrzeganie miłości, jest… dokładnym zaprzeczeniem, odwróceniem pojęcia prawdziwej miłości?

Przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwi się, że ma w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. Doprowadził ludzkość i świat do upadku, na samo dno. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Owi guru podrywu, osoby demaskujące „prawdę” o kobietach, są niejako zamknięci w swoim świecie. Dochodzi tam do sprzężenia zwrotnego dodatniego, czyli tzw pętli przechwytu. Z jednej strony, przyciągają dokładnie takie kobiety, których się boją i na które narzekają. Z drugiej strony, dostają potwierdzenie od ich czytelników, mężczyzn, którzy mają podobne doświadczenia.

Cytat: „Patriarchat jest tak skonstruowany, że daje prawdziwe przywileje tylko garstce mężczyzn, którzy są prawdziwie bogaci, mają władzę, pozycję, itd. Natomiast większość to trybiki w machinie, którzy z powodu sytuacji w kraju takiej jaką mamy, zarabiają najniższą krajową, która ledwo starcza na podstawowe potrzeby. Kobiety z kolei w tym krótkim czasie, od kiedy zostały częściowo wyzwolone, poszły naprzód. Poszły na studia, zaczęły pracować, zarabiać, odkrywać swoje pasje w życiu. I zrozumiały, że chcą czegoś więcej w życiu niż rodzenia dzieci, ślubu, itp. A większość przeciętnych mężczyzn nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. W tym, że kobieta też chce radosnego seksu bez zobowiązań, że może sama sobie kupić ubrania, zrobić prawo jazdy, że ma pracę, zna języki. To już nie te czasy, gdy facet może jej zaimponować takimi rzeczami, że postawi jej obiad.

I teraz powiem ci, co będzie. Skoro facet nie może już zaimponować kobiecie tym, że postawi jej obiad, kupi biżuterię, perfumy, że ją zawiezie gdzieś autem, bo ona sama może sobie to wszystko kupić, to potrzeba czegoś innego. Powiem ci, z mojej perspektywy, jacy faceci teraz mogą zaimponować kobiecie. Tacy, którzy są otwarci, którzy rozumieją, że kobieta też ma potrzeby seksualne, że może sama decydować o swoim ciele, tacy którzy wiedzą czym jest partnerstwo, którzy wspierają to, aby kobiety wyzwoliły się z jarzma patriarchatu. Ci mężczyźni są tymi, którzy mogą zaimponować. Ale tylko silnym, otwartym, pewnym siebie kobietom. Otwarci mężczyźni i pewne swojej siły kobiety – to będzie nowy świat, nowy eon. Ten alternatywny. Samce ruchacze i równie głupiutkie laski zostaną w swoim bagnie i będą je jeszcze bardziej pogłębiać, będą stopniowo zombieć. Samce, ponieważ nie mogą zaimponować kobietom, będą szukać sposobów aby to zrobić, w postaci takich właśnie internetowych, samczych guru, nabijając im przy tym kabzę i tracąc kasę na to, a jakie będą efekty? Guru będą liczyć kasiorę i śmiać się w kułak, samce przekonane o swojej zajebistości, będą trafiać na typowe głupiutkie Ewki, co będzie dalej ich utwierdzało w przekonaniu, że jak piszą „baby to tylko worki na spermę”. Więc znów będą słuchać rad swoich guru i to będzie błędne koło i oni będą w tym tkwić na pewno przez całe obecne wcielenie.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Mężczyźni, których potrzebuje przyszłość, to mężczyźni otwarci i nie bojący się okazywać swojej wrażliwości. Bądźmy szczerzy – ta cała prawilność, samczość, dresiarstwo, nacechowane są ogromnym, zakamuflowanym strachem, przerażeniem. A także kompleksami – np małego penisa, np kryptogejostwa, np lękiem przed sprostaniem tej samczej roli. Jest to poziom zwierzęcia – zwierzęco przerażonego, reagującego agresją na wszystko. Czy to jest prawdziwa męskość? Nie, to jest klaunowata parodia męskości, zamaskowana zwierzęcą agresją i lękiem. Znowu mamy wypaczenie przez społeczeństwo wielkiej wartości – męskości, odwagi, honoru, „lwiego pazura„.

Stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich lęków i sytuacji, wymaga ogromnej odwagi której prawilni samce nie mają. Boją się siły kobiet, więc starają się ją umniejszać. Reagują agresją, dołują na wszelkie sposoby kobiety, na partnerki wybierają „typowe Ewki„, a następnie narzekają na nie. Naturalną reakcją na lęki przerażonego, zagubionego i nie rozumiejącego świata chłopca, zamkniętego w umięśnionym i wytatuowanym ciele, jest chęć dominacji nad kobietą.

Cytat: „To nie wyjdzie, gdy chcesz kogoś zaliczyć albo sobie ulżyć. To nie wyjdzie, gdy źle myślisz o sobie czy przypadkowym seksie. To nie wyjdzie, gdy będziesz mieć poczucie winy lub jeśli będziesz to robić, krzywdząc jakąś istotę. Ale może wyjść, gdy po prostu oddasz się miłości.

W takiej miłości na jedną noc jest i czułość, i szacunek, i spełnienie, i życzliwość, i radość, rozkosz, a może nawet i rozwiązłość – o ile jej chcesz. Mówi się czasem na seks, że to miłość fizyczna. A gdyby seks zawsze był fizyczną materializacją miłości? Gdyby nie było żadnego seksu bez miłości? I nie mam tu na myśli miłości romantycznej, ale tę miłość uniwersalną – która obejmuje Cię czule, pieści cierpliwie i po wszystkim mówi Ci „dziękuję Ci, moja Bogini, za to piękne miłosne doświadczenie” zamiast „no to nara, mała, a tak w ogóle to puszczalska jesteś?”
~seksualnosc-kobiet.pl

Rodzi się potem nienawiść do kobiet. Że są puszczalskie, bo był seks na pierwszej randce, lub seks przygodny. Nienawiść jest po prostu zła, a wielu typowych facetów ją ma, choćby podświadomą. Ich intencją jest „wyruchać a potem poniżyć w myślach„. Jest to zły czyn, agresja, nawet jeśli połączona jest z ciepłymi słowami wyuczonymi na lekcjach podrywu. Można kobietę głaskać i tulić, ale czuć wobec niej pogardę. Seks przecież dotyka głębi ludzkiej duszy, nawet ten bez miłości. Jest to piękne i wzniosłe doświadczenie. Dotyka potrzeby bycia kochanym, a przynajmniej akceptowanym, bycia godnym, a nie szmaconym. Seks to bliskość, zaufanie, to w pewnym sensie słabość – nagość, nie tylko ta fizyczna nagość. To oddanie się drugiej osobie, to intymne oddanie.

W czym seks „bez zobowiązań” jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks pary jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks nastawiony na przyjemność z użyciem antykoncepcji, jest gorszy od seksu w celu prokreacji? Oczywiście niczym. Jest to kwestia programowania patriarchalnego. Dawniej nie znano antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się zapłodnieniem, i to każdy. Dzieci muszą się chować w rodzinach, by system stawał się większy i potężniejszy, by trzymać to w ryzach. By żyło się lepiej, wszystkim. Ups, przepraszam, pomyłka – by żyło się lepiej, elitom.

Kapłan musi mieć nowych wiernych, generał musi mieć nowe mięso armatnie na wojny, państwo musi mieć nowych poddanych, ups, przepraszam – obywateli. A kapitalista musi mieć nowych niewolników za miskę ryżu, sam opływając w luksusy i karmiąc pracowników bzdurami o zasadach ekonomii i wolnym rynku. Musiano więc ujarzmić seksualność kobiet jak i całą kobiecość, by podporządkować je systemowi hierarchii, władzy i wyzysku.

Chciałbym Wam przypomnieć jedną ciekawą prawidłowość – prawo rządzące światem. Wszystkie ludzkie podsystemy są dokładnym odwzorowaniem systemu głównego. System główny nazywam określeniem „Rdzeń„. Inni używają innych nazw – Bóg, allah, jahve, demiurg, szatan, archont, matka natura, prawa natury. Nazwy nie mają większego znaczenia, bo określają jedno i to samo zjawisko. Cechy tego systemu głównego to zwierzęcość, to przetrwanie silniejszych (czyli agresywniejszych, brutalniejszych, bez skrupułów), to gnębienie słabszych.

To konkurencja, rywalizacja, zamiast współpracy i empatii. A przede wszystkim – deficytowość i mentalność niedoboru. Rodzi to potworny lęk przetrwania, że nie starczy dla wszystkich. Lęk przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym” rodzaju ludzkiego. Jest ostateczną praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro może nie wystarczyć zasobów dla wszystkich, to pojawia się pokusa by grać nieczysto, by iść po trupach do celu, by siłą zabierać innym zasoby.

Rdzeń jest zaprogramowany tak, by większość zasobów wędrowała ku nielicznym na samym szczycie piramidy (1% – u ludzi np bankierzy, korporacje, rządy itp). Pewna część zasobów skapuje tym nieco niżej (10% – u ludzi np korpo-lemingi). Cała reszta jest w tym systemie zdołowana. Wszystkie ludzkie podsystemy mają te same, identyczne cechy systemu głównego. Szczególnie widać to w patriarchacie i kapitalizmie.

Więc tak, jak już mówiłem – możliwe że to jest praprzyczyna sytuacji na Ziemi. Ludzie nie chcą łączyć poszczególnych elementów w całość. Obwiniają polityków, bankierów, religie, korporacje, jakichś illuminatów. Wszystkich, byle tylko nie dostrzegać swojej roli w tym wszystkim. Przecież gdyby tzw owce wykazały chęć uczenia się, chęć walki z ignorancją i obrony przed wilkami, to wiele by się zmieniło. Ludzkie wilki musiałyby przejść na wegetarianizm, i przestałyby być królami-tyranami leśnych kniei. Mówię tu oczywiście metaforycznie.

W latach 90-tych, w wieku poniżej 10 lat, gdy rodzice narzekali na ówczesny rząd i biedę, mówiłem: „Mamo, a co by było gdyby wszyscy ludzie się razem zbuntowali i nie poszli nazajutrz do pracy? Musiałoby się to zmienić
A mama i babcia tylko dobrotliwie się uśmiechnęły i powiedziały coś w stylu: „Oj Jaruś Jaruś„. No tak, mały Jaruś nie znał przecież życia, ale nieświadomie podał receptę która realnie zmieniłaby coś w systemie.

Musi wiele wody w Wiśle upłynąć. Jeszcze wiele ludzi będzie przechodzić przez bolesne, lub z Twojej perspektywy niepotrzebne i idiotyczne lekcje. Ale potrzebne im. Wielu umrze. Sprawdza się zasada „ciepłego dystansu” wobec świata, systemu, społeczeństwa. Zasada nie służenia im i nie bycia im poddanym – choć przecież, paradoksalnie, jestem z nimi powiązany. Oni żyją swoim życiem, popełniają swoje błędy, mają swoje lekcje, robią swoje idiotyczne rzeczy..

I niech to robią. Niech będą sobą, i niech ja będę też sobą. Koegzystencja w pokoju. Nie zmienianie świata i ludzi na siłę. Trochę trzeba się odpierdolić od tego świata. Choć z drugiej strony, dużym złem jest olanie wszystkiego. Można dokonywać zmian, inspirować, przekazywać wiedzę, ratować drugiego człowieka. Ale tylko wtedy, jeśli nie ma sprzeciwu i oporu, a jest możliwość ku temu i szczera chęć tej drugiej strony.

Cytat: „P. Witam. Chciałbym porozmawiać o patriarchacie i matriarchacie?

O. OK., pytaj.

P. Po pierwsze, jak to możliwe, żeby fizycznie słabsze istoty rządziły Ziemią w przeszłości?

O. Bo w przeszłości nie było wszystko postawione tak na fizyczności. Więcej było duchowości, a kobiety jako istoty i teraz bardziej emocjonalne by sobie w tym radziły lepiej.

P. Ponoć większa była wolność seksualna, co mi się wydaje mało prawdopodobne, bo przecież teraz kobiety ją hamują.

O. Kobiety jako bardziej uczuciowe są bardziej podatne na sugestie. A sugestia waszej religii a i całej moralności jest antyseksualna. A kiedy one stawiały swoje osobowości na pierwszy plan, to był seks najbardziej spektakularny tego gatunku. Przecież wiele kobiet potrafi mieć orgazmy bez liku. Co więcej, one tak się ładowały nawet do channelingu i innych kontaktów duchowych.

P. Chcesz powiedzieć, że gang bang to było narzędzie duchowe?

O. Czasami tak, ale głownie chodziło o ich przyjemność.

P. To czemu to upadło. Przecież środowisko, w którym jest pełno seksu nie mogło nikogo nie zadowalać.

O. Seksu było dużo, ale nie dla każdego. Podobnie jak dzisiaj kobiety dbały o posiadanie jak najbardziej atrakcyjnych partnerów. Może wtedy definicja atrakcyjności się różniła.

P. To co wtedy oznaczało bycie atrakcyjnym?

O. Głównie posiadanie sprawności i umiejętności do aktów seksualnych. Ten kto potrafił dogodzić kobiecie długo był atrakcyjny, nawet pomimo ubytków urody. Impotenci aseksualni byli nie atrakcyjni. Nawet nie dawano im szans miłości platonicznej za wiele. Ponadto intelekt i duchowość się liczyła. Poeci i liczni magowie mieli powodzenie. Tych wybierano na ojców.

P. Czyli ci impotenci wywołali bunt przeciwko matriarchatowi?

O. Nie tylko. Też ci, co zostali odtrąceni. Parę odtrąconych autorytetów, jak byście to dzisiaj nazwali, zaczęło głosić wątpliwości, pomimo, że w nie wierzyli na złość kobietom i to zachwiało systemem.

P. A jak wyglądała sprawa wojen, przecież zabawa w wojnę to sprawa męska.

O. Wojen takich jak znacie nie było. Były kłótnie i ostre wymiany zdań. Nawet rękoczyny bardzo rzadko, ale szybko to się kończyło. Wojny przyszły z patriarchatem.

P. Czy można postawić tezę, że brak polityki równego dostępu do seksu był powodem upadku matriarchatu?

O. Tak, ale to nie seks był czynnikiem decydującym, lecz frustracja. Często seksualna, ale sama frustracja z różnych powodów przyczyniła się do działania. Po prostu zbyt lekkomyślnie podchodzono do mężczyzn i to się zemściło. Nikt nie lubi być nazywany przez całe życie reproduktorem czy orgazmatorem. Zabrakło równowagi w realizowaniu i wyrażaniu siebie.

P. Czy argumentem dla matriarchatu był atawizm mężczyzn?

O. Tak, też. Zachowanie mężczyzn było uważane za prymitywne i mało subtelne. Podobnie jak dzisiaj przyjemność sprowadzała się do jedzenia i seksu dla nich. A dla kobiet bywały piękne inne rzeczy. Ci którzy łapali te subtelności i potrafili się z nimi cieszyć zapachem kwiatów przykładowo zyskiwali.

P. Ok.,. a jak dochodziło do seksu? Też była taka skomplikowana gra jak dzisiaj ?

O. Nie. Kiedy kobieta miała ochotę to mówiła to i robiła najczęściej z wieloma facetami. Często to służyło jako lek na złe samopoczucie. Seks był oddzielony od więzi emocjonalnych często. Oczywiście byli przyjaciele, z którymi się spało czyli odpowiedniki tzw. mężów, ale w seksie było wielu mężczyzn jednej kobiety i nikogo to nie dziwiło.

P. Czy grozi nam powrót matriarchatu?

O. Nie, choć rola kobiet i ich seksualność będzie się powiększać. Równowaga dla rozwoju jest konieczna.

Patriarchat – czyli całe zło tego Świata

Cofnijmy się do czasów, kiedy to wasze społeczeństwo gruntownie się przeobraziło. Wtedy właśnie mężczyźni stali się dominującą płcią i uznali, że okazywanie uczuć jest niewłaściwe – a nawet niewskazane jest w pewnych przypadkach ich doznawanie. We wcześniejszym okresie swoich dziejów tworzyliście społeczeństwo matriarchalne. Potem nastąpił przewrót i wyłonił się patriarchat. Kiedy dokonaliście tego przewrotu, odeszliście od wyrażania swych emocji. Nazwaliście to oznaką „słabości”.

Wtedy to mężczyźni wymyślili diabła oraz Boga rodzaju męskiego. Szatan to zasadniczo męskie dzieło. Ostatecznie przystało na to całe społeczeństwo, ale odwrót od uczuć i wynalezienie „Złego” było wyrazem buntu mężczyzn przeciwko porządkowi matriarchalnemu, w którym władzę sprawowały kobiety kierując się swoimi uczuciami. Przewodziły we wszystkich dziedzinach życia – polityce, religii, nauce, uzdrawianiu. Mężczyźni musieli usprawiedliwić jakoś swoje istnienie, gdyż ich rola sprowadzała się w gruncie rzeczy do zapładniania i przenoszenia ciężarów.

Przypominali mrówki – robotnice czy pszczoły w ulu. Zajmowali się pracą fizyczną i zapewniali potomstwo. Długo trwało, zanim znaleźli dla siebie ważniejsze miejsce w ówczesnym ustroju. Minęły wieki, nim dopuszczono ich do głosu w sprawach klanu. W opinii kobiet nie byli dostatecznie bystrzy, aby się na tym znać. Upłynęło sporo czasu, zanim przyszło im do głowy objęcie przez nich samych przywódczych stanowisk, na jakie mieli wreszcie możliwość głosować. Poza ich zasięgiem były też inne wpływowe pozycje.

Do przejęcia kontroli potrzebne było nie przekonanie kobiet o tym, że mężczyznom należy się więcej władzy nad swoim życiem, lecz przekonanie pozostałych mężczyzn. Przecież wszystko toczyło się gładko i były gorsze sposoby spędzania dni niż potwierdzanie swej przydatności pracą, a później uprawianie seksu. Trudno więc było poddanym mężczyznom namówić innych poddanych mężczyzn do objęcia panowania. Dopóki nie wpadli w lęk. Tego jednego kobiety nie brały pod uwagę. Ten lęk zrodził się z wątpliwości, jakie zasiali najbardziej niezadowoleni wśród mężczyzn.

Zazwyczaj byli oni zarazem najmniej „atrakcyjni” – cherlawi, niezbyt urodziwi, a więc nie cieszący się zainteresowaniem płci przeciwnej. Niezadowolenie mężczyźni zmuszeni byli uciec się do jedynego dostępnego im środka. Dopilnowali, aby ziarna wątpliwości obrodziły lękiem. A jeśli kobiety się mylą? Pytali. A jeśli ich sposób rządzenia światem nie jest najlepszy? A jeśli, w gruncie rzeczy, prowadzi on w prostej drodze całą społeczność – całą rasę – do niechybnej zagłady? Tego wielu mężczyzn nie potrafiło nawet sobie wytłumaczyć.

Jak to, czyż kobiety nie łączy bezpośrednia więź z Boginią? I czyż Bogini nie jest łaskawa? Nauki te były nieodparte, tak żywotne, że mężczyźni nie mieli innego wyjścia niż wynaleźć diabła, Szatana, jako przeciwwagę dla bezbrzeżnej dobroci Bogini, wielbionej w matriarchalnym społeczeństwie. Co do jednej rzeczy wszyscy wtedy byli zgodni – iż w niewytłumaczalny sposób trafiają się wśród potomstwa „robaczywe jabłka”. Nawet kobiety wiedziały z własnego doświadczenia, że choćby nie wiadomo jak się starały, niektóre dzieci po prostu okazywały się „wredne”. Szczególnie, o czym było wiadomo wszystkim, chłopcy, których nie dawało się ujarzmić.

I tak powstał mit. Pewnego dnia, mówił ów mit, Wielka Matka, Bogini, wydała na świat dziecko, które okazało się niedobre. Próbowała wszystkiego, lecz ono po prostu nie chciało być dobre. Chłopiec ten w końcu wystąpił przeciwko Jej panowaniu. Tego nie mogła znieść nawet Wielka Matka, miłująca i wybaczająca. Chłopiec został przepędzony raz na zawsze – lecz nadal dawał o sobie znać w sprytnych przebraniach i kostiumach, czasem nawet podając się za samą Boginię. Mit ten stał się podstawą do wystąpienia mężczyzn.

„Skąd wiadomo, że Bogini, której oddajemy cześć, to prawdziwa Bogini? To może być jej syn, który dorósł i próbuje nas zwieść”. Dzięki temu udało się mężczyznom w pozostałych wywołać niepokój, następnie złość na kobiety za to, że lekceważą ich niepokój, i wreszcie bunt. W ten sposób stworzono istotę, którą nazywacie Szatanem. Nietrudno było wymyślić mit o „złym dziecku”, przekonać nawet kobiety, o możliwości istnienia takiego tworu. Łatwo też było zaakceptować, że to wyrodne dziecko jest płci męskiej.

Czyż mężczyźnie nie stanowią podrzędnego gatunku? Umożliwiło to postawienie „mitologicznego problemu”. Skoro „niedobre dziecko” jest płci męskiej, skoro „zły” jest rodzaju męskiego, to kto mu się przeciwstawi? Z pewnością nie żeńska Bogini, albowiem, przebiegle dowodzili mężczyźni, kiedy w grę wchodzi mądrość i przenikliwość, miłosierdzie i jasność widzenia, myślenie i planowanie, kobiety przewyższają mężczyzn. Lecz w przypadku brutalnej siły, czyż nie potrzeba „chłopa”? Wcześniej, męskie postaci w mitologii spełniały rolę małżonków, towarzyszy, usługujących paniom i zaspokajających swą żądzę w hołdzie Jej Królewskiej Mości Bogini.

Teraz jednak konieczna była męska figura do innych zadań, zdolna obronić Boginię i pokonać wroga. Przeistoczenie to nie dokonało się z dnia na dzień, lecz na przestrzeni wielu lat. Stopniowo zaczęto dostrzegać w małżonku również obrońcę, gdyż teraz kiedy było przed kim chronić Boginię, taki obrońca wyraźnie był potrzebny. Stąd nieduży był już krok do równorzędnego partnera, stojącego obok Bogini. Tak doszło do powstania Boga rodzaju męskiego i przez dłuższy czas Bogowie i Boginie królowali w mitologiach pospołu. Stopniowo jednak Bogowie zaczęli odgrywać większą rolę.

Potrzeba ochrony, siły wypierała potrzebę mądrości i miłości. Nowy rodzaj miłości narodził się w mitologii. Miłość, która chroni przy pomocy brutalnej siły. Miłość zazdrosna o to, czego broni; walcząca i ginąca za Boginie. Powstały mity o Bogach o ogromnej sile, toczących boje w niebiosach o Boginie niewysłowionej urody. I tak pojawił się zazdrosny Bóg. Nie minęło wiele czasu, a zazdrość Bogów przestała dotyczyć tylko Bogiń, lecz rozszerzyła się na wszelkie stworzenia zamieszkujące wszystkie światy.

Lepiej Go kochać, grzmieli każdy z osobna ci zazdrośni Bogowie, Jego i żadnego innego – bo inaczej! Ponieważ mężczyźni górowali siłą nad wszystkimi, a owi Bogowie byli najpotężniejsi wśród rodzaju męskiego, mało kto ośmielił się kwestionować nową mitologię. Powstawały opowieści o tych, którzy wystąpili przeciwko Bogom i przegrali – tak narodził się gniew Boga. Wkrótce całkowicie wypaczono pojęcie Bóstwa. Zamiast być źródłem wszelkiej miłości, dawało początek bojaźni i trwodze. Model miłości w przeważającej mierze noszący cechy kobiece – nieskończenie wyrozumiała miłość matki do dziecka i nawet, owszem, kobiety do jej niezbyt rozgarniętego, ale w sumie pożytecznego mężczyzny, ustąpiła miejsca zazdrosnej, gniewnej miłości wymagającego Boga, który nie tolerował żadnego sprzeciwu, nie dopuszczał radosnej beztroski i nie puszczał płazem żadnego uchybienia.

Uśmiech pogodnej Bogini, z wdziękiem poddającej się prawom natury i doświadczającej bezbrzeżnej miłości, zastąpiło srogie oblicze niezbyt zadowolonego Boga ogłaszającego swą władzę nad prawami natury i na zawsze zawężającego miłość. Oto Bóg, którego dziś wielbicie, i oto, jak znaleźliście się w swym obecnym położeniu. Ważne jest, abyś wiedział, że to wy to wszystko wymyśliliście. „Prawo silniejszego”, „władza znaczy siła”, to koncepcje rodem z mitów stworzonych przez mężczyzn. Bóg gniewny, zazdrosny, to wasze wyobrażenie. Ale tyle czasu tak to sobie przedstawiliście, że stało się rzeczywistością.

Niektórzy z was nadal uznają ten wizerunek za prawdę. Lecz nie ma on nic wspólnego z ostateczną rzeczywistością czy z tym, co się tu naprawdę dzieje. Twoja dusza tęskni za najszczytniejszym doświadczeniem samej siebie, jakie może sobie wyobrazić. Po to przyszła na ten świat – aby się urzeczywistnić w doświadczeniu. Lecz niebawem odkryła przyjemności zmysłowe – nie tylko seks, ale wszystkie rozkosze ciała – i oddając się nim, zapomniała o przyjemnościach duchowych. To również są rozkosze – większe rozkosze, aniżeli może dać ciało.

Lecz dusza przestała o nich pamiętać. Celem, jaki stawia sobie twoja dusza – powodem, dla którego się wciela – jest być tym, Kim W Istocie Jesteś, i wyrazić to. Dusza za tym tęskni, za poznaniem siebie w doświadczeniu. Ta tęsknota za poznaniem siebie to nic innego jak Życie dążące do zaistnienia. To Bóg postanawiający wyrazić swoje Bóstwo. Bóg z waszych opowieści nie jest Bogiem prawdziwym. W tym właśnie rzecz. Ja wyrażam siebie i doświadczam za pośrednictwem twojej duszy i innych. Ty wybierasz poziom, na którym Mnie wyrażasz.”
~Neale Donald Walsch

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir. Wpis powstał także z inspiracji, wiedzy i wsparcia bliskich mi osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?

patriarchatPisałem wiele razy o tym, by starać się docierać do sedna problemów światowych, by nigdy, ale to nigdy nie zadowalać się tematami zastępczymi. By zawsze dążyć do poznania, gdzie tkwi sam rdzeń problemu, a jest on zawsze ukryty pod wieloma warstwami, w budowie przypominając cebulę.

Oczywiście wierzchnia warstwa to wszystko to, co mamy w oficjalnym dyskursie i co słyszysz na co dzień. Z jednej strony konflikt lewica kontra prawica, ateusze kontra katole. Z drugiej strony narzekanie: „Panie a w tym rządzie to same złodzieje„, „Chłopie jakie te kobiety zakłamane„, „Ale Ci faceci to dranie„, które nic nie zmienia. Nawet jeśli ludzie potykają się podczas takich dyskusji o jakąś głębszą prawdę.. To wstają i idą dalej robić to, co system i społeczeństwo nakazuje, jak gdyby nigdy nic.

Nam już to nie wystarczy bo wiemy że konflikt lewica kontra prawica zdezaktualizował się i przedawnił wiele dekad temu. Miał rację bytu może w XIX i na początku trudnego XX wieku, teraz już nie. Dziś służy praktycznie wyłącznie zaciemnianiu debaty publicznej o stanie kraju i świata, podług zasady Divide et Impera – dziel i rządź. Tak samo wiemy że ani monoteistyczne religie ani materializm / racjonalizm / ateizm nie dostarczają odpowiedzi na pytania XXI wieku. Koncepcje te wymyślono tysiące lub setki lat temu i odpowiadały one mentalności ówczesnych ludzi. I tam jest ich miejsce – w przeszłości.

Warto dążyć do tego co jest w samym środku, i co odpowiada za wszystkie istniejące (pod)systemy na planecie i za całą globalną sytuację. Wszystko to na co narzekamy – ekonomia, polityka, kapitalizm i wyzysk, patriarchat, konserwatyzm, hierarchizm, idea rywalizacji – jest emanacją, częścią czegoś większego. Nigdy nie rozpatrujmy tych powyższych i wszelkich innych (pod)systemów osobno. Patrzmy na nie całościowo, a odkryjemy jak zadziwiająco są do siebie podobne. Choć dotyczą przecież skrajnie różnych i z pozoru nie związanych ze sobą dziedzin życia.

Zacznijmy od przypomnienia trzech ważnych felietonów w których poruszałem to, co na ogół jest pomijane w debacie publicznej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

W powyższych felietonach pisałem że to, co określamy słowem „system” i na co tak narzekamy, jest po prostu naturą i zbiorem jej praw i zasad. Ludzie i każda żywa istota na Ziemi jota w jotę podlegają prawu naturalnemu i podług niego działają. Zrozum jak działa natura a zrozumiesz czym jest system. Spójrz głębiej w naturę, a pojmiesz dosłownie wszystko. Prawda na ten temat jest rozbita na mniejsze dziedziny wiedzy. Biologię i jej teorie ewolucjonizmu i doboru naturalnego, psychologię i doktryny ezoteryczne / gnostyckie. Dopiero ich spójna synteza da logiczną odpowiedź, dlaczego na świecie dzieje się tak a nie inaczej.

Jako nową ciekawostkę dodam fakt, że wszystkie ziemskie systemy dotyczące nas, ludzi, zostały stworzone wg zasad podług których działa wataha wilków. U wilków jest tak, że watahą przewodzi jeden lub dwóch osobników alfa. Oni mają partnerki i rozmnażają się, reszta stada zaś nie. Oni jedzą jako pierwsi, i mają większość zasobów i specjalne przywileje. Uderzająco podobne, choć oczywiście nieco inne zasady rządzą rodzajem ludzkim.

Te zasady można odnaleźć praktycznie we wszystkich systemach, dlatego są one tak bardzo podobne do siebie, choć dotyczą zupełnie innych dziedzin życia. Np kapitalizm jest tak skonstruowany, że 1% ludzi posiada 99% lub więcej zasobów. Dzieli on ludzkość na 1% elity, maksimum 10% pupilków elity dostających ochłapy z pańskiego stołu (w Polsce urzędnicy, korpo-lemingi) i 90% wyzyskiwanych niewolników.

Ogólnie, zapamiętaj tę proporcję – 1%, 10%, 90% bo znajduje ona odwzorowanie także w innych obszarach życia. Tak samo sport i cała ogólna idea konkurencji i rywalizacji, czegokolwiek ona dotyczy. Wygrany, zwycięzca jest zawsze jeden, plus dwóch następnych dostających nagrodę pocieszenia (srebrny i brązowy medal). Cała reszta to przegrani podzielający tę samą traumę.

System dotyczący relacji między płciami, który nazwałem MPP (od słów: monogamia, purytanizm, patriarchat) jest chyba najsilniej naznaczony tym piętnem. Piętnem praw i zasad watahy wilków. Zobaczcie na poniższy cytat:

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali, strona 111

Mamy tu kapitalne odwzorowanie zasady 1%, 10%, 90%. Ja to wyjaśnię jeszcze bardziej dobitnie i brutalnie, bo wielu czytelników płci męskiej byłaby gotowa ciskać we mnie pomidorami za artykuły krytykujące ten system. Zakładają oni, zupełnie błędnie, że mężczyźni są beneficjentami patriarchatu. Nie jest to prawdą. Po pierwsze, beneficjentami tego systemu są owe 1% i w dużo, dużo mniejszym stopniu – 10% mężczyzn. Cała reszta to takie same ofiary i marionetki tego systemu, jak kobiety. Po drugie, patriarchat oznacza trochę więcej przywilejów, których mężczyźni notorycznie nadużywają, i znacznie więcej obowiązków.

Przypuśćmy że jest magazyn, w którym pracuje 200 chłopa. Każdy z nich umięśniony, wytatuowany, z kwadratową szczęką, słuchający Gangu Albanii, jeden bardziej męski od drugiego. Ich szefem jest bezwzględny i okrutny kapitalista. Zarabia on kilka baniek na czysto rocznie, jeździ sześć razy w roku na wakacje (jak to przedsiębiorca). Ma konszachty z lokalną mafią, samorządem i kościołem. Niedawno posłał swojego wroga dwa metry pod ziemię. Jego kumpel z mafii zrobił swoje, a kumpel z lokalnej Platformy Obywatelskiej puścił oczko do prokuratora i szefa policji, by zdusili śledztwo ws zabójstwa w zarodku. Zaś biskup dzięki dotacji 200.000 na remont kościoła, wyspowiadał i udzielił rozgrzeszenia.

I to jest właśnie prawdziwy patriarchat, to jest konserwatyzm, to jest tradycja i tradycyjne wartości. System MPP to stary porządek świata (old world order), czyli porządek mafijnego Ojca Chrzestnego. No i teraz najważniejsze.. Tylko i wyłącznie ten kapitalista jednym kaprysem posyłający wrogów do piachu, ma moralne prawo nazywać się zwolennikiem patriarchatu i obrońcą tradycyjnych, konserwatywnych wartości.

Jego 200 pracowników absolutnie tego prawa nie ma. Po pierwsze, są oni legalnymi, kapitalistycznymi (neoliberalnymi) niewolnikami. Pracującymi za przysłowiową miskę ryżu, bo za te 2300 zł brutto – które nie starcza dosłownie na nic. Po drugie, nie mają wpływów, władzy, oszczędności, pieniędzy. O własnym mieszkaniu, samochodzie, wyjeździe na wakacje mogą tylko pomarzyć. Nie są beneficjentami patriarchatu, ale jego bezsilnymi ofiarami – bateriami zasilającymi system. Takimi samymi ofiarami jak kobiety, którymi gardzą. Mięśnie, tatuaże itp nie są już wyznacznikami niczego. Prostactwo bije się na ulicach, zaś ludzie potężni są tych ulic właścicielami.

Jeśli Ty uważasz się za prawdziwego mężczyznę, obrońcę tradycyjnych wartości i patriarchatu.. To ja zadam Ci kilka pytań. Ile milionów masz na koncie, jak na prawdziwego patriarchalnego mężczyznę przystało? Jak daleko sięga Twoja władza i wpływy, jaki masz posłuch w samorządzie, biznesie, strukturach kościelnych, na mieście? Niech zgadnę – nawet żona byle fochem może wyprowadzić Cię z równowagi? Ilu wrogów posłałeś po piachu, gdzie trzymasz gnata? Ach, nie masz gnata, bo po pierwsze system nie pozwala mieć broni, a po drugie nie masz na nią pieniędzy bo wszystko idzie na rachunki i żarcie.

Jeśli to co wymieniłem powyżej masz – w porządku, zaliczasz się do 1% mężczyzn którzy są rzeczywistymi beneficjentami patriarchatu. Mam jeszcze jedną małą uwagę.. Nie doczepiajmy do systemu MPP takich ogólnoludzkich wartości jak ojcostwo i odpowiedzialność za potomstwo, jak honor czy wewnętrzna moc. Dotyczą one (lub nie) wszystkich ludzi bez wyjątku, każdy te wartości może sobie wypracować.

Oczywiście to, co wspomniałem o MPP jest słuszne, ale istnieje też druga strona medalu. Otóż światem nie rządzi miłość, jak głosi doktryna new age. Światem rządzi Nietschańskie prawo Woli i Mocy. Miłość jest wartością z rodzaju tych „trudnych” które siłą mocy i woli możesz wypracować, osiągnąć. Wiele kobiet nie ma dość rozwiniętej samoświadomości i decyzyjności. Oddają więc swój los w ręce twardych i często brutalnych mężczyzn.

Stąd wzięło się porzekadło, że kobiety lubią drani. Taka jest ich wola i zapotrzebowanie – chcą twardej, patriarchalnej pseud-siły, ponieważ same są pozbawione swojej wewnętrznej mocy. Skoro same jej nie mają, to szukają iluzji, protezy tej siły na zewnątrz – w mężczyźnie. Jaki jest tego efekt – wiemy. Takie kobiety mają przewagę archetypu pierwotnej Ewy w psychice. Archetyp odmienny, a więc świadomy i pełen mocy, to Lilith.

Na zakończenie dodam tyle, że nie ma co się załamywać że kobiety czy mężczyźni są tacy i owacy. Są oni bardzo różni, i są lustrem nas samych. Wiadomo że roztrzepana i rozkapryszona „Ewka” pozbawiona wewnętrznej siły, przyciągnie do siebie tylko pierwotnego, nieokrzesanego Adama. Tak samo mężczyzna zlękniony i pozbawiony mocy i siły, przyciągnie kobietę, która go wykorzysta. Albo rozkocha w sobie i zaproponuje przyjaźń (friendzone).

Warto by świadomi i zyskujący wewnętrzną moc ludzie płci obojga zrozumieli, że i Ewki i pierwotne Adamy mają swoje przeżycia, swój świat i swoje lekcje życiowe. Jeśli chcesz, mężczyzno, dalej tkwić w tym świecie – proszę bardzo. Ale będziesz razem z Ewkami doświadczał ich trudnych lekcji i przeżyć – wykorzystywania, friendozne, odrzucenia, fochów kilka razy na dobę. To samo w drugą, kobiecą stronę.

Kluczem jest wyjście poza system i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swój własny mini-system. Nie musisz ani popierać, ani walczyć z ludźmi, społeczeństwem, systemem. Czy z czym tam Twe pełne pychy ego chciałoby walczyć.

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: