Reklamy

Tag: rewolucja

UPADEK SYSTEMU: KTO JEST TWOIM REALNYM WROGIEM?!

Kto jest a kto nie jest prawdziwym wrogiem ludzkości? Upadek systemu trwa, a rewolucja wybuchnie szybciej niż myślisz..

Sytuacja w Polsce jak i na świecie (ogólnie, sytuacja w systemie), jest napięta do granic możliwości. Jak plandeka na Żuku. Pod każdym względem, choćby ekonomia. No co by nie analizować to już jest „na styk” lub „ledwo ledwo.” „Andrzej to je*bnie!” -Chciałoby się zacytować mema. Co wtedy?

Kolejne „bańki spekulacyjne” wymienię poniżej:

Niezadowolenie społeczne i rosnące nierówności. Bogaci się bogacą naszym kosztem

Coraz większe niezadowolenie społeczne wywołane rosnącymi nierównościami. Biedni biednieją, a bogaci się bogacą ich kosztem. System kapitalistyczny polega na „akumulacji kapitału na górze”. Dodatkowo ten system jest „globalnym odkurzaczem”, który ten kapitał zasysa. Ten temat był oficjalnie dyskutowany na tegorocznym spotkaniu Grupy Bilderberg. Ludzie to widżą i burzą się przeciwko temu; Czytaj dalej „UPADEK SYSTEMU: KTO JEST TWOIM REALNYM WROGIEM?!”

Reklamy
Reklamy

RZĄDZĄCY DOPROWADZILI ŚWIAT DO RUINY. POSPRZĄTAJMY TO!

Świat chwieje się w posadach, upadają systemy wartości, a dotychczasowe stosowane rozwiązania stają się niewydolne

W latach 90-tych wszyscy wzięliśmy tezy ekonomicznych neoliberałów za pewnik. Uwierzyliśmy Balcerowiczowi, Ayn Rand i Margaret Thatcher. Nie protestowaliśmy, gdy nasze zakłady przemysłowe były zamykane lub sprzedawane za grosze, a gospodarka celowo niszczona, by nie była w przyszłości konkurencją dla niemieckiej lokomotywy UE.

Nie protestowaliśmy, gdy wprowadzono zachodnie ceny, a zarobki pozostały wschodnie, czyli cztery razy mniejsze niż na zachodzie. Wierzyliśmy w jakieś magiczne „prawa ekonomii”. Ufaliśmy „niewidzialnej ręce wolnego rynku” nie wiedząc, że ta ręka jest ściśle sterowana i kontrolowana. Zgodziliśmy się być pariasami pracującymi ponad siły za grosze, bez mieszkań, bez wakacji, bez perspektyw, bez przyszłości.

Polecam też artykuły: dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i trwa wieczne „nie da się”?!
Czemu zarabiamy 4x mniej niż na Zachodzie przy takich samych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Niszczą nas niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!
Liberalne elity realizowały program ekonomicznego ludobójstwa w Polsce!

Obecnie rynek pracy w Polsce oferuje młodej osobie dwa modele życia. Pierwszy to tak zwany „prekariat” czyli klasa pracująca, a raczej: „pracujący biedni”. Są to ludzie zbyt biedni, by pozwolić sobie na cokolwiek innego poza opłaceniem rachunków i żywnością. Jedyną rozrywką jest dla nich tani alkohol wieczorem przed telewizorem. Są to pracownicy magazynów, robotnicy, i tak dalej. Pracują swoje stabilne 8 godzin i po fajrancie idą domu. Mają potem czas dla siebie. Czytaj dalej „RZĄDZĄCY DOPROWADZILI ŚWIAT DO RUINY. POSPRZĄTAJMY TO!”

Czy służby specjalne organizują marsze i demonstracje w celu „kontrolowanego upuszczania pary”?

Czy polskie służby specjalne organizują marsze i demonstracje w celu „kontrolowanego upuszczania pary”?

marsz niepodleglosci 11 listopada

Kto zyskuje na wszelkiego rodzaju manifestacjach i demonstracjach? A kto na nich najbardziej traci?

Kim są ludzie którzy je organizują?

Z jakiego powodu żaden postulat tego typu „eventów” nie został spełniony?

W jakim celu ludzie uczestniczą w manifestacjach i co im to daje?

Jak mamy działać, aby naprawdę coś uzyskać i czemu jest to takie trudne?

Od siebie dodam, że tzw. „lud” NIGDY NICZEGO NIE OBALIŁ!

Rewolucję, jeśli do niej w ogóle dojdzie – zawsze robi zwarta i zdyscyplinowana grupa, która po obaleniu rządu, natychmiast może przejąć stery władzy i odpowiedzialność za losy państwa.

Lud protestujący na ulicach to jedynie dodatek, jeden z wielu, by władza się przestraszyła!

Okazuje się, że część tych marszów i manifestacji może być organizowana przez polskie służby specjalne… Zszokowany? Zapraszam do posłuchania poniższego nagrania (Komentarz Konieczny):

Zapraszam też do subskrypcji kanału na You Tube z którego pochodzi powyższy film:
https://www.youtube.com/channel/UCytN3QlZVPs8i4NZaCpvaDQ

Czy jesteś zszokowany po przesłuchaniu powyższego nagrania?! Tak, teraz już wiesz, czemu tak naprawdę służą tego typu „eventy” jak „Marsz Niepodległości”, marsz: „Odwołujemy rząd Tuska 21 marca 2014” itp itd.

I niestety, prawda boli..

Dlatego uważam, że warto zwrócić uwagę na to, iż lepiej wspierać media niezależne które realizują ideę pracy u podstaw – tu i teraz, dzień za dniem, z uporem i hartem ducha. To jest realna możliwość zmiany, a nie kontrolowane upuszczanie emocji na prowokowanych przez służby specjalne marszach.

Do takich mediów, należą m.in. moje strony i fan page ‚i. Chcesz pomóc, kliknij na link poniżej po info:
http://jarek-kefir.org/wsparcie/

marsze demonstracje protesty 11 listopadaPolecam motywujące cytaty Jima Rohn’ a o budowaniu naszego celu.. choćby tym celem miały być przemiany w państwie:

-Nie pragnij, aby to co robisz było łatwiejsze. Pragnij, abyś to Ty był lepszy.

-Nie możesz zmienić swojego przeznaczenia w jedną noc. Ale możesz zmienić kierunek w którym podążasz.

-Nie płacą ci za godzinę. Płaca ci za wartość którą wnosisz w tą godzinę.

-Jeśli czegoś pragniesz, i pragniesz tego wystarczająco mocno, wtedy znajdziesz także sposób by to zdobyć.

-Sukces oznacza robienie zwykłych rzeczy – niezwykle dobrze.

-Niech inni żyją miernym życiem, ale nie ty. Niech inni kłócą się o drobnostki, ale…nie ty. Niech inni użalają się nad rzeczami nieistotnymi, ale nie ty. Niech inni składają swoją przyszłość w cudze ręce… Ale nie ty.

-Jeśli pracujesz nad realizacją swoich celów – Twoje cele będą pracować na ciebie. Jeśli pracujesz nad swoim planem, Twój plan zapracuje na Ciebie.
Każda rzecz którą budujemy – w finale buduje nas samych.

-Dyscyplina stanowi pomost pomiędzy celem a jego osiągnięciem.

-Dobry przywódca pomaga tym, którzy sobie słabo radzą – poprawić się, a tym którzy radzą sobie dobrze, aby radzili sobie jeszcze lepiej.

-Nie czytaj rzeczy, które nic nie wnoszą. Mogą cię ubawić ale nigdy na nich nie wzrośniesz.

-Sukcesu się nie osiąga przez gonienie za nim. On przychodzi sam, przyciągnięty przez moc człowieka, którym się stajesz.

-Twoje życie nie poprawi się przez przypadek. Poprawia się, jeśli zaczniesz je faktycznie zmieniać.

-Motywacja jest twoim punktem startowym. Ale to dobre nawyki poprowadzą cię dalej.

-Szczęście nie jest czymś co możesz osiągnąć jutro. Szczęście projektujesz sobie w Teraz.

-Porażka to błąd w osądzie.. Powtarzany dzień za dniem.

-Książka, której nigdy nie przeczytasz – nie może ci pomóc.

-Mury, które wokół siebie wznosimy, zatrzymują napływ smutku, ale tak samo zatrzymują napływ radości.

-Wszyscy cierpimy z jednego z dwóch powodów: Bólu, jakim jest jest dyscyplina w osiąganiu celów. Lub bólu, jakim jest żal ze czegoś nam się nie udało dokonać.

-Najważniejszą przyczyną wyznaczania sobie celów jest to że ich realizacja zmieni także ciebie. A to w jaki sposób Ty się zmieniasz, będzie nawet ważniejsze niż sama realizacja celu. Najważniejsze w życiu nie jest to co zdobędziesz – ale to w jaki sposób zdobywanie tego – zmieniło i zbudowało ciebie.

Źródła:

http://www.thinkexist.com/

http://www.brainyquote.com/

Źródło polskie:

http://zenforest.wordpress.com/2012/02/19/jim-rohn-o-naszym-potencjale-cytaty/

Spółdzielnia, która chce zmienić świat. Na tym polega prawdziwa rewolucja!

Cytat: „W Hiszpanii powstają jedyne w swoim rodzaju spółdzielnie, których celem jest rewolucyjna zmiana zarówno systemu gospodarczego jak i stosunków społecznych – pisze Paulina Wajszczak z Katalonii dla Ekonomiaspoleczna.pl.

Diana nie wygląda na rewolucjonistkę. Biorąc pod uwagę ultra innowacyjny i oryginalny tryb życia jaki prowadzi, można nawet powiedzieć, że, wygląda zwyczajnie. Proste, ciemne włosy, okulary, chustka w kwiatki i granatowe dżinsy, żadnego kolczyka czy tatuażu, dredów czy makijażu, wprost przeciwnie. Opowiada z pasją, porządkuje logicznie poszczególne wątki, grzecznie się uśmiecha. Zna portugalski, angielski, hiszpański, trochę katalońskiego i francuskiego, jest nauczycielką tańca współczesnego.

Od niemal pół roku Diana mieszka w Barcelonie i pracuje w Cooperativa Integral Catalana – spółdzielni, której celem jest stworzenie całościowego, alternatywnego systemu funkcjonowania człowieka w społeczeństwie, w oparciu o wypracowane współcześnie normy i wartości, zupełnie niezależnie od norm powszechnie obowiązujących oraz co ważniejsze – od państwa. Z własną opieką zdrowotną, systemem edukacji, walutą, komunikacją, zaopatrzeniem w żywność czy mieszkalnictwem.

hiszpania

Co najważniejsze – bez względu na to, jak utopijnie brzmią idee CIC – tu, w Barcelonie udaje się je realizować, w co angażują się już rzesze ludzi.

W całej Hiszpanii powstało już co najmniej kilkanaście analogicznych „kooperatyw“, które współpracują ze sobą i dzielą się doświadczeniami. Inspirowane przez rozczarowanych kapitalizmem wolnomyślicieli z Katalonii tworzą razem sieć, będącą w praktyce dobrowolnym zgromadzeniem jednostek, które współpracują ze sobą czasem 24 godziny na dobę, mimo, że nikt nimi nie dowodzi i nikt im za to nie płaci. No chyba, że w „eco“ czyli niezależnej walucie, wymyślonej na potrzeby kooperatywy.

Wspólnie realizują jedną z fundamentalnych zasad przedsiębiorczości społecznej – transformują problemy i przeszkody jakie stworzył stary system w rozwiązania korzystne dla swoich członków.

Uroki minimum

Diana jest Portugalką, do Barcelony przyjechała 6 miesięcy temu. Znalazła pracę w jednym z lokalnych stowarzyszeń kulturalnych. Nie mogła zacząć pracować, bo pojawił się problem związany z rozliczeniami finansowymi. Aby uczyć w Stowarzyszeniu, Diana musiała zarejestrować się jako tzw. autonomo, czyli wolny strzelec, co, mówiąc krótko, absolutnie się nie opłaca. Z niezrozumiałych względów życie freelancera w Hiszpanii jest skazane na finansową porażkę, o ile nie zarabia on poważnych pieniędzy i nie może płacić horendalnie wysokich podatków.

Stowarzyszenie nie mogło zapłacić wiele za lekcje tańca, ale na szczęście dla Diany, ktoś skierował ją do CIC. Tu, w ramach specjalnego projektu przeznaczonego dla freelancerów, zatrudniono ją jako wolontariuszkę, która od tej pory nauczała tańca z ramienia kooperatywy i za jej pośrednictwem odbierała swoje wynagrodzenie. Cała operacja jest jak najbardziej legalna i przejrzysta, nad czym czuwa specjalna „Sekcja Prawnicza“ CIC czyli grupa prawników specjalizujących się w wyszukiwaniu i wykorzystywaniu luk prawnych na korzyść obywateli i społeczności.

Dla oficjalnego systemu podatkowego Diana nie istnieje, co zresztą to i tak nie ma znaczenia, bo właściwie żyje bez pieniędzy.

– Od kiedy trafiłam do CIC zostałam tu na stałe. Większość pieniędzy, jakie zarobiłam w stowarzyszeniu, przeznaczyłam na lekcje tańca u kogoś dużo lepszego ode mnie. W marcu po raz pierwszy odebrałam pensję w formie pieniężnej, bo była mi w końcu potrzebna. Na początku miałam trochę oszczędności, a poza tym ograniczyłam swoje potrzeby konsumpcyjne do minimum. Jem w Aurea Social, tutaj kręci się całe moje życie. Nie interesują mnie zakupy jako takie, a ubrania czy inne przedmioty zdobywam na zasadzie wymiany. Dużo się uczę i pracuję – mówi Diana.

Aurea Social o którym wspomina Diana to ośrodek wymiany idei i myśli stworzony w ramach CIC. Jego siedziba mieści się na ulicy Sardenya, tuż obok Sagrada Familia, w obleganej przez turystów części miasta.

Samozarządzanie sobą

Na obiad w Aurea trzeba się zapisać przed 11, żeby osoby, które danego dnia gotują wiedziały dla ilu osób trzeba przygotować posiłek. Czasem chętnych jest 10, czasem 35. Goście z zewnątrz płacą 5 Euro, a sam obiad mógłby zawstydzić niejedną restaurację: składa się zawsze z kilku dań i deseru, a jego podstawą są świeże warzywa.

Gotuje zazwyczaj Maria, która prowadzi także warsztaty kuchni makrobiotycznej. W zamian za lekcje uczniowie pomagają jej w kuchni. Pierwszą zasadą funkcjonowania w Aurea Social jest wzajemność: korzystam z tego co robią inni ludzie i odpłacam się jak mogę.

– Tu nie ma nic za darmo, my nikomu w niczym nie pomagamy – tłumaczy Carolina, odpowiedzialna w AS za kontakty z mediami – My po prostu współpracujemy ze sobą. Wszystko co się tu dzieje – opieka zdrowotna czy opracowywany przez nas sytem edukacji – opiera się na osobistej odpowiedzilaności jednostki za swój własny rozwój i dobrobyt. Przy tym szczęście jednostki jest także sprawą całej społeczności, szczęśliwi ludzie tworzą szczęśliwy świat. Społeczność stara się zapewnić jednostkom wszystko co jest konieczne do zadbania o swoje szczęście. Ale jak to zostanie wykorzystane – to już indywidualna sprawa każdego z nas – tłumaczy Carolina.

Jak wzajemność wygląda w praktyce? Dość łatwo przyjrzeć się temu na przykładzie opartego na zasadzie „self menagement“ systemu zdrowotnego „Sha“ (Salud Holistica Autogestionada). Tworzą go w głównej mierze wolontariusze, specjaliści wszelkich dziedzin medycyny. Bardzo ważna jest dla nich profilaktyka oraz całościowe spojrzenie na każdego człowieka. Nie ma tu słów „pacjent“ czy „specjalista“, nie istnieje leczony i leczący, najlepiej jeśli każdy człowiek sam wybierze co jest dla niego dobre.

– Każdy, kto chce zapisać się do systemu, musi wypełnić formularz w którym szczegółowo opisuje swoje zdrowie psychiczne i fizyczne dziś, rok temu, dwa lata temu. Musi uwzględnić w tym formularzu każdy element życia – uczucia, pracę, stan materialny. Bardzo często okazuje się, że ten pierwszy wywiad rozjaśnia przyczyny ewentualnych dolegliwości. – mówi Carolina. Do „Sha“ zapisać może się każdy i za darmo.

Wezwanie do rewolucji

Piętnastego marca 2013 roku, Aurea Social brała udział w akcji pt. „Wezwanie do Ogólnej Rewolucji“ zorganizowanej w 3 rocznicę powstania Cooperativa Integral Catalana. Akcja obchodzona była we wszystkich hiszpańskich odnogach CIC oraz w zaprzyjaźnionych organizacjach. Projekt „Ogólnej Rewolucji“ jest dziełem m.in. twórców CIC, w większości Katalończyków.

Jest wśród nich m.in. Enric Duran, słynny ze względu na prowokacyjną akcję protestacyjną w ramach której wziął 68 kredytów w 39 hiszpańskich bankach na łączną kwotę 492 tysiące Euro, udając zamożnego właściciela firmy. Celem akcji była demaskacja i analiza tradycyjnego systemu ekonomicznego, jego wad a przede wszystkim nierentowności oraz skłonności do podporządkowywania się biurokracji i stereotypom nawet w sytuacji zagrożenia.

Duran, znany także jako Robin Bank, pieniądze pożyczone od banków zainwestował w walkę z kapitalizmem, a swoje doświadczenia a swoje doświadczenia opisał w książce: pt. Insumision a la Banca (2009), w której do podobnych eksperymentów zachęca czytelników. Opisuje także, jak pozbywać się powoli tzw. dóbr prywatnych, co w stosownych okolicznościach czyni obywateli właściwie bezkarnymi kredytobiorcami. Duranowi wytoczono proces, a bronią go rzecz jasna prawnicy z „Sekcji Prawniczej“ CIC.

Na czym polega rewolucja

Podstawową zasadą Rewolucji jest walka z wszystkimi formami dominacji i tworzenie społeczeństw alternatywnych na drodze „generalnej, całościowej rewolucji“.
Założenia ideologiczne Rewolucji.
1. Sprawiedliwe relacje międzyludzkie oparte na idei wolności.
2. Samoorganizacja i suwerenne zgromadzenia ludowe.
3. Przywrócenie wspólnej własności z korzyścią dla każdego.
4. Budowa systemu społdzielczego, który jest publiczny i opiera się na samozarządzaniu.
5. Uwolnienie dostępu do informacji i wiedzy.
6. Nowa ekonomia oparta na zasadach współpracy i sąsiedztwa.
7. Szacunek dla życia i środowiska naturalnego.

Aurea Social ma swoją siedzibę w eleganckim, wręcz ekskluzywnym budynku przy ulicy Sardenya, niegdyś należącym do bogatej barcelońskiej rodziny, która prowadziła tu jedno ze swoich SPA. – Niestety firma upadła, właścicieli posesji nie stać było na jej utrzymanie, lada dzień miała zostać skonfiskowana przez bank. W 2011 roku przypadkiem trafili na siebie właściciele i przedstawiciele spółdzielni. Udało się znaleźć luki prawne, dzięki którym dawne SPA wynajęto kooperatywie za symboliczną kwotę, co pozwoliło odroczyć konfiskatę przez bank. Sprawa jest w toku i jest nadzieja, że dzięki prawnym kruczkom potrwa dość długo – opowiada Carolina.

Krok po kroku

Wielkie, oszklone drzwi rozsuwają się bezszelestnie, za kontuarem recepcji w Aurea Social siedzi zawsze ktoś nietuzinkowy i uśmiechnięty. Czasem jest to pan w okularach z długą siwą brodą, czasem młoda, uśmiechnięta dziewczyna z malutkim kolczykiem w nosie, czasem Carmen, pani w średnim wieku, która wydaje się być wyjątkowo kompetentna. Odbierają telefony, udzielają informacji. Pracują na rzecz spółdzielni, by móc korzystać z bardzo szerokiej oferty jej usług.

W czterokondygnacyjnej kamienicy odbywają się warsztaty, zajęcia, seminaria, dyskusje. Na dachu jest ogród – zasadzony zresztą przy okazji ostatniego „Wezwania do Ogólnej Rewolucji“ – głównie zioła, pomidory, warzywa. Spotykają się tu rodzice dzieci edukowanych w trybie tzw. homeschooling, tutaj mieści się również biblioteka.

W ramach CIC obok Aurea Social działają także tzw. EcoXarxa czyli organiczne farmy żywności, które zaoopatrują kooperatywę w jedzenie. Duża część transakcji między członkami kooperatywy odbywa się na zasadzie wymiany barterowej lub przy użyciu alternatywnej waluty „eco“.

Aurea Social to jednak nie tylko bydynek przy ul. Sardenya. „Sekcja Prawnicza“ doprowadziła do zajęcia – całkowicie legalnie, za pomocą tej samej techniki najmu za symboliczną kwotę, jednej z kamienic w barcelońskiej dzielnicy Raval, tworząc precedens jeśli chodzi o gospodarowanie budynkami, których właściciele zbankrutowali.

– Mieszkańcy tego budynku płacą tzw. socjalny czynsz, dbają o nieruchomość i swoje mieszkania, dlatego na podstawie ugody między właścicielem i bankiem sąd przyznał im prawo do użytkowania mieszkań przez kolejne 5 lat – mówi Carolina – Przy okazji tworzą oni wspólnotę, która rządzi się swoimi wewnętrznymi prawami, m.in. zasadą wzajemności.

Aurea Social rośnie w siłę, trudno zliczyć wszystkie obszary działalności i aktywności jej twórców. – Praca tu jest tak fascynująca i wciągająca, daje takie poczucie satysfakcji, że nie można się od niej oderwać – mówi Diana.

Wszystkie osoby i ozrganizacje zainteresowane wzięciem udziału w Ogólnej Rewolucji – mogą zgłosić się za pośrednictwem strony internetowej do udziału w międzynarodownym spotkaniu na ten temat. Termin jest jeszcze nie znany, sugerowane miejsce – Katalonia, Hiszpania”

Paulina Wajszczak dla Ekonomiaspoleczna.pl

Islandia sądzi premiera za kryzys i bankructwo

Chcemy rewolucji! takiej jak w Islandii

‎”Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie „przerabianym” przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.

Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione?
Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów:
Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.
Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.
Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.

W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co „przerobionej lekcji”. W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej „25%u2033 – poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej – była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią „Magna Carty”.

Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym?
Oczywiście – NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego „legendę” przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.” Niestety nie wiem kto jest autorem ale ciekawie napisał.

W Reykiaviku stanął przed sądem były premier Islandii Geir Haarde. Jest on oskarżony o zaniedbania związane z kryzysem finansowym w 2008 roku.

Analitycy podkreślają, że Haarde jest pierwszym światowym liderem, jakiego postawiono przed sądem w sprawie tak zwanego Globalnego Kryzysu Finansowego. Były premier oskarżany jest o to, że nie zapewnił Islandii odpowiednich mechanizmów finansowego bezpieczeństwa.

W wyniku kryzysu upadły trzy islandzkie banki, poszkodowanych było tysiące ludzi. Jednocześnie Brytyjczycy, którzy inwestowali na Islandii i stracili pieniądze, domagają się odszkodowania. Sprawa nadal nie jest rozwiązana.

Były premier nie przyznaje się do żadnych zarzucanych mu czynów, mówi, że jest ofiarą nagonki politycznej. Islandczycy są podzieleni. Jedni twierdzą, że ówczesny rząd musi ponieść konsekwencje swoich zaniedbań, zdaniem innych – Haarde jest zwykłym kozłem ofiarnym.

IAR, wit

—-

Panie Prezydencie, Panie Premierze jak żyć? – list otwarty z wołaniem o pomoc

Nigdy nie myślałam, że przyjdzie mi w tak pięknej ojczyźnie jaką jest Polska walczyć o resztki godności. Jednak w dniu dzisiejszym przelała się czara goryczy, więc postanowiłam napisać ten list otwarty do Was – Możnowładcy,których wybraliśmy, żebyście zapewnili nam spokojne i właśnie nade wszystko godne życie.

Panie Premierze,

Tak zaczynam od Pana, bo to Pan w trakcie wyborów pokazywał jak ma żyć pewien plantator papryki. Nie. Nie posiadam pola upraw, ale mam swoje 4 ściany, które są moim skromnym domem. Piszę do Pana właśnie siedząc i patrząc jak choroba zabiera mi możliwość sprawnego życia. Choruję na stwardnienie rozsiane ze zmianami w mojej pamięci. Nie wybierałam sobie takiego losu. Co więcej chorując od lat podnosiłam się z każdego ataku choroby i wracałam do pracy łącząc ją z ratowaniem nieuleczalnie chorego syna. Uważałam za swój obowiązek zrobić wszystko, żeby dawać coś dziecku, ale też państwu,żeby nikt nie nazwał mnie darmozjadem. I co z tego mam? NIC. Lekarz stwierdził u mnie całkowitą niezdolność do pracy, bo niestety wiele z moich obecnych dni przypomina bardziej egzystencję niż życie pełną parą. Niestety przepisy ZUS pomimo przepracowania wymaganego okresu czasu na rzecz Polski zabrały mi prawo do renty. Okazało się, że śmiałam chorować w ciągu ostatnich 3 lat ponad rok. I jak to było …. Panie Premierze pytam się – Jak mam żyć? Za co mam kupić leki,które kosztują mnie ponad 500 zł miesięcznie. Mam 40 lat nie kwalifikuję się do programów leczenia, teraz jeszcze mój jedyny lek solumedrol od stycznia nie objęła lista refundacji i też jest w 100 % płatny. Za co się pytam Panie Premierze mam żyć?

Panie Prezydencie,

Wierzę, że wybaczy mi Pan nietakt, że zwracam się do Pana w drugiej kolejności, ale tak mi dyktuje serce. Wiem, że ma Pan dzieci, ma Pan wnuki – Zatem proszę mi powiedzieć, co mam dziś powiedzieć mojemu synowi,którego żywię codziennie 5 razy dziennie dzięki żywieniu pozajelitowym specjalną odżywką, bo właśnie otrzymałam list, że dyrektor naczelny NFZ na Wielkopolskę zerwał umowę z firmą przywożącą nam te leki? Panie Prezydencie 20lat walczę o życie syna. Chłopca, młodego już mężczyzny, który miał pecha i zachorował na tak rzadką chorobę jakim jest Zespół Ehlersa Danlosa typu 6. Tak.Takich chorych na świecie jest około 60. W Polsce jest dwoje. Mój syn ponad 1,5rok temu dzięki tej chorobie został zaatakowany przez zanik mięśni. Nikt nie chciał Go ratować. Każdy się bał trudnego przypadku. Nikt nie chciał pomóc.Krzycząc dosłownie w szpitalu wreszcie się nade mną zlitowano. Umierającemu prawie dziecku, bo dwa razy go wtedy musiałam sama ratować, w końcu lekarze założyli PEG – choć wiem, że ryzykowali, bo stan dziecka był tragiczny, a choroba postępowała w szalonym tempie. Zaufałam im. Oni uwierzyli w moje wołanie o pomoc. Teraz oni mają związane ręce, bo jeden urzędnik przekreślił ich pracę. Przekreślił  ratunek mojego syna, ale też wielu innych tak chorych dzieci i dorosłych. Pytam się zatem – Co mam począć Panie Prezydencie? Mam się poddać jako matka? Mam przekreślić 20 lat walki o dziecko? Mam Mu powiedzieć – umieraj, urzędnik miał takie prawo?

Pani Prezydent,

Pozwalam sobie i do Pani napisać, bo wszakże mężczyźni rządzą nami, ale może szyja, którą tą głową według przysłowia kręci, Pani pomoże mi jak kobieta kobiecie. Jak mam wierzyć, że moje życie w Polsce ma jeszcze sens? Nie potrzebuję jałmużny. Potrzebuję renty, żeby móc zapewnić sobie leczenie, żebym miała siły opiekować się synem, żebym miała siłę uszyć zabawkę dla obcych dzieci i mieć z tego na chleb. Stwardnienie rozsiane jest chorobą, dla której jest ważne, żeby się nie denerwować. Droga Pani Prezydent,ale jak mam tego dokonać? Czy Pani jako matka nie walczyłaby Pani o swoje dziecko do końca, jakikolwiek ten koniec miałby być? Nie. Nie jestem Matką Polką, która ma zamiar dźwigać więcej niż uciągnąć może i stękać, że ma za ciężko. Jestem tylko i wyłącznie kobietą walczącą o prawo do godnego życia. Co mam powiedzieć pozostałej mojej dwójce dzieci? Że mają szybko dorastać i uciekać z Polski, bo to państwo ceni tylko silne jednostki, a reszta jest traktowana jak śmiecie?

Nie. Nie piszę do prezesa ZUS o rentę specjalną, bo nie zmieszczę się w paragrafie – według przepisów, nie umieram jeszcze z głodu,żeby móc zwracać się z taką prośbą. Szkoda mi papieru i czasu na trwające wieki odpowiedzi.

Nie. Nie piszę do NFZ – mój śp. Teść napisał do byłej Pani Minister Zdrowia w sprawie dofinansowania leczenia wady wzroku naszego syna, bo ma – 30 dioptrii i dodatkowo odklejoną siatkówkę oka, która jakimś cudem tylko się trzyma dzięki właśnie składnikom wlewek odżywki. Pani Minister Zdrowia jak zwykle odbiła się przepisami i przy kosztach w tysiącach na leczenie oczu syna,zaproponowała nam wtedy 56 zł dofinansowania. Wątpię, żeby Pan Arłukowicz miał lepsze moce ustawodawcze.

Nie proszę o wiele. Proszę o zwrócenie urzędnikowi w NFZ uwagi, że rozwiązując umowę z firmą odpowiedzialną za odżywki dla naszego syna– skazuje go na śmierć, a w między czasie na utratę wzroku. A ponoć w naszym kraju dbamy o los osób niepełnosprawnych, łamiemy dla nich ponoć bariery. Jak dla mnie dziś złamano moją wiarę, nadzieję i poczucie godności.

Proszę też o rentę, żebym nie musiała sama czekać aż choroba z chodzenia o kuli wrzuci mnie na wózek inwalidzki, a może też niestety przysporzy mi jeszcze większe kłopoty z pamięcią. Nie chcę być warzywem. Jestem istotą ludzką, która chce wierzyć, że determinacja do życia ma sens.

Ten list też kieruję do Wszelkich Pracodawców

Jeśli, gdzieś tam jest ktoś, kto nie boi się zatrudnić kobiety z marną perspektywą, ale z życiowym ADHD to dajcie znać. Mogę pracując w domu oddać się każdemu zajęciu na miarę moich sił. Nie jestem kimś, kto stanie na ulicy, żeby żebrać. Ale wiem, że z jednej pensji męża nie damy radę walczyć z naszymi wiatrakami. Może gdzieś tam wśród Was znajdzie się ktoś kto zaufa takiej kobiecie jak ja, która nie boi się walczyć o godność do końca.