Tag: reinkarnacja

Samsara: niezwykły film ukazujący piękno jak i brutalność naszego świata [+18]

Cud życia czy raczej zniewolenie na Ziemi?

Świat ma podwójne oblicze i ciągle się zmienia. Jest uwodzicielski i piękny, a jednocześnie agresywny i okrutny. Stare, przestarzałe elementy systemu są zastępowane nowymi, gdy się dezaktualizują. A ile jest przy tym krzyku, dramatu, darcia szat! No jak oni śmią zabierać nam stare wartości! I to, co było niekoniecznie dobre, ale takie bezpieczne i znane! No i proporcje dobra i zła na świecie są mniej więcej 25% do 75% (w ogromnym przybliżeniu 😉 ) na korzyść zła.

Koło życia – czyli koło samsary, to ciągły przepływ. To system reinkarnacji, ciągłych narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Nęci i kusi błyskotkami i przyjemnymi chwilami, by po jakimś czasie je odebrać. To wieczna sinusoida z jednej strony wyżyn ekstazy, a z drugiej strony, często telenowelowych dramatów. Nęci nadzieją, że tym razem będzie lepiej, że tym razem nie będzie kolejnego dołka. I nadzieją, że jak kupimy / zdobędziemy / zrobimy lub osiągniemy coś, to wreszcie zaznamy szczęścia.

Takiego jak w bajkach. I po zasadzeniu drzewa, budowie domu i spłodzenia dzieci, żyli długo i szczęśliwie, aż niebiosa płakały z wrażenia. Co prawda z kilkoma kredytami i wieloma innymi „ale„.. Cóż. O tym już bajki nie mówią, tak jak opowieści i zachęcania ze strony rodziny, bliższej i dalszej. Bo o wiele brzydkich spraw społeczeństwo ukrywa. A w ogóle jak śmiesz o tym mówić, oszołomie! Od odpowiedzialności i obowiązków chcesz uciec, hedonisto!

Cytat: „Zaczynasz jako młody człowiek z dużą ilością witalności i entuzjazmu, ale to wszystko jest stopniowo niszczone przez wpływ wychowania twoich rodziców i nauczycieli z ich uprzedzeniami, lękami i przesądami. Możesz zostawić szkołę i wyjść na świat pełen informacji , tracąc witalność do poszukiwań , energię do rewolucji przeciwko tradycyjnej głupocie społeczeństwa.

Siedzisz tu i słuchasz tego wszystkiego – i to, co się wydarzy, kiedy w końcu przeprowadzisz swoje egzaminy? Dobrze wiesz, co się wydarzy. O ile nie jesteś w buncie, będzie podobnie jak z resztą świata, bo nie śmie być inaczej. Będziesz więc uwarunkowany, tak uformowany, że będziesz bał się ueksplorować na własną rękę … Nie ma prawdziwej inicjatywy, nie ma wolności, nie ma szczęścia; nie ma nic, ale to jest powolna śmierć. Jaki jest sens bycia wykształconym, sens z nauki czytania i pisania, jeśli tylko będziesz to wykonywać jak maszyna? Ale to jest tym, co świat chce. Świat nie chce myślących, bo wtedy można byłoby być niebezpiecznym obywatelem, a to nie pasuje do ustalonego wzorca. Wolny człowiek nie może czuć, że należy on do żadnego konkretnego kraju, klasy lub typu myślenia. Wolność oznacza swobodę na każdym poziomie, bo myślenie tylko wzdłuż danej wytycznej nie jest wolnością.

Więc kiedy jesteś młody to jest bardzo ważne, aby być wolnym, nie tylko na poziomie świadomym, ale także w głębi. Oznacza to, że trzeba być czujnym w stosunku do siebie, coraz bardziej zdawać sobie sprawę z wpływów, które starają się kontrolować i zdominować cię ; to znaczy, że nigdy nie należy bezmyślnie akceptować, ale zawsze pytać, badać i być w buncie.”
~Jiddu Krishnamurti

Życie to gra, ale kłopot jest taki że nie znamy jej zasad

Życie to gra.. Nie znamy do niej zasad, bo nikt ich nam nie przekazał. A jeśli przekazał – to niemal na pewno fałszywe. Skonstruowane są tak, by „im„, elitom, było dobrze, a nie nam. Zaś kody (cheaty) do tej gry mają naprawdę nieliczni. Paradoksalnie wygrywa w tej grze ten, kto.. nie gra. Podstawowa zasada systemu jest dużo prostsza, niż większość ludzi sobie wyobraża. Jego celem jest wzięcie Ciebie w swoje sidła, zaprowadzenie do niezmiernie skomplikowanego labiryntu (dobrze oddają to brazylijskie i tureckie telenowele 😉 ). I zmuszenie do posłuszeństwa, ciężkiej pracy dla tegoż systemu i oddania swojej wolności.

Masz wolny wybór: służbę strukturze (systemowi, społeczeństwu, narodowi, rodzinie, gatunkowi) lub służbę sobie. I wcale nie chodzi o to, że służba sobie prowadzi do zwyrodnienia i egoizmu. Gdyż jeśli nie służysz najpierw sobie, jeśli nie spełniasz swoich zachcianek, przyjemności, pasji – to tak naprawdę nie służysz.. nikomu. Nawet temu społeczeństwu. Bo człowiek nieszczęśliwy, zawalony obowiązkami i sfrustrowany, zwyczajnie nie będzie miał na to czasu ani siły. Będzie raczej dopierdalał i gnoił innych – a to oznacza odwrotność służby społeczeństwu, ludzkości. Ponury paradoks, prawda?

Tak więc wygrywa ten, kto nie gra. Bo zasady gry od początku do końca ustawione są tak, byś przegrał. Byś szarpał się z życiem. Wymyśla się nam grę o nazwie „gonienie króliczka„. Dobrze obrazują to słowa polskiej piosenki sprzed lat: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go.” Sprzyja temu konstrukcja ludzkiego umysłu i ego, które ciągle są nienasycone, ciągle chcą więcej. Tak więc wchodzimy w związek, potem bierzemy ślub. Kariera, coraz wyższe stanowiska. Nowy samochód, potem lepszy i jeszcze lepszy. Potem sadzimy to drzewo, budujemy dom i płodzimy dzieci.

Pułapka ciągle nowych pragnień których nie można spełnić

A szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma. Są tylko wciąż nowe i nowe pragnienia, nowe cele do wytyczania i dążenia. Taka konstrukcja umysłu i ego została zaplanowana przez naturę by wymusić na ludziach rozwój. Choćby ten minimalny – a więc materialny i rozrodczy. Gdy bliżej się przyjrzeć, to ego i umysł są lustrzanym odbiciem praw natury – tej, która premiuje silniejszych i bezwzględniejszych, a słabszych zabija. Ludzkość od natury nigdy nie odeszła – ale wypełnia jej prawa znakomicie.

A gdzie w tym całym kołowrocie, pogoni za nie wiadomo czym, jesteśmy my sami? Zatrzymaj się na chwilę. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Ludzie powoli i z ogromnym oporem zaczynają to rozumieć. Coraz więcej ludzi traktuje pracę jak zło konieczne. I to nawet Ci którzy pracują w korporacjach. Siedzą z zegarkiem w ręku równe osiem godzin. Nadgodzin nie biorą, weekendów też. Nie dają firmie tzw „wartości dodanej„, czyli nie sprzedają jej.. własnej duszy. Podobnie coraz więcej ludzi zadaje sobie inne ważne pytania.

Np – mam iść na wojnę z Rosją, jeśli wybuchnie? I mam się bić ku chwale polityków, wrócić bez nogi lub z traumą pourazową? I co, potem znowu na kasę do marketu za najniższą krajową? A co ja z tego będę miał? Te same pytania dotyczą innych form poświęcania się społeczeństwu, np zakładaniu rodziny.

System nie zapewnia nawet minimum minimum

System chce wziąć Cię w swoje sidła, byś mu służył.. Ale to wcale nie jest najgorsze. Zszokowany? Nie, to nie jest aż tak złe – bo większość ludzi właśnie tego potrzebuje. Złe jest to, że system nie zapewnia nawet minimum minimum, by to osiągnąć. Przykładowo: zarobki. 1200 złotych kosztuje wynajęcie klitki w bloku, gdzie może mieszkać tylko para. 2000 zł kosztuje rata kredytu hipotecznego. Jak chcesz kupić mieszkanie gdzie może mieszkać dwuosobowa rodzina – to co najmniej 3000 zł.

A zarobki są jakie są. Podobnie jest np z życzliwością ludzi. Chcesz wychować dziecko na współczującego człowieka? Możliwe, że w ten sposób pozbawisz je asertywności. A ludzie są gatunkiem bardzo agresywnym. Mówi się, że w Polsce od wielu dekad nie było wojny i trwa pokój. Ale czy czujesz się w swoim kraju bezpiecznie? Czy możesz iść w nocy nie bojąc się? Statystyki kryminalne to setki tysięcy przestępstw rocznie. I jak, nie ma wojny? Jest, od zarania dziejów – wojna wszystkich ze wszystkimi.

Więc.. Niech się pierdolą Ci którzy chcą bym służył społeczeństwu i był mu posłuszny. Służę najpierw samemu sobie. A w dalszej kolejności – tym którzy są dla mnie dobrzy i chcą poznać wiedzę. I tyle. Podstawowa prawda jest taka, że.. powinniśmy wyluzować. Świat gra swoją komedię. A tu się okazuje, że wcale grać nie trzeba. Obudź się i rozejrzyj wokół siebie. Czy to, co powszechnie przyjęte jako norma, przynosi ludziom szczęście? No nie bardzo.

Złe emocje i przeżycia wzbudza się w nas celowo

Cytat: „To co ma miejsce teraz na Ziemi jest walką o ludzką uwagę i świadomość. Istnieją ciemne i negatywne siły, które od długiego czasu sprawują władzę i kontrolę na naszej Planecie. Siły te są twórcami, projektantami obecnego systemu, który przede wszystkim ma nas zniewalać na wszystkich poziomach, a także generować z każdego człowieka jak najwięcej emocji opartych na strachu. O ile kilka lat temu informacja taka mogła być uznawana za teorię spiskową, tak dzisiaj kiedy ludzkość powoli wybudza się ze swojej ignorancji, wiedza ta staje się już czymś zupełnie oczywistym.

Ta rządząca „elita” doskonale sobie zdaje sprawę, z tego, że ludzkość się przebudza,a także z natury i etapów procesu transformacji świata, która m.in poprzez wzrost wibracji Planety oraz przebudzoną globalną świadomość ludzką, uniemożliwi im dalsze sprawowanie władzy i kontroli. Wiedzą oni, że tego procesu nie są w stanie zatrzymać, lecz co najwyżej opóźnić. Dlatego starają się ze wszystkich stron poprzez kreowanie wydarzeń, operacji fałszywej flagi zmanipulować ludzką świadomość, tak aby ludzie zostali zamknięci w wibracji strachu (lęk o swoje bezpieczeństwo, lęk o przyszłość) oraz nienawiści do drugiego człowieka, mającej głownie swoje podłoże na tle rasowym i wyznaniowym.

Stąd te wszystkie próby zagonienia ludzkości w konflikt, zaplanowane inwazje islamistów, projektowane i sponsorowane ataki terrorystyczne, oraz cały medialny terror wylewający się z telewizora, radia i wszystkich głównych portali internetowych. Z tego właśnie powodu to ulegająca ich manipulacji ludzka świadomość jest głównym czynnikiem, który opóźnia zamanifestowanie się prawdziwego potencjału na budowę nowego i zdrowego świata. Jak może zaistnieć świat i rzeczywistość, w której panuje spokój, jedność, harmonia, gdy głowy i serca większości ludzi przesączone są myślami i emocjami opartymi na strachu i nienawiści? Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim rola świadomości.”
~Dorota Lipińska

A teraz zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego Samsara – link poniżej:
http://www.cda.pl/video/840305c2

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa

Koło życia czy.. koło iluzji?

Zapraszam na wpis o tym, jak wyrwać się z koła Samsary – czyli przymusu ciągłych reinkarnacji w świecie, który.. No nie jest zbyt dobrze urządzony. Zaznaczam od razu, że ten artykuł to po prostu zbiór hipotez. Jednak wydają się one mieć potwierdzenie w przekazach różnych ludów i kultur, jak i w wiedzy ezoterycznej czy gnostyckiej. Cała duchowość to właśnie zbiór takich hipotez.

Ostatecznie, nikt nie wie, co znajduje się po tej drugiej stronie. Nikt nie umarł i nie zmartwychwstał, opowiadając nam co tam zastał. Jest to wniosek wynikający bezpośrednio z logiki, której straszliwie brak wielu „uduchowionym„. Gdy umysł śpi, budzą się upiory. Jeśli jakiś człowiek mówi że wie na 100%, to zwyczajnie kłamie. Ludzka percepcja jest zbyt słaba i kaleka, by objąć ten inny świat.

Nikt nie ma prawa uważać, że jego interpretacja, wiedza czy odbiór tej drugiej strony, jest ostatecznie prawdziwy. Bo nie wiadomo która teoria czy hipoteza jest prawdziwa. A jest wiele wykluczających się. I nie wiadomo co widzą i z kim rozmawiają osoby w stanie śmierci klinicznej, media rozmawiające z duchami czy magowie. Może to ktoś (coś?) zupełnie innego niż oni sądzą? Może to nie istoty, np zmarli bliscy czy aniołowie, ale sztuczne, komputerowe twory? Taka teoria też istnieje. A może to po prostu halucynacje umierającego, naćpanego czy chorego psychicznie umysłu?

Tak naprawdę nie ma żadnej tajemnicy, choć trudno to pojąć

Chciałbym Was na to uczulić. Nauki ezoteryczne i gnostyckie są coraz bardziej popularne. W związku z tym, ulegają coraz większemu wypaczeniu. Zgodnie z prawem masowości – jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości. Dużo jest w tej dziedzinie oszołomów albo ludzi o celowo złej woli, często udających „dobrych„. Ważne jest to, co umiesz i czego sam doświadczyłeś. To, co sam możesz zweryfikować. W całą resztę wątp, podważaj, sprawdzaj. Masz do tego pełne prawo – bo to nie są Twoje doświadczenia i interpretacje, a czyjeś. Więc wątp z automatu.

W sumie jest to bardzo proste – nie ma tak naprawdę żadnej tajemnicy. Choć różni guru lubią nadawać temu aurę tajemniczości i niedostępności. Na ile żyjesz swoim życiem, w radości i spokoju? A na ile niszczysz swoją duszę, służąc społeczeństwu, które jest nieszczęśliwe, agresywne, chore? I które chce jedynie Twojej małości i niewoli? Ot, i cała wiedza tajemna.

Po śmierci mamy udawać się do tunelu świetlnego, opisywanego np przez osoby które przeżyły śmierć kliniczną. I właśnie ten tunel światła, w którym dusza odczuwa bezgraniczną miłość, jest syntetyczną iluzją. Nie chciałbym Cię martwić, ale.. Po tej drugiej stronie, nazywanej często „ziemskim astralem„, jest taka sama iluzja, jak tu na Ziemi. Niektórzy mówią, że poziom iluzji jest tam jeszcze większy.

Bo wg nich, tu w ciele fizycznym pomimo jego ograniczoności i kruchości, masz szansę poznać prawa rządzące światem i się przebudzić. A w ziemskim astralu jest taka pralnia i ćpalnia duchowa, o jakiej tu na Ziemi nie ma nawet mowy. Ma to być połączenie heroiny, kokainy, LSD, TVNu i TVP, do potęgi trylionowej. Celem jest oczywiście przechwycenie duszy a potem zmuszenie jej, przemocą, do ponownego wcielenia – reinkarnacji.

Matrix i biały tunel iluzji

Zobaczysz więc biały tunel światła, a w nim poczujesz olbrzymią miłość. Potem zobaczysz swoich opiekunów duchowych, jak i zmarłych bliskich. Potem pojawi Ci się guru, w którego za życia wierzyłeś. Jezus, allah, budda, jahve, Architekt, Lucyfer, Zarządca systemu.. Jego celem będzie wyświetlenie Ci filmu z Twojego dopiero co skończonego życia. Zobaczysz każdy swój dobry i zły czyn z perspektywy osoby, wobec której to zrobiłeś. Podczas każdego z tych obrazów-slajdów będziesz czuł to, co ta osoba, podniesione do ogromnej potęgi. Bardzo intensywnie.

Na koniec dostaniesz prośbę, byś wrócił na Ziemię w nowym ciele. Powiedzą Ci, że wiele nagrzeszyłeś, że narobiłeś sobie sporo długów, złej karmy. I teraz dostajesz szansę odpracowania tego w nowym ciele. Oczywiście, mechanizm ziemskiego astralu obetnie Ci wszystkie wspomnienia z poprzednich żyć. Odbierze wiedzę. I urodzisz się znowu. Najczęściej w zupełnie niekumatej rodzinie. Która najczęściej zniszczy Ci psychikę, w mniejszym lub większym stopniu. I będziesz musiał zdobywać cała wiedzę od nowa, jak i leczyć rany zadane przez nowych rodzicieli.

Tak naprawdę to nie grzech i nie karma rządzi Twoim życiem jak i światem. Jest to filozofia dla słabych, coś w stylu koncepcji grzechu pierworodnego, czy boskiej kary za grzechy. Jeśli chcesz by taki ślepy i w sumie głupi mechanizm karmy rządził Twoim życiem, także po śmierci – to… tak właśnie będzie. Przecież sam dałeś zgodę. Sam oddałeś swoją moc kreacji na rzecz ślepego losu – czyli karmy. Więc sam pozwoliłeś być ofiarą, bo koło przeznaczenia, losu czy też karmy, wali przysłowiową „pałą bejzbolową” na ślepo.

Przy czym dziwna prawidłowość – bo różni złoczyńcy, kapitaliści, psychopaci, skorumpowani politycy – nie tylko nie są ruszani przez prawo karmy, ale odnoszą sukces za sukcesem. A człowiek dobry, ale lękający się i odczuwający poczucie winy – wciąż, jak na złość, ma różne złe wydarzenia, przypadki, upadki, dziwne złe zbiegi okoliczności. Czyżby było więc zupełnie odwrotnie z tą karmą, niż głoszą filozofie wschodu czy new age? No i pytanie – czy warto wracać w kolejnym ciele do świata, który promuje złych ludzi, a dobrych kara?

Prawo karmy czyli wszechświatowy blef?!

To nie karma się liczy, ale Twoja moc i wiedza. Za obecnego ziemskiego życia budujesz z nich swój własny „budynek„. Z cegiełek wiedzy, świadomości, doświadczeń i przeżyć. A potem, po śmierci zabierasz ten „kapitał” ze sobą. Jesteś kreatorem, twórcą, więc nie daj sobie wmówić filozofii ofiary. Że jesteś mały, nic nie znaczący, że musisz odpokutowywać jakieś winy, że to nie Ty rządzisz swoim życiem, ale jakaś karma. Nikt, absolutnie nikt nie może Cię zmusić do czegokolwiek – to chyba najważniejsze prawo. Co najwyżej może wykorzystać Twoją zgodę, wynikłą ze słabości, niewiedzy, braku asertywności, i innych tego typu czynników. To dotyczy także tego, co jest po drugiej stronie.

Więc po śmierci będziesz mógł zdecydować, mając tę wiedzę. Nie wchodź więc w tunel światła. Połącz się ze swoją duszą. Nie ufaj przewodnikom duchowym czy zmarłym bliskim. Oni prawdopodobnie mają już nowe wcielenia, czyli nowe ciała. A to co widzisz, to najprawdopodobniej „komputerowa” iluzja astralna. Prawdziwemu przewodnikowi będzie raczej zależało na tym, by Cię z tego koła iluzji wyzwolić. Z kolei prezentacja Twojego życia i wmawianie Ci, że popełniałeś grzechy i musisz odpokutować w nowym ciele – jest astralną wersją ziemskiej, fizycznej iluzji.

Przecież tak mówią nasze religie. Że jesteś grzesznym człowiekiem, puchem marnym, więc musisz cierpieć, żyć w niedostatku. I co najważniejsze – musisz siedzieć cicho, nie kwestionować niczego, służąc społeczeństwie, elicie, systemowi. Elicie – która żyje i bogaci się Twoim kosztem, wmawiając Tobie albo grzeszność (religie) albo brak zaradności (neoliberalny kapitalizm). Powtórzę jeszcze raz, bo to bardzo ważne. Nie musisz niczego odpokutowywać ani spłacać karmicznych długów.

Czy na pewno musisz odpracowywać karmę? A co, jeśli nie?

Czy to Ty tworzyłeś ten ziemski system, który zmusza istoty do walki, rywalizacji o ograniczone zasoby, do agresji, do zła? Nie, nie Ty go tworzyłeś. Jest to twór.. w zasadzie nie wiadomo kogo / czego. Teorii na ten temat jest dużo (Bóg, demiurg, Architekt, ewolucja, kosmici, symulacja). I żadnej z tych teorii nie da się ostatecznie potwierdzić. Tak czy owak, to nie jest Twój twór. Więc dlaczego masz brać odpowiedzialność za to, że musiałeś się w tym bajzlu szarpać i walczyć?

No miej trochę dumy i siły w sobie i odważ się powiedzieć te zakazane słowa.. NON SERVIAM – tłumaczenie: Nie będę służył. Użyję tutaj pewnej zajebiście trafnej analogii.. Czy po zakończeniu II Wojny Światowej oskarżano więźniów niemieckiego obozu Auschwitz, że agresywnie i brutalnie walczyli o kromkę chleba czy worek kaszy? Wg jednej z teorii, jesteśmy po prostu więźniami, ofiarami tego świata, który jest zbudowany dokładnie nie tak, jak powinien być. Dosłownie wszystkie wartości są odwrócone dokładnie o 180 stopni.

No i dlaczego mamy ponosić za to odpowiedzialność? Te doświadczenia które mamy w naszych życiach, służą nam uczeniu się i poszerzaniu świadomości. Byśmy w którymś tam wcieleniu powiedzieli: „DOŚĆ!” i wyzwolili się. Najpierw za naszego ziemskiego życia – w postaci trzech etapów: olśnienia świadomości, przebudzenia i oświecenia. A potem, po śmierci, wyzwolili się z błędnego koła reinkarnacji. To w zasadzie nie są grzechy, ale doświadczenia.

Szarpiemy się o tę kromkę chleba, worek kaszy czy też.. własne mieszkanie, auto. Uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, zadajemy zło, jak i sami obrywamy. Jesteśmy ofiarami jak i katami, podług ziemskiego programu kat-ofiara. A potem budzimy i stwierdzamy, że to nie tak, że chcemy inaczej. I mamy do tego pełne prawo. Tak samo mamy prawo do wierzenia w karmę czy cokolwiek innego, co rządzi naszym życiem, i czyni nas biernymi i uległymi. Mamy też prawo ciągle wracać na Ziemię i ciągle przeżywać jej dramaty i tragedie.

Ciekawa metafora tego co opisałem, jest w jednym z odcinków Star Treka:

Cytat: „Duch „ojca„ Janeway pojawia się, próbując przekonać ją, że to już koniec, że już nic tam dla niej nie pozostaje. Ale Janeway nie jest gotowa do zaakceptowania tego. Jej „ojciec„ próbuje przekonać ją, że wszystkie jej próby negowania rzeczywistości jej sytuacji jedynie spowodują jej większy ból, gdyż z czasem zda sobie sprawę, jak silna i destrukcyjna jest samotność. Widząc jak ludzie, których kocha zajmują się swoim życiem bez niej, będąc wiecznie odcięta od ich istnienia. Ale Janeway nie jest jeszcze przekonana, podkreślając, że jest ona po prostu jeszcze niegotowa, że raczej woli być tam duchem, niż w ogóle, gdyż „kapitan nie opuszcza statku.„

Podczas, gdy duch jej „ojca” ciągle naciska ją do podjęcia decyzji, by w końcu opuściła ten świat, nagle dostrzega ona wizję Chakotay i Doktora na powierzchni planety, którzy wydaje się, że chcą ją przywrócić do życia. Druga i trzecia wizja sprawia, że jest oczywistym, że jej doświadczenia w „zaświatach„ nie są rzeczywistością. Zdaje sobie sprawę, że osoba leżąca na ziemi na owej planecie to prawdziwa Janeway, i że wszystko czego doświadcza od momentu jej rzekomej śmierci jest halucynacją.

Obca istota wreszcie odkrywa swoją prawdziwą tożsamość. Twierdzi, że jego gatunek w chwili śmierci przychodzi z pomocą umierającym, aby zrozumieli to co się dzieje, i w celu aby przejście na drugą stronę było okazją do radości. Twierdzi, że on był szczery, gdy mówił, że to miejsce jest cudowne, gdyż może być wszystkim tym czym tylko zechce być. Maskując się jako jej ojciec, czy jako ktoś z jej bliskich, sprawia, że przekraczanie jest znacznie mniej strachliwe.

Janeway ma wątpliwości, że prawdziwe powody obcego mają coś wspólnego z wieczną radością i żąda, aby powiedział jej, co tak naprawdę od niej chce.

Obcy chwyta ją, mówiąc jej, że musi z nim iść, ale Janeway zdaje sobie sprawę, że jeśli mógłby ją zmusić to zrobiłby to już wcześniej. W końcu ona rozumie, że musi się dobrowolnie zgodzić, aby z nim pójść, coś, czego nie chce zrobić. Obcy staje się wyraźnie zdenerwowany, wracając do swojej sfery, ale daje ostatnie ostrzeżenie, że ponownie pojawi się, i że będzie na nią czekał, gdyż ostatecznie ona wejdzie do jego matrycy i będzie go karmić swoją energią przez długi, długi czas. Na co Janeway odpowiada, ‚idź precz’”.

Zmęczone dusze dojrzałe.. Czy jesteś wśród nich?

Do opuszczenia koła Samsary gotowe są ponoć tylko dojrzałe, stare dusze. Od dziecka uważają, że są nie z tego świata. Że nie bardzo tu pasują. Już w wieku młodzieńczym mogą być zniesmaczone zachowaniem rówieśników, czy szkolnymi i politycznymi absurdami. Fascynacja markowymi butami czy też subkulturami, budzi w nich co najwyżej uśmiech politowania. Zaś dobrze wiedzą, że te wszelkie biurokratyczne absurdy są bezcelowe i po prostu szkodzą.

Często czują się obco, samotnie, bo kierują się zupełnie innymi wartościami niż społeczeństwo. Społeczeństwo ocenia człowieka pod kątem służalczości, przydatności. A więc: wykształcenie, zarobki, status społeczny. Jest to niskie, zwierzęce postrzeganie człowieka, dehumanizujące go. Nie mają potrzeby walki i rywalizacji. Nie chcą być niewolnikami ani władcami niewolników. Na pewnym etapie rozwoju czują też bezsens istnienia tego świata, bezsens wyścigu szczurów, płodzenia dzieci.

Droga ku duchowej wolności

I bezsens wobec innych form służby społeczeństwu, które także powodują utratę wolności i zaprzedanie samego siebie. Kierują się oni wewnętrzną empatią – bo skoro istoty na Ziemi cierpią, to dlaczego to wszystko ma trwać? To po co tworzyć nowe życia? Tak, ja wiem że to wcale nie tak. Że koło życia musi trwać by słabo rozwinięte dusze się uczyły i rozwijały. Że życie jest cudem, i tak dalej.. Że stare dusze wcielają się po to, by zasiewać nowe idee i zmieniać świat.

No ale co za dużo, to i świnia nie zeżre, prawda? Takie stare dusze są po prostu zmęczone tym wiecznym karmicznym kieratem. Tymi całymi dramatami i tragediami, nieskończenie powielanymi przez ludzi którzy nie chcą się uczyć. Czy tym, że świat poprzez prawa natury umożliwia prosperowanie skurwysynom, a ludzi wrażliwych dołuje. Lub tym, że poprzez taką a nie inną konstrukcję ludzkiej psychiki, ludzie są skazani na koło cierpień, pragnień których świat nie jest w stanie zaspokoić, i frustracji z tym związanych.

Ja tego nie projektowałem. Ten świat nie jest moim dziełem. Tak jak obóz koncentracyjny nie był dziełem wycieńczonego więźnia, zmuszonego do walki, do brutalności, do ostateczności, by przeżyć. No i lekcje, jakich uczymy się na Ziemi.. Przede wszystkim uczymy się przetrwania „w stadzie agresywnych małp„. Życia z dnia na dzień, by na rachunki wystarczyło. Cała wiedza tajemna, przeżycia mistyczne, nie są darem społeczeństwa. Ale musimy zainteresować się tym i zdobyć to sami.

Można więc powiedzieć, że nawet dar życia zawdzięczamy nie światu, a sobie i ludziom którzy nam pomogli. Tak było np u mnie. Choć urodziłem się w 1985 roku, to żyć zacząłem dopiero na początku 2016 roku. W sumie ten artykuł to tylko teoria, hipoteza. Nie wiem jak tam po drugiej stronie jest. I pominąłem w tym artykule aspekt trwającej reformy ziemskiego systemu. Ona naprawdę ma miejsce, ale nie jest to takie „cukierkowe” jak głosi doktryna new age.

Mimo tego co tu napisałem, mimo tej całej iluzoryczności, od pewnego czasu czuje pewną dumę i jestem wdzięczny światu, że dostałem to życie. Tę szansę na poznanie tego jak działa świat, na poznanie prawdy. Jeden z moich lęków to powracająca czasami myśl.. Że jestem kimś innym, że zupełnie nic nie kumam. Że moje życie jest szare, nudne, takie „kowalskie„. Pozbawione tego twórczego hardcore’u. Ale jestem sobą, uratowałem się. Uniknąłem tak wielu życiowych pułapek. To jest piękne na swój sposób pomimo tego że bywa trudno.

Na sam koniec polecam występ mistyka Marka Tarana o wydostaniu się z karmicznego błędnego koła:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane

Czy prawo karmy działa? I tak, i nie..

Koncepcja prawa karmy jest zakorzeniona w wielu systemach wierzeń. Buddyzm, hinduizm, jak i nowa religia, która niedługo zastąpi chrześcijaństwo – czyli new age, posiłkują się doktryną karmy. Nawet ludzie określający się jako katolicy lub Żydzi są wewnętrznie przekonani, że karma istnieje. Tak.. Karma, choć w okrojonej wersji, jest także fundamentem doktryny chrześcijańskiej. Polega ona tam na przeświadczeniu, że to co zrobiłeś złego lub dobrego, wróci do Ciebie.

Ogólnie, w niebie ma obserwować nas jakiś siwy dziadek z brodą, i za dobre nagradzać, a za złe karać. Takie myślenie jest niczym innym, jak reliktem naiwnego, dziecięcego umysłu. Który Boga – Architekta Wszechświata – postrzega jakby to był tata lub mama grożąca paluszkiem i stawiająca dziecko nie chcące zjeść obiadu do kąta. „Pamiętaj słowa matki – zjedz chociaż mięso, zostaw ziemniaczki?” Nie.. To tak nie działa, naprawdę. Pora wydorośleć także mentalnie i duchowo.

Są jednak pewne fakty o których zwolennicy prawa karmy nie mówią. Lub boją się o nich mówić.. Otóż w religiach wschodu karma nie jest związana z uczynkami. Ale jest związana z myślami, emocjami, stanem energetyki organizmu. Złe myśli i złe emocje uruchamiają złą karmę, a więc złe wydarzenia w naszym, życiu. Istotnie, jest to potwierdzeniem tego, co piszą najwybitniejsi okultyści naszych czasów. Postrzeganie karmy jako wynikającej z uczynków, dobrych lub złych, jest europejską, chrześcijańską interpretacją.

Prawdziwe prawo karmy, czyli to nie do końca tak

Zła karma powstaje ze złych emocji i myśli, czyli:
-nienawiści, zawiści, zazdrości;
-poczucia niespełnienia życiowego, niespełnionych, panicznych pragnień, odczucia życiowego kieratu, niezaspokojonej zachłanności i chciwości. Jest to związane z lękiem przetrwania – najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem;
-poczuciem winy jak i wyrzutami sumienia które są non stop i bezproduktywnie wałkowane. Jeśli jest poczucie winy, to podświadomość prędzej czy później doprowadzi Cię do kary;
-rozpaczy, depresji, narzekania, negowania;
-skupiania się na negatywach zamiast na pozytywach. Krytykowanie zamiast poszukania czegoś co można pochwalić. Skupianie się na tym, czego nie lubisz, zamiast na tym, co daje Ci radość;
-kierat dnia codziennego, bez podążania za pasją i porywami serca;

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

A co jeśli Bóg nie nagradza za dobro i nie karze za zło?

No i sprawa kolejna. Paradoks dobra i zła. Paradoks nagrody i kary za nie. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są często pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej.

Jaka jest tego przyczyna? Właśnie we wschodnim postrzeganiu karmy, które opisałem powyżej. Podczas gdy prawi i sprawiedliwi klęczący w kościele, są całe życie biedni i kopani po dupie – złoczyńcy opiewają w dostatki. Ale jest dobra wiadomość. Nie trzeba stawać się złoczyńcą by świat nie tylko zostawił nas w spokoju, ale wręcz nagradzał. Wystarczy nauczyć się tego jak działa świat. Przepracować traumy, lęki, kompleksy. stać się autemntycznie lepszym człowiekiem. A nie tylko na pokaz, we własnym egoistycznym mniemaniu, który jak wejdzie w związek, to zrobi partnerowi piekło. Bo znam takie przypadki.

Złoczyńcy, których ja nazwałem „dementorami„, są chronieni przez siły „ziemskiej” natury. Stąd są bezkarni w sensie prawa, jak i karmy, i odnoszą materialne sukcesy. Oni się tacy rodzą – jako drapieżnicy, idealnie przystosowani do ziemskiej natury. Która także jest drapieżna i nie znająca litości. Realizują założenia i cele tej natury, więc są przez nią chronieni. Z drugiej strony, chronieni i prowadzeni są także Ci „dobrzy„. Nie, nie przez naturę ziemską, ale przez naturę „kosmiczną„. Można powiedzieć, że przez „Boga„.

Chęć pokonania błędnego koła karmy wymaga pracy nad sobą

Dzisiejszych Sokratesów nikt nie skazuje na otrucie, ukrzyżowanie czy spalenie na stosie. Jeśli człowiek szczerze chce się uwolnić, jest przez system… chroniony. Ale od takiego człowieka jest wymagane dużo więcej – m.in. praca nad sobą. Jak i, co ważne – praca dla innych, na rzecz ludzkości. Czyli np dzielenie się wiedzą, uświadamianie ludzi. Tacy ludzie często nie mają łatwego startu, dopóki nie rozpoznają swojego przeznaczenia i nie zaczną pracy nad sobą.

W końcu i oni zaczynają odnosić sukcesy. Zasada, że im lepsze emocje, im lepsza energetyka, im większa duchowość – tym więcej sukcesów, także materialnych, obowiązuje także ich. Widzę to nawet po sobie. Bo podobne przyciąga podobne. Mentalność niedoboru, marazmu, ignorancji i narzekania, przyciąga biedę. Jak myślicie, dlaczego artyści, np taka Danuta Szaflarska, są na ogół radośni i żyją bardzo długo? Bo robią to, co lubią. Bo jako artyści nie słuchają chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa, tylko idą własną ścieżką. To przyciąga sukcesy, także finansowe. I na tym fundamencie buduje się radość życia, które trwa na ogół długo.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Karma czy raczej program w podświadomości?

Zasada jest taka, że jeśli w coś wierzysz i uznajesz prawem woli, to będziesz temu podlegał. Jeśli wierzysz w karmę, to będzie ona sterować Twoim życiem. Poznałem kilku już ludzi, którzy znajomości z toksycznymi osobami tłumaczyli jakimiś więzami karmicznymi. Cierpieli, ale odejść – nie odchodzili. Jest trochę w tym prawdy. Bo człowiekiem o niskim poziomie świadomości, pełnym lęków i kompleksów, rządzi ten podstawowy program bazowy, wgrany każdemu a priori w procesie wychowania. Taki nieszczęsny człek stale więc trafia albo na facetów-dupków, albo na zimne suki. I / lub takich, jakie są podświadome projekcje jego rodziców.  I stale narzeka i rozpacza z tego powodu, że przyciąga złe sytuacje.

I oczywiście stale popełnia te same, szkolne wręcz błędy. Jednak w pewnym momencie ta zasada przestaje człowieka dotyczyć. Zamiast trafiać na złamasów – trafiasz, a raczej przyciągasz ludzi podobnych Tobie. A jak jakiś się trafi – od razu kasujesz go ze swojego życia. W pewnym momencie zyskujesz więcej wolnej woli i samoświadomości. Zaczynasz bardziej sterować swoim życiem. Prawo karmy, a raczej ten pierwotny program zainstalowany w podświadomości, ma coraz mniejszy wpływ.

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi.

Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel? Więc tym bardziej nie wiemy czy karma działa po śmierci, w następnym życiu. Lub czy na obecne życie ma wpływ karma z poprzednich wcieleń. Z drugiej strony, ludzie często mylą pojęcie karmy z prawami świata i ich łamaniem.

Karma a wahadła / egregory

Cały świat jest opleciony bytami energetycznymi, które dosłownie pożerają naszą energię. Są to wahadła i egregory. Wahadłem jest w zasadzie wszystko. Ideologia, religia, drużyna sportowa, zakład pracy, naród, stacja telewizyjna, łąka, stado saren, rodzina, ludzki organizm. Ale są wahadła szczególnie destrukcyjne – czyli takie między którymi następują tarcia i walki. O ile wahadło dzielnicowego klubu fitness przynosi korzyści, o tyle wahadło partii politycznej czy religii jest skrajnie destrukcyjne.

Wahadła destrukcyjne posiłkują się energią konfliktów. I celowo korzystają z wielu mechanizmów wpływu na ludzi, by te konflikty podgrzewać do czerwoności. Ale mało tego. Wahadła poprzez zabieranie naszej energii życiowej, usypiają naszą świadomość, i tym samym – decyzyjność i wpływ na życie. To tłumaczy zagadkę fanatyzmu ideologicznego czy religijnego. I tego, dlaczego tak trudno się z tego wyrwać. To jednak nie wszystko, bowiem destrukcyjne wahadła mają moc spychania człowieka na niekorzystne linie życia.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ziemia to planeta-więzienie? Baśnie, legendy, książki i filmy mówią o tym od dawna..

Ziemia to planeta-więzienie? Mity, baśnie, książki i filmy mówią o tym od dawna..

globalna swiadomoscDziś proponuję Wam seans filmowy „Dark City” (mroczne miasto), czyli film z 1998 roku. Stary film, ale jakże metaforyczny i znamienny.

Niezliczona ilość mitów, baśni, legend, podań, bajek, książek, wierszy, filmów, a nawet gier komputerowych – zawiera ukryty, głęboki przekaz. Jest on podawany językiem metafor, archetypów, symboli. Ten, kto zna klucz interpretacyjny, wie jak odczytywać to przesłanie.

U całej reszty ludzi nie znających klucza interpretacyjnego, tego typu przekazy mają działać na podświadomość. Nie mówię oczywiście o wpływie złym. Język symboli i archetypów jest tak stary jak ludzkość i w zasadzie niewiele się zmienił na przestrzeni dziejów. Trafia on do ludzi, czasami nawet ich przebudza.. Bo ten język jest kompatybilny z tym, co jest od dawna zakodowane w głębi naszego jestestwa.

Film „Dark City” jest o tyle dobry, że tam pozwolono sobie na nieco więcej. „Zarządcy” planety Ziemi, czyli filmowego miasta Dark City pogrążonego w wiecznych ciemnościach (metafora nieświadomego żywota na naszej planecie piekła) zostali pokazani jako istoty z duszą zbiorową, która się rozpada. Ich cywilizacja wyposażona w jedną, zbiorową duszę, umiera, razem z tą duszą.

Zostali oni przedstawieni trochę jako nasi ziemscy naukowcy-racjonaliści-sceptycy, z ich „mędrca szkiełkiem i okiem„. Nie rozumieli oni tego, że ludzie posiadają wiele dusz. I że odpowiedzi na ważne pytania nie należy szukać w umyśle logicznym, który zawsze jest zawodny, powolny, zakręcony.. Ale w tym, co ludzie nazywają Strefą Serca.

Filmowy raj utracony, sielskie i słoneczne miejsce z dzieciństwa wielu mieszkańców pogrążonego w wiecznym mroku miasta, to Shell Beach. Czyli bajkowa plaża nad słonecznym oceanem. Nikt jednak nie wie, jak tam trafić.. A odpowiedź na pytanie gdzie jest to miejsce, jest wręcz szokująca. Jednak po największej burzy i najciemniejszej nocy, możemy w końcu zobaczyć upragniony wschód słońca na niebie.

duchowośćI jeszcze jedno: filmy takie jak Truman Show, polska Seksmisja czy omawiany tu Dark City, zawierają element wspólny – symboliczną BARIERĘ odgradzającą świat iluzji od… Polecam więc obejrzeć film – trwa 1 godzinę i 36 minut:

Dark City (Mroczne Miasto) (1998) (Lektor PL) – aby odtworzyć film, kliknij na poniższy link:
http://www.cda.pl/video/12745428

Przeczytaj też inne wpisy z mojej strony o tej tematyce:
Życie jest sztuką umierania i pożegnań..
Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

Autor tekstu: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Zaczynał jako ateista, ale ateizm okazał się niewydolny i nie dawał odpowiedzi

Zaczynał jako ateista, ale ateizm okazał się niewydolny i nie dawał odpowiedzi

duchowość (4)Kolejny wpis o metafizyce i pułapkach logicznego, racjonalnego rozumu. Opisuje on historię Michaela Newtona, zadeklarowanego ateisty i terapeuty, który posługiwał się hipnozą. Przypadek sprawił, że trafił na niesamowitą metodę hipnotyczną, pozwalającą pacjentowi na przypomnienie sobie poprzednich żyć i traum z nimi związanych.

Pisałem wiele razy na swojej stronie, że powszechnie obowiązujące doktryny (ateistyczny racjonalizm jak i ziemskie religie), są niewydolne i nie dają odpowiedzi na fundamentalne człowiecze pytania. Brak odpowiedzi powoduje szereg konfliktów w podświadomości u miliardów ludzi. Przede wszystkim powstaje podświadomy lęk.

Pisałem również, że religie redukują duchowość o 99%. Sprowadzają ją do mechanicznie powtarzanych modłów i rytuałów, pełniących bardziej funkcję społeczną (kontrolną) niż duchową. Zaś praktyka duchowa – np medytacja, joga, wizualizacje itp – są w wielu religiach zabronione, bo to niby „szatańskie„. I tu ateizm idzie tylko maleńki krok dalej, i redukuje duchowość o 100%.

Polecam też inne artykuły o medytacji, duchowości i pracy z podświadomością:
Jak się pozbyć bólu przeszłości? Niesamowite ćwiczenia i techniki
Potęga afirmacji i wizualizacji: to działa! [ĆWICZENIE]
Nie spychaj emocji do podświadomości bo to prowadzi do duchowej zguby!
4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
Skuteczny sposób oczyszczenia umysłu. Złe emocje mijają jak ręką odjął!
Uważaj czego słuchasz. Toksyczna muzyka jest bronią biologiczną elit, niszczącą podświadomość i mózg
Wiedza Tajemna – dla elit i.. dla Ciebie! Racjonalistyczny ateizm i religie – dla mas
Twoje myśli nie są tak naprawdę Tobą, uwolnij się od nich!
Potężna moc ludzkiego umysłu: siłą psychiki wyleczysz prawie każdą chorobę!
Skąd pochodzą Twoje myśli? Zaskoczę Cię: w większości nie są Twoje

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Jednym z tematów, który mnie najbardziej fascynuje jest reinkarnacja. Dopiero przed kilkoma laty dotarło do mnie, że koncepcja ta jest prawdą, która dotyczy nas wszystkich. Jest to jedna z najbardziej celowo ukrywanych przed człowiekiem prawd o nim samym. Jako, że znajdujemy się w okresie gdzie na jaw wyjdą wszelkie kłamstwa i fałsz, a prawda wreszcie dojdzie do świadomości ogółu, nie mam wątpliwości, że prawda o reinkarnacji w niedalekiej przyszłości będzie światu ujawniona.

Zdumiewa mnie powszechna  ludzka ignorancja oraz wyśmiewanie dotyczące reinkarnacji. Lubię poruszać ten temat podczas prowadzonych przez siebie rozmów i zauważyłem, że dla ludzi kojarzy się to zagadnienie jedynie z azjatycką kulturą i filozofią, oraz byciem zwierzęciem, w którymś wcieleniu. Spędziłem kiedyś sporo czasu na badanie tej koncepcji i jedną z pozycji, która wywarła na mnie największy wpływ i popchnęła do przodu jest książka amerykańskiego, dyplomowanego  hipnoterapeuty Michaela Newtona – „Wędrówka Dusz”. Na pewno w przyszłości przybliżę bardziej tą książkę na swoim blogu. Autor, który ma doktorat z doradztwa personalnego oraz jest członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologii Szkolnej odkrył metodę cofania swoich pacjentów podczas sesji hipnozy do wspomnień z poprzednich wcieleń. W czasie późniejszej pracy z pacjentami odkrył również, że można oczyma pacjenta wejrzeć w świat ducha, czyli okres, który dusza spędza pomiędzy swoimi wcieleniami.

Wspomina o tym na początku swojej książki słowami:

„Moje zainteresowanie reinkarnacją i metafizyką miało jedynie charakter czysto teoretyczny  do momentu, gdy rozpocząłem leczenie stanów bólowych u pewnego młodego człowieka. Pacjent ten uskarżał się na chroniczny ból prawej strony ciała, nękający go przez całe życie. Jedną z metod hipnoterapii, służącą uśmierzaniu bólu, jest nakierowanie pacjenta na zwiększenie bólu tak, by nauczył się go zmniejszać i w ten sposób osiągać nad nim kontrolę. Podczas jednej z naszych sesji związanych z intensyfikacją bólu, człowiek ten, aby odtworzyć swoje cierpienie, wyobraził sobie, że został pchnięty nożem. Szukając źródeł tego obrazu, ostatecznie odkryłem, że podczas I wojny światowej był on żołnierzem i zginął pchnięty bagnetem we Francji. Dzięki temu byliśmy w stanie całkowicie wyeliminować ból. Zachęcony przez pacjentów zacząłem eksperymentować, cofając niektórych z nich w czasie przed ich ostatnie życie na Ziemi.

Początkowo zależało mi, aby integracja obecnych potrzeb, przekonań i obaw stworzyła wyobrażenie wspomnień. Wkrótce jednak  zdałem sobie sprawę, że nasze głęboko zakorzenione wspomnienia zawierają zespół przeszłych doświadczeń, zbyt prawdziwych i połączonych ze sobą, aby można je było zignorować. Uświadomiłem sobie, jak ważny z punktu widzenia terapii jest związek pomiędzy ciałem a wydarzeniami z naszych poprzednich wcieleń oraz tym, kim jesteśmy dzisiaj. Następnie dokonałem odkrycia o niezwykłym znaczeniu. Zorientowałem się, że istnieje możliwość wejrzenia w świat duchowy przy pomocy oczu umysłu hipnotyzowanej osoby, która może zdawać relację z życia pomiędzy kolejnymi wcieleniami na Ziemi. Tym, co otworzyło mi drzwi do świata duchowego, był przypadek kobiety w średnim wieku, będącej niezwykle wrażliwym medium hipnotycznym. Opowiadała mi o poczuciu samotności i odosobnienia będąc na tym delikatnym etapie, kiedy pacjent kończy opisywanie swojego ostatniego życia. Ta niezwykła indywidualność prawie samodzielnie wkroczyła na najwyższy poziom świadomości. Nie zdając sobie sprawy z tego, że w istocie podałem nadzwyczaj krótką komendę do tego działania, zasugerowałem jej, aby znalazła przyczynę swej obecnej samotności. W tym momencie mimowolnie użyłem jednego ze słów inicjujących duchowe przywołanie. Zapytałem również, czy miała szczególnie bliską grupę przyjaciół, za którymi tęskni.

Wówczas moja pacjentka zaczęła nagle płakać. Kiedy poprosiłem ją, żeby powiedziała, co się stało, wyrzuciła z siebie: „ Tęsknię za niektórymi przyjaciółmi z mojej grupy i dlatego jestem tak samotna na Ziemi.” Byłem zakłopotany i zapytałem, gdzie dokładnie znajdowała się ta grupa przyjaciół. „Tutaj, w moim wiecznym domu”, odpowiedziała po prostu, „ i w tej chwili patrzę na nich wszystkich! ”. Zakończyłem sesję z tą pacjentką i przesłuchując jej nagranie zauważyłem, że znalezienie świata duchowego wymagało poszerzenia regresji z poprzedniego życia. Istnieje wiele książek dotyczących poprzednich żywotów, ale żadna, z którą się zetknąłem, nie mówi o naszym życiu w postaci dusz lub też o tym, jak właściwie podejść do duchowych wspomnień ludzi. Postanowiłem sam przeprowadzić badania i dzięki praktyce rozwinąłem umiejętność wkraczania do świata duchowego poprzez moich pacjentów. Zrozumiałem również, że odnalezienie swojego miejsca w świecie duchowym było dla nich znacznie ważniejsze niż opis ich poprzednich ziemskich wcieleń.

Trzeba zaznaczyć, że Michael Newton jest z natury sceptykiem. Obraz i wizja świata duchowego powstała z relacji dwudziestu dziewięciu pacjentów, którym Newton zadawał niesugestywne pytania dotyczące tego  jak wygląda życie pomiędzy wcieleniami. Każdy z przepytywanych pacjentów był inny. Jedni byli wyznawcami jakiejś religii, inni ateistami. Niektórzy mieli własne, indywidualne przekonania, poglądy i filozofie dotyczące życia po śmierci. Tym co najbardziej zdumiewa i daje do myślenia są zbieżne odpowiedzi na pytania zadawanie w trakcie sesji hipnozy przez Newtona: „Badania posuwały się niezwykle powoli, ale w miarę, jak rosła ilość rozpatrzonych przeze mnie przypadków, uzyskałem w końcu dostatecznie dokładny obraz świata wiecznego, w którym żyją nasze dusze. Odkryłem, że myśli o świecie duchowym dotyczą prawd uniwersalnych wśród dusz ludzi żyjących na Ziemi. To właśnie spostrzeżenia tak wielu rozmaitych ludzi przekonały mnie, że ich twierdzenia są wiarygodne. Nie jestem osobą religijną, ale odkryłem, że w miejscu, gdzie udajemy się po śmierci, panuje ład i porządek i uświadomiłem sobie, że istnieje wspaniale skonstruowany plan życia oraz życia po śmierci. „

Sam autor zaznacza, że zaczynał jako ateista, a prowadzone przez dziesięć lat badania przewróciły do góry nogami jego światopogląd. Dzisiaj mówi o sobie: :”Aby być całkiem szczery, zaczynałem swoje badania jako ateista.  Nie wierzyłem w Boga. Nie wierzyłem w istnienie niczego po śmierci z wyjątkiem ostatecznej nieświadomości. Moi klienci w pewien sposób wciągnęli mnie w to wszystko „krzyczącego i kopiącego”. Co z resztą zabrało całe lata pracy z nimi. Zbieżność ich relacji wraz ze świadomością tego co robię w mojej pracy z hipnozą. Kontynuowanie jej oraz jednoczesne prowadzenie własnoręcznych badań, ostatecznie doprowadziło mnie do punktu, w którym mogę dziś śmiało powiedzieć, że wierzę w moc wyższą ode mnie – źródło wszelkiego życia oraz inteligencji. Sednem całej tej koncepcji reinkarnacji jest zmierzanie do osiągnięcia stanu doskonałości. Do ponownego połączenia się z tym źródłem, z którego pochodzimy.”

Polecam wywiad z Michaelem Newtonem, w którym dowiecie się dużo więcej na temat jego pracy i badań oraz książki „Wędrówka Dusz”: Continue reading „Zaczynał jako ateista, ale ateizm okazał się niewydolny i nie dawał odpowiedzi”

Jak zmieniłby się świat, gdyby o tym mówiono w szkołach i mediach?

Jak zmieniłby się świat, gdyby o tym mówiono w szkołach i mediach?

wiara kontra naukaWklejam poniżej artykuł przedstawiający 10 prawd duchowych. Jak zmieniłby się świat, gdyby ich nauczano powszechnie?

Do niektórych wycinków poniższego artykułu można odnosić się z rezerwą. Wszak skąd mamy wiedzieć, jakie dokładnie istnieje życie pozaziemskie? To wciąż jest nieodgadniona zagadka i wielka niewiadoma.

Gdyby informacje o życiu pozaziemskim zostały ujawnione, upadłyby wszystkie religie. Szczególnie ciężkie byłoby to w przypadku religii prymitywnych, czyli skonfigurowanych na najniższym możliwym poziomie. Zaliczają się do nich np islam i materializm (racjonalizm).

Musiałby się zmienić cały paradygmat ludzkości. Obecnie kultywuje się rywalizację. Przejawia się to np w kapitalizmie, gdzie, cytując jednego z korwinistów-kapitalistów: „rekin zawsze skubie leszcza.” Objawia się to także w sporcie, gdzie główny nacisk kładzie się nie na współdziałanie i twórcze rozwiązywanie problemów, ale na rywalizację, na pokonanie przeciwnika.

O tym zresztą napiszę chyba osobny artykuł. Póki co, zapraszam do przeczytania poniższego artykułu Michelle Walling.

Wstęp: Jarek Kefir Continue reading „Jak zmieniłby się świat, gdyby o tym mówiono w szkołach i mediach?”

%d blogerów lubi to: