Tag: psychologia

NIESAMOWITY NATURALNY SPOSÓB NA DEPRESJĘ. POTĘŻNIE ZWIĘKSZA ILOŚĆ HORMONÓW SZCZĘŚCIA!

Jakie są przyczyny depresji i chorób psychicznych? Jak pomóc sobie w naturalny sposób?

Depresja, nerwica i szereg innych chorób emocjonalnych lub psychicznych to plaga naszych czasów. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że wiele z tych chorób może mieć przyczyny organiczne, a więc fizyczne. Z tym jest zawsze pewien problem. Toczy się ożywiona dyskusja nad tym, co tak naprawdę jest przyczyną depresji. Wymienia się tutaj kilka czynników:

Teoria neuroprzekaźnikowa (stara, sprzed kilkudziesięciu lat, dominuje w psychiatrii). Za choroby ma odpowiadać zmniejszone lub zwiększone stężenie neuroprzekaźników w mózgu;

Czynniki psychospołeczne. Za choroby psychiczne odpowiadają czynniki takie jak: introwertyzm, nieśmiałość, przeżyte złe wydarzenia i traumy, niskie zarobki, bieda, złe relacje i związki;

Czynniki rodzinne. Modny temat wśród części psychologów i wśród ludzi zajmujących się tantrą i ustawieniami Hellingera. Podświadomość dziecka jest programowana do szóstego roku życia. Większość ludzi, a nawet ogromna większość, nie nadaje się do roli rodzica i mieć dzieci nie powinno. Stąd ogromna większość ludzi wychodzi z procesu wychowawczego poraniona i zaburzona;

Nie realizowanie swojego przeznaczenia. Teoria modna wśród ezoteryków. Jeśli człowiek nie realizuje tego, co jest „treścią jego duszy” – np hobby czy ważnej misji (strażak, ratownik, pisarz itp itd), to dusza człowieka ma się „buntować”. Skutkuje to depresją, nerwicą i wieloma innymi komplikacjami;

Przyczyny organiczne: zaburzenia cyklu MAO-COMT-biopteryna (synteza neuroprzekaźników), niedobry: magnezu, witaminy D3, witamin z grupy B. Także: choroby tarczycy (nadczynność, niedoczynność, Hashimoto) i wiele innych;

Przyczyny dietetyczne. Cukier źle wpływa na nastrój, zaburzając pracę całego organizmu. Przyczynia się nie tylko do cukrzycy, ale także do chorób psychicznych, w tym depresji. Dochodzi także kwestia zbóż i glutenu. Ogólnie niemal zawsze normą jest to, że osoby cierpiące na choroby emocji i psychiki odżywiają się bardzo źle.

Przyczyny depresji: tarczyca, niedobór witaminy D3 i wiele innych

Ja skłaniam się ku temu, że najczęściej wszystkie te czynniki wchodzą w grę. A prawie zawsze jest to więcej niż jeden. Przy każdej chorobie emocji lub psychiki pierwszym i podstawowym krokiem powinna być diagnoza tarczycy (TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG, TRAB, USG tarczycy). Bez tego nie powinny być zapisywane żadne leki. Obecnie mamy do czynienia z prawdziwą epidemią chorób tarczycy, skutkujących także nerwicami i depresją.

Częste są niedobory witaminy D3. Kilka lat temu opublikowano wyniki badań, wg których 90% Polaków ma poważne niedobory witaminy D3 po okresie jesienno-zimowym (wrzesień – kwiecień). Warto brać witaminę D3 w dawkach od 50 mcg do 200 mcg, razem z witaminą K2-MK7 w dawkach od 100 mcg do 200 mcg. Badanie poziomu witaminy D3 we krwi możemy zrobić w każdym laboratorium.

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan wymagający podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o zmniejszoną jego ilość na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając depresję.

Aby poprawić cykl MAO-COMT-biopteryna, i tym samym zwiększyć syntezę neuroprzekaźników, proponuję brać poniższy zestaw:

Magnez na noc, w dawce 200 mg do nawet 500 mg. Warto wybierać wysoko przyswajalne formy magnezu (mleczan, cytrynian, chelat czyli disglicynian). W sprzedaży w aptekach jest masa popularnych i reklamowanych preparatów magnezu. Kłopot w tym, że większość z nich zawiera praktycznie nieprzyswajalne jego formy, czyli tlenek lub węglan;

Żelazo. Najlepiej kupić ferrytynę w formie suplementu sprowadzanego z zagranicy i brać zgodnie z zaleceniem na opakowaniu. Nie jest to duży koszt, razem z przesyłką wyniesie 40 – 60 złotych. Nie polecam typowo „aptecznych” form żelaza, np glukonianu. Jeśli już, to bierz chelat żelaza, w dawkach 10 mg do 20 mg na dobę. Pamiętaj też, że żelazo kumuluje się w organizmie, a jego nadmiar nie jest zbyt korzystny. Poziom żelaza we krwi można zbadać w laboratorium;

Witamina C. Bierz ją łącznie z preparatem żelaza, bo wtedy zwiększa się jego wchłanianie. Bierz 1000 mg do 4000 mg witaminy C na dobę. O tym, jak brać witaminę C, pisałem w tym artykule: Jak brać witaminę C by działała z korzyścią dla zdrowia? Nie wszyscy to wiedzą [LINK]

Witamina B6. Działa ona uspokajająco i tonizująco. Bierz ją w dawce 50 mg do 100 mg na noc, razem z magnezem;

Witamina B1. W dwóch formach – tej aptecznej (tiamina) i tej z suplementów (benfotiamina). Trzeba brać trzy razy dziennie po 3 mg lub 6 mg tiaminy. Zaś benfotiaminę bierz w dawce 80 mg do 300 mg dziennie;

Witamina B2. 9 mg do 25 mg na dobę w dawkach podzielonych.

Kwas foliowy. Ale nie ten apteczny, bo on się słabo wchłania i są z nim inne problemy. Kup w sklepie zielarskim lub w internecie metylo-folian, i bierz go w dawce 400 mcg na dobę.

Jakie jeszcze naturalne sposoby na depresję?

Pamiętaj, że biorąc metylo-folian z powyższego zestawu, trzeba rozważyć branie witaminy B12. Szczególnie jeśli jesteś wegetarianinem. Kwas foliowy jest antagonistą witaminy B12. Oznacza to, że im więcej kwasu foliowego, tym mniej witaminy B12. I odwrotnie. A witamina B12 też jest bardzo ważna dla utrzymania równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego. Porponuję witaminę B12 w formie hydroxy-kobalaminy, możesz ją kupić np na allegro. Bierz ją w dawce od 1000 mcg do 4000 mcg na dobę, i co jakiś czas badaj jej poziom we krwi.

Pomyśl także o uzupełnieniu możliwych niedoborów litu. Absolutnie nie chodzi mi o lit w dużej dawce, ten na receptę. Możesz kupić suplement orotanu litu i brać go w dawce 5 mg. Możesz też wybrać wody lecznicze takie jak Żuber czy Szczawa, zawierające lit. Proponuję pić 50 ml wody Żuber dziennie, i w razie braku efektu lub dobrej tolerancji, zwiększyć ilość do 100 ml dziennie. Jeśli bierzesz lekarstwa z apteki, konieczna jest konsultacja lekarska przed suplementacją litem. O roli litu w zdrowiu i w chorobach psychicznych, pisałem w tym felietonie: Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowia [LINK]

Zioła, Omega-3 i witaminy z grupy B na depresję i choroby psychiczne

W depresji i innych chorobach psychicznych obserwuje się też zmniejszoną ilość kwasów z omega-3, które można suplementować. Z ziół można wypróbować cyryniec chiński (schisandra), różeniec górski, lub sok noni. Jeśli nie bierzesz lekarstw na receptę, to warto brać pochodną aminokwasu tryptofanu – 5HTP w dawce od 100 mg do max 900 mg. Ważne: tryptofan i 5HTP są w 100% bezpieczne. Jednak nie wolno zażywać go razem z lekami antydepresyjnymi, z antybiotykiem linezolidem lub z przeciwbólowym tramadolem. Gdyż wtedy w wyniku interakcji może dojść do bardzo ciężkich, zagrażających życiu powikłań (zespół serotoninowy).

Ważne są też witaminy z grupy B, a jest ich więcej niż w standardowym „B Complex” z apteki. Szczególnie ważna jest tutaj niacyna, czyli witamina B3. Inna nazwa witaminy B3 to witamina PP. Jest ona na receptę, ale kumaty lekarz rodzinny lub psychiatra przepisze. Bierz ją w dawkach 100 mg do 200 mg na dobę. Inne witaminy z grupy B, o których nie pisałem powyżej: witamina B5 (kwas pantotenowy, można brać w dawce 100 mg do 400 mg). Witamina B7 (biotyna, można brać w dawce 5 mg). Do tego cholina (wit. B4) i inozytol (wit. B8), składniki lecytyny, oficjalnie nie są witaminami.

Dieta w depresji i chorobach psychicznych

Dieta w depresji i chorobach psychicznych jest krytycznie ważnym czynnikiem. Kolejna koncepcja zakłada, że gros ludzkich problemów zdrowotnych bierze się w wyniku nieprawidłowej diety. Nie trzeba przy tym przejmować się alarmującymi nagłówkami z mediów alternatywnych, i „wpierdalać kamieni”. Wystarczy odstawić to, co szkodzi praktycznie każdemu, czyli cukier. O tym, jak bardzo jest on szkodliwy, pisałem w tym artykule: Czy cukier naprawdę szkodzi? Wszystko o czym milczy dietetyka i medycyna [LINK].

Kolejnym składnikiem, który warto wyrzucić przy zaburzeniach emocji czy psychiki, jest gluten ze zbóż. Dieta bezglutenowa jest powszechnie wyśmiewana jako wymysł hipsterów i obrzydzana przez farmaceutycznych propagandzistów, którzy nie chcą, by ludzie byli zdrowi. Bo ich mocodawcy stracą klientów. Ale fakty są takie, że około 30% populacji ludzkiej nie powinno spożywać zbóż z glutenem. Czy ktokolwiek nas na to badał? Kolejny fakt polega na tym, że dieta bezglutenowa pomaga wielu ludziom być zdrowszym i bardziej rześkim. O glutenie pisałem w tym artykule: 8 oznak nietolerancji glutenu. „To zwiększa ryzyko zgonu o 600%” [LINK]

Czy odstawić antydepresanty?

Jeśli bierzesz jakieś lekarstwa przepisane przez lekarza, to stanowczo odradzam ich odstawiania, szczególnie nagłego. Wiem, że są to „te syntetyki” produkowane przez koncerny farmaceutyczne, dla których liczy się tylko zysk, a nie dobro pacjenta. Jednak nagłe odstawienie lekarstw, lub odstawienie ich w czasie ciężkiego stanu chorobowego, może mieć katastrofalne następstwa. Takie jak samobójstwo, popełnienie przestępstwa, hospitalizacja psychiatryczna, utrata pracy, zrobienie jakiegoś głupstwa itp itd.

Nie bądź hurraoptymistą (czyli idiotą), który przeczytał coś tam w internecie i „na hurra” chce wprowadzać rewolucję. Wykupywanie połowy apteki ziół i suplementów też nie jest zbyt dobrym pomysłem. Powoli i mozolnie zdobywaj wiedzę o swojej chorobie, o medycynie naturalnej. Wykonaj badania pomocnicze, zaczynając od tarczycy. Zapisz się na terapię. Osobom które mają tendencje w kierunku duchowości ezoterycznej standardowa psychoterapia może nie wystarczać. Polecam takim osobom ustawienia Hellingera lub integrację cienia, np metodą Faridy [LINK].

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MROCZNE TAJEMNICE ELIT: O TYM, JAK MANIPULUJĄ TOBĄ MEDIA!

Zapraszam na ciekawą analizę autorstwa Tomasza Samołyka o tym, jak manipulują nami media. Nie istnieje coś takiego jak „wolne media”. Polacy odebrali bolesną lekcję, że kapitał jednak ma narodowość. I ma interesy i wpływy za nim stojące. Tak samo media – ich rolą nie jest przekazywanie informacji. Ale kreowanie tej informacji i kreowanie opinii publicznej.

TVN, Polsat czy Gazeta Wyborcza będą przedstawiały informacje tak, by były korzystne dla „pewnych kręgów”. Ale znowu – TVP, Telewizja Trwam czy Gazeta Polska robią dokładnie to samo. Zapamiętajmy – każde medium ma swojego właściciela, każde medium ma kapitał za nim stojący, i każde medium ma „powinność” wobec jakiegoś międzynarodowego think-tanku. W Polsce są zasadniczo trzy.

Pierwszy – mainstreaomowy, lewacko-liberalny, kojarzony z partiami takimi jak PO, Nowoczesna, PSL, SLD, Razem. Wspiera on interesy UE i frakcji Obama-Clinton w USA. Dominuje na uniwersytetach, w sądach, w mediach, w nauce, w prawie, i wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z „dyskursem oficjalnym”. Kojarzony jest też z bankami, korporacjami i międzynarodową finansjerą.

Drugi – stronnictwo polityków chcących wyrwać swoje kraje spod władzy finansjery. Czyli Trump, Orban, Le Pen, Kaczyński. W Polsce – PiS i Kukiz ’15. Trzeci to ośrodek prorosyjski, czyli długa ręka Moskwy, wiodąca aż do pionu operacyjnego KGB na Łubiance. W Polsce kojarzony głównie ze spiskowymi i alternatywnymi, skrajnie prawicowymi mediami.

Media nie informują. Media manipulują i kreują

Więc, podsumowując, media nie mają zadania dostarczenia Ci pluralistycznych informacji. Ale mają za zadanie tak przekazywać te informacje, by prać Ci mózg i by lansować idee swojego właściciela. Bardzo naiwne jest przekonanie, że TVN czy TVP nie manipuluje. Taką samą naiwnością jest sądzić, że: „Celem rządu jest dbanie o obywateli, zaś korporacje sprzedają produkty jak najlepszej jakości, konkurując ze sobą na wolnym rynku”.

No niestety, ale nie. Liczy się pieniądz, zysk, władza. Jebią nas w dupy przy każdej okazji. Ale ja Ci zadam teraz zgoła inne pytanie.. Każdy narzeka, że media kłamią, że politycy są skorumpowani, a korporacje sprzedają szajs i drenują zasoby całych państw. Ile więc poznałeś wiedzy o psychomanipulacji, o socjotechnice, o Public Relations? Ile wiedzy poznałeś o psychologii, o własnych lękach i traumach? Ile z nich rozpracowałeś, by stać się silniejszym człowiekiem?

Jeśli wierzysz w spiskową teorię dziejów i uważasz, że jakieś tajne organizacje, jacyś „Oni” za tym stoją.. To czy poznałeś wiedzę ukrywaną? Zainteresowałeś się wiedzą, jaką oni posiadają? Czy raczej dalej podążasz za jakimś „pasterzem”, czy to z tej, czy to z tamtej strony? Jak chcesz się bronić przed tym, nie mając żadnej wiedzy? Samo narzekanie niestety nie wystarczy. Samo pisanie, że „media kłamio, politycy manipulujo, korporacje kradno” nic nie zmieni. Jedynie zaogni frustrację i poczucie bezsilności. Trzeba działać – a więc zdobywać wiedzę.

Cytat: „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bydło, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.”
~Jan van Helsing

Cytat:Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”
Autor: Zbigniew Brzeziński

Zapraszam na nagranie video o tym, jak manipuluje TVN i TVP:

Autor: Tomasz Samołyk
Link do jego kanału na You Tube: https://www.youtube.com/user/gobsatan

Ideologie i religie stworzono po to, byś nie myślał samodzielnie

Podział ten, jak i strategia manipulacji, idzie jednak znacznie dalej. Otóż mamy teraz globalna walkę ideologii i religii. Rodzisz się w jakimś tam kraju. Dorastasz, i wymaga się od Ciebie, byś wybrał sobie pasterza ideologicznego lub religijnego, i myślał tak, jak on każe. Broń Boże myśleć samodzielnie! Jakiś dziadek z brodą wymyślił sobie swoją wizję świata, te kilkadziesiąt lub kilkaset lat temu..

A Ty masz w to ślepo wierzyć. I bronić tego postrzegania świata jako jedynie słusznego. I walczyć na śmierć i życie z wyznawcami innych doktryn. Komu jest to na rękę? Tym, którzy te doktryny wymyślili i dalej wymyślają. Czyli elitom. Ludźmi przestraszonymi (przez religie, wojny, fanatyzmy) i skłóconymi (przez ideologie, polityków) łatwiej się rządzi. Te ciekawe i szokujące zagadnienia opisywałem w poniższych artykułach:

Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!
Religie i ideologie a świadomość: kontrowersje i tabu
Ideologie i religie to toksyczne wirusy uniemożliwiające samodzielne myślenie

Cytuję: „Prawie wszyscy ludzie to motłoch i tłum straszny, to owe owce Panurego, biegnące za jednym baranem. Mają pewne formułki, od których odstąpić nie chcą. Idą po ścieżkach udeptanych przez innych i boją się kroku uczynić na prawo i lewo. Tłumem kierują silne jednostki i prowadzą go jak barany, na sznurku.”
~”Listy z Okopów”, Warszawa 1920

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TA NIEZWYKŁA TECHNIKA POMOŻE CI POKONAĆ PROBLEMY I UWOLNIĆ TWÓJ POTENCJAŁ!

 

11295616_864838060248376_3930974916218671163_n

Wyższe poznanie w duchowości to zrozumienie, że..

Że anioły, demony, antychrysty, szatany, diabły, złe energie, dobre energie to części nas samych. Klątwy i ataki energetyczne które przypisujemy innym, też opierają się na nas samych. Na „punktach zaczepienia” w postaci nieprzepracowanej strefy cienia, w postaci różnych kompleksów, lęków, nieuświadomionych części nas samych. To wciąż niezbadane przez psychologię części psychiki ludzkiej, a nie żadne oddzielne byty.

Wymyśliliśmy na nie dużo nazw i ciągle wymyślamy nowe. Zwalamy też winę na reptilian, na kosmitów, na złowrogiego Demiurga (czyli Jahve), na Illuminatów, Masonów.. Ludzkiemu ego tak trudno przyznać, że za zło odpowiada.. po prostu człowiek. Polityk, bankier, szef korporacji, skorumpowany naukowiec, przekupiony dziennikarz – to wszystko są ludzie znani z imienia i nazwiska. To my głosujemy na tych polityków, którzy potem zezwalają bankierom, szefom korporacji, skorumpowanym naukowcom itp itd na czynienie zła.

Demokracja to wszechpotężny mechanizm, z którego praktycznie w ogóle nie korzystamy. Wystarczyłoby, by ludzkość wykorzystała te mechanizmy, które już istnieją, w sposób mądry i świadomy. Chcecie zmienić świat? To zjednoczcie się, poznajcie wiedzę i wykorzystajcie mechanizmy demokratyczne. Naprawdę nie jesteśmy jakąś Koreą Północną, byśmy bez końca musieli wybierać między złodziejami i zdrajcami z PO / Nowoczesna, a oszołomami z PiS. Ludzie lubią więc widzieć to wszystko jako coś odrębnego, bo nie umiemy, nie możemy lub nie chcemy przyznać się, że to części nas samych.

Lustrzane odbicie nas samych? Na pewno?

Jeszcze trudniej jest zrozumieć fakt, że inni ludzie jakich spotykamy i ich zachowanie względem nas jest lustrzanym odbiciem tego, co w sobie mamy. Jeśli jesteśmy pełni nienawiści, to spotykamy ludzi którzy będą chcieli z nami walczyć. Jeśli jest w nas niezgoda na to, by ludzie byli jacy chcą być, to Ci „zwykli i normalni” wyczują to i będą Cię atakować. Złe zachowania innych ludzi są ponoć projekcją tych naszych cech, które wypieramy, które negujemy, nie chcąc się do nich przyznać.

Jeśli negujemy jakąś część siebie, to wtedy schodzi ona do głębin podświadomości do „strefy cienia” i wtedy wyraża się w negatywie. Np w postaci przyciągania takich a nie innych ludzi. Każda cecha ma swój awers i rewers, swój pozytyw i negatyw. Np asertywność i wola do życia to pozytyw, zaś agresja i przemoc to negatyw. Dwie strony tego samego medalu. Jeśli wypierasz fakt, że jak każdy człowiek na Ziemi masz w sobie agresywną część, to zaczyna Ci brakować asertywności, energii, witalności, siły. Cecha ta zaczyna się przejawiać w negatywie – przyciągasz złych ludzi i ich agresywne zachowania.

Pierdolenie duchowego guru a 1500 zł pensji?

Brzmi trochę jak pierdolenie jakiegoś nawiedzonego guru, co nigdy nie skalał swoich rączek pracą za 1500 zł u typowego prywaciarza? 😉 Oczywiście, że tak! Już kiedyś pisałem, że aby teorie ludzi takich jak Osho działały, to musisz być taki jak Osho i.. mieć to, co Osho. A Osho miał około 100 luksusowych Rolls Royce’ów i setki milionów na koncie. Ile masz więc baksów i ile fur w garażu? Bez wyrażania się w materii duchowości nie ma. Prawdziwa duchowość to niby skuteczność w świecie materialnym, zmienianie świata.

Łatwo takie teorie głosić. Ale 100 razy trudniej je pojąć całą swoją głębią, a 1000 razy trudniej wcielić je w życie. Dlatego chciałbym Ci przedstawić prostą technikę Johna Bradshaw’a, która pozwoli Ci namacalnie poczuć to, o czym mówię. Choć na chwilę i choćby częściowo się do tego przybliżyć. Nic Ci nie da czytanie po raz dziesiąty jakichś nawiedzonych, oderwanych od realiów tekstów duchowych z serii New Age. Potrzebujesz czegoś, co działa, i co każdy może wykonać w domu. Każdy – i robotnik, i dyrektor, i posiadacz 100 Rolls Royce’ów.

A więc zaczynamy. Zapraszam do zapoznania się z tą techniką psychologiczną:

1. Przypomnij sobie ludzi, których nie lubisz. Uporządkuj ich według intensywności niechęci, jaką do nich odczuwasz. Na pierwszym miejscu wymień tę osobę, która wydaje ci się najbardziej odrażająca, najbardziej godna pogardy. Pod każdym nazwiskiem opisz w paru zdaniach, co ci się w tej osobie nie podoba: jakie skazy charakterologiczne i moralne.

2. Przeczytaj teraz po kolei każde nazwisko. Zatrzymaj się przy każdej osobie, zastanów się, co ciebie w tej osobie odpycha. Spróbuj sobie przy okazji uświadomić, co sam czujesz. Która cecha wzbudza w tobie najsilniej poczucie własnej dobroci i wyższości moralnej?

3. Zdefiniuj każdą osobę na liście za pomocą jednej, najbardziej odrażającej cechy

Moja lista wyglądałaby tak:
a. Józio – pompatyczny megaloman.
b. Hermenegilda – agresywna, ma niewyparzony język.
c. Maksymilian – hipokryta (udaje że ludziom pomaga, robi to tylko dla pieniędzy).
d. Eustachy – fałszywy, udaje dobrego chrześcijanina.
e. Atanazy – ciepłe kluchy, nie umie myśleć samodzielnie.

4. Każda z tych cech osobowości jest cechą, którą wyparłeś, wzorcem energetycznym, którego za żadne pozory nie chciałbyś uznać za swój. Cechę, którą z sobie wyparłeś, przypisałeś komuś innemu.

5. Dla każdej wypartej cechy istnieje siła przeciwstawna. Twój Ochroniarz/ Kontroler się z nią utożsamia. Podtrzymywanie wyparcia nieakceptowanych cech pochłania wiele energii. Dlatego uczucia, które żywimy wobec wrogów są tak intensywne. Hal Stone porównuje tę siłę uczuć z tamą. Za tą tamą gromadzi się brudna woda, a w niej mnóstwo śmieci. Tę energię należy zreintegrować i wykorzystać bardziej konstruktywnie. Zatrzymaj się po kolei przy każdej osobie, którą umieściłeś na swojej liście i zapytaj sam siebie, czego mógłbyś się od niej nauczyć, czego mógłbyś się od niej dowiedzieć, gdybyś jej posłuchał uważnie? Osoba, której tak nie lubisz pomoże ci lepiej sobie uświadomić, z którymi fragmentami siebie nadmiernie się utożsamiasz.

Jeżeli o mnie chodzi, to od Józia mógłbym się dowiedzieć, że za bardzo mi zależy na tym, by być człowiekiem skromnym i pokornym, a mówiąc ściślej, by za takiego uchodzić. Dzięki Hermenegildzie dostrzegam, że zbytnio mi zależy na dogadzaniu innym oraz na tym, by się innym przypodobać. Maksymilian pomaga mi dostrzec w sobie nadmierną identyfikację z ideałem człowieka, który pomaga innym absolutnie bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian. Jest to ideał nieludzki. U jego podstaw tkwi toksyczny wstyd, który zmusza mnie do nadludzkiego wysiłku. Eustachy pomaga mi zrozumieć, że tak bardzo mi zależy na byciu idealnym chrześcijaninem, że czasami w ogóle nim nie jestem. Dzięki Atanazemu wreszcie, lepiej dostrzegam, że nadmiernie utożsamiam się z ideałem człowieka „silnego” i samodzielnego. Chcę być „silny, a więc nadludzki, nie akceptuję u siebie zwykłych ludzkich słabości, odrzucam zdrowy wstyd.

6. Zatrzymaj się jeszcze raz przy każdym nazwisku na liście. Porozmawiaj bezpośrednio z tą częścią siebie, którą odrzucasz. Zapytaj ją o zdanie. Zapytaj, co by się w twoim życiu zmieniło, gdybyś tę część zaakceptował. Pozwól, by do ciebie przemówiła. Posłuchaj, co ci ma do powiedzenia. Spróbuj spojrzeć na świat jej oczyma. Czy odczuwasz napływ świeżej energii? Na pewno podsunie ci wiele nowych pomysłów. A może zaproponuje nowe sposoby rozwiązania dotychczasowych problemów? „Przecież jej punkt widzenia był ci wcześniej niedostępny” – pisze Sidra Winkelman.

Być może stwierdzisz ze zdziwieniem, że po wykonaniu tego ćwiczenia odczuwasz napływ świeżej energii. Wyciągasz z ukrycia część siebie, która wcześniej była głęboko schowana. To co było cieniem, staje się teraz światłem. Nie utożsamiaj się z tą częścią siebie, którą wcześniej wypierałeś. Gdybyś to Zrobił, popełniłbyś ten sam błąd, co wcześniej – utożsamiłbyś się z jedną częścią kosztem innej. Celem tego ćwiczenia jest nawiązanie kontaktu z tą częścią ciebie, która wcześniej była odrzucona, okryta hańbą. Gdy zaczniesz z tą częścią rozmawiać i słuchać, co ci ma do powiedzenia, wyzwolisz energię, która Wcześniej uwięziła w pętach wstydu.
Autor: John Bradshaw, „Toksyczny wstyd”

I jak? Wykonałeś ćwiczenie? Dało jakieś rezultaty? Choćby minimalnie szersze spojrzenie? Ja wykonałem i zachęcam Ciebie do tego, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. 🙂

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!

Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Jak powstrzymać złe i niechciane myśli?! Niezwykła technika z pogranicza psychologii i duchowości

duchowość

duchowość

Duchowe tajemnice.. Czyli jak to z tymi złymi myślami jest

Wielu, o ile nie większość ludzi narzeka na jakość swojego myślenia. Wiele naszych myśli jest po prostu destrukcyjnych. Są to myśli nacechowane lękiem, nienawiścią, niechęcią, obawami, przykrością, złymi wspomnieniami. Prawdą jest, że „coś” nam ten myślotok generuje. Gdy dobrze przypatrzysz się swoim myślom, możesz zauważyć coś szokującego.. Otóż ten myślotok to wcale nie jesteśmy my sami. On się dzieje jakby „sam z siebie”. To niby jesteśmy my, ale jednak nie do końca.

Myślotok, często o negatywnej treści, generowany jest przez strukturę, która wydaje się wręcz.. obca, wirusowa. Jakbyśmy mieli w sobie jakiegoś wirusa, który bez naszej woli robi, co chce z tymi myślami. Wyobraź sobie, że pracujesz na komputerze nad ważnym projektem. Ale nagle łapiesz niegroźnego, ale uciążliwego wirusa stworzonego przez jakichś wrednych trolli internetowych. Ściąga on dla swoich potrzeb masę różnych plików. Wyświetla Ci rozmaite chamskie i obrzydliwe obrazki, które musisz potem wyłączać, lub które znikają po jakimś czasie same z ekranu. W tle uruchamiają się krótkie pliki dźwiękowe, np z głosem wywrzaskującym: „Jan Paweł II jebał małe dzieci.”

Więc o słuchaniu muzyki, oglądaniu zdjęć, filmów, czy o pracy nad projektem póki co nie ma mowy. Musisz się więc przyzwyczaić, i wtedy Twoja praca jest frustrująca. Im więcej niepożądanych grafik i dźwięków się uruchamia, tym bardziej jesteś rozdrażniony i tym mniej masz sił i energii do pracy. I tak właśnie jest z tym myślotokiem. Jest on generowany przez strukturę umysłu i ego. Są one nastawione przede wszystkim na banie się, na wyszukiwanie zagrożeń. Pamiętają one różne traumy i zranienia. Ludzki umysł jest bardzo słaby. O ile podświadomość może przeliczać tryliony rzeczy w tym samym czasie, o tyle umysł przypomina komputer Atari z lat 80-tych XX wieku.

Mało tego. Myśli te mają tendencję do nasilania się. Gdy dasz się „zahaczyć” o jedną negatywną myśl, to zaraz wpadasz w tzw „pętlę przechwytu”. O pętli przechwytu pisał Vadim Zeland w swoich fenomenalnych książkach z serii „Transerfing Rzeczywistości”. Pętla przechwytu to inaczej sprzężenie zwrotne dodatnie znane z biologii. Ale dotyczy ono ludzkich relacji, emocji, myśli, jak i sfery duchowej. Także sfery synchroniczności następujących po sobie zdarzeń. Polega to na tym, że jeśli ulegniesz jednej złej myśli, i zareagujesz negatywnymi emocjami, to zaraz pojawią się kolejne myśli. Pojawi się całe ich pasmo. Będziesz miał coraz mniej i mniej sił, a rozdrażnienie będzie rosnąć.

O tym, czym jest pętla przechwytu i inne ciekawe zjawiska, pisałem w linku poniżej:
Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz

Podaję technikę kasowania, usuwania niechcianych, uciążliwych i złych myśli:

Zacznij obserwować swoje myśli. Wyrób sobie ten nawyk. Nie poddawaj się do końca tym myślom, tylko obserwuj jak przepływają. Miej świadomość, że są one iluzją. W tym zgadza się większość, o ile nie wszyscy czołowi ideologowie nurtu new age. Ja Wam powiem, co trzeba robić dalej.

Gdy zaobserwujesz jakąś myśl, wyodrębnisz ją z ogólnego myślotoku – nazwij ją i nadaj jej krótką charakterystykę. Dla przykładu:
-„Ta myśl jest pozytywna i sprawia mi radość
-„Ta myśl jest destrukcyjna i sprawia mi przykrość
-„Ta myśl jest zwyczajnie głupia, jest neutralna ale lekko mnie irytuje

Gdy pojawi się negatywna myśl, zaobserwujesz ją, zidentyfikujesz i nazwiesz – włącz mechanizm wewnętrznego nadzorcy. Metod jest kilka. Najpotężniejszą metodą w tej walce z jest humor. Jeśli zaśmiejesz się i wykpisz coś, co ma ambicję być śmiertelnie, grobowo poważne, to automatycznie to coś pomniejszysz, zneutralizujesz. Stosując humor, ironię, sarkazm, kpinę, szyderę, przerywasz tę negatywną, coraz bardziej nakręcającą się pętlę.

W umyśle powstanie wtedy pewna próżnia. A jak wiadomo, natura wszechświata nie lubi próżni. Trzeba coś konstruktywnego z tą próżnią zrobić. Postaraj się przywołać jakąś pozytywną myśl, jakiś pozytywny stan emocjonalny. Może to być np jakaś zabawna sytuacja z przeszłości, jakiś dowcip który Ci się kiedyś spodobał. Jakieś fajne wydarzenie, przeżycie. Przywołaj je, przywołaj emocję, którą wtedy czułeś. Przedłużaj je, napawaj się nimi.

Często jest tak, że te negatywne, złe myśli mamy w głowie długimi godzinami. Ale każdy medal ma dwie strony. Czy doceniasz drobne, codzienne radości? Wschód słońca w drodze do pracy? To, że zdążyłeś na autobus choć byłeś minutę spóźniony? Uśmiech osoby z którą pracujesz? Takich okazji jest wiele w ciągu naszych dni. Ale nie dostrzegamy ich, nie doceniamy.

Doceniajmy te codzienne chwile radości, nauczmy się je zauważać i nimi cieszyć. Jeśli masz okazję do małej radości, do przeżywania dobrej myśli – ciesz się nią, wzmacniaj ją i wzmagaj ile tylko możesz. Przecież dokładnie to samo robiłeś dotąd z niemal każdą myślą negatywną. Dlaczego więc by tego mechanizmu nie odwrócić, na korzyść swoją i innych?

Jednak to nie wszystko odnośnie złych myśli

Bywa, że złe i niechciane myśli wynikają z mechanizmów innych niż opisane powyżej. Sięgają one głębiej, np tego, co jest wyparte, zanegowane i ukryte. Jest to mechanizm cienia. Jeśli jakąś naszą część jest niechciana, negowana, odrzucana.. to schodzi ona do „podziemi” podświadomości. I tam przejawia się w negatywie, jako cień. Często pod postacią właśnie negatywnych, uporczywych myśli, jak i destrukcyjnych zachowań. I tu nic nie pomogą żadne afirmacje, wizualizacje, techniki..

Powiem Ci coś w sekrecie – te wszystkie techniki ezoteryczne najczęściej są iluzją, która zamyka Cię w kolejnej „bańce”. Szczególną formą bańki są te wszystkie astrale, energie i tym podobne sprawy. Bywa, że nasilają one niechciane myśli, którym nadaje się miano ataków energetycznych, klątw, złorzeczenia itp. A to tylko nieprzepracowany mechanizm cienia. To część nas samych, której nie chcemy dostrzec i którą postrzegamy jako coś obcego. Czyli jako astral, jako ataki energetyczne, klątwy itp itd. O tym wszystkim możecie przeczytać na stronie Ciemna Noc, np poniżej:
Uwolnić swój cień to uwolnić działanie

Kiedy jesteśmy kochani warunkowo, czyli za to jacy jesteśmy, to dochodzi do rozszczepienia naszego Ja. Gdyż pewna część jest akceptowana przez rodziców, nauczycieli, społeczeństwo, i zasługuje na miłość, a pewna część już nie. Małe dziecko zaczyna identyfikować się z częścią, która jest akceptowana i kochana, i spycha do podświadomości, do strefy cienia, tę część, która akceptowana nie jest. Pojawia się zranienie typu: „Ja to za mało”. W dodatku ta część nas, która jest akceptowana i pożądana, jest zbyt mała. Jest mała, maleńka, niemal niezauważalna.

Bo teraz wymaga się od nas wszystkiego. Wymaga się od nas tysięcy sprzecznych ze sobą cech, które są nie do pogodzenia ze sobą i w naturze nie występują razem. Pojawia się więc myśl, że gdybyś wiedziała, jaki jestem naprawdę, to przestałabyś mnie kochać. Więc nie można pokazać tego, jakim się jest, trzeba część prawdy o sobie zataić. To, co napisałem powyżej, to jedna z podstawowych traum na Ziemi. To najbardziej bolesne, podświadome zranienie, determinujące przyszłe życie człowieka. Tak tworzy się mechanizm cienia.

O powstrzymywaniu negatywnych czy niechcianych myśli mówił też Osho:

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety

Na pewno zastanawiasz się, jak osiągnąć szczęście i porozumienie w relacjach. Jak przepracować swoje lęki czy kompleksy. Czy w końcu, jak żyć w czasach, gdy dawne wartości i systemy społeczne upadły, a nowych jak było, tak nie ma. To nastręcza ogromnych trudności, bo nie wiemy, jak się zachowywać i podług jakich kryteriów myśleć.

W tym artykule chciałbym przedstawić jedną z bolączek, z jaką zmagają się ludzie, szczególnie kobiety, w erze post-patriarchalnej. Upadek patriarchatu zderza się u nas z wciąż nieprzepracowanymi traumami wojennymi, z mentalnością katolicyzmu i PRLu, z wyścigiem szczurów i innymi czynnikami. A jest ich jeszcze więcej. I jak tu żyć, jak się cieszyć, gdy tak wiele jest przeciw nam?

Role i archetypy płciowe budzą obecnie największe oburzenie, kłótnie, pretensje. Powód jest zasadniczy – stary system patriarchalny powodował uprzedmiotowienie każdego bez wyjątku. Beneficjentami patriarchatu jest zawsze mniej niż 1% mężczyzn – szefów korporacji, polityków, królów, dyktatorów, biznesmenów, bankierów itp. Cała reszta jest trybikami w systemie, w którym 1% ludzi zgarnia więcej niż 99% zasobów. Mamy emancypację kobiet – i słusznie. Mamy też emancypację mężczyzn, która często przybiera karykaturalne postaci „samczości”, skupionej wokół różnych samczych guru. To temat na osobny artykuł i nie będzie tu poruszany.

Psychologia stara się odpowiadać na te ważne pytania, jednak nie zawsze robi to w dobry sposób. Wiele błędów widać już na pierwszy rzut oka, jeśli umiesz patrzeć szerzej i głębiej. Inne błędy są typowe tylko dla naszego kraju – i o jednym z nich będzie ten artykuł.

Po upadku starego systemu (patriarchalnego, czyli zwierzęcego) została próżnia, studnia bez dna. Z jednej strony obie płcie chciałyby mieć to co było dobre, a raczej wygodne ze starego systemu. Z drugiej strony, mówi się o nowym, chciałoby się przecież żyć lepiej, inaczej, kolorowiej niż „Polak, katolik, obywatel”. Mężczyzna chce kobiety z cechami z obu systemów. Otwartej seksualnie, ale konserwatywnej. Pracującej i nowoczesnej, ale robiącej w domu „to co trzeba”. Z kolei kobieta chce być niezależna i silna, ale.. Ale te brzydkie i niewdzięczne rachunki ma płacić mężczyzna. Bo to on musi zapewniać poczucie bezpieczeństwa. A tak się nie da. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, a ideały nie istnieją, choć mamy je silnie zakodowane w głowie, co jeszcze bardziej nasila naszą cywilizacyjną neurozę.

Cytat: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie). Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Poczucie bezpieczeństwa to słowo-wytrych i jednocześnie wielki błąd psychologii. Psychologia w Polsce pompowała ten byt-widmo i urósł on do niewyobrażalnego rozmiaru. Do dziś jak mantrę powtarza się, że poczucie bezpieczeństwa powinien zapewnić mężczyzna. Za obłędnymi psychologami powtarzają to różni „gentelmeńscy” autorzy, tacy jak „okiem mężczyzny” czy „kobus”. Na hasło „poczucie bezpieczeństwa” wpisane w google, pojawia się prawie dwa miliony wyników. W pierwszych wynikach – poradnia psychologiczna, portal katolicki, potem strona z teoriami new age. Dalej jakieś „samcze” blogi, czyli jeszcze gorzej. Jeden ze znanych rosyjskich psychologów, gdy przyjechał pracować do Polski, dziwił się bardzo na ten slogan. Kojarzyło mu się to ze.. służbami specjalnymi, KGB, niezbyt przyjemnymi panami w kapeluszach. Dopiero potem dowiedział się, że jest to taka nasza lokalna polska, narodowa neuroza, która urosła do rangi dogmatu w psychologii.

Prawda jest jak zwykle odwrócona o 180 stopni. Po pierwsze – i kobieta i mężczyzna powinni dążyć do tego, by być spójną całością. To bardzo trudne zadanie i przede wszystkim, nikt o tym nie mówi. Druga osoba nie wypełni Twoich braków, a nawet jeśli, to chwilowo. Więc mężczyzna nie zapewni Ci poczucia bezpieczeństwa, bo sam nie jest ideałem, tak jak Ty. Bo sam jest potwornie zraniony, tak jak i Ty. Bo sam mało zarabia, tak jak i Ty. W Polsce tylko 2% mężczyzn ma zarobki, które pozwalają zapewnić opiewane przez „drewnianych” psychologów poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli nie zapewnisz sobie poczucia bezpieczeństwa, które jest tak naprawdę stanem emocji, stanem świadomości – to będzie Ci stale mało i mało. Choć facet będzie zarabiał i 10.000 na miesiąc, będzie tytanem siły i ekstrawertyzmu, to Ty wciąż poczucia bezpieczeństwa nie będziesz mieć. A nawet jeśli.. To wiesz jak się przejawia wewnętrzny, głęboko podświadomy brak poczucia bezpieczeństwa, gdy robi się stabilnie, wręcz.. nudno? Podświadomość takiej osoby ciągnie do emocji – i dobrych i złych. Więc podświadomość, pozbawiona własnego poczucia bezpieczeństwa, popchnie Cię do takiego czynu, by tę stabilność zburzyć.

Zdrada, wyskok po pijaku i jakakolwiek inna czynność. Skoro nie ma poczucia bezpieczeństwa pomimo tego, że zrobiło się stabilnie, bogato i nudno.. To niech będą chociaż emocje. Dobre czy złe, ważne by były – taką logikę ma niedojrzała podświadomość. Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z zarobkami (o paradoksie!) ani z twardością, opanowaniem i ekstrawertyzmem mężczyzny. Ale jest związane z Tobą i stanem Twoich emocji. Ja też popełniałem ten błąd. Narzekałem na niskie polskie pensje. Teraz coraz częściej mam przeczucie, że wszystko idzie w dobrą stronę, a to ja jestem kreatorem swojej rzeczywistości. Wiem.. Czytasz tutaj słowa, od których włos jeży się na głowie. Ale takie jest moje zadanie.

Poczucie bezpieczeństwa trzeba więc zapewnić sobie samemu. I trzeba robić to w realiach cen z Zachodu, a płac ze Wschodu. Obietnic Balcerowicza, że będzie amerykańsko, a realiami które są bliższe Rosji. Dlatego jest to tak skrajnie trudne. Gdy masz już prawdziwe, wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa – to nic nie jest w stanie go zburzyć. Nawet gdy tracisz dotychczasową pracę, i idziesz do nędznej roboty za te 1500 złotych. Jesz ten chleb i wodę, ale nie załamujesz się. Prędzej czy później sama podświadomość tak Cię pokieruje, by np zdobyć lepszą pracę. Poczucie bezpieczeństwa związane jest też z jego przeciwieństwem, czyli lękiem przetrwania. Patrząc jeszcze szerzej – brak poczucia bezpieczeństwa związany jest z ludzkim umysłem, który stale się boi i wyszukuje przeszkody i problemy. Jak i z ego, które ciągle chce więcej.

Nie jesteśmy ideałami, choć obie płcie chciałyby ich szukać w partnerze. Ba, nie jesteśmy ani ludźmi z okładki, ani ludźmi opiewanymi przez lifestyle’owe i coachingowe (fuj) strony. Mamy więc dwa sprzeczne bieguny: z jednej strony jakąś normę, jakiegoś turbo-ektrawertyka czy turbo-kobietę, która znajduje na wszystko czas, a takich ludzi nie ma. Mamy tez ideał, skupiający jeszcze więcej pozytywnych, i wykluczających się cech, a takich ludzi tym bardziej nie ma. Z drugiej strony, mamy też ludzi zwykłych, szarych, którzy nie robią ze swoim życiem nic.

Którzy nie tylko nie mają tych pieniędzy (bo prawie każdy nie ma), czy innych pożądanych cech. Ale także mają zwyczajnie brzydkie myślenie i okropne traktowanie drugiego człowieka. Sztandarowy przykład to korwinista narzekający na kobiety, ale gardzący nimi, z brzydkimi poglądami z XIX wieku. Które nie są nawet konserwatywne.. Ale one są zwyczajnie antyspołeczne, psychopatyczne, tak jak ich guru. W końcu to czysty darwinizm społeczny – dziki kapitalizm sprzed dwustu lat. I takie poglądy przejawiają się potem w traktowaniu drugiego człowieka. Więc co, mamy się zadowalać tym, co nie jest nawet minimum minimum, w imię tego, że ideały nie istnieją? No też nie bardzo. Kluczowy jest jak zawsze balans pomiędzy tymi dwiema skrajnościami.

Cytat: „Kiedy przyjechałem do Polski w 1996 roku i zacząłem przyjmować ludzi, nie mówiłem wtedy jeszcze po polsku, miałem tłumaczkę. Przychodzi kobieta i w pewnym momencie mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Pytam tłumaczkę: „Co to jest?”. Skojarzyło mi się to ze służbami specjalnymi, z KGB. A ona odpowiada, że nie, że tu chodzi o to, żeby się nie bać. „Czego?”, pytam. A ona na to: „Życia”. Czegoś tutaj nie rozumiem. Przychodzi następna kobieta i mówi „poczucie bezpieczeństwa”. Następna tak samo i następna. Wszystkie piękne, nic im nie brakuje, ja już jestem zakochany, a one mówią „poczucie bezpieczeństwa”. Myślę sobie: „W zacofanej Rosji żyję i nie wiem, o co chodzi”. Wreszcie podczas tych rozmów, dotarło do mnie, że poczucie bezpieczeństwa to w Polsce takie hasło kobiet. A chodzi w nim o to, żeby rachunki były płacone, a z drugiej ta sama kobieta krzyczy, że chce być niezależna. „Od kogo?”, pytam. „Od mężczyzny”, słyszę. Czyli ona chce być niezależna od mężczyzny, ale to on ma jej zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Jakieś dziwne. Z jednej strony ona musi sobie radzić, a z drugiej ona sobie nie radzi.

(…)

„Tak. To jest program. Poczucie bezpieczeństwa związane jest z koniecznością utrzymania rodziny. Nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca na kobiecość. Przychodzi do mnie kobieta, główna menadżerka wielkiej firmy, samochodem takim jeździ, że ja takiego nigdy nie będę miał. Ma męża, ale go nie kocha. Kocha Ormianina i on też ją kocha, ale ma żonę, a Ormianie się nie rozwodzą. Mówię do niej: „Dawaj mi swoją mamusię”. Przychodzi mamusia. Uh, to taka kobieta, która sobie poradziła w życiu. „Ma pani męża?”, pytam. „Jakiegoś tam mam”. „A jest pani szczęśliwa?”. A ona próbuje być inteligentna: „Ja to słowo wykreśliłam ze swojego leksykonu. Dopytuję dalej: „Jak to? Pani nie jest szczęśliwa?”. Odpowiada: „Bo rodzina to jest odpowiedzialność, to jest walka”. „A miłość?”, nie ustępuję. „Miłość i rodzina to są różne rzeczy. Miłość to w kinie, a rodzina to twarde zasady”, mówi. To ja na to: „Córka panią posłuchała. Kocha tego pana, ale to nie jest rodzina. Rodzinę ma, ale nie ma miłości, ona jest grzeczna. Dokładnie wypełniła program, który pani mi tu teraz sprzedała”. Była zszokowana, nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać, bić mnie czy uciekać. Powiedziałem jej, że ma zmienić swoje przekonania. A ona krzyczy: „Ma pan wyprostować moją córkę, ona ma być normalna!”. „Pani ma być normalna, ma pani jej powiedzieć – w rodzinie ma być miłość.”, mówię jej i słyszę: „Nie, to nieprawda!”. Dziewczyna mi jednak powiedziała, że już rozumie, dlaczego tkwi w tej sytuacji bez wyjścia i nie może zrobić kroku ani w prawo, ani w lewo. To niedojrzałość emocjonalna, którą przejęła od matki. Można być niedojrzałą, niezależna od tego, ile ma się pieniędzy na koncie.”
Źródło: Wywiad Aleksandry Nowakowskiej z Piotrem Pałaginem, (LINK TUTAJ)

Psychologia więc zrobiła swoją niechlubną robotę, by nasilić i walkę płci, i naszą społeczną neurozę, która w Polsce jest wyjątkowo silna. O błędach psychologii pisałem w poniższych artykułach:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: