Tag: przyszłość

Szok przyszłości – plan globalnej dyktatury XXI wieku

New world order – dyktatura XXI wieku

Wielu ludzi zastanawia się, co się stanie, jeśli dzisiejsza elita dalej będzie rządzić, a na świecie nie dojdzie do rewolucji. Oni już mają swój plan, nazywany NWO (new world order, czyli nowy porządek świata). Zakłada on likwidację granic, państw, więzi rodzinnych, więzi wynikających z rasy, i wszelkich innych. Bo osoba, która nie ma oparcia psychologicznego w stabilnym związku, rodzinie, narodzie, rasie, jest bezmózgim „atomem”, zdanym na łaskę i niełaskę „wszechpotężnych” liberalnych elit. Do Europy są celowo sprowadzani przedstawiciele mniej inteligentnych narodów (słynny kryzys imigracyjny z 2015 roku to ledwie wierzchołek góry lodowej).

Elity chcą mieć społeczeństwo niezbyt inteligentnych niewolników-robotników, więc ich tu sobie sprowadzają. Śmieciowe żarcie, żywność przetworzona, toksyczne kosmetyki i szczepionki – są strategią depopulacji. Ludzi ma być dużo mniej. Nie będą potrzebni, ponieważ w ciągu następnej dekady ich praca zostanie zastąpiona przez pracę maszyn. Dziś zapraszam Cię na słuchowisko z samym Aldousem Huxleyem, który niczym George Orwell przewidział przyszłość, czyli naszą teraźniejszość. Huxley był autorem książki „Nowy Wspaniały Świat.” Jego prace są mniej znane, niż dzieła Orwella – a szkoda. Czytaj dalej „Szok przyszłości – plan globalnej dyktatury XXI wieku”

ROK 2044: Dostał chipa na większą inteligencję i stracił sens życia

Dostał mikrochipa na zwiększenie inteligencji, wpadł w depresję i stracił sens życia

Neurobiolog dr Moran Cerf z Northwestern University potwierdził, że mikroczipy wydatnie zwiększające inteligencję są już opracowywane. Przyszłość jest teraz – The future is now, chciałoby się powiedzieć.

Ja mam mieszane uczucia. Bo co po czipie zwiększającym inteligencję, jak taka osoba ma lub dostanie jakiejś bardzo powszechnej zmiany genetycznej? Np polegającej na złym metabolizmie kwasu foliowego, witaminy B12 i metioniny? Co natychmiast zaskutkuje ociężałością umysłową, męczliwością i słabością, jak i problemami psychicznymi? Tego typu zmiany w genomie to od kilku lat hekatomba, i odpowiadają one za coraz większą ilość zaburzeń psychicznych nie reagujących na żadne leki, czyli lekoopornych.

Zapraszam Cię teraz na moją humorystyczną analizę, będącą mieszaniną faktów i czarnego humoru. Co się stanie, gdy wszczepi się taki czip zwiększający inteligencję? A więc zaczynamy!

Genialny plan naukowców, rok 2044. Pierwszy człowiek z wszczepionym mikroczipem poprawiającym inteligencję to zdrowy jak byk 24-letni kulturysta, częsty bywalec siłowni.

Plan zakładał znalezienie wyjątkowo zdrowego pod względem fizycznym i psychicznym człowieka, a następnie radykalne podwyższenie jego inteligencji za pomocą mikroczipa. Czytaj dalej „ROK 2044: Dostał chipa na większą inteligencję i stracił sens życia”

ROK 2092. PO WOJNIE POLSKA I KALIFAT RZĄDZĄ EUROPĄ [OPOWIADANIE]

Rok 2092, Federacja Narodów Europy Środkowej, stolica federalna: Megalopolis Silesia, siedziba Rady Mędrców w dzielnicy Katowice. Stolica regionalna: Kraków, siedziba regionalnej Rady Mędrców (nazywana „Sejmem”) w dzielnicy Wieliczka.

We Wrocławiu młody chłopak kończy czteroletnie liceum techniczne, za kilka tygodni kończy też osiemnaście lat. Wypełnia kwestionariusz, na który odpowiada każdy obywatel u progu dorosłości. Pytania są raczej ogólnikowe i służą kwestiom administracyjnym. Takim jak wysokość Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego (w ramach solidarności społecznej tzw. „grupy poszkodowane”, np inwalidzi, mają o 20% większy). Jak i takim, jak przydział mieszkania komunalnego, a jest to prawo zapisane w konstytucji. Związki miłosne, które zarejestrowały tzw „zaręczyny” dostają mieszkanie komunalne często od zaraz, single muszą trochę poczekać.

W kwestionariuszu było miejsce, w którym trzeba określić swoją płeć. Wiadomo – „Kobieta”, „Mężczyzna”, „Inna lub nieokreślona, podaj jaka”. To trzecie miejsce było zarezerwowane dla transseksualistów – bo takie osoby zawsze się rodzą, jak i dla ludzi z różnymi chorobami i defektami, np hermafrodytyzmem, traumami, nietypowymi zaburzeniami psychicznymi itp. W trzecim miejscu należało oczywiście podać o jaką płeć chodzi, lub zostawić to miejsce puste. Czytaj dalej „ROK 2092. PO WOJNIE POLSKA I KALIFAT RZĄDZĄ EUROPĄ [OPOWIADANIE]”

KONCERNY FARMACEUTYCZNE OSIĄGAJĄ ZYSK KOSZTEM ZDROWIA I ŻYCIA?! PRZEDSTAWIAM DOWODY!

Medycyna i kontrowersje. Zysk ponad ludzkie zdrowie i życie, czyli polityka koncernów farmaceutycznych

Medycyna akademicka, czyli oficjalna, oparta na metodach chirurgicznych i produktach koncernów farmaceutycznych, jest poddawana obecnie miażdżącej krytyce. W internecie i coraz częściej w debacie publicznej trwa wojna między zwolennikami medycyny naturalnej, nazywanymi „alt-medowcami” i obrońcami medycyny oficjalnej, zwanymi „racjonalistami”, „sceptykami” czy też „zwolennikami i propagatorami nauki.”

Ja chciałbym zwrócić Twoją uwagę na pewien bardzo ważny aspekt. Jest on przemilczany nawet przez niezależne czy alternatywne media. Jednak jest to bardzo ważne. Bo tego argumentu big pharma i jej propagandyści („racjonaliści” i „sceptycy”) nie będą już w stanie obalić w żaden sposób. Jest to ostateczny i już niepodważalny dowód na to, że celem koncernów farmaceutycznych nie jest skuteczne leczenie ludzi chorych. Ale ich celem jest zaleczanie ich objawów tak, by chory musiał brać ich leki bardzo długo, najczęściej dożywotnio. Ich celem jest zysk za wszelką cenę, nawet po trupach.

Jednak muszę tutaj dodać pewne ważne zastrzeżenie. Czy całkowicie neguję medycynę akademicką, czy wierzę, że witamina C leczy raka, czy nakładam sobie aluminiową folię na głowę?! Absolutnie że nie! W swoich felietonach krytykujących medycynę akademicką staram się jednocześnie dostrzegać, że ona także jest potrzebna. Często ratuje ludziom zdrowie i życie. Pomyśl, ile razy Ty zawdzięczasz jej życie? Może nawet nie wiesz, że gdyby nie ta oficjalna medycyna, to nie byłoby Cię wśród żywych? Pomyślmy.. Antybiotyk podany na ciężką infekcję w dzieciństwie? Ginekolog który uratował Ciebie i mamę podczas trudnego porodu? Operacja wyrostka robaczkowego, ratująca Cię przed konaniem w męczarniach? Pogotowie, które przyjechało na miejsce wypadku samochodowego, do zawału, do ataku kamienia nerkowego, do złamania nogi, do zasłabnięcia, i tak dalej? Nie ma co całkowicie negować i demonizować oficjalnej medycyny. Często konieczne jest zarówno leczenie farmaceutyczne, jak i to naturalne.

Medycyna akademicka i medycyna naturalna są tak samo potrzebne

Szczególnie w tych „trudnych” chorobach. Na przykład chorzy na Hashimoto często biorą hormony w niskiej dawce, leki antydepresyjne i stosują metody naturalne. Można demonizować leki na nadciśnienie, że nie leczą przyczyny, ale co zrobić, gdy chory ma ciśnienie 210 / 110 i lada moment może umrzeć? Leki antydepresyjne i uspokajające są poddawane miażdżącej krytyce, czasami słusznej. Ale to te leki uratowały miliony ludzi przed popadnięciem w obłęd, przed samobójstwem, nałogiem, popełnieniem przestępstwa. Bo w tych chorobach już tak jest, że samymi witaminami się ich nie wyleczy, a psychoterapia trwa bardzo długo. Są przypadki tak lekoopornych i trudnych chorób, że pacjent bierze trzy silne leki razem, narażając się na bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania (zespół serotoninowy). Bo nic innego nie działa, a chory cierpi tak bardzo, że ma kilkadziesiąt prób samobójczych na koncie. Tak więc nie jest to takie czarno-białe i proste. Często jest tak, że jakiś nagły przypadek, przyjazd  pogotowia lub wizyta na SOR przywracają zdrowy osąd.

Medycyna jest jaka jest. Choć nauka uważa, że wie już wszystko, to tak naprawdę dopiero stawiamy pierwsze kroki. Wciąż nie mamy leczenia, które byłoby leczeniem przyczyny. Leki farmaceutyczne nie leczą przyczyny choroby. One czasowo uciszają objawy, pozostawiając przyczynę nie wyleczoną, i przy okazji powodują różne skutki uboczne. Medycyna akademicka i jej apologeci mają „pieniężną fobię” na punkcie medycyny naturalnej. Wiadomo, że żaden biznes konkurencji nie lubi, szczególnie ten zarabiający miliardy dolarów. Wg lekarzy działać może tylko to, co przynosi dochód koncernom. Z kolei medyczni propagandyści, owi „sceptycy” czy też „zwolennicy nauki”, uważają, że wszystko co oficjalne jest prawdziwe. Uważają też, że tylko to, co przynosi wpływy i dochody rządom, bankom i korporacjom jest prawdziwe, słuszne i naukowe. Cała reszta to wg nich „teoria spiskowa” lub „pseudonauka”.

Terapie genowe i inżynieria genetyczna są prawdziwym leczeniem przyczyn chorób

Obecnie zdani jesteśmy na gówniane specyfiki farmaceutyczne, lub na metody medycyny naturalnej i dietetyki. Jednak leczenie metodami naturalnymi często nie gwarantuje, że np choroba Hashimoto nie zajmie kolejnego organu. Dużo jest obecnie mutacje i błędów w genomie ludzkim. Wielu ludzi nie toleruje żywności z siarką (jajka) lub jej suplementów (MSM). Powszechne są zaburzenia cyklu przemiany katecholamin (biopteryna i inne).

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan ciężki, który wymaga podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o łagodnie zmniejszoną ilość BH4 na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając zły nastrój, np w chorobach autoimmunologicznych.

O biopterynie i metodzie na podkręcenie jej aktywności pisałem w poniższym artykule:
Niesamowity naturalny sposób na depresję!

Co jest leczeniem przyczyny? Leczenie przyczyny chorób to leczenie na poziomie genów, czyli inżynieria genetyczna. Już sama nazwa brzmi złowrogo, bo kojarzy nam się z GMO, czyli z manipulacjami genetycznymi włączającymi geny szczura do pomidora. Ludzkość dopiero stawia pierwsze kroki w genetyce. Dodawanie genu zwierzęcia np do pomidora czy kukurydzy nie może skończyć się dobrze. Owszem, nie zmutujesz, ale organizm inaczej reaguje na takie pożywienie. Jednak to w terapiach genowych jest przyszłość medycyny. To one leczą przyczynę choroby.

O kontrowersjach wokół GMO pisałem w poniższym artykule:
GMO: zagrożenie jest realne! „Życie wymyka się spod kontroli”

Epigenetyka kontra absurdy zdarzające się czasami w medycynie naturalnej

Wstępem do inżynierii genetycznej i do uzdrawiania na poziomie genów jest epigenetyka. Jest to stosunkowo nowa dziedzina nauki. Możesz za równowartość 1500 zł zbadać sobie genom w zagranicznym instytucie. Dostajesz wynik i to pomaga dobrać suplementy, dietę, a czasami także lekarstwa na podstawie rzetelnych przesłanek. W wyniku takiego precyzyjnego leczenia można uśpić złe geny, jak i rozbudzić te, które działają zbyt słabo. Jest to skuteczniejsze niż leczenie i suplementowanie na ślepo. Reklamy suplementów kuszą, przedstawiają same plusy i pomijają skutki uboczne. To samo zresztą dotyczy „reklam” farmaceutyków dokonywanych w gabinetach lekarskich. Ludzie chorzy, zawiedzeni przez akademicką, czyli oficjalną medycynę, często leczą się w ten sposób – na ślepo. Szukają pomocy na facebookowych grupach, które są tak naprawdę jednymi wielkimi śmietniskami. Otrzymują pod swoimi odpowiedziami dziesiątki, a czasami nawet setki odpowiedzi. Każdy mówi co innego. Na przykład: witamina C tylko lewoskrętna. Albo nie! Witamina C tylko w formie askorbinianu sodu.

Wtedy ktoś inny powie, że żaden askorbinian, że jeśli witamina C, to tylko liposomalna. A może nie witamina C, tylko coś jeszcze innego?! A co z niedoborami witaminy D3? I tak dalej. Można prędzej zgłupieć niż znaleźć pomocy. Ten suplement, potem inny, potem jeszcze inny.. I często ludzie czują się dalej źle. I szukają dalej nowych suplementów, nowych pomysłów na dietę, robią kolejne i kolejne badania krwi, moczu, kału, USG, tomografie i tak dalej. Wiedzą, że na przykład na Hashimoto oficjalna medycyna nie może im praktycznie nic dać. Jeśli już, to tylko hormony, które powodują dalsze osłabienie tarczycy, które rozregulowują oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza. Dlatego po trzech czy czterech miesiącach brania tych hormonów i początkowej poprawie, zaczynasz czuć się bardzo źle. Często gorzej, niż przed rozpoczęciem ich zażywania. Więc medycyna recepty nie ma.

Medycyna akademicka nie umie leczyć chorób autoimmunologicznych, więc wmawia chorym, że nie są chorzy

Dodatkowo „medyczni racjonaliści” często publikujący na swoich blogach, stronach czy innych propagandowych kanałach zachwalających oficjalną medycynę, zaczynają negować te objawy. Mówią, że żadne Hashimoto nie istnieje, bo wystarczy tylko brać hormony. Że wyczerpanie nadnerczy to nie jest choroba. Że utajona borelioza nie istnieje. A tak naprawdę Ci wszyscy chorzy powinni być leczeni psychiatrycznie. To zupełnie nowy trend w oficjalnej, medycznej propagandzie. Polega on na negowaniu dolegliwości które dziś przybierają rozmiar epidemii, a na które medycyna oficjalna nie ma lekarstwa. Bo skoro na czymś nie można zarobić, to lepiej uznać, że to coś nie istnieje, prawda?

A cierpiącym ludziom, którym nie pomagają hormony, antydepresanty i różne metody naturalne wmówić, że są po prostu chorzy psychicznie. Jeśli te „pandemiczne” trudne choroby są porażką medycyny, i dodatkowo nie można na ich leczeniu zarobić, to się to ukrywa, demonizuje, mówi że Ci ludzie są chorzy psychicznie. Zaś naturapeutów, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę, zastrasza się i nęka w różny sposób. Medycyna oficjalna nie lubi konkurencji, a big pharma i jej agentura w naszym kraju jest wyjątkowo silna.

Istnieje ogromna siatka blogerów, autorów, you-tuberów, którzy „zawodowo” oczerniają medycynę naturalną, propagują rządowo-korporacyjne „wersje oficjalne”. Zmawiają się oni na swoich tajnych grupach, by działać przeciwko naturapeutom, dietetykom i innym osobom zaangażowanym w pomaganie chorym, dla których medycyna akademicka nie ma żadnej oferty. Robi się wszystko, by ludzie zawiedzeni medycyną oficjalną nie mieli alternatyw w postaci naturapeutów. W Polsce przypomina to czasami sceny z filmów sensacyjnych klasy C.

Koncerny farmaceutyczne są przeciwne terapiom genetycznym, ponieważ trwałe wyleczenie pacjenta ogranicza im zyski!

Przyszłość jest w terapiach genowych, które już teraz stają się powoli popularne. Jednak ze strony środowiska farmaceutycznego padły szokujące wyznania na temat tych metod leczenia. Są one ostateczną demaskacją ich prawdziwego oblicza i tego, do czego naprawdę dążą. Interesuje ich tylko zysk, utrzymywanie pacjentów przy życiu, by cały czas brali leki, a nie ich realne wyleczenie. Żadni propagandyści farmacji na blogach typu „Tylko nauka” lub: „Pogromcy absurdów medycznych” nie będą mogli tego argumentu obalić.

10 kwietnia 2018 roku opublikowano raport „The Genome  Revolution”. Analitycy banku Goldman Sachs, tego który odpowiada za plan Balcerowicza i zniszczenie polskiej gospodarki, analizowali przyszłość pod kątem rozwoju inżynierii genetycznej i terapii genowych. Doszli oni do wniosku, że ten model biznesowy, jak to oni określili, jest niezbyt interesujący. W raporcie powiedzieli oni wprost: „-Skuteczne wyleczenie pacjentów w dłuższym okresie redukuje bazę klientów i prowadzi firmy farmaceutyczne do bankructwa.” Terapie genowe już zdążyły rozbudzić nadzieję, choć są one w powijakach. Dalej stwierdzili: „-Tworzenie lekarstw na choroby zakaźne jest nieopłacalne, gdyż ograniczanie puli nosicieli zagrozi przyszłym zyskom”. Jako przykład podali tutaj firmę Gilead Sciences, która opracowała w 90% skuteczny lek na WZW typu C, i zaczęła odnotowywać straty. Zaproponowano, by dalej szukać nieskutecznych, ale koniecznych do ciągłego podawania leków na depresję, nowotwory, cukrzycę.

Niestety, ale nie jest to „fake news” lub kolejna „oszołomska teoria spiskowa”. Nikt ze środowiska medycyny naturalnej tego sobie nie wymyślił. Raport w języku angielskim, w wykonaniu analityka Salveena Richtera, możesz przeczytać na portalu amerykańskiej telewizji CNBC News w linki poniżej. Tego argumentu „farmaceutyczni” blogerzy nie będą w stanie odeprzeć:
Goldman Sachs asks in biotech research report: ‚Is curing patients a sustainable business model?’

Koncerny farmaceutyczne widzą w terapiach genowych niebezpieczeństwo, choćby dlatego, że oznaczają one podanie jednej lub kilku dawek. A to uniemożliwia zarabianie na danym pacjencie przez długie lata. Sprawdza się tu powiedzenie, że pacjent wyleczony to klient stracony. I nie jest to „bzdurne powiedzonko pro-epidemików, płasko-ziemców i innych oszołomów„, jak głoszą to medyczni propagandyści. Okazało się to być prawdą. Czy jest możliwe, by wpływowe i potężne koncerny farmaceutyczne doprowadziły wręcz do nowego „polowania na czarownice”, z inżynierią genetyczną w roli „czarownicy”? Czy możliwe, by bogaci i wpływowi zahamowali rozwój potężnej i obiecującej dziedziny nauki, jaką jest genetyka?

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DRAMATYCZNE ZMIANY KLIMATU W ARKTYCE, LÓD WKRÓTCE STOPNIEJE! A CO Z POLSKĄ?!

Zmiany klimatu i Arktyka: niezwykłe ocieplenie w okolicach Bieguna Północnego!

Od kilku miesięcy w pobliżu Bieguna Północnego ma miejsce szereg niepokojących anomalii klimatycznych, które mogą być katastrofalne w skutkach, i to już w ciągu najbliższych lat. Artykuł ten, jak i opisane w nim zjawisko, nie mają żadnego związku z wymyśloną przez lewicowe elity „religią CO2”. Chciałbym, by te doniesienia były po prostu propagandą ideologiczno-biznesową, którą można zignorować. Niestety, ale tak nie jest.

Sytuacja jest gorsza niż zakładano w najbardziej pesymistycznych prognozach w latach 90-tych XX wieku. Jaki to będzie miało wpływ na ziemskie ekosystemy i na nas samych? Zacznijmy od początku.

Ziemskie bieguny są otoczone wielkimi czapami lodowymi. Oprócz nich olbrzymi lodowiec znajduje się także na Grenlandii. Na półkuli północnej istnieje tzw wieczna zmarzlina, czyli warstwa w głębi gruntu, która nie rozmarza nawet latem. Mniejsze lodowce znajdują się w górach, np w Górach Wierchojańskich, na Kamczatce, i w innych rejonach świata. Wielkość czapy lodowej na morzu każdego lata trochę się kurczy, zaś zimą znowu jej przybywa. Systematycznie, od wielu lat obserwuje się jednak trend do kurczenia się powłoki lodowej na biegunie północnym. Jest to fakt powszechnie znany. Jednak to, co ma miejsce w Arktyce od kilku, kilkunastu miesięcy, jest rzeczą absolutnie bez precedensu, i nawet najbardziej „przemądrzali” naukowcy nie wiedzą, jak to „ugryźć”.

Pokrywa lodowa wpłynie na zmiany klimatu

Pokrywa lodowa na biegunach osiąga największe rozmiary w marcu, zaś potem na wiosnę zaczyna stopniowo się zmniejszać. Jednak tej zimy pokrywa lodowa w Arktyce w ogóle się nie odnowiła, jak to ma miejsce każdej zimy. Lodowiec dalej zalega nad biegunem północnym, ale jego rozmiar jest taki, jak latem. Wszystko wskazuje na to że ocieplenie klimatu nagle przyspieszyło, nabierając ekstremalnie szybkiego tempa.  Żadne modele naukowe nie przewidziały, że to nastąpi. Topnieniu zaczyna ulegać stary, „odwieczny” lód na północ od Grenlandii, który formuje się przez setki lat. Nietrudno się domyśleć, latem ubytek w poziomie pokrywy lodowej poszerzy się jeszcze bardziej. Czy przyszłej zimy lodu znowu przybędzie, i to podwójnie? Przecież natura ma koniec końców dążyć do homeostazy (równowagi) ekosystemów, i ma sama sobie poradzić.

Wszystko jednak wskazuje na to, że tak się nie stanie. Możemy oczywiście tylko spekulować, jak to w pogodzie i klimacie. Jednak jest pewien stały trend, który ma tutaj zastosowanie. Otóż ocieplenie klimatu, czy raczej topnienie lodowców postępuje w tempie geometrycznym. Jest niczym grzejnik z zepsutym termostatem, który coraz bardziej i coraz szybciej podkręca temperaturę. Ocieplenie klimatu które dokonało się na Syberii, powoduje uwalnianie hydratów metanu, które były uwięzione w zmarzlinie. To powoduje jeszcze większe ocieplenie, więc ilość uwolnionego metanu zwiększa się jeszcze bardziej. To błędne koło. Metan znacznie bardziej niż CO2 nasila zmiany klimatyczne. Jednak lewicowe elity nie wpadły na pomysł ograniczenia hodowli krów produkujących metan, tak jak z limitami na CO2, bo na tym nie zarobią miliardów dolarów.

Jaka jest rzeczywista skala zmian klimatu?!

Jak pisze ExIgnorant, tłumacz wartościowych tekstów-perełek, których nie ma nigdzie indziej:

„Lipcowe warunki na biegunie północnym zimą. Sytuacja jest tragiczna, tymczasem większość mediów nurtu głównego zwyczajnie ją ignoruje. Z kolei nadawcy „progresywni” umniejszają wagę globalnego dramatu odwołując się do tzw. „konsensusu naukowego”, który ze względu na swą zachowawczą naturę i uległość wobec prymatu interesów gospodarczych, stracił już rację bytu – po prostu nie nadąża za rzeczywistością zmian wykładniczych. Eksperci odpowiedzialni za jego sformułowanie w swoich komentarzach antenowych i prasowych wyrażają „trwogę” i „zaniepokojenie” faktem, że obserwują„szalone i bezprecedensowe” wypadki, które miały nadejść dopiero za 50-80 lat. Uprawiając autocenzurę, zawsze pozostawiają widzów z sugestią, że cywilizacja przemysłowa wciąż ma czas na podjęcie działań gwarantujących nasze gatunkowe ocalenie.”
CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ – POLECAM:
„Arktyka. Lato w zimie” [LINK TUTAJ]

Polecam też obejrzenie filmu video z kanału Turnip [LINK TUTAJ]:

Zmiany klimatyczne dotyczą całej Ziemi

Warto tu dodać, że na świecie ma miejsce szereg innych zmian klimatycznych. Nie jest to tylko globalne ocieplenie. Hiszpania i Portugalia pustynieją, i to od kilku dekad. To właśnie tam, jak i w afrykańskim RPA zaczyna dramatycznie brakować wody pitnej. W USA i w Australii szaleją dramatyczne pożary. Sezon huraganów był absolutnie rekordowy łącznie z pobiciem rekordu świata w prędkości wiatru. Kraje Bliskiego Wschodu mogą nie nadawać się do życia – niedawno został pobity rekord ciepła na pustyni w Iranie, który wynosił około 70 (siedemdziesiąt) (sic!) stopni w cieniu. Indie cierpią na drastyczne upały latem i równie dramatyczne mrozy zimą.

Jak klimat zmienia się u nas? Bardziej niszczące są letnie ulewy i burze. Łącznie z gradobiciami, rozległymi zniszczeniami zabudowy i drzewostanów, a nawet trąbami powietrznymi. W Polsce, Niemczech i Czechach zaczyna się formować coś w stylu Alei Tornad znanej z środkowej części USA. Zima przestała być zimą, za wyjątkiem okresu styczeń – marzec. Dawniej zimno robiło się już pod koniec listopada, a od około 2011 roku dopiero w styczniu. Obecnie mamy koniec marca i minus 5 stopni nad ranem i nikt nie wie, jak będzie dalej. Klimat w Polsce od końca 2015 roku zmienił się w „ni to zima, ni to wiosna, ni to jesień, ale na pewno nie lato, jedno wielkie chuj wie co„.

Polega to na tym, że 11 miesięcy w roku jest jednostajne, monotonne zachmurzenie, deszcz, chłód, ciemno, zimno, nieprzyjemnie. Temperatura latem – plus 15 stopni, temperatura zimą – plus 5 stopni. Ja taką pogodę nazwałem: „chujozą”. Ludzie odporni na zmiany pogody pewnie tego nie zauważyli. Ale meteopaci, do których się zaliczam, bardzo narzekają. Ja kocham słoneczną pogodę, a teraz dziękuję choćby za kilka słonecznych godzin. Przy słonecznej pogodzie czuje się pełen energii i sił. Pamiętam, że choćby w 2013 roku co noc obserwowałem zimą gwieździste niebo. Teraz dopiero w lutym zauważyłem, że istnieje coś takiego jak gwiazdy. Bo wcześniej niebo niemal przez cały czas było zasnute przez chmurne, jednostajne gówno.

Dojrzała ekologia a „ekologia” Al Gore’a

Samo słowo „ekologia” zostało ludziom obrzydzone. Kojarzy się ono z tą całą elitą, która obecnie rządzi. Źle się stało, że zwyrodniali ludzie wykorzystali także ekologię do swoich celów. Ich celem jest zarabianie na limitach emisji CO2 i przy okazji dławienie gospodarek niewygodnych dla nich państw. Wg mnie to niedobrze że to się tak potoczyło, że słowo „ekologia” zostało skojarzone z tymi ideologicznymi, lewicowymi ekstremistami (np partie zielonych). Ekologia jak i cała przyroda jest wspólnym dziedzictwem nas wszystkich, i wg mnie bardziej pasuje do nacjonalizmu (szeroko rozumiana troska o swój kawałek ziemi) niż do lewicy.

Przecież ważniejszy niż CO2 jest choćby metan, który znacznie bardziej nasila efekt cieplarniany.  Poziom morza nie wzrósł po roztopach, które miały miejsce na całym świecie do tej pory. Wiele wskazuje na to, że biosfera „wchłonie” każdy nadmiar wody. Ta woda z biegunów nie krąży w stanie stacjonarnym, ale potem podlega parowaniu. Dostaje się do atmosfery, a potem uczestniczy w obiegu globalnym. Lasy deszczowe i zwrotnikowe strefy klimatyczne z ich pustyniami wchłoną każdą ilość wody, więc przepowiednie o zalaniu Szczecina, Gdańska, Amsterdamu czy Nowego Jorku wydają się być przesadzone.

To korporacje i lewicowe elity są winne zmianom klimatycznym

No i dużo ważniejsze niż globalne ocieplenie, są takie kwestie jak wylesianie (wycinka lasów), skażenie radioaktywne (Fukushima, Czarnobyl). Jeszcze większą bolączką są miliony ton odpadów przemysłowych z fabryk, czy tych powstałych w wyniku stosowania przestarzałych technologii. Ogromne ilości elektro-śmieci powstają dlatego, że korporacje celowo „postarzają” swoje produkty. Np smartfony psujące się po dwóch latach. Zostało to nazwane „spiskiem żarówkowym”. To napędza im zysk i nakręca kapitalistyczną gospodarkę, która jest oparta o ekonomiczne niewolnictwo i „nowotworowy” wzrost PKB. Pamiętajmy, że te korporacje od dekad lobbują za utrzymaniem status quo i zatrzymaniem nowoczesnych technologii. To są te same korporacje, które sponsorują lewicowe elity czyli lewicowe i chadeckie partie polityczne. Samo ocieplenie klimatu miało wiele razy miejsce w nowożytnej historii. W średniowieczu Grenlandia była zieloną wyspą (to stąd jej angielska nazwa..) a na północy Polski rosły winorośle.

Na marginesie, taka ciekawostka.. Przepowiednie znanego jasnowidza, Czesława Klimuszki, zdają się nawiązywać do współczesnych wydarzeń, w tym do zmian klimatycznych. Klimuszko mówił o armii, która przeprawiała się do Europy na czółenkach i innych prymitywnych „stateczkach” morskich. Przepowiadał on, że po rysach twarzy poznał, że to nie byli Europejczycy, że przeprawiać się będą przez Morze Śródziemne i doprowadzą do upadku Włochy i Europę Zachodnią. Pamiętasz kryzys uchodźców z 2015 i początku 2016 roku? Teraz polska straż graniczna zanotowała gwałtowny wzrost przypadków szmuglowania broni przez Ukraińców. Uzbrajają oni w ten sposób powstający islamski kalifat. Jest zapotrzebowanie, to jest i podaż, wypełniona przez Ukraińców dzięki produkowanej przez Rosję broni. W kontekście zmian klimatycznych Klimuszko przepowiedział, że po wielkiej przemianie Polska będzie mocarstwem i że na terenie naszego kraju będzie klimat tropikalny, a rosnąć będą owoce południowe. Kto chce wierzyć w przepowiednie, niech wierzy, jego prawo. Życie realne jak zwykle to zweryfikuje, więc pożyjemy, zobaczymy.

Zmiany klimatu, globalne ocieplenie i militaryzacja Arktyki

Rosja dobrze zna skalę i kierunek tych zmian, i militaryzuje Arktykę. Chce w ten sposób zapewnić ochronę planowanej północnej nitki jedwabnego szlaku z Chin do Europy. W 2017 roku pierwszy statek towarowy przepłynął przez ten szlak, który jest dużo atrakcyjniejszy, niż szlak wiodący przez cieśninę Malakka, Morze Arabskie i Kanał Sueski. Nawet najdłuższy pociąg ciągnięty przez 6 lokomotyw nie zawiezie tyle, co jeden statek. Więc szlaki morskie są tak samo ważne, i to nawet pomimo budowania kolejowego jedwabnego szlaku przez Kazachstan, Rosję i Polskę. Pociąg ma przewagę nad statkiem, bo dojedzie z Chin do planowanego hubu logistycznego pod Łodzią w 2 tygodnie. Zaś statek płynie nawet 4 miesiące, ale ma tę przewagę, że zabierze na pokład tysiąc razy więcej ładunku niż pociąg.

Więc znowu toczy się gra geopolityczna. Gdy lód stopnieje, to północne wybrzeże Rosji będzie praktycznie całkowicie odsłonięte i tym samym bezbronne. Więc jest to dodatkowy bodziec, by budować tam infrastrukturę wojskową. To oczywiście nie tylko kilkanaście baz i kilkadziesiąt okrętów, ale dużo szerszy problem. Po pierwsze, linie kolejowe, których brak na północnej Syberii, która jest praktycznie bezludna. Z drogami jest tak samo źle. Transport lotniczy i morski jest bardzo kosztowny. Więc pierwszy problem to zaopatrzenie i logistyka wokół tych baz.

Po drugie, Rosja musi wybudować całą infrastrukturę wojskową, np lotniska, stacje radarowe i tym podobne, bo armia dziś to nie tylko żołnierz, karabin i barak do spania. Po trzecie, bezludność tych rejonów też jest pewnym problemem, ale wraz z ocieplaniem się klimatu i rozmarzaniem wiecznej zmarzliny będzie się to zmieniać. Po czwarte, Syberia jest właściwie pozbawiona stacji i obserwatoriów meteorologicznych, a to w praktyce uniemożliwia jakiekolwiek prognozowanie pogody. Ten problem dotyczy prawie całej Rosji, w której prognozy pogody są bardziej zawodne niż np w Europie.

Podsumowując: żyjemy w okresie wielkich zmian na świecie. Po raz pierwszy w historii stanęliśmy przed widmem całkowitej zagłady biosfery, a więc wymarcia życia na Ziemi. Jeszcze nigdy ekspansja gatunku Homo Sapiens, oparta na jego „jaskiniowej” konstrukcji ego i psychiki sprzed 200.000 lat, nie była tak drapieżna i niszcząca. Zmarły niedawno Mistrz Stephen Hawking mówił, że wkrótce życie na Ziemi wyginie, i będziemy musieli znaleźć inne planety do życia. Ale pytanie podstawowe.. Co chcecie tam zawieźć, Wy, normalni ludzie?! Chcecie budować tam Mc Donaldsy z toksycznym żarciem czy Disney Landy?

Chcecie tam szerzyć wojny o ropę, ups, przepraszam, wojny o demokrację?! Juz po 100 latach będzie to samo, co teraz na Ziemi. Bez zmiany mentalności, która jest mentalnością niedoboru i mentalnością ofiary,  zawsze rządy będą sprawować zwyrodniali psychopaci. Oni nie tylko narzucili ludzkości model niewolniczy, w którym oni mają biliony dolarów, a my musimy tyrać na nich za 1500 złotych. Ale ich działania mogą doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Pod tym względem lewicowo-liberalne elity są gorsze niż hitlerowcy i komuniści razem wzięci. Bo naprawdę nie mamy planety „B”.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

EKSTREMALNE TABU: CZY ALKOHOLICY I PSYCHOPACI POWINNI MIEĆ ZAKAZ POSIADANIA DZIECI?!

Będąc autorem Jarek-Kefir.org wziąłem na siebie momentami niewdzięczną rolę. Motto mojej twórczości brzmi: „Przeczytasz tu słowa od których włos jeży się na głowie”. Burzę rozmaite iluzje społeczne, wykrzyczam ludziom ich dulszczyznę, hipokryzję, zakłamanie, ukrywanie rozmaitych grzechów i zbrodni. Po czym pokazuję temu purytańskiemu społeczeństwu gołą dupę i mówię, że tam mam Waszą demokrację, Wasze państwo prawa i normy społeczne.

Ale nie tylko. Bardzo interesuje mnie burzenie tych tabu, w które wierzy gros środowiska wolnomyślicielskiego i alternatywnego. Dlatego za ten artykuł wielu ludzi gotowych byłoby mnie spalić na stosie, by potem pójść do swoich sielskich, purytańskich domostw, przyłożyć żonie i dzieciakom, otworzyć piwo i spokojnie oglądać M jak Miłość. W tym wpisie zacznę trochę inaczej, od małej „przepowiedni”.

Na początku wyobraź sobie następującą sytuację. Rok 2077. Po socjal justice wariors, Unii Europejskiej i innych szaleństwach naszych czasów nie został nawet ślad. Normy społeczne naszych potomków są zupełnie inne, i odpowiadają wyzwaniom ich czasów. Są już dawno po przejściu „szoku przyszłości”, który lada moment czeka nas samych, tu w świecie realnym. Czyli po czwartej rewolucji przemysłowej. Ona trwa już teraz, w naszych obecnych czasach, choć aktualnie postępuje stosunkowo powoli. Związana jest z automatyzacją i robotyzacją produkcji i innych dziedzin, jak i z informatyką, w szczególności rozwojem sztucznej inteligencji.

Ale przenieśmy się w naszych rozważaniach do czasów naszych potomków, do tego roku 2077. Robotyzacja sprawiła, że życie stało się proste, ale ogromna większość ludzi straciła pracę. Rządy zreformowały więc ekonomię, wyzerowały wynoszący dziś biliony dolarów dług światowy. Wprowadzono mechanizmy przeciwdziałające „nowotworowemu” przyrostowi pieniądza, jaki mamy dziś, i wprowadzono tzw bezwarunkowy dochód podstawowy. Każdy obywatel dostawał co miesiąc całkiem sporą sumkę, która miała zapewnić nie tylko podstawowe potrzeby, ale także umożliwić choćby pójście do kina czy wyjazd nad morze.

Miało to rozmaite skutki społeczne, które stały się kanwą epokowych dzieł literackich i filmowych, opisujących „szok przyszłości” w wykonaniu naszych wnuków. Pozytywnym skutkiem było radykalne zmniejszenie ilości wszelkich przestępstw. Ludzie stali się zwyczajnie bardziej łagodni i cywilizowani, bo nie było tego odwiecznego lęku o przetrwanie, który to lęk jest najbardziej niszczącym na Ziemi. Tajemnicą poliszynela ukrywaną przez każdego polityka jest to, że lekarstwem na przemoc, przestępczość, choroby psychiczne i wiele innych uciążliwych problemów, są po prostu większe zarobki. Ale jest to blokowane, ponieważ grupa miliarderów, bankierów, biznesmenów, finansistów (0,1% społeczeństwa) odbiera społeczeństwu 99% lub więcej zasobów i owoców ich pracy.

Po wprowadzeniu dochodu bezwarunkowego wielu ludzi zaczęło inwestować w swoje hobby, pasje, talenty. Wielu poszło na upragnione uczelnie, i zostało np ekspertami czy choćby fachowcami od sztucznej inteligencji, informatyki czy robotyki. Jeśli ktoś miał dodatkowe źródło dochodu poza bezwarunkowym dochodem podstawowym, to cieszył się prestiżem. Dla mnóstwa ludzi praca nie była już „znienawidzoną harówą”, ale czymś, co bardzo chcieli mieć i o co dbali. Oznaczała nie tylko dodatkowy, potężny zastrzyk gotówki, ale i społeczny prestiż. Zaspokajała także ich głęboką potrzebę „społecznej przydatności”, czynienia czegoś dla dobra ogółu.

O tych zagadnieniach „szoku przyszłości„, rozwoju technologii i bezwarunkowego dochodu podstawowego, pisałem też w poniższych artykułach – zapraszam:
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Znaleziono szokujący sposób na reanimację systemu ekonomicznego planety

Jednak bezwarunkowy dochód podstawowy miał też swoją bardzo mroczną stronę. Otóż nieco ponad połowa społeczeństwa nie chciała się edukować, rozwijać czy uprawiać ciekawych hobby za otrzymywane pieniądze. Im wystarczyła pełna micha i zaleganie przed telewizorem. Ba! żeby tylko. Wypełniali cały czas wolny ogromnymi ilościami alkoholu i innych narkotyków. Mieli oni ciągły głód emocji, więc popełniali przestępstwa, szczególnie w domowych zaciszach, tłukąc żony i dzieci.

Stało się to dramatycznym problemem społecznym, i to jeszcze bardziej dramatycznym, niż dziś, niż teraz, w świecie realnym. Jak to możliwe, w świecie robotów i sztucznej inteligencji, zapytasz? Odpowiem Ci. Dziś ta niekumata, prosta i agresywna większość społeczeństwa ma ZAJĘCIE w postaci ciężkiej pracy na magazynie, w kopalni, przy maszynie. Praca ta zajmuje minimum 8 godzin, a często 10 i więcej godzin na dobę. Plus godzinę do dwóch godzin dojazdów tramwajami i autobusami w obie strony. Więc przy dobrych wiatrach taka osoba spędza minimum 9 godzin poza domem, w miejscach które odbierają siły fizyczne i energię psychiczną na czynienie różnych złych, przemocowych i głupich rzeczy.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Wyobraź sobie teraz, co się stanie, jak robotyzacja pozbawi tych nieokrzesanych ludzi pracy. Zyskają oni nie tylko ogrom czasu wolnego, ale także dużo sił i zapału do „robienia czegoś”. Dotychczas musieli „coś robić” w pracy, która w dodatku dostarczała im niezbędnych emocji. Kij z tym, że 90% tych emocji było negatywnych. Ale podświadomość takich prostych i agresywnych, czyli niedojrzałych ludzi, potrzebuje i wręcz celowo poszukuje negatywnych emocji. W tym tych emocji najbrutalniejszych i najbardziej traumatycznych. Dalej: oprócz mnóstwa czasu i sił, dostają oni także dość dużo kasy.

Te trzy czynniki sprawiają, że tym ludziom zaczyna szajba odpierdalać. Mając kasę za darmo, wypełniają większość czasu wolnego na oglądaniu TV i piciu olbrzymiej ilości alkoholu. Wielu z nich zaczyna także próbować innych niż alkohol narkotyków. Ale to nie zaspokajało ich potrzeby silnych emocji, jak i nie zapełniało całej, ogromnej luki w czasie. Więc grupowali się oni w luźne, zanarchizowane grupy, i popełniali różnego rodzaju przestępstwa. Z tym jednak szybko się uporano. Robotyzacja sił policyjnych, uzbrojone, małe drony patrolujące i inne technologie, o jakich możemy tylko pomarzyć były codziennością.

Mając na myśli hasło: „robotyzacja sił policyjnych” od razu włącza nam się wyobrażenie z.. wczesnych lat 80-tych XX wieku, czyli sprzed 30 lat. To wyobrażenie to oczywiście filmowy RoboCop, mało mobilny kolos ważący 2 tony czy Bóg jeden wie ile. Tymczasem to nie będzie tak wyglądać. Wyobraźcie sobie maleńkie, latające drony uzbrojone w kamery, łączność internetową z bazą, pistolet na tradycyjne kule, ogłuszające działo dźwiękowe LRAD i paralizator elektryczny. Ale to nie wszystko. Wyobraźcie sobie śledztwo trwające kilka godzin, dni, lub najwyżej kilka tygodni. Wyobraźcie sobie wyrok wydany przez sztuczną inteligencję, a później wsparty i zweryfikowany przez kumatych, oddanych społeczeństwu sędziów, i to wszystko w ciągu np 40 minut.

Obecnie, w naszych czasach system prawno-sądowy jest tak skonstruowany, by chronić oprawców i maksymalnie utrudniać dostęp do sprawiedliwości dla ofiar. Przykład znany wielu, to spór korporacja kontra zwykły człowiek. Korporacja ma miliony na prawników, a zwykły człowiek nie. Lub spór pracodawca który nie wypłacił pensji, kontra pracownik. Janusz biznesu jakich wiele „we firmach”, ma pieniądze i czas by latami się sądzić o głupie 1500 zł dla kilkunastu pracowników. Pracownik po pierwsze nie ma pieniędzy na prawnika, a po drugie nie ma ani sił, ani czasu ani ochoty sądzić się o dwie czy trzy wypłaty. Bo już pracuje gdzie indziej, u innego Janusza biznesu, który nie tylko szarpie nerwy, ale np nie puści w czasie pracy na rozprawę.

Jednak są inne argumenty przemawiające za tym, że system prawno-sądowy został od początku do końca tak zaprojektowany, by chronić oprawców i utrudniać życie ofiarom. Otóż przez rozwlekłość postępowań i inne czynniki, 90% lub więcej przypadków przemocy nie jest nawet zgłaszana. Nie chodzi tylko o postępowania trwające latami, o niskie wyroki i pobłażliwość sądów, czy np o wspólne pomieszkiwanie kata z ofiarami pomimo dawno zasądzonego wyroku. Na wiele przestępstw, szczególnie związanych z przemocą psychiczną, w ogóle nie jest zgłaszane.

Mobbing w pracy, przemoc domowa, i szczególnie niszczenie psychiki dzieciom, które jest szczególnie chronione nazywane „wychowaniem”. To są setki tysięcy lub więcej przestępstw w ciągu zaledwie doby. Nie ma ani świadomości społecznej, że tak nie powinno być, ani odpowiednich regulacji prawnych. Zgłaszane są szczególnie ciężkie przypadki przemocy psychicznej, ale często nawet pomimo ewidentnych dowodów sprawca jest puszczany bez wyroku lub z wyrokiem w zawiasach. I oczywiście dalej uczy dziecko, które krzywdził, lub dalej jest szefem w firmie, lub dalej mieszka z rodziną, wobec której stosował przemoc.

Ale znowu wróćmy teraz do naszego utopijnego świata przyszłości, do roku 2077. Sprawą ogromnej społecznej wagi stała się przemoc domowa, która osiągnęła rozmiar prawdziwej hekatomby. Ze strony oburzonej, normalnej części społeczeństwa miał miejsce coraz większy nacisk na rządzących by coś z tym zrobić, i coraz większa nagonka na pijaków i innych przemocowców. W tym świecie przyszłości przecież istną furorę robiła psychologia, filozofia i wszelkie inne nauki służące samodoskonaleniu. Tak nie może przecież być!

Stopniowo ludzie wykazujący postawę „obudzić się, nachlać się, nażreć i iść spać” stali się coraz bardziej prześladowani i spychani na margines. Stworzono nową ideologię „Abstynentyzmu”, która stała się nową normą społeczną. Przetoczyła się mini-rewolucja, której rządzący celowo ulegli. Alkoholicy i narkomani stali się oficjalnymi wyrzutkami, a ich prześladowania zostały usankcjonowano prawnie. Nie były to byle jakie prześladowania. Ideolodzy abstynentyzmu zaproponowali karanie alkoholików śmiercią poprzez ukrzyżowanie. Argumentowali, że taki los spotkał tego, kto w starożytności zamieniał wodę w wino, rozpijając ówczesne narody, rozbijając ich ład społeczny i spiskując przeciwko legalnej władzy.

Abstynentyzm w jego najbardziej radykalnej formie stał się normą społeczną i prawną. Każdy akceptował praktyki publicznego krzyżowania alkoholików notorycznie stosujących przemoc. Towarzyszył temu specyficzny okultystyczny rytuał, podczas którego sędzia dokonujący krzyżowania wypowiadał słowa: „Krew z krwi, kość z kości, wracasz niegodny pijaku do ziemi poprzez krzyż, poprzez panteon bólu, poprzez chrzest łez i cierpienia. Twoja dusza rozpada się a jej dobre aspekty zasilą świadomość zbiorową naszej społeczności. Amen.” A wszystko było nagrywane z super wypasionych smartfonów i dronów wyposażonych w sztuczną inteligencję.

Myślisz, że to głupie i absolutnie niemożliwe do zaistnienia? „-Kefir, Ty spiskowy oszołomie, nasze normy są trwałe i jedynie słuszne, a wielka rzesza, ups, przepraszam, Unia Europejska, będzie trwać 1000 lat! I jeden dzień dłużej!” No ale niestety, tak nie jest, drodzy Czytelnicy. Otóż normy społeczne są skrajnie plastyczne i skrajnie relatywne. One same w sobie, nawet bez nagłych przemian i rewolucji, podlegają nieustannej, ale stopniowej ewolucji, z dekady na dekadę. Choć oczywiście purytańscy wyznawcy aktualnych norm społecznych uważają, że będą one trwały po wsze czasy, bez żadnych zmian. Że będą trwały niczym 1000-letnia III rzesza, która też miała swoje świętości, swoje tabu, swoje normy społeczne i prawne.

Normy społeczne można modyfikować w absolutnie dowolny, nawet najbardziej ekstremalny i najbardziej krańcowy sposób. To, co dziś trudno sobie nawet wyobrazić, jutro może być całkowicie nienaruszalną świętością, za którą mogą grozić nawet tortury. Można tam włożyć największą i najbardziej zbrodniczą bzdurę. A potem można zrobić z tego otoczkę ideologiczno-polityczną, użyć imperatywu siły (aparat prawny, państwowy) i z marszu zyska się miliony fanatycznych wyznawców. Historia wiele razy dawała nam srogie lekcje, że tak może się stać, z punktem kulminacyjnym w latach 1914 – 1946. Jednak celem natury i ludzkich zbiorowości jest ewolucja, udoskonalanie. Wierzę, że choć obecnie zbliżamy się do końca liberalnej demokracji, to idee i rządy które będziemy tworzyć po upadku idei pokolenia ’68, będą stopniowo coraz lepsze. Bądź co bądź, powrotu do średniowiecza nie będzie.

Cytat: „Przygotowanie danego delikwenta do tunelu rzeczywistości metodystów należy bowiem do jak najbardziej naturalnych funkcji umysłu, narzucającą strukturę ideologiczną metodystów na miliardy napotkanych informacji w toku życia. To samo można powiedzieć o chińskim maoiście, irańskim muzułmaninie, nowojorskiej feministce czy hedoniście z Marin County – wszyscy oni posiadają prawdziwe, równie dowolne i równie skomplikowane tunele rzeczywistości. Ale także równie absurdalne, jeśli przygląda się im osoba z zewnątrz.

Większość problemów współczesnego świata bierze się z tego, że wspomniane tu tunele rzeczywistości przestały funkcjonować w izolacji. Jeszcze przed stoma laty, a w niektórych rejonach nawet dwadzieścia lat temu, ludzie mogli wieść spokojne życie w kokonie swojego lokalnego tunelu rzeczywistości. Jednak obecnie stale zderzamy się z osobami zamieszkującymi odmienne tunele rzeczywistości. wywołuje to wrogość u mało inteligentnych osobników, liczne spekulacje metafizyczne i dylematy etyczne u osób wykształconych, a także powszechną dezorientację – nazywaną potocznie kryzysem wartości„.
~Robert Anton Wilson

Te ważne kwestie oszustwa ideologii, religii, doktryn, dogmatów, poruszałem w poniższych artykułach. Zdemaskowałem tam wiedzę tajemną elit o tych tworach. Jak i to, co naprawdę myślą o nich politycy i liderzy. Pamiętaj, że wyborów dokonujesz Ty sam. Nie musisz być owcą, czyli wyznawcą jak i ofiarą. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musi myśleć za Ciebie doktryna. Wolność myślenia to jedna z ostatnich wolności, jaka została nam na Ziemi. Poniżej linki do tych artykułów:
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Jako cywilizacja nie uciekniemy przed dylematem, czy dalej pozwolić byle debilowi płodzić dzieci, a potem się nad nimi znęcać i na całe życie niszczyć psychikę. Nie ma możliwości ucieczki od tego ekstremalnie kontrowersyjnego tematu. Prędzej czy później na naszej drodze ewolucyjnej pojawi się publiczna dyskusja o tym zagadnieniu. Obecnie wychowujemy dzieci najgorzej, jak tylko się da. Wychodzą z tego całe legiony nieszczęśliwych, poranionych ludzi z depresja. Albo odwrotnie: wychodzą z tego całe armie nieszczęśliwych, agresywnych ludzi raniących innych i stosujących przemoc.

Dlatego moja ocena wszystkich ziemskich rodziców i osób chcących mieć dzieci jest bardzo, ale to bardzo surowa. Nawet bardziej surowa, niż moja ocena hitlerowców, banderowców czy czerwonych khmerów. Bo to było dawno i ofiarom tych dawnych zbrodni już nie pomożemy. Ale współcześni rodzice poprzez wszczepiane złych wzorców produkują nowych hitlerowców, nowych banderowców, nowych czerwonych khmerów. A najczęściej po prostu produkują przyszłych pacjentów szpitali psychiatrycznych lub przyszłych kryminalistów i zwyrodnialców.

Wyobraź sobie taką oto sytuację. Masz kupiony bilet na samolot. Podstawiają nowiutkiego Boeinga – ogromną maszynę z najbardziej wypasioną elektroniką. Ale okazuje się, że dwóch pilotów mających dowieźć Cię na miejsce zachorowało. Zaś obsługa lotniska podaje w komunikacie, że za sterami zasiądzie lotniskowy… ogrodnik, który nie tylko nigdy nie prowadził samolotu, ale nie ma nawet prawa jazdy na samochód. Kolejny durny przykład autorstwa Kefira? Spójrz na to inaczej..

By prowadzić samochód, trzeba przejść kurs i zdać dwa skomplikowane egzaminy. By pilotować samolot typu Boeing, trzeba przejść rygorystyczne testy sprawnościowe i psychologiczne, trzeba ukończyć wyższą szkołę pilotów i zdać egzaminy. Co jest jednak ważniejszym zadaniem, niż prowadzenie auta czy pilotowanie samolotu? Rodzicielstwo to najważniejsze wyzwanie naszego człowieczego bytu. Jednak nie ma żadnego „prawa jazdy” na posiadanie dzieci. Wystarczy do tego penis, pochwa i najczęściej trochę alkoholu. Mało tego.

W szkole jesteśmy uczeni o rozmnażaniu pantofelka, ale nie o rozmnażaniu człowieka. Nikt nie uczy nas o emocjach i radzeniu sobie z nimi. Nie uczy się nas budowania pozytywnych relacji. Nie przekazuje się ideałów empatii i wzajemnej tolerancji. Nie przygotowuje się nas do roli rodzica. To jest tak kuriozalne że aż szokujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nikt tego absurdu nie zauważa. To powinno być naszym pierwszym cywilizacyjnym krokiem naprzód w tematach, które poruszam w tym artykule.

A co zrobić z tymi wszystkimi psychopatami, alkoholikami, przemocowcami? Po pierwsze, chronić ofiary, a nie przestępców. Typowy obraz to ofiara, która jest nachodzona lub wręcz zmuszona mieszkać z oprawcą, pomimo wyroku lub wręcz kilku wyroków. Nie są to „dziury w systemie”, bo politycy go tworzący to mądrzy, choć psychopatyczni ludzie. Jest to celowa konfiguracja całego systemu od jego podstaw tak, aby cierpienia było jak najwięcej. Do 2015 roku po prostu brakowało woli politycznej, by to zmieniać. Nawet dziś banda oszołomów podnosi hasło „wolne sądy”, podczas gdy zwykli Polacy chcą, by były one nie wolne, ale szybkie i sprawiedliwe.

Jak to wszystko ze sobą pogodzić? Co zrobić z ludźmi, którzy pomimo stosowania przemocy i alkoholizmu, i tak będą chcieli się rozmnażać? Wysterylizować? Ale wg jakich kryteriów to robić, by nie krzywdzić tych, którym jeden lub dwa razy noga się powinęła, ale ogólnie są w porządku? Albo ich ukrzyżować, jak w powyższym, futurologicznym opisie? Albo zmusić do stosowania antykoncepcji? Ale jakiej, jak obecne metody są skrajnie zawodne? I jak ich zmusić? Jakie mechanizmy ku temu wprowadzić?

To są dylematy, które są obecnie nie do rozwiązania. Ewentualne ich rozwiązywanie spowoduje powstanie nieprawidłowości i wypaczeń, których dziś nie sposób sobie nawet wyobrazić. Na Boga, to jest przecież eugenika! Znając ludzką naturę, może to doprowadzić do takiego totalitaryzmu i zła, które odciśnie się na wiele pokoleń. Warto też dodać, że większość, o ile nie ogromna większość dzisiejszych rodzin wypełnia definicję rodziny patologicznej. Patologia bowiem to nie tylko lejący się alkohol, bieda i mordobicia.

Rodzina patologiczna wypuszcza w świat poranionego dorosłego, który pierwsze kroki kieruje do gabinetu psychiatry. Rodzina patologiczna wypuszcza w świat kryminalistę, złoczyńcę czy zwyczajnego łajdaka, jakich pełno np w korporacjach czy urzędach. Rodzina patologiczna zaszczepia wzorce cierpiętnictwa, nie bycia godnym wszelkiego dobra, obrzydza bogactwo i seks. Rodzina patologiczna, zamiast rozwijać pasję dziecka, by w przyszłości zarabiało na niej naprawdę gruby hajs, mówi, że praca na etat przez 10 godzin dziennie jest najwyższą wartością.

Biorąc pod uwagę te argumenty, ile rodzin jest rodzinami patologicznymi? Może.. wszystkie? Gdyby ograniczyć ludziom i rodzinom patologicznym rozmnażanie, to ile procent dzieci by się nie narodziło? Połowę? 75%? 90%? A może.. 100%? Koniec końców, wszyscy tworzymy „małpie” społeczeństwo, które jest głęboko chore psychicznie. Pomimo postępu technologii, rozwój naszej emocjonalności ma ogromne opóźnienie wielkości jednego eonu – czyli te 200.000 lat antropocenu. Bowiem nasze emocje i relacje dalej powtarzają stricte zwierzęcy, jaskiniowy wzorzec oparty o kulcie siły.

Dopiero nasze pokolenie zauważa, że jest coś takiego jak emocje, jak psychika, podświadomość, jak psychologia. To my zmagamy się z nerwicami, depresjami. Mówimy o przemocy psychicznej i fizycznej w związkach i w rodzinach. Zastanawiamy się jak wychowywać te dzieci lepiej, mówimy, że obecne niewolnicze warunki pracy i płacy nie są dobre. Podczas gdy typowy argument pokolenia naszych rodziców to: „Dawniej to w każdym pokoju było po jednej rodzinie, na kupie, co rok był prorok, a rano się piło szklanę bimbru i szło do pracy, i jakoś to wszystko się kręciło.”

O bardzo ważnych zagadnieniach odnośnie trwającego właśnie przebudzenia ludzkości poczytasz też w poniższych wpisach – serdecznie zapraszam:
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Kontrowersyjny sposób na poszerzenie świadomości. Odważysz się?
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Alan Watts i niezwykła przypowieść o skarbie, który tracisz dzień w dzień
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: