Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'przemiana'

Archiwa tagu: przemiana

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,603,809 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Czy na pewno rodzina jest największą wartością?

Zewsząd mówi się nam, że rodzina jest najwyższą wartością. W pewnym sensie tak jest. Jest najwyższą wartością dla natury. Bo umożliwia ona rozmnażanie i przetrwanie gatunku, a więc toczenie się koła życia. Rodzina i związane z nią społeczne oprogramowanie (monogamia, konserwatyzm, patriarchat, hierarchizm) choć destrukcyjne dla jednostki i jej wolności, umożliwia homeostazę systemu. Umożliwia pewną społeczną równowagę. Rodzina, choć pozbawia wolności jednostki, umożliwia trwanie społeczeństwa.

Wg mnie istnieje też druga strona medalu. Dziecko przychodząc na świat i żyjąc na nim, otrzymuje trzy rodzaje traum. Pierwszy to traumy rodowe, typowe dla pojedynczych rodziców. Np prababcia, która na wojnie straciła miłość życia, swoją bratnią duszę, i po niej musiała wyjść za mąż za pierwszego lepszego, który ją źle traktował. Drugi rodzaj traum to traumy związane z narodem. Polska pod tym względem jest absolutnym rekordzistą i ewenementem na skalę Europy.

Związane są one nie tylko z rozbiorami, głupimi i niepotrzebnymi powstaniami, z dwiema wojnami, z komuną i bagnem po 1989 roku. Związane są też z mentalnością – pańszczyźniane niewolnictwo, katolicki konserwatyzm, homo soviecticus z PRL. Ponad 25 lat błędów i wypaczeń kapitalizmu i biedy, dołożyło kolejną cegiełkę. Stworzyło to mentalność-potworka, istny węzeł gordyjski. Przecież nawet w Ameryce Południowej ludzie cieszą się życiem i mają luzackie podejście np do seksualności. A u nich katolicyzm jest w jeszcze gorszej wersji niż u nas.

Ludzkość która upadła..

Trzeci rodzaj traum to traumy globalne, wspólne dla całej ludzkości. Należy do nich np poród. Traumą dla dziecka jest też to, że powstało z wpadki, z przymusu (społecznego, rodzinnego), ze strachu (przed tykającym zegarem biologicznym) lub z poczucia niespełnienia w związku. W krajach naszego kręgu kulturowego gdzieś 90% ciąż to wpadki, pomimo antykoncepcji. Rodzic odczuwa wtedy podświadomą niechęć lub wręcz nienawiść do dziecka. Miała być młodość, drugs, sex, rock ‚n’ roll, a tu trzeba pracować na dwa etaty, przewijać pieluchy i nie ma nawet chwili dla siebie.

Jednym słowem – to od rodziców i od tego co wsadzili dziecku do głowy zależy, czy swoje pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę, by uczyć się inwestować i zarabiać gruby pieniądz, czy do.. psychiatry. No, większość swe pierwsze kroki dorosłości kieruje po prostu do urzędu pracy. A potem do banku po kredyt, by wieść egzystencję styranego ojca rodziny czy matki Polki. Dobrze wyjaśnili to Robert T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter w książce „Biedny ojciec, bogaty ojciec„, którą właśnie czytam. Wyróżnili oni cztery programy – kwadranty – przekazywane dzieciom, w kontekście pieniądza: pracownika, samozatrudnionego, właściciela biznesu i inwestora.

Wydaje się więc, że większość tego, co dał nam RÓD (RODzina, naRÓD itp) to same problemy. Traumy, lęki, kompleksy, z którymi musimy zmierzać się większą część dorosłości. Dali nam życie, ale jednocześnie, metaforycznie, zaraz po urodzeniu położyli nas do „trumny„. Warto się teraz poważnie zastanowić, czy na pewno chcesz temu RODowi służyć. Czyli żyć tak jak wszyscy – drzewo, dom, syn i córka. Oddawać mu cały czas, pieniądze i energię. Gdy ma się tę wiedzę, to te wszystkie sprawy i pragnienia wydają się tak małe i rozpaczliwie bezsensowne. Zastanów się – ile Ci dano, a ile też zabrano? Czy świat, społeczeństwo, rodzina, naród – uczynili Cię człowiekiem zamożnym, pełnym wiedzy, szczęśliwym, byś teraz im służył całym sobą, tracą wolność i.. siebie?

Ludzie stają się dorośli, ale nie stają się prawdziwie dojrzali

Wiemy, że ludzie żyjąc i dorastając, nie dostają instrukcji obsługi życia. Ile lekcji o psychologii, relacjach czy seksualności jest w szkołach? A nawet jeśli otrzymują jakąś instrukcje obsługi życia, to jest ona fałszywa. No, może nie fałszywa.. Ale mająca za zadanie sprawić, byś był po prostu uległym trybikiem systemu. Byś pracował na rzecz społecznych struktur, był taki jak wszyscy, nic nie kwestionował i nie zadawał zbędnych pytań. Jest to logika zbiorowej psychozy, społecznej paranoi w której ludzkość tkwi. Społeczeństwo jest więc trupem. Z drugiej strony, jest to.. potrzebne, by ta cała struktura trwała, by była cywilizacja, medycyna, by był chociaż ten minimalny rozwój.

Jednym z problemów naszego świata jest fakt, że ludzie stają się dorośli, ale nie stają się dojrzali. W wyniku traum, rozwój emocjonalny zdecydowanej większości ludzi zatrzymał się na wieku pięciu, dziesięciu, a najczęściej – tych piętnastu lat. Czasami przybiera to formę ekstremalną. Np według psychologii, osoba chora na borderline ma emocjonalność dwu- czy trzyletniego dziecka. Zresztą, studiowałem długo naturę zjawiska borderline – zachwycającego i przerażającego, niczym lwica na polowaniu. Ogromna większość ludzi przejawia przynajmniej kilka wzorców reakcji typowych dla borderline.

Szczególnie widać to w związkach. Mówi się, że taka natura, kobieca czy męska natura, i cóż z tym zrobić. Nie, nie zgadzam się – to nie jest ani kobieca ani męska natura. Fochy o nic, oczekiwanie że partner się domyśli, zaborczość, sceny zazdrości, grożenie odejściem, ciche dni, kontrolowanie, chęć bycia mądrzejszym, chęć posiadania ostatniego słowa, zmienianie na siłę, naciskanie na głupoty – to nie jest natura dojrzałej osoby. To natura mentalnego dziecka, które nigdy nie dojrzało, choć jego ciało może mieć 18, 30 czy 80 lat. O tych przywarach kobiet i mężczyzn stworzono miliony anegdot, dowcipów, memów, ale praktycznie nikt nie dotarł do sedna sprawy. Nawet od psychologa tego nie usłyszysz.

Więc są to reakcje dziecka, nieświadomie powielane w dorosłym życiu. Dzieci płodzą dzieci, biorą śluby, kredyty, tworzą społeczeństwo uważające się za poważne i odpowiedzialne. Jaki jest tego rezultat? Wszyscy widzimy 😉 Inna kwestia to fakt, że dziecko musi się słuchać. Nie ważne czy ma lat 5 czy 45. W wieku pięciu lat, wiadomo – dziecko słucha się rodziców i nauczycieli. Zaś mentalne dziecko w dorosłym ciele, także musi się słuchać. Słucha się więc ideologii, religii, partii. Jest posłuszne wobec społeczeństwa, które dyktuje mu to co ma robić, jaki ma być, jak się realizować. Jak i jest posłuszne np wobec rodziny, która dalej ingeruje w jego życie, czy wobec teściów.

Mentalne dziecko w ciele dorosłego słucha się ideologii, religii i społeczeństwa

Napisałem wiele artykułów odnośnie psychopatologii ideologii czy religii. Pewnie wielu z Was je już czytała. Nowe spojrzenie na to to fakt, że jest to kolejny przejaw.. posłuszeństwa dziecka, zamkniętego w dorosłym ciele. Często rolę rodzica grożącego palcem pełni bóg. Bóg wymyślony przez ludzkość, ten surowy, konserwatywny, nakazujący i zakazujący – ma bardzo wiele psychologicznych cech ziemskich rodziców. Niektórzy psychologowie zauważyli to zjawisko i je opisali. Inaczej: bogowie wymyśleni przez ludzkość, to globalna projekcja cech rodzicielskich. Zresztą.. Przeczytajcie koran lub Stary Testament. Ktoś podliczył, że bóg jahve w ST zabił 11 milionów ludzi, i wypisał jego wszystkie złe cechy. Pokrywały się one niemal idealnie z przywarami człowieczymi.

Czasami podświadomą projekcją rodzica jest Ryszard Petru czy Jarosław Kaczyński. Tudzież Rothbard, Korwin czy Marx. I znowu: jest to mechanizm potrzebny. Dziecko musi się słuchać i koniec. Bo np bez sztywnego szablonu doktryny nie poradzi sobie z myśleniem, nie zrozumie nawet w tym minimalnym stopniu świata. I dodatkowo będzie bardzo zlęknione tym, że świat jest taki niezbadany, wielowymiarowy i sprzeczny. Że życie pełne jest szokującej ironii. A ideologia, religia czy inna doktryna to zapewnia. Systematyzuje, coś tam minimalnie tłumaczy i uspokaja dziecięcy umysł. Cóż by było, gdyby te mechanizmy stabilizacyjne nie istniały?

Człowiek stanowi biologiczny paradoks, ewenement..

Cytuję: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

Ludzki duch uwięziony w materii, na trudnej planecie, w słabym ciele

Wróćmy jeszcze do traum globalnych, przekazywanych zaraz po narodzinach. Jedną z największych traum i zarazem największych problemów, jest opisany przez gnostyków i przez psychologię głębi konflikt ducha z ciałem. Ludzki duch szaleje i wścieka się, ponieważ uwięziony jest w niepewnej, niestabilnej materii. No nie oszukujmy się – w kalekim ciele, które może zapaść w każdej chwili na 10.000 znanych medycynie chorób. W ciele które tak szybko się starzeje i któremu praktycznie wszystko szkodzi. Bo i wegetarianizm, i diety z mięsem mają swoje poważne mankamenty. Szkodzi nam wszystko – i stąd pochodzą te rozbieżności w dietetyce i badaniach. Tysiące badań potwierdza szkodliwość wegetarianizmu, i kolejne tysiące potwierdza szkodliwość mięsa.

I większość tych badań jest prawdziwa. Jedząc mięso wprowadzasz do organizmu toksyny i tzw niskie energie. Mięso gnije w jelitach, zaburza niektóre funkcje trawienne, zakwasza organizm. Z kolei gdy mięsa nie jesz, spada poziom żelaza, ferrytyny, pogarsza się krew, są niedobory witaminy B12, organizm narażony jest na nowotwory, np trzustki. To ledwie wierzchołek góry lodowej, bo takich mankamentów jest całe mnóstwo. Przykładowo – tylko człowiek i świnka morska z ssaków nie produkuje witaminy C. Ludzki organizm zaprzestaje produkcji własnych antyoksydantów koło 25 roku życia. I takich przykładów można mnożyć bez liku.

Materia, w tym ludzkie ciało, jest więc krucha, słaba, ulega szybko różnym formom niszczenia (entropii), jest zdradliwa i niepewna. Jak cały świat, jak życie. Duch ludzki więc szaleje i pragnie się.. uwolnić z więzienia, jakim jest dla niego kruche i niedoskonałe ludzkie ciało. Stąd bierze się ogrom zachowań autodestrukcyjnych. Np nałogi, złe odżywianie, samobójstwa. Stąd też bierze się przemoc. Zauważmy, że przemoc na Ziemi jest szczególnie nasilona wobec tych istot, które pod względem archetypowym są najbliżej pierwiastka ciała / materii. Czyli dzieci, kobiet, wrażliwych mężczyzn i zwierząt.

Znalazło to odbicie w starożytnym micie o Lucyferze. Lucyfer, widząc niedoskonałość świata materii, wypowiedział służbę jahve. Jego słynne słowa to: „Non Serviam” (tłum. Nie będę służył). Jahve chciał mieć po prostu swoją ziemską armię głupoli i niewolników. Lucyfer, jako niosący światłość, nie chciał się na to zgodzić, zszedł więc do podziemi. Mit o Lucyferze ma oczywiście odbicie w ludzkiej psychologii. Dobrze opisała to Farida Sorana na stronie CiemnaNoc.pl. Z kolei ja połączyłem wiedzę, którą przekazuje Farida, z teozofią Vadima Zelanda. Który też opisał prawa rządzące światem, ale te bardziej „numeryczne„, techniczne.

Szczerze polecam zapoznanie się z jego filozofią. W ogromnym skrócie opisał on prawa natury / świata:

-marzenia się nie spełniają jeśli nacechowane są silnym pragnieniem i lękiem. Z kolei silna nienawiść i silny lęk jak na złość przyciąga to, czego nienawidzimy lub czego się lękamy;
-dlatego bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni biednieją. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale wszelkie inne dobra, wartości i zasoby;
-pozytywne emocje i myśli materializują się w fizyczności. W postaci bogactwa, szczęśliwych zbiegów okoliczności, oddanych przyjaciół, dobrego partnera. Wtedy pieniądz robi się sam, niemal z powietrza, a w życiu wszystko się układa. I odwrotnie – złe myśli, złe emocje generują biedę i złe wydarzenia;
-stąd często jest tak, że niegodziwcy, złoczyńcy, kapitaliści i inne typy spod ciemnej gwiazdy nie tylko są bezkarni, ale odnoszą sukces za sukcesem. I nie mają całego szeregu złych zbiegów okoliczności. Ponieważ oni kochają świat, mają pozytywne emocje i myśli. Z kolei ludzie dobrzy, ale zlęknieni, z poczuciem obowiązku i winy, z niespełnionymi pragnieniami – wpadają w tzw „pętlę przechwytu„. Czyli z biegiem czasu stają się coraz bardziej biedni, niespełnieni i nieszczęśliwi. To pogarsza ich myśli i emocje, i koło pętli przechwytu się zamyka. Wydaje się wręcz, że dosłownie cały świat się na nich uwziął. Nawet ten autobus rano ucieka im dosłownie sprzed nosa;
-życie na Ziemi opiera się o twory zwane wahadłami. Wahadła to świadomości zbiorowe, np ideologii, religii, zespołów muzycznych, drużyn sportowych. Wahadłem jest też np las, kontynent, kolonia bakterii czy ludzki organizm. Niektóre wahadła wpływają na podświadomość ludzi, by rozniecać energię konfliktów, rozdrażniać. Głównym celem ich wszystkich jest przechwycenie chociaż małej części energii i… I nie wiadomo co one dalej z nią robią i „komu” ją przekazują.

Wyrodna i nie rozumiejąca nas matka natura

Wg Zelanda, prawa natury są niewzruszone i olewcze. Nie rozumieją one delikatności i zawiłości relacji międzyludzkich. Wydaje się, że działają one na oślep. Nie rozumieją one pojęć dobra i zła – karzą i nagradzają na oślep. Stąd właśnie ten paradoks szczęścia u zabijaki i drania, jak i wiecznego pecha u zlęknionego wrażliwca. Planeta Ziemia wydaje się mieć matrycę zwierzęcą. Dobrze radzi sobie z regulacją świata zwierząt. Wiadomo – jebanie, rozmnażanie niczym króliki, walka każdego z każdym i agresja, mające zapewnić przetrwanie najsilniejszych genów.

Z kolei ze światem ludzkim te prawa sobie zupełnie nie radzą. U zwierząt umożliwiają one przeżycie osobnikom zdrowym i silnym. U ludzi skutkują rządami i rozwojem największych skurwysynów. Człowiek dobry filozofuje, zastanawia się jak by tu żyć dobrze, na poziomie, w zgodzie. Stąd te prawa natury rozpoznają takiego człowieka jako zagrożenie dla realizacji swoich programów rozrodczości, zmienności genetycznej i walki o byt.

Jesteśmy niekompatybilni ze zwierzęcą matrycą tej planety, jakby „nie z tego świata„. Ogrom ludzi czuje to, że nie jest stąd. I dalej – ludzki duch jest niekompatybilny z kruchym ziemskim ciałem i ze słabym i niewydolnym umysłem. Wielu ezoteryków i gnostyków słusznie zwraca uwagę na umysł. Że ma on małą moc obliczeniową. Że jest skoncentrowany na lękach, szukaniu problemów, komplikowaniu wszystkiego.  Jak i na walce i szukaniu przysłowiowego guza. Że jest zaprogramowany właśnie tak, jak zaprogramowana jest natura planety – czyli zwierzęco.

Niewielu z nich zauważa, że ludzki duch wydaje się nie pasować i do ciała, i do umysłu. Duch czuje się więc uwięziony w ciele, jak i czuje się nękany przez umysł. Świat uniemożliwia lub bardzo ogranicza przejawianie się duchowi. Bo zamiast radości, pokus i grzeszków świata materialnego, zmusza się nas do posłuszeństwa, do ciężkiej pracy, do płodzenia dzieci. Zmusza się nas do oddania całej energii, czasu i pieniędzy na rzecz służby strukturom społecznym. Zabrania się nam posiadania hobby, pasji, własnego zdania, własnego pomysłu na życie. To rodzi ogromny konflikt ducha z umysłem i ciałem. Zauważył to i Vadim Zeland, i doktryna psychologii głębi. Tylko inaczej to opisali.

Oczywiście, nie jest tak źle 😉 Można nauczyć się „prześlizgiwać” na ulicy gdzie szaleją pijani kierowcy, czy można też nauczyć się pływać w morzu pełnym rekinów. Czyli można wykorzystać i nagiąć te prawa na swoją korzyść. Wiele razy to opisywałem. Łatwo powiedzieć, a ciężej wcielić w czyn, zwłaszcza z tym RODowym bagażem z Polski 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” 😉 ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. 😉 Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń 😉 Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

TABU: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem

Sojusz tronu z ołtarzem przeciwko społeczeństwu

Chciałbym napisać kilka słów o tym, że duchowość także może szkodzić. I wcale nie chodzi tylko o „klasyczną” duchowość typową dla monoteizmów. Np dla chrześcijaństwa. Większość czytelników mojej strony wie, że monoteizmy to po prostu zaawansowane systemy kontroli społeczeństwa. Zostały one ułożone tak, by z jednej strony wymusić na ludziach pracę dla elity, dla systemu. Z drugiej strony, trzeba jakoś wytłumaczyć owieczkom ten wyzysk, niewolę, biedę.

Więc mówi się im, że bogactwo jest grzeszne, i że bieda tych nieszczęśników podoba się Bogu. Czyli temu konserwatywnemu staruszkowi z brodą, co wg biblii zabił 11 milionów ludzi (ktoś to policzył) i patrzy co robisz w sypialni. Konserwatyzm to stelaż większości religii. Natura człowieka jest liberalna i łaknąca szczęścia, zabawy. Ale trzeba jakoś zmusić tych ludzi do służby systemowi. Stąd konserwatyzm.

Jednak w tym wszystkim zostawiono pewne furtki – backdoory. Stąd to, co nazywamy hipokryzją, dulszczyzną. Życie stałoby się nie do zniesienia gdyby przestrzegać tych wszystkich surowych, konserwatywnych reguł. Ludzie by po prostu wariowali. Stąd daje się „czasowe dyspensy„, np związane ze spożywaniem alkoholu. Albo z wiekiem człowieka. Człowiekowi w wieku 15 do 25, no, do tych 30 lat, pozwala się szaleć i imprezować. A potem? Coraz większe naciski, by służył społeczeństwu.

Gdy religia zabrania Ci być wolnym i szczęśliwym

Nieodzowny moduł tych religii to obrzydzanie wszystkiego, co przynosi szczęście i rozwój. A więc seksu, miłości, niezależności, wolności, prawdziwej duchowości, bogacenia się i dobrobytu. Bo przecież to jest zarezerwowane tylko dla elity, w ich rozumieniu. Oni nie chcą ludzi myślących i szczęśliwych, ale chcą robotników. Którzy będą pracować 8 godzin i bezmyślnie konsumować, by nakręcać PKB. Skoro elita się tak bogaci i żyją sobie jak pączki w maśle, to trzeba tym wyzyskiwanym szaraczkom wyjaśnić, że ich ziemska kaźń ma jakiś wyższy sens. Że podoba się jakiemuś bóstwu.

I że taki Kowalski, który nie ma z życia nic – ani pieniędzy, ani czasu, ani sił, ani zdrowia, ani hobby – dostanie za ten trud nagrodę. Oczywiście, nie na Ziemi, na której przy obficie zastawionym stole zasiadają Ci agresywniejsi, bezwzględniejsi i bez skrupułów. Ale w niebie. To o religiach już wiemy. Pisałem o tym wiele razy. Wszystko w co wierzy społeczeństwo (ideologie, religie, doktryny takie jak patriarchat czy monogamia) jest złe, nieprawdziwe, i stworzone w celu kontroli tego społeczeństwa. Jak i w celu umniejszania jego potencjału, więc mówi się ludziom że bogactwo jest złe, że życie po swojemu jest złe, a duchowość tylko w kościele.

Ale czy w duchowości, którą my wraz z milionami ludzi praktykujemy po swojemu (ezoteryka, gnoza) też są takie wirusy mentalne, mające czynić ludzi nieszczęśliwymi i ich kontrolować? Jest ich całe mnóstwo i są często jeszcze bardziej destrukcyjne niż te katolickie. Te wszystkie doktryny rodzimowiercze, słowiańskie, to jest powielenie tego, co było w chrześcijaństwie. Te doktryny są czasami jeszcze bardziej patriarchalne i konserwatywne. Wielu katolików po prostu sobie żyje w spokoju, i bywa, że naprawdę cieszy się życiem. Za to Ci od słowiaństwa naprawdę, fanatycznie wierzą w swoją odmianę konserwatyzmu.

A co jeśli karma nie wraca?

Przykład to doktryna zwana telegonią. To jest tak chore, że wielu polskim katolikom szczęka by opadła do kolan. Tej doktrynie jest bliżej do państwa islamskiego niż do chrześcijaństwa, o zdrowej duchowości nawet nie wspominając. Największym przykładem błędnej, nowotworowej doktryny duchowej, jest koncepcja karmy. Karma ma bowiem wracać, a przynajmniej tak piszą na facebooku 20-letnie dziewczyny. Które na zdjęciu profilowym trzymają dziecko w jednej ręce, a piwo w drugiej.

Karma związana jest z ludzkim pragnieniem sprawiedliwości. Tak by się przecież chciało, by zło było karane. Tak by się chciało, by sprawiedliwość triumfowała. W ogóle, koncepcja karania za zło i nagradzania za dobro, jest bardzo silnie zakorzeniona w każdej religii. No ale bądźmy szczerzy, tak do bólu szczerzy. Wiem że czytając moją stronę, możesz czuć się.. zawiedziony. Duchowość to miała być kolejna przygoda. Tu joga, tam medytacja, czy jakaś tantra, ot, niczym kupowanie kolejnych gadżetów. Albo kupowanie wycieczki.

A tu się okazuje, że poznając prawdę o społeczeństwie i świecie, poznajesz trupa. Stajesz przed strasznym obliczem swojego wypalonego przez świat jestestwa. Dowiadujesz się, że jedynym celem matki natury jest nas zniewolić, zmusić do służenia (np rozmnażania) i uśpić. Że świat ma naturę drapieżną, premiuje i nagradza zło.. Bo właśnie tak jest. Czyli dokładnie na odwrót niż głoszą to doktryny religijne, np prawo karmy. Bo ta karma to jakaś bardzo dziwna jest.

Nagroda za.. grzechy

Nie wraca ona do różnych złoczyńców, kapitalistów, psychopatów. Oni prą do przodu jak burza, towarzyszy im nie tylko bezkarność, ale i sukces. Za to karma jakoś zawsze wraca w przypadku ludzi dobrych i empatycznych. I to nawet jeśli nic złego oni nie robią. Wtedy takim nieszczęśnikom wmawia się, że to karma z poprzednich żyć. I tu już nóż w kieszeni mi się otwiera i mam ochotę uderzyć w twarz tego, tak mówi.

Zacznijmy od podstaw. Zamiast lać w mordę kogoś kto tak mówi, wolę mu powiedzieć: „Do książek!” Czym bowiem naprawdę jest karma? Jeśli już koniecznie chcesz wierzyć w to pojęcie, bo nie jesteś jeszcze na siłach by przyswoić sobie lepszą wiedzę.. To wróćmy do korzeni, do wiedzy źródłowej. W hinduizmie i innych religiach wschodu, karma NIE JEST związana z uczynkami. Nie jest związana z dobrymi ani złymi czynami. Karma, ta prawdziwa, jest związana ze stanem myśli, emocji, energii.

Jeśli Twoje myśli i emocje są dobre – to przyciągasz dobrą karmę. I manifestuje się to w Twoim życiu w postaci bogactwa – pieniądz zaczyna się robić sam z siebie, dosłownie z niczego. Także we wszelkich innych postaciach – szczęśliwego związku, dostrzegania piękna i w słońcu i w deszczu (heh 😉 ), życzliwych przyjaciół itp itd. I odwrotnie. Jeśli masz złe emocje i myśli (nienawiść, depresja, poczucie niespełnienia, przegranego życia), to automatycznie generujesz złą karmę. Manifestuje się ona na planie fizycznym w postaci biedy, złego partnera i wszelkich innych życiowych wredot.

Kiedy i dlaczego marzenia się nie spełniają?

A ich arsenał jest tutaj potężny. Różne dziwne złe wypadki, upadki, przypadki, ogrom zbiegów okoliczności. Odpowiadają za nie twory zwane wahadłami. Są to energo-informacyjne struktury, które poprzez wpływ na świat fizyczny, rozniecają energię konfliktów. Ich cel to rozdrażnienie Ciebie i przechwycenie Twojej energii. Inna ciekawa zależność to fakt, że gorączkowe pragnienia nacechowane panicznym lękiem, że się nie spełnią – naprawdę się nie spełniają. Im bardziej gorączkowe i lękowe pragnienie posiadania czegoś, tym to coś jest jeszcze bardziej nieosiągalne. I odwrotnie – jeśli człowiek się czegoś boi, lub pała do czegoś zapalczywą nienawiścią, to jak na złość przytrafia mu się to w nadmiarze.

Jeśli ktoś jest biedny, to będzie panicznie pragnął się wzbogacić. Dodatkowo, pieniądze będą mu się kojarzyły z czymś złym, z traumą. Jaki więc będzie efekt? Rezultat nietrudno przewidzieć. Biedny nie tylko się nie wzbogaci. Ale będzie coraz biedniejszy. Zwolnią go i dostanie o te 200 zł mniej płatną pracę. Rata kredytu nagle wzrośnie. Pojawi się jakiś nagły wydatek, np choroba dziecka. Żona zajdzie w kolejną ciążę pomimo antykoncepcji. Coś nagle zepsuje się w domu, potem jeszcze coś innego, i trzeba będzie wziąć kolejny kredyt.

Jaką ma więc karmę psychopatyczny, demoniczny miliarder? Jego emocje pełne są ekscytacji i dobrych energii. Przyciąga więc dobra karmę i bogaci się jeszcze bardziej. Lub przynajmniej żyje sobie spokojnie i na luzie. A jaką karmę ma człowiek dobry i empatyczny, ale muszący pracować u typowego polskiego prywaciarza za grosze? A więc człowiek zlękniony, pełen stresów, bez czasu na hobby, które jest baterią zasilającą życie? Ma zła karmę i przyciąga złe wydarzenia.

Macocha natura czyli największa tajemnica świata

I w tym tkwi ta olbrzymia tajemnica świata. Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, autystyczne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom. Pytanie za 100 punktów – dlaczego ludzki gatunek wydaje się być zupełnie niekompatybilny z biosferą planety i prawami natury? Bo fakt nieprzystosowania człowieka do tej planety widać w duchowości, psychice jak i na planie fizycznym.

Natura po prostu nie nadąża za nami, karząc i nagradzając nas na ślepo. Efekt – to rządy największych drani i dewastacja planety. To jest bardzo ważne – zrozumieć, że choć natura sama z siebie nie jest zła, to nie jest ona po naszej stronie. Ma ona swoje cele (przetrwanie za wszelką cenę, jak największe rozmnażanie, zwycięstwo silnych i zjadanie słabszych) i ich pilnuje. A my, ludzie? No chcielibyśmy czegoś więcej niż bycie jebiącymi się i rozmnażającymi zwierzaczkami. Tęsknimy do tych gwiazd przecież. Mamy naukę, kulturę, sztukę, duchowość, humanizm itp.

Upadek mitu natury, wraz z mitem boga czy siły nagradzającej za dobro a karzącej za zło, jest dość sporą traumą dla człowieka poszukującego prawdy. Wróćmy jeszcze do tej nieszczęsnej karmy. Koncepcja karania człowieka za winy z poprzednich żyć, których na dodatek nie pamięta, jest po prostu.. bezdennie głupia. Skoro człowiek ma obcięte (przez kogo i dlaczego?!) wspomnienia z poprzednich żyć, to nie wyciągnie wniosków z takiej pokrętnej nauki. Taka nauka jest możliwa tylko wtedy, gdy znasz przyczynę. Np dziecko wkłada rączkę do ogniska i się parzy. I już wie, żeby na przyszłość tego nie robić. Bo ogień jest bardzo gorący i to on był przyczyną poparzenia.

Nie tłumacz swojej bierności religią

Wielu ludzi jednak żyje i cierpi tłumacząc swój los karmą, lub dowolną tego typu religijną bzdurą. Są oni nauczeni bierności i bezradności. Często ktoś taki trafia np do psychologa. Jeśli ma szczęście, to przepracowuje na terapii swoje lęki i traumy, najczęściej z ateistycznym psychologiem. Który ma wyjebane na tego pseudo-duchowe brednie jak karma. I po prostu działa, korzysta z wolnej woli, i leczy swojego pacjenta. I po takiej terapii zła karma znika jak ręką odjął. Pacjent np zmienia pracę na lepszą, odchodzi od wyrodnego partnera i znajduje sobie kogoś dobrego. No i gdzie jest ta Twoja karma?

Jakie są więc wyjścia z sytuacji? Przede wszystkim polecam przeczytanie serii książek „Transerfing Rzeczywistości” autorstwa Vadima Zelanda. drobiazgowo opisywał on te i inne prawa rządzące naturą, światem. Opisywał też sposoby, jak wykorzystać je na własną korzyść. Bo to jest możliwe. I w morzu pełnym rekinów można nauczyć się pływać. Jego książki można kupić np tutaj: www.TaniaKsiążka.pl

Oto kilka porad, które można wcielić w życie:
świat zawsze stara się Ciebie zahaczyć, zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Nie musisz reagować automatycznie, czyli złością na takie sprawy jak uciekający autobus. Bo zaraz potem pojawiają się inne tego typu przykrości, o ile na pierwszą zaczepkę zareagujesz negatywnie.
zrezygnuj z panicznych pragnień, z poczucia że czegoś jest za mało, że coś jest trudno osiągalne. Nie tylko wyczerpuje to siły. Ale sprawia, że cel wręcz się oddala. Ba – to, co już masz, zaczyna topnieć jeszcze szybciej;
zrezygnuj też z agresywnej nienawiści czy bania się czegoś. Gdyż wtedy przydarza się to w nadmiarze;
pozwól sobie być sobą, ale jednocześnie pozwól innym ludziom by też byli sobą. Czyli by popełniali te wszystkie głupie błędy. By byli ignorantami, głupkami, nieświadomymi, czy jak ich tam nazywasz. By oglądali telenowele, mecze. Nie próbuj ludzi uszczęśliwiać ani uświadamiać na siłę.
ideologie i religie są najpotężniejszymi maszynami wampirującymi. Jak i skłócającymi ludzi ze sobą. Wszelkie inne konflikty (np partie, drużyny sportowe, zwolennicy takiej a nie innej marki samochodu) tak jak ideologie i religie, opierają się na wahadłach. Wahadła te mają za zadanie zebrać jak najwięcej zwolenników, skłócić ich z przeciwnikami, i w konsekwencji obu grupom odebrać energię życiową. Gdzie ona dalej jest transferowana przez te wahadła? Tego nie wie absolutnie nikt, nawet Ci najpotężniejsi, jak Zeland. Jeden bóg, a raczej diabeł raczy to wiedzieć;
nie przekonuj na siłę innych, ale przedstawiaj swój pogląd jako swoje własne zdanie. Nie jako „prawdę najprawdziwszą objawioną„, bo wtedy uruchamiasz w ludziach moduł obrony i agresji;
najważniejszy punkt – pasja, hobby. Robienie tego, co się autentycznie lubi, jest paliwem napędzającym życie. Dostarcza ogromnej ilości energii życiowej. Wiele jest przesłanek za tym, że ten codzienny kierat i brak czasu dla siebie, jest przyczyną ludzkich tragedii, w tym chorób i przedwczesnych smierci;
wyluzuj trochę. życie to jeden wielki żart. Symulacja, iluzja, matrix, hologram.. Czy chuj tam wie co. Nie musisz mieć tego wszystkiego co wypada mieć „w Twoim wieku„. I nie musisz spełniać zachcianek społeczeństwa.

Tak mało wolności na Ziemi

Powiem więcej. Wolnej woli i możliwości decydowania o sobie jest rozpaczliwie mało. Choćby dlatego, że nie możesz się wypisać z instytucji państwa. Są kraje gdzie żyje się bardzo źle (większość), źle (np Polska) i neutralnie. W każdym z tych krajów jest multum chorych praw, biurokracji, absurdów. Tzw „przeszkadzaczy”. To osobna sprawa, dlaczego państwa takie „przeszkadzacze” utrzymują – celowo i z premedytacją. Są bezsensowne i kosztują biliony dolarów rocznie w skali świata. Wie to nawet absolwent podstawówki, który przed monopolowym z jabolem marki Bełt Wiśniowy się z nich śmieje. Myślisz więc, że nie wie o nich polityk – często osoba bogata w tajemną wiedzę i potężna?

Od państwa nie uciekniesz więc. Wolności i autentycznego decydowania o sobie jest bardzo mało. Czy na pewno chcesz więc służyć społeczeństwu i jego gierkom? Czy na pewno chcesz oddawać im tę resztkę wolności, czasu, pieniędzy, energii? W zamian za dom (na ogromny kredyt i 14 h dzień pracy), drzewo (w doniczce) i syna /córkę (które nabawią się dożywotnich traum)? Na tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Nie tylko o zasoby. Ale także o miłość, świadomość, szacunek, wolną wolę. Trzeba o nie walczyć z siłami natury i z reprezentantem sił natury – czyli społeczeństwem.

Nawet bycie w pełni człowiekiem nie jest obligatoryjne. Jeśli wiedzie się żywot pozbawiony wiedzy, targany przez wichry i burze rodziny, otoczenia, społeczeństwa.. I z niską świadomością, przejawiającą się tym, że uważa się, że ma się dziać jak się dzieje, że wszyscy powinni żyć tak samo.. To taka egzystencja bardzo przypomina żywot zwierzęcia. One też nie maja wiedzy, nad niczym się nie zastanawiają i niczego nie kwestionują. Tylko żyją według praw natury i swoich stad. To wszystko trzeba sobie wypracować. Wtedy te karzące siły natury powoli zostawiają nas w spokoju.

Czy życie to przepracowywanie kolejnych lekcji?

I jeszcze jedna doktryna, która jest uważana za pewnik wśród ludzi uduchowionych. Otóż przed wcieleniem się duszy w ciało, mamy sobie wybierać planetę, naród, rodzinę. Mamy dzięki temu uczyć się, przerabiać życiowe lekcje. Przez kolejne i kolejne reinkarnacje zdobywamy coraz więcej „punktów„. No dobrze, ale.. Co, jeśli to nie jest do końca prawdą? A co, jeśli przybyliśmy tutaj, by po prostu żyć, i doświadczać przyjemności i pokus tego świata? A co, jeśli tego właśnie pragnie dusza – radości, rozrywki, zabawy, takiej trochę wolnej amerykanki? Ale ten świat tak bardzo to uniemożliwia?

I wróćmy do tego, co pisałem na początku artykułu. Zobaczcie, że ten świat robi dosłownie wszystko, by te radosne swawole i pragnienia duszy ograniczyć. Świat każe nam po prostu pracować, spoważnieć, płodzić dzieci, nie zajmować się „głupotami” takimi jak hobby, słuchać się innych, żyć jak wszyscy. Czyli każe nam żyć dokładnie na odwrót, niż chciałaby dusza. Dziwne i zastanawiające, prawda? I znowu zadam to pytanie.. Dlaczego ludzka dusza jest niekompatybilna z tym, co nakazuje ten świat? Dlaczego wymusza się na nas taki gwałt na duszy?

Koncepcja z lekcjami życiowymi odrabianymi na trudnej planecie, też bywa wykorzystywana do usprawiedliwiania bierności jak i złej sytuacji w której żyją ludzie. Zauważcie, że to jest ten sam schemat co w przypadku nagrody w raju czy prawa karmy. Dostaniesz za to nagrodę – ALE KIEDYŚ, nie teraz. Owszem, w koncepcji lekcji życiowych jest dużo prawdy i są przesłanki, że tak jest naprawdę. Z tym że nie jest to całość prawdy. Bo istnieje jeszcze druga strona medalu. Czyli Twoja wolna wola, Twoja aktywność, Twoje radosne doświadczanie życia.

Nie dajcie sobie wmówić filozofii ofiary. Nigdy nie dajcie sobie też wmówić, że z jakichś powodów Wasze cierpienia i niepotrzebne lub bezskuteczne wyrzeczenia, są potrzebne. Warto obudzić się z mentalności ofiary, w której tkwiliśmy ten cały eon ciemności i wojny. Długie tysiąclecia. Jeśli nie będziesz chciał rozprawiać się ze swoimi brakami, lękami, traumami.. Jeśli nie będziesz chciał działać i zmieniać się, to Twoje życie będzie niczym statek na zmiennych wichrach morza. Czyli na wichrach społeczeństwa. A Ty to nazwiesz boskim planem, doświadczaniem przez Boga, testem wiary, karmą, odrabianiem życiowych lekcji.. Lub jakąkolwiek inną, bzdurną nazwą. I rzeczywiście: wtedy prawa natury faktycznie będą jawnie przeciwko Tobie, nie zważając na Twoje dobro, życzliwość czy empatię.

Jednak nie jest aż tak źle. Głowa do góry 🙂

Mimo tego wszystkiego co opisałem, warto spojrzeć na świat trochę pozytywniej. Choć w polskich warunkach o to trudno. Szczególnie jak towarzyszą temu nasze polskie wzorce, niska pensja, depresja czy jakaś choroba. Sam wiem po sobie. Ale nie jest aż tak źle. Dużo jest też codziennych, małych radości, których często w ogóle nie zauważamy. A szkoda. Żeglować na tym pełnym wichrów i rekinów morzu życia, można się nauczyć.

I kolejny ważny argument. Ludzkie pod-systemy też ulegają pozytywnej przemianie, ewolucji. Popatrz jak trudne były warunki życia w XIX (19) wieku. To całkiem niedawno, ledwie kilka pokoleń. Prawie że „wczoraj„. Gdy restrykcje i terror społeczny był po stokroć gorsze niż teraz. Gdy nie było medycyny, więc większość ludzi umierała przed 18 rokiem życia. Gdy kobiety jak i wiele grup ludzi nie miało praw, np wyborczych. I często żadnych praw – bo byli np skazywani na tułaczkę, wygnanie z wioski. Gdy nie było internetu, a więc wiedzy. Posiadały ją tylko tajne organizacje, ewentualnie uniwersytecka śmietanka. Czyli garstka. Teraz jest ona udostępniona na kliknięcie myszką komputera.

Ponoć to wszystko ma się zmieniać coraz szybciej, ponoć ta natura ma się zreformować czy naprawić.. Tak głoszą przekazy ludów starożytnych, jak i przekazy ezoteryków i gnostyków. Jestem jednak sceptyczny w tej materii. Pożyjemy, zobaczymy 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki

Odwieczna zagadka polityki, o której tak mało ludzi wie..

Jesteś lewakiem czy prawicowcem? Konserwatystą czy liberałem? Popierasz PiS czy PO? Jesteś katolem czy ateuszem? Popierasz tych czy owych? No mów, i to już, natychmiast, za kim jesteś! Bo jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam! Niech żyje walka, lud na barykady! Tylko my mamy rację, cała reszta się myli! Zaorać, zwalczyć, pokonać przeciwnika bo myśli inaczej, więc myśli źle! Niech żyje naród! Niech żyje gender!

Spokojnie.. 😉

Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Dystans do szalonej walki ideologii to zajebiście cenna rzecz

I tak teraz jest. Ludzkość budzi się obecnie z wielowiekowego programu ofiary. Czasy które mamy obecnie są bardzo burzliwe. Mamy więc eon walki wszystkich ze wszystkimi. Ten jest winny! Nie, tamten jest winny całego zła! Amerykanin, Żyd, Ukrainiec, Mason, Illuminata, rząd, lewactwo, ksenofobiczne oszołomy, kościół, szatan, demiurg, kosmici.. To oni są wszystkiemu winni! Kto chce znaleźć wroga, ten zawsze go znajdzie – w takiej czy innej postaci. Żart świata polega na tym, że znajdujesz wtedy dokładnie takiego wroga, który ma Ci uświadomić to, co w Tobie nieprzepracowane.

W tej erze wojny wszystkich ze wszystkimi, warto znaleźć pewien spokój, dystans. To tylko etap rozwoju ludzkości i warto by było, by potrwał on jak najkrócej. Wiele razy objaśniałem jakie naprawdę mechanizmy stoją za ideologiami i religiami. W wielkim skrócie:

Ideologie są po to by jakoś wyjaśnić ludziom świat, który jest tak zagadkowy, wielowymiarowy i trudny do wyjaśnienia. Ludzie zawsze szukali wyjaśnień, najlepiej takich które łechtały by ich ego. Szczególnie widać to po kulcie grobów i „bohaterów” (najczęściej ponoszących klęskę..) w Polsce. Dla ego największą traumą jest to, czego nie potrafi ono nazwać, sklasyfikować, kontrolować. A życie jest tak skomplikowane, i wiemy o nim tak mało, że nie da się go nazwać, sklasyfikować, kontrolować. Więc człowiek zaakceptuje każde wytłumaczenie, choćby było tak ułomne, pełne kłamstw i porażających wręcz uproszczeń, jak ideologie;

Szczególną rolę spełnia tutaj ideologia konserwatywna. Ludzie w głębi duszy pragną po prostu radości, szczęścia, rozrywki, seksu, miłości, wina, tańca, śpiewu. Takiej trochę wolnej amerykanki, bohemy. No, ale przecież cywilizacja musi trwać. Muszą się rodzić dzieci i ktoś musi być za nie odpowiedzialny. Musi ktoś siedzieć 8 godzin w fabryce i napierdalać tym młotem w maszynę. I wykonywać trylion innych nudnych, często traumatycznych zajęć. By cywilizacja trwała, by był wzrost PKB, by technika się rozwijała.

Więc po to służą konserwatyzm, purytanizm, patriarchat, monogamia. Są one nakładką systemową. Mają one trzymać lud w ryzach. Lud nie może po prostu bawić się i zajmować swoimi pasjami. Bo wtedy cywilizacja by upadła. Lud musi pracować, kupować, brać kredyty, śluby, płodzić dzieci. Lud musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną na usługach elity. Zawsze powtarzam – gdyby każdy był taki mądry, oświecony, gdyby każdy tak żył dla siebie.. No właśnie 😉 Więc wyzwól się Ty i Ty żyj swoim życiem. Inni nie muszą.

Cała nasza działalność w latach sześćdziesiątych XX wieku miała na celu rozszczepienie i osłabienie wiary w porządek społeczny lat pięćdziesiątych. Za cel obraliśmy demontaż monolitycznej, judeochrześcijańskiej struktury władzy, narzucającej zachodniej cywilizacji represyjne, pełne poczucia winy i surowości podejście do zagadnienia cielesności. Zależało nam tylko na obaleniu tej pruderyjnej, ponurej cywilizacji. I w pewnej mierze osiągnęliśmy sukces. Po raz pierwszy w XX wieku na świecie stał się modny poganizm. Biali ludzie zaczęli ruszać biodrami, zapuścili włosy i poczęli oddawać się szalonemu, zmysłowemu tańcowi na łonie natury.”
~dr Timothy Leary

A co jeśli odpowiedzi na odwieczne ludzkie pytania nie istnieją?

Religie są po to, by odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania, na które odpowiedzi nie ma i prawdopodobnie nie będzie. Śmierć i to, co jest po niej, jest najpilniej strzeżonym i niemożliwym do złamania tabu. Dlaczego jak człowiek już jest szczęśliwy i wszystko mu się układa, to zaraz musi się coś spieprzyć? Dlaczego ludzie dobrzy, empatyczni mają w życiu pod górkę i mają wciąż jakieś dziwne, wydawałoby się „losowe” złe wydarzenia? Podczas gdy złoczyńcom towarzyszy nie tylko bezkarność, ale i sukces? I oni jakoś tych „losowych” złych wydarzeń nie mają?

Dziwne, nie? To odwieczna zagadka, tajemnica bytu.. Matrix, system, „ziemski bóg„, czy też matka natura (i inne nazwy tego samego) nagradzają i premiują zło. Są pozbawione świadomości, moralności, etyki. Nie rozróżniają dobra i zła, nie rozumieją delikatności relacji międzyludzkich. Jednak w dobru, empatii i w ludziach dobrych te efemeryczne i nieco „autystyczne” siły często widzą „zagrożenie„. Bo taki człowiek nie chce przeć do przodu po trupach, tylko współczuje, zastanawia się, filozofuje. Więc jest karany. I na to mają odpowiedź religie.

Masz siedzieć cicho, dźwigać swój krzyż, akceptować swoją biedę i bogactwo elity. Bo bóg Cię w ten sposób doświadcza, sprawdza Twoją wiarę i pójdziesz potem do raju„. Tak głoszą monoteizmy, np chrześcijaństwo. Lub druga wersja: „Taka jest Twoja karma z tego i poprzednich żyć, takie wydarzenia wybrałeś sobie przed wcieleniem, to są Twoje lekcje„. To z kolei głoszą religie wschodu i wypaczenie doktryn ezoterycznych, czyli new age. Obie te wersje są skrajnie toksyczne i tak samo kłamliwe. Wyślijcie ludzi głoszących te przekonania do samego diabła.

Więc jak to z tymi ideologiami jest?

Świat, poza tym, że premiuje i nagradza ciemną stronę mocy, jest także.. lustrem. Odbija on w formie realnych wydarzeń to, co masz w umyśle. Zasada jest prosta – jeśli emanujesz radością, pozytywnymi i lekkimi myślami, to one urzeczywistniają się w życiu, w fizyczności. Np w finansach, pracy, ludziach jakich spotykasz gdziekolwiek pójdziesz, w przyjaźniach, związkach. Kłopot polega na tym, że skoro natura premiuje tych złych, to oni najczęściej emanują pozytywną energią, mają pozytywne emocje. I są przez ślepe, autystyczne prawa natury nagradzani.

Jest jednak możliwa w miarę pokojowa egzystencja w tym basenie wypełnionym krokodylami. Ludzie tacy jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin czy Siergiej Łazariew opisywali drobiazgowo te prawa – szczególnie Zeland. Kłopot jest wtedy, gdy jesteś bardzo zapętlony przez wieloletnie traumy – wtedy wychodzenie z nich zajmuje lata. Tak samo świat jest lustrem, jeśli chodzi o ideologie, religie, poglądy. Na świecie jest miejsce na wszystko – na wszystkie wydarzenia, wybory, jak i wszystkie poglądy. Cały ambaras jest w Twoim stosunku do tej nieskończonej mnogości, w tym do poglądów.

Jeśli uważasz, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa, to świat się z Tobą zgodzi. Zaraz znajdziesz choćby milion potwierdzeń swoich poglądów. Im bardziej będziesz w ideologię wsiąkał, tym więcej tych potwierdzeń znajdziesz. Ba! Będą wydarzać się różne sytuacje w Twoim życiu realnym, które jeszcze bardziej Cię utwierdzą w swoich przekonaniach. Ale, co ciekawe, tak samo będzie, jeśli będziesz uważał że tylko ideologia lewicowa jest prawdziwa. Też znajdziesz choćby milion potwierdzeń, i też życie dostarczy Ci sytuacji i wydarzeń utwierdzających Cię w tym przekonaniu.

Można postrzegać je inaczej, bardziej na luzie

Oczywiście, zupełnie inna jest sytuacja, gdy życie dostarcza Ci potwierdzeń i doświadczeń mających pokazać nieprawdziwość i szkodliwość Twoich poglądów. Są to albo nagłe olśnienia, albo cenne lekcje, albo wydarzenia dramatyczne. Tym rządzi inny mechanizm, niż przyziemne prawa natury. Jednak zasada jest w miarę spójna: to, co uważasz, materializuje się. Tak samo w kwestii poglądów. A świat nie jest taki jednoznaczny i „płaski„. To ludzkie postrzeganie jest takie kalekie i ograniczone, stąd ludzie wybierają sobie ideologie i religie. To jest po prostu kolejna pułapka umysłu i ego. Jedna z wielu.

Potrzebujemy pilnie nowego otwarcia i nowego postrzegania sfery poglądów i idei. Walki różnych wierności prowadzi do konfliktów i wyczerpania. Wszystkie ideologie są tym samym. Są ograniczeniem postrzegania i oddaniem swojego myślenia innym. Niezawodny kompas etyczny to:
-nie krzywdzenie innych swoimi poglądami i działaniami;
-pozwolenie by każdy żył jak chce, pod warunkiem zachowania punktu 1;
-odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dany pogląd sprawia że ludzie są szczęśliwi, wolni, rozwijają się, pod warunkiem zachowania punktu 1.

Myślisz jak lider czy jak wyznawca?

I tu tkwi pewna pułapka. Bo jak myślisz – w kierunku jakiej ideologii oscylują trzy powyższe założenia? 😉 W ogóle masz wybór – albo myślisz jak owca (czyli wierny, wyznawca, poddany i w konsekwencji ofiara), albo myślisz jak lider. Liderowi nie wypada wierzyć ślepo w jakąś doktrynę. W sumie człowiekowi samodzielnie myślącemu też nie wypada. To jeden z papierków lakmusowych ludzkiej mentalności.

No i czy polityk wierzy w to, co bredzi na mównicy, w telewizji czy na wiecu? Odpowiedź jest prosta. Jako lider NIE WIERZY. Ideologia jest spoiwem jego elektoratu i pokarmem (właściwie paszą..) dla jego owiec. Jest narzędziem w ręku tego lidera, a nie sterem. Tak, wiem że możecie się oburzać, że moje poglądy to szczyt jakiegoś makiawelizmu politycznego czy satanizmu.. Ale takie są fakty. Fakty to różne, mniej lub bardziej trafne podejrzenia czołowych polityków katolickiego PiS o homoseksualizm. Fakty to to, że ludzie tacy jak Tusk czy Schetyna poglądów nie mają – są etatystami, oportunistami, dla których ważne jest tylko kręcenie lodów.

Przybywa jednak Polaków, którzy są zmęczeni tym całym polskim politycznym bajzlem. To ta tajemnicza większość, która nie głosuje. Jakie ona ma poglądy? Czy wśród tej mniejszości są ludzie myślący samodzielnie, zdroworozsądkowo? Np tacy którzy chcą prawa do aborcji, edukacji seksualnej jak i ogólnej swobody, ale nie chcą tu islamistów czy wciskania gender? Są partie prawicowe, lewicowe, ale dlaczego nie ma po prostu partii normalnych, życiowych?

Ideologia i religia, czyli mit założycielski państwa

Sprawa jednak się komplikuje na szczeblu rządowym. Bo jakaś idea przewodnia państwa musi być. Jakieś prawo musi być stanowione. Trzeba mieć na uwadze i te trzy zasady które opisałem przed chwilą, i to, że społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowana armią.

Na koniec: bogaci nie różnią się od biednych. Także mają ciała, które muszą nakarmić, napoić i odziać, i tak samo płacą za różne rzeczy kawałkiem papieru lub kamienia. Kto decyduje, że złoto ma większą wartość niż piasek? Kto twierdzi, że papier z nadrukowanym numerem ma większą wartość, niż owoc który rośnie na drzewie? Przecież kiedy człowiek jest głodny, nie może jeść pieniędzy, złota czy innych kosztowności. Słowa są prawdziwą siła elity.

To one sprawiają, że papiery z numerami i metale mogą być zamieniane na żywność, wodę i schronienie. To słowa określają, że numery na ekranie bankowego komputera sprawiają, że jeden człowiek ma wyższą wartość niż drugi. Słowa to prawdziwe bogactwo bogatych. Twój mózg i umysł nie różni się niczym od mózgu i umysłu miliardera, króla czy prezydenta. Te same neurony i impulsy, te same żądze, popędliwości, słabości.. Dokładnie te same od zarania dziejów.

Ci, którzy osiągnęli bogactwo i władzę, tak samo rodzili się dziećmi – bezradnymi, podporządkowanymi, z umysłami pozbawionymi wiedzy. Różni ich to, co dostali w spadku po swoich rodzicach (choć nie zawsze) jak i to, czym wypełnili swoje umysły. Na świecie jest, jak mówiłem, wszystko. Możesz zdobywać wiedzę z każdej dziedziny życia, z każdej epoki, kultury, narodu. Możesz też oglądać polski serial. Jeśli twoje życie stoi w obliczu zmagań, pamiętaj o mocy swojego umysłu. I o tym, że masz wolną wolę i możesz myśleć jak sam chcesz, a nie jak każą Ci inni.

Czym, są więc ideologie i religie? Są słowami, umowami, konsensusami. Są relatywne, pełne dwuznaczności, sprzeczności, hipokryzji, i ciągle ulegają zmianie. Są mocą elity, jak i słabością i biedą owiec.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

Największa życiowa tajemnica..

Temat wiele razy był wałkowany u mnie, ale o tym nigdy nie dość. Modna jest teraz tematyka antysystemowa. Z systemem czy też matrixem należy więc walczyć, zmieniać go, lub próbować uciec z niego. Tak, to jest w pewnym sensie ważna prawda, tylko nie oddaje to pełni sprawy. Bo zawsze jest jakieś „ale„, choćby małe 😉

Społeczeństwo twierdzi wprost, że człowiek dorosły nie ma prawa mieć żadnych zainteresowań, a już w żadnym wypadku hobby, bo to dziecinne. I nie może „filozofować” czyli kwestionować status quo. Broń Boże nie może mówić o grzechach i hipokryzji społeczeństwa. Bo to się ukrywa jak tylko się da, choćby dwa metry pod ziemią.. Jednym słowem – ma zająć się „czymś konkretnym„, np zarabianiem czy płodzeniem dzieci.

A najgorszym grzechem jest po prostu życie swoim życiem, w ramach tego co się ma, nawet jeśli jest to życie skromne. Tego, czyli braku bezgranicznej służby społeczeństwu i zaprzedania mu swojej wolności i całego czasu – ludzie nie wybaczą. Człowiek dorosły ma być skrzyżowaniem przewodu pokarmowego, niańki, bankomatu i maszyny do zarabiania.

Czy walka z systemem się opłaca?

Walka z systemem, szczególnie ta nacechowana złymi emocjami, daje raczej niewiele poza frustracją i poczuciem niemocy. Spójrz na te wszystkie strony antysystemowe, anty NWO. To są kopalnie strachu, bólu dupy, frustracji i.. zwykłego szaleństwa. Bo tak to trzeba nazwać. Sam przez taki etap przechodziłem, więc nie jestem tylko teoretykiem. Nie trzeba być też stale poza matrixem, bo to jest.. niemożliwe. To tak jak z pływanie w morzu, które z natury jest bardziej niebezpieczne, niż choćby jezioro. Nie trzeba się wkurzać i bać, ale warto się nauczyć pływać.

System jest także nasz. Warto nauczyć się w nim żyć choć to jest trudne. Wtedy wsiąkasz w ten system na swoich własnych zasadach. Bierzesz z niego to, na co masz ochotę i na co masz np pieniądze. Nie ulegasz presji i nie bierzesz tego, co Ci każą inni. A owi inni bardzo lubią to robić – bo jak już pisałem, ludzie mają wbudowaną podświadomą obronę systemu.W dużym uproszczeniu, system to fizyczna projekcja wielu połączonych umysłów. Jacy ludzie, taki system, jaki naród, tacy politycy nim władający i takie realia ekonomiczne.

System ogranicza człowieka do roli pracownika, konsumenta, rodzica. Zabiera jego pasję, wolną wolę, czas, 90% wypracowanego dochodu (bo kapitalizm tak ma), wolność. Tak, to prawda, jest to program podstawowy, który musi istnieć, by trzymać ludzkość w ryzach – bo inaczej nie za bardzo się da. Istnieje jednak alternatywa do tego programu podstawowego wewnątrz systemu. Bo ten system to mnogość, jest w nim miejsce praktycznie na wszystko. Możesz przecież się wyzwolić, wybierać i robić to, na co masz ochotę, w ramach swoich możliwości i ograniczeń.

To naprawdę takie proste

Tak.. To naprawdę takie proste. Tak proste, że aż niemożliwe do uwierzenia, i w związku z tym przez lata nie mogliśmy do tego dojść. Często latami chcieliśmy się realizować w tym programie podstawowym i tym samym, słuchać nakazów i zakazów innych. Zaprzedając swoją istotę ogółowi. I często byliśmy przerażeni i sfrustrowani. Z jednej strony, baliśmy się pochłonięcia, przeżarcia i wysrania przez tę otchłań, zwaną matrixem, systemem, naturą. Baliśmy się że nie zrealizujemy np swoich pasji.

Z drugiej strony, system wymaga od nas coraz więcej i więcej. Już nie tylko drzewo, dom, syn. Ale jeszcze: studia, kariera, samochód, wysportowana sylwetka, wysokie zarobki, znajomości, życie towarzyskie itp itd. Jest tylko jeden kłopot.. System jest skrajnie deficytowy. Ziemia to planeta braków i niedoborów – tak jest skonfigurowany program nią zarządzający. Na realizację oczekiwań i żądań społeczeństwa / systemu, brakuje zwyczajnie pieniędzy, czasu i sił.

W Polsce takie minimum, ale to naprawdę minimum jeśli chodzi o godną egzystencję, to zarobki rzędu 5000 zł netto na miesiąc. Wg danych GUS, takie i większe zarobki ma 7% Polaków. A nawet przy tych dochodach ludzie mający dzieci i mieszkanie na kredyt muszą liczyć czy starczy do pierwszego. I potwornie się boją, i muszą pracować po 12 godzin w korpo. Typowy obraz to ojciec wychodzący z domu o 5 czy 6 rano, i wracający o 19 lub 20. Co to jest za życie? Dla mnie to byłoby piekłe. Choć tak żyje miliony ludzi w Polsce. Taka jest właśnie cena zaprzedania siebie i realizowania tego, co nakazują inni.

To także nasz system

Dalej: 90% generowanego przez Ciebie dochodu idzie do góry piramidy ekonomicznej – bo taka jest natura kapitalizmu. I nie ważne czy jesteś sprzątaczką i zarabiasz 1500 zł, czy jesteś inżynierem i zarabiasz 10 razy tyle. I tak dostajesz od systemu ochłapy. Z kolei kapitalizm i inne podsystemy (np patriarchalny i wszelkie inne społeczne) to proste pochodne systemu głównego – czyli natury, matrixa. Jest kryzys, trzeba ciąć koszta, podatki są wysokie, mogłeś się uczyć i zdobywać kompetencje, prawo pracy jest za mało elastyczne.. Tak mówią z jednej strony dzieci na garnuszku rodziców popierający Korwina. A z drugiej strony – cwani pracodawcy, którym to wszystko nie przeszkadza zmieniać samochodu co dwa lata i kilka razy w roku jeździć na zagraniczne wakacje.

Podsumowując – to jest także nasz system, co może wydawać się sprzeczne z tym co pisałem wiele razy. Ale wg mnie jest to do pogodzenia, a jedno drugiemu nie zaprzecza. Warto wiedzieć jak to wszystko działa. Że społeczeństwo nie posiada praktycznie żadnej przydatnej ani prawdziwej wiedzy. Nie może jej posiadać, bo wtedy nie chciałoby służyć systemowi, który tak wiele odbiera, nie dając w zamian zbyt wiele. Gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do kredytów, żeniaczki, dzieci.. To jedno pokolenie i cywilizacja upada, następuje jakaś straszna anarchia, rzeź.

Więc my robimy swoje, a inni robią swoje. O to też chodzi. Jak pozwalasz innym by byli sobą, by popełniali w nieskończoność te wszystkie głupie błędy, by byli ignorantami – to oni to podświadomie wyczuwają. Wszystko w systemie ma swoje konieczne miejsce, także te dwie postawy. Wyluzujmy więc i róbmy swoje.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Duchowe zasady działania świata w pigułce. Gdyby każdy to wiedział to życie byłoby prostsze

Gdy naprawdę zaczynasz poznawać czym jest system

Na początku nic nie wiesz o systemie i chcesz się w nim po prostu realizować. Kariera, kupowanie, drzewo, dom, syn / córka. Jeśli nie masz szczęścia być w gronie 7% Polaków zarabiających minimum godności lub więcej (dane GUS), to się po prostu bezustannie frustrujesz. Wpadasz w depresje, znerwicowanie. Potem zaczynasz zdawać sobie sprawę że coś z tym światem jest nie tak. Zakłamanie i szokujący rozmiar hipokryzji, odporność na wiedzę, manipulacje i wyzysk przez tych co są na górze społecznej piramidy.

I nie mniej szokująca skłonność gatunku ludzkiego do agresji i autodestrukcji. To wszystko szokuje i skłania do walki z.. wiatrakami. Dopiero po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że ten system to w sumie jedyna możliwość, by utrzymać tę agresywną planetę małp w jako takiej homeostazie. Ludzie są agresywni i autodestrukcyjni, w nieskończoność grają swoje egzaltacje i dramaty, nie chcą się uczyć i zmieniać. Ten system trzyma gatunek Homo Sapiens w ryzach i wymusza na tych nieszczęśnikach choćby minimalny rozwój. Jest po prostu potrzebny, choć mógłby przejść lifting / reformę (co ma miejsce, ale trochę za wolno 😉 ).

Walka, rywalizacja, ignorancja i mentalność ofiary przekleństwem świata

Ludzie są także zaprogramowani na walkę i rywalizację. Walczą ze sobą ideologie, religie i inne wierności. Walczą ze sobą osoby w pracy, w szkole. Także w internecie trwa swoisty wyścig, walka o to, kto ma lepszy status społeczny. Tragedie które są udziałem każdej rodziny, i to nierzadko tragedie krwawe – ukrywa się. Prezentuje się tylko portret rodzinnej sielanki i przystosowania społecznego.

Świat został zaprojektowany jako dystopia (przeciwieństwo raju), a „bóg„, czy też „świadomość zbiorowa” czy „natura” wydaje się mieć te same wady co ludzie, ale podniesione do naprawdę wysokiej potęgi. Czyli nieświadomość, okrucieństwo, brak serca, ślepota i głuchota na prawdę, i szereg innych ludzkich przywar. To dlatego mówi się, że bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

I to dlatego Carl Gustav Jung powiedział, że Hiob, zwykły człowiek, odnosi moralny i etyczny triumf nad samym bogiem. Bo Człowiek rozróżnia dobro i zło, i może wybrać. Zaś bóg naszej planety czy też natura, czy też jej świadomość zbiorowa – nie tylko nie może wybrać, ale wręcz nie zna tych pojęć. Więc w naszym ludzkim rozumieniu, wybiera na ogół zło.

Cytuję: „Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”
~
SemperParatus

Pogódź się z tym i nie walcz, ale.. czynnie zmieniaj

Nie oznacza to jednak akceptacji dla przemocy, rażącej niesprawiedliwości, braku serca, wyzysku, hipokryzji, ignorancji, odporności na wiedzę. System jest po to by trzymać w ryzach słabo rozwiniętych ludzi. Którym pod względem mentalności bliżej jest do świata zwierząt niż do świata ludzi.. System jest też po to by Ci ludzie nie zrobili jakiejś niewyobrażalnej anarchii. Więc chroni i opiekuje się też nami. I my jesteśmy dziećmi Ziemi, i my żyjemy, doświadczamy, uczymy i radujemy się dzięki systemowi. Owszem, trzeba się z tym pogodzić że tak jest, ale nie można tego akceptować. Miłość, życzliwość, radość to dobra, które mnożą się wielokrotnie, jeśli dajesz je innym – co jest paradoksem. To samo dotyczy wiedzy. Zdobywasz wiedzę po to, by dzielić się nią z innymi. Wywołujesz wtedy reakcję łańcuchową, rezonans.

Nie oznacza to oczywiście ślepej walki z systemem i sprzeciwiania się mu. Zgodnie z tym, co opisał Vadim Zeland w książkach „Transerfing Rzeczywistości„, taki ból dupy i toksyczny bunt obróci się przeciwko Tobie. Gdyż skieruje mechanizmy korygujące świata jak i wahadła. Sam o tym dużo wiem, bo doświadczyłem tego. Zmian dokonuje się spokojnie, nigdy nie uszczęśliwia ani nie przekazuje się wiedzy na siłę. Nie walczy się nienawistnie z religiami czy doktrynami, albo durnymi działaniami ludzi takimi jak kibicowanie.

Ewangelizowanie i przekonywanie innych daje skutek odwrotny do zamierzonego

Wyzbywa się chęci przekonywania i ewangelizowania innych, bo to zupełnie niemożliwe, a i rodzi bunt osoby wobec której stosujesz taki rodzaj.. przemocy. Co najwyżej przedstawiasz spokojnie, na luzie swoje przemyślenia, obserwacje i doświadczenia. Jako taką ciekawostkę, bez chęci przekonania czy pokonania drugiego człowieka w dyskusji. Bo ludzie wyczuwają to wszystko na głębokim podświadomym poziomie, i potem mogą być niemili lub całkowicie zamknąć się na Twoją wiedzę. To taki bunt bez buntu, to taka zmiana bez chęci zmieniania – i to jest konstruktywne.

Zawsze gdy próbujesz robić coś na siłę, to rzadko kiedy to wychodzi. Powoduje to konflikty, niesnaski, i zaraz rzucają się pod nogi różne „kłody„. Tak samo czegoś gorączkowo pragniesz, lękając się, że tego nie dostaniesz. Jak na złość to coś coraz bardziej się oddala. Siłowy i nacechowany złymi emocjami nacisk na świat nigdy nie prowadzi do osiągnięcia celu. Często prowadzi do skutku odwrotnego od zamierzonego.

Poniżej kilka założeń wziętych z jednej z grup na facebooku (link tutaj). Z którymi najbardziej się utożsamiasz? Ich wprowadzenie w życie to istna łamigłówka, i odbywa się stopniowo, u mnie przez lata.
-Pozwalam sobie być sobą a innym – innym;
-Jeśli się coś nie udało, to możliwe, że uchroniło mnie to przed gorszymi kłopotami;
-Z nikim się nie porównuję, do niczego się nie przywiązuję, łatwo przyjmuję i łatwo wypuszczam;
-W każdej negatywnej sytuacji dostrzegam pozytywną;
-Jeśli się uda to dobrze, a jeśli nie to jeszcze lepiej;
-Będzie tak jak zechcę, gdyż to ja kieruję swoją rzeczywistością;
-Słowo wierzę zastępuję słowem wiem;
-Jestem obserwatorem.

A teraz zapraszam do przeczytania trzech zbiorów praw duchowych rządzących światem:

1. Nakazy kreacji:

1. Istota fizyczna, aby zachować zdrowie fizyczne i psychiczne, powinna przyjmować pokarm pochodzenia mineralnego, roślinnego i zwierzęcego w odpowiednich dla gatunku ilościach.
2. Każdy sam kieruje swoim życiem i sam decyduje o swoim losie.
3. Każdy sam decyduje w jakim tempie chce się rozwijać.
4. Każdy ma prawo do wolności fizycznej i psychicznej.
5. Należy respektować wolną wolę każdej istoty, nawet gdy zdąża w niewłaściwym kierunku.
6. Z zasobów Pamięci Wszechświata mogą korzystać tylko osoby, które posiadły umiejętność absolutnie logicznego myślenia.
7. Istota żywa nie powinna otrzymywać wiedzy niezgodnej z jej stopniem rozwoju.
8. Im więcej istota żywa chce się nauczyć, tym większy musi wykonać wysiłek fizyczny.
9. Każda istota, która pragnie szybciej się rozwijać, powinna przestrzegać praw i nakazów Kreacji.
10. Każdy sam decyduje, czy chce postępować zgodnie z prawami i nakazami Kreacji.

2. Prawa kreacji:

1. Wszystko jest wibracją.
2. Sensem życia jest ewolucja duchowa.
3. Wszystko podlega procesowi nieustannej przemiany.
4. Każdy czyn wywołuje skutek, a każdy skutek ma przyczynę.
5. Wszystko co hamuje rozwój i zniewala umysł ulega eliminacji, a zmiany prowadzące do zwyrodnienia ulegają zniszczeniu.
6. Każda męska forma życia jest zdolna zapłodnić wiele form żeńskich.
7. Każda istota fizyczna posiada świadomość materialną i duchową.
8. Emocje istnieją tak długo, jak długo istnieje ciało fizyczne.
9. Kreacja zapewnia każdemu niezbędne warunki do kroczenia obraną przez niego drogą, ale drogi tej nie kontroluje.
10. Każda istota na etapie rozwoju materialnego podlega ustawicznemu cyklowi narodzin, życia i śmierci w świecie fizycznym oraz pobytu niematerialnego w świecie duchowym, gdzie jej życie jest przetwarzane przed ponownymi narodzinami.
11. Prawda jest stała i nie wymaga aktualizacji.
12. Każdy, kto dąży do prawdy, prędzej czy później osiągnie cel.
13. Nie ma istot nieomylnych i doskonałych, gdyż konfrontacja i dążenie do doskonałości stymulują rozwój.
14. W celu wspomożenia rozwoju na każdej zamieszkałej planecie w jednym okresie czasu żyje jedna nadzwyczaj wysoko rozwinięta duchowo istota wspomagana przez wyższe inteligencje, a w okresach przełomowych więcej.
15. Wraz z rozwojem duchowym istoty zmieniają się jej cechy charakteru.
16. Wszelkie formy życia osiągają wiek odpowiedni do stopnia rozwoju umysłowego.
17. Krzywa popełniania błędów wraz z wiekiem spada.
18. Im wyżej rozwinięta istota, tym bardziej jest precyzyjna.
19. Kto postępuje wbrew prawom i nakazom Kreacji, ten wywołuje katastrofę.
20. Wszystkie informacje wszechświata gromadzone są w Pamięci Wszechświata.

3. Klucze kreacji:

Klucz nr 1: Boska Matryca jest zbiornikiem, który utrzymuje wszechświat, pomostem pomiędzy wszystkimi rzeczami i zwierciadłem, które nam pokazuje to, co stworzyliśmy.
Klucz nr 2: Wszystko w naszym świecie jest wzajemnie połączone.
Klucz nr 3: Aby wykorzystać siłę samego wszechświata, musimy widzieć siebie raczej jako jego część, aniżeli jako odseparowanych od niego.
Klucz nr 4: Co raz było złączone, jest na zawsze połączone, niezależnie od tego, czy jest fizycznie związane, czy też nie.
Klucz nr 5: Akt skupienia naszej świadomości jest aktem tworzenia. Świadomość stwarza!
Klucz nr 6: Mamy wszelką moc, jakiej potrzebujemy, aby stworzyć zmiany, które wybierzemy!
Klucz nr 7: Obiekt uwagi naszej świadomości staje się rzeczywistością w naszym świecie.
Klucz nr 8: Nie wystarczy po prostu powiedzieć, że wybieramy nową rzeczywistość!
Klucz nr 9: Uczucie jest językiem, który „przemawia” do Boskiej Matrycy. Czuj, jakby twój cel był już osiągnięty, a twoja modlitwa już wysłuchana.
Klucz nr 10: Nie każde uczucie zadziała. To, które ma moc tworzenia, musi być pozbawione ego oraz osądzania.
Klucz nr 11: Musimy stać się w naszym życiu tym, czego pragniemy doświadczyć w naszym świecie.
Klucz nr 12: Nie jesteśmy ograniczeni tymi prawami fizyki, jakie znamy dzisiaj.
Klucz nr 13: W holograficznym „czymś”, każda jego część odzwierciedla całość tego czegoś.
Klucz nr 14: Uniwersalnie połączony hologram świadomości obiecuje, iż z chwilą gdy tworzymy nasze dobre życzenia i modlitwy, są one już odebrane w miejscu przeznaczenia.
Klucz 15: Poprzez hologram świadomości mała zmiana w naszym życiu zostaje odzwierciedlona wszędzie w naszym świecie.
Klucz nr 16: Minimalna liczba osób potrzebnych do wywołania zmiany w świadomości wynosi pierwiastek z 1% całej populacji.
Klucz nr 17: Boska Matryca służy jako zwierciadło naszych związków, które tworzymy według swoich przekonań.
Klucz nr 18: Sedno naszych „negatywnych” doświadczeń można zredukować do jednego z trzech uniwersalnych lęków (lub ich kombinacji): lęku przed porzuceniem, niskim poczuciem własnej wartości albo braku ufności [rozumianej jako poczucie bezpieczeństwa – przyp. tłumacza] .
Klucz nr 19: Nasze prawdziwe przekonania są odzwierciedlane w naszych najintymniejszych związkach.
Klucz nr 20: Musimy stać się w naszym życiu dokładnie tym, czego chcemy doświadczyć w naszym świecie.

Źródło tych trzech zbiorów praw:
https://www.facebook.com/groups/klubswiadomych11/

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Samsara: niezwykły film ukazujący piękno jak i brutalność naszego świata [+18]

Cud życia czy raczej zniewolenie na Ziemi?

Świat ma podwójne oblicze i ciągle się zmienia. Jest uwodzicielski i piękny, a jednocześnie agresywny i okrutny. Stare, przestarzałe elementy systemu są zastępowane nowymi, gdy się dezaktualizują. A ile jest przy tym krzyku, dramatu, darcia szat! No jak oni śmią zabierać nam stare wartości! I to, co było niekoniecznie dobre, ale takie bezpieczne i znane! No i proporcje dobra i zła na świecie są mniej więcej 25% do 75% (w ogromnym przybliżeniu 😉 ) na korzyść zła.

Koło życia – czyli koło samsary, to ciągły przepływ. To system reinkarnacji, ciągłych narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Nęci i kusi błyskotkami i przyjemnymi chwilami, by po jakimś czasie je odebrać. To wieczna sinusoida z jednej strony wyżyn ekstazy, a z drugiej strony, często telenowelowych dramatów. Nęci nadzieją, że tym razem będzie lepiej, że tym razem nie będzie kolejnego dołka. I nadzieją, że jak kupimy / zdobędziemy / zrobimy lub osiągniemy coś, to wreszcie zaznamy szczęścia.

Takiego jak w bajkach. I po zasadzeniu drzewa, budowie domu i spłodzenia dzieci, żyli długo i szczęśliwie, aż niebiosa płakały z wrażenia. Co prawda z kilkoma kredytami i wieloma innymi „ale„.. Cóż. O tym już bajki nie mówią, tak jak opowieści i zachęcania ze strony rodziny, bliższej i dalszej. Bo o wiele brzydkich spraw społeczeństwo ukrywa. A w ogóle jak śmiesz o tym mówić, oszołomie! Od odpowiedzialności i obowiązków chcesz uciec, hedonisto!

Cytat: „Zaczynasz jako młody człowiek z dużą ilością witalności i entuzjazmu, ale to wszystko jest stopniowo niszczone przez wpływ wychowania twoich rodziców i nauczycieli z ich uprzedzeniami, lękami i przesądami. Możesz zostawić szkołę i wyjść na świat pełen informacji , tracąc witalność do poszukiwań , energię do rewolucji przeciwko tradycyjnej głupocie społeczeństwa.

Siedzisz tu i słuchasz tego wszystkiego – i to, co się wydarzy, kiedy w końcu przeprowadzisz swoje egzaminy? Dobrze wiesz, co się wydarzy. O ile nie jesteś w buncie, będzie podobnie jak z resztą świata, bo nie śmie być inaczej. Będziesz więc uwarunkowany, tak uformowany, że będziesz bał się ueksplorować na własną rękę … Nie ma prawdziwej inicjatywy, nie ma wolności, nie ma szczęścia; nie ma nic, ale to jest powolna śmierć. Jaki jest sens bycia wykształconym, sens z nauki czytania i pisania, jeśli tylko będziesz to wykonywać jak maszyna? Ale to jest tym, co świat chce. Świat nie chce myślących, bo wtedy można byłoby być niebezpiecznym obywatelem, a to nie pasuje do ustalonego wzorca. Wolny człowiek nie może czuć, że należy on do żadnego konkretnego kraju, klasy lub typu myślenia. Wolność oznacza swobodę na każdym poziomie, bo myślenie tylko wzdłuż danej wytycznej nie jest wolnością.

Więc kiedy jesteś młody to jest bardzo ważne, aby być wolnym, nie tylko na poziomie świadomym, ale także w głębi. Oznacza to, że trzeba być czujnym w stosunku do siebie, coraz bardziej zdawać sobie sprawę z wpływów, które starają się kontrolować i zdominować cię ; to znaczy, że nigdy nie należy bezmyślnie akceptować, ale zawsze pytać, badać i być w buncie.”
~Jiddu Krishnamurti

Życie to gra, ale kłopot jest taki że nie znamy jej zasad

Życie to gra.. Nie znamy do niej zasad, bo nikt ich nam nie przekazał. A jeśli przekazał – to niemal na pewno fałszywe. Skonstruowane są tak, by „im„, elitom, było dobrze, a nie nam. Zaś kody (cheaty) do tej gry mają naprawdę nieliczni. Paradoksalnie wygrywa w tej grze ten, kto.. nie gra. Podstawowa zasada systemu jest dużo prostsza, niż większość ludzi sobie wyobraża. Jego celem jest wzięcie Ciebie w swoje sidła, zaprowadzenie do niezmiernie skomplikowanego labiryntu (dobrze oddają to brazylijskie i tureckie telenowele 😉 ). I zmuszenie do posłuszeństwa, ciężkiej pracy dla tegoż systemu i oddania swojej wolności.

Masz wolny wybór: służbę strukturze (systemowi, społeczeństwu, narodowi, rodzinie, gatunkowi) lub służbę sobie. I wcale nie chodzi o to, że służba sobie prowadzi do zwyrodnienia i egoizmu. Gdyż jeśli nie służysz najpierw sobie, jeśli nie spełniasz swoich zachcianek, przyjemności, pasji – to tak naprawdę nie służysz.. nikomu. Nawet temu społeczeństwu. Bo człowiek nieszczęśliwy, zawalony obowiązkami i sfrustrowany, zwyczajnie nie będzie miał na to czasu ani siły. Będzie raczej dopierdalał i gnoił innych – a to oznacza odwrotność służby społeczeństwu, ludzkości. Ponury paradoks, prawda?

Tak więc wygrywa ten, kto nie gra. Bo zasady gry od początku do końca ustawione są tak, byś przegrał. Byś szarpał się z życiem. Wymyśla się nam grę o nazwie „gonienie króliczka„. Dobrze obrazują to słowa polskiej piosenki sprzed lat: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go.” Sprzyja temu konstrukcja ludzkiego umysłu i ego, które ciągle są nienasycone, ciągle chcą więcej. Tak więc wchodzimy w związek, potem bierzemy ślub. Kariera, coraz wyższe stanowiska. Nowy samochód, potem lepszy i jeszcze lepszy. Potem sadzimy to drzewo, budujemy dom i płodzimy dzieci.

Pułapka ciągle nowych pragnień których nie można spełnić

A szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma. Są tylko wciąż nowe i nowe pragnienia, nowe cele do wytyczania i dążenia. Taka konstrukcja umysłu i ego została zaplanowana przez naturę by wymusić na ludziach rozwój. Choćby ten minimalny – a więc materialny i rozrodczy. Gdy bliżej się przyjrzeć, to ego i umysł są lustrzanym odbiciem praw natury – tej, która premiuje silniejszych i bezwzględniejszych, a słabszych zabija. Ludzkość od natury nigdy nie odeszła – ale wypełnia jej prawa znakomicie.

A gdzie w tym całym kołowrocie, pogoni za nie wiadomo czym, jesteśmy my sami? Zatrzymaj się na chwilę. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Ludzie powoli i z ogromnym oporem zaczynają to rozumieć. Coraz więcej ludzi traktuje pracę jak zło konieczne. I to nawet Ci którzy pracują w korporacjach. Siedzą z zegarkiem w ręku równe osiem godzin. Nadgodzin nie biorą, weekendów też. Nie dają firmie tzw „wartości dodanej„, czyli nie sprzedają jej.. własnej duszy. Podobnie coraz więcej ludzi zadaje sobie inne ważne pytania.

Np – mam iść na wojnę z Rosją, jeśli wybuchnie? I mam się bić ku chwale polityków, wrócić bez nogi lub z traumą pourazową? I co, potem znowu na kasę do marketu za najniższą krajową? A co ja z tego będę miał? Te same pytania dotyczą innych form poświęcania się społeczeństwu, np zakładaniu rodziny.

System nie zapewnia nawet minimum minimum

System chce wziąć Cię w swoje sidła, byś mu służył.. Ale to wcale nie jest najgorsze. Zszokowany? Nie, to nie jest aż tak złe – bo większość ludzi właśnie tego potrzebuje. Złe jest to, że system nie zapewnia nawet minimum minimum, by to osiągnąć. Przykładowo: zarobki. 1200 złotych kosztuje wynajęcie klitki w bloku, gdzie może mieszkać tylko para. 2000 zł kosztuje rata kredytu hipotecznego. Jak chcesz kupić mieszkanie gdzie może mieszkać dwuosobowa rodzina – to co najmniej 3000 zł.

A zarobki są jakie są. Podobnie jest np z życzliwością ludzi. Chcesz wychować dziecko na współczującego człowieka? Możliwe, że w ten sposób pozbawisz je asertywności. A ludzie są gatunkiem bardzo agresywnym. Mówi się, że w Polsce od wielu dekad nie było wojny i trwa pokój. Ale czy czujesz się w swoim kraju bezpiecznie? Czy możesz iść w nocy nie bojąc się? Statystyki kryminalne to setki tysięcy przestępstw rocznie. I jak, nie ma wojny? Jest, od zarania dziejów – wojna wszystkich ze wszystkimi.

Więc.. Niech się pierdolą Ci którzy chcą bym służył społeczeństwu i był mu posłuszny. Służę najpierw samemu sobie. A w dalszej kolejności – tym którzy są dla mnie dobrzy i chcą poznać wiedzę. I tyle. Podstawowa prawda jest taka, że.. powinniśmy wyluzować. Świat gra swoją komedię. A tu się okazuje, że wcale grać nie trzeba. Obudź się i rozejrzyj wokół siebie. Czy to, co powszechnie przyjęte jako norma, przynosi ludziom szczęście? No nie bardzo.

Złe emocje i przeżycia wzbudza się w nas celowo

Cytat: „To co ma miejsce teraz na Ziemi jest walką o ludzką uwagę i świadomość. Istnieją ciemne i negatywne siły, które od długiego czasu sprawują władzę i kontrolę na naszej Planecie. Siły te są twórcami, projektantami obecnego systemu, który przede wszystkim ma nas zniewalać na wszystkich poziomach, a także generować z każdego człowieka jak najwięcej emocji opartych na strachu. O ile kilka lat temu informacja taka mogła być uznawana za teorię spiskową, tak dzisiaj kiedy ludzkość powoli wybudza się ze swojej ignorancji, wiedza ta staje się już czymś zupełnie oczywistym.

Ta rządząca „elita” doskonale sobie zdaje sprawę, z tego, że ludzkość się przebudza,a także z natury i etapów procesu transformacji świata, która m.in poprzez wzrost wibracji Planety oraz przebudzoną globalną świadomość ludzką, uniemożliwi im dalsze sprawowanie władzy i kontroli. Wiedzą oni, że tego procesu nie są w stanie zatrzymać, lecz co najwyżej opóźnić. Dlatego starają się ze wszystkich stron poprzez kreowanie wydarzeń, operacji fałszywej flagi zmanipulować ludzką świadomość, tak aby ludzie zostali zamknięci w wibracji strachu (lęk o swoje bezpieczeństwo, lęk o przyszłość) oraz nienawiści do drugiego człowieka, mającej głownie swoje podłoże na tle rasowym i wyznaniowym.

Stąd te wszystkie próby zagonienia ludzkości w konflikt, zaplanowane inwazje islamistów, projektowane i sponsorowane ataki terrorystyczne, oraz cały medialny terror wylewający się z telewizora, radia i wszystkich głównych portali internetowych. Z tego właśnie powodu to ulegająca ich manipulacji ludzka świadomość jest głównym czynnikiem, który opóźnia zamanifestowanie się prawdziwego potencjału na budowę nowego i zdrowego świata. Jak może zaistnieć świat i rzeczywistość, w której panuje spokój, jedność, harmonia, gdy głowy i serca większości ludzi przesączone są myślami i emocjami opartymi na strachu i nienawiści? Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim rola świadomości.”
~Dorota Lipińska

A teraz zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego Samsara – link poniżej:
http://www.cda.pl/video/840305c2

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa

Koło życia czy.. koło iluzji?

Zapraszam na wpis o tym, jak wyrwać się z koła Samsary – czyli przymusu ciągłych reinkarnacji w świecie, który.. No nie jest zbyt dobrze urządzony. Zaznaczam od razu, że ten artykuł to po prostu zbiór hipotez. Jednak wydają się one mieć potwierdzenie w przekazach różnych ludów i kultur, jak i w wiedzy ezoterycznej czy gnostyckiej. Cała duchowość to właśnie zbiór takich hipotez.

Ostatecznie, nikt nie wie, co znajduje się po tej drugiej stronie. Nikt nie umarł i nie zmartwychwstał, opowiadając nam co tam zastał. Jest to wniosek wynikający bezpośrednio z logiki, której straszliwie brak wielu „uduchowionym„. Gdy umysł śpi, budzą się upiory. Jeśli jakiś człowiek mówi że wie na 100%, to zwyczajnie kłamie. Ludzka percepcja jest zbyt słaba i kaleka, by objąć ten inny świat.

Nikt nie ma prawa uważać, że jego interpretacja, wiedza czy odbiór tej drugiej strony, jest ostatecznie prawdziwy. Bo nie wiadomo która teoria czy hipoteza jest prawdziwa. A jest wiele wykluczających się. I nie wiadomo co widzą i z kim rozmawiają osoby w stanie śmierci klinicznej, media rozmawiające z duchami czy magowie. Może to ktoś (coś?) zupełnie innego niż oni sądzą? Może to nie istoty, np zmarli bliscy czy aniołowie, ale sztuczne, komputerowe twory? Taka teoria też istnieje. A może to po prostu halucynacje umierającego, naćpanego czy chorego psychicznie umysłu?

Tak naprawdę nie ma żadnej tajemnicy, choć trudno to pojąć

Chciałbym Was na to uczulić. Nauki ezoteryczne i gnostyckie są coraz bardziej popularne. W związku z tym, ulegają coraz większemu wypaczeniu. Zgodnie z prawem masowości – jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości. Dużo jest w tej dziedzinie oszołomów albo ludzi o celowo złej woli, często udających „dobrych„. Ważne jest to, co umiesz i czego sam doświadczyłeś. To, co sam możesz zweryfikować. W całą resztę wątp, podważaj, sprawdzaj. Masz do tego pełne prawo – bo to nie są Twoje doświadczenia i interpretacje, a czyjeś. Więc wątp z automatu.

W sumie jest to bardzo proste – nie ma tak naprawdę żadnej tajemnicy. Choć różni guru lubią nadawać temu aurę tajemniczości i niedostępności. Na ile żyjesz swoim życiem, w radości i spokoju? A na ile niszczysz swoją duszę, służąc społeczeństwu, które jest nieszczęśliwe, agresywne, chore? I które chce jedynie Twojej małości i niewoli? Ot, i cała wiedza tajemna.

Po śmierci mamy udawać się do tunelu świetlnego, opisywanego np przez osoby które przeżyły śmierć kliniczną. I właśnie ten tunel światła, w którym dusza odczuwa bezgraniczną miłość, jest syntetyczną iluzją. Nie chciałbym Cię martwić, ale.. Po tej drugiej stronie, nazywanej często „ziemskim astralem„, jest taka sama iluzja, jak tu na Ziemi. Niektórzy mówią, że poziom iluzji jest tam jeszcze większy.

Bo wg nich, tu w ciele fizycznym pomimo jego ograniczoności i kruchości, masz szansę poznać prawa rządzące światem i się przebudzić. A w ziemskim astralu jest taka pralnia i ćpalnia duchowa, o jakiej tu na Ziemi nie ma nawet mowy. Ma to być połączenie heroiny, kokainy, LSD, TVNu i TVP, do potęgi trylionowej. Celem jest oczywiście przechwycenie duszy a potem zmuszenie jej, przemocą, do ponownego wcielenia – reinkarnacji.

Matrix i biały tunel iluzji

Zobaczysz więc biały tunel światła, a w nim poczujesz olbrzymią miłość. Potem zobaczysz swoich opiekunów duchowych, jak i zmarłych bliskich. Potem pojawi Ci się guru, w którego za życia wierzyłeś. Jezus, allah, budda, jahve, Architekt, Lucyfer, Zarządca systemu.. Jego celem będzie wyświetlenie Ci filmu z Twojego dopiero co skończonego życia. Zobaczysz każdy swój dobry i zły czyn z perspektywy osoby, wobec której to zrobiłeś. Podczas każdego z tych obrazów-slajdów będziesz czuł to, co ta osoba, podniesione do ogromnej potęgi. Bardzo intensywnie.

Na koniec dostaniesz prośbę, byś wrócił na Ziemię w nowym ciele. Powiedzą Ci, że wiele nagrzeszyłeś, że narobiłeś sobie sporo długów, złej karmy. I teraz dostajesz szansę odpracowania tego w nowym ciele. Oczywiście, mechanizm ziemskiego astralu obetnie Ci wszystkie wspomnienia z poprzednich żyć. Odbierze wiedzę. I urodzisz się znowu. Najczęściej w zupełnie niekumatej rodzinie. Która najczęściej zniszczy Ci psychikę, w mniejszym lub większym stopniu. I będziesz musiał zdobywać cała wiedzę od nowa, jak i leczyć rany zadane przez nowych rodzicieli.

Tak naprawdę to nie grzech i nie karma rządzi Twoim życiem jak i światem. Jest to filozofia dla słabych, coś w stylu koncepcji grzechu pierworodnego, czy boskiej kary za grzechy. Jeśli chcesz by taki ślepy i w sumie głupi mechanizm karmy rządził Twoim życiem, także po śmierci – to… tak właśnie będzie. Przecież sam dałeś zgodę. Sam oddałeś swoją moc kreacji na rzecz ślepego losu – czyli karmy. Więc sam pozwoliłeś być ofiarą, bo koło przeznaczenia, losu czy też karmy, wali przysłowiową „pałą bejzbolową” na ślepo.

Przy czym dziwna prawidłowość – bo różni złoczyńcy, kapitaliści, psychopaci, skorumpowani politycy – nie tylko nie są ruszani przez prawo karmy, ale odnoszą sukces za sukcesem. A człowiek dobry, ale lękający się i odczuwający poczucie winy – wciąż, jak na złość, ma różne złe wydarzenia, przypadki, upadki, dziwne złe zbiegi okoliczności. Czyżby było więc zupełnie odwrotnie z tą karmą, niż głoszą filozofie wschodu czy new age? No i pytanie – czy warto wracać w kolejnym ciele do świata, który promuje złych ludzi, a dobrych kara?

Prawo karmy czyli wszechświatowy blef?!

To nie karma się liczy, ale Twoja moc i wiedza. Za obecnego ziemskiego życia budujesz z nich swój własny „budynek„. Z cegiełek wiedzy, świadomości, doświadczeń i przeżyć. A potem, po śmierci zabierasz ten „kapitał” ze sobą. Jesteś kreatorem, twórcą, więc nie daj sobie wmówić filozofii ofiary. Że jesteś mały, nic nie znaczący, że musisz odpokutowywać jakieś winy, że to nie Ty rządzisz swoim życiem, ale jakaś karma. Nikt, absolutnie nikt nie może Cię zmusić do czegokolwiek – to chyba najważniejsze prawo. Co najwyżej może wykorzystać Twoją zgodę, wynikłą ze słabości, niewiedzy, braku asertywności, i innych tego typu czynników. To dotyczy także tego, co jest po drugiej stronie.

Więc po śmierci będziesz mógł zdecydować, mając tę wiedzę. Nie wchodź więc w tunel światła. Połącz się ze swoją duszą. Nie ufaj przewodnikom duchowym czy zmarłym bliskim. Oni prawdopodobnie mają już nowe wcielenia, czyli nowe ciała. A to co widzisz, to najprawdopodobniej „komputerowa” iluzja astralna. Prawdziwemu przewodnikowi będzie raczej zależało na tym, by Cię z tego koła iluzji wyzwolić. Z kolei prezentacja Twojego życia i wmawianie Ci, że popełniałeś grzechy i musisz odpokutować w nowym ciele – jest astralną wersją ziemskiej, fizycznej iluzji.

Przecież tak mówią nasze religie. Że jesteś grzesznym człowiekiem, puchem marnym, więc musisz cierpieć, żyć w niedostatku. I co najważniejsze – musisz siedzieć cicho, nie kwestionować niczego, służąc społeczeństwie, elicie, systemowi. Elicie – która żyje i bogaci się Twoim kosztem, wmawiając Tobie albo grzeszność (religie) albo brak zaradności (neoliberalny kapitalizm). Powtórzę jeszcze raz, bo to bardzo ważne. Nie musisz niczego odpokutowywać ani spłacać karmicznych długów.

Czy na pewno musisz odpracowywać karmę? A co, jeśli nie?

Czy to Ty tworzyłeś ten ziemski system, który zmusza istoty do walki, rywalizacji o ograniczone zasoby, do agresji, do zła? Nie, nie Ty go tworzyłeś. Jest to twór.. w zasadzie nie wiadomo kogo / czego. Teorii na ten temat jest dużo (Bóg, demiurg, Architekt, ewolucja, kosmici, symulacja). I żadnej z tych teorii nie da się ostatecznie potwierdzić. Tak czy owak, to nie jest Twój twór. Więc dlaczego masz brać odpowiedzialność za to, że musiałeś się w tym bajzlu szarpać i walczyć?

No miej trochę dumy i siły w sobie i odważ się powiedzieć te zakazane słowa.. NON SERVIAM – tłumaczenie: Nie będę służył. Użyję tutaj pewnej zajebiście trafnej analogii.. Czy po zakończeniu II Wojny Światowej oskarżano więźniów niemieckiego obozu Auschwitz, że agresywnie i brutalnie walczyli o kromkę chleba czy worek kaszy? Wg jednej z teorii, jesteśmy po prostu więźniami, ofiarami tego świata, który jest zbudowany dokładnie nie tak, jak powinien być. Dosłownie wszystkie wartości są odwrócone dokładnie o 180 stopni.

No i dlaczego mamy ponosić za to odpowiedzialność? Te doświadczenia które mamy w naszych życiach, służą nam uczeniu się i poszerzaniu świadomości. Byśmy w którymś tam wcieleniu powiedzieli: „DOŚĆ!” i wyzwolili się. Najpierw za naszego ziemskiego życia – w postaci trzech etapów: olśnienia świadomości, przebudzenia i oświecenia. A potem, po śmierci, wyzwolili się z błędnego koła reinkarnacji. To w zasadzie nie są grzechy, ale doświadczenia.

Szarpiemy się o tę kromkę chleba, worek kaszy czy też.. własne mieszkanie, auto. Uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, zadajemy zło, jak i sami obrywamy. Jesteśmy ofiarami jak i katami, podług ziemskiego programu kat-ofiara. A potem budzimy i stwierdzamy, że to nie tak, że chcemy inaczej. I mamy do tego pełne prawo. Tak samo mamy prawo do wierzenia w karmę czy cokolwiek innego, co rządzi naszym życiem, i czyni nas biernymi i uległymi. Mamy też prawo ciągle wracać na Ziemię i ciągle przeżywać jej dramaty i tragedie.

Ciekawa metafora tego co opisałem, jest w jednym z odcinków Star Treka:

Cytat: „Duch „ojca„ Janeway pojawia się, próbując przekonać ją, że to już koniec, że już nic tam dla niej nie pozostaje. Ale Janeway nie jest gotowa do zaakceptowania tego. Jej „ojciec„ próbuje przekonać ją, że wszystkie jej próby negowania rzeczywistości jej sytuacji jedynie spowodują jej większy ból, gdyż z czasem zda sobie sprawę, jak silna i destrukcyjna jest samotność. Widząc jak ludzie, których kocha zajmują się swoim życiem bez niej, będąc wiecznie odcięta od ich istnienia. Ale Janeway nie jest jeszcze przekonana, podkreślając, że jest ona po prostu jeszcze niegotowa, że raczej woli być tam duchem, niż w ogóle, gdyż „kapitan nie opuszcza statku.„

Podczas, gdy duch jej „ojca” ciągle naciska ją do podjęcia decyzji, by w końcu opuściła ten świat, nagle dostrzega ona wizję Chakotay i Doktora na powierzchni planety, którzy wydaje się, że chcą ją przywrócić do życia. Druga i trzecia wizja sprawia, że jest oczywistym, że jej doświadczenia w „zaświatach„ nie są rzeczywistością. Zdaje sobie sprawę, że osoba leżąca na ziemi na owej planecie to prawdziwa Janeway, i że wszystko czego doświadcza od momentu jej rzekomej śmierci jest halucynacją.

Obca istota wreszcie odkrywa swoją prawdziwą tożsamość. Twierdzi, że jego gatunek w chwili śmierci przychodzi z pomocą umierającym, aby zrozumieli to co się dzieje, i w celu aby przejście na drugą stronę było okazją do radości. Twierdzi, że on był szczery, gdy mówił, że to miejsce jest cudowne, gdyż może być wszystkim tym czym tylko zechce być. Maskując się jako jej ojciec, czy jako ktoś z jej bliskich, sprawia, że przekraczanie jest znacznie mniej strachliwe.

Janeway ma wątpliwości, że prawdziwe powody obcego mają coś wspólnego z wieczną radością i żąda, aby powiedział jej, co tak naprawdę od niej chce.

Obcy chwyta ją, mówiąc jej, że musi z nim iść, ale Janeway zdaje sobie sprawę, że jeśli mógłby ją zmusić to zrobiłby to już wcześniej. W końcu ona rozumie, że musi się dobrowolnie zgodzić, aby z nim pójść, coś, czego nie chce zrobić. Obcy staje się wyraźnie zdenerwowany, wracając do swojej sfery, ale daje ostatnie ostrzeżenie, że ponownie pojawi się, i że będzie na nią czekał, gdyż ostatecznie ona wejdzie do jego matrycy i będzie go karmić swoją energią przez długi, długi czas. Na co Janeway odpowiada, ‚idź precz’”.

Zmęczone dusze dojrzałe.. Czy jesteś wśród nich?

Do opuszczenia koła Samsary gotowe są ponoć tylko dojrzałe, stare dusze. Od dziecka uważają, że są nie z tego świata. Że nie bardzo tu pasują. Już w wieku młodzieńczym mogą być zniesmaczone zachowaniem rówieśników, czy szkolnymi i politycznymi absurdami. Fascynacja markowymi butami czy też subkulturami, budzi w nich co najwyżej uśmiech politowania. Zaś dobrze wiedzą, że te wszelkie biurokratyczne absurdy są bezcelowe i po prostu szkodzą.

Często czują się obco, samotnie, bo kierują się zupełnie innymi wartościami niż społeczeństwo. Społeczeństwo ocenia człowieka pod kątem służalczości, przydatności. A więc: wykształcenie, zarobki, status społeczny. Jest to niskie, zwierzęce postrzeganie człowieka, dehumanizujące go. Nie mają potrzeby walki i rywalizacji. Nie chcą być niewolnikami ani władcami niewolników. Na pewnym etapie rozwoju czują też bezsens istnienia tego świata, bezsens wyścigu szczurów, płodzenia dzieci.

Droga ku duchowej wolności

I bezsens wobec innych form służby społeczeństwu, które także powodują utratę wolności i zaprzedanie samego siebie. Kierują się oni wewnętrzną empatią – bo skoro istoty na Ziemi cierpią, to dlaczego to wszystko ma trwać? To po co tworzyć nowe życia? Tak, ja wiem że to wcale nie tak. Że koło życia musi trwać by słabo rozwinięte dusze się uczyły i rozwijały. Że życie jest cudem, i tak dalej.. Że stare dusze wcielają się po to, by zasiewać nowe idee i zmieniać świat.

No ale co za dużo, to i świnia nie zeżre, prawda? Takie stare dusze są po prostu zmęczone tym wiecznym karmicznym kieratem. Tymi całymi dramatami i tragediami, nieskończenie powielanymi przez ludzi którzy nie chcą się uczyć. Czy tym, że świat poprzez prawa natury umożliwia prosperowanie skurwysynom, a ludzi wrażliwych dołuje. Lub tym, że poprzez taką a nie inną konstrukcję ludzkiej psychiki, ludzie są skazani na koło cierpień, pragnień których świat nie jest w stanie zaspokoić, i frustracji z tym związanych.

Ja tego nie projektowałem. Ten świat nie jest moim dziełem. Tak jak obóz koncentracyjny nie był dziełem wycieńczonego więźnia, zmuszonego do walki, do brutalności, do ostateczności, by przeżyć. No i lekcje, jakich uczymy się na Ziemi.. Przede wszystkim uczymy się przetrwania „w stadzie agresywnych małp„. Życia z dnia na dzień, by na rachunki wystarczyło. Cała wiedza tajemna, przeżycia mistyczne, nie są darem społeczeństwa. Ale musimy zainteresować się tym i zdobyć to sami.

Można więc powiedzieć, że nawet dar życia zawdzięczamy nie światu, a sobie i ludziom którzy nam pomogli. Tak było np u mnie. Choć urodziłem się w 1985 roku, to żyć zacząłem dopiero na początku 2016 roku. W sumie ten artykuł to tylko teoria, hipoteza. Nie wiem jak tam po drugiej stronie jest. I pominąłem w tym artykule aspekt trwającej reformy ziemskiego systemu. Ona naprawdę ma miejsce, ale nie jest to takie „cukierkowe” jak głosi doktryna new age.

Mimo tego co tu napisałem, mimo tej całej iluzoryczności, od pewnego czasu czuje pewną dumę i jestem wdzięczny światu, że dostałem to życie. Tę szansę na poznanie tego jak działa świat, na poznanie prawdy. Jeden z moich lęków to powracająca czasami myśl.. Że jestem kimś innym, że zupełnie nic nie kumam. Że moje życie jest szare, nudne, takie „kowalskie„. Pozbawione tego twórczego hardcore’u. Ale jestem sobą, uratowałem się. Uniknąłem tak wielu życiowych pułapek. To jest piękne na swój sposób pomimo tego że bywa trudno.

Na sam koniec polecam występ mistyka Marka Tarana o wydostaniu się z karmicznego błędnego koła:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d bloggers like this: