Tag: postęp

CZY SMARTFONY DOPROWADZĄ DO EPIDEMII ZOMBIE?! NIEPOKOJĄCE DONIESIENIA NAUKOWCÓW

Smartfony, czyli telefony komórkowe z ekranem dotykowym i szybkim internetem, zrewolucjonizowały nie tylko naszą komunikację. Ale mają także wpływ na całe nasze życie, począwszy od systemu relacji, a skończywszy na tym, jak pracujemy. Każda nowinka techniczna i każda rewolucja budzą zrozumiałe obawy. Obecnie żyjemy w czasach „czwartej rewolucji przemysłowej”, które dopiero się zaczyna, ale która na zawsze zmieni nasz świat. Stary świat odchodzi, często w dramatyczny dla nas sposób, a tzw. „szok przyszłości” jakiego doświadcza nasze pokolenie, jest niebywały. Czy mamy się czego obawiać? W tym artykule podejdę do tych naszych „strachów na lachy” w sposób inny niż znasz.

Narzekanie na „tę zdemoralizowaną młodzież” jak i na „te złe obecne czasy” jest stare jak świat. Już gliniane tabliczki i ściany z hieroglifami ze starożytnego Egiptu mówią o demoralizacji wśród ówczesnej młodzieży, upadku obyczajów i rychło nadchodzącym końcu czasów. Złośliwi mówią, że najpierw masz marzenia, potem masz aspiracje, potem masz pretensje. Potem masz już wyjebane i nagle dochodzi do Ciebie niebiańskie olśnienie, jakie to wszystko proste, tylko tego nie zauważałeś. A potem umierasz, spotykając się z największą niewiadomą i najpotężniejszym ziemskim tabu. Ledwo ten człowieczyna coś wie o życiu, ma ten dystans, ten spokój.. A tu już 70-tka na karku i już czeka na Ciebie Zegarmistrz Światła Purpurowy.

Mój ulubiony illuminacki autor mawiał:
„Jeśli uważacie, że nie jesteście niewolnikami z wypranym mózgiem, to dlaczego nawet do głów nie przyjdzie Wam buntować się przeciwko śmierci?” (Robert Anton Wilson)

Najczęściej jednak ta „oświeceniowa illuminacja” nie nadchodzi. Najczęściej człowiek już w wieku 30 lat wie, że w zasadzie przegrał życie. Polska A i Polska B to tylko segregacja biedy. Jedni żyją na kredyt i w tych biurach czy call-centrach zaharowują się na śmierć, ledwo dopinając miesiąc bez długów na karcie kredytowej. Tych drugich nie stać nawet na ten kredyt. Tylko nieliczni wyłamują się z tego zaklętego kręgu. Potem dochodzi wychowanie dzieci, dalsze obowiązki, kontrola otoczenia („masz być normalny i zachowywać się”), a rozrywek i przyjemnych chwil coraz mniej. Miało być „Despacito” [LINK], a jest „Wieśka Tico” [LINK] i do tego na kredyt.

współczesne niewolnictwo

Dawniej (nie) było lepiej

Masz pretensje, pretensje i jeszcze raz pretensje. Rozczarowanie i zgorzknienie narasta przez całe życie. Więc dorosły człowiek, a potem już staruszek, widząc rozradowane dziecko, chce je odpowiednio „wychować”, „ugrzecznić”, czy też dać „lekcję życia”. Zaś widząc młodzieńców przeżywających młodość, swoją pierwszą miłość, swój pierwszy raz, podświadomie zazdrości. Napełnia go gorycz, że zdrowie, wygląd i obowiązki już na te radości i grzeszki nie pozwalają. Stąd się bierze przeważnie większy konserwatyzm wśród ludzi starszych. Jest to też geneza narzekania na młodzież i na „te straszne obecne czasy”. To, co samemu niejeden raz się robiło z wioskowymi dziewuchami na stogu siana czy z tyłu remizy, dziś jawi się jako apokaliptyczny upadek obyczajów.

Tematyka „starych dobrych czasów„, często połączona z demonizowaniem technologii czy pieniędzy, jest moją ulubioną tematyką do demaskowania. A przynajmniej jedną z moich ulubionych. Kilka miesięcy temu niemałą furorę w internetach zrobił niejaki Jakub Czarodziej. Pan ten, oprócz zamieszczania krótkich, prostych myśli, zasłynął krytyką „tych złych obecnych czasów”. O jego przypadku (i nie tylko) pisałem w tym felietonie:
-Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka! [LINK]
.

Dziś z kolei zobaczyłem nagranie video z prelekcją pana o nazwisku Simon Sinek. Narzekał on na te niedobre smartfony (zakazać! Używających spalić na stosie!) i narzekał na pokolenie millenialsów pracujące w korporacjach. Oczywiście, nie uwzględniał on czynnika dramatycznego ubożenia społeczeństw (nie tylko w Polsce), zaostrzenia walki o byt i związanego z tym ogromnego lęku egzystencjalnego. Bowiem wszystkiemu winne są te smartfony! Oto my, rozleniwieni 30+ i 40+ mamy nowego wroga publicznego, nowego chłopca do bicia! Zamieszczam to nagranie poniżej:

Mrożek i Kieślowski kontra robotyzacja i podbój kosmosu

To wszystko nosi nazwę „starcze pierdolenie”. Profil na Facebooku: „kiedyś było jakoś fajniej” ma 268.000 polubień. Krytycy technologii zdają się wręcz mówić, że smartfony spowodują zagładę ludzkości. I nawet przedstawiają na to dowody, pokazując ich wpływ na połączenia między neuronami w mózgu. Ale nie jest tak źle. Tu chodzi bardziej o to, że obecnie mamy do czynienia z miliardami informacji w ciągu zaledwie miesiąca. A millenia czasu temu człowiek leżał se na łące spity bimbrem, i jedyną „informacją” w ciągu 12 godzin był przejeżdżający raz dziennie dorożkarz na koniku. Faktem jest to, że trochę czasu minie, zanim nasze mózgi przyzwyczają się do tej eksplozji informacji.

Apokalipsa miała nastąpić z powodu meteorytu, komety ISON, Yellowstone, czy złowrogich spisków Illuminatów, ale nie nastąpiła. I nie nastąpi ona także przez smartfony czy facebooka. Spokojnie, drodzy trzydziestolatkowie, do których sam zresztą się zaliczam. To co nowe budzi lęk, obawy, niechęć, a czasami wręcz apokaliptyczne wizje. Jednak to Ci młodzi zadają takie pytania, o których starsze pokolenia bały się nawet pomyśleć. Widać to w polityce i ekonomii szczególnie. I oni znajdują na to rozwiązania, podczas gdy moje pokolenie 30+ boi się każdej nowości, mając w psychice programy pasujące do lat 70-tych XX wieku.

Trochę to wszystko przypomina szok wielkomiejskiego inteligenta czytającego Mrożka, że dwa lata temu jego stabilny świat runął.. Czytam opinie tych 30 czy 40 letnich inteligentów, czy raczej po prostu młodych wykształconych z wielkich miast, i jest mi ich bardzo żal. Autentycznie mi tych ludzi szkoda, bo oni stanęli w obliczu świata, który nagle i niespodziewanie zaczął się zmieniać. I to zmieniać nie tak, jak przewidywali. Nie chodzi nawet o postęp technologiczny i dostęp do wiedzy, które sprawiają, że ludzie wreszcie zaczęli domagać się godnego życia, zamiast zaharowywania się na śmierć dla pana biznesmena. Ale np o to, że ma miejsce dramatyczny upadek dotychczasowego systemu opartego o model liberalnej demokracji.

Ja przyglądam się temu ze stoickim spokojem. Jeden system pod względem ewolucyjnym się wyczerpał i jest właśnie zastępowany innym. Ale wg nich to nie tak miało być. Miał być przecież „koniec historii”, jak głosił kiedyś sam Fukuyama. Miało być liberalnie, kolorowo, tęczowo, miały być odkurzacze na plecach i pełno wibratorów w dupach, bo to takie nowoczesne i trendi. A tu nie ma tego, bo historia zamiast się zakończyć, to przyspiesza jak nigdy dotąd. No i to młode pokolenie takie nieokrzesane, nie tylko wiecznie w tych smartfonach, ale nie chce głosować tak, jak każe jedynie słuszna linia. No i pracować za grosze już nie chce, wymagania stawia, ciepła woda w kranie już nie zadowala, no Ameryki tym darmozjadom się zachciewa! A kiedyś to człowiek i za darmo robił, byle praca była!

Ta „zła” technologia dzięki której.. żyjesz

Narzekanie na technologię, połączone tak naprawdę z lękiem przed tym co nieznane, istnieje od początku ery przemysłowej. Już XIX-wieczni robotnicy podnosili bunt przeciwko ówczesnym maszynom, które odbierały pracę np tkaczom. Obawiano się także radia. Dziwne jest to, że obecni 30- i więcej -latkowie narzekający na smartfony nie widzą zagrożenia w telewizji. A jest ono niewyobrażalnie duże. Przecież odmóżdżenie powodowane przez telewizję jest już legendarne. W smartfonie możesz połączyć się z internetem i wybrać dowolną treść, np edukacyjną. W telewizji zakres wyboru dobrych treści jest mocno ograniczony. I tak 90% lub więcej wybiera po prostu TVN czy TVP 2, włączając telenowelę.

A to nie technika jest zła lub dobra, ale ludzie. Technologia jest tylko narzędziem i uwypukla ludzką naturę, pokazuje ją jak w lustrze. Inaczej: można powiedzieć, że technologia pokazuje prawdę o ludzkości. Prawdę dość smutną. Zły lub dobry może być tylko i wyłącznie człowiek i jego czyny. To nie technologia, nie smartfony, nie pieniądze są dobre lub złe, ale człowiek. Tak trudno nam to przyjąć do wiadomości. Bo tak wygodnie jest być „dzieckiem w dorosłym ciele” i mieć co lub kogo obwiniać. Inna odmianą tej mentalności „dziecka w dorosłym ciele” to wyszukiwanie jakichś demonów, więzów karmicznych, ataków energetycznych, astrali, „praw duchowych”, i obwinianie ich za fiksacje i wariacje swoich własnych, nieuświadomionych lub wypartych programów psychiki.

Nienawidzenie technologii, pieniądza, postępu cywilizacyjnego i chęć powrotu do natury to głęboko podświadoma nienawiść do mężczyzn i pierwiastka męskiego. To cecha ery liberalnej, która umownie trwała od 1968 roku do 2016 roku. A to przecież dzięki technologii słabsi mogą żyć i nie muszą ginąć z braku operacji czy antybiotyków. To dzięki technologii, a więc pierwiastkowi męskiemu, mamy większa empatię, poluzowanie obyczajów i prawa dla kobiet. Tylko popatrzcie – jakaś asteroida, wybuch Yellowstone czy inny tego typu kataklizm, i cała empatia, cały feminizm upadają. Następuje kilka lat niewyobrażalnej anarchii i brutalności, a potem wracamy do realiów jaskiniowych, gdzie słabszy jest zabijany, a kobieta nie ma żadnych praw.

Dawniej było gorzej, dziś jest dobrze a jutro będzie lepiej!

Patrząc na to trochę „ezoterycznie„, to krytyka czasów obecnych i krytyka postępu to przeciwstawianie się chyba najważniejszemu prawu wszechświata – ewolucji, reformie. Jest to przeciwstawianie się życiu, opowiadając się po stronie śmierci i entropii (rozpadu). Cechą natury i cechą życia jest ciągła zmiana i ciągłe naprawianie, reformowanie czegoś, ciągłe przystosowywanie się do zmieniających się warunków, ciągłe stawianie czoła nowym wyzwaniom. Cechą życia nie jest stagnacja i wspominanie starych dobrych czasów, które wcale dobre nie były. Cechą życia jest tworzenie teraźniejszości i patrzenie w przyszłość.

Jesteśmy częścią odwiecznego zegara życia, który nie ma końca. Życie i jego rozwój zaczęły się dawno przed Twoimi narodzinami, i będą kontynuowane bardzo długo po Twojej śmierci. Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas. Każde pokolenie dziedziczy świat po pokoleniu, które było przed nim, tak jak król dziedziczy koronę od swojego ojca. Twoje dążenie do mądrości i do dobra może dać podwaliny pod zaistnienie w przyszłości człowieka lub grupy ludzi, którzy mogą uchronić kraj od wojny lub w inny sposób uratować miliony osób. Czy potomkowie Arystotelesa lub innych wielkich myślicieli wiedzą, kto naprawdę inspiruje ich działania? Często nawet nie znają ich imion, które zniknęły w galimatiasie porodów następnych pokoleń.

Prawo motyla i rozwój świata

Twoje indywidualne działania, choćby były w najmniejszym zakresie, mogą zmienić losy całego świata. Prawo motyla działa, choć jest nieco inne niż to przedstawiane w barwnych opowieściach ludowych czy w sensacyjnych filmach. Chociaż możesz nie rozumieć celu swojej egzystencji, to Twoja osoba i Twój udział w zegarze życia jest tak samo ważny, jak udział największych królowych i królów tej planety. Niektórzy czują się bezsilni np z powodu biedy czy poczucia braku wpływu na życie swoje i innych. Ale czy zegarmistrz faworyzuje większe koła zębate nad mniejsze, które są równie potrzebne? Czy wskazówka godzinowa w zegarze jest zazdrosna o tę minutową, ponieważ szybciej zmienia ona położenie? Każda część odgrywa swoją rolę w działaniu mechanizmu zegara, pokazującemu ludziom godzinę.

Każdy z nas wspiera innych ludzi wokół, często nie mając nawet pojęcia, w jak wielki sposób. Nigdy nie zrozumiesz ani nie ujrzysz wszystkich rezultatów swoich czynów, ale Twoja praca dla innych jest faktem. Czasami pozornie mały gest miłości może mieć niewyobrażalny wpływ na losy świata, np wtedy, gdy uratuje on osobę, która w przyszłości sama będzie ratować miliony. Chciałbym byś wiedział, że świat jest na dobrej drodze. Proponuję Ci, byś przestał wyszukiwać różnych końców świata i apokalips.

Świat nie skończył się po wielkich geologicznych kataklizmach, więc nie skończy się w wyniku zaistnienia smartfonów. Choć umęczona ludzka psychika może podświadomie łaknąć końca tego wszystkiego, to miej świadomość że rozwój i ewolucja jest naczelnym prawem natury. Człowiek jest koroną stworzenia, tak samo jak technologia jest przedłużeniem i uzupełnieniem natury. Tak samo duchowość nie wyklucza nauki i rozumu, a wręcz przeciwnie. Globalna świadomość nie będzie jakąś społecznością anarchistycznych komun, ludzi jebiących się jak króliki i żyjących w krzakach i w błocie. Ale będzie raczej bliższa wizjom futurystów i będzie przypominać kosmiczne miasto.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!

Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

Szczególnie dramatycznie widać to w relacjach damsko-męskich. Z jednej strony zwierzęca biologia domaga się cech związanych z przetrwaniem i brutalną dominacją, a z drugiej strony pojawia się nowy wzorzec. Dlaczego tylu mężczyzn jest zimnych, niezaangażowanych, stosujących przemoc? I odwrotnie: dlaczego tyle kobiet jest sfrustrowanych, czepialskich, wiecznie niezadowolonych? Odpowiedź brzmi: bo na takie cechy jest albo zapotrzebowanie, albo przyzwolenie.

przebudzenie ludzkości

Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

Jednak najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie walka o prawa kobiet, nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Ludzkość powoli się przebudza

Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

Pisałem o tym w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

UWAŻASZ ŻE JESTEŚ WOLNY?! A MASZ ODWAGĘ ZADAĆ SOBIE KILKA UCZCIWYCH PYTAŃ?

Czujesz się wolny? A może raczej czujesz się uciskany? Zniewolony? Jeśli tak, to przez kogo? Lub przez co? Przez system, polityków, elity? Na początek chciałbym, byś zadał sobie kilka dość pesymistycznych pytań:

-Czy dziś możesz żyć w miejscu, które jest najbardziej korzystne dla Ciebie, np pogodowo, wizualnie, klimatycznie, czy pod względem infrastruktury? Czy musisz raczej żyć gdzieś na jakimś zadupiu zadupia, np na przedmieściu Sosnowca?

-Czy możesz jeść to, co Ci smakuje a nie to, co musisz? Czy raczej informacje o wyszukanych i super-zdrowych dietach przeglądasz tylko w przerwach na pracę a zakupami w najtańszym dyskoncie?

-Czy możesz zajmować się hobby, pasją, tym co naprawdę lubisz? Ile godzin w ciągu dnia masz autentycznie dla siebie? Czy może raczej jak to w Polsce, 10 godzin pracy, dwie godziny dojazdu w obie strony i cały dzień mija, przelatuje przez palce? I to wszystko za 2500 zł miesięcznie?

-Czy możesz uprawiać sport jaki chcesz? Czy raczej po pierwsze Cię na niego nie stać, a po drugie nie masz czasu, sił i ochoty, bo praca, kredyty, obowiązki?

-Czy możesz wyjechać sobie np na tydzień czasu do innego miasta, by spotkać się z bliską osobą? Czy raczej praca na pełen etat i śmieszne wynagrodzenie za nią nie pozwalają?

-Czy możesz wyjechać w Bieszczady, w Tatry, na Mazury, gdziekolwiek, rozbić namiot, wybudować szałas, zamieszkać na miesiąc w głuszy? Czy raczej przeszkadza Ci w tym praca? A leśnicy, policja i 50 innych służb, natychmiast Cię złapią, spałują i wlepią 5000 zł mandatu lub aresztują?

-Czy możesz pójść na górską wyprawę gdziekolwiek, czy raczej musisz najpierw zapłacić za przejście szlakiem, potem kupić prowiant i opłacić miejsce w schronisku, bo w górach pod gwiazdami nocować nie wolno? Jeszcze 50 lat temu mogłeś zrobić to i z milion innych rzeczy, których teraz nie możesz.

-Czy możesz pierdolnąć to wszystko w chuj, w cholerę, w pizdu i po prostu ruszyć przed siebie? A co z prowiantem, wodą, ubraniem? Za co to kupisz? A co z transportem? Pójdziesz pieszo? A co z noclegiem? Gdzie się zdrzemniesz, skoro nocleg we w miarę ludzkich warunkach to koszt 350 zł, a nocleg w psiej budzie zwanej hostelem to 100 zł? Na kamieniu, na dworcu, w parku z żulami?

Możesz przejść góra 20 kilometrów z tego ponurego Sosnowca gdzie mieszkasz.. I potem w okolicach równie ponurego Jaworzna, głodny, odwodniony, wyczerpany, przemoczony, wychłodzony i często wystraszony, w środku nocy będziesz modlił się by jakiś kierowca TIRa podrzucił Cię z powrotem na stopa. Wakacje to tylko dach nad głową, transport i żarcie – tylko tyle i aż tyle, bo system jest skonfigurowany tak a nie inaczej.

 „Naprawdę myślisz, że człowiek w wyniku ewolucji stoi wyżej, niż zwierzęta?
-Oczywiście, – odparłem. –Czyż nie?
-Nie. Człowiek spadł o wiele niżej, niż zwierzęta. Dziś jedynie milioner, którzy porzuci swoją pracę, może pozwolić sobie na zwierzęcy tryb życia: żyć na wolności, w najkorzystniejszych dla siebie warunkach klimatycznych, dużo się ruszać, jeść ekologicznie czyste pożywienie i prowadzić żywot wolny od stresu. Pomyśl tylko – żadne zwierzę nie chodzi do pracy.
-A wiewiórki! – spytała. – Przecież wiewiórki zbierają orzechy!
-Moja droga, to nie jest praca. Gdyby wiewiórki od rana do wieczora wciskały sobie przeterminowane niedźwiedzie gówno [na zasadach wolnego rynku] – to byłaby praca. A zbieranie orzechów to bezpłatny shopping.”
~Wiktor Pielewin, „Empire V”

Niech nie zwiedzie Cię pesymizm tych pytań. Każda istota ludzka rodzi się unikalna i niepowtarzalna. Teoretycznie każdy człowiek na Ziemi, może być i biznesmenem zarabiającym miliardy, i tym, który dostąpił oświecenia i daru niewyobrażalnej mocy. Bo każdy człowiek na Ziemi, rodząc się jako czysta karta, ma wbudowane te wszystkie możliwe potencjały. Umysł króla niczym nie różni się od umysłu poddanego. Różnice polegają na tym, że król dostał inne wychowanie od ojca, który też był królem, niż posłuszny poddany od poddanego ojca. Król wychowuje syna na króla, lider wychowuje syna na lidera, biznesmen – na biznesmena. Zaś poddany wychowuje syna na poddanego.

Różnica między osobą noszącą koronę a poddanym jest też taka, że król czyta i ogląda inne rzeczy, niż poddany. Korzysta z materiałów innej jakości, zdobywa wiedzę, która przecież została udostępniona całej ludzkości. Nawet najbiedniejszy i najlichszy człowiek jest z urodzenia koroną ziemskiego stworzenia, z władzą nad wszystkimi gatunkami roślin i zwierząt, z umiejętnościami nieznanymi zwierzętom. Wielu ludzi jednak nie zdaje sobie z tego sprawy.

Wielu jest uwikłanych w różne społeczne przekonania i role. Wielu jest apostołami różnych obłędnych doktryn ograniczających ich moc. Ludzki autorytet, władza, siła, potęga, energia – pochodzi z zaprogramowania podświadomości, a nie z innych czynników. Przestrzegam jednak przed tzw „dziecięcym determinizmem”. Teraz większość z nas jest dorosła i może te negatywne programy odkręcać, pracować nad nimi. Choć najczęściej jest to praca powolna i bardzo bolesna, podczas której mogą wyjść na wierzch najpotężniejsze, ukrywane wcześniej lęki.

Wielu ludzi nie uznaje swojej siły i mocy, czy raczej potencjału, by je zdobyć. Ja sam zaliczałem się do tej grupy i do dziś często miewam chwile zwątpienia. Ludzie Ci uważają, że zostali negatywnie zdeterminowani, zaprogramowani. Przez rodziców, wychowanie, szkołę, miejsce urodzenia, system ekonomiczny, przez planetę. A to nie tędy droga. Przekonanie, że więzi nas ekonomia, polityka, że świat jest przeciwko nam, że to planeta więzienna, że Ziemią rządzi złowrogi Demiurg, czyli Szatan – odbiera nam moc. I to różnie rozumianą moc – bo odbiera chęć do zmieniania siebie czy energię witalną. Jeśli człowiek nie wierzy w swoją moc lub chociaż możliwość jej uzyskania, odbudowy, to szybko tę moc traci. Jeśli człowiek nie wierzy, że świat jest na dobrej drodze i mu pomaga, to ten świat rzeczywiście się od niego odwraca, a jego życie traci na jakości.

Wszystkie owce rodzą się i umierają jako owce. Wszyscy ludzie rodzą się i umierają jako ludzie, ale niektórzy stają się pasterzami czy też liderami. Ludzie nie są owcami. Przeznaczeniem ludzkości nie jest bycie ślepym wyznawcą, uważającym, że jest niegodny bogactwa i radości. Przeznaczeniem ludzkości jest budowanie mocy i siły, z jednoczesnym zachowaniem empatii i ochroną słabszych. Ważne jest pogodzenie tych dwóch skrajności. Ciemne wieki pełne trudności zostały już za nami. Mamy naukę, medycynę klasyczną i naturalną, technologię i całą cywilizację. Są one niedoskonałe, pełne oszustw, wymagają pilnych reform, oczyszczenia z korupcji, dalszych badań. Ale jednak nie umrzesz już w boleściach od byle zapalenia wyrostka.

Cywilizacja to nie tylko zniewolenie i inne wady, które ja sam krytykuję i opisuję. To nie tylko pieniądz, kapitalizm, system, matrix. Dzięki tej niedoskonałej i wymagającej pilnych reform cywilizacji, możemy doświadczać życia. Możemy się rozwijać, choć ten rozwój ludzkości jest minimalny i wciąż hamowany przez tych, którzy mają pieniądze, władzę i wpływy. Pomimo ogromnych wad i „dziur”, system nas chroni. System to armia czy policja, dzięki której możesz pójść do monopola po piwo bez ryzyka uczestniczenia w kolejnej ulicznej strzelaninie. System to prawo, które choć chroni bardziej oprawców niż ofiary, to sprawia, że mamy to minimum bezpieczeństwa. System nas chroni, jest parasolem ochronnym. Choć ten parasol ma pełno dziur i czasami ranią nas jego wystające pręty, to jest potrzebny.

Jaka mentalność ludzi, tacy rządzący nimi liderzy.
Jaka mentalność ludzi, takie ich bogactwo i taki mają system ekonomiczny.
Jaka mentalność ludzi, taki system, taki matrix.
Od nas zależy wszystko i po części zgadzam się z twierdzeniem, że mamy to, na co się godzimy, na co „tym na górze” zezwalamy.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ZAKAZANA WIEDZA: CZY ZDAJESZ SOBIE SPRAWĘ Z SZOKUJĄCEGO ZAKŁAMANIA W NAUCE?!

Czy wiesz o tym, jak wielka jest skala zakłamania w nauce?! Czy wiesz, jak wielu rzeczy nie wiemy, jak wielki jest lobbing różnych „grup wpływu”, jak wiele rzeczy jest przekłamanych?! Duża część z nas wie, że leki nie leczą, a jedynie uciszają na chwilę uciążliwe objawy. Że w medycynie, szczególnie w farmacji, nie liczy się wyleczenie człowieka, a wręcz przeciwnie.

Bo to by przyniosło straty korporacji farmaceutycznej. W farmacji i medycynie liczy się to, co przynosi zysk. Dlatego produkowane są leki, które nie leczą po jednej trzech czy np dziesięciu dawkach, ale trzeba je brać do końca życia. Dlatego w szczepionkach wciąż stosuje się tanie i bardzo toksyczne konserwanty. W końcu im więcej chorych, tym większy zysk. Więc czemu nie „produkować” pacjentów od dziecka?

Produkować, tak jak lata temu łódzkie pogotowie „produkowało” zmarłych pavulonem w celu zysków od firm pogrzebowych? Działanie łódzkiego pogotowia jest takim symbolem, wręcz „archetypem kulturowym” tego, jak zachowuje się współczesna farmaceutyczna medycyna. I bardzo ważne jest też to, że wiele badań naukowych jest fałszowana. Nagminnie zawyżane jest bezpieczeństwo leków czy szczepionek. Zaś tuszowane są skutki uboczne, nawet gdy mają cywilizacyjny wymiar, np choroby po szczepieniach.

Fałszerstwa naukowe chlebem powszednim w medycynie i farmacji

Sfałszowano badania leku Vioxx, który w samych tylko USA zabił około 50.000 ludzi a miliony uczynił kalekami. Nagminnie fałszuje się kolejne badania dotyczące bezpieczeństwa szczepień i kolejne badania mające udowodnić brak ich związku z różnymi powikłaniami i chorobami. Bardzo głośne są sprawy fałszerstw badań udowadniających, że papierosy są zdrowe, a napoje gazowane z ogromną ilością cukru nie szkodzą zdrowiu. Piramida żywienia WHO zaleca bardzo częste spożywanie toksycznych pokarmów (zboża z glutenem). Dla kogoś kto nie tylko zna temat, ale zna też ludzi, (lekarze w rodzinie, wśród przyjaciół, czy naturapeuci) argumenty o Evidence Based Medicine (medycyna oparta na faktach) czy o walce z pseudonauką, są tylko ponurym żartem.

Normy dotyczące cholesterolu, cukru, ciśnienia tętniczego były wielokrotnie zaniżane. Z prostej przyczyny – im więcej osób ma wg zmanipulowanej normy „za wysoki cholesterol”, tym więcej sprzeda się leków na cholesterol. Teraz mamy prawdziwą pandemię chorób z którymi medycyna sobie nie radzi. Hashimoto, borelioza, Gravesa-Basedowa, toczeń, stwardnienie rozsiane, Leśniowskiego-Crohna, autyzm i wiele innych. Chorzy widzą, że dalszy kołowrotek od lekarza do lekarza nic nie da, więc interesują się metodami alternatywnymi. To złote żniwa dla oszołomów i oszustów, i okres wkurwu i represji ze strony medycyny farmaceutycznej i jej aparatu władzy.

Ale tak powoli i w wielkich bólach wykuwa się systemowa zmiana, reforma medycyny. Jest coraz większa liczba specjalistów medycyny naturalnej, którzy traktują swoją pracę poważnie. Zapisują się na liczne kursy (w tym te zagraniczne i oficjalnie uznawane), współpracują z kumatymi lekarzami, itp itd. Jednym z lepszych polskich naturapeutów jest Pani Sylwia ze Szczecina. Jej wiedzę doceniło wielu ludzi, w tym ja. Link do jest strony TUTAJ. No i fakty są takie, że bez zmiany świadomości lekarzy i wsparcia od tych lekarzy, którzy zdają sobie z tego wszystkiego sprawę, nic nie ruszy do przodu. Znam mentalność większości studentów medycyny. To „mentalni biznesmeni”, dodatkowo często wykazujący mizoandrię i pogardę wobec ludzkości.

Zapraszam Cię na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a zakazana wiedza o tej używce jest ukrywana przez zakłamaną naukę!

Psychologia, socjologia i inne nauki społeczne w rękach liberałów

Rządzące lewicowo-liberalne know-how (tzw. pokolenie rewolucji ’68) ma wpływ na każdą dziedzinę nauki, szczególnie na te społeczne. Promuje się tzw inżynierię społeczną, czyli zbudowanie zupełnie „nowego człowieka”. Ale nie silnego, bogatego i szczęśliwego, bo to największy koszmar każdej elity od początku świata. Ale słabego, zastraszonego, pozbawionego tożsamości, biednego (czyli pracującego po 10 h na dobę na byt) i nieszczęśliwego. Cała maszyneria propagandowa nad tym pracuje.

Mówią Ci, że aby zdobyć miłość, być szczęśliwym, musisz być ideałem. A potem pokazują Ci w TV czy w kolorowych gazetach „ideał”, którego osiągnięcie jest niemożliwe. Patrząc na okładki czasopism takich jak CKM czy Shape.. Przecież tak wygląda tylko 0,5% ludzi lub nawet mniej. Jak nazwać to inaczej, jak nie czystym szaleństwem, psychozą cywilizacyjną? Więc człowiek po takim praniu mózgu jest po prostu nieszczęśliwy. Ale nie o to tylko chodzi. To głównie sprawka mediów i inżynierów społecznych.

Cała psychologia, socjologia, politologia itp są tak zmodyfikowane, by na siłę forsować poglądy i racje lewicy. Tworzone są nowe systemy pojęciowe takie jak gender studies. Feminizm który kiedyś był dziejową koniecznością i ewolucją ludzkiej mentalności, teraz został doprowadzony do kuriozum. To, co robią feministki, a także na głęboko podświadomym poziomie miliony kobiet w związkach, przekracza już granice ludzkiej przyzwoitości i wytrzymałości.

Psychologia, jej przekłamania i ciekawostki z nią związane.. O tym przeczytasz w tych artykułach:
Dla introwertyków i nieśmiałych: najpotężniejszy sekret relacji międzyludzkich
Tego psycholog Ci nie powie. Ucz się na błędach innych!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety

-Co zostało z ideałów liberałów? -Zgliszcza

Globalnie z ideałów lewicy nie zostało nic. Wszak ideały lewicowych liberałów kończą się tam, gdzie zaczynają się interesy banków, korporacji i innych wpływowych grup. To i cyniczni biznesmeni wyzyskujący całą ludzkość, i ludobójcy wywołujący wojny i niszczący europejską tożsamość. Od innych cynicznych wyzyskiwaczy i ludobójców różni ich to, że mówią o tolerancji, empatii, wartościach, humanitaryzmie, pomocy, ochronie przyrody. Weźmy jednak ochronę przyrody, sztandarowe hasło lewicowych liberałów.

Coraz szybsze wymieranie biosfery jest faktem, a zmian klimatycznych nie sposób już nie zauważać gołym okiem. Co jednak mamy z łzawych konferencji Ala Gore czy Hilary Clinton z murzyniątkami w tle? Mamy fałszywą i nie popartą faktami doktrynę globalnego ocieplenia powodowanego przez dwutlenek węgla. To jednak nie jest w tym najgorsze, doktryna jak doktryna. Mamy bowiem także cyniczny biznes handlu limitami CO2 liczony w setkach miliardów dolarów, destrukcję gospodarek „niepoprawnych” państw i całkowite milczenie jak środowisko zatruwają korporacje.

Czym jest bowiem „spisek żarówkowy„? Nie jest to kolejna idiotyczna teoria spiskowa. Ale fakt, że bardziej się opłaca produkować kiepskiej jakości smartfony, które psują się po roku, dwóch, bo jest większa sprzedaż. Przy dzisiejszej technologii można by produkować telefony, które wytrzymałyby 10 i więcej lat. To samo dotyczy olbrzymiej ilości produkowanych rzeczy, w tym praktycznie całej elektroniki typu RTV-AGD. Cały przemysł motoryzacyjny opiera się na tym, by auto po 5  latach nagminnie się psuło, i by wymieniać je co 5, 7 czy 10 lat. Co robi z tym liberalna lewica? Nic, bo tu przyrodę niszczą ich sponsorzy – czyli korporacje.

Wcale nie chodzi mi o to, by do reszty deptać lewicę i starać się być jakimś prawicowym radykałem. Chodzi o balans pomiędzy dwiema skrajnościami. Patrząc pod kątem duchowym lewica to pierwiastek żeński, zaś prawica to pierwiastek męski. Ciągle brak nam zdrowej równowagi, często rządzą nami zwykłe szumowiny. O sprawach ideologii, polityki, doktryn i istnej schizofrenii z nimi związanej, możesz przeczytać w poniższych artykułach. Zapraszam:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

Ekonomia to nie nauka, ale sztuka przekonania motłochu by dalej biedował

Ekonomiści wmawiają nam, że jest kryzys, że takie i owakie są zasady działania wolnego rynku i gospodarki kapitalistycznej. I w związku z tym dobrze się dzieje, że mniej niż 0,1% ludzkości ma wszystko, a reszta albo dziaduje za 1500 zł, albo głoduje jak w Afryce. Jest to mit numer jeden. Drugi mit to ukrywanie faktu, że system ekonomiczny jest skonstruowany jak odkurzacz i jednocześnie jak piramida. Gdzie „góra” piramidy zasysa ogromną większość zasobów dzięki niewolniczej pracy „dołu”. Napoleon Bonaparte mawiał, że religie są po to, by biedni nie mordowali bogatych. Tylko w pokorze na nich pracowali i godzili się na biedę i wyzysk. Taką samą rolę pełnią ideologie i ekonomia.

Przykłady manipulacji w ekonomii? Inflacja. Liczona jest wg kompletnie zmanipulowanych metod i podawana w TV jest bardzo zaniżona. Bowiem z „koszyka produktów i usług” wg którego liczy się oficjalną inflację, wyrzucono wiele rzeczy, w tym te najważniesjze dla zwykłych ludzi. Bliższy prawdzie jest tzw wskaźnik CPI (Consumer Price Index), czyli wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych. Ale i on nie oddaje w całości rzeczywistego poziomu inflacji, który jest zwyczajowo nieco wyższy niż CPI.

Podobnie jest z tzw. średnią krajową i faktem, że: „Kurwa, nikt znajomy tyle nie zarabia, czemu?!” Otóż średnia krajowa w Polsce jest liczona podług zarobków wyłącznie średnich i dużych firm. Małe firmy, w tym te jednoosobowe, są wykluczone z tego rankingu, więc średnia krajowa jest bardzo zawyżona. No i podsumowując: czyż to, co zaprezentowałem, nie jest klasyczną pseudonauką?

Przeczytaj też na ten temat w moich poniższych artykułach:
Dlaczego w Polsce jest bieda i wieczne „nie da się”?! Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia, które mogą spowodować zagładę ludzkości

Zapraszam video z Niezależnej Telewizji z Andrzejem Sulimą o zakłamaniu w nauce. Przedstawia on ten problem z nieco innej perspektywy niż ja:

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO DAWNIEJ BYŁO FAJNIEJ I LEPIEJ? „DZISIEJSZE CZASY TO JAKAŚ PORAŻKA!”

Jak świat światem, każde pokolenie uważa, że za czasów ich młodości wszystko było lepsze, fajniejsze i bardziej kolorowe. A teraz wszystko po prostu schodzi na psy. No i oczywiście ta dzisiejsza młodzież taka niewychowana, taka głupia i zdemoralizowana. Kiedyś to były czasy! Na upadek obyczajów narzekali już kapłani starożytnego Egiptu te 5000 lat temu. Także starożytni Rzymianie powtarzali swoje słynne: „O Tempora, o Mores”. Czyli: „O czasy, o obyczaje.”

-Grażyna! Wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

Narzekanie na młodzież i na czasy obecne jest charakterystyczne dla człowieka, który starzeje się lub jest już stary. Oczywiście w wymiarze mentalnym. Gdy człowiek jest mentalnie młody i rześki, to nawet fizycznie starzeje się dekadę lub dwie dekady wolniej. Jakie są przyczyny tego zjawiska? Dlaczego dla dzieci świat jest rajem, dla młodych jest pełnej wyzwań niewiadomą, a dla 30-latków i starszych jest on już pełnym obowiązków kieratem?

Dlaczego tęsknisz za dzieciństwem i młodością?

W dzieciństwie każdy z nas był w stanie bezwarunkowego szczęścia i radości. Młodość to czas, gdy wiele marzeń się załamało. Jednak wciąż świat wydaje się być czymś dobrym. Zaś ludzie w wieku około 25, 30 lat, wpadają w tzw „przesunięcie pokoleń”. Ciągle nowe rozczarowania i traumy. Obowiązków ciągle przybywa. To już nie czasy dzieciństwa czy nawet tych studiów. To czasy gdy trzeba wziąć ślub i założyć rodzinę. Gdy trzeba spłacać po kilka kredytów. Gdy zamiast jechać na Global Gathering, trzeba kupić polisę na życie, bo reklamowali w TV, no i każdy ma.

A za rok meble z Ikei, za dwa lata znowu coś się znajdzie do kupienia. Zresztą i tak na ten Global Gathering nie pojedziesz. Bo poza pieniędzmi których ciągle brak i brak, nie ma na to także czasu, sił i energii. Na inne rzeczy w zasadzie też nie ma ani pieniędzy, ani czasu, ani ochoty. Nie pamiętasz już, kiedy przestałeś sklejać modele samolotów, kupować nowe płyty czy fotografować pociągi. Zresztą, czy „takie głupoty” są w ogóle teraz ważne? Masz być szanowanym i poważanym obywatelem, prawdziwym mężczyzną. Wychodzisz do pracy po piątej rano – ciemno, zimno, pada. Wracasz z pracy po dziewiętnastej – ciemno, zimno i pada. Jedyna rozrywka to te kilka piw w weekend i TV.

O tym pisałem także w tym felietonie:
Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

Dawniej było lepiej! Kiedyś to były czasy!

Więc kolory życia bladną. Tak, z pewnością kiedyś było lepiej. Kiedyś to był czasy! A teraz z życia zostały same nudne obowiązki, a z przyjemności, hobby i pasji musiałeś zrezygnować. Więc rzeczywiście, te lata 90 wydają Ci się rajem. Choć był to czas niewyobrażalnie traumatyczny dla Polaków. Czas schładzania gospodarki, dzikiej prywatyzacji, bankructw, galopującego bezrobocia. Tak go zapamiętało pokolenie 40+. Z kolei lata ’00 wydają Ci się pełne emocji i magii.. Choć też trudów było co nie miara. Bo byłeś młody i w Twoim życiu było miejsce na przyjemności, pasje, marzenia.

Potem świat to brutalnie zweryfikował. Więc przychodzi lament za utraconymi latami młodości i większej beztroski. I podświadomy gniew na obecnych młodych, że są niewychowani, zdemoralizowani i w ogóle jacyś tacy głupi. A prawda jest zgoła inna. Podczas gdy pokolenie 30+ wegetuje na umowach śmieciowych i narzeka, to życie dla młodych płynie swoim odwiecznym rytmem. Dzieciaki bawią się na placach zabaw, na rowerach, grają w piłkę, wbrew temu co mówią stetryczali ludzie o uzależnieniu od smartfonów. Bawią się dokładnie tak, jak bawiły się zawsze. I tak jak zawsze nastolatkowie i młodzi przeżywają pierwsze miłosne uniesienia, pierwsze przygody z dragami. Marzą i planują swoją przyszłość.

Ostatnio do pieca dorzucił co nieco psycholog i skandalista Jakub Łotecki, publikujący pod pseudonimem Jakub Czarodziej. Opublikował on nagranie: „Ludzie starej daty vs ludzie nowocześni.” Dotychczas ma ono prawie 15.000 udostępnień i 2,2 miliona wyświetleń. Oczywiście, dawniej było lepiej, fajniej i w ogóle, a dzisiejsze czasy są takie zjebane. Wklejam poniżej to nagranie:

Jeśli powyższy link nie działa, to nagranie to dostępne jest także na You Tube [LINK TUTAJ].

Nagranie Jakuba Czrodzieja zostało sparodiowane / zdissowane przez YouTubera Fanggottena występującego z Gargamelem. Nazwał on to nagranie wprost: „starcze pierdolenie„.

Dawniej NIE było lepiej

Na ile była to po prostu akcja promocyjna Jakuba Czarodzieja (tzw „ClickBait”), a na ile było to robione na serio, tego nie wiem. Ale faktem jest, że obecne pokolenie 30-latków jest bardzo rozczarowane rzeczywistością, jaką zastało. Rodzice napompowani słowami Lecha „Bolesława” Wałęsy i Balcerowicza przekazali im, że mogą wszystko i mogą mieć wszystko. W tę sam ton uderzyła zmasowana socjotechniczna kampania wyborcza PO w roku 2007. Zasługujemy na cud gospodarczy, leczyć nas będą dobrze zarabiające pielęgniarki i lekarze, Polacy będą wracać do kraju.. Więc nabrali kredytów, narobili dzieci, wzięli szereg zobowiązań, i zderzyli się z polską rzeczywistością.

Więc bardzo popularne jest wspominanie lat 90-tych i lat 00, choć to wcale nie był dobry okres. Było dużo ciężej finansowo niż obecnie. Około 160.000 Polaków popełniło wtedy samobójstwo z powodu biedy i innych czynników. Nie było takich ułatwień technologicznych. Wszyscy na nie chętnie narzekamy, ale.. jeszcze chętniej z nich korzystamy. Identycznie jest ze zmianą mentalności. Toporny konserwatyzm wczesnych lat ’90 był piekłem dla ówczesnych młodych ludzi.

O czasy, o obyczaje..

Chętnie narzekamy na rozluźnienie norm i obyczajów. Ale równie chętnie korzystamy z tego, że mentalność się zliberalizowała i złagodniała. Wyobraź sobie wspólne zamieszkanie z partnerką bez ślubu, np w 1991 roku. Naprawdę chciałbyś, by ta stara mentalność wróciła? Postęp technologiczny, społeczny, mentalny i każdy inny, ma swoje dobre jak i złe strony. Oprócz ułatwień, przynosi także wypaczenia. Jednak celem ludzkości i samej natury jest rozwój i ewolucja.

Nie możemy spoczywać na laurach i wiecznie tkwić np w latach 90-tych. Istnieją dwie siły, które przez ten proces nas przeprowadzają. Siły tradycji i siły postępu. Siły tradycji są buforem stabilizującym dla sił postępu. Wskazują one na wypaczenia, na błędy, na zbyt szybkie tempo wprowadzania zmian. Zaś siły postępu mają za zadanie reformować i naprawiać to, co w „tradycyjnym porządku” było złe, niedoskonałe, przestarzałe.

Tak czy owak, to nie świat się pogarsza, poza pewnymi szczegółami. To Twoje życie traci na jakości wskutek coraz większej liczby obowiązków i coraz mniejszej ilości przyjemności. Tak naprawdę to Ty się staczasz, a nie świat. Świat da sobie radę, zawsze daje.

To zjawisko nazywane „przesunięciem pokoleń” opisał Vadim Zeland:

Cytat: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości.

A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna. Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany.

(…)

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia.

Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom. Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze.

(…)

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś.

Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży. Jeśli świat byłby ten sam dla wszystkich, to po przejściu tylu dziesiątków pokoleń zmieniłby się w piekło.”
(Vadim Zeland)

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/