17 grudnia planowano obalić rząd i wprowadzić obce wojska. Interwencję odwołano w ostatniej chwili!

majdan-w-polscePamiętacie akcję z dnia 16 i 17 grudnia 2016 roku? Wtedy próbowano dokonać destabilizacji sytuacji w kraju w celu przejęcia władzy. Partie proniemieckie zablokowały sejm, miały miejsce protesty KOD, podczas zamieszek użyto tzw „crisis actors„, czyli aktora „do zadań specjalnych” szkolonego przez służby, który symulował ofiarę brutalności policji. Media i dziennikarze sprzyjający obozowi proniemieckiemu w histeryczny i agresywny sposób nawoływały do rewolucji i rozlewu krwi.

Ciekawą i szokującą informację podał serwis FlightRarad24 a potem serwis czasopisma Wprost: „Samoloty nie mogą wlecieć do Polski”. Nieprecyzyjne informacje wywołały zamieszanie. Serwis Flightradar24 podał tuż po północy, że samoloty „nie mogą wlecieć do Polski”. Przy okazji nocnych wydarzeń w Sejmie, niepokój ludzi dodatkowo wzbudziło zdanie „nie wiadomo, co jest tego przyczyną.”
Źródło: https://www.wprost.pl/kraj/10035233/Samoloty-nie-moga-wleciec-do-Polski-Nieprecyzyjne-informacje-wywolaly-zamieszanie.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wprost-kraj+%28Wydarzenia+Wprost+24%3A+Kraj%29

Wiadomo, że podczas akcji zbrojnej na terenie jakiegoś kraju, pierwsze co się robi – to zamyka się przestrzeń powietrzną, ewakuuje dyplomatów, wyłącza telefonię, internet itp. Czyżby planowana była jakaś akcja zbrojna na terenie naszego kraju, więc dlatego wydano rozkaz zamknięcia przestrzeni powietrznej? Co podał ów serwis FlightRadar? No i „ktoś” odwołał tę akcję zaraz potem, w ostatniej chwili? FlightRadar to szanowany, międzynarodowy serwis specjalistyczny, zajmujący się przepływem ruchu lotniczego na całej Ziemi.

Już 17 grudnia 2016 pojawiły się przecieki o tym, że opozycja proniemiecka wystosowała do Brukseli prośbę o dokonanie w Polsce interwencji militarnej, czyli zbrojnego przejęcia władzy. Prawdopodobnie planowano puścić w obieg spreparowaną informację o tym, że policja zachowuje się bardzo brutalnie, i zabiła demonstranta. Czyli owego „aktora do zadań specjalnych„. Wtedy w zachodnich mediach ruszyłaby ogromna machina propagandowa uzasadniająca „bratnią interwencję„.

Sama interwencja trwałaby może kilka dni – przy obecnym stanie polskiej armii, i obyłoby się bez bombardowań. Zajęto by sejm, i inne kluczowe obiekty infrastruktury, i wymuszono by ustąpienie władzy i przedterminowe wybory. Ale wróćmy do owego przecieku. Maile z prośbą o interwencję wojskową miało dostać kilku zaufanych europosłów. Informacja ta krążyła wśród polityków zachodniej Europy, a nie upubliczniano jej z przyczyn oczywistych. Wszystko wskazuje na to, że interwencję militarną odwołano w ostatniej chwili.

Także zamach fałszywej flagi (false flag operation) z użyciem aktora do zadań specjalnych spalił na panewce, bo tę aktorską mistyfikację nagrano i opublikowano na YouTube. Nigdy nie wątpcie, że Polska jest jednak pod opieką, i jest na dobrej drodze. Pomimo wielkiej niedoskonałości i szaleństw obecnego rządu, pomimo ogromnych trudności, nacisków i szantaży (głównie zakulisowych, o których przecież nie wiecie), wszystko idzie ku dobremu. Obecnie mamy trudny etap przejściowy, który będzie obfitował w szaleństwa i abberacje.

Ostatnio posłowie opozycji merytorycznej (PSL) i patriotycznej (Kukiz ’15) po części ujawnili informacje, które opisałem powyżej. Choć nie ujawnili pełnej treści listu. Nowoczesna i Platforma Obywatelska chciała wystosować do Brukseli list, który miał być podpisany przez liderów partii opozycyjnych. Posłowie PSL i Kukiz ’15 odmówili. Milczeli o tym jednak przez miesiąc, a i teraz nie ujawnili pełnej prawdy. W TVP 1 zadano bardzo ważne pytanie: dlaczego milczeli? Ponieważ byli szantażowani. „Panie Kukiz, jak pan to ujawnisz mediom, to popełnisz pan samobójstwo jak Lepper„. Teraz, gdy Petru i Kijowski się skompromitowali, a mównica sejmowa jest pusta, zaś pucz zażegnany – mogli to w końcu ujawnić.

Oto treść tego listu:

My posłowie Klubów Parlamentarnych w związku z kryzysem konstytucyjnym wywołanym przez Marszałka Sejmu i większość parlamentarną uznając za nielegalne obrady w sali kolumnowej żądamy zgodnego z regulaminem Sejmu i Konstytucją posiedzenia Sejmu w dniu 20 grudnia 2016 roku. Uznajemy za niezgodne z zasadami blokowe głosowanie budżetu państwa na rok 2017.

Jednocześnie oczekujemy przywrócenia posła Michała Szczerby do możliwości uczestniczenia i pełnego wykonywania mandatu posła RP. Zaprzestania stałego łamania regulaminu Sejmu, ograniczania wolności wypowiedzi posłanek i posłów, a także przywrócenia możliwości wykonywania przez media ich konstytucyjnego prawa do informowania opinii publicznej o pracach Parlamentu RP.

Wobec łamania Konstytucji i regulaminu Sejmu przez Marszałka i większość sejmową podejmiemy kroki prawne przed sądami w kraju i trybunałami międzynarodowymi.”

A teraz proszę, spójrzcie na to trochę szerzej, także od strony metafizycznej. M.in chodzi o synchroniczność i powtarzalność schematów historycznych, jak i powiązanie obecnej sytuacji Polski i USA.

Historia się lubi powtarzać, zataczać koło. Stronnictwo pruskie (niemieckie) i rosyjskie jest? Było w 18 wieku, jest i teraz. Wyzysk i niewolnictwo ekonomiczne jest? Było w pańszczyźnianej I RP, jest i w kapitalistycznej III RP. Panoszenie się kościoła i wtrącanie w politykę jest? Jest. Ciemnota i konserwatyzm także są. Opóźnienie względem reszty Europy – także jest. W styczniu 2017 stronnictwo proniemieckie (PO i Nowoczesna) powtórzyło także liberum veto – uniemożliwiła głosowanie legalnie rządzącej większości. Teraz jednak dalszej powtórki z rozrywki nie będzie, choć kwik oderwanych od koryta i ich sytego i butnego elektoratu jest donośny.

Wybory w USA i to co dzieje się wciąż wokół nich, żywo przypomina to, co odbyło się w 2015 / 2016 roku w Polsce. Wymienię je w punktach:
-przemilczanie afer i zarzutów wobec kandydatów estabiliszmentu;
-fałszowanie sondaży;
-narracja o młodych, wykształconych i w ogóle zajebistych ludziach głosujących na estabiliszment (do tej kwestii zaraz wrócimy);
-zaangażowanie mediów, korporacji (facebook, twitter, google), celebrytów i ogólnie, wszystkiego co jest pod ręką by promować estabiliszment;
-bezprecedensowy język nienawiści wobec kandydatów spoza estabiliszmentu z lewa czy prawa (w Polsce określenia takie jak: roszczeniowy lewak nieznający się na ekonomii, prawicowy oszołom);
-„ból dupy” gdy kandydat obozu władzy przegrywa. „Bo demokracja jest tylko wtedy gdy wygrywają nasi. Gdy wygrywają inni to wtedy nie ma demokracji. Wtedy demokracja jest łamana i trzeba bronić demokracji„;
-protesty i groźby (zakamuflowane i nie wypowiadane wprost) siłowego przejęcia władzy gdy nie wygra ten kogo sponsorował np George Soros. W Polsce – KOD, w USA – protesty w miastach połączone z czynami kryminalnymi.

Zapraszam także na inne moje wpisy w temacie:
Zbrojny zamach stanu w Polsce?! „To ostateczna rozgrywka z tymi którzy niszczyli kraj”
Majdan w Polsce?! „Akcja szyta grubymi nićmi, nie uda się ona”
George Soros chce wywołać wojnę domową w Polsce?!
Prezydentura Donalda Trumpa spowoduje wielkie zmiany na świecie

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Lewa kasa KOD od Sorosa?! „Oni są w tym umoczeni po uszy!”

komitet-obrony-demokracji-3Nowy rok przyniósł spektakularne wtopy, jeśli chodzi o prosystemową, proniemiecką opozycję. W sylwestra przyuważono Ryszarda Petru i wpatrującą się w niego jak w obrazek młodą posłankę Nowoczesnej, jak lecieli na portugalską Maderę.

Potem gruchła wielka afera z Mateuszem Kijowskim, który wziął od KOD kwotę około 90.000 złotych, za usługi informatyczne warte maksymalnie 4000 złotych. Co ciekawe, były to typowe lewe faktury, bo te usługi za darmo, charytatywnie wykonywał inny członek KOD. Teraz żrą się między sobą, bo ten kto wykonywał te usługi za darmo, czuje się oszukany.

Ale to nie wszystko. Tu wcale nie chodzi tylko o te 90 tysięcy złotych, ale o ponad milion złotych. Jedna z byłych aktywistek KOD ujawniła szokujące fakty o tej organizacji. Napisała ona na facebooku o lewej kasie KOD „z darowizn zewnętrznych„, zaksięgowanej jako zbiórka publiczna. Wiadomo, zrobili to po to, by nie wzbudzać podejrzeń, że dostali ogromną kasę z zagranicy. O jakie kwoty chodziło?

Wiadome jest też, że wśród donatorów KOD podczas jego powstawania, była jedna z organizacji należących do George Sorosa, znanego multimiliardera, sponsora islamskiej inwazji na Europę.

426551Marsz sytych. Patrząc na zdjęcia uczestniczących w manifestacji tzw. Komitetu Obrony Demokracji polityków, dziennikarzy i celebrytów, tak właśnie można by ją nazwać. Marsz sytych, nieumiejących zaakceptować rzeczywistości, w której zostali oderwani od stołków, pieniędzy i wpływów. Skończyło się dla nich osiem tłustych lat, więc postanowili poprzez manipulację częścią obywateli urządzić w Polsce awanturę. Powód jest prosty: demokracja jest wtedy, gdy oni są u władzy, więc teraz, gdy ją stracili, muszą wmówić obywatelom, że demokracja się skończyła

Pojawiły sie nowe informacje odnośnie działalności Mateusza Kijowskiego z KOD (Komitetu Obrony Demokracji). Otóż szydercza i lobbująca za szczepieniami strona „stop stop NOP” znajduje sie na serwerze należącym do Mateusza Kijowskiego (KOD). Mateusz Kijowski jest jednym z administratorów facebookowego profilu o tej samej nazwie (stop stop NOP).

A poniżej informacje Stowarzyszenia Wiedzy o szczepieniach „Stop NOP” o tym:

Cytat: „-stopstopnop.**** (cenzura) na serwerze Mateusza Kijowskiego z KOD.. O co chodzi?
-Mateusz Kijowski to inicjator prymitywnej, bo bazującej na niewiedzy opinii publicznej, szkalującej nas inicjatywy. Inicjatywa Kijowskiego dziwnym zbiegiem okoliczności zaczęła swoją działalność w tym samym czasie, gdy ruszała wspomniana wcześniej medialna kampania fikcyjnego powrotu odry, prawdopodobnie opłacona przez jeden z koncernów farmaceutycznych. Takie praktyki nazywane astroturfingiem (od kładzenia sztucznej trawy), w niektórych krajach są prawnie zakazane i zagrożone wysoką karą. Kampanie te udają spontaniczne inicjatywy, które wyrażają poparcie lub sprzeciw wobec usług, produktów, idei, wydarzeń czy nawet działalności partii i polityków. Mają sprawiać wrażenie niezależnej reakcji społecznej i ukrywać tożsamość rzeczywistych jej inicjatorów, a także ich prawdziwe intencje. W tym roku podgrzano atmosferę nagłaśniając w odpowiedni sposób przypadek śmierci dziecka na skutek sepsy, rzekomo po tzw. „ospa party” – tymczasem żadne „party” nie miało miejsca.”
Źródło: https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/szczepionki-%C5%9Bmierci-czy-polskie-dzieci-s%C4%85-bezpieczne-przeczytajcie-szokuj%C4%85cy-wyw/1262435297117229

Cytuję: „W nawiązaniu do materiału opublikowanego przez TVN  oświadczamy, że Mateusz Kijowski nie ma nic wspólnego z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”. Wręcz przeciwnie, jest współtwórcą atakującej nas i przypisującej nam przypadkowe wypowiedzi osób niezwiązanych ze stowarzyszeniem, profilu o nazwie „stop Stop nop.
Źródło:
http://www.stopnop.pl/stowarzyszenie/dzialania/189-oswiadczenie-dotyczace-mateusza-kijowskiego-i-falszywej-informacji-podanej-przez-tvn

Kto zakłada tego typu profile? Kto popiera szczepienia, GMO (trującą żywność modyfikowaną genetycznie), energetykę jądrową, lewactwo, ateizm, teorię ewolucji, wszelkie wersje oficjalne, rządowe, prosystemowe? Kto jednocześnie neguje wszelkie teorie spiskowe, kto neguje fakt potężnej korupcji w polityce, nauce, medycynie, psychologii? Robią to ludzie, którzy sami siebie nazywają „przeciwnikami teorii spiskowych„, „sceptykami” czy też „racjonalistami„. Znam ich bardzo dobrze i to od wielu lat, bo od 2009 roku.

Pierwotnie ich mekką był portal racjonalista.pl. Potem część z nich założyła luźną organizację „TTDKN” skupioną wokół jednego z ich blogów. Skrót TTDKN oznacza: „think tank do kurwy nędzy„. Prawda że sympatyczne i budzące zaufanie? TTDKN to cała armia ludzi którzy zajmują się dbaniem o interesy rządów, korporacji, karteli (np farmaceutycznego), elit, grup lobbingowych i grup wpływu.

Jest to lustrzane przeciwieństwo (wręcz jungowski cień) osób takich jak my, którym zależy na uświadomieniu ludzi i na wolności. Oni chcą czegoś przeciwnego niż my – chcą nieświadomości, niewolnictwa, ciemnoty, tego, by ludzie bezgranicznie ufali katom / wilkom w owczej skórze. A więc rządom, korporacjom, elitom.

Nie wiem ilu z tych ludzi (TTDKN) jest lub było realnie opłacanych przez farmacje, rządy czy wręcz służby specjalne. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby większość z nich to byli zwykli „pożyteczni idioci„, zapatrzeni w świetlaną wizję Polski jako zielonej wyspy. Która niczym III rzesza i ZSRR, miałaby przynieść tolerancję, nowoczesność i postęp dla niezliczonej rzeszy chłopo-robotników, ups, przepraszam – lemingów – przez najbliższe miliony lat.

Ale chwila chwila.. Mamy przecież portal Medycyna Praktyczna, który jest sponsorowany sowitymi grantami przez producentów szczepionek. To są setki tysięcy grubego szmalu. Mamy także portal lobbingowy i walczący z medycyną alternatywną o nazwie „pogromcy mitów medycznych„. Mamy też co najmniej dziwne powiązania Komitetu Obrony Demokracji z ludźmi Sorosa.

Agentura wpływu buszująca po internecie, opłacane trolle piszące komentarze za pieniądze, czy wręcz opłaceni blogerzy, autorzy profesjonalnych portali – to zjawisko jest faktem. Zostało wiele razy udowodnione i nie można go negować. Przecież wiedzę o tym, jak działa internet i ludzka psychika, wykorzystuję w pewnym mniejszym lub większym stopniu nawet taki szary Kowalski jak ja. Czy naprawdę myślicie, że korporacja która zarabia miliardy dolarów, nie będzie chciała wpływać na debatę publiczną za pomocą zaawansowanej inżynierii społecznej / socjotechniki, by chronić swoje produkty i zyski?

Oczywiście, chronić je kosztem nas, zwykłych ludzi, którzy od zarania dziejów aż po dziś dzień jesteśmy przez elity okradani, niewoleni i nierzadko też mordowani? Oczywiście, że to zrobi. Wystarczy zatrudnić zgrany i zdyscyplinowany zespół 200 etatowych trolli, by wpływać na debatę publiczną w średniej wielkości państwie. Wystarczy założyć pajęczynę blogów, portali (mniej lub bardziej profesjonalnych), profili (FB, Twitter), i to wszystko zacznie się kręcić.

Musimy w końcu zdać sobie sprawę, że Ziemią od zarania dziejów rządzą kliniczni psychopaci. Nie ważne czy nazwiesz ich elitami, kapitalistami, neoliberałami, masonami, illuminatami, ży.dami czy innym słowem, mniej lub bardziej oddającym prawdę. Konspiracja drapieżników nad ofiarami jest odwieczna, stara jak świat. Wpisana jest w naturę nie tylko naszego gatunku, ale także innych gatunków – w całą naturę. Elity od zawsze zazdrośnie strzegą swoich zysków, wpływów i władzy. Od zawsze ciągną oni swoje państwa i cywilizację ku cyklicznym kryzysom, kolapsom, resetom, korektom. Co jest skutkiem ubocznym ich ślepej mentalności.

W książce „GRU. Radziecki wywiad wojskowy”, autor Wiktor Suworow opowiadał o różnych rodzajach rosyjskich agentów specjalnych. Skupił się także na „kategorii najbardziej ze wszystkich obrzydliwej” i nazwał ją mianem „gawnojedów”. Byli to „członkowie wszelkiej maści Towarzystw Przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, działacze organizacji pacyfistycznych (z ruchem na rzecz jednostronnego rozbrojenia na czele), Zieloni i inni postępowi radykałowie.”

Gawnojed” to inaczej spec od walki ideologicznej, od popierania różnych, ważnych dla rządów i elit działań. Nietrudno się domyśleć, skąd się wzięła taka nazwa. Ideologie polityczne to inaczej gówno – gówno dla zniewolonych nimi mas, owiec. Ideologie to największe możliwe zniewolenie myślenia, i jednocześnie chyba najgłupsze z istniejących. Gdyż nawet religia coś tam człowiekowi daje, i trochę prawdy w niej jest. Dla elit i dla polityków ideologie są narzędziem używanym po to, by skłócać masy i nimi rządzić.

Jeśli myślicie, że taki Petru czy Kaczyński przywiązuje wagę do swojej ideologii, to jesteście w dużym błędzie. Ideologia polityczna to docelowa grupa wyborców, z którą może identyfikować się partie by wygrać wybory. No i za ideologiami stoją różne grupy wpływu i nacisku, często niewidzialne i ukryte, zakulisowe. Obecnie walka ideologiczna to bardzo zaawansowana sprawa, bo używa się w niej socjotechniki na ogromną skalę.

Np niewidzialna ręka wolnego rynku – przez to ze jest niewidzialna, jest sterowna, oj bardzo sterowna 😉 A za niewidzialnymi rękami rynku stoją równie niewidzialni gracze, choćby neoliberalne lobby i think-tanki, np Heritage Foundation. Które wyszkoliły całe tabuny polityków (z lewa i prawa), dziennikarzy, ekspertów i innych gadających głów od wszystkiego. Którzy wmawiają kolejnemu już pokoleniu, że musi pracować za miskę ryżu. Tam gdzie Ty widzisz wolny rynek, ja widzę grubą manipulację. Uczulam Was od dawna na wszystkich którzy mówią o wolnym rynku, prawach ekonomii, (neo)liberalizmie i konieczności niskich pensji – oni chcą władzy (ekonomicznej) nad Wami. Niewidzialne ręce rynku to widzialna bieda i widzialna rozpacz ludzi.

Na ile Mateusz Kijowski jest takim „ideologiem do wynajęcia„, nie wiem. I czy nim jest. Ale wiemy, że Kijowski tutaj broni demokracji za jakąś co najmniej „dziwną” kasę, gdzie indziej zaś broni szczepionek i wychwala koncerny farmaceutyczne. Możliwe że gdy wykopią go z KOD i zastąpią Frasyniukiem (to już ustalone przez elity, nie pytajcie skąd mam to info..) to zajmie się promowaniem czego innego. Ale pewnie także tego, co sprzyja rządom, korporacjom, Niemcom, UE, itp itd. W końcu pan Kijowski jest z tych, którzy posiadając 90.000 złotych piszą, że są w „bardzo trudnej sytuacji finansowej.”

I jeszcze słowo na koniec..

Istnieją poglądy i rozwiązania prospołeczne i antyspołeczne. Proludzkie i antyludzkie. Bez względu na ideologię. Przyszła elita będzie miała dwa ważne zadania. Pierwsze – zagospodarować elektorat „mam wszystko w dupie„. Czyli nie lemingowy i nie moherowy. Stanowi on większość społeczeństwa, zepchnięty jest na margines. Bo z jednej strony, najsilniej słychać głos butnych i sytych 30-latków, reprezentowanych przez kilka partii (PO, Nowoczesna, SLD, Razem). Z drugiej strony – jaki jest PiS, to każdy widzi.

Po drugie – wyjść poza wiezienie umysłów w postaci ideologii. Zostawić raz na zawsze obecny estabiliszment i jego tematy zastępcze. W 2015 roku miało miejsce ciekawe wydarzenie. Kukiz mówił o sprawach ważnych dla kraju. A dziennikarzyna piec lub więcej razy nachalnie mu przerywała by pytać o in vitro i gejów. Zostawmy ich in vitra, Smoleńsk i ich trybunały. Czekajmy na to aż w ciągu 5 do 10 lat mentalność się zmieni. Po cichu i w pokorze róbmy swoje. Wiem ze nam się uda. Pracujmy w pokorze i dyscyplinie, przez dalsze lata, każdego dnia idąc ten maleńki kroczek do przodu, zdobywając wiedzę, kontakty, umiejętności. Szykujmy się też na ostre wykopki i świniobicie. Bo co ma wisieć, nie utonie.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Majdan w Polsce?! „Akcja szyta grubymi nićmi, nie uda się ona”

majdan-w-polsce-1Kilka ciekawych doniesień i cytatów związanych z obecną sytuacją w Polsce. Jakie jest moje oficjalne stanowisko wobec wojny polsko-polskiej?

Przede wszystkim, smutno mi trochę, że nie ma mnie kto reprezentować na scenie politycznej. Mam 31 lat, chciałbym żyć w normalnym kraju. W kraju w którym żadna z ideologii (lewica, prawica) nie narzuca mi swojego widzimisię, w którym mogą krytykować, a nawet obrażać święte krowy z obu obozów. W kraju gdzie zarabia się godnie, gdzie jest legalna aborcja itp (bo to nie XIX wiek), gdzie nie ma islamskiego zagrożenia. Narzucanie innym swojego zdania – oto jedna z podstawowych i chyba najgorszych ludzkich wad. Dotyczy wszystkich, od maluczkich aż po polityków. Jest to tzw problem ludzkiej natury. O ile świat byłby lepszy, gdyby ludzie nie zmuszali innych do robienia tego, czego Ci inni nie chcą?

Z jednej strony mamy tych, którzy doprowadzili kraj do upadku – gospodarczego i społecznego. Są to: PO, PSL, Nowoczesna, i ich wyborcy – syte lemingi. Oni zmian nie chcą, i nie chcą by „cebulaki” (to ich określenie) zarabiały godnie. chcą utrzymać status quo, swoje kapitalistyczne przywileje. Jest to gra ludzkiego ego typu: „ja jestem lepszy od tych cebulaków zarabiających najniższą krajową, bo zarabiam 4000 zł i mam auto i mieszkanie na kredyt„.

Z drugiej strony mamy PiS, który jakieś tam reformy robi (500 plus, nie sprowadzanie do Polski islamskich terrorystów, sojusz z Chinami, plany sojuszu środkowej Europy). Ale ta partia ma szereg wad i fatalnie rozgrywa sprawy wizerunkowe. Aborcja, antykoncepcja, edukacja seksualna, kościół, zerwanie porozumienia ws zwalczania przemocy domowej, Smoleńsk.

Potrzebujemy nowych elit. Kukuz ’15, Ruch Sprawiedliwości Społecznej Ikonowicza mogłyby być takimi elitami. Partia Razem w mniejszym stopniu, bo romansują z tymi, dla których komuchy z trybunału konstytucyjnego są świętością. My, młodzi ludzie, chcemy żyć w normalnym kraju. Dlaczego nie ma partii, która by to zrozumiała? I zamiast kierować się jakąś ideologią – kierowałaby się po prostu losem obywateli? Nie wszystkie rozwiązania prawicowe są dobre, niektóre są skrajnie toksyczne. Identycznie jest z rozwiązaniami lewicowymi. Podział: prawica kontra lewica, w tych czasach ogromnego, globalnego kryzysu, jest już całkowicie zdezaktualizowany. Dodam jeszcze, że jest to przecież podział wzięty z XIX wieku. Teraz mamy wiek XXI i zupełnie inne problemy, wyzwania, dylematy.

Bądźcie jednak dobrej myśli tak, jak ja jestem. Zmiany, które nadchodzą na Ziemi, będą ogromne. Pewna masa krytyczna ludzkiej świadomości została już osiągnięta. Oczywiście, to wcale nie będzie takie proste i jednoznaczne. Niejedno będzie musiało się rozwalić, upaść. Świat jednak zmierza w dobrym kierunku pomimo tych wszystkich złych rzeczy, które teraz widać tak jaskrawo.

Cytuję: „Od soboty posiadacze dekoderów naziemnej telewizji cyfrowej w 13 województwach nie mają dostępu do kanałów TVP. – Poinformowaliśmy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, będę chciał poinformować Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego – powiedział portalowi wirtualnemedia.pl Jacek Kurski, prezes TVP.”
Źródło: http://niezalezna.pl/90926-brak-sygnalu-tvp-tuz-przed-oredziem-premier-bedzie-zawiadomienie-do-abw

Kto się zgadza z poniższymi cytatami? 😀 Inna sprawa to fakt, że była to szykowana od 12 grudnia wielka operacja logistyczna której celem jest… właśnie, co? Majdan? Wojna domowa? Dyktatura tych „lepszych”, z pełnymi brzuszkami, opatulonych w drogie szaliczki i pijących kawę w Starbucks?

Patrząc na to bydło po raz 1638573885 w tym roku utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma złych i dobrych. Są debile z jednej i z drugiej strony. Ci pierwsi ubrani w modne europejskie ubranka, sprzedaliby swoje matki i dzieci nawet do burdeli, dla pieniędzy i zagranicznych „głasków”. Ci drudzy podpaliliby wszystko w imię swoich interesów. Za każdą z tych grup stoją idioci, którzy jak barany dają się wodzić. A między tym wszystkim jesteśmy my – normalni ludzie, jakieś 90% tego kraju. A na filmie widzicie „śmierć” demonstranta podczas wczorajszej burdy w Warszawie. „Umarł” z własnej głupoty. „Umarł” na ból dupy

Ludzie maja do wyboru tylko trzy formy wladzy: dyktature jednostki, dyktature mniejszosci, dyktature wiekszosci. System ktory respektowalby pragnienia wszystkich ludzi w tym upadlym swiecie nigdy nie zaistnieje a decyzja o koncu upadlego swiata nie nalezy do ludzi tak samo jak nie nalezala do nich decyzja o jego poczatku.”

Na poniższym video Piotr Liroy Marzec relacjonował hucpę w sejmie:

A poniżej – niezła beka. Komentator-śmieszek szydzi i kpi z zachowań KODowców:

Poniżej: YouTuber KomentATOR mówi o polskim majdanie:

ZAPRASZAM też do przeczytania mojego poprzedniego wpisu na ten temat:
Zbrojny zamach stanu w Polsce?! „To ostateczna rozgrywka z tymi którzy niszczyli kraj”

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zbrojny zamach stanu w Polsce?! „To ostateczna rozgrywka z tymi którzy niszczyli kraj”

majdan-w-polsceZadyma w sejmie, wokół sejmu i w wielu miastach. Posłowie PO i Nowoczesnej okupujący mównicę sejmową, skandują: „WOLNE MEDIA! WOLNE MEDIA!”. Te same hasła były powtarzane dziś, dnia 17 grudnia 2016. Nie no, drodzy państwo, ja wszystko rozumiem.. Ale takiego wsparcia dla portalu Jarek-Kefir.org naprawdę się nie spodziewałem! Bo przecież chyba nie mieli na myśli mediów typu TVN, krzycząc słowa o wolnych przecież mediach? 😀

A na serio…

Sytuacja zagęszcza się coraz bardziej. Z tym że jestem dobrej myśli, choć wydarzenia które się rozgrywają – szokują. „Pokojowe przekazywanie władzy jest fundamentem wolności„. I w Polsce i w USA są środowiska które mianowały się „niewybieralną szlachtą” i które mają z tym problem. Jest to najbogatsze 1% społeczeństwa, występują oni jako reprezentanci dalszych 10% zamożnych (klasa średnia, lemingi).

Siłą rzeczy, obie te grupy boją się, że stracą swoje kapitalistyczne przywileje. O losie biednych, pracujących na umowach śmieciowych czy głodujących polskich dzieci oni nie myślą. A wręcz wypowiadają się z pogardą, nazywając ich cebulakami. Dla nich ważniejszy jest trybunał konstytucyjny. Obecnie „niewidzialne ręce rynku” chcą wywołać zawieruchę w Polsce.

W poniższych felietonach pisałem, dlaczego tak się dzieje. Ci, którzy dostają większe ochłapy z kapitalistycznego stołu (lemingi), i żyją jako tako – siłą rzeczy nie chcą, by biedni mieli więcej. Ich np oburza to, że nad morze pojechało więcej ludzi ze swoimi dziećmi, bo mają z programu 500 plus. Gdy te dzieci głodowały, żyły w skrajnym ubóstwie – wtedy było dla nich ok. Ich nie interesują pensje 1850 zł brutto. A wręcz chełpią się tym, że cały kraj dziaduje, a oni mają te 5000 złotych (czyli tyle ile zarabia Turas w kebsie w Niemczech) i mogą zakładać swoje szaliczki i pić kawę w Starbucks.

Oto linki do tych felietonów:
Transformacja ustrojowa i prywatyzacja – największa grabież XX wieku
Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Cytuję: „Od godzin rannych cała opozycja w Sejmie już wiedziała i była przygotowana do rozrób ulicznych. A całe ich zamierzenia ujawnił członek PSL – pan Kłopotek który oświadczył ,że po południu będą miały miejsce rozróby autorstwa PO i Nowoczesnej w Sejmie.”

Zwracam uwagę na to, że miały miejsce pewne niecodzienne wydarzenia. W zajściach pod sejmem brali udział tzw. „crisis actors„, czyli specjalnie szkoleni aktorzy (najczęściej ze służb specjalnych). Wynajęci zostali w celu destabilizowania sytuacji w kraju, robienia rewolucji, prowokowania. Na poniższym nagraniu video widać takiego aktora do zadań specjalnych. Chodzi on sobie spokojnie, szuka odpowiedniego miejsca, po czym powoli i spokojnie kładzie się na ulicy. Potem podbiega do nich trzech innych aktorów i niby mu „pomaga„. Celem tej prowokacji było puszczenie informacji w świat – „policja postrzeliła / zabiła człowieka na zlecenie PiS” i wywołanie ogromnych zamieszek. Zapraszam do obejrzenia tego nagrania:

O crisis actors pisałem w felietonie poniżej. Czołową i medialną postacią wśród crisis actors, używaną kilka lat temu przed rząd PO, był Andrzej Hadacz:
Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

Ciekawą i szokującą informację podał serwis FlightRarad24 a potem serwis czasopisma Wprost: „Samoloty nie mogą wlecieć do Polski”. Nieprecyzyjne informacje wywołały zamieszanie. Serwis Flightradar24 podał tuż po północy, że samoloty „nie mogą wlecieć do Polski”. Przy okazji nocnych wydarzeń w Sejmie, niepokój ludzi dodatkowo wzbudziło zdanie „nie wiadomo, co jest tego przyczyną.”
Źródło: https://www.wprost.pl/kraj/10035233/Samoloty-nie-moga-wleciec-do-Polski-Nieprecyzyjne-informacje-wywolaly-zamieszanie.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wprost-kraj+%28Wydarzenia+Wprost+24%3A+Kraj%29

Wiadomo, że podczas akcji zbrojnej na terenie jakiegoś kraju, pierwsze co się robi – to zamyka się przestrzeń powietrzną, ewakuuje dyplomatów, wyłącza telefonię, internet itp. Czyżby planowana była jakaś akcja zbrojna na terenie naszego kraju, więc dlatego wydano rozkaz zamknięcia przestrzeni powietrznej? Co podał ów serwis FlightRadar? No i „ktoś” odwołał tę akcję zaraz potem, w ostatniej chwili? FlightRadar to szanowany, międzynarodowy serwis specjalistyczny, zajmujący się przepływem ruchu lotniczego na całej Ziemi.

Wiele wskazuje na to, że ma miejsce próba ustanowienia majdanu w Polsce i przeprowadzenie zbrojnego zamachu stanu. Ci, którzy stracili władzę i wpływy, nie mogą się z tym pogodzić. Możliwe, że chcą oni to zrobić przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta USA, który jest gorącym sojusznikiem obecnego rządu Polski. Prawdą jest to, że elita rządząca po 1989 roku to ludzie źli. Zależy im na trzymaniu Polaków w biedzie. Wszystko co robili w latach 2007 – 2015, polegało na rozkradaniu kraju, dalszej dewastacji gospodarki, jak i na wszelkich działaniach antyspołecznych i antypracowniczych.

W sieci zaprezentowano osiem niezbędnych punktów, które muszą zostać spełnione, by na wzór ukraiński w stolicy powstał Majdan:

1. Nośny społecznie powód, który zmobilizuje młodzież. Starzy na mrozie nie wysiedzą. Wystarczy dwa-trzy tysiące gotowych zostać na noc, ale za to dziesiątki tysięcy gotowych wspierać ich na miejscu za dnia.
2. Duży plac w centrum miasta (plac Defilad się nie nadaje, bo nie ma go jak obronić), a w sąsiedztwie duży BUDYNEK PUBLICZNY, który można zająć (i obronić). To jest niezbędne ze względów logistycznych, sztabowych, centrum prasowego, toaletowych.
3. Początkowe drobne utarczki z milicją, powstrzymane (jak dzisiaj) przez posłów. Posłowie muszą być gotowi postawić własne namioty z wywieszką „Biuro poselskie”, żeby zapewnić immunitet.
4. Namioty należy stawiać jak obóz warowny. Plus przenośne toalety i zapas drewna.
5. Władza bezmyślnie i krwawo atakuje po kilku dniach (i nad ranem) obozującą młodzież. Na drugi dzień milion ludzi demonstruje na placu i w okolicach.
6. Rada Majdanu czyli przedstawiciele demonstrantów i liderzy zjednoczonej opozycji, którzy muszą jeszcze zorganizować fundusze na żywność, opał, wynajęcie sprzętu nagłaśniającego i zbudowanie trybuny, itp.
7. Oddziały samoobrony. Tu trzeba się mocno pilnować, żeby uniknąć prowokacji.
8. Stała obecność artystów na scenie i wsparcie duchownych.

Młodzieży na pewno nie uda im się zmobilizować, pokolenia poniżej 30 lat, zarabiającego 1850 zł brutto, też nie. Może przyjść grupka sytych lemingów po kawce w pobliskim Starbucks. Trochę esbeków, i co ciekawe – ludzi starszych, dla których woda w kranie i coś więcej niż ocet na półkach, jest szczytem szczęścia. Na demonstracjach KOD większość to ludzie starsi. Wg mnie jest to element dużo szerszego planu trzymania w ryzach, ciemnocie i biedzie krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Zagraniczne korporacje zamierzają mieć zasobnik taniej siły roboczej.

Pisałem w felietonie poniżej, dlaczego zarabiamy 4 razy mniej niż Niemcy, przy identycznych, a często wyższych cenach. Nie jest to mechanizm ekonomii, z którym „nie da się nic zrobić„, jak mówią Ci źli ludzie, tacy jak Tusk, Petru, Schetyna, Balcerowicz itp. Jest to szyta grubymi nićmi manipulacja mechanizmami ekonomii. NBP już od początku lat 90-tych XX wieku sztucznie zaniża kurs polskiej złotówki:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

majdan-w-polsceTak naprawdę zaczyna się „operacja ostateczna rozgrywka„. Ludzie, którzy doprowadzili świat do biedy, tracą swoje wpływy. Trump, Brexit, PiS, Orban, i inne tego typu zjawiska są tego objawem. Sytuacja na świecie zmienia się coraz bardziej. Wiele wskazuje na to, że zwycięża ta grupa, której zależy na lepszej sytuacji ludzkości. Stąd bierze się opór tych „niewybieralnych„.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Jakie są przyczyny tych nowych zjawisk, które przez wielu ludzi są określone jako straszne? Orban, Brexit, Donald Trump, LePen, kościelno-socjalistyczny PiS, i szereg innych, które zaistnieją już niebawem?

konserwatyzmPrzyczyna to z jednej strony buta, arogancja i chęć utrzymania przywilejów za wszelką cenę przez elitę i przede wszystkim, ich pomagierów, wykonawców. W Polsce są oni nazywani lemigami, i siłą rzeczy – nie chcą zmian (mniej lub bardziej dobrych), nie chcą reformy systemu, nie chcą by ludzie zarabiali godnie. Na program 500+ reagują alergicznie, ponieważ na wakacjach nad polskim morzem nie są już tacy wyjątkowi. Ludzie którymi oni gardzą i nazywają „cebulakami„, wreszcie odbili się od dna, i nawet mogą pojechać na wakacje.

Z drugiej strony, rzyczyna to ogromna pauperyzacja (zbiednienie) całych rzesz ludzi. Polska to kraj bez nadziei. Dla wielu młodych jest ona obozem koncentracyjnym zagranicznych i rodzimych prywaciarzy, wykorzystujących niemal niewolniczą siłę roboczą. Jest to piekło na Ziemi dla ludzi młodych, chcących od życia czegoś więcej niż ich rodzice. Ale to nie dotyczy tylko Polski. Te procesy, choć na mniejszą skalę, i w innym wymiarze, dotyczą całego cywilizowanego Zachodu.

Wolny rynek okazał się niebezpieczną, nie działającą utopią. Zamiast dobrobytu, przyniósł drenaż zasobów całej planety. Bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Kapitalizm pod względem moralnym umarł już dawno temu, jak komunizm czy nazizm. Dalsze trwanie tego systemu, polegające na rabunkowej eksploatacji ekosystemów i innych zasobów – może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi.

Dodam też, że zdanie: bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejsi, jest jednym z praw rządzących światem. Jeśli masz już jakiś zasób (niekoniecznie pieniądze), to jest wysokie prawdopodobieństwo, że zgromadzisz, zdobędziesz tego jeszcze więcej. Przy czym chodzi tu nie tylko o pieniądze, ale o wszelkie inne zasoby, zalety, umiejętności. No i kapitalizm (i wszystkie inne podsystemy zarządzające ludzkimi zbiorowościami i relacjami) są niemal dokładnym odwzorowaniem programów natury. O tym pisałem w innych wpisach, nie będę się powtarzał.

Ale wróćmy do meritum. Teraz ruch wahadła odchyla się w drugą stronę. Pycha, także pycha elity, zawsze jest jakoś tam karana. A jeśli nie karana, to najczęściej równoważona. Mamy więc te wszystkie nowe zjawiska, ludzi, partie. Lemingi w Polsce i w USA są w szoku. Sytuacja naszych dwóch krajów jest bardzo podobna, z tym że w USA jest roczne poślizg. W USA tak samo boli oderwanie od koryta. Mają nawet swój Komitet Obrony Koryta, ups, przepraszam – Demokracji.

Poniżej wklejam ciekawy artykuł z portalu Nowy Obywatel. Porównuje on dzisiejszych lemingów, do XIX wiecznej burżuazji epoki wiktoriańskiej. Epoka wiktoriańska była skrajnie konserwatywna. Dzisiejsze lemingi to też w pewnym sensie konserwatyści. I to nawet wtedy, gdy deklarują lewicowe i liberalne poglądy (sic!). Bo tutaj chodzi o mentalność. Konserwatyzm i jego toksyczny wpływ, to nie tylko kościół, zakaz aborcji i zaglądanie młodym ludziom pod kołdrę. Ja to pojęcie znacznie rozszerzam i nadaję mu zupełnie nowy kształt.

Konserwatyzm więc to przede wszystkim zabetonowanie i ograniczenie myślenia. To brak gotowości do weryfikacji i zmiany swoich poglądów. Konserwatyzm to wg mnie także ślepe i bezrefleksyjne podporządkowanie ideologii (także lewicowej!), religii (w tym antytezie religii – racjonalizmie naukowym), czy innej doktrynie. Konserwatyzm to także ślepe realizowanie tego, co nakazuje rodzina, krewni, społeczeństwo, tradycja – a co Ty niekoniecznie chcesz robić.

No bo co człowiekowi po rzekomo oświeconych, lewicowych poglądach, skoro nie potrafi się przeciwstawić nakazom i zakazom swojej rodziny, krewnych, społeczeństwa? Taki człowiek nie chce, zapiera się, ale brnie w ten system. Bo nie potrafi się sprzeciwić. Oficjalnie głosi on szereg słusznych i mniej słusznych, oświeconych haseł, ale tak naprawdę dalej jest na smyczy rodzony, krewnych, społeczeństwa. Dalej musi, musi i jeszcze raz musi sadzić drzewo, budować dom, płodzić syna. Pomimo lewicowych poglądów, jest więc konserwatystą.

Konserwatyzm, obojętnie jak pojmowany i definiowany, to zła ścieżka. Jego rdzeń jest zawsze ten sam. Polega on na przekonaniu, że postęp, rozwój i przemiany da się zatrzymać, i delektować się danym etapem w nieskończoność. A to tak nie działa. Przecież jedyną stałą na świecie jest zmiana, rozwój, ewolucja. Porzućmy te wszystkie konflikty światopoglądowe. Te całe wartości są bowiem tylko zasłoną dymną. Bo ostatecznym celem konserwatystów jest zachowanie status quo i sprzeciwianie się zmianom i rozwojowi.

No i prawdą jest to, że każda partia, elita, ma zalety jak i wady. Nie ma partii, elity jednoznacznie dobrej czy jednoznacznie złej. Rząd PiS powstrzymał łupienie kraju. Dał program 500+ który powoli wymusza na chciwych prywaciarzach podnoszenie tych głodowych pensji w górę. Ale pojawiły się też pomysły, które o zgrozo przypominają XIX wiek. Np zaglądanie młodym ludziom do łóżek, zakaz aborcji, złe prawo w kwestii ekologii. Ja zaś proponuję patrzenie na to jak na teatr – teatr życia. Zmiany na Ziemi, pomimo że bolesne i bardzo powolne, i nie do końca tak głębokie jak byśmy chcieli – idą w dobrym kierunku.

Natomiast w poniższym felietonie opisywałem, co jest przyczyną konserwatyzmu, szczególnie u starszych ludzi:
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Dziewiętnastowieczna burżuazja używała moralności do utwierdzania własnej dominacji klasowej – a dzisiejsze elity robią to nadal.

Słowo wiktorianin budzi skojarzenia ze staroświeckością: kobiety skrępowane gorsetami, ściśle określone role płciowe, pruderia okazywana w sprawach dotyczących seksu. W świecie, którym rządzą rażący konsumeryzm i autoekspresja, te dziewiętnastowieczne pojęcia samokontroli i samozaparcia wydają się beznadziejnie przestarzałe.

Jednak wiktoriański etos bynajmniej nie umarł. Żyje nadal i znajduje wyraz we współczesnym zachowaniu wyższej klasy średniej. Mimo że niektóre z jego aspektów stały się niemodne i odeszły w niebyt wraz z kamizelkami, pozostało przekonanie, że burżuazja posiada moralną przewagę nad innymi klasami.

Niedzielne przechadzki, wieczorne wykłady i cotygodniowe spotkania salonowe zostały zastąpione przez spinning w siłowniach, zdrową żywność i składanie wniosków o przyjęcie do college’u. Nie pozwólcie się jednak zmylić. Powyższe zjawiska mają do spełnienia tę samą rolę: przekształcenie przywilejów klasowych w indywidualne cnoty, a tym samym – podtrzymanie dominacji klasowej.

WARTOŚCI WIKTORIAŃSKIE

Historyk Peter Gay używał słowa wiktorianin w szerokim rozumieniu – do opisu kultury wykształconych wyższych klas średnich Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych w dziewiętnastym stuleciu. Oczywiście, klasy te miały o wiele bardziej skomplikowane poglądy na temat seksu, płci i rodziny, niż może się nam wydawać.

Wiktorianie egzekwowali, trzeba to przyznać, surowy kodeks moralny, jednak rozmawiali o seksie na okrągło, co graniczyło niemal z obsesją. Jak zauważa Gay, bogate pary często pisały do siebie listy miłosne, których treść nawet u współczesnych czytelników wywołałaby wypieki. I pomimo stereotypu surowych, autorytarnych ojców, to w tym okresie szukać można źródeł współczesnych postaw w stosunku do dzieci. Prawdziwy mężczyzna nie tylko zarabiał na utrzymanie rodziny, ale też aktywnie interesował się emocjonalnym „dobrostanem” swojego potomstwa.

Mimo że dziewiętnastowieczne wyższe klasy średnie nie były tak pruderyjne i surowe, jak to sobie wyobrażamy, rzeczywiście przestrzegały ścisłych reguł zachowania. Zasady te odzwierciedlały zmieniające się struktury klasowe tego okresu, jak i chęć rosnącej w siłę burżuazji, by utwierdzić swoją moralną wyższość nad arystokracją. Orężem używanym do podważenia miejsca starej arystokracji w centrum życia politycznego, społecznego i kulturalnego, była cnota. Podczas gdy synowie arystokratów polowali i biesiadowali, synowie bankierów i prawników pracowali, zakładali rodziny i kształcili się.

Słowo-klucz tego okresu jest niemal nieprzetłumaczalne i brzmi Bildung, co oznacza edukację w formie doskonalenia się i ulepszania. To pojęcie, wyrażane w różnych językach i w różnych narodach, połączyło tę rosnącą klasę, podzieloną dotąd granicami. Samoulepszanie odróżniało jej przedstawicieli od dekadenckiego jednego procenta. Dla przykładu, słuchanie muzyki stało się kształcącym – a nie rozrywkowym – doświadczeniem. Osiemnastowieczna kameralna muzyka klasyczna funkcjonowała jako przyjemne tło na arystokratycznych wieczorkach. W halach koncertowych arystokraci obściskiwali się w lożach, poświęcając tylko zdawkową uwagę wykonawcom. Gdy z kolei rosnąca w siłę klasa kapitalistyczna zaczęła uczęszczać na koncerty, nie spędzała ich na pogawędkach: jej członkowie siedzieli bez ruchu i żądali ciszy, żeby móc skoncentrować się na muzyce. Niemieccy wiktorianie ukuli termin Sitzfleisch – obecnie oznaczający wytrwałość – do opisania kontroli nad mięśniami, niezbędnej do siedzenia zupełnie bez ruchu w czasie koncertu. Nawet kaszlnięcia i kichnięcia musiały być tłumione, żeby nie rozproszyć niczyjej uwagi i tym samym nie przeszkodzić w procesie samodoskonalenia.

Pogoń za Bildung przenikała też do życia codziennego. Bogate młode kobiety, które nie mogły liczyć na lepszą karierę niż ta żony i matki, uczyły się co najmniej jednego języka obcego oraz brały lekcje gry na pianinie i śpiewu. Mężczyźni często spędzali wieczory uczęszczając na wykłady lub biorąc udział w inicjatywach organizacji obywatelskich. Żeby jednak poświęcenie się opłaciło, ubogaceni w ten sposób wiktorianie musieli się z nim obnosić, sprawiając, że to, co różniło ich od biedniejszych i od bogatszych, stawało się dla wszystkich oczywiste.

Wydawali lwią część zarobków na elementy dekoracyjne domu, które demonstrowały jednocześnie zamożność, dobry gust i skromność. Wiedzieli, że odnieśli sukces, kiedy stać ich było na posiadanie salonu – pokoju przeznaczonego wyłącznie do przyjmowania gości, do którego domownicy nigdy nie wchodzili sami. W niedziele całą rodziną przechadzali się po parku. Co za tym idzie, w całej Europie i Stanach Zjednoczonych bogate rodziny walczyły o tworzenie coraz większej liczby nowych parków. Jednak zgodnie z ich wartościami, miejsca te nie miały być ogólnodostępne w dowolnym celu, lecz służyć za wybiegi, na których można było pochwalić się najlepszym niedzielnym ubiorem.

W Central Parku w Nowym Jorku, na przykład, obowiązywał zakaz deptania trawy i uprawiania sportu. Dzieci musiały przedstawić „zaświadczenie o dobrym zachowaniu” ze szkoły, żeby móc bawić się na placach zabaw. Sprzedaż piwa była w niedziele zakazana. Park ten nie miał służyć rekreacji klasy robotniczej, ale jej dyscyplinowaniu. Robotnicy uczyli się właściwego sposobu korzystania z terenu: spacerowania. Ów wczesny projekt Fredericka Law Olmsteda pełnił rolę ogromnego pomnika wiktoriańskiego rozumienia przyrody jako miejsca doskonalenia.

MORALNOŚĆ FITNESSU

Chociaż nie widujemy już w nich mężczyzn w cylindrach i kobiet w sukniach, paradujących co niedziela z dziećmi, parki pozostają wciąż miejscami prezentacji cnoty i dyscypliny: współczesna kultura fitnessu idealnie wprowadza w życie dziewiętnastowieczny etos ulepszania. Wiktorianie słynęli z niechęci do wysiłku fizycznego – który pozostawiali proletariatowi – i uznawali dodatkowe kilogramy za oznakę przynależności do swojej klasy i przysługującego jej poważania. Fitness i sport zaczęły przenikać do życia klas średnich w dwudziestym wieku, a obecnie pełnią taką samą funkcję, jaką wcześniej przechadzki.

Po raz pierwszy dotarło to do mnie dziewięć lat temu. Mieszkałem w Grand Rapids w stanie Michigan i lubiłem przejażdżki rowerowe. Był to sposób na eksplorację nieznanych mi miejsc. Pewnego dnia postanowiłem odwiedzić East Grand Rapids, bardzo zamożną dzielnicę, ponieważ mieli tam ścieżkę rowerową prowadzącą dookoła jeziora Reeds. Gdy już tam dotarłem, od razu zauważyłem, że jestem jedyną osobą, która nie ma na sobie ubioru sportowego. Nie znaczy to, że wszyscy uprawiali sport – większość ludzi przechadzała się tak, jak ich poprzednicy – ale byli ubrani, jakby wybierali się na siłownię. Inni rowerzyści mieli na sobie obcisłe stroje ze spandexu, jak gdyby czekali na linii startu Tour de France. Te ubrania wysyłały wiadomość: „Nie myśl sobie, że idziemy lub jedziemy rowerem, żeby dokądś dotrzeć. My uprawiamy sport”. Zamożni rezydenci East Grand Rapids przekształcili przechadzkę po parku w fitnessowy reżim; ich stroje sportowo-rekreacyjne ogłaszały, że to działanie ma na celu samodoskonalenie.

Obecne trendy aktywności fizycznej, takie jak hot joga, spin i CrossFit, demonstrują poświęcenie się samozaparciu i samodyscyplinie, wartościom chwalonym przez wiktorian. Bieganie maratonów stało się najlepszym dowodem ich wyznawania: biegacze mogą publikować zdjęcia w mediach społecznościowych, żeby udowodnić wszystkim, iż torturowali swoje ciała w wysoce cnotliwy – i wcale nie perwersyjny – sposób.

Te postawy przejawiają się także w życiu codziennym. Sklepy sieci Trader Joe’s i Whole Foods [amerykańskie sklepy ze zdrową i importowaną żywnością – przyp. tłum.], są wypełnione ludźmi w strojach sportowych, bez śladów potu. Taki ubiór opisuje ich posiadacza jako kogoś, kto dba o swoje ciało, nawet jeśli akurat nie oddaje się aktywności fizycznej. Dresy do jogi i buty do biegania ukazują cnotę tak wyraźnie, jak ukazywały ją gorsety dziewiętnastowiecznych żon. Bycie w formie jest teraz wyrazem przynależności klasowej, która przesyca kulturę fitnessu i jedzenia. Ponieważ kalorie potaniały, otyłość ze znaku zamożności stała się znakiem upadku moralnego. W dzisiejszych czasach bycie chorowitym jest postrzegane jako przejaw zachłanności biedoty, podobnie jak w dziewiętnastym wieku postrzegane były zwyczaje seksualne klasy robotniczej.

Poglądy te stanowią mocny przekaz, że niższe klasy nie umieją się kontrolować, więc dostają dokładnie to, na co zasługują. Nie ma w takim razie potrzeby wprowadzać wyższych pensji ani dofinansowywać opieki zdrowotnej. Biedni przecież i tak zmarnują je na papierosy i cheeseburgery.

Zarówno wtedy, jak i teraz, te domniemane różnice zdrowotne ukazywały zjawisko obrzydzenia ciałami klasy robotniczej. W „Drodze na molo w Wigan” George Orwell pisał o swoim dzieciństwie przypadającym na schyłek epoki wiktoriańskiej, twierdząc, że nauczono go, iż „w ciele robotnika jest coś lekko odpychającego”. W czasach Orwella, mydło – a nie kondycja fizyczna – wiązało się z tym podziałem; wpojono mu przekonanie, że, jego własnymi słowami, „niższe klasy śmierdzą”.

W dzisiejszych czasach wyrazy przerażenia różnicami klasowymi znajdujemy w internecie, na stronach takich jak „People of Walmart”. Zamiast czuć odrazę do „brudasów”, współcześni wiktorianie mdleją na widok „żarłoków”. Mimo że dziewiętnastowieczna burżuazja postrzegała korpulentną sylwetkę nie jako powód do wstydu, ale przyjemną oznakę zamożności, jej duchowi spadkobiercy maja obsesję na punkcie zdrowego jedzenia. W ciągu ostatnich 15 lat żywność organiczna z niszowego zjawiska przeistoczyła się w coś niezbędnego do przeżycia.

Przyjrzyjmy się ruchowi bezglutenowemu – tym, którzy z wyboru eliminują gluten ze swojej diety, nie zaś chorym na celiakię, którym nie wolno go spożywać. Kilka lat temu żartowałem, że znalezienie kogoś na diecie bezglutenowej w moim rolniczym miasteczku w stanie Nebraska byłoby wyczynem podobnym do znalezienia dzieł zebranych Piotra Kropotkina w lokalnej bibliotece. Dziś żywność „bezglutenową” można znaleźć na półce niemal każdego okolicznego supermarketu. Ta dyscyplina żywieniowa jest formą cnotliwego samozaparcia, które napełniłoby wiktorian dumą. Gdyby tylko moi dziadkowie mogli dożyć momentu, w którym zrozumieliby, że uprawianie własnych ziemniaków i ogórków czyni z nich klasę wyższą, a nie kmiotów…

WOJNY MAMUSIEK I PODANIA DO COLLEGE’U

Podobna dynamika zatruwa dziś życie rodzinne. Tak jak ich przodkowie, dzisiejsze wyższe klasy średnie przykładają wielką wagę do rodziny. Chociaż dziewiętnastowieczny autorytaryzm osłabł, w tym właśnie wieku zaczęto postrzegać dzieciństwo jako odrębny, szczególny okres życia. Rodzice działali zgodnie z tym przekonaniem, urządzając w domach pokoje dziecinne. Metody wychowawcze z każdym rokiem stają się coraz bardziej uciążliwe, wymagając od rodziców ekstremalnej dyscypliny i samozaparcia. Tytuł wydanej ostatnio książki „Sama radość, żadnej zabawy” („All joy and no fun”) – brzmiałby jak muzyka dla uszu wiktorian. Czy jest coś bardziej frywolnego i mniej kształcącego niż zabawa? Nie ma na nią miejsca we współczesnym rodzicielstwie, z wszystkimi jego wymogami. Matki muszą karmić piersią przez dłuższy niż kiedyś czas, kupować dzieciom wyłącznie żywność organiczną i ograniczyć do zera czas spędzany przez maluchy przed ekranem. Potknięcia oznaczają porażkę. Ukazuje to prawdopodobnie najoczywistsze powiązanie między wartościami wiktoriańskimi dawniej i dziś: w obu przypadkach ograniczają one kobiety i umacniają hierarchię płciową.

Nie jest przypadkowe, że te nowe oczekiwania wymagają pieniędzy i czasu. Pracująca matka, która stara się utrzymać rodzinę z kilku prac w sektorze usług, będzie miała mniej okazji do odciągnięcia mleka z piersi niż kobieta pracująca w biurze (nie wspominając o różnicach w urlopach macierzyńskich między pracownicami fizycznymi a pracownicami biur). Moralistyczne imperatywy wiązane dziś z karmieniem piersią sprawiają, że kobiety z klasy robotniczej – które rzadziej karmią w taki sposób – są osądzane jako gorsze moralnie. Co więcej, w publicznych debatach związanych z ograniczeniami w karmieniu piersią rzadko podnosi się żądania lepszego dostępu do tego rodzaju karmienia przez matki z tej klasy.

Wygórowane oczekiwania wobec rodziców nie kończą się wraz z okresem niemowlęctwa. Małe dzieci zachęca się do udziału w zajęciach w kosztownych klubach sportowych, a rodzice rezygnują z czasu wolnego, żeby je w tym wspierać. Takie aktywności wymagają czasu i pieniędzy, dwóch zasobów, których brakuje ludziom z klasy robotniczej. Rozpowszechnienie zajęć zorganizowanych jest rodzajem ulepszania: czas dziecka zostaje całkowicie poddany zjawisku Bildung. Natomiast zdolność do zapewnienia dzieciom takich możliwości jest przedstawiana jako wyraz moralnej wyższości rodziny, nie zaś jej sytuacji ekonomicznej. Tak jak wiktoriańskie kobiety musiały uczyć się grać na pianinie i mówić po włosku – demonstrując wyrafinowanie niedostępne dla innych warstw społecznych – tak współczesne dzieci grają w piłkę nożną, uczą się mandaryńskiego i odbywają wolontariat w okolicznych organizacjach charytatywnych.

Jednak uwieńczeniem współczesnej pogoni za Bildung jest zdecydowanie proces składania podań do college’u. Nie ma dziewiętnastowiecznego odpowiednika tego niedorzecznego nowego rytuału, mimo że Dickens mógłby napisać świetną satyrę na jego przyrodzony absurd: miliony zachowują się tak, jakby system mocno oparty na uprzywilejowaniu był naprawdę rodzajem merytokracji i jakby wartość człowieka mogła być oceniona na podstawie szkoły, do której został przyjęty. Większość Amerykanów, którzy wybierają się do college’u, składa podania tylko do kilku szkół. Natomiast dzieci z wyższych klas chodzą na standaryzowane zajęcia przygotowujące do egzaminów, pracują jako stażyści lub podróżują w czasie wakacji letnich, żeby zdobyć materiał do esejów wstępnych. Często składają podania do kilku szkół na raz, wszystko po to, żeby zmaksymalizować szanse dostania się do tej o najlepszej reputacji. Rodzice – niezależnie od zdolności intelektualnych swoich dzieci – mogą następnie spocząć w przekonaniu, że ulepione są z lepszej gliny niż plebs wybierający się na dofinansowywane uniwersytety stanowe.

BILDUNG DLA WSZYSTKICH!

Dzisiejsza klasa średnia podtrzymuje iluzję merytokratycznego społeczeństwa, tak jak robili to wiktorianie. Taka wizja rzeczywistości pozwala im na umocnienie swojej pozycji ekonomicznej za plecami robotników, których uczy się, że problemy zdrowotne i beznadziejne perspektywy zawodowe są ich indywidualną winą, nie dysfunkcjami systemowymi.

Oczywiście ćwiczenia fizyczne, jedzenie żywności organicznej i zachęcanie dzieci do pożytecznego spędzania wolnego czasu nie są same w sobie złe. Jednak stają się oznakami burżuazyjnych wartości, kiedy używa się ich do utwierdzenia wyższości jednych klas nad innymi lub do usprawiedliwiania nierówności społecznych. Było to tak samo obrzydliwe w dziewiętnastym wieku, jak obrzydliwe jest teraz.

Powinny nas obchodzić nasze zdrowie, żywienie i wykształcenie. Jednak zamiast postrzegać je jako sposoby na wsparcie dominacji klasowej, należałoby ulepszać je dla wszystkich po równo. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby energia poświęcana na pomoc w dostaniu się do prestiżowych college’ów przeciętnym dzieciom z klas wyższych została przekierowana na uczynienie wykształcenia bardziej dostępnym i tańszym dla każdego. Wyobraźcie sobie sytuację, w której dostęp do zdrowej żywności dla wszystkich stałby się większym priorytetem, niż uzyskiwanie pożądanego statusu społecznego przez kupowanie najbardziej „pełnych zalet” produktów. Krótko mówiąc, wyobraźcie sobie świat, w którym dominowałyby wartości socjalistyczne, a nie wiktoriańskie.”

Autor: Jason Tebbe
Tłumaczenie: Kamila Zubala
Źródło oryginalne: „Jacobin”
Źródło polskie: NowyObywatel.pl

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Jakie są korzenie świąt Bożego Narodzenia? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz!

Jaka jest geneza, pochodzenie tradycji związanych ze świętami Bożego Narodzenia? Jakie jest znaczenie świątecznych, bożonarodzeniowych symboli?

boze-narodzenieKolejny rok się kończy, nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Dobrze, jeśli spędzisz ten dzień w ciszy, z ludźmi których lubisz. Trochę gorzej, gdy będziesz musiał go spędzić z ludźmi którzy życzą Ci źle, ale ukrywają to pod parawanem obłudnej troski i złośliwych pytań. Na święta bierzemy kredyty, harujemy z tydzień by wszystko przygotować, przy tym kłócimy się, denerwujemy, wyzywamy.

Bo przecież wszystko ma być naj. Ma być idealnie, na maxa, wszystko perfekcyjnie zapięte na ostatni guzik. Tak perfekcyjnie i „z obrazka„, by zawstydzić nawet puszczane od wielu lat reklamy Tchibo i Coca-Coli. I przy okazji, by zawstydzić także szykowane niezliczone godziny świąteczne kreacje wstawiane przez „blogerki modowe” na Instagrama.

Już naprawdę nieliczni celebrują te święta jako wydarzenie religijne. Takich osób jest w Polsce może kilkanaście procent. W większości przypadków można usłyszeć słowa: „Tak, Jarek, ja też w to nie wierzę, ale chcę by rodzina się spotkała, by dzieci się cieszyły, by było fajnie„. I takie podejście jest jak najbardziej ok. Ja postaram się przypomnieć, jaką genezę mają i same święta, i zwyczaje świąteczne. To, że chrześcijaństwo zapożyczyło ogrom wierzeń z kultów pogańskich, wiedzą chyba wszyscy moi czytelnicy.

Chrześcijaństwo w zasadzie wyrosło z pogaństwa, jest jego naturalnym przedłużeniem, ewolucją, mutacją. Sama koncepcja Trójcy Świętej istnieje w wielu obrządkach pogańskich, istnieje też w naukach ezoterycznych i gnostyckich. Chrześcijaństwo po prostu nadało temu inne nazwy i nieco przekręciło pierwotne znaczenie. Chrześcijańscy święci to odpowiedniki dawnych pogańskich bogów czy archetypów.

Największe kontrowersje budzi osoba Jezusa Chrystusa i jego matki, Maryi dziewicy. Te osoby występowały, jak się okazuje, w wielu innych religiach. Oto tylko kilka przykładów:
-Horus (Egipt, 5000 lat temu)
-Mitra (Persja, Indie, 3200 lat temu)
-Kriszna (Indie, 2900 lat temu)
-Dionizos (Grecja, 2500 lat temu)

Owi bogowie mieli kilka cech wspólnych, niezależnie od kultury i epoki historycznej:
-poczęci z dziewicy, narodzinom towarzyszyła wielka gwiazda na niebie i przybycie trzech mędrców, szamanów czy też króli;
-chodzili po wodzie, uzdrawiali chorych i / lub robili inne cuda, znali arkana wiedzy tajemnej (Occult);
-zostali zamordowani, umarli na trzy dni, po czym po trzech dniach zmartwychwstali;
-byli nazywani określeniami takimi jak „syn boży” lub podobnymi;
-urodzili się, lub mieli / mają swoje święto w okolicach dnia 25 grudnia;-mieli 12 uczniów lub 12 braci, których wtajemniczali w wiedzę, zaś pozostałym (nieprzygotowanym) ludziom odmawiali wiedzy;

A teraz nieco inne wytłumaczenie. Otóż jak sądzą chrześcijanie ortodoksyjni, nazywający samych siebie „chrześcijanami biblijnymi„, z opisu biblijnego wynika, że Jezus urodził się we wrześniu lub październiku. Na to wskazuje opisana w biblii pora roku w Palestynie. Jaką genezę ma więc data 25 grudnia, i dlaczego była taka ważna dla pogan, w tym Słowian?

21 grudnia to dzień przesilenia zimowego – najdłuższa noc w roku. Potem następuje 3 dni „zawieszenia„, zaś 25 grudnia dzień jest już te kilka minut dłuższy, po raz pierwszy. Następuje symboliczne zwycięstwo światłości nad ciemnością, co świętują obrządki pogańskie jak i chrześcijańskie. Inaczej: dnia 21 grudnia Słońce symbolicznie „umiera„, zaś dnia 25 grudnia „zmartwychwstaje„. Zupełnie jak w żydowskim micie o Jezusie, który zmartwychwstał po trzech dniach.

Poniżej wymienię, co oznaczają symbole i zwyczaje świąteczne, chrześcijańskie:

-Krzyż od zawsze był symbolem kultów solarnych, a więc pogańskich. Chrześcijański Jezus nazywany jest słońcem ludzkości, czy też gwiazdą poranka. Chrześcijaństwo przejęło i ten symbol, lekko go modyfikując;

-Nazwa Jezus Chrystus. Po reformie imperatora Konstantyna, którzy narzucił Rzymowi nową, hybrydową religię chrześcijaństwa, było wiele propozycji bogów i bóstw. Ewolucja dwóch członów nazwy przebiegała tak: Zeus -> Hezus -> Jezus, zaś z Kriszny zrobiono Chrystusa. Potem kolejna zmiana (było ich tysiące na przestrzeni lat) połączyła te dwa bóstwa w jedno – Jezusa Chrystusa;

-Choinka jest symbolem „drzewa życia” z Kabały (inna część mitologii żydowskiej, obok Talmudu i Biblii). Jest też ona symbolem trwania życia jak i daru ciepła podczas długich i chłodnych, grudniowych dni. Bombki i ozdoby choinkowe to symbole płodów ziemi i urodzaju, zaś łańcuchy to symbole węża-kusiciela. Gwiazda na czubku drzewka to symbol Bogini Gwiazd.

-Prezenty – ten zwyczaj także pochodzi z tradycji pogańskich. Już wtedy starożytni poganie obchodzący Saturnalia lub inne święto solarne, obdarowywali się podarunkami. Przygotowywano je z szacunku do jedzenia i dobrobytu darowanego ludziom przez Boginię-Matkę (Gaja)

-Maryja to Isis z kultów pogańskich, lub Szechina z Kabały. Matka-dziewica, wydająca na świat syna bożego, mesjasza, proroka, szamana itp. Także królowa niebios. W koncepcji Junga zastąpił ją archetyp „mądrej matki„.

-Tradycja dodatkowego talerza dla zabłąkanego wędrowca również ma korzenie starożytne i pogańskie. Wierzono że w tych dniach na świecie są obecne duchy przodków i różni inni goście „z tamtego świata„. Dodatkowy talerz na stole miał być ich uhonorowaniem czy też „przekupieniem„;

-Dziś mówi się o świętach Bożego Narodzenia jako o świętach familijnych, jako o czasie wybaczania i pojednania, gdzie nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Tak samo odbierali to poganie. Był to czas wybaczania win, nie można było się kłócić, smucić ani płakać;

-Dziś na święta zapalamy świeczki jak i światełka na choinkach, dekorujemy nimi także inne elementy domu, np balkony. Dawne ludy także przykładały dużą wagę do światła i ognia. Podczas pogańskich świąt solarnych zostawiano ogień na noc, by duchy przodków mogły się przy nim ogrzać;

-Dzielimy się opłatkiem składając sobie życzenia. Poganie, w tym Słowianie, dzielili się w tych dniach chlebem by przypieczętować swoje więzi;

-Święty Mikołaj to symbol starego szamana, obecny m.in. w mitologii nordyckiej i ludów Syberii. Renifery bardzo lubią zjadać psychodeliczne (szamańskie) grzyby, szczególnie muchomora czerwonego. Stąd wzięła się tradycja lotu na reniferach, który symbolizuje psychodeliczną, duchową podróż w niebo. No i od kapelusza muchomora czerwonego o kolorach czerwonym i białym, wziął się strój Mikołaja. Do dziś na niektórych ziemiach Polski zachowała się tradycja, iż 6 grudnia prezenty przynosi Mikołaj, a w wigilię – Anioł lub Gwiazdor. Te dwie postaci to symbole pogańskich duchów, które miały przemierzać nocne niebo w te dni.

Na zakończenie dodam, że tradycje wielu narodów, kultur, epok historycznych, przeplatają się. Występuje w nich wiele elementów wspólnych. Te elementy wspólne to tzw tradycja ezoteryczna. Szukajmy tych punktów wspólnych. Patrzmy na świat holistycznie, jak na całość. Ludzie uwielbiają wyznawać jakieś religie i walczyć między sobą. Szkoda że nie dostrzegają, jak wiele ich łączy.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/