Tag: podryw

JAK WYJŚĆ Z FRIENDZONE?! TEN SEKRET RELACJI DAMSKO-MĘSKICH NIE JEST POWSZECHNIE ZNANY!

Jak wyjść z friendzone?

Zjawisko „friendzone” stało się legendą zarówno w internecie, jak i podczas opowieści snutych przez panów przy czymś głębszym. Friendzone to inaczej „strefa przyjaciół”, czyli sytuacja, gdy mężczyzna już jest zakochany w kobiecie lub na coś liczy, natomiast ona proponuje mu przyjaźń. Sytuacja normalna od zarania świata, jednak to nie wszystko. Bo wisienką na zgniłym torcie friendzone jest to, że kobieta która odrzuca zaloty najczęściej czułego i wrażliwego mężczyzny, jednocześnie pada w ramiona i jest na każde skinienie tego złego, czyli bad boy’a.

A bad boy jak to bad boy – pije, bije, zdradza, ma za nic i znika na cały weekend by pójść w turnee po miejskich barach, night clubach i kasynach. A wtedy oszalała z rozpaczy kobieta zwierza się i zwierza „tylko przyjacielowi”, że to drań, że chyba jej nie kocha, że się z nią w ogóle nie liczy i czasami ma „ciężką rękę..” Wtedy przyjaciel próbuje pocieszyć, wytłumaczyć że powinna od niego odejść, że zasługuje na kogoś kto ją będzie kochał i szanował.. Kobieta przyrzeka, że to już koniec, że ona już mu nie wybaczy.

Ale wtedy odbiera ona SMSa. Oto jej wybranek pisze, a potem dzwoni, że ma kłopoty, że dostał już solidną nauczkę od życia, że przeprasza i ją bardzo kocha.. Och, sorry, mój przyjacielu, ale ja muszę już iść z tej kawiarni, zapłać jak zawsze za moje trzy kawy i butelkę drogiego szampana, przecież prawdziwy facet płaci rachunki za dwoje.. I ona leci jak w skowronkach, z bombową mieszanką uczuć wkurwu, pogardy, nienawiści i.. dzikiego pożądania, by oddać się temu złemu i przy okazji spłacić dług, jaki zaciągnął w kasynie.

Więc.. Jak wyjść z tego przeklętego friendzone?

Uff.. To by było na tyle jeśli chodzi o zjawisko friendzone. Mnóstwo porządnych chłopaków zastanawia się, jak tu z tego friendzone wyjść lub jak w niego więcej nie wpadać. Ja wiem jakie przyczyny ma to zjawisko, i przyczyna ta jest nieco inna niż mówi się powszechnie, np na popularnych portalach o uwodzeniu i podrywie. Zacznijmy od początku. Każda płeć ma swoje wartości, które może dać płci przeciwnej. I co zrozumiałe, każda płeć za swoją wartość chce dostać jak najwięcej.

-Wartość kobieca: emocjonalność, czułość, delikatność, namiętność seks;
-Wartość męska: zaangażowanie w związek (najważniejsza).
-Wartość męska na której bazują bad boy’e, ale nie tylko: siła, bezkompromisowość, umięśniona sylwetka, wygląd macho (ma go mniej niż 10% mężczyzn), cała otoczka związana z buzującym testosteronem.
-Wielu mężczyzn zapomina jednak, że wartość męska to także: pomoc, rada, wysłuchanie, inteligencja, twórczość, charyzma, interpretacja problemu, naprawa czegoś, podwiezienie, empatia, zrozumienie, zaangażowanie emocjonalne, nie ocenianie i zrozumienie kobiecych lęków i tego, co muszą one ukrywać, by nie wyjść np na łatwą, złą itp.

Doktryny niewolników które wyprały Ci mózg

Więc mówi się, że kobiety są strażnikami seksu, a mężczyźni są strażnikami zaangażowania. U wszelkich bad boy’ów, brutali, zimnych drani, nie ma oddawania ich „wartości męskiej” za darmo. Oni kochają i cenią swoją umięśnioną sylwetkę, wygląd ala’ Schwarzenegger i swoją siłę, i ani myślą oddawać je kobietom za darmo. Ruchasz się to się ruchasz, a jak nie, to bujaj się, mała – to ich logika. Zimne dranie idealnie realizują prawa świata – uważają, że im się należy, i biorą sobie seks tak jak im się podoba.

A wielu z nas ma to „zablokowane”. Wiele „doktryn niewolników” wmawia od kołyski nam, że nam się nie należy. Że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. Że to taka karma i nagrzeszyłeś w poprzednim życiu. Że takie są prawa ekonomii i niewidzialnej wolnego rynku, a jak komuś się nie udało, to tylko jego wina. Że człowiek lewicy czy tam prawicy (jeden chuj) to człowiek ciężkiej pracy. Że ciężka i „uczciwa” praca na etacie jest najwyższą wartością. Są to doktryny niewolników, stworzone po to, by owce nie chciały za dużo i by zarabiając 1500 na rękę, pozwalały elitom gromadzić ich biliony.

To samo działa w przypadku seksu. „Seks to zło, tylko po ślubie można”. Lub inaczej: „Seks bez zobowiązań to zło, wolno tylko w związku i trzeba być delikatnym, bo kobieta musi czuć się bezpiecznie.” Więc większość ma zablokowany „przepływ” pieniędzy, a w przypadku mężczyzn – także seksu. Pamiętaj że system to taka dojna kobyła rozpłodowa, głupia jak but a nawet głupsza, bo but to dzieło rozumu i kunsztu ludzkiego. Ta kobyła ma gdzieś, kogo karmi. Ona, czyli system, musi tylko rozdysponować zasoby i obfitość, a więc pieniądze, seks i inne. Musi coś z nimi zrobić, gdzieś je upchnąć. Więc daje tym, którzy nie mają zablokowanego ich przepływu, którzy uważają, że im się należy. Także trzeba jej wsadzić pięść w gardło i wyjąć to, co swoje.. Bo mi się kur*wa należy i koniec.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

Czy oddałbyś skarb za darmo?

Jak to jest u mężczyzn, którzy często wpadają lub wręcz tkwią we friendzone? Bardzo ważną kwestią jest to, że mężczyźni którzy nie mają kwadratowej szczęki i „testosteronowego wyglądu” (tak, tak, można rozpoznać charakter po wyglądzie twarzy, i dla osób z wysoką intuicją taki dar bywa czasami wręcz przekleństwem) oddają swój skarb niemal za darmo. To my daliśmy się zapędzić w kozi róg i oddajemy to, co mamy cenne nic nie oczekując w zamian.

Wystarczy że wszyscy narzekający na „friendzone” i inne tego typu rzeczy mężczyźni odetną kobietom to, co mają cenne, i od razu wartość tego wzrośnie. Wciąż ceniona jest siła, w tym ta brutalna, ale wciąż niedoceniane są inne wartości męskie. Częściowo także poprzez to, że my sami ich nie doceniamy, dajemy je za darmo i uważamy, choćby podświadomie, że tylko mężczyzna w typie Schwarzeneggera zasługuje na zaangażowanie i seks od kobiet.

Mężczyźni przestali być „strażnikami zaangażowania” i oddają je niemal za darmo. Więc kobiety wymyśliły zjawisko „friendzone”, czyli mężczyzna zostaje „przyjacielem” takiej kobiety, a de facto tamponem emocjonalnym do wysłuchiwania, żalenia się. To drenuje takiego mężczyznę z energii, bo nie dostaje on w zamian „wartości kobiecej”, czyli bliskości, czułości czy nawet tego seksu. Kto dostaje seks od kobiety która z „dobrego i empatycznego” robi tampon emocjonalny? Ona daje seks najczęściej typowemu samcowi, nieokrzesanemu i brutalnemu draniowi. Jest to zjawisko tak częste, że stało się wręcz zjawiskiem kulturowym.

Jednak absolutnie nie chodzi mi o to, by za przyjaźń mężczyzna wymagał seksu, bo takie myślenie byłoby chore, a wielu facetów po przeczytaniu tego artykułu pewnie by tak pomyślało. Przecież spotykamy w swoim życiu tysiące kobiet – koleżanek, znajomych, przyjaciółek, kochanek, partnerek, żon itp. Przecież tylko z niewielką liczbą spotykanych na swojej drodze ludzi kochamy się, prawda?

Chodzi mi tu o ten specyficzny model relacji „friendzone”, w której kobieta bierze, bierze i bierze „wartość męską” w dużej ilości, a sama daje „wartość kobiecą” innemu, najczęściej temu „złemu”. Ja sam przyjaźnię się z kobietami, mam kilka przyjaciółek z którymi chcę przyjaźnić się do końca życia. I seksu od nich absolutnie nie chcę. Ale takie przyjaźnie są już na innych zasadach.

Przyjaźń prawdziwa a toksyczne friendzone

Ja mam kilka „wieczystych” przyjaźni z kobietami, i nawet gdy są atrakcyjne nie patrzę na nie seksualnie. Jednak jest jeden motyw, gdy definitywnie kończę przyjaźń. Gdy widzę, że zmierza to w kierunku friendzone. Gdy panie miały silnego macho jako kochanka i próbowały ze mnie zrobić wycieraczkę do.. do czego? Hmm, do zwierzania się, do wysłuchiwania, do gadania o kosmosach.

Powiedziałam Ci 80% lub więcej prawdy o mnie, w tym rzeczy których nie powiedziałam ani mężowi, ani dawnemu chłopakowi którego kochałam naprawdę. Ty mnie nie oceniasz, nie potępiasz jak inni i rozumiesz mnie .” (cytat autentyczny).

Nie ma dla tych pań gadania o kosmosach i nie mogą mi się już tak otwierać. Nie mają już bratniej duszy która by ich dobrze rozumiała. Został im kochanek troglodyta, „sypiący tak żałosnymi tekstami że ja sama nie wiem” (cytat autentyczny). Nie dorównam mężczyźnie z kwadratową szczęka i z klatą jak Terminator z BMW, który musiał się dziś zatrzymać przed przejściem, bym sobie przeszedł na drugą stronę.

Bo bozia jahve dała mi delikatne, chłopięce rysy twarzy. Ale moja inteligencja, charyzma, twórczość i inne cechy są siłą, są ważne, i nie będę ich dawał za darmo. Wiedza to potęga, wrażliwość to cnota, a dyskrecja to moje drugie imię. Niech gada o kosmosach i niech się zwierza kochankowi-troglodycie. Ach, nie można? Bo jedyne jego tematy to sport i samochody? Bo gdy tylko mu się zwierzy, to zaraz zwyzywa ją od łatwych, od puszczalskich dziwek, szmat? Albo inaczej: powie, że jest nienormalna, lub żeby nie przejmowała się bzdurami? No to już nie mój problem.

Uwielbienie tych złych, czyli pokoleniowy wzorzec

Z innymi przyjaciółkami które mają / miewały różnych chłopaków (i tych wrażliwych, i tych mniej wrażliwych) takiego problemu nie mam. Ale z kobietami opisanymi powyżej, które zostały na przestrzeni lat wyrzucone z mojego życia, taki problem był. To część dużo, dużo szerszej, i bardzo kontrowersyjnej dyskusji.

Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? Czy mężczyzna powinien dawać „wartość męską” czyli radę, pomoc, wysłuchanie, wyrozumiałość, nie osądzanie, dyskrecję, itp itd za darmo, i jeszcze wysłuchiwać monologów o sypianiu z troglodytami? Tak na logikę, to czy taki przyjaciel, z którym kobieta ma więź emocjonalną, który ma dobre serce, nie zasługuje na bliskość od niej, nawet bez związku?  W końcu ona i tak tę bliskość komuś daje, a najczęściej daje temu „złemu” draniowi. To jest dylemat bardzo trudny do rozwiązania.

Przecież „gazetowa psychologia lat ’90”, której echa pobrzmiewają aż do dziś, mówiła, że kobiety nie zachowują się w seksie tak, jak mężczyźni, którym do tego potrzeba jedynie miejsca. Że kobiety potrzebują komfortu, poczucia bezpieczeństwa, zaznajomienia się z danym mężczyzną.. A tu jak zwykle życie odbiegło od tego wzorca. No i na koniec, jaka jest rada dla tych, którzy utknęli we friendzone? Oczywiście – od razu zakończyć znajomość. W przyszłych relacjach nie dawać siebie „na tacy”, nie być takim dżentelmenem. Bo w dzisiejszych czasach to nie dżentelmeni „wyrywają” kobiety, a już prędzej gangsterzy.

Kobieta, która pożąda tego „złego”, jest ofiarą pokoleniowego wzorca, czyli domu w którym był zły ojciec. Czyli ojciec przemocowiec, alkoholik, i tym podobne. Więc ten wzorzec jest przenoszony na dorosłe życie takiej kobiety. Patrząc na to ezoteryczno-psychologicznie, to taka niedojrzała kobieta musi przepracować ten wzorzec, musi swoje odcierpieć. I dopiero gdy będzie gotowa, to doceni mężczyznę który nie jest osiłkiem. Czy da się taką kobietę zmienić? Nie da się żadnego człowieka zmienić na siłę, on musi sam.

W tym wypadku igrasz wręcz z ogniem, o czym pisałem w poniższym artykule:
Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Zresztą jest całe mnóstwo kobiet, które w domu miały normalnego ojca, a w związku pragną po prostu ciepła, spokoju, radości i ze wspaniałego wyjazdu w góry, i z kubka ciepłej kawy rano. Takich kobiet jest na pewno większość niż połowa. A Ty, wpadający we friendzone, zadaj sobie pytanie, dlaczego na takie kobiety nie trafiasz? Dlaczego dla Twojej podświadomości są one „niewidzialne”?

Świat to wielomiliardowa obfitość. Jest w nim miejsce na wszystko. No, oczywiście poza smokami i jednorożcami. 😉 Na tym świecie tylko centymetry dzielą bogactwo od biedy, inwestycje od bankructw czy szczęście od rozpaczy. Wszystkie kobiety świata, jakie tylko jesteś sobie w stanie wyobrazić – dobre czy złe, świadome czy nieświadome, silne czy słabe, troskliwe czy olewające.. Wszystkie one są tu, na Ziemi, w Twoim mieście. Nie będę Ci tutaj prawił morałów o tym, że wszystko jest kwestią mentalności i że mentalność niedostatku czy mentalność ofiary przyciąga same zło, w tym same złe kobiety. Bo to tak nie działa. Ale weź to co tutaj pisałem pod uwagę.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi

Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi

wolnośćPisałem już w kilku artykułach o tym, czym jest wg mnie wolność, świadomość że alternatywy i inne wyjścia istnieją, i czym jest wg mnie wybór. I dlaczego tak ważne one są. Cały świat i całe społeczeństwo są tak skonstruowane, by: odbierać Ci wolność, by sprawiać wrażenie że alternatyw i innych wyjść nie ma, że nie masz wyboru. że musisz grać w gry społeczeństwa i koniec.

Według teorii ezoterycznej, społeczeństwo to samoświadomy organizm stworzony z myśli milionów połączonych umysłów, żyjący własnym życiem. To logiczne że taki twór posiadający samoświadomość dba o swoje interesy i ich strzeże. Ale ważniejsze jest pytanie, czy to co chce społeczeństwo, jest zgodne z tym, co chcesz Ty? Jeśli naprawdę jest zgodne – to wchodź w ten system. Są ludzie którzy w tym systemie czują się jak ryby w wodzie. Biorą od życia dokładnie to czego chcą, wszystko co istnieje mają na pstryknięcie palcem, nie boją się niczego. Umownie nazywam ich ekstrawertykami, choć wiem że to nie jest ścisłe i w 100% odpowiadające prawdzie. Ale są też ludzie mniej lub bardziej poranieni, dla których niektóre recepty na życie proponowane przez społeczeństwo oznaczałyby piekło na Ziemi. To z ich perspektywy piszę.

Ludzi którzy w systemie czują się jak ryby w wodzie jest mniejszość. Cele większości ludzi kolidują z tym, co wytycza społeczeństwo. Powód jest jeden – wartości społeczeństwa nie są kompatybilne z rzeczywistością, z realiami XXI wieku. Żyjemy w czasie spektakularnej destabilizacji i rozpadu systemów które przez tysiąclecia zapewniały jako taką stabilność. Systemy religijne, ekonomiczne, polityczne, ideologiczne, społeczne (MPP – monogamia, purytanizm, patriarchat) upadają lub już upadły.

Dzięki dostępowi do wiedzy całej planety, jak nigdy widać ich nieaktualność. Dawniej jeszcze jako tako trzymało się to w ryzach, bo ofiary tych systemów którym życie się nie ułożyło, milczały. Dziś jest internet gdzie anonimowo można się wyżalić, że w życiu nie wyszło, bo realizowaliśmy cudze, nie nasze cele i wartości. Ale wróćmy na chwilę do tego, czym jest w mojej opinii wolność.

Wolność to możliwość wyboru. Wolność to świadomość tego że istnieją inne wyjścia i alternatywy. Wolność to świadomość że masz przynajmniej o jedno wyjście więcej niż myślisz. A najczęściej masz ich o wiele, wiele więcej, choć cały świat próbuje Cię przekonać, że tak nie jest. Wojciech Eichelberger, polski psycholog, wypowiedział zdanie które jest jednym z najbardziej mądrych przysłów jakie zna historia całej planety: „Cnota jest tam, gdzie jest wybór„.

Wszystko co piękne, wzniosłe, boskie, dobre, przyjemne – jest tam, gdzie jest wybór i wolność. Jest tam, gdzie człowiek nie jest ograniczany, gdy wie że ma inne wyjścia, gdy ma świadomość że nic nieodwracalnego go nie krępuje. Porównaj stan zakochanych którzy nie chcą zamykać partnera w złotej klatce z tymi, którzy to robią, którzy zazdroszczą, kontrolują, osądzają. Porównaj stan osób w wolnym związku ze stanem małżeństwa z 10-letnim stażem z kredytami, dziećmi, obowiązkami i milionami innych codziennych, szarych lub wręcz traumatycznych zajęć.

O ograniczeniach możliwości wyboru związanych ze społecznymi rolami, pisałem w linku poniżej:
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?

Życie jest sztuką wyboru. Nie demonizuję tych którzy chcą się sprawdzić w systemie, w społeczeństwie i rzucają się w jego pełny wir. Być może Tobie jest pisana właśnie taka, społeczna droga. Ale chciałbym byś wybierał mądrze i świadomie, nie ponaglany przez nikogo. Byś wiedział że są inne alternatywy i że wszystko ma swoje konsekwencje, także te negatywne. Nie ma nic gorszego niż wybranie nie swojej drogi życiowej, bo inni nas do tego zmuszali. Często po takim narzuconym wyborze pojawia się nerwica, depresja, choroba ciała (fizyczna), nałóg, czy wręcz przedwczesna śmierć.. Tak, to są te prawa wszechświata o których piszę. Dodam jeszcze jeden cytat:

Cytat: „Egoizm nie polega na tym, że żyje się tak, jak się chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.”
~Oscar Wilde

A ja mam jeszcze jedno do dodania. Egoizm jest wtedy jeśli narzucasz komuś swoją wizję szczęścia. Czyli wtedy, gdy dana osoba nie chce robić tego co Ty, gdy nie chce układać swojego życia tak jak Ty chcesz czy tak jak społeczeństwo żąda. Więc nazywasz ją egoistą by wymusić w niej zmianę zachowań / poglądów. I to jest właśnie egoizm. To jest bardzo paradoksalne – egoiści zarzucają Ci egoizm, ponieważ nie chcesz robić to co oni sobie wymyślili.

A jaka jest najlepsza droga? Przede wszystkim zaakceptowanie świata i społeczeństwa takich jakie są – z ich zakłamaniem, purytańską dulszczyzną, tkwieniem w zbiorowej psychozie, stanem półsnu. I najważniejsze – nie próbować tego zmieniać. Pisać o tym można, ale bez negatywnych emocji i bez chęci by inni zmienili się. Bo to niemożliwe. Zamiast koncentrować się na tym co złe, zakłamane – docenić codzienne radości, także te małe, i pielęgnować je. I kilka innych rzeczy które opisywałem, a które może wcielić w życie dosłownie każdy.

Dalej: jak wybierać to, co jest nasze, przy czym nie chodzi tylko o rzeczy? Pierwsza i najważniejsze sprawa – przeczucie. Druga – gdy wybierasz coś „nie swojego” co nie jest Ci przeznaczone – odczuwasz swoisty dyskomfort i musisz się logicznie przekonywać. To bardzo niedobrze gdy musisz używać logicznych argumentów do wybrania czegokolwiek w życiu. Jeśli coś naprawdę jest Ci pisane, nie będziesz musiał tego robić – bo będziesz to czuł od początku, bez logiki.. Tego nie da się racjonalnie wytłumaczyć w żaden sposób, ale to się sprawdza.

I jeszcze jedno.. Wybór – zawsze masz wybór. Chyba że świadomie pozbawisz się wyboru wybierając nie to co Ci przeznaczone.. Jak nie za pierwszym, to za trzecim czy dziesiątym a nawet dwudziestym razem otrzymasz to czego pragniesz. Jeśli znasz prawa wszechświata i je stosujesz – to szybciej niż później. I raczej nie pozbawiaj się możliwości wyboru i manewru grając w społeczne gry. Lepiej z czegoś zrezygnować niż potem do końca swych dni żałować że źle się wybrało i że nie można odejść.. Nie popełniajmy błędów rodziców – nasze pokolenie ma wiedzę całej planety w zasięgu kilku kliknięć myszką.

Cytuję: „Najbardziej jaskrawym i prostym przykładem, a jednocześnie treningiem zdolności określania swoich celów, jest wyszukiwanie niezbędnej odzieży. Przypomnij sobie, czy bywały wypadki, kiedy w zasadzie kupowałeś odpowiednią rzecz, a potem okazywało się, że przestaje Ci się ona podobać, nie pasuje na Ciebie albo ma jakiś feler. A czy zdarzało się, że ujrzałeś rzecz, od razu bez wahania ją kupiłeś i jesteś z niej zadowolony do dziś? Różnica między tymi rzeczami polega na tym, że pierwsza z nich jest obca, a druga – Twoja.

Pierwsza rzecz, która wydawała Ci się atrakcyjna, była przeznaczona dla innego człowieka.Możliwe, że zobaczyłeś ją u znajomego lub na manekinie. Jeżeli rzecz dobrze wygląda na innych, to jeszcze nie znaczy, że będzie Ci w niej do twarzy. Przy czym nie świadczy to o niedoskonałościach Twojego ciała, tylko o jego zaletach.Źle byłoby być manekinem, na którym wszystko dobrze leży. Silne wrażenie wywołuje nie ogólnie przyjęte piękno, a umiejętnie podkreślona indywidualność.

Zdaję sobie sprawę, że wszystko to wiedziałeś i beze mnie. Lecz długo chodzisz po sklepach i męczysz się, nie wiedząc, co kupić. Nie pomaga nawet znajomość fasonów, wyczucie mody, nawet dobry gust. Po długich poszukiwaniach i tak nie jesteś w pełni zadowolony z rzeczy, którą nabyłeś. Aby zawsze znajdować właśnie to, czego potrzebujesz, musisz nauczyć się odróżniać swoje rzeczy od cudzych. Jak to się robi? Nie uwierzysz, jakie to łatwe!

Po pierwsze, niech Cię nie męczy kwestia wyboru. To ewidentnie zakłóca równowagę. Im bardziej się stresujesz z tego powodu, tym gorszy będzie efekt. Nie ma sensu długo oglądać rzeczy i analizować ich wad i zalet. Umysł nie powinien brać udziału w wyborze, bo on i jego myśli to nie Ty, tylko nalot wahadeł. Po prostu chodź i oglądaj, o niczym nie myśląc, jakbyś był na wystawie.

Najpierw wyrób sobie ogólne zdanie o tym, co chciałbyś nabyć. Wcale nie musisz określać szczegółów. Jedynym opisem powinien być rodzaj odzieży. Na przykład jeżeli potrzebujesz płaszcza, postaw sobie cel – wybrać płaszcz, bez innych zbędnych warunków.

Niech rzecz wybiera Twoja dusza – jest ona znacznie bliższa tego, kim jesteś w istocie. Nie pominie ona ani jednego szczegółu i na pewno w porę wskaże właściwą rzecz. Dowiesz się o tym, jak tylko wśród mnóstwa rzeczy ujrzysz, a raczej poczujesz tę, która wzbudza szczególną sympatię.

Jeszcze raz podkreślam: nie trzeba analizować powodów, dla których dana rzecz wyda Ci się sympatyczna. Po prostu Ci się podoba i tyle. Można o niej powiedzieć: „Tego było mi trzeba”. Kup ją bez zastanowienia.Nawet jeżeli już długo szukasz i nie możesz znaleźć, nie zniechęcaj się – Twoja rzecz na pewno jest w jakimś sklepie. Jak nie w trzecim, to w dziesiątym.”
~Vadim Zeland

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi”

Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?

Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?

relacje damsko męskieWszystko sprowadza się do kilku podstawowych rzeczy. Aby związek nie był gehenną, należy umieć reagować na damskie fochy i shit-testy, nie obrażać się że one były, są i będą, nie psuć relacji z ich powodu. Podstawa to spokój, stabilne emocje i niereaktywność. Kobiety się do tego nigdy nie przyznają – ale one takich właśnie reakcji łakną i oczekują.

Trzeba być niezależnym emocjonalnie – nawet jeśli ona odejdzie, to będzie ok, świat się nie zawali. Owszem, pocierpisz trochę, może nawet spotkasz się na wódkę z koleżkami i wyżalisz.. Ale na tym koniec. Tylko w Polsce jest setki tysięcy Twoich potencjalnych partnerek.

-Jesteś smutny?
-No trochę, a co? xD
-To chodź, mamy flaszkę i coś do jarania, rozerwiesz się
-Dobra! Już mi przechodzi, haha!

Tak reaguje osoba prawdziwie dojrzała. Nie cierpi za bardzo, nie płacze, nie rozdziera szat, nie upija się, nie błaga o powrót, nie robi tysiąca innych głupstw łącznie z tymi naprawdę groźnymi. To przychodzi z wiekiem i każdemu życzę tej umiejętności „zimnego wyłączenia” burzy hormonalnej. Częściej dramatyczne rozstania zdarzają się mężczyznom. Z dwóch powodów. Po pierwsze, jesteśmy tą słabszą płcią, co jest jedną z większych tajemnic świata. Po drugie, kobieta ma tę świadomość, że MA WYBÓR. Rozstanie? W porządku, pocierpi trochę, ale dobrze wie że w każdej chwili może znaleźć kogoś innego.

Zapamiętajcie proszę te niezwykle mądre słowa mistrza: „Cnota jest tam gdzie jest wybór” (autor: Wojciech Eichelberger). Te słowa są jednymi z najmądrzejszych słów wypowiedzianych kiedykolwiek na Ziemi, zawierają w sobie prawdę uniwersalną, ponadczasową – tzw. Prawo Wszechświata. Cnota, miłość, i wszystko co dobre i piękne jest tam, gdzie masz wybór, gdzie jesteś wolny, gdzie wiesz, że możesz odejść. A wolność to posiadanie przynajmniej jednej alternatywy. Faceci rzadziej mają świadomość alternatywy i podświadomie wiedzą, jak bardzo muszą się natrudzić by mieć relacje z kobietami. A to nie tak, bo można inaczej. Nie chodzi mi tutaj o zdradzanie jako alternatywę, absolutnie. Ale o to, że:

-jesteś w związku, kochasz ją, ale gdy odejdzie (może być z milion powodów) nic złego się nie stanie, bo wiesz, że masz wybór wśród setek tysięcy innych kobiet;
-pracujesz, realizujesz ambitne projekty, rozwijasz się zawodowo, ale nie masz dzieci, nie masz kredytu hipotecznego, więc jak nowy kierownik okaże się kapitalistą i psychopatą – odchodzisz choćby na sześć miechów na bezrobocie i szukasz innej pracy;
-i w każdej innej dziedzinie życia – WYBÓR, wolność i świadomość tego że masz alternatywę, jest czymś pięknym, cudownym, wręcz boskim. Pamiętaj – zawsze masz przynajmniej jedno wyjście więcej, niż myślisz. A najczęściej masz tych wyjść o wiele, wiele więcej.. Chyba, że świadomie decydujesz się na radykalne ograniczenie alternatyw i pozbawienie się wyboru – o czym napiszę teraz.

Bo do tego dochodzą też inne sprawy.. Wiadomo że spłodzenie dziecka czy wzięcie kredytu hipotecznego oznacza EKSTREMALNĄ odpowiedzialność i EKSTREMALNE ograniczenie pola manewru. Bierzesz ślub, rodzi Ci się dziecko.. I myślisz sobie, choćby podświadomie:
„-tych i tych rzeczy już na pewno nie przeżyję w swoim życiu. Raz że nie ma pieniędzy, drugi raz że nie ma jak, trzeci raz że gdy odchowam dzieci to będę miał 50 lat i będę już wrakiem człowieka u progu śmierci„.
A lista tych rzeczy jest bardzo, bardzo długa.

Wiem że chodzi tu po prostu o porąbaną rzeczywistość społeczną, ekonomiczną, polityczną naszej trudnej planety.. Gdy tylko weźmiesz kredyt i rodzi Ci się dziecko, to system dosłownie rzuca się na Ciebie by Cię rozszarpać na strzępy i zostawić potem Twoje dygające truchło na pożarcie hienom.. Przecież gdy tylko szef z korpo zobaczy że wziąłeś kredyt hipoteczny, to zaraz dowali Ci obowiązków, nadgodzin (bezpłatnych..), pojawi się mobbing i żegnaj podwyżko. Bo on wie, że NIE MASZ WYBORU, że musisz pracować za wszelką cenę, że nie pozwolisz sobie na luksus trzech czy choćby sześciu miesięcy bezrobocia. Bo dziecko woła jeść, bo kredyt trzeba spłacać.

Można mówić wiele o cudzie rodzicielstwa, o tym że trzeba gdzieś mieszkać.. Można. Jedna ze stałych komentatorek mojej strony napisała ogromny referat by przekonać mnie, że jednak tak nie jest.. Nie przekonało mnie to, a jak! Sorry, pewnych rzeczy się nie przeskoczy i nie upiększy. W mojej bardzo subiektywnej opinii jeśli chcesz być wolnym, to z pewnych rzeczy trzeba po prostu zrezygnować. Gdyby nie ten cały kapitalizm, rywalizacja, głodowe pensje, gdyby nie ta cała dulszczyzna i niszcząca życie „omerta społeczno-sąsiedzka” to rodzicielstwo byłoby zdecydowanie lepsze i wdzięczniejsze.

Oczywiście, zaraz znajdą się tu super-hiper-mega ekstrawertycy którzy pracują na 8 etatów i zarabiają 1000000000000000 zł na miesiąc, i jeszcze czasu starcza im na jogę, relaks w knajpie, film, siłkę, sport i z milion innych zajęć. I powiedzą że Jarek Kefir gada bzdury, że jest nieodpowiedzialny, że skacze z kwiatka na kwiatek.. Ale sorry, ja nie pracuję na osiem etatów. I jestem z tych, którzy wstają rano o 6:00, robią kawę, parzą zioła w garnku i już jest późny wieczór. Jakaś dylatacja czasu?

Swego czasu uknułem teorię spiskową, że ekstrawertycy są tak wszechzajebiści, że ich doba trwa nie 24, ale np 30 czy 48 godzin. Że mają jakiś tajemny, okultystyczny wpływ na czasoprzestrzeń. Nie pamiętam już co wtedy wziąłem że to wymyśliłem, ale to musiało być coś mocnego.. Ale owszem, są ludzie którzy w tym systemie (śluby, dzieci, kredyty, korpo) czują się jak ryby w wodzie. Biorą od życia dokładnie to, co sobie chcą – czyli to, co najlepsze. Pracują na dwa etaty, mają dzieci, kredyty..

I pomimo to żyją pełnią życia. O tym mówi m.in. Transfering Rzeczywistości Vadima Zelanda – nie pragnij, nie proś, nie żądaj od życia niczego, ale po prostu bierz dokładnie to, co uznasz że do Ciebie należy. I ja tak staram się postępować. Właśnie ucząc się praw wszechświata z takich publikacji i je stosując możesz sprawić że Twoje życie się zmieni, jednak trzeba znać swoje ograniczenia. Ale do meritum.

Oni jako ekstrawertycy mają wszystko dosłownie na pstryknięcie palcem. Są wzorem dla innych i obiektem zazdrości. Jednak takich ludzi jest naprawdę bardzo, bardzo mało. W zdecydowanej większości przypadków kończy się na wypaleniu zawodowym i niespełnieniu, na totalnym braku hobby, seksu i nawet chwilki przyjemności. Na codziennym kieracie, który prowadzi do chorób, nerwic, depresji, nałogów, zawałów, samobójstw. „A kornik napisze Twój uładzony życiorys„.

Młodzi ludzie nęceni zachętami społeczeństwa rzucają się od razu na wodę o głębokości rowu mariańskiego. Biorą śluby, płodzą dzieci, biorę jeden kredyt, drugi, potem hipoteczniak, zatrudniają się na dwa etaty.. I właśnie wtedy następuje KONIEC. Definitywny, nieodwołalny koniec. Nawet literatura całej planety milczy o tym, co się dzieje po ślubie – jest tylko mgliste zapewnienie, że bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. Bardzo symboliczne i znamienne.

Ślub, ciotki-klotki, kredyty i dzieci zabijają to, co najpiękniejsze – miłość. Miłości nie ma, witaj w brutalnym świecie dorosłych, towarzyszu ziemskiej wędrówki. Przykro jest pisać te słowa, ale tak właśnie jest. Małżeństwo, rodzicielstwo powinny być treścią miłości, jedną z możliwych jej opcji. Ale w dzisiejszych warunkach ekonomicznych, społecznych i biologicznych (bo żyjemy maleńką chwilę, zaledwie 60 lat zamiast 1000 jak dawniej), one zabijają miłość.

Nie chodzi mi o to, by WSZYSCY rezygnowali z rodzicielstwa, choć zawsze warto się zastanowić, po co powoływać do życia nowe istoty w tak trudnym świecie.. Ja chciałbym tylko, byś decydował świadomie, byś wiedział na jak głęboką wodę się rzucasz. Jeśli teraz masz 20 – 25 lat, pełno kompleksów, lęków, traum (w tym tych typowo samczych).. Jeśli po rozstaniu i niespełnionej miłości zawsze bardzo cierpisz.. Jeśli nie umiesz sobie radzić z kobietami i ich zagrywkami, które stosują nieświadomie – TO PO PROSTU POCZEKAJ. Do 30, 35, a najlepiej 40 roku życia, z tak ważnymi decyzjami. Rozwijaj w sobie spokój, stabilność, swojego wewnętrznego maga (czyli potencjał duchowy). Ale nie spiesz się, choć niejedna kobieta, rodzina, znajomi, będą Cię zachęcać a nawet szantażować.

W życiu jest tysiące możliwych dróg do wyboru. I za to dziękujmy technologii, której tak nie lubimy, bo przecież matka natura. Za to dziękujmy feminizmowi i emancypacji, których też nie lubimy, bo stare wartości, bo wypaczenia i patologie takie jak gender. Nasi rodzice mieli tylko jedną możliwość: zawodówka, technikum lub studia, i rodzicielstwo – co rok prorok. I jaki jest tego rezultat? Gorzej niż opłakany. Większość młodych Polaków jest DDA (syndrom dorosłych dzieci alkoholików). Do tego dochodzą inne choroby emocji i psychiki.

Większość młodych ma wgrane bardzo destrukcyjne programy w psychikę na drodze wychowania. Kompletnie nie przystają one do trudnych realiów XXI wieku. Nasz naród w wyniku traumatycznych wydarzeń od rozbiorów po czasy komunizmu, zachorował na zbiorową traumę, na zbiorową nerwicę czy psychozę. Przekazywana ona jest teraz z pokolenia na pokolenie. Ale trzeba wybaczyć rodzicom i iść dalej. Oni są jeszcze bardziej przerażeni życiem i nic nie wiedzący, niż większość czytelników mojej strony.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?”

Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

kobiety i mężczyźniDziś trochę o ars amandi, łobuzach którzy kochają rzekomo mocniej i związkach tego z naukami duchowymi. Zaczynamy 😉

Otóż wielu facetów, jeśli nie większość, narzeka, że kobiety wolą drani, dupków, niegrzecznych chłopców, bawidamków itp. To model chyba wszystkim znany – kobieta jest z draniem który jej nie szanuje, zdradza, pije i bije.. Ale nie odchodzi od niego i jest na każde jego skinienie. Za to wypłakuje się z tego przyjacielowi, który kocha ją i nieba by jej przychylił. Ale wystarczy tylko, by cham i drań zadzwonił po tygodniowej nieobecności i szlajaniu się po dyskotekach i burdelach, a ona już leci do niego, cała w skowronkach.

Jest to poczciwe opisane wzdłuż i wszerz przez „internety” zjawisko „friendzone” – kobieta może mówić facetowi jaki jest wspaniały, jakie ma dobre serce.. Ale jest jeden kłopot – ona go nie kocha, on jej nie podnieca. Zostaje więc jej „przyjacielem„. A ów przyjaciel zastanawia się, jak wyjść z friendzone.. Za to podnieca ją nieczuły, umięśniony i wytatuowany brutal. Oczywiście, zaraz znajdą się nauczyciele podrywu, uwodzenia, którzy mogą Cię nauczyć, jak zdobyć taką kobietę, jak stać się podrywaczem otoczonym wianuszkiem kobiet.. I rzeczywiście, te techniki mogą dać oszałamiające rezultaty. Sam je znam, ale…

No właśnie. Pojawia się tutaj kilka zajebiście ważnych pytań..
-czy na pewno zależy Ci na takiej kobiecie / takich kobietach?
-czy zdajesz sobie sprawę, że igrasz z potężnymi siłami duchowymi?

Ja proponuję coś zgoła innego.. Znaj te techniki, znaj wiedzę na temat kobiet. Będziesz wtedy pewniejszy siebie i spokojniejszy. A już samo to jest posiadaniem tysiąc razy większego potencjału, niż ma typowy, przeciętny, sfrustrowany i konserwatywny facet. Męskość w znaczeniu społecznym, z całą jej gamą patriarchalno-konserwatywnych neuroz, lęków, kompleksów, jest jedną wielką katastrofą. Ja proponuję Ci transformację tej męskości na coś zupełnie innego. Wyjście poza system.

Sama nauka tricków i chwytów które są stosowane przez niegrzecznych chłopców intuicyjnie, nie wyleczy Twoich samczych neuroz, lęków i kompleksów, nie zasypie próżni i pustki takiego życia. Ale wręcz przeciwnie – może je pogłębić i nasilić. Taka wiedza bez nadania jej kreatywnej mocy sprawczej może zniszczyć relacje i zatruć życie. Co trzeba zrobić? Należy przepracować swoje samcze, patriarchalno-konserwatywne „diabły” czające się w czeluściach męskiej psychiki. Należy też wybaczyć, kochać i żyć pomimo świadomości jaka jest płeć przeciwna.

Gdy rozpracujesz te swoje męskie cienie, gdy osiągniesz spokój i radość życia (jak to zrobić? Pisałem o tym w dziesiątkach artykułów, link do nich na końcu tego wpisu), to zobaczysz jak Twoje życie samo się ułoży. Kobiety lubujące się w niegrzecznych chłopcach same będą Cię omijać, będziesz dla nich wręcz niewidzialny, nawet jako przyjaciel / friendzone. Ty sam też nie będziesz chciał mieć z takimi do czynienia. Zaczną się pojawiać w Twoim życiu inne kobiety. Takie, dla których warto żyć. One to wyczują instynktownie. Zyskasz wtedy siłę przyciągania, o której nawet nie wiedziałeś, że istnieje.

Bo cały sekret polega na tym, że szczęśliwe i spełnione relacje powstają tam, gdzie podobne przyciąga podobne. Nie na odwrót. Bo ze związku wrażliwej poetki życia z zimnym draniem, bądź ze związku romantyka z „typową babą„, nic dobrego nie wyniknie. Szukaj sobie podobnych kobiet. Tylko połącz wiedzę o kobietach z rozwojem swojego potencjału duchowego. Potężni magowie zawsze mieli wokół siebie wianuszek kobiet i nigdy nie narzekali na friendzone, na fochy, shit-testy. M.in. dlatego że umieli sobie z fochami i shit-testami radzić, ale nie tylko dlatego. Ale wróćmy do meritum zagadnienia.

Otóż zapewne nieraz próbowałeś przekonać kobietę za pomocą argumentów logicznych, że nie warto wiązać się z dupkiem, niegrzecznym chłopcem, zimnym draniem. Ale chyba już doskonale wiesz, że tu argumenty logiczne nie działają zupełnie. Dobrze – pomyślisz. Więc nauczysz się podrywać, uwodzić, staniesz się trochę jak taki zimny drań.. Ale to też nie jest wyjście! Choćby z uwagi na to, co pisałem powyżej. Ale jak się okazuje, nie tylko na to..

Wiadomo już, że argumentami logicznymi tu nic nie zdziałasz. Podświadomość, przez niektórych utożsamiania z duszą (z wyższym ja, z nadświadomością) realizuje sobie tylko znany program ewolucji ludzkiej istoty. Dusza jest jak małe, głupiutkie dziecko, które pełne ufności i naiwności wkłada metalowy przedmiot do gniazdka z elektrycznością. Inaczej: dusza takiej „typowej baby” lubiącej niegrzecznych chłopców, bardzo tych doświadczeń pragnie i potrzebuje. Jej umysł logiczny rozpacza, przeżywa niesamowite męki, traumy, katusze.. Ale jej dusza śpiewa i się raduje, bo dzięki tym trudnym doświadczeniom ewoluuje i rozwija się.

Na Ziemi większość dusz ludzkich to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte (noworodków, niemowlęce, dziecięce). Dusze takich kobiet potrzebują takich doświadczeń z nieczułymi brutalami by wyrobić sobie „bazę danych„, bazę doświadczeń na przyszłe życia. To dlatego tak trudno przemówić im do rozsądku, bo to dusza (podświadomość) pilnuje planu ewolucyjnego. Tak przeżywana kobiecość jest kojarzona z archetypem pierwotnej Ewy.

O poziomach świadomości pisałem w linku poniżej:
Mówili mu: bez ambicji i pieniędzy jesteś nikim. Dziś umiera i żałuje każdej straconej chwili

Archetyp Ewy to kobieta niepewna, niezdecydowana, rozemocjonowana (negatywnie), sfrustrowana, naiwna, strzelająca fochy. To taka typowa samica – stąd ja określam ten stan świadomości jako „kobiecość samiczą„. U mężczyzn odpowiednikiem Ewy jest archetyp pierwotnego Adama. Czyli faceta bardzo głęboko zakompleksionego, zlęknionego, niepewnego, który zręcznie ukrywa to za parawanem agresji, konserwatyzmu, koleżków, takiej typowej „samczości„. To facet w typie pierwotnego Adama kontroluje, tłamsi i niszczy kobiecość, także kobiecość własną. To właśnie taki facet szuka dziewicy ale znakomitej w łóżku, oficjalnie gardzi wyzwolonymi kobietami, ale nieoficjalnie chętnie wchodzi z nimi w relacje.

Najważniejsze jest to, że nie naszą rolą jest wchodzenie w plan ewolucyjny takiej młodej i naiwnej kobiecej duszy. To jak igranie z detonatorem bomby atomowej, to igranie z potężnymi i zbadanymi może w 1% duchowymi siłami. Których nawet wcieleni duchowi mistrzowie, tacy jak np Vadim Zeland, nie rozumieli. To nie jest naszym zadaniem. Nawet jeśli nauczysz się tricków psychomanipulacyjnych i taką Ewkę uwiedziesz i skłonisz do związku, to jej dusza prędzej czy później upomni się o swoje. O swój plan ewolucyjny. Zostaniesz zdradzony, porzucony, emocjonalnie sponiewierany lub ukarany w inny sposób. A jej dusza wróci na swoją właściwą ścieżkę rozwoju.

I zadaj sobie uważnie pytanie, czy na pewno zależy Ci na takiej kobiecie.. Osobna sprawa to te kobiety, które poznały się w czym rzecz, zerwały takie relacje i chcą się szczerze rozwijać. Bywa, że mężczyźni tacy jak my mają jakąś powinność wobec takiej poranionej, kobiecej duszy, która przeżyła bardzo dużo i już wyszła z tego błędnego koła. Jeśli rozum kobiety słucha, gdy chce ona szczerze coś zmienić, a logika pracuje na odpowiednim poziomie – pomóż jej. W różnie rozumiany sposób, to zależy od Ciebie i poziomu Waszej relacji. Ale nigdy nie rób tego na siłę. Chęć zmiany musi wyjść od niej i to ona ma wykonać 90% lub więcej pracy. Twoje 10% to emocjonalne i energetyczne wsparcie, i podrzucenie jakiejś wiedzy, inspiracji.

Bardzo dużo kobiet swoje pierwsze doświadczenia z mężczyznami ma z nieczułymi dupkami. Jest to bowiem program bazowy, domyślny. I wiele takich kobiet żyje tak całe życie. Sam widziałem dwie kobiety w wieku około 40 lat, które z żalem mówiły sobie, że „wszyscy faceci to dranie„. Jednak część kobiet, i to wcale nie taka mała jak Wam się wydaje, poznaje się na takich facetach i nabywa do nich wręcz odrażę. Wgrywa sobie do podświadomości (duszy) zupełnie nowy program reakcji. Widząc takiego dupka już nie czuje pożądania i tego niewytłumaczalnego drżenia kolan jak kiedyś, ale strach, obawę, odrazę, niechęć. Zupełnie tak, jakby patrzyła na obślizgłego robaka albo pająka czy szczura.

Oczywiście nie mam tu w ogóle na myśli kobiet, które mają już 30 lat na karku, wyszalały się na wszystkie czasy z wytatuowanymi mięśniakami, a teraz szukają spokojnego wrażliwca-frajera by zarabiał na nie i na ich dzieci. To dalej są Ewki, i to te najgorsze z najgorszych. Mniejsza część kobiet, urodzone jako wcielone mistrzynie, w ogóle nie ma doświadczeń z nieczułymi brutalami. Ich sztuczki uwodzicielskie na nie nie działają. Bywa, że takie kobiety spotykają swoje bratnie dusze – spokojnych facetów na poziomie – w wieku nastoletnim, i są z nimi do końca swych ziemskich dni. To jednak są wyjątki i zdarza się to u dusz naprawdę zaawansowanych. Tymczasem klasyczny ziemski program rozwoju bywa najczęściej zupełnie inny.

Na sam koniec, podsumowanie i rada? Nie chciej wyjść z friendzone ku związkowi! Nie chciej zmienić kobiety i nie chciej zmienić świata! Bo ani to ani to nie jest możliwe! Zmień siebie to wtedy zmienią się kobiety które będziesz przyciągać, i wtedy zmieni się (Twój) świat! 🙂

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!”