Lewa kasa KOD od Sorosa?! „Oni są w tym umoczeni po uszy!”

komitet-obrony-demokracji-3Nowy rok przyniósł spektakularne wtopy, jeśli chodzi o prosystemową, proniemiecką opozycję. W sylwestra przyuważono Ryszarda Petru i wpatrującą się w niego jak w obrazek młodą posłankę Nowoczesnej, jak lecieli na portugalską Maderę.

Potem gruchła wielka afera z Mateuszem Kijowskim, który wziął od KOD kwotę około 90.000 złotych, za usługi informatyczne warte maksymalnie 4000 złotych. Co ciekawe, były to typowe lewe faktury, bo te usługi za darmo, charytatywnie wykonywał inny członek KOD. Teraz żrą się między sobą, bo ten kto wykonywał te usługi za darmo, czuje się oszukany.

Ale to nie wszystko. Tu wcale nie chodzi tylko o te 90 tysięcy złotych, ale o ponad milion złotych. Jedna z byłych aktywistek KOD ujawniła szokujące fakty o tej organizacji. Napisała ona na facebooku o lewej kasie KOD „z darowizn zewnętrznych„, zaksięgowanej jako zbiórka publiczna. Wiadomo, zrobili to po to, by nie wzbudzać podejrzeń, że dostali ogromną kasę z zagranicy. O jakie kwoty chodziło?

Wiadome jest też, że wśród donatorów KOD podczas jego powstawania, była jedna z organizacji należących do George Sorosa, znanego multimiliardera, sponsora islamskiej inwazji na Europę.

426551Marsz sytych. Patrząc na zdjęcia uczestniczących w manifestacji tzw. Komitetu Obrony Demokracji polityków, dziennikarzy i celebrytów, tak właśnie można by ją nazwać. Marsz sytych, nieumiejących zaakceptować rzeczywistości, w której zostali oderwani od stołków, pieniędzy i wpływów. Skończyło się dla nich osiem tłustych lat, więc postanowili poprzez manipulację częścią obywateli urządzić w Polsce awanturę. Powód jest prosty: demokracja jest wtedy, gdy oni są u władzy, więc teraz, gdy ją stracili, muszą wmówić obywatelom, że demokracja się skończyła

Pojawiły sie nowe informacje odnośnie działalności Mateusza Kijowskiego z KOD (Komitetu Obrony Demokracji). Otóż szydercza i lobbująca za szczepieniami strona „stop stop NOP” znajduje sie na serwerze należącym do Mateusza Kijowskiego (KOD). Mateusz Kijowski jest jednym z administratorów facebookowego profilu o tej samej nazwie (stop stop NOP).

A poniżej informacje Stowarzyszenia Wiedzy o szczepieniach „Stop NOP” o tym:

Cytat: „-stopstopnop.**** (cenzura) na serwerze Mateusza Kijowskiego z KOD.. O co chodzi?
-Mateusz Kijowski to inicjator prymitywnej, bo bazującej na niewiedzy opinii publicznej, szkalującej nas inicjatywy. Inicjatywa Kijowskiego dziwnym zbiegiem okoliczności zaczęła swoją działalność w tym samym czasie, gdy ruszała wspomniana wcześniej medialna kampania fikcyjnego powrotu odry, prawdopodobnie opłacona przez jeden z koncernów farmaceutycznych. Takie praktyki nazywane astroturfingiem (od kładzenia sztucznej trawy), w niektórych krajach są prawnie zakazane i zagrożone wysoką karą. Kampanie te udają spontaniczne inicjatywy, które wyrażają poparcie lub sprzeciw wobec usług, produktów, idei, wydarzeń czy nawet działalności partii i polityków. Mają sprawiać wrażenie niezależnej reakcji społecznej i ukrywać tożsamość rzeczywistych jej inicjatorów, a także ich prawdziwe intencje. W tym roku podgrzano atmosferę nagłaśniając w odpowiedni sposób przypadek śmierci dziecka na skutek sepsy, rzekomo po tzw. „ospa party” – tymczasem żadne „party” nie miało miejsca.”
Źródło: https://www.facebook.com/notes/og%C3%B3lnopolskie-stowarzyszenie-wiedzy-o-szczepieniach-stop-nop/szczepionki-%C5%9Bmierci-czy-polskie-dzieci-s%C4%85-bezpieczne-przeczytajcie-szokuj%C4%85cy-wyw/1262435297117229

Cytuję: „W nawiązaniu do materiału opublikowanego przez TVN  oświadczamy, że Mateusz Kijowski nie ma nic wspólnego z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”. Wręcz przeciwnie, jest współtwórcą atakującej nas i przypisującej nam przypadkowe wypowiedzi osób niezwiązanych ze stowarzyszeniem, profilu o nazwie „stop Stop nop.
Źródło:
http://www.stopnop.pl/stowarzyszenie/dzialania/189-oswiadczenie-dotyczace-mateusza-kijowskiego-i-falszywej-informacji-podanej-przez-tvn

Kto zakłada tego typu profile? Kto popiera szczepienia, GMO (trującą żywność modyfikowaną genetycznie), energetykę jądrową, lewactwo, ateizm, teorię ewolucji, wszelkie wersje oficjalne, rządowe, prosystemowe? Kto jednocześnie neguje wszelkie teorie spiskowe, kto neguje fakt potężnej korupcji w polityce, nauce, medycynie, psychologii? Robią to ludzie, którzy sami siebie nazywają „przeciwnikami teorii spiskowych„, „sceptykami” czy też „racjonalistami„. Znam ich bardzo dobrze i to od wielu lat, bo od 2009 roku.

Pierwotnie ich mekką był portal racjonalista.pl. Potem część z nich założyła luźną organizację „TTDKN” skupioną wokół jednego z ich blogów. Skrót TTDKN oznacza: „think tank do kurwy nędzy„. Prawda że sympatyczne i budzące zaufanie? TTDKN to cała armia ludzi którzy zajmują się dbaniem o interesy rządów, korporacji, karteli (np farmaceutycznego), elit, grup lobbingowych i grup wpływu.

Jest to lustrzane przeciwieństwo (wręcz jungowski cień) osób takich jak my, którym zależy na uświadomieniu ludzi i na wolności. Oni chcą czegoś przeciwnego niż my – chcą nieświadomości, niewolnictwa, ciemnoty, tego, by ludzie bezgranicznie ufali katom / wilkom w owczej skórze. A więc rządom, korporacjom, elitom.

Nie wiem ilu z tych ludzi (TTDKN) jest lub było realnie opłacanych przez farmacje, rządy czy wręcz służby specjalne. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby większość z nich to byli zwykli „pożyteczni idioci„, zapatrzeni w świetlaną wizję Polski jako zielonej wyspy. Która niczym III rzesza i ZSRR, miałaby przynieść tolerancję, nowoczesność i postęp dla niezliczonej rzeszy chłopo-robotników, ups, przepraszam – lemingów – przez najbliższe miliony lat.

Ale chwila chwila.. Mamy przecież portal Medycyna Praktyczna, który jest sponsorowany sowitymi grantami przez producentów szczepionek. To są setki tysięcy grubego szmalu. Mamy także portal lobbingowy i walczący z medycyną alternatywną o nazwie „pogromcy mitów medycznych„. Mamy też co najmniej dziwne powiązania Komitetu Obrony Demokracji z ludźmi Sorosa.

Agentura wpływu buszująca po internecie, opłacane trolle piszące komentarze za pieniądze, czy wręcz opłaceni blogerzy, autorzy profesjonalnych portali – to zjawisko jest faktem. Zostało wiele razy udowodnione i nie można go negować. Przecież wiedzę o tym, jak działa internet i ludzka psychika, wykorzystuję w pewnym mniejszym lub większym stopniu nawet taki szary Kowalski jak ja. Czy naprawdę myślicie, że korporacja która zarabia miliardy dolarów, nie będzie chciała wpływać na debatę publiczną za pomocą zaawansowanej inżynierii społecznej / socjotechniki, by chronić swoje produkty i zyski?

Oczywiście, chronić je kosztem nas, zwykłych ludzi, którzy od zarania dziejów aż po dziś dzień jesteśmy przez elity okradani, niewoleni i nierzadko też mordowani? Oczywiście, że to zrobi. Wystarczy zatrudnić zgrany i zdyscyplinowany zespół 200 etatowych trolli, by wpływać na debatę publiczną w średniej wielkości państwie. Wystarczy założyć pajęczynę blogów, portali (mniej lub bardziej profesjonalnych), profili (FB, Twitter), i to wszystko zacznie się kręcić.

Musimy w końcu zdać sobie sprawę, że Ziemią od zarania dziejów rządzą kliniczni psychopaci. Nie ważne czy nazwiesz ich elitami, kapitalistami, neoliberałami, masonami, illuminatami, ży.dami czy innym słowem, mniej lub bardziej oddającym prawdę. Konspiracja drapieżników nad ofiarami jest odwieczna, stara jak świat. Wpisana jest w naturę nie tylko naszego gatunku, ale także innych gatunków – w całą naturę. Elity od zawsze zazdrośnie strzegą swoich zysków, wpływów i władzy. Od zawsze ciągną oni swoje państwa i cywilizację ku cyklicznym kryzysom, kolapsom, resetom, korektom. Co jest skutkiem ubocznym ich ślepej mentalności.

W książce „GRU. Radziecki wywiad wojskowy”, autor Wiktor Suworow opowiadał o różnych rodzajach rosyjskich agentów specjalnych. Skupił się także na „kategorii najbardziej ze wszystkich obrzydliwej” i nazwał ją mianem „gawnojedów”. Byli to „członkowie wszelkiej maści Towarzystw Przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, działacze organizacji pacyfistycznych (z ruchem na rzecz jednostronnego rozbrojenia na czele), Zieloni i inni postępowi radykałowie.”

Gawnojed” to inaczej spec od walki ideologicznej, od popierania różnych, ważnych dla rządów i elit działań. Nietrudno się domyśleć, skąd się wzięła taka nazwa. Ideologie polityczne to inaczej gówno – gówno dla zniewolonych nimi mas, owiec. Ideologie to największe możliwe zniewolenie myślenia, i jednocześnie chyba najgłupsze z istniejących. Gdyż nawet religia coś tam człowiekowi daje, i trochę prawdy w niej jest. Dla elit i dla polityków ideologie są narzędziem używanym po to, by skłócać masy i nimi rządzić.

Jeśli myślicie, że taki Petru czy Kaczyński przywiązuje wagę do swojej ideologii, to jesteście w dużym błędzie. Ideologia polityczna to docelowa grupa wyborców, z którą może identyfikować się partie by wygrać wybory. No i za ideologiami stoją różne grupy wpływu i nacisku, często niewidzialne i ukryte, zakulisowe. Obecnie walka ideologiczna to bardzo zaawansowana sprawa, bo używa się w niej socjotechniki na ogromną skalę.

Np niewidzialna ręka wolnego rynku – przez to ze jest niewidzialna, jest sterowna, oj bardzo sterowna 😉 A za niewidzialnymi rękami rynku stoją równie niewidzialni gracze, choćby neoliberalne lobby i think-tanki, np Heritage Foundation. Które wyszkoliły całe tabuny polityków (z lewa i prawa), dziennikarzy, ekspertów i innych gadających głów od wszystkiego. Którzy wmawiają kolejnemu już pokoleniu, że musi pracować za miskę ryżu. Tam gdzie Ty widzisz wolny rynek, ja widzę grubą manipulację. Uczulam Was od dawna na wszystkich którzy mówią o wolnym rynku, prawach ekonomii, (neo)liberalizmie i konieczności niskich pensji – oni chcą władzy (ekonomicznej) nad Wami. Niewidzialne ręce rynku to widzialna bieda i widzialna rozpacz ludzi.

Na ile Mateusz Kijowski jest takim „ideologiem do wynajęcia„, nie wiem. I czy nim jest. Ale wiemy, że Kijowski tutaj broni demokracji za jakąś co najmniej „dziwną” kasę, gdzie indziej zaś broni szczepionek i wychwala koncerny farmaceutyczne. Możliwe że gdy wykopią go z KOD i zastąpią Frasyniukiem (to już ustalone przez elity, nie pytajcie skąd mam to info..) to zajmie się promowaniem czego innego. Ale pewnie także tego, co sprzyja rządom, korporacjom, Niemcom, UE, itp itd. W końcu pan Kijowski jest z tych, którzy posiadając 90.000 złotych piszą, że są w „bardzo trudnej sytuacji finansowej.”

I jeszcze słowo na koniec..

Istnieją poglądy i rozwiązania prospołeczne i antyspołeczne. Proludzkie i antyludzkie. Bez względu na ideologię. Przyszła elita będzie miała dwa ważne zadania. Pierwsze – zagospodarować elektorat „mam wszystko w dupie„. Czyli nie lemingowy i nie moherowy. Stanowi on większość społeczeństwa, zepchnięty jest na margines. Bo z jednej strony, najsilniej słychać głos butnych i sytych 30-latków, reprezentowanych przez kilka partii (PO, Nowoczesna, SLD, Razem). Z drugiej strony – jaki jest PiS, to każdy widzi.

Po drugie – wyjść poza wiezienie umysłów w postaci ideologii. Zostawić raz na zawsze obecny estabiliszment i jego tematy zastępcze. W 2015 roku miało miejsce ciekawe wydarzenie. Kukiz mówił o sprawach ważnych dla kraju. A dziennikarzyna piec lub więcej razy nachalnie mu przerywała by pytać o in vitro i gejów. Zostawmy ich in vitra, Smoleńsk i ich trybunały. Czekajmy na to aż w ciągu 5 do 10 lat mentalność się zmieni. Po cichu i w pokorze róbmy swoje. Wiem ze nam się uda. Pracujmy w pokorze i dyscyplinie, przez dalsze lata, każdego dnia idąc ten maleńki kroczek do przodu, zdobywając wiedzę, kontakty, umiejętności. Szykujmy się też na ostre wykopki i świniobicie. Bo co ma wisieć, nie utonie.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Majdan w Polsce?! „Akcja szyta grubymi nićmi, nie uda się ona”

majdan-w-polsce-1Kilka ciekawych doniesień i cytatów związanych z obecną sytuacją w Polsce. Jakie jest moje oficjalne stanowisko wobec wojny polsko-polskiej?

Przede wszystkim, smutno mi trochę, że nie ma mnie kto reprezentować na scenie politycznej. Mam 31 lat, chciałbym żyć w normalnym kraju. W kraju w którym żadna z ideologii (lewica, prawica) nie narzuca mi swojego widzimisię, w którym mogą krytykować, a nawet obrażać święte krowy z obu obozów. W kraju gdzie zarabia się godnie, gdzie jest legalna aborcja itp (bo to nie XIX wiek), gdzie nie ma islamskiego zagrożenia. Narzucanie innym swojego zdania – oto jedna z podstawowych i chyba najgorszych ludzkich wad. Dotyczy wszystkich, od maluczkich aż po polityków. Jest to tzw problem ludzkiej natury. O ile świat byłby lepszy, gdyby ludzie nie zmuszali innych do robienia tego, czego Ci inni nie chcą?

Z jednej strony mamy tych, którzy doprowadzili kraj do upadku – gospodarczego i społecznego. Są to: PO, PSL, Nowoczesna, i ich wyborcy – syte lemingi. Oni zmian nie chcą, i nie chcą by „cebulaki” (to ich określenie) zarabiały godnie. chcą utrzymać status quo, swoje kapitalistyczne przywileje. Jest to gra ludzkiego ego typu: „ja jestem lepszy od tych cebulaków zarabiających najniższą krajową, bo zarabiam 4000 zł i mam auto i mieszkanie na kredyt„.

Z drugiej strony mamy PiS, który jakieś tam reformy robi (500 plus, nie sprowadzanie do Polski islamskich terrorystów, sojusz z Chinami, plany sojuszu środkowej Europy). Ale ta partia ma szereg wad i fatalnie rozgrywa sprawy wizerunkowe. Aborcja, antykoncepcja, edukacja seksualna, kościół, zerwanie porozumienia ws zwalczania przemocy domowej, Smoleńsk.

Potrzebujemy nowych elit. Kukuz ’15, Ruch Sprawiedliwości Społecznej Ikonowicza mogłyby być takimi elitami. Partia Razem w mniejszym stopniu, bo romansują z tymi, dla których komuchy z trybunału konstytucyjnego są świętością. My, młodzi ludzie, chcemy żyć w normalnym kraju. Dlaczego nie ma partii, która by to zrozumiała? I zamiast kierować się jakąś ideologią – kierowałaby się po prostu losem obywateli? Nie wszystkie rozwiązania prawicowe są dobre, niektóre są skrajnie toksyczne. Identycznie jest z rozwiązaniami lewicowymi. Podział: prawica kontra lewica, w tych czasach ogromnego, globalnego kryzysu, jest już całkowicie zdezaktualizowany. Dodam jeszcze, że jest to przecież podział wzięty z XIX wieku. Teraz mamy wiek XXI i zupełnie inne problemy, wyzwania, dylematy.

Bądźcie jednak dobrej myśli tak, jak ja jestem. Zmiany, które nadchodzą na Ziemi, będą ogromne. Pewna masa krytyczna ludzkiej świadomości została już osiągnięta. Oczywiście, to wcale nie będzie takie proste i jednoznaczne. Niejedno będzie musiało się rozwalić, upaść. Świat jednak zmierza w dobrym kierunku pomimo tych wszystkich złych rzeczy, które teraz widać tak jaskrawo.

Cytuję: „Od soboty posiadacze dekoderów naziemnej telewizji cyfrowej w 13 województwach nie mają dostępu do kanałów TVP. – Poinformowaliśmy Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, będę chciał poinformować Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego – powiedział portalowi wirtualnemedia.pl Jacek Kurski, prezes TVP.”
Źródło: http://niezalezna.pl/90926-brak-sygnalu-tvp-tuz-przed-oredziem-premier-bedzie-zawiadomienie-do-abw

Kto się zgadza z poniższymi cytatami? 😀 Inna sprawa to fakt, że była to szykowana od 12 grudnia wielka operacja logistyczna której celem jest… właśnie, co? Majdan? Wojna domowa? Dyktatura tych „lepszych”, z pełnymi brzuszkami, opatulonych w drogie szaliczki i pijących kawę w Starbucks?

Patrząc na to bydło po raz 1638573885 w tym roku utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma złych i dobrych. Są debile z jednej i z drugiej strony. Ci pierwsi ubrani w modne europejskie ubranka, sprzedaliby swoje matki i dzieci nawet do burdeli, dla pieniędzy i zagranicznych „głasków”. Ci drudzy podpaliliby wszystko w imię swoich interesów. Za każdą z tych grup stoją idioci, którzy jak barany dają się wodzić. A między tym wszystkim jesteśmy my – normalni ludzie, jakieś 90% tego kraju. A na filmie widzicie „śmierć” demonstranta podczas wczorajszej burdy w Warszawie. „Umarł” z własnej głupoty. „Umarł” na ból dupy

Ludzie maja do wyboru tylko trzy formy wladzy: dyktature jednostki, dyktature mniejszosci, dyktature wiekszosci. System ktory respektowalby pragnienia wszystkich ludzi w tym upadlym swiecie nigdy nie zaistnieje a decyzja o koncu upadlego swiata nie nalezy do ludzi tak samo jak nie nalezala do nich decyzja o jego poczatku.”

Na poniższym video Piotr Liroy Marzec relacjonował hucpę w sejmie:

A poniżej – niezła beka. Komentator-śmieszek szydzi i kpi z zachowań KODowców:

Poniżej: YouTuber KomentATOR mówi o polskim majdanie:

ZAPRASZAM też do przeczytania mojego poprzedniego wpisu na ten temat:
Zbrojny zamach stanu w Polsce?! „To ostateczna rozgrywka z tymi którzy niszczyli kraj”

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zbrojny zamach stanu w Polsce?! „To ostateczna rozgrywka z tymi którzy niszczyli kraj”

majdan-w-polsceZadyma w sejmie, wokół sejmu i w wielu miastach. Posłowie PO i Nowoczesnej okupujący mównicę sejmową, skandują: „WOLNE MEDIA! WOLNE MEDIA!”. Te same hasła były powtarzane dziś, dnia 17 grudnia 2016. Nie no, drodzy państwo, ja wszystko rozumiem.. Ale takiego wsparcia dla portalu Jarek-Kefir.org naprawdę się nie spodziewałem! Bo przecież chyba nie mieli na myśli mediów typu TVN, krzycząc słowa o wolnych przecież mediach? 😀

A na serio…

Sytuacja zagęszcza się coraz bardziej. Z tym że jestem dobrej myśli, choć wydarzenia które się rozgrywają – szokują. „Pokojowe przekazywanie władzy jest fundamentem wolności„. I w Polsce i w USA są środowiska które mianowały się „niewybieralną szlachtą” i które mają z tym problem. Jest to najbogatsze 1% społeczeństwa, występują oni jako reprezentanci dalszych 10% zamożnych (klasa średnia, lemingi).

Siłą rzeczy, obie te grupy boją się, że stracą swoje kapitalistyczne przywileje. O losie biednych, pracujących na umowach śmieciowych czy głodujących polskich dzieci oni nie myślą. A wręcz wypowiadają się z pogardą, nazywając ich cebulakami. Dla nich ważniejszy jest trybunał konstytucyjny. Obecnie „niewidzialne ręce rynku” chcą wywołać zawieruchę w Polsce.

W poniższych felietonach pisałem, dlaczego tak się dzieje. Ci, którzy dostają większe ochłapy z kapitalistycznego stołu (lemingi), i żyją jako tako – siłą rzeczy nie chcą, by biedni mieli więcej. Ich np oburza to, że nad morze pojechało więcej ludzi ze swoimi dziećmi, bo mają z programu 500 plus. Gdy te dzieci głodowały, żyły w skrajnym ubóstwie – wtedy było dla nich ok. Ich nie interesują pensje 1850 zł brutto. A wręcz chełpią się tym, że cały kraj dziaduje, a oni mają te 5000 złotych (czyli tyle ile zarabia Turas w kebsie w Niemczech) i mogą zakładać swoje szaliczki i pić kawę w Starbucks.

Oto linki do tych felietonów:
Transformacja ustrojowa i prywatyzacja – największa grabież XX wieku
Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Cytuję: „Od godzin rannych cała opozycja w Sejmie już wiedziała i była przygotowana do rozrób ulicznych. A całe ich zamierzenia ujawnił członek PSL – pan Kłopotek który oświadczył ,że po południu będą miały miejsce rozróby autorstwa PO i Nowoczesnej w Sejmie.”

Zwracam uwagę na to, że miały miejsce pewne niecodzienne wydarzenia. W zajściach pod sejmem brali udział tzw. „crisis actors„, czyli specjalnie szkoleni aktorzy (najczęściej ze służb specjalnych). Wynajęci zostali w celu destabilizowania sytuacji w kraju, robienia rewolucji, prowokowania. Na poniższym nagraniu video widać takiego aktora do zadań specjalnych. Chodzi on sobie spokojnie, szuka odpowiedniego miejsca, po czym powoli i spokojnie kładzie się na ulicy. Potem podbiega do nich trzech innych aktorów i niby mu „pomaga„. Celem tej prowokacji było puszczenie informacji w świat – „policja postrzeliła / zabiła człowieka na zlecenie PiS” i wywołanie ogromnych zamieszek. Zapraszam do obejrzenia tego nagrania:

O crisis actors pisałem w felietonie poniżej. Czołową i medialną postacią wśród crisis actors, używaną kilka lat temu przed rząd PO, był Andrzej Hadacz:
Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

Ciekawą i szokującą informację podał serwis FlightRarad24 a potem serwis czasopisma Wprost: „Samoloty nie mogą wlecieć do Polski”. Nieprecyzyjne informacje wywołały zamieszanie. Serwis Flightradar24 podał tuż po północy, że samoloty „nie mogą wlecieć do Polski”. Przy okazji nocnych wydarzeń w Sejmie, niepokój ludzi dodatkowo wzbudziło zdanie „nie wiadomo, co jest tego przyczyną.”
Źródło: https://www.wprost.pl/kraj/10035233/Samoloty-nie-moga-wleciec-do-Polski-Nieprecyzyjne-informacje-wywolaly-zamieszanie.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wprost-kraj+%28Wydarzenia+Wprost+24%3A+Kraj%29

Wiadomo, że podczas akcji zbrojnej na terenie jakiegoś kraju, pierwsze co się robi – to zamyka się przestrzeń powietrzną, ewakuuje dyplomatów, wyłącza telefonię, internet itp. Czyżby planowana była jakaś akcja zbrojna na terenie naszego kraju, więc dlatego wydano rozkaz zamknięcia przestrzeni powietrznej? Co podał ów serwis FlightRadar? No i „ktoś” odwołał tę akcję zaraz potem, w ostatniej chwili? FlightRadar to szanowany, międzynarodowy serwis specjalistyczny, zajmujący się przepływem ruchu lotniczego na całej Ziemi.

Wiele wskazuje na to, że ma miejsce próba ustanowienia majdanu w Polsce i przeprowadzenie zbrojnego zamachu stanu. Ci, którzy stracili władzę i wpływy, nie mogą się z tym pogodzić. Możliwe, że chcą oni to zrobić przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta USA, który jest gorącym sojusznikiem obecnego rządu Polski. Prawdą jest to, że elita rządząca po 1989 roku to ludzie źli. Zależy im na trzymaniu Polaków w biedzie. Wszystko co robili w latach 2007 – 2015, polegało na rozkradaniu kraju, dalszej dewastacji gospodarki, jak i na wszelkich działaniach antyspołecznych i antypracowniczych.

W sieci zaprezentowano osiem niezbędnych punktów, które muszą zostać spełnione, by na wzór ukraiński w stolicy powstał Majdan:

1. Nośny społecznie powód, który zmobilizuje młodzież. Starzy na mrozie nie wysiedzą. Wystarczy dwa-trzy tysiące gotowych zostać na noc, ale za to dziesiątki tysięcy gotowych wspierać ich na miejscu za dnia.
2. Duży plac w centrum miasta (plac Defilad się nie nadaje, bo nie ma go jak obronić), a w sąsiedztwie duży BUDYNEK PUBLICZNY, który można zająć (i obronić). To jest niezbędne ze względów logistycznych, sztabowych, centrum prasowego, toaletowych.
3. Początkowe drobne utarczki z milicją, powstrzymane (jak dzisiaj) przez posłów. Posłowie muszą być gotowi postawić własne namioty z wywieszką „Biuro poselskie”, żeby zapewnić immunitet.
4. Namioty należy stawiać jak obóz warowny. Plus przenośne toalety i zapas drewna.
5. Władza bezmyślnie i krwawo atakuje po kilku dniach (i nad ranem) obozującą młodzież. Na drugi dzień milion ludzi demonstruje na placu i w okolicach.
6. Rada Majdanu czyli przedstawiciele demonstrantów i liderzy zjednoczonej opozycji, którzy muszą jeszcze zorganizować fundusze na żywność, opał, wynajęcie sprzętu nagłaśniającego i zbudowanie trybuny, itp.
7. Oddziały samoobrony. Tu trzeba się mocno pilnować, żeby uniknąć prowokacji.
8. Stała obecność artystów na scenie i wsparcie duchownych.

Młodzieży na pewno nie uda im się zmobilizować, pokolenia poniżej 30 lat, zarabiającego 1850 zł brutto, też nie. Może przyjść grupka sytych lemingów po kawce w pobliskim Starbucks. Trochę esbeków, i co ciekawe – ludzi starszych, dla których woda w kranie i coś więcej niż ocet na półkach, jest szczytem szczęścia. Na demonstracjach KOD większość to ludzie starsi. Wg mnie jest to element dużo szerszego planu trzymania w ryzach, ciemnocie i biedzie krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Zagraniczne korporacje zamierzają mieć zasobnik taniej siły roboczej.

Pisałem w felietonie poniżej, dlaczego zarabiamy 4 razy mniej niż Niemcy, przy identycznych, a często wyższych cenach. Nie jest to mechanizm ekonomii, z którym „nie da się nic zrobić„, jak mówią Ci źli ludzie, tacy jak Tusk, Petru, Schetyna, Balcerowicz itp. Jest to szyta grubymi nićmi manipulacja mechanizmami ekonomii. NBP już od początku lat 90-tych XX wieku sztucznie zaniża kurs polskiej złotówki:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

majdan-w-polsceTak naprawdę zaczyna się „operacja ostateczna rozgrywka„. Ludzie, którzy doprowadzili świat do biedy, tracą swoje wpływy. Trump, Brexit, PiS, Orban, i inne tego typu zjawiska są tego objawem. Sytuacja na świecie zmienia się coraz bardziej. Wiele wskazuje na to, że zwycięża ta grupa, której zależy na lepszej sytuacji ludzkości. Stąd bierze się opór tych „niewybieralnych„.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Jakie są przyczyny tych nowych zjawisk, które przez wielu ludzi są określone jako straszne? Orban, Brexit, Donald Trump, LePen, kościelno-socjalistyczny PiS, i szereg innych, które zaistnieją już niebawem?

konserwatyzmPrzyczyna to z jednej strony buta, arogancja i chęć utrzymania przywilejów za wszelką cenę przez elitę i przede wszystkim, ich pomagierów, wykonawców. W Polsce są oni nazywani lemigami, i siłą rzeczy – nie chcą zmian (mniej lub bardziej dobrych), nie chcą reformy systemu, nie chcą by ludzie zarabiali godnie. Na program 500+ reagują alergicznie, ponieważ na wakacjach nad polskim morzem nie są już tacy wyjątkowi. Ludzie którymi oni gardzą i nazywają „cebulakami„, wreszcie odbili się od dna, i nawet mogą pojechać na wakacje.

Z drugiej strony, rzyczyna to ogromna pauperyzacja (zbiednienie) całych rzesz ludzi. Polska to kraj bez nadziei. Dla wielu młodych jest ona obozem koncentracyjnym zagranicznych i rodzimych prywaciarzy, wykorzystujących niemal niewolniczą siłę roboczą. Jest to piekło na Ziemi dla ludzi młodych, chcących od życia czegoś więcej niż ich rodzice. Ale to nie dotyczy tylko Polski. Te procesy, choć na mniejszą skalę, i w innym wymiarze, dotyczą całego cywilizowanego Zachodu.

Wolny rynek okazał się niebezpieczną, nie działającą utopią. Zamiast dobrobytu, przyniósł drenaż zasobów całej planety. Bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Kapitalizm pod względem moralnym umarł już dawno temu, jak komunizm czy nazizm. Dalsze trwanie tego systemu, polegające na rabunkowej eksploatacji ekosystemów i innych zasobów – może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi.

Dodam też, że zdanie: bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejsi, jest jednym z praw rządzących światem. Jeśli masz już jakiś zasób (niekoniecznie pieniądze), to jest wysokie prawdopodobieństwo, że zgromadzisz, zdobędziesz tego jeszcze więcej. Przy czym chodzi tu nie tylko o pieniądze, ale o wszelkie inne zasoby, zalety, umiejętności. No i kapitalizm (i wszystkie inne podsystemy zarządzające ludzkimi zbiorowościami i relacjami) są niemal dokładnym odwzorowaniem programów natury. O tym pisałem w innych wpisach, nie będę się powtarzał.

Ale wróćmy do meritum. Teraz ruch wahadła odchyla się w drugą stronę. Pycha, także pycha elity, zawsze jest jakoś tam karana. A jeśli nie karana, to najczęściej równoważona. Mamy więc te wszystkie nowe zjawiska, ludzi, partie. Lemingi w Polsce i w USA są w szoku. Sytuacja naszych dwóch krajów jest bardzo podobna, z tym że w USA jest roczne poślizg. W USA tak samo boli oderwanie od koryta. Mają nawet swój Komitet Obrony Koryta, ups, przepraszam – Demokracji.

Poniżej wklejam ciekawy artykuł z portalu Nowy Obywatel. Porównuje on dzisiejszych lemingów, do XIX wiecznej burżuazji epoki wiktoriańskiej. Epoka wiktoriańska była skrajnie konserwatywna. Dzisiejsze lemingi to też w pewnym sensie konserwatyści. I to nawet wtedy, gdy deklarują lewicowe i liberalne poglądy (sic!). Bo tutaj chodzi o mentalność. Konserwatyzm i jego toksyczny wpływ, to nie tylko kościół, zakaz aborcji i zaglądanie młodym ludziom pod kołdrę. Ja to pojęcie znacznie rozszerzam i nadaję mu zupełnie nowy kształt.

Konserwatyzm więc to przede wszystkim zabetonowanie i ograniczenie myślenia. To brak gotowości do weryfikacji i zmiany swoich poglądów. Konserwatyzm to wg mnie także ślepe i bezrefleksyjne podporządkowanie ideologii (także lewicowej!), religii (w tym antytezie religii – racjonalizmie naukowym), czy innej doktrynie. Konserwatyzm to także ślepe realizowanie tego, co nakazuje rodzina, krewni, społeczeństwo, tradycja – a co Ty niekoniecznie chcesz robić.

No bo co człowiekowi po rzekomo oświeconych, lewicowych poglądach, skoro nie potrafi się przeciwstawić nakazom i zakazom swojej rodziny, krewnych, społeczeństwa? Taki człowiek nie chce, zapiera się, ale brnie w ten system. Bo nie potrafi się sprzeciwić. Oficjalnie głosi on szereg słusznych i mniej słusznych, oświeconych haseł, ale tak naprawdę dalej jest na smyczy rodzony, krewnych, społeczeństwa. Dalej musi, musi i jeszcze raz musi sadzić drzewo, budować dom, płodzić syna. Pomimo lewicowych poglądów, jest więc konserwatystą.

Konserwatyzm, obojętnie jak pojmowany i definiowany, to zła ścieżka. Jego rdzeń jest zawsze ten sam. Polega on na przekonaniu, że postęp, rozwój i przemiany da się zatrzymać, i delektować się danym etapem w nieskończoność. A to tak nie działa. Przecież jedyną stałą na świecie jest zmiana, rozwój, ewolucja. Porzućmy te wszystkie konflikty światopoglądowe. Te całe wartości są bowiem tylko zasłoną dymną. Bo ostatecznym celem konserwatystów jest zachowanie status quo i sprzeciwianie się zmianom i rozwojowi.

No i prawdą jest to, że każda partia, elita, ma zalety jak i wady. Nie ma partii, elity jednoznacznie dobrej czy jednoznacznie złej. Rząd PiS powstrzymał łupienie kraju. Dał program 500+ który powoli wymusza na chciwych prywaciarzach podnoszenie tych głodowych pensji w górę. Ale pojawiły się też pomysły, które o zgrozo przypominają XIX wiek. Np zaglądanie młodym ludziom do łóżek, zakaz aborcji, złe prawo w kwestii ekologii. Ja zaś proponuję patrzenie na to jak na teatr – teatr życia. Zmiany na Ziemi, pomimo że bolesne i bardzo powolne, i nie do końca tak głębokie jak byśmy chcieli – idą w dobrym kierunku.

Natomiast w poniższym felietonie opisywałem, co jest przyczyną konserwatyzmu, szczególnie u starszych ludzi:
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Dziewiętnastowieczna burżuazja używała moralności do utwierdzania własnej dominacji klasowej – a dzisiejsze elity robią to nadal.

Słowo wiktorianin budzi skojarzenia ze staroświeckością: kobiety skrępowane gorsetami, ściśle określone role płciowe, pruderia okazywana w sprawach dotyczących seksu. W świecie, którym rządzą rażący konsumeryzm i autoekspresja, te dziewiętnastowieczne pojęcia samokontroli i samozaparcia wydają się beznadziejnie przestarzałe.

Jednak wiktoriański etos bynajmniej nie umarł. Żyje nadal i znajduje wyraz we współczesnym zachowaniu wyższej klasy średniej. Mimo że niektóre z jego aspektów stały się niemodne i odeszły w niebyt wraz z kamizelkami, pozostało przekonanie, że burżuazja posiada moralną przewagę nad innymi klasami.

Niedzielne przechadzki, wieczorne wykłady i cotygodniowe spotkania salonowe zostały zastąpione przez spinning w siłowniach, zdrową żywność i składanie wniosków o przyjęcie do college’u. Nie pozwólcie się jednak zmylić. Powyższe zjawiska mają do spełnienia tę samą rolę: przekształcenie przywilejów klasowych w indywidualne cnoty, a tym samym – podtrzymanie dominacji klasowej.

WARTOŚCI WIKTORIAŃSKIE

Historyk Peter Gay używał słowa wiktorianin w szerokim rozumieniu – do opisu kultury wykształconych wyższych klas średnich Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych w dziewiętnastym stuleciu. Oczywiście, klasy te miały o wiele bardziej skomplikowane poglądy na temat seksu, płci i rodziny, niż może się nam wydawać.

Wiktorianie egzekwowali, trzeba to przyznać, surowy kodeks moralny, jednak rozmawiali o seksie na okrągło, co graniczyło niemal z obsesją. Jak zauważa Gay, bogate pary często pisały do siebie listy miłosne, których treść nawet u współczesnych czytelników wywołałaby wypieki. I pomimo stereotypu surowych, autorytarnych ojców, to w tym okresie szukać można źródeł współczesnych postaw w stosunku do dzieci. Prawdziwy mężczyzna nie tylko zarabiał na utrzymanie rodziny, ale też aktywnie interesował się emocjonalnym „dobrostanem” swojego potomstwa.

Mimo że dziewiętnastowieczne wyższe klasy średnie nie były tak pruderyjne i surowe, jak to sobie wyobrażamy, rzeczywiście przestrzegały ścisłych reguł zachowania. Zasady te odzwierciedlały zmieniające się struktury klasowe tego okresu, jak i chęć rosnącej w siłę burżuazji, by utwierdzić swoją moralną wyższość nad arystokracją. Orężem używanym do podważenia miejsca starej arystokracji w centrum życia politycznego, społecznego i kulturalnego, była cnota. Podczas gdy synowie arystokratów polowali i biesiadowali, synowie bankierów i prawników pracowali, zakładali rodziny i kształcili się.

Słowo-klucz tego okresu jest niemal nieprzetłumaczalne i brzmi Bildung, co oznacza edukację w formie doskonalenia się i ulepszania. To pojęcie, wyrażane w różnych językach i w różnych narodach, połączyło tę rosnącą klasę, podzieloną dotąd granicami. Samoulepszanie odróżniało jej przedstawicieli od dekadenckiego jednego procenta. Dla przykładu, słuchanie muzyki stało się kształcącym – a nie rozrywkowym – doświadczeniem. Osiemnastowieczna kameralna muzyka klasyczna funkcjonowała jako przyjemne tło na arystokratycznych wieczorkach. W halach koncertowych arystokraci obściskiwali się w lożach, poświęcając tylko zdawkową uwagę wykonawcom. Gdy z kolei rosnąca w siłę klasa kapitalistyczna zaczęła uczęszczać na koncerty, nie spędzała ich na pogawędkach: jej członkowie siedzieli bez ruchu i żądali ciszy, żeby móc skoncentrować się na muzyce. Niemieccy wiktorianie ukuli termin Sitzfleisch – obecnie oznaczający wytrwałość – do opisania kontroli nad mięśniami, niezbędnej do siedzenia zupełnie bez ruchu w czasie koncertu. Nawet kaszlnięcia i kichnięcia musiały być tłumione, żeby nie rozproszyć niczyjej uwagi i tym samym nie przeszkodzić w procesie samodoskonalenia.

Pogoń za Bildung przenikała też do życia codziennego. Bogate młode kobiety, które nie mogły liczyć na lepszą karierę niż ta żony i matki, uczyły się co najmniej jednego języka obcego oraz brały lekcje gry na pianinie i śpiewu. Mężczyźni często spędzali wieczory uczęszczając na wykłady lub biorąc udział w inicjatywach organizacji obywatelskich. Żeby jednak poświęcenie się opłaciło, ubogaceni w ten sposób wiktorianie musieli się z nim obnosić, sprawiając, że to, co różniło ich od biedniejszych i od bogatszych, stawało się dla wszystkich oczywiste.

Wydawali lwią część zarobków na elementy dekoracyjne domu, które demonstrowały jednocześnie zamożność, dobry gust i skromność. Wiedzieli, że odnieśli sukces, kiedy stać ich było na posiadanie salonu – pokoju przeznaczonego wyłącznie do przyjmowania gości, do którego domownicy nigdy nie wchodzili sami. W niedziele całą rodziną przechadzali się po parku. Co za tym idzie, w całej Europie i Stanach Zjednoczonych bogate rodziny walczyły o tworzenie coraz większej liczby nowych parków. Jednak zgodnie z ich wartościami, miejsca te nie miały być ogólnodostępne w dowolnym celu, lecz służyć za wybiegi, na których można było pochwalić się najlepszym niedzielnym ubiorem.

W Central Parku w Nowym Jorku, na przykład, obowiązywał zakaz deptania trawy i uprawiania sportu. Dzieci musiały przedstawić „zaświadczenie o dobrym zachowaniu” ze szkoły, żeby móc bawić się na placach zabaw. Sprzedaż piwa była w niedziele zakazana. Park ten nie miał służyć rekreacji klasy robotniczej, ale jej dyscyplinowaniu. Robotnicy uczyli się właściwego sposobu korzystania z terenu: spacerowania. Ów wczesny projekt Fredericka Law Olmsteda pełnił rolę ogromnego pomnika wiktoriańskiego rozumienia przyrody jako miejsca doskonalenia.

MORALNOŚĆ FITNESSU

Chociaż nie widujemy już w nich mężczyzn w cylindrach i kobiet w sukniach, paradujących co niedziela z dziećmi, parki pozostają wciąż miejscami prezentacji cnoty i dyscypliny: współczesna kultura fitnessu idealnie wprowadza w życie dziewiętnastowieczny etos ulepszania. Wiktorianie słynęli z niechęci do wysiłku fizycznego – który pozostawiali proletariatowi – i uznawali dodatkowe kilogramy za oznakę przynależności do swojej klasy i przysługującego jej poważania. Fitness i sport zaczęły przenikać do życia klas średnich w dwudziestym wieku, a obecnie pełnią taką samą funkcję, jaką wcześniej przechadzki.

Po raz pierwszy dotarło to do mnie dziewięć lat temu. Mieszkałem w Grand Rapids w stanie Michigan i lubiłem przejażdżki rowerowe. Był to sposób na eksplorację nieznanych mi miejsc. Pewnego dnia postanowiłem odwiedzić East Grand Rapids, bardzo zamożną dzielnicę, ponieważ mieli tam ścieżkę rowerową prowadzącą dookoła jeziora Reeds. Gdy już tam dotarłem, od razu zauważyłem, że jestem jedyną osobą, która nie ma na sobie ubioru sportowego. Nie znaczy to, że wszyscy uprawiali sport – większość ludzi przechadzała się tak, jak ich poprzednicy – ale byli ubrani, jakby wybierali się na siłownię. Inni rowerzyści mieli na sobie obcisłe stroje ze spandexu, jak gdyby czekali na linii startu Tour de France. Te ubrania wysyłały wiadomość: „Nie myśl sobie, że idziemy lub jedziemy rowerem, żeby dokądś dotrzeć. My uprawiamy sport”. Zamożni rezydenci East Grand Rapids przekształcili przechadzkę po parku w fitnessowy reżim; ich stroje sportowo-rekreacyjne ogłaszały, że to działanie ma na celu samodoskonalenie.

Obecne trendy aktywności fizycznej, takie jak hot joga, spin i CrossFit, demonstrują poświęcenie się samozaparciu i samodyscyplinie, wartościom chwalonym przez wiktorian. Bieganie maratonów stało się najlepszym dowodem ich wyznawania: biegacze mogą publikować zdjęcia w mediach społecznościowych, żeby udowodnić wszystkim, iż torturowali swoje ciała w wysoce cnotliwy – i wcale nie perwersyjny – sposób.

Te postawy przejawiają się także w życiu codziennym. Sklepy sieci Trader Joe’s i Whole Foods [amerykańskie sklepy ze zdrową i importowaną żywnością – przyp. tłum.], są wypełnione ludźmi w strojach sportowych, bez śladów potu. Taki ubiór opisuje ich posiadacza jako kogoś, kto dba o swoje ciało, nawet jeśli akurat nie oddaje się aktywności fizycznej. Dresy do jogi i buty do biegania ukazują cnotę tak wyraźnie, jak ukazywały ją gorsety dziewiętnastowiecznych żon. Bycie w formie jest teraz wyrazem przynależności klasowej, która przesyca kulturę fitnessu i jedzenia. Ponieważ kalorie potaniały, otyłość ze znaku zamożności stała się znakiem upadku moralnego. W dzisiejszych czasach bycie chorowitym jest postrzegane jako przejaw zachłanności biedoty, podobnie jak w dziewiętnastym wieku postrzegane były zwyczaje seksualne klasy robotniczej.

Poglądy te stanowią mocny przekaz, że niższe klasy nie umieją się kontrolować, więc dostają dokładnie to, na co zasługują. Nie ma w takim razie potrzeby wprowadzać wyższych pensji ani dofinansowywać opieki zdrowotnej. Biedni przecież i tak zmarnują je na papierosy i cheeseburgery.

Zarówno wtedy, jak i teraz, te domniemane różnice zdrowotne ukazywały zjawisko obrzydzenia ciałami klasy robotniczej. W „Drodze na molo w Wigan” George Orwell pisał o swoim dzieciństwie przypadającym na schyłek epoki wiktoriańskiej, twierdząc, że nauczono go, iż „w ciele robotnika jest coś lekko odpychającego”. W czasach Orwella, mydło – a nie kondycja fizyczna – wiązało się z tym podziałem; wpojono mu przekonanie, że, jego własnymi słowami, „niższe klasy śmierdzą”.

W dzisiejszych czasach wyrazy przerażenia różnicami klasowymi znajdujemy w internecie, na stronach takich jak „People of Walmart”. Zamiast czuć odrazę do „brudasów”, współcześni wiktorianie mdleją na widok „żarłoków”. Mimo że dziewiętnastowieczna burżuazja postrzegała korpulentną sylwetkę nie jako powód do wstydu, ale przyjemną oznakę zamożności, jej duchowi spadkobiercy maja obsesję na punkcie zdrowego jedzenia. W ciągu ostatnich 15 lat żywność organiczna z niszowego zjawiska przeistoczyła się w coś niezbędnego do przeżycia.

Przyjrzyjmy się ruchowi bezglutenowemu – tym, którzy z wyboru eliminują gluten ze swojej diety, nie zaś chorym na celiakię, którym nie wolno go spożywać. Kilka lat temu żartowałem, że znalezienie kogoś na diecie bezglutenowej w moim rolniczym miasteczku w stanie Nebraska byłoby wyczynem podobnym do znalezienia dzieł zebranych Piotra Kropotkina w lokalnej bibliotece. Dziś żywność „bezglutenową” można znaleźć na półce niemal każdego okolicznego supermarketu. Ta dyscyplina żywieniowa jest formą cnotliwego samozaparcia, które napełniłoby wiktorian dumą. Gdyby tylko moi dziadkowie mogli dożyć momentu, w którym zrozumieliby, że uprawianie własnych ziemniaków i ogórków czyni z nich klasę wyższą, a nie kmiotów…

WOJNY MAMUSIEK I PODANIA DO COLLEGE’U

Podobna dynamika zatruwa dziś życie rodzinne. Tak jak ich przodkowie, dzisiejsze wyższe klasy średnie przykładają wielką wagę do rodziny. Chociaż dziewiętnastowieczny autorytaryzm osłabł, w tym właśnie wieku zaczęto postrzegać dzieciństwo jako odrębny, szczególny okres życia. Rodzice działali zgodnie z tym przekonaniem, urządzając w domach pokoje dziecinne. Metody wychowawcze z każdym rokiem stają się coraz bardziej uciążliwe, wymagając od rodziców ekstremalnej dyscypliny i samozaparcia. Tytuł wydanej ostatnio książki „Sama radość, żadnej zabawy” („All joy and no fun”) – brzmiałby jak muzyka dla uszu wiktorian. Czy jest coś bardziej frywolnego i mniej kształcącego niż zabawa? Nie ma na nią miejsca we współczesnym rodzicielstwie, z wszystkimi jego wymogami. Matki muszą karmić piersią przez dłuższy niż kiedyś czas, kupować dzieciom wyłącznie żywność organiczną i ograniczyć do zera czas spędzany przez maluchy przed ekranem. Potknięcia oznaczają porażkę. Ukazuje to prawdopodobnie najoczywistsze powiązanie między wartościami wiktoriańskimi dawniej i dziś: w obu przypadkach ograniczają one kobiety i umacniają hierarchię płciową.

Nie jest przypadkowe, że te nowe oczekiwania wymagają pieniędzy i czasu. Pracująca matka, która stara się utrzymać rodzinę z kilku prac w sektorze usług, będzie miała mniej okazji do odciągnięcia mleka z piersi niż kobieta pracująca w biurze (nie wspominając o różnicach w urlopach macierzyńskich między pracownicami fizycznymi a pracownicami biur). Moralistyczne imperatywy wiązane dziś z karmieniem piersią sprawiają, że kobiety z klasy robotniczej – które rzadziej karmią w taki sposób – są osądzane jako gorsze moralnie. Co więcej, w publicznych debatach związanych z ograniczeniami w karmieniu piersią rzadko podnosi się żądania lepszego dostępu do tego rodzaju karmienia przez matki z tej klasy.

Wygórowane oczekiwania wobec rodziców nie kończą się wraz z okresem niemowlęctwa. Małe dzieci zachęca się do udziału w zajęciach w kosztownych klubach sportowych, a rodzice rezygnują z czasu wolnego, żeby je w tym wspierać. Takie aktywności wymagają czasu i pieniędzy, dwóch zasobów, których brakuje ludziom z klasy robotniczej. Rozpowszechnienie zajęć zorganizowanych jest rodzajem ulepszania: czas dziecka zostaje całkowicie poddany zjawisku Bildung. Natomiast zdolność do zapewnienia dzieciom takich możliwości jest przedstawiana jako wyraz moralnej wyższości rodziny, nie zaś jej sytuacji ekonomicznej. Tak jak wiktoriańskie kobiety musiały uczyć się grać na pianinie i mówić po włosku – demonstrując wyrafinowanie niedostępne dla innych warstw społecznych – tak współczesne dzieci grają w piłkę nożną, uczą się mandaryńskiego i odbywają wolontariat w okolicznych organizacjach charytatywnych.

Jednak uwieńczeniem współczesnej pogoni za Bildung jest zdecydowanie proces składania podań do college’u. Nie ma dziewiętnastowiecznego odpowiednika tego niedorzecznego nowego rytuału, mimo że Dickens mógłby napisać świetną satyrę na jego przyrodzony absurd: miliony zachowują się tak, jakby system mocno oparty na uprzywilejowaniu był naprawdę rodzajem merytokracji i jakby wartość człowieka mogła być oceniona na podstawie szkoły, do której został przyjęty. Większość Amerykanów, którzy wybierają się do college’u, składa podania tylko do kilku szkół. Natomiast dzieci z wyższych klas chodzą na standaryzowane zajęcia przygotowujące do egzaminów, pracują jako stażyści lub podróżują w czasie wakacji letnich, żeby zdobyć materiał do esejów wstępnych. Często składają podania do kilku szkół na raz, wszystko po to, żeby zmaksymalizować szanse dostania się do tej o najlepszej reputacji. Rodzice – niezależnie od zdolności intelektualnych swoich dzieci – mogą następnie spocząć w przekonaniu, że ulepione są z lepszej gliny niż plebs wybierający się na dofinansowywane uniwersytety stanowe.

BILDUNG DLA WSZYSTKICH!

Dzisiejsza klasa średnia podtrzymuje iluzję merytokratycznego społeczeństwa, tak jak robili to wiktorianie. Taka wizja rzeczywistości pozwala im na umocnienie swojej pozycji ekonomicznej za plecami robotników, których uczy się, że problemy zdrowotne i beznadziejne perspektywy zawodowe są ich indywidualną winą, nie dysfunkcjami systemowymi.

Oczywiście ćwiczenia fizyczne, jedzenie żywności organicznej i zachęcanie dzieci do pożytecznego spędzania wolnego czasu nie są same w sobie złe. Jednak stają się oznakami burżuazyjnych wartości, kiedy używa się ich do utwierdzenia wyższości jednych klas nad innymi lub do usprawiedliwiania nierówności społecznych. Było to tak samo obrzydliwe w dziewiętnastym wieku, jak obrzydliwe jest teraz.

Powinny nas obchodzić nasze zdrowie, żywienie i wykształcenie. Jednak zamiast postrzegać je jako sposoby na wsparcie dominacji klasowej, należałoby ulepszać je dla wszystkich po równo. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby energia poświęcana na pomoc w dostaniu się do prestiżowych college’ów przeciętnym dzieciom z klas wyższych została przekierowana na uczynienie wykształcenia bardziej dostępnym i tańszym dla każdego. Wyobraźcie sobie sytuację, w której dostęp do zdrowej żywności dla wszystkich stałby się większym priorytetem, niż uzyskiwanie pożądanego statusu społecznego przez kupowanie najbardziej „pełnych zalet” produktów. Krótko mówiąc, wyobraźcie sobie świat, w którym dominowałyby wartości socjalistyczne, a nie wiktoriańskie.”

Autor: Jason Tebbe
Tłumaczenie: Kamila Zubala
Źródło oryginalne: „Jacobin”
Źródło polskie: NowyObywatel.pl

Aborcja i inne szaleństwa episkopatu. To ostatnie podrygi konającego systemu

aborcjaChciałem jeszcze raz poruszyć temat aborcji, antykoncepcji i szerzej, przemian społecznych, obyczajowych i mentalnych jakie obecnie zachodzą. Po udupieniu przez PiS projektu ustawy zakazującej aborcji, kościelni zaproponowali kolejny projekt. Idzie on jeszcze dalej – ma wprowadzać płodofilną policję myśli i zakazywać antykoncepcji.

15 października na Jasnej Górze miał miejsce okultystyczny rytuał katolicki. 100.000 ludzi modliło się w pokucie za grzechy swoje i narodu polskiego. Czyli także w moim imieniu. Jakim prawem?! Ja na to nie wyraziłem zgody i traktuję to jako akt (duchowej) przemocy wobec mnie. Niech odpowiadają ZA SIEBIE i decydują O SOBIE. Niech nie wchodzą ze swoimi boziami do mojego życia bo sobie nie życzę. Narzucanie czegokolwiek innym jest największą zbrodnią i chyba największym możliwym złamaniem prawa naturalnego. Ja niektóre swoje „grzechy” bardzo lubię i jestem z nich bardzo, bardzo dumny. Oczywiście nie chodzi o zło w sensie ludzkim, ale o zwykłą i normalną ludzką działalność, którą katolicy nazywają grzechem.

Traf chciał, że właśnie od soboty ja i mnóstwo moich znajomych czuliśmy się fatalnie. Jedna z teorii głosi że podczas takich rytuałów jest zasysana energia życiowa od ludzi i przekazywana… tylko Watykan wie gdzie. Jest to tylko teoria i u części czytelników może budzić szyderczy rechot. Nie wiem jak to jest, ale często gdy katolicy mają swoje spędy, to ja i moi znajomi będący „w temacie„, czujemy się źle.

Zaś 19 listopada 2016 roku ma odbyć się kolejny okultystyczny rytuał katolicki. Żydowski bóg opisany w ichniej judaistycznej mitologii, Jezus Chrystus, ma zostać ogłoszony królem… Polski. Co ma judaistyczna mitologia do Polski, i dlaczego zmarły nie wiadomo kiedy (i nie wiadomo czy w ogóle żyjący..) Żyd ma być królem naszego kraju to ja już naprawdę nie wiem. Ale w tym nigdy sensu nie było.

I znowu jest to samo – ten Żyd będzie królem nie katolickich Polaków, ale wszystkich Polaków bez wyjątku. Znowu decydują w moim imieniu i w imieniu każdego z nas, choć są już mniejszością. Wystarczy popatrzeć na statystyki uczestnictwa w coniedzielnych mszach – jest to 12% społeczeństwa, głównie osoby starsze.

Ale wróćmy do meritum.

To już ostatnie podrygi konającego systemu. Stąd taka zadyma z aborcją, antykoncepcją itp. Ci religijni psychopaci za wszelką cenę chcą zrobić nam z życia piekło, drugą Koreę Północną. Ich propozycje gdyby zostały wprowadzone w życie, doprowadziłyby do ogromu ludzkich tragedii. Według jednej z teorii, o to chodzi bytowi który zarządza tą religią (jahwe vel demiurg). O maksymalizację ludzkiego cierpienia i grabież naszej energii życiowej.

Wg mnie wszystko jest na dobrej drodze i nie powinniśmy się za bardzo martwić. Choć czeka nas jeszcze frontalny atak sił stojących za starym systemem religijno – konserwatywno – patriarchalnym. Pokrzyczą trochę i napsują ludziom nerwów, ale będzie to miało dla nich nieobliczalne konsekwencje. Już wkrótce kościół będzie miał swoją Norymbergę, a katoliccy szamani podzielą losy nazistów.

Rytuały okultystyczne takie jak na Jasnej Górze 16 października powodują chwilowy spadek mocy ale już nic poza tym. Homeostat chrześcijański umiera i jest ten proces jest już nieodwracalny. Tego gnoju nikt normalny już nie chce, ludzie chcą się bawić, radować, cieszyć życiem. Popatrzmy na młodych ludzi – nikt już tego po prostu nie chce kontynuować i praktykować. Stąd bierze się agresja katolików. Czują, że tracą już na zawsze swoje wpływy.

Więc przeprowadzają frontalny atak na drodze legislacyjnej (prawnej, urzędowej). Bo tylko tak mogą zmusić ludzi do respektowania ich zdezaktualizowanych i upadłych zasad. Czyli na drodze teokratycznej tyranii i standardów państwa totalitarnego. Taki porządek już wprowadził faszysta Caucescu w Rumunii, gdy zakazał aborcji zupełnie i ograniczył antykoncepcję. Został obalony w wyniku zamachu stanu i powieszony. Popatrzcie jak nisko i plugawo upadło chrześcijaństwo. Wartość która jest autentyczna broni się sama i nie musi korzystać z aparatu przemocy i terroru państwowego.

Chciałbym tu rozszerzyć nasze rozważania. Wspólny rdzeń systemów patriarchalnych jest zawsze ten sam. Zakaz aborcji, zakaz antykoncepcji, demonizowanie seksu, edukacji seksualnej, umniejszanie praw kobiet i ich roli. Na tym koncentrują teraz wysiłki. Jeśli nie udaje się prośbą i groźbą z ambony, to będą próbowali zmusić nas totalitarną przemocą. Stąd plany zakazu aborcji, antykoncepcji i seksu innego niż małżeński. Stary system słabnie i niedługo skona zupełnie, ale być może będzie miał swój ostatni już frontalny atak.

Nic tak nie wyzwala kobiety i przy okazji mężczyzny jak wolność w sprawie seksu. I jednocześnie nic tak nie zniewala kobiety i po części też mężczyzny jak dziecko. Można mówić co tylko się chce – choćby milion cukierkowych teorii o pięknie rodzicielstwa, ale nie zmieni to faktów. Tak po prostu jest i koniec, takie są realia tej planety. I właśnie stąd biorą się te pomysły – by siłą zniewolić ludzi. By zmusić ich do wychowywania niechcianych dzieci, bo zbyt wielu ludzi albo zajmuje się sobą, albo uwalnia.

Wg mnie najwyższy stopień rozwoju jest wtedy, gdy rozumiesz jak działa świat i gdy nie chcesz sprowadzać tu nowych żyć, czyli mieć dzieci. Antynatalizm, antykoncepcja, wazektomia i sterylizacja w kraju gdzie jest legalna, są dla mnie takimi samymi duchowymi wartościami i zabiegami, jak medytacja. (Nie traktujcie tego całkowicie serio, performance trochę;) ) Ja osobiście nie przywiązuje się do tej planety. Mogę tu zostać ale mogę potem odejść i nie wcielać się tu. Ani życie za wszelką cenę, ani tym bardziej rodzina nie są dla mnie najwyższymi wartościami.

Rodzina to system. System to rodzina. Jest to fundament, w którym praktycznie każda nowo narodzona istotka otrzymuje cywilizacyjne, globalne lęki, kompleksy i traumy. Plus traumy i lęki rodziców, najczęściej nic nie wiedzących o życiu. Które potem niszczą całe życie, powodując rozpacz, ból i cierpienie. Tak to już zostało pomyślane, są to realia których nie da się przeskoczyć w żaden sposób. Zostało wymyślonych z milion działających na emocje, łzawych teorii o tym, że ta zbrodnia popełniana na tych małych, niewinnych istotkach ma jakąś pozytywną wartość. Nie, ona nie ma żadnej pozytywnej wartości – absolutnie żadnej. Wiem to po latach i występuję jako prokurator, oskarżyciel, adwersarz i wyrzut sumienia każdego rodzica na Ziemi – każdego.

Problem aborcji i tematów pokrewnych poruszałem w poniższych felietonach, które są bardziej na serio niż ten:
Czy rodzina jest najwyższą wartością? Nie jest
Czy masz prawo narzucać drugiemu człowiekowi kiedy i ile dzieci ma mieć?
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Czy masz prawo narzucać drugiemu człowiekowi kiedy i ile dzieci ma mieć?

14519799_960007204128562_4430649908531109363_nA więc stało się to, o czym pisałem już jakiś czas temu. Kolejny już raz nagłówki gazet i portali będą brzmiały: „Aborcja bez zmian„. Kaczyński powinien od razu skierować projekt katolickich ekstremistów do sejmowej zamrażarki, ale nie zrobił tego. Ugrał na tym swoje. Takie są już prawa inżynierii społecznej i zarządzania tymże społeczeństwem. Elity wiedzą jak to robić i ochoczo te zasady stosują. Bo a nóż obywatele zajęliby się czymś innym – np niespełnieniem wielu obietnic wyborczych i bardzo powolnym tempie reformowania kraju po ośmiu latach wielkiej smuty?

Cała kwestia praw kobiet, w tym aborcji, nie jest tematem zastępczym dla mnie, ale jednym z filarów mojego światopoglądu. Jest to szersze zagadnienie – patriarchat, system rodem z watahy wilków, gdzie jeden lub kilka samców ma większość zasobów i praw, a reszta watahy, stada, podporządkowuje się. My powielamy ten schemat w systemie patriarchalnym którego jedną z emanacji czy też uzupełnień, jest kapitalizm (neoliberalizm). Gdzie beneficjentami jest kilka procent mężczyzn mających władzę, pieniądze, siłę i inne zasoby. Zaś cała reszta jest wykluczona. Pomimo że mamy broń atomową i latamy w kosmos, wciąż tworzymy typowo zwierzęcy system który tłamsi, ogranicza i niszczy zdecydowaną większość ludzkości dla korzyści kilku procent.

Elita, jak już powiedziałem, wykorzystuje tę tematykę w celu bicia piany. Jest to dla nich temat zastępczy. Kaczyński wykorzystał projekt ekstremistów katolickich zgodnie z zasadą tzw zdechłej ryby. Zdechła ryba to taktyka w negocjacjach, która polega na przedstawieniu żądania, które nie ma żadnego znaczenia strategicznego. Jednak jest ono przedstawione w tak absurdalny i chory sposób, że powoduje bardzo gwałtowny protest i utratę sił i energii przez drugą stronę. Wtedy strona, która stosuje taktykę zdechłej ryby, ma większe pole do popisu. I tu zastosowano polityczną modyfikację taktyki zdechłej ryby, by opozycja miała zajęcie, oburzała się i marnowała energię.

W szerszym zakresie, tocząca się wojna polsko-polska czy też chrześcijańsko-ludzka dotyczy kwestii, czy wolno kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nasze dzieciństwo i wiek nastoletni to okres, gdy po pierwsze uczymy się poprzez upadki, wypadki i ból. A po drugie, jesteśmy zależni emocjonalnie i ekonomicznie od rodziców, którzy zmuszają nas dosłownie do wszystkiego. W dorosłym życiu zależność emocjonalna i finansowa to najstraszniejsze, co może człowieka spotkać – bo odbiera wolność. I dalej: ludzkość wydaje się tkwić na etapie nastolatka. Tragedią ludzkości jest to, że ludzie stają się dorośli – kończą 18, potem 30, 40 i 5 lat, ale nie stają się prawdziwie dojrzali.

Przejawia się to m.in. tak, że wielu ludzi uważa, że ma prawo narzucać innym różne rzeczy. Pierwsza i najważniejsza zasada brzmi tak, że nie mamy prawa czegokolwiek nikomu narzucać. I odwrotnie: jeśli człowiek jest do czegoś zmuszany, jeśli podchodzi do czegoś z pozycji: „muszę„, a nie z pozycji: „chcę„, to budzi to jego podświadomy opór. No ale tak już jest skonstruowany świat. Zależności finansowych i emocjonalnych jest bez liku, i ciągle pojawiają się jakieś nowe „muszę, muszę, muszę, kurwa jego mać„. Co możemy zrobić? To, co napiszę może się wielu osobom mocno nie spodobać. Zarzucą mi na pewno egoizm. No tak, przecież każdy z nas jest egoistą.

Polecam żyć tak, by jak najmniej było tych zależności emocjonalnych, finansowych i owych „muszę„. Im bardziej wsiąkasz w system i im więcej realizujesz jego programów, tym więcej tych ograniczeń jest. Są więzy, których przeciąć już nie sposób. Śluby, dzieci, kredyty – będzie to z Tobą na zawsze. Nie mówię że to zawsze jest złe. Jeśli jesteś na siłach i masz ku temu możliwości (zarobki, mieszkanie, samochód, silna, stalowa psychika) to możesz wejść w ten system i prawdopodobnie nic Ci się nie stanie. Ale nie jest to droga dobra dla każdego człowieka. Podobnie forsowne maratony też nie są dla każdego – niejeden po takim maratonie umarłby na zawał.

Ale gdy decydujesz się wejść w system – to po pierwsze, już nie ma możliwości odwrotu, a po drugie – musisz zrezygnować z gdzieś 75% siebie. Teraz nie ma już „Ty” lub „Ty i Twoja żona„. Teraz są dzieci i Wy, rodzice (nie kochankowie, ale rodzice) muszący mościć im gniazdko w systemie za wszelką cenę, kosztem siebie. Tak, wiem, takie widzenie świata to egoizm. Ale w przypadku wielu ludzi jest to egoizm być może ratujący ich życia. Wyobraź sobie sytuację, że istnieje świat, w którym po ukończeniu 18 roku życia, każdy uczestniczy w forsownych maratonach, bo taka jest tradycja.

I w tym hipotetycznym świecie nikogo nie obchodzi, że wielu ludzi ma np problemy kardiologiczne i po takich maratonach umiera. Taka jest tradycja i koniec. I teraz odnieś tę metaforyczną i hipotetyczną sytuację z maratonami, do realiów naszego świata tu i teraz, w którym nakazuje się mieć rodzinę. Nie zważając na ograniczenia wielu ludzi i nie zważając na to, że istniejący system jest tak skonfigurowany, że nie zapewnia nawet minimum minimum (vide: minimalna krajowa).

Co jeszcze możemy zrobić by ograniczyć te czynniki? Wielu ludzi myli miłość ze ślepą zależnością emocjonalną, która jest tak naprawdę odwrotnością miłości. Przecież można kochać i po pierwsze nie być zależnym emocjonalnie, a po drugie – dawać drugiej osobie wolność. W relacjach miłosnych najbardziej pożądani są właśnie Ci mężczyźni od których nie bije aura desperacji, którzy nie są zależni emocjonalnie od kobiet. Tylko taki stan wymaga wyższej świadomości. Uczeni jesteśmy przecież czegoś zgoła odwrotnego. No i każda zależność emocjonalna po pierwsze rodzi potężny, podświadomy sprzeciw tej drugiej strony, a po drugie, zostanie prędzej czy później wykorzystana.

Wracając do pytania z tytułu artykułu: czy masz prawo decydować za kogoś, kiedy i ile ma mieć dzieci? Chrześcijanie uważają, że mają prawo. Wg ich wierzeń, człowiek istnieje od momentu zapłodnienia. Tu wkrada się pewna hipokryzja. Otóż jeszcze nie tak dawno, o dziwo w tych ciemniejszych wiekach, problemu aborcji w kościele nie było. Człowiek zaczynał się od momentu narodzin i tyle. Po drugie, czemu mamy rozważać to pod kątem religii chrześcijańskiej? Co sądzą inne szkoły duchowe odnośnie odnośnie zarodków, poczęcia, życia i aborcji?

Lucyferianizm / satanizm i odłamy ezoteryki inspirowane tym nurtem (nie mylić z „cukierkowym” new age), które ja popieram – kładą nacisk z jednej strony na wolność, a z drugiej strony, na odrodzenie potęgi i siły kobiet. Które były przez tysiąclecia blokowane. Bez odrodzenia kobiecej mocy będziemy tworzyć głęboko chorą i tym samym, głęboko cierpiącą ludzkość. Tak przecież jest od wielu eonów czasu. Porządek patriarchalny, zdołowanie kobiet, wojny, rzezie, spiski, wyzysk, niesprawiedliwość i cierpienie.

Przekazy wielu ludów z różnych epok historycznych mówią o 49 dni życia płodu jako dniu, w którym w ciało dziecka wstępuje dusza. To właśnie około tego dnia rozpoczyna się produkcja neuroprzekaźników, mających być chemicznymi „posłańcami” ludzkiej sfery duchowej. Następuje wyrzut DMT, serotoniny i innych substancji. Zostało to poruszone m.in. w książce „DMT – molekuła duszy„. Z kolei część wschodnich szkół duchowych głosi, że dusza wchodzi w ciało człowieka z momentem.. pierwszego oddechu, czyli po urodzeniu. Ma to być związane z tym, że wraz z oddychaniem pochłaniamy energię Universum zwaną praną.

Jak jest naprawdę? Nie wiem, nie jestem w stanie powyższych tez zweryfikować więc zawieszam osąd. Ale nie potępiam powyższych twierdzeń na ślepo, bo to byłby drugi biegun fanatyzmu. Uważam że aborcja na życzenie powinna być w pełni legalna, ale maksimum do tego 12 tygodnia życia płodu. Nawet dla mnie późniejsza aborcja jest czymś wysoce wątpliwym etycznie. Dziecko urodzone w 5 czy 6 miesiącu życia, może przeżyć i osiągnąć wiek dorosły.

Na sam koniec, chciałbym Wam dać taki dylemat do przemyślenia.. Otóż czy nie jest błędem natury, że powiązała największą przyjemność, i źródło energii (mocy), a więc seks, z rozmnażaniem? W idealnym świecie (którego nie ma i chyba nie będzie 😉 ) rozmnażać się powinny istoty które są na to gotowe i które na pewno tego chcą. A teraz jest jak jest – rozmnażanie jest powiązane z seksem. By pilotować samolot pasażerski, trzeba predyspozycji, zdrowia i wielu lat nauki i studiów. By powołać do życia dziecko – nie trzeba nic, wystarczy trochę alkoholu, pochwa i penis. Dziś pomimo antykoncepcji ponad 90% ciąż to wpadki.

Są to więc sytuacje, gdy rodzice NIE CHCĄ tego dziecka, choćby podświadomie. I tacy rodzice najczęściej podświadomie obarczają takie dziecko tym, że szaleństwa młodości minęły, a zostały same obowiązki, praca, kredyty, szarość i burość dnia. Z drugiej strony, gdyby nie powiązanie największej ludzkiej przyjemności z rozmnażaniem i instynktem macierzyńskim, to… absolutnie nikt nie chciałby się rozmnażać. Więc natura zastosowała tu wytrych, strategię konia trojańskiego. By dać ludziom silną potrzebę seksu, konieczność jej ciągłego zaspokajania skutkującego właśnie rozmnażaniem. Czyli natura przymusza nas do rozmnażania niejako siłą.

No natura tak to zaprojektowała. Nie przystaje to już do dzisiejszych czasów, tempa rozwoju i doświadczania życia przez człowieka. Więc sorry Winnetou 😉 Wińcie mamuśkę naturę i ogólnie tego, kto projektował świat, a nie bogu ducha winne kobiety. Które po tysiącleciach gnębienia, tłamszenia i ograniczania, zapragnęły wolności jak i zajęcia należnego im miejsca w społeczeństwie jako ten RÓWNY. To duże szersze zagadnienie – koncepcja Ziemi jako planety więzienia czy też czyśćca, planety której realia są no nie ukrywajmy tego – dość kiepskie. Czy tradycyjne wartości przyniosły ludzkości cokolwiek innego poza biedą, ciemnotą i cierpieniem? No właśnie.

Problem aborcji i tematów pokrewnych poruszałem w poniższych felietonach:
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?

czarny-protestDziś, dnia 3 października 2016 roku, ludzie w całej Polsce zorganizowali tzw Czarny Protest. Miał on być głosem sprzeciwu i wściekłości wobec próby zgotowania bliźnim w naszym kraju drugiej Korei Północnej. Pisałem o tym co nieco w poprzednim felietonie. Że oszołomy z prawej i lewej strony sceny politycznej mają miliardy miliardów pomysłów, by zgotować swoim siostrom i braciom piekło na Ziemi. Tak, nie bójmy się tego określenia.

Z jednej strony mamy prawicę z jej wariacjami na temat wolnego rynku gdzie jednostka ma mniej praw niż dawny niewolnik (Korwin), czy też wariacjami nt. konserwatyzmu, kościoła i Smoleńska (PiS). I szereg ich pomysłów, jak ograniczać wolność, trzymać społeczeństwo za mordę i robić szereg przykrości ludziom. Z drugiej strony mamy tęczową lewicę, z jej poprawnością polityczną, czyli cenzurą rodem z hitlerowskich Niemiec. I z przemożną chęcią sprowadzenia do Polski miliona obcych kulturowo, patriarchalnych barbarzyńców. Bo przecież murzyn na ulicy to tak po amerykańsku, tak po zachodniemu, nowocześnie. A Polak gotów byłby lizać zagraniczniakowi stopy, tak wielki mamy kompleks wobec Zachodu. A już opinia napisana w szwabskiej gazecie jest świętsza niż wszystkie książki Dawkinsa razem wzięte.

Mój głos jest głosem rozsądku i normalności, a nie głosem partii czy ideologii. Ideologie i religie są wg mnie globalną projekcją i naszej ignorancji, i naszego zbiorowego szaleństwa, w jakim tkwi rodzaj ludzki od zarania dziejów. Wszyscy tworzymy społeczeństwo, które jest głęboko patologiczne i głęboko chore, na coś na kształt zbiorowej psychozy.

Zacznę od tego, że nikt nie ma prawa nikomu nakazywać ile ma mieć dzieci, kiedy ma je mieć i jakiej antykoncepcji chce używać. To jest jasna i oczywista sprawa. Z tym że każda ideologia czy religia ma pewną wadę. Swoją wizję świata, w tym swoje szaleństwa, chce podnosić do rangi legislacji państwowej czy międzynarodowej, czyli prawa. I tym samym, chce zmuszać do jej wyznawania innych siłą przemocy i opresji aparatu państwowego.

Jeśli dana osoba nie chce robić aborcji i stosować antykoncepcji, to po prostu niech tego nie robi. I niech sobie założy bloga czy portal, i tam o tym pisze. Ale cholernie ciężkim przegięciem jest, jeśli ta osoba chce narzucać swoją doktrynę innym. To samo działa w drugą stronę. Szanujesz inne kultury, w tym te, które są nam jawnie wrogie i jawnie dążą do zniszczenia i wymordowania (ludobójstwa) nas? W porządku, szanuj je sobie, ale nie ściągaj tych ludzi tu do Polski, bo swoich dresiarzy siejących terror mamy już stanowczo dość, by sprowadzać element 10 razy bardziej niereformowalny i agresywny. I nie karaj więzieniem ludzi myślących inaczej.

To bolączka każdej ideologii czy religii, czy nie-religii jaką wyznaje ludzkość. Nie chcesz wyznawać tego, co dany zwolennik? Czeka Cię więc szereg nieprzyjemności: ostracyzm, kłótnia, nienawiść, mordobicie, wpierdol, zwolnienie z pracy, proces sądowy, więzienie, odebranie dzieci. Ta dużo szersze zagadnienie. Bo powinniśmy pozwolić naszym bliźnim być po prostu sobą. Być ignorantami, nieświadomymi. Pozwolić im popełniać błędy, w tym te wręcz „szkolne„, upadać na dno dna nawet 1000 razy, by potem 1001 razy się podnosili. Na tym polega zarówno piękno jak i tragizm człowieczego doświadczenia na Ziemi.

W poprzednim felietonie pisałem te oto słowa:

Ludzie wykazują nieco więcej rozsądku niż kiedyś i partie polityczne muszą to uwzględniać. Młodzi ludzie (18 – 40 lat) są owszem, przerażeni tym co wyprawia lewica – islamska inwazja, absurdy UE, paranoje poprawności politycznej, zezwolenie na drenaż kraju i potworny wyzysk pracowników.

Ale z drugiej strony, chcą też wolności i nie wpierdalania się w ich życie przez oszołomów. Chcą zamieszkać z partnerem bez ślubu, chcą mieć prawo do antykoncepcji, aborcji i szereg innych ułatwień oferowanych przez czasy współczesne. Kościół? Co najwyżej powiedzą: „tak, w jakiegoś tam Boga wierzę jako ogólny koncept” i pójdą do kościoła na ślub czy chrzest u znajomych, i tyle.

Zadam pytanie będące pytaniem otwartym i bez odpowiedzi jak na razie. Czy tego co napisałem akapit wyżej, nie da się ze sobą pogodzić? (…) Czy nie może istnieć partia, która po prostu dbałaby o NORMALNOŚĆ, o POMYŚLNOŚĆ Polaków, o WOLNOŚĆ także w znaczeniu liberalnym, ale też o INTERES NARODOWY? Czy głos normalności umarł gdzieś w ideologicznych przepychankach, klepanych do zerzygania na jedno i to samo kopyto już od wielu dekad? Gdzie miejsce na świeżość, na nowe postrzeganie odwiecznych problemów? Jak wszyscy już wiemy, stare recepty i rozwiązania nie tylko nie rozwiązały starych problemów, i nie przyniosły ludzkości pomyślności i dobrobytu. Ale stały się coraz bardziej zdezaktualizowane i „zardzewiałe„.
Czytaj całość tego felietonu – tam opisywałem znacznie, znacznie więcej:
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?

Od strony ezoterycznej dodam krótki komentarz, że prawa rządzące światem są olewcze i beznamiętne. Skoro euro-liberałowie nie tylko nie rozwiązali problemów gospodarczych kraju, ale doprowadziły do apogeum biedy i kryzysu.. To te niezbędne reformy przeprowadzi ktoś inny. Czyli tutaj – konserwatywno-smoleńskie oszołomy. Sytuacja w Polsce dojrzała do radykalnych zmian gospodarczych i one są teraz wprowadzane. Nowoczesnym, dumnym i odważnym młodym ludziom już nie wystarcza pensja 1000 zł netto, już nie wystarczy poklepanie Tuska przez Merkel w TV ani pozytywny artykuł w szwabskiej gazecie pisany przez naćpanego pismaka.

Owi euro-liberałowie powinni się solidnie uderzyć w pierś. A najlepiej by zniknęli na śmietniku historii, oddali ukradzione i zdefraudowane setki miliardów, a ich tysiące afer rozliczyła prokuratura. To euro-liberałowie doprowadzili do zagłady gospodarczej kraju. Najpierw Wałęsa i Balcerowicz, a potem osiem lat wielkiej smuty rządów PO-PSL, których patologie, w tym korupcja, przekraczały najśmielsze okresy PRLu.

To oni doprowadzili do głodowych pensji, kapitalistycznego wyzysku ludzi pracy na niewyobrażalną w cywilizowanym Zachodzie skalę, do biedy, beznadziei, rozpaczy. Do masowego exodusu kilku milionów ludzi za chlebem. Do sytuacji, że ciężko pracujący człowiek nie może sobie pozwolić na nic więcej, niż najgorsze jedzenie z dyskontu. Gdzie rzeczy tak podstawowe na Zachodzie, na który powołują się ci hipokryci, są nieosiągalne – mieszkanie, wyjazd na urlop, lepsze jedzenie, pójście do restauracji, itp. Oni powinni się teraz zamknąć.

Z drugiej strony, na PiS głosowali właśnie nowocześni, młodzi ludzie, którym euro-liberałowie zgotowali tu obóz koncentracyjny, piekło na Ziemi, tej Ziemi. Oni mają gdzieś te całe ideologiczne babranie się w błocku i zaglądanie im do sypialni. Partia Kaczyńskiego powinna brać to pod uwagę. Bo elektorat moherowy jest elektoratem reliktowym i wymierającym. Ilu naprawdę jest katolików w Polsce? Weźmy pod uwagę statystyki regularnego uczestnictwa w mszach w kościołach w Polsce – jest to 12% społeczeństwa. Wielu z nich to NIEwierzący, ALE praktykujący – typowa emanacja społecznej dulszczyzny. Ludzi naprawdę, na serio zafiksowanych na punkcie konserwatyzmu, katolicyzmu i ich zasad, jest może kilka procent.

Znam te młode konserwatystki głosujące czy to na Korwina, czy na PiS. To zwykłe, odważne, nowoczesne młode kobiety, pełnymi garściami korzystające ze zmian społecznych jakie wprowadził liberalizm i feminizm. Ani myślą przenosić się w czasie do jakiejś dawnej, konserwatywnej epoki. Nawet rzeczywistość wciąż konserwatywnych lat 90′ XX wieku jawiłaby się tym kobietom jako koszmar. Zamiast do kościoła, wolą pójść na koncert ich ulubionej kapeli.

Stary porządek świata i stare wartości odchodzą, i to na zawsze. Do „starych dobrych czasów„, które wcale nie były takie dobre, a przyniosły ludzkości niewyobrażalną ilość cierpień – nie ma już powrotu. Jest to bardzo bolesne i nie do zaakceptowania dla tych, który wciąż tkwią w starym porządku. Ich świat, to co tak bardzo cenili – jest już zdezaktualizowane, nie odpowiada na podstawowe człowiecze pytania, i odchodzi. Im serca się krajają, gdy widzą burzone kościoły we Francji. Stąd ich coraz większa agresja.

Stare dobre czasy” czy też stary porządek świata to system patriarchalny, który wyklucza w zasadzie zdecydowaną większość społeczeństwa obojga płci. Są to rządy kilku najpotężniejszych mężczyzn (kapitalistów, bankierów, kapłanów, polityków itp) nad tysiącami kobiet i tysiącami równie zdołowanych i wykluczonych mężczyzn. To rządy mniej niż 1% elity, nad max 10% podwykonawców (urzędasów, korpo-lemingów) i 90% niewolników. To porządek, w którym facet często był katem i diabłem. Dalsze trwanie tego systemu, jeśli nie przejdzie on reformy, doprowadzi do jeszcze gorszej globalnej sytuacji, niż mamy teraz.

Te i inne zagadnienia poruszałem w poniższych felietonach:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/