Reklamy

Tag: okultyzm

Czy tajne stowarzyszenia rządzą światem? Media: to możliwe!

Czy tajne stowarzyszenia mają duże wpływy i rządzą światem? 😉

Istnieją kilka teorii na temat tajnych okultystycznych stowarzyszeń, które brzmią, bądźmy szczerzy, dość szalenie, i które są uważane za „spiskowe”:

  1. Złowrogi „władca tego świata” występuje pod różnymi nazwami: abaddon, marduk, demiurg, allah, szatan. Ma on być póki co „uwięziony” w innym wymiarze (astral, ciemna materia, ciemna energia itp). Różne eksperymenty w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC w CERN) mają bezpośrednio „przenieść” go do naszego wymiaru. Po co? By umożliwić mu nie pośrednie, ale już bezpośrednie rządy, i być może, zniszczenie najpierw większości ludzkości (depopulacja) a potem całej planety.
    .
  2. Demiurg jest przeciwieństwem (adwersarzem) prawdziwego Boga. Jest „władcą materii”, a więc zarządcą świata materialnego. Jest też „ojcem kłamstwa”, a jego strategia to działanie na ludzi poprzez pajęczynę kłamstw. Dobro przedstawia jako zło. Zło przedstawia jako dobro. Dewastację umysłu i ducha przedstawia jako „przebudzenie” czy „oświecenie.” Siebie samego przedstawia jako prawdziwego Boga, jako „niosącego światłość„, jako tego, kto ma „wyzwolić” ludzkość od ciemnoty. Inne jest działanie i tym samym ogłupianie ateisty, inne – ezoteryka dążącego do oświecenia, a jeszcze inne wobec wysoko wtajemniczonego członka tajnego stowarzyszenia.
    .
  3. Celem jest oczywiście złapanie jak największej ilości ludzi w tę sieć kłamstw, odcięcie ich od prawdziwego Boga, i oficjalne przejęcie kontroli – ogłoszenie siebie Bogiem, wraz z nową, globalną religią. Miliardy ludzi są do tego intensywnie, od dekad przygotowywane – moralnie, etycznie i ezoterycznie. Oczywiście Wam, czyli w ich mniemaniu „prostaczkom”, dają takie metody, po których łatwiej zwariować niż cokolwiek osiągnąć. Jednocześnie trzymają oni skuteczne metody w tajemnicy, udostępniając je tylko najwyżej wtajemniczonym i najbardziej zdemoralizowanym.
    .
  4. Ojciec kłamstwa” czerpie siły ze złych emocji ludzi i złych wydarzeń. Stąd tak zmienił on stworzony niegdyś przez prawdziwego Boga świat, by zła i cierpienia było jak najwięcej. Nałożył on na pierwotną strukturę świata swoją własną, złowrogą „siatkę”. Spowodowało to uzależnienie ludzi od czynienia zła i złych nawyków. Wpędziło ludzi w jeszcze większą niedoskonałość. Z 1000 lat życia pozostało maksimum ~120, poza tym króluje ignorancja, głupota i postawa „wszystko mi jedno.” Istoty na Ziemi zamiast współpracy, która chóćby ekonomicznie jest bardziej opłacalna, wybierają rywalizację, wzajemne „wyszarpywanie” sobie dóbr i inne formy przemocy.

Czytaj dalej „Czy tajne stowarzyszenia rządzą światem? Media: to możliwe!”

Reklamy

„DZIWNE” PRZESŁANIA KSIĄŻEK, FILMÓW I TELEDYSKÓW UJAWNIAJĄ UKRYWANĄ PRAWDĘ O ŚWIECIE!

Zaskakujące przesłania duchowe w książkach, filmach, teledyskach i innych dziełach. Artyści widzą więcej?!

Od wieków, a właściwie od tysiącleci Ci, którzy mają wiedzę, starają się ja przekazywać innym. Jest to uniwersalne prawo wszechświata, że wiedzą i informacjami należy się dzielić – wtedy one procentują. Filozofowie, muzycy, pisarze, artyści, filmowcy starają się często przekazać choć część wiedzy jaką mają, w swoich dziełach.

Przy czym często muszą się oni posługiwać językiem metafor, archetypów, symboli. W końcu Sokratesa otruto, bo mówił ówczesnej dulszczyźnie prawdę. Jezusa za to samo ukrzyżowano. Przez całe tysiąclecia największą zbrodnią były dwie rzeczy. Mianowicie: samodzielne myślenie jak i życie na własnych zasadach. To od zawsze jest największym zagrożeniem dla elity.

Za te dwa grzechy kary był radykalne – spalenie na stosie, ukrzyżowanie, czy wygnanie z wioski na śmierć głodową. I do dziś pozostał po tym ogromny lęk w podświadomości poszczególnych ludzi jak i w (nie)świadomości globalnej. To dlatego mamy taką trudność z wyjściem poza nawias społeczeństwa.

teledyski przesłanie

Szukaj głębszego przesłania, patrz szerzej niż większość

Język archetypów jest językiem prastarym i uniwersalnym. Wywodzi się on jeszcze z mitologii, a kto wie, może z czasów jeszcze wcześniejszych. Mitologie Rzymu, Greki, Słowian czy Judei (Biblia, Kabała) korzystają z tego języka. Współcześnie Carl Gustaw Jung przyporządkował mitologiczne archetypy do elementów ludzkiej podświadomości. Niestety, oficjalna psychologia nie poszła jego torem w dalszym rozwoju.

Koncepcja psychologii głębi czy archetypy zostały przez nią porzucone na rzecz tego, co mamy teraz. Czyli: masz być uspołeczniony (modne słowo), normalny, i taki jak wszyscy. Masz konsumować, pracować, rozmnażać się, i nie zadawać zbędnych pytań. Ale wróćmy do meritum.

W wielu świętych księgach, mitologiach, książkach, wierszach, filmach, serialach, teledyskach, a nawet grach komputerowych możemy odnaleźć ślady tego przesłania. Już starożytni filozofowie, sławni i znani choćby ze szkoły średniej, pisali o tym, o czym pisali dzisiejsi mistrzowie. Tacy jak Osho, Tolle, Zeland, Wereszczagin czy de Mello.

teledyski

Społeczeństwo jest nieszczęśliwe i się myli – oto zagadka tajemnej wiedzy

Wartości społeczeństwa, które jest „dulskie” i zachowawcze z natury, są wartościami zbankrutowanymi. No niestety, ale nie przyniosły one światu nic dobrego. Ludzkość jest po prostu nieszczęśliwa. Tonie w rozpaczy, w pragnieniach, namiętnościach i żądzach nie do spełnienia. Bo nawet gdyby wszystkie je spełnić za pomocą jakiejś czarodziejskiej różdżki.. To zaraz ludzie wymyśliliby sobie kolejne pragnienia, pożądliwości, i kolejne problemy i kolejnych wrogów. I znowu byliby nieszczęśliwi.

Bo taka jest konstrukcja ludzkiej psychiki. Przypomina ona pętlę Mobiusa, gdzie jeden problem generuje kilka kolejnych. I gdzie właściwie nie ma rozwiązań jej problemów. Jednostka musi sama wykonać pewną pracę by się wyzwolić. Ten, kto autentycznie i szczerze chce się uwolnić, zostanie uwolniony. Dzisiejszych „Sokratesów” nikt nie skazuje na śmierć, przynajmniej na Zachodzie. Kłopot jest taki, że większość ludzi nie jest w stanie tej pracy wykonać.

A teraz zapraszam na krótki teledysk z głębszym przesłąniem

Proponuję dziś teledyski gwiazdy pop-kultury That Poppy. Teledyski zawierają cenne przesłania. Poniżej wkleję jeden z nich:

A teraz interpretacja przesłania tego teledysku

Na początku – piramida i biali ludzie bez twarzy, bez ubrań, i taki sam, biały, bezosobowy świat – czyli matrix, system, społeczeństwo;
Potem starsi panowie w gustownych garniturach i na wózkach inwalidzkich trzymają w ręku scenariusze – czyli to, co system proponuje ludziom;
Potem jest sam diabeł (Architekt Matrixa, władca planety 😉 ) a wokół That Poppy, istoty świadomej, bezwolnie tańczą marionetki systemu – białe, bez twarzy;
Stół, na którym są kości i czaszka pozbawiona górnej części. W domyśle – czaszka pozbawiona mózgu, bo wyjęto go przez tę górną część. Kości, czyli ochłapy np od kapitalistów?
Potem gwiazda wychodzi ze studia nagraniowego (matrixa) wbrew usilnym protestom diabła;
Wychodzi na zewnątrz budynku (pokonuje barierę iluzji). Tam ludzie trzymają kartki, na których są czarno-białe twarze, podobne do tych białych wewnątrz. Wg mnie symbolizują one gotowe role, które narzuca nam społeczeństwo. Gwiazda bierze pędzel z farbą i je przekreśla – neguje, sprzeciwia się im;
Pod koniec wyrywa starym panom w garniakach scenariusze, bierze ich za wózki inwalidzkie i szura po studio.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zobacz niezwykłe przesłanie na obecne czasy upadku systemu!

1504011507_32a83s_600

Zapraszam wszystkich do przeczytania Ewangelii Aquariusa. Porusza ona szereg życiowych i uniwersalnych prawd, choć zawiera nieliczne wstawki napisane dziwnym językiem.

Mowa jest tam o konieczności odrzucenia wszelkich doktryn zewnętrznych takich jak ideologie, religie itp. Jak i doktryn wewnętrznych, stanowiących fundament naszego światopoglądu, wspólnych i dla lewaka i prawaka, i dla katolika i ateisty. To właśnie w tych doktrynach wewnętrznych tkwi najwięcej ubezwłasnowalniających programów. W kwestii religii, lewicy, prawicy – tu możesz sobie wybrać, zaś tych doktryn wewnętrznych „nie wolno” podważać.

Do tych doktryn należy m.in. monogamia, porządek patriarchalny, i szereg innych programów i ustaleń związanych ze sferą związków, seksualności itp. Ale nie tylko, bo ekonomia, kapitalizm, hierarchizm itd też do nich należą. Nazwałem tę całość „moralnością okołomajtkową„, i jest to chyba najbardziej zakłamany system jaki istnieje. Ma najwięcej furtek, forteli i wyjątków, działających najczęściej „gdy nikt nie patrzy„.

System ten stworzono po to, by okiełzać ludzką seksualność, by społeczeństwo było karną i zdyscyplinowaną armią, maszyną, pracującą ku chwale i potędze elity. Twoje szczęście, samorealizacja i spełnienie w tym systemie jest na ostatnim możliwym miejscu. Z tej przyczyny, że człowiek szczęśliwy i spełniony jest zagrożeniem dla elity. I ja rozumiem, że właśnie to jest odrzucić bardzo trudno, bo te programy są najsilniej działającymi. Są oparte o najsilniejsze emocje.

Bóg jest takim małym dzieckiem, które wciąż uczy się siebie samego, poprzez nas samych – nas wszystkich. Jest to paradoks, bo to kosmiczne dziecko ma moc tworzenia gwiazd, planet, galaktyk i wszechświatów dosłownie z powietrza, z niczego. Każdy człowiek i każdy czyn człowieka jest więc emanacją działania Boga (Kreatora). Każdy z tych czynów jest dla tego Kreatora wartością.

Istnieją jednak pewne zastrzeżenia. Celem Kreatora nie jest równoważenie i relatywizowanie dobra i zła, choć tak może się na początku wydawać. Ale sprawdzanie różnych koncepcji i modeli, i coraz większe ich i tym samym nas, doskonalenie. No i są jakby trzy rodzaje dusz. Świadomie dobre, nieświadome, i świadomie złe. Dusze świadomie dobre – indygo, kryształowe, Elohim, galaktyczne ziarna itp – zależy im na rozwoju i doskonaleniu siebie, bliskich i świata.

Dusze nieświadome – są solą Ziemi, tej Ziemi, jest ich większość. To te wszystkie Janusze, Grażynki itp, które nic nie kumają. Może nie są oni na głębszym poziomie źli, ale są zdolni do niewiarygodnych okrucieństw. To oni wykreowali Hitlera, Stalina, Mussoliniego. To co napiszę jest trochę szokujące, ale ludzie tacy jak Hitler byli odpowiedzią na zapotrzebowanie ówczesnych, bogobojnych Januszy i Grażynek, byli ich globalną (zbiorową) kreacją, emanacją. Tłum jest potworem o wielu głowach. Każda elita każdego narodu jest taką zbiorową kreacją. Jaki naród, taka elita.

Dusze świadomie złe – nazwałem ich „dementorami„. Podróżują oni od niezmierzonych eonów czasu przez wszystkie zakamarki wszechświata. Wcielają się na takich trudnych planetach jak nasza, i niszczą. Głównym i chyba w zasadzie jedynym celem ich życia jest niszczenie, czyli przeciwieństwo doskonalenia. Najczęściej są to dusze które hamują rozwój dusz świadomie dobrych, będąc np ich bliskimi. Zdarzają się i takie, które od dzieciństwa wiedziały o swoim przeznaczeniu, i teraz, np w internecie pod maską anonimowości, mówią o tym otwarcie. Że celem ich duszy jest niszczenie innych ludzi. Więc byłbym ostrożny ze stwierdzeniem, że nie ma świadomie złych ludzi, że każdy jest wewnętrznie dobry.

Każda z tych dusz ma swoją ramę widzenia świata. Dusze świadomie złe często odnoszą sukces i robią kariery, rządzą. Wyczuwają prawa tego świata instynktownie i ich instynktownie przestrzegają. Dusze świadomie dobre nie mogą stać się nagle złe, przynajmniej nie na długo. Po prostu nie mogą, są jakby niekompatybilne z tym światem, „nie stąd„. Stąd często dostają różne kopniaki od tego świata. Aby temu zapobiec, powinny się nauczyć pewnych praw i ich przestrzegać. Z jednoczesnym zaznaczeniem, że muszą realizować swoje przeznaczenie – czyli dążenie do doskonalenia siebie i innych.

Poniżej – zapraszam na tę fascynującą lekturę. Co ciekawe, Ewangelia Aquariusa mówi też o końcu ery patriarchalnej (męskiej), czyli okresu ucisku i upadku człowieka.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

© L.C.P.R. 1325 / 21.12.2012.
Ewangelia Aquariusa
aquariusa.pistis.pl
www.pistis.pl
Wskazane jest aby kopiować tę księgę, powielać, drukować, tłumaczyć i udostępniać wszędzie

PROLOG

Drżą czarne mury kościołów
Gdy Prawda rozkwita
I wieszczy triumfalnie:

Kruk wolności powróci
Dumnie zasiądzie na tronie
Odfrunie biała gołębica

Nie drżyjcie więc niemowlęta
Zaprawdę Pies też ustąpi
Gryźć już was nie będzie

A prastary wilk nakarmi dziecię
Inwokując Święte Imię
Zwycięzcy Nowego Eonu

1. Oto ujrzałem oczyma duszy wszystkie prawdy ze sobą złączone.

2. Widziałem święte księgi od wszystkich ludów pod Słońcem. Część słów poczęło z nich wylatywać w przestrzeń łącząc się w jedną, krystalicznie czystą i żywą księgę. Te spośród słów, które nie wyleciały, płonęły wraz ze starymi księgami. A czysta, nowa i żywa księga unosiła się nad nimi niedotknięta ogniem. Blask jej rozświetlał przestrzeń od ziemi aż po niebiosa.

3. I widziałem też jak przenikają się bogowie, których czcił człowiek przez wszystkie wieki. Mieszali się ze sobą tak długo, aż utworzyli spójną całość łącząc się w jedną postać.

4. Głową tej całości była głowa Jezusa, a nad nią było siedem rogów. Trzy z nich po lewej stronie, trzy z nich po prawej, a na środku największy róg. Z ust zaś jego wychodził rozdwojony język, niby węża. Tułów bóg ten miał kobiecy. To ciało pięknej bogini. Na jej szyi wisiał Symbol Życia. Bóg ów unosił się nad powierzchnią wielkich wód, siedząc w pozycji kwiata lotosu niczym Budda. Z wodami łączył go zaś Kaduceusz, którego górna część była na wysokości boskiego brzucha. W lewej jego ręce był flet Kryszny, w prawej zaś trzymał dzban, na którym widniał taki oto napis: LOGOS PLAZMAT. NOWY EON DUCHA. KONIEC NIEWOLI – POCZĄTEK WOLNOŚCI, KONIEC HIERARCHII – POCZĄTEK RÓWNOŚCI, KONIEC MĘSKIEJ HEGEMONII – POCZĄTEK KOBIECEGO WYWYŻSZENIA. OTO ŚWIT NOWEJ ERY. Z dzbana zaś wylewała się woda.

Bóg ten rzekł do mnie:

– Jam jest Aquarius Ben-Szachar, zwiastun EONU DUCHA.
Nie jestem bogiem, którego się czci, nie jestem bogiem, do którego wznosi się modły, nie jestem bogiem, którego należy się bać. Jestem Jezusem Chrystusem, Jestem Buddą i Jestem Kryszną.
Jestem Wielką Boginią Mądrości.Jam jest Hermes Po Trzykroć Wielki, jam Horus Zwycięski, Słońce i Księżyc, Dopełnienie.
Jestem zwiastunem Nowej Epoki, Symbolem Nowego Eonu, posłańcem Boga Prawdy – Niebędącego Początku, Źródła Wszelkiej Rzeczy i Niewzruszonej Ciszy. Jestem posłańcem Ojca-Matki, wysłańcem Pleromy.
Przynoszę zrozumienie, pokój i miłość. Zsyłam poznanie, zwiastuję jedność i przekazuję światło – bo jestem Krystaliczną Prawdą.
Byłem pełen podziwu i radości, że obraz ten wyklarował się w mej wyobraźni. Widok ten nie powalił mnie jednak na kolana, nie padłem przed oślepiającym światłem, gdyż pochodził ze mnie. Stałem jak równy z równym, jak przyjaciel z przyjacielem, jak stojący przed własnym, doskonalszym odbiciem, bóg naprzeciw boga. Powiedziałem więc do niego:

– Pouczaj mnie, a ja spiszę twe słowa.
O PRAWDZIE

Zrozum!
Moneta Losu zawsze dwie ma strony
A cień światłu musi towarzyszyć
Co Bóg zasiewa, diabeł zapładnia
Lewe możesz czynić prawym, a prawe lewym
W zwierciadle twojej duszy

I przemawiał do mnie tymi słowami:

1. Nic nie jest prawdą i wszystko zarazem jest prawdą. Wszystko jest kłamstwem i nic nie jest kłamstwem. Bo każda rzecz może się jawić podwójnie, jako jasna i jako ciemna zarazem. Każde zdarzenie i zjawisko posiada dwie strony. A ocena zależna jest od perspektywy z której dokonujesz oglądu. Wszystko jest bowiem względne.

2. Dlatego to, co ludzie zwykle nazywają prawdą nigdy nią nie jest, ponieważ ukazuje tylko jedną stronę będącą tylko jedną z całej gamy perspektyw, z tysiąca interpretacji.

3. Człowiek nierozumny przywiązuje się do takiej jednostronnej prawdy, a ona pochłania go tak, że traci dla niej rozum i nic poza nią nie widzi. W ten sposób wpada w obłęd, szerząc nienawiść i nietolerancję, w konsekwencji zwiększając cierpienie na świecie.

4. Obłędem tym są wszystkie religie i doktryny polityczne; są nim zamknięte systemy myślowe i to co człowiek sobie uroił próbując opisać Niewysłowione, zamykając się w mentalnym więzieniu. Albowiem obłędem jest zarówno wiara w Boga, jak i ateizm.

5. Dlatego odrzuć wszystko to, co uważałeś za prawdę, ponieważ nią nie jest. Odrzuć każdy system, dogmat i każdą doktrynę. Spal je żywym ogniem. Nic bowiem nie może krępować Twego umysłu. Oczyść całkowicie swój umysł z wszystkiego co jawi ci się jako prawda, z wszystkiego z czego ludzie uczynili bożka, choćby była to najświętsza rzecz.

6. Odrzuć ją, choćby uznawały ją tłumy, choćby czcili twoi najbliżsi, choćby czczono ją od tysięcy pokoleń!

7. Wszystko to bowiem niezgodne jest z Nieistniejącą Prawdą Jedyną.

8. Ogłaszam więc światu: Przepadną religijne instytucje niewoli, koniec demiurgicznym molochom, koniec fałszywej pobożności!

9. Niech zaś żyje duchowość i głębia, niechaj trwa odwieczne misterium tajemnicy!

10. Zaprawdę tak będzie. Upadną wielkie religie, które czczą Fałszywego Demiurga i nie będzie kasty kapłańskiej ani religijnego łupiestwa, a mężczyźni nie będą już panować nad kobietami.

11. Zniknie też hierarchia i rząd dusz, każdy bowiem mężczyzna będzie kapłanem a każda kobieta kapłanką. Ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi gwiazd, człowiek zaś nigdy swej duszy nie utraci.

12. Zaprawdę to jest pierwsze ABRAHADABRA! Niech tak się stanie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A

13. Tako rzecze ci Aquarius – Symbol Nieistniejącej Prawdy. Albowiem Nieistniejąca Prawda Jest, a Sens istnieje.

14. I Nieistniejąca Prawda zaiste jest Jedyna. Jest po prostu rzeczywistością, życiem i światłem bez cienia. Twoją rzeczywistością, twoim życiem i twoim światłem bez cienia. Niewysłowieniem. Jest Tobą, a Ty jesteś w niej zanurzony. Każdy człowiek jest Prawdą, a wszyscy stanowimy Jedno.

15. Spróbuj, o nierozumny, opisać prawdziwego siebie! Kimże jesteś?

16. To jest bowiem Niewysłowienie. Nie jesteś tym czym wydajesz się być innym. Nie jesteś tym kogo wydaje Ci się, że postrzegasz. Ponieważ jesteś Niewysłowieniem. A to co Niewysłowione nie jest podzielne, lecz jest Jednym. Dlatego wszyscy jesteście Jednym, chociaż jawicie się samemu sobie jako oddzielni. Zrozum to!

17. Ponadto zważ, że każda rzecz jawić się może jako jasna i ciemna zarazem. Jak to nazywacie – dobra i zła. A jednocześnie nie jest ani jasnym, ani ciemnym, ani niczym. Ponieważ istnieje tylko to, co niewysłowione.

18. Dlatego napisano: kto znalazł Prawdę zamilkł. Albowiem nie ma słów by ją opisać. Oczyszczony umysł posiada już tylko Wolę poruszaną przez Ducha. Czyni to, co zechce.

19. Kroczy na ścieżce wiodącej do krainy bez nienawiści, w której nie ma cierpienia, gdzie wokół panuje pokój, harmonia i piękno. Prawem tego królestwa jest Miłość, Miłość podług Woli kierowanej przez Świętego Ducha Prawdy, który mieszka w każdym wolnym człowieku.
O WOLI

– Poucz mnie zatem o Woli. Czym jest Wola? Jak rozpoznać tę prawdziwą wolę? – pytałem.

Taką otrzymałem odpowiedź:

1. Rzeczywistość jest światłością doskonałą wywodzącą się z Ojca-Matki, z boskiej Pleromy, czyli z Nieistniejącej Prawdy, która Jest.

2. Z nią zaś związana jest Wola, która jest Logosem – Słowem Bożym. Słowo Boże, które jest żywe, wypełnia cały kosmos. Wibruje w każdym elemencie natury. Nie jest to spisana księga jak wierzą nierozumni, ani żadne litery, lecz Żywe Słowo. Jednakże w człowieku napotyka ono opór.

3. Jeśli wyobrazisz sobie Logos jako światłość, to twój umysł jest rzucanym cieniem. W ten sposób tworzą się dwie przeciwstawne wole. Wola Logosu i wola umysłu. Umysł dokonuje podziału. Jest pryzmatem, który rozszczepia światło.

4. Zważ, że wola umysłu nie jest twoją prawdziwą wolą, lecz czarnym, żelaznym więzieniem, determinizmem, materią. Czynisz ją spowity lękiem, będąc nieświadomy i nieuważny.

5. Kierujesz się nią jak nierozumny, podlegając schematom i prawom, swoim emocjom i doktrynom, które przejąłeś. Wszelkim urojeniom stworzonym przez człowieka. Wola umysłu dzieje się wtedy, gdy nie jesteś prawdziwym sobą. Kiedy rozum góruje nad intuicją i duszą. Wtedy przemawia i działa umysł.

Umysł mówi „tak być powinno”, a wcale tak nie powinno.
Umysł mówi „muszę”, a nic w istocie nie musisz czynić.
Umysł mówi „tak nakazuje tradycja”, a tradycja jest niczym.
Umysł mówi „boję się”, a nie ma żadnego powodu by lękać się czegokolwiek.
Umysł mówi „potrzebuję”, a nic nie jest potrzebne, bo wszystko masz.
Umysł mówi „nie dam rady”, „nie mogę”, a wszystko możesz.
Umysł mówi „jest mi źle”, a to tylko złudzenie.
Umysł mówi „jestem grzesznikiem”, a grzech nie istnieje.
Umysł mówi „jestem nikim”, a doprawdy jesteś wszystkim.
Umysł mówi „mam problem”, a nic nie jest tak naprawdę problemem.
Umysł mówi „cierpię”, a cierpienie jest iluzoryczne.
Umysł mówi „chcę więcej”, „chcę jeszcze”, a przecież to wszystko marność.
Umysł mówi „jestem lepszy”, a nie jesteś.

i kiedy inne temu podobne myśli pojawiają się w tobie, wiedz, że kieruje Tobą wola umysłu.

6. Ona jest tym co sprawia, że nieustannie cierpisz, że ciągle jest ci źle lub że czujesz nienasycenie. Albo przeciwnie – jesteś przyczyną cierpienia wszystkich wokół. To z jej powodu jesteście niewolnikami. Niewolnikami własnych pragnień, lęków i kompleksów, a nadto niewolnikami Systemu.

7. Wola umysłu stworzyła bowiem System niewoli. W ten sposób pogrążając świat w ciemności. To ona prowadzi do nieustannego konfliktu. Czego wynikiem są wojny, nienawiści i podział. Wola umysłu jest śmiercią, a jej żałobnym orszakiem – czas.

8. Czym innym jest jednak Logos. Słowo Boże, wiecznie żywe. Ono to jest Wolą Czystą związaną z wolnością, pokojem i harmonią. Nie zna żadnego przymusu, nie zna niezaspokojenia, lęku ani podziału. Dąży zawsze do jedności i wypełnia świat miłością. Jest życiem i nieprzemijalnością.

9. Logos to energia i chuć. Umiłowanie i nasycenie. A jego celem pokój i ekstatyczne uniesienie.

10. Twoja Prawdziwa Wola jest zgodna z Wolą Logosu. Zrozum to.

11. Dlatego powiedziano: czyń swoją wolę! Czyń to co chcesz, niechaj nic nie krępuje Ciebie, nie ogranicza, bo jesteś przecież bogiem i gwiazdą. Nie pozwól aby umysł panował nad prawdziwym Tobą.

12. Gdy będziesz czerpał ze źródła Woli Logosu nie będziesz więcej pragnął. On wypełni wszelkie prawdziwe twoje pragnienia. Będziesz pojednany z samym sobą. Nic w naturze nie będzie ci przeszkodą. Staniesz się swym własnym nasyceniem.

13. Tak oto osiągniesz szczęście, podążając zgodnie ze swoją, nieskrępowaną wolą.

14. Wszyscy Nauczyciele Prawdy, boscy posłańcy światłości, pouczali o Woli Logosu, czerpiąc ze źródeł Krystalicznej Prawdy. A ich nauki prowadzą ku wyzwoleniu. Dlatego badajcie je, zwłaszcza Pisma Biblioteki z Nag Hammadi, w nich bowiem ukryty jest Plazmat.

15. Dlatego nie odrzucaj Świętych Pism religii. Czerp z nich, inspiruj się, lecz niech nie staną się twoim bożkiem. Nie zatracaj się w nich. Oddzielaj też ziarna od plew, ponieważ nie każde zawarte w nich słowo można nazwać boskim. Niechaj słowa, które przejmiesz będą łodzią dzięki której przepłyniesz na drugi brzeg. Ale gdy dzięki nim przepłyniesz, porzuć tę łódź, nie będzie ci już potrzebna.

16. Odrzuć religię, nie odrzucając duchowości. Odrzuć pobożność, nie odrzucając głębi. Albowiem na drodze samopoznania odnajdziesz Wolę Logosu. Żadną inną drogą nie możesz do niej dojść, jak tylko na drodze do swojego wnętrza.

17. Dlatego wgłębiaj się w swoje wnętrze. Obserwuj siebie. Stań z boku, oddzielając się od swoich lęków, pragnień i myśli. Ujeżdżaj umysł, patrząc na siebie z dystansu. Ty nie jesteś swoim umysłem. Nie jesteś przecież ograniczeniem. Nie jesteś swoim więzieniem, lecz jesteś uwięziony. Myśl i obserwuj myśli!

18. GNOTHI SEAUTON – Poznaj siebie – Oto odwieczne wezwanie!

19. Niech tak się stanie. Niechaj Wola Logosu wypełni Twe jestestwo. Poznaj swoją prawdziwą wolę! To jest drugie ABRAHADABRA! Niech tak będzie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A

20. Bądź Świętym, Czystym Niewysłowieniem pozbawionym lęku, wolnym od doktryny.

21. A gdy już będziesz czerpał okruchy z Woli Logosu, bądź mimo. Bądź mimo tego, co będzie czynił umysł. On ma w naturze chęć obrony przed oczyszczeniem. Przywiązany do więzienia, nie chce go opuścić. Dlatego przechodź obok tego, co cię trapi, z czym ciągle jeszcze walczysz.

22. Pogrążaj się w medytacji. W prostej ciszy. Niechaj cisza i pokój wypełniają Twoją duszę. Wszystko inne wypuść. Nie myśl, nie koncentruj na niczym, po prostu bądź. Bądź JA JESTEM.

23. Aż osiągniesz pełne wtajemniczenie i będziesz czynił swoją wolę, Wolę Logosu. Wiedz, że u końca swej drogi staniesz się Całkowitością, nasyconą Pełnią, Zrozumieniem.
JEDENASTOSTOPNIOWA ŚCIEŻKA WTAJEMNICZENIA

Ścieżka bowiem do Pełni ma jedenaście stopni i jedenaście wąskich korytarzy. A błogosławiony każdy, kto przejdzie ten Labirynt.

I. Błogosławieni, którzy chciwi są Nieistniejącej Prawdy i wyzbywszy się ignorancji, niestrudzenie jej szukają. Kto tak czyni będzie zwany Neofitą lub Neofitką.

II. Błogosławieni, którzy nie stają się łupem dla sępów i nie uginają swych kolan. Kto tak czyni będzie zwany Uczniem lub Uczennicą Aquariusa.

III. Błogosławieni, którzy odrzucili lęk i wszelką obawę, którzy z odwagą kroczą wbrew światu. Kto tak uczynił jest Człowiekiem Nowego Eonu.

IV. Błogosławieni, którzy nie okłamują siebie i innych, lecz zawsze mówią prawdę. Kto tak czyni jest Rycerzem lub Damą Aquariusa.

V. Błogosławieni, którzy we wszystko zwątpili, oczyszczając umysł z doktryn i dogmatów. Kto tak uczynił jest Mędrcem lub Prorokinią Nowej Epoki.

VI. Błogosławieni, którzy wkraczają w chaos, lecz ciemność ich nie ogarnęła i okiełznali swoje szaleństwo. Kto tak uczynił jest Bohaterem lub Bohaterką Nowego Eonu.

VII. Błogosławieni, którzy przechodzą mimo z wielkim niewzruszeniem, którzy kultywują ciszę i nic nie może wytrącić ich z równowagi. Kto to osiągnął został Mistrzem lub Mistrzynią Nowego Eonu.

VIII. Błogosławieni, którzy ukoronowali dziecię w sobie ujeżdżając lwa. Kto tak uczynił zaprawdę jest Magiem lub Maginią.

IX. Błogosławieni, którzy dwoje uczynili jednym, zewnętrzne uczynili wewnętrznym, a wewnętrzne zewnętrznym, albowiem oni osiągną Pełnię i nazwani zostaną Arcymagami lub Arcymaginiami.

X. Błogosławieni, którzy wiedzą kim są i skąd pochodzą i jaki jest ich cel w życiu. Oni to staną się Arcykapłanami i Arcykapłankami.

XI. Błogosławieni, którzy jako Arcykapłani i Arcykapłanki czynią co tylko chcą, żyją swoją prawdziwą wolą, która jest zgodna z Wolą Logosu. Ci są Synami i Córkami Bożymi, zwanymi Bliźniakami.

Ci, którzy kroczą tą ścieżką staną się jak Aniołowie w Niebie, będą niczym bogowie, którzy czynią co tylko chcą, a nic nie budzi ich lęku i nic nie przysparza im cierpienia, ani niczemu nie zadają krzywdy.
WIZJA ŚWIĄTYNI – INICJACJA W MISTERIUM AQUARIUSA

– Poucz mnie o świątyni. Czy duchowość nie ma już mieć świątyń i kościołów, a rytuał ma zniknąć? – zapytałem Taką otrzymałem odpowiedź.

1. Ciało jest Świątynią Ducha. Ty jesteś Świątynią i grobowcem swojego Żywota. Imaginuj, a ujrzysz Świątynię Prawdy!

2. I ujrzałem kształt Świątyni Prawdy. Jest niczym złota piramida, a prowadzą do niej cztery wejścia. Każde wejście od jednej z czterech stron świata. A przy każdym wejściu stoi posąg – posąg Aquariusa, zwiastuna Nowego Eonu, który mnie poucza.

3. Gdy przeszedłem obok posągu, nie oddając żadnego hołdu, nad portalem od strony północnej ujrzałem symbole współczesnych religii i kultów. Obszedłem Świątynię dookoła, z każdej strony wyglądała podobnie – posąg i portal nad którym znajdowały się symbole religijne. Inne zaś były symbole nad portalem zachodnim, a inne nad wschodnim, inne nad północnym i inne nad południowym.

4. I głos rzekł do mnie: Wejdź przez ten portal nad którymi widnieje symbol twojej religii, tej w której wyrosłeś, którą poważałeś lub ciągle poważasz.

Odnalazłem więc.
Gdy znajdziesz to wejście opluj znak swej wiary. Zaprawdę uczyń tak! Nie wzdragaj się. Albowiem nie ma religii większej ponad Prawdę.
Uczyniłem tak. Oplułem, to co czciłem dotychczas.

5. A gdy uczynisz to bez oporu, przestąpisz próg i wejdziesz do przedsionka. Tam odnajdziesz flagę twego narodu. Weź ją. I uczyniłem jak mówił głos, przestąpiwszy próg Świątyni.

Gdy weźmiesz flagę twego narodu, rzuć ją przed siebie i podepcz. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem żaden naród nie jest lepszy od innego, żaden nie jest święty, a wszyscy ludzie są sobie braćmi i siostrami.
Znów tak zrobiłem. Rzuciłem więc flagę mego narodu i podeptałem ją.

6. A gdy to uczynisz kieruj się dalej przedsionkiem Świątyni Prawdy aż ujrzysz lustro. Spójrz w nie. Spoglądaj dokładnie. A gdy przerazi cię widok samego siebie weź do ręki młot i zbij lustro. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem kto nie znienawidzi swojego ego nie może iść drogą Prawdy.
I uczyniłem. Zbiłem młotem lustro i moje odbicie roztrzaskało się na kawałki.

7. Zanim opuścisz przedsionek, stań przy dwóch naczyniach. W jednym żywy ogień, w drugiej krystaliczna woda. Do ognia wrzuć wszystko co dla ciebie cenne, wszystko co symbolizuje twoje przywiązanie do rzeczy ziemskich. Spal to! Zaprawdę uczyń tak! Albowiem nic nie może stać wyżej niż Prawda.
I czyniłem jak mówił głos.

8. Gdy tak uczynisz rozbierz się do naga i polej się krystalicznie czystą wodą obmywając każdy fragment swego nagiego ciała. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem tylko czysty możesz wejść do Świątyni.
I rozebrawszy się do naga obmywałem każdy fragment swego ciała, dokładnie.

9. A teraz wejdź nagi do wnętrza Świątyni Prawdy.
I wszedłem oczyszczony.

10. A Świątynia była ogromna, na jej podłodze szachownica, a żadna część świątyni nie wyróżnia się, lecz wszystkie boki są sobie równe. Nie widziałem ołtarza. Spójrz na ściany – rzekł głos. Przedstawiały kosmos. Na każdej z czterech ścian gwiazdy, planety i konstelacje. A obraz na ścianach jest żywy. U szczytu zaś Świątyni wisi siedem lamp, święcących bez ustanku. To siedem Duchów Bożych. A światło ich rozświetlało delikatnie całą przestrzeń.

11. Na środku Świątyni stoi okrągły, drewniany stół, a wewnątrz niego Drzewo Życia, a przy nim źródło. I wypływa z niego krystaliczna Woda Żywota. Na drzewie zaś ujrzałem pełzającego Węża. Owoce drzewa wyglądały smakowicie i zaprawdę wydawały się najbardziej godnymi posiadania ze wszystkiego co do tej pory widziałem. Ich wygląd hipnotyzował mnie.

12. Gdy chciałem postąpić w stronę drzewa na mojej drodze stanął potężny lew, a z jego paszczy wychodził szkaradny karzeł, który rzekł do mnie: Nikt nie może spożyć owoców i wody żywota, póki nie zstąpi do podziemi Świątyni. Żeby wstąpić, trzeba zstąpić!

13. Po czym rozstąpiła się podłoga przede mną i ujrzałem schody prowadzące na dół. Patrząc w przerażającą paszczę lwa – zszedłem.

14. Kiedy znalazłem się w ciemnościach podziemi, Czarny Mag z osłoniętą twarzą, zapalił znicz. Wskazał bym podążał za nim. Poszedłem więc.

15. Idąc ciemnymi korytarzami widziałem w formie żywych obrazów wszelkie obrzydliwości jakie czynił i nadal czyni człowiek. Ujrzałem gwałty, mordy, rządzę krwi i niebywałe bestialstwo. Widziałem obleśne monstra i wściekłe demony, które wydawały przeraźliwe jęki. Słyszałem płacz i nienawiść, gniew, zazdrość, niepohamowane żądze, mękę, cierpienie, ból i łzy. Mój wzrok nie mógł tego wytrzymać.

16. Kiedy byłem na skraju wytrzymałości w każdym z tych żywych, przerażających obrazów ujrzałem samego siebie. Byłem jednocześnie katem i ofiarą, wszystkim co złe, a co pogrąża człowieka w niedoli i cierpieniu, co prowadzi do zepsucia i tragedii. Szukałem końca tych obrazów, mając najgorsze z możliwych myśli.

17. Modliłem się więc do swojego boga i uratował mnie. Poszedłem więc dalej, a Czarny Mag wskazywał drogę. W końcu doszliśmy do miejsca w którym ujrzałem komnatę, a w niej ukrzyżowaną, cierpiącą kobietę. Gdy Mag mnie opuścił, wszedłem by przyjrzeć się niewieście:

Kimże jesteś, o piękna? Kimże jesteś, jaśniejąca jak gwiazda?
Kto zadał ci te podłe katusze?

Nie pytaj mnie ukochany
Bo byłam daleko, a jestem blisko
Byłam nikim, a stałam się wszystkim
Byłam zbrukaną, a jestem czystą
Byłam potępioną, a jestem świętą
Byłam zgubioną, a odnalazłeś mnie

Nie pytaj słodki wybawco
Tylko dotykaj mnie czule
Jak wiosenny wiatr pieszczący liście
Niechaj drżę w ekstazie, bo jesteś przy mnie

Z rozkoszą wyciągaj gwoździe rozłąki
Rozłupuj drewniane belki niewoli
Nie znałeś mnie, a jednak jestem twoim szczęściem
Nie widziałeś mnie, a ja ciągle byłam ci towarzyszką

Zlizuj więc krew zapomnienia i patrz jak spływa namiętnie
Po wzgórzach wyuzdanych
O tak! Dotykaj mnie czule…

A teraz zdejmij, ach zdejmij mnie z krzyża!
Mój bohaterze, kochanku radosny, mój Panie!

Ogrzej ramieniem mą zamarzniętą nagość
Wgłębiaj się do źródeł Świętego Pożądania

Och, jakże pragnę Twego ciepła!
Bardziej, najdroższy, niźli cudów materii,
Daj mi wszystko co prawdziwie twoje
Łącząc się ze mną w wiecznej syzygii!

I pamiętaj najsłodszy – tyś Bóg, ja twa Bogini

Kochaj mnie czule, bezpamiętnie
Kołyszmy się na ołtarzu ofiarnym
Który świat nam uczynił pod rządami
Liczby 365

Niechaj płonie w nas żądza
Niechaj płonie pragnienie
Niechaj trwa ta chwila spazmów rozkoszna
Mistyczna ekstaza, gdzie my trwamy w Jedni
A świat w rozłączeniu

Przez miriady miriad i tysiące czasów
Niechaj chwila jest wiecznością
Niezapomnianą

18. I staliśmy się jednym. Przed naszymi oczyma pojawiło się dziecię, zrodzone z naszej miłości. Dziecię w koronie i w królewskich szatach. Unosiło się nad ziemią i uśmiechało rozkosznie. Leciało nad ziemią, a ja podążałem za nim. A ono przywiodło mnie przed studnię wody.

19. Zajrzałem do studni, a twarz moja w odbiciu wyglądała jak twarz Chrystusa. Uśmiechnąłem się i wszystko zrozumiałem.

20. Wówczas ponownie przede mną stanął Mag, lecz jego szaty były już białe niczym najczystszy śnieg. Położył mi rękę na ramieniu i wywiódł mnie z podziemi.

21. Tak oto pełen zrozumienia stanąłem na środku Świątyni, a lew i karzeł strzegący Drzewa Życia byli łagodni i pozwolili mi jeść owoce. Wokół drzewa, przy okrągłym stole, siedzieli mieszkańcy ziemi – mężczyźni i kobiety. Wszyscy byli mi bliscy niczym najdrożsi kochankowie, chociaż wcześniej ich nie znałem.

22. Zaprosili mnie na ucztę Agape. Zatracaliśmy się w najświętszej rozkoszy liczby 93, w jedności i bliskości, jakiej nie można sobie wyobrazić. Wolni od kłów i bydlęcych kopyt, wolni od wszelkich kajdan nuciliśmy pieśń radości, a ekstatyczny rytm unosił nas ponad ziemię. Mury świątyni znikały, znikało wszystko wokół, byliśmy tylko my pośród boskich ogrodów. Nadzy i bezwstydni. Radośni i lżejsi niż pióra. Światło biło od każdego z nas, a wszyscy emanowali pięknem. Byliśmy wszystkim i niczym zarazem, jednością i różnością. Urzeczywistnioną Krystaliczną Prawdą.
WIEDZA TAJEMNA

– Teraz pouczę cię o Bogu, kosmosie i człowieku. Pamiętaj, że Prawda przyszła na świat w symbolach, bo inaczej nie mógłby jej przyjąć. Dlatego czytając te słowa nie daj się zwieść regułom intelektu – rzekł kiedyś do mnie Aquarius.

1. Wszystko co uczono cię o Bogu, kosmosie i człowieku jest nieprawdą. To co mówią w kościołach i świątyniach jest fałszem. Słuchaj więc uważnie i zważ na moje słowa:

2. Bóg, którego czczą religie, którego wielbi się w kościołach nie jest Bogiem Prawdziwym,

3. To Demiurg, który ma wiele imion – Saklas, Samael, Jaldaboath. On jest twórcą „tego świata”, fałszu materii, świata ludzi przepełnionego cierpieniem i bezsensem. On to każe nazywać siebie Bogiem i Panem, chociaż nim nie jest. W ten sposób bluźni wobec Pełni, wobec Boga Prawdy. On nakazuje ofiar, krwawych i bezkrwawych, wymaga służby, poddaństwa i czci. Jest największym z władców układu słonecznego.

4. Jego dziełem są religie i ku niemu one kierują. Jego pragnieniem są krwawe ofiary z ludzi i dla niego są składane; On inspiruje wojny, katastrofy i nieszczęścia, w jego imię są przywoływane. Nikt inny, tylko on jest prawdziwym Szatanem, gdyż nie ma poza nim przeciwnika i wroga.

5. Brak mu jednak rzeczywistego istnienia, ponieważ nie zanurzył się w tym co nieskończone. To tylko projekcja waszego umysłu i jego odbicie.

6. Demiurg pozostaje więc w relacji zwierciadlanej z umysłem. Ludzki umysł odpowiada Demiurgowi, a Demiurg umysłowi. Z umysłu powstaje obraz Demiurga, a z obrazu Demiurga umysł.

7. On to rzeczywiście jest Ja Jestem, tak jak siebie przedstawia. Ale to fałszywe Jestem. To chęć stawania się i trwania, żądzą przedłużenia swej władzy i istnienia. Gdyż Demiurg jest świadom, że grozi mu unicestwienie.

8. Lecz naprzeciw niego jest prawdziwe Ja Jestem, wieczne, pochodzące z Niezniszczalności i Pełni – Trwanie w Ciszy i w Jedności.

9. Człowiek może poddawać się tym dwóm Ja Jestem. Z nich pochodzą dwie przeciwstawne wole, o których nauczałem cię wcześniej.

10. Człowiek dzieli się na ciało, psychikę i duszę. Posiada w sobie Boską Iskrę, która uwięziona w fizycznym i mentalnym ciele istnieje w uśpieniu i nieświadomości, jest „pijana”. Dopiero dzięki otrzeźwieniu i obudzeniu rozpoznaje siebie wiedząc, że jest zniewolona. Wówczas pogrąża się w lamencie i transie smutku, owładnięta tęsknotą za swym prawdziwym domem. Dzięki posłańcom światłości może powrócić do swojego Ojca i Matki, do swojej Ojczyzny.

11. Demiurg, wraz ze swymi aniołami (zwanymi Archontami), ukształtował człowieka cielesnego z materii, a potem, na swoje podobieństwo, utworzył jego sferę psychiczną. W ten sposób człowiek miał być kukłą Pana Boga w jego niewolniczym ogrodzie. Jednakże z Wysokości, od Najwyższego Boga Ojca-Matki, z tzw. Pełni, Mądrość o imieniu Sofia, tchnęła w człowieka duszę. Ta jest elementem pierwotnej Jedni, która wyemanowała z siebie wszystkie byty. Dusza, w ostatecznym rozrachunku, poprzez krąg wcieleń, powraca do Jedni. Jednocześnie jest to upadek Sofii, która poprzez swą namiętność i zachwyt nad samą sobą, uwikłała się w materii. Dlatego wyzwolenie tyczy się zarówno każdej z dusz z osobna, jak i samej Sofii.

12. Ziemia znajduje się w Centrum Kosmosu. W głębinach Ziemi znajduje się Tartar – Piekło. Miejsce, do którego zstąpiwszy możemy wznieść się do najwyższych sfer, zyskując w nich wolność.

13. Świat ten jest bowiem zamkniętym, czarnym, żelaznym więzieniem. Jest tak zarówno na dole, jak i w górze. Podlega on deterministycznym prawom kierowanym przez Archontów, władców sfer planetarnych. Oni to wyznaczają konieczność losu – heimarmene. To co nazywane jest Zbawieniem jest właśnie wolnością od heimarmene.

14. Kosmos ma strukturę koncentrycznych kręgów, następujących po sobie sfer, w których centralnym punktem jest Ziemia. Ponad Ziemią jest tzw. atmosfera, będąca sferą pod władaniem Behemotha.

15. Ponad nią znajduje się siedem sfer – eonów, tzw. królestwo „siódemki” – hebdomada. Każdej natomiast sferze odpowiada jeden Archont.

Są to:

I. eon – sfera Księżyca, której władcą jest Jaoth, mający postać lwa,
II. eon – sfera Wenus, której władcą jest Eloaios, mający postać osła,
III. eon – sfera Merkurego, której władcą jest Astafaios, mający oblicze hieny,
IV. eon – sfera Słońca, której władcą jest Yao, mający oblicze węża o siedmiu głowach,
V. eon – sfera Marsa, której władcą jest Adonaios, mający oblicze smoka,
VI. eon – sfera Jowisza, której władcą jest Adoni, mający obliczę małpy,
VII. eon – sfera Saturna, której władcą jest Sabbataios, mający oblicze świecącego płomienia ognia.

Te kręgi zamyka wąż zjadający swój własny ogon – Uroboros.

Ponad siódmą sferą, zaczyna się pierwsza sfera prowadząca już ku wolności duszy – „ósemka”, która razem z siedmioma wcześniejszymi stanowi ogdoadę.

VIII. eon to sfera Zodiaku. Tam też mieści się Raj, w którym znajduje się Drzewo Życia i Drzewo Poznania, a odgradza je od świata wirujący miecz, gdyż sfera ta ma w swojej naturze obrót.

Tzw. pośrodkowe królestwo, sfera ponad Zodiakiem, którą rządzi dusza i duch, składa się z ciemności i światłości, dwóch koncentrycznych okręgów. W tej sferze znajduje się Królestwo Sofii, będące kołem Życia.

Nad tą sferą znajduje się „Królestwo Boga”, składające się z samego ducha – pneumy. W nim są dwa kręgi – krąg Ojca-Matki i krąg Syna-Córki – Anthroposa – Syna Człowieczego i Córki Człowieczej.

Łączy je okrąg miłości Agape, który ciągnie Syna i Córkę w dół – do Królestwa Sofii.

16. Dusza przechodzić może przez kolejne sfery, wstępując w kolejne nieba, aż dojdzie do Królestwa Bożego. Tam w ekstatycznej uczcie Agape z innymi duszami i ze swym własnym odbiciem, jedna się z Ojcem-Matką osiągając Pełnię.

17. Sfery poniżej Królestwa Sofii stanowią System opresji, który rządzi prawami Świata. Uzyskując wiedzę z Drzewa Życia i z Drzewa Poznania możemy poruszać się w nim bezpiecznie, a nadto ujarzmiać go, wykorzystywać jego moce, by w końcu go opuścić, w ten sposób dostępując całkowitego wyzwolenia.
PROROCTWO AQUARIUSA

1.Oto proroctwo: System, który jest teraz upadnie, a zastąpi go Nowy System.

2. Archonci będą wam mówić o przybyszach z kosmosu – nie wierzcie im. Chcą was w ten sposób zniewolić. Powiedzą Wam oto odkryliśmy Prawdę – nie słuchajcie ich.

3. Dni Nowego Systemu są już policzone, gdyż ostatecznym celem jest nastanie Wolności!

4. Człowiek Nowego Eonu nie będzie już nikomu służył, lecz odda się Duchowi Świętemu i będzie zgłębiał boskie tajemnice i tajemnice natury, żyjąc w pokoju i harmonii.

5. Człowiek Nowego Eonu to Poszukiwacz. Życie jego to Wielka Przygoda i Wielkie Dzieło. Eksploracja labiryntów duszy i odmętów kosmosu.
WIEDZA LICZB

Wszystko jest liczbą. Dlatego studiuj ich znaczenia.

0 jest Nieistniejącą Prawdą, Niebędącym Bogiem, Nicością i Nie-umysłem. Z niego wszystko pochodzi i do niego zmierza. 0 jest poza dualnością.

1 to Rzeczywistość i Nieistniejąca Prawda. Wszystko jest 1.

2 to liczba umysłu. Wszystko jest bowiem podwójne i względne.

3 jest liczbą Boga, który domaga się dopełnienia.

4 to dopełnione bóstwo, gdzie diabeł i kobiecość mają swoje miejsce.

Masz 10 przystanków i 22 drogi na drodze żywota. Odkryj je wszystkie.

22 to liczba Abrahadabry, Nowego Wielkiego Arkanu – Syna Człowieczego.

418 jest liczbą trzeciej Abrahadabry

Zamień 3 na 4. Trójca niech dopełni się w Czwórcę, abyś pełniej widział Boga.

Kwadrat zamień w okrąg, a w nim wpisz krzyż o równych ramionach.

Wiedz, że idee 37 i 47 mogą istnieć w doskonałej harmonii. W nich ukryta jest mądrość.

888 jest liczbą do której będziesz dążył w widowisku, które reżyseruje 365 i 12.

Masz trzy towarzyszki, które są trzema modułami duszy: 151, 152 i 153. Niech 153 będzie Ci kochanką.

137 jest kluczem do chaosu i drogą do zrozumienia natury.

Strzeż się liczby 613 i cymbału brzmiącego.

666 to zwierzę, człowiek i Bóg w jednym. Lecz nie lękaj się. Diabeł, który wyłamie mur w starej kamienicy, będzie zbawiony.

Oddawaj się liczbie 93, a 73 niechaj wypełnia twoje jestestwo.

Krocz od XXI do 0 i od 0 do XXI.

23 to liczba Człowieka. On niech będzie Nowym Arkanem.

Niechaj zawsze XVII wskazuje Ci drogę.

L.C.P.R. 1325 jest wskazówką do Ósmego Nauczyciela Światłości.
RYCERSTWO AQUARIUSA

Jeśli znajdą się odważni, by głosić słowo Nowej Ery i zgłębiać boskie tajemnice załóżcie BRACTWO AQUARIUSA. Oczywiście jeśli tylko tego chcecie. Członkami bractwa niech będą ci, którzy wykażą wolę i mają przynajmniej 23 lata, a co do których, po uprzednim rozeznaniu, nie będziecie mieli wątpliwości, że są ludźmi szczerymi i wypełnionymi duchem. Niechaj będą to kobiety i mężczyźni, najlepiej w równej liczbie.

Kroczcie jedenastostopniową ścieżką. A BRACTWO niech nie ma hierarchii, lecz niechaj opiera się na jedności, braterstwie i przyjaźni.

Nie twórzcie również przysiąg, lecz tylko wyraz woli:
WYRAZ WOLI

Chcę poznawać Prawdę zgłębiając boskie tajemnice. Niech tak się stanie!
Chcę poznawać samego siebie aby poznać swą Prawdziwą Wolę. Niech tak się stanie!
Chcę głosić Słowa Krystalicznej Prawdy i promować idee Ewangelii Aquarius aby nastał NOWY EON DUCHA. Niech tak się stanie!
Chcę żyć miłością, dążąc do pokoju, harmonii i wolności. Niech tak się stanie!
Chcę wiedzieć kim jestem, skąd przybyłem, dokąd zmierzam.
NAUCZANIE POWSZECHNE

– Tako rzecze Aquarius! Te słowa głoście wszystkim profanom:

Oto wskazania dla ludzi Nowego Eonu. Kierujcie się nimi:

1. Miłość niech będzie całym waszym prawem, miłość poddana woli. Tak tylko osiągniecie pokój.

2. Nie bierzcie udziału w żadnej przemocy, ani indywidualnej ani zbiorowej. Taka jest bowiem droga tego, który pragnie zachować swą duszę.

3. Odrzućcie wszystkie religie, doktryny i ideologie. Gdyż żadna nie jest lepsza od innej, ani bardziej prawdziwa.

4. Dbajcie o Matkę Ziemię i wszystkie stworzenia, które wydała. Żyjcie w harmonii z naturą! Gdyż wszystko co żyje jest święte.

5. Zwróćcie się do swego wnętrza, poznawajcie siebie, zgłębiajcie boskie tajemnice, przebóstwiajcie się albowiem to jedyna droga dla zbawienia duszy.

6. Przywracajcie wiedzę starożytnych, w niej bowiem kryje się wielka mądrość.

7. Nie strońcie od przyjemności i unikajcie cierpień, gdyż nie żyjecie po to, by znosić ból i trudności.

8. Zaprawdę gdy żądacie i pragniecie szacunku, nie jesteście go godni. Odrzućcie pychę.

9. Zważcie, że każda prawda jest fałszem, a każdy fałsz jest prawdą. Gdy to zrozumiecie uwolnicie się od doktryn i ideologii. Albowiem wszystko ma swoją ciemną i jasną stronę.

10. Los nie leży wyłącznie w waszych rękach, ale tylko wy decydujecie czy coś nazwiecie dobrem, czy złem, radością, czy cierpieniem, cennym doświadczeniem, czy przekleństwem.

11. Wszystko co się wydarza może przybliżyć was do czystego światła i krystalicznej prawdy. Wykorzystajcie każdą chwilę i każde zdarzenie, choćby najdotkliwszym się wydawało.

12. Przyjmujcie życie w całej jego totalności, nie popadajcie w żadną skrajność.

13. Badajcie wszystko, niczego się nie lękając, niech niewola strachu was opuści, albowiem żadna wiedza nie może doprowadzić was do upadku, lecz tylko ignorancja.

14. Błogosławieni odmieńcy – poeci, pisarze, malarze, muzycy, wszyscy artyści. Przez ich twórczość przemawia boskość, tej boskości słuchajcie, jej wypatrujcie.

15. Zwróćcie się w stronę sztuki i twórczości, którą nie kieruje żądzą posiadania, lecz która wypływa z potrzeby waszej duszy.

16. Mądry kto nie staje się łupem dla sępów i nie powierza swej duszy innym, lecz tylko Prawdziwej Woli.

17. Święty ten, kto czci wewnętrzne tak jak zewnętrzne, a zewnętrzne jak wewnętrzne, kto lewe czyni prawym, a prawe lewym.

18. Badajcie wszystko z każdej strony, spoglądajcie z wielu perspektyw, nie trzymajcie się jednej wizji.

19. Kobiety, pozbądźcie się cnotliwości, nie wstydźcie się rozkoszy i swojego piękna. Niech wasza seksualność staje się bardziej ziemska, a wasza duchowość bardziej niebiańska.

20. Mężczyźni, nie bądźcie brutalni, wyzbądźcie się wulgarności. Niech wasza seksualność stanie się bardziej niebiańska, a wasza duchowość bardziej ziemska.

21. Chwała mężczyznom i kobietom, którzy łączą się w komnacie oblubieńczej, którzy obdarowują się rozkoszą. Chwała boskiej rozkoszy! Albowiem współżycie mężczyzny z kobietą jest święte i czyste w każdej formie, jeśli daje obopólną rozkosz. Niech więc spółkują niczym bóg i bogini.Albowiem chuć jest święta!
Oni to są kapłanami Nowego Eonu – kochankowie, którzy łączą się w komnacie oblubieńczej. Niechaj sprawują misteria.

MODLITWA NOWEGO EONU

A modlitwę sprawujcie w samotności i tę przyjmijcie za wzór:

O boskości tysiąca imion i manifestacji
Ty, która wypełniasz moje jestestwo
Objawiaj mi kim jestem,
Dokąd zmierzam i skąd pochodzę
Niechaj światłość wypełnia moją duszę
Oświetlając wszystko
Co żywe i martwe na zewnątrz
Cień mój, który ciągle mi towarzyszy
Pojednaj ze mną
Abym poznał swą Prawdziwą Wolę
I niczym Dobry Mag kreując świat dookoła
Zmierzał ku niepodzielnej Jedni
W miłości i zrozumieniu wszystkiego.
Abrahadabra.
Amen.

Jeśli chcecie odprawiajcie grupowo kult i rytuał przywracając dawne wierzenia. Lecz niech nie będzie dogmatu ani przymusu, niechaj nie będzie wywyższania i hierarchii. Zaprawdę kapłani i kapłanki w swej duchowej działalności nie mają mieć nic wspólnego z pieniędzmi.

Duchowość ma być czysta, nieskazitelna i szczera, pełna różnorodności, aby zapewnić upodobanie każdemu.

Nie twórzcie niepodważalnych doktryn, systemów, nie wyklinajcie nikogo, jednoczcie się w braterstwie, przyjaźni, w rodzinnej atmosferze, pośród śpiewów i tańców; pośród rozkoszy, radości i mistycznego nastroju. Pełni swobody i wolności, wzajemnej tolerancji i zrozumienia.

Niechaj nikt nie wymaga czci szczególnej od innych, ponieważ wszyscy są kapłanami i kapłankami w NOWYM EONIE. Pamiętajcie o tym!
OŚMIU NAUCZYCIELI ŚWIATŁOŚCI
NOWEGO EONU

1. Czcijcie Mądrość. Dlatego wsłuchujcie się w nauki światłości, czytajcie je i badajcie, abyście kroczyli drogą wolności, pokoju i miłości.

2. W każdej kulturze odnajdziecie mędrców i pisma duchowe, które oświecą wasze dusze. W szczególności zbadajcie Bibliotekę z Nag Hammadi, gdyż w niej ukryty jest Plazmat, nauka, która przetrwała, mimo usilnych prób jej unicestwienia przez Demiurga i jego wyznawców.

3. Oto Siedmiu Nauczycieli Światłości Nowego Eonu, którzy niedawno Was opuścili, a przez których Mądrość więcej przemawiała od innych, z ich nauk w szczególności czerpcie poznanie:

Lew Tołstoj
Rudolf Steiner
Carl Gustav Jung
Jiddu Krishnamurti
Osho
Aleister Crowley
Philip Kindred Dick

I niech nie zwodzą was ich życiorysy, gdyż istotne jest to, co ich ustami pod natchnieniem zostało wypowiedziane lub ich ręką zapisane.
Przyjdzie też do Was, a może już przyszedł, Ósmy Nauczyciel. On dopełni naukę, gdyż 8 to liczba Pełni.
Niech ta Księga znana będzie na całym świecie i czytana we wszystkich językach, ku dobru świata. Niech NOWY EON DUCHA stanie się rzeczywistością.
To jest trzecie Abrahadabra! Niech tak się stanie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A
ZAKOŃCZENIE

Nierozsądnym było przeczytać tę księgę. Niezgodnym z wolą tego świata. Głupiec ujrzał w niej tylko głupstwo, mądry zaś odkrył światłość. Bez względu na to kim jesteś, wszystko co przeczytałeś jest Nieistniejącą Świętą Prawdą. Wszystko co zawarte w tej księdze jest zarazem żartem i głupstwem, jak i śmiertelnie poważnym dziełem.

Potraktuj więc całą tę księgę podług swej woli. Jak kłamstwo albo jak prawdę, jak nicość albo jak drogowskaz do żywota, jako żart i głupstwo lub jako wielką mądrość i doniosłe Dzieło.
Uczyń jak tylko chcesz, według swej woli. Ponieważ to ty o tym decydujesz! To w twoich rękach leży los świata.

Ku powszechnemu dobru

spisał to w październiku, listopadzie i grudniu roku 2012
Najmniejszy Spośród Wybranych
Światło zamarzniętego Słońca z pod znaku Kruka
Posłaniec Nowego Eonu L.C.P.R. 1325

Nikt

ANIOŁY I DEMONY: UKRYWANA TAJEMNICA CHRZEŚCIJAŃSKICH EGZORCYSTÓW

demony

Swego czasu czytałem bardzo, ale to bardzo ciekawą opinię dotyczącą chrześcijańskich egzorcyzmów. O tym, że w 99% przypadków wyglądają one zupełnie inaczej niż pokazują to w sensacyjnych filmach, wie chyba większość z nas. Ale co się okazuje? Faktem jest, że chrześcijańskie egzorcyzmy po prostu.. nie działają.

Jeden z katolickich portali opisywał procedurę egzorcyzmów. Najbardziej zapadły mi w pamięć słowa, że zdecydowana większość opętanych musi uczęszczać na egzorcyzmy regularnie, do końca życia. I to było jak uderzenie obuchem w głowę. No jak to? Przecież to samo mówią lekarze zachwalający produkty koncernów farmaceutycznych, np na depresję lub nadciśnienie. Musisz je żreć całe życie, bo jak odstawisz to objawy wrócą i to wielokrotnie większe.

Leczą, leczą, leczą.. Byle tylko TRWALE nie wyleczyć. No ja miałem depresję przez dekady i oczekiwałem jednego, że zostanę WYLECZONY. Nie zostałem wyleczony, ale byłem LECZONY – bezskutecznie. Tak samo głosi akademicka psychologia. Na psychoterapię trzeba uczęszczać minimum 5, 10 lat, a najlepiej – całe życie. Wiecie na czym polega ten sekret?

Na tym, że pacjent trwale wyleczony to klient stracony. I dla korporacyjnej medycyny, i dla korporacyjnego (bo kościelnego) egzorcysty, i dla korporacyjnej (naukowej) psychologii. Więc leczy się tak aby nie wyleczyć, a jedynie zaleczyć na poziomie minimum minimum. Zapytaj jakąkolwiek osobę przewlekle chorą na depresję czy farmaceutyki bądź terapia jej pomagają. Otóż nie pomagają.

Dlaczego więc egzorcyzmy chrześcijańskie nie działają? Czyżby chrześcijański Bóg opuścił swoich wyznawców?

Mówi się o „rdzeniu mojżeszowym” trzech wielkich religii. Rdzeń ten choć rozbity na judaizm, chrześcijaństwo i islam, opiera się na tym samym. Na topornym konserwatyzmie, dulszczyźnie, fobiach seksualnych i innych, strachu, lęku, bojaźni, fałszywej pokorze i na wszystkich tych wadach ludzkiego gatunku. Dlaczego więc jahwe opuścił swoje owieczki? Może ma na nie wywalone i ciśnie z nich bekę? A może te wszystkie modły i rytuały wręcz go wkurzają?

Egzorcyzmy katolickie nie działają bo działać nie mogą. Zacznijmy od opisania, czym demony są, a czym nie są. Powszechnie mówi się, że: „demony to istoty duchowe„. Tak jednak nie jest. Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana.

Demony to „bezdusze„, meta-programy krążące bezładnie w podświadomości globalnej (zbiorowej). Nie mają duszy, nie mają więc połączenia ze Źródłem, czyli nie mają też swojej energii. Ale jako programy chcą żyć. Dlatego biorą energię na różne sposoby od ludzi. Z poziomu podświadomości globalnej (zbiorowej) podłączają się do podświadomości danego człowieka.

Kiedy to się dzieje? Jeśli w podświadomości człowieka istnieją backdoory (wyrwy), to wtedy demon się podczepia i wytransferowuje energię dla siebie. Główne backdoory to: konserwatyzm obyczajowy, ufność religiom i ideologiom, nieuświadomione lęki. Najpotężniejszym backdoorem są fobie i lęki seksualne, postrzeganie tej sfery życia jako coś nieczystego, co jest najczęściej związane z religią.

Ale nie zawsze. Można być przecież zadeklarowanym ateistą i lewakiem, ale mieć taką samą ruinę w podświadomości jak każdy moherowy chrześcijanin. Nie liczą się ziemskie ideologie. Ale stan Twojej mentalności, świadomości, duchowości. Sam znam kilku chrześcijan którzy są znacznie bardziej tolerancyjni i pojednani ze światem, niż niejeden lewak-ateista. Są oni aniołami w ludzkich ciałach, podczas gdy wielu zwolenników tolerancji i poprawności politycznej zajebałoby gołymi rękami bliźniego, bo ma czelność mieć inne poglądy.

Dalej: demony są świadomościami nieraz miliony razy silniejszymi, niż świadomości ludzkie. Stąd w chrześcijaństwie wzięło się porzekadło, że nawet najgłupszy demon jest znacznie mądrzejszy i potężniejszy, niż najmądrzejszy człowiek na Ziemi. Jednak demony nie rozwijają się i nie mogą ewoluować. Więc pod względem duchowym nawet kamień jest znacznie wyżej niż one. Już nie mówiąc o roślinach (wyżej), zwierzętach (jeszcze wyżej) czy ludziach.

Demony zawsze chcą i pobierają pewien procent energii od człowieka, ale jeśli o nie się dba, to mogą zrobić dla niego wiele. Można tresować je jak psy, bo taka jest ich natura. Żywią się m.in. nałogami, złymi schematami myślenia, cierpieniem, agresją itp itd. Ale nie tylko. Ma je tak naprawdę zdecydowana większość ludzi. Gdybym był większym cynikiem niż jestem (czy to w ogóle możliwe?), to powiedziałbym, że mają je wszyscy. I to jest paradoksem, bo katolik wyzywający innowierców, okultystów i ateuszy i wyklinający im, daje pożywkę dla.. swoich własnych demonów z podświadomości.

Większość demonów służy ludziom złym. Czy to czarnym magom, czy architektom systemu z ciemnej frakcji (bo istnieje też jasna – Reformatorów). Ale równie dobrze mogą służyć też nam czy Reformatorom. Na pewno sporym błędem jest i walka, i lęk przed demonami. Walka z czymkolwiek zawsze prowadzi do paradoksalnego wzmocnienia struktury z którą się walczy. Na pewno chodzi o walkę nacechowaną negatywnymi emocjami, ale też pożądaniami (władza.. najsilniejszy znany narkotyk..) czy pragnieniami.

Bo to nieprawda że nie można zmieniać ludzi i świata, że trzeba usiąść z założonymi rękoma. Pisałem o tym już wiele razy, że można, ale trzeba znać kilka praw tego świata. Natomiast jeśli się czegoś lękasz, to to coś wtedy zaczyna Ciebie „namierzać„, szukać, i w konsekwencji pojawia się w Twoim życiu coraz częściej i częściej. Jest to jakaś dziwna, niemal ezoteryczna zasada, ale ona działa i ma miejsce.

Ileż to razy słyszałeś twierdzenie, że dana osoba boi się np pijaczków, więc spotyka żuli znacznie częściej niż inni ludzie? Pijaczek może przecież podejść do każdego, ale podchodzi właśnie do takiej osoby, z prośbą o piątaka na jabola. Tak samo działa lęk przed każdym innym aspektem życia, np przed demonami. Sam byłem tego najlepszym przykładem, gdy w 2010 roku zacząłem interesować się radykalną koncepcją chrześcijaństwa biblijnego.

Chrześcijaństwo biblijne to bardzo radykalna wersja tej religii. Opiera się ona na ortodoksyjnej, dosłownej interpretacji biblii, podczas gdy właściwa jej interpretacja powinna być metaforyczna i symboliczna. Jest zakorzeniona w tematyce NWO i spiskowej teorii dziejów. Oprócz lęku przed różnymi z dupy wziętymi teoriami spiskowymi, funkcjonuje tam bardzo silny lęk przed demonami, zwiedzeniem itp.

Oni dosłownie każdy film, książkę, grę, teledysk itp interpretują jako diabelskie dzieło. Wszędzie widzą znaki kuszenia i nękania przez demony. Tego typu postrzeganie zmienia świat takiej zagubionej duszyczki w istne piekło. Piekło na Ziemi. Istotnie, gdy jest lęk przed demonami – to pojawiają się i demony. Różne złe i nacechowane symbolami sny, dziwne wybudzenia się (typowe o 03:00 lub 02:59  nad ranem), szokujące paraliże senne. Do opętania i choroby psychicznej włącznie.

Ale to nie wszystko. Znam wielu ludzi zafiksowanych na punkcie tej doktryny. I im bardziej człowiek zafiksowany i zlękniony, tym więcej ma także codziennych, „zwyczajnych” przykrości. Czy wręcz wypadków, np samochodowych i każdych innych. I trudno im z tego wyjść, bowiem oni każdą tego typu zła rzecz interpretują tak, że jest to „próba charakteru„, że bóg jahwe ich tak doświadcza i sprawdza.

Co można więc zrobić? Na pewno nie walczyć. Przyznać się, że wcale nie jesteśmy tacy idealni, porządni, ułożeni. Nie warto spychać naszych niedoskonałości do głębin podświadomości, bo wtedy one lubią „wybuchać„. I to w najmniej spodziewanych momentach. Nie walczyć, nie lękać się, nie próbować nic udowadniać na siłę. Walka z demonami to w końcu walka z samym.. sobą. Demony to klucze, idealnie pasujące właśnie do Twoich zamków – które sam posiadasz i sam stworzyłeś.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CARL GUSTAV JUNG: NAUKOWIEC, PSYCHOLOG I WIZJONER WYPRZEDZAJĄCY EPOKĘ

carl gustav jungDużym szacunkiem darzę osobę Carla Gustava Junga. Był on tym człowiekiem, który dał nowe spojrzenie na psychologię. Nauka ta wolała jednak pójść ścieżką wytyczoną przez jego poprzednika – Zygmunta Freuda. Freud zakładał że żadnego czynnika metafizycznego nie ma, a człowiek jest tylko (bio)maszyną.

Koncepcja psychologii Freuda doskonale pasowała do założeń nauki, opartej na doktrynie kartezjańsko-newtonowskiej. Zwanej racjonalizmem czy też materializmem. Doktryna ta jest obecnie podwaliną funkcjonowania nie tylko nauki, ale i naszej cywilizacji. Wynika z niej szereg niekorzystnych wartości. Bo skoro człowiek nie jest niczym innym jak biomaszyną, to jest dozwolone wszystko. A moralność i etyka są tylko przestarzałymi, hamującymi naukę pojęciami.

Psychologia która nie uwzględnia czynnika metafizycznego, mistycznego, jest karykaturą nauk o człowieku. To nigdy nie może funkcjonować oddzielnie. Niektórzy zwolennicy „naukowej„, materialistycznej psychologii głoszą wręcz pogląd, że coś takiego jak podświadomość nie istnieje. Istotnie, nauka do dziś ma problem z tym, że człowiek posiada (pod)świadomość.

Tej świadomości nie da się ani racjonalnie wytłumaczyć, ani przyporządkować czemukolwiek fizycznemu w mózgu. Tak prosta i wydawałoby się trywialna sprawa, jest całkowicie niewyjaśniona przez naukę. Jeśli za świadomość odpowiada tylko fizyczny mózg, to w takim razie co z pewnymi dylematami które się wtedy pojawiają?

Jakie białko, jaka grupa neuronów, jaki rodzaj ich połączeń odpowiada np za traumatyczne wspomnienie, lęki, kompleksy, złe postrzeganie rzeczywistości? Na to odpowiedzi nie ma. Więc dla dzisiejszej nauki bezpieczniej jest przyjąć, że człowiek.. nie ma świadomości. Takie próby są obecnie podejmowane.

Żałuję, że akademicka psychologia nie poszła ścieżką wytyczoną przez Junga, a rozwinęła doktrynę ateisty Freuda. Nauki ezoteryczne i gnostyckie są bowiem naturalnym przedłużeniem i uzupełnieniem psychologii. Odpowiadają na te pytania, wobec których akademicka psychologia jest bezradna.

Wstęp: Jarek Kefir

Cytuję: „11 lutego 1944 roku 68-letni Carl Gustav Jung, najbardziej wówczas znany na świecie żyjący psycholog, pośliznął się na lodzie i złamał sobie kość strzałkową. Dziesięć dni później, już w szpitalu, doznał zawału serca spowodowanego przez zator, który powstał w jego złamanej nodze. Leczony tlenem i kamforą utracił świadomość i przeżył coś, co przypomina doświadczenie przedśmiertne lub OOBE – lub, zależnie od punktu widzenia, delirium. Miał uczucie jak gdyby unosił się 1000 mil ponad Ziemią. Morza i kontynenty skąpane były w błękitnej poświacie, Jung zaś dostrzegł pustynię arabską i pokryte śniegiem Himalaje. Wydawało się, że miał już opuścić orbitę, wtedy jednak na południu dał się zauważyć wielki czarny monolit. Była to pewnego rodzaju świątynia, u wrót której Jung ujrzał hindusa siedzącego w pozycji lotosu. Wewnątrz świeciły niezliczone świece, on sam zaś czuł, że „cała fantasmagoria ziemskiego istnienia” oddalała się. Bynajmniej nie było to przyjemne, ale to, co pozostało, stanowiło „esencję Junga” – było korzeniem jego doświadczeń.

Jung wiedział, że wewnątrz świątyni mógł odnaleźć rozwiązanie tajemnicy jego istnienia, jego życiowego celu. Ujrzawszy ją, miał przekroczyć jej próg, gdy nagle zobaczył unoszący się nad Europą obraz swojego lekarza w archetypowej postaci Króla z Kos, wyspy, na której mieściła się świątynia Eskulapa, greckiego boga medycyny. Powiedział on Jungowi, że jego odejście było przedwczesne; wielu ludzi wymagało jego powrotu, a on, Król, miał go zabrać spowrotem. Jung, usłyszawszy te słowa, poczuł się rozczarowany, a wizja prawie natychmiast się skończyła. Doświadczył niechęci do życia, którą czuje wielu „zabranych spowrotem”, najbardziej jednak wprawiał go w zakłopotanie widok jego lekarza w archetypowej postaci. Wiedział, że to oznaczało, że fizyk poświęcił całe swoje życie, by uratować Junga. 4 kwietnia – data, którą zachwyca się wielu numerologów – Jung po raz pierwszy od momentu zawału usiadł na swoim łóżku. Tego samego dnia jego lekarz przyszedł z sepsą i położył się na łóżku. Nigdy z niego już nie wstał i zmarł kilka dni później.

Jung był pewny, że nie była to halucynacja, ale że dane mu było doświadczyć wizji rzeczywistości. Wyszedł poza czas, a jego doznanie wywarło na nim znaczący wpływ. Z jednej strony depresja i pesymizm, które nadeszły wraz z drugą wojną światową, znikły. Było jednak również coś więcej. Przez większość swojej długiej kariery udowadniał on swoim kolegom, przyjaciołom i czytelnikom, że – nade wszystko – był naukowcem. Niczym mantrę powtarzał, że nie był mistykiem, okultystą czy też wizjonerem – wszystkim tym, czego jego krytycy używali przeciwko niemu, odrzucając jego pretensje do nauki. Teraz, wróciwszy znad krawędzi śmierci, wydawał się być gotowy na to, by drzemiący w nim naukowiec usunął się w cień na pozostałe 17 lat jego życia.

Chociaż Jung zawsze wierzył w istnienie „innego” świata, starał się nie mówić o tym zbyt głośno. Przeżywszy jednak swoje wizje, wydawał się mniej skryty. Wydaje się, że przeżył pewnego rodzaju doświadczenie konwersji, a skrywane dotychczas zainteresowania znanego na całym świecie psychologa od tej pory stały się znane. Latające spodki, astrologia, parapsychologia, alchemia, a nawet przepowiednie nadchodzącej „Ery Wodnika”: świadectwa wszystkich tych wątpliwych zjawisk – wątpliwych przynajmniej z perspektywy współczesnej nauki – wypływały spod jego pióra. O ile w ciągu swojej kariery wysuwał oskarżenia pod adresem mistycyzmu i okultyzmu – początkowo wywołane przez jego konflikt z Freudem w 1912 roku – o tyle pod koniec lat czterdziestych wydawał się zaprzestać walki. Pojawił się Jung, jakiego znamy z ostatniej dekady jego życia – „Mędrzec z Küsnacht” i „Wiedźmin z Zürichu”.

Wszystko zostało w rodzinie

Jung jednak już od początku był zaangażowany w okultyzm – dosłownie tkwił on w jego DNA. Jego dziadek od strony matki, czcigodny Samuel Preiswerk, który uczył się hebrajskiego, wierząc, że ten język jest używany w niebie, akceptował rzeczywistość duchów i przewodził badaniu ducha swojej zmarłej pierwszej żony, która często go odwiedzała. Matka Junga, Emilie, miała odpędzać zmarłych, którzy rozpraszali go, gdy ten pisał swoje kazania.

Emilie sama zresztą, będąc jeszcze nastolatką, rozwinęła zdolności mediumiczne. Mając 20 lat, zapadła w śpiączkę na 36 godzin; gdy jej czoła dotknął rozgrzany do czerwoności pogrzebacz, wybudziła się i zaczęła mówić w obcych językach i przepowiadać przyszłość. Emilie przez całe życie wpadała w transy, podczas których komunikowała się ze zmarłymi. Wydawała się również posiadać „mnogą osobowość”. Jung od czasu do czasu słyszał, jak Emilie rozmawiała sama ze sobą jakimś obcym głosem, czyniąc głębokie spostrzeżenia wyrażone w niecharakterystyczny dla siebie sposób. Ten „drugi głos” miał wyczucie świata dużo bardziej dziwnego, niż ten, który znał młody Carl.

Ta „mnogość”, którą Carl zaobserwował u własnej matki, pojawiła się później również i u niego. W wieku około 12 lat stał się on dosłownie dwojgiem ludzi. Istniało jego zwyczajne chłopięce jestestwo, ale również ktoś jeszcze. Ten „Drugi”, jak nazywał go Carl, był postacią z XVIII wieku, władczym człowiekiem, który nosił białą perukę i zapinane buty, jeździł imponującą karocą i wyrażał się o młodzieńcu z pogardą. Trudno uciec przed wrażeniem, że w pewien sposób Jung czuł, że był tym człowiekiem w poprzednim życiu. Widząc starą zieloną karocę, Jung czuł, że pochodzi ona z jego czasu. Wynalezione później przez niego pojęcie zbiorowej podświadomości, polegające na tym, że – w jego mniemaniu – po narodzinach dziedziczymy psychiczny rezerwuar symboli i obrazów, jest w pewnym sensie formą reinkarnacji, poza tym Jung sam wierzył w istnienie pewnego rodzaju życia po śmierci. Wkrótce po odejściu jego ojca w 1896 roku, gdy Jung miał 21 lat, miał on dwie wizje senne, w których ojciec ukazał się tak żywy, że Carl rozważał istnienie życia po śmierci. W innym śnie ojciec Junga poprosił go o poradę małżeńską, ponieważ chciał się przygotować na przyjście swojej żony. Jung uznał to za przeczucie, które się sprawdziło – jego matka wkrótce potem zmarła. Wiele lat później, gdy odeszła jego siostra Gertruda – a było to na dziesięć lat przed jego własnym doświadczeniem z pogranicza śmierci – Jung napisał, że „to, co dzieje się po śmierci, jest tak niewypowiedzianie wspaniałe, że nasza wyobraźnia i uczucia nie są w stanie stworzyć nawet zbliżonego do tego pojęcia”. [1]

Tablice i noże

Matka Junga była zaangażowana w co najmniej dwa dobrze znane doświadczenia paranormalne, o których wspomina się w praktycznie każdej książce poświęconej Jungowi. Siedząc w swoim pomieszczeniu badawczym, Carl nagle usłyszał głośny huk dobiegający z pokoju dziennego. Pobiegł tam i zastał swoją przerażoną matkę. Okrągły stół, wykonany z drzewa orzechowego, pękł w samym środku. Pęknięcie nie było jednolite, przeszło jednak przez lite drewno. Nie była temu winna suchość drewna; stół miał 70 lat, a dzień był wilgotny. Jung pomyślał: „To z pewnością są dziwne wypadki”. Emilie odpowiedziała swoim „innym głosem”, jak gdyby czytała w jego umyśle: „Tak, tak, to coś oznacza”. Dwa tygodnie później miało miejsce drugie zdarzenie. Wracając wieczorem do domu, Jung spotkał podekscytowaną gosposię. Godzinę wcześniej dał się słyszeć głośny huk, tym razem dochodzący z dużego kredensu. Nikt nie miał pomysłu, co mogło wytworzyć ten odgłos. Jung sprawdził kredens. Wewnątrz, gdzie przechowywali chleb, znalazł bochenek i nóż do krojenia pieczywa. Nóż był roztrzaskany na kilka części, przy czym wszystkie były starannie poukładane w koszyku na chleb. Nóż był wcześniej używany do herbaty, od tego czasu nikt jednak nie otwierał ani nawet nie dotykał kredensu. Gdy Jung przyniósł nóż do nożownika, dowiedział się, że stal nie była wadliwa oraz że ktoś musiał go złamać celowo. Jung przechowywał połamany nóż przez resztę życia i wiele lat później wysłał jego fotografię do badacza psychologii, J. B. Rhine’a.

Duch się święci

W tym czasie Jung, podobnie jak wielu innych, interesował się spirytyzmem i czytał poświęconą temu literaturę – książki Zöllnera, Crooksa, Carla du Prela, Swedenborga oraz klasyk Justinusa Kernera „The Seeress of Prevorst”. W stowarzyszeniu debatującym Zofingia na Uniwersytecie w Bazylei wygłaszał on wykłady na temat „Wartości Badania Spekulacyjnego” oraz „Ograniczeń Precyzyjnej Nauki”, w których kwestionował dominujący paradygmat materializmu, który zresztą obowiązuje do dziś. Jung zaangażował studentów w różne eksperymenty okultystyczne, gdy jednak opowiadał im o swoich pomysłach lub pouczał o potrzebie traktowania ich poważnie, spotykał się ze sprzeciwem. Wydaje się, że więcej szczęścia miał ze swoim jamnikiem, który, jak czuł, rozumiał go lepiej i sam potrafił wyczuć nadnaturalną obecność. [2]

Inną osobą, która wydawała się wyczuwać nadnaturalną obecność, była jego kuzynka od strony matki, Helene Preiswerk. W liście do Rhine’a opisującym roztrzaskany nóż Jung odnosi się do Helly – jak zwykł ją nazywać – jako do „młodej kobiety wykazującej zdolności mediumistyczne”, którą spotkał mniej więcej w czasie incydentu, również w swoich „tak zwanych” autobiograficznych „Wspomnieniach, Marzeniach, Refleksjach” opisuje, że po incydentach ze stołem i nożem był zaangażowany w cykle seansów ze swoimi bliskimi. W rzeczywistości jednak seanse odbywały się już jakiś czas przed tymi dwoma zdarzeniami, a ich punktem centralnym była Helly, którą Jung bardzo dobrze znał i która była w nim zakochana. Jest to wczesny znak jego cokolwiek niejasnych związków z okulturą.

Helly wpadała w trans i upadała na podłogę, oddychając głęboko i przemawiając głosem starego Samuela Preiswerka – choć de facto nigdy go nie słyszała. Mówiła pozostałym, że powinni się modlić za jej starszą siostrę Berthę, która, jak mówiła, właśnie urodziła czarne dziecko. Bertha, która mieszkała w Brazylii, miała już jedno dziecko ze swoim mieszanej rasy mężem, drugie dziecko urodziła zaś w tym samym dniu, w którym odbywał się seans. [3] Kolejne seanse również okazały się zaskakujące. Z jednej strony, Samuel Preiswerk i Carl Jung Starszy – dziadek Junga ze strony ojca – którzy za sobą wzajemnie nie przepadali, osiągnęli porozumienie. Pojawiło się ostrzeżenie dla drugiej siostry, która również spodziewała się dziecka, które miała utracić – w sierpniu dziecko przyszło na świat przedwcześnie, martwe. [4]

Helly wydobywała z siebie kolejne głosy, najbardziej jednak interesującym była dusza o imieniu Ivenes, która nazywała siebie prawdziwą Heleną Preiswerk. Ta postać była dużo bardziej dojrzała, pewna i inteligentna od Helly, którą Jung opisywał jako roztargnioną i niespecjalnie bystrą, utalentowaną lub wykształconą. Wyglądało to tak, jak gdyby pod skórą pospolitej nastolatki ukrywała się pełniejsza, bardziej majestatyczna osobowość, podobnie jak „drugie Ja” Junga. Był to wgląd w psychikę, który zainspirował jego późniejszą teorię „indywiduacji”, procesu „stawania się tym, kim jesteś”. Helly później dojrzała i odnosiła we Francji sukcesy jako krawcowa, umarła jednak młodo w wieku zaledwie 30 lat.

Jung w swojej rozprawie „O psychologii i patologii tak zwanych zjawisk okultystycznych” opisuje Helly niepochlebnie jako „wykazującą trochę rachityczną formację czaszki” i mającą „nieco bladą twarz”, przy czym zapomina nadmienić, że to jego kuzynka. Pomija również swój udział w seansach i datuje je na lata 1899-1900, mimo iż rozpoczęły się one wiele lat wcześniej. Gerhard Wehr łagodnie sugeruje, że „kandydat na doktora z oczywistych względów bał się ukryć swoją własną rolę, szczególnie swoje pokrewieństwo, dlatego już od początku zaniechał jakiejkolwiek krytyki, która mogłaby poddać w wątpliwość naukową poprawność całej pracy”. [5]

Innymi słowy, Jung-naukowiec stwierdził, że zatajenie osobistego zaangażowania w tą sprawę Junga-okultysty będzie dobre dla jego kariery.

Poltergeist w biblioteczce Freuda

W 1900 roku 25-letni Jung został zatrudniony w prestiżowej Klinice Psychiatrii Uniwersytetu w Zürichu. Tutaj wykonał solidną pracę w zakresie badań nad kojarzeniem słów, rozwinął swoją teorię „kompleksów” i z powodzeniem zainicjował „przyjazne względem pacjenta” podejście do pracy z psychotykami i schizofrenikami. W czasie swojej kadencji nawiązał również współpracę z Freudem. Od roku 1906, gdy rozpoczął korespondencję, do 1912, w którym przyjaźń się zakończyła, Jung był wiernym zwolennikiem pracy Freuda i aktywnie ją promował. Zdarzały się jednak problemy. Jeden związany był ze słynnym poltergeistem w biblioteczce Freuda. Odwiedzając Freuda w 1909 roku w Wiedniu, Jung zapytał go o jego podejście do parapsychologii. Freud był nastawiony sceptycznie i odrzucił tą dziedzinę jako nonsens. Jung nie zgodził się z nim i, siedząc naprzeciw swojego mistrza, zaczął czuć jak jego przepona świeciła jak gdyby była rozgrzana do czerwoności. Nagle z biblioteczki dał się słyszeć głośny huk. Obaj panowie podskoczyli, a Jung rzekł do Freuda: „Oto przykład tak zwanego zjawiska katalitycznej eksterioryzacji!”, jak to długim określeniem Jung nazywał poltergeista lub „hałaśliwego ducha”. Freud odpowiedział: „Bzdura!”, wówczas Jung przewidział, że natychmiast pojawi się drugi huk. I tak się stało. Jak mówił Jung, od tego momentu Freud stawał się względem niego coraz bardziej nieufny. Czytając list Freuda do Junga na temat tego incydentu, można odnieść wrażenie, że to sam Jung jest odpowiedzialny za wszystko.

Nie było to zaskakujące – Jung wykazywał wiele paranormalnych zdolności. Gdy po skończonym wykładzie leżał w hotelowym łóżku, doświadczył samobójstwa pacjenta, który doznał silnego „przeniesienia” (chodzi tu o komunikację jednego umysłu z drugim bez wykorzystania bodźców zmysłowych – przyp. Ivellios). Pacjent doznał nawrotu depresji i strzelił sobie w głowę. Jung obudził się, czując dziwny ból na swoim czole. Później odkrył, że jego pacjent sstrzelił sobie dokładnie w miejsce, w którym on czuł ból, i to w tym samym czasie, gdy Jung się obudził. Co więcej, jeden z jego gości wspomniał kiedyś o „zewnętrznym libido” Junga i o tym, że „gdy powstał ważny pomysł, którego on jeszcze nie był do końca świadomy, meble i elementy drewniane w całym domu skrzypiały i trzaskały”.

Czerwona Księga

To właśnie rozłam między Jungiem a Freudem doprowadził Junga do „zejścia do podświadomości”, dręczącej podróży do najgłębszych zakamarków psychiki, w których zebrał wiadomości na temat zbiorowej podświadomości, która zainspirowała jego szkołę „psychologii analitycznej”. Wszedł w „kreatywną chorobę”, niepewny tego, czy nie oszaleje. W październiku 1913 roku, niedługo po rozłamie, Jung miał, z naszej perspektywy, wizję lub halucynację. Będąc w pociągu, zobaczył powódź zalewającą Europę od Morza Północnego aż po Alpy. Gdy woda dotarła do Szwajcarii, góry wyrosły, by chronić jego ojczyznę, na falach zauważył jednak dryfujące szczątki i ciała. Wtedy woda przemienił się w krew. Wizja ta trwała godzinę i wydaje się, że była snem, który nawiedził jego budzącą się świadomość. Spędziwszy ponad dekadę na leczeniu psychicznie chorych pacjentów, którzy cierpieli na takie właśnie symptomy, Jung miał powód do niepokoju. Ironią losu, jego obawy zmalały następnego lata, gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, a on zorientował się, że wizja stanowiła jej zapowiedź.

Psychiczne napięcie trwało jednak nadal. Przyszedł w końcu moment, gdy Jung czuł, że nie może już dalej walczyć z uczuciem szaleństwa. Postanowił pozwolić mu działać. Gdy to uczynił, znalazł się w niesamowitym podziemnym świecie, w którym spotkał dziwne inteligencje, które „żyły” w jego umyśle. To doświadczenie było tak niepokojące, że przez jakiś czas Jung sypiał z naładowanym pistoletem przy łóżku, gotów odstrzelić swój mózg, jeśli stres stanie się zbyt duży.

W swojej „Czerwonej Księdze” Jung zawarł opis, w słowach i obrazach, obiektywnych, niezależnych istot, które spotkał w trakcie swojej „kreatywnej choroby” – istot, które osobiście nie miały z nim nic wspólnego, a które jednak dzieliły jego wewnętrzny świat. Byli to Eliasz i Salomea, dwie postaci z Biblii, którym towarzyszył wąż. Była też postać, którą Jung nazwał Filemonem, a która stała się pewnego rodzaju „wewnętrznym guru” i którą przedstawiał jako łysego, białobrodego starego człowieka z rogami byka i skrzydłami zimorodka. Pewnego ranka, namalowawszy tą postać, Jung wybrał się na spacer, podczas którego natknął się na martwego zimorodka. Ptaki te rzadko widywano w Zurychu, a Jung nigdy nie widział ani jednego martwego ptaka. Była to jedna z wielu synchroniczności – „znaczących zbiegów okoliczności” – które się wówczas przydarzyły. Były również i inne. W 1916 roku, wciąż w uściskach swojego kryzysu, Jung znów poczuł, że coś wewnątrz niego próbuje się wydostać. Dziwny strach wypełnił jego dom. Czuł obecność zmarłych – podobnie zresztą czuły jego dzieci. Jedna z córek zobaczyła dziwną białą postać; innej coś zabrało w nocy koc. Syn Junga narysował obraz rybaka, którego widział we śnie: z głowy rybaka wyrastał płonący komin, a nad nim latał diabeł, który przeklinał rybaka, chcąc mu wykraść ryby. Jung musiał wszystkim opowiedzieć o Filemonie. Później, pewnej nocy, dzwonek u drzwi zadźwięczał głośno, nikogo jednak tam nie było. Jung zapytał: „Cóż się na tym świecie dzieje?” Głosy umarłych odpowiedziały: „Wróciliśmy z Jeruzalem, gdzieżeśmy nie znaleźli tego, czegośmy szukali”, słowa te stały się wstępem do dziwnych jungowskich „Siedmiu Kazań dla Zmarłych”, efektu „duchowego dyktanda” lub „channellingu”, które poświęcił „Bazylidesowi z Aleksandrii, Miasta, w którym Wschód zetknął się z Zachodem”.

Duchy w domu

W roku 1919 pierwsza wojna światowa już się zakończyła, a kryzys u Junga minął, mimo to nadal praktykował on coś, co nazywał „aktywną wyobraźnią”, rodzaj śnienia na jawie, którego rezultaty zapisał w „Czerwonej Księdze”. Nie brakowało jednak duchów bardziej tradycyjnego rodzaju. Jung został zaproszony do Londynu na wykład pod tytułem „Psychologiczne Podstawy Wiary w Duchy”, zorganizowany przez Towarzystwo Badań Psychicznych. Jung opowiedział Towarzystwu, że duchy i materializacje były „podświadomymi projekcjami”. „Wielokrotnie obserwowałem telepatyczne efekty podświadomych kompleksów, jak również wiele zjawisk parapsychicznych, nie widzę w nich jednak żadnego dowodu na istnienie prawdziwych duchów, dopóki więc taki dowód się nie pojawi, zmuszony jestem uznać to całe terytorium za należące do psychologii”, powiedział Jung.

Niewątpliwie było to wystarczająco naukowe, jednak rok później, znów w Anglii, Jung natknął się na nieco bardziej realnego ducha. Spędził kilka tygodni w domu w Aylesbury należącym do Maurice Nicoll (później studenta Gurdjieffa i Ouspensky’ego) i gdy został on otoczony przez dziwne dźwięki, izbę wypełnił nieprzyjemny zapach. Miejscowi mówili, że to miejsce było nawiedzone, szczególnie zaś jednej nocy [leżąc na łóżku] Jung znalazł na sąsiedniej poduszce głowę starej kobiety, pozbawioną połowy twarzy. Jung wyskoczył z łóżka i czekał do rana, siedząc w fotelu. Dom został później zburzony. Ktoś mógłby pomyśleć, że po spotkaniu umarłych wracających z Jeruzalem Jung nie będzie tak wstrząśnięty widokiem tradycyjnego angielskiego ducha, jednak to doświadczenie go zaszokowało; jego opis zdarzenia pojawił się dopiero 30 lat później, w 1949 roku, w mało znaczącej antologii historii o duchach.

Gdy jego wykład dla Towarzystwa Badań Psychicznych został wydrukowany w 1947 roku w „Dziełach Zebranych”, Jung dodał do niego przypis wyjaśniający, że nigdy już nie czuł się taki pewny jak w 1919 roku co do tego, że pojawianie się duchów można wyjaśnić przez psychologię, wątpił również, „czy szczególnie psychologiczne podejście jest w stanie ocenić to zjawisko”. W późniejszym postscriptum przyznał, że jego wcześniejsze wyjaśnienie było niewystarczające, nie mógł się jednak zgodzić na rzeczywistość duchów, ponieważ nie miał z nimi doświadczenia – bezproblemowo zapominając przy tym o nawiedzeniu w Aylesbury. Jednakże w 1946 roku w liście do psychoterapeuty Fritza Kunkela Jung przyznał: „Zjawiska metapsychiczne mogą być lepiej wyjaśnione przez hipotezę o duchach aniżeli przez jakości i właściwości podświadomości”.

Podobna niepewność otacza jego doświadczenie z I Ching, starożytną chińską wyrocznią, z którą zaczął eksperymentować na początku lat dwudziestych i która, podobnie jak horoskopy, stała się częścią jego praktyki terapeutycznej. Choć wspominał o I Ching tu i tam w swoich pismach, dopiero w 1949 roku – a więc znów prawie 30 lat później – w swoim wstępie do klasycznego tłumaczenia Wilhelma-Baynesa przyznał się szczerze do jej stosowania. I choć próbował wyjaśnić skuteczność I Ching przy użyciu synchroniczności, która stała się jego paranormalnym deus ex machina, Jung przyznał, że źródłem wnikliwości wyroczni są „duchowe agencje”, które tworzą „żywą duszę książki” – przy jego quasi-naukowym wytłumaczeniu uwaga ta wygląda dziwnie. Ironicznie, jego główna praca poświęcona „znaczącemu zbiegowi okoliczności”, „Synchroniczność jako zasada pozaprzyczynowych koincydencji” (1952), napisana wespół z fizykiem Wolfgangiem Pauli, przytacza tylko jeden niedwuznaczny przykład zjawiska, a czytelnicy, którzy – tak jak ja – akceptują rzeczywistość synchroniczności, są nieco zdumieni jungowską próbą opisania go przy pomocy archetypów, fizyki kwantowej, analizy statystycznej, matematyki, eksperymentów Rhyne’a z ESP, astrologii, telepatii, prekognicji i innych zdolności paranormalnych, które wszystkie wyglądają jak powtórka odbicia jungowskiego „Jestem naukowcem”.

Era Wodnika

W latach dwudziestych Jung zajął się badaniem gnozy – z którą zetknął się już wcześniej, w roku 1912 – i alchemii. To właśnie Jung, bardziej niż ktokolwiek inny, ocalił starożytną hermetycką pogoń od intelektualnego zapomnienia. Inną wykorzystywaną przez niego praktyką hermetycką była astrologia, którą zaczął badać na poważnie mniej więcej w czasie rozłamu z Freudem. Jung informował swoich najbliższych współpracowników, że horoskopy były częścią jego praktyki terapeutycznej, w mrocznych dniach drugiej wojny światowej odkrył jednak ich szersze zastosowanie. W roku 1940 w liście do H. G. Baynes’a Jung opisuje wizję, jaką miał w 1918 roku, w której widział „ogień spadający niczym deszcz z nieba i trawiący miasta w Niemczech”. Czuł, że 1940 jest rokiem decydującym, i zauważył, że rok ten nadszedł „gdy weszliśmy w południk pierwszej gwiazdy w znaku Wodnika”. Jak mówił, było to „ostrzegawcze trzęsienie ziemi Nowej Ery”. Był obznajomiony z precesjami równonocy, pozornym wstecznym ruchem słońca pomiędzy znakami Zodiaku. Działając jako tło dla słońca w trakcie równonocy wiosennej, każdy znak daje nazwę „erze” – nazywanej „miesiącem platońskim” – który trwa około 2150 lat. W swojej dziwnej książce „Ajon” (1951) Jung argumentuje, że „indywiduacja” zachodniej cywilizacji jako całości wypełnia szablon „miesięcy platońskich” i reprezentuje rodzaj „precesji archetypów”. Symbolizm ryby otacza Jezusa, ponieważ był on centralnym symbolem Ery Ryb, astrologicznego znaku ryby. Wcześniejsze ery – Byka i Barana – tworzyły symbolikę byka i barana. Nadchodząca era to Era Wodnika, doręczyciela wody. W rozmowie z Margaret Ostrowski-Sachs, przyjaciółką Hermanna Hesse, Jung przyznał, że zatrzymywał tą „tajemną wiedzę” dla siebie przez wiele lat i jeden jedyny raz ujawnił ją w „Ajonie”. Nie był pewny, czy „było mu wolno”, ale w trakcie swojej choroby otrzymał „potwierdzenie”, że jak najbardziej.

Choć uczony w sprawach tajemnych Gerald Massey i francuski ezoteryk Paul Le Cour już wcześniej mówili o nadchodzącej Erze Wodnika, Jung z pewnością był najbardziej prestiżową postacią z głównego nurtu, która o tym mówiła, i to dzięki niemu ta idea stała się podstawą kontrkultury lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. To głównie przez jego komentarze na ten temat, zamieszczone w książce „Latające Spodki: Współczesny Mit o Rzeczach Widzianych na Niebie” (1958), w której sugerował, że UFO były po prostu mandalami z przestrzeni kosmicznej. Podczas swojego kryzysu Jung zetknął się z obrazem mandali, sanskryckiego „magicznego koła”, jako symbolem psychicznej całości, i zasugerował, że „latające spodki” były wielkimi archetypowymi projekcjami, stworzonymi przez psychiczne napięcie wytworzone przez zimną wojnę, która rozgorzała między Rosją a Ameryką. Świat Zachodu, jak argumentował, przeżywał załamanie nerwowe, a UFO były jedynym sposobem załagodzenia stresu.

Jung napisał profetycznie: „Moje sumienie jako psychiatry wymaga ode mnie wypełnienia mojego obowiązku i przygotowania tych niewielu, którzy mnie wysłuchają, na nadchodzące wydarzenia, które są związane z końcem ery… Jak wiemy z historii starożytnego Egiptu, istnieją symptomy zmian psychicznych, które zawsze pojawiają się pod koniec jednego miesiąca platońskiego i na początku następnego. Wydaje się, że są to zmiany konstelacji psychicznych dominatów, archetypów lub „Bogów”, jak zwykło się ich nazywać, które przynoszą długo oczekiwane przemiany zbiorowej psychiki. Ta transformacja rozpoczęła się w momencie przejścia z Ery Byka do Ery Barana, potem z Ery Barana do Ery Ryb, której początek wiąże się z powstaniem chrześcijaństwa. Zbliżamy się właśnie do tej wielkiej zmiany, gdy wejdziemy w Erę Wodnika…” Dziesięć lat później zespół The Fifth Dimension (którego pierwsza nazwa kosmiczny charakter Mystic Sixties) wylansował w hippisowskim musicalu „Hair” przebój zawierający ślady jungowskich idei, a miliony ludzi na całym świecie uwierzyło, że stają się świadkami „świtu Ery Wodnika”.

Jung-Mistyk

Jung zmarł w roku 1961, zaraz u wierzchołka „okultystycznego odrodzenia” lat sześćdziesiątych, renesansu magicznego myślenia, który w dużym stopniu sam wywołał. Jung był również bezpośrednio odpowiedzialny za „podróż na Wschód”, w którą wybrało się wielu i wybierają do dziś dnia. Wraz z I Ching, Jung okazał aprobatę dla takich dotychczas tajemniczych spraw, jak Tybetańska Księga Zmarłych, Taoizm i Zen, a bez jego interwencji trudno powiedzieć, czy te wschodnie importy zyskałyby swoją dzisiejszą popularność. To, że na wiele sposobów Jung był ojcem założycielem Pokolenia Miłości, postrzegane jest poprzez umieszczenie go na okładce albumu „Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band” Beatlesów, aczkolwiek sam Jung uznawał „siłę kwiatów” (flower power) za smutnie naiwną. Choć pomimo swoich wysiłków Jung nigdy nie został zaakceptowany przez intelektualistów z głównego nurtu, jego wpływ na kulturę popularną był ogromny, a nasze współczesne korzenie, wewnętrznie nakierowana duchowość, powiązana niestety z New Age, posiada wypisane na sobie jego nazwisko. Sam Jung może się wydawać dwuznaczny jeśli chodzi o jego związki z mistycyzmem, magią i okultyzmem, obecnie jednak miliony ludzi, którzy przykładają uwagę do swoich snów, zauważa dziwne zbiegi okoliczności i konsultuje I Ching, za które dziękuje Mędrcowi z Küsnacht.”

Autor: Gary Lachman, Fortean Times
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios
Źródło: http://www.paranormalium.pl/okultystyczny-swiat-carla-gustava-junga,832,23,artykul.html

[1] Cytat z: Vincent Brome „Jung: Man and Myth”, Scientific Book Club, 1979, str. 277.
[2] Tamże, str. 68.
[3] Deidre Bair „Jung: A Biography”, Little Brown, 2004, str. 48.
[4] Tamże, str. 49.
[5] Gerhard Wehr „Jung: A Biography”, Shambhala, Boston, 1987, str. 72.

KTO RZĄDZI ŚWIATEM?! TEN DOKUMENT UJAWNIA NIEPOKOJĄCĄ PRAWDĘ [VIDEO]

Zapraszam Cię na pełnometrażowy film dokumentalny autorstwa Jana W. Klifa, byłego satanisty, byłego członka grup black metalowych. W swoim filmie, nieco odmiennym od materiałów występujących na mojej stronie, ujawnia i demaskuje on ukrywaną wiedzę.

Od zawsze piszę, że elity dla nas, zwykłych ludzi proponują swoje nowotworowe utopie, takie jak religie monoteistyczne, new age (nowa forma, choć pełna błędów i bzdur) jak i racjonalizm (ateizm). Zaś dla siebie elity zatrzymują i zazdrośnie strzegą wartościowej wiedzy.

Nie należy tej wiedzy opluwać i demonizować jak robią to katolicy czy osoby zaangażowane w głoszenie spiskowej teorii dziejów. Należy tę wiedzę poznać, by wiedzieć jak bronić siebie i innych. By wiedzieć, jak uzyskać dostęp do zasobów wszechświata. Owe zasoby wszechświata, do których mamy zablokowany w więszości dostęp, symbolizuje góra piramidy NWO – to wszystkowidzące oko. Jest ono oddzielone od reszty piramidy.

O symbolice tej piramidy, czołowego symbolu illuminacji, pisałem w linku poniżej:
Czy lękasz się piramidy z wszystkowidzącym okiem?

kto rządzi światem

Cytuję: „Uwaga! Film może urażać uczucia religijne i światopoglądowe. Osoby drażliwe na punkcie swego światopoglądu proszone są o nie oglądanie materiału. Autor filmu, Jan W. Klif to były satanista. Na własnej skórze odczuł czym jest ciemna strona mocy. W latach osiemdziesiątych był muzykiem i wokalistą w zespołach black metalowych oraz okultystą. Twórca filmu „ Biblia Księga z Innego Świata” powraca w najnowszej superprodukcji. „Anioł Ludzkiej Ewolucji” to dokument o fundamentach naszej cywilizacji, oparty m.in. na księgach czołowych okultystów świata, Biblii i Koranie.”

Anioł ludzkiej ewolucji – Film dokumentalny HD:

Illuminaci i Ty. Czy Illuminaci istnieją?

Tajne stowarzyszenie Illuminati rozpala wyobraźnię od wieków, przynajmniej od końcówki lat 1790-tych. A więc ponad dwa stulecia. Czy Illuminaci to tajne, złowrogie stowarzyszenie rządzące światem, działające z polecenia samego Lucyfera? A może to opiekunowie planety ingerujący w system w ostateczności, jak i spadkobiercy prehistorycznej wiedzy którą chronili, pomimo wieków mordów i prześladowań?

A może Illuminati to po prostu stan umysłu, świadomości i mocy, a nie żadna organizacja? Nikt nie zna ostatecznej „konspiracji założycielskiej” Illuminatów, i nie dowiesz się tego ode mnie. Jedyne co mogę Ci zaoferować, to dużo szersze spojrzenie na tę tajemniczą sprawę, niż dostępne na typowych, spiskowych stronach.

Czy tajemniczy „agenci ewolucji” zakulisowo wpływają na losy Ziemi? Kim naprawdę są Illuminaci? Jaka rzeczywista konspiracja kryje się za tą tajną organizacją?!
Illuminata ujawnia szokujące fakty o tajnym stowarzyszeniu rządzącym światem!
Czego nie wiesz o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

Film video pochodzi z kanału YT: https://www.youtube.com/channel/UC3gQgpczdiN-7J-b4T-83qw
Autor:
 Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Wilki w owczej skórze „walczące” z NWO? Tak, to możliwe!

Wilki w owczej skórze które „walczą” z NWO? Tak, to możliwe!

nwo prawda czy fałszWklejam ciekawy wpis odnośnie powiązania religii i tego, co wielu ludzi nazywa NWO. NWO to inaczej new world order, nowy porządek świata. Czyli totalitarny ustrój, który ma zostać niebawem wprowadzony na całym świecie. Ja należę do osób które teorię o NWO poddają miażdżącej krytyce, co wielu Czytelnikom się nie podoba. Przedstawię swoje tezy w argumentach.

Otóż wszystko to, co nazywacie „nowym porządkiem świata” istnieje od bardzo dawna. I to nie od kilku mrocznych, XX i XXI wiecznych dekad, ale od tysiącleci. Według jednej z teorii – system ten pod najróżniejszymi nazwami, państwami i wykonawcami, istnieje od czasu upadku cywilizacji Atlantydów. Atlantydzi osiągnęli wiedzę, technologię i świadomość. I wtedy „ktoś” lub „coś” bardzo złego, odebrało im to. Był planetarny kataklizm i ponowne sprowadzenie ludzkości do barbarzyństwa, bestialstwa i zwierzęcej walki o byt.

Planetarny krach przetrwali nieliczni ludzie, którzy zeszli do poziomu człowieka jaskiniowego. Potem powstały cywilizacje starożytne – Asyryjczycy, Babilonia, Egipt, Grecy, Judea, itp. Całe pogaństwo różnych kultur jest do siebie bardzo podobne i jest to wykoślawiony i przedstawiony metaforycznie „spadek” po dawniejszej wiedzy Atlantydów. Później pogaństwo zostało zamienione na judaizm, chrześcijaństwo i islam. Królowa niebios (Isis) stała się matką boską, Horus stał się Jezusem, zaś święty Paweł (Szaweł) to także stary pogański bóg w nowym opakowaniu. Również Bóg Ojciec (Wielki Architekt) i Duch Święty mają swoje i pogańskie, i ezoteryczne odpowiedniki.

O to się toczy gra teraz. Czy będziemy mieli kolejny planetarny krach na skalę Atlantydy? Czy uda nam się pokonać to „NWO” czyli ten nieludzki system, który istnieje od niepamiętnych czasów? I jak to zrobić? Zlikwidujecie tych masonów czy Illuminatów, i co dalej? Nie minie dekada, dwie, trzy.. I pojawią się kolejne tajne stowarzyszenia wzięte z dawnych rewolucjonistów. Które będą chciały zniewolić ludzkość i zazdrośnie strzec ważnej i wartościowej wiedzy.

A wiecie dlaczego tak jest? To nie spiski, nie polityczne „dile„, ale coś głębszego daje odpowiedź na Wasze pytania. To nie tylko polityka jest zła. To konstrukcja ludzkiego ego i podświadomości jest zła. To „matka natura„, którą ja nazywam: „Rdzeniem” jest zła i traktuje swoje stworzenie okrutnie. To ta planeta jest na razie planetą piekła, jest zła. Kwestia dyskusyjna to to, czy dokona się jakaś cywilizacyjna przemiana na lepsze, czy powstaną bardziej ludzkie i humanitarne systemy po upadku starych i okrutnych? Czy znowu podzielimy los Atlantów? I ludzkość zamiast zajmować się duchowością i rozwojem, będzie zajmowała się zwierzęcą walką o byt, a potem znowu wymyśli równie bzdurne ideologie i religie?

Największego „demona” czy też „antychrysta” mamy w sobie, w swojej podświadomości. A konstrukcję ludzkiej podświadomości zaprogramował.. No właśnie, kto lub co? Tu tkwi ten paradoks. Bo chodzi o nasze własne, indywidualne przebudzenie, o rozjaśnienie mroków podświadomości. A planeta Ziemia? Cóż, albo wyjdzie wzmocniona z trwającego właśnie upadku wszystkich starych systemów, albo nie. Główny nacisk to nasze własne przebudzenie, w drugiej kolejności – przebudzenie kilku znanych nam osób, Czytelników.. I dopiero w trzeciej kolejności – przebudzenie światowe.

Poniższy artykuł ciekawie opowiada też o pewnym paradoksie, które zwie się „chrześcijaństwem biblijnym„. . Odrzucają oni Watykan, są powiązani z półświatkiem teorii spiskowych itp. To jeszcze gorsza sekta niż kościół katolicki. Oni wszędzie widzą demony, zło, zwiedzenie, new age, okultyzm. Każdą działalność mogącą przynieść człowiekowi autentyczną radość i autentyczne szczęście – psychologię, medytację, rozwój duchowy – uważają za zło. A nie zauważają, że największego „demona” mają w swojej pełnej lęków i traum podświadomości.

Również ten system poddaję krytyce, bowiem chyba nie ma systemu bardziej ograniczającego i destrukcyjnego. Chrześcijaństwo biblijne to ciągły lęk o demony, o zwiedzenie. To ciągła obsesja na punkcie NWO, totalitaryzmów światowych, złych wydarzeń. Psychika takiego człowieka nie wytrzymuje takiego przeciążenia. W końcu musi nastąpić ten moment, gdy taka osoba zamiast czytać tysięczny artykuł o NWO – zajmie się rozwojem osobistym i duchowym (ale nie religią). Bowiem religie i ideologie, w tym chrześcijaństwo biblijne, to jeden z najważniejszych filarów podtrzymujących NWO.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Wilki w owczej skórze „walczące” z NWO? Tak, to możliwe!”