Reklamy

Tag: odżywianie i żywność

Tajemnica korporacji Nestle. Kto chce kontrolować ziemską wodę pitną?

Tajemnica korporacji Nestle. Kto chce kontrolować ziemską wodę pitną?

wielkie korporacje nestleCiekawy wpis odnośnie praktyk korporacji Nestle. Obecnie koncern ten jest światowym gigantem w produkcji żywności przetworzonej. Czytelnicy mojego bloga powinni mieć na uwadze m.in. mleka, kaszki i zupki dla małych dzieci. Nie tylko chodzi o to, że mleka krowiego człowiek nie powinien jeść w ogóle, bo nie jest dla niego przeznaczone. Ale także o inne ciekawe dodatki.

Ogólnie zasady są trzy: wszystko co przetworzone, jest mniej zdrowe od tego, co jest surowe. Im bardziej dany produkt przetworzony, tym bardziej szkodliwy – co rozumie się samo przez się 😉

Zasada druga – wszystko co jest oczyszczone z naturalnych, organicznych substancji, jest szkodliwsze niż produkt nie oczyszczony. Dla przykładu: cukier rafinowany to prawdziwa katastrofa, sprawca milionów przypadków kalectwa i przedwczesnych zgonów. Miód (ale ten naturalny) takiego działania nie ma, choć przecież jeśli dokona się analizy chemicznej, to wyjdzie, że jest on w około 70% – 80% tzw. syropem glukozowo-fruktozowym, czyli odmianą cukru.

Substancje organiczne są bowiem mediatorami w wydzielaniu i wchłanianiu substancji właściwych. Oddziałują one razem z substancjami czynnymi bądź tymi spożywczymi. Tak jest w przypadku wielu ziół, gdzie nie da się jednoznacznie określić, która substancja najbardziej odpowiada za ich działanie. Jest to raczej grupa substancji.

Zasada trzecia – jeśli coś jest produkowane masowo i jest to żywność wysoko przetworzona, to nie jest to zdrowe. Przykład: mleko, które nie jest mlekiem. Olej, który bardziej przypomina frakcje diesla niż pokarm dla człowieka. Cukier rafinowany. Soki owocowe, które tak naprawdę nie są sokami owocowymi.

Ku przemyśleniu.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Korporacji Nestle już podziękujemy!

Cytuj: „Z cyklu „Kto nas żywi i pielęgnuje”: obejrzałam sobie urywek dokumentalnego filmu „We feed the world” Erwina Wagenhofera. Prezes Zarządu (CEO) firmy Nestle Peter Brabeck w swej nieskończonej mądrości uświadamia nas widzów, jak to przetworzona żywność na czele z organizmami modyfikowanymi genetycznie (GMO) zrobi całemu światu dobrze oraz co on myśli na temat prawa ludzkości do… wody. Tak, tej H2O. Jakie jest zdanie pana CEO?

Na początku pan CEO autorytatywnie stwierdza: „Dzisiaj wszyscy wierzą w to, że wszystko co pochodzi od Matki Natury jest dobre. To stanowi dużą zmianę, bo wcześniej myśleliśmy, że natura potrafi być bezlitosna. Człowiek ma teraz taką pozycję, że jest w stanie dać naturze nieco równowagi. Mimo to mamy do czynienia z shibboleth (hebrajskie słowo na określenie ludzi mówiących innym językiem) mówiącymi, że wszystko co pochodzi od Matki Natury jest dobre. Weźmy na przykład ruch propagujący uprawy organiczne (w oryg. organic movement). Organiczne jest teraz najlepsze. Ale organiczne nie jest najlepsze. Po 15 latach spożywania w Usa produktów zawierających GMO nie mieliśmy do czynienia z ani jednym przypadkiem choroby z powodu ich spożywania jak do dziś. „.

Ja w przeciwieństwie do pana prezesa jestem zdania, że Matka Natura jest tak zaprojektowana, że znakomicie w swej doskonałości potrafi zadbać sama zarówno o siebie jak i o człowieka, nie potrzebuje ona człowieka „dającego jej równowagę”. Wystarczy jej nie przeszkadzać. I faktem jest, że potrafi być bezlitosna, ale jedynie dla tego, kto łamie jej odwieczne prawa. Na przykład wkładając do swojego ciała roślinki-mutanty.

Ponieważ po wysłuchaniu materiału nie wiem już teraz co pan tam wsadza do tych swoich produktów – od dzisiaj wyrzucam do śmietnika ostatni jaki walał mi się po domu (słoik z resztką Nescafe), zostawiając sobie jedynie szklany słoik. Raczej nie dam już Panu zarobić, panie prezesie. Nie ufam Panu.

Bardzo sprytnie sobie też pan CEO umyślił, że woda powinna mieć swoją cenę. Tylko wtedy docenimy jej wartość. Stwierdza, że:

  1. organizacje pozarządowe są co prawda zdania, że woda jest niezbywalnym prawem ludzkości i w związku z tym jest dobrem bezcennym, jest darem natury. Pan CEO twierdzi jednak, iż jest to jego zdaniem „pogląd ekstremalny”!
  2. Woda ma według pana prezesa niekwestionowaną wartość rynkową ponieważ jest produktem żywnościowym i tak powinna być traktowana. Pan CEO sugeruje, że on i jego firma będą dążyć do tego, aby całej ludzkości to uświadomić, bo są przecież kraje gdzie tej wody nie ma albo się ją marnuje. Nie ukrywa, iż jako CEO jest odpowiedzialny za to, by jego firma spełniała zadanie jakie każda firma spełniać musi. Tym zadaniem jest przynoszenie zysków rzecz jasna.

  3. Tylko firma przynosząca zyski jest w stanie aktywnie uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów tego świata. Na przykład tworzyć miejsca pracy, dzięki którym ludzie mogą sobie kupić różne fajne rzeczy. Woda jest jedną z nich.

Wychodzi na to, że nieodzownym jest wodę traktować jak towar. No taki produkt żywnościowy po prostu. Cieszmy się, że mamy pracę i dostajemy pensję, za którą możemy zakupić sobie na przykład taki produkt żywnościowy jak woda, przy okazji docenimy jaką ma ona wartość. Chcesz się napić – przelicz ile minut musisz pracować na szklankę wody, bo za darmo to tylko dzisiaj w twarz można dostać.

Woda zdaniem pana CEO nie jest żadnym tam darmowym darem natury i to nie jest tak, że ludzkość ma do wody jakieś tam prawo. To znaczy jak zapłaci to ma. Aby zapłacić musi pracować. A pan CEO daje pracę milionom ludzi: 1, 2 miliona pracowników a każdy z nich załóżmy ma małżonka i 2 dzieci to daje razem 4,5 miliona ludzi, którzy jak mówi pan prezes „są całkowicie od nas zależni”. A jak chcesz tworzyć miejsca pracy to musisz sam pracować (na przykład produkując będącą towarem płatną wodę i tysiące innych w większości bezużytecznych dla zdrowia rzeczy, które należy wciskać ludziom drogą reklamy w TV, bo inaczej mało kto by to kupił – ale to jak się wydaje jest dla pana CEO szczegół).

Pan prezes nie bardzo poza tym wie na jakim świecie żyje, bowiem stwierdza: „Nie widzę powodu dla którego nie mielibyśmy myśleć pozytywnie o przyszłości. Nigdy nie było nam tak dobrze. Nigdy nie mieliśmy tyle pieniędzy. Nigdy nie byliśmy tak zdrowi. Nigdy nie żyliśmy tak długo jak dzisiaj. Mamy wszystko co chcemy. A mimo to chodzimy i cały czas lamentujemy”.

No właśnie – czemu lamentujemy toć przecież jest tak fajnie: mamy kupę kasy, tak dużo kupujemy, nie nękają nas żadne choroby i żyjemy aż całe nieprawdopodobne -dziesiąt lat! Wstyd, prawda?

A może tak naprawdę będzie nam się żyć dużo lepiej, zdrowiej, dłużej i szczęśliwiej bez produktów pana CEO? Jestem na to żywym chodzącym przykładem. Kto nie wierzy niech sprawdzi sam. Oto towary, które pan prezes produkuje lub czerpie z nich zyski w taki lub inny sposób i których serdecznie doradzam nie wkładać do koszyka – jedyne bowiem co można zrobić to zagłosować portfelem na takie dictum.

  1. Herbata i kawa: Nescafe, Dolce Gusto, Nestea, Caro, Rocore, Nesquik, Nescafe 3w1
  • Woda: Nałęczowianka, Dar Natury, Aquarell, Aqua Panna, San Pellegrino, Mazowszanka, Vittel, Perrier

  • Lody: Cortina, Mövenpick Ice Cream, La Cremeria, Manhattan, Kit Kat, Nesquik, Kaktus, Extreme, Häagen-Dazs, Maxibon, Gibek

  • Płatki śniadaniowe: Nesquik, Cheerios, Chocapic, Gold Flakes, Fitness, Corn Flakes, Kangus, Cookie Crips, Frutina, Cini Minis, Nesvita płatki instant w kubku

  • Kulinaria: Maggi, Winiary

  • Dla dzieci: Gerber, Bobo Frut, Nestle (kaszki, kleiki, Miśkopty, Misiowy Jogurcik) Sinlac, Nan

  • Dla zwierząt: Purina, Friskies, Dog Chow, Cat Chow, Pro Plan, Darling, Gourmet

  • Słodycze: Princessa, Kit Kat, Lion, Smarties, After Eight, Aero, Nestle Crunch, Nestle Musli, Jojo, Noir

  • Nabiał: Nesquik, Smarties, Chocapic, Nestle Fitness, Nestle Junior, sery President, Locatelli i Galbani, Jogurty Jovi i inne produkty Lactalis (produkowane w joint venture z Nestle)

  • Kosmetyki i farmaceutyki: Biotherm, Colgate Palmolive (Nestle ma joint venture 50/50), nutraceutyki Inneov, produkty farmaceutyczne Galderma

  • Źródła:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Nestl%C3%A9

    http://www.nestle.pl/pl/aboutus/marki

    Za:

    http://www.akademiawitalnosci.pl/nestle-juz-podziekujemy/#more-1188

    Reklamy

    Aspartam: niebezpieczna trucizna w Twoim menu!

    Aspartam: niebezpieczna trucizna w Twoim menu!

    aspartam szkodzi czy nieCzy Wy też zauważyliście akcje rozdawania napojów słodzonych aspartamem na ulicach polskich miast? Ponoć takie akcje mają być teraz bardzo częste. O ile ja rzadko bywam na głównych arteriach centrum by to potwierdzić, o tyle taka strategia wydaje się być uzasadniona.

    Aspartam po wniknięciu do naszego organizmu jest metabolizowany do kilku toksycznych substancji: kwasu asparaginowego (40%), fenyloalaniny (40%) i… metanolu, czyli śmiertelnie niebezpiecznego alkoholu metylowego (10%).

    Nad powyższymi danymi nie powinno być żadnej dyskusji, bowiem ich szkodliwość jest znana powszechnie, np w kontekście metanolu, którego każda ilość jest bezwzględnie szkodliwa.

    Z fenyloalaniną sprawa wygląda tak, że jest to składnik codziennej diety, którego spożywamy w rażącym nadmiarze. Fenyloalanina, gdy jest przedawkowywana (a większość ludzi przedawkowuje ją permanentnie, codziennie) powoduje znaczne spadki poziomu serotoniny. A tutaj już prosta droga do depresji, lęków, fobii, zaburzeń psychiki, uszkodzenia mózgu.

    Fenyloalanina jest powszechna między innymi w produktach mlecznych takich jak sery. Dodatkowo, potężnym źródłem fenyloalaniny są produkty zbożowe. Ocenia się, że już zjedzenie 3/4 bochenka chleba może znacząco pogorszyć nastrój na całą dobę. Dzieje się tak nie tylko na zawartość fenyloalaniny, ale także ze względu na obecność prolamin (gluten), które są neurotoksynami, jak i amylopektyny-A – która powoduje jeszcze większe wahania poziomu glukozy i insuliny, niż cukier biały.

    Oczywiście, pewna niewielka ilość fenyloalaniny jest konieczna do życia. Ale gdy spożywamy na śniadanie i kolację pieczywo z serami, na obiad – makaron, kluchy bądź mięcho w panierce, a w międzyczasie napoje i gumy z aspartamem – to bardzo szybko poziom fenyloalaniny sięga poziomu krytycznego. Możemy mieć wyraźne objawy przedawkowania fenyloalaniny, pomimo tego, że nie cierpimy na genetyczną chorobę – fenyloketonurię.

    Podobnie sprawa ma się ze słodzikiem, który jest następcą aspartamu, czyli sukralozą. Tak zwani „racjonaliści naukowi” czy też „sceptycy teorii spiskowych” przedstawiali sukralozę jako dogłębnie przebadaną, „pozbawioną kontrowersji” alternatywę do aspartamu. Co się okazało po latach? Sukraloza jest metabolizowana przez organizm do dwóch toksycznych metabolitów – chloroglukozy i chlorofruktozy. Możecie to przeczytać nawet na „oficjalnej” Wikipedii:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sukraloza

    Cytuję: „sukraloza nie jest szkodliwa, ale rozkłada się na związki, które są szkodliwe dla organizmu ludzkiego: chloroglukozę i chlorofruktozę.”

    Uczulam Was, Czytelnicy, jak zawsze na wszelkie opinie o tym, że coś jest „spiskową teorią dziejów”, czy też „pseudonauką” / „paranauką”. Kto takie opinie rozprzestrzenia, starając się zdyskredytować dochodzenie do prawdy o zdrowiu? Robią to ludzie określający się jako „racjonaliści naukowi” czy też „sceptycy”. Tacy ludzie będą wygłaszać całe tyrady, że owszem, metanol zawarty w alkoholu przemysłowym jest szkodliwy, ale metanol powstający po rozpadzie aspartamu – już nie. Że rtęć ze zbitego termometru jest szkodliwa, ale ze szczepionek już nie. Przeinaczają oni fakty, posługują się badaniami sfałszowanymi przez korporacje i grupy lobbystyczne, kłamią, zatajają ważne dane.

    Nie wierzcie w żadną opinię takich ludzi. Sam słyszałem na żywo od takiej osoby, iż aspartam jest najlepiej przebadaną substancją odżywczą na świecie. Pytanie: kto finansował badania? Ten, kto ma pieniądz, dyktuje prawdę w nauce. Dziś nauka nie przypomina ścisłej matematyki, ale bardzo rozmytą i niejednoznaczną filozofię. W dodatku – filozofię najeżoną konserwatyzmem poznawczym i jeszcze większą ilością dogmatów, niż wszystkie trzy jahwistyczne religie razem wzięte.

    Racjonaliści naukowi i sceptycy są skupieni wokół dwóch dużych portali – „racjonalista.pl” i „pogromcy mitów medycznych”. Mają oni poza tym wiele mniejszych portali i inicjatyw, np „tak dla szczepień”. Na platformach wordpressowych mają oni wiele tzw blogasków – blog de bart (który założył parodiujący moje nazwisko profil – Jarek Kefir Śmietana), sphorotrix i inne. W każdym razie, potyczki z nimi są procesem fascynującym, pełnym kreacji i wiele uczącym. Czy oni takie coś z tego wynoszą? Szczerze wątpię..

    Jarek Kefir

    Zapraszam na mój FP na facebooku:

     


    Aspartam – Śmiertelna Trucizna

    Cytuję: „Opracowano na podstawie artykułu zaczerpniętego z biuletynu Dr Mercola z Townsend Letter for Doctors and Patients (Tłum. M. Trojanowskiego)

    Ze wszystkich dostępnych na rynku, ASPARTAM (znany też jako dodatek E 951)  jest najbardziej niebezpieczną substancją dodawaną do żywności!!!

    Aspartam jest nazwą techniczną nazw handlowych: NutraSweet, Equal, Spoonful i Equal-Measure.
    Aspartam odpowiada za ponad 75% doniesień o niekorzystnych reakcjach na dodatki do żywności przekazywanych do FDA. Wiele z tych reakcji jest bardzo poważnych włącznie z atakami padaczki i zgonami. Kilka z 90 różnych udokumentowanych symptomów powodowanych przez aspartam to: bóle i zawroty głowy, migreny, napady epilepsji, nudności, drętwienia, skurcze mięśni, przybieranie na wadze, wysypki, depresje, zmęczenie, drażliwość, częstoskurcz serca, bezsenność, problemy z widzeniem, utrata słuchu, palpitacje serca, trudności z oddychaniem, ataki niepokoju, niewyraźna wymowa, utrata smaku, szum w uszach, utrata pamięci i bóle stawów.

    Badacze i lekarze studiujący niekorzystne działanie aspartamu stwierdzili, że jego spożywanie może się przyczynić do wywołania lub pogorszenia stanu w następujących chorobach chronicznych: guzy mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, chroniczny syndrom zmęczenia, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, opóźnienie umysłowe, chłoniak, wady wrodzone, fibromyalgia, i cukrzyca(!). Aspartam jest kombinacją trzech substancji chemicznych: Kwasu asparaginowego (40%), Fenyloalaniny (40%) i Metanolu (10%).

    KWAS ASPARAGINOWY (40% Aspartamu)

    Nadmiar wolnych aminokwasów pobudzających takich, jak kwas asparaginowy i glutaminowy w naszej diecie, powoduje poważne chroniczne choroby neurologiczne i mnóstwo innych ostrych symptomów. Asparaginian i glutaminian działają jako neurotransmitery w mózgu ułatwiając przesyłanie informacji od neuronu do neuronu. Nadmiar asparaginianu lub glutaminianu w mózgu zabija pewne neurony powodując wpłyniecie do komórek za dużej ilości wapnia. Wpłyniecie za dużej ilości wapnia wyzwala nadmierną ilość wolnych rodników, które zabijają komórki. Kwas asparaginowy jest aminokwasem. W swojej wolnej formie (niezwiązany z białkami) podnosi znacząco poziom asparaginianu i glutaminianu we krwi.

    Nadmiar asparaginianu i glutaminianu niebawem po spożyciu aspartamu lub produktu zawierającego wolny kwas glutaminowy (prekursor glutaminianu) prowadzi do wysokiego poziomu tych neurotransmiterów w pewnych obszarach mózgu. Nadmierna ilość glutaminianu i asparaginianu powoli zaczyna niszczyć neurony. Większość (ponad 75%) komórek nerwowych w pewnym szczególnym obszarze mózgu zostaje zabitych zanim zauważalne staną się jakiekolwiek kliniczne symptomy choroby chronicznej. Niektóre z pośród wielu chorób chronicznych, w przypadku których zostało wykazane, że długotrwałe eksponowanie na działanie pobudzających aminokwasów przyczynia się do powstania obserwowanych uszkodzeń, to: stwardnienie rozsiane, utrata pamięci, problemy hormonalne, utrata słuchu, epilepsja, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, niedobór glukozy we krwi (hypoglycemia), demencja towarzysząca AIDS, uszkodzenia mózgu, i rozstroje neuroendokrynowe. Z raportów przesyłanych do FDA wynika, że do reakcji zaliczają się też: bóle głowy / migreny, nudności, bóle brzucha, zmęczenie (blokowanie dostępu do mózgu wystarczającej ilości glukozy), problemy ze snem, problemy z widzeniem, napady niepokoju, depresja, i astma, ucisk w piersi. Wspólną skargą osób cierpiących na skutki wywołane przez aspartam jest utrata pamięci.

    FENYLOALANINA (40% ASPARTAMU)

    Fenyloalanina jest aminokwasem normalnie znajdowanym w mózgu. Osoby z wadą genetyczną, fenyloketonurią (PKN) nie mogą metabolizować fenyloalaniny. Prowadzi to do niebezpiecznie wysokich poziomów fenyloalaniny w mózgu (czasami śmiertelnych). Zostało wykazane, że spożywanie aspartamu, szczególnie razem z węglowodanami może prowadzić do nadmiernego poziomu fenyloalaniny w mózgu nawet u osób, które nie mają fenyloketonurii.

    Nie jest to tylko teoria, gdyż badania prowadzone u wielu ludzi niemających fenyloketonurii, którzy zjadali duże ilości aspartamu przez długi okres czasu, wykazały nadmierne poziomy fenyloalaniny we krwi. Nadmierne poziomy fenyloalaniny w mózgu mogą powodować obniżenie poziomu serotoniny w mózgu, prowadząc do zaburzeń emocjonalnych takich jak depresja. W testach prowadzonych na ludziach zostało wykazane, że u osób, które nieustannie używały aspartamu, poziom fenyloalaniny we krwi był znacznie podwyższony.

    Nawet pojedyncze spożycie aspartamu podnosiło poziom fenyloalaniny we krwi. W przypadku podwyższonego poziomu we krwi, fenyloalanina może być kumulowana w częściach mózgu i jest specjalnie niebezpieczna dla noworodków i płodów. Nadmierne gromadzenie się fenyloalaniny w mózgu może powodować schizofrenię lub podatność na napady padaczkowe. Dlatego, długotrwałe, nadmierne używanie aspartamu może spowodować wzrost sprzedaży inhibitorów resorpcji serotoniny takich, jak Prozac i leków kontrolujących schizofrenię i napady padaczki.

    METANOL (ALKOHOL DRZEWNY – TRUCIZNA,
    10% ASPARTAMU)

    Metanol (spirytus drzewny) jest śmiertelną trucizną. Niektórzy ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła ubogich alkoholików. Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza, gdy spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z aspartamu, kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C. Może to mieć miejsce, gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane (np. jako część produktu spożywczego takiego jak dietetyczny deser żelujący).

    Do symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie, dreszcze, zaniki pamięci, drętwienie i kłujące bóle w kończynach, zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu, postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia siatkówki i ślepota. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady wrodzone.

    Oddziały Operacji Pustynna Burza były “pojone” wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających 30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem. Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania mogą być inne produkty metabolizmu aspartamu takie jak omówiona poniżej DKP.

    DWUKETOPIPERAZYNA (DKP)

    Czwartą trucizną, którą daje nam „najlepszy słodzik świata” jest DKP. Nie jest to składnik Aspartamu, ale uboczny produkt jego metabolizmu. DKP powstaje w płynach zawierających aspartam w czasie przedłużonego magazynowania. Podczas nitrozowania w jelicie, DKP daje związek, który jest podobny do N-nitrozomocznika, związku chemicznego o silnym działaniu, powodującego guzy mózgu. N-Nitrozomocznik i wszystkie n-nitrozoaminy to niezwykłe trucizny, które są tak samo pewne jak cyjanek potasu czy currara, lecz działają mniej gwałtownie i spektakularnie. Przy odpowiedniej dawce, nieuchronnie i w dość krótkim czasie, prowadzą do powstania raka i śmierci ofiary. Nitrozoaminy dają dodatkową “korzyść”: Po wywołaniu nowotworu mogą zostać wydalone z organizmu zanim ofiara umrze i zbrodnia może być doskonała!

    DOLEGLIWOŚCI POWODOWANE PRZEZ ASPARTAM

    Substancje wchodzące w skład aspartamu mogą prowadzić do szerokiej gamy dolegliwości. Niektóre z tych problemów narastają stopniowo, inne występują nagle i powodują ostre reakcje. Istnieje olbrzymia liczba ludzi, u których występują przynoszące cierpienie symptomy, do których wystąpienia przyczynia się aspartam a którzy nie mają zielonego pojęcia, dlaczego zioła lub leki nie przynoszą ulgi w ich problemach. Istnieją również inni użytkownicy aspartamu, którzy wydają się nie odczuwać gwałtownych reakcji na aspartam. Ale nawet te osoby są podatne na szkody spowodowane długotrwałym działaniem pobudzających aminokwasów, fenyloalaniny, metanolu i DKP. Szczególny niepokój wywołują zaburzenia takie jak:

    Wady wrodzone.

    Aspartam jest podejrzewany o powodowanie uszkodzeń mózgu u osób podatnych. Z powodu tych efektów płód może być wystawiony na niebezpieczeństwo. Niektórzy badacze sugerują, że wysokim dawkom aspartamu mogą być przypisywane problemy począwszy od zawrotów głowy i subtelnych zmian w mózgu do niedorozwoju umysłowego.

    Rak (Rak mózgu).

    W trwających dwa lata badaniach przeprowadzonych przez producenta aspartamu u dwunastu spośród 320 szczurów karmionych normalną dietą i aspartamem rozwinął się nowotwór mózgu, podczas gdy w grupie kontrolnej nowotwór nie rozwinął się u ani jednego szczura. Pięć z pośród tych dwunastu nowotworów rozwinęło się u szczurów karmionych niską dawką aspartamu.

    Nie należy więc pocieszać się jego niską dawką! Interesujące jest, że liczba nowotworów mózgu u osób powyżej 65 roku życia wzrosła o 67% między rokiem 1973 a 1990 (więc od momentu, gdy dopuszczono do użytku Aspartam). Nowotwory mózgu u wszystkich grup wiekowych „podskoczyły” o 10%. Największy wzrost nastąpił w latach 1985 – 1987. W swojej książce „Aspartam (Nutra Sweet). Czy to jest bezpieczne?” Roberts prezentuje dowody na to, że aspartam może powodować szczególnie niebezpieczną formę raka – pierwotnego chłoniaka mózgu.

    Cukrzyca.

    Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) zaleca tę chemiczną truciznę osobom chorym na cukrzycę, ze względu na brak zawartości cukru jako słodzik. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez H.J. Roberts’a, specjalisty diabetologa, członka ADA i autorytetu w dziedzinie środków słodzących, aspartam 1. Prowadzi do wywołania cukrzycy klinicznej, 2. Osłabia kontrolę cukrzycową u chorych na insulinie lub lekach doustnych, 3. Prowadzi do pogorszenia pogorszenia powikłań cukrzycowych takich, jak retinopatia, katarakta, neuropatia i gastropareza, 4. Powoduje drgawki.

    W stwierdzeniu dotyczącym spożywania produktów zawierających aspartam przez chorych na cukrzycę lub hipoglikemię, Roberts mówi: „Niestety u wielu pacjentów w mojej praktyce i innych, których widziałem podczas konsultacji, rozwinęły się poważne metaboliczne, neurologiczne i inne komplikacje, które mogły być przypisane specyficznie produktom zawierającym aspartam.

    Zostało to udowodnione przez „Utratę kontroli cukrzycowej, intensyfikację hipoglikemii, występowanie przypuszczalnych „reakcji insulinowych” (włącznie z drgawkami), które okazały się być reakcją na aspartam i wystąpienie pogorszenia, czy powikłań (szczególnie osłabienia widzenia i neuropatii) w czasie używania tych produktów. „Dramatyczna poprawa takich cech po odstawieniu aspartamu i szybki, przewidywalny ich nawrót po tym, jak pacjent ponownie spożywał produkty zawierające aspartam, świadomie lub przypadkowo.”

    Roberts idzie dalej mówiąc: Żałuję, że inni lekarze oraz Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) nie przekazuje pacjentom i konsumentom właściwych ostrzeżeń opartych o te powtarzające się odkrycia, które zostały opisane w moich, niezależnych od żadnej korporacji, badaniach i publikacjach.” Blaylock stwierdził, że excitotoxins takie jak wchodzące w skład aspartamu (asparaginian) mogą wywoływać cukrzycę u osób genetycznie podatnych na tą chorobę.

    Zaburzenia emocjonalne.

    Dr Ralph G. Walton po przeprowadzeniu badań i prób wpływu aspartamu na osoby z zaburzeniami nastroju konkludował: „osoby z zaburzeniami nastroju są szczególnie wrażliwe na ten sztuczny słodzik, używanie go przez tą grupę powinno być odradzane.”, „Wiem, że aspartam wywołuje napady padaczki. Jestem również przekonany, że definitywnie powoduje on zmiany behawioralne. Jestem oburzony, że ta substancja funkcjonuje na rynku. Osobiście kwestionuję rzetelność i prawdziwość jakichkolwiek badań finansowanych przez NutraSweet Company”. Istnieją liczne doniesienia o przypadkach obniżonego poziomu serotoniny w mózgu, depresji i innych zaburzeniach emocjonalnych łączonych z aspartamem i ustępujących po odstawieniu aspartamu.

    Epilepsja/Ataki padaczki.

    Przykro jest patrzeć, jak wraz ze wzrostem ilości ataków padaczki spowodowanych przez aspartam, Fundacja Epilepsji promuje „bezpieczeństwo” aspartamu. W Massachusetts Institute of Technology poddano oględzinom 80 osób, które dostały ataku padaczki po spożyciu aspartamu. Community Nutrition Institute (Społeczny Instytut Żywienia) konkludował to badanie następująco: „Te 80 przypadków spełnia własną definicję FDA nieuchronnego zagrożenia zdrowia publicznego, która wymaga od FDA przyspieszonego usunięcia produktu z rynku.”

    Liczne artykuły prasowe podkreślają, że spożywanie aspartamu może spowodować (zwłaszcza u pilotów) podatność na napady padaczki i zawroty głowy. Jedną z oryginalnych prób badawczych przeprowadził w 1960 niezależny naukowiec, Dr Harry Wiesman. Badał on wpływ aspartamu na „niemowlęta” naczelnych. Z pośród siedmiu „niemowląt” małp jedno zmarło po 300 dniach a pięć miało grand mai (ciężkie) ataki padaczki. Oczywiście te negatywne wyniki nie zostały przedstawione FDA w czasie procesu dopuszczeniowego przez NutraSweet Co.

    Źródło: http://www.macierz.org.pl/artykuly/ekologia/aspartam_smiertelna_trucizna.html

    Dieta wysokobiałkowa doprowadzi Twoje zdrowie do ruiny!

    Dieta wysokobiałkowa doprowadzi Twoje zdrowie do ruiny!

    skuteczna dieta odchudzajacaPora rozprawić się z kolejnym mitem na temat zdrowego odżywiania. W poprzednim artykule – Laboratorium Ziemia (5) Czy życie ma jakikolwiek sens? (link) – pisałem, iż życie to właściwie ciągłe balansowanie na linie, pomiędzy różnego rodzaju skrajnościami. Tak w emocjach, jak i w duchowości i zdrowiu – nie da się osiągnąć stabilizacji na dłuższą metę.

    Możliwe jest tylko wyeliminowanie tego, co szkodzi, i jednoczesna nadzieja, że nic się w organizmie nie zepsuje np przez jakąś zupełnie egzotyczną bakterię, która zaraża raz na 10 milionów przypadków. Równowaga zdrowotna jest rzeczą niezwykle delikatną i kruchą. Więcej lub mniej jednego z 20.000 składników diety – i cały organizm się sypie.

    Białko, białko – któż z nas nie słyszał o jego zdrowotnych właściwościach? My, Polacy, zostaliśmy właściwie wychowani na micie białka. Białko, szczególnie to zwierzęce (bo Polacy źródeł roślinnego białka nie znają), ma dawać siłę, krzepę, witalność.

    Znalazło to odzwierciedlenie w typowo polskiej diecie – głównym elementem obiadu – kawał mięcha obleczony w panierkę, dodatkowo mięcho na śniadanie, drugie śniadanie i kolację na kanapkach. Któż z nas nie zna z dzieciństwa zwrotu: „jak nie chce Ci się jeść, to zjedz chociaż mięso”.

    Fakty są takie, że człowiek wcale nie potrzebuje tak dużej ilości białka. Ba. Fakty są takie, że człowiek wcale nie potrzebuje tak dużej ilości kalorii jak podaje się w tabelach oficjalnych. Szczególnie widać to przy diecie bezglutenowej, gdy apetyt spada, a ciało chudnie. Stąd polecam tę dietę wszystkim mającym problemy z wagą. A dieta Dukana – cóż, zostawmy ją dla tych którym życie niemiłe, i którzy ją wybierają, bo można się na niej bezkarnie obżerać kurczakami.

    Jarek Kefir


    Dieta wysokobiałkowa w średnim wieku podwaja ryzyko wczesnej śmierci, a czterokrotnie ryzyko raka

    Cytuję: „Zespół naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii opublikował wyniki bardzo poważnych badań w czasopiśmie Cell Metabolism, które wyjaśniają, w jaki sposób dieta wysokobiałkowa stosowana w średnim wieku sprawia, że ludzie prawie dwa razy częściej umierają na cokolwiek i cztery razy bardziej narażeni są na śmierć z powodu raka.

    Natenczas każdego dnia docierają do nas porady, i to w ilościach hurtowych, od ekspertów dietetycznych, w tym nawet lekarzy, którzy dostarczają nam wskazówek co do najlepszego żywienia, które mogłoby zapobiec przewlekłej chorobie, odchudzić, albo oddalić przedwczesne odłożenie widelca.

    Niestety większość z tych informacji opiera się na przestarzałych danych, nie mających podstaw naukowych, albo oparte są na potrzebie promowania wątpliwych komunikatów z egoistycznych przyczyn.

    Tymczasem w ciągu ostatnich kilku dekad, badacze naukowi szczegółowo wytyczyli bardzo jasną drogę. Jest to optymalna ścieżka do tętniącego życiem zdrowia, zapobiegania chorobom i promowania długowieczności.

    Diety, które uwzględniają głównie jeden z makroskładników, rzeczywiście w krótkim czasie mogą się okazać przydatne, jako impuls, jednakże stosowane regularnie prowadzą te dukty na polany z przewlekłymi chorobami, a w niektórych przypadkach do zbyt wczesnej śmierci.

    Zespół naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii opublikował wyniki bardzo poważnych badań w czasopiśmie Cell Metabolism, które wyjaśniają, w jaki sposób dieta wysokobiałkowa stosowana w średnim wieku sprawia, że ludzie prawie dwa razy częściej umierają na cokolwiek i cztery razy bardziej narażeni są na śmierć z powodu raka.

    Takie oświadczenie wywołało wściekłość i zawzięte dyskusje ile w takim razie jest nam potrzebnego białka, węglowodanów i tłuszczy, aby były to optymalne proporcje. Nowe badania pokazują jednoznacznie, że ilość białka, a nawet jeszcze dokładniej jego źródła, może być kluczem do rozwoju i progresji choroby w trakcie naszego życia w środkowej jego części, ale też starszej.

    Jeżeli naszym paliwem ma być spożycie białka zwierzęcego, to musimy się liczyć z produkcją zapalnych hormonów, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka. To są fakty.

    Dr. Valter Longo, prawdziwy lider w dziale odżywianie zauważył, że istnieje pewne bardzo błędne przekonanie. Ponieważ wszyscy coś każdego dnia jedzą, w związku z tym zrozumienie odżywiania jest proste. Ale nie chodzi o to, czy dana dieta pozwala dobrze prosperować komuś przez trzy dni, ale by mogła pomóc komuś przetrwać 100 lat.

    Przez większą część ostatnich dwóch dekad, naukowcy wykazali, że osoby będące na diecie bogatej w białko zwierzęce (mleko, mięso i ser) są bardziej narażone na śmierć z jakiejkolwiek przyczyny niż ludzie na dietach o niskiej zawartości białka.

    Cokolwiek w tym momencie powiedzą zwolennicy diet wysoko mięsnych i nabiałowych, to jednak autorzy badania stwierdzili jednoznacznie, że nadmiar białka w diecie, szczególnie pochodzenia zwierzęcego, powoduje wzrost o 74 % śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny.

    Nie ma wątpliwości, że wyeliminowanie wysoko przetworzonych węglowodanów, cukrów i cukrów rafinowanych w diecie znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia wielu przewlekłych schorzeń, w tym cukrzycy, chorób serca i demencji. Jednak zastępowanie te kalorie ze źródeł białka zwierzęcego może mieć i ma wpływ równie szkodliwy.

    Ostatnie badania dostarczają również wieści o ciekawym związku między wiekiem i poziomem spożycia białka. Badacze stwierdzili, że aż do 65 roku życia, z nadmiarem białka w diecie wiąże się podwyższony poziom hormonu wzrostu IGF-1, znanego czynnika proliferacji nowotworów.

    Jednak w starszym wieku wskazane jest zwiększenie podaży białka ze względu na zmniejszenie masy mięśniowej, co również osłabia kości.

    Podsumowując, dieta o niskiej zawartości białka w średnim wieku jest bardzo przydatna w zapobieganiu raka i ogólnej śmiertelności. A cały ten proces obejmuje regulację IGF-I i ewentualnie dotyczy poziomu insuliny. Jednak, kiedy jesteś w starszym wieku wprowadź więcej białka do swojej diety w celu umożliwienia utrzymania prawidłowej masy mięśniowej i ochrony przed kruchością kości.

    IGF-1, pisałam już o nim powieść, a wiele tego hormonu wzrostu siedzi w mleku, dlatego nie pijmy za dużo mleka w naszej dorosłości, bo jak widać, nie chodzi tutaj tylko o zły stosunek wapnia do fosforu, ale właśnie o ten znany czynnik proliferacji nowotworów.

    Pod wieczór można się ewentualnie zastanowić.

    Źródła 1 , 2 , 3 , 4

    Wszystko brzmi stosunkowo prosto, unikaj tego, rób to i każdego dnia miotamy się na którą to ścieżkę wdepnąć, żeby nią jak najdłużej pędzić przed siebie.

    A to kusi nas/no nie koniecznie nas, uśmieszek, Atkins. z jego dobrymi wynikami. W didaskaliach, mam ochotę napisać coś znacznie bardziej przychylnego o jego metodach, bo weganie i wegetarianie wylali dziecko z kąpielą, a Atkins powiedział wiele mądrych rzeczy i otworzył ludziom oczy na wiele spraw związanych z naturalnym żywieniem.

    Nie można Atkinsa wsadzać do jednego worka z Dukanem, lepiej ich wsadzić do dwóch. Ale śmieszne. A więc kusi nas to i owo i zaczynamy się miotać. Jest jedna rzecz, której nauczyłam się prowadząc tego bloga. Do wspólnego celu może prowadzić wiele dróg, nawet w tak oczywistym fragmencie naszego lajfa jakim jest odżywianie.”

    Autor: Pepsi Eliot

    Źródło: pepsieliot.wordpress.com

    Przygotowała: nika_blue

    Mleko powoduje raka, ogłupienie i tycie

    Spożywanie mleka powoduje raka, ogłupienie i tycie

    mleko jest niezdrowe i szkodziZapraszam na obejrzenie filmu video o szkodliwych skutkach stosowania mleka. Jak zawsze padną pytania: to co jeść? Nie będę na takie pytania odpowiadał, za to przytoczę kilka logicznych argumentów za tym, by mleka nie pić, i ograniczyć się do rzadkiego spożywania serów:

    -zawiera kazomorfinę – silnie uzależniający neuropeptyd o działaniu uspokajającym i nasennym. Zarówno niemowlęta ludzkie jak i cielęta, karmione mlekiem, śpią przez większość dnia. Właśnie z tego powodu. Pijąc mleko, zamulasz umysł. Powinni pamiętać o tym przede wszystkim inżynierowie, lekarze, ratownicy medyczni, mundurowi, jak i ludzie którzy po prostu dbają o higienę umysłu / mózgu.

    -zawiera cukier mleczny – laktozę – który jest ciężki do strawienia i przyswojenia dla organizmu ludzkiego. Podobnie sprawa ma się z glutenem: organizm sobie z tym po prostu nie radzi, nie został ewolucyjnie do tego przystosowany.

    -mleko jest pokarmem dla niemowląt. Dorosłym ludziom nie jest ono potrzebne w ogóle. Mleko jest tak zaprojektowane, by dawać odpowiednie proteiny dziecku (mleko matki) bądź cielęciu (mleko krowy). Gdy istota osiąga już pewien wiek, organizm domaga się innych substancji, a mleko zaczyna zwyczajnie szkodzić.

    -mleko krowie absolutnie nie jest przeznaczone dla ludzi. Inny skład, inne cukry, inne proteiny, inne proporcje. Koniec, kropka.

    -proces produkcji mleka pozbawia go większości atrybutów, o których możemy poczytać we wszelkich uczonych publikacjach. Mleko obecnie tylko z nazwy i z koloru przypomina dawne mleko. Dziś jest to przemysłowy, toksyczny koktail, pełen odpadków organicznych (krowiej ropy itp).

    Jedyne wyjście to wyrzucić to, co szkodzi z menu i nie lamentować, że nie ma czego jeść. Wiem, że to, co zaraz napiszę może wydać się pretensjonalne aż do granic. Ale jeśli nie wiesz „co w takim razie jeść” – kup lub ściągnij z internetu kilka książek kucharskich przystosowanych do różnego typu diet – bezglutenowej, wegetariańskiej, bezmlecznej – i stamtąd selekcjonuj przepisy. To naprawdę tylko kwestia ograniczeń jakie sami sobie nałożyliśmy na umysł. Czy w XXI wieku jedyne potrawy na obiad to schabowy, rosół, a w poniedziałek – pomidorowa?

    Wstęp: Jarek Kefir

    Zapraszam do obejrzenia filmów video o szkodliwości mleka:

    Krótka informacja od autorów powyższych filmików nt. szkodliwości mleka:

    Po więcej informacji na temat zdrowego sposobu odżywiania i stylu życia zapraszam na stronę:
    http://PoweredByFruits.pl

    Ebook Freelee w języku polskim, jeden z najpopularniejszych ebooków w świecie surowej diety dostępny jest na:
    http://poweredbyfruits.pl/go-fruit-yo…

    Największy wybór ebooków na temat surowej diety tylko na Powered by Fruits:
    http://poweredbyfruits.pl/ebooki/

    Dr Walter Veith: zbyt duża ilość mleka szkodzi! [VIDEO]

    Dr Walter Veith: zbyt duża ilość mleka szkodzi!

    mleko jest szkodliwe

    Dziś przedstawiam Wam obszerne (11 filmów video) nagranie odnośnie spożywania zbyt dużych ilości mleka i jego przetworów. Okazuje się, że z tymi produktami także trzeba uważać.

    Wielu moich czytelników zadaje pytanie: „Kefir, w takim razie – co jeść?”. Jak mam odpowiedzieć na takie pytanie, skoro sam nie wiem w 100% jaka jest poprawna odpowiedź? Nasz organizm wciąż pozostaje nierozpoznaną zagadką, nie wiemy tak naprawdę jaki jest „św. Graal” zdrowego odżywiania. Ale kilka stałych już mamy – cukier, mięso i zboża szkodzą bezwzględnie.

    Wiem, że stanowczo za mało spożywamy warzyw, owoców, kasz – powinny one zagościć jako stały element menu w każdym posiłku. Zamiast mięsa i makaronu – potrawa z kaszą i duża surówka. Zamiast bułki na śniadanie – dwa jabłka bądź jakiś inny owoc i sałatka / surówka. Zamiast kanapek na kolacje – coś z warzywami. Aby żyć zdrowo, trzeba się nieźle nakombinować.

    Pierwszym krokiem, jeśli nie wiecie co jeść, będzie na pewno kupienie.. książki kucharskiej – wegetariańskiej i drugiej – z potrawami bez glutenu. Wiem, że to brzmi jak truizm – „kup książkę kucharską i gotuj” – ale z reguły najprostsze rozwiązania są najlepsze.

    Z jedzeniem możemy zrobić cuda, szczególnie dziś, w dobie dostępności składników. I wcale nie mówię o czymś drogim. Surówka ze sklepu z krótkim terminem ważności, bez konserwantów, to wydatek około 3 złote. Owoce i warzywa są tanie. To na mięso i fast foody wydajemy często lwią część budżetu przeznaczonego na jedzenie.

    Nie ograniczajmy się jedynie do kilku opcji – makaronów, mięcha i ziemniaków na obiad, i chleba bądź bułek na śniadanie i kolację.

    Polecam też przeprowadzenie niezwykle prostego eksperymentu. Przygotuj sobie zeszyt, i przez 7 dni zapisuj każdą zjedzoną i wypitą rzecz. Każdą, nawet najmniejszą. Puszka coli, piwo, wino, jakaś drobna przekąska, kawa z trzema łyżeczkami cukru – też się liczy.

    Pod koniec tygodnia dokonaj podsumowania. Poszukaj tabel kaloryczności pokarmów, i uśrednij spożywaną dobową ilość kalorii. Porównaj tę ilość choćby z oficjalnymi wytycznymi odnośnie dobowego zapotrzebowania na kalorie. Możesz być naprawdę zaskoczony. Inna sprawa to fakt, że kalorie tak naprawdę niewiele nam mówią. Nawet w najbardziej zadłużonym i oszczędzającym na jedzeniu polskim szpitalu, dostaniesz odpowiednią ilość kalorii. Ale na dłuższą metę taka dieta grozi zgonem choćby z zupełnego z braku witamin.

    Zapraszam teraz do obejrzenia poniższych 11 filmów video. Jarek Kefir.

     

    Dr Walter Veith – Pij mleko, będziesz miękki!

    Część 2:

    https://www.youtube.com/watch?v=EOZSD0O0AaA

    Część 3:

    https://www.youtube.com/watch?v=kuWtFaYBtoU

    Część 4:

    https://www.youtube.com/watch?v=71WzMFvIVDg

    Część 5:

    https://www.youtube.com/watch?v=gl2OgR3CC_M

    Część 6:

    https://www.youtube.com/watch?v=6znl8Z4TYa0

    Część 7:

    https://www.youtube.com/watch?v=Lq3XYG84a7w

    Część 8:

    https://www.youtube.com/watch?v=MLUHvqJ16_4

    Część 9:

    https://www.youtube.com/watch?v=fVgiwFW_jAU

    Część 10:

    https://www.youtube.com/watch?v=oNOk3GosLjU

    Część 11:

    https://www.youtube.com/watch?v=Uog0_pojlDY

    10 pytań jakie często słyszą ludzie na diecie bezglutenowej

    10 pytań jakie często słyszą ludzie na diecie bezglutenowej

    dieta bezglutenowa na odchudzanieTekst z przymrużeniem oka, ale pokazujący, iż ludzie ZAWSZE będą niezadowoleni z Twoich wyborów. Wystarczy, że z czymś będziesz odstawał, a owo „coś” zawsze się znajdzie, choćbyś nie wiem jak wielkim konformistą i prawilnym Polakiem katolikiem obywatelem był.

    Wegetarianizm, dieta bezglutenowa, pomarańczowe włosy, noszenie trampek, awersja do szpiegujących smartfonów i używanie przedpotopowego telefonu, nie posiadanie konta na facebooku.. Ta lista jest praktycznie nieskończona i jest idealną bronią wymierzoną w „wyłamujących się”.

    Zdradzę Wam pewien sekret.. Tutaj wcale nie chodzi o to, czy jesteś wege, czy lubisz nosić te trampki, czy używasz przedpotopowego telefonu zamiast „nowoczesnego smartfona” na kredyt..
    Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o testowanie Ciebie. Z jakiegoś powodu ktoś próbuje przekroczyć granice Twojej asertywności i Cię testuje. A Ty masz ten test zdać.

    Jak zdać taki test? Przede wszystkim, nie należy wdawać się w merytoryczną dyskusję, tylko tak odpowiedzieć, by agresora wbiło w fotel. Próba merytorycznej argumentacji będzie początkiem Twej porażki bo tak naprawdę nie o to chodzi.

    -„Nie jesz mięsa? To co Ty jesz?”
    -„Żywię się wyłącznie amfetaminą, cygarami i szkocką Whiskey”

    Zaczynamy!

    1. A dlaczego Ty nie spożywasz produktów zbożowych z glutenem?

    -Bo nie. Taka odpowiedź, składająca się z pięciu liter, powinna wystarczyć. Nie ma co się zagłębiać w temat. Przyczyny mogą być różne. To tak, jakbym ja Cię spytał z wyrzutem: „A dlaczego Ty oglądasz telewizję?”

    Dlaczego nie jem produktów zbożowych? Istnieje jeszcze jedna dobra odpowiedź – bo mi lekarz mający wykształcenie medyczne i społeczny autorytet, zabronił. Mam celiakię / celiakię utajoną / nietolerancję glutenu. Kropka.

    Uwierz, stary, gluten jest dla mnie jak mityczna Godzilla, która ma potencjał wyżarcia mojej wątroby, nerek, mózgu, i zamienienia mnie w zombie. Nie po to wydawałem konkretny geld na te wszystkie badania nietolerancji glutenu, by teraz świadomie sobie szkodzić.

    2. A Ty tak całkiem nie jesz zbóż, w ogóle?

    -Nie, tak naprawdę wykluczam z diety tylko ziarno zebrane bezpośrednio z pola, ścięte kosą. A chleb, bułki, drożdżówki, jagodzianki, makarony, pizze, lasagne – wsuwam tonami! Przecież to takie logiczne.
    Jeśli ktoś jest na diecie, to oczywistym jest, że przestrzega w sposób rygorystyczny zaleceń tej diety.

    W przeciwnym wypadku, dieta nie ma żadnego sensu. Gdybym sobie pozwolił na bycie tzw. „życiowym człowiekiem”, to: tutaj by jakaś bułeczka wpadła do menu, raz na tydzień czy dwa tygodnie jakaś pizza, na kolacje jakaś szybka kroma chleba, z dwa razy w tygodniu coś z makaronem..

    I wiecie co by wyszło z takiej pseudo-diety? To, że tak naprawdę nie byłbym na diecie w ogóle. Bo przecież co chwile nas kusi albo pusta lodówka i fakt, że jedyne co jest w domu to pieczywo, a to trafi się wypad na miasto, gdzie trzeba zwyczajowo zjeść pizzę, a to skusi nas zapach świeżych jagodzianek z piekarni koło naszego zakładu pracy..

    3. Toż to nie da się z Tobą wyjść na pizzę!

    -Tak,nie da się. Odkryłeś Amerykę. Nie, odkryłeś wręcz mitycznego św. Graala, a za to odkrycie czeka Cię niechybnie nagroda Nobla.

    W związku z tym że nie jem pizzy na mieście, czeka mnie wieczna społeczna banicja i w konsekwencji konieczność ucieczki aż do samego Mordoru. Bo przecież pizza jest wyznacznikiem sukcesu życiowego i towarzyskiego. Bo pizza to jedyna dostępna potrawa „na mieście”.

    Bo pizza to tak naprawdę wyznacznik jakości życia, ba, im częściej jesz pizzę, tym szybszy awans społeczny, zawodowy, towarzyski, matrymonialny! A na rozmowach kwalifikacyjnych jak i randkach powinno się zadawać jako pierwsze pytanie: „jak często jesz pizzę”!

    Och, jakie to logiczne. Zaiste smutłem, idę pociąć swój nadgarstek i nadłokieć suchą bułą, bo brzytwą to wolę się golić.

    4. Ale to to nie jest gluten, zjedz to!

    -Nie. To, co proponujesz, zawiera gluten, proszę skorzystać z wyszukiwarki Google (www.google.pl), albo z darmowej encyklopedii Wikipedii (www.pl.wikipedia.org). Oba serwisy są za darmo, chyba nie masz bana na Google czy Wikipedię?

    Skoro coś zawiera gluten, to znaczy, że nie mogę tego jeść, bo np mam nietolerancję glutenu albo takie widzimisię, albo religia mi zabrania, itp itd.

    Jeśli szkodzi mi amfetamina, to gdy ktoś mi ją zaproponuje na imprezie – mam odmówić czy wziąć „tylko troszkę, tylko teraz, no nie rób scen”? Jeśli jestem uczulony np na penicylinę, to mam zwracać na to uwagę lekarzowi podczas każdorazowego wypisywania antybiotyku? Czy mam sobie powiedzieć: „a, dam se na luz, może tym razem nie będzie wstrząsu anafilaktycznego, przyjazdu pogotowia ratunkowego i reanimacji”?

    5. To co Ty jesz?

    -Jem wszystko to co nie zawiera glutenu / prolamin.

    Naprawdę myślisz, że jedzenie to tylko makarony, pieczywa, ciasta, ciastka, lasagne i pizze? A gdybym Ci powiedział, że jeszcze 100, 200 lat temu Polacy tak nie jedli?

    To czasy komunizmu i potem lata 90-te XX wieku, gdy WHO / FAO zaczęło promować pełnoziarniste pasze, były czasami wzrostu spożycia tych produktów. A dlaczego zaczęto je promować? Bo są tanie, łatwe do wyprodukowania, i nie zawierają praktycznie żadnych składników odżywczych.

    W mące która jest traktowana brutalnymi metodami przemysłowymi, nie ma nawet tych zachwalanych przez racjonalistów naukowych witamin B. Mających rzekomo znajdować się tylko w zbożach!

    Jem: warzywa i owoce we wszelkich kombinacjach i metodach ich przyrządzania, surówki, sałatki, kasze (gryczana, jaglana itp), sery (feta, twaróg, żółty), jaja, ryby, grzyby, orzechy, makarony bezglutenowe z najróżniejszymi sosami.. Itp, itd.

    Przypomina mi to trochę pytanie: „Jeśli nie PO, PiS, SLD, PSL, TR – to na kogo głosować?”.

    6. Nie boisz się o swoje zdrowie? A co z witaminami z grupy B?

    -Nie boję. Odkąd odstawiłem pełnoziarniste pasze, stan mojego zdrowia się poprawia z miesiąca na miesiąc. Więc nie opieram swoich sądów na powtarzaniu sloganów i teoretyzowaniu, ale na A Posteriori – na doświadczaniu. Na praktyce.

    Tak naprawdę argumenty o tym, że nie jedząc produktów zbożowych mogę zachorować, spływają po mnie jak po kaczce woda. Bo po pierwsze, to co napisałem wyżej – poprawa stanu mojego zdrowia, to coś, co jest tu i teraz, a nie w teorii. Po drugie – Ci, którzy jedząc produkty zbożowe, mówią o zdrowiu, najczęściej sami chorują. Choćby na przewlekłe zaburzenia trawienia. Przykładów w swoim otoczeniu mam aż nadto.

    Jest jeszcze coś. Owe mityczne witaminy z grupy B. Bo zboża to rzeczywiście, jedyne ich źródło pośród ogroma źródeł pożywienia na Ziemi. Poza tym, znowu odwołuję się do wikipedii – proszę poczytać o tym, jakimi metodami i substancjami chemicznymi jest traktowana mąka której produkty trafiają na nasze stoły.

    Po tak brutalnym technologicznym i chemicznym potraktowaniu tejże mąki, tam nie ma prawa się znaleźć cokolwiek odżywczego, choćby to był ułamek miligrama witaminy B2. Ale skąd zwykły człowiek ma to wiedzieć?

    W świadomości człowieka panuje przekonanie, że mąka powstaje bezpośrednio z mielenia ziaren. Tymczasem jest to tylko mała część prawdy, bo proces technologiczny jakim poddawane są te ziarna i mąka z nich, sprawia, że usuwa się wszystko, co tylko w nich odżywcze. Podobnie jest także z olejem roślinnym, który bardziej przypomina frakcje diesla niż pokarm, czy z mlekiem, które z mleka ma tylko biały kolor.

    7. Ty to ze wszystkiego zrobisz tragedię!

    -Tak, z tego, że ktoś próbuje mi wciskać rzeczy, które mi szkodzą – można robić tragedię. O ile ktoś chce. Ja wolę totalną olewkę.
    Gdybym brał leki na nadciśnienie, i nie mógł pić alkoholu etylowego, w ogóle. Też robiłbyś wyrzuty, że u cioci na imieninach nie warto odmawiać uchlania się jak świnia i zrobienia z siebie zwierzęcia?

    8. Przecież ludzie od zawsze jedli zboża!

    -Wiem to. No i? Co to za argument? Chyba jeden z głupszych jakie słyszałem.

    Ludzie od zawsze także:
    -zabijali się i prowadzili wojny, masakry, rzezie
    -bili i gwałcili dzieci
    -kradli, kłamali, spiskowali przeciwko sobie, nienawidzili się nawzajem
    -umierali od alkoholu, papierosów, narkotyków, używek, śmieciarskiego żarcia

    Czy powszechność jakiegokolwiek zjawiska jest argumentem przemawiającym za jego słusznością? Zauważ. Większość naszej działalności, naszych wyborów, to to, co zostało nam kiedyś narzucone. A co gdybyśmy urodzili się na Papui Nowej Gwinei w dżungli, wśród jednego z wielu dzikich plemion? Byłbyś wtedy katolikiem? Zatwardziałym, deklaratywnym monogamistą? Szanowałbyś papieża i byłbyś z tego dumny? Czy może nie wiedziałbyś w ogóle, że takie coś jak katolicyzm, monogamia czy Watykan istnieje?

    9. Nie rozumiem Twojego postępowania! Jak można nie jeść zbóż!

    -To tylko i wyłącznie Twój problem. Ja zaś rozumiem Twoje postępowanie, bo z psychologią jestem za pan brat nie od dziś, a od 2005 roku.

    10. To co Ty jesz na wigilię / święta?

    -Wigilię traktuje jak każdy normalny dzień, jem to co nie zawiera zbóż. Nie jestem ani katolikiem, ani chrześcijaninem, ani zwolennikiem: „ale to tradycja Polska, nie stricte religijna”.

    Jarek Kefir

    Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

     

    Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
    Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.

    Dzisiejsza pszenica bardziej przypomina trujący plastik niż żywność. Chcesz być zdrowy, odstaw ją

    Współczesna pszenica bardziej przypomina toksyczny plastik niż pożywienie. Chcesz być zdrowy, nie jedz jej

    zboza pszenica i glutenZagadnienia związane z szkodliwością pszenicy i glutenu co jakiś czas pojawiają się na mojej stronie. Uważam, że warto ten temat podejmować co jakiś czas, gdyż obecnie pszenica jest najczęściej spożywaną na świecie toksyną. A efekty jej szkodliwości biją na głowę nawet alkohol etylowy i inne narkotyki.

    Obecnie pszenica jest głównym składnikiem menu ludzi na całym świecie. Jej rozpowszechnieniu jako globalnej „paszy” służyła ideologia „diety zbilansowanej” gdzie na piedestale postawiono pełnoziarniste produkty z hybryd dawnej pszenicy.

    Od tego momentu notuje się niespotykany nigdy w dziejach wzrost zachorowań na: cukrzycę, tarczycę, otyłość, choroby psychiki, zespół jelita drażliwego, choroby serca i układu krążenia.. Ta lista jest bardzo długa, gdyż gluten i prolaminy zawarte w zbożach działają paraliżująco na większość narządów i układów ciała.

    Kontrowersje wokół stosowanych dziś hybryd pszenicy i ich szkodliwości, pokazują, iż często jest tak, że aby zachować zdrowie, musimy postępować dokładnie na odwrót, niż zalecają to wszelkie „autorytety” i „zespoły ekspertów”.

    Pamiętajmy też, iż przemysł farmaceutyczny i przemysł produkujący trującą żywność uzupełniają się. Dziś kapitalizm w sferze spożywki i farmacji doszedł do perfekcji. Po co czekać aż człowiek zachoruje i stanie się pacjentem? Lepiej już od młodości wykreować sobie pacjenta. Np sprzedając mu szkodliwą żywność i przymuszając go do paramedycznych zabiegów, niszczących ich organizmy (szczepienia).

    >>> Polecam artykuły o szkodliwości glutenu zbożowego: Artykuł 1Artykuł 2Artykuł 3Artykuł 4

    >>> Przeczytaj też:

    Skażona żywność która zabija. “Wojny przyszłości będą praktycznie niewidoczne. Jedyną ich oznaką będzie coraz większa ilość grobów”
    Gluten zbożowy: ten składnik codziennej diety zabija więcej ludzi niż kokaina i heroina razem wzięte
    Sekrety i tajemnice zdrowego odżywiania: zboża i fenyloalanina

    Zapraszam do przeczytania poniższego artykułu pochodzącego z „Poczty Zdrowia” i do dyskusji.

    Jarek Kefir

    Współczesna pszenica to rodzaj plastiku

    Cytuję: „Jak wspominałem niedawno, zboża to pożywienie bardzo współczesne, którego ludzkość nie spożywała przez 99,5% swojego istnienia. Gatunek ludzki istnieje na Ziemi od 8 milionów lat, a zaledwie 5 000 lat temu nasi przodkowie z okresu zbieracko-łowieckiego rozpoczęli masowo uprawiać zboże.

    Nasz system trawienny nie jest więc przystosowany do spożywania pszenicy. Pojawienie się pszenicy na masową skalę w naszym żywieniu nie przyniosło korzyści. Wzrost, długość życia i stan zdrowia naszych przodków pogorszyły się. Dopiero na początku XX wieku odzyskaliśmy wzrost zbliżony do dawnych ludów zbieracko-łowieckich.

    Tym niemniej, pszenica jako pierwsze zboże uprawne była korzystna dla ludności w rozumieniu globalnym: to pokarm bardzo kaloryczny i bardzo wydajny, umożliwiający liczebnej populacji życie w grupie. Jej uprawa wymagała od ludów wędrownych osiedlenia się, co pozwoliło kobietom mieć więcej dzieci. Można nawet, upraszczając, powiedzieć, że dzięki pszenicy powstały pierwsze wielkie miasta oraz podział pracy umożliwiający postęp techniczny, intelektualny, artystyczny i naukowy.

    Ogólnie rzecz biorąc, pszenica była więc błogosławieństwem dla ludzkości. Człowiek szybko rozeznał się w jej uprawie i ze starannością wyselekcjonował najlepsze odmiany, czyli te najbardziej odporne na niepogodę i dające najpiękniejsze kłosy.

    Skrzyżowanie pszenicy umożliwiło zrobienie chleba

    Egipcjanie odkryli, że po zredukowaniu do mąki i wymieszaniu z wodą i solą niektóre rodzaje krzyżówek pszenicy mogły fermentować i rosnąć. Takie ciasto można było upiec jako chleb, który był przyjemniejszy w jedzeniu niż papki czy płaskie podpłomyki.

    Z pradawnych odmian zboża uprawianego przez człowieka nie dało się zrobić chleba. Tak jak mąkę ryżową, kukurydzianą czy gryczaną, można je było mieszać z wodą i dodawać drożdże, ale ciasto nie rosło. Aby z prostej papki wytworzyć ciasto sprężyste i wyrośnięte, mąka musi zawierać białka zdolne do tworzenia wiązań ze skrobią. Te białka, nazywane są przez chemików prolaminami i glutelinami, tworzą gluten. Im bardziej zboże jest bogate w gluten, tym bardziej ciasto wyrasta.

    W pierwszej uprawianej przez człowieka pszenicy (zwanej pszenicą dziką) nie było dużo glutenu. Z tej odmiany można było robić podpłomyki, które tylko lekko wyrastały, ale chleba zrobić się nie dało. Egipcjanom udało się skrzyżować tę pszenicę z inną rośliną, co dało nową odmianę pszenicy dużo bogatszej w gluten (jej naukowa nazwa to Triticum dicoccum).

    Z biegiem czasu człowiek zaczął krzyżować i selekcjonować odmiany pszenicy zawierającej jak najwięcej glutenu, aby wytwarzać coraz okazalsze chleby.

    Więcej glutenu w pszenicy = „szczęśliwy” konsument

    Dzisiaj zawartość prolamin w takich zbożach jak pszenica, kamut, żyto, owies i orkisz sięga aż do 69% wszystkich białek. To bardzo dużo…

    Klienci piekarni są zachwyceni, ponieważ za 3 – 4 zł można kupić olbrzymi chleb. Już po pierwszym ukrojeniu okazuje się jednak, że miąższ chleba rozpada się w kawałki albo się klei. A przecież na wystawie sklepowej ten chleb wyglądał na taki prawdziwy i zwarty…

    Potem matki się dziwią, że ich dzieci na podwieczorek zjadły prawie cały chleb. Nie powinny – w rzeczywistości na rozmiar takiego chleba złożyło się głównie powietrze.

    Kolejna zaleta: wyjątkowe bogactwo glutenu w nowych mąkach umożliwiło rozkwit rynku wypieków piekarniczych takich jak drożdżówki, które można kupić wszędzie: we wszystkich centrach miast, strefach handlowych, bazarach, dworcach i wszędzie tam, gdzie nie przetrwał żaden inny handel poza automatami z napojami.

    Nie ma nic prostszego niż przekształcić maluteńką kulkę mrożonego ciasta we wspaniałą, złocistą bułkę, zaokrąglonego rogalika czy błyszczącą drożdżówkę z czekoladą. Wystarczy mieć tylko tani elektryczny piekarnik i jednego niewykwalifikowanego pracownika. Małą kulkę zakupioną za 50 groszy można sprzedać za 2 – 3 złote wracającym do domu, którzy nie zdążyli na kolację.

    Te same kulki ciasta można zresztą już kupić w supermarketach w dziale z mrożoną żywnością. Na plastikowych opakowaniach zdjęcia są tak apetyczne, że ledwie wierzysz własnym oczom po otwarciu opakowania, na widok małych rogalików i bułeczek z czekoladą – surowych, zamrożonych w celofanie, beznadziejnie małych i bladych. Ale gdy włożysz je do piekarnika … cud! To, co wyrasta jest mniej lub bardziej, ale faktycznie podobne do tego, co widniało na opakowaniu!

    Pamiętasz film „Powrót do przyszłości 2” z 1989 roku? Jego bohater wchodził do machiny czasu, która przenosiła go do 2015 roku. Moją uwagę zwróciła scena, w której babcia wkładała do piekarnika pastylkę przypominająca plastik, z której po kilku sekundach powstawała ogromna, parująca i rumiana pizza, przy okrzykach uznania jej wnucząt. Cóż, oto tu jesteśmy. Te wszystkie „smakołyki” powstały za sprawą niezwykłego glutenowego bogactwa we współczesnym zbożu.

    Piekarnie – zwrot ku naturze?

    Gdy wielu konsumentom znudził się za mało odżywczy biały chleb oraz tostowy chleb przemysłowy, niektóre piekarnie zaczęły używać bardziej złożonej mąki, określanej często jako „pełna”, „półrazowa” lub „wielozbożowa”, ponieważ dodaje się do niej otręby (otoczka ziarna) lub całe ziarna.

    Chleby te kosztują dużo drożej niż chleb biały. Ale wcale nie są bardziej tradycyjne i naturalne, ponieważ odmiany pszenicy, z której powstają są takie same i nie mają zupełnie nic wspólnego z tym, co nasi pradziadkowie nazywali pszenicą.

    Dziesiątki chromosomów więcej!

    Pod koniec XIX wieku, a potem w latach 60. ubiegłego wieku w badaniach rolniczych zanotowano szybki „postęp” polegający na tworzeniu zboża bardziej odpornego, bardziej wydajnego i z wyższą zawartością glutenu. Hybrydyzacje oraz krzyżowania dały zupełnie nowe gatunki, nadal nazywane pszenicą. Ale są one tak podobne do naturalnej pszenicy jak dzień do nocy, żeby nie powiedzieć: jak plastikowy banan do prawdziwego banana.

    Dzisiejsza „pszenica” nazywa się m.in. KWS Ozon, Bombona, Figura, Brillant, Legenda itd. Ma 42 chromosomy, podczas gdy pszenica z czasów naszych przodków miała ich 14!!! U człowieka nawet jeden chromosom więcej powoduje upośledzenia (jak zespół Downa) lub śmierć.

    Nowe białka, których człowiek nie może strawić

    Czytelnicy Poczty Zdrowia wiedzą, że chromosomy zbudowane są z DNA. Zlokalizowane na nich geny służą do kodowania białek – podstawowych „cegiełek”, służących do budowy organizmu. Fakt, że współczesna pszenica ma o kilkadziesiąt chromosomów więcej, sprawia, iż zawiera niezliczoną ilość nowych białek, z których wiele nie podlega trawieniu przez człowieka. Aby dane białko mogło zostać strawione, układ pokarmowy musi produkować odpowiednie enzymy, które będą zdolne do rozłożenia tych białek. Ale nie zawsze się tak dzieje, wręcz przeciwnie. To dlatego nie masz na przykład enzymów, które ma krowa – ona może się żywić trawą, a Ty nie.

    Dzisiejsza pszenica wywołuje więc, u alarmującej wręcz liczby osób, problemy trawienne oraz objawy nietolerancji (celiakia, alergie) lub co najmniej nadwrażliwość przejawiającą się w postaci wzdęć, zaparć, bólów głowy, bezsenności, chronicznego zmęczenia, depresji, łamliwych kości.

    Według niektórych specjalistów, wśród nich jest Elke Arod ze Szwajcarii, aż 80% ludności wykazuje nietolerancję pszenicy1. Inny specjalista, Julien Venesson, autor niedawno wydanej książki pt. „Gluten: jak współczesna pszenica nas zatruwa”, twierdzi, że choroby spowodowane nietolerancją glutenu dotkną co najmniej 6% ludności, a niektórzy badacze szacują, że nawet 35%2.

    Dlatego nie dziwi nas dziś wzrastająca liczba osób skłaniających się ku diecie bezglutenowej. To nie jest moda ani problem psychologiczny. Dzisiejsza pszenica jest naprawdę obcym pożywieniem dla człowieka, a niektórzy mówią, że to tak jakby próbować zjeść plastik. Dieta bez glutenu pozwala na poprawę zdrowia, co zdecydowanie możesz sprawdzić na sobie, jeśli spróbujesz wyeliminować zboża.

    Zboża nie są ani korzystne, ani nawet potrzebne

    Być może pamiętasz, jak w jednym z moich ostatnich artykułów wyjaśniałem, że pszenica w żaden sposób nie była pokarmem naturalnym ani potrzebnym dla człowieka? Przez miliony lat nasi przodkowie unikali zbóż z uwagi na zawarte w nich substancje antyodżywcze blokujące wchłanianie substancji mineralnych.

    Propaganda rządowa na skalę światową, która zachęca ludzi do tego, aby centralnym produktem w ich diecie były pełne zboża, jest więc pozbawiona zdrowego rozsądku, a nawet podstaw naukowych.

    To przecież masowe spożycie zbóż, czyli „pustych kalorii”, jest powodem, dla którego Amerykanów, potem Europejczyków, a obecnie również mieszkańców innych krajów, objęła  przerażających rozmiarów epidemia otyłości, cukrzycy, chorób układu krążenia, które są dziś główną przyczyną zgonów na świecie. I to nie dzieje się z powodu jedzenia za tłusto czy za słono.

    Każdy może żyć bez glutenu, jeśli tylko zechce

    Dieta bezglutenowa nie może Ci w żaden sposób zaszkodzić. Przeciwnie – zmusi Cię do zastąpienia pszenicy, chleba, makaronów innymi produktami o większej wartości odżywczej, np. kaszami: jaglaną, gryczaną czy roślinami strączkowymi: fasolą, soczewicą.

    Każdy więc, jeśli tylko zechce, może zacząć dietę bezglutenową. Oczywiście, osoby z nietolerancją glutenu (chore na celiakię – 1% populacji) lub wrażliwe na gluten (co jest dużo częstsze) odczują jeszcze więcej korzyści niż inni, ponieważ objawy ich choroby znikną.

    Dlatego w jednym z następnych artykułów opiszę zasady diety bezglutenowej. Dzięki niej zastąpisz produkty mało odżywcze i w gruncie rzeczy bez większych walorów smakowych, produktami lepszymi dla zdrowia i… smaczniejszymi.

    Zdrowia życzę
    Jean Marc-Dupuis

    Ryzyko, że umrzesz na chorobę związaną z Twoim stylem życia, wynikającą ze sposobu odżywiania się, palenia tytoniu lub braku aktywności fizycznej, wynosi aż 3 do 5. Tak wynika z badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Ale masz aż 80% szans, aby uniknąć tych chorób, podejmując proste środki zaradcze, prawdopodobnie nieznane Twojemu lekarzowi.

    Teraz możesz je poznać, oglądając to wideo.

    Włącz dźwięk na swoim komputerze, siądź wygodnie i wejdź na tę stronę: http://pocztazdrowia.pl/landing/dossier/?c=DN01JFPZ00&welcome

    Jeśli masz konto na Facebooku, polub facebookową stronę Poczty Zdrowia. Znajdziesz tu codziennie ciekawe artykuły, zyskasz możliwość dzielenia się swoimi komentarzami i wymiany poglądów z innymi osobami, łatwo udostępnisz też ważne informacje swoim znajomym.. Wejdź na: www.facebook.com/PocztaZdrowia

    Źródła:

    1. Zobacz kursy d’Elke Arod na http://www.intolerancegluten.com/cuisiner_sans_gluten.html
    2. Julien Venesson, Gluten, comment le blé moderne nous intoxique, Thierry Souccar Editions, 2013

    Za:

    http://www.pocztazdrowia.pl/wspolczesna-pszenica-to-rodzaj-plastiku/