Tag: normalność

Oto najgorsze zdanie w języku polskim! [SZOK i ZGORSZENIE]

Najobrzydliwsze i najbardziej kłamliwe zdanie w języku polskim!

Uwaga, ogłaszam konkurs! 😉 Spróbuj wymyślić bardziej obrzydliwe i jednocześnie bardziej kłamliwe zdanie. Warunek: musi to być jedno zdanie. Może być ono wielokrotnie złożone, ale maksymalnie cztery razy. I musi mieć „logiczną ciągłość”. Czyli nie może być zlepkiem dwustu słów podzielonych na zdanie wielokrotnie złożone cztery razy. Czytaj dalej „Oto najgorsze zdanie w języku polskim! [SZOK i ZGORSZENIE]”

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

hipokryzja i dulszczyznaJuż wiele lat temu zauważyłem, że z tym, co nazywane jest „normalnością”, coś jest cholernie nie tak. Zauważyłem też, że granice pomiędzy normalnością a nienormalnością są ekstremalnie płynne, wysoce relatywne. Zależą one od wielu czynników, takich jak:

-kultura, narodowość, wyznawana religia, miejsce zamieszkania (to co jest nie do przyjęcia w jednej religii, uchodzi za dobre i prawe w innej religii);
-status społeczny i towarzyski (osobie która ma ten status niewielki, niewiele rzeczy puszcza się płazem. O ile u majętnego i wpływowego człowieka płazem przechodzą nawet najbardziej chamskie, infantylne i kiepskie dowcipy, o tyle u biedaka mogą być one powodem nawet zatrzymania w izbie wytrzeźwień);
-płci i wieku (kobietom ogromną część win się odpuszcza, szczególnie tym ładnym. Z drugiej strony, nie akceptuje się damskiej seksualności. I jeszcze jedno – panuje przekonanie, że „młodość musi się wyszaleć”. W ten sposób ogłupia się ludzi (alkohol etylowy – bardzo silna neurotoksyna) i uzależnia ich od dilera – od państwa);
-od sytuacji (przymykamy oczy na wybryki przeciwko normom społecznym w specyficznych stanach – „w emocjach„, „pijany był, przymknij na to oko„, itp. Alkohol i inne narkotyki są tutaj takim alarmowym wentylem bezpieczeństwa w bezdusznym społeczeństwie, które wymaga bezwzględnego i bezdyskusyjnego podporządkowania. Pijemy go specjalnie po to, by robić po nim rzeczy, które byłyby w złym tonie na trzeźwo, lub do których nie mamy odwagi);

Pomimo wszystko – pomimo całej tej umowności i relatywności pojęcia takiego jak „normalność” – panuje powszechny jej kult. Choć tak naprawdę nikt na dobrą sprawę nie wie co to jest normalność. Bo każdy człowiek na Ziemi ma inną jej definicje. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy doda się do tych rozważań kolejny „parametr”..

Otóż zauważyliście zapewne nieraz i nie dwa, że ludzie co innego oficjalnie deklarują, a co innego robią gdy „nikt nie widzi” lub gdy występują inne „czynniki łagodzące” odstępstwo od normalności. To powszechna wada całej naszej cywilizacji. Pisałem już kiedyś, że to, co nazywamy człowieczeństwem, humanizmem, moralnością, etyką – to tylko taka „nakładka systemowa” na potężny system na którym wyrośliśmy. A który to system ma korzenie bezpośrednio w świecie zwierzęcym. Z tej przyczyny, ta nakładka systemowa ledwie funkcjonuje. Czytaj dalej „Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci”

Edukacja a świadomość

Edukacja a świadomość

Cytuję: „Zauważyć warto okresowość jaką przechodzimy już w wieku szkolnym, który jest jednym z początkowych stacji robiących z nas idiotów, a więc ludzi którzy robią coś wbrew sobie…

Piszę to z takim przekąsem, bo edukacja jest jednym z głównych przyczyn patologii jaka jest, tworzy bowiem w ludziach momenty negatywizmu związanego ze zmuszaniem do robienia, uczenia się rzeczy jakie dla kształtującego się człowieka nie są potrzebne…

To trzeba dobrze zrozumieć. Zaprogramowany w ten sposób dorosły idiota będzie przyzwalać na to aby jego dzieci także zostały zidiocone w ten idiotyczny sposób. Robienie czegoś wbrew sobie jest gwałtem na duszy, a więc innymi słowy odłączeniem dostępu do najbardziej wrażliwych części siebie.

Odpowiedzią zdrowego człowieka jest bunt przeciw idiotycznym prawom. Inteligencja działa tak, że szuka najmniejszego oporu przed pojawiającym się problemem. Każdy z nas jest dobry w czymś, a w czymś nie. Idiotyczny system to taki, który zmusza do zaliczenia wszystkiego co prowadzi do całościowego zniekształcenia osobowości…

Taki człowiek od wszystkiego jest do niczego… staje się zwykłym sprasowanym -płaskim szarakiem, jaki chory system może podporządkować i zdusić całkiem indywidualny potencjał.
Zabawa zaczyna się dla tych, którzy się odratowali, dzięki właśnie wierze w siebie, odkrywaniu własnego potencjału -gratuluję Wam.

Uratowanych jest w sumie dość sporo, bo większość z ludzi, po prostu nie ma co ratować, gdyż świadomościowo pełnią funkcje pomocnicze… chodzi więc o ratowanie potencjału ludzi pełniących większe, bardziej złożone role.

W tak złożonym programie jest sporo różnego rodzaju blokad i problemów z przeszłości, jakie odkładają się w formie, różnych spadków napięcia, jakie są powtarzającą się odpowiedzią na spadki napięć związanych z pierwszymi (brutalnym) ingerencjami z zewnątrz, na zasadzie masz to wkuć i koniec.

Zmuszanie się to osłabianie się. Nie każdy jednak zdążył poznać siebie na tyle, aby nabrać zdrowego dystansu do chorej rzeczywistości jaka traktuje młodego człowieka jako potencjalne zagrożenie dla działania chorego systemu. Dlatego tylko chory człowiek będzie posłuszny i podporządkowany….

Na szczęście budząca się ludzkość dostrzega już szkody jakie wyrządziliśmy sobie poprzez strach i nieufność. Dzisiejsze metody inwigilacji są tak duże, iż paradoksalnie dzięki nim inwigilacja zaczyna widzieć w człowieku człowieka… co pozwala ludziom wyrażać siebie w całości takimi jakimi się czują, mimo całej zmienności ich uczuć…

Edukacja jednak wciąż jest niszcząca. Wciąż stosunek systemu do młodych dzieci jest przeciążający i wyniszczający. To jest bez sensu robić im tyle problemów, tworzyć dżunglę, aby znów jak dorosną między sobą się gryzły… tak jak robią to obecne uzwierzęcone w ten sposób jednostki. Nie do ogłupionych jednostek zwracam się tutaj z uwagą. Sam mam w sobie taką jednostkę i musiałem spędzić dużo czasu i poświęcić jej sporo uwagi, aby ją rozładować z tych wszelkich napięć i wyleczyć…

Widzę teraz, jak wielka skala zniszczeń jest zakamuflowana w „normalnych” ludziach. Ta normalność jest chora, bo jest jednolita, podobnie powyginana, brak różnorodności, opisu przeżyć, wpływu na świat… to co robimy innym sobie robimy

Jeśli człowiek patrzy na rybę, czy kaczkę, kurczaka, jak na obiekt do zjedzenia, to niech ma świadomość tego, że ta reprezentacja w nim jaka dopuszcza na taki sposób traktowania innych istot, przemienia się także w tą część psychiczną tego człowieka jaka na tym tym samym statusie ów gospodarza traktuje jako ofiarę…

Zwykłe prawa, jakich ogłupiony reformą edukacyjną człowiek nie zrozumie, gdyż jest przeładowany masą nieużytecznych życiowo bzdur, które zasłaniają mu dostęp do swojego świata.

Rozmowa o ważnych sprawach na ogół jest dość osamotniona.
Spójrz dookoła -ludzie uwielbiają pleść o niczym…
Tego propaganda uczy ich od dziecka.
Kontrola umysłów, dla samej kontroli…
Zapomina się tylko o jednym, że pierwszą ofiarą są Ci którzy kontrolują. Zapomnienie jest czasem największą karą.”

Autor: M.A.S.

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Postaram się skomentować warszawski protest przeciwko żywności GMO i ogólnie, stan polskiego ducha.

Na zachodzie Europy wprowadzenie ustawy legalizującej GMO byłoby niemożliwe. Tam są ludzie zorganizowani, zaraz na demonstrację zwaliłoby się 200.000 luda i byłyby zamieszki, łącznie z podpalaniem banków. Widmo zamachu stanu, przewrotu w takim kraju Europy zachodniej, stałoby się realne – przykładem tego są kryzysy parlamentarne w Grecji, Hiszpanii (Katalonia). U nas na 38-milionowy kraj zwala się na protest 100-osobowa grupka która w TV zostanie pokazana jako egzotyczna zgraja oszołomów, dziwaków, łącznie z Dodą gadającą o niebieskich pomidorach.

A po wiadomościach wyśmieje ich jakaś opłacana dziennikarzyna z podrzędnego, wsiowego uniwersytetu. Np mówiąc, że „50 lat temu też nie było takich fajnych iPodów, telefonów i innych gadżetów, a teraz wszystko jest, również wspaniałe GMO”.

Wniosek: zapewnić Polakom przysłowiową michę modyfikowanego ryżu i telenowelę – i masz gwarancję, że będą siedzieć jak mysz pod miotłą. No, Ci bardziej „wymagający” potrzebują do szczęścia netu i drogich gadżetów. Wniosek ten rozwinął jeden z lepszych polskich myślicieli i strategów, Stanisław Tymiński:
Od dawna jestem zdumiony, że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości. Wina za stan Rzeczpospolitej leży po stronie Polaków, z powodu tchórzostwa i braku poparcia swoich liderów. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności.” To cytat sprzed dekady – czy coś się zmieniło?

Polak łyknie każdą szmirę, każde lepsze gówno które ma etykietę „USA” lub „Germany” itp. Kij z tym, że produkowane na zadupiu w jakimś chińskim garażu, ważne, że z markowego sklepu i że ma metkę. Polakowi sprzedasz wszystko co tylko ma znamiona „europejskości” czy „zachodniości”. Typowy przykład to zakup przez rząd F-16, szmelcu made in USA and China, który non stop się psuje i stoi w punktach napraw, zamiast innych samolotów.

Przede wszystkim, należy ostudzić nadmierny optymizm różnych niezależnych autorów. Słyszę często opinie, że ma nastąpić radykalny i „masowy” wzrost świadomości. Że „jedziemy na jednym wózku” – no nie do końca. Aby dokonać zmian, wystarczy poparcie patriotów z armii i innych służb mundurowych, i góra 20% uświadomionego społeczeństwa. Gdyby dobrze się zastanowić, opracować plan, przejąć zawczasu media – to te 80% nawet by się nie zorientowało, że właśnie został zmieniony system polityczny RP..

Żyjemy w świecie gdzie 90% ludzi nie jest w stanie myśleć kreatywnie, abstrakcyjnie, samodzielnie. Nawet jak dokonamy takiej zmiany władzy, rewolucji – to co dalej? Trzeba będzie stworzyć jakiś system (matrix) dla tych 90%, choćby po to, by Ci ludzie nie pozarzynali siebie nawzajem i przy okazji nas. „Na przestrzeni wieków rzesze ludzi nad wolność przenosiło sen, wygodę i dobrą rozrywkę. Nad tłumem trzeba panować„.

Po dokonaniu zmiany „na górze”, trzeba się uporać z całością społeczeństwa. Dać im gotowy schemat, system norm społecznych, praw, nakazów i zakazów, aby Ci ludzie zgodzili się z nim i skopiowali jako swój. Część takich ludzi może psychicznie nie wytrzymać nawału nowych wiadomości, całkowicie sprzecznych z tym, co wbito im do głowy. My się z tym uporaliśmy, ale zajęło nam to lata i nie obyło się bez traumy. Lata spędzone na samodzielnych poszukiwaniach i dojściu do miejsca, w którym teraz jesteśmy. A inni ludzie, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami politycznymi i społecznymi, a jedyne co ich interesuje, to towarzyska propaganda, postępowanie według obowiązujących schematów bez tych wszystkich dylematów, czy to jest słuszne czy nie i jaki ma cel? Teraz, gdy taki człowiek spotka w internecie materiały nie pasujące do obowiązującej propagandy, do jego iluzji, postrzegania świata – to albo to wyśmieje (większość), albo zada pytanie w stylu: „ej ludzie, o co chodzi z tym GMO„?

A co będzie, gdy stary system runie? Wtedy trauma dla nieuświadomionych dotąd osób będzie niesamowita. Jak wiemy, rzeczywistość nie znosi próżni.  Z doświadczenia w dyskusjach i z obserwacji wiem, że wystarczyłaby drobna modyfikacja tego co jest dzisiaj, czyli: „micha ryżu + telenowela” jak to mawiał Michalkiewicz, plus zakupy i jakieś fajne gadżety dla każdego. Czyli zrealizować w praktyce hasło: „godna praca i płaca”, a dla tym którzy sami wykażą taką wolę – umożliwić szeroki dostęp do nowej dla nich wiedzy. Można by też zmienić system edukacyjny i uczyć dzieci w szkołach kreatywności, samodzielnego wyciągania wniosków, ale to da rezultaty za kilka dekad – i będzie to nowe pokolenie. Tyle, i tylko tyle!

Dawno porzuciłem naiwna wiarę w pewien mit, którym lubią się karmić niezależni autorzy. Mit ten głosi, że jesteśmy u progu masowego wzrostu poziomu świadomości i wiedzy i że nic tego procesu nie zatrzyma. Masowość to jest podstawowy błąd, którego musimy się wystrzegać. Skoncentrować należy się na tych, którzy sami wykażą ciekawość i głód wiedzy. A i tak rezultat końcowy nie jest pewny.

Pamiętać należy o tzw prawie masowości – czyli zasadzie, że: „jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości„. Tak jest z kulturą i jej odmianą dla mas, czyli pop-kulturą, szczególnie mam tu na myśli wszystkie subkultury (antykultury). Moja teza jest taka, że tak samo jest z zasadami moralnymi. Te prawdziwe to efekt poszukiwań i pracy jednostek ludzkich. Te fałszywe to to, co dostajemy w pakiecie od rodziców, nauczycieli, kapłanów – czyli system nakazów i zakazów, mylnie nazywany moralnością.

My, czyli jednostki, się od tego uwolniliśmy, niektórzy bardziej, inni mniej. A co z resztą społeczeństwa? Większość, jak pisałem – akceptuje ten system, ba, nawet określa go jako „własny” – i jeszcze jest dumny z tego powodu i wywyższa się np na tle innych kultur i narodów świata. Mniejszość buntuje się i zastanawia nad poszczególnymi elementami tej składanki, ale niewielu dostrzega to jako „całość”.

To, jaki jesteś, w dużej części zależy od tego, co Ci zostało „wgrane” w dzieciństwie, najczęściej na poziomie podświadomości. Pierwszym takim aktem „betonowania” umysłu jest chrzest dziecka w dowolnej religii. Potem jest, wiadomo, przynależność do danej kultury, pozycji rodziny w społeczeństwie, no i od tego co wynieśli z tego wszystkiego rodzice.

W procesie dorastania otrzymujesz pełną „matrycę” wgraną w podświadomość – i możesz na tym poziomie się zatrzymać. Jednak rozwój i uzyskanie świadomości przychodzi przez bunt, wątpliwości, zadawanie pytań i analizowanie – „dlaczego, po co, i jaki to ma sens„. Bez tego nie rozwiniesz się dodatkowo, będziesz funkcjonował na poziomie tego, co dostałeś – ergo – tego, co zostało Ci narzucone w momencie, gdy Twój umysł był najbardziej chłonny i skory do „urabiania”.

Jeśli chcesz działać lub już działasz – musisz nauczyć się rozpoznawać osoby, które pragną poznawać świat. Zasada jest jedna, że siłą nikomu nic nie narzucisz, a jeśli zastosujesz to w odniesieniu do przekazywania wiedzy – np będziesz zbyt nachalny – skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Trafisz na silne mechanizmy zabezpieczające znajdujące się w umyśle każdego z nas. Manifestują się one w taki sposób:

1. „mam to w dupie„, „a daj spokój Jarek, ja tam wolę zajmować się tym na co mam wpływ” – dlaczego więc zajmujesz się tylko kupowaniem coraz to nowych rzeczy i wklejaniem fotek / memów na FB?

2. „wolę korzystać z życia takiego jakie jest„, „zajmij się chwytaniem życia a nie rozdrabnianiem się i analizowaniem” – mechanizm zabezpieczając działa według zasady: „Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia” – i to jest coś, co każdy w głębi wie, stąd opór i strach przed poznaniem „nowego” manifestujący się w taki sposób.

3. „nie mam czasu” – a czas spędzony na oglądanie telenowel, seriali, przeglądanie obrazków itp?

4. „lepiej się dostosuj„, czyli: „życie jest jakie jest, i tak musisz się dostosować„. Owszem, biologiczne przeżycie jest ważną sprawą, szczególnie w dobie umów śmieciowych i emigracji za chlebem. A reszta życia?

Gdy usłyszysz powyższe słowa, niech to będzie dla Ciebie znak, że dalej nie warto iść. Inaczej jest tylko z bliskimi nam osobami, tu warto działać. Prawda jest taka, że każdy człowiek musi sam wykazać inicjatywę, jeśli chce coś zweryfikować, poznać. To, co mamy własnego – np swoje wnioski odnośnie świata – siłą rzeczy musi zostać wypracowane, nie może być narzucone czy skopiowane. A każda praca, jak wiadomo, to wysiłek. Ludzie zwyczajnie nie chcą się wysilać. Podam przykład: większość słucha pop-kulturowego chłamu z Zetki czy RMF i narzeka na denny poziom muzyki.

Nieliczni szukają w internecie alternatywnych rozgłośni, których na całym globie są dziesiątki tysięcy. Pozostali ludzie wolą siąść na dupie, włączyć jednym przyciskiem Zetkę i narzekać że dzisiejsza muza to dno. Tak samo jest z telewizją – w pracy, szkole i innych miejscach „słyszy się”, że teraz na topie jest  TVP, TVN i Polsat. Ludziska mają po 200 kanałów w kablówce ale już poszukanie odpowiedniej treści wśród tych 200 kanałów to za dużo. Nie mówiąc o telewizjach działających w internecie.

To co napisałem to duże uproszczenie, ale oddaje sam model – w jaki sposób ludzie chłoną treści i jak można nimi manipulować za pomocą tych treści. Do tego wcale nie potrzeba futurystycznych wojskowych technologii które tu opisuję. Dziś wystarcza do tego komputer podłączony do internetu i odpowiednio zdeterminowana grupa ludzi (zjawisko o nazwie Viral). Wiedzą o tym rozmaite trolle i grupy alternatywne, które wykorzystują tę właściwość do robienia chamskich dowcipów. I jeszcze na tym zarabiają.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.