Reklamy

Tag: nietolerancja

8 oznak nietolerancji glutenu. „To zwiększa ryzyko zgonu o 600%”

8 oznak nietolerancji glutenu. „To zwiększa ryzyko zgonu o 600%”

gluten szkodliwosc nietolerancjaDawno nie poruszałem na swojej stronie tematyki szkodliwości glutenu jak i ogólnie, produktów zbożowych. Zboża to nie tylko uszkadzający cały organizm, w szczególności mózg, gluten, ale wiele innych toksyn. Między innymi:

-amylopektyny – to „cukry-terminatory” czyli węglowodany złożone, działają jeszcze bardziej szkodliwie niż czysty, rafinowany, przemysłowo produkowany cukier. Pamiętać powinni o tym szczególnie cukrzycy. Każda forma pieczywa jest dla nich jeszcze bardziej zabójcza niż czysty, biały cukier. A teraz pytanie za sto punktów: jak myślisz, dlaczego cukrzykom zaleca się do jedzenia przede wszystkim pieczywo?

-fenyloalanina w dużej dawce. Jest to aminokwas niezbędny, bo powstaje z niego w cyklu przemian m.in. dopamina i noradrenalina. Jednak jego przedawkowanie obniża poziom innego aminokwasu – tryptofanu, a co za tym idzie, serotoniny. Zjedzenie zbyt dużej ilości przemysłowego pieczywa, np bochenka chleba w ciągu kilku godzin, to niemal gwarantowana depresja i ogólne złe samopoczucie na okres około doby.

-do produkcji mąki, pieczywa, słodyczy z glutenem, makaronów itp – od około lat ’80 XX wieku zamiast życiodajnego jodu, używa się toksycznego bromu, który wypiera z organizmu jod. I tym samym, czyni człowieka bezwolnym, ogłupiałym, z niską energią życiową. Pisałem o tym w bardzo ważnym artykule – link tutaj. Gdy przed 1980, 1990 rokiem dodawano jod do produktów spożywczych (pieczywo, makarony, mąki, sery, mleko i przetwory), to człowiek z dzienną porcją chleba (1 – 4 kanapki) wchłaniał nawet 700 mcg (mikrogramów) jodu. Dziś nie tylko jodu nie ma w większości produktów, ale maksymalną dobową dawkę zredukowano do 150 mcg.

glutenWiele uczonych, opłaconych pieniędzmi korporacji „autorytetów” będzie Cię przekonywać, że na to nie ma podstaw naukowych, itp. Z tym, że u prawie każdej osoby po odstawieniu glutenu poprawia się zdrowie. Tak było na przykład u mnie. Nie ważne jest czy dana idea, pogląd, czy choćby dieta, ma poparcie autorytetów religijnych czy naukowych. Ważne jest to, czy dana idea, pogląd, dieta itp itd, działa w praktyce, tu i teraz, i jakie przynosi owoce – rezultaty. Bo mamy oceniać po owocach – po rezultatach jakie są osiągane tu i teraz, w tej chwili – a nie po obietnicach.

Zarówno ideologie, religie jak i propozycje wszelkich „autorytetów naukowych” oparte są na obietnicach, obietnicach i jeszcze raz obietnicach, a nie na obserwacji rezultatów, owoców jakie dają tu i teraz, bo to wychodzi źle dla nich:
-ideologia mówi: „dopiero gdy 100% ludzi będzie wyznawać założenia ideologii i dopiero gdy 100% założeń ideologii zostanie wcielonych w życie, to społeczeństwo i jednostki będą szczęśliwe.
-religia mówi to samo co ideologia, tylko na innych płaszczyznach.
-tak samo nauka, choćby w sprawie glutenu – „dopiero gdy wszyscy przejdą na idealnie pełnoziarnistą dietę, to wtedy będzie ogólne zdrowie, ludzie zaczną chudnąć, i w ogóle zapanuje szczęście powszechne i dobrobyt powszechny na Ziemi.” Kłopot w tym, że na owej diecie pełnoziarnistej nikt nie schudł, te pełne ziarna jak i inne rzeczy z glutenem są spożywane przez większość, a otyłości, chorób serca, cukrzycy itp wywoływanych przez gluten, jest coraz więcej i więcej.

Jednym z moich ulubionych zdań jest: „Chcę poznać prawdę i poznać opcje i programy tego świata, i nie obchodzi mnie zdanie ani kapłanów religijnych, ani kapłanów naukowych„. W ostateczności, obecna inkwizycja „naukowa” nie różni się zbyt wiele od tej religijnej, średniowiecznej..

Polecam przeczytać też inne artykuły o szkodliwości glutenu:
Ratująca zdrowie dieta bezglutenowa kontra propaganda karteli spożywczych
“Buszujący w pszenicy” – globalna zmowa wokół glutenu
Gluten zbożowy: trucizna perfekcyjna
Chcesz w końcu schudnąć? Przejdź na dietę bezglutenową! Tajemnice dietetyków wychodzą na jaw
Prawda o zbożach i glutenie: ten niepozorny składnik diety powoduje, że przedwcześnie umieramy!
Zboża winowajcą strasznych i pustoszących organizm chorób

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


8 symptomów nietolerancji glutenu

Cytuję: „Nadwrażliwość na gluten stała się kolejną epidemią. Lekarze niby zaznajamiają się z czymś takim jak „celiakia”, ale większość z nich nadal nie umie się odnaleźć w objawach, jakie ona powoduje oraz sposobach pomocy w takim przypadku. Już ponad 55 chorób połączono z nietolerancją glutenu – białka występującego w pszenicy, życie i jęczmieniu.

Szacuje się, że 18 milionów ludzi cierpli z powodu nietolerancji glutenu, a to tylko osoby, które zostały zdiagnozowane. Jest jeszcze ogromna liczba osób, która cierpi z tego powodu, choruje i nie ma pojęcia co jest przyczyną. Bardzo możliwe, że jedna na dwie osoby cierpi na tą nadwrażliwość.

Większość wrażliwych na gluten nie ma w ogóle objawów trawiennych. Szacuje się, że 99% ludzi, którzy mają nietolerancję glutenu lub celiakię, nie rozpoznaje objawów. Jeśli gluten powoduje aż tyle problemów, to dlaczego lekarze nie wiedzą więcej w tym temacie?

Kiedy odkrywa się coś nowego w medycynie, może potrwać średnio 17 lat, aby nowa informacja zaczęła być wykładana w szkołach medycznych i praktyce klinicznej. Wiele badań na temat glutenu jest nowych i tak naprawdę dopiero zaczyna się zarysowywać jego rola w powodowaniu i leczeniu wielu chorób.

W przypadku występowania któregokolwiek z objawów, możliwe, że cierpisz na nietolerancję glutenu.

1. Problemy trawienne takie jak gazy, wzdęcia, biegunka a nawet zaparcia – najczęściej obserwuje się zaparcia u dzieci po zjedzeniu glutenu.

2. Zmęczenie, otępienie lub zmęczenie po posiłku zawierającym gluten.

Gluten zawiera glutenomorfinę, która może działać jak morfina u niektórych osób i powodować otępienie. Gluten może atakować mózg, powodując stan zapalny.

3. Zdiagnozowanie choroby autoimmunologicznej – problemy tarczycy typu Hashimoto, reumatoidalne zapalenie stawów, wrzodziejące zapalenie okrężnicy, toczeń rumieniowaty, łuszczyca, twardzina skóry lub stwardnienie rozsiane.

4. Neurologiczne objawy takie jak: zawroty głowy lub uczucie braku równowagi oraz migrenowe bóle głowy.

Wrażliwość na żywność są znane z powodowania bólów głowy i migren, a gluten nie różni się w tym względzie. Ostatnie badania wykazały, że 56% osób, u których zdiagnozowano migrenę rzeczywiście miały podstawową wrażliwość na gluten. Po usunięciu z diety glutenu i przyjęciu bezglutenowego stylu życia, migreny ustąpiły.

5. Stan zapalny, obrzęk, bóle stawów (głównie palce, kolana i okolice bioder).

Ciało atakuje gluten tworząc „odpornościowe kompleksy”, które osiedlają się w stawach powodując obrzęk, ból i stan zapalny.

6. Brak równowagi hormonalnej, zespół napięcia przedmiesiączkowego lub nawet niewyjaśnione powody bezpłodności.

7. Huśtawki nastrojów, lęki, depresja.

Gluten może powodować nieszczelność jelit i zakłócać zdolność do absorbowania niektórych ważnych składników odżywczych – witamin z grupy B, żelaza, witaminy D, kwasów tłuszczowych omega-3 i cynku. Te składniki są niezbędne dla zdrowia mózgu i dobrego nastroju.

8. Wysypki skórne.

Wszystkie zmiany jakie widzimy na swojej skórze są oznaką nieprawidłowego działania organizmu wewnątrz. Zakwaszenie organizmu i nietolerancje pokarmowe, w tym również na gluten są główną przyczyną chorób skóry.

Prosta metoda sprawdzenia nietolerancji na gluten:

Najprostszym sposobem, aby sprawdzić nietolerancję na gluten, jest wyeliminowanie go z diety na 2-3 tygodnie i następnie wprowadzenie go ponownie. Jeśli zauważysz widoczną poprawę samopoczucia po wykluczeniu go z diety i pogorszenie się stanu zdrowia po wprowadzeniu go ponownie to najlepszym wyjściem będzie wyeliminowanie go na stałe.

Jak leczyć nietolerancję?

Wyeliminować go w 100% – nawet niewielkie ilości glutenu z leków czy suplementów są wystarczające, aby wprowadzić reakcje autoimmunologiczne organizmu. 80/20 lub „nie jemy glutenu w naszym domu, jemy go tylko wtedy, gdy jemy poza nim” jest kompletnym nieporozumieniem. Artykuł z 2001 roku stwierdza, że dla osób z celiakią lub nadwrażliwością na gluten, jedzenie go tylko raz w miesiącu podnosi ryzyko zgonu o 600%.”

Źródło: http://naturologia.blog.pl/
Za: PrawdaXLX

Reklamy

Gluten zbożowy: ten składnik codziennej diety zabija więcej ludzi niż kokaina i heroina razem wzięte

Gluten zbożowy: ten składnik codziennej diety zabija więcej ludzi niż kokaina i heroina razem wzięte

gluten toksyczna zywnosc

Gluten to białko występujące w zbożach takich jak pszenica, żyto, owies, jęczmień, i inne. Oficjalne, medyczne szacunki mówią, że 28% ludzi go nie toleruje, a u 1% wywołuje celiakię.

Oznacza to, że nawet w świetle oficjalnych, zaniżonych wskaźników, 29% Polaków nie powinno w ogóle spożywać czegokolwiek z glutenem, i natychmiast przejść na dietę bezglutenową.

W rzeczywistości, zboża nie są pokarmem przeznaczonym dla ludzi. Od zarania dziejów strategią przetrwania tych roślin było otumanienie, „znarkotyzowanie” zjadającego je roślinożercy. Tę funkcję właśnie pełnił gluten, czyli białko toksycznie działające na mózg.

Jako ciekawostkę dodam, iż innym białkiem (peptydem) działającym toksycznie na mózg, są priony wywołujące zgąbczenie mózgu i chorobę Creutzfeldta-Jacoba.

Przejście na dietę bezglutenową pomaga wyeliminować wiele problemów zdrowotnych, w tym:

-cukrzycy, bo gluten atakuje trzustkę, powoduje znaczne wahania poziomu insuliny i niepohamowany apetyt na słodycze. Poza tym, zboża jako jedyne pokarmy na świecie, zawierają amylopektynę-A, która jest prawdziwym „cukrem-terminatorem”. Jest ona o wiele większym zagrożeniem dla cukrzyków (i nie tylko) niż nawet czysty, biały cukier.

-problemów psychicznych, bo gluten jest najczęściej używaną neurotoksyną, częściej niż alkohol etylowy, kokaina, amfetamina i nikotyna razem wzięte. Stąd mądrzy Rzymianie przed tysiącami lat ukuli powiedzonko: „plebsowi dać chleba i igrzysk to będzie potulny i posłuszny”. Taktyka chleba i igrzysk jest stosowana do dziś, z tym że dziś substancji zamulających / niszczących mózg jest znacznie więcej. Zaś igrzyska (olimpiady, imprezy piłki kopanej itp) służą egzaltowanemu celebrowaniu martwej, biało-czerwonej dekoracji.

Podczas gdy coś takiego jak państwo polskie nie istnieje od co najmniej 2009 roku, gdy Traktat Lizboński zmienił III RP w unijny protektorat zarządzany z Brukseli i Berlina. W 2014 roku Komisja Europejska przekształci obecną UE w jednolite państwo. Wtedy Polska będzie już nie protektoratem, ale landem owego państwa. Większą autonomię miał Priwiślański Kraj w XIX wieku niż III RP obecnie. Od Ciebie zależy, czy dalej będziesz machającym chorągiewkami „Januszem” (link) jedzącym pizzę, chipsy i inne toksyny, czy wzniesiesz się poziom wyżej..

-problemów z sercem, bowiem toksyna ta rozregulowuje układ krążenia. Czasy, gdy WHO / FAO (organizacje lobbystów farmaceutycznych, przemysłowych, spożywczych) zaczęła promować dietę „pełnoziarnistą” to lawinowy wzrost zachorowań i zgonów z powodu chorób układu krążenia.

-co oczywiste, nadwagi. Po odstawieniu glutenu apetyt na słodycze spada praktycznie do zera, zmniejsza się też apetyt na inne pokarmy. To nieprawda, że mamy spożywać 2500 – 5000 kalorii dziennie. Poza ludźmi wykonującymi niezwykle ciężką pracę fizyczną, nikt tyle kalorii nie potrzebuje. Potrzebujemy witamin, składników mineralnych, aminokwasów, a te można dostarczać przy redukcji dobowej kaloryczności posiłków.

-przejście na dietę bezglutenową otwiera nas na zupełnie nową jakość postrzegania świata, myślenia, odczuwania. Oprócz spokoju i większej stabilności emocji, pojawia się także większe uduchowienie.

Pamiętajmy zawsze pewne zdanie, które powtarza jeden z komentatorów mojej strony:

Rewolucja (polityczna, zdrowotna, mentalna, duchowa) zaczyna się na talerzu

Zobaczmy, co powiedziała na ten temat dr n. med. Edyta Biernat-Kałuża, założycielka Centrum Medycyny Żywienia. Kliknij w poniższy link a następnie uruchom video:

http://kafeteria.tv/Czego-nie-wiesz-o-GLUTENIE-Zobacz-jak-wplywa-na-or-qIfhXvVXePU

gluten szkodliwosc

Przeczytaj więcej cennych artykułów o glutenie, jego szkodliwości, diecie i zbożach:

1. “Buszujący w pszenicy” – globalna zmowa wokół glutenu:
http://jarek-kefir.org/2013/10/06/buszujacy-w-pszenicy-globalna-zmowa-wokol-glutenu/

2. Gluten zbożowy: trucizna perfekcyjna:
http://jarek-kefir.org/2013/11/05/gluten-zbozowy-trucizna-perfekcyjna/

3. Chcesz w końcu schudnąć? Przejdź na dietę bezglutenową! Tajemnice dietetyków wychodzą na jaw:
http://jarek-kefir.org/2013/10/17/chcesz-w-koncu-schudnac-przejdz-na-diete-bezglutenowa-tajemnice-dietetykow-wychodza-na-jaw/

4. Gluten ze zbóż i jego szkodliwość: moja historia:
http://jarek-kefir.org/2013/10/11/gluten-ze-zboz-i-jego-szkodliwosc-moja-historia/

5. Prawda o zbożach i glutenie: ten niepozorny składnik diety powoduje, że przedwcześnie umieramy!:
http://jarek-kefir.org/2013/10/05/prawda-o-zbozach-i-glutenie-ten-niepozorny-skladnik-diety-powoduje-ze-przedwczesnie-umieramy/

6. Gluten pszenny zabija Cię na raty.. Czas na rewolucję!:
http://jarek-kefir.org/2013/10/04/gluten-pszenny-zabija-cie-na-raty-czas-na-rewolucje/

7. Gluten może Cię zabijać, a Ty o tym nie wiesz..:
http://jarek-kefir.org/2013/06/16/gluten-moze-cie-zabijac-a-ty-o-tym-nie-wiesz/

8. Toksyczność mięsa i glutenu zbożowego. “Kefir, to co Ty jesz?!” Odpowiadam!:
http://jarek-kefir.org/2014/01/08/toksycznosc-miesa-i-glutenu-zbozowego-kefir-to-co-ty-jesz-odpowiadam/

Profil Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej na facebooku – klikajcie, lajkujcie, czytajcie:

https://www.facebook.com/celiakia

Autor artykułu, poza wyraźnie zaznaczonymi cytatami i filmem video: Jarek Kefir

Warto wspierać niezależne media! Pomoc Was, Czytelników jest kluczowa jeśli chodzi o niezależność stron takich jak moja.

Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych “gazetoidów” typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić drogi, comiesięczny abonament lub wysłać SMSa.
Jeśli chcesz wspomóc mnie i to co robię – szczegóły znajdziesz w linku „wsparcie” poniżej:

http://jarek-kefir.org/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Polacy jedzą coraz mniej szkodliwych zbóż. Poszli po rozum do głowy! Ofensywa propagandowa branży zbożowej

Czy dieta oparta na zbożach i produktach pełnoziarnistych jest zdrowa?

Przeczytaj najpierw artykuły o szkodliwości zbóż i substancji w nich zawartych (gluten, gliadyny): Artykuł 1Artykuł 2Artykuł 3Artykuł 4

Poznaj fakty o zbożach i ich szkodliwych składnikach:

-powodują choroby mózgu, układu krwionośnego, psychiki, choroby układu trawiennego itp;
-gluten ze zbóż atakuje trzustkę, powodując znaczne wahania poziomu insuliny. To generuje bardzo duże zapotrzebowanie i apetyt na cukier – w tym słodycze. Odstaw wszelkie produkty zbożowe na 4 tygodnie i sam zobaczysz, jak zanika apetyt na słodycze, waga spada, a aktywność umysłowa i nastrój idą w górę.
-zboża zawierają niewielkie ilości witamin z grupy B. Można spokojnie spożywać te witaminy z innych źródeł.
-gluten i gliadyny ze zbóż są głównymi środkami niszczącymi ludzkie zdrowie – obok używek (alkohol, narkotyki), cukru i produktów farmaceutycznych. Od momentu promowania na skalę globalną diety polegającej na zbożach (przez WHO..) mamy epidemie: otyłości, cukrzycy, chorób serca, nadciśnienia, psychiki itp itd.

Czemu nie powinniśmy w ogóle jeść zbóż?

Małgorzata Źródlak, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej tłumaczy, czemu dzisiejsze odmiany pszenicy są toksyczne dla organizmu człowieka.
Współczesna pszenica jest raczej “pszenicznym frankensteinem” i nie ma prawie nic wspólnego z pszenicą która była spożywana kiedyś. Aż 42 chromosomy zostały w niej zmienione!

Film jest dostępny pod poniższym linkiem:

http://wp.tv/mid,1302054,mklip.html?ticaid=6116ce

Film – “Gluten, co powinieneś wiedzieć”

Artykuł z Polskiej Agencji Prasowej o tym, że Polacy poszli po rozum do głowy i jedzą mniej produktów zbożowych:

Cyt. „Polacy jedzą coraz mniej chleba i w dodatku często wybierają pieczywo słabej jakości. Tymczasem nasz kraj jest znaczącym w UE producentem zbóż i kasz.

W ostatnich latach spada spożycie pieczywa i produktów zbożowych. W 2000 roku w gospodarstwach domowych na osobę miesięcznie przypadało 6,6 kg pieczywa, w 2012 r. było to ok. 4,35 kg. Zmniejszyła się także konsumpcja kasz, ryżu i płatków, a makaronów zjadamy tyle co przed 10 laty. W ocenie Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2013 r. spadek spożycia pieczywa został zahamowany i utrzyma się ono na poziomie ubiegłego roku, tj. ok. 52 kg rocznie na osobę.

Branża zbożowa jest zaniepokojona taką tendencją, chce więc zachęcać do sięgania po chleb, i to głównie pełnoziarnisty. Jedzenie takich produktów zalecają też dietetycy, wskazując, że spożywanie pełnych ziaren chroni przed chorobami krążenia, cukrzycą czy tyciem. Produkty pełnoziarniste zawierają błonnik, składniki mineralne, witaminy z grupy B, kwas foliowy.

Związek chce promować spożycie zbóż, gdyż istotna dla branży jest stabilizacja rynku i zbyt ziarna – zaznaczył prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych Stanisław Kacperczyk . Podkreślił, że w tym roku ceny zbóż znacznie spadły w stosunku do poprzedniego, natomiast cena mąki w sklepach wzrosła.

– Chcemy kształtować konsumpcję pieczywa i produktów z całego ziarna – stwierdził Kacperczyk. Dodał, że jest to szczególnie ważne, gdyż wiele pieczywa importuje się do naszego kraju w formie mrożonej, m.in. z Chin [sic! – admin]

Jak zauważył, wiele osób narzeka na złą jakość pieczywa, niektórzy skarżą się na wysokie ceny. Jednocześnie coraz więcej konsumentów zwraca uwagę na rodzaj spożywanego pieczywa i poszukuje produktów zdrowych, robionych z pełnego ziarna, na zakwasie, bez sztucznych dodatków, konserwantów i barwników.

Poinformował, że związek promuje spożywanie takiego ziarna. Jest to możliwe dzięki funduszom promocji ziarna zbóż i przetworów zbożowych, który powstaje ze składek pobieranych od producentów ze sprzedaży zbóż. Fundusz ten gromadzi ok. 4 mln zł rocznie.

– W Polsce nie zabraknie rodzimego, dobrej jakości ziarna na chleb – zapewnił Kacperczyk.

IK, PAP

Popularna żywność bronią masowego rażenia – Ty też to masz w domu!

Żywność i odżywianie: poznaj sekrety i paradoksy

Znacie na pewno anegdotę o tym, iż znany propagator joggingu, odżywiający się tzw. „pełnoziarnistymi produktami” na fali ich popularności w latach 90-tych, zmarł na zawał serca w wieku 40 lat.
Po latach powoli prawda wychodzi na jaw. Otóż ludzki organizm nie jest w ogóle przystosowany do biegów długodystansowych, maratonów. Ich wpływ na serce można porównać do destrukcyjnych drgań młota pneumatycznego.Wielu maratończyków umiera podczas zawodów, tak, jak ostatnio w Warszawie – ratownicy byli bezsilni, 15-sto minutowa, ręczna reanimacja nic nie dała.
Zaś to pełnoziarniste ścierwo – zawierające mnóstwo glutenu i gliadyn – masakruje ludzki organizm: pustoszy układ krążenia, uszkadza mózg i szereg innych narządów.

Obecnie wciąż zaleca się spożywanie produktów pełnoziarnistych jako rzekomo zdrowych. Tymczasem – nawet pełnoziarniste pieczywo i makarony, nie ma praktycznie żadnej wartości odżywczej, poza błonnikiem i białkiem (gluten itp). Życie kolejny raz przerosło kabaret, bo okazuje się, że najtańsze makarony z biedrony są mniej szkodliwe, niż te pełnoziarniste.

Dieta wielu narodów oparta jest na zbożach: chleb, bułki, ciasta, ciastka, makarony, naleśniki, pizza, i inne. Tę dietę pszeniczną wypromowało WHO i FAO w latach 90-tych XX wieku. Tak, to samo WHO, które chciało się dorobić na szczepionkach na świńską grypę w 2009 roku!

Od lat 90-tych XX wieku systematycznie wzrasta ilość spożywanych produktów zbożowych, w tym tych pełnoziarnistych. Co ciekawe, wzrasta też ilość przypadków otyłości, cukrzycy, raka, i wielu innych chorób. Diety oparte na tych pełnoziarnistych produktach nie działają, nie ma spadku wagi lub jest niewielki, częsty jest efekt jojo.

Możesz pomyśleć, iż nasi rodzice i dziadkowie jedli całe życie chleb i makarony, i żyją.. Ten argument nie ma już zastosowania. Odmiany pszenicy obecne na rynku rolnym PRL były zupełnie inne, niż te które są w sprzedaży od lat 90-tych XX wieku. Jeszcze w czasach zimnej wojny dokonano modyfikacji genetycznej zbóż, na drodze krzyżówek, tak, aby były one wydajniejsze ekonomicznie, i zawierały więcej glutenu. Ten chleb i makaron, który jest w sprzedaży teraz, z ich odpowiednikami z dawnych czasów łączy jedynie nazwa. Zmieniło się właściwie wszystko: rodzaj zbóż, receptura, dodatki chemiczne itp.

Stąd wzięło się przekonanie, że tak naprawdę nauka nie zna skutecznej diety odchudzającej, zaś różnego rodzaju szarlatani zbijają majątek na cudownych suplementach odchudzających – ostatnio reklamowana była zielona kawa.

Kiedyś ludzie powszechnie spożywali: amarantusa, orkisz i inne zboża pierwotne – zaś te hybrydy które są produkowane i sprzedawane teraz, niczym nie przypominają tych dawnych zbóż. Jednak dziś można kupić te dwa powyższe w odpowiednich sklepach, jak i w internecie.

Ludzie mają pewien destrukcyjny nawyk myślowy. Otóż uważają sprawę diety, suplementów, ziół, pozytywnego myślenia – za coś drugorzędnego, a nawet trzeciorzędnego w sprawie zdrowia i leczenia chorób. Pokiwają głowami, przyznają Kefirowi rację, a potem, jak zawsze, zasiądą do stołów by wpieprzać produkty z glutenem, mięsem, cukrem.

Myślą oni, że gdy przyjdzie choroba, to i tak będą musieli iść do lekarza, przyjąć końskie dawki syntetycznych lekarstw, przed pobytem w szpitalu – standardowa, „skuteczna i bezpieczna” szczepionka na WZW B, zaś jako szpitalne posiłki – pieczywo, makarony, mleko, kawa zbożowa, pieczywo, mięso i jeszcze raz pieczywo 😉

Jak polega tzw. naturalne leczenie i zdrowe odżywianie u wielu ludzi? Otóż zjedzą oni raz na jakiś czas coś zdrowego – np. kilka jagód, z dwa jabłka, czy wypije raz kiedyś jakieś zioła – a tak, robią to samo, co zawsze – piją, palą, i jedzą to, co szkodliwe. Mając usprawiedliwienie: „przecież tydzień temu zjadłem surówkę, więc odżywiam się zdrowo”. To może brzmieć jak scenariusz skeczu z kabaretu, ale to niestety rzeczywistość..
I teraz zadam Wam takie pytanie: dlaczego ludzie chorzy na cukrzycę, karmieni są w szpitalach przede wszystkim pieczywem i produktami z mąki? Które mają bardzo wysoki indeks glikemiczny. Przecież te produkty są dla nich szkodliwe.

Podobnie jest właściwie we wszystkich szpitalach. W ogóle nie przykłada się tam wagi do spraw odżywiania. Jest podział: dieta normalna, dieta wątrobowa, dieta bez-mleczna.

Przy wyborze jadła szpitalnego głównym kryterium jest wartość kaloryczna. Ustala się jadłospisy tak, by zawierały konkretną ilość kalorii. W efekcie, są to puste kalorie, a jakość jedzenia jest katastrofalna. Często likwiduje się szpitalne kuchnie, a zlecenia na zaopatrywanie szpitala dostaje firma cateringowa, założona przez kogoś z rodziny dyrektora szpitala.

Główne pokarmy w szpitalach to: pieczywo, sery białe i topione, kawa zbożowa, makarony, mleko, mięso, itp. Nie ma prawie w ogóle warzyw i owoców, o czym pisały nawet oficjalne media.
Czy jest to tylko zaniedbanie i redukcja kosztów? Zacofanie naszej post-PRLowskiej służby zdrowia?  A może jest to perfidne ludobójstwo, dokonywane w białych rękawiczkach, w majestacie prawa, przy zupełnym milczeniu ofiar?

Oceńcie to sami.

Jarek Kefir

Źródło: http://jarek-kefir.org/

Tutaj przeczytaj o pszenicy i glutenie:

“Buszujący w pszenicy” – globalna zmowa wokół glutenu (link)
Gluten pszenny, niepozorne białko, które zabija Cię na raty.. (link)
Gluten może Cię zabijać, a Ty o tym nie wiesz.. (link)
Prawda o zbożach i glutenie: ten niepozorny składnik diety powoduje, że przedwcześnie umieramy! (link)

Przeczytaj też o kłamstwach na temat odżywiania:

Ukrywane fakty o odżywianiu. Od lat nas okłamują, cel: kasa! (link)

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Wspomóż świadome projekty i inicjatywy Jarka Kefira! :)

Link opisujący, jak to zrobić:
http://jarek-kefir.org/wsparcie/

„Buszujący w pszenicy” – globalna zmowa wokół glutenu

Pszenica i gluten: książka „Pszeniczny brzuch”

Cytuję:”
Czytelnicy Nowej Debaty zdążyli już przywyknąć do tego, że zawsze kiedy aparat państwowo-medyczno-dietetyczno-farmaceutyczny formułuje i nagłaśnia jakieś zalecenia, bezpieczniej jest postępować dokładnie na odwrót – przynajmniej do czasu, aż można je zweryfikować na podstawie co najmniej kilku niezależnych źródeł. Niedawno opublikowana książka zatytułowana Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) jest kolejnym dowodem na roztropność takiej postawy. Jej autor, William Davis, na co dzień praktykujący kardiolog i bloger, obala wypromowany przez urzędową dietetykę mit, że pełnoziarniste pokarmy są zdrowe i dlatego powinny być podstawą codziennej diety. Zdaniem Davisa, zarówna praktyka lekarska, jak i współczesna wiedza naukowa, dostarcza niezbitych dowodów na to, że zboża, a zwłaszcza pszenica, mogą być dla wielu osób źródłem „nieuleczalnych” schorzeń przewlekłych (np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie itp.), wobec których „zfarmaceutyzowana” medycyna jest bezradna. Wheat Belly to kolejne potwierdzenie tego, że niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.

pszenica glutenWheat Belly to bardzo ważna książka, ponieważ mówi o tym, czego trudno dowiedzieć się od swojego lekarza – nie dlatego, że nie chce powiedzieć, ale dlatego, że nie wie. Mało kto wie tak dużo o wpływie pszenicy na zdrowie człowieka co dr William Davis. Autor zebrał wiedzę na ten temat nie tylko z literatury medycznej, sięgnął również do genetyki rolniczej, która w ciągu ostatnich 50 lat tradycyjną pszenicę zamieniła w produkt hybrydowy – opłacalny, odporny i wydajny, ale praktycznie bez związku z pierwowzorem. Przypomnijmy tylko, że za biologiczno-genetyczną modyfikacją pszenicy stały szlachetne intencje. W latach 60-tych zapanował za Zachodzie strach przed przeludnieniem i głodem na świecie. Zwiększoną uprawę zbóż zaczęto przedstawiać jako jedyny ratunek ludzkości, przeciwstawiając ją „szkodliwej” hodowli bydła i produkcji mięsa. W atmosferze tamtej histerii rząd USA oraz inne wysoko rozwinięte państwa zaczęły inwestować olbrzymie kwoty w badania naukowe mające na celu ulepszanie roślin i zwiększanie plonów. I to się udało – np. średni plon z hektara jest dziś dziesięciokrotnie wyższy niż jeszcze 100 lat temu. Jednak za sprawą genetyki i biotechnologii pszenicę zmodyfikowano do tego stopnia, że ta nowa roślina tylko dla niepoznaki wciąż nosi nazwę „pszenicy”.

Za sprawą gwałtownej ekspansji rolnictwa, współczesny świat, oprócz kukurydzy i ryżu, „stoi dziś pszenicą”. Jej uprawy objęte są wielkimi dotacjami finansowymi, a producenci pszenicy to jedno z najbardziej wpływowych lobby producenckich oddziałujących na świat polityki, gospodarki oraz nauki. Według strony internetowej „pszenica.uprawy.info”:

Na świecie zbiera się ogółem 2180-2200 milionów ton zbóż, z tego około 650 milionów ton ziaren pszenicy, co daje jej trzecie miejsce po ryżu i kukurydzy. W strukturze zasiewów na świecie pszenica zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce z powierzchnią 220 milionów hektarów.

gluten pszenicaKtoś te wszystkie zboża musi jeść; żeby produkcja i dystrybucja się opłacały, potrzebny jest popyt. I w tej potrzebie należy upatrywać rzeczywistych przyczyn, dla których „pełnoziarniste produkty zbożowe” zostały rozpropagowane przez aparat państwowo-medyczny na całym świecie jako „zdrowa żywność” i stały się podstawą piramidy żywieniowej opracowanej przez amerykańskie ministerstwo rolnictwa (ang. USDA) na początku lat 80-tych. Trzeba pamiętać, że zadaniem USDA, podobnie jak każdego innego ministerstwa rolnictwa na świecie, jest przede wszystkim promocja wyrobów rodzimego rolnictwa, z których dominująca część to właśnie zboża, kukurydza i ryż. Nic dziwnego, że piramida „zdrowego odżywiania” opracowywana przez ministerialnych urzędników zaleca spożywanie głównie tych produktów.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy publiczne rekomendacje dotyczące zwiększonego spożycia zbóż sformułowała w 1977 roku komisja Senatu USA pod przewodnictwem senatora Georga McGoverna, który uchodził za przedstawiciela lobby producentów zbóż w amerykańskim senacie. Po przyjęciu przez senatorów dokumentu pt. „Cele żywieniowe dla Stanów Zjednoczonych” w propagowanie zbóż jako „zdrowej żywności” automatycznie zaangażowały się wszystkie instytucje rządowe, związane z państwem ośrodki naukowo-medyczne oraz niektóre uniwersytety, zwłaszcza te zainteresowane promocją „hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej”. Zaangażowanie środowisk naukowych okazało się bardzo skutecznym zabiegiem, ponieważ nadało polityczno-ekonomiczno-ideologicznym działaniom rządu USA naukowo-medyczną podbudowę. Dzięki temu zboża można było teraz propagować pod pretekstem „troski o zdrowie”, a konkretnie „wojny z tłuszczem i cholesterolem”. Od strony marketingowej strategia ta okazała się niezwykle efektywna – ludzie chętniej wierzą naukowcom niż urzędnikom czy politykom. I nie ma przy tym znaczenia, że w dzisiejszym świecie role te uległy głębokiemu przemieszaniu.

gluten piramida zywieniaEfekt końcowy jest taki, że zgodnie z informacjami we wspomnianym wyżej portalu „pszenica.info.pl”, spożycie globalne pszenicy na osobę wynosi dziś ok.70 kg rocznie. Dr Micheal Eades, lekarz i autor książek o zaletach żywienia niskowęglowodanowego, który na swoim blogu napisał pozytywną recenzję Wheat Belly, przytacza dane, według których przeciętny Amerykanin zjada dziś ok. 360 bochenków pszenicznego chleba rocznie. Półki sklepów uginają się od rozmaitych produktów zawierających pszenicę. I nie chodzi tylko o mąkę oraz jej wypieki (chleb, bułki, bagietki itp.), o rozmaite ciastka, ciasta i ciasteczka, a również o przeróżne rodzaje płatków śniadaniowych. Pszenica jest dziś składnikiem wielu rodzajów żywności przetworzonej, nawet sosów do mięs. Jeśli dodamy do tego piwo, okaże się, że tylko ułamek powierzchni w sklepach spożywczych zajmują pokarmy wolne od zbóż, w tym pszenicy.

Mamy zatem sytuację, w której, niemal codziennie – czy to robiąc zakupy w lokalnym sklepie, czy odwiedzając ulubioną restaurację – chcąc nie chcąc buszujemy w zbożach, często nawet o tym nie wiedząc. Tym bardziej może zainteresować naszych czytelników wywiad (część 1 i część 2), jakiego dr William Davis, autor książki Wheat Belly, udzielił Tomowi Naughtonowi, autorowi znanego filmu Fat Head (w polskiej wersji Grubi, nie głupsi). Przytaczamy poniżej obszerne fragmenty tej rozmowy, która dotyczy zdrowia, diety, nauki, medycyny i polityki – czyli zagadnień, które są w dzisiejszym świecie ze sobą nierozerwalnie związane.

Tom Naughton: Jest Pan kardiologiem, a mimo to napisał Pan książkę na temat szkodliwości spożywania pszenicy. Jak zainteresował się Pan właśnie pszenicą? Na jakiej podstawie zaczął Pan podejrzewać, że pszenica może być przyczyną wielu współczesnych problemów zdrowotnych?

William Davis: Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Zalecałem wtedy swoim pacjentom całkowite wyeliminowanie z diety pszenicy. Robiłem to zgodnie z prostą logiką: skoro pokarmy z pszenicą podnoszą poziom cukru we krwi bardziej niż każda inna żywność, w tym biały cukier, to zaprzestanie spożywania pszenicy powinno stężenie cukru we krwi obniżać. Poziom glukozy we krwi uznawałem za podstawowy problem, ponieważ ok. 80% osób odwiedzających mój gabinet miało cukrzycę, albo „przedcukrzycę”, albo stan, który ja nazywam „przed-przed-cukrzycą” [w oryg. pre-pre-diabetes]. Mówiąc krótko, większość moich pacjentów miała zaburzone parametry metaboliczne.

gluten zbozaRozdawałem moim pacjentom prostą, dwustronicową ulotkę ze wskazówkami mówiącymi, w jaki sposób mają wyeliminować z diety pszenicę i jak uzupełnić utracone w ten sposób kalorie jedząc więcej zdrowych pokarmów takich jak warzywa, orzechy, mięso, jaja, awokado, oliwki, oliwa z oliwek itp. Po trzech miesiącach wracali do mnie z niższym poziomem glukozy we krwi na czczo oraz niższym stężeniem hemoglobiny A1c, która odzwierciedla poziom cukru z ostatnich 60 dni. Niektórzy „cukrzycy” stawali się „nie-cukrzykami”. Podobnie działo się u „przedcukrzyków”. Zwykle wracali też ważąc ok. 15 kg mniej.

Ale nie tylko to. Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o innych zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki; astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory; znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych; ustępowała opuchlizna nóg; znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy; dochodziło do złagodzenia objawów choroby refluksowej przełyku oraz zespołu jelita drażliwego. Na początku tłumaczyłem pacjentom, że to tylko zbieg okoliczności. Ale to samo powtarzało się tyle razy, że nie mogło być dziełem przypadku. Było to ewidentnie powtarzalne zjawisko.

Zacząłem wtedy wszystkim swoim pacjentom zalecać, aby zrezygnowali ze spożywania pszenicy. Zawsze kiedy tak się działo, obserwowałem poprawę stanu zdrowia dotyczącą bardzo różnych schorzeń. Jak dotąd nie było nawrotów.

TN: W swojej książce przytacza Pan sporo badań naukowych, ale również powołuje się na przypadki z własnej praktyki lekarskiej. Nasuwa się zatem pytanie z gatunku, co było pierwsze –jajo czy kura? Czy najpierw zaobserwował Pan, że pacjenci, którzy jedzą dużo pszenicy, mają więcej kłopotów ze zdrowiem i dopiero wtedy zaczął Pan wertować literaturę naukową pod kątem weryfikacji swojej hipotezy? Czy było na odwrót i znane Panu badania naukowe sprawiły, że zaczął Pan zwracać uwagę na skład diety swoich pacjentów?

WD: Doświadczenie praktyczne było pierwsze. Jednak uderzyło mnie to, że chociaż moje przypuszczenia były tak dobrze udokumentowane w literaturze medycznej, to były w większości ignorowane i nie przebijały się ani do opinii publicznej, ani do świadomości przeważającej części moich kolegów-lekarzy. Znaczna część tych źródeł pochodzi z badań genetycznych prowadzonych w rolnictwie, a mogę Pana zapewnić, że moi koledzy nie studiują tej dziedziny. Ja nie tylko się w nią wgłębiłem, lecz rozmawiałem również z badaczami z ministerstwa rolnictwa [ang. USDA] oraz naukowcami z wydziałów rolnictwa na różnych uniwersytetach. Dzięki temu udało mi się dogłębnie poznać tę problematykę.

Jeden z powodów, dla którego te informacje nie zostały dotychczas upublicznione, polega na tym, że genetycy zajmujący się produkcją rolniczą pracują na roślinach, a nie na ludziach. W środowisku tym panuje powszechny i głęboko zakorzeniony pogląd, że bez względu na to jakich technik używa się przy genetycznych modyfikacjach takich roślin jak pszenica, i tak nadają się one do spożycia przez ludzi. Pewnych pytań się tam po prostu nie zadaje. Moim zdaniem to fundamentalny błąd, który leży u źródeł cierpienia wielu ludzi, którzy w dobrej wierze spożywają produkty inżynierii genetycznej, błędnie nazywane „pszenicą”.

TN: Zatem po zidentyfikowaniu pszenicy jako źródła różnych dolegliwości , zaczął Pan doradzać swoim pacjentom rezygnację ze spożywania pszenicy. Ale co skłoniło Pana do zrobienia kolejnego kroku tj. napisania książki na ten temat?

WD: To, co zaobserwowałem u ludzi, którzy wyeliminowali pszenicę ze swojej diety, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W ciągu 6 miesięcy zrzucali ok. 30 kg wagi, poprawiał się u nich nastrój, wracała chęć do życia, ustępowały schorzenia związane ze stanami zapalnymi np. wrzodziejące zapalenie jelita grubego lub reumatoidalne zapalenie stawów, znikały przewlekłe wysypki. Efekty te powtarzały się raz po raz. Uznałem wtedy, że nie mogę przemilczeć tej kwestii i ukryć jej w zaciszu swojego gabinetu.

Rzecz jasna wciąż potrzebujemy więcej dowodów na szkodliwość pszenicy, zanim zdecydujemy się zrezygnować z jej spożycia, a zwłaszcza jej genetycznie modyfikowanej odmiany, którą się nam wciska jako „pokarm”. Jednak moim zdaniem dane, które już dziś są dostępne, dostatecznie uzasadniają rozpoczęcie publicznej debaty na ten temat. Na jej podstawie ludzie mogliby podejmować świadome decyzje. Obecną sytuację można porównać do tej, w której mieszkańcy jednej wioski piją wodę z tej samej studni i 9 na 10 osób wskutek tego choruje. Kiedy przestają pić, wszyscy zdrowieją, a kiedy ponownie zaczynają pić wodę z tej studni, znowu chorują. Czy mając takie powtarzalne obserwacje co do przyczyny i skutku, wciąż potrzebujemy badań klinicznych, aby tę relację udowodnić ? Moim zdaniem, nie potrzebujemy.

gluten zboza pszenicaPrzed nami długa i trudna batalia, która rozegra się w tzw. sferze publicznej. Pszenica zaspokaja dziś ok. 20 % wszystkich spożywanych przez człowieka kalorii. Do jej uprawy, zbierania, nawożenia, ochrony, przetwarzania i dystrybucji potrzebna jest rozbudowana infrastruktura. Z tego powodu to, o czym mówię, stanowi potencjalne zagrożenia dla sytuacji zawodowej setek tysięcy, a nawet milionów ludzi będących częścią tej infrastruktury. Podobną batalię stoczyliśmy (i wciąż ją prowadzimy), kiedy okazało się, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia. Wówczas, kiedy pytano ludzi związanych z przemysłem tytoniowym o to, jak mogą pracować dla firm niszczących ludzkie zdrowie, odpowiadali: „Miałem rodzinę na utrzymaniu i kredyt hipoteczny do spłacenia”. Hipoteza o szkodliwości pszenicy uderza wielu ludzi tam, gdzie jest to bardzo bolesne tj. w ich portfel. Jednak osobiście nie mam ochoty z tego powodu poświęcać swojego zdrowia, a także zdrowia mojej rodziny, przyjaciół, sąsiadów i pacjentów, i nie chcę pozwolić, aby to niekorzystne status quo trwało.

TN: Czytając Pańską książkę, z każdą stroną coraz mocniej nasuwała mi się następująca myśl: „Wiedziałem, że chleb nie jest dla nas zdrowy, ale jest gorzej niż myślałem”. Czy miał Pan podobne przemyślenia zbierając materiały do książki? Czy zdziwiło Pana, jak wiele problemów fizycznych i psychicznych wywołuje pszenica?

WD: Tak. Od samego początku wiedziałem, że pszenica jest niezdrowa. Czasem wydawało mi się nawet, że popełniam jakiś błąd, skoro jest ona tak popularna wśród przedstawicieli agrobiznesu, rolników, naukowców zajmujących się rolnictwem, urzędników USDA, ekspertów FDA [Urząd ds. Żywności i Leków – przyp. tłum.], członków Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego itp. Jednak im bardziej zagłębiałem się w temat, tym gorsza była moja opinia na temat tego produktu, który się nam sprzedaje pod nazwą „pszenica”.

Jestem świadomy niebezpieczeństwa stronniczości wyrażonego w powiedzeniu : „dla człowieka z młotkiem, wszystko wygląda jak gwóźdź”. Jednak kiedy widzi się, jak schorzenie za schorzeniem ustępuję po wyeliminowaniu z diety pszenicy, trudno nie wyrobić w sobie przekonania, że ogrywa ona kluczową rolę w powstawaniu dziesiątek powszechnych dolegliwości zdrowotnych.

TN: W swojej książce opisuje Pan współczesną pszenicę jako produkt krzyżowania międzygatunkowego [ang. cross-breeding]. Czy krzyżowanie jest z definicji złe? Czy nie odbywa się w naturze na co dzień?

WD: To prawda, Ludzie, rośliny i zwierzęta to produkty krzyżówek lub hybrydyzacji. Miłość, seks i krzyżowanie się napędzają świat, czynią życie ciekawym. Problem polega na tym, że genetycy stosują ten termin bardzo swobodnie.

Na przykład, poddając nasiona pszenicy i embriony działaniu przemysłowej trucizny o nazwie azydek sodu, wywołuje się w jej kodzie genetycznym mutacje. Ale czym jest azydek sodu? Zgodnie z zaleceniami specjalistów z Centrum Kontroli Chorób [ang. Centers for Disease Control] osoby, która połknęła tę substancję i przestała wskutek tego oddychać, nie wolno ratować za pomocą sztucznego oddychania, ponieważ grozi to śmiertelnym zatruciem ratownika. Należy pozostawić ją samej sobie, aż umrze. A jeśli ofiara wymiotuje, nie wolno spłukiwać wymiocin w zlewie, ponieważ może dojśc do eksplozji , co się zdarzało. Tak więc kiedy poddamy pszenicę działaniu azydeku sodu , otrzymujemy mutacje, do której dochodzi w procesie tzw. mutagenezy. Ziarna i embriony pszenicy poddaje się również działaniu promieniowania gamma oraz wysokich dawek promieniowania rentgenowskiego. Wszytkie te metody klasyfikowane są dziś jako „hybrydyzacja” lub, co jeszcze bardziej mylące, jako „tradycyjne metody hodowli roślin” [ang. traditional breeding techniques]. Nie wiem jak u Pana, ale krzyżowanie się między ludźmi, których ja znam, nie polega na wzajemnym traktowaniu się truciznami, ani na spędzaniu romantycznej nocy w cyklotronie dla wywołania mutacji w potomstwie.

Nawiasem mówiąc, te „tradycyjne techniki hodowli roślin” są bardziej inwazyjne, jeśli chodzi o skład genetyczny roślin, niż inżynieria genetyczna. Jak na ironię Amerykanie protestują przeciw żywności genetycznie modyfikowanej (GMO) tj. dodawaniu bądź usuwaniu pojedynczego genu, podczas gdy inżynieria genetyczna to wielki postęp w stosunku do „tradycyjnych metod hodowlanych”, które stosowane są od dziesięcioleci.

TN: Poznaliśmy się osobiście ponad 1 rok temu. Jest Pan szczupłym mężczyzną, aż dziw bierze, że nosił Pan kiedyś ze sobą swój własny „pszeniczny brzuch”. Proszę opisać jak zmieniła się Pańska kondycja fizyczna i zdrowie od czasu, kiedy przestał Pan jadać pszenicę.

gluten pieczywoWD: 14 kg temu, kiedy jeszcze byłem entuzjastą „zdrowych pełnoziarnistych pokarmów zbożowych”, stale zmagałem się z trudnościami z koncentracją i brakiem energii. Kawa, spacery i ćwiczenia fizyczne były moim sposobem na walkę z powracającą otępiałością. Wyniki badań stężenia cholesterolu odzwierciedlały moje zamiłowanie do produktów pszenicznych: HDL 27 mg/dl (bardzo mało), trójglicerydy 350 mg/dl (BARDZO dużo), a poziom cukru w granicach cukrzycy (161 mg/dl). Miałem wysokie ciśnienie krwi ok. 150/90, a wszystkie dodatkowe kilogramy nosiłem wokół pasa. Był to mój własny, typowy pszeniczny brzuch.

Rozstanie z pszenicą umożliwiło mi zrzucenie niechcianych kilogramów wokół pasa, poziom cholesterolu we krwi zmienił się na lepsze (HDL 63 mg/dl, trójglicerydy 50 mg/dl, LDL 70 mg/dl), poziom cukru spadł do 84 mg/dl, a ciśnienie krwi ustabilizowało się na poziomie 114/74 – wszystko bez lekarstw. Innymi słowy, to, co wymagało naprawy, naprawiło się samo. Odzyskałem też zdolność koncentracji. Potrafię się teraz skupić na czymś tak długo, że moja żona krzyczy na mnie, żebym przestał. Koniec końców, w wieku 54 lat czuję się lepiej niż wtedy, kiedy miałem lat 30.

TN: Jak zmienił się sposób, w jaki Pan leczy ludzi, na podstawie tego, co Pan dziś wie o pszenicy i innych zbożach.

WD: Dużo skuteczniej pomagam teraz swoim pacjentom odzyskać zdrowie. U ludzi, którzy eliminują z diety pszenicę, ograniczają spożycie innych węglowodanów oraz stosują się do innych zdrowych dla serca zaleceń (m.in. suplementacja kwasami omega 3 i tłuszczami rybimi, suplementacja witaminą D do uzyskania w teście 25-Hydroxy poziomu 60-70 ng/ml, suplementacja jodem i normalizacja funkcji tarczycy) nie obserwuję ataków serca. Z zawałami spotykam się jedynie u tych osób, które dopiero co spotkałem, lub u tych, którzy z jakiś powodów (zwykle z braku przekonania) nie przestrzegają diety. Na przykład jeden ksiądz, którego leczę, cudowny i dobry człowiek, nie potrafił odmówić sobie tych wszystkich pączków, ciastek i chleba, które codziennie przynosili mu jego parafianie. Niestety, mimo że wszystko inne robił jak trzeba, miał zawał.

Mimo że taki sposób odżywiania może się wydawać dziwny, w rzeczywistości ma przemożny wpływ na organizm człowieka. Jaka inna dieta jednocześnie prowadzi do spadku wagi, likwiduje przyczyny chorób serca, np. małe, gęste cząsteczki LDL, leczy cukrzycę i przed-cukrzycę i pomaga w tak wielu innych schorzeniach?

TN: Wielu Pana pacjentów wyzdrowiało z rzekomo nieuleczalnych chorób dzięki rezygnacji ze spożywania z pszenicy. Proszę opisać jeden lub dwa najbardziej dramatyczne przypadki.

WD: Do głowy przychodzą mi dwie osoby, głównie z uwagi na sposób, w jaki zareagowały na dietę, a także dlatego, że wciąż przeszywa mnie dreszcz na samą myśl o tym, jak wyglądałoby dziś ich życie, gdyby nie dokonały zmiany żywieniowych nawyków.

W książce opisałem historię Wendy, 36 letniej matki i nauczycielki, która chorowała na ciężkie wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Było z nią tak źle, że będąc na trzech lekach, miała ciągłe skurcze, biegunki i krwotoki tak obfite, że wymagała transfuzji. Kiedy ją poznałem, powiedziała mi, że jej gastrolog i chirurg zaplanowali już dla niej operację usunięcia jelita grubego oraz ileostomię. Wskutek tego zabiegu jej życie zmieniłoby się nieodwracalnie. Do końca życia musiałaby chodzić ze specjalną torbą na stolec. Zaleciłem jej natychmiast, aby zrezygnowała z pszenicy w diecie. Na początku nie chciała tego zrobić, gdyż wykonana u niej biopsja jelit oraz badania krwi wykazały, że nie choruje na celiakię. Mimo to więdząc, jakie niezwykłe rzeczy dzieją się po odstawieniu pszenicy, udało mi się ją przekonać – nie miała nic do stracenia. Po trzech miesiącach nie tylko schudła 12 kg, ale ustąpiły też wszystkie skurcze, biegunki i krwawienia. Minęło już dwa lata, a Wendy odstawiła wszystkie leki, a po chorobie nie ma śladu. Jej okrężnica pozostała nienaruszona i nie ma potrzeby korzystania ze specjalnych toreb. Można powiedzieć, że jest wyleczona.

gluten chlebDrugi przypadek, również opisany w książce, to Jason, 26-letni programista komputerowy, chorujący na bolesne zapalenia stawów. Żaden z trzech badających go reumatologów nie potrafił postawić diagnozy. Mimo to każdy przepisywał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, które nie pomagały. Jason cały czas zmagał się z chodzeniem i nie był zdolny do poważniejszej aktywności fizycznej niż krótki spacer. Po pięciu dniach od wyeliminowania z diety pszenicy, ustały u niego wszystkie bóle stawów. Na początku nie chciał uwierzyć, że chodzi o pszenicę. Uważał to za niedorzeczne. Postanowił zjeść kanapkę i bóle powróciły. Dziś w ogóle nie je pszenicy i nie wie, co to ból.

TN: Pana pacjenci mają szczęście, bo tam gdzie to możliwe zmienia Pan dietę chorego, zamiast wypisywać im lekarstwa. Niestety lekarze tacy jak Pan stanowią mniejszość. Na swoim blogu opisywałem niedawno sytuację, w której koleżance mojej żony przeszły nieznośne bóle głowy dopiero po tym, jak przestała jeść zboża. Przedtem odwiedziła kilku lekarzy, którzy przepisywali jej tylko kolejne medykamenty. Dlaczego tak niewielu lekarzy ma świadomość tego, w jaki sposób zboża mogą wpływać na nasze zdrowie?

WD: Moim zdaniem cała współczesna medycyna podąża dziś drogą wysokich technologii, drogich i zyskownych procedur medycznych, leków oraz fatalnej opieki. Zbyt wiele osób w systemie straciło z oczu wizję pomagania innym, zapomniało, że naszą misją jest leczenie ludzi. Może to brzmi staroświecko, ale uważam, że opieka zdrowotna podlega dziś bardzo niedobrym tendencjom, które redukują jej znaczenie do transakcji finansowych obwarowanych przepisami prawa. Medycynie należy przywrócić jej związek z leczeniem ludzi.

Widzę również, że wielu lekarzy i ekspertów całkowicie rozczarowało się nieskutecznością porad żywieniowych. Jako że tzw. „wiedza” dietetyczna, upowszechniana od 50 lat, okazała się w tak wielu aspektach błędna, ludzie stracili wiarę, że odżywianie i metody naturalne mogą poprawić zdrowie człowieka. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że dieta i metody naturalne mają potężną moc uzdrawiania, pod warunkiem, że dobieramy je właściwie.

TN: Czy ma Pan nadzieję, że Pańska książka zmieni opinię lekarzy na temat diety, czy raczej opinia publiczna będzie musiała nauczyć się ignorować to, co mówią lekarze, i sama edukować się w zakresie zdrowia?

WD: Niestety, zapewne wiele osób przeczyta moją książkę, ich zdrowie ulegnie radykalnej poprawie, stracą na wadze, po czym opowiedzą o tym swojemu lekarzowi, a ten uzna te zmiany za zbieg okoliczności, urojenia lub efekt placebo. Wielu moich kolegów-lekarzy nie chce uznać potęgi diety nawet wtedy, kiedy na własne oczy widzą jej efekty. Zmiana tego nastawienia wymagać będzie bardzo dużo czasu.

Jednak muszę dodać, że coraz więcej lekarzy zaczyna otwierać się na metody leczenia niezwiązane ze standardowymi procedurami i lekarstwami. To oni będą, moim zdaniem, najbardziej pomocni dla swoich pacjentów, chcących poprawić swój stan zdrowia w zakresie, jaki opisałem w książce Wheat Belly.

TN: Gdyby więcej lekarzy znało problematykę, którą Pan opisuje, to czy myśli Pan, że zmieniliby swoje zalecenia dietetyczne? Czy raczej mantra, że „tłuszcze są niezdrowe, a zboża są zdrowe”, jest już zbyt głęboko zakorzeniona w mentalności lekarzy?

WD: Nie ulega wątpliwości, że dogmat o tym, że „tłuszcze są niezdrowe, a zboża są zdrowe”, będzie jeszcze długo dominował wśród lekarzy. Jednak każdy, kto zapozna się z wyczerpującą argumentacją, którą przedstawiłem w swojej książce, dojdzie do przekonania, że tzw. pszenica nie jest już pszenicą, tylko całkowicie zmienionym wytworem badań genetycznych. Mając tę wiedzę, lekarze zrozumieliby, że wiele powszechnych schorzeń można wytłumaczyć spożyciem tej nowoczesnej „pszenicy” i jej wpływem na organizm człowieka.

TN: Prof. Robert Lustig uważa, że insulinooporność oraz inne problemy metaboliczne wywołuje niemal wyłącznie nadmiar fruktozy. Z kolei Pan obwinia za to pszenicę. Kiedy byłem po trzydziestce, również u mnie zaczęły pojawiać się pierwsze objawy przed-cukrzycy, a prawie w ogóle nie jadłem cukru. Wiedziałem, że cukier jest niezdrowy, ale jadłem dużo makaronów, płatków i chleba. Proszę opisać, w jaki sposób spożycie pszenicy może wywołać cukrzycę typu 2 nawet u tych osób, które nie piją słodzonych napojów i nie zajadają się słodkimi batonami?

WD: Zgadzam się, że fruktoza to duży problem, jeśli chodzi o współczesną dietę Amerykanów. Podobnie jak pszenica, fruktoza znajdująca się w sukrozie [cukier trzcinowy lub buraczany – przyp.tłum], wysokofruktozowym syropie kukurydzianym [ang. HFCS], miodzie oraz syropie z agawy, sprzyja powstawaniu otyłości brzusznej [ang. visceral fat], podnosi poziom cukru we krwi, opóźnia usuwanie z krwi tzw. remnantów (pozostałości) chylomikronu [ang. chylomicron remnants], które przyczyniają się do arteriosklerozy. Z tego powodu w książce Wheat Belly nie twierdzę, że pszenica jest jedynym problemem w amerykańskiej diecie.

Jak wielu z nas przekonało się na własnej skórze, wyeliminowanie z diety cukru i fruktozy to bardzo dobry pomysł, ale nie rozwiązuje całego problemu, a jedynie jeden jego aspekt. Pszenica stanowi problem u ludzi, którzy wierzą, że jedzenie dużych ilości „zdrowych pełnoziarnistych produktów zbożowych” jest zdrowsze od jedzenia cukru.

gluten pszenica zbozaDwie kromki pełnoziarnistego chleba pszenicznego podnosi cukier bardziej niż biały cukier, bardziej niż wiele czekoladowych batonów. Aż dziw bierze, że mimo tego dietetycy wciąż zalecają zwiększone spożycie pełnoziarnistego pieczywa. Im więcej pszenicy jesz, tym wyżej i częściej rośnie u ciebie poziom cukru we krwi. To prowadzi do większych i częstszych wyrzutów insuliny do krwi, co z czasem wywołuje oporność na insulinę. A taki stan prowadzi wprost do cukrzycy.

Co ważne, te wysokie skoki stężenia cukru we krwi są szczególnie szkodliwe dla komórek beta trzustki, które odpowiadają za produkcję insuliny. Zjawisko to nazywa się glukotoksycznością. Komórki beta mają niewielką zdolność do regeneracji. Powtarzające się ataki glukotoksyczności zmniejszają liczbę zdrowych, produkujących insulinę komórek. Na skutek tego poziom cukru pozostaje na stałym, coraz wyższym poziomie, nawet na pusty żołądek. W ten sposób powstaje przedcukrzyca, prowadząca do cukrzycy.

Tak więc zwiększone spożycie pszenicy, które nam się zaleca, nie jest dobrą odpowiedzią na epidemię cukrzycy, która niebawem dotknie połowę Amerykanów, a na całym świecie 346 milionów ludzi. Moim zdaniem, spożywanie dużych ilości „zdrowych pełnoziarnistych produktów zbożowych” jest w dużej mierze przyczyną tej epidemii. Wyeliminowanie ich z diety pozwoli nam zapanować nad tą sytuacją, a nawet ją odwrócić.

TN: W swojej książce pisze Pan, że współczesna pszenica karłowata [ang. dwarf wheat] zawiera coraz więcej glutenu i wywołuje większe skoki glukozy we krwi w porównaniu z pszenicą, jaką jedli nasi pradziadkowie. Dr Jared Diamond i inni stawiają przekonującą tezę, że przyjęcie diety opartej na zbożach spowodowało, że ludzie stali się niżsi, grubsi i bardziej chorowici już w czasach przedbiblijnych, czyli wtedy kiedy współczesna, zmodyfikowana pszenica jeszcze nie istniała. Czy zatem pszenica zmieniła się z dobrej żywności na złą, czy raczej ze złej żywności na jeszcze gorszą?

WD. Wybrałbym raczej tę drugą odpowiedź. Pszenica nigdy nie była dobrą żywnością dla człowieka i jej spożycie zawsze wywoływało wiele negatywnych skutków u części populacji. Jednak dzisiejsza pszenica to już pokarm fatalny, szkodliwy dla zdrowia niemal u wszystkich.

Rzecz jasna, gdybyśmy głodowali, i jedyną dostępną żywnością byłby chleb, powinniśmy jeść chleb. Nie ulega wątpliwości, że pszenica, na wczesnym etapie rolnictwa, służyła do tego, aby przetrwać okresy, w których brakowało pokarmów upolowanych lub zebranych. Jak zauważa dr Diamond, pszenica, jako wypełniacz kaloryczny pozwalający przeżyć bez polowania, jest żywnością wygodną. Jednak od samego początku jej spożycie miało negatywne dla zdrowia skutki. Nawet wczesne odmiany takie jak pszenica samopsza [ w oryg. einkorn – przyp tłum.] i płaskurka [w oryg. emmer] nie były dla człowieka zdrowe. Znane są doniesienia już z roku 100 n.e. dotyczące występowania celiakii.

Jednak dopiero zmiany genetyczne, dokonane w ostatnich 40-50 latach, w połączeniu z globalnymi zaleceniami spożywania coraz większej ilości pszenicy, doprowadziły do dzisiejszej tragicznej sytuacji. Te okoliczności zmieniły pszenicę z niezdrowego składnika naszej diety w dietetyczną zmorę całej ludzkości.

TN: Porozmawiajmy o konkretnych schorzeniach, które pszenica wywołuje lub pogarsza. Jeden z czytelników mojego bloga pisał o swojej siostrze, która wyzdrowiała ze stwardznienia rozsianego po odstawieniu pszenicy. Inni opowiadali mi o wyzdrowieniu z fibromialgii , ADD oraz depresji. Czy wszyscy oni to „świry”, czy może „zdrowe produkty pełnoziarniste” mają związek z tymi schorzeniami?

WD: Mimo że w ostatnich kilkunastu latach osobiście widziałem niewiarygodną poprawę zdrowia po odstawieniu pszenicy u tysięcy pacjentów, to wciąż  dowiaduję się o coraz to nowych korzyściach. Niemal co tydzień ktoś do mnie pisze o tym, jak poprawiło się jego zdrowie po rezygnacji z pszenicy.

Słyszałem również o wielu przypadkach poprawy, a czasami wręcz wyleczeniu z fibromialgii , ADD lub depresji. Jeśli chodzi o MS, widziałem poprawę tylko w dwóch przypadkach. Jest to stosunkowo rzadka choroba i nie spotykam się z nią często jako kardiolog. Niemniej biorąc pod uwagę siłę oddziaływania pszenicy na różne aspekty zdrowia człowieka, nie zdziwiłbym się, widząc remisję również i tej choroby, zwłaszcza że składniki pszenicy wywołują stany zapalne w obrębie centralnego układu nerwowego.

Niestety większość moim kolegów-lekarzy ignoruje ten związek i postrzega go jako czysty zbieg okoliczność. Dzieje się tak pomimo tego, że u wielu osób stany zapalne można w sposób powtarzalny „włączać” i „wyłączać” poprzez włączenie lub eliminację pszenicy z diety. Pogląd, że pełnoziarniste pokarmy zbożowe są zdrowe, jest dziś tak głęboko zakorzeniony w sposobie myślenia pracowników służby zdrowia, że są oni bardzo niechętni jakimkolwiek zmianom.

Nie sądzę, żeby moja książka wywoływała masową histerię, wskutek której każdy wyrzuci do śmieci wszystkie pokarmy z pszenicą tylko dlatego, że ja tak mówię. Pacjenci sami opowiadają o wielu korzyściach zdrowotnych związanych z eliminacją pszenicy z diety: tracą na wadze bez ograniczania liczby spożywanych kalorii, czują ulgę w przypadku wielu schorzeń, doświadczają subiektywnej poprawy samopoczucia i przypływu energii. Mogę powiedzieć, że wyeliminowanie z diety pszenicy jest najbardziej zadziwiającym i najskuteczniejszym sposobem na poprawę zdrowia, z jakim się spotkałem w swojej 25-letniej praktyce lekarskiej.

TN: Osobiście zrezygnowałem z pszenicy i innych zbóż głównie po to, aby schudnąć. Jednak miło się zdziwiłem, kiedy kilka innych dolegliwości również w krótkim czasie ustąpiło, m.in. łuszczyca, lekka astma, choroba refluksowa przełyku, zapalenie stawów. Jak często widział Pan rezultaty podobne do moich i dlaczego pszenica miałaby w ogóle wywoływać te schorzenia?

gluten celiakiaWD: Zmiany, które Pan opisał, to reguła, a nie wyjątek. Tylko czasami zdarza się osoba, która zrezygnowała z pszenicy i powie: „Straciłam na wadze 1,5 kg w ciągu miesiąca i nic innego się nie stało”.

Ostrożnie szacuję, że u 70% globalnej populacji oprócz utraty wagi, eliminacja z diety pszenicy poprawia stan zdrowia. … Różnorodność chorób spowodowanych spożyciem pszenicy, lub tych, które się po jej spożyciu nasilają, jest doprawdy zdumiewająca.

Nie ma jednego składnika pszenicy, który odpowiada za wszystkie negatywne skutki zdrowotne związane z spożywaniem tego zboża. Gliadyna bezpośrednio wywołuje stany zapalne, ale również pobudza apetyt. Gluten odpowiada za występowanie stanów zapalnych w jelitach oraz centralnym układzie nerwowym. Lektyny sprawiają, że jelita stają się bardziej przepuszczalne dla obcych białek, które wywołują schorzenia związane z zapaleniem bądź reakcją autoimmunologiczną (np. reumatoidalne zapalenie stawów i toczeń rumieniowaty). Amylopektyna A odpowiedzialna jest za powstawanie otyłości brzusznej, tj. „pszenicznego brzucha”, która jest przyczyną stanów zapalnych, insulinooporności, cukrzycy, zapalenia stawów oraz chorób serca.

TN: Więc jeśli chodzi o dolegliwości w układzie pokarmowym, głównym winowajcą jest zawarty w pszenicy gluten oraz lektyny? Czy jeszcze inne czynniki odgrywają jakąś rolę?

WD: Dziwne jest to, że choć pszenica negatywnie wpływa na niemal wszystkie aspekty funkcjonowania układu pokarmowego, i nie chodzi jedynie o celiakię, przyczyny tego zjawiska pozostają w dużej mierze poza zainteresowaniem badaczy. Zatem mogę jedynie spekulować, dlaczego pszenica tak mocno oddziałuje na ten aspekt zdrowia człowieka. Prawdopodobnie ma to związek z gliadyną, glutenem i lektynami działającymi pojedynczo lub w połączeniu. Jestem przekonany, że oprócz tych trzech składników są w pszenicy jeszcze inne szkodliwe dla człowieka substancje, działaniem których można by wyjaśnić, dlaczego efekt końcowy jest czymś więcej niż sumą składowych. Mam na myśli to, że eliminacja pszenicy z diety daje rezultaty, które wykraczają poza to, co wiemy o działaniu każdego składnika z osobna.

TN:Czy każdy rodzaj glutenu jest równie szkodliwy, czy gluten dzieli się na lepszy i gorszy? I jeśli niektóre rodzaje glutenu są gorsze, to czy gluten zawarty we współczesnej pszenicy jest szczególnie niekorzystny dla człowieka?

gluten nietolerancjaWD: Struktura aminokwasów glutenu może być różna, ale wszystkie jego odmiany mają jedną i tę samą cechę, pożądaną przez piekarzy i konsumentów – lepkosprężystość [ang. viscoelasticity]. Dzięki niej można modelować ciasto podrzucając je w powietrze, można formować kawałki pizzy, można nadawać mu dowolne kształty – od pity po ciabattę.

Najgorszym i najbardziej szkodliwym rodzajem glutenu są jego nowe odmiany będące owocem pracy genetyków. Zmiany wprowadzone w zakresie zbioru genów „D” („genomu”), które są charakterystyczne dla dzisiejszej pszenicy półkarłowatej [ang. semi-dwarf wheat] najprawdopodobniej doprowadziły do czterokrotnego wzrostu zachorowań na celiakię. Tylko w ostatnich 20 latach zapadalność na tę chorobę podwoiła się. Mniej szkodliwy gluten występował w starych odmianach pszenicy takich jak samopsza i płaskurka – mniej szkodliwy, ale nie nieszkodliwy.

Moim zdaniem gluten w każdej formie, a już szczególnie ten dzisiejszy, jest dla człowieka tak szkodliwy, że najlepiej byłoby się z nim całkowicie rozstać.

TN: Czy swoim pacjentom zaleca Pan dietę beglutenową, czy zarówno bezglutenową jak i bezcukrową? Pytam o to, ponieważ kiedy ludzie rezygnują z obu produktów, nabierają przekonania, że ich dolegliwości powodował cukier, a nie zboża.

WD: Tak, cukier jest również na liście pokarmów niedozwolonych. Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej dla niektórych ludzi, zwłaszcza młodych, dużym problemem jest spożycie cukru w napojach, fast-foodach i rozmaitych przekąskach.

Jednak u większości ludzi samo wyeliminowanie z diety cukru połączone ze spożywaniem zwiększonej ilości “zdrowych pokarmów pełnoziarnistych” zamiast do chudnięcia, prowadzi do tycia. Często doświadczają tego osoby, które w dobrej wierze stosują się do zaleceń tzw. zdrowego odżywiania, ograniczają spożycie słodkich przekąsek, zwiększają spożycie „zdrowych produktów pełnoziarnistych” i w efekcie kończą z 10 -, 20 – , a nawet 40-kilogramową nadwagą.

Tymczasem należy odwrócić kolejność, czyli w pierwszym rzędzie zrezygnować z pszenicy, a ochota na słodycze niemal zawsze znacząco maleje, ponieważ eliminuje się z diety pobudzającą apetyt gliadynę. Dużo łatwiej jest najpierw zrezygnować z pszenicy niż z cukrów.

Rzecz jasna w całej sprawie nie chodzi tylko o to, ile ważymy. Liczą się również inne aspekty zdrowia, na które nawet cukier nie ma wpływu, takie jak zapalenia stawów, choroba refluksowa przełyku, zespół drażliwego jelita, wysypki, negatywny wpływ na mózg, zatrzymywanie wody w organizmie itp.

TN: W znanej książce pt. Nutrition and Physical Degeneration dr Weston A. Price opisywał, jak tradycyjne populacje namaczały i fermentowały ziarna zbóż przed ich spożyciem. Czy uważa Pan, że w ten sposób zboża stają się mniej szkodliwe dla zdrowia? Czy raczej dzisiejsze zmutowane odmiany pszenicy są tak bardzo przepełnione niebezpiecznymi białkami, że te tradycyjnie metody niewiele zmieniają?

WD: Namaczanie i fermentacja sprawia, że w pszenicy, pokarmie szkodliwym, zmniejsza się, poza innymi rzeczami, zawartość lektyn i glutenu. Innymi słowy pszenica staje się wskutek tego pokarmem mniej szkodliwym. Ale trzeba uważać, aby nie wpaść w tę samą pułapkę, w jaką wpadli dietetycy i instytucje zajmujące się tzw. zdrowiem publicznym. Zalecają one, aby pokarm szkodliwy (białą mąkę) zastępować pokarmami mniej szkodliwymi (produktami pełnoziarnistymi), tak jakby spożycie mnóstwa pokarmów mniej szkodliwych było dla nas zdrowe. To właśnie taka błędna logika spowodowała cały ten żywieniowy bałagan.

Na przykład namaczanie ziaren zmniejsza zawartość lektyn o ok. 35 %. Robi się więc lepiej, ale wciąż nie jest dobrze. Pozostajemy narażeni na negatywne skutki spożywania pszenicy, w tym pobudzony apetyty od glidyny, wysokie stężenie cukru we krwi od amylopektyny A, stany zapalne od glutenu i gluteniny, zwiększona przepuszczalność jelit dla obcych białek od lektyn.

Podobnie fermentacja na zakwasie chlebowym zmniejsza zawartość węglowodanów, ale nie zmienia innych aspektów negatywnego wpływu pszenicy na zdrowie. I znowu – robi się lepiej, ale nie jest dobrze.

Nawet genetycy pracują dziś nad tym, żeby zmodyfikować pszenicę w taki sposób, aby była mniej szkodliwa. Jeden z obszarów badań dotyczy prób usunięcia wszystkich szkodliwych sekwencji glutenu. Jak zwykle badacze znają budowę genetyczną tego zboża, ale nie rozumieją jak na człowieka wpływa jego spożycie.

Zatem bez względu na to co piekarze lub genetycy robią, aby zmienić pszenicę, zasadniczo pozostaje ona tym samym pokarmem, ze wszystkimi niekorzystnymi właściwościami: pobudza apetyt, działa negatywnie na funkcjonowanie mózgu, wywołuje stany zapalne, inicjuje procesy autoimmunologiczne i wywołuje otyłość.

TN: A jak wpływają na nas inne ziarna, np. kamut, orkisz, owies, szarłat, gryka. Czy są dla nas zdrowe, czy nie?

Patrząc ewolucyjnie, kamut i orkisz to starsze formy pszenicy. Zatem nie doszło u nich do szkodliwych modyfikacji genomu „D” jakie miały miejsce w przypadku nowoczesnej pszenicy. Ale to wciąż pszenica. Oznacza to, że będzie tam gliadyna (choć jej działanie w zakresie pobudzania apetytu będzi mniejsze niż jej współczesnego odpowiednika), będą też lektyny zwiększające przepuszczalność jelit. Oba składniki podnoszą dodatkowo stężenie cukru we krwi.

gluten szkodliwyJeśli chodzi o oddziaływanie na układ odpornościowy, owies rzeczywiście różni się znacząco od pszenicy. Jednak problem z owsem polega na tym, że niezwykle mocno podnosi poziom cukru we krwi. Miska gotowanej, ekologicznej, grubo mielonej owsianki bez dodatku cukru u osoby zdrowej zwiększy poziom cukru do 150 mg/dl, 200 mg/dl, czasami nawet więcej. U cukrzyka lub przedcukrzyka nawet 300 mg/dl po zjedzeniu owsianki nie jest rzadkością.

Szarłat i gryka to ziarna, które nie mają związku z pszenicą i zasadniczo są czystymi węglowodanami. W przeciwieństwie do pszenicy nie wywołują skutków immunologicznych, neurologicznych, ani nie pobudzają apetytu. Jednak podobnie jak owies podnoszą stężenie cukru we krwi i wywołują wszystkie efekty z tym związane (zwiększona oporność na insulinę oraz glikacja – w oku, w tkankach chrzęstnych, w tętnicach, oraz glikacja cząstek LDL). Z tego powodu doradzam pacjentom, aby te wszystkie ziarna spożywali w niewielkich ilościach tj. nie więcej niż niż pół filiżanki po ugotowaniu, i tylko w ramach diety ubogiej w węglowodany (np. średnio 40-50 gramów dziennie)

TN: Z jaką reakcją spotkała się Pana książka, czy może jest jeszcze za wcześnie, żeby to oceniać?

WD: Reakcja jest znakomita. W ciągu pierwszych 9 dni od opublikowania, Wheat Belly trafiła na listę bestselerów „New York Times”.

Jednak najważniejsze dla mnie jest to, że niemal codziennie dostaję od ludzi sygnały, że moja książka zmieniła jakość ich życia. Piszą o gwałtownym spadku wagi ciała w sytuacji, w której wszystko inne dotychczas zawodziło; o uldze w przewlekłych bólach; o spadającym poziomie cukru we krwi etc. Szczególnie cieszy mnie to, że dzięki mediom społęcznościowym o tych zmianach dowiaduję się zaledwie po kilku dniach od zmiany diety. Nawet w swojej praktyce lekarskiej informacje o poprawie zdrowia docierały do mnie zywkle po kilku miesiącach. Teraz dowiaduje się o nich po kilku-, kilkunastu dniach od przejścia na dietę bezpszeniczną.

TN: Czy była jakaś reakcja ze strony tzw. ekspertów, dla których pełnoziarniste produkty zbożowe to nieodzowny element zdrowej diety? Podejrzewam, że nie jest Pan zbytnio popularny w tych kręgach.

WD: Odżywianie to niezwykle ważne zagadnienie, które budzi wiele emocji. Dietetycy i inni „eskperci” ds. żywienia zostali mocno zindoktrynowani w zakresie pozytywnego wpływu na człowieka „zdrowych pokarmów pełnoziarnistych”. W związku z tym ich pierwszą reakcją na poglądy, takie jak moje, jest zwykle złość. Utrzymują, że musi to być jakaś chwilowa moda na odchudzanie, która szybko minie. Jednak każdy, kto przeczyta Wheat Belly zrozumie, że jest dokładnie na odwrót. Książka omawia to wszystko, czego się publicznie nie mówi na temat zbóż zmienionych genetycznie nie tylko w celu zwiększenia plonów, ale również pobudzenia apetytu konsumenta.

Grupa producentów pszenicy o nazwie „Grain Foods Foundation” zdążyła już wydać publiczne oświadczenie, że zamierza przeprowadzić kampanię PR mającą na celu zdyskredytowanie mnie i moich argumentów. W odpowiedzi na to opublikowałem „List otwarty do Grain Foods Foundation”, który również rozesłałem do rozmaitych mediów, zapraszający moich adwersarzy do publicznej debaty na ten temat w świetle kamer. Jak dotąd nie otrzymałem odpowiedzi i sądzę, że nigdy nie otrzymam. Biorąc pod uwagę badania i wiedzę, jaką zgromadziłem w swojej książce, wątpię, by ktokolwiek z branży chciał pozwolić na publiczne nagłaśnienie tej problematyki.

TN: Ostatnie pytanie. Teraz kiedy książka jest już na rynku, czy kiedykolwiek leży Pan w nocy nie mogąc zasnąć, i zastanawia się, czy dobrzy ludzie z Monsanto lub Pillsbury planują Pana koniec? Gdybym był na Pana miejscu, unikałbym przez jakiś czas ciemnych uliczek.

WD: Dzięki za ostrzeżenie! Prowadząc kampanię przeciw pszenicy z pewnością narobiłem sobie wpływowych wrogów. Mam na myśli wielki przemysł spożywczy, wielomiliardowy agrobiznes, grupy producenckie zbóż, oraz – ku mojemu zdziwieniu – przemysł farmaceutyczny. Byłem wstrząśnięty (choć pewnie nie powinienem być wiedząc, do czego ci ludzie są zdolni), kiedy dowiedziałem się, że przynajmniej jedna grupa producencka pszenicy jest opłacana przez przemysł farmaceutyczny. To naprawdę niepokojące.

Mimo wszystko, skupiam się na upowszechnianiu wiedzy na ten temat i bardzo pomagają mi w tym historie z życia osób, które dzięki niej na nowo odzyskały zdrowie, pozbyły się bólów itd. Można to wszystko osiągnąć postępując odwrotnie do tego, co zalecają nam instytucje publiczne. Trzeba tylko porzucić ślepą wiarę w „zdrowe pełnoziarniste pokarmy”.

TN: Bardzo dziękuję, że znalazł Pan czas, aby odpowiedzieć na nasze pytania. Mam nadzieję, że Pańska książka sprzeda się w milionach egzemplarzy.

Za Michealem Eadesem wypada też odnotować, że dr Davis pozbył się również pokutujących w środowisku kardiologów lęków przed tłuszczami diecie, zwłaszcza tłuszczami nasyconymi. Oto co pisze na ten temat w swojej książce:

 Antytłuszczowa fobia, jaka panuje od ponad 40 lat, zniechęciła nas do spożywania takich pokarmów jak jaja, wołowina i wieprzowina z uwagi na zawartość w nich tłuszczów nasyconych. Jednak tłuszcz nasycony nigdy nie stanowił problemu. To węglowodany, w połączeniu z tłuszczem nasyconym powodują gwałtowny przyrost cząsteczek LDL we krwi. Problemem były zawsze bardziej węglowodany niż tłuszcze nasycone. W rzeczywistości nowe badania oczyściły tłuszcze nasycone z zarzutów o to, że zwiększają ryzyko wystąpienia ataku serca lub udaru.

Ze swojej strony wyrażamy nadzieję, że książką Wheat Belly niebawem znajdzie polskiego wydawcę. Jej opublikowanie w naszym kraju stanowiłoby przeciwwagę dla wszechobecnej i nachalnej promocji zbóż zachwalanych jako zdrowa żywność. Momentami można odnieść wrażenie, iż bez kilku kromek chleba dziennie, bez płatków śniadaniowych i bez owsianki, wyginiemy jako gatunek. Prawda jest natomiast taka, że o ile rozwój rolnictwa i uprawa zbóż umożliwiły gwałtowny przyrost naturalny oraz ukształtowanie się nowoczesnych społeczeństw, opartych na specjalizacji i podziale pracy, o tyle pod względem zdrowotnym okazały się dla nas katastrofą. Dobrze ujął to prof. Jared Diamond pisząc w swojej nagrodzonej nagrodą Pulitzera książce pt. Guns, Germs, and Steel:

Chociaż zaakceptowanie rolnictwa miało najpewniej decydujące znaczenie dla lepszego życia, to pod wieloma względami okazało się tragedią, z której nigdy się nie podnieśliśmy.

Autor: Mateusz Rolik

Źródło: Nowa Debata

Pszenica albo zdrowie: Ty wybierasz! Zbiór materiałów

Dlaczego dzisiejsze odmiany pszenicy są niezdrowe?

Małgorzata Źródlak, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej tłumaczy, czemu dzisiejsze odmiany pszenicy są toksyczne dla organizmu człowieka.
Współczesna pszenica jest raczej „pszenicznym frankensteinem” i nie ma prawie nic wspólnego z pszenicą która była spożywana kiedyś. Aż 42 chromosomy zostały w niej zmienione!

Film jest dostępny pod poniższym linkiem:

http://wp.tv/mid,1302054,mklip.html?ticaid=6116ce

Profil Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej na facebooku – klikajcie, lajkujcie, czytajcie:

https://www.facebook.com/celiakia

Inny film – „Gluten, co powinieneś wiedzieć”

Pszenica, gluten, zboża – przeczytaj także:

Czy białka z pszenicy powodują stopniowe uszkadzanie mózgu?!

http://jarek-kefir.org/2013/09/24/czy-bialka-z-pszenicy-powoduja-stopniowe-uszkadzanie-mozgu/

Pieczywo czyli biała śmierć. Lepiej go nie jeść!

http://jarek-kefir.org/2013/08/28/pieczywo-czyli-biala-smierc-lepiej-go-nie-jesc/

Gluten może Cię zabijać, a Ty o tym nie wiesz..

http://jarek-kefir.org/2013/06/16/gluten-moze-cie-zabijac-a-ty-o-tym-nie-wiesz/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Jeśli rozumiesz, że publikowanie, zdobywanie i weryfikowanie informacji to pewna praca i koszta, a ujawnianie ukrywanej wiedzy to konkretne ryzyko – możesz wspomóc finansowo mnie i to, co robię.
I tym samym, dołożyć pewną małą cegiełkę światłości w tym tonącym w mroku głupoty świecie!
W poniższym linku napisałem, jak można to zrobić. Dzięki! :)
http://jarek-kefir.org/wsparcie/

Gluten pszenny zabija Cię na raty.. Czas na rewolucję!

Gluten pszenny, niepozorne białko, które zabija Cię na raty..

Cyt. ”
Podczas codziennych zakupów nie jest ciężko zauważyć, że ilość produktów oznakowanych jako „bezglutenowe”: płatków, chipsów, a nawet wędlin, ciągle rośnie. Czemu gluten wywołuje aż taką histerię?

Gluten to białko, które znajduje się w wielu zbożach, przede wszystkim w pszenicy, jęczmieniu i życie. Okazuje się, że jest on niebezpieczny nie tylko dla osób chorych na celiakię, czy cierpiących na alergie pokarmowe. Lekarze i naukowcy mają do czynienia z rosnącą liczbą osób, które zgłaszają niepokojące objawy po spożyciu pokarmów zawierających gluten. Jednocześnie ludzie ci nie mają alergii na pszenicę, a ich całkowity poziom IgE pozostaje w normie.

Objawy nadwrażliwości na gluten bardzo często wiążemy jedynie z problemami trawiennymi. Wzdęcia, biegunki, czy zaparcia są bardzo klarownymi oznakami nietolerancji glutenu. Ponieważ objawy te często ujawniają się stopniowo, początkowo może sie wydawać, że są to oznaki złego trybu życia, czy stresującej pracy. Jednak przypisywanie tych objawów jedynie stresowi powoduje, że sytuacja się tylko pogarsza. U osoby nadwrażliwej lub źle tolerującej gluten, mogą występować zaburzenia wchłaniania niezbędnych składników odżywczych z pożywienia. Podrażniona błona śluzowa żołądka będzie miała duży problem z ich wchłonięciem. Objawem może być choćby niski poziom hemoglobiny we krwi.

Powyższe reakcje organizmu są powszechnie znane i rozumiane. Znacznie trudniej jednak powiązać z nietolerancją / nadwrażliwością na gluten następujące objawy:

Wysypka. Pokrzywka i opryszczkowe zapalenie skóry – to dwie zmiany skórne, które powinny nas zaalarmować. Silne swędzenie,wysypka, która pojawia się na rękach, tułowiu, twarzy, pośladkach, łokciach i na linii włosów mogą być wywołane ekspozycją na gluten.

Migrena. Ból głowy może być symptomem wielu chorób. Jeśli jednak migrena występuje razem z codziennymi biegunkami, niską hemoglobiną i pojawia się wysypka skórna – powinno to dać nam do myślenia. U osób źle tolerujących gluten, ból głowy pojawia się po około 1-2 godzinach po spożyciu pokarmów zawierających gluten.

Ból stawów. Nietolerancja glutenu wywołuje w organizmie stany zapalne. Odczuwalne one mogą być na wiele sposobów.Występujący ból stawów często błędnie diagnozuje się jako reumatoidalne zapalenie stawów. Przy takich objawach warto próbnie wyeliminować gluten na jakiś czas z diety, co może skutkować szybką poprawą stanu zdrowia.

Nietolerancja laktozy. Osoby uczulone na laktozę, często mają jednocześnie problem z tolerancją glutenu. Jeśli gluten naruszy delikatną strukturę żołądka i jelit, mogą wystąpić również łatwiej zauważalne objawy nietolerancji laktozy. Potwierdzone uczulenie na mleko i przetwory mleczne powinno być mocną przesłanką, do ograniczenia ilości spożywanego glutenu.

Chroniczne zmęczenie. Tak jak migrena – także chroniczne zmęczenie wydaje się nie mieć nic wspólnego z nietolerancją glutenu. Powinno nas jednak zaniepokoić, jeżeli występuje ono równocześnie z problemami żołądkowo-jelitowymi, zwłaszcza z częstymi biegunkami. Jeśli organizm nie jest w stanie absorbować składników odżywczych i witamin z pożywienia – zmęczenie z pewnością w końcu weźmie górę.

Fibromialgia. Niektórzy lekarze są zdania, że jest ona objawem, a nie chorobą. Zapalenie tkanki łącznej to jeden z najbardziej poważnych objawów nietolerancji glutenu. Organizm chorego zaczyna traktować gluten jak „wroga” i zaczyna rozsyłać przeciwciała, żeby go zniszczyć. Wtedy przeciwciała zaczynają niszczyć błonę śluzową żołądka i jelit. Tak jak ból stawów, stan zapalny może pojawić się w dowolnej części ciała. Jeżeli lekarz zdiagnozuje fibromialgię, warto wyeliminować z diety na jakiś czas gluten, aby sprawdzić reakcję organizmu.

W obecnych czasach łatwo pomylić powyższe symptomy z objawami reakcji na stres. Dlatego zamiast rzucać się na leki przeciwdepresyjne, nasenne, czy uspokajające (z których niektóre zawierają gluten), warto najpierw spróbować kontrolować to, czym się pożywiamy na co dzień.

Źródło: http://tylkomedycyna.pl/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Przeczytaj także o problemie pszenicy i glutenu:

Czy białka z pszenicy powodują stopniowe uszkadzanie mózgu?!

http://jarek-kefir.org/2013/09/24/czy-bialka-z-pszenicy-powoduja-stopniowe-uszkadzanie-mozgu/

Pieczywo czyli biała śmierć. Lepiej go nie jeść!

http://jarek-kefir.org/2013/08/28/pieczywo-czyli-biala-smierc-lepiej-go-nie-jesc/

Gluten może Cię zabijać, a Ty o tym nie wiesz..

http://jarek-kefir.org/2013/06/16/gluten-moze-cie-zabijac-a-ty-o-tym-nie-wiesz/