Uwolnienie się z systemu (matrixa) jest możliwe!

czym-jest-przebudzenie

Co oznacza słowo „przebudzenie„? Zostało ono mocno przerysowane przez różnego rodzaju wyznawców new age i ezoteryków. Postaram się trochę to sprostować.

Jazda na rowerze jest jedną z umiejętności jakie możesz zdobyć, ale nie rodzisz się z tą umiejętnością. Możesz, ale nie musisz się jej nauczyć. Wielu ludzi przecież nie umie i nie chce jeździć na rowerze. Aby się nauczyć, musisz puścić uchwyt kontroli, bo jadąc rowerem, samochodem czy innym pojazdem, steruje Twoja podświadomość (dusza). Musisz też pokonać lęk, np przed upadkiem, przed tym, że nie dasz rady.

Zastanówmy się chwilę nad kilkoma hipotetycznymi i tylko z pozoru śmiesznymi pytaniami. Czy jakaś religia uzurpuje sobie prawo do monopolu na naukę jazdy na rowerze? Czy jakaś religia uważa, że nauka jazdy na rowerze jest zła, demoniczna, że nie podoba się Bogu? Przecież tyle jest upadków, złamań, wypadków na rowerze! Toż ten rower to dzieło szatana! Czy nauka jazdy na rowerze jest ukrywana przed ludźmi?

Analogicznie jest z naukami duchowymi (Occult) i przebudzeniem. Jest to stworzona przez naturę / boga „opcja” organizmu / duszy ludzkiej. Możesz z niej korzystać, ale wcale nie musisz. Z tym, że jeśli nie chcesz z niej korzystać, jeśli nie chcesz zdobywać wiedzy, przepracowywać traum, stawać się lepszym człowiekiem, poszerzać świadomości – to Twoim życiem rządzi program bazowy. Dość lichy. Można nazwać go „karmanem”, podświadomością, programami natury, przeznaczeniem – to w sumie jedno i to samo.

Cytat: „Piszesz Jarek że te niedobory są powodowane przez jakąś Świadomość, która stworzyła, albo zarządza tym całym Światem. Masz rację. Ja to nazywam powiedzmy czynnikiem X. Ów czynnik X sam to wszystko stworzył i nadal sam tym wszystkim zarządza. Sam to wszystko nadal tworzy i kontroluje.

Tym całym światem rządzą trzy darwinowskie zasady: rozrodczość, zmienność i walka o byt. O byt walczą nie tylko istoty żywe, ale i programy, ideologie, religie i inne egregory. Przy rozmnażaniu jest aż nadmiar komórek rozrodczych. Braki zaczynają się dopiero wtedy, gdy wszystkie organizmy zaczynają się masowo rozmnażać i równie masowo się odżywiają. W całej tej Przyrodzie panuje zawsze równowaga biologiczna. Dotyczy to roślin, zwierząt i nas ludzi. Gdy jakiś gatunek rozwinie się nadmiernie, to zaczyna zaraz brakować mu żywności i rozwój osobników powoli spada dotąd, aż cała ta piramida żywieniowa ponownie się ustabilizuje.

My jako ludzie wielokrotnie naruszyliśmy owe prawa natury. I dlatego ponosimy teraz tego skutki. Wyobraźmy sobie jakiś kraj. Tam ludzie mnożą się bez umiaru. Zaczynają tam głodować. Do tego dochodzi nieurodzaj. Ludzie masowo wymierają tam z głodu. W dzisiejszym świecie my od razu posyłamy tam jedzenie. Albo ci głodujący w krajach biednych masowo migrują do krajów bogatych. I dany naród znowu się rozmnaża. Musimy karmić głodnych. Musimy pomagać głodującym. Ale dokąd nas to zaprowadzi?

Tu już pojawiają się liczne dylematy. Są one głównie natury moralnej. Czynnik X takich dylematów nie ma. Jego nie interesuje śmierć jednostek. Nawet wówczas gdy umrą z głodu miliony. X realizuje jedynie swój program. Kodem głównym programu realizowanego przez X jest stabilizacja systemu, którym X zarządza. To i tylko to on cały czas realizuje. A to, że ta realizacja programu przez X nas unieszczęśliwia to nasz problem.”
Autor: Erika Necker

Program ten to wychowywanie słabo rozwiniętej poprzez ból i cierpienie, z niewielką domieszką przyjemności. Niewielką – bo trzeba dać choć trochę radości takiej duszy, by np nie popełniła samobójstwa. Choćby to była tylko butelka piwa. No i program ten oznacza także wyrównywanie energii – kary są przydzielane przez mechanizmy korygujące natury, za zachwianie równowagi energetycznej. A tu na Ziemi odbywa się to często gwałtownie. Program ten musi istnieć – jest konieczny dla dusz które śpią głębokim snem. Coś je musi prowadzić przez ziemskie lekcje.

Gdy zaczynasz się przebudzać, to rośnie Twoja świadomość, uważność. Nawet gdy jedziesz tramwajem czy wykonujesz inne rzeczy, możesz to odczuwać. Dostrzegasz więcej szczegółów. Nie jesteś w stanie tego półsnu, nacechowanego bezwiednymi i automatycznymi, najczęściej przykrymi myślami. Złe emocje coraz rzadziej i coraz słabiej biorą Cię w swoje bezwzględne posiadanie. Powoli to Ty stajesz się panem emocji, a nie ich poddanym. To właśnie wtedy przeznaczenie, czy karman coraz mniej rządzi Twoim życiem. Coraz więcej masz wolnej woli. Otrzymujesz coraz większe prawo ingerencji w Rdzeń – czyli w hologram zwany Ziemią.

Od razu trzeba zaznaczyć, że wielu, o ile nie większość ludzi, ma wbudowaną systemową blokadę przed wiedzą, przed poszerzeniem świadomości, przed przebudzeniem. To właśnie te osoby, które na wszelkie sugestie z Twojej strony reagują gwałtownie. Modele takich reakcji są trzy – ośmieszanie („oszołom nie zna życia„), lęk („to diabelstwo, szatańska wiedza, coś społecznie szkodliwego i wywrotowego„), czy agresja („jak on śmiał podnieść rękę na tradycyjne wartości„). Co robić w takich sytuacjach?

Obowiązuje tu jedna, jedyna zasada – nie dopuszczać do nich. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Wybadaj jakie dana osoba ma poglądy. Jakimi wartościami się kieruje. Czy jest przywiązana do tradycyjnych, odchodzących wartości? Religia, konserwatyzm, lub druga strona tego samego przecież medalu – fanatyczny, lewacki ateizm? Jest materialistą, czy może interesują ją głębsze wartości? Spotykaj się z nimi, żartuj, tańcz, pij wódkę, słuchaj muzyki, spędzaj czas wolny.. Ale stosuj zasadę nieingerencji. Lub chociaż minimum ingerencji, bo z drugiej strony, obowiązuje też zasada z poniższego obrazka.

duchowosc

Możesz zasiać ziarno wiedzy, i wcale nie chodzi tylko o jakąś skomplikowaną, ezoteryczną wiedzę. Ale tu musisz delikatnie wyczuć poziom na jaki znajduje się rozmówca, czyli wyczuć na ile masz prawo ingerować. W końcu rozwój następuje etap po etapie. Jak wchodzisz po schodach, to wchodzisz na raz po jednym, dwóch, rzadko po trzech stopniach. Ale wtedy dostajesz zadyszki. Nie wchodzisz za jednym razem po 10 schodach, bo człowiek nie ma takich możliwości. To oczywiście metafora odnosząca się do rozwoju świadomości. Z grubsza wygląda to tak, że pozwól sobie być sobą. Pozwól też, by inni byli sobą.

By mieli swoje poglądy, przekonania, nawet błędne. By robili to, co chcą, nawet jeśli to głupie, destrukcyjne. By doświadczali swoich lekcji życiowych, nawet jeśli Tobie wydają się idiotyczne i niepotrzebne. Pomóc możesz tylko temu, kto chce pomocy i kto jest gotów ponieść trud zmiany. Wie to nawet tradycyjna, akademicka psychologia. To jest rozwiązanie tej zagadki, która dręczy wielu ludzi. Np dlaczego dobry i uczuciowy mężczyzna jest ze złą i wredną kobietą?

Albo dlaczego wrażliwa kobieta jest z umięśnionym i wytatuowanym draniem, który zdradza, pije i bije? I dlaczego taki człowiek nie odejdzie od takiego toksycznego partnera? Odpowiedź brzmi: bo takie doświadczenia wybrała jego dusza, i tu na Ziemi pilnuje ich karman / podświadomość / przeznaczenie. Możesz się wzbijać na wyżyny argumentacji i logiki, ale to nic nie da. Umysł takiego człowieka cierpi katusze, ale jego młodziutka i niedoświadczona dusza cieszy się i śpiewa, bo zdobywa cenne informacje i lekcje.

Świat naprawdę da sobie radę bez próby ratowania i pomagania ludzi, których uratować i pomóc się nie da, a nawet nie trzeba. Da sobie też radę bez Twojego lęku, zamartwiania się spiskami politycznymi, wojnami, tym jak działa matka natura (czyli matrix, system) i innymi sprawami na które nie masz wpływu. Od świata trzeba się trochę, mówiąc brzydko – odpierdolić. Dopiero wtedy człowiek zaczyna się zmieniać i dopiero wtedy może… zmieniać świat. Jest to paradoksalne, ale logiczne. Bo nacisk siłowy, czy chęć by ludzie lub świat zmieniali się na siłę, nigdy nie przynoszą dobrych rezultatów.

Cytat: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

Czy zauważyłeś, że wiele ludzi interesujących się naszymi tematami, poszerzających świadomość, staje się coraz bardziej spokojna? Wiedzą i rozumieją coraz więcej, są bardziej optymistyczni, pogodzeni ze sobą, z ludźmi, światem. Zauważyłem to u siebie, u bliskich mi osób i u wielu czytelników. Kiedyś obudzisz się rano czując ogromny spokój, ulgę, bezgraniczną miłość w sercu. I tak już zostanie. Będziesz wiedział i czuł, że właśnie się dokonało. Że zrozumiałeś.

Po dawnych traumach i lękach nie pozostanie ślad. I to będzie nasze przebudzenie. Tylko tyle, chciałoby się powiedzieć. Ale jednocześnie aż tyle. Życiorysy wielu z nas zmierzają ku temu coraz szybciej i szybciej. Obecnie ja i wielu z nas odczuwa jakby przebłyski tego stanu – nie zawsze i nie tak intensywne. A reszta? Będzie miała po prostu swoje życie, swoje lekcje, swoje troski. Dołączą do nas później, w tym, lub w przyszłych wcieleniach, za 10, 20 lat, lub po wielu eonach czasu.

Co możesz zrobić dla siebie i innych podczas tego procesu? Staraj się nie zasilać emocji negatywnych. Wszechświat nie opiera się na rozumowej wiedzy, ale na czuciu. Jeśli masz dobry nastrój, dobrą energię – podziel się nią z innymi. Wtedy się pomnoży. Szczególnie widać to wtedy, gdy jesteś autorem i czyta Cię pewna grupa ludzi. Wpisy z negatywami, spiskami, o wojnach, katastrofach, przepowiedniach, islamie – są wampiryczną, energetyczną czarną dziurą. Zasysają energię z Ciebie, od czytelników, i transferują ją.. No właśnie, gdzie? Jeśli interesujesz się ezoteryką to możliwe że znasz odpowiedź.

I tu nie ma znaczenia czy ta czarna energia pochodzi od TVN 24, od Gazety Wyborczej, od wSieci, czy od medium alternatywnego z teoriami spiskowymi. Ten gigantyczny „odkurzacz” który zasysa energię zła i cierpienia z całej planety, jest bardzo oportunistyczny i niewybredny. Cóż. Jesteśmy dosłownie „wpierdalani” przez „coś” (nikt nie wie dokładnie przez co), jeśli na to pozwalamy swoimi złymi emocjami i energiami. Ale cała natura, polityka, działania elit, ekonomia – są od początku do końca zaplanowane tak, by to coś miało swój pokarm w postaci energii zła i cierpienia. Wielu ludzi publikujących demaskatorskie treści nieświadomie uczestniczy w tym procederze – i wspiera to, co nazywają oni NWO lub systemem. „Boże, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Bo prawda jest też taka, że jeśli dojdziesz do porządku ze swoimi emocjami, generowanymi energiami, jeśli przestaniesz siłowo napierać na świat, na ludzi, jeśli przestaniesz wyrażać niezadowolenie, niezgodę, wkurzenie, obrażenie na świat – to nic Cię nie ruszy. I nic nie będzie wpierdalać Twojej energii. Sam poczujesz to, co ja, lub poczujesz jeszcze więcej. Energii i spokoju będzie bardzo dużo. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc. Gdyby owce zrozumiały pewne rzeczy i zmieniły się, to wilki (te ludzkie i te energetyczne, astralne) musiałyby przejść na wegetarianizm i poluzować system. Póki co, poprzez przebudzenie możemy dokonać tego w naszym własnym, indywidualnym zakresie.

Cytat: „Teraz globalnie jest czas, gdy ludzkość zaczyna budzić się z poziomu ofiary. Wchodzi w bunt, opór, walkę. Oczy chodzą dookoła i mówi człowiek – ten winny, ksiądz, polityk, jaszczur, kosmita, muzułmanin, religie, władza, urzędy, Niemcy, Ukraińcy, Ruscy, mąż, kochanka męża, ojciec, syn.. itp itd. Osoby, które znajdują wroga, przeciwnika wyładowują tylko całą skumulowaną energię ofiary. Nie jest ważne kim będzie przeciwnik, zawsze jakiegoś się znajdzie.Umysł szaleje, będziemy bronić swoich praw, my im pokażemy, nie damy się, ten winny, tamten winny, och i ach i dualność trwa. Ludzie ci nie wiedzą, że to tylko etap i dobrze byłoby, aby skończył się jak najszybciej, gdyż żadna walka, ani żadne zwycięstwo nie da im spokoju wewnętrznego. Nie wiedzą, że są jak dzieci w piaskownicy, które do tej pory odgrywały rolę ofiar, gdyż nie miały zbyt dużej samoświadomości i decyzyjności, teraz jednak wstały i rozpoczęły walkę z dziećmi, które sypały im piasek na głowę.

Czy to jest wolność?”
~Elen Elijah / epokaserca.pl

Zapraszam do obejrzenia poniższego nagrania video:
10 oznak duchowego przebudzenia

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?

globalna-swiadomosc-2Jest taka hipoteza, że człowiek został stworzony jako krzyżówka jakiejś wyższej kosmicznej rasy, z ziemską małpą. Krzyżówka ta miała być wyjątkowo niedoskonała, pełna wad. Jest to oczywiście tylko teoria, niemożliwa do zweryfikowania i potwierdzenia. Od zawsze jestem daleki od teorii o kosmitach, reptilianach i tym podobnych. Tego typu tematy zostawiam fascynatom różnych opowieści dziwnej treści ala’ czarne Wołgi. I tak też je traktuję.

W tym felietonie skoncentruję się na przedstawieniu swojej (?) hipotezy o tym, że człowiek nie jest kompatybilny z planetą i jej naturą. Wielu tych, którzy troszkę wiedzy liznęli, i którzy zafascynowani są doktryną new age, mówi, że to człowiek jest zły, że upadł, że odszedł od natury. Ja z kolei już dawno wyleczyłem się i z new age, i z doktryny eko-gajanizmu. Wiem, że i new age i ateizm to doktryny dla mas, dla ludu, mające zastąpić krwiożercze i upadające monoteizmy.

Nie jestem żadnym oświeconym, a skąd, nawet nie chcę nim być – bo większości z tych których znam, to całe przebudzenie i oświecenie zaszkodziło. Ale jednak jestem pod względem mentalności troszkę wyżej, niż przedszkole. I uważam, że dla nas odpowiednia jest prawdziwa wiedza. Nie tabletki uspokajające i odmóżdżające w postaci religii. Czy w postaci doktryny new age z fałszywą gloryfikacją i upiększaniem sił natury.

Kiedyś trochę zazdrościłem tym, którzy wierzą że w niebie jest ten siwy dziaduszek który za dobre nagradza a za złe karze. Albo tym, którzy uważają że jakieś prawo karmy wynagrodzi im kiedyś obecne życiowe trudności. Dziś wiem, że równie dobrze można zazdrościć schizofrenikowi że ma swoje tabletki uspokajające po których czuje się uspokojony i odmóżdżony. No nie ma to sensu. Koncepcja którą ja Wam przekazuję, jest wręcz odwrotna – jej działanie wcale nie przypomina tabletki uspokajającej. A przypomina działanie zastrzyku z adrenaliny. Stąd jest ona nie do przyjęcia nawet dla części moich czytelników.

Ale do rzeczy. A co, jeśli jest odwrotnie? Co jeśli to człowiek – ale ten świadomy, o szerszych horyzontach niż większość, z jego empatią, miłością, współczuciem, służbie drugiemu – nie pasuje do drapieżnych i okrutnych mechanizmów natury? Co jeśli to natura jest upadła i zła, a nie człowiek? To by tłumaczyło, dlaczego psychopaci, kapitaliści, skorumpowani politycy itp – odnoszą sukcesy i tryskają zdrowiem. Zaś człowiek dobry, empatyczny, dostaje non stop kopniaki od sił natury. W tym mam tu na myśli mechanizm wahadeł i egregorów, opisany w książce Transerfing Rzeczywistości Vadima Zelanda.

Natura ma trzy główne cele: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie przez organizmy nowych terytoriów, walka i gromadzenie zasobów. I to wszystko. Vadim Zeland sugerował wprost, że wartości ludzkiego umysłu i serca – dobro, etyka, empatia, dążenie ku szczęściu – nie są rozpoznawane przez siły natury. Natura się wręcz przed nimi broni, nie zna ich i „odruchowo” uznaje je za zagrożenie. Bo osoba empatyczna, szczęśliwa, nie chce się rozmnażać, nie pójdzie na wojnę by zdobywać kolejne terytoria. Osoba empatyczna i szczęśliwa widzi częściej swoją samorealizację poza programami natury. Np w kulturze, sztuce, nauce, szukaniu prawdy itp. Stąd natura i jej mechanizmy (wahadła, egregory) promują ludzi bezwzględnych, bez skrupułów. Bo wypełniają oni jej programy i cele.

Dalej: wielu zwolenników medycyny naturalnej zauważyło, że bardzo bliskie nam genetycznie ssaki w ogóle nie chorują na choroby, które gnębią ludzkość. Przypisywano to różnym czynnikom: toksyczne żarcie, używki, stres wynikający z lęku o przetrwanie, farmaceutyki. Myślę jednak, że najważniejszy czynnik jest tutaj pomijany – my nie pasujemy do tej planety, nie jesteśmy z nią kompatybilni. Na człowieka „czyha” około 10.000 opisanych przez medycynę chorób. To człowiek ma 3000 udokumentowanych błędów w DNA i skłonności do chorób genetycznych. Zwierząt te czynniki nie dotyczą.

Zwierzęta nie mają czegoś takiego jak umysł racjonalny (logiczny), choć mają duszę. U ludzi umysł umożliwił trochę większe poznanie świata. Jednak jest on tak skonstruowany, że komplikuje, jest nastawiony na wyszukiwanie problemów, zagrożeń. Jest pełen lęków, kompleksów, neuroz, traum. Cała ludzkość dzięki temu pogrążona jest w stanie czegoś w rodzaju „niskoobjawowej psychozy„. Umysł bardzo często prowadzi człowieka na manowce. Powoduje on naruszanie potencjałów energetycznych, co budzi sprzeciw i gniew sił natury. Choćby w postaci działalności wahadeł. Zwierząt to wszystko nie dotyczy. One są wzorowo wkomponowane w biosferę, żyją z nią w harmonii, i nie naruszają potencjałów energetycznych.

Zwierzęta mają bardzo niską samoświadomość, są sterowane niemal zupełnie poprzez siły natury. Człowiek ma nieco większą samoświadomość, chce się rządzić sam, czego natura nie rozumie i sprzeciwia się. Szerzej te siły opisywali i Vadim Zeland i naukowiec Rupert Schaldrake. Zwierzęta realizują wzorowo programy natury. Ich życie to rozmnażanie, walka o zasoby i gromadzenie ich, i zdobywanie nowych terytoriów. U człowieka wszystko się komplikuje. Jako jedyny gatunek wiemy, że końcem naszej ziemskiej wędrówki jest śmierć. Ale nie wiemy co jest potem – jest to najsilniejsze tabu, nawet najbardziej wtajemniczeni na Ziemi tego nie wiedzą. Rodzi to pewne ogromne problemy.

Jako jedyny gatunek chcemy też od życia czegoś więcej, niż bezmyślne rozmnażanie, walka o zasoby i życie z dnia na dzień. Odczuwamy empatię i współczucie. Chcemy się bawić i być szczęśliwi, choć cały świat stara się to nam zabrać, uniemożliwić. Szukamy sensu i sprawiedliwości w świecie, w którym sensu i sprawiedliwości nie ma. Mamy potrzebę dobra i piękna. Oprócz zwierzęcej kopulacji by przedłużyć gatunek, odczuwamy także miłość, a seks jest dla nas źródłem radości i przyjemności. I bądźmy szczerzy, ale to bardzo szczerzy – naprawdę niewielu ludzi sama z siebie chce ten gatunek przedłużać i się rozmnażać. Bo to same kłopoty, ograniczenie przyjemności i ubezwłasnowolnienie z systemem.

Tak, jestem w tym specyficznym wieku (31 lat). Nie pytaj mnie o to czy zamierzam się ustatkować, nie pytaj o to czy zamierzam „spoważnieć„. Zapytaj lepiej czy chciałbym przejechać się koleją transsyberyjską, lub w dalekiej przyszłości – polecieć w kosmos. Zapytaj jakie są moje marzenia, co zmieniłbym na świecie by ludziom żyło się lepiej. Zapytaj co mnie wzrusza, a co doprowadza do wściekłości lub łez. Być „dorosłym” i „poważnym” niczym w telenoweli Klan? Wykluczone!

Człowiek chce więc miłości, seksu, radości, zabawy, przyjemności, rozkoszy. Chce pojechać tą cholerną koleją transsyberyjską na koniec świata, przeżyć przygodę, pić wódkę z braćmi Słowianami z Rosji i zagryzać śledziem. Ale tutaj na drodze staje mu cała natura i jej system – reprezentowany także przez ludzi. Natura ma gdzieś ludzkie szczęście, a wręcz mu nie sprzyja, bo jak człowiek jest szczęśliwy, to nie będzie realizował jej celów.

Ważną kwestią jest też to, że nie wiemy tak naprawdę, jak powinien się odżywiać człowiek. Ziemskie pożywienie wydaje mu się szkodzić. Mięso, zboża, nabiał – wiadomo, są szkodliwe. Ale z drugiej strony, fruktoza z owoców także rozregulowuje organizm, powodując insulinoodporność. Diet jest cała masa, od super-mięsnych, po wegetarianizm, weganizm i jeszcze bardziej restrykcyjne. Gdy czytasz różne publikacje i badania, to wychodzi na to, że człowiekowi szkodzi praktycznie wszystko. Odstawisz mięso, zboża, mleko i inne rzeczy? Okej, polepszy się jedno.. Ale zaraz będziesz miał niedobory żelaza, kwasu moczowego (ważna substancja pochodząca z białek), witaminy B12 i szeregu innych.

W jednym z poprzednich artykułów pisałem, że możliwe jest to, że natura traktuje nas w zależności od poziomu (samo)świadomości. Większość ludzi żyje w transie, w osłupieniu, z minimalnym poziomem świadomości. Swoje codzienne czynności wykonują automatycznie, bez zastanowienia. Ich ostrzeganie jest jakby przymglone. Objawia się to m.in. tym, że to emocje rządzą nimi, a nie oni emocjami. Jak wpadną w pętlę przechwytu złej emocji (depresja, smutek, agresja, nienawiść, pogarda, lęk) to ta emocja robi z nimi co chce, zostawiając ich wyczerpanych i bez sił. I tacy ludzie muszą być traktowani przez naturę przez pryzmat matrycy zwierzęcej, tej z bezwzględnymi prawami.

Natomiast ludzi o większym poziomie świadomości zaczynają być traktowani inaczej. Im większy poziom świadomości, tym słabszy gniew wahadeł i innych mechanizmów natury kojarzonych przeze mnie z matrycą zwierzęcą. Sam widzę to po sobie. Gdy w marcu, kwietniu tego roku (2016) poznałem zasady działania świata, gdy poszerzyłem trochę swoją świadomość i zrewolucjonizowałem myślenie – wiele się zmieniło. Dla dotychczasowych wampirków, np z rodziny czy miejsca pracy, stałem się niemal niewidzialny, przezroczysty. Było to jedno z bardziej szokujących mnie, ale pozytywnie, doświadczeń z poznawania praw natury.

Czy możliwe więc, by istniało „coś” poza naturą i jej ślepymi i bezwzględnymi prawami? Coś, co opiekuje się także ludźmi którzy wyszli poza naturę? Ta siła ma dążyć do czegoś więcej, niż bezmyślna ekspansja i rozmnażanie. Sile tej zależy na rozwoju i ewolucji, na ciągłym udoskonalaniu wszelkich form – np ludzi, zbiorowości, podsystemów. Czy siłę tę można łączyć z Architektem całego wszechświata, zaś siły ślepej natury – z „nadzorcą” tej planety, czyli z Demiurgiem? Inna koncepcja, która wcale nie musi zaprzeczać temu, co napisałem w tym artykule, zakłada że siły natury sterujące planetą uległy jakiemuś poważnemu uszkodzeniu.

Szerzej pisałem o tym w poniższym felietonie, w którym wstawiłem także bardzo ważny film video. Szczerze polecam:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata

Oświecenie, o ile w ogóle coś takiego jest możliwe (a wcale nie jest to takie pewne, czy jest…) to wyzwolenie duszy z koła Samsary, koła iluzji. To uwolnienie z nadzoru, jaki sprawują nad jednostkami słabiej rozwiniętymi te ślepe i beznamiętne programy natury. Zauważyć też należy, że modułem duszy w nas samych jest podświadomość. Zaś modułem (właściwie wirusem, koniem trojańskim..) programów natury jest umysł i ego. Podświadomość ma szybkość i moc obliczeniową miliony razy większą niż umysł logiczny (racjonalny).

O ile umysł można porównać do komputera Atari z lat 80-tych, o tyle podświadomość można porównać do amerykańskiego superkomputera złożonego z tysięcy połączonych procesorów najnowszej generacji. Kłopot w tym, że podświadomość (dusza), jeśli nie jest zgodna i połączona z działaniami i myślami umysłu, jest zupełnie niesterowna. To umysł ma być jej sterem. Ale jakże często ów umysł jest zanieczyszczony nowotworowymi programami, narzuconymi przez społeczeństwo będące w stanie „niskoobjawowej psychozy„.

Na zakończenie, anegdota mojego autorstwa.

Na dalekiej, bardzo spokojnej planecie, rozmawia dwóch kosmitów, ojciec i nastoletni syn:
-Tato, a co by było, gdyby zło nie było karane niemal natychmiast, tylko np w przyszłym życiu? Lub po wielu latach?
-No co Ty, synek, jak Ty to sobie wyobrażasz? Po pierwsze, zło by się tak rozpanoszyło, że całkowicie zawładnęłoby światem. Po drugie, bez jego karania – zło i źli ludzie byliby premiowani, i przede wszystkim oni mieliby szansę na rozwój, bogactwo i szczęście. Po trzecie.. Podobno jest jakaś planeta gdzie się tak dzieje, gdzieś daleko stąd. Nasi nauczyciele duchowi przestrzegają, że jak nie będziesz się uczył i rozwijał, to tam trafisz. Zła jest tam tak dużo i jest ono tak straszne, że ludzie żyją znacznie krócej. Zaledwie kilkadziesiąt lat i do piachu, rozumiesz? Nie masz więc za bardzo czasu by się rozwinąć i skumać o co chodzi. No i wszystko co tam istnieje – ludzie, przyroda, systemy sterujące – wykazuje taką agresję, że nie wytrzymałbyś tam ani minuty w tym ciele, co masz teraz. Dlatego ludzie dostają tam ciała i umysły, które są dużo słabsze, niż te nasze – bo by nie dali rady. Później Ci o tym opowiem.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zagadka chorób psychicznych – w których tkwi cała ludzkość

Zagadka chorób psychicznych – w których tkwi cała ludzkość

duchowość 1Zagadka chorób psychicznych jest prosta do wyjaśnienia. Pojawiają się one wtedy, gdy rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Gdy punkt krytyczny zostaje osiągnięty, to umysł, by chronić swoją integralność przed całkowitym kolapsem, syntetyzuje iluzję. Może ona się przejawiać jako bezwładne halucynacje, jako wyobrażenie że jesteś Napoleonem, jako borderline, nerwica, depresja.

Nie jest to tak naprawdę coś złego, choć wydaje się to paradoksalne. Jest to mechanizm obronny psychiki / umysłu. Wbrew pozorom i wbrew temu, co się mówi, jest to dla umysłu.. wielka ulga. Iluzje które wymieniłem powyżej, są syntetyzowane po osiągnięciu punktu krytycznego. Mają za zadanie „mechanicznie” zagłuszyć rzeczywistość, za wszelką cenę. Mają za zadanie zająć czymś umysł – czymkolwiek, choćby takim bełkotem, i odwrócić jego uwagę od rzeczywistości.

Nie dotyczy to tylko „twardych” chorób psychicznych. Tak naprawdę większość ludzi o ile nie wszyscy, syntetyzuje takie iluzje. Nie jest to choroba psychiczna w sensie stricte. Ale działa to na tej samej zasadzie. Człowiek nie akceptuje rzeczywistości, więc syntetyzuje iluzję, więc nie chce dostrzegać pewnych rzeczy, nie chce poszerzać horyzontów. Nie dopuszcza do siebie nowych poglądów i spojrzeń. Ma niski poziom świadomości, prowadzi go bezwładny autopilot. To jest właśnie zbiorowa halucynacja, sen na jawie.

Jednym z przypadków znanych mi jest człowiek który zakochał się nieszczęśliwie w jakiejś kobiecie. Odrzucenie, niby normalna rzecz, było dla niego tak silną traumą, że umysł by chronić integralność systemu, wygenerował iluzję – sen na jawie, halucynację. On dalej rozmawiał z tą dziewczyną w myślach, widział ją swoimi zmysłami. Umysł by chronić się przed całkowitym kolapsem, stworzył wirtualny sektor, w którym ta dziewczyna jest obecna. Okazuje się jednak, że te niby wirtualne sektory syntetyzowane przez umysł są dużo bardziej rzeczywiste niż nam może się zdawać..

Cytuję: „Dokładnie tak samo ludzie z zaburzeniami psychicznymi, znajdując się ciałem w sektorze materialnego urzeczywistnienia, postrzegają inny, nieurzeczywistniony sektor. Ich percepcja nastrojona jest na określony sektor w przestrzeni wariantów, gdzie mogą być nie tylko inne dekoracje, lecz również inny scenariusz i role.Ludzie z zaburzeniami psychicznymi wcale nie są chorzy w zwyczajnym rozumieniu.Oni nie wyobrażają sobie, że są Napoleonami i innymi odpychającymi osobowościami.

Oni rzeczywiście postrzegają taki wariant,widzą go w sektorze przestrzeni. Są tam wszystkie warianty, lecz człowiek wybiera to, co bardziej podoba się jego duszy.Kiedy konflikt duszy i umysłu osiąga taki punkt graniczny i „wykończona” dusza nie jest w stanie dłużej znosić okrutnej rzeczywistości,wówczas percepcja nastraja się na wirtualny, nieurzeczywistniony sektor.

Przy tym sam człowiek fizycznie żyje w sektorze materialnym. Pewien psychiatra opowiadał historię o kobiecie, która patologicznie pragnęła mieć idealnego męża i dzieci. Wyrażając się terminami Transerfingu, ważność rodziny osiągała u biedaczki szczyt.Wrezultacie wyszła za mąż za człowieka, który brutalnie się nad nią znęcał. Nie udało się jej urodzić dzieci. Rzeczywiste życie stało się nie do zniesienia i wkrótce znalazła się w szpitalu psychiatrycznym. Nie przyjmowała już do wiadomości sektora materialnego urzeczywistnienia.

Jej ciało znajdowało się w materialnym świecie, a percepcja była nastrojona na sektor wirtualny, w którym była żoną angielskiego lorda, miała dzieci i była absolutnie szczęśliwa. Z punktu widzenia otoczenia żyła w naszym świecie, podczas gdy jej percepcja była nastrojona na sektor wirtualny. Takich chorych usiłuje się leczyć, lecz wielu z nich jest szczęśliwych właśnie w tym stanie, kiedy iluzje są o wiele przyjemniejsze od okrutnej rzeczywistości.Tak naprawdę to wcale nie iluzje, tylko nieurzeczywistnione warianty, które istnieją tak samo rzeczywiście, jak sektor materialny.”
~Vadim Zeland

Jest to trochę przerażające, nieprawdaż? Z jednej strony jest to halucynacja, sztucznie wygenerowana iluzja. Z drugiej strony nie jest to iluzja. Bo ona naprawdę istnieje w stanie stacjonarnym w tej dziwnej otchłani znajdującej się po drugiej stronie lustra, którą ludzkość umownie nazwała „Bogiem„. No i ta iluzja nie jest iluzją dla umysłu, ona istnieje naprawdę, ale już nie w stanie stacjonarnym. Bo umysł ja odtwarza w czasie rzeczywistym.

To tłumaczy fakt, dlaczego leczenie nie przynosi żadnego rezultatu, lub przynosi rezultat nikły. Farmakologiczna lobotomia pomaga uspokoić takiego chorego, dzięki temu rzeczywistość staje się dla niego trochę bardziej znośna. Część objawów mija, choć tylko na jakiś czas.

Pewna część takich zaburzeń bierze się z powstawania tzw jungowskiego cienia. Jest on naprawdę krańcowo niebezpieczny, choć do tworzenia cieni wręcz zmusza nas społeczeństwo, szczególnie w procesie wychowania. W niektórych wypadkach może on nawet zabić. Cień powstaje gdy jakaś część naszego „ja„, szczególnie jakiś potencjał, zostanie zanegowany, uznany jako grzeszny, niewłaściwy, zły. Wtedy schodzi on do „podziemi„, do podświadomości. I stamtąd atakuje, dopominając się o swoje.

Tworzenie cieni wymusza na nas konserwatywne społeczeństwo. Konserwatyzm, purytanizm i ogólnie system MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) nie są naszymi normalnymi „programami„. Nie są kompatybilne z prawdziwą głębią naszej istoty. Zostały one narzucone ludzkości przed eonami. Są reliktem trudnych czasów, są reliktem mentalności niedoboru. Że „nie starczy dla wszystkich„, więc trzeba wytrwale walczyć, rywalizować, konkurować, iść po trupach, niszczyć innych.

Tak naprawdę wystarczy dla wszystkich, spokojnie. Tylko jest jeden problem.. Ludzie w swojej przewrotności pragną więcej, więcej i więcej. I m.in. stąd się bierze tragedia ludzkości. Większość problemów i pragnień jest sztuczna, jest rozpaczliwie pusta, jak większość naszego człowieczego losu. Bo czego pragniesz? Tego, co narzuciło Ci społeczeństwo – stąd pochodzi ogromna większość tych krzykliwych i nie znoszących sprzeciwu pragnień. Musisz, musisz i musisz.

A gówno prawda. Po co szary Kowalski stale pragnie ciągle nowych rzeczy, albo nowego samochodu, skoro stary nie ma nawet trzech lat i działa niezawodnie? Po co politykowi zachłanne pragnienie wywołania wojny domowej w Syrii, zgładzenia setek tysięcy ludzi i zawładnięcia zasobami tego państwa? Czy sprawi to, że będzie on szczęśliwy?

Dalej: program MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat), został narzucony masom po to, by cywilizacja, ten nasz wspólny gruchot, jako tako trwała. By dzieci były wychowywane w rodzinach, by trzymać ludzi w ryzach, by ludzie byli posłuszni i wypełniali zadania elity, by system stawał się większy i potężniejszy. Dla cywilizacji, tej bezlitosnej maszyny, jest to korzystne. Ale pytanie jest zasadnicze, i było ono zadawane wiele, wiele razy u mnie. Otóż czy jest to korzystne konkretnie dla Ciebie, człowieku?

MPP to doktryna będąca fundamentem cywilizacji. Z niej wychodzą najróżniejsze pochodne. A więc wszystkie religie, ideologie, i wiele innych konstruktów. Miłość po zaprogramowaniu zgodnie z wzorcem MPP stała się.. lustrzaną odwrotnością miłości, jej dokładnym zaprzeczeniem. I tak można wymieniać w nieskończoność. Wiele wartości i konstruktów ucierpiało lub zostało zniszczonych po przeprogramowaniu przez MPP. MPP jest porządkiem pierwiastka męskiego – a więc z natury słabszego, niepełnego. On nie powinien rządzić planetą.

Wiele wskazuje na to, że u zarania dziejów ktoś lub coś przeprogramowało ziemski rdzeń na porządek MPP – a więc męski. Wtedy zaczęła się równia pochyła, zjazd w dół. To jest prawdziwa, chyba ostateczna przyczyna obecnej opłakanej sytuacji na świecie. Ziemia jako żywy organizm, a wraz z nią cała biosfera, choruje na coś na kształt autyzmu. Autyzm, jak wiadomo, jest typowo męską chorobą, gdy męska, lewa półkule chorobliwie przejmuje kontrolę.

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Cienie tworzy na przykład doktryna chrześcijańska. Znam specyficzny odłam tej doktryny, zakorzeniony w świecie teorii spiskowych. Chrześcijanie ją wyznający uważają, że tylko oni są prawdziwymi chrześcijanami i że tylko i wyłącznie oni znają ostateczną prawdę. Wszędzie widzą oni zło, zwiedzenie, demony, new age, okultyzm. Nawet w niewinnej bajce dla dzieci. Autorzy piszący podług tej doktryny „demaskują” siebie nawzajem jako dezinformatorów – przecież to oni są posiadaczami prawdy, a cały świat, 7 miliardów ludzi, się myli.

Jest to schyłkowa, krańcowa forma dominacji ego / umysłu nad duszą. Tworzy ona chyba najbardziej niebezpieczne cienie. Ci ludzie autentycznie cierpią i wariują. Ich dusza nad którą umysł znęca się jak oszalałe bydlę, jest zaszczuta do kąta. I stąd się biorą różne „atrakcje” których doświadczają Ci ludzie. Boją się demonów – więc są przez nie „nękani„, choć te demony to oczywiście ich własne meta-programy. Widzą wszędzie zło – więc to zło materializuje się w ich życiu.

Mają różne wydarzenia w nocy, takie jak koszmarne sny, paraliże przysenne i szereg innych. Co chwila coś złego im się przydarza, np wypadki czy stłuczki samochodowe, co oczywiście interpretują jako dopierdalanie przez diabła za głoszenie prawdy. Skończyć to się może opętaniem przez.. ich własne meta-programy w psychice nazywane demonami, co skwitują tym, że nie wierzyli zbyt silnie lub że to kara za ich silną wiarę, do wyboru do koloru. Tudzież skończyć to się może zwykłym obłędem.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?

Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?

ludzie żyli 1000 latTak jak na obrazku powyżej – cztery cywilizacyjne niedobory. Witamina D3 – dotyczy co najmniej 90% Polaków w okresie wrzesień-maj. Witamina C – wszyscy, bo mamy zablokowaną biosyntezę. Magnez – większość ma za niski poziom, bo spożywamy o wiele za dużo wapnia (antagonisty magnezu). Jod – Bałtyk jest morzem zimnym i dostarcza śladowe ilości tego pierwiastka.

Przykładów niedociągnieć natury przy projektowaniu ludzkiego organizmu jest dziesiątki jeśli nie wiecej. Nie chodzi tylko o ewidentne „buble” biologiczne które znają chyba wszyscy. Podstawowy problem ludzkiej natury który generuje wrecz cywilizacyjne problemy, to rozszczepienie (de facto: schizofrenia) jednostki decyzyjnej człowieka na trzy obszary:
-podświadomość (mózg gadzi, reaguje w czasie ułamków sekund lub mniejszym, ma poteżną moc obliczeniową niczym superkomputer, podejmuje wiekszość decyzji poza naszą kontrolą);
-świadomość (umysł logiczny, racjonalny, ma skrajnie niewielką moc obliczeniową niczym MS DOS, pełen pułapek, neuroz, traum, z jego obłednymi ideologiami, doktrynami, religiami itp itd);
-nadświadomość (dusza, przemawia najciszej, ma jeszcze wiekszą moc obliczeniową niż podświadomość, ludzie wypierają sie kontaktu z nią. Jest połączona z podświadomością i czesto działa i wpływa poprzez podświadomość by ominąć pułapki i psychozy umysłu logicznego);

Uwielbiany przez teoretyków konspiracji symbol piramidy NWO z wszystkowidzącym okiem, jest tak naprawde symbolem tego rozszczepienia na trzy osobne ośrodki decyzyjne. Piramidę można interpretować jako symbol całości naszego jestestwa. Można ją także interpretować w sensie społecznym. Symbolika piramidy jest uniwersalna. Wartości które są najniższe, są na samym dole piramidy i ilościowo jest ich najwięcej. Wartości „średnie” to oczywiście środek piramidy i jest ich już wydatnie mniej.

Góra piramidy (wszystkowidzące oko) symoblizuje nadświadomość, dusze. Jest jej ilościowo najmniej i jest oderwana od reszty piramidy – co jest symbolem raju utraconego, braku kontaktu z Bogiem. Środek piramidy symbolizuje świadomość (rozum logiczny) i jest go już wiecej. Natomiast podstawa piramidy której jest najwiecej, to podświadomość z jej poteżną armią – neurobiologią, neuroprzekaźnikami, emocjami, żądzami, instynktami, pragnieniami.

ludzie żyli 1000 latTak się zastanawiam, po co ktoś / coś tworzył ludzki organizm tak, by nie mógł pobrać podstawowych składników ze środowiska? A może prawdą jest teoria spiskowa, że przed tysiącami lat (po upadku Atlantydy?) ktoś nam majstrował w genach? I skrócił nam przy okazji życie z 1000 lat do max 130 lat? Gdyby ludzie żyli tysiąc lat, to byliby znacznie spokojniejsi, bardziej pokojowi, mniej agresywni.

Bo na wszystko byłby czas. Teraz praktycznie całe życiowe doświadczenie trzeba „załatwić„, a przynajmniej zacząć przed 30-stką – „wyszumienie się„, pozycję zawodową, wykształcenie, rodzinę jak ktoś chce. Bo w wieku 30 lat człowiek zaczyna się powoli starzeć zdrowie i witalność już nie ta, a 40 czy 50 letni organizm to praktycznie wrak.

Ludzie to podświadomie wiedzą i stąd nasila to ich agresje, niepokój, postaw roszczeniową wzgledem innych i egoizm. Człowiek dobrze wie, że wiek 15 do 30 lat to jego najlepsze lata, i czesto praktycznie jedyne lata tej ziemskiej radości. Stąd tak łapczywie ją chłonie. Robi wszystko by łapać te upływające coraz szybciej chwile. Wiec nie zważa na innych, łapczywie chwyta dzień, idzie po trupach do celu.

Czesto schemat jest taki – że człowiek może wybawić sie, wyszumieć do 25 roku życia. Na to jest społeczne przyzwolenie. Potem kończy studia i bezlitosna maszyneria społeczna pochłania go bez reszty. Praca w korpo, ślub (bo rodzina dogaduje „kiedy wreszcie sie ustatkujesz„), wyścig szczurów. Budowanie swojego statusu społecznego (coraz to nowe i nowe zachcianki i wydatki, kredyty, hipoteczniaki). Potem przychodzi 30-stka, wiec żądaniem społeczeństwa jest byś założył rodzine.

A to oznacza de facto koniec beztroski młodości. W naszej drapieżnej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej oznacza to czesto pogrzeb jakiegokolwiek życia towarzyskiego, seksualnego, oznacza to koniec codziennych radości. Jest odpowiedzialność, obowiązki, kredyty, troski, szarość i burość dnia. To wtedy zaczynają sie pierwsze nerwice, depresje, zdrady, pracoholizm, nałogi.. Potem dochodzą cukrzyce, zawały, nadciśnienie, choroba hashimoto i szereg innych, bedących teraz plagą.

Gdy masz te 50 lat, dzieci odchowane – stoisz już de facto nad grobem. Organizm – czesto jest to wrak fizyczny i psychiczny, nie oszukujmy sie. Zaczyna sie starość – szara, brzydka, traumatyczna. Może ona trwać 10 lat, może trwać i 70 lat, do 120 roku życia, ale co to zmienia? W pewnym momencie światło Twojego życia gaśnie. Twoje ciało wraca tam skąd przyszło – do Ziemi, tej Ziemi, która w taki spokojny i niewzruszony sposób traktuje swoje dzieci wszystkich gatunków i płci.

I kornik napisze Twój uładzony życiorys. Ale nie na długo – bo już Twoje wnuki prawie nie bedą Cie pamietać, nie mówiąc już o prawnukach. A Ty, pamietasz swoich pradziadków? Ich młodość, troski, radości i problemy dnia codziennego? Odwieczne koło zamachowe życia, koło Samsary, koło iluzji – właśnie zatoczyło kolejny pełny okrąg.

Chodzi mi o destrukcyjny wpływ głeboko chorego społeczeństwa na jednostke. O społeczne żądania i oczekiwania, wzajemnie sprzeczne i wzajemnie wykluczające sie. Są one nie do pogodzenia i tym samym nie do spełnienia. Masz 20, 30 lat? Spoko, myślisz że to jakoś pogodzisz, ogarniesz te społeczną schizofrenie.. Ale tryby tej maszyny kiedyś sie zatną. Prosze, nie zazdrośćcie tym szarym do bólu „normalnym” Kowalskim, nawet gdy mówią Wam, że przegraliście swoje życie. Naprawde nie ma czego. Zostawmy umarłe ideologie i doktryny tym umarłym – umarłym za życia.

ludzie żyli kiedyś 1000 latAle zaraz zaraz.. Gdybyśmy żyli tysiąc lat, na wszystko mielibyśmy czas i miejsce. Na całe piekno ziemskiego doświadczenia z jego ogromną różnorodnością i pełną paletą barw. Wybawić sie, wyszaleć, wyszumieć, i przy tym zdobyć wykształcenie i ogromne umiejetności zawodowe? A prosze bardzo, masz na to 100, 200 a nawet 300 pierwszych lat życia! Czyż to nie wspaniałe? Potem gdy Ci sie znudzi i zapragniesz głebi w swoim życiu – w wieku tych 200 czy 300 lat zakładasz rodzine z te naprawde bliską osobą, bratnią duszą, którą poznałeś w wieku lat 100, bedąc już pełen autentycznej życiowej mądrości, ale wciąż w sile wieku.

Odchowujecie dzieci, mija zaledwie 30 lat Waszego życia, a Wy dalej jesteście w pełni sił witalnych! Możecie teraz zająć sie dalszym rozwojem zawodowym. Możecie dalej bawić sie, szaleć, poznawać smaki ziemskiego życia. Potem przychodzi wiek tych 400, 500 lat.. Zauważacie że życie to coś wiecej, pragniecie rozwoju duchowego, poznawania odwiecznej wiedzy? A prosze bardzo, macie na to kolejne 500 lat Waszego życia! Przez te 500 lat możecie oczywiście dalej rozwijać sie zawodowo, naukowo, możecie mieć kolejne i kolejne dzieci.

Zmierzam do tego, że przed wiekami ktoś (coś?!) zrobił/o nam ogromną krzywde, manipulując nam w genach i skracając długość życia z tysiąca lat do 120 lat. Był to zabieg tak perfekcyjnie zły, że aż diaboliczny. O tym, że ludzie kiedyś żyli tysiąc i wiecej lat, mówi nie tylko biblia. Ale szereg starożytnych pism z całego świata, z różnych szerokości geograficznych, z różnych, odległych od siebie kultur. Dlaczego tak sie stało? Odpowiedzi jednoznacznej nie ma, są tylko domysły niknące gdzieś hen w mrokach naszych pradziejów.

Czy kiedykolwiek sie nad tym zastanawialiście? Ileż mniej byłoby agresji, nienawiści, podziałów, deptania innych, gdyby ludzie na wszystko mieli czas! Ile wiecej byśmy zgromadzili wiedzy (naukowej i duchowej) gdybyśmy żyli tysiąc lat. Pomyślmy co by było, gdyby Einstein czy Tesla żyli tysiąc lat, gdyby właśnie dziś obmyślali nowe wynalazki. Co by było, gdyby tysiąc lat żyli Osho czy Anthony de Mello, i do dziś przekazywali wiedze?

Są to myśliciele którzy dali podwaliny pod budowe nowego rdzenia cywilizacji (new age), bo dwa stare (chrześcijaństwo i kartezjańsko-newtonowki racjonalizm) są już niewydolne i rozpadają sie. Oni żyli w czasach, gdy ujawnienie całości wiedzy nie było możliwe. Zostawili nam tylko i wyłącznie oderwaną od życia teorie. Ich doświadczenie i przekazana wiedza jest niekompletna, bo brakuje w niej najważniejszego – praktyki i kreacji. O tym pisałem już kilka razy i ten temat bede poruszał jeszcze przez wiele felietonów.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

MON Polski oficjalnie: broń EM była stosowana przeciwko Polakom!

MON Polski oficjalnie: broń EM była stosowana przeciwko Polakom!

broń elektromagnetyczna EMJest to pozytywna wiadomość, pomimo wszystko… Polski rząd jako pierwszy rząd na świecie przyznał, że broń elektromagnetyczna (EM) była stosowana przeciwko ludzkości. Ministerstwo Obrony Narodowej wszczęło śledztwo w tej sprawie. Jak można się domyślać, większość ich działań jest tajna, bo temat bardzo wrażliwy. Niemal tak samo jak seryjny samobójca mający na sumieniu kilka tysięcy ofiar od 1989 roku.

Wypowiedź ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza była bardzo lakoniczna i oszczędna, ale musiała taka być. Już sam fakt że rząd oficjalnie przyznał że pewne działające w ukryciu grupy torturują taką bronią Polaków, jest czymś ważnym. Trzymajmy kciuki za wyniki śledztwa i za to, by w odpowiednim momencie (gdy nadejdzie ku temu czas) prawda na ten temat została wyjawiona.

Aby zrozumieć o co chodzi w poniższym filmie video, przeczytaj koniecznie mój poprzedni wpis na ten temat i na tematy pokrewne:
Telefony komórkowe powodują raka. „To promieniowanie smaży mózg”

MON bada przypadki stosowania broni elektromagnetycznej na obywatelach naszego kraju. Oficjalne pismo w tej sprawie otrzymane z Ministerstwa Obrony Narodowej przedstawia Ewa Pawela. W dalszej części o II Konferencji Projektu Ziemia, działaniach stowarzyszenia STOPZET i WORLD CACH oraz o Magnusie Olssonie, który tworzy Koalicję przeciwko AI, CIA, NSA, DEW i programowi transhumanizmu.

MON oficjalnie o broni elektromagnetycznej – Ewa Pawela – 13.04.2016:

Czytaj dalej

Telefony komórkowe powodują raka. „To promieniowanie smaży mózg”

Telefony komórkowe powodują raka. „To promieniowanie smaży mózg”

telefony komórkowe powodują rakaPamiętacie, jak Minister Obrony Narodowej RP, Antoni Macierewicz, przyznał oficjalnie przed kamerami, że w Polsce atakowano i zabijano ludzi za pomocą broni elektromagnetycznej (EM)? Był to prawdopodobnie pierwszy polityk na Ziemi który przyznał to oficjalnie, że ten proceder istnieje. Wypowiedź ta, choć bardzo oszczędna (musiała taka być z oczywistych względów..) została wyśmiana w mediach prosystemowych.

Jednak prawdą jest że ten zbrodniczy proceder miał miejsce, i że polski MON zajmuje się tą sprawą, choć najprawdopodobniej nie może się swoimi działaniami za bardzo chwalić. To bardzo delikatny temat. Obecnie ci którzy takich ataków dokonują, dostali swoistego amoku – i atakują tą bronią wszystkich jak leci. Jesteś buntownikiem, antysystemowcem, i na dodatek autorem? Czujesz się czasami bardzo źle, choć masz dobre wyniki i trzymasz dobrą dietę?

Wampiryzm energetyczny? A może to właśnie ataki bronią EM, na którą ludzie tacy jak my są wrażliwi? Bo typowe lemingi, telewizyjne zombie, szarzy Kowalscy tak nie reagują, takich stanów (bez przyczyny w zdrowiu) po prostu nie mają. To jednak nie wszystko. Elity świata zbudowały potężne akceleratory kołowe (inaczej: cyklotrony) takie jak LHC (Wielki Zderzacz Hadronów) w CERN i Tevatron w FermiLab w tym samym celu. Za pomocą tych potężnych maszyn wpływają na biorytm całej planety, hamując jej ewolucję i duchowe przebudzenie.

Na poniższym obrazku: sonogram (czyli wykres dźwiękowy) częstotliwości Schumanna („puls serca Ziemi„) z ostatnich dni 9-11 kwietnia 2016. Mamy wysoki, punktowy wzrost (biało-żółte pola które ja zaznaczyłem czerwonymi strzałkami). Ostatnio takie punktowe wzrosty były dawno, bo od lutego do czerwca 2015 roku. Było to wtedy, gdy pracował LHC (Wielki Zderzacz Hadronów) w CERN z pełną mocą. I potem, po wyłączeniu LHC nastąpiła cisza zupełna przez prawie rok, aż do teraz.

Obserwuję te i inne wskaźniki kilka razy dziennie. Ma ktoś dane o tym, czy uruchomili właśnie LHC w CERN / Tevatron w Fermilab lub inny duży akcelerator kołowy? Wiadomo, że takie cyklotrony poprzez generowanie potężnego pola magnetycznego wywołują rezonans z jądrem Ziemi (a na powierzchni katastrofalne trzęsienia ziemi), jak i mają wpływ na częstotliwość Schumanna. Co później przekłada się negatywnie na nasz nastrój i zdrowie. I jest to sposób psychopatów (elit politycznych) by choć na jakiś czas zatrzymać globalne przebudzenie mocy duchowych. Czuliście się senni i rozdrażnieni w dniach 9-11 kwietnia 2016? Bo ja i wiele innych osób tak.

Poniżej sonogram częstotliwości Schumanna z dni 9-11 kwietnia 2016:

częstotliwość schumanna wzrasta

Dalej: telefonia komórkowa, sygnał WIFI, a także promieniowanie wszelkich urządzeń elektrycznych (tzw smog elektromagnetyczny) jest po prostu destrukcyjne dla ludzi i biosfery. Jest to promieniowanie syntetyczne, którego w naturze nie było. Zakłóca ono nasze naturalne promieniowanie elektromagnetyczne ciała. W szczególności chodzi o naturalne pola elektromagnetyczne generowane przez serce i mózg.

To dlatego tak ważne jest to, by choć kilkanaście minut dziennie poświęcić na pobyt w parku, lesie, łące, polu, nad jeziorem. Tam, gdzie jest szersza przestrzeń, zieleń, drzewa, ptaki.. To nas w naturalny sposób „ładuje„. Czy zauważyliście, że w tym roku mainstreamowe media wyjątkowo agresywnie straszą a to kleszczami (kup szczepionkę, kup szczepionkę..) a to trującymi roślinami z pól i łąk? Wszystko po to, by natura kojarzyła się nam podświadomie z czymś złym i byśmy jej unikali.

A to nie tędy droga. Zrób eksperyment – pobądź z naturą choćby 30 minut na dobę, przez 14 dni dzień w dzień. Zobaczysz na pewno pozytywną zmianę samopoczucia. O destrukcyjnym wpływie zwartej, ściśniętej przestrzeni miejskiej na energetykę człowieka, pisał rosyjski okultysta, Dymitr Wereszczagin w książkach z serii DERI. Ewolucyjnie jesteśmy kompletnie nieprzystosowani do życia w skrajnie zatłoczonych, hałaśliwych, klaustrofobicznych metropoliach.

Dobrym antidotum na promieniowanie tego typu są orgonity – ale muszą być dobrze wykonane. Neutralizują one szkodliwe promieniowanie. Poniżej wklejam nagranie video z opisem szkodliwości telefonów komórkowych itp, i możliwy środek zaradczy na to. Ale jest on do zastosowania tylko podczas snu ze względów oczywistych. Ważne jest to, by podczas snu nie trzymać telefonu komórkowego pod poduszką ani blisko łóżka. By w czasie snu nie był włączony laptop, radio, telewizor itp itd. By było jak najciemniej w pokoju, bo musi się wydzielać melatonina.

-Prosty sposób na ograniczenie szkodliwych częstotliwości GSM, WIFI itp:
https://www.youtube.com/watch?v=g92KXvRvuxQ&nohtml

-Jak poznać, że masz telefon na podsłuchu? I jak się przed tym bronić? PRAKTYCZNY PORADNIK:
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/513630,podsluch-telefon-inwigilacja-poradnik-szpieg-szpiegowanie-pieniadze-policja.html

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej