Reklamy

Tag: narkomania

Alkohol potwornie niszczy organizm. „Nowe badania są szokujące”

Alkohol potwornie niszczy organizm. „Nowe badania są szokujące”

alkohol jest szkodliwyPora powoli zerwać z wieloma mitami dotyczącymi picia alkoholu. W świadomości społecznej środek ten uznawany jest za bezpieczny i akceptowalny. W rzeczywistości jest on rujnującą zdrowie neurotoksyną, a gdyby trzymać się ściśle definicji – to jest też narkotykiem twardym.

Alkohol różni się od innych twardych narkotyków takich jak kokaina czy heroina tym, że zabija inaczej i nieco wolniej. Jednak już nawet najmniejsza dawka tej trucizny powoduje uszkodzenia mózgu, co potwierdziły niedawne badania z użyciem rezonansu magnetycznego.

Alkohol negatywnie oddziałuje na każdy organ, układ ciała. Szczególnie silnie uszkadza on: mózg, wątrobę, serce. Ponadto w wielu krajach, szczególnie w krajach słowiańskich, panuje tzw. „kult picia„. Narkomanom zażywającym tę truciznę (alkohol) wolno więcej, mają ogromne przyzwolenie społeczne na robienie chorych, czasami wręcz zbrodniczych rzeczy. Ulgowo ich traktuje prawo.

alkohol szkodliwośćGdy narkoman zatruty alkoholem wjeżdża na izbę przyjęć SOR, to ma pierwszeństwo w obsłudze medycznej. Reszta pacjentów musi łaskawie czekać aż zajmą się odurzonym alkoholem narkomanem. Narkomanów alkoholowych nie leczy się nawet po wieloletnim używaniu tej substancji. Narkotyk ten należy w Polsce do jednych z najtańszych na świecie – bowiem piwo można kupić już za 2 złote, a wódkę za 20 złotych.

Narkomani alkoholowi mają więc więcej przywilejów i ulg niż sam prezydent Rzeczypospolitej. Dziś raczej abstynent musi się długo tłumaczyć, znosić namawianie, prośby, złośliwe docinki, czy wręcz towarzyską stygmatyzację. Jest to o wiele szerszy problem. Bowiem nie potrafimy się bawić, cieszyć, radować, tańczyć – na trzeźwo

Potrzeba do tego ludziom jakiejś szkodliwej neurotoksyny, która poprzez fizyczne uszkodzenie mózgu, choć na chwilę uciszy ten straszliwy ból istnienia. Bo po to ludzie piją – bo trzeźwość jest straszna, jest nie do zniesienia, jest ciągłym cierpieniem. Zastanówcie się choć chwilę – dlaczego tak jest?

Przeczytaj także o alkoholu etylowym, innych narkotykach i nałogach:
Alkohol i inne narkotyki to poziom rynsztoka. Popieram całkowitą abstynencję i prohibicję!
Alkohol to najbardziej niebezpieczny narkotyk na Ziemi! „Nie istnieje bezpieczna dawka”
Szokujące fakty o alkoholu. „Organizm gnije na żywca” [+18]
Rocznie 3,3 miliona ludzi umiera od alkoholu, co 10 sekund jedna osoba. 10 do 12 milionów Polaków jest nałogowymi alkoholikami
Alkoholizm to problem nawet 11 milionów Polaków. Spojrzenie wg nauki Huny
Ibogaina to ratunek dla uzależnionych! W tym dla palaczy i alkoholików
Ukrywane fakty o alkoholu. „Skutki społeczne są przerażające”
80% Polaków się narkotyzuje, 12% jest uzależnionych (alkohol etylowy)
Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi
Alkohol i Alkoholizm: wpływ na dziecko. Skandalizujący film dokumentalny

alkoholizmalkoholWstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Alkohol potwornie niszczy organizm. „Nowe badania są szokujące””

Reklamy

Szokujące fakty o alkoholu. „Organizm gnije na żywca” [+18]

Szokujące fakty o alkoholu. „Organizm gnije na żywca” [+18]

alkoholizm w PolsceBardzo obrazowy, szokujący wpis i film o alkoholu etylowym. Jest to jedna z najstarszych znanych człowiekowi trucizn. Oprócz bycia trucizną najstarszą, jest też jedną z najbardziej toksycznych trucizn jakie zna nasza planeta. Oczywiście nie dorównuje w bezpośredni sposób substancjom takim jak cyjanek czy radioaktywny pluton. Czyni jedne z największych spustoszeń, z tego powodu, że na upijanie się, aż do krańcowej formy degeneracji i upodlenia, istnieje całkowite społeczne przyzwolenie.

Jak zwykle mamy tutaj specyficzne odwrócenie wartości, o 180 stopni. A tam gdzie zwyczajowo dostrzegamy drugie dno, okazuje się być trzecie, czwarte i nawet dziesiąte dno. Bowiem jak zwykle to, co jest uważane przez społeczeństwo za „poprawne”, przynosi ogrom cierpienia, upodlenia, degeneracji i zła. Artyści zażywający raz na pół roku grzybki są w powszechnym odbiorze „straconymi ćpunami”. Zaś pan Mietek spod bramy nr 6, który jest w krańcowej formie alkoholowego wykończenia i katuje rodzinę, jest postrzegany jako „nie lubiący wylewać za kołnierz, ale jednak szanowany ojciec rodziny”.

Społeczna hipokryzja jest tutaj jednym z przejawów powszechnego na tej planecie „odwrócenia wartości”. Tam, gdzie naprawdę trzeba reagować – nie tylko się nie reaguje, ale wręcz przyzwala i promuje degenerację. Alkohol etylowy jest substancją, której nawet najmniejsza ilość oddziałuje negatywnie na wszystkie narządy, tkanki i organy ciała. Chyba nie istnieje na Ziemi drugi taki narkotyk, który by miał takie szerokie degenerujące działanie, nie licząc ekstremów takich jak rosyjski krokodyl. Nawet heroina nie dawałaby takich rezultatów, gdyby była sprzedawana legalnie i bez zanieczyszczeń.

Kolejna kwestia, jaką trzeba poruszyć, to fakt, że ten świat jest permanentnie pijany. Pod wpływem alkoholu powstają dzieła sztuki, muzyka, pod wpływem alkoholu przeżywa się dobre chwile – imprezy, spotkania towarzyskie, seks. Pod wpływem alkoholu podejmowane są ważne polityczne i biznesowe decyzje.. Wszystko sprowadza się do alkoholu. Kilka sennych, i tak nie zawsze trzeźwych godzin za dnia pracy, kontra wieczorne i popołudniowe piwko, dwa, trzy.. Kontra co weekendowe upijanie się, nieraz w przysłowiowego trupa.

Alkohol etylowy, gdyby trzymać się oficjalnej definicji – jest narkotykiem twardym. Uzależnia nie tylko psychicznie, ale także bardzo silnie fizycznie. Jego nadużywanie powoduje potworną degenerację fizyczną i moralną. Nałóg alkoholowy jest na całe życie. Co do nałogu.. Gdyby trzymać się sztywno kolejnej definicji – terminu „alkoholizm” – to przecież zdecydowana większość choćby polskich studentów należałoby uznać za nałogowych alkoholików i w trybie pilnym leczyć. Tak się jednak nie dzieje, z kilku powodów.

Powód pierwszy to ten, że państwo na tym narkotyku – alkoholu etylowym – zarabia ogromne pieniądze. Państwo inaczej stoi w roli zarówno największej narkotykowej mafii, jak i największego narkotykowego dilera – trzeba to przyznać uczciwie. Powód drugi – w/w przyzwolenie społeczne. Powód trzeci – my, ludzie, po prostu nie potrafimy bawić się, radować się, cieszyć, na trzeźwo. To jedna z najbardziej ponurych prawd o współczesnej cywilizacji, obok tej, że na ogół małżeństwo, dzieci i rodzina szczęścia nie dają. Pozbawiono nas w większości możliwości swobodnej ekspresji na trzeźwo. Nawet te ekstrawertyczne tuzy towarzystwa muszą się odurzyć tą lub inną substancją, by radośnie pląsać w tańcu czy śmiać się. Uwzględniając ten czynnik, dorośli ludzie są na niższym stopniu rozwoju niż dzieci – gdyż dzieci umieją i bawić się i radować na trzeźwo, jak i potrafią cieszyć się z niczego, z samego faktu istnienia.

Pisałem o tym w poniższym felietonie:
I upadłem, niczym Lucyfer..

Alkohol etylowy to także zniszczone rodziny, dzieci ze spaczoną psychiką, syndrom Dorosłych Dzieci Alkoholików. Obecnie większość z nas, pokolenia ’70 – ’90, ma część lub wszystkie symptomy DDA. Jest to niestety ponura rzeczywistość krajów słowiańskich, które zostały rozpite celowo w drugiej połowie XX wieku. Bo jeszcze przed II wojną światową ludzie tak dużo nie pili.. Ale to już zupełnie inny temat. Zapamiętajmy jedynie, że alkohol etylowy jest takim samym czynnikiem depopulacji (lub nawet większym..) jak szczepionki, szkodliwa żywność czy lekarstwa nie leczące przyczyn chorób, ale uciszające na chwilę objawy.

Większość alkoholików to dobrze funkcjonujący w społeczeństwie alkoholicy weekendowi. Powinniśmy mieć tę świadomość, że nie można utożsamiać terminu „alkoholizm” tylko i wyłącznie z krańcowym stadium tej choroby. Ona zaczyna się dużo, dużo wcześniej, już wtedy, gdy kilkuletnie dziecko obserwuje w domu wypaczone schematy, w tym schematy picia alkoholu, samo jeszcze nie pijąc! Wszak od kogo ja słyszałem to słynne zdanie w latach 90-tych: „do obiadu, lampka wina, lub jedno piwko, z pełną kulturką„? Ano właśnie od tych, którzy sami teraz mają bardzo poważne problemy z alkoholem. I to prawie że ostatnie zdanie tego felietonu zdanie niech rozwiewa Wam, Czytelnicy, wszelkie wątpliwości..

Poczytaj inne ciekawe artykuły o alkoholu etylowym:
Alkohol, narkotyki, seks. Życie oparte tylko na emocjach to niewolnictwo
Rocznie 3,3 miliona ludzi umiera od alkoholu, co 10 sekund jedna osoba. 10 do 12 milionów Polaków jest nałogowymi alkoholikami
Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi
80% Polaków się narkotyzuje, 12% jest uzależnionych (alkohol etylowy)
Ukrywane fakty o alkoholu. „Skutki społeczne są przerażające”
Ibogaina to ratunek dla uzależnionych! W tym dla palaczy i alkoholików

Podsumował: Jarek Kefir
Chcesz wspomóc to co robię i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym poznać tę prawdę.

 

Rządy i służby organizują produkcję narkotyków a potem zarabiają na ich rozprowadzaniu i „zwalczaniu”

Polityka antynarkotykowa: kto naprawdę nadzoruje produkcję i sprzedaż narkotyków? Mafie, czy raczej rządy i ich służby?

polityka antynarkotykowa

Od dawna jestem zdania, że ci, którzy zabraniają ludziom legalnie kupować narkotyków, zarabiają na tym, że ich czarnorynkowa cena automatycznie rośnie.

Ale to nie jest całość obrazu. Okazuje się bowiem, że rządy i służby specjalne nie tylko zarabiają na produkcji i sprzedaży narkotyków po zwiększonej, czarnorynkowej cenie.

Nielegalność jakiejkolwiek rzeczy dającej obiektywną przyjemność, zwiększa popyt na nią:
-w konserwatywnej epoce wiktoriańskiej w 500.000 Chicago było aż 1000 burdeli
-w czasach prohibicji w USA spożycie alkoholu wzrosło
-po wprowadzeniu prohibicji na narkotyki ich spożycie też wzrosło
-i odpowiednio, po zalegalizowaniu konopi indyjskich w Holandii, ich sprzedaż spadła.

Normy prawne odnośnie narkotyków są celowo ustawiane jako rygorystyczne także z innego powodu. Społeczeństwo musi mieć wroga. Najlepiej, by wróg ten wywoływał silne emocje, np atakował dzieci i młodzież. Jeśli rodzicom się powie, że coś / ktoś atakuje dzieci, i umiejętnie podsyci się to płytkimi emocjami, wtedy rodzice, jako grupa wyborców, tracą rozum.

Zgodzą się na każde, nawet najbardziej totalitarne prawo, by chronić dzieci przed takim urojonym zagrożeniem. Stąd uważam, że największym zagrożeniem jest zwykły, konserwatywny, bogobojny Kowalski, szaraczek nie wyróżniający się z tłumu. Bo on za plecami ma rząd, któremu dał mandat wyborczy, policję, armię, skarbówkę, korporacje i spec służby. Anarchista, punk, menel, niedostosowany społecznie – tego nie ma.

Więc zysk dla reżimów typu demokratycznego jest podwójny. Zarabiają z jednej strony na produkcji i sprzedaży. A na jednoczesnym, choć w 99% nieskutecznym zwalczaniu tego, zyskują zwiększeniem kontroli nad narodami. Bo najlepiej kontroluje się poprzez emocje i strach.

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

A teraz zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Neokolonialne wojny arabskie. Po co ta arabska awantura? Fałszywa Flaga, czyli małe interesy „wielkich” ludzi

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

„Pierwszym krokiem w kierunku dojścia do prawdy jest informacja” J. Jaśkowski.

Cytuję: „Jest jeden optymistyczny, dla bankierów i wszelkiej maści ich totumfackich, fakt; ludzie są w zdecydowanej większości niezmiernie krótkowzroczni , egoistyczni i chciwi, a dodatkowo leniwi. Zdecydowana większość informacji jest dostępna, wymaga tylko czasu i odpowiedniej wiedzy podstawowej w celu eliminacji artefaktów.

Odpowiednio preparowana oświata państwowa, sypiąca tytułami jak dawniej przysłowiowymi paciorkami dla „murzynów”,  edukacja systematycznie obniżająca poziom wiedzy i selekcja negatywna zdecydowanie pogarsza możliwości zrozumienia mechanizmów jakimi kieruje się świat. Ten obecny system edukacji, testowy sprawdzian wiedzy, zdecydowanie uniemożliwia przeciętnemu obywatelowi odróżnienie tego co jest ważne, od tego co jest szumem informacyjnym wykreowanym przez służby specjalne.  Generalnie przecież chodzi o wyhodowanie niewolnika i zagospodarowanie jego czasu.

Mamy ostatnio do czynienia z tzw. abiturientami matur międzynarodowych. Pożal się Panie Boże, ich wiedza ogólna, szczególnie z przedmiotów ścisłych, ale także z historii,  jest na poziomie szkoły podstawowej z przed ćwierćwiecza. Przyszły lekarz, po takiej maturze, jest oburzony zadawaniem mu pytań z zakresu pola elektromagnetycznego czy PH związków chemicznych. Zasłania się, że takich tematów oni w ogóle nie przerabiali. Wyraźnie widać, że jest on szkolony na sprzedawcę określonych procedur wymyślonych przez urzędników za lub pod biurkiem,  a nie na samodzielne myślącego  i leczącego chorych pełnoprawnego obywatela. A system urzędniczy wytworzył wrażenie, że międzynarodowa matura to jest ”coś” i muszą uczelnie przyjmować tych.. bez egzaminów.

Najlepszym dowodem takiego rozwoju jest system stron internetowych. Zdecydowana większość prowadzonych w Polsce stron, podaje teksty ograniczające się tylko do spraw krajowych w systemie: sami jesteście sobie winni, ponieważ źle głosowaliście. Tak jak gdyby wybory mogły cokolwiek zmienić przy narzuconym systemie głosowania i liczenia głosów. I to pomimo, że powszechnie wiadomo, iż komisja wyborcza korzysta z „liczydeł” znajdujących się poza granicami kraju.

Nawet bardzo szanowani i uczciwi ludzie giną w tym natłoku pseudoinformacji próbując dostosować je do wiedzy wyniesionej ze szkoły państwowej. Ci poczciwi ludzie zupełnie nie rozumieją roli szkoły w systemie globalizacji.

Prostym przykładem jest podawanie w dalszym ciągu sformułowań w rodzaju „prezydent Bierut”,  „armia polska” lub Galicja. Przecież już w roku 1990 ustalono, że to był kraj podległy w całości Sowietom. A z innych źródeł wiadomo, że facet o pseudonimie Bierut, był przede wszystkim pułkownikiem NKWD,  oddelegowanym do pełnienia funkcji dozorcy tego „wesołego braku nad Wisłą” [J.Pietrzak].

Podobnie armia, w całości była podległa Sowietom i nic bez ich zgody nie mogło się dokonać. Nawet awanse powyżej kapitana zatwierdzała Moskwa.

Zupełnym pomieszaniem z poplątaniem jest nazywanie Małopolski Wschodniej i Podola – Galicja. Galicja to prowincja Habsburgów w Hiszpanii. Po stracie Hiszpanii przenieśli Habsburgowie nazwę na tereny zrabowane Polsce, w celu zachowania tytułu książęcego. A obecnie tumany poczciwych ludzi powtarzają tą okupacyjną nazwę, i w dodatku mienią się POLAKAMI.

Inni powołują się na ekspertów ONZ,  jak gdyby nie wiedzieli ze szkoły podstawowej, że ONZ to jest rodzaj administracji,  podobny do sowieckiej czy unijnej tylko na większą skalę. Tzw. urzędnicy tej administracji nie posiadają żadnego mandatu wyborców,  ani nie muszą się legitymować wiedzą.  Załatwiają sobie po prostu etaty i realizują odpowiednie zadania, a potem przechodzą na zasłużoną emeryturę. Przykładem głupoty działań ONZ – towskich jest epidemia cholery na Haitu, epidemia polio w Indiach [47.500 chorych], czy działania całkowicie chybione w Afryce. Więcej dzieci umierało i chorowało w terenach działania misji ONZ -towskich, aniżeli w sąsiednich krajach.

W świecie globalizacji przepływ informacji jest większy, ale jednocześnie nadmiar  informacji powoduje powszechny chaos. Ludzie zupełnie nie rozumieją, że właśnie po to służy Internet, aby powiększać ten chaos. W ten prosty sposób każdy chętny, w dodatku za własne pieniądze,  zagospodarowuje sobie wolny czas wg z góry upatrzonego programu. Dlatego właśnie tworzy się rozmaitego rodzaju przeglądarki, które notując, czym się kto zajmuje, tworzą bazę danych dla potrzeb służb, zajmujących się dezinformacją.

Już np. niektóre witryny w Polsce rezygnują z informacji o powikłaniach poszczepiennych pod rozmaitymi pretekstami. Widać, że właściwi ludzie dotarli gdzie potrzeba.

Konkretnym przykładem takiej dezinformacji od 1990 roku jest opowiadanie o konieczności walki z tyranią w krajach arabskich i likwidacja po kolei tych samych osobników, których się wcześniej na te stołki wsadzało.

Poniżej podam kilka szczegółów tzw. awantury arabskiej na podstawie artykułów z „Dziennika Weteranów”. Odpowiedzą one między innymi na pytanie, z jakiego powodu Polacy wyjeżdżają na tzw. misje pokojowe. Zupełnie podobnie jak w 1796 roku na SanDomingo.

Od ok. 22 lat toczą się wojny w „świecie arabskim”. Społeczeństwu wciska się ciemnotę o rzekomym zagrożeniu demokracji na świecie, o rzekomych prześladowaniach rasowych, o wyimaginowanych broniach masowego rażenia itd.

Ostatnio w znanym czasopiśmie internetowym znalazłem prostą odpowiedź dlaczego USA PRZYSTĄPIŁO DO WOJNY  W 1991 ROKU,  czyli do tzw. Pustynnej Burzy. Otóż przyczyna była prosta. Firma naftowa stacjonująca w Kuwejcie wykopała poziomy szyb do największego zbiornika naturalnego ropy znajdującego się już w Iraku. Irak w obronie swoich interesów,  po uzgodnieniu z ambasadorem USA, dokonał najazdu na Kuwejt niszcząc złodzieja. Niestety trafił na właściciela, który, mimo, że nie był w żadnym rządzie dysponował realną siłą. Potrafił w okresie 6 miesięcy stworzyć koalicję, która rozbiła do tej pory niezwyciężoną armię iracką i przywróciła stan  z przed wojny, czyli zagarnęła iracką ropę.

Inna sytuacja istnieje w Afganistanie. Ten piękny, ale surowy kraj, produkował opium. Jak wiadomo wojny opiumowe w XIX i XX wieku, dały niezwykłe bogactwo Anglii i jej sojusznikom. Wogóle znawcy twierdzą, że bogactwo Anglii, powstałe na handlu narkotykami i niewolnictwie, przetwarza się  obecnie w konsorcjum żywnościowe.

Wracając do Afganistanu. Po wycofaniu się Sowietów z tego kraju, władzę rzekomo przejęli Talibowie. Nikt dokładnie nie wie, co to znaczy, ponieważ takiego plemienia  nie ma,  ale wszyscy sie posługują tym pojęciem, podobnie jak Al Kaidą, wytworem wydziału dezinformacji wywiadu, w myśl zasady: stwórz wroga i podaj sposób jego likwidacji.

Nie zwracając uwagi na to, co znaczy to pojęcie TALIB- grupa ta w bardzo krótkim okresie czasu doprowadziła do istotnego ograniczenia upraw opium. Produkcja opium pod rządami Talibów spadła z ok. 3300 ton do 180 ton. No nie, takiego spadku  dochodów żaden wywiad nie mógł znieść. Powstała więc błyskawicznie kolejna koalicja do najazdu. Już w rok po najeździe, powierzchnia upraw zaczęła wzrastać. W 2003 roku doszła do 80.000 hektarów,  a produkcja wynosiła 3.600.000 kg. Dane te podaje Wiedeńskie Biuro ONZ ds.narkotyków i Przestępczości UNODC.  W maju 2012 roku powierzchnia upraw opium w Afganistanie wzrosłą do 154 000 hektarów, co stanowi wzrost w stosunku do roku 2011 aż o 18%, a produkcja opium wynosiła już 3.700.000 kg.

Z 10 kg opium można wyprodukować jeden kilogram heroiny. Czyli przykładowo z 4.620.000 kg opium zebranych wg UNODC na świecie, wyprodukowano 472.000 kg heroiny.

Policzmy, o jakich pieniądzach mówimy. Wg tej samej agencji jeden gram heroiny kosztuje w hurcie ok. 172 dolary. Czyli z 472.000.000 g heroiny, otrzymujemy  81.184.000.000  dolarów, tj.  słownie: ponad osiemdziesiąt miliardów dolarów zysku.  Oczywiście cały czas mówimy o hurcie. Ponad 60% zbiorów opium jest z Afganistanu. Ten towar zalewa głównie Europę i Afrykę. Ameryka jest zaopatrywana z Ameryki Łacińskiej.

W związku z faktem pobytu armii amerykańskiej w Afganistanie od ponad 12 lat,  i praktycznym zablokowaniu dróg transportu, beż zgody armii nic się  na większą skalę nie dzieje.

Tak wiec źli Talibowie mogli zwalczyć produkcję opium, a dobrzy alianci nie dają rady. Działania Talibów spowodowały przejściowe braki heroiny na rynku europejskim w 2001 roku. Ale jak widać, jednym z ukrytych celów wojny, było przywrócenie  handlu narkotykami, podobnie jak w czasie słynnych wojen opiumowych w Chinach.

I nic tutaj nie pomoże mianowanie „swoich” na stanowiskach premiera. Kurzaj został współpracownikiem CIA już w 1980 roku, kiedy to Amerykanie finansowali opór Afganistanu przeciw sowieckiej inwazji. Przyznał to w 1995 roku były dyrektor CIA w operacji afgańskiej, Charles Cogan: musieliśmy poświecić walkę z narkotykami dla walki z sowietami.

Dochody, że sponsorowanego przez CIA afgańskiego handlu narkotykami są naprawdę spore. UNDCP – Wieden 1998, Dokument Techniczny nr 4 podaje, że  wynoszą od 400 do 500 miliardów dolarów rocznie.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje  globalne pranie pieniędzy w dziale narkotyki od 590 do 1.5 biliona dolarów rocznie, tj. od 2 – 5 % światowego PKB.

Handel narkotykami stanowi jedną z największych operacji finansowych na świeci, po ropie, lekarstwach i broni.

Istnieją potężne interesy biznesowe i finansowe stojące za narkotykami. Z tego punktu widzenia, geopolityczna i militarna kontrola szlaków narkotykowych  jest  tak samo ważna, jak kontrola szlaków np. ropy czy gazu. Generalnie przecież, tzw. służb specjalne są po to, aby zapewnić ciągłości produkcji w danym kraju [z wyjątkiem Polski i innych kondominiów].

Z tego powodu CIA chroni te szlaki, jako ważne dla struktur państwowych. Wyprane pieniądze zasilają budżety legalne.

Na rynku nowojorskim  w latach 1990 -ych, cena jednego kilograma heroiny o czystości 75%,  wynosiła od 85.000 do aż 190.000 dolarów.

W obrocie półhurtowym posługuje się jednostkami SEA tj. 700 gramowymi porcjami o czystości 85 – 90 %. Taka jedna jednostka kosztuje od 115 000 do 165.000 dolarów.

Hurtowa cena w Londynie wynosiła w tym czasie od 50.000 do 80.000 funtów. Oczywiście cena detaliczna, u tzw. pchacza, jest znacznie wyższa. Pranie pieniędzy odbywa się głównie w rajach bankowych, np. w Szwajcarii, Luksemburgu, Kajmanach i ok. 50 innych miejscach na świeci. Oczywiście te małe banki są całkowicie pod kontrolą  światowych potentatów.

Ostatnio HSBC, jeden z największych banków na świecie, dogadał się z Departamentem Sprawiedliwości USA, że nie zostanie pociągnięty nikt z Banku za pranie brudnych pieniędzy i żadnego śledztwa nie będzie, za sumę ok. 2 miliardów dolarów. Jak widać, jest to promil zysków.

Kończąc Szanowny Czytelniku musisz zastanowić się:

  1. Dlaczego „Polscy Ochotnicy” biorą udział w awanturach arabskich?
  2. Dlaczego, pomimo faktu przechodzenia przez Polskę ok. 70 000 kg narkotyków, tak mała jest skuteczność działania odpowiednich  służb?
  3. Dlaczego konopie, które nie są większym narkotykiem od nikotyny, są zakazane nawet w medycynie, pomimo udowodnionego działania poprawy zdrowia, nawet w jaskrze, czy chorobie nowotworowej?
  4. Dlaczego społeczeństwu wmawia się takie bzdury o rzekomej demokracji, broni masowego rażenia itd., przez środki masowej dezinformacji? Komu one służą i czy w tej sytuacji warto w ogóle tracić pieniądze na  kupno tych dezinformatorów, zwanych popularnie gazetami i tygodnikami?

Pan Bóg zrobił jeden wielki błąd w tworzeniu człowieka: dał mu wolną wolę! A jak powiedziałem na wstępie człowiek woli siedzieć i czekać, aż jabłko spadnie z drzewa. To jest realizacja azjatyckiego przysłowia: „Tisze siedzisz, dalej idziesz.” Ot taki ssak.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Ibogaina leczy uzależnienia: dlaczego jest zakazana?

Ibogaina leczy uzależnienia: dlaczego jest zakazana?

Cytuję: „W wielu mediach nie bez powodu słowo spisek próbuje się ośmieszać. Bardzo często sugeruje się przy tym, że w spiski wierzą tylko “ludzie nawiedzeni”, którzy mają problemy z własną psychiką. Dzisiaj jednak mam zamiar zaprezentować Państwu niepodważalny dowód na to, że spiski mediów, rządów i korporacji istnieją. Istnieją wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę ogromne pieniądze i gdzie korzyści są obopólne.

Ibogaina jest “organicznym związkiem chemicznym”, który pozyskuje się z “kory afrykańskiej rośliny Tabernanthe Iboga”. “Stwierdzono, że ibogaina jest skuteczna przy leczeniu uzależnień od kokainy, heroiny, etanolu i nikotyny” (wikipedia).

Ibogaina w zwalczaniu uzależnień jest wysoce skuteczna, tak skuteczna, że nic innego nie może się z nią równać! Już podanie niewielkiej dawki powoduje np. “zanik symptomów głodu narkotykowego na czas od kilku dni do nawet kilku tygodni, co znacznie ułatwia przeprowadzenie wstępnej detoksykacji pacjentów” (wikipedia). Nie inaczej jest z uzależnieniem od alkoholu, czy nikotyny. Ibogaina jednak “nie jest nigdzie alegalizowana jako ogólnodostępny lek” (sic!). Ba! Handel ibogainą jest nawet zakazany! Dlaczego?

Wprowadzenie Ibogainy jako leku de facto oznaczałoby niemal całkowite zlikwidowanie uzależnień. Zniknęliby palacze, alkoholicy i narkomanii. Tyle tylko, że ktoś by na tym stracił i to stracił ogromne pieniądze. Rządy straciłyby wpływy z akcyzy. Korporacje farmaceutyczne straciłyby przychody ze sprzedaży ogromnej masy leków, które kupują przeważnie ludzie chorujący z powodu nadużywania używek. Przemysł tytoniowy i alkoholowy by podupadł. Media straciłyby znaczną część wpływów z reklam alkoholi i lekarstw. Korzyści są obopólne (wielostronne), więc spisek może istnieć!

Ibogainę blokuje się również dlatego, że jest to lekarstwo, które pochodzi z natury, a więc nie można go opatentować i nie można zmaksymalizować zysków ze sprzedaży. Sprzedaż nie leży więc w niczyim interesie, oprócz – rzecz jasna – interesu społeczeństwa, ale kogo on obchodzi? Kogo obchodzi to, że ktoś przypadkiem umrze na raka, albo dostanie marskości wątroby, lub zniszczy własne życie przez narkotyki? Tak naprawdę to nie obchodzi nikogo! Liczą się tylko zyski, zyski i jeszcze raz zyski! Ibogaina jest zakazana!

Wszyscy wierzymy, że rządy i korporacje w swoich działaniach kierują się dobrem ludzi. Nie jest to prawdą. Rządy i korporacja przede wszystkim kierują się interesem własnym, a więc skupiają się na kwestii zysków. Z tego względu przejawiają skłonność do zmowy i oszustwa. Dla wszystkich niestety nie jest to oczywiste. Nie jest, bo cichym wspólnikiem w zmowie jest znaczna część mediów, które pragną uchodzić za niezależne i rzetelne źródła informacji. Niezależne i rzetelne? Mogę się tu tylko uśmiechnąć. Niezależny i rzetelny w znacznej części jest praktycznie tylko internet, no ale ten bez końca pragnie się ocenzurować. Gdy to się uda, to nikt nigdy nie usłyszy o ibogainie i niezliczonej liczbie podobnych spraw. Zatem czy spiski nie istnieją?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ibogaina

Źródło: niepoprawni.pl