Tag: moralność

Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?

Twoje cierpienie nie podoba się Bogu. Nie po to Cię powołał do życia!

Zastanawiałeś się na sensem tego wszystkiego? Zauważyłeś może, że na świecie pełno jest zła, niesprawiedliwości, wyzysku, cierpienia? Szukałeś odpowiedzi, choć świat Ci tej odpowiedzi nie dał? Nie martw się, nie jesteś sam! Temat był wiele razy przeze mnie poruszany, i jeśli czytasz moje felietony regularnie, to możesz powiedzieć: Kefir, kurwa, ile można? 😉

Jednak jest to najważniejszy temat jaki obecnie przepracowuje ludzkość. Ten temat to odrzucenie mentalności ofiary. Czyli także odrzucenie purytanizmu, odrzucenie gloryfikowania biedy, celibatu (w tym tego małżeńskiego, hehe) i cierpienia. Ludzkość budzi się obecnie z programu ofiary i tak niewielu ludzi zajmujących się duchowością to dostrzega.

Ciągle przewijają się teorie mające usprawiedliwiać i gloryfikować cierpienie. Ziemia jest planetą o matrycy zwierzęcej, a więc ma naturę agresji, nieświadomości, przemocy, ignorancji. Więc trzeba tym nieszczęśnikom jakoś wytłumaczyć, że ich kaźń i jedno cierpienie za drugim podoba się jakiemuś bóstwu, lub jakiemuś mechanizmowi (karma). Trzeba im powiedzieć, że bieda, brak rozrywek, szczęścia, czasu wolnego, dadzą nagrodę w raju. I w końcu, trzeba im ograniczyć wolność, możliwość samorealizacji i ekspresji (np w seksie, związkach i wielu innych sferach) i narzucić im konserwatyzm / purytanizm. Jest to potrzebne by system trwał. A przecież bogacić i być szczęśliwym może tylko elita. Która żadnych skrupułów nie ma.

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

Społeczeństwo i jego konserwatyzm niszczą duszę

Masz być przecież konsumentem, podatnikiem, obywatelem, wyznawcą, rodzicem, żołnierzem. Masz poświęcić cały swój czas, pieniądze i energię by dostarczyć elicie nowych obywateli (dzieci). A w razie gdyby elita miała chrapkę na zasoby innego kraju – masz wstąpić do wojska i zginąć za interesy elity. Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – patriarchat, monogamia, rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). TO powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Z danych medycznych wynika, że ponad 1/4 Polaków leczy się na różnego rodzaju zaburzenia depresyjne czy nerwicowe. Drugie tyle cierpi na tego typu przypadłości ale nie leczy się. Kolejna ważna grupa to energiczni, ekstrawertyczni i często podziwiani ludzie, ale stosujący przemoc, idący po trupach do celu. Czyż oni też nie są chorzy psychicznie? Ogromna większość ludzi jest poraniona psychicznie, emocjonalnie czy duchowo. Tworzymy psychicznie chore społeczeństwo pół-zwierząt.

Sojusz tronu z ołtarzem, sojusz ezoteryków z.. korporacjami

No i w związku z tym, religie, w tym te nowe (new age, ezoteryka) mają swoją rolę w cementowaniu tego systemu. jest to stary jak świat sojusz tronu z ołtarzem. Kiedyś – sojusz szamana z wodzem plemienia. Potem – sojusz kościołów z królem czy politykiem. Dziś często jest to sojusz ezoteryków z.. korporacjami. Bo dziś rządzą korporacje, a duchowe treści coraz częściej dostarcza ezoteryka czy new age. Lęk przed śmiercią jest najsilniejszym ludzkim lękiem. Więc religia obiecuje człowiekowi zniwelowanie tego lęku istnieniem Boga. W zamian za to mówi, że masz być biedny, że nie możesz kochać się przed ślubem, że masz służyć społeczeństwu. No i masz cierpieć, bo bóstwo (a raczej elita..) tego chce.

Rozmaite religie różnie usprawiedliwiały cierpienia i rozgrzeszały oprawców. Katolicyzm – test wiary, Bóg Cię sprawdza, Bóg ma dla Ciebie plan, lub inaczej – to kara Boża. Religie wschodu – to karma z poprzednich żyć, więc cierp, by elity się bogaciły. Nawiasem mówiąc – nie istnieje gorsza i bardziej destrukcyjna teoria pseudo-duchowa, jak karma. Chyba tylko islam ustępuje tej doktrynie. Z kolei new age i ezoteryka mają kilka wyjaśnień. Wiadomo, karma. Do tego dochodzą jeszcze takie teorie jak: zasada lustra, odrabianie życiowych lekcji i zbieranie punktów na następne wcielenia, plan duszy czy też wyższej jaźni.

Czytałem niedawno artykuł ocierający się o teorie tantryczne. Autor pisał w nich o akceptacji całego ziemskiego cierpienia jako planu duszy. Dusza przed wcieleniem się miała się na to wszystko zgodzić. Wszystko, absolutnie wszystko zaplanowała jakaś dusza, jakaś karma, a Ty szaraczku nie masz ani jednego procenta wolnej woli. Więc nic nie rób i akceptuj swój znój i kierat. Niech wampirki i zwykłe skurwysynki używają na Tobie – przecież dusza tego chce, nie? A Ty nie masz nic do gadania, bo to plan wyższej jaźni, prawda? I niech elity bogacą się i są szczęśliwe. A Ty nie.

Po przeczytaniu tego artykułu szczęka opadła mi do kolan. Były tam kwestie takie jak: „oprawco – jeśli chcesz mnie skrzywdzić a moja dusza tego potrzebuje do rozwoju, to zrób to„. Te teorie luźno powiązane z tantrą, zawiera m.in. całkowitą akceptację świata, jego brutalności i samczości. Jest to wg mnie krańcowe oddanie się i służba naturze jak i światu, co daje moc. Ja proponuję zgoła coś innego w myśl hasła „bądź zimny lub gorący, bo jak będziesz letni to Cię wypluję„. Proponuję krańcowy bunt przeciwko społeczeństwu, światu i naturze, których jesteśmy więźniami. Są to dwie drogi.

Zabij człowieka, który chce Cię zniszczyć. I nie miej wyrzutów sumienia

Ja proponuję inne rozwiązanie, to, które napisałem w zdaniu powyżej. Bez oglądania się na jakieś testy wiary, na plany duszy, na karmę i inne tego typu teorie. Czy jesteś zszokowany tym, co napisałem? To wyobraź sobie następującą sytuację. Atakuje Cię człowiek z nożem. O Twojej obronie i życiu decydują ułamki sekund. Ty bierzesz nóż który leżał obok. Przebijasz nim jego brzuch a potem podrzynasz mu gardło. Taka perforacja jelit jest skrajnie bolesna, więc Twój niedoszły oprawca wije się z bólu i wrzeszczy tak głośno, że musisz zasłaniać uszy rękoma. Potem przyjeżdża policja, sąd przyznaje Ci prawo do obrony. Widzisz i słyszysz rozpacz żony nożownika.

Przecież to był dobry ziomuś, tylko wyszedł dopiero co z kryminału i lubił wypić! Mogłeś mu oddać tego smartfona i portfel! Co ja teraz z dziećmi zrobię!” Potem ta kobieta popełnia samobójstwo. Dzieci trafiają do domu dziecka. Starszy syn stacza się i trafia do kryminału na 25 lat, zaś młodszy syn wpada w narkotyki. Umiera w wieku 30 lat, organizm nie wytrzymał. To wszystko spowodowałeś właśnie Ty – bo gdyby nie to, to druga linia czasowa zakłada, że to Ty giniesz od ciosu nożem. Poczuj ich ból, poczuj ich rozpacz, cierpienie, łzy, przedwczesną śmierć. Wyobraź je sobie. Tak, to Twoja sprawka, ale nie wina – bo nie jesteś winny. I nie czujesz się winny, nie masz wyrzutów sumienia. Masz prawo do życia, do samoobrony.

Ba! Masz prawo do walki o swoje, do bycia szczęśliwym, do bycia bogatym – nawet BARDZO bogatym. Do bycia spełnionym w miłości i seksie. Tego typu teorie new age i ezoteryczne to nadstawianie drugiego policzka – nic innego. Każą nam nie tylko wybaczać, ale też akceptować to wszystko. A co gdybym powiedział Ci, że wybaczanie jest dla słabych, a zemsta jest rozkoszą królów i bogów? Wiesz, patrzyłem długie lata na cierpienie swoje i wielu innych istot. Doszedłem do wniosku, że cierpienie niczego nie uczy, nie jest potrzebne, nic z niego nie wynika.

Nie usprawiedliwiaj ignorancji i zła teoriami duchowymi

Maleńkie dziecko a potem nastolatek nie mający znikąd wsparcia i nic nie wiedzący o życiu, doznaje ogromnej traumy. Częsty schemat. Jaką niby karmą to wytłumaczysz? Jakim planem duszy? Jakimi życiowymi lekcjami? Każesz temu człowiekowi po prostu wybaczyć, zaakceptować, i czekać na kolejne i kolejne kopniaki od życia? Bo tego chce jego dusza? Jak złym człowiekiem musisz być, skoro mówisz takie rzeczy na serio?

Owszem, nie przeczę że te teorie duchowe są w jakimś tam stopniu prawdziwe. Ale żadna z nich pełni prawdy nie oddaje. Nie ma czegoś takiego jak karma, ale to już wiemy. Karma to odpowiednik katolickiego programowania biedy, wymyślona przez wschodnie elity w tym samym celu, co katolicyzm. Pewna doza cierpienia powoduje, że uczymy się empatii, zrozumienia słabszych, nabywamy swoją wewnętrzną siłę. Cierpienie i życiowe błędy pokazują nam, co jest nieprzepracowane i nieuświadomione. Tak, to jedna strona medalu – a ten medal ma znacznie więcej stron, niż dwie.

Prawdą jest też to, że oprócz życia w szczęściu, spełnieniu i bogactwie, zostaliśmy też powołani do innego celu. Zostaliśmy powołani by zmniejszać cierpienie swoje i innych, a nie je gloryfikować. Nie mamy się godzić na cierpienie i zło, jak każą czy to katolicyzm czy te ezoteryczne teorie. Ale mamy, poprzez przepracowywanie swoich traum, poprzez szerzenie wiedzy i pomaganie innym, przyczyniać się do zmniejszenia cierpienia i zła. Do wzrostu i rozwoju ludzkości.

Celem ludzkości jest rozwój i zmniejszanie cierpienia

Posłużę się tutaj paroma przykładami. Przez tysiąclecia jedynym środkiem transportu był koń i powóz. Był to transport bardzo czasochłonny, niepewny i uciążliwy. I dla woźnicy, i dla podróżujących. W pewnym momencie jeden człowiek się przebudził i dał ludzkości kolej żelazną. Wiek później przebudził się ktoś inny, zmodyfikował istniejące projekty silników i tak powstał samochód. Tak samo było z warunkami pracy. Wcześniej ludzie, nawet dzieci, pracowali w fabrykach po 16 godzin. Aż grupa ofiar zaczęła się przebudzać. Były strajki, bunty, pogromy, rzezie szlachciców i kapitalistów. Aż w końcu liderzy państw doszli do konsensusu w sprawie 8-godzinnego dnia pracy.

Tak samo było z każdą inną niesprawiedliwością, prześladowaniem, złem. Czy te grupy ofiar i prześladowanych myślały o jakiejś karmie, o jakiejś nauce poprzez cierpienie, o jakimś planie duszy? Albo o innych tego typu bredniach? Nie, brały sprawy w swoje ręce. Często brały też miecz, który potem zatapiały w ciałach swoich opływających w dostatki oprawców. I dzięki temu mamy ten postęp – choćby minimalny, choćby tak kruchy i niedoskonały – ale mamy.

Inny przykład: zrozpaczona kobieta przyciąga dupków, którzy ją rozkochują, a potem rzucają. A jak wchodzi z takim facetem w związek, to jest przez niego maltretowana. Na ulicy jest zaczepiana i wyzywana, w pracy mówią jej różne złośliwości. Nawet w autobusie zawsze musi trafić na żula, który jej ględzi 10 minut i sępi piątaka na jabola. Nosz to przecież plan duszy, przecież dusza chce doświadczyć tych wszystkich okropności, bo tak sobie ubzdurała przed wcieleniem, bo dzięki temu się uczy! Przecież nic nie dzieje się przypadkowo, nawet ten męczący żul w autobusie, tak chciała wyższa jaźń! Powie jej ezoteryk. A gówno prawda.

Kobieta ta idzie do psychologa, który jest zatwardziałym ateistą. Ma hipsterską brodę, vapuje elektroniczne papierosy, chodzi do Starbucks na sojowe latte, i co roku kupuje sobie nowy model iPhone. No ateusz i leming jakich mało! Ale zna się na swoim fachu jak mało kto. W żadne duchowe, a raczej pseudo-duchowe brednie nie wierzy. Ale przeprogramowuje tej kobiecie u progu samobójstwa podświadomość. Rok terapii i człowiek jak nowy, jak feniks z popiołów. Wreszcie trafia ona na uczuciowego i interesującego mężczyznę, z którym jest do końca swoich dni. W pracy stare wampirki jakby przestały ją zauważać, i to zupełnie. Nawet na ulicy i w autobusach nie ma tych „przypadkowych„, złych „zbiegów okoliczności„. I powiedz mi, wyznawco takich teorii.. Gdzie jest Twoja karma? Gdzie jest Twoja teoria o planie duszy? O lustrach? O odrabianiu życiowych lekcji przez cierpienie?

Im większa duchowość tym mniej cierpienia

Ogólnie, celem ludzkości jest ewolucja (choć jest bardzo burzliwa i powolna), rozwój, postęp. A im większy postęp, tym mniej cierpienia. Obecnie nie doświadczamy tych cierpień, których doświadczali pańszczyźniani niewolnicy lub pracownicy XIX-wiecznych fabryk. Właśnie dlatego że grupy ofiar, doprowadzone do ostateczności, przestały się przejmować gloryfikacją cierpienia i wzięły sprawy w swoje ręce.

Usprawiedliwianie cierpienia, przemocy, wyzysku, zła, jest najbardziej destrukcyjnym programem podświadomości. Wynika on z tego, że przez całe tysiąclecia byliśmy na kolanach i cierpieliśmy przez tych, którzy opływali w luksusy. Dzisiejszy przykład tego programu, to kobieta rozgrzeszająca złego chłopca i myśląca, że uzdrowi go swoją miłością. I tutaj sprawa wygląda ciekawie. Karyna z bloku broni złego chłopca z kryminału, z koszulką żołnierzy wyklętych. Zaś wykształcona Marta broni złego chłopca z meczetu, mówiąc że jego postawa wynika z odrzucenia i z nietolerancji innych. Ale to ten sam, nieprzepracowany wzorzec. Jeszcze inny przykład: facet patrzący z pobłażliwością na dziecinne fochy i inne złe zachowania kobiety, tudzież rozgrzeszający psychopatycznych polityków.

Czy to, co głosisz, nie jest aby kolejną emanacją starej, niewolniczej mentalności, opakowanej w nowy papierek? Nie ważne czy wierzysz w siwego dziadka jahve w chmurkach, czy w czakry, tantrę itp. Rozgrzeszanie oprawców i usprawiedliwianie zła to największy błąd każdej formy duchowości. Nawet wtedy, gdy Twoje usta pełne są haseł o globalnej świadomości i bezwarunkowej miłości. Zastanów się, czy nie bliżej Tobie do siepaczy z państwa islamskiego, niż do prawdziwej, realnej duchowości? Oni też usprawiedliwiają zło i rozgrzeszają oprawców. Oni też usprawiedliwiają złe czyny wolą i prawem boga, duchowością.

Bądź empatą, bądź tolerancyjny, pomagaj, kochaj bezwarunkowo, płacz na filmach i.. zabij swojego kata

Duchowość usprawiedliwiająca istnienie zła jest kalectwem i wypaczeniem. Nie krytykuję niczyjej drogi, ale to mogę powiedzieć z cała odpowiedzialnością i pewnością. Pewnie teraz widzisz mnie z maską kozła na głowie i z pentagramem zawieszonym na szyi.. Ale odpowiedz sobie na pewne pytanie. Co jest większym satanizmem? Służba naturze, która silnych i złych chroni, a wrażliwych i słabszych traktuje po macoszemu, jak i usprawiedliwianie istnienia zła? Czy to, co ja mówię – że ludzie mają prawo do szczęścia, bogactwa, radości, że nie muszą godzić się na złe traktowanie i cierpienie?

O błędach i wypaczeniach duchowości pisałem w poniższych, ciekawych artykułach:
Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział o duchowości i cierpieniu
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

 

Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Czy na pewno rodzina jest największą wartością?

Zewsząd mówi się nam, że rodzina jest najwyższą wartością. W pewnym sensie tak jest. Jest najwyższą wartością dla natury. Bo umożliwia ona rozmnażanie i przetrwanie gatunku, a więc toczenie się koła życia. Rodzina i związane z nią społeczne oprogramowanie (monogamia, konserwatyzm, patriarchat, hierarchizm) choć destrukcyjne dla jednostki i jej wolności, umożliwia homeostazę systemu. Umożliwia pewną społeczną równowagę. Rodzina, choć pozbawia wolności jednostki, umożliwia trwanie społeczeństwa.

Wg mnie istnieje też druga strona medalu. Dziecko przychodząc na świat i żyjąc na nim, otrzymuje trzy rodzaje traum. Pierwszy to traumy rodowe, typowe dla pojedynczych rodziców. Np prababcia, która na wojnie straciła miłość życia, swoją bratnią duszę, i po niej musiała wyjść za mąż za pierwszego lepszego, który ją źle traktował. Drugi rodzaj traum to traumy związane z narodem. Polska pod tym względem jest absolutnym rekordzistą i ewenementem na skalę Europy.

Związane są one nie tylko z rozbiorami, głupimi i niepotrzebnymi powstaniami, z dwiema wojnami, z komuną i bagnem po 1989 roku. Związane są też z mentalnością – pańszczyźniane niewolnictwo, katolicki konserwatyzm, homo soviecticus z PRL. Ponad 25 lat błędów i wypaczeń kapitalizmu i biedy, dołożyło kolejną cegiełkę. Stworzyło to mentalność-potworka, istny węzeł gordyjski. Przecież nawet w Ameryce Południowej ludzie cieszą się życiem i mają luzackie podejście np do seksualności. A u nich katolicyzm jest w jeszcze gorszej wersji niż u nas.

Ludzkość która upadła..

Trzeci rodzaj traum to traumy globalne, wspólne dla całej ludzkości. Należy do nich np poród. Traumą dla dziecka jest też to, że powstało z wpadki, z przymusu (społecznego, rodzinnego), ze strachu (przed tykającym zegarem biologicznym) lub z poczucia niespełnienia w związku. W krajach naszego kręgu kulturowego gdzieś 90% ciąż to wpadki, pomimo antykoncepcji. Rodzic odczuwa wtedy podświadomą niechęć lub wręcz nienawiść do dziecka. Miała być młodość, drugs, sex, rock ‚n’ roll, a tu trzeba pracować na dwa etaty, przewijać pieluchy i nie ma nawet chwili dla siebie.

Jednym słowem – to od rodziców i od tego co wsadzili dziecku do głowy zależy, czy swoje pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę, by uczyć się inwestować i zarabiać gruby pieniądz, czy do.. psychiatry. No, większość swe pierwsze kroki dorosłości kieruje po prostu do urzędu pracy. A potem do banku po kredyt, by wieść egzystencję styranego ojca rodziny czy matki Polki. Dobrze wyjaśnili to Robert T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter w książce „Biedny ojciec, bogaty ojciec„, którą właśnie czytam. Wyróżnili oni cztery programy – kwadranty – przekazywane dzieciom, w kontekście pieniądza: pracownika, samozatrudnionego, właściciela biznesu i inwestora.

Wydaje się więc, że większość tego, co dał nam RÓD (RODzina, naRÓD itp) to same problemy. Traumy, lęki, kompleksy, z którymi musimy zmierzać się większą część dorosłości. Dali nam życie, ale jednocześnie, metaforycznie, zaraz po urodzeniu położyli nas do „trumny„. Warto się teraz poważnie zastanowić, czy na pewno chcesz temu RODowi służyć. Czyli żyć tak jak wszyscy – drzewo, dom, syn i córka. Oddawać mu cały czas, pieniądze i energię. Gdy ma się tę wiedzę, to te wszystkie sprawy i pragnienia wydają się tak małe i rozpaczliwie bezsensowne. Zastanów się – ile Ci dano, a ile też zabrano? Czy świat, społeczeństwo, rodzina, naród – uczynili Cię człowiekiem zamożnym, pełnym wiedzy, szczęśliwym, byś teraz im służył całym sobą, tracą wolność i.. siebie?

Ludzie stają się dorośli, ale nie stają się prawdziwie dojrzali

Wiemy, że ludzie żyjąc i dorastając, nie dostają instrukcji obsługi życia. Ile lekcji o psychologii, relacjach czy seksualności jest w szkołach? A nawet jeśli otrzymują jakąś instrukcje obsługi życia, to jest ona fałszywa. No, może nie fałszywa.. Ale mająca za zadanie sprawić, byś był po prostu uległym trybikiem systemu. Byś pracował na rzecz społecznych struktur, był taki jak wszyscy, nic nie kwestionował i nie zadawał zbędnych pytań. Jest to logika zbiorowej psychozy, społecznej paranoi w której ludzkość tkwi. Społeczeństwo jest więc trupem. Z drugiej strony, jest to.. potrzebne, by ta cała struktura trwała, by była cywilizacja, medycyna, by był chociaż ten minimalny rozwój.

Jednym z problemów naszego świata jest fakt, że ludzie stają się dorośli, ale nie stają się dojrzali. W wyniku traum, rozwój emocjonalny zdecydowanej większości ludzi zatrzymał się na wieku pięciu, dziesięciu, a najczęściej – tych piętnastu lat. Czasami przybiera to formę ekstremalną. Np według psychologii, osoba chora na borderline ma emocjonalność dwu- czy trzyletniego dziecka. Zresztą, studiowałem długo naturę zjawiska borderline – zachwycającego i przerażającego, niczym lwica na polowaniu. Ogromna większość ludzi przejawia przynajmniej kilka wzorców reakcji typowych dla borderline.

Szczególnie widać to w związkach. Mówi się, że taka natura, kobieca czy męska natura, i cóż z tym zrobić. Nie, nie zgadzam się – to nie jest ani kobieca ani męska natura. Fochy o nic, oczekiwanie że partner się domyśli, zaborczość, sceny zazdrości, grożenie odejściem, ciche dni, kontrolowanie, chęć bycia mądrzejszym, chęć posiadania ostatniego słowa, zmienianie na siłę, naciskanie na głupoty – to nie jest natura dojrzałej osoby. To natura mentalnego dziecka, które nigdy nie dojrzało, choć jego ciało może mieć 18, 30 czy 80 lat. O tych przywarach kobiet i mężczyzn stworzono miliony anegdot, dowcipów, memów, ale praktycznie nikt nie dotarł do sedna sprawy. Nawet od psychologa tego nie usłyszysz.

Więc są to reakcje dziecka, nieświadomie powielane w dorosłym życiu. Dzieci płodzą dzieci, biorą śluby, kredyty, tworzą społeczeństwo uważające się za poważne i odpowiedzialne. Jaki jest tego rezultat? Wszyscy widzimy 😉 Inna kwestia to fakt, że dziecko musi się słuchać. Nie ważne czy ma lat 5 czy 45. W wieku pięciu lat, wiadomo – dziecko słucha się rodziców i nauczycieli. Zaś mentalne dziecko w dorosłym ciele, także musi się słuchać. Słucha się więc ideologii, religii, partii. Jest posłuszne wobec społeczeństwa, które dyktuje mu to co ma robić, jaki ma być, jak się realizować. Jak i jest posłuszne np wobec rodziny, która dalej ingeruje w jego życie, czy wobec teściów.

Mentalne dziecko w ciele dorosłego słucha się ideologii, religii i społeczeństwa

Napisałem wiele artykułów odnośnie psychopatologii ideologii czy religii. Pewnie wielu z Was je już czytała. Nowe spojrzenie na to to fakt, że jest to kolejny przejaw.. posłuszeństwa dziecka, zamkniętego w dorosłym ciele. Często rolę rodzica grożącego palcem pełni bóg. Bóg wymyślony przez ludzkość, ten surowy, konserwatywny, nakazujący i zakazujący – ma bardzo wiele psychologicznych cech ziemskich rodziców. Niektórzy psychologowie zauważyli to zjawisko i je opisali. Inaczej: bogowie wymyśleni przez ludzkość, to globalna projekcja cech rodzicielskich. Zresztą.. Przeczytajcie koran lub Stary Testament. Ktoś podliczył, że bóg jahve w ST zabił 11 milionów ludzi, i wypisał jego wszystkie złe cechy. Pokrywały się one niemal idealnie z przywarami człowieczymi.

Czasami podświadomą projekcją rodzica jest Ryszard Petru czy Jarosław Kaczyński. Tudzież Rothbard, Korwin czy Marx. I znowu: jest to mechanizm potrzebny. Dziecko musi się słuchać i koniec. Bo np bez sztywnego szablonu doktryny nie poradzi sobie z myśleniem, nie zrozumie nawet w tym minimalnym stopniu świata. I dodatkowo będzie bardzo zlęknione tym, że świat jest taki niezbadany, wielowymiarowy i sprzeczny. Że życie pełne jest szokującej ironii. A ideologia, religia czy inna doktryna to zapewnia. Systematyzuje, coś tam minimalnie tłumaczy i uspokaja dziecięcy umysł. Cóż by było, gdyby te mechanizmy stabilizacyjne nie istniały?

Człowiek stanowi biologiczny paradoks, ewenement..

Cytuję: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

Ludzki duch uwięziony w materii, na trudnej planecie, w słabym ciele

Wróćmy jeszcze do traum globalnych, przekazywanych zaraz po narodzinach. Jedną z największych traum i zarazem największych problemów, jest opisany przez gnostyków i przez psychologię głębi konflikt ducha z ciałem. Ludzki duch szaleje i wścieka się, ponieważ uwięziony jest w niepewnej, niestabilnej materii. No nie oszukujmy się – w kalekim ciele, które może zapaść w każdej chwili na 10.000 znanych medycynie chorób. W ciele które tak szybko się starzeje i któremu praktycznie wszystko szkodzi. Bo i wegetarianizm, i diety z mięsem mają swoje poważne mankamenty. Szkodzi nam wszystko – i stąd pochodzą te rozbieżności w dietetyce i badaniach. Tysiące badań potwierdza szkodliwość wegetarianizmu, i kolejne tysiące potwierdza szkodliwość mięsa.

I większość tych badań jest prawdziwa. Jedząc mięso wprowadzasz do organizmu toksyny i tzw niskie energie. Mięso gnije w jelitach, zaburza niektóre funkcje trawienne, zakwasza organizm. Z kolei gdy mięsa nie jesz, spada poziom żelaza, ferrytyny, pogarsza się krew, są niedobory witaminy B12, organizm narażony jest na nowotwory, np trzustki. To ledwie wierzchołek góry lodowej, bo takich mankamentów jest całe mnóstwo. Przykładowo – tylko człowiek i świnka morska z ssaków nie produkuje witaminy C. Ludzki organizm zaprzestaje produkcji własnych antyoksydantów koło 25 roku życia. I takich przykładów można mnożyć bez liku.

Materia, w tym ludzkie ciało, jest więc krucha, słaba, ulega szybko różnym formom niszczenia (entropii), jest zdradliwa i niepewna. Jak cały świat, jak życie. Duch ludzki więc szaleje i pragnie się.. uwolnić z więzienia, jakim jest dla niego kruche i niedoskonałe ludzkie ciało. Stąd bierze się ogrom zachowań autodestrukcyjnych. Np nałogi, złe odżywianie, samobójstwa. Stąd też bierze się przemoc. Zauważmy, że przemoc na Ziemi jest szczególnie nasilona wobec tych istot, które pod względem archetypowym są najbliżej pierwiastka ciała / materii. Czyli dzieci, kobiet, wrażliwych mężczyzn i zwierząt.

Znalazło to odbicie w starożytnym micie o Lucyferze. Lucyfer, widząc niedoskonałość świata materii, wypowiedział służbę jahve. Jego słynne słowa to: „Non Serviam” (tłum. Nie będę służył). Jahve chciał mieć po prostu swoją ziemską armię głupoli i niewolników. Lucyfer, jako niosący światłość, nie chciał się na to zgodzić, zszedł więc do podziemi. Mit o Lucyferze ma oczywiście odbicie w ludzkiej psychologii. Dobrze opisała to Farida Sorana na stronie CiemnaNoc.pl. Z kolei ja połączyłem wiedzę, którą przekazuje Farida, z teozofią Vadima Zelanda. Który też opisał prawa rządzące światem, ale te bardziej „numeryczne„, techniczne.

Szczerze polecam zapoznanie się z jego filozofią. W ogromnym skrócie opisał on prawa natury / świata:

-marzenia się nie spełniają jeśli nacechowane są silnym pragnieniem i lękiem. Z kolei silna nienawiść i silny lęk jak na złość przyciąga to, czego nienawidzimy lub czego się lękamy;
-dlatego bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni biednieją. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale wszelkie inne dobra, wartości i zasoby;
-pozytywne emocje i myśli materializują się w fizyczności. W postaci bogactwa, szczęśliwych zbiegów okoliczności, oddanych przyjaciół, dobrego partnera. Wtedy pieniądz robi się sam, niemal z powietrza, a w życiu wszystko się układa. I odwrotnie – złe myśli, złe emocje generują biedę i złe wydarzenia;
-stąd często jest tak, że niegodziwcy, złoczyńcy, kapitaliści i inne typy spod ciemnej gwiazdy nie tylko są bezkarni, ale odnoszą sukces za sukcesem. I nie mają całego szeregu złych zbiegów okoliczności. Ponieważ oni kochają świat, mają pozytywne emocje i myśli. Z kolei ludzie dobrzy, ale zlęknieni, z poczuciem obowiązku i winy, z niespełnionymi pragnieniami – wpadają w tzw „pętlę przechwytu„. Czyli z biegiem czasu stają się coraz bardziej biedni, niespełnieni i nieszczęśliwi. To pogarsza ich myśli i emocje, i koło pętli przechwytu się zamyka. Wydaje się wręcz, że dosłownie cały świat się na nich uwziął. Nawet ten autobus rano ucieka im dosłownie sprzed nosa;
-życie na Ziemi opiera się o twory zwane wahadłami. Wahadła to świadomości zbiorowe, np ideologii, religii, zespołów muzycznych, drużyn sportowych. Wahadłem jest też np las, kontynent, kolonia bakterii czy ludzki organizm. Niektóre wahadła wpływają na podświadomość ludzi, by rozniecać energię konfliktów, rozdrażniać. Głównym celem ich wszystkich jest przechwycenie chociaż małej części energii i… I nie wiadomo co one dalej z nią robią i „komu” ją przekazują.

Wyrodna i nie rozumiejąca nas matka natura

Wg Zelanda, prawa natury są niewzruszone i olewcze. Nie rozumieją one delikatności i zawiłości relacji międzyludzkich. Wydaje się, że działają one na oślep. Nie rozumieją one pojęć dobra i zła – karzą i nagradzają na oślep. Stąd właśnie ten paradoks szczęścia u zabijaki i drania, jak i wiecznego pecha u zlęknionego wrażliwca. Planeta Ziemia wydaje się mieć matrycę zwierzęcą. Dobrze radzi sobie z regulacją świata zwierząt. Wiadomo – jebanie, rozmnażanie niczym króliki, walka każdego z każdym i agresja, mające zapewnić przetrwanie najsilniejszych genów.

Z kolei ze światem ludzkim te prawa sobie zupełnie nie radzą. U zwierząt umożliwiają one przeżycie osobnikom zdrowym i silnym. U ludzi skutkują rządami i rozwojem największych skurwysynów. Człowiek dobry filozofuje, zastanawia się jak by tu żyć dobrze, na poziomie, w zgodzie. Stąd te prawa natury rozpoznają takiego człowieka jako zagrożenie dla realizacji swoich programów rozrodczości, zmienności genetycznej i walki o byt.

Jesteśmy niekompatybilni ze zwierzęcą matrycą tej planety, jakby „nie z tego świata„. Ogrom ludzi czuje to, że nie jest stąd. I dalej – ludzki duch jest niekompatybilny z kruchym ziemskim ciałem i ze słabym i niewydolnym umysłem. Wielu ezoteryków i gnostyków słusznie zwraca uwagę na umysł. Że ma on małą moc obliczeniową. Że jest skoncentrowany na lękach, szukaniu problemów, komplikowaniu wszystkiego.  Jak i na walce i szukaniu przysłowiowego guza. Że jest zaprogramowany właśnie tak, jak zaprogramowana jest natura planety – czyli zwierzęco.

Niewielu z nich zauważa, że ludzki duch wydaje się nie pasować i do ciała, i do umysłu. Duch czuje się więc uwięziony w ciele, jak i czuje się nękany przez umysł. Świat uniemożliwia lub bardzo ogranicza przejawianie się duchowi. Bo zamiast radości, pokus i grzeszków świata materialnego, zmusza się nas do posłuszeństwa, do ciężkiej pracy, do płodzenia dzieci. Zmusza się nas do oddania całej energii, czasu i pieniędzy na rzecz służby strukturom społecznym. Zabrania się nam posiadania hobby, pasji, własnego zdania, własnego pomysłu na życie. To rodzi ogromny konflikt ducha z umysłem i ciałem. Zauważył to i Vadim Zeland, i doktryna psychologii głębi. Tylko inaczej to opisali.

Oczywiście, nie jest tak źle 😉 Można nauczyć się „prześlizgiwać” na ulicy gdzie szaleją pijani kierowcy, czy można też nauczyć się pływać w morzu pełnym rekinów. Czyli można wykorzystać i nagiąć te prawa na swoją korzyść. Wiele razy to opisywałem. Łatwo powiedzieć, a ciężej wcielić w czyn, zwłaszcza z tym RODowym bagażem z Polski 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” 😉 ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. 😉 Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń 😉 Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki

Odwieczna zagadka polityki, o której tak mało ludzi wie..

Jesteś lewakiem czy prawicowcem? Konserwatystą czy liberałem? Popierasz PiS czy PO? Jesteś katolem czy ateuszem? Popierasz tych czy owych? No mów, i to już, natychmiast, za kim jesteś! Bo jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam! Niech żyje walka, lud na barykady! Tylko my mamy rację, cała reszta się myli! Zaorać, zwalczyć, pokonać przeciwnika bo myśli inaczej, więc myśli źle! Niech żyje naród! Niech żyje gender!

Spokojnie.. 😉

Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Dystans do szalonej walki ideologii to zajebiście cenna rzecz

I tak teraz jest. Ludzkość budzi się obecnie z wielowiekowego programu ofiary. Czasy które mamy obecnie są bardzo burzliwe. Mamy więc eon walki wszystkich ze wszystkimi. Ten jest winny! Nie, tamten jest winny całego zła! Amerykanin, Żyd, Ukrainiec, Mason, Illuminata, rząd, lewactwo, ksenofobiczne oszołomy, kościół, szatan, demiurg, kosmici.. To oni są wszystkiemu winni! Kto chce znaleźć wroga, ten zawsze go znajdzie – w takiej czy innej postaci. Żart świata polega na tym, że znajdujesz wtedy dokładnie takiego wroga, który ma Ci uświadomić to, co w Tobie nieprzepracowane.

W tej erze wojny wszystkich ze wszystkimi, warto znaleźć pewien spokój, dystans. To tylko etap rozwoju ludzkości i warto by było, by potrwał on jak najkrócej. Wiele razy objaśniałem jakie naprawdę mechanizmy stoją za ideologiami i religiami. W wielkim skrócie:

Ideologie są po to by jakoś wyjaśnić ludziom świat, który jest tak zagadkowy, wielowymiarowy i trudny do wyjaśnienia. Ludzie zawsze szukali wyjaśnień, najlepiej takich które łechtały by ich ego. Szczególnie widać to po kulcie grobów i „bohaterów” (najczęściej ponoszących klęskę..) w Polsce. Dla ego największą traumą jest to, czego nie potrafi ono nazwać, sklasyfikować, kontrolować. A życie jest tak skomplikowane, i wiemy o nim tak mało, że nie da się go nazwać, sklasyfikować, kontrolować. Więc człowiek zaakceptuje każde wytłumaczenie, choćby było tak ułomne, pełne kłamstw i porażających wręcz uproszczeń, jak ideologie;

Szczególną rolę spełnia tutaj ideologia konserwatywna. Ludzie w głębi duszy pragną po prostu radości, szczęścia, rozrywki, seksu, miłości, wina, tańca, śpiewu. Takiej trochę wolnej amerykanki, bohemy. No, ale przecież cywilizacja musi trwać. Muszą się rodzić dzieci i ktoś musi być za nie odpowiedzialny. Musi ktoś siedzieć 8 godzin w fabryce i napierdalać tym młotem w maszynę. I wykonywać trylion innych nudnych, często traumatycznych zajęć. By cywilizacja trwała, by był wzrost PKB, by technika się rozwijała.

Więc po to służą konserwatyzm, purytanizm, patriarchat, monogamia. Są one nakładką systemową. Mają one trzymać lud w ryzach. Lud nie może po prostu bawić się i zajmować swoimi pasjami. Bo wtedy cywilizacja by upadła. Lud musi pracować, kupować, brać kredyty, śluby, płodzić dzieci. Lud musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną na usługach elity. Zawsze powtarzam – gdyby każdy był taki mądry, oświecony, gdyby każdy tak żył dla siebie.. No właśnie 😉 Więc wyzwól się Ty i Ty żyj swoim życiem. Inni nie muszą.

Cała nasza działalność w latach sześćdziesiątych XX wieku miała na celu rozszczepienie i osłabienie wiary w porządek społeczny lat pięćdziesiątych. Za cel obraliśmy demontaż monolitycznej, judeochrześcijańskiej struktury władzy, narzucającej zachodniej cywilizacji represyjne, pełne poczucia winy i surowości podejście do zagadnienia cielesności. Zależało nam tylko na obaleniu tej pruderyjnej, ponurej cywilizacji. I w pewnej mierze osiągnęliśmy sukces. Po raz pierwszy w XX wieku na świecie stał się modny poganizm. Biali ludzie zaczęli ruszać biodrami, zapuścili włosy i poczęli oddawać się szalonemu, zmysłowemu tańcowi na łonie natury.”
~dr Timothy Leary

A co jeśli odpowiedzi na odwieczne ludzkie pytania nie istnieją?

Religie są po to, by odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania, na które odpowiedzi nie ma i prawdopodobnie nie będzie. Śmierć i to, co jest po niej, jest najpilniej strzeżonym i niemożliwym do złamania tabu. Dlaczego jak człowiek już jest szczęśliwy i wszystko mu się układa, to zaraz musi się coś spieprzyć? Dlaczego ludzie dobrzy, empatyczni mają w życiu pod górkę i mają wciąż jakieś dziwne, wydawałoby się „losowe” złe wydarzenia? Podczas gdy złoczyńcom towarzyszy nie tylko bezkarność, ale i sukces? I oni jakoś tych „losowych” złych wydarzeń nie mają?

Dziwne, nie? To odwieczna zagadka, tajemnica bytu.. Matrix, system, „ziemski bóg„, czy też matka natura (i inne nazwy tego samego) nagradzają i premiują zło. Są pozbawione świadomości, moralności, etyki. Nie rozróżniają dobra i zła, nie rozumieją delikatności relacji międzyludzkich. Jednak w dobru, empatii i w ludziach dobrych te efemeryczne i nieco „autystyczne” siły często widzą „zagrożenie„. Bo taki człowiek nie chce przeć do przodu po trupach, tylko współczuje, zastanawia się, filozofuje. Więc jest karany. I na to mają odpowiedź religie.

Masz siedzieć cicho, dźwigać swój krzyż, akceptować swoją biedę i bogactwo elity. Bo bóg Cię w ten sposób doświadcza, sprawdza Twoją wiarę i pójdziesz potem do raju„. Tak głoszą monoteizmy, np chrześcijaństwo. Lub druga wersja: „Taka jest Twoja karma z tego i poprzednich żyć, takie wydarzenia wybrałeś sobie przed wcieleniem, to są Twoje lekcje„. To z kolei głoszą religie wschodu i wypaczenie doktryn ezoterycznych, czyli new age. Obie te wersje są skrajnie toksyczne i tak samo kłamliwe. Wyślijcie ludzi głoszących te przekonania do samego diabła.

Więc jak to z tymi ideologiami jest?

Świat, poza tym, że premiuje i nagradza ciemną stronę mocy, jest także.. lustrem. Odbija on w formie realnych wydarzeń to, co masz w umyśle. Zasada jest prosta – jeśli emanujesz radością, pozytywnymi i lekkimi myślami, to one urzeczywistniają się w życiu, w fizyczności. Np w finansach, pracy, ludziach jakich spotykasz gdziekolwiek pójdziesz, w przyjaźniach, związkach. Kłopot polega na tym, że skoro natura premiuje tych złych, to oni najczęściej emanują pozytywną energią, mają pozytywne emocje. I są przez ślepe, autystyczne prawa natury nagradzani.

Jest jednak możliwa w miarę pokojowa egzystencja w tym basenie wypełnionym krokodylami. Ludzie tacy jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin czy Siergiej Łazariew opisywali drobiazgowo te prawa – szczególnie Zeland. Kłopot jest wtedy, gdy jesteś bardzo zapętlony przez wieloletnie traumy – wtedy wychodzenie z nich zajmuje lata. Tak samo świat jest lustrem, jeśli chodzi o ideologie, religie, poglądy. Na świecie jest miejsce na wszystko – na wszystkie wydarzenia, wybory, jak i wszystkie poglądy. Cały ambaras jest w Twoim stosunku do tej nieskończonej mnogości, w tym do poglądów.

Jeśli uważasz, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa, to świat się z Tobą zgodzi. Zaraz znajdziesz choćby milion potwierdzeń swoich poglądów. Im bardziej będziesz w ideologię wsiąkał, tym więcej tych potwierdzeń znajdziesz. Ba! Będą wydarzać się różne sytuacje w Twoim życiu realnym, które jeszcze bardziej Cię utwierdzą w swoich przekonaniach. Ale, co ciekawe, tak samo będzie, jeśli będziesz uważał że tylko ideologia lewicowa jest prawdziwa. Też znajdziesz choćby milion potwierdzeń, i też życie dostarczy Ci sytuacji i wydarzeń utwierdzających Cię w tym przekonaniu.

Można postrzegać je inaczej, bardziej na luzie

Oczywiście, zupełnie inna jest sytuacja, gdy życie dostarcza Ci potwierdzeń i doświadczeń mających pokazać nieprawdziwość i szkodliwość Twoich poglądów. Są to albo nagłe olśnienia, albo cenne lekcje, albo wydarzenia dramatyczne. Tym rządzi inny mechanizm, niż przyziemne prawa natury. Jednak zasada jest w miarę spójna: to, co uważasz, materializuje się. Tak samo w kwestii poglądów. A świat nie jest taki jednoznaczny i „płaski„. To ludzkie postrzeganie jest takie kalekie i ograniczone, stąd ludzie wybierają sobie ideologie i religie. To jest po prostu kolejna pułapka umysłu i ego. Jedna z wielu.

Potrzebujemy pilnie nowego otwarcia i nowego postrzegania sfery poglądów i idei. Walki różnych wierności prowadzi do konfliktów i wyczerpania. Wszystkie ideologie są tym samym. Są ograniczeniem postrzegania i oddaniem swojego myślenia innym. Niezawodny kompas etyczny to:
-nie krzywdzenie innych swoimi poglądami i działaniami;
-pozwolenie by każdy żył jak chce, pod warunkiem zachowania punktu 1;
-odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dany pogląd sprawia że ludzie są szczęśliwi, wolni, rozwijają się, pod warunkiem zachowania punktu 1.

Myślisz jak lider czy jak wyznawca?

I tu tkwi pewna pułapka. Bo jak myślisz – w kierunku jakiej ideologii oscylują trzy powyższe założenia? 😉 W ogóle masz wybór – albo myślisz jak owca (czyli wierny, wyznawca, poddany i w konsekwencji ofiara), albo myślisz jak lider. Liderowi nie wypada wierzyć ślepo w jakąś doktrynę. W sumie człowiekowi samodzielnie myślącemu też nie wypada. To jeden z papierków lakmusowych ludzkiej mentalności.

No i czy polityk wierzy w to, co bredzi na mównicy, w telewizji czy na wiecu? Odpowiedź jest prosta. Jako lider NIE WIERZY. Ideologia jest spoiwem jego elektoratu i pokarmem (właściwie paszą..) dla jego owiec. Jest narzędziem w ręku tego lidera, a nie sterem. Tak, wiem że możecie się oburzać, że moje poglądy to szczyt jakiegoś makiawelizmu politycznego czy satanizmu.. Ale takie są fakty. Fakty to różne, mniej lub bardziej trafne podejrzenia czołowych polityków katolickiego PiS o homoseksualizm. Fakty to to, że ludzie tacy jak Tusk czy Schetyna poglądów nie mają – są etatystami, oportunistami, dla których ważne jest tylko kręcenie lodów.

Przybywa jednak Polaków, którzy są zmęczeni tym całym polskim politycznym bajzlem. To ta tajemnicza większość, która nie głosuje. Jakie ona ma poglądy? Czy wśród tej mniejszości są ludzie myślący samodzielnie, zdroworozsądkowo? Np tacy którzy chcą prawa do aborcji, edukacji seksualnej jak i ogólnej swobody, ale nie chcą tu islamistów czy wciskania gender? Są partie prawicowe, lewicowe, ale dlaczego nie ma po prostu partii normalnych, życiowych?

Ideologia i religia, czyli mit założycielski państwa

Sprawa jednak się komplikuje na szczeblu rządowym. Bo jakaś idea przewodnia państwa musi być. Jakieś prawo musi być stanowione. Trzeba mieć na uwadze i te trzy zasady które opisałem przed chwilą, i to, że społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowana armią.

Na koniec: bogaci nie różnią się od biednych. Także mają ciała, które muszą nakarmić, napoić i odziać, i tak samo płacą za różne rzeczy kawałkiem papieru lub kamienia. Kto decyduje, że złoto ma większą wartość niż piasek? Kto twierdzi, że papier z nadrukowanym numerem ma większą wartość, niż owoc który rośnie na drzewie? Przecież kiedy człowiek jest głodny, nie może jeść pieniędzy, złota czy innych kosztowności. Słowa są prawdziwą siła elity.

To one sprawiają, że papiery z numerami i metale mogą być zamieniane na żywność, wodę i schronienie. To słowa określają, że numery na ekranie bankowego komputera sprawiają, że jeden człowiek ma wyższą wartość niż drugi. Słowa to prawdziwe bogactwo bogatych. Twój mózg i umysł nie różni się niczym od mózgu i umysłu miliardera, króla czy prezydenta. Te same neurony i impulsy, te same żądze, popędliwości, słabości.. Dokładnie te same od zarania dziejów.

Ci, którzy osiągnęli bogactwo i władzę, tak samo rodzili się dziećmi – bezradnymi, podporządkowanymi, z umysłami pozbawionymi wiedzy. Różni ich to, co dostali w spadku po swoich rodzicach (choć nie zawsze) jak i to, czym wypełnili swoje umysły. Na świecie jest, jak mówiłem, wszystko. Możesz zdobywać wiedzę z każdej dziedziny życia, z każdej epoki, kultury, narodu. Możesz też oglądać polski serial. Jeśli twoje życie stoi w obliczu zmagań, pamiętaj o mocy swojego umysłu. I o tym, że masz wolną wolę i możesz myśleć jak sam chcesz, a nie jak każą Ci inni.

Czym, są więc ideologie i religie? Są słowami, umowami, konsensusami. Są relatywne, pełne dwuznaczności, sprzeczności, hipokryzji, i ciągle ulegają zmianie. Są mocą elity, jak i słabością i biedą owiec.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Samsara: niezwykły film ukazujący piękno jak i brutalność naszego świata [+18]

Cud życia czy raczej zniewolenie na Ziemi?

Świat ma podwójne oblicze i ciągle się zmienia. Jest uwodzicielski i piękny, a jednocześnie agresywny i okrutny. Stare, przestarzałe elementy systemu są zastępowane nowymi, gdy się dezaktualizują. A ile jest przy tym krzyku, dramatu, darcia szat! No jak oni śmią zabierać nam stare wartości! I to, co było niekoniecznie dobre, ale takie bezpieczne i znane! No i proporcje dobra i zła na świecie są mniej więcej 25% do 75% (w ogromnym przybliżeniu 😉 ) na korzyść zła.

Koło życia – czyli koło samsary, to ciągły przepływ. To system reinkarnacji, ciągłych narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Nęci i kusi błyskotkami i przyjemnymi chwilami, by po jakimś czasie je odebrać. To wieczna sinusoida z jednej strony wyżyn ekstazy, a z drugiej strony, często telenowelowych dramatów. Nęci nadzieją, że tym razem będzie lepiej, że tym razem nie będzie kolejnego dołka. I nadzieją, że jak kupimy / zdobędziemy / zrobimy lub osiągniemy coś, to wreszcie zaznamy szczęścia.

Takiego jak w bajkach. I po zasadzeniu drzewa, budowie domu i spłodzenia dzieci, żyli długo i szczęśliwie, aż niebiosa płakały z wrażenia. Co prawda z kilkoma kredytami i wieloma innymi „ale„.. Cóż. O tym już bajki nie mówią, tak jak opowieści i zachęcania ze strony rodziny, bliższej i dalszej. Bo o wiele brzydkich spraw społeczeństwo ukrywa. A w ogóle jak śmiesz o tym mówić, oszołomie! Od odpowiedzialności i obowiązków chcesz uciec, hedonisto!

Cytat: „Zaczynasz jako młody człowiek z dużą ilością witalności i entuzjazmu, ale to wszystko jest stopniowo niszczone przez wpływ wychowania twoich rodziców i nauczycieli z ich uprzedzeniami, lękami i przesądami. Możesz zostawić szkołę i wyjść na świat pełen informacji , tracąc witalność do poszukiwań , energię do rewolucji przeciwko tradycyjnej głupocie społeczeństwa.

Siedzisz tu i słuchasz tego wszystkiego – i to, co się wydarzy, kiedy w końcu przeprowadzisz swoje egzaminy? Dobrze wiesz, co się wydarzy. O ile nie jesteś w buncie, będzie podobnie jak z resztą świata, bo nie śmie być inaczej. Będziesz więc uwarunkowany, tak uformowany, że będziesz bał się ueksplorować na własną rękę … Nie ma prawdziwej inicjatywy, nie ma wolności, nie ma szczęścia; nie ma nic, ale to jest powolna śmierć. Jaki jest sens bycia wykształconym, sens z nauki czytania i pisania, jeśli tylko będziesz to wykonywać jak maszyna? Ale to jest tym, co świat chce. Świat nie chce myślących, bo wtedy można byłoby być niebezpiecznym obywatelem, a to nie pasuje do ustalonego wzorca. Wolny człowiek nie może czuć, że należy on do żadnego konkretnego kraju, klasy lub typu myślenia. Wolność oznacza swobodę na każdym poziomie, bo myślenie tylko wzdłuż danej wytycznej nie jest wolnością.

Więc kiedy jesteś młody to jest bardzo ważne, aby być wolnym, nie tylko na poziomie świadomym, ale także w głębi. Oznacza to, że trzeba być czujnym w stosunku do siebie, coraz bardziej zdawać sobie sprawę z wpływów, które starają się kontrolować i zdominować cię ; to znaczy, że nigdy nie należy bezmyślnie akceptować, ale zawsze pytać, badać i być w buncie.”
~Jiddu Krishnamurti

Życie to gra, ale kłopot jest taki że nie znamy jej zasad

Życie to gra.. Nie znamy do niej zasad, bo nikt ich nam nie przekazał. A jeśli przekazał – to niemal na pewno fałszywe. Skonstruowane są tak, by „im„, elitom, było dobrze, a nie nam. Zaś kody (cheaty) do tej gry mają naprawdę nieliczni. Paradoksalnie wygrywa w tej grze ten, kto.. nie gra. Podstawowa zasada systemu jest dużo prostsza, niż większość ludzi sobie wyobraża. Jego celem jest wzięcie Ciebie w swoje sidła, zaprowadzenie do niezmiernie skomplikowanego labiryntu (dobrze oddają to brazylijskie i tureckie telenowele 😉 ). I zmuszenie do posłuszeństwa, ciężkiej pracy dla tegoż systemu i oddania swojej wolności.

Masz wolny wybór: służbę strukturze (systemowi, społeczeństwu, narodowi, rodzinie, gatunkowi) lub służbę sobie. I wcale nie chodzi o to, że służba sobie prowadzi do zwyrodnienia i egoizmu. Gdyż jeśli nie służysz najpierw sobie, jeśli nie spełniasz swoich zachcianek, przyjemności, pasji – to tak naprawdę nie służysz.. nikomu. Nawet temu społeczeństwu. Bo człowiek nieszczęśliwy, zawalony obowiązkami i sfrustrowany, zwyczajnie nie będzie miał na to czasu ani siły. Będzie raczej dopierdalał i gnoił innych – a to oznacza odwrotność służby społeczeństwu, ludzkości. Ponury paradoks, prawda?

Tak więc wygrywa ten, kto nie gra. Bo zasady gry od początku do końca ustawione są tak, byś przegrał. Byś szarpał się z życiem. Wymyśla się nam grę o nazwie „gonienie króliczka„. Dobrze obrazują to słowa polskiej piosenki sprzed lat: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go.” Sprzyja temu konstrukcja ludzkiego umysłu i ego, które ciągle są nienasycone, ciągle chcą więcej. Tak więc wchodzimy w związek, potem bierzemy ślub. Kariera, coraz wyższe stanowiska. Nowy samochód, potem lepszy i jeszcze lepszy. Potem sadzimy to drzewo, budujemy dom i płodzimy dzieci.

Pułapka ciągle nowych pragnień których nie można spełnić

A szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma. Są tylko wciąż nowe i nowe pragnienia, nowe cele do wytyczania i dążenia. Taka konstrukcja umysłu i ego została zaplanowana przez naturę by wymusić na ludziach rozwój. Choćby ten minimalny – a więc materialny i rozrodczy. Gdy bliżej się przyjrzeć, to ego i umysł są lustrzanym odbiciem praw natury – tej, która premiuje silniejszych i bezwzględniejszych, a słabszych zabija. Ludzkość od natury nigdy nie odeszła – ale wypełnia jej prawa znakomicie.

A gdzie w tym całym kołowrocie, pogoni za nie wiadomo czym, jesteśmy my sami? Zatrzymaj się na chwilę. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Ludzie powoli i z ogromnym oporem zaczynają to rozumieć. Coraz więcej ludzi traktuje pracę jak zło konieczne. I to nawet Ci którzy pracują w korporacjach. Siedzą z zegarkiem w ręku równe osiem godzin. Nadgodzin nie biorą, weekendów też. Nie dają firmie tzw „wartości dodanej„, czyli nie sprzedają jej.. własnej duszy. Podobnie coraz więcej ludzi zadaje sobie inne ważne pytania.

Np – mam iść na wojnę z Rosją, jeśli wybuchnie? I mam się bić ku chwale polityków, wrócić bez nogi lub z traumą pourazową? I co, potem znowu na kasę do marketu za najniższą krajową? A co ja z tego będę miał? Te same pytania dotyczą innych form poświęcania się społeczeństwu, np zakładaniu rodziny.

System nie zapewnia nawet minimum minimum

System chce wziąć Cię w swoje sidła, byś mu służył.. Ale to wcale nie jest najgorsze. Zszokowany? Nie, to nie jest aż tak złe – bo większość ludzi właśnie tego potrzebuje. Złe jest to, że system nie zapewnia nawet minimum minimum, by to osiągnąć. Przykładowo: zarobki. 1200 złotych kosztuje wynajęcie klitki w bloku, gdzie może mieszkać tylko para. 2000 zł kosztuje rata kredytu hipotecznego. Jak chcesz kupić mieszkanie gdzie może mieszkać dwuosobowa rodzina – to co najmniej 3000 zł.

A zarobki są jakie są. Podobnie jest np z życzliwością ludzi. Chcesz wychować dziecko na współczującego człowieka? Możliwe, że w ten sposób pozbawisz je asertywności. A ludzie są gatunkiem bardzo agresywnym. Mówi się, że w Polsce od wielu dekad nie było wojny i trwa pokój. Ale czy czujesz się w swoim kraju bezpiecznie? Czy możesz iść w nocy nie bojąc się? Statystyki kryminalne to setki tysięcy przestępstw rocznie. I jak, nie ma wojny? Jest, od zarania dziejów – wojna wszystkich ze wszystkimi.

Więc.. Niech się pierdolą Ci którzy chcą bym służył społeczeństwu i był mu posłuszny. Służę najpierw samemu sobie. A w dalszej kolejności – tym którzy są dla mnie dobrzy i chcą poznać wiedzę. I tyle. Podstawowa prawda jest taka, że.. powinniśmy wyluzować. Świat gra swoją komedię. A tu się okazuje, że wcale grać nie trzeba. Obudź się i rozejrzyj wokół siebie. Czy to, co powszechnie przyjęte jako norma, przynosi ludziom szczęście? No nie bardzo.

Złe emocje i przeżycia wzbudza się w nas celowo

Cytat: „To co ma miejsce teraz na Ziemi jest walką o ludzką uwagę i świadomość. Istnieją ciemne i negatywne siły, które od długiego czasu sprawują władzę i kontrolę na naszej Planecie. Siły te są twórcami, projektantami obecnego systemu, który przede wszystkim ma nas zniewalać na wszystkich poziomach, a także generować z każdego człowieka jak najwięcej emocji opartych na strachu. O ile kilka lat temu informacja taka mogła być uznawana za teorię spiskową, tak dzisiaj kiedy ludzkość powoli wybudza się ze swojej ignorancji, wiedza ta staje się już czymś zupełnie oczywistym.

Ta rządząca „elita” doskonale sobie zdaje sprawę, z tego, że ludzkość się przebudza,a także z natury i etapów procesu transformacji świata, która m.in poprzez wzrost wibracji Planety oraz przebudzoną globalną świadomość ludzką, uniemożliwi im dalsze sprawowanie władzy i kontroli. Wiedzą oni, że tego procesu nie są w stanie zatrzymać, lecz co najwyżej opóźnić. Dlatego starają się ze wszystkich stron poprzez kreowanie wydarzeń, operacji fałszywej flagi zmanipulować ludzką świadomość, tak aby ludzie zostali zamknięci w wibracji strachu (lęk o swoje bezpieczeństwo, lęk o przyszłość) oraz nienawiści do drugiego człowieka, mającej głownie swoje podłoże na tle rasowym i wyznaniowym.

Stąd te wszystkie próby zagonienia ludzkości w konflikt, zaplanowane inwazje islamistów, projektowane i sponsorowane ataki terrorystyczne, oraz cały medialny terror wylewający się z telewizora, radia i wszystkich głównych portali internetowych. Z tego właśnie powodu to ulegająca ich manipulacji ludzka świadomość jest głównym czynnikiem, który opóźnia zamanifestowanie się prawdziwego potencjału na budowę nowego i zdrowego świata. Jak może zaistnieć świat i rzeczywistość, w której panuje spokój, jedność, harmonia, gdy głowy i serca większości ludzi przesączone są myślami i emocjami opartymi na strachu i nienawiści? Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim rola świadomości.”
~Dorota Lipińska

A teraz zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego Samsara – link poniżej:
http://www.cda.pl/video/840305c2

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Polaków niszczy się niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: