Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'miłość'

Archiwa tagu: miłość

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,970,262 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 134 obserwujących.

Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?

Stale przyciągasz zimnych drani, tudzież wredne suki? Niesatysfakcjonujące związki?

Dziś chciałbym Cię zaprosić na szokujące w swej wymowie nagranie Benjamine Smythe’ego o przyciąganiu złych ludzi. Na pewno zadajesz lub zadawałeś sobie pytanie, dlaczego przyciągasz takie osoby. Czy to zołzy które dają Ci kosza, czy sekutnice które zmieniają relację w piekło. Czy to zimny drań i dupek, który nie szanuje, pije, bije, czy to wieczny Piotruś Pan.

Podstawowym błędem jaki popełniają i kobiety, i mężczyźni, jest poszukiwanie.. ideału. Tak, słyszałeś to chyba pierdyliard razy. Że ideały nie istnieją, że ideały są nudne.. I pewnie rzygasz tęczą, oglądając obrazki, memy czy czytają anegdoty na ten temat. Jednak prawdą jest, że mamy w sobie moduł poszukiwania ideału. Choćby podświadomie. I bardzo przez to cierpimy.

Dodatkowo, doświadczamy obecnie upadku systemów społecznych, które obowiązywały poprzednie tysiąclecia ciemnoty i niewoli. Upadł system patriarchalny, ale nowego jak nie było, tak nie ma. Wyłania się on nieśmiało, w delikatnym zarysie. Jesteśmy więc rozszczepieni. Kobiety już nie chcą być służącymi, i to w dodatku głupiutkimi służącymi, pozbawionymi samodzielności, niezależności i siły. Mężczyźni też nie chcą golić się siekierą (metafora taka) i nie chcą być skrzyżowaniem westernowego macho i miliardera.

Zimny drań nie będzie szanować a wredna suka nie będzie oparciem

Ale obie płcie chciałyby w swoim partnerze pozytywnych cech z obu systemów. I w tym tkwi tragizm naszych czasów. Bo tak się po prostu nie da. I nie da się też brać nic nie dając. Nie da się brać przywilejów wynikających z nowego systemu, jednocześnie nie biorąc na siebie nowych obowiązków. I tak, mężczyźni chcieliby kobiety niezależnej, otwartej seksualnie.. Ale żeby prała, gotowała, nie wychylała się przed szereg, była konserwatywną cnotką, i nie kwestionowała zdania jaśnie pana, który przecież zawsze ma swoją cebulową rację. Z kolei kobiety chciałyby mężczyzny wyrozumiałego, nie osądzającego, czułego, wrażliwego, rozumiejącego je.. Ale żeby był macho, i to on ma płacić rachunki.

Choć ta sama kobieta krzyczy, że chce być od tego mężczyzny niezależna. A takie połączenia w naturze nie istnieją. No zgoda, istnieją – połączenie wewnętrznej siły (ale tej pozytywnej, nie samczej i nie siły zimnej suki) z wrażliwością itp. Ale to proces transmutacji, alchemicznej przemiany, który trwa latami. I wymaga ogromnej determinacji, jak i chęci by coś zmienić. A życie trwa tu i teraz, a nie w przyszłości. Wszyscy jesteśmy poranieni, wszyscy mamy braki, i wszyscy nie spełniamy tych wyśrubowanych do granic psychozy oczekiwań.

I kolejna ważna zasada – jeśli masz jakiś brak, to nie zapewni go druga osoba, czyli partner. A nawet jeśli, to będzie to przypominało zasypywanie studni, która nie ma dna. Widać to bardzo dobrze w relacjach. Jeśli mężczyzna ma lęk przed samotnością, połączony z innymi lękami i kompleksami.. To trafi na podobną kobietę, a relacja nie będzie satysfakcjonująca. Jeśli kobieta ma paniczny brak poczucia bezpieczeństwa, i jakimś cudem trafi na mężczyznę, który jej to zapewni.. To jej niedojrzała podświadomość nie będzie na to gotowa.

To legendarne poczucie bezpieczeństwa..

Poczucie bezpieczeństwa nie jest związane ani z portfelem, ani z siłą partnera, ani z jakimkolwiek czynnikiem „zewnętrznym”. Ale jest stanem umysłu. Brak poczucia bezpieczeństwa będzie w podświadomości nadal, i objawi się inaczej. Nawet jeśli partner będzie okazem męskości i twardości, i będzie przynosił 20.000 zł do domu co miesiąc. Jak da o sobie znać? Podświadomość naznaczona ciągłym brakiem poczucia bezpieczeństwa, uzna, że „coś jest nie tak”. Więc popchnie taką kobietę do czynu, który zniszczy relacje. Zdrada, wyskok po pijaku, krzywdzenie partnera – możliwości jest mnóstwo, samo życie.

Z tego wynika także kolejna ciekawa zależność. Podświadomość, która jest niedojrzała, lubi ekstremalne, mocne emocje. I dobre, i złe. A że na Ziemi jest 10% dobra i 90% zła.. Cóż. Umysł szaleje, wariuje, płacze, drze szaty.. A podświadomość uważa, że zrealizowała swój program. Zaś nadświadomość (dusza), która jest połączona z podświadomością, dzięki tym doświadczeniom się uczy. Choć BARDZO przestrzegam Cię przed takim myśleniem, by nie było ono pretekstem do opierdalania się, nic nie robienia czy usprawiedliwiania zła.

Twoim zobowiązaniem jest przepracowanie tych podświadomych traum i doskonalenie się. A nie patrzenie na jakieś plany wyższej jaźni, na jakąś karmę (która nie istnieje) i inne pseudo-duchowe brednie, które czynią ludzi biernymi. Jeśli nic nie zrobisz, bo np uznasz, że dusza przed wcieleniem sobie takie doświadczenia wybrała, że karma musi się wypalić.. To wzorzec będzie się powtarzał całe Twoje życie. A wystarczy iść choćby do psychologa-ateisty, który ma gdzieś takie brednie i pomaga ten podświadomy wzorzec uzdrowić. I paradoksalnie, taki psycholog ateista i jego pacjent w prawdziwy i szczery sposób realizują prawdziwy zamysł Ducha. Czyli zobowiązanie do ciągłych zmian, ulepszania, unowocześniania. I siebie, i swojego kraju, i świata.

Dlaczego zimne dranie i wredne suki pociągają?

Często obserwujemy pewien ciekawy wzorzec. Mężczyzna jest z kobietą, która jest sekutnicą, poprzez zazdrość, fochy i awantury czyni z relacji piekło. Albo inaczej: chce być z jakąś kobietą, ale ona traktuje go tylko jako przyjaciela. I wykorzystuje, np materialnie. Lub np zabierając jego zaangażowanie, chęć pomagania, radzenia, a więc zabierając mu energię. Ale on nie rezygnuje z takich toksycznych relacji. W wersji damskiej, kobieta jest z facetem który zdradza, pije, bije, nie szanuje. Ale żaden logiczny argument nie przekona jej, by od niego odeszła.

Na Ziemi większość dusz ludzkich to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte (noworodków, niemowlęce, dziecięce). Dusze takich osób potrzebują więc takich doświadczeń z nieczułymi brutalami by wyrobić sobie „bazę danych„, bazę doświadczeń. To dlatego tak trudno przemówić im do rozsądku, bo to dusza (podświadomość / nadświadomość) pilnuje planu ewolucyjnego. To dlatego do rozsądku nie przemówisz. Taka kobieta czy taki mężczyzna muszą się sparzyć, nieraz i nie dwa. Muszą stwierdzić że wszyscy faceci to dranie, czy wszystkie kobiety to suki. To ich lekcja, a nie Twoja. To oni muszą wyciągnąć wnioski i przepracować swój podświadomy wzorzec.

Całość naszych rozważań sprowadza się do ciekawego wniosku. Jako dzieci jesteśmy radośni i szczęśliwi z byle powodu. Jest to radość bezwarunkowa, jest to stan Buddy, takie naturalne, choć naiwne „oświecenie”. W procesie dojrzewania tę dziecięcą radość tracimy. Wchodzi walka, rywalizacja, rozmnażanie, praca, śluby, kredyty, konwenanse, stale rosnące i sprzeczne oczekiwania rodziny czy społeczeństwa. O tym ciekawym i szokującym zjawisku utraty dziecięcego „raju” pisałem w tym felietonie (LINK). Jednak z drugiej strony my nie dorastamy. Nie dojrzewamy. Jest to stan dorosłej niedojrzałości, czy też niedojrzałej dorosłości.

Szarpiemy się całe życie i cierpimy. Nic nie wiemy o relacjach, emocjach, psychologii. Naznaczeni jesteśmy biernością i mentalnością ofiary przez kościół, spuściznę po PRL i traumy rodziców. W relacjach przejawia się to fochami, zazdrością, zaborczością, chęcią kontrolowania, pretensje o przeszłość, odbieraniem partnerowi pasji, zakazywanie widywania się ze znajomymi, robienie z partnera (mężczyzny) pantoflaża. Także: oczekiwanie, że to partner wypełni nasze braki. To nie jest kobieca natura, ani to nie jest męska natura. To po prostu zachowania zlęknionego, przerażonego dziecka, które nie dojrzało, przenoszone na dorosłe relacje.

Wojna płci która wyczerpuje obie strony

Ważnym aspektem upadku starego systemu jest wojna płci. Istnieje głęboki program gniewu kobiet na mężczyzn za doznawane przez tysiąclecia krzywdy. Każda akcja wywołuje reakcję. Więc mężczyźni też się gniewają. Też nie chcą być kojarzeni z wartościami systemu który minął. Nie chcą być skrzyżowaniem siłacza, bankomatu i wibratora. Bo na głębszym poziomie każdy choć minimalnie czuje, że jest kimś więcej. No i skoro kobiety chcą być niezależne i samodzielne, to dlaczego tylko mężczyzna ma zapewniać „poczucie bezpieczeństwa”, czyli zarabiać na rodzinę? Niezależność i samodzielność przejawia się także w finansach. Pieniądz to niezależność, to pasje, szczęście, rozrywki, to życie.

Skoro chcesz kobiety ze starego systemu (uległej, konserwatywnej, głupiej, nie wychylającej się przed szereg, nie kwestionującej Twojego zdania), to licz się z tym, że będziesz musiał też wykazywać cechy starego systemu – czyli być macho i bankomatem. Jeśli chcesz mężczyzny ze starego systemu (wyszczekany, osiłek, zarabia i zapewnia bezpieczeństwo) to też musisz wykazywać cechy kobiety ze starego systemu. No i odwrotnie, jeśli chcesz kobiety czy mężczyzny z nową mentalnością, to sam czy sama musisz te cechy wykazywać. Jest to bardzo proste, a niewielu to rozumie.

Więc co zamiast wojny płci?

Ważniejsza niż wojna płci i gniew na samców, jest nauka nowych wartości. Czyli uczenie dziewczynek i kobiet asertywności, zaradności, samodzielności. Rozwijanie ich siły, która była blokowana. W przypadku chłopców i mężczyzn – rozwijanie ich siły tak, by przejawiała się w pozytywie, a nie w samczym negatywie. Czyli rozwijanie ich wrażliwości. To jest realna praca którą warto wykonać. A nie „samiec Twój wróg”. Wojna płci nie tylko nic nie zmieni. Ale wręcz zaogni pozostałe po upadku patriarchatu pretensje i nienawiść.

Patrząc szerzej – ludzkość budzi się z odwiecznego programu ofiary. Widać to np w polityce czy ekonomii. Mit niewidzialnej ręki wolnego rynku, wmawianie ludziom że to ich wina, i że 1% ludzi ma prawo zagarniać 99% zasobów za siedzenie na dupie.. To już przestaje działać. Pokolenia „straszenia octem na półkach i zadowolenia z ciepłej wody w kranie” czy gimnazjalistów wyznających korwinizm, nie słucha już nikt rozsądny. Ten proces jest burzliwy i lepiej, by jak najszybciej się zakończył.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Jeśli interesują Cię przedstawione w tym artykule tematy, to zapraszam Cię po więcej wiedzy:
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Szanuj i chroń siebie. Bez tego Twoja duchowość nie ma sensu!
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

A teraz zapraszam do obejrzenia zapowiadanego na początku nagrania video. Pochodzi ono z kanału „Non Dual Life (LINK).

Autor tekstu: Jarek Kefir
Autor nagrania video: Benjamin Smythe / Non Dual Life

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zaskakujące sekrety społeczeństwa i systemu na przykładzie banalnego teledysku [+18]

Dulszczyzna i TABU, czyli to co ukrywa przed Tobą społeczeństwo..

Mówi się, że głupiec sprofanuje nawet arcydzieło, a człowiek ogarnięty poszuka przekazu nawet w „Świecie według Kiepskich„. Czy zgadzasz się z tym zdaniem? 😉 Dziś chciałbym Ci pokazać, jak wiele o społeczeństwie, jego grzechach i tabu może powiedzieć banalny, momentami toporny teledysk, kręcony prawdopodobnie dla „beki„.

Chodzi o film video, który nagrała polska YouTubera o ksywce „SexMasterka„. Nie będę wnikał w przekaz merytoryczny jako ona prezentuje. Teledysku pod względem muzycznym też nie będę komentował. Słowa to po prostu autoreklama. Co do muzyki – wolę ciężkie, apokaliptyczne techno, lub muzykę spokojną, elektroniczną, relaksacyjną. Ale i tak wolę jej teledysk niż wiele piosenek hip-hopu czy metal. Teledysk SexMasterki jest bardziej żartem, niż czymś co zrobiła na serio.

Teledysk SexMasterki możecie zobaczyć w linku poniżej:
SexMasterka – Poka Sowe (Officjal Video)

Ja jak zawsze chciałbym podejść do sprawy pod kątem filozoficznym. Teledysk SexMasterki wywołał ogromne zamieszanie w internecie. Bóli dupy, hejtu i nienawiści nie ma końca. Portale z memami (np demotywatory.pl) pękają w szwach od krytyki. Czy jest to tylko troska pryszczatych słuchaczy metalowca Kelthuza o jakość współczesnej muzyki? NIE. Ten hejt i fala bólu dupy po teledysku SexMasterki ujawnia ukrywane oblicze jak i tabu społeczeństwa. Społeczeństwo będące tworem nieszczęśliwym i chorym, ukrywa to, jak tylko może.

Społeczeństwo nienawidzi tych którzy żyją po swojemu

Społeczeństwo jest gotowe znienawidzić, potraktować z ostracyzmem a nawet zabić za ujawnianie tych tabu. Osoby takie jak SexMasterka mniej lub bardziej świadomie (raczej mniej..) uderzają w najczulsze punkty społeczeństwa. Ujawniają jego największe i najbardziej ukrywane tabu. Stąd się więc bierze nienawiść i hejt. Wymienię więc to, co tak bardzo uderza Janusze, Seby i Grażynki.

Ludzie tacy jak SexMasterka po prostu żyją swoim życiem. Nie przejmują się opinią innych. Nie realizują tego, co żąda od nich społeczeństwo. Nie chcą sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna / córki. Mają swoją wolność – na tyle, na ile pozwalają im różne czynniki. Po prostu cieszą się życiem. Nie mają dzieci które zabierają im czas, energię, większość pieniędzy i tak naprawdę ich unieszczęśliwiają. Co jest najpotężniejszym tabu społeczeństwa, bo przecież tupot małych stópek i cud życia ma sprawiać że „żyli długo i szczęśliwie„. Tak jednak nie jest.

A ludzie nienawidzą takiego stylu życia organicznie. Nienawidzą tej wolności i radości taką pierwotną, zawziętą nienawiścią. Oni przecież wpakowali się w to całe społeczne bagno. Kredyty, których mogą nie spłacić. Śluby, po których partner pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Dzieci, które wypompowują z nich resztki energii, pozbawiają ich czasu, wolności, pieniędzy. Praca, w której muszą siedzieć i gnić po 12 godzin dziennie a czasem więcej. Stereotyp to styrany ojciec rodziny, który wstaje o 5 rano, wychodzi z domu o 6, a wraca po 19 lub jeszcze później. Wszystko po to, by spłacić kredyty, by było na chleb, by utrzymać status społeczny.

Każdy by tak chciał, Ty niemoralny draniu!

By tak naprawdę żyć tak jak każe społeczeństwo i mu służyć. A służba społeczeństwu odbiera to, co najcenniejsze. Czyli czas wolny, hobby, pasje.. I w końcu naszą duszę. A tu przychodzi taka SexMastera, która kręci tyłkiem, która mówi że jest szczęśliwa, która ma gdzieś co ludzie powiedzą. Która nie chce żyć tak jak wszyscy. Która lubi seks, ale nie chce zagrzebywać się w pieluchy. Tylko te przysłowiowe rodzynki by wyjadała! A my musimy się męczyć z kredytami, oziębłymi i wrednymi żonami, z wkurwiającymi dziećmi, które budzą nas o 5 rano! Tosz to każdy by tak chciał, a robić ni ma komu!

Ja czasami doświadczam takich ataków. Choć bardzo rzadko się to zdarza. Kefir, no jak śmiesz tak mówić?! Przecież dostałeś dar życia od swojego RODu (naRODu, RODziny), więc musisz powołać nowe życie na świat i musisz służyć temu wyRODnemu RODowi! Masz penisa więc masz obowiązek być ojcem! I inaczej: masz cipkę więc masz obowiązek być matką! No jak śmiesz to kwestionować!

Z tym właśnie się zmagamy. Nie chodzi o żadne rodzinne i konserwatywne wartości. Nie chodzi o to, że demoralizujemy innych. Bo nas jest garsteczka (wg badań GUS – 6% związków). Chodzi o to, że mamy czelność żyć po swojemu, na tyle ile różne czynniki nam pozwalają. Że tacy ludzie są szczęśliwi i to bez realizacji społecznych wymagań i żądań. Że mogą kochać się, być w związkach, bez tego całego kredytowego, ślubnego i dzieciowego bagienka. Które wchłonęło wielu, i wielu czuje się przez to nieszczęśliwie, choć każdy z nich ukrywa to jak może.

Każdy by tak chciał po kawalersku, a kto by dzieci państwu dostarczał?!
„Żyjesz tak jak chcesz, bo my żyjemy jak żyjemy, użerając się z dzieciarami
Ziomuś, gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do żeniaczki, to cywilizacja by upadła

Wydoroślej w końcu, spoważniej, załóż spodnie i służ społeczeństwu!

I oni mają rację. Ten styl życia jest dobry dla nielicznych jednostek, które cenią sobie wolność, ale byłby bardzo szkodliwy dla społeczeństwa jako całości. Wyzwolić może się jednostka. Cała reszta społeczeństwa musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. O tym pisałem kilka razy. Seks i związek dla społeczeństwa wydaje się być jakimś pieprzonym kredytem. Okej, było miło, było kino, kolacje w fajnych knajpkach, leżenie na łące..

Ale wydoroślejcie w końcu! Ty chłopcze załóż spodnie i zapierdalajcie na rzecz nas, społeczeństwa! I zrezygnujcie z tego szczęścia, no ile można, to trwa max kilka lat, potem zapierdol jak u każdego, i to kuje nas w oczy! Tak samo jest przecież z kredytem. Bierzesz go i kupujesz jakąś fajną rzecz. Cieszysz się nią kilka tygodni. Potem radość mija (nawet po kupnie nowiutkiego auta) i wkrada się rutyna. I trzeba spłacać te cholerne raty.

No i teledysk o tym wszystkim nagrała kobieta. A kobiecie nie wolno, nie wypada. Ona ma być matką i jednocześnie robić karierę. Ma dać RODowi nowego podatnika, obywatela, wiernego, żołnierza. Ma budować pomyślność RODu poprzez pracę i konsumpcję. Żyć po swojemu? Toż to niewybaczalne! Wiąże się to z konserwatyzmem, który wyznaje społeczeństwo. Jest to „oprogramowanie„, które trzyma to społeczeństwo w ryzach. Jednak z tym jest pewien istotny problem..

Dwie natury człowieka i społeczeństwa. W tym jedna ukrywana i znienawidzona

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – patriarchat, monogamia, rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). TO powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Czy żałujesz skosztowania zakazanego owocu?

Konserwatyzm jest zaprzeczeniem natury naszej duszy, jest takim „kagańcem” nakładanym na społeczeństwo. Jednak w ludziach nadal jest to bardzo głęboko zakorzenione pragnienie wolności i swobody. To dlatego żonaci faceci spotykają się w barach wspominając „stare dobre czasy„. Tak.. Kiedyś to były czasy.. Ale nie, nie żałuję, wiadomo, jest trudno, ale.. Ale.. No właśnie, czy na pewno nie żałujesz?

Pojawia się też chęć spróbowania zakazanego owocu, i to pomimo tego miliona więzów i pęt, z obrączką na czele. Przecież żyć trzeba. Radości i rozrywki też są potrzebne. W Polsce zarobki są jakie są, rozrywek i możliwości jest mało, stąd na ulicy każdy ma taką minę, jakby zaraz miał Ci co najmniej wpierdolić. Wysiłki zakleszczonej w więzach społecznych jednostki są rozpaczliwe. Jeśli przyzna się, że zrobiła to, co lubi – to straci opinię i narazi się na ostracyzm. A nawet jeśli nikt się nie dowie – to przecież to dulszczyzna i hipokryzja. No i ten wewnętrzny moralny strażnik daje potem o sobie znać.

Ciekawym przejawem ludzkiej tęsknoty za wolnością podczas pobytu w społecznych kajdanach, jest uwielbienie wszelkich skandalistów. Skandaliści, prowokatorzy, oburzający artyści są uwielbiani i kochani. Są też nienawidzeni, co jest po prostu.. drugim biegunem uwielbienia. Nikt by nie oglądał filmu o nudnym jak flaki z olejem życiu Janusza i Grażyny z Białej Podlaskiej. Nikt by nie obserwował ich profili na fejsie, nikt by nie oglądał ich filmików na YouTube o zakupach w tesco i wynoszeniu śmieci. Nawet w tak durnych produkcjach jak M jak Miłość jest dramatyzm, są zwroty akcji i liczne wątki gangsterskie. Są EMOCJE. Do emocji za chwilę wrócimy.

Mamy więc uwielbienie dla skandalistów typu SexMasterka. Ogromna większość artystów, muzyków, aktorów – to skandaliści, wolne ptaki. Biorą śluby by po dwóch latach się rozejść, a po trzech latach znowu ślub z ta samą osobą. Zdanie innych mają gdzieś. A to powoduje ogromne emocje u fanów i przyciąga. Durne seriale takie jak „Dlaczego ja” czy „Pamiętniki z wakacji” to jeden wielki zbiór skandali życiowych. Muzyka by nie istniała bez kontrowersji, bez skandali. Wiele utworów muzycznych, także tych popularnych, to miażdżąca i momentami obrazoburcza krytyka społeczeństwa, kapitalizmu, systemu.

Duchowość ezoteryczna jest coraz bardziej popularna, bo jej idee także są wywrotowe. Są sztyletem wymierzonym w sztywną społeczną bryłę. Tradycyjne religie umacniają system, a ta nowa duchowość go demontuje. A przynajmniej mówi, że można żyć z tym systemem w pokoju, obok niego. Żyć ze społeczeństwem, wyjadać te przysłowiowe rodzynki z ciasta które nam nie smakuje, ale nie służyć temu społeczeństwu. Nie spełniać jego żądań, nie być jego zakładnikiem, nie dawać wodzić się za nos.

Społeczeństwo kocha skrajne emocje i skandale

Ludzie więc kochają EMOCJE. I te pozytywne, i te negatywne. Poszukują ich, i to nie tylko świadomie. Ich podświadomość ciągnie tych ludzi do osób, które te silne emocje zapewnią. Te dobre (na ogół 10%) i złe (na ogół 90%) emocje są im potrzebne, by zagłuszyć rozpaczliwą wewnętrzną pustkę. Taki poraniony i uśpiony człowiek zrobi wszystko, by nie było ciszy wokół niego, by nie było nudy, by nie było braku emocji. Bo pozostanie sam na sam w ciszy pokaże mu prawdziwy stan jego wnętrza.

Więc włączy głośną i agresywną muzykę jak jest nad cichym jeziorem, nachla się, pójdzie zlać kogoś po mordzie. Lub samemu, choćby podświadomie przyciągnie skucie swojej mordy. Uzależni się od coco, a raczej od polskiej wersji coco – amfetaminy. Wpadnie w długi, pochłonie ją hazard, wpadnie w kłopoty prawne. Czy wejdzie w związek z toksyczną osobą (np borderline, wredna suka, zimny drań) która zapewni mu eksplozję nuklearną emocji. Oczywiście, w powyższej proporcji – 10% pozytywów do 90% negatywów.

I teraz w związku z powyższym, chciałbym przedstawić kolejną ciekawą zależność. Zauważ, że praktycznie WSZYSTKO co jest związane z seksem i miłością, jest najeżone nie tylko ogromem konwenansów, nakazów, zakazów, norm społecznych. Ale seks wciąż uważany jest za niewłaściwy, brudny, grzeszny. Seks tak – ale tylko po ceremonii w kościele a potem po ceremonii w banku (kredyt), po spłodzeniu nowego Polaka, rodaka, słowianina. I po spełnieniu tych milionów nakazów i zakazów.

Z drugiej strony, przy wódce w towarzystwie kumpli czy na zaufanym babskim wieczorku, mówi się zgoła co innego. Że chłop to musi być chłop. Ma ruchać, zaliczać, zdobywać. Tak samo kobiecie się należy coś od życia. A że mąż nie wypełnia swojej roli to cóż, nie musi wszystkiego wiedzieć. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, prawda? No i z tym zderza się ten cały społeczny konserwatyzm. Bo od tego powyższego chłopa wymaga się także, by był katolikiem, patriotą, odpowiedzialnym ojcem rodziny.

Seks jest grzeszny i jednocześnie uwielbiany przez ludzi

Seks jest więc w oczach społeczeństwa brudny, grzeszny. I tu dochodzimy do bardzo ciekawej i szokującej konkluzji. Podczas sceny nagości przełączamy kanał na inny, gdy siedzą obok nas dzieci. Ale jednocześnie zezwalamy tym dzieciom oglądać filmy i seriale zawierające brutalną przemoc. Zobaczcie – to SexMasterka jest nazywana dziwką, szmatą i jest powszechnie hejtowana w internecie. Odzew, sprzeciw i ból dupy jest olbrzymi. Dlaczego więc ludzie nie protestują przeciwko.. przemocy?

Zaćpany dres z koszulką Polski walczącej czy żołnierzy wyklętych, katujący staruszkę i kradnący jej ostatnie grosze, nie budzi takiego społecznego oburzenia. Przemoc nie budzi tak wielkiego oburzenia jak seks. Choć jest tak samo jak seks uwielbiana. Z nauk gnostyckich wiemy, że jesteśmy na planecie o matrycy zwierzęcej. To planeta zwierząt, a właściwie pół-zwierząt, jakimi jest większość ludzi. Jakie filmy są najbardziej popularne? Gangsterskie, sensacyjne, kryminały, horrory, thrillery. Wszelkie filmy zawierające przemoc.

Dominuje ona w portalach z newsami i w programach informacyjnych. Filmiki z egzekucjami są oglądane setki milionów razy. Brutalna muzyka (rap, heavy metal itp) jest na topie. Gangsterskie wartości typu bóg, honor, ojczyzna, są gloryfikowane i uwielbiane. Trzeba być twardym, a nie miętkim – powtarza wielu z nas. Z czego to się bierze? Z tym, że miłość i seks kojarzone są podświadomie ze słabością. Zaś przemoc – z siłą.

A najbardziej niebezpieczna dla społeczeństwa jest wolność w seksie i miłości i życie po swojemu. Nie tylko wybija wolną jednostkę ze służbie społeczeństwu. Ale dodatkowo tak bardzo kuje w oczy. Tak bardzo uświadamia, że z tym wszystkim jest coś nie tak..

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Czy na pewno rodzina jest największą wartością?

Zewsząd mówi się nam, że rodzina jest najwyższą wartością. W pewnym sensie tak jest. Jest najwyższą wartością dla natury. Bo umożliwia ona rozmnażanie i przetrwanie gatunku, a więc toczenie się koła życia. Rodzina i związane z nią społeczne oprogramowanie (monogamia, konserwatyzm, patriarchat, hierarchizm) choć destrukcyjne dla jednostki i jej wolności, umożliwia homeostazę systemu. Umożliwia pewną społeczną równowagę. Rodzina, choć pozbawia wolności jednostki, umożliwia trwanie społeczeństwa.

Wg mnie istnieje też druga strona medalu. Dziecko przychodząc na świat i żyjąc na nim, otrzymuje trzy rodzaje traum. Pierwszy to traumy rodowe, typowe dla pojedynczych rodziców. Np prababcia, która na wojnie straciła miłość życia, swoją bratnią duszę, i po niej musiała wyjść za mąż za pierwszego lepszego, który ją źle traktował. Drugi rodzaj traum to traumy związane z narodem. Polska pod tym względem jest absolutnym rekordzistą i ewenementem na skalę Europy.

Związane są one nie tylko z rozbiorami, głupimi i niepotrzebnymi powstaniami, z dwiema wojnami, z komuną i bagnem po 1989 roku. Związane są też z mentalnością – pańszczyźniane niewolnictwo, katolicki konserwatyzm, homo soviecticus z PRL. Ponad 25 lat błędów i wypaczeń kapitalizmu i biedy, dołożyło kolejną cegiełkę. Stworzyło to mentalność-potworka, istny węzeł gordyjski. Przecież nawet w Ameryce Południowej ludzie cieszą się życiem i mają luzackie podejście np do seksualności. A u nich katolicyzm jest w jeszcze gorszej wersji niż u nas.

Ludzkość która upadła..

Trzeci rodzaj traum to traumy globalne, wspólne dla całej ludzkości. Należy do nich np poród. Traumą dla dziecka jest też to, że powstało z wpadki, z przymusu (społecznego, rodzinnego), ze strachu (przed tykającym zegarem biologicznym) lub z poczucia niespełnienia w związku. W krajach naszego kręgu kulturowego gdzieś 90% ciąż to wpadki, pomimo antykoncepcji. Rodzic odczuwa wtedy podświadomą niechęć lub wręcz nienawiść do dziecka. Miała być młodość, drugs, sex, rock ‚n’ roll, a tu trzeba pracować na dwa etaty, przewijać pieluchy i nie ma nawet chwili dla siebie.

Jednym słowem – to od rodziców i od tego co wsadzili dziecku do głowy zależy, czy swoje pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę, by uczyć się inwestować i zarabiać gruby pieniądz, czy do.. psychiatry. No, większość swe pierwsze kroki dorosłości kieruje po prostu do urzędu pracy. A potem do banku po kredyt, by wieść egzystencję styranego ojca rodziny czy matki Polki. Dobrze wyjaśnili to Robert T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter w książce „Biedny ojciec, bogaty ojciec„, którą właśnie czytam. Wyróżnili oni cztery programy – kwadranty – przekazywane dzieciom, w kontekście pieniądza: pracownika, samozatrudnionego, właściciela biznesu i inwestora.

Wydaje się więc, że większość tego, co dał nam RÓD (RODzina, naRÓD itp) to same problemy. Traumy, lęki, kompleksy, z którymi musimy zmierzać się większą część dorosłości. Dali nam życie, ale jednocześnie, metaforycznie, zaraz po urodzeniu położyli nas do „trumny„. Warto się teraz poważnie zastanowić, czy na pewno chcesz temu RODowi służyć. Czyli żyć tak jak wszyscy – drzewo, dom, syn i córka. Oddawać mu cały czas, pieniądze i energię. Gdy ma się tę wiedzę, to te wszystkie sprawy i pragnienia wydają się tak małe i rozpaczliwie bezsensowne. Zastanów się – ile Ci dano, a ile też zabrano? Czy świat, społeczeństwo, rodzina, naród – uczynili Cię człowiekiem zamożnym, pełnym wiedzy, szczęśliwym, byś teraz im służył całym sobą, tracą wolność i.. siebie?

Ludzie stają się dorośli, ale nie stają się prawdziwie dojrzali

Wiemy, że ludzie żyjąc i dorastając, nie dostają instrukcji obsługi życia. Ile lekcji o psychologii, relacjach czy seksualności jest w szkołach? A nawet jeśli otrzymują jakąś instrukcje obsługi życia, to jest ona fałszywa. No, może nie fałszywa.. Ale mająca za zadanie sprawić, byś był po prostu uległym trybikiem systemu. Byś pracował na rzecz społecznych struktur, był taki jak wszyscy, nic nie kwestionował i nie zadawał zbędnych pytań. Jest to logika zbiorowej psychozy, społecznej paranoi w której ludzkość tkwi. Społeczeństwo jest więc trupem. Z drugiej strony, jest to.. potrzebne, by ta cała struktura trwała, by była cywilizacja, medycyna, by był chociaż ten minimalny rozwój.

Jednym z problemów naszego świata jest fakt, że ludzie stają się dorośli, ale nie stają się dojrzali. W wyniku traum, rozwój emocjonalny zdecydowanej większości ludzi zatrzymał się na wieku pięciu, dziesięciu, a najczęściej – tych piętnastu lat. Czasami przybiera to formę ekstremalną. Np według psychologii, osoba chora na borderline ma emocjonalność dwu- czy trzyletniego dziecka. Zresztą, studiowałem długo naturę zjawiska borderline – zachwycającego i przerażającego, niczym lwica na polowaniu. Ogromna większość ludzi przejawia przynajmniej kilka wzorców reakcji typowych dla borderline.

Szczególnie widać to w związkach. Mówi się, że taka natura, kobieca czy męska natura, i cóż z tym zrobić. Nie, nie zgadzam się – to nie jest ani kobieca ani męska natura. Fochy o nic, oczekiwanie że partner się domyśli, zaborczość, sceny zazdrości, grożenie odejściem, ciche dni, kontrolowanie, chęć bycia mądrzejszym, chęć posiadania ostatniego słowa, zmienianie na siłę, naciskanie na głupoty – to nie jest natura dojrzałej osoby. To natura mentalnego dziecka, które nigdy nie dojrzało, choć jego ciało może mieć 18, 30 czy 80 lat. O tych przywarach kobiet i mężczyzn stworzono miliony anegdot, dowcipów, memów, ale praktycznie nikt nie dotarł do sedna sprawy. Nawet od psychologa tego nie usłyszysz.

Więc są to reakcje dziecka, nieświadomie powielane w dorosłym życiu. Dzieci płodzą dzieci, biorą śluby, kredyty, tworzą społeczeństwo uważające się za poważne i odpowiedzialne. Jaki jest tego rezultat? Wszyscy widzimy 😉 Inna kwestia to fakt, że dziecko musi się słuchać. Nie ważne czy ma lat 5 czy 45. W wieku pięciu lat, wiadomo – dziecko słucha się rodziców i nauczycieli. Zaś mentalne dziecko w dorosłym ciele, także musi się słuchać. Słucha się więc ideologii, religii, partii. Jest posłuszne wobec społeczeństwa, które dyktuje mu to co ma robić, jaki ma być, jak się realizować. Jak i jest posłuszne np wobec rodziny, która dalej ingeruje w jego życie, czy wobec teściów.

Mentalne dziecko w ciele dorosłego słucha się ideologii, religii i społeczeństwa

Napisałem wiele artykułów odnośnie psychopatologii ideologii czy religii. Pewnie wielu z Was je już czytała. Nowe spojrzenie na to to fakt, że jest to kolejny przejaw.. posłuszeństwa dziecka, zamkniętego w dorosłym ciele. Często rolę rodzica grożącego palcem pełni bóg. Bóg wymyślony przez ludzkość, ten surowy, konserwatywny, nakazujący i zakazujący – ma bardzo wiele psychologicznych cech ziemskich rodziców. Niektórzy psychologowie zauważyli to zjawisko i je opisali. Inaczej: bogowie wymyśleni przez ludzkość, to globalna projekcja cech rodzicielskich. Zresztą.. Przeczytajcie koran lub Stary Testament. Ktoś podliczył, że bóg jahve w ST zabił 11 milionów ludzi, i wypisał jego wszystkie złe cechy. Pokrywały się one niemal idealnie z przywarami człowieczymi.

Czasami podświadomą projekcją rodzica jest Ryszard Petru czy Jarosław Kaczyński. Tudzież Rothbard, Korwin czy Marx. I znowu: jest to mechanizm potrzebny. Dziecko musi się słuchać i koniec. Bo np bez sztywnego szablonu doktryny nie poradzi sobie z myśleniem, nie zrozumie nawet w tym minimalnym stopniu świata. I dodatkowo będzie bardzo zlęknione tym, że świat jest taki niezbadany, wielowymiarowy i sprzeczny. Że życie pełne jest szokującej ironii. A ideologia, religia czy inna doktryna to zapewnia. Systematyzuje, coś tam minimalnie tłumaczy i uspokaja dziecięcy umysł. Cóż by było, gdyby te mechanizmy stabilizacyjne nie istniały?

Człowiek stanowi biologiczny paradoks, ewenement..

Cytuję: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

Ludzki duch uwięziony w materii, na trudnej planecie, w słabym ciele

Wróćmy jeszcze do traum globalnych, przekazywanych zaraz po narodzinach. Jedną z największych traum i zarazem największych problemów, jest opisany przez gnostyków i przez psychologię głębi konflikt ducha z ciałem. Ludzki duch szaleje i wścieka się, ponieważ uwięziony jest w niepewnej, niestabilnej materii. No nie oszukujmy się – w kalekim ciele, które może zapaść w każdej chwili na 10.000 znanych medycynie chorób. W ciele które tak szybko się starzeje i któremu praktycznie wszystko szkodzi. Bo i wegetarianizm, i diety z mięsem mają swoje poważne mankamenty. Szkodzi nam wszystko – i stąd pochodzą te rozbieżności w dietetyce i badaniach. Tysiące badań potwierdza szkodliwość wegetarianizmu, i kolejne tysiące potwierdza szkodliwość mięsa.

I większość tych badań jest prawdziwa. Jedząc mięso wprowadzasz do organizmu toksyny i tzw niskie energie. Mięso gnije w jelitach, zaburza niektóre funkcje trawienne, zakwasza organizm. Z kolei gdy mięsa nie jesz, spada poziom żelaza, ferrytyny, pogarsza się krew, są niedobory witaminy B12, organizm narażony jest na nowotwory, np trzustki. To ledwie wierzchołek góry lodowej, bo takich mankamentów jest całe mnóstwo. Przykładowo – tylko człowiek i świnka morska z ssaków nie produkuje witaminy C. Ludzki organizm zaprzestaje produkcji własnych antyoksydantów koło 25 roku życia. I takich przykładów można mnożyć bez liku.

Materia, w tym ludzkie ciało, jest więc krucha, słaba, ulega szybko różnym formom niszczenia (entropii), jest zdradliwa i niepewna. Jak cały świat, jak życie. Duch ludzki więc szaleje i pragnie się.. uwolnić z więzienia, jakim jest dla niego kruche i niedoskonałe ludzkie ciało. Stąd bierze się ogrom zachowań autodestrukcyjnych. Np nałogi, złe odżywianie, samobójstwa. Stąd też bierze się przemoc. Zauważmy, że przemoc na Ziemi jest szczególnie nasilona wobec tych istot, które pod względem archetypowym są najbliżej pierwiastka ciała / materii. Czyli dzieci, kobiet, wrażliwych mężczyzn i zwierząt.

Znalazło to odbicie w starożytnym micie o Lucyferze. Lucyfer, widząc niedoskonałość świata materii, wypowiedział służbę jahve. Jego słynne słowa to: „Non Serviam” (tłum. Nie będę służył). Jahve chciał mieć po prostu swoją ziemską armię głupoli i niewolników. Lucyfer, jako niosący światłość, nie chciał się na to zgodzić, zszedł więc do podziemi. Mit o Lucyferze ma oczywiście odbicie w ludzkiej psychologii. Dobrze opisała to Farida Sorana na stronie CiemnaNoc.pl. Z kolei ja połączyłem wiedzę, którą przekazuje Farida, z teozofią Vadima Zelanda. Który też opisał prawa rządzące światem, ale te bardziej „numeryczne„, techniczne.

Szczerze polecam zapoznanie się z jego filozofią. W ogromnym skrócie opisał on prawa natury / świata:

-marzenia się nie spełniają jeśli nacechowane są silnym pragnieniem i lękiem. Z kolei silna nienawiść i silny lęk jak na złość przyciąga to, czego nienawidzimy lub czego się lękamy;
-dlatego bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni biednieją. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale wszelkie inne dobra, wartości i zasoby;
-pozytywne emocje i myśli materializują się w fizyczności. W postaci bogactwa, szczęśliwych zbiegów okoliczności, oddanych przyjaciół, dobrego partnera. Wtedy pieniądz robi się sam, niemal z powietrza, a w życiu wszystko się układa. I odwrotnie – złe myśli, złe emocje generują biedę i złe wydarzenia;
-stąd często jest tak, że niegodziwcy, złoczyńcy, kapitaliści i inne typy spod ciemnej gwiazdy nie tylko są bezkarni, ale odnoszą sukces za sukcesem. I nie mają całego szeregu złych zbiegów okoliczności. Ponieważ oni kochają świat, mają pozytywne emocje i myśli. Z kolei ludzie dobrzy, ale zlęknieni, z poczuciem obowiązku i winy, z niespełnionymi pragnieniami – wpadają w tzw „pętlę przechwytu„. Czyli z biegiem czasu stają się coraz bardziej biedni, niespełnieni i nieszczęśliwi. To pogarsza ich myśli i emocje, i koło pętli przechwytu się zamyka. Wydaje się wręcz, że dosłownie cały świat się na nich uwziął. Nawet ten autobus rano ucieka im dosłownie sprzed nosa;
-życie na Ziemi opiera się o twory zwane wahadłami. Wahadła to świadomości zbiorowe, np ideologii, religii, zespołów muzycznych, drużyn sportowych. Wahadłem jest też np las, kontynent, kolonia bakterii czy ludzki organizm. Niektóre wahadła wpływają na podświadomość ludzi, by rozniecać energię konfliktów, rozdrażniać. Głównym celem ich wszystkich jest przechwycenie chociaż małej części energii i… I nie wiadomo co one dalej z nią robią i „komu” ją przekazują.

Wyrodna i nie rozumiejąca nas matka natura

Wg Zelanda, prawa natury są niewzruszone i olewcze. Nie rozumieją one delikatności i zawiłości relacji międzyludzkich. Wydaje się, że działają one na oślep. Nie rozumieją one pojęć dobra i zła – karzą i nagradzają na oślep. Stąd właśnie ten paradoks szczęścia u zabijaki i drania, jak i wiecznego pecha u zlęknionego wrażliwca. Planeta Ziemia wydaje się mieć matrycę zwierzęcą. Dobrze radzi sobie z regulacją świata zwierząt. Wiadomo – jebanie, rozmnażanie niczym króliki, walka każdego z każdym i agresja, mające zapewnić przetrwanie najsilniejszych genów.

Z kolei ze światem ludzkim te prawa sobie zupełnie nie radzą. U zwierząt umożliwiają one przeżycie osobnikom zdrowym i silnym. U ludzi skutkują rządami i rozwojem największych skurwysynów. Człowiek dobry filozofuje, zastanawia się jak by tu żyć dobrze, na poziomie, w zgodzie. Stąd te prawa natury rozpoznają takiego człowieka jako zagrożenie dla realizacji swoich programów rozrodczości, zmienności genetycznej i walki o byt.

Jesteśmy niekompatybilni ze zwierzęcą matrycą tej planety, jakby „nie z tego świata„. Ogrom ludzi czuje to, że nie jest stąd. I dalej – ludzki duch jest niekompatybilny z kruchym ziemskim ciałem i ze słabym i niewydolnym umysłem. Wielu ezoteryków i gnostyków słusznie zwraca uwagę na umysł. Że ma on małą moc obliczeniową. Że jest skoncentrowany na lękach, szukaniu problemów, komplikowaniu wszystkiego.  Jak i na walce i szukaniu przysłowiowego guza. Że jest zaprogramowany właśnie tak, jak zaprogramowana jest natura planety – czyli zwierzęco.

Niewielu z nich zauważa, że ludzki duch wydaje się nie pasować i do ciała, i do umysłu. Duch czuje się więc uwięziony w ciele, jak i czuje się nękany przez umysł. Świat uniemożliwia lub bardzo ogranicza przejawianie się duchowi. Bo zamiast radości, pokus i grzeszków świata materialnego, zmusza się nas do posłuszeństwa, do ciężkiej pracy, do płodzenia dzieci. Zmusza się nas do oddania całej energii, czasu i pieniędzy na rzecz służby strukturom społecznym. Zabrania się nam posiadania hobby, pasji, własnego zdania, własnego pomysłu na życie. To rodzi ogromny konflikt ducha z umysłem i ciałem. Zauważył to i Vadim Zeland, i doktryna psychologii głębi. Tylko inaczej to opisali.

Oczywiście, nie jest tak źle 😉 Można nauczyć się „prześlizgiwać” na ulicy gdzie szaleją pijani kierowcy, czy można też nauczyć się pływać w morzu pełnym rekinów. Czyli można wykorzystać i nagiąć te prawa na swoją korzyść. Wiele razy to opisywałem. Łatwo powiedzieć, a ciężej wcielić w czyn, zwłaszcza z tym RODowym bagażem z Polski 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Bądźmy tak do bólu szczerzy..

Witam.. 😉 Załóżmy że ktoś Ci powie takie słowa:

Chcę żyć na pełnej petardzie, na maxa, z jak najmniejszą liczbą obowiązków, na tyle, na ile mogę i na ile mnie stać.”

Co sądzisz o takiej osobie? SZCZERZE. U mnie nie musisz zakładać społecznej maski. Pomyśl przez chwilę, jakie odczucia wywołuje w Tobie takie zdanie? Pozytywne? Też tak żyjesz lub zamierzasz? Neutralne, bo co Ciebie obchodzi jak żyją inni? Czy też negatywne? No jak on / ona śmie? Jak śmie być takim egoistą, nie dającym nic od siebie? My tu wzięliśmy śluby, kredyty, pracujemy po 14 godzin dziennie by dzieci miały chleb.. A on czy ona pracuje sobie po kilka godzin, i choć żyje skromnie, to ma na wiele rzeczy czas i siły?

Hedonizm a destrukcyjny egoizm

Zacznijmy od tego, że istnieje rozgraniczenie pomiędzy hedonizmem i egoizmem. Hedonizm to dbanie o własną przyjemność jak i unikanie nieprzyjemności i ograniczanie zobowiązań. Z kolei egoizm to to samo co powyżej, z tym że dopuszcza on nie liczenie się ze zdaniem innych, i dążenie do przyjemności po przysłowiowych trupach. No i egoizm to także unikanie zobowiązań za wszelką cenę. Hedonizm zaś dopuszcza te zobowiązania, które człowiek chce podjąć – dopuszcza więc empatię.

Hedonistą jest każda istota żywa od wirusów począwszy, aż do człowieka. Każdy unika nieprzyjemności i dąży do przyjemności. Nawet wirusy i bakterie unikają przykrych bodźców i dążą do pozytywnych (np do zdobycia pożywienia). Z tym, że człowiek jest kimś więcej niż zwierzęciem. Człowiek ma z zasady wyjść poza naturę. Naturę wrogą, która chce uśpienia jego świadomości i podporządkowania swoim celom. W wielkim skrócie, natura chce by człowiek był skrzyżowaniem żarłoka, kopulatora i żołnierza.

By pracował, rozmnażał się, rywalizował z innymi (dobór naturalny) i zasiedlał nowe ekosystemy. Proszę, nigdy nie ulegnijcie wizji, że natura jest po naszej stronie – bo nie jest. Owszem, jest to matka, matka natura. Z tym, że jest to taka matka-Waśniewska, matka-cyganka. Która 90% żarcia i kieszonkowego daje najsilniejszemu i najbardziej rozkrzyczanemu dziecku. A dziecko najsłabsze po cichu zabija, i każdy milczy i udaje że tak ma być. Wszystkie wysiłki ludzkości – technika, nauka, medycyna, budownictwo, kultura, sztuka, duchowość, etyka, empatia, wartości – są takimi „zapasami” z naturą. Taka próbą wyjścia poza jej zwierzęcy program podstawowy.

Zagadka natury: błogie dzieciństwo i trudna dorosłość

I teraz: jest to bardzo trudne do zrozumienia. Ale widać to na wielu płaszczyznach. Np tej fizycznej. Dziecko jest radosne, towarzyszy mu takie naturalne, wręcz metafizyczne szczęście. Takie bycie w „tu i teraz”. Widać to na planie fizycznym. U dziecka szyszynka pracuje bardzo wydajnie. Produkuje dużo hormonów – serotoniny i melatoniny. Dobrze ten stan pamiętam. Ale potem natura upomina się o swoje – o potomka. Szyszynka zostaje przyblokowana. Spada produkcja serotoniny i melatoniny.

Nawiasem mówiąc – melatonina ma działanie przeciwstawne do gonad – a więc do sfery związanej z rozmnażaniem. Na scenę wkracza dopamina i hormony płciowe. Tracisz ten stan bezwarunkowego, boskiego szczęścia. Ostatnie „artefakty” w postaci młodzieńczegoi buntu i idealizmu, zostają zabijane przez szkołę, społeczność a potem warunki rynku pracy. Masz być obywatelem, konsumentem, podatnikiem, wiernym, predatorem, żołnierzem, kopulatorem. Masz pracować na rzecz struktur natury (czyli.. społeczeństwa) i dać naturze potomków. Więc to szczęście bezwarunkowe musi zostać Tobie odebrane. Teraz dostajesz tylko namiastkę tego szczęścia, gdy masz orgazm lub gdy kupujesz kolejną rzecz.

To „wewnętrzne umieranie” związane z okresem dojrzewania, opisałem w szczegółach w felietonie poniżej. Ja to pamiętam i odczułem to szczególnie mocno. Jednak zdecydowana większość tych, których o to pytam, nie pamięta tego przełomu. Ciekawe dlaczego?
Moment gdy stajesz się niewolnikiem systemu.. Pamiętasz go?

Dzieciństwo czyli stan buddy

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem. Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.
Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Matka natura to  rządy silniejszego i zabijanie słabszego

Nie zgadzam się z jednym z powyższego cytatu Osho. To nie człowiek stworzył tę patologię. Stworzyła ją natura. Człowiek tak naprawdę nigdy na dobre nie odszedł do natury. Ale w większości wypełnia jej programy. Rozmnażanie i przetrwanie za wszelką cenę, choćby po trupach, rządy silniejszego, gnębienie słabszych, najsilniejszy zabiera 90% lub więcej zasobów. Rozejrzyjcie się – każdy ludzki system władzy, ze społeczeństwem na czele, ma w sobie te zasady. Jest to bardzo proste i logiczne. Ale zasłona hipnozy jest tu silna i trudno to dostrzec.

Bardzo trudno jest człowiekowi zajrzeć za tę zasłonę iluzji. Zresztą, system o to bardzo dba. By taki człowiek nie miał ani czasu, ani siły na to. Bywa najczęściej tak, że człowiek ma już te 70, 80 i więcej lat, i nagle przychodzi do niego olśnienie. Acha! A więc to tak! I taki człowiek najczęściej po buddyjsku milczy. Może tylko patrzeć na durną i narwaną młodość. Która, jak mawiał jeden czytelnik – „musi się nachlać, naruchać, naszarpać z życiem, narobić dzieci i nalać po mordach.” Czasami ta mądrość nielicznych starszych ludzi, daje wyraz w takich życiowych sytuacjach jak w poniższym kawale:

-Dziadku, wujek Zbyszek ma warzywa i modli się o deszcz, a wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. I co Bóg ma teraz zrobić?
-Wnusiu, spokojnie. Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić im obu..

System nęci Cię, byś zaczął mu służyć..

Program rozmnażania jest jednym z najbardziej zakorzenionych programów w ludzkim umyśle. Jest on niemal tak samo silny, jak np strach przed śmiercią (związany z lękiem przetrwania) i jak strach przed społecznym ostracyzmem. Te trzy programy są najsilniejsze. Rozmnażanie nacechowane jest bardzo silnymi emocjami. I wieloma nakazami, zakazami, przesądami i tabu. System zachęca, nęci, kusi, byś służył jego strukturze – społeczeństwu. Przedstawia Ci wtedy wizję Ziemi obiecanej. Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie, niż w obietnicach.

W kwestii rozmnażania mówi się o cudzie życia (a to jest bardzo dyskusyjne tak naprawdę..) o tupocie małych stópek, o macierzyństwie i ojcostwie. Nikt nie mówi jednak o negatywnej stronie. O tym, że tracisz wolność. Że większość możliwości samorealizacji zostaje zamknięta na głucho. Że jeśli jesteś kobietą to pracujesz jeden etat 8 godzin, a pote, kolejne dwa etaty w domu. Że jeśli jesteś mężczyzną, to wychodzisz z domu przed godziną 6, a wracasz często po 20, i potem kolejny etat w domu. A to wariant.. optymistyczny. Wariant pesymistyczny to oboje praca po 8 godzin za najniższą krajową.

Całość sprowadza się do służby strukturze kosztem siebie. A struktura potrzebuje ludzi niespełnionych, nieszczęśliwych. Bo taki człowiek ma ogromny wewnętrzny brak, ubytek. I rozpaczliwie dąży do jego wypełnienia. Związkiem, potem ślubem i dziećmi. Karierą i konsumpcją. A więc służbą owej strukturze. Gdyby ludzie byli szczęśliwi, to nie realizowaliby wielu celów natury. Pili by sobie piwko, jarali zioło, spotykali się, filozofowali.

Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Więc jest mało przydatny dla natury. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie w inny sposób walczył z innymi, by realizować program doboru naturalnego – przetrwania jak najsilniejszych genów. Często nie będzie chciał rozmnażać się, czy kupować coraz to nowych rzeczy. Natura więc ogranicza ludziom szczęście.

..A potem Cię zniewala i pozbawia osobowości

Cytat: „Od dzieciństwa wpajano nam, byśmy podporządkowywali się woli innych, wypełniali zobowiązania, służyli ojczyźnie, rodzinie, partii politycznej, firmie, państwu, idei.. Każdemu, komu się da, a o sobie myśleli w ostatniej kolejności. Każdy w jakimś stopniu posiada poczucie obowiązku, odpowiedzialności czy winy. Każdy człowiek „służy” jakiejś grupie czy organizacji: rodzinie, klubowi, placówce oświatowej, przedsiębiorstwu, partii politycznej, państwu itd. Wszystkie te struktury zawiązują się i rozwijają, kiedy grupa ludzi zaczyna myśleć i działać, mając na uwadze jeden cel. Następnie przyłączają się inni ludzie i struktura się rozrasta, rośnie w siłę, zmusza swych członków do przestrzegania ustanowionych zasad i w sumie może podporządkować sobie całe warstwy społeczne.”
~Vadim Zeland

Cytat: „Społeczeństwo lubi wywierać presję, bo samo się sobą nie zajmuje. Jeśli ktoś ulega tej presji, to się z tym źle czuje, a w efekcie nie podejmie zmiany. Zmianę człowiek musi zrobić sam sobie, nawet jeśli innym też ona pasuje, to on sam musi tego chcieć, to on sam musi ją wykonać. Powiedziałabym, że najlepiej byłoby się uczyć asertywności: „Moi drodzy, odczepcie się ode mnie”. Nie ma przepisu, że się traci cnotę w wieku 15, 20 czy 27 lat. Każdy traci wtedy, kiedy traci. Tak samo nie ma przepisu, jak długo trzeba być w związku. Jeden związek trwa dwa tygodnie od ślubu, a inny siedemdziesiąt lat. Więc nikt nie ma prawa, aby wypowiadać się na ten temat – to jest bezczelne. Nie warto się poddawać presji „krewnych i znajomych królika”, ale wiem, że ludzie to robią. Ktoś powie jedno zdanie, które utkwi nam w głowie i potem nosimy to w sobie. Bardzo namawiam ludzi do tego, żeby mówić sobie miłe i ciepłe rzeczy i odczepić się od tego, jaki kto ma być.”
~Katarzyna Miller

Chcesz kosztować życia, ale.. No właśnie

Wróćmy więc do pytania z początku artykułu i uzupełnijmy je nieco. Czy to złe, że teraz, w dobie rozwoju cywilizacji, a więc także wyższych wartości, bo to się łączy – ludzie chcą zaznać trochę życia? Posmakować go? Żyć więcej i intensywniej niż umęczeni 18-godzinną orką w polu przodkowie? Obecnie świat oferuje więcej. Możliwości są tryliony. Tyle rodzajów muzyki, tyle knajpek czy klubów, tyle możliwych hobby. Wiedza z każdej możliwej dziedziny, każdej kultury, każdej epoki historycznej, na wyciągnięcie ręki czy też na kliknięcie myszką.

Skok ze spadochronem, czy choćby zbieranie znaczków. Nauka śpiewu, czy choćby pójście na piwo. Aby tego wszystkiego zaznać, trzeba by żyć tysiące lat. Dlatego teraz daje się młodym taką społecznie akceptowalną cezurę czasową. Wiek 15 do 30 lat. Możesz więc się wyszaleć. Ba! Możesz nawet robić te wszystkie „grzeszne” rzeczy objęte tabu, i na to jest przynajmniej częściowa dyspensa. Ale przychodzi wiek tych 25, potem 27, i ostatecznie 30 lat. Wtedy społeczeństwo zaczyna się dopominać coraz silniej o swoje. O to, byś zaprzestał tej zabawy i zaczął służyć tej strukturze.

Taka zabawa czy choćby seks bez tego ślubno-pieluchowego dodatku, jest złamaniem jakiegoś społecznego tabu. Zupełnie tak, jakby seks był jakimś kredytem, którego muszę spłacić potem potomkiem. Seks? Morze, góry, piwko, upojne, bezsenne noce? Okej, parę lat tak możesz, ale potem masz spoważnieć, służyć i pracować dla nas! Takie same przekonanie związane jest z życiem. Skoro dostałem od kogoś życie, to muszę ten kredyt spłacić i muszę samemu dać życie. Skoro dostałem od natury życie, to muszę potem dla niej pracować.

Na tym polega iluzja życia – czyli co dokładnie?

To dlatego ludzie nienawidzą takiego stylu życia, tak podświadomie, taką pierwotną, dojmującą nienawiścią. Ona jest bardzo szczególna. W nich jest podświadoma tęsknota za takimi małymi, codziennymi radościami. Jak np wstawanie o wybranej przez siebie porze. Czy jak zamknięcie się z książką, i odizolowaniem się od tych wszystkich rozkrzyczanych ludzi i spraw. To tęsknota za życiem bez tak wielkiej ilości problemów i obowiązków. Mogą być oni bardzo szczerzy: „No tak to każdy by chciał..” czy np: „Żyjecie sobie na luzie bo my z tymi pieluchami żyjemy jak żyjemy.”

No i oni mają rację. Na tym to właśnie polega – iluzja życia. Im mniej służysz społeczeństwu tym bardziej szczęśliwy jesteś. A śluby, dzieci, kredyty to po prostu kajdany. Rozmnażanie najsilniej wiąże z systemem i najsilniej zniewala. Nie ma już Ciebie, są dzieci. I to nie wszystko. Bo są jeszcze np teściowie, szkoła i inne elementy instytucji państwa, a w niej choćby „chcący dobrze” katecheci. Rodzina i rozmnażanie to ukoronowanie matrixa, to szczyt służby i podporządkowania naturze, i jej kołu samsary – kołu iluzji i cierpienia.

Dlatego pamiętaj o dyskrecji i milczeniu. W ogóle jeśli ogarniasz tego typu tematy, to chyba już wiesz, że z większością ludzi nie można robić w zasadzie nic. Sobą być nie możesz. Zwierzać się też nie bardzo. Związek z typową kobietą albo z typowym facetem? Heh.. Jedna z zasad życia społecznego to to, że nikt nikogo niczego nie uczy. Społeczeństwo nie posiada absolutnie żadnej przydatnej i prawdziwej wiedzy. O psychologii czy emocjach nie wiedzą oni nic. Nie wiedzą jak budować relacje. Czy jak wychować dziecko by pierwszych kroków w dorosłości nie kierowało do psychiatry.

Jezus Chrystus mówił, że poznając świat, poznajesz trupa. Tak, jest to napisane w biblii, jak byk. Z którą kościoły i społeczeństwo zrobiły sami wiecie co. To dobry przykład ironii życia. Oczywiście, na pewno nie namawiam do takiego stylu życia wszystkich. Zresztą, to niemożliwe i nawet niewskazane. Kluczową sprawą jest uświadomienie ludzi, że każdy może żyć swoim życiem, jeśli nie krzywdzi innych. A w Polsce zwyczaj wpierdalania się w cudze życie jest ekstremalny.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony:
Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

 Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

relacje-damsko-meskie

Związki.. Ileż o nich można rozmawiać. Miliony książek – od romansów, po psychologiczne, ogrom dyskusji, żartów, dowcipów. To główny temat na terapii, czy to tej odbywającej się przy szklaneczce whisky, czy tej w gabinecie psychologa.

Pierwsza i najważniejsza prawda – nikt lub prawie nikt nam nie przekazuje rzetelnej wiedzy na temat związków. Nikt nie przekazuje też wiedzy o emocjach, relacjach, uczuciach. Nie mieli jej nasi rodzice, dziadkowie i wszystkie pokolenia żyjące od zarania dziejów. W większości spali oni snem kamiennym. Byli całkowicie we władaniu swoich emocji, zależni od nich. Nie potrafili ich kontrolować, to one kontrolowały ich. Nie rozumieli ich, w związku z czym często korzystali z nich destrukcyjnie.

To dostaliśmy w spadku my, dzieci lat 70, 80, 90, 00 – od których świat zaczyna powoli wymagać radzenia sobie z emocjami. Gdyż taki jest zamysł ewolucyjny naszej planety. Ta nowa świadomość swoich emocji wykuwa się w bólach, gdyż każdy rozwój (dziecka, dorosłego, ludzkości jako zbiorowości) odbywa się poprzez łzy i cierpienia.

Społeczeństwo, życie, świat – to gra, iluzja, rodzaj eksperymentu laboratoryjnego. Kto pozna prawdziwe reguły, nieskażone ideologiami, religiami, społecznymi stereotypami, ten wygrywa. Lub chociaż nie przegrywa tak jak zdecydowana większość, która bierze symulację o nazwie „życie” na poważnie. Nie ma powodu by brać to wszystko na poważnie, martwić się że czegoś nie masz, że ktoś ma więcej, panicznie pragnąć i gonić za nie wiadomo już czym. Zatrzymaj się. Wysiądź z pociągu który jedzie w samą przepaść. A wtedy świat sam się zatrzyma i da Ci wspaniały prezent.

Kolejna ciekawa prawda, którą chciałbym Wam przekazać, to fakt, że to nie do końca prawda, że przeciwieństwa się przyciągają. Przyciągają, na pewnym etapie, u ludzi mniej świadomych siebie i świata. Ale związek przeciwieństw najczęściej nie jest udany. A często bywa.. wybuchowy, jak w chemii, pozostawiając po sobie pożar lub powybuchowe zgliszcza.

Szczęśliwe relacje są tam, gdzie spotykają się dwie osoby świadome siebie i świata, o odpowiednio wysokiej mentalności. Cały sekret tkwi w tym, by tworzyć relacje z osobami zbliżonymi mentalnością do nas. I tu, na tym etapie, przyciągają się już podobieństwa. Jak ktoś jest nieszczęśliwy, zagubiony w świecie i emocjach, to szuka.. tych emocji. Silnych emocji – pozytywnych, ale i negatywnych. Być może szuka ich podświadomie, by mieć „materiał laboratoryjny” do przeprowadzenia doświadczeń na sobie, i nauczenia się sztuki zwanej życiem.

Nauczenia poprzez ból i cierpienie, poprzez doświadczanie. A silne emocje mogą dać niestabilni emocjonalnie i często psychicznie ludzi. Archetypy zimnego, ale drania czy wrednej suki (modliszki) są już silnie zakorzenione w społeczeństwie. Z kolei gdy ktoś ma już dużo życiowych lekcji przepracowanych, jest stabilny, emocje nie kierują nim za bardzo, to raczej jest w spokojnych związkach. Pokaż mi w jakim związku jesteś, a powiem Ci, jaka jest Twoja mentalność i świadomość.

Zaskoczę i być może zszokuję Cię czymś. Jeśli interesujesz się psychologią i jej przedłużeniem – ezoteryką, gnozą, to na pewno zahaczałeś te tematy, i to nie raz. Czytałeś więc to, jak powinna wyglądać dobra relacja. Czy jak powinno się dobrze wychowywać dzieci. Ale kłopot w tym, że zdecydowana większość ludzi nie dorosła do relacji związkowej, miłosnej. Jeszcze większa część społeczeństwa nie dorosła do tego, by być rodzicami. Ale w naszym świecie do tego wystarczy sam penis i pochwa. Więc mentalne dzieci w ciałach dorosłych, nic nie wiedzące o świecie i emocjach, szamoczące się z życiem, płodzą dzieci i przekazują im to w spadku.

Swoje lęki, kompleksy, traumy, i szereg innych złych wzorców. To jest właśnie piekło nieświadomości. Jeśli chcesz żyć lepiej, mieć lepsze, spokojniejsze relacje, które nie są roller-coasterem, to powinieneś zawsze dążyć w górę. By rozwinąć się więcej niż społeczeństwo, by być od niego lepszym. I nie ma w tym pogardy ani narcyzmu. Społeczeństwo jako masa zawsze równa w dół. Ten mechanizm musi zaistnieć, by w miarę mało ludzi było z tego społeczeństwa wykluczonych. By rozmnażało się, pracowało, brało kredyty, napędzało systemowi konsumpcję i PKB.

Jeśli chcesz być przeciętniakiem, to czekają Cię przeciętne związki, z naczelną zasadą roller-coastera. Czyli od wyżyn euforii, aż po dno upodlenia i rozpaczy. Od focha czy czegoś znacznie gorszego, po omdlewanie z rozkoszy. Co oczywiste – bodźców negatywnych będzie zdecydowana przewaga. I czekają Cię przeciętne cele w życiu – ślub, dzieci, kredyty, szarość dnia powszedniego. Taki człowiek skończy też przeciętnie. A jak kończą przeciętne rodziny, małżeństwa? Jest to kolejna zakazana prawda, tabu społeczne, ukrywane przed rozgorączkowanymi młodymi głowami. Kończą przeciętnie. Czyli źle. Nienawidząc się z każdym rokiem coraz bardziej. Podświadomie zrzucając winę za brak kolorów życia na dzieci.

Dzięki rozwoju cywilizacji i technologii, nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. Dużo mniej realnych rzeczy i wydarzeń nam zagraża. Dawniej śmierć czaiła się na każdym kroku, a adrenalina wylewała się uszami, i to kilogramami. A konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała taka sama jak w ciemnych czasach.

Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Człowiek domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Jakichkolwiek emocji, byle tylko były. Byle tylko coś się działo, byle tylko uciec od tej przerażającej ciszy. Podczas której ukazuje się głębia naszego jestestwa – opłakana głębia. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne, z dupy wzięte.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Osoba która jest nieświadoma, ma niską mentalność, która szarpie się z życiem i emocjami, nie rozumiejąc ich – wykazuje bardzo specyficzne zachowania w związkach i relacjach. Oto kilka z nich: zazdrość, zaborczość i chęć kontrolowania, obrażanie się o znajomości realne bądź internetowe, brak zaufania, urządzanie fochów (najczęściej o nic lub o absurdalne rzeczy), obrażanie się, grożenie odejściem, krzyki, awantury. Będzie miała obraz idealnej relacji i będzie wkurzać się o wszystko, o każdą bzdurę.

Bo przecież życie ma być dla niej niczym blog na instagramie. Gdzie nawet sracz ma błyszczeć. Będzie Cię próbowała zmieniać na siłę, byś tym ideałem z obrazka, a raczej z ekranu TV się stał. Taka osoba jest mentalnym dzieckiem – przerażonym i zagubionym – niezależnie od tego, w jakim wieku jest jej ciało. Jest także najczęściej duchowym dzieckiem (młoda dusza), ale to inny, grubszy temat. Nie, to nie jest normalność. To jest choroba, to społeczno-mentalne niewolnictwo, to patologia, której hołduje większość społeczeństwa.

Z tak postępującą osobą prawdziwej i szczerej relacji nie będzie. Będzie roller-coaster w którym nawzajem będziecie się ranić. Potem może ślub, kredyty itp, i niszcząca duszę szarość dnia. Tacy ludzie mają swój świat i swoje doświadczenia. Jeśli jesteś ponad – najlepiej nie wchodź w ich świat. Wchodząc w ich świat sam będziesz cierpiał, a im nie pomożesz. Nie zmienisz też ich, bo im takie trudne życiowe lekcje są potrzebne. Walcząc z nimi i gardząc, także narażasz się na cierpienie. Jedyna recepta, to mądrze i spokojnie się zdystansować. I nie jest to unikanie relacji. Tu klasyczna psychologia nie ma racji, bo przed takimi ludźmi trzeba się bronić.

Na koniec felietonu: wielu mężczyzn zastanawia się, jak wyjść z friendzone. Są zakochani w kobiecie, która zaproponowała im tylko przyjaźń. Za to ta kobieta woli niegrzecznego chłopca, drania, który zdradza, pije i bije. Ale jest on taki pociągający. Kobieta zwierza się przyjacielowi z tego, jaki to drań jest draniem, jak nie szanuje, jak źle traktuje. Ale nie słucha rad przyjaciela, i nie odejdzie od drania, stale do niego wraca.

Moja rada: jak wyjść z takiego friendzone? Nie chciej wyjść z takiego friendzone ku związkowi z kobietą o takiej mentalności. Ona właśnie tych złych doświadczeń z dupkiem potrzebuje do rozwoju. Zastanów się też, co jest w Tobie nie tak, skoro takie kobiety przyciągasz. Płeć przeciwna i relacje z nią są lustrem nas samych, wiele o nas mówią. To co napisałem w tych dwóch akapitach, odnosi się także w drugą stronę – relacja zimna suka i ciepły mężczyzna. Mężczyzna w friendzone powinien nabrać swojej wewnętrznej, męskiej mocy, w wariancie pozytywnym, a więc innym niż agresywno-patriarchalny. Powinien też przepracować swoje traumy i kompleksy.

Autor: Jarek Kefir, z wiedzy i inspiracji bliskich osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Powstań z kolan, odrzuć filozofię cierpienia i przestań być ofiarą!

cierpienieCzy to źle być hedonistą? Hedonizm jest filozofią polegającą na minimalizowaniu cierpienia i na maksymalizowaniu przyjemności, z jednoczesnym uznaniem zasady, że nie może to nikogo krzywdzić. Co jest więc w nim złego?

Pisałem już, że ludzka natura jest drapieżna, przemocowa i okrutna. Już popularny bloger Pokolenie Ikea to zauważył, pisząc artykuł o tym, że ludzka natura jest zła. On jednak nie doszedł do genezy problemu – do jądra, rdzenia tego systemu.

Gdy zdasz sobie sprawę z dwóch rzeczy – o tym jaka jest ludzka natura i o tym, jak działa ten świat, że żyjemy w jakiejś chorej symulacji – to z marszu masz pół tony ciężaru mniej na duszy. Nie musisz sadzić drzewa, budować domu i płodzić syna. Nie musisz się poświęcać jeśli nie widzisz w tym sensu i celu. W zasadzie nie musisz nic z tego, co rozkazuje rodzina, znajomi i społeczeństwo. To wielka ulga i wielka wolność.

Ale wróćmy do natury ludzkiej. Ludzie w większości wyznają zupełnie inną filozofię niż hedonizm. Czyli egoizm. Egoizm zakłada skoncentrowanie tylko na sobie i marsz po trupach, do celu. Hedonizm już nie. I jest tak jak na obrazku – największe świnie, często podpierając się religią czy konserwatyzmem, wymagają od innych by byli aniołami. Wymagają to od wszystkich tylko nie od samych siebie. Sami uważają że mogą na przykład ruchać wszystko co nie ucieka na drzewo. Ale każdą kobietę która lubi seks nazywają szmatą, a mężczyznę – niedojrzałym kurwiarzem.

To życie które masz jest niepowtarzalną szansą. Na zabawę, radość, miłość, seks, taniec, rozrywkę, przyjemność, bogactwo i każdą inną obfitość. Tak, ja na to wszystko zasługuję, i Ty także na to zasługujesz. Nigdy nie daj sobie wmówić filozofii / kultu cierpienia. Zauważcie że kult cierpienia jest podstawą każdej religii i każdej władzy. Jest to bardzo wygodne dla elit, gdy ich owieczki widzą sens w czymś, co absolutnie żadnego sensu nie ma. Czyli w trudzie, cierpieniu, biedzie i nadmiernym poświęcaniu się. Odeślij apostołów kultu cierpienia do samego diabła – bo są oni jego posłańcami i sługami.

Cierpienie kultywują religie monoteistyczne, hinduizm, buddyzm. No to można zrozumieć, bo zostały one stworzone by rządzić owieczkami i je skubać. A w razie czego – posyłać te owieczki na rzeź, np na wojnę o demokrację i ropę. Ale nie mogę zrozumieć tego, że kult cierpienia występuje w szeroko pojętym new age, ezoteryce. Apologeci tych doktryn mówią, że każde cierpienie i zło jakie doświadczamy, ma sens i cel, że trzeba być za nie wdzięcznym. A niby dlaczego do kurwy nędzy mam być wdzięczny za coś, co mnie uszkodziło na całe życie i doprowadziło do ciężkiej choroby? To samo mówią tłumacząc sens istnienia rodzinnego piekiełka. Że dusza przed wcieleniem się wybrała sobie ziemskich rodziców i wyraziła zgodę na to cierpienie. Zalecają oni wręcz bycie wdzięcznym za to i wybaczenie. Znowu pytam: dlaczego mam to robić?

Jeśli chodzi o rodzinę, to są udzie którzy zauważyli że ogarnąłem się i lepiej się czuję. Mówią więc: „Jarek, może się ustatkujesz?” Jest to temat który wzbudza we mnie agresję. Naprawdę niewiele już takich tematów jest. Ten jest jednym z ostatnich. Oni się naruchali, naćpali i nachlali za wszystkie czasy w wieku 15 – 30 lat. A teraz zakładają rodziny, bo tak wypada, i strugają wielkich świętoszków i obrońców moralności. I namawiają do tego innych. Ja nie widzę sensu w zakładaniu rodziny. Jest to dla mnie nadludzki wysiłek, do którego trzeba wręcz nadludzkich zdolności (stalowa psychika ekstrawertyka, duże zarobki itp). I nie widzę absolutnie żadnych korzyści DLA MNIE z tego wszystkiego. Nie byłoby to dla mnie żadną radością, a jedną wielką katorgą zakończoną przedwczesną śmiercią.

To JA się liczę, moje zadowolenie i przyjemność. Ale liczą się też dla mnie inni – w tym te potencjalne istoty, które bym sprowadził na ten łez padół. Nie chcę przekazywać im swoich jak i cywilizacyjnych (globalnych) traum. Nie chcę by żyły na planecie która jest piekłem, więzieniem. No i nie chcę poświęcać swoich najlepszych lat, 90% swojego czasu, dla innych. Czyli dla dzieci, społeczeństwa, systemu. Bo ani społeczeństwo ani system na to nie zasługuje.

Pewna doza cierpienia i złych wydarzeń jest potrzebna by wykształcić charakter, ukształtować empatię, ustawić priorytety i odpowiednie spojrzenie na podłość i marność tego świata. Zgoda, to druga strona medalu. No ale naprawdę, nie przesadzajmy z tym cierpieniem.. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych oświeconych na Ziemi, przekazał swoją wiedzę w najprostszy i najbardziej życiowy sposób. Nie wypowiadał się głębokimi, pięknie brzmiącymi, ale fałszywymi sentencjami, jak to robi większość znanych guru duchowych. Wszak nie ma nic gorszego od pięknych słów, które kłamią. On przedstawił swoją wiedzę prostym językiem, i dał nawet zestaw wskazówek i ćwiczeń – tego żaden guru duchowy także nie zrobił.

Mówił on, że dusza przyszła na świat nie po to, by cierpieć, nie po to, by nadmiernie się poświęcać, i nie po to, by osiągać jakieś wyżyny oświecenia, i nic ponad nie. Przyszedłeś na świat bo Twoja dusza chciała doświadczać radości, zabawy, miłości, seksu, tańca, przyjemności, obfitości, bogactwa, i wszelkich innych materialnych uciech. Widzicie, jak bardzo rewolucyjne są te tezy? Nawet rzekomo oświeceni wyznawcy new age czy ezoteryki zakrzykną teraz ze świętego oburzenia. Zaś całe to zło, cierpienie, wypadki, złe zbiegi okoliczności, konserwatyzm, bieda – mają być wręcz anomalią, abberacją systemową.

Rdzeń, czyli ta tajemnicza struktura zarządzająca ziemskimi (pod)systemami, być może jest uszkodzona. Według Zelanda ta cała ziemska katorga to wcale nie jest stan naturalny, a odpowiadają za to bezpośrednio twory zwane wahadłami. Pozostaje jeszcze kwestia poświęcania się i pomagania innym. Jest to bardzo ważne. Rób to wobec tych ludzi, wobec których warto to robić. Wrogowie i wszelkie jednostki zaślepione i niereformowalne nie zasługują nawet na ziarenko tego dobra. A państwo, ojczyzna, społeczeństwo, świat, Ziemia? Czy zasługują na to? Tu sprawa jest bardzo złożona.

Odpowiedz sobie uczciwie: co Ci dało to państwo (Polska) byś poświęcał swoje zdrowie lub życia, np na wojnie? Będziesz ginął za Biedronkę, za Lidla, za pensje 1000 zł netto, za umowy śmieciowe? Będziesz ginął za Tuska, Petru, Schetynę, Pawlaka? Odpowiedz sobie też na pytanie, ile Ci ten kraj odebrał? Też bardzo wiele, jak mi i 90% mojego pokolenia? Ilu ludzi doprowadził do biedy, rozpaczy, emigracji, obłędu, chorób, samobójstw? Odpowiem.. 160.000 samobójstw w latach 1990 – 2011, głównie z biedy. Ile związków doprowadził do końca, ile rodzin do rozbicia? Miliony milionów. A świat? Czy umożliwił Ci on wszechstronny rozwój, rozwinięcie skrzydeł i ukrytych talentów? Czy może raczej odebrał Ci prawie wszystko, jak mi i większości ludzi?

Dla kogo chcesz się więc poświęcać? Czy warto? Ja dawno zrezygnowałem z chęci otwartej zmiany świata. Po pierwsze to niemożliwe, po drugie – świat (Rdzeń) się broni przed nieautoryzowaną ingerencją i daje różne kopniaki. Cichy i pokorny bunt daje dużo lepsze rezultaty. Jest to w zasadzie bunt bez.. buntu. Wiedzę zachowuję i przekazuję tylko tym, którzy chcą i są gotowi. Te kilkadziesiąt tysięcy czytelników mojego bloga miesięcznie – ok. Moje bratnie dusze, osoby bliskie sercu – jeszcze bardziej ok. No, może te 10%, 20% społeczeństwa które ma potencjał. Umówmy się, że też są ok dla mnie. Cała reszta się nie liczy, jest absolutnie bez znaczenia, mogłaby nie istnieć. Jedyne co się nauczyłem – to być wręcz niewidoczny dla nich, w tym dla tych dawnych wampirków. Stało się to po marcu, kwietniu 2016 roku i zaskoczyło nawet mnie.

Podsumowując:

-hedonizm, empatia z jednoczesnym olaniem tego świata – TAK
-egoizm i marsz po trupach do celu – NIE

-pomaganie, poświęcanie się i przekazywanie wiedzy: przyjaciołom, bratnim duszom, pozytywnym ludziom, tym którzy mają potencjał i chcą zmian – TAK
-pomaganie, poświęcanie się i przekazywanie wiedzy: wrogom, jednostkom zaślepionym, fanatycznym, niereformowalnym, traktującym nas źle – NIE

I ja i Ty zasługujemy na to, co tylko najlepsze na świecie. A Ci którzy każą cierpieć i poświęcać się bez sensu i celu – niech spierdalają. Gdy masz możliwość uniknięcia cierpienia – po prostu go uniknij. Jakże często Ci pobożni obrońcy moralności robią dokładnie to samo – np poprzez w tajemnicy wykonywaną „skrobankę” pod osłoną nocy.

Poniżej wklejam cytat wyjaśniający różnice pomiędzy hedonizmem a egoizmem.

Cytuję: „Między hedonizmem a egoizmem istnieje spora różnica. Szkoda, że nie każdy ją zauważa. Hedonizm i egoizm mają jedną wspólną cechę: obydwie postawy dążą do zapewnienia jednostce jak najwięcej przyjemności. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Wystarczy przeczytać jakąkolwiek definicję, żeby wyłapać tę subtelną różnicę, która je dzieli. Główna zasadą hedonizmu jest czerpanie jak najwięcej przyjemności z życia. Egoizm natomiast to postawa bliska narcyzmowi, według której należy troszczyć się wyłącznie o siebie, nie zauważając potrzeb innych. Egoiści charakteryzują się zwykle paskudnym usposobieniem i kompletnym brakiem względu na resztę świata. Widać różnicę?

Mimo to nie jest łatwo przyznać się do tego, że jest się hedonistą. Wielu ludzi przyjmuje takie słowa z oburzeniem, traktując wyznawców hedonizmu jako ludzi złych, płytkich egoistów myślących tylko o tym, co materialne. A to właśnie takie myślenie świadczy o płytkości i braku zrozumienia. Hedonizm jest jak najbardziej zdrową i naturalną postawą. Sprawia on, że osoba o takim światopoglądzie dba o siebie i chce brać z życia to, co najlepsze. Gdyby każdy był taki, wszyscy byliby zadowoleni. Podstawowa różnica pomiędzy hedonizmem, a egoizmem polega na tym, że egoista dba jedynie o siebie, hedonista zaś potrafi zatroszczyć się o innych ludzi – najpierw jednak chce zadbać o siebie, żeby móc w pełni czerpać radość z pomagania innym. I jest to najzupełniej normalne. Tylko osoba szczęśliwa i spełniona może odczuwać radość z poświęcania się dla innych. Jeśli z powodu swoich obowiązków zaniedbuje siebie, prędzej czy później popadnie w frustrację i niechęć do osoby, dla której się poświęca.

Co jest więc takiego w hedonizmie, że wzbudza taką niechęć u różnych ludzi? Dlaczego tak często rzucane są gromy na tych, którzy otwarcie przyznają, że w życiu liczy się dla nich przede wszystkim przyjemność, a nie idee, altruizm i, powiedzmy, takie rzeczy jak „szukanie duchowego oświecenia”? Na pewno dużo bierze się z tego, że niektórzy mylnie definiują hedonizm. Dla wielu oznacza to tyle, co „żyć szybko, umierać młodo”, czyli przygodny seks, częste zmiany partnerów, zero zobowiązań, próbowanie w życiu wszystkiego i całkowity brak samokontroli. Być może część hedonistów tak postępuje, nie przeczę. Ale definicji przyjemności jest mnóstwo. Dla jednych jest to imprezowanie, dla innych seks, a dla jeszcze innych może to być np. podróżowanie po świecie. Wszystko może stać się przyjemnością, celem, do którego chce się dążyć.

Niestety, presja społeczna, wychowanie i takie autorytety jak Kościół wmawiają ludziom, że najwięcej można w życiu osiągnąć jedynie ciężką pracą i poświęceniem. Przyjemność i radość życia zbyt często sprowadzana jest na dalszy plan, jako coś, co nie powinno być sensem życia. Samo słowo ‚hedonizm’ dla wielu ma pejoratywny wydźwięk, podobnie jak ‚wygodnictwo’ i ‚leniuchowanie’. A przecież to, że człowiek lubi wygodne życie, oznacza tylko tyle, że potrafi on sobie zapewnić komfort i dba o siebie. Lenistwo w odpowiednich ilościach jest cudownym lekarstwem na stres i działa niczym kojący plasterek na nasze codziennie zmartwienia.

Tylko, że nie każdy chce to zrozumieć. Dla wielu hedonizm zawsze będzie czymś złym, co należy potępiać i gromić. Bardzo łatwo oceniać innych po pozorach. Bardzo łatwo powiedzieć „hedonizm do niczego dobrego nie prowadzi”, „materialiści to źli ludzie”, „naprawdę współczuję tym biednym ludziom, oni nie wiedzą, co naprawdę jest w życiu ważne”, „nieszczęśliwi, zagubieni konsumpcjoniści, oni nie potrafią prawdziwie kochać”. I tak dalej, ple, ple, ple. Kompletny stek bzdur.

Hedoniści po prostu potrafią określić, czego im w życiu trzeba i wielu im przez to zazdrości. Jeśli sam jesteś hedonistą, to wiesz, co mam na myśli. Na przyjęciu weźmiesz ostatni kawałek ciasta, nie krygując się i nie czekając, aż zrobi to ktoś inny. Jeśli ktoś da Ci do wyboru fotel i taboret, usiądziesz na fotelu. W weekendy potrafisz beztrosko rozwalić się na łóżku, nie myśląc o tym, że inni w tym czasie pracują w ogródku. Twoje życie jest właśnie przez to takie pełne i piękne.

Nasz naród trzeba nauczyć tego, że przyjemność i komfort w życiu są ważne. Śniadania do łóżka, leżenie przez całą niedzielę i kąpiel zamiast prysznica to naprawdę nic złego. Każdy zasługuje na rozpieszczanie, musi tylko przyznać, że naprawdę tego potrzebuje i nie mieć z tego powodu poczucia winy. Nie warto się przejmować krytyką. Zawsze znajdą się ludzie, którym coś będzie przeszkadzało. Sami będąc zgorzkniali, potrafią tylko oceniać innych i przyczepiać im różne łatki. Jeśli jednak wiemy, że swoim zachowaniem nie robimy nikomu krzywdy, należy takich ludzi po prostu ignorować. Hedoniści to zazwyczaj bardzo sympatyczni ludzie, otwarci, szczerzy i zadowoleni z życia. Ich związki są trwałe i zgodne, właśnie z tego powodu, że potrafią walczyć o swoje i otwarcie mówić, czego potrzebują. Jeśli masz to szczęście, że taki jesteś – nie zmieniaj się.”
Autor: EMoonia

W felietonach poniżej poruszałem te kwestie:
Sensem życia jest miłość i radość, a nie cierpienie. Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary!
Czy da się uwolnić od systemu? Najpierw poznaj jak on działa..
Uważasz że jesteś wolny? Naprawdę? „Dali nam pieniądze a my oddaliśmy im całą Ziemię”
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Jedna z zasad podług której działa świat. Nikt Ci o niej nie powiedział

patriarchatChciałbym przedstawić Wam na czym polega zasada lustra. Otóż świat ma być naszym lustrem. Oddaje nam to, jacy wewnętrznie jesteśmy i to, co o nim myślimy. Jednak tutaj tkwi mała uwaga. Można przedstawiać różne teorie mniej lub bardziej prawdziwe – że jesteśmy kreatorami swojego życia.

Ale faktem jest to, że parametry ziemskich podsystemów są skonfigurowane tak, by umożliwiać rozwój i prosperowanie tym złym. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej. Bo przecież chrześcijaństwo mówiło Ci, że bozia jahwe za dobre nagradza i za złe karze. To samo wmówiła Ci doktryna new age – że prawo karmy za dobre nagradza a za złe karze.

Tymczasem rzeczywistość okazała się dokładnie odwrotna. Dobro, empatia, ale także.. szczęście powołanych do życia istot, jest niekompatybilne z tą planetą i z jej prawami natury. Więc są przez naturę tępione. Jednostka szczęśliwa i empatyczna nie jest ekspansywna – nie chce realizować programów natury (rozmnażanie, zdobywanie coraz to nowych zasobów i terytoriów). Ponieważ ma już swoje szczęście i poprzez swoją empatię nie chce sprowadzać na świat nowych istot, bo nie chce by cierpiały.

Widzi bezsens i potworną rozpacz tego wszystkiego. Nie pójdzie na wojnę w obronie ojczyzny i ropy naftowej, nie będzie robić kariery, budować PKB, napędzać konsumpcji. Ludzie źli i ogólnie tacy, których ja nazywam „drapieżnikami” – nie mają takich dylematów, tylko hardo prą do przodu. Dlatego są hojnie nagradzani przez ten świat.

I tutaj tak na marginesie, chcę Wam coś ważnego przekazać. Otóż chcesz walczyć z tym złym systemem, chcesz ratować świat.. Jak wielu ludzi o dobrych, gorących sercach. Ale zastanów się przez chwilę. Co Ci ten świat dał? A ile zabrał? Właśnie, ile Ci zabrał, jak wiele? Może zabrał Ci prawie wszystko, jak mi? Czy pozwolił rozwinąć skrzydła, czy raczej odwrotnie? Ratuj ten świat jak już koniecznie chcesz.. Bo ja nie chcę, przekazuję wiedzę tylko tym nielicznym. Ale w pierwszej kolejności zadbaj o samego siebie, w drugiej – o swoje bratnie dusze. Świat postaw gdzieś w dalszej kolejności, najlepiej bardzo odległej. On być może się zmieni, tak zresztą uważa doktryna new age, że żyjemy w czasach przełomu. Ale póki co, do pracy o 6 rano wstawać muszę, rachunki płacić muszę.. Więc na razie wypchaj się, drogie new age.

Znajdź sens w świecie pozornego bezsensu. Znajdź prawdziwy cel swojego życia. Wyluzuj, olej ludzi i ich zmienianie na siłę. Nie angażuj się w ideologie, religie, walki „wierności„, konflikty. Nie czytaj mainstreamowych mediów jak i nie czytaj alternatywnych mediów z przerażającymi i makabrycznymi teoriami. Które to media nie mają oprócz tego nic do zaoferowania. Tak jak zrezygnowałeś z mitów mediów masowej dezinformacji, tak zrezygnuj z mitów, oszołomstwa i szaleństwa mediów spiskowych. Myśl samodzielnie, ciesz się życiem mimo wszystko, pomagaj tym którzy na to zasługują, dawaj ludziom swoją światłość i miłość, jeśli jest to możliwe.

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Wróćmy do meritum. To, co przedstawiłem o nagradzaniu przez świat zła i karaniu dobra, jest oczywiście jedną stroną medalu. Teraz postaram się opisać, na czym polega ta druga strona – czyli nasza kreacja, podług zasady lustra. Otóż spore zamieszanie wywołuje medytacja. Jednym pomaga ona nie tylko wznieść się wyżej, ale także dodaje im energii, podczas gdy każda inna metoda zawodzi. Tak było w moim przypadku – tylko medytacja pozwala mi ładować akumulatory. Wpadłem na to po prawie 3 latach testowania suplementów medycyny naturalnej i różnych diet. Nie chcę Wam odbierać tym nadziei.. Ale i tak większość Twojej formy zależy od konfiguracji podświadomości i od bliżej nieokreślonej energetyki. Ekstrawertycy i ogólnie „drapieżnicy” mogą wpierdalać śmieci z kubła i popijać to odpadami z reaktora atomowego, a i tam mają milion razy więcej zdrowia, energii, żywotności, pomysłów niż wielu z nas.

I dalej: inna grupa podczas medytacji ma zgoła odmienne odczucia. Odczuwają ogromny lęk, widzą złe obrazy, być może nawet samego diabła. Część zostaje nawet opętana. I tacy ludzie potem krytykują medytację i doktryny okultne, wchodzą głęboko i bez wazeliny w chrześcijaństwo. Często w stosunkowo nowy i bardzo radykalny nurt chrześcijaństwa – w tzw. „chrześcijaństwo biblijne„. Które we wszystkim widzi zło, demony, zwiedzenie, okultyzm, i na dodatek jest mocno zakorzenione w oszołomskiej, spiskowej interpretacji rzeczywistości.

Skąd się to bierze w przypadku medytacji? Jest ona lustrem – odbija to, co wewnętrznie jest w Tobie. Osoba znerwicowana na maxa podczas tej praktyki może poczuć jeszcze większy lęk, jeśli zrobi to nieumiejętnie. Zaś człowiek zlękniony, zakompleksiony, pełen traum, niezgody, i przede wszystkim zatwardziałego konserwatyzmu (to najważniejszy czynnik) – zobaczy podczas medytacji właśnie demony, diabły itp. Czyli zobaczy w tym lustrze.. samego siebie. Demony czy inne diabły przychodzą do człowieka tylko wtedy, jeśli ma on odpowiednie backdoory w psychice. Najważniejsze z nich to właśnie ów konserwatyzm, zabobonna religijność, niezgoda na zmiany, niezgoda na zobaczenie świata takim jaki jest, niepogodzenie się z ludzką naturą, w tym z seksualnością. Wszak największą tajemnicą kościoła jest to, że zdecydowana większość opętanych to wręcz zabobonnie, głęboko wierzący ludzie.

Innym przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Wróćmy do tego, co napisałem na początku felietonu. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwią się, że mają w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów.

Zapraszam do przeczytania czterech cytatów w temacie:

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

____

Cytuję: „Religia pozbawiła naturę kobiecości czyniąc świat nieczystym, niższym niż nadprzyrodzony świat gdzieś tam, w przestworzach. W konsekwencji ciało stało się grzeszne, a seks zepsuty … Z kolei nauka, choć starała się oddzielić od religii i się jej sprzeciwiać, nie była w stanie uwolnić się od sztywnych postaw wobec przyrody uważanej za niebezpieczną, bezsensowną i od nas oddzieloną, czyli skazaną na wykorzystanie. W konsekwencji ciało stało się obiektem eksperymentòw, a nauka postawiła się na miejscu Boga, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązań – także w kwestii śmierci. Tak więc i religia, i nauka są uważane za wyższe od natury, co sprawia, że Stworzenie czuje się niższe wobec natury, podczas gdy to, co znajduje się pośrodku – prawda – zostało utracone.”

____

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

____

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali, strona 111

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Od siebie dodam, że wciąż bardzo niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, o czym piszą autorzy tacy jak ja i inni. Nasz głos niknie w ścieku debaty publicznej, czyli wojny tradycjonalistów z lewicowymi feministkami. Obecny wojujący feminizm jest doktryną buntu i odwetu. Jego miejsce na świecie jest konieczne, ale ma on swoje liczne patologie i wypaczenia. Doktryny takie jak feminizm czy gender studies chcą czegoś odwrotnego – pozbawienia mężczyzn ich siły, w tym tej jak najbardziej pozytywnej.

Poza tym są wykorzystywane przez cynicznych i okrutnych ludzi ze światowej finansjery w celu zdobycia.. patriarchalnej dominacji i przewagi. Feministkom, przynajmniej w Polsce, nie przeszkadzają pensje w wysokości 1850 zł brutto, czy inwazja wojskowa i demograficzna kultur barbarzyńskich i patriarchalnych, nazywana „kryzysem uchodźców„. Stąd taką postawę nazywam „lewicowością starbucksową” przemykającą gdzieś na pochodzie KOD czy na wiecu poparcia dla bankiera i kapitalisty Petru. I nie wiem czy nie jest ona gorsza niż bezpośrednie zło, czyli twardy konserwatyzm.

Wojujący feminizm jest więc abberacją systemową zrodzoną jako przeciwwaga w momencie, gdy stary system zaczął się sypać. Powstawanie takich abberacji to normalne prawo ewolucji ludzkiej mentalności – to z chaosu okresów przejściowych rodzi się nowa jakość. A teraz taki pełen napięć okres przejściowy mamy. Ważne jest zrozumienie tego co się obecnie dzieje, a tego zrozumienia obecnie brak, po obu stronach. Nawet w ezoteryce, przynajmniej w Polsce, dominuje konserwatyzm i spiskowa interpretacja rzeczywistości.

Na zakończenie chciałbym powiedzieć o pozytywnej stronie męskości. Mężczyzna nowego czasu powinien tak prowadzić relacje, by z jednej strony być odporny i wyrozumiały na kobiece zmiany nastrojów czy te stereotypowe „fochy”. A z drugiej strony, by umożliwić wydobycie i poznanie u partnerki jej wewnętrznej siły. Kobiety są systemowo odzierane ze swojej wewnętrznej siły i mocy – robi to im proces wychowawczy, rodzice, szkoła, społeczeństwo. Kobieta słaba i bezbronna to idealna „bateria zasilająca” jak i ofiara patriarchatu. I stąd mamy obecne ogromne problemy w relacjach, bo te resztki kobiecej siły które zostały, robią na poziomie podświadomym różne figle wg tego co pisał Osho w powyższym cytacie.

Mężczyzna powinien szanować pasje jak i prawa swojej partnerki. Jego powinnością jest także przekazanie jej wiedzy i inspiracji. W tym wiedzy o niej samej (psychologicznej i duchowej), w tym inspiracji do zmiany siebie na lepsze. Partner powinien wspierać i cieszyć się z jej sukcesów i z jej rosnącej potęgi. Nie ma to nic wspólnego z dawnym, patriarchalnym postrzeganiem świata. Którego chyba głównym mottem jest maksyma: „nie wychylaj się przed szereg„.

prawa-kobietAutor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki! 🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: