Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'metafizyka'

Archiwa tagu: metafizyka

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,339,483 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane

Czy prawo karmy działa? I tak, i nie..

Koncepcja prawa karmy jest zakorzeniona w wielu systemach wierzeń. Buddyzm, hinduizm, jak i nowa religia, która niedługo zastąpi chrześcijaństwo – czyli new age, posiłkują się doktryną karmy. Nawet ludzie określający się jako katolicy lub Żydzi są wewnętrznie przekonani, że karma istnieje. Tak.. Karma, choć w okrojonej wersji, jest także fundamentem doktryny chrześcijańskiej. Polega ona tam na przeświadczeniu, że to co zrobiłeś złego lub dobrego, wróci do Ciebie.

Ogólnie, w niebie ma obserwować nas jakiś siwy dziadek z brodą, i za dobre nagradzać, a za złe karać. Takie myślenie jest niczym innym, jak reliktem naiwnego, dziecięcego umysłu. Który Boga – Architekta Wszechświata – postrzega jakby to był tata lub mama grożąca paluszkiem i stawiająca dziecko nie chcące zjeść obiadu do kąta. „Pamiętaj słowa matki – zjedz chociaż mięso, zostaw ziemniaczki?” Nie.. To tak nie działa, naprawdę. Pora wydorośleć także mentalnie i duchowo.

Są jednak pewne fakty o których zwolennicy prawa karmy nie mówią. Lub boją się o nich mówić.. Otóż w religiach wschodu karma nie jest związana z uczynkami. Ale jest związana z myślami, emocjami, stanem energetyki organizmu. Złe myśli i złe emocje uruchamiają złą karmę, a więc złe wydarzenia w naszym, życiu. Istotnie, jest to potwierdzeniem tego, co piszą najwybitniejsi okultyści naszych czasów. Postrzeganie karmy jako wynikającej z uczynków, dobrych lub złych, jest europejską, chrześcijańską interpretacją.

Prawdziwe prawo karmy, czyli to nie do końca tak

Zła karma powstaje ze złych emocji i myśli, czyli:
-nienawiści, zawiści, zazdrości;
-poczucia niespełnienia życiowego, niespełnionych, panicznych pragnień, odczucia życiowego kieratu, niezaspokojonej zachłanności i chciwości. Jest to związane z lękiem przetrwania – najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem;
-poczuciem winy jak i wyrzutami sumienia które są non stop i bezproduktywnie wałkowane. Jeśli jest poczucie winy, to podświadomość prędzej czy później doprowadzi Cię do kary;
-rozpaczy, depresji, narzekania, negowania;
-skupiania się na negatywach zamiast na pozytywach. Krytykowanie zamiast poszukania czegoś co można pochwalić. Skupianie się na tym, czego nie lubisz, zamiast na tym, co daje Ci radość;
-kierat dnia codziennego, bez podążania za pasją i porywami serca;

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

A co jeśli Bóg nie nagradza za dobro i nie karze za zło?

No i sprawa kolejna. Paradoks dobra i zła. Paradoks nagrody i kary za nie. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są często pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej.

Jaka jest tego przyczyna? Właśnie we wschodnim postrzeganiu karmy, które opisałem powyżej. Podczas gdy prawi i sprawiedliwi klęczący w kościele, są całe życie biedni i kopani po dupie – złoczyńcy opiewają w dostatki. Ale jest dobra wiadomość. Nie trzeba stawać się złoczyńcą by świat nie tylko zostawił nas w spokoju, ale wręcz nagradzał. Wystarczy nauczyć się tego jak działa świat. Przepracować traumy, lęki, kompleksy. stać się autemntycznie lepszym człowiekiem. A nie tylko na pokaz, we własnym egoistycznym mniemaniu, który jak wejdzie w związek, to zrobi partnerowi piekło. Bo znam takie przypadki.

Złoczyńcy, których ja nazwałem „dementorami„, są chronieni przez siły „ziemskiej” natury. Stąd są bezkarni w sensie prawa, jak i karmy, i odnoszą materialne sukcesy. Oni się tacy rodzą – jako drapieżnicy, idealnie przystosowani do ziemskiej natury. Która także jest drapieżna i nie znająca litości. Realizują założenia i cele tej natury, więc są przez nią chronieni. Z drugiej strony, chronieni i prowadzeni są także Ci „dobrzy„. Nie, nie przez naturę ziemską, ale przez naturę „kosmiczną„. Można powiedzieć, że przez „Boga„.

Chęć pokonania błędnego koła karmy wymaga pracy nad sobą

Dzisiejszych Sokratesów nikt nie skazuje na otrucie, ukrzyżowanie czy spalenie na stosie. Jeśli człowiek szczerze chce się uwolnić, jest przez system… chroniony. Ale od takiego człowieka jest wymagane dużo więcej – m.in. praca nad sobą. Jak i, co ważne – praca dla innych, na rzecz ludzkości. Czyli np dzielenie się wiedzą, uświadamianie ludzi. Tacy ludzie często nie mają łatwego startu, dopóki nie rozpoznają swojego przeznaczenia i nie zaczną pracy nad sobą.

W końcu i oni zaczynają odnosić sukcesy. Zasada, że im lepsze emocje, im lepsza energetyka, im większa duchowość – tym więcej sukcesów, także materialnych, obowiązuje także ich. Widzę to nawet po sobie. Bo podobne przyciąga podobne. Mentalność niedoboru, marazmu, ignorancji i narzekania, przyciąga biedę. Jak myślicie, dlaczego artyści, np taka Danuta Szaflarska, są na ogół radośni i żyją bardzo długo? Bo robią to, co lubią. Bo jako artyści nie słuchają chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa, tylko idą własną ścieżką. To przyciąga sukcesy, także finansowe. I na tym fundamencie buduje się radość życia, które trwa na ogół długo.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Karma czy raczej program w podświadomości?

Zasada jest taka, że jeśli w coś wierzysz i uznajesz prawem woli, to będziesz temu podlegał. Jeśli wierzysz w karmę, to będzie ona sterować Twoim życiem. Poznałem kilku już ludzi, którzy znajomości z toksycznymi osobami tłumaczyli jakimiś więzami karmicznymi. Cierpieli, ale odejść – nie odchodzili. Jest trochę w tym prawdy. Bo człowiekiem o niskim poziomie świadomości, pełnym lęków i kompleksów, rządzi ten podstawowy program bazowy, wgrany każdemu a priori w procesie wychowania. Taki nieszczęsny człek stale więc trafia albo na facetów-dupków, albo na zimne suki. I / lub takich, jakie są podświadome projekcje jego rodziców.  I stale narzeka i rozpacza z tego powodu, że przyciąga złe sytuacje.

I oczywiście stale popełnia te same, szkolne wręcz błędy. Jednak w pewnym momencie ta zasada przestaje człowieka dotyczyć. Zamiast trafiać na złamasów – trafiasz, a raczej przyciągasz ludzi podobnych Tobie. A jak jakiś się trafi – od razu kasujesz go ze swojego życia. W pewnym momencie zyskujesz więcej wolnej woli i samoświadomości. Zaczynasz bardziej sterować swoim życiem. Prawo karmy, a raczej ten pierwotny program zainstalowany w podświadomości, ma coraz mniejszy wpływ.

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi.

Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel? Więc tym bardziej nie wiemy czy karma działa po śmierci, w następnym życiu. Lub czy na obecne życie ma wpływ karma z poprzednich wcieleń. Z drugiej strony, ludzie często mylą pojęcie karmy z prawami świata i ich łamaniem.

Karma a wahadła / egregory

Cały świat jest opleciony bytami energetycznymi, które dosłownie pożerają naszą energię. Są to wahadła i egregory. Wahadłem jest w zasadzie wszystko. Ideologia, religia, drużyna sportowa, zakład pracy, naród, stacja telewizyjna, łąka, stado saren, rodzina, ludzki organizm. Ale są wahadła szczególnie destrukcyjne – czyli takie między którymi następują tarcia i walki. O ile wahadło dzielnicowego klubu fitness przynosi korzyści, o tyle wahadło partii politycznej czy religii jest skrajnie destrukcyjne.

Wahadła destrukcyjne posiłkują się energią konfliktów. I celowo korzystają z wielu mechanizmów wpływu na ludzi, by te konflikty podgrzewać do czerwoności. Ale mało tego. Wahadła poprzez zabieranie naszej energii życiowej, usypiają naszą świadomość, i tym samym – decyzyjność i wpływ na życie. To tłumaczy zagadkę fanatyzmu ideologicznego czy religijnego. I tego, dlaczego tak trudno się z tego wyrwać. To jednak nie wszystko, bowiem destrukcyjne wahadła mają moc spychania człowieka na niekorzystne linie życia.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?

Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?

ezoterykaZapraszam na szokujące video o tym, w jak wielkiej dupie jesteśmy, będąc tu na Ziemi. Link do video jest tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=KvSmzPfDTU0

O tym, że Ziemia jest planetą piekła czy też czyśćca, pisałem wiele razy. Dziś dokładam kolejną cegiełkę wiedzy, którą warto znać. Jeśli myślisz, że film Matrix jest dobrą metaforą życia na Ziemi – to jesteś optymistą. Ja prywatnie uważam, że dużo trafniej nasz ziemski „Oświęcim” ukazuje seria The Cube.

W życiu, tak jak w filmie Cube:
-wszędzie pułapki, zasadzki, ukryte obiekty, niewidoczne na pierwszy rzut oka rzeczy;
-pokonujesz kolejne, kolejne i kolejne etapy (w filmie pokazane jako klatki), często bez sensu;
-a dlatego często bez sensu, bo zginąć możesz w każdej chwili. W życiu realnym jest tak jak w filmie Cube – 10.000 znanych medycynie chorób i miliony milionów możliwych kombinacji wypadków, nieszczęść itp itd;

Film który wklejam powyżej, demaskuje kilka mitów „duchowości cukierkowej„, czyli new age. Druga skrajność – czyli duchowość ciemna (satanizm) także nie jest dobrym wyjściem, bowiem „skrajne przeciwieństwa są tym samym„.

Z jednej strony, duchowość new age głosi, że cykl reinkarnacyjny ma większy, boski sens. Że jest to wielka „maszyna ucząca„, którą zarządza „bóg” tej planety, demiurg. Ma on wychowywać niepokorne dusze za pomocą metody marchewki i kija. Metoda kija to oczywiście cierpienie, którego jest w zależności od duszy – 90% do 99% (na oko).

Metoda marchewki to oczywiście pozytywne doznania i emocje, których jest 1% do 10%. Ale i tak dominuje cierpienie i energie zła, bowiem one są pożywką dla demiurga. Jesteśmy więc niczym te organiczne bateryjki w matrixie. Bardzo ważnym programem kontrolnym jest nadzieja. Od bardzo mądrej osoby, duszy starej, usłyszałem zdanie: „nadzieja jest kochanką strachu„.

Ten system działa w perfekcyjny sposób. Otóż wydarza się jakaś trauma, złe wydarzenie, nieszczęście. Cierpimy, nieraz miesiącami, latami. I co się pojawia łącznie z tym cierpieniem? Pojawia się nadzieja – nadzieja że byt się poprawi, że będzie lepiej. Kiedyś, za jakiś czas – ale nie teraz. I rzeczywiście: zakochujemy się, zdobywamy nową pracę i więcej zarabiamy, itp itd. Przez chwilę – dosłownie przez chwilę – jesteśmy w siódmym niebie. Ale zaraz potem pojawia się kolejne nieszczęście, kolejna trauma, kolejna przeciwność, kolejne cierpienie.

Takich sprytnie skonstruowanych systemów w ludzkiej psychice jest bardzo dużo. Podstawowy problem to rozdźwięk pomiędzy podświadomością (stare, ewolucyjne, barbarzyńskie wzorce, nasilane przez emocje, popędy, żądze) a umysłem świadomym (wzorce nowe, bardziej oświecone, „ludzkie„, których wpływ jest jednak słaby). Powoduje to patologiczny, permanentny stan schizofrenii, na którą choruje każdy człowiek na Ziemi (gdyby trzymać się sztywno lekarskich kryteriów). No ale nie trzymamy się ich sztywno, dopiero jak komuś ta permanentna schizofrenia się za bardzo nasili, to go zamykają.

Metoda kija to oczywiście zło i cierpienie. Gdyby dobrze przeanalizować ludzkie i ziemskie (naturalne) systemy, to można dojść do zadziwiającego wniosku. Otóż każdy, dosłownie każdy z nich jest tak sprytnie skonstruowany, by zmaksymalizować zło i cierpienie. Mistycy chrześcijańscy i ezoteryczni określają to mianem „Na Ziemi wszystkie pojęcia są odwrócone o 180 stopni„.

Wymienię to, co jest tak skonstruowane:
-systemy matki natury (ja używam nazw: „macierz„, „rdzeń„): rozmnażanie, gromadzenie zasobów, zdobywanie terytoriów, rywalizacja, konkurencja, hierarchia;
-systemy ludzkiej cywilizacji wywodzące się bezpośrednio z systemów i programów matki natury (niezwykle ważna kwestia, o tym poniżej). Takie jak: kapitalizm, ekonomia, hierarchizm, polityka, patriarchat i relacje damsko-męskie, rywalizacja, itp.
-konstrukcja ludzkiego ciała (bardzo dużo felerów i braków, zbyt krótkie życie). Do konstrukcji ludzkiego ciała zalicza się też neurobiologia która nie wytrzymuje stanu zakochania dłużej niż 2 lata, z jej skłonnością do nałogów. Nie chodzi tu tylko o alkohol i narkotyki, a o ogrom innych rzeczy;
-permanentny konflikt podświadomości z umysłem (świadomością). Brak kontaktu lub bardzo ograniczony kontakt z nadświadomością. Zostało to ukazane w postaci okultystycznej piramidy NWO, gdzie górny trójkąt z wszystkowidzącym okiem, symbolizujący boskość, nadświadomość, jest oddzielony od reszty piramidy (czyli od podświadomości i umysłu – świadomości).

Okultyści mówią: „Spójrz głębiej w naturę, a zrozumiesz wszystko„. Co znaczą te bardzo ważne słowa? Nie, nie chodzi wcale o łzawe sentencje ekologistów i wyznawców new age w stylu Paulo Coelho, że w naturze panuje znakomita, pełna harmonia, tylko człowiek ją zakłóca. Owszem, ta harmonia i równowaga panuje, jak najbardziej. Tylko polega ona na tym, że jeden drugiego pożera, często przed śmiercią torturując, bawiąc się (jak lwy i inne drapieżniki). Na tym, że jednostka słabsza jest poniewierana, nie ma wystarczającego dostępu do zasobów i partnerów, przedwcześnie umiera. Na tym, że większość osobników rodzi się nieprzystosowana do życia, i umiera przed wiekiem dojrzałości płciowej. Jeszcze 100 lat temu większość ludzkich dzieci umierała przed ukończeniem osiemnastki – choćby na choroby zakaźne.

Dalej: matka natura ma swoje systemy i programy, podług których żyją wszystkie ziemskie organizmy. Ja łączę istotę matki natury ze świadomością globalną ludzkiego gatunku, i ze świadomościami zbiorowymi różnych innych gatunków. Używam jednej nazwy: „macierz” lub: „rdzeń„. Uznaję, że rdzeń posiada samoświadomość swojego istnienia, coś w rodzaju inteligencji, i cele (ewolucję). Jest to po prostu wspólny globalny umysł, globalna świadomość. I teraz: jakie to systemy i programy ma matka natura?

Wyliczę je:
-jak najszersze rozmnożenie a więc przetrwanie gatunku, za wszelką cenę;
-jak największe gromadzenie zasobów (jedzenie) i zdobycie jak największych terytoriów, też za wszelką cenę;
-przeżycie za wszelką cenę, stąd instynkt przetrwania jest nawet u człowieka najsilniejszy.

Z powyższych systemów wynikają systemy i programy mniejsze, a więc składowe. Takie jak rywalizacja wewnątrzgatunkowa i międzygatunkowa o ograniczone zasoby. Takie jak poniewieranie słabszymi jednostkami (instynkt stadny, który ogranicza słabszym jednostkom dostęp do trudnych do zdobycia i ograniczonych zasobów). Takie jak hierarchia stadna. Potem dochodzą: instynkt macierzyński, instynkt przetrwania, instynkt terytorialny, i niezliczone inne składowe.

Jak sami widzicie, rdzeń planety, a więc matka natura, jest skonfigurowany na najniższym możliwym (zwierzęcym) poziomie świadomości. Dla matki natury nie liczy się dobro, etyka, szczęście, empatia, wrażliwość. Ba, powiem więcej – dla natury te wartości są wręcz niekorzystne i niewskazane, bo ograniczają ekspansywność i produktywność jednostki. Człowiek szczęśliwy nie pójdzie na wojnę zabijać innych ludzi, nie będzie się chciał rozmnażać, zdobywać coraz to nowych terytoriów, konkurować, rywalizować, niszczyć innych. Człowiek nieszczęśliwy – jak najbardziej będzie to robił. Ponieważ religia, korporacja lub państwo wmówi mu, że tak osiągnie szczęście.

Człowiek podlega tak samo prawom matki natury (rdzenia) jak każdy inny gatunek na Ziemi. U człowieka bezpośrednim reprezentantem barbarzyńskich programów i systemów matki natury, jest system „piekielnej trójcy” czyli podświadomość, ego, ID. Podświadomość jest systemem dominującym, podejmuje decyzje szybko, jako pierwsza. Ma do dyspozycji potężne narzędzia nacisku: emocje (związane z neuroprzekaźnikami – np strachu), instynkty, popędy, żądze itp. Kłopot w tym, że u człowieka występują jeszcze dwie struktury decyzyjne..

Struktura druga, to umysł (a więc świadomość, logika, rozum). Struktura trzecia, z którą większość ludzi ma znikomy kontakt, to nadświadomość (dusza). Wartości rozumu / umysłu, a więc świadomości, są znane. To empatia, wrażliwość, etyka, racjonalność, logika. Chcemy uważać się za ludzi nowoczesnych, cywilizowanych, wyznających oświecone wzorce i ideały. Chcemy być porządnymi, purytańskimi obywatelami, twórcami monogamicznych małżeństw, rodzin. Tymczasem nasza podświadomość pragnie często czegoś zupełnie innego, i wcale monogamiczna ani konserwatywna nie jest..

To rodzi ogromne problemy w skali globalnej. Ludzie nie rozumieją istoty tego konfliktu między tymi dwiema strukturami, nie mają też dostępu do tej najwyższej, trzeciej struktury (duszy – nadświadomości). Jesteśmy w stanie permanentnego zawieszenia między tym, co pierwotne i zwierzęce, a tym, co boskie. Nieprzypadkowo liczba węgla (6 protonów, 6 neutronów, 6 elektronów) – 666 – ma dwie nazwy: liczba człowieka i liczba bestii. Bowiem to człowiek uzbrojony w rozum, z nieprzepracowaną podświadomością – bywa największą bestią na Ziemi.

Dalej: a co, jeśli reinkarnacja, jedno z głównych wierzeń new age, wcale nie ma na celu uczyć nas, a wręcz przeciwnie – więzić? O tym mówi video, które zalinkowałem powyżej. Według tajemnej wiedzy, Ziemię oplata niczym niewidzialny drut kolczasty, wysoce zaawansowany technologiczny twór, syntetyczna duchowość, zwana astralem lub wymiarem 4D. Jest to taka sztuczna bańka stworzona po to, by po śmierci zmuszać dusze do ponownej inkarnacji, a więc do dalszego cierpienia.

Po śmierci, w zależności w co wierzyłeś za życia – objawi Ci się Jezus, jahwe, Budda, allah, Shiva, Lucyfer, Światowid, szatan, anioł itp itd. Zastosuje on różne sztuczki i tricki, byś tylko został tu na Ziemi w nowym ciele, i byś dalej był matrixową bateryjką zasilającą system cierpienia i zła. Mogą powiedzieć, że dostaniesz teraz szansę naprawienia grzechów. Mogą Cię wyzywać od tchórzy i szantażować miłością do krewnych, którzy nadal są w ziemskim piekle. Mogą Cię próbować przekupić daniem ciała bogacza, sławnego itp. Tak czy inaczej, będą łgać, bo skończysz i tak jako ziemski niewolnik.

Wszelkie ziemskie religie, szczególnie chrześcijaństwo, judaizm, islam, ale także new age i satanizm – to oddawanie energii bytom z tej syntetycznej, astralnej duchowości. Przecież istot i bytów takich jak demiurg (nazywany też jahwe czy allahem), Jezus lub Lucyfer – są w samej Drodze Mlecznej miliardy miliardów. To ogromna strata energii żywotnej, by czcić kogokolwiek z nich.

Przeczytaj także podobne artykuły na mojej stronie:
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

Autor: Jarek Kefir (więcej…)

Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?

Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?

globalna swiadomoscWiem że ta tematyka była poruszana na mojej stronie, ale nigdy jej dość. Otóż wszyscy znamy to, co mają nam do przekazania światowe religie – praktycznie wszystkie. Można to wymienić w kilku punktach:
-Bóg jest dobry, Bóg jest miłością i nas wszystkich kocha;
-Bóg nagradza za dobre uczynki, a karze za złe uczynki;
-Bóg stworzył raj na Ziemi, tej Ziemi, ale to ludzie sprzeniewierzyli się woli bożej i dlatego ponieśli karę.

Co jest nie tak z tymi twierdzeniami? Otóż realne życie i obserwacje codzienne mówią dokładnie co innego. Na tym świecie premiowane i nagradzane jest zło. A dobro, wrażliwość i empatia są traktowane jako słabość, która przeszkadza w niezliczonej liczbie rzeczy – karierze, przywództwu, forsowaniu swojego zdania, podrywaniu kobiet itp itd.

Nie jest to oczywiście takie proste jak napisałem powyżej, ale wielowymiarowe. Nagradzani przez „los” są ludzie z większą przewagą zła w swoim charakterze. A więc posiadający kilka cech: skrajni ekstrawertycy, śmiali, bezczelni, idący po trupach do celu, nie liczący się z nikim, pozbawieni sumienia. Ekstremum takiej postawy to psychopatia. Jednak psychopatia wbrew pozorom nie jest chorobą, ale jest wręcz.. idealnym przystosowaniem do świata, w którym rządzi zło, w którym jeden zjada drugiego.

W okrutnych realiach macochy natury, życie zjada życie. U ludzi też ma to miejsce, tylko owe zjadanie nie oznacza oczywiście kanibalizmu. Ludzkość dzieli się na drapieżników (10% – psychopaci, borderline itp) i ich ofiary (90%). Drapieżnik w świecie ludzi nie jest kanibalem, który zatapia się zębiskami w ciele bliźniego swego. Drapieżnik w cywilizacji XXI wieku to bezwzględny polityk, to kapitalista czy biznesmen płacący grosze, który terroryzuje i molestuje swoich pracowników. To skorumpowany naukowiec, ekspert, lekarz, dziennikarz, cenzurujący fakty i sączący truciznę kłamstwa.

Psychopaci mają potężną przewagę nad nami – ofiarami. Otóż psychopata nie odczuwa lęku i wyrzutów sumienia. Normalni ludzie mają masę lęków, kompleksów, traum, wątpliwości, wstydu, wahań. Psychopaci tego nie mają i rządzą całą Ziemią. Są politykami, CEO korporacji, menedżerami, biznesmenami, bankierami, dziennikarzami, celebrytami, ekspertami.

Mamy więc obalenie twierdzenia, że Bóg nagradza za dobro a karze za zło. Zwykła racjonalna logika i miliony milionów argumentów dobitnie pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. Poza tym jest tutaj jeszcze jedna kwestia, równie ważna.. Czym jest owo „dobro” w rozumieniu religii? Czy bożkom i bałwanom rozmaitych religii chodzi o empatię, miłosierdzie, wrażliwość, humanizm, tolerancję, pomaganie sobie, otwartość, szczęście? Ależ nie!

Dla chrześcijanina „dobrem” jest skrajna forma konserwatyzmu obyczajowego. Kobieta może być psychopatką, a facet moczymordą i despotą – ale ważne, by nie uprawiali seksu przed ślubem, bo to grzech. W islamie est jeszcze gorzej. Islam to najbardziej zbrodniczy i psychopatyczny system, jaki kiedykolwiek istniał na Ziemi. Dla muzułmanina dobrem jest ślepe wykonywanie rozkazów z książki napisanej przez pedofila Mahometa tysiące lat temu.

A więc dla muzułmanina „dobrem” jest gwałt na kobiecie jako kara za nie noszenie burki, czy poderżnięcie gardła niewiernemu. Z kolei dla żyda wszyscy nie-żydzi (a więc Goje) są bydłem, które można okraść, oszukać, otruć szczepionkami i zniewolić ustawami unijnymi. To dla żyda jest autentyczne „dobro„. Tak samo „dobrem” było zgładzenie przez demona jahwe ponad 10 milionów ludzi, by zrobić miejsce narodowi wybranemu.

Czy więc Bóg tej planety jest dobry? Według starożytnej wiedzy gnostyckiej, tą planetą rządzi upadłe i zdegenerowane bóstwo, zwane demiurgiem. Demiurg to anioł-opiekun, inaczej: świadomość zbiorowa (globalna) planety. Masoni z kolei nazywają to bóstwo imieniem adonai. Demiurg objawił się żydom pod imieniem jahwe, i założył religię judaizmu (talmudyzmu).

Potem cesarz Konstantyn założył kolejną demiurgiczną religię – katolicyzm. Przemianował on instytucję cesarza na instytucję papieża. Zreformował Cesarstwo Rzymskie, dał większą autonomię prowincjom, i z trzonem w postaci Franków (Karol Wielki) a potem Germanów, rozpoczął podbój planety trwający do dziś. I i II wojna światowa z ludobójstwem Słowian, były elementami tej wielkiej cywilizacyjnej wojny.

Z kolei arabom, ludom najbardziej prymitywnym, demiurg objawił się pod imieniem allah, i poprzez Mahometa stworzył najgorszą z możliwych religii. Religia ta legalizuje i popiera gwałty, pedofilię, samosądy, zabójstwa niewiernych, grabież ich majątków i terytoriów, i rozmaite inne formy okrucieństwa. Dobrze, ale jaki cel ma istnienie demiurga, i czemu stworzył on ten świat dokładnie nie tak, jak trzeba?

Popatrzmy na te wszystkie systemy i konstrukty stworzone przez macochę naturę jak i przez ludzi. Kapitalizm, relacje damsko-męskie, modele rządzenia i zarządzania, hierarchizm, rywalizacja, konstrukcja ludzkiej psychiki (podświadomość, ID, ego – diabelska trójca). A w naturze – życie zjada życie, osobniki z tego samego gatunku zamiast współdziałać – rywalizują ze sobą, gnębią się, zabijają się.

Konstrukcja ludzkiej psychiki jest spartaczona dokumentnie. Pomimo istnienia cywilizacji technologicznej, oświeconej myśli filozoficznej, iPhone’ów i hipsterskich spelunek takich jak Starbucks, jest coś, co tu nie pasuje. Otóż w podświadomości wciąż mamy prastare mechanizmy i programy z czasów barbarzyńskiej walki o przeżycie z dnia na dzień. Pomimo tego, że uważamy się za cywilizowanych, porządnych ludzi, wegetarian, wegan – to wciąż w wielu z nas tkwi nienasycona, żądna krwistego mięsa, seksu i przemocy, jaskiniowa bestia. Z piekła rodem.

Wystarczy popatrzeć co cieszy się największa popularnością w TV – seks i przemoc. To są te programy podświadomości które kompletnie nie pasują do dzisiejszego świata. One umożliwiały nam przeżycie 200.000 lat temu, gdy realia były barbarzyńskie i okrutne, gdy zdecydowana większość ludzi umierała przed ukończeniem 18 roku życia. Gdy śmierć, wypadki, cierpienie, czyhały dosłownie wszędzie. Teraz te stare, barbarzyńskie programy w podświadomości kolidują z oświeconym i humanistycznym przesłaniem cywilizacji technicznej XXI wieku. To rodzi olbrzymie cierpienie i ogromne, globalne problemy.

Również konstrukcja ludzkiego ego to totalne partactwo. Otóż ego to wirus, który non stop generuj jakieś pragnienia. Non stop każe nam gonić i gonić tego przysłowiowego króliczka. Gdy spełnisz jedną zachciankę ego (np skończenie prestiżowych studiów), odczujesz dosłownie chwilę euforii.. i zaraz pojawi się następna i następna zachcianka. Praca, potem nowa, lepiej płatna praca. Potem dom, mieszkanie, ślub, dziecko, drugie dziecko.. Potem awans, kolejny samochód, kolejne wycieczki w jeszcze droższe i egzotyczniejsze miejsca..

I tak człowiekowi mija całe życie na gonieniu króliczka. Taka konstrukcja ego ma z zasady uniemożliwić odczuwanie szczęścia tu i teraz. Ma nas stale skłaniać do działania, do walki, do dążenia do jakiegoś celu. Sekretem okrutnej macochy natury jest to, że jednostka szczęśliwa jest mało produktywna i mało ekspansywna. Człowiek szczęśliwy nie pójdzie na wojnę by zabijać i gwałcić niewiernych. Nie będzie płodził kolejnych dzieci. Nie będzie podbijał kolejnych terytoriów, rywalizował, walczył.

A to są podstawowe programy macochy natury, dotyczące i zwierząt, i ludzi. A więc jak najliczniejsze rozmnażanie (utrzymanie gatunku), zdobycie jak największych terytoriów (wojny), zdobycie jak największych zasobów (zabezpieczenie na wypadek głodu, co kiedyś było bardzo częste). I także zdobycie jak największej liczby partnerów (a więc rywalizacja i gnojenie osobników własnego gatunku). Rdzeń macochy natury jest więc „skonfigurowany” na najniższym możliwym poziomie mentalności – na poziomie zwierzęcej walki o byt.

Z tego wynika kilka ważnych wniosków. Otóż człowiek z takimi destrukcyjnymi programami w podświadomości, najczęściej wybierze zło. Człowiek wyposażony w taką konstrukcję psychiki, MUSIAŁ popełnić grzech pierworodny (a więc wybrać zło – bo to symbol), i MUSIAŁ zostać wygnany z Edenu (utopijnego raju) na Ziemię (czyli do dystopijnego piekła). Wielu natchnionych „landrynkowym” new age ezoteryków twierdzi, że Bóg jest dobry, a ta planeta jest piękna, tylko ludzie wybrali zło. Ale oni wręcz musieli tak wybrać, bo nie mogli inaczej.

Tak samo taka a nie inna konstrukcja ego sprawia, że człowiek ciągle cierpi i jest niespełniony. Szczęście ma być tuż tuż, tuż za rogiem.. Tylko spełnij kolejną, kolejną i kolejną zachciankę ego. Niestety, życie mija, a owo szczęście nie nadchodzi. Mówi o tym nawet jedna z dawnych piosenek: „nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go„.

Dalej: jak już wspominałem, każdy system stworzony przez naturę czy ludzką cywilizację (wymieniłem je powyżej), jest totalnie pokręconą dystopią. Na tej planecie wszystko jest nie tak jak trzeba. Wszystko jest odwrócone niemal dokładnie o 180 stopni. Wniosek jest taki, że komuś (lub czemuś..) bardzo zależało na tym, by tak było. Może jesteśmy na tej planecie za karę, bo w poprzednich życiach nabroiliśmy. Może demiurg ma zadanie od Architekta Wszechświata, by rozwijać i szkolić za pomocą cierpienia krnąbrne i słabo rozwinięte dusze.

A może demiurg hoduje nas w tej globalnej Korei Północnej jak jakieś bydło czy jakieś pieprzone bateryjki, bo zasila go energia zła i cierpienia? Faktem jest, że macocha natura i cywilizacja ludzka traktują w niesprawiedliwy i okrutny sposób wszelkie stworzenie, wszystkich gatunków, ras i płci. Ta planeta zdaje się „żywić” nieszczęściem swoich dzieci.

Czy zastanawiało Was, dlaczego natura produkuje znaczną część osobników uszkodzonych, nieprzystosowanych, słabych? Jeszcze 100 lat temu (czasy bardzo, bardzo bliskie) zdecydowana większość dzieci nie dożywała nawet 18 roku życia, bo była zbyt słaba. Ewolucjoniści nazywają to selekcją naturalną. Ja to nazywam zaplanowanym z premedytacją bestialstwem. Tym stwierdzeniem, kończę ten felieton.

P.S. – i jedno z najważniejszych pytań.. Ezoterycy i gnostycy różnych odłamów twierdzą, że zbliża się wielka globalna zmiana na lepsze. Ziemia i jej wyrodny „opiekun” mają przejść niezwykłą ewolucję w mentalności i świadomości. Ma zostać ujawniona starożytna wiedza, zmienić ma się mentalność i emocjonalność ludzkości. Zmiana ta nazywana jest „globalną świadomością„. A co Wy sądzicie na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

rezonans Schumanna

Cytuję: „– Sukinsyny z was.
– A co my wam takiego zrobiliśmy? spytał Aleksiej Felikowicz. – Przeciwnie – minimum ingerencji! Przecież jesteśmy po prostu obserwatorami. Do tego niewidzialnymi. Tylko jeśli system ulega wypaczeniu, trzeba robić poprawki.
– System?! Ludzie z głodu żrą własne dzieci!
– I co?! – Biessołow zerknął na niego ze złością – To nie my lubimy jeść wasze dzieci. To wy lubicie jeść wasze dzieci. I nie podoba nam się, że żrecie własne dzieci. My lubimy po prostu wami rządzić. Ale jeśli chcemy wami rządzić, to jesteśmy zmuszeni pozwolić wam żreć wasze dzieci! (…)
– A to dlatego, że z naszym człowiekiem inaczej się nie uporasz. – odpowiedział surowo Biessołow – Jest taki z natury. Tylko odkręcasz śrubę i od razu bunt! (…) Trzeba cały czas odciągać jego uwagę. Poskramiać. Kanalizować, że to tak ujmę. Podsuwać mu jakąś ideę. Religię albo ideologię. Cały czas wymyślać mu wrogów. Źle mu się żyje bez wrogów! Bez wrogów traci głowę! Nie może się sam określić.”
~Dmitrij Glukhovsky, Metro 2035

Polecam też inne ciekawe artykuły:
Jak się pozbyć bólu przeszłości? Niesamowite ćwiczenia i techniki
Potęga afirmacji i wizualizacji: to działa! [ĆWICZENIE]
Nie spychaj emocji do podświadomości bo to prowadzi do duchowej zguby!
4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
Skuteczny sposób oczyszczenia umysłu. Złe emocje mijają jak ręką odjął!
Uważaj czego słuchasz. Toksyczna muzyka jest bronią biologiczną elit, niszczącą podświadomość i mózg
Wiedza Tajemna – dla elit i.. dla Ciebie! Racjonalistyczny ateizm i religie – dla mas
Twoje myśli nie są tak naprawdę Tobą, uwolnij się od nich!
Potężna moc ludzkiego umysłu: siłą psychiki wyleczysz prawie każdą chorobę!
Skąd pochodzą Twoje myśli? Zaskoczę Cię: w większości nie są Twoje

Autor: Jarek Kefir (więcej…)

Wiedza tajemna: przechodząc przez ciemną noc ducha

Wiedza tajemna: przechodząc przez ciemną noc ducha

dokadZapraszam do obejrzenia nagrania video „Przechodząc przez ciemną noc duszy„. Ciemna noc ducha jest to proces przebudzenia duszy. Jest on bolesny, ale konieczny. Doświadcza go każdy, kto wchodzi na ścieżkę duchowego przebudzenia.

Ciemna noc ducha jest cierpieniem, który tak naprawdę jest emanacją cierpienia zbiorowego, globalnego. Żyjemy na planecie, która jest planetą czyśćca tudzież piekła. Lub planetą „drugiej szansy„. Cierpienie, brak stabilności i brak równowagi są prawami fundamentalnymi na tym świecie. Został on specjalnie urządzony „nie tak jak trzeba„, by był znakomitą matrycą szkoleniową.

Mało materiałów traktuje o procesie przechodzenia przez ciemną noc ducha i rozjaśniania archetypowych cieni. Cień jest nieuświadomionym czy też wypartym potencjałem w nas samych. Jeśli jest on nieuświadomiony, wyparty, zanegowany – to wtedy zamiast nam służyć, pokazuje swoją ciemną stronę.

Modelowy przykład „archetypowego cienia” wypartego do głębin podświadomości, to katoliczka i konserwatystka, deklarująca wierność i inne ideały, która zdradza swojego męża z uroczym kryminalistą. Ona chce doświadczyć emocji, namiętności, ekstazy. Ale z mężem tego nie mogła, ponieważ tak nakazują zasady konserwatywne – tylko po ciemku, po bożemu i tylko w celu prokreacji. Więc jej ciemna strona na chwilę odłączyła obwody moralne, by mogła ona zasmakować tego, co od zawsze pragnęła.

Klucz do wyjścia z ciemnej nocy ducha to akceptacja i przebaczenie. Trzeba zaakceptować ten dziejący się proces, choć to jest trudne. Wszystko kończy się rozjaśnieniem barbarzyńskich mroków podświadomości. Jeśli nie bierzemy kontroli nad własną podświadomością, to ona musi nami rządzić sama. A w niej są zakodowane bardzo niekorzystne, pierwotne „programy”, ukształtowane przez miliony lat trudnej ewolucji.

Przechodząc przez Ciemną Noc Duszy (PL):

(więcej…)

Niebo i piekło leżą tuż obok siebie, Ty wybierasz gdzie chcesz być

Niebo i piekło leżą tuż obok siebie, Ty wybierasz gdzie chcesz być

duchowość (2)Zapraszam do przeczytania kilku motywujących cytatów. Niebo, piekło, czyściec – gdzie są te miejsca? Gdzieś w odległych światach, jak głoszą religie, tu na Ziemi obok siebie, a może są to po prostu stany naszego umysłu?

Era racjonalizmu jako powszechnie obowiązującej ideologii, mija bezpowrotnie. Nauka i filozofia już podważają jej fundamenty. Z pewnych rzeczy się wyrasta, tak jak wyrasta się z za małych butów. Pozostał tylko pewien niesmak – kolejna ideologia będąca „podwaliną” dla cywilizacji, i kolejna która się nie sprawdziła.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Na tej dziwnej planecie zwanej Ziemią niebo i piekło leżą tuż obok siebie, na wyciągnięcie ręki. To my sami decydujemy o tym, w którym z tych światów żyjemy. Możemy wybrać piekło choroby i pełnego cierpień „leczenia” zabijającego w majestacie prawa, męczeńską śmierć na ołtarzu dowolnej wiary: religijnej lub racjonalistycznej lub raj wolności duchowej i intelektualnej, miłości i pełnego zdrowia.

To ty decydujesz o tym, w którym z tych światów chcesz żyć. I ty ponosisz za wszystko pełną odpowiedzialność. Nikt nie może mieć pretensji do nikogo, jeśli pod wpływem religijnej wiary, medialnej propagandy lub „dobrych rad” księdza, eksperta onkologicznego bądź cioci Kloci zrobi coś głupiego, zaszkodzi sobie w dowolny sposób lub doprowadzi się do śmierci. Nie może mieć do nikogo pretensji, bo ostateczna decyzja należy do niego i sam ponosi za nią odpowiedzialność. Dzięki bibliotekom i pismom naukowym każdy ma nieograniczony dostęp do wszelkich możliwych źródeł wiedzy i informacji z każdej dowolnej dziedziny i może z nich zrobić właściwy użytek. Dziś, dzięki Internetowi, jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek w dziejach ludzkości. Nie trzeba w ogóle wychodzić z domu, wystarczy tylko chcieć ruszyć tyłek sprzed telewizora i wykonać kilka kliknięć myszą.”
~
Jacek Ganczarski

__________________________________________________________

Cytuję: „Żyjemy w świecie, w którym poziom realności jest niższy niż w świecie nierealnym. Jeśli to nie chaos, to jak go nazwać inaczej?
~Haruki Murakami

__________________________________________________________

Cytuję: „Jeśli racjonalizm jest podróżą ku śmierci, to irracjonalizm jest podróżą ku życiu”
~Stephen King, „Bastion”

__________________________________________________________

Cytuję: „Holenderski lekarz-kardiolog z Arnhem dr Pim van Lommel w 2001 roku opublikował w renomowanym angielskim czasopiśmie medycznym „The Lancet” wyniki swoich ośmioletnich badań nad zagadnieniem ludzkiej świadomości.

Artykuł stał się światową sensacją. Autor temat ten rozwinął i uszczegółowił w wydanej w 2007 roku książce pt. „Wieczna świadomość – naukowa wizja życia po życiu”, w Polsce przetłumaczonej i wydanej w 2010 roku. Sensacyjność tych badań, opartych na dużym materiale i na szerokim zapoznaniu się z naukową literaturą na ten temat (15 stron bibliografii), polega na zdecydowanym podważeniu dotychczasowego (materialistycznego) poglądu, że świadomość jest funkcją naszego mózgu i nie istnieje poza ciałem człowieka.”
Dalej: http://kuriergalicyjski.com/kultura/ksiazki/4602-wieczna-swiadomosc-czy-dusza

__________________________________________________________

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, „Studium globalnego upadku systemowego”

__________________________________________________________

Cytuję: „Są dwa sposoby oszukiwania siebie samego: wierzyć w coś nieprawdziwego lub nie wierzyć w to, co jest prawdziwe.”
~Soren Kierkegaard.

Nauka i technologia nowych czasów: w chaosie tkwi boski porządek

Nauka i technologia nowych czasów: w chaosie tkwi boski porządek

swiadomosc i rozwoj duchowyZapraszam do przeczytania artykułu ze strony NNKA, a potem do obejrzenia trzech nagrań video z cyklu „nauka i technologia nowej ery”.

Materiał jest o fraktalności czasoprzestrzeni jak i o tym, że nawet w chaosie istnieje element boskiego porządku. Podobnie jest ze światłem i ciemnością. Otóż bardzo łatwo jest rozświetlić ciemność. Ciemność sama w sobie nie jest w stanie „zaciemnić” światła. Ale jest jego nieodłączną towarzyszką.

Choć prędkość światła jest jak na odległości kosmiczne bardzo mała, to prędkość ciemności wydaje się nieskończona. Ktoś zadał nawet pytanie: „skoro wiemy jaka jest prędkość światła, to jaka jest prędkość ciemności?”. Ciemność i chaos wydają się przeciwstawiać światłości i porządkowi. Jednak jest to dualizm jedynie pozorny.

Zapraszam do zapoznania się z materiałem.

Wstęp: Jarek Kefir (więcej…)

Jeżeli czytasz to samo, co inni ludzie, potrafisz myśleć tylko tak jak oni

Jeżeli czytasz to samo, co inni ludzie, potrafisz myśleć tylko tak jak oni

ezoterykaPoniżej kilka motywujących cytatów duchowych. Jeden z nich traktuje o zdawałoby się podstawowej ludzkiej potrzebie – czyli potrzebie uznania i aprobaty. Jednak z tym jest kilka kłopotów. Chęć bycia kimś ważnym często przesłania nam nasze życie i prawdziwy cel naszej bytności tutaj.

Poniżej zaktualizowana tabela potrzeb Maslowa. Jest też poziom 8 i 9,l kto zgadnie jaki?

globalna swiadomosc (2)Jesteśmy po prostu „ziarnami” jednego organizmu – wszechświata, Universum, Architekta, który poprzez różnorodność i mnogość odczuwa swoje istnienie. Tych „ziaren„, czyli nas i nie tylko, jest we wszechświecie olbrzymia ilość. Każde z nich ma coś do zrobienia, choć trudno to wytłumaczyć w kategoriach typowo ludzkich.

Jest też tam mowa o tym, czym naprawdę jest egoizm. Egoizm jest chęcią, by inni pomyśleli i zatroszczyli się o nas. Natomiast egoizmem nie jest troska o siebie i myślenie o sobie. To nasza cywilizacja nakazuje nam zapomnieć o sobie i skierować się na innych. W konsekwencji, egoizm jaki wtedy powstaje, to żądanie jednostki, by ktoś inny się nią „zajął„, a to przecież jej zadanie, a nie innych.

Zapraszam do lektury!

Wstęp: Jarek Kefir (więcej…)

Czy wiesz po co żyjesz, człowieku?! Powrót do początków naszego istnienia

Czy wiesz po co żyjesz, człowieku?! Powrót do początków naszego istnienia

sens życia człowiekaPrzedstawiam Wam ciekawą koncepcję świata anonimowego autora, którą znalazłem gdzieś w internecie. Od zarania dziejów ludzkość zadaje sobie pytania: „skąd jesteśmy?”, „po co żyjemy?”, „jaki jest sens życia i w ogóle tego wszystkiego?”.

Jednoznacznej odpowiedzi do dziś brak, choć ciekawią mnie teorie ezoteryczne i gnostyckie – gdyż są najbardziej logiczne w swej nielogiczności. Dlaczego tak o nich piszę? Spójrzmy na to z innej strony. Trzeba ogromnej wiary, a więc braku logiki, by wierzyć w to, że powstaliśmy przez przypadek, że nasze istnienie nie ma sensu i celu, że prawa natury i wszechświata nie posiadają swojego uniwersalnego „przesłania”.

Obecnie panujący dogmat, nazywany materializmem, racjonalizmem światopoglądowym czy też ateizmem, sprawia że całe nasze myślenie o otaczającej nas rzeczywistości zostało wypaczone. Zostaliśmy odcięci od naszych korzeni. Zastanawianie się nad sensem życia uznawane jest za „frajerstwo„.

Panuje dziki konsumpcjonizm i związany z nim nierozerwalnie kapitalizm. Życie całych rzesz ludzi zostało sprowadzone albo do zwierzęcej walki o byt (na umowie śmieciowej). Albo do nieustannego i rozpaczliwego w swej istocie pobudzania receptorów przyjemności w mózgu (narkotyk, alkohol, seks, sport itp).

Życie dziś to albo zwierzęca walka o przetrwanie, albo wieczna gonitwa i szamotanina by utrzymać nadane przez system przywileje. A często i jedno i drugie. Człowiek na starość z rozpaczą zauważa, że po prostu zmarnował życie na wiecznym „gonieniu króliczka„, choć wcale tego króliczka nie trzeba gonić.

Czy wiesz po co żyjesz, człowieku? Zapraszam na poniższy wykład z wiedzy tajemnej. Błędów interpunkcyjnych i związanych z akapitami nie korygowałem.

Wstęp: Jarek Kefir (więcej…)

%d bloggers like this: