Tag: metafizyka

DLACZEGO W POLSCE TRWA BIEDA I WIECZNE „NIE DA SIĘ”? BEZCENNA I SMUTNA LEKCJA O ŻYCIU


Dlaczego w Polsce wciąż bieda? Proponuję całkiem inne wytłumaczenie, niż to które serwuje Ci propaganda medialna.

Oglądam czasem na lifestyle’owej telewizji TLC program o tytule: „Historie wyższej wagi”. Opowiada on o przypadkach 300- a nawet 400- kilogramowych otyłych ludzi, którzy decydują się na terapię ostatniej szansy. Prowadzi ją dr Nowzardan z miasta Houston na samym południu USA, w Teksasie. To, co mnie uderzyło to fakt, że niepracująca gruba osoba, której na ogół towarzyszy jeden pracujący domownik, np partner, ma pieniądze na zamawianie po 5 pizz dziennie. Ale to nie wszystko.

Często dr Nowzardan każe otyłemu choremu wraz z rodziną przeprowadzić się np z Nowego Jorku do Houston. To kilka tysięcy kilometrów. I taka rodzina po prostu wynajmuje sobie mieszkanie, pokój lub jakiś motel typu „mol i karaluch”. Partner grubej osoby od razu znajduje gdzieś pracę. I mają na to wszystko pieniądze. A u nas w Polsce? Przeprowadzisz się z dnia na dzień do innego miasta? Nie. Mieszkania mają nieliczni, za cenę 30 lat kredytu, 12-godzinnego dnia pracy i ogromnego lęku z tym związanego. Byle lodówka za 1200 złotych czy jakiś nieoczekiwany wydatek, i trzeba brać kredyt.

W Polsce jest jedno wielkie „nie ma” i: „nie da się”. A w innych krajach jakoś: „jest” i: „da się”. Biorę teraz pod uwagę rejony takie jak Europa, Ameryka Północna, Australia i Nowa Zelandia. Taki sam, korzystny klimat umiarkowany lub śródziemnomorski. Taka sama ziemia, która wszędzie tak samo rodzi, dając narodowi wyżywienie. Często podobne zasoby naturalne. Tacy sami ludzie, Homo Sapiens Sapiens, z tej samej rasy. No wszystko jest „z tej samej gliny”. Ale tam da się, a u nas i nie da się i wiecznie nie ma. Wielka czarna dziura, która zasysa wszystko. Pieniądz zdobyć tak trudno.

Przyczyny polskiej sytuacji ekonomicznej i biedy?

Jakie są tego przyczyny? Ekonomia? Nie bardzo. Głodne kawałki neoliberałów o wolnym rynku, transformacji, wydajności pracy przekonują już tylko albo gimnazjalistów od Korwina, albo cynicznych lemingów na urzędowych posadkach załatwionych przez rodziców. Kolonializm? A Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Szwajcaria, Austria, Irlandia? Tych bzdur przekazywanych w mediach jest więcej. Jest to gigantyczny mechanizm prania mózgu, i nie dotyczy tylko naszego kraju. To podstawa, rdzeń globalnego oprogramowania niewolnika systemu. Niewolnik ma myśleć, że nie da się, że nie jest godny, że nie zasługuje na wszelkie bogactwo i radość. Ma przepraszać i czuć się winnym. Bo bogactwo, obfitość i wolność chce zachować elita, tylko dla siebie.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem Polaków, które otwarcie dopomina się, by w Polsce wreszcie „było” i wreszcie „dało się”. Teraz w Polsce mamy starcie obu systemów, w którym jeden mówi: „nie da się, bo, bo, bo.. bo przeszłość..” a drugi mówi: „spróbujmy, a coś się da, potem spróbujemy coś jeszcze.. dla przyszłości„. Analizowałem to wiele razy od strony ekonomicznej, politycznej, geopolitycznej. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci nieco inne, bo mistyczne wyjaśnienie. Jednak nie zaprzecza ono żadnym innym próbom wyjaśnienia tego zjawiska. Wręcz przeciwnie – wszystkie one się uzupełniają, tylko od różnej strony.

Moje analizy dotyczące sytuacji ekonomicznej Polski możecie przeczytać w poniższych artykułach:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia, które mogą spowodować zagładę ludzkości
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Trwa „operacja ostateczna rozgrywka”, wojna z ludzkości z elitami, np George Sorosem
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

To lud musi dojrzeć do zmian

Jedną z najcenniejszych i jednocześnie najsmutniejszych lekcji, jaką uzyskałem, było poznanie faktu, że jaki dół, taka góra. Patrząc na opłakany stan naszej planety, na wojny, na wyzysk, biedę, przemoc, zagładę biosfery, na wszystkich płaczących i cierpiących ludzi.. Poprawnym wydaje się być wniosek, że inicjatywa zmian zawsze musi wyjść od „dołu” piramidy, czyli od zwykłych ludzi. Nikt za ten „dół” tej czarnej roboty nie odwali. Jest to prawem tego świata.

Stąd rewolucje, przewroty, obalanie dyktatorów, wojny domowe, kampanie wyborcze, ciągle nowi politycy obiecujący reformy.. Bo choć jesteśmy jak małe, zagubione dzieci we mgle, to próbujemy. Jaki naród, tacy jego liderzy; jaka ludzkość, taka elita nią rządząca. Elita zawsze jest lustrem, odwzorowaniem mentalności narodu. Gdy mentalność się zmienia, dojrzewa, to zmieniają się także elity – na trochę lepsze. Nasze narzekanie na głupotę i ignorancję nic nie da. Oni muszą sami dojrzeć, sami zmądrzeć, sami popełnić po drodze tryliony błędów, i wtedy zmiany się dokonają.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

„Panie, JA JESTEM GODZIEN, abyś przyszedł do mnie”

Jak elita ma nie okradać zasobów państwa i narodu, skoro naród tkwi w mentalności folwarcznej, pańszczyźnianej? W wiecznym poczuciu ze „nie należy mi się”, ze „nie zasługuję”? W takim razie zasoby zawsze, ale to zawsze bierze ten, który uważa, że zasługuje i że ma prawo do rożnego rodzaju bogactwa i że należy mu się. Skoro większość ludzi uważa, że nie ma prawa, że im się nie należy, to zgodnie z prawem wszechświata, nie dostaną tego. Ale sprzątnie to im sprzed nosa ktoś, kto uważa, że mu się należy. Czyli ktoś, kto ma głęboko wewnętrzne, podświadome przekonanie, że zasługuje na wszystko co najlepsze.

Na przykład bankier, szef korporacji, polityk, biznesmen, lobbysta, manipulator finansowy. Bo te zasoby są i gdzieś muszą zostać przez wszechświat „upchnięte”. A dziwnym faktem, prawem rządzącym naszą planetą jest to, że często ci „źli” mają większe predyspozycje do sukcesów, do zdobywania pieniędzy, do bycia silnym i zdrowym. Mają dużo „siły życiowej”, tej pierwotnej, drapieżnej siły umożliwiającej przetrwanie. Systemowo, globalnie, ludzie dobrzy często mają mniejszą ilość tej drapieżnej siły przetrwania, i często padają ofiarami tych złych. Także w polityce, ekonomii, miejscu pracy, wielkości zarobków itp.

Poczucie winy podświadomie przyciąga karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Odwieczne rządy drapieżników nad owcami

Jako ludzkość tkwimy w wielowiekowym programie kat-ofiara. Powtarza się szczególnie w związkach uczuciowych. Inna zależność, podobna do tej poprzedniej, to relacja drapieżnika (czyli tyrana, skorumpowanego polityka, krwiopijczego biznesmena itp) i owcy (ludu). Poczucie że: „nie zasługuję” i lęk: „nie dam rady” jest potęgowane przez wielowiekowe traumy, jakie jaką Polacy. W Polsce jest to doprowadzone aż do ekstremum. Traumę związaną z przetrwaniem i zarabianiem na siebie dziedziczyliśmy od rozbiorów, a potem po dwóch wojnach światowych. Pamiętacie ten dialog z pewnego legendarnego filmu?

-Halyna, wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

To drugie zdanie z tego filmowego cytatu powiedziała zlękniona wszystkim babuleńka. Pomimo tego, że wojna dawno minęła, że wojny w Europie nie było od ponad 70 lat.. To ta urodzona w dalekim 1881 roku, bezzębna i zlękniona dosłownie wszystkim babuleńka nadal przemawia, teraz, w 2017 roku. Przemawia w postaci córki, wnuczki jak i prawnuczki, czyli być może Twojej partnerki bądź żony. A konkretniej, przemawia w postaci podświadomego wzorca, jaki dostały kolejne pokolenia. Te wzorce silnego lęku, częściowo umożliwiające przeżycie w realiach ludobójstwa i wojny, kompletnie nie nadają się do rozwoju narodu w XXI wieku. Dlatego po kolei wyzyskują nas Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy i Amerykanie i ich korporacje.

Kolejny destrukcyjna sprawa związana z wojnami światowymi, to upadek pozytywnego wzorca męskiego i osłabienie siły mężczyzn. Podczas wojen mężczyzna szedł wojować i zostawił żonę i dzieci na pastwę losu. Kobieta pozostawiona sama sobie, musiała sama „wojować” tu, na wsi czy w mieście, by przeżyć. Spowodowało to ogromny, podświadomy gniew kobiet na mężczyzn. No i oczywiście dochodzi kolejna dziejowa zależność, która wystąpiła w tym samym czasie. Czyli zbiorowy, globalny gniew kobiet za tysiąclecia patriarchatu i prześladowań. Więc mamy: „samiec Twój wróg” do potęgi drugiej.

Podświadomy wzorzec przekazywany z pokolenia na pokolenie

Stąd powstał feminizm, który obecnie przekształcił się w szowinizm. Stąd mamy też postępującą od końca II wojny światowej utratę mocy mężczyzn. Co tylko wzmocniło dążenia feministyczne. Ten gniew na to, że mężczyzna zostawił samą na wojnie, potęgowany przez gniew na patriarchat, jest w Twojej koleżance, przyjaciółce, partnerce, żonie. Jest on w tej dziewczynie mającej 15, 25, 35 czy 45 lat, która jest obok Ciebie w dowolnej relacji. Skutkiem ubocznym jest też tzw. „mentalne kastrowanie mężczyzn”. Najpierw dokonywane przez babki, matki, przedszkolanki, nauczycielki, a potem przez partnerki, żony, teściowe. Oczywiście, to też odbywa się na głęboko podświadomym poziomie w postaci przekazywania wzorca.

Mały chłopiec słyszy, że jest pierdołą, że nie da sobie rady, że nie wolno mu oddać bijącej go dziewczynce, że jak będzie niegrzeczny, to mama go przestanie kochać i odda. Więc mamy obecnie pokolenie mężczyzn-ciamajd, noszących te hipsterskie, a de facto islamistyczne brody, chodzących w rurkach, okaleczających sobie uszy („nie chcę słuchać”) i wkładający w nie jakieś plastikowe kółka. Mężczyzn mających problemy z kobietami, nie umiejących „podrywać”. A w związku obrywających fochami i histeriami, z którymi nie potrafią sobie radzić. Opowiada o tym, oczywiście w języku symboli i archetypów, jeden z nielicznych „głębszych” polskich filmów – Seksmisja. Ale teraz jest ten globalny czas, gdy „eksperyment seksmisja” dobiega końca.

Ten czas to „globalny skręt na prawo”, ku męskiemu, o którym pisałem poniżej:
Ja Też & Me Too. Byłem ofiarą przemocy. Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy
Wojujący feminizm kontra męski szowinizm. Wygrały elity a straciliśmy my wszyscy

Wiele doktryn i idei popiera biedę

Te wszystkie „zaszłości” związane z dwiema wojnami światowymi dobrze opisuje Bert Hellinger. Polecam poszukać osób zajmujących się hellingerowskimi „Ustawieniami systemowymi” i naukami tantrycznymi. Bo hellingeryzm i tantra nawzajem się przenikają i często idą w parze. Więc wracając do meritum: skoro lud ma zablokowaną drożność przepływu bogactwa i obfitości, to bogactwo przypadnie pierwszym z brzegu, którzy tego nie zablokowanego nie mają. A więc często tym krwiopijcom, bo oni mają ten kanał drożny. Spójrzmy tylko jakie wzorce są nam przekazywane. Katolickie owieczki boziowe, i pokorne cielę, które w realnym świecie nie ssie nawet jednej matki, a jest kopane i podgryzane przez inne cielaki. Bo pokorne cielę tylko w „ludowej mundrości” ssie dwie matki.

Dalej: lewicowy kult ciężkiej pracy, tego młota w ręku robola. Czy wzięte z prawicy ekonomiczne brednie o prawach wolnego rynku, o kryzysie gospodarczym, o tym że taki i owaki jest neoliberalny kapitalizm. A new age? Przekonanie ogromnej rzeszy ezoteryków i innych „uduchowionych”, że pieniądz to niska wibracja. I że seks powinien być „czysty”, bo jakaś telegonia, a reszta to „niska wibracja seksualna”. To przecież to samo co katolicyzm tylko w innym opakowaniu. Ten sam wzorzec występuje w hinduizmie (kasty, „niedotykalni”, olbrzymia przemoc w Indiach) i w buddyzmie (w niepodległym Tybecie 95% ludzi było niewolnikami i wielu umierało z głodu na ulicach).

Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu i ołtarza w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat lub też drapieżnik z tego, co pisałem wyżej) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie (czy to katolicyzm, czy to telegonia) i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Jak traktujesz pieniądze i seks?

Popatrz jak traktujesz seks, seksualność. Czy wszędzie widzisz brud, nieczystość, złe energie, upadek obyczajów, Sodomę i oborę? Strefa seksu zawsze jest powiązana nicią połączeń ze strefą pieniędzy. I nie chodzi o prostytucję, kobiety w typie „daj mi to” („musisz płacić za mnie rachunek w restauracji i musisz dobrze zarabiać”) czy o prostytucję małżeńską. Chodzi o to, że seksualność i finanse to rdzeń naszej realizacji w świecie materii.

Od zarania dziejów miliardy ludzi postrzega całą sferę materii jako „gorszą”. Od eonów czasu ludzie wiecznie się uduchawiają, modlą, poszczą, medytują, podwyższają wibrację, pogardzając materią. I jaki mamy tego rezultat na świecie? Jeśli będziesz postrzegać świat materii jako zły, nieczysty czy gorszy, to będziesz miał zablokowaną w nim obfitość. Pieniędzy będzie mało, a partnerki / partnerzy, o ile w ogóle jacyś będą, będą wredni, agresywni, oziębli, histeryczni itp itd.

Jesteś godzien i zasługujesz!

Cytuję: „Zdecydowanie, by mieć, najlepiej zilustrować na przykładzie świeżo upieczonych rosyjskich miliarderów, których jest teraz więcej, niż w rozwiniętych krajach Zachodu. W okresie „pierestrojki” w Rosji,w końcu lat osiemdziesiątych XX wieku, przygłupi politycy stwierdzili, że gospodarka socjalistyczna od zaraz zmieni się w rynkową, jeżeli tylko wszystko się sprywatyzuje. Ten, kto wówczas znajdował się przy „korycie i zrozumiał powagę chwili, od razu dorobił się bez jakichkolwiek nakładów pracy. Wszystko, co w epoce socjalizmu należało do państwa, czyli ropa naftowa, gaz, złoto, diamenty i wszystkie inne naturalne, przemysłowe i intelektualne dobra, zaczęło należeć do garstki oligarchów. Było wspólne – stało się jego. W tym celu nie trzeba było zajmować się biznesem, tak jak to robią prawdziwi miliarderzy, którzy musieli zarabiać swoje miliony.

Wystarczyło, że ten, kto był najbliżej „koryta”, położył łapę i zaryczał: „Moje!” – a potem załatwił formalności tak, by nosiło to znamiona czynności zgodnej z prawem. Z jakiej racji to, co było wspólne, stało się jego? Ten okres w Rosji był oczywiście unikalny.Lecz przecież blisko bogactwa znajdowało się mnóstwo mądrych i utalentowanych ludzi, niemniej większość z nich została z niczym.Zgarnąć je był w stanie ten, kto pozwolił sobie mieć. Noworysze nie mieli poczucia winy, wyrzutów sumienia, wątpliwości, poczucia niepełnowartościowości. Nie uważali się za niegodnych, nie przychodziło im do głowy, by czuć się winnymi w drogich sklepach. Byli zdecydowani mieć, dlatego beznamiętny zewnętrzny zamiar dał im to. Ot tak. A Ty mówisz – nieprawdopodobne!”
Autor: Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości tom II. Jego książki możesz kupić w taniej księgarni Tania-Książka.pl [LINK TUTAJ]

Odwróć powszechnie obowiązujące „prawdy” o 180 stopni

Proponuję więc zamienić społecznie wyznawane prawdy dokładnie o 180 stopni:
-Zasługuję na wszelką obfitość.
-Jestem godzien wszystkiego, co dobre.
-Jestem niewinny, chyba że sam postąpiłem źle i co do tego nie ma żadnej wątpliwości.
-Nie będę przepraszał (za kolonializm, za patriarchat, za Syrię, za Holocaust, za Jedwabne, za to że urodziłem się mężczyzną lub kobietą, i w końcu za to, że żyję). Przeproszę tylko wtedy, jeśli sam zrobiłem coś nie tak.
-Nie jestem poddanym żadnej idei (politycznej, ekonomicznej, religijnej, ezoterycznej, psychologicznej, naukowej, medycznej i jakiejkolwiek innej). Sam analizuję fakty i sam wyciągam wnioski.

O czym trzeba jeszcze pamiętać? By nie przegiąć w drugą stronę. By z ofiary nie stać się katem, co często się zdarza. To wcale nie wyzwala, a paradoksalnie zapętla w jeszcze gorszą pętlę życiowych zależności, która kiedyś eksploduje. Może nie dziś i nie za rok, ale ten „wybuch” będzie miał ogromną siłę. By zachować etykę i dobre serce. Ważne jest to, by przejść przez piekło i nie stać się diabłem.

Trzeba mieć też świadomość tego, że ten cały ograniczający i niewolący ludzi system ma też drugą, pozytywną stronę. To dzięki systemowi ten minimalny poziom rozwoju jest zapewniony. Dzięki niemu nie umierasz w bólach na wyrostek, a na ulicach nie mordują ludzi grupy paramilitarne. System to obszar świata, w którym doświadczamy i żyjemy. To od nas zależy, jaki ten system jest / będzie.

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TA NIEZWYKŁA TECHNIKA POMOŻE CI POKONAĆ PROBLEMY I UWOLNIĆ TWÓJ POTENCJAŁ!


 

11295616_864838060248376_3930974916218671163_n

Wyższe poznanie w duchowości to zrozumienie, że..

Że anioły, demony, antychrysty, szatany, diabły, złe energie, dobre energie to części nas samych. Klątwy i ataki energetyczne które przypisujemy innym, też opierają się na nas samych. Na „punktach zaczepienia” w postaci nieprzepracowanej strefy cienia, w postaci różnych kompleksów, lęków, nieuświadomionych części nas samych. To wciąż niezbadane przez psychologię części psychiki ludzkiej, a nie żadne oddzielne byty.

Wymyśliliśmy na nie dużo nazw i ciągle wymyślamy nowe. Zwalamy też winę na reptilian, na kosmitów, na złowrogiego Demiurga (czyli Jahve), na Illuminatów, Masonów.. Ludzkiemu ego tak trudno przyznać, że za zło odpowiada.. po prostu człowiek. Polityk, bankier, szef korporacji, skorumpowany naukowiec, przekupiony dziennikarz – to wszystko są ludzie znani z imienia i nazwiska. To my głosujemy na tych polityków, którzy potem zezwalają bankierom, szefom korporacji, skorumpowanym naukowcom itp itd na czynienie zła.

Demokracja to wszechpotężny mechanizm, z którego praktycznie w ogóle nie korzystamy. Wystarczyłoby, by ludzkość wykorzystała te mechanizmy, które już istnieją, w sposób mądry i świadomy. Chcecie zmienić świat? To zjednoczcie się, poznajcie wiedzę i wykorzystajcie mechanizmy demokratyczne. Naprawdę nie jesteśmy jakąś Koreą Północną, byśmy bez końca musieli wybierać między złodziejami i zdrajcami z PO / Nowoczesna, a oszołomami z PiS. Ludzie lubią więc widzieć to wszystko jako coś odrębnego, bo nie umiemy, nie możemy lub nie chcemy przyznać się, że to części nas samych.

Lustrzane odbicie nas samych? Na pewno?

Jeszcze trudniej jest zrozumieć fakt, że inni ludzie jakich spotykamy i ich zachowanie względem nas jest lustrzanym odbiciem tego, co w sobie mamy. Jeśli jesteśmy pełni nienawiści, to spotykamy ludzi którzy będą chcieli z nami walczyć. Jeśli jest w nas niezgoda na to, by ludzie byli jacy chcą być, to Ci „zwykli i normalni” wyczują to i będą Cię atakować. Złe zachowania innych ludzi są ponoć projekcją tych naszych cech, które wypieramy, które negujemy, nie chcąc się do nich przyznać.

Jeśli negujemy jakąś część siebie, to wtedy schodzi ona do głębin podświadomości do „strefy cienia” i wtedy wyraża się w negatywie. Np w postaci przyciągania takich a nie innych ludzi. Każda cecha ma swój awers i rewers, swój pozytyw i negatyw. Np asertywność i wola do życia to pozytyw, zaś agresja i przemoc to negatyw. Dwie strony tego samego medalu. Jeśli wypierasz fakt, że jak każdy człowiek na Ziemi masz w sobie agresywną część, to zaczyna Ci brakować asertywności, energii, witalności, siły. Cecha ta zaczyna się przejawiać w negatywie – przyciągasz złych ludzi i ich agresywne zachowania.

Pierdolenie duchowego guru a 1500 zł pensji?

Brzmi trochę jak pierdolenie jakiegoś nawiedzonego guru, co nigdy nie skalał swoich rączek pracą za 1500 zł u typowego prywaciarza? 😉 Oczywiście, że tak! Już kiedyś pisałem, że aby teorie ludzi takich jak Osho działały, to musisz być taki jak Osho i.. mieć to, co Osho. A Osho miał około 100 luksusowych Rolls Royce’ów i setki milionów na koncie. Ile masz więc baksów i ile fur w garażu? Bez wyrażania się w materii duchowości nie ma. Prawdziwa duchowość to niby skuteczność w świecie materialnym, zmienianie świata.

Łatwo takie teorie głosić. Ale 100 razy trudniej je pojąć całą swoją głębią, a 1000 razy trudniej wcielić je w życie. Dlatego chciałbym Ci przedstawić prostą technikę Johna Bradshaw’a, która pozwoli Ci namacalnie poczuć to, o czym mówię. Choć na chwilę i choćby częściowo się do tego przybliżyć. Nic Ci nie da czytanie po raz dziesiąty jakichś nawiedzonych, oderwanych od realiów tekstów duchowych z serii New Age. Potrzebujesz czegoś, co działa, i co każdy może wykonać w domu. Każdy – i robotnik, i dyrektor, i posiadacz 100 Rolls Royce’ów.

A więc zaczynamy. Zapraszam do zapoznania się z tą techniką psychologiczną:

1. Przypomnij sobie ludzi, których nie lubisz. Uporządkuj ich według intensywności niechęci, jaką do nich odczuwasz. Na pierwszym miejscu wymień tę osobę, która wydaje ci się najbardziej odrażająca, najbardziej godna pogardy. Pod każdym nazwiskiem opisz w paru zdaniach, co ci się w tej osobie nie podoba: jakie skazy charakterologiczne i moralne.

2. Przeczytaj teraz po kolei każde nazwisko. Zatrzymaj się przy każdej osobie, zastanów się, co ciebie w tej osobie odpycha. Spróbuj sobie przy okazji uświadomić, co sam czujesz. Która cecha wzbudza w tobie najsilniej poczucie własnej dobroci i wyższości moralnej?

3. Zdefiniuj każdą osobę na liście za pomocą jednej, najbardziej odrażającej cechy

Moja lista wyglądałaby tak:
a. Józio – pompatyczny megaloman.
b. Hermenegilda – agresywna, ma niewyparzony język.
c. Maksymilian – hipokryta (udaje że ludziom pomaga, robi to tylko dla pieniędzy).
d. Eustachy – fałszywy, udaje dobrego chrześcijanina.
e. Atanazy – ciepłe kluchy, nie umie myśleć samodzielnie.

4. Każda z tych cech osobowości jest cechą, którą wyparłeś, wzorcem energetycznym, którego za żadne pozory nie chciałbyś uznać za swój. Cechę, którą z sobie wyparłeś, przypisałeś komuś innemu.

5. Dla każdej wypartej cechy istnieje siła przeciwstawna. Twój Ochroniarz/ Kontroler się z nią utożsamia. Podtrzymywanie wyparcia nieakceptowanych cech pochłania wiele energii. Dlatego uczucia, które żywimy wobec wrogów są tak intensywne. Hal Stone porównuje tę siłę uczuć z tamą. Za tą tamą gromadzi się brudna woda, a w niej mnóstwo śmieci. Tę energię należy zreintegrować i wykorzystać bardziej konstruktywnie. Zatrzymaj się po kolei przy każdej osobie, którą umieściłeś na swojej liście i zapytaj sam siebie, czego mógłbyś się od niej nauczyć, czego mógłbyś się od niej dowiedzieć, gdybyś jej posłuchał uważnie? Osoba, której tak nie lubisz pomoże ci lepiej sobie uświadomić, z którymi fragmentami siebie nadmiernie się utożsamiasz.

Jeżeli o mnie chodzi, to od Józia mógłbym się dowiedzieć, że za bardzo mi zależy na tym, by być człowiekiem skromnym i pokornym, a mówiąc ściślej, by za takiego uchodzić. Dzięki Hermenegildzie dostrzegam, że zbytnio mi zależy na dogadzaniu innym oraz na tym, by się innym przypodobać. Maksymilian pomaga mi dostrzec w sobie nadmierną identyfikację z ideałem człowieka, który pomaga innym absolutnie bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian. Jest to ideał nieludzki. U jego podstaw tkwi toksyczny wstyd, który zmusza mnie do nadludzkiego wysiłku. Eustachy pomaga mi zrozumieć, że tak bardzo mi zależy na byciu idealnym chrześcijaninem, że czasami w ogóle nim nie jestem. Dzięki Atanazemu wreszcie, lepiej dostrzegam, że nadmiernie utożsamiam się z ideałem człowieka „silnego” i samodzielnego. Chcę być „silny, a więc nadludzki, nie akceptuję u siebie zwykłych ludzkich słabości, odrzucam zdrowy wstyd.

6. Zatrzymaj się jeszcze raz przy każdym nazwisku na liście. Porozmawiaj bezpośrednio z tą częścią siebie, którą odrzucasz. Zapytaj ją o zdanie. Zapytaj, co by się w twoim życiu zmieniło, gdybyś tę część zaakceptował. Pozwól, by do ciebie przemówiła. Posłuchaj, co ci ma do powiedzenia. Spróbuj spojrzeć na świat jej oczyma. Czy odczuwasz napływ świeżej energii? Na pewno podsunie ci wiele nowych pomysłów. A może zaproponuje nowe sposoby rozwiązania dotychczasowych problemów? „Przecież jej punkt widzenia był ci wcześniej niedostępny” – pisze Sidra Winkelman.

Być może stwierdzisz ze zdziwieniem, że po wykonaniu tego ćwiczenia odczuwasz napływ świeżej energii. Wyciągasz z ukrycia część siebie, która wcześniej była głęboko schowana. To co było cieniem, staje się teraz światłem. Nie utożsamiaj się z tą częścią siebie, którą wcześniej wypierałeś. Gdybyś to Zrobił, popełniłbyś ten sam błąd, co wcześniej – utożsamiłbyś się z jedną częścią kosztem innej. Celem tego ćwiczenia jest nawiązanie kontaktu z tą częścią ciebie, która wcześniej była odrzucona, okryta hańbą. Gdy zaczniesz z tą częścią rozmawiać i słuchać, co ci ma do powiedzenia, wyzwolisz energię, która Wcześniej uwięziła w pętach wstydu.
Autor: John Bradshaw, „Toksyczny wstyd”

I jak? Wykonałeś ćwiczenie? Dało jakieś rezultaty? Choćby minimalnie szersze spojrzenie? Ja wykonałem i zachęcam Ciebie do tego, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. 🙂

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY KARMA NA PEWNO WRACA?! ZASKOCZĘ CIĘ, ALE.. CZYLI O TYM, CO POMIJANE I UKRYWANE W DUCHOWOŚCI


Duchowość i jej tajemnice. Czy prawo karmy działa? Czy karma zawsze wraca? I tak, i nie..

Koncepcja prawa karmy jest zakorzeniona w wielu systemach wierzeń. Buddyzm, hinduizm, jak i nowa religia, która niedługo zastąpi chrześcijaństwo – czyli new age, posiłkują się doktryną karmy. Nawet ludzie określający się jako katolicy lub Żydzi są wewnętrznie przekonani, że karma istnieje. Tak.. Karma, choć w okrojonej wersji, jest także fundamentem doktryny chrześcijańskiej. Polega ona tam na przeświadczeniu, że to co zrobiłeś złego lub dobrego, wróci do Ciebie.

Ogólnie, w niebie ma obserwować nas jakiś siwy dziadek z brodą, i za dobre nagradzać, a za złe karać. Takie myślenie jest niczym innym, jak reliktem naiwnego, dziecięcego umysłu. Który Boga, Architekta Wszechświata, postrzega jakby to był tata lub mama grożąca paluszkiem i stawiająca dziecko nie chcące zjeść obiadu do kąta. „Pamiętaj słowa matki – zjedz chociaż mięso, zostaw ziemniaczki?” Nie.. To tak nie działa, naprawdę. Pora wydorośleć także mentalnie i duchowo.

Są jednak pewne fakty o których zwolennicy prawa karmy nie mówią. Lub boją się o nich mówić.. Otóż w religiach wschodu karma nie jest związana z uczynkami. Ale jest związana z myślami, emocjami, stanem energetyki organizmu. Złe myśli i złe emocje uruchamiają złą karmę, a więc złe wydarzenia w naszym, życiu. Istotnie, jest to potwierdzeniem tego, co piszą najwybitniejsi uduchowieni ludzie naszych czasów. Postrzeganie karmy jako wynikającej z uczynków, dobrych lub złych, jest europejską, chrześcijańską interpretacją.

karma wraca

Prawdziwe duchowe prawo karmy, czyli to nie do końca tak

Zła karma powstaje ze złych emocji i myśli, czyli:
-nienawiści, zawiści, zazdrości;
-poczucia niespełnienia życiowego, niespełnionych, panicznych pragnień, odczucia życiowego kieratu, niezaspokojonej zachłanności i chciwości. Jest to związane z lękiem przetrwania – najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem;
-poczuciem winy jak i wyrzutami sumienia które są non stop i bezproduktywnie wałkowane. Jeśli jest poczucie winy, to podświadomość prędzej czy później doprowadzi Cię do kary;
-rozpaczy, depresji, narzekania, negowania;
-skupiania się na negatywach zamiast na pozytywach. Krytykowanie zamiast poszukania czegoś co można pochwalić. Skupianie się na tym, czego nie lubisz, zamiast na tym, co daje Ci radość;
-kierat dnia codziennego, bez podążania za pasją i porywami serca;

karma

Człowiek niespełniony szuka wytłumaczenia swej sytuacji, np w postaci prawa karmy

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

inwazja islamu

Prawo karmy? A co jeśli Bóg nie nagradza za dobro i nie karze za zło?

No i sprawa kolejna. Paradoks dobra i zła. Paradoks nagrody i kary za nie. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są często pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej.

Jaka jest tego przyczyna? Właśnie we wschodnim postrzeganiu karmy, które opisałem powyżej. Podczas gdy prawi i sprawiedliwi klęczący w kościele, są całe życie biedni i kopani po dupie – złoczyńcy opiewają w dostatki. Ale jest dobra wiadomość. Nie trzeba stawać się złoczyńcą by świat nie tylko zostawił nas w spokoju, ale wręcz nagradzał. Wystarczy nauczyć się tego jak działa świat. Przepracować traumy, lęki, kompleksy. stać się autemntycznie lepszym człowiekiem. A nie tylko na pokaz, we własnym egoistycznym mniemaniu, który jak wejdzie w związek, to zrobi partnerowi piekło. Bo znam takie przypadki.

Złoczyńcy, których ja nazwałem „dementorami”, są chronieni przez siły „ziemskiej” natury. Stąd są bezkarni w sensie prawa, jak i karmy, i odnoszą materialne sukcesy. Oni się tacy rodzą – jako drapieżnicy, idealnie przystosowani do ziemskiej natury. Która także jest drapieżna i nie znająca litości. Realizują założenia i cele tej natury, więc są przez nią chronieni. Z drugiej strony, chronieni i prowadzeni są także Ci „dobrzy”. Nie, nie przez naturę ziemską, ale przez naturę „kosmiczną”. Można powiedzieć, że przez „Boga”.

czy karma wraca

Chęć pokonania błędnego koła karmy wymaga pracy nad sobą

Dzisiejszych Sokratesów nikt nie skazuje na otrucie, ukrzyżowanie czy spalenie na stosie. Jeśli człowiek szczerze chce się uwolnić, jest przez system… chroniony. Ale od takiego człowieka jest wymagane dużo więcej – m.in. praca nad sobą. Jak i, co ważne – praca dla innych, na rzecz ludzkości. Czyli np dzielenie się wiedzą, uświadamianie ludzi. Tacy ludzie często nie mają łatwego startu, dopóki nie rozpoznają swojego przeznaczenia i nie zaczną pracy nad sobą.

W końcu i oni zaczynają odnosić sukcesy. Zasada, że im lepsze emocje, im lepsza energetyka, im większa duchowość – tym więcej sukcesów, także materialnych, obowiązuje także ich. Widzę to nawet po sobie. Bo podobne przyciąga podobne. Mentalność niedoboru, marazmu, ignorancji i narzekania, przyciąga biedę. Jak myślicie, dlaczego artyści, np taka Danuta Szaflarska, są na ogół radośni i żyją bardzo długo? Bo robią to, co lubią. Bo jako artyści nie słuchają chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa, tylko idą własną ścieżką. To przyciąga sukcesy, także finansowe. I na tym fundamencie buduje się radość życia, które trwa na ogół długo.

karma (2)

To nie złe uczynki, ale poczucie winy podświadomie przyciąga karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

prawo karmy

Karma to program w podświadomości, nic więcej

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Zasada jest taka, że jeśli w coś wierzysz i uznajesz prawem woli, to będziesz temu podlegał. Jeśli wierzysz w karmę, to będzie ona sterować Twoim życiem. Poznałem kilku już ludzi, którzy znajomości z toksycznymi osobami tłumaczyli jakimiś więzami karmicznymi. Cierpieli, ale odejść – nie odchodzili. Jest trochę w tym prawdy. Bo człowiekiem o niskim poziomie świadomości, pełnym lęków i kompleksów, rządzi ten podstawowy program bazowy, wgrany każdemu a priori w procesie wychowania. Taki nieszczęsny człek stale więc trafia albo na facetów-dupków, albo na zimne suki. I / lub takich, jakie są podświadome projekcje jego rodziców.  I stale narzeka i rozpacza z tego powodu, że przyciąga złe sytuacje.

I oczywiście stale popełnia te same, szkolne wręcz błędy. Jednak w pewnym momencie ta zasada przestaje człowieka dotyczyć. Zamiast trafiać na złamasów – trafiasz, a raczej przyciągasz ludzi podobnych Tobie. A jak jakiś się trafi – od razu kasujesz go ze swojego życia. W pewnym momencie zyskujesz więcej wolnej woli i samoświadomości. Zaczynasz bardziej sterować swoim życiem. Prawo karmy, a raczej ten pierwotny program zainstalowany w podświadomości, ma coraz mniejszy wpływ.

globalna świadomość (2)

Żaden człowiek na Ziemi nie wie jak jest po śmierci i czym tak naprawdę jest duchowość

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi.

Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel? Więc tym bardziej nie wiemy czy karma działa po śmierci, w następnym życiu. Lub czy na obecne życie ma wpływ karma z poprzednich wcieleń. Z drugiej strony, ludzie często mylą pojęcie karmy z prawami świata i ich łamaniem.

Najnowsze i aktualne wpisy o duchowości znajdziesz w poniższych linkach:

Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?


Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?

ezoterykaZapraszam na szokujące video o tym, w jak wielkiej dupie jesteśmy, będąc tu na Ziemi. Link do video jest tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=KvSmzPfDTU0

O tym, że Ziemia jest planetą piekła czy też czyśćca, pisałem wiele razy. Dziś dokładam kolejną cegiełkę wiedzy, którą warto znać. Jeśli myślisz, że film Matrix jest dobrą metaforą życia na Ziemi – to jesteś optymistą. Ja prywatnie uważam, że dużo trafniej nasz ziemski „Oświęcim” ukazuje seria The Cube.

W życiu, tak jak w filmie Cube:
-wszędzie pułapki, zasadzki, ukryte obiekty, niewidoczne na pierwszy rzut oka rzeczy;
-pokonujesz kolejne, kolejne i kolejne etapy (w filmie pokazane jako klatki), często bez sensu;
-a dlatego często bez sensu, bo zginąć możesz w każdej chwili. W życiu realnym jest tak jak w filmie Cube – 10.000 znanych medycynie chorób i miliony milionów możliwych kombinacji wypadków, nieszczęść itp itd;

Film który wklejam powyżej, demaskuje kilka mitów „duchowości cukierkowej„, czyli new age. Druga skrajność – czyli duchowość ciemna (satanizm) także nie jest dobrym wyjściem, bowiem „skrajne przeciwieństwa są tym samym„.

Z jednej strony, duchowość new age głosi, że cykl reinkarnacyjny ma większy, boski sens. Że jest to wielka „maszyna ucząca„, którą zarządza „bóg” tej planety, demiurg. Ma on wychowywać niepokorne dusze za pomocą metody marchewki i kija. Metoda kija to oczywiście cierpienie, którego jest w zależności od duszy – 90% do 99% (na oko).

Metoda marchewki to oczywiście pozytywne doznania i emocje, których jest 1% do 10%. Ale i tak dominuje cierpienie i energie zła, bowiem one są pożywką dla demiurga. Jesteśmy więc niczym te organiczne bateryjki w matrixie. Bardzo ważnym programem kontrolnym jest nadzieja. Od bardzo mądrej osoby, duszy starej, usłyszałem zdanie: „nadzieja jest kochanką strachu„.

Ten system działa w perfekcyjny sposób. Otóż wydarza się jakaś trauma, złe wydarzenie, nieszczęście. Cierpimy, nieraz miesiącami, latami. I co się pojawia łącznie z tym cierpieniem? Pojawia się nadzieja – nadzieja że byt się poprawi, że będzie lepiej. Kiedyś, za jakiś czas – ale nie teraz. I rzeczywiście: zakochujemy się, zdobywamy nową pracę i więcej zarabiamy, itp itd. Przez chwilę – dosłownie przez chwilę – jesteśmy w siódmym niebie. Ale zaraz potem pojawia się kolejne nieszczęście, kolejna trauma, kolejna przeciwność, kolejne cierpienie.

Takich sprytnie skonstruowanych systemów w ludzkiej psychice jest bardzo dużo. Podstawowy problem to rozdźwięk pomiędzy podświadomością (stare, ewolucyjne, barbarzyńskie wzorce, nasilane przez emocje, popędy, żądze) a umysłem świadomym (wzorce nowe, bardziej oświecone, „ludzkie„, których wpływ jest jednak słaby). Powoduje to patologiczny, permanentny stan schizofrenii, na którą choruje każdy człowiek na Ziemi (gdyby trzymać się sztywno lekarskich kryteriów). No ale nie trzymamy się ich sztywno, dopiero jak komuś ta permanentna schizofrenia się za bardzo nasili, to go zamykają.

Metoda kija to oczywiście zło i cierpienie. Gdyby dobrze przeanalizować ludzkie i ziemskie (naturalne) systemy, to można dojść do zadziwiającego wniosku. Otóż każdy, dosłownie każdy z nich jest tak sprytnie skonstruowany, by zmaksymalizować zło i cierpienie. Mistycy chrześcijańscy i ezoteryczni określają to mianem „Na Ziemi wszystkie pojęcia są odwrócone o 180 stopni„.

Wymienię to, co jest tak skonstruowane:
-systemy matki natury (ja używam nazw: „macierz„, „rdzeń„): rozmnażanie, gromadzenie zasobów, zdobywanie terytoriów, rywalizacja, konkurencja, hierarchia;
-systemy ludzkiej cywilizacji wywodzące się bezpośrednio z systemów i programów matki natury (niezwykle ważna kwestia, o tym poniżej). Takie jak: kapitalizm, ekonomia, hierarchizm, polityka, patriarchat i relacje damsko-męskie, rywalizacja, itp.
-konstrukcja ludzkiego ciała (bardzo dużo felerów i braków, zbyt krótkie życie). Do konstrukcji ludzkiego ciała zalicza się też neurobiologia która nie wytrzymuje stanu zakochania dłużej niż 2 lata, z jej skłonnością do nałogów. Nie chodzi tu tylko o alkohol i narkotyki, a o ogrom innych rzeczy;
-permanentny konflikt podświadomości z umysłem (świadomością). Brak kontaktu lub bardzo ograniczony kontakt z nadświadomością. Zostało to ukazane w postaci okultystycznej piramidy NWO, gdzie górny trójkąt z wszystkowidzącym okiem, symbolizujący boskość, nadświadomość, jest oddzielony od reszty piramidy (czyli od podświadomości i umysłu – świadomości).

Okultyści mówią: „Spójrz głębiej w naturę, a zrozumiesz wszystko„. Co znaczą te bardzo ważne słowa? Nie, nie chodzi wcale o łzawe sentencje ekologistów i wyznawców new age w stylu Paulo Coelho, że w naturze panuje znakomita, pełna harmonia, tylko człowiek ją zakłóca. Owszem, ta harmonia i równowaga panuje, jak najbardziej. Tylko polega ona na tym, że jeden drugiego pożera, często przed śmiercią torturując, bawiąc się (jak lwy i inne drapieżniki). Na tym, że jednostka słabsza jest poniewierana, nie ma wystarczającego dostępu do zasobów i partnerów, przedwcześnie umiera. Na tym, że większość osobników rodzi się nieprzystosowana do życia, i umiera przed wiekiem dojrzałości płciowej. Jeszcze 100 lat temu większość ludzkich dzieci umierała przed ukończeniem osiemnastki – choćby na choroby zakaźne.

Dalej: matka natura ma swoje systemy i programy, podług których żyją wszystkie ziemskie organizmy. Ja łączę istotę matki natury ze świadomością globalną ludzkiego gatunku, i ze świadomościami zbiorowymi różnych innych gatunków. Używam jednej nazwy: „macierz” lub: „rdzeń„. Uznaję, że rdzeń posiada samoświadomość swojego istnienia, coś w rodzaju inteligencji, i cele (ewolucję). Jest to po prostu wspólny globalny umysł, globalna świadomość. I teraz: jakie to systemy i programy ma matka natura?

Wyliczę je:
-jak najszersze rozmnożenie a więc przetrwanie gatunku, za wszelką cenę;
-jak największe gromadzenie zasobów (jedzenie) i zdobycie jak największych terytoriów, też za wszelką cenę;
-przeżycie za wszelką cenę, stąd instynkt przetrwania jest nawet u człowieka najsilniejszy.

Z powyższych systemów wynikają systemy i programy mniejsze, a więc składowe. Takie jak rywalizacja wewnątrzgatunkowa i międzygatunkowa o ograniczone zasoby. Takie jak poniewieranie słabszymi jednostkami (instynkt stadny, który ogranicza słabszym jednostkom dostęp do trudnych do zdobycia i ograniczonych zasobów). Takie jak hierarchia stadna. Potem dochodzą: instynkt macierzyński, instynkt przetrwania, instynkt terytorialny, i niezliczone inne składowe.

Jak sami widzicie, rdzeń planety, a więc matka natura, jest skonfigurowany na najniższym możliwym (zwierzęcym) poziomie świadomości. Dla matki natury nie liczy się dobro, etyka, szczęście, empatia, wrażliwość. Ba, powiem więcej – dla natury te wartości są wręcz niekorzystne i niewskazane, bo ograniczają ekspansywność i produktywność jednostki. Człowiek szczęśliwy nie pójdzie na wojnę zabijać innych ludzi, nie będzie się chciał rozmnażać, zdobywać coraz to nowych terytoriów, konkurować, rywalizować, niszczyć innych. Człowiek nieszczęśliwy – jak najbardziej będzie to robił. Ponieważ religia, korporacja lub państwo wmówi mu, że tak osiągnie szczęście.

Człowiek podlega tak samo prawom matki natury (rdzenia) jak każdy inny gatunek na Ziemi. U człowieka bezpośrednim reprezentantem barbarzyńskich programów i systemów matki natury, jest system „piekielnej trójcy” czyli podświadomość, ego, ID. Podświadomość jest systemem dominującym, podejmuje decyzje szybko, jako pierwsza. Ma do dyspozycji potężne narzędzia nacisku: emocje (związane z neuroprzekaźnikami – np strachu), instynkty, popędy, żądze itp. Kłopot w tym, że u człowieka występują jeszcze dwie struktury decyzyjne..

Struktura druga, to umysł (a więc świadomość, logika, rozum). Struktura trzecia, z którą większość ludzi ma znikomy kontakt, to nadświadomość (dusza). Wartości rozumu / umysłu, a więc świadomości, są znane. To empatia, wrażliwość, etyka, racjonalność, logika. Chcemy uważać się za ludzi nowoczesnych, cywilizowanych, wyznających oświecone wzorce i ideały. Chcemy być porządnymi, purytańskimi obywatelami, twórcami monogamicznych małżeństw, rodzin. Tymczasem nasza podświadomość pragnie często czegoś zupełnie innego, i wcale monogamiczna ani konserwatywna nie jest..

To rodzi ogromne problemy w skali globalnej. Ludzie nie rozumieją istoty tego konfliktu między tymi dwiema strukturami, nie mają też dostępu do tej najwyższej, trzeciej struktury (duszy – nadświadomości). Jesteśmy w stanie permanentnego zawieszenia między tym, co pierwotne i zwierzęce, a tym, co boskie. Nieprzypadkowo liczba węgla (6 protonów, 6 neutronów, 6 elektronów) – 666 – ma dwie nazwy: liczba człowieka i liczba bestii. Bowiem to człowiek uzbrojony w rozum, z nieprzepracowaną podświadomością – bywa największą bestią na Ziemi.

Dalej: a co, jeśli reinkarnacja, jedno z głównych wierzeń new age, wcale nie ma na celu uczyć nas, a wręcz przeciwnie – więzić? O tym mówi video, które zalinkowałem powyżej. Według tajemnej wiedzy, Ziemię oplata niczym niewidzialny drut kolczasty, wysoce zaawansowany technologiczny twór, syntetyczna duchowość, zwana astralem lub wymiarem 4D. Jest to taka sztuczna bańka stworzona po to, by po śmierci zmuszać dusze do ponownej inkarnacji, a więc do dalszego cierpienia.

Po śmierci, w zależności w co wierzyłeś za życia – objawi Ci się Jezus, jahwe, Budda, allah, Shiva, Lucyfer, Światowid, szatan, anioł itp itd. Zastosuje on różne sztuczki i tricki, byś tylko został tu na Ziemi w nowym ciele, i byś dalej był matrixową bateryjką zasilającą system cierpienia i zła. Mogą powiedzieć, że dostaniesz teraz szansę naprawienia grzechów. Mogą Cię wyzywać od tchórzy i szantażować miłością do krewnych, którzy nadal są w ziemskim piekle. Mogą Cię próbować przekupić daniem ciała bogacza, sławnego itp. Tak czy inaczej, będą łgać, bo skończysz i tak jako ziemski niewolnik.

Wszelkie ziemskie religie, szczególnie chrześcijaństwo, judaizm, islam, ale także new age i satanizm – to oddawanie energii bytom z tej syntetycznej, astralnej duchowości. Przecież istot i bytów takich jak demiurg (nazywany też jahwe czy allahem), Jezus lub Lucyfer – są w samej Drodze Mlecznej miliardy miliardów. To ogromna strata energii żywotnej, by czcić kogokolwiek z nich.

Przeczytaj także podobne artykuły na mojej stronie:
Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?
Czy Bóg nas nienawidzi? Bierze on stronę zła
Czy chrześcijański „bóg” nas nienawidzi? Cytaty biblijne
„Ja jestem życiem i służę życiu”. Globalny kryzys to choroba, która ma uleczyć planetę

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Ziemia jest planetą piekła a dusze na niej są więźniami. Jak się uwolnić?”

Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?


Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?

globalna swiadomoscWiem że ta tematyka była poruszana na mojej stronie, ale nigdy jej dość. Otóż wszyscy znamy to, co mają nam do przekazania światowe religie – praktycznie wszystkie. Można to wymienić w kilku punktach:
-Bóg jest dobry, Bóg jest miłością i nas wszystkich kocha;
-Bóg nagradza za dobre uczynki, a karze za złe uczynki;
-Bóg stworzył raj na Ziemi, tej Ziemi, ale to ludzie sprzeniewierzyli się woli bożej i dlatego ponieśli karę.

Co jest nie tak z tymi twierdzeniami? Otóż realne życie i obserwacje codzienne mówią dokładnie co innego. Na tym świecie premiowane i nagradzane jest zło. A dobro, wrażliwość i empatia są traktowane jako słabość, która przeszkadza w niezliczonej liczbie rzeczy – karierze, przywództwu, forsowaniu swojego zdania, podrywaniu kobiet itp itd.

Nie jest to oczywiście takie proste jak napisałem powyżej, ale wielowymiarowe. Nagradzani przez „los” są ludzie z większą przewagą zła w swoim charakterze. A więc posiadający kilka cech: skrajni ekstrawertycy, śmiali, bezczelni, idący po trupach do celu, nie liczący się z nikim, pozbawieni sumienia. Ekstremum takiej postawy to psychopatia. Jednak psychopatia wbrew pozorom nie jest chorobą, ale jest wręcz.. idealnym przystosowaniem do świata, w którym rządzi zło, w którym jeden zjada drugiego.

W okrutnych realiach macochy natury, życie zjada życie. U ludzi też ma to miejsce, tylko owe zjadanie nie oznacza oczywiście kanibalizmu. Ludzkość dzieli się na drapieżników (10% – psychopaci, borderline itp) i ich ofiary (90%). Drapieżnik w świecie ludzi nie jest kanibalem, który zatapia się zębiskami w ciele bliźniego swego. Drapieżnik w cywilizacji XXI wieku to bezwzględny polityk, to kapitalista czy biznesmen płacący grosze, który terroryzuje i molestuje swoich pracowników. To skorumpowany naukowiec, ekspert, lekarz, dziennikarz, cenzurujący fakty i sączący truciznę kłamstwa.

Psychopaci mają potężną przewagę nad nami – ofiarami. Otóż psychopata nie odczuwa lęku i wyrzutów sumienia. Normalni ludzie mają masę lęków, kompleksów, traum, wątpliwości, wstydu, wahań. Psychopaci tego nie mają i rządzą całą Ziemią. Są politykami, CEO korporacji, menedżerami, biznesmenami, bankierami, dziennikarzami, celebrytami, ekspertami.

Mamy więc obalenie twierdzenia, że Bóg nagradza za dobro a karze za zło. Zwykła racjonalna logika i miliony milionów argumentów dobitnie pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. Poza tym jest tutaj jeszcze jedna kwestia, równie ważna.. Czym jest owo „dobro” w rozumieniu religii? Czy bożkom i bałwanom rozmaitych religii chodzi o empatię, miłosierdzie, wrażliwość, humanizm, tolerancję, pomaganie sobie, otwartość, szczęście? Ależ nie!

Dla chrześcijanina „dobrem” jest skrajna forma konserwatyzmu obyczajowego. Kobieta może być psychopatką, a facet moczymordą i despotą – ale ważne, by nie uprawiali seksu przed ślubem, bo to grzech. W islamie est jeszcze gorzej. Islam to najbardziej zbrodniczy i psychopatyczny system, jaki kiedykolwiek istniał na Ziemi. Dla muzułmanina dobrem jest ślepe wykonywanie rozkazów z książki napisanej przez pedofila Mahometa tysiące lat temu.

A więc dla muzułmanina „dobrem” jest gwałt na kobiecie jako kara za nie noszenie burki, czy poderżnięcie gardła niewiernemu. Z kolei dla żyda wszyscy nie-żydzi (a więc Goje) są bydłem, które można okraść, oszukać, otruć szczepionkami i zniewolić ustawami unijnymi. To dla żyda jest autentyczne „dobro„. Tak samo „dobrem” było zgładzenie przez demona jahwe ponad 10 milionów ludzi, by zrobić miejsce narodowi wybranemu.

Czy więc Bóg tej planety jest dobry? Według starożytnej wiedzy gnostyckiej, tą planetą rządzi upadłe i zdegenerowane bóstwo, zwane demiurgiem. Demiurg to anioł-opiekun, inaczej: świadomość zbiorowa (globalna) planety. Masoni z kolei nazywają to bóstwo imieniem adonai. Demiurg objawił się żydom pod imieniem jahwe, i założył religię judaizmu (talmudyzmu).

Potem cesarz Konstantyn założył kolejną demiurgiczną religię – katolicyzm. Przemianował on instytucję cesarza na instytucję papieża. Zreformował Cesarstwo Rzymskie, dał większą autonomię prowincjom, i z trzonem w postaci Franków (Karol Wielki) a potem Germanów, rozpoczął podbój planety trwający do dziś. I i II wojna światowa z ludobójstwem Słowian, były elementami tej wielkiej cywilizacyjnej wojny.

Z kolei arabom, ludom najbardziej prymitywnym, demiurg objawił się pod imieniem allah, i poprzez Mahometa stworzył najgorszą z możliwych religii. Religia ta legalizuje i popiera gwałty, pedofilię, samosądy, zabójstwa niewiernych, grabież ich majątków i terytoriów, i rozmaite inne formy okrucieństwa. Dobrze, ale jaki cel ma istnienie demiurga, i czemu stworzył on ten świat dokładnie nie tak, jak trzeba?

Popatrzmy na te wszystkie systemy i konstrukty stworzone przez macochę naturę jak i przez ludzi. Kapitalizm, relacje damsko-męskie, modele rządzenia i zarządzania, hierarchizm, rywalizacja, konstrukcja ludzkiej psychiki (podświadomość, ID, ego – diabelska trójca). A w naturze – życie zjada życie, osobniki z tego samego gatunku zamiast współdziałać – rywalizują ze sobą, gnębią się, zabijają się.

Konstrukcja ludzkiej psychiki jest spartaczona dokumentnie. Pomimo istnienia cywilizacji technologicznej, oświeconej myśli filozoficznej, iPhone’ów i hipsterskich spelunek takich jak Starbucks, jest coś, co tu nie pasuje. Otóż w podświadomości wciąż mamy prastare mechanizmy i programy z czasów barbarzyńskiej walki o przeżycie z dnia na dzień. Pomimo tego, że uważamy się za cywilizowanych, porządnych ludzi, wegetarian, wegan – to wciąż w wielu z nas tkwi nienasycona, żądna krwistego mięsa, seksu i przemocy, jaskiniowa bestia. Z piekła rodem.

Wystarczy popatrzeć co cieszy się największa popularnością w TV – seks i przemoc. To są te programy podświadomości które kompletnie nie pasują do dzisiejszego świata. One umożliwiały nam przeżycie 200.000 lat temu, gdy realia były barbarzyńskie i okrutne, gdy zdecydowana większość ludzi umierała przed ukończeniem 18 roku życia. Gdy śmierć, wypadki, cierpienie, czyhały dosłownie wszędzie. Teraz te stare, barbarzyńskie programy w podświadomości kolidują z oświeconym i humanistycznym przesłaniem cywilizacji technicznej XXI wieku. To rodzi olbrzymie cierpienie i ogromne, globalne problemy.

Również konstrukcja ludzkiego ego to totalne partactwo. Otóż ego to wirus, który non stop generuj jakieś pragnienia. Non stop każe nam gonić i gonić tego przysłowiowego króliczka. Gdy spełnisz jedną zachciankę ego (np skończenie prestiżowych studiów), odczujesz dosłownie chwilę euforii.. i zaraz pojawi się następna i następna zachcianka. Praca, potem nowa, lepiej płatna praca. Potem dom, mieszkanie, ślub, dziecko, drugie dziecko.. Potem awans, kolejny samochód, kolejne wycieczki w jeszcze droższe i egzotyczniejsze miejsca..

I tak człowiekowi mija całe życie na gonieniu króliczka. Taka konstrukcja ego ma z zasady uniemożliwić odczuwanie szczęścia tu i teraz. Ma nas stale skłaniać do działania, do walki, do dążenia do jakiegoś celu. Sekretem okrutnej macochy natury jest to, że jednostka szczęśliwa jest mało produktywna i mało ekspansywna. Człowiek szczęśliwy nie pójdzie na wojnę by zabijać i gwałcić niewiernych. Nie będzie płodził kolejnych dzieci. Nie będzie podbijał kolejnych terytoriów, rywalizował, walczył.

A to są podstawowe programy macochy natury, dotyczące i zwierząt, i ludzi. A więc jak najliczniejsze rozmnażanie (utrzymanie gatunku), zdobycie jak największych terytoriów (wojny), zdobycie jak największych zasobów (zabezpieczenie na wypadek głodu, co kiedyś było bardzo częste). I także zdobycie jak największej liczby partnerów (a więc rywalizacja i gnojenie osobników własnego gatunku). Rdzeń macochy natury jest więc „skonfigurowany” na najniższym możliwym poziomie mentalności – na poziomie zwierzęcej walki o byt.

Z tego wynika kilka ważnych wniosków. Otóż człowiek z takimi destrukcyjnymi programami w podświadomości, najczęściej wybierze zło. Człowiek wyposażony w taką konstrukcję psychiki, MUSIAŁ popełnić grzech pierworodny (a więc wybrać zło – bo to symbol), i MUSIAŁ zostać wygnany z Edenu (utopijnego raju) na Ziemię (czyli do dystopijnego piekła). Wielu natchnionych „landrynkowym” new age ezoteryków twierdzi, że Bóg jest dobry, a ta planeta jest piękna, tylko ludzie wybrali zło. Ale oni wręcz musieli tak wybrać, bo nie mogli inaczej.

Tak samo taka a nie inna konstrukcja ego sprawia, że człowiek ciągle cierpi i jest niespełniony. Szczęście ma być tuż tuż, tuż za rogiem.. Tylko spełnij kolejną, kolejną i kolejną zachciankę ego. Niestety, życie mija, a owo szczęście nie nadchodzi. Mówi o tym nawet jedna z dawnych piosenek: „nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go„.

Dalej: jak już wspominałem, każdy system stworzony przez naturę czy ludzką cywilizację (wymieniłem je powyżej), jest totalnie pokręconą dystopią. Na tej planecie wszystko jest nie tak jak trzeba. Wszystko jest odwrócone niemal dokładnie o 180 stopni. Wniosek jest taki, że komuś (lub czemuś..) bardzo zależało na tym, by tak było. Może jesteśmy na tej planecie za karę, bo w poprzednich życiach nabroiliśmy. Może demiurg ma zadanie od Architekta Wszechświata, by rozwijać i szkolić za pomocą cierpienia krnąbrne i słabo rozwinięte dusze.

A może demiurg hoduje nas w tej globalnej Korei Północnej jak jakieś bydło czy jakieś pieprzone bateryjki, bo zasila go energia zła i cierpienia? Faktem jest, że macocha natura i cywilizacja ludzka traktują w niesprawiedliwy i okrutny sposób wszelkie stworzenie, wszystkich gatunków, ras i płci. Ta planeta zdaje się „żywić” nieszczęściem swoich dzieci.

Czy zastanawiało Was, dlaczego natura produkuje znaczną część osobników uszkodzonych, nieprzystosowanych, słabych? Jeszcze 100 lat temu (czasy bardzo, bardzo bliskie) zdecydowana większość dzieci nie dożywała nawet 18 roku życia, bo była zbyt słaba. Ewolucjoniści nazywają to selekcją naturalną. Ja to nazywam zaplanowanym z premedytacją bestialstwem. Tym stwierdzeniem, kończę ten felieton.

P.S. – i jedno z najważniejszych pytań.. Ezoterycy i gnostycy różnych odłamów twierdzą, że zbliża się wielka globalna zmiana na lepsze. Ziemia i jej wyrodny „opiekun” mają przejść niezwykłą ewolucję w mentalności i świadomości. Ma zostać ujawniona starożytna wiedza, zmienić ma się mentalność i emocjonalność ludzkości. Zmiana ta nazywana jest „globalną świadomością„. A co Wy sądzicie na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

rezonans Schumanna

Cytuję: „– Sukinsyny z was.
– A co my wam takiego zrobiliśmy? spytał Aleksiej Felikowicz. – Przeciwnie – minimum ingerencji! Przecież jesteśmy po prostu obserwatorami. Do tego niewidzialnymi. Tylko jeśli system ulega wypaczeniu, trzeba robić poprawki.
– System?! Ludzie z głodu żrą własne dzieci!
– I co?! – Biessołow zerknął na niego ze złością – To nie my lubimy jeść wasze dzieci. To wy lubicie jeść wasze dzieci. I nie podoba nam się, że żrecie własne dzieci. My lubimy po prostu wami rządzić. Ale jeśli chcemy wami rządzić, to jesteśmy zmuszeni pozwolić wam żreć wasze dzieci! (…)
– A to dlatego, że z naszym człowiekiem inaczej się nie uporasz. – odpowiedział surowo Biessołow – Jest taki z natury. Tylko odkręcasz śrubę i od razu bunt! (…) Trzeba cały czas odciągać jego uwagę. Poskramiać. Kanalizować, że to tak ujmę. Podsuwać mu jakąś ideę. Religię albo ideologię. Cały czas wymyślać mu wrogów. Źle mu się żyje bez wrogów! Bez wrogów traci głowę! Nie może się sam określić.”
~Dmitrij Glukhovsky, Metro 2035

Polecam też inne ciekawe artykuły:
Jak się pozbyć bólu przeszłości? Niesamowite ćwiczenia i techniki
Potęga afirmacji i wizualizacji: to działa! [ĆWICZENIE]
Nie spychaj emocji do podświadomości bo to prowadzi do duchowej zguby!
4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
Skuteczny sposób oczyszczenia umysłu. Złe emocje mijają jak ręką odjął!
Uważaj czego słuchasz. Toksyczna muzyka jest bronią biologiczną elit, niszczącą podświadomość i mózg
Wiedza Tajemna – dla elit i.. dla Ciebie! Racjonalistyczny ateizm i religie – dla mas
Twoje myśli nie są tak naprawdę Tobą, uwolnij się od nich!
Potężna moc ludzkiego umysłu: siłą psychiki wyleczysz prawie każdą chorobę!
Skąd pochodzą Twoje myśli? Zaskoczę Cię: w większości nie są Twoje

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Ziemia jest planetą piekła, a my jesteśmy więźniami. Czy jest nadzieja na zmianę?”

Wiedza tajemna: przechodząc przez ciemną noc ducha


Wiedza tajemna: przechodząc przez ciemną noc ducha

dokadZapraszam do obejrzenia nagrania video „Przechodząc przez ciemną noc duszy„. Ciemna noc ducha jest to proces przebudzenia duszy. Jest on bolesny, ale konieczny. Doświadcza go każdy, kto wchodzi na ścieżkę duchowego przebudzenia.

Ciemna noc ducha jest cierpieniem, który tak naprawdę jest emanacją cierpienia zbiorowego, globalnego. Żyjemy na planecie, która jest planetą czyśćca tudzież piekła. Lub planetą „drugiej szansy„. Cierpienie, brak stabilności i brak równowagi są prawami fundamentalnymi na tym świecie. Został on specjalnie urządzony „nie tak jak trzeba„, by był znakomitą matrycą szkoleniową.

Mało materiałów traktuje o procesie przechodzenia przez ciemną noc ducha i rozjaśniania archetypowych cieni. Cień jest nieuświadomionym czy też wypartym potencjałem w nas samych. Jeśli jest on nieuświadomiony, wyparty, zanegowany – to wtedy zamiast nam służyć, pokazuje swoją ciemną stronę.

Modelowy przykład „archetypowego cienia” wypartego do głębin podświadomości, to katoliczka i konserwatystka, deklarująca wierność i inne ideały, która zdradza swojego męża z uroczym kryminalistą. Ona chce doświadczyć emocji, namiętności, ekstazy. Ale z mężem tego nie mogła, ponieważ tak nakazują zasady konserwatywne – tylko po ciemku, po bożemu i tylko w celu prokreacji. Więc jej ciemna strona na chwilę odłączyła obwody moralne, by mogła ona zasmakować tego, co od zawsze pragnęła.

Klucz do wyjścia z ciemnej nocy ducha to akceptacja i przebaczenie. Trzeba zaakceptować ten dziejący się proces, choć to jest trudne. Wszystko kończy się rozjaśnieniem barbarzyńskich mroków podświadomości. Jeśli nie bierzemy kontroli nad własną podświadomością, to ona musi nami rządzić sama. A w niej są zakodowane bardzo niekorzystne, pierwotne „programy”, ukształtowane przez miliony lat trudnej ewolucji.

Przechodząc przez Ciemną Noc Duszy (PL):

Continue reading „Wiedza tajemna: przechodząc przez ciemną noc ducha”

%d blogerów lubi to: