Reklamy

Tag: lekarstwa

JAK KONCERNY FARMACEUTYCZNE KORUMPUJĄ EKSPERTÓW? „NIKOMU NIE MOŻNA JUŻ UFAĆ!”

Powoli zaczynamy wychodzić z iluzji „wyznawania” czegoś. Wiemy, że religie nie odpowiadają już na nasze odwieczne, człowiecze pytania. Poddawane są one coraz mocniejszej krytyce, a liczba wiernych w kościołach spada. Wiemy też, że polityka to jedno wielkie bagno, że politycy to złodzieje i oszołomy, i w wyborach musimy wybierać mniejsze zło.

Szaleńcze idee z lewicy i prawicy ciągle i bardzo nachalnie walczą o naszą uwagę. Z jednej strony jesteśmy bombardowani agresywnym przekazem, że wszystko co ma biały kolor skóry powinno przepraszać że żyje, że polskość to nienormalność, że istnieje 50 płci. No istny psychiatryk czy cyrk typu baby z brodą. Z drugiej strony mamy przekaz, że seks bez ślubu to grzech, a aborcja powinna być karana więzieniem. Yyy, jak tu żyć z tymi czubkami, którzy w dodatku chcą rządzić?!

Obecnie nauka, a w szczególności medycyna wydaje się być wciąż takim niezachwianym bastionem rozsądku, rzetelności i prawdy. Po prostu im ufamy. Myślimy sobie że przecież nauka to nauka, że dwa dodać dwa nie może wynosić pięć! Od nauki i medycyny domagamy się głoszenia prawdy, zaś naukowcom, lekarzom i ekspertom ufamy. Do dziś słowo „ekspert” powiedziane w mediach niemal z automatu usypia czujność odbiorców.

Jest nawet duży profil na facebooku o znamiennej nazwie, oddającej to, co powyżej napisałem: „Zło religii, brud polityki, nadzieja nauki”. Zupełnie jakby nauka była wolna od szaleństw politycznych, od sztywnej dogmatyki czy choćby korupcji. Tak jednak nie jest. Obecnie całe nauki społeczne są „kreatywnie przestawione” na lewicowo-liberalną modłę. Jest to oczywiści czystej wody manipulacja, mająca udowodnić racje jednego obozu politycznego. Zresztą, radykalni konserwatyści też mają swoje „kupione” badania, które są potem wyśmiewane przez liberałów.

Którzy to liberałowie przemilczają fakt, że oni nie kupili sobie kilku badań. Bo oni „kupili” całą naukę, wraz z uniwersytetami, think-tankami, NGOsami i olbrzymim zapleczem prawno-administracyjnym. A za tym wszystkim stoją oczywiście cyniczne banki, korporacje i ich właściciele. Dlatego bądźcie bardzo ostrożni, czytając lewicowy bełkot. Możliwe że wiele tych teorii jest częściowo dobrych i pomogło zmienić świat (np pacyfizm, równouprawnienie czy prawa pracownicze). Jednak za tym stoją cyniczni gracze geopolityczni mający miliardy, a nawet biliony.

Cała nauka to także zwykłej wody korupcja. Szczególnie medycyna jest na nią podatna. Nie jest to sprawa jakichś makiawelicznych spisków, jak chcieliby zwolennicy spiskowej interpretacji rzeczywistości. Przyczyna jest dużo bardziej prozaiczna i przez to mniej elektryzująca pod względem emocjonalnym. Otóż to po prostu ludzka natura i jej problemy. Bo tam gdzie są miliardy do zarobienia, tam dzieją się rzeczy straszne. Tam zdrowie i życie ludzkie schodzi na dalszy plan. Przecież pacjent wyleczony to klient stracony. Nie liczy się trwałe wyleczenie pacjenta, ale jego „zaleczenie” i sprawienie, by bardzo długi czas musiał kupować tabletki. No i wtedy „hajsy się zgadzają”, jak mówią młodzi.

Przekupowanie lekarzy, ekspertów, dziennikarzy i polityków przez koncerny farmaceutyczne osiągnęło wręcz legendarny rozmiar. Poniżej wymienię kilka sposobów:

1. lekarz dostaje tzw „granty” od korporacji farmaceutycznych w zamian za sprzedaż ich produktów. Najpopularniejsze kierunki lekarskie to przecież luksusowe kurorty na Seszelach czy Malediwach. Od dawna mawia się też, że „lekarz mało zarabia, ale dużo wydaje”. W Polsce szczególnie pilnuje się szczepień. Lekarz rodzinny który ma wysoką wyszczepialność, jest specjalnie nagradzany. Zaś lekarz, który raportuje NOPy (niepożądane odczyny poszczepienne – czyli skutki uboczne szczepień) do sanepidów, jest poddawany szykanom i represjom.

Kiedyś u mnie na blogu pojawił się komentarz lekarza który chciał uczciwie i zgodnie z praktyką lekarską raportować działania niepożądane szczepionek do sanepidu. Efekt? Zastraszanie i zwolnienie z pracy:

Cytuję: „Myślisz że tak łatwo lekarzom rzetelnie przedstawiać pacjentom wiedzę o szczepieniach. Jestem lekarzem i z tego między innymi powodu musiałam zmienić miejsce pracy – z powodu szczepień, zaczęłam rozpoznawać powikłania, wysyłać na konsultacje itp. Niestety procedura jest taka że idzie to przez sanepid. I jak moja szefowa otrzymała pismo zwrotne z sanepidu to jej wody odpłynęły, od następnego dnia zostałam odsunięta od szczepień a ponieważ nie byłam zatrudniona na stałe to przyszedł czas na mnie i nie przedłużono ze mną umowy, bez tłumaczenia. W ostatnim miejscu mam zapowiedziane że jak będę zniechęcać (a to dzięki pacjentom niestety którzy od razu poszli skonfrontować informacje ode mnie z szefową) zostanę odsunięta po raz kolejny od szczepień. Łatwo jest krytykować ale nie jest to takie proste. Lekarze są przestraszeni. Pozdrawiam.”

2. Media. Większość reklam w telewizji to reklamy różnych „suplementów” leczących wszystko, łącznie z bólem dupy. Wiele jest reklam rzekomo cudownych środków na przeziębienie i grypę. No tak, przeziębienie nie leczone trwa aż tydzień, zaś leczone zaledwie siedem dni. Ba, pal licho długość przeziębienia, bo z tym nic nie da się zrobić.. Ale choćbyś wziął kilogram „cudownego” specyfiku z pseudo-efedryną, to i tak wysiąkasz cysternę kataru przez nos i tak. No, ale w reklamach cudowne środki leczą już po około dwóch, trzech sekundach.

Obecnie koncerny eksplorują nowe nisze rynkowe, takie jak syropki na kaszel i gorączkę dla dzieci, suplementy z magnezem, na naukę i na uspokojenie dla dzieci, czy suplementy dla zwierząt. A to oznacza więcej reklam w mediach. I teraz: media siłą rzeczy nie będą krytykować polityki koncernów farmaceutycznych, nie będą zapraszać nieprawomyślnych, głoszących prawdę naukowców. Przecież nie podcina się gałęzi na której się siedzi. Albo inaczej: nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka.

Pomijam już fakt, że wiele suplementów, szczególnie tych produkowanych przez małe, „garażowe” firemki typu „Cebulan Pharma” to ściema. Oprócz krzemionki i kilku składników otoczki tabletki, mogą one w ogóle nie zawierać substancji czynnej (sic!). Bo to umożliwia polskie prawo. Kupujesz suplement ziołowy produkcji Cebulan Pharma z Białej Podlaskiej na kaszel, bo to zioło ma udokumentowaną skuteczność od niepamiętnych czasów. A tu się okazuje, że w środku nie ma nic, co działa. Pisałem o tym w linku poniżej:
Zanim kupisz suplement lub witaminę. Lista tajemnic i oszustw korporacji farmaceutycznych

3. Eksperci. Ścieżka kariery eksperta bywa wyboista. Doskonały przykład to dr Lym Finelli, która w 1990 roku zaczęła pracować jako epidemiolog w amerykańskiej agencji ochrony chorób (czyli w amerykańskim sanepidzie – CDC). Pięła się coraz wyżej i wyżej w szczeblach kariery. Odpowiadała za sprawy szczepień. W nagrodę za dobrą postawę i lojalność, dostała od korporacji produkującej szczepionki – MERCK – intratne dyrektorskie stanowisko.

Oczywiście nie jest ona żadnym „dyrektorem”. Jest dyrektorem „de iure” po to, by był pretekst do wypłacenia pensji, a w zasadzie łapówki. Rzeczywiste decyzje i tak podejmuje kto inny. A ów „dyrektor” nie spędza nawet kilku godzin w miesiącu w siedzibie MERCK. Jest zatrudniony jako figurant, słup. W ten sposób farmacja korumpuje ekspertów agend rządowych (CDC czy polski Sanepid) a także agend międzynarodowych, takich jak WHO czy FAO.

4. Politycy. Liberalni politycy popierają te trendy w nauce, które są na rękę ich sponsorom. Pomijając cała psychologię, socjologię, czy nowotwory takie jak feminizm i gender studies.. Chodzi o zieloną energię, która jest obecnie nieopłacalna. Zaś kluczowe patenty i tak są ukrywane, bo im zależy na dystrybucji i sprzedaży ropy. Chodzi po prostu o wyłudzanie ogromnych eko-dotacji na zielone projekty. To samo zrobiono z walką ze zmianami klimatu. Ograniczono ją do handlu limitami emisji CO2 (miliardy dolarów zysków).

Oficjalny trend w nauce to także poparcie dla żywności modyfikowanej genetycznie, czyli GMO. Problem z tą technologią jest taki, że jest ona skrajnie niedopracowana. Oprócz modyfikacji pożądanych, pojawiają się także liczne modyfikacje i skutki niechciane, słusznie demaskowane przez medycynę naturalną i teoretyków spisku. Energetyka atomowa jest także oficjalnie popierana. W kwestiach filozoficzno-duchowych oficjalna wykładnia mówi o „wieku rozumu”, choć jest to raczej „wiek paranoi rozumu”, i o tym, że żadnej duszy ani duchowości nie ma, a człowiek to tylko góra mięśni i kośćca. Ta filozofia to oczywiście racjonalizm.

5. Osobną sprawą są prześladowania naturapeutów rzetelnie wykonujących swoją pracę. Są one nasilone szczególnie w Polsce, która jest jednym z bastionów big pharmy. Gdyż to u nas wciąż jest żywa wiara w „pana doktora”, wziąć kupuje się u nas miliony opakowań leków bez recepty i suplementów (najwięcej w Europie), a szczepienia są obowiązkowe. W Polsce nękania naturapeutów przyjmują czasami kryminalna, wręcz gangsterską formę.

Po tym, co się dowiedziałem, stwierdzam kategorycznie i z pełną świadomością, że nie wierzę w ani jedno słowo obrońców big pharmy i wszelkich „wersji oficjalnych”. W każdym ich słowie widzę interes i pieniądz. Jest oczywiste, że nie o wszystkim mogę pisać publicznie, ale wiem, że osoby kumate, które zbadały temat, potwierdzą to.

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

Hurtownie wstrzymują sprzedaż leków do aptek by szantażować rząd. Życie chorych jest zagrożone?

Hurtownie wstrzymują sprzedaż leków do aptek by szantażować rząd. Życie chorych jest zagrożone?

wywozenie lekow za graniceMam informację od zaufanego źródła. Otóż hurtownie farmaceutyczne postanowiły zaszantażować rząd PO-PSL, bo wiedzą, że interes się już kończy, a z następnym PiSowskim rządem nic nie ugrają. Postanowiły więc zaprzestać wysyłania do aptek dużej części lekarstw refundowanych.

To właśnie te lekarstwa pozwalają na kręcenie intratnego biznesu, polegającego na sprzedaży lekarstw za granicę. Niedawna decyzja rządu jednak zablokowała tę możliwość. Szantaż zastosowano po to, by rząd ponownie umożliwił ten proceder. W zamyśle, proceder ten ma trwać aż do wyborów, w zasadzie aż do ponownego zablokowania tej możliwości.

Faktem jest, że na szmuglowaniu lekarstw za granicę duże pieniądze zarabia mafia. Poza tym faktem znanym moim czytelnikom jest to, że sam biznes farmaceutyczny ma strukturę mafijnego kartelu. To jest jednak zupełnie inny temat, setki razy poruszany przeze mnie w innych artykułach. tutaj skupmy się na wywożeniu leków.

Hurtownie farmaceutyczne są w posiadaniu prywatnych spółek, które mogą robić co chcą, nawet jeśli oznaczałoby to śmierć setek tysięcy ludzi. Niepohamowana kapitalistyczna chciwość uwypukla tutaj niewydolność państwa. Nie mamy własnych hurtowni farmaceutycznych, nie mamy własnych, państwowych firm farmaceutycznych. Więc kapitaliści mogą robić co im się podoba, w tym szantażować rząd.

Hurtownie, co oczywiste, będą próbowały także szantażować przyszły rząd. Jest to swoiste fatum, które wisi nad nami. Bowiem wtedy będą mieli ważnego sojusznika – czyli będącą w opozycji Platformę Obywatelską. Szykujmy się więc na nerwową jesień jeśli chodzi o medycynę, farmację i całą jej polityczną otoczkę.

Co można radzić osobom chorym? Przede wszystkim – zrobienie zapasu lekarstw na minimum 3 miesiące. A najlepiej zainteresować się medycyną naturalną i powoli wdrażać terapie naturalne, by odstawić lub zmniejszyć dawkę farmaceutyków. Wiem doskonale, że leki farmaceutyczne czasami są potrzebne i nie zawsze można je odstawić.

A na pewno nie można ich odstawiać nagle, gdyż często jest to zagrożenie życia. To uwidacznia, z jak wielkim patem w polskiej farmacji mamy do czynienia.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Hurtownie wstrzymują sprzedaż leków do aptek by szantażować rząd. Życie chorych jest zagrożone?”

Korupcja i oszustwa w medycynie akademickiej. „To kamień węgielny tej medycyny a nie marginalne wynaturzenie”

Korupcja i oszustwa w medycynie akademickiej. „To kamień węgielny tej medycyny a nie marginalne wynaturzenie”

medycyna i naukaPora złamać podstawowe tabu medycyny, i to robię cały czas. Korupcja, fałszowanie badań naukowych, rujnowanie karier niewygodnym badaczom, a nawet zlecanie ich zabójstw – nie są marginalną patologią, sprawnie wyłapywaną przez państwo. Powyższe zjawiska są kamieniem węgielnym medycyny, są tak codzienne, że na nich zbudowano potężny system, obejmujący swoimi mackami całą planetę.

Wydawnictwa zwane „naukowymi”, cała praktyka badań naukowych – są skorumpowane od początku do końca. Szczególnie dotyczy to szczepionek, gdzie po latach i bardziej rzetelnych analizach okazuje się, że nie tylko powodują skutki uboczne, ale przede wszystkim – przed niczym nie chronią.

Dlatego gdy w internecie zobaczycie argument typu: „wszystkie badania naukowe wskazują na to, że szczepionki są bezpieczne” – miejcie na uwadze to, że żadne czasopismo „naukowe” nie opublikuje badania, którego wyniki są sprzeczne z interesami ich sponsorów, czyli korporacji farmaceutycznych.

przemysł farmaceutycznyZapamiętajmy też jedną ważną rzecz. Rodzina jest gotowa zrobić najgorsze świństwo dla kilku groszy. Przyjaciel wydaje przyjaciela dla awansu, podwyżki, premii. Koszt kompletnej ustawy to zaledwie 100.000 złotych. A my czasami naiwnie myślimy, że eksperci, politycy, urzędnicy – obracający milionami, czy korporacje – obracający miliardami, zrobią coś dla naszego dobra.. Nie, tam, gdzie jest ogromny pieniądz, dodatkowo w systemie, dla którego najważniejszy jest zysk – nie ma miejsca na wartości.

Ba, można podejrzewać, że gdy najważniejszą wartością jest zysk – zdrowie ludzi jest na odległym miejscu w hierarchii wartości. Stąd system sam będzie dążył do tego, by najpierw osłabić zdrowie ludzi, wywołać u nich choroby, a potem – leczyć ich. Za ogromne pieniądze. I do tego właśnie służy zatruta żywność, szczepienia, lekarstwa.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

medycyna____________________________________________________________

Medycyna naturalna – 2

Cytuję: „Związek pomiędzy chorobami a żywnością znany jest od dawna i naukowo potwierdzony w ostatnich dekadach. Okazało się, że to dr Antoine Bechamp miał rację, a nie szeroko nagłaśniany L. Pasteur. Jednak masowa dezinformacja przemysłu wymazała te osiągnięcia z życia codziennego. Dlaczego nie ma o tym powszechnej wiedzy? Ponieważ istnieje monopol na prace naukowe, wprowadzony przez przemysł farmakologiczny, czyli przez banksterów. Ustanowiono monopol pewnych firma wydawniczych, w medycynie na przykład jest to Elsevier, a w Polsce jego „córka” – Urban & Partner. Elsevier dysponuje 7000 tytułów i zatrudnia 35 000 ludzi. Wiadomo, że o druku danej pracy, lub nie, decyduje dział marketingu, a nie jakość pracy.

W celu ułatwienia sobie życia i obniżenia kosztów, przemysł wprowadził punktacje swoich wydawnictw. Te bardziej „prestiżowe” posiadają większą liczbę punktów, a te mniej „ważne”, czyli pochodzące z kondominiów, mniejszą liczbę punktów. Stąd marzeniem autora jest opublikowanie pracy w czasopiśmie z dużym IF. Ten IF, czyli punkty, są po prostu sposobem na biały wywiad. Po co kogoś śledzić i zastanawiać się, co bada, kiedy poprzez system punktów sam donosi swoje prac. Podobnie jest z patentowaniem prac. W ten prosty sposób przemysł nie pozwala na rozwój konkurencji. Łatwiej bowiem kupić jakiś patent i schować go do szuflady, aniżeli przestawiać produkcję, jak się posiada monopol.

Jakie są skutki takiej działalności urzędników? Jednym z najbardziej widocznych jest systematyczne „wycofywanie” prac uprzednio wydrukowanych przez te prestiżowe czasopisma, zwane naukowymi. W pierwszej dekadzie XXI wieku nastąpił lawinowy wprost wzrost szybkiego wycofywania takich nieuczciwych prac medycznych, aż o 1900%, chociaż całkowita liczba publikacji wzrosła tylko o 44%. Wiadomo, liczba czasopism, a wiec i stron druku, specjalnie się nie zmienia. Zdecydowana większość prac została usunięta z powodu celowego fałszowania wyników. I co ciekawsze, zdecydowana większość tych usuniętych prac, była publikowana w czasopismach z „recenzentami” i to nierzadko dwoma. Obala to całkowicie mit, jakoby recenzowane czasopisma były czymś lepszym. Tylko miernoty się w ten sposób dowartościowują.

Drugim istotnym problemem w medycynie jest wprowadzanie na siłę rozmaitego rodzaju procedur, przez osoby zupełnie niekompetentne zajmujące stołki na stanowiskach administracyjnych. Ostatni raport Mayo Clinic Proceedings, z sierpnia 2013 roku, podał, że aż od 40 do 78% badań i zabiegów medycznych, jakie otrzymują chorzy, nie tylko im nie pomaga, ale szkodzi! To nie tylko naraża budżety chorych z powodu marnotrawstwa funduszy, ale podważa całkowicie sens działania lekarzy. Konsekwencją tego są rozmaitego rodzaju hochsztaplerstwa i pseudomedyczne działania. Wyraźnie widoczne jest to na przykładzie USA. Stany Zjednoczone wdają więcej na tzw. opiekę zdrowotną, aniżeli 10 następnych krajów łącznie [Japonia, Niemcy, Francja, Chiny, Wielka Brytania, Włochy, Kanada, Brazylia, Hiszpania i Australia]. Jak obliczono, 30% tej kwoty jest marnowane. Stanowi to aż 750 miliardów dolarów rocznie.

Na kwotę to składają się nie tylko niepotrzebne, a szkodliwe procedury, ale również koszty obsługi urzędniczej, która rozrasta do niewiarygodnych rozmiarów. W Polsce jest całkowity brak kontroli nad ponad 65 miliardami złotych NFZ. Fundusz ten powstał z powodu konieczności zatrudnienia, jak wieść gminna niesie, całej masy pracowników byłych partii, rozwiązanych po 1990 roku. Przymus płacenia nowego podatku pod pretekstem ochrony zdrowia, służy właśnie przerzucaniu pieniędzy podatnika do prywatnych kieszeni. Najlepszym tego dowodem była afera z agentem Tomkiem i naiwną 40-latką. Sprawa ta pokazała, że prywatyzacja służby zdrowia przez duże koncerny zagraniczne jest faktem. Kilka lat po aferze liczba sprywatyzowanych szpitali wzrosła lawinowo. A przecież wszyscy mądrzy politycy zaprzeczali nawet chęci prywatyzacji służby zdrowia.

Co to wszystko ma wspólnego z homeopatią? Ano ma. Ostatnio bowiem p. prezes Naczelnej Izby Lekarskiej zakwestionował wprowadzenie homeopatii, jako przedmiotu na studiach medycznych we Wrocławiu. Argumentował przy tym zupełnie infantylnie, że aktualna wiedza medyczna nie jest w stanie potwierdzić terapeutycznej skuteczności stosowania homeopatii. Oraz, że „prowadzenie na wyższej uczelni medycznej zajęć z metod postępowania, których skuteczność nie jest potwierdzona rzetelnymi i wiarygodnymi dowodami naukowymi jest nieporozumieniem”.

Otóż całe to pismo jest jednym wielkim nieporozumieniem, szczególnie w świetle przytoczonych powyżej faktów. Zresztą nie pierwszym podpisanym przez p. doktora M. Hamankiewicza. Po pierwsze, samo zlikwidowanie piśmiennictwa naukowego i oddanie go w ręce wydawnictw przemysłowych, dokonało się za zgodą i bez sprzeciwu Naczelnej Rady Lekarskiej. Czyli Rada sama pozbawiła się możliwości kontroli produktów, które lekarze mają przepisywać chorym, czyli obecnie sprzedawać. Rada sama zgodziła się na wprowadzanie procedur przez urzędników, kiedy to jeszcze do niedawna lekarz odpowiadał za leczenie chorego, dostosowując metodę do pacjenta, a nie odwrotnie, jak jest obecnie. To przecież FBI wykrywa korupcję wśród urzędników zdrowia (nie nazwę ich lekarzami), a nie Rada.

Po trzecie p. Prezes wykazał się nieznajomością historii medycyny, ponieważ już dawno udowodniono, że w pewnych chorobach działania zarówno homeopatyczne, jak i osteopatia, mają lepsze rezultaty w leczeniu, aniżeli tzw. medycyna przemysłowa. Przykładem niech będzie epidemia cholery w Stanach Zjednoczonych w 1871 roku. Lekarze uniwersyteccy, stosując „naukową metodę”, zaniechaną w Europie 100 lat wcześniej, czyli puszczenie krwi, mieli śmiertelność ponad 70%, a lekarze homeopaci, stosując swoje metody „nienaukowe”, mieli śmiertelność rzędu 3-5%. Jeżeli to nie jest dowód naukowy, to co nim jest, wg doktora Hamankiewicza? Oczywiście, zyski koncernów były zdecydowanie niższe.

Wypada także podkreślić, że Naczelna Rada Lekarska ani razu nie zabrała głosu w stosowaniu takich bezprzykładnie fałszywych metod, jak np. szczepień przeciwko grypie, czy stosowanie rzekomego leku na grupę, zwanego Tamiflu. Lek ten kupiły rządy ponad 80 państw, rzekomo jako panaceum na grypę, najpierw ptasią, a potem świńską. Preparat ten zalecała nawet WHO od 21 sierpnia 2009 roku wszystkim chorym na AH1N1. Było to bardo dziwne, ponieważ grypa AH1N1 była znana lekarzom od 1976 roku, kiedy to wirus ten pojawił się obok tajnego ośrodka badań broni biologicznej w Forcie D. Od lat 1990. preparat był zalecany do leczenia ptasiej grypy, a od 2009 do leczenia świńskiej, czyli tej samej AH1N1. Nie słyszałem o żadnym ostrzeżeniu Naczelnej Rady Lekarskiej, że jest to wielkie naciąganie funduszy zdrowia. A nawet p. Premier zalecał publicznie ten preparat. A badania wykazały bezsprzecznie, że Tamiflu nie działa ani na AH1N, czyli na świńską, ani na H5N1, czyli ptasią grypę.

Na ten lek wydano ogromne kwoty, prezydent Bush na przykład, wyłudził od kongresu aż 7,1 miliarda dolarów. Pan generał R., będąc uprzednio właścicielem akcji firmy produkującej ten lek, po przejściu do Ministerstwa Obrony, zakupił aż 2 miliony dawek. Mała Szwajcaria zakupiła ponad 2 miliony dawek, Kanada 5,4 miliona, Włochy 6 milionów, Wielka Brytania wydała ponad 700 milionów dolarów na 14,6 mln dawek. Prezydent Tusk podał w 2009 roku, że polskie zapasy starczą dla 2 milionów osób. Koszt jednego opakowania wynosił ponad 200 złotych. Proszę samemu pomnożyć, jakie to kwoty wyciekły z budżetu, pod pretekstem opieki zdrowotnej. Naczelna Rada Lekarska ani słowem o tym się nie zająknęła. A przecież powinna była zaprotestować przeciwko stosowaniu nienaukowych metod, tym bardziej, że niepotwierdzonych badaniami. Ciekawe, nieprawdaż? Dlaczego tego nie zrobiła przez ostatnie 5 lat? Po wpisaniu natomiast do wyszukiwarki pojęcia Tamiflu i grypa, znajdziecie Szanowni Czytelnicy całą masę wypowiedzi tzw. ekspertów gazetowych, jaki to dobry lek!

Takich przykładów można mnożyć. Na przykład leczenie tzw. nadmiaru cholesterolu statynami, co jest niezwykle szkodliwe dla chorego i naukowo zupełnie bez sensu. Wprowadzenie stentów, jako metody leczenia zwężeń naczyń wieńcowych, co jest sprzeczne z całą dotychczasową wiedzą anatomiczną, fizjologiczną i prawami fizyki. Zamiast leczyć chorych Strophantyną G, co było prowadzone w Polsce jeszcze na początku lat 1980., to obecnie proponuje się im zabieg operacyjny. Śmiertelność przy leczeniu operacyjnym wynosi ok. 47%, a przy leczeniu zachowawczym 3-4%. Ale wg Naczelnej Rady Lekarskie naukowe jest operowania, a nie podawanie strophantyny G. Czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Musisz się Szanowny Czytelniku sam zastanowić nad mechanizmami takich działań.

Dodatkowo wymaga podkreślenia fakt, że eufemizm „Naczelna Rada Lekarska” jest bez pokrycia, ponieważ na stronie internetowej Rady nie ma żadnych sprawozdań, że Rada kiedykolwiek dyskutowała nad homeopatią, czy jakimkolwiek innym problemem podanym powyżej. To tylko nasz młodszy PT Kolega dr Hamankiewicz, podpisując się w imieniu Rady, nagłaśnia swoje istnienie. Podobna sytuacja wystąpiła przed rokiem, kiedy to wystosowywał listy do Ministerstwa, w sprawie przymusowego szczepienia personelu służby zdrowia przeciwko grypie. I to nagłośnienie było dokładnie odwrotne do obowiązującej wiedzy medycznej.

Ale w owym okresie nie przeszkadzało kol. Hamankiewiczowi głoszenie nienaukowych metod? Czyżby Rada została zredukowana do jednej osoby? Żadna z Izb Lekarskich nie potwierdza bowiem, aby kiedykolwiek upoważniła dr Hamankiewicza do jej zastępowania i występowania publicznie w jej imieniu. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że już w latach 1990. podstawy homeopatii były prowadzone na Wydziale Farmacji, Akademii Medycznej w Gdańsku. I nie przeszkadzało to ani Okręgowej Izbie Lekarskiej ani Naczelnej. Dziwne. Musisz sobie sam PT Czytelniku wyjaśnić te zmiany. Musisz sobie sam także wytłumaczyć Szanowny Czytelniku to dziwne postępowania tego Pana.

Absolutnie nie jestem zwolennikiem homeopatii. Za mało na ten temat wiem. Ale lepiej aby niedouczeni absolwenci uczelni medycznych używali przysłowiowej wody święconej, aniżeli narażali ludzi na utratę zdrowia. W USA ponad 16 000 chorych umiera z powodu brania antybiotyków. Z powodu przedawkowania narkotyków tylko 2000. Z powodu brania sprzedawanych na recepty środków przeciw bólowych umiera kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jakim cudem do 1990 roku paracetamol był zabroniony dla dzieci, a obecnie można go kupować w kiosku bez recepty właśnie dla dzieci. Żadnych prac naukowych wyjaśniających ten stan rzeczy nie ma. Jakie naukowe prace zezwalają na podawanie dzieciom 16 szczepionek zawierających aluminiom w dawce powyżej 25 mcg [łącznie ponad 200] kiedy to wiadomo od 40 lat, że aluminium uszkadza układ nerwowy i powoduje demencję. Wg dr Hamankiewicza jest to naukowe uszkadzanie?

Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla: „Wolnych Mediów”
Link: http://wolnemedia.net/zdrowie/medycyna-naturalna-2/

BIBLIOGRAFIA

  1. http://www.naturalnews.com/038157_Dr_Oz_organic_food_sellout.html

  2. Are You Ready Series: Best Practices For Long Term Food Storage

  3. http://theorganicprepper.blogspot.com/

  4. http://www.thelibertybeacon.com/2014/01/18/flouride-hitlers-plan-to-make-sterile-zombies/

  5. http://www.naturalnews.com/037931_Wichita_fluoride_victory.html

  6. http://www.actionpa.org/fluoride/countries.pdf

  7. Study Suggests Organic Milk has Better Balance of Healthful Fats, is Healthier

  8. http://www.naturalnews.com/038217_fluoride_tap_water_side_effects.html

  9. http://rense.com/general79/hd3.htm

  10. http://thesecretmoongarden.ning.com/group/shout-it-from-the-rooftops/forum/topics/the-truth-about-fluoride

  11. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2014/01/11/food-documentary.aspx

  12. http://www.earth-policy.org/plan_b_updates/2013/update11

  13. http://www.fishwatch.gov/farmed_seafood/outside_the_us.htm

  14. http://nutritionaltype.mercola.com/

  15. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235057

  16. http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoine_Béchamp

  17. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22235057

Zabójcze kleszcze medycyny i bezradni pacjenci: wywiad z dr Aleksandrą Niedźwiecki

Wątpliwa etyka współczesnej medycyny. Farmacja to wielki biznes a przekręty idą w grubych milionach

korupcja i afery w medycynie

Poniżej kopiuję dla Was artykuł z gatunku tych obowiązkowych – bo znakomicie opisuje stan, w jakim znalazła się obecna medycyna. Zamiast leczyć, chwilowo zalecza się objawy, uzależniając chorych od brania leków.

A jak wiadomo, leki mają swoje objawy uboczne, które później trzeba leczyć kolejnymi lekami, i biznes się kręci.

Pamiętajmy, że biznes farmaceutyczny w skali globalnej ma takie same dochody, jak biznes zbrojeniowy czy narkotykowy. Analogicznie jest z biznesem zbrojeniowym. Żadne ugrupowanie partyzanckie z Afryki czy Bliskiego Wschodu nie jest w stanie prowadzić wojny / rebelii dłużej niż kilka dni, i to tylko w teorii. Dla przykładu – na dziś dzień, Polskę stać na prowadzenie wojny, czysto obronnej, tydzień, dwa tygodnie.

Te kałasznikowy, wyrzutnie, granatniki, ciężarówki, wyżywienie dla partyzantów i amunicja, to „podarunek” w celu wywołania destabilizacji w danym państwie. A to umożliwia drenaż cennych surowców takiego państwa za grosze, np diamentów. O tym od dawna się przecież mówi oficjalnie.

Ten kto ma pieniądz, ten zleca „prawdę” w nauce

Musimy pamiętać iż tam, gdzie jest naprawdę wielki pieniądz, tam nie ma standardowych praw rynku, które mówią, że ludzie będą unikać produktów kiepskiej jakości, które szkodzą, a zamiast leczyć – na chwile uciszają objawy. Tam, gdzie jest naprawdę duży pieniądz – tam są kampanie marketingowe, tam są wielomilionowe łapówki dla urzędników, i, w końcu – tam jest finansowanie tych, co mają działać rzekomo w naszym interesie. Wszystkie te SANEPIDy, GISy, „zespoły ekspertów”, itp, itd, to tak naprawdę prywatne armie tego, kto ma pieniądze – w tym wypadku karteli spożywczych i farmaceutycznych.

W zeszłym roku głośno było o tym, że koncern Philipp Morris dał polskiej Straży Granicznej i innym służbom kilkaset tysięcy złotych „darowizny”, by te gorliwiej zwalczały przemyt papierosów z Ukrainy. Oznacza to, że korupcja stała się w Polsce de facto LEGALNA – pod jednym warunkiem – że dającym łapówkę jest wielki, międzynarodowy koncern.

Polecam podawać ten poniższy tekst dalej, gdzie tylko się da, bo jest to cenna pozycja!

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

_______________________________________________________

A teraz zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Biznes z chorób, czyli pacjent w matrixie

korupcja afery medycyna

Cytuję: „Aleksandra Niedzwiecki jest doktorem biochemii. Współpracowała z dwoma laureatami Nagrody Nobla — prof. Geraldem Edelmanem i dr. Linusem Paulingiem. W Instytucie Linusa Paulinga objęła kierownictwo badań nad chorobami serca. Wspólnie z dr. Matthiasem Rathem rozpoczęła tam badania nad rolą substancji odżywczych w chorobach serca i układu krążenia.

Obecnie jest przewodniczącą zarządu i dyrektorem badań Instytutu Medycyny Komórkowej Dr. Ratha w Kalifornii, wiceprezydentem Fundacji Zdrowia Dr. Ratha i prezesem Dr Rath Humanities Foundation. Opublikowała ponad 90 naukowych prac badawczych w renomowanych międzynarodowych czasopismach naukowych, jest współautorką rozdziałów książek naukowych i popularnonaukowych. Dr Niedzwiecki jest członkiem American College of Nutrition, zasiada w naukowym zarządzie wydawniczym „International Journal of Oncology”, jest współredaktorką magazynu „Cellular Health Communications” i innych, jak i członkiem wielu organizacji zawodowych: American Heart Association, American Medical Women’s Association, Council on Arteriosclerosis, American Academy for the Advancement of Science.

„ZNAKI CZASU”: Zespół naukowców pod kierunkiem Pani i doktora Matthiasa Ratha dokonał rewolucyjnego odkrycia — poznaliście mechanizmy przerzutów raka i umiecie je kontrolować. Opracowaliście naturalny preparat hamujący metastazę. A to znaczy, że rak został pokonany i pacjent może żyć. To godne nobla, tymczasem ani nobla, ani nawet rozgłosu w mediach. Dlaczego?

ALEKSANDRA NIEDZWIECKI: Szczególna waga naszych badań w dziedzinie raka polega na tym, że skoncentrowaliśmy się na badaniach metastazy — czyli procesu, który jest najniebezpieczniejszym stadium raka. Co więcej, nasze badania nad kontrolą raka ukierunkowane są na biologiczną regulację tego procesu przy pomocy naturalnych substancji. Kierunek ten okazał się właściwy i opracowaliśmy specyficzny zestaw naturalnych składników odżywczych, który jest skuteczny w kontroli głównych mechanizmów raka. To, że rozpad tkanki otaczającej komórki raka jest niezbędny do migracji komórek i inwazji do innych organów, było znane już wcześniej. Myśmy wykazali, że specyficzny zestaw mikroelementów pozwala kontrolować ten proces w sposób naturalny. Nie ma obecnie żadnej metody wykazującej tak skuteczne kompleksowe działanie.

Chyba nie jest to zaskoczenie, że prasa milczy. Gdyby podobne rezultaty mogły być osiągnięte przy pomocy leku farmaceutycznego, to sytuacja byłaby inna. Substancji naturalnych nie można opatentować i nie gwarantują one tak ogromnych zysków jak leki. A poza tym — czy firmy farmaceutyczne są rzeczywiście zainteresowane wyleczeniem raka? Zarabiają krocie na lekach chemioterapeutycznych i innych, które pacjenci muszą brać, by walczyć z dewastującym wpływem chemioterapii na organizm. Jest to zastanawiające, że chociaż metastaza jest odpowiedzialna za śmierć 9 na 10 pacjentów chorych na raka, to zainteresowanie badaniami metastazy jest znikome. Tylko pięć procent funduszy badawczych w raku jest dedykowane badaniom metastazy. Pytanie: dlaczego?

Jeśli chodzi o Nagrodę Nobla, to bardzo się ona zdewaluowała. Poza tym największą nagrodą dla każdego naukowca jest to, że wyniki badań przynoszą korzyść ludziom.

Medycyna naturalna, szczególnie terapie raka, bywa kojarzona z szarlatanerią. Lekarze uważają ją za nieskuteczną i przestrzegają pacjentów. W USA nawet zabronione są naturalne terapie raka. Dlaczego tak się dzieje?

Jest to wynik wpływu ogromnego i potężnego lobby farmaceutycznego, które kontroluje medycynę, polityków, media i świat finansowy. Szkoły medyczne kształcą lekarzy w dziedzinie farmakologii, a nie roli żywienia. Młodzi lekarze nie mają dostatecznej wiedzy o tym, jak ważne są mikroelementy dla zdrowia. Poza tym poddani są presji, by nie odbiegać od ustalonych standardów.  Spotkałam się ostatnio w USA z taką oto opinią lekarza zapytanego, czy mikroelementy są pomocne jako dodatkowa terapia w raku: „Nie wiem i ten temat mnie zupełnie nie interesuje”. Niestety, nie jest to odosobniona opinia. Może też przynosi psychiczny komfort, gdyż wiedząc, jak bardzo są pomocne naturalne metody, trudno byłoby rekomendować leki, szczególnie te, których działanie jest kwestionowane.

Należy również przyznać, że w dziedzinie medycyny naturalnej pojawiają się też osoby nieodpowiedzialne, promujące metody niepoparte naukowo. Jednak wraz z rozwojem tej dziedziny zostaną one wyparte przez naukowo udowodnione, skuteczne sposoby utrzymania zdrowia i walki z chorobami, bazujące na naturalnych, bezpiecznych i skutecznych związkach naturalnych.

Jakie są naukowe dowody skuteczności naturalnego podejścia do raka?

Jest ich wiele. Nasza grupa naukowców opublikowała na ten temat ponad 70 prac naukowych, wskazujących, że naturalny zestaw mikroelementów jest skuteczny w kontroli głównych mechanizmów działania raka w ponad 40 różnych rodzajach komórek raka. Publikacje te są dostępne w PubMed —  głównym źródle informacji medycznej i naukowej. Wiedza ta jest akceptowana w kręgach naukowych, jako że jesteśmy zapraszani przez redaktorów różnych książek naukowych, by publikować nasze osiągnięcia jako rozdziały w ich książkach.

Dlaczego ten naturalny kierunek nie jest promowany? 20 lat temu dr Rath pokazał światu, jak pokonać choroby serca i układu krążenia, włącznie z cofaniem zmian chorobowych — i to naturalnie! Nikt nie zakwestionował jego badań, a jednak świat medyczny nie wdrożył tych odkryć. W leczeniu nowotworów też macie naukowe dowody i też cisza…

Dr Rath jasno przedstawił to w wielu swoich wypowiedziach i szeroko na łamach Fundacji Zdrowia Dr. Ratha — jest to biznes z chorób. Naukowo udokumentowane naturalne podejście do zdrowia — skuteczne, lecz niemożliwe do opatentowania — zagraża podstawom ekonomicznym tego biznesu. Nawet firmy farmaceutyczne akceptują wartość substancji naturalnych w zwalczaniu raka — obecnie jest prowadzonych ponad 100 badań klinicznych ze związkami naturalnymi w różnych aspektach tej choroby („Journal of Clinical Oncology” 2009, tom 27, s. 2712-2725). Oczywiście pomyślne rezultaty będą stosowane w sposób korzystny dla biznesu, czyli — chemiczna modyfikacja aktywnych składników, by je opatentować i mieć wyłączność ich sprzedaży za wysoką cenę. Jednoczesne prawne zabranianie dostępu do tych samych naturalnych związków to biznes z chorób.

Czy medycyna rzeczywiście leczy raka? Czy jest jakiś postęp?

Niestety nie jest on realny, a właściwie postęp jest głównie w promowaniu i triumfalnym ogłaszaniu, że mamy nowy lek, który jest skuteczny w raku. Jednak potem zapada cisza, gdyż po jego wprowadzeniu okazuje się, że skuteczność jest niższa od oczekiwanej lub też żadna. Ale reklama pozwala ściągać nowe fundusze na dalsze badania, które idą w zasadzie w jednym kierunku: niszczenia komórek raka bronią chemiczną. Czas, by zaakceptować fakt, że rak pozostaje w dalszym ciągu drugą przyczyną śmierci i diagnoza raka stale rośnie.

Nie można spodziewać się innych rezultatów, robiąc wciąż to samo. Jeśli chodzi o stosowanie chemioterapii jako udowodnionej i skutecznej metody leczenia, to statystyki mówią inaczej. Przegląd skuteczności chemioterapii w 22 rodzajach raka wykazał, że zwiększa ona szanse na pięcioletnie przeżycie tylko o 2,1 procent i w wielu rodzajach raka nie ma żadnej korzyści. Badanie to opublikowane zostało w  „Clinical Oncology” 2004, tom 16, s. 549-560. Niestety ta informacja nie trafia do pacjentów, a raczej poddawani są oni presji psychicznej, by tę metodę zaakceptować. Niewiele osób z diagnozą tej choroby ma siłę i wiedzę, by się temu przeciwstawić.

Jak medycyna tworzy statystyki uleczalności nowotworów?

Wyleczenie zastąpiono „przeżyciem pięciu lat”. Średnio tylko około 60 proc. pacjentów przeżywa pięć lat od diagnozy raka. W raku żołądka jest to 25 proc., płuc — 17 proc., trzustki — 5 proc.

Sumy wydawane na badania nad lekami rosną i statystyki nowotworów też. W Polsce w ciągu 15-20 najbliższych lat przewidywany jest wzrost o 40 procent, na świecie — według raportu „Lancet Oncology” — aż o 70 procent. Dwukrotny noblista Linus Pauling, z którym zresztą Pani współpracowała, powiedział, że większość badań nad rakiem to wielkie oszustwo…

Tak, i sam tego doświadczył, kiedy jego protokół badań klinicznych z witaminą C został zmodyfikowany i statystyczne wyniki zmanipulowane, by wykazać nieskuteczność tej metody. Trudno jest również wprowadzać zmiany metod leczenia, jeśli badania kliniczne z substancjami naturalnymi mogą być przeprowadzane na pacjentach w terminalnym stadium raka, gdy już wszystkie metody konwencjonalne zawiodły.

Jest coraz więcej leków onkologicznych na rynku, ale leczenie wcale nie stało się skuteczniejsze. Jaki jest mechanizm dopuszczania ich na rynek?

Dopuszcza się leki, które wykazują minimalne skutki pozytywne w badaniach klinicznych na wyselekcjonowanej grupie pacjentów — gdy w badaniach klinicznych powodują zmniejszenie guza nawet o 30 procent, tylko przez 28 dni i tylko u połowy pacjentów. Jednak każdy pacjent myśli: o, to jest lek, który był testowany i jest skuteczny.

Dlaczego wciąż stosuje się chemioterapię, skoro wykazano jej skuteczność na poziomie zaledwie dwóch procent? Do tego jest wysoce toksyczna, szalenie droga i ma fatalne skutki uboczne.

Przynosi ogromny profit, a do tego generuje nowe choroby (działania uboczne leków), które potrzebują nowych leków. Jest to spirala zysku — leki przepisywane na leczenie jednej choroby generują nowe, które zwiększają zapotrzebowanie na nowe leki i  procedury medyczne. Toksyczność chemioterapii uruchamia całą gamę chorób ubocznych, które leczone są wieloma środkami farmaceutycznymi i intensywnymi terapiami. Mówię o środkach przeciwbólowych łącznie z morfiną, sterydach i innych lekach przeciwzapalnych, antybiotykach, antydepresantach, transfuzjach krwi itd. Chemioterapia też generuje zmiany nowotworowe w komórkach, powodując rozwój nowych rodzajów raka. O tej epidemii i biznesie z chemioterapii piszemy szczegółowo na stronie www.chemo-facts.com.

Co naprawdę trafia do krwi pacjenta poddanego chemioterapii?

Najbardziej toksyczne związki chemiczne znane człowiekowi. Pierwszy specyfik stosowany w chemioterapii był pochodną gazu musztardowego, związku używanego podczas I wojny światowej jako broń chemiczna! Ciekłe pochodne tego śmiercionośnego gazu są do dzisiaj stosowane w leczeniu pacjentów chorych na raka: mechloroetamina, cyklofosfamid, chlorambucyl, ifosfamid. Istnieje także kilka innych grup wysoce toksycznych substancji aplikowanych pacjentom. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych związków jest to, że powodują one uszkodzenia DNA, w cząsteczkach dziedziczenia w jądrze komórkowym, oraz wpływają na inne podstawowe procesy biologiczne zachodzące w komórkach naszego ciała.

W chemioterapii niszczone są wszystkie komórki w ciele pacjenta, też te zdrowe, stąd podejście to przypomina stosowanie broni masowego rażenia. Nawet pracownikom służby zdrowia mającym kontakt z lekami stosowanymi w chemioterapii przypomina się w zasadach BHP o ryzyku uszkodzenia DNA, wad wrodzonych u dzieci, rozwoju nowych nowotworów, uszkodzenia organów. Osoby te muszą nosić specjalne rękawice, okulary i fartuchy ochronne. Wyjątkowo narażeni na utratę zdrowia są członkowie rodziny pacjenta, opiekunowie i wszyscy, którzy mają z nim kontakt.

Dlaczego pacjenci dobrowolnie poddają się tak toksycznym procedurom i nie szukają innych rozwiązań? Z powodu niewiedzy? Z wiary w medycynę lekową?

To wojna psychologiczna. Pacjent, który kojarzy diagnozę raka z najgorszym — ze śmiercią, automatycznie popada w stan strachu i rozpaczy. To z kolei sprawia, że staje się podatny na każdego rodzaju terapię — nawet gdy samo leczenie jest potencjalnie śmiertelne — o ile tylko oddali ona, choćby na krótki czas, perspektywę śmierci. Dopóki rak będzie traktowany jak wyrok śmierci, biznes inwestycyjny chemioterapii będzie kwitł. Jeszcze bardziej ponury jest fakt, że chemioterapia nie jest w stanie przedłużyć życia pacjentów cierpiących na pewne rodzaje nowotworów, np. raka prostaty, skóry (czerniaka), pęcherza moczowego, nerek, trzustki.

Są chyba granice absurdu. Leki na nowotwory powodują nowotwory. Ba, według amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia ponad 40 proc. wszystkich preparatów farmaceutycznych jest potencjalnie rakotwórczych!

Z raportów wynika, że 87 procent leków nowotworowych może powodować rozwój raka, rakotwórcze skutki uboczne może mieć 50 procent antybiotyków, składniki potencjalnie rakotwórcze zawiera 60 procent leków przepisywanych pacjentom chorym na depresję i cierpiącym na zaburzenia mentalne, prawie wszystkie immunosupresanty wspomagają rozwój raka. Wiele innych leków, jak te stosowane przy alergiach, jest zaliczanych do rakotwórczych. Źródłem tej patologii jest syntetyczne pochodzenie składników tworzonych drogą chemiczną, a nie ekstrahowanych z naturalnych substancji. Ludzki organizm nie rozpoznaje ich i nie potrafi ich skutecznie neutralizować i eliminować. Większość tych leków uszkadza DNA komórek, tym samym zapoczątkowując procesy nowotworowe.

Parę lat po wprowadzeniu leków na obniżenie cholesterolu — statyn — ukazała się publikacja w „Journalof the American Medical Association” z 2006 roku wskazująca, że wszystkie leki z tej grupy są rakotwórcze. Badania te były prowadzone na zwierzętach. Badania sponsorowane przez ich producentów starały się to zdementować. Ostatnio nawet zaczyna się promować statyny do prewencji raka, pomimo wielu badań klinicznych przeczących temu.

Czy leki estrogenowe to też przykład „synergii marketingowej”?

Leki estrogenowe oferowane są milionom młodych kobiet w formie hormonalnych środków antykoncepcyjnych, a kobietom dojrzałym — w formie hormonalnej terapii zastępczej jako zapobiegającej osteoporozie i objawom menopauzy. Od 1941 roku jest wiadomo, że estrogen zwiększa ryzyko rozwoju raka. Pobudza m.in. działanie enzymów trawiących kolagen, które wspomagają wzrost i rozwój komórek rakowych. Długookresowe przyjmowanie takich leków zwiększa ryzyko form raka zależnych od estrogenów: piersi, macicy, szyjki macicy, jajników. Potwierdziły to badania Narodowego Instytutu Zdrowia w USA (NIH) na ponad 16 tys. kobiet biorących estrogenową terapię zastępczą. W tej mierze rynek leków estrogenowych napędza rynek leków przeciwnowotworowych.

Jak udało się przemysłowi farmaceutycznemu zmonopolizować biznes raka?

Ogromna potęga finansowa i ogromne lobby. To największy i najbardziej dochodowy biznes inwestycyjny na świecie. A spośród wszystkich sprzedawanych leków farmaceutycznych leki onkologiczne są tymi, których sprzedaż przynosi największe zyski. Np. zysk ze sprzedaży tych leków za sam 2010 rok wyniósł aż 56 miliardów dolarów!

Lekceważenie naturalnych terapii nie tylko uderza w nasze zdrowie, ale i w budżety państw. Jak wygląda biznes raka w Polsce?

Leki stanowią 27 procent budżetu służby zdrowia. Szczególnie wysoki jest wzrost wydatków na leki onkologiczne — 49 procent i krwiotwórcze — 21 procent, z których wiele stosuje się właśnie u chorych na raka. Zapotrzebowanie na leki onkologiczne w ciągu sześciu lat — od 2006 do 2010 roku — wzrosło na świecie o 232 proc.

Czasem się słyszy, że wręcz brakuje chemioterapeutyków. O co tu chodzi?

Jak zwykle chodzi o zyski. Leki o wygasłych patentach są tańsze i nie przynoszą zysków, więc albo się je minimalnie modyfikuje — podnosząc ogromnie cenę — lub płaci firmom produkującym te leki o wygasłych patentach, by zaniechały ich produkcji na jakiś czas. Na przykład koszt paclitaxelu to 312 dolarów, podczas gdy podobny, ale patentowy lek abraxane kosztuje 5824 dolarów za dawkę; doxorubicin to 120 dolarów za jedną dawkę, ale liposomalny doxorubicin to już 5789 dolarów — a zmodyfikowano tu tylko sposób przenikania leku do komórki.

„International Herald Tribune” z marca 2003 roku zacytowała wypowiedź dyrektora koncernu farmaceutycznego wprowadzającego nowy lek na rynek: „Pierwsza tragedia — to jeżeli lek spowoduje śmierć. Druga tragedia — to jeżeli uzdrowi ludzi. Prawdziwie dobre leki to są te, które muszą być wciąż używane i to przez długi, długi czas”. Nawet tego się nie ukrywa…

To jest przemysł inwestycyjny napędzany zyskami udziałowców. Wyleczenie chorób to cel drugoplanowy. Rynkiem zbytu dla tego przemysłu jest nasze ciało, ale nie wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi, tylko wtedy, kiedy jesteśmy chorzy. Dlatego około 80 procent leków działa nie na przyczyny chorób, ale na symptomy. Jak długo ludzie i pacjenci będą tolerować taki stan rzeczy i działanie przeciwko ich własnym interesom, tak długo będzie ten stan kontynuowany. Edukacja w dziedzinie zdrowia jest kluczem do zmian.

Piszecie w książce Zwycięstwo nad rakiem — Pani i dr Rath — że aby zrozumieć skutki działania biznesu z chorób, trzeba przeanalizować historię przemysłu chemiczno-farmaceutycznego związanego z obiema wojnami światowymi.

Niesławny IG Farben — kartel farmaceutyczno-chemiczny — to przykład udziału biznesu w nieetycznej, a nawet zbrodniczej działalności. Został on rozwiązany i aż 24 dyrektorów IG Farben stanęło przed Trybunałem Norymberskim. Kilku z nich skazano za zbrodnie przeciwko ludzkości. Wśród nich był Fritz Ter Meer, dyrektor jednej z firm, członek zarządu IG Farben, członek partii nazistowskiej i Ministerstwa Wojny III Rzeszy. Proszę sobie wyobrazić, że szef największej firmy farmaceutycznej, lider przemysłu, który się przedstawia jako służący ludzkości, został skazany za zbrodnie przeciw ludzkości.

Ale chyba jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że zbrodniarz wojenny, skazany przez Trybunał,  po wyjściu na wolność został w roku 1956… prezesem tej samej firmy farmaceutycznej!

Nie tylko on jeden, historia wskazuje, że wielu aktywnych działaczy firm w ramach  IG Farben powróciło na kierownicze stanowiska w swoich macierzystych firmach. Nasze podręczniki historii informują, że śmiertelne w skutkach eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych były przeprowadzane przez psychopatów. Ale dokumenty Trybunału Norymberskiego ukazują odmienny obraz. Większość eksperymentów nie stanowiła pojedynczych „doświadczeń”, lecz była częścią badań na ludziach na dużą skalę.

Lekarzami przeprowadzającymi te eksperymenty nie byli wyłącznie członkowie SS, lecz także profesjonalni badacze leków farmaceutycznych, czasem nawet lekarze bezpośrednio zatrudnieni i opłacani przez niemieckie firmy farmaceutyczne. Leki były dostarczane z tych firm bezpośrednio do obozów, a wyniki często śmiertelnych w skutkach eksperymentów raportowane były bezpośrednio do zarządów tych koncernów. Zastanawiające jest, ile wysiłku włożono w to, by te fakty były pogrzebane przez ponad pół wieku. Wszystkie te informacje i dokumenty dostępne są obecnie online pod adresem: www.profit-over-life.org.

W tym samym 1956 roku powołano Komisję Europejską. Łączycie ją z polityką firm farmaceutycznych. Dlaczego?

Pierwszym przewodniczącym Komisji Europejskiej został Walter Hallstein, nazistowski prawnik, mianowany później głównym architektem brukselskiej Unii Europejskiej. Przez następnych 10 lat, kierując administracją składającą się z kilku tysięcy biurokratów, realizował plan utworzenia „centralnego biura kartelu”, operującego poza jakąkolwiek demokratyczną kontrolą. O ile członkowie Parlamentu Unii Europejskiej są wybierani w wyborach powszechnych przez 500 milionów Europejczyków, o tyle Komisja Europejska działa z nadania.

Ma do swej dyspozycji 54 tys. zawodowych technokratów i urzędników działających w ramach brukselskiej UE bez żadnych demokratycznych wyborów. Na każdego wybranego członka Parlamentu przypada 80 biurokratów Komisji trzymających ich pod kontrolą, reprezentujących interesy korporacji. Jednym z kluczowych celów Komisji była protekcja wielomiliardowych rynków zbytu na leki farmaceutyczne poprzez zdelegalizowanie naturalnych metod kontroli zdrowia.

Polityczna ochrona patentów?

Do swojej dyspozycji Komisja ma różne ciała. Jedna z nich to Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Ustanawia on restrykcje dla naturalnych terapii pod pretekstem tzw. regulacji. Jak EFSA reguluje żywność? Na przykład dyrektywa suplementów diety z 2002 roku wprowadza restrykcje w dopuszczaniu składników naturalnych i ogranicza ich dawki w suplementach diety. By ukryć właściwe cele tych przepisów, utrzymuje się, że maksymalne dawki składników ustalane są w oparciu o metody naukowe w procesie tzw. naukowej ewaluacji ryzyka.

Tymczasem większość tych proponowanych metod jest bezpodstawna lub całkowicie nienaukowa. Dowodzą tego m.in. statystyki w USA, gdzie suplementy nie są regulowane i są stosowane przez 68 procent społeczeństwa. Według „Annual Report Clinical Toxicology” 2008, 46, 927-1057, z powodu stosowania leków zanotowano w tym jednym roku prawie 50 tys. zgonów ­— w roku 2010 to już ponad 82 tys. zgonów ­— a  życie blisko 320 tys. osób było zagrożone. Ile osób zmarło w tym czasie z powodu stosowania suplementów? Zero. To jest problem i o tym trzeba mówić, a nie o tym, że witaminy są niebezpieczne.

Inny przykład to dyrektywa produktów tradycyjnych ziół medycznych z 2004 roku. Wymaga ona, by wszystkie produkty zielarskie przechodziły bardzo kosztowne procedury rejestracji. Oczywiście mniejsze firmy nie są w stanie tych rejestracji przeprowadzić. Zioła bez licencji będą zabronione i usunięte z rynku.

A przecież są to te same związki, które były legalnie dostępne w Europie od dziesięcioleci, nie powodując żadnych niepożądanych skutków dla zdrowia całych populacji. A co firmy farmaceutyczne robią w tym czasie? Pracują nad wyizolowaniem substancji aktywnych z tych ziół i ich chemiczną modyfikacją, aby mieć na nie wyłączność patentową. W ten sposób zastępowane są skuteczne, bezpieczne i niedrogie metody ochrony zdrowia przez kosztowne, bo patentowane, i niebezpieczne leki chemiczne o skutkach ubocznych.

Kolejna regulacja — z 2006 roku dotycząca związku pomiędzy zdrowiem a pożywieniem — zabrania wszelkich sugestii lub powiązań między pożywieniem lub jego składnikami a specyficznymi korzyściami dla zdrowia, nawet jeśli istnieją naukowe dowody na taki związek. Stwierdzenia, że np. płatki owsiane pomagają obniżyć cholesterol, muszą być autoryzowane przez Komisję Europejską.

Ile razy przemysł farmaceutyczny pozywał Was do sądu? Chyba żadne odkrycie w dziedzinie naturalnej terapii raka nie było tak zwalczane jak Wasze.

Niezliczone razy — dokumentacja tych procesów zajmuje wszystkie półki w dużym pokoju u naszych adwokatów. Większość to personalne ataki na doktora Ratha, przez które opozycja stara się go zniszczyć i zmusić do milczenia. Za każdym razem dowody, jakie przedstawiliśmy, i fakty obroniły nas.

Jakie są ekonomiczne i polityczne konsekwencje epidemii raka?

Według Światowego Forum Ekonomicznego z 2011 roku roczny koszt raka i innych nieinfekcyjnych chorób osiągnie w 2030 roku 47 bilionów dolarów. To trzykrotna wartość produktu krajowego brutto całej Unii Europejskiej. Bogactwa niektórych firm są trudne do wyobrażenia — na przykład firma Pfizer może kupić Polskę.

Polityczne konsekwencje przy nakręcaniu spirali kosztów to ruina gospodarcza państw prowadząca do międzynarodowego kryzysu gospodarczego, a w konsekwencji politycznej dyktatury UE. Grecja to dopiero początek. Inne kraje czekają w kolejce: Irlandia, Włochy, Portugalia, Hiszpania. Wysysanie gospodarek trwa. Ameryka też przeżywa kryzys. Barak Obama zrozumiał, że najlepszym sposobem, by zmniejszyć deficyt, jest zmniejszenie kosztów opieki zdrowotnej, o czym powiedział w marcu 2009 roku. Kluczem do niezależności ekonomicznej społeczeństw jest koniec biznesu z chorób.

O ile można by zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej państw, gdyby zamiast drogich opatentowanych leków refundować naturalne terapie?

Można i to znacznie. Kilka lat temu renomowana na skalę międzynarodową grupa konsultacyjno-badawcza w zakresie narodowej polityki i usług w dziedzinie zdrowia — The Lewin Group z Wielkiej Brytanii — ogłosiła wyniki badań w tej dziedzinie. Wykazały one między innymi, że w USA przez suplementację wapnia i witaminy D u seniorów można by zapobiec około 776 tys. hospitalizacji z powodu złamań stawu biodrowego, co równałoby się oszczędnościom ponad 16 miliardów dolarów w skali pięciu lat. Podobnie oszczędności związane z braniem 400 mcg kwasu foliowego przez kobiety w okresie rozrodczym wyniosłyby około 334 milionów dolarów już w pierwszym roku ich stosowania.

Suplementacja kwasów omega-3 przez osoby starsze prowadziłaby do zaoszczędzenia około 43 miliardów  poprzez zmniejszenie ryzyka zawałów serca i związanych z tym kosztów. Są to duże sumy, które mogą być przekazane w budżecie państw na poprawę rynku pracy, edukacji i wiele potrzebnych celów. Stosowanie naturalnych terapii prowadzi również do znacznego zmniejszenia nowych chorób i hospitalizacji wynikających z działań ubocznych leków przepisywanych na receptę. Jest to po chorobach serca, raku i udarach mózgu czwarta przyczyna śmierci. Tej przyczynie możemy w znacznym stopniu zapobiec, jeśli jesteśmy tego faktu świadomi i zaczniemy działać, by to zmienić. Ten problem dotyka nas wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska, wieku i stanu majątkowego, dotyczy każdego podchodzącego z receptą do okienka w aptece.

Walter Last, jeden z naukowców, zwolennik naturalnych terapii, proponuje, by zakazać finansowania przez firmy farmaceutyczne szkolnictwa medycznego oraz stosowania marketingu i reklamy ukierunkowanej na pacjentów i lekarzy. Przy takiej polityce traci przecież autorytet lekarza.

Świadome tego środowisko medyczne zaczyna protestować. Dr Catherine de Angelis, która była przez wiele lat redaktorem naczelnym najbardziej znanego pisma medycznego — „Journal of the American Medical Association”, napisała: „Wpływy, jakie firmy produkujące leki, te bazujące na zyskach, mają na każdy aspekt medycyny, są tak przejrzyste, że trzeba być głuchym, ślepym lub głupim, by tego nie widzieć”.

Pod presją zrezygnowała z tego stanowiska w 2011 roku, ale w dalszym ciągu pracuje w John Hopkins School of Public Health. Również była redaktorka naczelna „New England Journal of Medicine”, a obecnie wykładowca na Uniwersytecie Harvarda — dr Marcia Angel jest znana z ostrej krytyki działania przemysłu farmaceutycznego. Przedstawiła ją w znanej książce Prawda o firmach farmaceutycznych — jak nas oszukują i jak możemy temu przeciwdziałać, jak i w wielu innych publikacjach i wypowiedziach.  Jak widać, ten ruch sprzeciwu istnieje, i to również wśród prominentów medycyny.

Profesor Zygmunt Baumann powiedział, że wojna z kłamstwem jest nie do wygrania, a jako socjolog obserwuje zanik społecznych mechanizmów dochodzenia do prawdy. Czy wierzy Pani w to, że uda się przekonać społeczeństwa i rządy do naturalnych terapii?

To wszystko zależy od ludzi. My kontynuujemy nasze działania i szerzymy informacje i edukację. Strona organizacji World Health Alphabetization: www.wha-www.org stanowi otwarte źródło internetowe, dzięki któremu każdy może wziąć udział w zdrowotnym kursie edukacyjnym online. W języku polskim takie kursy są dostępne na stronie Koalicji Doktora Ratha w Obronie Zdrowia: www.dr-rath-koalicja.pl. Udostępnimy równiez w języku polskim nowy program interakcyjny BodyXQ — w internecie: www.bodyxq.com oraz jako aplikacje na iPada czy iPhone’a.

Pozwala on w trójmiarowym formacie zajrzeć w głąb naszego serca, zobaczyć, jak naturalne składniki odżywcze pomagają w jego funkcjach, np. normalizacji ciśnienia krwi, czy też w kontroli rozwoju raka. Nasza książka Zwycięstwo nad rakiem jest impulsem i motywacją do tego, aby teraz ludzkość skorzystała z szansy realizacji prawa do życia w świecie bez raka. Gdyby nie było odważnych ludzi, Ziemia byłaby wciąż płaska i mur berliński stałby nadal.

Rozmawiała Katarzyna Lewkowicz-Siejka

[Określenie mikroelementy dr Niedzwiecki stosuje w szerszym znaczeniu, niż przyjęto w Polsce. Rozumie przez to wszystkie substancje, których nasz organizm potrzebuje w mniejszych ilościach: witaminy, minerały, pierwiastki śladowe, aminokwasy, polifenole i inne substancje roślinne. Za makroelementy uznaje się w tym kontekście węglowodany, białka i tłuszcze]. ”

Źródła:

http://www.eioba.pl/a/4536/biznes-z-chorob-czyli-pacjent-w-matrixie

[Artykuł pochodzi z miesięcznika „Znaki Czasu” 2/2013]